Ja myślę, że u nas jednak dominuje stare przysłowie "Polak mądry po szkodzie".
Trzeba jechać i się przejechać, będzie okrutnie bolało, ale czegoś może nauczyć.
My kobiety oprócz tego, że jesteśmy naiwne to marzymy o romantycznej miłości,
pięknym królewiczu na białym koniu itp itd. I tu nagle mamy słońce, pogodę luz i
super przystojniaka, który nas adoruje, mówi to co chcemy słyszeć i jesteśmy
wniebowzięte! Kłopot w tym, że ten ów przystojniak bajeruje tak co najmniej
kilka dziewczyn naraz i tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, wytrwale i jak
się okazuje bardzo skutecznie.Dodatkowo, jak się w toku okazuje są dość
interesowni, bo wyciągają od naiwniaczek kasę. I to jest dla mnie przegięcie!!
Piszę to wszystko, bo sama dałam się nabrać tym pięknym słówkom, ale na
szczęście w porę się otrząsnęłam. Bardzo żałuję, że przed wyjazdem nie
poczytałam sobie wypowiedzi umieszczonych na tym forum, byłabym wtedy bardziej
odporna na te uroki. Na szczęście dla mnie nic się nie stało, pieniędzy nikt ode
mnie nie wyłudził, skończyło się na miłych słówkach i to wszystko. Fakt jest
faktem, że SEXTURYSTYKA jest zjawiskiem powszechnym. Będąc w zeszłym roku w
Habibie widziałam MOMO biegającego z malinami na szyj i to były akurat laski z
Francji, miały może po 15-16 lat i bez żenady obściskiwały się z tubylcami. W
tym roku będąc w Turcji widziałam tylko jak wieczorami podjeżdżały samochody z
Turkami pod hotele, w których większość to byli turyści z Rosji. Panienki bez
krępacji odjeżdżały z nimi w miasto. Ten ubiegłoroczny wyjazd nauczył mnie
dystansu i chłodu do takich sytuacji.
Jedno co mogę przyznać to to, że w Tunezji można fajnie odpocząć i fajnie się
zabawić (nie chodzi mi tu o wchodzenie w reakcje damsko-męskie). Jest piękna
pogoda, smaczne jedzonko, egzotyka, której w naszym kraju nie uraczymy.
Tak więc wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem.
Bawcie się zatem dziewczyny dobrze, ale z głową, Miejcie swoją godność i honor,
bo niestety pojedyncze przypadki dają plamy i powodują uogólnienia na całe nasze
społeczeństwo. Miłego urlopu.