Dodaj do ulubionych

Ile powinna wynosić płaca lekarza wg NFZ?

05.04.11, 01:03
Cytat z listu kolegi Bukiela:

ZK OZZL otrzymał właśnie odpowiedź z Narodowego Funduszu Zdrowia na pytanie o metodologię wyceny dializoterapii, dokonanej przez NFZ. Z odpowiedzi tej wynika, że przyjęta przez Fundusz przeciętna miesięczna płaca zasadnicza lekarza nefrologa lub lekarza w trakcie specjalizacji z nefrologii, wynosi 9500 złotych.

Całość listu jest tu:
www.ozzl.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=12536:9500-z-tyle-powinna-wynosi-paca-zasadnicza-lekarza-w-ocenie-nfz-&catid=56:aktualnoci&Itemid=2

Nasuwa się pytanie: jak jest z wyceną w innych specjalnościach?
Edytor zaawansowany
  • dradam121 05.04.11, 17:26
    w kraju kapitalistycznym, w pelni :

    www.cbc.ca/news/canada/edmonton/story/2011/04/04/edmonton-ama-stelmach-doctors-meeting.html
    www.albertadoctors.org/bcm/ama/ama-website.nsf/AllDoc/EFA0C607304BF59987257856005CA8D2/$File/Preslet_Mar17_2011.pdf
    Elementem kluczowym jest powszechne przekonanie,iz lekarzy brakuje. I o tym spoleczenstwo wie i "powiesi" kazdego polityka,ktory o tym zapomni.

    Choc prawda jest,ze obecny premier nie kandyduje w kolejnych wyborach. Ale jego partia ma nadzieje je wygrac.

    Przy okazji warto podkreslic, ze 3 milionowa Alberta placi (lacznie ) lekarzom wiecej niz placi cala Polska.
    --
    dradam

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • st.lucas 05.04.11, 20:17
    dradam121 napisał:

    > Przy okazji warto podkreslic, ze 3 milionowa Alberta placi (lacznie ) lekarzom
    > wiecej niz placi cala Polska.

    Zastanawia mnie do dzis, dlaczego wlasciwie rzadzacy Polska nie ustepuja wobec
    roszczen lekarskich? One sa naprawde niewielkie! Okolo 5 mld zlotych -
    tyle co na gornicze emerytury...

    Mysle, ze dlatego ci ktorzy dostac powinni, co im sie nalezy nie dostaja tego,
    bo gdyby dostali, nie byloby juz co krasc. Gornicy kradna dalej.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • practicant 06.04.11, 23:39
    st.lucas napisał:

    > dradam121 napisał:
    >
    > > Przy okazji warto podkreslic, ze 3 milionowa Alberta placi (lacznie ) lek
    > arzom
    > > wiecej niz placi cala Polska.
    >
    > Zastanawia mnie do dzis, dlaczego wlasciwie rzadzacy Polska nie ustepuja wobec
    > roszczen lekarskich? One sa naprawde niewielkie! Okolo 5 mld zlotych -
    > tyle co na gornicze emerytury...
    >
    > Mysle, ze dlatego ci ktorzy dostac powinni, co im sie nalezy nie dostaja tego,
    > bo gdyby dostali, nie byloby juz co krasc. Gornicy kradna dalej.

    Już o tym mówiłem.Co by się stało,gdyby nagle 80 tysiecy lekarzy moglo normalnie zyc od 1go do 1go wykonujac tylko jeden etat-a nie 3-4 jak do tej pory?Jak myslisz-jaki bylby efekt?Z drugiej strony-za kilka lat i tak nie bedzie komu pracowac...
  • gamdan 07.04.11, 17:32
    practicant napisał:
    > Co by się stało,gdyby nagle 80 tysiecy lekarzy moglo normalni
    > e zyc od 1go do 1go wykonujac tylko jeden etat-a nie 3-4 jak do tej pory?Jak my
    > slisz-jaki bylby efekt?

    Ja bym nie demonizował.
    Po pierwsze: to nie stanie się nagle.
    Proces tzw. normalizacji płac będzie rozciągnięty w czasie. Najpierw będzie opór decydentów, lamenty księgowych, rodeo dziennikarzy, "trybunały i sądy" i takie tam. Jak to zwykle u nas bywa.
    Decyzje będą zapadały w różnych miejscach kraju, w różnym czasie.

    Po drugie: koledzy-lekarze nie rzucą roboty tak nagle.
    Koło zamachowe jeszcze trochę się pokręci. Kontraktowcy będą renegocjowali umowy. Część kolegów nie będzie umiała pozostawić swoich pacjentów bez opieki. Niektórzy dojdą do nierozsądnego wniosku, że mogą dalej pracować na dwóch etatach.

    Tak sądzę.
    Jeśli w ogóle to nastąpi...
  • st.lucas 07.04.11, 20:47
    gamdan napisał:

    > practicant napisał:
    > > Co by się stało,gdyby nagle 80 tysiecy lekarzy moglo normalni
    > > e zyc od 1go do 1go wykonujac tylko jeden etat-a nie 3-4 jak do tej pory?
    > Jak my
    > > slisz-jaki bylby efekt?
    >
    > Ja bym nie demonizował.
    > Po pierwsze: to nie stanie się nagle.
    > Proces tzw. normalizacji płac będzie rozciągnięty w czasie. Najpierw będzie opó
    > r decydentów, lamenty księgowych, rodeo dziennikarzy, "trybunały i sądy" i taki
    > e tam. Jak to zwykle u nas bywa.
    > Decyzje będą zapadały w różnych miejscach kraju, w różnym czasie.
    >
    > Po drugie: koledzy-lekarze nie rzucą roboty tak nagle.
    > Koło zamachowe jeszcze trochę się pokręci. Kontraktowcy będą renegocjowali umow
    > y. Część kolegów nie będzie umiała [i]pozostawić swoich pacjentów bez opieki[/
    > i]. Niektórzy dojdą do nierozsądnego wniosku, że mogą dalej pracować na dwóch e
    > tatach.
    >
    > Tak sądzę.
    > Jeśli w ogóle to nastąpi...

    Nastapic nastapi. Wlasciwie juz nastepuje...
    Sek w tym, ze jest to proces rozciagly.

    Kolega Bukiel zupelnie slusznie zwrocil swego czasu uwage dziennikarzom,
    ze to nie lekarze strajkuja, ale NFZ!
    Tak wiec wymieranie przyspiesza, ale nie przyjmuje formy katastrofy lotniczej
    np. tej smolenskiej, wiec nie jest dla naszej "4-tej wladzy" zadnym newsem.
    Wiemy jako lekarze, ze corocznie wydarza sie nie 1 "Smolensk",
    ale bez zadnej przesady sa ich setki. Tylko, ze to wiemy tylko my. I politycy.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • practicant 07.04.11, 22:10
    Nie załapaliście:)

    Nikt nie przestanie pracować-przynajmniej,nie na zasadzie strajku,etc.Po prostu-w zupełnie naturalny sposób zmniejsza się liczba lekarzy-czesc wyjezdza,spora czesc po prostu umiera,pracujac do 70ki,czy nawet dluzej.Zmierzam do tego,ze obecnie wiekszosc to ludzie mieszczacy sie w definicji slowa "dziadki".Co bedzie za kilka lat,jak ta wiekszosc wymrze,badz odejdzie na emeryture?Bedzie kicha.I wtedy już żadna,nawet niewiadomo jak duza forsa tego nie naprawi-bedzie zwyczajnie za pozno.Tylko o to mi chodzi.
  • gamdan 07.04.11, 22:29
    > wtedy już żadna, nawet nie wiadomo jak duza forsa tego nie naprawi-bedzie zwycza
    > jnie za pozno.

    W "Pakiecie ustaw zdrowotnych" pani Kopaczowej już się próbuje rozciągać tę przykrótką kołdrę.
    Będzie więcej studentów medycyny. Łatwiej będzie można zostać lekarzem. Szybciej będzie można uzyskać specjalizację.
    Resztę załatwią dodatkowe ubezpieczenia.

    To w kwestii ilości.
    Jeśli chodzi o jakość - to na razie cisza.
  • off-sik 08.04.11, 12:16
    gamdan napisał:

    > W "Pakiecie ustaw zdrowotnych" pani Kopaczowej już się próbuje rozciągać tę prz
    > ykrótką kołdrę.
    > Będzie więcej studentów medycyny. Łatwiej będzie można zostać lekarzem. Szybcie
    > j będzie można uzyskać specjalizację.
    > Resztę załatwią dodatkowe ubezpieczenia.
    >
    > To w kwestii ilości.
    > Jeśli chodzi o jakość - to na razie cisza.

    cisza grobowa

    --
    "Lekarz leczacy za darmo jest nic nie wart." (Talmud)
  • practicant 09.04.11, 11:16
    > gamdan napisał:
    >

    > > Będzie więcej studentów medycyny.

    Nie będzie.Tzn.będzie,ale nie tak znowu dramatycznie dużo więcej-jeden z krążących od wielu lat mitów głosi,że na medycynę to tyyyyyle chętnych-jak już wielokrotnie pisałem,wcale nie ma aż takiego zainteresowania /i nic dziwnego,właściwie/.Owszem,można zwiększyć ilość miejsc powiedzmy,dwa razy-ale problemu ilościowego to nie rozwiąże /chyba,że w skali 20-30 lat-choć,też nie jestem przekonany,bo pewnie ilość wyjazdów się zwiększy/.


    > Łatwiej będzie można zostać lekarzem.

    Oj,nie będzie.Jak byłem na studiach,to wielokrotnie slyszalem "puscilbym panstwo",albo "test jest trudniejszy" - "...bo wy już stażu nie bedziecie mieli...".Tak więc-bedzie trudniej.Przy zwiekszeniu ilosci miejsc-przyjeci podczas obecny limit i tak poodapadaja,bo beda za slabi,a w zwiazku ze zwiekszeniem trudnosci studiow-spora ilosc tych 'nad kreska' rowniez.



    > >Szybciej będzie można uzyskać specjalizację.

    ...już widzę,jak się pali do tego jeden z drugim konsultantem...;)To nie przejdzie,miejsca o ile beda-to tylko na papierze.Conajwyzej-przychodnie i karetki sie zapelnia.

    > > Resztę załatwią dodatkowe ubezpieczenia.
    ...nauczony doswiadczeniem jakos odnosze wrazenie,ze te dodatkowe ubezpieczenia i tak beda tylko na papierze...zreszta-po co czlowiek ma sie dodatkowo ubezpieczac,skoro w standarcie ma wszystko?Na polakach takie rzeczy jak "Chefarzt Behandlung" czy jednoosobowa sala wrazenia nie robia...

    > > To w kwestii ilości.
    > > Jeśli chodzi o jakość - to na razie cisza.

    off-sik napisał:
    > cisza grobowa

    ...i moze powinnismy sie z tego ostatniego cieszyc.Jak tak sie biora za ilosc-strach pomyslec,co zrobia z jakoscia;)

    Tyle,moim zdaniem.
  • gamdan 09.04.11, 13:22
    > Nie będzie.Tzn.będzie,ale...

    Generalnie nadal obowiązuje zasada pożyjemy-zobaczymy.

    Pani red. Cichocka o proponowanych zmianach ustawowych pisała. Znajdziesz pod tym linkiem: wyborcza.pl/1,75478,9324843,Na_chorobe_zmiany.html?as=2&startsz=x
    Na potwierdzenie moich słów cytat:
    Ustawa o zawodzie lekarza likwiduje roczny podyplomowy staż lekarski. (...) Staż ma być teraz częścią studiów. (...) Ustawa skraca też czas kształcenia specjalistów (...). Według Ministerstwa Zdrowia dzięki zmianom przybędzie nam lekarzy, łatwiej będzie dostać się na wizytę.

    W dwóch słowach: dobrze będzie.
    Ale cieszyć się nie ma z czego.
  • practicant 09.04.11, 17:36
    gamdan napisał:

    > Generalnie nadal obowiązuje zasada pożyjemy-zobaczymy.

    Prawda,z tym sie zgadzam,troche akademicko sobie dyskutujemy,poki co...


    > Ustawa o zawodzie lekarza likwiduje roczny podyplomowy staż lekarski. (...)
    > Staż ma być teraz częścią studiów. (...) Ustawa skraca też czas kształcenia spe
    > cjalistów (...). Według Ministerstwa Zdrowia dzięki zmianom przybędzie nam leka
    > rzy, łatwiej będzie dostać się na wizytę.


    I teraz moje zdanie,jako w miarę powiedzmy świeżego absolwenta:Nie przybedzie lekarzy,gdyż likwidacja stażu spowoduje automatycznie podniesienie poziomu studiów.Może dojść do przekomicznej sytuacji,gdzie może i łatwiej będzie się dostać na studia-ale przebrnąć przez nie będzie dużo trudniej niż obecnie-wykładowcy reagują na haslo "brak stazu" bardzo alergicznie.
    Sprawa numer dwa:nie przybedzie specjalistow,bo jedyny sposob na to polega na zwiekszeniu liczby miejsc szkoleniowych,czy rezydentur.A szanowna pani minister wymyslila sobie,ze po prostu zwiekszy ilosc chetnych,zrobi jakies specjalizacje modulowe /robisz 3 lata interny i kolejne 6 czekasz na miejsce na gastroenterologii/.

    W dwoch slowach:bedzie zabawnie.Ale raczej watpie,aby bylo dobrze...
  • jag_2002 10.04.11, 14:49
    czyli jakby zawracamy ku starej jedynce?
    --
    polskie czcionki mnie denerwuja - ciezko do ich pisania uzywac jednej reki
  • gamdan 10.04.11, 21:27
    Powinienem uszanować Twoją opinię, bo ja "swieżym absolwentem" już nie jestem.
    Ale dlaczego zakładasz tzw. dobrą wolę wykładowców?
    Na jakiej podstawie twierdzisz, że jedynym sposobem na zwiększenie liczby specjalistów jest zwiększenie liczby miejsc szkoleniowych czy rezydentur?
    Przeciez lekarzy ubywa, a więc będą wolne etaty.
    Może masz rację. Nie wiem.
    Pożyjemy-zobaczymy.
  • practicant 10.04.11, 21:41
    gamdan napisał:

    > Powinienem uszanować Twoją opinię, bo ja "swieżym absolwentem" już nie jestem.

    Och,to nie zmienia faktu,że ja też mogę się mylić:)Jak mówisz-pożyjemy,zobaczymy.

    > Ale dlaczego zakładasz tzw. dobrą wolę wykładowców?

    Z doświadczeń własnych:)Podczas studiów wielokrotnie słyszałem słowa:"no,to by generalnie wystarczyło na zaliczenie,ale proszę mi jeszcze powiedzieć to-i-to /zwykle jakiś kosmos/ - musicie to wiedziec,bo przeciez Wy juz nie bedziecie miec stazu,wiec sie nie nauczycie". Nawet na 6tym roku padaly takie slowa, mimo iz bylo wiadomo,ze staz bedziemy jeszcze miec.Czesto przy niewystarczajaco zadowalajacej odpowiedzi trzeba bylo sie jeszcze raz stawic na egzamin,czy kolokwium.A od wprowadzenia nowych zasad naboru na studia wykladowcy zaczeli dziwnie klnac na nowe roczniki i-przynajmniej na mojej alma mater-rozpoczelo sie np.oblewanie 1/3 roku co egzamin.Wnioski:poziom nowych studentow generalnie spadl,przy zwiekszeniu liczby miejsc /ergo:przyjmowanie ludzi niemalze z lapanki/ poziom spadnie jeszcze bardziej-tyle,ze raczej malo kto bedzie sie z nimi patyczkowal.Znam wykladowcow,dla ktorych nie stanowi problemu oblanie 90% egzaminowanych;)


    > Na jakiej podstawie twierdzisz, że jedynym sposobem na zwiększenie liczby specj
    > alistów jest zwiększenie liczby miejsc szkoleniowych czy rezydentur?
    > Przeciez lekarzy ubywa, a więc będą wolne etaty.

    Hm,mowisz tak,jakby teraz mozna bylo przebierac w miejscach szkoleniowych&rezydenturach.Miejsc jest generalnie malutko,w ostatniej sesji w ktorej zdawalem LEP problem stanowilo dostanie sie nawet na interne,o miejscu na specjalizacji poza standardem interna/rodzinna/ratunki mogles spokojnie zapomniec.
    Z drugiej strony,ministerstwu oplaca sie regularne ograniczanie ilosci miejsc.Za rezydenta musi ktos zaplacic-albo ministerstwo,albo szpital.Ministerstwo ma weza w kieszeni i liczy na to,ze szpital zatrudni na etat-niestety,szpitale podobnie kombinuja.Mysle,iz przy zwiekszeniu ilosci etatow /poprzez emerytury,etc/ jednoczesnie te etaty zostana...zlikwidowane.Ot,oszczednosci-bardzo krotkowzroczne,ale to przeciez standard w Polsce.

    > Może masz rację. Nie wiem.

    Czas pokaze.Szczerze mowiac,sam nie wiem...
  • dradam121 10.04.11, 20:46
    Tak sie przygladam dyskusji nad tym watkiem i przewijaja sie mi przed oczami sytuacje sprzed wielu lat.

    Otoz w okresie Solidarnosci (1980-82) wyjechalo z Polski do USA/Kanady blisko 6 tysiecy lekarzy.Oczywiscie nie mowilo sie o tym publicznie,bo nie byla to informacja korzystna dla PZPR.

    Chyba w 1986 siadlem i policzylem ilu lekarzy ukonczylo studia na polskiej akademii medycznej ( co roku jest wydawany tak w Kanadzie jak i w USA spis wszystkich lekarzy, posiadajacych licencje) to wyszlo mi kolo 2 tysiecy nazwisk , polskich lekarzy z kanadyjska licencja .

    PO okresie "Solidarnosci" liczba lekarzy wjezdzajacych do USA/Kanady,z Polski bardzo spadla. Po czesci wynika ta sytuacja z tego,ze otwarla sie dla Polakow mozliwosc pracy na terenie Europy zachodniej, w ramach EU. I choc zarobki sa gorsze,niz w USA/Kanadzie to procedura uzyskania licencji i pracy jest zdecydowanie bezproblemowa. Wiec kto widzi siebie za granicami Polski to wyjezdza.

    Zniesienie stazu podyplomowego i egzaminu "licencyjnego" w Polsce moze wyjazdy za granice Polski znacznie utrudnic. Mysle,ze trzeba sobie z tego zdawac sprawe...

    Wracajac do terenu Kanady. Populacja Polakow w tym kraju,zwlaszcza starszych wiekiem,rozpaczliwie szuka lekarzy mowiacych po polsku. Koledzy lekarze ida na rente,albo po prostu umieraja.Zostaja po nich pacjenci. Naklada sie to rowniez i na ten fakt,ze w ogole liczba lekarzy w Kanadzie nie nadaza za przyrostem populacji. Problem stal sie juz na tyle wazny,ze wszedl na plaszczyzne "wyborcza" , ogolnokanadyjska, w zblizajacych sie wyborach.

    www.cbc.ca/news/politics/canadavotes2011/story/2011/04/10/cv-election-ndp-layton-platform.html
    Obecnie uzyskanie licencji i podjecie pracy w Kanadzie, znacznie jest latwiejsze,niz bylo ono 20 - 30 lat temu. Pomagalem,ostatnio, dwom lekarzom z Iranu uzyskac miejscowe licencje i znam te problemy dosc dobrze.

    Obecnie lekarz w Albercie,zaczyna swoj kontakt z medycyna kanadyjska,jako "assistant physician", od dochodu rzedu $100k rocznie, aby po dwoch trzech latach podwoic ta kwote.Pewno,ze aby wejsc na te $100k rocznie to trzeba miec zdane egzaminy kanadyjskie i po prostu sie zakwalifikowac , pasujac na okreslone stanowisko tak swoim profilem zainteresowan jak i specjalizacji. Nie jest to wiec opcja otwarta dla wszystkich chetnych.


    --
    dradam

    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka