Dodaj do ulubionych

Lekarzyna może mi skoczyć, bo zrobię jak zechcę...

16.12.10, 16:08
Wprost pisze:

Co trzeci przewlekle chory Polak nie stosuje się do zaleceń lekarza. Sam określa moment zakończenia farmakoterapii, reguluje dawki leków, bywa nawet, że sam decyduje o ich zmianie – wynika z analizy, którą zleciła założona przez Polpharmę i należąca do jej grupy Fundacja na rzecz Wspierania Rozwoju Polskiej Farmacji i Medycyny. Skutek? Coraz częstsze niepowodzenia w terapii i ogromne marnotrawstwo leków. Na takie „nietrafione” leczenie NFZ wydaje 6 mld zł rocznie.

W Polsce jedna na pięć przewlekle chorych osób samowolnie zarzuca kurację, o ile uzna, że minęły niepokojące dolegliwości. Decyzja taka łatwiej przychodzi tym, którzy nie ufają umiejętnościom leczących ich specjalistów. Sceptycznych pacjentów jest całkiem sporo (aż 38% wszystkich chorych nie ufa lekarzowi). Spośród nich co trzeci sam wybiera moment odstawienia leków. Chorzy równie często rezygnują z farmaceutyków, w sytuacji gdy terapia nie przynosi oczekiwanych rezultatów (29% przypadków). Z reguły następuje to zastanawiająco szybko. W trzech przypadkach na dziesięć przewlekle chory nie przyjmuje nawet jednego opakowania leku.

Nie zawsze pacjenci zarzucają leczenie z własnej woli. Robią to także dlatego, że nie mogą dostać się do lekarza, żeby otrzymać kolejną receptę. Dotyczy to co dziesiątego leczonego. A przecież wypisana recepta nie oznacza jeszcze wykupienia leków. Pieniądze, a właściwie ich brak, decydują o tym, że ponad połowa chorych od czasu do czasu rezygnuje z wizyty w aptece. Jedna czwarta z niesubordynowanych pacjentów przyznaje, że robi to często.

Chorzy nierzadko przerywają też leczenie, gdy pojawiają się powodowane lekami dolegliwości, szczególnie z przewodu pokarmowego (47,8% rezygnacji). Inni odstawiają leki, kiedy tylko nastąpi chwilowa poprawa stanu zdrowia (26,1%), dlatego że mają dosyć reżimu codziennego przyjmowania leków (13,1%), obawiają się skutków ubocznych z powodu długotrwałego leczenia (8,7%), a także wtedy, kiedy koszty terapii są zbyt wysokie (4,3%).

--
Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
Edytor zaawansowany
  • doc1 16.12.10, 16:35
    No i co doctorku? Chorzy nie mają kasy na leki, bo wszystko ci oddali w kopercie. A i książka na kopertę też kosztuje.
  • igor14141 16.12.10, 19:01
    Może problem nie leży tylko po stronie pacjenta, jak z badań wynika:

    "Chorzy nie są motywowani do leczenia ,bo lekarze zbyt rzadko wykazują wobec nich jakąkolwiek troskę"
    Lekarze są szorstcy, małomówni nadmiernie operują terminologią medycznąi pod względem umiejętności komunikacyjnych wypadają gorzej niż reszta przedstawicieli tzw.zawodów społecznych wymagajacych częstego kontaktu z innymi.
    Pacjenci na ogół nie są dla lekarzy partnerami do rozmowy. Zamiast straszyć konsekwencjami nieprzestrzeganiami zaleceń , lekarze powinni podkreślać korzyści płynące ze stosowania terapii.
    Niestety sztuka rozmowy z pacjentem to dla lekarzy wciąż wielki problem.
    Pacjent boi sie zapytać, bo obawia sie irytacji lekarza , boi sie ze zostanie to potraktowane jako brak zaufania do lekarza.
    Pacjent , ktory stawia zbyt wiele pytań lekarzowi traktowany jest jako pacjent uciązliwy i roszczeniowy.
    W końcu pacjenci maja tę wiedzę,że lekarze nie maja zbyt wiele czasu na aktualizację swojej wiedzy, a lekarz który nie uzupełnia swojej wiedzy czesto moze swoimi diagnozami zaszkodzic niż pomóc.


  • nunia01 17.12.10, 15:17
    Nie stosuję się do zaleceń lekarzy. Nie ze względu na skutki uboczne, nie ze względu na brak kasy, ani nie ze względu na jakikolwiek z podanych w przytoczonym fragmencie powodów.
    Podejmuję decyzje w oparciu o opinie lekarzy, ale jednak podejmuję je samodzielnie. Dlatego, że to ja ponoszę odpowiedzialność za swoje zdrowie i to ja ponoszę konsekwencje proponowanej terapii. Myślę, że takich pacjentów będzie coraz więcej.
  • practicant 17.12.10, 16:08
    Mhm."Ja wiem lepiej".A potem będziesz truć głowę na jakimś SORze z ciężkim zawałem,przykładowo-bo "wiedziałaś lepiej".Ja wiem,jaka jest opinia na temat lekarzy w polskim społeczeństwie-to społeczeństwo jest skrajnie durne.Wydaje mu się przykładowo,że "wie lepiej" na temat działki,którą inni studiowali przez 6 lat,a potem przez drugie tyle robili specjalizację...

    nunia01 napisała:
    > Podejmuję decyzje w oparciu o opinie lekarzy, ale jednak podejmuję je samodziel
    > nie. Dlatego, że to ja ponoszę odpowiedzialność za swoje zdrowie i to ja ponosz
    > ę konsekwencje proponowanej terapii

    Nie,w tym przypadku ponosisz jedynie konsekwencje własnej głupoty.

    >Myślę, że takich pacjentów będzie coraz wi
    > ęcej.

    Myślę,że nie.Ot,tak działa ewolucja,a to jej przejaw-darwinizm społeczny.Jednostki,które są na tyle głupie,iż wydaje im się,że znają się na medycynie lepiej,niż lekarze (osoby szkolące się w niej przez jakieś 12 lat)-zwyczajnie będą szybciej umierać.Co za tym idzie,liczba takich pacjentów będzie co najwyżej stała.
  • doc1 17.12.10, 17:19
    Dr Google i dr Wikipedia wiedzą lepiej niż jakiś rodzinny z rejonowej albo inny specjalista.
  • igor14141 17.12.10, 17:41
    doc1 napisał:

    > Dr Google i dr Wikipedia wiedzą lepiej niż jakiś rodzinny z rejonowej albo inny
    > specjalista.

    Ni i czego to dowodzi? Dlaczego tak jest? skąd ten brak zaufania do lekarzy?





  • doc1 17.12.10, 18:05
    Bardzo słusznie, że nie ufają nikomu. Nie ufają lekarzom, politykom, sobie ani Bogu. Nawet do UFO nie maja zaufania.
  • aelithe 17.12.10, 19:55
    brak zaufania
    podam ci oczywisty powód

    wizyta za darmo

    lekarzom; a szczególnie tym mającym wysokie stawki; którym się płaci, zawsze się ufa.
  • oby.watel 17.12.10, 20:46
    Za darmo? To lekarz nie bierze co miesiąc wypłaty? To co wy nazywacie jałmużną?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • doc1 17.12.10, 20:58
    Lekarz, zwany tu lekarzyną powinien pracować za darmo, ew. wypłatę oddawać chorym na lekarstwa.
    Za studia powinien zapłacić biorąc kredyt z banku.
    Jeśli lekarzyna sobie nie radzi, trzeba mu zabrać prawo wykonywania zawodu i dyplom, zakuć na rynku w dyby i rzucać zgniłymi jajkami. Niech wszyscy widzą.
  • pct3 18.12.10, 11:23
    Jak zwykle udajesz że nie rozumiesz.
    Oczywiście pacjent płaci za lecznie - odprowadzając obowiązkową składkę. Ale jak sam dobrze wiesz, to jest właśnie początek problemu. Co gorsza, nie da się zrezygnować ze składki. Pewne rzeczy muszą być przedpłacone - ot, choćby gotowość ratownictwa.

    Natomiast fakt przedpłacenia choćby wizyt ambulatoryjnych jest demoralizujący dla obu stron. Dla pacjenta, bo mając nieskończoną ilość wizyt do uzyskania "za darmo" (bo przedpłacenie jest rodzajem podatku, podatki i tak się płaci, a potem to już z górki, za darmo, byle tylko się dopchać), dla lekarza, bo płaci się mu za fakt przyjścia do pracy (zwłaszcza w POZ, specjalistyka ma tu zdrowsze zasady, także na dyżurach ambulatoryjnych - stawka lekarza to stawka "za przebywanie" na dyżurze, każdy zjawiający się pacjent to robota której mogłoby nie być, a kasa - w wymiarze jałmużny, ale jednak - i tak by była).

    Jeszcze raz apeluję o zrozumienie - nie można od lekarzy wymagać proklienckiego i wolnorynkowego rozumienia powiązania zjawiającego się pacjenta z wypłatą za pracę (mówię o pracy dla NFZ) ponieważ jak już pisałem droga od składki zdrowotnej pacjenta do wypłaty lekarza ma kilkadziesiąt etapów, po drugie, jakość pracy lekarza czy zadowolenie pacjenta na tą wypłatę nie przekłada się.

    Nie można wolnorynkowych wymagań przenosić wprost do systemu niewolnorynkowego, bo niczego to poza niezrozumieniem nie zrodzi.



    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • oby.watel 18.12.10, 11:47
    No i widzisz, przyjacielu? Gdyby gotowość do ratownictwa była przedpłacana w wysokości minimum socjalnego, a cała reszta to określona kwota za każdego przyjętego pacjenta, przestałbyś płakać, że pacjent ma za darmo, lecz zacząłbyś domagać się powiększenia puli przyjęć.

    Wielokrotnie dowiedliście, że nie życzycie sobie kapitalizmu, tylko socjalizm z ludzką twarzą (ta ludzka twarz ma być ludzka oczywiście dla was, nie dla pacjentów). Ostatnio na wysłuchaniu rządowym dotyczącym proponowanych reform wasi przedstawiciele gardłowali, że socjalizm jest najlepszym i najsprawiedliwszym systemem pracy i płacy. Zwłaszcza płacy. Dlatego uważasz, że to pacjent ma za darmo, a lekarz ma za dużo roboty. Pewnie, że ma, bo dostanie dokładnie tyle samo jeśli w w ogóle nic nie będzie robił. No to po co ma się przemęczać, skoro mu się należy zawsze?

    Dla dobra pacjentów najlepiej by było przyjmować jednego pacjenta na godzinę, żeby był czas na dokładne omówienie wszelkich aspektów choroby i propozycji leczenia. Choć godzina to może być za mało... OK. Max trzech pacjentów dziennie. A co miesiąc wypłata w co najmniej pięciocyfrowej wysokości. + premia za dodatkowe zajęcie dla grabarzy.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • practicant 18.12.10, 12:26
    Obywatel,jestem ciekaw,czy kiedykolwiek do Ciebie dotrze,że zarówno mnie-jak i większość moich kolegów interesuje przede wszystkim wysokość wypłaty.Generalnie,chrzani mnie,w jakim to będzie systemie,czy cos takiego jak dobro pacjentow.Pracuje po to,zeby zarabiac pieniadze.Nie miałem wystarczającej możliwości zarobienia w Polsce-to wyjechałem.Rozumiem,ze Ty pracujesz dla dobra uzytkownikow komputerow-i pensji nie pobierasz...?
  • oby.watel 18.12.10, 12:56
    Nie używaj słowa "rozumiem", proszę. To śmiesznie brzmi w zestawieniu z tym, co następuje potem. Podpisałem umowę i zgodziłem się na warunki. Gdy uważam, że należy mi się więcej udaję się do szefa i mu o tym mówi. Raz przyznaje mi rację i podwyżkę, innym razem nie. Natomiast nie przyszło mi do głowy na klientach odreagowywać frustracje z tego czy innego powodu.

    Nigdzie nie znajdziesz mojej wypowiedzi w której neguję potrzebę godnych zarobków lekarzy. Ale nie za posiadanie dyplomu, ale za kwalifikacje. Wybitny lekarz nie może zarabiać tyle samo, a nierzadko mniej, bo mniej przyjmuje, od miernoty! Dlatego ponawiam swoją prośbę - nie pisz "rozumiem", skoro na każdym kroku wykazujesz, że nie rozumiesz.

    Aha. Jeszcze jedno. To co Cię chrzani mnie chrzani w jeszcze większym stopniu. Obawiam się tylko, ze na fali totalnego rozprzężenia wykonywanie zawodu lekarza stanie się niemożliwe. Dzięki takiej postawie jaką prezentujesz Ty i Twoi koledzy - z jednej strony roszczenia, z drugiej kompletny brak odpowiedzialności i całkowita bezkarność. I oburzenie, że pacjenci nie mogąc liczyć na wymiar sprawiedliwości zaczynają wymierzać sprawiedliwość sami. A może pacjentów też chrzani i interesuje przede wszystkim ich zdrowie, a nie całokształt i dobrostan lekarza?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • practicant 18.12.10, 13:09
    Grochem o ścianę...ehh...

    Nie,w Polsce pacjentów bynajmniej nie chrzani,ile zarabiają lekarze-zdecydowana większość uważa,że za dużo,choć konkretnych,ani nawet przybliżonych wartości podać nie potrafi,a o ilości godzin pracy to już nie mają bladziutkiego pojęcia.

    Lekarze zarabiają w Polsce kilkukrotnie za mało,społeczeństwo kupuje medialny kit i uważa,że to za dużo.W dodatku,to samo durne społeczeństwo uważa,że lekarzy jest za dużo-mimo,statystycznie dwa razy mniejszej ilości lekarzy na 100 mieszkańców w porównaniu do reszty krajów europy.Mnie to bawi.Ciebie powinno trochę mniej bawić-po najnowszych artykułach można spodziewać się likwidacji chociażby części pracowni hemodynamicznych.Jestem ciekaw,czy będziesz tak samo przekonany co do swoich racji,jadąc 100km do najbliższego ośrodka-w stanie wstrząsu kardiogennego,podczas zawału serca...
  • oby.watel 18.12.10, 15:28
    practicant napisał:

    > Generalnie,chrzani mnie,w jakim to będzie systemie,czy cos takiego jak dobro pacjentow.

    > Nie,w Polsce pacjentów bynajmniej nie chrzani,ile zarabiają lekarze-zdecydowana
    > większość uważa,że za dużo,choć konkretnych,ani nawet przybliżonych wartości
    > podać nie potrafi,a o ilości godzin pracy to już nie mają bladziutkiego pojęcia.

    Czyli generalnie pana doktora chrzani wszystko poza tym, że pacjenci nie chrzanią jego zarobków uważając, że są zbyt wygórowane. I to jest bardzo stresujące, gdy ma się świadomość, że chrzanionych pacjentów bynajmniej nie chrzani,ile zarabiają lekarze.

    Może więc Ci ulży świadomość, że przynajmniej jednego pacjenta chrzani ile zarabiasz, w jakiej walucie i komu służysz swą wiedzą. A do pełni szczęścia brakuje mu tylko mniej chrzanienia na forum.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • pct3 18.12.10, 15:03
    Dla dobra pacjentów najlepiej by było przyjmować jednego pacjenta na godzinę, żeby był czas na dokładne omówienie wszelkich aspektów choroby i propozycji leczenia.


    Informuję Cię że dla dobra pacjentów w krajach cywilizowanego profesjonalizmu przyjmuje się najczęściej 2 pacjentów na godzinę.
    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • oby.watel 18.12.10, 15:16
    pct3 napisał:

    > Informuję Cię że dla dobra pacjentów w krajach cywilizowanego profesjonalizmu p
    > rzyjmuje się najczęściej 2 pacjentów na godzinę.

    No i? To chyba jak będzie u nas przyjmował jednego pacjenta na godzinę, to cywilizowany świat zostawimy daleko z tyłu i sprawimy, że spłonie ze wstydu.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • pct3 18.12.10, 15:45
    Licytację na temat jak mało można pracować (1 pacjent na godzinę, a może mniej, a może wcale) rozpocząłeś Ty. Ja Cię tylko informuję, że polski lekarz zmuszany jest do przyjmowania kilku pacjentów na godzinę (powyżej 4 jakość wizyty jest nie do zaakceptowania) za wielokrotnie niższe wynagrodzenie, z rosnącym ryzykiem błędu skutkującego odpowiedzialnością karną. Równoczesnie próby ograniczenia ilości pacjentów też skutkują odpowiedzialnością karną.


    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • oby.watel 18.12.10, 16:47
    pct3 napisał:

    > Licytację na temat jak mało można pracować (1 pacjent na godzinę, a może mniej,
    > a może wcale) rozpocząłeś Ty.

    Albo nie rozumiesz co czytasz, albo udajesz, że nie rozumiesz. Niezależnie od przyczyn - kłamiesz. Żadnej licytacji nie zacząłem. Stwierdziłem tylko nieco kąśliwie, że jeśli p. dr tak rozumie co się do niego mówi, jak rozumie co się pisze, to i godzina będzie mało. I ta godzina jest potrzebna bardziej pacjentowi, niż lekarzowi, bo mało który potrafi i chce cokolwiek tłumaczyć.

    Co do wynagrodzenia - powtarzam - nikt nie zmusza do bycia lekarzem. Można z powodzeniem składać 3 pecety na godzinę i wyjść na swoje. Ktoś, kto podpisuje umowę i jęczy, że kiepska powinien jak najszybciej zmienić pracę. Dla dobra petentów. Ponieważ frustrat nigdy dobrze pracował nie będzie.

    Ludzie, którzy tak kurczowo trzymają się tego, co im nie sprawia żadnej satysfakcji zadają kłam twierdzeniom innych, że studia lekarskie są "najtrudniejsze na świecie". Bo gdyby to była prawda już by brylowali jako tuzy bankowości, finansów czy innego popłatnego zawodu. Albo zarządzaliby siecią własnych placówek medycznych...

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • aelithe 21.12.10, 01:41
    a propos u mnie na ANE średnia dla SHO wynosi 0,8 pacjenta na godzinę ; 0,65 dla registrara
    3 dla rodzinnych, a samodzielni pielęgniarze 4,3 ( Nurse practisioner)
  • aelithe 21.12.10, 01:37
    kolega ostatnio przyniósł dane amerykańskie z ER
    średnia w USA wynosi 1,3 pacjenta na godzinę w małych szpitalach powiatowych, do 2,4 na godzinę w dużych centrach akademickich -
    lekarz ma wszystko pracowników socjalnych, pielęgniarki i pracowników technicznych wykonujących dużą część pracy za niego. ( tzn. w stosunku do pracy wykonywanej w Polsce).
  • nunia01 20.12.10, 11:06
    Chyba dyskusja jak zwykle powędrowała w stronę kasy, a nie zadanego w pierwszym poście tematu.

    Osobiście wolę ponosić skutki własnej głupoty niż cudzej.

    Dla ustalenia uwagi powiem, że 'kwestionuję' w sensie nie słucham ślepo również tych lekarzy, którym płacę za prywatną wizytę.

    Zdziwieni?
  • marcinoit 20.12.10, 11:54
    bardzo jestem ciekaw jak funkcjonuje twoj "system" niunia. mogla bys przyblizyc ? najlepiej na jakims przykladzie?
  • studmw 20.12.10, 13:58
    Prawdopodobnie np. tak ze gdy na angine dostanie Augmentin lyka 3 dni i kiedy czuje sie juz zdrowa odstawia antybiotyk, bo po co sie faszerowac lekami jak ja juz sie dobrze czuje.
  • oby.watel 20.12.10, 14:10
    Nie do końca. Po tygodniowym leczeniu antybiotykiem wirusowego zapalenia gardła odstawia antybiotyk. Tak samo jak nie zażywa antybiotyku przepisanego przy objawach przeziębienia czy grypy. Ja mówię lekarzowi, że nie chcę antybiotyku i tylko raz zdarzyło się, że lekarz obstawał przy kuracji antybiotykiem. Zawsze bez problemu zapisywał inne leki. Na pewno wiesz dlaczego od razu tego nie robi.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • ka.rp 20.12.10, 14:59
    Jeśli pacjent umie odróżnić zapalenie gardła wirusowe od bakteryjnego, to bardzo fajnie. Zapewne zauważy też kiedy dołączyły się bakterie.
    Tylko po co taki baran idzie z wirusowym zapaleniem gardła albo błahym przeziębieniem do lekarza? Po leki, które może kupić bez recepty?

    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • oby.watel 20.12.10, 15:48
    ka.rp napisał:

    > Tylko po co taki baran idzie z wirusowym zapaleniem gardła albo błahym
    > przeziębieniem do lekarza? Po leki, które może kupić bez recepty?

    Być może dlatego, iż słowo lekarz definiowane jest przez słownik języka polskiego jako «osoba zajmująca się leczeniem ludzi lub zwierząt». Stąd domniemanie, iż lekarz to najwłaściwsza osoba, do której powinien skierować swe kroki zarówno chory, jak i baran. Tym bardziej że leczyć może się sam, nierzadko z lepszym skutkiem, ale zwolnienia wystawić sobie nie może.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • ka.rp 20.12.10, 16:07
    oby.watel napisał:
    > Być może dlatego, iż słowo lekarz definiowane jest przez słownik języka polskie
    > go jako «osoba zajmująca się leczeniem ludzi lub zwierząt». Stąd domn
    > iemanie, iż lekarz to najwłaściwsza osoba, do której powinien skierować swe kro
    > ki zarówno chory, jak i baran. Tym bardziej że leczyć może się sam, nierzadko z
    > lepszym skutkiem, ale zwolnienia wystawić sobie nie może.

    Po prostu pierdnąłeś z tym wirusowym zapaleniem gardła i nie wiesz co odpowiedzieć.
    Lekarz leczy ludzi. Barany leczy weterynarz.
    Niektóre barany mają na pieczątkach tytuł "lekarz medycyny", inne "lekarz weterynarii". Jedni leczą medycynę, drudzy weterynarię. Niech leczą. Antybiotykami.


    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • nunia01 20.12.10, 14:39

    > Prawdopodobnie np. tak ze gdy na angine dostanie Augmentin lyka 3 dni i kiedy c
    > zuje sie juz zdrowa odstawia antybiotyk, bo po co sie faszerowac lekami jak ja
    > juz sie dobrze czuje.

    No normalnie jakbyś mnie znał:) Humorek się poprawił?

    Na szczęście chodzę do lekarzy, którzy nie przepisują antybiotyku bez potrzeby i zawsze uwzględniają prośbę, żeby jednak leczyć bez antybiotyku. Często się udaje.

    Nie da się opisać systemu, bo przypadki są różne. Jeśli spotykam się z nowym tematem ( a niestety ten rok zdrowotnie łaskawy dla mnie nie był), to staram się poszerzyć wiedzę z danego zagadnienia samodzielnie. Jeśli widzę sprzeczności między tym co mówi lekarz, ulotka i inne dostępne źródła, to drążę i pytam. Jeśli odpowiedź mnie nie satysfakcjonuje pod względem spójności i rzetelności - konsultuję się u kogoś innego. Albo kiedy lekarz zaczyna udzielać mi porad na tematy, które nijak się mają do jego specjalizacji, to jednak zanim się zastosuję pytam stosownego specjalistę.
    Przykład mało groźny acz śmieszny - jak mi skądinąd świetny endokrynolog zaczyna udzielać porad w zakresie moich możliwości co do uprawiania sportu, to nawet nie drążę tematu tylko się uprzejmie uśmiecham, w temacie aktywności fizycznej po operacjach wolę polegać na rehabilitancie:)
    Ja nie chodzę najczęściej do lekarza po wyrok tylko zasięgnąć opinii. Jakbym słuchała tych wyroków, które zdarzyło mi się w ciągu ostatniego roku parę usłyszeć, to musiałabym zostać pacjentem poradni psychiatrycznej, a akurat tego mi do szczęścia nie potrzeba.
    I jak na razie dobrze wychodzę na moim podejściu.
  • ka.rp 20.12.10, 15:13
    Zdecydowana większość chorób "idących na antybiotyki" wyleczy się sama, bez antybiotyku.
    Osobiście odradzam chodzenie po lekarzach z pierwszym i drugim stopniem specjalizacji, oraz tych bez tytułu specjalisty.
    Samodzielne poszerzanie wiedzy też jest niebezpieczne, bo mozna umrzeć wskutek pomyłki w druku.

    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • marcinoit 20.12.10, 15:34
    przyklad nie do konca najlepszy, jak mi sie zdaje. mysle ze nie trudno sie domyslec wplywu zaburzen hormonalnych na aktywnosc fizyczna. nie mniej rozumiem chyba zasady ktorymi sie kierujesz . stawiasz diagnoze a nastepnie szukasz medyka ktory ja potwierdzi?
  • studmw 20.12.10, 16:04
    To ze szukasz i znajdujesz informacje o swojej chorobie jest bardzo wskazane, zawsze lepiej wspolpracowac z pacjentem wyedukowanym. Rowniez wszelkiego rodzaju pytania sa naturalne dla osoby inteligentnej, chcesz wiedziec wiecej z pewnego zrodla. Akurat wiekszosc z tego co piszesz jest w pelni spojna i mam nadzieje ze tak to wyglada w praktyce, nazywam to dla wlasnych potrzeb nowoczesnym pacjentem:)
    Gorzej jezeli chcesz troche za bardzo, tak jak w podanym przykladzie z endokrynologiem. Rehabilitant, nawet najlepiej wyedukowany we wlasnej dzialce, nie wie zbyt wiele nt. twoich problemow endokrynnych, ktore moga miec bardzo powazny wplyw na zdolnosc do wysilku. Nie da sie medycyny podzielic na zupelnie odrebne dzialy, dlatego miedzy innymi mowi sie o sztuce medycznej, to wszystko ze soba wspolgra i wpolzalezy.
    Podsumowujac, dla wiekszosci lekarzy wspolpraca z pacjentem swiadomym to wielka ulga, moze miec zaufanie ze nie postapisz tak jak napisalem w pierwszym poscie bo zdajesz sobie sprawe z konsekwencji, masz podstawowe (bo nie oszukujmy sie ze wikipedia zrobi za podreczniki, wiedze wykladowcow, nie mowiac juz o osobistym doswiadczeniu) wiadomosci encyklopedyczne nt. swojej choroby, plus znajomosc wlasnego organizmu, rownie istotna.
    W takim ukladzie mozemy mowic o leczeniu w kooperacji.
    Gorszy typ pacjenta natomiast to taki jaki pojawia sie rowniez czasami w poradniach, z wlasna diagnoza od ktorej nie mozna go odciagnac nawet najbardziej racjonalnymi argumentami. Zazywyczaj konczy sie to tak jak loraphenus stwierdzil, chodzeniem od lekarza do lekarza w poszukiwaniu takiego ktory w koncu potwierdzi nasze domysly, zle jezeli w tym czasie faktyczne schorzenie wyrzadzi niepowetowane juz spustoszenia.
  • studmw 20.12.10, 16:05
    chodzilo oczywiscie o marcinoita, nie loraphenusa
  • ka.rp 20.12.10, 16:14
    Endokrynolog nie może się znać na aktywności pooperacyjnej! Chyba, że sam drążył i czytał ulotki.

    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • nunia01 21.12.10, 10:10
    On akurat mówił, że mam nie obciążać stawów - ze stawami nigdy problemów nie miałam, jestem generalnie sprawna fizycznie, tylko ta sprawność trochę sklęsła z powodu dwóch operacji brzusznych:)

    Nie, nie stawiam sama diagnozy. Ale ośmielam się kwestionować tą już postawioną i to postawioną na podstawie badania histopatologicznego. I tak, zdecydowanie szukam lekarza, który jest gotowy uwzględnić moje wątpliwości i współpracować, albo pozwolić mi na podjęcie ryzyka.

    Co do źródeł, to bynajmniej nie mam na myśli Wiki, można dotrzeć do wyników badań naukowych i innych publikacji, także w języku 'language'. Mając wyćwiczony aparat poznawczy w swojej działce można próbować zrozumieć temat. Z jednymi idzie łatwiej z innymi trudniej.
  • oby.watel 21.12.10, 10:51
    Nie jestem pewny, ale z tego co czytam wynika, że żeby kupić podręcznik medyczny lub książkę medyczną należy wylegitymować się legitymacją studencką studenta medycyny lub dyplomem AM. W przeciwnym wypadku pozostaje tylko Wikipedia. Coś źle zrozumiałem?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • ka.rp 21.12.10, 11:42
    oby.watel napisał:

    > Nie jestem pewny, ale z tego co czytam wynika, że żeby kupić podręcznik medyczn
    > y lub książkę medyczną należy wylegitymować się legitymacją studencką studenta
    > medycyny lub dyplomem AM. W przeciwnym wypadku pozostaje tylko Wikipedia. Coś ź
    > le zrozumiałem?

    Kup sobie podręcznik chirurgii, przeczytaj i zacznij operować. Acha, żeby zrozumieć ten podręcznik, to koniecznie kup przynajmniej podręcznik anatomii prawidłowej, podręcznik histologii, podręcznik fizjologii, podręcznik patomorfologii... Chyba nie obędzie się bez podręcznika łaciny. :))
    Najlepiej kup wszystkie podręczniki dla studentów medycyny, przeczytaj i wtedy będziesz mógł kompetentnie dyskutować... ze studentami medycyny. Choć nie sądzę, bo oni mają zajęcia w klinikach, przychodniach, prosektoriach (te są baardzo ważne), więc z teoretykiem nie zachcą gadać.

    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • studmw 21.12.10, 11:45
    Nunia01 myslalem ze cie rozumiem, ale tego pojac nie potrafie. W jaki sposob chcesz dyskutowac nt. badania histopato? Czekam na racjonalna argumentacje jaka przedstawilas swojemu lekarzowi.
  • nunia01 21.12.10, 12:08
    > Nunia01 myslalem ze cie rozumiem, ale tego pojac nie potrafie. W jaki sposob ch
    > cesz dyskutowac nt. badania histopato? Czekam na racjonalna argumentacje jaka
    > przedstawilas swojemu lekarzowi.

    nie martw się rozumiesz mnie:)

    Operują Cię i mówią, że masz raka. Mężowi/żonie każą szukać onkologa, ale informują go, że nie zdąży znaleźć, bo twój stan jest tragiczny. Ty na drugi dzień po operacji zasuwasz po szpitalnych korytarzach i nie czujesz, że umierasz. Podstawowe wyniki morfologii masz bardzo dobre. Po 5 dniach wychodzisz ze szpitala w stanie ogólnym dobrym i znajdujesz sobie onkologa. Czekasz na wynik his-pat. Wręczają Ci wynik w szpitalu razem ze środkami uspokajającymi. Cała obecna obsada oddziału deliberuje nad wynikami. W wynikach - nowotwór złośliwy. Ale z niewiadomych przyczyn opis jest niejasny, brakuje opisu kilku wycinków, których pobranie opisano w protokole operacyjnym.
    Nie wiem czy to jest racjonalna argumentacja - ale jeśli po 4 tygodniach nadal żyjesz i jesteś w dobrej formie, a wyniki his-pat wyglądają na niepełne, to dla mnie to jest już wystarczający dowód na możliwość pomyłki:)
    Bierzesz wyniki i idziesz do onkologa. On stwierdza, że konieczna jest weryfikacja pobranych materiałów, bo szpital w którym Cię operowano nowotwory widuje rzadko (ale skąd zwykły pacjent ma o tym wiedzieć?). Czekasz na wynik konsultacji his-pat. Cały czas czujesz się świetnie. Wynik - nowotwór o granicznej złośliwości - więc diametralnie inne rokowania, inny zakres re-operacji, inne leczenie.
    Nie zakwestionujesz wyników his-patu po re-operacji jeśli wyjdzie nowotwór złośliwy i usłyszysz od oburzonego (odbieraniem mu preparatów do konsultacji) histopatologa, że źle Cię lecza, źle Cię zoperowali i umrzesz jeśli nie weźmiesz natychmiast chemii?
  • ka.rp 21.12.10, 12:08
    studmw napisał:
    > Nunia01 myslalem ze cie rozumiem, ale tego pojac nie potrafie. W jaki sposob ch
    > cesz dyskutowac nt. badania histopato? Czekam na racjonalna argumentacje jaka
    > przedstawilas swojemu lekarzowi.

    Dodam tylko, że w patomorfologii istnieje ponad 20 tys. pojęć i stale ich przybywa. Przeciętna Niunia nie jest w stanie tego sobie wyobrazić. Dla niej przeważnie wiedza ogranicza się do stwierdzenia, że "źle pobrali wycinek".
    Tak jak dla Obywatela pewnikiem jest, że antybiotyki nie działają na wirusy :)))


    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • oby.watel 21.12.10, 12:59
    ka.rp napisał:

    > Tak jak dla Obywatela pewnikiem jest, że antybiotyki nie działają na wirusy :))

    A działają? Mógłbyś podzielić się źródłem swoich rewelacji, czy to są wyniki Twoich własnych, jeszcze nie oznajmionych światu badań?

    Z encyklopedii: Antybiotyki, grupa leków mających zdolność niszczenia bakterii lub hamowania ich wzrostu. Antybiotyki nie działają (lub działają w znikomy sposób) na zdrowe komórki organizmu.

    Odpowiedzialny człowiek domaga się sprostowanie nieścisłych lub błędnych informacji. Chyba, że sam gada, żeby gadać, a nie żeby powiedzieć.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • ka.rp 21.12.10, 13:33
    oby.watel napisał:

    > Z encyklopedii: Antybiotyki, grupa leków...

    Kup podręcznik mikrobiologii i farmakologii. Żebyś cośkolwiek zrozumiał z farmakologii, to musisz dokupić podręcznik biochemii a do niego podręcznik chemii. Do mikrobilogii dokup biologię, genetykę i cytologię, bo nie załapiesz i... zostanie encyklopedia :))

    P.S. Jesli ktoś z P.T. Kolegów nie rozumie pojęcia wykształciuch, to polecam posty obywatela Obywatela. :)))

    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • marcinoit 21.12.10, 17:25
    ka.rpiu drogi... czy Ty rowniez nie mozesz sie oprzec checi "dyskusji" z idiota?
  • oby.watel 21.12.10, 18:07
    Inwentarz oporządzony, baba wychędożona to można błysnąć intelektem na forum dając przykład jak należy zabierać głos w dyskusji. Wyrazy szczerego podziwu, kolego.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 21.12.10, 19:40
    jest mi obojetne co myslisz i mowisz na moj temat ale nazywanie "inwentarzem" moich pacjentow jest prymitywne a wzmianka o "chendozeniu baby" jest w stodsumkiu do nieznanej ci Kobiety zwyklym chamstwem. Tak wiec oby.watelu jestes nie tylko idiota ale tez zwyklym prymitywnym chamem.
  • oby.watel 21.12.10, 20:04
    Ach nie należy wszystkich mierzyć jedną miarą. Nie każdy z domu wyniósł tylko butelki po jabolu i gumofilce. Nawet mi na myśl nie przyszło wspominać o żonie, poczciwej kobiecie, której wydawało się, że spotkała kulturalnego, wykształconego człowieka, a okazało się, że wyszła za mąż za.... Ciebie.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 21.12.10, 20:33
    > Ach nie należy wszystkich mierzyć jedną miarą. Nie każdy z domu wyniósł tylko b
    > utelki po jabolu i gumofilce...
    no tak teraz jeszcze dostalo sie moim szanownym Rodzicielom :) ciekawe ktore z Nich , wedle wyksztalconego i kulturaknego oby.watela , nosilo gumofilce a ktoro raczylo sie jabolami ??
    > Nawet mi na myśl nie przyszło ...
    i to jest chyba najlepsze okreslenie wszystkiego co pisze oby.watel.... absolutny brak oznak myslenia
  • oby.watel 21.12.10, 21:55
    No widzisz jak Ci się dobrze dyskutuje z idiotą? Wystarczyło, że zniżył się do własciwego poziomu. Nawet nie będę próbował wyjaśniać, że daleki jestem od oceny członków rodziny rozmówcy, bo to nie rodziców wina, a wręcz często powód do wstydu, że pociecha wyniosła z domu nie to, co jej wpajali, ale to, co znalazła w chlewie. Niekoniecznie własnym. Pozdrawiam najserdeczniej jak potrafię. I dołączam wyrazy szacunku i współczucia zarówno dla żony jak i Rodziców.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 21.12.10, 23:25
    jak nalezalo sie spodziewac idiota nie zauwazyl ze nie mowi sie do niego a o nim.
    >Nawet nie będę próbował wyjaśniać, że daleki jestem od ocen
    > y członków rodziny rozmów....
    a tu ,rowniez zgodnie z oczekiwaniem, idiota mowi ze nie powiedzial tego co powiedzial .
    ale musze przyznac ze ta jego gimnastyka slowna kiedy dotyczy jego wlasnej osoby jest duzo bardziej zabawna niz zenujace idiotyzmy wypisywane na inne tematy :)
  • oby.watel 21.12.10, 23:42
    Ależ zauważył, geniuszu z Pacanowa. Potrafi rozmawiać na każdy temat, nawet swój. Chciał się po prostu przekonać, czy da się sprowokować zakompleksionego pajaca z przerośniętym ego, który nie zaczepiany potrafi obrzucić inwektywami rozmówcę. No i pajac podrygiwał aż miło. Kolorowych snów. Nie zapomnij wyprać onuc, żeby słomy nie było czuć. Bywaj.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • marcinoit 22.12.10, 02:46
    > Potrafi rozmawiać na każdy temat
    trzeba przyznac ze stac chlopaczka na autoironie :)
  • oby.watel 22.12.10, 10:21
    Och wybacz, że nie wyartykułowałem tego wcześniej i jaśniej. Spieszę nadrobić zaniedbanie. Otóż mądrość ludowa mówi, że - powiedzmy eufemistycznie - produktu końcowego przemiany materii nie należy tykać, z uwagi na nieprzyjemny zapach. Co prawda zwykle taki obiekt spoczywa nieruchomo, nie atakując znajdujących się w pobliżu, ale widocznie czasami ewoluuje do formy drapieżnej. Tak czy owak nie jest to partner do dyskusji, lecz coś wzbudzające obrzydzenie. To wszystko. EOT.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • igor14141 21.12.10, 19:30
    marcinoit napisał:

    > ka.rpiu drogi... czy Ty rowniez nie mozesz sie oprzec checi "dyskusji" z idiota
    > ?

    Nie po to zmieniał nick, cieszy się, ze może komuś sprawić przykrość, a sobie radość. Ale ka.rpik ma jeszcze trzy dni, więc niech się dobrze bawi.

    Wesołych saturnalii!
  • ka.rp 21.12.10, 21:08
    marcinoit napisał:

    > ka.rpiu drogi... czy Ty rowniez nie mozesz sie oprzec checi "dyskusji" z idiota
    > ?

    Idiota to przecież chory człowiek. F72. Do tego uzależniony od pisania na forum- jeszcze nie ujęte w ICD 10.
    Z idiotą można by rozmawiać, gdyby nie był taki monotematyczny i rozżalony, że przez 7 lat nie przyjęli go na medycynę a jak już przez przypadek przyjęli, to wyleciał po pierwszym semestrze.
    Teraz czyta encyklopedię zdrowia i chodzi do lekarzy z samodzielnie rozpoznanym wirusowym zapaleniem gardła i poucza ich, żeby nie zapisywali mu antybiotyków. I oni go słuchają i nie zapisują. I w ogóle, to mogą mu skoczyć.

    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • nunia01 21.12.10, 15:05
    wiem, że się czepiam nUnia nie nIunia - proszę.

    Dobrze jak patomorfolog, który robi badanie wie, że pojęć przybywa. I raczy opisać wszystkie pobrane (prawidłowo czy nie) wycinki. I określić zróżnicowanie komórek nowotworowych zgodnie ze standardami, zamiast pokrzykiwać na pacjenta - 'i tak to pani nic nie powie', 'to nie ma znaczenia'. Bo pacjentowi jednak może to coś powiedzieć, a wiedza o zróżnicowaniu komórek nowotworowych jednakowoż ma znaczenie.

    A ciekawiej się robi jak masz w protokole opisane 2 zmiany, a wycinków pobranych brak.
  • oby.watel 21.12.10, 12:55
    A dlaczego nie podręcznik do sekcji zwłok? Sam się nie zoperuję, ale... To nie Twoje słowa przypadkiem?

    > Tylko po co taki baran idzie z wirusowym zapaleniem gardła albo błahym
    > przeziębieniem do lekarza? Po leki, które może kupić bez recepty?

    To w końcu jak to jest? Baran bo idzie, czy baran bo nie potrafi sam się zoperować?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.