Ostry dyżur Szpital Wrocław ul. Borowska Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W nocy na ostrym dyżuże. SZPITAL WROCŁAW BOROWSKA
    Ostry ból brzucha połączony z wymiotami. 2 godziny bez pomocy mimo braku oczekujących. Za biurkiem w sali obserwacyjnej 3 osoby. Po korytarzu kręcą się kolejne 4.
    Dwukrotnie prosiłem lekarza siedzącego za biurkiem o pomoc dla kolegii. Usłyszałem, że mają aktualnie 2 osoby umierające. Przez szybę mogłem tylko obserwować towarzystwo siedzące za biureczkiem.
    TAK WIĘC LEKARZE ZZA BIURKA POMAGAJĄ UMIERAJĄCYM a Ty siedź i czekaj aż atak będzie na tyle groźny, że dołączysz do tej dwójki, a lekarz następną naiwnie szukającą pomocy osobę będzie mógł przetrzymywać w nieskończoność mając argument, że w końcu leżą już trzy umierające osoby, limit na dziś wykorzystany.
    Wniosek: LEPIEJ ZADZWOŃ NA POGOTOWIE I MÓW ŻE UMIERASZ ZAMIAST RESZTAKAMI SIŁ DOCZOŁGIWAĆ SIĘ NA OSTRY DYŻUR.
    A wystarczyło tak po ludzku: wyjść, zbadać i przepisać receptę. CZY TO TAK WIELE???
    • Ból brzucha to nie ,,rozwalone'' krocze.
      --
      historia-porwania-krzysztofa-olewnika.blog.onet.pl/
    • To zdumiewające - któryś kolejny rok "reformy" opieki zdrowotnej w Polszcze - i pacjenci NADAL nie rozumieją, że SOR nie jest miejscem, gdzie można sobie przyjść ze sraczką "po zbadanie i receptę". Od tego jest NPL, zaś SOR jest od ratowania życia. Sraka, rzyganie i ból brzucha z reguły nie sa stanem zagrożenia zycia i wystarczy lekarz z NPL do oceny stanu takiego pacjenta i wypisania recepty. A jak bedzie potrzeba, to skieruje na ostry dyżur.
      Szkoda że takich durniów, którzy PO KILKU LATACH nie potrafili się nauczyć, do czego służy SOR nie można obciążyć kosztami przyjęcia. Dobrze, że czekali na izbie przyjęć. Można by powiedziec, że mogłoby to mieć rolę kształcąca, ale skoro przez kilka lat tego nie zrozumieli, to równiez kilka godzin niczego ich nie nauczy.
      --
      "Ludziom się we łbach poprzewracało, widać - dawno wojny nie było..."

      • gonzo1_1_1
        Ból brzucha nie jest powodem, dla którego mam przyjmować pacjenta na ostrym dyżurze.



        lestrange_e
        Mam nadzieję, że wizyta na ostrym dyżurze z powodu bólu brzucha/wymiotów to wolne żarty.


        +
        reszka2

        Duze brawa dla panstwa doktorostwa.
        Brawa dla waszej empatii!
        Brawa dla wyksztalcenia!

        No coz, zapewne zamiast uwazac na zajeciach z Acute Appendicitis podszczypywaliscie po lawka kolezanke/kolege?
        I zapewne nalezycie do tych znakomitych diagnostow, ktorym nigdy nie przyszloby do glowy, ze objawy gastryczne (reszkowe "sraka, rzyganie i bol brzucha") moga wskazywac na zawal serca ?

        • osmanthus napisała:

          >
          > gonzo1_1_1
          > Ból brzucha nie jest powodem, dla którego mam przyjmować pacjenta na ostrym dyż
          > urze.
          ...

          Tzw. 'ostry brzuch' to moze byc stan bezposredniego zagrozenia zycia, gdzie liczyc moze sie kazda godzina, a nawet minuta. Szybciutko zejsc mozna bowiem np. z powodu zapalenia otrzewnej, ropomacicza czy peknietego tetniaka aorty brzusznej. Jak komus nie podoba sie praca w SOR-ze to niech zmieni prace na inna.
        • Nie histeryzuj, osmanthus. I nie popisuj się znajomością łaciny.
          Naprawdę uważasz, że lekarz z NPL nie jest w stanie rozpoznać zapalenia wyrostka i skierować na ostry dyżur? I od kiedy zapalenie wyrostka jest stanem nagłym, rozwijającym się z sekundy na sekundę? Naprawdę uważasz, że NPL nie posiada aparatu do EKG i lekarz nie potrafi zinterpretować zapisu i zrobić odpowiednią rzecz, jeśli stwierdzi brzuszną maskę zawału? Niby dlaczego?

          --
          "Ludziom się we łbach poprzewracało, widać - dawno wojny nie było..."
          • reszka2 napisała:

            > Nie histeryzuj, osmanthus. I nie popisuj się znajomością łaciny.
            > Naprawdę uważasz, że lekarz z NPL nie jest w stanie rozpoznać zapalenia wyrostk
            > a i skierować na ostry dyżur? I od kiedy zapalenie wyrostka jest stanem nagłym
            > , rozwijającym się z sekundy na sekundę?

            Jesli zapalenie wyrostka jest z perforacja i zapaleniem otrzewnej to jest stanem naglym.

            > Naprawdę uważasz, że NPL nie posiada
            > aparatu do EKG i lekarz nie potrafi zinterpretować zapisu i zrobić odpowiednią
            > rzecz, jeśli stwierdzi brzuszną maskę zawału? Niby dlaczego?

            Jest jeszcze masa innych jednostek chorobowych kryjacych sie pod pojeciem ostry brzuch. Ze wspomne tylko o ostrej niedroznosci mechanicznej, peknietym tetniaku aorty brzusznej, krwotoku po urazie, ropomaciczu czy urosepsie.
          • reszka2 napisała:

            > Nie histeryzuj, osmanthus. I nie popisuj się znajomością łaciny.
            Daleka jestem od histerii a akurat ostry wyrostek nazywa sie identycznie w j. lacinskim i angielskim.

            > Naprawdę uważasz, że lekarz z NPL nie jest w stanie rozpoznać zapalenia wyrostk
            > a i skierować na ostry dyżur?

            No, jezeli bedzie to dr reszka, lestrange albo ten trzeci na g to mam pewne watpliwosci.
            Wszak bol brzucha, rzyganie i sranie nie kwalifikuje sie do poszukiwania pomocy lekarskiej w PL - czyz nie?



            I od kiedy zapalenie wyrostka jest stanem nagłym
            > , rozwijającym się z sekundy na sekundę?

            Na zachodzie ostry wyrostek uwazany jest za medical emergenc
            y

            Naprawdę uważasz, że NPL nie posiada
            > aparatu do EKG i lekarz nie potrafi zinterpretować zapisu i zrobić odpowiednią
            > rzecz,
            jeśli stwierdzi brzuszną maskę zawału?

            Nie wiem czy npl ma aparat do EKG a jezeli ma to nie wiem czy lekarz potrafi prawidlowo don podlaczyc pacjenta a potem prawidlowo zinterpretowac zapis.

            Nie wiem tez co nazywasz "odpowiednia rzecza".

            Wiem natomiast, ze na zawal zeszla znajoma moich rodzicow poniewaz "lekarz", ktory przyjechal wezwana karetka powiedzial, ze jej objawy to zwykle zatrucie pokarmowe i w ciagu 24h powinna byc jak nowa.
            Nie byla.

            Jednoczesnie moj francuski przyjaciel, ktory mial podobne objawy podczas towarzyskiego spotkania w paryskiej restauracji zostal natychmiast zabrany przez wezwane SAMU do szpitala gdzie mu zalozono baypass i facet znakomicie prosperuje do dnia dzisiejszego.

            U mnie, jezeli nawet wezwani paramedics sa pewni, ze pacjent NIE MA zawalu, delikwentowi proponuje sie transport do szpitala celem upewnienia sie, ze wszystko jest OK.
            A jezeli jest, to pacjentowi powiedza, ze jest to najlepsza rzecz jaka mogla mu sie przytrafic.
            • osmanthus napisała:

              ...
              > > Naprawdę uważasz, że lekarz z NPL nie jest w stanie rozpoznać zapalenia w
              > yrostk
              > > a i skierować na ostry dyżur?
              > No, jezeli bedzie to dr reszka, lestrange albo ten trzeci na g to mam pewn
              > e watpliwosci.
              > Wszak bol brzucha, rzyganie i sranie nie kwalifikuje sie do poszukiwania pomocy
              > lekarskiej w PL - czyz nie?


              Niestety, wyglada na to, ze nie.

              > I od kiedy zapalenie wyrostka jest stanem nagłym
              > > , rozwijającym się z sekundy na sekundę?
              >
              > Na zachodzie ostry wyrostek uwazany jest za medical emergenc
              y

              Teoretycznie wszedzie chyba ostry wyrostek jest stanem naglym, w PL tez. Po prostu zaklada sie odgornie i przed zbadaniem, ze ktos, kto przychodzi z bolami brzucha na izbe przyjec, nie ma ostrego wyrostka.

