Dodaj do ulubionych

rady dla początkującej asystentki...

21.09.08, 14:38
chodzi mi o wszelkie rady i porady, jakieś sugestie jak się zachowywać w
pracy, wobec szefa, wobec innych pracowników tak aby wszyscy byli zadowoleni...
wiem zbyt ogólnie piszę...
za mną dopiero kilka dni pracy i jestem naprawdę zagubiona...
Edytor zaawansowany
  • jasnie_panienka 21.09.08, 17:10
    emimonika napisała:

    > chodzi mi o wszelkie rady i porady, jakieś sugestie jak się zachowywać w
    > pracy, wobec szefa, wobec innych pracowników tak aby wszyscy byli zadowoleni...

    ważne, żebyś wiedziała jakie masz obowiązki i się z nich wywiązywała. zadowolona
    masz być ty i szef - łączy was umowa o pracę. handlujesz pracą i dostajesz za to
    pieniądze. zarówno praca, jak i pieniądze mają zadowalać stronę przeciwną.
    a cała reszta nie ma znaczenia, szczególnie "inni pracownicy". z tonu twojej
    wypowiedzi można się domyślać, że wszyscy jeżdżą ci po głowie, doprowadzają do
    łez i odreagowują na tobie swoje stresy. nie daj się i głowa do góry!
  • emimonika 22.09.08, 18:29
    hmm stwierdzenie "jeżdżą po głowie" to może trochę za dużo powiedziane, ale
    faktycznie czuję się nieco zagubiona.
    Dzięki za wsparcie. Dziś już ciut ciut lepiej mi było w pracy. Ale tylko ciut.
  • emimonika 22.09.08, 18:34
    A teraz tak...
    Jak wyglądają u Was szafy z dokumentami?
    Znaczy się jaki macie system oznaczeń? Jak są "nazwane" poszczególne
    segregatory? Czy tak hasłowo (mniej więcej co jest w środku np. KRS, STATUTY)
    czy może macie jakiś system kodów? Szef chce abym opracowała taki system kodów
    właśnie... no i nie wiem od czego zacząć :-(
  • zagubiona11 22.09.08, 20:01
    No, niby można zrobić sobie tajną listę kodów (np. 001- statuty, 002-
    KRS, 004- kluczowi klienci itd.) i trzymać listę w sejfie, i te kody
    wpisać na segregatorach, ale po co? Na segregatorach pisze się
    normalnie, co jest w środku, żebys mogła szybko odnaleźć dokument,
    albo sam szef, albo koleżanka, która Cię będzie zastępować, jak
    będziesz chora.

    Szef się pewnie firmów szpiegowskich naoglądał.

    Ale na wszelki wypadek zapytaj, o co mu chodzi z tymi kodami i
    napisz nam. Może to jakieś nowe trendy w archiwizowaniu, a ja nic o
    nich nie wiem, chętnie się dowiem.
  • tulcymea 23.09.08, 20:02
    jasnie_panienko, dobrze wiedziałam jakie są moje obowiązki co więcej
    wywiązywałam się z nich! Niestety koleżanki mnie nie polubiły bo
    miałam własne biuro i kasę większą niż one. Nie przedłużono mi
    umowy, gdyż szef rzekł, iż nie potrafię stworzyć atmosfery (nie
    kupowałam ciastek bez okazji), koleżanki się skarżą( na co? chyba
    donoszą) oraz "nie pasujemy do siebie". Niestety, atmosfera jest
    jednak ważna i robi swoje. Lepiej mieć zespół ze sobą niż przeciw.
    Cała polityka by ludzie cię "lubili", ale na głowę nie wchodzili.
    --
    Obrażają się głupcy i lokaje
  • tynia 24.09.08, 09:10
    tulcymea napisała:

    > jasnie_panienko, dobrze wiedziałam jakie są moje obowiązki co
    więcej
    > wywiązywałam się z nich! Niestety koleżanki mnie nie polubiły bo
    > miałam własne biuro i kasę większą niż one. Nie przedłużono mi
    > umowy, gdyż szef rzekł, iż nie potrafię stworzyć atmosfery (nie
    > kupowałam ciastek bez okazji), koleżanki się skarżą( na co? chyba
    > donoszą) oraz "nie pasujemy do siebie". Niestety, atmosfera jest
    > jednak ważna i robi swoje. Lepiej mieć zespół ze sobą niż przeciw.
    > Cała polityka by ludzie cię "lubili", ale na głowę nie wchodzili.

    O, właśnie. Tulcymea pisze o sprawie, która i mnie nurtuje - to
    tzw "stwarzanie atmosfery".
    Nie lubię biurowych korytarzowych gadek o niczym - o pogodzie, o
    nowym sweterku, o planach wakacyjnych, o tym co iks powiedział do
    igreka, czy prezes w dobrym nastroju i dlaczego nie, przynoszenia
    ciasteczek imienionowych, czekoladek, ćwir ćwir, bla bla blaaaa.
    Mierzi mnie to i energii mi szkoda. Kiedy jakiś czas temu dotarło do
    mnie, że uprawianie takich pogawędek sprawia, że zyskuje się
    powszechną sympatię i etykietkę osoby serdecznej, interesującej (??)
    i ogólnie lubianej (a co gorsza ni stąd ni zowąd kompetentnej)
    osłupiałam. Okopałam się na swojej pozycji osoby małomównej i
    niewylewnej, ale w głębi ducha nadal nie mogę wyjść ze zdziwienia,
    jak łatwo ludzi zmylić, zamydlić im oczy ćwierkaniem.
    Podejrzewam, że to kwestia ludzkich (niewygórowanych) potrzeb.
    Niestety - nikt tak naprawdę zadając mi pytanie "jak się masz" nie
    interesuje się jak się naprawdę mam tylko chce usłyszeć "ach
    świetnie świetnie, jedziemy z narzeczonym na Capri, a ostatnio
    zmieniliśmy samochód". Co robić, makdonaldyzacja.

    Acha, nieuleganie manii ćwierkania i oprotestowanie stwarzania
    atmosfery nie zaprocentowało w moim przypadku wylaniem mnie z pracy,
    jest to polityka całkowicie bezpieczna :-) Natomiast zyskuje się
    opinię raroga, no ale coś za coś.
  • tulcymea 24.09.08, 10:20
    no w mojej ex firmie to akurat było najważniejsze. Bo to, że będę
    wykonywać swoje obowiązki było oczywiste, dlatego mi przecież
    płacili, dlatego zatrudnili. Dzisiaj jestem sfrustrowana i myślę o
    sobie jak o kimś niefajnym, nielubianym i nie potrafiącym się
    odnaleźć. Boję się podjąć nową pracę, bo co ja takiego fajnego mogę
    przyszłemu pracodawcy zaoferować poza wiedzą i pracą? Ostracyzm w
    pracy może niesamowicie podciąć skrzydła. No ale co, kupować te
    ciastka, włazić w de... niefajnej koleżance, bo czasem jeszcze
    szefowi coś palnie?
    --
    Obrażają się głupcy i lokaje
  • tynia 26.09.08, 08:59
    tulcymea napisała:

    > no w mojej ex firmie to akurat było najważniejsze. Bo to, że będę
    > wykonywać swoje obowiązki było oczywiste, dlatego mi przecież
    > płacili, dlatego zatrudnili. Dzisiaj jestem sfrustrowana i myślę o
    > sobie jak o kimś niefajnym, nielubianym i nie potrafiącym się
    > odnaleźć. Boję się podjąć nową pracę, bo co ja takiego fajnego
    mogę
    > przyszłemu pracodawcy zaoferować poza wiedzą i pracą? Ostracyzm w
    > pracy może niesamowicie podciąć skrzydła. No ale co, kupować te
    > ciastka, włazić w de... niefajnej koleżance, bo czasem jeszcze
    > szefowi coś palnie?

    Nie uzależniaj swojego poczucia własnej wartości od opinii buców -
    pliiiiiiz! Możesz potraktować te przykre doświadczenia jako
    ostateczną wiedzę na swój temat a ludzi z eks-pracy jak delfickie
    wyrocznie. A możesz spuścić to wszystko z prądem Wisły i myśleć o
    sobie, że jesteś mądra, fajna i wyjątkowa bez względu na to, co
    myślą inni. Twoje myślenie o sobie zależy OD CIEBIE.
    Na pociechę - są też normalni szefowie i normalne koleżanki.
    Występują z rzadka, coś jak białe kruki, ale występują ;-)
    Pozdrawiam mocno.
  • tulcymea 26.09.08, 13:29
    dzięki Tynia, jakoś miło mi się zrobiło na serduchu.
    --
    Obrażają się głupcy i lokaje
  • jasnie_panienka 28.09.08, 20:53
    tulcymea napisała:
    Nie przedłużono mi
    > umowy, gdyż szef rzekł, iż nie potrafię stworzyć atmosfery (nie
    > kupowałam ciastek bez okazji)

    słuchaj, trafiłaś na dupę, nie szefa.

    --
    Na fora ze dwora
  • lady.godiva 22.09.08, 19:28
    Wszyscy nie mogą być zadowoleni, zresztą nie taki cel jest twojej pracy. Twoim
    celem to sprawnie zarządzany sekretariat. Nie daj sobie nikomu wejść na głowę-
    ani twojemu zwierzchnikowi ani współpracownikom bo jak wyczują twoją miękką
    naturę to cię wykorzystają i będą jeździć jak po łysej kobyle.
  • zagubiona11 24.09.08, 09:45
    Kochana, podstawowa rada, żeby przetrwać na tym stanowisku to
    przyoblec się w grubą skórę. Godność osobistą zostawić za drzwiami
    firmy. I nauczyć się, że jeśli szef popełni błąd to dlatego, że jest
    taki zapracowany, a jeśli Ty popełnisz błąd, to dlatego, że jesteś
    źle zorganizowana.
  • emimonika 26.09.08, 18:38
    o tak... przekonałam się już o tym... o tej grubej skórze... o godności...
    Niestety godności nie potrafię zostawić za drzwiami.
  • tulcymea 26.09.08, 18:57
    i bardzo dobrze, nikt nie ma prawa pozbawiać nas naszej godności.
    Czasem trzeba nie widzieć, nie słyszeć.
    --
    Obrażają się głupcy i lokaje
  • jasnie_panienka 28.09.08, 21:11
    zagubiona11 napisała:
    żeby przetrwać na tym stanowisku to
    > przyoblec się w grubą skórę. Godność osobistą zostawić za drzwiami
    > firmy.

    Chyba naprawdę jesteś zagubiona.

    Jeśli ktoś nie szanuje cię w pracy i cierpi na tym twoja godność osobista - jak
    możesz na to pozwolić?

    No, chyba że:
    a/ to jedyna praca w promieniu 100 kilometrów a ty masz na utrzymaniu chore
    dziecko/matkę/ciotkę;
    b/ ktoś cię szantażuje i nie możesz odejść;
    c/ jesteś typem ofiary i dobrze ci z tym.

    Nawet najgorszy furiat ma chwile, kiedy wracają mu władze umysłowe. Idziesz i
    wyjaśniasz sprawę.

    Za 50 lat na bujanym fotelu, kiedy ledwie przypomnisz sobie nazwę firmy w której
    pracowałaś - będziesz gryźć resztką zębów palce do krwi ze złości, że dałaś sobą
    pomiatać.

    Godność osobista to coś czego nikt ci nie zabierze, chyba, że zrezygnujesz sama.

    --
    Na fora ze dwora
  • cleopa 29.09.08, 07:48
    jasnie panienko jak rozumiem "wyrwalaś " sie z tej beznadzieji i
    zmienilas prace ..dlaczego więc z uporem maniaka tkwisz na tym
    forum i "rozdrapujesz stare rany"? :D
    Tesknisz??
    Az tak dali Ci w kość że wywolali w Tobie traumatyczne przezycia
    ktore odznaczaja sie na calym Twoim obecnym zyciu??
    Ja gdyby mi bylo źle i zmieniłabym prace ani bym nie pomyslala zeby
    jeszcze uczestniczyc na forum nt
  • jasnie_panienka 29.09.08, 19:30
    to co chciałam napisałam o sobie, wystarczy.
    zamiast analizować moje życie zajmij się swoim podwórkiem. cóż, twoje wpisy
    najweselsze nie są.
    --
    Na fora ze dwora
  • cleopa 30.09.08, 07:38
    ale ja jestem sekretarka i jestem na rorum sekretarek gdzie
    dzielimy sie i troskami i radościami a Ty tu tkwisz i nie umiesz
    sie uwolnić :)
  • jasnie_panienka 30.09.08, 09:58
    widzisz, znam sekretarskie realia i nie uwolnię się od przeszłości, wcale tego
    nie chcę. tak jak rekonwalescent pamięta o swojej chorobie i chętnie dzieli się
    doświadczeniem.
    mam wiele koleżanek sekretarek w przeróżnych firmach, przeżyłam kilku trudnych
    szefów, może dwóch przyzwoitych, nauczyłam się przetrwać w biurowej dżungli.
    walczę z kapitalistycznym feudalizmem tu i ówdzie, bo żal mi zahukanych
    dziewczyn i nie mogę patrzeć na łzy spowodowane pms-em szefowej czy problemami z
    erekcją szefa.

    jeśli ci przeszkadzam - nie czytaj.

    proste?
    --
    Na fora ze dwora
  • cleopa 30.09.08, 11:18
    OK :)
  • tulcymea 30.09.08, 13:00
    a ja myślę, iż czasem dobrze jak ktoś kto już w branży nie robi
    nadal dzieli się swoimi doświadczeniami. W końcu po to istnieje
    niniejsze forum. Owszem jasnie_panienka ma często kąśliwe uwagi, ale
    też i bardzo prawdziwe. Ot taki jej koloryt.
    --
    Obrażają się głupcy i lokaje
  • cleopa 30.09.08, 14:23
    alez oczywiście ze ma trafne tylko dlaczego akurat ma byc kąsliwa
    dla nas?? :D co my jej winne ?? :D
  • emimonika 30.09.08, 19:14
    Jaśnie_panienko a ja Ci dziękuję. I rozumiem. Pracowałam jako asystentka całe
    ...2 tygodnie. Myślałam że to będzie mój zawód na dłużej, ale nie jestem w
    stanie ścierpieć chamstwa i docinków szefa. Podziwiam dziewczyny które potrafią
    "przyoblec się w grubą skórę". Ja nie potrafiłam. NIe wiem czy wszyscy szefowie
    tacy są, czy nie , ale po tych nieszczęsnych 2 tygodniach, mam zszarpaną
    psychikę. Będę teraz miała wielkie opory aby stanąć twarzą w twarz z nowym
    pracodawcą... Odwiedzam jednak jeszcze to forum, ciekawi mnie jak inni sobie
    radzą bądź nie radzą. Pozdrawiam!
  • jasnie_panienka 30.09.08, 20:30
    brawo!

    nie martw się, nie wszyscy szefowie są tacy, nie każda firma to Chamowo Sp. z
    o.o., czy też Mobbing S.A.

    a gruba skóra to odporność na: zadania na wczoraj, humory szefa, zmiany poleceń,
    niejasną komunikację, wybuchowość, trzaskanie drzwiami, krzyki - z czasem
    zaszczepisz się tym wszystkim jak szczepionką na grypę i uodpornisz się.

    ale nie na chamstwo! dla chamstwa nie ma tolerancji i kropka.

    --
    Na fora ze dwora
  • cleopa 01.10.08, 10:13
    przeszlam wielu szefów ,łącznie z chamem i wydzierusem :) teraz mam
    super szefa na poziomie ,jesteśmy na "ty" szanujemy i ja rzadze w
    sekretariacie i jego biurze :)
    Co do jasnie panienki to tezuwazam ze ma trafne uwagi ale forma:D
    OK :)
    J.panienko pamietam twoja wypowiedż cos w stylu ze mądre
    wyksztalcone dziewczyny nie maja wiary we wlasne mozliwości a byle
    wyksztalcony facet prze do przodu... Zapadlo mi w pamięc bo to
    prawda.Obserwuje to na codzien ..
    Ale ja juz mam 40-che i trudno mi zmienic zawód ..zazdroszczę Ci
    ale tez lubie swoja pracę
  • zoe125 22.11.08, 11:29
    Ja nie wiem, czy uodparnianie się na humory szefa, trzaskanie
    drzwiami czy zmienne polecenia to taka dobra rada. To cholernie
    stresujące, bo miałam w swoim życiu dwoje takich szefów i po pewnym
    czasie dochodziłam do wniosku, że co z tego, że na wściekły ryk
    szefowej "a czym Ty się K*** teraz zajmujesz???"
    odkrzykiwalam: "Tym, co mi Pani k**** dzisiaj rano zleciła!!!"?
    Owszem, nie dawałam po sobiejeździć, ale czy na tym ma polegać praca
    w biurze? Na zabawie w poligon i udowadnianiem sobie krzykami, kto
    tu rządzi?

    Niejasna komunikacja i zmiany poleceń to tragedia, bo w ten sposób
    otrzymując polecenie nigy nie wiesz, czy się nie narobisz po to, aby
    usłyszeć "no ale przecież to już robi ktos inny, czemu Ty sie tym
    zajmujesz?".
  • jasnie_panienka 22.11.08, 20:18
    rozmowa na poziomie rzucania k..wami to zwykłe chamstwo. dla chamstwa tolerancji
    nie ma.

    cała reszta jest powszechna i chwała temu kto nie ma z nią do czynienia. a
    uodpornienie się na to to jedyna droga do przetrwania. nie jesteś od tego żeby
    szefa wychowywać. możesz stawiać granice jeśli chodzi o osobiste przytyki, ale
    styl pracy masz z góry narzucony.
    --
    Na fora ze dwora
  • indiana_jonesowa 09.10.08, 08:31
    Akurat ja przeszłam z jednej skrajności w drugą...w pierwszej
    pracymój szef był (jest) erotomanem, furiatem, dusigroszem,
    niesprawiedliwcem, szowinistą, chamem i wiecie co zwyczajnie
    poszukałam innej pracy...pomyslałam jestm młoda, zdrowa każda praca
    uszlachetnia i każdej się podejmę byle nie być tutaj i wiecie co?
    Udało się! Jestem w super firmie,,,dbają o mnie, chcą żeby została
    co okazaują w postaci premi, dodatków, prezentów i bezpłatnej opieki
    zdrowotnej oraz socjalnej...mój szef to mężczyzna na poziome, dobrze
    wychowany, ale też wymagający...Uważam że nikt za was moje drogie
    życia nie przeżyje...jeżeli WY nic w nim, nie zmienicie to
    zostaniecie złe, nieszczęśliwe ze swoimi szefami złamasami...
    --
    ...bo życie to walka...
  • jasnie_panienka 10.10.08, 16:12
    indianowa dobrze gada.
    --
    Na fora ze dwora
  • mysz.orek 15.10.08, 15:28
    rady dla asystentki...
    - usiadz z szefem i pogadajcie.na czym mu zalezy co jest
    najważniejsze, tzn jakiego typu spotkania czy jakie twoje czynności
    - podpytaj poprzedniczkę, jeśli to mozliwe, co on lubi a czego
    nie.tzn na przykład moja powiedziala że on sobie sam robi
    kawe.Zapytałam go na poczatku czy mu robić kawę,on powiedział że
    jesli będzie tego chciał to mnie poprosi, jesli nie to sam będzie
    sobie robił..i tak jest do dzisiaj
    - poukładaj sobie wszystko po swojemu, nie bój się zmian w
    organizacji rzeczy, to wszystko ma ułatwić twoją pracę
    - pros o odp zwrotną, jeśli nie jesteś pewna czy zarezerwowałaś mu
    odpowiedni standardem hotel zapytaj po przyjexdzie czy był ok, jesli
    nie sam Ci powie , że np woli sheratona od np holiday inn
    itd komunikacja jest najważniejsza.
  • robaszek_0 22.10.08, 20:36
    najważniejsza komunikacja -
    musisz wyczuc co lubi czego nie i czego oczekuje - bo tego czesto
    nie ma w karcie stanowiska.
    To sie wypracowuje na własnych błędach. moja poprzedniczka cos mi
    tam szepneła ale jak ona odeszła pomału robiłam zmiany i to duze.
    Przemeblowałam sekretariat wszystko mam po swojemu bo mi tak łatwiej
    i wygodniej. Ale grunt to komunikacja i pytaj o wszystko.
  • carla3 29.10.08, 09:59
    Dziewczyny, ja również rozpoczynam pracę asystentki i jestem nowa w
    tym zawodzie. Wiem już mniej więcej jak ta praca wygląda, ale
    powiedzcie jak ułatwiacie sobie organizację pracy?? czasem jest
    mnóstwo spraw do załatwienia, wszystkie ważne, jak ustalacie
    kolejność, priorytety??
  • mysz.orek 29.10.08, 11:27
    Ułatwiam sobie prace zapisując wszystko.
    Koniecznie użaywaj kalendarza ja mam i leketroniczny i normalny.
    Korzystam tez z zadan w outlooku.
    Robię co rano listę rzeczy do zrobienia i wykreslam te które
    skonczylam.to pomaga.
    jesli czegoś nie zrobiłam to przepisuje to na następny dzien.
    Priorytety?poznasz je szybko- na pewno zadania od bezposredniego
    szefa.
  • agnieszka12_4 24.11.08, 22:40
    Jeżeli chodzi o organizację podróży służbowych wpadło mi w ręce ostatnio coś takiego:
    www.amin.pl/upload/do_pobrania/PoradnikAsystentki-PodrozeSluzbowe.pdf
    Też nie wiedziałam jak się za to zabrać, a dzięki temu trochę mi się rozjaśniło. Przynajmniej wiem co i jak robić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.