Dodaj do ulubionych

Perfumy do biura

08.04.10, 12:12
Witam kolezanki i kolegow,

Watek rekreacyjno-rozluzniajacy.

Jako ze coraz czesciej w zagranicznej prasie dla kobiet pojawiaja sie artykuly
na temat modowego i zapachowego savoir-vivre w biurach,wlaczajac w to opisy
przypadkow procesowania sie o odszkodowania z powodu alergii nabytej w skutek
kontaktu z osoba wyperfumowana w pracy (oczywiscie w USA), ciekawi mnie czy
mieliscie podobne problemy, doswiadczenia, refleksje.

Jako zatracona milosniczka zapachow, interesujaca sie metodami pozyskiwania i
destylacji perfum, nie wyobrazam sobie osobiscie wyjscia z domu bez chocby
jednego psikniecia ( z calym szacunkiem, ale zapach niektorych
antyperspirantow uzywanych w moim biurze graniczy z faux pas).

Stworzmy liste pachnidel biurowych.
Oto trzy moje propozycje, przetestowane nawet przy zagorzalych smierdzielach
biurowych:

1. Philosykos - Diptique - figowy geniusz wsrod perfum typu unisex.
2. Iceberg by Iceberg - esencja dlugotrawej swiezosci.
3. Prada Infusion d'iris - pudrowy, subtelny, elegancki.
4. Issey Miyake A Scent - jak dla mnie unisex, genialne polaczenie cytrusow,
kwiatow i elementu drzewnego.
5. Dior Miss Dior Cherie - wbrew pozorom, nie tylko dla mlodych panienek, to
bardzo dojrzala, przemyslana kompozycja.
6. Estee Lauder Sensuous - nie-agresywne perfumy orientalne na kazda okazje.

Meskie zapachy:

1. L'Homme by Yves Saint Laurent
2. Romance for Men by Ralph Lauren
3. Uomo? by Moschino

Przy okazji subtelna reklama: polecam forum o perfumach moderowane przez
sorbet, rowniez na gazecie;)

Pozdrawiam
--
"Dopoki nie skorzystalem z internetu, nie wiedzialem, ze na swiecie jest tylu
idiotow" S.Lem
Edytor zaawansowany
  • margot452 08.04.10, 14:14
    Jako stara "perfumiara" (choć udzielam sie bardziej na Wizażu niz na
    gazetowym) nie mogłabym ominąć takiego wątku :)

    Przede wszystkim zapach do pracy powinien być nieinwazyjny. Mam
    pachnieć, nie zabijać otoczenie. Philosykos i Prada (ale dla mnie
    wersja klasyczna) są idealne, czasami sobie jeszcze pozwalam na
    kadzidła - ale delikatne, np. Rock Crystal.

    Pracowałam kiedys z osobą, o której przyjsciu do biura wiadomo było
    od momentu jak wyszła z windy - chmura Chanel Mademoiselle
    anonsowała ją z kilkuminutowym wyprzedzeniem, a przebywanie wspólnie
    w pokoju to był koszmar. Na delikatne (i mniej delikatne) uwagi,
    osoba owa niestety, nie reagowała...

    Tworzenia list odpowiednich zapachów jako takich natomiast nie
    polecam - zapach, który na jednej osobie bedzie rozwijał sie
    delikatnie i ją "otulał" na innej skórze moze stworzyć mieszankę nie
    do zniesienia.
  • zezem_prosto_w_oczy 08.04.10, 15:29
    To fakt, tak stalo sie w przypadku mojej przygody z Flora Gucciego. Pozornie
    nieszkodliwy i niewinny zapach zamienil otoczenie mojego biurka w pole
    magnoliowe. Do dzis mam awersje do tego pachnidla.
    --
    "Dopoki nie skorzystalem z internetu, nie wiedzialem, ze na swiecie jest tylu
    idiotow" S.Lem
  • zagubiona11 12.04.10, 15:27
    > Przede wszystkim zapach do pracy powinien być nieinwazyjny. Mam
    pachnieć, nie zabijać otoczenie.

    A po co pachnieć w sekretariacie?
  • margot452 13.04.10, 09:12
    zagubiona11 napisała:


    > A po co pachnieć w sekretariacie?
    Nie rozumiem Twojego pytania...?
  • zagubiona11 13.04.10, 12:14
    Sekretariat jest naszym miejscem pracy. Czy do pracy pracownica
    przychodzi wyperfumowana? Chyba tylko wtedy, gdy miała awarię
    /katastrofalnie zaspała i nie mogła wziąć rano prysznica. Niektórzy
    mają też taką przemianę materii, że ich ciało pachnie nietypowo.
    Tych rozumiem - ci się od rana skrapiają wonnościami.

    Ale w normalnych biurowych sytuacjach? Po co?
  • gosia05 13.04.10, 13:08
    bo... jest przyjemniej?
    bo... czuję się bardziej komfortowo, elegancko, pewnie, kiedy spowija mnie
    mgiełka np. Prady?

    nie masz tak?
  • zagubiona11 13.04.10, 15:23
    Co do Prady, to nie wiem, bo się akurat nie spowijam - używam innych
    perfum. Ale spowita mgiełką w pracy czułam się bardzo niepewnie
    pewnego razu, kiedy właśnie z przyczyn obiektywnych nie mogłam wziąć
    prysznica i musiałam zastosować wyjście awaryjne. Czułam się tak,
    jakbym założyła do biura diamentowy naszyjnik.

    Koleżanki w pracy też się nie perfumują ani nie noszą diamentowej
    biżuterii.

    Dlatego dziwi mnie ten wątek perfumeryjny na forum
    asystentki/sekretarki.
  • vickydt 14.04.10, 12:29
    co do wyjscia awaryjnego (np awaria wodociagow) to polecam raczej
    antyperspirantem sie wykulać a nie psikać perfumami. Pisze absolutnie
    niezlosliwie tym bardziej ze pozniej doczytalam, ze antyperspirantow nie
    uzywasz, bo sie nie pocisz (rozumiem, moja mama tez sie nie poci i nie rozumie,
    po co mi te kulki. Ja mam wade serca i poce sie niestety szybko)
    --
    Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
  • margot452 13.04.10, 13:21
    zagubiona11 napisała:

    >> Ale w normalnych biurowych sytuacjach? Po co?
    Po co bierzesz prysznic przed pójsciem do pracy? Używasz
    antyperspirantu? Myjesz zęby? Stosujesz makijaż? Po to chyba, zeby
    przez cały dzień czuć się zadbana, elegancka i... po prostu dobrze
    we własnej skórze.

    A co do chemii skóry i skrapiania sie wonnościami - już od jakiegoś
    czasu panuje pogląd, ze do usuwania zapachu potu / łoju słuzy woda i
    mydło, nie perfumy.


  • zagubiona11 13.04.10, 18:01
    Uważam, że w biurze nie powinno się pachnieć.

    Dlatego własnie biorę rano prysznic. Żeby nie pachnieć. Z tego
    samego powodu myję zeby. Żeby usunąć zapach.

    Antyperspirantu nie używam. Po prysznicu nie pachnę, biuro mam
    klimatyzowane, więc się nie pocę, po co mi antyperspirant?

    > już od jakiegoś czasu panuje pogląd, ze do usuwania zapachu potu /
    łoju słuzy woda i mydło, nie perfumy.

    Znam ten pogląd i całkowicie go podzielam. Dlatego się myję. Ale to
    nie odpowiada na moje pytanie - po co używać perfum w sekretariacie?
  • margot452 14.04.10, 09:14
    zagubiona11 napisała:

    >> Znam ten pogląd i całkowicie go podzielam. Dlatego się myję. Ale
    to nie odpowiada na moje pytanie - po co używać perfum w
    sekretariacie?

    Moze mamy po prostu inne poglądy w tej kwestii :)
    Dla mnie używane perfum jest czymś tak samo oczywistym jak mycie
    zębów i nie jest to zależne od miejsca mojej pracy. Poważnie
    podejrzewam, ze nawet gdybym była kasjerką w Biedronce, starałabym
    się ładnie pachnieć, dla samej siebie.
  • zagubiona11 14.04.10, 09:59
    > starałabym się ładnie pachnieć, dla samej siebie.

    To ciekawe, co piszesz, bo żyłam w przekonaniu, że zmysł powonienia
    jest takim, który szybko przestaje reagować na jeden bodziec. Więc
    jeśli użyjesz perfum, to po paru(nastu) minutach ten zapach
    przestajesz czuć. Zaczynasz czuć inne zapachy. Czyli, żeby pachnieć
    dla samej siebie, musiałabyś albo używać tanich perfum, które szybko
    wietrzeją, i kropić się nimi co jakiś czas, żeby przewietrzyć
    receptory, albo używać perfum, które po paru minutach zmieniają
    zapach. Na tej zasadzie działaja najnowsze zapachy do toalet - co
    jakiś czas zmienia się zapach z "morskiej bryzy" na "świerk
    alpejski" czy jakoś tak.

    Więc sądzę, że każda użytkowniczka perfum pachnie nie dla siebie,
    tylko dla innych.

    Ale wciąż nie odpowiedziałaś mi na pytanie: po co pachnieć w
    sekretariacie?
  • margot452 14.04.10, 10:12
    zagubiona11 napisała:

    Na tej zasadzie działaja najnowsze zapachy do toalet - co
    > jakiś czas zmienia się zapach z "morskiej bryzy" na "świerk
    > alpejski" czy jakoś tak.
    >
    Nie obraź się, ale z Twojej wypowiedzi wynika, ze nie znasz się
    absolutnie na perfumach, o czym najlepiej świadczy porównanie perfum
    do odświeżacza do toalet.

    > Więc sądzę, że każda użytkowniczka perfum pachnie nie dla siebie,
    > tylko dla innych.
    Oczywiscie mozesz mieć takie zdanie, ale przynajmniej w moim
    przypadku się mylisz. I z tego, co wiem - nie tylko w moim, znam co
    najmniej kilkadziesiat osób które pachną tylko i wyłacznie dla
    siebie samych.
    >
    > Ale wciąż nie odpowiedziałaś mi na pytanie: po co pachnieć w
    > sekretariacie?
    Dokładnie z tego samego powodu z jakiego człowiek (bo jestem pewna,
    ze nie tylko kobieta) chce pachnieć w każdym innym miejscu w jakim
    sie znajduje.


  • zagubiona11 14.04.10, 10:53
    > Nie obraź się, ale z Twojej wypowiedzi wynika, ze nie znasz się
    absolutnie na perfumach, o czym najlepiej świadczy porównanie perfum
    do odświeżacza do toalet.

    Wcale się nie obrażam, na perfumach znam się słabo i dlatego zadaję
    tu tyle pytań, bo widzę, że miałam szczęście trafić na znawczynię
    zagadnień zapachowych. Więc, skoro już dyskutujemy o odświeżaczach
    do toalet, to chciałabym wiedzieć, jaka dla receptorów węchowych
    jest różnica między "morską bryzą" a "Armani pour femmes"? Bo moim
    zdaniem z punktu widzenia biologii nie ma żadnej (nos tak samo
    przywyka do jednego jak i do drugiego).
  • margot452 14.04.10, 11:39
    Nie da się ukryć, trafiłas na perfumomaniaczkę :)
    Podstawowa różnica jest taka, ze zapachy dodawane do wszelkich
    odświeżaczy / dezodorantów itp. artykułów gospodarstwa domowego się
    nie rozwijają. Jest w nich jedna, podstawowa nuta zapachowa,
    najczęściej morsko / leśno / cytrusowa, taka, która kojarzy sie ze
    swieżością.
    Perfumy są skonstruowane tak, ze maja trzy poziomy: nutę głowy - to,
    co wyczuwasz "na pierwszy rzut nosa", nutę serca, która rozwija
    siena skórze po mniej wiecej kilkunastu minutach od aplikacji i nutę
    bazy - to, co czujesz na skórze po długim czasie. Na każdej skórze,
    w zależności od rozmaitych czynników, zapach rozwija sie inaczej. To
    taka podstawowa różnica - o cenie i wartości srodków uzytych do
    jednego i drugiego nawet nie wspomnę :)

    Ponieważ nie wydaje mi się, zeby ten wątek był właściwym miejscem do
    aż tak szczegółowych dyskusji, zapraszam Cię serdecznie na gazetowe
    forum O perfumach, lub na Wizaż (gdzie osobiście więcej się
    udzielam). Jest tam grono naprawdę sympatycznych ludzi, a ich wiedza
    na tematy perfumeryjne jest naprawdę ogromna. Na tematy zapachowe
    równie chętnie porozmawiam na PW - zwsze to miło kogoś zarazić :)
  • iamhier 01.05.10, 08:44
    do margot-mimo calej milosci do pachenienia nie moglabym codziennie
    uzywac perfum,markowy antyperspirant to tak....

    Ja bym sie sama udusiła!!!

    Pare razy uzyje dobrj wody i natychmiast zwyklego antyperspirantu,bo
    sie normalnie dusze.....Cos mnie obciaza.....
  • gadziulinka 04.05.10, 08:30
    A może po prostu masz źle dobrane te perfumy? Jak perfumy są dobrze
    dobrane, to po 5 minutach sama nie jesteś w stanie ich czuć... A jak
    czego.ś nie czujesz, to jak może Cię to dusić?
    --
    ...spraw, żeby te wszystkie kalorie poszły w cycki...
  • marta.tp 14.04.10, 14:23
    yyyyyy?To w miejscu pracy nie należy przyjemnie pachnieć? Ja rano
    biorę prysznic a potem spryskuje się perfumami...to tak samo istotne
    w pracy jak schludny ubiór, eleganckie buty i szminka - dopełnienie
    całości. Oczywiście można się wysterylizować zapachowo tylko teraz
    ja się pytam po co?
  • gadziulinka 14.04.10, 14:45
    zagubiona11 napisała:

    > Ale w normalnych biurowych sytuacjach? Po co?

    A po co układa się włosy, skoro też można je umyć i tylko troche
    przeczesać szczotką? A po co się malować, skoro można sobie maseczkę
    z ogórka strzelić, żeby nie mieć sińców pod oczami?
    Perfumy są tak samo wyznacznikiem elegancji mkjak ubiór, buty,
    fryzura, makijaż czy dodatki. To prawda, że nie powinien krzyczeć,
    ale subtelnie podkreślać to kim jesteś.


    --
    ...spraw, żeby te wszystkie kalorie poszły w cycki...
  • iamhier 01.05.10, 08:40
    do zagubiona-bo wody potanialy w Polsce,faktem jest,ze te po
    promocjach to zazwyczaj podrobki....Ja mam bardzo eyczulony nos i
    lubie dobre zapachy,drogie,wiec wyczuwam to na odleglosc.Czasami
    nawet kupie,tak dla jaj....


    Co do tych alergii.Jest to 100% prawda.Np.lawenda doprowadza mnie do
    mdłości,po pewnych zapachach kicham,albo mam obrzekniete
    gardlo.Np.zapach wanilii powoduje u mnie zawroty glowy.Serio!

    Mozna sie nabawic alerii wziewnej gdy kazda pani w biurze uzywa
    bardzo skondensowanych wod czy perfum.

    Np.po zapachu Jungle Kenzo ja jestem przymroczona-mocny,korzenny
    zapach.
  • e_madziq 14.04.10, 15:08
  • zezem_prosto_w_oczy 14.04.10, 17:40
    Mysle ze twoj przeboj odbierze klientki producentom mydla "Bialy Jelen".Pollena
    pojdzie z torbami;)
    --
    "Dopoki nie skorzystalem z internetu, nie wiedzialem, ze na swiecie jest tylu
    idiotow" S.Lem
  • zagubiona11 15.04.10, 09:58

    No tak, w końcu swego czasu była taka woda toaletowa "Makler", to
    i "Sekretarka" może być.

    A może powinni wyprodukować serie kosmetyków dla każdej grupy
    zawodowej. Wyobrażacie sobie te półki w Rossmannie wypełnione
    opakowaniami z napisami:"Kadrowa", "Operator wózka
    widłowego", "Poseł"?

    Ciekawe, co by pracodawca zrobił ze starszym magazynierem, który
    przyszedłby do pracy spowity mgiełką "Prezesa"?
  • zezem_prosto_w_oczy 15.04.10, 10:22
    Uznalby go za pracownika z ambicjami;)

    BTW Sa perfumy stworzone z mysla o nasladowaniu mydla, oparte na idei
    anty-perfum, czyli swieze i czyste, z minimalna doza alkholu a bardzo trwale.Sa
    one odpowiedzia na nadprodukcje perfumiarska i zmasowany atak agresywnych
    zapachow.Daja uczucie jakie ma sie po wzieciu prysznica i wskoczeniu w ciuchy.
    Serge Lutens - L'eau Serge Lutens.

    --
    "Dopoki nie skorzystalem z internetu, nie wiedzialem, ze na swiecie jest tylu
    idiotow" S.Lem
  • zagubiona11 15.04.10, 11:25
    > Uznalby go za pracownika z ambicjami;)

    Albo za konkurenta...

    Swoją drogą, to ciekawe jest, że perfumy, produkt niby świadczący o
    wyrafinowaniu użytkownika, są takim podkreśleniem do naszej
    zwierzęcej natury (psy znaczą teren moczem).

    Może tu jest odpowiedź na moje pytanie: po co pachnieć w
    sekretariacie? Może zapachem dziewczyny oznaczają sekretariat - to
    jest mój teren i każdy, kto przychodzi załatwić sprawę jest tu obcy?

    Ponadto dochodzą do tego dodatkowe komunikaty - mgiełka Prady
    sygnalizuje "stać mnie!". (Pod warunkiem oczywiście, że odbiorca
    komunikatu odróżnia zapach Prady od zapachu tanich perfum, bo jak
    nie, to kilka stówek w plecy).
  • marta.tp 15.04.10, 11:53
    zagubiona11 napisała:

    > > Uznalby go za pracownika z ambicjami;)
    >
    > Albo za konkurenta...
    >
    > Swoją drogą, to ciekawe jest, że perfumy, produkt niby świadczący
    o
    > wyrafinowaniu użytkownika, są takim podkreśleniem do naszej
    > zwierzęcej natury (psy znaczą teren moczem).

    CUDOWNE!!!
    Psy czasem też zjadają kupy!
    no to by dopiero się Szef zdziwił jakby codziennie rano w ramach
    znaczenia terenu asystentka obsikiwała wszystkie kąty! CUDOWNE!!
    tylko chyba nie możnaby było obszczekiwać obcych...chociaż jakby to
    był Urząd Skarbowy albo PIP to nawet premia by była:)
  • margot452 15.04.10, 12:17
    zagubiona11 napisała:


    > Może tu jest odpowiedź na moje pytanie: po co pachnieć w
    > sekretariacie? Może zapachem dziewczyny oznaczają sekretariat - to
    > jest mój teren i każdy, kto przychodzi załatwić sprawę jest tu
    obcy?

    Mam nadzieję, ze to był żart, bo jeśli nie to mogę tylko współczuć
    podejscia....
    >
    > Ponadto dochodzą do tego dodatkowe komunikaty - mgiełka Prady
    > sygnalizuje "stać mnie!". (Pod warunkiem oczywiście, że odbiorca
    > komunikatu odróżnia zapach Prady od zapachu tanich perfum, bo jak
    > nie, to kilka stówek w plecy).

    Taaak, to moze od razu wystroić się do pracy w "Szanela" z logo
    widocznym z kilometra, obwiesić kilogramami złota a z przodu
    przypiąć wielka metke z napisem "Zapłaciłam za to co mam na sobie
    tyle a tyle (razy)". Tylko czy tak wygląda profesjonalna asystentka?

    Coś mi się zdaje, ze kulturalny, relaksujacy i zabawny w założeniu
    wątek schodzi na dziwne tory. Smutne.

    Moze nie powinnam tego pisać, ale osoba z klasą nie afiszuję sie z
    tym, ile wydała na poszczególne elementy swojej garderoby czy
    używanych kosmetyków.
  • zagubiona11 15.04.10, 12:34
    > Mam nadzieję, ze to był żart, bo jeśli nie to mogę tylko współczuć
    podejscia....

    Raczej próba odpowiedzi na pytanie - po co pachnieć w sekretariacie?
    Bo skoro tyle asystentek się perfumuje, to jakiś cel muszą w tym
    mieć.

    > Taaak, to moze od razu wystroić się do pracy w "Szanela" z logo
    widocznym z kilometra, obwiesić kilogramami złota a z przodu
    przypiąć wielka metke z napisem "Zapłaciłam za to co mam na sobie
    tyle a tyle (razy)". Tylko czy tak wygląda profesjonalna asystentka?

    Margot, nareszcie zaczynamy nadawać na tej samej fali! Jeśli
    asystentka w pracy pachnie perfumami, o których wszyscy wiedzą, że
    są bardzo drogie, to czy nie jest to to samo, co założenie ciucha z
    logo Chanela lub kilograma złota na szyi?

    > Coś mi się zdaje, ze kulturalny, relaksujacy i zabawny w założeniu
    wątek schodzi na dziwne tory. Smutne.

    Dlaczego smutne? Ja tam dalej uważam ten wątek za kulturalny,
    relaksujący i zabawny.
  • margot452 15.04.10, 12:50
    zagubiona11 napisała:

    > Margot, nareszcie zaczynamy nadawać na tej samej fali! Jeśli
    > asystentka w pracy pachnie perfumami, o których wszyscy wiedzą, że
    > są bardzo drogie, to czy nie jest to to samo, co założenie ciucha z
    > logo Chanela lub kilograma złota na szyi?
    >
    > Mam nadzieję, ze nie - w życiu bym nie chciała myśleć w ten sposób
    co Ty!Przynajmniej na podstawie Twoich wypowiedzi w tym watku.

    I jak już napisałam - ocenianie kogoś po tym, ile na siebie wydaje
    jest co najmniej niesmaczne. I co to Twoim zdaniem znaczy "o których
    wszyscy wiedzą, że sa bardzo drogie"? Jesteś taką znawczynia, ze
    wchodząc do biura od razu wyczuwasz czym pracujaca w nim osoba
    pachnie - i od razu przy tym wiesz, ile za ten zapach zapłaciła?

    Sama przyznałas, ze na perfumach sie nie znasz, więc nie rozumiem
    Twojej wypowiedzi. Moze pozostań przy wodzie i mydle zamiast
    wkraczac na nieznane sobie obszary.
  • zagubiona11 16.04.10, 17:04
    Margot, nie denerwuj się, dyskutujemy o perfumach, nie o polityce.
    Piszę sobie w tym wątku, bo naprawdę interesują mnie powody, dla
    których asystentki perfumują się do pracy. Nie kieruje mną ani chęć
    deprecjonowania kogokolwiek, ani wyśmiewania, tylko zwykła
    ciekawość.

    > Jesteś taką znawczynia, ze wchodząc do biura od razu wyczuwasz
    czym pracujaca w nim osoba pachnie - i od razu przy tym wiesz, ile
    za ten zapach zapłaciła?

    Absolutnie nie jestem znawczynią perfum! Ale niektóre zapachy są tak
    popularne, że nawet ja wiem, jak się nazywają, i wiem, że nie można
    ich kupić na przecenie posezonowej w Tesco.

    Podsumujmy więc:

    Ustaliłyśmy, że nie po to używa się perfum, aby ukryć zapach potu.

    Na moją sugestię, że być może chodzi o zaznaczanie terenu, strasznie
    się oburzyłaś, więc też nie.

    Przypuszczenie, że perfumy w pracy są oznaką statusu majątkowego,
    odrzuciłaś.

    W paru wypowiedziach na forum pojawiło się stwierdzenie, że
    dziewczyny spowite mgiełką czują się „elegancko”, chociaż żadna nie
    pokusiła się, by określić, co to jest elegancja w sekretariacie. A
    przecież inaczej wygląda elegancja na premierze Metropolitan Opera,
    a inaczej w sekretariacie spółki z o.o.

    No więc po co pachnie asystentka?
  • zezem_prosto_w_oczy 16.04.10, 17:47
    Sluchaj, tak sie przypatruje waszej dyskusji i wywnioskowuje sie ze po prostu
    czepiasz. Zadajesz jedno nachalne, pozbawione spekulacyjnej logiki pytanie, a
    kazda odpowiedz natychmiast negujesz. Odsylam cie do "Erystyki" Schopenhauera,
    gdzie dowiesz sie jak prowadzic spor, zeby przyniosl on korzyc przygladajacym
    sie, oraz do perfumerii. Moze wreszcie znudzi ci sie mydlo.

    Pozdrawiam
    --
    "Dopoki nie skorzystalem z internetu, nie wiedzialem, ze na swiecie jest tylu
    idiotow" S.Lem
  • zagubiona11 19.04.10, 11:15
    > Odsylam cie do "Erystyki" Schopenhauera, gdzie dowiesz sie jak
    prowadzic spor, zeby przyniosl on korzyc przyglądającym sie,

    Droga Zez, nie będę zagłębiać się w Schopenhauera, żeby wypowiadać
    się na wątku o perfumach! Zwłaszcza, że założyłaś ten wątek jako
    miły i relaksujący i ja tak go traktuję, Schopenhauer jest tu dla
    mnie zupełnie zbyteczny.

    > Zadajesz jedno nachalne, pozbawione spekulacyjnej logiki pytanie,
    a kazda odpowiedz natychmiast negujesz
    OK, moje pytanie jest absolutnie pozbawione logiki spekulacyjnej,
    jeśli tak twierdzisz. Co zaś do negowania jakichś odpowiedzi przeze
    mnie – jest raczej odwrotnie. Zauważ - ja piszę, np. że sekretarki
    perfumują się, żeby zaznaczyć teren – negacja. Piszę, że robią to po
    to, żeby pokazać status majątkowy – negacja…

    > Moe wreszcie znudzi ci sie mydlo.
    Nie znudzi się. Ani woda.
  • daminikawa 21.04.10, 17:59
    To nie jest głupie pytanie, po co się perfumować? Myślę, że nie jeden antropolog
    miał by tutaj dużo do powiedzenia. Wielu antropologów miało by tutaj dużo do
    powiedzenia. Zapachjest formą komunikacji, potrafi dużo o powiedzieć o nas.
    Perfumy lżejsze, cięższe, na dzień, na noc, jaśminowe, o zapachu różanym... Po
    co się perfumować? Dla zaznaczenia terenu, dla zakomunikowania jestem do wzięcia...
  • zezem_prosto_w_oczy 22.04.10, 11:20
    Dominikawa napisala:

    "Perfumy lżejsze, cięższe, na dzień, na noc, jaśminowe, o zapachu różanym... Po
    co się perfumować? Dla zaznaczenia terenu, dla zakomunikowania jestem do
    wzięcia... "

    No to mamy nowa teorie antropologiczna...Sekretarka wyperfumowana ie znaczaca
    teren...ciekawe:D Nie wiem tez jak ustosunkowac sie do tego "jestem do wziecia"
    bo nie jestem a perfumuje sie codzien.
    --
    Prawdziwy seks - to taki, po którym nawet sąsiedzi wychodzą zapalić...
  • margot452 22.04.10, 12:22
    zezem_prosto_w_oczy napisała:

    > No to mamy nowa teorie antropologiczna...Sekretarka wyperfumowana
    ie znaczaca teren...ciekawe:D Nie wiem tez jak ustosunkowac sie do
    tego "jestem do wziecia" bo nie jestem a perfumuje sie codzien.

    Przyznam szczerze, ze osobiście czuję sie zniesmaczona podobną
    teorią. Znaczenie terenu zapachem to domena piesków i kotków - i to
    raczej płci męskiej... to jedno.
    A po drugie - czy to znaczy, ze wszystkie osoby używające perfum w
    miejscu pracy (niezależnie od stanu cywilnego i stanowiska)
    deklarują, ze są do wzięcia?
    Nie ma w tym za grosz sensu.
  • cleopa 22.04.10, 19:40
    Chcialam tylko podkreślic ,że panowie też sie perfumuja i to calkiem
    namiętnie ..więc nie tylko sekretarki..
    Perfumy to dodatek do ubioru,elegancki dodatek,żadne tam znaczenie
    terenu i tym podobne..
  • zwroclawianka 30.04.10, 15:01
    Nie wiem, czy to wyjaśni, ale mam tak:

    wstaję rano, włączam radio, zaglądam za okno, staję przed szafą i
    zastanawiam się: co ja dzisiaj włożę..

    Potem otwieram drzwi szafki, w której mam perfumy i myślę: na jaki
    zapach mam dziś ochotę..

    Wersja "spóźniona":
    zrywam sie rano, wrzucam na siebie co mam pod ręką, szybka toaleta w
    łazience, lecę do samochodu, po drodze szybka mysl- o czymś
    zapomniałam? a, perfumy! wracam sie, psikam i z powrotem do
    samochodu.

    Tak jak niektórzy nie potrafią zacząć dnia bez kawy, tak niektórzy
    bez użycia perfum, użycia prostownicy włosów, zapalenia papierosa
    itp..

    .. bez względu na to, czy idą do pracy, czy jadą na wycieczkę, czy
    idą na spacer z psem..

    --
    alkohol nie rozwiąże twoich problemów. ale mleko też nie.
  • iamhier 01.05.10, 08:51
    do cleopa-ja z biurem nie mam nic wspolnego,ale podkreslam moje
    ulubione pachnidlo to antysperspirant w sztyfcie Kenzo...W Polsce
    nie ma wyboru.....lub jakis drogeryjny,lekki najlepiej bez talku-tez
    nie ma prawie zadnych......

    Roznica jest jednak zasadnicza.A co do panow.....no to oni wod po
    goleniu uzywaja...czuc je przy zblizeniu....ale nic ponadto.
    Bez przesady wiec w obie strony.
  • iamhier 01.05.10, 08:30
    do zagubiona.I tu wchodzimy w kwestie gustu owych pan.

    Otoz bardzo drogie perfumy nie pasuja do taniego stroju,np.Chanel do
    sredniodrogich bardz takich rzeczy.Tak samo jak i braku perfekcji w
    wygladzie fryzury czy tlustych wlosow.Nie wspomne juz o
    cerze....np.z wypryskami....niestety na takiej skorze fluid marki
    Chanel nie lezy dobrze.....

    No,coz tak to wyglada....

    To samo dotyczy uniformow sluzbowych.
    Drogie to znaczy >100 zl.
  • piersonrevesz 30.04.10, 14:22
    Nie zgadzam sie ze Infusion d' iris Prady to lekki zapach. Mam je i
    nie moge ich uzywac bo kazdym razem dostaje od nich migreny. A
    bardzo mi sie podobaja.
    Istnieje uczulenie na pewne skladniki perfum, mozna dostac bolu
    glowy, mdlosci. Ja tak mam z powyzszymi. Mam tak rowniez z pizmem.
    Jak ktos usiadzie kolo mnie w tramwaju z jakas Samsara lub podobnym
    ciezkim zapachem, przesiadam sie natychmiast. Nienawidze i zle mi
    sie robi.
  • lonely.stoner 30.04.10, 15:01
    o matko, czytam ten watek i zachodze w lgowe skad niektorzy ludzie
    maja takie poglady ze perfum do pracy nie powinno sie uzywac i ze
    oni to tylko woda i mydlo - chyba w dzisiejszych czasach to standard
    zeby uzywac jakeigos fajnego zapachu, no i fakt- ze nawet jak sie
    uzyje najdelikatnijeszego ale sie polowe butli na siebie wywali to
    sie nie da wytrzymac. Ja uzywam perfum na co dzien, mam kilka zawsze
    i kilka uzywam, w pracy zawsze nosze w torebce Armani for her (tylko
    dlatego ze mi sie nie podobaja i maja opakowanie ktore jest poreczne
    i wyglada jak dezodorant) nei sa nai duszace ani nie wiadomo jakie,
    zwykle- dlatego mam je do pracy. Czasem rano nie moge sopbie odmowic
    Gucci Envy albi Kenzo Amour(ale tych to kropla doslwonie, bo sa
    intensywne), nikt nie narzeka ani nic. Zreszta ja lubie ladnie
    pachniec nawet jak ide do sklepu po bulki:)
    --
    www.youtube.com/watch?v=8FwZj-wIEJ8
  • bear123 30.04.10, 15:32
    własciwie to chodzi o władzę, lepszą pracę, lepszą kasę o sex itp.
    Kobiety się perfumują generalnie dla facetów i to nie tylko tych z którymi pracują ale dla tych których mogą spotkać po drodze do pracy i z, w pracy się perfumują by swoim zapachem dogryźć koleżance :) , przypodobać się szefowi lub kolegom wiadomo, że jest to działanie nieświadome ale inaczej w oczach faceta wygląda kobieta która po paru godzinach nie pachnie niczym, mydło już wywietrzało a inaczej skropiona sexownym zapach perfum, i czy się to komuś podoba czy nie całkiem nieświadomie trudniejszy task dostanie ktoś kto nie pachnie juz nawet mydłem. :) Podobnie przy awansie kiedy są dwie podobne kandydatki to jest oczywiste że szef wybierze osobę lepiej prezentującą się bardziej dbającą o swój wygląd tak zwane jak cię widzą tak cię piszą :)
    Tak radzę nawet w sekretariacie skropić się perfumami nawet całe życie może się od tego zmienić :)
  • zagubiona11 04.05.10, 16:16
    > wiadomo, że jest to działanie nieświadome, ale inaczej w oczach
    faceta wygląda kobieta, która po paru godzinach nie pachnie niczym,
    bo mydło już wywietrzało, a inaczej skropiona sexownym zapachem
    perfum, i czy się to komuś podoba, czy nie, całkiem nieświadomie
    trudniejszy task dostanie ktoś, kto nie pachnie juz nawet mydłem. :)

    No właśnie! Też mam takie wrażenie! I tu aż się prosi o nawiązanie
    do innego wątku z tego forum - czy perfumy mają się jakoś do
    parzenia kawy, tzn. czy steretypowy szef, który ma zwyczaj rzucać w
    stronę asystentki: "Pani Kasieńko, dwie kawusie szybciutko
    poprosimy!" poczuje się zapachem Prady ośmielony do takich odzywek,
    onieśmielony czy nie będzie to miało żadnego znaczenia dla
    traktowania asystentki?
  • margot452 05.05.10, 10:08
    zagubiona11 napisała:

    czy steretypowy szef, który ma zwyczaj rzucać w
    > stronę asystentki: "Pani Kasieńko, dwie kawusie szybciutko
    > poprosimy!" poczuje się zapachem Prady ośmielony do takich
    odzywek, onieśmielony czy nie będzie to miało żadnego znaczenia dla
    > traktowania asystentki?

    Musiałby to byc raczej stereotypowy kretyn, jeśli wydajac polecenie
    asystentce sugerowałby się używanym przez nią zapachem. Ręce (i nie
    tylko) opadają, jak się czyta takie poglądy :/
  • konishiko 30.04.10, 15:30
    Jestem co prawda perfumiarsko poczatkujaca i posiadam ze cztery
    zapachy na krzyz oraz nie do konca pracuje w biurze, ale zdarzylo mi
    sie trzy lata siedziec obok osoby niezwykle przewrazliwionej na
    wszelkie kosmetyczne zapachy.

    Po serii prob zapachowych okazalo sie, ze toleruje Burberry Woman -
    perfumy klasyczne i nieinwazyjne a dobre dla tych, ktorzy
    niekoniecznie chca pachniec pudrowo badz swiezo. Burberry Touch tez
    powinny sie sprawdzic, a oba poza tym maja zalete niekosztowania
    fortuny :)

    --
    "Physics is like sex: sure, it may give some practical results, but
    it's not why we do it."
    - Richard Feynmann
  • joanna_can 30.04.10, 15:34
    Pomijajac problemy z naduzywaniem przez wiele pan, wiekszosc perfum
    jest robiona na bazie trawy. U osob wrazliwych (a takie sa
    rzeczywiscie i to nie tylko w USA) moze wywolywac silna reakcje
    alergiczna.

  • lavenders27 30.04.10, 16:03
    Mam nadzieję, że zagubiona1 żartuje....

    Chociaż z moich doświadczeń wynika, że osoby o takim "światopoglądzie" dominują
    w naszym społeczeństwie. Ja uwielbiam perfumy - pachnę głownie dla siebie, ale i
    innym jest przyjemnie - bo często słyszę komplementy dotyczące zapachu. Trzeba
    być kompletnie pozbawionym wrażliwości (na piękno), żeby tak totalnie ignorować
    zmysł węchu.

    Jestem estetką i hedonistką, więc przebywanie z ładnie ubranymi,
    schludnymi,pachnącymi ludźmi jest ucztą dla zmysłów - sprawia mi fizyczną
    przyjemność.
  • lavenders27 30.04.10, 15:51
    5. Dior Miss Dior Cherie - wbrew pozorom, nie tylko dla mlodych panienek, to
    bardzo dojrzala, przemyslana kompozycja.

    Oj, nie zgadzam się. To Miss Dior Cherie bardzo "dziewczęce" perfumy. Szampan,
    truskawki, wiatr we włosach i ... młodość, świeżość :D

    Na ryczących 40-tkach pachną równie ładnie, ale całokształt już nie robi takiego
    wrażenia, jak na jędrnej 16-20-tce. Dojrzałym paniom bardziej pasuje szyprowe
    Miss Dior. Do tego zapachu trzeba dorosnąć, nastolatka by nim nie uwiodła -
    dojrzała kobieta zwali z nóg.

    Podobnie jak klasyczną Pradą. Zupełnie nie widzę w tym zapachu nastolatki, tak
    jak kobiety w średnim wieku w słodziakach Escady. Owszem, nosić nikt im nie
    zabroni, ale brakuje harmonii.
  • theorema 30.04.10, 17:49
    a nikomu nie przyszlo do glowy, ze moze pachnie sie dla przystojniaka z innego
    dzialu? A moze mnie chlopak odwiedzi na chwilke w porze lunchu? A moze zaraz po
    pracy ide na koncert? a moze w trakcie pracy wyskocze na sluzbowy obiad? perfumy
    sa wazniejsze od makijazu, pozwalaja poczuc sie piekna.
    A po co czuc sie piekna w pracy? Np. zeby moc sie czuc swobodnie, gdy przychodzi
    wyjatkowo piekna klientka, a nie jak mysz szara. Albo, zeby klient sie na mnie
    nie wydzieral tylko najuprzejmiejszym z mozliwych tonem forumulowal swoje prosby
    - tu mowie o pracy zwiazenej z kontaktem z klientem/petentem itp.
    Ja, kiedy czuje sie piekna, jestem tez bardziej kreatywna, mozg mi lepiej
    pracuje. I generalnie lubie kiedy inne kobiety i mezczyzni wokol sa zadbani,
    pieknie pachna. Mnie to nawet usprawnia zapamietywanie - kiedy poczuje zapach
    perfum, ktore mial na sobie moj rozmowca 5 dni temu, od razu przypomne sobie, o
    czym rozmawialismy.
    Za to nienawidze np. wchodzic do mojej szefowej do pokoju - co z tego ze jest
    mila, madra, na kilometr z jej pokoju wali smrod papierosow, a rozmowa z nia
    chocby minutowa owocuje smrodem na moich ubraniach i wlosach do konca dnia. I
    tego nie rozumiem - po co ona uzywa drogich perfum, nie czuje ich absolutnie
    nikt, tylko raz sie chwalila zakupem, wiec wiem. To jest dopiero uciazliwa
    osoba, wolalabym zeby pachniala Ambi Purem, albo chlorem, niz palila dwa
    papierosy jednoczesnie - jeden zatkniety w popielniczce okadza pokoj, a drugi ma
    w ustach...
    a i tak najgorsi sa wielbiciele czosnku:)
  • lonely.stoner 30.04.10, 19:48
    kuzwa, i nikomu nie wpadlo do glowy ze perfumy to taki sam standard jak pasta do
    zebow???
    nie wiem gdzie wy pracujecie, ze wam sie kojarzy ze jak ktos uzywa perfum prady
    to na pewno zeby zaspzanowac ile to sie ma kasy albo zeby wyrwac faceta
    jakiegos, dzizas, co to za sredniowiecze??
    mi sie wydaje ze wiekszosc cywilizowanych ludzi uzywa perfumy bo to taki
    standard jak uzywanie pasty do zebow. I nie mowie waleniu na siebie pol butli
    perfum ze kazdy w odelglosci 2 metrow czuje nasz zapach, ale delikatnym
    skrapianiu - tak ze zapach ten czujesz tyko ty, albo osoba ktora sie do ciebie
    zblizy.
    --
    www.youtube.com/watch?v=8FwZj-wIEJ8
  • zoe125 13.05.10, 10:54
    Perfumy w Polsce przez wiele lat uważane były za towar luksusowy i u wielu osób
    nadal pokutuje taki pogląd.

    Oczywiście są różne osoby. Niektóre po prostu uwielbiają ładnie pachnieć i dla
    nich spryskanie się perfumami to standard, jak właśnie mycie zębów. Niektórzy
    mają jeden zapach, któremu sa wierni przez lata, inni po skończeniu jednej
    butelki kupują flakon czegoś innego. Jeszcze inni mają kilka zapachów, których
    używają w zależności od okazji. Sa też tacy, dla ktorych perfumy to hobby, a
    ponieważ stać ich na to, mają kikanaście lub kilkadziesią róznych zapachów.

    Problem w tym, że polskie społeczeństwo bywa dosyć nietolerancyjne. Mnie nie
    dziwi młoda kobieta pachnąca Coco Mademoiselle czy Be Delicious. Raz, że te
    zapachy sa bardzo modne, a wiele osób mniej wyrobionych perfumowo nie sięgnie po
    Lutensa czy L'Artisana. Dwa, że ceny perfum nie są zabójcze. Owszem, kogoś, kto
    boryka się z tym, aby przeżyć od pierwszego do pierwszego raczej nie
    zainteresują oryginalne perfumy,nawet w promocji. Jednak za osiemdziesiąt, sto,
    sto pięćdziesiąt pięćdziesiąt złotych (mniej więcej) można kupić oryginalny
    zapach dobrej marki. Dlatego czując zapach dobrych perfum nie podejrzewam, że
    pachnąca nimi młoda kobieta musi spać na forsie. Zakładam, że albo wie, gdzie
    kupować, albo ją zwyczajnie stac na zafundowanie sobie flakonika raz na jakiś
    czas, albo dostała perfumy w prezencie. Perfumowe prezenty sa od paru lat bardzo
    modne i wcale się nie dziwię - to jednak jest koszt przynajmniej tych
    kilkudziesięciu, sto złotych, więc panowie i panie kupują zapachy dla swoich
    drugich połówek.

    Pytanie, czemu perfumowac się do sekretariatu jest dla mnie niezrozumiałe - co
    ma z tym wspólnego sekretariat? Jeśłi ktoś lubi używac perfum na co dzień, to
    znaczy, że po prostu lubi pachnieć, bez względu na to, czy pracuje w
    sekretariacie, czy gdzie indziej.
  • gigra 30.04.10, 20:07
    Nareszcie wypowiedź godna mistrza. Theorema ma rację. Jeszcze dodam,
    że bardzo lubię jak ktoś przychodzi do mojego sekretariatu i zaczyna
    od: "bardzo lubię do was przychodzić bo u was zawsze tak ładnie
    pachnie". I wcale nie zawsze mówią to mężczyźni. My, sekretarki
    inteligentne, wiemy jakich oraz ile perfum używać. No chyba, że ktoś
    jest inteligentny inaczej ale to nie u nas w biurze. Fajne też jest
    to, że dziewczyny uczą się nawzajem od siebie. Dużo się nauczyłam
    pracując w sekretariacie chociaż na rozmowy o perfumach mamy czas
    głównie w przewie na śniadanie.
  • iamhier 30.04.10, 20:48
    do theorema-zawsze tak jest!!Jesli ten zapach czuc,roznosi sie w
    otoczeniu w ktorym ta osoba przebywa/To chec UWIEDZENIA.

    gdyby jakis mezczyzna roznosil taki zapach w miejscu gdzie ja
    przebywam to naprawde moje mysli przez caly dziem fruwalyby kolo
    niego.I jednak mysle,ze kobiety tak dbajace o to by jak ida ciagnal
    sie za nimi zapach chca uwodzic.Gdy sa prywatnie ,na
    ulicy,gdziekolwiek poza praca to ja to rozumiem.W innym przypadku
    mowie pass.Wiem,bo sama sie tym "ekcytuje".Pisze zupenie szczerze ze
    strony kobiecejJesli do tego dochodzi NIBY SUBTELNY
    makaijarz,fryzurka,pazurki...

    Przykro mi,ale to uwodzenie.I mezczyzna moze czuc sie molestowany,w
    szczegolnosci gdy nie za bardzo te zapachowe zainteresowanie
    odwzajemnia.

    Męzczyzna pachnacy dobra woda jest dla o jakies 80%
    atrakcyjnieszy.Nic na to nie poradze,ze mam taka slabosc.
    Mezczyzni zapewne tez.
  • paulinaa 30.04.10, 20:16
    A scent by issey? Nie chciałabym, żeby ktoś z moich współpracownikow tym
    pachniał ;) za to Philosykos jakoś jeszcze nie zdarzyło mi się wyczuć na kimś
    innym niż na sobie samej;)
    co do Sensuous to ja zawsze zbieram za nie mnostwo komplementow
    a pozostałe wymienione to rzeczywiście dośc bezpieczne, typowo biurowe zapachy;)
    --
    Podróż w świat zapachów
    Okiem kobiety
  • iamhier 30.04.10, 20:41
    Używanie jakiegokolwiek zapachu nie jest niczym zlym,wrecz jest
    koniecznoscia.Tylko problem jest w tym,że jest to "biuro",jak tu
    piszecie,miejsce pracy.......Hmmmmm......To mysle,ze uzywanie
    tzw.dobrych perfum czy wod moze byc potraktowane jako chce
    uwodzenia,bo ja przyznam zupelnie szczerze,ze potwornie reaguje na
    zapachy u mezczyzn,a oni na moje tez.

    Tak wiec zapachy tak,ale raczej nietrwale,nie kojarzace sie
    zanadto,nie narzucajace sie....nie wybijajace sie z tlumu.Te z
    gornej polki zawsze czuc bardziej....Wiem,bo jestem zapachowcem
    i "przelecialam" wiele zapachow z gornej i dolnej polki i wiem po
    co ,dla kogo uzywam akurat takiego pachnidla ,a nie innego.....

    Zapach lawendy na przyklad doprowadza mnie do wymiotow....

    Do biura zapachy owocowe,lekkie,subtelne,nietrwale.Tak sadze....
  • lavenders27 01.05.10, 00:20
    Bez przesady - chęć uwodzenia, to chyba wtedy, gdy pani sekretarce widać spod
    miniówki pas do pończoch. Perfumy to to samo, co tusz do rzęs, szminka czy
    puder. Pudrujesz się po to, żeby uwodzić klientów/szefa czy po to, żeby dobrze
    wyglądać i dobrze się czuć?

    Używanie perfum to NORMA, uwodzić to może wyzywający dekolt i mini na imprezie.
    Nie róbcie z tego jakiegoś fetysza, bo faktycznie zaczyna "śmierdzieć"
    średniowieczem.
  • iamhier 01.05.10, 08:26
    ale to ma byc dla niego niewyczuwalne,a tu o czym innym mowa......
  • antheax 01.05.10, 09:02
    A mój mąż to kiedyś rano wykąpał się używając przez pośpiech i
    nieuwagę szamponu Filuś dla psów. Poszedł do pracy a tam kolega do
    niego: Czym się tak wyperfumowałeś? Na randkę idziesz?

    Więc jakbyście chciały zwrócić na siebie uwagę w biurze to Filuś na
    pewno pomoże

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka