Dodaj do ulubionych

Lekarz to nie polityk , nie prezes spółki .

03.07.12, 22:26
Lekarz w czasie studiów uczył się leczyć a nie wypełniać druczki czy kaligrafi. Ma znać się na tym jaki lek zastosować na tą czy inną chorobę. W zasadzie to co lekarza interesuje jaka refundacja jest na ten czy inny lek ? Przepraszam bardzo ale czy mechanika samochodowego interesuje to czy wy odliczycie sobie VAT za naprawę od przychodów?

Lekarz powinien odpowiadać za skutki leczenia a nie za to że postawi koślawą literę. Skoro chcecie karać lekarzy za takie błedy to proszę bardzo , ae zacznijmy od karania posłów i rządzących za każdy akt prawny uchwalony a potem uznany za niezgodny z konstytucją.
Zacznijmy karać urzędników skarbowych za wydane błędne decyzje doprowadzające
firmy do ruiny. Zacznijmy karać prokuratorów oskarżających ludzi później uniewinnionych.

--
"Skoro legislacja ma stanowić rzeczywiste p rawa, to muszą one wyrażać nie wolę prawodawców, lecz wynik racjonalnej dyskusji(...)Im bardziej rząd jest demokratyczny, tym bardziej zabiega o rzeczywistą zgodę na swoją politykę, a zabiegając o nią - powstrzymuje się od manipulacji propagandowych."

JOHN H. HALLOWELL "Moralne podstawy demokracji"
Edytor zaawansowany
  • qqazz 03.07.12, 22:37
    Pisac sie nie uczył?
    Jakie to błedy mozae popełnic lekaz przy wypisywaniu recepty?
    Jeden jest niezalezny od lekarza i za taki nie moze on ponosic odpowiedzialnosci jezeli dochowa nalezytej starannosci, czyli błędne danie refundacji osobie nieuprawnionej, njo ale do tego wystarczy dowód ubezpieczenia.
    Jakie mogą byc pozostałe?
    1. Błędne wpisanie funduszu - wystarczy spytać pacjenta czy sprawdzić to na druku poswiadczającym ubezpieczenie, lekarze z lenistwa zwykle wpisuja numer miejscowej RKCh a pacjent może miec inna- wina lekarza w przypadku błędu.
    2. Błedne wpisanie danych pacjenta - mozna sprawdzić
    3. Niewyraźne wpisanie danych pacjenta - trza wpisywac wielkimi literami i dokładnie a nie bazgrać.

    skoro ktos potrafił ukończyć tak powazne studia jak medycyna to musiał sie wykazać spora wiedza i uimiejetnosciami, az nie wypada takiego podejzewac o to ze nie potrafi sprawdzić druku czy przepisać peselu o wyraźnym wypisaniu danych osobowych pacjenta nie wspominajac, a jezeli faktyczniue tego nie potrafi toi mamy do czynienia nie z wyuczonym specjalista a z analfabeta wtórnym któremu nalezałoby czem prędzej odebrac dyplom, bo skoro taki jeden z drugim nawet pisac wyraźnie nie potrafi to jak może ludzi leczyć?
    Lekarz to osoba wszechstronnie kształcona w szkołach czyli potrafiaca wyraźnie pisac i czytac ze zrozumieniem a nie niepismienny znachor.



    pozdrawiam
    --
    wiadomosci.wp.pl/gid,9847763,gpage,5,img,9847780,galeria.html
    "Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły."

    -- Nicolas Gomez Davila
  • qwakacz_zabanowany 03.07.12, 23:01
    qqazz napisał:

    > Jeden jest niezalezny od lekarza i za taki nie moze on ponosic odpowiedzialnosc
    > i jezeli dochowa nalezytej starannosci, czyli błędne danie refundacji osobie ni
    > euprawnionej, njo ale do tego wystarczy dowód ubezpieczenia.

    Na ile ja się zapoznałem z tematem to powyższe nie jest powdem do jednego błędu. O ile wiem ten sam lek może być dla jednego pacjenta refundowany , dla innego nie pomimo że obydwaj pacjenci są ubezpieczeni. Po drugie dowód ubezpieczenia otzrymuję dopiero około 10-go każdego miesiąca a do lekarza mogę iść już 1 ze starym kwitkiem nie będąc ubezpieczonym. Lekarz nie ma szans tego sprawdzić a ja nie mam szans na aktualny kwitek bo wystawiający go pracuje w biurze na drugim końcu Polski.


    > Jakie mogą byc pozostałe?
    > 1. Błędne wpisanie funduszu - wystarczy spytać pacjenta czy sprawdzić to na dru
    > ku poswiadczającym ubezpieczenie, lekarze z lenistwa zwykle wpisuja numer miejs
    > cowej RKCh a pacjent może miec inna- wina lekarza w przypadku błędu.

    A co lekarza obchodzi która kasa chorych ? To jest temat dla recepcjirejestrującej pacjenta.
    PRL wraca? że policjant wystawiając mandat wypytywał gdziepracujesz , ile zarabiasz ?


    > 2. Błedne wpisanie danych pacjenta - mozna sprawdzić
    A jeżeli dane pacjenta są błędne w dostarczonym zaświadczeniu ? Jak to udowodnić - kserować zaświdczenia ? Legitymować z dowodu osobistego ? A kto ma prawo w Polsce dolegitymowania ?

    > 3. Niewyraźne wpisanie danych pacjenta - trza wpisywac wielkimi literami i dokł
    > adnie a nie bazgrać.
    A może to urzednik w NFZ cie czytać nie umie ?

    A czemu nie popierasz karania błędów poselskich , ministerialnych , prokuratorskich , urzedniczych?
    Dlaczego jeżeli urzednik źle wypisze dokument i narazi cię na koszty nie ponosi kary?
    Przecież jest dużo takich spraw że jedziesz do województwa pojakiś papier a potem okazuje się że brak podpisu, pieczątk i musisz jechać ponownie.



    > pozdrawiam


    --
    "Skoro legislacja ma stanowić rzeczywiste prawa, to muszą one wyrażać nie wolę prawodawców, lecz wynik racjonalnej dyskusji(...)Im bardziej rząd jest demokratyczny, tym bardziej zabiega o rzeczywistą zgodę na swoją politykę, a zabiegając o nią - powstrzymuje się od manipulacji propagandowych."

    JOHN H. HALLOWELL "Moralne podstawy demokracji"
  • hummer 03.07.12, 23:28
    qqazz napisał:

    > Pisac sie nie uczył?
    > Jakie to błedy mozae popełnic lekaz przy wypisywaniu recepty?
    > Jeden jest niezalezny od lekarza i za taki nie moze on ponosic odpowiedzialnosc
    > i jezeli dochowa nalezytej starannosci, czyli błędne danie refundacji osobie ni
    > euprawnionej, njo ale do tego wystarczy dowód ubezpieczenia.

    Jak osoba nieuprawniona to leczył za darmo :)
    Może jeszcze cenę leku winien wpisać?

    Odebrać lekarzom całkowicie prawo do dawania pacjentom refundacji.
    Od refundacji na całym świecie jest ubezpieczyciel.



    --
    "Stůjte v poznané pravdě, která vítězí nade vším a sílu má až na věky" AD 1415 (z dopisu Jana Husa z kostnického vězení Pražské univerzitě). Cit. z projevu V. Havla na konferenci o M. J. Husovi ve Vatikánu 1999. old.hrad.cz/president/Havel/speeches/1999/1712.html
  • qwakacz_zabanowany 03.07.12, 23:35
    hummer napisał:

    > Może jeszcze cenę leku winien wpisać?

    Znająć Tuskowych to wszystko możliwe. Można jeszcedorzucić karanie lekarzy
    jeżeli pacjent przedawkuje leki albo wyrzuci pojemnik po lekach do smietnika.
    >
    > Odebrać lekarzom całkowicie prawo do dawania pacjentom refundacji.
    > Od refundacji na całym świecie jest ubezpieczyciel.
    >
    >
    >


    --
    "Skoro legislacja ma stanowić rzeczywiste prawa, to muszą one wyrażać nie wolę prawodawców, lecz wynik racjonalnej dyskusji(...)Im bardziej rząd jest demokratyczny, tym bardziej zabiega o rzeczywistą zgodę na swoją politykę, a zabiegając o nią - powstrzymuje się od manipulacji propagandowych."

    JOHN H. HALLOWELL "Moralne podstawy demokracji"
  • snajper55 04.07.12, 18:28
    qqazz napisał:

    > Pisac sie nie uczył?
    > Jakie to błedy mozae popełnic lekaz przy wypisywaniu recepty?

    Popularnym błędem jest wypisywanie darmowych recept dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu (potrzebny przy kuracjach odmładzających) tudzież inne drogie i poszukiwane nie tylko do leczenia specyfiki.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 04.07.12, 19:33
    > Popularnym błędem jest wypisywanie darmowych recept dla kombatantów na Viagrę,
    Akurat z takim błędem się nie spotkałem. Spotkałem się natomiast z ukaraniem lekarza zwrotem kasy za leki (ok. 100 tyś zł), ponieważ stosowana przez niego terapia została uznana przez urzędników za niewłaściwą - choć pacjentom pomagała i nadal pomaga, ale teraz już od paru lat jest tylko na 100%.
  • snajper55 05.07.12, 01:10
    apendula_niewdziosek napisał:

    > > Popularnym błędem jest wypisywanie darmowych recept dla kombatantów na Vi
    > agrę,
    > Akurat z takim błędem się nie spotkałem.

    "Aż 10 proc. środków przeznaczonych na leki pochłaniają refundacje recept wystawianych na inwalidów wojennych. A tych jest zaledwie 6 tysięcy na 2 miliony ubezpieczonych."

    www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20020711/LUBLIN/207100016
    > Spotkałem się natomiast z ukaraniem le
    > karza zwrotem kasy za leki (ok. 100 tyś zł), ponieważ stosowana przez niego ter
    > apia została uznana przez urzędników za niewłaściwą - choć pacjentom pomagała i
    > nadal pomaga, ale teraz już od paru lat jest tylko na 100%.

    Rozumiem, że lekarz przeprowadzał na swych pacjentach eksperymenty i stosował leki nie przewidziane do leczenia tej choroby?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 05.07.12, 01:29
    > Rozumiem, że lekarz przeprowadzał na swych pacjentach eksperymenty i stosował l
    > eki nie przewidziane do leczenia tej choroby?
    A od kiedy to za przestępstwo karę wymierza urzędnik a nie sąd po procesie na podstawie dowodów? I nie, nie był to eksperyment, ale terapia zalecana przez część towarzystw medycznych. Ale akurat nasi urzędnicy o tym nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć. Część lekarzy też nie, ale czy to powód by bez sądu karać tą inną część lekarzy? To nie jest rola dla urzędnika!!
  • slav_ 05.07.12, 10:41
    > A od kiedy to za przestępstwo karę wymierza urzędnik a nie sąd po procesie na p
    > odstawie dowodów?

    Ale po co taka uciążliwość?
    Wszak przed sądem należy przedstawić jakieś dowody, udokumentować szkodę i uzyskać wyrok co - jak pokazuje życie - nie jest takie proste a sądy czasami nawet "wyrok" (ocena bezzasadności roszczenia) wydają na stronę skarżącą.

    Urzędnik "klepnie" karę a doktór niech sobie robi z tym co chce, sam może nająć adwokata i pozwać nfz, może nawet za parę lat (jak mu starczy pieniędzy) udowodni że urzędnik nie miał racji.
  • snajper55 05.07.12, 13:06
    slav_ napisał:

    > Ale po co taka uciążliwość?
    > Wszak przed sądem należy przedstawić jakieś dowody, udokumentować szkodę i uzys
    > kać wyrok co - jak pokazuje życie - nie jest takie proste a sądy czasami nawet
    > "wyrok" (ocena bezzasadności roszczenia) wydają na stronę skarżącą.

    No właśnie. Pieszy przechodził na czerwonym przez jezdnię? Żaden mandat, do sądu go! Szkodę udokumentować i wyrok uzyskać.

    > Urzędnik "klepnie" karę a doktór niech sobie robi z tym co chce, sam może nająć
    > adwokata i pozwać nfz, może nawet za parę lat (jak mu starczy pieniędzy) udowo
    > dni że urzędnik nie miał racji.

    Dokładnie tak. Rozumiem, że lekarzom się marzy, aby być bezkarnymi i aby to inni po sądach latali i po paru latach, jeśli im się będzie jeszcze chcieć, udowadniali ich widoczną na dłoni winę.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 05.07.12, 13:23
    > No właśnie. Pieszy przechodził na czerwonym przez jezdnię? Żaden mandat, do sąd
    > u go! Szkodę udokumentować i wyrok uzyskać.
    A nie słyszałeś, że mandatu można po prostu nie przyjąć i bronić się przed sądem, i do czasu skazania nic nie płacisz?

    > Dokładnie tak. Rozumiem, że lekarzom się marzy, aby być bezkarnymi i aby to inn
    > i po sądach latali i po paru latach, jeśli im się będzie jeszcze chcieć, udowad
    > niali ich widoczną na dłoni winę.
    Taaaa. Po co sądzić takiego Kulczyka, do pierdla go od razu, przecież każdy wie, że jak bogaty, to nakradł. Nie widzisz, że podważasz fundamentalne zasady państwa prawa?
  • snajper55 05.07.12, 23:03
    apendula_niewdziosek napisał:

    > A nie słyszałeś, że mandatu można po prostu nie przyjąć i bronić się przed sąde
    > m, i do czasu skazania nic nie płacisz?

    Tak samo ukarany lekarz nie chcący ponosić konsekwencji za swoje błędy może odwołać się do sądu.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 05.07.12, 23:13
    > Tak samo ukarany lekarz nie chcący ponosić konsekwencji za swoje błędy może odw
    > ołać się do sądu.
    Dobre. Lekarzowi najpierw komornik zabierze dom za "błędy", a dopiero potem ma prowadzić spór z NFZ.
    To może Kulczyka też wsadzić na dzień dobry do pierdla i zabrać mu majątek, niech dowodzi przed sądem że niewinny!
  • snajper55 05.07.12, 23:23
    apendula_niewdziosek napisał:

    > Dobre. Lekarzowi najpierw komornik zabierze dom za "błędy", a dopiero potem ma
    > prowadzić spór z NFZ.
    > To może Kulczyka też wsadzić na dzień dobry do pierdla i zabrać mu majątek, nie
    > ch dowodzi przed sądem że niewinny!

    Procedura jest inna. W przypadku odwołania najpierw jest wyrok, a dopiero potem zabieranie domu.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 00:26
    > Procedura jest inna. W przypadku odwołania najpierw jest wyrok, a dopiero potem
    > zabieranie domu.
    Chyba nie wiesz o czym mówisz.
  • 0.9_procent 06.07.12, 08:51
    snajper55 napisał:

    > apendula_niewdziosek napisał:
    >
    > > A nie słyszałeś, że mandatu można po prostu nie przyjąć i bronić się prze
    > d sąde
    > > m, i do czasu skazania nic nie płacisz?
    >
    > Tak samo ukarany lekarz nie chcący ponosić konsekwencji za swoje błędy może odw
    > ołać się do sądu.
    Ja pier.... I to pisze ktoś o ścisłym, matematycznym umyśle?
    Snajper, jak już został ukarany to konsekwencje 'błędu' już poniósł. Może najwyżej odwołać się do sądu, by udowodnić, że błędu nie było, a kara została nałożona bezpodstawnie. Naprawdę nie widzisz różnicy w stosunku do sytuacji w której policja kieruje sprawę do sądu właśnie po to by winę udowodnić, a karę nałożyć dopiero po jej (winy) udowodnieniu?
  • snajper55 06.07.12, 14:38
    0.9_procent napisał:

    > Ja pier.... I to pisze ktoś o ścisłym, matematycznym umyśle?
    > Snajper, jak już został ukarany to konsekwencje 'błędu' już poniósł. Może najwy
    > żej odwołać się do sądu, by udowodnić, że błędu nie było, a kara została nałożo
    > na bezpodstawnie. Naprawdę nie widzisz różnicy w stosunku do sytuacji w której
    > policja kieruje sprawę do sądu właśnie po to by winę udowodnić, a karę nałożyć
    > dopiero po jej (winy) udowodnieniu?

    Można albo zapłacić albo się odwoływać.

    "Marzena Piotrowska, dyrektor zespołu poradni we Włochach: - Odwołaliśmy się od tej decyzji. Prezes NFZ odpowiedział, że stworzy komisję do zbadania sprawy. Jakieś dwa tygodnie temu dostaliśmy informację, że utrzymuje decyzję w mocy. Złożyliśmy kolejne pismo, czekamy na odpowiedź. Jeśli nic nie uzyskamy, pozostanie nam skierowanie sprawy do sądu. Będziemy walczyć."

    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,11778728,Gigantyczna_kara_dla_lekarza__bo_nie_wypelnial_papierow.html

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 06.07.12, 15:41
    snajper55 napisał:



    >
    > "Marzena Piotrowska, dyrektor zespołu poradni we Włochach: - Odwołaliśmy się od
    > tej decyzji. Prezes NFZ odpowiedział, że stworzy komisję do zbadania sprawy. J
    > akieś dwa tygodnie temu dostaliśmy informację, że utrzymuje decyzję w mocy. Zło
    > żyliśmy kolejne pismo, czekamy na odpowiedź. Jeśli nic nie uzyskamy, pozostanie
    > nam skierowanie sprawy do sądu. Będziemy walczyć."

    DOKŁADNIE jak napisałem wyżej. NFZ nałożył karę, poradnia odwołała się do NFZ, NFZ odwołanie w swojej sprawie odrzucił. Teraz poradnia może pozwać do sądu NFZ i udowodnić, że NFZ nie ma racji.

    > Można albo zapłacić albo się odwoływać.
    Nie odwoływać, tylko skierować sprawę do sądu - pozwać NFZ. Można oczywiście nie płacić, ale trzeba się liczyć z tym , że komornik zajmie pieniądze poradni wykonując prawomocną decyzję prezesa.
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 16:00
    NFZ nawet nie musi wysyłać komornika. Odliczy sobie z bieżących płatności i co mu zrobisz? Dopiero sąd po udowodnieniu niewinności może to odkręcić.
  • 0.9_procent 06.07.12, 18:24
    Racja
  • snajper55 07.07.12, 00:10
    0.9_procent napisał:

    > Nie odwoływać, tylko skierować sprawę do sądu - pozwać NFZ. Można oczywiście ni
    > e płacić, ale trzeba się liczyć z tym , że komornik zajmie pieniądze poradni wy
    > konując prawomocną decyzję prezesa.

    Nie pozwać NFZ, tylko odwołać się do sądu. Komornik owszem, ale po sądowym wyroku.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 07.07.12, 00:53
    Twoja naiwność jest wręcz porażająca. Poza tym polecam czytanie ze zrozumieniem.
  • slav_ 05.07.12, 14:04
    > No właśnie. Pieszy przechodził na czerwonym przez jezdnię? Żaden mandat, do sąd
    > u go! Szkodę udokumentować i wyrok uzyskać.

    Dokładnie tak.
    Pieszy może odmówić przyjęcie mandatu wtedy POLICJA stawia go przed sądem i udowadnia wykroczenie. Pieszy niewinności nie musi udowodniać przed sądem.

    > i po sądach latali i po paru latach, jeśli im się będzie jeszcze chcieć, udowad
    > niali ich widoczną na dłoni winę.

    Dokładnie tak.
    W państwie prawa (do którego aspirujemy) to WINĘ należy udowodnić przed sądem.
    Oczywiście wielu się marzą sądy ludowe wymierzające doraźnie "widoczną jak na dłoni" winę i nawet są w historii udokumentowane przypadki jak ta "wina" i "sprawiedliwość" wyglądała.
    Wielu się tez marzy by oskarżony przed sądem udowadniał swa niewinność, widzę snajperze że zmierzasz w tę stronę.
  • snajper55 05.07.12, 23:03
    slav_ napisał:

    > Dokładnie tak.
    > Pieszy może odmówić przyjęcie mandatu wtedy POLICJA stawia go przed sądem i udo
    > wadnia wykroczenie. Pieszy niewinności nie musi udowodniać przed sądem.

    Powtarzam się. Lekarz też może się odwołać do sądu.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 05.07.12, 23:17
    Nadal nie rozumiesz. Kierowca nie przyjmuje mandatu i do czasu aż wyrok się uprawomocni, to nie płaci nic. Dopiero po udowodnieniu winy przez sąd i wyczerpaniu ścieżki odwoławczej należy zapłacić.
    Lekarza najpierw karze urzędnik, egzekwując karę w razie potrzeby przez komornika, po to by potem on dowodził swej niewinności.
  • slav_ 06.07.12, 08:36
    > Powtarzam się. Lekarz też może się odwołać do sądu.

    Zrobimy tak snajperze - ja Cię oskarżę o kradzież i wsadzę do więzienia a potem Ty się możesz odwołać do sądu że kradzieży nie popełniłeś i kara więzienia jest niezasadna.
  • snajper55 06.07.12, 14:39
    slav_ napisał:

    > > Powtarzam się. Lekarz też może się odwołać do sądu.
    >
    > Zrobimy tak snajperze - ja Cię oskarżę o kradzież i wsadzę do więzienia a potem
    > Ty się możesz odwołać do sądu że kradzieży nie popełniłeś i kara więzienia jes
    > t niezasadna.

    Nie wsadzisz mnie do więzienia. Lekarza też nikt nie wsadzi. Rzeczywiście sytuacja taka sama.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 06.07.12, 08:41
    snajper55 napisał:

    > Powtarzam się. Lekarz też może się odwołać do sądu.
    A g.ówno. Lekarz może odwołać się do NFZ, ustawa nie przewiduje odowłania do sądu. A jak już nałożona kara zostanie wyegzekwowana może skarżyć do sądu NFZ.
  • snajper55 06.07.12, 14:40
    0.9_procent napisał:

    > A g.ówno. Lekarz może odwołać się do NFZ, ustawa nie przewiduje odowłania do są
    > du. A jak już nałożona kara zostanie wyegzekwowana może skarżyć do sądu NFZ.

    Można się odwoływać do sądu.

    "Marzena Piotrowska, dyrektor zespołu poradni we Włochach: - Odwołaliśmy się od tej decyzji. Prezes NFZ odpowiedział, że stworzy komisję do zbadania sprawy. Jakieś dwa tygodnie temu dostaliśmy informację, że utrzymuje decyzję w mocy. Złożyliśmy kolejne pismo, czekamy na odpowiedź. Jeśli nic nie uzyskamy, pozostanie nam skierowanie sprawy do sądu. Będziemy walczyć."

    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,11778728,Gigantyczna_kara_dla_lekarza__bo_nie_wypelnial_papierow.html
    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 06.07.12, 15:34
    Snajper litości.
    Przecież z przytoczonego tekstu jasno wynika, że poradnia odwołała się do NFZ. Chyba, że będziesz udowadniał, że prezes NFZ odpowiadał w imieniu sądu (utrzymał decyzję). To że poradnia, może skierować sprawę do sądu jest jasne. Tak jak pisałem. Sądzić się można, ale przed sądem to lekarz/poradnia musi udowodnić winę NFZtu, a nie NFZ winę lekarza. To jest takie trudne do zrozumienia?
  • snajper55 07.07.12, 00:11
    0.9_procent napisał:

    > Snajper litości.
    > Przecież z przytoczonego tekstu jasno wynika, że poradnia odwołała się do NFZ.
    > Chyba, że będziesz udowadniał, że prezes NFZ odpowiadał w imieniu sądu (utrzyma
    > ł decyzję). To że poradnia, może skierować sprawę do sądu jest jasne. Tak jak p
    > isałem. Sądzić się można, ale przed sądem to lekarz/poradnia musi udowodnić win
    > ę NFZtu, a nie NFZ winę lekarza. To jest takie trudne do zrozumienia?

    Najpierw do NFZ, a jeśli to nie pomoże, do sądu. Normalna droga odwoławcza.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 07.07.12, 15:05
    snajper55 napisał:

    > Najpierw do NFZ, a jeśli to nie pomoże, do sądu. Normalna droga odwoławcza.
    >
    Stanowisko prezesa funduszu jest ostateczne. Ustawa refundacyjna nie przewiduje dalszej drogi odwoławczej. Możesz co najwyżej pozwać fundusz, ale odwołać do sądu się nie możesz. Ile razy można tłumaczyć ?
  • snajper55 09.07.12, 12:22
    0.9_procent napisał:

    > Stanowisko prezesa funduszu jest ostateczne. Ustawa refundacyjna nie przewiduje
    > dalszej drogi odwoławczej. Możesz co najwyżej pozwać fundusz, ale odwołać do s
    > ądu się nie możesz. Ile razy można tłumaczyć ?

    Nie, nie jest ostateczne. Ileż razy można tłumaczyć?

    "Pozwana nie zgodziła się na zapłacenie kary, w związku z czym NFZ wypowiedział jej w trybie natychmiastowym umowę i zgłosił sprawę do sądu. Fundusz wygrał w I instancji. W II instancji wyrok (zapadł 7 marca) był korzystny dla lekarki."

    www.rynekzdrowia.pl/Prawo/OZZL-lekarka-wygrala-w-sadzie-z-NFZ,117808,2.html

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 09.07.12, 16:11
    www.rynekzdrowia.pl/Prawo/OZZL-lekarka-wygrala-w-sadzie-z-NFZ,117808,2.html
    Po pierwsze - dziękuję za link, chętnie sam będę go linkował.

    Po drugie - nadal uważasz że łaskawy nfz nie będzie karał za "muchę na szybie"?

    Jakież przestępstwo bowiem popełniła ta lekarka że przez 4 lata była ciągana po sądach, rozwiązana z nią w trybie natychmiastowym umowę i zażądano 20tys zł?

    oszukała nfz? wypisywała masowo viagrę na kombatantów? fałszowała dokumentację? żądała zapłaty za fikcyjne wizyty?

    nie, lekarka "nie zgłosiła" faktu wystawiania recept w ramach białej niedzieli (!) - leczenia za które nie płaci nfz żeby było śmieszniej...

    I w ramach "praktyki w miejscu wezwania" JAK można wcześniej zgłosić nfz-towi "miejsce wezwania"??


    Dodajmy że sprawa była z 2008roku - czasów gdy nie istniały obecne "pułapki" refundacyjne.
    Ten link i ta sprawa POTWIERDZA wszystkie płynącą z umowa o refundacje obawy...
  • snajper55 09.07.12, 19:04
    slav_ napisał:

    > www.rynekzdrowia.pl/Prawo/OZZL-lekarka-wygrala-w-sadzie-z-NFZ,117808,2.html
    > Po pierwsze - dziękuję za link, chętnie sam będę go linkował.
    >
    > Po drugie - nadal uważasz że łaskawy nfz nie będzie karał za "muchę na szybie"?

    W takim samym stopniu, w jakim uważam, że policja nie będzie karała za muchę bez cudzysłowu.

    > Jakież przestępstwo bowiem popełniła ta lekarka że przez 4 lata była ciągana po
    > sądach, rozwiązana z nią w trybie natychmiastowym umowę i zażądano 20tys zł?
    >
    > oszukała nfz? wypisywała masowo viagrę na kombatantów? fałszowała dokumentację?
    > żądała zapłaty za fikcyjne wizyty?
    >
    > nie, lekarka "nie zgłosiła" faktu wystawiania recept w ramach białej niedzieli
    > (!) - leczenia za które nie płaci nfz żeby było śmieszniej...
    >
    > I w ramach "praktyki w miejscu wezwania" JAK można wcześniej zgłosić nfz-towi "
    > miejsce wezwania"??

    Jakie? Złamała warunki podpisanej umowy z NFZ. Wiem, w Polsce panuje przekonanie, że przepisy są po to, aby je łamać. Ja tego przekonania nie podzielam.

    > Dodajmy że sprawa była z 2008roku - czasów gdy nie istniały obecne "pułapki" r
    > efundacyjne.
    > Ten link i ta sprawa POTWIERDZA wszystkie płynącą z umowa o refundacje obawy...

    Pokazuje też, że od lat NFZ mógł lekarzom domy i samochody licytować za błędnie określoną refundację czy inne muchy na szybie. Jakoś nikt jednak nie protestował, umowy był podpisywane i o zlicytowanym lekarzu nikt nie słyszał. Dopiero teraz rozpętała się histeria medialna. Trochę jak z ptasią grypą, ACTA, globalnym ociepleniem czy innymi sensacjami.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 10.07.12, 13:06
    snajper55 napisał:

    > Nie, nie jest ostateczne. Ileż razy można tłumaczyć?
    >
    > "Pozwana nie zgodziła się na zapłacenie kary, w związku z czym NFZ wypowiedział
    > jej w trybie natychmiastowym umowę i zgłosił sprawę do sądu. Fundusz wygrał w
    > I instancji. W II instancji wyrok (zapadł 7 marca) był korzystny dla lekarki."

    Proponuję, byś zapoznał się z artykułami 43 i 47 ustawy refundacyjnej dotyczących kontroli aptek. Nie widzę zapisów innych niż o możliwości odwołania się do dyrektora oddziału wojewódzkiego funduszu. Podobne zapisy dotyczące lekarzy zostały po styczniowym proteście zniesione, ale powróciły tylnymi drzwiami w "propozycjach" umów z NFZtem i to jest powodem obecnego protestu. Więc z łaski swojej nie dawaj przykładów sprzed 2 lat, bo wtedy obowiązywała inna ustawa.
  • snajper55 11.07.12, 16:47
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Nie, nie jest ostateczne. Ileż razy można tłumaczyć?
    > >
    > > "Pozwana nie zgodziła się na zapłacenie kary, w związku z czym NFZ wypowi
    > edział
    > > jej w trybie natychmiastowym umowę i zgłosił sprawę do sądu. Fundusz wyg
    > rał w
    > > I instancji. W II instancji wyrok (zapadł 7 marca) był korzystny dla leka
    > rki."
    >
    > Proponuję, byś zapoznał się z artykułami 43 i 47 ustawy refundacyjnej dotyczący
    > ch kontroli aptek. Nie widzę zapisów innych niż o możliwości odwołania się do d
    > yrektora oddziału wojewódzkiego funduszu. Podobne zapisy dotyczące lekarzy zost
    > ały po styczniowym proteście zniesione, ale powróciły tylnymi drzwiami w "propo
    > zycjach" umów z NFZtem i to jest powodem obecnego protestu. Więc z łaski swojej
    > nie dawaj przykładów sprzed 2 lat, bo wtedy obowiązywała inna ustawa.

    Nie muszę. W tamtej też nie było takich zapisów. Zasady prawa się nie zmieniły. Jeśli jest umowa i są w niej zapisane kary, to egzekucję tych kar zasądza sąd a nie strona umowy. To dotyczy wszystkich umów. Strona od której żąda się zapłacenia kary umownej albo płaci, albo sąd musi od niej tę karę wyegzekwować. Komornik potrzebuje wyroku.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 11.07.12, 18:42
    snajper55 napisał:

    > Nie muszę. W tamtej też nie było takich zapisów. Zasady prawa się nie zmieniły.
    > Jeśli jest umowa i są w niej zapisane kary, to egzekucję tych kar zasądza sąd
    > a nie strona umowy. To dotyczy wszystkich umów. Strona od której żąda się zapła
    > cenia kary umownej albo płaci, albo sąd musi od niej tę karę wyegzekwować. Komo
    > rnik potrzebuje wyroku.

    Naprawdę?
    To na jakiej podstawie fundusz zażądał od szpitala zwrotu 3.5 miliona złotych w ciągu 14 dni?
    "Dyrektor NFZ nałożył na spółkę karę w wysokości prawie 3,5 mln zł. Prezes spółki „Zdrowie” odwołał się od tej decyzji, zarówno do dyrektora pomorskiego oddziału NFZ oraz do prezesa NFZ w Warszawie"
    Na temat orzeczenia sądu w artykule ani słowa.
    "Pani dyrektor stwierdziła, że istnieje możliwość zapłacenia tej kwoty na raty." Pani dyrektor, przepraszam sądu???
  • snajper55 11.07.12, 21:45
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Nie muszę. W tamtej też nie było takich zapisów. Zasady prawa się nie zmi
    > eniły.
    > > Jeśli jest umowa i są w niej zapisane kary, to egzekucję tych kar zasądz
    > a sąd
    > > a nie strona umowy. To dotyczy wszystkich umów. Strona od której żąda się
    > zapła
    > > cenia kary umownej albo płaci, albo sąd musi od niej tę karę wyegzekwować
    > . Komo
    > > rnik potrzebuje wyroku.
    >
    > Naprawdę?
    > To na jakiej podstawie fundusz zażądał od szpi
    > tala zwrotu 3.5 miliona złotych w ciągu 14 dni?

    > "Dyrektor NFZ nałożył na spółkę karę w wysokości prawie 3,5 mln zł. Prezes spół
    > ki „Zdrowie” odwołał się od tej decyzji, zarówno do dyrektora pomor
    > skiego oddziału NFZ oraz do prezesa NFZ w Warszawie"
    > Na temat orzeczenia sądu w artykule ani słowa.
    > "Pani dyrektor stwierdziła, że istnieje możliwość zapłacenia tej kwoty na raty.
    > " Pani dyrektor, przepraszam sądu???

    Widocznie NFZ ma nadzieję, że kara zostanie zapłacona, więc sąd jeszcze nie jest zaangażowany. Takie procesy są i kosztowne, i długotrwałe. Lepiej karę rozłożyć na raty i liczyć na zapłatę.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 11.07.12, 23:16
    snajper55 napisał:

    > > > Zasady prawa się nie zmieniły.
    > > > Jeśli jest umowa i są w niej zapisane kary, to egzekucję tych kar
    > zasądza sąd
    > > > a nie strona umowy. To dotyczy wszystkich umów.

    A później snajper napisał:

    > Widocznie NFZ ma nadzieję, że kara zostanie zapłacona, więc sąd jeszcze nie jes
    > t zaangażowany. Takie procesy są i kosztowne, i długotrwałe. Lepiej karę rozłoż
    > yć na raty i liczyć na zapłatę.

    NFZ wyznaczył 14 dni na zapłacenie 3.5 miliona złotych. Żądanie nierealne, więc nie pisz mi łaskawie że "NFZ ma nadzieję, że kara zostanie zapłacona". Z artykułu jasno wynika że NFZ egzekwuje karę i żaden sąd nie jest mu do tego potrzebny, co stoi w jawnej sprzeczności z tym co napisałeś powyżej.
  • snajper55 11.07.12, 23:55
    0.9_procent napisał:

    > NFZ wyznaczył 14 dni na zapłacenie 3.5 miliona złotych. Żądanie nierealne, więc
    > nie pisz mi łaskawie że "NFZ ma nadzieję, że kara zostanie zapłacona".

    A co, nie ma nadziei?

    > Z artykułu jasno wynika że NFZ egzekwuje karę i żaden sąd nie jest mu do tego potrzebn
    > y, co stoi w jawnej sprzeczności z tym co napisałeś powyżej.

    Nie. Nic takiego z artykułu nie wynika. Wynikałoby, gdyby była opisana egzekucja komornicza bez wyroku sądowego, jedynie na podstawie pisma NFZ.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 12.07.12, 10:47
    snajper55 napisał:

    > A co, nie ma nadziei?

    Gdyby miał tylko nadzieję nie stawiałby nierealnych do spełnienia żądań.

    >
    > > Z artykułu jasno wynika że NFZ egzekwuje karę i żaden sąd nie jest mu do
    > tego potrzebn
    > > y, co stoi w jawnej sprzeczności z tym co napisałeś powyżej.
    >
    > Nie. Nic takiego z artykułu nie wynika. Wynikałoby, gdyby była opisana egzekucj
    > a komornicza bez wyroku sądowego, jedynie na podstawie pisma NFZ.

    NFZ radzi sobie doskonale bez komornika o czym pisał apendula_niewdziosek

    Tutaj masz przykład (kolejny i jeszcze bardziej jednoznaczny)

    - To skandal - denerwuje się dyr. Ossowska-Wolnik. - Nawet nie skierowali wniosku do sądu. Stali się we własnej sprawie sędzią i windykatorem. Nie interesuje ich, że tym samym pozostawią bez swojej przychodni tłumy pacjentów.

    Mariusz Szymański, rzecznik gdańskiego oddziału NFZ (...) Dlatego zaczęliśmy egzekwować wierzytelność z aktualnych świadczeń, bo takie mamy procedury.

    Sam rzecznik NFZ stwierdza, że procedury NFZ nie wymagają konieczności skierowania sprawy do sądu.
  • snajper55 13.07.12, 19:00
    0.9_procent napisał:

    > NFZ radzi sobie doskonale bez komornika o czym pisał apendula_niewdziosek

    A odkąd to wypowiedź uczestnika forum jest dowodem na cokolwiek???

    > Tutaj masz przykład (kole
    > jny i jeszcze bardziej jednoznaczny)
    >
    > - To skandal - denerwuje się dyr. Ossowska-Wolnik. - Nawet nie skierowali
    > wniosku do sądu. Stali się we własnej sprawie sędzią i windykatorem.

    > ] Nie interesuje ich, że tym samym pozostawią bez swojej przychodni tłumy pacje
    > ntów.

    >
    > Mariusz Szymański, rzecznik gdańskiego oddziału NFZ (...) Dlatego zaczęliśmy
    > egzekwować wierzytelność z aktualnych świadczeń, bo takie mamy procedury
    > ].

    >
    > Sam rzecznik NFZ stwierdza, że procedury NFZ nie wymagają konieczności skierowa
    > nia sprawy do sądu.

    Sprawdź linka, bo artykuł nie ma nic wspólnego z karami, tylko z kłopotami wynikłymi z przekształcenia firmy.

    "Kłopoty zaczęły się z końcem 2010 roku, kiedy NZOZ przekształcił się ze spółki cywilnej w stowarzyszenie."

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 13.07.12, 23:12
    snajper55 napisał:

    > Sprawdź linka, bo artykuł nie ma nic wspólnego z karami, tylko z kłopotami wyni
    > kłymi z przekształcenia firmy.
    >
    > "Kłopoty zaczęły się z końcem 2010 roku, kiedy NZOZ przekształcił się ze spółki
    > cywilnej w stowarzyszenie."

    Owszem ale doskonale ilustruje postępowanie NFZ.
    "- Konsultowałam ten krok z ówczesnym zarządem NFZ, dostałam zapewnienie na piśmie, iż nie będzie problemu z cesją na nowy podmiot umowy na refundację wizyt pacjentów w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, czy porad ginekologicznych - mówi dyrektor przychodni. - Przez pierwsze cztery miesiące 2011 roku rzeczywiście wszystko było w porządku, płacili nam. Potem jednak dostaliśmy dziwnej treści pisma, iż cesja umowy jest niemożliwa i musimy podpisać nową. Zrobiliśmy to, wysłaliśmy też do NFZ naszą elektroniczną listę 2,6 tys. pacjentów. Ale zażądano od nas także dostarczenia nowych pisemnych deklaracji wszystkich naszych podopiecznych. Na dodatek w ciągu siedmiu dni! Było to niemożliwe do wykonania."

    Więc w d.upie mam ustne zapewnienia pana ministra i pani prezes NFZtu. Ty im możesz wierzyć, ale to nie ty będziesz płacił kary. A fundusz ma procedury pozwalające nie zawracać sobie głowy sądem, o czym mówił sam rzecznik gdańskiego oddziału NFZ.
  • snajper55 13.07.12, 23:34
    0.9_procent napisał:

    > Więc w d.upie mam ustne zapewnienia pana ministra i pani prezes NFZtu. Ty im mo
    > żesz wierzyć, ale to nie ty będziesz płacił kary. A fundusz ma procedury pozwal
    > ające nie zawracać sobie głowy sądem, o czym mówił sam rzecznik gdańskiego oddz
    > iału NFZ.

    W pewnych sprawach rzeczywiście nie trzeba zawracać sobie głowy sądem. NA przykład gdy podpisuje się z kimś umowę. Może to być NFZ, szpital, PZU lub Goździkowa. Nie rozumiem dlaczego miałoby to o kimkolwiek źle świadczyć.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 13.07.12, 23:47
    snajper55 napisał:

    > W pewnych sprawach rzeczywiście nie trzeba zawracać sobie głowy sądem. NA przyk
    > ład gdy podpisuje się z kimś umowę.

    Naprawdę?
    To dotyczy wszystkich umów. Krasnoludki za ciebie posty piszą?
  • snajper55 22.07.12, 01:28
    0.9_procent napisał:

    > Naprawdę?
    > To dotyczy wszystkich umów. Krasnoludki za ciebie posty piszą?

    Nie rozumiem. Mógłbyś pisać jaśniej?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 22.07.12, 21:00
    Najpierw piszesz:
    Jeśli jest umowa i są w niej zapisane kary, to egzekucję tych kar zasądza sąd a nie strona umowy. To dotyczy wszystkich umów.
    a później
    W pewnych sprawach rzeczywiście nie trzeba zawracać sobie głowy sądem. NA przykład gdy podpisuje się z kimś umowę.

    Mógłbyś wyjaśnić które twierdzenie jest prawdziwe?
  • snajper55 22.07.12, 22:46
    0.9_procent napisał:

    > Najpierw piszesz:
    > Jeśli jest umowa i są w niej zapisane kary, to egzekucję tych kar zasądza sąd
    > a nie strona umowy. To dotyczy wszystkich umów.

    > a później
    > W pewnych sprawach rzeczywiście nie trzeba zawracać sobie głowy sądem. NA przy
    > kład gdy podpisuje się z kimś umowę.

    >
    > Mógłbyś wyjaśnić które twierdzenie jest prawdziwe?

    Oba.

    Pierwsze mówi, że do egzekucji kar zapisanych w umowie potrzebny jest wyrok sądu.
    Drugie - że do podpisania umowy sąd nie jest potrzebny.

    Widzisz gdzieś sprzeczność?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 22.07.12, 23:20
    snajper55 napisał:

    > Drugie - że do podpisania umowy sąd nie jest potrzebny.

    No tak. Nie pomyślałem że o takich truzimach będziesz pisał na forum.
    Zastanawiam się tylko dlaczego ta rewelacja jest odpowiedzią na mój post w którym pisałem o karach, a przytaczany przeze mnie rzecznik NFZ także mówił o egzekwowaniu wierzytelności (kar) a nie o podpisywaniu umów.
  • snajper55 22.07.12, 23:38
    0.9_procent napisał:

    > No tak. Nie pomyślałem że o takich truzimach będziesz pisał na forum.
    > Zastanawiam się tylko dlaczego ta rewelacja jest odpowiedzią na mój post
    > w którym pisałem o karach, a przytaczany przeze mnie rzecznik NFZ
    > ] także mówił o egzekwowaniu wierzytelności (kar) a nie o podpisywaniu u
    > mów.

    To jest sprawa płacenia placówce, z którą NFZ nie ma umowy. Aby coś takiego rozpatrywać trzeba by być prawnikiem i znać szczegóły sprawy.

    Zresztą nie ma to związku z windykacją kar zapisanych w umowie, do czego potrzebny jest wyrok sądu.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 23.07.12, 00:02
    snajper55 napisał:

    > To jest sprawa płacenia placówce, z którą NFZ nie ma umowy. Aby coś takiego roz
    > patrywać trzeba by być prawnikiem i znać szczegóły sprawy.
    Żeby przeczytać że pisałem o karach nie trzeba być prawnikiem. Więc jeszcze raz: Jak twoje stwierdzenie, że "do podpisania umowy sąd nie jest potrzebny" ma się do mojego postu o karach, bo z układu wątku wynika że jest ono odpowiedzią.

    > Zresztą nie ma to związku z windykacją kar zapisanych w umowie, do czego potrze
    > bny jest wyrok sądu.
    NFZ egzekwuje w ten sposób wszelkie wierzytelności, bez względu na ich przyczynę.
    Z artykułu wyraźnie wynika, że NFZ gdzieś ma swoje własne pisemne zapewnienia i wyraźnie zaznaczyłem, że to doskonale ilustruje postępowanie NFZ. Więc nie widzę powodu by sądzić, że w sprawie kar mimo zapewnień pani prezes i pana ministra NFZ będzie postępował inaczej.
  • snajper55 23.07.12, 13:32
    0.9_procent napisał:

    > > Zresztą nie ma to związku z windykacją kar zapisanych w umowie, do czego
    > potrze
    > > bny jest wyrok sądu.
    >
    > NFZ egzekwuje w ten sposób wszelkie wierzytelności, bez względu na ich przyczynę.

    Jeśli się druga strona zgodzi - to tak. Jeśli lekarz nie zgadza się na zwrot refundacji (bo o tym i o wypisywaniu recept rozmawiamy), to NFZ nie może nasłać na niego komornika. Musi pozwać go do sądu, aby uzyskać wyrok egzekucyjny.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 23.07.12, 19:46
    snajper55 napisał:

    > 0.9_procent napisał:
    >
    > > > Zresztą nie ma to związku z windykacją kar zapisanych w umowie, do
    > > > czego potrzebny jest wyrok sądu.

    > >
    > > NFZ egzekwuje w ten sposób wszelkie wierzytelności, bez względu na ich pr
    > > zyczynę.
    >
    > Jeśli się druga strona zgodzi - to tak. Jeśli lekarz nie zgadza się na zwrot re
    > fundacji (bo o tym i o wypisywaniu recept rozmawiamy), to NFZ nie może nasłać n
    > a niego komornika. Musi pozwać go do sądu, aby uzyskać wyrok egzekucyjny.


    Ciekawe.
    Bo adiunkt Katedry Prawa Administracyjnego pisze:
    "Dyrektor oddziału wojewódzkiego Funduszu określa każdorazowo w wezwaniu do zapłaty wysokość kary umownej oraz termin zapłaty, który nie może być krótszy niż 14 dni od dnia wezwania. W przypadku, gdy termin określony w wezwaniu do zapłaty przypadnie wcześniej niż termin dokonania kolejnej płatności przez Fundusz, świadczeniodawca jest zobowiązany do dokonania zlecenia przelewu w dniu dokonania płatności przez Fundusz. W razie bezskutecznego upływu oznaczonego terminu dyrektor oddziału wojewódzkiego Funduszu ma prawo potrącania kar umownych wraz z ustawowymi odsetkami z przysługujących świadczeniodawcy należności."

    Zaś radca prawny na stronach portalu sluzba-zdrowia.wip.pl/ pisze kropka w kropkę to samo – wytłuszczony fragment.

    Ale co tam jakimś radca czy jakaś katedra.
    Snajper stanowi jedyną obowiązującą wykładnię prawa w Polsce. Moje gratulacje.
  • snajper55 23.07.12, 20:19
    Skup się. Rozmawiamy o karach za błędne wypisywanie recept przez lekarza. Nie ma tu przelewów z NFZ. Tutaj albo lekarz godzi się zapłacić karę umowną, albo sprawa ląduje w sądzie. Nie ma innych możliwości.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 23.07.12, 23:01
    snajper55 napisał:

    > Skup się. Rozmawiamy o karach za błędne wypisywanie recept przez lekarza. Nie m
    > a tu przelewów z NFZ. Tutaj albo lekarz godzi się zapłacić karę umowną, albo sp
    > rawa ląduje w sądzie. Nie ma innych możliwości.

    Już pisałem, że nie da się nałożyć kary na podstawie nie podpisanej umowy, ale się snajperkowi ziapomniało.
    Pisałem także, że znakomita większość 'prywatnych gabinetów' to tak naprawdę lekarze na kontraktach w poradniach, a tam i owszem przelewy są, więc jest możliwość potrącania z kontraktu.

    Najpierw mi udowadniasz, że NFZ nie może potrącać kar z kontraktu bo "zasady prawa się nie zmieniły" i "to dotyczy wszystkich umów", a gdy ci jednoznacznie dowiodłem, że piszesz bzdury okazuje się że nie chodzi o "wszystkie umowy", tylko te nie podpisane.

    Żal d.upę ściska snajper.
  • snajper55 25.07.12, 01:28
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Skup się. Rozmawiamy o karach za błędne wypisywanie recept przez lekarza.
    > Nie m
    > > a tu przelewów z NFZ. Tutaj albo lekarz godzi się zapłacić karę umowną, a
    > lbo sp
    > > rawa ląduje w sądzie. Nie ma innych możliwości.
    >
    > Już pisałem, że nie da się nałożyć kary na podstawie nie podpisanej umow
    > y, ale się snajperkowi ziapomniało.
    > Pisałem także, że znakomita większość 'prywatnych gabinetów' to tak naprawdę le
    > karze na kontraktach w poradniach, a tam i owszem przelewy są, więc jest możliw
    > ość potrącania z kontraktu.

    Jest możliwe, jeśli lekarz się na to zgodzi. Jeśli się nie dogadają zostaje sąd.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 25.07.12, 11:13
    snajper55 napisał:

    > Jest możliwe, jeśli lekarz się na to zgodzi. Jeśli się nie dogadają zostaje sąd
    Jeśli lekarz się zgodzi może wpłacać do NFZ pieniądze nawet jeśli nie zostanie na niego nałożona żadna kara, czy zwrot refundacji.

    > Jeśli się nie dogadają zostaje sąd
    Bzdura. Odpowiedni fragment w którym wyjaśniam dlaczego pominąłeś (wyciąłeś).
  • snajper55 25.07.12, 18:23
    0.9_procent napisał:

    > > Jeśli się nie dogadają zostaje sąd
    >
    > Bzdura. Odpowiedni fragment w którym wyjaśniam dlaczego pominąłeś (wyciąłeś).

    Nie bzdura, tylko zapis umowy. Ty nawet nie znasz umowy, o której się wypowiadasz.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 25.07.12, 20:51
    snajper55 napisał:

    > Nie bzdura, tylko zapis umowy. Ty nawet nie znasz umowy, o której się wypowiada
    > sz.

    Nie wiedziałem, że dostałeś z NFZ umowę na wystawianie recept. Ja dostałem - listem poleconym, ale naiwnie sądziłem że NFZ zawiera umowy na wystawianie recept tylko z lekarzami. Bardzo jestem też ciekaw treści twojej pieczątki przystawianej na recepcie - moja musi zawierać numer wykonywania zawodu ale tobie chyba takiego nie przyznano, czy się mylę?
    Snajper naprawdę jestem pod wrażeniem, że wiesz lepiej ode mnie co jest napisane w mojej umowie.
  • snajper55 26.07.12, 14:07
    0.9_procent napisał:

    > Nie wiedziałem, że dostałeś z NFZ umowę na wystawianie recept.

    Nie musiałem. Jest ona w sieci.

    > Ja dostałem - li
    > stem poleconym, ale naiwnie sądziłem że NFZ zawiera umowy na wystawianie recept
    > tylko z lekarzami. Bardzo jestem też ciekaw treści twojej pieczątki przystawia
    > nej na recepcie - moja musi zawierać numer wykonywania zawodu ale tobie chyba t
    > akiego nie przyznano, czy się mylę?
    > Snajper naprawdę jestem pod wrażeniem, że wiesz lepiej ode mnie co jest napi
    > sane w mojej umowie
    .

    Na to wygląda. Pewnie jej nawet nie czytałeś. :)

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 28.07.12, 09:25
    No i ?

    Jak pisałem – większość tzw prywatnych gabinetów to lekarze na kontraktach. Fundusz ściąga pieniądze z kontraktu poradni, poradnia ściąga z kontraktu lekarza. Lekarz/poradnia może sobie pozwać NFZ do sądu.

    Sam przytoczyłeś odpowiednie doniesienie prasowe.
  • snajper55 03.08.12, 03:11
    0.9_procent napisał:

    > No i ?
    >
    > Jak pisałem – większość tzw prywatnych gabinetów to lekarze na kontraktac
    > h. Fundusz ściąga pieniądze z kontraktu poradni, poradnia ściąga z kontraktu le
    > karza. Lekarz/poradnia może sobie pozwać NFZ do sądu.
    >
    > Sam przytoczyłeś odpowiednie doni
    > esienie prasowe
    .

    Nie ściąga, gdyż w umowie jest zapisane, że jeśli sporu nie załatwi się polubownie to sprawa ląduje w sądzie.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 23.07.12, 23:55
    Tutaj albo lekarz godzi się zapłacić karę umowną, albo sp
    > rawa ląduje w sądzie. Nie ma innych możliwości.

    Są.
    Zwrot refundacji nie jest karą. Nie jestem prawnikiem i nie będę się upierał ale podejrzewam że takie takie zobowiązanie można przekazać do windykacji bez angażowania sądu.

    I tak dotyczy to wyłącznie lekarzy nie mających żadnych kontraktów z nfz. Bo w tym przypadku mechanizm jest prostszy - nfz "potrąca sobie" wszystkie uznane przez siebie wierzytelności (bez względu na ich tytuł i przyczynę) z bieżących płatności. Odwołanie skutkuje kontrolami więc "mali" kontraktowcy wola płacić bo ich nie stać na procesowanie się z nfz którym ma nieograniczony czas i pieniądze ze składki zdrowotnej na procesowanie się.
  • snajper55 25.07.12, 01:32
    slav_ napisał:

    > Tutaj albo lekarz godzi się zapłacić karę umowną, albo sp
    > > rawa ląduje w sądzie. Nie ma innych możliwości.
    >
    > Są.
    > Zwrot refundacji nie jest karą. Nie jestem prawnikiem i nie będę się upierał a
    > le podejrzewam że takie takie zobowiązanie można przekazać do windykacji bez an
    > gażowania sądu.
    >
    > I tak dotyczy to wyłącznie lekarzy nie mających żadnych kontraktów z nfz. Bo w
    > tym przypadku mechanizm jest prostszy - nfz "potrąca sobie" wszystkie uznane pr
    > zez siebie wierzytelności (bez względu na ich tytuł i przyczynę) z bieżących pł
    > atności. Odwołanie skutkuje kontrolami więc "mali" kontraktowcy wola płacić bo
    > ich nie stać na procesowanie się z nfz którym ma nieograniczony czas i pieniądz
    > e ze składki zdrowotnej na procesowanie się.

    Nieważne jak zwrot nienależnej refundacji nazwiesz. Problemy związane z wypisywaniem recept refundowanych albo załatwiane są polubownie (czyli za zgodą obu stron), albo przez sąd. Nie ma innej możliwości. Tak jest zapisane w umowie.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 25.07.12, 15:27
    >Nieważne jak zwrot nienależnej refundacji nazwiesz.

    To BARDZO ważne ponieważ nakładanie KAR jest obwarowane różnymi przepisami i ograniczeniami co do tego jaki organ może taką KARĘ nakładać, co do jej wysokości i trybu oraz trybu ODWOŁANIA się od takiej kary. Taki status ma kara umowna za "złe wypisanie recepty" (300zł np. za błąd w nazwisku pacjenta lub adresie) - dodajmy że nfz może ją nałożyć nawet jeśli nie poniósł z tego powodu ŻADNYCH strat (!) ale UZNA że lekarz "nienależycie wypisał receptę" bo taki jest charakter kary umownej

    jeśli przestajemy mówić o KARZE to zobowiązanie wobec nfz nie ma żadnych ograniczeń - nfz może zażądać po prostu ZWROTU dowolnej (UZNANEJ przez niego za nienależną) kwoty
  • snajper55 25.07.12, 18:25
    slav_ napisał:

    > >Nieważne jak zwrot nienależnej refundacji nazwiesz.
    >
    > To BARDZO ważne ponieważ nakładanie KAR jest obwarowane różnymi przepisami i og
    > raniczeniami co do tego jaki organ może taką KARĘ nakładać, co do jej wysokości
    > i trybu oraz trybu ODWOŁANIA się od takiej kary. Taki status ma kara umowna za
    > "złe wypisanie recepty" (300zł np. za błąd w nazwisku pacjenta lub adresie) -
    > dodajmy że nfz może ją nałożyć nawet jeśli nie poniósł z tego powodu ŻADNYCH st
    > rat (!) ale UZNA że lekarz "nienależycie wypisał receptę" bo taki jest charakt
    > er kary umownej

    Zgadza się. Może ukarać lekarza nawet wtedy, gdy nie poniósł strat. A dlaczego miałby tylko w przypadku strat karać?

    > jeśli przestajemy mówić o KARZE to zobowiązanie wobec nfz nie ma żadnych ograni
    > czeń - nfz może zażądać po prostu ZWROTU dowolnej (UZNANEJ przez niego za niena
    > leżną) kwoty

    Może żądać a lekarz może nie zapłacić. Wtedy idą do sądu. Tak jest zapisane w umowie.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 06.07.12, 08:39
    snajper55 napisał:

    > Dokładnie tak. Rozumiem, że lekarzom się marzy, aby być bezkarnymi i aby to inn
    > i po sądach latali i po paru latach, jeśli im się będzie jeszcze chcieć, udowad
    > niali ich widoczną na dłoni winę.

    Snajper ty to pszesz na poważnie, czy robisz sobie jaja?

    Znaczy koń jaki jest każdy widzi. Jak lekarz to przecież widać jak na dłoni, że złodziej. Jak chce to niech idzie do sądu i udowodni że złodziejem nie jest. O tym, że domniemanie niewinności jest oczywiste w stosunku do wszystkich poza lekarzami pisałem już kilka lat temu.
  • snajper55 06.07.12, 14:45
    0.9_procent napisał:

    > Snajper ty to pszesz na poważnie, czy robisz sobie jaja?

    Na poważnie. Za to mam wrażenie, że niektórzy piszący lekarze jaja sobie robią. Chyba że chcecie potwierdzić najgorsze opinie jakie tu o was były p0isane.

    > Znaczy koń jaki jest każdy widzi. Jak lekarz to przecież widać jak na dłoni, że
    > złodziej. Jak chce to niech idzie do sądu i udowodni że złodziejem nie jest.
    > O tym, że domniemanie niewinności jest oczywiste w stosunku do wszystkich poza
    > lekarzami pisałem już kilka lat temu.

    Jeśli pasażer nie ma biletu, to powinien zapłacić mandat albo odwołać się do sądu. Podobnie lekarz, jeśli wypisze refundowaną receptę na hormon wzrostu dla pacjenta, którego leczy katar lub nagniotki. Niektórzy na tym forum (i nie tylko) chcą, aby on ten refundowany hormon wzrostu na katar mógł przepisywać bezkarnie. Coraz trudniej mi wierzyć, że takie głosy są głosami bezinteresownymi.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 06.07.12, 15:50
    A jeżeli będę leczył łysinę preparatem na nadciśnienie to? Nie wolno mi?
  • slav_ 06.07.12, 16:04
    > A jeżeli będę leczył łysinę preparatem na nadciśnienie to? Nie wolno mi?

    Odradzam.
    Jeśli ten konkretny preparat nie ma takich rekomendacji to pacjent ma w kieszeni odszkodowanie za przeprowadzenie na nim eksperymentu medycznego nawet jeśli nie dojdzie do żadnych skutków ubocznych. W przypadku tychże nawet nie ma co gadać jesteś w czarnej... :-)
  • snajper55 07.07.12, 00:13
    slav_ napisał:

    > Odradzam.
    > Jeśli ten konkretny preparat nie ma takich rekomendacji to pacjent ma w kieszen
    > i odszkodowanie za przeprowadzenie na nim eksperymentu medycznego nawet jeśli n
    > ie dojdzie do żadnych skutków ubocznych. W przypadku tychże nawet nie ma co gad
    > ać jesteś w czarnej... :-)

    Fakt. Ten aspekt już pomijam. ;)

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 07.07.12, 14:50
    Slav, troszkę się jeszcze wstrzymam z odpowiedzią.
  • 0.9_procent 11.07.12, 00:49
    slav_ napisał:

    > > A jeżeli będę leczył łysinę preparatem na nadciśnienie to? Nie wolno mi?
    >
    > Odradzam.
    (...)
    Minoxidil. Lek jak najbardziej na nadciśnienie. Tak został pierwotnie zarejestrowany. Stosowanie go w leczeniu łysienia jest na dobrą sprawę wykorzystywaniem działania ubocznego leku.
  • snajper55 07.07.12, 00:12
    0.9_procent napisał:

    > A jeżeli będę leczył łysinę preparatem na nadciśnienie to? Nie wolno mi?

    Jeśli wypiszesz receptę na 100% - wolno. Jeśli refundowaną - nie wolno. Pytasz, jakbyś nie wiedział. Liczysz, że ja nie wiem?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 07.07.12, 14:49
    snajper55 napisał:

    > Jeśli wypiszesz receptę na 100% - wolno. Jeśli refundowaną - nie wolno. Pytasz,
    > jakbyś nie wiedział. Liczysz, że ja nie wiem?
    Inwalidzie wojennemu na 100 procent?
  • snajper55 09.07.12, 12:23
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Jeśli wypiszesz receptę na 100% - wolno. Jeśli refundowaną - nie wolno. P
    > ytasz,
    > > jakbyś nie wiedział. Liczysz, że ja nie wiem?

    Nie. Zwykłemu pacjentowi.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 10.07.12, 13:11
    snajper55 napisał:

    > Nie. Zwykłemu pacjentowi.

    Przepraszam, pisałeś o doktorach wystawiających recepty na refundowaną viagrę dla zwykłego pacjenta?
    Ciekawe.
  • snajper55 11.07.12, 17:28
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Nie. Zwykłemu pacjentowi.
    >
    > Przepraszam, pisałeś o doktorach wystawiających recepty na refundowaną viagrę d
    > la zwykłego pacjenta?
    > Ciekawe.

    Pisałem jeszcze o paru innych rzeczach.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 11.07.12, 18:47
    snajper55 napisał:

    > Pisałem jeszcze o paru innych rzeczach.
    A o czym jeszcze pisałeś w kontekście "widocznej jak na dłoni winy" lekarza?
  • snajper55 11.07.12, 21:49
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Pisałem jeszcze o paru innych rzeczach.
    > A o czym jeszcze pisałeś w kontekście "widocznej jak na dłoni winy" lekarza?

    Nie wiesz jakie są możliwe widoczne jak na dłoni winy lekarza? Na przykład wypisanie darmowej recepty na Viagrę dla szwagra bez uprawnień.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 11.07.12, 23:31

    > snajper55 napisał:
    > Jeśli wypiszesz receptę na 100% - wolno. Jeśli refundowaną - nie wolno. Pytasz,
    > jakbyś nie wiedział. Liczysz, że ja nie wiem?

    > 0.9_procent napisał:
    > Inwalidzie wojennemu na 100 procent?

    > snajper55 napisał:
    > Nie. Zwykłemu pacjentowi.

    > 0.9_procent napisał:
    > Przepraszam, pisałeś o doktorach wystawiających recepty na refundowaną viagrę dla
    > zwykłego pacjenta
    ?
    > Ciekawe.

    > snajper55 napisał:
    > Pisałem jeszcze o paru innych rzeczach.

    > 0.9_procent napisał:
    > A o czym jeszcze pisałeś w kontekście "widocznej jak na dłoni winy" lekarza?

    > snajper55 napisał:
    > Nie wiesz jakie są możliwe widoczne jak na dłoni winy lekarza? Na przykład wypisanie
    > darmowej recepty na Viagrę dla szwagra bez uprawnień
    .

    - Dzień dobry Bartoszu.
    - Gąsiora mam w koszu.
    Snajper chyba ci ta refundowana Viagra zaszkodziła.
  • snajper55 05.07.12, 13:02
    apendula_niewdziosek napisał:

    > A od kiedy to za przestępstwo karę wymierza urzędnik a nie sąd po procesie na p
    > odstawie dowodów?

    Od kiedy istnieją zezwalające na to przepisy prawa.

    > I nie, nie był to eksperyment, ale terapia zalecana przez czę
    > ść towarzystw medycznych. Ale akurat nasi urzędnicy o tym nie wiedzą lub nie ch
    > cą wiedzieć. Część lekarzy też nie, ale czy to powód by bez sądu karać tą inną
    > część lekarzy? To nie jest rola dla urzędnika!!

    To nie jest rola urzędnika i nie urzędnik o tym decyduje, tylko producent leku, który bada jego działanie. Producent leku a nie, powiedzmy, jakieś Towarzystwo Medyczne imienia Huldy Clark.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 05.07.12, 13:35
    > Od kiedy istnieją zezwalające na to przepisy prawa.
    ???

    > To nie jest rola urzędnika i nie urzędnik o tym decyduje, tylko producent leku,
    > który bada jego działanie. Producent leku a nie, powiedzmy, jakieś Towarzystwo
    > Medyczne imienia Huldy Clark.
    Gratulacje! Właśnie definitywnie pozbawiłeś refundacji dzieci i kobiety w ciąży, jako że nikt ze względów humanitarnych nie robi prób klinicznych na nich, zatem niemal wszystkie leki nie mają rejestracji dla takich osób.
    Ale wytłumacz taki drobiazg: wedle konstytucji każdy chory ma prawo do równego dostępu do świadczeń. Zakładając, że terapia choćby opracowana przez to "Towarzystwo Medyczne imienia Huldy Clark" nie jest szkodliwa (a nie może być, bo za to jest prokurator), to w imię czego chorzy którzy mieli "pecha" zachorować na chorobę wyleczalną najskuteczniej tylko tą terapią, mają być dyskryminowani finansowo?
    W momencie rejestracji leku ta choroba mogła być jeszcze nie odkryta, albo nieznana była jeszcze terapia "Towarzystwa Medycznego imienia Huldy Clark", potem tą terapię opracowano, i pacjent ma do wyboru albo terapia stara, nieskuteczna ale refundowana, albo nowoczesna, skuteczna ale pełnopłatna. W imię czego urzędnik rości sobie prawo do narzucania takich kryteriów? To nie jest zapisane w ustawie, to urzędnicy są władni jednym podpisem owe kryterium zmienić.
  • snajper55 05.07.12, 23:11
    apendula_niewdziosek napisał:

    > Ale wytłumacz taki drobiazg: wedle konstytucji każdy chory ma prawo do równego
    > dostępu do świadczeń.

    Nie ma takiego zapisu w Konstytucji.

    > Zakładając, że terapia choćby opracowana przez to "Towarz
    > ystwo Medyczne imienia Huldy Clark" nie jest szkodliwa (a nie może być, bo za t
    > o jest prokurator), to w imię czego chorzy którzy mieli "pecha" zachorować na c
    > horobę wyleczalną najskuteczniej tylko tą terapią, mają być dyskryminowani fina
    > nsowo?
    > W momencie rejestracji leku ta choroba mogła być jeszcze nie odkryta, albo niez
    > nana była jeszcze terapia "Towarzystwa Medycznego imienia Huldy Clark", potem t
    > ą terapię opracowano, i pacjent ma do wyboru albo terapia stara, nieskuteczna a
    > le refundowana, albo nowoczesna, skuteczna ale pełnopłatna. W imię czego urzędn
    > ik rości sobie prawo do narzucania takich kryteriów? To nie jest zapisane w ust
    > awie, to urzędnicy są władni jednym podpisem owe kryterium zmienić.

    Nie ma żadnego znaczenia co kiedy jest odkryte. Refundowane są jedynie niektóre lekarstwa do tego stosowane w konkretnych przypadkach. A urzędnicy pilnują, aby tak właśnie było. Na refundowanie wszystkiego nie ma pieniędzy. Nie ma na przykład pieniędzy na refundowanie leczenia kataru Viagrą lub nagniotków hormonem wzrostu.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 00:39
    > Nie ma takiego zapisu w Konstytucji.
    No doprawdy?

    Art. 68.
    1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
    2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
    3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.

    Punkt 3 podkreśliłem dla zwrócenia uwagi na osoby, które chciałeś pozbawić praktycznie leków refundowanych...

    > Nie ma żadnego znaczenia co kiedy jest odkryte. Refundowane są jedynie niektóre
    > lekarstwa do tego stosowane w konkretnych przypadkach. A urzędnicy pilnują, ab
    > y tak właśnie było
    Ale to nie urzędnicy leczą tylko lekarze!! Nie widzę powodu, by to urzędnik decydował, że terapia A jest ok i refundowana a terapia B nierefundowana, bo powoduje to nierówny dostęp do opieki zdrowotnej jeśli jest pacjent, któremu pomoże wyłącznie terapia B. Jak ma być po równo, to po równo, jak brak kasy to limity itp.

    > Nie ma na przykład pieniędzy na refundowanie leczenia kataru Viagrą
    Jeśli ustawodawca dał przywilej inwalidom wojennym dostawania wszystkich leków na receptę za free, to nic ci do tego. Pretensje do ustawodawcy a nie do lekarza. Natomiast jeśli ktoś pisze Viagrę na słupa po to by nią handlować, to popełnia przestępstwo fałszowania dokumentacji, poświadczania nieprawdy i nielegalnego obrotu lekami, a na to jest Kodeks Karny i prokurator a nie ustawa refundacyjna.
  • snajper55 06.07.12, 01:49
    apendula_niewdziosek napisał:

    > > Nie ma takiego zapisu w Konstytucji.
    > No doprawdy?
    >
    > Art. 68.
    > 1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
    > 2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewn
    > iają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków public
    > znych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
    > 3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej
    > dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszł
    > ym wieku.

    > Punkt 3 podkreśliłem dla zwrócenia uwagi na osoby, które chciałeś pozbawić prak
    > tycznie leków refundowanych...

    No i gdzie jest zapis, że "każdy chory ma prawo do równego dostępu do świadczeń"?

    > > Nie ma żadnego znaczenia co kiedy jest odkryte. Refundowane są jedynie ni
    > ektóre
    > > lekarstwa do tego stosowane w konkretnych przypadkach. A urzędnicy pilnuj
    > ą, ab
    > > y tak właśnie było
    > Ale to nie urzędnicy leczą tylko lekarze!! Nie widzę powodu, by to urzędnik dec
    > ydował, że terapia A jest ok i refundowana a terapia B nierefundowana, bo powod
    > uje to nierówny dostęp do opieki zdrowotnej jeśli jest pacjent, któremu pomoże
    > wyłącznie terapia B. Jak ma być po równo, to po równo, jak brak kasy to limity
    > itp.

    Niestety, ale żadne państwo nie ma pieniędzy na refundowanie każdemu wszystkiego. Polska też. A o tym co jest refundowane decyduje dysponent pieniędzy.

    > > Nie ma na przykład pieniędzy na refundowanie leczenia kataru Viagrą
    > Jeśli ustawodawca dał przywilej inwalidom wojennym dostawania wszystkich leków
    > na receptę za free, to nic ci do tego.

    Jeśli ustawodawca łata dziury, którymi wyciekają moje pieniądze i zabrania lekarzom leczyć kataru refundowaną Viagrą, to nic ci do tego.

    > Pretensje do ustawodawcy a nie do lekarza. Natomiast jeśli ktoś pisze Viagrę na słupa po
    > to by nią handlować, to popełnia przestępstwo fałszowania dokumentacji, poświadczania
    > nieprawdy i nielegalnego obrotu lekami, a na to jest Kodeks Karny i prokurator a nie ustawa
    > refundacyjna.

    Jaką dokumentację niby sfałszował lekarz? Kombatant miał katar.
    Jaką nieprawdę poświadczył? Jaki nielegalny obrót? Żaden KK i żaden prokurator.
    Zakaz leczenie kataru refundowaną Viagrą i tyle. A jeśli lekarz na katar tę Viagrę refundowaną wypisze, to niech zwraca refundację z własnej kieszeni. Po sprawiedliwości.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 09:37
    W państwie prawa jeśli ktoś zawinił, to powinien go skazać sąd.
    Nie wiem, jak jest z viag*ą u kombatantów. Jeśli ustawodawca przyznał im wszystkie leki na receptę za free, to w tym mieści się też viag*a. Przykre, ale prawdziwe i nie ma tu żadnych podstaw do karania lekarza. Ani przez sąd ani przez urzędnika. A jeśli viag*a była na handel - to patrz wyżej.
  • snajper55 06.07.12, 14:46
    apendula_niewdziosek napisał:

    > W państwie prawa jeśli ktoś zawinił, to powinien go skazać sąd.
    > Nie wiem, jak jest z viag*ą u kombatantów. Jeśli ustawodawca przyznał im wszyst
    > kie leki na receptę za free, to w tym mieści się też viag*a. Przykre, ale prawd
    > ziwe i nie ma tu żadnych podstaw do karania lekarza. Ani przez sąd ani przez ur
    > zędnika. A jeśli viag*a była na handel - to patrz wyżej.

    Jeśli przepisał Viagrę na katar, to jest.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 15:12
    > Jeśli przepisał Viagrę na katar, to jest.
    Ależ ty mącisz straszliwie.
    "Normalny" pacjent nie ma refundowanej viag*y w żadnej chorobie, więc w postulowanym przez lekarzy systemie apteka by mu jej po prostu nie wydała z refundacją.
    Natomiast inwalida wojenny ma refundowane z automatu wszystkie leki na receptę, więc zasada jest zupełnie inna i na pewno nie ma podstaw do karania lekarza ani mieszania tych sytuacji.
  • low.sodium 06.07.12, 01:55
    apendula_niewdziosek napisał:
    ...
    > Jeśli ustawodawca dał przywilej inwalidom wojennym dostawania wszystkich leków
    > na receptę za free, to nic ci do tego.

    A...kto placi za ten przywilej, ustawodawca czy ubezpieczyciel?

    Zastanawiam sie, jak >wypisywanie recept< bedzie funkcjonowalo w Polsce, kiedy na rynku zaistnieje kilkadziesiat firm ubezpieczeniowych, oferujacych rozne programy.

  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 09:45
    Nie wiem, kto za to płaci.
    Ale jeśli ustawodawca miał kaprys przyznać kombatantom wszystkie leki na receptę za free, w tym viag*ę, to NFZ nie może się stawiać ponad prawem i karać lekarza za to, że ową viag*ę śmiał kombatantowi wypisać (o ile jest ona na własny użytek).
  • slav_ 09.07.12, 15:11
    > A...kto placi za ten przywilej, ustawodawca czy ubezpieczyciel?

    "ubezpieczyciel" czyli nfz (cudzysłów nieprzypadkowy)

    ustawodawca tylko "nadaje przywileje", nie płaci a najczęściej również nie wskazuje źródła na pokrycie kosztów tych nadanych przywilejów :-)
  • palee 05.07.12, 22:17
    Szanowny Panie!
    Aby spróbować Pana przekonać,że nia ma Pan racji co do charakterystyki produktu leczniczego odsyłam Pana do ulotek 2 leków:leki.urpl.gov.pl/files/Duomox.pdf,http://leki.urpl.gov.pl/files/OSPAMOX_500_750_1000.pdf.Jeden ma wskazania w ostrym zapaleniu ucha środkowego, drugi nie ma
    Jest to ten sam lek,tylko od różnych producentów.Idąc Pana tokiem rozumowania skuteczność leku powinna zależeć nie od substancji chemicznej ale od zarejstrowanych przez producenta wskazań.Przecież to absurd.
    Pisząc receptę dla pacjenta z zapaleniem ucha Duomox należy wypisać na 100%,ale ospamox może być ze zniżką.
  • snajper55 05.07.12, 23:22
    palee napisał:

    > Szanowny Panie!
    > Aby spróbować Pana przekonać,że nia ma Pan racji co do charakterystyki produktu leczniczego odsyłam Pana do ulotek 2 leków:leki.urpl.gov.pl/files/Duomox.pdf,http://leki.urpl.gov.pl/files/OSPAMOX_500_750_1000.pdf.Jeden ma wskazania w ostrym zapaleniu ucha środkowego, drugi nie ma
    > Jest to ten sam lek,tylko od różnych producentów.Idąc Pana tokiem rozumowania s
    > kuteczność leku powinna zależeć nie od substancji chemicznej ale od zarejstrowa
    > nych przez producenta wskazań.Przecież to absurd.
    > Pisząc receptę dla pacjenta z zapaleniem ucha Duomox należy wypisać na 100%,ale
    > ospamox może być ze zniżką.

    Nie mam zielonego pojęcia dlaczego w jednym przypadku zapalenie ucha jest na liści, a w drugim go nie ma. Być może jest to błąd producenta, być może jest to błąd po stronie polskiej, być może jest jakieś tego uzasadnienie. Nadal natomiast nie jest dla mnie absurdem zakaz stosowania leku refundowanego niezgodnie z zaleceniami producenta i, być może, innych organów.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 00:24
    > Nadal natomias
    > t nie jest dla mnie absurdem zakaz stosowania leku refundowanego niezgodnie z z
    > aleceniami producenta i, być może, innych organów.
    A ja mimo wszystko wolałbym być leczony przez lekarza a nie przez firmy farmaceutyczne i urzędników.
  • snajper55 06.07.12, 01:51
    apendula_niewdziosek napisał:

    > A ja mimo wszystko wolałbym być leczony przez lekarza a nie przez firmy farmace
    > utyczne i urzędników.

    Dalej będziesz leczony przez lekarzy. Nikt tego nie ma zamiaru zmienić. Cieszysz się?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 09:48
    Twoje propozycje właśnie się do tego sprowadzają, by lekarzowi zawęzić pole wyboru terapii, co narusza prawa konstytucyjne tych pacjentów, którzy mieli pecha zachorować na coś, czego nie ma w dokumentach rejestracyjnych.
  • snajper55 06.07.12, 14:52
    apendula_niewdziosek napisał:

    > Twoje propozycje właśnie się do tego sprowadzają, by lekarzowi zawęzić pole wyb
    > oru terapii, co narusza prawa konstytucyjne tych pacjentów, którzy mieli pecha
    > zachorować na coś, czego nie ma w dokumentach rejestracyjnych.

    Niczego nie mam zamiaru zawężać. Dobrze jest jak jest. Niektóre terapie są refundowane, a inne - nie. Ponieważ na refundację każdej nie mamy pieniędzy. Na przykład leczenie kataru Viagrą czy nagniotków hormonem wzrostu refundowane nie jest. A lekarze muszą się do tego stosować.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 15:19
    > Niczego nie mam zamiaru zawężać. Dobrze jest jak jest.
    No właśnie qr*a nie jest dobrze, weź porozmawiaj z dowolnym stowarzyszeniem skupiającym chorych na coś poważniejszego od kataru, szlag mnie trafia na taką ignorancję.

    > Ponieważ na refundację każdej nie mamy pieniędzy
    Ale każdy pacjent ma prawo do równego dostępu - zapomniałeś?

    > Na prz
    > ykład leczenie kataru Viagrą czy nagniotków hormonem wzrostu refundowane nie je
    > st.
    Bredzisz. Viag*ę refundowaną mieli tylko kombatanci na podstawie zupełnie odrębnych przepisów - specprzywilejów.
  • snajper55 07.07.12, 00:17
    apendula_niewdziosek napisał:

    > > Ponieważ na refundację każdej nie mamy pieniędzy
    >
    > Ale każdy pacjent ma prawo do równego dostępu - zapomniałeś?

    Nieprawda. Nie ma takiego zapisu w Konstytucji. Wymyśliłeś go sobie.

    > Bredzisz. Viag*ę refundowaną mieli tylko kombatanci na podstawie zupełnie odręb
    > nych przepisów - specprzywilejów.

    Hormon wzrostu mają refundowany różni pacjenci ale jedynie przy leczeniu konkretnych chorób. Dokładnie tak samo jest z wszystkimi innymi lekami.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 07.07.12, 00:23
    >> Ale każdy pacjent ma prawo do równego dostępu - zapomniałeś?

    >Nieprawda. Nie ma takiego zapisu w Konstytucji. Wymyśliłeś go sobie.

    Art. 68.
    2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
  • snajper55 07.07.12, 00:30
    slav_ napisał:

    > >> Ale każdy pacjent ma prawo do równego dostępu - zapomniałeś?
    >
    > >Nieprawda. Nie ma takiego zapisu w Konstytucji. Wymyśliłeś go sobie.
    >
    > Art. 68.
    > 2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewn
    > iają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków public
    > znych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

    Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

    Nie ma równego dostępu do opieki zdrowotnej. Jest równy dostęp jedynie do pewnej jej części i to według reguł określonych przez ustawę.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 07.07.12, 00:41
    > Nie ma równego dostępu do opieki zdrowotnej.

    No to klops. Właśnie się dowiedziałem że w Polsce Konstytucja to świstek papieru...

    >Jest równy dostęp jedynie do pewne
    >j jej części i to według reguł określonych przez ustawę.

    Jeśli Konstytucja zapewnia "równy" dostęp to ustawa może określać dowolne reguły ale dostęp nadal musi być "równy" i to nie "równy do części" tylko "równy".
    Bo inaczej ustawa jest niezgodna z Konstytucją...
  • snajper55 07.07.12, 00:47
    slav_ napisał:

    > > Nie ma równego dostępu do opieki zdrowotnej.
    >
    > No to klops. Właśnie się dowiedziałem że w Polsce Konstytucja to świstek papieru...
    >
    > >Jest równy dostęp jedynie do pewne
    > >j jej części i to według reguł określonych przez ustawę.
    >
    > Jeśli Konstytucja zapewnia "równy" dostęp to ustawa może określać dowolne reguł
    > y ale dostęp nadal musi być "równy" i to nie "równy do części" tylko "równy".
    > Bo inaczej ustawa jest niezgodna z Konstytucją...

    No to jeszcze raz.

    Konstytucja nie mówi o równym dostępie do opieki zdrowotnej.
    Konstytucja mówi o równym dostępie do części opieki zdrowotnej.

    Konstytucja odsyła do ustawy, a więc pozwala w ustawie określić zasady tego dostępu.

    Konstytucja mówi "Wszyscy są wobec prawa równi." A nie są. Mam podawać przykłady ustaw sprzecznych z tak dosłownie czytaną Konstytucją? Zacznę od ordynacji wyborczej.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 07.07.12, 01:22
    > No to jeszcze raz.
    >
    > Konstytucja nie mówi o równym dostępie do opieki zdrowotnej.
    > Konstytucja mówi o równym dostępie do części opieki zdrowotnej.

    No to jeszcze raz - GDZIE??

    proszę o zacytowanie artykułu Konstytucji jako ja to uczyniłem

    nawiasem mówiąc TY zacząłeś - zrobiłem to wyłącznie dla tego że zarzuciłeś apenduli "wymyślenie przepisu w Konstytucji"
    a on tam sobie jest...

    > Konstytucja mówi "Wszyscy są wobec prawa równi." A nie są. Mam podawać przykład
    > y ustaw sprzecznych z tak dosłownie czytaną Konstytucją?

    Nie musisz. Nie ma to żadnego znaczenia dla naszej dyskusji i argumentacji.
  • snajper55 09.07.12, 12:45
    slav_ napisał:

    > > No to jeszcze raz.
    > >
    > > Konstytucja nie mówi o równym dostępie do opieki zdrowotnej.
    > > Konstytucja mówi o równym dostępie do części opieki zdrowotnej.
    >
    > No to jeszcze raz - GDZIE??
    >
    > proszę o zacytowanie artykułu Konstytucji jako ja to uczyniłem

    Już to robiłem:

    forum.gazeta.pl/forum/w,305,137125685,137216124,Re_ble_ble_ble.html

    > nawiasem mówiąc TY zacząłeś - zrobiłem to wyłącznie dla tego że zarzuciłeś ape
    > nduli "wymyślenie przepisu w Konstytucji"
    > a on tam sobie jest...

    Nie, nie ma.

    > > Konstytucja mówi "Wszyscy są wobec prawa równi." A nie są. Mam podawać pr
    > zykład
    > > y ustaw sprzecznych z tak dosłownie czytaną Konstytucją?
    >
    > Nie musisz. Nie ma to żadnego znaczenia dla naszej dyskusji i argumentacji.

    Ależ ma ogromny. Konstytucja określa ogólne kierunki a w sprawie szczegółów odsyła często do ustaw. Ustawy dotyczące służby zdrowia są tak samo "sprzeczne" z Konstytucją jak Ordynacja wyborcza czy setki innych ustaw.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 09.07.12, 15:03
    >Nie, nie ma.

    Jak to nie ma?
    Przecież "stoi jak wół":

    Art. 68.
    2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

    > Ależ ma ogromny.

    Ależ nie ma żadnego.
    Fakt że jakaś ustawa jest niezgodna z konstytucją wcale nie powoduje że inna niezgodna z konstytucją ustawa staje się nagle z konstytucją zgodna.
    Po prostu OBIE są niezgodne - dla tego wymienianie "innych niezgodnych" nie ma żadnego znaczenia w argumentacji i nie zmienia faktu niezgodności tej omawianej.
  • snajper55 09.07.12, 19:08
    slav_ napisał:

    > >Nie, nie ma.
    >
    > Jak to nie ma?
    > Przecież "stoi jak wół":
    >
    > Art. 68.
    > 2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewn
    > iają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze
    > środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

    Tu jest zapewnienie o nie o równym dostępie do opieki zdrowotnej, tylko o równym dostępie do opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Do opieki zdrowotnej nie finansowanej ze środków publicznych nawet Konstytucja równego dostępu nie obiecuje.

    > > Ależ ma ogromny.
    >
    > Ależ nie ma żadnego.
    > Fakt że jakaś ustawa jest niezgodna z konstytucją wcale nie powoduje że inna ni
    > ezgodna z konstytucją ustawa staje się nagle z konstytucją zgodna.
    > Po prostu OBIE są niezgodne - dla tego wymienianie "innych niezgodnych" nie ma
    > żadnego znaczenia w argumentacji i nie zmienia faktu niezgodności tej omawianej.

    Ma ogromne. Nie jet to niezgodność. Konstytucja określa ogólne kierunki i w pewnych przypadkach odsyła do ustaw. Ani ordynacja wyborcza, ani ustawy medyczne nie są z Konstytucją sprzeczne.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 06.07.12, 09:00
    >Być może jest to błąd producenta, być może jest to błąd po stronie polskiej, być może jest >jakieś tego uzasadnienie.

    To nie jest żaden błąd. Tak ten lek został ZAREJESTROWANY przez producenta a problem wynika wyłącznie z konstrukcji polskiej ustawy o refundacji - jak wiele przepisów stanowionych przez naszych "wybrańców narodu" - stwarzają głównie problemy. Producent nie jest w stanie zarejestrować leku na wszystkie obecne i PRZYSZŁE choroby na które lek ten działa. Te wskazania daje praktyka kliniczna i badania prowadzone PO rejestracji leku - te wskazania nigdy nie znajdą się w dokumentach rejestracyjnych.

    >Nadal natomiast nie jest dla mnie absurdem zakaz stosowania leku refundowanego niezgodnie >z zaleceniami producenta i, być może, innych organów.

    Jak wielu mylisz wskazania z zapisem rejestracyjnym leku.
  • snajper55 06.07.12, 14:55
    slav_ napisał:

    > >Być może jest to błąd producenta, być może jest to błąd po stronie polskie
    > j, być może jest >jakieś tego uzasadnienie.
    >
    > To nie jest żaden błąd. Tak ten lek został ZAREJESTROWANY przez producenta a pr
    > oblem wynika wyłącznie z konstrukcji polskiej ustawy o refundacji - jak wiele p
    > rzepisów stanowionych przez naszych "wybrańców narodu" - stwarzają głównie prob
    > lemy. Producent nie jest w stanie zarejestrować leku na wszystkie obecne i PRZY
    > SZŁE choroby na które lek ten działa. Te wskazania daje praktyka kliniczna i ba
    > dania prowadzone PO rejestracji leku - te wskazania nigdy nie znajdą się w doku
    > mentach rejestracyjnych.

    Dlatego dobrze by było, gdyby można było tę listę rozszerzać. Takie uprawnienie może na przykład dostać minister, krajowy konsultant. Na pewno nie rozszerzą wskazań Viagry na leczenie kataru ani wskazanie hormonu wzrostu na leczenie nagniotków.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 06.07.12, 16:00
    > Na pewno nie rozszerzą w
    > skazań na leczenie "V" kataru ani wskazanie hormonu wzrostu na leczenie nagniotków.

    Widzę że się mocno przywiązałeś do tego przykładu.
    Mam dwie prośby - jaki by finał tej sprawy? Czyżby wszystkim wszystko uszło na sucho?

    Drugi - zdecyduj się - albo kombatant miał zaburzenia seksualne i refundowana "V" mu się po prostu należała.
    Abo to było oszustwo i handel lekiem (czy kombatant realizował recepty ? wtedy mam współudział i grupę przestępczą) - na to wszystko SĄ w Polsce paragrafy.
    Tylko jest jeden drobiazg - trzeba zadać sobie trud i to udowodnić przed sądem. Ale jak widzę dla Ciebie to nie argument. Trybunały ludowe i "oczywista wina" są prostsze i tańsze.

    Albo miał niezasadnie wypisywany lek - bo to nieprawda że "można leczyć wszystko wszystkim" - istnieje praktyka kliniczna, rekomendacje, wskazania. Inne stosowanie leku to eksperyment leczniczy do którego prowadzenia jest niezbędne pozwolenie komisji bioetyki i spełnienie szeregu wymogów.

    W Polsce jest dość przepisów by ścigać oszustów i złodziei.
    Tylko że urzędnik musiałaby ruszyć dupsko zza biurka i się trochę pogimnastykować by tego oszusta dopaść.
    Ale po co? Przy klace "snajperów" można spłodzi koleją "spec-ustwę" która ze wszystkich lekarzy czyni domniemanych przestępców i nakłada na nich obowiązek udowadniania swej niewinności przed sądem.
  • snajper55 07.07.12, 00:23
    slav_ napisał:

    > Widzę że się mocno przywiązałeś do tego przykładu.
    > Mam dwie prośby - jaki by finał tej sprawy? Czyżby wszystkim wszystko uszło na
    > sucho?

    Bo przykład bardzo dobrze pokazuje o co chodzi.

    > Drugi - zdecyduj się - albo kombatant miał zaburzenia seksualne i refundowana "
    > V" mu się po prostu należała.
    > Abo to było oszustwo i handel lekiem (czy kombatant realizował recepty ? wtedy
    > mam współudział i grupę przestępczą) - na to wszystko SĄ w Polsce paragrafy.

    Co to znaczy "należała"? Kombatant miał katar i lekarz zapisał mu na ten katar refundowaną Viagrę.

    > Albo miał niezasadnie wypisywany lek - bo to nieprawda że "można leczyć wszystk
    > o wszystkim" - istnieje praktyka kliniczna, rekomendacje, wskazania. Inne stoso
    > wanie leku to eksperyment leczniczy do którego prowadzenia jest niezbędne pozwo
    > lenie komisji bioetyki i spełnienie szeregu wymogów.

    A gdy lekarz przepisze na katar refundowaną Viagrę to co mu grozi i na jakiej podstawie.

    > W Polsce jest dość przepisów by ścigać oszustów i złodziei.
    > Tylko że urzędnik musiałaby ruszyć dupsko zza biurka i się trochę pogimnastykow
    > ać by tego oszusta dopaść.
    > Ale po co? Przy klace "snajperów" można spłodzi koleją "spec-ustwę" która ze ws
    > zystkich lekarzy czyni domniemanych przestępców i nakłada na nich obowiązek udo
    > wadniania swej niewinności przed sądem.

    Jasne. A Kodeks Drogowy czyni ze wszystkich kierowców przestępców i nakłada na nich obowiązek udowadniania swej niewinności przed sądem. Przecież Kodeks Karny powinien wystarczyć.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 07.07.12, 00:35
    > Bo przykład bardzo dobrze pokazuje o co chodzi.

    ale nadal nie wiem jaki finał miała ta sprawa.

    > Co to znaczy "należała"? Kombatant miał katar i lekarz zapisał mu na ten katar
    > refundowaną Viagrę.

    czytaj uważnie - "należała się" na zaburzenia seksualne leczone viagrą (nie podajesz szczegółów sprawy) w innych przypadkach mamy do czynienie z oszustwem podlegającym KK

    > Jasne. A Kodeks Drogowy czyni ze wszystkich kierowców przestępców i nakłada na
    > nich obowiązek udowadniania swej niewinności przed sądem.

    Nie czyni.
    Za (domniemane) wykroczenie podlegające kodeksowi drogowemu przed sądem musi postawić Policja, udokumentować i udowodnić wykroczenie. Kierowca nikogo nie musi pozywać ani się "odwoływać" aby swą niewinność udowodnić.
  • snajper55 07.07.12, 00:50
    slav_ napisał:

    > czytaj uważnie - "należała się" na zaburzenia seksualne leczone viagrą (nie pod
    > ajesz szczegółów sprawy) w innych przypadkach mamy do czynienie z oszustwem pod
    > legającym KK

    Nieprawda. Terapia polegająca na leczeniu kataru hormonem wzrostu (tak dla odmiany) nie podlega KK.

    > Nie czyni.
    > Za (domniemane) wykroczenie podlegające kodeksowi drogowemu przed sądem musi po
    > stawić Policja, udokumentować i udowodnić wykroczenie. Kierowca nikogo nie musi
    > pozywać ani się "odwoływać" aby swą niewinność udowodnić.

    Jeśli nie zgadza się z nałożonym mandatem musi się odwoływać tak samo jak lekarz.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 07.07.12, 01:02
    > Jeśli nie zgadza się z nałożonym mandatem musi się odwoływać tak samo jak lekar
    Litości!!! Przecież nie znasz podstawowych przepisów a chcesz o nich dyskutować. Dostałeś kiedykolwiek mandat?
  • slav_ 07.07.12, 01:02
    > Nieprawda. Terapia polegająca na leczeniu kataru hormonem wzrostu (tak dla odmi
    > any) nie podlega KK.

    Oczywiście że podlega - wystarczy udowodnić oszustwo polegające na niezasadnym wypisaniu leku. Aby się obronić przed sądem lekarz musiałby dowieść wskazań do takiej terapii powołując się na wiarygodne badania kliniczne. To nierealne.

    > Jeśli nie zgadza się z nałożonym mandatem musi się odwoływać tak samo jak lekar
    > z.

    ??
    Policjant się pyta grzecznie "czy przyjmuje Pan mandat karny" ?
    A ja mówię "nie" i wierz mi - nie muszę się nigdzie odwoływać.
    Mogę spokojnie czekać na wezwanie do sądu.
  • young_doc 07.07.12, 01:05
    Mylisz się, Snajperze.
    Wystarczy że odmówi zapłacenia mandatu.

    Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia

    Art. 99. W razie odmowy przyjęcia mandatu karnego lub nieuiszczenia w wyznaczonym terminie grzywny nałożonej mandatem zaocznym, organ, którego funkcjonariusz nałożył grzywnę, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie. We wniosku tym należy zaznaczyć, że obwiniony odmówił przyjęcia mandatu albo nie uiścił grzywny nałożonej mandatem zaocznym, a w miarę możności podać także przyczyny odmowy.

    Jak to jest że funkcjonariusz Policji nie może zmusić mnie do zapłacenia mandatu bez sprawy w sądzie (szczęśliwie niegdy nie zostałem nim ukarany), a może to zrobić zwykły cywil?

    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby nie będą zaspokajane."
  • snajper55 09.07.12, 12:48
    young_doc napisał:

    > Mylisz się, Snajperze.
    > Wystarczy że odmówi zapłacenia mandatu.
    >
    > Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia
    >
    > Art. 99. W razie odmowy przyjęcia mandatu karnego lub nieuiszczenia w wyznaczon
    > ym terminie grzywny nałożonej mandatem zaocznym, organ, którego funkcjonariu
    > sz nałożył grzywnę, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie.
    We wniosku ty
    > m należy zaznaczyć, że obwiniony odmówił przyjęcia mandatu albo nie uiścił grzy
    > wny nałożonej mandatem zaocznym, a w miarę możności podać także przyczyny odmow
    > y.

    Masz rację, źle się wyraziłem. Chodziło mi o wybór albo płacę, albo się sądzę.

    > Jak to jest że funkcjonariusz Policji nie może zmusić mnie do zapłacenia mandat
    > u bez sprawy w sądzie (szczęśliwie niegdy nie zostałem nim ukarany), a może to
    > zrobić zwykły cywil?

    Jaki cywil? Chyba nie masz na myśli osiłka w zaułku?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 11.07.12, 01:44
    snajper55 napisał:

    > young_doc napisał:
    >
    > > Mylisz się, Snajperze.
    > > Wystarczy że odmówi zapłacenia mandatu.
    > >
    > > Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia
    > >
    > > Art. 99. W razie odmowy przyjęcia mandatu karnego lub nieuiszczenia w wyz
    > naczon
    > > ym terminie grzywny nałożonej mandatem zaocznym, organ, którego funkcj
    > onariu
    > > sz nałożył grzywnę, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie.
    We wnio
    > sku ty
    > > m należy zaznaczyć, że obwiniony odmówił przyjęcia mandatu albo nie uiści
    > ł grzy
    > > wny nałożonej mandatem zaocznym, a w miarę możności podać także przyczyny
    > odmow
    > > y.
    >
    > Masz rację, źle się wyraziłem. Chodziło mi o wybór albo płacę, albo się sądzę.

    Uff... A juz myslalem, ze zglupiales, Snajpi.

    > > Jak to jest że funkcjonariusz Policji nie może zmusić mnie do zapłacenia
    > mandat
    > > u bez sprawy w sądzie (szczęśliwie niegdy nie zostałem nim ukarany), a mo
    > że to
    > > zrobić zwykły cywil?
    >
    > Jaki cywil? Chyba nie masz na myśli osiłka w zaułku?

    Czy jednak na pewno czujesz sie dobrze?
    Nie chodzi o osilka w zaulku, ale o biurwe z NFZ-u.

    Co sie z Toba stalo???

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • snajper55 11.07.12, 17:30
    st.lucas napisał:

    > > Jaki cywil? Chyba nie masz na myśli osiłka w zaułku?
    >
    > Czy jednak na pewno czujesz sie dobrze?
    > Nie chodzi o osilka w zaulku, ale o biurwe z NFZ-u.
    >
    > Co sie z Toba stalo???

    Biurwa z NFZ może jedynie napisać pozew do sądu. No i zerwać umowę z lekarzem, którego oskarża o niecne sprawki.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • klioes 11.07.12, 18:36
    snajper55 napisał:

    > st.lucas napisał:
    >
    > > > Jaki cywil? Chyba nie masz na myśli osiłka w zaułku?
    > >
    > > Czy jednak na pewno czujesz sie dobrze?
    > > Nie chodzi o osilka w zaulku, ale o biurwe z NFZ-u.
    > >
    > > Co sie z Toba stalo???
    >
    > Biurwa z NFZ może jedynie napisać pozew do sądu. No i zerwać umowę z lekarzem,
    > którego oskarża o niecne sprawki.

    Biurwa z NFZ moze po prostu zdecydowac o mniejszym przelewie.
    I decyduje.

    Czyli dochodzi wlasciwie do pewnej formy komorniczej egzekucji - z konta.
    To podobno nagminne praktyki NFZ.
  • snajper55 11.07.12, 21:54
    klioes napisał:

    > Biurwa z NFZ moze po prostu zdecydowac o mniejszym przelewie.
    > I decyduje.
    >
    > Czyli dochodzi wlasciwie do pewnej formy komorniczej egzekucji - z konta.
    > To podobno nagminne praktyki NFZ.

    Podobno? Według mnie takie działanie jest bezprawne i jakoś nie mogę uwierzyć, aby miało miejsce. Podobnie bank nie ma prawa pobrać Ci z konta jakichś kar bez wyroku sądowego. Nawet PKO BP. ;)

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 12.07.12, 02:11
    snajper55 napisał:

    > klioes napisał:
    >
    > > Biurwa z NFZ moze po prostu zdecydowac o mniejszym przelewie.
    > > I decyduje.
    > >
    > > Czyli dochodzi wlasciwie do pewnej formy komorniczej egzekucji - z konta.
    > > To podobno nagminne praktyki NFZ.
    >
    > Podobno? Według mnie takie działanie jest bezprawne i jakoś nie mogę uwierzyć,
    > aby miało miejsce. Podobnie bank nie ma prawa pobrać Ci z konta jakichś kar bez
    > wyroku sądowego. Nawet PKO BP. ;)

    Klioes dobrze napisal, ja wytluscilem.
    NFZ karze "sciagajac" sobie te kare, niewplacaniem na konto ukaranego
    normalnych przelewow. Naprawde nic o tym nie wiesz?

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • snajper55 13.07.12, 19:02
    st.lucas napisał:

    > Klioes dobrze napisal, ja wytluscilem.
    > NFZ karze "sciagajac" sobie te kare, niewplacaniem na konto ukaranego
    > normalnych przelewow. Naprawde nic o tym nie wiesz?

    Nie, nie wiem i nie sądzę, aby to było zgodne z prawem. No chyba, że druga strona umowy zgodzi się na takie spłacanie kary.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 13.07.12, 19:46
    > Nie, nie wiem i nie sądzę, aby to było zgodne z prawem. No chyba, że druga stro
    > na umowy zgodzi się na takie spłacanie kary.

    Właśnie dokonałeś "epokowego" odkrycia czegoś co tłum ludzi próbuje Ci wytłumaczyć.

    Kształt tych (nienegocjowalnych, narzuconych) umów jest taki właśnie po to by druga strona "zgodziła" się na taka windykację.

    w praktyce wygląda to tak że po pierwsze nfz jeśli ma jakiś pretekst to po prostu nie płaci
    domaganie się zapłaty jest ryzykowne bo grozi kontrolą z nfz
    nie ma takiej możliwości żeby kontrola niczego nie znalazła a wtedy nfz może ukarać
    kary wyglądają w ten sposób że nfz "zabiera" pewien procent kontraktu co powoduje zwiększenie procentu niezapłaconych "nadwykonań" i finansowo pogrąża jednostkę

    na wszytko powyższe zawierający umowę oczywiście "zgadza się" podpisując umowę
  • snajper55 13.07.12, 20:36
    slav_ napisał:

    > Kształt tych (nienegocjowalnych, narzuconych) umów jest taki właśnie po to by d
    > ruga strona "zgodziła" się na taka windykację.

    Nie. Kształt nie jest taki.

    > w praktyce wygląda to tak że po pierwsze nfz jeśli ma jakiś pretekst to po pros
    > tu nie płaci
    > domaganie się zapłaty jest ryzykowne bo grozi kontrolą z nfz
    > nie ma takiej możliwości żeby kontrola niczego nie znalazła a wtedy nfz może uk
    > arać
    > kary wyglądają w ten sposób że nfz "zabiera" pewien procent kontraktu co powodu
    > je zwiększenie procentu niezapłaconych "nadwykonań" i finansowo pogrąża jednost
    > kę
    >
    > na wszytko powyższe zawierający umowę oczywiście "zgadza się" podpisując umowę

    Nieprawda. Niczego takiego w umowie nie ma. Choćby z tego powodu, że NFZ nic lekarzowi nie płaci z racji wystawiania recept, a więc nie może wypłaty wstrzymać.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 13.07.12, 20:43
    > Nie. Kształt nie jest taki.

    Jak to nie jest skoro jest?

    > Nieprawda. Niczego takiego w umowie nie ma. Choćby z tego powodu, że NFZ nic le
    > karzowi nie płaci z racji wystawiania recept, a więc nie może wypłaty wstrzymać

    powyższe dotyczyło jednostek opieki zdrowotnej
  • snajper55 13.07.12, 21:28
    slav_ napisał:

    > > Nie. Kształt nie jest taki.
    >
    > Jak to nie jest skoro jest?
    >
    > > Nieprawda. Niczego takiego w umowie nie ma. Choćby z tego powodu, że NFZ
    > nic le
    > > karzowi nie płaci z racji wystawiania recept, a więc nie może wypłaty wst
    > rzymać
    >
    > powyższe dotyczyło jednostek opieki zdrowotnej

    Mam wrażenie, że rozmawiamy o umowie na wystawianie recept refundowanych, której niektórzy lekarze nie chcą podpisywać.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • igor14141 04.07.12, 21:00
    snajper napisał:

    Popularnym błędem jest wypisywanie darmowych recept dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu (potrzebny przy kuracjach odmładzających) tudzież inne drogie i poszukiwane nie tylko do leczenia specyfiki"

    snajper to nie jest błąd, to jest nadużycie !pospolita kradzież i to powinno być karane surowo.


    Jest w umowach zapis : wystawienie na podstawie niniejszej umowy przez osobę uprawnioną recepty na rzecz osoby nieuprawnionej"
    Za to kara 200 zł ? Tutaj kłania sie prokurator i sąd.
  • slav_ 04.07.12, 23:22
    > snajper to nie jest błąd, to jest nadużycie !pospolita kradzież i to powinno by
    > ć karane surowo.

    Aby ukarać za podobne przestępstwo/wykroczenie nie jest potrzebna ŻADNA "umowa" między lekarzem nfz, wystarczą już istniejące i obowiązujące w Polsce przepisy.

    Forsując te "umowy" Arłukowicz chce zdjąć CAŁKOWICIE z nfz odpowiedzialność za refundacje leków i CAŁKOWICIE przerzucić ją na lekarzy dając przy okacji nfz narzędzie adminstracyjnego karania lekarzy bez konieczności udowadniania żadnej winy.

    Proszę zwrócić uwagę że po podpisaniu tej umowy nfz nie ponosi ŻADNEJ (administracyjnej, finansowej) odpowiedzialności za refundacje leku pacjentowi - począwszy od udokumentowania ubezpieczenia poprzez zidentyfikowanie zakresu lub braku refundacji do udokumentowania uprawnień (recepta) - spoczywa ona WYŁĄCZNIE na LEKARZU i tylko on (!) może być za nieprawidłowości ukarany.
  • slav_ 05.07.12, 01:05
    > Jest w umowach zapis : wystawienie na podstawie niniejszej umowy przez osobę up
    > rawnioną recepty na rzecz osoby nieuprawnionej"
    > Za to kara 200 zł ? Tutaj kłania sie prokurator i sąd.

    200 zł to tylko kara za receptę. Dolicz zwrot kwoty refundacji wykupionego leku z odsetkami ustawowymi do 5 lat od dnia wykupienia leku.

    Jeśli lekarz nie zachowa wystarczającej czujności i nie przeprowadzi wystarczająco szczegółowego śledztwa i np. nie wykryje niezapłacenia składki zdrowotnej przez pracodawce pacjenta i wystawi receptę refundowaną powinien iść nie tylko pod sąd ale nawet pod topór.
  • snajper55 05.07.12, 01:14
    igor14141 napisał:

    > snajper to nie jest błąd, to jest nadużycie !pospolita kradzież i to powinno być karane surowo.

    No właśnie lekarze walczą, aby to było bezkarne.

    - Panie prokuratorze. Przyszedł do mnie Kowalski i powiedział, że jest kombatantem. Przecież ja mam leczyć a nie sprawdzać uprawnienia pacjenta do takiej czy innej refundacji.

    - Nie był mu potrzebny hormon wzrostu i Viagra? A na jakiej podstawie pan tak twierdzi? To ja, lekarz, decyduję co pacjentowi jest potrzebne, a nie jakiś urzędas. Na co? Na nagniotki. Ja tak leczę mych pacjentów.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 05.07.12, 10:10
    > No właśnie lekarze walczą, aby to było bezkarne.
    >
    > - Panie prokuratorze. Przyszedł do mnie Kowalski i powiedział, że jest kombatan
    > tem. Przecież ja mam leczyć a nie sprawdzać uprawnienia pacjenta do takiej czy
    > innej refundacji.

    No właśnie lekarze walczą żeby W OGÓLE takie sytuacje nie miały miejsca (!).

    Przyszedł Kowalski i mówi że jest kombatantem. Lekarz W OGÓLE (!) nie sprawdza żadnych uprawnień tylko wypisuje mu tę Viagrę (bo kombatant ma zaburzenia erekcji). 10 recept mu wypisuje. Kombatant idzie do apteki która łączy się z nfz i sprawdza uprawnienie pacjenta, pan magister mówi (przykład):
    przykro mi, ale nie ma pan uprawnień kombatanta - płaci pan 100%,
    albo - ma Pan wprawdzie uprawnienie kombatanta ale nie obejmują one refundacji Viagry - płaci pan 100%
    albo- ma pan uprawnienie ale refundacja obejmuje dwa opakowania miesięcznie, za pozostałe płaci pan 100%

    A teraz załóżmy że lekarz jest (to oczywiste) krętaczem, złodziejem i oszustem i wypisuje te 10 opakowań Viagry "na kombatanta Kowalskiego" ale faktycznie "na handel".
    Wypisuje te recepty, sprzedaje na czarnym rynku no i co - kolokwialnie g_no.
    Bez fizycznego "kombatanta Kowalskiego" który pójdzie do apteki i udokumentuje przed zakupem swoje uprawnienia zrealizowanie tych recept i wyłudzenie refundacji NIE JEST MOŻLIWE.

    Ja rozumiem że taki system pozbawia pracy całą armię urzędników "od kontrolowania lekarza" i nie należy go wprowadzać bo jest zbyt prosty, zbyt przejrzysty i pozbawia możliwości karania lekarzy za "wypisanie refundacji pacjentowi bez uprawnień" do którego to karania urzędnicy mocno są przywiązani bo mogą w czasie gdy lekarz wykonuje za nich czynności administracyjne spokojnie pierdzieć w stołek zamiast sami te uprawnienie dokumentować.
  • snajper55 05.07.12, 13:13
    Lekarz/przychodnia i tak musi sprawdzić ubezpieczenia pacjenta, bo inaczej kasy za jego leczenie nie dostanie. Tak więc mówimy o "błędach" lekarskich a nie o błędach lekarskich. ale skupmy się na jednym, coby nie rozwadniać:

    Jakoś pomijasz milczeniem to, że autentyczny kombatant dostał recepty na setkę opakowań Viagry i setkę opakowań hormonu wzrostu bo pan doktor tak u niego leczy nagniotki.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 05.07.12, 13:24
    No to dlaczego do k... nędzy nie chcesz po prostu odebrać lekarzom prawa podejmowania decyzji finansowych, żeby zapadały one na linii apteka-NFZ niezależnie co lekarz wypisze?
  • snajper55 05.07.12, 23:25
    apendula_niewdziosek napisał:

    > No to dlaczego do k... nędzy nie chcesz po prostu odebrać lekarzom prawa
    > podejmowania decyzji finansowych, żeby zapadały one na linii apteka-NFZ niezal
    > eżnie co lekarz wypisze?

    Ponieważ na recepcie musiałaby być napisana nazwa choroby. Leki są refundowane (albo nie) w zależności na jakie schorzenie są przepisywane.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 00:27
    Lekarz może napisać kod ICD-10 na recepcie albo wypisać zaświadczenie o fakcie choroby. To leży w jego kompetencjach, w przeciwieństwie do zabawy w księgowego.
  • snajper55 06.07.12, 01:53
    apendula_niewdziosek napisał:

    > Lekarz może napisać kod ICD-10 na recepcie albo wypisać zaświadczenie o fakcie
    > choroby. To leży w jego kompetencjach, w przeciwieństwie do zabawy w księgowego.

    Musiałby napisać na co choruje pacjent, aby aptekarz mógł określić czy lek jest w tym przypadku refundowany.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 09:39
    No toż właśnie piszę, że wystarczyłby kod ICD-10, jeśli NFZ chce różnicować refundację w zależności od choroby (temat śliski).
  • snajper55 06.07.12, 14:57
    apendula_niewdziosek napisał:

    > No toż właśnie piszę, że wystarczyłby kod ICD-10, jeśli NFZ chce różnicować ref
    > undację w zależności od choroby (temat śliski).

    Nie wiem co to jest kod ICD-10. Wiem, że lekarz musiałby zamieścić na recepcie informację o chorobie pacjenta. Nikt by się na takie upublicznianie tak wrażliwych informacji nie zgodził.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 06.07.12, 15:21
    Bo lepiej by było żeby NFZ utworzył system informatyczny, do którego lekarz wbijałby kod choroby. Ale nie ma widoków, by taki system miał powstać, jak myślisz - dlaczego?
  • snajper55 07.07.12, 00:27
    apendula_niewdziosek napisał:

    > Bo lepiej by było żeby NFZ utworzył system informatyczny, do którego lekarz wbi
    > jałby kod choroby.

    Ale systemu nie ma za to są recepty na których lekarz musi albo wpisać chorobę pacjenta albo określić refundację. Tertium non datur.

    > Ale nie ma widoków, by taki system miał powstać, jak myślisz - dlaczego?

    Bo kasa idzie na masowo wypisywane przez nieuczciwych lekarzy refundowane recepty dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfiki.
    Prosiłeś się, to masz.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • apendula_niewdziosek 07.07.12, 00:35
    > Bo kasa idzie na masowo wypisywane przez nieuczciwych lekarzy refundowane recep
    > ty dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfiki.
    Bredzisz. Masz choćby lekkie pojęcie o budżecie NFZ? Mówi ci coś hasło "17%"?
  • slav_ 07.07.12, 00:44
    > Bo kasa idzie na masowo wypisywane przez nieuczciwych lekarzy refundowane recep
    > ty dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfiki.
    > Prosiłeś się, to masz.

    Masowo?
    Jakieś statystyki?
    Przykłady poza tym jednym (a i do tego proszę linka bo takie przykłady to często "urban legend")?
  • snajper55 07.07.12, 00:51
    slav_ napisał:

    > > Bo kasa idzie na masowo wypisywane przez nieuczciwych lekarzy refundowane
    > recep
    > > ty dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfiki.
    > > Prosiłeś się, to masz.
    >
    > Masowo?
    > Jakieś statystyki?
    > Przykłady poza tym jednym (a i do tego proszę linka bo takie przykłady to częst
    > o "urban legend")?

    forum.gazeta.pl/forum/w,305,137125685,137158084,Re_ble_ble_ble.html

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 07.07.12, 01:13
    > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,305,137125685,137158084,Re_ble_ble_ble.html
    >
    > S.

    znalazłem ten link
    litości,
    artykuł w dzienniku lubelskim z 2002 (!) roku jako uzasadnienie do obecnej ustawy?
    na prawdę "trochę" się od tego czasu zmieniło

    Poza tym ten artykuł uzasadnia MÓJ postulat by określenie refundacji odbywał się w aptece podczas kupna leku a nie w gabinecie lekarza - żadne z opisywanych oszustw nie byłoby wtedy możliwe (!)
    Nie da się wypisać "masowo recept na kombatanta" by wyłudzić refundację jeśli receptę osobiście musi zrealizować (i uzyskać SWOJĄ refundację) ten kombatant dokumentując SWOJE uprawnienia w aptece
  • snajper55 09.07.12, 12:41
    slav_ napisał:

    > znalazłem ten link
    > litości,
    > artykuł w dzienniku lubelskim z 2002 (!) roku jako uzasadnienie do obecnej usta
    > wy?
    > na prawdę "trochę" się od tego czasu zmieniło

    A niby dlaczego miałoby się zmienić? To daj aktualne dane.

    > Poza tym ten artykuł uzasadnia MÓJ postulat by określenie refundacji odbywał si
    > ę w aptece podczas kupna leku a nie w gabinecie lekarza - żadne z opisywanych o
    > szustw nie byłoby wtedy możliwe (!)
    > Nie da się wypisać "masowo recept na kombatanta" by wyłudzić refundację jeśli r
    > eceptę osobiście musi zrealizować (i uzyskać SWOJĄ refundację) ten kombatant do
    > kumentując SWOJE uprawnienia w aptece

    Masowo też się da, tylko masowość jest niebezpieczna (tu już może wkroczyć prokuratura). Ale duża kwota na refundację Viagry, hormonu wzrosty czy innych specyfików może się brać z czego innego. Wystarczy, jeśli spora liczba lekarzy wypisuje mniejsze ilości tego typu lewych recept.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 09.07.12, 15:21
    > Masowo też się da,

    Nie, nie da się.
    Wymagałoby by to również masowego OSOBISTEGO udziału kombatantów w tym procederze (kombatant musi pójść do apteki i poświadczyć SWOJE uprawnienia do refundacji)

    >Wystarczy, jeśli spora liczba lekarzy wypis
    > uje mniejsze ilości tego typu lewych recept.

    Wystarczy jeśli tę receptę OSOBIŚCIE musiałby zrealizować pacjent potwierdzając SWOJE uprawnienia do refundacji w aptece. Problem "lewych recept" nagle ZNIKA i marginalizuje się do pojedynczych przypadków nie mających praktycznego znaczenia.
  • snajper55 09.07.12, 19:13
    slav_ napisał:

    > > Masowo też się da,
    >
    > Nie, nie da się.
    > Wymagałoby by to również masowego OSOBISTEGO udziału kombatantów w tym proceder
    > ze (kombatant musi pójść do apteki i poświadczyć SWOJE uprawnienia do refundacji)

    Nie musi. Nie ma obowiązku osobistego wykupywania lekarstw. W aptece niczego się nie potwierdza.

    > >Wystarczy, jeśli spora liczba lekarzy wypis
    > > uje mniejsze ilości tego typu lewych recept.
    >
    > Wystarczy jeśli tę receptę OSOBIŚCIE musiałby zrealizować pacjent potwierdzając
    > SWOJE uprawnienia do refundacji w aptece. Problem "lewych recept" nagle ZNIKA
    > i marginalizuje się do pojedynczych przypadków nie mających praktycznego znacz
    > enia.

    Po pierwsze - wtedy na recepcie musiałaby zostać określona choroba.
    Po drugie - chcesz chorego, który z łóżka nie wstaje do apteki po leki wysyłać? Na tym łóżku mają go zawieźć?

    Ja mam wielką prośbę. Do wszystkich. Nie używajcie idiotycznych argumentów bo ja czas tracę pokazując ich bzdurność, a Wy się kompromitujecie. Chyba, że mnie za idiotę macie.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 09.07.12, 20:06
    > Nie musi. Nie ma obowiązku osobistego wykupywania lekarstw. W aptece niczego si
    > ę nie potwierdza.

    TERAZ nie musi. Co umożliwia np. wydanie recepty na inną osobę (np. "na kombatanta").
    Gdyby musiał - wydanie recepty "na inną osobę" praktycznie nie byłoby możliwe a jeśli nawet to bardzo mocno kłopotliwe i niemożliwe na większą skalę. Skończyły by się takie nadużycia.
    Nie rozumiem oporu przed takim rozwiązaniem i zlikwidowaniem problemu "viagry na kombatanta" bez angażowania w to organów ścigania i armii kontrolerów .

    > Po drugie - chcesz chorego, który z łóżka nie wstaje do apteki po leki wysyłać?
    > Na tym łóżku mają go zawieźć?

    jak pacjent dotarł do lekarza od którego dostał tę receptę to wracając do domu może ją w aptece zrealizować.

    Ja mam wielką prośbę. Nie używaj idiotycznych argumentów bo ja czas tracę pokazując ich bzdurność, a Ty się kompromitujesz.
  • sithicus 09.07.12, 20:20
    Dyskusje ze Snajperem zaczynają przypominać dyskusje ze Szlachcicem ;)
    --
    “Knowledge is power. Power corrupts. Study hard. Be Evil.”
  • snajper55 09.07.12, 20:41
    sithicus napisał:

    > Dyskusje ze Snajperem zaczynają przypominać dyskusje ze Szlachcicem ;)

    Tylko że tym razem to Wasze argumenty są na poziomie Szlachcica.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 11.07.12, 02:07
    snajper55 napisał:

    > sithicus napisał:
    >
    > > Dyskusje ze Snajperem zaczynają przypominać dyskusje ze Szlachcicem ;)
    >
    > Tylko że tym razem to Wasze argumenty są na poziomie Szlachcica.

    Jasne...
    Tylko, ze to nie my uzywamy argumentu wielkiej tajemnicy rozpoznania,
    ktora nie moze byc umieszczona na recepcie!

    Snajpi po prostu to Twoja kompromitacja.
    Recepta mowi farmaceucie to rozpoznanie, nawet jek ono na niej nie widnieje.
    Farmaceuta, jak ma watpliwosci, dopytuje jeszcze.
    Farmaceuta jest pracownikiem ochrony zdrowia zobligowanym do dochowania tajemnicy.

    Ty, wieloletni moderator forum "Sluzba zdrowia" nie wiesz takich rzeczy?

    Ale najgorsze jest to, ze upierasz sie przy kompletnych bzdetach,
    zamiast przyznac nam racje, ze sprawa refundacji to nie nasza sprawa.
    Bo to nie nasza sprawa.

    Lubie Cie i z przykroscia odnotowuje Twoj blamaz. :-(

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • snajper55 09.07.12, 20:40
    slav_ napisał:

    > jak pacjent dotarł do lekarza od którego dostał tę receptę to wracając do domu
    > może ją w aptece zrealizować.
    >
    > Ja mam wielką prośbę. Nie używaj idiotycznych argumentów bo ja czas tracę pokaz
    > ując ich bzdurność, a Ty się kompromitujesz.

    Jeśli lekarz wypisał receptę w domu niechodzącego pacjenta, to ten, po wyjściu doktora, ma wstać i pójść sobie do apteki?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 09.07.12, 20:56
    > Jeśli lekarz wypisał receptę w domu niechodzącego pacjenta,

    snajperze, zlituj się
  • snajper55 09.07.12, 21:07
    slav_ napisał:

    > > Jeśli lekarz wypisał receptę w domu niechodzącego pacjenta,
    >
    > snajperze, zlituj się

    Nie mam litości dla absurdalnych argumentów i idiotycznych pomysłów. Będziesz zanosił takiego chorego do apteki, aby mógł osobiście lekarstwa wykupić?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 09.07.12, 21:45
    Zlituj się nad sobą.

    >Będziesz z
    >anosił takiego chorego do apteki, aby mógł osobiście lekarstwa wykupić?

    Nie snajperze. Tak jak teraz nikt nikt nosi.
    Chory "nie mogący zajść do apteki"" mógłby spokojnie upoważnić wybraną przez siebie osobę która nie tylko musiałaby potwierdzić imienne uprawnienia tego pacjenta ale sama nie byłaby osoba anonimową dla systemu, z całą pewnością to również nie dawało by szan na masowe oszustwa.
    Poza tym jeśli refundacja zarządzałby nfz to fakt "pojawienia" się przy nazwisku zarejestrowanego w systemie pacjenta dużej ilości recept refundowanych (to może wykrywać nawet system bez udziału człowieka) daje łatwość kontroli zasadności refundacji.
  • snajper55 11.07.12, 17:38
    slav_ napisał:

    > Poza tym jeśli refundacja zarządzałby nfz to fakt "pojawienia" się przy nazwisk
    > u zarejestrowanego w systemie pacjenta dużej ilości recept refundowanych (to mo
    > że wykrywać nawet system bez udziału człowieka) daje łatwość kontroli zasadnośc
    > i refundacji.

    Przecież cały czas staracie mi udowodnić, że lekarz nie musi trzymać się zaleceń co do zastosowania leku, że nie ma maksymalnej dawki, że refundacja nie powinna być uzależniona od choroby. Czym w takim razie jest według Ciebie "nieuzasadniona refundacja"?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 11.07.12, 02:16
    snajper55 napisał:

    > slav_ napisał:
    >
    > > > Jeśli lekarz wypisał receptę w domu niechodzącego pacjenta,
    > >
    > > snajperze, zlituj się
    >
    > Nie mam litości dla absurdalnych argumentów i idiotycznych pomysłów. Będziesz z
    > anosił takiego chorego do apteki, aby mógł osobiście lekarstwa wykupić?

    No tak. Powaliles mnie i wszystkich, jak mysle lekarzy, taka argumentacja.
    Nie sposob nie wrobic lekarzy w rozstrzyganie refundacji
    za urzednikow!
    Twoja argumentacja zapewne o lezacym w domu kombatancie,
    ktory przed smiercia chce sobie jeszcze pouzywac,
    przewaza szale - po prostu Arkulowicz ma racje. ;-)))

    Zastanawiajace tylko, ze nawet on sam takiej argumentacji nie uzywa...?

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • snajper55 11.07.12, 17:39
    st.lucas napisał:

    > Zastanawiajace tylko, ze nawet on sam takiej argumentacji nie uzywa...?

    Ponieważ nikt jeszcze nie żądał, aby pacjent osobiście musiał leki wykupywać.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 11.07.12, 00:32
    snajper55 napisał:

    > slav_ napisał:
    >
    > > > Bo kasa idzie na masowo wypisywane przez nieuczciwych lekarzy refun
    > dowane
    > > recepty dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfiki.
    > > > Prosiłeś się, to masz.
    > >
    > > Masowo?
    > > Jakieś statystyki?
    > > Przykłady poza tym jednym (a i do tego proszę linka bo takie przykłady to
    > częst
    > > o "urban legend")?
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,305,137125685,137158084,Re_ble_ble_ble.html
    Zaraz, zaraz.
    "Kontrolerzy(...) wykryli ostatnio w jednej z aptek Lublina recepty na viagrę wystawionych na inwalidów wojennych."
    "Recept było dużo więcej niż przewiduje to średnia (...) Na pięć, które znaleźliśmy tylko w tej aptece, przepisane były 24 opakowania viagry w sumie na 6 tys. zł."
    "Wczoraj wkroczyliśmy z kontrolą do gabinetów dwóch lekarzy, którzy wypisali recepty."
    Jedna apteka, dwóch lekarzy, 5 recept - to jest masowo?

    Albo inaczej:
    "Jeżeli w ubiegłym roku LRKCh wydała na leki 266 mln zł, to należy przyjąć, że 26,6 mln zł z tej puli poszło na refundację leków dla inwalidów wojennych. LRKCh szacuje, że ok. 2–3 proc. wszystkich recept kombatanckich może być sfałszowanych."
    3 procent z puli 26.6mln to jest 0,798 mln, 2 procent z puli 26.6mln to jest 0.532 mln - czyli odpowiednio 3 lub 2 promille wydatków na leki (266 mln) - według szacunków kasy chorych.
    Mógłbyś napisać co dla ciebie oznacza słowo"masowo" ?
    Chciałbym także wiedzieć czy rozumiesz pojęcia "szacuje" i "może być".

    Tylko w tym wątku pisałeś o viagrze 17 razy
  • snajper55 11.07.12, 17:41
    "Aż 10 proc. środków przeznaczonych na leki pochłaniają refundacje recept wystawianych na inwalidów wojennych. A tych jest zaledwie 6 tysięcy na 2 miliony ubezpieczonych. "

    To jest masowo.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 11.07.12, 19:04
    snajper55 napisał:

    > "Aż 10 proc. środków przeznaczonych na leki pochłaniają refundacje recept wysta
    > wianych na inwalidów wojennych. A tych jest zaledwie 6 tysięcy na 2 miliony ube
    > zpieczonych. "
    >
    > To jest masowo.

    Jak pisałem wyżej:
    "Jeżeli w ubiegłym roku LRKCh wydała na leki 266 mln zł, to należy przyjąć, że 26,6 mln zł z tej puli poszło na refundację leków dla inwalidów wojennych. LRKCh szacuje, że ok. 2–3 proc. wszystkich recept kombatanckich może być sfałszowanych."
    Wygląda więc na to, że raczej kombatanci a nie lekarze masowo wyłudzają leki. Chyba że masowo to 2 procent, tylko jak wtedy nazwać 98 procent?
    I to biorąc pod uwagę szacunki, a nie rzetelne dane. Wiesz snajper ja mogę sobie szacować że 99,9 procent pracowników NFZ to idioci.
  • snajper55 11.07.12, 21:56
    0.9_procent napisał:

    > Jak pisałem wyżej:
    > "Jeżeli w ubiegłym roku LRKCh wydała na leki 266 mln zł, to należy przyjąć, że
    > 26,6 mln zł z tej puli poszło na refundację leków dla inwalidów wojennych. L
    > RKCh szacuje, że ok. 2–3 proc. wszystkich recept kombatanckich może być s
    > fałszowanych
    ."
    > Wygląda więc na to, że raczej kombatanci a nie lekarze masowo wyłudzają leki. C
    > hyba że masowo to 2 procent, tylko jak wtedy nazwać 98 procent?
    > I to biorąc pod uwagę szacunki, a nie rzetelne dane. Wiesz snajper ja mogę sobi
    > e szacować że 99,9 procent pracowników NFZ to idioci.

    Tylko takiego wyłudzającego kombatanta można ukarać, a wypisujący na słupa lekarz byłby bezkarny, gdyby postulaty lekarzy zostały spełnione.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 11.07.12, 23:47
    Odchodzisz od tematu.
    Jeszcze raz. Jeśli masowo to 2 procent, tylko jak wtedy nazwać 98 procent?

    Pisałeś że: kasa idzie na masowo wypisywane przez nieuczciwych lekarzy refundowane recepty dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfiki

    i byłeś pytany o statystyki i przykłady

    Podałeś jeden przykład sprzed 10 lat - wtedy NFZ nawet nie istniał - gdzie "masowo" oznacza szacunkowo, być może 2–3 proc.
  • snajper55 11.07.12, 23:57
    0.9_procent napisał:

    > Odchodzisz od tematu.
    > Jeszcze raz. Jeśli masowo to 2 procent, tylko jak wtedy nazwać 98 proce
    > nt?
    >
    > Pisałeś że: kasa idzie na masowo wypisywane przez nieuczciwych lekarz
    > y refundowane recepty dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfik
    > i

    >
    > i byłeś pytany o statystyki i przykłady
    >
    > Podałeś jeden przykład sprzed 10 lat - wtedy NFZ nawet ni
    > e istniał - gdzie "masowo" oznacza szacunkowo, być może 2–
    > 3 proc.

    Już ci to tłumaczyłem. Chyba dwa razy. Wystarczy.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 0.9_procent 12.07.12, 11:04
    snajper55 napisał:

    > Już ci to tłumaczyłem. Chyba dwa razy. Wystarczy.

    A w którym miejscu bo jakoś nie pamiętam. Tłumaczenia były podobne jak tutaj?

    Jednoznacznie wskazałem post w którym piszesz o "masowym wypisywaniu przez nieuczciwych lekarzy refundowanych recept dla kombatantów na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfiki"
    A pytany o potwierdzenie swoich słów dajesz link do artykułu gdzie piszą o szacunkach rzędu 2-3 procent recept dla kombatantów, a fakty przedstawione w artykule wyglądają następująco:
    Jedna apteka, dwóch lekarzy, 5 recept w sumie na 6 tys. zł.
    Te 6 tysięcy to jest 0,02 promila budżetu na leki (266 milionów).

    Więc albo podaj jakieś sensowne dane potwierdzające masowe wypisywanie lewych recept na Viagrę, hormon wzrostu i inne specyfiki albo przestań pier.dolić głupoty.
  • young_doc 06.07.12, 22:50
    Kod ICD-10 po prostu rozpoznanie choroby - jejj numer katalogowy.

    Nikt by się na takie upublicznianie tak wrażliwych informacji nie zgodził.

    Za obecnie rozpoznania chorób są jak najbardziej pisane (w zakodowany, ale łatwy do odczytania sposób) np. na receptach typu P.
    Wg nowych przepisów będzie jeszcze łatwiej - wystarczy że dany lek jest refundowany z daną odpłatnością w danej chorobie i już wszystko wiadomo.
    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby nie będą zaspokajane."
  • slav_ 05.07.12, 14:06
    > Jakoś pomijasz milczeniem to, że autentyczny kombatant dostał recepty na setkę
    > opakowań Viagry i setkę opakowań hormonu wzrostu bo pan doktor tak u niego lecz
    > y nagniotki.

    No i ?
    Jaki jest finał tej opowieści?
  • st.lucas 11.07.12, 02:23
    slav_ napisał:

    > > Jakoś pomijasz milczeniem to, że autentyczny kombatant dostał recepty na
    > setkę
    > > opakowań Viagry i setkę opakowań hormonu wzrostu bo pan doktor tak u nieg
    > o lecz
    > > y nagniotki.
    >
    > No i ?
    > Jaki jest finał tej opowieści?

    Mimo wszystko optymistyczny: nagniotki wyleczone,
    a kombatant zdazyl sobie jeszcze przed smiercia pouzywac!

    Nie pierwszy to raz lekarskie "oszustwo" pomoglo pacjentowi.
    (I nie ostatni mam nadzieje!:-))

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • slav_ 05.07.12, 15:18
    > Lekarz/przychodnia i tak musi sprawdzić ubezpieczenia pacjenta, bo inaczej kasy
    > za jego leczenie nie dostanie.

    Nie dostanie i często się zdarza. Ale to jedyna dolegliwość - praca wykonana "za bezdurno", chleb powszedni lekarza że tak powiem.
    nawisem mówiąc nfz najczęściej nie płaci za... ubezpieczonych. Każdy pretekst jest dobry by nie zapłacić (tak jak będzie doby w przypadku recept by ukarać). Wystarczy literówka w nazwisku albo inny adres - ludzie zmieniają miejsce zamieszkania, przemieszczają się, niby powinni informować ale w sumie po co - i tak "płaci lekarz"...
    Recepta za złym adresem to źle wystawiona recepta - nawet jeśli zmiany nie zgłosił pacjenta albo bazy nie uaktualnił nfz - paci LEKARZ jako JEDYNY (!) odpowiedzialny finansowo za refundację.
    Cześć pacjentów do dzisiaj nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie w którym oddziale funduszu są ubezpieczeni a nawet mam wrażenie że w ogóle nie rozumieją o co pytam..


    >Tak więc mówimy o "błędach" lekarskich a nie o
    > błędach lekarskich. ale skupmy się na jednym, coby nie rozwadniać:

    Skoro ta to od "błędów" lekarskich jest niezależny prokurator a nie urzędnik nfz - nie ponoszący ŻADNEJ odpowiedzialności oraz instytucjonalnie i finansowo zainteresowany ukaraniem lekarza.
  • snajper55 05.07.12, 23:34
    slav_ napisał:

    > Nie dostanie i często się zdarza. Ale to jedyna dolegliwość - praca wykonana "z
    > a bezdurno", chleb powszedni lekarza że tak powiem.

    Lekarz nie sprawdził i wykonał pracę darmo. Jego buraczki. Ale dlaczego za błędy lub "błędy" lekarza mam płacić ja, niesłusznie refundując szwagrowi lekarza tę przykładową Viagrę?

    > nawisem mówiąc nfz najczęściej nie płaci za... ubezpieczonych. Każdy pretekst j
    > est dobry by nie zapłacić (tak jak będzie doby w przypadku recept by ukarać). W
    > ystarczy literówka w nazwisku albo inny adres - ludzie zmieniają miejsce zamies
    > zkania, przemieszczają się, niby powinni informować ale w sumie po co - i tak "
    > płaci lekarz"...

    Wiesz co, takie urban legends to innym opowiadaj. Miałem recepty wystawiane na różne adresy przez lekarzy, u których stale się leczyłem i żaden o jakichś problemach z tego powodu nawet się nie zająknął. To są według mnie wymysły przeciwników tych przepisów, których życie nigdy nie potwierdziło. Znam za to spory krąg lekarzy zainteresowanych finansowo, aby te przepisy zmienić. Tych wypisujących Viagrę, hormon wzrostu czy inne specyfiki, których nazwy znasz pewnie lepiej ode mnie.

    > Recepta za złym adresem to źle wystawiona recepta - nawet jeśli zmiany nie zgło
    > sił pacjenta albo bazy nie uaktualnił nfz - paci LEKARZ jako JEDYNY (!) odpowie
    > dzialny finansowo za refundację.
    > Cześć pacjentów do dzisiaj nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie w którym o
    > ddziale funduszu są ubezpieczeni a nawet mam wrażenie że w ogóle nie rozumieją
    > o co pytam..

    Po co pytasz? Oni mają pokazać dowód ubezpieczenia, w którym to jest wydrukowane. Nie ma mowy o pomyłce.

    > >Tak więc mówimy o "błędach" lekarskich a nie o
    > > błędach lekarskich. ale skupmy się na jednym, coby nie rozwadniać:
    >
    > Skoro ta to od "błędów" lekarskich jest niezależny prokurator a nie urzędnik nf
    > z - nie ponoszący ŻADNEJ odpowiedzialności oraz instytucjonalnie i finansowo z
    > ainteresowany ukaraniem lekarza.

    Od "błędów" jest prokurator? A jakież to przestępstwo popełnia lekarz przepisując refundowaną Viagrę na kaszel czy refundowany hormon wzrostu na nagniotki?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • young_doc 06.07.12, 23:03
    A jakież to przestępstwo popełnia lekarz przepisując refundowaną Viagrę na kaszel czy refundowany hormon wzrostu na nagniotki?

    Chociazby to z artykułu 296a, 303, 305 kodeksu karnego.
    Przecież one są tak napisane że nic tylko wziąć i sądzić lekarzy... jakoś NFZ jednak do kierowania spraw do sądu z posiadanymi przez siebie "dowodami" się nie kwapi.
    Własciwie to należałoby zarzuci w takim razie kontrolerom niedopełnienie obowiązków służbowych przez niepowiadomienie prokuratury..

    P. S. Widzisz, określone schorzenie objawiające się min. krwawym kaszlem naprawdę leczy się Viagrą. Nawiasem mówiąc - właśnie do tego celu ten lek był projektowany zanim nie wyszły na jaw pewne zaskakujące efekty uboczne.
    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby nie będą zaspokajane."
  • snajper55 07.07.12, 00:41
    young_doc napisał:

    > A jakież to przestępstwo popełnia lekarz przepisując refundowaną Viagrę na k
    > aszel czy refundowany hormon wzrostu na nagniotki?

    >
    > Chociazby to z artykułu 296a, 303, 305 kodeksu karnego.
    > Przecież one są tak napisane że nic tylko wziąć i sądzić lekarzy... jakoś NFZ j
    > ednak do kierowania spraw do sądu z posiadanymi przez siebie "dowodami" się nie
    > kwapi.
    > Własciwie to należałoby zarzuci w takim razie kontrolerom niedopełnienie obowią
    > zków służbowych przez niepowiadomienie prokuratury..

    296a to o łapówkarstwie - nie ma nic do rzeczy.
    303 - o nieprowadzeniu dokumentacji. Przecież lekarz wypisujący hormon i Viagrę prowadzi dokumentację
    305 jest o przetargach publicznych. Nie ma zastosowania.

    > P. S. Widzisz, określone schorzenie objawiające się min. krwawym kaszlem napraw
    > dę leczy się Viagrą. Nawiasem mówiąc - właśnie do tego celu ten lek był projekt
    > owany zanim nie wyszły na jaw pewne zaskakujące efekty uboczne.

    Być może dla Viagry są lub zostaną znalezione także inne zastosowania i będzie ona przy pewnych chorobach dofinansowywana. Jednak powinny być karne przypadki nieuzasadnionego dofinansowywania Viagry czy innych specyfików, gdyż o pieniądze płacone przez nas wszystkich należy się troszczyć.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 07.07.12, 00:51
    >chorobach dofinansowywana. Jednak powinny być karne przypadki nieuzasadnionego >dofinansowywania Viagry czy innych specyfików, gdyż o pieniądze płacone przez nas >wszystkich należy się troszczyć.

    Sposób w jaki chce się "troszczyć" o te pieniądze nfz i MZ jest klasycznym wylewaniem dziecka z kąpielą i jest oraz będzie bardzo kosztowny - dla pacjentów. Dosłownie.
  • snajper55 09.07.12, 13:00
    slav_ napisał:

    > Sposób w jaki chce się "troszczyć" o te pieniądze nfz i MZ jest klasycznym wyle
    > waniem dziecka z kąpielą i jest oraz będzie bardzo kosztowny - dla pacjentów. D
    > osłownie.

    Jak to jest, że lekarze którzy się, mną opiekują nie protestują, zmianom przyglądają się z obojętnością a recepty cały czas wypisują na leki refundowane? Recepty z błędami, żeby nie było, że to jakieś ideały. Żaden oczywiście nigdy żadnej kary za błędną receptę nie zapłacił. Nie są to jakiejś wiejskie konowały odcięte od informacji, tylko lekarze pracujący w Warszawie, będący na bieżąco we wszystkich sprawach. Świat kreowany przez Was tu na forum jest całkiem innym światem od tego, który oglądam w realu. Zastanawiam się dlaczego.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 11.07.12, 02:51
    snajper55 napisał:

    > slav_ napisał:
    >
    > > Sposób w jaki chce się "troszczyć" o te pieniądze nfz i MZ jest klasyczny
    > m wyle
    > > waniem dziecka z kąpielą i jest oraz będzie bardzo kosztowny - dla pacjen
    > tów. D
    > > osłownie.
    >
    > Jak to jest, że lekarze którzy się, mną opiekują nie protestują, zmianom przygl
    > ądają się z obojętnością a recepty cały czas wypisują na leki refundowane? Rece
    > pty z błędami, żeby nie było, że to jakieś ideały. Żaden oczywiście nigdy żadne
    > j kary za błędną receptę nie zapłacił. Nie są to jakiejś wiejskie konowały odci
    > ęte od informacji, tylko lekarze pracujący w Warszawie, będący na bieżąco we ws
    > zystkich sprawach. Świat kreowany przez Was tu na forum jest całkiem innym świa
    > tem od tego, który oglądam w realu. Zastanawiam się dlaczego.

    Mylse, ze ci lekarze albo sa bardzo mlodzi, albo juz bardzo starzy.
    Albo boja sie sprzeciwic, albo jest im juz wszystko jedno.
    Istnieje tez jeszcze inna mozliwosc: wiedza, ze osobiscie kary nie zaplaca,
    tylko zrobi to szpital. Zapytaj ich.

    Ja po kontaktach z moimi kolegami, a zwlaszcza kolezankami w Polsce,
    odnioslem wrazenie, ze bardzo obawiaja sie pojscia z torbami wskutek bzdurnych kar.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • snajper55 11.07.12, 17:48
    st.lucas napisał:

    > > Jak to jest, że lekarze którzy się, mną opiekują nie protestują, zmianom przygl
    > > ądają się z obojętnością a recepty cały czas wypisują na leki refundowane? Rece
    > > pty z błędami, żeby nie było, że to jakieś ideały. Żaden oczywiście nigdy żadne
    > > j kary za błędną receptę nie zapłacił. Nie są to jakiejś wiejskie konowały odci
    > > ęte od informacji, tylko lekarze pracujący w Warszawie, będący na bieżąco we ws
    > > zystkich sprawach. Świat kreowany przez Was tu na forum jest całkiem innym świa
    > > tem od tego, który oglądam w realu. Zastanawiam się dlaczego.
    >
    > Mylse, ze ci lekarze albo sa bardzo mlodzi, albo juz bardzo starzy.
    > Albo boja sie sprzeciwic, albo jest im juz wszystko jedno.
    > Istnieje tez jeszcze inna mozliwosc: wiedza, ze osobiscie kary nie zaplaca,
    > tylko zrobi to szpital. Zapytaj ich.

    I młodzi, i starzy, i w średnim wieku. Pytałem się a oni wzruszają ramionami. Z obaw lekarzy które relacjonuje po prostu się śmieją. To oni mi powiedzieli, że kary groziły od zawsze i dużo ostrzejsze, bo w końcu chodzi o duże kwoty. Są spokojni, że nie robiąc żadnych machlojek nic im nie grozi tak jak do tej pory nie groziło.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 11.07.12, 19:05
    > Jak to jest, że lekarze którzy się, mną opiekują nie protestują, zmianom przygl
    > ądają się z obojętnością a recepty cały czas wypisują na leki refundowane?

    Być może robią tak lekarze który się Tobą opiekują. Może po prostu mają mniejsze "pole manewru"? A może po prosu uważają "że ich to nie dotyczy"? Albo że ich praca jest taka ważna że nfz nie śmie ich tknąć? Ludzie kierują się różnymi motywacjami.
    Trendy ogólne świadczą jednak o czymś innym.

    Pod względem wartości sprzedaży wszyscy wytwórcy leków są "na minusie", ilościowo i wartościowo - poinformował Piotr Kula, wskazując kolejny zauważalny trend: - Najważniejszą kwestią dla producenta leków na receptę jest otrzymać refundację, która pozwala obniżyć poziom współpłacenia pacjenta. Nie spodziewałem się, że dożyję takich czasów, że o sukcesie firmy w Polsce, która ma leki w kategorii Rx, będzie decydowało to, że na liście refundacyjnej nie ma jej leków...

    - Obecny poziom współpłacenia - prawie 32% - jest jednym z najwyższych w Europie. Jednocześnie mamy najniższe w UE wydatki re-fundacyjne w przeliczeniu na pacjenta. Jesteśmy liderem, jeśli chodzi o dopłaty do leków z własnej kieszeni, przy jednych z najniższych cen leków w Europie - podsumował prezes Kula.

    Na zależność między najniższymi cenami leków a jednocześnie najwyższą odpłatnością dla pacjenta wskazywał również Paweł Sztwiertnia, dyrektor Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma: - Dysproporcja w cenach między Polską i resztą Europy oznaczać będzie odpływ leków za granicę. Ustawa refundacyjna może spowodować nawet trzykrotny wzrost eksportu równoległego w najbliższych latach.

    Majowe wyniki sprzedaży aptecznej pokazują, że spadek jest stałym trendem, który wpłynie na wielkość rynku farmaceutycznego w roku 2012. Według prognozy PharmaExpert, jego wartość obniży się o 4% w porównaniu z 2011 rokiem, do ok. 27 mld złotych. Największym wygranym efektów działania zapisanych w ustawie mechanizmów jest płatnik - spadek refundacji szacowany jest na 14%.


    Ww trendy są spowodowane ustawą refundacyjną (ChPL, pułapki i zagmatwany system odpłatności) i kształtem wpychanych na siłę umów z nfz (represyjność).
    Nie dziwi parcie nfz i MZ w kierunku zachowania tych przepisów za wszelką (pacjentów) cenę wbrew wszelkim argumentom.
    Trochę dziwi zachowanie pacjentów popierające stanowisko nfz i MZ.
    Ale skoro chcą płacić więcej - niech płacą.
    Podobno chcącemu nie dzieje się krzywda.
  • snajper55 11.07.12, 22:02
    Powiem szczerze, że dla mnie ten cytat jest zagadkowy. PRzykjład:

    "- Najważniejszą kwestią dla producenta leków na receptę jest otrzymać refundację, która pozwala obniżyć poziom współpłacenia pacjenta. Nie spodziewałem się, że dożyję takich czasów, że o sukcesie firmy w Polsce, która ma leki w kategorii Rx, będzie decydowało to, że na liście refundacyjnej nie ma jej leków... "

    No to chcą tej refundacji, czy nie chcą? O sukcesie firmy decyduje brak refundacji? To niech o nią nie występują.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 11.07.12, 22:23
    > Powiem szczerze, że dla mnie ten cytat jest zagadkowy.

    Nic tu zagadkowego,
    Refundowany jest konkretny LEK a nie substancja czynna.
    Zwykle w grupie leków można znaleźć lek nierefundowany z tą samą substancją czynną i wskazaniami.
    Wypisanie leku niefundowanego GWARANTUJE całkowity brak problemów związanych ze "źle wypisaną receptą" oraz brak konieczności oznaczania na recepcie jakichkolwiek danych poza imiennymi pacjenta (nie trzeba pisać numeru funduszu, uprawnień, odpłatności itp.).
    Obecnie repy PODKREŚLAJĄ w przypadku nierefundowanych preparatów zachwalając lek fakt braku wpisu na listę refundacyjną - słusznie rozumując że jest to atut.
    Właśnie odbywa się "migracja" ordynacji w tym kierunku.
    Pozwala to jak najbardziej legalnie leczyć pacjentów nie narażając się z jednej strony na zagrożenia związane z sankcjami ustawy refundacyjnej a z drugiej strony uniknąć oskarżeń związanych z wypisaniem leku refundowanego bez określenia refundacji.
  • snajper55 11.07.12, 23:59
    slav_ napisał:

    > > Powiem szczerze, że dla mnie ten cytat jest zagadkowy.
    >
    > Nic tu zagadkowego,
    > Refundowany jest konkretny LEK a nie substancja czynna.
    > Zwykle w grupie leków można znaleźć lek nierefundowany z tą samą substancją cz
    > ynną i wskazaniami.
    > Wypisanie leku niefundowanego GWARANTUJE całkowity brak problemów związanych ze
    > "źle wypisaną receptą" oraz brak konieczności oznaczania na recepcie jakichkol
    > wiek danych poza imiennymi pacjenta (nie trzeba pisać numeru funduszu, uprawnie
    > ń, odpłatności itp.).
    > Obecnie repy PODKREŚLAJĄ w przypadku nierefundowanych preparatów zachwalając le
    > k fakt braku wpisu na listę refundacyjną - słusznie rozumując że jest to atut.
    > Właśnie odbywa się "migracja" ordynacji w tym kierunku.
    > Pozwala to jak najbardziej legalnie leczyć pacjentów nie narażając się z jednej
    > strony na zagrożenia związane z sankcjami ustawy refundacyjnej a z drugiej str
    > ony uniknąć oskarżeń związanych z wypisaniem leku refundowanego bez określenia
    > refundacji.

    A poprzednie zdanie brzmiało:

    "- Najważniejszą kwestią dla producenta leków na receptę jest otrzymać refundację, która pozwala obniżyć poziom współpłacenia pacjenta."

    Nie uważasz, że to się kłóci ze sobą? To chcą tej refundacji, czy nie chcą?

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 12.07.12, 00:21
    > Nie uważasz, że to się kłóci ze sobą? To chcą tej refundacji, czy nie chcą?

    nie wiem, pewno niektóre chcą (np. leki b.drogie będące w ogóle poza zasięgiem finansowym pacjentów bez refundacji się nie sprzedadzą) na niektóre nie, cytaty są z artykułu, to nie ja pisałem, musiałbyś zapytać autora "co miał na myśli", oczywiście jest sprzeczność w tych zdaniach(w artykule)

    ja piszę o obserwowanym zjawisku
  • young_doc 07.07.12, 00:56
    Przepraszam, miałem na myśli 296 bez a.
    Dobrze że to nie recepta, bo zapłaciłbym 600 zł...

    Jeżeli lekarz prowadząc niestarannie dokumentację naraża na straty NFZ dlaczego ten unika jak może ścigania go przed sądami?
    Bo wtedy konieczne byłoby udowodnienie winy przed organem niezaleznym?

    305 ma jak najbardziej zastosowanie - każdy kontrakt z NFZ każdego prywatnego gabinetu pod to podpada! A jednak NFZ nie chce korzystac z przysługującemu mu prawa... czemu?

    Problem nie leży w zbyt małych możliwościach NFZ.
    Problem leży w braku jakiejkolwiek kontroli nad funkcjonowaniem tej instytucji i wynikającej z tego bezkarnej niekompetencji jej funkcjonariuszy. Jeżeli nie umieją wykorzystać obecnych możliwości prawnych, nie będą również korzystać z nowych.
    Wręczenie jakiemukolwiek urzędowi władzy nie podlegającej kontroli zewnętrznej to nieuchronna droga do samowoli. I dlatego domagam się poddania jej kontroli zewnętrznej.

    Domagam się prawa do osądzenia przez niezależny sąd.

    I proszę też o wytłumaczenie czemu znowu próbuje się w Polsce wprowadzić system nie mający miejsca w zadnym innym znanym mi kraju.


    --
    "Zaspokajanie naszych potrzeb musi być biznesem, bo inaczej te nasze potrzeby nie będą zaspokajane."
  • snajper55 09.07.12, 13:12
    young_doc napisał:

    > Przepraszam, miałem na myśli 296 bez a.

    Wypisywanie refundowanych recept nie jest działaniem na szkodę NFZ tylko realizacją umowy z NFZ. 296 bez a też nie ma zastosowania.

    > Dobrze że to nie recepta, bo zapłaciłbym 600 zł...

    Nie zapłaciłbyś. Po co to straszenie? Naprawdę sądzisz, że ktoś w to uwierzy?

    > Jeżeli lekarz prowadząc niestarannie dokumentację naraża na straty NFZ dlaczego
    > ten unika jak może ścigania go przed sądami?
    > Bo wtedy konieczne byłoby udowodnienie winy przed organem niezaleznym?

    Ale dlaczego ma prowadzić niestarannie? Wypisał szwagrowi refundowaną receptę na Viagrę i zapisał to w dokumentacji.

    > 305 ma jak najbardziej zastosowanie - każdy kontrakt z NFZ każdego prywatnego g
    > abinetu pod to podpada! A jednak NFZ nie chce korzystac z przysługującemu mu pr
    > awa... czemu?

    305 jest o udaremnianiu lub utrudnianiu przetargów publicznych. Co wypisanie refundowanej recepty na Viagrę ma z tym wspólnego?

    > Problem nie leży w zbyt małych możliwościach NFZ.
    > Problem leży w braku jakiejkolwiek kontroli nad funkcjonowaniem tej instytucji
    > i wynikającej z tego bezkarnej niekompetencji jej funkcjonariuszy.

    Problem leży w histerycznym oporze niektórych lekarzy przed kontrolowaniem ich pracy.

    > Jeżeli nie umieją wykorzystać obecnych możliwości prawnych, nie będą również korzystać z
    > nowych.

    Możliwości nie było, dlatego tworzy się nowe. Gdyby możliwości były, to nie byłoby tego histerycznego krzyku.

    > Wręczenie jakiemukolwiek urzędowi władzy nie podlegającej kontroli zewnętrznej
    > to nieuchronna droga do samowoli. I dlatego domagam się poddania jej kontroli z
    > ewnętrznej.

    Nie tylko urzędowi. Grup zawodowych też to dotyczy.

    > Domagam się prawa do osądzenia przez niezależny sąd.

    Masz takie prawo.

    > I proszę też o wytłumaczenie czemu znowu próbuje się w Polsce wprowadzić system
    > nie mający miejsca w zadnym innym znanym mi kraju.

    W każdym kraju obowiązuje inny system.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 11.07.12, 02:59
    snajper55 napisał:

    > W każdym kraju obowiązuje inny system.

    Ale w zadnym kraju, poza Polska, lekarz nie zastepuje urzednikow ubezpieczyciela
    w okreslaniu stanu faktycznego uprawnien ubezpieczonego.
    I o to chodzi. Udajesz, ze tego nie wiesz?

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • snajper55 11.07.12, 17:53
    st.lucas napisał:

    > Ale w zadnym kraju, poza Polska, lekarz nie zastepuje urzednikow ubezpieczyciela
    > w okreslaniu stanu faktycznego uprawnien ubezpieczonego.
    > I o to chodzi. Udajesz, ze tego nie wiesz?

    W każdym kraju, w którym lekarz obciąża ubezpieczyciela kosztami leczenia ubezpieczonego to lekarz musi określić kogo ma tymi kosztami obciążyć i w jakiej wysokości wystawić rachunek.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • klioes 11.07.12, 18:26
    snajper55 napisał:

    > st.lucas napisał:
    >
    > > Ale w zadnym kraju, poza Polska, lekarz nie zastepuje urzednikow ubezpiec
    > zyciela
    > > w okreslaniu stanu faktycznego uprawnien ubezpieczonego.
    > > I o to chodzi. Udajesz, ze tego nie wiesz?
    >
    > W każdym kraju, w którym lekarz obciąża ubezpieczyciela kosztami leczenia ubezp
    > ieczonego to lekarz musi określić kogo ma tymi kosztami obciążyć i w jakiej wys
    > okości wystawić rachunek.

    Jaki rachunek?
    A poza tym nie nie to samo: decyzja o przepisaniu leku refundowanego
    i osobista odpowiedzialnosc finansowa za RZECZYWISTY stan uprawnien do refundacji.

  • snajper55 11.07.12, 22:06
    klioes napisał:

    > > W każdym kraju, w którym lekarz obciąża ubezpieczyciela kosztami leczenia ubezp
    > > ieczonego to lekarz musi określić kogo ma tymi kosztami obciążyć i w jakiej wys
    > > okości wystawić rachunek.
    >
    > Jaki rachunek?

    Za leczenie ubezpieczonego (być może) pacjenta.

    > A poza tym nie nie to samo: decyzja o przepisaniu leku refundowanego
    > i osobista odpowiedzialnosc finansowa za RZECZYWISTY stan uprawnien do refundacji.

    Nie ma odpowiedzialności za rzeczywisty stan uprawnień. Jest odpowiedzialność za wypisanie refundacji niezgodnej z dokumentami świadczącymi o refundacji.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 12.07.12, 02:17
    snajper55 napisał:

    > Nie ma odpowiedzialności za rzeczywisty stan uprawnień. Jest odpowiedzialność z
    > a wypisanie refundacji niezgodnej z dokumentami świadczącymi o refundacji.

    Nic podobnego!
    Ktos moze przyjsc do lekarza z wazna ksiazeczka ubezpieczeniowa,
    a pomimo to - w przypadku np. opoznienia przez pracodawce wplaty do ZUS/NFZ -
    uprawnien do refundacji chory juz nie posiada.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • snajper55 13.07.12, 19:04
    st.lucas napisał:

    > Nic podobnego!
    > Ktos moze przyjsc do lekarza z wazna ksiazeczka ubezpieczeniowa,
    > a pomimo to - w przypadku np. opoznienia przez pracodawce wplaty do ZUS/NFZ -
    > uprawnien do refundacji chory juz nie posiada.

    Wtedy nie ma podstawy aby lekarza karać. Dla lekarza ubezpieczony jest ten, kto legitymuje się odpowiednimi dokumentami (zgodnie z ustawą jakąś tam).

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 18.07.12, 23:20
    snajper55 napisał:

    > st.lucas napisał:
    >
    > > Nic podobnego!
    > > Ktos moze przyjsc do lekarza z wazna ksiazeczka ubezpieczeniowa,
    > > a pomimo to - w przypadku np. opoznienia przez pracodawce wplaty do ZUS/N
    > FZ -
    > > uprawnien do refundacji chory juz nie posiada.
    >
    > Wtedy nie ma podstawy aby lekarza karać. Dla lekarza ubezpieczony jest ten, kto
    > legitymuje się odpowiednimi dokumentami (zgodnie z ustawą jakąś tam).

    Niestety nie.
    W mysl aktualnej "umowy" liczy sie stan (rzeczywisty) ubezpieczenia.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • snajper55 22.07.12, 01:26
    st.lucas napisał:

    > Niestety nie.
    > W mysl aktualnej "umowy" liczy sie stan (rzeczywisty) ubezpieczenia.

    Nieprawda. Powtarzasz kłamstwa. Paragraf z umowy:

    § 2.3 Zasady potwierdzające objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym lub posiadanie uprawnienia do świadczeń opieki zdrowotnej określone są w ustawie z dnia 27 sierpnia 2004 roku
    o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2008
    roku, Nr 164, poz. 1027 z późn. zm.).

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • slav_ 11.07.12, 18:44
    > W każdym kraju, w którym lekarz obciąża ubezpieczyciela kosztami leczenia ubezp
    > ieczonego to lekarz musi określić kogo ma tymi kosztami obciążyć i w jakiej wys
    > okości wystawić rachunek.

    Owszem.

    LECZENIA.

    Lekarz obciąża ubezpieczyciela (lub pacjenta) kosztem swojej pracy i wskazuje kto ma mu za nią zapłacić.
  • snajper55 11.07.12, 22:07
    slav_ napisał:

    > Owszem.
    >
    > LECZENIA.
    >
    > Lekarz obciąża ubezpieczyciela (lub pacjenta) kosztem swojej pracy i wskazuje k
    > to ma mu za nią zapłacić.

    Czyli musi wiedzieć kogo obciążyć i w jakiej wysokości. A więc musi sprawdzić ubezpieczenie pacjenta i jego zakres.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • st.lucas 11.07.12, 02:47
    snajper55 napisał:

    > young_doc napisał:
    >
    > > A jakież to przestępstwo popełnia lekarz przepisując refundowaną Viagr
    > ę na k
    > > aszel czy refundowany hormon wzrostu na nagniotki?

    > >
    > > Chociazby to z artykułu 296a, 303, 305 kodeksu karnego.
    > > Przecież one są tak napisane że nic tylko wziąć i sądzić lekarzy... jakoś
    > NFZ j
    > > ednak do kierowania spraw do sądu z posiadanymi przez siebie "dowodami" s
    > ię nie
    > > kwapi.
    > > Własciwie to należałoby zarzuci w takim razie kontrolerom niedopełnienie
    > obowią
    > > zków służbowych przez niepowiadomienie prokuratury..
    >
    > 296a to o łapówkarstwie - nie ma nic do rzeczy.
    > 303 - o nieprowadzeniu dokumentacji. Przecież lekarz wypisujący hormon i Viagrę
    > prowadzi dokumentację
    > 305 jest o przetargach publicznych. Nie ma zastosowania.

    > Być może dla Viagry są lub zostaną znalezione także inne zastosowania i będzie
    > ona przy pewnych chorobach dofinansowywana. Jednak powinny być karne przypadki
    > nieuzasadnionego dofinansowywania Viagry czy innych specyfików, gdyż o pieniądz
    > e płacone przez nas wszystkich należy się troszczyć.

    Brawo Snajpi.
    Tym razem bez ironii.
    Szczegolne dzieki za napisanie, ze lapowkarstwo nie ma tu nic do rzeczy!
    Bo nie ma.

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • st.lucas 11.07.12, 02:41
    young_doc napisał:

    > A jakież to przestępstwo popełnia lekarz przepisując refundowaną Viagrę na k
    > aszel czy refundowany hormon wzrostu na nagniotki?

    >
    > Chociazby to z artykułu 296a, 303, 305 kodeksu karnego.
    > Przecież one są tak napisane że nic tylko wziąć i sądzić lekarzy... jakoś NFZ j
    > ednak do kierowania spraw do sądu z posiadanymi przez siebie "dowodami" się nie
    > kwapi.
    > Własciwie to należałoby zarzuci w takim razie kontrolerom niedopełnienie obowią
    > zków służbowych przez niepowiadomienie prokuratury..
    >
    > P. S. Widzisz, określone schorzenie objawiające się min. krwawym kaszlem napraw
    > dę leczy się Viagrą. Nawiasem mówiąc - właśnie do tego celu ten lek był projekt
    > owany zanim nie wyszły na jaw pewne zaskakujące efekty uboczne.

    Nie moge sie zgodzic z nazwaniem przestepstwem tego (coprawda) poswiadczenia
    nieprawdy.
    Tak jak w przypadku zwolnien ZLA - gdy lekarz wystepuje w roli nieoplacanego
    orzecznika ZUS-u, tak samo w przypadku okreslania refundacji - zastepujac
    etatowych pracownikow NFZ i nie pobierajac za to wynagrodzenia,
    TO LEKARZ JEST OFIARA PRZESTEPSTWA, A NIE PRZESTEPCA!!!

    --
    Virtus in minima perficitur.
  • st.lucas 11.07.12, 02:36
    snajper55 napisał:

    > slav_ napisał:
    >
    > > Nie dostanie i często się zdarza. Ale to jedyna dolegliwość - praca wykon
    > ana "z
    > > a bezdurno", chleb powszedni lekarza że tak powiem.
    >
    > Lekarz nie sprawdził i wykonał pracę darmo. Jego buraczki. Ale dlaczego za błęd
    > y lub "błędy" lekarza mam płacić ja, niesłusznie refundując szwagrowi lekarza t
    > ę przykładową Viagrę?

    Istnieja ku temu wazne powody:
    1. Co nieco lekarzom zawdzieczasz - wiec badz wdzieczny!
    2. Szczesliwosc siostry lekarza rzutuje na lekarza,
    a chyba nie chcesz byc leczony przez nieszczesnikow?
    Jednym slowem: pomaganie rodzinom lekarskim lezy w interesie pacjentow.

    > > nawisem mówiąc nfz najczęściej nie płaci za... ubezpieczonych. Każdy pret
    > ekst j
    > > est dobry by nie zapłacić (tak jak będzie doby w przypadku recept by ukar
    > ać). W
    > > ystarczy literówka w nazwisku albo inny adres - ludzie zmieniają miejsce
    > zamies
    > > zkania, przemieszczają się, niby powinni informować ale w sumie po co - i
    > tak "
    > > płaci lekarz"...
    >
    > Wiesz co, takie urban legends to innym opowiadaj. Miałem recepty wystawiane na
    > różne adresy przez lekarzy, u których stale się leczyłem i żaden o jakichś prob
    > lemach z tego powodu nawet się nie zająknął. To są według mnie wymysły przeciwn
    > ików tych przepisów, których życie nigdy nie potwierdziło. Znam za to spory krą
    > g lekarzy zainteresowanych finansowo, aby te przepisy zmienić. Tych wypisującyc
    > h Viagrę, hormon wzrostu czy inne specyfiki, których nazwy znasz pewnie lepiej
    > ode mnie.

    Opisujesz przeszlosc. A w przeszlosci nie bylo "umowy" z karami.
    Poza tym nie znasz tej przeszlosci tak jak lekarze: Moj kolega dawno temu
    musial zwrocic ponad 3tys.ZLP za recepty wystawione diabetykom na insuline.
    To byli prawdziwi chorzy, ktorzy byli ubezpieczeni.
    Nie zdazyl wpisac adnotacji o wizytach.
    Pytam sie Ciebie: jaka strate poniosl NFZ, ze moj kolega musial
    Z WLASNYCH PIENIEDZY ZAFUNDOWAC LECZENIE CHORYM?

    A wiec Snajpi: niech chorzy funduja czasem Viagre lekarskim szwagrom.

    > > Recepta za złym adresem to źle wystawiona recepta - nawet jeśli zmiany ni
    > e zgło
    > > sił pacjenta albo bazy nie uaktualnił nfz - paci LEKARZ jako JEDYNY (!) o
    > dpowie
    > > dzialny finansowo za refundację.
    > > Cześć pacjentów do dzisiaj nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie w kt
    > órym o
    > > ddziale funduszu są ubezpieczeni a nawet mam wrażenie że w ogóle nie rozu
    > mieją
    > > o co pytam..
    >
    > Po co pytasz? Oni mają pokazać dowód ubezpieczenia, w którym to jest wydrukowa
    > ne. Nie ma mowy o pomyłce.

    ???

    > > >Tak więc mówimy o "błędach" lekarskich a nie o
    > > > błędach lekarskich. ale skupmy się na jednym, coby nie rozwadniać:
    > >
    > > Skoro ta to od "błędów" lekarskich jest niezależny prokurator a nie urzęd
    > nik nf
    > > z - nie ponoszący ŻADNEJ odpowiedzialności oraz instytucjonalnie i finan
    > sowo z
    > > ainteresowany ukaraniem lekarza.
    >
    > Od "błędów" jest prokurator? A jakież to przestępstwo popełnia lekarz przepisuj
    > ąc refundowaną Viagrę na kaszel czy refundowany hormon wzrostu na nagniotki?

    I tu sie wyjatkowo z Toba dzisiaj zgadzam: lekarz nie popelnia zadnego przestepstwa.
    Przestepcami sa zarzadcy NFZ i politycy, ktorzy to wszystko zaplanowali.

    --
    Virtus in minima perficitur.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka