Dodaj do ulubionych

Badania do książeczki sanepid.

21.10.10, 13:10
Słyszałam, że badania do książeczki sanepidowskiej trzeba powtarzać co roku. Czy rzeczywiście jest na to jakieś dobre uzasadnienie, niż trzepanie kasy przez Sanepid i lekarzy medyny pracy? Przecież zatrucie pałeczkami Shigelli albo Salmonellą daje określone objawy, więc chyba każdy by się skapnął że coś się dzieje i dopiero wtedy zrobił odpowiednie badania.
Czy jak pójdę do lekarza med. pracy, żeby tylko podbił, to może mi odmówić? Są na to jakieś przepisy, że badania trzeba co roku robić?
Edytor zaawansowany
  • dradam121 21.10.10, 20:23
    mimose napisała:

    > (,,,)Przecież zatrucie pałeczkami Shigelli albo Salmo
    > nellą daje określone objawy, więc chyba każdy by się skapnął że coś się dzieje
    > i dopiero wtedy zrobił odpowiednie badania.
    > Czy jak pójdę do lekarza med. pracy, żeby tylko podbił, to może mi odmówić? Są
    > na to jakieś przepisy, że badania trzeba co roku robić?


    A nie slyszalas o tym ,ze ktos moze byc nosicielem pasozyta ?

    --
    dradam

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • mimose 21.10.10, 20:44
    No dobra, ale jak się pierwszy raz wyrabia książeczkę to masz robione badania, więc jakby ktoś był nosicielem to mu wykryją. Po co później co roku robić badania i płacić prawie stówę Sanepidowi, skoro każdy normalny człowiek wie jak wygląda zatrucie pokarmowe i idzie z tym do lekarza.
  • blondy.nka19 12.06.15, 20:59
    co badaja w krwi do książeczki??
  • anulajc 03.11.10, 14:29
    Najpierw robisz badania w sanepidzie i one są ważne całe życie a potem podbijasz książeczkę w Medycynie pracy, różnie podbijają na rok, dwa czasem na trzy lata.
    --
    www.husse.pl
  • mimose 07.11.10, 14:00
    A nie mogą podbić na całe życie? Tylko chodzić co roku, czy dwa i dawać im 30, 40 zeta za pieczątkę? Bezsens totalny.
  • pink1416 20.06.15, 19:18
    Masz regularnie zasilać kabzę konowałom. Tyle. Jak co rok przynosisz pieniądze w zębach, to konowało daje pieczątkę, zgarnia kasę i każe wrócić za rok po pieczątkę, bez której nie możesz pracować. Nikt nie sprawdza czy nie załapałeś czegoś w pracy, żadnych badań po prostu się nie wykonuje poza pierwszym razem. Tu nie chodzi o Twoje zdrowie, tylko o zapewnienie regularnego dopłuwu naciągaczom w kitlach. Dzwoniłam kiedyś do sanepidu i powiedziano mi, że lekarzyna ma pełne prawo brać kasę robiąc zupełnie nic, bez jakichkolwiek badań. Spytałam co wtedy gdy zarażę się czymś w pracy, konowałowi zapłacę za pieczątkę i będę zarażać innych, czy konował poniesie jakąkolwiek odpowiedzialniość. NIE PONIESIE - powiedzieli.

    Ps. Pracowałam w Holandii w branży spożywczej i nie zmuszano mnie do płacenia konowałom, po prostu tam jak lekarz coś robi i Ty mu płacisz to on za to odpowiada, nie to co tu.
    Nie miałam czegoś takiego jak konieczność płacenia konowałowi za zgode na podjęcie pracy (w Polsce tzw lekarz medycyny pracy czyli nierób i naciągacz) ani żadnych śmiesznych książeczek sanepidowskich.

    Pozdrawiam!
  • qulqa 23.06.15, 12:26
    Nasilenie chamstwa i złej woli w tej wypowiedzi jest tragicznie wielkie.

    1. to nie 'konował' wymyślił przepisy, ale sejm, ministerstwo zdrowia, sanepid, ministerstwo pracy itp (zależy, jaką mają rangę). Odwal się zatem od lekarza. Reklamacje do twórców prawa, nie do lekarzy.

    2. posiadanie odpowiedniej pieczątki to efekt iluś lat nauki (liceum, studia, specjalizacja). Dorób się takiej samej, zobaczysz ile wysiłku to kosztuje i nie będziesz tak łatwo szafował słowami 'tylko przybił pieczątkę i chce zapłaty'.

    3. czy do swojego lekarza też zwracasz się per 'konowale' lub 'lekarzyno'? mocny w gębie tylko anonimowo w necie? gratuluję odwagi.

    Nie pozdrawiam.
  • pink1416 23.06.15, 20:33
    Złej woli? :) A kto ma dobrą wolę co roku bulić konowałom za nic. I z jakiej racji mam to robić! Bo ma pieczątkę? :) Konował to mówi, jak się domyślam. Tak to nie powinno działać, ale widzę, że konowałom to na rękę i twierdzą, że im się należy, bo pozwala na to prawo. Ok, niech trzepią haracz 5, 10 zł/rok od każdego pracującego Polaka, ale tyle... ohydne zdzierstwo. Mnie moje wykształcenie też kosztowało dużo wysiłku, ale nie umiałabym spojrzeć innym w oczy żądając kasiory i nie dając nic w zamian. Gdyby jeszcze konował w zamian za zapłatę obejrzał pracownika i gdyby tak zainteresował się jego stanem zdrowia, pobożne życzenie! Prawo trzeba zmienić, bo mamy dość płacenia haraczu pazernym konowałom.
    Ps. Podstawową zasadą intenternetu jest występowanie pod nickami, jak tego konował nie wie to radzę znaleźć sobie inne hobby niż buszowanie po sieci i plucie na internautów (zresztą sam matołku występujesz pod nickiem).
  • qulqa 23.06.15, 21:34
    1. jestem kobietą
    2. nie jestem lekarzem
    3. określona jest ustawowo wysokość opłaty, jaką się wnosi za badania lekarza medycyny pracy. Myślę że za badania do książeczki san-epid też. Dokładnie tak samo, jak jest określona opłata za przegląd samochodu do dowodu rejestracyjnego czy opłata notarialna.
    4. jeśli chcesz zmienić prawo - lobbuj u tych, którzy je stanowią, a nie chamsko obrażasz innych w necie.

    PS - ponawiam pytanie - do swojego lekarza też zwracasz się per 'konowale' i 'lekarzyno'?
  • pink1416 23.06.15, 22:47
    Dziwne - nie jesteś lekarzem ale pasuje ci obecny stan rzeczy, czyżbyś nie potrzebował książęczki sanepid i był zwolniony z haraczu, który płacić mają inni? Czy może płacisz z chęcią nie widząc konowała na oczy.
    Nie wiem z jakimi notariuszami miałeś do czynienia, bo ja w akcie noratialnym miałam sporo więcej informacji, niż tylko pieczątka, a notariusz rozwiewał każdą moją wątpliwość, dzielił się swoją wiedzą, czym zapracował na odpowiednie wynagrodzenie.
    Konował natomiast załatwia mnie w 30 sekund żądając opłaty za pieczątkę, a kiedy zgłaszam jakiś problem zdrowotny mówi, żebym sobie poszła gdzie indziej (bo jego to nie interesi).
    CHYBA JEST RÓŻNICA!!!!
    Ja twierdze, że prawo jest do kitu pozwalając na taki proceder, a twoje stwierdzenie że jak mi się nie podoba to mam sobie zmienić prawo jest absurdalne, a nawet żałosne. Właśnie lobby lekarskie tego chce, żeby utrzymać taki stan rzeczy i taką żyłę złota.

    Nie mam swojego lekarza (miałam, ale w Pl jeszcze nie trafiłam na uczciwego).
  • qulqa 23.06.15, 23:02
    Nie potrzebuję książeczki sanepidowskiej, ale przechodzę badania okresowe (jak każdy pracownik), za które płacę z własnej kieszeni.
    U notariusza byłam wielokrotnie, każdorazowo była to szybka prosta czynność - podpisanie umowy kupna-sprzedaży, testament, pełnomocnictwo itp. Właściwie też potrzebna była tylko pieczątka na sporządzonym akcie. I za tę pieczątkę słono płaciłam, dużo więcej niż za badania u lekarza.
    Oczywiście, najlepiej wyżywać się na lekarzach. Bo gdzieżby tam na posłach czy pracownikach ministerstw ......
    PS - nie odpowiedziałaś na moje ponawiane pytanie, bohaterko forumowa.
  • pink1416 23.06.15, 23:07
    > otrzebna była tylko pieczątka na sporządzonym akcie. I za tę pieczątkę słono pł
    > aciłam, dużo więcej niż za badania u lekarza.

    ale ja mówie o braku jakichkolwiek badań, o braku jakichkolwiek czynności ze strony konowała. No tak ale skąd masz to wiedzieć skoro nie masz książeczki:) Więc potwierdza się moje przypuszczenie, że twoim zdaniem jest wszystko jak należy, bo płacą inni......

    > PS - nie odpowiedziałaś na moje ponawiane pytanie, bohaterko forumowa.

    Czytać nie umiesz? Nie mam swojego lekarza.
  • qulqa 23.06.15, 23:49
    >Czytać nie umiesz? Nie mam swojego lekarza.
    Ale przecież do lekarzy chodzisz, choćby do tego od książeczki sanepidowskiej.

    >No tak ale skąd masz to wiedzieć skoro nie masz książeczki:)
    Pisałam, że przechodzę normalne okresowe badania pracownicze co 2 lata, za które płacę z własnej kieszeni.
  • pink1416 23.06.15, 23:03
    A, i jeszcze co do 'lekarzy med pracy', to mój przyjaciel dostał prace jako zastępca kierownika w dużej firmie i tylko potrzebował dopełnić formalności związanych z tzw badaniami wstępnymi (żadnych badań nie miał oczywiście robionych). Przyznał się, że ma lekką alergię, na co konował odmówił mu wydania pozwolenia na pracę... Oscar Pistorius biega bez nóg, a młody, zdrowy chłop nie dostał pozwolenia na wymarzoną pracę zgodnej z wykształceniem (renty też nie). No ale to w kraju, który istnieje tylko teoretycznie.
  • qulqa 24.06.15, 00:01
    No łapy opadają na wymysły. Nie ma to jak wymyślać spiskowe teorie dziejów, nie mając pojęcia o sprawie.
    Lekarz medycyny pracy nie działa wg swojego widzimisię, tylko na podstawie obowiązujących przepisów medycyny pracy. Stoi tam wyraźnie, jakie badania są wymagane na określone stanowisko ze względu z istniejącymi zagrożeniami dla zdrowia (np. ja muszę robić m.inn. okulistę, EEG, neurologa i retikulocyty). Jest tam napisane również, jakie schorzenia dyskwalifikują człowieka z wykonywania danego zawodu czy pracy na jakimś stanowisku. Gdyby lekarz dopuścił człowieka z zakazanym schorzeniem i coś się wydarzyło, pewnie długo nie wyszedłby z pierdla.
    Na temat alergii w medycynie pracy nie mam wiedzy, więc nie skomentuję.
    Natomiast ok. 10 lat temu znajomy miał problem. Był kierowcą samochodu uprzywilejowanego, dopadł go zawał, koronarografia, stenty - i brak jakichkolwiek śladów po zawale w EKG. No i problem - w przepisach jest wyraźnie, że po zawale nie wolno być kierowcą samochodu uprzywilejowanego pomimo pozytywnej opinii kardiologa, dobrego ECHA serca itp. Odwołania wyżej nic nie pomogły. Po prostu przepisy powstały w latach 50-tych, kiedy o leczeniu inwazyjnym zawału nikomu się nie śniło, a przebyty zawał to było kalectwo sercowe. Na szczęście w środku borykania się z problemem zmieniono przepisy i znajomy nie musiał się przekwalifikowywać.
    Brak dopuszczenia do pracy na danym stanowisku / w danym zawodzie nie oznacza automatycznie otrzymania renty. Tyle jest innych pięknych zawodów na świecie :)
  • pink1416 25.06.15, 20:18
    Pięknych zawodów może i tak, ale człowiek nie po to studiował latami wymarzony kierunek, zdobywał doświadczenie i przykładał się, żeby jeden konował dał pozwolenie na naukę, a drugi odmówił pracy... Zresztą życzę takich wrażeń, ciekawe jak sobie wtedy zdobędziesz inne wykształcenie, które niekoniecznie cie interesuje i inną pracę i z czego w tym czasie utrzymasz rodzinę...
    Nie masz książęczki sanepid, ale krzyczysz że to świetnie, że inni mają płacić za nic. Tzw badania wstępne to też fikcja literacka, w życiu za moje pieniądze nie zrobili mi nawet badania krwi.
    Właśnie że wszystko zależy od widzimisię konowała i ile byś nie zapłacił, nic na to nie poradzisz. A mój kolega, prawie że ślepy, dostał pozwolenie na prawo jazdy bezterminowo, a ja całkiem zdowa na parę lat. To nie wymysły, życie!
  • jag_2002 08.07.15, 22:11
    głupia jesteś jak but, nie po to lekarz studiował latami, ażeby naginając przepisy dla idiotek tracić prawo wykonywania zawodu

    --
    młodość się ostatnio przesuwa w inne centyle by M
  • pink1416 12.07.15, 14:31
    a ty jesteś bezczelnym wyłudzaczem boirąc ode mnie lub broniąc biorących ciężkie pieniądze kitli za nic nie robienie!!! nie tylko kitel sie uczył, inni też. Może wprowadzimy przepisy że kitel jeden z drugim będzie płacił innym za to, że skończyli studia. ŻŹyczę wszystkiego najgorszego, niech cie szlag trafi.
  • jag_2002 08.07.15, 22:09
    pink1416 jesteś chamem i mnie obrażasz

    --
    młodość się ostatnio przesuwa w inne centyle by M
  • pink1416 12.07.15, 14:28
    a ty jesteś ostatnim ścierwem biorąc ode mnie i mojej rodziny pieniądze za tzw pieczątkę!!!
  • jag_2002 13.07.15, 22:35
    moje prawo, długo na nie pracowałam, coby chamstwu żal było, ale na wódę ma

    --
    młodość się ostatnio przesuwa w inne centyle by M

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka