Dodaj do ulubionych

Dylemat :(

17.01.12, 10:06
Dziewczyny, proszę o spojrzenie z zewnątrz. Co byście zrobiły na moim miejscu? Bo ja mam kompletny mętlik w głowie, nie wiem, doprawdy, co mam robić :(
Jestem asystentką od ponad 10 lat. Mam doświadczenie w kilku dobrych firmach, dobry angielski, wszelkie umiejętności "miękkie" potrzebne na tym stanowisku oraz twarde oczywiście też. Najczęściej byłam asystentką top managementu, czyli prezesa lub zarządu. dwa lata temu przez rok szukałam pracy. Jako, że jestem mamą, nie jestem tak dyspozycyjna, jakby chciał potencjalny pracodawca. W końcu znalazłam - jak mi się wtedy wydawało - pracę marzeń - blisko domu, w miarę dobre pieniądze. Dodam tylko, że jestem osobą bardzo ambitną, bo ma to znaczenie przy dalszej opowieści. Po tych dwóch latach, doprawdy, nie wiem, co mam myśleć - co więcej - nie wiem, co mam robić :( Ja tu mam naprawdę niewiele obowiązków, większość czasu siedzę i się nudzę, "zabijam czas", czuję, że się cofam totalnie w rozwoju, że nabywam "złych" przyzwyczajeń. Jest to dziwna organizacja - prawie wszyscy, wyjąwszy mnie i może kilku innych osób - są zatrudnieni "po znajomości", ja tu nie mam nawet do kogo buzi otworzyć. Nie mam kolegów, koleżanek - i nie jest to moja wina - w innych miejscach pracy zawsze byłam lubiana i wyniosłam z nich długoletnie przyjaźnie... Tak mi tego brakuje :(Mój szef jest osobą specyficzną - zamkniętą w sobie, niekontaktową. Dostosowałam się, pomimo, że mam zgoła odmienny temperament - jestem osobą kontaktową, uśmiechniętą, bardzo lubiącą ludzi. Co jakiś czas nachodzi mnie refleksja, że za jakiś czas będę niekonkurencyjna na rynku pracy, jeśli tu dalej zostanę. Co pewien czas rownież szef "podnosi mi ciśnienie". Zachowuje się w stosunku do mnie nie fair, np. komentuje w sposób ironiczny sposób wykonania zadania przy osobach trzecich, co zupełnie nie jest prawdą - znaczy - zadanie jest wykonane poprawnie. Pozwala sobie na dziwne żarty w moim kierunku, które wg mnie śmieszne nie są, a osoby, które to słyszą, mogą odnieść wrażenie, że robi ze mnie debila, nie jest zadowolony z mojej pracy lub ja nie wykonuję dobrze swoich obowiązków. Przy czym oboje doskonale wiemy, że spisuję się z zadaniami znakomicie i on o tym wie. Dowodem na to była niedawna premia od szefa za dobrą współpracę. No i OK - "dobra współpraca" to wg mnie zadowolenie obu stron. Ja nie jestem zadowolona:( Mam za mało zadań, zbyt mały kontakt z szefem, zupełnie nie nadajemy na tych samych falach, nie czuję się zupełnie "jego prawą ręką", tak, jak to było w przypadku poprzednich firm - no i, co najważniejsze - czasami mam wrażenie, że jestem "kozłem ofiarnym", że jak chce sobie pojechac po kimś, to jedzie po mnie - wie, że mam poczucie humoru - ale to już przestało być śmieszne. I tu do sedna - zastanawiam się nad szukaniem pracy. Nie rzucaniem tej w te pędy, ale spokojnym szukaniem. I mam dylemat - czy ja dobrze zrobię?? Zawsze bardzo ważny był dla mnie samorozwój, uwielbiam pracę asystentki, wiem, że się do tego nadaję i jestem doceniana. Tutaj czuję się niedoceniania, nie wykorzystuję nawet 1/3 swoich możliwości w tej pracy, często chodzę sfrustrowana. ALE - ta praca jest pewna, blisko domu i w miarę pieniądze. Ale nie cuzję się spełniona :( Co ja mam robić?? :( ja wiem, że mi na to pytanie nikt nie da odpowiedzi, że to może dylematy nastolatki, ale gubię się:( Proszę, podpowiedzcie coś, dziewczyny...
P.S. Przepraszam, że tak długo. mam nadzieję, że ktoś doczyta do końca ten długaśny tekst...
Edytor zaawansowany
  • margot452 17.01.12, 10:47
    Ja doczytałam. I bardzo dobrze Cię rozumiem. Natomiast ja bym mimo wszystko szukała. Wiem, wiem, kryzys, cieżko o pracę ale nikt ci nie mówi "zwolnij się natychmiast i szukaj" tylko pracuj tam, gdzie masz jakaś pewność zatrudnienia a jednocześnie szukaj. Może własnie znajdziesz taką pracę, w której nie tylko będziesz się spełniac zawodowo ale przyniesie Ci ona wymierna satysfakcję. Szukać, moim zdaniem, trzeba.

    Nawiasem mówiąc, ja w tej chwili robię podobnie - robię swoje a pracy intensywnie szukam. Gdybym mogła sobie na to pozwolić finansowo, odeszłabym z obecnej firmy z dnia na dzień. To, co napisałas o "byciu kozłem ofiarnym" i kiepskim kontakcie z szefem, to jakby wyszło spod moich palców. Co więcej, na obecnym stanowisku nie mam kontaktu z językiem i zwyczajnie się boję, ze się uwstecznię...

    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w poszukiwaniach!
  • ona_ona_30 17.01.12, 11:05
    Margot - bardzo, bardzo Ci dziękuję za słowa wsparcia. Jak to dobrze, że jesteście - Wy, dziewczyny na tym samym stanowisku, które jak nikt rozumiecie te dylematy.

    > Natomiast ja bym mimo wszystko szukała. Wiem, wiem, kryzys, cieżko o pracę ale nikt ci >nie mówi "zwolnij się natychmiast i szukaj" tylko pracuj tam, gdzie masz jakaś pewność >zatrudnienia a jednocześnie szukaj. Może własnie znajdziesz taką pracę, w której nie tylko >będziesz się spełniac zawodowo ale przyniesie Ci ona wymierna satysfakcję. Szukać, moim >zdaniem, trzeba.

    Tak też będę robić - tak, jak napisałaś. Nawet mój partner jest za tym, żebym zmieniła pracę, bo moje frustracje przenoszą się na płaszczyznę prywatną. No nie czuję się spełniona :(

    Serdecznie dziękuję i również życzę Ci samych sukcesów w szukania lepszej, dającej satysfakcję pracy!

    Tak, myślę, że szukanie
  • ona_ona_30 17.01.12, 11:06
    > Tak, myślę, że szukanie

    A to to nie wiem co to - przepraszam, wdał się jakiś chochlik:/
  • margot452 17.01.12, 11:26
    Myślałam, że chochliki na zimę zapadają w sen ;)

    A serio - nie możemy się poddawać, trzeba szukać i miec nadzieję, ze będzie lepiej. (Łatwo mi to mówić teraz, gorzej w momencie, jak szefowa się bezpodstawnie wydziera, wtedy mam ochote rabnąć torbą o biurko i uciekac)
  • ona_ona_30 17.01.12, 11:29
    margot452 napisała:

    > iej. (Łatwo mi to mówić teraz, gorzej w momencie, jak szefowa się bezpodstawnie
    > wydziera, wtedy mam ochote rabnąć torbą o biurko i uciekac)

    Margo? To Twoim szefem jest kobieta??

    Ja miałam raz - słownie raz - kobietę szefa i powiedziałam: NIGDY WIĘCEJ. Ta kobieta mnie nieomal psychicznie wykończyła. Przepraszam z góry wszystkie kobiety szefów, które są naprawdę fajnymi szefami, ale ja takowych nie znam i nigdy nie przyjmuję oferty pracy, jeśli szefem jest kobieta. Taka trauma...
  • margot452 17.01.12, 11:50
    > Margo? To Twoim szefem jest kobieta??
    >
    > Ja miałam raz - słownie raz - kobietę szefa i powiedziałam: NIGDY WIĘCEJ. Ta ko
    > bieta mnie nieomal psychicznie wykończyła. Przepraszam z góry wszystkie kobiety
    > szefów, które są naprawdę fajnymi szefami, ale ja takowych nie znam i nigdy ni
    > e przyjmuję oferty pracy, jeśli szefem jest kobieta. Taka trauma...

    Od roku. I też jestem przekonana - NIGDY WIĘCEJ.

    Nawiasem mówiąc, niedawno się dowiedziałam, ze jedna z moich poprzedniczek na stanowisku jej asystentki po 3 miesiącach wylądowała na leczeniu psychiatrycznym. Ja jestem odporniejsza, ale też zaczynam powoli mieć dość.
  • xxxasystxxx 17.01.12, 12:06
    moja rada też jest taka - szukaj.
    pracowałam kiedyś w super prestiżowej firmie jako asystentka zarządu. praca była spokojna, dobrze płatna i w dobrej lokalizacji. szef znośny. spędziłam tam długie lata. kiedy zmieniłam pracę, okazało się, że nie potrafię już nic. gdybym zmieniła pracę trochę później, mogłoby być już za późno.

    zadowolenie z pracy jest tak samo ważne jak inne czynniki sprawiające, że czujemy się dobrze, a wręcz jeszcze ważniejsze. tu jesteśmy doceniane albo nie, czujemy się potrzebne, albo nie. to ma gigantyczne znaczenie dla naszej psychiki, samooceny, motywacji.

    szukaj.
  • ona_ona_30 17.01.12, 13:31
    xxxasystxxx napisała:

    > moja rada też jest taka - szukaj.
    > pracowałam kiedyś w super prestiżowej firmie jako asystentka zarządu. praca był
    > a spokojna, dobrze płatna i w dobrej lokalizacji. szef znośny. spędziłam tam dł
    > ugie lata. kiedy zmieniłam pracę, okazało się, że nie potrafię już nic. gdybym
    > zmieniła pracę trochę później, mogłoby być już za późno.
    >
    > zadowolenie z pracy jest tak samo ważne jak inne czynniki sprawiające, że czuje
    > my się dobrze, a wręcz jeszcze ważniejsze. tu jesteśmy doceniane albo nie, czuj
    > emy się potrzebne, albo nie. to ma gigantyczne znaczenie dla naszej psychiki, s
    > amooceny, motywacji.
    >
    > szukaj.

    Bardzo dziękuję za odpowiedź. To, co napisałaś na końcu a'propos psychiki, samooceny i motywacji... Święta prawda. Ja jak się nie rozwijam na polu zawodowym - usycham i na polu prywatnym też wszystko kuleje...
    Przekonuję się do szukania - zacznę od dzisiaj.
    Czy mówiłam już, że jesteście kochane? :)
    DZIĘKI!
  • lady.godiva 17.01.12, 21:12
    Szukaj intensywnie nowej pracy, ale nie zwalniaj się z tej. Wiem, że to trudne, ale na pewno możliwe. Trzymam kciuki!
  • rose01 05.03.12, 22:50
    jeśli masz pracę blisko domu, mało czasu tracisz na dojazd, więcej spędzasz z dzieckiem, czysta kalkulacja, matki polki tak mają, znam to, to nie był stracony czas tak do tego podejdź, każda praca czegoś nas uczy, pomyśl sobie, że częściowo zrobiłaś to dla dziecka, ale jeśli jest ono na tyle duże by iść do przedszkola, szkoły... zrób wreszcie coś dla siebie, nie zwalniając się z tej pracy szukaj innej, powodzenia ;)
    --
    ***********************************************
    Zastanów się zanim coś powiesz, bądź napiszesz, dla innych może mieć to duże znaczenie... co skutkować może określonymi działaniami.
  • missundaztood 30.03.12, 12:23
    Ja również doczytałam do końca i również Cię doskonale rozumiem. Jestem też na "ciepłej posadce", stabilność itd. mam, ale czuję zero docenienia, zero rozwoju, rano nie chce mi się wychodzić z domu, a jak dojadę do pracy, to tylko czekam by z niej wyjść. Praca zabiera nam kawał życia, uważam że nie warto się męczyć i warto zawalczyć o swoje spełnienie. Na szczęście w życiu prywatnym mi się układa, nauczyłam się jakiś czas temu, żeby nie przenosić frustracji z pracy do domu, bo gdyby tak nie było, to bym już miała pewnie depresję.
    W każdym razie-mimo ciężkiej sytuacji na rynku, uważam, że trzeba szukać do oporu, bo żyjąc nadzieją na wymarzoną pracę, łatwiej przetrwać w tej obecnej :)
  • agnieszka.malinowska24 05.04.12, 13:19
    Trzeba zacząć szukać czegoś innego, czegoś, w czym będziesz się realizować. Jasne, że blisko domu etc. to są ogromne plusy, zwłaszcza dla mamy, ale pamiętaj, że szczęśliwa mama jest najlepszą mamą:)
  • ada_adecka 13.04.12, 20:24
    Hej, nie jestem ani asystentką, ani sekretarką, ale czasami czytam to forum.
    Miałam podobną sytuację - denna praca, 8 h patrzenia w plamę na ścianie, ani słowa przez cały dzień, przekładanie pustych kartek z jednej szuflady do drugiej byle sprawiać pozory pracy. Niestety, ale firma nie miała pomysłu na moje stanowisko. Wytrzymałam tam 8 miesięcy, skończyło się dołkiem psychicznym, problemami ze zdrowiem, itp. Uciekaj stamtąd póki jeszcze masz siłę. Żadne fochy szefa nie są warte twojego samopoczucia i czasu zmarnowanego, tak, zmarnowanego w tej pracy.
    Ja miałam szczęście, całkiem szybko udało mi się znaleźć fajną pracę, w której się odnalazłam, spotkałam fajnych ludzi, jest OK.

    Czytając twojego posta widzę siebie rok temu. Żałuję, że nie uciekłam stamtąd szybciej, ale też nie mogłam sobie pozwolić odejść z dnia na dzień.

    Jeśli będziesz mieć okazję, nie zmarnuj jej! Pozdrawiam i trzymam kciuki :)
    --
    There's a big black hole gonna eat me up someday...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka