Dodaj do ulubionych

Nudzę sie w pracy!!! Co mam zrobić? Poradźcie

12.11.08, 13:59
Hej Dziewczyny, jakis czas temu pisałam tutaj na forum w wątku o zarobkach.
Dostałam wydawać by się mogło super pracę, bank, pensja 6500brutto, mam już
umowę na czas nieokreślony, dostałam ją po 2 miesiącach. Mam super szefa,
Amerykanina, bardzo fajny człowiek. Na atmosferę w pracy tez nie mogę
narzekać... tylko JA SIĘ NUDZĘ. Nudzę sie totalnie, pracuję już tutaj 4
miesiące, zależało mi na pracy która mnie rozwinie, że będę mogła uczyć sie
czegoś, ze będę potrzebna, a tymczasem zdarza się że przez cały tydzien zrobię
jedno tłumaczenie w 1 godzinę i potem nie robie totalnie nic w dosłownym tego
słowa znaczeniu. Do moich obowiązków należy obsługa mojego szefa, ale on jest
b. samodzielny, do tego bardzo czesto go nie ma. Robię dodatkowo raz na
tydzień lub raz na dwa tygodnie zamówienie spozywcze dla działu, typu mleko,
kawa herbata, a poza tym nic!!:(
Nie wiem jak porozmawiac o tym z szefem, zeby to było "poprawne politycznie".
Przecież nie wypada mi powiedzieć, ze nudzę sie w pracy. Mówi się, ze dobry
pracownik zawsze znajdzie sobie prace, ale naprawdę ja nie mam co robić, no
chyba ze zaczne sprzątać biuro. Chodzę czasami do koleżanek z dzialu, próbuję
im pomóc w pracy, problem w tym, ze one robią bardziej specjalistyczne rzeczy,
wiec jak mają czas to mi cos wytłumaczą, ale czesto bywa tak, ze faktycznie
mają dużo pracy, chętnie by sie czymś podzieliły, ale mają to do zrobienia na
juz i nie mają czasu mi tlumaczyć:( W efekcie znowu zostaję bez zajęcia. I tak
cały dzień. A marzyła mi sie praca pełna wyzwań, zadań. Jakiś czas temu
organizowałam szkolenie dla pracowników z różnych krajów i bardzo mi sie to
podobało. To załatwić, tamto, tu zadzwonić tam zamówić catering, przynajmniej
coś sie działo, a jak ludzie byli zadowoleni to i ja sie czułam
dowartościowana. A tak to tylko siedze i sie dołuje.
Co mi radzicie?
Edytor zaawansowany
  • jasnie_panienka 12.11.08, 17:49
    wiesz, zaraz odezwą się dziewczyny pracujące za 1500 i zakrzyczą cię, że masz
    tak wspaniale i narzekasz.

    ale ja cię rozumiem.

    cóż, uciekaj, bo jak widać zaczynasz gnuśnieć. tylko czy masz na tyle siły, żeby
    zrezygnować z plucia i łapania za przyzwoite pieniądze?

    to jest złota klatka z otwartymi drzwiami. chcesz - uciekaj, chcesz - dostosuj się.
    --
    Na fora ze dwora
  • marybelle 12.11.08, 19:58
    No wlasnie tego się bałam, że pojawią się głosy mówiące ciesz się ze masz dobre
    zarobki i nic nie robisz. \ale ja nie jestem tuż przed emeryturą i nie chodzi mi
    o to zeby jakos do niej dotrwać nic nie robiąc. \jestem młoda, kiedy mam sie
    rozwijać jak nie teraz. MOze pogadam z szefem, jest w porządku człowiekiem...
  • vickydt 12.11.08, 22:29
    skoro masz tyle czasu, to przeznacz go na dokszalcenie. Chodz na jakies kursy,
    studia, cos, co Cie interesuje, a w pracy w "wolnym czasie" rob zadania, cwicz.
    Szcerze? Bosko masz. A swoja droga pogadaj z szefem, ale nie jecz, ze Ci zle,
    tylko daj do zrozumienia, ze ma jeszcze w Tobie duzy niezagospodarowany potencjal.

