Dodaj do ulubionych

Znów zostałam w dobitny sposób poniżona

27.08.09, 20:54
Czy nauczyciele faktycznie sa tacy sami w każdej szkole?
Dużo rzeczy musiałam zrobić na już, ale nie mogłam sie skupić bo ciągle ktoś mi przeszkadzał. Każdy coś tam miał do dyrektora, ok rozumiem to, ale jak się zeszły trzy osoby to strasznie trajkotały. Jakiekolwiek interwencje kończyły sie fiaskiem, w końcu poszłam do dyrektora poweidzieć, że nie moge się skupić, że nawet nie słyszę telefonu jak dzwoni bo taki huk. Wyszedł i uciszył towarzystwo, powiedział grzecznie, aby wyszli na korytarz, jeżlei mają coś do omówienia, że inni też tu pracują. Szanowne grono pedagogiczne wyszło oburzone. Póki dyrektor był na terenie szkoły był spokój. Potem wyjechał i młyn zaczął się od nowa. Przyszedł jakiś rodzic, jedna nauczycielka rozpoczęła z nim dyskusję, po chwili dołaczyła do nich druga i jeszcze stwierdziła, że nie ma dyrektora to moga rozmawiać i nikt ich nie przegoni, oczywiście ironicznie. Przykro mi się zrobiło. Nikt mnie nie szanuje ani mojej pracy. Całe popołudnie płaczę jak sobie o tym pomyślę. Proszę nie piszcie, abym zmieniła pracę, bo na razie nie mam takiej możliwości, jak sobie pomyślę w jakiej beznadziejniej jestem sytaucji to chce mi się płakać jeszcze bardziej.
Edytor zaawansowany
  • bumer21 27.08.09, 21:49
    hej:)

    Weszłam na to forum chyba z sentymentu:0 asystentka juz nie jestem ale troszke
    mozna sobie poczytac. Co ja moge tobie poradzic , po pierwsze wyluzuj. Pamietaj
    ze praca to nie wszystko, nie przejmuj sie nauczycielami i cala reszta. I nie
    podchodz do tego tak emocjonalnie, to tylko praca. ich nie zmienisz ale siebie
    mozesz. I co z tego ze maja ciasto ktorym nie czestuja, niech sie cmokna, jak
    ironicznie komentuja ty tez przy nich:) nie cackaj sie:) pozdrowienia:)
  • logopeda9 28.08.09, 08:35
    sama ich wypędź! zdobądź się raz na odwagę i przepędź towarzystwo;
    nie do końca rozumiem "jakiekolwiek interwencje kończyły sie
    fiaskiem" -jak to? wypraszałaś ich a oni nic sobie z tego nie
    robili? może za delikatnie to robiłaś..wstań i huknij na nich!
    przecież uniemożliwiają Ci wykonywanie obowiązków! info w takich
    środowiskach baardzo szybko się roznoszą, może coś się zmieni.Nie
    daj się !
  • anais_ 28.08.09, 10:33
    skoro nie możesz zmienić pracy to pewnego popołudnia w domu wypłacz się raz a
    porządnie, a w pracy już nie myśl o tym, w jakiej jesteś sytuacji, tylko skup
    się na tu i teraz, na konkretnych czynnościach - pismo, telefon itd.
    ich zachowanie świadczy o nich, pewnie gdyby sekretarką była inna osoba
    zachowywaliby się podobnie
    chyba nie jest tak, że nikt Cię nie szanuje - dyrektor chyba szanuje?
    dlaczego nie możesz teraz zmienić pracy?
  • hebdzia81 28.08.09, 11:05
    U mnie w szkole jest tak samo. Też wlezie kilku nauczycieli i gadaja
    jak na targu. I to nam się obrywa w sekretariacie że gadają i
    dyretorowi przeskadzają. To któregoś dnia przykleiłysmy na drzwiach
    proszę wchodzić pojedyńczo i jak coś paplają to się mówi że tak
    zarządził dyrekto co oczywiście było z nim uzgodnione wcześniej.
    Czasem się zdarzy że mimo wszystko we trzy stoją w gabinecie i
    paplaja ale w tedy krótka piłka "Proszę ciszej" stanowczym głosem
    albo jak sobie chcecie gadać to na korytarz.
    Jest jeszcze taka rzecz że jak dyrektor pozwolił sobie żeby
    nauczyciele sobie robili co chcą to jest to problem.
    Zasadnioczo moje zdanie na temat nauczycieli jest nie najlepsze
  • wish_of_love 28.08.09, 11:24
    Oni mają mnie za nic. większość nauczycieli to ludzie ok 40-50. Ja jestem zaraz po studiach, o połowę młodsza od nich. Z moją poprzedniczką bylo podobnie. Też na nich narzekała. Ciagle czegoś od niej chcieli, ciągle przeszkadzali. Chodziła do dyrektora ale i to nie odnosiło skutku. Czasami do mnie przychodzi i opowiada, że teraz nawet na ulicy jej nie znają a pracowała z nimi przeszło 10 lat. Oni mają za nic każdego kto nie jest nauczycielem. Bardzo to przykre. Zwracanie uwagi, proszenie o cisze przynosi efekt na krótko. Samo wejście do dyrektora i proszenie o interwencje było dla mnie nie lada wyzwaniem bo nie wiedziałam jak na to zareaguje. Wiem, że zawsze trzyma stronę nauczycieli bo zbliża się koniec kadencji i boi się o swój tyłek. Później mi mówi, że nie może walczyć z nauczycielami, więc co ja mogę sama zrobić? Ja jestem jedna a ich 40.
  • daminikawa 28.08.09, 12:04
    E nauczyciele wiem o czym piszesz, ale nie z własnego doświadczenia. Moja
    koleżanka jest bibliotekarką w liceum, do którego uczęszczała. Starsza gwardia
    traktowała ją jak powietrze przez jakiś czas, co też nie jest miłe. Pokój
    nauczycielski omija szerokim i dalekim łukiem. Nie ma ochoty uczestniczyć
    plotach pedagogów. Podoba mi sie rada logopedy, stanowczo wyrzucić, ale w stylu
    arystokratycznej damy, której nie będzie się towarzystwo panoszyło w
    sekretariacie. Tam jest twój tron i ty jesteś królowa. Jesteś młoda, ale czy to
    oznacza, że pozbawiona autorytetu? Jakie masz wykształcenie, kursy?
    Czy wiesz, że tym możesz im zaimponować? A jak powiesz jeszcze coś po angielsku,
    ba włosku to kapcie spadną. A może ukończyłaś Uniwersytet, do jakiego oni nie
    mieli szans się dostać. Czy uważasz, że 40 latek, który przez większość swojego
    życie klepie prawie jeden i ten sam materiał, może ci dorównać twojej wiedzy z
    dziedziny, w której ma magiczne 3 literki przed nazwiskiem, ale nie dorównuje
    np. twoim wiadomością, bo to towje hobby i z łatwością mogłabyś go zagiąć? A
    nawet jeśli tego nie masz to na boga ściemniaj.

    Wiesz, że są młodzi menadżerzy, którzy zarządzają starszą kardą i dobrze im to
    wychodzi? Oni muszą zachowywać, komunikować się w odpowiedni sposób i nikt nie
    podważa ich kompetencji. A tzw. młode wredne sekretarki, w ogóle młode
    tupeciary, na pewno takie znasz, widziałaś żeby z racji wieku ktoś im
    podskoczył? Jaki one mają na to patent? Pogadaj z kimś takim, jak on to robi, że
    go słuchają.

    Jeżeli sytuacja cię męczy to skonsultuj się z jakimś coachem albo dobrym
    trenerem psychologiem, który pokarze ci inne schematy działania, tak że
    poczujesz sie pewnie i kolana ci nie zadrżą w takich stresowych sytuacjach. Nie
    chodzi, żebyś szła z towarzystwem na wojnę, bo to sensu nie ma, ale niech cię
    wreszcie zaczną respektować.
  • daminikawa 28.08.09, 12:15
    A jeżeli twierdzisz, że nauczyciele nikogo się nie boją to poczytaj co
    opowiadała mi znajoma bibliotekarka. Co rok, wszyscy bez wyjątku maja badania
    laryngologiczne i wszyscy (nawet wredne małpiszony) trzęsą portkami ze strachu
    nad spotkaniem z panem doktorem. Taki wredny, a oni tacy asertywni, agrogancja
    wyparowuje w trymiga.
  • gadziulinka 28.08.09, 14:28
    Ja co prawda nie wiem jak to jest z nauczycielami, ale codziennie
    mam doczynienia z lekarzami. Oni tez sie uwazaja za nie wiadomo
    kogo, zupełnie bez podstaw, bo przeciez my rowniez jak oni studia
    pokonczylysmy, a mimo to nie zadzieramy nosow.
    Ja sobie nie pozwalam w sekretariacie na zadne rozmowy, prosze
    stanowczo o wyjscie i poczekanie na korytarzu. Stoi tam stol,
    krzesla i lezy nawet prasa. Maja warunki do czekania przygotowane.
    Ja mam swoja prace, ktora musze wykonac i niekoniecznie musi mi sie
    podobac publika.
    Poza tym petenci powinni wiedziec, ze duzo zalezy od iebie, bo to Ty
    najpierw decydujesz czy ich sprawa jst na tyle istotna, zeby
    zawracac glowe dyrekcji wlasnie teraz, kiedy ma inne sprawy na do
    zalatwienia. Moga sie umowic i przyjsc na wyznaczony termin za jakis
    czas - na nastepny dzien na przyklad.
    Pozdrawiam.
  • wish_of_love 31.08.09, 17:26
    Chyba zacznę zachowywać się tak samo jak one. Stanę się wredna i tyle. Ktoś tam mówi, że i tak jestem stanowcza, że mojej poprzedniczce wchodziły na głowę. Ale to jest jeszcze za mało. Brakuje mi tej pewności, gdybym wiedziała jak zareaguje szef to bym moze się odważyła, ale zebrać od nich i od szefa mi się nie uśmiecha. Bo on jest taki chwiejny, raz mi przyzna rację by za chwilę im przytaknąć. Nie wiem na jakim gruncie stoję. Praca z nauczycielami to praca w szczególnych i szkodliwych warunkach.
    Ale tak sobie myślę, że tak we mnie wszystko zbiera, tak, ze któregoś pięknego dnia nie wytrzymam i im wygarnę, ale to chyba wyrok sama na siebie.
    Dziś wrócilam wypompowana. Znów musiałam interweniować u szefa. Potem sam stwierdził, że pracuje z niedobrymi ludźmi, którzy chcieliby wszystkich przestwiac. Gdyby mi się teraz trafiła jakaś praca rzuciłabym ją bez żalu. Szef z wahaniami nastroju, chociaz ostatnio się uspokoił albo ja się przestałam interesować jego fochami. I szanowne grono pedagogiczne, które trakuje mnie jak podgatunek. Nic tylko na skrzydłach lecieć do pracy...
  • marea5 02.09.09, 22:16
    Twardo trzymaj i nie odpuszczaj. Co do srodowisk, to czy nauczyciele, czy
    lekarze, czy prawnicy... kazda sroczka swoj ogonek chwali, ale sa to bardzo
    specyficzne kregi:>
  • vickydt 03.09.09, 10:49
    nie doceniamy wygadania. Ja zdobylam bieżącą pracę m.in. dlatego, ze cyt.:"nie
    dasz sobie na glowę wejść, a twoja konkurentka byla zbyt potulna" ;)
    --
    Jeżeli mijasz się z prawdą, to jej się przynajmniej ukłoń!
  • cleopa 03.09.09, 17:08
    Moja droga, ja pracuje z facetami ,z inżynierami :) wiesz co by bylo
    jak bym byla bojąca??Na glowę by mi narobili. A tak szanuja
    mnie ,mówia na mnie "szefowa" i sluchają sie mnie. Przyznaję bez
    bicia ,że czasami musze byc wredna. To Ty jesteś pania w
    sekretariacie i ty tam rządzisz dlatego nie rozumiem twoich obaw co
    do reakcji na wsiowe zachowanie. Ja potrafie zwrócić uwage
    kierownikom czekającym na szefa.Dziasij jak gadali podczas mojej
    rozmowy telefonicznej machnełam tylko ręką i nastała cisza :D
  • kol.3 03.09.09, 19:34
    O Jezu, a Ty nie masz języka w buzi? Trzeba było bractwo opieprzyć i wyprosić.
    Sekretariat to nie miejsce do grupowego jazgotania.
    Nie bądź taka delikatna, bo Cię zjedzą. Niestety osoby wychowujące dzieci w
    szkołach często same nie mają elementarnego wychowania.
  • rodned 03.09.09, 21:39
    Walcz o swoją pozycję. Na początku stanowczo, uprzejmie proś o spokój/ciszę albo
    opuszczenie pokoju. Jeżeli to nie przyniesie skutku, to pomanipuluj nimi ;)
    Może powiedzenie na głos o możliwej wizytacji? :) Albo niespodziewanych
    badaniach? Czy co tam się dzieje w szkołach...

    Poczytaj książki o NLP i o wpływaniu na ludzi. Ale najważniejsze, to sama szanuj
    swoją pracę! i domagaj się tego od innych. Wiem, że to trudne, ale próbuj. Do
    skutku.
    --
    instalacje digital signage
  • wish_of_love 04.09.09, 09:37
    Oczywiście, że mam ochotę się rozedrzeć, ale wiem, że muszę się z nimi cackać, szef w życiu nie ujmie się za mną. Zbliża się koniec jego kadencji więc włazi im w tyłek, poza tym to też nauczyciel a oni wszyscy razem się trzymają. Zawsze mi powtarza, że z nauczycielami nie będzie walczyć. Więc muszę się męczyć zanim czegoś nie znajdę.
    Raz miała miejsce taka sytuacja. Sporządzałam umowy, angaże i musiałam na chwilę wyjśc do pomieszczenia obok do ksera, nie było mnie dwie minuty maksymalnie a w sekretariacie były dwie nauczycielki, drzwi do jego gabinetu otwarte. Po chwili wzywa mnie do siebie z pretensjami, że czemu zostawiam wszystko na wierzchu a okazało się, że w tym czasie owe panie wertowały moje papiery na biurku. Przecież nie będę wszystkiego chować gdy odchodzę dosłownie na minutę. Nie opadają ręcę? Wam też ktoś grzebie po papierach? I oczywiście ja oberwałam bo szanownym paniom uwagi nie zwróci.

    Ja sama nie dam sobie z nimi rady. Za dużo ich jest i jeszcze mają poparcie w szefie. Walka z nimi nie ma sensu bo i tak jestem na przegranej pozycji.
  • cleopa 04.09.09, 10:16
    Ale co??? ja nie rozumiem...Ja nie licze ,ze szef sie za mna ujmie
    jak "ustawiam" moich panów...
    Ja bym powiedziala"Prosze o cisze bo nie slysze własnych mysli.."
    na dyskusje bym uciela :"Ja pani w klasie nie jazgocze jak pani
    prowadzi lekcje ..troszke szacunku i empati dla innych"

    Nie nie grzebia mi w papierach a jakby to bym powiedziala "a co to
    za grzebanie ?? czy ja pani grzebie w torebce?"
    Nie jestes małą dziewczynka i sama musisz sobie określić ,wywalczyc
    rejon i szacunek..
    a te ciasta to mogę sobie w d** wstadzić ..z takimi to ja bym nie
    chciala świetować..
  • wish_of_love 04.09.09, 21:51
    Sama nie dam sobie rady. Oni po prostu mają mnie za nic. Mogę ich upominać do woli, nic sobie z tego nie robią. Mając jeszcze ciche przyzwolenie szefa mogą się znęcać nade mną do woli. Początkowo szef ustawiał ich, ale to były tylko pozory. Teraz to widzę, że boi się im głośniej zwrócić uwagę. Kto widział aby ktokolwiek grzebał w papierach? Gdybym to widziała na pewno zwróciłabym uwagę. Tylko ja tego nie widziałam, on wszedł do sekretariatu i ich przyłapał, ale i tak zebrałam ja. Więc co ja sama mogę zrobić. Jestem jedna a ich 50. Bronie się, ale to jest za mało i powoli nie daje rady. Stałam się bardzo nerwowa, spięta, niecierpliwa, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, a nigdy wcześniej taka nie byłam. Już po prostu z nimi nie wytrzymuje. Do tego humory szefa, ale jakoś ostatnio przestały mnie interesować. Po prostu zajmuję się swoją robota i mam go gdzieś. Trochę mi zeszło, ale jestem już chyba na dobrej drodze. Ale zostało mi 50 innych osób, z których większość jest bardzo pretensjonalna, kto nie pracował z nauczycielami nigdy tego nie zrozumie, to trzeba przejść Człowieka traktują jak podgatunek, poniżają na każdym kroku.
  • anna205 04.09.09, 22:15
    Zgadzam się z tym, co zostało napisane gdzieś na początku tego forum, że
    sekretariat to Twoje królestwo i Ty tu rządzisz. Szkoda, że nie masz wsparcia w
    szefie, to smutne. Wiesz, jak mój szef mnie często przedstawia? "Jaśnie panująca
    w sekretariacie", i mówi to głosem zadowolonym i dumnym, sam jest zdania że
    Ordnung muss sein, a jak ktoś się za głośno zachowuje w sekretariacie, to sam
    potrafi wypaść i zwrócić uwagę. Jeśli nie masz takiego wsparcia, to musisz sobie
    sama poradzić, tylko więcej odwagi i asertywności. Nie masz co zważać na
    konwenanse, jeśli ci ludzie Cię nie szanują, to musisz być bardzo stanowcza i
    jeśli potrzeba, nawet wredna. Niech se gadają żeś wredna, przynajmniej może
    zaczną Cię słuchać, a tak to nic sobie nie robią z tego co mówisz. Ja też
    pracuję w większości z facetami, są jeszcze 3 Panie, w wieku moich rodziców, i z
    nikim nie ma problemu ze współpracą. Współczuję Ci bardzo takiej sytuacji, ale
    musisz po prostu zebrać się w sobie i konsekwentnie egzekwować od nich to co
    trzeba. Przeczekiwaniem tylko się wykończysz, a nie wiadomo kiedy znajdziesz
    nową prace, to może jeszcze potrwać... Uszy do góry i zrób tam z nimi porządek:)
  • kol.3 05.09.09, 17:32
    Sama o sobie tak myślisz to i inni tak Cię traktują.
    Obejmując sekretariat powinnaś ustalić standardy, a w przypadku ich
    nieprzestrzegania stanowczo oświadczyć, że w sekretariacie Ty rządzisz i będzie
    tak jak Ty wymagasz. Nie ma dyskusji. Dyrektor tylko by Cię poparł.
  • wish_of_love 12.09.09, 13:36
    Minął tydzien. Dużo przez ten czas dużo się zmieniło. Odbyłam poważną rozmowę z dyrektorem. Opowiedziałam wszytsko co się dzieje podczas jego nieobecności. Że jestem traktowana w sposób służalczy przez innych i poniżana. Udowadnia mi się na każdym kroku, ze jestem gorsza od innych. Już mi na niczym nie zależało więc mówiłam wszytsko co mi leżało na sercu. Spokojnym i opanowqanym głosem, chociaż miałam ochotę to wykrzyczeć. On ze spokojem mnie słuchał. Odbyło się bez nerwów i krzyków a tego najbardziej się obawiałam, bo znam jego charakter.
    Przemyślał sobie wszytsko i zainterweniował. Zrobił specjalne zebranie, w wyniku czego szanowne grono pedagogiczne omija sekretariat szerokim łukiem a mnie traktują jak powietrze. Bardzo się z tego cieszę. Oni do szczęścia nie są mi potrzebni. Bez jego interwencji nie dałabym sobie rady. Mogę powiedzieć, że spokojnie mogę pracować. Pytanie tylko jak długo taka sielanka będzie trwać. Szef jakby miał wyrzuty sumienia, że pozwolił na taki bajzel. Nawet on w stosunku do mnie się zmienił. Nie unosi się bez powodu w mojej obecności. Zagląda, podpytuje czy ze wszystkim daje sobie radę, czy nie miałam jakiś nieprzyjemności z nauczycielami podczas nieobecności. Wprowadził kilka istotnych zmian.
    Zmieniłam nastawienie wobec nauczycieli. Stałam się mega oficjalna. Niektórzy próbują mnie zagadywać ale ja nie podejmuje teamtu albo odpowiadam coś lakonicznie, że nie mają ochoty na dalszą rozmowę. Szanowną panią dyrektor też mam w głebokim poważaniu, tylko dzień dobry i dowidzenia. A tak to obładuję się papierami aby widziała, że jestem zajęta. Przynosze sobie pojedyncze kawałki ciasta. Zawsze w południe piję kawę i jem coś słodkiego. Nie widze powodu, aby z nią się dzielić, ogólnie z kimkolwiek. Robie się wredna i egoistyczna. Tylko w stosunku do dzieci jest nadal miła i uśmiechnięta. One nie są niczemu winne. Wiem, że jestem przez nie lubiana.
    Zdziwiła mnie postawa szefa. Nie przepuszczałam, że ujmie się za mną. Zawsze to nauczyciele byli na pierwszym miejscu. NIgdy nic im nie możńa było powiedzieć. To, ze na czas nie oddali mnie rozliczeń godzin to zazwyczaj była moja wina. A tym razem osoby, które się spóźniły zostały wezwane na dywanik. Mogę powiedzieć, że w lekkim szoku jestem. Ciekawe co sprawiło, że tak sie zmienił.
  • anula36 12.09.09, 14:52
    Mysle ze Twoj dyrektor przejrzal na oczy kiedy poznal wszystkie fakty przedstawione jasno, klarownie i bez histerii.Moze tez w koncu docenil jakim jestes dobrym i lojalnym pracownikiem?
    Tak czy inaczej gratuluje i trzymam kciuki zeby byla to byla juz stala sytuacja do czasu, az zmienisz prace.
    --
    www.zdrowydzien.info/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka