Dodaj do ulubionych

jak wybrnąć z zaklętego koła

30.07.10, 23:57
Chciałam się podzielić z Wami pewnymi refleksjami. Ja jestem po
filologii angielskiej i trudno mi było znaleźć pracę w firmie jako
że zajmowałam się lektorowaniem, uczeniem i tłumaczeniem. Przez
jakiś czas szukałam pracy i w końcu znalazłam dzięki koleżance.
Praca Asystentki Zarządu podoba mi się, ale nie chciałabym jednak na
niej poprzestać, nie chciałabym pracować na tym stanowisku do chwili
kiedy będę miała 50 lat a trudno awansować na tym stanowisku.
Jak ktoś chce się przenieść do określonego działu, aby tam zdobyć
doświadczenie, musi od nowa przejść przez wszystkie szczeble i tym
samym pensja może zostać zredukowana.
Jak można awansować z Asystentki zarządu, wydaje mi się bezsensownie
rezygnować z wyższej pensji aby zdobyć inne doświadczenie, gdyż
wcale nie jest powiedziane, że tam się szybko awansuje.
Drugie moje pytanie odnosi się do tego, czy warto być Asystentką w
Kancelarii Prawnej, naczytałam się tutaj na forum, że są tam wysokie
pensje.Czy ktoś ma w tym zakresie doświadczenie?
Dzieki za feedback.
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 31.07.10, 15:42
      A zastanow sie tak sama dla siebie co TY chcesz robic.
      Nie dla jakichs lapaczy glow, nie udzielaj tu odpowiedzi gladkich, ladnych i
      takich co to maja dobrze brzmiec na rozmowie o prace.

      Pomysl po prostu jak widzisz swoja sciezke kariery w firmie, gdy jestes
      asystentka, co mozesz dalej robic gdzie pojsc i czy mozesz pojsc (w tej czy w
      innej firmie) i popatrz na to co mozesz zrobic ze soba gdy trafiasz taka jaka
      jestes do kancelarii prawniczej.


      --
      [img]http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg[/img]
      [url=http://zum.org.pl]Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci[/url]
      [url=http://swiatmiska.pl]POMÓŻ MIŚKOWI[/url]
      • dodek-on-line Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 31.07.10, 22:37
        madziulec napisała:

        > A zastanow sie tak sama dla siebie co TY chcesz robic.
        > Nie dla jakichs lapaczy glow, nie udzielaj tu odpowiedzi gladkich, ladnych i
        > takich co to maja dobrze brzmiec na rozmowie o prace.
        >
        > Pomysl po prostu jak widzisz swoja sciezke kariery w firmie, gdy jestes
        > asystentka, co mozesz dalej robic gdzie pojsc i czy mozesz pojsc (w tej czy w
        > innej firmie) i popatrz na to co mozesz zrobic ze soba gdy trafiasz taka jaka
        > jestes do kancelarii prawniczej.
        >
        >
        Przeciez autorka postu wlasnie sie zastanawia jak zreszta widac z jej posta.
        Zrozumienie tego jednak cie przerasta, madziulec. Nie wiem czy to menopauza i
        tluste cielsko tak ci znizylo IQ czy to raczej u ciebie wrodzone, ze nie
        rozumiesz prostego tekstu...
        • dodek-on-line Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 31.07.10, 22:40
          A autorce postu doradzam jednak rezygnacje z zawodu sekretarki / asystentki.
          Masz racje, w wieku 50 lat - a moze i wczesniej - nikt nie bedzie cie chcial do
          tego zawodu. Radze jak najszybciej sie przekwalifikowac, nadrobic luki w
          wyksztalceniu (czyli sensowne kursy, studia a nie ten humanistyczny chlam) i
          zmienic zawod na inny. Oczywiscie na taki, ktory zgodny jest z twoimi
          zdolnosciami i checiami - do pracy nie powinno sie przymuszac. Ale sekretarka /
          asystentka to dobre dla mlodocianych panienek bez SENSOWNEGO wyksztalcenia.
          • madziulec Dodus ;))) 31.07.10, 23:36
            To nie jestes na dyskotece jak ci inni rasowi biznesmeni i nie wyrywasz lasek???

            No stary... Beznadzieja ;)))
            Widac jednak musisz byc totalnie sfrustrowany i jednak jedyna rozrywka jaka Ci
            pozostala malenki to ten dupny internet i wyzywanie si ena kobitach, bo
            inaczej.. to cholera ZADNEJ satysfakcji stary nie bedziesz miec...
            A tak.. to chociaz sobie wyobrazisz takei fajne laski, ktore to pisza, bo
            przeciez wiekszosc z nas to jednak atrakcyjne dupy, pracujace na fajnych,
            odpowiedzialnych stanowiskach...

            No co;) Bierze Cie to malenki ;))) I dlatego tak starasz sie ponizac nas i
            pokazywac, ze to wszystko do "dupy" sie sprowadza???


            To Ci powiem.
            Nic sie nie sprowadza do dupy ;) A jesli tak, to tylko dlatego by wam, walkoniom
            i durniom pokazac, ze bez baby zyc nie mozecie i dla tej dupy zrobicie wszystko ;)

            A teraz pajacu ogolnie Ci powiem ... gon sie. Bos nie godzien pisac tu, za
            glupis na to i za prymitywny ;)

            --
            [img]http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg[/img]
            [url=http://zum.org.pl]Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci[/url]
            [url=http://swiatmiska.pl]POMÓŻ MIŚKOWI[/url]
          • jedi_pl Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 10.08.10, 09:21
            Humanistyczny chlam? Bez przesady gosciu. To, ze ty uwazasz, ze filologia to
            bułka z masłem, to nie znaczy, ze to chłam. Udowodniłeś właśnie, że nie wolno
            brać cie serio, boś ignorant i idiota. Nie wiem czy masz jakiekolwiek
            wykształcenie, ale jeśli tak, to widać nie wykształcenie powoduje, że się jest
            inteligentny, bo tej cechy ewidentnie ci brakuje.

            A co do autorki. Praca asystentki jest moim zdaniem pracą średnio
            przyszłościową, za to bardzo wymagającą. To, co można zyskać, to znajomości,
            doświadczenie, obycie w świecie, ale awans... na kogo? Starszą asystentkę?
            Właśnie tu jest imho problem...
        • madziulec Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 31.07.10, 23:29
          Nie. To TY nie rozumiesz ;)
          Ciebie przerasta bijaca nienawisc do kobiet z kazdego postu i obawiam sie, ze
          niedugo juz popiszesz na tym forum ;)))



          --
          [img]http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg[/img]
          [url=http://zum.org.pl]Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci[/url]
          [url=http://swiatmiska.pl]POMÓŻ MIŚKOWI[/url]
          • dodek-on-line Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 01.08.10, 12:57
            madziulec napisała:

            > Nie. To TY nie rozumiesz ;)
            > Ciebie przerasta bijaca nienawisc do kobiet z kazdego postu i obawiam sie, ze
            > niedugo juz popiszesz na tym forum ;)))
            >
            >
            >
            Stwierdzenie faktu, ze w wieku 50 lat nikt jej nie zatrudni jako sekretarke czy
            asystentke nie jest objawem nienawisci do kobiet tylko przejawem zdrowego
            rozsadku. Dlatego jeszcze raz doradzam zalozycielce postu: wykorzystaj ten czas
            na przekwalifikowanie sie (masz pieniadze na to, bo pracujesz) i zdobycie pracy,
            ktora mozesz wykonywac nawet jako 50-60-letnia malo atrakcyjna kobieta...
            Sekretarka i asystentka sa odbierane w tym spoleczenstwie jako praca dla mlodych
            ladnych panienek. Glowa muru nie przebijesz, najwyzej skonczysz na bezrobociu
            jako sfrustrowana stara bezrobotna baba, jak np. madziulec. Zalozycielko postu,
            walcz o swoje i o dobra prace bys nie skonczyla jak madziulec.
            • madziulec Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 01.08.10, 17:26
              I jestes glupi ;)
              Swojego czasu wlasnie 50-letnia asystentka zostala zatrudniona w dziale
              handlowym Ambasady szwedzkiej w Warszawie.

              Jakie byly jej plusy?
              - po pierwsze miala OLBRZYMIE doswiadczenie
              - doskonale znala swoja prace i bardzo byla przekonana, ze to co robi, robi dobrze
              - nie gonila do domu, bo dzieci itp
              - nie chodzila na zwolnienia bo dzieci , nie musiala co chwilke wychodzic na
              wywiadowki itp.


              Jak widac nie umiesz CENIC ludzi. Cenisz opakowanie a nie wnetrze.
              Czyli mozna Ci gowno opakowac w ladny blyszczacy papierek i bedziesz sie cieszyl.
              A ja wole dostac diament opakowany w papier gazetowy ;)

              Tak wiec widzisz Dodusiu... jestes tylko zakompleksionym pajacem.

              --
              [img]http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg[/img]
              [url=http://zum.org.pl]Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci[/url]
              [url=http://swiatmiska.pl]POMÓŻ MIŚKOWI[/url]
              • dodek-on-line Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 02.08.10, 16:04
                madziulec napisała:

                > I jestes glupi ;)
                > Swojego czasu wlasnie 50-letnia asystentka zostala zatrudniona w dziale
                > handlowym Ambasady szwedzkiej w Warszawie.

                Trafilo sie slepej kurze ziarno. Ile takich "ambasad szwedzkich" jest w
                Warszawie? Przeciez wiekszosc pracodawcow zatrudnie MLODE sekretarki czy
                asystentki - kazdy o tymn wie. To nie jest zawod dla starszych kobiet, tym
                bardziej ze trzeba caly czas wypelniac polecenia szefow a sama sekretarka to
                sobie moze ewentualnie wybrac odcien szminki. Dla mnie to by bylo dziwne: np.
                30-letni szef rozkazujacy 55-letniej sekretarce, ktora by mogla byc jego matka.
                50-60-letnia kobieta piszaca korespondencje za 30-latka :-))

                >
                > Jakie byly jej plusy?
                > - po pierwsze miala OLBRZYMIE doswiadczenie
                > - doskonale znala swoja prace i bardzo byla przekonana, ze to co robi, robi dob
                > rze
                > - nie gonila do domu, bo dzieci itp
                > - nie chodzila na zwolnienia bo dzieci , nie musiala co chwilke wychodzic na
                > wywiadowki itp.

                Sa mlode kobiety, ktore nie maja dzieci. NIE KAZDA KOBIETA CHCE MIEC DZIECI.
                Poza tym kobiecie w menopauzie czesto odbija: maja uderzenia goraca, humory, sa
                wredne. Wiec ja bym wolal zatrudnic kobiete mloda, w pelni wydajna. Jak
                napisalem nie kazda mloda ma dzieci. Ale nawet jesli ma to dobrze o niej
                swiadczy, bo jest weselsza niz taka starsza sekretarka w menopauzie dla ktorej
                najlepsze lata sie skonczyly. Nawet nie wiesz jak te stare baby sa niemile dla
                innych mlodych kobiet w firmie, jak sa zazdrosne o ich mlodosc. Ja zatrudniam
                wiele mlodych kobiet i nie chce by mi jakas baba w menopauzie zepsula atmosfere
                w pracy. W ten sposob mysli WIEKSZOSC pracodawcow w Polsce.

                >
                >
                > Jak widac nie umiesz CENIC ludzi. Cenisz opakowanie a nie wnetrze.
                > Czyli mozna Ci gowno opakowac w ladny blyszczacy papierek i bedziesz sie cieszy
                > l.
                > A ja wole dostac diament opakowany w papier gazetowy ;)
                >
                > Tak wiec widzisz Dodusiu... jestes tylko zakompleksionym pajacem.
                >

                A twoim idealem jest tlusta, stara, zle uczesana sekretarka jak za komuny, np.
                taka jak w znanym filmie "Mis". Ja tam wole zadbana mloda elokwentna kobiete,
                bez menopauzy i humorow. Sekretarka, jej wyglad swiadczy o standardzie firmy,
                takze na Zachodzie wymaga sie zwlaszcza od sekretarek i asystentek super
                wygladu. Zreszta ja tez musze o siebie dbac, mimo ze mam wyzsze stanowisku: nie
                moge sie roztyc czy przyjsc nieogolony czy zle uczesany. Moze w twoim Pcimiu
                Dolnym siedza w urzedzie gminy babsztyle rodem z PRL, ale wierz mi to nie jest
                standard w dzisiekjszym swiecie.
      • beautiful1 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 03.08.10, 23:58
        Nie to że nie chcę, ale wiem, jakie są realia, że w Polsce raczej
        nie ma asystentek Zarządu w takim wieku. Szczegolnie da to się
        odczuć przy zmianie pracy, jak się szuka nowego pracodawcy.
        Wybierane są osoby młodsze. Ostatnio szef-cudzoziemiec mi
        powiedział, że na zachodzie trend jest akurat odwrotny, doświadczone
        asystentki to osoby właśnie około 40-45 lat. Podzieliłam się z nim
        moimi przemyśleniami. Kiedy będę miała 50 lat, myśle, że chciałabym
        być przynajmniej specjalista. Nie wszystkie jednak firmy daja szanse
        i promują asystentki dalej. Z kolei przejsc do działu innego i
        zaczynać zbierać doświadczenie od stanowiska asystentki łączy się z
        obniżką pensji, pensja w działach jest niższa niż przy Zarządzie. U
        mnie w pracy wszystkie asystentki to osoby z wyższym wykształceniem
        i bardzo na poziomie, ale fakt, że chciałabym wyrwać się z
        zamkniętego koła. Tylko jak?
        A co Wy chciałybyście robić w wieku 50 lat?
        Jak odpowiedzieć ladnie na pytanie, jak Pani się widzi za 5 lat?
        • zagubiona11 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 04.08.10, 12:01
          > Nie to że nie chcę, ale wiem, jakie są realia, że w Polsce raczej
          nie ma asystentek Zarządu w takim wieku.

          Ależ są! Można powiedzieć, że im bardziej odpowiedzialne stanowisko
          asystenckie, tym bardziej wiekowa Asystentka. Natomiast rzadko
          widuję 50-letnie recepcjonistki w firmach.

          > Szczegolnie da to się odczuć przy zmianie pracy, jak się szuka
          nowego pracodawcy.

          Owszem, w wieku 50 lat trudno znaleźć nową pracę (nie tylko
          Asystentkom). Dlatego, jak już się znajdzie porządnego pracodawcę,
          to należy się go trzymać, a nie szukać nowego, który zapłaci 100 zł.
          więcej. A osoby dojrzałe mniej są skłonne do takiego skakania z
          kwiatka na kwiatek...

          Działa to też w drugą stronę - zwolnienie (się) Asystentki, która
          pracowała przez wiele lat w Zarządzie i wdrożenie nowej osoby to
          bolesne dla Zarządu doświadczenie.

          > Kiedy będę miała 50 lat, myśle, że chciałabym być przynajmniej
          specjalista.

          Ależ możesz być! Możesz być nawet starszym specjalistą! Ja na
          przykład mam stanowisko - Starszy Specjalista, funkcja - Asystentka
          Dyrektora Generalnego.

          > Z kolei przejsc do działu innego i zaczynać zbierać doświadczenie
          od stanowiska asystentki łączy się z obniżką pensji, pensja w
          działach jest niższa niż przy Zarządzie.

          No właśnie. Jak już zaczęłaś jako Asystentka Zarządu i dobrze Ci z
          tym, to po co to zmieniać? Boisz się, ze jako 50-latka będziesz się
          wstydziła mówić, że jesteś Asystentką?
            • annthonka Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 13:19
              Przede wszystkim zastanów się, co chciałabyś robić w przyszłości, bo z Twoich
              postów wynika, że na razie nie masz pojęcia. OK, chcesz być specjalistą, ale w
              jakiej dziedzinie - windykacji, BHP, fizyki kwantowej? Możliwości jest mnóstwo.
              Jak już będziesz wiedziała, co tak naprawdę chcesz robić, zacznij szukać
              stanowisk umożliwiających rozwój w tym kierunku. Warto jest nawet spaść wtedy o
              szczebel niżej w hierarchii firmy i pod względem finansowym.

              Jeżeli jednak ważniejsze są dla Ciebie obecne zarobki i nie przeraża Cię wizja
              bycia asystentką do emerytury, to po prostu specjalizuj się w tym co robisz.
              Bycie asystentką to naprawdę żadna ujma na honorze. Na Zachodzie od dawna jest
              to po prostu jedną ze ścieżek kariery.
              --
              Anthonka to ja.
    • fakej Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 14:25
      Awans przez łóżko to wciąż niedoceniana i budząca zawiść w naszym społeczeństwie
      ścieżka kariery. A zupełnie niesłusznie. Po pierwsze szybko i skutecznie
      osiągasz zamierzony cel, po drugie na ogół świadczy to o tym, że nie jesteś
      sfrustrowanym pasztetem, który stawia wszystko na swoją "inteligencję". Kobieta,
      która dała dupy szefowi aby awansować jest dynamiczna i przebojowa dlatego budzi
      zawiść u tych, które nawet bez awansu nie miałyby możliwości sypiania ze swoimi
      szefami. Podsumowując: przestań za dużo myśleć i pozbądź się oporów przy
      ściąganiu majtek.
    • aluana Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 15:41
      To ja Cię zapytam co robisz jako Asystentka Zarządu, bo to stanowisko raz oznacza że sie ogarnia kalendarz Zarządu i poza zwykłymi obowiązkami asystenckimi niewiele wiecej robi bo to zajmuje juz i tak cały czas pracy. Ale Asystenta Zarządu to także osoba, która powinna posiadać szeroką wiedzę z zakresu kodeksu spółek handlowych i wielu innych uwarunkowań prawnych w których jej firma musi działać po to aby we właściwy sposób przygotowac dokumentacje spółki na potrzeby zarządu i instytucji zewnętrznych. To wbrew pozorom bardzo duża odpowiedzialność wymagająca bardzo specjalistycznej wiedzy. Awans jest w jednym kierunku na stanowiako dyrektora biura zarządu, ew dyrektora administracyjnego firmy.
      Z doświadczenia jednak wiem iż 90% osób na stanowisku aystentki zarzadu spełnia jednak pierwszy zakres obowiązków jaki opisałam, od miesiaca usiłuje znaleźść kogoś na to stanowisko ale chodzi mi o doświadczenie w tym drugim obszarze i to jest dramat niestety.
      Nie negowała bym bycia asystentką zarządu, to stanowisko wiele potrafi nauczyć i przygotować do pracy w wielu obszarach, choć przyznam że faktycznie ciężko zostać marketingowcem jak się pracuje na tym stanowisku;-)
      życzę powodzenia i trzymam kciuku za decyzje jaka podejmiesz, zastanów sie jednak wczesniej co faktycznie chcesz w zyciu robić i ukierunkuj swoje działania na konkretny cel. Jesli nie chcesz być asystentką to sprawdz jakie masz pole manewru pomiedzy działami w obecnej firmie, cięzko bowiem będzie przekonac pracodawcę z innej firmy ze z takim doświadzczeniem będziesz idealna kandydatką na samodzielne stanowiko w innym obszarze kompetencji.
    • fo.xy Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 16:02
      zawsze jest mozliwosc awansu ;)

      Poszukaj dobrej firmy, zloz cv i zwyczajnie zmien prace.
      Nie orientuje sie zbyt dobrze w zarobkach asystentki, ale tez nie
      chce mi sie wierzyc, ze zmiana pracy na inna i zaczynanie od
      pierwszego szczebla w jakiejs firmie mialaby oznaczac az tak ogromna
      degradacje w zarobkach, tym bardziej jesli przekonasz pracodawce, ze
      Twoje doswiadczenie pomoze Ci w nowej pracy, a co za tym idzie, nie
      powinnas startowac na rowni z osobami bez doswiadczenia - kwestia
      sprzedazy samej siebie ;)

      Kiedy szukalam pracy, przegladalam tez ogloszenia na stanowisko
      asystentki - zakres obowiazkow jest spory, mozna dobrze poznac
      funkcjonowanie firmy. A jesli jest to praca w malej firmie, to
      czesto dodatkowo wpada troche ksiegowosci, HRu itp. Kolejnej pracy
      mozna potem juz szukac w bardziej konkretnym dziale i juz nie jako
      asystentka.

      Pomysl, co Cie interesuje, jak mozesz wykorzystac atut dotychczas
      zdobytego doswiadczenia i powodzenia w szukaniu czegos nowego.
    • amelia252 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 16:30
      Hej :) Pracowałam w dużej międzynarodowej kancelarii prawnej i jeśli szukasz stabilnej pracy to praca na stanowisku sekretarki w takiej kancelarii jest idealna. Dziewczyny, które znają świetnie języki dodatkowo po pracy tłumaczą dokumenty dla prawników, oczywiście za dodatkową kaskę. Sekretarka z kilkuletnim stażem w danej kancelarii zawsze brana jest w pierwszej kolejności pod uwagę jeśli pojawi się szansa na inne stanowisko w obszarze kancelarii. Sekretarka w międzynarodowej kancelarii prawnej (nie każdej) zwykle pracuje dla kilku prawników, te z większym doświadczeniem pracuje zwykle dla wspólników i partnerów. Wynagrodzenie też do najniższych nie należy i często kształtuje się na poziomie 6500 pln brutto. Żeby dostać się do kancelarii trzeba przejść przez sito rekrutacyjne, a poprzeczka jest postawiona raczej wysoko. Płynny angielski to podstawa (testy pisemne oraz ustne, słownictwo prawnicze z zakresu umów, sądownictwa itp.), bezwzrokowe pisanie na klawiaturze i Word z zaawansowanymi funkcjami w jednym paluszku :) Rekrutacje dla kancelarii prowadzą agencje takie jak Wakat (www.wakat.com.pl) i Accord (www.accord.waw.pl) i pewnie jeszcze jakieś inne. Informacje, które zawarłam w tym poście bazują o moje doświadczenia z jednej z międzynarodowych kancelarii :))) Więcej info mogę podać na priva :)
      • beautiful1 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 17:01
        Dzięki za odpowiedzi.
        Myślę, że w mojej firmie nie ma szansy na awans czy specjalizację
        czyli przeniesienie do innego działu. Oczywiście są otwarte
        stanowsika asystenckie w działach ale to wiąże się z obniżką pensji
        a na to nie mogę sobie pozwolić. W końcu dązymy do podwyżki a nie na
        odwrót i z czegoś trzeba zyć. Może się coś tam wyłonić, ale na to
        nie liczę.
        Na rynku pracy chciałabym znaleźć stanowisko specjalisty ale tam
        wymagane jest doświadczenie a na asystentkę w dziale z kolei są inne
        zarobki a argumentacja, że chciałabym się w czymś wyspecjalizować
        chyba za bardzo nie przemówi.
        Mam świetny angielski, ale nie umiem pisać bezwrokowo i Word mam na
        poziomie średnim, więc nie wiem czy nadawałabym się na Asystentkę w
        kancelarii ale tam też wydaje mi się, że jest zamknięte koło. Szukam
        więc dalej.
        Jakie agencje oracy oprócz wakat i accord są godne polecenia?
        • agatazieba Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 19:32
          eee tam. spróbować możesz. nie każda kancelaria wymaga
          bezwzrokowego pisania. albo się naucz.

          u mnie w kancelarii szefowie byli zachwyceni, że rozgryzłam nasze
          ksero. sami w ogóle nie ogarniają tej elektroniki. tym niemniej o
          tym, że dostałam pracę zadecydował płynny niemiecki w mowie i
          wykształcenie prawnicze. stąd też zakres moich sekretarskich
          obowiązków pomniejsza się w miarę zdobywania doświadczenia
          bardziej merytorycznego. koleżanka pracująca na tej samej zasadzie
          co ja, obsługująca jednak 4 prawników (ja dwóch) dorobiła się już
          stażystki z pozwoleniem na zwalanie na nią części obowiązków.
        • amelia252 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 19:53
          Bezwzrokowego pisania możesz nauczyć się sama w domu, wystarczy ściągnąć z netu
          Mistrza Klawiatury i jedziesz ;) Szybkie pisanie przyda się Tobie nie tylko w
          pracy w kancelarii. Jeśli chodzi o awans w obszarze Twojego obecnego miejsca
          pracy, to myślę, że obniżenie wynagrodzenia w związku ze zmianą stanowiska nawet
          nie wchodzi w rachubę, chociażby z tego powodu, że zmiana stanowiska nawet na
          asystenckie wiązałoby się z awansem, co wyklucza obniżenie wynagrodzenia.
          Obniżenie wynagrodzenia może się odbyć jedynie na drodze wypowiedzenia
          zmieniającego. Macie jakiś dział HR lub szefa, z którym mogłabyś poruszyć
          kwestię innego stanowiska? Pamiętaj o tym, że powinnaś dobrze przygotować się do
          rozmowy i wyraźnie poinformować jakie stanowisko byłoby dla Ciebie interesujące.
          Inteligentny szef doceni to, że w pierwszej kolejności rozglądasz się za innym
          stanowiskiem w obecnym miejscu pracy niż na zewnątrz.
    • co-no Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 09.08.10, 20:09
      Beautiful1 pracowałam kilka lat na stanowiskach asystencko - sekretarskich i
      miałam identyczny dylemat. Zawsze bałam się, że utknę "w tym" na lata. Zawsze
      liczyłam na awans, zmieniałam pracę kilkakrotnie, awansu nigdy nie dostałam. A
      różnica polega na tym, ze ja skonczyłam socjologię i dokładnie wiedziałam co
      chce robic. Od zawsze chciałam pracowac w HR. Jednak to jest praktycznie
      niemożliwe do osiągniecia. Przez lata żyłam w naiwnym przeświadczeniu, że
      dostanę się do tego działu, bo: chcę, bo mam wiedzę, bo pracodawca mnie doceni.
      Nic bardziej złudnego. Tam dostawali się tylko znajomi znajomych szefa itd. itp.
      Po 10 latach miałam już dosyc wykonywania zawodu asystentki. Chociaż dawałam z
      siebie wszystko i wiedziałam, ze stac mnie na więcej, nigdy nie zostało to
      docenione. Ponadto obawiałam się własnie biegu czasu.. I tak jak Ty, nie
      widziłam siebie jako 50 latki parzącej kawkę dla szefa, czy byciu na usługach
      dla innych pracowników. Na szczescie w Polsce juz nie mieszkam, tylko w kraju,
      gdzie cenione są asystentki "dojrzałe" - czyli zupełnie odwrotnie niż w Polsce.
      A teraz do dodek-on-line: Jesteś w wielkim błędzie kolego szanowny, jeśli
      uważasz,ze w Polsce nie zatrudnia się kobiet na tym stanowisku w wieku 40-50. Ja
      sama pracowałam z taką panią, ona była sekretarką naszego szefa. I jakos
      wyobraźnia mnie nie bolała, kiedy widziałam, jak wykonywała polecenia o 20 lat
      młodszego szefa. Pewnie Cię to zdziwi, ale tworzyli razem zgrany duet i mój szef
      raczej nie wyobrażał sobie zatrudnienia jakiejs głupiutkiej podlotki na jej
      miejsce. W innej firmie z kolei to ja byłam "podlotką" na stanowisku asystentki
      i jakieś było moje zdziwienie, kiedy szef "wymienił" mnie na kogoś starszego
      oświadczając wprost, że potrzebuje na to stanowisko osoby starszej i bogatszej
      doświadczeniem.
      A wracając do ścieżki kariery Beautiful1. Nie myślałaś o wskoczeniu na office
      managera? Albo asystentki np. działu pr czy marketingu? Myśle, ze na te
      szczebelki łatwiej wskoczyc ze "zwykłej" asystentki i nie musi się to wiązac
      koniecznie z obniżeniem pensji, ale wręcz przeciwnie. Można zapytac też szefa o
      dodatkowe szkolenia, kursy, oczywiscie na koszt firmy. Życzę powodzenia:-)
      Pozdrawiam!
      • beautiful1 Re: Życie - sztuka wyboru, wybór - sztuka rezygna 09.08.10, 23:28
        Dzieki za odzew ponownie, ale Wasze posty mnie podbudowują. Nie mam
        o tym z kim w pracy porozmawiać, bo za dużo nie można powiedzieć,
        nidgy nie wiadomo, jak to się obroci przeciwko nam.
        Aluana
        Jako Asystentka Zarządu obracam się wokol protokołow, tłumaczen
        maili, organizacji spotkań, czuwaniem, aby wszystko przebiegało
        sprawnie. Typowe asystenckie zajęcia, szef cudzoziemiec, drugi też,
        więc językowo fajnie, a dla mnie było ważne aby jezykowo się
        realizować. Trudno na tym stanowisku poznać coś do głebi, zapoznać
        się z tematyką bardziej niż powierzchownie bo się nie ma takiej
        szansy. Uczestniczy sie tylko w niektorych spotkaniach wiec ma się
        wiedze szczątkową.
        Jeśli chodzi o kierunek, to interesowałby mnie np HR, marketing ale
        nie miałam możliwości pracy w tych działach więc doceniałam to co
        otrzymalam od losu. Teraz w firmie jest restrukturyzacja więc robi
        się nie fajnie. Asystentki działow zarabiają oglnie mniej niż
        Asystentki Zarzadu więc ruch w te strone chyba nie wchodzi w
        rachube.
        Wzbudziły moją ciekawość posty o Asystence w Kancelarii, działka
        prawna wygląda bardzo interesująco, na czym polega dokładnie praca w
        Kancelarii? Czy są bardziej zadania merytoryczne czy czysto
        asystenckie. Wyobrażam sobie, że jest tam nawał pracy, czy można
        czasami swobodnie odetchnąć.
        Jakie są zarobki dla Asystentek np HR czy marketingu w firmach, czy
        kształtują się one podobnie jak dolna granica Asystentki Zarządu, tj
        5000 brutto? Cały czas się zastanawiam, w ktorą strone sie
        pokierować. Znajomi odradzaja asystentkę w dziale w obecnej firmie,
        gdyż mowią, że taką asystentka można i być przez 5 lat i rownież
        szansy na awans nie otrzymać.
      • prawie_prawniczka Życie to sztuka wyboru 14.08.10, 17:22
        Musisz jednoznacznie określić co jest dla Ciebie istotne w dłuższej
        perspektywie. Jeśli rozwój zawodowy - praca w konkretnym charakterze jest dla
        Ciebie celem i priorytetem zarazem to śmiało po niego sięgaj, próbuj. W takiej
        sytuacji nie będziesz patrzyła na mniejsze wynagrodzenie. Nie znam Twojej
        sytuacji materialnej, rodzinnej, jeśli jednak spadek dochodów ma mieć czasowy
        charakter i nie spowoduje, że w ciągu miesiąca wylądujesz pod mostem, a komornik
        będzie egzekwował od Ciebie należności jeszcze przez 10 kolejnych lat :) to
        chyba mimo wszystko warto?

        Ja przechodziłam z jednej branży do drugiej, nie tylko straciłam ponad 2 tys
        netto dochodu w poprzednim roku, ale również zostałam na własne życzenie
        zdegradowana do roli asystentki, wcześniej będąc pracownikiem wyłącznie
        merytorycznym. Łączę funkcję asystentki z zadaniami dla prawnika -
        początkującego, ale od czegoś trzeba zacząć. Dochody (dzięki premiom) wzrosły
        wraz z uznaniem dla mojej pracy - głownie dla zaangażowania. Dostałam też więcej
        zadań i formalnie zostałam po ok. roku kierownikiem zespołu, niemniej jednak
        nadal spora część mojej pracy (zbyt duża z punktu widzenia rozwoju w dziedzinie
        prawa) to zadania o charakterze administracyjnym-załatwianie, pilnowanie innych,
        by coś załatwili:).
        Dlatego rozważam w ciągu najbliższych kilku miesięcy poważną rozmowę z szefem o
        ewentualnym usytuowaniu mnie w innym miejscu w naszej organizacji. W razie
        odmowy będę najprawdopodobniej brać los w swoje ręce i...szukać pracy na
        zewnątrz. Liczę się z tym, że w dzisiejszych realiach (kryzys, którym wszyscy
        tłumaczą kiepskie propozycje dla pracowników) mogę znowu mieć mniejsze dochody.
        • beautiful1 Re: Życie to sztuka wyboru 15.08.10, 00:06
          Zycie nie wygląda zbyt rożowo, czasami zmusza nas do bycia tam,
          gdzie wcale nam sie nie uśmiecha być, ale coz takie są realia. Moja
          sytuacja materialna nie pozwala mi na obniżenie dochodow, wiec na
          razie zostaję tam gdzie jestem i bede szukac pracy na zewnatrz,
          chociaz zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe. Może w miedzy
          czasie coś innego się wykluje w firmie, nadzieja matką głupich. Dla
          mnie istotne jest rownież to aby mieć kontakt z językiem więc rożne
          czynniki tutaj się nakładają.
          • prawie_prawniczka Re: Życie to sztuka wyboru 15.08.10, 10:44
            Czy nie pozwala czy nie chcesz się zgodzić / zrezygnować z czegoś to nie wiem...
            Skoro teraz dobrze zarabiasz to możesz odłożyć. Zresztą cały czas nasze
            rozważania są czysto teoretyczne ponieważ nie podałaś jakie wynagrodzenie masz
            obecnie i jakie ci zaproponowano w innej pracy (jakiej - jakie stawki są na tym
            rynku?) Ale jeśli dochód jest tym priorytetem, to odpowiedziałaś sobie na pytanie.
    • poleczka789 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 24.08.10, 23:44
      Rany! Jak ja Cię rozumiem! Jestem w takiem samej sytuacji. Już nie
      raz były na tym forum podobne rozważania i dylematy. Prawda jest
      taka że utkiłyśmy w martwym pnkcie, choć oczywiśce nie jesteśmy
      wcale w beznadziejnej sytuacji, mamy przynajmniej niezłe
      pensje,pomyśl ile osób szuka pracy...Nigdy tez nie wiadomo co nas
      czeka i kiedy jakieś szczęście się do nas uśmiechnie i uda się
      zmienić pracę.
      Ja czytając wcześniej posty na tym forum, ale też bazując na
      własnych odczuciach, myślę że najlepszy byłby własny iteres i
      niezależność. Oczywiście są tego minusy - nigdy nie masz pewności
      czy będa klienci/zlecenia/zarobek. Tu jest ryzyko, ale wolność
      decydowania o swojej pracy i czasie jest chyba bezcenna.
      Grunt to mieć pomysł. Ja marzę o własnym interesie i jak skończy mi
      się macierzyński to mam nadzieję to zrealizować.

      Natomiast przyznam szczerze, że myślałam też o studiach
      filologicznych i przekwalifikowaniu się na nauczycielkę lub lektorkę
      i drabiać na tłumaczeniach, czyli dokładnie w drugą stronę niż Ty.

      Mogę spytać co Cię skłoniło do zmiany pracy z nauczycielki na
      asystentkę? I czy nie żałujesz tej decyzji?
      Ale pewnie zawsze możesz wrócić do dawnego zawodu, w szkole wiek
      nauczyciela może być wręc atutem, nie trzeba być wcale młodym jak to
      często jest na stanowiskach asystenckich.
      • beautiful1 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 25.08.10, 23:36
        Czy żaluję, chyba nie. Bardzo trudno było mi sie w ogole dostać do
        biura, jest się w otoczeniu innych ludzi, dużo się nauczyłam pod
        względem komputerow i ogolnego obycia firmowego.
        W pracy jako lektor wysiadły mi struny głosowe, poza tym prywatne
        kursy a trzeba je mieć są bardzo niestabilne, kończą się przed
        latem, lato to taki suchy okres. W tłumaczenia trudno się wbić, żeby
        z tego sie utrzymać.
        Czym dłużej jestem w pracy jednak jako asystentka, tym też marzę o
        własnym interesie, tzn działalności, ale praca w domu z dwojgiem
        dzieci nie dostarcza dużo okazji do skupienia. Boję się tej
        niestabilności, tego ryzyka, trzeba mieć stała klientelę aby się
        utrzymać.
        Pracując jako asystentka natomiast czuję, jak czas płynie i ja
        trochę się marnuje, przynajmniej językowo.
        Nie zarabiam kokosow ale mam płacony ZUS co na działalności gosp.
        musiałabym zapłacić sobie sama. Najchętniej zajęłabym się
        tłumaczeniami, ale tak jak mowię, trudno się wbić gdzieś. Tam liczy
        się tylko kompetencja, nie wiek, wygląd i takie tam bajery.
        Myślałam o studiach podyplomowych na tłumacza, ale jak to mam
        pogodzić z pracą, dojazdami 1 godzinę w jedną stronę i 1 godzine
        minimum z powrotem, opieką nad 2 dziećmi. W wakacje spoko, ale w
        ciągu roku to jest niemożliwe. Także błedne koło, wracamy więc do
        oryginalnego tematu.
        • poleczka789 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 27.08.10, 20:07
          A może z czasem podleczysz gardło i wrócisz do pracy jako
          nauczycielka? Zarobki teraz nie są w szkołach najgorsze, nauczyciele
          dostają podwyżki. A chyba w żadnej innej pracy na etacie nie
          będziesz miała tyle czasu dla dzieci, prawda?
          Mi się marzy własny interes, też tak mam im dłużej siedzę w
          sekrtariacie tym bardziej moją głowę zaprzątają takie myśli i
          marzenia. Ale strach też jest, nie powiem. Ale można dostać dotację
          z UE, a jak się nie uda to zawsze można przecież poszukać czegoś na
          nowo, nic nie jest przeciez na zawsze.
          Tak sobie ostatnio myślę, że najlepszy interes to jakaś firma
          działająca w internecie. Ale to tylko moje zdanie.
          Może jak jeszcze trochę popracujesz jako asystentka i będziesz czuła
          że się marnujesz to w końcu po dluższym czasie będziesz tak
          zdeterminowana, że zaczniesz oszczędzać i zdecydujesz się na te
          studia.
          Tak czasem bywa, że ludzie nie potrafią się wyrwać z takiego
          martwego punktu i tkwią w stagnacji aż w końcu nie wytrzymują, jakaś
          kopla przepełnia przysłowiowy kielich goyczy...coś się stanie, albo
          nie mogą już czegoś/kogoś uciążliwego znieść w pracy i odchodzą.
          • beautiful1 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 27.08.10, 23:32
            Do szkoły to raczej nie wrocę, tam oprocz nauczania wymagają od
            Ciebie wychowawstwa a to się wiąże z rozwiązywaniem innych problemow
            i zdarciem na nowo gardła. Zostaje tylko interes prywatny, potrzebna
            by była dobra reklama w postaci strony internetowej i zbieranie po
            kolei małymi kroczkami zleceń, lekcji etc.
            O jakiej Ty myślisz firmie, jaki masz pomysł na rozruszanie
            interesu. Tak naprawdę własny interes jest najlepszy bo firma może
            Cię zawsze zwolnić, podziękować albo nie dawać podwyżki albo tak jak
            mowisz, tkwisz w martwym punkcie a lata lecą a starszych to już nie
            chcą do pracy, chyba że na stanowiska kierownicze a nawet tutaj znak
            zapytania a tak masz swj biznes i z czasem się rozkręca. Też mam
            takie marzenia.
            • poleczka789 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 11.09.10, 15:55
              Sorry za późną odpowiedź, co do interesu pomysłów miałam kilka:
              - najlepszy - sala lub klub do gry w squasha, na tą grę jest naprawdę szał, jest bardzo modna, ma coraz więcej miłośników, a jest to drogi sport, wynajęcie kortu na 1 godz. kosztuje średnio 35-40 zł, często w klubach trudno o miejsce, trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, przynajmniej u nas w mieście. A to dlatego że nie ma konkurencji, i to właśnie powinno się zmienić. Natomiast wadą są n pewno ogromne koszty wybudowania takch kortów, i znalezienie odpowiednio wysokiego lokalu (najczęściej dawne hale lub byłe fabryki), kort musi być wybudowany przez specjalizującą się w tym firmę (musi mieć odpowiednią podłogę i ściany aby piłka się odbijała). Jeśli kiedyś będziesz miala środki to na pewno taki biznes byłby udany, wiem to bo widzę co się dzieje w klubach w moim mieście.
              - po 2. myślałam o sklepie ze zdrową żywnością, ale tu konkrencja jest duuuuża, a do tego mnóstwo ludzi kupuje taniej przez internet, ale warto zrobić rozeznanie. Słyszałam że wiele się na takim biznesie nie zarobi.
              - hotel dla zwierząt lub fryzjer dla psów to też niezły pomysł (znów wszystko zależy od miasta i ewentualnej konkurencji).
              - sklepik z artykułami dziecięcymi, lub tylko z wybranym asortymentem 1 rodzaju dla dzieci - to zasze się sprzedaje jak ciepłe bułeczki, zwłaszcza teraz w czasie "baby boom-u" ;-)
              A tak ogólnie to myślę, że wszelkiego rodzaju e-biznes to najlepsza sprawa, zwłaszcza dla matki z dzieckiem. Nawet lepsza od pracy szkole. Wlność decydowanie o swoim czasie i załatwiania wszelkich spraw, kórych pełno gdy ma się dzieco - dla mnie bezcenna rzecz.

              Może inne dziewczyny mają pomysły na własny biznes...?
              • niebo.w.gebie Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 14.09.10, 09:42
                Cześć dziewczyny, ja też chciałabym się przyłączyć....
                Pooleczka - bardzo fajne pomysły! A zastanawiałaś się już, co z wkładem finansowym?

                Ja jestem po filologii hiszpańskiej (skończyłam w tym roku) i zastanawiałam się, czy nie spróbować swoich sił na stanowisku asystenckim, może w jakiejś kancelarii... Niestety, jestem osobą cholernie ambitną i nie wyobrażam sobie tkwienia non stop na tej samej pozycji, a piszecie, że to możliwy scenariusz... Do tej pory zajmowałam się tłumaczeniami - dobre zajęcie na studiach, potem niestabilność dochodów daje się we znaki.
                Dziewczyny, co byście mi poradziły? Warto aplikować i popracować jakiś czas na takim stanowisku (ot, z ciekawości/dla kasy) czy od razu uderzać na inne stanowiska?
                --
                - Smakuję.
                • poleczka789 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 22.09.10, 21:08
                  niebo.w.gebie - dlaczego nie, zwłaszcza jeśli teraz nie masz kasy, poza tym warto przecież mieć doświadzenie w pracy w biurze czy kancelarii i przede wszystkim pensję. A dodatkowo możesz przecież dorobić na tłumaczeniach lub lekcjach, o ile w ogóle Cię to interesuje. Pewnie, że lepiej uderzać na inne stanowiska, ale raczej nikt nie przyjmie Cie bez konkretnego doświadczenia na takim samym stanowisku o które się ubiegasz. Taka jest smutna prawda. Dlatego tyle dziewczy ląduje w sekretariatach. A od koleżanek po filologii angielskiej wiem, że jeśli nie chcesz uczyć a szukasz STAŁEJ pracy , to zn. na etat , ale innej niż w szkole (np. w tłumaczeniach) z tym będziesz miała bardzo, bardzo ciężko i prawdopodobnie wylądujesz jako asystentka, przynajmniej na początku, potem po jakimś czasie - kto wie. Może trafisz na uczciwą firmę, która awansuje nie po znajomości czy z układów...
                  Grunt to ciągle szukać i nie osiadać w biurze czy sekretariacie. Ja gdybym nie miała innej pracy i pieniędzy brałabym pracę asystentki i ciągle szukała.
                  • niebo.w.gebie Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 25.09.10, 11:06
                    Poleczka, zgadzam się.

                    Przyznam wam, że podjęłam już jakis czas temu kroki w tym kierunku, bo tak jak pisałam, brakuje mi stałego dochodu. To paradoks, że piszę w tym wątku, zdając sobie sprawę z tego, że będzie ciężko, ale cóż - muszę za coś żyć i póki co nie mam zbyt wielu opcji ;-/ Chciałabym tak jak Poleczka móc założyć własny biznes, ale nie wiedziałabym jak rozwiązać problem z wkładem finansowym, a poza tym brak mi chyba tej przysłowiowej "żyłki do interesów" ;-/

                    Powiem wam, że w sumie nie miałam problemu z przebrnięciem przez 2 etapy na pewne stanowisko, mimo że nie mam kompletnie doświadczenia asystenckiego, ale podejrzewam, że przeważyła znajomość języka. Nie mogę zdradzić szczegółów, bo ktoś to może czyta, ale generalnie powiem wam, że już na wstępie odczułam protekcjonalność...

                    W tej branży właśnie to mnie bardzo zniechęca - ta wyższość i protekcjonalność podwładnych... Owszem, może i nie mam wykształcenia ekonomicznego/prawniczego, ale to nie oznacza, że jestem mniej inteligentna, że nie mogę pewnych rzeczy przyswoić i mieć więcej niezależności. Boje się, że skonczy się tak, że będę musiała udowadniać, że w ogóle potrafię mysleć.

                    Przepraszam za długi post - trochę takie wyżalenie się, bo jednak nie jest kolorowo. Zwłaszcza gdy wychodzi się z bańki względnej beztroski po studiach.

                    --
                    - Smakuję.
    • dodek-on-line Wyjdz za maz i urodz dziecko- 23.09.10, 18:55
      Wyjdz za maz i urodz dziecko- to najlepsza rada wg mnie. Wyjdz za maz za biznesmena i bedziesz wlascicielka firmy z automatu. Mozesz tam tez sobie posekretarowac albo i nie. Wtedy pozostanie ci wydawanie pieniedzy meza. Tylko uwazaj na to, zeby maz-biznesmen mial stara brzydka sekretarke, bo sekretarki lubia uwodzic mezow-biznesmenow. A jak urodzisz dziecko to przy mezu-biznesmenie zapomnisz o "karierze" i zaczniesz koncentrowac sie na tym, co jest przeznaczeniem prawdziwej kobiety. Nie jakies nic niewarte posady sekretarki czy asysty ale macierzynstwo, bycie zona, dbanie o ognisko domowe. Na pewno jest na swiecie jakis samotny biznesmen czekajacy na obiadki.
      P.S. O, juz prawie 19! Musze leciec, bo umowilem sie (Z KOBIETA!!!!!!!!!!!) na obiad w luksusowej eleganckiej ekskluzywnej niesamowicie drogiej restauracji, gdzie zbiera sie tylko i wylacznie smietanka towarzyska.
      P.P.S. Sekretarki tam nie bywaja, wiec sobie dzis wieczorem nie pogadamy.
      P.P.P.S. Ale bywaja tam BYLE sekreatarki, ktore wyszly za maz za mezow-biznesmenow.
      • gadziulinka Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 24.09.10, 08:42
        Jakoś wcale mnie nie dziwi ta twoja radość, że umówiłes się z kobietą (to pewnie twoja pierwsza w życiu randka). Pewnie biedulka nie wie, że czeka ją w najlepszym razie hamburger z budki, pod warunkiem, że sama za siebie i za ciebie zapłaci. Dlatego tam sekretarki i asystentki nie bywają
        • dodek-on-line Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 24.09.10, 10:03
          gadziulinka napisała:

          > Jakoś wcale mnie nie dziwi ta twoja radość, że umówiłes się z kobietą (to pewni
          > e twoja pierwsza w życiu randka).

          O nie, ja mam czasami po kilka randek w tygodniu. Tak jestem urobiony. I zeby nie bylo: wszystkie sa z prawdziwymi kobietami, ktore mnie pozadaja. Niestety wszyskie chca wyjsc za mnie za maz... A to mnie niepoki...

          Pewnie biedulka nie wie, że czeka ją w najlep
          > szym razie hamburger z budki, pod warunkiem, że sama za siebie i za ciebie zapł
          > aci. Dlatego tam sekretarki i asystentki nie bywają

          Bylismy w super ekskluzywnej restauracji. Kelnerzy we frakach a potrawy kuchni srodziemnomorskiej i dobre wino. Kobieta bardzo zadowolona, do tego stopnia, ze dzis razem zjedlismy sniadanie:-) Strasznie trudno bylo mi ja wygonic z domu. A sekretarki i asysty to na pewno nie poszlyby do takiej restauracji, bo musialyby wydac cala pensje na taki obiad.
          • beautiful1 Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 24.09.10, 23:39
            Po co to wszystko opowiadasz, czy chcesz sie przez to dowartościować. Jesli tak bardzo nienawidzisz sekretarek, asystentek, to po co tutaj zaglądasz na to forum. Zieje od Ciebie nienawiścią i pogardą, wobec kobiet ale z pewnością i wobec innych. Tak naprawdę jesteś bardzo biedny i Ci serdecznie wspołczujemy bo wartości moralne masz poprzestawiane do gory nogami. Jeśli nawet się spotykasz z tymi kobietami, jak piszesz, to naprawdę są one bardzo biedne, prędzej czy pożniej odkryją, co z Ciebie za człek, pożałowania godny.

            Wracając do tematu,moja rada wynikająca z doświadczenia jest taka, że warto zacząć pracę w biurze od stan. asystentki ale konkretnego działu: marketing, HR, handlowy. Wtedy możliwość awansu jest większa niż przy Asystence Zarządu czy Prezesa chociaż pewnie pieniadze mniejsze. Przy Asys. Zarządu perspektywy na awans są zadne. Jako asys. działu ma się przed sobą perspektywę specjalisty i nawet dalej kierownika, jak się szczęście usmiechnie.
            Jest to trudny wybor, sama jestem po anglistyce i pracuję jako asystentka, na pewno się marnuje, chciałabym się czegoś nowego uczyć, rozwijać i mieć drogę awansu przed sobą a nie tylko protokołowanie spotkań i zajmowanie się pobieżnie wszystkimi tematami, a tak doglębnie to żadnymi. Szukam pracy jako specjalista, ale wszędzie potrzebują z doświadczeniem w konkretnym dziale więc kołko się zamyka, do tego chciałabym wykorzystywać język angielski w pracy, więc mam z pewnością marzenia nieodpowiednie do syt. obecnej na rynku.
            Uczenie jest na pewno ciekawsze, bardziej rozwojowe, gdyby pensje były inne, nawet bym się nie zastanawiała ani trochę. Tłumaczenia z kolei to niepewny chleb i też na pewno trudno się wbić w rynek. Same smutki więc.....
            Tak a propos jakie agencje pośrednictwa pracy polecacie? Piszcie o swoich doświadczeniach i przemyśleniach.
            • dodek-on-line Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 29.09.10, 10:41
              beautiful1 napisała:

              > Po co to wszystko opowiadasz, czy chcesz sie przez to dowartościować. Jesli tak
              > bardzo nienawidzisz sekretarek, asystentek, to po co tutaj zaglądasz na to for
              > um.

              Jesli dla ciebie wyjscie za maz i urodzenie dzieci jest przejawem nienawisci do kobiet to nie mamy o czym rozmawiac. Pewnie jestes "kobieta wyzwolona" jak Frytka. Co potwierdza moja opinie o wiekszosci sekretarek.

              > Jest to trudny wybor, sama jestem po anglistyce i pracuję jako asystentka, na p
              > ewno się marnuje, chciałabym się czegoś nowego uczyć, rozwijać i mieć drogę awa
              > nsu przed sobą a nie tylko protokołowanie spotkań i zajmowanie się pobieżnie ws
              > zystkimi tematami, a tak doglębnie to żadnymi.

              Mysle, ze po tym co napisalas jestem wstanie okreslic twoje IQ i poziom degeneracji. Tak wiec sadze, ze sie nie marnujesz jako sekretarka. Powiem wiecej: u mnie nie dostalabys pracy nawet jako sprzataczka. A angielski to zadna umiejetnosc, kazdy teraz mowi po angielsku.
            • dodek-on-line Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 29.09.10, 10:43
              gadziulinka napisała:

              > wystarczyło spuścić z niej powietrze i schować pod łóżkiem. na następną randkę
              > znowu mógłbyś ją sobie nadmuchać

              Skad wiesz czy nie dmuchnalem jej na pierwszej randce? I nie bylo to na pewno POD lozkiem:-) Strasznie jestescie zdegenerowane. No coz, sa szefowie majacy specjalne wymagania a to spacza psychike.
                • dodek-on-line Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 04.10.10, 11:28
                  anais_ napisała:

                  > dodku, a co to według ciebie znaczy zdegenerowane?

                  Osoby zdegenerowane to wg mnie osoby, ktore swoim postepowaniem zaklocaja normalny porzadek spoleczny a czesto nawet posuwaja sie do tego, ze niszcza nie tylko innych ale i wrecz siebie. Oczywiscie zdegenerowany jest wg mnie zlodziej czy morderca ale tez osoba, ktora wszystko poswieca dla kariery czy po trupach do celu dazy do zdobycia miliona dolarow na koncie. Wg mnie czlowiek rodzi sie dla innych ludzi - jestesmy stworzeniami spolecznymi, totez wszystkich innych, ktorzy zyja tylko dla siebie albo dla pieniedzy/kariery ja nazywam zdegenerowanymi osobnikami. Do tej grupy nalezy tez czesc feministek (czesc, nie wszystkie, bo feminizm ma rozne odcienie), ktore ubzduraly sobie ze wszyscy mezczyzni to swinie a wyjscie za maz i urodzenie dziecka to kara dla kobiet. Ich poglady zaburzaja normalny porzadek spoleczny (nie rodza sie dzieci, wiele samotnych ludzi zyjacych tylko dla kariery - wystarczy spojrzec co sie dzieje w duzych miastach europejskich) a takze doprowadzaja do nieszczesc (znaczna czesc samobojcow to ludzie samotni, wiele ludzi nie ma do kogo otworzyc buzi wieczorami, samotna starosc itp.). Ja uwazam, ze normalny porzadek spoleczny to zalozenie rodziny, najlepiej kolo 30-tki i posiadanie dzieci. A praca nie nalezy sie za bardzo podniecac, choc oczywiscie nalezy ja wykonywac sumiennie. Wszystko inne to dla mnie degeneracja.
                    • madziulec Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 04.10.10, 19:43
                      Problem dodka polega na totalnym niedouczeniu.
                      Feminizm bowiem nei jest pogladem polegajacym na tym, ze mysli sie, ze faceci to swinie :)
                      Feminizm to zupelnei co innego, a poczytac wystarczy w wiki: pl.wikipedia.org/wiki/Feminizm
                      Jesli wiec ktos tak mysli to jest szowinista. (patrz pl.wikipedia.org/wiki/Szowinizm)
                      Chociaz pewnie nalezaloby sie zastanowic, czy nie jest to mizoginia (patrz pl.wikipedia.org/wiki/Mizoginizm ).

                      Co zas do dystkutowania z tym osobnikiem, tlumaczylam to wam juz jakis miesiac temu ;)
                      Ale sprawia wam przyjemnosc jakas niesamowita bycie zgnojonym...
                      --
                      [img]http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg[/img]
                      [url=http://zum.org.pl]Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci[/url]
                      [url=http://swiatmiska.pl]POMÓŻ MIŚKOWI[/url]
                        • dodek-on-line Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 05.10.10, 12:18
                          Niestety teoria nie pokrywa sie z praktyka. Czesc feministek nienawidzi mezczyzn za to ze sa mezczyznami. W zwiazku z tym wszystko co zle to facet. Wiec takze nienawidza instytucji malzenstwa czy seksu, bo sa to rzeczy zwiazane wg nich ze zlymi mezczyznami. Takie feministki sa takze na tym forum. Wystarczy zazartowac, zrobic erotyczna aluzje czy zaproponowac zagubionej dziewczynie naturalne wyjscie w postaci malzenstwa (nie proponowalem przeciez prostytucji!) a te sfrustrowane stare panny grajace feministki zaczynaja pluc jadem. Ja im naprawde wspolczuje, bo nikt normalny z takimi sie nie umawia, wiec skoncza jako stare panny z kotem u boku. Ewentualnie czasami jakis ksiadz sie nad nimi uzali... He, he, he:-)
                          • madziulec Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 05.10.10, 14:22
                            Z prawdziwym zaelm musze czytac takie glupoty.
                            Dlaczego???

                            Otoz nie zauwazam tu zadnej, procz Twojej, nienawisci do plci przeciwnej.
                            Nie widze, by jakakolwiek kobieta wyrazala sie tak niepochlebnie o mezczyznach, jak Ty odnosisz sie do kobiet ogolnie.
                            Jest to zalosne, bo kiedys taka kobieta byla Twoja matka, babcia. takie same kobiety byly (sa) Twoimi ciotkami, mozliwe, ze masz corke lub miec bedziesz.

                            Ja wiem, w niektorych rodzinach uznaje sie kobiete (dziewczynke) za podgatunek.
                            ja uwazam, ze wazny jest czlowiek i wazny jest szacunek dla tego czlowieka.
                            Dlatego razi mnie, gdy np. w przedszkolu mojego syna koledzy z jego grupy pogardliwie wypowiadaja sie o kolezankach "baby". Podejrzewam, ze wynosza to z domu. Mozliwe, ze takiego jak Twoj. a z takiej pogardy niedaleko do pogardy do innej rasy, a stad niedaleko naprawde do tego, ze nie widzisz roznicy, ze Twoja nienawisc neiwiele sie rozni od nienawisci Niemcow, ktora reprezentowali w Oswiecimiu.

                            Przykro mi, ze musisz wylewac swoja nienawisc ytutaj. mozliwe, ze wylewasz ja takze na nazistowskich marszach, moze kopiesz bezbronne zwierzeta, moze znecasz sie nad kalekami. Bardzo mi do tego pasujesz, bo przeciez to takie super meskie. Preciez w koncu to wszystko to zdegenerowane jednostki.
                            A tylko Ty jestes nadczlowiekiem (a moze powinnam napisac "Uebermensch'???)
                            --
                            [img]http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg[/img]
                            [url=http://zum.org.pl]Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci[/url]
                            [url=http://swiatmiska.pl]POMÓŻ MIŚKOWI[/url]
                            • dodek-on-line madziulec, lecz sie u psychiatry, bo ja ci nie pom 06.10.10, 13:21
                              madziulec napisała:

                              > Ja wiem, w niektorych rodzinach uznaje sie kobiete (dziewczynke) za podgatunek.
                              > ja uwazam, ze wazny jest czlowiek i wazny jest szacunek dla tego czlowieka.
                              > Dlatego razi mnie, gdy np. w przedszkolu mojego syna koledzy z jego grupy pogar
                              > dliwie wypowiadaja sie o kolezankach "baby". Podejrzewam, ze wynosza to z domu.
                              > Mozliwe, ze takiego jak Twoj. a z takiej pogardy niedaleko do pogardy do innej
                              > rasy, a stad niedaleko naprawde do tego, ze nie widzisz roznicy, ze Twoja nien
                              > awisc neiwiele sie rozni od nienawisci Niemcow, ktora reprezentowali w Oswiecim
                              > iu.

                              madziulec, lecz sie u psychiatry, bo ja ci nie pomoge:-(
                              • madziulec Re: madziulec, lecz sie u psychiatry, bo ja ci ni 06.10.10, 22:18
                                No popatrz ;)))

                                Boli prawda?? Prawda zawsze boli ;)
                                Dlatego jedyne co potrafisz napisac to takie bzdury...

                                Oj, smutno patrzec na te kretynizmy, ktore piszesz.
                                Ale nie przejmuj sie, pryszcze kiedys mina, moze kiedys wyrosniesz z tej niesmialosci, poznasz kogos, moze kiedys wyjdziesz do ludzi, poznasz kogos...
                                Albo w koncu wezmiesz sznur i sie powiesisz...
                                I tez bedzie spokoj.

                                --
                                [img]http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg[/img]
                                [url=http://zum.org.pl]Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci[/url]
                                [url=http://swiatmiska.pl]POMÓŻ MIŚKOWI[/url]
                                • dodek-on-line madziulec, powtarzam: lecz sie u psychiatry 07.10.10, 09:08
                                  madziulec napisała:

                                  > Oj, smutno patrzec na te kretynizmy, ktore piszesz.
                                  > Ale nie przejmuj sie, pryszcze kiedys mina, moze kiedys wyrosniesz z tej niesmi
                                  > alosci, poznasz kogos, moze kiedys wyjdziesz do ludzi, poznasz kogos...
                                  > Albo w koncu wezmiesz sznur i sie powiesisz...
                                  > I tez bedzie spokoj.

                                  madziulec, powtarzam: lecz sie u psychiatry. To co piszesz nie jest normalne. Nawet z powyzszej wypowiedzi bije wielka frustracja. Widac, ze nienawidzisz mezczyzn. Domyslam sie, ze jestes stara panna samotnie wychowujaca dziecko. Jak patrze na to co piszesz to sie nie dziwie, ze ciebie ten facet rzucil. Ale zal mi dziecka, ze zostalo z tak sfrustrowana matka. Do dziecka tez tak mowisz: (cytuje) "Albo w koncu wezmiesz sznur i sie powiesisz...
                                  > I tez bedzie spokoj." kiedy dziecko nie zgadza sie z twoim zdaniem ????
                                  • madziulec Re: madziulec, powtarzam: lecz sie u psychiatry 07.10.10, 09:18
                                    Widzisz sloneczko ;)))

                                    Z politowaniem czytam te Twoje durne wypowiedzi i zastanawiam sie skad w Tobie tyyyyle nienawisci. Mylisz sie, nie nienawidze mezczyzn.
                                    Nie lubie za to ludzi, ktorzy mysla, ze moga bezkarnie znecac sie nad innymi ze ci ludzie beda to pokornie znosic.

                                    Owszem, wiekszosc dziewczyn na tym forum spokojnie znosi to, ze okreslasz kobiety, w tym rowniez i piszace tu forumowiczki bardzo niep[ochlebnie.
                                    Jak dla mnie okreslasz tak nei tylko tutejsze forumowiczki, ale takze swoja matke.
                                    owszem, probujesz oczywiscie udawac, ze jestes kims innym, ale ja juz Ci raz napisalam: sloma z butow Ci wychodzi i nic wiecej.

                                    I nie jest dla mnie wazne, czy jestes mezczyzna czy kobieta. Napisalabym dokladnie to samo. Po prostu.
                                    Bez nienawisci do jakiejkolwiek plci, bez ponizania tejze plci. Coz, czego Ty kompletnie nei rozumiesz. Twoje bowiem pojmowanie swiata jest proste: mezczyzna to pan i wladca, natomiast kobieta to szmata.
                                    Moje natomiast dzieli sie na ludzi i takich, ktorzy na ten szacunek nie zasluguja.


                                    Co do mojego dziecka.. Wybacz, ale nie bede Ci tlumaczyc, ze odkad sie urodzilo jest madrzejsze od Ciebie i przynajmniej wychodzac mowi: panie pierwsze. Pisalam o tym, ale oczywiscie do Ciebie to nie dociera, bo pewnie jestes z gatunku takiego, ze to kobieta powinna isc za Toba 5 mietrow, objuczona zakupami niczym wielblad i z gromadka dzieci. Coz. Kazdy ma swoj poglad na zycie.
                                    Ja jestem za rownouprawnieniem.

                                    I pozwol, ze niestety przy swoim pozostane.

                                    Twoje nieuctwo zas, nie wspominajac o tym, ze nadal nie masz pojecia o tym, co to jest feminizm, nie wytykajac Ci kolejny raz, ze jestes niewychowanych gburem, pozostrawie bez komentarza ;)
                                    I obawiam sie, ze znow niestety nie bede demaskowac kim jestes, bo znow mi szkoda na to czasu.
                                    Swoj portret psychologiczny raz juz dostales. Zabolalo. Touche! (o ile w ogole rozumiesz co to znacze)

                                    --
                                    [img]http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg[/img]
                                    [url=http://zum.org.pl]Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci[/url]
                                    [url=http://swiatmiska.pl]POMÓŻ MIŚKOWI[/url]
                                    • dodek-on-line Powtarzam: dobry psychiatra moze ci pomoc. 07.10.10, 17:06
                                      madziulec napisała:

                                      > Nie lubie za to ludzi, ktorzy mysla, ze moga bezkarnie znecac sie nad innymi ze
                                      > ci ludzie beda to pokornie znosic.
                                      .... Twoje bowiem pojmowanie swiata jest proste: mezczyzna
                                      > to pan i wladca, natomiast kobieta to szmata.
                                      ....> Co do mojego dziecka.. Wybacz, ale nie bede Ci tlumaczyc, ze odkad sie urodzilo
                                      > jest madrzejsze od Ciebie i przynajmniej wychodzac mowi: panie pierwsze. Pisal
                                      > am o tym, ale oczywiscie do Ciebie to nie dociera, bo pewnie jestes z gatunku t
                                      > akiego, ze to kobieta powinna isc za Toba 5 mietrow, objuczona zakupami niczym
                                      > wielblad i z gromadka dzieci. Coz. Kazdy ma swoj poglad na zycie.

                                      Powtarzam: dobry psychiatra moze ci pomoc.
                            • poleczka789 Re: Wyjdz za maz i urodz dziecko- 07.10.10, 22:10
                              madziulec - popieram w 100%.

                              Z niektórymi dewiantami, którzy chyba sami nie wiedzą po co tu wchodzą, i nic nie wnoszą do dyskusji (a na pewno nic mądrego), nie warto dyskutować bo tylko się tym podniecają.

                              Mi jednak najbardziej żal kobiety, która kiedyś będzie z takim...
    • justynakm1 Re: jak wybrnąć z zaklętego koła 13.02.11, 20:45
      Hmm... rzeczywiście praca asystentki to taki szklany sufit - szczególnie dla asystentki Prezesa/Zarządu, bo Asystentki Działów mogą przeciez zając wakat w dziale. Kiedyś pracowalam jako asystentka zarzadu i choc dostałam propozycje przejścia do fajnego Dzialu na merytoryczne stnowisko to odmówilam (młoda i głupia byłam, ale coz), a teraz ... nikt nie chce awanowac dobrych asystentek, zawsze znajdzie sie super wymowka, zeby nie znalezc etatu.Inna kwestia - wiedziec co sie chce w zyciu robic (ja tego nie wiem, ale najbardziej skłaniam się ku PR).. Kolejna - zarobki są naprawdę dobre , a ja nie mam ochoty isć na pensje 2tys niższa.. Lub być w zespole,gdzie szefowa jest gwiazda, reszta to jej dwór.. Wiec sama jestem w kropce, ale lubie to co robie: malo kto ma tak czesty kontakt z top managementem jak my :-) a kto powiedział, ze nie można rozwijac sie poza pracą? Wole byc asystentka, która stac na podróze, ubrania etc , niz starszym specjalista, który zarabia grosze i wcale nie ma pewnosci, ze zostanie kierownikiem :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka