Dodaj do ulubionych

pani ginekolog ze szczecina

14.05.11, 11:12
z przychodni kolejowej na prośbę mojej znajomej o zbadanie piersi odpowiedziała" ja nie jestem od cycków tylko od dupy"SZOKKKKKKKKKKK
Edytor zaawansowany
  • victoria.sz 14.05.11, 11:24
    1. Udokumentować
    2. Przekazać do bezpośredniego przełożonego, Izby Lekarskiej i NFZ (jeśli ma tam umowę) albo Urzędu Gminy
    3. Napisać do Federcji Konsumentów i Rzecznika Praw Pacjenta
    3. Napisać o tym do Ministra Zdrowia

    Ps. Każda placówka usługowa (w tym przypadku medyczna) dysponuje książką skarg i zażaleń. Wpisać info do książki i zażądać przeprosin.

    Nie certolić się z tym!!!


  • slav_ 14.05.11, 12:06
    Jeszcze do Tuska a potem do Strasburga.
  • imponeross 08.06.11, 00:28
    slav_ napisał:

    > Jeszcze do Tuska a potem do Strasburga.

    No i do ciebie...
  • st.lucas 29.05.11, 12:46
    victoria.sz napisała:

    > 1. Udokumentować

    Co udokumentowac? Slowo "dupa"?

    > 2. Przekazać do bezpośredniego przełożonego, Izby Lekarskiej i NFZ (jeśli ma ta
    > m umowę) albo Urzędu Gminy

    Co przekazac? Przekazac, ze lekarka nie zna sie na badaniu piersi
    i zupelnie slusznie go nie wykonuje? To znaczy przekazac pochwale?...
    (Urzad gminny to na pewno za malo; proponuje starostwo,
    albo i sejmik wojewodzki... a najlepiej Kube Wojewodzkiego.)

    > 3. Napisać do Federcji Konsumentów i Rzecznika Praw Pacjenta

    Co napisac? "Dupa"?
    No co, ze nie robi tego czego nie umie? Ma robic! MUSI ROBIC !!!

    > 3. Napisać o tym do Ministra Zdrowia

    Lepiej od razu do Prezydenta RP.

    > Ps. Każda placówka usługowa (w tym przypadku medyczna) dysponuje książką skarg
    > i zażaleń. Wpisać info do książki i zażądać przeprosin.

    Jasne, jestesmy w sklepie obuwniczym.
    Czas poskarzyc sie Deichmannowi na szewca.

    > Nie certolić się z tym!!!

    Certolcie sie dalej homosovieticusy z pijanymi gornikami uzbrojonymi w kilofy.
    Cetrtolcie sie z pijanymi chlopami ograbiajacymi was przy pomocy KRUSu.
    Certolcie sie dalej ze zwiazkowcami z KGHM, stoczni, PKP itd.
    Certolcie sie dalej z telewizja "publiczna" majaca "misje"...

    A czepiajcie sie dalej tych jednych, jedynych ktorzy naprawde czynia dobro.
    Szybciej wymrzecie, ubedzie glupich, swiat na tym zyska.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • imponeross 08.06.11, 00:27
    st.lucas napisał:

    ...
    > Co przekazac? Przekazac, ze lekarka nie zna sie na badaniu piersi
    ...

    Ginekolog nieznajacy sie na badaniu piersi?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
    To znaczy nie posiada kwalifikacji do bycia ginekologiem, jakim cudem dostal papiery specjalizacyjne?
  • st.lucas 08.06.11, 11:26
    imponeross napisał:

    > st.lucas napisał:
    >
    > ...
    > > Co przekazac? Przekazac, ze lekarka nie zna sie na badaniu piersi
    > ...
    >
    > Ginekolog nieznajacy sie na badaniu piersi?????????????????????????????????????
    > ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
    > ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
    > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????
    > To znaczy nie posiada kwalifikacji do bycia ginekologiem, jakim cudem dostal pa
    > piery specjalizacyjne?

    Nie wiem. Nie moja sprawa.
    Moze to leciwa ginekolozka, jeszcze z czasow gdy piersi byly w Polsce "pod chirurgami"?

    To niewazne. Mogla zaponmniec jak sie bada?
    Wazne, ze nie podejmuje sie tego, czego nie lubi/nie umie. I slusznie.
    Choc obcesowosc poinformowania o tym pacjentki nie byla profesjonalna.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • imponeross 08.06.11, 22:20
    st.lucas napisał:

    ...
    >
    > Nie wiem. Nie moja sprawa.
    > Moze to leciwa ginekolozka, jeszcze z czasow gdy piersi byly w Polsce "pod chir
    > urgami"?
    >
    > To niewazne. Mogla zaponmniec jak sie bada?
    > Wazne, ze nie podejmuje sie tego, czego nie lubi/nie umie. I slusznie.
    > Choc obcesowosc poinformowania o tym pacjentki nie byla profesjonalna.

    Skoro nie umie wykonywac pracy ginekologa to nie powinna byc zatrudniona jako ginekolog.
  • reszka2 14.05.11, 20:11
    Rzeczywiście należy zgłosić wszędzie.
    Wszak wszyscy wiedzą, że ginekolog nie jest od dupy, tylko od - excusez le mot - c.i.p.y..
    Znaczy się - pani ginekolog nie wie co leczy.
    Z całą pewnością należy zgłosić.
    --
    Podmiot liryczny li i tylko.
  • imponeross 08.06.11, 00:30
    reszka2 napisała:

    > Rzeczywiście należy zgłosić wszędzie.
    > Wszak wszyscy wiedzą, że ginekolog nie jest od dupy, tylko od - excusez le mot
    > - c.i.p.y..
    > Znaczy się - pani ginekolog nie wie co leczy.
    > Z całą pewnością należy zgłosić.

    Racja! Od d... jest proktolog :) A od cyckow cyckolog.
  • zawsze-soffie 15.05.11, 20:41
    trzeba było się jej zapytać ile zapłaciła za dyplom skoro nie wie na czym jej praca polega..no i czy serio jest tak tępa, że przez x lat w zawodzie jeszcze się nie zorientowała o co w tym chodzi.
  • do.ki 15.05.11, 23:17
    Ja tam nie jestem zszokowany. Sa kraje, gdzie ginekolodzy piersiami sie nie zajmuja, bo i co ma to wspolnego z narzadem rodnym. To sie nazywa specjalizacja, gdyby ktos nie wiedzial. Teraz w moim kraju ginekolodzy operuja i macice, i piersi i to nie zawsze jest dobrze, bo to zupelnie inna technika operacji, no a z ginekologow to chirurdzy... no dobra, dam spokoj, bo jeszcze ktos sie obrazi.
    To bylo powiedziane slowem grubym i moze niepotrzebnie, ale faktycznie: czy czy ginekolog powinien diagnozowac i leczyc piersi? A zna on sie na tym? Bo nauka nie stoi w miejscu i trudno juz byc dobrym i w poloznictwie, i w ginekologii premenopauzalnej, i w tej postmenopauzalnej, i jeszcze w sutkach. Wiec skoro omawiana pani doktor przyznala sie do niekompetencji, to nalezy ja za to pochwalic, a nie ciagac po izbach i rzecznikach. I pisze to serio.
    --
    There's nothing an agnostic can't do if he doesn't know whether he believes in anything or not. - Monty Python
  • nunia01 16.05.11, 09:34
    Ale pani ginekolog ze Szczecina nie pracuje w innym kraju tylko w Polsce, a w Polsce badanie piersi należy do ginekologa.
    Obserwacje istniejącego guzka prowadzi się (w mojej przychodni i dopiero od początku tego roku) u chirurga onkologa.
    Ale jeszcze kilka lat temu z podejrzanym guzkiem odesłano mnie z Centrum Onkologii do poradni chorób sutka, a w poradni dowiedziałam się, że mogę się zapisać do tego samego ginekologa, który mnie na USG wysłał, bo się piersiami zajmować nie chciał.
    Zresztą pacjentka nie prosiła o przeprowadzenie operacji, a o badanie, więc ta rzeczona ginekolog może w ogóle nie być czynnym chirurgiem.
    A co do tego jacy z ginekologów chirurdzy, ja na swoich nie narzekam, co prawda mają już specjalizacje z onkologii, ale jako pierwsze widnieje ginekolog-położnik.
  • do.ki 16.05.11, 12:10
    nunia01 napisała:

    > Ale pani ginekolog ze Szczecina nie pracuje w innym kraju tylko w Polsce, a w P
    > olsce badanie piersi należy do ginekologa.

    Byc moze jestesmy swiadkami zmian.


    --
    There's nothing an agnostic can't do if he doesn't know whether he believes in anything or not. - Monty Python
  • st.lucas 29.05.11, 13:29
    nunia01 napisała:

    > Ale pani ginekolog ze Szczecina nie pracuje w innym kraju tylko w Polsce, a w P
    > olsce badanie piersi należy do ginekologa.

    Nie Pani niuniu: Lekarz to wolny zawod.
    Kazdy wykonuje go w zgodzie z wlasnym sumieniem na wlasna odpowiedzialnosc.
    I na wlasna odpowiedzialnosc moze cos robic lub czegos nie robic.

    Bo lekarz polski nie jest niewolnikiem.

    > Obserwacje istniejącego guzka prowadzi się (w mojej przychodni i dopiero od poc
    > zątku tego roku) u chirurga onkologa.
    > Ale jeszcze kilka lat temu z podejrzanym guzkiem odesłano mnie z Centrum Onkolo
    > gii do poradni chorób sutka, a w poradni dowiedziałam się, że mogę się zapisać
    > do tego samego ginekologa, który mnie na USG wysłał, bo się piersiami zajmować
    > nie chciał.
    > Zresztą pacjentka nie prosiła o przeprowadzenie operacji, a o badanie, więc ta
    > rzeczona ginekolog może w ogóle nie być czynnym chirurgiem.
    > A co do tego jacy z ginekologów chirurdzy, ja na swoich nie narzekam, co prawda
    > mają już specjalizacje z onkologii, ale jako pierwsze widnieje ginekolog-położ
    > nik.

    Jako ginekolog dziekuje za cieple slowa.
    Ale jako lekarz protestuje przeciwko szerzeniu posowieckich bredni!
    Dobrze by bylo, gdyby wyzwolila sie Pani z gorsetu myslowego barbarzynstwa
    polegajacego na czynieniu z lekarza niewolnika:
    "Pacjentka prosila o badanie piersi..." Prosba, droga Pani, nie jest rozkazem!

    I na prosbe mozna, a czasem nawet nalezy, odpowiedziec odmownie.

    Ponadto tzw. pacjentka okazala sie nie byc pacjentka.
    Bo nie kazdy chory jest pacjentem.
    Pacjentem jest chory, ktory ma relacje wzajemnego zaufanie i szacunku z lekarzem.

    Ta pseudopacjentka wyobrazala sobie, ze cos jej sie od lekarki "nalezy".
    Ze ma prawo zadac. Ta pseudopacjentka okazala sie byc CHAMEM.
    I reakcja lekarki po ludzku mnie nie dziwi.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • apas13 01.06.11, 10:48
    @st.lucas
    Bycie przedstawicielem tzw. wolnego zawodu nie zwalnia z obowiązków, wynikających z zakontraktowanej pracy, za którą bierze się pieniądze. Umiejętność palpacyjnego zbadania piersi pacjentki to nie jest jakaś wiedza wymagająca osobnej specjalizacji, zaś stan sutka jest jak najbardziej, choćby hormonalnie, powiązany z narządem rodnym - to wiedzieć powinien każdy absolwent medycyny, niezależnie od specjalizacji, jaka obrał. A jeśli obrał specjalizację ginekologa-POŁOŻNIKA, to już winno być dla niego abecadło!
    Co do chamstwa zaś - chamski to był sposób w jaki lekarka odmówiła spełnienia prośby pacjentki. Należało odpowiedzieć, ze się nie umie przeprowadzić takiego badania i wskazać, kto i gdzie mógłby to zrobić. Zakładając, że autorka wpisu pisze prawdę, to gdyby mnie czy moją żonę tak pani doktor potraktowała, interweniowałbym u jej przełożonych, bo brak wiedzy albo przekonanie o wyższości własnego zawodu nad innymi nie zwalnia z konieczności zachowania minimum kultury w kontaktach z innymi ludźmi.
    I jeszcze jedno - pacjentem jest każda osoba, która zwraca się do lekarza po pomoc a nie tylko ta, która robi to "z pełnym zaufaniem i szacunkiem". Pacjent ma prawo nie ufac lekarzowi (państwo się też mylicie, w "normalnych" krajach każdy pacjent ma prawo do drugiej czy nawet trzeciej opinii medyka i nikt się o to nie obraża), nie musi go też a'priori darzyć jakimś szczególnym szacunkiem ponad taki, jakiego sam powinien od doktora oczekiwać.

    Jak Pan raczył zauważyć: prośba nie jest rozkazem. Ale też odmowa nie może być wygłoszona w formie nawijki żula pod budką z piwem. I nie są to posowieckie brednie tylko kwestia elementarnej kultury. A jeśli Pan tego nie rozumie, szczerze odradzam próby praktykowania gdziekolwiek na zachód od Polski. Może w krajach posowieckich coś by Pan zdziałał z taką mentalnościa, ale tylko tam...
  • zawsze-soffie 16.05.11, 14:57
    "czy czy ginekolog powinien diagnozowac i leczyc piersi?"

    A kto mówi o diagnozowaniu i leczeniu??? To jest jedynie BADANIE mające na celu znalezienie pewnych podejrzanych zmian w strukturze piersi bądź też ich wykluczenie. No co jak co, ale takie rzeczy to nawet lekarz rodzinny potrafi. Nie wspomnę, że wiele kobiet sama jest sobie w stanie wybadać piersi.
    W przypadku opcji pierwszej lekarz ginekolog zazwyczaj KIERUJE na badania do specjalisty i tam następuje ewentualna diagnoza i ewentualne leczenie. Tak więc o co chodzi?

    "Wiec skoro omawiana pani doktor przyznala sie do niekompetencji, to nalezy ja za to pochwalic,"

    hahah jeśli:
    a) pani doktor przyznała się, że nie potrafi zbadać piersi i wyczuć ewentualnych zmian co potrafi nawet kobieta bez studiów medycznych ( wszak nikt pani doktor nie prosi o diagnozy i leczenie)
    b) pani doktor mająca tytuł lekarza ginekologa, a może nawet specjalisty ginekologii i położnictwa nazywa siebie lekarzem od doopy - a od doopy to przecież proktolodzy są np.

    to ja wybucham śmiechem na takiego lekarza. Może jak będę mieć "szał macicy" to mi powie, że ona jest od doopy (?) albo od pochwy a nie od macicy :DDDD



    "Sa kraje, gdzie ginekolodzy piersiami sie nie zaj
    > muja, bo i co ma to wspolnego z narzadem rodnym."

    Są kraje, gdzie to co robią u nas ginekolodzy, robią lekarze rodzinni no i?
  • practicant 16.05.11, 19:00
    1)Nie widze powodu,aby neurochirurg musiał posiadać umiejętność badania piersi,
    2)Kobieta bez studiów NIE BADA swoich piersi-może tylko kontrolować,czy wszystko jest "jak zwykle",czy może pojawiło się coś nowego,np.guzek.
    3)Konia z rzedem temu kto znajdzie na tyle glupiego rodzinnego,aby sam zbadal piersi i sie pod tym podpisal.
  • zawsze-soffie 16.05.11, 19:19
    A kto mówi o neurochirurgach? I co ma do rzeczy neurochirurg?

    " Kobieta bez studiów NIE BADA swoich piersi-może tylko kontrolować,czy wszystk
    > o jest "jak zwykle",czy może pojawiło się coś nowego,np.guzek."

    Ojej, będziesz się czepiał słówek i dorabiał ideologię? Fajnie.

    Może jednak bada? Skoro ginekolog nie potrafi zbadać, baa nawet skontrolować czy nie pojawił się guzek :DDDD
    --
    Jestem: młoda, głupia i naiwna - nie wykorzystujcie tego !
  • practicant 16.05.11, 21:42
    zawsze-soffie napisała:

    > A kto mówi o neurochirurgach? I co ma do rzeczy neurochirurg?
    >

    Bardzo dużo.W Polsce badaniem piersi zajmują się generalnie poradnie onkologiczne,najczęściej za to są odpowiedzialni chirurdzy onkolodzy.Ginekolodzy się tym nie zajmują.To generalnie tak,jak poprosić ginekologa o badanie neurologiczne.

    > " Kobieta bez studiów NIE BADA swoich piersi-może tylko kontrolować,czy wszystk
    > > o jest "jak zwykle",czy może pojawiło się coś nowego,np.guzek."
    >
    > Ojej, będziesz się czepiał słówek i dorabiał ideologię? Fajnie.
    >
    > Może jednak bada? Skoro ginekolog nie potrafi zbadać, baa nawet skontrolować c
    > zy nie pojawił się guzek :DDDD

    Dobrze,uzupełnię,skoro myślenie aż tak bardzo boli:

    Kobieta bez studiów NIE BADA swoich piersi-może tylko kontrolować,czy wszystk
    o jest "jak zwykle",czy może pojawiło się coś nowego WZGLEDEM TEGO,CO ZNA U SIEBIE,np.guzek.

    Swoją drogą,nie widzę sensu kontynuacji tematu-jakoś,średnio wierzę w opisaną w pierwszym poście bajkę...
  • zawsze-soffie 17.05.11, 16:11
    "Bardzo dużo.W Polsce badaniem piersi zajmują się generalnie poradnie onkologicz
    > ne,najczęściej za to są odpowiedzialni chirurdzy onkolodzy.Ginekolodzy się tym
    > nie zajmują.To generalnie tak,jak poprosić ginekologa o badanie neurologiczne."

    A a jakiej podstawie tak twierdzisz? Tu mi możesz temat rozwinąć, jak ci się chcę oczywiście. Bardzo proszę.
    Bo ja generalnie uważam, że poradnie onkologiczne zajmują się diagnostyką i leczeniem zmian w obrębie piersi. A żeby diagnozowac i leczyć wpierw tam sie trzeba dostać na jakies podstawie? Czyżby podstawą było:
    " bo sobie w piersi coś sama wczoraj po południu znalazłam" hę?

    I z drugiej strony czy przy założeniu, że jestem "mało rozgarniętą" histeryczką, która nie potrafi obiektywnie ocenić czy wszystko jest ok, mam pójść do poradni onkologicznej i powiedzieć:
    " chciałabym żeby ONKOLOG profilaktycznie zbadał mi piersi"

    ;/

    "To generalnie tak,jak poprosić ginekologa o badanie neurologiczne."

    Czyli generalnie ginekolog, który robi mi usg piersi jest idiotą, który robi sobie ze mnie jaja i udaję, że się zna?


    "Dobrze,uzupełnię,skoro myślenie aż tak bardzo boli:"


    Nie musiałeś się fatygować. Nie boli, choć sygnaturka może sugerować coś innego. Pokusiłam się na pewną złośliwość. Widać nie trafiło. Bywa.

    "Swoją drogą,nie widzę sensu kontynuacji tematu-jakoś,średnio wierzę w opisaną w
    > pierwszym poście bajkę..."

    hmm, bajka, nie bajka pojawia się jednak pytanie co należy do obowiązków ginekologa. Swoją drogą nie takie rzeczy się słyszy od ginekologów.

    -
    Jestem: młoda, głupia i naiwna - nie wykorzystujcie tego !
  • practicant 17.05.11, 20:49
    zawsze-soffie napisała:

    > A a jakiej podstawie tak twierdzisz? Tu mi możesz temat rozwinąć, jak ci się ch
    > cę oczywiście. Bardzo proszę.

    ...ależ z przyjemnością:bo gdyż jestem lekarzem,a Ty babą "bo ja generalnie uważam".Masz odmienne zdanie-proszę bardzo,Twoje prawo.Różnica między nami polega na tym,iż ja nie zwykłem kłócić się np.z fizykiem na temat teorii względności.

    > hmm, bajka, nie bajka pojawia się jednak pytanie co należy do obowiązków ginek
    > ologa. Swoją drogą nie takie rzeczy się słyszy od ginekologów.

    ...chyba "o ginekologach od Goździkowej w sklepie".

    Temat uważam za zamknięty.
  • aelithe 16.05.11, 10:52
    w cywilizowanych krajach lekarz pisze czym się zajmuje
    i przyjmuje żadnych innych pacjentów.
    Np. tylko hysterektomie.
  • w_przedpokoju 16.05.11, 23:54
    ...kto powinien nauczyc "przecietna" polska kobiete jak dbac o swoje zdrowie? Kto powinien jej pokazac jak powinna "kontrolowac" swoje piersi? Kto powinien jej uswiadomic jak wazne jest rutynowe, przynajmniej raz w miesiacu autobadanie, tak badanie? Kto mowi jej, ze to wlasnie ona, robiac to czesto (przez to poznajac swoje cialo) jest w stanie wyczuc kazda zmiane?
    Kto? Hydraulik?
  • nunia01 17.05.11, 11:18
    Wg specjalistów z forum chirurg onkolog.
    Tylko NFZ ma inne zdanie na ten temat i gdzie indziej zakontraktował profilaktyczne bania przesiewowe i ewentualna edukację odnośnie samobadania.
    Chirurg onkolog zapewne po to jest chirurgiem żeby za przeproszeniem macać profilaktycznie pacjentki hurtowo.
    Tylko ciekawe kto i na jakiej podstawie ma im do tego specjalisty dać skierowanie?
    Że co, że niby bez skierowanie można? Może w teorii można. W praktyce ze skierowaniem musiałam się stawiać za każdym z dwóch razów.
  • st.lucas 29.05.11, 13:18
    nunia01 napisała:

    > Wg specjalistów z forum chirurg onkolog.
    > Tylko NFZ ma inne zdanie na ten temat i gdzie indziej zakontraktował profilakty
    > czne bania przesiewowe i ewentualna edukację odnośnie samobadania.
    > Chirurg onkolog zapewne po to jest chirurgiem żeby za przeproszeniem macać prof
    > ilaktycznie pacjentki hurtowo.
    > Tylko ciekawe kto i na jakiej podstawie ma im do tego specjalisty dać skierowan
    > ie?
    > Że co, że niby bez skierowanie można? Może w teorii można. W praktyce ze skiero
    > waniem musiałam się stawiać za każdym z dwóch razów.

    Czy Pani nie jest w stanie pojac prostego faktu, ze odmawiajaca
    badania piersi lekarka postapila wlasciwie i etycznie?
    Mogla oczywiscie udac, ze zbadala i znala sie na tym co robi,
    i nie byloby glupiego, roszczeniowo-posowieckiego postu "pacjentki".
    I moglby byc rak. I ta pseudopacjentka moglaby umrzec.
    I lekarce nie spadlby za to wlos z glowy.
    Bo badanie palpacyjne ma prawo byc falszywie niepodejrzane.

    Zamiast tej komedii lekarka powiedziala - fakt ze nazbyt dosadnie - prawde.

    Pytam sie: czy to dobrze, czy zle?

    I mam jeszcze jedno pytacie: Co nas obchodzi gdzie badania przesiewowe
    zakontraktowal Narodowy Fundusz Zaglady? Co to ma do rzeczy???
    Czy Pani zdaniem wieksza wiezia powinien byc zlaczony chory z lekarzem,
    czy z ta instytucja(=prostytucja)? Komu Pani bardziej ufa,
    albo komu powinien bardziej ufac normalny czlowiek:
    wybranemu przez siebie lekarzowi, czy obowiazkowemu,
    monopolistycznemu, panstwowemu ubezpieczycielowi???!!!

    Czy Pani zdaniem lekarz to wolny zawod zaufania spolecznego,
    czy stojacy przy tasmie robotnik, albo podlegly szefowi fryzjer?

    Ale skoro bzdety NFZ-u budza u Pani wiarygodnosc, to pytam:
    Czy mowi Pani szczerze ludziom, ktorym zawdziecza Pani zycie,
    ze im Pani nie ufa i ze "wynagrodzenia" oferowane im przez NFZ
    uwaza Pani za moralnie sluszne?

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • apas13 01.06.11, 11:10
    No, tym razem się zgodzę z czescią Pana wypowiedzi. Tą o NFZ, biurokracji i kontraktowaniu badań.
    Jednak co do meritum zgody nie ma - badanie palpacyjne piersi może być fałszywie niepodejrzane, podobnie jak każde badanie. Statystyki związane z zapadalnością, medianą przeżycia i umieralnością na nowotwory w Polsce na tle średniej europejskiej jednoznacznie wskazują, że takich fałszywie niepodejrzanych wyników LEKARZE otrzymują w Polsce więcej, niż gdzie indziej. Niedouczeni, czy pseudpopacjenci im przeszkadzają?!

    Jednak rzeczonej lekarce włos by z głowy nie spadł gdyby poinformowała pacjentkę w sposób rzeczowy i grzecznie, czemu badania nie przeprowadzi i gdzie zrobią to fachowo. Za to zebrałaby raczej pochwały na forum.
    Zresztą, Pański upór w nazywaniu autorki wpisu "pseudopacjentką" dobitnie świadczy o chorobie toczącej profesję medyczną w Polsce. Kobieta jest "pseudopacjentką" bo co? Bo ośmieliła się poprosić ginekologa o to, o co powinna prosić! Wszak stowarzyszenia lekarzy - ginekologów, kobiet po mastektomii i inne wciąż prowadzą kampanię u świadamiającą kobiety, że powinny podczas wizyt u ginekologów DOMAGAĆ się badania sutków, zaś w domu, samodzielnie prowadzić samobadania każdego miesiąca. No to kto do cholery jest "pseudo" - pacjentka, czy wszyscy święci z ministrami zdrowia (lekarze przeważnie) na czele, którzy takie zachowanie zalecają? Jeśli pani doktor ma odmienny pogląd na ten temat, powinna rzeczowo to wyjaśnić, informując, że nie ma wiedzy a miarodajna jest mammografia albo USG piersi i gdzie to można zrobić. Zamiast tego odkrywczo stwierdziła, że ona nie od cycków tylko od dupy. Zaiste, to jest pełny profesjonalizm wykształconej przedstawicielki wolnego zawodu...
    Swoją drogą ciekawe, czy cytologii ta pani także nie zaleca. Wszak wyniki bywają niejednoznaczna i wtedy trzeba kolposkopię robić... Albo może zgodnie z polską szkołą ginekologii właśnie kolposkopia jest standardem, więc cytologii już nie trzeba?!
    A jak będzie potem rak, to pani doktor włos z głowy nie spadnie. Wszak koledzy po fachu stwierdzą, że ona jest wolny zawód i ma prawo nie robić tego, na czym się nie zna...
    A taki pogardzany robol przy taśmie to jednak powinien umieć młotkiem machać...
  • zawsze-soffie 17.05.11, 16:15
    "Kto? Hydraulik?"

    No w sumie neurochirurg, bo skoro proszenie ginekologa o badanie piersi jest nie na miejscu to w sumie można i neurochirurga poprosić - co za różnica u jakiego lekarza się zbłaźnisz prosząc o coś czym się nie zajmuje :DDDDD
    --
    Jestem: młoda, głupia i naiwna - nie wykorzystujcie tego !
  • aelithe 18.05.11, 18:55
    lekarz nie jest nauczania
    lekarz ma profesjonalnie wykonać usługę, do której się zobowiązuje
  • w_przedpokoju 18.05.11, 21:37
    aelithe napisał:

    > lekarz nie jest nauczania
    > lekarz ma profesjonalnie wykonać usługę, do której się zobowiązuje

    Nie do konca sie z Toba zgadzam. Lekarz rodzinny, rowniez jak w tym wypadku ginekolog, zajmuje sie takze profilaktyka. Jezeli pacjentka jest zaniepokojona, lekarz ma obowiazek ja zbadac, a rozmowa na temat jak samemu kontrolowac swoje piersi, naprawde nie zajmuje duzo czasu.
    Poza tym w kazdym gabinecie podstawowej opieki zdrowotnej sa na pewno broszurki na ten temat, to jest bardzo duze ulatwienie i dla lekarza, i dla pacjentek.
    Jest absurdem kierowac pacjentke do chirurga onkologa, nie badajac jej uprzednio.
  • aelithe 19.05.11, 08:40
    w kraju w którym pracuję, GP dokładnie pisze czym się zajmuje. Pisze czy prowadzi klinikę podróż, czy zajmuje się dziećmi, czy prowadzi poradnie kobiecą etc.
    a tym bardziej specjaliści - tutaj zachodzi bardzo wąska specjalizacja. Ortopeda nie przyjmuje każdego połamańca tylko np. osoby do operacji stawów biodrowych i tyle.
    To jest bardziej cywilizowane niż żądanie omnipotencji i cudotwórstwa.
  • nunia01 19.05.11, 16:12
    > w kraju w którym pracuję, GP dokładnie pisze czym się zajmuje

    Przypominam, że Szczecin zlokalizowany jest w Polsce, a nie w kraju w którym pracujesz.

    Czy sugerujesz, że pacjentka ma się leczyć w kraju w którym pracujesz po wcześniejszym zapoznaniu się z zakresem świadczonych usług?
  • aelithe 20.05.11, 20:52
    warto czerpac z dobrych wzorow

    usluga ma wartosc jedynie wtedy kiedy jej wykonawca ma odpowiednie kwalifikacje

    liczy sie nie ilosc porad ale ich jakosc

    porada osoby ktora sie nie czuje na sialach prowadzic okreslona jednostke chorobowa nie ma zadnej wartosci.
  • w_przedpokoju 21.05.11, 03:06
    aelithe napisał:
    ...
    > usluga ma wartosc jedynie wtedy kiedy jej wykonawca ma odpowiednie kwalifikacje
    >
    > liczy sie nie ilosc porad ale ich jakosc
    >
    > porada osoby ktora sie nie czuje na sialach prowadzic okreslona jednostke choro
    > bowa nie ma zadnej wartosci.

    W takiej sytuacji instytucja lekarza rodzinnego nie powinna miec prawa bytu. Katar i tak sam minie a do reszty moze nie miec odpowiednich kwalifikacji.
  • aelithe 21.05.11, 14:52
    w Wielkiej Brytanii i Irlandii nie możesz iść do specjalisty bez zgody swojego GP. Specjalista odpowiada na konkretny problem, z którym nie jest w stanie sobie poradzić GP. W UK jest to sformalizowane czym się zajmują poszczególne specjalizacje. W ROI jest to zupełnie dowolne.

    95% problemów zgłaszanych przez pacjentów jest w stanie rozwiązać dobrze wyszkolony lekarz rodzinny. Przy dobrym szkoleniu jest w stanie zbadać ucho, nos, zbadać dno oka, wykonać badanie ginekologiczne i wymaz. To tylko polski wymysł, że recepty na podstawowe leki przepisuje specjalista.
  • berenika.5 21.05.11, 10:28
    "warto czerpac z dobrych wzorow "


    Ale kto łatwo dostępny powinien te dobre wzorce dawać? Lekarz rodzinny - NIE, ginekolog NIE , onkolog?( Fakt on nie ma nic ciekawszego do roboty, tylko będzie profilaktycznie badał piersi, nowotwory poczekają, wykryte guzy też - pytanie tylko wykryte przez kogo?)

    "porada osoby ktora sie nie czuje na sialach prowadzic okreslona jednostke choro
    > bowa nie ma zadnej wartosci. "

    Pytanie czy ginekolog powinien czuć sie na siłach ażeby badać piersi. Czy to leży w jego kompetencji czy nie? A skoro nie, to dlaczego się sami rwą? I dlaczego z dwóch lekarzy tej samej specjalności jeden się czuje na siłach, a drugi nie?

    czy to jest tak jak z fryzjerem, teoretycznie uczą go strzyżenia, ale ponieważ nie czuje się na siłach to on tylko farbuje? Czyli teoretycznie to należy do jego obowiązków i kompetencji ale ponieważ nie jest w tym zbyt dobry wywala to z zakresu swoich usług?

    chciałabym poznać odpowiedzi na te pytania.
  • aelithe 21.05.11, 14:54
    umieć zbadać piersi powinien lekarz rodzinny
    to nie jest żadna filozofia - wszystko na wierzchu :)
  • st.lucas 29.05.11, 12:32
    berenika.5 napisała:

    > "warto czerpac z dobrych wzorow "
    >
    >
    > Ale kto łatwo dostępny powinien te dobre wzorce dawać? Lekarz rodzinny - NIE, g
    > inekolog NIE , onkolog?( Fakt on nie ma nic ciekawszego do roboty, tylko będzi
    > e profilaktycznie badał piersi, nowotwory poczekają, wykryte guzy też - pytanie
    > tylko wykryte przez kogo?)

    Aelithe mial na mysli wzory organizacyjne.
    A przede wszystkim wlasciwe wzory obyczajowo-kulturowe:
    Lekarz nie znajacy sie na czyms, nie powinien sie tym zajmowac.

    > "porada osoby ktora sie nie czuje na sialach prowadzic okreslona jednostke chor
    > obowa nie ma zadnej wartosci. "
    >
    > Pytanie czy ginekolog powinien czuć sie na siłach ażeby badać piersi. Czy to le
    > ży w jego kompetencji czy nie? A skoro nie, to dlaczego się sami rwą? I dlaczeg
    > o z dwóch lekarzy tej samej specjalności jeden się czuje na siłach, a drugi nie?

    A dlaczego jeden rzezbiarz podejmuje sie wyrzezbic konia,
    a drugi nie?
    To jest DOKLADNIE to samo zagadnienie! - Problem sztuki/sztuki lekarskiej.
    Lekarze wykonuja WOLNY zawod - jak artysci.
    I dobrze jest jesli lekarz umie sie czegos nie podjac.

    Razi mnie to typowo polskie ujecie: "ginekolog powinien".
    Otoz nieprawda!

    > czy to jest tak jak z fryzjerem, teoretycznie uczą go strzyżenia, ale ponieważ
    > nie czuje się na siłach to on tylko farbuje? Czyli teoretycznie to należy do j
    > ego obowiązków i kompetencji ale ponieważ nie jest w tym zbyt dobry wywala to z
    > zakresu swoich usług?

    Wykonywanie wolnego zawodu lekarza polega na DOBROWOLNOSCI.
    Ta dobrowolnosc nie moze byc tylko jednostronna - tylko dla pacjenta...

    Przepraszam, ale powiem dosadniej: Takie myslenie jakie Pani prezentuje,
    to nic innego jak spuscizna komunistycznego barbarzynstwa.

    > chciałabym poznać odpowiedzi na te pytania.

    No to pznala Pani.
    A ja teraz chcialbym poznac odpowiedz na moje pytanie:
    Dlaczego porownuje pani lekarzy z fryzjerami, a nie z adwokatami?

    Prosze sie GLEBOKO nad swoja mentalnoscia zastanowic!
    Pani roszczeniowosc jest moim zdaniem barbarzynska.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • berenika.5 29.05.11, 17:42
    Jak już krew w żyłam przestała się gotować to proszę się zastanowić w takim razie nad rolą pytajników w zdaniach. Może są małe i niewidoczne ale jakąś rolę spełniają.

    Czy ja gdzieś twierdzę, że ktoś powinien? Pytałam KTO powinien i od czego to zależy. Zauważyłam też, że średnio, wyobrażam sobie onkologów zajmujących się masowym profilaktycznym badaniem piersi. Gdzie tutaj jest barbarzyńska roszczeniowość? ( to też pytanie, ok?)

    "Dlaczego porownuje pani lekarzy z fryzjerami, a nie z adwokatami?"

    A dlaczego nie? Podałam pierwszy lepszy przykład, jaki wpadł mi do głowy. Następnym razem porównam do adwokatów, jeśli są jakieś ograniczenia w porównaniach, ale tylko dla mnie, bo Pan jakoś może z rzeźbiarzami porównywać.


    "Prosze sie GLEBOKO nad swoja mentalnoscia zastanowic!"

    Nie ma sprawy.
  • st.lucas 29.05.11, 19:15
    berenika.5 napisała:

    > Jak już krew w żyłam przestała się gotować to proszę się zastanowić w takim raz
    > ie nad rolą pytajników w zdaniach. Może są małe i niewidoczne ale jakąś rolę sp
    > ełniają.

    Pytania tez swiadcza o pytajacym,czyz nie?

    > Czy ja gdzieś twierdzę, że ktoś powinien? Pytałam KTO powinien i od czego to za
    > leży. Zauważyłam też, że średnio, wyobrażam sobie onkologów zajmujących się ma
    > sowym profilaktycznym badaniem piersi. Gdzie tutaj jest barbarzyńska roszczenio
    > wość? ( to też pytanie, ok?)

    "Czy nie powinni ginekolodzy... wiec czemu sie do tego rwa?"

    > "Dlaczego porownuje pani lekarzy z fryzjerami, a nie z adwokatami?"
    >
    > A dlaczego nie?

    Dlatego, ze godnosc zawodu lekarza nie odpowiada takim porownaniom.
    Nie czuje Pani tego?
    Chce Pani byc leczona przez lekarza na poziomie intelektualnym fryzjera?

    > Podałam pierwszy lepszy przykład, jaki wpadł mi do głowy. Nastę
    > pnym razem porównam do adwokatów, jeśli są jakieś ograniczenia w porównaniach,
    > ale tylko dla mnie, bo Pan jakoś może z rzeźbiarzami porównywać.

    Rzezbiarze sa artystami. I placono im tak jak lekarzom w gwineach.
    Fryzjerom natomiast w funtach, a wlasciwia w pensach.
    Moje porownanie nie uwlacza mojemu zawodowi.

    Jezeli oczekuje sie od lekarzy poziomu, to nie nalezy deprecjonowac tego zawodu.
    Jezeli oczekuje sie od kogos, aby byl leoszy od innych,
    nalezy byc dla niego lepszym.

    > "Prosze sie GLEBOKO nad swoja mentalnoscia zastanowic!"
    >
    > Nie ma sprawy.

    I tu odpowiem na temat barbarzynstwa:
    Nie zamierzalem i nie zamierzam na tym forum nikogo obrazac. Pani tez nie.
    Prosze sie zastanowic: Dlaczego na zachodzie i w USA widza nas,
    tak jak nas widza...?

    Uwazam generalnie, ze maja racje.
    Wielka czesc Polakow to zwykle chamy. Chamstwo w Polsce dominuje.
    Nie powiem: przewaza statystycznie, ale DOMINUJE.
    Jedna z emanacji tego faktu jest stosunek Polakow do lekarzy.
    Do ludzi, ktorym KAZDA polska rodzina zawdziecza zdrowie, a bywa i zycie.

    Ta "madrosc" Polakow polegajaca na tym, ze wiedza lepiej od lekarzy
    to nie wyjatkowa w naszym narodzie sytuacja. Polacy wiedza tez lepiej od pilotow...
    I tak to sie zawsze konczy, gdy na profesjonalistow nacieraja bezrozumni
    i zle wychowani dyletanci.
    Pozdrawiam.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • berenika.5 29.05.11, 20:48
    "Pytania tez swiadcza o pytajacym,czyz nie?"

    A w jaki sposób mają świadczyć? Czy pytanie to grzech? Czy zadanie niewygodnych pytań = barbarzyńska roszczeniowośc? W którym miejscu?

    "Dlatego, ze godnosc zawodu lekarza nie odpowiada takim porownaniom. Nie czuje Pani tego?
    Chce Pani byc leczona przez lekarza na poziomie intelektualnym fryzjera?

    Nie, nie czuje, bo ja nie porównuje intelektu lekarza i fryzjera. Tylko pewien mechanizm: ("nie będę czegoś robił mimo, iż mnie uczyli bo nie muszę i nie jestem w tym dobry albo bo nie czuje sie na siłach").
    A dokładniej pytałam czy działa to w taki sposób.

    Jeżeli uwłaczają Panu takie porównania to świadczy tylko o Panu.

    "Rzezbiarze sa artystami. I placono im tak jak lekarzom w gwineach. Fryzjerom natomiast w funtach, a wlasciwia w pensach. Moje porownanie nie uwlacza mojemu zawodowi."


    Artysta to osoba, która ma pasję i ją rozwija. Nie ważne w jakiej dziedzinie, w jaki sposób i z jakim wykształceniem. Tutaj liczy się dzieło. Fryzjerstwo z tego co mi wiadomo jest też lub może być swoistą sztuką, o czym świadczą wszelkiego rodzaju pokazy i konkursy, w których młodzi ludzie tworzą coś z farb i nożyczek na włosach - piękne rzeczy. Polecam. Byłam na takowym i jestem zachwycona wykonaniami.
    Radzę wrócić do czasów w których żyjemy, bo to, że kiedyś...o niczym nie świadczy. Swoją drogą dzisiaj fryzjerom artystom płaci się tyle samo, jak nie dużo więcej niż lekarzom.

    Osoba, która zna swoją wartość nie czuje się obrażona jakimś niby porównaniem do kogoś kto pod względem wykształcenia jej nie dorównuje.

    "Jezeli oczekuje sie od lekarzy poziomu, to nie nalezy deprecjonowac tego zawodu"

    Oczekiwać to ja sobie mogę, a w praktyce to wygląda tak, że jak człowiek reprezentuje jakiś poziom to wykształcenie/zawód nie ma znaczenia. Poziom albo się ma albo nie ma.

    Absolutnie nie było moim celem obniżanie wartości zawodu lekarza. Ogólnie bardzo podziwiam ludzi, którzy decydują się na tak trudne i długie studia i tak w sumie niewdzięczną, ale bardzo ważną pracę. Pomijam już kwestię tego, iż nie każdy byłby w stanie podjąć się takiej odpowiedzialności, jaką niesie za sobą ten zawód, wszak z zdrowiem i życiem ludzkim nie ma zabawy.

    "Nie zamierzalem i nie zamierzam na tym forum nikogo obrazac. Pani tez nie.
    Prosze sie zastanowic: Dlaczego na zachodzie i w USA widza nas, tak jak nas widza...?"

    Nie czuję i nie czułam się obrażona.

    "Jedna z emanacji tego faktu jest stosunek Polakow do lekarzy."

    Też mnie to dziwi i fascynuje jednocześnie.
  • st.lucas 29.05.11, 21:51
    berenika.5 napisała:

    > "Pytania tez swiadcza o pytajacym,czyz nie?"
    >
    > A w jaki sposób mają świadczyć? Czy pytanie to grzech? Czy zadanie niewygodnych
    > pytań = barbarzyńska roszczeniowośc? W którym miejscu?

    Owszem swiadcza. I pytanie moze byc grzechem.
    I nie chodzi o niewygode pytan.

    > "Dlatego, ze godnosc zawodu lekarza nie odpowiada takim porownaniom. Nie czuje
    > Pani tego?
    > Chce Pani byc leczona przez lekarza na poziomie intelektualnym fryzjera?
    >
    > Nie, nie czuje, bo ja nie porównuje intelektu lekarza i fryzjera. Tylko pewien
    > mechanizm: ("nie będę czegoś robił mimo, iż mnie uczyli bo nie muszę i nie jest
    > em w tym dobry albo bo nie czuje sie na siłach").
    > A dokładniej pytałam czy działa to w taki sposób.

    Zestawila Pani w pytaniu 2 bardzo odmienne zawody.
    Jeden uchodzi - i slusznie za elitarny. Drugi - nie.
    I nie zestawila ich Pani jako przeciwienstwa.

    > Jeżeli uwłaczają Panu takie porównania to świadczy tylko o Panu.

    Zalezy kto takie porownania czyni.
    Nie kazdy jest w stanie mnie obrazic.

    > "Rzezbiarze sa artystami. I placono im tak jak lekarzom w gwineach. Fryzjerom n
    > atomiast w funtach, a wlasciwia w pensach. Moje porownanie nie uwlacza mojemu z
    > awodowi."
    >
    >
    > Artysta to osoba, która ma pasję i ją rozwija. Nie ważne w jakiej dziedzinie, w
    > jaki sposób i z jakim wykształceniem. Tutaj liczy się dzieło. Fryzjerstwo z t
    > ego co mi wiadomo jest też lub może być swoistą sztuką, o czym świadczą wszelki
    > ego rodzaju pokazy i konkursy, w których młodzi ludzie tworzą coś z farb i noży
    > czek na włosach - piękne rzeczy. Polecam. Byłam na takowym i jestem zachwycona
    > wykonaniami.

    No wlasnie. To daje sie odczuc: zachwyt nad fryzjerstwem.
    I rownoczesnie brak taktu w stosunku do tak niewaznego
    zajecia jak leczenie ludzi.

    Powtarzam Pani jeszcze raz i niech Pani sobie to sprawdzi sama w internecie:
    To nie fryzjerom, ale lekarzom i artystom placono w gwineach.
    (A fryzury bywaly w czasach dominacji elit naprawde artystyczne!)
    Prosze sie zastanowic: dlaczego?

    Nie odroznia Pani naprawde wagi obu profesji?
    Skoro tak, niech Pani to szczerze powie pierwszemu lekarzowi,
    ktoremu bedzie chciala Pani powierzyc swoje zdrowie...

    Wlasnie takie podejscie nazywam i bede nazywac barbarzynstwem.

    > Radzę wrócić do czasów w których żyjemy, bo to, że kiedyś...o niczym nie świadc
    > zy. Swoją drogą dzisiaj fryzjerom artystom płaci się tyle samo, jak nie dużo wi
    > ęcej niż lekarzom.

    Ano wlasnie.
    Z tym, ze prosze nie mylic Polski z cywilizowanym swiatem.
    Jednym slowem: doradzam poszerzenie horyzontow.
    Doswiadczenia spoleczne z PRL-bis, w ktorym Pani zyje sa mylace.

    > Osoba, która zna swoją wartość nie czuje się obrażona jakimś niby porównaniem d
    > o kogoś kto pod względem wykształcenia jej nie dorównuje.

    To jednak bylo zakamuflowane porownanko...?
    Uspokajam: Nie jest mnie Pani w stanie obrazic.

    > "Jezeli oczekuje sie od lekarzy poziomu, to nie nalezy deprecjonowac tego zawodu"
    >
    > Oczekiwać to ja sobie mogę, a w praktyce to wygląda tak, że jak człowiek reprez
    > entuje jakiś poziom to wykształcenie/zawód nie ma znaczenia. Poziom albo się ma
    > albo nie ma.

    I tu sie moge zgodzic.
    Ale my nie rozmawiamy o konkretnym czlowieku, ale o 2 zawodach.

    > Absolutnie nie było moim celem obniżanie wartości zawodu lekarza. Ogólnie bardz
    > o podziwiam ludzi, którzy decydują się na tak trudne i długie studia i tak w su
    > mie niewdzięczną, ale bardzo ważną pracę. Pomijam już kwestię tego, iż nie każ
    > dy byłby w stanie podjąć się takiej odpowiedzialności, jaką niesie za sobą ten
    > zawód, wszak z zdrowiem i życiem ludzkim nie ma zabawy.
    >
    > "Nie zamierzalem i nie zamierzam na tym forum nikogo obrazac. Pani tez nie.
    > Prosze sie zastanowic: Dlaczego na zachodzie i w USA widza nas, tak jak nas wid
    > za...?"
    >
    > Nie czuję i nie czułam się obrażona.
    >
    > "Jedna z emanacji tego faktu jest stosunek Polakow do lekarzy."
    >
    > Też mnie to dziwi i fascynuje jednocześnie.

    Mnie chamstwo nie fascynuje.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • berenika.5 30.05.11, 10:56
    "Owszem swiadcza. I pytanie moze byc grzechem."

    W jaki sposób i gdzie to jest napisane.

    "Zestawila Pani w pytaniu 2 bardzo odmienne zawody.Jeden uchodzi - i slusznie za elitarny. Drugi - nie.I nie zestawila ich Pani jako przeciwienstwa.

    Powtarzam.
    Zawody jakie zestawiłam nie mają żadnego znaczenie z mojego punktu widzenia, gdyż nacisk położyłam na mechanizmem " ODMAWIAM, bo nie czuję się na siłach mimo, iż mnie uczyli" . A skojarzył mi się z fryzjerem bo fryzjer odmówił mi zabiegu dekoloryzacji.
    Uważa Pan więc, że w zawodzie FRYZJER nie funkcjonuje takowy mechanizm?

    Pytał pan odnośnie mojego niby porównania, czy chciałabym, żeby lekarz o intelekcie fryzjera mnie leczył.

    Nie, nie chciałabym. Nie chciałbym też ażeby leczył mnie ktoś o intelekcie rzeźbiarza, wiec o co chodzi?
    Pragnę zauważyć, że nie PORÓWNUJĘ NICZYICH INTELEKTÓW.

    "...Jeden uchodzi - i slusznie za elitarny. "

    Owszem przyznaje rację, pragnę jednak zauważyć, że istnieje grupa fryzjerów, która zalicza się do elity i która zapisała się w historii. Są to jednak wyjątki.

    " Zalezy kto takie porownania czyni. Nie kazdy jest w stanie mnie obrazic."

    Kto czyniąc takowe porównania nie jest w stanie uczynić takiej rzeczy?

    "No wlasnie. To daje sie odczuc: zachwyt nad fryzjerstwem.I rownoczesnie brak taktu w stosunku do tak niewaznego zajecia jak leczenie ludzi."

    Zachwycam się tym co zobaczyłam na pokazie fryzjerskim, zachwyca mnie też wiele innych rzeczy niezwiązanych z fryzjerstwem.
    Na jakiej postawie stwierdza Pan, że zajęcie lekarza jest dla mnie bez znaczenia. Myślę, że jasno wyraziłam się na temat mojego zdania o lekarzach w drugiej części poprzedniego postu. Mylę się?

    "Powtarzam Pani jeszcze raz i niech Pani sobie to sprawdzi sama w internecie:To nie fryzjerom, ale lekarzom i artystom placono w gwineach. (A fryzury bywaly w czasach dominacji elit naprawde artystyczne!) Prosze sie zastanowic: dlaczego?"

    A co to ma za znaczenie, że kiedyś tak było?


    "Nie odroznia Pani naprawde wagi obu profesji? Skoro tak, niech Pani to szczerze powie pierwszemu lekarzowi, ktoremu bedzie chciala Pani powierzyc swoje zdrowie..."

    Odróżniam doskonale. To Pan usilnie wmawia mi, że nie odróżniam bo niby porównuje intelekty i prestiż obydwu zawodów. A ja po raz enty powtarzam, że nie porównuje, a jedynie zapytałam o pewien mechanizm, a przy okazji dyskusji zwróciłam jedynie uwagę, że fryzjerstwo też może być sztuką. To nie jest powód żeby wmawiać mi, że coś porównuje i że obniżam wartość czegoś. Nie to było moim celem.

    A jakie jest to niby moje zdanie, które mam temu lekarzowi "wykrzyczeć"?

    "Ano wlasnie.Z tym, ze prosze nie mylic Polski z cywilizowanym swiatem. Jednym slowem: doradzam poszerzenie horyzontow. Doswiadczenia spoleczne z PRL-bis, w ktorym Pani zyje sa mylace."

    W którym miejscu mylę Polskę z cywilizowanym światem?
    Zastanowię się nad radą i może z niej skorzystam i poszerzę horyzonty myślowe i nie tylko.
    O PRL czytam w książkach, nie mam żadnych doświadczeń tamtych czasów innymi słowy.

    "To jednak bylo zakamuflowane porownanko...?Uspokajam: Nie jest mnie Pani w stanie obrazic."

    Nie po prostu chciałam "zaobrazować" pewien mechanizm. Zawód w którym występuje był bez znaczenia, dałam pierwszy lepszy.
    Może jednak obraziłam skoro to niby porównanie uważa Pan za uwłaczające i skoro wywołało tyle emocji?


    "Mnie chamstwo nie fascynuje."

    Moja wina, niejasno się wyraziłam. Nie chodziło mi chamstwo a zjawisko. Mianowicie w społeczeństwie lekarz uchodzi za kogoś ważnego, jest powszechnie szanowany itd itp ale nagle kiedy włącza się anonimowość, bądź kiedy owego lekarza nie ma w pobliżu nagle ta osoba, która go tak niby szanowała, "wchodziła mu w tyłek" rzuca hasłami: pasożyt, konował, łapówkarz.

    Interesujące zjawisko dla mnie. Nie musi Pan podzielać moich zainteresowań.
  • st.lucas 30.05.11, 18:12
    berenika.5 napisała:

    > "Owszem swiadcza. I pytanie moze byc grzechem."
    >
    > W jaki sposób i gdzie to jest napisane.

    Moze posluze sie przykladem. I bez krecenia prosze - odpowiedziec tak lub nie:
    "Brala Pani lapowki, czy JESZCZE nie?"

    Jak sie Pani podoba takie pytanie?

    > "Zestawila Pani w pytaniu 2 bardzo odmienne zawody.Jeden uchodzi - i slusznie z
    > a elitarny. Drugi - nie.I nie zestawila ich Pani jako przeciwienstwa.
    >
    > Powtarzam.
    > Zawody jakie zestawiłam nie mają żadnego znaczenie z mojego punktu widzenia, gd
    > yż nacisk położyłam na mechanizmem " ODMAWIAM, bo nie czuję się na siłach mimo
    > , iż mnie uczyli" . A skojarzył mi się z fryzjerem bo fryzjer odmówił mi zabieg
    > u dekoloryzacji.
    > Uważa Pan więc, że w zawodzie FRYZJER nie funkcjonuje takowy mechanizm?
    >
    > Pytał pan odnośnie mojego niby porównania, czy chciałabym, żeby lekarz o intel
    > ekcie fryzjera mnie leczył.
    >
    > Nie, nie chciałabym. Nie chciałbym też ażeby leczył mnie ktoś o intelekcie rzeź
    > biarza, wiec o co chodzi?
    > Pragnę zauważyć, że nie PORÓWNUJĘ NICZYICH INTELEKTÓW.

    Znowu posluze sie przykladem: Prosze odpowiedziec na pytanie:
    "Czy odmawia Pani pracy jak sprzataczka, czy nie?"

    Oczywiscie nie porownuje Pani intelektu do sprzataczki...

    > "...Jeden uchodzi - i slusznie za elitarny. "
    >
    > Owszem przyznaje rację, pragnę jednak zauważyć, że istnieje grupa fryzjerów, kt
    > óra zalicza się do elity i która zapisała się w historii. Są to jednak wyjątki.

    Prawde mowiac na tym forum grupa przeslawnych fryzjerow .... mnie obchodzi.

    > " Zalezy kto takie porownania czyni. Nie kazdy jest w stanie mnie obrazic."
    >
    > Kto czyniąc takowe porównania nie jest w stanie uczynić takiej rzeczy?
    >
    > "No wlasnie. To daje sie odczuc: zachwyt nad fryzjerstwem.I rownoczesnie brak t
    > aktu w stosunku do tak niewaznego zajecia jak leczenie ludzi."
    >
    > Zachwycam się tym co zobaczyłam na pokazie fryzjerskim, zachwyca mnie też wie
    > le innych rzeczy niezwiązanych z fryzjerstwem.
    > Na jakiej postawie stwierdza Pan, że zajęcie lekarza jest dla mnie bez znaczen
    > ia. Myślę, że jasno wyraziłam się na temat mojego zdania o lekarzach w drugiej
    > części poprzedniego postu. Mylę się?

    Najlepiej gdyby obie czesci Pani wypowiedzi byly rownie jasne.

    > "Powtarzam Pani jeszcze raz i niech Pani sobie to sprawdzi sama w internecie:To
    > nie fryzjerom, ale lekarzom i artystom placono w gwineach. (A fryzury bywaly w
    > czasach dominacji elit naprawde artystyczne!) Prosze sie zastanowic: dlaczego?
    > "
    >
    > A co to ma za znaczenie, że kiedyś tak było?

    MA !!!

    Wlasnie teraz doszlismy do tego, co nas dzieli:
    Dla Pani chamski swiat to normalny swiat. A dla mnie - nie.

    > "Nie odroznia Pani naprawde wagi obu profesji? Skoro tak, niech Pani to szczer
    > ze powie pierwszemu lekarzowi, ktoremu bedzie chciala Pani powierzyc swoje zdro
    > wie..."
    >
    > Odróżniam doskonale. To Pan usilnie wmawia mi, że nie odróżniam bo niby porównu
    > je intelekty i prestiż obydwu zawodów. A ja po raz enty powtarzam, że nie porów
    > nuje, a jedynie zapytałam o pewien mechanizm, a przy okazji dyskusji zwróciłam
    > jedynie uwagę, że fryzjerstwo też może być sztuką. To nie jest powód żeby wmawi
    > ać mi, że coś porównuje i że obniżam wartość czegoś. Nie to było moim celem.
    >
    > A jakie jest to niby moje zdanie, które mam temu lekarzowi "wykrzyczeć"?

    Byloby uczciwe powiedziec mu, ze porownuje Pani w internecie lekarzy z fryzjerami.
    Mialaby pani odwage to zrobic?
    A jezeli nie, to dlaczego?`

    > "Ano wlasnie.Z tym, ze prosze nie mylic Polski z cywilizowanym swiatem. Jednym
    > slowem: doradzam poszerzenie horyzontow. Doswiadczenia spoleczne z PRL-bis, w
    > ktorym Pani zyje sa mylace."
    >
    > W którym miejscu mylę Polskę z cywilizowanym światem?
    > Zastanowię się nad radą i może z niej skorzystam i poszerzę horyzonty myślowe i
    > nie tylko.
    > O PRL czytam w książkach, nie mam żadnych doświadczeń tamtych czasów innymi sło
    > wy.
    >
    > "To jednak bylo zakamuflowane porownanko...?Uspokajam: Nie jest mnie Pani w sta
    > nie obrazic."
    >
    > Nie po prostu chciałam "zaobrazować" pewien mechanizm. Zawód w którym występuje
    > był bez znaczenia, dałam pierwszy lepszy.
    > Może jednak obraziłam skoro to niby porównanie uważa Pan za uwłaczające i skor
    > o wywołało tyle emocji?

    Moze jednak...
    Prawda zdaje sie powoli zaczyna przeswitywac.

    > "Mnie chamstwo nie fascynuje."
    >
    > Moja wina, niejasno się wyraziłam. Nie chodziło mi chamstwo a zjawisko. Mianowi
    > cie w społeczeństwie lekarz uchodzi za kogoś ważnego, jest powszechnie szanowan
    > y itd itp ale nagle kiedy włącza się anonimowość, bądź kiedy owego lekarza nie
    > ma w pobliżu nagle ta osoba, która go tak niby szanowała, "wchodziła mu w tyłek
    > " rzuca hasłami: pasożyt, konował, łapówkarz.
    >
    > Interesujące zjawisko dla mnie. Nie musi Pan podzielać moich zainteresowań.

    To zjawisko jest rowniez i dla mnie interesujace.
    Po wielu przemysleniach doszedlem do wniosku, ze u podloza polskiej
    antyelitarnosci lezy zwykla zawisc. Ona jest polskim pieklem.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • berenika.5 30.05.11, 19:20
    "Moze posluze sie przykladem. I bez krecenia prosze - odpowiedziec tak lub nie:
    > "Brala Pani lapowki, czy JESZCZE nie?""

    W którym miejscu moje pytania można porównywać Pana pytaniem?
    Czy ja w swoim pytaniu coś zarzucałam?

    Gdybym chciała coś takiego napisać, napisałabym:

    "Czy badanie piersi leży w kompetencji ginekologów czy nie, a skoro nie to czemu sami się rwą. Dlaczego z dwóch lekarzy tej samej specjalności jeden się czuje na siłach, a drugi nie? czyżby było to oznaką NIEKOMPETENCJI, LENISTWA jednego z nich?"
    ( wpadło mi te słowa ot tak do głowy, błagam o wybaczenie jeśli byłby adekwatniejsze)

    CZY JA COŚ TAKIEGO NAPISAŁAM??? Po prostu zapytałam, bo nie wiedziałam albo maiłam założenia. To Pan to zinterpretował tak a nie inaczej i to nie jest moja wina.


    "Znowu posluze sie przykladem: Prosze odpowiedziec na pytanie:"Czy odmawia Pani pracy jak sprzataczka, czy nie?"

    Nie odmawiam bo nie miałam okazji stanąć przed taką propozycją. Nie widzę związku.
    Nie odpowiedział Pan czy w zawodzie FRYZJER nie występuje mechanizm o którym pisałam? Ja uważam, że występuje, dlatego posłużyłam się tym porównaniem - zawód, wykształcenie był bez znaczenia - element mało istotny.


    "Prawde mowiac na tym forum grupa przeslawnych fryzjerow .... mnie obchodzi."

    No to szczerze mówiąc po co się Pan czepia? Swoją drogą mnie też nie bardzo interesuje ile się płaciło rzeźbiarzom kiedyś.


    "Najlepiej gdyby obie czesci Pani wypowiedzi byly rownie jasne."

    Co było niejasnego w moich wypowiedziach?



    "MA !!!"

    Tak jak wspomniałam wyżej, pomijając kwestię, że mnie mało, żeby nie powiedzieć wcale nie interesuje ile się płaciło rzeźbiarzom kiedyś. JAKIE TO MA ZNACZENIE??

    "Wlasnie teraz doszlismy do tego, co nas dzieli:
    > Dla Pani chamski swiat to normalny swiat. A dla mnie - nie."

    Po pierwsze nie doszliśmy, tylko Pan doszedł i to nie bardzo wiem na jakiej podstawie bo śmiem twierdzić, że się Pan myli, chyba, że jestem taka głupia, że nie wiem jaki świat jest dla mnie światem normalnym..

    Dzieli to nas spora różnica wieku i inny światopogląd.

    " Byloby uczciwe powiedziec mu, ze porownuje Pani w internecie lekarzy z fryzjera mi.
    Mialaby pani odwage to zrobic? A jezeli nie, to dlaczego?`"

    Po pierwsze nie powiedziałbym bo nie porównuje lekarza z fryzjerami bo tego nie robiłam. pytałam jedynie czy "Nie zbadam ci piersi lekarza" działa tak jak np " nie zrobię ci dekoloryzacji fryzjera" - taki mechanizm - nie zrobię, choć mógłbym ale nie czuję się w tym dobry.
    Nie wiem, czy ma to napisać w innym języku?
    I to bym powiedziała w nadziei, że ZROZUMIE istotę sprawy.


    "Po wielu przemysleniach doszedlem do wniosku, ze u podloza polskiej
    > antyelitarnosci lezy zwykla zawisc."

    Zapewne, wszak to, że Polak cieszy się jak głupi z wprowadzonych kas fiskalnym mimo iż prawdopodobnie wzrośnie cena usługi o niczym innym nie świadczy. ( że pozwoliłam sobie zmienić temat)
  • st.lucas 31.05.11, 20:57
    Musze przyznac pani racje, ze cos nas zasadniczo rozni.
    Nie sadze jednak, zeby istota tej roznicy byl wiek.
    Rozni nas, powiedzialbym, pewna wrazliwosc/jej brak.

    Ja np. nie smialbym w jakikolwiek sposob porownywac sedziow z fryzjerami...

    Nie dam rady tego Pani wytlumaczyc.
    To jest troche tak jak z puszczaniem baka przy stole: niby wolno, ale...
    Jak moznaby wytlumaczyc, ze dlubanie w nosie, albo czytanie cudzej korespondencji
    jest coprawda niekaralne, ale "nie uchodzi"?

    Pewne rzeczy sie czuje, albo nie czuje. I kropka.
    (Ufam, ze powyzsze przyklady sa dla Pani oczywiste.)

    W kazdym badz razie ciesze sie, ze nie daje sie Pani nabrac "na kasy fiskalne".
    Pozdrawiam.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • berenika.5 01.06.11, 14:11
    Czemu nie odpowiada mi Pan na postawione pytania?
    Zadałam je po to ażeby ZROZUMIAŁ Pan o co mi chodziło - bo przykro mi, ale Pan nie rozumie. Dorobił Pan sobie jakaś interpretację i przyczepił się Pan zupełnie bez sensu, według mnie oczywiście.
    Ja rozumiem, że ego nie pozwala udźwignąć NIBY porównania do fryzjera ale może warto odrzucić dumę i zobaczyć o co mi chodziło.

    "Nie sadze jednak, zeby istota tej roznicy byl wiek."

    Skoro Pan tak uważa.


    "Nie dam rady tego Pani wytlumaczyc."

    I nawzajem. Nie wiem w jakim języku mam jeszcze napisać o co mi chodziło.

    "Ufam, ze powyzsze przyklady sa dla Pani oczywiste."

    Zrozumiałe są, ale nie widzę związku z " nasza sporną kwestią"

    "W kazdym badz razie ciesze sie, ze nie daje sie Pani nabrac "na kasy fiskalne".

    Potrafię myśleć i wiem ile jako pacjent leczący się prywatnie stracę. Nie widzę powodów do radości w wyższych opłatach. Nie pociesza mnie NIBY fakt rozpowszechniany na forach, że lekarze będą więcej płacić. Nigdy mnie nie interesowało ile lekarz zarabia, za to interesuje mnie ile ja będę płacić.


    Śmiem twierdzić, że podsumowania u nas też będą różne...


  • apas13 01.06.11, 11:23
    "A ja teraz chcialbym poznac odpowiedz na moje pytanie:
    Dlaczego porownuje pani lekarzy z fryzjerami, a nie z adwokatami?"

    A czemu z adwokatem a nie, na przykład z literatem, najlepiej noblistą? Albo prezesem MFW?! Prezydentem USA?!!!
    Na poważnie to ja odpowiem może: bo zarówno fryzjer, jak i adwokat jak i lekarz może być DOBRY lub KIEPSKI - tu nie ma różnicy. Poza tą, że kiepski fryzjer straci klientów i nikt po nim płakał n ie będzie, podobnie rzecz się ma z adwokatem. Lekarz to jednak inna bajka - stratę klienta można zrozumieć bardziej dosłownie ;-)
    Dalej - kiepski fryzjer albo adwokat, gdy chce zachować pracę, musi... przestać być kiepski. Fryzjer musi nauczyć się modnie czesać zaś adwokat - wygrywać sprawy. A lekarz? No nie, lekarz to wolny zawód, szacunek i zaufanie, finansowanie z obowiązkowych PODATKÓW - nie, lekarz ma prawo po chamsku stwierdzić, że się nie zna. Z akcentem na PO CHAMSKU.
    Ciekaw jestem, czy ta pani doktor poprosiła szefa przychodni, w której przyjmuje, by we wniosku o finansowanie wyraźnie wpisał, ze badań piersi wykonywać się nie będzie, bo pani ginekolog nie umie. Albo może sama zaproponowała, że zrezygnuje z etatu jak tylko szef znajdzie kogoś, kto poza dupą potrafi się także zająć cyckami, bo zrobił kurs, jak mają w zwyczaju robole przy taśmie, fryzjerzy i adwokaci? Chciałbym także wiedzieć, czy ta sama pani doktor, przyjmując w swoim prywatnym gabinecie także odmawia proszącym pacjentkom badania sutków i robi to w podobny, jakżesz uroczy sposób...
  • vacia 19.05.11, 20:16
    Ginekolodzy często sami proponują badanie piersi.
    W Polsce jest bardzo niska wykrywalność raka piersi we wczesnym stadium dlatego ważne jest aby to zmienić. Czemu mamy być na końcu statystyki wyleczeń w Europie?
    Samobadanie piersi często nie wchodzi w grę, bo kobiety często zbyt się boją tej choroby by to robić i to zrobić dobrze.
  • variolen 21.05.11, 23:36
    anna451 napisała:

    > z przychodni kolejowej na prośbę mojej znajomej o zbadanie piersi odpowiedziała
    > " ja nie jestem od cycków tylko od dupy"SZOKKKKKKKKKKK

    :-)))
    chyba raczej od c..py,.. od doopy to inny specjalista... :-}
  • iza42 22.05.11, 22:16
    Nie bardzo rozumiem dlaczego nie chciala zbadac piersi. Jest to proste badanie, powinien umiec je zrobic kazdy lekarz podstawowej opieki zdrowotnej. Sek w tym, ze badanie piersi czesto nie wystarcza, potrzebne sa inne badania jak mammografia i ultrasound. Te testy wymagaja wizyt kontrolnych i kierowania do specjalisty jezeli cos jest nie tak, moze nie chciala sobie tym zawracac glowy. W wiekszosci krajow badanie piersi robi GP i on zleca badania dodatkowe.
    Mammografia jest badaniem przesiewowym dla bezobjawowych kobiet powyzej pewnego wieku i skierowanie od lekarza nie jest potrzebne. Specjalistyczne badania piersi robi tzw breast physician, nie wiem czy taka specjalizacja istnieje w Polsce, a operacje to domena chirurgii ( breast surgeon).
  • aelithe 22.05.11, 22:20
    W Irlandii obowiązuje zasad 1 visit - 1 complaint

    za dwie skargi płaci się jak za 2 wizyty.
    a z medical card trzeba się zapisać na osobny termin.

    specjalista odpowiada ściśle na list GP , w wyjątkowych sytuacjach robi troszkę więcej. Nigdy w sytuacjach planowych.
  • iza42 23.05.11, 05:44
    Moze nie miala czasu na dodatkowe badanie. A swoja droga zazdroszcze Ci Irlandii , u nas przychodza z jednym problemem a potem maja dziesiec innych
  • w_przedpokoju 30.05.11, 00:39
    aelithe napisał:

    > W Irlandii obowiązuje zasad 1 visit - 1 complaint ...

    W Stanach jest podobnie (chociaz czasem trzeba byc elastycznym), ale tu pacjent umawiajac sie na wizyte (na poziomie podstawowej opieki med.) jest pytany o cel wizyty (to rowniez determinuje kiedy bedzie przyjety).
    W Polsce rejestratorka wydaje numerek (przynajmniej za moich czasow tak bylo), nie ulatwia to pracy lekarzowi.
  • aelithe 30.05.11, 21:31
    w większości cywilizowanych krajów stosuje się preselekcję chorych ze względu na stopień pilności
    u nas segreguje się ze względu na znajomości i upierdliwość - dla świętego spokoju.
  • imponeross 08.06.11, 00:24
    anna451 napisała:

    > z przychodni kolejowej na prośbę mojej znajomej o zbadanie piersi odpowiedziała
    > " ja nie jestem od cycków tylko od dupy"SZOKKKKKKKKKKK

    Przynajmniej zabawne :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.