Dodaj do ulubionych

szef niczego sam nie potrafi zrobić... :(

06.10.08, 13:13
Pracuję jako asystentka juz pqare dobrych lat, ale czy na
pewno? ... jestem bowiem przekonana, że moja praca i moje obowiązki
to jest całkowite przegiecie.. odpowiadam za korespondencję w
firmie, łączenie rozmów, pilnowanie terminów, wystawianie faktur,
monitorowanie konta firmy wpłat/wypłat, zakupy biurowe, spożywcze,
wszystkie rachunki (firmowe i prytane szefa) dorażne tłumaczenia ..
bo szef oczywiście nie zna żadnego języka obcego, współpracę z
biurami tłumaczeń, księgowowścią, podstawowe zadania z zakresu HR
(przygotowywanie umów o pracę, aneksów, często wstępne działania z
zakresu rekrutacji i selekcji) ..oczywiście słynne parzenie kawy.. a
do tego wszystkiego.. on jest całkowicie ode mnie uzależniony, tzn.
nie potrafi obsugiwać komputera w zakresie choćby podstawowym, nie
pisze na klawiaturze w ogóle wiec mnie dyktuje wszystko, absolutnie
wszystko począwszy od każego najprostszego pisma po najbardziej
skomplikowaną umowę .. i oczywiście wszystkie swoje prywatne,
osobiste wrecz maile.. czuję się jak wklepywacz komputerowy, który w
tak zwanym "wolnym czasie" musi wykonać dodatkowo wszystkie wyżej
wymienione czynności.. dodam, że szef nie jest jakimś zapyziałym
starcem.. ma trzydzieści kilka lat.. Czy któraś z Was ma może
równiez do czynienia z takim ignorantem? Byłoby bosko, gdyby wykazal
choc chęc samodzielności i zamiast siedzieć wciąż przy moim biurku
(często pełne osiem godzin) posiedział troche w swoim non stop
pustym gabinesie... :(
oj chyba musiałam sie wyżalić...


--
mój suwaczek
Edytor zaawansowany
  • margot452 06.10.08, 16:11
    Dlaczego mam wrażenie, ze Twojemu szefowi jest tak po prostu
    wygodnie? Mam poważne podejrzenia, ze napisać maila to on na 100%
    potrafi a jakby się uprzeć, to i w obcym języku - ale po co? Ma
    asystentkę, która to za niego zrobi :) poprzednia go widać nie
    wychowała. Spróbuj kiedyś, chocby w przypadku tej prywatnej
    korespondencji, zaprotestować - służbowo ok, ale z jakiej paki masz
    pisać maila o treści załózmy "drogi Heniu, kiedy wpadniesz na
    kielicha?" to ja doprawdy nie rozumiem, wszystko ma swoje granice.
  • elektra212 06.10.08, 20:22
    Margot ma całkowitą rację, on chyba jednak trochę cię wykorzystuje. Ja miałam
    podobną sytuację w poprzedniej pracy, tylko tam szef (a raczej pan mecenas) miał
    49 lat i nie znał się na komputerze. Dyktował mi każde pismo, jego skrzynką
    mailową zarządzałam ja, dodatkowo potrafił wychodząc np. do sądu rzucić na
    pożegnanie, żeby znaleźć mu w sieci jakiś fajny duży telewizor :)
    Ale miałam podejrzenia, że jednak coś potrafi, kiedy siadał w sekretariacie i
    sam przeglądał Lexa (taka prawnicza zabawka), szukając interesujących go rzeczy,
    a nawet drukując wybrane fragmenty!
    Jeżeli Twój jest młodszy, to nie chce mi się wierzyć, że nie potrafi maila napisać.
    --
    Nawrócona i nawracająca innych :)
  • natalii_2 07.10.08, 09:10
    wiem, wiem, macie całkowitą rację.. zdarzyło się, że go przyłapałam
    jak szperał w internecie, tyle że jak twierdzi, pisze jednym
    palcem.. po prostu nieźle mnie sobie wychował, a ja jestem
    zdecydowanie za grzeczna .. najlepsze jest to, że on bezczelnie
    podkresla jaką to ja mam lekką pracę i gdzie będę miała lepiej ..
    oczywiście.. z szefem siedzącycm 8h na karku i szukaniem chwili
    kiedy np wisi na telefonie, żeby wykonac reszte obowiązków, nie ma
    co .. obawiam sie jednak, że prędzej zmienię pracę niż jego
    przyzwyczajenia.. ech chaiałbym panią swojego czasu :)
    --
    mój suwaczek
  • monika_04 07.10.08, 11:08
    to na co czekasz? zmieniaj pracę bo na to, że się szef zmieni bym nie liczyła.
    Jest jeszcze jedno wyjaśnienie- masz ładny dekolt i długie nogi i dlatego tak
    przy tobie przesiaduje
    --
    Mężczyzna jest jak jajko. Albo coś się wykluje, albo się zepsuje.
  • elektra212 07.10.08, 21:08
    ...czyli zrobić test- przez tydzień chodź ubrana po samą szyję, jak zacznie
    siedzieć u siebie i da ci trochę odetchnąć, to będzie ok. Jeśli nadal będzie
    warował przy twoich nogach, to kiepsko :)

    Ja się cieszę, że uwolniłam się od tego ciągłego: Pani Marto...brr!
    --
    Nawrócona i nawracająca innych :)
  • natalii_2 08.10.08, 09:17
    Nie mam zastrzeżeń, ani co do mojego dekoltu, ani tym bardziej
    nóg ;P ale na pewno mojemu szefowi nie o to chodzi.. on wręcz nie
    widzi we mnie kobiety w ogóle, więc to odpada .. czasami mam
    wrażenie, ze nie widzi we mnie nawet człowieka tylko kolejny
    sprzęt biurowy, potrzebny, ale niestety jedyny, który od czasu do
    czasu śmie rościć sobie jakieś wymagania.. jakieś podwyżki, jakieś
    o zgrozo urlopy, no i oczywiście jeszcze jakby tego było mało, raz
    na dwa lata śmie się rozchorować i pójść na zwolnienie..

    Odnoszę wrażenie, że nie okazuje mi nawet elementarnego szacunku,
    nie jest choćby miły, Nie zależy mi absolutnie na jakimś szczególnym
    traktowaniu, atmosfery w pracy nie ma wcale… poza tym wymaga żebym
    uwaga!! dokonywała w biurze napraw, typu skręcenie mebli (foteli,
    stołów, biurek, czy wkręcenie żarówek!!, a kiedy mówię, że nie
    jestem monterem, słyszę, że „odpowiadam za biuro” .. no i na koniec
    wisienka na torcie .. szczyt dżentelmeńskiego zachowania w wykonaniu
    mojego szefa: kiedy wychodzę, aby wynieść śmieci, (tak, tak niestety
    ja musze to robić, bo nie zgodził się na zatrudnienie sprzątaczki)
    czyli najczęściej dwa wielkie wory, do których spokojnie zmieściłyby
    się choćby i dwa martwe ciała ;) mój szef oferuje, że UWAGA!!
    zamknie za mną drzwi, bo mam zajęte ręce…

    Wiem, wiem, przemawia przeze mnie rozgoryczenie, ale właśnie
    rozgoryczona jestem.. zmienić pracy kiedy mogłam i było trzeba nie
    zmieniłam, a teraz nie mogę (względy życiowe) wiec pozostaje mi
    marudzenie.. :(

    --
    mój suwaczek
  • margot452 08.10.08, 15:01
    Natalii, powiedz mu po prostu, że:
    a) nie jesteś elektrykiem
    b) nie masz uprawnień do pracy na wysokości (a przepisy BHP mówią,
    ze powyzej bodajże 1,5m trzeba takowe posiadać)
    c) nie masz w umowie o pracę napisane "sprzątaczka" tylko asystentka

    i po prostu spróbuj się, chocby delikatnie, postawić. Wiem, ze to
    trudne bo z pewnością zależy Ci na pracy i "nie chcesz się narazać"
    ale jak nie zaczniesz reagować teraz to z czasem szef będzie po
    Tobie jeździł jeszcze bardziej i uzna to za standard!
  • jasnie_panienka 08.10.08, 21:06
    proszę studentów, mamy kliniczny przypadek szefa co na łeb wlazł!

    piszesz, że sytuacja życiowa nie pozwala na zmianę pracy. może tylko tak ci się
    wydaje? napisz dlaczego, w końcu jesteśmy tu anonimowe, może coś wymyślimy.
    ciężko ci będzie negocjować jeśli musisz zostać w tym miejscu tak, czy inaczej.

    na pocieszenie - twój nick kojarzy mi się z piosenką:
    "o, natalii
    Masz przed sobą świat piękniejszy, lepsze dni
    O, natalii
    To twój czas i twoje miejsce, natalii
    O, natalii
    Jeszcze się nauczysz żyć, natalii
    O, natalii
    Jeszcze drogę swą wybierzesz, natalii
    Lecz gdy otrzesz pierwsze łzy (...)"

    --
    Na fora ze dwora
  • natalii_2 09.10.08, 10:09
    dzidzius w drodze wiec same rozumiecie.. nikt nie przyjmnie mnie do
    teraz do pracy, bo i tak za pare miesięcy pójde na macieryński..
    musze przeczekać ..

    dzieki za piosenkę :). .. fajnie sie chociaż komus wygadać
    --
    mój suwaczek
  • zagubiona11 09.10.08, 13:08
    Miła autorko, wiem, że kobiety w ciąży mają prawa do swoich humorów,
    ale przeczytaj, jakie są Twoje obowiązki:

    > odpowiadam za korespondencję w firmie, łączenie rozmów, pilnowanie
    terminów, wystawianie faktur, monitorowanie konta firmy
    wpłat/wypłat, zakupy biurowe, spożywcze,wszystkie rachunki (firmowe
    i prytane szefa) dorażne tłumaczenia .. bo szef oczywiście nie zna
    żadnego języka obcego, współpracę z biurami tłumaczeń,księgowowścią,
    podstawowe zadania z zakresu HR przygotowywanie umów o pracę,
    aneksów, często wstępne działania z zakresu rekrutacji i
    selekcji) ..oczywiście słynne parzenie kawy..

    Otóż poza obsługą prywatnego konta szefa nic mnie w tym zakresie
    obowiązków nie dziwi. Ja robię to samo. I wiele moich koleżanek w
    sekretariatach też.

    > nie potrafi obsugiwać komputera w zakresie choćby podstawowym, nie
    pisze na klawiaturze w ogóle wiec mnie dyktuje wszystko, absolutnie
    wszystko począwszy od każego najprostszego pisma po najbardziej
    skomplikowaną umowę .. i oczywiście wszystkie swoje prywatne,
    osobiste wrecz maile

    No więc mój szef też mnie zleca wszelkie pisanie na komputerze (poza
    prywatnymi listami). Mój akurat nieźle obsługuje klawiaturę, ale
    dzięki Bogu gorzej niż ja, bo jakby umiał lepiej, to być może
    zasiliłabym szeregi bezrobotnych kobiet w wieku średnim. Pomyśl
    sama, jeśli zatrudniłabyś specjalistów np. do wymiany instalacji
    elektrycznej w domu i płaciła im za pracę, to raczej nie
    spodziewałabyś się, że sama będziesz musiała montować gniazdka albo
    wypruwać przewody ze ścian...

    > dokonywała w biurze napraw, typu skręcenie mebli (foteli,
    stołów, biurek, czy wkręcenie żarówek!!, a kiedy mówię, że nie
    jestem monterem, słyszę, że „odpowiadam za biuro”.

    No cóż, jeśli w zakresie obowiązków (który podpisałaś jako załącznik
    do umowy o pracę) masz wpisane „odpowiada za biuro”, a w instrukcji
    montażu mebli producent nie zastrzega, że meble montować mogą
    jedynie serwisanci, to niestety Twój szef ma rację. Wkręcenie
    żarówki też nie wymaga żadnych specjalnych uprawnień elektrycznych.
    Ale jeśli umawialiście się na początku, że do Twoich zadań będzie
    należeć tylko parzenie kawy i odbieranie faksów, to oczywiście szef
    nie ma racji.

    > kiedy wychodzę, aby wynieść śmieci, (tak, tak niestety ja musze to
    robić, bo nie zgodził się na zatrudnienie sprzątaczki)

    Nie wiemy, co masz w zakresie obowiązków, może ustaliliście to
    wcześniej, że będziesz również sprzątać, więc sprzątaczki nie
    zatrudnił…

    Ogólnie trudno się zorientować, czy szef jest rzeczywiście takim
    bezwzględnym wyzyskiwaczem. Moim zdaniem masz obowiązki Office
    Managera (mam nadzieję, ze wynagrodzenie również!) w małej firmie.
    Rozumiem, że tak jest od lat kilku, a dopiero teraz zaczyna Ci to
    przeszkadzać, pewnie dlatego, że jesteś w ciąży, masz słabszą
    kondycję i obniżony nastrój. Czy powiedziałaś szefowi, że
    spodziewasz się dziecka? Bo w takiej sytuacji musi przenieść Cię na
    inne stanowisko (dźwiganie worków ze śmieciami odpada, ograniczoną
    też będziesz miała pracę przed monitorem). Za pare miesięcy
    przejdziesz na macierzyński, potem może wychowawczy a potem może
    znajdziesz inną pracę?


  • tulcymea 09.10.08, 16:59
    zagubiona11 chyba żartujesz od kiedy to asystentka skręca meble czy
    żarówki wymienia? Nawet na szkoleniu BHP było powiedziane by "prace
    z prądem" wykonywały osoby obeznane. A jak ja prąd walnie? To
    będzie, że się sama bezwiednie zabrała. Poza tym asystentka to jakiś
    jednak prestiż, nie widzę panienki ładnie ubranej w białą bluzkę i
    rajtuzki jak wlecze dwa wory ze śmieciami. Nie przesadzajmy z tym
    wlulaniem obowiązków.
    --
    Obrażają się głupcy i lokaje
  • zagubiona11 09.10.08, 17:57
    Wcale nie żartuję. W małych firmach nie ma wąskiej specjalizacji i,
    jeśli dziewczyna podpisała zakres obowiązków „odpowiada za sprzęt
    biurowy”, za co dostaje więcej pieniędzy niż gdyby tego punktu w
    zakresie nie miała, to powinna to robić. Skręcanie drobnych mebli
    moim zdaniem podpada pod „dbanie o sprzęt biurowy”. Gdyby tu
    chodziło o skomplikowane prace stolarsko-montażowe, to szef, w
    trosce o własne pieniądze zainwestowane w meble, raczej by osobie
    przypadkowej tego skręcania nie powierzył.

    > Nawet na szkoleniu BHP było powiedziane by "prace z prądem"
    wykonywały osoby obeznane. A jak ja prąd walnie? To będzie, że się
    sama bezwiednie zabrała.

    Nie wiemy, o co chodziło z tą wymianą żarówki, może przepaliła się
    lampka na jej biurku, uważasz, że szef powinien dzwonić po jakiś
    serwis albo sam jej żarówkę wymienić? Na szkoleniu BHP uczą,
    że „prac z prądem” się nie wykonuje, najpierw się urządzenie
    elektryczne wyłącza z kontaktu, dotyczy to i asystentek i
    wykwalifikowanych elektryków. Jeśli przed wymianą żarówki w lampce
    biurkowej nie wyłączy się lampki z gniazdka, to może kopnąć, ale
    wtedy człowiek sam jest sobie winny.

    Co do śmieci, to sprawa jest niejasna. Dziewczyna pisze:
    > Pracuję jako asystentka juz pqare dobrych lat, ale czy na
    pewno? ... jestem bowiem przekonana, że moja praca i moje obowiązki
    to jest całkowite przegiecie..

    Tzn. autorka wątku od paru lat wykonuje te obowiązki (np. wynoszenie
    śmieci) i dopiero teraz (może ze względu na ciążę) jej to zaczęło
    przeszkadzać. Co rozumiem doskonale. Ale skoro jej wcześniej nie
    przeszkadzało, tzn., że te dodatkowe obowiązki jakoś jej były
    rekompensowane (wysokim wynagrodzeniem, ruchomym czasem pracy itp.)
    czyli prawdopodobnie wynikały z jakiejś umowy (spisanej lub ustnej)
    z pracodawcą. W małych firmach na dorobku zdarza się, że właściciel
    sam sprząta biuro po godzinach i może dzielić się tymi obowiązkami z
    pracownikami (o ile wyrażą na to zgodę podpisując taki zakres
    obowiązków).
  • natalii_2 09.10.08, 19:27
    Nigdy nie miałam określonego jasno, żadnego zakresu obowiązków,
    żadnego aneksu do umowy. Zaczynałam tutaj zaraz po maturze, kiedy
    jeszcze była młoda ;)i niestety głupia jak się okazuje. Myślałam, że
    tak trzeba, być grzeczną, uczynną i uśmiechać się od ucha. Jestem
    asystentką rzeczywiście w małej firmie i absolutnie nie mam problemu
    z obowiązkami, które jak powszechnie wiadomo do asystentek należą..
    mam problem jednak z tym, że względu na totalną indolencję szefa i
    jego zależność ode mnie .. niestety.. nie mam możliwości w normalnym
    trybie i czasie ich wykonywać.. Zagubiona11 piszesz, że Twój szef
    zleca Ci pisanie pism na komputerze i nie widzisz w tym nic
    nadzwyczajnego, oczywiście masz rację, mnie chodziło o to, że mój
    szef siedzi obok mnie przez osiem godzin dziennie, no chyba, że
    wyjdzie do toalety, albo do pokoju obok, aby wykonać jakąś rozmowę,
    której nie powinnam, według niego, być świadkiem. A wtedy słyszę, że
    wraca za 5 lub 10 minut i w tym czasie oczekuje, że wystawię
    faktury, zrobię przelewy i szereg innych rzeczy co jest oczywiście
    niewykonalne … Może i faktycznie narzekam, ale wcześniej było tak,
    że wychodził z biura na szereg spotkań, albo załatwiał swoje sprawy
    na mieście i wtedy mogłam swobodnie zagospodarować czas, teraz
    jednak zatrudnił osobę, która w jego imieniu załatwia to wszystko co
    on miał do załatwienia poza biurem, jeżeli natomiast już musi mieć
    jakieś spotkanie, to zawsze stara się je ustawić po godzinie 17tej
    czyli wtedy kiedy ja już powinnam iść do domu :( Na co dzień wiec
    siedzi obok mnie w swetrze lub wręcz bluzie dresowej i nie odchodzi
    od biurka nawet wówczas kiedy cos konsumuje!!! Oczywiście, żeby broń
    boże nie zmarnować ani jednej cennej minuty…

    O ciąży wie.. generalnie stwierdził, że nie wyobraża sobie, żebym
    pracowała w innym trybie niż pracuje teraz, czyli osiem godzin bez
    przerwy! Dokładnie rzecz ujmując, powiedział, że nie ma takiej
    opcji. Kiedy powołałam się na przepisy, odburknął, że wymyślają je
    nienormalni ludzie, którzy nie maja bladego pojęcia o
    rzeczywistości. I tyle dyskusji.

    Nawet urlop bierze zawsze wtedy kiedy ja biorę mój, bo przecież beze
    mnie nic nie on sam biedny nie zdziała.. jeszcze żeby to się
    przynajmniej na jakieś elementarne podstawy szacunku składało, ale
    nic z tego, wynagrodzenie też niewiele ma wspólnego z wynagrodzeniem
    office managera, wiec nie dziw się, że nie rozumiem, czemu miałabym
    takie obowiązki spełniać.

    Śmieci do tej pory nie musiałam wynosić, bo mieliśmy sprzątaczkę,
    jednak zmieniliśmy siedzibe ona nie zgodziła się na dalsza
    współprace z nami na nowym miejscu, a szef z kolei jak już pisałam,
    żadnej nowej osoby nie chciał zatrudnić, w obawie nie wiem przed
    czym, że mu będzie myszkować w papierach czy co? Tak wiec dostałam
    jakby te obowiązki w spadku, żadnej umowy choćby ustnej z nim na ten
    temat nie zawierałam , po prostu sugestywnie stwierdził któregoś
    dnia ,że trzeba wynieść śmiecie a ja nadgorliwa idiotka to zrobiłam,
    a jak już wyniosłam je raz to możecie sobie wyobrazić co było
    dalej..

    Może jeszcze napiszę, że w firmie jestem jedyna kobietą, pracują tu
    sami faceci, i żaden absolutnie żaden się nie ruszy, z tymi workami,
    bo chyba korony pospadałyby z głów… a ja w moich szpilkach przecież
    powinnam.. tylko koniecznie wtedy kiedy szef rozmawia przez telefon,
    albo siedzi w toalecie, bo przecież czas to pieniądz…..

    Co do żarówki, nie chodziło o lampkę na biurku, ale o główny
    żyrandol w holu, w kamienicy na wysokości jakiejś 3,5 metra ..
    ostatecznie nie wkręciłam jej, wykręciłam się lękiem wysokości i
    odmówiłam wejścia na drabinę.. i nie mam z tego powodu wyrzutów
    sumienia chociaz szef strzelił focha.. ale cóz odkąd dowiedział się
    że jestem w ciąży jest permanentnie obrazony i warczy na mnie
    oczywiście nie odstępując mnie na krok .. jakbym pracowała z
    obrazonym rotwailerem…

    I błagam nie mówcie mi, że mam obniżony nastrój z powodu ciąży bo do
    tej pory mi nie przeszkadzało.. przeszkadzało tylko nie odważyłam
    się zmienić pracy i teraz na własne zyczenie jestem w kropce..







    --
    mój suwaczek
  • lady.godiva 09.10.08, 22:19
    Który to miesiąc?
    Nie chcę ci nic sugerować, ale to na dziecko niezbyt dobrze wpływa...
    Dziewczyna ode mnie z firmy poszła na zwolnienie od razu jak się dowiedziała o
    ciąży, znaleźli szybko zastępstwo. Fakt- oddział dużej firmy, asystentkę jest
    kilka, a szef nie siedzi nad głową żadnej.
  • jasnie_panienka 10.10.08, 16:02
    > O ciąży wie.. generalnie stwierdził, że nie wyobraża sobie, żebym
    > pracowała w innym trybie niż pracuje teraz, czyli osiem godzin bez
    > przerwy! Dokładnie rzecz ujmując, powiedział, że nie ma takiej
    > opcji. Kiedy powołałam się na przepisy, odburknął, że wymyślają je
    > nienormalni ludzie, którzy nie maja bladego pojęcia o
    > rzeczywistości. I tyle dyskusji.


    dziewczyno!!
    po co szef ma cokolwiek robić sam, skoro ma sierotkę marysię, która wszystko
    zrobi bez mrugnięcia? pomyśl!

    postaw się raz a dobrze. jest od ciebie uzależniony, więc wygrasz więcej niż
    myślisz. dlaczego jesteś tak zastraszona? jesteś w ciąży, nie do ruszenia, po
    ciąży pewnie będziesz szukać innej pracy - i dalej trzęsiesz portkami, bo hrabia
    odburkuje i lekką ręką łamie przepisy prawa pracy.

    NIKT cię nie obroni, bo ZGADZASZ się na takie traktowanie. musisz się wydobyć z
    własnej niemocy!

    powtarzam po raz miliardowy - praca to nie niewolnictwo, sprzedajesz pracę za
    pieniądze i OBIE strony mają z tego mieć korzyści.

    idź na zwolnienie na 3 tygodnie, odpocznij, wróć i od razu powiedz jak od dziś
    będzie wyglądała wasza współpraca. po 3 tygodniach bez ciebie, jak zrozumie co
    traci - będzie miękki jak jego męskość, która z opisu jest żadna.

    nie mogę czytać takich historii, normalnie ciśnienie mi skacze.

    średniowiecze!!!

    --
    Na fora ze dwora
  • mariola.ww 10.02.09, 11:30
    O pracy sekretarki można poczytać na tym blogu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka