Dodaj do ulubionych

Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów?

18.07.09, 21:30
Nie ma dnia bez takiego telfeonu. Nieraz mam ubaw po pachy, chociaż z drugiej strony szkoda mi tych ludzi, ciężką mają prace.

Ja zazwyczaj mówię, że "dosłownie przed sekundą pan dzwonił, proszę na przyszłośc nie popełniać takich błedów". Wtedy gośc jest tak skołowany, że nawet mnie przeprasza. A wy jak ich spławiacie, chyba, że łaczycie z prezesem:)
Obserwuj wątek
      • poplar31 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 16:11
        Ja od razu wiem po sposobie odzywania się takich osób, że chcą coś
        wcisnąć. Zwykle proszą o rozmowę z działe marketingu - głupki myślą,
        ze z sekretarką rozmawiają... Ja mówię od razu, "prosze bez zbędnych
        wstępów powiedzieć o co chodzi - chce Pan/Pani coś zaproponować?
        Tak? Proszę przesłać mailem. Jak nas zainteresuje, odpowiemy."
        Oczywiście dobry filtr antyspamowy wszystko potem załatwia. I po
        sprawie ;-)
        • tezej Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 21.07.09, 11:04
          monia420 napisała:

          > oj, Dziewczyny:) To ja tak do Was wydzwaniam:P z doskonałymi ofertami,
          > a Wy tak grubiańsko: na faks. Nu, nu, nu

          Witam,
          nie możemy was łączyć z szefem, też chodzimy na szkolenia i mamy swoje metody na
          wasze telefony. Jak tak bardzo nalegacie to - faks

          --
          "Grzecznością o wiele łatwiej niż grubiaństwem trzymać innych na dystans"
          • monia420 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 21.07.09, 13:26
            tam, gdzie ostatnio pracowałam - nie mieliśmy dostępu do faksu:( oj,
            to był straszny kłopot:(

            Mam wrażenie, że się tak poważnie zrobiło. Wszyscy wiedzą, że szef to
            szef i żeby się do niego dostać, zwykły telefon nie wystarczy.
            Irytujące jest, gdy osoba po drugiej stronie, na naprawdę ciekawą
            ofertę, także dla szefa, z góry odpowiada: nie szkolimy się! już się
            przeszkoliliśmy! szef nie jest zainteresowany! Mnie zazwyczaj nie
            chce się przekonywać, ale znam sprzedawcę, który ostro i zdecydowanie
            odbija piłeczkę. Nie kończy się to oczywiście sprzedażą, ale
            zwyczajnie możliwością przesłania maila. To czasem bardzo dużo.

            A teraz będę sprzedawać dla siebie i będę baaardzo zmotywowana:P
            --
            www.wszystkodlaszkolen.pl
            • tezej Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 21.07.09, 14:03
              > żeby się do niego dostać, zwykły telefon nie wystarczy.
              > Irytujące jest, gdy osoba po drugiej stronie, na naprawdę ciekawą
              > ofertę, także dla szefa, z góry odpowiada: nie szkolimy się!


              Bo jest taka prawda, a kto zapłaci za szkolenia?
              --
              "Grzecznością o wiele łatwiej niż grubiaństwem trzymać innych na dystans"
    • pieskuba Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 21.07.09, 14:56
      Podajemy adres e-mail. Niechaj prześlą ofertę, może kiedyś się
      przyda. Zbywamy tych, którzy aroganckim tonem żądają rozmowy
      z "Panem Prezesem" i nie mają pojęcia dokąd się dodzwonili, jaki
      jest profil firmy i w ogóle nic nie wiedzą. Dostajemy pokrzywki na
      hasło "Mam do przekazania ważne informacje na temat {VATu,
      rozliczeń, podatków, zarządzania etc, etc." Udajemy Greka i
      odpowiadamy "To proszę podać te informacje, za zanotuję i przekażę"
      ale wiemy, że to tylko rozsierdzi rozmówcę, bo on chce sprzedać
      jakąś publikację. Smutno nam, bo i tak od początku wiemy, że ta
      rozmowa nie wydostanie się poza sekretariat, bo wtedy sami
      dostaniemy po uszach za przeszkadzanie
      --
      www.human-power.pl
      • snowlove Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 21.07.09, 20:05
        Najczesciej "odsyłam" na maila -niech przysla oferte. Ale jak odrazu
        chca z Panem Prezesem, Dyrektorem, os. decyzyjną a do tego dzwonią z
        oferta która wogole nie odpowiada naszemy profilowi i na dodatek nie
        znaja nazwy firmy bo niemilosiernie ja przekrecaja -szlag mnie
        trafia. Wowczas z druga asystentka robimy sobie zabawe ;)
        Przełączamy do "osoby decyzyjnej" czyli jedenj z nas i spławiamy
        takiego delikwenta -najczeciej wystarczy byc twardym. Teraz w
        dodatku jest dodatkowy argument ;) =kryzys ;) Zawsze mozna
        powiedziec, ze wsyztrymano wszelkie inwestycje do odwołania ;)
          • mmm2613 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 06.08.09, 10:53
            We firmie w której pracuje czasami zdążają się dni, że odbieram
            20scia tego typu telefonów. Najbardziej denerwuje mnie to wtedy,
            kiedy nie mam czasu, a oni zawracają mi głowę. Ludzie wszystko chcą
            sprzedać: alkomaty (nie wiem po co to nam ??), cukierki w kształcie
            produktów które sprzedajemy, atlasy, książki i oczywiście przekazać
            jakże ‘ważne informacje dotyczące VAT”. Są też oferty szkoleń.
            Wiecie co mnie najbardziej denerwuje ? To, że większość
            telemarketerów mówi „jakby na pamięć”, słychać, że mają napisaną
            całą formułkę i tylko ją czytają. Niektórzy bywają naprawdę nachalni
            i koniecznie chcą rozmawiać z szefem, z którym to nie mogę połączyć,
            i dlatego tego typu delikwentów przełączyłam do sali konferencyjnej,
            w której nikt nie siedzi i wiadomo, że nie odbierze telefonu, bądź –
            tych naprawę nachalnych – na fax. Kiedyś, trafiła mi się tak
            upierdliwa tele – sprzedawczyni, że kłóciłam się z nią przez jakieś
            15 minut, tłumacząc, że „n i e mogę połączyć z szefem”, aż w końcu
            ona mi na to:” to w takim razie, ja zadzwonię do szefa na telefon
            komórkowy, bo to jest mój kolega i wszystko mu powiem, jak Pani
            traktuje ludzi !! ”
            Buchchchaaa !
        • akle2 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 18:21
          haha! Ja kiedyś przełączyłam do "osoby decyzyjnej" czyli samej siebie a potem grzecznie powiedzialam (w marcu) żeby zadzwonili w styczniu bo właśnie skończył nam się budżet na szkolenia i publikacje. Do szefa nigdy nie przełączam w takich sprawach bo bym też dostała po uszach za zawracanie ...., Sama mam na niego spory wpływ pod tym względem i jeśli (1/100) publikacja mnie czasami zainteresuje to namawiam go żeby mi kupił bo jest potrzebna i chciałabym skorzystać. Szkoda tylko, że te "cudowne oferty" są horrendalnie drogie a jeśli chodzi o publikacje, to jak się zamówi to potem trzeba brać stale bo to takie zeszyty do uzupełniania które sie wpisna w segregator, czas emisji (i co za tym idzie - opłaty)- nieskończony. A w zwykłej księgarni ekonomicznej czy technicznej jedna książka na dany temat jest dużo tańsza.
      • zoe125 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 11.08.09, 11:20
        Ja staram się być uprzejma, bo co winien człowiek który ma taką
        pracę a nie inną? Oczywiście inaczejrozmawiam z arogantami, którzy
        próbują mną dyrygować.

        Jeśli moja uprzejma odmowa nie wystarcza i telemarketer nachalnie
        usiłuje połczyć się z osobą decyzyjną, odpowiadam, że właśnie z nią
        rozmawia i że dziękuję. To kończy rozmowę.

        Na ogół jednak wypytuję dokładnie o co chodzi, bo jak słyszę "ważne
        informacje", to już wiadomo o co.

        Często ankieterzy próbują się podać za znajomych prezesa. Rozmowa
        wtedy jest dość śmieszna, bo odbieram telefon i słyszę: "proszę z
        prezesem". No więc pytam, w jakiej sprawie, służbowej czy prywatnej.
        Oczywiście pada odpowiedź, że prywatnej. No więc pytam: a z którym z
        prezesów chce się Pan/Pani połaczyć, bo mamy dwóch? Zapada cisza.
        Litościwie pomagam: z panem Markiem może? "Tak, tak, właśnie z
        panem markiem". "A to chyba pomyłka, bo żaden pan Marek u nas nie
        pracuje".

        Cóz, kłamstwo za kłamstwo... Ja naprawdę nie mogę łączyć takich
        rozmo, zwłaszcza, że sama się orientuję, co jest potrzebne a co nie
        (naprawd niepotrzebujemy w tym momencie super drukarki, boniedawno
        kupiliśmy nową).
    • bluepulsar Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 12:05
      Ja odpowiadam-już mamy/wybraliśmy te materiały/oferte od konkurencyjnej firmy,nie chcemy tych bezpłatnych broszur nie chcemy marnować waszego cennego czasu/narażac na koszty.Czy mogę jeszcze w czymś pomuc?
      Zwykle wystarcza:)Choc nieraz kładę słuchawke na stole i czekam aż delikwent wyrecytuje oferte w kierunku blatu, otoczenie ma przy okazji lekki ubaw...
      • akle2 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 20:44
        Właśnie o to chodzi że sekterariat/recepcja i otoczenie prezesa ma już takie kompetencje. Ale telemarketerzy tego nie rozumieją, faktycznie są upierdliwi bo inaczej nie zarobią (a co mnie to obchodzi) a ich gorliwi obrońcy na tutejszym forum odsądzają odbiorców telefonów od czci i wiary zarzucając że to ich widzimisię. Ja stosuję metodę zdartej płyty: "Nie, dziękuję" powtarzane po 100x - zobaczymy komu się prędzej znudzi :-) .
      • zgredek_ojejku Re: Ja odkladam sluchawke 07.08.09, 13:54
        A to nie jest sposób tylko zwykłe buractwo i tyle. Można podziękować ale żeby od
        razu słuchawkę?

        Ciekawe jak handlowcy z Waszych firm dzwonią i szukają kontrahentów to też się
        rewelacyjnie bawią z takimi jak Wy, które odkładają słuchawkę :/
    • jolunia01 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 14:30
      Jak dzwonią do pracy proszę o ofertę na maila, mówiąc że słabo się
      koncentrują na ważnych sprawach w trakcie rozmowy, a chcę ofertę
      dokładnie przeanalizować.
      Jak ktoś mi w domu tyłek zawraca - w zależnosci od humoru - albo
      zanudzam go ca setką dociekliwych pytań, albo spławiam informując,
      że niestety właścicielka numeru (moja mama) nie jest dostępna, a ja
      żadnych decyzji nie podejmuję.
      --
      O, to ja - taka mądra jestem?!
    • kociogon Złośliwy sposób 07.08.09, 15:21
      Uwaga, sposób polecany dopiero po wyczerpaniu uprzejmych prób pozbycia się natręta.

      1. Poprosić o poczekanie.
      2. Wyciszyć słuchawkę nie rozłączając się.
      • sowanka Re: Złośliwy sposób 08.08.09, 00:55
        najgorsze jest to, ze tak naprawde sama sie wyerzywasz na Bogu ducha
        winnym telemarketerze., najczesciej telefony wystukuje system i
        chcac nie chcac i tak do ciebie ktos zadzwoni, czy ktos tego chce,
        czy nie :). jest to monitorowane i taki telemarketer nawet nie ma
        ochoty z tobą rozmawiac, wierz mi, ale taka jego praca.
        • akle2 Re: Złośliwy sposób 08.08.09, 01:09
          Acha, system... To dlatego niedawno jedna telemarketerka dzwoniła do mnie w tej samej sprawie dwa razy pod rząd zaczynajac tą samą gadkę od nowa - wtedy nie miałam czasu z nią rozmawiać, prosiłam o telefon za dwa dni - oczywiście kiedy ja miałam czas to ona nie zadzwoniła.
          Dzwoni do mnie system i ja mam się z tego powodu łamać??
    • kim-lan-san Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 15:23
      "Nie dziękuję, nie jestem zainteresowany/na"

      To wystarcza. Ale trzeba mieć: charyzmę i asertywnym.

      A dla małych zdominowanych dziewuszek pozostają prostacie sztuczki i zabawy w
      ciuciubabkę.

      Po drugiej stronie dzwoni do Was człowiek, który ma taką pracę. Ma limit
      telefonów i nie ma czasu na zabawy w kotka i myszkę. Łatwiej chyba powiedzieć mu
      co i jak.

      A jak się trafi burak, to można poprosić o rozmowę z jego przełożonym. Już tak
      kiedyś miałem.
      • poplar31 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 16:29
        niestety zwykle prostych odmów nie przyjmują tacy do wiadomości. A
        uwierz mi nie jestem żadną cichą sekretareczką, w ogóle nie jestem
        sekretarką - moje stanowisko pracy jest zupełnie inne. Jest to
        jednak mała firma i telefon odbiera osoba, która akurat jest w
        pobliżu. Taka jest u nas zasada. Mnie szlag trafia, jak ktoś mi
        przeszkadza oferującszkolenia, czy idiotyczne publikacje, bo to co
        mi potrzebne potrafię sobie znaleźć sama i wybrać dla siebie
        najlepsze. Nie rozumiem w ogóle jak ludzie mogą cokolwiek kupować od
        tych telefonicznych naciągaczy? Zwykle mówię więc, że nie jestem
        zainteresowana. Jak ktoś się upiera, proponuję wysłanie oferty
        mailem. A jak ktoś nie chce to mówię mu, że tracimy oboje czas, bo
        nic tu nie wskura i rozłączam się. Nigdy nie pozwalam się komuś
        takiemu trzymać na linii dłużej niż minutę. I to ja mówię więcej, a
        tamten słucha!
          • akle2 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 18:58
            No to sami nie potrafią wchłonąć wiedzy a chcą ją sprzedać innym! Ja sekretareczką nie jestem; odbieram telefony, gdyż większość z nich jest związana z moją pracą, więc muszę. Niestety szef by mnie pociął na kawałki gdybym zawracała mu głowę pierdołami - od tego ma pracowników m in. mnie, więc tu ja jestem osobą decyzyjną i taki telemarketer, który nie rozumie krótko po polsku "Nie, dziękuję, proszę ewentualnie przysłać maila" i liczy nie wiadomo na co tylko traci czas.
        • akle2 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 19:05
          Ciekawe, dlaczego tu rządzą stereotypy i wszyscy myślą że telefon odbiera tylko sekretareczka 19-letnia z pensją 1000-1200? U nas wogóle nie ma sekretarki, telefony odbieramy na zmianę a każdy pismo pisze sobie SAM, bo POTRAFI. I jeśli mówimy "Nie, dziękuję" to jest to przemyślana decyzja bo wiemy że towar nam się nie przyda. Dopiero gdy jest to setny telefon z tej samej firmy w sprawie wciśnięcia tego samego towaru (dajmy na to karty zniżkowej do hoteli, z których nikt u nas nie korzysta), to zaczynamy sobie robić jaja.
          Acha, ostatnio ktoś przez telefon chciał mi sprzedać "oryginalne" perfumy. Odpowiedziałam, że perfumy jak na razie to ja DOSTAJĘ.
          • nexstartelescope Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 19:24
            akle2 napisała:

            > Ciekawe, dlaczego tu rządzą stereotypy i wszyscy myślą że telefon odbiera tylko
            > sekretareczka 19-letnia z pensją 1000-1200?

            Nie bulwersuj się tak :) W większości firm (zwłaszcza dużych) pierwszą osobą,
            która odbiera telefon jest sekretarka lub recepcjonistka, która łączy do
            konkretnych osób/działów, oczywiście nie wszędzie, ale jednak w większości
            przypadków i to jest fakt, nie wymysł szkoleniowców w CC.
            Poza tym nikt nie mówił o "19 letnich sekretareczkach z pensją 1200" , w tym
            przypadku to chyba nie ma większego znaczenia - telemarketera nie obchodzi, czy
            odbiera w/w dziewczę, które w recepcji salonu kosmetycznego rozpoczyna swoją
            karierę zawodową, czy odbiera doświadczona, profesjonalna sekretarka z czterema
            językami, dwoma fakultetami i pensją 10.000 :P Telemarketera obchodzi tylko
            przekonanie osoby odbierającej telefon do przekierowania rozmowy do szefa czy
            właściwego pracownika .
            • akle2 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 20:16
              Nie bulwersuję :-) Raczej czytam z uwagą, gdyż z tematem stykam się na co dzień :-)). O sekretareczkach, dziewuszkach z pensją 1200 było w poprzednich wątkach. Wierz mi, że osoba odbierająca telefon też ma prikaz od szefa żeby nie łączyć takich i takich rozmów. Czas szefa jest cenny i to przekłada się na dobrze funkcjonującą firmę jeśli menager ma warunki (o które dba jego otoczenie) do pracy koncepcyjnej. Takie telefony naprawdę przeszkadzają i twierdzę że MAM PRAWO ODMÓWIĆ połączenia tego typu rozmowy. NIE to NIE (zawsze jestem przy tym uprzejma). W każdym razie mój szef miałby mi za złe nie to że nie połączyłam (i tak większosć spraw załatwiam we własnych kompetencjach), ale to ze zawracam mu d... głupotami. Pozdrawiam
              • nexstartelescope Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 20:40
                akle2 napisała:

                > . Wierz mi, że osoba odbierająca telefon też ma prikaz od szefa żeby nie łączyć
                > takich i takich rozmów. Czas szefa jest cenny

                Wiem:) ale telemarketera to nie obchodzi, bo on z kolei ma prikaz za wszelką
                cenę przedrzeć się do szefa (a nuż któraś z marketingowych sztuczek zadziała i
                da się go naciągnąć? ;) ), dlatego właśnie telemarketerzy uczą się, jak pokonać
                firewall :) kultura i szacunek dla czyjegoś czasu niestety w CC nie istnieją,
                wręcz przeciwnie - propaguje się chamskie, natrętne manipulowanie, więc póki
                takie prawa rządzą sprzedażą telefoniczną, jesteście skazane na użeranie się z
                takimi telefonami. Ciekawe kiedy ktoś wymyśli anty-spam telefoniczny :)
                • akle2 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 21:03
                  Ależ na nic nie jestem skazana :-). Czasami towar jest wartościowy - nie twierdzę że nigdy niczego nie kupiłam od telemarketera, czasami się zdarzało i jestem z tego zakupu zadowolona. Wracając do tematu - jeśli pierwsze "Nie" nie wystarczy i mój oponent nadal żąda połączenia z szefem lub osobą decyzyjną, wtedy mówię że to ja w tej materii jestem osobą decyzyjną, mam wszelkie plenipotencje, z pełnomocnictwem notarialnym włącznie (co jest zresztą prawdą) i na chwilę obecną nie skorzystam. I żadne ale to żadne ich umiejętnosci nabyte na szkoleniach telewciskaczy nie pokonają mojej asertywności.
                  Ale telemarketerzy i telesprzedawcy to pryszcz. Dużo gorszą zmorą są agenci ubezpieczeniowi i doradcy finansowi obiecujący złote góry za niewielkie lokaty. Na szczęście mam wyksztalcenie kierunkowe i kilka "fachowych" uwag z mojej strony zbija ich z tropu :-))
          • stara_twojej_starej Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 23:27
            akle2 napisała:

            > Ciekawe, dlaczego tu rządzą stereotypy i wszyscy myślą że telefon odbiera tylko
            > sekretareczka 19-letnia z pensją 1000-1200? U nas wogóle nie ma sekretarki, te
            > lefony odbieramy na zmianę a każdy pismo pisze sobie SAM, bo POTRAFI. I jeśli m
            > ówimy "Nie, dziękuję" to jest to przemyślana decyzja bo wiemy że towar nam się
            > nie przyda. Dopiero gdy jest to setny telefon z tej samej firmy w sprawie wciśn
            > ięcia tego samego towaru (dajmy na to karty zniżkowej do hoteli, z których nikt
            > u nas nie korzysta), to zaczynamy sobie robić jaja.
            > Acha, ostatnio ktoś przez telefon chciał mi sprzedać "oryginalne" perfumy. Odpo
            > wiedziałam, że perfumy jak na razie to ja DOSTAJĘ.

            Agata? a od kogo ty dostajesz te perfumy!?
            --
            i.wp.pl/a/f/jpeg/9962/kaczynski_lech450.jpeg
            www.smog.pl/wideo/13527/najmocniejsza_reklama_anty_pis_owska/
      • kim-lan-san Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 21:26
        Widzę, że niektórzy biorą słowa do siebie, pomimo, że nie do nich były skierowane.
        Nie mówiłem o sekretarkach ogólnie, tylko o "panienkach" obojga płci, osobach
        które same nie wiedzą czego chcą. Nieważne na jakim stanowisku. Taki marketer
        wyczuwa słabość i niezdecydowanie jak wilk polujący na ofiarę.
        Ja jakoś nigdy nie miałem problemu żeby powiedzieć "nie dziękuję, nie jestem
        zainteresowany". Nie zdarzyło mi się nigdy, aby taka osoba naciskała, bo
        wyczuła, że nic nie zwojuje.
      • stara_twojej_starej Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 23:25
        kim-lan-san napisała:

        > "Nie dziękuję, nie jestem zainteresowany/na"
        >
        > To wystarcza. Ale trzeba mieć: charyzmę i asertywnym.
        >
        > A dla małych zdominowanych dziewuszek pozostają prostacie sztuczki i zabawy w
        > ciuciubabkę.
        >
        > Po drugiej stronie dzwoni do Was człowiek, który ma taką pracę. Ma limit
        > telefonów i nie ma czasu na zabawy w kotka i myszkę. Łatwiej chyba powiedzieć m
        > u
        > co i jak.
        >
        > A jak się trafi burak, to można poprosić o rozmowę z jego przełożonym. Już tak
        > kiedyś miałem.


        Radek, chyba przesadzasz... w poniedziałek widzę cię u mnie w gabinecie. Rano, o
        8:00.
        --
        i.wp.pl/a/f/jpeg/9962/kaczynski_lech450.jpeg
        www.smog.pl/wideo/13527/najmocniejsza_reklama_anty_pis_owska/
    • marajka Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 18:15
      Jako była telemarketerka mówię krótko i kategorycznie: nie, a potem grzecznie
      się żegnam.

      > Ja zazwyczaj mówię, że "dosłownie przed sekundą pan dzwonił, proszę na przyszło
      > śc nie popełniać takich błedów"

      A to tylko głupek uwierzy, że już dzwonił:)
      --
      "Patrz Jędruś- ludzie tak osobiście są porządni, a wszystko razem do kupy to
      banda s...!"
      A.Bobkowski, "Szkice piórkiem"
    • magda-magda25 Re: Jak zbywacie upierdliwych telemarketerów? 07.08.09, 20:49
      te komentarze sa godne pozalowania, wylazi z was brak kultury i wyobrazni. Tak
      trudno powiedziec ze nie ma sie czasu i sie rozlaczyc lub poprosic o usuniecie z
      bazy?? Lepiej sie naigrywac z kogos kto w ten sposob PRACUJE? Od razu uprzedze
      ; nie nie jestem telemarketerem, ale potrafie uszanowac czyjas prace i nie czuje
      sie lepsza z tego tylko powodu, ze moja nie polega na 8-godzinnym wydzwanianiu
      do ludzi. A u niektorych widac chyba leczenie kompleksow czyims kosztem:/.
      • akle2 Re: Kulturane NIE DZIEKUJĘ naprawdr niewiele kosz 08.08.09, 01:12
        Właśnie tego dotyczy wątek - upierdliwych telemarketerów, a nie podstawowej kultury lub jej braku.
        Ja za pierwszym i drugim razem dla wszystkich jestem bardzo uprzejma, ale jak mi ktoś wyjeżdża z tą samą gadką po raz dziesiąty jednego dnia (bywało, że ta sama osoba) - nie dziw się, że nerwy biorą górę.
    • sowanka w telemarketingu na sekretarki mówi się... 08.08.09, 00:52
      firewalle :). czasem z jakąs da się, czasem nie. Praca cięzka i
      niewdzięczna, mam na myśli telemarketing. Osobiście nie dziwie się
      takim sekretarkom, ba, a nawet "zwykłym smiertelnikom", że maja
      dosyć telmarketerów, są dosyć upierdliwi. No ale cóz, taka robota.
      • monia420 Re: w telemarketingu na sekretarki mówi się... 13.08.09, 13:05
        właśnie, właśnie... w tej dyskusji prezentowane są opinie, ale
        braknie zrozumienia:( Nie rozumiem, dlaczego FIREWALL mogą tracić
        czas na "trudne" pytania, denerwowanie telemarketera zamiast
        sensownie powiedzieć: teraz nie mam czasu albo proszę nie dzwonić
        itp... Taka zapracowana grupa, a zajmuje się bzdetami...

        Praca telemarketera polega na tym, żeby dzwonić i być skutecznym.
        Mniej czasu z niezainteresowaną osobą, to możliwość dotarcia do kogoś
        innego. Z tej dyskusji faktycznie wyłania się obraz
        niedowartościowanej asystentki. Dziewczyny, nie dajcie się temu
        uczuciu. Z drugiej strony: praca asystentki to przesiewanie
        niewartościowych kontaktów i łączenie tych, które mogą coś wnieść w
        życie firmy. Dla telemarketera to kwestia szczęścia i dobrego
        momentu, dla Firmy możliwość zrealizowania aktualnej potrzeby,
        poznania konkurencyjnej oferty. Piszę z doświadczenia. Pracując
        jeszcze nie u siebie zadzwoniłam do firmy, do której nikt nie dzwonił
        od bardzo dawna. I okazało się, że oni właśnie czegoś podobnego co ja
        mam szukają. Albo telefon stacjonarny prywatny: dobra oferta firmy
        konkurencyjnej + brak podobnej u "starego operatora" + krótki czas do
        zakończenia umowy i jest interes.

        Pozdrawiam,
        MK
        --
        www.wszystkodlaszkolen.pl
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka