Dodaj do ulubionych

mała odporność na stres, a wybór specjalizacji:-)?

20.01.12, 19:50
Witam. Zauwazyłam, że poniżej koleżanka dodała wątek odnośnie wyboru specjalizacji i rozwialiscie jej wątpliwości więc i mi może coś doradzicie;-). Kończe 6rok więc trochę czasu zostało na zastanowienie ale co byscie doradzili dziewczynie, która szybko sie stresuje, nie potrafi pracować w silnym stresie, woli działać kiedy jest spokojniej, ciszej, bezpieczniej... Wiem, że specjalizacje zabiegowe- wszelkie chirurgie odpadaja, również anestezjologia. Mój narzeczony jest w trakcie rezydentury z chirurgii i uważa, że idealnie pasowałabym na dermatologię;-) ewentualnie radiologię. A Wy moze macie jakies propozycje? Najgorsze jest to, ze na razie nie mam konkretnego zainteresowania- mam nadzieje, że coś się wyklaruje na stażu. Na razie wiem tylko co mnie ogranicza. Dodam, że chciałabym też żeby specjalizacja była uznawana poza Polską, a słyszałam, że z dermatologią jest różnie. Dziękuję za podpowiedzi:-)
Edytor zaawansowany
  • demkel 20.01.12, 20:01
    Patomorfologia, transfuzjologia, okulistyka.
    To tyle tak na szybko.
  • iceland.3 20.01.12, 21:38
    A czy jest moze gdzieś spis, które ze specjalizacji są uznawane, a które nie za granicą? czy np transfuzjologia jest?Dziękuję
  • young_doc 20.01.12, 23:37
    Słyszałem że Wikipedia strajkuje, nie wiedziałem że Google też.

    eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2005:255:0022:0142:PL:PDF
    Od strony 58 w dół...

    Okulistyka spokojna? Robiłaś kiedykolwiek jakikolwiek, nawet najdrobniejszy zabieg na jedynym widzącym oku??? Bezstresowo sobie operujesz igłą w oku, gdzie milimetr nie w tą stonę i pozbawiasz kogoś wzroku? Ktoś tu widzę ma taki pojęcie o okustyce jak ja o fizyce kwantowej...

    Nie, nie jestem okulistą. Ale zestresujesz się wszędzie.
    W patomorfie się zestresujesz jak masz na szybko wintrze odpowiedzieć czy ucinać tą nogę, w radiologii jak masz zadecydować czy to guz nowotworowy, czy lepiej go zostawić bo babcię niepotrzebna operacja może zabić...

    Aha, i rodzinną uważam za jedną z najbardziej stresowych specjalizacji. Serio. Potrzeba żelaznych nerwów.

    Natomiast poza zabiegówką spieszyć się naprawdę nie trzeba nigdzie, zawsze jest czas pomyśleć. A jak nie ma to wtedy się woła anestezjologa, psiakrew...

    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby nie będą zaspokajane."
  • w_przedpokoju 20.01.12, 23:50
    Moze public health /preventive medicine?
  • young_doc 21.01.12, 14:29
    Masz rację, po Twojej uwadze przyszła mi na myśl medycyna pracy - przy czym rozmowa z delikwentem któremu właśnie się pozbawia możliwości pracy w wykonywanym zawodzie z pewnością bezstresowa nie jest.
    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby nie będą zaspokajane."
  • jag_2002 21.01.12, 10:14
    odradzam interne, a co do radiologii, to zawsze mozna sie nadziac na reakcje po srodkach kontrastowych ;-)
    za to ma sie duzo czasu na ocene zdjec i ewentualne konsultacje

    jednym slowem, zupelnie bezstresowo sie nie da, poniewaz kazda Twoja decyzja moze w znaczacy sposob wplynac na czyjes zycie
    --
    ŻADEN DOKUMENT UBEZPIECZENIA PACJENTA NIE JEST DOSTATECZNIE WIARYGODNY - WSZYSTKIE LEKI NA 100%
  • kasiaania20 21.01.12, 11:06
    zdrowie publiczne ;P
  • kasiaania20 21.01.12, 11:07
    rehabilitacja ;P
  • iceland.3 21.01.12, 11:27
    Rehabilitacja medyczna tez fajna;-) ale zdrowie publiczne mnie baaaardzo nudziło;-). Jak o tym mówię, że sie denerwuje, stresuje to narzeczony uważa, że kwestia wprawy, ze za jakis czas bedę czuła sie pewniej, jak zaczne pracowaać wdanej specjalizacji. Zobaczymy;-). Dziękuję za rady. A Wy odporni na stres od zawsze byliście? czy to przyszło z czasem?
  • jag_2002 21.01.12, 11:45
    tia, rehabilitacje sie robi na oddziale rehabilitacji
    te wszystkie migotania przedsionkow i zawaly po nocy - wskazany znajomy internista do budzenia, z zaznaczeniem, ze to tylko do konca specjalizacji
    potem w przychodni jest juz ok
    --
    ŻADEN DOKUMENT UBEZPIECZENIA PACJENTA NIE JEST DOSTATECZNIE WIARYGODNY - WSZYSTKIE LEKI NA 100%
  • gonzo1_1_1 21.01.12, 11:55
    Może transfuzjologia kliniczna, epidemiologia, diagnostyka laboratoryjna, audiologia/foniatria?

    Na stres się idzie uodpornić, chociaż sa takie specjalizacje, w których niektórzy pracować stanowczo nie mogą: wszelkiej maści chirurgie, onkologia/hematologia, psychiatria, neurologia, choroby zakaźne.
  • szwimi 21.01.12, 16:01
    Pomyśl jeszcze o internie a potem reumatologii lub alergologii, choć pewnie i tam stresu nie unikniesz
  • jag_2002 21.01.12, 18:01
    interna nie jest specjalizacja bezstresowa - ilosc sytuacji bardzo stresujacych jest zawarta w stosownie obszernym podreczniku, wiekszosc mialam okazje, a niektore nawet wielokrotnie, przerobic na wlasnej skorze
    --
    ŻADEN DOKUMENT UBEZPIECZENIA PACJENTA NIE JEST DOSTATECZNIE WIARYGODNY - WSZYSTKIE LEKI NA 100%
  • szwimi 21.01.12, 18:32
    Oczywiście że w internie sporo jest stresu, ale można ją także robić w wysokospecjalistycznej klinice alergologicznej lub reumatologicznej, a tu "zwyżek adrenaliny" jest znacznie mniej.
  • jag_2002 22.01.12, 12:02
    tylko po co robic interne, jak sie nie chce byc internista?
    --
    ŻADEN DOKUMENT UBEZPIECZENIA PACJENTA NIE JEST DOSTATECZNIE WIARYGODNY - WSZYSTKIE LEKI NA 100%
  • practicant 21.01.12, 19:07
    iceland.3 napisała:

    > ale co byscie doradzili dziewczyni
    > e, która szybko sie stresuje, nie potrafi pracować w silnym stresie, woli dział
    > ać kiedy jest spokojniej, ciszej, bezpieczniej...

    Zmianę pracy, względnie kierunku studiów. Tak, pracy - nie specjalizacji...
  • iceland.3 21.01.12, 19:20
    To wykluczone;-) za duzo wlozonego wysiłku, pracy i lubie medycynę;-). Rożni są ludzie i na pewno nie wszyscy po medycynie muszą zajmować się anestezjologią. A odradzanie pracy komus kto nie spróbował pracować jest moim zdaniem głupota.
  • iceland.3 21.01.12, 19:24
    I w mojej grupie są trzy dziewczyny, które dokładnie tak jak ja są nie odporne na stres. Czyli wszystkie mamy zrezygnować z medycyny? Jedna z nich chce iść na laryngologię, a druga na okulistykę.
  • practicant 21.01.12, 20:52
    W każdej specjalizacji trzeba mieć wystarczająco mocne nerwy. Nie ma czegoś takiego, jak "bezstresowa specjalizacja". Źle wybrałyście.
  • marcinoit 22.01.12, 12:49
    > .... Źle wybrałyście.
    roma locuta, causa finita
  • radeberger 22.01.12, 16:53
    practicant napisał:

    > W każdej specjalizacji trzeba mieć wystarczająco mocne nerwy. Nie ma czegoś tak
    > iego, jak "bezstresowa specjalizacja". Źle wybrałyście.

    Chyba sam przyznasz, że stres typu "grzybica skóry czy też gruźlica" jest stresem innego kalibru jak urosepsa i ciśnienie, które trzeba zbierać z podłogi.
    --
    Fortune plango vulnera
    stillantibus ocellis
    quod sua michi munera
    subtrahit rebellis.
  • do.ki 22.01.12, 17:12
    > Chyba sam przyznasz, że stres typu "grzybica skóry czy też gruźlica" jest stres
    > em innego kalibru jak urosepsa i ciśnienie, które trzeba zbierać z podłogi.

    No wiec nie przyznam. Urosepsa idzie albo dobrze, albo zle, i to widac w miare szybko. Zwykle idzie dobrze.
    --
    "Forgive your enemies, but never forget their names." - John F. Kennedy
  • practicant 23.01.12, 22:08
    radeberger napisał:

    > practicant napisał:
    >
    > > W każdej specjalizacji trzeba mieć wystarczająco mocne nerwy. Nie ma czeg
    > oś tak
    > > iego, jak "bezstresowa specjalizacja". Źle wybrałyście.
    >
    > Chyba sam przyznasz, że stres typu "grzybica skóry czy też gruźlica" jest stres
    > em innego kalibru jak urosepsa i ciśnienie, które trzeba zbierać z podłogi.

    Aha, do tej pory pamiętam chorego z chłoniakiem na zajęciach właśnie z dematologii. Upraszczasz, moim zdaniem.
  • radeberger 27.01.12, 21:46
    Chłoniaka skóry na dermie widziałem jednego. Cała reszta - powiedzmy, że to nie rozmowa na to forum co sądzę o celowości ich stacjonarnego leczenia.
    --
    Fortune plango vulnera
    stillantibus ocellis
    quod sua michi munera
    subtrahit rebellis.
  • szwimi 21.01.12, 19:54
    Myślę że autorka wątku idąc na te studia zdawała sobie sprawę że tak w 100% stres ja nie ominie, i nie ucieknie z gabinetu w popłochu jak pacjent wpadnie we wstrząs anafilaktyczny podczas odczulania czy nie stroni od udzielenia pierwszej pomocy np podczas wypadku. Są jednak ludzie którzy na stres są mniej odporni i nie jest dla nich wskazane takie ciągłe obcowanie z nim, może autorka ma za to inne cechy charakteru jak np wnikliwość, cierpliwość i będzie mogła to wykorzystać z pożytkiem dla siebie i swoich pacjentów, każdy jest inny i to jest właśnie fajne:)
  • iceland.3 21.01.12, 20:06
    Właśnie wygląda to tak jak przedstawiłaś. Myślę, że dałabym rade przy sporadycznym stresie ale nie chciałabym pracowac przy pernamentnym stresie, codziennym wielkim stresem. Pozdrawiam.
  • gonzo1_1_1 21.01.12, 20:11
    Nie masz żadnych szczególnych zainteresowań? Na pewno musi Cie coś interesować najbardziej.
    Pomyśl dobrze. Masz się dobrze czuć w wykonywanej specjalizacji, więc naprawdę musisz się dobrze zastanowić.
  • marcinoit 22.01.12, 12:53
    iceland.3 napisała:

    > Właśnie wygląda to tak jak przedstawiłaś. Myślę, że dałabym rade przy sporadycz
    > nym stresie ale nie chciałabym pracowac przy pernamentnym stresie, codziennym w
    > ielkim stresem. Pozdrawiam.
    wobec tego najlepsza bedzie anestezjologia
  • do.ki 21.01.12, 21:41
    a nie prosciej wypracowac sobie odpornosc na stres? Bo tego mozna sie nauczyc.
    --
    "Forgive your enemies, but never forget their names." - John F. Kennedy
  • zzz12 22.01.12, 09:51
    ano :-) Zycie samo nauczy.
    Z niestresujacych- dermatologia, medycyna pracy, radiologia (o tyle, o ile), patomorfologia (pacjent nieawanturujacy sie).
  • iza42 22.01.12, 11:15
    Dla mnie to wlasnie nudna praca papierkowa bylaby bardzo stresujaca . Raczej kieruj sie w swoim wyborze tym co Cie interesuje a nie unikaniem stresu bo i tak go nie unikniesz. A nauczyc sie sobie z tym radzic bedziesz musiala, inaczej niemozliwe jest byc profesjonalista.
  • chcesztomasz 22.01.12, 11:59
    konserwator powierzchni płaskich - spokój, cisza, 0 stresu...no i za granicą honorują :)


    nie dziękuj :)
  • do.ki 22.01.12, 13:09
    europa.eu/epso/

    specjalizacje dobierz do jego wymagan.

    I tyle.
    --
    "Forgive your enemies, but never forget their names." - John F. Kennedy
  • radeberger 22.01.12, 16:54

    --
    Fortune plango vulnera
    stillantibus ocellis
    quod sua michi munera
    subtrahit rebellis.
  • justy1 22.01.12, 16:57
    zostań audiologiem

    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,116219,11006577,Oto_najbardziej_i_najmniej_stresujace_zawody_swiata_.html
  • do.ki 22.01.12, 18:27
    Medycyna stresujaca jest, to przyzna kazdy, kto w tym fachu robi. Nie zeby stres byl czyms zlym, ale skoro chodzi o unikniecie stresu, a przy tym nie mozna tak calkiem odejsc od medycyny, no bo zainwestowalo sie tyle czasu, sil i srodkow...

    Mozna szukac tych mniej stresujacych dziedzin, ale to polsrodki.

    iceland.3 pisala cos o narzeczonym. Plan jest wiec jest taki:

    1) sprawdzic narzeczonego pod katem zdolnosci do zdjecia z barkow stresow zwiazanych z wymarzonym zawodem. Jezeli narzeczony nie jest w stanie kupic/stworzyc/zbudowac i wyposazyc kliniki w upragnionej niestresujacej specjalnosci, to nalezy:
    2) sprawdzic narzeczonego pod katem ekstrahowalnych zasobow, nastepnie zasoby ekstrahowac
    3) wykonac przeglad zasobow wlasnych (czy wymiary OK, stan wlosow, garderoby, obycia ogolnego i ars amatoria), ewentualne zasoby wyekstrahowane w pkt 2. przeznaczyc na optymalizacje zasobow wlasnych
    4) puscic kantem narzeczonego wymienionego w pkt. 1
    5) wykorzystujac zasoby wymienione w pkt. 3 pozyskac narzeczonego spelniajacego zalozenia pkt. 1
    6) jezeli pierwotny narzeczony wymieniony w pkt 1 byl w stanie kupic/stworzyc itp, to odstapic od realizacji pkt. 4 i 5 i przejsc do realizacji punktu niniejszego: powolac do zycia w/w klinike
    7) zyc dlugo i szczesliwie (i bezstresowo).
    --
    "Forgive your enemies, but never forget their names." - John F. Kennedy
  • iceland.3 22.01.12, 18:59
    hahaha:D:D leżę:D. Przedstawię mu Twoja propozycję. Myślę, że będzie zakasać rekawy i stworzy mi klinikę. Bo podobno jestem wyjatkowa i drugiej takiej ze swiecą szukać. To niech chłopak pracuje mi na klinikę;-D
  • tomaszek21_6 29.02.12, 21:40
    poczytaj o stresie: nasen.info.pl/2012/01/28/tabletki-na-stres/, a ogólnie trzeba się ruszyć. Nic nie przychodzi samo, ćwiczenia, dieta, może coś da się zaradzić, zresztą pozostaje kwestia doświadczenia jeszcze
  • andrzej256 29.02.12, 21:50
    iceland.3 napisała:

    > Witam. Zauwazyłam, że poniżej koleżanka dodała wątek odnośnie wyboru specjaliza
    > cji i rozwialiscie jej wątpliwości więc i mi może coś doradzicie;-). Kończe 6ro
    > k więc trochę czasu zostało na zastanowienie ale co byscie doradzili dziewczyni
    > e, która szybko sie stresuje, nie potrafi pracować w silnym stresie, woli dział
    > ać kiedy jest spokojniej, ciszej, bezpieczniej... Wiem, że specjalizacje zabieg
    > owe- wszelkie chirurgie odpadaja, również anestezjologia. Mój narzeczony jest w
    > trakcie rezydentury z chirurgii i uważa, że idealnie pasowałabym na dermatolog
    > ię;-) ewentualnie radiologię. A Wy moze macie jakies propozycje? Najgorsze jest
    > to, ze na razie nie mam konkretnego zainteresowania- mam nadzieje, że coś się
    > wyklaruje na stażu. Na razie wiem tylko co mnie ogranicza. Dodam, że chciałabym
    > też żeby specjalizacja była uznawana poza Polską, a słyszałam, że z dermatolog
    > ią jest różnie. Dziękuję za podpowiedzi:-)

    Dermatologia tak, zero stresu. Tez np.okulistyka, farmakologia kliniczna, genetyka, ale i lekarz rodzinny w przychodni nie musi sie stresowac. Radiologia nie - zlamania, stany nagle, radiologia zabiegowa, neuroradiologia itd., przez to wszystko wszystko bedzie trzeba przejsc, a to nie bedzie bez stresu. Nie polecam tez psychiatrii, wbrew pozorom jest w niej duzo stresu.
  • jag_2002 01.03.12, 22:35
    >ale i lekarz rodzinny w przychodni nie musi sie stresowac

    od kiedy lekarz rodzinny nie musi sie stresowac? szczegolnie jak pacjentowi po urazie glowy cisnienie idzie w gore, a tetno leci w dol, albo wlasnie zlozone zaburzenia rytmu u czlowieka z zawalem zaczynaja sie pojawiac, a karetka jedzie i jedzie i dojechac nie moze

    nie wspominajac o bomisiach i jatylkach

    --
    ŻADEN DOKUMENT UBEZPIECZENIA PACJENTA NIE JEST DOSTATECZNIE WIARYGODNY - WSZYSTKIE LEKI NA 100%
  • andrzej256 01.03.12, 23:15
    jag_2002 napisała:

    > >ale i lekarz rodzinny w przychodni nie musi sie stresowac
    >
    > od kiedy lekarz rodzinny nie musi sie stresowac?

    Od zawsze.

    > szczegolnie jak pacjentowi po
    > urazie glowy cisnienie idzie w gore, a tetno leci w dol,

    A jakim cudem i przede wszystkim PO CO pacjent po urazie glowy ma trafiac do lekarza rodzinnego? Urazowka od razu do SOR-u, na pogotowie, albo do szpitala. Zaden lekarz rodzinny nie ma przecierz nawet rtg, a co tu mowic o TK. Zalatwianie pacjenta urazowego przez lekarza rodzinnego to blad.

    > albo wlasnie zlozone z
    > aburzenia rytmu u czlowieka z zawalem zaczynaja sie pojawiac, a karetka jedzie
    > i jedzie i dojechac nie moze

    To najwyzej musi zaczac reanimacje, to taki stres?

    > nie wspominajac o bomisiach i jatylkach

    Bomisie i jatylki to stres?
  • jag_2002 02.03.12, 17:03
    niestety, wyzej opisani pacjenci zamiast wezwac pogotowie przychodza na wlasnych nogach i cos trzeba z nimi robic

    kazda reanimacja wiaze sie ze stresem

    nie ma nic bardziej wnerwiajacego od bomisia i jatylka
    --
    ŻADEN DOKUMENT UBEZPIECZENIA PACJENTA NIE JEST DOSTATECZNIE WIARYGODNY - WSZYSTKIE LEKI NA 100%
  • andrzej256 03.03.12, 13:11
    jag_2002 napisała:

    > niestety, wyzej opisani pacjenci zamiast wezwac pogotowie przychodza na wlasnyc
    > h nogach i cos trzeba z nimi robic

    Odeslac na SOR to taki stres?

    > kazda reanimacja wiaze sie ze stresem

    Ok. I duzo ma lekarz rodzinny reanimacji w roku?

    > nie ma nic bardziej wnerwiajacego od bomisia i jatylka

    No tak :) A zatem praca lekarza rodzinnego to SUPERSTRES! Nalezy wiec zalozycielce watku odradzic.
  • pct3 04.03.12, 12:04
    A zatem praca lekarza rodzinnego to SUPERSTRES! Nalezy wiec zalozycielce watku odradzic.

    Jako internista wykonuję lub wykonywałem pracę w następujących warunkach:

    1. lekarz POZ a więc docelowo miejsce właśnie rodzinnego
    2. lekarz oddziału.
    3. lekarz izby przyjęć.
    4. lekarz karetki pogotowia.

    Zatem znam styl pracy i obciążenie stresowe właściwe dla
    1. lekarza internisty
    2. lekarza medycyny ratunkowej
    3. lekarza rodzinnego.

    Zdecydowanie najbardziej stresująca jest praca lekarza rodzinnego.
    Oczywiście, waga i ranga "chwilowych" obciążeń w karetce czy na Izbie Przyjęć/SOR jest zdecydowanie większa niż ta w przychodni, ale też sens (zawodowy, ideowy, merytoryczny) tych obciążeń jest zupełnie inny (większy), a lekarz realnie ratujący życie ma jednak gratyfikację w postaci satysfakcji. Nie mówię że to nie jest cholernie wypalające, ale w ogóle życie jest wypalające, choćby spędzone na kanapie z pilotem w ręku.

    Niemniej jednak - w maksymalnym uproszczeniu - jeśli znam lekarzy, to znam spełnionych i żyjących radością życia anestezjologów i lekarzy ratunkowych, oraz sfrustrowanych i wypalonych lekarzy przychodnianych. Nie wynika to na pewno wyłącznie z gorszych zarobków lekarzy w przychodniach (dobry anestezjolog dziennie zarabia tyle ile dobry rodzinny w 3 -4 dni).
    Interniści tacy jak ja (przychodnia i szpital) plasują się pomiędzy tymi stanami.

    Ja u siebie rozpoznaję raczej syndrom wypalenia związanego z niejasną rolą.
    Otóż z jednej strony cenię sobie los freelancera, który większość pracy wykonuje w trybie dyżurowym, wstępnie rozpoznając i kwalifikując problem pacjenta i kierując go potem dalej (z często nieuświadamianą frustracją), a z drugiej strony gdy układ w pracy zwiąże mnie na dłużej z danym pacjentem (przychodnianie lub szpitalnie), to również pojawia się frustracja przewlekłej odpowiedzialności i tęsknota za izbowo-sorowo-NPLowskim freelancerstwem.
    Ale to freelancerstwo z kolei frustruje tym że każdy pacjent to zagadka na której nawet wstępne rozwikłanie często brakuje czasu i środków.
    Tak, to ciężki zawód...

  • dr_pitcher 04.03.12, 06:09
    Zawod lekarza z defincji jest stresujacy. Panuje przekonanie, ze po pewnym czasie kazdy lekarz sie znieczula. Nic bardziej blednego. Ze specjalizacji o minimalnym stresie polecam:
    1. Patologie
    2. Radiologie
    3. Geriatiie
    4. Poloznictwo.
    5. Chirurgie

    najbardziej stresowe:
    6. Onkologia dziecieca
    7. Onkologia
    8. Trauma
    9. Psychiatria

    1&2 - stycznosc z pacjentem zredukowana do zera.
    3. Nawet jak jest zle, to jednak - "taka kolej rzeczy"
    4. w 95% optymistycznie
    5. Wbrew pozorom nie jest tak bardzo stresujaca choc wymaga umiejtnosci i skupienia

    6. Nikomu nie zycze (bardzo wypalajaca)
    7. Jak wyzej.
    8. Duzy stres ale kompesowany
    9. WBrew pozorom ciezka
  • pct3 04.03.12, 11:50
    1&2 - stycznosc z pacjentem zredukowana do zera.

    radiologia - styczność zredukowana do zera?
    to komu radiolodzy robią usg? fantomom? pacjentom uśpionym?

    z kolei patologia jako specjalność o minimalnym stresie?
    Zwłaszcza jak patolog ocenia intrę i w ciągu minut zapada decyzja o dalszym rodzaju operacji a często o globalnym dalszym losie pacjenta.



  • dr_pitcher 04.03.12, 20:22
    pct3:
    USG, X-ray, CT, MRI i PET robia technicy a nie radiolodzy
  • do.ki 04.03.12, 21:32
    usg tez? To chyba zart.

    rozumiem, ze takie badania jak CT czy MRI sa wysylane do Indii do opisu.

    Poza tym zapisanie danych w systemie PACS to nie jest "zrobienie badania". Trzeba jeszcze to opisac.
    --
    “I believe in the dignity of labor, whether with head or hand; that the world owes no man a living but that it owes every man an opportunity to make a living.” - John D. Rockefeller
  • young_doc 04.03.12, 22:53
    Nie, to nie jest żart.
    W Wielkiej Brytanii znaczną część np. badań echokardiograficznych wykonują przeszkoleni technicy - oczywiście interpretacja ich zapisu należy już do lekarza. Mozna powiedziec że to sytuacja analogiczna do badania Rtg czy TK.

    Natomiast stwierdzenie że połoznictwo jest specjalizacją mało stresującą bo nie zawsze przecież występują komplikacje i raczej matka czy dziecko nie umiera w czasie porodu mogę potraktować tylko jaki kiepski żart. W końcu co to za stres prowadzić ciążę wysokiego ryzyka u kobiety która starała się przez wiele lat nieskutecznie o zajście w ciąże czy roniła wielokrotnie... Atonia macicy czy rzucawka to też przecież sama przyjemność...

    O chirurgii jako specjalizacji niskiego zagrożenia stresem juz w ogóle nie będę się wypowiadał.

    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby nie będą zaspokajane."
  • dr_pitcher 05.03.12, 04:30
    young_doc napisał:


    > Natomiast stwierdzenie że połoznictwo jest specjalizacją mało stresującą bo nie
    > zawsze przecież występują komplikacje i raczej matka czy dziecko nie umiera w
    > czasie porodu mogę potraktować tylko jaki kiepski żart. W końcu co to za stres
    > prowadzić ciążę wysokiego ryzyka u kobiety która starała się przez wiele lat ni
    > eskutecznie o zajście w ciąże czy roniła wielokrotnie... Atonia macicy czy rzuc
    > awka to też przecież sama przyjemność...

    czytaj ze zrozumieniem - 95%
    >
    > O chirurgii jako specjalizacji niskiego zagrożenia stresem juz w ogóle nie będę
    > się wypowiadał.
    >
    mylisz stres z nadmiarem adrenaliny


  • young_doc 05.03.12, 12:52
    W takim razie proponuję anestezjologię.
    Tam też nie ma stresu, jest tylko adrenalina.
    Presja podjęcia decyzji w bardzo krótkim czasie na podstawie ograniczonych danych podobna.

    Tylko nie jestem przekonany czy założycielka wątku też będzie umiała czytać ze zrozumieniem i zdecyduje się na w/w specjalizacje...

    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby nie będą zaspokajane."
  • dr_pitcher 06.03.12, 00:54
    byc moze mamy rozne pojecia stresu w zawodzie lekarza. Rozroznilbyn tu stres zwiazany z realizacja tego, ze nie wszystkim mozna pomoc od "stresu" w trakcie przeprowadzania operacji czy podejmowania decyzji (trauma). Te ostatnie w medycynie, jak zreszta w wiekszosci zawodow byc nie powinno. Na tym polega profesjonalizm by w takich wypadkach nie byc zestresowanym. Dobre ksztalcenie lekarza dokldnie na tym polega. Dla mnie stres jest reakcja "po fakcie"
  • dr_pitcher 05.03.12, 04:25
    czytaj ze zrozumieniem. W cywilizacji badania MRI, US czy CT nie wykonuje radiolog a technik. Radiolog siedzi sobie w zaciszu swego gabinetu i na ekranie komutera przeglada. Dyktuje diagnoze i tyle. Kontakt z pacjentem zaden. A ze zycie nuden - no coz.
  • do.ki 05.03.12, 14:01
    to ty czytaj ze zrozumieniem, albo moze w ogole zacznij od zrozumienia tematu.

    Akwizycja danych to nie jest wykonanie badania, wiec technik zadnego badania nie wykonuje, tylko gromadzi dane, ktore radiolog potem przetwarza (rekonstrukcje 3d na przyklad) i interpretuje.

    O ile jeszcze z bieda moge zrozumiec, ze technik wykona badanie echokardiograficzne, bo widoki w echokardio sa standardowe, o tyle usg nie nadaje sie do wykonywania przez technika. Usg jest badaniem dynamicznym, a jego interpretacja odbywa sie "on line", tzn podczas wykonywania badania.

    A zycie radiologa nie musi byc wcale nudne. Nawet wstrzasy anafilaktyczne sie zdarzaja.
    --
    “I believe in the dignity of labor, whether with head or hand; that the world owes no man a living but that it owes every man an opportunity to make a living.” - John D. Rockefeller
  • dr_pitcher 05.03.12, 17:07
    Wszystko zalezy od tego jakich masz technikow.
    Nota bene akwizycja danych to jest wlasnie wykonanie badania. Intepretacja tych danych to insza inszosc.

    "Usg jest badaniem dynamicznym, a jego interpretacja odbywa sie "on line" - juz nie do konca. Nie przy 3D US, nie przy kontrascie
  • do.ki 06.03.12, 06:40
    sugeruje Koledze zmiane ksywki. Nie Pitcher, tylko pinczer: jak zlapie, to juz nie pusci, no i do upadlego bedzie halasliwie bronil swoich pozycji.
    --
    “I believe in the dignity of labor, whether with head or hand; that the world owes no man a living but that it owes every man an opportunity to make a living.” - John D. Rockefeller
  • dr_pitcher 07.03.12, 03:24
    nie bronie swoich pozycji - jedynie je tlumacze.
    Masz prawo do swoich pogladow tak ja do swoich. Na tym polega wymiana pogladow.
  • dr_pitcher 04.03.12, 20:24
    Jak kogos stresuje podejmowanie zawodowej decyzji (opartej na wiedzy) patrzac sie pod mikroskop - to winien zmienic zawod.
  • cccykoria 10.03.12, 10:42
    przed wyborem specjalizacji, proponuję " pracę nad sobą", jeżeli nie dasz rady zmiana zawodu.

    "tracisz głowę, możesz stracić pacjenta"
    --
    www.youtube.com/watch?v=xXNORt_utR8

    (*)(*)(*)
  • lugolla 19.12.17, 19:44
    Jak potoczyła się Twoja historia? Na którą speckę się zdecydowałaś?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.