Sęk w tym, że ja obcym arabom ja też raczej ufam, też zostawiam rzeczy na plaży
i idę pływać. I tylko bliscy koledzy jakby "czują się upoważnieni" do przeglądu
i podbierania moich rzeczy. Czy to jest jakaś forma "wspólnej własności"? Bo
naprawdę nie wiem. Dziękuję za odpowiedzi.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.