              ...
              > Nie wiem tez co nazywasz "odpowiednia rzecza".
              > Wiem natomiast, ze na zawal zeszla znajoma moich rodzicow poniewaz "lekarz", k
              > tory przyjechal wezwana karetka powiedzial, ze jej objawy to zwykle zatrucie p
              > okarmowe i w ciagu 24h powinna byc jak nowa.
              > Nie byla.
              > Jednoczesnie moj francuski przyjaciel, ktory mial podobne objawy podczas tow
              > arzyskiego spotkania w paryskiej restauracji zostal natychmiast zabrany przez
              > wezwane SAMU do szpitala gdzie mu zalozono baypass i facet znakomicie pro
              > speruje do dnia dzisiejszego.
              > U mnie, jezeli nawet wezwani paramedics sa pewni, ze pacjent NIE MA zawalu, del
              > ikwentowi proponuje sie transport do szpitala celem upewnienia sie, ze wszystko
              > jest OK.
              > A jezeli jest, to pacjentowi powiedza, ze jest to najlepsza rzecz jaka mogla m
              > u sie przytrafic.[/i]

              Szkoda, ze te wszystkie oczywiste oczywistosci, ktore tu napisales nie sa oczywiste dla wielu lekarzy udzielajacych sie na tym forum, jak i w ogole dla wielu polskich lekarzy.
              • Obydwoje histeryzujecie jak polska baba przed miesiączką.
                Gdzie jest powiedziane, że w przypadku sraczki pacjent ma NIE SZUKAĆ konsultacji z lekarzem?
                Owszem, czasami może i powinien. Co prawda znając histerię Polaków, podsycana dodatkowo przez takie oszołomskie wypowiedzi, ilustrowane co barwniejszymi przykładami mniej czy bardziej wymyślonymi, i tak latają z byle pierdnięciem po całym mieście, domagając się natychmiastowego ratunku.
                Ale czy w tym celu musi zgłaszać się na SOR? SOR - to szpitalny oddział RATUNKOWY. Po co zgłaszać się ze sraką i wymiotami na SOR? Mam za soba pracę na ratunokowym - i mogę śmiało powiedziec, że na 100 osób z objawami szeroko pojętego niezytu żoładka i jelit, może jedna, może dwie cierpią na coś innego niż wirusowa sraczkorzygaczka. Po prostu - rzadkie choroby zdarzają się rzadko, a częste - często. Brzuszna maska zawału jest rzadsza niż wyrostek, a zapalenie wyrostka - jest znacznie rzadsze niż "grypy żołądkowe".
                W celu przesiewu pacjentów srajaco-rzygających, skoro poruszamy się w tym temacie, wystarczy NPL.
                Natomiast przenoszenie doświadczeń z "czudownymi paramedicals" na grunt polski, jest niestety kolejnym objawem zidiocenia, nie rokującego poprawy.
                Cóż, szkoda.
                --
                "Ludziom się we łbach poprzewracało, widać - dawno wojny nie było..."
                • DOKŁADNIE to miałem napisać.
                  Albo ostry brzuch i SOR, albo przepisać receptę.
                  Bo w tym głupim kraju karetkę też się wzywa do przepisania recepty.

                  Może wielcy dyskutanci osmantus i imponeross wyjaśnią jaką to receptę wypisać przy ostrym brzuchu. Bo dla mnie niedrożność, perforację przewodu pokarmowego, zapalenie wyrostka, zapalenie otrzewnej leczy się nożem, ale ja głupi chirurg jestem.
                  • 0.9_procent napisał:

                    > DOKŁADNIE to miałem napisać.
                    > Albo ostry brzuch i SOR, albo przepisać rec
                    > eptę
                    .
                    > Bo w tym głupim kraju karetkę też się wzywa do przepisania recepty.

                    A karetce nie powinni jezdzic lekarze, po co? Wtedy wezwanie do przepisania recepty nie mialoby sensu.

                    > Może wielcy dyskutanci osmantus i imponeross wyjaśnią jaką to receptę wypisać p
                    > rzy ostrym brzuchu. Bo dla mnie niedrożność, perforację przewodu pokarmowego, z
                    > apalenie wyrostka, zapalenie otrzewnej leczy się nożem, ale ja głupi chirurg je
                    > stem.

                    No wlasnie! O tym tu ciagle mowa, ze ostre bole brzucha to nie tylko objaw niewinnego niezytu ale tez wielu stanow bezposredniuo zagrazajacych zyciu, ktore czesto leczy sie wlasnie nozem. Dlatego ma jak najbardziej sens i uzasadnienie, by pacjenci z ostrym brzuchem zglaszali sie od razu na SOR / izbe przyjec.
                    Chocby po to, by uniknac tragicznych przypadkow, o jakich ciagle pisze sie w prasie:
                    www.uw.mazowsze.pl/3455~pacjentka~zmarla~bo~lekarze~nie~zlecili~badan.php3
                    • imponeross napisał:

                      > A karetce nie powinni jezdzic lekarze, po co? Wtedy wezwanie do przepisania rec
                      > epty nie mialoby sensu.

                      A w jakimkolwiek przypadku ma sens ???

                      > No wlasnie! O tym tu ciagle mowa, ze ostre bole brzucha to nie tylko objaw niew
                      > innego niezytu ale tez wielu stanow bezposredniuo zagrazajacych zyciu, ktore cz
                      > esto leczy sie wlasnie nozem. Dlatego ma jak najbardziej sens i uzasadnienie, b
                      > y pacjenci z ostrym brzuchem zglaszali sie od razu na SOR / izbe przyjec.

                      1. Przeczytaj ostatnią linijkę postu otwierającego wątek. "Przepisać receptę" - więc pytam jaką receptę przepisać w ostrym brzuchu. Przepisanie recepty to znacznie mniej pracy niż operowanie, więc chętnie wypiszę receptę. Nie uzyskałem tylko odpowiedzi na pytanie JAKĄ ?
                      2. Zapoznaj się może z terminem "ostry brzuch". Bo nie każdy ból brzucha, wymioty czy sraczka to od razu "ostry brzuch". Jak już się zapoznasz to możemy wrócić do dyskusji, bo na razie przypominasz jednego areczka

                      > Chocby po to, by uniknac tragicznych przypadkow, o jakich ciagle pisze sie w pr
                      > asie:
                      > www.uw.mazowsze.pl/3455~pacjentka~zmarla~bo~lekarze~nie~zlecili~badan.php3

                      3. Takie przypadki się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą. Rozpoznanie perforowanego wrzodu w 99 procentach przypadków nie wymaga wykonania żadnych badań dodatkowych, ba nawet nie wymaga badania pacjenta - poza oglądaniem. Obraz choroby jest tak jednoznaczny, że rozpoznanie stawia się gdy pacjent przekracza próg gabinetu. W pozostałym 1 procencie przypadków można się paskudnie naciąć.
                      Można oczywiście każdego wieźć na SOR, pozostaje pytanie ile czasu trzeba będzie czekać na przyjęcie. Bo raczej nie będzie to 2 godziny.
                      • 0.9_procent napisał:

                        > imponeross napisał:
                        >
                        > > A karetce nie powinni jezdzic lekarze, po co? Wtedy wezwanie do przepisan
                        > ia rec
                        > > epty nie mialoby sensu.
                        >
                        > A w jakimkolwiek przypadku ma sens ???

                        Ja uwazam, ze wezwanie karetki z lekarzem w ogole i nigdy nie ma sensu. No, moze ew. jakis przewoz zaintubowanego pacjenta z anestezjologiem w pojedynczych przypadkach.

                        > > No wlasnie! O tym tu ciagle mowa, ze ostre bole brzucha to nie tylko obja
                        > w niew
                        > > innego niezytu ale tez wielu stanow bezposredniuo zagrazajacych zyciu, kt
                        > ore cz
                        > > esto leczy sie wlasnie nozem. Dlatego ma jak najbardziej sens i uzasadnie
                        > nie, b
                        > > y pacjenci z ostrym brzuchem zglaszali sie od razu na SOR / izbe przyjec.
                        >
                        > 1. Przeczytaj ostatnią linijkę postu otwierającego wątek. "Przepisać receptę" -
                        > więc pytam jaką receptę przepisać w ostrym brzuchu. Przepisanie recepty to zna
                        > cznie mniej pracy niż operowanie, więc chętnie wypiszę receptę. Nie uzyskałem t
                        > ylko odpowiedzi na pytanie JAKĄ ?

                        No dobrze, ale dlaczego pytasz mnie? Ja nie jestem pomyslodawca ani realizatorem tego watku.

                        > 2. Zapoznaj się może z terminem "ostry brzuch". Bo nie każdy ból brzucha, wymio
                        > ty czy sraczka to od razu "ostry brzuch". Jak już się zapoznasz to możemy wróci
                        > ć do dyskusji, bo na razie przypominasz jednego areczka

                        I wymagasz, zeby pacjenci rozpoznawali u siebie czy maja 'ostry brzuch' - czy tylko silny bol brzucha niebedacy 'ostrym brzuchem', i na tej podstawie zglaszali sie lub nie na izbe przyjec? Moze maja sobie tez sami wypisywac recepty i sami sie operowac?

                        Poza tym zapominasz chyba, ze ludzie nie sa w ciemie bici i nikomu wcale nie chce jezdzic sie po szpitalach, jesli go boli brzuch i wymiotuje - powiedzmy w zwykly sposob. Pacjent szuka pomocy zazwyczaj wtedy, kiedy ten bol jest powazniejszy niz zwykle i kiedy PO PROSTU niepokoi sie o swoje zdrowie i zycie.

                        > > Chocby po to, by uniknac tragicznych przypadkow, o jakich ciagle pisze si
                        > e w pr
                        > > asie:
                        > > www.uw.mazowsze.pl/3455~pacjentka~zmarla~bo~lekarze~nie~zlecili~badan.php3
                        >
                        > 3. Takie przypadki się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą.

                        Co nie znaczy, ze nie nalezy probowac zmniejszac ryzyko wystapienia takich przypadkow.

                        > Rozpoznanie perforowa
                        > nego wrzodu w 99 procentach przypadków nie wymaga wykonania żadnych badań dodat
                        > kowych, ba nawet nie wymaga badania pacjenta - poza oglądaniem. Obraz choroby j
                        > est tak jednoznaczny, że rozpoznanie stawia się gdy pacjent przekracza próg gab
                        > inetu. W pozostałym 1 procencie przypadków można się paskudnie naciąć.

                        W dodatku moze byc mnostwo innych przyczyn 'ostrego brzucha', nie tylko perforacja.

                        > Można oczywiście każdego wieźć na SOR, pozostaje pytanie ile czasu trzeba będzi
                        > e czekać na przyjęcie. Bo raczej nie będzie to 2 godziny.

                        Po co kazdego? Pierwsza decyzja i tak nalezy do pacjenta. Jesli czuje, ze ma zwykly niezyt niech idzie od razu do apteki, ktora ma dyzur i kupi sobie smecte, albo w ogole niech przeczeka. Ale jesli czuje, ze to cos powazniejszego to nie nalezy sie na niego obrazac, tylko trzeba go przyjac i szybko zbadac.
                        • imponeross napisał:

                          > Ja uwazam, ze wezwanie karetki z lekarzem w ogole i nigdy nie ma sensu. No, moz
                          > e ew. jakis przewoz zaintubowanego pacjenta z anestezjologiem w pojedynczych pr
                          > zypadkach.
                          Mowa był o wzywaniu karetki do wypisania recepty a nie o wzywaniu karetki z lekarzem. Wielu było srodze zawiedzionych, że w karetce nie ma lekarza i wypisać recepty nie ma kto.

                          > No dobrze, ale dlaczego pytasz mnie? Ja nie jestem pomyslodawca ani realizatore
                          > m tego watku.
                          A kto pierwszy użył określenia "ostry brzuch"? JA???

                          > I wymagasz, zeby pacjenci rozpoznawali u siebie czy maja 'ostry brzuch' - czy t
                          > ylko silny bol brzucha niebedacy 'ostrym brzuchem', i na tej podstawie zglaszal
                          > i sie lub nie na izbe przyjec? Moze maja sobie tez sami wypisywac recepty i sam
                          > i sie operowac?
                          Pacjenci na SOR zgłaszają się ze wszystkim. Z każdą pierdołą. także po nieskutecznym leczeniu myśleniem - "myślałam/em że mi przejdzie" - wywiad od 2 tygodni.
                          Ja nie każę się pacjentom operować, przecież ostry brzuch można (podobno) leczyć receptą. Podobnie jak reszka2 uważam, że w znakomitej większości powinni trafić do NPL, szczególnie jeśli oczekują recepty. Zastanawiam się tylko po co się wymądrzasz, skoro nawet nie wiesz co oznacza NPL.

                          >
                          > Poza tym zapominasz chyba, ze ludzie nie sa w ciemie bici i nikomu wcale nie ch
                          > ce jezdzic sie po szpitalach, jesli go boli brzuch i wymiotuje - powiedzmy w zw
                          > ykly sposob. Pacjent szuka pomocy zazwyczaj wtedy, kiedy ten bol jest powazniej
                          > szy niz zwykle i kiedy PO PROSTU niepokoi sie o swoje zdrowie i zycie.
                          Taaaa. 3.20 w nocy przychodzi taki zaniepokojony, bo "3 tygodnie temu się uciął w palec i teraz mu idzie pręga do serca", a na koniec życzy "spokojnego dyżuru".
                          Szkoda że przez 3 tygodnie się nie niepokoił.

                          > > 3. Takie przypadki się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą.
                          >
                          > Co nie znaczy, ze nie nalezy probowac zmniejszac ryzyko wystapienia takich przy
                          > padkow.
                          Yhy. I osiągnąć zero.
                          W linkowanym artykule/informacji jest takie zdanie: "Po wykonaniu rutynowych badań w kierunku zapalenia błony śluzowej żołądka, wieczorem chora została wypisana do domu." Możesz mi przybliżyć co to są "rutynowe badania w kierunku nieżytu żołądka"? W końcu to ty podałeś linka.

                          > W dodatku moze byc mnostwo innych przyczyn 'ostrego brzucha', nie tylko perfora
                          > cja.
                          Odniosłem się do informacji z linka. Tam nie było "innych przyczyn".

                          > Po co kazdego? Pierwsza decyzja i tak nalezy do pacjenta. Jesli czuje, ze ma zw
                          > ykly niezyt niech idzie od razu do apteki, ktora ma dyzur i kupi sobie smecte,
                          > albo w ogole niech przeczeka. Ale jesli czuje, ze to cos powazniejszego to nie
                          > nalezy sie na niego obrazac, tylko trzeba go przyjac i szybko zbadac.
                          Chyba raczej każdego, skoro widzisz uzasadnienie zgłoszenia się na SOR pacjenta oczekującego recepty. Chyba to wyraźnie napisał w pierwszym poście.
                          W kraju w którym istnieje wieloletnia 'tradycja' wzywania pogotowia do bolesnych miesiączek, albo "bo chciałam żeby go lekarz zobaczył" KAŻDY znajdzie u siebie uzasadnianie do zgłoszenia się na SOR.
                • Potem ciagle pisze sie w prasie o przypadkach jak ten:
                  www.uw.mazowsze.pl/3455~pacjentka~zmarla~bo~lekarze~nie~zlecili~badan.php3
      • reszka2 napisała:

        ...
        > ia i wystarczy lekarz z NPL do oceny stanu takiego pacjenta i wypisania recepty
        ...

        Co to jest NPL?
    • pacjent_2 napisał:

      ...
      > A wystarczyło tak po ludzku: wyjść,

      Tak.

      > zbadać

      Tak.

      > i przepisać receptę.

      Niekoniecznie, to zalezy od wyniku badania. Byc moze potrzebna jest operacja, nie recepta?...

      CZY TO TAK WIEL
      > E???
    • 1)Tak się składa, że znam ten SOR. Nie ma żadnego "biurka", ani "patrzenia przez szybę". Chorzy grzecznie czekają w poczekalni "na zewnątrz". Nie kłam.

      2)Oj, całe 120 minut, tragedia...ostatnio w tzw. "cywilizacji" dwóch chorych czekało na mnie prawie 400 minut. Raczyli wpaść na ostry dyżur z bólami krzyża od pół roku. Pech chciał, iż miałem po drodze kilka znacznie ważniejszych konsultacji. Tyle, że nikt się nie awanturował, dostali info od pielęgniarki "doktór przyjdzie, jak będzie miał czas" i sprawa była załatwiona. Warto, aby do durnych polaków dotarło wreszcie, iż ostry dyżur nie jest umówioną wizytą w przychodni - i jak się przychodzi z pierdołą, to się będzie czekać.
      • Pani lestrange to się akurat zajmuje ząbkami i w ogóle jamą ustną, więc do niej raczej tacy pacjenci nie trafią, więc bez obaw.
      • practicant napisał:

        > 1)Tak się składa, że znam ten SOR. Nie ma żadnego "biurka", ani "patrzenia prze
        > z szybę". Chorzy grzecznie czekają w poczekalni "na zewnątrz". Nie kłam.
        >
        > 2)Oj, całe 120 minut, tragedia...ostatnio w tzw. "cywilizacji" dwóch chorych cz
        > ekało na mnie prawie 400 minut. Raczyli wpaść na ostry dyżur z bólami krzyża od
        > pół roku. Pech chciał, iż miałem po drodze kilka znacznie ważniejszych konsult
        > acji. Tyle, że nikt się nie awanturował, dostali info od pielęgniarki "doktór p
        > rzyjdzie, jak będzie miał czas" i sprawa była załatwiona. Warto, aby do durnych
        > polaków dotarło wreszcie, iż ostry dyżur nie jest umówioną wizytą w przychodni
        > - i jak się przychodzi z pierdołą, to się będzie czekać.

        Bole krzyza od pol roku to owszem pie... na ostrym dyzurze, ale ostry brzuch to juz raczej nie...
      • practicant napisał:

        > 1)Tak się składa, że znam ten SOR. Nie ma żadnego "biurka", ani "patrzenia prze
        > z szybę". Chorzy grzecznie czekają w poczekalni "na zewnątrz". Nie kłam.
        >
        > 2)Oj, całe 120 minut, tragedia...ostatnio w tzw. "cywilizacji" dwóch chorych cz
        > ekało na mnie prawie 400 minut. Raczyli wpaść na ostry dyżur z bólami krzyża od
        > pół roku. Pech chciał, iż miałem po drodze kilka znacznie ważniejszych konsult
        > acji. Tyle, że nikt się nie awanturował, dostali info od pielęgniarki "doktór p
        > rzyjdzie, jak będzie miał czas" i sprawa była załatwiona. Warto, aby do durnych
        > polaków dotarło wreszcie, iż ostry dyżur nie jest umówioną wizytą w przychodni
        > - i jak się przychodzi z pierdołą, to się będzie czekać.

        Bole krzyza od pol roku to owszem pierdoła na ostrym dyzurze, ale ostry brzuch to juz raczej nie...
        • Na SOR zdarzają się poważniejsze przypadki, i na pewno nie jest to ból brzucha połączony z wymiotami.
          Nie wiadomo, czy założyciel postu to nie jest zwykły histeryk, który objawy lekko wyolbrzymił.
          • gonzo1_1_1 napisał:

            > Na SOR zdarzają się poważniejsze przypadki, i na pewno nie jest to ból brzucha
            > połączony z wymiotami.

            To moze byc przeciez niedroznosc mechaniczna wymagajaca pilnej operacji.

            > Nie wiadomo, czy założyciel postu to nie jest zwykły histeryk, który objawy lek
            > ko wyolbrzymił.

            Nie wiem, ale wiem, ze ludzie nie sa w ciemie bici i nikomu wcale nie chce jezdzic sie po szpitalach, jesli go boli brzuch i wymiotuje - powiedzmy w zwykly sposob. Pacjent szuka pomocy zazwyczaj wtedy, kiedy ten bol jest powazniejszy niz zwykle i kiedy PO PROSTU niepokoi sie o swoje zdrowie i zycie.
            • Koleś, ale o czym Ty w ogóle pierdzielisz...?Gość perfidnie kłamie, w dodatku - o ile w ogóle tam był, sam stwierdza iż wystarczyły leki do domu (znaczy, brak wskazań do leczenia szpitalnego=wizyta na sorze konieczna nie była), a Ty doszukujesz się ostrego brzucha. Poza tym, zostaw wujka google oraz pojęcia, których do końca nie rozumiesz i zajmij się czymś pożytecznym...
            • Nie wiem, ale wiem, ze ludzie nie sa w ciemie bici i nikomu wcale nie chce jezdzic sie po szpitalach, jesli go boli brzuch i wymiotuje - powiedzmy w zwykly sposob. Pacjent szuka pomocy zazwyczaj wtedy, kiedy ten bol jest powazniejszy niz zwykle i kiedy PO PROSTU niepokoi sie o swoje zdrowie i zycie.

              Jak rany, wręcz przeciwnie! :) :) Znaczy jest taki typ pacjentów, którzy to uwielbiają albo nie chce im się stać w kolejce w przychodni albo mają silną nerwicę i tysiące objawów.
              Ech, co tam pisać, trzeba popracować trochę :)
              • ewa_65 napisała:

                > Nie wiem, ale wiem, ze ludzie nie sa w ciemie bici i nikomu wcale nie chce j
                > ezdzic sie po szpitalach, jesli go boli brzuch i wymiotuje - powiedzmy w zwykly
                > sposob. Pacjent szuka pomocy zazwyczaj wtedy, kiedy ten bol jest powazniejszy
                > niz zwykle i kiedy PO PROSTU niepokoi sie o swoje zdrowie i zycie.

                >
                > Jak rany, wręcz przeciwnie! :) :) Znaczy jest taki typ pacjentów, którzy to uwi
                > elbiają albo nie chce im się stać w kolejce w przychodni albo mają silną nerwic
                > ę i tysiące objawów.

                Takich pacjentow jest malo, nie wyolbrzymiaj problemu. Jesli okazuje sie, ze pacjent nie jest powaznie chory, i np. chodzi tylko o przepisanie recepty, bo np. koncza sie leki w weekend (mimo ze moze wazne leki, ktorych nie mozna przestac brac) to SOR powinien miec zabronione wypisanie takiej recepty na pelne opakowanie.

                A pacjenci hipochondryczni lub nerwicowi . coz, sa na calym swiecie, ucza o nich na studiach, jesli nie podoba sie rzeczywistosc prosze zmienic zawod, albo przynajmniej specjalizacje lub stanowisko.

                > Ech, co tam pisać, trzeba popracować trochę :)
                • W ten sposob mozna dyskutowac bez konca i wymyslac pacjentom od hipochondrykow i histerykow, ale tak naprawde to nie wiadomo dopoki sie nie zbada. Bol brzucha moze, choc nie musi byc powazna sprawa. W emergency departments na calym swiecie ( mysle o cywilizowanych krajach) jest ktos, o nazwie triage nurse, czyli wykwalifikowana pielegniarka, ktora potrafi zebrac wywiad, ocenic stan pacjenta na podstawie wygladu i tzw vital signs . Na tej podstawie ustala w jakiej kolejnosci pacjent powinien byc zbadany przez lekarza. Pacjenci oczekujacy na Izbie Przyjec wiedza, ze beda zalatwieni w zaleznosci od ciezkosci ich stanu. Dlatego lekkie przypadki moga czekac godzinami ale stany zagrozenia zycia, w tym rowniez bol brzucha sa zalatwiane od razu. W ten sposob mozna zapobiec wielu problemom i skargom niezadowolonych pacjentow, ktorzy leza w bolu przez wiele godzin i nikt sie nimi nie chce zajac.
                  • iza42 napisała:

                    > W ten sposob mozna dyskutowac bez konca i wymyslac pacjentom od hipochondrykow
                    > i histerykow, ale tak naprawde to nie wiadomo dopoki sie nie zbada.

                    Oczywiscie.

                    > Bol brzucha
                    > moze, choc nie musi byc powazna sprawa.

                    Oczywiscie.

                    > W emergency departments na calym swi
                    > ecie ( mysle o cywilizowanych krajach) jest ktos, o nazwie triage nurse, czyli
                    > wykwalifikowana pielegniarka, ktora potrafi zebrac wywiad, ocenic stan pacjenta
                    > na podstawie wygladu i tzw vital signs . Na tej podstawie ustala w jakiej kole
                    > jnosci pacjent powinien byc zbadany przez lekarza. Pacjenci oczekujacy na Izbie
                    > Przyjec wiedza, ze beda zalatwieni w zaleznosci od ciezkosci ich stanu. Dlateg
                    > o lekkie przypadki moga czekac godzinami ale stany zagrozenia zycia, w tym rown
                    > iez bol brzucha sa zalatwiane od razu. W ten sposob mozna zapobiec wielu probl
                    > emom i skargom niezadowolonych pacjentow, ktorzy leza w bolu przez wiele godzin
                    > i nikt sie nimi nie chce zajac.

                    To brzmi bardzo rozsadnie. No bo faktycznie, jesli nagle zglasza sie 5 czy 10 osob na izbe przyjec niemal jednoczesnie, to w jakiej kolejnosci maja byc badani przez dyzurnego lekarza? Mozna oczywiscie zatrudnic wiecej lekarzy, ale to pewnie trudne i za drogie.
                  • > moze, choc nie musi byc powazna sprawa. W emergency departments na calym swi
                    > ecie ( mysle o cywilizowanych krajach)

                    Ale mówimy o Polsce.
                    Poza pacjentami przywiedzionym karetka pozostali lądują "kolejce" bez względu na to co im jest i dopóki go nie zobaczy lekarz nikt nie wie jaki jest stan tego pacjenta - czy przyszedł z pryszczem na d... czy umiera na zawał. Nikt poza lekarzem nie oceni stanu pacjeta. Trochę "lepiej" maja pacjenci z widocznymi obrażeniami (np. krwawiący) ale to nie znaczy że ma ma awantur ze są przyjmowani "bez kolejki". Z resztą zazwyczaj najbardziej "ofensywni" i awanturniczy nie są ci najbardziej chorzy tylko ci którym się spieszy a przychodzą z pierdołami i w głowie się im nie mieści że mają czekać.

                    A ponieważ SOR w Polsce to wielka całodobowa przychodnia w której pacjenci rozwiązują swoje problemy zdrowotne typu "nie mam czasu w tygodniu iść do lekarza" (autentyczne) więc "czujność" personelu zanika i co jakiś czas wyskakuje jakiś ostry stan przeoczony w bieżączce przeziębień i sraczek po błędzie dietetycznym.
                    • > A ponieważ SOR w Polsce to wielka całodobowa przychodnia

                      Trochę się poprawię, miało być:

                      "SOR w Polsce to skrzyżowanie wielkiej całodobowej przychodni z izbą wytrzeźwień".
                    • slav_ napisał:
                      > Ale mówimy o Polsce.
                      > Poza pacjentami przywiedzionym karetka pozostali lądują "kolejce" bez względu n
                      > a to co im jest i dopóki go nie zobaczy lekarz nikt nie wie jaki jest stan tego
                      > pacjenta - czy przyszedł z pryszczem na d... czy umiera na zawał. Nikt poza le
                      > karzem nie oceni stanu pacjeta.

                      Ciekawe dlaczego nikt poza lekarzem nie moze ocenic stanu pacjenta. Co w takim razie robia pielegniarki? Dlaczego nikt ich nie szkoli ? Czy tak trudno jest nauczyc pielegniarke wlasciwego zbierania wywiadu, czyzby nie potrafily zmierzyc pulsu, cisnienia, temperatury czy oceny tzw Glasgow scale? Paramedycy potrafia to robic wiec chyba jest to do wykonania.
                      Czy moze jest jakis rodzaj wiedzy tajemnej do ktorej jedynie lekarz moze miec dostep?

                      Trochę "lepiej" maja pacjenci z widocznymi obra
                      > żeniami (np. krwawiący) ale to nie znaczy że ma ma awantur ze są przyjmowani "b
                      > ez kolejki". Z resztą zazwyczaj najbardziej "ofensywni" i awanturniczy nie są c
                      > i najbardziej chorzy tylko ci którym się spieszy a przychodzą z pierdołami i w
                      > głowie się im nie mieści że mają czekać.
                      A przeciez wystarczyloby wywiesic informacje, ze na ostrym dyzurze przyjmuje sie pacjentow nie wedlug kolejnosci ale wedlug ciezkosci ich schorzenia, zniecheciloby to wielu lzej chorych do czekania w kolejce.

                      • iza42 napisała:

                        > Ciekawe dlaczego nikt poza lekarzem nie moze ocenic stanu pacjenta. Co w takim
                        > razie robia pielegniarki? Dlaczego nikt ich nie szkoli ?

                        Ależ oczywiście, że może. Choć nie jestem pewna, jak to jest pod wzgledem odpowiedzialności prawnej.

                        Był taki casus, w trójce był reportaż. Na wybrzeżu wprowadzono selekcję przedlekarską i kolejność oczekiwania. Pacjenci byli oburzeni (!!!) ale po miesiącu liczba zgłoszeń na SOR zmalała o połowę. Pacjenci zrozumieli, że to nie przychodnia a jeżeli to mało komfortowa.
                      • iza42 napisała:

                        ...
                        > > i najbardziej chorzy tylko ci którym się spieszy a przychodzą z pierdołam
                        > i i w
                        > > głowie się im nie mieści że mają czekać.
                        > A przeciez wystarczyloby wywiesic informacje, ze na ostrym dyzurze przyjmuje si
                        > e pacjentow nie wedlug kolejnosci ale wedlug ciezkosci ich schorzenia, zniechec
                        > iloby to wielu lzej chorych do czekania w kolejce.

                        No wlasnie, lepiej narzekac na pacjentow niz ich uczciwie poinformowac...
                        • > No wlasnie, lepiej narzekac na pacjentow niz ich uczciwie poinformowac...

                          Dzieci drogie, w naszym SORe (w innych pewno też) wiszą sobie wywieszki z różnymi informacjami, o kolejności, czasie oczekiwania w rożnych strefach itp, czerwone "wołami" napisane.
                          Tylko kto to czyta a nawet jak przeczyta to cóż z tego skoro "moja choroba jest najważniejsza"...
                          • slav_ napisał:

                            > > No wlasnie, lepiej narzekac na pacjentow niz ich uczciwie poinformowac...
                            >
                            > Dzieci drogie, w naszym SORe (w innych pewno też) wiszą sobie wywieszki z różny
                            > mi informacjami, o kolejności, czasie oczekiwania w rożnych strefach itp, czerw
                            > one "wołami" napisane.
                            > Tylko kto to czyta a nawet jak przeczyta to cóż z tego skoro "moja choroba jest
                            > najważniejsza"...

                            Napisalem 'POINFORMOWAC UCZCIWIE'. Jesli SOR jest tak oblepiony wywieszkami i informacjami, ze sciany wygladaja jak ksiazka, to oczywiscie, ze nikt tego nie czyta.
                            • > Napisalem 'POINFORMOWAC UCZCIWIE'. Jesli SOR jest tak oblepiony wywieszkami i i
                              > nformacjami, ze sciany wygladaja jak ksiazka, to oczywiscie, ze nikt tego nie c
                              > zyta.

                              Nie ma tabliczek - źle, są tabliczki - za dużo.
                              Ale faktycznie czytelnictwo w Polsce podupada.
                              • slav_ napisał:

                                > > Napisalem 'POINFORMOWAC UCZCIWIE'. Jesli SOR jest tak oblepiony wywieszka
                                > mi i i
                                > > nformacjami, ze sciany wygladaja jak ksiazka, to oczywiscie, ze nikt tego
                                > nie c
                                > > zyta.
                                >
                                > Nie ma tabliczek - źle, są tabliczki - za dużo.
                                > Ale faktycznie czytelnictwo w Polsce podupada.

                                Umiejetnosc przekazywania informacji to przeciez sztuka. Musi byc optymalnie. W odpowiednich miejscach. Odpowiednio duzymi literami. W odpowiedniej czcionce i kolorze, napisane zwiezlym i zrozumialym jezykiem. Powinny tez byc bezplatne broszury informacyjne, gdzie wyjasnia sie troche bardziej szczegolowo. Oczywiscie, jesli chodzi tylko o to, by podac moc zaraportowac w sprawozdaniu, ze w ogole jest informacja dla pacjentow to moze byc byle jak. Ale jesli ma to pomoc samym pracujacym, odciazyc ich i usprawnic organizacje i funkcjonowanie to musi to byc zrobione z glowa.

                                • Andrzejku. Nie pier.dol. Jeśli ktoś nie chce zrozumieć, to sposób podania informacji nie ma żadnego znaczenia.
                                  Gdyby pacjent zgłaszający się w środku nocy z pryszczem na du.pie albo inna pręgą do serca dostał rachunek na kilkaset złotych i odmówiono by mu refundacji bezpodstawnej wizyty w SORze, to doskonale by wiedział gdzie i kiedy ma się następnym razem zgłosić.
                                  Pacjenci w Polsce są nauczeni bezkarności i braku odpowiedzialności za swoje zdrowie.
                                  • 0.9_procent napisał:

                                    > Andrzejku. Nie pier.dol.

                                    Jestes wulgarny, niegrzeczny i niekulturalny.

                                    > Jeśli ktoś nie chce zrozumieć, to sposób podania infor
                                    > macji nie ma żadnego znaczenia.

                                    To oczywista nieprawda. Po pierwsze nie jest tak, ze pacjent nie chce zrozumiec. Po drugie sposob podania informacji ZAWSZE ma znaczenie. Z takim podejsciem zawsze bedzie narzekanie na pacjentow.

                                    > Gdyby pacjent zgłaszający się w środku nocy z pryszczem na du.pie albo inna prę
                                    > gą do serca dostał rachunek na kilkaset złotych i odmówiono by mu refundacji be
                                    > zpodstawnej wizyty w SORze, to doskonale by wiedział gdzie i kiedy ma się nastę
                                    > pnym razem zgłosić.

                                    Tego typu barbarzynskie metody nie sa stosowanie nigdzie na swiecie.

                                    > Pacjenci w Polsce są nauczeni bezkarności i braku odpowiedzialności za swoje zd
                                    > rowie.

                                    Narzekanie na pacjentow to niemadra postawa.
                                    • andrzej256 napisał:

                                      > Jestes wulgarny, niegrzeczny i niekulturalny.

                                      No oczywiście. W przeciwieństwie do pacjentów wyzywających pielęgniarki od ku.rew, czy rzucający się na lekarki z pięściami.

                                      > > Jeśli ktoś nie chce zrozumieć, to sposób podania infor
                                      > > macji nie ma żadnego znaczenia.
                                      >
                                      > To oczywista nieprawda. Po pierwsze nie jest tak, ze pacjent nie chce zrozumiec
                                      > . Po drugie sposob podania informacji ZAWSZE ma znaczenie. Z takim podejsciem z
                                      > awsze bedzie narzekanie na pacjentow.

                                      Yhy. Pacjent zgłaszający się na SOR po godzinie 18tej na pytanie dlaczego nie poszedł do poradni odpowiada: "Bo w poradni jest kolejka a tutaj musicie mnie przyjąć". To zapewne jeden z tych co to "chcą zrozumieć".

                                      > Tego typu barbarzynskie metody nie sa stosowanie nigdzie na swiecie.

                                      Nie, no wszędzie na świecie ubezpieczyciele bez szemrania płacą za każdą fanaberię pacjenta. Jak pacjent chce leczyć katar w szpitalu uniwersyteckim to oczywiście ubezpieczyciel płaci i chwali pacjenta, że wybrał dobrego lekarza, bo pan profesor jest świetnym specjalistą.

                                      >Narzekanie na pacjentow to niemadra postawa.

                                      Racja. Dwudziestokilkuletniego bezrobotnego wrzeszczącego do dwa razy starszego od siebie lekarza: "Ty się kształciłeś za moje podatki !" należy pochwalić. Za poczucie humoru zapewne.
                                      • 0.9_procent napisał:

                                        > andrzej256 napisał:
                                        >
                                        > > Jestes wulgarny, niegrzeczny i niekulturalny.
                                        >
                                        > No oczywiście. W przeciwieństwie do pacjentów wyzywających pielęgniarki od ku.r
                                        > ew, czy rzucający się na lekarki z pięściami.

                                        Nie w przeciwienstwie do nich, lecz tak jak oni.
                                        A problem agresji pacjenta wobec personelu medycznego to inna sprawa, znana zreszta i opisywana czesto.

                                        > > > Jeśli ktoś nie chce zrozumieć, to sposób podania infor
                                        > > > macji nie ma żadnego znaczenia.
                                        > >
                                        > > To oczywista nieprawda. Po pierwsze nie jest tak, ze pacjent nie chce zro
                                        > zumiec
                                        > > . Po drugie sposob podania informacji ZAWSZE ma znaczenie. Z takim podejs
                                        > ciem z
                                        > > awsze bedzie narzekanie na pacjentow.
                                        >
                                        > Yhy. Pacjent zgłaszający się na SOR po godzinie 18tej na pytanie dlacze
                                        > go nie poszedł do poradni odpowiada: "Bo w poradni jest kolejka a tutaj musicie
                                        > mnie przyjąć".

                                        Nalezy takiego pacjenta nie przyjac jesli nie ma wskazan medycznych. Jesli mimo to sie przyjmuje to jest to wina SOR-u albo procedur. SOR powinien miec zabronione przyjmowanie takich pacjentow, przeciez to nieodpowiedzialne, zasoby SOR-u moga byc potrzebne w kazdej chwili naprawde i nie nalezy ich naduzywac.

                                        > To zapewne jeden z tych co to "chcą zrozumieć".
                                        >
                                        > > Tego typu barbarzynskie metody nie sa stosowanie nigdzie na swiecie.
                                        >
                                        > Nie, no wszędzie na świecie ubezpieczyciele bez szemrania płacą za każdą fanabe
                                        > rię pacjenta. Jak pacjent chce leczyć katar w szpitalu uniwersyteckim to oczywi
                                        > ście ubezpieczyciel płaci i chwali pacjenta, że wybrał dobrego lekarza, bo pan
                                        > profesor jest świetnym specjalistą.

                                        Co ma leczenie kataru w szpitalu uniwersyteckim wspolnego z SOR-em?

                                        > >Narzekanie na pacjentow to niemadra postawa.
                                        >
                                        > Racja. Dwudziestokilkuletniego bezrobotnego wrzeszczącego do dwa razy starszego
                                        > od siebie lekarza: "Ty się kształciłeś za moje podatki !" należy pochwalić. Za
                                        > poczucie humoru zapewne.

                                        Dobre :) Chodzilo mu pewnie o ten VAT, ktory placil kupujac gume do zucia albo wodke za swoje kieszonkowe. Powinny byc jasno zdefiniowane procedury jak sie zachowac wobec niegrzecznych i wymuszajacych pacjentow. I tu bardzo pomoglyby jasno napisane darmowe broszurki dostepne w SOR-ach.
                                        • andrzej256 napisał:

                                          > Nie w przeciwienstwie do nich, lecz tak jak oni.
                                          Widzisz, zamiast walczyć z pacjentami próbuję się dostosować do ich poziomu. Choć z pięściami się na żadnego nie rzuciłem.

                                          > A problem agresji pacjenta wobec personelu medycznego to inna sprawa, znana zre
                                          > szta i opisywana czesto.
                                          No to jest zupełnie inna sprawa. Pacjent jest usprawiedliwiony, bo przecież może się zdenerwować. O tym rzeczywiście dość często pisze się na forach.

                                          > Nalezy takiego pacjenta nie przyjac jeśli nie ma wskazan medycznych. >
                                          Genialne. Jeszcze tylko drobne pytanie. Jak bez zbadania pacjenta, czy choćby zebrania wywiadu stwierdzić, czy są wskazania medyczne. Ja nie wiem, ale rozumiem, że dla ciebie wyjaśnienie nie będzie żadnym problemem.

                                          >Jesli mimo
                                          > to sie przyjmuje to jest to wina SOR-u albo procedur. SOR powinien miec zabron
                                          > ione przyjmowanie takich pacjentow, przeciez to nieodpowiedzialne, zasoby SOR-u
                                          > moga byc potrzebne w kazdej chwili naprawde i nie nalezy ich naduzywac.
                                          "Takich pacjentów", czyli jakich? Ponawiam pytanie: Jak bez zapytania pacjenta o dolegliwości, czyli zebrania wywiadu stwierdzić, czy choroba pacjenta uzasadnia jego wizytę w SORze? A jeśli już zbierasz wywiad to znaczy że przyjmujesz pacjenta.
                                          Naprawdę ciekaw jestem odpowiedzi, bo nie mam zdolności jasnowidzenia ani telepatii.


                                          > Co ma leczenie kataru w szpitalu uniwersyteckim wspolnego z SOR-em?
                                          Brak wskazań do leczenia pacjenta w ośrodku do którego się zgłosił. Rzeczywiście trudno to zrozumieć.

                                          > Dobre :)
                                          Taaa. Pacjent wydzierający się na lekarza - Dobre :)
                                          Lekarz piszący "Andrzejku. Nie pier.dol." - "wulgarne, niegrzeczne i niekulturalne."
                                          Wszystko jasne.

                                          > Chodzilo mu pewnie o ten VAT, ktory placil kupujac gume do zucia albo
                                          > wodke za swoje kieszonkowe.
                                          Szczególnie, że lekarz ukończył studia zanim ów bezrobotny się urodził. Jak napisałem dwa razy starszy.
                                          Andrzejku, z twoim intelektem powinieneś się zająć astrofizyką. Hawking już może czuć się zagrożony.

                                          > Powinny byc jasno zdefiniowane procedury jak sie za
                                          > chowac wobec niegrzecznych i wymuszajacych pacjentow.
                                          Takie procedury są jasno zdefiniowane. Ma je policja.

                                          > I tu bardzo pomoglyby jas
                                          > no napisane darmowe broszurki dostepne w SOR-ach.
                                          Yhy. Agresywnemu pijanemu typowi robiącego rozpierduchę w SORze trzeba dać broszrukę do przeczytania. Andrzejku, twój intelekt powala.
                                  • 0.9_procent napisał:

                                    "Pacjenci w Polsce są nauczeni bezkarności i braku odpowiedzialności za swoje zdrowie."

                                    Lekarze w Polsce są nauczeni bezkarności i braku odpowiedzialności za swoje błędy.
                                    --
                                    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
                                    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
                                    Arthur Schopenhauer
                                    • 1951b napisała:

                                      > Lekarze w Polsce są nauczeni bezkarności i braku odpowiedzialności za swoje błę
                                      > dy.

                                      Nie. To pacjenci i ich rodziny nauczyli się, że lekarzy w Polsce można bezkarnie pomawiać.
                                      • Procent, nie ma się co wdawać w dalszą dyskusję z nim, która raczej nie ma większego sensu.
                                        Dla niego lekarze zawsze będą be, a pacjenci ą i ę, rzecz jasna.
                                        • gonzo1_1_1 napisał:

                                          > Procent, nie ma się co wdawać w dalszą dyskusję z nim, która raczej nie ma więk
                                          > szego sensu.
                                          > Dla niego lekarze zawsze będą be, a pacjenci ą i ę, rzecz jasna.

                                          A co z lekarzami, ktorzy sa naprawde be i z pacjentami, ktorzy nie sa ą i ę?...
                    • slav_ napisał:

                      ...
                      > A ponieważ SOR w Polsce to wielka całodobowa przychodnia w której pacjenci rozw
                      > iązują swoje problemy zdrowotne typu "nie mam czasu w tygodniu iść do lekarza"
                      > (autentyczne) więc "czujność" personelu zanika i co jakiś czas wyskakuje jakiś
                      > ostry stan przeoczony w bieżączce przeziębień i sraczek po błędzie dietetycznym
                      > .

                      Jesli okazuje, sie, ze pacjent przyszedl ze zwyklym przeziebieniem, to SOR (tzn. lekarz po zbadaniu i ew. zleceniu dodatkowych badan) powinien go odeslac z zaleceniem udania sie na nastepny dzien rano do swojej przychodni. SOR powinien miec w takim przypadku zabronione wypisywanie jakichkolwiek lekow, chyba ze jest potrzebny antybiotyk, ale wtedy moze wydac / przepisac jedna czy dwie tabletki antybiotyku, a jesli to jest weekend to troche wiecej.
                      • > Jesli okazuje, sie, ze pacjent przyszedl ze zwyklym przeziebieniem, to SOR (tzn
                        > . lekarz po zbadaniu i ew. zleceniu dodatkowych badan) powinien go odeslac

                        Czyli dokładnie po tym po co przyszedł ten pacjent z przeziębieniem.
                        • Polski lekarz zrobi wiele aby udowodnić, że polski pacjent to kretyn i roszczeniowy "misiu".
                          --
                          "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
                          potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
                          Arthur Schopenhauer
                        • slav_ napisał:

                          > > Jesli okazuje, sie, ze pacjent przyszedl ze zwyklym przeziebieniem, to SO
                          > R (tzn
                          > > . lekarz po zbadaniu i ew. zleceniu dodatkowych badan) powinien go odesla
                          > c
                          >
                          > Czyli dokładnie po tym po co przyszedł ten pacjent z przeziębieniem.

                          :) Z jednej strony to dobrze, ze ludnosc dba o swoje zdrowie i nie chce czekac do rana z niepokojacymi objawami ;) Przypuszczam jednak, ze nikomu przeziebionemu nie chce sie wcale jechac na SOR. Raczej jada ci, ktorzy sa szczerze zaniepokojeni swoimi objawami, byc moze wiekszymi niz zwykle. Tutaj rzeczywiscie bardzo pomoglaby wstepne posegregowanie czekajacych w kolejce dokonane przez pielegniarke.

                          Ilu jest wlasciwie takich pacjentow sredno kazdej doby? Tzn. przychodzacych z przeziebieniem w godz. 15-08?
                          • > do rana z niepokojacymi objawami ;) Przypuszczam jednak, ze nikomu przeziebione
                            > mu nie chce sie wcale jechac na SOR.

                            Czasem się kogoś odwiedza w szpitalu albo podwozi to można "wpaść przy okazji" (autentyczne, częste w sobotę i niedzielę).

                            A poza tym zdziwił byś się z czym się ludziom chce tłuc po nocy do szpitala.

                            > Ilu jest wlasciwie takich pacjentow sredno kazdej doby? Tzn. przychodzacych z p
                            > rzeziebieniem w godz. 15-08?

                            Na szczęście przeziębienia to po sąsiedzku.
                            Ja mam takich co się przed tygodniem przewrócili i "nie chce przejść a myśleli że przejdzie" - przestają tak myśleć w sobotę lub niedzielę wieczorem czasem na zakrapianej imprezie na której znajomi namówili ich na wizytę u lekarza (autentyczne).
                            • slav_ napisał:

                              > > do rana z niepokojacymi objawami ;) Przypuszczam jednak, ze nikomu przezi
                              > ebione
                              > > mu nie chce sie wcale jechac na SOR.
                              >
                              > Czasem się kogoś odwiedza w szpitalu albo podwozi to można "wpaść przy okazji"
                              > (autentyczne, częste w sobotę i niedzielę).

                              I tu wstepnie segregujaca pielegniarka bardzo by pomogla - gdyby dowiedzieli sie, ze musza poczekac 4 godziny, zrezygnowaliby i umowili sie na wizyte w przychodni.

                              > A poza tym zdziwił byś się z czym się ludziom chce tłuc po nocy do szpitala.

                              Z czym?

                              > > Ilu jest wlasciwie takich pacjentow sredno kazdej doby? Tzn. przychodzacy
                              > ch z p
                              > > rzeziebieniem w godz. 15-08?
                              >
                              > Na szczęście przeziębienia to po sąsiedzku.

                              Szczescie ;)

                              > Ja mam takich co się przed tygodniem przewrócili i "nie chce przejść a myśleli
                              > że przejdzie" - przestają tak myśleć w sobotę lub niedzielę wieczorem czasem na
                              > zakrapianej imprezie na której znajomi namówili ich na wizytę u lekarza (auten
                              > tyczne).

                              Fajne. Moge sobie wyobrazic, ze czasem moze to byc uzasadnione, kiedy ten nieprzechodzacy stan nagle sie pogorszyl. Ale to pewnie chodzi np. o spuchniety od tygodnia nadgarstek?
                            • to mi przypomina w przychodni "czy przyjmie mnie pani dodatkowo" A sprawa poważna, nagła? - pytam "No oczywiście". No to przyjmuję. Pierwsze zdanie zwykle zaczyna się od "tydzień temu.... " Czasem jest to "od miesiąca.....". teraz już zaczynam zadawać pytania -czy ma pan/pani temperaturę?, co wywołuje zwykle ogromne oburzenie ;)
                              Dlaczego ci ludzie nie pomyślą, że ja wciskając ich w kolejkę ani nie zbadam ich porządnie ani tych następnych z braku czasu też nie?

                              A i jeszcze jedna prawidłowość - najwięcej czasu zajmują pacjenci, którzy wchodząc mówią "ja tylko na chwileczkę..." :)
                              • ewa_65 napisała:

                                > to mi przypomina w przychodni "czy przyjmie mnie pani dodatkowo" A sprawa poważ
                                > na, nagła? - pytam "No oczywiście". No to przyjmuję. Pierwsze zdanie zwykle zac
                                > zyna się od "tydzień temu.... " Czasem jest to "od miesiąca.....". teraz już za
                                > czynam zadawać pytania -czy ma pan/pani temperaturę?, co wywołuje zwykle ogromn
                                > e oburzenie ;)
                                > Dlaczego ci ludzie nie pomyślą, że ja wciskając ich w kolejkę ani nie zbadam ic
                                > h porządnie ani tych następnych z braku czasu też nie?
                                >
                                > A i jeszcze jedna prawidłowość - najwięcej czasu zajmują pacjenci, którzy wchod
                                > ząc mówią "ja tylko na chwileczkę..." :)

                                Polacy nigdy nie byli niestety dobrzy w organizacji pracy.
    • pacjent_2 napisał:

      > W nocy na ostrym dyżuże. SZPITAL WROCŁAW BOROWSKA
      > Ostry ból brzucha połączony z wymiotami. 2 godziny bez pomocy mimo braku oczeku
      > jących. Za biurkiem w sali obserwacyjnej 3 osoby. Po korytarzu kręcą się kolejn
      > e 4.
      > Dwukrotnie prosiłem lekarza siedzącego za biurkiem o pomoc dla kolegii. Usłysza
      > łem, że mają aktualnie 2 osoby umierające. Przez szybę mogłem tylko obserwować
      > towarzystwo siedzące za biureczkiem.
      > TAK WIĘC LEKARZE ZZA BIURKA POMAGAJĄ UMIERAJĄCYM a Ty siedź i czekaj aż atak bę
      > dzie na tyle groźny, że dołączysz do tej dwójki, a lekarz następną naiwnie szuk
      > ającą pomocy osobę będzie mógł przetrzymywać w nieskończoność mając argument, ż
      > e w końcu leżą już trzy umierające osoby, limit na dziś wykorzystany.
      > Wniosek: LEPIEJ ZADZWOŃ NA POGOTOWIE I MÓW ŻE UMIERASZ ZAMIAST RESZTAKAMI SIŁ D
      > OCZOŁGIWAĆ SIĘ NA OSTRY DYŻUR.
      > A wystarczyło tak po ludzku: wyjść, zbadać i przepisać receptę. CZY TO TAK WIEL
      > E???

      Ten post mi sie podoba. Jest przynajmniej zabawnie, spojnie i chyba szczerze napisany. Pokazuje jak ostry dyzur wyglada od strony pacjenta, czego on oczekuje i jak widzi pracujace tam osoby. Niby groteskowo, ale czy to tylko pacjenta wina?
    • Ale skąd lekarz bez zbadania ma pewność, że pacjentowi nic nie jest? Jeden lekarz rodzinny odesłał mojego kuzyna do domu mówiąc, że nic mu nie jest i żeby po prostu odpoczął, to się lepiej poczuje, a później go karetka na sygnale odwoziła z domu do szpitala z pękniętym i rozlanym wyrostkiem robaczkowym, później go czyszczono, jeszcze okazało się, że rana pooperacyjna się rozeszła i kuzyn był z otwartym brzuchem i kiszkami na wierzchu i lekarze musieli go jeszcze raz zszywać, płukać itp. A lekarka rodzinna twierdziła, że nic mu nie jest i ból brzucha to nic takiego, a tego samego dnia wylądował w szpitalu. Więc wiecie, bóle brzucha to jednak jest niejednokrotnie powód do pojawienia się na SOR-ze, bo pęknięty i rozlany wyrostek robaczkowy to stan zagrożenia życia.
      • puenta7 napisała:

        > Ale skąd lekarz bez zbadania ma pewność, że pacjentowi nic nie jest?

        No wlasnie?

        > Jeden leka
        > rz rodzinny odesłał mojego kuzyna do domu mówiąc, że nic mu nie jest i żeby po
        > prostu odpoczął, to się lepiej poczuje, a później go karetka na sygnale odwoził
        > a z domu do szpitala z pękniętym i rozlanym wyrostkiem robaczkowym, później go
        > czyszczono, jeszcze okazało się, że rana pooperacyjna się rozeszła i kuzyn był
        > z otwartym brzuchem i kiszkami na wierzchu i lekarze musieli go jeszcze raz zsz
        > ywać, płukać itp. A lekarka rodzinna twierdziła, że nic mu nie jest i ból brzuc
        > ha to nic takiego, a tego samego dnia wylądował w szpitalu. Więc wiecie, bóle b
        > rzucha to jednak jest niejednokrotnie powód do pojawienia się na SOR-ze, bo pęk
        > nięty i rozlany wyrostek robaczkowy to stan zagrożenia życia.

        Pekniety i rozlany wyrostek zazwyczaj jest latwo rozpoznac o ilke sie pacjenta zbada (przez "zbada" rozumiem nie tylko "pomaca").
        • andrzej256 napisał:

          > puenta7 napisała:
          >
          > > Ale skąd lekarz bez zbadania ma pewność, że pacjentowi nic nie jest?
          >
          > No wlasnie?

          No własnie andrzejku. Nie wiesz? Bo o ile pamiętam dawałeś cenne rady: "Nalezy takiego pacjenta nie przyjac jesli nie ma wskazan medycznych. Jesli mimo to sie przyjmuje to jest to wina SOR-u albo procedur. SOR powinien miec zabronione przyjmowanie takich pacjentow, przeciez to nieodpowiedzialne, zasoby SOR-u moga byc potrzebne w kazdej chwili naprawde i nie nalezy ich naduzywac. "
          tylko do tej pory nie byłeś uprzejmy odpowiedzieć na pytanie - Jak bez zbadania pacjenta, czy choćby zebrania wywiadu stwierdzić, czy są wskazania medyczne.

          > Pekniety i rozlany wyrostek zazwyczaj jest latwo rozpoznac o ilke sie pacjenta
          > zbada (przez "zbada" rozumiem nie tylko "pomaca").

          Nie masz pojęcia jak bardzo w ciągu 2-3 godzin może zmienić się obraz pacjenta z ostrym zapaleniem wyrostka robaczkowego. Obawiam się, że nigdy takiego nie widziałeś.
          Ale nie przeszkadza ci to wymądrzać się i dawać cenne rady jak zacytowane wyżej.
          • 0.9_procent napisał:

            > andrzej256 napisał:
            >
            > > puenta7 napisała:
            > >
            > > > Ale skąd lekarz bez zbadania ma pewność, że pacjentowi nic nie jest
            > ?
            > >
            > > No wlasnie?
            >
            > No własnie andrzejku. Nie wiesz? Bo o ile pamiętam dawałeś cenne rady: "Na
            > lezy takiego pacjenta nie przyjac jesli nie ma wskazan medycznych. Jesli mimo t
            > o sie przyjmuje to jest to wina SOR-u albo procedur. SOR powinien miec zabronio
            > ne przyjmowanie takich pacjentow, przeciez to nieodpowiedzialne, zasoby SOR-u m
            > oga byc potrzebne w kazdej chwili naprawde i nie nalezy ich naduzywac. "
            > tylko do tej pory nie byłeś uprzejmy odpowiedzieć na pytanie - [url=http://foru
            > m.gazeta.pl/forum/w,305,131901995,132121233,Re_wywieszka.html]Jak bez zbadania
            > pacjenta, czy choćby zebrania wywiadu stwierdzić, czy są wskazania medyczne.[/u
            > rl]

            No trzeba np. rozumiec jezyk, w jakim pacjent mowi i probowac choc troche myslec. Przychodzi baba do lekarza SOR-oego i mowi np., ze chce recepte na srodki antykoncepcyjne, bo wczoraj sie skonczyly, albo pacjent mowi, ze go boli palec, bo wczoraj sie w niego stuknal, a dzis jeszcze boli. Odeslalbym. Ale przy bolach brzucha juz bylbym ostrozniejszy.

            > > Pekniety i rozlany wyrostek zazwyczaj jest latwo rozpoznac o ilke sie pac
            > jenta
            > > zbada (przez "zbada" rozumiem nie tylko "pomaca").
            >
            > Nie masz pojęcia jak bardzo w ciągu 2-3 godzin może zmienić się obraz pacjenta
            > z ostrym zapaleniem wyrostka robaczkowego.

            Oczywiscie, zaleznie od etapu tego zapalenia. Tu jest jednak mowa o stanie, w ktorym doszlo juz do pekniecia wyrostka i rozlanego zapalenia otrzewnej. Taki stan rozpoznasz latwo. Czy dwie godziny wczesniej jeszcze to mogl byc stan niebudzacy niepokoju i pozwalajacy odeslac pacjenta do domu, a juz po dwoch godzinach perforacja, czyli taki piorunujacy przebieg zapalenia wyrostka? Watpie szczerze. Dwie godziny to za malo, by od punktu zero dojsc do punkitu perforacja. No chyba ze pacjent jest w jakiejs mocnej immunosupresji, ale tu nie bylo o tym mowy.

            > Obawiam się, że nigdy takiego nie wi
            > działeś.

            Czesto masz obawy jak widze, moze czas pomyslec o jakims anksjolityku?

            > Ale nie przeszkadza ci to wymądrzać się i dawać cenne rady jak zacytowane wyżej
            > .

            Nie tylko obawy zreszta, ale niemal nastawienie urojeniowe... Anskjolityk moze byc za malo....
            • andrzej256 napisał:


              > No trzeba np. rozumiec jezyk, w jakim pacjent mowi i probowac choc troche mysle
              > c. Przychodzi baba do lekarza SOR-oego i mowi np., ze chce recepte na srodki an
              > tykoncepcyjne, bo wczoraj sie skonczyly,
              Jak pisałem wcześniej. Żeby "rozumieć język" trzeba zebrać wywiad, a zebrać wywiad to przyjąć pacjenta. W dalszym ciągu nie wiadomo jak "takiego pacjenta nie przyjac jesli nie ma wskazan medycznych"

              > albo pacjent mowi, ze go boli palec b
              > o wczoraj sie w niego stuknal, a dzis jeszcze boli.
              Bolący palec to może być złamanie. Albo - jeśli boli dłużej niż od wczoraj - zastrzał.

              > Odeslalbym.
              W przypadku zastrzału pacjent ma dużą szansę by stracić rękę.Gratuluję.

              > Ale przy bolach
              > brzucha juz bylbym ostrozniejszy.

              Bolesna miesiączka to też bóle brzucha. W sam raz na SOR.


              > Oczywiscie, zaleznie od etapu tego zapalenia. Tu jest jednak mowa o stanie, w k
              > torym doszlo juz do pekniecia wyrostka i rozlanego zapalenia otrzewnej. Taki st
              > an rozpoznasz latwo. Czy dwie godziny wczesniej jeszcze to mogl byc stan niebud
              > zacy niepokoju i pozwalajacy odeslac pacjenta do domu, a juz po dwoch godzinach
              > perforacja, czyli taki piorunujacy przebieg zapalenia wyrostka? Watpie szczerz
              > e. Dwie godziny to za malo, by od punktu zero dojsc do punkitu perforacja. No c
              > hyba ze pacjent jest w jakiejs mocnej immunosupresji, ale tu nie bylo o tym mow
              > y.
              Już chyba pisałem na forum, ale napisze jeszcze raz.
              Badałem kiedyś mojego siostrzeńca, więc raczej nie można napisać, że olewałem.
              Brzuch był trochę niewyraźny ale nie budził większych podejrzeń. Bardziej dla świętego spokoju niż z przekonania wysłałem do kolegi na ostry dyżur. Kolega dzwoni do mnie i mów: Słuchaj on ma objawy otrzewnowe. W czasie badania przeze mnie na pewno ich nie miał. Między kolejnymi badaniami minęło mniej niż 2 godziny. Siostrzeniec ma 20 lat, nie stosuje immunosupresji. Nadal jesteś tak pewny tego co piszesz? Chylę czoła.

              > Czesto masz obawy jak widze, moze czas pomyslec o jakims anksjolityku?
              Moje obawy nie wymagają anksjolityków. Wystarczy, by interlokutor miał blade pojęcie o czym pisze.

              > > Ale nie przeszkadza ci to wymądrzać się i dawać cenne rady jak zacytowane
              > wyżej
              > > .
              >
              > Nie tylko obawy zreszta, ale niemal nastawienie urojeniowe... Anskjolityk moze
              > byc za malo....
              Nie wiem czy cytat jest urojeniem. Może zamiast głupich sugestii jakieś argumenty ???
              • to Twój siostrzeniec miał szczęście, że ma takiego wuja;)
                nie ośmieszaj się procencie, marny z Ciebie dr:)
                --
                www.youtube.com/watch?v=OWHhx_svpBg&feature=fvwrel
                • cccykoria napisała:

                  > to Twój siostrzeniec miał szczęście, że ma takiego wuja;)
                  > nie ośmieszaj się procencie, marny z Ciebie dr:)

                  Tak cccykoria.
                  Mój siostrzeniec miał szczęście, że jego wuj jest marnym dr
                  Błysnęłaś intelektem, jak zwykle.
                  • odradzam wszystkim szpital na borowskiej to co tam sie dzieje to przechodzi ludzkie pojecie moja wnuczka lat 5 wsadzila sobie jeden grosz do noska wczoraj o 21 corka pojechala z mala wlasnie do tego nieszczesnego szpitala bo mial niestety dyzur siedziala tam z dzieckiem do godz 1 w nocy w koncu lekarz sie do niej pofatygował ale niestety nic nie zdziałał powiedzial zeby corka jechala do domu i przyjechala z mala dzisiaj o 7,30 dziecko bedzie mialo wyciagniete pod narkozą ,corka oczywiscie byla jeszcze przed czasem i co wielkie g...o teraz jest godz 9 rano a corka nadal tam siedzi panie rejestratorki mają centralnie pacjentow gdzies wola sobie odprawiac dyskusje ,na pytanie mojej corki jak dlugo ma jeszcze tak czekac nikt nic nie wie nasza sluzba zdrowia to totalna kpina jak tak mozna traktowac pacjenta i to male dziecko w ten sposób tak moze byc tylko w polsce w europie to juz by bylo dawno po zabiegu tam pacjent jest najwazniejszy a u nas odwrotnie ,przeraza mnie to ze musze na tych konowałow płacic a jak czlowiek idzie do nich po pomoc to zostaje z niczym az mi sie rzygac chce na ten szpital niby nowy ale osoby tam pracujace zwlaszcza panie na recepcji to totalna masakra i jeszcze chca podwyzki smiechu warte to sie nadaje do tv zeby w koncu ktos cos z tym zrobil,pilnuja tylko rejestracji wczoraj i dzisiaj ta sama szokpa a dziecko sie tyle czasu juz meczy,zaluje ze urodzilam sie i mieszkam w tym nieszczesnym kraju,PRZESTRZEGAM WSZYSTKICH JAK MOZECIE WYBIERZCIE INNY SZPITAL BO NA TEN NIE MACIE CO LICZYC .Renata z Wrocławia w razie pytan podaje moje gg 613223 chetnie podziele sie informacjami o tym szpitalu
                    • Pozdrowienia z europy:
                      na moim ostatnim dyżurze w europejskim szpitalu, daleko od granic polski chory czekał na mnie prawie 10 godzin. Nic nie poradzę, iż zabiegi u umierających i chorzy z intensywnej terapii są ważniejsi, niż bóle pleców od pół roku oraz dziecko z monetą w nosie. Ostrodyżurowa izba przyjęć to nie prywatna przychodnia, głupia babo, ciasteczkami i kawą też nie częstujemy.
                    • może lepiej pilnuj dziecka razem z jego matką aby znowu nie wsadziło sobie czegoś w otwór ciała!
                      • boże!!! a kto z dzieckiemm był! gdyby było pod opieką to by do nosa nic nie wsadziło!!! i co pięciolatka robi po 20:00, toż spać powinna a nie bawić się portfelem!!! gratuluje mamusi!!!
                        poza tym ciało obce w nosie spokojnie może czekać do rana, no bez przesady, ale tacy to ludzie w Polsce: nalaży się i już! nie ważne ze innego pacjenta reanimują właśnie na SOR, jego dziecko ma monetę w nosie .... i koniec klekajcie narody!!!!!!!!!
                        • Niestety miałam watpliwą przyjemność czekania na SOR z moim dzieckiem z urazem głowy.To co tam się dzieje przechodzi ludzkie pojęcie .Nigdy więcej. Karetka do domu a nie 7 godzinne czekanie aż łaskawe Ratownictwo znajdzie trochę czasu dla pacjentów.Ekipy pogotowia też świetnie się tam bawiły przywożąc samych staruszków z nadciśnieniem .Innych pacjentów z karetek nie było.Jedynym sumiennie pracującym był młody ratownik przyjmujący w rejestracji.Przynajmniej się starał.Ile jeszcze naszych ciężko zarobionych pieniędzy musi być wydanych aby nauczyli się ze to oni żyją z naszych składek a nie robią nam przysług .Płacę składki ponad 30 lat , nie korzystałam nigdy z NFZ ile na mnie zarobili? Gdyby nie to że dziecko musiało mieć TK w życiu bym tam nie czekała narażająć moje zdrowie na rosnącą frustrację obserwująć ruszający się jak muchy w smole, zmanierowany do granic mozliwości, bez empatii personel.W latach 80-tych pracowałam na chirurgii, nie było SORów ale wtedy biegaliśmy nie chodziliśmy ratując ludzkie życie.Dla tego personelu ludzkie życie nic nie jest warte, zejdzie to zejdzie nie zdązyliśmy go uratować.Gdyby Sądy wydawały ostrzejsze wyroki i wysokie zadośćuczynienia wtedy każdy sumiennie wykonywał by swoje obowiązki.Przyglądając sie temu co się tam dzieje nie mogłam uwierzyć w to co widzę , jak można tak traktować swoją pracę i ludzi dzięki którym te pracę posiadają.I jeszcze jedno ta praca powinna być też powołaniem a nie złem koniecznym a personel tam pracujący zachowuje się tak jakby był tam za karę.Może ktoś nadzorujący placówkę wreszczcie się tym zainteresuje i sprawi ze SOR będzie słynny na cały Wrocław ale w tym pozytywnym słowa znaczeniu bo jak na razie z kim nie rozmawiam to wszyscy o tym wiedzą ale nikt z tym nic nie robi.
                          • Jakim cudem płacisz składki ponad 30 lat skoro system istnieje dopiero 16 lat?
                            --
                            Ci, którzy są w stanie dostrzec ponad mroki i kłamstwa własnego społeczeństwa, nigdy nie zostaną zrozumiani przez masy, nie mówiąc już o uwierzeniu - Platon
                          • to jeszcze nie dotarlo, ze praca w miejscu takim jak SOR i NPL jest za kare? uwierz mi, tam naprawde nikt, kogo sytuacja finansowa lub dyrekcja nie zmusza, nie siedzi
                            i staruszkowie z karetek maja pierszenstwo przed dzieckiem, ktoremu nic sie wielkiego nie dzieje
                            PS jak dobrze, ze ja na SORze pracowac nie musze
                            --
                            młodość się ostatnio przesuwa w inne centyle by M
    • pacjent_2 napisał:

      > W nocy na ostrym dyżuże. SZPITAL WROCŁAW BOROWSKA
      > Ostry ból brzucha połączony z wymiotami.

      Ostry ból brzucha połączony z wymiotami - jak do tego problemu rozsądnie podejść?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.