Dodaj do ulubionych

kolejne cudowne "zmartwychwstanie"

18.02.10, 18:16
W jakichś wiadomościach telewizyjnych widziałem dzisiaj materiał o
kolejnym błędzie lekarskim w stwierdzaniu zgonu, tym razem gdzieś na
Pomorzu.

Znacie może linki do relacji z tego zdarzenia?


--
odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
Edytor zaawansowany
  • andnow2 18.02.10, 20:37
    który już teraz wie, że opóźnienie w udzieleniu pomocy medycznej
    kobiecie nie miało wpływu na rokowania powrotu do zdrowia, jak
    wynikało z wypowiedzi doktora dla "Wydarzeń" TV Polsat dzisiaj o
    18:50.

    I jak tu nie mówić o oblężonej twierdzy?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • cccykoria 18.02.10, 20:52
    www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100217/POMORZE/995638832
    --
    Najbardziej boli to, w co sie uwierzyło, a co stało się kłamstwem...
    Czyste sumienie wynika przeważnie ze słabej pamięci...

    Największym darem dla kłamcy jest ufność niewinnych.
  • szlachcic 23.02.10, 21:50
    andnow2 napisał:

    > który już teraz wie, że opóźnienie w udzieleniu pomocy medycznej
    > kobiecie nie miało wpływu na rokowania powrotu do zdrowia, jak
    > wynikało z wypowiedzi doktora dla "Wydarzeń" TV Polsat dzisiaj o
    > 18:50.

    polskie doktory sa najlepsze na swiecie
  • kzet69 23.02.10, 22:10
    drogi prawniku opiszę ci autentyczna sytuację z mojego oddziału,
    starą, bodajże z 2001, pacjentka- NZK, reanimacja trwajaca 40 minut,
    bezskuteczna, w EKG linia izoelektryczna, stwierdzamy zgon,
    pielęgniarki po kolei odłaczają zwłoki od rurek, nagle po jakichś 6-
    7 minutach na wykresie pulsoksymetru, który przypadkiem jeszcze nie
    był zdjety z pacjentki pojawia się fala tętna... pacjentka
    ostatecznie zmarła 6 godzin później...
    sądzisz że przypadkiem w szpitalnej procedurze obowiązuje dwukrotne
    stwierdzenie zgonu i przypadkiem zwłoki pozostają 2 godziny na
    oddziale?
  • andnow2 23.02.10, 22:17
    kzet69 napisał:

    > drogi prawniku opiszę ci autentyczna sytuację z mojego oddziału,
    > starą, bodajże z 2001, pacjentka- NZK, reanimacja trwajaca 40
    > minut, bezskuteczna, w EKG linia izoelektryczna, stwierdzamy zgon,
    > pielęgniarki po kolei odłaczają zwłoki od rurek, nagle po jakichś
    > 6-7 minutach na wykresie pulsoksymetru, który przypadkiem jeszcze
    > nie był zdjety z pacjentki pojawia się fala tętna... pacjentka
    > ostatecznie zmarła 6 godzin później...
    > sądzisz że przypadkiem w szpitalnej procedurze obowiązuje
    > dwukrotne stwierdzenie zgonu i przypadkiem zwłoki pozostają 2
    > godziny na oddziale?


    Czyżby na podstawie Twojego kazusu uznano, że w Debrznie, Zwoleniu i
    w Warszawie na Płowieckiej reanimacja byłaby sztuką dla sztuki?!


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • kzet69 24.02.10, 00:18
    ręce opadają panie radco!! czy ty człowieku potrafisz ze
    zrozumieniem przeczytac kilka linijek pisanego tekstu!!!!!

    ps. i jak tu sie dziwic że nasz system sprawiedliwości sięga dna....
    polskie państwo, szumnie zwane państwem prawa w ciągu ostatnich
    kilkunastu lat nie potrafiło znaleźc i ukarac zabójców: byłego
    premiera, błego wicepremiera, ministra sportu, komendanta głównego
    po0licji, byłej posłanki opozycyjnej i na dodatek ośmieszza się w
    sprawie Olewnika....
    TAK DROGI RADCO TO twoi KOLEDZY PO FACHU PRODUKUJĄ FUSZERKĘ ZA
    FUSZERKĄ....
  • loraphenus 24.02.10, 00:21
    nie ekscytuj siękzet69

    jesteś siepaczem oblężonej twierdzy, jesteś spiskowcem.

    choć To nie Ty zdałeś maturę po telefonie z komitetu wojewódzkiego, to nie Ty
    dostałeś się na studia po interwencjach z komitetu PZPR, w końcu to nie Ty
    donosiłeś do SB na kolegów którzy mieli wątpliwości, co do słuszności władzy
    ludowej.

    Spokojnie, spokojnie. Na psychopatów żyjących systemem urojeniowym i szukającym
    spisków lekarskich, prokuratorskich i innych - nie ma lekarstwa.

    Zostały im tylko ich urojenia i spamy, pochyl się nad biednymi robaczkami,
    którzy przegrali życie.
  • andnow2 24.02.10, 13:59
    kzet69 napisał:

    > ...
    > TAK DROGI RADCO TO twoi KOLEDZY PO FACHU PRODUKUJĄ FUSZERKĘ
    > ZA FUSZERKĄ....



    jeśli bardzo się uprzesz, to możesz i próbować nazywać oblężoną
    twierdzą, ale będzie to bardzo naciągane, choćby z powodu
    naturalnego, modelowego przeciwstawienia interesów poszczególnych
    korporacji prawniczych determinowanego przeciwstawnymi funkcjami
    procesowymi przedstawicieli tych korporacji (prokuratorów, sędziów i
    adwokatów).

    Ale pisałem już w odpowiedzi na jeden z postów 0,9_procent, że nie
    ma przecież zbiorowej odpowiedzialności i tak, jak nie widzę
    powodów, byś Ty jako lekarz miał czuć się napiętnowany z powodu
    skazania kogoś w Łodzi za draństwo związane z nekroaferą, tak i ja
    jako skromny prawnik nie widzę powodu do samobiczowania za błędy
    jakichś prokuratorów choćby w śledztwie związanym ze śmiercią
    Krzysztofa Olewnika.

    Potępiam również wskazane przez Ciebie niedomagania polskiego
    wymiaru sprawiedliwości.


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • cccykoria 18.02.10, 21:41
    Nikt nie bedzie dyskutowal ,moze sie myle...

    To jest przykre ,ze czlowiek czytajac takie " dramaty" ,ma
    watpliwoci ,czy nie bedzie pochowany zywcem ,b. smutne ,ale
    prawdziwe...
    --
    Najbardziej boli to, w co sie uwierzyło, a co stało się kłamstwem...
    Czyste sumienie wynika przeważnie ze słabej pamięci...

    Największym darem dla kłamcy jest ufność niewinnych.
  • andnow2 18.02.10, 22:07
    cccykoria napisała:

    > Nikt nie bedzie dyskutowal, moze sie myle...
    >
    > To jest przykre ,ze czlowiek czytajac takie " dramaty", ma
    > watpliwoci, czy nie bedzie pochowany zywcem, b. smutne,
    > ale prawdziwe...


    ale tak się zastanawiam, czy takie ekscesy, jak te z kobietami z
    Debrzna, Zwolenia, z Hubertem z wypadku na Płowieckiej przypadkiem
    nie mają większego wpływu na powściągliwość rodzin w gotowości
    darowania organów do przeszczepu?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • igor14141 19.02.10, 14:21
    Taki tok postepowania powinien być podjęty.
    Dyr szpitala sprawę kieruje do OIL-rodzina do prokuratury.

    Obie sprawy powinny toczyć się równolegle.
    Chlerka,dobrze,ze sa komórki w razie czego idzie zadzwonić z tej drugiej
    strony,może zdązą odkopać.
  • pct3 19.02.10, 15:08
    mam pytanie.
    czy ktoś z szanownych krytykantów stwierdzał kiedyś zgon?

    czy ktoś z szanownych krytykantów wie że temat błędnego uznania za
    zmarłego przejawia się w na przestrzeni stuleci w kulturze, jest to
    jeden z lęków których człowiek się nie może wyzbyć?
    Z czego to wynika? Z rozciągnięcia w czasie i ze zdradliwości
    objawów procesu umierania.
    Postęp medycyny nie ma tu nic do rzeczy w przypadku lekarza
    wzywanego do domu (nie mówię o pogotowiu), posiadającego słuchawki i
    nic poza tym.
    Fakt że błędy takie zdarzają się doświadczonym anestezjologom, na
    całym świecie, świadczy tylko o tym o czym piszę.
    Zdaję sobie sprawę jaką traumą dla rodziny jest uznanie za zmarłego
    osoby żywej.
    Sygnalizuję jedynie że jest to na razie nierozwiązany problem.
    Być może należy po prostu zmienić standardy i lekarz powinien
    jedynie stwiedzać "podejrzenie zgonu", a domniemane zwłoki powinny
    być przewozone do specjalnego punktu obserwacyjnego, gdzie
    przebywałyby co najmniej kilka godzin, obserwowane przez
    doświadczonego lekarza, plus wykonywane ekg, eeg itp.
    Jednak wprowadzenie tego jest poza komeptencjami szeregowych
    lekarzy, wzywanych do stwierdzenia zgonu i popełniających błędy.
  • slav_ 21.02.10, 00:45
    > mam pytanie.
    > czy ktoś z szanownych krytykantów stwierdzał kiedyś zgon?

    Etam.
    Po prostu trzeba konowała (tu konowałkę) wypierniczyć z roboty i odebrać prawo
    wykonywania zawodu dożywotnio.
    Trzeba robić tak za każdym razem aż zostaną ci nieomylni i będzie "git".
    W sumie proste.
  • pct3 21.02.10, 07:59
    fakt że przez 2 dni nikt z krytykantów nie odpowiedział na moje rzeczowe uwagi, a odpowiedział jedynie jeden z kolegów z branży, świadczy chyba jednoznacznie o celach nagonki forumowej.
    Nie mówię by było to jakieś odkrycie. Chodzi mi jedynie o zaakcentowanie gdzie leży prawda i skąd idzie nagonka. Kto chce zauważyć, zauważy. Twórcy i poplecznicy nagonki nie zauważą, ale tak to już jest. Moralne zwycięstwo jest przy nas.
    Czołgajcie nas dalej.
  • andnow2 21.02.10, 09:54
    pct3 napisał:

    > prawda o krytykantach
    > ...


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • pct3 21.02.10, 10:20
    wskaż mi ich.

    Rozumiem, że definiujemy krytyka jako osobę wypowiadającą się
    rzeczowo i nie mającą na celu głównie prowokacji oraz powielania
    stereotypów.

    Proszę o listę nicków krytyków.
  • pct3 21.02.10, 10:23
    a po drugie: zadałem konkretne merytoryczne pytanie o techniczne
    warunki stwierdzania zgonu. Otóż ja zgadzam się że warunki te często
    są niewystarczające. Krytykanctwo to także brak odpowiedzi na
    merytoryczne pytanie przy zabieraniu głosu w ogóle - nie piszę
    personalnie o Tobie.
  • slav_ 21.02.10, 11:47
    Jakie tam warunki techniczne?
    Bez względu na okoliczności lekarz ma być nieomylny oraz dysponować zdolnością
    jasnowidzenia (np. rozpoznać choroby które rozpoznano później). Innych należy
    skutecznie eliminować z zawodu.
  • cccykoria 21.02.10, 11:53
    slav_ napisał:

    > Jakie tam warunki techniczne?
    > Bez względu na okoliczności lekarz ma być nieomylny oraz
    dysponować zdolnością
    > jasnowidzenia (np. rozpoznać choroby które rozpoznano później).
    Innych należy
    > skutecznie eliminować z zawodu.

    Wskaz mi dr ,ktory nie popelnil bledu? Chyba nie ma
    takiego ,tylko wielka sztuka jest przyznac sie do tego.Mowa
    jest o stwierdzeniu zgonu i tu w tym wypadku dr nawet nie
    chciala rozmawiac przeprosic itp.Oczywiscie zrobil to
    przelozony....


    --
    Najbardziej boli to, w co sie uwierzyło, a co stało się kłamstwem...
    Czyste sumienie wynika przeważnie ze słabej pamięci...

    Największym darem dla kłamcy jest ufność niewinnych.
  • slav_ 21.02.10, 12:03
    Zwolnili już tę lekarkę z pracy?
  • andnow2 21.02.10, 14:22
    slav_ napisał:

    > Zwolnili już tę lekarkę z pracy?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 21.02.10, 14:40

    Powinni.

    A później spalić na stosie razem z rodziną.
    A miejsce po stosie zaorać.
  • andnow2 21.02.10, 16:05
    0.9_procent napisał:

    > Powinni.
    >
    > A później spalić na stosie razem z rodziną.
    > A miejsce po stosie zaorać.


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 21.02.10, 16:38
    Przepraszam, czyżby inne postępowanie mogło zaspokoić tzw. społeczne
    poczucie sprawiedliwości? Sądząc po wypowiedziach krytykantów (nie
    mylić z krytykami) na forum - chyba nie.
  • andnow2 21.02.10, 20:49
    0.9_procent napisał:

    > Przepraszam, czyżby inne postępowanie mogło zaspokoić tzw.
    > społeczne poczucie sprawiedliwości? Sądząc po wypowiedziach
    > krytykantów (nie mylić z krytykami) na forum - chyba nie.

    definiowane jest na tym forum głównie przez lekarzy; w tym wątku
    przez Ciebie, pct3 i slav_a.

    Czyżby znaczyło to, że jesteś krytykantem?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 21.02.10, 21:04
    andnow2 napisał:

    > definiowane jest na tym forum głównie przez lekarzy; w tym wątku
    > przez Ciebie, pct3 i slav_a.

    Ależ oczywiście.
    Bo przecież to slav_,i pct3 i ja piszemy o ‘oblężonej
    twierdzy’, ‘zamiataniu pod dywan’ i ‘betonie lekarskim’.
  • andnow2 21.02.10, 21:14
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Bo przecież to slav_,i pct3 i ja piszemy o ‘oblężonej
    > twierdzy’, ‘zamiataniu pod dywan’ i ‘betonie lekarskim&
    > #8217;.


    ale "poczucie sprawiedliwości" w użytym przez Ciebie kontekście
    kojarzy mi się bardziej z wymierzaniem surowych kar, których katalog
    wymieniacie zwykle przy takich okazjach, w stylu zwolnienia z pracy,
    pozbawienia prawa wykonywania zawodu, czy też wreszcie "spalenia na
    stosie i zaorania popiołów".


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 21.02.10, 21:30
    andnow2 napisał:

    > ale "poczucie sprawiedliwości" w użytym przez Ciebie kontekście
    > kojarzy mi się bardziej z wymierzaniem surowych kar,

    No przecież, że domagamy się surowych kar.

    Jak się pacjentowi wydaje, że lekarz popełnił bład to należy go
    ukarać. Kto by się zajmował takimi pier.dołami jak udowodnienie
    winy - prawda "prawniku"?
  • andnow2 21.02.10, 21:43
    0.9_procent napisał:

    > ..
    > No przecież, że domagamy się surowych kar.
    > Jak się pacjentowi wydaje, że lekarz popełnił bład to należy go
    > ukarać. Kto by się zajmował takimi pier.dołami jak udowodnienie
    > winy - prawda "prawniku"?

    Zarzucając samorządowi lekarskiemu "zamiatanie pod dywan"
    kwestionuję właśnie rzetelność postępowania na etapie udowadniania
    winy. Tego dotyczy też moja polemika ze Snajperem w kwestii
    możliwości dowodzenia przed sądami lekarskimi. Ja nie podzielam
    poglądu Snajpera o ograniczonych możliwościach sądów lekarskich w
    porównaniu z prokuraturą i sądami powszechnymi. Uważam, że chcieć
    znaczy móc i że bogaty samorząd lekarski stać na rzetelne
    postępowania wyjaśniające, bez potrzeby dyskryminowania
    pokrzywdzonych i legendarnego już "zamiatania pod dywan".


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 21.02.10, 22:04
    andnow2 napisał:

    > Dlaczego ująłeś "prawnika" w cudzysłów?

    Bo prawnikowi bez cudzysłowu nie wpadłoby do głowy, że można mówić o
    czyjejś winie bez jej udowodnienia.

    > Zarzucając samorządowi lekarskiemu "zamiatanie pod dywan"
    > kwestionuję właśnie rzetelność postępowania na etapie udowadniania
    > winy. Tego dotyczy też moja polemika ze Snajperem w kwestii
    > możliwości dowodzenia przed sądami lekarskimi.

    Przecież ja, slav_ i pct3 jesteśmy aktywnymi członkami lekarskiej
    mafii - mie mów, że o tym nie wiedziałeś.

    > Ja nie podzielam
    > poglądu Snajpera o ograniczonych możliwościach sądów lekarskich w
    > porównaniu z prokuraturą i sądami powszechnymi.

    Zdarza się, że prokuratorzy czy sędziowie sądów powszechnych mają
    odmienne zdanie, ale rzadko. W końcu jako członkowie lekarskiej
    mafii mamy w prokuraturach i sądach swoje wtyczki.

    > Uważam, że chcieć
    > znaczy móc

    Baaardzo mi się to zdanie podoba. Szczególnie w kontekście twojego
    nieustannego pytania o sprawy, na które odpowiedź można znaleźć w
    ciągu kilku minut. Znaczy „chcieć znaczy móc” ale wyłącznie, gdy
    dotyczy to innych.

    > i że bogaty samorząd lekarski stać na rzetelne
    > postępowania wyjaśniające,

    Bierzemy za przykład postępowania wobec sędziów i prokuratorów, ale
    do takiej skuteczności jeszcze nam daleko.

    > bez potrzeby dyskryminowania
    > pokrzywdzonych i legendarnego już "zamiatania pod dywan".

    Ze swojego kilkukrotnego powtórzenia zrobiłeś już legendę. Ho ho. To
    się nazywa skromność.
  • andnow2 23.02.10, 06:46
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Bierzemy za przykład postępowania wobec sędziów i prokuratorów,
    > ale do takiej skuteczności jeszcze nam daleko.
    > ...


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 09:30

    Nie.
    To byłoby niemożliwe, bo postępowania wobec sędziów i prokuratorów
    praktycznie zawsze kończą się oddaleniem zarzutów. I to nie tylko w
    sprawach zawodowych ale także prywatnych – choćby wypadków, czy
    nawet wykroczeń drogowych. I to nie tylko prokuratorów ale także
    ich rodzin.
    Nie trzeba daleko szukać, przykład choćby z dnia wczorajszego:
    motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/ciekawostki/news/az-tak-glupi-policjanci-nie-sa,1442643
    Jak napisałem wcześniej - jako członkowie lekarskiej mafii dążymy do
    takich rezultatów, ale daleko nam, daleko.
  • andnow2 23.02.10, 10:05
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Nie trzeba daleko szukać, przykład choćby z dnia wczorajszego:
    > motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/ciekawostki/news/az-tak-glupi-policjanci-nie-sa,1442643
    > Jak napisałem wcześniej - jako członkowie lekarskiej mafii dążymy
    > do takich rezultatów, ale daleko nam, daleko.

    ale nie ma ona związku z tematyką tego forum. Poza tym trochę
    irytuje mnie to, że uważasz mnie za apologetę ujawnianych patologii
    w polskiej prokuraturze i polskim sądownictwie; ja nawet nie jestem
    prokuratorem, ani sędzią; no i jestem równie zatroskany
    niedomaganiami państwowego wymiaru sprawiedliwości, jak i
    niedomaganiami sądownictwa lekarskiego.

    Czy uczyniłbyś mi pewną grzeczność i zaspokoił moją ciekawość w
    sprawie najistotniejszej dla tego wątku, czy lekarka pogotowia
    powinna była wykonać EKG przed stwierdzeniem zgonu? Czy jest to
    standard w takich wypadkach?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 11:20
    andnow2 napisał:

    > Sprawa toruńska jest zagadkowa i dla mnie,
    > ale nie ma ona związku z tematyką tego forum.

    Bezpośrednio nie, ale jeśli się pisze o ‘oblężonej twierdzy’
    wypadałoby się rozejrzeć wokół siebie. A wokół ciebie (zawodowo)
    różowo nie jest.

    >Poza tym trochę
    > irytuje mnie to, że uważasz mnie za apologetę ujawnianych
    patologii
    > w polskiej prokuraturze i polskim sądownictwie; ja nawet nie
    jestem
    > prokuratorem, ani sędzią;

    Pisanie o ‘oblężonej twierdzy’ i ‘zamiataniu pod dywan’ nie jest
    zarzutem kierowanym wobec określonego lekarza, a wobec lekarzy w
    ogóle. Więc, przepraszam o co chodzi?

    >no i jestem równie zatroskany
    > niedomaganiami państwowego wymiaru sprawiedliwości, jak i
    > niedomaganiami sądownictwa lekarskiego.

    Buhaaaaaa!

    > Czy uczyniłbyś mi pewną grzeczność i zaspokoił moją ciekawość w
    > sprawie najistotniejszej dla tego wątku, czy lekarka pogotowia
    > powinna była wykonać EKG przed stwierdzeniem zgonu? Czy jest to
    > standard w takich wypadkach?

    Nie ma takiego standardu. Na rozpoznawaniu zgonu można
    się ‘poślizgnąć’ znacznie łatwiej niż to się wydaje. Rozwiązaniem
    byłyby punkty obserwacyjne o których pisał pct3.
    forum.gazeta.pl/forum/w,305,107502716,107548814,Re_kolejne_cudowne_zmartwychwstanie_.html
  • andnow2 23.02.10, 17:05
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Nie ma takiego standardu. Na rozpoznawaniu zgonu można
    > się ‘poślizgnąć’ znacznie łatwiej niż to się wydaje. Rozwiązaniem
    > byłyby punkty obserwacyjne o których pisał pct3.
    > forum.gazeta.pl/forum/w,305,107502716,107548814,Re_kolejne_cudowne_zmartwychwstanie_.html


    Czy jest to rozwiązanie praktykowane w którymś z krajów na świecie,
    czy też autorski pomysł pct3?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 19:13

    Myślę, że autorski pomysł pct3.
    Nie słyszałem i wątpię by takie punkty istniały gdziekolwiek na
    świecie.
  • andnow2 23.02.10, 17:53
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Nie ma takiego standardu. ...


    Opinia poniższa sugerowałaby jednak istnienie standardu wykonania
    EKG pred stwiedzeniem zgonu pacjenta:

    „Dr Andrzej M. w zaistniałym wyżej opisanym przypadku nie zastosował
    obowiązującego postępowania medycznego obowiązującego przy
    stwierdzaniu zgonu osoby znajdującej się we wraku samochodu.
    Nie można stwierdzić zgonu (szczególnie młodego mężczyzny) tylko na
    podstawie badania lekarskiego (ocena parametrów życiowych – oddechu
    i tętna oraz źrenic) który nie został wydobyty z samochodu, a
    zdarzenie wypadkowe miało miejsce w warunkach nocnych.

    Przy braku ewidentnych oznak życia (np. zmiażdżona kl piersiowa,
    wypływające resztki tkani mózgowej) należy po wyjęciu z samochodu
    natychmiast rozpocząć akcję resuscytacyjną, a stwierdzenie zgonu
    powinno nastąpić po ocenie zapisu EKG z defibrylatora, który
    znajduje się na wyposażeniu karetki RW-126.
    Dopisek odręczny: „zrobić EKG – i przy istniejącym zapisie rozpocząć
    akcję resuscytacyjną”(K. ???)

    Jeden z autorytetów ratownictwa medycznego w Polsce tak odniósł się
    do tej opinii:

    "Odnosząc się do protokołu komisji wewnętrznej powołanej przez
    Dyrektora Pogotowia Ratunkowego w W. (k. ???-???) uważam, że zawarte
    w nim ustalenia są rzetelne i opisują przebieg zdarzeń w sposób
    bardzo prawdopodobny",

    co sugerowałoby również istnienie standardu wykonania EKG przed
    stwierdzeniem zgonu.

    Co o tym sądzisz?

    Wydaje mi się, że również young_doc wspominał, iż w opinii chyba
    biegłych z Białegostoku w sprawie mylnie uznanej za zmarłą kobiety
    ze Zwolenia także przyjęto brak wykonania EKG za naruszenie
    standardu. Czy ktoś ma bliższą wiedzę o tej opinii?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 19:12

    Nic mi nie wiadomo o standardzie wykonywania EKG przy stwierdzaniu
    zgonu, a wiele razy zgon stwierdzałem. I nigdy nie pojawiły się
    jakiekolwiek zastrzeżenia odnośnie braku wydruku EKG. Nie zmienia to
    faktu, że w razie wątpliwości EKG można wykonać – jak najbardziej.

    Gdy czytam: „Przy braku ewidentnych oznak życia (np.
    zmiażdżona kl piersiowa, wypływające resztki tkani mózgowej) należy
    po wyjęciu z samochodu natychmiast rozpocząć akcję resuscytacyjną, a
    stwierdzenie zgonu powinno nastąpić po ocenie zapisu EKG z
    defibrylatora, który znajduje się na wyposażeniu karetki RW-126.”

    to mogę się tylko zastanawiać jaki idiota uważa ‘zmiażdżoną kl
    piersiową, wypływające resztki tkani mózgowej’
    za ‘ewidentne
    oznaki życia’
    i jakie są w takim razie oznaki śmierci.

    W każdym razie nie widzę sensu wykonywania EKG rozkawałkowanym
    zwłokom.
  • andnow2 23.02.10, 19:43
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Nic mi nie wiadomo o standardzie wykonywania EKG przy stwierdzaniu
    > zgonu, a wiele razy zgon stwierdzałem. I nigdy nie pojawiły się
    > jakiekolwiek zastrzeżenia odnośnie braku wydruku EKG. Nie zmienia
    > to faktu, że w razie wątpliwości EKG można wykonać – jak
    > najbardziej.
    >
    > Gdy czytam: „Przy braku ewidentnych oznak życia (np.
    > zmiażdżona kl piersiowa, wypływające resztki tkani mózgowej)
    > należy po wyjęciu z samochodu natychmiast rozpocząć akcję
    > resuscytacyjną, a stwierdzenie zgonu powinno nastąpić po ocenie
    > zapisu EKG z defibrylatora, który znajduje się na wyposażeniu
    > karetki RW-126.”
    to mogę się tylko zastanawiać jaki idiota
    > uważa ‘zmiażdżoną kl piersiową, wypływające resztki tkani
    > mózgowej’
    za ‘ewidentne oznaki życia’ i jakie są w
    > takim razie oznaki śmierci.
    > W każdym razie nie widzę sensu wykonywania EKG rozkawałkowanym
    > zwłokom.


    W tekście opinii zaszła oczywista pomyłka pisarska i zabrakło
    powtórzenia w zd. 2 wyrazu "braku" przed wyrazem "życia", powinna
    ona więc mieć brzmienie:

    „Dr Andrzej M. w zaistniałym wyżej opisanym przypadku nie zastosował
    obowiązującego postępowania medycznego obowiązującego przy
    stwierdzaniu zgonu osoby znajdującej się we wraku samochodu.
    Nie można stwierdzić zgonu (szczególnie młodego mężczyzny) tylko na
    podstawie badania lekarskiego (ocena parametrów życiowych – oddechu
    i tętna oraz źrenic) który nie został wydobyty z samochodu, a
    zdarzenie wypadkowe miało miejsce w warunkach nocnych.

    Przy braku ewidentnych oznak braku życia (np. zmiażdżona kl
    piersiowa, wypływające resztki tkani mózgowej) należy po wyjęciu z
    samochodu natychmiast rozpocząć akcję resuscytacyjną, a stwierdzenie
    zgonu powinno nastąpić po ocenie zapisu EKG z defibrylatora, który
    znajduje się na wyposażeniu karetki RW-126.
    Dopisek odręczny: „zrobić EKG – i przy istniejącym zapisie rozpocząć
    akcję resuscytacyjną”(K. ???)



    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 20:17
    Poprzedni cytat jest nie tyle bez sensu, co zupełnie idiotyczny,
    więc to że chodzi o pomyłkę pisarską jest oczywiste. Ale nie
    omieszkałem sobie pofolgować, skoro ktoś zamiast ‘oznak śmierci’
    pisze ‘oznak braku życia’.

    Jestem zdania, że w takich polowych warunkach wykonanie EKG byłoby
    korzystne zarówno dla ofiary wypadku jak i dla lekarza. Natomiast
    nic nie słyszałem by obowiązywał standard.

    Pisałem zresztą kiedyś, że problemem polskiej medycyny jest właśnie
    brak standardów. Gdyby takowe istniały lekarz postępujący według
    standardu byłby w sposób oczywisty oczyszczony z oskarżeń.
    Natomiast przy braku standardów postępowania można lekarzowi
    zarzucić, że ‘nie zrobił, a w tym przypadku powinien był
    zrobić‘
    (to prokurator), albo przeciwnie ‘zrobił (...)
    generując nieuzasadnione koszty’
    (to NFZ). Więc zawsze można
    doktorowi ‘dowalić’.
  • andnow2 23.02.10, 20:42
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Jestem zdania, że w takich polowych warunkach wykonanie EKG byłoby
    > korzystne zarówno dla ofiary wypadku jak i dla lekarza. Natomiast
    > nic nie słyszałem by obowiązywał standard.


    Cieszy mnie, że w tej kwestii jesteśmy zgodni, no i wydaje mi się,
    że podzielasz też pogląd o potrzebie zapobiegliwości, mimo że może
    okazać się czynnością wykonaną jedynie na wszelki wypadek, dla
    pewności.

    Natomiast, jeśli chodzi o standard, to ja uważam, że standardem jest
    takie postępowanie, które wynika ze współczesnej wiedzy i stanu
    techniki, niekoniecznie zapisane gdziekolwiek. Jeśli elementem
    wyposażenia zespołu ratunkowego jest defibrylator pozwalający
    wyeliminować błąd w stwierdzaniu zgonu, to ja domniemywałbym
    istnienie takiego standardu, wymagającego użycie defibrylatora.


    > Pisałem zresztą kiedyś, że problemem polskiej medycyny jest
    > właśnie brak standardów. Gdyby takowe istniały lekarz postępujący
    > według standardu byłby w sposób oczywisty oczyszczony z oskarżeń.
    > Natomiast przy braku standardów postępowania można lekarzowi
    > zarzucić, że ‘nie zrobił, a w tym przypadku powinien był
    > zrobić‘
    (to prokurator), albo przeciwnie ‘zrobił (...)
    > generując nieuzasadnione koszty’
    (to NFZ). Więc zawsze można
    > doktorowi ‘dowalić’.


    Ten pogląd też podzielam. Mam tylko pytanie, kto powinien takie
    standardy ogłaszać, czy nie jest to przypadkiem rola konsultantów
    krajowych i wojewódzkich?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 21:03
    andnow2 napisał:

    > Natomiast, jeśli chodzi o standard, to ja uważam, że standardem
    jest
    > takie postępowanie, które wynika ze współczesnej wiedzy i stanu
    > techniki, niekoniecznie zapisane gdziekolwiek. Jeśli elementem
    > wyposażenia zespołu ratunkowego jest defibrylator pozwalający
    > wyeliminować błąd w stwierdzaniu zgonu, to ja domniemywałbym
    > istnienie takiego standardu, wymagającego użycie defibrylatora.

    Niepisany standard to ‘standard’ inny dla każdego.
    Standard wiąże się zwykle z algorytmem postępowania, a ten ‘raczej
    powinien’ być pisany.

    Jeśli wydaje ci się, że wykonanie EKG rozwiązuje problem
    stwierdzania zgonu, to opiszę ci przypadek, którego byłem świadkiem.
    W izbie przyjęć szpitala siedzący na krześle mężczyzna osuwa się na
    ziemię. Lekarz będący na miejscu stwierdza zatrzymanie krążenia i
    podejmuje reanimację. Oczywiście anestezjolog, defibrylacja, leki
    itd. Akcja reanimacyjna trwa 40 minut, serce nie podejmuje pracy – w
    EKG linia izoelektryczna. Wobec braku nadziei na uratowanie pacjenta
    akcję reanimacyjną przerwano. Po kilku minutach na ekranie
    podłączonego jeszcze defibrylatora pojawia się zapis. Faceta w końcu
    wyreanimowano, choć po kilku dniach zmarł.
    Nadal uważasz, że podłączenie EKG da pewność w stwierdzeniu
    zgonu?

    > Ten pogląd też podzielam. Mam tylko pytanie, kto powinien takie
    > standardy ogłaszać, czy nie jest to przypadkiem rola konsultantów
    > krajowych i wojewódzkich?

    O ile rolą konsultantów krajowych i wojewódzkich jest znalezienie
    pieniędzy na finansowanie postępowania według standardów.
  • andnow2 23.02.10, 21:22
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Nadal uważasz, że podłączenie EKG da pewność w stwierdzeniu
    > zgonu?


    w dyskutowanych tu na forum kazusach mylnego stwierdzenia zgonu
    oburzenie dyskutantów - w tym i moje - wywoływało jednak to, że nie
    tylko stwierdzono zgon bez weryfikacji tego stwierdzenia zapisem z
    EKG, ale wogóle nie podjęto reanimacji. W jednym z tych wypadków
    stwierdzono mylnie zgon wcześniej zdrowego i wysportowanego 19 latka
    bez dostępu do jego ciała.

    Coś takiego - moim zdaniem - nie powinno mieć miejsca, a wobec
    nieuznania tego za błąd zawodowy lekarza pogotowia, istnieje spore
    prawdopodobieństwo uznania takiego zachowania za precedens
    dopuszczalnego zachowania, za standard postępowania. Byłby to mało
    fajny efekt całej sprawy.


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 22:14

    Andnow.
    W 2008r było w Polsce 379399 zgonów.
    Ile było przypadków błędnego rozpoznania zgonu ?
    Ile proponujesz wydać pieniędzy by zmniejszyć odsetek błędnie
    stwierdzonych zgonów o 0.0001 procenta?
    Bo o pewności nie może być mowy.
  • andnow2 23.02.10, 22:28
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Ile proponujesz wydać pieniędzy by zmniejszyć odsetek błędnie
    > stwierdzonych zgonów o 0.0001 procenta?
    > Bo o pewności nie może być mowy.


    Byli i tacy, co nie tylko nie wydawali na zmniejszenie liczby
    zgonów, ale i na stwierdzaniu zgonów robili kasę. Mieli tylko pecha,
    że w tym wypadku stanął na wysokości zadania ten nie zawsze
    efektywny wymiar sprawiedliwości i dzisiaj wydał już drugi z serii
    wyroków na "przedsiębiorczych" medyków.

    Jak chciałbyś skanalizować tę dodatkową kasę za zmniejszenie liczby
    mylnych stwierdzeń zgonu?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 23:00
    andnow2 napisał:

    > 0.9_procent napisał:
    >
    > > ...
    > > Ile proponujesz wydać pieniędzy by zmniejszyć odsetek błędnie
    > > stwierdzonych zgonów o 0.0001 procenta?
    > > Bo o pewności nie może być mowy.
    >
    >
    > Byli i tacy, co nie tylko nie wydawali na zmniejszenie liczby
    > zgonów, ale i na stwierdzaniu zgonów robili kasę. Mieli tylko
    pecha,
    > że w tym wypadku stanął na wysokości zadania ten nie zawsze
    > efektywny wymiar sprawiedliwości i dzisiaj wydał już drugi z serii
    > wyroków na "przedsiębiorczych" medyków.

    No właśnie. Bardzo mi się podobało, jak po pełnych potępienia
    informacjach o łowcach skór (handlujących informacjami o zgonach)
    podawano w ZETce i RMFie numery ‘niebieskich’ i ‘żółtych’ telefonów
    z komentarzem ‘znamy wartość informacji’. Hipokryzja do kwadratu.

    >Mieli tylko pecha,
    > że w tym wypadku stanął na wysokości zadania ten nie zawsze
    > efektywny wymiar sprawiedliwości i dzisiaj wydał już drugi z serii
    > wyroków na "przedsiębiorczych" medyków.

    Medyków, czyli? Lekarzy, czy też sanitariuszy i dyspozytorów?

    Czy sprzątaczka w sądzie jest prawnikiem? To by pewne sprawy
    wyjaśniało.
  • andnow2 23.02.10, 23:25
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Medyków, czyli? Lekarzy, czy też sanitariuszy i dyspozytorów?
    > Czy sprzątaczka w sądzie jest prawnikiem? To by pewne sprawy
    > wyjaśniało.


    Jeśli system pozwala wpływać sprzątaczce na bieg spraw, to jest
    elementem systemu, oczywiście chorego, bo modelowo nie powinna mieć
    wpływu na bieg spraw.

    Podobnie widzę sprawę łowców skór.

    Ja nie widzę powodu, byś miał się wstydzić za tych, czy też tego
    lekarza, którego skazano chyba pierwszym wyrokiem w nekroaferze i
    zabiegać o precyzyjne wyliczanie, ilu było zamieszanych w to
    lekarzy, a ilu innych medyków, czy paramedyków lub personelu
    pomocniczego. Zasada zbiorowej odpowiedzialności nie obowiązuje.

    Nie ma też powodu do licytacji, czy rozmiar patologii jest większy w
    służbie zdrowia, czy w sądownictwie. Nie powinno jej być ani tu, ani
    tam.

    Wracając do dodatkowych nakładów na zmniejszenie liczby mylnych
    zgonów, to mnie to trochę zbulwersowało, bo ja, mimo, że co do
    zasady opowiadam się za regulacją procesów instrumentami
    ekonomicznymi, to jednak w tym wypadku intuicyjnie czuję pewną
    niestosowność takiego postawienia sprawy. Ale w myśl zasady never
    say never, chętnie poznam Twoją koncepcję i stąd moje pytanie w
    poprzednim poście o pomysł na skanalizowanie tych środków, tak by
    służyły dedykowanemu celowi.


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 23:35
    Andnow.
    To nie jest wątek ani o łowcach skór, ani o Hubercie.

    > Wracając do dodatkowych nakładów na zmniejszenie liczby mylnych
    > zgonów, to mnie to trochę zbulwersowało, bo ja, mimo, że co do
    > zasady opowiadam się za regulacją procesów instrumentami
    > ekonomicznymi, to jednak w tym wypadku intuicyjnie czuję pewną
    > niestosowność takiego postawienia sprawy. Ale w myśl zasady never
    > say never, chętnie poznam Twoją koncepcję i stąd moje pytanie w
    > poprzednim poście o pomysł na skanalizowanie tych środków, tak by
    > służyły dedykowanemu celowi.

    Oczywiście można przeznaczyć odpowiednie środki na potwierdzanie
    zgonu w sposób jednoznaczny. Ale wtedy nie defibrylator tylko EKG,
    a jeszcze lepiej EEG i angiografię mózgową, bo śmierć człowieka to
    śmierć mózgu a nie serca.

    No to powiedz chorym, że na ich leczenie będzie tyle i tyle mniej,
    ale za to jak umrą to ich zgon zostanie potwierdzony z absolutną
    pewnością.
  • andnow2 23.02.10, 23:51
    0.9_procent napisał:

    > Oczywiście można przeznaczyć odpowiednie środki na potwierdzanie
    > zgonu w sposób jednoznaczny. Ale wtedy nie defibrylator tylko
    > EKG, a jeszcze lepiej EEG i angiografię mózgową, bo śmierć
    > człowieka to śmierć mózgu a nie serca.
    >
    > No to powiedz chorym, że na ich leczenie będzie tyle i tyle mniej,
    > ale za to jak umrą to ich zgon zostanie potwierdzony z absolutną
    > pewnością.


    Jak spojrzeć w oczy pacjentowi, który przeżył, mimo że nikt o to nie
    zabiegał?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • andnow2 23.02.10, 23:59
    0.9_procent napisał:

    > ...
    > Oczywiście można przeznaczyć odpowiednie środki na potwierdzanie
    > zgonu w sposób jednoznaczny. Ale wtedy nie defibrylator tylko
    > EKG, a jeszcze lepiej EEG i angiografię mózgową, bo śmierć
    > człowieka to śmierć mózgu a nie serca.
    >
    > No to powiedz chorym, że na ich leczenie będzie tyle i tyle mniej,
    > ale za to jak umrą to ich zgon zostanie potwierdzony z absolutną
    > pewnością.


    Czy śmierci dawcy organów nie stwierdza się w opisany przez
    Ciebie "absolutnie pewny" sposób?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 23:01
    andnow2 napisał:

    > Jak chciałbyś skanalizować tę dodatkową kasę za zmniejszenie
    liczby
    > mylnych stwierdzeń zgonu?

    To jest jakaś dodatkowa kasa? A ja myślałem, że tylko dodatkowe
    (niemałe) koszty by raz na trzy lata uniknięto pomyłki przy
    stwierdzaniu zgonu.
  • 0.9_procent 23.02.10, 23:04
    Jeśli ci się wydaje, że zapis EKG przechodzi z prawidłowego QRSa
    bezpośtrednio do linii izoelektrycznej to jesteś naiwny (co by mnie
    specjalnie nie zdziwiło).
  • loraphenus 23.02.10, 23:10
    0,9% litości.

    Komu, powtarzam komu chcesz wytłumaczyć cokolwiek? Nie wiesz, że prawdy
    objawiają się w najobiektywniejszych wesołowskich przesłankach?

    A wszystko inne to spisek siepaczy oblezonej twierdzy?

    Czy nie rozumiesz że nasz "prawnik" nie potrzebuje rozumieć róznicy miedzy
    resuscytacją a reanimacją (nawet w wikipedii jest)- podobnie jak nasz autorytet
    forumowy od znaczenia słowa idolka a fanka.

    Liczą się tylko najobiektywniejsze przesłanki. Te podwarszawskie, wiejskie, z
    płowieckiej.

    Jak sam napisałeś - dla chcącego nic trudnego- a google i wikipedia czeka i
    czeka ...
  • 0.9_procent 23.02.10, 23:36
    Po raz kolejny muszę przyznać Ci rację.
    Dyskusja z nieomylnymi na forum to typowa walka z wiatrakami.
  • loraphenus 24.02.10, 00:13
    0.9_procent napisał:

    > Po raz kolejny muszę przyznać Ci rację.
    > Dyskusja z nieomylnymi na forum to typowa walka z wiatrakami.

    Elektrowóz, jakich na torach polskich kolei pełno, jest zasilany prądem 3000V
    (stałym).

    Czy na podstawie najobiektywniejszych z obiektywnych przesłanek, tutaj, na
    forum, powstałych od naszych macgyverów z podwarszawskich miejscowości, drogi
    solutio- nie wyobrazisz sobie takiej sytuacji?

    Nasz najobiektywniejszy przesłankator pewnego dnia opuści podwarszawską wieś i
    uda się w podróż koleją SKM z Wesołej do Rembertowa. Zeby zagłuszyć głosy
    najobiektywniejszych przesłanek - będzie słuchał muzyki z Discmana.

    no i bach - na tory spadnie gałąź, nie pod naporem śniegu -tylko w wyniku spisku
    siepaczy twierdz oblężonych.

    Ale - dla chcącego nic trudnego - nasz najobiektywniejszy przesłankator -
    wyciągnie z aktówki - gdzie obok dowodów na spiski siepaczy twierdz oblężonych -
    będzie miał przetwornicę i prostownik.

    Nasz specjalista najzacniejszy, wyciągnie baterie z discmana i zapewni prąd dla
    kolejki SKM. A pozostali, pod wpływem geniuszu najobiektywniejszych z
    obiektywnych przesłankatorów, w kolejce podadzą sobie ręce i będą tańczyć kumarangę.

    bo chcieć to móc
    - nie pamiętasz postów o tragedii iw Kępnie, naszego
    "prawnika" eksperta od spraw ratownictwa, od mocy i wydajności ECMO


    A to,. że nasz wiejski "prawnik" nie potrafi znaleźć w google podstawowych słów
    to tylko urojenia siepaczy twierdz oblężonych. Tak się tylko Tobie wydaje.
    Jesteś w spisku i nie masz o niczym pojęcia.



  • slav_ 21.02.10, 21:51
    >Re: Dziwne, że to "społeczne poczucie sprawiedliw> definiowane jest na >tym forum głównie przez lekarzy; w tym wątku
    > przez Ciebie, pct3 i slav_a.

    Czy aby na pewno przez nas?

    kilka cytatów (pisownia oryginalna):

    20.02.2010 16:00
    ~jana z Z.
    I Tylko pieniadz sie liczy, czlowiek jest niczym,takich przypadkow jest wiecej,bo coz my mozemy zrobic nedzne dziadki,pozostaje tylko jedno powiedziec,zwolnic zabrac jej prawa i zeby taki przypadek spotkal jej bliskich,pozdrawiam przyjaciolke tej pani niech walcza.jestem emerytka i nie wiem co w zyciu moze sie przydazyc.

    20.02.2010 14:58
    ~Renia
    Masakra!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Tacy lekarze istnieją????
    Ta Pani powinna sama złożyć rezygnacje z pracy!!!!!
    Albo ludzie powinni wywieść ją na taczkach
    To jest skandal, psuje opinie wszystkim lekarzom z naszego kraju!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ciekawe ile osób już żywcem pochowała pracując w tylu placówkach.... strach pomyśleć nawet....

    20.02.2010 18:15
    ~polakmały
    Taki lekarz to hańba dla polskiej medycyny.Izby lekarskie i niezawisłe sądy powinny pozbawić takiego konowała praw wykonywania zawodu dożywotnio, dla ochrony społeczeństwa. Ale czy tak się stanie zobaczymy.To kolejny efekt polskiej reformy zdrowia opracowany prze panią minister zdrowia ,też lekarza.

    20.02.2010 15:06
    ~........
    Zgadzam się !!!
    Dyrekcja Szpitala powinna wyciągnąć z tego wnioski....
    Ta kobieta powinna stanąć przed sądem i dostać najsurowszą karę..
    Co ona zrobiła rodzinie???? naraziła ich na cierpienie:(
    Współczuć tylko pozostaje owej rodzinie (powinniście Państwo wystąpić o odszkodowanie)
    a Pani pseudo lekarz powinna zastanowić się czy może lepiej zamiast lekarza zostać np. aktorem ...
    brak mi słów

    To nie lekarz, (1)
    20.02.2010 11:34~bibo
    To kretyn. Przecież stwierdzenie zgonu dla anestezjologa to podstawa. Jak ona może nadal mieć prawo wykonywania zawodu!

    Zgon !!!! a osoba żyje!!!! skandal (4)
    20.02.2010 20:28~beata
    zgadzam się z tym ze każdy się myli...
    ale zawód lekarza, powinien być nie omylny
    życie ludzkie leży w ich rękach...
    to im powierzamy nasze życie...
    czy koś z nas chciał by trafić do takiego lekarza???
    ja z pewnością NIE


    lekarz stwierdził zgon, a on ..... (1)
    20.02.2010 21:12~betty
    To przerażające, jak można dopuścić do pracy kogoś, kto przez 24 godziny pracuje non stop i tak w kółko przez cały miesiąc, rok, i... lat. Jak dobrze rozumiem, to płaci się jej również za wypoczynek, bo przecież kiedyś musi sie zdrzemnąć!!!, ile nas podatników kosztuje 1 godzina snu takiego lekarza, a może lekarzy??? ile złych diagnoz taki zapracowany i przemęczony lekarz postawił?, a być może i przyczynił się do ludzkiego cierpienia czy nawet prawdziwego zgonu!!!! Boże mam wrażenie, że żyję w jakimś okropnym świecie, gdzie mamona całkiem zaślepia - a do grobu wystarczy tylko trumna i jeden ciuch!!! , więc po co tak się zacharowywać, robiąc krzywdę innym



    Musze przyznać że najbardziej ujęłą mnie oburzenie że płaci się lekarzowi za drzemkę w pracy i troska o koszt takiej godziny.
  • slav_ 21.02.10, 22:36
    Re: Ale to cytaty nie z tego forum

    Co z tego?
    Czyżby reprezentatywne dla "społecznego poczucia sprawiedliwości" było tylko to
    forum?
  • andnow2 21.02.10, 22:44
    slav_ napisał:

    > Czyżby reprezentatywne dla "społecznego poczucia sprawiedliwości"
    > było tylko to forum?


    nie ma sensu, jeśli przypisujesz mi, czy innym Twoim forumowym
    adwersarzom poglądy wypowiedziane przez inne osoby na innym forum.


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • slav_ 21.02.10, 22:54
    > nie ma sensu, jeśli przypisujesz mi, czy innym Twoim forumowym
    > adwersarzom poglądy wypowiedziane przez inne osoby na innym forum.

    Jak to nie ma sensu? Przecież ja nie piszę o Twoich poglądach ani nie przypisuje
    Ci cudzych tylko o oczekiwaniach opinii publicznej - szerzej pojętej i
    reprezentowanej bogaciej na innych forach.
  • slav_ 21.02.10, 22:43
    Nie przeglądasz materiałów które linkujesz?
  • andnow2 21.02.10, 22:50
    slav_ napisał:

    > Nie przeglądasz materiałów które linkujesz?


    Ale skoro stanowi to dla Ciebie taki kłopot, to cofam moją prośbę o
    linka.


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • snajper55 22.02.10, 02:08
    No to skoro nie znasz tych komentarzy, to muszą być pod linkiem Cykorii.

    Zakładam, że teksty, które linkujesz znasz.

    S.
    --
    Forum Aquanet, tygrys6789: "Nikt w Polsce dna nie osiągnął ponieważ w Polsce dno
    nie istnieje. Są tylko różne poziomy nieba."
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • andnow2 05.03.10, 19:54
    0.9_procent napisał:

    > Re: mocno radykalne te polskie doktory
    > Tak andnow, jak widać:
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,305,108073729,108182618,Biegli.html


    no i raczej trudno mnie zaliczyć do apologetów wymuszania wyłącznie
    normą karną pożądanych zachowań społecznych, tym niemniej uważam, że
    pobłażanie biegłym, którzy sprzeniewierzyli się zasadom
    niezależności i fachowości w państwie prawa nie powinno mieć miejsca
    i w tym sensie zgadzam się z poglądem o celowości odbierania im,
    może niekoniecznie od razu prawa wykonywania zawodu lekarza, ale z
    pewnością uprawnień biegłego.



    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 05.03.10, 21:23

    „...powinien by pozbawiony prawa wykonywania zawodu, byc moze na
    zawsze.”
    Chyba dość jednoznacznie napisane.


    > uważam, że
    > pobłażanie biegłym, którzy sprzeniewierzyli się zasadom
    > niezależności i fachowości w państwie prawa nie powinno mieć
    miejsca
    > i w tym sensie zgadzam się z poglądem o celowości odbierania im,
    > może niekoniecznie od razu prawa wykonywania zawodu lekarza, ale z
    > pewnością uprawnień biegłego.

    Idąc tym tropem proponuję odsuwać od zawodu sędziów, których wyroki
    zostały uchylone w sądach wyższej instancji.
    Należałoby się także zastanowić nad prokuratorami, adwokatami, czy
    radcami prawnymi, którzy przegrali w sądach prowadzone przez siebie
    sprawy.


    Bardzo mi się podoba ocena biegłych przez adwokatów -
    zainteresowanych w końcu uzyskaniem odszkodowania. Prosta jak
    parasol.
    Biegły wydał korzystną dla nich opinię – znaczy jest „Rzetelny,
    wiarygodny, uczciwy.”

    Wydał opinię, która jest dla nich niewygodna – „solidarny ze
    swoim środowiskiem. Lojalny z grupą zawodową.”
    Po prostu piękne.
    Ale taki schemat widać także wyraźnie na forum.
  • 1951b 05.03.10, 23:22
    0.9_procent napisał:

    "Bardzo mi się podoba ocena biegłych przez adwokatów - zainteresowanych w końcu uzyskaniem odszkodowania.
    Prosta jak parasol.
    Biegły wydał korzystną dla nich opinię – znaczy jest „Rzetelny,
    wiarygodny, uczciwy.”

    Wydał opinię, która jest dla nich niewygodna – „solidarny ze
    swoim środowiskiem. Lojalny z grupą zawodową.”
    Po prostu piękne."

    Oczywiście nie masz nic do powiedzenia na temat oceny opinii biegłych przez lekarzy.
    Opinia korzystna dla lekarza - biegły bardzo dobry, oj taki dobry, że lepszego ze świecą by szukać.
    Opinia niekorzystna dla lekarza, no to taki biegły na 100% nie potrafi pisać opinii, oj nie potrafi, nawet snajper już o tym wie.

    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • 0.9_procent 06.03.10, 07:47
    Widzę, że poza patentem na prawdę masz jeszcze patent na
    jasnowidzenie. Nooo, gratulacje.
  • 1951b 07.03.10, 04:30
    0.9_procent napisał:
    "Widzę, że poza patentem na prawdę masz jeszcze patent na
    jasnowidzenie. Nooo, gratulacje"

    Nie mam patentu na prawdę, ale nie chcę być oszukiwana, czy tak
    trudno to zrozumieć?
    Nie trzeba być jasnowidzem aby wiedzieć, że niczego zaskakującego na
    temat oceny opinii biegłych przez lekarzy nie napiszesz.

    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • 0.9_procent 07.03.10, 12:15
    1951b napisała:


    > Nie mam patentu na prawdę, ale nie chcę być oszukiwana, czy tak
    > trudno to zrozumieć?

    Nie mam patentu naprawdę, ale jeśli coś się różni od mojego
    zdania/poglądu to jest oszustwem, zmową lekarzy, zamiataniem pod
    dywan, kesonem i czym tam jeszcze. Wiemy, wiemy, niedawno to
    udowadniałaś.

    > Nie trzeba być jasnowidzem aby wiedzieć, że niczego zaskakującego
    na
    > temat oceny opinii biegłych przez lekarzy nie napiszesz.

    Ależ oczywiście. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć co
    napiszę (w przyszłości). Przecież to powszechnie wiadomo.
  • 1951b 07.03.10, 22:27
    0.9_procent napisał:
    "Nie mam patentu naprawdę, ale jeśli coś się różni od mojego
    zdania/poglądu to jest oszustwem, zmową lekarzy, zamiataniem pod
    dywan, kesonem i czym tam jeszcze. Wiemy, wiemy, niedawno to
    udowadniałaś."

    Ano niedawno udowodniłam jak wygląda z tobą "dyskusja" na temat
    błędów lekarskich. Jako lekarz niewiele miałeś do powiedzenia.
    Nie warto nawet przypominać co pisałeś.

    0.9_procent napisał:

    "Ależ oczywiście. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć co
    napiszę (w przyszłości). Przecież to powszechnie wiadomo."

    Oczywiście, że nie trzeba być jasnowidzem aby wiedzieć. Przecież
    wszystkim wiadomo co będziesz pisał na temat błędów lekarskich.


    ------------------------------------------------------------------
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • 0.9_procent 07.03.10, 23:01
    1951b napisała:


    > Nie warto nawet przypominać co pisałeś.

    Oczywiście, że nie warto. I tak nie zrozumiesz, zaślepiona swoją
    nienawiścią i poczuciem racji bez względu na fakty. Więc szkoda
    zachodu.

    > Oczywiście, że nie trzeba być jasnowidzem aby wiedzieć. Przecież
    > wszystkim wiadomo co będziesz pisał na temat błędów lekarskich.

    Acha. Tym bardziej, że mowa była o biegłych a nie o błędach. Jedno i
    drugie na „b”, więc się biedulce pomyliło...
  • 1951b 08.03.10, 22:29
    Skoro nie potrafisz tak trochę bardziej merytorycznie, to wypada zakończyć wymianę zdań, zanim zejdzie do poziomu linoleum. EOT
    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • 0.9_procent 09.03.10, 10:03
    Bo merytorycznie jest wyłącznie wtedy, gdy się potwierdza twoje
    zdanie.
    Dlaczego nie jestem zaskoczony.
  • andnow2 06.03.10, 10:15
    0.9_procent napisał:

    > > pobłażanie biegłym, którzy sprzeniewierzyli się zasadom
    > > niezależności i fachowości ...


    To jest cytat z mej wypowiedzi.

    Widzisz w nim słowo o opinii odmiennej od oczekiwań strony?! Ja nie
    chcę usuwać biegłych za odwagę formułowania odmiennych poglądów,
    tylko za sprzeniewierzenie się zasadom niezależności i fachowości.



    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 06.03.10, 11:19
    Czy sędzia, którego wyrok został podważony w sądzie wyższej
    instancji nie sprzeniewierzył się przypadkiem się zasadom
    niezależności i fachowości?

    Jeśli nie, to z czego wynikają zupełnie odmienne wyroki oparte na
    tym samym materiale dowodowym?


    andnow2 napisał:

    > Gubi Ciebie Twój radykalizm myślowy(zerojedynkowy)

    Acha. Myślenie typu niepowodzenie leczenia, powikłanie, zgon
    pacjenta = błąd lekarza
    prezentowane wielokrotnie na tym
    forum
    zapewne nie jest radykalizmem myślowym (zerojedynkowym)

  • radeberger 06.03.10, 13:11
    to nie radykalizm myślowy, tylko tzw. obiektywne przesłanki.. (czy jakoś tak - co za różnica czym trują dupę)
    --
    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

    Odi profanum vulgus et arceo.
  • igor14141 07.03.10, 12:07
    0,9 procent-jestes blisko prawdy.
    Sędziowie również popełniają błędy.Czy słyszałeś o przestępstwach sadowych tj
    popełnianych przez sedziego na sali sądowej.Czy słyszałeś ,czy znasz przypadkiw
    kyórym sedzia poniósł odpowiedzialność karną za takie przestępstwo?/

    W k.pknie ma takiej instytucji jak przestępstwo popełnione przez sędziego w
    trakcie procesu sądowego.
    Praktycznie sędziowie sa bezkarni.

    Wsród kilkudzieśieciu pozycji,które opisuje przypadki uchybień sądu dające
    podstawę do wystapienia o kasację,próżno szukać takich jak przestępstwo
    popełnione przez sędziego.Nawet jak się uda złożyć wniosek o kasacje,to i tak
    marne szanse na sukces,gdyż k.p.k wyrażnie mówi,że mamy wykazać,iz sędzia wydał
    wyrok z rażącym naruszeniem prawa.
    Sr,SO<SN-to ta sama firma,są praktycznie sędziami we własnej sprawie.Tak jest i
    z SL,to pacjent ma udowodnić że był żle leczony,lub został popełniony błąd lekarski.
    Analogia podobieństw aż nadto wymowna i jedni i drudzy mogą nam niezle
    zaszkodzić w życiu...
  • 0.9_procent 07.03.10, 21:08

    1. To winę się udowadnia a nie niewinność – przynajmniej w
    cywilizowanym świecie.
    2. Od tego są możliwości zaskarżenia wyroku do sądów wyższej
    instancji by z nich korzystać.
    3. Pisanie o przestępstwie sądowym w przypadku odmiennego wyroku w
    sądzie wyższej instancji jest takim samym nadużyciem, jak pisanie o
    zmowie w sądach lekarskich. To jest właśnie 'książkowy przykład'
    zerojedynkowego radykalizmu myślowego.
    Gratuluję igor!
  • snajper55 21.02.10, 16:38
    0.9_procent napisał:

    >
    > Powinni.
    >
    > A później spalić na stosie razem z rodziną.
    > A miejsce po stosie zaorać.

    A na zaoranym postawić Pomnik Nieznanego Pacjenta, pod którym delegacje i goście
    z za granicy różnych organizacji składaliby wieńce.

    S.
    --
    Forum Aquanet, tygrys6789: "Nikt w Polsce dna nie osiągnął ponieważ w Polsce dno
    nie istnieje. Są tylko różne poziomy nieba."
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • cccykoria 21.02.10, 19:02
    snajper55 napisał:

    > 0.9_procent napisał:
    >
    > >
    > > Powinni.
    > >
    > > A później spalić na stosie razem z rodziną.
    > > A miejsce po stosie zaorać.
    >
    > A na zaoranym postawić Pomnik Nieznanego Pacjenta, pod którym
    delegacje i gości
    > e
    > z za granicy różnych organizacji składaliby wieńce.
    >
    > S.

    ...i oczywiscie na pomniku powinny byc dane z imienia i
    nazwiska autora(nie nick ,bo nick wiadomo sa rozne
    skojarzenia z procentem)) tak glupawego " pomysLu";P

    Dlaczego nieznanego snajper?


    --
    Najbardziej boli to, w co sie uwierzyło, a co stało się kłamstwem...
    Czyste sumienie wynika przeważnie ze słabej pamięci...

    Największym darem dla kłamcy jest ufność niewinnych.
  • 0.9_procent 21.02.10, 20:17

    Hmmmm.
    „Propozycje” dożywotnego pozbawienia prawa wykonywania zawodu,
    wieloletniego więzienia, kary finansowej przewyższającej
    wielokrotnie dochód lekarza w czasie całego życia zawodowego za
    niemal każde przewinienie lekarza podawane wielokrotnie na forach
    nie są głupie.
    Głupie są wtedy, gdy lekarz podchwyci pomysł i nieco go
    podkoloryzuje.

    Gdy pct3 napisał, 19.02.10, 15:08
    forum.gazeta.pl/forum/w,305,107502716,107548814,Re_kolejne_cudowne_zmartwychwstanie_.html
    że błędne rozpoznanie zgonu to w medycynie nic nowego, bo nie jest
    to ani problem wyłącznie naszych czasów, ani problem wyłącznie
    polskich lekarzy (co jest łatwe do sprawdzenia, wystarczy poszukać w
    googlach)
    cccykoria zdobyła się tylko na: "Zero reakcji ze strony dr"
    20.02.10, 23:39
    forum.gazeta.pl/forum/w,305,107502716,107617097,Re_Zero_reakcji_ze_strony_dr.html


    Gdy ja ‘pociągnąłem sobie łacha’ z wielokrotnie wyrażanych na forum
    oczekiwań, cccykoria poczuła się wywołana do tablicy, by po raz
    kolejny błysnąć intelektem.
    Gratuluję cccykoria! Nigdy nie zawodzisz.
  • cccykoria 21.02.10, 20:25
    Ja zrobilam dokladnie to samo vice versa.

    Jak to lecialo:)?"pociągnąłem sobie łacha" ciekawe ,
    ciekawe "wyrazenie":-) ,juz zapisuje w kajeciku:)
    --
    Najbardziej boli to, w co sie uwierzyło, a co stało się kłamstwem...
    Czyste sumienie wynika przeważnie ze słabej pamięci...

    Największym darem dla kłamcy jest ufność niewinnych.
  • 0.9_procent 21.02.10, 20:27
    Zapisz, przyda ci się. Możesz dopisać do "można".
  • cccykoria 21.02.10, 20:30
    0.9_procent napisał:

    > Zapisz, przyda ci się. Możesz dopisać do "można".

    Wiesz co ,te mozna sobie daruje:-)


    --
    Najbardziej boli to, w co sie uwierzyło, a co stało się kłamstwem...
    Czyste sumienie wynika przeważnie ze słabej pamięci...

    Największym darem dla kłamcy jest ufność niewinnych.
  • snajper55 22.02.10, 02:05
    cccykoria napisała:

    > Dlaczego nieznanego snajper?

    Ponieważ jego nazwisko wraz z ciałem beton lekarski zamiótł pod dywan
    wyściełający oblężoną twierdzę.

    S.
    --
    Forum Aquanet, tygrys6789: "Nikt w Polsce dna nie osiągnął ponieważ w Polsce dno
    nie istnieje. Są tylko różne poziomy nieba."
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 1951b 23.02.10, 01:43
    snajper55 napisał:

    "A na zaoranym postawić Pomnik Nieznanego Pacjenta, pod którym delegacje i goście z za granicy różnych organizacji składaliby wieńce"

    Dowci(du)pny jesteś i jak zawsze gotowy stanąć po stronie skrzywdzonych lekarzy.
    To przecież normalne, że pacjenci nie potrafią się zachować, no nie?
    W momencie, kiedy lekarka stwierdziła zgon, „stary babiszon” powinien z godnością odejść z tego świata a nie kurczowo trzymać się życia i narażać na stres przepracowaną lekarkę.
    No, ale widzę, że ci się snajper radykalnie zmieniły poglądy i teraz chcesz stawiać pomnik pacjentowi, bo jeszcze nie tak dawno to chciałeś głowy odcinać.

    Napisałeś, tak cytuję:

    „Można na przykład, przed wysłaniem ciała do kostnicy, oddzielać głowę od ciała. Ten sposób daje nam pewność, iż taki przypadek już nigdy się nie powtórzy."

    A może lepiej byłoby, aby lekarze jeżdżący karetkami używali aparatów do EKG, bo karetki zostały wyposażone w te aparaty nie dla ozdoby, tylko w konkretnym celu.
    Jak się nie robi EKG w miejscu wezwania, to można stwierdzić zgon żywej osoby lub nie rozpoznać „bardzo niecharakterystycznego” zawału.
    Powinieneś o tym pamiętać forumowy dowcipnisiu, bo zamiast pomnika na zaoranym dla nieznanego pacjenta trzeba będzie postawiać na cmentarzu pomniki znanym pacjentom.

    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • kzet69 23.02.10, 22:41
    1951b napisała:
    „stary babiszon”

    to twoje autorskie dzieło... świadczy o szacunku dla starości...
  • andnow2 23.02.10, 22:54
    kzet69 napisał:

    > 1951b napisała:
    > „stary babiszon”
    >
    > to twoje autorskie dzieło... świadczy o szacunku dla starości...


    Art. 65 § 1 K.c. stanowi, iż oświadczenie woli należy tak tłumaczyć,
    jak tego wymagają ze względu na okoliczności, w których złożone
    zostało, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje.

    Posiadam graniczące z pewnością przekonanie, że zgodnie z tą regułą
    wykładni oswiadczeń woli, użycie przez 1951b określenia „stary
    babiszon” nie wynikało z braku szacunku dla starości, a wręcz
    przeciwnie.


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • loraphenus 23.02.10, 23:03
    andnow2 napisał:

    > Posiadam graniczące z pewnością przekonanie, że zgodnie z tą regułą
    > wykładni oswiadczeń woli, użycie przez 1951b określenia „stary
    > babiszon” nie wynikało z braku szacunku dla starości, a wręcz
    > przeciwnie.
    ---

    super, a kogo interesują graniczące z pewnością przekonania naszego "prawnika" z
    podwarszawskiej wsi?

    Ja na przykład mam graniczące z pewnoscią przekonania, drogą kontaktów z
    warszawską palestrą, do czego zdolni byli niektórzy studenci prawa aby paszport
    na zachód za komuny dostać ?

    i co z tego ?

  • andnow2 23.02.10, 23:44
    loraphenus napisał:

    > ...
    > Ja na przykład mam graniczące z pewnoscią przekonania, drogą
    > kontaktów z warszawską palestrą, do czego zdolni byli niektórzy
    > studenci prawa aby paszport na zachód za komuny dostać ?
    > ...


    zakładając przyzwolenie Snajpera, opisz proszę, co Tobie leży na
    sercu, jeśli miałoby to mieć dla Ciebie walor terapeutyczny, czemu
    nie?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 1951b 24.02.10, 01:41
    Andnow napisał:

    Posiadam graniczące z pewnością przekonanie, że zgodnie z tą regułą
    wykładni oswiadczeń woli, użycie przez 1951b określenia „stary
    babiszon” nie wynikało z braku szacunku dla starości, a wręcz
    przeciwnie.

    Masz całkowitą rację Andnow, to określenie wcale nie oznacza w tym przypadku
    braku szacunku dla starszych ludzi.
    To Słowo " babiszon" zapożyczyłam od Swana bo mi się bardzo podobał Jego post i
    uważam, że Swan również nie miał nic negatywnego na myśli.

    Autor: swan_ganz☺ 22.02.09, 13:56
    jak dla mnie ten artykuł dotyczy ewidentnego błędu w ocenia stanu
    pacjenta a wy użalacie się nad losem lekarza.... To co - pacjentka
    powinna była zejść z tego świata, żeby nieobniżać poczucia
    przydatności zawodowej tego lekarza z pogotowia ?

    Tia... głupi babiszon kurczowo trzymający się życia; zamiast odejść
    zg. z diagnozą z godnością to lekarzom życie utrudniają. Przecież i
    tak prędzej czy później pójdzie w stronę światła.. Po co ten upór?
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • igor14141 21.02.10, 12:16
    pct3,pewnie mnie miałeś na myśli,że nie odpisuję,już to robię,tylko znowu
    posypią sie inwektywy na moją głowę,a nie tam.
    Ptc3 sa pewne granice przy zatrudnianiu się,jeżeli u tej lekarki wzięła przewaga
    dorobkiewiczostwa--taki musiał być rezultat.
    Jak można pracować 24godziny na okrągło przeż tydzień?i więcej?wtenczas nie
    trudno o popełnienie błedu.

    W ilu miejscach ta lekarka pracowała,pięciu,sześćiu?Dyrektor szppitala
    przeprasza rodzinę,lekarka nie znajduje na to czasu..
    Nie jestem za tym żeby czołgać lekarzy,zbyt sobie was cenię,ale nie chcę żeby
    tacy lekarze leczyli!
    Dobry lekarz to-wiedza-etyka-wypoczynek.
    w każdej karetce jest ekg-można je było wykonać.
    Nie tłumaczże lekarz w karetce ma tylko stetoskop,,
    Zgadzam się z Toba że zgon łatwiej stwierdzić w szpitalu.
    Ulekarki widocznie górę wzieła rutyna i przemęczenie.
    współczuję rodzinie,ale dalsza postawa lekarki wzbudza we mnie negatywne
    emocje..Ityle.
  • pct3 21.02.10, 12:27
    zgadzam się co do karetki, akcentowałem problem stwiedzania zgonu w
    domu przez innych lekarzy.
    Co z tym zrobić? Jak Ty (i inni) oceniasz (oceniacie) pomysł
    rezygnacji ze "stwierdzenia zgonu" w domu i ograniczenia tego do
    rozpoznania "podjerzenia zgonu" z następową obserwacją kilkugodziną
    +ekg+eeg w specjalnej placówce "weryfikacji zgonu"?

  • andnow2 23.02.10, 18:13
    pct3 napisał:

    > ...
    > Co z tym zrobić? Jak Ty (i inni) oceniasz (oceniacie) pomysł
    > rezygnacji ze "stwierdzenia zgonu" w domu i ograniczenia tego do
    > rozpoznania "podjerzenia zgonu" z następową obserwacją
    > kilkugodziną +ekg+eeg w specjalnej placówce "weryfikacji zgonu"?


    Czy gdzieś na świecie istnieje już coś takiego?

    Ja jestem sceptykiem takiego pomysłu, bowiem celem pomocy medycznej
    jest dostarczenie jej jak najszybciej i to osobie jeszcze żyjącej, a
    nie przekonywanie, że nie ma co udzielać komuś pomocy, bo z
    pewnością nie mógł przeżyć.


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • 0.9_procent 23.02.10, 20:24
    To jest bez sensu z ekonomicznego punktu widzenia. Zamiast wydawać
    pieniądze na leczenie chorych wydawało by się znaczne sumy na
    jednoznaczne potwierdzenie zgonu.
  • pct3 06.03.10, 12:58
    tak, to jest ekonomicznie nieuzasadnione.
    Zatem, skoro uznajemy takie punkty "pewnego stwierdzenia zgonu" za nieuzasadnione, to uprzejmie proszę uznać za oczywiste przypadki pomyłek w stwierdzaniu zgonu, zwłaszcza w domach pacjentów.

    Nie chodzi mi o ewidentne błędy. Nie chodzi mi o wypisywanie aktów zgonu bez nawet oglądania zwłok, albo po właśnie jedynie ich "oglądnięciu".

    Chodzi mi o przypadki takie jak opisywane: doświadczona anestezjolożka itd. Nie wierzę żeby nie zbadała. Po prostu po iluś tam latach trafiła na statystycznie bardzo rzadki maksymalnie zdradliwy "letarg".

    Jeżeli odmawiamy powstania placówek wyposażonych tak by jednoznacznie stwierdzić zgon, to resztki przyzwoitości nakazują pogodzić się z marginesem błędów przy stwierdzaniu ich o 2 w nocy, w pokoju oświetlonym żarówką 40 watową, u 90 letniej schorowanej pacjentki.

  • slav_ 21.02.10, 13:22
    > W ilu miejscach ta lekarka pracowała,pięciu,sześćiu?Dyrektor szppitala
    > przeprasza rodzinę,lekarka nie znajduje na to czasu..

    Pewno przeprasza ten sam dyrektor który wcześniej "zachęcał" tę lekarkę do zmiany zatrudnienia z etatu na "kontrakt" który to likwiduje ograniczenia czasu pracy i "likwiduje" braki anestezjologów (ci co są mogą pracować bez ograniczeń czasowych) i pozwala lekarzowi "więcej zarabiać".
  • cccykoria 21.02.10, 11:47
    Jaka prawda? Jaka nagonka? Dzieki mediom ,ktore takie sprawy
    naglasniaja ,dowiadujemy sie ,czy to jest zle? czy to "
    tajemnica lekarska"?

    Opisywalam kiedys jak bylam w szpitalu przy zgonie
    babci ,przy ktorej byla corka i wnuczka ,ktora byla
    pielegniarka przy anestezjologu i jak sie zachowala? Wpadla
    w "szok" i prosila dr ,aby zrobil ekg.Oczywiscie zrobil to
    z WIELKA LASKA.Wtedy tego nie rozumialam ,dlaczego ekg?
    dzisiaj wiem...

    Juz w szkolach na kursach pierwszej pomocy ucza dzieci jak
    postepowac z ofiarami wypadku itp i to b. dobrze ,my starsze
    pokolenie nie mielismy szans....
    --
    Najbardziej boli to, w co sie uwierzyło, a co stało się kłamstwem...
    Czyste sumienie wynika przeważnie ze słabej pamięci...

    Największym darem dla kłamcy jest ufność niewinnych.
  • andnow2 22.02.10, 09:45
    pct3 napisał:

    > mam pytanie.
    > czy ktoś z szanownych krytykantów stwierdzał kiedyś zgon?
    > ...
    > Postęp medycyny nie ma tu nic do rzeczy w przypadku lekarza
    > wzywanego do domu (nie mówię o pogotowiu), posiadającego słuchawki
    > i nic poza tym.


    Pomyłki w stwierdzaniu zgonu omawiane dotychczas na tym forum
    dotyczą akurat lekarzy pogotowia ratunkowego przybyłych na miejsce
    zdarzenia karetkami dysponującymi aparaturą do EKG.

    Czy mógłbyś Ty lub któryś z kolegów lekarzy odpowiedzieć na moje
    zadawane już wielokrotnie pytanie, czy w takich okolicznościach
    badanie EKG przed stwierdzeniem zgonu jest w Polsce wymaganym
    standardem?


    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • andnow2 21.02.10, 12:48
    <script type="text/javascript"
    src="http://ipla.tv/templates/iplatv/wklejki/js.js"></script>
    <div id="div-3beba8ba6ce849569cfb5b88f2404b03"></div>
    <script type="text/javascript">
    embedIplaTrailer("3beba8ba6ce849569cfb5b88f2404b03");
    </script>




    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • cccykoria 20.02.10, 23:39
    przeciez to nie dotyczy ich rodzin i w ogole sie nie
    wstydza ,co robia inni dr idac na latwizne.Dla rodziny
    wielki dramat ,dzieki przyjaciolce i dr spotkanemu na ulicy
    kobieta zyje.Jakie rokowania? tego nikt nie wie.Te 2
    godziny napewno mialy wplyw na jej stan !A Pani dr dalej
    pracuje 24 h ,a rzekomo miala byc zwolniona .Zenada
    --
    Najbardziej boli to, w co sie uwierzyło, a co stało się kłamstwem...
    Czyste sumienie wynika przeważnie ze słabej pamięci...

    Największym darem dla kłamcy jest ufność niewinnych.
  • snajper55 21.02.10, 16:40
    "Miałem trzy lata, gdy umarłem na ospę. Lekarz w szpitalu stwierdził zgon. W
    domu leżałem już w otwartej trumnie, pastor się modlił za moją duszę. Nagle
    wpadła moja matka chrzestna, która mnie bardzo kochała. Rzuciła się na trumnę, a
    ja kichnąłem i zacząłem płakać."
    wyborcza.pl/1,75480,7569483,Bozydar_Okey.html

    Swoją drogą bardzo ciekawy artykuł.

    S.
    --
    Forum Aquanet, tygrys6789: "Nikt w Polsce dna nie osiągnął ponieważ w Polsce dno
    nie istnieje. Są tylko różne poziomy nieba."
    Forum o Nasza-klasa.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.