Dodaj do ulubionych

Jaka kara dla lekarza?

29.07.10, 23:27
'Teresa Z. zasłabła kilkaset metrów przed przychodnią. Lekarz mimo
prośby znajomych chorej, nie wyszedł, by jej pomóc. Sąd skazał go za
nieudzielenie pomocy lekarskiej.'

'Sąd wymierzył mu karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz
grzywnę 3600 zł.'

Uwazacie, ze to adekwatna kara? A gdyby ta kobieta pod przychodnia
to byl ktos z waszej rodziny?

opole.gazeta.pl/opole/1,35114,8187136,Lekarz_odmowil_pomocy_umierajacej__bo_przyjmowal_pacjentow.html
Edytor zaawansowany
  • oby.watel 29.07.10, 23:42
    Największe wrażenie robi tłumaczenie lekarza:

    Lekarz nie przyznał się do winy. Wyjaśniał, że miał w przychodni pacjentów i musiał zająć się nimi, poza tym bóle krzyża uniemożliwiają mu udzielenie pierwszej pomocy, a Z. była w takim stanie, że nawet gdyby się przy niej zjawił z zestawem reanimacyjnym, to kobieta nie miała większych szans na przeżycie.

    Zastanawia skąd wiedział, że Z. była w takim stanie, skoro nie raczył pofatygować się do niej? Jasnowidzenie? Ale już była tu dyskusja na podobny temat i wynikało z niej, że wszyscy obywatele są zobowiązani prawnie do udzielania pomocy, poza lekarzami, którzy powinni sobie odpuścić.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • imponeross 30.07.10, 19:30
    oby.watel napisał:

    > Największe wrażenie robi tłumaczenie lekarza:
    >
    > Lekarz nie przyznał się do winy. Wyjaśniał, że miał w
    przychodni pacjentów i
    > musiał zająć się nimi, poza tym bóle krzyża uniemożliwiają mu
    udzielenie pierw
    > szej pomocy, a Z. była w takim stanie, że nawet gdyby się przy
    niej zjawił z ze
    > stawem reanimacyjnym, to kobieta nie miała większych szans na
    przeżycie.

    >
    > Zastanawia skąd wiedział, że Z. była w takim stanie, skoro nie
    raczył pofatygować się do niej? Jasnowidzenie? Ale już była tu
    dyskusja na podobny temat i wynikało z niej, że wszyscy obywatele są
    zobowiązani prawnie do udzielania pomocy, <a rel="nofollow"
    href="forum.gazeta.pl/forum/w,305,114142200,114171984,Re_zdarz
    enie_masowe_i_ratownictwo_.html">poza lekarzami</a>, którzy powinni
    sobie odpuścić.

    Wymadrzal sie, bo po fakcie juz bylo wiadomo, na co kobieta zmarla.
    Nie wiadomo zreszta, czy mimo rozleglego zawalu nie daloby sie jej
    uratowac, gdyby akcje reanimacyjna podjeto natychmiast.
    Musialaby to jednak rozpoczac juz pielegniarka, ktora przyjechala
    tam pierwsza. Swietne i znamienne jest tlumaczenie pielegniarki:

    'Pielęgniarka środowiskowa pojawiła się na miejscu kilka minut
    później. Nie wyczuła tętna u Teresy Z. Stwierdziła, że chora nie
    daje oznak życia i odjechała. ... Później, podczas zeznań w sądzie
    przyznała, że ostatnim razem puls badała 6 lat przed opisywanym
    zdarzeniem.'

    I to jest wlasnie poziom sluzby zdrowia w udzielaniu pierwszej
    pomocy. Stwierdziła, że chora nie daje oznak życia i odjechała - a
    powinna byla natychmiast zaczac reanimowac. Zalosne jest niestety
    to, ze nie szkoli sie stale personelu sluzby zdrowia z pierwszej
    pomocy.

  • slav_ 30.07.10, 01:35
    1. od jakiej odległości od zdarzenia lekarz o nim zawiadomiony nie będzie
    oskarżony o nieudzielenie "pierwszej pomocy" ? (cudzysłów nieprzypadkowy)

    2. jakiej pomocy poza tą możliwą do udzielenia przez KAŻDĄ osobę już obecną NA
    MIEJSCU zdarzenia był w stanie udzielić ten lekarz?

    Mam nadzieję że lekarza się odwoła od wyroku sądu.
  • oby.watel 30.07.10, 11:25
    3. Za jaką kwotę lekarz zgodziłby się pofatygować do chorego leżącego przed
    placówką w której pracuje?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • slav_ 30.07.10, 12:01
    (...)Teresa Z. zasłabła kilkaset metrów przed przychodnią(...)

    przed placówką?
  • oby.watel 30.07.10, 13:10
    placówka - «instytucja pełniąca rolę ośrodka w jakiejś dziedzinie życia, np.
    placówka opiekuńczo-wychowawcza, placówka wsparcia dziennego dla dzieci,
    placówka służby zdrowia, placówka gastronomiczna»

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • slav_ 30.07.10, 18:12
    Metr to jednostka podstawowa długości w układach: SI, MKS, MKSA, MTS, oznaczenie m(...).
  • marcinoit 30.07.10, 12:35
    > 3. Za jaką kwotę lekarz zgodziłby się pofatygować do chorego
    leżącego przed
    > placówką w której pracuje?
    jesli o mnie chodzi to za zadna :)
  • ola.42 31.07.10, 15:53
  • loraphenus 30.07.10, 19:02
    bo strumień emigracyjny po tym wyroku i podobnych wzrośnie, a ceny usług
    lekarskich dla obywatelskiego proletaryatu wzrosną.

    i będzie płacz a płać.

    zawsze będą mogli sobie wyjechać na konsultacje do Niemiec czy Czech

  • imponeross 30.07.10, 19:24
    loraphenus napisał:

    > bo strumień emigracyjny po tym wyroku i podobnych wzrośnie, a ceny
    usług
    > lekarskich dla obywatelskiego proletaryatu wzrosną.
    >
    > i będzie płacz a płać.
    >
    > zawsze będą mogli sobie wyjechać na konsultacje do Niemiec czy
    Czech

    Pobozne zyczenia...
  • loraphenus 30.07.10, 19:43
    zabraknie specjalistów i będzie trzeba wydać na usługi lekarskie wiecej.

    i komu się nie będzie podobało to będzie mógł przyjechać na prywatną wizytę do
    Niemiec.

    Będzie miło i profesjonalnie, oczywiście około 90 do 300 Euro trzeba będzie mieć
    na zapłatę.

    a w Polsce usługi t4eż zdrożeją i będzie jeszcze więcej frustracji na forum
  • oby.watel 30.07.10, 19:52
    loraphenus napisał:

    > zabraknie specjalistów i będzie trzeba wydać na usługi lekarskie wiecej.
    >
    > i komu się nie będzie podobało to będzie mógł przyjechać na prywatną wizytę do
    > Niemiec.
    >
    > Będzie miło i profesjonalnie, oczywiście około 90 do 300 Euro trzeba będzie mieć
    > na zapłatę.
    >
    > a w Polsce usługi t4eż zdrożeją i będzie jeszcze więcej frustracji na forum

    Twoje wróżby nie wróżą niczego dobrego. Bo jak p. dr w Niemczech tak się
    zachowa, to nawet się nie spostrzeże, kiedy będzie nazad polskich przebrzydłych
    pacjentów w ojczyźnie Mickiewicza i Judyma leczył jak gdyby nigdy z miejsca się
    nie ruszał.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 20:10
    > Twoje wróżby nie wróżą niczego dobrego. Bo jak p. dr w Niemczech
    tak się
    > zachowa, to nawet się nie spostrzeże, kiedy będzie nazad polskich
    przebrzydłych
    > pacjentów w ojczyźnie Mickiewicza i Judyma leczył jak gdyby nigdy
    z miejsca się
    > nie ruszał.
    jakies przyklady na potwierdzenie tezy?? czy to wiedza obiawiona??
  • oby.watel 30.07.10, 20:36
    Doktor Wrzoskiewicz Ryszard. Wrócił po niecałym roku leczenia panów z Niemiec.
    Podać adres, nr telefonu?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 20:45
    jak rozumiem wrocil poniewarz odmowil udzielenia pomocy pacjentowi w
    przypadku podobnym do omawianego??
    bo tak sie skalada ze znam kilku kolegow ktorzy wrocili do Polski
    ale zgola z innych przyczyn niz tu omawiane
  • oby.watel 30.07.10, 20:51
    Nie wiem. Nie był skory do zwierzeń. Wyjechał na stałe. Sprzedał mieszkanie, a
    teraz wynajmuje...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 20:54
    czemu wiec mial sluzyc podany przyklad?? bo jakos nie zabardzo
    potwierdza teze "co by bylo w Niemczech " ktora raczyles sie z nami
    podzielic
  • oby.watel 30.07.10, 21:17
    A czemu miało służyć domaganie się podania przykładu, którego podać się nie da?
    A nawet jakby się dało, to czy - bez ujawnienia danych osobowych - byś uwierzył?
    Podałem Ci przykład doktora, który rzucił robotę, sprzedał mieszkanie i wyjechał
    na zawsze, żeby nie żyć - jak to ujął - w tym syfie. Można domniemywać, że syf
    to jednak jego środowisko naturalne...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • igor14141 30.07.10, 20:31
    loraphenus- bardzo Cię proszę -wyjasnij mi tytuł Twojego postu.Do kogo Ty się
    zwracasz? nie zabieram głosu w tej dyskusji w ogóle ostatnio nie piszę. Masz
    jakiś problem z kojarzeniem?
    Mam ochotę użyć Twojego lub praktykanta języka,ale dobre wychowanie mi na to nie
    pozwala,więc napiszę tylko daruj sobie te kojarzenia.
  • imponeross 30.07.10, 21:48
    loraphenus napisał:

    > zabraknie specjalistów i będzie trzeba wydać na usługi lekarskie
    wiecej.

    No dobrze, ale skad takie daleko idace wnioski? Zaden szanujacy sie
    specjalista nigdzie nie wyjedzie tylko z tego powodu, ze jakiemus
    leniowi slusznie wymierzono (niewysoka zreszta) kare. Jesli
    wyjedzie, to z innych powodow.

    Poza tym nie mylisz przypadkiem osob?...
  • szlachcic 07.08.10, 23:59
    loraphenus napisał:

    > bo strumień emigracyjny po tym wyroku i podobnych wzrośnie, a ceny
    usług lekarskich dla obywatelskiego proletaryatu wzrosną.
    > i będzie płacz a płać.

    widze ze trzymasz poziom
  • imponeross 30.07.10, 19:23
    slav_ napisał:

    > 1. od jakiej odległości od zdarzenia lekarz o nim zawiadomiony nie
    będzie
    > oskarżony o nieudzielenie "pierwszej pomocy" ? (cudzysłów
    nieprzypadkowy)

    To jest jak najbardziej pytanie bardzo na miejscu. Mysle, ze od
    rozsadnej odleglosci, gdzie mozna z duzym prawdopodobienstwem
    przypuszczac, ze przybycie lekarza z przychodni na miejsce bedzie
    duzo szybsze niz przybycie pogotowia. W omawianym przypadku tak
    bylo. Wazne jest zwlaszcza to, ze dyspozytorka pogotowia
    poinformowala o tym, ze karetka przyjedzie nie wczesniej niz za 40
    min (to swoja droga tez skandal ze tak pozno) i ze w zwiazku z tym
    nalezy wezwac lekarza z przychodni.

    > 2. jakiej pomocy poza tą możliwą do udzielenia przez KAŻDĄ osobę
    już obecną NA
    > MIEJSCU zdarzenia był w stanie udzielić ten lekarz?

    To zalezy od tego jaka byla przyczyna zaslabniecia.
    Powinien miec zreszta w przychodni zestaw pierwszej pomocy, chocby z
    aparatem ambu i adrenalina. Uzycie aparatu ambu jest skuteczniejsze
    niz metoda usta-usta prowadzona w dodatku przez laika i zmniejsza
    ryzyko niedotlenienia mozgu. Moglby miec tez np. defibrylator.

    > Mam nadzieję że lekarza się odwoła od wyroku sądu.

    Moze sie odwolac, ale raczej ryzykuje, ze sad wyzszej instancji
    podwyzszy kare. Wina lekarza w tym przypadku jest oczywista.
  • practicant 30.07.10, 22:49
    > To jest jak najbardziej pytanie bardzo na miejscu. Mysle, ze od
    > rozsadnej odleglosci, gdzie mozna z duzym prawdopodobienstwem
    > przypuszczac, ze przybycie lekarza z przychodni na miejsce bedzie
    > duzo szybsze niz przybycie pogotowia. W omawianym przypadku tak
    > bylo. Wazne jest zwlaszcza to, ze dyspozytorka pogotowia
    > poinformowala o tym, ze karetka przyjedzie nie wczesniej niz za 40
    > min (to swoja droga tez skandal ze tak pozno) i ze w zwiazku z tym
    > nalezy wezwac lekarza z przychodni.

    ...to ja jeszcze poprosze regulacje prawna.Tak,ze jak ktos sie
    zatrzyma w przychodni,albo jak w przychodni pojawi sie kontrol z NFZ
    to nikt nie bedzie mial nieprzyjemnosci.


    > > 2. jakiej pomocy poza tą możliwą do udzielenia przez KAŻDĄ osobę
    > już obecną NA
    > > MIEJSCU zdarzenia był w stanie udzielić ten lekarz?
    >
    > To zalezy od tego jaka byla przyczyna zaslabniecia.

    Cytujac pewna polska komedie:"konkretnie,debilu,konkretnie..."


    > Powinien miec zreszta w przychodni zestaw pierwszej pomocy, chocby
    z
    > aparatem ambu i adrenalina.

    Aha.Pojecia BLS,czy ALS sa Ci obce,prawda?A nawet jezeli-to poza
    rozwiniecem skrotow nic wiecej na ich temat nie potrafisz
    powiedziec,hm?


    > Uzycie aparatu ambu jest skuteczniejsze
    > niz metoda usta-usta prowadzona w dodatku przez laika i zmniejsza
    > ryzyko niedotlenienia mozgu.

    A gowno prawda.Jakbys troche poczytal na temat,to bys wiedzial,ze
    przy braku sprzetu mozna ograniczyc sie do masazu-i dlaczego...


    > Moglby miec tez np. defibrylator.

    No moglby miec tez np.rakiete kosmiczna.Problem polega na tym,ze ani
    w przychodni,ani w bagazniku samochodu raczej nie ma takich rzeczy...


    > Moze sie odwolac, ale raczej ryzykuje, ze sad wyzszej instancji
    > podwyzszy kare. Wina lekarza w tym przypadku jest oczywista.

    ...a to dlaczego...?Bo jasnie oswiecona tlusza tak obwieszcza...?
    sorry,to tak nie dziala.Jezeli jakims cudem przegra apelacje,panstwo
    polskie ponownie bedzie musialo kompromitowac sie w strassburgu.
  • oby.watel 30.07.10, 23:01
    practicant napisał:

    > ...to ja jeszcze poprosze regulacje prawna.

    Już podawałem, ale dla Ciebie jak będzie trzeba i trzy razy powtórzę.


    Art. 162 kodeksu karnego:

    § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.


    Reszta nie wymaga komentarza. Można tylko żałować, że wszystkich wysłałeś w diabły, a sam zostałeś tutaj.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 23:06
    cytat z kodeksu jak najbardziej trafny tyle ze odnosi sie do
    WSZYSTKICH obecnych przy zdarzeniu
    a Ty practicant wez troche wyluzuj bo najwyrazniej cie ponosi. jakas
    joga czy cwiczenia rwlaksacyjne ??? w przeciwnym wypadku zle
    skonczysz :) ten zawod wymaga wiekszego dystansu do siebie i
    sytuacji.
  • cccykoria 30.07.10, 23:08
    a dopiero na końcu Strassburg, chyba tak to leciało;) ?
    practicancie
    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • imponeross 31.07.10, 19:01
    practicant napisał:

    > > To jest jak najbardziej pytanie bardzo na miejscu. Mysle, ze od
    > > rozsadnej odleglosci, gdzie mozna z duzym prawdopodobienstwem
    > > przypuszczac, ze przybycie lekarza z przychodni na miejsce
    bedzie
    > > duzo szybsze niz przybycie pogotowia. W omawianym przypadku tak
    > > bylo. Wazne jest zwlaszcza to, ze dyspozytorka pogotowia
    > > poinformowala o tym, ze karetka przyjedzie nie wczesniej niz za
    40
    > > min (to swoja droga tez skandal ze tak pozno) i ze w zwiazku z
    tym
    > > nalezy wezwac lekarza z przychodni.
    >
    > ...to ja jeszcze poprosze regulacje prawna.

    Wyrok tego sadu daje do myslenia i byl z pewnoscia oparty na
    regulacjach prawnych. Mysle, ze przepisy regulujace dzialalnosc
    sluzby zdrowia i odpowiedzialnosc lekarzy reguluja to, moze nawet
    calkiem jednoznacznie.

    > Tak,ze jak ktos sie
    > zatrzyma w przychodni,albo jak w przychodni pojawi sie kontrol z
    NFZ
    > to nikt nie bedzie mial nieprzyjemnosci.

    Chodzi ci o to, ze to sie moze zdarzyc w tym samym czasie jak lekarz
    ratuje zycie poza przychodnia? Oczywiscie, wszystko sie moze
    zdarzyc, ale wtedy jak najbardziej nieobecnosc lekarza bedzie
    usprawiedliwiona.

    >
    > > > 2. jakiej pomocy poza tą możliwą do udzielenia przez KAŻDĄ
    osobę
    > > już obecną NA
    > > > MIEJSCU zdarzenia był w stanie udzielić ten lekarz?
    > >
    > > To zalezy od tego jaka byla przyczyna zaslabniecia.
    >
    > Cytujac pewna polska komedie:"konkretnie,debilu,konkretnie..."
    >

    Mam nadzieje, ze nie jestes lekarzem.

    > > Powinien miec zreszta w przychodni zestaw pierwszej pomocy,
    chocby
    > z
    > > aparatem ambu i adrenalina.
    >
    > Aha.Pojecia BLS,czy ALS sa Ci obce,prawda?A nawet jezeli-to poza
    > rozwiniecem skrotow nic wiecej na ich temat nie potrafisz
    > powiedziec,hm?
    >
    >
    > > Uzycie aparatu ambu jest skuteczniejsze
    > > niz metoda usta-usta prowadzona w dodatku przez laika i
    zmniejsza
    > > ryzyko niedotlenienia mozgu.
    >
    > A gowno prawda.Jakbys troche poczytal na temat,to bys wiedzial,ze
    > przy braku sprzetu mozna ograniczyc sie do masazu-i dlaczego...

    Mam nadzieje, ze nie jestes lekarzem. A masaz serca coz - tez
    powinien byc skuteczniejszy i lepiej prowadzony przez lekarza, niz
    przez laika.

    >
    > > Moglby miec tez np. defibrylator.
    >
    > No moglby miec tez np.rakiete kosmiczna.Problem polega na tym,ze
    ani
    > w przychodni,ani w bagazniku samochodu raczej nie ma takich
    rzeczy...

    Raczej, ale czasami moze jednak defibrylator w przychodni byc.

    >
    > > Moze sie odwolac, ale raczej ryzykuje, ze sad wyzszej instancji
    > > podwyzszy kare. Wina lekarza w tym przypadku jest oczywista.
    >
    > ...a to dlaczego...?Bo jasnie oswiecona tlusza tak obwieszcza...?
    > sorry,to tak nie dziala.Jezeli jakims cudem przegra
    apelacje,panstwo
    > polskie ponownie bedzie musialo kompromitowac sie w strassburgu.

    Strassburg sie zdziwi, ze mu nie odebrano prawa wykonywania zawodu i
    ze dostal tylko jeden rok w zawieszeniu.
  • practicant 31.07.10, 23:42
    > Wyrok tego sadu daje do myslenia i byl z pewnoscia oparty na 
    > regulacjach prawnych. Mysle, ze przepisy regulujace dzialalnosc 
    > sluzby zdrowia i odpowiedzialnosc lekarzy reguluja to, moze nawet 
    > calkiem jednoznacznie. 

    "Z pewnoscia","mysle"-znaczy,nie znasz podstawy prawnej...?

    > Chodzi ci o to, ze to sie moze zdarzyc w tym samym czasie jak
    lekarz
    > ratuje zycie poza przychodnia? Oczywiscie, wszystko sie moze
    > zdarzyc, ale wtedy jak najbardziej nieobecnosc lekarza bedzie
    > usprawiedliwiona.

    "..bo ja tak twierdze..."-tak...?


    > > Cytujac pewna polska komedie:"konkretnie,debilu,konkretnie..."
    > >
    >
    > Mam nadzieje, ze nie jestes lekarzem.

    Aha.Czyli,konkretnie nie bedzie...?


    > Mam nadzieje, ze nie jestes lekarzem. A masaz serca coz - tez
    > powinien byc skuteczniejszy i lepiej prowadzony przez lekarza, niz
    > przez laika.

    ...czyli wytycznych nie znasz.A "laik" po kursie prawa jazdy,czy
    zajeciach PO w szkole ma umiec wykonywac m.in.masaz serca.


    > Raczej, ale czasami moze jednak defibrylator w przychodni byc.

    ...poprosze adres przychodni...


    > Strassburg sie zdziwi, ze mu nie odebrano prawa wykonywania zawodu
    i
    > ze dostal tylko jeden rok w zawieszeniu.

    ...Strassburg sie zdziwi,ze w polsce sedziowie feruja takimi
    wyrokami...
  • 131313a 10.08.10, 13:53
    tak! tak! zabrać torbe reanimacyjna, ambu, moze respirator,
    defibrylator i moze jeszcze cos założyć buciki i.... leciec
    szybkooo, bo to przeciez lekarz!!! troche gorzej jak w tym czasie w
    jego miejscu pracy - przychodni, byłby ciężki pacjent i w wyniku
    braku udzielenia pomocy zmarłby.... no znow trzeba skazac lekzra,
    toz opuscil miejsce pracy...!!! i tak zle i tak niedobrze. najlepiej
    to czepiac sie wszystkiego co robi lekarz.... ciekawe kto was
    ratowac bedzie ludziki? moze sami..???
  • qwas12 10.08.10, 20:35
    131313a napisała:

    > tak! tak! zabrać torbe reanimacyjna, ambu, moze respirator,
    > defibrylator i moze jeszcze cos założyć buciki i.... leciec
    > szybkooo, bo to przeciez lekarz!!!

    torba reanimacyjna, ambu i defibrylator wystarcza.
    bucikow juz zakladac nie trzeba. jesli w przychodni jest boso- to na ulicy tez
    se poradzi.
  • radeberger 30.07.10, 12:32
    imponeross napisał:

    > Uwazacie, ze to adekwatna kara? A gdyby ta kobieta pod przychodnia
    > to byl ktos z waszej rodziny?


    www.youtube.com/watch?v=nYkp74v0cww
    --
    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

    Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
  • imponeross 30.07.10, 19:11
    radeberger napisał:

    > imponeross napisał:
    >
    > > Uwazacie, ze to adekwatna kara? A gdyby ta kobieta pod
    przychodnia
    > > to byl ktos z waszej rodziny?
    >
    >
    > www.youtube.com/watch?v=nYkp74v0cww

    Fajny link, ale moze jakis komentarz? Posty bez tresci innej niz
    tylko link powinny byc usuwane jako spam.
  • practicant 30.07.10, 19:15
    > Fajny link, ale moze jakis komentarz? Posty bez tresci innej niz
    > tylko link powinny byc usuwane jako spam.

    ...dla mnie ten fragment Misia jest wystarczajacym komentarzem,mysle
    zreszta tak,jak Radeberger.Zreszta,tak po prawdzie,to ten link wnosi
    wiecej tresci,niz 95% obywatela,czy jakies 80% Twoich postow...
  • imponeross 30.07.10, 21:51
    practicant napisał:

    > > Fajny link, ale moze jakis komentarz? Posty bez tresci innej niz
    > > tylko link powinny byc usuwane jako spam.
    >
    > ...dla mnie ten fragment Misia jest wystarczajacym
    komentarzem,mysle
    > zreszta tak,jak Radeberger.Zreszta,tak po prawdzie,to ten link
    wnosi
    > wiecej tresci,niz 95% obywatela,czy jakies 80% Twoich postow...

    A ty rozumiesz slowa 'link' i 'komentarz'?
  • radeberger 30.07.10, 19:36
    dictum sapienti sat est
    --
    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

    Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
  • imponeross 30.07.10, 21:53
    radeberger napisał:

    > dictum sapienti sat est

    Twoj problem w tym, ze w tresci nie wpisales ani jednego dictum,
    wkleiles tylko link. Posty takie powinny byc usuwane.
  • radeberger 30.07.10, 23:21
    imponeross napisał:

    > Twoj problem w tym, ze w tresci nie wpisales ani jednego dictum,
    > wkleiles tylko link. Posty takie powinny byc usuwane.

    Jeśli uważasz, że post łamie regulamin - zgłoś go, a nie mi dupę trujesz.
    Jeśli zaś nie rozumiesz jego przesłania - patrz TUTAJ
    --
    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

    Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
  • imponeross 31.07.10, 19:06
    radeberger napisał:

    > imponeross napisał:
    >
    > > Twoj problem w tym, ze w tresci nie wpisales ani jednego dictum,
    > > wkleiles tylko link. Posty takie powinny byc usuwane.
    >
    > Jeśli uważasz, że post łamie regulamin - zgłoś go, a nie mi
    dupę trujesz
    > .
    > Jeśli zaś nie rozumiesz jego przesłania - patrz
    TUTAJ

    No, nie pochlebiaj sobie, d... twoja raczej niewarta trucia. A w
    przyszlosci staraj sie wklejajac link dodac cos od siebie, w
    przeciwnym razie spamujesz.
  • radeberger 31.07.10, 19:08
    imponeross napisał:

    > No, nie pochlebiaj sobie, d... twoja raczej niewarta trucia. A w
    > przyszlosci staraj sie wklejajac link dodac cos od siebie, w
    > przeciwnym razie spamujesz.

    www.youtube.com/watch?v=g6c97b7uCBY
    --
    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

    Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
  • pct3 30.07.10, 17:23
    'Teresa Z. zasłabła kilkaset metrów przed przychodnią

    Kogoś chyba pogięło. Nie rozumiem w ogóle podejmowania śledztwa i
    sprawy sądowej w tym przypadku. A jakikolwiek wyrok to tylko dowód
    na to, że lekarze oskarżani są (i skazywani!) za plamy na słońcu.
    Gorzkie, nie satysfakcjonujące uczucie że jednak ma się rację,
    kolejny na to dowód.

    A gdyby ta kobieta pod przychodnia to byl ktos z waszej rodziny?


    O jakiej kobiecie "pod przychodnią" piszesz?
    Ta z pierwszych zdań - nie była "pod przychodnią".
  • slav_ 30.07.10, 18:11
    > O jakiej kobiecie "pod przychodnią" piszesz?
    > Ta z pierwszych zdań - nie była "pod przychodnią".

    Drogi pct, nie zapominaj że w myśl "logiki" sądu codziennie pod Twoją poradnią znajduje się od kilkuset do kilku tysięcy ludzi którym masz obowiązek natychmiast udzielić pomocy na wezwanie wbiegającej do poradni "znajomej".

    Radzę zacząć trenować biegi na dystanse średnie - na razie (obecne orzeczenie sądu) chyba wystarczy.
  • gamdan 30.07.10, 18:29
    > Nie rozumiem w ogóle podejmowania śledztwa i
    > sprawy sądowej w tym przypadku.

    No to wyobraź sobie, że zarówno prokuratura jak i sąd, działają pod silną presją opinii społecznej (oraz prasy) i w pierwszej instancji z reguły jest wyrok skazujący, aby uspokoić publikę. Wyników apelacji nikt już nie śledzi.

    Gdyby ten lekarz przeszedł te kilkaset metrów, przyłożył stetoskop do piersi kobiety, zmierzył ciśnienie i... stwierdził zgon to sprawy by nie było.
    No chyba żeby jego stwierdzenie okazało się zbyt pesymistycznie.
  • oby.watel 30.07.10, 18:50
    gamdan napisał:


    > Gdyby ten lekarz przeszedł te kilkaset metrów, przyłożył stetoskop do piersi ko
    > biety, zmierzył ciśnienie i... stwierdził zgon to sprawy by nie było.
    > No chyba żeby jego stwierdzenie okazało się zbyt pesymistycznie.

    Gdyby mu się chciało łazić w taki upał... Lekarz z definicji jest bezkarny i
    boli go krzyż, a tu taka niespodzianka...

    --
    Metr to jednostka podstawowa długości wukładach: SI, MKS, MKSA, MTS, oznaczenie m(...)
  • imponeross 30.07.10, 19:33
    pct3 napisał:

    > 'Teresa Z. zasłabła kilkaset metrów przed przychodnią
    >
    > Kogoś chyba pogięło. Nie rozumiem w ogóle podejmowania śledztwa i
    > sprawy sądowej w tym przypadku. A jakikolwiek wyrok to tylko dowód
    > na to, że lekarze oskarżani są (i skazywani!) za plamy na słońcu.
    > Gorzkie, nie satysfakcjonujące uczucie że jednak ma się rację,
    > kolejny na to dowód.

    Oczywiscie, ze sad mial racje. Jedyne w czym sie pomylil, to zbyt
    niski wymiar kary. Izba lekarska powinna jednoczesnie cofnac prawo
    wykonywania zawodu na co najmniej kilka lat.

    > A gdyby ta kobieta pod przychodnia to byl ktos z waszej
    rodziny?
    >

    >
    > O jakiej kobiecie "pod przychodnią" piszesz?
    > Ta z pierwszych zdań - nie była "pod przychodnią".

    Z aryykulu wynika, ze bylo to ok. 500 m od przychodni.
  • protozoa 30.07.10, 19:06
    A teraz wyobraź sobie sytuację, w której zasłabł by człowiek znajdujący się W
    PRZYCHODNI w chwili gdy lekarz opuścił miejsce pracy i udał się na zewnątrz,
    Nieważne czy udzielając pomocy Teresie Z czy po gazetę. Zaraz padłyby zarzuty,
    że nie miał kto udzielić pomocy w placówce służby zdrowia. I byłyby one słuszne.
    W takiej sytuacji należy doprowadzić, donieść, dowieść chora do szpitala. W
    przychodni lekarz ma minimalne możliwości udzielenia pomocy, Kona z rzędem temu,
    kto znajdzie w 90% przychodni POZ np. defibrylator.
    Mam zwyczaj zatrzymywania się przy wypadkach samochodowych. Ale tak naprawdę
    pomogłam niewielu. Nie dlatego, że nie umiem, ale nie mam sprzętu, nie mam
    możliwości porównywalnych z wyposażeniem karetki.
  • imponeross 30.07.10, 19:40
    protozoa napisała:

    > A teraz wyobraź sobie sytuację, w której zasłabł by człowiek
    znajdujący się W
    > PRZYCHODNI w chwili gdy lekarz opuścił miejsce pracy i udał się na
    zewnątrz,

    Fajnie, ze o tym piszesz. Czekalem tylko, kiedy jakis 'inteligent'
    podniesie ten argument. Prawdopodobienstwo takiego zdarzenia bylo
    jednak minimalne, a prawdopodobienstwo, ze umierajaca kobieta kolo
    przychodni potrzebuje natychmiast reanimacji bylo ogromne. W
    przypadku, o ktorym piszesz sad by go nie skazal. Raczej powinien
    byl pomyslec, co bedzie jesli w przychodni nikt NIE zaslabnie.

    > Nieważne czy udzielając pomocy Teresie Z czy po gazetę. Zaraz
    padłyby zarzuty,
    > że nie miał kto udzielić pomocy w placówce służby zdrowia. I
    byłyby one słuszne
    > .

    No wlasnie nie bylyby sluszne.

    > W takiej sytuacji należy doprowadzić, donieść, dowieść chora do
    szpitala.

    NIE! W takiej sytuacji nalezy NATYCHMIAST rozpoczac reanimacje.

    > W
    > przychodni lekarz ma minimalne możliwości udzielenia pomocy,

    Powinien miec przynajmniej aparat ambu i adrenaline. Zreszta, nie
    reguluja tego jakies przepisy unijne?

    > Kona z rzędem temu
    > ,
    > kto znajdzie w 90% przychodni POZ np. defibrylator.
    > Mam zwyczaj zatrzymywania się przy wypadkach samochodowych. Ale
    tak naprawdę
    > pomogłam niewielu. Nie dlatego, że nie umiem, ale nie mam sprzętu,
    nie mam
    > możliwości porównywalnych z wyposażeniem karetki.

    Powinnas miec przynajmniej ambu i adrenaline, chocby do wstrzykniec
    domiesniowych. Jest to mniej skuteczne, niz podanie dozylne, ale
    lepsze niz nic. Bedzie problem, jesli bedziesz musiala reanimowac
    kogos z zakrwawiona twarza.
  • practicant 30.07.10, 22:59
    > Powinien miec przynajmniej aparat ambu i adrenaline. Zreszta, nie
    > reguluja tego jakies przepisy unijne?

    Worek ambu,a tak wlasciwie worek samorozprezalny."Aparat" jest
    fotograficzny,albo na zeby...

    > Powinnas miec przynajmniej ambu i adrenaline, chocby do wstrzykniec
    > domiesniowych. Jest to mniej skuteczne, niz podanie dozylne, ale
    > lepsze niz nic. Bedzie problem, jesli bedziesz musiala reanimowac
    > kogos z zakrwawiona twarza.

    "Powinnas"?Zaraz,zaraz,czy Ty sugerujesz,ze Protozoa,a tak wlasciwie-
    kazdy lekarz powinien w PRYWATNYM samochodzie wozic wyposazenie
    karetki?Czy Ciebie aby glowa nie boli...?

    To bardzo dobrze o Tobie swiadczy,skoro uwazasz,ze medycyna ratunkowa
    opiera sie na "aparacie" ambu oraz adrenalinie.Sorry,Piotrus-ale
    wbrew Twojemu mniemaniu,gowno wiesz o medycynie.Tylko nie przestajesz
    mnie zadziwiac faktem,iz masz czelnosc sie odzywac,baaa-jeszcze
    oceniac:)
  • imponeross 31.07.10, 19:54
    practicant napisał:

    > > Powinien miec przynajmniej aparat ambu i adrenaline. Zreszta,
    nie
    > > reguluja tego jakies przepisy unijne?
    >
    > Worek ambu,a tak wlasciwie worek samorozprezalny."Aparat" jest
    > fotograficzny,albo na zeby...

    Aparat ambu (czyli resuscytator reczny), samorozprezalny worek jest
    tylko jego czescia. Jest jeszcze np. koncowka-maska i pare innych
    elementow. Worek to masz tez miedzy nogami, chyba ze ci go urwalo,
    albo jeszcze go nie znalazles.

    > > Powinnas miec przynajmniej ambu i adrenaline, chocby do
    wstrzykniec
    > > domiesniowych. Jest to mniej skuteczne, niz podanie dozylne, ale
    > > lepsze niz nic. Bedzie problem, jesli bedziesz musiala
    reanimowac
    > > kogos z zakrwawiona twarza.
    >
    > "Powinnas"?Zaraz,zaraz,czy Ty sugerujesz,ze Protozoa,a tak
    wlasciwie-
    > kazdy lekarz powinien w PRYWATNYM samochodzie wozic wyposazenie
    > karetki?Czy Ciebie aby glowa nie boli...?

    Aparat ambu to tylko minmalna czesc wyposazenia karetki. Warto go
    miec w samochodzie dla wlasnej ochrony w przypadku, kiedy osoba
    wymagajaca sztucznego oddychania ma zakrwawiona twarz, albo
    wymiotowala. W przeciwnym razie nie wiadomo jak sie sąd odniesie do
    nieudzielenia pomocy z powodu woni wymiocin lub obecnosci krwi na
    twarzy. Odsylam tu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,305,114739373,114802639,Udzielanie_pomocy_nieprzyt_osobie_po_urazie_twarzy.html

    > To bardzo dobrze o Tobie swiadczy,skoro uwazasz,ze medycyna
    ratunkowa
    > opiera sie na "aparacie" ambu oraz adrenalinie.Sorry,Piotrus-ale
    > wbrew Twojemu mniemaniu,gowno wiesz o medycynie.Tylko nie
    przestajesz
    > mnie zadziwiac faktem,iz masz czelnosc sie odzywac,baaa-jeszcze
    > oceniac:)

    A kto tu mowi o calej medycynie ratunkowej? Zdaje sie to ty
    napomykasz sam od czasu do czasu o BLS?
  • practicant 31.07.10, 23:46
    > Aparat ambu (czyli resuscytator reczny), samorozprezalny worek jest
    > tylko jego czescia. Jest jeszcze np. koncowka-maska i pare innych
    > elementow. Worek to masz tez miedzy nogami, chyba ze ci go urwalo,
    > albo jeszcze go nie znalazles.

    Niedosc,ze impotent,to jeszcze ignorant.Ambu to nazwa firmy,sprzet
    nazywa sie "worek samorozprezalny".Owszem,czepiam sie szczegolow-ale
    skoro koniecznie chcesz byc ekspertem od wszystkiego,to uwazam,ze mam
    prawo udowodnic Ci,jak malo wiesz.


    > Aparat ambu to tylko minmalna czesc wyposazenia karetki. Warto go
    > miec w samochodzie dla wlasnej ochrony w przypadku, kiedy osoba
    > wymagajaca sztucznego oddychania ma zakrwawiona twarz, albo
    > wymiotowala. W przeciwnym razie nie wiadomo jak sie sąd odniesie do
    > nieudzielenia pomocy z powodu woni wymiocin lub obecnosci krwi na
    > twarzy. Odsylam tu:

    Nie interesuje mnie forum.Interesuja mnie wytyczne.Ktorych nie znasz.

    > A kto tu mowi o calej medycynie ratunkowej? Zdaje sie to ty
    > napomykasz sam od czasu do czasu o BLS?

    Dobry jestes,nie ma co.To nie ja chrzanie farmazony,sorry.
  • protozoa 31.07.10, 13:41
    Jeśli nie będę miała sprzętu nie podejmę reanimacji. Bo równie skutecznym
    sposobem jest przelewanie jajek nad głową pacjenta.
    W prywatnym samochodzie mam standardową apteczkę. NIE MAM ZAMIARU Z WŁASNEJ
    KIESZENI kupować wyposażenia karetki reanimacyjnej.NIE!!!
    Jak już wspomniałam mam zwyczaj zatrzymywania się gdy widzę wypadek. Niewiele
    mogę pomóc gołymi rękami, raczej przypilnować, aby domorośli ratownicy nie
    zrobili krzywdy. Pamiętam jednak motocyklistę, który miał pokaźne, otwarte
    złamanie kości udowej. Bałam się, że lada chwila wejdzie we wstrząs bólowy, a
    wtedy byłabym bezradna. Zrobiłam prowizoryczny opatrunek z tego co miałam we
    własnej apteczce, ale okazało się, że gazików mam zbyt mało. Stało z 5
    samochodów z gapiami, proszę o wyjęcie z apteczki 5-8 gazików i danie mi ich. I
    co zrobili obywatele? Ano nic, gapili się dalej, bo gaziki coś tam kosztują. Na
    szczęście przyjechała policja i policjanci mieli gaziki. Dlaczego o tym piszę,
    ano pomyślcie.
  • imponeross 31.07.10, 19:33
    protozoa napisała:

    > Jeśli nie będę miała sprzętu nie podejmę reanimacji. Bo równie
    skutecznym
    > sposobem jest przelewanie jajek nad głową pacjenta.
    > W prywatnym samochodzie mam standardową apteczkę. NIE MAM ZAMIARU
    Z WŁASNEJ
    > KIESZENI kupować wyposażenia karetki reanimacyjnej.NIE!!!
    > Jak już wspomniałam mam zwyczaj zatrzymywania się gdy widzę
    wypadek. Niewiele
    > mogę pomóc gołymi rękami, raczej przypilnować, aby domorośli
    ratownicy nie
    > zrobili krzywdy. Pamiętam jednak motocyklistę, który miał pokaźne,
    otwarte
    > złamanie kości udowej. Bałam się, że lada chwila wejdzie we
    wstrząs bólowy, a
    > wtedy byłabym bezradna. Zrobiłam prowizoryczny opatrunek z tego co
    miałam we
    > własnej apteczce, ale okazało się, że gazików mam zbyt mało. Stało
    z 5
    > samochodów z gapiami, proszę o wyjęcie z apteczki 5-8 gazików i
    danie mi ich. I
    > co zrobili obywatele? Ano nic, gapili się dalej, bo gaziki coś tam
    kosztują. Na
    > szczęście przyjechała policja i policjanci mieli gaziki. Dlaczego
    o tym piszę,
    > ano pomyślcie.

    Ok, w porzadku. Warto jednak w samochodzie miec zawsze rekawiczki,
    opatrunki (troche wiecej niz pare malych gazikow) i aparat ambu.
    Warto tez miec adrenaline, zeby moc ja podac chociaz domiesniowo. Ja
    mialem raz jedyny taka sytuacje - samochod potracil starsza kobiete,
    ktora lezala nieprzytomna na poboczu. Miala dobrze wyczuwalne tetno
    na szyi, ale stawalo sie coraz slabsze i w koncu zaniklo. Niestety
    kobieta uderzyla sie przy upadku i miala zakrwawione usta! Glosno
    zapytalem gapiow, czy jest ktos z rodziny. Byla wnuczka, ktora
    zgodzila sie oddychac usta-usta, a ja uciskalem mostek. Pogotowie
    przyjechalo za kilka minut. Od tego czasu mam aparat ambu w
    samochodzie - practicant wprawdzie twierdzi, ze to 'g.. prawda', ze
    ambu jest skuteczniejsze, niz zwykle usta-usta, ale na pewno chroni
    osobe udzielajaca pomocy przed ew. zakazeniem. Trudno tez wyobrazic
    sobie udzielanie pomocy usta-usta, czy usta-nos w przypadku
    wczesniejszego wymiotowania przez delikwenta. Ambu jest niestety
    drogie. Sa tez specjalne maski ochronne do metody usta-usta do
    kupienia w sklepach z zaopatrzeniem med.
  • practicant 31.07.10, 23:49
    Od tego czasu mam aparat ambu w
    > samochodzie - practicant wprawdzie twierdzi, ze to 'g.. prawda', ze
    > ambu jest skuteczniejsze, niz zwykle usta-usta, ale na pewno chroni
    > osobe udzielajaca pomocy przed ew. zakazeniem.

    Uuuu,to juz wogole ciekawe:)Gdzie ja napisalem,ze ambu jest
    skuteczniejsze niz usta-usta...?:)No ale widac czytanie ze zrozumieniem
    tez nie nalezy do prostych czynnosci...
  • protozoa 01.08.10, 01:15
    NIKT, ALE TO NIKT NIE ZMUSI MNIE do oddychania metodą usta-usta, nawet przy
    użyciu maseczki ochronnej.
    Rękawiczki w samochodzie mam. Standardową apteczke również. Nie będę kupowała za
    własne pieniądze sprzętu niezbędnego do reanimacji - do tego też NIKT MNIE NIE
    ZMUSI.
    Nie masz pojęcia ani o udzielaniu pomocy ani o działaniu leków czy ich stosowaniu.
  • imponeross 01.08.10, 12:38
    protozoa napisała:

    > NIKT, ALE TO NIKT NIE ZMUSI MNIE do oddychania metodą usta-usta,
    nawet przy
    > użyciu maseczki ochronnej.

    No dobrze, ale co zrobisz w sytuacji, kiedy zostaniesz wezwana do
    kogos kto stracil przytomnosc i nie wyczujesz tetna na tt. szyjnych?
    Przeciez trzeba rozpoczac reanimacje, nie ma innego wyjscia.
    Oczywiscie, nikt cie nie zmusi do wentylowania pluc met. usta-usta,
    ale jesli pacjent nie przezyje i sprawa trafi do sądu, dostaniesz na
    pewno wiecej niz rok w zawieszeniu. Uroki zawodu, przeciez nie ma
    obowiazku studiowania medycyny...

    > Rękawiczki w samochodzie mam. Standardową apteczke również. Nie
    będę kupowała z
    > a
    > własne pieniądze sprzętu niezbędnego do reanimacji - do tego też
    NIKT MNIE NIE
    > ZMUSI.

    Nazywasz to sprzetem do reanimacji, ale to tylko prosty aparat ambu,
    jest on nietety rzeczywiscie drogi. Ja uwazam, ze powinno byc jakies
    dofinansowanie dla lekarzy z izb lekarskich na zakup ambu. Jak
    piszesz zatrzymujesz sie przy wypadkach, bedziesz czula sie
    bezpieczniej jak bedziesz miala w samochodzie aparat ambu. Zreszta -
    wydatek na aparat ambu bedzie na pewno duzo mniejszy niz ew. kara
    wymierzona przez sąd za niepodjecie reanimacji przez lekarza, ktory
    byl na miejscu. To dotyczy zreszta rowniez psychiatrow i
    dermatologow.

    > Nie masz pojęcia ani o udzielaniu pomocy ani o działaniu leków czy
    ich stosowan
    > iu.

    Jakies tam mam, choc nie upieram sie, ze specjalnie duze. Za granica
    adrenalina jest nawet sprzedawana w postaci gotowych automatycznych
    strykawek (jak insulina) do szybkiego podania domiesniowego.
  • slav_ 01.08.10, 13:12
    > dofinansowanie dla lekarzy z izb lekarskich na zakup ambu. Jak
    > piszesz zatrzymujesz sie przy wypadkach, bedziesz czula sie
    > bezpieczniej jak bedziesz miala w samochodzie aparat ambu. Zreszta -
    > wydatek na aparat ambu bedzie na pewno duzo mniejszy niz ew. kara
    > wymierzona przez sąd za niepodjecie reanimacji przez lekarza, ktory
    > byl na miejscu.

    Z Twojego postu płynie logiczny wniosek - będąc lekarzem nie należy się zatrzymywać przy wypadkach gdyż główna "przyjemność" z takowego to ryzyko odpowiedzialności karnej.
    Zdarzenia nagłe należny omijać szerokim łukiem nie dając się zidentyfikować jako lekarz. To ochroni przed oskarżeniami i odpowiedzialnością karna.
  • protozoa 01.08.10, 14:33
    Jeśli zostane wezwana bedąc W PRACY tzn. w karetce bedę dysponowała odpowiednim
    sprzętem, lekami itd.
    Jeśli ktos przywiezie mi pacjenta do IP - podobnie.
    Natomiast jeśli przyjdzie sąsiad - pójść musze, o ile nie będę np. pod wpływem
    alkoholu ( jeśli wypije np. szklaneczke whisky, kieliszek wina, piwo - juz
    odmówię i chroni mnie prawo, bo lekarzowi po alkoholu nie wolno dotykac
    pacjenta. Nie ma równiez przespisów zabraniających lekarzowi w domu, u
    znajomych, w knajpie pić alkoholu, ba nawet urżnąć się. W pracy musi być trzeźwy
    jak bela). Podejmę masaż, a oddychanie zostawię mądrali takiemu jak Ty po
    uprzednim skłonieniu go do wezwania pogotowia. A jeśli pacjent umrze - trudno.
    Była reanimacja- była, nieskuteczna - trudno. Nie miałam sprzętu, byłam
    prywatnie, nie odmówiłam przyjścia. Włos z głowy mi nie spadnie. Co więcej -
    moge wygrać proces cywilny o pomówienie.
    Może powinny byc dofinansowania, ale ich nie ma.
    Wniosek - zdjąć Eskulapa z samochodu, nie zatrzymywać się przy wypadkach, nie
    mam obowiązku ich widzieć. Nie do udowodnienia.
    Tak, tacy jak Ty najchętniej zmusiliby lekarzy,żeby z własnej kieszeni kupili
    sprzęt do reanimacji - coś tam rzędu 30.000 - 50 000zł. Zatrzymywali się przy
    każdym zdarzeniu, a jeśli nie stac ich na sprzęt dmuchali zarzyganego pacjenta.
    Zaś jeśli ktos by tego nie uczynił. KARAĆ, KARAĆ, KARAĆ. Konfiskata mienia w
    całości, grzywna gdzies ok 100.000 zł, dożywotnia renta dla wdowy i dzieci, no i
    oczywiście więzienie - na poczatek 5 lat. Dożywotni zakaz wykonywania zawodu.
    Wystarczy? Bo jeśli nie można karać jeszcze rodziców, dzieci, współmałzonka,
    podwyższyć karę pozbawienia wolności do 25 lat lub dożywocia ( tak jak za
    morderstwo), skonfiskować mienie większości krewnym. Podać do wiadomości
    publicznej dane lekarza ( ex lekarza).
    I wiesz co, nawet się nie dziwię, że za kilka lat Polaków nie będzie miał kto
    leczyć. Lekarze powyjeżdżają, a na medycynę nie będzie chętnych. A jak ktoś już
    ją skończy - spieprzy z tego kraju.
    Ty osiągnąłeś swoim postem jedno - nie zatrzymam sie przy żadnym wypadku. Nie ma
    mowy!!!
  • radeberger 01.08.10, 19:50
    protozoa napisała:

    > Natomiast jeśli przyjdzie sąsiad - pójść musze, o ile nie będę np. pod wpływem
    > alkoholu ( jeśli wypije np. szklaneczke whisky, kieliszek wina, piwo - juz
    > odmówię i chroni mnie prawo, bo lekarzowi po alkoholu nie wolno dotykac
    > pacjenta.

    Niestety nie jest to prawda. Zestawienie tych przepisów nie jest przypadkiem - bicz nad głową obecny, obowiązek ratowania życia nadal ważny.

    > Dmuchali zarzyganego pacjenta.

    Pomijając walory estetyczne - niech mi któryś prawnik powie jak mam na oko ocenić, czy ktoś nie ma HIV/HCV. Jak ktoś się czuje supermenem - proszę go bardzo. Ja usta-usta nie zastosuję - musi wystarczyć komponenta oddechowa z masażu serca.
    --
    "If you can fake sincerity, you can fake pretty much anything."

    Odi profanum vulgus et arceo. Nie odpowiadam niezalogowanym.
  • imponeross 31.07.10, 19:37
    protozoa napisała:

    > Jeśli nie będę miała sprzętu nie podejmę reanimacji. Bo równie
    skutecznym
    > sposobem jest przelewanie jajek nad głową pacjenta.
    ...

    Wazna jest tez reanimacja bez sprzetu. Uciskanie mostka i oddychanie
    metoda usta-usta to nie jest wielka filozofia.
  • slav_ 31.07.10, 22:08
    > Wazna jest tez reanimacja bez sprzetu. Uciskanie mostka i oddychanie
    > metoda usta-usta to nie jest wielka filozofia.

    Zgadza się.

    NA MIEJSCU zdarzenia była wystarczająca ilość osób by to zrobić - zamiast "szukać lekarza".

    Jeśli to robiły "szukanie lekarza" było niepotrzebne.

    Jeśli nie robiły - są winne nieudzielenia pomocy.

    Skazano NIEWINNEGO człowieka tylko za to że jest z zawodu lekarzem i nie widział sensu (bo nie było w tym żadnego sensu) ganiania pół kilometra po mieście - no właśnie w jakim celu?
  • oby.watel 30.07.10, 19:47
    protozoa napisała:

    > A teraz wyobraź sobie sytuację, w której zasłabł by człowiek znajdujący się W
    > PRZYCHODNI w chwili gdy lekarz opuścił miejsce pracy i udał się na zewnątrz.

    Napinam się, marszczę, zamykam oczy... Ale... po co? Przecież wyraźnie napisane.
    Wręcz stoi byk:

    ...jedna z sąsiadek podjechała do znajdującej się ok. 500 m dalej przychodni
    po lekarza. Zastała jednak tylko pielęgniarkę, która powiedziała, by
    wezwać pogotowie, co zrobiono. Dyspozytorka po wysłuchaniu relacji wysłała
    karetkę, wyjaśniła jednak, że dojazd zajmie ok. 40 minut i może być już za
    późno. Nakazała, by ponownie wezwano pomoc z ośrodka zdrowia. Znajoma chorej raz
    jeszcze więc pojechała do przychodni; przed wejściem spotkała lekarza
    Aleksandra S., któremu powiedziała, że nieopodal leży kobieta potrzebująca
    pomocy. Lekarz odparł, żeby wezwać pogotowie, i wszedł do budynku. Gdy kobieta
    zaczęła nalegać, wyprosił ją z przychodni.


    A gdzież to szwendał się pan doktór bez obawy, że mu w przychodni jakiś pacjent
    zasłabnie i odwali kitę? Ach gdzież?

    Co sobie jeszcze wyobrazimy?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 20:21
    A gdzież to szwendał się pan doktór bez obawy, że mu w przychodni
    jakiś pacjent
    > zasłabnie i odwali kitę? Ach gdzież?

    > Co sobie jeszcze wyobrazimy
    ja np wyobrazam sobie ze dr szwedal sie po swoim wlasnym domu bo nie
    nadszedl zgodny z umowa czas rozpoczecia pracy w przychodni.
    co jeszcze... wyobrazam sobie ze "jedna z sasiadek" zamiast jezdzic
    w te i z powrotem do przychodni zajela sie CPR w oczekiwaniu na
    przybycie pogotowia. bo skoro jezdzila to miala prawo ja<zdy a skoro
    miala prawo jazdy to miala obowiazek znac zasady CPR
  • oby.watel 30.07.10, 20:48
    Tak. To sobie można wyobrazić. I można sobie wyobrazić, że należy mu się gruba
    kasa za to co robi, choć równie dobrze może to zrobić sąsiadka z prawem jazdy.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 20:53
    oczywiscie ze nalezy mu sie gruba kasa za to co robi jesli
    oczywiscie robi to dobrze. jesli wolisz sasiadke z prawm jazdy twoja
    wola, zapewne wyniesie cie duzo taniej.
  • oby.watel 30.07.10, 21:21
    Jeśli robi to dobrze. A ponieważ nie pofatygował się do chorego w potrzebie,
    można domniemywać, że robi co musi i nic więcej. A to nie jest cecha specjalisty.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 21:33
    jesli sie nie myle zadaniem doktora jest praca w przychodnii za to
    pobiera wynagrodzenie. cecha dobrego specjalisty jest profesjonalizm
    w wykonywaniu swoich obowiazkow a nie robienie tego co nie musi. nie
    odwazyl bym sie oceniac profesjonalizmu lekarza na podstwie
    omawianego zdarzenia. choc musze zaznaczyc ze w podanych
    okolicznosciach podjalbym zapewne inna decyzje niz dr. nie mniej
    nadal twierdze ze prawdziwy problem lezy w zupelnie innym miejscu .
    czemu prokuratura nie zajela sie rowniez pielegniarka ktora dala
    popis niekompetencji?? czy swiadkami zdarzenia na ktorych spoczywa
    moralny i jesli sie nie myle prawny, obowiazek udzielenia pomocy??
  • oby.watel 30.07.10, 21:47
    Owszem. Obowiązek udzielenia pomocy spoczywa na każdym, ale najbardziej
    kompetentny jest lekarz, musisz przyznać. I też mnie zastanawia przejście sądu
    do porządku dziennego nad postawą pielęgniarki. Jeśli skazano lekarza, to logika
    nakazuje pielęgniarkę, która nie umie nawet pulsu zmierzyć, również skazać.
    Jeśli nie w pierwszym rzędzie ją, bo była na miejscu i nawet nie raczyła wyjąć
    stetoskopu!

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 22:08
    noo ciesze sie ze dyskusja przybiera jakis logiczny przebieg :)
    lekarz owszem jest najbardziej kompetentny ale nie w kazdym
    przypadku. zdaje sobie sprawe ze trudno to przyjac do wiadomosci ale
    bycie lekarzem nie daje jakis nadnaturalnych mozliwosci. w
    przypadkach wymagajacych przeprowadzenia CPR a jak sie wydaje z
    takim mamy tu do czynienia, nie ma znaczenia czy czynnosci podejmie
    lekarz czy ktokolwiek inny poniewaz schemat postepowania jest
    identyczny . decyduje czas i umiejetnosc prawidlowego wykonania
    ujetych w schemacie czynnosci. skutecznosc wykonania BLS prze
    lekarza czy dowolnego czlowieka znajacego zasady BLS jest taka sama
    a to z prostego powodu ze lekarz o ile nie jest anestezjologiem ma
    takie samo doswiadczenie w tych czynnosciach jak kazdy inny czlowiek
    ktry przeszedl kurs pierwszej pomocy. innaczej jest z ALS ale do
    tego potrzebny juz jest sprzet i leki ktorymi dr zwyczajnie nie
    dysponowal. moim zdaniem pojawienie sie dr nic by nie pomoglo
    chorej. Bo jesli zachodzila koniecznosc rozpoczecia BLS to przybyl
    by za pozno a jesli nie bylo potrzeby reanimacji to chora mogla
    poczekac spokojnie na karetke bez angarzowania dr ktory jedynie
    moglby potrzymac ja za reke w oczekiwaniu na pogotowie.czy wiec dr
    powinien udac sie na miejsce zdarzenia? mimo wszystko uwazam ze w
    tych okolicznosciach powinien chocby po to aby uniknac oskarzen .
  • oby.watel 30.07.10, 22:41
    Popełniasz podstawowy błąd - wydajesz opinię znając zakończenie. To nie jest
    istotne, czy lekarz by pomógł, czy nie. Kobieta nie była młoda i już jej wiek
    mógł sugerować, że nie. Ale o tym mógł się przekonać dopiero na miejscu. Co
    zrobił, jak się zachował - wiemy. A przyczyną zasłabnięcia niekoniecznie musiał
    być zawał. Nie jestem lekarzem, więc nie wymyślę innych przyczyn. Ale chyba poza
    zawałem, udarem są jeszcze inne, prawda?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 23:19
    nie wspominalem nigdzie o zawale jedynie o koniecznosci lub nie
    podjecia BLS. albo chory wymaga podjecia BLS i przyczyna nie ma
    znaczenia ,albo tego nie wymaga. w obydwu przypadkach obecnosc
    lekarza nie jest niezbedna do podjecia takiej decyzji, aby to
    wiedziec nie trzeba byc lekarzem ,wystarczy uwaznei sluchac na
    kursach pierwszej pomocy. jeszcze raz lopatologicznie jesli chora
    wymagala NATYCHMIASTOWEJ pomocy w postaci reanimacji poszukiwania w
    tym celu lekarza w przychodni nie mialy celu bo ni zwiekszaly szans
    kobiety na przezycie. jesli nie wymagala reanimacji poszukiwanie
    lekarza w przychodni nie mialo celu bo dostepnymi dla siebie
    srodkami nie byl on w stanie pomuc pacjentce poza izulorycznym
    poczuciem bezpieczenstwa . a teraz uprzejmie prosze o podanie
    przykladu w ktorym dr wybiegajacy z przychodni i uzbrojony w
    stetoskop jest w stanie zrobic cos dla pacjenta oczekujacego na
    przyjazd pogotowia poza wsparciem moralnym .
  • oby.watel 30.07.10, 23:29
    Nie wiem. Nie mam pojęcia co może i co potrafi lekarz uzbrojony w stetoskop. Ale
    domyślam się, że potrafi powiedzieć, czy pacjentkę można wpakować do samochodu i
    natychmiast zawieść do szpitala nie czekając 40 minut na karetkę. Na każdym
    kursie uczą, żeby nie ruszać pacjenta, bo można pogorszyć jego stan. Lekarz wie
    jak i czy ruszać. Przynajmniej powinien wiedzieć.

    Ja rozumiem, że usiłujesz dowieść, iż lekarz po ciężkich studiach w nagłych
    przypadkach jest równie bezradny jak zwykły przechodzień. Padł nawet przykład,
    że lekarz pójdzie ratować kobietę na ulicy, a mu w przychodni ktoś zasłabnie i
    co? I też mu nie pomoże, bo właśnie dowiedziono, że nie umie i nie może.

    Podsumowując - lekarze powinni być wdzięczni w ich imieniu dowodzącym na forum,
    że nic nie potrafią, nikomu nie pomogą, a biorą pieniądze tylko za to, że są i
    podpisali listę obecności. To chcecie udowodnić za wszelka cenę, panowie? I pani?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • andrzejekk 30.07.10, 23:38
    oby.watel napisał:


    > Ja rozumiem, że usiłujesz dowieść, iż lekarz po ciężkich studiach w nagłych
    > przypadkach jest równie bezradny jak zwykły przechodzień.

    Nie rozumiesz, że czym innym jest udzielanie pomocy mając w ręku tlyko stetoskop
    (czyli coś co służy do diagnostyki) a czym innym jest udzielanie pomocy mając
    pod ręką defibrylator, laryngoskop, rury, wkłucia, dojście doszpikowe, zestaw do
    konikotomii, leki i inne rzeczy, które czasem się przydają?

    Analogicznie - jedziesz samochodem i złapałeś gumę. W innej sytuacji jesteś,
    kiedy stało się to w środku lasu a Ty masz pod ręką tylko piankę do wypełnienia
    opony (i tu możesz liczyć na cud, że akurat tym razem będzie skuteczna) a w
    innej kiedy powietrze zeszło Ci z opony w sąsiedztwie wulkanizacji, gdzie mają
    sprzęt do zdjęcia koła, naprawienia opony, wyważenia koła i dodatkowo, jako
    bonus, umycia felgi.
  • oby.watel 30.07.10, 23:46
    Rozumiem. Ale oprócz sprzętu jest coś, czego nie widać - wiedza. I nie mając tej
    wiedzy zwykły przechodzień może zaszkodzić tam, gdzie lekarz pomoże.

    Analogicznie - jedziesz samochodem, który prychnął i stanął. W innej sytuacji
    jesteś, gdy wiesz dlaczego i sam sobie poradzisz, w innej, gdy nie masz pojęcia
    i zdany jesteś tylko na holownik i zakład.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • andrzejekk 30.07.10, 23:53
    oby.watel napisał:

    > Rozumiem. Ale oprócz sprzętu jest coś, czego nie widać - wiedza. I nie mając te
    > j
    > wiedzy zwykły przechodzień może zaszkodzić tam, gdzie lekarz pomoże.

    Ale, żeby wykorzystać swoją wiedzę często potrzebny jest sprzęt. Bez sprzętu
    każdy może zrobić jedynie podstawowe czynności, które powinny być znane każdemu,
    a już na pewno posiadaczowi prawa jazdy.


    > Analogicznie - jedziesz samochodem, który prychnął i stanął. W innej sytuacji
    > jesteś, gdy wiesz dlaczego i sam sobie poradzisz, w innej, gdy nie masz pojęcia
    > i zdany jesteś tylko na holownik i zakład.

    I co Ci z wiedzy, że PRAWDOPODOBNIE padła pompa paliwa, skoro nie masz nawet
    klucza, żeby odkręcić górną osłonę silnika?
  • oby.watel 31.07.10, 00:12
    Wiesz, tak możemy się przekomarzać w nieskończoność. Ja Ci powiem, że mając
    wszystkie możliwe klucze nic nie zdziałasz jeśli nie wiesz którą śrubę odkręcić,
    Ty mi że taka wiedzą powinienem mieć, ja Ci... i tak w koło Macieju.

    Tylko - co chcesz mi udowodnić? Pytam po raz drugi, zanim nie nawymyślasz i nie
    pożegnasz mnie jak Marcinoit? Powtarzam - lekarz nawet bez przyrządów wie o
    wiele więcej niż przeciętny obywatel. Chociażby wie, czy można pacjentkę
    zapakować do samochodu i jak to zrobić, i w te pędy gnać do najbliższego
    szpitala, a nie czekać 40 minut na karetkę, bo pacjentka wymaga pilnej reanimacji!

    Jeśli zaś chcesz udowodnić, że lekarz może tyle, ile przeciętny obywatel, to...
    Po co? A tutaj (dzięki za link, cccykoria co nieco o obowiązkach lekarzy. One różnią
    się nieco od obowiązków przypadkowych przechodniów.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • andrzejekk 31.07.10, 00:18
    oby.watel napisał:

    > Tylko - co chcesz mi udowodnić?

    Że jedyne co może lekarz bez sprzętu (w przypadku stwierdzenia wskazań) to BLS.
    Czyli to samo co każdy inny śmiertelnik umieć powinien.
    Rozpisujesz się o transporcie - jak sobie wyobrażasz transport osoby z NZK
    prywatnym samochodem osobowym? Wyobrażasz sobie prowadzenie masażu serca w takim
    samochodzie?
  • oby.watel 31.07.10, 00:28
    andrzejekk napisał:

    > Wyobrażasz sobie prowadzenie masażu serca w takim
    > samochodzie?

    A na ulicy? W kurzu, brudzie, smródzie i skwarze? Czyżbyśmy zmierzali w stronę
    demagogii? No to przekonaj swoich kolegów na forum, którym ciągle mało, że
    przechodnie potrafią to co lekarze, więc ich żądania są zdecydowanie wygórowane.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • slav_ 31.07.10, 00:36
    > A na ulicy? W kurzu, brudzie, smródzie i skwarze? Czyżbyśmy zmierzali w stronę
    > demagogii?

    Widać (nie po raz pierwszy) że kompletnie nie masz pojęcia o czym piszesz.

    Powadzenie skutecznego masażu serca na ulicy jest jak najbardziej możliwe. Skutecznego w samochodzie osobowym - nie.
    Samochodem osobowym można pacjenta z nzk wieźć jedynie do kostnicy.
  • oby.watel 31.07.10, 00:50
    A skąd lekarz znajdujący się 500 m od chorego wie co mu jest? Bo w gazecie
    napisali? Z aktu oskarżenia się dowiedział? Przecież nie o to chodzi, co było
    kobiecie, tylko o to chodzi, że lekarza to nie interesowało.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 23:46
    no coz jednak jak sie okazuje dalem sie zwiesc :)
    > Ja rozumiem, że usiłujesz ....
    problem w tym ze najwyrazniej nic nie rozumiesz
    nie wiem czy z powodu patologicznej wrecz niecheci do lekarzy czy z
    powodu innych ograniczen . wnioski jakie wyciagasz z moich
    wypowiedzi sa nie tylko nieuprawnione ale wrecz glupie swiadcza albo
    o skrajnie zlej woli albo porazajacym braku wiedzy i zdolnosci
    logicznego myslenia. ale to juz nie moj problem prawdopodobienstwo
    ze zostaniesz kiedykolwiek moim pacjentem przaktycznie nie istnieje
    co zawsze jest jakims pocieszeniem . zegnam
  • oby.watel 31.07.10, 00:01
    Cóż. Chciałem Ci zwrócić uwagę, że wyrządzasz swoim kolegom niedźwiedzia
    przysługę taką obroną za wszelką cenę i bez ogladania się na realia.
    Najwidoczniej trafiłem w czuły punkt, skoro porzuciłeś temat żeby mnie
    obszczekać i pożegnać, nie ustosunkowując się do żadnego zdania. Ale skoro
    żegnasz, to żegnaj.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 31.07.10, 00:13
    coz ty naprawde nie masz pojecia o sprawach o ktorych probowales ze
    mna dyskutowac :) co jeszcze mozna by wybaczyc ,w koncu dyskusja
    sluzy tez do zdobywanai wiedzy , jesli oczywiscie ktos chce sie
    czegos nauczyc i dowiedziec. ale ty najwidoczniej nie chcesz sie
    niczego dowiedziec bo nawet nie zadajesz sobie trudu przeczytania ze
    zrozumieniem , no ale przeciez ty znasz "realia" :) nie mniej
    dziekuje dostarczyles mi rozrywki na tym dosc nudnawym dyzurze.
  • oby.watel 31.07.10, 00:32
    A może zanim pękniesz ze śmiechu wskażesz miejsce, którego nie zrozumiałem? Sam
    piszesz, że można się od mądrzejszych czegoś nauczyć. A ja właśnie po to
    rozmawiam z mądrzejszymi, żeby nie być głupszym. Tyle, ze dotąd słyszę tylko, że
    przeciętny przechodzień umie tyle co lekarz, więc nie ma sensu wzywać lekarza,
    bo to nic nie da. Coś źle zrozumiałem?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 31.07.10, 00:48
    Coś źle zrozumiałem?
    tak , zle zrozumiales.
    1) nie pisalem o przecietnym przechodniu a o przechodniu ktory
    zetknal sie z kursem pierwszej pomocy czyli np kazdym kierowcy
    2) w przypadku wskazan do BLS nie ma znaczenia czy robi to lekarz
    czy czlowiek po przeszkoleniu i poszukiwania lekarza zamiast
    podjecia reanimacji jest bezsensowne
    3) nie ma sensu wzywac lekarza z przychodni do chorego wymagajacego
    reanimacji , jest sens wezwania specjalistycznego zespolu
    reanimacyjnego
    4)wiedza lekarza w takim wypadku potrzebna jest do przeprowadzenia
    ALS a lekarz wezwany "z przychodni " nie ma mozliwosci udzielenia
    takiej pomocy bo nie ma odpowiedniego sprzetu
    5) jeski chory jest nieprzytomny ale ma zachowane funkcje zyciowe
    lekarz "przychodniany" uzbrojony tylko w stetoskop nie jest w stanie
    zrobic nic wiecej poza trzymaniem za reke i czekaniem na przyjazd
    zespolu
    jakis punkt jest dla ciebei niejasny??

  • oby.watel 31.07.10, 01:11
    Rozumiem. Lekarz bez spojrzenia na pacjenta oddalonego od niego o kilkadziesiąt
    metrów wie, czy może pomóc, czy nie może i jeśli uzna, że nie może, albo jeśli
    go boli krzyż, to nie ma obowiązku ruszyć się z ośrodka, wysiąść z samochodu,
    przystanąć czy w ogóle kiwnąć palcem. Zwłaszcza jeśli wie na co zmarła
    pacjentka, której nie udzielił pomocy. To rozumiem. I rozumiem, że przechodzień
    po kursie, czyli z prawem jazdy dorównuje lekarzowi wiedzą. To też przyjąłem do
    wiadomości. Nie mam więcej pytań.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • slav_ 31.07.10, 01:31
    > Rozumiem. Lekarz bez spojrzenia na pacjenta oddalonego od niego o kilkadziesiąt
    > metrów

    Oprócz zatrzymani czasu w trakcie "szukania lekarza" dochodzi do zakrzywiania
    czasoprzestrzeni.
  • oby.watel 31.07.10, 01:37
    slav_ napisał:

    > Oprócz zatrzymani czasu w trakcie "szukania lekarza" dochodzi do zakrzywiania
    > czasoprzestrzeni.

    Doprawdy? I w tej krzywej zdarza się lekarzowi czasem popełnić błąd? Odmówić
    pomocy? Rozpocząć punktualnie przyjmowanie pacjentów? Wyleczyć kogoś? Tak czy
    owak życzę udanych dyskusji. Beze mnie, przez jakiś czas. Nie pozagryzajcie się.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • andrzejekk 31.07.10, 08:38
    oby.watel napisał:

    > To rozumiem. I rozumiem, że przechodzień
    > po kursie, czyli z prawem jazdy dorównuje lekarzowi wiedzą.

    Nie wiedzą a możliwościami. Jeden i drugi może zrobić dokładnie tyle samo nie
    mając sprzętu - próbowałem Ci to wytłumaczyć na przykładzie samochodu. Albo nie
    zrozumiałeś, albo udajesz, że nie zrozumiałeś.
    To kto jaką wiedzą dysponuje wyszłoby, gdyby i lekarz i przechodzień dysponowali
    przyrządami, przy pomocy których można wdrożyć ALS.
  • oby.watel 31.07.10, 09:52
    Wiedza się nie liczy? I przechodzień jest w stanie rozpoznać objawy zagrażające
    życiu? Jest w stanie właściwie reagować? Próbowałem Ci to wytłumaczyć na
    podstawie samochodu - nawet mając całe wyposażenie warsztatu nie naprawisz
    samochodu nie mając wiedzy co i jak należy sprawdzić, ewentualnie odkręcić i
    wymienić. Mając wiedzę czasem można sobie poradzić taśmą lub drutem i jakoś
    dotoczyć do warsztatu.

    Swoją drogą to zdumiewające. Jak była mowa o jałmużnie, którą dostają lekarze,
    to uwypuklane były ciężkie studia i wiedza. Jak trzeba tę wiedzę wykorzystać (za
    darmo), to okazuje się, że ona nic nie znaczy.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • andrzejekk 31.07.10, 13:02
    oby.watel napisał:

    > Wiedza się nie liczy?

    Liczy się. Tylko, jak Ci już pisałem, nie w każdych warunkach da się pełnie
    swojej wiedzy wykorzystać.

    >I przechodzień jest w stanie rozpoznać objawy zagrażające
    > życiu?

    Powinien.

    >Jest w stanie właściwie reagować?

    Powinien.

    >Próbowałem Ci to wytłumaczyć na
    > podstawie samochodu - nawet mając całe wyposażenie warsztatu nie naprawisz
    > samochodu nie mając wiedzy co i jak należy sprawdzić, ewentualnie odkręcić i
    > wymienić.

    Ale w opisywanej sytuacji wiedza była, lecz co z wiedzy skoro sprzętu brakowało.
    Czyli specjalista mógł zrobić tyle co przechodzień, który powinien umieć wykonać
    BLS. Przekładając to na język samochodów - nie trzeba być mechanikiem, żeby
    umieć sprawdzić poziom oleju (czyli ocenić czynności zyciowe) i ewentualnie
    dolać olej (czyli prowadzić RKO).

    > Mając wiedzę czasem można sobie poradzić taśmą lub drutem i jakoś
    > dotoczyć do warsztatu.

    Tylko taśmę lub drut też trzeba mieć.


    > Swoją drogą to zdumiewające. Jak była mowa o jałmużnie, którą dostają lekarze,
    > to uwypuklane były ciężkie studia i wiedza. Jak trzeba tę wiedzę >wykorzystać
    (za darmo), to okazuje się, że ona nic nie znaczy.

    Pokaż mi gdzie napisałem, że wiedza nic nie znaczy?
  • slav_ 31.07.10, 14:32
    > Wiedza się nie liczy? I przechodzień jest w stanie rozpoznać objawy zagrażające
    > życiu? Jest w stanie właściwie reagować?

    Przepraszam bardzo, czy "przechodzień" nie jest w stanie stwierdzić czy poszkodowana osoba ODDYCHA??

    Potrzebne są do tego wieloletnie studia??

    Bo TO tak na prawdę jest wyznacznik ciężkości stanu i zagrożenia.

    kolejno -

    jeśli osoba jest przytomna i reaguje - na pewno oddycha i ma akcje serca (!)

    jeśli jest nieprzytomna ale w mare normalnie oddycha to na pewno ma zachowaną akcję serca i nie trzeba szukać pulsu tylko wezwać pomoc i ZABEZPIECZYĆ te osobę (sprawdzając czy nadal oddycha) a następnie spokojnie na te pomoc czekać a nie "szukać lekarza"

    jeśli nie oddycha to (bez sprawdzania) - na pewno nie ma lub zaraz nie będzie miała akcji serca - masaż i (ewentualne) sztuczne oddychanie i czekać na przyjazd Pogotowia

    KONIEC (!)

    dokładnie TO SAMO zrobi "jakiś lekarz" - tylko że (punkt trzeci) gdy dotrze na miejsc - już u trupa


    Skazanie człowiek znajdującego się pół kilometra od ofiary i nie mającego ŻADNYCH możliwości racjonalnego udzielenia pomocy tylko z tego powodu że jest lekarzem(!) a pomiecie faktycznych winnych nieudzielenia pomocy będących NA MIEJSCU ZDARZENIA uznałbym za ponury żart gdyby nie fakt że to prawda...
  • 1951b 31.07.10, 15:37
    slav_ napisał:

    "Skazanie człowiek znajdującego się pół kilometra od ofiary i nie mającego ŻADNYCH możliwości racjonalnego udzielenia pomocy tylko z tego powodu że jest lekarzem(!) a pomiecie faktycznych winnych nieudzielenia pomocy będących NA MIEJSCU ZDARZENIA uznałbym za ponury żart gdyby nie fakt że to prawda.."

    Z artykułu wynika jasno, że gdyby Teresa Z. zasłabła w gabinecie tego lekarza a nie 500 metrów przed przychodnią, też by nie otrzymała od niego pomocy.

    cytat:

    "Lekarz nie przyznał się do winy. Wyjaśniał, że miał w przychodni pacjentów i musiał zająć się nimi, poza tym bóle krzyża uniemożliwiają mu udzielenie pierwszej pomocy"

    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • pink1416 31.07.10, 17:28
    Chciałabym zauważyć, że lekarz, któremu "bóle krzyża uniemożliwiają udzielenie
    pierwszej pomocy" wraz z pielęgniarką, która "ostatnim razem puls badała 6 lat
    przed opisywanym zdarzeniem" stanowią niesamowicie kompetentny i profesjonalny
    zespół.




    --
    @_ @_ @_ @_ @_ Co się tak patrzysz? Nigdy ślimaków na spacerku nie widziałeś?
  • protozoa 31.07.10, 13:33
    Mógł:
    - właśnie zaczynać pracę
    - wracać z wizyty domowej.
    Skąd wiesz, że tak nie było?
  • cccykoria 30.07.10, 19:48
    Zbyt mala kara, za nieudzielenie pomocy.Na miejscu tego
    dr 'zapadlabym się pod ziemię",ze wstydu.To ludzie
    beziteresownie pomagali,a dr nie chcialo się tylka ruszyć,bo
    to nie dotyczyło jego rodziny, a jakby dowiedział się,że to
    jest własnie jego matka, też by postąpił tak samo?

    Zero szacunku ze strony dr dla życia ludzkiego...

    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • marcinoit 30.07.10, 20:13
    > Zbyt mala kara, za nieudzielenie pomocy
    czy wbicie na pal by cie zadowlilo??
  • oby.watel 30.07.10, 20:45
    Jak dla mnie za chrześcijańska. Ale dla kogoś, kto kieruje się w pracy zawodowej
    chrześcijańskim systemem wartości...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 20:50
    sugerujesz ze sedzina nie kierowala sie chrzescijanskim systemem
    wartosci i tylko temu faktowi dr zawdziecza zycie??
  • oby.watel 30.07.10, 21:18
    Nic nie sugeruję. To Twoja "propozycja kary".

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 21:37
    kto wiec twoim zdaniem "kieruje się w pracy zawodowej
    chrześcijańskim systemem wartości... "??
  • oby.watel 30.07.10, 21:49
    Nie wiem. Może ten, kto proponuje nadziewanie lekarza na pal? Ja nie jestem tak
    krwiożerczy i nie uważam, że kara jest za niska. Jest adekwatna do chamstwa i
    znieczulicy moim zdaniem.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 22:15
    chamstwa i znieczulicy??? no wybacz ale nie ma podstaw do takich
    zarzutow . pomijajac fakt ze chamstwo i znieczulica nei podlegaja
    karze. co do nabiajania na pal to chetnie dowiem sie czemu laczysz
    je akurat z chrzescijanskim systemem wartosci?? a nie np
    muzelumanskim?? czyzby jedynie chcrzescijanie stosowali ten rodzaj
    kary?
  • oby.watel 30.07.10, 22:47
    Wyrzucił prosząca o pomoc kobietę. Tego nie da się zaliczyć do kategorii
    "kulturalne zachowanie", więc można zaliczyć do kategorii "chamstwo". Nie
    zareagował na prośby o pomoc zasugerowane przez dyspozytorkę pogotowia, co można
    zakwalifikować jak "znieczulica".

    Co do pala - czy to nie był Twój pomysł? A dlaczego skojarzył mi się z
    chrześcijaństwem? Bo bogobojny chrześcijanin, Adam, nabił na pal niejakiego Azję
    T. Dlaczego Ty zaproponowałeś taką karę w omawianym przypadku - nie wiem.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 23:28
    coz nie ja odpowiadam za twoje skojarzenia w stosunku do pala choc
    wyglada na to ze oprocz niecheci do lekarzy jako takich masz rowniez
    cos do chcrzescijan ze o lekarzu chrzescijaninie nie wspomne.
    co do chamstwa to nei fakt wyproszenia kobiety jest jego obiawem ale
    sposob w jaki tego dokonano a o tym jesli sie nei myle nic nei
    wiemy. ignorowanie nielogicznych i bezsensownych sugesti mozna
    zaliczy raczej do kategorii racjonalnego myslenia niz znieczuliczy.
    ale nawet przyjmujac ze twoje kwalifikacje sa wlasciwe to ani
    chamstwo ani znieczulica nie jest przestepstwem w rozumieniu kk no
    chyba ze sie myle ?? w takim przypadku chetnie przeczytam odpowiedni
    paragraf
  • oby.watel 30.07.10, 23:37
    Wyciągasz zbyt daleko idące wnioski z nikłych przesłanek. Ale skoro musisz...
    Napisałem wcześniej, że to odpowiednia kara za chamstwo i znieczulicę. Bo
    niczego innego p. dr moim zdaniem nie można zarzucić, jeśli się uwolniło od winy
    pożal się Boże pielęgniarkę. Gdyby rzecz cała miejsce miała niedaleko
    przychodni. Ale pół kilometra, to jednak sporo. Nie było niczego bliżej, czy
    kobieta znała tylko ten adres?

    A co do pala. Może załóż wątek, skoro Cię tak intryguje Twój własny pomysł na
    sprawiedliwość ;)

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 30.07.10, 23:49
    > A co do pala. Może załóż wątek, skoro Cię tak intryguje Twój
    własny pomysł na
    > sprawiedliwość
    no moj drogi przecie to ciebei zafascynowal moj pomysl i stale do
    niego wracasz.
  • oby.watel 30.07.10, 23:56
    No, wybacz. Ale tego się po Tobie nie spodziewałem. W każdym poście w tej
    odnodze wątku nawiązywałeś do pala. Po moim stwierdzeniu, że "Jak dla mnie [tak
    kara jest] za chrześcijańska. Ale dla kogoś, kto kieruje się w pracy zawodowej
    chrześcijańskim systemem wartości..." Fakt. Miałem Ciebie na myśli, skoro coś
    takiego przyszło Ci do głowy. Ale dalej odpowiadałem już na Twoje dociekania
    odnośnie pala. Nie odwracaj więc kota ogonem, proszę. :)

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 31.07.10, 00:02
    moj drogi odnosze wrazenei ze to ja odpowiadalem na twoje dociekania
    wzgledem pala :) ale czy ma to jakies znaczenei? przeciez ty i tak
    wiesz lepiej tak samo jak wiedziales jakimi wartosciami kieruje sie
    w pracy :)
  • oby.watel 31.07.10, 00:18
    Nie wiedziałem. Przypuszczałem. Mam nadzieję, że kierujesz się wiedzą. Ale
    daleki jestem od wyciągania jakikolwiek wniosków i - wybacz - nie odwdzięczę Ci
    się i nie poświęcę całego postu Twojej osobie i Twoim przymiotom, bo to nie ma
    żadnego znaczenia dla mnie. Usiłują zrozumieć Twój punkt widzenia i przedstawiam
    swój. Ale dziękuję za pogłębiona psychoanalizę mojej osoby.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 31.07.10, 00:32
    coz da sie zauwazyc ze nic co pisza inni a nie jest zgodne z twoim
    widzeneim swiata nie ma dla ciebei zadnego znaczenia.
    a co do psychoanalizy to wybacz ale nie ma czego analizowac.
    przypadek jakich wiele . choc rozumiem ze w swoich oczach jestes
    wyjatkowy
  • oby.watel 31.07.10, 00:47
    No i rejterada. Waterloo. Kaput. Jak konkretna prośba, to kompletna klapa. Ale
    niewątpliwie w swoich oczach jesteś wyjątkowy.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 31.07.10, 00:50
    a gdziez jest ta konkretna prosba????
  • oby.watel 31.07.10, 01:21
    A w moimż poście, który nie wiedzieć czemu jest w innej gałęzi. Poniekąd na te
    pytania odpowiedziałeś. Zapomnij.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • cccykoria 30.07.10, 21:20
    marcinoit napisał:

    > > Zbyt mala kara, za nieudzielenie pomocy
    > czy wbicie na pal by cie zadowlilo??

    Nie, kara współmierna do czynu, może zakaz wykonywania
    zawodu na lat kilka, a o pracę z wyrokiem jest
    ciężko...więc pozostałby UP...

    Dla takich dr nie mam szacunku, chcialbyś, aby Cię tak
    potraktowano?


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • marcinoit 30.07.10, 21:39
    cccyckorio droga nie pierwszy raz juz mylisz sprawiedliwosc z zemsta.
    a masz szacunek do sasiadki ktora nie udzielila pomocy mimo ze
    powinna byla to zrobic??
  • imponeross 30.07.10, 21:40
    cccykoria napisała:

    > marcinoit napisał:
    >
    > > > Zbyt mala kara, za nieudzielenie pomocy
    > > czy wbicie na pal by cie zadowlilo??
    >
    > Nie, kara współmierna do czynu, może zakaz wykonywania
    > zawodu na lat kilka, a o pracę z wyrokiem jest
    > ciężko...więc pozostałby UP...
    >
    > Dla takich dr nie mam szacunku, chcialbyś, aby Cię tak
    > potraktowano?

    Moze masz racje, ale sad dal tym samym szanse na poprawe. Rok w
    zawiesdzeniu to chyba najnizsza mozliwa kara w przypadku
    nieumyslnego przyczynienia sie do snierci.
  • andrzejekk 30.07.10, 21:41
    cccykoria napisała:


    > Nie, kara współmierna do czynu, może zakaz wykonywania
    > zawodu na lat kilka, a o pracę z wyrokiem jest
    > ciężko...więc pozostałby UP...
    >

    I kto na tym zyska? Lekarz nie, bo będzie bez pracy. Pacjenci nie, bo stracą
    rodzinnego (trzeba będzie szukac nowego lekarza). Rozumiem odbierać prawo
    wykonywania za jakieś rażące błędy, picie w pracy, czy coś w tym stylu. Ale w
    opisywanym przypadku?

    > Dla takich dr nie mam szacunku,

    Z tego co zauważyłem to Ty nie masz szacunku dla żadnego lekarza.
  • imponeross 30.07.10, 21:50
    andrzejekk napisał:

    > cccykoria napisała:
    >
    >
    > > Nie, kara współmierna do czynu, może zakaz wykonywania
    > > zawodu na lat kilka, a o pracę z wyrokiem jest
    > > ciężko...więc pozostałby UP...
    > >
    >
    > I kto na tym zyska? Lekarz nie, bo będzie bez pracy. Pacjenci nie,
    bo stracą
    > rodzinnego (trzeba będzie szukac nowego lekarza). Rozumiem
    odbierać prawo
    > wykonywania za jakieś rażące błędy, picie w pracy, czy coś w tym
    stylu. Ale w
    > opisywanym przypadku?

    Tak, tez uwazam, ze nalezalo mu dac szanse, dlatego ten rok w
    zawieszeniu i 3600 zl. jest ok. Zabierac bezwzglednie prawo
    wykonywania zawodu (nawet na zawsze jak w takich przypadkach w Wlk.
    Brytanii) nalezy za lapowkarstwo.

    > > Dla takich dr nie mam szacunku,
    >
    > Z tego co zauważyłem to Ty nie masz szacunku dla żadnego lekarza.
  • cccykoria 30.07.10, 21:54
    andrzejekk napisał:

    > cccykoria napisała:
    >
    >
    > > Nie, kara współmierna do czynu, może zakaz wykonywania
    > > zawodu na lat kilka, a o pracę z wyrokiem jest
    > > ciężko...więc pozostałby UP...
    > >
    >
    > I kto na tym zyska? Lekarz nie, bo będzie bez pracy. Pacjenci nie,
    bo stracą
    > rodzinnego (trzeba będzie szukac nowego lekarza). Rozumiem
    odbierać prawo
    > wykonywania za jakieś rażące błędy, picie w pracy, czy coś w tym
    stylu. Ale w
    > opisywanym przypadku?
    >
    > > Dla takich dr nie mam szacunku,
    >
    > Z tego co zauważyłem to Ty nie masz szacunku dla żadnego lekarza.

    Oczywiście,że nie ma takiej kary, ja gdyby dano mi takie
    prawo:) tak bym zrobiła i dołożyła kuratora..
    Mylisz się w realu znam bardzo wielu dr, do których mam
    szacunek i vice versa. W moim mieście jest tylko kilku dr,
    których omijam szerokim łukiem.NFZ wie, że są chamami itp,
    ale brak dr na rynku pracy powoduje taki stan rzeczy, że
    pracują.


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • andrzejekk 30.07.10, 22:04
    cccykoria napisała:


    > Oczywiście,że nie ma takiej kary, ja gdyby dano mi takie
    > prawo:) tak bym zrobiła i dołożyła kuratora..

    Ale nie odpowiedziałaś mi na pytanie - czemu ta kara (odebranie prawa
    wykonywania zawodu) na służyć?
    Nawet Ci pomogę i przeanalizuję cele kary (za Wikipedią)

    "Wśród celów kary tradycyjnie wymienia się:

    * uczynienie zadość sprawiedliwości;"

    Odebranie prawa wykonywania zawodu zadość uczyni sprawiedliwości? Nie sądzę.

    "* naprawienie szkody spowodowanej przestępstwem;"

    Odebranie prawa wykonywania zawodu pozwoli naprawić szkodę? Nie sądzę.

    "* satysfakcja pokrzywdzonego;"

    To mi się trochę z linczem kojarzy, alebo z publiczną chłostą ku uciesze gawiedzi.

    "* prewencję szczególną (doświadczenie kary kształtuje przyszłe zachowanie
    sprawcy w ten sposób, że sprawca raczej będzie starał się nie wrócić do
    przestępstwa);"

    Odebranie prawa wykonywania zawodu raczej się nie przyczyni do realizacji tego celu.

    "* prewencję ogólną (świadomość karania sprawców określonych czynów
    kształtuje zachowanie społeczeństwa w ten sposób, że jednostki(...)"

    Odebranie prawa wykonywania zawodu raczej się nie przyczyni do realizacji tego celu.

    I żeby nie było - nie zgadzam się z tym wyrokiem, bo nie wydaje mi się, żeby
    rolą lekarza POZ było bieganie po osiedlu do zasłabnięć. Od tego jest pogotowie.
    I jest jeszcze jeden problem - jak ktoś już tu wspomniał - co byłoby, gdyby ktoś
    w przychodni był w stanie zagrożenia życia?
  • oby.watel 30.07.10, 22:54
    andrzejekk napisał:

    > I żeby nie było - nie zgadzam się z tym wyrokiem, bo nie wydaje mi się, żeby
    > rolą lekarza POZ było bieganie po osiedlu do zasłabnięć. Od tego jest pogotowie
    > .
    > I jest jeszcze jeden problem - jak ktoś już tu wspomniał - co byłoby, gdyby ktoś
    > w przychodni był w stanie zagrożenia życia?

    Rolą lekarza jest leczyć i pomagać chorym. Jeśli pogotowie nie może przyjechać,
    to lekarz jest po to, żeby pomóc. On mógł zadecydować, czy chorą przewieźć te
    500 m do przychodni, czy pędzić do szpitala. Żaden "cywil" nie weźmie na siebie
    tego ryzyka.

    A roztrząsanie co by było gdyby w czasie gdy lekarz jest przy pacjencie poza
    przychodnią, w przychodni umierała jego mama jest czystą demagogią. Pana doktora
    w przychodni nie było. Wzywająca pomocy dopiero za drugim razem zderzyła się z
    nim w drzwiach. A przecież pacjenci już czekali i dawno mogli poumierać, prawda?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • andrzejekk 30.07.10, 23:07
    oby.watel napisał:



    > Rolą lekarza jest leczyć i pomagać chorym.

    I to lekarz robił - w przychodni.

    > On mógł zadecydować, czy chorą przewieźć te 500 m do przychodni, > czy pędzić
    do szpitala.

    Czym przewieźć?

    > Pana doktora w przychodni nie było.

    Jak już ktoś napisał - nie wiesz dlaczego nie było. Być może nie zaczął jeszcze
    pracy?


  • oby.watel 30.07.10, 23:15
    andrzejekk napisał:

    > I to lekarz robił - w przychodni.

    Nie robił, bo go w niej nie było.

    > Czym przewieźć?

    Cytat: Znajoma chorej raz jeszcze więc pojechała do przychodni. Należy
    domniemywać, że na deskorolce.

    > Jak już ktoś napisał - nie wiesz dlaczego nie było. Być może nie zaczął
    jeszcze pracy?

    Skoro, jak już ktoś napisał - być może spóźnił się do pracy, to dodatkowe
    dziesięć minut oczekujący w przychodni by mu wybaczyli. Zważywszy na
    okoliczności. A co Ty usiłujesz dowieść? A szczególnie - po co?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • andrzejekk 30.07.10, 23:22
    oby.watel napisał:


    > Nie robił, bo go w niej nie było.

    Nie było go, bo, być może, był jeszcze przed pracą. Chciałem Ci tylko pokazać,
    że miejscem pracy lekarza POZ jest przychodnia (lub dom pacjenta w przypadku
    wizyt domowych). Rozumiem zasłabnięcie przed przychodnią,ale nie ganiajmy
    lekarza po osiedlu (tak wiem, zaraz zacznie się wyznaczanie granicy, do której
    lekarz z przychodni ma obowiązek biegać). Od takich interwencji jest pogotowie
    (karetka być może zajmowała się kaszelkami i sraczkami, więc nie ekipa nie omgła
    dotrzeć na czas).
    >

    > Cytat: Znajoma chorej raz jeszcze więc pojechała do przychodni. Należy
    > domniemywać, że na deskorolce.

    Chwila. Przed chwilą napisałeś, że "żaden 'cywil' się tego (transportu
    poszkodowanej) nie podejmie'. Więc teraz koleżanka ma wieźć chorą swoim
    samochodem? Przypominam, że do transportu chorych przeznaczone są karetki.


    > Skoro, jak już ktoś napisał - być może spóźnił się do pracy,

    Znasz godzinę zdarzenia i godziny pracy lekarza, czy tylko tak sobie piszesz?
  • oby.watel 30.07.10, 23:42
    Napisałem wyżej co o tym sądzę. Pozwól, że Cię tam odeślę.

    Napisałem niżej o co mi chodzi. Pozwól, że Cię tam odeślę.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • andrzejekk 30.07.10, 23:49
    Obywatelu - spytałem Cię czym lekarz POZ ma przewieźć chorą do
    szpitala/przychodni jednocześnie zaznaczając, że do przewozu chorych służy
    karetka. Pozwól, że doprecyzuję - skąd lekarz POZ ma wziąć na ulicy karetkę?
    Druga sprawa - piszesz, że osoba postronna nie może pakować choego do samochodu.
    A czy lekarz POZ, który przybiegł na miejsce zdarzenia bez niczego (poza
    stetoskopem) przy podejrzeniu urazu kręgosłupa szyjnego (co tu pewnie nie miało
    miejsca) może wg Ciebie pakować chorą na tylną kanapę Tico czy innego Seicento?
    Przecież on nie ma ze sobą deski, nie ma ze sobą niczego co mogłoby zabezpieczyć
    kręgosłup szyjny.

    Nie odpowiedziałeś mi na ten fragment postu:

    "> Skoro, jak już ktoś napisał - być może spóźnił się do pracy,

    Znasz godzinę zdarzenia i godziny pracy lekarza, czy tylko tak sobie piszesz? "
  • oby.watel 31.07.10, 00:24
    Andrzeju. Rozszerzasz problem sprowadzając go do absurdu. Lekarz wie, że nie
    można chorej z urazem kręgosłupa upychać do Tico. Ale jeśli zajdzie taka
    potrzeba to ją mimo to upcha, bo wie jak to zrobić, żeby nie pogorszyć stanu.
    Dlaczego upcha? Bo idzie właśnie fala powodziowa i jak nie upcha, to utoną wszyscy.

    Nie, nie znam godziny pracy lekarza. Domyślam się, że się spóźnił na podstawie
    obserwacji własnych - praktycznie żaden lekarz nie rozpoczyna punktualnie. Jeśli
    mogę Cię prosić - jeśli ode mnie wymagasz odpowiedzi na każde Twoje pytanie i
    kwestię, bądź łaskaw również stosować się do tego wymogu.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • protozoa 01.08.10, 01:19
    To Twoje obserwacje są mylne. Ja rozpoczynam pracę idealnie punktualnie. I
    większość kolegów, chyba, że nie zejdą do przychodni z wybiciem godziny, bo są
    na bloku.
  • oby.watel 08.08.10, 22:35
    protozoa napisała:

    > To Twoje obserwacje są mylne. Ja rozpoczynam pracę idealnie punktualnie. I
    > większość kolegów, chyba, że nie zejdą do przychodni z wybiciem godziny, bo są
    > na bloku.

    Napisałem, że praktycznie każdy lekarz. To nie oznacza że wszyscy. Rozumiem też,
    że Twoi koledzy rozpoczynają pracę idealnie punktualnie. Chyba, że się spóźnią.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • slav_ 30.07.10, 23:46
    > Rolą lekarza jest leczyć i pomagać chorym. Jeśli pogotowie nie może przyjechać,
    > to lekarz jest po to, żeby pomóc. On mógł zadecydować, czy chorą przewieźć te
    > 500 m do przychodni,

    bez względu na przyczynę zasłabnięcia i stan kobiety PO CO ?? (bo pytanie czym
    już padło)

    w rankingu kretyńskich pomysłów w tym wątku wnioskuję pomysł "przewieźć do
    przychodni" jako miejsce pierwsze
  • marcinoit 30.07.10, 23:53
    oddaje swoj glos na " przewiezc do przychodni" :)
    podoba mi sie tez " na kazdym kursie ucza zeby nie ruszac pacjenta"
    przeciez to oczywiste ze najskuteczneij udziela sie pomocy patrzac
    gleboko w oczy
  • slav_ 31.07.10, 00:05
    > podoba mi sie tez " na kazdym kursie ucza zeby nie ruszac pacjenta"

    wiadomo bowiem że w momencie wezwania Pogotowia czas się zatrzymuje i przestają zachodzić procesy biologiczne (np. mózg mimo braku akcji serca i oddychania nie jest już niedotleniony)

    Taki proces (zatrzymania czasu i procesów biologicznych) zachodzi również podczas szukania "najbliższego ośrodka zdrowia" i "jakiegoś lekarza"

    dla tego na tym skupia się aktywność świadków zatrzymania krążenia - "szukania lekarza"
  • marcinoit 31.07.10, 00:16
    o wlasnie wlasnie slav_ to sa zapewne te "realia" o ktorych pisze
    obywatel.
  • oby.watel 31.07.10, 00:41
    Slav_ jest slawny z tego, że nie bardzo rozumie co czyta. Ale Ty? Zarzucający innym, ze nie rozumieją co czytają? No popatrz.

    slav_ zacytował jak umiał:

    > Rolą lekarza jest leczyć i pomagać chorym. Jeśli pogotowie nie może przyjechać,
    > to lekarz jest po to, żeby pomóc. On mógł zadecydować, czy chorą przewieźć te 500
    > m do przychodni,

    A całość brzmiała:

    > Rolą lekarza jest leczyć i pomagać chorym. Jeśli pogotowie nie może przyjechać,
    > to lekarz jest po to, żeby pomóc. On mógł zadecydować, czy chorą przewieźć te 500
    > m do przychodni, czy pędzić do szpitala. Żaden "cywil" nie weźmie na siebie tego ryzyka.

    Brawo Marcin. Dorównujesz swojemu koledze, a nawet go przewyższasz. Może by slav_ wziął także pod uwagę Twój wywód, w którym dowodzisz, że lekarz po ciężkich studiach ma wiedzę porównywalną z wiedzą zwykłego przechodnia? Co, slav_? Które miejsce taka wypowiedź ma w Twoim rankingu?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 31.07.10, 00:54
    coz to ze ty nie rozumiesz mojego wywodu nie oznacza ze ktos kto wie
    cos o medycynie go nei zrozumie.
    a swoja droga chetnie dowiem sie w ktorym to miejscu napisalem ze "
    lekarz po ciezkich studiach ma wiedze zwyklego przechodnia"???
  • cccykoria 30.07.10, 23:58
    slav_ napisał:

    > > Rolą lekarza jest leczyć i pomagać chorym. Jeśli pogotowie nie
    może przyj
    > echać,
    > > to lekarz jest po to, żeby pomóc. On mógł zadecydować, czy chorą
    przewieź
    > ć te
    > > 500 m do przychodni,
    >
    > bez względu na przyczynę zasłabnięcia i stan kobiety PO CO ?? (bo
    pytanie czym
    > już padło)
    >
    > w rankingu kretyńskich pomysłów w tym wątku wnioskuję
    pomysł "przewieźć do
    > przychodni" jako miejsce pierwsze

    ...a mnie się wydaje,że PR prosiło dr ,aby ocenił stan
    zdrowia kobiety, bo przyczyną "zasłabnięć" mogą być różne
    przyczyny chorobowe, a kobieta chorowała na cukrzycę, miedzy
    innymi.Wtedy PR, mialo by rozeznanie, czy to stan zagrażający
    życiu,czy nie, czy wysyłać?, czy nie? i o to chyba
    chodziło,a dr miał to w głębokim poważaniu...
    Ludzie pomagający zrobili dużo i chwała im za to, nie
    mogli więcej, bo nie są dr..

    a może ja bredzę?




    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • marcinoit 31.07.10, 00:17
    > a może ja bredzę?
    zdecydowanie tak
  • slav_ 31.07.10, 00:23
    > a może ja bredzę?

    Nie będę zaprzeczał.

    > ...a mnie się wydaje,że PR prosiło dr ,aby ocenił stan
    > zdrowia kobiety, bo przyczyną "zasłabnięć" mogą być różne
    > przyczyny chorobowe, a kobieta chorowała na cukrzycę, miedzy
    > innymi.Wtedy PR, mialo by rozeznanie, czy to stan zagrażający
    > życiu,czy nie, czy wysyłać?

    Dyspozytorka wykazałaby się skrajną niekompetencją.
    Powinna zebrać wywiad od zgłaszającej a następnie poinstruować jak ocenić stan pacjentki (przytomność, oddychanie, tętno), podtrzymywać kontakt i instruować jakie czynności ratunkowe prowadzić.
    TYLKO TO mogło dać szansę na ratunek.

    "szukanie pomocy w ośrodku" to był wyrok śmierci. Jeśli doszło do nzk (tak prawdopodobnie od razu było) to pacjentka była MARTWA zanim znajoma przebyła te kilkaset metrów i znalazła lekarza.

    winnymi nieudzielenia pomocy w tym przypadku są wyłącznie osoby znajdujące się NA MIEJSCU ZDARZENIA (w tym "znajoma")
  • aelithe 01.08.10, 20:49
    szansa na skuteczną resuscytację generalnie jest pod warunkiem podjęcia masażu serca w ciągu 4 minut oraz wykonania defibrylacji w ciągu około 20 minut
    według danych Irlandzkich w pozaszpitalnym NZK nie było ani jednego udokumentowanego przypadku skutecznej resuscytacji pacjenta z asystolią w ciągu ostatnich 20 lat.
  • aelithe 01.08.10, 20:52
    amerykańskie CPR ( podobnie europejskie BLS)

    przy osobie nieprzytomnej wezwij pomoc ( telefon alarmowy)
    i rozpocznij masaż serca

    ACLS i ALS
    1. wezwij pomoc
    2. rozpocznij masaż serca
    3. wykonaj niezwłocznie defibrylację jeśli są wskazania
    ( możesz to zrobić przy użyciu AED)
  • imponeross 30.07.10, 21:38
    cccykoria napisała:

    > Zbyt mala kara, za nieudzielenie pomocy.Na miejscu tego
    > dr 'zapadlabym się pod ziemię",ze wstydu.To ludzie
    > beziteresownie pomagali,a dr nie chcialo się tylka
    ruszyć,bo
    > to nie dotyczyło jego rodziny, a jakby dowiedział się,że
    to
    > jest własnie jego matka, też by postąpił tak samo?
    >
    > Zero szacunku ze strony dr dla życia ludzkiego...
    >

    Oczywiscie, pelna zgoda. Kara moze i adekwatna, 3600 zl, i rok w
    zawiszeniu - ma szanse chlopina sie poprawic.
  • practicant 30.07.10, 23:03
    cccykoria napisała:

    > Zbyt mala kara, za nieudzielenie pomocy.

    Jasne.Ale ze sasiadka majaca-jak kazdy obywatel tego kraju(!),a
    zwlaszcza osoba posiadajaca prawo jazdy nie udzielila pomocy-to juz Cie
    nie bulwersuje?Jestes pusta kobieto,az boli...
  • cccykoria 30.07.10, 23:12
    practicant napisał:

    > cccykoria napisała:
    >
    > > Zbyt mala kara, za nieudzielenie pomocy.
    >
    > Jasne.Ale ze sasiadka majaca-jak kazdy obywatel tego kraju(!),a
    > zwlaszcza osoba posiadajaca prawo jazdy nie udzielila pomocy-to
    juz Cie
    > nie bulwersuje?Jestes pusta kobieto,az boli...

    Weż wyluzuj młodzieńcze:)
    o co Tobie chodzi?


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • practicant 31.07.10, 11:08
    > Weż wyluzuj młodzieńcze:)
    > o co Tobie chodzi?

    Nie rob z siebie jeszcze wiekszej idiotki,niz jestes.
  • oby.watel 30.07.10, 23:19
    practicant napisał:

    > Jasne.Ale ze sasiadka majaca-jak kazdy obywatel tego kraju(!),a
    > zwlaszcza osoba posiadajaca prawo jazdy nie udzielila pomocy-to juz Cie
    > nie bulwersuje?Jestes pusta kobieto,az boli...

    Zapominasz, że zwykły przechodzień, a nawet sąsiadka nie może pakować
    nieprzytomnej chorej do samochodu. O tym może zadecydować tylko lekarz, któremu
    się jednakowoż d.... nie chciało ruszyć i wysłał pielęgniarkę, która z kolei
    nawet pulsu nie potrafi zmierzyć, a stetoskop pewnie zakłada... do kościoła.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • cccykoria 30.07.10, 23:30
    oby.watel napisał:

    > practicant napisał:
    >
    > > Jasne.Ale ze sasiadka majaca-jak kazdy obywatel tego kraju(!),a
    > > zwlaszcza osoba posiadajaca prawo jazdy nie udzielila pomocy-to
    juz Cie
    > > nie bulwersuje?Jestes pusta kobieto,az boli...
    >
    > Zapominasz, że zwykły przechodzień, a nawet sąsiadka nie może
    pakować
    > nieprzytomnej chorej do samochodu. O tym może zadecydować tylko
    lekarz, któremu
    > się jednakowoż d.... nie chciało ruszyć i wysłał pielęgniarkę,
    która z kolei
    > nawet pulsu nie potrafi zmierzyć, a stetoskop pewnie zakłada... do
    kościoła.
    >

    Aha to teraz wiem o co practicantowi chodzilo, to naprawdę
    trzeba być niespełna rozumu, że bedąc dr dawać takie rady.
    D**il to mało powiedziane..Brak słów


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • cccykoria 30.07.10, 23:47
    www.nil.org.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2010/n201001/n20100124
    Dobrej nocy życzę:)
    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • marcinoit 30.07.10, 23:56
    zebys ty jeszcze kobieto rozumiala co cytujesz
  • practicant 31.07.10, 11:08
    > Zapominasz, że zwykły przechodzień, a nawet sąsiadka nie może
    pakować
    > nieprzytomnej chorej do samochodu. O tym może zadecydować tylko
    lekarz, któremu
    > się jednakowoż d.... nie chciało ruszyć i wysłał pielęgniarkę,
    która z kolei
    > nawet pulsu nie potrafi zmierzyć, a stetoskop pewnie zakłada... do
    kościoła.

    ...jakie "zaladowac do samochodu"?!W JAKICH WYTYCZNYCH Ty masz
    pakowanie nieprzytomnego pacjenta do samochodu?!Obywatel,o czym Ty
    pie...sz?!

    Babsztyl,ktory biegal po przychodniach mial rozpoczac BLS,to kpina,ze
    o niej jakos sad nie pomyslal,podajac wyrok...
  • pct3 31.07.10, 15:45
    O tym może zadecydować tylko lekarz, któremu się jednakowoż d.... nie chciało ruszyć i wysłał pielęgniarkę,

    Dokładnie o to chodzi, że jest wręcz przeciwnie. Zaręczam Ci że wielu lekarzy chętnie by się wyrwało na te 20 minut z przychodni i przebiegło się te 500 metrów "pod przychodnię".
    Jeżeli tego nie robią, to dlatego że nie to sensu w aspekcie profesjonalnej skuteczności. Tak, wiem, że sąd uznał inaczej, dlaczego - nie wiem. Wiem że niemal każdy lekarz był postawiony w choć trochę podobnej sytuacji. Nie znam nikogo kto uważa że sens ma partyzantka, bieganie, gonienie. Od tego jest pogotowie które ma wszelkie możliwe przewagi w ratowaniu. Powtarzam: pacjent wymagający pomocy, będący w zasięgu wzroku, ze względów oczywistych do potęgi powinien pomoc otrzymać. Pacjent "gdzieś" z którym "coś" się dzieje to pacjent dla pogotowia. Ja tam bym się chętnie czasem przebiegł 3 przecznice dalej. Tylko - a mówię to jako lekarz przychodni, izby przyjęć, oddziału i były lekarz pogotowia - nie wiem i nie rozumiem po co i dlatego tego nie robię. Podobnie nie wie i nie rozumie żaden ze znanych mi lekarzy, a są wśród nich profesorowie, są też tacy którym przyczepia się łatkę Judymów. No nie wiemy wszyscy czemu to miałoby służyć (bo przecież nie ratowaniu pacjenta w sposób celowy i profesjonalny). Cela już się zbliża...
  • qwas12 04.08.10, 20:17
    protozoa napisała:

    > A teraz wyobraź sobie sytuację, w której zasłabł by człowiek
    > znajdujący się W PRZYCHODNI w chwili gdy lekarz opuścił miejsce
    > pracy i udał się na zewnątrz, Nieważne czy udzielając pomocy
    > Teresie Z czy po gazetę. Zaraz padłyby zarzuty,
    > że nie miał kto udzielić pomocy w placówce służby zdrowia. I byłyby one słuszne.

    a jedno zdanie pozniej

    >W przychodni lekarz ma minimalne możliwości udzielenia pomocy,

    no i klops.
    to jak to z tym przychodnianym lekarzem jest. to moze czy nie moze udzielic tej
    pomocy?
  • pct3 31.07.10, 00:00
    szczerze mówiąc, mam dość komentowania bzdur wypisywanych w licznych powyższych postach.
    Krótko. Lekarz w SOR jest od siedzenia w SOR. Lekarz w przychodni jest od siedzenia w przychodni. Lekarz w karetce albo ratownik w karetce jest od ratowania wszelkich zasłabnięć na ulicy, w autobusie i gdziekolwiek. Daleko od przychodni, tuż pod przychodnią, pod fabryką, pod masarnią, wszędzie.
    To się nazywa cywilizowane podejście - a jego założeniem jest skuteczność.
    Oczywiście jeżeli coś się dzieje w drzwiach przychodni, na parkingu przed szpitalem - jasne: lekarz powinien wyjść i udzielić pomocy. Ale 500 metrów?????????
    Na koniec: znam przypadek skazania lekarki bo jej nie było w przychodni gdy powinna być i tam dotarł zagrożony pacjent. Przychodnia była na kontrakcie z NFZ i pani doktor nie było od 17:54 a powinna była być do 18:00.
    Cała reszta to proste wyciągnięcie z tego wniosków. Ewidentność oskarżania lekarzy o plamy na słońcu jest przerażająca.
    Wracam do lektury opowieści z życia pod celą. Czas, jak widzę, jest coraz bliższy. Niezależnie od tego co zrobię. Czy pójdę jutro do pracy, czy nie. Czy udzielę pomocy, czy nie. Po prostu, lekarz w celi to jak widać kluczowe marzenie licznych pacjentów. Do usług, drodzy państwo, do usług. Nie ma wśród nas takiego, który nie popełnił błędu. Koncepcja ministra Ziobry - rozbudowy więzień - jest ze wszech miar słuszna. Miejsca dla nas nie starczy.
    Kupujmy poszerzadła odbytów - przydadzą się.

  • marcinoit 31.07.10, 00:26
    pct3 nie ma sie co denerwowac , nie od dzis na forum grasuja roznej
    masci indywidua co to wiedza lepiej . potraktuj to w ramach
    rozrywki :) w koncu ubedzie ci jak sie troche chlopaki i dziwczynki
    podowartosciawuja ?? wyobraz sobie jaka to musi byc dla niektorych
    satysfakcja "przegadac doktorka " :) ??
    sa sprawy istotniejsze . jak np komunikacja w Krakowie :) co wam tam
    porobili? nie da sie po tym miescie jezdzic ani autem ani
    transportem publicznym . prawdziwa zgroza.
  • oby.watel 31.07.10, 01:27
    Dołączam do Marcinoita. Nie denerwuj się. Ta pani doktor na pewno poszła
    sprawdzić, czy 500 metrów od przychodni nie leży pacjentka wymagająca pomocy.
    Chciała dobrze, ale miała pecha i nic nie leżało.

    Marcinoit, nie pochlebiaj sobie. Doktora nie da się przegadać. A przynajmniej
    nie każdego. On wie, że nic od niego nie zależy. Jak siedzi w przychodni i
    leczy, to źle. Jak go nie ma w przychodni, bo leczy, to też źle. Ciągle coś od
    niego chcą, a on już nie wie co. I jeszcze nie chcą płacić. Może by tak jakiś
    strajk, panowie? W trosce o pacjentów zdrowie?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • imponeross 31.07.10, 20:05
    oby.watel napisał:

    > Dołączam do Marcinoita. Nie denerwuj się. Ta pani doktor na pewno
    poszła
    > sprawdzić, czy 500 metrów od przychodni nie leży pacjentka
    wymagająca pomocy.
    > Chciała dobrze, ale miała pecha i nic nie leżało.

    Swietnie ujete ;) Oczywiscie, mogloby byc tak, ze wyszla wczesniej
    bo miala chore dziecko. Ale widocznie nie miala zadnego
    usprawiedliwienia na swoja nieobecnosc.
  • imponeross 31.07.10, 20:03
    pct3 napisał:

    > szczerze mówiąc, mam dość komentowania bzdur wypisywanych w
    licznych powyższych
    > postach.
    > Krótko. Lekarz w SOR jest od siedzenia w SOR. Lekarz w przychodni
    jest od siedz
    > enia w przychodni. Lekarz w karetce albo ratownik w karetce jest
    od ratowania w
    > szelkich zasłabnięć na ulicy, w autobusie i gdziekolwiek. Daleko
    od przychodni,
    > tuż pod przychodnią, pod fabryką, pod masarnią, wszędzie.
    > To się nazywa cywilizowane podejście - a jego założeniem jest
    skuteczność

    > ].
    > Oczywiście jeżeli coś się dzieje w drzwiach przychodni, na
    parkingu przed szpit
    > alem - jasne: lekarz powinien wyjść i udzielić pomocy. Ale 500
    metrów?????????

    No wlasnie, a jesli to sie dzieje 10m od tego parkingu przy
    szpitalu? 50m? 100m? 500m? 1000m? Od jakiej odleglosci odmowisz
    udzielenia pomocy?

    > Na koniec: znam przypadek skazania lekarki bo jej nie było w
    przychodni gdy pow
    > inna być i tam dotarł zagrożony pacjent. Przychodnia była na
    kontrakcie z NFZ i
    > pani doktor nie było od 17:54 a powinna była być do 18:00.

    No coz, to chyba i slusznie? Miala pecha, jesli nie potrafila
    usprawiedliwic nieobecnosci, wtedy to zupelnie zrozumiale, ze
    zostala skazana. Gdyby w tym casie udzielala pomocy zagrozonemu
    pacjentowi kolo przychodni, nie zostalaby skazana, bo jej
    nieobecnosc bylaby usprawiedliwona.

    > Cała reszta to proste wyciągnięcie z tego wniosków. Ewidentność
    oskarżania leka
    > rzy o plamy na słońcu jest przerażająca.
    > Wracam do lektury opowieści z życia pod celą. Czas, jak widzę,
    jest coraz bliżs
    > zy. Niezależnie od tego co zrobię. Czy pójdę jutro do pracy, czy
    nie. Czy udzie
    > lę pomocy, czy nie. Po prostu, lekarz w celi to jak widać kluczowe
    marzenie lic
    > znych pacjentów. Do usług, drodzy państwo, do usług. Nie ma wśród
    nas takiego,
    > który nie popełnił błędu. Koncepcja ministra Ziobry - rozbudowy
    więzień - jest
    > ze wszech miar słuszna. Miejsca dla nas nie starczy.
    > Kupujmy poszerzadła odbytów - przydadzą się.

    Nie dramatyzuj i zachowuj sie jak rozhisteryzowana panienka.
  • pct3 01.08.10, 00:43
    No wlasnie, a jesli to sie dzieje 10m od tego parkingu przy
    szpitalu? 50m? 100m? 500m? 1000m? Od jakiej odleglosci odmowisz udzielenia pomocy?


    Po pierwsze, nie "odmówisz pomocy". To nie ma nic wspólnego z odmawianiem pomocy. To jest ten sam temat, gdy, np. na dyżur nocnej opieki lekarskiej dzwoni ktoś i chce wizyty albo ze wskazań ściśle ratowniczych, albo w ogóle bez wskazań medycznych. Nie pojechanie oraz przekierowanie w pierwszym przypadku do ratownictwa a w drugim przypadku np. do POZ na następny dzień, w ogóle, w ułamku procenta, nie spełnia znamion "odmówienia pomocy". Tu nie mamy w ogóle do czynienia z "odmówieniem". Zapytaj dostawcę pizzy, czy gdyby ktoś wezwał go do naprawy rury wodociągowej, to czy ów dostawca swoje "nie mogę" rozumiałby jako "odmówienie pomocy hydraulicznej"?

    A co do odległości. Jak już wspomniałem, jest to chyba dobre kryterium:
    w zasięgu wzroku. Oczywiście, rozumiane też z rozsądkiem. Jeżeli "coś" się dzieje komuś przed drzwiami, które nie są ze szkła, to on nie jest w moim zasięgu wzroku, ale pomocy udzielę. Chodzi mi o to, że jeśli nawet jest to IP której de facto nie powinienem opuszczać, to jeśli coś dzieje się po drugiej stronie ulicy, 30 metrów od IP, to wyjdę udzielić pomocy.
    Jeżeli coś dzieje się w kamienicy na 2 piętrze na sąsiedniej ulicy - na pewno nie.

    Nie dramatyzuj i zachowuj sie jak rozhisteryzowana panienka.


    Dostosowuję się do poziomu dramatyzowania i rozhisteryzowania w tym wątku. Czymże bowiem jak nie rozhisteryzowanym dramatyzowaniem jest oczekiwanie biegu lekarza bez żadnego sprzętu 500 metrów do pacjentki która wymaga pilnie ratowniczego zespołu "S"?

  • cccykoria 01.08.10, 11:34
    Kobieta chorowala na cukrzycę, gdy powiedziała sąsiadce,że żle
    się czuje, jest jej słabo,ta proponowała jej, że ją zawiezie
    do dr i co wtedy by zastała w przychodni brak
    dr..Odmówiła, gdy ponownie się spotkały,sąsiadka pobiegła po
    cukier,ale póżniej stan tak się pogorszył,że nie dała rady
    wsadzić ją do auta.Dalszy ciąg już znacie.Wielokrotnie
    widziałam, jak rodzinna po telefonie, jedzie do domu
    chorej, pacjenci czekają i nikt nie marudzi.Kiedyś nawet
    okulistka nie odmówiła pomocy, gdy kobieta, ktora żle się
    poczuła weszła do przychodni w której znajdowalo się również
    PR.Również kobieta z ulicy nie będąc pacjentką tej
    przychodni, weszła i prosila o pomoc, nie było odmowy i
    głupich pytań.Jakby dr się chcialo, to by ruszył 4 litery,
    tak myślę,że znał tą pacjentkę, to bylo na wsi.Nie miał
    by wyrzutów sumienia, ups, a czy w ogóle ma? Mógł wsiąść
    z sąsiadką do auta, to nic nie kosztuje, ale trzeba chcieć.

    Tlumaczenie jego to brak słów dlaczego nie mógł.Cukrzyca
    maskuje zawał, a ludzie którzy udzielali pomocy, zachowali
    się jak najbardziej fair.

    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • pct3 01.08.10, 12:06
    Wielokrotnie widziałam, jak rodzinna po telefonie, jedzie do domu
    chorej, pacjenci czekają i nikt nie marudzi.


    Błędy i wypaczenia jednej rodzinnej nie przesądzają o zmianie cywilizowanych standardów.

    Również kobieta z ulicy nie będąc pacjentką tej
    przychodni, weszła i prosila o pomoc, nie było odmowy i
    głupich pytań.


    Nie wiem w jakim kontekście ten tekst i co on ma wspólnego z wątkiem. Wiadomo, pacjent zagrożony który wchodzi do gabinetu okulisty czy choćby balneologa, powinien być przyjęty od razu bezwarunkowo. Nikt tego nie kwestionuje i jest to sytuacja zupełnie odmienna od jechania gdzieś w roli pseudokaretki.



  • imponeross 03.08.10, 22:17
    cccykoria napisała:

    ...Jakby dr się chcialo, to by ruszył 4 litery,
    ...

    Jak by sie chcialo... Ale sie nie chcialo. Sa ludzi i ludziska. Sa
    doktorzy i doktorzyska.
  • imponeross 03.08.10, 22:07
    pct3 napisał:

    > No wlasnie, a jesli to sie dzieje 10m od tego parkingu przy
    > szpitalu? 50m? 100m? 500m? 1000m? Od jakiej odleglosci odmowisz
    udzielenia pomo
    > cy?

    >
    > Po pierwsze, nie "odmówisz pomocy". To nie ma nic wspólnego z
    odmawianiem pomoc
    > y. To jest ten sam temat, gdy, np. na dyżur nocnej opieki
    lekarskiej dzwoni kto
    > ś i chce wizyty albo ze wskazań ściśle ratowniczych, albo w ogóle
    bez wskazań m
    > edycznych. Nie pojechanie oraz przekierowanie w pierwszym
    przypadku do ratownic
    > twa a w drugim przypadku np. do POZ na następny dzień, w ogóle, w
    ułamku procen
    > ta, nie spełnia znamion "odmówienia pomocy". Tu nie mamy w ogóle
    do czynienia z
    > "odmówieniem". Zapytaj dostawcę pizzy, czy gdyby ktoś wezwał go
    do naprawy rur
    > y wodociągowej, to czy ów dostawca swoje "nie mogę" rozumiałby
    jako "odmówienie
    > pomocy hydraulicznej"?

    Nie zmieniaj tematu. Nikt tu nie mowi o dyzurze nocnej opieki
    lekarskiej tylko o nieprzytomym czlowieku lezacym w poblizu
    przychodni! Niepofatygowanie sie do niego to jest odmowienie pomocy,
    za co zreszta delikwent slusznie dostal rok w zawieszeniu.

    > A co do odległości. Jak już wspomniałem, jest to chyba dobre
    kryterium:
    > w zasięgu wzroku. Oczywiście, rozumiane też z rozsądkiem.
    Jeżeli "coś" się dzie
    > je komuś przed drzwiami, które nie są ze szkła, to on nie jest w
    moim zasięgu w
    > zroku, ale pomocy udzielę. Chodzi mi o to, że jeśli nawet jest to
    IP której de
    > facto nie powinienem opuszczać, to jeśli coś dzieje się po drugiej
    stronie ulic
    > y, 30 metrów od IP, to wyjdę udzielić pomocy.
    > Jeżeli coś dzieje się w kamienicy na 2 piętrze na sąsiedniej
    ulicy - na pewno n
    > ie.
    >

    No i slusznie dostaniesz wtedy rok w zawieszeniu, a moze nawet
    wiecej. Szkoda tylko czlowieka, ktory byc moze niepotrzebnie umrze
    przez to ze nie bedzie ci sie chcialo ruszyc do niego d... bo jest
    poza zasiegiem wzroku. Nie ma obowiazku studiowania medycyny, trzeba
    bylo pojsc np. na hotelarstwo, albo w ogole od razu po podstawowce
    pojsc do zawodowki i do pracy.

    > Nie dramatyzuj i nie zachowuj sie jak rozhisteryzowana panienka.

    >
    > Dostosowuję się do poziomu dramatyzowania i rozhisteryzowania w
    tym wątku. Czym
    > że bowiem jak nie rozhisteryzowanym dramatyzowaniem jest
    oczekiwanie biegu leka
    > rza bez żadnego sprzętu 500 metrów do pacjentki która wymaga
    pilnie ratowniczeg
    > o zespołu "S"?

    Chocby po to, zeby sprawdzic co sie dzieje, czy jest stan zagrozenia
    zycia i ew. od razu rozpoczac reanimacje. Do tego nie jest potrzebny
    sprzet. Trzeba tylko troche oleju w glowie i normalnej postawy wobec
    innych ludzi.
  • marcinoit 04.08.10, 13:12
    > Chocby po to, zeby sprawdzic co sie dzieje, czy jest stan zagrozenia
    > zycia i ew. od razu rozpoczac reanimacje. Do tego nie jest potrzebny
    > sprzet. Trzeba tylko troche oleju w glowie i normalnej postawy wobec
    > innych ludzi.
    ponad 160 postow , kilka dni dyskusji a Ten jak nic nie rozumial tak i dalej nie rozumie. przykre
  • aelithe 01.08.10, 20:40
    a czy lekarz był karetką pogotowia ??
    czy miał podpisany kontrakt na świadczenie usług pogotowiarskich?

    wybacz ale wyrok jest wyrazem paranoi polskiego społeczeństwa względem lekarzy

    chciałbyś być pacjentem lekarza, który wychodzi z gabinetu co pół godziny do każdego mdlejącego pijaka.

    u mnie w szpitalu na badanie lekarskie czekają po 10 godzin i jakoś nikomu to nie przeszkadza, wyobraź sobie coś takiego w POlsce.
  • imponeross 02.08.10, 00:48
    aelithe napisał:

    > a czy lekarz był karetką pogotowia ??

    A jak myslisz?

    > czy miał podpisany kontrakt na świadczenie usług pogotowiarskich?

    A jak myslisz? Ponadto coz za slowo? - 'pogotowiarski'.

    > wybacz ale wyrok jest wyrazem paranoi polskiego społeczeństwa
    względem lekarzy

    Wyrok jest jedyny sluszny i sprawiedliwy, w innym kraju odebrano by
    mu jeszcze prawo wykonywania zawodu na ladnych pare lat.

    > chciałbyś być pacjentem lekarza, który wychodzi z gabinetu co pół
    godziny do ka
    > żdego mdlejącego pijaka.

    Tak, jak najbardziej, tym bardziej, ze nigdzie co pol godziny nikt
    nie mdleje kolo przychodni. To sie moze zdarza raz na pare lat. I
    jak najbardziej - osobe zatruta etanolem, ktora stracila przytomnosc
    tez nalezy leczyc.

    > u mnie w szpitalu na badanie lekarskie czekają po 10 godzin i
    jakoś nikomu to n
    > ie przeszkadza, wyobraź sobie coś takiego w POlsce.

    A gdzie tak jest fajnie? :) W Szwajcarii np. jak sie wykreci nr
    pogotowia i nic nie zdazy powiedziec do sluchawki to w ciagu kilku
    minut przyjedzie ekipa sprawdzic, czy aby nie bylo to grozne
    zaslabniecie.
  • practicant 02.08.10, 18:39
    > > wybacz ale wyrok jest wyrazem paranoi polskiego społeczeństwa
    > względem lekarzy
    >
    > Wyrok jest jedyny sluszny i sprawiedliwy, w innym kraju odebrano by
    > mu jeszcze prawo wykonywania zawodu na ladnych pare lat.

    Jasne.W Teheranie zapewne by go ukamieniowano.Aaaa,aspirujemy do
    europy,a nie do teheranu...?


    > Tak, jak najbardziej, tym bardziej, ze nigdzie co pol godziny nikt
    > nie mdleje kolo przychodni. To sie moze zdarza raz na pare lat. I
    > jak najbardziej - osobe zatruta etanolem, ktora stracila
    przytomnosc
    > tez nalezy leczyc.

    ...widac,ze nie spedziles nawet 5 minut w karetce...:)


    > A gdzie tak jest fajnie? :) W Szwajcarii np. jak sie wykreci nr
    > pogotowia i nic nie zdazy powiedziec do sluchawki to w ciagu kilku
    > minut przyjedzie ekipa sprawdzic, czy aby nie bylo to grozne
    > zaslabniecie.

    Pieniadze,misiu,pieniadze:)

    Masz problem,koles.Ale ja sie psychiatria nie zajmuje...
  • aelithe 02.08.10, 19:34
    1. lekarz rodzinny nie ma obowiązku biegnąć pół kilometra do zasłabnięcia na ulicy

    o takich jajach nie słyszałem w żadnym z 8 krajów w których studiowałem, pracowałem lub miałem rozmowy kwalifikacyjne - poza Polską.

    2. za niewykonanie usługi, której nie miał obowiązku wykonać ??

    wybacz, ale każde zobowiązanie prawne w większości cywilizowanych krajach do wykonania usługi, jest związane z obowiązkiem płatności, w tym w USA.

    3. w Szwajcarii się płaci za każdy wyjazd, w Polsce nie
    gdyby koszty wyjazdu pokrywały każdy wyjazd, karetka jeździła by do kataru.

    4. odnośnie twoich zarzutów

    kto za to zapłaci
    kto za to zapłaci
    kto za to zapłaci
  • qwas12 04.08.10, 21:16
    padlo tu wielokrotnie stwierdzenie - spod lekarskich palcow - ze "lekarz z
    przychodni i tak nic nie moze".
    no to moze- zastanowimy sie- tak wspolnie- co taki przychodniany lekarz moze
    (zrobic lub zarzadzic)? majac do dyspozycji srodki przychodniane a przed soba
    nieprzytomna/zeslabnieta osobe?-
    moze: zmierzyc poziom cukru, zmierzyc puls, cisnienie, osluchac pluca (ktos
    tutaj marudzil nt przydatnosci stetoskopu), ocenic bardzo z grubsza stan
    neurologiczny (ot, zajrzec w oczy) zalozyc wenflon (poki cisnienie wyczuwalne;
    lekarze z karetki na pewno beda wdzieczni) i ew. podac przez ten wenflon
    plyny/leki- to co akurat potrzebne (to juz sam oceni; no leki ktore moga byc
    przydatne- na slepo w stanie naglym ma chyba kazda przychodnia; nie ma tego
    wiele ;) ). oczywiscie- jesli abc wymaga rozpoczac "basic life support", czyli
    po naszemu- masaz serca; no i jak ktos powyzej slusznie zauwazyl- nawet
    przychodnia powinna miec ambu (ah! to byl worek... cos-tam-cos-tam) i adrenaline.

    no - a ten konkretny przypadek- jak to w zyciu (i w medycynie) bywa do
    indywidualnego rozpatrzenia. 500m nie zawsze = 500 m; czasem moze to byc minuta
    jazdy samochodem.
    nie chce tez ocenianiac- powinien czy nie powinien. to juz sprawa indywidualnego
    podejscia.


    ale wymaganie- ze przechodzien- nawet wlasciciel prawa jazdy (zrobionego np 40
    lat temu) podejmie sie bls a jednoczesnie stwierdzanie ze lekarz przychodniany i
    tak nie ma doswiadczenia bo rzadko ma doczynienia z...-
    jest- no--- malo konsekwentne.
    to pewnie i prawda - lekarz z przychodni - jak ta pielegniarka- pewnie nie do
    konca wie co powinien zrobic...
    ale- czy izby lekarskie nie powinny organizowac kursow bls/als bezplatnych i
    obowiazkowych np raz do roku dla kazdego lekarza?
  • cccykoria 04.08.10, 21:23
    dorzucę jeszcze,że może zrobić ekg.Ciekawi mnie jedna rzecz,
    kiedy dr idzie na wizyty domowe? zakładając, że jest sam w
    przychodni? tak chyba po godzinach pracy,przecież nie może
    być przychodnia bez dr? hmm
    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • qwas12 04.08.10, 21:27
    cccykoria napisała:

    > dorzucę jeszcze,że może zrobić ekg.

    no, bez przesady; nie wpakuje do samochodu aparatu ekg, a juz stwierdzilismy, ze
    defibrylatora nie ma (wciaz jestesmy na owej ulicy z powyzszej historii;
    walizeczka z lekami niezbydnymi w przypadkach naglych powinna stac w kazdej
    przychodni);
  • cccykoria 04.08.10, 21:37
    qwas12 napisał:

    > cccykoria napisała:
    >
    > > dorzucę jeszcze,że może zrobić ekg.
    >
    > no, bez przesady; nie wpakuje do samochodu aparatu ekg, a juz
    stwierdzilismy, z
    > e
    > defibrylatora nie ma (wciaz jestesmy na owej ulicy z powyzszej
    historii;
    > walizeczka z lekami niezbydnymi w przypadkach naglych powinna stac
    w kazdej
    > przychodni);

    oki, nie doczytałam, myślałam, co może w przychodni, sorry:)


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • cccykoria 04.08.10, 21:51
    www.fakt.pl/Lekarka-Nie-mam-czasu-Nie-pomoge-,artykuly,67988,1.html


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • qwas12 05.08.10, 21:52
    ale prawda tez jest- ze w historii z tego artykulu- obecnosc lekarki wnioslaby
    jedynie ambu, adrenaline i szybsze wklucie dozylne- szanse na przezycie pana j.
    wzroslyby minimalnie. nie wykluczone- ze swiezo przeszkoleni mlodzi policjanci
    orientowali sie lepiej w pierwszej pomocy od 60 letniej lekarki z przychodni.
    nie znaczy, ze bronie lekarke- ani ze ja potepiam. to sa sytuacje- na granicy-
    tego co powinno sie zrobic, tego co jest sie w stanie zrobic i tego co uwaza
    sie za sluszne.

    z drugiej strony- dziwi mnie, ze w przychodniach nie ma defibrylatora. nie sa to
    jakies zawrotne koszty. najprostsze w granicach 1-2 tygodniowego zarobku tego
    co lekarze w polsce uwazaja za "dolne, ABSOLUTNIE DOLNE rejony klasy średniej."
    a prawdopodobienstwo ze do przychodni przyjdzie pacjent, bo go wlasnie dusi w
    klatce, i padnie przed pania doktor (juz W przychodni)- nie jest wcale male.
  • slav_ 04.08.10, 23:22
    > kiedy dr idzie na wizyty domowe? zakładając, że jest sam w
    > przychodni? tak chyba po godzinach pracy,

    "wizyty domowe" to PRACA więc nie bardzo można ją wykonywać "po godzinach pracy"
  • qwas12 04.08.10, 21:48
    ale zeby mnie obywatele zle niezrozumieli dodam- masaz serca powinien rozpoczac
    kazdy- lekarz czy nie lekarz. jesli tylko stwierdzi ze ktos nieprzytomny nie ma
    pulsu/akcji serca. ja tylko rozumiem, ze ktos "z ulicy" moze sie po prostu
    obawiac- zeby nie zrobic czegos zle- ale w sytuacji skrajnej- nie da sie wiele
    zaszkodzic. no- i tylko lekarz ma prawo zaprzestac reanimacji.
  • aelithe 17.08.10, 12:13
    z punktu widzenie prawnego są ważne następujące fakty

    1. gdzie lekarz miał obowiązek udzielić pomocy
    2. czy miał wymagane kwalifikacje
    3. czy miał niezbędne wyposażenie

    punkty 2 i 3 oczywiście nie - więc obciąża to lekarza

    punkt 1
    na tym powinna się opierać linia obrony

    czy lekarz miał prawo pozostawić bez opieki medycznej pacjentów przychodni celem udania się i pozostawania prawdopodobnie około 2 godzin poza ośrodkiem ??


    Co do defibrylatora czy AED
    to drugie urządzenia powinno być dostępne w każdym większym sklepie

    poza tym masaż serca powinien zacząć pierwszy świadek wydarzenia

    Generalnie w tej sprawie można jednoznacznie stwierdzić dyletanctwo obrony - fakty podawane przez Panią doktor ( jeśli oczywiście są prawdziwe - obciążają ją)
    Generalnie podstawowym pytaniem prawnym jest czy lekarz musi opuścić placówkę medyczną , dla której ma zapewnić sprawność funkcjonowania, narażając na niebezpieczeństwo zgonu tam przebywających pacjentów,
    czy ma pozostawić pacjenta dla służb zobowiązanych do udzielenia pomocy.

    Ta sprawa powinna być rozpatrzona przez sąd najwyższy.

    Przymus popełnienia przestępstwa niestety powinien być skierowany do trybunału w Strasburgu.
  • slav_ 04.08.10, 23:20
    > Wyrok jest jedyny sluszny i sprawiedliwy, w innym kraju odebrano by
    > mu jeszcze prawo wykonywania zawodu na ladnych pare lat.

    "w innym kraju" w ogóle nie zrozumiano by tej dyskusji

    po pierwsze - "w innym kraju" nikt nie wpadłby na kretyński pomysł ganianie po
    mieście i wyciągania "jakiegoś lekarza" z "jakiejś przychodni" a następnie
    zmuszania go do biegania pół kilometra po mieście (podejrzewam że osoba taka
    byłaby uznana za "normalną inaczej")

    po drugie - żaden prokurator ani sędzia nie zrozumiałby (i nie wniósł)
    oskarżania takiego lekarza o cokolwiek skoro zostały wezwane profesjonalne
    służby (pogotowie, policja, straż itp) a na miejscu były osoby mogące udzielić
    pierwszej pomocy

    Polska to dziwny kraj

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka