Dodaj do ulubionych

Alarmowe 112 - odmowa wysłania karetki - prawo

30.12.10, 23:39
Szukam osób, które występowały w polskim sądzie o zadośćuczynienie w podobnych sprawach.

Sytuacja dotyczy postawienia błędnej diagnozy przez ratowników z pogotowia oraz ODMOWY wezwania karetki przez dyspozytora (nr alarmowy 112).

Początkowe objawy nie wskazywały na poważne zagrożenie życia aby wysyłać karetkę. Również pierwsze diagnozy stawiane przez ratowników z pogotowia ratunkowego tego nie potwierdzały wręcz przeciwnie - wskazywały na błahą sprawę. Tak więc decyzja odmowna dyspozytora może i była uzasadniona.

Wewnętrznie czułem, że coś jest jednak nie tak i nie dałem wiary lekarzom. Prosiłem o karetkę kilka razy. "Karetka to nie taksówka." W Końcu wziąłem auto i narażając życie swoje i innych dotarłem jakoś do szpitala bez korzystania z karetki, chociaż łatwo nie było. Niby kilka kilometrów ale "droga się ciągnęła". Kilkusekundowe reakcje aby podnieść nogę między pedałami hamulca i gazu. Samo dojście z auta do szpitala - 15 minut (co każdy by zrobił w minutę). Nie mogłem praktycznie chodzić.

W szpitalu dali wstępną diagnozę a później ją tylko potwierdzili. Stan w którym się znajdowałem - "bardzo ciężka i poważna choroba, która bez interwencji chirurgicznej powoduje śmierć chorego w ciągu kilku dni."

Operacja się udała ale nie mogę się pogodzić, że mam kilka cięć zamiast jednego. Nie wspominając o męczarni po operacji, których można było ominąć.

Do ratownika z pogotowia ani dyspozytorek NIE mam urazu. Starali się być mili. Chodzi mi o system, że człowiek sam musi na siebie liczyć, pomimo, że wmawia mu się że może liczyć w takich przypadkach na pomoc.

Jak ktoś miał podobny przypadek i zdecydował się walczyć to prośba o posta na forum lub wpis bezpośrednio na priv. I czy w polskich sądach da się wygrać czy trzeba odwoływać się do Trybunału Europejskiego?
Edytor zaawansowany
  • oby.watel 30.12.10, 23:42
    Zły adres. Tu Cię zjedzą i zaszczują. Teraz głos zabierze practicant.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • nuta86 31.12.10, 10:34
    Cenna uwaga - ale z tymi negatywnymi komentarzami tez chciałbym się zapoznać i trochę obiektywnie podyskutować.
  • w_przedpokoju 31.12.10, 00:14
    nuta86 napisał:
    ...

    Przyznac sie, ktory doktorek sie nudzi i sobie tu jaja robi?

  • nuta86 31.12.10, 10:35
    Żadna prowokacja - sytuacja autentyczna.
  • practicant 31.12.10, 01:03
    Mam ochotę napisać kilka bardzo nieprzyjemnych słów,ale spróbujmy najpierw grzecznie:

    1)Szanowny pan był w stanie samodzielnie dotrzeć do szpitala.Znaczy,bezpośredniego zagrożenia życia w chwili dotarcia do szpitala nie było.Karetka to faktycznie nie taksówka.Karetka to sposób na ratowanie BEZPOŚREDNIEGO zagrożenia życia-mówiąc obrazowo,reanimacja,urwana noga,etc.

    2)"bardzo ciężka i poważna choroba, która bez interwencji chirurgicznej powoduje śmierć chorego w ciągu kilku dni.".Aha.Świetnie.Zdecydowana większość wyrostków,które to perforują już po 18tu godzinach i zabijają po kolejnych 24 dociera do szpitala samodzielnie i transportu karetką nie wymaga.A również jest to "bardzo ciężka i poważna choroba,która bez interwencji chirurgicznej powoduje śmierć chorego w ciągu kilku dni".

    3)"Kilka cięć zamiast jednego"-a w jakiej to chorobie można dać gwarancję,że na jednym "cięciu" się zakończy...?

    4)"Męczarnie po operacji"-aha.Czyli,jakby zawieźli karetką,to po zabiegu nie byłoby męczarni.Ciekawe...

    5)To mi się podoba:
    > Chodzi mi o system, że człowiek sam musi na siebie liczyć, pomimo, że wmawia mu
    > się że może liczyć w takich przypadkach na pomoc.
    Aha-znaczy,szanowny pan sam się zoperował i zaszył nićmi jedwabnymi z koszyka babci...?Bo jak operował wyszkolony chirurg-to obawiam się,że jednak pomoc szanowny pan uzyskał...Co do karetki-ponownie,jest od ratowania BEZPOŚREDNIEGO zagrożenia życia.

    W polskich sądach bywa różnie,na tyle różnie,że da się wygrać nawet tak durną sprawę.Co do samych karetek:jestem za tym,żeby karetka jechała automatycznie do KAŻDEGO wezwania i KAŻDY przypadek transportowała do szpitala.W razie nieuzasadnionego wezwania,bądź gdy chory był w stanie samodzielnie dotrzeć do szpitala/lekarza rodzinnego-rachuneczek.I skończyłoby się rumakowanie.Nawet zresztą przez chwilę tak było-za nieuzasadnione wezwanie płaciło się bodajże 500pln.Niestety,ze względu na liczne protesty zrezygnowano z tego zacnego pomysłu.Zanim ktoś skrytykuje to ostatnie:pamiętajcie o tym,że kiedyś karetka może nie zdążyć do waszego zawału,bo będzie zajęta...hm,człowiekiem,który uważa karetkę za taryfę.
  • nuta86 31.12.10, 13:09
    Właśnie o taką dyskusję mi chodziło. Z kulturą i na poziomie.

    Napiszę więcej szczegółów, jak to wyglądało. Bo opis ogólny może być mylący.

    Jest noc. Dzwonię pod alarmowy 112 i proszę o karetkę, że od kilku godzin mam wymioty, źle się czuję i niesamowicie boli mnie brzuch. Dyspozytor zapytał czy mam możliwość samemu podjechać na pogotowie, także powiedziałem że nie ma problemu - uprę się - dam radę. Już wtedy miałem trudności z prowadzeniem auta ale nie było jeszcze aż tak źle. Dostałem zastrzyk na rozkurczenie, poradę że to prawdopodobnie przejedzenie i receptę na antybiotyki.

    Chciałem wykupić antybiotyki ale nie było.

    Rano dzwonię kolejny raz pod 112 mówię, że stan się pogorszył i tak jak wczoraj sam mogłem podjechać na pogotowie tak teraz już nie mogę. Z 20 minut się podnosiłem z łóżka. Powiedziałem, że czuję się jakbym miał przepuklinę. Nie było problemu. Dyspozytorka sama zaproponowała, że może jakieś badania powinienem zrobić. Karetka została wysłana. Podesłano młodych ratowników, przebadali mnie w domu stwierdzili, że to jelitówka i badania NIE są potrzebne. Mam się stosować do zaleceń lekarza wykupić receptę. W rozmowie odniosłem WRAŻENIE, że niepotrzebnie wzywałem karetkę.

    Podesłałem koleżankę po wykup recepty.

    Przebolałem cały dzień, brałem antybiotyki i żadnej poprawy, wręcz przeciwnie. Zszedłem z trudem do auta, żeby znowu podjechać na pogotowie ale nie dałem rady. Dzwonię kolejny raz po karetkę i mówię, że nic nie jadłem a po tabletkach mnie całkowicie rozsadziło, brzuch niesamowicie urósł. Opisałem całą historię, że wydaje mi się że to NIE jelitówka, że już kiedyś ją miałem a objawy były inne. Tym bardziej mam wrażenie jak bym miał przepuklinę. Proszę o karetkę, żeby jakieś badania zrobić. W odpowiedzi informują mnie, że mogą mnie zbadać w domu. Mówię że już byłem badany w domu i mam błędną diagnozę i prosiłbym żeby zbadali mnie gdzieś u nich ze sprzętem ewentualnie w środku w karetce. Powiedziałem również że jestem już na dole w aucie ale nie jestem w stanie jechać. W odpowiedzi usłyszałem, że karetka to nie taksówka. Natomiast powiedzieli gdzie mam się udać i gdzie jest ostry dyżur. Nie męczyłem już o karetkę bo miałem wrażenie że faktycznie się wygłupiam z prośbą o pomoc. Mimo wszystko odpaliłem auto i jakoś udało mi się dojechać na miejsce.

    Tam mnie zdiagnozowano wstępnie i powiedzieli, że będzie operacja. Później się potwierdziło, że to wyrostek robaczkowy z ROZLANYM zapaleniem otrzewnej. Od doktora dowiedziałem się, że mogłem się wcześniej zgłosić a nie czekać, wtedy cięcia byłyby mniejsze, nie musiałbym mieć też drenu.

    =========================================================

    Ad. 1, 5) practicant szukam definicji bezpośredniego zagrożenia życia. Znalazłem coś takiego:

    Ze strony www.nfz-szczecin.pl/stan_nagly_i_zagrozenie_zycia.htm

    "Kiedy wezwać pogotowie ratunkowe
    W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia pacjenta, należy wezwać karetkę pogotowia ratunkowego. Stany nagłe, bezpośrednio zagrażające życiu to m.in.: ...., zaburzenia rytmu serca, nagły ostry ból brzucha, uporczywe wymioty, ..., ... , ....."

    Ad2) Będąc w szpitalu miałem okazję porównać dwa przypadki - swój (z ROZLANYM zapaleniem otrzewnej) z inną osobą (zwykły wyrostek). Co zauważyłem?

    Pacjent ze zwykłym wyrostkiem
    Przed operacją nie miał problemów z poruszaniem się, jego brzuch był w normalnym stanie, w dzień po operacji nie miał większych problemów z poruszaniem się, wcześniejszy wypis ze szpitala, jedno cięcie, brak drenu - rurki.

    Ja
    Zarówno przed jak i po operacji duże problemy z poruszaniem się, dłuższe oczekiwanie na wypis, kilka dni bez jedzenia (tylko płyny), dren, dłuższe cięcia.

    Ad3. Gwarancji nie ma nigdy. Ale w przypadku samego wyrostka jest duże prawdopodobieństwo że kończy się na jednym 5-cm cięciu i nie ma potrzeby dalszej ingerencji.
  • practicant 31.12.10, 17:50
    nuta86 napisał:
    > Jest noc. Dzwonię pod alarmowy 112 i proszę o karetkę, że od kilku godzin mam w
    > ymioty, źle się czuję i niesamowicie boli mnie brzuch. Dyspozytor zapytał czy m
    > am możliwość samemu podjechać na pogotowie, także powiedziałem że nie ma proble
    > mu - uprę się - dam radę. Już wtedy miałem trudności z prowadzeniem auta ale ni
    > e było jeszcze aż tak źle. Dostałem zastrzyk na rozkurczenie, poradę że to praw
    > dopodobnie przejedzenie i receptę na antybiotyki.

    Ok-nie widzę błędu.

    > Rano dzwonię kolejny raz pod 112 mówię, że stan się pogorszył i tak jak wczoraj
    > sam mogłem podjechać na pogotowie tak teraz już nie mogę. Z 20 minut się podno
    > siłem z łóżka. Powiedziałem, że czuję się jakbym miał przepuklinę. Nie było pro
    > blemu. Dyspozytorka sama zaproponowała, że może jakieś badania powinienem zrobi
    > ć. Karetka została wysłana. Podesłano młodych ratowników, przebadali mnie w dom
    > u stwierdzili, że to jelitówka i badania NIE są potrzebne. Mam się stosować do
    > zaleceń lekarza wykupić receptę. W rozmowie odniosłem WRAŻENIE, że niepotrzebni
    > e wzywałem karetkę.

    Dalej-zespół przyjechał,ktoś Cię zbadał.Gdzie błąd...?

    "> Przebolałem cały dzień, brałem antybiotyki i żadnej poprawy, wręcz przeciwnie.
    > Zszedłem z trudem do auta, żeby znowu podjechać na pogotowie ale nie dałem rady"

    (...)

    > Proszę o karetkę, żeby jaki
    > eś badania zrobić. W odpowiedzi informują mnie, że mogą mnie zbadać w domu. Mów
    > ię że już byłem badany w domu i mam błędną diagnozę i prosiłbym żeby zbadali mn
    > ie gdzieś u nich ze sprzętem ewentualnie w środku w karetce. Powiedziałem równi
    > eż że jestem już na dole w aucie ale nie jestem w stanie jechać. W odpowiedzi u
    > słyszałem, że karetka to nie taksówka. Natomiast powiedzieli gdzie mam się udać
    > i gdzie jest ostry dyżur.

    Byłeś w stanie dojść do auta-czyli,również wsiąść w taryfę i dojechać do lekarza rodzinnego/na SOR.W dodatku-z tego co sam piszesz,"powiedzieli gdzie mam się udać i gdzie jest ostry dyżur".Owszem-wygłupiłeś się.A karetka to nie taksówka.


    > Tam mnie zdiagnozowano wstępnie i powiedzieli, że będzie operacja. Później się
    > potwierdziło, że to wyrostek robaczkowy z ROZLANYM zapaleniem otrzewnej. Od dok
    > tora dowiedziałem się, że mogłem się wcześniej zgłosić a nie czekać, wtedy cięc
    > ia byłyby mniejsze, nie musiałbym mieć też drenu.

    To akurat polska moda na narzekanie na innych-lekarz,który Ci powiedział to ostatnie nie miał do tego prawa-nie jest powiedziane,że wcześniej byłoby to takie oczywiste.Często trzyma się ludzi na oddziale,"bo może wyrostek się wykluwa".Choć,po tonie wypowiedzi odnoszę wrażenie,iż raczej zamęczyłeś go pytaniami:"a gdyby mnie wcześniej przywieźli?No co by było?No lepiej by było,prawda?"-mogę się mylić,ale taki masz ton,plus pewność swoich racji przy zerowej wiedzy.Z drugiej strony,jesteś strasznie bezczelny-było zalecenie,"w razie pogorszenia rodzinny albo SOR"-dopiero po 3ch dniach ból przełamał lenistwo...?

    Jeszcze jedna rzecz,to o cięciach:w momencie,gdy Cię badano /z opowieści wynika,że raz lekarz,raz ratownicy/ prawdopodobnie nie miałeś ani rovsinga,ani bloomberga,ani objawów otrzewnowych /no,chyba że założymy,że lekarz to cymbał,a ratownicy to barany.../.W momencie przybycia do szpitala miałeś prawdopodobnie tylko otrzewnowe-raz,bo rozlane zapalenie otrzewnej,dwa bo duże cięcie.Tyle,że to duże cięcie /pewnie pośrodkowe/ miałeś z powodu zapalenia otrzewnej,które mogło być powodem 100tysięcy innych rzeczy-więc trzeba było zrobić rewizję całej jamy brzusznej.Wyrostek usuwa się z cięcia Mcburney'a-owszem,małe,5cm.Tyle,że najpierw trzeba mieć pewność,że to wyrostek.A nawet przy pewności trzeba czasem docinać,nawet pod żebra /bo tak może być ułożony/.U Ciebie było daleko do pewności.Owszem,możesz jeszcze złożyć pozew do sądu na los,że Cię nie lubi-przynajmniej będziesz bliższy prawdy...


    > "Kiedy wezwać pogotowie ratunkowe
    > W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia pacjenta, należy wezwać karetkę po
    > gotowia ratunkowego. Stany nagłe, bezpośrednio zagrażające życiu to m.in.: ....
    > , zaburzenia rytmu serca, nagły ostry ból brzucha, [u]uporczywe wymioty

    Wezwałeś pogotowie.Stan bezpośredniego zagrożenia życia został wykluczony.Dwukrotnie.Dostałeś ODPOWIEDNIE zalecenia.W czym rzecz...?
    Poza tym,to powyższe to trochę bubel NFZtu-co to za stan zagrożenia życia,w którym chory jest w stanie dojechać do szpitala-trzy dni po pierwszych objawach...?

    > Ad2) Będąc w szpitalu miałem okazję porównać dwa przypadki - swój (z ROZLANYM z
    > apaleniem otrzewnej) z inną osobą (zwykły wyrostek). Co zauważyłem?
    >
    > Pacjent ze zwykłym wyrostkiem
    > Przed operacją nie miał problemów z poruszaniem się, jego brzuch był w normalny
    > m stanie, w dzień po operacji nie miał większych problemów z poruszaniem się, w
    > cześniejszy wypis ze szpitala, jedno cięcie, brak drenu - rurki.
    >
    > Ja
    > Zarówno przed jak i po operacji duże problemy z poruszaniem się, dłuższe oczeki
    > wanie na wypis, kilka dni bez jedzenia (tylko płyny), dren, dłuższe cięcia.

    ...zażalenia proszę kierować do Boga,Buddy,Odyna,ewentualnie innego bóstwa odpowiedzialnego za los-zgodnie z wyznawaną religią...

    Wszystko fajnie,ale jakoś nie jestem przekonany,żeby Twój "przykład" miał choć podobne objawy do Twoich.Choć,jak już pisałem wcześniej,można równie dobrze założyć,że trafiłeś na kretynów-ale to równie zabawne,co przekonanie,iż badanie w karetce jest lepsze od badania w domu chorego...

    > Ad3. Gwarancji nie ma nigdy. Ale w przypadku samego wyrostka jest duże prawdopo
    > dobieństwo że kończy się na jednym 5-cm cięciu i nie ma potrzeby dalszej ingere
    > ncji.

    Jasne.Jak go zdiagnozujesz.Jak to mawiał znajomy-na tym jeszcze nikt kariery nie zrobił,ale wielu zakończyło.To nie jest skręcanie komputera.

    Generalnie,jedna rzecz mnie wybitnie drażni:
    nie masz pojęcia nawet o tym,na co chorowałeś,a wymądrzasz się tak,jakbyś był co najmniej prof dr hab z 40letnim doświadczeniem jako specjalista chirurg:
    -wymioty ani biegunka nie są objawami wyrostka robaczkowego.A już z pewnością-nie typowymi.
    -"co by było gdyby wcześniej przyjęli"-podaj mi jedno badanie,które jest specyficzne dla zapalenia wyrostka robaczkowego-a które można zrobić tylko w szpitalu.JEDNO.
    -jakoś dwa tygodnie temu miałem anginę.Z "ostrym bólem brzucha",oraz "uporczywymi wymiotami","trudnościami w poruszaniu się",oraz gorączką 38st.I nawet gdybym nie był lekarzem,nie przeszłoby mi przez myśl zawracać głowę pogotowiu-tylko poszedłbym do rodzinnego.Bo ja byłem w stanie dojść do rodzinnego-a ciężki zawał leżący nieprzytomny na ulicy we wstrząsie kardiogennym już nie.I to jemu-a nie mi należała się karetka.Wyrzutów sumienia aby nie masz?Trzy razy wzywałeś karetkę,z tego dwa ostatnie bezsensu-po to,by w końcu wypełnić PIERWSZE zalecenia.Nie przeszło Ci przez myśl,że z powodu Twojego lenistwa ktoś mógł niedoczekać karetki-i umrzeć...?
    -wreszcie,zapalenie wyrostka robaczkowego jest stanem zagrożenia życia w momencie,gdy pacjent leży nieprzytomny /zaznaczam-nieprzytomy,a nie "kręci mi się w głowie,jestem nieprzytomny"/ w sepsie.Stan zagrożenia życia NIE JEST w stanie po 3ch dniach dojechać samochodem do szpitala.Gość,który po trzech dniach jest w stanie dojechać do szpitala jest roszczeniowym leniem.Sorry-taka jest prawda.
  • practicant 31.12.10, 17:58
    "Ad3. Gwarancji nie ma nigdy. Ale w przypadku samego wyrostka jest duże prawdopodobieństwo że kończy się na jednym 5-cm cięciu i nie ma potrzeby dalszej ingerencji. "

    G... prawda.Równie dobrze chory może się obudzić zdziwiony z wielką sznytą na brzuchu-bo domniemany wyrostek okazał się śródoperacyjnie guzem kątnicy.Nie chrzań,pojęcia o tym nie masz,a wymądrzasz się,"bo mi się wydaje","bo widziałem inny wyrostek"-grejt,ja ich widziałem na chwilę obecną jakieś 200,mimo pracy w zupełnie innej specjalizacji...

    Poza tym-Loraphenus ma rację co do reszty.
  • nuta86 31.12.10, 19:33
    Całe Rozpoznanie:
    "ZGORZELINOWE ZAPALENIE WYROSTKA ROBACZKOWEGO. ROZLANE ZAPALENIE OTRZEWNEJ"


    "jesteś strasznie bezczelny-było zalecenie,"w razie pogorszenia rodzinny albo SOR"-dopiero po 3ch dniach ból przełamał lenistwo...?"

    Proszę uważnie przeczytać tekst, który napisałem i obiektywnie spojrzeć na sprawę.
    Nie ma mowy o żadnych 3 dniach.
    Koło 20-22 w nocy zacząłem wymiotować przez kilka godzin. Koło 2 w nocy zgłosiłem się na pogotowie. Rano koło 10 przyjechała karetka. I koło 01:00 w nocy zgłosiłem się do szpitala. Łącznie ok 27 godzin (czyli wszystko ok. 1 doby)

    "z opowieści wynika, że raz lekarz,raz ratownicy"
    lekarz z pogotowia z budynku gdzie sam się zgłosiłem (pierwsza noc ) , ratownicy z pogotowia z karetki, która przyjechała (rano).

    "Poza tym,to powyższe to trochę bubel NFZtu-co to za stan zagrożenia życia,w którym choryj est w stanie dojechać do szpitala-trzy dni po pierwszych objawach..."

    tak jak napisałem 1 doba - 3 dni na pewno bym nie wytrzymał w tym stanie.

    "Wszystko fajnie,ale jakoś nie jestem przekonany,żeby Twój "przykład" miał choć podobne objawy do Twoich."
    Dokładnie takie były.

    "wymioty ani biegunka nie są objawami wyrostka robaczkowego.A już z pewnością-nie typowymi."
    Wiem, że nie są. Bardziej pasują do jelitówki. Ale ja nigdzie tak nie napisałem.

    ".I nawet gdybym nie był lekarzem,nie przeszłoby mi przez myśl zawracać głowę pogotowiu-tylko poszedłbym do rodzinnego.Bo ja byłem w stanie dojść do rodzinnego-a ciężki zawał leżący nieprzytomny na ulicy we wstrząsie kardiogennym już nie."
    Jakbym czuł, że nie jest to niezbędne nie korzystałbym z karetki.

    "Wyrzutów sumienia aby nie masz?Trzy razy wzywałeś karetkę,z tego dwa ostatnie bezsensu-po to,by w końcu wypełnić PIERWSZE zalecenia.Nie przeszło Ci przez myśl,że z powodu Twojego lenistwa ktoś mógł niedoczekać karetki-i umrzeć...?"
    Pierwsze zalecenia było wziąć antybiotyki, które nie pomogły. Wyrzutów żadnych - to nie było lenistwo.

    "zapalenie wyrostka robaczkowego jest stanem zagrożenia życia w momencie,gdy pacjent leży nieprzytomny /zaznaczam-nieprzytomy,..."
    A czy rozlane zapalenie otrzewnej lub samo zapalenie otrzewnej również zaliczasz do tej samej kategorii - że nie zagraża niebezpieczeństwu?

    "Gość,który po trzech dniach jest w stanie dojechać do szpitala jest roszczeniowym leniem.Sorry-taka jest prawda."
    Po 3 może i tak...





  • imponeross 31.12.10, 22:57
    practicant napisał:

    ...
    > > Rano dzwonię kolejny raz pod 112 mówię, że stan się pogorszył i tak jak w
    > czoraj
    > > sam mogłem podjechać na pogotowie tak teraz już nie mogę. Z 20 minut się
    > podno
    > > siłem z łóżka. Powiedziałem, że czuję się jakbym miał przepuklinę. Nie by
    > ło pro
    > > blemu. Dyspozytorka sama zaproponowała, że może jakieś badania powinienem
    > zrobi
    > > ć. Karetka została wysłana. Podesłano młodych ratowników, przebadali mnie
    > w dom
    > > u stwierdzili, że to jelitówka i badania NIE są potrzebne. Mam się stosow
    > ać do
    > > zaleceń lekarza wykupić receptę. W rozmowie odniosłem WRAŻENIE, że niepot
    > rzebni
    > > e wzywałem karetkę.
    >
    > Dalej-zespół przyjechał,ktoś Cię zbadał.Gdzie błąd...?
    ...

    Blad lekarza i ratownikow:
    Ratownicy nie moga stwierdzic, czy dalsze badania sa potrzebne czy nie, nie maja do tego kwalifikacji. Tego nie moze nawet stwierdzic zreszta lekarz pogotowia. Ewidentnie z opisywanego przypadku dalsze badania byly potrzebne. Jak zreszta mozna bylo nie rozpoznac objawow otrzewnowych w tym przypadku? Lekarz, ten ktory pierwszy go badal, nie znalazl ich bo ich nie bylo? Czy zle zbadal? Od ratownikow nie ma co wymagac, oni sie przeciez znaja na medycynie jak krowa na astronomii, umieja owszem reanimowac i wkluwac sie do zyly, ale nie wymagajmy wiecej.

    Blad pacjenta:
    Zamiast zawracac sobie glowe pogotowiem powinien byl pojechac dzien wczesniej TAKSOWKA na izbe przyjec. NFZ za taksowke pownien zwrocic. To przeciez o wiele mniejszy kosz niz koszt wyslania tych wszystkich karetek.
  • practicant 01.01.11, 01:19
    imponeross napisał:
    > Ratownicy nie moga stwierdzic, czy dalsze badania sa potrzebne czy nie, nie maj
    > a do tego kwalifikacji.

    Ewidentnie,najdokładniejszym badaniem jest sekcja zwłok.

    > Jak zreszta
    > mozna bylo nie rozpoznac objawow otrzewnowych w tym przypadku? Lekarz, ten kto
    > ry pierwszy go badal, nie znalazl ich bo ich nie bylo? Czy zle zbadal? Od ratow
    > nikow nie ma co wymagac, oni sie przeciez znaja na medycynie jak krowa na astro
    > nomii, umieja owszem reanimowac i wkluwac sie do zyly, ale nie wymagajmy wiecej

    ...a Ty kiedykolwiek przyłożyłeś w ogóle rękę do brzucha...?Bo tak ciut chrzanisz,w dodatku obrażasz ludzi.I odnoszę wrażenie,że w życiu appendicitis nie widziałeś...


    > Blad pacjenta:
    > Zamiast zawracac sobie glowe pogotowiem powinien byl pojechac dzien wczesniej T
    > AKSOWKA na izbe przyjec. NFZ za taksowke pownien zwrocic. To przeciez o wiele m
    > niejszy kosz niz koszt wyslania tych wszystkich karetek.

    Myślę,że sprawiedliwie byłoby wystawić rachunek za dwie kolejne karetki.Pierwszą można darować-wszyscy jesteśmy tylko ludzmi.
  • nuta86 01.01.11, 12:13
    "Zamiast zawracac sobie glowe pogotowiem powinien byl pojechac dzien wczesniej TAKSOWKA na izbe przyjec. NFZ za taksowke pownien zwrocic."
    Problemy pojawiły się nagle koło godz. 22. Wcześniej wszystko było w porządku. Za przejazd nie upominałbym się żadnych zwrotów od NFZ podobnie jak nie kłócę się nigdy o kilka groszy w sklepie gdy nie mają wydać.

    "Myślę,że sprawiedliwie byłoby wystawić rachunek za dwie kolejne karetki.Pierwszą można darować-wszyscy jesteśmy tylko ludzmi."
    Gdyby faktycznie przyjechały i uważałbym że nie nie słusznie to pokryłbym koszty ich przejazdów. Poza tym myślę, że może nie koniecznie musiałby wyjeżdżać aż 3 razy.


  • imponeross 02.01.11, 23:34
    practicant napisał:

    > imponeross napisał:
    > > Ratownicy nie moga stwierdzic, czy dalsze badania sa potrzebne czy nie, n
    > ie maj
    > > a do tego kwalifikacji.
    >
    > Ewidentnie,najdokładniejszym badaniem jest sekcja zwłok.

    Niezupelnie. Sekcja zwlok ma swoje powazne ograniczenia.

    > > Jak zreszta
    > > mozna bylo nie rozpoznac objawow otrzewnowych w tym przypadku? Lekarz, te
    > n kto
    ...>
    > ...a Ty kiedykolwiek przyłożyłeś w ogóle rękę do brzucha...?Bo tak ciut chrzani
    > sz,w dodatku obrażasz ludzi.I odnoszę wrażenie,że w życiu appendicitis nie widz
    > iałeś...

    Bez komentarza. Oj gluptas ty chlopcze, gluptas...

    >
    > > Blad pacjenta:
    > > Zamiast zawracac sobie glowe pogotowiem powinien byl pojechac dzien wczes
    > niej T
    > > AKSOWKA na izbe przyjec. NFZ za taksowke pownien zwrocic. To przeciez o w
    > iele m
    > > niejszy kosz niz koszt wyslania tych wszystkich karetek.
    >
    > Myślę,że sprawiedliwie byłoby wystawić rachunek za dwie kolejne karetki.Pierwsz
    > ą można darować-wszyscy jesteśmy tylko ludzmi.

    Karetka podobno byla tylko jedna. Rachunek zostal wystawiony - na koszt NFZ. Nie zapominaj, ze nie ma nic za darmo nawet jesli ci sie wydaje ze jest za darmo.
  • snajper55 31.12.10, 01:54
    nuta86 napisał:

    > Szukam osób, które występowały w polskim sądzie o zadośćuczynienie w podobnych
    > sprawach.

    Ja przepraszam ale zadośćuczynienie to z jakiegoż powodu miałby ktokolwiek wypłacać???

    Sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia nie było, a więc wysłanie karetki uzasadnione nie było.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
  • nuta86 01.01.11, 12:52
    "Ja przepraszam ale zadośćuczynienie to z jakiegoż powodu miałby ktokolwiek wypłacać???"
    Z powodu niedotrzymania warunków umowy ubezpieczenia obejmującego hospitalizację oraz transport?

    "Sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia nie było, a więc wysłanie karetki uzasadnione nie było."
    Czyżby?
    Wezwanie Pogotowia Ratunkowego powinny mieć miejsce wyłącznie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia lub stanach nagłych mogących prowadzić do istotnego uszczerbku zdrowia. Sugerować je może obecność jednego z poniższych objawów:
    - ....
    - Zaburzenia świadomości,
    - Zaburzenia rytmu serca,
    - Nagły ostry ból brzucha ,
    - Uporczywe wymioty, zwłaszcza z domieszką krwi (w moim przypadku były uporczywe ale bez krwi)

    Tak więc nadal uważam, że wezwanie karetki w moim przypadku było jak najbardziej uzasadnione natomiast zgadzam co się co do tego, że mogło być nieetyczne, na co zwraca uwagę wiele osób. Tzn, że jeśli mam możliwość powinienem pojechać taksówką, co nie oznacza, że powinno się odmówić przyjazdu karetki.

    Podkreślam w tym miejscu, że jest to jedynie moje zdanie, jeśli jest inaczej to poprawcie mnie.


  • snajper55 02.01.11, 01:35
    nuta86 napisał:

    > "Ja przepraszam ale zadośćuczynienie to z jakiegoż powodu miałby ktokolwiek
    > wypłacać???"

    > Z powodu niedotrzymania warunków umowy ubezpieczenia obejmującego hospitalizacj
    > ę oraz transport?

    To masz jakąś umowę, któa gwarantuje Ci transport do szpitala??? Do domu ze szpitala też Ci transport gwarantuje? Nie zostałeś hospitalizowany?

    S.

    > "Sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia nie było, a więc wysłanie karetki uza
    > sadnione nie było."
    > Czyżby?
    > Wezwanie Pogotowia Ratunkowego powinny mieć miejsce wyłącznie w sytuacjach b
    > ezpośredniego zagrożenia życia lub stanach nagłych mogących prowadzić do istotn
    > ego uszczerbku zdrowia. Sugerować je może obecność jednego z poniższych objawów
    > :

    > - ....
    > - Zaburzenia świadomości,
    > - Zaburzenia rytmu serca,
    > - Nagły ostry ból brzucha ,
    > - Uporczywe wymioty, zwłaszcza z domieszką krwi (w moim przypadku były uporczy
    > we ale bez krwi)
    >
    > Tak więc nadal uważam, że wezwanie karetki w moim przypadku było jak najbardzie
    > j uzasadnione natomiast zgadzam co się co do tego, że mogło być nieetyczne, na
    > co zwraca uwagę wiele osób. Tzn, że jeśli mam możliwość powinienem pojechać tak
    > sówką, co nie oznacza, że powinno się odmówić przyjazdu karetki.

    Jeśli dyspozytor uznał, iż nie zachodzi bezpośrednie zagrożenia życia to miał obowiązek odmówić wysłania karetki.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
  • nuta86 02.01.11, 10:46
    "To masz jakąś umowę, któa gwarantuje Ci transport do szpitala??? Do domu ze szpitala też Ci transport gwarantuje??"

    Nie napisałem że gwarantuje. Natomiast przez umowę rozumiem porozumienie wynikające z ustaw oraz podstawowych praw pacjenta.

    Zgodnie z art. 44 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym zespół ratownictwa medycznego transportuje osobę w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego do najbliższego, pod względem czasu dotarcia, szpitalnego oddziału ratunkowego lub do szpitala wskazanego przez dyspozytora medycznego lub lekarza koordynatora medycznego. Obowiązek ten wynika z zadań ustawowych, do wykonywania których zostały powołane jednostki systemu, zwłaszcza zespoły ratownictwa medycznego.

    źródło: www.prawapacjenta.eu/index.php?pId=1817 (Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej)

    art. 1 W celu realizacji zadań państwa polegających na zapewnieniu pomocy każdej osobie znajdującej się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego tworzy się system Państwowe Ratownictwo Medyczne, zwany dalej „systemem”.

    art. 3 pkt. 8) stan nagłego zagrożenia zdrowotnegostan polegający na nagłym lub przewidywanym w krótkim czasie pojawieniu się objawów pogarszania zdrowia, którego bezpośrednim następstwem może być poważne uszkodzenie funkcji organizmu lub uszkodzenie ciała lub utrata życia, wymagający podjęcia natychmiastowych medycznych czynności ratunkowych i leczenia;

    źródło: www.polskieustawy.com/norms.php?norm=3&actid=3742&lang=48&adate=20090819



    "Jeśli dyspozytor uznał, iż nie zachodzi bezpośrednie zagrożenia życia to miał obowiązek odmówić wysłania karetki."
    Skąd Twoim zdaniem wynika ten obowiązek? Z tego co napisałeś wynika, że wysłanie karetki (z punktu widzenia prawa) ogranicza się WYŁĄCZNIE do bezpośrednim zagrożeniu życia wykluczając tym samym drugi typ sytuacji - stany nagłe mogących prowadzić do istotnego uszczerbku zdrowia. Neguje to informacje przekazywane przez NFZ na swoich stronach.

  • pct3 31.12.10, 10:27
    Początkowe objawy nie wskazywały na poważne zagrożenie życia aby wysyłać karetkę. Również pierwsze diagnozy stawiane przez ratowników z pogotowia ratunkowego tego nie potwierdzały wręcz przeciwnie - wskazywały na błahą sprawę. Tak więc decyzja odmowna dyspozytora może i była uzasadniona. Wewnętrznie czułem, że coś jest jednak nie tak i nie dałem wiary lekarzom.

    Jak zwykle. Kowal zawinił, lekarza powiesili.
    Nihil novi. Do porządku dziennego nad tym jednak nie zamierzam przechodzić.
    Nie dziwię się, ale wypunktować muszę.



    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • oby.watel 31.12.10, 11:18
    Już tu omawialiśmy przypadek, gdy pacjent uspokojony przez fachowca z pogotowia. ze "nic panu nie jest, niech se pan łyknie ibuprofen i idzie spać" nie przeżył 24 godzin. Tez był winien - jak można taki numer wyciąć?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • nuta86 31.12.10, 13:23
    Nie mam nic do lekarza z pogotowia - bo gość był miły. Dyspozytorki również, tym bardziej, że czuć było że chciały pomóc, wskazały gdzie konkretnie mam się udać. Nie wspominając już o szpitalu gdzie wszystko było okej i stosownie podziękowałem za pomoc.

    Mimo wszystko czuję, że jestem w tej sytuacji pokrzywdzony.

    Nie każdy ma odłożoną kasę na taksówkę i nie każdy chce psuć innym sąsiadom święta w nocy.
  • loraphenus 31.12.10, 13:50
    nuta86 napisał:

    > Nie każdy ma odłożoną kasę na taksówkę i nie każdy chce psuć innym sąsiadom świ
    > ęta w nocy.

    ale każdy chce się dorobić, najlepiej za swoje wyimaginowane krzywdy i urojone uszczerbki. Mam nadzieję że wejdą prywatne ubezpieczenia i niektórych wyedukują.

    W Niemczech zapłaciłbyś 900 Euro za bezzasadne wezwanie karetki. Tu wiedzą - że trzeba udać się do rodzinnego. A jakbyś nie miał to Gerichtsvollzieher windykowałby do skutku. Socjalizm ludziom w dupach poprzewracał. Karetka to nie bezpłatna taksówka.

    Ale proponuję iść do sądu, sądzić się z powództwa cywilnego, przynajmniej prawnicy zarobią, a jak sie lekarze wyedukują to i oni zarobią na zniesławieniu.

    Proponuje isc do sądu zamiast bezsensownie żalic się na forum. Od krzywd są prawnicy. Puszczą konowałów z torbami, rachunek krzywd będzie wyrównany.

    Ale jak ktoś nie ma na taksówkę - to i na adwokata miał nie będzie- wiec ze swoimi żalami to do radyjka toruńskiego raczej. Bo i sąd w Polsce opłatę sądową umorzy, tylko prawnik to nie bedzie się cackał - i nie wiem czy ktoś kto 50złotych na taksówkę nie ma to będzie w zakresie prawniczego zainteresowania. Raczej oceni -pieniacz niewarty uwagi, chcący się na urojonych krzywdach dorobić, a jak nie ma pieniędzy - to powodzonka i szczęśliwego nowego jorku.

    tak więc - mam złe wiadomosci, jak dziada nie stać na taksówkę - to na prawnika pewnie też nie. Musisz znależć inny sposób.
  • oby.watel 31.12.10, 14:11
    Racja. Trzeba facetowi uświadomić, że żyje, bo uparty jak osioł. A powinien stosować się do zaleceń, o co lekarze usilnie zabiegają. A tak kolejny raz na forum prowadzona jest krecia, wywrotowa robota i podważane są kompetencje lekarzy. To jest - jak ktoś słusznie zauważył - pomówienie i oszczerstwo i w innym kraju taki gość by z pudła nie wyszedł. Bo to już szczyt bezczelności! To już przekracza wszelkie granice! Jak można mając rozpoznaną jelitówkę mieć zapalenie wyrostka?! I trzymać się życia jak pijany płota zawracając głowę pracującym za marne pieniądze, jałmużnę wręcz, pracownikom służby zdrowia? Nie dać zarobić grabarzom i pozbawić rodzinę zasiłku pogrzebowego w pełnej wysokości?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • loraphenus 31.12.10, 14:21
    wiec prościej - karetka nie jest do jeżdżenia do wyrostków ani przepuklin.

    i nie lekarze są odpowiedzialni za urojeniowe krzywdy kogoś, nie mającego 50złotych na taksówkę.

    Nie masz pieniędzy - to bujaj wory. Chętnie dożyję czasów, gdy profesjonalne firmy w cywilizowany sposób to wytłumaczą.

    Socjalizm się powoli kończy. Karetka służy do ratowania zycia, nie do przewozu bomisiów, grających paniska , a będących pariasami.

    Zawsze można zamiast użalać się na forum iść do sądu. Tylko. Trzeba mieć pieniążki ( tam nie służba i nie mi się należy)- na prawników i wpisowe. Chodz sąd często z opłat zwalnia.

    Umarł? Żyje? O co pretensje Twe?! Może mieli przyjechać, przywieźć pizze i jaśnie szanownemu panu kapcie ubrać na nóżki? A przeprasza, mieli przyjechać i przywieżć trufle, poledwice z jelenia i szampana,

    przepraszam , mój błąd.

    Zapłaciłeś za usługę -to wymagaj. Jesteś nie mającym 50zl na taksówkę - to cytując lecha k. - spieprzaj dziadu.

    Sad but true.
  • slav_ 31.12.10, 14:32
    > Zawsze można zamiast użalać się na forum iść do sądu. Tylko. Trzeba mieć pienią
    > żki ( tam nie służba i nie mi się należy)- na prawników i wpisowe.

    Wcale nie.
    Wystarczy iść do prokuratora i zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa.
    Resztą zajmie się prokurator, opłat żadnych, ryzyka też. Można się odwołać jak umorzy. Też darmo.
  • zawsze-soffie 31.12.10, 14:45
    zawsze jesteś taki chamski ?
  • pct3 31.12.10, 14:51
    ale o co chodzi?

    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • loraphenus 31.12.10, 15:00
    zawsze-soffie napisała:

    > zawsze jesteś taki chamski ?

    nie zawsze. Nie znoszę tylko pariasów, z urojeniami szkód, krzywd, którzy są gołodupcami i szukają tylko okazji, aby swe urojone krzywdy finansowo zadośćuczynić. Nie znoszę zwykłej niewdzięczności i chamstwa. Nie znoszę. Appendicitis catarrhalis nie jest stanem zagrożenia życia wymagającym interwencji PR.

    Jest taksówka, można dojechać do szpitala. Nie mówiąc, że jest i lekarz rodzinny albo NPL.

    Ja się zgadzam, by do skaleczonego paluszka u bomisiów jeżdziły karetki pogotowia, niech im kawior wiozą, szampana, trufle i co tylko sobie wymarzą -ale za ich pieniądze w ramach ubezpieczenia, za to co zapłacili. Niech parias i dziad znajdzie firmę, która to zrobi, a skoro nie ma 50zł na taksówkę - to może zrezygnować z internetu.Lub komputera, energia elektryczna też kosztuje.

    Choć w przypadku dziada, nie mającego 50zł na taksówkę - to jedyne co może zrobić to pomarzyć o realizacji swych roszczeniowych urojeń na forum.

    Prywatna firma kopnęła by takiego roszczeniowego pariasa w jego roszczeniowy i urojeniowy zad. Skończyły sie czasy, gdzie było za darmo. Kto pracuje ten ma, kto jest dziadem i pariasem pieniaczy o urojonych rachunkach krzywd na forum i marzą mu się kolejne jabole kupione z wyimaginowanego wygranego odszkodowania za jego urojeniowe doznanie krzywdy. Ja bym proponował pozwac mu producentów tegoż nieudacznika życiowego o odszkodowanie - o milion złotych odszkodowania, że spłodzono dziad ai pariasa, nie potrafiącego miec 50zł na taksówkę, niezaradnego bomisia, chcącego żreć za pieniądze innych. Ta sprawa sądowa jest do wygrania.

    Życie jest brutalne. Nie masz kasy to nie jesz na kredyt. Nie masz- zapraszamy jak miał będziesz. A kto nie ma przy sobie 50zł to jest dziad i parias. Bo człowiek rozsądny,m normalny - tyle przy sobie zawsze ma, jeśli nie wielokrotność. I nie wylewa swoich urojeniowych pieniackich roszczeń na forum.

    A teraz życzymy pomyślności.
  • zawsze-soffie 31.12.10, 16:33
    Ależ ja się zgadzam z tym co piszesz ( przynajmniej z większością), co więcej rozumiem irytację, ale mimo to uważam, że można było grzeczniej i subtelniej uświadomić autorowi i "jego obrońcom", że błądzą :)

    "A kto nie ma przy sobie 50zł to jest dziad i parias. Bo człowiek rozsądny,m normalny - tyle przy sobie zawsze ma, jeśli nie wielokrotność. "

    powiedzmy :)
  • loraphenus 31.12.10, 16:57
    zawsze-soffie napisała:

    > Ależ ja się zgadzam z tym co piszesz ( przynajmniej z większością), co więcej
    > rozumiem irytację, ale mimo to uważam, że można było grzeczniej i subtelniej u
    > świadomić autorowi i "jego obrońcom", że błądzą :)
    >

    można by było, gdybym uważał że autor jest warty miłego uświadomienia. A autor w kolejnym poście mnoży tylko uzasadnienia swojej urojeniowej i roszczeniowej postawy- że taksówkarz nie ma terminala płatniczego w taksówce. Ja rozumiem, za pudełko zapałek w kiosku czy gazetę kosztującą 4zł też można domagać się zrobienia awantury, jak nie chcą przyjąć płatności platynową kartą Amex. I następnie pójść na forum finanse i domagać się pomocy przy odszkodowaniu za straty moralne, bo kioskarka wprawdzie była miła,pan z centrali ruch s.a. też, ale to skandal, że nie zapłaciłe,m platynową kartąamex - i domagam się zadośćuczynienia, ponieważ nie kupienie przeze mnie pudełka zapałek w tych okolicznościach, spowodowało u mnie głębokie poczucie krzywdy i załamanie nerwowe. A nigdzie nie pisałem że nie miałem na zapałki, tylko kioskarze w moim mieście nie chcą przyjmować płatności platynowymi kartami amex za zapałki. nie mogę tego tak po prostu zostawić, "mje się " nalezy odszkodowanie i zadośćuczynienie.

    > "A kto nie ma przy sobie 50zł to jest dziad i parias. Bo człowiek rozsądny,m no
    > rmalny - tyle przy sobie zawsze ma, jeśli nie wielokrotność. "
    >
    > powiedzmy :)

    widzisz, szczecin, taksówka z miejsca na miejsce kosztuje około 30zł. Kto normalny nie ma przy sobie 30zł?

    Zwłaszcza że szpitale są dośc równmomiernie rozłożone - a to psk1 czy psk2 - dla chcącego nic trudnego.

    Ale jak jest się chorym z roszczeniowości , nieprzystosowanym do życia roszczeniowym pieniacklim dziadem, który uważa, że samo zycie daje prawo do domagania się pieniędzy za jego urojenia i wymysły, to można zawsze jakieś pieniactwo na forum napisac.

    Uważam, że karetki są do jeżdzenia do wypadków, złamań, pekniętych tętniaków, udarów, zespołów wieńcowych etc itd. Stnaów zagrożenia zycia.

    W żadnym wypadku nie do jeżdżenia do zapaleń wyrostków robaczkowych do roszczeniowej pieniackiej i wymagającej niezaradnej i nieprzystosowanej do życia zbieraniny bomisi.

    Nie mam nic przeciwko, by do bomisi karetki jeżdziły nawet z kawiorem, truflami, dwoma czy dwudziestoma "hostessami z agencji towarzyskiej", nawet jak mają sraczkę czy skaleczą paluszek. Tylko niech oni to sobie ze swoimi ubezpieczycielami załatwią - fee for service. Zapłaciłeś - masz- jesteś pieniaczem, dziadem bez 30-50 złotych w portfelu, z ukrytymi wadami, nieprzystosowanym do zycia - spieprzaj dziadu.

    a zanim dziadu spieprzysz poproś kogoś o wytłumaczenie do czego służy bankomat. Aha -i pewnie - niedługo- zgodnie z tendencją- pojawią się pozwy o to, że producent kibelka nie napisał, że defekuje się gdy deska jest podniesiona...

    nie zdziwie się jak niedługo autorzy zaczną domagać się odszkodowań, za zanieczyszczenia i straty moralne, jak zrobią co trzeba bez podnoszenia deski, wszak na desce instrukcji brak.

    A bez ironii- nie znoszę roszczeniowej pieniackiej dziadowskiej zbieraniny, która chce lordowskiego traktowania, a dziadem bez 30-50złotych w portfelu jest.

    nie uważasz?

    karetki to nie taksówki dla dziadów bez 30złotych. Spieprzaj dziadu, tramwaje i autobusy kursują. Ze tak się wyrażę, korzystając ze słów lecha k.

    Każdy średnio inteligentny człowiek, ma w portfelu jakieś pieniądze na wypadek. Tak samo jak nikt o zdrowych zmysłach nie będzie płacił amexem platynowym w kiosku za zapałki.

    Mimo iż kiosk to żadna służba i prywatny zazwyczaj.

    Samo prawo do życia nie daje prawa do rezucania urojeniowych roszczeń i oskarżeń. No chyba że - jak dwukrotnie pisałem - można pozwać producentów takowego o wyprodukowanie towaru z wadami ukrytymi.
  • nuta86 31.12.10, 22:21
    "a rozumiem, za pudełko zapałek w kiosku czy gazetę kosztującą 4zł też można domagać się zrobie nia awantury..."
    Mało trafne porównanie. Nie zauważasz różnicy pomiędzy wartościami materialnymi a zdrowiem? Z gazety można zrezygnować bez szwanku na zdrowiu, z pomocy już nie specjalnie.

    Idąc tym tokiem...
    Na STRZEŻONEJ plaży tonie młody człowiek. Zauważył że porwała go nagle wielka fala i zaczyna się oddalać od plaży. Nie umiejąc za dobrze pływać krzyczy do ratowników że nie umie pływać. Ci mówią mu żeby się nie przejmował bo wszystko jest w porządku i w końcu jakoś powinien sam dopłynąć. Ale oczywiście jak dopłaci kasę, którą zostawił na plaży to wypłyną po niego. Człowiek ostatkiem sił cudem sam dopłynął do brzegu gdzie inni ratownicy udzielili mu pomocy reanimując. Za chwilę podchodzą do niego inni ludzie i z oburzeniem na twarzy pytają czy nie jest mu wstyd bo kiedy krzyczał i wołał o pomoc jakieś dziecko mogło w tym czasie potrzebować interwencji ratowników.
  • pct3 31.12.10, 22:34
    Idąc tym tokiem...


    Ale historyjka która następuje później, nie jest "tym tokiem".
    W mówieniu o tym żeby pogotowia nie wysyłać do przypadków nieuzasadnionych bo ktoś może pilnie potrzebować pomocy jest mowa o tym....by karetki nie wysyłać do przypadków nieuzasadnionych. Jest pewne, że wielu ludzi umarło z powodu braku karetki która ratowała gdzie indziej inne życie. Ale jest także pewne że wielu ludzi zmarło z powodu braku karetki wysłanej gdzieś niepotrzebnie.
    Oczywiście- jest także pewne że wiele wyjazdów "niepotrzebnych" okazało się być wyjazdami ratującymi życie. I znowu - do części z tych wyjazdów doszło, do części nie. Nic nie jest proste, ale nie chodzi o dylemat taki jak w przedstawionym przykładzie z plaży.

    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • nuta86 01.01.11, 13:12
    Inaczej rozumiemy pojęcie definicji - nieuzasadnione wezwanie. Zakładam odpowiedniego posta pod spodem. Z resztą Twojego posta się zgadzam.
  • andrzejekk 01.01.11, 01:11
    nuta86 napisał:


    > Idąc tym tokiem...
    > Na STRZEŻONEJ plaży tonie młody człowiek. Zauważył że porwała go nagle wielka f
    > ala i zaczyna się oddalać od plaży. Nie umiejąc za dobrze pływać krzyczy do rat
    > owników że nie umie pływać. Ci mówią mu żeby się nie przejmował bo wszystko je
    > st w porządku i w końcu jakoś powinien sam dopłynąć. Ale oczywiście jak dopłaci
    > kasę, którą zostawił na plaży to wypłyną po niego. Człowiek ostatkiem sił cude
    > m sam dopłynął do brzegu gdzie inni ratownicy udzielili mu pomocy reanimując. Z
    > a chwilę podchodzą do niego inni ludzie i z oburzeniem na twarzy pytają czy nie
    > jest mu wstyd bo kiedy krzyczał i wołał o pomoc jakieś dziecko mogło w tym cza
    > sie potrzebować interwencji ratowników.

    Inaczej - na strzeżonej plaży pływa chłopak. W pewnym momencie zwraca się do ratowników, że przy czerwonej boi czuje się niepewnie. Ratownicy polecają mu, żeby udał się w kierunku żółtej boi, tam jest płycej, bezpieczniej. Pływak pomimo tego pływa wokół czerwonej...
  • nuta86 01.01.11, 13:09
    Może być..
    tylko trzeba dodać, że ratownicy nie widzą tego że pływak zaczyna zanurzać się powoli pod wodę, a on sam też tego nie dostrzega. Natomiast sugestia akurat tych ratowników, żeby podpłynął do drugiej bo tam jest płycej jest myląca. Bo ktoś przestawił tego dnia boje w inne miejsce gdzie jest jeszcze głębiej i rutyna zawiodła.
  • zawsze-soffie 01.01.11, 20:43
    "można by było, gdybym uważał że autor jest warty miłego uświadomienia."

    Oj tam, bycie miłym bez potrzeby, dla osób, które nie są tego warte ( wg nas ) nigdy nikomu nie zaszkodziło. Myślę, że i Ty byś to przeżył.

    "Uważam, że karetki są do jeżdzenia do wypadków, złamań, pekniętych tętniaków, udarów, zespołów wieńcowych etc itd. Stnaów zagrożenia zycia. "

    Zgadzam się, ale czasami osoby nie mające z medycyna nic wspólnego nie są w stanie stwierdzić czy to co się z nimi, czy z kimś dzieję to coś "błahego" ( mniej lub bardziej ) czy już poważne zagrożenie życia.

    "..do roszczeniowej pieniackiej i wymagającej niezaradnej i nieprzystosowanej do życia zbiera
    niny bomisi."

    :D

    "A bez ironii- nie znoszę roszczeniowej pieniackiej dziadowskiej zbieraniny, któ
    > ra chce lordowskiego traktowania, a dziadem bez 30-50złotych w portfelu jest."

    Autor w takiej sytuacji jaką opisał faktycznie przesadza z roszczeniami, choć im dłużej czytam to co pisze tym bardziej podchodzi mi to pod jakąś prowokację.




  • nuta86 01.01.11, 21:03
    "Autor w takiej sytuacji jaką opisał faktycznie przesadza z roszczeniami, choć im dłużej czytam to co pisze tym bardziej podchodzi mi to pod jakąś prowokację."

    Tak jak pisałem wcześniej, nie jest to prowokacja.
  • barabara6 01.01.11, 21:15
    "W Końcu wziąłem auto i narażając życie swoje i innych"
    Nuta86 - ty skończony idioto! "Kilkusekundowe reakcje aby podnieść nogę między pedałami hamulca i gazu" - a gdybyś kogoś przejechał?? Ty nie żądaj zadośćuczynienia - ty sie módl, żeby cię nie nanierzyli - bo w najlepszym przypadku zapłacisz potężny mandat
  • nuta86 01.01.11, 23:04
    "Ty nie żądaj zadośćuczynienia - ty sie módl, żeby cię nie nanierzyli - bo w najlepszym przypadku zapłacisz potężny mandat"
    Straszne. Tak sobie to tłumacz. Widzę, że Ci brakuje rzeczowych argumentów do dyskusji..

  • barabara6 02.01.11, 10:40
    Nie, kolego. Ja tylko zacytowałem to, co sam napisałeś. Napisałeś, że jechałeś "ryzykując życie swoje i innych". Jeśli miałeś świadomość tego, że stanowisz zagrożenie na drodze -a mimo to nie odżałowałeś 30 zł na taksówkę, nie poprosiłeś o pomoc sąsiada - tylko prowadziłeś samochód - to zachowałeś równie nieodpowiedzialnie jak pijak na drodze.
    Dla mnie jesteś, misiu, jak małpa w kąpieli
  • nuta86 02.01.11, 11:38
    "Jeśli miałeś świadomość tego, że stanowisz zagrożenie na drodze..."
    Tak się złożyło, że w tamtym momencie nie miałem. Po kilku godzinach intensywnych wymiotów i zwijania się z bólu (w sensie dosłownym) myśli stają się "rozbiegane" - zaburzenie świadomości. Zrozumie to ktoś kto był w podobnym stanie i potrafi sobie przypomnieć jak to wygląda.

    "... -tylko prowadziłeś samochód - to zachowałeś równie nieodpowiedzialnie jak pijak na drodze. "
    Możliwe że tak, czego nie neguję. I pijak i ja jesteśmy w podobnej sytuacji "jedziemy na tzw. autopilocie". Żaden z nas nie jest w takim stanie "trzeźwo myśleć".

    Jednak o ile w tej pierwszej sytuacji sami mamy wpływ co robimy i decydujemy o sobie , możemy wcześniej przewidzieć stan w jakim będziemy się znajdować i postarać się temu zapobiec, tak człowiek, którego dopadła ostra choroba już nie może.

    I myślę, choć mogę się oczywiście mylić, że na ok. 38 milionów Polaków jest wiele osób, które w takich sytuacjach zachowują się podobnie.
  • nuta86 31.12.10, 16:00
    "ale każdy chce się dorobić, najlepiej za swoje wyimaginowane krzywdy i urojone uszczerbki."
    Pytanie retoryczne - czy gdyby opisana przeze mnie sytuacja dotyczyły członka Twojej rodziny lub bezpośrednio Ciebie czy nadal byś miał takie samo zdanie w temacie?
    Doceniam pracę ratowników, wiem że praca jest ciężka, zarobki nie powalają, są niższe niż europejskie. I jeszcze ktoś (ja) ośmiela się pisać negatywnie. Zawsze byłem i nadal jestem za tym, żeby ta grupa zawodowa zarabiała zdecydowanie więcej ponieważ zdrowie to dziedzina, na której nie powinno się oszczędzać.

    "W Niemczech zapłaciłbyś 900 Euro za bezzasadne wezwanie karetki."
    Za bezzasadne. Ustawodawca brał pod uwagę głównie sytuacje gdzie ktoś sobie dzwoni dla żartów lub z nudów. Takie sytuacje jak najbardziej powinny być wysoko karane.

    www.nfz-szczecin.pl/stan_nagly_i_zagrozenie_zycia.htm (pkt.3)
    Natomiast na stronach NFZ-u jasno określono, że przypadki o których piszę są uzasadnione. Są to m.in. nagły ostry ból brzucha, uporczywe wymioty, zaburzenia rytmu serca. Czyli przypadki, w których należy wzywać (nie trzeba, ale można - przysługuje prawo)

    "Tu wiedzą - że trzeba udać się do rodzinnego."
    W nocy też? Bo u nas zamknięte.

    "Socjalizm ludziom w dupach poprzewracał"
    Niektórym na pewno. Nie jestem zwolennikiem socjalizmu, ale skoro żyjemy w takim a nie innym ustroju to mamy prawo korzystać z tego co nam przysługuje. To tak jak by mieć pretensje do emerytów, że pobierają kasę, zapominając skąd pochodzi ta kasa.
    Za moje ubezpieczenie płaci firma, która mnie zatrudnia. Są to realne pieniądze, które odtrąca się z mojej pensji, kasy którą mógłbym sam zainwestować. Zdecydowanie bardziej wolałbym być ubezpieczony prywatnie.

    "a jak sie lekarze wyedukują to i oni zarobią na zniesławieniu."
    Jestem za. Jeśli lekarz został pokrzywdzony i racja jest po jego stronie jak najbardziej powinien dostać za to stosowną rekompensatę. Podobnie jak wiele innych osób, które zostały pokrzywdzone w innych dziedzinach.

    "Proponuje isc do sądu zamiast bezsensownie żalic się na forum."
    Zrobię tak jak mówiłem, posta zamieściłem NIE żeby się żalić, ale uzyskać wskazówki od osób, które były w podobnej sytuacji.

    "Ale jak ktoś nie ma na taksówkę - to i na adwokata miał nie będzie- wiec ze swoimi żalami to do radyjka toruńskiego raczej."
    To na pewno, ponieważ koszty nie należą do najmniejszych. Natomiast nie napisałem, że NIE stać mnie na taksówkę. Niektórzy kasę trzymają na koncie a taksówkarze w moim mieście nie posiadają czytników kart.

    "tak więc - mam złe wiadomosci, jak dziada nie stać na taksówkę - to na prawnika pewnie też nie"
    nie jestem dziadem

  • practicant 31.12.10, 18:14
    nuta86 napisał:
    > "W Niemczech zapłaciłbyś 900 Euro za bezzasadne wezwanie karetki."
    > Za bezzasadne. Ustawodawca brał pod uwagę głównie sytuacje gdzie ktoś sobie dzw
    > oni dla żartów lub z nudów. Takie sytuacje jak najbardziej powinny być wysoko k
    > arane.

    Oj,trochę inna jest ta definicja bezzasadności...zresztą-już o tym pisałem...


    > rel="nofollow">www.nfz-szczecin.pl/stan_nagly_i_zagrozenie_zycia.htm (pkt.3)
    > Natomiast na stronach NFZ-u jasno określono, że przypadki o których piszę są uz
    > asadnione. Są to m.in. nagły ostry ból brzucha, uporczywe wymioty, zaburzenia r
    > ytmu serca. Czyli przypadki, w których należy wzywać (nie trzeba, ale można - p
    > rzysługuje prawo)

    Jest jeszcze zdrowa,ludzka logika.I sumienie.Zastanawiałeś się,czy aby na karetkę nie czekał ktoś,kto nie był w stanie jechać samochodem /a co dopiero-3 dni później...?/


    > "Tu wiedzą - że trzeba udać się do rodzinnego."
    > W nocy też? Bo u nas zamknięte.

    Bzdura.Lenistwo nawet sprawdzić nie pozwala...?Poza tym,dyspozytorka podała miejsca dyżurne...

    > Niektórym na pewno. Nie jestem zwolennikiem socjalizmu, ale skoro żyjemy w taki
    > m a nie innym ustroju to mamy prawo korzystać z tego co nam przysługuje.

    Tyle,że narzekanie na to,kręcenie nosem,bądź naciąganie jest już trochę mniej "przysługujące"...


    > Za moje ubezpieczenie płaci firma, która mnie zatrudnia. Są to realne pieniądze
    > , które odtrąca się z mojej pensji, kasy którą mógłbym sam zainwestować. Zdecyd
    > owanie bardziej wolałbym być ubezpieczony prywatnie.

    W Polsce panuje szkodliwy mit,jakoby Polacy płacili duże,a co gorsza-realne pieniądze na leczenie.Chciałbym przytoczyć Niemcy:

    Krankenversicherung: - 296.25 € (Satz: 14.9%)
    Pflegeversicherung: - 45.94 €
    Rentenversicherung: - 388.28 €
    Arbeitslosenvers.: - 54.63 €

    Generalnie,dopiero zaczynam-więc jeszcze zarabiam mało /raptem 4k euro/,ale podliczając wychodzi jakieś 800 euro.3200pln.Miesięcznie.Stawka prawie 15%-polska stawka procentowa nei stanowi chyba nawet połowy z tego.Nadal twierdzisz,że płacisz dużo realnych pieniędzy...?


    > To na pewno, ponieważ koszty nie należą do najmniejszych. Natomiast nie napisał
    > em, że NIE stać mnie na taksówkę. Niektórzy kasę trzymają na koncie a taksówkar
    > ze w moim mieście nie posiadają czytników kart.

    Loraphenus ma rację.Bankomat.Po niemiecku:"geldautomat"-czyli,dosłownie "automat z pieniędzmi".Takie magiczne miejsce,które po włożeniu odpowiedniej karty wypłaca gotówkę.Co będzie kolejne-była brzydka pogoda...?
  • nuta86 31.12.10, 20:55
    "Jest jeszcze zdrowa,ludzka logika.I sumienie.Zastanawiałeś się,czy aby na karetkę nie czekał ktoś,kto nie był w stanie jechać samochodem /a co dopiero-3 dni później...?/"
    Nie zastanawiałem się bo zwijałem się z bólu. Myślę, że w takich momentach człowiek jak czuje że coś go rozrywa od środka to bardziej kieruje się instynktem samozachowawczym niż ludzką logiką. I tak jak pisałem wcześniej nie było żadnych 3 dni.

    "Nadal twierdzisz,że płacisz dużo realnych pieniędzy...?"
    Wydaje mi się, że mój opis przeczytałeś pobieżnie, ponieważ przepisujesz mi słowa, których nie napisałem. Nie kwestionowałem wysokości tego podatku - wszystko zależy od wielkości wynagrodzenia.

    "Takie magiczne miejsce,które po włożeniu odpowiedniej karty wypłaca gotówkę"
    Wiem jak wygląda bankomat. Ale mnie nie powinno interesować skąd mam wziąć kasę w momencie kiedy potrzebuję pomocy. Jeżeli jest umowa, że z mojej pensji potrącana jest kasa a ja dzięki temu mogę liczyć na karetkę (gdy jest wolna) kiedy jej potrzebuję to liczę, że umowa taka obowiązuje dwie strony.
  • practicant 31.12.10, 22:10
    nuta86 napisał:
    > Nie zastanawiałem się bo zwijałem się z bólu. Myślę, że w takich momentach czło
    > wiek jak czuje że coś go rozrywa od środka to bardziej kieruje się instynktem s
    > amozachowawczym niż ludzką logiką. I tak jak pisałem wcześniej nie było żadnych
    > 3 dni.

    Mhm.Instynkt nakazywał m.in. wzywanie kolejnej karetki,zamiast zaleconą wizytę u rodzinnego...?

    > Wydaje mi się, że mój opis przeczytałeś pobieżnie, ponieważ przepisujesz mi sło
    > wa, których nie napisałem. Nie kwestionowałem wysokości tego podatku - wszystko
    > zależy od wielkości wynagrodzenia.

    Nie,to Ty nie zwróciłeś uwagi na jeden szczególik w mojej wypowiedzi:15%.A mniej jak połowa tego w polsce.Ja płacę na samo leczenie szóstą część pensji.Ty-czternastą,czy 16 część Twojej pensji.Przy "polskich zasadach" płaciłbym może trochę ponad 1000pln,a nie 3200.Wbrew,temu co uważasz-nie płacisz zatem dużo.


    > Wiem jak wygląda bankomat. Ale mnie nie powinno interesować skąd mam wziąć kasę
    > w momencie kiedy potrzebuję pomocy. Jeżeli jest umowa, że z mojej pensji potrą
    > cana jest kasa a ja dzięki temu mogę liczyć na karetkę (gdy jest wolna) kiedy j
    > ej potrzebuję to liczę, że umowa taka obowiązuje dwie strony.

    Hi,hi,nie życzę choroby poza granicami kraju-mit może prysnąć jak bańka mydlana,gdy okaże się,iż kwestia finansowania leczenia ma jednak kluczowe znaczenie...:)
  • nuta86 01.01.11, 16:30
    "Mhm.Instynkt nakazywał m.in. wzywanie kolejnej karetki,zamiast zaleconą wizytę u rodzinnego...?"
    Zalecane były antybiotyki a nie rodzinny i do czeto się dostosowałem. Poza tym tak jak wcześniej już wspomniałem, być może wystarczyłaby tylko 1 karetka przy dobrej diagnozie.

    "Ja płacę na samo leczenie szóstą część pensji.Ty-czternastą,czy 16 część Twojej pensji..... .. Wbrew,temu co uważasz-nie płacisz zatem dużo."
    Różnica z czegoś wynika prawda?
    A czy płacimy dużo? Jeśli przyjąć, że w tej cenie możemy FAKTYCZNIE liczyć na pomoc kiedy jej potrzebujemy to zgadza się, nie jest to dużo.

    "Hi,hi,nie życzę choroby poza granicami kraju"
    Tak się składa, że jestem silnie związany z krajem, w którym mieszkam i nie podróżuję za granicę.

  • practicant 01.01.11, 18:13
    nuta86 napisał:
    > Zalecane były antybiotyki a nie rodzinny i do czeto się dostosowałem. Poza tym
    > tak jak wcześniej już wspomniałem, być może wystarczyłaby tylko 1 karetka przy
    > dobrej diagnozie.

    ...coś się mylisz w zeznaniach...ale mniejsza z tym.Jasne,wystarczyłaby jedna karetka-pod warunkiem wyposażenia jej w salę operacyjną.Wtedy przy każdym zatruciu możnaby robić laparotomię zwiadowczą-bo co,jeżeli to wyrostek...?

    > Różnica z czegoś wynika prawda?

    No właśnie nie do końca rozumiem,z czego.

    > A czy płacimy dużo? Jeśli przyjąć, że w tej cenie możemy FAKTYCZNIE liczyć na p
    > omoc kiedy jej potrzebujemy to zgadza się, nie jest to dużo.

    Karetka była u Ciebie dwa,albo 3 razy.O zaleceniach rodzinny/sor wspominałeś wcześniej-więc nie chrzań.Sam byłeś w stanie dotrzeć-więc kolejnego problemu jakoś nie widzę /no,chyba że pizzę też Ci karetka ma dowozić.../.Zostałeś przyjęty oraz zoperowany-od ręki.Dostałeś to samo,co dostałbyś chociażby w Niemczech-płacąc tylko część kwoty,która była do tego wymagana-w przeliczeniu na polskie warunki.I jeszcze narzekasz...

    > "Hi,hi,nie życzę choroby poza granicami kraju"
    > Tak się składa, że jestem silnie związany z krajem, w którym mieszkam i nie pod
    > różuję za granicę.

    Loraphenus ma jednak rację.W każdym punkcie.Proponuję zatem nie wychylać nosa z socjalistycznej Polski-to grozi solidnym rozczarowaniem.
  • dradam121 11.01.11, 09:46
    W Kanadzie "celowe" lub "bezcelowe" wezwanie karetki nie stanowi roznicy. Wszyscy placa jednakowo "cash".

    Jak jest wypadek samochodowy przyjezdza najpierw straz pozarna, sprawdza czy jest ofiara (poszkodowany/poszkodowana), jezeli tak przyjezdza pogotowie. Sprawdza pacjenta wedlug kryterioew, jak chce pacjent to podpisuje,ze nie chce do szpitala i (na przyklad pojedzie taskowka). Wtedy nie placi, albo placi znuzkowo.

    A wszyscy inni jada do szpitala za 500 - 600 dolarow ( zryczaltowanej stawki). W karetce nie ma lekarza, zadaniem karetki jest dowiezc pacjenta/tke do szpitala jak najszybciej i zywego/zywa.

    Do miejsca wypadku/miejsca zainstnienia zawalu u nas (prerie,miasto) ekipa pogotowie trafia w 7 minut w 90 % przypadkow.


    Ale jest trasa na ktorej to moze trwac i 3 lub 6 godzin,albo i wiecej. Jest to trasa do z Edmonton do Fort McMurray, gdzie bylo tyle wypadkow,ze (ochotnicze) pogotowia zwinely swoja dzialalnosc. Jak sie cos nie zmieni to te circa 200 km bedzie mialo bardzo wielu zabitych..

    A wypadki tutaj sa okropne :

    www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2009/11/13/edmonton-bravery-awards.html

    Tak wiec pogotowie w Kanadzie nie sluzy do ustalania diagnozy, do leczenia. W miescie musi byc w (mniej niz ) 10 minut. Ale kosztuje $500 dolarow lub wiecej..Placi pacjent ...




    --
    dradam

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • pct3 31.12.10, 19:36
    "Tu wiedzą - że trzeba udać się do rodzinnego."

    W nocy też? Bo u nas zamknięte.


    Każdy POZ jest w nocy zamknięty. I każdy ma "swojego" (a od marca 2011 już pewnie "rejonowego" choć nie wiadomo) lekarza dyżurnego. Informacja o lokalizacji lekarza dyżurnego jest przekazywana w momencie złożenia deklaracji do POZ oraz dostępna zawsze (aktualna!) na zewnątrz budynku w którym mieści się POZ.


    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • sabciasal 09.01.11, 17:46
    po pierwszej wizycie dostałeś antybiotyk, któego nie wykupiłeś(nie było antybiotylu????).
    wezwałeś pogotowie - przyjechało, brak rozpoznania innego niz popredniego dnia.
    trzeciego dnia wezwałeś pogotowie - odmówili.

    przez trzy dni złego samopoczucia i postępujących objawów nie pomyslałeś o udaniu sie do lekarza poz? pogotowie jest od wypadków i ratowania życia, a nie trywialnie mówiąc od leczenia biegunek (a taka diagnoza u ciebie została postawiona za pierwszym razem). Dziwisz sie ze po trzech dniach uznali, że mają do czynienia z hipohondrykiem?

  • nuta86 09.01.11, 21:27
    > po pierwszej wizycie dostałeś antybiotyk, któego nie wykupiłeś(nie było antybi
    > otylu????).

    Nie było.

    "pogotowie jest od wypadków i ratowania życia, a nie trywialnie mówiąc od leczenia biegunek. "

    Gwoli ścisłości ( mowa o SPZOZ - pogotowie)

    Do zadań stacji należy m.in. udzielanie w miejscu zdarzenia, doraźnych świadczeń zdrowotnych w razie:
    - wypadku,
    - urazu,
    - porodu,
    - nagłego zachorowania lub pogorszenia się stanu zdrowia powodujących zagrożenie życia.

    "(a taka diagnoza u ciebie została postawiona za pierwszym razem)."

    Podobny typ diagnozy. Niestety błędny zarówno za pierwszym i drugim razem.

    "Dziwisz sie ze po trzech dniach uznali, że mają do czynienia z hipohondrykiem?"

    Jeśli tak uznali to dziwię się, bo podałem informację, że miałem postawione 2 różne diagnozy. Sam zasugerowałem, że mogą być błędne. Wyszczególniłem objawy, które mogły SUGEROWAĆ o tym czym, że może to być "wyrostek".









  • sabciasal 10.01.11, 22:29
    nadal nie odpowiadasz na pytanie, dlaczego w ciągu tych 3 dni nie poszedłes na wizytę do lekarza poz. istnieją tez wizyty domowe lekarza poz (choć w Twoim przypadku musiałbyś być bardzo przekonujący).
    pogotowie to nie lekarz na kółkach, który przyjedzie codziennie do domu. No coż, w mojej opinii zabrakło tego własnie elementu w tej układance: leczy lekarz rodzinny a pogotowie to przypadki awaryjne.
    natomiast po Twojej uwadze, że pogotowie to spzoz, nie bardzo już wiem, gdzie byłes: SOR, izba przyjęć, ambulatorium? forma działalności (spozo czy nzoz) nie ma znaczenia,
  • nuta86 11.01.11, 00:20
    W innym poście napisałem wcześniej, że nie było żadnych 3 dni. Pierwsza NOC - pogotowie , RANO - karetka do domu, i NOC - szpital.

    Po co miałem isc do lekarza skoro stwierdzono jelitówkę i miałem wytyczne - brać leki rozkurczowe i czekać na poprawę ? W nocy leków nie brałem bo nie mogłem wykupić - nie było. Wiec zacząłem je brać z rana.

    Nie znam się na ROR-ach, rodzinnych, nie rodzinnych. Znam za to dobrze numer 112. Kiedyś do zapalenia ucha pojechałem sam i jeździłem od szpitala do szpitala bo nie chcieli mnie przyjąć bo nie było ostrego dyżuru. A innym razem w szpitalu widzę gościa, którego przetransportowała karetka ze zwykłym złamaniem ręki.

    Pogotowie to nie lekarz na kółkach, który przyjedzie codziennie do domu.
    Nie oczekuję, żeby przyjeżdżał codziennie. Wystarczy, że przyjedzie do zagrożenia życia. A w tej sytuacji nawet nie lekarz tylko zwykły transport, który dowiezie do celu.

    "w mojej opinii zabrakło tego własnie elementu w tej układance: leczy lekarz r
    > odzinny a pogotowie to przypadki awaryjne."
    To był przypadek awaryjny i pomylono go z innymi - typu "sraczka".

    "nie bardzo już wiem, gdzie byłes"
    Stacja Pogotowia Ratunkowego.




  • sabciasal 12.01.11, 16:05
    Nie znam się na ROR-ach, rodzinnych, nie rodzinnych. Znam za to dobrze numer 112. Kiedyś do zapalenia ucha pojechałem sam i jeździłem od szpitala do szpitala bo nie chcieli mnie przyjąć bo nie było ostrego dyżuru. A innym razem w szpitalu widzę gościa, którego przetransportowała karetka ze zwykłym złamaniem ręki.


    ok. To w czasie wizyty u lekarza poz sprawdź informację, któ w jego imieniu pełni nocną i świateczną wyjazdową i ambulatoryjną pomoc lekarską. i zapisz numer telefonu do tej placówki. To oczywiscie może być tzw. pogotowie w twoim mieście, ale wtedy nie przyjeżdzają do ciebie extra szybko ratownicy, bo to jest własnie lekarz na kólkach. niezbyt szybki:)

    Facet ze złamaną ręką którego widziałeś - może z wypadku.

    przeczytałam pracowicie twój wątek. Rozumiem, ze szukasz winnego sytuacji w jakiej się znalazłeś. Niewątpliwie ktos źle cię zdiagnozował. Ale czy to zawinione? może twoje objawy nie wskazywały na wyrostek. Czasem tak się zdarza. Nie ma systemu, w którym zawsze i wszyscy mają wszystkie badania. może po prostu zaakceptuj, że miałeś pecha i wyjątkowy atak wyrostka. :)
  • pct3 31.12.10, 14:20
    nie chodzi o kto czy ktoś był miły tylko o to że piszesz o ratownikach, a potem nie wiadomo dlaczego o lekarzach - również w kontekście pogotowia. Jeżeli to była karetka S to od razu pisz "lekarz" (jeden), bo on jest kierownikiem zespołu i odpowiada za wszystko, a jeżeli karetka P (co należy wnioskować z wyjściowego sformułowania "ratownicy") to nie dziw się że ja i inni zapienią z powodu kolejnego przypisywania lekarzom win innych (to właśnie oskarżenia o plamy na słońcu). Albo "lekarz z pogotowia", albo "ratownicy". Bo jeżeli coś źle zrobili ratownicy z zespołu S to i tak masz pełne prawo narzekać na lekarza. Ale jeżeli byli tylko "ratownicy" (zespół P), to zapytuję: co ma do tego "lekarz" lub "lekarze"?

    Uprzedzając marudzenia wiadomych osób: TAK, wiadomo jaki zespół przyjechał. TAK, nie jest trudno to poznać laikowi. TAK, kierownik zespołu ma podpisany strój ("lekarz" albo "ratownik" ewentualnie "pielęgniarka").


    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • oby.watel 31.12.10, 14:55
    Pacjencie! Źle się czujesz? Nie zawracaj głowy pogotowiu. Przyjedzie do Ciebie, a twoja matka w tym czasie umrze, bo nie będzie kogo do niej wysłać. Mimo wszystko wezwałeś i przyjechali? S a powinno P? Twoja wina. P a powinno S? Twoja wina. I podstawowa sprawa - pod żadnym pozorem nie wolno ci wyciągać nóg, ani kopać w kalendarz. Bo wtedy wkracza prokurator, zaczyna węszyć, a tego nikt nie lubi. Zwłaszcza funkcjonariusze służby zdrowia. To im psuje humor. Więc jak już musisz - choruj i cierp sobie po cichu, nie zawracaj nikomu głowy i nie rób z tego sprawy publicznej. A jak cię mimo wszystko kusi, żeby gdzieś zadzwonić, to dzwoń do ZP.

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • pct3 31.12.10, 15:07
    Strasznie rzadka na tym forum jest umiejętność czytania ze zrozumieniem.

    Przykre. Tkwij w swoich ograniczeniach. Ja swoich (ogromnych) przynajmniej jestem w części świadomy. Ale myśleć że się rozumie czytany tekst i w ogóle go nie rozumieć - przykre.
    Noworocznie współczuję.


    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • oby.watel 31.12.10, 15:26
    A czegóż to w Twoim tekście według Ciebie nie zrozumiałem? Sądzisz, że kłopoty sprawia mi słowo "plamy"? A może "Słońce"? Pogotowie ratunkowe nie jest częścią systemu zwanego ogólnie "służbą zdrowia"?

    --
    Spieszmy się czytać posty, tak szybko znikają...
  • pct3 31.12.10, 19:27
    Pacjencie! Źle się czujesz? Nie zawracaj głowy pogotowiu. Przyjedzie do Ciebie, a twoja matka w tym czasie umrze, bo nie będzie kogo do niej wysłać. Mimo wszystko wezwałeś i przyjechali? S a powinno P? Twoja wina. P a powinno S? Twoja wina.

    wytłumacz mi jak to co napisałeś odnosi się do moich uwag o oskarżaniu lekarzy o postępowanie ratowników.


    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • nuta86 31.12.10, 18:01
    pct3 dzięki za wyjaśniania, więc tak:

    Pisząc lekarz mam na myśli 1 osobę z pogotowia w budynku do którego udałem się sam w pierwszą NOC. Pisząc ratownicy mam na myśli 2 młode osoby ( w wieku ok.20-25lat), które wysiadły RANO z karetki i przyszły do mnie do domu. Nie zwróciłem uwagi czy był ktoś jeszcze w środku karetki i czy to była karetka S czy P. Nawet napisów na ubraniach nie pamiętam w takim stanie się znajdowałem.

    Lekarz (ten z budynku pogotowania) zasugerował że to tylko przejedzenie. Ratownicy (z karetki) że to jelitówka.

    Wszystkie z osób, które mnie badały, czyli lekarz z pogotowia, ratownicy z karetki i lekarz ze szpitala (druga NOC) postępowały podobnie. Przyłożyli palec do brzucha nacisnęli i puścili. Spytali kiedy bardziej boli. Sprawdzili również puls.
  • practicant 31.12.10, 18:18
    nuta86 napisał:
    > Wszystkie z osób, które mnie badały, czyli lekarz z pogotowia, ratownicy z kare
    > tki i lekarz ze szpitala (druga NOC) postępowały podobnie. Przyłożyli palec do
    > brzucha nacisnęli i puścili. Spytali kiedy bardziej boli. Sprawdzili również pu
    > ls.

    To "przyłożyli palec do brzucha nacisnęli i puścili" nazywa się "objaw Bloomberga" i stanowi wykluczenie wyrostka.Proponuję przestać się mądrzyć i zająć swoim życiem.Bądź,tak jak Loraphenus-proponuję pozew dla Najwyższego za "wadliwy egzemplarz",względnie za pecha.
  • radeberger 31.12.10, 18:33
    practicant napisał:

    > "objaw Bloomber
    > ga" i stanowi wykluczenie wyrostka.

    No to teraz dałeś czadu.. :-)
    --
    Si non confectus, non reficiat
  • practicant 31.12.10, 18:50
    Dobra.Rozpedzilem sie;)Ale zbadane bylo-brzuch pewnie miekki,bloomberg ujemny,wymioty i sraczka-sam bys nawodnil,dal spazmoline i wypier...eee...kazal oddalic sie i zglosic ponownie w razie pogorszenia stanu...;)
  • radeberger 01.01.11, 16:20
    Nie - po czopku kazałbym być w okolicy i wejść za godzinę - dwie. Jakby dana osoba poszła - jej sprawa, ale ja bym poczekał z ogłoszeniem sukcesu terapeutycznego.
    --
    Si non confectus, non reficiat
  • pct3 31.12.10, 18:58
    "objaw Bloomberga" i stanowi wykluczenie wyrostka.


    pomijając już zupełnie pojechany żargon ("wykluczenie wyrostka" - a potem lekarze irytują się gdy pacjent mówi "bałam się czy nie mam oskrzeli" - ten sam poziom absurdu), ujemny objaw Bloomberga nie musi wykluczać zapalenia wyrostka.

    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • practicant 31.12.10, 19:04
    Fakt,nie musi.Ale biorąc pod uwagę całość...Zresztą,wyżej pisałem,u radebergera.
  • imponeross 31.12.10, 22:43
    nuta86 napisał:

    ...
    > Wewnętrznie czułem, że coś jest jednak nie tak i nie dałem wiary lekarzom. Pros
    > iłem o karetkę kilka razy. "Karetka to nie taksówka." W Końcu wziąłem auto i na
    ...

    Karetka to rzeczywiscie nie taksowka. Dlaczego nie pojechales do szpitala taksowka?
  • nuta86 31.12.10, 23:36
    Nie mogłem znaleźć portfela.
  • loraphenus 31.12.10, 23:54
    nuta86 napisał:

    > Nie mogłem znaleźć portfela.

    znowu kłamiesz, urokjeniowa roszczeniowa kreaturo.

    pozwij więc tych, co ćię zrobili, zwykłą kłamliwąi próbującą zyć na koszt innych , nieudaczną kreaturę.
  • nuta86 01.01.11, 00:39
    "nzowu kłamiesz, urokjeniowa roszczeniowa kreaturo."
    Bezpodstawne oskarżenie

    "pozwij więc tych, co ćię zrobili, zwykłą kłamliwąi próbującą zyć na koszt innych , nieudaczną kreaturę."
    Ojj lista byłaby długa, mimo wszystko Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku.
  • imponeross 02.01.11, 19:13
    nuta86 napisał:

    > "nzowu kłamiesz, urokjeniowa roszczeniowa kreaturo."
    > Bezpodstawne oskarżenie
    >
    > "pozwij więc tych, co ćię zrobili, zwykłą kłamliwąi próbującą zyć na koszt i
    > nnych , nieudaczną kreaturę."

    > Ojj lista byłaby długa, mimo wszystko Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku.


    Inna sprawa jest, ze dojazd do szpitala taksowka powinien byc bezplatny. Taksowkarz powinien rozliczyc sie z NFZ-em sam. W twoim przypadku byloby to o wiele tansze dla podatnika (przeciez karetka byla u ciebie dwa razy! - co jest o wiele drozsze), i o wiele lepsze dla ciebie, bo bylbys szybciej w szpitalu i tam bylyby lepsze warunki do postawienia wlasciwej diagnozy..
  • practicant 02.01.11, 19:15
    Imponeross,naprawdę,gdzie Ty żyjesz człowieku...idę zadzwonić po pizzę-żeby mi przywieźli za darmo...
  • imponeross 02.01.11, 19:30
    practicant napisał:

    > Imponeross,naprawdę,gdzie Ty żyjesz człowieku...idę zadzwonić po pizzę-żeby mi
    > przywieźli za darmo...

    A gdzie pisalem, ze cos ma byc za darmo? Napisalem 'bezplatnie' - dla pacjenta, ale rachunek taksowkarza powinien zaplacic NFZ. Przeciez i tak zaplacil NFZ w tym przypadku za podwojny wyjazd karetki! - co jest o wiele drozsze!
  • nuta86 02.01.11, 19:54
    "przeciez karetka byla u ciebie dwa razy!"
    Była raz. Z całą resztą resztą się zgadzam.
  • imponeross 02.01.11, 22:22
    nuta86 napisał:

    > "przeciez karetka byla u ciebie dwa razy!"
    > Była raz. Z całą resztą resztą się zgadzam.

    Ok, to i tak o wiele drozsze niz koszt taksowki na izbe przyjec.
  • nuta86 03.01.11, 00:48
    imponeross napisał:
    > Ok, to i tak o wiele drozsze niz koszt taksowki na izbe przyjec.


    Masz rację, ale przyznam szczerze, że nie myślałem wtedy o tym, co jest tańsze, co droższe, po prostu chciałem jak najszybciej dotrzeć do celu. Czułem, że już jest tak źle, że dalej nie dam rady wytrzymać i zszedłem tak jak byłem ubrany w klapkach, bez kasy, bez dokumentów (jedynie prawo jazdy), bez jednego telefonu. I też to nie było normalne schodzenie jak większość sobie wyobraża, tylko takie zataczanie się (jak by schodziła 80-letnia babcia) podtrzymując się poręczy.

    Fakt, jak ktoś wcześniej wspomniał, że mogłem zadzwonić po sąsiada jakiegoś - ale to już inne myślenie się "załącza".

  • imponeross 04.01.11, 22:12
    nuta86 napisał:

    > imponeross napisał:
    > > Ok, to i tak o wiele drozsze niz koszt taksowki na izbe przyjec.

    >
    > Masz rację, ale przyznam szczerze, że nie myślałem wtedy o tym, co jest tańsze,
    > co droższe, po prostu chciałem jak najszybciej dotrzeć do celu. Czułem, że już
    > jest tak źle, że dalej nie dam rady wytrzymać i zszedłem tak jak byłem ubrany
    > w klapkach, bez kasy, bez dokumentów (jedynie prawo jazdy), bez jednego telefon
    > u. I też to nie było normalne schodzenie jak większość sobie wyobraża, tylko ta
    > kie zataczanie się (jak by schodziła 80-letnia babcia) podtrzymując się poręczy
    > .

    A dzien wczesniej dojechalbys spokojnie sam - taksowka albo swoim samochodem.

    > Fakt, jak ktoś wcześniej wspomniał, że mogłem zadzwonić po sąsiada jakiegoś - a
    > le to już inne myślenie się "załącza".
    >
  • nuta86 04.01.11, 23:55
    "imponeross napisał:
    > A dzien wczesniej dojechalbys spokojnie sam - taksowka albo swoim samochodem."


    To też tak właśnie zrobiłem za pierwszym razem - podjechałem autem sam.
  • imponeross 05.01.11, 01:37
    nuta86 napisał:

    > "imponeross napisał:
    > > A dzien wczesniej dojechalbys spokojnie sam - taksowka albo swoim samocho
    > dem."

    >
    > To też tak właśnie zrobiłem za pierwszym razem - podjechałem autem sam.

    Stad:
    forum.gazeta.pl/forum/w,305,120391433,120403252,Re_Alarmowe_112_odmowa_wyslania_karetki_praw.html
    wynika, ze:
    1. za pierwszym razem pojechales sam na pogotowie (badal cie tam w ogole ktos? to byl lekarz? to byl szpital czy ambulatorium stacji pogotowia?)
    2. za drugim razem przyjechala karetka do ciebie (i to byl blad, nie nalezalo wzywac karetki, a taksowka pojechac na izbe przyjec szpitala, jest wieksza szansa, ze tam przebadano by cie solidnie i postawiono wlasciwa diagnoze, ratownicy nie sa kompetentni, zeby dobrze zbadac i postawic diagnoze, samo zbadanie rekami nie wystarcza zreszta, czesto potrzebne jest tez badanie krwi i ew. badania radiologiczne, tego karetka NIGDY nie zrobi chocby i przyjechal nia sam Pan Bog)
    3. za trzecim razem tez powinienes byl pojechac taksowka, ktos slusznie zauwazyl, ze popelniles wykroczenie jadac swoim samochodem w stanie niepelnej sprawnosci.
  • nuta86 05.01.11, 14:17
    imponeross napisał:
    "1. za pierwszym razem pojechales sam na pogotowie (badal cie tam w ogole ktos?
    > to byl lekarz? to byl szpital czy ambulatorium stacji pogotowia?)"


    Tak, badał lekarz (lekarz chorób wewnętrznych, specjalista medycyny rodzinnej).
    SP ZOZ Stacja Pogotowia Ratunkowego.
    Jednostki : Ambulatorium ogólne i chirurgiczne.


    imponeross napisał:
    2. za drugim razem przyjechala karetka do ciebie (i to byl blad, nie nalezalo w
    > zywac karetki, ..."

    Z perspektywy czasu na pewno, jednak wtedy wydawało mi się to jedyną rozsądną opcją.


    imponeross napisał:
    " 3. za trzecim razem tez powinienes byl pojechac taksowka, ktos slusznie zauwazy
    > l, ze popelniles wykroczenie jadac swoim samochodem w stanie niepelnej sprawnos
    > ci."

    O czymś takim wspominał użytkownik ka.rp:

    ka.rp napisał:
    "Kierowca niedysponowany nie powinien prowadzić pojazdu."

    Zgadzam się - nie powinien.

    ka.rp napisał:
    "Popełniłeś co najmniej wykroczenie albo i przestępstwo. "

    Niekoniecznie.

    dokumenty.e-prawnik.pl/kodeksy/kodeks-wykroczen/czesc-ogolna-2/zasady-odpowiedzialnosci.html
    zgodnie z kodeksem wykroczeń:
    Art. 17. § 1. Nie popełnia wykroczenia, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.
    § 2. Jeżeli w czasie popełnienia wykroczenia zdolność rozpoznawania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, można odstąpić od wymierzenia kary lub środka karnego.
    § 3. Przepisów § 1 i 2 nie stosuje się, gdy sprawca wykroczenia wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał albo mógł przewidzieć.

    Dodatkowo chcę zauważyć, że sytuacja w której kierujący prowadzi pojazd aby ratować życie swoje lub innych znacząco różni się od sytuacji, w której podróż wynika z innych pobudek (np. wyjazdu służbowego ) nie wspominając, że prosił o pomoc i spotkał się z odmową.

    new-arch.rp.pl/artykul/274220_Choroba_niczego_nie_tlumaczy.html
  • imponeross 06.01.11, 18:10
    nuta86 napisał:

    > imponeross napisał:
    > "1. za pierwszym razem pojechales sam na pogotowie (badal cie tam w ogole ktos?
    >
    > > to byl lekarz? to byl szpital czy ambulatorium stacji pogotowia?)"

    >
    > Tak, badał lekarz (lekarz chorób wewnętrznych, specjalista medycyny rodzinnej).
    >
    > SP ZOZ Stacja Pogotowia Ratunkowego.
    > Jednostki : Ambulatorium ogólne i chirurgiczne.

    Ok, fajnie badaja w tej jednostce. Zreszta nie dziwi mnie to, przeciez tam pewnie nie maja ani laboratorium zeby zrobic podstawowe badania krwi ani rentgena czy TK. Czy moze maja? Pod tym wzgledem na pewno izba przyjec szpitala jest lepsza.

    > imponeross napisał:
    > 2. za drugim razem przyjechala karetka do ciebie (i to byl blad, nie nalezalo w
    > > zywac karetki, ..."

    > Z perspektywy czasu na pewno, jednak wtedy wydawało mi się to jedyną rozsądną o
    > pcją.

    Wyciagnij wnioski na przyszlosc.

    >
    > imponeross napisał:
    > " 3. za trzecim razem tez powinienes byl pojechac taksowka, ktos slusznie zauwa
    > zy
    > > l, ze popelniles wykroczenie jadac swoim samochodem w stanie niepelnej sp
    > rawnos
    > > ci."

    > O czymś takim wspominał użytkownik ka.rp:
    >
    > ka.rp napisał:
    > "Kierowca niedysponowany nie powinien prowadzić pojazdu."

    > Zgadzam się - nie powinien.

    No wlasnie!

    > ka.rp napisał:
    > "Popełniłeś co najmniej wykroczenie albo i przestępstwo. "

    > Niekoniecznie.

    Niestety tak.

    > dokumenty.e-prawnik.pl/kodeksy/kodeks-wykroczen/czesc-ogolna-2/zasady-odpowiedzialnosci.html
    > zgodnie z kodeksem wykroczeń:
    > Art. 17. § 1. Nie popełnia wykroczenia, kto, z powodu choroby psychiczne
    > j, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie
    > mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowanie
    > m
    .
    > § 2. Jeżeli w czasie popełnienia wykroczenia zdolność rozpoznawania znaczenia c
    > zynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, można od
    > stąpić od wymierzenia kary lub środka karnego.
    > § 3. Przepisów § 1 i 2 nie stosuje się, gdy sprawca wykroczenia wprawił się w s
    > tan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytal
    > ności, które przewidywał albo mógł przewidzieć.

    Chcesz powiedziec, ze zapalenie wyrostka robaczkowego spowodowalo wystapienie u ciebie 'choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych'? Niezle :) Wykazanie sie bezmyslnoscia to nie jest od razu wynik zaklocenia czynnosci psychicznych.

    > Dodatkowo chcę zauważyć, że sytuacja w której kierujący prowadzi pojazd aby rat
    > ować życie swoje lub innych znacząco różni się od sytuacji, w której podróż wyn
    > ika z innych pobudek (np. wyjazdu służbowego ) nie wspominając, że prosił o po
    > moc i spotkał się z odmową.
    >
    > new-arch.rp.pl/artykul/274220_Choroba_niczego_nie_tlumaczy.html

    Tak by bylo, gdybys nie mial alternatywy. Miales jednak alternatywe w postaci taksowki. Gdybys kogos po drodze potracil nie byloby to wcale okolicznoscia usprawiedliwiajaca, ze jechales do szpitala.
  • nuta86 06.01.11, 21:13
    imponeross napisał:
    "... przeciez tam pewnie nie maja ani laboratorium zeby zrobic podstawowe badania krwi ani rentgena czy TK. Czy moze maja? "


    Tego jeszcze nie wiem.

    imponeross napisał:
    "Wyciagnij wnioski na przyszlosc."


    Wyciągnę, tylko co z tego skoro pokrzywdzonych osób będzie przybywać jeśli nic się nie zmieni.

    imponeross napisał:
    ka.rp napisał:
    > > "Popełniłeś co najmniej wykroczenie albo i przestępstwo. "

    nuta86 napisał:
    > > Niekoniecznie.
    > Niestety tak.

    Nadal jestem zdania, że jednak nie.

    imponeross napisał:
    Chcesz powiedziec, ze zapalenie wyrostka robaczkowego spowodowalo wystapienie u
    > ciebie 'choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych'? Niezle :)

    Pisałem wielokrotnie, ale powtórzę raz jeszcze. Jest różnica pomiędzy zwykłym zapaleniem wyrostka robaczkowego a stanem znacznie poważniejszym - rozlanym zapaleniem otrzewnej.

    www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=295
    "Zakłócenia czynności psychicznych mogą być np. wynikiem chorób wieku starczego (choroba Alzheimera), a także wynikiem chorób mózgu (nowotwory), jak również innych chorób, np. cukrzycy. Zakłócenia czynności psychicznych mogą być też wynikiem zatruć organizmu (np. alkoholem lub innymi środkami odurzającymi), a także przełomów biologicznych (pokwitania, przekwitania, menstruacji, ciąży). Do tego typu zakłóceń należy zaliczyć działanie pod wpływem hipnozy. "

    podobnie jest przy :
    www.finansepubliczne.bdo.pl/biuletyn/62/finanse-z-odpowiedzialnoscia/niepoczytalnosc-sprawcy-naruszenia-dyscypliny-finansow-publicznych-a-odpowiedzialnosc-za-delikt-finansowy.html
    Zgodnie z art. 23 ust. 2 u.o.n.d.f.p. nie popełnia naruszenia dyscypliny finansów publicznych osoba, która z powodu choroby psychicznej lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie mogła w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem."

    "Inne zakłócenia czynności psychicznych to wszelkie stany psychiczne sprawcy zakłócające sprawność intelektualną człowieka spowodowane przyczynami innymi niż choroba psychiczna. Należą do nich m.in.:
    - anomalie osobowości (psychopatie) dotyczące sfery emocjonalnej, woluntatywnej oraz popędów,
    - zakłócenia będące wynikiem chorób wieku starczego (np. choroba Alzheimera),
    - chorób mózgu (np. nowotwory) oraz
    - innych chorób (np. cukrzycy),
    - zatruć organizmu (np. alkoholem lub innymi środkami odurzającymi),
    - przełomów biologicznych (np. ciąża, menopauza),
    - działanie pod wpływem hipnozy,
    - a także wzruszenie steniczne i asteniczne (gniew, przerażenie, rozpacz)5"

    Przy czym...

    "Zawiniona niepoczytalność, tj. stan wywołany odurzeniem alkoholowym, narkotycznym lub polekowym, nie wyłącza odpowiedzialności. Każdy człowiek zna działanie alkoholu i innych środków odurzających, chociażby z obserwacji otoczenia, i może lub co najmniej powinien przewidzieć, jakie mogą być skutki nadużycia tych środków. Odpowiedzialność może wyłączyć jedynie taka sytuacja, iż sprawca został upojony lub odurzony przez inną osobę stosującą wobec niego przymus lub podstęp albo gdy zachodzi wyjątkowy wypadek tzw. upojenia patologicznego, w którym utrata zdolności kierowania postępowaniem lub jej znaczne ograniczenie następuje w wyniku nietypowej reakcji organizmu na niewielką nawet ilość alkoholu."


    Jak odróżniasz zakłócenia czynności psychicznych od bezmyślności?


    "Tak by bylo, gdybys nie mial alternatywy. Miales jednak alternatywe w postaci taksowki."

    Tak, może dogadałbym się z gościem że zapłacę mu trochę po czasie.

    "Gdybys kogos po drodze potracil nie byloby to wcale okolicznoscia usprawiedliwiajaca, ze jechales do szpitala. "

    Wybacz mi, ale w tym stanie nie myśli się o odpowiedzialności, tylko o tym jak najszybciej ratować swoje życie i zdrowie oraz uzyskać pomoc.

  • imponeross 10.01.11, 21:30
    Rozlane zapalenie otrzewnej nie powoduje zaklocenia czynnosci psychicznych. Bezmyslnosc i glupota nie jest zakloceniem czynnosci psychicznych. Psychiatrzy rozpoznaja roznice w 3 minuty, no moze w 5. W zakloceniu czynnosci psychicznych pojawiaja sie objawy psychopatologiczne, nie ma ich w bezmyslnosci.
  • nuta86 11.01.11, 01:11
    No to Cię rozczaruję troszkę.

    źródło: Prokuratura i Prawo, dodatek Orzecznictwo SN, SA, NSA i TK nr 4/2006, poz. 15
    www.zielona-gora.po.gov.pl/index.php?id=27&idk=9&idp=501
    Przez inne zakłócenia funkcji psychicznych wpływające na ocenę poczytalności sprawcy przestępstwa rozumieć należy nie tylko zakłócenia patologiczne, ale i stany fizjologiczne, także stan silnego wzburzenia, który może znacznie ograniczać zarówno możliwość rozpoznania znaczenia czynu, jak i pokierowania postępowaniem.

    Tak więc analizując ten przypadek oprócz ciężkiego stanu fizjologicznego należy również wziąć pod uwagę stan silnego wzburzenia, który wystąpił m.in. po spotkaniu się z odmową udzielenia pomocy w sytuacji zagrożenia życia.

    Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości
    źródło:
    orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/559F5193
    Silne wzburzenie to stan emocjonalny, wywołany czynnikami zewnętrznymi, będący wynikiem indywidualnych odczuć zależnych od odporności psychicznej człowieka, jego temperamentu, umiejętności panowania nad sobą i innych wrodzonych lub nabytych właściwości.

  • imponeross 13.01.11, 00:48
    nuta86 napisał:

    ...
    >
    > Tak więc analizując ten przypadek oprócz ciężkiego stanu fizjologicznego
    > należy również wziąć pod uwagę stan silnego wzburzenia, który wystąpił
    > m.in. po spotkaniu się z odmową udzielenia pomocy w sytuacji zagrożenia życia.
    >
    >
    > Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości
    > źródło:
    > orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/559F5193
    > Silne wzburzenie to stan emocjonalny, wywołany czynnikami zewnętrznym
    > i, będący wynikiem indywidualnych odczuć zależnych od odporności psychicznej cz
    > łowieka, jego temperamentu, umiejętności panowania nad sobą i innych wrodzonych
    > lub nabytych właściwości.

    >

    I silne wzburzenie spowodowalo, ze musiales jechac swoim samochodem (mimo, ze ledwo potrafiles go prowadzic), a nie taksowka? To moze ty nie powinienes w ogole miec prawa jazdy? Prawo jazdy moga miec tylko ludzie zdrowi, a nie tacy, u ktorych stany powodujace niebezpieczenstwo na drodze wystepuja z tak blahych powodow.
  • nuta86 13.01.11, 01:51
    "I silne wzburzenie spowodowalo, ze musiales jechac swoim samochodem (mimo, ze ledwo potrafiles go prowadzic), a nie taksowka?"

    Wyjaśniałem w kilku postach dlaczego auto a nie taksówka ani karetka.

    " Prawo jazdy moga miec tylko ludzie zdrowi, ..."

    Widocznie nie tylko, bo zgodnie z przepisami prawo jazdy przysługuje również zdyskryminowanym przez Ciebie osobom niepełnosprawnym.

    " a nie tacy, u ktorych stany powodujace niebezpieczenstwo na drodze wystepuja z tak blahych powodow. "

    Nie bardzo rozumiem. Jak stan może powodować niebezpieczeństwo na drodze?


  • imponeross 13.01.11, 18:36
    nuta86 napisał:

    > "I silne wzburzenie spowodowalo, ze musiales jechac swoim samochodem (mimo,
    > ze ledwo potrafiles go prowadzic), a nie taksowka?"

    >
    > Wyjaśniałem w kilku postach dlaczego auto a nie taksówka ani karetka.

    No wlasnie! I z tych wyjasnien wynika, ze albo byles bezmyslny, albo, jak sam teraz twierdzisz, zaburzony psychicznie.

    > " Prawo jazdy moga miec tylko ludzie zdrowi, ..."
    >
    > Widocznie nie tylko, bo zgodnie z przepisami prawo jazdy przysługuje również zd
    > yskryminowanym przez Ciebie osobom niepełnosprawnym.

    To ty jestes niepelnosprawny?

    > " a nie tacy, u ktorych stany powodujace niebezpieczenstwo na drodze wystepu
    > ja z tak blahych powodow. "

    >
    > Nie bardzo rozumiem. Jak stan może powodować niebezpieczeństwo na drodze?

    Jak to jak? Przeciez sam twierdziles powyzej, ze twoj stan psychiczny nie pozwolil ci wlasciwie ocenic sytuacji i spowodoowal, ze podjales bledna decyzje o uzyciu samochodu. To Prawie jak z katastrofa smolenska ;)
  • andrzejekk 01.01.11, 01:03
    nuta86 napisał:

    > Nie mogłem znaleźć portfela.

    Ale kluczyki i dowód rejestracyjny znalazłeś bez problemu? :>

  • nuta86 01.01.11, 08:59
    Z kluczami nie miałem problemu - trzymam wszystkie spięte razem. Dowód rejestracyjny był zbędny w tym momencie.
  • cccykoria 01.01.11, 10:55
    Przy ostrym brzuchu nie powinno się podawać "leków" rozkurczowych, ponieważ maskują objawy, a przeciwskazaniem są również leki przeciwbólowe .Nie piszesz, czy miałeś wykonane podstawowe badania, " krew i mocz", które dały by "diagnozę".
    Jeżeli historia ta, którą opisujesz jest prawdziwa, to była "zła diagnoza" dr, która mogła narazić Cię na utratę życia.Wielki podziw jak w takim stanie, dałeś radę.Ponadto po zapaleniu otrzewnej,robią się zrosty, to nieuniknione, co może powodować, że możesz mieć dolegliwości bólowe po jedzeniu.Teraz jest tylu mecenasów, którzy specjalizują się w prawie medycznym, tylko trzeba znaleść.
    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • andrzejekk 01.01.11, 11:05
    cccykoria napisała:

    > Przy ostrym brzuchu nie powinno się podawać "leków" rozkurczowych, poni
    > eważ maskują objawy, a przeciwskazaniem są również leki przeciwbólowe .

    Uhm...

    > Nie piszesz, czy miałeś wykonane podstawowe badania, " krew i mocz", k
    > tóre dały by "diagnozę".

    Jakie postawowe badania "z krwi i z moczu" "dadzą" diagnozę w przypadku zgorzelinowego wyrostka? Leukocytoza? Tysiąc przyczyn, w tym pół tysiąca brzusznych, da leukocytozę. Zdradź mi jakie badanie z krwi i z moczu wskaże bezpośrednio, że przyczyną dolegliwości jest wyrostek?

    > Ponadto po zapaleniu otrzewnej,robią się zros
    > ty, to nieuniknione, co może powodować, że możesz mieć dolegliwości b
    > ólowe po jedzeniu.

    Zdradzę Ci, że po każdym zabiegu na jamie brzusznej mogą powstać zrosty w otrzewnej.
  • cccykoria 01.01.11, 12:31
    świadczy o tym, że w organiżmie toczy się stan zapalny, a to było by powodem do hospitalizacji.Nie opowiadaj bajek, że to jest ciężkie do zdiagnozowania. RTG jamy brzusznej pokazało by perforację, tylko trzeba chcieć....
    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • cccykoria 01.01.11, 12:34
    no i usg to standard, nie wspomnę o badaniu fizykalnym:P
    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • andrzejekk 01.01.11, 12:43
    Ja wiem jak się dizgnozuje ostry wyrostek. Ale Ty pytałaś o badania "krwi i moczu" - które konkretnie badanie krwi i moczu będzie wskazywało jednoznacznie na wyrostek zgorzelinowy?
    Poza tym czegoś nie rozumiem - nasyłasz prawnika na lekarza z ambulatorium, który jak piszesz mógł "narazić na utratę życia", pytasz w tym samym wątku o to, czy zostały wykonane (w domyśle przez tego lekarza) badania krwi i moczu, teraz wspominasz o USG czy przeglądówce. Myślisz, że lekarz w ambulatorium ma możliwość wykonania takich badań? Odpowiem - nie ma. Od tego jest szpital, do którego pacjent został skierowany w razie braku poprawy lub pogorszenia.
    Poza tym - nie ma tak, że człowiek jest zdrowy, a po chwili ma pięknie rozwinięte objawy ostrego wyrostka, czy od razu ostrego brzucha. Obraz kliniczny się zmienia i w chwili badania pacjenta przez lekarza w ambulatorium mogło to rzeczywiście wyglądać na gastrit. Poczytaj o bólu somatycznym, trzewnym, o tym gdzie się początkowo pojawia ból w ostrym wyrosku, bo nie od razu w punkcie McBurney'a.

    Aha - nie każda leukocytoza jest wskazaniem do hospitalizacji.
  • cccykoria 01.01.11, 17:26
    andrzejekk napisał:

    > Ja wiem jak się dizgnozuje ostry wyrostek. Ale Ty pytałaś o badania "krwi i moc
    > zu" - które konkretnie badanie krwi i moczu będzie wskazywało jednoznacznie na
    > wyrostek zgorzelinowy?
    > Poza tym czegoś nie rozumiem - nasyłasz prawnika na lekarza z ambulatorium, któ
    > ry jak piszesz mógł "narazić na utratę życia", pytasz w tym samym wątku o to, c
    > zy zostały wykonane (w domyśle przez tego lekarza) badania krwi i moczu, teraz
    > wspominasz o USG czy przeglądówce. Myślisz, że lekarz w ambulatorium ma możliwo
    > ść wykonania takich badań? Odpowiem - nie ma. Od tego jest szpital, do którego
    > pacjent został skierowany w razie braku poprawy lub pogorszenia.
    > Poza tym - nie ma tak, że człowiek jest zdrowy, a po chwili ma pięknie rozwinię
    > te objawy ostrego wyrostka, czy od razu ostrego brzucha. Obraz kliniczny się zm
    > ienia i w chwili badania pacjenta przez lekarza w ambulatorium mogło to rzeczyw
    > iście wyglądać na gastrit. Poczytaj o bólu somatycznym, trzewnym, o tym gdzie s
    > ię początkowo pojawia ból w ostrym wyrosku, bo nie od razu w punkcie McBurney'a
    > .
    >
    > Aha - nie każda leukocytoza jest wskazaniem do hospitalizacji.

    Oki, nie napisałam, że nie wiesz.Skoro był na IP to miał możliwość dr zrobić badania .Teraz mecenasi specjalizują się w prawie medycznym i chwała im za to, tylko zamieściłam taką informację.Zgadzam się, że przyczyn chorobowych może być wiele, ale samo badanie przedmiotowe nie wniesie nic( tu mam na myśli autora wątku ) , dlatego napisałam o badaniach dodatkowych. Racja, obraz kliniczny może się zmieniać, więc takiego pacjenta pozostawiłabym na obserwacji.

    Niestety dr idą na łatwiznę i wszystko zwalają na zatrucie.Przeszłam przez to na początku grudnia, przez złą diagnozę rodzinnej odeszła moja mama na drugi świat.Mam wyrzuty sumienia, że znów uwierzyłam, te zaufanie .


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • andrzejekk 01.01.11, 18:06
    cccykoria napisała:

    > Oki, nie napisałam, że nie wiesz.Skoro był na IP to miał możliwość
    > dr zrobić badania .

    Ale on nie był na IP. Był "na pogotowiu" czyli w ambulatorium. Taka przychodnia. Nie szpital, tylko przychodnia. Tam był jego pierwszy kontakt z lekarzem. Tym lekarzem, którego szczujesz prawnikami.



  • practicant 01.01.11, 18:07
    No popatrz,strasznie dużo szczęścia masz do tych "złych diagnoz"...Bezczelny,zarozumiały babsztyl...
  • cccykoria 01.01.11, 22:42
    practicant napisał:

    > No popatrz,strasznie dużo szczęścia masz do tych "złych diagnoz"...Bezczelny,za
    > rozumiały babsztyl...

    batte me cosa pensi di me, ragazzo !!!!


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • practicant 01.01.11, 23:30
    Retourne enculer les mouches.
  • nuta86 01.01.11, 11:26
    "Nie piszesz, czy miałeś wykonane podstawowe badania, " krew i mocz", które dały by "diagnozę".
    Podstawowe badania na pogotowiu (spr. objawu Blumberga, rytm serca) były, mocz dopiero w szpitalu. Natomiast nie jestem pewny co do pobierania krwi. Wydaje mi się, że raczej nie, ale nie chce skłamać - nie pamiętam.

    "Ponadto po zapaleniu otrzewnej,robią się zrosty, to nieuniknione"
    O co chodzi z tymi zrostami?
  • practicant 01.01.11, 13:14
    > "Ponadto po zapaleniu otrzewnej,robią się zrosty, to nieuniknione"
    > O co chodzi z tymi zrostami?

    O nic."Ponadto" Cykoria znowu próbuje udawać lekarza...A o zrostach zapomnij-o ile nie resekowali Ci metra jelita /a nie resekowali/,to możesz spokojnie zapomnieć o temacie...
  • cccykoria 01.01.11, 17:29
    practicant napisał:

    > > "Ponadto po zapaleniu otrzewnej,robią się zrosty, to nieuniknione"
    > > O co chodzi z tymi zrostami?
    >
    > O nic."Ponadto" Cykoria znowu próbuje udawać lekarza...A o zrostach zapomnij-o
    > ile nie resekowali Ci metra jelita /a nie resekowali/,to możesz spokojnie zapom
    > nieć o temacie...

    Dzięki, ja nie udaję dr, nie pomyślałeś, że pacjenci się doszkalają, lub przerabiali to w rodzinie ktoś miał taki przypadek, lub na własnej skórze? ...


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • practicant 01.01.11, 18:05
    cccykoria napisała:
    > Dzięki, ja nie udaję dr, nie pomyślałeś, że pacjenci się doszkalają,
    > lub przerabiali to w rodzinie ktoś miał taki przypadek, lub na włas
    > nej skórze? ...

    Cykoria,niewiele rozumiesz,a zachowujesz się,jakbyś była ekspertem.Skończ studia-to pogadamy.A nie,przerpaszam-po co studia,wystarczy sie "doszkolic"...
  • zawsze-soffie 01.01.11, 19:50
    "że pacjenci się doszkalają,
    > lub przerabiali to w rodzinie ktoś miał taki przypadek, lub na włas
    > nej skórze? ..."

    Przepraszam co daje i do czego upoważnia takie doszkalanie się ( czytanie o tym i o tamtym tu i ówdzie?) ? W moim przekonaniu daje JEDYNIE ni mniejsze, ni większe pojęcie o jednostce chorobowej, co zapewnia pacjentowi jakaś większą świadomość tego co się dzieje z jego ciałem. ( od nadmiaru wiedzy chyba nikt nie umarł :)).
    Nie daje natomiast prawa do mądrzenia się, diagnozowania( itd)
    Gdyby to było takie proste po co byliby nam potrzebni lekarze - no chyba tylko po to, żeby wypisać receptę na dolegliwość, którą w sobie zdiagnozowaliśmy po takim " przeszkoleniu" się (w sieci np ), wypisaniu skierowania na badania na które my chcemy iść bo wyczytaliśmy, że są one nam niezbędne.
    Gdyby to było takie proste po co lekarzom tak długie studia? Przecież wystarczy " doszkolić się" i strzelać diagnozami na prawo i lewo.
  • cccykoria 03.01.11, 17:42
    zawsze-soffie napisała:

    > "że pacjenci się doszkalają,
    > > lub przerabiali to w rodzinie ktoś miał taki przypadek, lub na włas
    > > nej skórze? ..."
    >
    > Przepraszam co daje i do czego upoważnia takie doszkalanie się ( czytanie o tym
    > i o tamtym tu i ówdzie?) ? W moim przekonaniu daje JEDYNIE ni mniejsze, ni wi
    > ększe pojęcie o jednostce chorobowej, co zapewnia pacjentowi jakaś większą świa
    > domość tego co się dzieje z jego ciałem. ( od nadmiaru wiedzy chyba nikt nie um
    > arł :)).
    > Nie daje natomiast prawa do mądrzenia się, diagnozowania( itd)
    > Gdyby to było takie proste po co byliby nam potrzebni lekarze - no chyba tylko
    > po to, żeby wypisać receptę na dolegliwość, którą w sobie zdiagnozowaliśmy po t
    > akim " przeszkoleniu" się (w sieci np ), wypisaniu skierowania na badania na kt
    > óre my chcemy iść bo wyczytaliśmy, że są one nam niezbędne.
    > Gdyby to było takie proste po co lekarzom tak długie studia? Przecież wystarczy
    > " doszkolić się" i strzelać diagnozami na prawo i lewo.

    Widać nie jest takie proste dla dr, skoro diagnozy były błędne. Może jeszcze następne 6 lat studiów;)

    Gdzie ja się wymądrzam? Jakie badania wykonać przy bólach brzucha? żadna tajemnica. Tylko przez oszczędność, lub przez lekceważenie pacjenta, można walnąć ściemę.


    --
    Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
    — Paulo Coelho
  • andrzejekk 03.01.11, 19:38
    cccykoria napisała:


    > Widać nie jest takie proste dla dr, skoro diagnozy były błędne. Może
    > jeszcze następne 6 lat studiów;)

    Już Ci pisałem, że w chwili badania przez pierwszego (drugi był na IP gdzie rozpoznano co trzeba) lekarza w ambulatorium mogło nie być objawów wskazujących na ostry wyrostek czy, tym bardziej, peritonit.

    > Gdzie ja się wymądrzam?

    Na przykład w tym wątku.

    > Jakie badania wykonać przy bólach brzucha? żadn
    > a tajemnica.

    No tak. W korespondencyjnym kursie medycyny tego uczą. Tylko dotąd mi nie napisałaś które badanie 'krwi i moczu' wskaże jednoznacznie na zgorzelinowy wyrostek.

    >Tylko przez oszczędność, lub przez lekceważenie pacjenta,
    > można walnąć ściemę.

    Albo przez brak możliwości wykonania badań dodatkowych w ambulatorium. I skoro mowa o lekceważeniu to masz rację. Pacjent zlekceważył zalecenie, aby w razie pogorszenia stanu zgłosić się na SOR/IP, gdzie są możliwości wykonania odpowiednich badań.
  • nuta86 03.01.11, 21:12
    "andrzejekk napisał:
    > Pacjent zlekceważył zalecenie, aby w razie p
    > ogorszenia stanu zgłosić się na SOR/IP, gdzie są możliwości wykonania odpowiedn
    > ich badań.
    "


    W którym momencie zlekceważyłem te zalecenia?
    Za pierwszym razem otrzymałem tylko receptę (od lekarza) i wykupiłem to co udało mi się wykupić.
    Za drugim razem otrzymałem kartę (już od ratowników), żeby stosować się do zaleceń lekarza (tego od recepty). Pod spodem była faktycznie jakaś adnotacja z chirurgią ogólną. (Zakładam, że to o to chodzi - że w razie pogorszenia się stanu...). Zgodnie z zaleceniami wykupiłem resztę recepty i przyjmowałem leki.
    W nocy zgłosiłem się po raz kolejny już bezpośrednio do szpitala gdy stan wg mnie był na tyle poważny, że uznałem, że nie można dłużej zwlekać (czyli zgodnie z zaleceniami tego co zostało napisane karcie - chirurgia ogólna).

    Dodaję, że jeszcze przed przyjazdem ratowników zgłaszałem prośbę o jakieś dodatkowe badania.
  • imponeross 02.01.11, 19:11
    nuta86 napisał:

    > Nie mogłem znaleźć portfela.

    Inna sprawa jest, ze dojazd do szpitala taksowka powinien byc bezplatny. Taksowkarz powinien rozliczyc sie z NFZ-em sam. W twoim przypadku byloby to o wiele tansze dla podatnika (przeciez karetka byla u ciebie dwa razy! - co jest o wiele drozsze), i o wiele lepsze dla ciebie, bo bylbys szybciej w szpitalu i tam bylyby lepsze warunki do postawienia wlasciwej diagnozy.
  • nuta86 01.01.11, 13:23
    W internecie można znaleźć informacje, że wezwanie kartki powinny mieć miejsce wyłącznie w
    - sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia,
    - stanach nagłych mogących prowadzić do istotnego uszczerbku zdrowia

    Sugerować je może obecność jednego z poniższych objawów:
    * Utrata przytomności
    * Zaburzenia świadomości
    * Drgawki
    * Nagły, ostry ból w klatce piersiowej
    * Zaburzenia rytmu serca
    * Nasilona duszność
    * Nagły ostry ból brzucha
    * Uporczywe wymioty, zwłaszcza z domieszką krwi
    * Masywny krwotok z dolnego odcinka przewodu pokarmowego
    * Masywny krwotok z dróg rodnych
    * Gwałtownie postępujący poród
    * Ostre i nasilone reakcje uczuleniowe (wysypka, duszność) będące efektem zażycia leku, ukąszenia, czy użądlenia przez jadowite zwierzęta
    * Zatrucia lekami, środkami chemicznymi czy gazami
    * Rozległe oparzenia
    * Udar cieplny
    * Wyziębienie organizmu
    * Porażenie prądem
    * Podtopienie lub utoniecie
    * Agresja spowodowana chorobą psychiczną
    * Dokonana próba samobójcza
    * Upadek z dużej wysokości
    * Rozległa rana, będąca efektem urazu
    * Urazy kończyny dolnej, uniemożliwiające samodzielne poruszanie się

    Stany bezpośredniego zagrożenia życia to sytuacje, które mogą być bezpośrednią przyczyną śmierci poszkodowanego: niedrożność dróg oddechowych, utrata przytomności, nagłe zatrzymanie oddychania, nagłe zatrzymanie krążenia, porażenie prądem, tonięcie, rozległe oparzenie, wychłodzenie organizmu, masywne krwawienie, zatrucie oraz rozległe obrażenia różnych okolic ciała.

  • nuta86 01.01.11, 21:57
    practicant: "Co do karetki-ponownie,jest od ratowania BEZPOŚREDNIEGO zagrożenia życia. "
    "Wezwałeś pogotowie.Stan bezpośredniego zagrożenia życia został wykluczony.Dwukrotnie.Dostałeś ODPOWIEDNIE zalecenia.W czym rzecz...?"

    snajper55 : "Sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia nie było, a więc wysłanie karetki uzasadnione nie było. "

    practicant: wreszcie,zapalenie wyrostka robaczkowego jest stanem zagrożenia życia w momencie,gdy pacjent leży nieprzytomny /zaznaczam-nieprzytomy,a nie "kręci mi się w głowie,jestem nieprzytomny""

    Peritonitis (Zapalenie otrzewnej)

    Wystąpienie objawów mogących świadczyć o zapaleniu otrzewnej wymaga zawsze natychmiastowego kontaktu z lekarzem. Jest to sytuacja bezpośredniego zagrożenia życia i każda zwłoka może okazać się bardzo groźna w skutkach. Nie należy tracić czasu na próby leczenia chorego na własną rękę, lecz jak najszybciej przewieźć go do szpitala lub wezwać karetkę pogotowia.

    Zapalenie otrzewnej można zwykle wyleczyć pod warunkiem jego szybkiego rozpoznania i rozpoczęcia prawidłowej terapii. W przypadkach gdy leczenie podjęto zbyt późno, dochodzi zwykle do rozwoju powikłań, które mogą być groźne dla zdrowia i życia chorego.

    (Opracował lek. med. Robert Olewiński)
    źródło: www.emedica.pl/szczeg_choroby.php3?nr=181&typ=1

    ===

    "Zapalenie otrzewnej jest bardzo groźne i zawsze wymaga leczenia szpitalnego, ponieważ stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia chorego.

    źródło: www.doctormed.pl/wydzial/321/artykul/173/Zapalenie%20otrzewnej%20(%C5%82ac.%20peritonitis)
    Weryfikacja merytoryczna : Lek. med. Jan Paradowski

    Czyli co? Obaj panowie się mylą?

  • practicant 01.01.11, 23:42
    ...akurat trafiłeś na prace pracowników dwóch najzabawniejszych katedr,jakie w życiu widziałem-no,ale mniejsza z tym...

    W każdym razie,historia uczy jednego-trzeba robić to,na co zawsze traciłem czas /tak,traciłem,bo m.in. przez to szanse na wyjście z pracy o czasie były marne/:z każdym pacjentem trzeba rozmawiać i tłumaczyć po 10 razy,dosłownie do upadłego-o co chodzi,dlaczego taki a nie inny zabieg,o co chodzi z tą-a-tą chorobą i co może się wydarzyć-łącznie z najrzadszymi występującymi powikłaniami-bo potem zaczyna się szperanie w internecie i przytaczanie informacji,których się nie rozumie i błędnie interpretuje.

    Nuta,to nic osobistego.Po prostu-masz inne wykształcenie,nie musisz się na tym znać-ale:nie wymądrzaj się i zastosuj się do uwag osób,które coś na ten temat wiedzą.

    Ps.Od zapalenia wyrostka do zapalenia otrzewnej zagrażającego życiu dość długa droga...
  • nuta86 02.01.11, 01:16
    "Ps.Od zapalenia wyrostka do zapalenia otrzewnej zagrażającego życiu dość długa droga..."
    W moim przypadku - było to ROZLANE zapalenie otrzewnej.

    W każdym bądź razie wszystko się zrasta, ale zastanawiam się jak to będzie wyglądało dalej. Narazie strasznie bolą mnie jaja, wysypało mnie jakimiś plamami na brzuchu, i drętwiąca prawa stopa w nocy daje o sobie znać.
  • ka.rp 02.01.11, 13:07
    nuta86 napisał:
    > Narazie strasznie bolą mnie jaja, wysypało mnie jakimiś plamami na
    > brzuchu, i drętwiąca prawa stopa w nocy daje o sobie znać.

    Wygląda na jakąś przypadłość związaną z seksem a nie z przebytą operacją. Niemniej teraz można wszystko zwalić na karetkę, służbę zdrowia i innych łonych.


    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • zawsze-soffie 02.01.11, 21:21
    "Czyli co? Obaj panowie się mylą?"

    Pozwij wszystkich, chociażby za to, że podają Ci dwie różne wersję i nie możesz sobie z tym psychicznie poradzić.
  • nuta86 02.01.11, 22:28
    "Pozwij wszystkich, chociażby za to, że podają Ci dwie różne wersję i nie możesz sobie z tym psychicznie poradzić."

    Dobra, ale najpierw naucz się korzystać ze słownika a dopiero później udzielaj na forum - jedną wersję, dwie wersje.
  • zawsze-soffie 03.01.11, 10:40
    O matko, ale sobie punkt zaczepienia znalazłeś. :D

    Wiem:
    a) Podam twórce słownika do sądu, bo mi nie napisali, że słownik nie rozróżnia kontekstu zdania. :D
    b) Podam siebie do sądu, bo mimo, że o tym wiem, nie zaprzątam sobie tym głowy i odruchowo poszaleje z altem.

    Ps:
    a) Tragedia, potnę się,
    b) "Analfabetom" ( przenośnia, żeby nie było ) nie można udzielać się na forum ? Ranisz mnie.
    c) A czytać chociaż mogę?
  • nuta86 03.01.11, 15:38
    "zawsze-soffie napisała: > O matko, ale sobie punkt zaczepienia znalazłeś. :D"
    Po prostu nie lubię zgryźliwości.

    " zawsze-soffie napisała: Ps:> a) Tragedia, potnę się,"
    W takim razie wolę nie wiedzieć co zrobisz gdy powiem Ci, że post scriptum powinno się pisać wyłącznie wielkimi literami i nie stawiać dwukropka w tym przypadku.
  • zawsze-soffie 03.01.11, 17:28
    Co zrobię ? NapiszĘ, że jestem z ciebie dumna :D


    Ja jestem miła i broń boże zgryżliwa

    ( Będziesz miał co robić, pisz mi dalej :D )
  • imponeross 02.01.11, 19:25
    nuta86 napisał:

    ...
    > * Upadek z dużej wysokości
    > * Rozległa rana, będąca efektem urazu
    > * Urazy kończyny dolnej, uniemożliwiające samodzielne poruszanie się
    >
    > Stany bezpośredniego zagrożenia życia to sytuacje, które mogą być bez
    > pośrednią przyczyną śmierci poszkodowanego: niedrożność dróg oddechowych, utr
    > ata przytomności, nagłe zatrzymanie oddychania, nagłe zatrzymanie krążenia, po
    > rażenie prądem, tonięcie, rozległe oparzenie, wychłodzenie organizmu, masywne
    > krwawienie, zatrucie oraz rozległe obrażenia różnych okolic ciała.

    Kazde wezwanie karetki jest uzasadnione. Nie kazde jednak musi skutkowac przewozem czy nawet wyjazdem karetki do pacjenta. Pacjent nie dzwoni po to, zeby sobie pogadac, tylko dlatego, ze jest zaniepokojony o swoje zdrowie (subiektywnie). Powyzsze stany, ktore wypunktowales, nie sa nawet mozliwe do rozpoznania przez lekarza pogotowia. Jak ma on rozpoznac, czy krwawienie jest masywne czy nie? I czy to w ogole jest krwawienie (np wewnetrzne)? Po tetnie i cisnieniu? Jestem zwolennikiem rozwiazania, gdzie pacjent powinien SAM dotrzec na izbe przyjec taksowka. Jesli nie moze nawet tego wtedy powinna dowiezc go karetka BEZ LEKARZA. Karetka z lekarzem (wylacznie specjalista medycyny ratunkowej lub anestezjologii i intensywnej terapii) powinna byc wysylana tylko wyjatkowo - do wypadkow czy zatrzymania krazenia, chociaz i tak nie jestem pewien czy i tu nie wystarcza odpwiednio przeszkoleni paramedycy. Pacjenta trzeba tylko przewezc, nie mozna go przeciez w karetce nawet odpowiednio zdiagnozowac, a co dopiero rozsadnie leczyc. Po co wiec lekarz?
  • nuta86 02.01.11, 22:44
    "Jestem zwolennikiem rozwiazania, gdzie pacjent powinien SAM dotrzec na izbe przyjec taksowka"
    Ja też.

    "Jesli nie moze nawet tego wtedy powinna dowiezc go karetka BEZ LEKARZA. ..... Pacjenta trzeba tylko przewezc, ....."
    Święte słowa.

    Pomysł z refundacją (przynajmniej częściową) kosztów związanych z transportem taksówką o których wspominałeś wcześniej wydaje mi się dość dobry. Być może ciężki do wdrożenia ale jeśli jest taki problem z transportem to może warto o tym wspólnie pomyśleć.




  • imponeross 04.01.11, 21:07
    nuta86 napisał:

    > "Jestem zwolennikiem rozwiazania, gdzie pacjent powinien SAM dotrzec na izbe
    > przyjec taksowka"

    > Ja też.
    >
    > "Jesli nie moze nawet tego wtedy powinna dowiezc go karetka BEZ LEKARZA. .....
    > Pacjenta trzeba tylko przewezc, ....."
    > Święte słowa.
    >
    > Pomysł z refundacją (przynajmniej częściową) kosztów związanych z transportem t
    > aksówką o których wspominałeś wcześniej wydaje mi się dość dobry. Być może cięż
    > ki do wdrożenia ale jeśli jest taki problem z transportem to może warto o tym w
    > spólnie pomyśleć.

    Refundacja taksowki w 100% - to jest ZAWSZE tansze niz kosz wyslania karetki. W niektorych krajach tak jest od dawna. Sam tego doswiadczylem w Holandii jeszcze na poczatku lat 90-tych. Nie wiem dlaczego nie wprowadzi sie rozwiazan prostych i sprawdzonych.
  • dr01 03.01.11, 19:57
    > Kazde wezwanie karetki jest uzasadnione.
    nie mam nic przeciwko temu założeniu pod pewnym warunkiem - za każde wezwanie pacjent płaci minumum 300 pln .

    >Pacjent nie dzwoni po to, zeby sob
    > ie pogadac, tylko dlatego, ze jest zaniepokojony o swoje zdrowie (subiektywnie)

    więc jak (subiektywnie) oceni, że warto wydać tyle kasy w imię zmartwienia o swoje zdrowie, to nie ma problemu.

    W przeciwnym razie pacjenci z zawałami serca będą dalej umierać (50% wszystkich pacjentów z zawałami) zanim dojedzie do nich karetka, bo nie będzie wcześniej wolnego zespołu mimo takiej samej liczby karetek na 1000 mieszkańców jak w UE.
    --
    ---------------------------------------
    "sprawiedliwość ma się tak do sprawiedliwości społecznej, jak demokracja do demokracji socjalistycznej"
  • nuta86 03.01.11, 22:36
    "dr01 napisał:

    > > Kazde wezwanie karetki jest uzasadnione.
    > nie mam nic przeciwko temu założeniu pod pewnym warunkiem - za każde wezwanie p
    > acjent płaci minumum 300 pln ."


    Użytkownik imponeross podał dość interesującą propozycję rozwiązania tego problemu. Gdyby koszty transportu taksówki mogły być refundowane przez NFZ wtedy dwie strony byłyby zadowolone. I pacjenci i lekarze. "Nieuzasadnionych" wezwań karetek byłoby zdecydowanie mniej, a koszty dla podatników być może niższe. Nie wiem jak z pogotowiem ale wiele korporacji taksówkowych współpracuje z policją, dlaczego z pogotowiem nie mogłoby tak być?

    Oczywiście nie wszystkie przejazdy musiałyby być refundowane. Refundacja procentowa (tzw. "widełki") w zależności od diagnozy i faktycznego stanu w którym pacjent się znajdował. Dla osób, które w danym momencie nie mają kasy - a ich stan był mało uzasadniony - możliwość uregulowania opłat po pewnym czasie.

    W praktyce jak każdy pomysł może być ciężki do wdrożenia - np. za duże koszty, za dużo formalności . Ale można się nad nim zastanowić.







  • imponeross 04.01.11, 22:15
    nuta86 napisał:

    > [i]"dr01 napisał:
    >
    ...
    > Użytkownik imponeross podał dość interesującą propozycję rozwiązania teg
    > o problemu. Gdyby koszty transportu taksówki mogły być refundowane przez NFZ wt
    > edy dwie strony byłyby zadowolone. I pacjenci i lekarze. "Nieuzasadnionych" wez
    > wań karetek byłoby zdecydowanie mniej, a koszty dla podatników być może niższe.
    > Nie wiem jak z pogotowiem ale wiele korporacji taksówkowych współpracuje z pol
    > icją, dlaczego z pogotowiem nie mogłoby tak być?
    >
    > Oczywiście nie wszystkie przejazdy musiałyby być refundowane. Refundacja procen
    > towa (tzw. "widełki") w zależności od diagnozy i faktycznego stanu w którym pac
    > jent się znajdował. Dla osób, które w danym momencie nie mają kasy - a ich stan
    > był mało uzasadniony - możliwość uregulowania opłat po pewnym czasie.
    >
    > W praktyce jak każdy pomysł może być ciężki do wdrożenia - np. za duże koszty,
    > za dużo formalności . Ale można się nad nim zastanowić.

    To nie jest nic nowego. To rozwiazanie stosowane od wielu lat w wielu krajach.
  • imponeross 04.01.11, 21:13
    dr01 napisał:

    > > Kazde wezwanie karetki jest uzasadnione.
    > nie mam nic przeciwko temu założeniu pod pewnym warunkiem - za każde wezwanie p
    > acjent płaci minumum 300 pln .

    Przeciez pacjent placi, niektorzy zreszta jeszcze wiecej niz 300 zl., skladka jest przeciez proporcjonalna do zarobkow. Nie ma nic za darmo. Nawet jesli chodzisz po ulicy chodnikiem to nie jest to za darmo - za ten chodnik zaplaciles w podatkach. No chyba, ze chodzi ci o to, ze na chodnikach co jakis czas powinny byc platne bramki jak na autostradach? Do twojej makowki nie dociera po prostu, ze sa rozne formy platnosci, nie tylko w postaci pojedynczej zap0laty za pojedyncza usluge.

    > >Pacjent nie dzwoni po to, zeby sob
    > > ie pogadac, tylko dlatego, ze jest zaniepokojony o swoje zdrowie (subiekt
    > ywnie)
    >
    > więc jak (subiektywnie) oceni, że warto wydać tyle kasy w imię zmartwienia o sw
    > oje zdrowie, to nie ma problemu.
    >
    > W przeciwnym razie pacjenci z zawałami serca będą dalej umierać (50% wszystkich
    > pacjentów z zawałami) zanim dojedzie do nich karetka, bo nie będzie wcześniej
    > wolnego zespołu mimo takiej samej liczby karetek na 1000 mieszkańców jak w UE.

    Dlatego powinny byc w 100% refundowane taksowki do szpitala, zeby pacjenci nie musieli zawracac d... pogotowiu. Pacjent nie dzwoni po to, zeby sobie ot tak pojezdzic karetka.
  • aelithe 04.01.11, 22:33
    nie płaci bezpośrednio, więc wzywa zupełnie bez uzasadnienia. Typowe wezwania biegunka od 3 dni 3 w nocy w sobotę.

    Ostatnio rozmawiałem z emerytowanym kolegą, który widział skutki reformy Baveridga w 1949 roku. Ci sami pacjenci, którzy wcześniej pojawiali się okazjonalnie u lekarza, zaczęli żądać wizyt domowych, bo się należy.
  • imponeross 05.01.11, 01:51
    aelithe napisał:

    > nie płaci bezpośrednio, więc wzywa zupełnie bez uzasadnienia.

    Pacjent nie wzywa NIGDY karetki bez uzasadnienia, niech to dotrze do twoich szarych komorek. Dla pacjenta wezwanie karetki jest ZAWSZE uzasadnione. W Szwajcarii np. nie trzeba nic nawet mowic do telefonu, jesli ktos wykreci nr pogotowia i nie powie nic do sluchawki natychmiast wysylana jest karetka pod adres, z ktorego dzwoniono. Zaklada sie po prostu, ze pacjent zaslabl / stracil przytomnosc.

    > Typowe wezwania b
    > iegunka od 3 dni 3 w nocy w sobotę.

    To NIE JEST typowe wezwanie, to jest wezwanie jak najbardziej nietypowe. Abstrahujac juz nawet od faktu, ze biegunka moze byc objawem powaznej choroby, a pacjent z biegunka niekoniecznie w stanie dojechac do szpitala sam. Nie mowiac o biegunkach u malych dzieci, ktore moga byc smiertelnym zagrozeniem.

    > Ostatnio rozmawiałem z emerytowanym kolegą, który widział skutki reformy Baveri
    > dga w 1949 roku. Ci sami pacjenci, którzy wcześniej pojawiali się okazjonalnie
    > u lekarza, zaczęli żądać wizyt domowych, bo się należy.

    Takiego systemu nalezy unikac. Gdyby dojazd taksowka do szpitala byl refundowany to pogotowia bylyby znacznie odciazone. Odpadlby bowiem sztandarowy i nie do podwazenia argument, ze kogos na dojazd do szpitala nie stac albo nie ma go kto dowiezc, a sam komunikacja zbiorowa nie da rady pojechac bo sie czuje zbyt zle. Rowniez mniej pacjentow by sie w ogole zglaszalo, bo zeby pojechac taksowka do szpitala trzeba tez jednak ruszyc 4 litery, ubrac sie i pokazac w szpitalu. Sporo ew. neurotykow lub amatorow przychodni na kolkach zrezygnuje wtedy calkiem i z biegunka poradzi sobie samo.
  • aelithe 05.01.11, 10:38
    wiara cudu żywa wśród ludu

    1. nie znam szczegółowych zasad systemu Szwajcarii - ale podejrzewam, że ratownictwo wynagradzają według zasady fee for service
    czyli na każdym wyjeździe zarabiają.
    Uważasz, że gdyby w Polsce odpowiedni wynagradzano wyjazdy ratownicze, karetki nie jeździłyby do każdego zgłoszenia??

    2. doświadczenia brytyjskie są identyczne z polskimi; natura ludzka jest taka sama
    generalnie, jeśli pacjent nie płaci za usługi lub nie ma groźby zapłacenia ( lub nieotrzymanie zwrotu opłaty) za usługę, to będzie żądał więcej. Będzie żądał wizyty domowej czy przyjazdu karetki pogotowia do kataru z nosa lub bolesnej miesiączki.

    3. co biegunki jeśli ma objawy od 3-4 dni to może w tym czasie iść do przychodni, nawet do nocnej opieki medycznej. Nie musi wzywać ratowników z pogotowia.
    Katar z nosa też może być objawem zespołu Good-Pasteure. Ale czy to oznacza, że każdemu pacjentowi z katarem mamy robić MRI nosa, biopsję śluzówki i biopsję nerki ??
  • imponeross 06.01.11, 18:32
    aelithe napisał:

    > wiara cudu żywa wśród ludu

    To znaczy w jakie cuda wierzysz?

    > 1. nie znam szczegółowych zasad systemu Szwajcarii - ale podejrzewam, że ratown
    > ictwo wynagradzają według zasady fee for service

    Ani w Szwajcarii ani w Skandynawii nie obowiazuje zadna zasada fee for service w rozumieniu lansowanym tu przez ciebie. Tzn. nie obowiazuje w tym sensie, ze za wyjazd nie placi ten konkretny pacjent za ten konkretny przyjazd do niego. Kazdy wyjazd jest natomiast rozliczany z odpowiednikiem NFZu lub z ubezpieczalnia, w tym sensie pogotowie dostaje swoje fee za swoj service. Posrednio wiec od pacjentow, bo to z ich podatkow pochodza te pieniadze. System taki i tak jest tylko dla statystyki, bo jesli tych fee byloby za malo to i tak pogotowie dostanie swoje pieniadze, nie bedzie tak, ze bedzie musialo oglosic bankructwo.

    > czyli na każdym wyjeździe zarabiają.

    Tak, na pewno, niekoniecznie jednak wystarczajaco, to zalezy jak sie wyceni taka usluge.

    > Uważasz, że gdyby w Polsce odpowiedni wynagradzano wyjazdy ratownicze, karetki
    > nie jeździłyby do każdego zgłoszenia??

    A jak sie wynagradza w Polsce wyjazdy ratownicze?

    > 2. doświadczenia brytyjskie są identyczne z polskimi; natura ludzka jest taka s
    > ama
    > generalnie, jeśli pacjent nie płaci za usługi lub nie ma groźby zapłacenia ( lu
    > b nieotrzymanie zwrotu opłaty) za usługę, to będzie żądał więcej. Będzie żądał
    > wizyty domowej czy przyjazdu karetki pogotowia do kataru z nosa lub bolesnej mi
    > esiączki.

    Dlatego w pogotowiu nie powinni jezdzic lekarze. Pacjent by od razu wiedzial, ze nie ma co dzwonic po karetke. Skad w ogole ten durny pomysl jezdzenia lekarzy w karetkach? Co taki lekarz moze zrobic? Ma rentgena w oczach? Za pomoca organu wechu i smaku przeprowadzi badanie krwi? Selekcja kogo przewiezc a kogo nie na podstawie samego tylko badania fizykalnego i zmierzenia tetna musi byc obarczona duzym bledem, inaczej byc po prostu nie moze.

    > 3. co biegunki jeśli ma objawy od 3-4 dni to może w tym czasie iść do przychodn
    > i, nawet do nocnej opieki medycznej. Nie musi wzywać ratowników z pogotowia.

    Oczywiscie. Ratownicy nie powinni przyjechac. Pacjenci zawsze jednak beda dzwonic, jesli do wyboru beda miec darmowa karetke lub platna taksowke. Taksowka powinna byc po prostu w takich wypadkach dla pacjenta bezplatna.

    > Katar z nosa też może być objawem zespołu Good-Pasteure. Ale czy to oznacza, że
    > każdemu pacjentowi z katarem mamy robić MRI nosa, biopsję śluzówki i biopsję n
    > erki ??

    Oczywiscie ze nie oznacza.
  • ka.rp 02.01.11, 19:58
    nuta86 napisał:
    >Niby kilka kilometrów ale "droga się ciągnęła". Kil
    > kusekundowe reakcje aby podnieść nogę między pedałami hamulca i gazu.

    Kierowca niedysponowany nie powinien prowadzić pojazdu. Popełniłeś co najmniej wykroczenie albo i przestępstwo.


    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • nuta86 02.01.11, 21:01
    "Kierowca niedysponowany nie powinien prowadzić pojazdu. Popełniłeś co najmniej wykroczenie albo i przestępstwo"

    Wydaje Ci się.
    A teraz pomyśl o tysiącach innych ludzi (jeśli tylko), którzy nie mogąc się doczekać na karetkę postępują podobnie. W telewizji powiedzą Ci, że "z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na przeciwległy pas. Przyczyną PRAWDOPODOBNIE było zasłabnięcie". Może najwyższy czas coś w końcu zmienić?
  • ka.rp 02.01.11, 21:27
    To jeszcze gorzej o tobie świadczy. Zero odpowiedzialności za innych użytkowników drogi. A od pogotowia domagasz się poprawności i teraz zadośćuczynienia a sam masz innych ludzi gdzieś.
    Mogłeś zabić np. dziecko ale to cie nie obchodziło. Wiedząc, że nie możesz prawidłowo operować hamulcem i gazem wsiadasz i jedziesz.

    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • nuta86 02.01.11, 22:19
    " Zero odpowiedzialności za innych użytkowników drogi."
    Czy ja wiem czy zero. Nie wspomniałem o tym wcześniej to teraz dopiszę. Koło informacji, którą podałem na początku - "Niby kilka kilometrów ale "droga się ciągnęła", dodam, że prędkość z którą się poruszałem ograniczyłem do ok. 10-20km/h max.

    "A od pogotowia domagasz się poprawności i teraz zadośćuczynienia"
    Nie od pogotowia tylko od "systemu". Błędne informacje zamieszczona na oficjalnych stronach, utwierdzają wielu Polaków, w przekonaniu, że podstawowe ubezpieczenie oferowane przez Państwo jest wystarczające by zapewnić im odpowiednią opiekę zdrowotną w podstawowych sprawach.

    "Mogłeś zabić np. dziecko ale to cie nie obchodziło"
    Mogłem, tylko powiedz mi co by tam miało robić dziecko o 1 lub 2 w NOCY na drodze?

  • ka.rp 02.01.11, 22:34
    Teraz to zwyczajnie kręcisz

    > Kilkusekundowe reakcje aby podnieść nogę między pedałami hamulca i gazu.

    Przy prędkości 20km/godz kilka sekund, to wiele metrów jazdy bez kontroli. A jesli nie czułeś nogi, to mogłeś depnąć na gaz do dechy.
    Dziecko, czy dorosły na drodze, nie jest to takie istotne. Mogłeś ranić, albo zabić. Zresztą dzieci się wozi nocą też.
    Chcesz czegoś od systemu a sam w systemie prawa drogowego nie przestrzegasz. Zacznij od siebie.

    --
    "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
  • nuta86 02.01.11, 23:32
    "Przy prędkości 20km/godz kilka sekund, to wiele metrów jazdy bez kontroli."
    20 km/godz jak już wspomniałem wcześniej to była maksymalna prędkość, przy której 1 sekunda "zwłoki" wynosi ok. 5,6 metra. Przy 5 sekundach - to maksymalnie 28 metrów (czyli tak jak zauważyłeś). Przy czym należy wziąć pod uwagę, że czas reakcji na naciśnięcie hamulca radykalnie się zmniejsza w momencie zauważenia realnego zagrożenia na drodze, tzw. odruch bezwarunkowy.

    "Dziecko, czy dorosły na drodze, nie jest to takie istotne"
    Czy ja wiem? Do dzieci mamy przeważnie większy sentyment. Prawdopodobnie to właśnie dlatego wspomniałeś o dziecku zamiast o dorosłym w poście wyżej.

    "chcesz czegoś od systemu a sam w systemie prawa drogowego nie przestrzegasz."
    W życiu są sytuacje ważniejsze niż kurczowe trzymanie się zasad szczególnie kiedy chodzi o ratowanie życia.
  • nuta86 03.01.11, 23:50
    ka.rp napisał:
    "
    > Teraz to zwyczajnie kręcisz
    > Kilkusekundowe reakcje aby podnieść nogę między pedałami hamulca i gazu.
    ....
    > A jesli nie czułeś nogi, to mogłeś depnąć na gaz do dechy. "


    Tego u góry nie zauważyłem.
    Problemem nie było "CZUCIE" nogi (bo kontrolowałem siłę nacisku na pedała) tylko jej podnoszenie. Poproś kogoś, żeby Ci przywalił z całej siły w brzuch z prawej strony (tylko tak konkretnie "od serca", żeby sobie nie żałował) i wsiądź do auta.

    Naciskasz lekko pedał gazu po czym szybko odrywasz nogę by przenieść ją na hamulec. Kiedy widzisz, że tracisz prędkość znowu musisz podnieść nogę by przerzucić ją na pedał gazu i nacisnąć. I tak przez kilka kilometrów.
  • imponeross 04.01.11, 22:14
    ka.rp napisał:

    > nuta86 napisał:
    > >Niby kilka kilometrów ale "droga się ciągnęła". Kil
    > > kusekundowe reakcje aby podnieść nogę między pedałami hamulca i gazu.
    >
    > Kierowca niedysponowany nie powinien prowadzić pojazdu. Popełniłeś co najmniej
    > wykroczenie albo i przestępstwo.

    Dlatego w takich przypadkach idelanym rozwiazaniem, najbezbieczniejszym i najtanszym jest TAKSOWKA. Za taksowke powinien caly rachunek pokryc ubezbieczyciel, w tym przypadku NFZ.
  • agulha 12.01.11, 18:55
    Tego typu czcze rozważania (sądzić się? Nie sądzić? Należało się? Nie należało się?) mam ochotę skwitować puentą pewnego żydowskiego dowcipu: "ty się przechrzcij. Ale dlaczego, rebe? Bo będziesz wtedy zawracał głowę księdzu, a nie mnie". Moim zdaniem nie masz się o co sądzić. Główną przyczyną Twojego cierpienia była choroba sama w sobie. Udowodnienie szkody wskutek zaniechania przysłania karetki (?) byłoby niezwykle trudne, a w Polsce nie ma na szczęście tradycji zasądzania kolosalnych odszkodowań właściwie nie wiadomo za co. Przy poważnych szkodach na zdrowiu jest problem, żeby coś sensownego wysądzić (o ile wiem - ale może nie jestem na bieżąco). Nie słyszałam także, żeby polskie sądy działały sprawnie i szybko, ani żeby prawnicy pracowali za darmo. Możesz zapewne za darmo złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Jeżeli nawet jakimś cudem prokurator tego nie umorzy, rozpocznie się postępowanie karne. Wyrok w sprawie karnej niewiele Ci daje. Sądzić się o odszkodowanie należy w sprawie cywilnej. Owszem, wyrok w sprawie karnej bywa pomocny w sprawie cywilnej. Sprawdź, czy przypadkiem w sprawie cywilnej nie musisz z góry uiścić wadium, które stracisz w razie przegranej, i jakie są stawki adwokata. W Polsce mało jest chyba (? czy w ogóle) adwokatów pobierających wynagrodzenie tylko jako % od wygranej w sprawie, a zwłaszcza w tak mało rokujące. Podsumowując, jeżeli masz nadmiar wolnego czasu i gotówki, życzymy szczęścia z polskim wymiarem sprawiedliwości. Zważywszy, jaki masz szacunek dla specjalistów (jesteś głuchy na argumenty lekarzy), uważaj, żebyś sędziego albo prokuratora nie obraził.
  • nuta86 13.01.11, 00:25
    "Główną przyczyną Twojego cierpienia była choroba sama w sobie."

    Niekoniecznie. No chyba, że każde zapalenie wyrostka skutkuje rozlaną otrzewną i nie ma znaczenia czas reakcji leczenia.

    "Udowodnienie szkody wskutek zaniechania przysłania karetki (?) byłoby niezwykle trudne"

    Dlatego, gdyby sytuacja dotyczyła tylko tej karetki no to spoko. "Idzie przeboleć". Ale tu dochodzą pozostałe 2 sytuacje - diagnozy.

    "a w Polsce nie ma na szczęście tradycji zasądzania kolosalnych odszkodowań właściwie nie wiadomo za co."
    Jak to nie wiadomo o co? W tym przypadku zadośćuczynienie, i wcale nie jakieś kolosalne.

    "Nie słyszałam także, żeby polskie sądy działały sprawnie i szybko, ani żeby prawnicy pracowali za darmo"
    Ja też nie. Jeśli faktycznie mogą wystąpić jakieś powikłanie po rozlanej otrzewnej i to dopiero po jakimś czasie, to nawet wolałbym poczekać.

    "Możesz zapewne za darmo złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Jeżeli nawet jakimś cudem prokurator tego nie umorzy, rozpocznie się postępowanie karne."
    Nie ma co przesadzać. Jeśli była wina - to na pewno nie celowa.

    "Sądzić się o odszkodowanie należy w sprawie cywilnej."
    W tym przypadku tak, zgadza się.

    "Sprawdź, czy przypadkiem w sprawie cywilnej nie musisz z góry uiścić wadium, które stracisz w razie przegranej, i jakie są stawki adwokata."
    Sprawdzałem wcześniej, są.

    "W Polsce mało jest chyba (? czy w ogóle) adwokatów pobierających wynagrodzenie tylko jako % od wygranej w sprawie, a zwłaszcza w tak mało rokujące."
    Stawki nie należą do niskich, ale szanse wcale NIE są mało rokujące. Kwestia wysokości rekompensaty.

    "Podsumowując, jeżeli masz nadmiar wolnego czasu i gotówki, życzymy szczęścia z polskim wymiarem sprawiedliwości."
    Dziękować.

    "Zważywszy, jaki masz szacunek dla specjalistów (jesteś głuchy na argumenty lekarzy), "
    No jaki mam? Że nie zawsze się z nimi zgadzam? Życie mnie nauczyło, że są sytuacje, że czasem warto zaufać sobie niż ślepo patrzeć na innych bo inaczej można się nieźle przejechać.

    "uważaj, żebyś sędziego albo prokuratora nie obraził."
    Dzięki za radę, z reguły panuje nad emocjami. Bardziej obawiałbym się opowiadania lub przytaczania kawałów antysemickich.
  • agulha 13.01.11, 16:43
    Twoje prawo dowiadywać się, jakie są Twoje szanse na odszkodowanie w sądzie, ile to potrwa itd., i ocenić, czy Ci się chce. Pamiętaj tylko, że adwokat może Cię na to namawiać, bo on zarabia, a Ty inwestujesz.
    Może się coś zmieniło, ale pamiętam, jak się szpital (w którym pracowałam) do upadłego sądził (i skutecznie), żeby nie uznano go winnym zakażenia wzw (żółtaczką) pacjenta, który zmarł. Zmarł! A tutaj jaką mamy szkodę? W sensie: następstwo, trwały uszczerbek na zdrowiu? Że blizna dłuższa niż statystycznie o parę cm?
    Co do rozpoznań - błędnych - to każdy biegły i każdy sędzia wie, że (a) umowa o leczenie nie jest umową rezultatu, tylko umową starannego działania i (b) objawy różnych chorób często (zwykle) są nieswoiste, obraz chorobowy zmienia się w czasie i "postawienie błędnego rozpoznania" to zupełnie nie jest to samo co "błąd w sztuce".
    Co do antysemickich dowcipów, to jeżeli chodzi Ci o dowcip przytoczony przeze mnie, to nie jest on antysemicki, lecz żydowski, pochodzi ze spisanego przed wielu laty przez Żyda Horacego Safrina zbiorku "Przy szabasowych świecach" (polecam!). W odróżnieniu od Polaków, Żydzi potrafią śmiać się sami z siebie, ze swoich narodowych przywar, zresztą puenta wielu tych dowcipów jest uniwersalna.
    Co do polskiego wymiaru sprawiedliwości, ja nie żartuję. Większość znanych mi osób, które miały z nim do czynienia nawet tylko w roli świadków, przeklina moment, kiedy je w to wplątano. Nawet pracodawcy uwielbiają, kiedy pracownika nie ma w pracy, bo musi stawić się w sądzie (chociaż jako np. świadek to istotnie - musi). Ty natomiast zapowiadasz się na dobrego klienta - jak w innym dowcipie, nie pamiętam, czy z tego samego zbioru, jak to syn znanego adwokata przejął po nim praktykę i chwali się ojcu, że wygrał pewną prowadzoną przez tamtego od dziesięcioleci sprawę. "Ty głupcze!! Ja z tej sprawy żyłem przez dwadzieścia lat!".
  • ann-egi 13.01.11, 01:02
    Odszkodowania z tytułu błędów medycznych są trudne do wyegzekwowania, ale jest to możliwe. Trudność w uzyskaniu takiego odszkodowania polega na konieczności udowodnienia winy placówce medycznej lub lekarzowi, a nie zawsze niestety można liczyć na obiektywne opinie innych lekarzy. Każdą taką sprawę należy ocenić na podstawie zgromadzonych dokumentów, w takich sytuacjach musimy mieć wgląd w pełną dokumentację medyczną z zaistniałego zdarzenia i leczenia jego skutków. Odszkodowania można zażądać w sytuacji błędnej diagnozy, leczenia lub błędu podczas zabiegu. Osobno rozpatrujemy porażenia mózgowe i błędną diagnozę zdrowia płodu.
    Odszkodowania z tytułu błędów medycznych związanych z błędami podczas zabiegów i operacji dotyczą sytuacji, gdy pacjent doznał uszczerbku na zdrowiu, który nie stanowi prawdopodobnego następstwa zabiegu. Do oceny sprawy potrzebna jest bardzo dokładna dokumentacja medyczna z zaistniałego zdarzenia. W przypadkach ewidentnych, gdy podczas zabiegu doszło do uszkodzenia innego organu lub części ciała, możliwe jest uzyskanie odszkodowania nawet na drodze polubownej.
    Gdy dochodzi do gwałtownego pogorszenia zdrowia pacjenta w wyniku błędnej diagnozy lub co gorsza w wyniku niewykonania koniecznych badań roszczenie najczęściej jest zasadne.
    sites.google.com/site/odszkodowaniaubezpieczenia/
    --
    tel. 512 610 442 lub annegi@interia.PL

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka