Re: zwykla "objazdowka" a incentive
To prawda, że nazwa incentive jest nadużywana w stosunku do imprez, które
incentivami wcale nie są, ale nie należy tez mylić firmowej imprezy
integracyjnej, czy motywacyjnej z incentivem.
Ten ostatni ma bardzo precyzyjny scenariusz, z elementami zorganizowanymi
specjalnie, tylko dla TEJ grupy, natomiast przy integracji chodzi głównie o to,
żeby być razem i napić sie oraz zabawić.
Imprezy takie odbywają się na ogół w bardzo dobrych hotelach, rzadko jedzie się
autokarem, raczej samolotem ( nawet do Pragi, czy Budapesztu) i tam
współpracujemy z tzw " localami".
Incentivy sa bardzo dobrze przygotowane, niektórzy klienci jeżdżą kilkakrotnie
na miejsce w towarzystwie organizatorów na tzw. inspekcje, żeby potem nie było
niespodzianek. Niejednokrotnie ( oprócz oczywiście hotelu, restauracji) chcą
poznać lokalnych przewodników, co ma o tyle dobra stronę, że "locale" poznają
juz ich wymagania, bo odbyli wstępne rozmowy i zwiedzania ( jeśli takowe są
przewidziane). Ułatwia nam to bardzo współpracę.
Nie zapominajmy również, że lustrzanym odbiciem incentivów wyjazdowych sa
incentivy przyjazdowe i wtedy my jesteśmy "localami", odbywany inspekcje i
pracujemy z grupą na miejscu.
Ja również bardzo lubię incentivy, chociaż na wspomnienie kilku z nich mam do
dzisiaj gęsią skórkę, ale cóż...czasami mamy do czynienia z klientelą trudną,
często szefowie działu PR, czy HR sami organizują dla swoich firm wielkie
imprezy i uważają, że TYLKO oni robią to dobrze, a biuro organizujące wyjazd ( w
tym i pilot) to zło konieczne.
Takie sytuacje na szczęście są rzadkie, więc jeśli jakikolwiek młody pilot ma
okazje pojechać na incentive, to gorąco go do tego namawiam. Tym bardziej, że na
ogół sa to imprezy na wielu pilotów, więc można sie przyjrzeć pracy bardziej
doświadczonych kolegów, a i zobaczyć rzeczy, jakich "zwykły turysta" nie
uświadczy..))