Dodaj do ulubionych

zarobki lekarskie po nowemu....odgrzany temat

06.07.10, 23:01
brutto czy netto?
Edytor zaawansowany
  • oby.watel 06.07.10, 23:18
    Od ściany do ściany. Albo się należy wszystko, albo nic. To jakaś paranoja. Ale
    to chyba jest reakcja na pazerność - coś za coś.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • practicant 06.07.10, 23:40
    " Lekarze bez specjalizacji na umowie o pracę zarabiali w ub. roku
    średnio 5,3 tys. zł, a na kontrakcie 7,5 tys. zł."

    ...az sie zaksztusilem,jak to przeczytalem.Wszystko sie zgadza,tylko to
    place brutto,z wliczonymi dyzurami.Dla wszystkich madrali-ja
    proponuje,zebyscie pospedzali w swoich firmach dodatkowo powiedzmy po
    48 godzin tygodniowo-to raptem weekend,a niewielu sposrod moich kolegow
    z pracy tylko w sam weekend ma przerwe niedluzsza niz 12h...
  • practicant 06.07.10, 23:50
    Swoja droga,w tym tempie za rok dowiem sie,ze powinienem zarabiac 20k
    pln.Tylko bawi mnie jedna rzecz:
    "lekarze bez specjalizacji":
    -stazysci-pensja wyznaczona przez panstwo,1400pln na reke.
    -rezydenci-pensja wyznaczona przez panstwo,2200pln na reke.
    -robiacy specjalizacje z etatu-roznie,zwykle kolo 2000pln na
    reke,rzadko powyżej 3000pln

    Naprawde,jestem ciekaw,skad te "srednie" kwoty 5,3tys pln,czy 7,5tys
    pln-skoro szanowny pan redaktor pisze o umowie o dzielo-zatem jednym
    etacie szpitalnym...:)
  • oby.watel 07.07.10, 12:08
    > ...az sie zaksztusilem,jak to przeczytalem.Wszystko sie
    > zgadza,tylko to place brutto,z wliczonymi dyzurami.Dla wszystkich
    > madrali-ja proponuje,zebyscie pospedzali w swoich firmach
    > dodatkowo powiedzmy po 48 godzin tygodniowo-to raptem weekend,a
    > niewielu sposrod moich kolegow z pracy tylko w sam weekend ma
    > przerwe niedluzsza niz 12h...

    > CHCE,aby dobry lekarz mial mozliwosc dobrego zarobku.Obecnie nie
    > ma takiej mozliwosci,wszyscy zarabiamy ogolnie rzecz biorac te
    > same-male-pieniadze i konieczne jest dorabianie mniej lub bardziej
    > kosmiczna dla pospolstwa liczba nadgodzin,zeby przezyc.

    Hej, premierze! Pani Kopacz! Partio i opozycjo. Pan doktór chce! On tak to
    rozumie: "reformy i kapitalizm to zaspokojenie moich zachcianek." Stąd wniosek
    prosty - żadnej prywatyzacji, bo kto spełni zachcianki? Prywatny właściciel?
    Istnieje obawa, ze zapyta: "a co Pan umie?" A to ingerencja w prywatność i
    dyskryminacja. Poza tym prywaciarz nie wypłaci więcej niż ma i nie będzie w
    nieskończoność zadłużać placówki. Więc wznieśmy okrzyk wraz z practicantem:
    Niech żyje Polska Zjednoczona Służba Zdrowia i NFZ - przodująca siła zawodu!"

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • igor14141 07.07.10, 15:13
    Kontraktowiec bardziej przejęty?

    Ale dla zwolenników kontraktów nie liczą się tylko pieniądze, ale także stosunek
    do pracy. Chirurg na kontrakcie nie miga się od operacji, chirurgowi na etacie
    czasami jest wszystko jedno.

    Prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, w którym
    wszyscy lekarze, a także część pielęgniarek pracuje na kontraktach, przekonuje:
    - Lekarz na kontrakcie czuje się bardziej odpowiedzialny za los swojego
    pacjenta. Nie zlekceważy jego stanu i nie wyjdzie wcześniej do domu tylko
    dlatego, że wybiła pierwsza, ale zostanie, póki będzie mu potrzebny, bo takie
    wziął na siebie zadanie. Jeśli ktoś tego nie przestrzega, to trudno. Kontrakty
    zawieramy na rok i nie musimy przecież w nieskończoność ich przedłużać.
    Przyznaję, jak ktoś ma umowę o pracę, znacznie trudniej się go pozbyć.
  • igor14141 07.07.10, 15:19
    Cytat z artykułu linkowanego w poscie lorka!!
    Jezeli lekarze na kontraktach zajmują się pacjentem lepiej ,to bardzo proszę o
    więcej!
  • loraphenus 07.07.10, 19:29
    igor14141 napisał:
    > Jezeli lekarze na kontraktach zajmują się pacjentem lepiej ,to bardzo proszę o
    > więcej!

    a teraz głęboki oddech i www.google.com

    i w google wpisz hasełko overtreatment

    i przestudiuj wyniki.

    chcesz więcej ?
  • dr01 07.07.10, 20:05
    >
    > i w google wpisz hasełko overtreatment
    >
    > i przestudiuj wyniki.

    dlatego lekarz powinien pracować na kontrakcie a pacjent powinien ponosić
    (przynajmniej częściowo) finansowe koszty procedur. Jakbym nie płacił za wymianę
    klocków hamulcowych, to też bym je wymieniał na każdym przeglądzie niezależnie
    od zużycia. A jakoś tego nie robię.

    ---------------------------------------
    "sprawiedliwość ma się tak do sprawiedliwości społecznej, jak demokracja do
    demokracji socjalistycznej"
  • oby.watel 07.07.10, 20:15
    dr01 napisał:

    > Jakbym nie płacił za wymianę klocków hamulcowych, to też bym je
    > wymieniał na każdym przeglądzie niezależnie od zużycia. A jakoś
    > tego nie robię.

    Oczywiście co miesiąc odprowadzasz składkę przeznaczoną na remontowanie
    samochodu w ramach NFS (Narodowy Fundusz Samochodowy). Ale dobrowolnie i bez
    szemrania jeszcze dodatkowo za naprawy i za klocki płacisz.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • dr01 07.07.10, 20:23
    > Oczywiście co miesiąc odprowadzasz składkę przeznaczoną na remontowanie
    > samochodu w ramach NFS (Narodowy Fundusz Samochodowy). Ale dobrowolnie i bez
    > szemrania jeszcze dodatkowo za naprawy i za klocki płacisz.
    >

    ręce opadają....

    załóż partię polityczną, wygraj wybory i wprowadź taki fundusz dla napraw
    samochodów. Zobaczysz jak "poprawi się" jakość napraw i dostępność do tych napraw
    --
    ---------------------------------------
    "sprawiedliwość ma się tak do sprawiedliwości społecznej, jak demokracja do
    demokracji socjalistycznej"
  • oby.watel 07.07.10, 20:31
    dr01 napisał:

    > ręce opadają....
    >
    > załóż partię polityczną, wygraj wybory i wprowadź taki fundusz
    > dla napraw samochodów. Zobaczysz jak "poprawi się" jakość napraw
    > i dostępność do tych napraw

    A czemuż to ręce Ci opadają? Bo nie widzisz powiązania składki ze swoimi
    poborami? To czemu lekarze gardłują ze jej podniesieniem, skoro żadnego związku
    nie ma? A co do partii i funduszu na remonty samochodów - wybacz. Wystarczy
    jeden socjalistyczny moloch - służba zdrowia. Niech przynajmniej rynek
    samochodowy będzie normalny.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • dr01 08.07.10, 13:44
    Współpłacenie w Czechach całkiem nieźle wypaliło: redukcja wizyt, hospitalizacji
    i wezwań PR o ok. 30% przy niezmienionej śmiertelności. Opłaty niskie, rzędu 1-2
    pln wystarczyły do zmiany świadomości. Gdyby nie populiści, całkiem nieźle by to
    dalej działało.
    Uważam że pacjent powinien dopłacać do każdej procedury/świadczenia, np: 10%
    rzeczywistego kosztu, przy czym nie mniej niż 10 pln i nie więcej niż 200 pln.
    Wówczas za morfologię zapłacił by 10 pln, a za przeszczepienie szpiku
    (rzeczywisty koszt ponad 2 mln pln) 200 pln. Jakby po takiej procedurze dostał
    rachunek, na którym było by napisane ile zapłacił on, ile NFZ to by skończyło
    się pytanie "płacę składki i gdzie są moje pieniądze?"

    Współpłacenie za procedury zapoczątkowałoby regulację oddolną, która jest tak na
    prawdę najskuteczniejsza. Pacjent jak by miał zapłacić za badanie, to by się
    zapytał - do czego mu to potrzebne i lekarz musiałby to uzasadnić. Ograniczyło
    by to liczbę nieuzasadnionych badań i procedur

    Zmniejszenie liczby zgłoszeń do POZ, SOR itp pomogło by odmulić system - zamiast
    zajmować się zdrowymi w SORze, można by się dokładniej zająć chorym w stanie
    zagrożenia życia. Zmniejszyło by się obłożenie łóżek w szpitalach itd. Z
    wprowadzenia niewielkich i mało znaczących dla przeciętnego człowieka opłat
    uzyskano by ogromną redukcję kosztów leczenia. Nie chodzi o wyciąganie od ludzi
    pieniędzy, tylko o kwestię edukacyjną.

    Skończyłyby się tłumy w poczekalniach, łóżka na korytarzach i terminy za 6 mcy.
    Teraz brak współpłacenia i kolejki nakręcają tak na prawdę koniunkturę prywatnym
    placówkom. Wprowadzenie współpłacenia poprawiłoby dostęp naprawdę chorym do
    usług za niewielkie pieniądze.

    To lepsze niż darmocha "w bliżej nieokreślonej przyszłości".

    Osobiście jak dostanę zawału, to wolę żeby karetka która do mnie ma przyjechać
    była dostępna od razu, a nie na wyjeździe do pijaka czy katarku.

    Sam pamiętam z dyżuru w IP zgon 40 latka, którego przywiozła żona prywatnym
    samochodem (NZK w trakcie przejazdu) bo wcześniej 4 inne karetki z rejonu
    przywoziły bzdety i były zajęte. To ja musiałem rodzinie tego pana powiedzieć,
    że pacjent umarł bo inni ludzie wzywali pogotowie do bzdetów.

    Można spokojnie powiedzieć, że bez współpłacenia nie będzie żadnej reformy
    systemu ochrony zdrowia.

    Wprowadzanie jakichkolwiek reform bez wprowadzenia obowiązkowego współpłacenia
    można nazwać tylko i wyłącznie kręceniem się jak g. w przeręblu.
    ---------------------------------------
    "sprawiedliwość ma się tak do sprawiedliwości społecznej, jak demokracja do
    demokracji socjalistycznej"
  • oby.watel 08.07.10, 15:14
    Masz w 100% rację. Jedynie nie zgadzam się z końcówką:

    > Wprowadzanie jakichkolwiek reform bez wprowadzenia obowiązkowego
    > współpłacenia można nazwać tylko i wyłącznie kręceniem się jak g.
    > w przeręblu.

    Moim zdaniem wprowadzenie współpłacenia bez zreformowania, kompletnej zmiany
    całego systemu to - jak to zgrabnie ująłeś - wyłącznie kręcenie się jak g. w
    przeręblu.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • dr01 08.07.10, 15:19
    >
    > > Wprowadzanie jakichkolwiek reform bez wprowadzenia obowiązkowego
    > > współpłacenia można nazwać tylko i wyłącznie kręceniem się jak g.
    > > w przeręblu.
    >
    > Moim zdaniem wprowadzenie współpłacenia bez zreformowania, kompletnej zmiany
    > całego systemu to - jak to zgrabnie ująłeś - wyłącznie kręcenie się jak g. w
    > przeręblu.
    >

    ale to jest właśnie podstawa działania systemu - musi być oddolna bariera
    popytu. W tej chwili są to punkty odgórnie przydzielane przez urzędników, czasem
    kompletnie od czapy.
    Inną sprawą powinna być rezygnacja z wszelkich ryczałtów na rzecz opłat za
    konkretne świadczenia - w takim wypadku usługodawcy zależało by bardziej na
    jakości bo przekładało by się to na pieniądze. Zresztą tam gdzie to jest
    wprowadzone - np. w mojej działce działa ten system bardzo dobrze - mamy jeden z
    najlepszych systemów leczenia w zakresie kardiologii interwencyjnej w świecie.
    --
    ---------------------------------------
    "sprawiedliwość ma się tak do sprawiedliwości społecznej, jak demokracja do
    demokracji socjalistycznej"
  • oby.watel 08.07.10, 15:29
    dr01 napisał:

    > ale to jest właśnie podstawa działania systemu - musi być oddolna
    > bariera popytu. W tej chwili są to punkty odgórnie przydzielane
    > przez urzędników, czasem kompletnie od czapy.

    No właśnie. Prosty system, to więcej kasy na leczenie, na podstawowa
    działalność, a miej na zbędnych urzędasów. A regulowaniem popytu mogą się zająć
    sami lekarze ustalając ceny usług. Jesteś dobry, masz dużo klientów - ustalasz
    wyższą cenę wizyty. Ubezpieczyciel zwraca określona kwotę, resztę dopłaca
    pacjent. Do czego tu potrzebny NFZ?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • dr01 08.07.10, 15:53
    >Do czego tu potrzebny NFZ?

    wydaje mi się, że coś w rodzaju NFZ jest jednak potrzebne. Są terapie
    ekstremalnie drogie, dotyczące rzadkich, przewlekłych chorób, leczenia
    onkologicznego itp. Wydaje się że prywatne ubezpieczalnie będą robiły wszystko,
    żeby ubezpieczenie nie obejmowało takiego leczenia. Dlatego potrzebna jest albo
    odgórna regulacja co powinno wchodzić do pakietu minimalnego, albo oddzielna
    refundacja takich procedur przez fundusz państwowy. O czymś takim już myślano
    tworząc tzw koszyk, tyle tylko że żeby to miało sens, w tym koszyku powinno być
    absolutne minimum - tylko drogie leczenie ratujące życie i nic więcej. Pacjentów
    z takimi chorobami jest relatywnie niewiele, dlatego składka (jeżeli płaciłby
    każdy kwotowo tyle samo , niezależnie od tego czy rolnik czy np. szewc) była by
    niska. Za resztę płaciłby pacjent albo poprzez prywatne ubezpieczalnie albo z
    kieszeni - wedle woli. Nie da się jednak od razu przejść do takiego systemu ze
    względu na tzw prawa nabyte - dlatego należy zacząć od wprowadzenia
    obowiązkowego współpłacenia (jak już wspominałem powyżej - % ceny świadczenia
    ograniczone widełkami) w ramach usług refundowanych przez NFZ a potem dopiero
    ograniczyć refundację NFZ do zabiegów bardzo drogich.
  • dr01 08.07.10, 15:55
    oczywiście w takim systemie koszykowym jest ryzyko, że kolejne ekipy rządzące
    (demokracja to jednak dziadowski ustrój) będą chciały w ramach przypodobania się
    wyborcom dopisać do koszyka kolejne świadczenia aż do tego, co jest teraz -
    czyli wszystko za darmochę.
  • oby.watel 08.07.10, 16:47
    Rozumiem, że nie należy tykać tego patologicznego systemu ze względu na prawa
    nabyte (czyje?), a tylko do składki dorzucić obowiązkowe współpłacenie. Czyli
    zostawić wszystko tak, jak jest, a jedynie podnieść cenę. To nazywasz reformą?

    I tak to rozumiesz, że jak płacisz składkę, to to coś za co płacisz dostajesz za
    darmo? Czyli płacisz składkę (zwana abonamentem) za telefon i rozmawiasz
    powiedzmy przez godzinę za darmo. Albo oglądasz 135 programów za darmo płacąc
    tylko 50 zł miesięcznie...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • dr01 08.07.10, 18:03

    > Rozumiem, że nie należy tykać tego patologicznego systemu ze względu na prawa
    > nabyte (czyje?), a tylko do składki dorzucić obowiązkowe współpłacenie. Czyli
    > zostawić wszystko tak, jak jest, a jedynie podnieść cenę. To nazywasz reformą?
    >
    > I tak to rozumiesz, że jak płacisz składkę, to to coś za co płacisz dostajesz z
    > a
    > darmo? Czyli płacisz składkę (zwana abonamentem) za telefon i rozmawiasz
    > powiedzmy przez godzinę za darmo. Albo oglądasz 135 programów za darmo płacąc
    > tylko 50 zł miesięcznie...

    jestem realistą i mam świadomość, że nasze wspaniałe rządy - obojętnie z jakiej
    by nie były partii - nie wprowadzą od razu całkowitej reformy. Rozpoczęcie od
    współpłacenia poprawi funkcjonowanie systemu. I tak system w przypadku
    większości procedur jest niedofinansowany. Wystarczy porównać finansowanie
    systemów zdrowotnych w innych krajach. Współpłacenie nie ma na celu wyciągnięcie
    pieniędzy z pacjentów - trudno oczekiwać, by znaczące było 200 pln w przypadku
    procedury za wiele tysięcy pln, tylko ma na celu edukację świadczenioborców i
    powstrzymanie ich przed bezmyślnym korzystaniem ze świadczeń. A składkę można
    nawet obniżyć, jeżeli dorzucą się rolnicy - moim zdaniem powinni płacić tyle co
    przedsiębiorcy (233 pln /mc)
    --
    ---------------------------------------
    "sprawiedliwość ma się tak do sprawiedliwości społecznej, jak demokracja do
    demokracji socjalistycznej"
  • oby.watel 08.07.10, 18:18
    Doskonale zdajesz sobie sprawę, że w tym kraju (i nie tylko) najtrwalsze są
    prowizorki. Przykłady wprowadzenia rozwiązań tymczasowych, doraźnych które
    obowiązują latami można mnożyć. Ile rządów poza dwoma, Mazowieckiego i Buzka,
    zdobyło się na wizję wykraczającą poza najbliższe wybory i wprowadziło jakieś
    znaczące reformy? Nawet ustawy niezgodne z konstytucją potrafią latami czekać na
    nowelizację. Komuniści system reglamentacji doskonalili przez 14 lat. I nie
    udoskonalili. Podobnie jak problemu kontraktacji świń. Teraz odkurzono tamte
    rozwiązania i zaczęto kontraktować usługi medyczne... I z roku na rok jest
    gorzej, prawda?

    Ale może o to chodzi? Powiadają, że w mętnej wodzie łatwiej się ryby łowi. Są
    beneficjenci tego systemu. Chociażby cała wataha urzędasów, zarabiających tyle,
    że niejeden lekarz morze o takich zarobkach tylko pomarzyć...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • 0.9_procent 07.07.10, 20:51
    Stawka kapitalizacyjna POZ wynosi 8 złotych miesięcznie.
    Znajdź mi za taki abonament fryzjera, hydraulida, elektryka,
    mechnika samochodowego, bądź jakiegokolwiek fachowca który będzie mi
    świadczył dowolną ilość usług.
  • oby.watel 07.07.10, 21:37
    0.9_procent napisał:

    > Stawka kapitalizacyjna POZ wynosi 8 złotych miesięcznie.
    > Znajdź mi za taki abonament fryzjera, hydraulida, elektryka,
    > mechnika samochodowego, bądź jakiegokolwiek fachowca który
    > będzie mi świadczył dowolną ilość usług.

    Święte słowa. Jak zastrzyki za komuny były za darmo, to wszyscy stali w
    tasiemcowych kolejkach, żeby tylko dostać zastrzyk. Podobnie było ze wszystkimi
    innymi świadczeniami. Ludzie nie pracowali, nie dojadali, nie dosypali, ale non
    stop leczyli się za darmo.

    Z drugiej strony to bardzo budujące porównanie strzyżenia włosów czy golenia z
    wycinaniem wyrostka czy operacją przepukliny. Działalność fryzjera, hydraulida,
    elektryka, mechanika samochodowego, bądź jakiegokolwiek fachowca opiera się na
    rachunku ekonomicznym. Lekarza nie. Stawka kapitalizacyjna wynosi 8 zł
    miesięcznie za pacjenta. I jest płacona miesiąc w miesięcy, niezależnie od tego,
    czy pacjent choruje, czy nie. Ale charakterystyczne, że p. dr nie ubolewa nad
    patologicznym systemem, tylko wysokością składki...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • 0.9_procent 07.07.10, 22:32
    Skoro już zacząłeś o comiesięcznej składce przeznaczonej na
    remontowanie samochodu w ramach NFS
    to teraz nie lej wody,
    tylko szukaj fachowca.
  • oby.watel 07.07.10, 22:43
    0.9_procent napisał:

    > Skoro już zacząłeś o comiesięcznej składce przeznaczonej na
    > remontowanie samochodu w ramach NFS to teraz nie lej wody,
    > tylko szukaj fachowca.

    Twoja partia wcieliła już w życie ten kuriozalny pomysł? Bez vacatio legis? No
    to dałem ogłoszenie, że sprzedaję samochód. Tanio.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • 0.9_procent 07.07.10, 22:51
    Czy zwrot „nie lej wody” jest zbyt skomplikowany ??
  • 0.9_procent 07.07.10, 23:25
    oby.watel napisał:

    > Chyba nie.

    Więc skoro nie to nie lej wody, tylko szukaj fachowca. Czekam.
  • oby.watel 08.07.10, 01:04
    Dziękuję drogiemu moderatorowi, za wykastrowanie dyskusji. Nic tak dobrze nie
    służy wymianie myśli jak cenzura. Zwłaszcza, jeśli nie został złamany żaden
    punkt regulaminu, prawda?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • igor14141 08.07.10, 10:12
    Dziękuję drogiemu moderatorowi, za wykastrowanie dyskusji. Nic tak dobrze nie
    służy wymianie myśli jak cenzura. Zwłaszcza, jeśli nie został złamany żaden
    punkt regulaminu, prawda


    oby.watel Ty może nie złamałeś regulaminu,,ale 0.9 procent TAK.Używanie słów
    uznanych za niecenzuralne jest łamaniem regulaminu!
    Ciężko razem z 0.9 pracowaliście! A tu snajperek ciach i nie ma brzydkich
    postów!!! Dzięki snajper,jesteś wielki,ale to już kiedyś pisałem. Pozdrawiam
    panów i życzę miłego dnia!


  • 0.9_procent 08.07.10, 10:33
    No właśnie.
    Pisanie obraźliwego słowa - choć jak się wydaje jedynego
    zrozumiałego prze oby.watela – narusza regulamin.
    Pisanie o lekarzach ‘konował’ regulaminu nie narusza, bo przecież
    obraźliwe nie jest – prawda ?
  • oby.watel 08.07.10, 11:20
    W żadnym z moich postów w tym wątku takie słowo nie padło, więc nie wykorzystuj
    sytuacji i nie kłam. W żaden sposób Cię nie obraziłem. Odpierałem coraz mniej
    taktowne ataki na swoją osobę. Ale bez przekraczania granic! Nasz drogi
    moderatorek jest po właściwej stronie, więc skwapliwie usunął przejawy Twojej
    wielkiej kultury. Ale to Cię nie uprawia do fałszywego oskarżania.

    Skoro na nie złamałem regulaminu, dlaczego zostały usunięte moje posty? Kowal
    zawinił, Cygana powiesili? Teraz pan doktor sugeruje, że to ja go obrażałem, co
    jest kłamstwem! Co pan na to, panie moderatorze?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • 0.9_procent 08.07.10, 11:39
    No tak.
    Zamiast ‘debil’ wystarczy napisać ‘osoba o ograniczonej
    poczytalności’ i już się nie łamie regulaminu.
    Jakież to banalnie proste, kryształowy człowieku.
  • oby.watel 08.07.10, 11:57
    Nie używałem obraźliwych sformułowań ani wprost, ani w formie opisowej! Jesteś
    żałosny, kolego. Uratował Cię moderatorek, a Ty wykorzystujesz to w haniebny sposób.

    Tak, czy owak Twoi koledzy mogą być dumni. Nic tak nie podnosi splendoru zawodu
    niż podłość.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • 0.9_procent 08.07.10, 12:01
    Używanie w stosunku do mnie słowa 'kolego' przez osobnika takiego
    jak ty, może nie narusza regulaminu, ale wybitnie mnie obraża.
  • oby.watel 08.07.10, 12:10
    Wybacz. Nigdzie nie sugerowałem, że jesteś moim kolegą. Ale masz rację. To
    bardzo niefortunne określenie w odniesienie do Ciebie.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • igor14141 08.07.10, 14:35

    0.9_procent napisał:

    > No właśnie.
    > Pisanie obraźliwego słowa - choć jak się wydaje jedynego
    > zrozumiałego prze oby.watela – narusza regulamin.
    > Pisanie o lekarzach ‘konował’ regulaminu nie narusza, bo przecież
    > obraźliwe nie jest – prawda ?
    O.9 %-zawsze liczy się intencja z jaka słowo zostało użyte!Jeżli intencja jest
    nieżyczliwa wtedy można uznać to za inwektywę.Ty użyłeś wulgaryzmu,a z całą
    pewnością słowo konował wulgaryzmem nie jest!!Bądż tak uprzejmy i wskaż mi gdzie
    oby.watel używa tych słów!
  • 0.9_procent 08.07.10, 16:41
    igor14141 napisał:

    > O.9 %-zawsze liczy się intencja z jaka słowo zostało użyte!Jeżli
    intencja jest
    > nieżyczliwa wtedy można uznać to za inwektywę.

    Owszem.
    I nie mam wątpliwości z jaką intencją oby.watel wielokrotnie
    zwracał się do mnie określeniem ‘kolego’.

    Natomiast co do wulgaryzmów to w pełni się zgadzam z tym co kiedyś
    napisał mindflayer:
    forum.gazeta.pl/forum/w,305,93411836,93419988,Re_nocna_pomoc_lekarska.html
  • oby.watel 08.07.10, 17:02
    0.9_procent napisał:
    > I nie mam wątpliwości z jaką intencją oby.watel wielokrotnie
    > zwracał się do mnie określeniem ‘kolego’.

    Od kiedy słowo kolega stało się obelgą? Po zwróceniu mi uwagi, że obrażam
    przestałem używać słowa konował. Przestałem też zdrabniać słowo lekarz, bo też
    niektórzy czuli się urażeni. Ty pozwoliłeś sobie odnieść się do mnie w ten
    deseń, jak w przytoczonym linku.

    Ponieważ poziomami nie przystajemy do siebie mam propozycję - omijaj moje posty
    i ich nie komentuj. Ja na Twoje też zignoruję. Jakby Cie bardzo kusiło, to
    lepiej zajmij się handlem słomianymi wkładkami do butów. Dorobisz do jałmużny.
    Powodzenia.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • 0.9_procent 08.07.10, 18:00
    Igor 14141 - jakby dla zilustrowania tego co pisałeś oby.watel
    uraczył nas klasycznym przykładem jak kogoś obrażać nie używając
    wulgaryzmów:

    > Ponieważ poziomami nie przystajemy do siebie mam propozycję -
    omijaj moje posty
    > i ich nie komentuj. Ja na Twoje też zignoruję. Jakby Cie bardzo
    kusiło, to
    > lepiej zajmij się handlem słomianymi wkładkami do butów. Dorobisz
    do jałmużny.


    Masz jeszcze jakieś wątpliwości?

  • igor14141 08.07.10, 19:57
    Tak 0.9% i to właśnie jest klasa!A klasę dyskusji powinny wyznaczać aspiracje
    jakie maja uczestniczący w niej lekarze!Jeżeli dajesz się prowokować ,lub
    odpowiadasz napastliwie na efekty długo czekać nie trzeba!> Masz jeszcze jakieś
    wątpliwości?
    Ja wątpliwości mam zawsze!
  • practicant 08.07.10, 20:09
    igor14141 napisał:
    > Tak 0.9% i to właśnie jest klasa

    Wybacz,ale to tylko pozór kultury.Z klasa nie ma to totalnie nic
    wspolnego.
  • 0.9_procent 08.07.10, 21:09
    Rozumiem.
    A więc postaram się wykazać ‘klasą’ i zamiast posługiwać się w
    dyskusji argumentami będę obrażał interlokutorów.
    Szczególną uwagę zwrócę na ciebie, abyś mógł docenić hmmm „klasę”.
  • igor14141 08.07.10, 21:51
    0.9_procent napisał:

    > Rozumiem.
    > A więc postaram się wykazać ‘klasą’ i zamiast posługiwać się w
    > dyskusji argumentami będę obrażał interlokutorów.
    > Szczególną uwagę zwrócę na ciebie, abyś mógł docenić hmmm „klasę”.
    >
    Z niecierpliwością będę oczekiwać na TWOJĄ zmianę!
    Czym się tak zasłużyłem ,że szczególną uwagę zwrócisz na mnie?

    Tak,ta zmiana bedzie bardzo efektowna z agresorka stać się nagle kulturalnym i
    pełnym klasy interlokutorem. Życzę powodzenia! oj będzie ciężko.
  • 0.9_procent 08.07.10, 21:21
    oby.watel napisał:

    > Ponieważ poziomami nie przystajemy do siebie mam propozycję -
    omijaj moje posty
    > i ich nie komentuj.

    Jeśli nie rozróżniasz, co to jest składka ubezpieczeniowa, a co
    abonament

    forum.gazeta.pl/forum/w,305,113854990,113951226,Re_bez_wspolplacenia_nie_ma_reformy_systemu_zdro.html

    to istotnie różnimy się poziomami.

    Ja też mam propozycję.
    Nie komentuj czegoś, o czym nie masz bladego pojęcia.
  • oby.watel 08.07.10, 11:39
    Nie wiem, czy zauważyłeś, że jak sam zauważyłeś, ktoś złamał regulamin, a
    ukarany zostałem kto inny. Innymi słowy sąd wydał salomonowy wyrok i skazał
    zarówno oskarżonego jak i pokrzywdzonego. Teraz wykorzystując sytuację uczciwy
    p. dr sugeruje, że to ja Jego obrażałem, choć to nieprawda. Tam był także i Twój
    wpis. Jak byś się czuł, gdyby ktoś teraz sugerował, że puściły Ci nerwy i
    pozwoliłeś sobie na wpis - powiedzmy - poniżej krytyki, bez możliwości obrony, z
    tendencyjnym moderatorem?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • igor14141 08.07.10, 14:54
    oby.watel-pierwszy raz zdarzyło Ci się ,ze twoje posty zniknęły-chyba nie!Mój
    został skasowany-bo zacytowałem 0.9% z jego wulgarna wypowiedzią!snajper kasuje
    nas z czystej sympatii.Ma takie wielkie nożyce,że trudno ciachnąć jeden post jak
    by wyciął jeden to cały kontekst diabli biorą.tak jest ok.

    wpis. Jak byś się czuł, gdyby ktoś teraz sugerował, że puściły Ci nerwy i
    > pozwoliłeś sobie na wpis - powiedzmy - poniżej krytyki, bez możliwości obrony,
    > z
    >
    tendencyjnym moderatorem? Nerwy to pusciły 0.9% ale on tak już ma!
    Przed czym ,kim Ty chcesz się bronić? Tu nie takie kasowania odchodziły!Powodzenia.
  • oby.watel 08.07.10, 15:25
    Wiesz. Przez całą komunę dusiła mnie wszechobecna cenzura. Po czym pojawiła się
    Gazeta Wyborcza - jak świeże powietrze w zatęchłym lochu. Później pojawiło się
    forum - w teorii Hyde Park - miejsce nieskrępowanej wymiany myśli. I w końcu
    historia zatoczyła koło - pojawił się cenzor, dla niepoznaki nazwany
    moderatorem, który jak za dawnych, dobrych czasów arbitralnie decyduje za pomocą
    wielkich nożyczek co jest dobre, a co złe. I nie ma dla niego znaczenia, czy
    ktoś prawo złamał, czy nie - tnie równo. O to walczyła z komuną opozycja?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • igor14141 07.07.10, 20:58
    Czy chodziło Ci o to?

    forum.gazeta.pl/forum/w,305,109121475,,overtreatment.html?v=2
    i przestudiuj wyniki.
    >
    > chcesz więcej ?

    jeżeli widzisz powiązania z tym wątkiem-proszę bardzo!!!
    W linkowanym wątku zabrałem tylko głos ,gdy w sposób mało kulturalny zwracałeś
    się do innej osoby.
  • practicant 07.07.10, 19:02
    Aaaaa,jasne.Zapomnialem.Sorry.Lekarze zarabiaja za duzo.
  • nstemi 07.07.10, 22:18
    Dżizas, a tu znowu o tych oszałamiających zarobkach. To może warto te
    oszałamiające zarobki na kontrakcie postawić w nieco innej perspektywie. Nie tak
    dawno w tejże gazecie pisano o pracownikach spółek skarbu państwa (nie pamiętam
    czy KGHM czy co tam), którzy czegoś tam się domagali bo zarabiają za mało ( a
    było to bodaj 8tys brutto na twarz i wcale nie dotyczyło kadry kierowniczej).
    Monitor badań klinicznych z kilkuletnim doświadczeniem dostanie ataku śmiechu na
    pensję w okolicach 5-6 tys brutto. Nawet mu/jej się nie będzie chciało wstać z
    łóżka.A nadgodziny odbierze, premię dostanie plus służbowy samochód i tym
    podobne. Więc ludzie nie osłabiajcie pisząc, ze te 5 czy 7 tys brutto to jakieś
    oszałamiające pieniądze, zwłaszcza na kontrakcie, bo to cieniutko jest. W ogóle
    o co tu chodzi z tym permanentnym zaglądaniem lekarzom do kieszeni? Posłom,
    górnikom, repom czy marketingowcom nie zaglądacie. To jakaś choroba jest, czy
    co? Penisificatio cerebri :-)?
  • oby.watel 07.07.10, 22:40
    nstemi napisała:

    > W ogóle o co tu chodzi z tym permanentnym zaglądaniem lekarzom
    > do kieszeni? Posłom, górnikom, repom czy marketingowcom nie
    > zaglądacie. To jakaś choroba jest, czy co? Penisificatio cerebri
    > :-)?

    Ależ zaglądamy. Tyle, że wymienieni przez Ciebie nie ryczą głośno jak to im źle,
    że należy ich szanować, bo za jałmużnę odwalają kawał ciężkiej i odpowiedzialnej
    roboty.

    Natomiast jak poczytasz udzielających się tutaj, to zauważysz, że są dwa
    podstawowe tematy. Pierwszy dotyczy rzekomego obarczania lekarzy winą za
    wszystko, łącznie z plamami na Słońcu. Drugi to opowieści o ciężkiej pracy,
    którą wykonują za jałmużnę i oskarżanie wrednych pacjentów o spisek mający na
    celu odebranie lekarzom nawet tych groszy i zmuszenie do pracy za darmo lub na
    czarno.

    Więc to nie tyle podglądactwo, co ekshibicjonizm.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • nstemi 07.07.10, 22:56
    Szczerze mówiąc to nie zauważyłam tych żali, o których piszesz ale może za
    rzadko tu zaglądam. To co widzę, to nakręcanie wątków o zarobkach, błędach itp.
    przez osoby, które jak sądzę czasem najwyżej przechodzą koło jakiegoś szpitala.
    I proszę Cię nie pisz, ze górnicy, stoczniowcy, celnicy itd nie walczą o swoje.
    Walczą i to czasem bardzo głośno. Mają do tego prawo, OK. Tylko dlaczego lekarz,
    pielęgniarka czy położna nie ma prawa wyrazić swojego zdania na temat swoich
    zarobków? Wejdź chociażby na wątek Edukacja, zobacz co piszą nauczyciele. O
    pracy w polskiej szkole, o zarobkach. Nikt ich raczej nie napada tylko tutaj się
    udowadnia, ze lekarze to zło wszelakie i jeszcze chcą zarabiać. Coś tu nie tak.
    Naprawdę mnie rozśmieszyła ta dyskusja o tych niesamowitych zarobkach, które tak
    naprawdę są takie sobie.

    oby.watel napisał:

    > nstemi napisała:
    >
    > > W ogóle o co tu chodzi z tym permanentnym zaglądaniem lekarzom
    > > do kieszeni? Posłom, górnikom, repom czy marketingowcom nie
    > > zaglądacie. To jakaś choroba jest, czy co? Penisificatio cerebri
    > > :-)?
    >
    > Ależ zaglądamy. Tyle, że wymienieni przez Ciebie nie ryczą głośno jak to im źle
    > ,
    > że należy ich szanować, bo za jałmużnę odwalają kawał ciężkiej i odpowiedzialne
    > j
    > roboty.
    >
    > Natomiast jak poczytasz udzielających się tutaj, to zauważysz, że są dwa
    > podstawowe tematy. Pierwszy dotyczy rzekomego obarczania lekarzy winą za
    > wszystko, łącznie z plamami na Słońcu. Drugi to opowieści o ciężkiej pracy,
    > którą wykonują za jałmużnę i oskarżanie wrednych pacjentów o spisek mający na
    > celu odebranie lekarzom nawet tych groszy i zmuszenie do pracy za darmo lub na
    > czarno.
    >
    > Więc to nie tyle podglądactwo, co ekshibicjonizm.
    >
  • oby.watel 07.07.10, 23:20
    nstemi napisała:

    > ... tylko tutaj się udowadnia, ze lekarze to zło wszelakie i
    > jeszcze chcą zarabiać. Coś tu nie tak. Naprawdę mnie rozśmieszyła
    > ta dyskusja o tych niesamowitych zarobkach, które tak naprawdę są
    > takie sobie.

    To niedobrze, że dyskusja poprawiła Ci nastrój? Ja nie zapytam jakie te zarobki
    powinny być, żeby nie były takie sobie. Bo mnie to nie obchodzi. Chciałbym, żeby
    były jak najwyższe, ale powiązane z pacjentami i efektami ich leczenia. Tylko
    tyle. Uważasz, że to napad?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • nstemi 07.07.10, 23:46
    Nie sugerowałam, ze ty właśnie Ty napadasz. Znowu, może zbyt rzadko śledzę to
    forum :-) I ja nie jestem lekarzem-to tak dla jasności, zeby nie było że
    bezrefleksyjnie bronię kolegów po fachu. Jestem: uwaga ta dam: prostym
    weterynarzem. Rzecz przynajmniej w odniesieniu do leczenia zwierząt
    towarzyszących totalnie sprywatyzowana. I kompletnie sobie nie wyobrażam
    powiązania moich zarobków z efektami leczenia. Bo nawet w mojej branży nie ma
    cudotwórców . Są tylko ludzie. I tyle czynników wpływa na efekty mojej pracy i
    wysiłku zarówno umysłowego jak i często fizycznego... To, że moi pacjenci
    nierzadko trafiają do mnie w stanie agonalnym (bo właściciel nie zauważył, bo
    się nie przejął, bo...), to że nie jestem komputerem tylko człowiekiem, to że są
    ograniczenia finansowe lub inne. ja mam tak w pracy ze zwierzakami. A myślisz,
    ze praca lekarza jest taka zerojedynkowa? Mają jeszcze więcej przeszkód i
    ograniczeń. Chcę, albo nie chcę? Żeby to było takie proste... Więc z tym moim
    "nieludzkim" smaczkiem mam jak sądzę w miarę racjonalne podejście do tematu.
    oby.watel napisał:

    > nstemi napisała:
    >
    > > ... tylko tutaj się udowadnia, ze lekarze to zło wszelakie i
    > > jeszcze chcą zarabiać. Coś tu nie tak. Naprawdę mnie rozśmieszyła
    > > ta dyskusja o tych niesamowitych zarobkach, które tak naprawdę są
    > > takie sobie.
    >
    > To niedobrze, że dyskusja poprawiła Ci nastrój? Ja nie zapytam jakie te zarobki
    > powinny być, żeby nie były takie sobie. Bo mnie to nie obchodzi. Chciałbym, żeb
    > y
    > były jak najwyższe, ale powiązane z pacjentami i efektami ich leczenia. Tylko
    > tyle. Uważasz, że to napad?
    >
  • oby.watel 07.07.10, 23:59
    Mam kilku znajomych weterynarzy. Nie narzekają. Nie domagają się powołania
    Narodowego Funduszu Zwierząt. Nie mają kokosów, ale nie grożą, że odejdą od
    koryta. Może dlatego, że właśnie są całkowicie "sprywatyzowani"?

    Źle mnie zrozumiałaś. Mnie nie chodzi o powiązanie zarobków z efektami leczenia
    w ten sposób, że nie wyleczysz - nie zarobisz. Chodzi o to, żeby tak jak Ciebie
    wzywa się do "przypadku" i za wezwanie i leczenie płaci, tak lekarzowi płacił
    pacjent. Czy to bezpośrednio, czy za pośrednictwem ubezpieczyciela. Bo jak
    zadasz sobie trochę trudu i poczytasz niektóre wypowiedzi, wcześniej czy później
    (zależnie od szczęścia) dojdziesz do wniosku, że niektórzy lekarze kompletnie
    zapomnieli komu służą i dzięki komu zarabiają.

    I żeby lekarz, podobnie jak Ty odpowiadał za swoje błędy. Bo każdy je popełnia.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • snajper55 08.07.10, 01:01
    oby.watel napisał:

    > Źle mnie zrozumiałaś. Mnie nie chodzi o powiązanie zarobków z efektami leczenia
    > w ten sposób, że nie wyleczysz - nie zarobisz. Chodzi o to, żeby tak jak Ciebie
    > wzywa się do "przypadku" i za wezwanie i leczenie płaci, tak lekarzowi płacił
    > pacjent.

    Weterynarz pracujący na etacie w klinice dla zwierząt jest dokładnie tak samo
    wynagradzany jak lekarz zatrudniony w szpitalu.
    Lekarz pracujący na swoim jest tak samo wynagradzany jak pracujący na swoim
    weterynarz.
    Lekarz i weterynarz są dokładnie tak samo wynagradzani.

    S.
    --
    Niech żyje towarzysz Edward Gierek !!!
    Tolerujący opozycję propaństwowiec i komunistyczny patriota !
    Oto Wódz
  • oby.watel 08.07.10, 01:10
    snajper55 napisał:

    > Weterynarz pracujący na etacie w klinice dla zwierząt jest
    > dokładnie tak samo wynagradzany jak lekarz zatrudniony w szpitalu.
    > Lekarz pracujący na swoim jest tak samo wynagradzany jak pracujący
    > na swoim weterynarz.
    > Lekarz i weterynarz są dokładnie tak samo wynagradzani.

    Z tego wynika, że albo kłamała nstemi i obok ludzkiego NFZ działa zwierzęcy NFZ,
    albo Ty - delikatnie mówiąc - mijasz się z prawdą.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • snajper55 08.07.10, 18:53
    oby.watel napisał:

    > Z tego wynika, że albo kłamała nstemi i obok ludzkiego NFZ działa zwierzęcy
    > NFZ, albo Ty - delikatnie mówiąc - mijasz się z prawdą.

    A co ma NFZ do wynagrodzeń lekarzy ? NFZ nie płaci lekarzom. Lekarzom płaci albo
    zatrudniający ich pracodawca, jeśli pracują na etacie, albo pacjenci, jeśli
    prowadzi prywatną praktykę. Dokładnie tak samo jest z weterynarzami.

    Gdzież to posty nstemi są sprzeczne z moimi ?

    S.
    --
    Niech żyje towarzysz Edward Gierek !!!
    Tolerujący opozycję propaństwowiec i komunistyczny patriota !
    Oto Wódz
  • oby.watel 08.07.10, 19:42
    Już to przerabialiśmy. Wyszło na to, że NFZ płaci lekarzom pieniędzmi, które
    dostaje z góry. Zachodzi tam podobny proces jak przy zamianie wody w wino. Już
    to udowodniłeś. Wystarczy, że podasz link.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • snajper55 08.07.10, 21:18
    oby.watel napisał:

    > Już to przerabialiśmy. Wyszło na to, że NFZ płaci lekarzom pieniędzmi, które
    > dostaje z góry.

    Nie, NFZ nie płaci lekarzom. Lekarzom płacą pacjenci lub pracodawcy, którzy tych
    lekarzy zatrudniają.

    S.
    --
    Niech żyje towarzysz Edward Gierek !!!
    Tolerujący opozycję propaństwowiec i komunistyczny patriota !
    Oto Wódz
  • oby.watel 08.07.10, 21:42
    Tak, tak. Masz rację. NFZ tylko płaci szpitalom, które płacą lekarzom. Chodziło
    mi o to, że dowiodłeś niezbicie i niepodważalnie, skąd się biorą pieniądze w NFZ.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • practicant 08.07.10, 22:41
    oby.watel napisał:

    > Tak, tak. Masz rację. NFZ tylko płaci szpitalom, które płacą
    lekarzom. Chodziło
    > mi o to, że dowiodłeś niezbicie i niepodważalnie, skąd się biorą
    pieniądze w NF
    > Z.

    Jak w dowcipie o ruskim naukowcu:"wniosek:mucha po wyrwaniu 4ch nog
    stracila sluch"...

    Juz zrozumialem i przepraszam za pomowienia dotyczace Twojego zlego
    nastawienia,oraz zlej woli.Twoj umysl po prostu nie jest w stanie
    przetrawic zdania zawierajacego wiecej,niz trzy slowa.A przeciez
    skrajnie niska inteligencja nie ma nic wspolnego ze zla wola.
  • snajper55 08.07.10, 23:01
    oby.watel napisał:

    > Tak, tak. Masz rację. NFZ tylko płaci szpitalom, które płacą lekarzom.

    Różni kupują usługi szpitali i płacą za nie. Dokładnie tak samo, jak różni
    kupują usługi weterynarzy i płacą za nie. Albo tak samo jak różni kupują usługi
    stomatologów i płacą za nie.

    > Chodziło mi o to, że dowiodłeś niezbicie i niepodważalnie, skąd
    > się biorą pieniądze w NFZ.

    Nic o tym nie pisałem, więc i dowodzić tego nie mogłem. Pomyliłeś mnie z kimś
    innym.

    S.
    --
    Niech żyje towarzysz Edward Gierek !!!
    Tolerujący opozycję propaństwowiec i komunistyczny patriota !
    Oto Wódz
  • oby.watel 09.07.10, 01:32
    > snajper bądż uprzejmy i podaj mi żródło z którego finansowane są
    > wynagrodzenia lekarzy. Kontrakt z NFZ-wg Ciebie nic o nich nie
    > mówi więc? Kto jest płatnikiem wynagrodzeń lekarzy, przyjmując,
    > że szpital,przychodnia prowadzi tylko działalność w ramach umowy
    > z NFZ.

    snajper55 napisał:

    > Płatnikiem wynagrodzeń lekarzy jest jego pracodawca (publiczny,
    > prywatny) - szpital, przychodnia lub inny podmiot który zawarł
    > z lekarzem umowę o pracę lub umowę cywilno - prawną określającą
    > zakres obowiązków i wynagrodzenie.

    > Siedzi i zarabia. Dostaje pensję, jak każdy inny pracownik.
    > Lekarz, murarz czy mechanik samochodowy. Co to znaczy "nie
    > kontraktuje" ??? W szpitalu tak samo jak w zakładzie fryzjerskim
    > kupuje się usługi.

    > Banknoty pochodzą z PWPW. Kto pośredniczy między PWPW a pracodawcą
    > pracownika nie obchodzi. Pracownik ma podpisaną umowę z pracodawcą.
    > To pracodawcy zmartwienie, skąd weźmie pieniądze na wynagrodzenia.

    forum.gazeta.pl/forum/w,305,113253477,113253477,czas_oczekiwania_na_badanie_RTG_serca.html

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • nstemi 12.07.10, 23:02
    Zostawcie już chłopaki/dziewczyny tych weterynarzy w spokoju. Chyba mnie jakieś
    licho podpuściło, żeby o tym napisać i to tylko w kontekście tych "efektów
    leczenia". To jest zupełnie inna bajka niż służba zdrowia. Zupełnie.

    oby.watel napisał:

    > Tak, tak. Masz rację. NFZ tylko płaci szpitalom, które płacą lekarzom. Chodziło
    > mi o to, że dowiodłeś niezbicie i niepodważalnie, skąd się biorą pieniądze w NF
    > Z.
    >
  • pct3 08.07.10, 12:34
    Pierwszy dotyczy rzekomego obarczania lekarzy winą za
    wszystko, łącznie z plamami na Słońcu.


    rzekomego?

    Drugi to opowieści o ciężkiej pracy, którą wykonują za jałmużnę i
    oskarżanie wrednych pacjentów o spisek mający na celu odebranie
    lekarzom nawet tych groszy i zmuszenie do pracy za darmo lub na
    czarno.


    negujesz istnienie takich poglądów?
  • aelithe 08.07.10, 14:11
    SHO Euro 38,839 – 54,746

    z tabeli wynagrodzeń

    najniższe wynagrodzenie SHO w Irlandii w przeliczeniu na PLN to daje ponad 155 000 rocznie na najniższej możliwej stawce za 39 godzin pracy ( bez niedziel, bez pracy powyżej 9 godzin)
  • practicant 08.07.10, 20:14
    No.Czyli tylko 10 razy wiecej od mojej obecnej pensji.Ciekawe,co zaraz
    uslyszymy:jestem 10 razy mniej moralny niz lekarze w Irlandii,czy moze
    zycie w Irlandii jest 10 razy drozsze,niz w polsce...?;)
  • aelithe 08.07.10, 20:50
    życie jest droższe niż w Polsce
    ale nie proporcjonalnie do zarobków
    generalnie SHO jest w stanie wynająć apartament, płacić ratę za samochód, wyjechać na wakacje i coś odłożyć
  • qwas12 23.07.10, 20:45
    do lekarzy i do nielekarzy.

    ile wg Was powinien zarabiac lekarz w polsce, netto, przecietny, po
    specjalizacji, za ok. 8-10 godzin pracy dziennie (powiedzmy etat plus 2-3x w
    tygodniu praktyka) + ok 4 dyzury miesiecznie- dajmy na to 2 dni weekendowe, 2
    normalne.
  • studmw 23.07.10, 21:33
    Jezeli mowimy o wszystkim tym do kupy co zebrales, co swoja droga dalo calkiem pokazna liczbe godzin (etat + 4 dyzury + jeszcze 12x praktyka) to mysle ze taka pierwsza liczba ktora mi do glowy przychodzi to 20tys i nie sadze zeby sie znalazl ktokolwiek do narzekania. Mowie oczywiscie o placy juz netto.
  • qwas12 24.07.10, 16:38
    studmw napisał:

    > Jezeli mowimy o wszystkim tym do kupy co zebrales, co swoja droga
    > dalo calkiem pokazna liczbe godzin

    ...ze CO PROSZE?????
    4 dyzury w tygodniu + 8godzinny dzien pracy (na dzikim zachodzie -
    rzadko wychodzisz punktualnie, stad 8-10 godzin; w pl. o zreguly
    wychodzi sie po 6 ciu godzinach i idzie sie do gabinetu; co jest jak
    najbardziej ok, szkoda ze nie do konca legalnie) to doly tego co
    musi odpracowac normalny lekarz.
  • pct3 23.07.10, 21:36
    kwestia kwot jest zawsze drażliwa, dyskusyjna i niejasna.

    Podajesz tak naprawdę maksymalny oczekiwany czas pracy - jestem skłonny zgodzić się że akceptowalny. Praca od 8 do 18 wieczorem, plus dyżury.
    To co proponujesz to jest, jakby nie było - 280 godzin w miesiącu. Oj, dużo, choć znacznie mniej niż wymiar obecnego czasu pracy większości lekarzy.

    Co lekarz za tyle powinien mieć?
    Mieszkanie, dwa zwykłe samochody (rodzinny i codzienny), inwestycje dla siebie i dla dzieci, ubezpieczenie OC, na życie, wakacje raz w roku, małe wyjazdy weekendowe.
    Na szybko, miesięcznie
    mieszkanie 3000 zł (żaden luskus, typowa rata za jakieś 80-100 metrów!)
    samochody (rata, utrzymanie, przeglądy, naprawa, ubezpieczenie - najzwyklejsze, koreańskie lub taniutkie francuskie) 3000 zł
    inwestycje 2000 zł
    ubezpieczenia 1000 zł
    edukacja dzieci 1000 zł
    edukacja własna 500 zł
    odkładanie pieniędzy na wakacje i drobne wyjazdy weekendowe 2000 zł

    No- mamy już ponad 12 000 zł. Jeszcze trzeba jeść, myć się, w coś się ubrać, może czasem kupić tani laptop albo aparat fotograficzny. Żadnych spa, kosmetyczek, ekstrawagancji, cygar, dobrych win, nie wspominam o choćby jednym kosztowniejszym hobby.
    Dolne, ABSOLUTNIE DOLNE rejony klasy średniej.

    Wynik: 16 000 - 20 000 zł miesięcznie netto.


    Wynik jak widać wzięty nie z sufitu, tylko z dość minimalistycznych założeń w oparciu o rynkowe ceny towarów i usług.

    No chyba że lekarz ma mieszkać pod mostem, jeść zupki z torebek i jeździć wyłącznie tramwajami. Wtedy mniej.


  • radeberger 23.07.10, 21:56
    Tyle ile myślisz.. pomnożone x2, a na końcu dorzucone jedno 0..
    --
    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

    Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
  • qwas12 24.07.10, 07:30
    podciagam.
    rozumem ze pozostali piszacy tu lekarze- zgadzaja sie z przedmowcami. a
    nielekarze? jakie jest Wasze wyobrazenie, ile powinien zarabiac lekarz jw?
  • oby.watel 24.07.10, 10:13
    Pytanie adekwatne do socjalistycznego systemu służby zdrowia. Jeśli rachunek
    ekonomiczny, to tylko lekarza - na co go powinno być stać. Takich roszczeń nie
    słyszą pracodawcy lekarzy za granicą. Tylko w Polsce obywatele mają zarabiać jak
    w kraju biednym, na dorobku, poza górnikami, hutnikami i innymi świętymi
    krowami, którym należało się za komuny i należy teraz. Nie dotyczy lekarzy,
    którzy za komuny zachowywali się godnie dbając o etos zawodu, mimo zarobków
    sięgających kilkudziesięciu dolarów miesięcznie.

    Na tak postawione pytanie - lekarz ma zarabiać tyle ile jest wart. Dobry i
    100.000 zł (miesięcznie) i więcej. Mierny... Na pewno nie tyle, co teraz. Ale w
    systemie rynkowym, a nie nakazowo-rozdzielczo-kontraktowym.

    --
    <a rel="nofollow" href="http://www.beztabu.cba.pl">Spieszmy się czytać posty,
    tak szybko znikają...</a>
  • pct3 24.07.10, 10:46
    Jeśli rachunek ekonomiczny, to tylko lekarza - na co go powinno
    być stać. Takich roszczeń nie słyszą pracodawcy lekarzy za granicą


    Może dlatego że a priori płacą godnie?
  • oby.watel 24.07.10, 11:11
    pct3 napisał:

    > Może dlatego że a priori płacą godnie?

    A dlaczego zmywając gary lekarz (przykładowo) zarabiał tam więcej niż jako
    lekarz w kraju? Doceniali wykształcenie? Nie tylko zarobki lekarzy na zachodzie
    są wyższe, prawda? Nie płacą godnie. Płacą normalnie. To w kraju niektórzy (bo
    nie tylko lekarze) uznali, że oni już nie są na dorobku, jak reszta kraju i
    obywateli. Im należy płacić tak jak na przykład w dużo bogatszych Niemczech.

    Podaj ile wynosi średnia płaca lekarzy w Niemczech? Pięciokrotność średniej
    krajowej jak chcieliby lekarze w kraju? Będziemy mieć jakieś pojęcie o czym mówimy.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • practicant 24.07.10, 11:26
    > A dlaczego zmywając gary lekarz (przykładowo) zarabiał tam więcej
    niż jako
    > lekarz w kraju?

    Wybacz,nie znam ani jednego przypadku,zeby polski lekarz na zachodzie
    zmywal gary.Chyba,ze we wlasnym domu.Ale hipotetycznie-to nie
    sztuka.Dopiero niedawno cos drgnelo,jeszcze dwa lata temu bylo sporo
    miejsc,gdzie za godzine dyzuru proponowano 3-4pln za godzne.Ciezko
    przebic taka stawke,prawda?


    > Podaj ile wynosi średnia płaca lekarzy w Niemczech? Pięciokrotność
    średniej
    > krajowej jak chcieliby lekarze w kraju? Będziemy mieć jakieś
    pojęcie o czym mów
    > imy.

    Jasne.Chcesz zapewne dowiesc,ze lekarze wszedzie na swiecie pracuja
    za pensje minimalna?Jestes chory,czlowieku...
  • pct3 24.07.10, 11:28
    skoro już sprowadzamy dyskusję do poziomu ugólnień i dryfujemy w
    stronę absurdu, to należy zauważyć że ja nie wybierałem że urodzę
    się w Polsce. Co więcej, nie wybierałem, że w ogóle się urodzę.
    A tymczasem, nie dość że mnie urodzono, nie dość że w Polsce, to
    jeszcze okazuje się że co rusz otrzymuje się takie karteczki na
    których jest napisane co i ile trzeba zapłacić- a to gaz, a to woda,
    a to telefon. W sklepach też oczekują zapłaty. Próby niepłacenia
    podobno kończą się nieciekawie. Próby drukowania pieniędzy - też.

    Oczywiście można zmienić kraj. Ale tu wracamy do punktu wyjścia w
    rozumowaniu z celowo dodanymi przeze mnie nieco groteskowymi (co mam
    nadzieję jest jasne) przejaskrawieniami. A dlaczego mam zmieniać
    kraj?
    Ja się tu znalazłem niepytany. Tu mi przysyłają różne rachunki i
    każą płacić za bułkę i czapkę.
    Zdobyłem tu zawód i miejsca pracy. Chcę żeby to pozwoliło mi pokryć
    rachunki oraz nabyć bułkę i czapkę. Chcę żeby ta możliwość nie
    wymagała mojej obecności w pracy przez 50-60% czasu, licząc
    globalnie (z nocami i weekendami).
    Ja nie mówię że mi się należy.
    ja tylko nieśmiało sugeruję - za dobrą (dobrą) pracę
    chciałbym móc żyć "jak człowiek" odnosząc to do minimalistycznie
    pojmowanej średniej w Europie.
    Albo - zróbcie coś by nie przysyłali tych rachunków i nie kasowali w
    sklepie.
    Tak, owszem, moje poglądy na życie bliskie są poglądom Ciorana.
    I to też nie moja wina.
    Pozdrawiam

  • oby.watel 24.07.10, 11:59
    No i udało Ci się sprowadzić rozmowę do absurdu zręcznie demagogią przykrywając
    brak konkretów i unikając udzielenia odpowiedzi. Idźmy tym tropem - na ten
    przykład taki mieszkaniec Afryki. To nie jego wina, ze urodził się w Afryce. Ba
    - to nie jego wina, że w ogóle się urodził i nie umarł z głodu w dzieciństwie. A
    już na pewno nie jego wina, że urodził się mocno opalony. Ale ponieważ się
    urodził, to mu się należy. I co z tego? Widziałem jak polscy koledzy w Polsce
    traktują kolegów innych nacji. Szkoda, że nie są tak samo traktowani przez
    kolegów niemieckich czy angielskich. W trymiga by wracali jak niepyszni.

    Tak się składa, że nie tylko lekarzom społeczeństwo ufundowało wykształcenie i
    dyplom. Wszyscy dostają rachunki i muszą płacić. Wszyscy chcieliby godnie żyć.
    Podaj jeden powód, dla którego nikomu poza lekarzami nie należą się godne życie
    i zarobki? Dlaczego tylko lekarze gardząc tymi, dzięki którym żyją, mają jedyni
    w Polsce zarabiać na poziomie bogatych krajów zachodu?

    Granic nie ma. Ale może to nie lekarze-patrioci nie chcą pracować u obcych,
    tylko obcy nie chcą takich fachowców zatrudniać nawet w szpitalnych kuchniach
    czy jako wyspecjalizowanych specjalistów do utrzymywania sal i pomieszczeń w
    czystości? Fachowców przyjęli z otwartymi ramionami. I nie czynią im wstrętów
    jak ich koledzy imigrantom w kraju.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • practicant 24.07.10, 12:45
    > Granic nie ma. Ale może to nie lekarze-patrioci nie chcą pracować u
    obcych,
    > tylko obcy nie chcą takich fachowców zatrudniać nawet w szpitalnych
    kuchniach
    > czy jako wyspecjalizowanych specjalistów do utrzymywania sal i
    pomieszczeń w
    > czystości? Fachowców przyjęli z otwartymi ramionami. I nie czynią
    im wstrętów
    > jak ich koledzy imigrantom w kraju.

    Jasne.Wiesz co,to juz nawet nie jest obrazliwe-jedynie zabawne,to
    wszystko co wypisujesz...:)
  • oby.watel 24.07.10, 13:04
    > Jasne.Wiesz co,to juz nawet nie jest obrazliwe-jedynie zabawne,to
    > wszystko co wypisujesz...:)

    Cieszę się że w końcu dostrzegłeś, że nie obrażam, a polemizuję. Teraz powinno
    być i łatwiej, i milej.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • pct3 24.07.10, 13:29
    Tak się składa, że nie tylko lekarzom społeczeństwo ufundowało
    wykształcenie i dyplom. Wszyscy dostają rachunki i muszą płacić.
    Wszyscy chcieliby godnie żyć. Podaj jeden powód, dla którego nikomu
    poza lekarzami nie należą się godne życie i zarobki?


    Myślałem, że moje poglądy wynikają z wypowiedzi bardzo jasno. Ale
    nie. Więc odpowiadam: nie podam powodu dla którego komuś innemu ma
    się coś należeć, z prostej przyczyny: ROZMAWIAMY O LEKARZACH.
    Nigdy nie odmawiałem ślusarzom, mechanikom i analitykom finansowym
    dopominania się godnego losu. Nigdy też nie twierdziłem, że
    mechanikowi bądź lekarzowi cokolwiek się należy.
    Ponieważ nie prosiłem się na ten świat, to skoro już zostałem
    lekarzem, to zajmuję się bolączkami środowiska lekarzy
    .
    Bolączkami środowiska mechaników się nie zajmuję, ale nie
    odmawiam temu środowisku prawa
    do zajmowania się jego bolączkami.
  • pct3 24.07.10, 13:34
    Idźmy tym tropem - na ten przykład taki mieszkaniec Afryki. To
    nie jego wina, ze urodził się w Afryce. Ba - to nie jego wina, że w
    ogóle się urodził i nie umarł z głodu w dzieciństwie. A już na pewno
    nie jego wina, że urodził się mocno opalony. Ale ponieważ się
    urodził, to mu się należy. I co z tego?


    No i dokładnie tak. A co z tego? To z tego, że głosy "bojowników o
    prawo do godnego życia mieszkańców Afryki" traktuję równie serio jak
    głosy "bojowników o godne życie lekarzy i obronę ich przed
    oskarżeniami o plamy na słońcu". Jedno i drugie niech istnieje, ale
    wybacz, bardziej jestem zainteresowany wynikiem walki tych drugich
    bojowników i nie zamierzam się z tego wyboru tłumaczyć. Ale prawo do
    istnienia bojowników z pierwszej grupy jest fundamentalne.
  • oby.watel 24.07.10, 15:15
    No! Nareszcie rozumiem! Albo mi się tak wydaje... Popraw mnie jeśli mój tok
    rozumowania nie pokrywa się z Twoim i jednak nie rozumiem.

    pct3 napisał:
    > Nigdy nie odmawiałem ślusarzom, mechanikom i analitykom finansowym dopominania
    > się godnego losu. Nigdy też nie twierdziłem, że mechanikowi bądź lekarzowi
    > cokolwiek się należy.

    Powyżej, w tym samym wątku (wytłuszczenie moje):

    > Co lekarz za tyle powinien mieć?
    > Mieszkanie, dwa zwykłe samochody (rodzinny i codzienny), inwestycje
    > dla siebie i dla dzieci, ubezpieczenie OC, na życie, wakacje raz w roku,
    > małe wyjazdy weekendowe. (...)

    Nigdy nie należy mówić nigdy...

    > Ponieważ nie prosiłem się na ten świat, to skoro już zostałem lekarzem,
    > to zajmuję się bolączkami środowiska lekarzy.
    > Bolączkami środowiska mechaników się nie zajmuję, ale nie odmawiam temu
    > środowisku prawa do zajmowania się jego bolączkami.

    To rozumiem. Tak się złożyło, że na świat przyszedłeś, choć się nie prosiłeś, a
    jak już przyszedłeś, to zostałeś. Lekarzem. I nie zajmujesz się bolączkami
    środowiska - rozszerzając - obywateli, czy wręcz - jak to zgrabnie ujął kolega w
    innym miejscu - motłochu płacącego składki. Domagasz się tylko od tego
    obywatela, czy - jak to zgrabnie ujął kolega w innym miejscu - motłochu, by ten
    en bloc spełniał Twoje zachcianki. Ponieważ zbyt mało zarabia, to należy mu
    podnieść składkę, wprowadzić współpłacenie (zgrabna nazwa), dorzucić z budżetu,
    byle tylko zaspokoić roszczenia "bojowników o godne życie lekarzy i obronę ich
    przed oskarżeniami o plamy na słońcu". I nie należy czekać aż motłoch także
    zacznie zarabiać godnie, bo wtedy czym pan doktor będzie się wyróżniał z tłumu?

    Z drugiej strony skoro nie ma niczego nagannego w
    dorabianiu
    się na boku w ramach etatu w szpitalu
    (przynajmniej zdaniem niektórych),
    więc czemu nie otworzyć usług grabarskich? "Tylko u nas! Kompleksowa obsługa
    pacjenta! Prosto z oddziału na kwaterę!"

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • pct3 24.07.10, 15:25
    Zestawiasz takie dwa moje teksty:

    Nigdy też nie twierdziłem, że mechanikowi bądź lekarzow
    i cokolwiek się należy.


    Co lekarz za tyle powinien mieć?

    Przyznam się że nie rozumiem idei tego zestawienia. Domyślam się, że
    gdzieś w Twoim umyśle powstał koncept, że można się w nich dopatrzeć
    jakiejś niekonsekwencji, czy też - choć nie wiem gdzie -
    sprzeczności? Myślę, myślę....Hm. Może - choć to tylko jedna z
    koncepcji - tak naprawdę odległe w znaczeniowych subtelnościach
    określenia "należy mu się" i "powinien mieć" odczytujesz jako
    zbliżone? Wtedy Twój wywód staje się jaśniejszy...

    Dalszego ciągu nie komentuję bo w sposób brutalny i nie mający nic
    wspólnego z wnioskami płynącymi z lektury moich wypowiedzi,
    przypisujesz mi wspólne z innymi forumowiczami, niegodne lekarza
    postrzeganie "nielekarzy" jako motłochu.


  • oby.watel 24.07.10, 15:40
    pct3 napisał:

    > Przyznam się że nie rozumiem idei tego zestawienia. Domyślam się, że
    > gdzieś w Twoim umyśle powstał koncept, że można się w nich dopatrzeć
    > jakiejś niekonsekwencji, czy też - choć nie wiem gdzie -
    > sprzeczności? Myślę, myślę....Hm. Może - choć to tylko jedna z
    > koncepcji - tak naprawdę odległe w znaczeniowych subtelnościach
    > określenia "należy mu się" i "powinien mieć" odczytujesz jako
    > zbliżone? Wtedy Twój wywód staje się jaśniejszy...

    To jak to należy rozumieć? Powinien mieć, ale mu się nie należy? Należy mu się,
    ale nie powinien? A może mu się należy i powinien? Musi? Proszę wyjaśnij mi ten
    paradoks logiczny wyższego stopnia, ja prosty umysł mam. I koncepty też.

    > Dalszego ciągu nie komentuję bo w sposób brutalny i nie mający nic
    > wspólnego z wnioskami płynącymi z lektury moich wypowiedzi,
    > przypisujesz mi wspólne z innymi forumowiczami, niegodne lekarza
    > postrzeganie "nielekarzy" jako motłochu.

    Jakoś nie spotkałem się z jednym słowem dystansu, potępienia "niegodnego lekarza
    postrzegania "nielekarzy" jako motłochu". Nie uznałem, że skoro nie potępiasz,
    to się utożsamiasz. Ale nie protestujesz, ani się nie odcinasz. Nie chcesz też
    przyznać, że Twoje zarobki nie biorą się z znikąd, a pochodzą od prostych ludzi.
    Nie chcesz dostrzec, że ci prości ludzie składają się właśnie po to, żeby ktoś w
    ich imieniu wykupił u Ciebie usługę, żeby oni za nią już płacić drugi raz nie
    musieli. A już kompletnie nie chcesz przyjąć do wiadomości faktu, że płacą Ci za
    tę usługę z góry nie oglądając się na jakość jej wykonania.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • pct3 24.07.10, 15:55
    Nie chcesz dostrzec, że ci prości ludzie składają się właśnie po
    to, żeby ktoś w ich imieniu wykupił u Ciebie usługę, żeby oni za nią
    już płacić drugi raz nie musieli


    Nie tylko chcę dostrzec, ale dostrzegam.
    Nie chodzi o płacenie po raz drugi. Chodzi o zracjonalizowanie
    dostępu w ramach przedpłacenia. Otóż: najzdrowszy i
    najsprawiedliwszy w sensie ogólnym jest system w którym po prostu
    płacisz za usługę. Ale to jest nierealne. Nie stać Cię (jeśli tak,
    to jesteś niezwykłym wyjątkiem) na przeszczep serca, szpiku,
    wątroby. Skoro nie stać Cię, to musisz się ubezpieczyć. Ale w ramach
    ubezpieczenia będziesz korzystać raczej z usług tańszych, za to
    często (jak nie Ty, to całe rzesze innych). To "często" z powodu
    niezwykle dobrej dostępności lekarzy, zwłaszcza POZ, w Polsce,
    powoduje że jest to "za często" - i to z pełną świadomością tych
    którzy "za często" przychodzą (błagam, daruj sobie teksty że "znów
    wyszło że to pacjent winny że jest chory i że przychodzi do lekarza"
    bo nie o to chodzi i świetnie o tym wiesz). Skoro tak, skoro
    uznajemy że system przedpłat jest konieczny by człowiek z zawałem
    nie umierał na ulicy, żeby człowiek z białaczką dostał przeszczep
    szpiku, to uznajmy też że na samym dole systemu jest człowiek z
    katarem, który przychodzi do lekarza tylko dlatego, że jest to "za
    darmo".
    Oczywiście, znam inne - bodaj lepsze - sposoby racjonalizowania
    systemu niż współpłacenie. Nie jestem gorącym orędownikiem
    współpłacenia. Ja tylko tłumaczę że nie jest ideą współpłacenia
    kasowanie drugi raz za to samo. Ideą jest uniknięcie zatkania
    logistycznego w miejscu, gdzie to zatkanie "samo się tworzy" z
    powodu popytu na "darmową" usługę, a racjonalizowanie tego w oparciu
    o merytoryczne kryteria przynosi jedynie koncept typu wypowiedź
    pacjenta do lekarki, cytuję "przyjmiesz mnie kur.wo, czy nie? płacę
    składki i mi się należy".

    A już kompletnie nie chcesz przyjąć do wiadomości faktu, że
    płacą Ci za tę usługę z góry nie oglądając się na jakość jej
    wykonania.


    ponownie nieprawda. Dostrzegam to i nie podoba mi się to. Ale to nie
    ja kształtuję te zasady. A co do mojej troski o jakość wykonania,
    bądź spokojny. Ostatnio zmieniłem jedną z prac - spokojniejszą na
    mniej spokojną, łatwiejszą na trudniejszą, i co ciekawe: lepiej
    płatną na gorzej płatną.
    Dlaczego? Bo w tej pierwszej miałem
    poczucie braku możliwości zapewnienia jakości, a ponadto w tej
    drugiej mam możliwość dalszego zawodowego rozwoju (m. in. kolejna
    specjalizacja, umiejętności i ewentualna wizja doktoratu, która w
    kontekście mojej intelektualnie upośledzonej osoby tak kiedyś
    wzruszyła, rozczuliła i przestraszyła nieodżałowanego forumowicza
    Casio).
  • oby.watel 24.07.10, 16:55
    Nieopodal, w szkółce ogrodniczej była promocja. Za darmo dawali nawóz pod
    kwiatki. Wbrew temu, czego można się było spodziewać - za darmo - tłumów nie
    było. Dziewie, jeśli przyjąć za słuszny Twój tok rozumowania, że jak za darmo,
    to wszyscy lecą, czy trzeba, czy nie trzeba.

    Owszem. Nie neguję, że są starsze osoby, zwłaszcza samotne, które nie mają co ze
    sobą zrobić i lekarza traktują jak obiekt zwierzeń. Ale nic nie stoi na
    przeszkodzie zatrudnić w przychodni kilku bezrobotnych, którzy za parę groszy
    nie będą nic innego robić, tylko słuchać zwierzeń i przytakiwać. Dzięki temu
    odciążą lekarzy.

    Piszesz:
    > Nie tylko chcę dostrzec, ale dostrzegam
    [że ktoś w ich imieniu wykupił u Ciebie usługę, żeby oni za nią już płacić drugi
    raz nie musieli]

    A kilka zdań niżej:
    > Skoro tak, skoro uznajemy że system przedpłat jest konieczny by człowiek
    > z zawałem nie umierał na ulicy, żeby człowiek z białaczką dostał przeszczep
    > szpiku, to uznajmy też że na samym dole systemu jest człowiek z katarem,
    > który przychodzi do lekarza tylko dlatego, że jest to "za darmo".

    Dostrzegasz, ale nie widzisz? Skoro dostrzegasz, że zapłacili, to dlaczego
    odmawiasz im prawa, żeby przychodzili z katarem? W innym wątku koledzy dowodzą,
    że nie da się rozpoznać raka wcześniej niż w czasie sekcji zwłok, bo "nie daje
    objawów". A jak lekarz ma rozpoznać cokolwiek jak pacjent z objawami to intruz
    albo hipochondryk?

    Ale tego typu spory skończą się raz na zawsze dopiero wtedy, gdy NFZ to będzie
    Narodowy Fundusz Zwierząt i zacznie kontraktować trzodę chlewną i bydło rogate,
    a za wizytę lekarzowi będzie płacił ubezpieczyciel pacjenta lub sam pacjent. Zaś
    składka zdrowotna będzie przeznaczona na finansowanie zabiegów, na przykład
    takich, jakie wymieniłeś. Ale z kolei nie będzie marnowana na uporczywe
    podtrzymywanie przy życiu rośliny, bo to humanitarne, i przedłużanie życia
    kosztem dziesiątków czy setek tysięcy złotych o tydzień czy dwa. Za to niech
    płacą humaniści i obrońcy życia z własnej kieszeni.

    > ponownie nieprawda. Dostrzegam to i nie podoba mi się to.

    Dostrzegasz nieprawdę i Ci się nie podoba? Czy z rozpędu zarzucasz mi w jednym
    zdaniu kłamstwo, żeby w drugim przyznać rację? Tak czy owak ubolewam, że mniej
    zarabiasz, mam nadzieję, że to tylko chwilowe, bo człowiek doświadczony,
    fachowiec, ma prawo (jeśli jeszcze nie obowiązek) godziwie zarabiać. Stale to
    piszę (co można sprawdzić), że dobry lekarz ma zarabiać dobrze, bez ograniczenia
    wypłaty od góry.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • cccykoria 24.07.10, 15:22
    Zarabiajcie ile tylko chcecie, nie moja sprawa.Moim
    marzeniem, ( napewno tego nie doczekam, ale może moje dzieci,
    lub wnuki) byloby, aby rynek pracy dla dr był nasycony i
    na jedno miejsce pracy byłoby nastu,a może więcej, wtedy
    zrozumielibyscie co to znaczy mieć pracę i szanować ją i
    się cieszyć, że się ją ma...

    ...i taki practicant itp siedzieliby jak mysz pod miotłą,
    bo w przeciwnym razie za używanie wulgaryzmów itp,
    polecieli by na zbity pysk z pracy...

    W ogole cały czas się zastanawiam, skąd ten czlowiek się
    wziął, może z Marsa?

    Nie spotkałam w swoim życiu takiego dr, który uzywa słów z
    marginesu zaczerpniętego, jaki WSYD przynosisz
    środowisku lekarskiemu, chłopcze, a co na to rodzice? a no
    tak jesteś dorosły z bagażem doświadczeń zyciowych:) wkuwał
    po nocach i zazdrościł innym studentom innych kierunków:)
    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • practicant 24.07.10, 17:02
    > aby rynek pracy dla dr był nasycony i
    > na jedno miejsce pracy byłoby nastu,a może więcej, wtedy
    > zrozumielibyscie co to znaczy mieć pracę i szanować ją i
    > się cieszyć, że się ją ma...

    Buehehehe,hahaha,buehehehe,zycze powodzenia,usmialem sie:)Tak nie ma
    NIGDZIE na swiecie.A wiesz dlaczego?Bo ukonczenie wydzialu
    lekarskiego jest odrobine trudniejsze,niz szkoly dla kosmetyczek.


    > ...i taki practicant itp siedzieliby jak mysz pod miotłą,
    > bo w przeciwnym razie za używanie wulgaryzmów itp,
    > polecieli by na zbity pysk z pracy...

    ...a mi marzy sie,zeby pasozyty spoleczne placily za leczenie,zamiast
    korzystac do woli z pieniedzy placonych przez uczciwych podatnikow-w
    tym ROWNIEZ lekarzy.


    > Nie spotkałam w swoim życiu takiego dr, który uzywa słów z
    > marginesu zaczerpniętego, jaki WSYD przynosisz
    > środowisku lekarskiemu, chłopcze, a co na to rodzice? a no
    > tak jesteś dorosły z bagażem doświadczeń zyciowych:) wkuwał
    > po nocach i zazdrościł innym studentom innych kierunków:)

    Dobrze,juz dobrze idolko.Idz,wyludz jakas kolejna wizyte w
    przychodni,albo zasilek.
  • oby.watel 24.07.10, 17:21
    practicant napisał:

    > Dobrze,juz dobrze idolko.Idz,wyludz jakas kolejna wizyte w
    > przychodni,albo zasilek.

    Jeśli Ty zapłaciłeś z góry za usługę hydraulika, to znaczy, że ją wyłudziłeś? CPU Ci się przegrzało? Rozważ, czy nie powinieneś rozpalonego łba zanurzyć na chwilę w chłodnej cieczy. Może uda się wznowić procesy myślowe. Choć rokowania są raczej marne.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • loraphenus 24.07.10, 18:18
    oby.watel napisał:


    > Jeśli Ty zapłaciłeś z góry za usługę hydraulika, to znaczy, że ją wyłudziłeś? C
    > PU Ci się przegrzało? Rozważ, czy nie powinieneś rozpalonego łba zanurzyć na ch
    > wilę w chłodnej cieczy. Może uda się wznowić procesy myślowe. Choć rokowania są
    > raczej marne.


    jak ktoś zapłacił za usługę to ma rachunek. Uprzedzam, że nie chodzi mi
    robotniku o paragon fiskalny za full byka i komandosa, w którym w wyniku
    przegrzania tranzystora obywatelska hołota robotnicza swe usta zanurza.

    jak prosty robol nie ma umowy - to niech buja worki z cementem na budowie lub na
    sznurku flaszkę po full byku. Nie ma robol pieniążków - umowy nie ma - to niech
    pierze onuce w kadzi po cemencie a nie bzdurzy na forum. Albo - do opieki po
    pieniążki z podatków uczciwie pracujących lekarzy -by mógł dalej pić full byki i
    komadosy i pisać swe robotnicze przemyślenia na forum.
  • cccykoria 24.07.10, 19:39
    patrz indeks leków;)hehe
    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • cccykoria 24.07.10, 19:46
    practicant napisał:

    > > aby rynek pracy dla dr był nasycony i
    > > na jedno miejsce pracy byłoby nastu,a może więcej, wtedy
    > > zrozumielibyscie co to znaczy mieć pracę i szanować ją i
    > > się cieszyć, że się ją ma...
    >
    > Buehehehe,hahaha,buehehehe,zycze powodzenia,usmialem sie:)Tak nie
    ma
    > NIGDZIE na swiecie.A wiesz dlaczego?Bo ukonczenie wydzialu
    > lekarskiego jest odrobine trudniejsze,niz szkoly dla kosmetyczek.
    >
    >
    > > ...i taki practicant itp siedzieliby jak mysz pod miotłą,
    > > bo w przeciwnym razie za używanie wulgaryzmów itp,
    > > polecieli by na zbity pysk z pracy...
    >
    > ...a mi marzy sie,zeby pasozyty spoleczne placily za
    leczenie,zamiast
    > korzystac do woli z pieniedzy placonych przez uczciwych podatnikow-
    w
    > tym ROWNIEZ lekarzy.
    >
    >
    > > Nie spotkałam w swoim życiu takiego dr, który uzywa słów z
    > > marginesu zaczerpniętego, jaki WSYD przynosisz
    > > środowisku lekarskiemu, chłopcze, a co na to rodzice? a no
    > > tak jesteś dorosły z bagażem doświadczeń zyciowych:) wkuwał
    > > po nocach i zazdrościł innym studentom innych kierunków:)
    >
    > Dobrze,juz dobrze idolko.Idz,wyludz jakas kolejna wizyte w
    > przychodni,albo zasilek.

    Dziecko,bredzisz, może masz gorączkę? gdzie to tak przyjmują
    bez ubezpieczenia? może na piękne oczy?




    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • practicant 24.07.10, 20:07
    > Dziecko,bredzisz, może masz gorączkę? gdzie to tak przyjmują
    > bez ubezpieczenia? może na piękne oczy?

    Daruj sobie.Zeby moc korzystac z pelnego dostepu do leczenia w polsce
    wystarczy sie zarejstrowac w mopsie-jedyna konieczna umiejetnosc do
    wykonania powyzszego,to umiejetnosc zlozenia podpisu...
  • cccykoria 24.07.10, 21:41
    practicant napisał:

    > > Dziecko,bredzisz, może masz gorączkę? gdzie to tak przyjmują
    > > bez ubezpieczenia? może na piękne oczy?
    >
    > Daruj sobie.Zeby moc korzystac z pelnego dostepu do leczenia w
    polsce
    > wystarczy sie zarejstrowac w mopsie-jedyna konieczna umiejetnosc
    do
    > wykonania powyzszego,to umiejetnosc zlozenia podpisu...

    Mylisz się, trzeba spełniać takie kryteria jak
    bezdomność
    ubóstwo itp
    Nie tak szybko siup z tym podpisem:)

    Dlaczego miałabym korzystać z opieki? bo nie pracuję? Absurd




    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • qwas12 24.07.10, 17:06
    gdzies tu padlo pytanie o zarobki lekarzy w niemczech
    dosc latwo to znalezc. o tu:

    oeffentlicher-dienst.info/c/t/rechner/aerzte/kommunal?id=tv-aerzte-vka-
    2010&g=II&s=1&z=100&zulage=&stj=2010&stkl=1&r=&zkf=&kk=14.9%25

    mozna sobie przeczytac ze facharzt (specjalista) dostaje niecale 5
    tys euro BRUTTO. ile mu z tego zostanie netto- widac po lewej
    stronie tabelki. aha za 2 dyzury weekendowe moze sobie doliczyc ok
    1000 euro (2x500, ale stawki sa rozne, czesciej 2x 300-400). brutto
    oczywiscie. na dyzurach tygodniowych sie nic nie zarabia- bo sie po
    dyzurze "schodzi", czyli idzie do domu.

    a w innych krajach eu?
    np taka tabelka:

    www.worldsalaries.org/generalphysician.shtml
    z ktorej mozemy przeczytac ze taki lekarz francuski dostanie
    srednio 2,7kE, a w uk (bardzo wysokie koszty zycia!) troche ponad
    5kE. to wszystko brutto.


    naprawde rozczulaja minimalistyczne, ABSOLUTNIE DOLNE potrzeby pct3
    stud (to od studenta?) i innych practicantow....
  • qwas12 24.07.10, 17:08
    > ile mu z tego zostanie netto- widac po lewej
    > stronie tabelki.

    ...prawej, oczywiscie
  • young_doc 24.07.10, 19:43
    uk (bardzo wysokie koszty zycia!) troche ponad 5kE.

    W Wielkiej Brytanii ustalona przez rząd MINIMALNA płaca lekarza zatrudnionego na
    stanowisku konsultanta (tj. specjalista z kilkuletnim doświadczeniem) wynosi
    ponad 6000 funtów brutto - czyli około 7 500 euro, skoro już w tej walucie
    liczysz te zarobki. To jest płaca minimalna za 40 godzin tygodniowo (10 sesji).
    Maksymalna wynosi ponad dwa razy tyle, z szerokimi możliwościami dorabiania w
    prywatnym sektorze. zresztą nawet NHS za nadliczbowy dyżur dla konsultanta ze
    stawką już poniżej 100 funtów za godzinę nie schodzi.

    www.nhscareers.nhs.uk/details/Default.aspx?Id=553
    Consultants can earn between £74,504 to £176,242, dependent on length of service
    and payment of additional performance related awards. This figure is unchanged
    from April 2009.

    Musisz szybko powiadomić Londyn że mylą się w comiesięcznych wypłatach - akurat
    poszukują oszczędności, ucieszą się...

    Koszty życia "znacząco wyższe"? No, dyskutowałbym. ale co ja tam mogę wiedzieć
    bez opiekuna który mi wytłumaczy żeby plusy kraju kapitalistycznego nie
    przesłaniały mi jego minusów... w Polsce pełno jest ludzi których nikt i nic nie
    przekona że czarne jest czarne a białe jest białe. Tak na oko połowa
    społeczeństwa, zdaje się.

    Jako że z tych krajów jeden nadaj się do porównania z Polską pod względem
    geografii i stopnia rozwoju, aż sobie z ciekawości przeliczyłem czeskie zarobki
    za jeden etat z 2005 roku - wyszło mi ok. 5 500 zł za j40 godzin tygodniowo
    czyli mniej więcej trzykrotność ówczesnych zarobków lekarza w Polsce
    www.mp.pl/kurier/?aid=32113
    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w przekonywaniu mnie że to co w życiu
    doświadczyłem to jest złudzenie.


    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby
    nie będą zaspokajane."
  • qwas12 24.07.10, 20:50
    > stanowisku konsultanta (tj. specjalista z kilkuletnim
    doświadczeniem) wynosi
    > ponad 6000 funtów brutto - czyli około 7 500 euro,

    no jesli juz to 6 x 1,19 = 7,16; brutto. ale ok, nie badzmy
    drobiazgowi :)
    bardzo wszystko mozliwe. zreszta - 6kP dla specjalisty z kilkuletnim
    doswiadczeniem bedzie odpowiadalo 5kP dla generalsa + inflacja z 5
    lat. i od dawna wiadomo ze w uk lekarze dobrze zarabiaja. lepiej w
    europie (nie eu) pewnie tylko w norwegii i w szwajcarii. we
    wszystkich tych krajach koszty zycia sa wyzsze niz w eu. w uk tez.
    nikogo do niczego nie przekonuwywuje, ani nie mam ochoty, ani
    takeigo zamiaru. to tylko czysta ciekawosc.
    ile przecietny, niespecjalnie przepracowywujacy sie (o takiego
    chodzilo, jesli rozumiesz co czytasz---nie strasz mnie, zes kolejny--
    --)...
    no i ciekawosc (kolejna)- zostanie ci z 7,5 (nawet z 8) - 5 na reke-
    po oplaceniu podatkow i ubezpieczen w gb?
  • loraphenus 24.07.10, 21:33
    qwas12 nie masz do końca racji.

    taryfowe stawki obowiązują w szpitalach uniwersyteckich i tam nie da się niczego
    dograć, żadne negocjacje -dlatego też wielu ober i ltd. stamtad wieje bo nie
    chca być na gołych taryfach. Pcha się w unikliniki niemieckie wielu
    karierowiczow z pl ktorym sie zdaje ze to cud miod malina- a tu klops...

    ltd ober maja w wiekszosci mniejszych szpitali ausertariflich i z
    bereitschaftsdienste, ze nie mowie o notarztdienste i ltd notarztdienste maja
    rownowartosc trzech stawek miesiecznych wynikajacych z tabeli i wiecej.

    ale to poza klinikami uniwersyteckimi.

    wspomniec nalezy ze w takich niemczech odwrocona jest struktura wynagrodzen - to
    co lekarz dorobi dyzurami to ulamekj tego, co ma z etatu. Z wyjatkami
    nielicznych notarztdienste, gdzie placa od einsatz... i tak dalej.

    a goła taryfa i steuerklasse 1 to nie jest cos, co dzis przyciąga.

    ale brak polskich pacjentow przyciaga bardziej niz pieniadze.
  • qwas12 26.07.10, 21:26
    loraphenus napisał:

    > ltd ober maja w wiekszosci mniejszych szpitali ausertariflich i z
    > bereitschaftsdienste, ze nie mowie o notarztdienste i ltd notarztdienste maja
    > rownowartosc trzech stawek miesiecznych wynikajacych z tabeli i wiecej.

    drogi lorafenie, abstrahujac od tego ze ltd- to nie jest "przecietny
    specjalista"- pozwole sie zapytac a skad te rewelacje? bo wiesz- rewelacje,
    rewelacjami a zycie zyciem. a mam troche wiadomosci z pierwszej reki. wspomniana
    znajomy ltd kardiolog (czyli zdecydowanie nie "przecietny specjalista" - tylko
    raczej z gornej polki specjalizacji; no szef w szpitalu w swoim fachu)- nie w
    uni. brutto ma niewiele wiecej niz w tabelce (chyba tyle co by wynikalo z
    bereitschaftow), netto troche wiecej wiecej, nie wiem czy dlatego ze ma 2 dzieci
    i zona chwilowo nie pracuje, czy ma dodatki pozapodatkowe. oczywiscie-
    zdecydowanie nie gloduje, ale jednak nie sa to Twoje (i polskich kolegow;
    brakuje temu do rownowartosci dwoch stawek, nie mowiac o Twoich "trzech i
    wiecej") wyobrazenia.
    mam rowniez pojecie o zarobkach kilku ober.- nie sa to glodowe pensje, ale np
    znajomego ober, internista z 3jka dzieci - nie stac na narty. i jakos trudno mi
    sobie wyobrazic ze akurat oni jakos dramatycznie odbiegaja od przecietnej.
    jestem sobie w stanie wyobrazic, ze ltd - w malym szpitalu bedacy w dobrym
    kontakcie z szefem -dostaje z jego puli, ze po ilus tam latach przy dobrych
    kontaktach itd,- ale to nie jest regula. oczywiscie nie sa to pensje glodowe,
    ale i czas pracy zdecydowanie wychodzi poza zakreslone przeze mnie ramy.
    przecietny specjalista z mojej historyjki- wyglada zdecydowanie tabelkowo.
  • loraphenus 26.07.10, 21:33
    ja się nie zdziwie jeśli Twoi ober czy ltd pracują gdzies w dużym szpitalu i
    jedyny dodatek jaki mają to z puli 1,5% środków chefarztowskich czy jakoś inaczej.

    nie jestem w stanie poddać w wątpliwość tego, co piszesz, ale.

    skoro ja nie będąc oberarztem dostaje privatzulage i chefzulage, to nie
    podejrzewam,że ltd oberarztowie, z wieloletnia praktyka nie dostają.

    chyba ze pracują w uniklinik i jedynym dodatkiem do ich wynagrodzenia sa jakies
    dodatki na zywienie w stolowce studenckiej, bo tak tez bywa.

    ciagle uwazam, ze wynagrodzenie da się negocjowac aussertariflich w mniejszych
    preznych osrodkach, z wiadomych powodow.

    jak doskonale wiesz i co powtarzam - w charite w Berlinie jest z taryfy, w
    uniklinikum w Greifswaldzie rowniez, w Duessedorfie, Uni Freiburg rowniez -komu
    sie nie podoba - inne szpitale czekaja.

    ja nie bedac oberarztem mam aussertariflich. Da sie?! Da. Tylko ze - w zyciu nie
    ma nic za darmo a narobic sie trzeba. Ja jestem zadowolony ze nie lecze polskich
    pacjentow. To mi wystarcza.
  • young_doc 24.07.10, 23:33
    > no jesli juz to 6 x 1,19 = 7,16; brutto. ale ok, nie badzmy
    > drobiazgowi :)

    Alez skoro juz tak dokladnie liczysz to badzmy konsekwentnie
    dokladni: 74504 funtow rocznie daje 6208,66 funta miesiecznie czyli
    7388,31 euro. Zreszta taka sume mozna zorobic jedynie teoretycznie
    (bo kazdemu przysluguje przynajmniej kilka z rozmaitych dodatkow) i
    tylko w pierwszym roku pracy.

    > bedzie odpowiadalo 5kP dla generalsa
    Kula w plot. Akurat GP (lekarz rodzinny) w Wielkiej Brytanii zarabia
    zdecydowanie wiecej niz specjalista, tyle tylko ze ma nieco
    skromniejsze mozliwosci dorobienia... zdecydowana wiekszosc zarabia
    100 do 150 tysiecy funtow rocznie. Mowimy oczywiscie o pracy 40
    godzin w miesiacu.

    > od dawna wiadomo ze w uk lekarze dobrze zarabiaja
    Owszem. Zarabiaja zgodnie z postulatami Pct. I jakos nie uwaza
    nalezalo im placic mniej dlatego ze w Europie placa gorzej, wrecz
    przeciwnie - szczyci sie swoimi osiagnieciami w drenazu mozgu dla
    pozytku poddanych krolowej...

    > ile przecietny, niespecjalnie przepracowywujacy sie (o takiego
    > chodzilo, jesli rozumiesz co czytasz---nie strasz mnie, zes
    kolejny--
    > --)...
    Wybacz, nie zrozumialem sensu tej wypowiedzi.

    > no i ciekawosc (kolejna)- zostanie ci z 7,5 (nawet z 8) - 5 na
    reke-
    > po oplaceniu podatkow i ubezpieczen w gb?
    7500 funtow brutto to okolo 5000 funtow netto.
    15000 funtow brutto (typowa wyplata specjalisty ktory pracuje okolo
    50 godzin tygodniowo, czyli z nadgodzinami) to okolo 9600 funtow
    netto. No chyba ze pracujesz jako tzw. locum consultant - wtedy
    typowa wyplata to ok. 20 - 30 tysiecy funtow miesiecznie, ale musisz
    byc w pelni dyspozycyjny.
    Jesli pracujesz w ramach NHS nie musisz ubezpieczac sie dodatkowo od
    odpowiedzialnosci cywilnej, koszt szkolen pokrywa pracodawca. Jedyny
    dodatkowy wydatek to roczna skladka na GMC - tamtejsza izba
    lekarska - bodajze 415 funtow rocznie.

    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze
    potrzeby nie będą zaspokajane."
  • young_doc 24.07.10, 23:35
    Errata - GP pracuje oczywiscie 40 godzin tygodniowo, nie
    miesiecznie. Tak dobrze to nie ma.
    Lapsus linguae, lapsus calami.

    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze
    potrzeby nie będą zaspokajane."
  • qwas12 26.07.10, 20:54
    drogi mlody doc.
    bardzo ciekawy link.

    np.

    Salaried GPs employed directly by PCTs earn between £53,781 to £81,158,
    dependent on, among other factors, length of service and experience.
    Ty:

    > Akurat GP (lekarz rodzinny) w Wielkiej Brytanii zarabia
    > zdecydowanie wiecej niz specjalista, tyle tylko ze ma nieco
    > skromniejsze mozliwosci dorobienia... zdecydowana wiekszosc zarabia
    > 100 do 150 tysiecy funtow rocznie. Mowimy oczywiscie o pracy 40
    > godzin w miesiacu.

    nie wiem jak Tobie, ale mi za chiny 53-81 nie chce wygladac jak 100-150. no ale,
    Wy tam w angli wszystko macie na opak, to moze te cyferki tez sie jakos inaczej
    czyta?

    podobnie:
    Zreszta taka sume mozna zorobic jedynie teoretycznie
    > (bo kazdemu przysluguje przynajmniej kilka z rozmaitych dodatkow) i
    > tylko w pierwszym roku pracy.

    natomiast ja czytam:
    Doctors in the new specialty doctor grade earn between £36,807 and £70,126.

    no ale, dobra. nich juz bedzie konsultant

    Consultants can earn between £74,504 to £176,242, dependent on length of service
    and payment of additional performance related awards.

    byc moze moja znajomosc angielskiego kuleje, ale po mojemu to wynika, ze te 176-
    to nie "standardowa zaplata"- tylko maksymalna, po wliczeniu dodatkow, dla
    najdluzej pracujacych.

    rozumiem, ze marzyc jest pieknie zwlaszcza jak sie ciezko pracuje (a wierze, ze
    ciezko pracujesz) za 29/12 to ile? 2,4 kP/mies brutto-- czyli ile netto? 1,5k? i
    do tego w u.k.
  • young_doc 29.07.10, 11:07
    Próbujesz wypowiadać się w temacie w którym całkowicie się nie orientujesz.

    Specialty doctor jest to stanowisko pracy stworzone głownie dla tzw. overseas
    doctors - specjalistów którzy nie są na tyle oblatani w systemie by zostać od
    razu konsultantami. Powszechnie uważa się jest to jeden ze sposobów wyzysku
    zagranicznej siły roboczej, ich zakres odpowiedzialności jest podobny do
    konsultantów za wyjątkiem pracy administracyjnej i szkolenia młodych, a
    wynagrodzenie znacznie niskie. Jeśli ktoś pracuje na tym stanowisku dłużej niż
    cztery - pięć lat po skończeniu specjalizacji to oznacza że jest tamtejszym
    odpowiednikiem wiecznego specjalisty pierwszego stopnia - zatrzymał się w
    rozwoju zawodowym i nie awansuje głownie ponieważ nie ma takich ambicji.

    No ale łaskawie pozwoliłeś mi poda dane konsultantów - dziękuję. To co podałem
    jest to PODSTAWA ich płacy. Np. jeśli pełnisz dyżury pod telefonem (konsultant
    nigdy nie pełni dyżurów w szpitalu!) przysługuje ci za pracę do 48 godzin
    tygodniowo dodatek zwyczajowo wynoszący 50% płacy podstawowej. Jak już
    zauważyłeś to na dzień dobry przekracza 100 000 funtów rocznie - i jest tak
    naprawdę minimum.

    Wybacz jeśli nie potrafię podać błyskawicznie linków ale to dlatego że dla kogoś
    kto zna te sprawy z autopsji linki takie nie są ciekawe lecz nudne. A
    Brytyjczycy zawsze będą musieli płacić pieniądze porównywalne do tych po drugiej
    stronie Atlantyku w przeciwnym razie absolwenci ich uczelni medycznych będą
    masowo zdawać USMLE (albo i nie, Kanada nadal uznaje papiery z byłej metropolii)
    i NHS zostanie bez personelu.

    A z ciekawości aż wygrzebałem swój stary pasek z wypłaty:
    podstawa 29705 rocznie (Specialty Registrar)
    miesięcznie:
    basic pay 2475,42
    London zone 50,17
    Band 1a 1237,71 (dodatek za pracę 48 godz/tygodniowo)
    (do tego kilka już drobnych dodatków i odliczeń typu Doctors Mess, Rent Staff itd.)
    Taxable Pay 3839,14
    Net Pay 2844,05

    A zarabiałem ok. 30000 funtów rocznie podstawy! Konsultant ok. czterdziestki ma
    spokojnie trzy razy tyle. Bez wysiłku.

    Nie próbuję tu na siłę udowadniać tezy że Zachód jest wspaniały, ma on swoje
    wady, lecz wybacz: akurat jeśli chodzi o dochody to po prostu próbujesz na siłę
    udowodnić fałszywą tezę.

    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby
    nie będą zaspokajane."
  • young_doc 29.07.10, 11:09
    Jeśli chodzi o zarobki rodzinnych - to czy są to dla ciebie dostatecznie wiarygodne
    źródła?

    The salary figures (...) the average annual income for GPs could rise to
    £120,000 before tax.

    Hamish Meldrum, lead GP negotiator for the British Medical Association, told the
    BBC average GP earnings were a bit below £100,000 a year.
    He said the new contract was needed because GPs' earnings had fallen below those
    of other comparable professionals.

    news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/politics/4920692.stm
    Nawiasem mówiąc - to było cztery lata temu, udało im się w międzyczasie
    wynegocjować jakieś poprawki do kontraktów i obecnie średnia to ok. 125 000
    funtów rocznie brutto. I owszem, są one porównywalne z innymi specjalizacjami -
    a może nawet rzeczywiście nieco mniejsze.
  • qwas12 24.07.10, 21:46
    poza tym drogi doktorze mlody, to nie ja, tylko pct3 przekonywal mnie, ze
    lekarze w eu zarabiaja mniej niz .pl. ja tam nie mam pojecia.
    (oj to rozumienie....)
  • radeberger 24.07.10, 17:19
    Skoro jest tak cudownie - to brytyjscy rodzinni powinni tutaj przybywać nawet podczepieni do podwozia TIRa.

    Zarobki kosmiczne, pracować nie trzeba ( © aron2004 )..

    Tylko cholera jak zwykle - im praktyka się różni bardziej od teorii, tym gorzej dla praktyki.
    --
    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

    Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
  • oby.watel 24.07.10, 17:41
    radeberger napisał:

    > Skoro jest tak cudownie - to brytyjscy rodzinni powinni tutaj przybywać nawet p
    > odczepieni do podwozia TIRa.
    >
    > Zarobki kosmiczne, pracować nie trzeba ( © aron2004 )..

    Może wiedzą, że co prawda Kodeks Etyki Lekarskiej zakazuje wypowiadania
    niepochlebnych opinii o kolegach po fachu, ale nie broni podkładać świń...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • qwas12 24.07.10, 19:41
    radeberger napisał:

    > Tylko cholera jak zwykle - im praktyka się różni bardziej od
    teorii, tym gorzej
    > dla praktyki.

    dosc enigmatycznie sie wyraziles.
    o ktora "praktyke" i ktora "teorie" Ci chodzi?
    tabelki Ci sie nie podobaja?
    tyle zarabiaja lekarze w .eu, obojetnie co sie polskim lekarzom
    wydaje. niemiecka tabelka - jest bardzo aktualna.
    aha - wiekszosc (tak z 90%) szpitali w niemczech jest "komunalna".
    prywatne z reszta placa z reguly gorzej. a prawie nigdy, lub bardzo
    wyjatkowo lepiej.
  • loraphenus 24.07.10, 19:45
    tabela podana przez qwas12 jest aktualna.

    i ma on racje.

    tyle że większośc oberarztów i ltd. ma teraz ausertariflich.

    asystenci pracują według taryfy i nie maja ani chefzulage ani innych dodatkow

    szpitale katolickie i ewangelickie maja nizsze taryfy ale placa lepiej, w tym
    takze asystentom. Trzeba negocjować.

    ja mam zupełnie inne wynagrodzenie niz rozwiazanie z taryfy AVR

  • qwas12 24.07.10, 20:29
    jak to bylo o rozumieniu czytanego? pytanie dotyczylo przecietnego.
    i w polsce. ale zreszta- znajomy ltd kardiologo lapie sie dokladnie
    do tabelki. + dodatek za bereitschaft- nie powalajacy. bdb. sciagali
    go. zmienia prace- ale ze wzgledu na zone. zreszta. inny znajomy
    oberarzt zwykly, neurolog- zreszta tez. takze- z ta "wiekszoscia" -
    to bez przesady. ale- nie to jest tematem.
  • pct3 24.07.10, 18:16
    naprawde rozczulaja minimalistyczne, ABSOLUTNIE DOLNE potrzeby
    pct3 stud (to od studenta?) i innych practicantow....


    Ja tylko napisałem jaki poziom życia uznaje za absolutnie dolny
    przeciętny lekarz z Zachodu. I nie uzyskuje go kosztem 500 godzin
    pracy w miesiącu.
    Spytaj lekarza z Zachodu skąd ma na lepsze auta, domy i fajne
    wakacje, skoro zarabia mniej niż w Polsce, a ceny ma wyższe.

  • qwas12 24.07.10, 19:17
    sluchaj,
    pytanie brzmialo... no przeczytaj sobie jak pytanie brzmialo na
    ktore odpowiadales.

    forum.gazeta.pl/forum/w,305,113854990,114512041,zarobki_lekarskie_po_nowemu_pytanie_d.html

    nie kazdy obywatel co prawda, ale lekarz mimo wszytsko powinien byc
    w stanie zrozumiec czytany tekst (ok, nie dotyczy practicantow).

    > Ja tylko napisałem jaki poziom życia uznaje za absolutnie dolny
    > przeciętny lekarz z Zachodu. I nie uzyskuje go kosztem 500 godzin
    > pracy w miesiącu.

    nie bede sie bawic w przepychanki slowne- co napisales, bo kazdy se
    moze przeczytac. w kazdym razie- nie musisz sie ze mna bawic w kotka
    i myszke ;)
    zacytuje tylko jedno

    >Podajesz tak naprawdę maksymalny oczekiwany czas pracy

    nie. to byl MINIMALNY czas pracy, jaki sie oczekuje od lekarza na
    zachodzie. za pieniadze podane w tabelce. malo tego. jesli sobie
    obejrzysz dokladniej tabelke, to zobaczysz tam slowko "prognose".
    a zaklada sie podwyzki w 2011.


    > Spytaj lekarza z Zachodu skąd ma na lepsze auta, domy i fajne
    > wakacje, skoro zarabia mniej niż w Polsce, a ceny ma wyższe.


    czekaj, czekaj,

    a zarabia MNIEJ NIZ W POLSCE????
  • practicant 24.07.10, 19:22
    > nie. to byl MINIMALNY czas pracy, jaki sie oczekuje od lekarza na
    > zachodzie. za pieniadze podane w tabelce. malo tego. jesli sobie
    > obejrzysz dokladniej tabelke, to zobaczysz tam slowko "prognose".
    > a zaklada sie podwyzki w 2011.

    ...o ktorej tabelce mowisz,o najgorzej oplacanych szpitalach
    komunalnych i prognozie 2010,czy o liscie plac "general physisians" z
    roku 2004...?

    > a zarabia MNIEJ NIZ W POLSCE????

    No jasne.Oczywiscie,ze zarabia.Przeciez w polsce konowaly kradna na
    lapowkach.Ehh,koles...
  • pct3 25.07.10, 08:35
    pytanie brzmialo... no przeczytaj sobie jak pytanie brzmialo na
    ktore odpowiadales.


    Pytanie dziwne. Ja wbrew temu co sądzisz, nie uważam że istnieje coś takiego jak "należne zarobki". Tak, tu i tam napisałem że ktoś coś "powinien". Te dwie wypowiedzi nie powinny być zestawiane, bo leżą na innych płaszczyznach. Płaszczyzna pierwsza: moje ogólne poglądy. Są liberalne. Nic się nikomu nie należy. Płaszczyzna druga: rozmawiamy o zarobkach konkretnej grupy, sytuując ją w odniesieniu do podobnych grup w innych krajach. Pada pytanie "ile powinien zarabiać". Na tej płaszczyźnie szczegółowej, odpowiadam na pytanie. "Powinien" per analogiam. Ale zasadniczo: nic nie powinien.

    nie. to byl MINIMALNY czas pracy, jaki sie oczekuje od lekarza na
    zachodzie.


    A figa. Rozmawiałem z zachodnimi lekarzami. To wręcz przekracza ich zakres MAKSYMALNY. Co prawda, nie byli to zabiegowcy.

    czekaj, czekaj, a zarabia MNIEJ NIZ W POLSCE????

    Czekaj, czekaj. To Ty masz wszechstronne dane.
    Ja tak napisałem, bo tak wychodzi z Twojej wiedzy. Podałem absolutnie minimalne zarobki 16000 netto, a Ty pokazałeś w tabelce że niejeden zachodni lekarz zarabia mniej, przy wyższych cenach. Do Ciebie kieruję pytanie, JAK w takim razie robi on że ma większe mieszkanie bądź dom, lepsze auta i wakacje?
    Polski lekarz może zarobić 16000 netto. Z dobrą specjalizacją, siedząc wiele dób w pracy, znacznie więcej niż podawane przez Ciebie MINIMUM, będące w rzeczywistości PONADMAKSIMUM wymiaru pracy zachodnich lekarzy. Oczywiście superspecjalista zarobi tyle z etatu. Albo i więcej. Ale nie mówimy o końcach krzywej Gaussa.
  • qwas12 26.07.10, 20:35
    pct3 napisał:

    >
    > Pytanie dziwne. Ja wbrew temu co sądzisz, nie uważam że istnieje
    > coś takiego jak "należne zarobki". itd

    no dobra, dobra ;) mozesz sobie ponawijac jesli lubisz. tyle ze i ja i Ty wiemy
    o co chodzi, wiec po co?


    >rozmawiamy o zarobkach konkretnej grupy, sytuując ją w odniesien
    > iu do podobnych grup w innych krajach. Pada pytanie "ile powinien zarabiać". Na
    > tej płaszczyźnie szczegółowej, odpowiadam na pytanie. "Powinien" per analogiam

    ano wlasnie.

    >
    > nie. to byl MINIMALNY czas pracy, jaki sie oczekuje od lekarza na
    > zachodzie.

    >
    > A figa. Rozmawiałem z zachodnimi lekarzami. To wręcz przekracza ich zakres
    MAKSYMALNY. Co prawda, nie byli to zabiegowcy.


    aaaaa :) :) :) ...... rozmawiales z zachodnimi lekarzami? a to ciekawe. :) :)
    :) :):) :) :) widzisz jak mnie rozbawiles??? bardzo.
    no wiec zapewniam Cie, ze podany czas pracy jest czasem minimalnym, rzadko
    osiagalnym.
    ale, moze np tu piszacy lorafen przyzna sie (no tak szczerze, z reka na sercu)
    ile razy i czy wogole- powiedzmy w tym roku udalo mu sie wyjsc o 16? a ile razy
    o 17? zapewniam Cie ze do pracy przychodzi punktualnie na 8.00. i ile dyzurow
    musi odrobic miesiecznie? tych tygodniowych- bezplatnych?
    a moze przyzna sie zasuwajacy (i wierz mi na prawde zasuwajacy) za 29kP brutto
    rocznie nasz mlody doctor?


    >
    > czekaj, czekaj, a zarabia MNIEJ NIZ W POLSCE????
    >
    > Czekaj, czekaj. To Ty masz wszechstronne dane.
    > Ja tak napisałem, bo tak wychodzi z Twojej wiedzy. Podałem
    > absolutnie minimalne zarobki 16000 netto, a Ty pokazałeś w
    > tabelce że niejeden zachodni lekarz zara bia mniej, przy wyższych > cenach. Do
    Ciebie kieruję pytanie, JAK w takim razie r obi on że
    > ma większe mieszkanie bądź dom, lepsze auta i wakacje?

    sa to oficjalne dane i zapewniam Cie (wraz z lorafenem) ze tak wyglada
    rzeczywistosc. i nie dotyczy "niejednego" ale zdecydowanej, absolutnie
    zdecydowanej wiekszosci.
    "leitender oberarzt"- o ktorym pisze lorafen- to ktos typu "zastepca szefa".
    glowny ordynator. z tym ze bywa- ze jest dwoch szefow- a jeden ltd. i nie
    wychodzi on po 8-10 godzinach do domu. zarabia nieco lepiej- ale historie
    lorafena i "kilkukrotnie wyzszych zarobkach niz w tabeli"- naleza do kategorii
    plotek z magla, albo rewelacji mlodego doktora, ktory najwyrazniej ma klopoty z
    rozumieniem tekstow pisanych po angielsku.

    a przepraszam Ciebie, skad Ty wiesz, ze ma lepsze mieszkanie, samochod i
    wakacje? w serialu w telewizjii pokazywali?
  • loraphenus 26.07.10, 21:17
    więc ma racje.

    w klinikach - tam ma się zarobki z tabeli. Przychodzi na 7mą rano i wychodzi
    najwcześniej o 17tej. Oczywiście na papierze ma się 39h tygodniowo. Zarabia
    zgodnie z tabelą około 2300 Euro netto jak Steuerklasse 1 się ma,

    większe pieniądze zarabia się w ośrodkach pozaklinicznych. Ja zarabiam o wiele
    więcej niż oficjalna stawka z taryfy AVR ale robie langer Tagdienste.

    i nie wychodzę z pracy wczesniej niż o 17:30 a idę na 07:30.

    wszystkie wklucia dożylne, cewniki foleya, centralne wkłucia to moja rzecz.
    Nawet zmiana opatrunków. Takiego luksusu jak w PL brak.

    To co ludzie opowiadają to jedno. Rzeczywistość to druga rzecz i czasami może
    zaboleć.

    Uzupełniając qwas12'a - ja nie mam bezpłatnych dyżurów, jest inny algorytm, bo
    pewnie o tym pisze.

    są minusstunden. Za wolne po dyzurze nie ma wynagrodzenia (co w Polsce jest
    praktykowane)

    ja pracujac intensywnie, powyżej 45 godzin tygodniowo przekraczam dwukrotnosć
    poselskiej diety. Ale gdybym pracował w Klinice miałbym 2300 Euro netto bez
    możliwości rozwoju i dorobienia czegokolwiek.

    Nie wiem jakie doświadczenia ma qwas12 ale wiekszosc oberarztow z klinik zwiewa
    do mniejszych ośodkow, w ktorych wynagrodzenia mozna negocjować.

    A od szefow oddzialow - chefarztow w wielu konkursach wymagana jest
    dyspozycyjnosc 24h/365 dni w roku.

    znajdz szefa kliniki w krakowku czy w warszawce czy w lodzi o 13:00 albo zapytaj
    w sekretariacie kiedy bedzie.... sukcesu zycze.

    Ordynatorzy w Niemczech pracuja do 21:00 i dluzej i nikogo to nie dziwi.
  • practicant 24.07.10, 19:11
    No fajnie,najlepiej to wrzucic statystyki najslabszego z krajow pod
    wzgledem emigracji i jeszcze cytowac tabele z zarobkami dla najgorzej
    placacych szpitali.A moze podasz np zarobki oberartzta prywatnej
    kardiochirurgii,co?Juz jaj nie starczy...?
    Ale niech Ci bedzie,przeanalizujmy wspolnie:
    lekarz bez specjalizacji:4-5k euro brutto
    lekarz specjalista: 5-6k euro
    oberartzt (cos jak lekarz majacy pod soba podwladnych): 6-6,5k euro
    leitender oberartzt (ordynator) 7,2 euro

    To sa nadal wlasciwie najnizsze stawki.Przy sredniej niemieckiej
    troche ponad 1k euro i cenach zycia nieznacznie przekraczajacych
    polskie za te 25-30k pln jakos da sie przezyc...

    Druga tabelka jeszcze zabawniejsza.Niedosc,ze z roku 2004,to jeszcze
    nie zauwazyles naglowka:General Physician Salaries.


    > naprawde rozczulaja minimalistyczne, ABSOLUTNIE DOLNE potrzeby pct3
    > stud (to od studenta?) i innych practicantow....

    ...naprawde rozczulaja minimalistyczne, ABSOLUTNIE DOLNE potrzeby
    obywateli,impresiones /to od impotenta?/ i innych qwasow,zeby za
    wszelka cene udowodnic,ze lekarze zarabiaja tyle co robotnik wszedzie
    na swiecie...Coz,pomarzyc mozna.
  • qwas12 24.07.10, 19:30
    dokladnie post powyzej.
    rozumienie tekstu pisanego nie dotyczy kazdego obywatela i
    practicanta.



    ps. a stawki podane w tabeli niemieckiej nie sa najnizsze. sa
    normalne, standardowe i aktualne.
    nie podoba sie 2004? to se dolicz infalcje (tyle- ze to od dawna
    wiadomo, ze to zadanie powyzej Twoich mozliwosci intelektualnych)
  • oby.watel 24.07.10, 19:45
    qwas12 napisał:

    > dokladnie post powyzej.
    > rozumienie tekstu pisanego nie dotyczy kazdego obywatela i
    > practicanta.

    Obywatel nie musi rozumieć co czyta, bo od tego nie zależy ani zdrowie, ani
    życie innych. Najwyżej mądrzejszy zwróci mu uwagę, że jest motłoch. Natomiast
    jeśli ta przypadłość dopadnie lekarza, albo kierowcę, który nie rozumie co
    znaczy znak "zakaz wjazdu autobusów i samochodów ciężarowych"...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • qwas12 24.07.10, 20:18
    > Obywatel nie musi rozumieć co czyta i dalej

    jak w tytule
  • oby.watel 24.07.10, 20:59
    qwas12 napisał:

    > jak w tytule

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • gotrek_live 24.07.10, 19:47
    Pauperyzacja zawodu lekarza w starej EU (ogolnie) jest faktem. Wiaze
    sie to z ogolnym "zsocjalizowaniem" tej formacji. Francuscy i
    niemieccy GP ciagle jednak przewyzszaja zarobkami 2x srednia krajowa-
    korzystajac z pelnego "socjalu"-praktycznie darmowe studia, platne
    urlopy, krotki tydzien pracy, lagodne konsekwencje bledow
    zawodowych, emerytury,itd.,itp.
    Kto ma wieksze aspiracje finasowe-emigruje.
  • r.urzowa 24.07.10, 20:23
    gotrek_live napisał:

    > Pauperyzacja zawodu lekarza w starej EU (ogolnie) jest faktem.
    Wiaze
    > sie to z ogolnym "zsocjalizowaniem" tej formacji. Francuscy i
    > niemieccy GP ciagle jednak przewyzszaja zarobkami 2x srednia
    krajowa-
    > korzystajac z pelnego "socjalu"-praktycznie darmowe studia, platne
    > urlopy, krotki tydzien pracy, lagodne konsekwencje bledow
    > zawodowych, emerytury,itd.,itp.
    > Kto ma wieksze aspiracje finasowe-emigruje.

    No nie...mozna powiedziec, ze gotreki (czy inne jelonki) "dorastaja".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.