Dodaj do ulubionych

Kolegom z Porozumienia Zielonogórskiego

03.01.15, 14:42
Wytrwajcie! Nie wolno wam teraz przegrać, tu idzie gra o życie wielu ludzi, także tych zaślepionych, którzy na forach odsądzają was od czci i wiary. Zaprawdę, nie wiedzą co czynią.

A dla tych z krótką pamięcią:

niezalezna.pl/62870-przed-wyborami-kusili-obietnicami-teraz-zarzucaja-szantaz-jak-platforma-z-lekarzami-paktowala
--
"Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
Edytor zaawansowany
  • snajper55 03.01.15, 15:03
    Niech nie podpisują umów, niech trwają i nie podejmują pracy. Koledzy moich pracujących lekarzy, nie poddawajcie się, wytrwajcie w swym proteście aż do zwycięstwa (lub emerytury).

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 03.01.15, 15:28
    bo twoi "pracujący lekarze" już wkrótce skonstatują, że na warunkach umów, jakie podpisali (lub podpisał ich pracodawca) pracować się nie da. I co wtedy?
    --
    "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
  • snajper55 03.01.15, 18:38
    do.ki napisał:

    > bo twoi "pracujący lekarze" już wkrótce skonstatują, że na warunkach umów, jaki
    > e podpisali (lub podpisał ich pracodawca) pracować się nie da. I co wtedy?

    Jak się nie da, skoro się da i od lat robią to (i tysiące im podobni), co według niektórych jest niemożliwe? Cudotwórcy jacyś, czy co?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 03.01.15, 18:56
    > Jak się nie da, skoro się da i od lat robią to (i tysiące im podobni), co wedłu
    > g niektórych jest niemożliwe? Cudotwórcy jacyś, czy co?

    Nie da się. Nie dawało się już w przeszłości, no chyba żeby zgodzić się z tezą, że w przeszłości system opieki zdrowotnej działał dobrze. Nie da się tym bardziej teraz, pod nowymi kontraktami. Powtórzę: już za kilka miesięcy ci, którzy podpisali nowe kontrakty, z podkulonym ogonem będą płakać, że ich oszukano. I że nie na takie warunki się zgadzali. Już za kilka miesięcy fiasko pakietów Arłukowicza będzie oczywiste dla wszystkich. Arłukowicz najpóźniej wtedy przestanie być ministrem, ale to inna historia.

    Szerzej mówiąc osobiście uważam, że nie da się nigdy dopóki system będzie oparty na błędnym, acz powszechnym, założeniu, że obywatel ma prawo do opieki zdrowotnej. To jest grzech pierworodny, który zawsze będzie prowadził do destrukcji systemu.
    --
    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
  • snajper55 04.01.15, 13:36
    do.ki napisał:

    > Nie da się. Nie dawało się już w przeszłości, no chyba żeby zgodzić się z tezą,
    > że w przeszłości system opieki zdrowotnej działał dobrze. Nie da się tym bardz
    > iej teraz, pod nowymi kontraktami. Powtórzę: już za kilka miesięcy ci, którzy p
    > odpisali nowe kontrakty, z podkulonym ogonem będą płakać, że ich oszukano.

    Niektórzy zawsze płaczą a niektórym księżniczkom nawet ziarnko grochu przeszkadza. Ale z tego co widzę, to płaczą i nie pracują jedni, a pracują drudzy.

    > I że nie na takie warunki się zgadzali. Już za kilka miesięcy fiasko pakietów Arłuk
    > owicza będzie oczywiste dla wszystkich. Arłukowicz najpóźniej wtedy przestanie
    > być ministrem, ale to inna historia.

    Mam wrażenie, że już kilka takich fiask przepowiadano. Po każdej zmianie w systemie opieki zdrowia.

    > Szerzej mówiąc osobiście uważam, że nie da się nigdy dopóki system będzie opart
    > y na błędnym, acz powszechnym, założeniu, że obywatel ma prawo do opieki zdrowo
    > tnej. To jest grzech pierworodny, który zawsze będzie prowadził do destrukcji s
    > ystemu.

    Nie ma takiego założenia. Założenie jest inne. Mówi ono, że każdy ubezpieczony ma prawo do opieki zdrowotnej, której zakres określa ustawa. Ja w takim założeniu niczego niewłaściwego nie widzę.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 04.01.15, 18:57
    snajper55 napisał:


    > Niektórzy zawsze płaczą a niektórym księżniczkom nawet ziarnko grochu przeszkad
    > za. Ale z tego co widzę, to płaczą i nie pracują jedni, a pracują drudzy.

    Bo to jest tak, że sytuacja jest różna w różnych regionach. I nie jest tak, że wszyscy jednocześnie poczują nóż na gardle. Niektórym jeszcze się wydaje, że mogło być gorzej i że da się żyć. A to nieprawda.

    > Mam wrażenie, że już kilka takich fiask przepowiadano. Po każdej zmianie w syst
    > emie opieki zdrowia.

    I za każdym razem przepowiednia się sprawdzała, i trzeba było przy systemie majstrować.


    > Nie ma takiego założenia. Założenie jest inne. Mówi ono, że każdy ubezpieczony
    > ma prawo do opieki zdrowotnej, której zakres określa ustawa. Ja w takim założen
    > iu niczego niewłaściwego nie widzę.

    Ja widzę nawet dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, krajowe bomisie istotnie widzą to inaczej niż Ty. Po drugie, gdzie ta ustawa?

    --
    "Beware the fury of a patient man." John Dryden
  • snajper55 05.01.15, 05:46
    do.ki napisał:

    > Bo to jest tak, że sytuacja jest różna w różnych regionach. I nie jest tak, że
    > wszyscy jednocześnie poczują nóż na gardle. Niektórym jeszcze się wydaje, że mo
    > gło być gorzej i że da się żyć. A to nieprawda.

    Ja to widzę inaczej. Niektórym wydaje się, że mogą z NFZ wyszarpać większe pieniądze i ci lamentują, rwą ubrania i włosy sobie wyrywają z rozpaczy.

    > I za każdym razem przepowiednia się sprawdzała, i trzeba było przy systemie maj
    > strować.

    Przy takich systemach cały czas się majstruje i je ulepsza. Co nie znaczy, że takie systemy co chwila kończą się fiaskiem

    > > Nie ma takiego założenia. Założenie jest inne. Mówi ono, że każdy ubezpieczony
    > > ma prawo do opieki zdrowotnej, której zakres określa ustawa. Ja w takim założen
    > > iu niczego niewłaściwego nie widzę.
    >
    > Ja widzę nawet dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, krajowe bomisie istotnie widzą to
    > inaczej niż Ty. Po drugie, gdzie ta ustawa?

    Tu.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • klioes 05.01.15, 21:55
    doki napisal:
    > (...) nie da się nigdy dopóki system będzie oparty
    > na błędnym, acz powszechnym, założeniu, że obywatel ma prawo do opieki zdrowo
    > tnej. To jest grzech pierworodny, który zawsze będzie prowadził do destrukcji s
    > ystemu.

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • slav_ 03.01.15, 20:53
    >Jak się nie da, skoro się da i od lat robią to (i tysiące im podobni)

    Nie da się.
    Przecież od dawna wszyscy wiedzą że polski system opieki zdrowotnej się załamie.
    Tylko że wszyscy jakoś tak się do tego przyzwyczaili. Że to 'jeszcze nie teraz" że "jeszcze raz się uda". Nie wiem czy to teraz być może min zdrowia "złamie" lekarzy ale to niczego ni zmieni.

    Od dawna ten system jest oszustwem "finansowanym" kolejkami, niedoborami personelu, zadłużeniem szpitali, brakiem płatności za materiały medyczne, fikcją dotyczącą norm zatrudnienia i warunków pracy, zgonami na SOR, brakiem należytej opieki itp. Oczywiście problemy występują z rożnym nasileniem w różnych miejscach co powoduje reakcje "a oni mogą lepiej czemu tu nie". Ale nie wszyscy "mogą lepiej" bo kołderka za krótka.
    Pacjenci jakoś to tolerują na zasadzie 'ciepłej wody w kranie", chodzą prywatnie, robią odpłatnie badania, ale coraz gorzej, oczywiście dostaje się lekarzom.

    Min Zdrowia zrobił rzecz bardzo groźną - myśląc że 'znowu się uda" skonstruował "reformę" która pokazuje że "król jest nagi". Tylko że trafił na lek. rodzinnych którzy przez lata "wykształcił" na przedsiębiorców.

    Zwróć uwagę że od LAT mnie było wzrostu stawki kapitacyjnej i nie było protestów. Dla czego ?
    Lek rodzinni nauczyli się coraz skuteczniej "zarządzać kosztami" że tak delikatnie powiem. Istniały np. duże możliwości przerzucania kosztów na specjalistkę (praktycznie nie mam pacjentów kierowanych z POZ z badaniami) a naturalnym ograniczenie kosztów były te właśnie kolejki do specjalistów i badań dodatkowych (to "rozciąga" płatności w czasie) których obowiązkowy zakres był bardzo ograniczony, "przesuwaniem" pacjentów do diagnostyki szpitalnianej itp.

    A teraz Arłukowicz urządził im "rewolucję" która spowoduje że te "buforowe" mechanizmy znikną i lek. rodzinny będzie musiał za to wszytko co wpisano w "pakiety" zapłacić gwarantując to własny osobistym majątkiem i pole "manewru kosztami" się drastycznie zawężą. A więc płacenie musi być RZECZYWISTE a na to nie ma pieniędzy.
    A pacjenci dodatkowo dostali właśnie informację że maja PRAWO do tych badań i to bez kolejek.
    W dodatku lek rodzinni mają podpisać te umowy bezterminowo i zastrzeżeniem przez nfz w umowie prawa do jej... jednostronnej zmiany :-)
    Raczej trudno nie zrozumieć że ci którym wyszło że pieniądze płacone przez nfz nie wystarczą nie chcą podpisać tych umów.
  • kzet69 03.01.15, 22:50
    A ja się zastanawiam co będzie się działo jak w drugiej połowie roku POZ zaczną się zamykać z powodu... plajty.?
  • snajper55 04.01.15, 13:54
    slav_ napisał:

    > >Jak się nie da, skoro się da i od lat robią to (i tysiące im podobni)
    >
    > Nie da się.
    > Przecież od dawna wszyscy wiedzą że polski system opieki zdrowotnej się załamie.

    Kiedy? Który system? Przecież cały czas system się zmienia.

    > Tylko że wszyscy jakoś tak się do tego przyzwyczaili. Że to 'jeszcze nie teraz"
    > że "jeszcze raz się uda". Nie wiem czy to teraz być może min zdrowia "złamie"
    > lekarzy ale to niczego ni zmieni.
    >
    > Od dawna ten system jest oszustwem "finansowanym" kolejkami, niedoborami person
    > elu, zadłużeniem szpitali, brakiem płatności za materiały medyczne, fikcją doty
    > czącą norm zatrudnienia i warunków pracy, zgonami na SOR, brakiem należytej opi
    > eki itp. Oczywiście problemy występują z rożnym nasileniem w różnych miejscach
    > co powoduje reakcje "a oni mogą lepiej czemu tu nie". Ale nie wszyscy "mogą lep
    > iej" bo kołderka za krótka.
    > Pacjenci jakoś to tolerują na zasadzie 'ciepłej wody w kranie", chodzą prywatni
    > e, robią odpłatnie badania, ale coraz gorzej, oczywiście dostaje się lekarzom.

    Dostęp do deficytowych dóbr można regulować w różny sposób. Na przykład ceną. Lub administracyjnie (kolejki, zapisy, talony itp). Lub obniżeniem jakości (dzisiejsza tania szynka czy polędwica). Wszystkie trzy metody stosowane są w naszym systemie służby zdrowia. Jeśli masz kasę możesz leczyć się w warunkach luksusowych bez czekania. Dla nie mających kasy są zapisy i kolejki plus niska jakość "towaru". Nie podoba ci się to? Co proponujesz?

    Aha. leczenie zawsze będzie dobrem deficytowym. Mam uzasadniać?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 04.01.15, 18:59
    snajper55 napisał:


    > Dostęp do deficytowych dóbr można regulować w różny sposób. Na przykład ceną. L
    > ub administracyjnie (kolejki, zapisy, talony itp). Lub obniżeniem jakości (dzis
    > iejsza tania szynka czy polędwica). Wszystkie trzy metody stosowane są w naszym
    > systemie służby zdrowia. Jeśli masz kasę możesz leczyć się w warunkach luksuso
    > wych bez czekania. Dla nie mających kasy są zapisy i kolejki plus niska jakość
    > "towaru". Nie podoba ci się to? Co proponujesz?

    Proponuję wolnorynkową regulację poziomu udupienia pacjentów obniżeniem jakości usług. To znaczy: całkowite uwolnienie cen wszystkich usług przy zachowaniu odpłatności (i może nawet limitów) na dotychczasowym poziomie. Resztę dopłaca pacjent. I wtedy pieniądze naprawdę idą za pacjentem, tak jak to od początku miało być.


    --
    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." - Winston Churchill
  • snajper55 05.01.15, 05:48
    do.ki napisał:

    > Proponuję wolnorynkową regulację poziomu udupienia pacjentów obniżeniem jakości
    > usług. To znaczy: całkowite uwolnienie cen wszystkich usług przy zachowaniu od
    > płatności (i może nawet limitów) na dotychczasowym poziomie. Resztę dopłaca pac
    > jent. I wtedy pieniądze naprawdę idą za pacjentem, tak jak to od początku miało
    > być.

    Takie uwolnienie jest niezgodne z Konstytucją, która zapewnia równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. JEśłi byłyby dopłaty, to dostęp nie byłby równy - były zależny od zamożności pacjentów.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • do.ki 05.01.15, 06:45
    Dziwnie rozumiesz równość. Jeżeli cena usługi jest jednakowa dla wszystkich i nie ma innych ograniczeń w dostępie (np reglamentacji), to dostęp jest równy. Poziom zamożności nie ma tu nic do rzeczy.
    --
    "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
  • snajper55 05.01.15, 11:15
    do.ki napisał:

    > Dziwnie rozumiesz równość. Jeżeli cena usługi jest jednakowa dla wszystkich i n
    > ie ma innych ograniczeń w dostępie (np reglamentacji), to dostęp jest równy. Po
    > ziom zamożności nie ma tu nic do rzeczy.

    Jednakowa cena usługi dla wszystkich jest dla niektórych barierą, uniemożliwiając im skorzystanie z takiej usługi. Dostęp nie jest wtedy równy, gdyż zależy od zamożności korzystającego.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • do.ki 05.01.15, 16:26
    Akurat w przypadku POZ cena zadna bariera nie jest. Za ile teraz przyjmuja pacjentow roddzinni bez kontraktu? Za cene litra gorzaly albo paru paczek byle jakich papierochow? Oczywiscie, znajda sie tacy, ktorzy beda twierdzic, ze ich nie stac, ale to tylko kwestia priorytetow. Poza bardzo nielicznymi wyjatkami, ktore lekarze i tak przyjmuja i przyjmowac beda za darmo.
    --
    "The greater the ignorance the greater the dogmatism." Sir William Osler
  • slav_ 04.01.15, 21:29
    >Kiedy? Który system? Przecież cały czas system się zmienia.

    ?? Że co? (użyję kolokwializmu)

    Od 1999 roku (wejście Kas Chorych) nie zmieniło się NIC. No chyba ze za zmiany uważasz zmiany szyldów na drzwiach gabinetów urzędnikowi.
    W 1999 tez zmieniło się niewiele - tylko wydzielono z podatku kwotę na opiekę zdrowotna (miało być wg twórców Kas Chorych żeby starczyło bodajże 12 czy 13% łaskawie wydzielono 7,5%) i zmieniono nazwę rozdzielającego te pieniądze z Urzędów Wojewódzkich na oddziały Kasy Chorych dokładając urzędników.


    "Zmienia się" tylko kierunek mieszania łyżeczka i ewentualnie szybkość tego mieszania.
    Właśnie min. Arłukowicz zamieszał troch energiczniej i w innym kierunku i się wychlapało.
  • snajper55 05.01.15, 05:49
    slav_ napisał:

    > >Kiedy? Który system? Przecież cały czas system się zmienia.
    >
    > ?? Że co? (użyję kolokwializmu)
    >
    > Od 1999 roku (wejście Kas Chorych) nie zmieniło się NIC.

    Wytłumacz to protestującym lekarzom. Powiedz im - Chłopaki, nic się nie zmieniło. Czego protestujecie przeciwko jakimś dodatkowym obowiązkom?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • klioes 05.01.15, 22:06
    snajper napisal:

    > Wytłumacz to protestującym lekarzom. Powiedz im - Chłopaki, nic się nie zmienił
    > o. Czego protestujecie przeciwko jakimś dodatkowym obowiązkom?

    Dodatkowe obowiazki to nie zmiana ISTOTY systemu.
    Nie bredz snajperku.
    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • snajper55 06.01.15, 05:24
    slav_ napisał:

    > W dodatku lek rodzinni mają podpisać te umowy bezterminowo i zastrzeżeniem prze
    > z nfz w umowie prawa do jej... jednostronnej zmiany :-)

    A co w tym dziwnego? Może ma NFZ każdą zmianę z każdym lekarzem negocjować? Gdy podpisujesz umowę z bankiem, operatorem komórkowym czy dostawcą internetu to też jest ona bezterminowa a bank czy operator ma prawo do jednostronnej zmiany jej warunków.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • preczzglupota 06.01.15, 07:55
    Demencja starcza?
    umowy z operatorami telekomunikacyjnymi sa terminowe i moga w przypadku ich niewypowiedzenia przejsc na okres nieoznaczony, z zastrzezeniem mozliwosci wypowiedzenia tejze umowy przez kazda ze stron z zachowaniem miesiecznego okresu wypowiedzenia (lub pelnego okresu rozliczeniowego).

    dlaczego klamiesz, snajper?
  • snajper55 06.01.15, 16:20
    preczzglupota napisał:

    > Demencja starcza?
    > umowy z operatorami telekomunikacyjnymi sa terminowe i moga w przypadku ich nie
    > wypowiedzenia przejsc na okres nieoznaczony, z zastrzezeniem mozliwosci wypowie
    > dzenia tejze umowy przez kazda ze stron z zachowaniem miesiecznego okresu wypow
    > iedzenia (lub pelnego okresu rozliczeniowego).
    >
    > dlaczego klamiesz, snajper?

    Nie kłamię.
    Nie dyskutujemy, czy je można wypowiedzieć, gdyż każdą umowę można wypowiedzieć. Problemem dla niektórych jest możliwość jednostronnych zmian umów, co występuje w wielu przypadkach i dotąd nikogo nie dziwiło. Czepianie się tego, że umowa jest podpisywana na czas nieokreślony jest chyba zrozumiałe jedynie dla tego, kto się tego czepia.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 06.01.15, 10:02
    snajper55 napisał:

    > a bank czy operator ma prawo do jednostronnej zmiany j
    > ej warunków.

    Nie mowiac juz, ze glupota jest podpisac taka umowe, ktora dopuszcza jednostronna zmiane warunkow, to niestety, ale bylaby ona z mocy prawa niewazna.

    --
    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
  • slav_ 06.01.15, 11:04
    > Nie mowiac juz, ze glupota jest podpisac taka umowe, ktora dopuszcza jednostron
    > na zmiane warunkow, to niestety, ale bylaby ona z mocy prawa niewazna.

    Niestety nie. Te wszystkie klauzule niedozwolone są wpisane w ustawy konsumenckie i chronią konsumenta (osobę fizyczną) a z taką sytuacją tu nie mamy do czynienia.
    Tu mamy do czynienie umowę między podmiotami gospodarczymi i można w nie wpisać WSZYSTKO a zapisy obowiązują strony. Nfz może sobie wpisać prawo do czegokolwiek i jeśli druga strona podpisze to zapis musi realizować nawet gdyby umowa była skrajnie jednostronnie niekorzystna. Dodajmy ze nfz dysponuje nieograniczoną pieniędzy ze składki zdrowotnej na prawników

    Tak jak np. kontrakty lekarzy - jeśli lekarzowi na umowie o pracę nie zapłacą pensji to jest to przestępstwo ścigane z urzędu.
    Jeśli nie zapłacą "kontraktowcowi" to ten może najwyżej podać kontrahenta do sądu i się sądzić o należne pieniądze państwa nic to nie obchodzi poza tym że ten lekarz nawet gdy nie dostał pieniędzy to zus musi zapłacić
  • do.ki 06.01.15, 14:55
    slav_ napisał:

    > Niestety nie. Te wszystkie klauzule niedozwolone są wpisane w ustawy konsumenck
    > ie i chronią konsumenta (osobę fizyczną) a z taką sytuacją tu nie mamy do czyni
    > enia.

    Snajper podal wlasnie przyklady umow konsumenckich. Ale niemoznosc jednostronnej zmiany umowy jest tez w Kodeksie Cywilnym, a ten odnosi sie do umow lekarze-NFZ.

    > Tu mamy do czynienie umowę między podmiotami gospodarczymi i można w nie wpisać
    > WSZYSTKO a zapisy obowiązują strony. Nfz może sobie wpisać prawo do czegokolwi
    > ek i jeśli druga strona podpisze to zapis musi realizować nawet gdyby umowa był
    > a skrajnie jednostronnie niekorzystna. Dodajmy ze nfz dysponuje nieograniczoną
    > pieniędzy ze składki zdrowotnej na prawników

    To prawda, te umowy trzeba umiec czytac, a kazdy przecinek sie liczy.


    --
    "Beware the fury of a patient man." John Dryden
  • snajper55 06.01.15, 17:23
    do.ki napisał:

    > Snajper podal wlasnie przyklady umow konsumenckich. Ale niemoznosc jednostronnej
    > zmiany umowy jest tez w Kodeksie Cywilnym, a ten odnosi sie do umow lekarze-NFZ.

    O ile wiem nie ma w KC takiego zakazu poza ograniczeniami w przypadku umów konsumenckich, które nie dotyczą umów NFZ-lekarz.

    Na marginesie. Umowy konsumenckie też można jednostronnie zmieniać zgodnie ze schematem: przedsiębiorca informuje konsumenta o wprowadzanych zmianach a ten może umowę rozwiązać. Nierozwiązanie umowy jest traktowane jako zgoda na zmiany w warunkach umowy.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • slav_ 06.01.15, 17:49
    > chematem: przedsiębiorca informuje konsumenta o wprowadzanych zmianach a ten mo
    > że umowę rozwiązać.

    owszem ale konsument nie musi wypowiadać zmienionej umowy z terminem trzymiesięcznym kontynuując ją w tym czasie

    i z tego co słyszałem w ciągu tych 3 mies lek rodzinny musi ją realizować na na zmienionych jednostronnie warunkach
  • snajper55 06.01.15, 18:54
    slav_ napisał:

    > > chematem: przedsiębiorca informuje konsumenta o wprowadzanych zmianach a
    > ten mo
    > > że umowę rozwiązać.
    >
    > owszem ale konsument nie musi wypowiadać zmienionej umowy z terminem trzymiesię
    > cznym kontynuując ją w tym czasie
    >
    > i z tego co słyszałem w ciągu tych 3 mies lek rodzinny musi ją realizować na n
    > a zmienionych jednostronnie warunkach

    Powtórzę: umowa NFZ-lekarz nie jest umową konsumencką. Dlaczego oczekujesz, że będą stosowane przepisy dotyczące umów konsumenckich?

    Poza tym ja bym miał opory powoływać się na coś, co gdzieś usłyszałem.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • do.ki 07.01.15, 18:27
    Powtórzę: art. 77 KC nie czyni rozróżnienia między umowami konsumenckimi a umowami między przedsiębiorcami.

    --
    "Beware the fury of a patient man." John Dryden
  • snajper55 07.01.15, 22:10
    do.ki napisał:

    > Powtórzę: art. 77 KC nie czyni rozróżnienia między umowami konsumenckimi a umow
    > ami między przedsiębiorcami.

    Po pierwsze nie powtarzasz, bo o art. 77 KC wspominasz pierwszy raz.

    Po drugie art. 77 KC nie zakazuje jednostronnych zmian umowy.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 07.01.15, 22:49
    > Po drugie art. 77 KC nie zakazuje jednostronnych zmian umowy.

    I owszem. Skoro umowa została sporządzona w formie pisemnej (a tak było, prawda), to ten artykuł wymaga takiej samej formy jej zmiany: czyli pisemnej, i to podpisanej przez obie strony. Zatem jednostronna zmiana w tej samej formie jest niemożliwa.

    Ale skoro to dla ciebie tak ważne, żeby się upierać, odpuszczam tę dyskusję. Nie rozumiem o co ci chodzi i to mi przeszkadza.
    --
    "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
  • snajper55 07.01.15, 23:37
    do.ki napisał:

    > > Po drugie art. 77 KC nie zakazuje jednostronnych zmian umowy.
    >
    > I owszem. Skoro umowa została sporządzona w formie pisemnej (a tak było, prawda
    > ), to ten artykuł wymaga takiej samej formy jej zmiany: czyli pisemnej, i to po
    > dpisanej przez obie strony. Zatem jednostronna zmiana w tej samej formie jest n
    > iemożliwa.

    Nie. Ten artykuł omawia jedynie formę w jakiej umowę można zmienić lub uzupełnić. Nie ma tam ani słowa, że zmiana musi być zaakceptowana przez obie strony, czyli KC dopuszcza zmiany i uzupełnienia jednostronne. Tam, gdzie obustronna zgoda jest wymagana jest to wyraźnie zaznaczone (np "rozwiązanie za zgodą obu stron").

    > Ale skoro to dla ciebie tak ważne, żeby się upierać, odpuszczam tę dyskusję. Ni
    > e rozumiem o co ci chodzi i to mi przeszkadza.

    Tak, prawda jest dla mnie ważna i o nią mi chodzi. Przeszkadza mi stawianie nieprawdziwych tez w rodzaju "Niepłacenie lekarzowi zatrudnionemu na umowę o pracę jest przestępstwem ściganym z urzędu" lub "KC zakazuje jednostronnego zmieniania umów".

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • do.ki 08.01.15, 08:10
    snajper55 napisał:


    > Nie. Ten artykuł omawia jedynie formę w jakiej umowę można zmienić lub uzupełni
    > ć. Nie ma tam ani słowa, że zmiana musi być zaakceptowana przez obie strony, cz
    > yli KC dopuszcza zmiany i uzupełnienia jednostronne. Tam, gdzie obustronna zgod
    > a jest wymagana jest to wyraźnie zaznaczone (np "rozwiązanie za zgodą obu stron
    > ").

    A jak wyobrazasz sobie jednostronna zmiane warunkow umowy sporzadzonej na pismie, jezeli w mysl art 77 KC ta zmiana tez musi byc na pismie? I to pismo musi byc podpisane przez obie strony umowy?


    > Tak, prawda jest dla mnie ważna i o nią mi chodzi. Przeszkadza mi stawianie nie
    > prawdziwych tez w rodzaju "Niepłacenie lekarzowi zatrudnionemu na umowę o pracę
    > jest przestępstwem ściganym z urzędu"

    A czy tu przypadkiem roznica zdan nie dotyczy okreslenia "sciganie z urzedu", a nie zasady? Moze Ty uwazasz, ze przestepstwa scigane z urzedu to pewna kategoria przestepstw wymienionych w Kodeksie Karnym, przy podejrzeniu ktorych prokuratura wszczyna postepowanie natychmiast gdy sie o tym dowie, w odroznieniu od przestepstw sciganych na wniosek. A w przypadku nieplacenia wynagrodzenia chodzi nie o prokurature, ale o PIP i nie o Kodeks Karny, ale o Kodeks Pracy i dlatego sie upierasz, chociaz co do zasady chodzi o to samo? Zaznaczam, ze o te zasade sie nie spieram, bo po prostu nie znam na tyle polskiego prawa pracy. Nie wiem czy PIP sciga pracodawce, ktory nie placi tylko na wniosek pokrzywdzonego pracownika, czy takze np gdy wykryje nieprawidlowosci w wyniku innej kontroli.

    Ale to i tak watek poboczny w dyskusji.
    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • snajper55 09.01.15, 11:18
    do.ki napisał:

    > A jak wyobrazasz sobie jednostronna zmiane warunkow umowy sporzadzonej na pismi
    > e, jezeli w mysl art 77 KC ta zmiana tez musi byc na pismie? I to pismo musi by
    > c podpisane przez obie strony umowy?

    Gdzie jest napisane, że zmiana ma być podpisana przez obie strony? Nie musi. Ma być w tej samej formie, czyli np na piśmie.

    > > Tak, prawda jest dla mnie ważna i o nią mi chodzi. Przeszkadza mi stawianie nie
    > > prawdziwych tez w rodzaju "Niepłacenie lekarzowi zatrudnionemu na umowę o pracę
    > > jest przestępstwem ściganym z urzędu"
    >
    > A czy tu przypadkiem roznica zdan nie dotyczy okreslenia "sciganie z urzedu", a
    > nie zasady? Moze Ty uwazasz, ze przestepstwa scigane z urzedu to pewna kategor
    > ia przestepstw wymienionych w Kodeksie Karnym, przy podejrzeniu ktorych prokura
    > tura wszczyna postepowanie natychmiast gdy sie o tym dowie, w odroznieniu od pr
    > zestepstw sciganych na wniosek. A w przypadku nieplacenia wynagrodzenia chodzi
    > nie o prokurature, ale o PIP i nie o Kodeks Karny, ale o Kodeks Pracy i dlatego
    > sie upierasz, chociaz co do zasady chodzi o to samo? Zaznaczam, ze o te zasade
    > sie nie spieram, bo po prostu nie znam na tyle polskiego prawa pracy. Nie wiem
    > czy PIP sciga pracodawce, ktory nie placi tylko na wniosek pokrzywdzonego prac
    > ownika, czy takze np gdy wykryje nieprawidlowosci w wyniku innej kontroli.

    Nie, nie chodzi o to samo.

    "Poniżej lista przestępstw ściganych z urzędu. W tym wypadku organy ścigania (Policja lub Prokuratura) zobowiązane są po uzyskaniu informacji o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niezwłocznie podjąć działania mające na celu wykrycie sprawcy i zebranie dowodów jego winy."

    www.prawnik-online.eu/przestepstwa-scigane-z-urzedu,3,3201.html

    Listę możesz sobie sam obejrzeć. Oraz napisać do autora, że się myli.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 09.01.15, 13:27
    snajper55 napisał:

    > Gdzie jest napisane, że zmiana ma być podpisana przez obie strony? Nie musi. Ma
    > być w tej samej formie, czyli np na piśmie.

    Wydaje sie to oczywiste. Gdyby dopuscic mozliwosc zmiany umowy, podpisanej w koncu przez obie strony, przy pomocy oswiadczenia jednej strony bez akceptacji z drugiej strony, to zawarcie jakiejkolwiek umowy byloby niemozliwe. Nic na przyklad nie staloby na przeszkodzie, by lekarze jednostronnie zmienili umowe z NFZ i np. otwierali przychodnie tylko w kazdy szosty piatek miesiaca.


    > Nie, nie chodzi o to samo.
    >
    > "Poniżej lista przestępstw ściganych z urzędu. W tym wypadku organy ścigania (P
    > olicja lub Prokuratura) zobowiązane są po uzyskaniu informacji o podejrzeniu po
    > pełnienia przestępstwa niezwłocznie podjąć działania mające na celu wykrycie sp
    > rawcy i zebranie dowodów jego winy."
    >
    > www.prawnik-online.eu/przestepstwa-scigane-z-urzedu,3,3201.html
    >
    > Listę możesz sobie sam obejrzeć. Oraz napisać do autora, że się myli.

    Czyli potwierdziles to, co napisalem w poprzednim poscie. "Autor" uzyl niewlasciwego terminu, a ty pieklisz sie o nieprecyzyjnosc wypowiedzi.

    --
    "Never ascribe to malice that which can be adequately explained by stupidity." Robert J. Hanlon
  • snajper55 10.01.15, 15:04
    do.ki napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Gdzie jest napisane, że zmiana ma być podpisana przez obie strony? Nie musi. Ma
    > > być w tej samej formie, czyli np na piśmie.
    >
    > Wydaje sie to oczywiste.

    Tobie może się to wydawać oczywiste, ale nie jest to oczywiste. To nawet nie jest prawdziwe.

    > Gdyby dopuscic mozliwosc zmiany umowy, podpisanej w ko
    > ncu przez obie strony, przy pomocy oswiadczenia jednej strony bez akceptacji z
    > drugiej strony, to zawarcie jakiejkolwiek umowy byloby niemozliwe. Nic na przyk
    > lad nie staloby na przeszkodzie, by lekarze jednostronnie zmienili umowe z NFZ
    > i np. otwierali przychodnie tylko w kazdy szosty piatek miesiaca.

    Jeśli obie strony zgodziły się na możliwość jednostronnego zmieniania umowy przez jedną ze stron to jest to jak najbardziej możliwe.

    > > Nie, nie chodzi o to samo.
    > >
    > > "Poniżej lista przestępstw ściganych z urzędu. W tym wypadku organy ścigania (P
    > > olicja lub Prokuratura) zobowiązane są po uzyskaniu informacji o podejrzeniu po
    > > pełnienia przestępstwa niezwłocznie podjąć działania mające na celu wykrycie sp
    > > rawcy i zebranie dowodów jego winy."
    > >
    > > www.prawnik-online.eu/przestepstwa-scigane-z-urzedu,3,3201.html
    > >
    > > Listę możesz sobie sam obejrzeć. Oraz napisać do autora, że się myli.
    >
    > Czyli potwierdziles to, co napisalem w poprzednim poscie. "Autor" uzyl niewlasc
    > iwego terminu, a ty pieklisz sie o nieprecyzyjnosc wypowiedzi.

    Nie, nie potwierdzę. Niewypłacanie wynagrodzenia lekarzowi zatrudnionemu na etacie nie jest przestępstwem ściganym z urzędu. "Autor" napisał nieprawdę chcąc wykazać lepszą sytuację lekarzy zatrudnionych na etacie w stosunku do samozatrudnionych.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • snajper55 06.01.15, 16:36
    slav_ napisał:

    > Tak jak np. kontrakty lekarzy - jeśli lekarzowi na umowie o pracę nie zapłacą p
    > ensji to jest to przestępstwo ścigane z urzędu.

    O, to dla mnie coś nowego. Podasz odpowiedni przepis? Dotyczy to lekarzy, czy każdego pracownika? Mojemu szwagrowi jego boss zalega z wypłatami, czy wystarczy powiadomić prokuraturę, aby się bossem zajęła? Myślałem, że pracownik musi pozywać pracodawcę w procesie cywilnym.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • slav_ 06.01.15, 17:44
    > ażdego pracownika? Mojemu szwagrowi jego boss zalega z wypłatami, czy wystarczy
    > powiadomić prokuraturę, aby się bossem zajęła?

    myślę że wystarczy powiadomić PIP
    a sprawę do sądu pracy (nie cywilnego) będzie szybcutko
    oczywiście pod warunkiem że szwagier ma umowę o pracę

    Art. 282.

    §1. Kto, wbrew obowiązkowi:

    nie wypłaca w ustalonym terminie wynagrodzenia za prace lub innego świadczenia przysługującego pracownikowi albo uprawnionemu do tego świadczenia członkowi rodziny pracownika, wysokość tego wynagrodzenia lub świadczenia bezpodstawnie obniża albo dokonuje bezpodstawnych potrąceń,
    (...)

    podlega karze grzywny od 1 000 zł do 30 000 zł.

    §2. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wykonuje podlegającego wykonaniu orzeczenia sądu pracy lub ugody zawartej przed komisją pojednawczą lub sądem pracy.
  • snajper55 06.01.15, 19:07
    Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja pytałem, że niezapłacenie pracownikowi jest przestępstwem ściganym z urzędu.

    Nie cytuj mi KP, ponieważ napisałeś:

    "jeśli lekarzowi na umowie o pracę nie zapłacą pensji to jest to przestępstwo ścigane z urzędu."

    Według mojej wiedzy nie jest to ani przestępstwo, ani nie jest ścigane z urzędu. Jeśli jest inaczej, to podaj mi odpowiednie zapisy prawne.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • do.ki 06.01.15, 20:20
    > "jeśli lekarzowi na umowie o pracę nie zapłacą pensji to jest to przestępstw
    > o ścigane z urzędu
    ."
    >
    > Według mojej wiedzy nie jest to ani przestępstwo, ani nie jest ścigane z urzędu
    > . Jeśli jest inaczej, to podaj mi odpowiednie zapisy prawne.

    Moze przeczytaj jeszcze raz co napisal @slav? Jezeli lekarz jest zatrudniony na podstawie umowy o prace, to jest pracownikiem i jest chroniony przepisami Kodeksu Pracy. Co ci sie jeszcze nie zgadza?
    --
    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
  • snajper55 06.01.15, 23:28
    do.ki napisał:

    > Moze przeczytaj jeszcze raz co napisal @slav? Jezeli lekarz jest zatrudniony na
    > podstawie umowy o prace, to jest pracownikiem i jest chroniony przepisami Kode
    > ksu Pracy. Co ci sie jeszcze nie zgadza?

    Nie, slav niczego takiego nie napisał. Slav napisał:

    "jeśli lekarzowi na umowie o pracę nie zapłacą pensji to jest to przestępstwo ścigane z urzędu."

    i to mi się nie zgadza, gdyż według mnie niezapłacenia pensji lekarzowi zatrudnionemu na podstawie umowy o pracę nie jest przestępstwem i nie jest ścigane z urzedu.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • do.ki 07.01.15, 07:23
    > i to mi się nie zgadza, gdyż według mnie niezapłacenia pensji lekarzowi zatrudn
    > ionemu na podstawie umowy o pracę nie jest przestępstwem i nie jest ścigane z u
    > rzedu.

    To ciekawe. A jak jest w przypadku pracownikow innych zawodow zatrudnionych na podstawie umowy o prace?
    --
    Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
  • snajper55 07.01.15, 08:53
    do.ki napisał:

    > > i to mi się nie zgadza, gdyż według mnie niezapłacenia pensji lekarzowi z
    > atrudn
    > > ionemu na podstawie umowy o pracę nie jest przestępstwem i nie jest ściga
    > ne z u
    > > rzedu.
    >
    > To ciekawe. A jak jest w przypadku pracownikow innych zawodow zatrudnionych na
    > podstawie umowy o prace?

    Dokładnie tak samo.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • snajper55 06.01.15, 16:32
    do.ki napisał:

    > Nie mowiac juz, ze glupota jest podpisac taka umowe, ktora dopuszcza jednostron
    > na zmiane warunkow, to niestety, ale bylaby ona z mocy prawa niewazna.

    Ja mam i ty masz sporo takich umów podpisanych. Nie masz konta w banku? Nie masz internetu? Nie masz telefonu komórkowego? Bank czy operator informuje klientów zmianach, które wprowadza w umowie a klient albo się na nie godzi, albo rozwiązuje umowę. Oczywiście takie umowy są jak najbardziej zgodne z prawem.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • do.ki 06.01.15, 20:19
    oczywiscie, ze tak jest. jesli bank/operator zmienia jednostronnie warunki, klient ma prawo ze skutkiem natychmiastowym i bez kar umownych rozwiazac umowe.

    Mowiac inaczej: umowy konsumenckiej nie mozna jednostronnie zmienic pod rygorem jej natychmiastowego rozwiazania.

    Czasem wykazujesz naprawde maksimum zlej woli upierajac sie przy dziwacznych interpretacjach. Nie wiem czemu tak jest, bo przy innych okazjach rozumijesz calkiem rozsadnie.
    --
    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
  • snajper55 06.01.15, 23:31
    do.ki napisał:

    > oczywiscie, ze tak jest. jesli bank/operator zmienia jednostronnie warunki, kli
    > ent ma prawo ze skutkiem natychmiastowym i bez kar umownych rozwiazac umowe.
    >
    > Mowiac inaczej: umowy konsumenckiej nie mozna jednostronnie zmienic pod rygorem
    > jej natychmiastowego rozwiazania.
    >
    > Czasem wykazujesz naprawde maksimum zlej woli upierajac sie przy dziwacznych in
    > terpretacjach. Nie wiem czemu tak jest, bo przy innych okazjach rozumijesz calk
    > iem rozsadnie.

    Po pierwsze. umowa NFZ-lekarz nie jest umową konsumencką, więc nie oczekuj, że będzie spełniać rygory przepisów dotyczące umów konsumenckich.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • do.ki 07.01.15, 07:24
    > Po pierwsze. umowa NFZ-lekarz nie jest umową konsumencką, więc nie oczekuj, że
    > będzie spełniać rygory przepisów dotyczące umów konsumenckich.

    To juz sobie ustalilismy, wiec sie nie upieraj. Wskazalem Kodeks Cywilny jako przepis ogolny, ktory nie pozwala na jednostronne zmiany umow cywilnoprawnych.
    --
    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." - Winston Churchill
  • snajper55 07.01.15, 10:47
    do.ki napisał:

    > To juz sobie ustalilismy, wiec sie nie upieraj. Wskazalem Kodeks Cywilny jako p
    > rzepis ogolny, ktory nie pozwala na jednostronne zmiany umow cywilnoprawnych.

    Nieprawda. KC nie pozwala na jednostronne zmienianie umów konsumenckich.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • jola.iza1 03.01.15, 16:04
    Ja też , mocno, mocno, i nic to, że przychodnię mam zamkniętą, że potrzeba mi dla mamy pampersów, i leków. A co mi tam, pójdę RWQ, prosto do NFZ. Niech się trzymają ! Bez lekarza rodzinnego już dawno bym zginęła, ja ciotka w czechach!
    --
    Nie jestem rzecznikiem Putina
  • mariner4 04.01.15, 10:32
    tych łobuzów z PZ. SS-mani podczas powstania warszawskiego bywało, że zasłaniali się przed ogniem powstańców cywilami.
    Liczyli że do nich wtedy strzelać nie będą. PZ robi ten cały cyrk dla szmalu. Wciąganie do tego kleru jest żałosne.
    Już dawno tym lekarzom (bo nie wszystkim) Hipokrates pop... się z hipokryzja.
    mam nadzieję, że rząd nie ustąpi.
    M.
  • do.ki 04.01.15, 12:15
    Przesadzasz, tak samo jak lekarze, którzy mówią o pacyfikacji środowiska. Żaden lekarz nie odmówi pomocy, po prostu pacjent będzie musiał za tę pomoc zapłacić i bardzo dobrze, niby dlaczego lekarz miałby pracować za darmo?
    --
    Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
  • mariner4 04.01.15, 15:38
    lecznictwie sięgają około 26 mld PLN. Coraz bardziej widac nonsens w utrzymywaniu "publicznej" służby zdrowia. Ona coraz bardziej staje się tylko miejscem do wypracowaywania emerytury personelowi medycznemu. W końcu dojdzie do tego, że ktoś wreszcze zrobi z tym porzadek
    Ja uważam, że wszystkie formy własności sa dobre o ile funkcjonuje dobry system ubezpieczeń zdropwotnych.
    Moim zdaniem powinno byż tak, że pacjent idzie gdzie chce a pieniądze za nim. Lekarz (klinika, szpital) do którego pacjent nie idzie, powinien bankrutować a personel na bruk. Obecna reglamentacja usług to tak jak handel detaliczny PRL. Dla wszystkich sklepów towaru nie starczyło. Też kolejki, sprzedaż po znajomości, reglamentacja i tak dalej.
    Żadnego przydzielania limitu procedur. Zamiast tego kilka konkurencyjnych ubezpieczycieli. Lekarz, placówka SZ czy szpital powinien mieć tylko umowę o honorowaniu rachunków.
    Za próbę oszukania ubezpieczycieli, utrata kontraktu bezpowrotnie. Ubezpieczyciel powinien mieć prawo do wypowiedzeniaq umowy w przypadku nawet za drogich usług. Nikt nie powinien być zmuszany do płacenia zbyt wysokich cen. Jeżeli NFZ uznał, ze chcą od niego za drogo, to MA PRAWO nie zaakceptować wygórowanych warunków. Tak Jak ty masz prawo nie kupić na przykład za drogich Twoim zdaniem butów
    (Na marginesie po jakimś czasie na swoim wypisie ze szpitala zauważyłem 3 dni więcej niż tam byłem....)
    Dalej. Ze statystyk chyba wiadomo ile jest przypadków danej choroby w Polsce. Suma płaconych procedur powinna z grubsza temu odpowiadać, Przy normalnie działającym rynku ubezpieczyciel musi mieć narzadza zabezpieczające go przed wyłudzeniami.
    Teraz mamy hybrydę prywartno publiczą. Część lekarzy uważa, ze niczym rodzynki z ciasta mogą sobie wybierać tylko to co im pasuje. W tym wypadku pieniądze.
    Problemy mają nawwet znacznie bogatsze kraje. SZ to dziedzina, która potrafi wydać KAŻDĄ kwotę pieniędzy. Placówki SZ powinny zabiegać o pacjenta, a nie odwrotnie. Nie może być tak, ze prywatna porada otwiera dopiero drzwi do opieki publicznej.
    Szczególnie lekarskim prominentom pasuje to co jest. Prywatna w istocie praktyka w publicznych placówkach. A zainwestować własne środki to nie łaska?
    Powinien być zakaz łączenia pracy w własnym prywatnym gabinecie i panstwowym szpitalu.
    Tuymczase słyszę tylko: Więcej kasy i nic więcej.
    M.
  • snajper55 04.01.15, 15:46
    mariner4 napisał:

    > Żadnego przydzielania limitu procedur. Zamiast tego kilka konkurencyjnych ubezp
    > ieczycieli.

    Ubezpieczycieli działających na jakich zasadach? Wolnorynkowych? Czy takich jak NFZ, czyli mających obowiązek ubezpieczać każdego za składkę będącą procentem zarobków?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • mariner4 04.01.15, 16:12
    Nie podejmuję się podać szczegółówych zasad.
    A opowiadań wiem jak było przed wojną dla ubezpieczonych. Fakt, że była to wtedy mniejszośc, ale moja mama pracowała w PKO i była ubezpieczona.
    W hallu firmy wisiała lista lekarzy którzy mieli umowu z kasą chorych. Mama poszła do jednego z wymienionych. "Pani prywatnie, czy z Kasy Chorych" zapytał. Z Kasy. "To prszę książeczkę". Książeczka miała podwójne kartki. Włożył kalkę wypisał i wydarł jedną kartkę. To wysłał do KCh, która mu zapłaciła.
    Kiedyć poszła do profesora, bo było podejrzenie o coś powaznego. Te same pytania. Potem pan profesor powiedział. Mnie KCh placi za wizytę tyle, ale ja jestem profesoram i biorę tyle. Czy jest Pani skłonna dopłacić różnicę?" Tak. po to przyszłam do pana Profesora. I po krzyku.
    M
  • snajper55 04.01.15, 18:37
    mariner4 napisał:

    > Nie podejmuję się podać szczegółówych zasad.

    No zaraz, zaraz. Skoro postulujesz zniesienie limitów, to musisz mieć jakieś wyobrażenie systemu, który wtedy by obowiązywał. Chyba nie jesteś z tych, którzy bezrozumnie żądają podniesienia płac i zasiłków oraz obniżenia cen i podatków?

    > A opowiadań wiem jak było przed wojną dla ubezpieczonych. Fakt, że była to wted
    > y mniejszośc, ale moja mama pracowała w PKO i była ubezpieczona.
    > W hallu firmy wisiała lista lekarzy którzy mieli umowu z kasą chorych. Mama pos
    > zła do jednego z wymienionych. "Pani prywatnie, czy z Kasy Chorych" zapytał. Z
    > Kasy. "To prszę książeczkę". Książeczka miała podwójne kartki. Włożył kalkę wyp
    > isał i wydarł jedną kartkę. To wysłał do KCh, która mu zapłaciła.
    > Kiedyć poszła do profesora, bo było podejrzenie o coś powaznego. Te same pytani
    > a. Potem pan profesor powiedział. Mnie KCh placi za wizytę tyle, ale ja jestem
    > profesoram i biorę tyle. Czy jest Pani skłonna dopłacić różnicę?" Tak. po to p
    > rzyszłam do pana Profesora. I po krzyku.

    Taki system można wprowadzić już jutro. Likwidujemy składki zdrowotne, publiczne szpitale, przychodnie, NFZ. A jeśli ktoś chce się leczyć, to niech płaci lekarzowi czy prywatnemu szpitalowi. W Polsce, na Słowacji lub w Szwajcarii. O to ci chodzi?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • 0.9_procent 04.01.15, 19:08
    Miałem dać sobie spokój z dyskusją na temat obecnej sytuacji, bo jest tak jak powiedziałem wcześniej - zwalić winę na lekarzy wszelkimi sposobami. Ale jak czytam takich ekspertów...

    mariner4 napisał:

    > lecznictwie sięgają około 26 mld PLN. Coraz bardziej widac nonsens w utrzymywan
    > iu "publicznej" służby zdrowia. Ona coraz bardziej staje się tylko miejscem do
    > wypracowaywania emerytury personelowi medycznemu. W końcu dojdzie do tego, że k
    > toś wreszcze zrobi z tym porzadek
    Zmienisz zdanie gdy trafisz na OIOM, albo zaczniesz się leczyć onkologicznie. Ale to, że pacjenci zmieniają zdanie w zależności od potrzeb w danej chwili to nic nowego. Na forach wyzywania od konowałów, obiboków, gnojów itd. w gabinecie "całuję nóżki panu doktorowi".

    > Ja uważam, że wszystkie formy własności sa dobre o ile funkcjonuje dobry system
    > ubezpieczeń zdropwotnych.
    Nieprawdopodobne. Po prostu złota myśl. Właśnie w tym DOBRYM systemie problem, o czym lekarze piszą na tym forum od lat.

    > Moim zdaniem powinno byż tak, że pacjent idzie gdzie chce a pieniądze za nim. L
    > ekarz (klinika, szpital) do którego pacjent nie idzie, powinien bankrutować a p
    > ersonel na bruk.
    Takie były założenia reformy Buzka. Tyle, że "pieniądze idące za pacjentem" to czysta fikcja.

    > Obecna reglamentacja usług to tak jak handel detaliczny PRL. D
    > la wszystkich sklepów towaru nie starczyło. Też kolejki, sprzedaż po znajomości
    > , reglamentacja i tak dalej.
    > Żadnego przydzielania limitu procedur. Zamiast tego kilka konkurencyjnych ubezp
    > ieczycieli. Lekarz, placówka SZ czy szpital powinien mieć tylko umowę o honorow
    > aniu rachunków.
    "Obecna reglamentacja usług" jest zwykłą reglamentacją pieniędzy. NFZ reglamentuje usługi do limitu za który jest skłonny zapłacić. Nie potrafisz tego pojąć znaffco?
    Umowa o honorowaniu rachunków? Z bankrutem jakim jest NFZ? Jak ci się wydaje na czym ma polegać honorowanie rachunków przez instytucję, która nie ma pieniędzy?

    > Za próbę oszukania ubezpieczycieli, utrata kontraktu bezpowrotnie.
    Nie ma problemu. A co za próbę oszukania PRZEZ ubezpieczycieli?

    > Ubezpieczyci
    > el powinien mieć prawo do wypowiedzeniaq umowy w przypadku nawet za drogich usł
    > ug. Nikt nie powinien być zmuszany do płacenia zbyt wysokich cen. Jeżeli NFZ uz
    > nał, ze chcą od niego za drogo, to MA PRAWO nie zaakceptować wygórowanych warun
    > ków. Tak Jak ty masz prawo nie kupić na przykład za drogich Twoim zdaniem butów
    No to dochodzimy do sedna. Otóż obecnie to właśnie lekarze nie chcą zaakceptować za niskich stawek w stosunku do nałożonych obowiązków. Więc "ubezpieczyciel powinien mieć prawo do wypowiedzenia umowy w przypadku nawet za drogich usług" ale gdy usługi wyceni za tanio, to lekarz nie ma prawa odmówić podpisania umowy, tak? Witamy w Korei Północnej !

    > (Na marginesie po jakimś czasie na swoim wypisie ze szpitala zauważyłem 3 dni w
    > ięcej niż tam byłem....)
    > Dalej. Ze statystyk chyba wiadomo ile jest przypadków danej choroby w Polsce. S
    > uma płaconych procedur powinna z grubsza temu odpowiadać, Przy normalnie działa
    > jącym rynku ubezpieczyciel musi mieć narzadza zabezpieczające go przed wyłudzen
    > iami.
    O ile pacjent ze swoją chorobą nie pójdzie do 5 specjalistów - tak na wszelki wypadek, bo przecież mu się należy!

    > Teraz mamy hybrydę prywartno publiczą. Część lekarzy uważa, ze niczym rodzynki
    > z ciasta mogą sobie wybierać tylko to co im pasuje. W tym wypadku pieniądze.
    Możesz tą światłą myśl rozszerzyć? Ponownie: Czy lekarz ma prawo nie przyjąć umowy, którą uważa za niekorzystną?

    > Problemy mają nawwet znacznie bogatsze kraje. SZ to dziedzina, która potrafi wy
    > dać KAŻDĄ kwotę pieniędzy.
    Święta prawda. Szczególnie gdy się obiecuje każdemu wszystko i natychmiast, przy braku jakiejkolwiek odpowiedzialności za własne zdrowie.

    > Placówki SZ powinny zabiegać o pacjenta, a nie odwrotnie.
    Placówki SZ będą zabiegać za pacjenta, o ile za pacjentem pójdą pieniądze jak to raczyłeś napisać na początku. Póki co znaczna część pacjentów generuje długi, a tych się nie da zapłacić "powołaniem".

    > Nie może być tak, ze prywatna porada otwiera dopiero drzwi do opieki pub
    > licznej.
    No to masz problem. W zasadzie całe lecznictwo ambulatoryjne jest sprywatyzowane. Publiczne poradnie to wyjątki. Kto więc - według ciebie - ma kierować do szpitali?

    > Szczególnie lekarskim prominentom pasuje to co jest.
    Niewątpliwie stanowisko ministra jest prominentne.

    > Prywatna w istocie praktyk
    > a w publicznych placówkach. A zainwestować własne środki to nie łaska?
    Chłopie. Co ty za brednie piszesz? Swego czasu mój publiczny szpital korzystał z aparatu (pozdrawiam h.o.r.n.e.t.) MRI prywatnej firmy. Uważasz, że ta prywatna firma wykradła go z jakiegoś innego szpitala?

    > Powinien być zakaz łączenia pracy w własnym prywatnym gabinecie i panstwowym sz
    > pitalu.
    Ta "genialna myśl" wraca na forum jak bumerang. Jednak nikt nie zdobył się na odpowiedź, co zrobi gdy lekarze wybiorą prywatny gabinet, lub poradnię (sprywatyzowaną) i będzie ich zbyt mało w szpitalach. Co zrobisz mariner, gdy pojedziesz do szpitala i usłyszysz, że lekarza nie ma? Może odpowiesz, zanim kolejny raz przedstawisz swoją "genialną myśł".

    > Tuymczase słyszę tylko: Więcej kasy i nic więcej.
    Tak to już jest, że więcej obowiązków to więcej kasy. Wiem, mariner że trudno ci to zrozumieć, ale gdy pójdziesz do kasy w markecie z pełnym wózkiem, to nie oczekuj, że zapłacisz tyle samo co pani stojąca przed tobą, bo ona ma tylko dwie bułki i litr mleka.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • mariner4 04.01.15, 11:18
    polska.newsweek.pl/lekarze-kontrowersje-skandale-medycyna-sluzba-zdrowia-doktorzy-grzegorz-luboinski-newsweek-pl,artykuly,278594,1,3.html
    Prywatnie moi znajomi lekarze też mówią podobnie. Ten się odważył narazić sitwie.
    M.
  • kzet69 04.01.15, 11:56
    Ciekawostka a sam robi dokładnie to samo.... też łączy funkcję ordynatora chirurgii onkologicznej jednego dnia w państwowej klinice z identyczną w klinice prywatnej....

    grzegorz.luboinski.mp.pl/
    A z esesmanami to marynarzu lekarzy nie porównuj, bo zaczynam się obawiać o postępujący rozwój demencji u ciebie, objawiający się gwałtownym pisowaceniem...
  • mariner4 04.01.15, 14:59
    ale sposób myślenia podobny. Dać popalić pacjentom to rząd się ugnie.
    Trzeba byś ślepym, żeby tego nie zauważyć.
    M.
  • 0.9_procent 04.01.15, 19:19
    mariner4 napisał:

    > ale sposób myślenia podobny. Dać popalić pacjentom to rząd się ugnie.
    > Trzeba byś ślepym, żeby tego nie zauważyć.
    Rzeczywiście trzeba być ślepym żeby nie zauważyć, że przeczysz sam sobie.
    Byłeś uprzejmy napisać Ubezpieczyciel powinien mieć prawo do wypowiedzeniaq umowy w przypadku nawet za drogich usług, to o jakim "daniu popalić pacjentom" piszesz?
    Jeśli dla NFZ żądania lekarzy z PZ są wygórowane to powinien zrezygnować z ich usług i nie podpisywać z nimi umów. Przecież to są prywatni przedsiębiorcy, a nie publiczne ZOZy. A minister wszelkimi możliwymi sposobami usiłuje zmusić lekarzy z PZ właśnie do podpisania umów, które uważa za niekorzystne.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 05.01.15, 05:56
    0.9_procent napisał:

    > A minister wszelkimi możliwymi sposobami usiłuje zmusić lekarzy
    > z PZ właśnie do podpisania umów, które uważa za niekorzystne.

    Zaintrygowałeś mnie. Jakimiż to sposobami minister zmusza lekarzy do podpisywania umów? Zasyła na nich zbirów? Porywa rodziny? Torturuje?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • slav_ 05.01.15, 14:56
    > ia umów? Zasyła na nich zbirów? Porywa rodziny? Torturuje?

    Och, są bardziej wyrafinowane a przede wszystkim trudniejsze do ścigania formy przymusu i nacisku.
  • snajper55 05.01.15, 20:49
    slav_ napisał:

    > > ia umów? Zasyła na nich zbirów? Porywa rodziny? Torturuje?
    >
    > Och, są bardziej wyrafinowane a przede wszystkim trudniejsze do ścigania formy
    > przymusu i nacisku.

    A które z tych bardziej wyrafinowanych metod zmuszania stosuje minister Arłukowicz?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • 0.9_procent 05.01.15, 21:14
    snajper55 napisał:

    > Zaintrygowałeś mnie. Jakimiż to sposobami minister zmusza lekarzy do podpisywan
    > ia umów? Zasyła na nich zbirów? Porywa rodziny? Torturuje?
    Nie, no oczywiście, że nie zmusza. Tylko dziwnym trafem w sylwestra o 14 tej zapowiada się kontrolę NFZ u tych, którzy nie podpisali umów, rzecznik praw pacjenta mówi o łamaniu prawa przez brak dostępu do dokumentacji, jakby jakieś prawo pozwalało pacjentowi do wglądu w każdym momencie, czy najlepsze: UOKiK* zapowiada zajęcie się sprawą lekarzy skupionych w PZ, ponieważ „niepokojącą sytuacją jest, kiedy pacjent nie może skorzystać z należnych mu usług” tak jakby to lekarze mieli gwarantować dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej.
    Co za zbieg okoliczności, prawda?
    *Co ciekawe UOKiK nie widzi niczego nadzwyczajnego w zapisie pozwalającym NFZ na jednostronną zmianę warunków umowy, właśnie tej umowy której nie chcą podpisać lekarze z PZ.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • klioes 05.01.15, 22:27
    Zmieniajac troche temat:
    Nie przestaje mnie zadziwiac bezustanna biernosc UOKiK
    wobec NFZ, ktore to NFZ nie jest przeciez zadnym organem panstwowym,
    tylko MONOPOLISTYCZNYM PRZEDSIEBIORSTWEM panstwowym
    zajmujacym sie ubezpieczeniami chorobowymi.

    O ile wiem, NFZ nie jest zadnym organem konstytucyjnym,
    ani w ogole zadnym organem panstwowym.
    Ale nawet, gdyby bylo, to czy z racji pelnienia pewnej funkcji na RYNKU
    ubezpieczen zdrowotnych - funkcji MONOPOLISTY - czy nie powinne dzialania
    NFZ podlegac bezustannej kontroli UOKiK?!

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • mariner4 06.01.15, 10:58
    Chorzych i stworzyli tego potwora. Zamiast zmienić w kasach chorych jedno. Swobodny wybór kasy przez pacjentów. Przeniesienie składek z jednej kasy do drugiej, nawet bez podania powodu. W dobie komputerów nie jest to wcale trudne. Po prostu konkurowanie kas. Skończyło by się budowanie luksusowych biurowców.
    Są przypadki, ze paracownicy NFZ są ubezpieczani prywatnie. Pulibczna SZ jest dla motłochu.
    M.
  • klioes 06.01.15, 12:01
    tak samo jak i towarzyszka Kopacz i ty, i miliony osieroconych
    przez komunizm Polakow. Macie wiec to, co chcecie!!!

    Bo doki opisal juz na poczatku dyskuski istote problemu
    i to rozpoznanie nadaje sie do oprawienia w ramki.
    A istiota problemu jest PRZYMUS ubezpieczeniowy
    u panstwowego monopolisty.

    I nie ma wiekszego znaczenia, czy palace buduje jeden NFZ,
    czy poszczegolne Kasy Chorych.
    Jak dlugo wolni ludzie nie beda naprawde wolni
    i nie beda mogli decydowac, co robia z wlasnymi pieniedzmi,
    wlasnym zdrowiem, i wlasnym zyciem.
    NA SWOJA PELNA, WLASNA ODPOWIEDZIALNOSC.
    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • mariner4 06.01.15, 12:34
    nie obrażaj.
    Ja chcę normalnych ubezpieczen zdrowotnych, a nie układów mafijnych. I zeby tymi pieniedzmi nie zarządzał jakic poj..... doktorek co o zarządzaniou i finansach nie ma zielonego pojęcia, chce normalnej konkuerncji. I to mnie lekarz powinien namawiać do korzyswtania z jego usług i żebym do szpitale nie dostawał sie poprzez honorarium (łapówkę, jak kto woli) w prywatnym gabinecie pana ordynatora. I zeby med-motłoch nie robił ze mnie żywej tarczy.
    Widzę, że należysz do tych prymitywów, co adwersarzom mówią , ze są komuchami. No cóż motłoch tak juz ma.
    M.
  • klioes 06.01.15, 12:40
    Nie zdajesz sobie sprawy, moze nawet nienawidzisz komunistow,
    ALE WYZNAJESZ ICH POGLADY.

    Ja cie nie obrazam, to ty obrazasz lekarzy.

    Przypominasz mi mentalnie Jarusia Kaczynskiego:
    "bohatera" od 7 bolesci, ktorego program gospodarczy
    to nic innego jak komunizm.

    Tacy jak ty sa gorsi od prawdziwych komunistow.

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • mariner4 06.01.15, 12:51
    Wielu z nich znam i cenię. Mam ich tez w rodzinie, ale tan kilku procentowy odsetek łobuców dominuje teraz w mediach.
    I ciekawe, ze w wielu przypadkach prywatnie zgadzają się ze mną PISiorku.
    M.
  • slav_ 06.01.15, 12:04
    > Chorzych i stworzyli tego potwora. Zamiast zmienić w kasach chorych jedno. Swobodny wybór kasy przez pacjentów.

    Po co?

    >Przeniesienie składek z jednej kasy do drugiej nawet bez podania powodu.

    Po co?

    > , nawet bez podania powodu. W dobie komputerów nie jest to wcale trudne. Po pro
    > stu konkurowanie kas.

    Acha, konkurencja Kas. Zawsze do łez mnie to rozśmiesza.

    A powiedz mi jedno o cóż to miałby konkurować URZĘDNIK jednej kasy z URZĘDNIKIEM drugiej kasy?

    Konkurencja pojawia się wtedy gdy pojawia się ZYSK do podziały. Konkuruje się o ZYSK o PIENIĄDZE !
    Urzędnik dba o zbilansowanie budżetu i za to dostaje premię (w nfz dostają ją corocznie widocznie są zadowoleni z pracy urzędników) a wysokości tej premii jest całkowicie uznaniowa i zależy od hierarchii w instytucji.

    Je z okresy "konkurencji Kas" pamiętam głownie... promesy na leczenie które obowiązek mieli uzyskać pacjenci z jednej kasy by leczyć się na ternie drugiej - Kasy pilnowały własnych pieniędzy żeby budżet im się na zachwiał.
  • klioes 06.01.15, 12:20
    slav_ napisał:

    > Konkurencja pojawia się wtedy gdy pojawia się ZYSK do podziały. Konkuruje się o
    > ZYSK o PIENIĄDZE !

    Nic dodac, nic ujac.

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • mariner4 06.01.15, 12:35
    To proste. KCh, która nie ma, lub straci ubezpieczonych pada na mordę, a jej pracownicy idą na bruk.
    M.
  • 0.9_procent 06.01.15, 12:59
    mariner4 napisał:

    > To proste. KCh, która nie ma, lub straci ubezpieczonych pada na mordę, a jej pr
    > acownicy idą na bruk.
    > M.
    Taaa. Szczególnie jeśli wszystkie kasy są de facto urzędami państwowymi i ubezpieczają na identycznych warunkach. Twoje "złote myśli" wyrywają z butów.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • mariner4 06.01.15, 13:44
    na rynku i zero monopolistów. Kilent (pacjent) powinien decydować o sukcesie.
    Ale Wy z rynku chcecie wyciągać tylko co wam pasuje. Rodzynki z ciasta.
    Masz problemy z percepcją?
    M.
  • 0.9_procent 06.01.15, 14:39
    mariner4 napisał:

    > na rynku i zero monopolistów.

    O ile pamiętam pisałeś o kasach chorych. Jakoś nie przypominam sobie, by w powojennej Polsce istniały prywatne kasy chorych, owszem był państwowy monopolista z 17 oddziałami zwanymi kasami chorych. Chyba, że potrafisz wytłumaczyć jakim to cudownym sposobem te kasy miałyby konkurować przy jednakowej składce zbieranej przymusowo przez ZUS i jednakowym zakresie "proponowanych" świadczeń.

    > Kilent (pacjent) powinien decydować o sukcesie.
    Klient (pacjent) może decydować o sukcesie, o ile on, albo jego ubezpieczyciel za niego płaci. Pisząc "płaci" mam na myśli zapłatę adekwatną do kosztów, wiedzy i włożonego wysiłku. Póki co owo "płaci" oznacza często albo płatność poniżej kosztów (o zarobku nie wspomnę), albo "nie zapłacimy bo przekroczyliście wyznaczony limit " - sławetne nadwykonania.
    Więc gdy zaczniesz płacić, to się przypomnij.

    > Ale Wy z rynku chcecie wyciągać tylko co wam pasuje. Rodzynki z ciasta.
    > Masz problemy z percepcją?
    Chyba nie ma problemów, bo dla mnie jest oczywiste, że przedsiębiorca wyciąga z rynku to, co uważa za korzystne dla siebie. Na tym polega biznes, nie wiedziałeś? A że tobie myli się pojęcie biznes z działalnością charytatywną, to nie moja wina.
    I jeszcze jedno. "Medycyna to biznes" powiedział mój kolega będący lekarzem w USA.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • mariner4 06.01.15, 15:43

    >
    > O ile pamiętam pisałeś o kasach chorych. Jakoś nie przypominam sobie, by w powo
    > jennej Polsce istniały prywatne kasy chorych, owszem był państwowy monopolista
    > z 17 oddziałami zwanymi kasami chorych. Chyba, że potrafisz wytłumaczyć jakim
    > to cudownym sposobem te kasy miałyby konkurować przy jednakowej składce zbieran
    > ej przymusowo przez ZUS i jednakowym zakresie "proponowanych" świadczeń.

    Napisałem już dawno, że kasy powinny działać niezalweznie od siebie. I konkurować zarówno jakością świadczen jak i wysokością składek. ZUS (też patologia) powinien zająć się wyłącznie emeryturami i rentami.
    Po wojnie nie było kas chorych w normalnym tego słowa znaczeniu.'
    Moi rodzice przed wojną należeli do KCh. Byli pracownikami panstwowymi.


    > > Kilent (pacjent) powinien decydować o sukcesie.
    > Klient (pacjent) może decydować o sukcesie, o ile on, albo jego ubezpieczyciel
    > za niego płaci. Pisząc "płaci" mam na myśli zapłatę adekwatną do kosztów, wiedz
    > y i włożonego wysiłku.

    Płaci adekwatnie do jakości usług. Wysiłek? Koszty? To zależy. Kosztowa formuła ceny to relikt komuny, którą mnie zarzucasz. Kto ma za wysokie koszty powinien wypadać z gry.
    Skoro kiepski rzemieślnik może stracić pracę i źródło dochodów, to dlaczego nioe może tyego kiepski lekarz? Wysiłek? Piosenkarz który zaśpiewa jeden szlagier, który przyniesie miliony, może być dla budżetu więcej wart niż legion ciężko pracujących.
    Koszty bywają także nieuzasadnione.

    > Chyba nie ma problemów, bo dla mnie jest oczywiste, że przedsiębiorca wyciąga z
    > rynku to, co uważa za korzystne dla siebie. Na tym polega biznes, nie wiedział
    > eś? A że tobie myli się pojęcie biznes z działalnością charytatywną, to nie moj
    > a wina.

    Dobrze wiem na czym polega bznes. Ale to nie powód aby dobre warunki uzyskiwać drogą szantażu, traktowaniu pacjentów jako żywe tarcze. Negocjacje można zarówno wygrać, jak i przegrać. To nie moze być gra do jednej bramki.
    Lekarz ma uczciwie zarabiać i w tym nie miesci mi się zlecanie niepotrzebnych badan. aby kumplowi napędzić kasę. To zresztą jest problemem w wielu krajach. W USA szczególnie. Naciaganie ludzi na niepotrzebne wydatki. Czytaj, okradanie. Biiznes bywa różny

    Skoro traktujesz stosunek Lekarz-pacjet jako wojnę, to jesteśmy wrogami.

    > I jeszcze jedno. "Medycyna to biznes" powiedział mój kolega będący lekarzem w U
    > SA.

    Patrz wyżej. Ponadto w biznesie bywa towar dobrej jakości i chińska podróba.
    I nie zapominaj o pierwszym prawie wartości: "Towar jest tyle wart ile NABYWCA jest skłonny za niego zapłacić" A nie tyle ile z nabywcy jest wyszantażowane, lub wyłudzone.

    I nie p....ć o posłannictwie, o zawodzie zaufania publicznego. Tego już dawno nie ma. Sprzedaliście tą zasadę. Ci faceci z Medical Concept (ksywa "Porozumienie Zielonogórskie") idą po trupach do celu. Tak jak lekarze z Pogotowia Raunkowego w Łodzi, handlarze "skórami"
    I dlatego ja traktuję lekarzy tak jak każdego innego usługodawcę. Bez nadmiernego szacunku, zrozumienia i zaufania. Jestem więc zwykle "upierdliwym pacjentem". Biznes to biznes.
    M.

  • snajper55 06.01.15, 17:43
    mariner4 napisał:

    > Napisałem już dawno, że kasy powinny działać niezalweznie od siebie.

    Kasy działały niezależnie od siebie.

    > I konkurować zarówno jakością świadczen jak i wysokością składek.

    Jakie świadczenia świadczyły ubezpieczonym Kasy Chorych? Wysokość składek ustala prawodawca.

    > ZUS (też patologia) powinien zająć się wyłącznie emeryturami i rentami.

    A czym się zajmuje?

    > Płaci adekwatnie do jakości usług. Wysiłek? Koszty? To zależy. Kosztowa formuła ceny to
    > relikt komuny, którą mnie zarzucasz. Kto ma za wysokie koszty powinien wypadać z gry.
    > Skoro kiepski rzemieślnik może stracić pracę i źródło dochodów, to dlaczego nioe może
    > tyego kiepski lekarz?

    Jak najbardziej może.

    > Dobrze wiem na czym polega bznes. Ale to nie powód aby dobre warunki uzyskiwać
    > drogą szantażu, traktowaniu pacjentów jako żywe tarcze. Negocjacje można zarów
    > no wygrać, jak i przegrać. To nie moze być gra do jednej bramki.

    A lekarz, tak samo jak każdy inny pracownik czy przedsiębiorca ma prawo pracować (w zawodzie) lub nie pracować.

    > Lekarz ma uczciwie zarabiać i w tym nie miesci mi się zlecanie niepotrzebnych baadan. aby
    > kumplowi napędzić kasę. To zresztą jest problemem w wielu krajach. W USA szczególnie.
    > Naciaganie ludzi na niepotrzebne wydatki. Czytaj, okradanie. Biiznes bywa różny

    Tak jest w każdym biznesie. Są uczciwi przedsiębiorcy i nieuczciwi, którzy do rachunku naprawy samochodu wpisują niewykonane badania czy naprawy.

    > Patrz wyżej. Ponadto w biznesie bywa towar dobrej jakości i chińska podróba.
    > I nie zapominaj o pierwszym prawie wartości: "Towar jest tyle wart ile NABYWCA
    > jest skłonny za niego zapłacić" A nie tyle ile z nabywcy jest wyszantażowane, l
    > ub wyłudzone.

    Towar jest też tyle wart, za ile sprzedawca godzi się go sprzedać. Chyba o tym zapominasz.

    > I dlatego ja traktuję lekarzy tak jak każdego innego usługodawcę. Bez nadmierne
    > go szacunku, zrozumienia i zaufania. Jestem więc zwykle "upierdliwym pacjentem"
    > . Biznes to biznes.

    Mam wrażenie, że akurat lekarzy traktujesz całkiem odmiennie niż innych usługodawców.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • 0.9_procent 06.01.15, 17:46
    mariner4 napisał:

    > Napisałem już dawno, że kasy powinny działać niezalweznie od siebie. I konkurow
    > ać zarówno jakością świadczen jak i wysokością składek. ZUS (też patologia) po
    > winien zająć się wyłącznie emeryturami i rentami.
    Więc niech działają. Ale z tym do sejmu, bo to sejm, a nie lekarze ma władzę ustawodawczą.
    Na razie można sobie zobaczyć co oferują tzw. abonamenty. Jest fajnie (przynajmniej w teorii, bo w praktyce już niekoniecznie) dopóki nie zachorujesz na coś poważniejszego. Powodzenia w szukaniu dobrego ubezpieczenia w cenie obecnej składki.

    > Płaci adekwatnie do jakości usług.
    A po czym będziesz oceniał tą jakość usług?

    > Wysiłek? Koszty? To zależy. Kosztowa formuł
    > a ceny to relikt komuny, którą mnie zarzucasz. Kto ma za wysokie koszty powinie
    > n wypadać z gry.
    He, he, dobre. Już kiedyś odpowiadając na twój post pisałem o procedurach z grupy Z100. Znowu kiepska pamięć? W procedurach Z100 jest także podanie leku do stawu. Przykładowo ampułka Diprophosu kosztuje 7 złotych, po dodaniu kosztu strzykawki, igieł, środka odkażającego, opatrunku wyjdzie ok 8 złotych. Może to i mało, ale przy zapłacie 3.5x8.7 zł czyli raptem 30 zł te 8 złotych to 26 procent, nie biorąc pod uwagę samej czynności podania leku, która jak najbardziej jest pracą. Więc jeśli nie zamierzasz brać kosztów pod uwagę możesz usłyszeć, że "trzeba podać do stawu lek, proszę sobie kupić i podać". Iniekcja dostawowa to przecież żadna filozofia, nie?

    > Skoro kiepski rzemieślnik może stracić pracę i źródło dochodów, to dlaczego nio
    > e może tyego kiepski lekarz? Wysiłek? Piosenkarz który zaśpiewa jeden szlagier,
    > który przyniesie miliony, może być dla budżetu więcej wart niż legion ciężko p
    > racujących.
    Ależ nie mam nic przeciwko temu żeby być opłacanym od "zysków" pacjenta. Na początek zacznę od pytania rodziców ile jest warta operacja wyrostka u ich dziecka (jaki to dla nich zysk, że dziecko będzie żyło) - zgodnie zresztą z zaleceniem Hipokratesa, by honorarium negocjować w czasie gdy pacjent ma największe dolegliwości. Jak im będzie za drogo niech szukają tańszej opcji.
    Można także prosto wyliczyć jaki jest zysk ZUSu, który będzie pobierał składki zamiast płacić rentę dla powiedzmy 30 latka, który dzięki mojemu leczeniu nie jest kaleką. Przez 37 lat troszkę się tego uzbiera. No to ja poproszę skromne 10 procent.
    Dla mnie już od jutra.

    > Koszty bywają także nieuzasadnione.
    Mnie wystarczy by kasa płaciła wyłącznie za uzasadnione koszty. Ale ciekaw jestem co powiesz, gdy ta sama kasza uzna, że każdy lek droższy od najtańszego zamiennika jest "nieuzasadnionym kosztem".

    > Dobrze wiem na czym polega bznes. Ale to nie powód aby dobre warunki uzyskiwać
    > drogą szantażu, traktowaniu pacjentów jako żywe tarcze. Negocjacje można zarów
    > no wygrać, jak i przegrać. To nie moze być gra do jednej bramki.
    Podpisuję się pod tym obiema rękami. Tyle że to władze publiczne, a nie lekarze PZ wzięły na siebie obowiązek zapewnienia opieki zdrowotnej. I to nie lekarze uchwalili takie a nie inne zapisy konstytucji. Więc nie widzę powodu, by miały prawo szantażować lekarzy, by spełnić swoje obowiązki wobec obywateli. Zgodnie z tym co napisałeś - jak im za drogo to niech szukają tańszej opcji, w końcu podobno chodzi o ledwie 3 procent lekarzy.

    > Lekarz ma uczciwie zarabiać i w tym nie miesci mi się zlecanie niepotrzebnych b
    > adan. aby kumplowi napędzić kasę. To zresztą jest problemem w wielu krajach. W
    > USA szczególnie. Naciaganie ludzi na niepotrzebne wydatki. Czytaj, okradanie. B
    > iiznes bywa różny
    Więc niech państwo - poprzez NFZ zacznie uczciwie wynagradzać lekarzy, bo stawkę 20-30 złotych za wizytę trudno nazwać uczciwą. A jak lekarze zaczną być uczciwie wynagradzani, to zaczną mniej pracować, więc część poradni, gabinetów, szpitali trzeba będzie zamknąć z braku lekarzy właśnie, a to z kolei zwiększy kolejki. Idę o zakład, że będziesz wtedy pluł, na konowałów którym się nie chce pracować.
    Nota bene. Pamiętasz może kiedy NFZ ostatnio zwiększył wartość punktu? To mi łaskawie przypomnij, bo ja nie pamiętam. Wzrasta płaca minimalna, wzrasta średnie wynagrodzenie, wzrasta składka ubezpieczenia (w tym ubezpieczenia zdrowotnego) a wartość punktu określana przez NFZ ani drgnie. I ty coś mówisz u "uczciwej zapłacie" ???

    > Skoro traktujesz stosunek Lekarz-pacjet jako wojnę, to jesteśmy wrogami.
    Nigdzie tak nie pisałem, ale sądząc po komentarzach w portalach internetowych można mówić o takiej relacji. Ewentualnie można powiedzieć, że przeciętny pacjent uważa lekarzy za chłopków pańszczyźnianych, którzy mają robić i nie dyskutować.

    > Patrz wyżej. Ponadto w biznesie bywa towar dobrej jakości i chińska podróba.
    > I nie zapominaj o pierwszym prawie wartości: "Towar jest tyle wart ile NABYWCA
    > jest skłonny za niego zapłacić" A nie tyle ile z nabywcy jest wyszantażowane, l
    > ub wyłudzone.
    No właśnie. Tylko, że towaru dobrej jakości nie da się kupić za cenę chińskiej podróbki, czego władze tego kraju i ty nie chcecie przyjąć do wiadomości.
    Zaś co do szantażowania. Nie pamiętam by w Polsce - poza nielicznymi wyjątkami - był przymus leczenia. Nie podoba ci się szantaż polskich konowałów? Jedź się leczyć do Czech, Niemiec, czy gdziekolwiek indziej, albo sprowadź tu lekarzy z innych krajów Unii - nie ma żadnego problemu by tu pracowali, ich dyplomy są ważne w całej Unii, w Polsce także. No może jest jeden problem: Trzeba znaleźć idiotę, który będzie chciał pracować na tych świetnych warunkach które proponuje NFZ.

    > I nie p....ć o posłannictwie, o zawodzie zaufania publicznego. Tego już dawno n
    > ie ma. Sprzedaliście tą zasadę.
    O zawodzie zaufania publicznego mówią zwykle ci, którzy mówią o powołaniu i Judymie.
    Całkiem niedawno o tym własnie pisałem. Znowu problemy z pamięcią? A pamiętasz chociaż jak się nazywasz? To zapisz sobie, bo też możesz wkrótce zapomnieć.

    > Ci faceci z Medical Concept (ksywa "Porozumieni
    > e Zielonogórskie") idą po trupach do celu.
    jakby to powiedzieć. To samo można odnieść do ministra Arłukowicza.

    > Tak jak lekarze z Pogotowia Raunkowe
    > go w Łodzi, handlarze "skórami"
    O ile pamiętam zarzut zabójstwa postawiono wyłącznie sanitariuszom, a nie lekarzom. Zarzut korupcji wobec lekarzy także upadł. Może byś tak sprawdzał o czym piszesz, bo bredni już dość dzisiaj naprodukowałeś.

    > I dlatego ja traktuję lekarzy tak jak każdego innego usługodawcę. Bez nadmierne
    > go szacunku, zrozumienia i zaufania. Jestem więc zwykle "upierdliwym pacjentem"
    > . Biznes to biznes.
    Nie oczekuję niczego innego. Tylko nie bardzo rozumiem, dlaczego uważasz, że lekarze z PZ nie mają prawa odmówić podpisania umów, które uważają za niekorzystne i czemu wypisujesz jakieś banialuki o Judymie.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • slav_ 06.01.15, 15:02
    > To proste. KCh, która nie ma, lub straci ubezpieczonych pada na mordę, a jej pr
    > acownicy idą na bruk.

    Nie zapominaj o ubezpieczonych.
    Oni też "idą na bruk" i to dużo boleśniej - tracą ubezpieczenie.
    Pół bidy jeśli są młodzi i zdrowi, tacy ubezpieczyciela znajdą. Tych starszych, schorowanych, chorych na choroby przewlekłe, np chorych z chorobą nowotworową nikt nie ubezpieczy - koszty leczeni wielokrotnie przekroczą jakiejkolwiek wpłaty.

    Ewentualnie ubezpieczyciel wyłączy w umowie ubezpieczeniowej finansowanie w ramach ubezpieczenie chorób które powstały przed jego zawarciem.

    Firma ubezpieczeniowa nie zajmuje się leczeniem ludzi tylko zarabianiem pieniędzy.
    Nie zabiega o możliwość leczenia ludzi tylko o PIENIĄDZE z ich składki.
  • mariner4 06.01.15, 15:51
    Nie jestem specjalistą od ubezpieczeń.
    M.
  • snajper55 06.01.15, 19:11
    mariner4 napisał:

    > Nie jestem specjalistą od ubezpieczeń.

    Ale bardzo autorytatywnie wypowiadasz się o systemie ubezpieczeń zdrowotnych.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • mariner4 07.01.15, 08:25
    Wszędzie takie są tylko nie ui nas.
    Zamoast poprawiać system kas chorych towarzysz Miler wróciuł nas do PRL.
    Ja wiem że tylko konkurencja i permanente zagrożernie utraty dochodów przez zarówno pracowników, jak i pracodawców zmusza luidzi do działania. Nadmierne poczucie bezpieczeństwa działa destrukcyjnie.
    Każdy znawca działania społeczenstw powie Ci, że dokądd jest cien szansy na utrzymanie status quo, tak brakuje woli prawdziwych reform. Tylko się klajstruje stary system.
    Liczy się nie logika funkcjiniowanie tylko siła. Dla mnie jest oczywiste, ze tak długo jak się nie odwróci zależności na linii pacjent-lekarz,( znaczeniu kto jest dla kogo) tak długo nic się nie zmieni.
    M.

  • snajper55 07.01.15, 10:50
    mariner4 napisał:

    > Wszędzie takie są tylko nie ui nas.
    > Zamoast poprawiać system kas chorych towarzysz Miler wróciuł nas do PRL.
    > Ja wiem że tylko konkurencja i permanente zagrożernie utraty dochodów przez zar
    > ówno pracowników, jak i pracodawców zmusza luidzi do działania. Nadmierne poczu
    > cie bezpieczeństwa działa destrukcyjnie.

    System kas chorych niczym się nie różni od systemu oddziałów NFZ. Tak samo kasy jak oddziały nie konkurują ze sobą.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • mariner4 07.01.15, 12:20
    Bez tego jest zmowa przeciwko klientom.
    M.
  • do.ki 07.01.15, 12:55
    mariner4 napisał:

    > Wszędzie takie są tylko nie ui nas.

    Nieprawda. Pokaz mi jeden kraj w Europie gdzie sa konkurujace ze soba kasy chorych, a nie centralnie finansowany powszechny system.


    > Dla mnie jest oczywiste, ze ta
    > k długo jak się nie odwróci zależności na linii pacjent-lekarz,( znaczeniu kto
    > jest dla kogo) tak długo nic się nie zmieni.

    No to po dyskusji, bo tak sie sklada, ze pacjent z definicji jest zalezny od lekarza. Nie mozesz tego zmienic.


    --
    "The greater the ignorance the greater the dogmatism." Sir William Osler
  • mariner4 05.01.15, 11:24
    Med-sitwa o tym słyszec nic chce. Kazdy nawet najgłupszy konował ma "żyć godnie". A pacjent? To mięso. Gdyby nie on, to dopiero było by dobrze lakarzom.
    Ale jedno jest pewne. Poziomu dopchopdów lekarzy amerykańskich nie osiągniecie. To jeszcze kraj na dorobku. Na "Mercedesa" co rok nowego przyjdzie trochę jeszcze poczekać.
    M.
  • slav_ 05.01.15, 14:53
    >Kazdy nawet najgłupszy konował ma "żyć godnie". A pacjent?

    Coś ci się pomyliło. Lekarz nie jest żadnym gwarantem "godności życia" pacjenta.

    Choć często swoją pracą przyczynia się właśnie do tego że to życie jest bardziej godne i bardziej komfortowe. A czasem do tego że w ogóle ten pacjent żyje.
  • 0.9_procent 05.01.15, 21:18
    Widzę odpowiedź pod moim postem, ale zupełnie się do niego nie odnoszącą.
    Jeśli warunki lekarzy są dla NFZ za drogie, to niech z nimi nie podpisuje umowy - zgodnie z tym co byłeś uprzejmy sam napisać.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 05.01.15, 23:38
    0.9_procent napisał:

    > Widzę odpowiedź pod moim postem, ale zupełnie się do niego nie odnoszącą.
    > Jeśli warunki lekarzy są dla NFZ za drogie, to niech z nimi nie podpisuje umowy
    > - zgodnie z tym co byłeś uprzejmy sam napisać.

    No i właśnie nie podpisał. A lekarze podnoszą z tego powodu protestują namawiając innych do strajku. Niech się zajmą sprzedażą pietruszki, malowaniem mieszkań czy innymi intratnymi zajęciami.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • 0.9_procent 06.01.15, 11:07
    snajper55 napisał:

    > No i właśnie nie podpisał. A lekarze podnoszą z tego powodu protestują namawiaj
    > ąc innych do strajku. Niech się zajmą sprzedażą pietruszki, malowaniem mieszkań
    > czy innymi intratnymi zajęciami.
    Tylko nie bardzo rozumiem dlaczego w takim razie UOKiK zapowiada zajęcie się sprawą lekarzy skupionych w PZ, ponieważ „niepokojącą sytuacją jest, kiedy pacjent nie może skorzystać z należnych mu usług”. Lekarze będą sobie sprzedawali pietruszkę, bo przecież obowiązek zapewnienia opieki zdrowotnej spoczywa nie na lekarzach a na ministrze. W UOKiK nie znają konstytucji? No to zacytuję art. 68 p2.
    Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.
    Snajperku tobie też wytłumaczę. Władze publiczne to nie są lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego.
    I wytłumacz mi łaskawie po co w sobotę i niedzielę oddziały NFZ były czynne w godzinach od 8 do 20? Bo do sprzedawania pietruszki nie są potrzebne.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 06.01.15, 19:15
    0.9_procent napisał:

    > Tylko nie bardzo rozumiem dlaczego w takim razie UOKiK zapowiada zajęcie się sp
    > rawą lekarzy skupionych w PZ, ponieważ „niepokojącą sytuacją jest, kiedy
    > pacjent nie może skorzystać z należnych mu usług”.

    Może podejrzewa zmowę świadczeniodawców?

    > Lekarze będą sobie spr
    > zedawali pietruszkę, bo przecież obowiązek zapewnienia opieki zdrowotnej spoczy
    > wa nie na lekarzach a na ministrze.

    Z czego wynika ten obowiązek, spoczywający według ciebie na ministrze?

    > W UOKiK nie znają konstytucji? No to zacytuję art. 68 p2.
    > Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewn
    > iają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków public
    > znych.


    No i? Co według ciebie z tego cytatu wynika w kontekście nasze rozmowy?

    > Snajperku tobie też wytłumaczę. Władze publiczne to nie są lekarze z Porozumien
    > ia Zielonogórskiego.

    Nie są.

    > I wytłumacz mi łaskawie po co w sobotę i niedzielę oddziały NFZ były czynne w
    > godzinach od 8 do 20? Bo do sprzedawania pietruszki nie są potrzebne.

    Aby ułatwić podpisywanie umów o świadczenie usług. To źle, że coś ułatwiają? Powinny utrudniać?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • 0.9_procent 06.01.15, 19:51
    snajper55 napisał:

    > Może podejrzewa zmowę świadczeniodawców?
    Pan minister był uprzejmy powiedzieć o 3 procentach lekarzy. Zmowa 3 procent świadczeniodawców wobec monopolisty? Palisz jakieś zioło?

    > Z czego wynika ten obowiązek, spoczywający według ciebie na ministrze?
    Z art 68 konstytucji który już cytowałem: władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej
    oraz z art. 10 p.2 tej samej konstytucji
    Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent
    Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą
    sądy i trybunały.

    Minister Arłukowicz nie jest członkiem rady ministrów, czy też może zapewnienie dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej leży w gestii innego ministra niż ministra zdrowia?

    > No i? Co według ciebie z tego cytatu wynika w kontekście nasze rozmowy?
    To, że ten artykuł jasno określa kto ma zapewnić opiekę zdrowotną w Polsce. A każdy przepis prawa musi być zgodny z konstytucją, jeśli się nie orientujesz.

    > Nie są.
    I dlatego nie są zobowiązani do zapewnienia żadnej opieki, w tym opieki zdrowotnej. Odpowiedzialność za jej zapewnienie, a co za tym idzie odpowiedzialność za ten bajzel leży na ministrze, czy też radzie ministrów, jeśli wolisz.

    > Aby ułatwić podpisywanie umów o świadczenie usług. To źle, że coś ułatwiają? Po
    > winny utrudniać?
    Do podpisania umów na rok był cały rok 2014, a przynajmniej jego druga połowa, a nie pierwszy weekend stycznia.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 07.01.15, 11:05
    0.9_procent napisał:

    > Pan minister był uprzejmy powiedzieć o 3 procentach lekarzy. Zmowa 3 procent św
    > iadczeniodawców wobec monopolisty? Palisz jakieś zioło?

    Być może UOKiK podejrzewa, że zmowa ma szerszy zasięg.

    > > Z czego wynika ten obowiązek, spoczywający według ciebie na ministrze?
    >
    > Z art 68 konstytucji który już cytowałem: władze publiczne zapewniają
    > ] równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej

    > oraz z art. 10 p.2 tej samej konstytucji
    >Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent
    > Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą
    > sądy i trybunały.

    > Minister Arłukowicz nie jest członkiem rady ministrów, czy też może zapewnienie
    > dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej leży w gestii innego ministra niż minis
    > tra zdrowia?

    Minister Arłukowicz jest członkiem Rady Ministrów.

    > > No i? Co według ciebie z tego cytatu wynika w kontekście nasze rozmowy?
    >
    > To, że ten artykuł jasno określa kto ma zapewnić opiekę zdrowotną w Polsce. A k
    > ażdy przepis prawa musi być zgodny z konstytucją, jeśli się nie orientujesz.

    Nie, ten artykuł

    Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.


    nie określa kto zapewnia opiekę zdrowotną w Polsce. Ten artykuł jedynie mówi, że władze zapewniają równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Czyżbyś uważał, że obywatele nie mają równego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych? Jakaś grupa jest dyskryminowana? Ktróa? Ateiści? Homoseksualiści? Czarni (w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa)?

    > I dlatego nie są zobowiązani do zapewnienia żadnej opieki, w tym opieki zdrowot
    > nej.

    Nie są zobowiązani.

    > Odpowiedzialność za jej zapewnienie, a co za tym idzie odpowiedzialność za
    > ten bajzel leży na ministrze, czy też radzie ministrów, jeśli wolisz.

    Nie, nie leży. Minister ma zapewnić równy dostęp i takowy cały czas jest. Żadna grupa obywateli nie jest wyróżniana w dostępie do świadczeń finansowanych ze środków publicznych.

    > > Aby ułatwić podpisywanie umów o świadczenie usług. To źle, że coś ułatwiają? Po
    > > winny utrudniać?
    >
    > Do podpisania umów na rok był cały rok 2014, a przynajmniej jego druga połowa,
    > a nie pierwszy weekend stycznia.

    W 2014 też NFZ był gotów do podpisywania umów.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • 0.9_procent 07.01.15, 12:38
    snajper55 napisał:

    > 0.9_procent napisał:

    > Być może UOKiK podejrzewa, że zmowa ma szerszy zasięg.
    ...niż podaje minister. Czyli mam rozumieć że ninister Arłukowicz jest niewiarygodny i nie należy wierzyć w to co nmówi? Bo mówił o 3 procentach. Dobrze, przyjąłem do wiadomości.

    > Minister Arłukowicz jest członkiem Rady Ministrów.
    A zalem jest elementem władzy wykonawczej.

    > nie określa kto zapewnia opiekę zdrowotną w Polsce
    Określa. "Władze publiczne". Stoi jak byk.

    >. Ten artykuł jedynie mówi, ż
    > e władze zapewniają równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publiczn
    > ych. Czyżbyś uważał, że obywatele nie mają równego dostępu do świadczeń finanso
    > wanych ze środków publicznych? Jakaś grupa jest dyskryminowana? Ktróa? Ateiści?
    > Homoseksualiści? Czarni (w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa)?
    Nie mają dostępu ci, którzy są zapisani do POZ lekarzy PZ. No bo jeśli mają to o co ta cała histeria?

    > Nie, nie leży. Minister ma zapewnić równy dostęp i takowy cały czas jest. Żadna
    > grupa obywateli nie jest wyróżniana w dostępie do świadczeń finansowanych ze ś
    > rodków publicznych.
    Jeszcze raz. Skoro "takowy (dostęp) jest cały czas" do o co idzie w tejj ogólnonarodowej histerii?

    > W 2014 też NFZ był gotów do podpisywania umów.
    No tak. 31.grudnia 2014 to przecież byl rok 2014. Nie wiem snajper czy się śmiać, czy płakać nad taką argumentacją.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 07.01.15, 22:19
    0.9_procent napisał:

    > ...niż podaje minister. Czyli mam rozumieć że ninister Arłukowicz jest niewiary
    > godny i nie należy wierzyć w to co nmówi? Bo mówił o 3 procentach. Dobrze, przy
    > jąłem do wiadomości.

    Masz rozumieć że każdy może mieć swoje zdanie. Wolność jest.

    > > Minister Arłukowicz jest członkiem Rady Ministrów.
    >
    > A zalem jest elementem władzy wykonawczej.

    Niewątpliwie.

    > > nie określa kto zapewnia opiekę zdrowotną w Polsce
    >
    > Określa. "Władze publiczne". Stoi jak byk.

    Co władze publiczne? Władze publiczne mają zapewnić równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. I zapewniają równy dostęp.

    > Nie mają dostępu ci, którzy są zapisani do POZ lekarzy PZ. No bo jeśli mają to
    > o co ta cała histeria?

    Mają dostęp. Mogą się zapisać do pracującej przychodni.
    Poza tym wszyscy mają równy dostęp? Mają. Więc państwo swój obowiązek wypełniło.

    > Jeszcze raz. Skoro "takowy (dostęp) jest cały czas" do o co idzie w tejj ogólno
    > narodowej histerii?

    Są protesty, ponieważ dostęp się pogorszył.

    > > W 2014 też NFZ był gotów do podpisywania umów.
    >
    > No tak. 31.grudnia 2014 to przecież byl rok 2014. Nie wiem snajper czy się śmia
    > ć, czy płakać nad taką argumentacją.

    Dlaczego 31 grudzień. NFZ był gotów do podpisywania umów przez kilka miesięcy. Od maja, jeśli mnie pamięć nie myli.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • 0.9_procent 07.01.15, 23:12
    snajper55 napisał:

    > Co władze publiczne? Władze publiczne mają zapewnić równy dostęp do świadczeń
    > finansowanych ze środków publicznych.
    Właśnie sam sobie odpowiedziałeś. Władze publiczne mają zapewnić równy dostęp do świadczeń.

    > I zapewniają równy dostęp.
    Proponując pacjentom POZ zgłaszać się na SOR? To jest według ciebie równy dostęp? Chyba kpisz.

    > Mają dostęp. Mogą się zapisać do pracującej przychodni.
    Taaa. W 20 czy 30 tysięcznym mieście i jednej otwartej przychodni, mogą się do niej zapisać.
    Snajper, ty wierzysz w to co piszesz czy zwyczajnie robisz sobie jaja?

    > Poza tym wszyscy mają równy dostęp? Mają. Więc państwo swój obowiązek wypełniło
    > Są protesty, ponieważ dostęp się pogorszył.
    Znaczy dostęp jest równy tylko się pogorszył? Mapek z ilością czynnych przychodni, albo z ilością protestujących troszkę w publikatorach było. Nie widziałeś ich, że wypisujesz takie bzdury?

    > Dlaczego 31 grudzień. NFZ był gotów do podpisywania umów przez kilka miesięcy.
    > Od maja, jeśli mnie pamięć nie myli.
    Od maja piszesz? To ciekawe, bo pakiet onkologiczny został podpisany przez prezydenta 12 sierpnia.
    A aktów wykonawczych nie było jeszcze w październiku, o czym mówił prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Centrum Onkologii Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
    To niby do czego NFZ był gotów od maja, bo chyba pamięć cię jednak myli.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 07.01.15, 23:46
    0.9_procent napisał:

    > Właśnie sam sobie odpowiedziałeś. Władze publiczne mają zapewnić równy dostęp d
    > o świadczeń.

    Do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. No i zapewniają ten równy dostęp.

    > Proponując pacjentom POZ zgłaszać się na SOR? To jest według ciebie równy dostę
    > p? Chyba kpisz.

    Tak, to jest dostęp. Podobnie jak możliwość zapisania się do pracujących przychodni. Konstytucja kładzie nacisk na równość dostęp a nie na jego natychmiastowość, łatwość czy jakąś inną cechę. Równy dostęp jest czyli państwo swój obowiązek zrealizowało.

    > Taaa. W 20 czy 30 tysięcznym mieście i jednej otwartej przychodni, mogą się do
    > niej zapisać.
    > Snajper, ty wierzysz w to co piszesz czy zwyczajnie robisz sobie jaja?

    Zgadza się, mogą się zapisać lub skorzystać z SOR. Każdy ma taki sam dostęp, czyli państwo swój obowiązek wykonało.

    > Znaczy dostęp jest równy tylko się pogorszył?

    Dokładnie tak.

    > Mapek z ilością czynnych przychodni, albo z ilością protestujących troszkę w publikatorach
    > było. Nie widziałeś ich, że wypisujesz takie bzdury?

    Widziałem, dlatego mogę napisać, że mamy równy dostęp itd.

    > Od maja piszesz? To ciekawe, bo pakiet onkologiczny został podpisany przez
    > prezydenta 12 sierpnia.

    > A aktów wykonawczych nie było jeszcze w październiku, o czym mówił prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów T
    > kanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Centrum Onkologii Instytut im. Marii Skłodo
    > wskiej-Curie w Warszawie.

    > To niby do czego NFZ był gotów od maja, bo chyba pamięć cię jednak myli.

    Może to wygooglam, to ci odpowiem.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • klioes 08.01.15, 11:35
    > > Od maja piszesz? To ciekawe, bo pakiet onkologiczny został podpisany
    > przez
    > > prezydenta 12 sierpnia.

    > > A aktów wykonawczych nie było jeszcze w październiku, o czym mówił prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotw
    > orów T
    > > kanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Centrum Onkologii Instytut im. Marii
    > Skłodo
    > > wskiej-Curie w Warszawie.

    > > To niby do czego NFZ był gotów od maja, bo chyba pamięć cię jednak myli.
    >
    > Może to wygooglam, to ci odpowiem.

    I co, jak tam wygooglanie i pamiec?
    Moj brat poleca na takie problemy Bilobil!

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • 0.9_procent 08.01.15, 16:41
    snajper55 napisał:

    > Do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. No i zapewniają ten równy do
    > stęp.
    No to niżej przejdziemy do szczegółów.

    > > Proponując pacjentom POZ zgłaszać się na SOR? To jest według ciebie równy
    > dostę
    > > p? Chyba kpisz.
    > Tak, to jest dostęp. Podobnie jak możliwość zapisania się do pracujących przych
    > odni.
    A od kiedy to SOR pełni rolę przychodni lekarza rodzinnego? Bardzo proszę o wskazanie SORu w którym można zaszczepić dziecko zgodnie z kalendarzem szczepień?

    > Konstytucja kładzie nacisk na równość dostęp a nie na jego natychmiastowo
    > ść, łatwość czy jakąś inną cechę.
    A to ciekawe. Bo rzecznik praw pacjenta wszczyna ponad 600 postępowań o brak dostępu do dokumentacji medycznej. Brak dostępu przez 2 dni 2 i 5 stycznia. Ponieważ dostęp od wczoraj jest nieutrudniony, o co innego jak nie właśnie o natychmiastowość chodzi? Coś to się kupy nie trzyma snajper.

    > Równy dostęp jest czyli państwo swój obowiąze
    > k zrealizowało.
    Taaa. Jak w całej Polsce będzie czynna jedna przychodnia POZ to też można twierdzić, że zrealizowało. Równy dla wszystkich, czyli żaden.

    > > Taaa. W 20 czy 30 tysięcznym mieście i jednej otwartej przychodni, mogą s
    > ię do niej zapisać.
    > Zgadza się, mogą się zapisać lub skorzystać z SOR.
    Kolejna ciekawostka. A w jaki to sposób 30 tysięcy ludzi może się zapisać do jednego POZ, skoro NFZ określił limit 2750 pacjentów na jednego lekarza. 30000/2750=10,9 Widziałeś w 30 tysięcznym mieście poradnię POZ z 11 lekarzami? To daj namiary, pojadę zobaczyć.
    I jeszcze raz pytanie o możliwość planowego szczepienia w SORze, skoro może skorzystać z SOR.

    > Każdy ma taki sam dostęp, cz
    > yli państwo swój obowiązek wykonało.
    Taaa, jak sto razy powtórzę, że białe jest czarne, to będzie czarne. Mamusia cię już odebrała z przedszkola, snajperku?

    > > Znaczy dostęp jest równy tylko się pogorszył?
    >
    > Dokładnie tak.
    >
    > > Mapek z ilością czynnych przychodni, albo z ilością protestujących troszk
    > ę w publikatorach
    > > było. Nie widziałeś ich, że wypisujesz takie bzdury?
    >
    > Widziałem, dlatego mogę napisać, że mamy równy dostęp itd.
    Skoro jest równy, to dlaczego mapki nie były równo pokolorowane?

    > Może to wygooglam, to ci odpowiem.
    .... chyba że zapomnę.
    He, he. No to czekam.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 09.01.15, 11:29
    0.9_procent napisał:

    > A od kiedy to SOR pełni rolę przychodni lekarza rodzinnego? Bardzo proszę o wsk
    > azanie SORu w którym można zaszczepić dziecko zgodnie z kalendarzem szczepień?

    A pełni taką rolę?

    > A to ciekawe. Bo rzecznik praw pacjenta wszczyna ponad 600 postępowań o brak do
    > stępu do dokumentacji medycznej. Brak dostępu przez 2 dni 2 i 5 stycznia. Ponie
    > waż dostęp od wczoraj jest nieutrudniony, o co innego jak nie właśnie o natychm
    > iastowość chodzi? Coś to się kupy nie trzyma snajper.

    A jakie wyroki zapadły? Sądowe wyroki?

    > Taaa. Jak w całej Polsce będzie czynna jedna przychodnia POZ to też można twier
    > dzić, że zrealizowało. Równy dla wszystkich, czyli żaden.

    Masz rację. Dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych nadal będzie równy.

    > Kolejna ciekawostka. A w jaki to sposób 30 tysięcy ludzi może się zapisać do je
    > dnego POZ, skoro NFZ określił limit 2750 pacjentów na jednego lekarza. 30000/27
    > 50=10,9 Widziałeś w 30 tysięcznym mieście poradnię POZ z 11 lekarzami? To daj n
    > amiary, pojadę zobaczyć.
    > I jeszcze raz pytanie o możliwość planowego szczepienia w SORze, skoro może
    > skorzystać z SOR.


    Nie chodzę po poradniach POZ w 30-tys miastach, więc nie widziałem ani POZ z 11 lekarzami, ani POZ z 5 lekarzami, ani z jakąkolwiek inną liczbą lekarzy.

    > > Widziałem, dlatego mogę napisać, że mamy równy dostęp itd.
    >
    > Skoro jest równy, to dlaczego mapki nie były równo pokolorowane?

    Ponieważ liczba dostępnych lekarzy jest różna w różnych miejscach Polski. Podobnie jest ze szpitalami, sklepami spożywczymi, szkołami. Czy nie mamy równego dostępu do oświaty?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • 0.9_procent 09.01.15, 15:23
    snajper55 napisał:

    > A pełni taką rolę?
    Skoro mogą się zapisać (do innej poradni POZ) lub skorzystać z SOR.
    Bo po co w takim razie mieliby skorzystać z SOR?
    Albo - albo, snajper.

    > A jakie wyroki zapadły? Sądowe wyroki?
    A ja gdzieś pisałem o wyrokach?
    To łaskawie wytłumacz dlaczego rzecznik wszczyna postępowanie nie widząc jakichkolwiek podstaw?

    > Masz rację. Dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych nadal będz
    > ie równy.
    Jak już pisałem. Jak się 100 razy powtórzy że białe jest czarne to może ktoś uwierzy że jest. ja niestety nie należę do tych którzy uwierzą.

    > Nie chodzę po poradniach POZ w 30-tys miastach, więc nie widziałem ani POZ z 11
    > lekarzami, ani POZ z 5 lekarzami, ani z jakąkolwiek inną liczbą lekarzy.
    Więc nie wypisuj bzdur, jeśli nie masz żadnej wiedzy w temacie.

    > Ponieważ liczba dostępnych lekarzy jest różna w różnych miejscach Polski. Podob
    > nie jest ze szpitalami, sklepami spożywczymi, szkołami. Czy nie mamy równego do
    > stępu do oświaty?
    Nic mi nie wiadomo, żeby liczba szpitali, czy szkół w jakimś rejonie Polski była nieadekwatnie mała w stosunku do potrzeb. Bo dopiero wtedy byłoby "podobnie". Może zdradzisz skąd masz takie informacje? Czy znowu "nie chodzę", "nie widziałem", "nie wiem" ?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 10.01.15, 15:08
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > A pełni taką rolę?
    > Skoro mogą się zapisać (do innej poradni POZ) lub
    > skorzystać z SOR
    .
    > Bo po co w takim razie mieliby skorzystać z SOR?
    > Albo - albo, snajper.

    Bo mogą woleć SOR.

    > > A jakie wyroki zapadły? Sądowe wyroki?
    > A ja gdzieś pisałem o wyrokach?
    > To łaskawie wytłumacz dlaczego rzecznik wszczyna postępowanie nie widząc jakich
    > kolwiek podstaw?

    To jest pytanie do rzecznika, nie do mnie. Skąd ja mam wiedzieć czym kierował się rzecznik?

    > > Masz rację. Dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych nada
    > l będz
    > > ie równy.
    > Jak już pisałem. Jak się 100 razy powtórzy że białe jest czarne to może ktoś uw
    > ierzy że jest. ja niestety nie należę do tych którzy uwierzą.

    Ja się z tobą zgadzam a tobie nawet to się nie podoba?

    > > Nie chodzę po poradniach POZ w 30-tys miastach, więc nie widziałem ani PO
    > Z z 11
    > > lekarzami, ani POZ z 5 lekarzami, ani z jakąkolwiek inną liczbą lekarzy.
    > Więc nie wypisuj bzdur, jeśli nie masz żadnej wiedzy w temacie.

    O ilości zatrudnionych lekarzy w przychodniach mieszczących się w 30 tys miasteczkach nic nie pisałem. To ty o tym pisałeś.

    > > Ponieważ liczba dostępnych lekarzy jest różna w różnych miejscach Polski.
    > Podob
    > > nie jest ze szpitalami, sklepami spożywczymi, szkołami. Czy nie mamy równ
    > ego do
    > > stępu do oświaty?
    > Nic mi nie wiadomo, żeby liczba szpitali, czy szkół w jakimś rejonie Polski był
    > a nieadekwatnie mała w stosunku do potrzeb. Bo dopiero wtedy byłoby "podobnie".
    > Może zdradzisz skąd masz takie informacje? Czy znowu "nie chodzę", "nie widzia
    > łem", "nie wiem" ?

    Jakie informacje mam ci zdradzić?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • 0.9_procent 10.01.15, 17:17
    snajper55 napisał:

    > Bo mogą woleć SOR.
    Wskazałeś SOR jako alternatywę dla zamkniętego POZ. Więc cię zapytałem w którym SORze można się zaszczepić, mogę także zapytać w którym SORze można zrobić bilans dziecka, który SOR zapewni patronacką wizytę dla położnicy i noworodka, albo w którym SORze wypiszą druk ZUS N-9 dla babci.
    Więc nie pisz mi "mogą skorzystać z SOR", bo równie dobrze mogą skorzystać z kibla - z takim samym skutkiem.

    > To jest pytanie do rzecznika, nie do mnie. Skąd ja mam wiedzieć czym kierował s
    > ię rzecznik?
    Widać owa "natychmiastowość" o której pisałeś nie jest jednak bez znaczenia. No chyba, że założę, iż rzecznik ma mniejsze kompetencje niż ty, a to trudno sobie wyobrazić.

    > Ja się z tobą zgadzam a tobie nawet to się nie podoba?
    Jakoś nie widzę żebyśmy się w czymkolwiek zgadzali.

    > O ilości zatrudnionych lekarzy w przychodniach mieszczących się w 30 tys miaste
    > czkach nic nie pisałem. To ty o tym pisałeś.
    Owszem, bezpośrednio nie. Ale na moje pytanie czy mieszkańcy 30 tysięcznej miejscowości z czynną jedną poradnią POZ mają się do niej zapisać odpowiedziałeś: Zgadza się, mogą się zapisać.
    Biorąc pod uwagę wymogi NFZtu o których pisałem, albo uznałeś, że w 30 tysięcznym mieście musi być taka poradnia, albo nie znasz wymogów NFZ, więc dyskutujesz na temat o którym nie masz zielonego pojęcia, albo jesteś idiotą. Pierwsze właśnie wykluczyłeś, pozostają dwie możliwości.

    > Jakie informacje mam ci zdradzić?
    Takie o które pytałem. O liczbie szpitali, czy szkół w jakimś rejonie Polski nieadekwatnie małym w stosunku do potrzeb. W końcu to ty napisałeś "Podobnie jest ze szpitalami, sklepami spożywczymi, szkołami." Masz taką sklerozę, czy nie rozumiesz tego co piszesz?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • 0.9_procent 04.01.15, 19:22
    kzet69 napisał:

    > Ciekawostka a sam robi dokładnie to samo.... też łączy funkcję ordynatora chiru
    > rgii onkologicznej jednego dnia w państwowej klinice z identyczną w klinice pry
    > watnej....
    Uwielbiam takich moralistów od siedmiu boleści. Wszyscy robią to dla kasy, a dr Luboiński wyłącznie dla dobra pacjenta. Chłe chłe chłe.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • do.ki 04.01.15, 12:13
    Nie wgłębiałem się w artykuł, szkoda niedzielnej pogody, ale nawet pobieżna lektura wystarczy, by wiedzieć, że dr Luboiński nie bardzo wie o czym mówi, bo jego poglądy na organizację i finansowanie opieki zdrowotnej pasują bardziej do Kuby niż do cywilizowanego kraju. Dopóki był niezłomny i pryncypialny w sprawie naukowej uczciwości, było OK. Jeśli chodzi o finanse, to niestety, niech pilnuje swojej kieszeni, a nie cudzej, tak będzie lepiej.

    Odsyłanie do prywatnych gabinetów jest prostą konsekwencją przyjętego systemu finansowania. Co więcej, jest to zjawisko korzystne dla wszystkich, także dla pacjentów. To, że Luboiński twierdzi inaczej, to może być (do wyboru): populizm, komunizm, naiwność, zawiść, lenistwo... cokolwiek. Ale na pewno nie ma racji.
    --
    "The greater the ignorance the greater the dogmatism." Sir William Osler
  • mariner4 05.01.15, 17:04
    negocjuje z rzadem?
    www.medical-complex.pl/
    Nie! Wszyscy negocjatorzy PZ z rządem to członkowie zarządu tej spółki!
    Oni nawet nie walczą o szlmal lekarzy. Ono walczą o szmal dla swojej spólki.
    To jest Med-mafia. Rozp.... tych bydlaków.
    M.
  • mariner4 05.01.15, 18:29
    wyborcza.pl/1,75478,17213883,Arlukowicz_kontratakuje__Negocjatorzy_z_Porozumienia.htmlM.
  • do.ki 05.01.15, 19:45
    Nie chodzi wcale o to kto jest we władzach Medical Concept, ale kogo w niej nie ma. Nie ma tam pewnie działaczy PO i stąd gniew Pana Ministra.

    "Nie kradnij! Rząd nie znosi konkurencji."
    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • mariner4 05.01.15, 20:02
    być zakładnikiem tej firmy. A Ty jak sobie chcesz.
    To co robią na swiecie jest karane.
    Mam nadzieję, że choć tyle Aerłukowicz zrobi, że rozpędzi tą mafię na 4 wiatry.
    M.
  • do.ki 05.01.15, 20:41
    mariner4 napisał:

    > być zakładnikiem tej firmy. A Ty jak sobie chcesz.

    Czy Ty nie przesadzasz? Według danych Pana Ministra Arłukowicza w konflikcie z ministerstwem jest tylko 3% lekarzy, w tym 17% rodzinnych. To znaczy, że nadal masz do dyspozycji 83% lekarzy rodzinnych i 97% lekarzy w ogóle. Gdzie jest problem?

    > To co robią na swiecie jest karane.

    Taaak? A z jakiego paragrafu? Może jakieś przykłady?

    > Mam nadzieję, że choć tyle Aerłukowicz zrobi, że rozpędzi tą mafię na 4 wiatry.

    Być może tak się stanie, ale wtedy staniesz się naprawdę zakładnikiem bardzo niedobrej mafii. Więc lepiej uważaj z nadziejami. Wiem, że trudno ci w to uwierzyć ale PZ naprawdę działa w Twoim interesie.
    --
    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
  • mariner4 06.01.15, 10:49
    lekarz jest istotą szlachetną. Nic podobnego. W wiekszości to sa tacy sami dorobkiewicze jak inni. A całkiem spora ich ilość ma głęboko w d... dobro pacjenta. Jesteżmy dla nich "mięsem roboczym"
    Żadnej zmowy rządu z komercyjnymi organizacjami. Ma być rynek i już. Kto sobie na tym rynku nie radzi to won!.
    Praca bez kontroli, płacone nie za pracę, tylko od łebka. I zero odpowiedzialności. Ostatnie przypadki niemal przestępczej niekompetencji, zostawianie chorych bez pomocy, odsyłanie ich do domu, czasem na pewną śmierć, to jest Was "Kodeks Hipo.......kryty" i "po pierwsze nie szkodzić". Zarobkom oczywiście. No i zakaz komentowania błędów medycznych. To się w mafii sycylijskio9ej naszywa prawem Omerty.
    Wiemy jak jest. Lekarze nie są ani lepsi, ani gorsi od reszty, ale to nie znaczy, ze trzeba ulegać ich wszystkich zachciankom.
    M.


  • klioes 06.01.15, 12:30
    mariner napisal:

    > Lekarze nie są ani lepsi, ani gorsi od reszty, ale to nie znacz
    > y, ze trzeba ulegać ich wszystkich zachciankom.

    Skoro - wedlug ciebie - nie sa ani lepsi, ani gorsi, to dlaczego
    problemow nie ma np. handel zywnoscia, albo weterynaria w Polsce?
    No pomysl...
    Czy nie wynika to przypadkiem z WOLNEGO rynku w tych dziedzinach?

    A wiec jaki nasuwa sie prosty wniosek?
    CZEGO brakuje w ochronie zdrowia w Polsce?! - WOLNEGO RYNKU !

    A wiec nie mnozenie kas chorych (panstwowych, obowiazkowych),
    ale usuniecie NIEWOLNICTWA polegajacego na obowiazku
    ubezpieczeniowym jest rozwiazaniem problemu.

    I jeszcze jedno: LEKARZE SA LEPSI OD RESZTY "SPOLECZENSTWA".
    Sa - sredno biorac inteligentniejsi, lepiej wyksztalceni, kulturalniejsi
    i zadziej niz inni popadaja w konflikt z prawem.
    Przyjmij te FAKTY do wiadomosci.

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • mariner4 06.01.15, 12:46
    akapitu. Nie sa inteligentniejszi od inżynierów, informatyków, i innych wykształconych obywateli tego kraju. Obawiam się że z matematykiem to się równać nie możesz zdolnością do logicznego myślenia. Na studiach ściągają jak inni.
    Nie wywyższaj się więc. Stopień upalantowienia lekarzy jest zbliżony do średniej krajowej.
    W dawnej Polsce lekarz, szczególnie na wsi był tez nosicielem kultury, oświaty zdrowotnej i tak dalej. Ale doktor Judym umarł i na jego miejsce przyszedł ( w wielu wypadkach) pazerny dorobkierwicz. Dlaczego więc środowisko nie ma zdolności usuwana takich ze swoich szeregów? Zamiast tego macie w kodeksie "etyki" swoiste prawo Omerty. Zmowa milczenia na szkodę pacjentów.
    Nic a nic nie jesteście lepsi.
    A rynek? Oczywiście. Z wszystkimi tego skutkami. Zły lekarz na pysk z pracy jak hydraulik co nie może znaleźć klienta. Dobry? Nie zarabia, ale to JA mam mu zanieśc kasę, a nie zmowa jakiegoś tam Medical Concept z urzędnikami a w sumie z politykami.
    M.
  • 0.9_procent 06.01.15, 13:23
    jak pisał klioes

    mariner4 napisał:

    > Ale doktor Judym umarł i na jego miejsce przyszedł ( w
    > wielu wypadkach) pazerny dorobkierwicz.
    O Judymie już na forum pisano. To właśnie komunistyczna propaganda zrobiła z Judyma biedaka który leczył za darmo, za "powołanie". A ty jak widać ten obraz pielęgnujesz,więc jak cię nazwać jeśli nie komuchem?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • mariner4 06.01.15, 13:55
    Trudno Ci to pojąć w PiSowskim łbie.
    Po prostu przestancie pieprzyć o jakimś posłannictwie, czy etyce. To już dawnio umarło.
    Pamiętam przed laty jak po raz pierwszy w Europie lekarze zorganizowali strajk. To było w Belgii Był szok. Opinia publiczna była przeciwko nim. Wielu, a nawety wielu lekarzy było przeciwko nim. Teraz?
    Za kasę lekarz skaże pacjenta na śmierć. Pacjentr to "mięso robocze" Był już handel "skórami", ludzie umioerali na schodach szpitali, karetki nie dojechały, albo robuły kilometrówkę podnoszącą dochód i tak dalej.
    Sk...synstwo spowszedniało do tego stopnia, że budzi nawet mniej sprzeciwów. Wszędzie. Także wśród lekarzy
    Wiadomo, że nie wszyscy. Jest mnóstwo uczciwych, jak wszędzie. Ale system nie może opierać się na dobrej woli, lub jej braku. Powinien bezwzględnie eliminować łobuzów. A jak jest w istocie? Ilu lekarzy traci uprawnienia? Teoretycznie nie powinien to być mniejszy odsetek niż na przykład kierowców co tracą prawa jazdy. Poziom moralności jest podobny we wszystkich grupach zawodowych.
    M.
  • slav_ 06.01.15, 14:02
    > łobuzów. A jak jest w istocie? Ilu lekarzy traci uprawnienia? Teoretycznie nie
    > powinien to być mniejszy odsetek niż na przykład kierowców co tracą prawa jazd
    > y. Poziom moralności jest podobny we wszystkich grupach zawodowych.

    Nie wiedziałem że kierowcom odbierają oprawo jazdy za brak moralności.
  • mariner4 06.01.15, 15:44
    Nie za moralność,ale na przykad za pijaństwo, błędy i tak dalej.
    M.
  • do.ki 06.01.15, 15:08
    > Pamiętam przed laty jak po raz pierwszy w Europie lekarze zorganizowali strajk.
    > To było w Belgii Był szok.

    No, jesli to pamietasz, tos czlek juz starszy, to zreszta sporo tlumaczy.

    > Opinia publiczna była przeciwko nim.

    Bzdura. W 1964 roku pozycja lekarza w spoleczenstwie byla inna niz dzisiaj. Dla opinii publicznej byli rownie nietykalni jak ksieza (wtedy).

    > Wielu, a nawet
    > y wielu lekarzy było przeciwko nim.

    Bzdura. Z gora 90% lekarzy poparlo strajk. I w ramach poparcia wyjechalo na zagraniczne wakacje, zeby uniknac wziecia w kamasze.

    > Teraz?

    Teraz belgijska opieka zdrowotna tez idzie w strone strajkow, ale to juz zupelnie inna historia.

    Ja nie mowie o poslannictwie i etyce. Pracuje na chleb. Obecni pacjenci (np. Ty) nie zasluguja, zeby sie dla nich poswiecac. Ale to jeszcze inna rozmowa.

    --
    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
  • 0.9_procent 06.01.15, 20:50
    mariner4 napisał:
    > Judym to hasło, a nie rzeczywistość
    Rzeczywiście wydajesz się być troszkę odrealniony. To by tłumaczyło twoje banialuki.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • mariner4 07.01.15, 08:12
    cała recja durnego mpotłochu.
    Zupełnie jak kler. Pasterz i głupie owieczki.
    Kto Ci dał prawo oceniana kudzi?
    Żyjesz z nich chamie.
    M.
  • 0.9_procent 07.01.15, 12:42
    hłopie. Najpier piszesz o Judymie najwyraźniej oczekując judymowskiej postawy lekarzy, a później piszesz, że to nie rzeczywistość. Ty w ogóle wiesz o co ci chodzi, bo to trąci schizofrenią na odległość. A na koniec się okazuje, że to ty mnie utrzymujesz. Więc mam prośbę - nie utrzymuj mnie, obejdzie się bez ciebie.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • mariner4 07.01.15, 13:19
    Zaprzeczysz temu?
    Masz problemy z logicznym myśleniem, więc pewnie fachowiec z Ciebie żaden.
    Ja zaimka "JA" uzywam w odniesieniu nie tylko siebie.
    To jasne (ale chybya nie dla Ciebie), że nie zależysz ode mnie personalnie, ale od nas, pacjentów już tak.
    Broniocie się przed rynkiem pacjenta. Oferujecie typowy PRLowski rynek producenta. Do czasu.
    mam nadzieję, ze tak jak nieuczciwy sklepikarz z rynku zniknie nieuczciwy konował.
    Ten się smieje dobrze, kto się śmieje ostatni.
    M.
  • snajper55 07.01.15, 17:49
    mariner4 napisał:

    > Zaprzeczysz temu?
    > Masz problemy z logicznym myśleniem, więc pewnie fachowiec z Ciebie żaden.
    > Ja zaimka "JA" uzywam w odniesieniu nie tylko siebie.
    > To jasne (ale chybya nie dla Ciebie), że nie zależysz ode mnie personalnie, ale
    > od nas, pacjentów już tak.
    > Broniocie się przed rynkiem pacjenta. Oferujecie typowy PRLowski rynek producen
    > ta. Do czasu.

    Nie rozumiem. Uważasz, że lekarze bronią się przed rynkiem, ponieważ chcą dalej zależeć od pacjentów?

    > mam nadzieję, ze tak jak nieuczciwy sklepikarz z rynku zniknie nieuczciwy konował.
    > Ten się smieje dobrze, kto się śmieje ostatni.

    Ostatni śmieje się grabarz, Marinerze.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • 0.9_procent 07.01.15, 19:13
    mariner4 napisał:

    > Zaprzeczysz temu?
    I owszem. Ja żyję ze swojej pracy , a nie z pacjentów. Żaden z pacjentów mnie nie utrzymuje.
    I nie wmawiam ekspedientce w sklepie, fryzjerowi, mechanikowi czy innym, że "żyją z moich pieniędzy", nie wymagam od nich także żadnej formy szacunku za to, że kupuję ich towary czy usługi.


    > Masz problemy z logicznym myśleniem, więc pewnie fachowiec z Ciebie żaden.
    Schizofrenik pisze o logicznym myśleniu. Świat się kończy.

    > Ja zaimka "JA" uzywam w odniesieniu nie tylko siebie.
    " JA" to liczba pojedyncza, liczba mnoga to "MY". Jeśli masz problem z wysławianiem się, to nie miej o to do mnie pretensji. Ja nie zamierzam dociekać co "poeta miał na myśli".

    > To jasne (ale chybya nie dla Ciebie), że nie zależysz ode mnie personalnie, ale
    > od nas, pacjentów już tak.
    O ile ty nigdy nie będziesz lekarzem, o tyle ja czasami jestem pacjentem. I nie mam ochoty, żeby jakiś palant wypowiadał się w moim imieniu.

    > Broniocie się przed rynkiem pacjenta. Oferujecie typowy PRLowski rynek producen
    > ta. Do czasu.
    Taaa. Rynek pacjenta z Judymem jako patronem. Półgłówek to dla ciebie komplement.

    > mam nadzieję, ze tak jak nieuczciwy sklepikarz z rynku zniknie nieuczciwy konow
    > ał.
    Jak zrozumiesz co to jest rynek, to się przypomnij.

    > Ten się smieje dobrze, kto się śmieje ostatni.
    Tutaj wyjątkowo się zgadzam.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • mariner4 08.01.15, 12:42
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • do.ki 08.01.15, 13:00
    facet, masz ostatnia szanse, zeby ochlonac
    --
    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
  • slav_ 05.01.15, 22:29
    >Wszyscy negocjatorzy PZ z rządem to członkowie

    Jak się nie ma argumentów to co się robi - opluwa adwersarzy.
    Z resztą Arłukowicz robi to od początku, używając specyficznych dla Polski argumentów i inwektyw bo w niektórych krajach określenie "biznesmen" to raczej komplement a nie obelga a "dbanie o własną kasę" uchodzi za cnotę i żadną inwektywą nie jest. W Polsce jest inaczej.

    "członek" w Polsce to faktycznie obelga i po ryju można dostać (tylko jakoś inaczej się to pisze)
    a członek spółki to dopiero obelga !

    Za chwile dowiemy się który z nich bije zonę, który ma kochankę, który spowodowała wypadek albo miał sprawę w sądzie a który nosi brudną bieliznę.

    Dawniej odwiedzilibyśmy się jeszcze który jest szpiegiem na usługach CIA bo te metody są nieśmiertelne. Myślę że Bartosz coś wymyśli. Na pewno gorączkowe szukanie haków trwa.
    To się nazywa "merytoryczna dyskusja", "wymiana argumentów" ewentualnie "dochodzenie do konsensusu".
  • mariner4 06.01.15, 10:52
    to członkowie zarządu koncernu (korporacji) medycznego? Nie widać tu konfliktu interesów?
    To NFZ jest partnerem do rozmów, a nie rząd. To [p pierwsze.
    M.
  • slav_ 06.01.15, 11:46
    > To NFZ jest partnerem do rozmów, a nie rząd. To [p pierwsze.

    To czemu Arłukowicz pruje się w TV ?
    Przecież nie jest pracownikiem NFZ.
  • slav_ 06.01.15, 11:53
    > to członkowie zarządu koncernu (korporacji) medycznego? Nie widać tu konfliktu
    > interesów?

    Ja żadnego konfliktu interesów nie widzę.
    Przecież walka o kontrakty lek rodzinnych nie jest sprzeczna z walką o kontrakty koncernu medycznego. Jest to interes wspólny a nie sprzeczny.

    Konflikt powstałby gdyby "członkowie zarządu" reprezentując równocześnie lekarzy rodzinnych negocjowali warunki kosztem lek. rodzinnych (czyli koncernowi lepsze, lek rodzinnym gorsze).
  • mariner4 06.01.15, 12:28
    korporacja usiłująca z nas wyłudzić pieniądze.
    Banda s....synów i już.
    M.
  • klioes 08.01.15, 00:38
    cos jak Agora - tez biznes, a wiec:

    mariner4 napisał:

    > korporacja usiłująca z nas wyłudzić pieniądze.
    > Banda s....synów i już.
    > M.

    Teraz pasi?

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • low.sodium 05.01.15, 23:19
    do.ki napisał:

    > Wytrwajcie! Nie wolno wam teraz przegrać, tu idzie gra o życie wielu ludzi, tak
    > że tych zaślepionych, którzy na forach odsądzają was od czci i wiary. Zaprawdę,
    > nie wiedzą co czynią.

    Coraz mniej rozumiem z tej "walki o dobro pacjenta". Zmiana ministra czy dorzucenie pieniedzy (w sumie niewielkich) nie sprawi, ze cos, co sie wali zacznie funkcjonowac dobrze. To bedzie ciagle prowizorka.
    Dlaczego nikt nie wykorzystuje sytuacji, ze glosy lekarzy sa slyszane? Dlaczego nikt nie domaga sie likwidacji KRUS, utworzenia prawdziwego systemu ubezpieczen, dlaczego lekarze rodzinni nie domagaja sie zmiany system finansowania; wycene swiadczen i placenie za wykonana prace. Problemy kolejek latwiej bedzie rozwiazac, bo nikt nie bedzie wysylal do specjalistow czy na SOR, zeby oszczedzic na badaniach.
    Wreszcie, dlaczego gabinety POZ sa zamkniete? Uwazam, ze jest to blad, brak odwagi i wiary w siebie. Lekarz, jak nie chce nie musi podpisywac umowy z NFZ, wystaczy wywiesic informacje, z cennikiem uslug. Jezeli komus placenie za wizyte nie odpowiada, moze odebrac dokumentacje i zgodnie ze wskazowkami ministra, szukac innego lekarza.
  • snajper55 05.01.15, 23:40
    low.sodium napisał(a):

    > Coraz mniej rozumiem z tej "walki o dobro pacjenta". Zmiana ministra czy dorzuc
    > enie pieniedzy (w sumie niewielkich) nie sprawi, ze cos, co sie wali zacznie fu
    > nkcjonowac dobrze. To bedzie ciagle prowizorka.
    > Dlaczego nikt nie wykorzystuje sytuacji, ze glosy lekarzy sa slyszane? Dlaczego
    > nikt nie domaga sie likwidacji KRUS, utworzenia prawdziwego systemu ubezpiecze
    > n, dlaczego lekarze rodzinni nie domagaja sie zmiany system finansowania; wycen
    > e swiadczen i placenie za wykonana prace. Problemy kolejek latwiej bedzie rozwi
    > azac, bo nikt nie bedzie wysylal do specjalistow czy na SOR, zeby oszczedzic na
    > badaniach.
    > Wreszcie, dlaczego gabinety POZ sa zamkniete? Uwazam, ze jest to blad, brak odw
    > agi i wiary w siebie. Lekarz, jak nie chce nie musi podpisywac umowy z NFZ, wys
    > taczy wywiesic informacje, z cennikiem uslug. Jezeli komus placenie za wizyte n
    > ie odpowiada, moze odebrac dokumentacje i zgodnie ze wskazowkami ministra, szuk
    > ac innego lekarza.

    Pytania retoryczne.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • slav_ 06.01.15, 00:37
    > Dlaczego nikt nie wykorzystuje sytuacji, ze glosy lekarzy sa slyszane? Dlaczego
    > nikt nie domaga sie

    Bo to bez sensu i takie poszerzenie listy postulatów pozwoliło by błyskawicznie "rozłożyć" Arłukowiczowi ten protest.
    Z resztą właśnie ten błąd popełniali lekarze przy wszystkich poprzednich protestach i był to jeden z powodów ich nieskuteczności. Nie da się wynegocjować "naprawy świata" Trzeba się skupić na jednym celu i być konsekwentnym.
    Wcześniej lekarze ZAWSZE składali szerokie postulaty naprawy systemu - między innymi przez to przegrywali.

    A po proteście - nikt nie będzie na takie tematy z lekarzami rozmawiał.

    > Wreszcie, dlaczego gabinety POZ sa zamkniete? Uwazam, ze jest to blad

    Tak jest bezpieczniej.
    Branie pieniędzy za leczenie to w naszym "państwie prawa" ryzykowna rzecz. Mogło by się okazać że robiło się to bezprawnie, albo doprowadziło kogoś do "niekorzystnego rozporządzenia mieniem" bo przecież "mu się należało" bo był ubezieczony, "możliwości" jest mnóstwo. Jak człowiek nie robi nic to trudniej go oskarżyć że coś zrobił bezprawnie.

  • slav_ 06.01.15, 00:50
    > Coraz mniej rozumiem z tej "walki o dobro pacjenta".

    ktoś ładnie odpowiedział:
    (...)
    rokart
    4 godziny temu

    Oceniono 102 razy 44

    Przekłamania i oszczerstwa są poważne i poważne jest to o co walczy Porozumienie Zielonogórskie.
    Bardzo poważnym problemem POZ (myślę, ze nie tylko) są starzejący się lekarze. W województwie opolskim średnia wieku lekarza pracującego w POZ przekroczyła 57 lat. Gdyby w tej chwili z systemu odeszli emeryci to system by się zawalił. Młodych kształcących się lekarzy jest niewielu.
    Ja miesięcznie przyjmuję ponad 1200 pacjentów. Średnio 50-70 osób dziennie. Zdarzają się dni gdzie tych pacjentów przyjmuję i 100. Każdego roku dochodzi nowa praca. Część jest widoczna dla wszystkich bo większą część czasu patrzę w monitor i stukam w klawiaturę. Dużej części państwo nie widzicie. Skraca się czas poświęcony na kontakt z pacjentem a wydłuża czas biurokratyczny. Lekarze i tak nie są w stanie prowadzić kartotek w sposób zgodny z przepisami i bezpieczny dla siebie, bo starają się wypełnić swoje podstawowe zadanie leczenia pacjentów.
    W nowej umowie jest kilka niemożliwych do przyjęcia zadań. Jest ona skierowana przeciwko pacjentom i stawia pacjentów i lekarzy naprzeciwko siebie. Tylko razem jesteśmy w stanie zawalczyć o wspólne dobro.
    Po pobieżnej lekturze nasuwają mi się liczne uwagi. Pierwsza sprawa - pakiet kolejkowy. Wszystkiego nie wiem, ale to do czego doszłam jest bulwersujące. Lekarz endokrynolog jak wszyscy wiedzą leczy najczęściej choroby tarczycy. W nowej umowie to lekarz POZ będzie zobowiązany do leczenia niedoczynności tarczycy. Wszyscy państwo, którzy jesteście pod kontrolą poradni endokrynologicznej, teraz wrócicie do POZ. Lekarz nie będzie mógł państwa skierować do specjalisty. Rozwiązany problem kolejki u endokrynologa? Ma pan minister sukces? Łagodny przerost gruczołu krokowego też w gestii lekarza POZ. Zniknie kolejka do urologa? Takich jednostek chorobowych wrzuconych do POZ jest więcej.
    Na wykonanie tych zadań lekarz POZ nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy, a minister może zaoszczędzić na wykupieniu tych wizyt u specjalistów. Tyle że specjaliści mieli wykupioną konkretną ilość wizyt a my nie mamy limitu. Przyjąć należy wszystkich pacjentów.
    Niestety nie potrafię już w sposób bezpieczny dla pacjentów przyjmować większej ilości ludzi.
    Liczni moi koledzy mają już przyjmowanie na godzinę. Pacjent endokrynologiczny na kontrolnej wizycie będzie musiał zająć 30 minut tak jak u specjalisty. Już ostatnio pojawiły się kłopoty gdzie niegdzie z dostaniem się do lekarza w dniu rejestracji. Niestety teraz obejmie to już wszystkie praktyki.
    Co zrobić z pacjentami potrzebującymi zwolnienie do pracy. Z nagłymi zachorowaniami. Ludźmi z wymiotami, biegunkami, bólami, gorączkami. Nie potrafię w sposób uczciwy w stosunku do pacjenta przyjąć na siebie nieskończonej ilości zadań i przejąć pacjentów moich kolegów specjalistów tylko po to by minister miał wyborczy sukces.
    Kolejna sprawa - umowa. Umowa ma być bezterminowa. Tą umowę może zmieniać aneksem NFZ bez jakiejkolwiek konsultacji. Ja tylko mogę ją wypowiedzieć. Będzie można do POZ wrzucać wszystko co się nie zmieści gdzie indziej. My staniemy się pierwszą twarzą NFZ w opozycji do pacjenta. Sami już niewydolni będziemy tak jak teraz dostawać nowe zadania i nasza niemożność wykonania zadań będzie uderzała w pacjentów.
    Kolejna sprawa - skierowania do okulisty i dermatologa. Okulistycznie leczymy zapalenia spojówek i powtarzamy zalecone przez okulistę leki. Po co wypisywać skierowania do okulisty na dobranie okularów? Ja i tak nie mogę nic w tej dziedzinie zrobić. To jest i Wasz i nasz czas. Żeby pójść z dzieckiem po korektę szkieł będziecie musieli zarejestrować się wpierw do POZ po skierowanie. Kolejny dzień u lekarza w kolejce. Podobnie u dermatologa. Do dermatologa zawsze szło się bez skierowania. Była to najskuteczniejsza metoda wczesnego leczenia chorób wenerycznych. Teraz najpierw do mnie a później dalej.
    (...)
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17214120,Eksperci__Pakiet_onkologiczny_musi_zostac_wdrozony_.html?order=najfajniejsze&v=1&obxx=17214120#opinions
  • 0.9_procent 06.01.15, 12:07

    > Podobnie u dermatologa. Do dermatologa zawsze szło się
    > bez skierowania. Była to najskuteczniejsza metoda wczesnego leczenia chorób wen
    > erycznych. Teraz najpierw do mnie a później dalej.
    To co usłyszałem od dermatologów.
    Otóż skierowanie do dermatologa jest wymagane, ale do wenerologa już nie.
    Więc: Stoi w kolejce do rejestracji pacjent, za nim 10 osób. Chce do lekarza (!), skierowania nie ma. Nie można mu odmówić przyjęcia, skoro do wenerologa skierowania nie potrzeba. Nie można go zapytać czy przyszedł do dermatologa czy wenerologa - czytaj z chorobą weneryczną - to nie jest pytanie które zadaje rejestratorka, zresztą za nim stoi 10 osób. Oburzenie rzecznika praw pacjenta nie miałoby chyba końca, że o karze i odszkodowaniu nie wspomnę.
    A w gabinecie okazuje się, że problem jest jak najbardziej dermatologiczny, z wenerologią nie mający nic wspólnego. Tyle, że pacjent - bez skierowania - jest już zarejestrowany i siedzi w gabinecie.

    Może low.sodium czy snajper podpowiedzą co zrobić w takiej sytuacji?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 06.01.15, 19:28
    0.9_procent napisał:

    >
    > > Podobnie u dermatologa. Do dermatologa zawsze szło się
    > > bez skierowania. Była to najskuteczniejsza metoda wczesnego leczenia chor
    > ób wen
    > > erycznych. Teraz najpierw do mnie a później dalej.
    > To co usłyszałem od dermatologów.
    > Otóż skierowanie do dermatologa jest wymagane, ale do wenerologa już nie.
    > Więc: Stoi w kolejce do rejestracji pacjent, za nim 10 osób. Chce do lekarza (!
    > ), skierowania nie ma. Nie można mu odmówić przyjęcia, skoro do wenerologa skie
    > rowania nie potrzeba. Nie można go zapytać czy przyszedł do dermatologa czy wen
    > erologa - czytaj z chorobą weneryczną - to nie jest pytanie które zadaje rejest
    > ratorka, zresztą za nim stoi 10 osób. Oburzenie rzecznika praw pacjenta nie mia
    > łoby chyba końca, że o karze i odszkodowaniu nie wspomnę.
    > A w gabinecie okazuje się, że problem jest jak najbardziej dermatologiczny, z w
    > enerologią nie mający nic wspólnego. Tyle, że pacjent - bez skierowania - jest
    > już zarejestrowany i siedzi w gabinecie.
    >
    > Może low.sodium czy snajper podpowiedzą co zrobić w takiej sytuacji?

    To samo, co robi psychiatra (bez skierowania) gdy źródłem problemów chorego okazują się kłopoty endokrynologiczne (ze skierowaniem).

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44
  • 0.9_procent 06.01.15, 19:52
    snajper55 napisał:

    > To samo, co robi psychiatra (bez skierowania) gdy źródłem problemów chorego oka
    > zują się kłopoty endokrynologiczne (ze skierowaniem).
    A co robi psychiatra?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 06.01.15, 23:32
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > To samo, co robi psychiatra (bez skierowania) gdy źródłem problemów chore
    > go oka
    > > zują się kłopoty endokrynologiczne (ze skierowaniem).

    > A co robi psychiatra?

    Leczy chorego.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • do.ki 07.01.15, 07:27
    > Leczy chorego.

    Psychiatra leczy chorego, ktory ma problem endokrynologiczny? Tak, to moze byc prawda, nawet znam jednego takiego. House mu bylo czy jakos tak. Gregory.
    --
    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
  • snajper55 07.01.15, 11:08
    do.ki napisał:

    > > Leczy chorego.
    >
    > Psychiatra leczy chorego, ktory ma problem endokrynologiczny? Tak, to moze byc
    > prawda, nawet znam jednego takiego. House mu bylo czy jakos tak. Gregory.

    Jeśli chory ma problemy psychiczne z powodów endokrynologicznych to leczy.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 07.01.15, 12:58
    > Jeśli chory ma problemy psychiczne z powodów endokrynologicznych to leczy.

    Mylisz sie.
    --
    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
  • snajper55 07.01.15, 17:50
    do.ki napisał:

    > > Jeśli chory ma problemy psychiczne z powodów endokrynologicznych to leczy.
    >
    > Mylisz sie.

    Heh, jestem także moderatorem forum Depresja i pewne fakty znam z pierwszej ręki.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • do.ki 08.01.15, 04:30
    > Heh, jestem także moderatorem forum Depresja i pewne fakty znam z pierwszej ręki.

    No, to jest mocny tekst. Bycie moderatorem forum internetowego jako podstawa atorytetu w jakiejś dziedzinie.

    Dobrze, no to taka podpowiedź: wiesz dlaczego istnieją lekarze specjaliści, np endokrynolodzy i psychiatrzy? Dlatego, że ich kompetencje są różne, a wiedza medyczna jest za szeroka, żeby dawała się ogarnąć jednym umysłem. dlatego psychiatra nie c
    wchodzi w kompetencje endokrynologa, tylko do niego odsyła pacjenta.
    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • snajper55 09.01.15, 11:41
    do.ki napisał:

    > > Heh, jestem także moderatorem forum Depresja i pewne fakty znam z pierwsz
    > ej ręki.
    >
    > No, to jest mocny tekst. Bycie moderatorem forum internetowego jako podstawa at
    > orytetu w jakiejś dziedzinie.

    Dla ciebie każdy, kto ma informacje z pierwszej ręki jest autorytetem? To ci zazdroszczę. Ja nie mam takiej masy autorytetów.

    > Dobrze, no to taka podpowiedź: wiesz dlaczego istnieją lekarze specjaliści, np
    > endokrynolodzy i psychiatrzy? Dlatego, że ich kompetencje są różne, a wiedza me
    > dyczna jest za szeroka, żeby dawała się ogarnąć jednym umysłem. dlatego psychi
    > atra nie cwchodzi w kompetencje endokrynologa, tylko do niego odsyła pacjenta.

    Uważasz, że wszystko to, co robi endo jest zakazane dla psychiatrze? A wszystko to, co robi dermatolog jest zakazane alergologowi? Bo to są różne specjalizacje?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • do.ki 09.01.15, 13:33
    snajper55 napisał:


    > > No, to jest mocny tekst. Bycie moderatorem forum internetowego jako podst
    > awa at
    > > orytetu w jakiejś dziedzinie.
    >
    > Dla ciebie każdy, kto ma informacje z pierwszej ręki jest autorytetem? To ci za
    > zdroszczę. Ja nie mam takiej masy autorytetów.

    To Ty wyraziles przypuszczenie (i nieuprawnione uogolnienie), ze dla mnie KAZDY... i tak dalej.
    To Ty napisales: "Heh, jestem także moderatorem forum Depresja i pewne fakty znam z pierwszej ręki.", co odbieram jak odpowiedz na moj zarzut, ze sie mylisz. Ergo, uwazasz sie za autorytet zdolny zajmowac stanowisko tylko dlatego, ze jestes moderatorem.



    > Uważasz, że wszystko to, co robi endo jest zakazane dla psychiatrze? A wszystko
    > to, co robi dermatolog jest zakazane alergologowi? Bo to są różne specjalizacj
    > e?

    Uwazam, ze rozsadny specjalista powstrzymuje sie od wchodzenia w kompetencje specjalisty w innej dziedzinie po prostu dlatego, ze nie mozna znac sie na wszystkim.

    Co do zakazywania: abstrahujac od sytuacji w Polsce, ktorej tak szczegolowo nie znam, ale tu u mnie jest tak, ze pewne procedury i czynnosci sa zastrzezone dla specjalistow w konkretnej dziedzinie. Nie sa one moze explicite zabronione, ale:
    1) ubezpieczenie pacjenta nie zwroci honorarium za taka procedure, jesli lekarz nie ma tytulu specjalisty z wlasciwej dziedziny
    2) ubezpieczyciel odpowiedzialnosci zawodowej czesto wyklucza odpowiedzialnosc za powiklania przy procedurach "nie z wlasnej dzialki". Dlatego rozsadny specjalista za takie rzeczy sie nie bierze, tylko odsyla do wlasciwego kolegi. To wszystko.
    --
    Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
  • snajper55 10.01.15, 15:13
    do.ki napisał:

    > To Ty wyraziles przypuszczenie (i nieuprawnione uogolnienie), ze dla mnie KAZDY
    > ... i tak dalej.
    > To Ty napisales: "Heh, jestem także moderatorem forum Depresja i pewne fakty zn
    > am z pierwszej ręki.", co odbieram jak odpowiedz na moj zarzut, ze sie mylisz.
    > Ergo, uwazasz sie za autorytet zdolny zajmowac stanowisko tylko dlatego, ze jes
    > tes moderatorem.

    Ponieważ jestem moderatorem forum Depresja wiem jak są leczeni ludzie z problemami psychicznymi, kto ich leczy i jakie problemy leczy. Na przykład leczy "problemy endokrynologiczne". Jeśli to dla ciebie wystarczy, aby uznawać kogoś za autorytet, to ci zazdroszczę. Wyjaśniłem już czego ci zazdroszczę.

    > > Uważasz, że wszystko to, co robi endo jest zakazane dla psychiatrze? A ws
    > zystko
    > > to, co robi dermatolog jest zakazane alergologowi? Bo to są różne specja
    > lizacj
    > > e?
    >
    > Uwazam, ze rozsadny specjalista powstrzymuje sie od wchodzenia w kompetencje sp
    > ecjalisty w innej dziedzinie po prostu dlatego, ze nie mozna znac sie na wszyst
    > kim.

    Na pewno nie zna się na wszystkim i psychiatra chirurga nie zastąpi.

    > Co do zakazywania: abstrahujac od sytuacji w Polsce, ktorej tak szczegolowo nie
    > znam, ale tu u mnie jest tak, ze pewne procedury i czynnosci sa zastrzezone dl
    > a specjalistow w konkretnej dziedzinie. Nie sa one moze explicite zabronione, a
    > le:
    > 1) ubezpieczenie pacjenta nie zwroci honorarium za taka procedure, jesli lekarz
    > nie ma tytulu specjalisty z wlasciwej dziedziny
    > 2) ubezpieczyciel odpowiedzialnosci zawodowej czesto wyklucza odpowiedzialnosc
    > za powiklania przy procedurach "nie z wlasnej dzialki". Dlatego rozsadny specja
    > lista za takie rzeczy sie nie bierze, tylko odsyla do wlasciwego kolegi. To wsz
    > ystko.

    Owszem, gdyby psychiatra zoperował komuś wyrostek robaczkowy to pewnie tak by było. Natomiast pewne specjalizacje są pokrewne i mają część wspólną, np psychiatria i endokrynologia czy dermatologia i wenerologia.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • 0.9_procent 10.01.15, 16:55
    Piep.rzysz jak potłuczony

    snajper55 napisał:

    > Ponieważ jestem moderatorem forum Depresja wiem jak są leczeni ludzie z problem
    > ami psychicznymi, kto ich leczy i jakie problemy leczy.
    Taa. A ja widziałem start rakiety kosmicznej. Możesz mi mówić "astronauto" - poziom absurdu porównywalny.

    > Na pewno nie zna się na wszystkim i psychiatra chirurga nie zastąpi.
    A niby dlaczego nie, skoro może zastąpić endokrynologa? Psychiatrzy nie mieli anatomii i chirurgii na studiach? Pierwsze słyszę.

    > Owszem, gdyby psychiatra zoperował komuś wyrostek robaczkowy to pewnie tak by b
    > yło.
    Ja nie widzę wielkiej różnicy między leczeniem chirurgicznym, a endokrynologicznym przez psychiatrę. Bo jedno i drugie przekracza jego kompetencje, a wchodzi w kompetencje innego specjalisty.
    Swoją drogą ciekawe gdzie według ciebie kończą się kompetencje psychiatry.
    Już wiemy, wyrostka zoperować nie może, choć nie rozumiem dlaczego - przecież pacjenci mówią że appendectomia to "nie operacja, tylko zabieg".
    A, przepraszam mózg może zoperować? - w końcu to "rezydencja" naszej świadomości.
    A jeśli może leczyć "problemy endokrynologiczne" to cukrzycę także? - w końcu kod ICD-10 cukrzycy zaczyna się od "E". Tylko czy w takim razie diabetolog może leczyć "problemy psychiczne" czy to działa tylko w jedną stronę?

    > Natomiast pewne specjalizacje są pokrewne i mają część wspólną, np psychia
    > tria i endokrynologia czy dermatologia i wenerologia.
    Tutaj właśnie widać twoją "wiedzę" snajper. Nie wiem co wspólnego mają psychiatria i endokrynologia, ale na pewno daleeeeko mniej niż dermatologia i wenerologia. Bo dermatologia i wenerologia mają 100 procent "wspólnego" - w końcu to jest jedna i ta sama specjalizacja. Było sobie sprawdzić w wykazie specjalizacji podstawowych. Ale ty przecież nie musisz, ty jesteś moderatorem, to wiesz najlepiej.
    Wystąp żeby ci przyznali dyplom, w końcu po tylu latach moderowania ci się należy. I jeszcze specjalizację, najlepiej wszystkie naraz, w końcu na forum "służba zdrowia" piszą specjaliści z różnych dziesdzin.
    Żal d.upę ściska snajper!

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • 0.9_procent 07.01.15, 08:24
    Endokrynologicznie?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 07.01.15, 11:09
    0.9_procent napisał:

    > Endokrynologicznie?

    Co to znaczy "leczyć endokrynologicznie"?

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • 0.9_procent 07.01.15, 12:44
    snajper55 napisał:

    > Co to znaczy "leczyć endokrynologicznie"?
    Leczyć "kłopoty endokrynologiczne" o których pisałeś tutaj.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 07.01.15, 17:52
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Co to znaczy "leczyć endokrynologicznie"?
    > Leczyć "kłopoty endokrynologiczne" o których pisałeś tutaj.

    Jeśli "kłopoty endokrynologiczne" są przyczyną problemów psychicznych pacjenta, który przyszedł do psychiatry, to psychiatra je leczy.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • 0.9_procent 07.01.15, 19:27
    snajper55 napisał:

    > Jeśli "kłopoty endokrynologiczne" są przyczyną problemów psychicznych pacjenta,
    > który przyszedł do psychiatry, to psychiatra je leczy.
    Czyli pacjent przyszedł do psychiatry z powodu problemów psychicznych. Więc wszystko OK - pacjent ma problem psychiczny na takim czy innym podłożu i zgłasza się do psychiatry.
    Ale ja pytałem co powinien zrobić dermatolog, do którego zarejestrował się pacjent bez skierowania wykorzystując fakt, że takowe nie jest potrzebne do wenerologa, a problem w żadnym razie wenerologiczny nie jest.
    Więc może byś odpowiedział na moje pytanie skoro już piszesz jakieś posty. Bo twoje odpowiedzi są jak żywcem wyjęte z konferencji ministra Arłukowicza - zamiast odpowiedzieć na zadane pytanie odpowiadasz na pytanie którego nikt nie zadawał.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 07.01.15, 22:26
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Jeśli "kłopoty endokrynologiczne" są przyczyną problemów psychicznych pac
    > jenta,
    > > który przyszedł do psychiatry, to psychiatra je leczy.
    > Czyli pacjent przyszedł do psychiatry z powodu problemów psychicznych. Więc wsz
    > ystko OK - pacjent ma problem psychiczny na takim czy innym podłożu i zgłasza s
    > ię do psychiatry.
    > Ale ja pytałem co powinien zrobić dermatolog, do którego zarejestrował się pacj
    > ent bez skierowania wykorzystując fakt, że takowe nie jest potrzebne do wenerol
    > oga, a problem w żadnym razie wenerologiczny nie jest.
    > Więc może byś odpowiedział na moje pytanie skoro już piszesz jakieś posty. Bo t
    > woje odpowiedzi są jak żywcem wyjęte z konferencji ministra Arłukowicza - zamia
    > st odpowiedzieć na zadane pytanie odpowiadasz na pytanie którego nikt nie zadaw
    > ał.

    Ma robić to samo, co psychiatra z człowiekiem z zaburzeniami endokrynologicznymi. Leczyć go.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=FzWfyTD-8e0
  • 0.9_procent 07.01.15, 23:31
    snajper55 napisał:

    > Ma robić to samo, co psychiatra z człowiekiem z zaburzeniami endokrynologicznym
    > i. Leczyć go.
    Czyli nie z zaburzeniami psychicznymi na podłożu problemu endokrynologicznego, tylko z zaburzeniami endokrynologicznymi.
    Zdecyduj się w końcu snajper. Bo jeśli pacjent ma zaburzenia psychiczne na dowolnym podłożu, choćby endokrynologicznym, to zgłasza się do właściwego specjalisty - psychiatry, bo zgłasza się z problemem psychicznym.
    Jeśli zaś do psychiatry zgłasza się pacjent z zaburzeniami endokrynologicznymi jak piszesz wyżej, to bardzo jestem ciekaw jak ten psychiatra będzie leczył zaburzenia endokrynologiczne.
    Coś strasznie kluczysz, żeby nie odpowiedzieć wprost na moje pytanie.
    Jak pisałem. Pacjent, który wszedł do dermatologa skierowania (wymaganego) nie ma, nie ma także problemu wenerologicznego który pozwoliłby mu na leczenie bez skierowania. Sytuacja którą przedstawiam jest dosyć jasna, więc nie rób z siebie durnia.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • snajper55 07.01.15, 23:49
    0.9_procent napisał:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > Ma robić to samo, co psychiatra z człowiekiem z zaburzeniami endokrynolog
    > icznym
    > > i. Leczyć go.
    > Czyli nie z zaburzeniami psychicznymi na podłożu problemu endokrynologicznego,
    > tylko z zaburzeniami endokrynologicznymi.
    > Zdecyduj się w końcu snajper. Bo jeśli pacjent ma zaburzenia psychiczne na dowo
    > lnym podłożu, choćby endokrynologicznym, to zgłasza się do właściwego specjalis
    > ty - psychiatry, bo zgłasza się z problemem psychicznym.
    > Jeśli zaś do psychiatry zgłasza się pacjent z zaburzeniami endokrynologicznymi
    > jak piszesz wyżej, to bardzo jestem ciekaw jak ten psychiatra będzie leczył
    > zaburzenia endokrynologiczne
    .
    > Coś strasznie kluczysz, żeby nie odpowiedzieć wprost na moje pytanie.
    > Jak pisałem. Pacjent, który wszedł do dermatologa skierowania (wymaganego) nie
    > ma, nie ma także problemu wenerologicznego który pozwoliłby mu na leczenie bez
    > skierowania. Sytuacja którą przedstawiam jest dosyć jasna, więc nie rób z sieb
    > ie durnia.

    Po raz trzeci ci odpowiadam na pytanie co ma robić dermatolog. Leczyć tego pacjenta. Jeśli zadasz mi to samo pytanie jeszcze dziesięć razy, dostaniesz dziesięć takich samych odpowiedzi.

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=RoidjHh1W2w
  • 0.9_procent 10.01.15, 16:31
    Snajper.
    Który punkt regulaminu forum pozwala ci prowadzić dyskusję poprzez kasowanie postów?
    Który punkt regulaminu forum łamie informacja, że lekarz przyjmujący pacjenta bez skierowania przyjmuje go za darmo - NFZ nie zapłaci za pacjenta.
    I jak nazwać kogoś, kto oczekuje od innych pracy za darmo?

    Odpowiesz, czy znowu skasujesz mój post?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.

    P.S.
    h.o.r.n.e.t teraz już wiesz dlaczego mam taka a nie inna sygnaturkę?
  • klioes 06.01.15, 12:14
    low.sodium napisał(a):

    > do.ki napisał:
    >
    > > Wytrwajcie! Nie wolno wam teraz przegrać, tu idzie gra o życie wielu lud
    > zi, tak
    > > że tych zaślepionych, którzy na forach odsądzają was od czci i wiary. Za
    > prawdę,
    > > nie wiedzą co czynią.
    >
    > Coraz mniej rozumiem z tej "walki o dobro pacjenta".

    Alez kazde zwiekszenie finansowania ochrony zdrowia jest dobrem pacjenta.
    Lekarz wypoczety na nartach w Alpach to z pewnoscia lepszy lekarz,
    niz lekarz, ktorego nie stac na odpoczynek. Czego nie rozumiesz?

    > Zmiana ministra czy dorzuc
    > enie pieniedzy (w sumie niewielkich) nie sprawi, ze cos, co sie wali zacznie fu
    > nkcjonowac dobrze. To bedzie ciagle prowizorka.

    To prawda. Ale na to odpowiedzial ci juz wystarczajaco slav:
    Walka o naprawe CALOSCI nie ma sensu, ani szans.

    > Dlaczego nikt nie wykorzystuje sytuacji, ze glosy lekarzy sa slyszane? Dlaczego
    > nikt nie domaga sie likwidacji KRUS, utworzenia prawdziwego systemu ubezpiecze
    > n, dlaczego lekarze rodzinni nie domagaja sie zmiany system finansowania; wycen
    > e swiadczen i placenie za wykonana prace. Problemy kolejek latwiej bedzie rozwi
    > azac, bo nikt nie bedzie wysylal do specjalistow czy na SOR, zeby oszczedzic na
    > badaniach.

    Zwroc sie z tym pytaniem do tzw."spoleczenstwa" - dlaczego toleruje
    uprzywilejowanie chlopow (nieslusznie nazywanych rolnikami!).
    Jest rzecza oczywista, ze KRUS stanowi NIEsprawiedliwosc
    i jest jedna z przyczyn niedofinansowania ochrony zdrowia w Polsce.
    Jak napisal slav w innym miejscu: komentarze internautow koncentruja sie
    na "nie daniu lekarzom", zamiast na zabraniu uprzywilejowanym!

    > Wreszcie, dlaczego gabinety POZ sa zamkniete? Uwazam, ze jest to blad, brak odw
    > agi i wiary w siebie. Lekarz, jak nie chce nie musi podpisywac umowy z NFZ, wys
    > taczy wywiesic informacje, z cennikiem uslug. Jezeli komus placenie za wizyte n
    > ie odpowiada, moze odebrac dokumentacje i zgodnie ze wskazowkami ministra, szuk
    > ac innego lekarza.

    Odebrac dokumentacji NIE moze, moze co najwyzej ja skopiowac...
    Ale co do meritum: zgadzam sie z toba wyjatkowo: lekarze powinni
    przyjmowac w gabinetach za HONORARIA, obalajac tym samym argument
    o "pozostawieniu pacjentow bez opieki" i "szantazowaniu pacjentami".
    Dodatkowo zaczeliby wytwarzac wlasciwe przyzwyczajenia w narodzie:
    PLACENIE ZA PRACE.
    W tym przypadku - wyjatkowo - nie podzielam zdania slava,
    choc rozumiem jego argumentacje.

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • do.ki 07.01.15, 07:36
    PZ doszlo do porozumienia z Panem Ministrem. Szczegolow jeszcze nie ma, ale to wkrotce sie pojawi.

    Miejmy nadzieje, ze milosciwie panujacy nam rzad wyciagnie wnioski z tej awantury, i nie chodzi tylko o lekarzy rodzinnych:

    www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1604599,1,lekarze-groza-strajkiem-w-powietrzu-wisi-duza-awantura.read
    --
    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
  • klioes 07.01.15, 13:34
    coprawda JESZCZE nie takie jakie powinno w Polsce byc,
    niemniej jednak neosocjalistycznym platfusom zmiekla rura, hurrra! :-)

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • do.ki 07.01.15, 18:46
    Na K24 przeważa pogląd, że to porażka...
    --
    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
  • h.o.r.n.e.t 07.01.15, 21:45
    do.ki napisał:

    > Na K24 przeważa pogląd, że to porażka...

    Oczywiście, Do.ki, że to jest porażka.
    Do tego, jak dla mnie, Zielonogórscy stracili twarz.
    I to kilkakrotnie.

    Weźmy choćby to;
    Niedawno ( chyba 2 dni temu ), zasiadający w gronie lekarzy PZ dr Bukiel, odpowiadając na pytanie dziennikarzy, dlaczego 85% lekarzy POZ podpisało kontrakt, a 15% lekarzy z PZ nie chce tego podpisać, powiedział: Bo my chcemy leczyć naprawdę, a tamci tylko pozorują leczenie.
    W końcu Zielonogórscy podpisali kontrakt, tak, jak chciał Arłukowicz, zawłaszcza bez ustępstw finansowych i organizacyjnych, w tym w sprawie "pakietu onkologicznego".

    Co to oznacza?
    Ano , że teraz, Zielonogórscy będą także pozorować leczenie, a nie leczyć "naprawdę".

    Nie wiadomo nawet dokładnie , czy Bukiel miał na myśli tylko "pakiet onkologiczny", bo raczej wyglądało to tak, jakby mówił o "całokształcie" leczenia ( czy raczej pozorowania leczenia ) przez lekarzy POZ.
    Teraz, włączając Zielonogórskich.

    Z Okazji Nowego Roku, Życzę Zdrowia wszystkim pacjentom POZ!



  • klioes 07.01.15, 23:14
    Po prostu bitwa pod Kannami.
    Hanibalem byl oczywiscie genialny minister.
    Buhahahaha!...

    --
    tylko wariat wierzy w szariat,
    a wiec dlaczego wierzycie w socjalizm?
  • 0.9_procent 09.01.15, 15:40
    klioes napisał:

    > coprawda JESZCZE nie takie jakie powinno w Polsce byc,
    > niemniej jednak neosocjalistycznym platfusom zmiekla rura, hurrra! :-)

    To nie jest zwycięstwo i nikomu rura nie zmiękła.
    Doktory - ofermy po raz kolejny dały się wymanewrować jak dzieci. Trzeba było pamiętać, że premier Kopacz kończy 100 dni rządów, że będzie podsumowanie tych 100 dni i że przy braku porozumienia z lekarzami opozycja nie zostawi na niej suchej nitki. W tej sytuacji nie pozostałoby jej nic innego jak rzucić na pożarcie "nieudolnego ministra". Arłukowiczowi paliły się gacie i trzeba było umieć to wykorzystać - stwierdzić że "nie po to walczyliśmy o Święto Trzech Króli, żeby teraz w nie pracować", przerwać dyskusję pd pozorem zmęczenia, cokolwiek, byleby nie podpisać porozumienia przed wystąpieniem premiera. A głupie doktorki poleciały i podpisały jak stado baranów.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • jola.iza1 09.01.15, 23:58
    0.9_procent napisał:
    > To nie jest zwycięstwo i nikomu rura nie zmiękła.
    > Doktory - ofermy po raz kolejny dały się wymanewrować jak dzieci....
    No nie wiem, byłam dzisiaj u moich doktorów, li tylko po recepte dla mamy, a tu miła niespodzianka. Zapytała mnie lekarka, czy jestem ich pacjentką, i kiedy robiłam badania. Ano jestem, ostatni raz badania robiłam, nie pamiętam. Kazała mi przynieśc kartę wypisała zlecenie na pobranie krwi, zaznaczyła 11 badań,zleciła wykonanie EKG. :)
    Pachnie mi to strajkiem włoskim :) Tak trzymacć!
    --
    Nie jestem rzecznikiem Putina
  • snajper55 10.01.15, 15:15
    jola.iza1 napisała:

    > 0.9_procent napisał:
    > > To nie jest zwycięstwo i nikomu rura nie zmiękła.
    > > Doktory - ofermy po raz kolejny dały się wymanewrować jak dzieci....
    > No nie wiem, byłam dzisiaj u moich doktorów, li tylko po recepte dla mamy, a
    > tu miła niespodzianka. Zapytała mnie lekarka, czy jestem ich pacjentką, i ki
    > edy robiłam badania. Ano jestem, ostatni raz badania robiłam, nie pamiętam. K
    > azała mi przynieśc kartę wypisała zlecenie na pobranie krwi, zaznaczyła 11 bad
    > ań,zleciła wykonanie EKG. :)
    > Pachnie mi to strajkiem włoskim :) Tak trzymacć!

    Jeśli do tego się uśmiechnęła, to na pewno strajk. Nic dobrego nas nie czeka. :(

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=krt5iR6OW44

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka