Kiepskie zdrowie Polakow - kto odpowiedzialny? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Polacy ze zdrowiem 20 lat za krajami starej Unii. Czy nie swiadczy
    to aby o tym, ze nasi lekarze sa gorsi? Nie potrafia widocznie
    skutecznie leczyc. Ja wiem, ze to czesciowo przez zla organizacje,
    niewydolny system oraz zaniedbania ze strony samych pacjentow, ale
    tu chyba tez lezy odpowiedzialnosc lekarzy, zeby te zla organizacje
    i system zmieniac, jak rowniez promowac zachowania prozdrowotne
    wsrod pacjentow, prawda?

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,98993,8159883,_Dziennik_Gazeta_Prawna___Ze_zdrowiem_jestesmy_20.html

    A tu np. pacjentka zastanawia sie, czy ma umrzec w kolejce, bo
    wizyte u kardiologa ma wyznaczona na 2011 r.:
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8159266,Mam_umrzec_w_kolejce_do_kardiologa_.html
    Raczej nie jest tak, ze winny jest tutaj tylko system.
    • > Polacy ze zdrowiem 20 lat za krajami starej Unii. Czy nie swiadczy
      > to aby o tym, ze nasi lekarze sa gorsi?

      Czy nie świadczy to aby o tym że nasi pacjenci są gorsi?
      www.egospodarka.pl/11515,Polacy-nie-dbaja-o-zdrowie,1,39,1.html
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4278202.html
      > A tu np. pacjentka zastanawia sie, czy ma umrzec w kolejce, bo
      > wizyte u kardiologa ma wyznaczona na 2011Mam_umrzec_w_kolejce_do_kardiologa_.html
      > Raczej nie jest tak, ze winny jest tutaj tylko system.

      A niby kto? Ostatnio NFZ "wyrzucił" sporą ilość lekarzy z poradni
      specjalistycznych, żądając żeby pracowali tam wyłącznie specjaliści, czyli np.
      specjalista kardiolog a nie lekarz specjalizujący się w kardiologii. A że tych
      pierwszy jest za mało, to kolejki dalej będą rosły. W moim szpitalu nagle ponad
      połowa lekarzy nagle wypadła z poradni. Zgadnij jak wpłynęło to na kolejkę.
      • lek4rz napisał:

        > > Polacy ze zdrowiem 20 lat za krajami starej Unii. Czy nie
        swiadczy
        > > to aby o tym, ze nasi lekarze sa gorsi?

        Czyli trudniej ich wyleczyc? Jak to wyjasnisz medycznie?

        > Czy nie świadczy to aby o tym że nasi pacjenci są gorsi?
        > www.egospodarka.pl/11515,Polacy-nie-dbaja-o-zdrowie,1,39,1.html
        > gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4278202.htmla
        > > A tu np. pacjentka zastanawia sie, czy ma umrzec w kolejce, bo
        > > wizyte u kardiologa ma wyznaczona na
        2011Mam_umrzec_w_kolejce_do_kardiolo
        > ga_.html
        > > Raczej nie jest tak, ze winny jest tutaj tylko system.
        >
        > A niby kto? Ostatnio NFZ "wyrzucił" sporą ilość lekarzy z poradni
        > specjalistycznych, żądając żeby pracowali tam wyłącznie
        specjaliści, czyli np.
        > specjalista kardiolog a nie lekarz specjalizujący się w
        kardiologii. A że tych
        > pierwszy jest za mało, to kolejki dalej będą rosły. W moim
        szpitalu nagle ponad
        > połowa lekarzy nagle wypadła z poradni. Zgadnij jak wpłynęło to na
        kolejkę.

        No wlasnie, czy lekarze nie maja swojego rozumu, ani zadnych
        mozliwosci prawnych aby przeciwstawiac sie zlym zarzadzeniom NFZ-u?
        Czy NFZ jest panem, a lekarz jego niewolnikiem? Jesli tak, to jest
        wina lekarzy, ze na to pozwalaja. Jak mozna nie protestowac
        przeciwko jawnie zlym rozwiazaniom godzacym i w lekarzy i w
        pacjentow?
        • imponeross napisał:

          > No wlasnie, czy lekarze nie maja swojego rozumu, ani zadnych
          > mozliwosci prawnych aby przeciwstawiac sie zlym zarzadzeniom NFZ-u?

          Oczywiście, że mają. Mogą nie leczyć.


          > Czy NFZ jest panem, a lekarz jego niewolnikiem? Jesli tak, to jest
          > wina lekarzy, ze na to pozwalaja.

          Zapomniałeś o masonach i cyklistach.


          Jak mozna nie protestowac
          > przeciwko jawnie zlym rozwiazaniom godzacym i w lekarzy i w
          > pacjentow?

          Po raz kolejny mówię - a dlaczego ku... to nie pacjenci mają zaprotestować? Lekarze to nie kobyła od załatwiania spraw pacjentów - swoje sprawy weź w swoje ręce. A od rąk lekarskich się odpier.. :-)
          --
          "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

          Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
          • radeberger napisał:

            ...
            > Jak mozna nie protestowac
            > > przeciwko jawnie zlym rozwiazaniom godzacym i w lekarzy i w
            > > pacjentow?
            >
            > Po raz kolejny mówię - a dlaczego ku... to nie pacjenci mają
            zaprotestować? Lek
            > arze to nie kobyła od załatwiania spraw pacjentów - swoje sprawy weź
            w swoje rę
            > ce. A od rąk lekarskich się odpier.. :-)

            O, a to podobno lekarze sa bardziej swiatli niz szary pacjent, ktory
            moze nie wiedziec nawet, ze jakies rozwiazanie szkodliwe dla niego
            przyjeto. To jednak nieprawda, ze lekarze sa swiatli i wyksztalceni?
            • imponeross napisał:

              > O, a to podobno lekarze sa bardziej swiatli niz szary pacjent, ktory
              > moze nie wiedziec nawet, ze jakies rozwiazanie szkodliwe dla niego
              > przyjeto. To jednak nieprawda, ze lekarze sa swiatli i wyksztalceni?

              Na szczęście mamy kolektyw chłopo-robotniczy, od którego aż bije po oczach blask humoru, inteligencji oraz erudycji... wprost proporcjonalny do ilości wypitego taniego alkoholu :-)
              --
              "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

              Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
        • Jak mozna nie protestowac przeciwko jawnie zlym rozwiazaniom godzacym i w lekarzy i w pacjentow?

          Ależ lekarze protestują. NFZ jest na tyle potężny, że protest to pusty akt.
          Nie zmienią tego pojedyncze przykłady procesów przegranych przez NFZ.
          Poza tym, imaginuj sobie, że normalny człowiek chce pracować, a nie procesować się z instytucją nadrzędną.
          Szeregowy lekarz po prostu uznaje że niedola jego i pacjenta to element rzeczywistości tego kraju.
          Czy obligatoryjnie każdy lekarz powinien emigrować bądź pracować tylko prywatnie? Ewentualnie porzucić zawód?
          • pct3 napisał:

            > Jak mozna nie protestowac przeciwko jawnie zlym rozwiazaniom
            godzacym i w le
            > karzy i w pacjentow?

            >
            > Ależ lekarze protestują. NFZ jest na tyle potężny, że protest to
            pusty akt.
            > Nie zmienią tego pojedyncze przykłady procesów przegranych przez NFZ.
            > Poza tym, imaginuj sobie, że normalny człowiek chce pracować, a nie
            procesować
            > się z instytucją nadrzędną.
            > Szeregowy lekarz po prostu uznaje że niedola jego i pacjenta
            to element
            > rzeczywistości tego kraju.
            > Czy obligatoryjnie każdy lekarz powinien emigrować bądź pracować
            tylko prywa
            > tnie? Ewentualnie porzucić zawód?


            Ok, smutne. No a co z izbami lekarskimi? Nie przejmuja sie tym?
    • A za twoje zepsute ząbki kto odpowiada? dentysta - do którego NIE chodzisz, producent szczoteczki do zębów - którą ZMNIENIASZ CO 13 LAT (jak juz wszystkie włosy wypadną - ze starości), producent pasty (której nie kupujesz - bo i po co?) czy ty sam, ząbki mywszy 1 x w tygodniu i czasem ekstra w Wigiliję?
      • barabara6 napisał:

        > A za twoje zepsute ząbki kto odpowiada? dentysta - do którego NIE
        chodzisz, pro
        > ducent szczoteczki do zębów - którą ZMNIENIASZ CO 13 LAT (jak juz
        wszystkie wło
        > sy wypadną - ze starości), producent pasty (której nie kupujesz -
        bo i po co?)
        > czy ty sam, ząbki mywszy 1 x w tygodniu i czasem ekstra w Wigiliję?

        W przedstawionym przez ciebie przypadku - kogos, kto zbyt rzadko
        (lub niewlasciwie) myje zeby i zbyt rzadko chodzi do dentysty, wina
        wcale nie jest jednoznaczna. Jednak jak najbardziej w takim
        przypadku glowna wine moga ponosic dentysci - ze niewlasciwie dbaja
        o oswiate zdrowotna lub niewlasciwie lecza i zrazaja do siebie
        pacjentow. Tu szczegolnie szkoda dzieci, ich leczenie dentystyczne
        powinno byc w calosci pokryte przez panstwo.

        • > Jednak jak najbardziej w takim
          > przypadku glowna wine moga ponosic dentysci - ze niewlasciwie dbaja
          > o oswiate zdrowotna lub niewlasciwie lecza i zrazaja do siebie
          > pacjentow. Tu szczegolnie szkoda dzieci, ich leczenie dentystyczne
          > powinno byc w calosci pokryte przez panstwo.

          Jasne.A kto placi tym dentystom,ktorzy rzekomo maja o to dbac?Nikt?To
          wsadz sobie w dupe takie populistyczne hasla.Mechanik tez nie
          organizuje kursow profilaktycznych "jak dbac o auto,zeby jezdzilo 20
          lat".
          • practicant napisał:

            > > Jednak jak najbardziej w takim
            > > przypadku glowna wine moga ponosic dentysci - ze niewlasciwie dbaja
            > > o oswiate zdrowotna lub niewlasciwie lecza i zrazaja do siebie
            > > pacjentow. Tu szczegolnie szkoda dzieci, ich leczenie dentystyczne
            > > powinno byc w calosci pokryte przez panstwo.
            >
            > Jasne.A kto placi tym dentystom,ktorzy rzekomo maja o to dbac?Nikt?To
            > wsadz sobie w dupe takie populistyczne hasla.Mechanik tez nie
            > organizuje kursow profilaktycznych "jak dbac o auto,zeby jezdzilo 20
            > lat".

            Jak to kto placi dentystom? A z czego zyja? Z powietrza?
    • W mojej opinii za złe zdrowie Polaków odpowiedzialne jest sporo czynników, nie
      tylko funkcjonująca gorzej lub lepiej służba zdrowia. Wymienię te, które mi
      teraz do głowy przychodzą w kolejności niekonieczne związanej z hierarchią tych
      czynników:
      - mentalność - nie pójdę do lekarza, bo mi znajdzie chorobę, a jak nie pójdę to
      będę zdrowy.
      - podejście do choroby wywodzące się jeszcze chyba z poprzedniego ustroju -
      wstawaj wcale taki chory nie jesteś. Nazwałabym to nieumiejętnością chorowania
      czy też dbania o siebie. Zamiast wyleżeć z wirusem te dwa czy trzy dni leziemy
      do pracy, na imprezę czy gdzie tam nas jeszcze niesie, łykając po drodze środki
      przeciwgorączkowe, a później lądujemy z antybiotykiem ze względu na powikłania.
      - brak profilaktyki - i to zarówno brak programów profilaktycznych (albo fakt,
      że z istniejącej profilaktyki nic nie wynika) i brak wiedz o tym co i kiedy
      powinniśmy skontrolować sobie samodzielnie.
      - brak ciągłości w leczeniu. Wychodzimy ze szpitala i natychmiast przestajemy
      być pacjentem lekarzy, którzy nas leczyli. Pod opiekę specjalisty trafimy, albo
      i nie, ale on nie będzie o nas prawie nic wiedział. Kompletne niefunkcjonowanie
      w praktyce idei lekarza rodzinnego.
      - niska wykrywalność np. chorób nowotworowych wynikająca i z braku profilaktyki
      z braku wiedzy w rozpoznawiau przypadków nie podchodzących pod procedurę nr 3
      przez lekarzy pierwszego kontaktu.( łatwiej uznać pacjentkę za histeryczkę niż
      wykryć nowotwór jajnika)
      - brak brania odpowiedzialności za swoje zdrowie ze strony pacjenta, wynikający
      zarówno z braku możliwości (niewystarczająca wiedza czy tez aparat poznawczy)
      jak i z braku woli (chętniej zrobię sobie nowe licówki na zęby niż wydam ta kasę
      na komplet badań hormonalnych i niby dlaczego mam rozumieć co do mnie te badania
      mówią - od tego jest lekarz).
      - niezdrowy styl życia, a szczególnie dieta.
      - brak nawyków co do aktywności fizycznej. Dopiero zaczynamy widzieć ludzi
      chodzących np. z kijkami i to są chyba głównie Ci co wrócili z sanatoriów,
      dopiero zaczyna się popularyzować bieganie, ale o ile wygodniej jest interesować
      się sportem z paczką chipsów na kolanach.
      - ogólnie chory system, który trzeba najpierw rozgryźć, żeby z niego skorzystać

      • niska wykrywalność np. chorób nowotworowych wynikająca i z braku profilaktyki z braku wiedzy w rozpoznawiau przypadków nie podchodzących pod procedurę nr 3 przez lekarzy pierwszego kontaktu.( łatwiej uznać pacjentkę za histeryczkę niż wykryć nowotwór jajnika)

        w jaki sposób lekarz pierwszego kontaktu ma wykryć nowotwór jajnika?


        • PET dla każdej kobiety po 20-ce??
          • Często, a gęsto dr wszystkie na objawy mają sposób
            neurovegetative.Tak to cała prawda, a pod
            płaszczykiem "nerwicy" rozwija się choroba organiczna i
            jest już za póżno, zeby odwrócić ten "proces".W tym wypadku
            winnni są dr....
            --
            Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
            — Paulo Coelho

        • > w jaki sposób lekarz pierwszego kontaktu ma wykryć nowotwór jajnika?

          Skąd ja wiedziałam, że się do tego przyczepicie. Normalnie jak nic trolem zostanę.

          Rozumiem, że po np. po roku wysyłania pacjentki od ginekologa do gastrologa i z
          powrotem najłatwiej jest stwierdzić problemy psychiczne.

          Nie wiem jak lekarz pierwszego kontaktu ma wyryć jakikolwiek nowotwór - nie
          jestem lekarzem. Ale to lekarz pierwszego kontaktu ma kierować do specjalistów i
          dążyć do zdiagnozowania pacjenta, a nie wypisać receptę na zestaw leków nr 2. A
          wiele ze znanych mi osobiście i wirtualnie diagnoz była możliwa jedynie dzięki
          determinacji pacjentki bądź zbiegowi okoliczności, a chętnie stawiane przez
          lekarzy diagnozy były z okolic problemów 'z głową'.

          Rozumiem, że nowotwory są rzadkie. I niektóre z nich, a może i większość -
          trudne do zdiagnozowania. Nie mniej jednak skądś się bierze niska wykrywalność
          tych schorzeń w naszym kraju.

          Powiem więcej, spotyka się lekarzy, którzy panicznie reagują na informację, że
          siedzi przed nimi pacjent z onkologicznym epizodem w wywiadzie. I nie wiadomo
          śmiać się czy płakać - bo 'spokojnie rak to nie wyrok' to ja mogę do znajomej
          mówić, a nie do lekarza, od którego oczekuję pomocy w jakiejś tam konkretnej
          sprawie. I tych lekarzy nie jest mało, co najchętniej przyjęliby
          dematerializację pacjenta z ich gabinetu.

          Może by tak coś konstruktywnie w temacie, a nie tylko narzekania jaki to biedny
          lekarz nieszczęśliwy, że paskudni pacjenci mają czelność chorować i głowę
          zawracać. Albo nie przychodzą, a później chorują i wymagają opieki.
          • nunia01 napisała:

            > > w jaki sposób lekarz pierwszego kontaktu ma wykryć nowotwór jajnika?

            Uważasz, że to lekarze są winni niskiej wykrywalności chorób, ze szczególnym
            uwzględnieniem raka? Mylisz się. Wszystkiemu są winne niskie płace i pacjenci.
            Tak trudno samemu się obmacać, postawić diagnozę i powiedzieć lekarzowi co ma robić?

            Przecież - jak tu wykazali bezspornie udzielający się koledzy lekarze - człowiek
            nie po to kończy ciężkie, ekstremalnie trudne studia, żeby leczyć, tylko żeby
            godziwie zarabiać. I obecny system mu to umożliwia. Trzeba więc być bez serca
            jak imponeross, czy Ty, żeby sugerować czy wręcz domagać się zmian.

            --
            Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
            • Nie wiem jak śmiem tak uważać :)

              Na całe szczęście w realu jest trochę (albo ja mam niebywałego farta) lekarzy,
              którym udaje się pogodzić wolę godziwego zarabiania z rzetelnym podejściem do
              pacjenta. W dodatku zdecydowanie mniej sfrustrowanych od ich forumowych kolegów.

              > Tak trudno samemu się obmacać, postawić diagnozę i powiedzieć >lekarzowi co ma
              robić?

              Trudno cholernie. Można pójść i powiedzieć - o tutaj mi chłop guzek wymacał. I
              po uzyskaniu źle opisanego opisu USG usłyszeć w centrum onkologii - 'my tu
              ratujemy życie, a nie zajmujemy się pierdołami.' Na szczęście nawet w takiej
              sytuacji (po morzu wylanych łez) dzięki determinacji własnej można znaleźć
              lekarza, który 'pierdołę' uzna za kwalifikującą się do wycięcia (i nawet wytnie
              na NFZ - czyli o zgrozo 'za darmo' - z czego on żyje), a opis USG składający
              się głownie ze słów typu 'prawdopodobnie' uzna za niewystarczający do
              stwierdzenia, że wszystko jest ok.

              Tylko jak sobie pomacać jajnik?

              Na szczęście dzięki wcześniejszym doświadczeniom z guzkiem w piersi, życie
              uratowano mi nie w centrum onkologii, chociaż operował mnie lekarz wówczas tam
              pracujący. O zgrozo - znowu 'za darmo' bo na NFZ.

              Więc ja jestem podwójnym złem - nie dość, że domagam się zmian (i czasem mogę
              dość konkretnie powiedzieć w których miejscach) to jeszcze obciążam biedny NFZ.
              Na usprawiedliwienie mam tylko to, że uratowano mi nie tylko życie ale i
              zdrowie, dzięki czemu zasilam wór bez dna moimi składkami zamiast pobierać rentę
              i owijać się w białe prześcieradło.

            • oby.watel napisał:

              > nunia01 napisała:
              >
              > > > w jaki sposób lekarz pierwszego kontaktu ma wykryć nowotwór
              jajnika
              > ?
              >
              > Uważasz, że to lekarze są winni niskiej wykrywalności chorób, ze
              szczególnym
              > uwzględnieniem raka?

              W Polsce jak najbardziej tak jest. Na studiach medycznych trabi sie
              niby o tzw. czujnosci onkologicznej, ale w praktyce wyglada to
              tragicznie. Za duzo przypadkow nowotworow jest u nas wykrywanych za
              pozno, nie tylko z powodu, ze pacjent sie za pozno zglasza, ale tez
              z powodu bagatelizowania objawow przez lekarzy i niekierowania
              pacjentow na wlasciwe badania diagnostyczne.

              > Mylisz się. Wszystkiemu są winne niskie płace i pacjenci.
              > Tak trudno samemu się obmacać,

              Latwo obmacac i sie i nawet kogos ;)

              > postawić diagnozę i powiedzieć lekarzowi co ma r
              > obić?

              Postawic diagnoze juz trudniej, ale powziac podejrzenie, ze cvos z
              organizmem jest nie tak, nie jest juz tak trudno.

              > Przecież - jak tu wykazali bezspornie udzielający się koledzy
              lekarze - człowie
              > k
              > nie po to kończy ciężkie, ekstremalnie trudne studia, żeby leczyć,
              tylko żeby
              > godziwie zarabiać.

              Jedno powinno byc powiazane z drugim.

              > I obecny system mu to umożliwia.

              Niestety tak.

              > Trzeba więc być bez serca
              > jak imponeross, czy Ty, żeby sugerować czy wręcz domagać się zmian.

              Podobno niewazne, czy sie ma serce i np. glowe czy nie, do przezycia
              najwazniejsze podobno sa plecy ;)
        • pct3 napisał:

          > niska wykrywalność np. chorób nowotworowych wynikająca i z
          braku profilaktyk
          > i z braku wiedzy w rozpoznawiau przypadków nie podchodzących pod
          procedurę nr 3
          > przez lekarzy pierwszego kontaktu.( łatwiej uznać pacjentkę za
          histeryczkę niż
          > wykryć nowotwór jajnika)

          >
          > w jaki sposób lekarz pierwszego kontaktu ma wykryć nowotwór
          jajnika?

          Na podstawie objawow, jakie daje rak jajnika.
          • imponeross napisał:

            > Na podstawie objawow, jakie daje rak jajnika.

            Za jałmużnę jaką dostaje?

            --
            Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
          • Powiedział co wiedział - który to z kolei raz ?

            imponeross napisał:

            > Na podstawie objawow, jakie daje rak jajnika.

            Czyli ?
            • czyli ?

              www.wcn.org/articles/types_of_cancer/ovarian/symptoms/concensus_statement.html
              -wzdecia
              -bole (dolem) brzucha
              -problemy ze spozywaniem pokarmow lub wczesne uczucie sytosci
              -czestomocz lub parcie na mocz ?

              Jaki procent populacji kobiet ma , od czasu do czasu, takie objawy ?

              Rak jajnika nazywany jest "cichym zabojca", bo jego objawy (zwlaszcza we
              wczesnym okresie ) sa bardzo trudne do zarejestrowania i do wykrycia przyczyny.

              Dla nie-lekarza wszystko moze byc proste i latwe. Dla dobrego lekarza
              (pracujacego za dobre pieniadze) nic nie jest proste ani latwe.



              --
              dradam

              "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
              • A ty cóż się tak wyrywasz do odpowiedzi?
                Ja pytałem naszego mędrca forumowego.

                dradam121 napisał:

                > -wzdecia
                > -bole (dolem) brzucha
                > -problemy ze spozywaniem pokarmow lub wczesne uczucie sytosci
                > -czestomocz lub parcie na mocz ?

                Który z tych objawów nie może wystąpić u mężczyzny? W końcu pytamy o
                objawy raka jajnika.
                • Obawiam się, że odpowiedź będzie podobna jak do reform (ma być.. dobrze - po prostu).

                  Raka rozpoznać po objawach.. Proste, prawda?
                  --
                  "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

                  Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
                  • Biorąc pod uwagę nasze zacofanie w innych dziedzinach to świetny wynik.
                    Natomiast stwierdzenie autora wpisu "nasi lekarze sa gorsi" pozwolę sobie
                    zastapić "nasi pacjenci sa gorsi". Jakoś ci "beznadziejni polscy lekarze" mają
                    wyniki pracy za granica nie gorsze niż ich miejscowi koledzy- inaczej nie
                    pracowaliby. Oprócz względów finansowych i chęci ucieczki przed chorym systemem
                    SZ, powoduje nimi jeszcze jeden- poczucie bezradności wobec pacjenta.
                    Wystarczy popatrzec na głowne przyczyny zgonów- choroby układu krążenia. Cała
                    aktywność wiekszości pacjentów kardiologicznych sprowadza się do "brania
                    proszków". Zalecenia dietetyczne, aktywności fizycznej sa po prostu olewane.
                    Więc i nie dziwne, że po iluś latach lekarz przestaje je dawać. Skoro to "lek",
                    którego pacjent i tak nie weźmie.
                    O ile nowtwór jajnika wykrywa sie bardzo ciężko na całym swiecie, o tyle notwór
                    piersi i szyjki macicy dość łatwo. Pod warunkiem, że pacjentka zechce sie badać
                    regularnie . Co bardzo nielicznych kobiet dotyczy. Panowie badania prostaty
                    omijają równie skrupulatnie. Mentalne średniowiecze i tyle.
                    "Za pieniądze nie będę się leczył". Też mnie wkurza, że jak potrzebuję lekarza
                    raz na ruski rok to muszę zapłacić. Ale jest jak jest, a moje zdrowie sobie po
                    prostu cenię (jako warunek zarabiania pieniędzy i doświadczania przyjemności
                    życia). Więc trudno, wydam równowartość prostego zabiegu u fryzjera, skromnego
                    obiadu w nienajalepszej restauracji. Niepopularna postawa.Na lekarza prywatnie
                    "nie stać". Tych samych, których stać na tv sat i ciuchy z odpowiednia metką.
                    Mitem jest "brak informacji o prozdrowotnych zachowaniach" w dobie internetu i
                    prasy. Po prostu- pacjent nie chce przyjąc do wiadomości, że to on sam musi
                    zadac sobie jakikolwiek trud- schudnąć, zamienic durne seriale na aktywnośc
                    fizyczną a golonke na warzywa. Brak edukacyjnych programów w tej dziedzinie w tv
                    jest faktem- bo tv ma dawac co ludzie lubia a nie stawiac przed dylematami.
                    • A do internetu przecież ma dostęp każdy - szczególnie ludzi starsi i to
                      obowiązkiem pacjenta jest się douczyć. A lekarz 'leczący' mają babcię
                      przepisywał jej tylko cały czas te same lekarstwa. Bodaj na morfologię jej nie
                      skierował. Ja byłam 'za mała', maja mama była tylko 'głupim pacjentem' a babcia
                      zmarła na raka w dwa miesiące po postawieniu diagnozy. A diagnozę postawiono
                      tylko dlatego, że urządziłam karczemną awanturę i nie wyszłam z izby przyjęć, bo
                      próbowano nas odesłać do przychodni na nie wiadomo kiedy. W sumie bez sensu, bo
                      już nic nie dało się zrobić. Ale to był mój chrzest bojowy w kontakcie ze
                      wspaniałym systemem niedługo po uzyskaniu pełnoletności.

                      Ja się staram powiedzieć, że dużo rzeczy jest gorszych i pacjenci i lekarze.

                      A co do zaleceń dietetycznych, to chciałabym zobaczyć lekarza, który daje
                      jakiekolwiek zalecenia odnośnie diety pacjentce z choroba nowotworową. Widział
                      ktoś takiego? Mi się trafił jeden, endokrynolog, moi ukochani onkolodzy nie mają
                      o tym pojęcia. Ale ponieważ kocham ich miłością odwzajemnioną, to jeszcze ich
                      nauczę - chociaż nikt mi za to nie płaci.
                      • Internet, kiedyś bibloteka itp

                        Mam podobnie, nie dam sobie napluć w kaszę, jeżeli dr
                        przegina.Ostatnio chciałam zrobić prywatnie CT glowy mamie
                        (skoro oddział nie staći po rozmowie tel z neurolog),
                        która leżała w szpitalu(podejrzenie mikro udaru), ale po co
                        itp .Doszło do wymiany zdań, w końcu powiedział do mnie i
                        syna, chyba że zaniesiesz babcię na plecach,a udary itp na
                        neurologii, leczą tak samo 'fraxipariną", tylko operują
                        dawkami.Chciałam zrobić również badania morfologii prywatnie
                        zakaz


                        Przy hemoglobinie7,7 po operacji pacjentka wypisana w stanie
                        srednio dobrym...bez leków przecibólowych.

                        Rozmowa z dr prowadzącym, przekazał wszystkie informacje o
                        stanie zdrowia, miał wszystkie wypisy i tu słyszę to b.
                        dobrze, że Pani przekazała mi o tej anemii
                        .Dalszy ciąg
                        postępowania wyżej, brak reakcji..
                        --
                        Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
                        — Paulo Coelho
                      • A diagnozę postawiono tylko dlatego, że urządziłam karczemną awanturę i nie wyszłam z izby przyjęć, bo próbowano nas odesłać do przychodni na nie wiadomo kiedy. W sumie bez sensu, bo już nic nie dało się zrobić.

                        Oto powód do chwały.
                        A serio - oto przyczynek do dyskusji, kto wywołuje (podtrzymuje) - przyznaję - żenującą wojnę lekarsko-pacjencką.
                        Lekarze mają tu swój udział i w zaniedbaniach (oczywiście po raz 148 mój szczery głos krytyki środowiska zostanie zignorowany, a na forum będzie się po raz 149 pisać o oblężonej twierdzy), i w podejściu, i w braku oprotestowywania błędów systemu.
                        Ale to sami pacjenci za powód do chwały poczytują sobie robienie karczemnych awantur lekarzom. Ten przykład, niby pojedynczy, jest przerażająco reprezentatywny.
                        Do przemyślenia.

                    • claratrueba napisała:

                      > Zalecenia dietetyczne, aktywności fizycznej sa po prostu olewane.
                      > Więc i nie dziwne, że po iluś latach lekarz przestaje je dawać.

                      Zalecenia dietetyczne są owszem, ważne, chyba że nie są. Zależy od tego, kto ma je
                      stosować. Tak czy owak zawsze winny jest pacjent osobiście. W ostateczności rodzina.

                      Mama była diabetykiem, powinna przyjmować odpowiednią dietę. Tymczasem na
                      śniadanie dostawała głównie sery i pasztet, których jej jeść nie wolno. ....
                      Moje uwagi zbywano stwierdzeniami, że posiłki są dostarczane przez Caritas i
                      siostry nie są w stanie traktować każdego indywidualnie. Szybko zauważyłam, że
                      stan mamy się pogarsza.


                      claratrueba napisała:

                      > Typowe.
                      > Ta "ukochana mama" nie mogła być pod opieką rodziny po udarze. Pewnie
                      > w domu by niezbyt ładnie pachniało, roboty by przybyło. Choc za stówę
                      > dziennie można wynając kogos do pomocy bez trudu. Znaleziono "przechowalnię".
                      > Okazała sie byc może niewłaściwa, ale pacjentki nie zabrano. Zmarła.
                      > Co nie jest zaskakujące w tym wieku i po udarze, Teraz trzeba prokuratora
                      > by uciszyc wyrzuty sumienia, że swój obowiązek dziecka sie olało.

                      --
                      Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
                      • Obywatelu, miło mi, że moje posty sa cytowane Tylko, że trzeba je cytowac z
                        sensem. Hasło "dieta" w poscie pow. ścisle łaczy się z "choroby krążenia i
                        pacjenci u kardiologa" a nie "dom opieki". Rak tez nie.
                        • Oj, bardzo Cię przepraszam. Myślałem, ze hasło dieta łączy się z jej
                          przestrzeganiem. A ono łączy się tylko z "choroby krążenia i pacjenci u
                          kardiologa". Przecież to oczywiste, że dom opieki, zwłaszcza prowadzony przez
                          siostry zakonne, ma prawo, ba - obowiązek zalecenia lekarzy lekceważyć...

                          --
                          Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...

                          • To dotyczy Pań i Panów....

                            Ilu ja znam takich :)



                            --
                            Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
                            — Paulo Coelho
                            • Ale przecież są nawet jakieś tam badania, że lekarze żyją krócej. Oni się raczej
                              niezbyt często do swoich własnych zaleceń stosują. Ale fajnie dawać jest
                              zalecenia szczególnie te średnio realizowalne i później powiedzieć - to
                              pani/pana wina, bo się trzeba było do zaleceń zastosować. Ja np. dostałam
                              zalecenie zwiększenia aktywności fizycznej 1,5 miesiąca po drugiej operacji. Po
                              operacji obowiązujące zalecenia pozwalały mi na spacery, a inny lekarz mnie na
                              aerobik wysyłał. Po uświadomieniu, że aktywność zwiększam zgodnie ze wskazówkami
                              rehabilitanta a na razie mogę sobie chodzić, usłyszałam, że mam chodzić 3 h
                              dziennie. Tydzień później wróciłam do pracy - sory nie jestem listonoszem.

                              Mi się wydaje, że tu nie chodzi o dobroć lekarzy i pacjentów. Wg mnie tu chodzi
                              o patrzenie na siebie nawzajem jak na ludzi. A nie na przypadki czy konowalstwo.

                              U mnie to zdaje egzamin. I daje ogromne możliwości. Również rozwoju - nie wiem
                              czy zarobkowe. Ale trzeba chcieć.

                              A mało komu chce się chcieć. I to dotyczy obu stron tego źle zbudowanego i źle
                              zarządzanego systemu. Smutne, że najlepiej nam wychodzi wypominanie sobie
                              nawzajem co robimy źle, łapanie się za słówka i szukanie problemów. Ale chyba to
                              już taka mentalność.

                              Może więc powodem złego stanu zdrowia Polaków jest nasza narodowa mentalność.
                              Prezentowana przez pacjentów i lekarzy. Z wieczną wzajemną pretensją i
                              niezrozumieniem?
                              • nunia01 napisała:

                                > Ale przecież są nawet jakieś tam badania, że lekarze żyją krócej. Oni się racze
                                > j
                                > niezbyt często do swoich własnych zaleceń stosują.

                                Mając dziennie 40 pacjentów, z czego 25% swoją tępotą powoduje zwątpienie w ewolucje na prawdę może doprowadzić człowieka do szewskiej pasji.
                                Praca w 3 miejscach, 400h miesięcznie też nie podejrzewam by była specjalnie zdrowa. (od niewyspania podupada układ odpornościowy)


                                Ale fajnie dawać jest
                                > zalecenia szczególnie te średnio realizowalne i później powiedzieć

                                Bo ogólnie wiadomo, że w kraju schabowego z kapustą, dieta ograniczająca tłuszcz przed/po zawale jest cholernie niemile widziana. Będzie konował mi kiełbaski ograniczać.


                                > pani/pana wina, bo się trzeba było do zaleceń zastosować. Ja np. dostałam
                                > zalecenie zwiększenia aktywności fizycznej 1,5 miesiąca po drugiej operacji. Po
                                > operacji obowiązujące zalecenia pozwalały mi na spacery, a inny lekarz mnie na
                                > aerobik wysyłał. Po uświadomieniu, że aktywność zwiększam zgodnie ze wskazówkam
                                > i
                                > rehabilitanta a na razie mogę sobie chodzić, usłyszałam, że mam chodzić 3 h
                                > dziennie. Tydzień później wróciłam do pracy - sory nie jestem listonoszem.

                                Operacja operacji nierówna.



                                > Może więc powodem złego stanu zdrowia Polaków jest nasza narodowa mentalność.

                                Mentalność nie wpie... pizzy o średnicy 50 cm, mając totalnie rozbujaną cukrzycę. Na pytanie co z cukrzycą - "a to sobie więcej insuliny wezmę"
                                --
                                "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

                                Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
                                • No to dałeś odpór. Tylko po co za pieniądze podatników studiowałeś z mozołem
                                  tyle lat, skoro pacjenci są tak tępi w porównaniu i doprowadzają człowieka do
                                  szewskiej pasji? Z drugiej strony trzeba pracować aż w trzech miejscach, żeby
                                  zaspokoić potrzebę kontaktów z debilami w celu podbudowania swego ego?

                                  --
                                  Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
                                  • oby.watel napisał:

                                    > No to dałeś odpór. Tylko po co za pieniądze podatników studiowałeś z mozołem
                                    > tyle lat, skoro pacjenci są tak tępi w porównaniu i doprowadzają człowieka do
                                    > szewskiej pasji?

                                    Obywatel robotnik nie pomyślał że niektórzy mają szersze horyzonty niż poświęcać
                                    się celem leczenia polskiego robotniczego obywatelskiego aktywu. Przez
                                    ograniczony umysł obywatela robotnika nie przechodzi myśl, ze niektórzy maja w
                                    nosie robotnicze obywatelskie składki i robotnicze obywatelskie oczekiwania..

                                    Obywatel robotnik powinien wiedzieć, że granice są otwarte i pracuje się tam,
                                    gdzie praca jest doceniana. Nie bez znaczenia jest brak kontaktu z obywatelskim
                                    aktywem robotniczym, który może z żalu co najwyżej pomieszać energiczniej beton
                                    na budowie.
                                    • loraphenus napisał:

                                      > Obywatel robotnik powinien wiedzieć, że granice są otwarte i
                                      pracuje się tam,
                                      > gdzie praca jest doceniana. Nie bez znaczenia jest brak kontaktu z
                                      obywatelskim
                                      > aktywem robotniczym, który może z żalu co najwyżej pomieszać
                                      energiczniej beton
                                      > na budowie.

                                      Ja tam myślę, że obywatel robotnik może co najwyżej zamieszać
                                      zawartością butelki, żeby się H2SO3 równomiernie rozłożyło.
                                      • 0.9_procent napisał:

                                        > Kiedyś w PRL co roku borykano się z problemem sznurka do
                                        > snopowiązałek.

                                        > I znalazł się ktoś kto napisał:
                                        > 'Problem braku sznurka do snopowiązałek wynika z tego, że ci,
                                        > którzy chcą ów sznurek kupić nie mają pieniędzy. Gdyby mieli
                                        > pieniądze, to w ciągu jednego dnia wylądowałby w Polsce samolot
                                        > pełen sznurka do snopowiązałek. Albo dwa samoloty, albo
                                        > dwadzieścia.'


                                        Oto słowo niskoprocentowe. Promilom niech będą dzięki.

                                        --
                                        Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
            • 0.9_procent napisał:

              > Powiedział co wiedział - który to z kolei raz ?
              >
              > imponeross napisał:
              >
              > > Na podstawie objawow, jakie daje rak jajnika.
              >
              > Czyli ?

              Jesli nie jestes lekarzem, to tu znajdziesz wystarczajaco informacji:
              www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/7136_jajnika_rozmowa_prof.html

              Jesli jestes lekarzem o specjalizacji niewiele majacej wspolnego z
              zagadnieniem i zapomniales juz wszystko czego sie nauczyles na
              studiach, w czasie stazu i ew. do LEP-u (np. dermatologia,
              psychiatria, ortopedia) to powyzszy link tez ci wystarczy.

              Jesli jestes lekarzem innej specjalnosci to moze nalezy zastanowic
              sie, czy zasadne jest posiadanie przez ciebie prawa wykonywania
              zawodu skoro pytasz o takie rzeczy.
              • Ja nie pytałem gdzie w internecie można znaleźć coś na temat raka
                jajnika, tylko na podstawie jakich objawów klinicznych lekarz ma
                rozpoznać raka jajnika
                . Na temat tego o co pytałem nie
                napisałeś ani słowa.

                Konkretnie – O_B_J_A_W_Y.

                I jeszcze jedno. Czytaj artykuły do których dajesz linki.
                • 0.9_procent napisał:

                  > Ja nie pytałem gdzie w internecie można znaleźć coś na temat raka
                  > jajnika, tylko na podstawie jakich objawów klinicznych lekarz
                  ma
                  > rozpoznać raka jajnika
                  . Na temat tego o co pytałem nie
                  > napisałeś ani słowa.

                  > Konkretnie – O_B_J_A_W_Y.
                  >
                  > I jeszcze jedno. Czytaj artykuły do których dajesz linki.

                  Podaje wiec cieleciu kawe na lawe, na podstawie jakich objawów
                  klinicznych lekarz ma rozpoznać raka jajnika, skoro cieleciu nie
                  chce sie kliknac w podany link i przeczytac tam samemu, a wywiad z
                  prof. Zielinskim nt. raka jajnika jest zreszta bardzo ciekawy:

                  'Jakie objawy może dawać rak jajnika?

                  Rak jajnika we wczesnym stopniu nie daje objawów. Tak jest przyjęte-
                  tak się podaje w piśmiennictwie. Nie zgadzam się do końca z tym! Na
                  podstawie mojej wieloletniej obserwacji i rozmawiania z chorymi chcę
                  zwrócić uwagę na to że objawy są- tylko my nie dostrzegamy tych
                  objawów. Bo one są tak subtelne że może je pacjentka ignorować albo
                  zaniedbywać w informowaniu lekarza. To jest moja rola -lekarza- by
                  dokładnie pacjentkę wypytać:
                  Czy były wzdęcia, dyskomfort, niepokój, zaparcia i biegunka na
                  zmianę, brak apetytu. Często się słyszy: ”coś mam w jamie
                  brzusznej”. Objawy wczesne są zwiewne, różne: bóle krzyża, ucisk na
                  pęcherz moczowy, częste wizyty u urologa. A choroba jest obok- np.:
                  jajnik się rozrasta, uciska na pęcherz moczowy -pojemność pęcherza
                  się zmniejsza-i stąd to częste oddawanie moczu.

                  Te objawy są bardzo nieswoiste- jak rozumiem łatwo je pomylić z
                  innymi zaburzeniami?

                  Niestety tak- pacjentka idzie do lekarza pierwszego kontaktu-
                  rodzinnego, który uważa że są to objawy chorób przewodu pokarmowego –
                  wątroby, jelita grubego. Ale jest w tym dużo racji o tyle, że
                  rozprzestrzenianie się raka jajnika to jego „złuszczanie się” i
                  wszczepianie się do narządów jamy brzusznej i choroba staje się
                  chorobą jamy brzusznej, nie jajnika. Dochodzi do irytacji jamy
                  brzusznej-stąd te objawy nieswoiste. Lekarz musi mieć czujność
                  onkologiczną. Już w latach 50-tych uczono, ze gdy kobieta przychodzi
                  do ginekologa to pierwsza rzecz która badamy-to czy jest w ciąży lub
                  czy ma raka. Należy wykluczyć te dwa stany, nie bagatelizować
                  wczesnych objawów.'

                  Polecam tez, by zachowywac czujnosc onkologiczna, o ktorej mowi
                  profesor.
                  • Taaaaa.
                    Geniusz forum nie potrafi sam podać objawów raka jajnika, może tyko
                    cytować to co znalazł w necie.
                    A co znalazł?
                    Ano to, że rak jajnika długo nie daje objawów.
                    A później daje niecharakterystyczne.
                    „wzdęcia, dyskomfort, niepokój, zaparcia i biegunka na zmianę,
                    brak apetytu. Często się słyszy: ”coś mam w jamie brzusznej”.”


                    No to napisz geniuszu, po czym - przy takim zestawie objawów –
                    odróżnisz raka jajnika od raka jelita grubego. Albo zespołu jelita
                    drażliwego.
                    • Albo po czym odróżni "coś mam w jamie brzusznej" od choroby psychicznej pacjentki..
                      --
                      "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

                      Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
                    • 0.9_procent napisał:

                      > Taaaaa.
                      > Geniusz forum nie potrafi sam podać objawów raka jajnika, może tyko
                      > cytować to co znalazł w necie.

                      Przeczytaj to tez, bo wywiad z profesorem Zielinskim jest barfdzo
                      ciekawy i pouczajacy.

                      > A co znalazł?
                      > Ano to, że rak jajnika długo nie daje objawów.
                      > A później daje niecharakterystyczne.
                      > „wzdęcia, dyskomfort, niepokój, zaparcia i biegunka na zmianę,
                      > brak apetytu. Często się słyszy: ”coś mam w jamie brzusznej”.”
                      > ;


                      Kazdy BEZ WYJATKU nowotwor zlosliwy ma najpierw faze bezobjawowa i w
                      zasadzie niemal kazdy daje najpierw objawy niespecyficzne. Rak jajnika
                      nie jest tu zadnym wyjatkiem. Nowotwor zlosliwy to w dodatku choroba
                      czesta - ryzyko, ze przed 75 rz. zachorujemy na nowotwor zlosliwy
                      wynosi ok. 30% (i to z wylaczeniem raka skory). Szczegolna
                      odpowiedzialnosc ciazy na lekarzach, do ktorych trafiaja pacjenci na
                      poczatku choroby, z objawami niespecyficznymi - na lekarzach
                      rodzinnych, internistach, ginekologach, radiologach i in. I nie chodzi
                      tu o to zeby stawiac od razu wlasciwa diagnoze, tylko zeby
                      diagnozowac tak, aby ryzyko przeoczenia nowotworu bylo jak
                      najmniejsze.

                      > No to napisz geniuszu, po czym - przy takim zestawie objawów –
                      > odróżnisz raka jajnika od raka jelita grubego. Albo zespołu jelita
                      > drażliwego.

                      Rak j. grubego daje dosc wczesnie krwawienie z przew. pokarmowego,
                      czego nie daje przeciez r. jajnika. Rozpoznanie z. jelita drazliwego
                      mozna postawic natomiast dopiero po wykluczeniu powazniejszych chorob!
                      Objawy moga tu byc na poczatku identyczne. Zespol j. drazliwego nie da
                      wodobrzusza, a rak jajnika czasem daje je dosc szybko. Rak jajnika
                      trrzeba brac zawsze pod uwage w przypadku niespecyficznych objawow
                      brzusznych, tym bardziej, ze w przeciwienstwie do innych rakow zdarza
                      sie on nie tak rzadko u mlodych kobiet, nawet u kilkunastoletnich
                      dziewczyn.
                      • Nie ośmieszaj się już chłopcze.
                        Na pytanie
                        „w jaki sposób lekarz pierwszego kontaktu ma wykryć nowotwór
                        jajnika?”
                        Byłeś uprzejmy napisać:
                        „Na podstawie objawow,
                        jakie daje rak jajnika.”


                        A pytany o owe objawy nie potrafisz sam nic napisać. Więc nie
                        powołuj się na wywiad z profesorem Zielińskim, bo on jest - o ile
                        pamiętam - pod jednym z kilku pierwszych linków w googlach.

                        imponeross napisał:
                        > Kazdy BEZ WYJATKU nowotwor zlosliwy ma najpierw faze bezobjawowa
                        i

                        No tą rewelację powinieneś opublikować w jakimś „Lancecie” czy BMJ.
                        Przecież poza tobą chyba tylko 2-3 naukowców o tym wie.

                        > w zasadzie niemal kazdy daje najpierw objawy niespecyficzne.
                        Więc pytam jakie są te specyficzne, po których lekarz pierwszego
                        kontaktu ma rozpoznać raka jajnika – jak pisałeś. Sugerujesz, że
                        będzie rozpoznawał na podstawie objawów niespecyficznych?

                        > Szczegolna
                        > odpowiedzialnosc ciazy na lekarzach, do ktorych trafiaja pacjenci
                        na
                        > poczatku choroby, z objawami niespecyficznymi - na lekarzach
                        > rodzinnych, internistach, ginekologach, radiologach i in.
                        Taaa. Którzy maja rozpoznawać raka jajnika
                        „Na podstawie objawow,
                        jakie daje rak jajnika.”

                        Tylko jakoś nie możemy się dowiedzieć jakie to objawy.

                        > Rak j. grubego daje dosc wczesnie krwawienie z przew. pokarmowego,
                        > czego nie daje przeciez r. jajnika.
                        Dla twojej informacji. Jelito grube to nie tylko esica i odbytnica.
                        Życzę powodzenia w szukaniu makroskopowego krwawienia w przypadku
                        raka wyższych odcinków jelita grubego.
                        Krwawienia dają także żylaki, czy szczelina odbytu – oba schorzenia
                        nie są nowotworami.

                        > Rozpoznanie z. jelita drazliwego
                        > mozna postawic natomiast dopiero po wykluczeniu powazniejszych
                        chorob!

                        W odkrywaniu Ameryki jesteś po prostu ekspertem.

                        > Objawy moga tu byc na poczatku identyczne. Zespol j. drazliwego
                        nie da
                        > wodobrzusza, a rak jajnika czasem daje je dosc szybko.
                        Chłopcze. Jak już masz wodobrzusze, to masz pewny rozsiew w całej
                        otrzewnej. I poza wodobrzuszem możesz guzik zobaczyć zarówno w USG
                        jak i TK – rozdzielczość obrazu jest zbyt mała.

                        > Rak jajnika
                        > trrzeba brac zawsze pod uwage w przypadku niespecyficznych objawow
                        > brzusznych, tym bardziej, ze w przeciwienstwie do innych rakow
                        zdarza
                        > sie on nie tak rzadko u mlodych kobiet, nawet u kilkunastoletnich
                        > dziewczyn.
                        Kolejny truizm zamiast odpowiedzi na
                        zadane pytanie


                        • 0.9_procent napisał:

                          > Nie ośmieszaj się już chłopcze.
                          > Na pytanie
                          > „w jaki sposób lekarz pierwszego kontaktu ma wykryć nowotwór
                          > jajnika?”
                          > Byłeś uprzejmy napisać:
                          >
                          „Na podstawie objawow,
                          > jakie daje rak jajnika.”


                          'Ma wykryc', nie znaczy 'ma postawic rozpoznanie histologiczne'. W
                          odniesieniu do lekarza pierwszego kontaktu 'ma wykryc' znaczy przede
                          wszystkim 'ma powziac podejrzenie' i skierowac pacjentke odpowiednio
                          wczesnie na odpowiednie badania. To wszystko jak najbardziej mozna
                          zrobic na podstawie objawow, jakie daje rak janika, i jakie masz
                          pieknie wymienione w cytowanym wywiadzie z prof. Zielinskim. Trzeba
                          oczywiscie tylko zalozyc, ze te niespecyficzne objawy to
                          niekoniecznie zespol jelita drazliwego, ale tez moze to byc rak
                          jajnika. Wlasciwa postawa to wykluczenie w pierwszej kolejnosci
                          chorob groznych, ktore moga dac podobne objawy.

                          > A pytany o owe objawy nie potrafisz sam nic napisać. Więc nie
                          > powołuj się na wywiad z profesorem Zielińskim, bo on jest - o ile
                          > pamiętam - pod jednym z kilku pierwszych linków w googlach.

                          Polecam wywiad z prof. Zielinskim, bo jest ciekawy i pouczajacy. I
                          jak sam piszesz, w dodatku latwy do znalezienia w googlach.

                          > imponeross napisał:
                          > > Kazdy BEZ WYJATKU nowotwor zlosliwy ma najpierw faze bezobjawowa
                          > i
                          >
                          > No tą rewelację powinieneś opublikować w jakimś „Lancecie” czy BMJ.
                          >
                          > Przecież poza tobą chyba tylko 2-3 naukowców o tym wie.
                          >
                          > > w zasadzie niemal kazdy daje najpierw objawy niespecyficzne.
                          > Więc pytam jakie są te specyficzne, po których lekarz pierwszego
                          > kontaktu ma rozpoznać raka jajnika – jak pisałeś. Sugerujesz, że
                          > będzie rozpoznawał na podstawie objawów niespecyficznych?

                          Oczywiscie, ze na podstawie objawow niespecyficznych! Rak jajnika ma
                          w ogole jakies objawy specyficzne? Od kiedy? Od lekarza pierwszego
                          kontaktu nikt nie wymaga postawienia diagnozy histologicznej, a to w
                          zasadzie jedyna metoda postawienia ostatecznego rozpoznania w
                          przytlacajacej wiekszosci choroba nowotworowych. Od lekarza
                          pierwszego kontaktu wymaga sie postawienia ROZPOZNANIA WSTEPNEGO, a
                          wlasciwie rozpoznan wstepnych, z ktorych najpierw trzeba wykluczyc
                          te grozne. Znowu musze pisac trywialy, ale na trywialne pytania
                          mozesz dostac tylko trywialna odpowiedz.

                          > > Szczegolna
                          > > odpowiedzialnosc ciazy na lekarzach, do ktorych trafiaja
                          pacjenci
                          > na
                          > > poczatku choroby, z objawami niespecyficznymi - na lekarzach
                          > > rodzinnych, internistach, ginekologach, radiologach i in.
                          > Taaa. Którzy maja rozpoznawać raka jajnika
                          >
                          „Na podstawie objawow,
                          > jakie daje rak jajnika.”

                          > Tylko jakoś nie możemy się dowiedzieć jakie to objawy.

                          www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/7136_jajnika_rozmowa_prof.html

                          > > Rak j. grubego daje dosc wczesnie krwawienie z przew.
                          pokarmowego,
                          > > czego nie daje przeciez r. jajnika.
                          > Dla twojej informacji. Jelito grube to nie tylko esica i
                          odbytnica.
                          > Życzę powodzenia w szukaniu makroskopowego krwawienia w przypadku
                          > raka wyższych odcinków jelita grubego.

                          A gdzie ja pisalem o MAKROSKOPOWYM krwawieniu? Znowu imputujesz mi
                          cos, czego nie powiedzialem. Krwawienie z przewodu pokarmowego to
                          przeciez nie tylko krwawienie makroskopowe. Rak jelita grubego jest
                          akurat najczestszy w odbytnicy i w katnicy, i w tym drugim przypadku
                          nie bedziesz mial krwawienia makroskopowoego, o czym przeciez dobrze
                          wiesz. Nie znaczy to, ze nie mozna go wykryc, jesli oczywiscie zleci
                          sie badanie.

                          > Krwawienia dają także żylaki, czy szczelina odbytu – oba
                          schorzenia
                          > nie są nowotworami.

                          No tak, i daja troche inne objawy. No chyba, ze wspolistnieja...

                          > > Rozpoznanie z. jelita drazliwego
                          > > mozna postawic natomiast dopiero po wykluczeniu powazniejszych
                          > chorob!
                          >
                          > W odkrywaniu Ameryki jesteś po prostu ekspertem.
                          >
                          > > Objawy moga tu byc na poczatku identyczne. Zespol j. drazliwego
                          > nie da
                          > > wodobrzusza, a rak jajnika czasem daje je dosc szybko.
                          > Chłopcze. Jak już masz wodobrzusze, to masz pewny rozsiew w całej
                          > otrzewnej.

                          Tak, to prawda, to wtedy proces rozsiany. Wodobrzusze moze jednak
                          symulowac olbrzymi komponent torbielowaty, nierzadki w r. jajnika.

                          > I poza wodobrzuszem możesz guzik zobaczyć zarówno w USG
                          > jak i TK – rozdzielczość obrazu jest zbyt mała.

                          Z USG zgoda, natomiast w przypadku TK jest malo prawdopodobne, by
                          rozsiew do otrzewnej dal bardzo maly guz janika, na tyle maly ze sie
                          go w TK nie zobaczy. Zajecie otrzewnej tez zazwyczaj bedzie widoczne
                          dla radiologa doswiadczonego w radiologii onkologicznej lub
                          radiologii brzucha.

                          > > Rak jajnika
                          > > trrzeba brac zawsze pod uwage w przypadku niespecyficznych
                          objawow
                          > > brzusznych, tym bardziej, ze w przeciwienstwie do innych rakow
                          > zdarza
                          > > sie on nie tak rzadko u mlodych kobiet, nawet u
                          kilkunastoletnich
                          > > dziewczyn.
                          > Kolejny truizm zamiast odpowiedzi na
                          >
                          zadane pytanie

                          www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/7136_jajnika_rozmowa_prof.html
                  • > Czy były wzdęcia, dyskomfort, niepokój, zaparcia i biegunka na
                    > zmianę, brak apetytu. Często się słyszy: ”coś mam w jamie
                    > brzusznej”. Objawy wczesne są zwiewne, różne: bóle krzyża, ucisk na
                    > pęcherz moczowy, częste wizyty u urologa. A choroba jest obok- np.:
                    > jajnik się rozrasta, uciska na pęcherz moczowy -pojemność pęcherza
                    > się zmniejsza-i stąd to częste oddawanie moczu.

                    Czlowieku,Ty wogole wiesz,o czym Ty mowisz...?Naciekanie
                    pecherza,jelit /wzdecia,zaparcia czy sraczka to niby skad...?/ to nie
                    jest wczesny etap,tylko minimum FIGO 3A,o ile dobrze
                    pamietam.Powiekszenie obwodu brzucha-czyli,czego w internecie nie
                    znajdziesz,objaw wodobrzusza w przebiegu ca ovarii to FIGO 4.Czy Ty
                    wiesz wogole,jaka jest przezywalnosc na tym etapie...?Czy tylko
                    pie...sz jak zwykle...?

                    > Polecam tez, by zachowywac czujnosc onkologiczna, o ktorej mowi
                    > profesor.

                    ...nie stac Cie na wieksze banaly...?
                    • practicant napisał:

                      > > Czy były wzdęcia, dyskomfort, niepokój, zaparcia i biegunka na
                      > > zmianę, brak apetytu. Często się słyszy: ”coś mam w jamie
                      > > brzusznej”. Objawy wczesne są zwiewne, różne: bóle krzyża, ucisk na
                      >
                      > > pęcherz moczowy, częste wizyty u urologa. A choroba jest obok- np.:
                      > > jajnik się rozrasta, uciska na pęcherz moczowy -pojemność pęcherza
                      > > się zmniejsza-i stąd to częste oddawanie moczu.
                      >
                      > Czlowieku,Ty wogole wiesz,o czym Ty mowisz...?Naciekanie
                      > pecherza,jelit /wzdecia,zaparcia czy sraczka to niby skad...?/ to nie
                      > jest wczesny etap,tylko minimum FIGO 3A,o ile dobrze
                      > pamietam.

                      W cytowanym artykule prof. Zielinski pisze o ucisku na pecherz przez
                      rozrastajacy sie jajnik (rak jajnika ma zreszta czesto komponente
                      torbielowata, ktora moze byc bardzo duza, jednak bez zadnych cech
                      nacieku na narzady sasiednie), nie o jego naciekaniu.

                      > Powiekszenie obwodu brzucha-czyli,czego w internecie nie
                      > znajdziesz,objaw wodobrzusza w przebiegu ca ovarii to FIGO 4.

                      Powiekszenie obwodu brzucha moze byc tez spowodowane b. duza komponenta
                      torbielowata, niekoniecznie wodobrzuszem.

                      > Czy Ty
                      > wiesz wogole,jaka jest przezywalnosc na tym etapie...?Czy tylko
                      > pie...sz jak zwykle...?
                      >
                      > > Polecam tez, by zachowywac czujnosc onkologiczna, o ktorej mowi
                      > > profesor.
                      >
                      > ...nie stac Cie na wieksze banaly...?

                      Ten banal warto jednak pamietac i przede wszystkim sie do niego
                      stosowac.
              • Raka rozpoznać po objawach :-))

                Proste, nie? A jak nie wiesz - to milcz :-))))
                --
                "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

                Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
                • Dokładnie :)) Typowe.
                • radeberger napisał:

                  > Raka rozpoznać po objawach :-))
                  >
                  > Proste, nie? A jak nie wiesz - to milcz :-))))

                  forum.gazeta.pl/forum/w,305,114403486,114473977,Re_Na_podstawie_objawow_jakie_daje_rak_jajnika_.html
                  • Skoro tak zawzięcie cytujesz (w końcu nauka zaczyna się od stopnia profesora) - Po jakich objawach rozpoznać BEZOBJAWOWY proces?

                    Słucham, bo może być to znaczące dla nauki światowej.. Nobelek niekoniecznie, ale jakiś dyplom może też się znajdzie.
                    --
                    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

                    Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
                    • O czym szanowny profesor nie pisze (House ze mnie jakiś, czy co?)

                      Przy raku jajnika objawem może być powiększanie się obwodu brzucha.

                      Zadanie dla impotenta, sorry - imponerossa:

                      W JAKIM PROCENCIE PRZYPADKÓW U KOBIET OTYŁYCH (BMI > 30) ZWIĘKSZENIE OBWODU BRZUCHA TO OBJAW RAKA JAJNIKA
                      --
                      "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

                      Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
                    • radeberger napisał:

                      > Skoro tak zawzięcie cytujesz (w końcu nauka zaczyna się od stopnia
                      profesora) -
                      > Po jakich objawach rozpoznać BEZOBJAWOWY proces?

                      A skad ci do glowy przychodzi rozpoznawanie procesu bezobjawowego?
                      Problemy z jezykiem polskim czy logicznym mysleniem? W zasadzie
                      kazda choroba ma swoj etap bezobjawowy, z wyjatkiem moze bardzo
                      naglych zachorowan, i co z tego?
                      • Marudzisz na rozpoznawanie raka jajnika - to opowiedz jak się to robi. Ja wezmę popcorn.. zasiądę.. i się dokształcę twymi górnolotnymi pomysłami.. :-)
                        --
                        "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

                        Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
                        • radeberger napisał:

                          > Marudzisz na rozpoznawanie raka jajnika - to opowiedz jak się to
                          robi. Ja wezmę
                          > popcorn.. zasiądę.. i się dokształcę twymi górnolotnymi
                          pomysłami.. :-)

                          Jesli nie jestes lekarzem, to tu znajdziesz wystarczajaco informacji:
                          www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/7136_jajnika_rozmowa_prof.ht
                          ml

                          Jesli jestes lekarzem o specjalizacji niewiele majacej wspolnego z
                          zagadnieniem i zapomniales juz wszystko czego sie nauczyles na
                          studiach, w czasie stazu i ew. do LEP-u (np. dermatologia,
                          psychiatria, ortopedia) to powyzszy link tez ci wystarczy.

                          Jesli jestes lekarzem innej specjalnosci to moze nalezy zastanowic
                          sie, czy zasadne jest posiadanie przez ciebie prawa wykonywania
                          zawodu skoro pytasz o takie rzeczy.

                          W podanym powyzej linku do wywiadu z prof. Zielinskim przeczytasz m.
                          in.:

                          'Jakie objawy może dawać rak jajnika?

                          Rak jajnika we wczesnym stopniu nie daje objawów. Tak jest przyjęte-
                          tak się podaje w piśmiennictwie. Nie zgadzam się do końca z tym! Na
                          podstawie mojej wieloletniej obserwacji i rozmawiania z chorymi chcę
                          zwrócić uwagę na to że objawy są- tylko my nie dostrzegamy tych
                          objawów. Bo one są tak subtelne że może je pacjentka ignorować albo
                          zaniedbywać w informowaniu lekarza. To jest moja rola -lekarza- by
                          dokładnie pacjentkę wypytać:
                          Czy były wzdęcia, dyskomfort, niepokój, zaparcia i biegunka na
                          zmianę, brak apetytu. Często się słyszy: ”coś mam w jamie
                          brzusznej”. Objawy wczesne są zwiewne, różne: bóle krzyża, ucisk na
                          pęcherz moczowy, częste wizyty u urologa. A choroba jest obok- np.:
                          jajnik się rozrasta, uciska na pęcherz moczowy -pojemność pęcherza
                          się zmniejsza-i stąd to częste oddawanie moczu.

                          Te objawy są bardzo nieswoiste- jak rozumiem łatwo je pomylić z
                          innymi zaburzeniami?

                          Niestety tak- pacjentka idzie do lekarza pierwszego kontaktu-
                          rodzinnego, który uważa że są to objawy chorób przewodu pokarmowego –
                          wątroby, jelita grubego. Ale jest w tym dużo racji o tyle, że
                          rozprzestrzenianie się raka jajnika to jego „złuszczanie się” i
                          wszczepianie się do narządów jamy brzusznej i choroba staje się
                          chorobą jamy brzusznej, nie jajnika. Dochodzi do irytacji jamy
                          brzusznej-stąd te objawy nieswoiste. Lekarz musi mieć czujność
                          onkologiczną. Już w latach 50-tych uczono, ze gdy kobieta przychodzi
                          do ginekologa to pierwsza rzecz która badamy-to czy jest w ciąży lub
                          czy ma raka. Należy wykluczyć te dwa stany, nie bagatelizować
                          wczesnych objawów.'

                          Polecam tez, by zachowywac czujnosc onkologiczna, o ktorej mowi
                          profesor. Nowotwory zlosliwe to choroba czesta! Szansa, ze zachorujemy
                          na nowotwor zlosliwy przed 75 rz. to ok. 33% (wylaczajac z tego w
                          dodatku raka skory). No i nalezy pamietac, ze niemal KAZDY nowotwor w
                          fazie poczatkowej jest bezobjawowy, a pierwsze objawy sa czesto
                          niespecyficzne. Rak jajnika nie jest tu wyjatkiem..
              • Przeżywalność 5-letnia w raku jajnika:
                Wielka Brytania 38,6%
                Polska 38,6%
                Australia 36%

                www.cancersa.org.au/cms_resources/documents/Stats/Ovarian_cancer.pdf
                www.onkologia.org.pl/doc/Biuletyn2006.pdf
                info.cancerresearchuk.org/cancerstats/types/ovary/survival/
                Oj, chłopie, jak ty coś napiszesz to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać... jak
                nie rozpoznajesz ropnia mózgu za pomocą PET to chcesz leczyć udar mózgu za
                pomocą endarteriektomii "wykonywanej w oknie czasowym do dwóch tygodni"...

                Wiesz co? Na głównej stronie gazety jest taki wątek:
                forum.gazeta.pl/forum/w,26140,114450073,114450073,Jak_nie_borelioza_to_co_Prosze_o_rade_.html
                Myślę ze tam znajdziesz się akurat na swoim miejscu, dokonując za pomocą
                internetu diagnozy w przypadku co do którego profesorowie z najbardziej
                renomowanych europejskich ośrodków nie potrafią jej ustalić jednoznacznie...
                Akurat sposób myślenia który tobie odpowiada.

                --
                "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby
                nie będą zaspokajane."
                • young_doc napisał:

                  > Przeżywalność 5-letnia w raku jajnika:
                  > Wielka Brytania 38,6%
                  > Polska 38,6%
                  > Australia 36%

                  No i?

                  > Oj, chłopie, jak ty coś napiszesz to nie wiadomo czy się śmiać czy
                  płakać... ja
                  > k
                  > nie rozpoznajesz ropnia mózgu za pomocą PET

                  PET w ropniu mozgu? A po co? Nie podejrzewam siebie o podawanie
                  takich informacji. Rezonans (z dyfuzja i z kontrastem) jak
                  najbardziej tak, ale PET po co? W ogole PET ma ograniczone
                  zastosowanie w badaniu mozgowia ze wzgledu na wysoki metabolizm
                  glukozy przez zdrowa tkanke mozgowa.

                  > to chcesz leczyć udar mózgu za
                  > pomocą endarteriektomii "wykonywanej w oknie czasowym do dwóch
                  tygodni"...

                  Tez nie podejrzewam siebie o podawanie takich informacji. Owszem,
                  okno czasowe dla trombektomii czy trombolizy celowanej jest znacznie
                  dluzsze niz dla trombolizy dozylnej, ale nie przekracza kilkunastu
                  godzin. Najdluzsze jest w przypadku zawalu z zakresu t. podstawnej
                  (dluzsze niz w oprzypadku t. srodkowej), ale i wtedy nie przekracza
                  kilkanastu godzin.

                  > Wiesz co? Na głównej stronie gazety jest taki wątek:
                  > forum.gazeta.pl/forum/w,26140,114450073,114450073,Jak_nie_borelioza_to_co_Prosze_o_rade_.html
                  > Myślę ze tam znajdziesz się akurat na swoim miejscu, dokonując za
                  pomocą
                  > internetu diagnozy w przypadku co do którego profesorowie z
                  najbardziej
                  > renomowanych europejskich ośrodków nie potrafią jej ustalić
                  jednoznacznie...
                  > Akurat sposób myślenia który tobie odpowiada.

                  Przeceniasz moje mozliwosci.
                  • No i z tego wynika zgodnie z logiką pierwszego postu że lekarze australijscy to
                    po prostu jakleś konowały, bo im więcej chorych umiera! Na przeszkolenia do
                    Polski ich przysłać!

                    IRONIZUJĘ!

                    Żeby było jasne, ze ironizuję. Długość życia zależy głównie od jego stylu, co
                    wiadomo już od czasu raportu MacMillana, nie od medycyny. Opiniowanie o jakości
                    opieki zdrowotnej na takiej podstawie prowadzi do "logicznych" wniosków ze
                    lepszych lekarzy mamy w Grecji niż w Stanach, w Albanii są lepsze metody
                    leczenia niż w Arabii Saudyjskiej, a na Kubie lepsze szpitale dla miejscowych
                    niż w Kuwejcie.
                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_life_expectancy
                    Opisałeś tu swego czasu parę przypadków, czy pod nickiem Arek czy Imponeross,
                    czy jeszcze jakimś. Styl nie do podrobienia - przeczytałeś bez zrozumienia
                    wytyczne dotyczące leczenia czy diagnozowania jakieś jednostki chorobowej i
                    robisz z siebie idiotę opisując je z rażącymi błędami, których sam nie zauważasz
                    - jak tutaj
                    forum.gazeta.pl/forum/w,305,108023652,,Centra_udaru_mozgu.html?v=2
                    To nie mój interes jak spędzasz wolny czas, ale mam również prawo wyrazić własną
                    opinię na temat twoich postów - rażą brakami w podstawowej wiedzy na tematy w
                    których odgrywasz eksperta. Wystawiasz się na pośmiewisko samodzielnie, bez
                    niczyjej pomocy.

                    Może zrozumiesz dlaczego to piszę, może nie, ale zapamiętaj proszę jedno - w
                    życiu lepiej umieć zrobić prostą rzecz dobrze nic partaczyć skomplikowaną.


                    --
                    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby
                    nie będą zaspokajane."
                    • young_doc napisał:

                      > No i z tego wynika zgodnie z logiką pierwszego postu że lekarze
                      australijscy to
                      > po prostu jakleś konowały, bo im więcej chorych umiera! Na
                      przeszkolenia do
                      > Polski ich przysłać!

                      Srednia dlugosc zycia w Australii jest krotssza niz w Polsce?????? A
                      skad takie informacje?

                      > IRONIZUJĘ!
                      >
                      > Żeby było jasne, ze ironizuję. Długość życia zależy głównie od jego
                      stylu, co
                      > wiadomo już od czasu raportu MacMillana, nie od medycyny.

                      Od jednego i drugiego. W Europie najdluzej zyja mieszkancy krajow
                      basenu Morza Srodz. (prawdop. zwiazane jst to glownie ze stylem zycia,
                      zwlaszcza z dieta) oraz krajow skandynawskich (prawdop. glownie ze
                      wzgledu na wysoka jakosc opieki medycznej).

                      > Opiniowanie o jakości
                      > opieki zdrowotnej na takiej podstawie prowadzi do "logicznych"
                      wniosków ze
                      > lepszych lekarzy mamy w Grecji niż w Stanach,

                      Srednia moze i lepsza w Grecji niz w Stanach, aczkolwiek w medycynie
                      specjalistycznej nikt Stanom nie dorownuje.

                      > w Albanii są lepsze metody
                      > leczenia niż w Arabii Saudyjskiej, a na Kubie lepsze szpitale dla
                      miejscowych
                      > niż w Kuwejcie.
                      > en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_life_expectancy
                      > Opisałeś tu swego czasu parę przypadków, czy pod nickiem Arek czy
                      Imponeross,
                      > czy jeszcze jakimś. Styl nie do podrobienia - przeczytałeś bez
                      zrozumienia
                      > wytyczne dotyczące leczenia czy diagnozowania jakieś jednostki
                      chorobowej i
                      > robisz z siebie idiotę opisując je z rażącymi błędami, których sam
                      nie zauważas
                      > z
                      > - jak tutaj
                      > forum.gazeta.pl/forum/w,305,108023652,,Centra_udaru_mozgu.html?v=2
                      > To nie mój interes jak spędzasz wolny czas, ale mam również prawo
                      wyrazić własn
                      > ą
                      > opinię na temat twoich postów - rażą brakami w podstawowej wiedzy na
                      tematy w
                      > których odgrywasz eksperta. Wystawiasz się na pośmiewisko
                      samodzielnie, bez
                      > niczyjej pomocy.

                      Podalem ci dwa konkretne przyklady w moim poprzednim poscie (powyzej),
                      gdzie probujesz mi wmawiac cos czego nie powiedzialem i nigdy bym nie
                      powiedzial. Centralizacja leczenia udarow mozgu jest ciekawym
                      zagadnieniem i cala dyskusja w cytowanym przec ciebie watku byla
                      ciekawa.

                      > Może zrozumiesz dlaczego to piszę, może nie, ale zapamiętaj proszę
                      jedno - w
                      > życiu lepiej umieć zrobić prostą rzecz dobrze nic partaczyć
                      skomplikowaną.

                      O :) A to odnosnie czego? :)
                      • Oj Imponeross i dziwisz się że ludzie nie traktuj ciebie poważnie. Przytoczyłem
                        ci dane o niższej przeżywalności w raku jajnika w Australii w porównaniu do
                        Polski i skomentowałem to słowami "lekarzom australijskim więcej chorych
                        umiera", a ty oburzasz się że stwierdziłem jakoby iż w Australii średnia długość
                        życia jest krótsza...

                        Widzisz, to twój problem - nie rozumiesz rzeczy które czytasz.

                        Nie rozumiesz zależności przyczynowo - skutkowych oraz metodologii badań. Twoje
                        wnioski mają tyle sensu co stwierdzenie ze najniebezpieczniejszym sportem w
                        Polsce jest hodowla gołębi: statystyka by to potwierdziła...

                        Statystykę trzeba zrozumieć przed interpretacją.
                        W przeciwnym razie pisze się że w Polsce ludzie żyją krócej niż w Szwecji
                        ponieważ lekarze są tam lepiej dbają o pacjentów, ale na Kubie żyją ludzie
                        dłużej niż w Stanach ponieważ lekarze lepiej dbają o pacjentów w USA - dosłowne
                        wnioski z twoich poprzednich postów.

                        I wiem że zaraz mi napiszesz że absolutnie tak nie twierdziłeś - tak jak nie
                        umiesz zrozumieć wypowiedzi innych, tak i nie potrafisz samemu zrozumieć co
                        oznaczają słowa które sam piszesz.
                        A jedynym twoim wytłumaczeniem będzie - ale przecież nie o to mi chodziło!

                        Na przykład mogę postawić tezę - lepsza opieka zdrowotna jest w Chinach,
                        Algierii, Wietnamie, Meksyku czy Wenezueli niż w dowolnym z krajów europejskich
                        i na dowód przytoczyć ci mapę umieralności na 1000 mieszkańców na świecie
                        en.wikipedia.org/wiki/File:Death_rate_world_map.PNG
                        zaś ty pomimo ze intuicyjnie będziesz wiedział ze coś jest nie tak nie potrafisz
                        wyjaśnić na czym błąd tutaj polega...

                        Tak samo powielasz błędne potoczne opinie w swoich postach, ponieważ nie
                        rozumiesz danych w nich cytowanych. Stwierdzenie ze to lekarze a nie
                        społeczeństwo wybierające polityków stworzyło system opieki zdrowotnej w Polsce
                        nie stanie się prawdziwe tylko dlatego że zostanie odpowiednio wiele razy
                        powtórzone w mediach - chociaż i tak udało się ludziom skutecznie wdrukować w
                        mózgi tezę o istnieniu układu pomiędzy medykami a ministrem zdrowia, zaś te
                        wszystkie strajki to zasłona dymna... No i oczywiście najwięcej zarzutów pod
                        adresem minister Kopacz będą mieli ludzie głosujący na PO. Jednak tak rozumując
                        wszystkiemu w Polsce są winni nauczyciele, którzy nie nauczyli ludzi
                        odpowiednich zachowań.

                        Podobno w Stanach znaczna część społeczeństwa wierzy że Ziemia jest płaska -
                        efekt niskiej jakości nauczania geografii. W Polsce nikt ludzi nie uczył
                        ekonomii i w rezultacie wierzą że pieniądze na ochronę zdrowia są wykorzystane w
                        naszym kraju mniej efektywnie niż w innych.
                        Problem tylko w tym ze błędne stwierdzenie nie staje się prawdą niezależnie od
                        tego ile razy zostało powtórzone w mediach.


                        Z logicznego punktu widzenia sam zresztą robię podstawowy błąd - tłumaczę ze nie
                        rozumie tego co czyta, mając nadzieje że zrozumie to co napisałem. Wychodzi na
                        to ze niezły ze mnie idiota...

                        --
                        "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby
                        nie będą zaspokajane."
                        • young_doc napisał:

                          > Oj Imponeross i dziwisz się że ludzie nie traktuj ciebie poważnie.
                          Przytoczyłem
                          > ci dane o niższej przeżywalności w raku jajnika w Australii w
                          porównaniu do
                          > Polski i skomentowałem to słowami "lekarzom australijskim więcej
                          chorych
                          > umiera", a ty oburzasz się że stwierdziłem jakoby iż w Australii
                          średnia długoś
                          > ć
                          > życia jest krótsza...

                          Czyli napisales nie na temat. Bo zalozony przeze mnie watek nie
                          dotyczy przeżywalności w takiej czy innej jednostce chorobowej.

                          > Widzisz, to twój problem - nie rozumiesz rzeczy które czytasz.
                          >
                          > Nie rozumiesz zależności przyczynowo - skutkowych oraz metodologii
                          badań. Twoje
                          > wnioski mają tyle sensu co stwierdzenie ze najniebezpieczniejszym
                          sportem w
                          > Polsce jest hodowla gołębi: statystyka by to potwierdziła...
                          >
                          > Statystykę trzeba zrozumieć przed interpretacją.
                          > W przeciwnym razie pisze się że w Polsce ludzie żyją krócej niż w
                          Szwecji
                          > ponieważ lekarze są tam lepiej dbają o pacjentów,

                          No dobrze, to dlaczego ludzie zyja statystycznie duzo krocej w
                          Polsce niz w Szwecji?

                          > ale na Kubie żyją ludzie
                          > dłużej niż w Stanach ponieważ lekarze lepiej dbają o pacjentów w
                          USA

                          W tym moze byc ziarno prawdy, w USA bardzo duza czesc spoleczenstwa
                          jest pozbawiona calkowicie opieki zdrowotnej, a tez jej jakosc jest
                          bardzo bardzo rozna. Nie znam jakosci opieki zdrowotnej na Kubie i
                          nie wiem jaka tam jest srednia dlugosc zycia. Wiem natomiast, ze w
                          niektorych rankingach WHO Polska dostaje wiecej punktow za opieke
                          zdrowotna niz USA.

                          > - dosłowne
                          > wnioski z twoich poprzednich postów.

                          W watku glownym, ktory zalozylem postawilem hipoteze i zadalem
                          pytanie.

                          > I wiem że zaraz mi napiszesz że absolutnie tak nie twierdziłeś -

                          Czy hipoteza i pytanie jest twierdzeniem?

                          > tak jak nie
                          > umiesz zrozumieć wypowiedzi innych, tak i nie potrafisz samemu
                          zrozumieć co
                          > oznaczają słowa które sam piszesz.
                          > A jedynym twoim wytłumaczeniem będzie - ale przecież nie o to mi
                          chodziło!

                          Alez ty potrafisz plakac...

                          > Na przykład mogę postawić tezę - lepsza opieka zdrowotna jest w
                          Chinach,
                          > Algierii, Wietnamie, Meksyku czy Wenezueli niż w dowolnym z krajów
                          europejskich
                          > i na dowód przytoczyć ci mapę umieralności na 1000 mieszkańców na
                          świecie
                          > en.wikipedia.org/wiki/File:Death_rate_world_map.PNG

                          > zaś ty pomimo ze intuicyjnie będziesz wiedział ze coś jest nie tak
                          nie potrafis
                          > z
                          > wyjaśnić na czym błąd tutaj polega...

                          A co rozumiesz przez umieralnosc na 1000 mieszkancow?

                          > Tak samo powielasz błędne potoczne opinie w swoich postach,
                          ponieważ nie
                          > rozumiesz danych w nich cytowanych. Stwierdzenie ze to lekarze a
                          nie
                          > społeczeństwo wybierające polityków stworzyło system opieki
                          zdrowotnej w Polsce
                          > nie stanie się prawdziwe tylko dlatego że zostanie odpowiednio
                          wiele razy
                          > powtórzone w mediach - chociaż i tak udało się ludziom skutecznie
                          wdrukować w
                          > mózgi tezę o istnieniu układu pomiędzy medykami a ministrem
                          zdrowia, zaś te
                          > wszystkie strajki to zasłona dymna... No i oczywiście najwięcej
                          zarzutów pod
                          > adresem minister Kopacz będą mieli ludzie głosujący na PO. Jednak
                          tak rozumując
                          > wszystkiemu w Polsce są winni nauczyciele, którzy nie nauczyli
                          ludzi
                          > odpowiednich zachowań.
                          >
                          > Podobno w Stanach znaczna część społeczeństwa wierzy że Ziemia
                          jest płaska -
                          > efekt niskiej jakości nauczania geografii. W Polsce nikt ludzi nie
                          uczył
                          > ekonomii i w rezultacie wierzą że pieniądze na ochronę zdrowia są
                          wykorzystane
                          > w
                          > naszym kraju mniej efektywnie niż w innych.
                          > Problem tylko w tym ze błędne stwierdzenie nie staje się prawdą
                          niezależnie od
                          > tego ile razy zostało powtórzone w mediach.
                          >
                          >
                          > Z logicznego punktu widzenia sam zresztą robię podstawowy błąd -
                          tłumaczę ze ni
                          > e
                          > rozumie tego co czyta, mając nadzieje że zrozumie to co napisałem.
                          Wychodzi na
                          > to ze niezły ze mnie idiota...

                          Jaki wiec wplyw powinni miec sami lekarze na ksztalt opieki
                          zdrowotnej? Co robia w tym kierunku izby lekarskie i stowarzyszenia
                          lekarskie? Czy sami lekarze to bierna bezwolna masa, ktora mozna
                          dowolnie sterowac czy tez to swiatli ludzie, po ktorych mozna by sie
                          spodziewac, ze beda potrafic sie zorganizowac i byc skutecznym lobby
                          dla dobra swojego i pacjentow?
      • niuniu, doskonale wymienilas. z tym ze proponuje taka kolejnosc:

        1. niezdrowy styl życia (dieta, aktywnosc fizyczna; zapomnialas o papierosach)

        2. niezdrowy styl życia

        3 niezdrowy styl życia

        4. profilaktyka (coroczne kontrole ginekologiczne dla pan, urologiczne dla
        panow, oraz kontrola krwi i cisnienia u lekarza domowego)

        5. reszta wymieniona przez Ciebie



        ps. raka jajnika nie poznaje sie po objawach, tylko zanim zacznie dawac objawy w
        ramach punktu 4.
        ps.2 nawet jesli pacjent w 100% pokrywa koszty zwiazane z punktem 4- nie bedzie
        to wiecej niz rezynacja z 3 wyjscia do fryzjera lub 4 na piwo. chyba warto.


        • > ps. raka jajnika nie poznaje sie po objawach, tylko zanim zacznie dawac objawy
          > w
          > ramach punktu 4.

          Niestety w moim (i nie tylko w moim przypadku) nie zadziałało. Badałam się
          regularnie (z USG TV włącznie) gdyby nie problemy z zajściem w ciążę,
          przypadkowa zmiana lekarza (abonament od pracodawcy), podejrzenie torbieli i
          skierowanie na laparoskopię, to nie wiem kiedy by w końcu stwierdzono. Bo
          zdiagnozowano mnie w trakcie operacji - stadium III c. Na szczęście po wielu
          przejściach ostateczny wyrok - borderline.
          Leżałam na sali z kobietą, która przez rok chodziła od ginekologa do gastrologa.
          Ostateczne rozpocznie nowotwór złośliwy, stadium IV c, niskie zróżnicowanie.
          Cała profilaktyka robiona prywatnie.

          O papierosach zapomniałam, bo nigdy nie paliłam i moi bliscy też nie palą.
          Wspomniana powyżej pani, też nie paliła nigdy.
          • czyli - niestety - nalezysz do niewymienionego punktu 6 - trzeba po prostu miec
            szczescie- czy tez nie miec pecha-----
            a on dopada wszystkich. lekarzy tez (jesli klniesz na nich). nawet moze
            czesciej- gdyz lekarze miewaja sklonnosc do bagatelizowania takich granicznych
            objawow- wiedzac z doswiadczenie- ze najczesciej chodzi o rzeczy banalne.
            jedyne co mozesz zrobic, to sprawdzic czy nie jestes wlascicielka feralnego
            genu- i ostrzec panie z najblizszej rodziny - zeby byly ostrozniejsze (ale to na
            pewno sama dobrze wiesz).
            podzrawiam serdecznie i zycze duzo, duzo zdrowia.
            • Dziękuję za pozdrowienia i życzenia zdrowia!

              Wiem, że miałam pecha albo szczęście - zależy z której strony patrzeć (w końcu
              graniczny i leczony tak jak chciałam:)).

              Ale niestety ten nieopisany przypadek 6 dotknął prawie wszystkie znane mi
              wirtualnie (forum o nowotworze jajnika) przypadku - właśnie przez lekceważenie
              objawów przez lekarzy.

              Bliskie baby przebadane, genów jeszcze nie sprawdzałam. Chwilowo priorytety mam
              w innym miejscu:)

              Na lekarzy nie klnę, kocham ich odwzajemnioną miłością - z tym, że mam szczęście
              trafiać na takich co im się chce, nawet jak czegoś nie ogarniają.

              Tylko kilku wolałabym widzieć w innych zawodach - rakarz na ten przykład. A to
              są Ci przekonani o własnej nieomylności i boskości. na szczęście w otaczającej
              mnie rzeczywistości jest ich statystycznie mniej niż na forum:)
    • Źle zrobiłam, że przywołałam akurat raka jajnika - bo jak widzę większość się
      koncentruje na tym, ze się go wykryć nie da. problem jest taki, że faktycznie
      objawy są niespecyficzne i występują często u osób płci obojga. Ale jak objawy
      występują przez tydzień, miesiąc czy pół roku, to już można chyba stwierdzić, że
      to nie zatrucie, przejedzenie itp. Tylko, że wtedy stwierdza się u pacjentki
      nerwicę, albo robi z niej histeryczkę i wariatkę.

      Widzę również, że duża część wypowiedzi koncentruje się na tym, że pacjent żre
      co nie powinien, a więc w domyśle sam jest sobie winien. Czyli już wiemy jaki
      jest powód złego stanu zdrowia Polaków - nieprawidłowe odżywianie. Pacjencie
      jesteś sobie winny sam.

      Mój maż też uważał, że przypadłości, które mnie trapią są moją winą - bo zjadłam
      loda, bo się zdenerwowałam w pracy, bo się nie wyspałam. Przewrotny los pokazał
      jednak, że są choroby które mogą człowieka trafić znienacka i bez jego winy.
      Obyście nie musieli przekonywać się na przykładach osobistych, że nie zawsze
      osoba chora jest swojej chorobie winna.

      A wracając do diety - pytanie do pediatrów - kiedy przestajecie się pytać o
      dziecka dietę przed zaordynowaniem leczenia. Bo mam silne wrażenie, że pytanie o
      dietę dotyczy tylko naprawdę małych dzieci. U starszych i u osób dorosłych nikt
      się o dietę nie pyta przed postawieniem diagnozy.

      A przy okazji pani doktor zalecająca mi aerobik 1,5 miesiaca po 2 operacji
      wiedziała jakiej operacji byłam poddana. Dla ciekawych - najpierw laparotomia z
      cięciem poziomym (jak przy cesarce) a po trzech miesiącach laparotomia z cięciem
      pionowym (kilka cm pod mostkiem i w dół, ze stagingiem onkologicznym, usunięciem
      węzłów, sieci większej itp.). Poważniejszej operacji w życiu nie miałam i mieć
      nie chcę.
      • Nieważne co byś nie podała jako przykład, bo kazdej chorobie winny jest pacjent.

        Pierwsze objawy choroby przypominają przeziębienie: katar, kichanie, męczący
        suchy kaszel, nasilający się w nocy, niewysoka gorączka. Stopniowo kaszel nasila
        się, przechodząc w kaszel napadowy. Ciężkie ataki kaszlu często kończą się
        wymiotami. U dziecka zaczynają pojawiać się wylewy i wybroczyny do spojówek,
        krwawienia z dziąseł lub z nosa, obrzęk twarzy i powiek, utrzymujące się do
        czterech miesięcy (u starszych dzieci i dorosłych ma często przebieg nietypowy).


        To choroba, którą nie każdy lekarz pierwszego kontaktu potrafi zdiagnozować. A
        groźna nie jest dla dorosłych, tylko dla dzieci, które dorośli nieświadomie
        zarażają, zanim zostaną zaszczepione.

        Z drugiej strony, czy włos lekarzowi z głowy spadnie jeśli prawidłowo choroby
        nie rozpozna? Musi? Za jałmużnę? A za 100.000 miesięcznie rozpozna, skoro nie
        umie? Czcigodni interlokutorzy, którzy tu się mienią lekarzami, udowodniają
        niezbicie, że prędzej dadzą zarobić grabarzowi niż kogoś wyleczą.

        --
        <a rel="nofollow" href="http://www.beztabu.cba.pl">Spieszmy się czytać posty,
        tak szybko znikają...</a>
        • oby.watel napisał:

          > nie rozpozna? Musi? Za jałmużnę? A za 100.000 miesięcznie
          rozpozna, skoro nie
          > umie? Czcigodni interlokutorzy, którzy tu się mienią lekarzami,
          udowodniają
          > niezbicie, że prędzej dadzą zarobić grabarzowi niż kogoś wyleczą.
          >
          och, przerazam sie jak robotniczy aktyw obywatelski sklada takowe
          deklaracje. Najpewniej robotniczy obywatelski aktyw skory do takich
          stierdzen po dwoch komandosach na glowe.


          obywatelu robotniku. Strach sie bac co holota robotnicza stwierdzi
          jak brygadzista pojedzie na urlop a na budowie znajda sie dwie
          skrzynki jaboli komandos zamiast jednej.#

          prosimy o jeszcze wiecej bredni autorytetu obywatelskiego robotnika.


          tylko takie rzeczy zostaja roygoryczonej i zakompleksionej, nic nie
          umiejacej robotniczej holocie, o mieszaniu betonu nie wspominawszy.


          bylo sie uczyc jezykow obcych robotniku. Dzis dzwigasz woreczki i
          pijesz komandosa,



          na zdrowko obywatelu robotniku, nic innego niz brednie nie
          pozostalo, a o lkarzy sie nie martw, im robotnicza brac i ich
          goowniane skladki zdrowotne robotnicze tak potrzebne jak korzuch
          latem.

          zdrowie robotniku i dwa toasty full byka wypij za brygadziste!
          • Ten chory system marnotrawi pieniądze, bo to ma wpisane w sposób działania.

            W polskiej służbie zdrowia dużo pieniędzy jest marnowanych przez złą
            organizację. W ubiegłym roku rząd przeznaczył w sumie ponad 616 mln zł na
            programy mające na celu poprawę stanu zdrowia Polaków.


            Można winić lekarzy, że co sprytniejsi wykorzystują sytuację, żeby się wzbogacić?

            Szpital Uniwersytecki w Bydgoszczy wystawiał faktury za badania tylko na
            podstawie danych od samych firm, a nie swoich realnych kosztów. W 25 badaniach
            (z udziałem 246 pacjentów) stracił 500.000 zł.


            --
            <a rel="nofollow" href="http://www.beztabu.cba.pl">Spieszmy się czytać posty,
            tak szybko znikają...</a>
        • oby.watel napisał:

          > Nieważne co byś nie podała jako przykład, bo kazdej chorobie winny
          jest pacjent
          > .

          Ma sie rzeczywiscie wrazenie, ze niektorzy podajacy sie za lekarzy
          na tym forum, taka mniej wiecej maja postawe. Na szczescie nie
          wszyscy.

          ...
          > Z drugiej strony, czy włos lekarzowi z głowy spadnie jeśli
          prawidłowo choroby
          > nie rozpozna? Musi? Za jałmużnę? A za 100.000 miesięcznie
          rozpozna, skoro nie
          > umie?

          Blad lekarski sam w sobie nie jest przestepstwem. A lekarz nie
          rozpozna ani za jalmuzne, ani za 100.000 ani za kilkadziesiat
          milionow (ktore zarabia na badaniach klinicznych cytowany w innym
          watku profesor z Gdanska) - ani nawet wtedy jesli ma szeroka wiedze
          i umiejetnosci! Umiejetnosci to nie wszystko, lekarz musi miec
          jeszcze odpowiednia postawe i wyczucie, co raczej przychodzi w
          trakcie praktyki o ile cos tego nie wypacza - np. nadmierna chec
          zarobku, lenistwo, pycha, frustracja, czy po prostu zwykle zmeczenie
          i zniechecenie. Wobec lekarzy trzeba tez miec wiec troche
          wyrozumialosci.
          Nie chodzi zreszta o stawianie trafnych rozpoznan, bo nie zawsze to
          jest mozliwe, ale o takie postepowanie, zeby zminimalizowac
          mozliwosc przeoczenia groznych chorob.

          > Czcigodni interlokutorzy, którzy tu się mienią lekarzami,
          udowodniają
          > niezbicie, że prędzej dadzą zarobić grabarzowi niż kogoś wyleczą.

          Wielu podajacych sie tutaj na forum za lekarzy prezentuje
          rzeczywiscie nieco zenujaca postawe. Jest to zaskakujace i sam
          jestem ciekaw skad to sie bierze.
      • nunia01 napisała:

        > Źle zrobiłam, że przywołałam akurat raka jajnika - bo jak widzę
        większość się
        > koncentruje na tym, ze się go wykryć nie da. problem jest taki, że
        faktycznie
        > objawy są niespecyficzne...

        Kazdy nowotwor zlosliwy ma najpierw faze bezobjawowa i w zasadzie
        niemal kazdy daje najpierw objawy niespecyficzne. Rak jajnika nie
        jest tu zadnym wyjatkiem. Nowotwor zlosliwy to w dodatku choroba
        czesta - ryzyko, ze przed 75 rz. zachorujemy na nowotwor zlosliwy
        wynosi ok. 30% (i to z wylaczeniem raka skory). Szczegolna
        odpowiedzialnosc ciazy na lekarzach, do ktorych trafiaja pacjenci na
        poczatku choroby, z objawami niespecyficznymi - na lekarzach
        rodzinnych, internistach, ginekologach, radiologach i in. I nie
        chodzi tu o to zeby stawiac od razu wlasciwa diagnoze, tylko zeby
        diagnozowac tak, aby ryzyko przeoczenia nowotworu bylo jak
        najmniejsze.
    • Wbrew pozorom, nasze zdrowie tylko w minimalnym stopniu (wg WHO w
      10%) zależy od jakości opieki zdrowotnej. W przeważającej mierze
      zależy od nas samych: sposobu odżywiania, higieny, trybu życia,
      aktywności fizycznej i last but not least - wyposażenia
      genetycznego. Większość Polaków jest nieruchawa, przepracowuje się,
      źle i zbyt obficie się żywi, pali i sporo pije, nie dba o zdrowie,
      naraża się na urazy, ma niską świadomość funkcjonowania swojego
      organizmu. System opieki zdrowotnej niewiele ma tu do rzeczy.
      • aeromonas napisała:

        > Wbrew pozorom, nasze zdrowie tylko w minimalnym stopniu (wg WHO w
        > 10%) zależy od jakości opieki zdrowotnej. W przeważającej mierze
        > zależy od nas samych: sposobu odżywiania, higieny, trybu życia,
        > aktywności fizycznej i last but not least - wyposażenia
        > genetycznego. Większość Polaków jest nieruchawa, przepracowuje się,
        > źle i zbyt obficie się żywi, pali i sporo pije, nie dba o zdrowie,
        > naraża się na urazy, ma niską świadomość funkcjonowania swojego
        > organizmu. System opieki zdrowotnej niewiele ma tu do rzeczy.

        Ok. Czyli nie ma sensu w ogole wprowadzac systemu opieki zdrowotnej?
        Gdybysmy zlikwidowali cala medycyne w Polsce, srednia dlugosc zycia
        bylaby krotsza tylko o 10%?
        • Dokładnie o jakieś 15%. W takim Bangladeszu gdzie 95% społeczeństwa nie ma
          dostępu do w zasadzie żadnej opieki zdrowotnej średnia życia to około 64 lata.

          Bardziej obniżają to już tylko niedożywienie i wojny.

          --
          "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby
          nie będą zaspokajane."
          • young_doc napisał:

            > Dokładnie o jakieś 15%. W takim Bangladeszu gdzie 95% społeczeństwa nie ma
            > dostępu do w zasadzie żadnej opieki zdrowotnej średnia życia to około 64 lata.
            >
            > Bardziej obniżają to już tylko niedożywienie i wojny.


            z tym ze nasz mlody doktor nie bierze poprawki na dwie rzeczy-
            1. srednia zycia- to nie do konca to samo co oczekiwana dlugosc zycia.
            oraz wyminiony w poscie poprzednika czynnik, ktory w znacznie stopniu wplywa na
            pkt1.- znacznie zwiekszajac smiertelnosc noworodkow, niemowlat no i wogole dzieci-
            2. higiena

            nie wiem rowniez- jak w bangladeszu wyglada sprawa odzywienia, awitaminoz itp.
            mozna sie domyslac, ze nienajlepiej.

            takze twierdzenie

            > Wbrew pozorom, nasze zdrowie tylko w minimalnym stopniu (wg WHO w
            > 10%) zależy od jakości opieki zdrowotnej.W przeważającej mierze
            > zależy od nas samych: sposobu odżywiania, higieny, trybu życia,
            > aktywności fizycznej i last but not least - wyposażenia
            > genetycznego.

            jest jak najbardziej prawdziwe. tak na prawde - lekarze sa przydatni tylko dla
            tych ktorzy mieli z tego czy innego powodu pecha- a to geny nie to, a to
            dachowka z niebieskiego nieba....
            • Owszem, użyłem nieprecyzyjnego nazewnictwa - mogę tylko się usprawiedliwi faktem
              że mój rozmówca różnicy żadnej nie wychwyci, a akurat link do tej tabeli miałem
              pod ręką.

              Natomiast uwzględnienie innych czynników wpływających na omawiane wartości
              jedynie jeszcze bardziej zredukuje wartość wpływu naszej działalności na czas
              trwania życia i jeszcze wzmocni zapewne zdumienie Imponerossa.

              --
              "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby
              nie będą zaspokajane."
              • Zdumiewająco wysoko się cenicie nie mając na nic wpływu...

                --
                Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
              • young_doc napisał:

                > Owszem, użyłem nieprecyzyjnego nazewnictwa - mogę tylko się
                usprawiedliwi fakte
                > m
                > że mój rozmówca różnicy żadnej nie wychwyci, a akurat link do tej
                tabeli miałem
                > pod ręką.
                >
                > Natomiast uwzględnienie innych czynników wpływających na omawiane
                wartości
                > jedynie jeszcze bardziej zredukuje wartość wpływu naszej
                działalności na czas
                > trwania życia i jeszcze wzmocni zapewne zdumienie Imponerossa.

                Roznica 10-u czy 15-u lat - sprawa wzgledna, jedni uznaja, ze to
                duzo, inni, ze malo. Wszystko byloby w porzadku gdyby nie to, ze
                liczy sie nie tylko srednia dlugosc zycia, czy oczekiwana dlugosc
                zycia, ktorej tak kurczowo sie tu jak malpki uczepiliscie, ale tez
                jego jakosc... Z rozszczepem wargi, grzybica stop, wszawica czy
                zaburzeniami wzwodu lub wzroku, jak i 1001 innych chorob mozna
                przeciez zyc i z 90 lat...

                W przeciwnym razie rzeczywiscie bylyby podstawy, by uznac, ze praca
                lekarzy jest niewiele warta i nie powinna byc w zwiazku z tym dobrze
                wynagradzana.

                A nawiasem mowiac - niedawno przeczytalem (zastrzegam, ze
                w 'zwyklej' gazecie), ze oczekiwana dlugosc zycia obecnie (w r.
                2010) rodzonych noworodkow w krajach uprzemyslowionych przekroczyla
                wlasnie 100 lat. Chyba jednak glownie dzieki postepowi medycyny, bo
                chyba nie dzieki czestszemu myciu rak?...

    • Lekarze już protestowali.... Moim zdaniem odpowiedzialni to policja, bo nie powiesili ani nie zastrzelili naszych władz. I prezesów nfz oczywiście. A byłoby za co. No i pacjenci winni, że nie pomagali w protestach. Teraz niech zdychają na własne życzenie.
      --
      :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :)
      • leo-art napisał:

        > Lekarze już protestowali.... Moim zdaniem odpowiedzialni to
        policja, bo nie pow
        > iesili ani nie zastrzelili naszych władz. I prezesów nfz
        oczywiście. A byłoby z
        > a co. No i pacjenci winni, że nie pomagali w protestach. Teraz
        niech zdychają n
        > a własne życzenie.

        Czyli lekarze zrobili wszystko co mozna bylo? Bo ochrona zdrowia to
        co, jednak domena lekarzy...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.