    --
    Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
  • marybelle 13.11.08, 08:06
    Prawdę mówiąc chciałam dać sobie rok odpoczynku jeśli chodzi o studia itp.
    Właśnie skończyłam pisać magisterkę, czekam na termin obrony, mam 15 miesięczną
    córeczkę w domu i w moim przypadku liczyłam, ze teraz nabiorę jakiejś praktyki,
    że nie tylko teoria. Nie za bardzo moge sobie pozwolić teraz po 8h pracy, żeby
    jeszcze jeździć gdzies po Warszawie na kursy, kiedy moje dziecko jest cały dzien
    prawie beze mnie. Owszem staram sie robić drobne rzeczy, wchodzę na strony z
    angielskim on-line, czytam, ale prawda jest taka, ze jak nie widzi sie sensu, to
    sie mniej chce. Znam dwa języki angielski i francuski, jestem po SGH i UW i
    mialam nadzieje,ze nareszcie mi sie to wszystko przyda. Na rozmowie o pracę
    wszystko wyglądało pięknie. Miałam miec dużo wyzwań, zadań, a tymczasem siedze i
    co jakiś czas dostanę jakies tlumaczenie od mojego szefa....
    Porozmawiam z nim na pewno, bo widze,ze inaczej sie wykończę. Ja nie jestem
    typem osoby, która może tak siedzieć. Pracy na razie wolałabym nie szukać, bo co
    powiem na rozmowie kwalifikacyjnej, że niby dlaczego chcę zmienić prace po
    4miesiącach? Nigdy dobrze to nie wygląda jak ktos tak skacze z kwiatka na
    kwiatek....
  • mysz.orek 13.11.08, 09:56
    Też tak mialam.
    I zrobilam tak.
    - zapytałam dyr dep (jestem asystentka dyr pionu, on tez jest
    saomodzielny, pod sobą ma 3 dyr dep i im też zaczęłam pomagać)
    - zajęłam się oragnizacją wszelkich imprez w pionie
    - szkoleniami np angielskim, innymi
    - angażuję się w projekty, są to rzeczy techniczne, ale zawsze
    potrzebna jest pomoc w obsłudze spotkań, logistyce itd
  • annakatarzynaewa 13.11.08, 10:42
    Jeśli Ci się aż tak nudzi to może zacznij udoskonalać biuro -
    poszperaj za ciekawymi "wspomagaczami", których nie ma w biurze a
    wydają sie byc pomocne. Zacznij może proponować szefowi kawke,
    herbatke... Spróbuj udoskonalić archiwum - jeśli masz dostęp do
    niego. Można wiele zadań pisemnych przełożyć na programy w
    komputerze - np. książę adresową. Możliwości jest troszkę.
    Powodzenia :)
  • marybelle 13.11.08, 10:54
    Ja jestem asystentką szefa pionu, nie całego biura, a że jest to bardzo duża
    korporacja wszystko jest sformalizoawne i nie ma czegoś takiego jak
    udoskonalanie biura na własną rękę. Wsyzsktie zakupy etc. są akceptowane na
    poziomie departamentu zakupów.
    Wybacz, ale pomysł z robieniem kawki i herbatki szefowi wydaje mi sie troche bez
    sensu, ja jestem asystentką, a nie kelnerką. Zresztą w mojej korporacji takie
    praktyki nie maja miejsca, mysle,ze mój szef głupio by się poczuł nawet gdybym
    zaczeła mu przynosić kawkę. To jest Amerykanin, a w jego odczuciu ludzi traktuje
    sie równo i nie ma miejsca na jakies tego typu sprawy. Jeszcze by zaczał
    podejrzewac, ze go podrywam albo cos takiego, a tego Amerykanie wystrzegają sie
    jak mogą. Nie mamy czegos takiego jak archiwum w naszym dziale, to się tworzy
    procedury dla całego banku. Archiwum dotyczy raczej klientów i ich danych, a do
    tego niewiele osób ma dostęp.
    Proponujesz mi zadania pisemne, ale jakie????? Ja nie mam czego przekładac na
    komputer, bo po prostu nic tu nie robię. A tłumaczenia od razu robie na komputerze.
  • jasnie_panienka 13.11.08, 11:00
    Zacznij może proponować szefowi kawke,
    > herbatke...

    chyba nie o taki rozwój chodzi autorce wątku. dziewczyna jest wykształcona i ma
    potrzebę działania i korzystania z potencjału intelektualnego.

    żyje się po to, żeby kochać i tworzyć (życie osobiste + praca).

    siedzenie na tyłku 8 godzin bez merytorycznych zadań dla mnie jest porównywalne
    z karą pozbawienia wolności.

    może rzeczywiście pogadaj z szefem. bank daje możliwości awansu w pionie i
    poziomie, jeśli jesteś po SGH spróbuj wkręcić się w pracę merytoryczną. a
    może rzuć te asystowanie w diabły i przejdź do konkretnego działu.
    --
    Na fora ze dwora
  • marybelle 13.11.08, 11:17
    Jasnie_panienka, jak ty mnie rozumiesz. Ja mysle,zeby gdzies przejść,
    najchętniej do HRów, ale to nie takie proste. Przychodzac tu miałam nadzieje,ze
    bede mogła sie wykazac a potem z czasem jakos korzystając z ofert rekrutacji
    wewnętrznych uda mi sie przejśc do innego dzialu na merytoryczne stanowisko.
    Jesli chodzi o zadania merytoryczne, to jak juz pisałam, próbuje od czasu od
    czasu podłączać sie do moich koleżanek z dzialu i pomagać im. Czasem mnie do
    czegoś zaangażują, ale to kropla w morzu. Umówiłam sie na wtorek z osoba z HR
    która mnie zatrudniała, jakos czuje ze mam do niej zaufanie i mogę z nia
    porozmawiać o tym, jak wg. niej - fachowca - pogadać z szefem w taki sposób,
    żeby dać mu do zrozumienia, ze potrzebuje wiecej zadań, bez mówienia o tym,ze
    sie nudze. Wiem, ze z nia tez musze o tym porozmawiać dyplomatycznie,a le to
    bardzo fajna babka:)
  • daminikawa 13.11.08, 11:32
    a gdyby ktoś zaproponował ci prace jaką chcesz, ale zarobek był by o wiele
    niższy 1500zł, zrezygnowałabyś z tej obecnej?
  • marybelle 13.11.08, 11:39
    Gdybym mogła sobie pozwolić na niższe zarobki, już dawno nie pracowałabym jako
    asystentka, tylko zdecydowałabym sie na stanowisko bardziej merytoryczne - bo
    wbrew pozorom, czesto są to stanowiska gorzej opłacane. Takie, gdzie po prostu
    sie uczysz, jako najniższy szczebel jakiegoś dzialu, ale od początku angazują
    cie w projekty etc. Ale nie moge sobie na to pozwolić. Nie pochodzimy z
    Warszawy, mamy tu kredyt na mieszkanie, dziecko, mąż rok temu założył własną
    firmę, która jest ciągle na rozruchu, wiec utracilibysmy w ten sposób stabilność
    finansową. Moze jak firma mojego męża zaczniee przynosić jaki zysk, który
    pokryłby ewnentualną utratę mojej częsci zarobków to tak. Tylko z drugiej
    strony, na pewno nie zdecydowałabym sie na prace za 1500zł, mam juz trochę
    doświadczenia w międzynarodowych firmach i nie uważam, że moje wynagrodzenie
    jest bardzo wygórowane jak na to co potrafię. Ale pensja 3500netto i
    peerspetkywy byłaby do zaakceptowania.
  • mysz.orek 13.11.08, 11:48
    Wiesz co mi powiedziano na początku kiedy zaczynałam w korporacji?
    Nigdy nie pokzauj , że sie nudzisz i nie mow o tym głosno, bo nie
    jest to dobrze widziane.
  • marybelle 13.11.08, 12:05
    Wiesz, moze i nie jest to dobrze widziane, ale ja sobie tak dłuzej nie
    wyobrażam. Mimo, ze nie chciałabym zmieniać pracy, to jeśli z tego powodu mnie
    ktoś zwolni, to trudno. Tym lepiej dla mnie, bo i tak co mi pozostaje? Albo
    zmienić pracę i liczyć na ambitniejsze zadania, albo porozmawiać z nadzieją na
    zmianę... trzecia opcja - utrzymywanie obecnego stanu - na dłuższa metę mnie
    nie interesuje
  • daminikawa 13.11.08, 15:31
    Trzeba im tak przedstawić problem, żeby się nie zorientowali, że o nude chodzi.
    Kreatywnie podejście. Czy mogłabym się jeszcze dodatkowo zająć tym i tym. Jestem
    osobą zorganizowana na pewno dam radę, przyczynię się do sprawniejszego
    funkcjonowania biura.
  • jasnie_panienka 14.11.08, 13:59
    Tylko z drugiej
    > strony, na pewno nie zdecydowałabym sie na prace za 1500zł, mam juz trochę
    > doświadczenia w międzynarodowych firmach i nie uważam, że moje wynagrodzenie
    > jest bardzo wygórowane jak na to co potrafię.

    no i właśnie. za miło, za ciepło, za wygodnie.

    albo się poddasz i będziesz brała haracz za cofanie się w rozwoju, albo
    zaczniesz od początku robić to co kochasz - nawet za śmieszne pieniądze. jeśli
    uważasz, że tak dużo umiesz, to pewnie będziesz dobra i z czasem będzie lepiej.
    gorzej, jeśli jak wiele asystentek jesteś człowiekiem renesansu z powierzchowną
    wiedzą.

    wiem co mówię, byłam w takiej sytuacji.

    ciekawe, w którą stronę ty pójdziesz...
    --
    Na fora ze dwora
  • daminikawa 13.11.08, 11:20
    W wolnym czasie możesz uczyć się z materiałów przyniesionych z domu, angielski,
    rachunkowość, albo zainteresować sie tematem, którym zajmują się twoje
    koleżanki, tak żebyś mogła sie do nich przyłączyć.
  • mysz.orek 13.11.08, 14:21
    Jak dla mnie douczanie sie to glupota. Twój szef i współpracownicy
    biegają jak szaleni w pracy a ty siedzisz i uczysz sie angielskiego
    lub czytasz mądre książki. U mnie by to nie przeszło, nie jesli
    chciałabym , żeby zauważono , że jestem dobrym pracownikiem.
    I nie zgadzam się ze stwierdzeniem , że w dużych firmach jest
    wszystko wydelegowane i nie można niczego zmienic.
    Może zajmij sie walką z biurokracją np znajdz jakis proces w którym
    trzeba wypełniać dużo papierów i pomyśl jak to skrócić, potem zaproś
    przedstawicieli różnych pionów, pogadajcie co się da zrobic
  • marybelle 13.11.08, 14:53
    Zgodzę sie z Toba, że owszem nie zawsze tak jest że w duzych korporacjach nie da
    sie nic zmienić. Ale jeśli chodzi o mój dział, to tutaj ludzie raczej na nic nie
    narzekają. Nikt u mnie w dziale nie wypełnia jakichś papierów, nie ma
    biurokracji. Pracują tu analitycy, którzy analizują wnioski kredytowe pod
    względem ich poprawności, wszystko jest skomputeryzowane. Jest kilku kierowników
    zlecających prace merytoryczną swoim podległym, jest to bardziej praca zadaniowa
    i twórcza niż przypominająca biurokrację. Ja też nie wypełniam żadnych papierów,
    poza swoimi wnioskami urlopowymi od czasu do czasu. Wiec w tej materii nie mam
    co zmieniać. Zakupy dla działu też zamawiam on-line i potem dostaję tylko
    zamówienie do pokoju. Pracowałam w innych biurach i wiem co masz na mysli,
    czasem rzeczywiście jest dużo biurokracji, papierzysk i procedury sa zawiłe, ale
    tutaj tego nie ma, naprawdę
  • mysz.orek 13.11.08, 15:27
    hmm a co np z fakturami?
    no twój pion kupił te rzeczy on-line to musi przyjść fV no ją
    powinno się opisać zrobic jakiś formularz akceptacji kosztów itd.
    A co z wyjazdami służbowymi?
    ich nie musisz rozliczać?
  • marybelle 13.11.08, 20:47
    No wlasnie nie, to co zamówione on-line akceptuje osoba przez specjalny system
    też on-line, a faktury wysyłaja sie z automatu do księgowości. Zakupy on-line
    robi sie przez specjalny system zakupowy i tylko u konkretnego dostawcy. Wyjazdy
    służbowe mojego szefa rozlicza jego druga asystentka w innym miescie, bo on tak
    podróżuje miedzy jednym a drugim. No wiec jak siłą rzeczy nie mam co robić. Nie
    ma sensu,zeby ona mi to dawała, bo to właśnie w tym drugim miescie miesci sie
    ksiegowość.
  • lektorka 14.11.08, 10:09
    Całkiem możliwe, że stanowisko sekretarsko-asystenckie nie jest po
    prostu dla Ciebie. I słusznie robisz, że porozmawiasz z HRami.
    Pisałaś chyba na wątku "Zarobki raz jeszcze", w kwietniu, że
    pracujesz w kancelarii prawnej, teraz pracujesz w banku. Zmiana
    branży, bez zmiany stanowiska niewiele pomaga. Chociaż nie wiem, co
    było powodem odejścia, bo chyba nie zarobki.
  • annakatarzynaewa 14.11.08, 12:29
    Jakaś paranoja wg mnie! Ktoś przyjmuje pracownika żeby ten
    kompletnie nic nie robił?! Myślę, że jeśłi masz jakiekolwiek
    obowiązki to rób je dwa razy dłużej. Np. z tymi zakupami on-line
    można je robic cześciej co napewno zajmie troszke wiecej czasu...Lub
    np nie rób on-line zakupów tylko wyjedz po nie do miasta - przeciez
    jako asystentka chyba możesz takie cos przepowadzic?? Jeśli tak się
    nudzisz i naprawdę nie ma szans narazie na inne obowiązki to zmień
    prace - jesteś wykształcona, znasz jężyki to ja nie widze barier.
    Może boisz sie pracowac w sasiednim miescie? W co wątpie, ludzie
    takiego pokroju nie maja granic...
  • marybelle 17.11.08, 08:58
    Jeśli to będzie jedyne rozwiązaie, to oczywiście zmienie prace, ale wolałabym
    najpierw spróbowac tutaj. Nie chce sobie robić takich dziwnych ruchów w CV,
    które sa potem problematyczne do wytłumaczenia na rozmować. Potem te pytania,
    dlaczego zmianiła pani prace po 5 miesiącach...
    Ja nie boję się zmian, gdybym sie bała, to na pewno nie zdecydowałabym się na
    jakąkolwiek rozmowę z szefem o mojej sytuacji. Teoretycznie ryzykuje, ze
    przemyślą moje stanowisko i stwierdzą, ze jest niepotrzebne. Ale jeden kolega z
    pracy mnie pocieszył i powiedział, ze raczej predzej by mnie wylali,gdybym
    powiedziała, ze mam za dużo i sobie nie radzę, niż jak powiem, żeby dali mi
    wiecej pracy. Oby to byla racja. A jeśli nie to wolę odejść niz tak siedzieć.
  • marybelle 17.11.08, 08:54
    Nie odeszłam z powodu zarobków, tam też dobrze zarabiałam. Odeszłam, bo w
    kancelarii nie ma możliwości rozwoju dla asystentki. Liczylam,ze w innym
    miejscu, z racji tego ze jest wiele działów i specjalności bede mogła z czasem
    zając sie czymśc innym. A w kancelarii nagle prawnikiem się nie stanę, bo do
    tego trzeba wykształcenia prawniczego.
    Juz umówiłam się na jedną rozmowe z HRami,a z moim szefem tez sie umowie, czekam
    tylko aż zagości w biurze:)
  • marybell 18.11.08, 14:22
    No wiec dzis pogadałam z osoba z HR o mojej sytuacji. Generalnie chciałam sie
    wesprzeć, czy dobrze robię, ze o tym głośno chce powiedzieć. doradziła mi ze bym
    sie nie wahała aby pogadać o tym z szefem, tym bardziej,ze jest osoba ktora
    raczej to doceni. Dowiedziałam sie przy okazji,ze mój szef bardzo jest
    zadowolony z mojej pracy.
    Nie owijałam w bawełnę, powiedziałam,ze czuje ze się nudzę i ze juz nie chce
    obarczać innych pracowników wymyslaniem zadań dla mnie.
    Generalnie bardzo pozytywnie wszystko odebrałam i druga strona też zachowała sie
    super. Życzyla powodzenia w rozmowie, poweidziała,ze w razie czego mogę liczyć
    na jej wsparcie. Tak wiec w czwartek pogadam z szefem, juz go poprosiłam o czas
    na rozmowe. Bardzo się ciesze, że wkrótce będę to miała za sobą i zobaczymy co
    sie okaże
  • marybell 20.11.08, 14:30
    Dziewczyny,
    pogadałam dziś z moim szefem. Powiedziałam mu bardzo szczerze, ze mam za dużo
    czasu wolnego i że liczyłam na jakieś wyzwania i że będę się mogła uczyć czegoś
    więcej. Powiedział, ze przemyśli sprawę i zastanowi się, czy jest coś co mógłby
    mi powierzyć, może będę mogła wspierać jakiś departament w naszym pionie.
    Generalnie powiedział, ze ceni moją szczerość i że ogolnie teraz jest troche
    trudna sytuacja na rynku, ze jest przestój i że fakt, dużo sie dzieje,ale raczej
    na wysokich szczeblach, natomiast z czasem sytuacja ma się odwrócić i bedzie na
    pewno lepiej. Tak więc czekam co z tego wyniknie.
    Naprawdę mam super szefa, dla niego nic nie jest problemem:)
  • annakatarzynaewa 21.11.08, 09:43
    Co do szefa i stosunków miedzy wami to sie zgadzam ;) są naprawde
    super...

    ALE przecież już raz ci tak powiedzial - na rozmowie kwalifikacyjnej.
    Ciekawie czy wogóle mówił prawde ???
  • marybell 21.11.08, 12:13
    Hmm, w zasadzie chyba mówił prawdę, bo właściwie wszystko inne oprócz mojego
    niedostatku pracy sie zgadza. Jest samodzielny, wszystkie swoje sprawy, typu
    kalendarz, wydruki, kawa, harbata etc. robi sobie sam. Wytłumaczył mi to, ze
    zamin przyszłam, było rzeczywiście tak, ze jego poprzednia asytentka czasami
    miała bardzo dużo pracy, bo był taki a nie inny okres. A teraz faktycznie
    podobno wszyscy w banku odczuwają taki przestój i niewiele sie dzieje, choć
    pozornie. Dzieje się dużo, ale podobno na bardzo wysokim szczeblu, dodatkowo
    sytuacja na rynku też sprzyja bardziej działaniom prewencyjnym i ustalaniu
    polityki niż tworzeniu nowych produktów i kreowaniu czegokolwiek.
    Musze poczekać, zobaczymy co wyniknie z tej rozmowy. Jedno musze napewno
    przyznać, jest to człowiek, ktory ma bardzo wielki szacunek dla wszystkich
    swoich pracowników i do każdego stara się podchodzić indywidualnie. On po prostu
    chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z mojej sytuacji. Dam znać za jakiś czas
    czy coś sie zmieniło
  • jasnie_panienka 21.11.08, 12:41
    po pierwsze: kim jesteś? marybell to jednak nie marybelle?

    po drugie: jeśli te dwa nicki należą do jednej osoby - szef właściwie nic nie
    obiecał. firmowa, dyplomatyczna nowomowa!
    a ty z kolei wygadałaś się, że za dużo zarabiasz w stosunku do obowiązków a jest
    recesja - nie wiem, czy to dobre zagranie...
    --
    Na fora ze dwora
  • annakatarzynaewa 21.11.08, 14:05
    Raczej zgodziłabym się w zupełności z przedmówczynią...

    Cała prawda - to tylko mydlenie oczu. I nadal nie rozumiem po co
    któś zatrudnia asystentkę, która nic nie robi ???!!!
  • marybell 21.11.08, 14:15
    Myśle, ze zatrudnili mnie, bo mają w tym jakiś cel... choć też uważam, ze moze
    do końca nie przymyśleli wszystkiego. Jak tu przychodziłam, to czekali na mnie 3
    miesiące i bardzo chcieli, zebym dała radę wczesniej, ale się nie udało. I babka
    od HR i szef mówią, że w połowie roku zrobił sie przestój, a ja własnie
    przyszłam w połowie roku równo. Może taki pech.
  • marybell 21.11.08, 14:11
    Marybelle i marybell to to samo, kiedys sie zapomniałam i założyłam drugi login
    i teraz mi sie myli od czasu do czasu.

    No cóż, za wcześnie prorokować, czy jest źle rozegrane. Poczekajmy trochę, co
    przyniesie ta rozmowa.

    A jakie inne propozycje, oprócz zmiany pracy, widziałabyś dla mnie jasnie_panienko?
    A szef moim zdaniem obiecał, co prawda nie użył "I promise" ale powiedział, że
    się zastanowi i cos zaproponuje. Dajmy mu szansę, ja raczej sie nie
    spodziewam,ze zrobi to z dnia na dzień. Nawet jesli mam czekac 2 tygodnie to
    moze być. Ważne, zeby w rezultacie okazało się, ze faktycznie miałam na co czekać.
  • annajustyna 22.11.08, 16:17
    Ja mam rozwiazanie dla Ciebie: redukcja etatu o polowe wymiaru godzin.
    --
    Gasofnia
  • jasnie_panienka 22.11.08, 20:06
    annajustyna napisała:
    > Ja mam rozwiazanie dla Ciebie: redukcja etatu o polowe wymiaru godzin.

    cóż, płacą jej za bycie na stand-by'u cały dzień.
    --
    Na fora ze dwora
  • daminikawa 22.11.08, 19:40
    Właściwie to zastanów się czy chciałabyś odejść z firmy.
    Tu masz dobre pieniądze, a o drugą taką (w sensie wysokości zarobków) może być
    trudno, właśnie ze względu na recesję. Zobaczymy co twój szef zorganizuje, ale
    jakby nic miało z tego nie wyjść to co zamierzasz dalej?
  • jasnie_panienka 22.11.08, 20:08
    > A jakie inne propozycje, oprócz zmiany pracy, widziałabyś dla mnie jasnie_panie
    > nko?

    zmianę stanowiska.
    --
    Na fora ze dwora
  • marybell 24.11.08, 08:31
    Własnie na zmianę stanowiska licze, ale z czasem, nikt mi tego nie zaproponuje
    teraz, a z drugiej strony nawet mi nie wypada już teraz o to prosić, natomiast
    staram sie to co jakiś czas sygnalizować między wierszami:)
    Po drugie, mój szef twierdzi, ze jestem mu potrzebna, wiec na pewno nie będzie
    chciał sie mnie pozbyć z tego stanowiska które teraz zajmuję, ale myślę, ze po
    przepracowaniu ok roku na tym, będę bardziej aktywnie się o to starała.
    Dodatkowo, w zależności o tego co mi wymyśli, może jakoś płynnie uda mi sie
    gdzieś przejść. Bo wiem, że jeśli mi coś wymyśli to nie będzie to raczej
    parzenie kawy dla reszty biura.
    Zobaczymy...
  • arbuzunia 23.11.08, 13:16
    zarabiasz dobrze więc zmianę pracy odradzam, chyba że akurat trafi się coś
    fajnego za podobną kasę. Zasygnalizowałaś sprawę szefowi więc możesz czekac aż
    coś się zmieni i to chyba tyle.

    Jeżeli masz ustawiony monitor komputera tak, że mozesz się zająć swoimi sprawami
    to np. zacznij tłumaczyć za dodatkową kasę albo wymyśli sobie jakieś inne
    zajęcie tego typu.
  • annajustyna 24.11.08, 10:46
    Tak jakby szef nie mogl sprawdzic tego , nie widzac monitora. A za takie
    dzialanie to jest natychmiastowa dyscyplinarka...
    --
    Gasofnia
  • marybelle 10.12.08, 14:04
    Hej Dziewczyny,
    Obiecałam, że się odezwę. no wiec nagle od 2 tygodni zrobiło mi sie wiecej
    pracy. Nie sądzę jednak że jest to już związane z interewncją mojego szefa, bo
    generalnie robię ciale jakies tlumaczenia, a to też mi wcześniej dawał, tylko że
    było tego dużo mniej. Po prostu ostatnio jakos splyneło sporo listów, które
    muszę mu przetlumaczyć i ciagle mam co robić. Dodatkowo w pracy są organizowane
    duze akcje przedświateczne, w które sie angażuję, wiec chwilowo nie narzekam na
    brak pracy, ale raczej na nadmiar. Ale nie żalę się, cieszę sie ze tak jest,
    nawet nie wiem kiedy mi mija czas i takie coś uważam za zdecydowanie lepsze niż
    wczesniej, kiedy czułam jakbym spędzała tu 15 godzin a nie 8.
  • marybelle 25.03.09, 12:51
    No i moja praca na pelnych obrotach trwała jakies 2 tygodnie, od nowego roku
    znowu nuda na maxa, nic nie robię praktycznie całymi dniami. łapię doła, nie
    wiem czy to dobry moment na zmianę pracy, bo panuje kryzys. Wiem, ze na pewno
    ten brak moich zadań jest spowodowany własnie kryzysem.
    Siedzę całymi dniami, robie jakąs swoja prywatę, na ile mogę, ale ileż można.
    Nie mam 60 lat, zeby siedziec i nic sie nie rozwijać.Przyszlam tu z nadzieją, ze
    sie czegos nauczę. Planowałam drugie dziecko że jakos w wakacje chciałabym zajść
    w ciążę, no więc jak tu zmieniać pracę, nim zdąże gdzies ewentualnie przejść, i
    przejść okres próbny to bedzie lipiec, i co po miesiącu mam zajść w ciąże? nie
    weim czy nowy pracodawca bedzie zadowolony. Bardzo zależy mi na dziecku, wiec
    nie chaiałabym aż tak modyfikowac moich planów osobistych i rodzinnych, bo nie
    wiem czy warto... co jak znowu nowa praca okaze sie porazką?
  • sprzedawca83 25.03.09, 13:20
    Hej,
    powiem Ci ze u mnie jest podobnie. Moja sytuacja zawodowa jest taka
    sama jak twoja. Nie wiem czy do końca się pokrywamy ale w skrócie:
    jestem w ciazy, pracuje jako PA w duzej korporacji miedzynarodowej,
    mam juz doswiadczenie w tym zakresie. Czasami nachodzi mnie na
    zmiane i przekwalifikowanie sie, ale jak sobie pomysle ze miałabym
    zarabiac połowe, albo i mniej tego co mam teraz, to po prostu mnie
    na to nie stać. Jest to taka niestety złota klatka.
    Co do moich obowiązków to ogólnie często tez jest monotonnie. Tez
    jestem przygnębiona. Najchętniej poszłabym już na zwolnienie bo bolą
    mnie nogi i olałabym to wszystko. Praca nie jest całym moim światem,
    ale coś trzeba robić. Chciałabym tylko widzieć jakiś sens w tym co
    robię, bo wbrew pozorom ta praca jest całkiem fajna - przynajmniej
    dla mnie, ale przy dniach takich jak ten...zgroza...totalnie nic.
    Nie wiem, czy nie powinnam zapisać się gdzieś na drugi język i po
    porodzie poszukać innej pracy, ale z drugiej strony sama nie wiem
    jak to będzie za kilka miesięcy. Ogólnie jak widzisz moja droga też
    mam rozterki.
    Pozdrawiam i pisz o swoich odczuciach. Chętnie tez pogadam.
    A.Wawa
  • marybelle 25.03.09, 14:29
    No własnie o te zarobki tez chodzi. Bo niby łatwo napisać, rzuć to i sie
    przekwalifikuj, rob cos zgodnego z twoimi marzeniami. Tylko prawda jest taka, ze
    ma sie kredyty zobowiązania i po prostu mnie akurat nie stać na to zebym mniej
    zarabiala. nie moge sobie na to pozwolić, ewentualnie moge zmienić prace na taką
    o podobnym wynagrodzeniu. Druga sprawa jest taka, ze to nie chodzilo tyllko o
    kasę jak tę prace przyjmowałam. Mialo być tak pięknie, nie wybrałam zawodu
    aystentki z myślą, ze bedzie fajnie siedzieć i patrzeć w ekran bezmyślnie, tylko
    liczyłam, ze czegoś się naucze, że z czasem bedę odpowiedzialna za coraz wiecej
    rzeczy i moze zmienie stanowisko na jakiegoś specjaliste...
    Zależy mi na pracy, ale naprawdę sądzę, ze jednak rodzina jest najwazniejsza,
    nie chcę odkladać decyzji o drugim dziecku w nieskończoność licząc, ze teraz
    jest mój czas, bo widzę, ze to nie ma związku. Juz teraz tak było, że zostawiłam
    dziecko 2 miesiące niż planowałam z nianią, bo ta praca miała być taką szansą,
    taka rozwojowa i ciekawa!!! i co okazuje się, ze nie było warto. Co wiecej, bede
    tak odkładać i odkladać, aż w końcu się okaże ze nie mogę zajść w ciąże bo jest
    za poźno.
    Ech!!! lapie ciągle doła, nawet czasem to glupio mi narzekać, bo inni patrzą i
    myslą - jakaś glupia, dobrze zarabia nie narobi sie... czego chciec wiecej...
  • lektorka 25.03.09, 14:48
    To machnij sobie dziecko teraz, skoro umowa jest w porządku, kasa
    też, w trakcie urlopu macieżyńskiego tego nikt ci nie zabierze. A
    może po twoim powrocie z urlopu okaże się, że zwolniła się jakaś
    posada albo nazbiera się więcej pracy.
  • marybelle 25.03.09, 15:25
    Wlasnie o tym coraz czesciej mysle, ale planowalismy w wakacje, bo teraz jak
    zajde w ciąże, to musialabym rodzić w zimie, a jakos nie mam na to ochoty. No i
    na jakieś wakacje chciałabym pojechać, tak zeby sie nie stresować ze ani lampki
    wina ani nic. Mysle, ze jeszcze chociaż ze 2 miesiące poczekam, jak nie
    wytrzymam to zajdę w ciąże i chrzanić wakacje... najwyżej bedą bardziej
    restrykcyjne:)
  • lektorka 25.03.09, 16:00
    A kiedy u Ciebie jest ocena roczna, bonusy, podwyżki itp? Bo może
    też to warto sobie przekalkulować. U mnie akurat podwyżki są w maju,
    także z ciążą lepiej poczekać do tego czasu. Na macieżyńskim przyda
    się każdy grosz :)
  • snowlove 26.03.09, 19:29
    Oj jakbym czytała o sobie!

    Może aż tak dobrze nie zarabiam -ale to pewnie dlatego, ze nie
    stolica ;) Okazało się, ze jestem w ciąży :) szef jeszcze nie wie -
    bede rozmawiać w przyszłym tygodniu.

    Jestem asystentka -nudzić się nie nudzę...to raczej zadania
    zaczynają mnie nudzić. Pracuję 2,5 roku jestem chwalona -szef
    traktuje mnie jak managera administracji -tylko ze nie przekłada się
    to na zmianę formalna stanowiska :(

    Rozmowy roczne podwyżk i premie mamy w styczniu -ale kryzys i w tym
    roku nie bylo :( przeszła mi też okazja do rozmowy a teraz przy
    ciąży nie mam co zaczynac rozmowy na temat stanowiska.

  • marybelle 27.03.09, 08:29
    powysyłałam wczoraj troche ofert o pracę, zobaczymy. Jeśli chodzi o dziecko, to
    na pewno zajdę w ciaże najwcześniej w czerwcu, nie chcę rodzić zimą.
    Wczoraj miałam takiego doła z powodu tej pracy,ze szok. czułam,ze jestem tak
    przybita, ze az mnie dusiło od środka. Obawiam się, że jeśli czegoś nie zmienie,
    to przez taką pracę można sie w jakąs depresję wpędzić. Moze nie każdy, ale na
    pewno taka osoba jak ja czyli pełna energii i zapału
  • mariola.ww 10.02.09, 11:26
    O zawodzie sekretarki możecie poczytać w tym artykule

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka