Dodaj do ulubionych

Wejście bez kolejki dla krwiodawcy.

08.06.15, 16:18
Byłem dzisiaj profilaktycznie u lekarza o coś dopytać i chciałem się skonsultować z dermatologiem w mojej przychodni. Nigdy nie korzystałem z porad specjalisty i moja pani doktor dała mi odpowiednie skierowanie. Gdy się zapisywałem w recepcji to pani poinformowała mnie że najbliższy termin wolny jest pod koniec czerwca to ja niewiele myśląc wyjąłem moją książeczkę zasłużonego krwiodawcy - mam około 28 litrów krwi oddanej - a pani poinformowała mnie iż już nie obowiązuje pierwszeństwo w przyjmowaniu bez kolejki dla Honorowych Dawców Krwi. Czy faktycznie tak jest? Jeśli nie to jaka jest na to podstawa prawna i z kim się mam kontaktować w takim wypadku? Sam naprawdę bardzo rzadko chodzę do lekarza i nie żebym o coś się upominał ale pierwszy raz w życiu chciałem zobaczyć jak to działa w praktyce.
Edytor zaawansowany
  • madopar50 10.06.15, 10:38
    Dostałem skierowanie na operacje ręki w szpitalu powiedziano mi że najbliższe terminy są w 2020 roku! Po okazaniu legitymacji HK powiedziano mi że krwiodawców kolejka nie obowiązuje i otrzymałem termin w lipcu tego roku! Również chodząc na okresowe badania w onkologii jestem przyjmowany po za kolejnością.
    --
    Nie czuję się odpowiedzialny za słowa, bo i tak nikt mnie nie słucha.
  • tolo1 11.06.15, 05:02
    Kobietę w przychodni to jednak opierdzielę. Także się upewniałem gdzie indziej.

    --
    Paweł Bogusław
  • madopar50 11.06.15, 08:10
    krwiodawcy.org/korzysci-z-hdk
    --
    Nie czuję się odpowiedzialny za słowa, bo i tak nikt mnie nie słucha.
  • tolo1 11.06.15, 19:16
    Dziękuję za info. Jak pójdę do mojej przychodni to ich opierdzielę.


    --
    Paweł Bogusław
  • do.ki 12.06.15, 06:27

    --
    Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
  • qulqa 12.06.15, 11:31
    Do.ki, nie przesadzaj.
    Twoi pacjenci wielokrotnie korzystali i korzystać będą z krwi, którą oddawał tolo1 i inni krwiodawcy. Wielu twoim pacjentom ta krew uratowała życie.
    Tolo1 robi to bezinteresownie, tylko z pobudek altruistycznych. Świadczy o tym ilość oddanej przez niego krwi. I robiłby to na pewno, gdyby nadal nie miał żadnych korzyści.
    Ustawodawca przewidział jedną korzyść - możliwość ominięcia kolejki. Dlaczego tolo1 nie ma z tego skorzystać? Gwarantuję ci, że krew oddawał nie dlatego, żeby kiedyś móc pójść do lekarza bez kolejki (ani też dla czekolad).
    Nazywanie go bomisiem jest dla mnie po prostu chamstwem. Ludziom, którzy chcą bezinteresownie pomagać innym, powinno się dać nie tylko takie przywileje.
    Przeczytałam twój post i zrobiło mi się po prostu wstyd. Nawet w cyniźmie muszą być granice.
  • do.ki 13.06.15, 13:35
    qulqa napisała:


    > Tolo1 robi to bezinteresownie, tylko z pobudek altruistycznych. Świadczy o tym
    > ilość oddanej przez niego krwi. I robiłby to na pewno, gdyby nadal nie miał żad
    > nych korzyści.

    Najwyrazniej roznie rozumiemy altruizm. Niby nie chce niczego zyskuwac, ale jednak sprawdzi co mu sie nalezy.


    > Ustawodawca przewidział jedną korzyść - możliwość ominięcia kolejki. Dlaczego t
    > olo1 nie ma z tego skorzystać? Gwarantuję ci, że krew oddawał nie dlatego, żeby
    > kiedyś móc pójść do lekarza bez kolejki (ani też dla czekolad).

    Jesli ustawodawca przewidzial, to ma prawo, nie neguje tego. Ale zapowiedzial, ze rejestratorke jednak opierdzieli. Znaczy, klient awanturujacy sie. Inaczej: bomis.

    > Nazywanie go bomisiem jest dla mnie po prostu chamstwem. Ludziom, którzy chcą b
    > ezinteresownie pomagać innym, powinno się dać nie tylko takie przywileje.
    > Przeczytałam twój post i zrobiło mi się po prostu wstyd. Nawet w cyniźmie muszą
    > być granice.

    Trudno, bedziemy sie roznic w tej kwestii. Bezinteresownie to ja krew oddaje, bo ja nie mam z tego tytulu zadnych, ale to zadnych przywilejow. Ale uwazam, ze przynajmniej tyle moge zrobic dla innych.
    --
    "Ambition is a dream with a V8 engine. Ain't nowhere else in the world where you can go from driving a truck to Cadillac overnight." Elvis Presley
  • qulqa 13.06.15, 23:35
    >Ale zapowiedzial, ze rejestratorke jednak opierdzieli.

    Bardzo dobrze zrobi, że opierdzieli. Osoba siedząca na tym stanowisku powinna dokładnie znać przepisy, a nie wprowadzać ludzi w błąd.

    >Znaczy, klient awanturujacy sie. Inaczej: bomis.

    Ja rozumiem słowo bomiś inaczej. Jako określenie wybitnie pejoratywne, określające osobę, która usiłuje wymusić coś, co jej się nie należy kosztem innych. Pierwszeństwo w przyjęciu, skierowanie na badania itp. Gdyby tolo1 krzyknął 'chcę skierowanie na tomografię, należy mi się, bo jestem krwiodawcą' - byłby bomisiem. A tak egzekwuje WYŁĄCZNIE TO, CO POWINIEN OTRZYMAĆ BEZ GADANIA. I co by otrzymał, gdyby nie niekompetencja pracującej pańci.

    >Bezinteresownie to ja krew oddaje, bo ja nie mam z tego tytulu zadnych, ale to zadnych przywilejow

    Gratuluję.
    Prawie 20 lat temu oddałam szpik kostny (donacja pełnego szpiku). Zrobiłam to bezinteresownie, żeby komuś uratować życie i byłam szczęśliwa, że mogę to zrobić.
    Przed 2 laty dostałam listownie do domu piękną legitymację dawcy przeszczepu z informacją, że należą mi się przywileje (coś o pierwszeństwie też było). Wrzuciłam do szuflady i nie korzystam, stać mnie żeby - jeśli potrzebuję - leczyć się komercyjnie.
    Ale powiem Ci, że jeśli kiedyś się wydarzy, że od szybkiej pomocy lekarskiej będzie zależało moje zdrowie lub życie i nie będzie mnie stać na leczenie komercyjne, pewnie wygrzebię z kurzu legitymację i pomacham nią w rejestracji. I niech wtedy ktokolwiek spróbuje mi powiedzieć, że szpik oddałam interesownie, mając na myśli właśnie te korzyści ......

    I wiesz co ? Jakoś mi się tak ciężko wydaje, że jeśli Ty byłbyś w analogicznej sytuacji (konieczna szybka konsultacja, nie masz kolegi tej specjalizacji itp), a miałbyś legitymację zasłużonego honorowego dawcy krwi (czego Ci życzę - legitymacji, nie zagrożenia zdrowia), to też byś ją wyciągnął i nie zawahał się jej użyć. Bo są rzeczy ważne i ważniejsze.

    Pozdrawiam.
  • slav_ 14.06.15, 22:14
    >Przed 2 laty dostałam listownie do domu piękną legitymację dawcy przeszczepu z informacją, >że należą mi się przywileje

    Państwo może swobodnie przyznawać takie przywileje bo nic go to nic nie kosztuje.
    To tylko kartka papieru. Parę pustych słówek. Państwo nie robi NICZEGO by zadbać o realizację tych "przywilejów" i realizuje je cudzymi rękami i cudzym kosztem.

    Wolne w pracy ? Kosztem pracodawcy (ma mu dać zwolnienie i zapłacić wynagrodzenie za dzień wolny). Lub własnym kosztem pracownika "śmieciowego".

    "ominiecie kolejki" ?

    w polskiej opiece zdrowotnej niedoborów finansowych, limitów itp. to albo WYRZUCENIE z kolejki innego pacjenta (dawca wchodzi "zwykły" wylatuje z kolejki jeśli limit wyczerpany) albo przyjęcie dawcy ponad limit czyli ZA DARMO - kosztem finansowym poradni (bo nfz nie chce za ponadlimitowych płacić - to że był to honorowy krwiodawca nie jest żadnym argumentem).

    Państwo chętnie przyznaje przywileje tylko płacić za ich realizację nie ma ochoty.
    Tak więc zanim pochwalisz "opierdzielanie rejestratorki" pomyśl o tym.

    >egzekwuje WYŁĄCZNIE TO, CO POWINIEN OTRZYMAĆ BEZ GADANIA.
    A niby czemu "powinien otrzymać"?
    "Powinien by otrzymać" jeśli po takiej "wizycie poza kolejką" poradnia mogłaby wystawić rachunek za wizytę (badani, procedurę) krwiodawcy i otrzymać za to zapłatę poza innymi wizytami - mielibyśmy "strony umowy" - państwo daje przywilej i płaci za jego realizację.
    Ale niczego takiego nie ma. Nie ma "drugiej strony umowy" więc czemu poradnia ma świadczyć niezamówioną i nieopłaconą u niej usługę?
  • snajper55 17.06.15, 01:21
    slav_ napisał:

    > Wolne w pracy ? Kosztem pracodawcy (ma mu dać zwolnienie i zapłacić wynagrodzen
    > ie za dzień wolny).

    Tak, z zatrudniania pracownika wynikają dla pracodawcy różne koszty. Większość pracodawców rozumie, że bez ponoszenia kosztów nie da się korzystać z pracy pracownika.

    S.
    --
    Minulost
  • do.ki 17.06.15, 11:16
    snajper55 napisał:

    > Większość
    > pracodawców rozumie, że bez ponoszenia kosztów nie da się korzystać z pracy pra
    > cownika.

    Oczywiscie, masz slusznosc. Za to ci pracodawcy, ktorzy nie umieja trzymac kosztow w ryzach, bankrutuja i przestaja byc pracodawcami. No chyba ze pracodawca jest panstwo. Wtedy to hulaj dusza, piekla nie ma.

    Mnozenie przywilejow pracowniczych predzej czy pozniej msci sie na pracownikach i na calym spoleczenstwie. Ale nie zawsze podczas jednej kadencji, no i dlatego to sie kreci.
    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • slav_ 17.06.15, 13:15
    > Tak, z zatrudniania pracownika wynikają dla pracodawcy różne koszty.

    Przecież o tym piszę. Państwo niby daje przywilej ale tak na prawdę to NICZEGO nie daje.
    Czysta hipokryzja.

    > Większość pracodawców rozumie, że bez ponoszenia kosztów nie da się korzystać z pracy pracownika.

    Ale to to nie jest koszt pracy ani pracownika.
    To fanaberia państwa rozdającego "przywileje" i obarczającego ich kosztami tych na których może po prostu wymusić haracz.
  • snajper55 18.06.15, 22:43
    slav_ napisał:

    > > Tak, z zatrudniania pracownika wynikają dla pracodawcy różne koszty.
    >
    > Przecież o tym piszę. Państwo niby daje przywilej ale tak na prawdę to NICZEGO
    > nie daje.
    > Czysta hipokryzja.

    Daje. Państwo daje pracownikowi prawo do płatnego dnia wolnego.

    > > Większość pracodawców rozumie, że bez ponoszenia kosztów nie da się korzy
    > stać z pracy pracownika.
    >
    > Ale to to nie jest koszt pracy ani pracownika.
    > To fanaberia państwa rozdającego "przywileje" i obarczającego ich kosztami tych
    > na których może po prostu wymusić haracz.

    To jest jeden z kosztów zatrudniania pracownika. Nawet US tak twierdzi, a oni są ostatni, aby wydatek nie będący kosztem zaliczać w koszty.

    S.
    --
    Ten kraj
  • do.ki 19.06.15, 06:41
    > To jest jeden z kosztów zatrudniania pracownika. Nawet US tak twierdzi, a oni s
    > ą ostatni, aby wydatek nie będący kosztem zaliczać w koszty.
    >


    czasem nawet US, wystaw sobie, czuje się związany prawem. Ale nie umniejsza to faktu, że to @slav ma rację: tego typu ekstrasy pracownicze to zbędne fanaberie i przykład chorego lewackiego myślenia, w którym panstwo miesza się tam, gdzie nie trzeba. Czasem intencje mogą być szczytne, ale intencje pozostają zawsze ukryte, a poza tym takie mieszanie się jest szkodliwe i niepotrzebne. Podobnie zresztą jak państwowe "ubezpieczenia" zdrowotne, ale to inna sprawa.
    --
    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
  • snajper55 19.06.15, 11:53
    do.ki napisał:

    > czasem nawet US, wystaw sobie, czuje się związany prawem. Ale nie umniejsza to
    > faktu, że to @slav ma rację: tego typu ekstrasy pracownicze to zbędne fanaberie
    > i przykład chorego lewackiego myślenia, w którym panstwo miesza się tam, gdzie
    > nie trzeba.

    Właściciele niewolników uważali wynagrodzenie za pracę za zbędne fanaberie i przykład lewackiego myślenia a zniesienie niewolnictwa za mieszanie się państwa tam, gdzie nie trzeba.

    > Czasem intencje mogą być szczytne, ale intencje pozostają zawsze u
    > kryte, a poza tym takie mieszanie się jest szkodliwe i niepotrzebne. Podobnie z
    > resztą jak państwowe "ubezpieczenia" zdrowotne, ale to inna sprawa.

    Znasz firmę prywatną, która chciałaby prowadzić ubezpieczenia zdrowotne na takich zasadach, na jakich są one prowadzone przez NFZ?

    S.
    --
    Minulost
  • do.ki 19.06.15, 18:35
    > Właściciele niewolników uważali wynagrodzenie za pracę za zbędne fanaberie i pr
    > zykład lewackiego myślenia a zniesienie niewolnictwa za mieszanie się państwa t
    > am, gdzie nie trzeba.

    W czasach niewolnictwa państwo raczej w ogóle nie mieszało się do życia ludzi. Skala mieszania się jest nieporównywalna. A i pojęcia lewica (i późniejsze pejoratywne lewactwo) też nie było, więc co z ciebie za snajper, jak trafiasz kulą w płot?

    > Znasz firmę prywatną, która chciałaby prowadzić ubezpieczenia zdrowotne na taki
    > ch zasadach, na jakich są one prowadzone przez NFZ?

    Nie znam, ale co twoim zdaniem z tego wynika? Bo dla mnie potrzeba likwidacji NFZ.


    --
    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
  • snajper55 20.06.15, 13:29
    do.ki napisał:

    > W czasach niewolnictwa państwo raczej w ogóle nie mieszało się do życia ludzi.
    > Skala mieszania się jest nieporównywalna. A i pojęcia lewica (i późniejsze pejo
    > ratywne lewactwo) też nie było, więc co z ciebie za snajper, jak trafiasz kulą
    > w płot?

    Państwo cały czas miesza się w życie ludzi ustanawiając prawa, których muszą oni przestrzegać. I ludziom cały czas się to nie podoba, gdyż niektóre prawa nie są po ich myśli. W demokracji mają przynajmniej tę świadomość, iż obowiązujące ich prawa zależą od społeczeństwa a nie jakiegoś despoty.


    > > Znasz firmę prywatną, która chciałaby prowadzić ubezpieczenia zdrowotne na taki
    > > ch zasadach, na jakich są one prowadzone przez NFZ?
    >
    > Nie znam, ale co twoim zdaniem z tego wynika? Bo dla mnie potrzeba likwidacji NFZ.

    To, że NFZ nigdy nie będzie mieć konkurencji.

    Wojsko, straż pożarna i policja też zysku nie przynoszą. Zlikwidować?

    S.
    --
    Minulost
  • do.ki 20.06.15, 20:50
    snajper55 napisał:


    > Państwo cały czas miesza się w życie ludzi ustanawiając prawa, których muszą on
    > i przestrzegać. I ludziom cały czas się to nie podoba, gdyż niektóre prawa nie
    > są po ich myśli. W demokracji mają przynajmniej tę świadomość, iż obowiązujące
    > ich prawa zależą od społeczeństwa a nie jakiegoś despoty.

    Z tego dla niektórych (np. dla mnie; ale wiem, że nie wszyscy podzielają ten pogląd) wynika, że najlepiej, jeśli państwo miesza się w życie ludzi jak najmniej.
    Po drugie: to społeczeństwo nie może zachowywać się jak despota? Jak najbardziej może, i to robi, bo społeczeństwo w połowie składa się z ludzi nawet nie przeciętnie inteligentnych. A że każdy niestety ma jeden głos...
    Ja tam wolałbym despotę. Despotę można obalić, despotycznego społeczeństwa nie.


    > To, że NFZ nigdy nie będzie mieć konkurencji.
    >
    > Wojsko, straż pożarna i policja też zysku nie przynoszą. Zlikwidować?

    Wojsko, straż pożarna i policja nie przynoszą zysku? Czyżby?

    --
    "Never ascribe to malice that which can be adequately explained by stupidity." Robert J. Hanlon
  • slav_ 19.06.15, 14:32
    > Daje. Państwo daje pracownikowi prawo do płatnego dnia wolnego.

    Czyli niczego nie daje.

    Pracownikowi daje wolne pracodawca i pracodawca za to płaci.

    Państwo byłoby darczyńcą przywileju gdyby tworząc przywilej zabezpieczyło w budżecie pulę pieniędzy na opłacenie dnia wolnego i zrekompensowanie pracodawcy straty pracownika a pracownikowi starty zarobku.

    Natomiast za przyjęcie krwiodawcy "poza kolejką"powinna być odrębna zapłata (np. poprzez nfz) za procedurę (poza limitem).

    Wtedy przywiej dawałoby państwo.
  • snajper55 20.06.15, 13:34
    slav_ napisał:

    > > Daje. Państwo daje pracownikowi prawo do płatnego dnia wolnego.
    >
    > Czyli niczego nie daje.

    Owszem, daje.

    > Pracownikowi daje wolne pracodawca i pracodawca za to płaci.

    Płaci - owszem, natomiast przywilej ten daje pracownikowi uchwalone prawo, a nie pracodawca.

    > Państwo byłoby darczyńcą przywileju gdyby tworząc przywilej zabezpieczyło w bud
    > żecie pulę pieniędzy na opłacenie dnia wolnego i zrekompensowanie pracodawcy st
    > raty pracownika a pracownikowi starty zarobku.

    Państwo daje pracownikowi pewne prawa, których koszt ponosi pracodawca.

    > Natomiast za przyjęcie krwiodawcy "poza kolejką"powinna być odrębna zapłata (np
    > . poprzez nfz) za procedurę (poza limitem).
    >
    > Wtedy przywiej dawałoby państwo.

    Przyjęcie poza kolejnością nie jest żadną procedurą. Jest zwyczajnym przyjęciem. Tak jak obsłużenie klienta w sklepie poza kolejnością nie jest żadną specjalną czynnością.

    S.
    --
    Kometa
  • do.ki 20.06.15, 20:53
    snajper55 napisał:


    > Płaci - owszem, natomiast przywilej ten daje pracownikowi uchwalone prawo, a ni
    > e pracodawca.

    Gdyby ktoś wyjął ci z kieszeni pieniądze, żeby zapłacić za, powiedzmy, obiad dla sąsiada, pewnie nie byłbyś zachwycony.

    > Przyjęcie poza kolejnością nie jest żadną procedurą. Jest zwyczajnym przyjęcie
    > m. Tak jak obsłużenie klienta w sklepie poza kolejnością nie jest żadną specjal
    > ną czynnością.

    Powiedz to głośno w poczekalni. Będzie fun.

    --
    "Ambition is a dream with a V8 engine. Ain't nowhere else in the world where you can go from driving a truck to Cadillac overnight." Elvis Presley
  • slav_ 20.06.15, 23:14
    > Płaci - owszem, natomiast przywilej ten

    Cały czas o tym piszę.
    Państwo WYMUSZA na pracodawcy świadczenie pieniężne na rzecz krwiodawcy (dodajmy - nie związane z świadczeniem pracy). Samo państwo niczego krwiodawca nie daje. To pracodawca jest faktycznym darczyńcą krwiodawcy.

    > Przyjęcie poza kolejnością nie jest żadną procedurą. Jest zwyczajnym przyjęciem.

    Nieprawda.
    Tak byłoby gdyby nie było limitów. Ale limity są.

    >Tak jak obsłużenie klienta w sklepie poza kolejnością nie jest żadną specjalną czynnością.

    Nie jest W SKLEPIE bo w sklepie każdy klient (czy za czy poza kolejnością) PŁACI. Dla tego porównanie jest złe.

    Teraz wyobraź sobie "sklep" finansowany przez państwo w którym państwo (z zebranej wcześniej składki) zaopatruje klientów w - powiedzmy - odbiorniki radiowe. Państwo płaci za (np) 100 odbiorników do wydania w ciągu 10 miesięcy i każe dać taki odbiornik każdemu kto się zgłosi - w kolejności zgłaszania DO WYSOKOŚCI LIMITU. Więc klienci ustawiają się w kolejce i sklep wydaje 10 odbiorników na miesiąc a ponieważ jest więcej chętnych niż odbiorników kolejka jest na 10 miesięcy na wszystkie (zapisano 100 chętnych).
    A teraz to państwo "daje przywiej" obsłużenia "poza kolejnością" nie dając jednocześnie na to pieniędzy.
    Jaki mam skutek? Albo tego setnego klienta (imiennie bo jest wpisany w kolejkę) trzeba z tej kolejki wyrzucić ( bo jak się da temu uprzywilejowanemu radio to dla tego setnego już zabraknie) albo sklep wyda ten obornik wszystkim ( łącznie z uprzywilejowanym) - wtedy będzie miało STRATĘ w cenie jednego odbiornika.
    Tak więc państwo "dając przywilej" NICZEGO nie daje.
  • qulqa 23.06.15, 18:37
    cyt: A niby czemu "powinien otrzymać"?

    Bo tak stanowi prawo. Uważasz, że niesłusznie? Miej pretensję do ustawodawcy, nie do tola czy jakiegokolwiek innego krwiodawcy czy dawcy narządu. Tak samo możesz mieć pretensję, że dopuszczalna prędkość w mieście to 50 km, a nie 40 czy 60.

    Ilu jest w Twoim mieście zasłużonych honorowych dawców krwi czy dawców przeszczepu? 1? 5? i tak codziennie przylatują do poradni i wypychają innych z kolejki?

    Tolowi czy każdemu innemu zasłużonemu dawcy krwi należy się szacunek i choćby taki przywilej jak ominięcie kolejki. Jesteś lekarzem, prawda? Ilu Twoich pacjentów uratowała krew, oddana honorowo? Jak byś się czuł, widząc umieranie pacjenta, którego życie może uratować krew, a tej krwi nie ma? OK, pacjent obcy człowiek - ale Twoja żona, mama, dziecko? Czy ważne jest w takiej chwili, że może kiedyś będziesz musiał poświęcić swój cenny czas i przyjąć tola poza kolejką? Naprawdę takie wielkie, przeogromne poświęcenie za to, że facet uratował Twoją żonę? Albo pacjenta, o którego życie walczyłeś?
  • 0.9_procent 23.06.15, 20:37
    qulqa napisała:

    > Tolowi czy każdemu innemu zasłużonemu dawcy krwi należy się szacunek i choćby t
    > aki przywilej jak ominięcie kolejki. Jesteś lekarzem, prawda? Ilu Twoich pacjen
    > tów uratowała krew, oddana honorowo?
    To ciekawe. Bo przeciętny lekarz uratował wielokrotnie więcej pacjentów niż przeciętny krwiodawca. I ta krotność to nie jest 2, czy 10 razy, nie ten rząd wielkości. A lekarzy w Polsce głównie się opluwa. Widać szacunek jest odwrotnie proporcjonalny do ilości uratowanych.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 23.06.15, 21:27
    Że "się opluwa" nie oznacza, że ja opluwam.
    Poza tym przypominam, że lekarze robią to w ramach swojego zawodu i otrzymują za to wynagrodzenie (czy odpowiedniej wysokości to temat na osobną dyskusję). Tolo i inni robią to bezinteresownie. I dopóki nie oddadzą 25 litrów krwi, nie mają żadnych przywilejów.

    Strażak, który wyciągnie dzieciaka z pożaru, zrobił to w ramach swoich obowiązków. Kowalski, który wyciągnął dzieciaka z pożaru, jest bohaterem. Widzisz różnicę?
  • 0.9_procent 23.06.15, 23:48
    qulqa napisała:

    > Że "się opluwa" nie oznacza, że ja opluwam.
    A ja gdzieś napisałem że ty?

    > Poza tym przypominam, że lekarze robią to w ramach swojego zawodu i otrzymują z
    > a to wynagrodzenie (czy odpowiedniej wysokości to temat na osobną dyskusję).
    Mam rozumieć, że życie uratowane przez lekarza jest mniej warte, czy co?

    > Tolo i inni robią to bezinteresownie.
    Acha. To w ramach tej bezinteresowności tolo będzie opierdzielał kobietę w przychodni. Cóż, troszkę inaczej rozumiemy bezinteresowność.

    > I dopóki nie oddadzą 25 litrów krwi, nie ma
    > ją żadnych przywilejów.
    ...czyli dzień wolny też dopiero po oddaniu 25 litrów krwi. Pierwsze słyszę, ale jak to mówią człowiek uczy się przez całe życie.

    > Strażak, który wyciągnie dzieciaka z pożaru, zrobił to w ramach swoich obowiązk
    > ów. Kowalski, który wyciągnął dzieciaka z pożaru, jest bohaterem. Widzisz różni
    > cę?
    Taaaa. 10 sekund szukania w googlach
    Link 1
    Link 2
    Link 3
    Link 4
    Link 5
    Link 6
    Wystarczy?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 24.06.15, 00:11
    > Mam rozumieć, że życie uratowane przez lekarza jest mniej warte, czy co?
    A kto mówi, że jest mniej warte? Ale to twój zawód.

    > ...czyli dzień wolny też dopiero po oddaniu 25 litrów krwi. Pierwsze słyszę, al
    > e jak to mówią człowiek uczy się przez całe życie.
    Napisałam w innym miejscu, że oddaję krew od przypadku do przypadku, nie systematycznie. A że pracuję w ramach umowy cywilno - prawnej, odwiedzam stację krwiodawstwa w ramach mojego dnia wolnego, bo kwit ze stacji nie daje żadnych podstaw do wypłacenia przez pracodawcę należności za dzień pracy. Takich jak ja jest wiele.

    >linki
    Wybacz, nie czerpię swojej wiedzy z tabloidów. Dla mnie wyciągnięcie dzieciaka z pożaru czy topiącego się z wody to normalna praca strażaka lub ratownika. Jedynym przyczynkiem do bohaterstwa jest działanie w sytuacji absolutnie ekstremalnego narażenia własnego życia, czyli skok w ogień po człowieka w chwili, gdy już się wali budynek albo skok do wodospadu za topiącym się.
  • 0.9_procent 24.06.15, 00:35
    qulqa napisała:

    > > Mam rozumieć, że życie uratowane przez lekarza jest mniej warte, czy co?
    > A kto mówi, że jest mniej warte? Ale to twój zawód.
    No to co z tego, że mój zawód? Ratowanie życia, jest ratowaniem życia. Tyle, że nawet najbardziej honorowy krwiodawca nie "ratuje życia" bezpośrednio, w przeciwieństwie do tych, "dla których to jest zawód". Właściwie w ogóle nie ratują życia - krew jest tylko środkiem, który w pewnych sytuacjach pozwala życie ratować. Więc nie widzę powodu, dla którego miałbym bić czołem przed krwiodawcami, sorry.

    > > ...czyli dzień wolny też dopiero po oddaniu 25 litrów krwi. Pierwsze słys
    > zę, al
    > > e jak to mówią człowiek uczy się przez całe życie.
    > Napisałam w innym miejscu, że oddaję krew od przypadku do przypadku, nie system
    > atycznie. A że pracuję w ramach umowy cywilno - prawnej, odwiedzam stację krwio
    > dawstwa w ramach mojego dnia wolnego, bo kwit ze stacji nie daje żadnych podsta
    > w do wypłacenia przez pracodawcę należności za dzień pracy. Takich jak ja jest
    > wiele.
    Wiesz, ja widziałem chyba więcej krwiodawców niż ty. I widziałem wielu, którym dzień wolny był baardzo potrzebny, tyle, że sami nie bardzo się nadawali do oddawania krwi. Nic nie poradzę na to, że ty postrzegasz oddawanie krwi przez pryzmat swojej osoby, rzeczywistość nie jest tak różowa jak ci się wydaje.

    >
    > >linki
    > Wybacz, nie czerpię swojej wiedzy z tabloidów.
    Hmmm. Nie wiedziałem, że "Gazeta Krakowska" czy TVS to tabloidy. Fakt - owszem, ale reszta? Podałem po prostu kilka pierwszych linków z googla.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 08.07.15, 22:38
    To mówi lekarz? Lepiej oddaj dyplom i więcej już do pacjentów nie podchodź, bo jeszcze komuś krzywdę zrobisz... Co by było, gdyby nagle honorowi dawcy ogłosili strajk i nagle zabrakłoby krwi? Ilu ludzi by umarło? Ile operacji by się nie odbyło? Bo krew oddana przez krwiodawców służy nie tylko do bezpośrednich transfuzji, to również mnóstwo preparatów krwiopochodnych... Lekarz się znalazł z łaski Bożej...
  • 0.9_procent 09.07.15, 18:58
    katamawira napisał:

    > To mówi lekarz? Lepiej oddaj dyplom i więcej już do pacjentów nie podchodź, bo
    > jeszcze komuś krzywdę zrobisz...
    Znalazł się autorytet od siedmiu boleści. A ty masz w ogóle jakiś dyplom, że czepiasz się mojego? Bo wystarczająco wiele się naoglądałem by wiedzieć że im kto ma więcej do powiedzenia na temat dyplomu lekarza, tym sam mniej osiągnął. Takie teksty jak twój pasują mi do absolwentów zawodówek.
    Jeśli ktoś ma być wdzięczny krwiodawcom to raczej pacjenci, którzy na tym zyskują, a nie lekarze, dla których jest to środek do leczenia.

    > Co by było, gdyby nagle honorowi dawcy ogłosil
    > i strajk i nagle zabrakłoby krwi? Ilu ludzi by umarło?
    He, he. Zapytaj o to Świadków Jehowy, bo oni co rusz udowadniają, że bez krwi można się spokojnie obyć.

    > Ile operacji by się nie
    > odbyło? Bo krew oddana przez krwiodawców służy nie tylko do bezpośrednich trans
    > fuzji, to również mnóstwo preparatów krwiopochodnych...
    ŁOJEZU ! A gdzież to się jeszcze przetacza pełną krew, a nie preparaty krwiopochodne? Może mnie oświecisz, bo masz najwyraźniej dobre mniemanie o swojej "wiedzy".
    Co do "ile operacji by się nie odbyło" - Operacje mogą się również nie odbyć z powodu braku leków do znieczulenia, braku narzędzi, nici, prądu czy wody. Mam bić czołem przed dostawcami leków, materiałów opatrunkowych, narzędzi, nici, cewników, środków odkażających? Mam rysować laurki dla elektrowni, wodociągów, czy producentom wyposażenia sali operacyjnej? Bez nich też operacje się nie odbędą.

    >Lekarz się znalazł z ła
    > ski Bożej...
    He, he. Co mnie może obchodzić opinia jakiegoś barana, który ma bardzo dobre mniemanie o sobie samym, niestety nie idące w parze z jakąkolwiek wiedzą.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 19.07.15, 18:47
    Jedyne co potrafisz to ubliżać... Świadczy to o twoim poziomie... Jako lekarza również... Ja mam akurat wykształcenie wyższe a żeby było śmieszniej to w zawodzie okołomedycznym...
    Myślę, że ten link wystarczy za odpowiedź... wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18388886,brakuje-krwi-w-warszawskim-centrum-krwiodawstwa-chcesz-uratowac.html?lokale=local#BoxNewsLink
  • 0.9_procent 20.07.15, 19:18
    katamawira napisał:

    > Jedyne co potrafisz to ubliżać...
    Taaa, wspaniała odpowiedź na pytanie gdzie jeszcze przetaczają pełną krew. Wskazanie braku wiedzy nie jest ubliżaniem, pojęcia ci się pomyliły.

    > Świadczy to o twoim poziomie... Jako lekarza
    Jak napisałem poprzednio - do wypowiadania się na temat poziomu lekarza najbardziej garną sie ci, którym "poziomu lekarza" nigdy nie będzie dane osiągnąć.

    > również... Ja mam akurat wykształcenie wyższe a żeby było śmieszniej to w zawod
    > zie okołomedycznym...
    He he, zapewne absolwentka rehabilitacji medycznej na AWFie. Naprawdę jestem pod wrażeniem.

    > Myślę, że ten link wystarczy za odpowiedź... wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18388886,brakuje-krwi-w-warszawskim-centrum-krwiodawstwa-chcesz-uratowac.html?lokale=local#BoxNewsLink
    Oooo, widzę wysoki poziom. Wstawianie tego samego linku w dwóch postach na forum. "Poziom" mnie po prostu przygniótł.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 24.06.15, 00:16
    > Acha. To w ramach tej bezinteresowności tolo będzie opierdzielał kobietę w przychodni

    Nie. Będzie opierdzielał, bo kobieta nie potrafi wykonać zadań, jakie ma na swoim stanowisku pracy.

    Zastanawia mnie, dlaczego tak jakoś i Ty, i inni lekarze biorący udział w dyskusji, przeszli do porządku dziennego nad niekompetencją pracownicy. Solidarność miejsca pracy czy jak? A od tego zaczął się cały problem. Gdyby kobieta rzetelnie wykonywała swoje obowiązki, w ogóle nie byłoby sprawy.

    Szczerze mówiąc na miejscu tola nie wdawałabym się już w żadne dyskusje z pancią, tylko poszła do kierownika poradni. Nie ze skargą, z informacją, że pracownicy nie potrafią wykonywać swoich obowiązków i że powinni zostać odpowiednio przeszkoleni.
  • 0.9_procent 24.06.15, 00:47
    qulqa napisała:

    > > Acha. To w ramach tej bezinteresowności tolo będzie opierdzielał kobietę
    > w przychodni
    >
    > Nie. Będzie opierdzielał, bo kobieta nie potrafi wykonać zadań, jakie ma na swo
    > im stanowisku pracy.
    Sprawa dotyczy jego uprawnień jako krwiodawcy, więc nie odwracaj kota do góry ogonem.

    > Zastanawia mnie, dlaczego tak jakoś i Ty, i inni lekarze biorący udział w dysku
    > sji, przeszli do porządku dziennego nad niekompetencją pracownicy. Solidarność
    > miejsca pracy czy jak? A od tego zaczął się cały problem. Gdyby kobieta rzeteln
    > ie wykonywała swoje obowiązki, w ogóle nie byłoby sprawy.
    Miałem okazję wielokrotnie widywać w jaki sposób krwiodawcy potrafią egzekwować swoje uprawnienia. Chyba opisywałem na forum jak "honorowy" krwiodawca niemal odepchną mnie od okienka w aptece, mimo, że będąc lekarzem także miałem uprawnienia do ominięcia kolejki. Ja jednak potulnie stałem, "honorowy" krwiodawca nie miał żadnych oporów, by bez słowa "wryć się" do okienka. Dopiero na oburzone głosy z kolejki machnął legitymacją w stylu "wypi... chamy, teraz JA".

    > Szczerze mówiąc na miejscu tola nie wdawałabym się już w żadne dyskusje z panci
    > ą, tylko poszła do kierownika poradni. Nie ze skargą, z informacją, że pracowni
    > cy nie potrafią wykonywać swoich obowiązków i że powinni zostać odpowiednio prz
    > eszkoleni.
    I słusznie. Ale nie mam złudzeń że tolo będzie musiał pokazać pani w okienku kto tu rządzi.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • gmart2 09.07.15, 08:37
    Co Ty opowiadasz?????Kiedy lekarz ma przywilej na ominiecie kolejki?????Chyba jednak nie jesteś lekarzem.
  • 0.9_procent 09.07.15, 19:04
    Jestem lekarzem wystarczająco długo by pamiętać, że lekarz jak najbardziej miał uprawnienia do ominięcia kolejki w aptece. Możesz o tym nie wiedzieć, ale lekarze (i inni pracownicy ochrony zdrowia) mieli prawo do realizacji recepty za darmo. Oba uprawnienia zostały zlikwidowane w ramach likwidowania branżowych przywilejów. Szkoda, że jakoś "zapomniano" o górnikach, kolejarzach, nauczycielach, pracownikach energetyki, gazownictwa, komunikacji itp.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 09.07.15, 20:25
    Dobrze napisałeś - lekarze )i wszyscy inni pracownicy ochrony zdrowia) MIELI prawo kupić leki bez kolejki.
    Czas przeszły.
    Aktualnie tego przywileju nie ma.
    Powoływanie się na przykład sprzed lat jest śmieszne.

    PS - rozmowa o przywilejach różnych branż jest tematem na kompletnie inne forum i kompletnie inną dyskusję.
  • 0.9_procent 09.07.15, 21:42
    qulqa napisała:

    > Powoływanie się na przykład sprzed lat jest śmieszne.
    Biję się w piersi. Od tej pory będę dawał wyłącznie przykłady z przyszłości.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 10.07.15, 21:00
    Nie ironizuj niepotrzebnie.
    Anie bezpłatnych leków, ani pierwszeństwa w kolejce w aptece nie ma już od kilkudziesięciu lat.

    Nie potrafisz znaleźć bliższych w czasie przykładów?
  • 0.9_procent 11.07.15, 10:11
    qulqa napisała:

    > Nie potrafisz znaleźć bliższych w czasie przykładów?
    Bliższy przykład masz tutaj. Myślałem że czytałaś wątek.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 13:00
    Juz Ci napisałam, że uważam zwrócenie uwagi na niekompetencję pracownika za rzecz chlubną.
    Możesz to nazwać opierdzieleniem, jak chcesz.
    Każdy powinien dobrze wykonywać swoje obowiązki, również pani w rejestracji.
    Tolo1 bez powodu nie będzie opierdzielać.
  • 0.9_procent 11.07.15, 19:40
    qulqa napisała:

    > Juz Ci napisałam, że uważam zwrócenie uwagi na niekompetencję pracownika za rze
    > cz chlubną.
    > Możesz to nazwać opierdzieleniem, jak chcesz.
    Zwrócenie uwagi a opierdzielenie to dwie różne rzeczy. I nie ja nazywam zwrócenie uwagi opierdzieleniem tylko tolo zapowiedział że panią w rejestracji opierdzieli - kolejna "delikatna" różnica.

    > Każdy powinien dobrze wykonywać swoje obowiązki, również pani w rejestracji.
    Tutaj pełna zgoda.

    > Tolo1 bez powodu nie będzie opierdzielać.
    No właśnie Opierdzielać a nie zwracać uwagę.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • do.ki 24.06.15, 07:42
    > A od tego zaczął się cały problem.

    Nie calkiem; To Ty zrobilas problem z niczego.

    A rozwiazanie jest proste: dosc mnozenia przywilejow. szczegolnie tych pustych, jak powyzej wykazal @slav. Jesli @tolowi nie bedzie "se nalezalo" wejscie bez kolejki, nie bedzie opierdzielania pani w rejestracji, wszycy bedziemy szczesliwsi i bardziej usmiechnieci. I o to chodzi.
    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • 0.9_procent 24.06.15, 18:18
    Dokładnie tak. Według mnie krew powinna być oddawana odpłatnie, w końcu szpitale płacą wcale nie małe pieniądze za preparaty krwiopochodne. Byłyby czyste i jasne zasady, zamiast "bohaterów", którym należy się szacunek, bo nie korzystają ze swoich przywilejów gdy im to akurat nie jest potrzebne.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • gmart2 09.07.15, 08:38
    Szpital nie płaci za krew - płaci za pojemnik, badania, pracę ludzi, którzy pobieraja krew- człowieku doucz się!
  • 0.9_procent 09.07.15, 19:10
    He, he. A klient sklepu nie płaci za towar, tylko za materiał i jego przetworzenie, transport oraz koszty magazynowania - jakie to proste.
    Z łaski swojej nie opowiadaj głodnych kawałków. Kilkaset złotych za plastikowy pojemnik i kilka badań?
    Swego czasu była afera związana z zakładem produkcji osocza. Dlaczego? Bo to był biznes jak cholera.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 09.07.15, 20:26
    Widać że nie masz zielonego pojęcia o pracy służby krwi w Polsce. Może czas się tym zainteresować?

    Tak, aktualna cena to cena uzyskania, konserwacji, przechowywania i transportu krwi. W cenie nie ma kosztu donacji.
  • 0.9_procent 09.07.15, 21:41
    qulqa napisała:

    > Widać że nie masz zielonego pojęcia o pracy służby krwi w Polsce. Może czas się
    > tym zainteresować?
    Taaa. Tyle, że to nie ja pisałem o przetaczaniu krwi i preparatów krwiopochodnych. Za to pytałem gdzie obecnie przetacza się pełną krew - odpowiedzi nie widzę.

    > Tak, aktualna cena to cena uzyskania, konserwacji, przechowywania i transportu
    > krwi. W cenie nie ma kosztu donacji.
    Oficjalnie jak najbardziej.
    Z krwi pełnej otrzymuje się osocze i koncentrat krwinek czerwonych - darujmy sobie inne preparaty. Badania: HBs 15 zł, anty HCv 27 złotych, anty HIV 27 złotych, test kiłowy 6 złotych - wziąłem z cennika detalicznego z netu, hurtowo wyjdzie taniej. Razem 75 zł, dodajmy kolejne 25 na inne badania. Razem 100. Opakowanie FFP kosztowało kilka lat temu ok 200 złotych, opakowanie KKCz ponad 300. razem ponad 500 złotych. Wychodzi po 2 stówy za plastikowy woreczek. Przyznam niezła cena.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 10.07.15, 21:14
    Zapomniałeś o:
    - bakteriologii
    - konserwantach
    - kosztach rozdziału preparatów (oddzielanie, sączkowanie itp). Teraz większość KKCz jest ubogoleukocytarna (UKKCz), większość FFP to RePO, czyli pozbawione aktywnych czynników biologicznych. Cena jest zbliżona.
    - kosztach oznaczenia grupy krwi w każdym preparacie, również oznaczania antygenów dodatkowych
    - kosztach przechowywania
    - kosztach osobowych - aktualnie w pracowniach krwiodawstwa (chyba wszystkich już) pracują wyłacznie pracownicy zatrudnieni w Służbie Krwi. W twoim szpitalu pewnie też.
    - kosztach transportu pomiędzy stacjami a punktami
    - kosztach pozyskiwania krwi - czyli wszelkich wampiriadach itp
    - koszt tej krwi, która została pobrana, a z jakichś powodów musu być zutylizowana
    - koszt utylizacji igieł, strzykawek itp. Wbrew pozorom jest niebagatelny.
    - wreszcie kosztach lokalowo - administracyjnych Służby Krwi jako osobnej jednostki, której działalność ma się zbilansować.
    To tak naprędce co mi przyszło do głowy.

    Myślę że jak pogrzebiesz w necie, znajdziesz dokładny koszt każdego preparatu krwi z rozbiciem na składowe.

    Zatem nie trywializuj.

    PS - nie jestem pracownikiem Służby Krwi. Ale wkurza mnie strasznie, jak ktoś opowiada bzdety i jeszcze używa do tego autorytatywnego tonu.
  • 0.9_procent 11.07.15, 10:39
    qulqa napisała:

    > Zapomniałeś o:
    > - bakteriologii
    Podałem koszty badań wzięte z ogólnodostępnego cennika, doliczyłem 25 złotych na dodatkowe badania. Centra krwiodawstwa korzystają z zewnętrznych laboratoriów? Bo badania wykonywane we własnych laboratoriach, robione "hurtowo" wychodzą chyba nieco taniej. W 100 złotych spokojnie można się zmieścić.

    > - konserwantach
    Przepraszam jakie i ile konserwantów jest w FFP?

    > - kosztach rozdziału preparatów (oddzielanie, sączkowanie itp). Teraz większość
    > KKCz jest ubogoleukocytarna (UKKCz), większość FFP to RePO, czyli pozbawione a
    > ktywnych czynników biologicznych. Cena jest zbliżona.
    O tym będzie poniżej.

    > - kosztach oznaczenia grupy krwi w każdym preparacie, również oznaczania antyge
    > nów dodatkowych
    O badaniach pisałem. Swoją drogą ciekawe jak oznaczasz grupę krwi w osoczu, bo mnie się naiwnie wydawało, że badania robi się raz dla pobranej krwi a nie dla każdego preparatu oddzielnie.

    > - kosztach przechowywania
    Taaa, pewnie oddzielna lodówka dla każdego woreczka.

    > - kosztach osobowych - aktualnie w pracowniach krwiodawstwa (chyba wszystkich j
    > uż) pracują wyłacznie pracownicy zatrudnieni w Służbie Krwi. W twoim szpitalu p
    > ewnie też.
    Aha. Najpierw koszty rozdziału preparatów, a teraz koszty osobowe. Na czym polegają koszty osobowe, skoro koszty robocizny liczysz oddzielnie?

    > - kosztach transportu pomiędzy stacjami a punktami
    Też szaleństwo. Zwracam delikatnie uwagę, że koszty sprowadzenia preparatu ponosi szpital, nawet jeśli trzeba jechać do okręgowej stacji krwiodawstwa. Jakoś nie pamiętam bym kiedykolwiek usłyszał, że preparat z okręgowej stacji będzie przesłany, by można go odebrać w najbliższym punkcie.

    > - kosztach pozyskiwania krwi - czyli wszelkich wampiriadach itp
    He he. Najpierw koszty badań , koszty opakowania, koszty konserwantów, koszty osobowe, a później koszty pozyskania. Świetne. Na każdą akcję kupuje się nowy autobus?

    > - koszt tej krwi, która została pobrana, a z jakichś powodów musu być zutylizow
    > ana
    Kwestia zarządzania zasobami. Poza tym nie pamiętam, by stacja krwiodawstwa kiedykolwiek wzięła na siebie odpowiedzialność za uszkodzony woreczek w FFP. Rzecz wychodzi dopiero w trakcie rozmrażania, odpowiedź stacji krwiodawstwa standardowa - "Musieliście sami uszkodzić".

    > - koszt utylizacji igieł, strzykawek itp. Wbrew pozorom jest niebagatelny.
    Nie rób sobie jaj.

    > - wreszcie kosztach lokalowo - administracyjnych Służby Krwi jako osobnej jedno
    > stki, której działalność ma się zbilansować.
    No to Służba Krwi chyba pracuje w pałacach, skoro koszty lokalowe stanowią pokaźną część ceny preparatu.

    > To tak naprędce co mi przyszło do głowy.
    A ja myślę, że musiałaś się nieźle natrudzić, sądząc po tych alpejskich kombinacjach.

    > Myślę że jak pogrzebiesz w necie, znajdziesz dokładny koszt każdego preparatu k
    > rwi z rozbiciem na składowe.
    Taaa. Sama poszukaj mądralo. Bo ten wybieg z "sam sobie poszukaj" ma już na forum dłuugą historię.

    > Zatem nie trywializuj.
    DOKŁADNIE

    > PS - nie jestem pracownikiem Służby Krwi. Ale wkurza mnie strasznie, jak ktoś o
    > powiada bzdety i jeszcze używa do tego autorytatywnego tonu.
    Ja też nie jestem pracownikiem służby krwi, ale nie tyle wkurza mnie, gdy ktoś posługuje się taką manipulacją jak koszty igieł i ich utylizacji dla uzasadnienia ceny preparatu kosztującego od 200 złotych wzwyż. ŻENUA.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 13:15
    1. koszt rozdziału preparatów (odczynniki, kolumny, pipety - z tego co wiem większość jest jednorazowa itp) to coś różnego niż koszty płacowe zatrudnionego personelu
    2. nie wiem, z jakich pracowni korzystają centra krwiodawstwa. Nie pracuję w tej branży.
    3. w moim rejonowym szpitalu nie oddaje się krwi, a Bank Krwi jest. Jest tam niewielki zapas krwi większości grup + zapas osocza. Krew jest przywożona ze Stacji Krwiodawstwa. Jeżeli zbliża się termin ważności preparatu, jest on przesyłany z powrotem do Stacji. Za te transporty szpital nie płaci, są one wliczane w koszty funkcjonowania Służby Krwi.
    4. pisząc 'koszty konserwantów', 'koszty oznaczenia grupy krwi' nie wymieniałam żadnych nazw preparatów, nieprawdaż? Więc czego się czepiasz?
    5. nie kupuje się na każdą akcję nowego autobusu, ale zwykle są one organizowane w dni wolne od pracy, więc ludziom trzeba zapłacić. Autobus też nie pojedzie bez paliwa. Trzeba wydrukować plakaty lub dać ogłoszenia itp.
    6. w moim szpitalu rejonowym FFP jest rozmrażane w Banku Krwi, Jeżeli woreczek jest uszkodzony - nie jest on wydawany. Personel przy odbieraniu krwi ma obowiązek sprawdzić opakowanie.
    7. zapytaj w swoim szpitalu o koszt utylizacji odpadów medycznych i porównaj z kosztem utylizacji innych odpadów. Zdziwisz się :)

    Cóż, miły Panie, najłatwiej powiedzieć że krew to tylko woreczek i trochę czerwonego / żółtego w środku. Ja w tym nie robię, więc pewnie jeszcze wielu kosztów nie wymieniłam. Choćby kawy, soczku i czekolad :)

    Proponuję - przejdź się do swojego punktu krwiodawstwa w szpitalu i popytaj. Po prostu popytaj.
  • 0.9_procent 11.07.15, 20:09
    qulqa napisała:

    > 1. koszt rozdziału preparatów (odczynniki, kolumny, pipety - z tego co wiem wię
    > kszość jest jednorazowa itp) to coś różnego niż koszty płacowe zatrudnionego pe
    > rsonelu
    I ile kosztuje ta jednorazowa pipeta? 5 złotych?

    > 2. nie wiem, z jakich pracowni korzystają centra krwiodawstwa. Nie pracuję w te
    > j branży.
    Dobre. Nagła luka w wiedzy. Prawie uwierzyłem. O tym że wątpliwe krzyżówki przesyła się do stacji krwiodawstwa pewnie nigdy nie słyszałaś.

    > 3. w moim rejonowym szpitalu nie oddaje się krwi, a Bank Krwi jest. Jest tam ni
    > ewielki zapas krwi większości grup + zapas osocza. Krew jest przywożona ze Stac
    > ji Krwiodawstwa. Jeżeli zbliża się termin ważności preparatu, jest on przesyłan
    > y z powrotem do Stacji. Za te transporty szpital nie płaci, są one wliczane w k
    > oszty funkcjonowania Służby Krwi.
    Taaa. Lodówka z kilkoma opakowaniami zwana szumnie Bankiem Krwi. A jak potrzebnego preparatu nie ma to Służba Krwi przywozi go ze stacji okręgowej - natychmiast i za darmo.
    No przecież.

    > 4. pisząc 'koszty konserwantów', 'koszty oznaczenia grupy krwi' nie wymieniałam
    > żadnych nazw preparatów, nieprawdaż? Więc czego się czepiasz?
    Ano tego, że te koszty, podobnie jak koszty badań ponosi się raz, a nie dla każdego preparatu oddzielnie.

    > 5. nie kupuje się na każdą akcję nowego autobusu, ale zwykle są one organizowan
    > e w dni wolne od pracy, więc ludziom trzeba zapłacić. Autobus też nie pojedzie
    > bez paliwa. Trzeba wydrukować plakaty lub dać ogłoszenia itp.
    A ile w czasie takiej akcji pobiera się krwi? Od 10 osób? Za pracę w dzień wolny od pracy należy się inny dzień wolny i po sprawie. Wygląda na to, że zatankowanie autobusu i wydrukowanie kilku plakatów kosztuje ciężkie pieniądze.

    > 6. w moim szpitalu rejonowym FFP jest rozmrażane w Banku Krwi, Jeżeli woreczek
    > jest uszkodzony - nie jest on wydawany. Personel przy odbieraniu krwi ma obowią
    > zek sprawdzić opakowanie.
    To masz szczęście. Ja wielokrotnie dzwoniłem do stacji krwiodawstwa i odpowiedź zwykle była taka sama - uszkodzenie w wyniku niewłaściwego rozmrożenia.

    > 7. zapytaj w swoim szpitalu o koszt utylizacji odpadów medycznych i porównaj z
    > kosztem utylizacji innych odpadów. Zdziwisz się :)
    Nie rozśmieszaj mnie. Każdy prywatny gabinet musi mieć umowę na odbiór odpadów. Cena odbioru w cenie pojemnika. Jakoś nikt nie płacze z powodu wielkich kosztów. W przypadku dużych jednostek takich jak szpitale ceny oscylują w granicach 2-3 tysiące za tonę. Ile trzeba przerobić krwi, żeby zebrać tonę odpadów?

    > Cóż, miły Panie, najłatwiej powiedzieć że krew to tylko woreczek i trochę czerw
    > onego / żółtego w środku. Ja w tym nie robię, więc pewnie jeszcze wielu kosztów
    > nie wymieniłam.
    Taa, choć wiele się natrudziłam.

    > Choćby kawy, soczku i czekolad :)
    A to dla personelu czy krwiodawców, bo krwiodawcy to honorowo...


    > Proponuję - przejdź się do swojego punktu krwiodawstwa w szpitalu i popytaj. Po
    > prostu popytaj.
    I pewnie się dowiem że za igłę, która normalnie kosztuje parę groszy stacja krwiodawstwa płaci ciężka kasę. Tak naprawdę główny koszt woreczki z płynem konserwującym. Cała reszta w przeliczeniu na jedno opakowanie to drobne. Biznes robi forma produkująca worki, bo ceny ponad 100 złotych za jeden nie można wytłumaczyć ceną materiału i robocizny.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 22:04
    >O tym że wątpliwe krzyżówki przesyła się do stacji krwiodawstwa pewnie nigdy nie słyszałaś.

    Tak, słyszałam. Ale za to wystawiane są odrębne rachunki. I za transport materiału, i za krzyżowanie w Stacji - dlatego nie uwzględniam tego w cenie. Zdanie 'nie wiem, z jakich pracowni korzystają stacje krwiodawstwa' dotyczy tego, że nie wiem, czy mają swoje bakteriologie, pracownie biochemii itp, czy wysyłają na miasto, czy mają na miejscu - ale w ramach outsorcingu.

    > Taaa. Lodówka z kilkoma opakowaniami zwana szumnie Bankiem Krwi
    Wynajęcie pomieszczeń, wyposażenie w wirówki czy inne urządzenia (nie wiem, jak się nazywają), odczynniki, walidowana lodówka i pani Frania z panią Manią, które siedzą tam 24/24 i krzyżują krew dla twoich pacjentów na każdy gwizdek. To też koszty.

    > Ano tego, że te koszty, podobnie jak koszty badań ponosi się raz, a nie dla każdego preparatu oddzielnie.
    Ale się ponosi. A ty w swoich rozliczeniach tego nie uwzględniłeś.

    > uszkodzenie w wyniku niewłaściwego rozmrożenia.
    Rozmrażacie FFP w oddziale? A to nie jest przypadkiem zabronione? Nie znam przepisów, w moim rejonowym szpitalu od wielu lat jest zakaz wydawania nieprzygotowanych preparatów krwi (czyli np. nierozmrożonych).

    >W przypadku dużych jednostek takich jak szpitale ceny oscylują w granicach 2-3 tysiące za tonę.
    Jesteś tego pewien czy tylko przypuszczasz? W moim rejonowym szpitalu ceny są dużo wyższe, a ilość produkowanych odpadów medycznych ogromna.

    > Tak naprawdę główny koszt woreczki z płynem konserwującym.
    Jest to pewnie koszt główny, ale nie jedyny. Nie wiem, kto produkuje te woreczki i dlaczego są drogie, może monopolista i dyktuje cenę, może specjalny materiał i dlatego drogie, może to, może tamto. Tak czy siak stacja nie robi tego sama i musi zakupić.

    Niezależnie od tego, ile byśmy dyskutowali, dochodzimy do jednego - w kosztach preparaty krwi NIE MA ZAPŁATY ZA KREW DLA DAWCY. Czyli płacenie za oddanie krwi człowiekowi musi znacząco podnieść cenę preparatu.


  • 0.9_procent 11.07.15, 22:49
    qulqa napisała:

    > Niezależnie od tego, ile byśmy dyskutowali, dochodzimy do jednego - w kosztach
    > preparaty krwi NIE MA ZAPŁATY ZA KREW DLA DAWCY. Czyli płacenie za oddanie krwi
    > człowiekowi musi znacząco podnieść cenę preparatu.
    No właśnie. Skoro nie ma zapłaty za krew dawcy, to nie ma uzasadnienia dla takiej ceny preparatów. Bo podstawowym kosztem jest woreczek, którego cena jest nieadekwatnie wysoka, cała reszta kosztów o których pisałaś nie ma takiego znaczenia jak koszt woreczka. Krwiodawcy oddają krew za darmo, szpital wcale nie mało płaci za jej preparaty.
    natomiast koszty o których pisał slav nie mają nic wspólnego z kosztami zapłaty za preparaty krwi.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • gmart2 09.07.15, 21:05
    No widzę, że super ekspert jesteś!Ciekawe jak się znasz na krwiodawstwie.A widziałeś co się robi z krwią po pobraniu i ile ludzi musi przy tym pracować?Biznes straszny kręci się na krwiodawstwie.Widać ilu chętnych do pracy jest w centrach krwiodawstwa.
  • 0.9_procent 09.07.15, 21:44
    gmart2 napisała:

    > A widz
    > iałeś co się robi z krwią po pobraniu i ile ludzi musi przy tym pracować?Biznes
    > straszny kręci się na krwiodawstwie.
    W żadnym razie. Zawsze mi się wydawało że całe krwiodawstwo w Polsce załatwia jeden człowiek.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • ewa_mama_jasia 09.07.15, 08:48
    Ale lekarze nie czekają w kolejkach po rok - dwa - trzy na świadczenia. Pokaż mi takiego, który czeka. Ani oni, ani ich krewni, znajomi itp. Bez skrupułów korzystają ze znajomości, możliwości itp. Dlatego krwiodawcy też maja prawo.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • gmart2 09.07.15, 17:13
    Nie zrozumiałaś mnie-ja bronię krwiodawców.Natomiast nie ma takiego prawa, żeby lekarz wszedł gdziekolwiek bez kolejki.
  • mruwa9 14.06.15, 00:46
    chyba mozna pozazdroscic polskim dawcom krwi ich przywilejow: calodniowe zwolnienie z pracy (platne), przyjmowanie do lekarza poza kolejnoscia i stos czekolad po oddaniu krwi...
    Ja, jako dawca krwi, mam jedynie prawo do godzinnego darmowego parkingu pod szpitalem, gdzie miesci sie stacja krwiodawstwa, na czas oddawania krwi ,co odbywa sie w moim prywatnym czasie, a zamiast czekolad , po oddaniu krwi, moge sobie zrobic w poczekalni kanapke i poczestowac sie kawa. A potem po sobie posprzatac naczynia :-P
  • qulqa 14.06.15, 10:11
    Prawo do wizyt u lekarza poza kolejnością przysługuje wyłącznie zasłużonym dawcom krwi, czyli po oddaniu jakiejś kosmicznej (jak dla mnie) ilości litrów. Osoba taka jak ja, oddająca od przypadku do przypadku, raz na parę lat, dostaje czekolady, kawę/herbatą i ma dzień wolny od prac (jeśli pracuje na umowę o pracę).
    Tyle że ja pracuję na umowie cywilno - prawnej (płacone za rzeczywistą ilość godzin w pracy), więc i tak robię to w czasie wolnym, bo zwolnienie nic mi nie daje. Praca mi nie zapłaci, zasiłek chorobowy za jeden dzień z ZUS też pewnie nie przysługuje. Ale widziałam rzeczywiście krwiodawców, dla których motywacją do oddania krwi było zwolnienie (może na kacu byli?).
    Zostaje tylko ten stos czekolad .... Mogę się podzielić :)
    Pozdrawiam.
  • ksionzka 25.05.16, 14:44
    Oddajesz bezinteresownie bo Ciebie zbytnio nie dotyczy problem jak sie dostać do wielkiego pana doktora. uruchamiasz kolegów w końcu w służbie zdrowia pracujesz po co masz wykorzystywać książeczkę. łatwo o takie teksty w takiej sytuacji.
  • 0.9_procent 12.06.15, 22:03
    tolo1 napisał:

    > Dziękuję za info. Jak pójdę do mojej przychodni to ich opierdzielę.

    A zanim zaczniesz opierdzielać przeczytaj sobie 2 pierwsze posty z tego wątku.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 08.07.15, 22:23
    Tolo, ja bym na twoim miejscu nie opierdzielał durnej recepcjonistki tylko zj.....bał jak burą sukę dyrektora i zapytał go, czy wie, ile przychodnia bulnie kary jak napiszesz skargę do NFZ. Zapewniam cię, że odnosi to znakomity, natychmiastowy skutek, a mądrutka recepcjonistka na długo zapomina, że w języku polskim istnieje słowo ,,premia". Było też raz tak, że się jedna taka durna pożegnała z pracą ze skutkiem natychmiastowym. Sposób wielokrotnie sprawdzony. Polecam
  • katamawira 08.07.15, 22:47
    Dodam jeszcze, że mnie czerwona legitymacja uratowała życie, gdyby nie ona, nie miałbym szans wyjść z dwóch jednocześnie wykrytych nowotworów (nerki i na strunie głosowej) a ilu dyrektorów przy tej okazji dostało zjebę to już inna sprawa, bo w rejestracjach jak na złość trafiały się same ,,mądrutkie"
  • madopar50 15.06.15, 08:35
    Dodam jeszcze że to musi być legitymacja zasłużonego dawcy krwi (trzeba oddać minimum 25 l ja oddałem 39,5 l) a nie taka gdzie się wpisuje pobranie krwi.
    --
    Nie czuję się odpowiedzialny za słowa, bo i tak nikt mnie nie słucha.
  • mrfaust 09.07.15, 12:43
    ZHK należy się po oddaniu 6 (M) albo 5 (K) l. krwi. To o czym mówisz to zasłużony dla zdrowia narodu i jest nadawania po oddaniu 20l krwi.
  • joten51 08.07.15, 20:10
    Nie rozumiem, jakim idiotą trzeba być, żeby od razu uwierzyć w bełkot jakiejś pani? Ustawa sejmowa o tym decyduje a nie jakaś szmata w okienku, która chce uniknąć awantury z klientami. Ja mam w swoich kartotekach w przychodniach wpis żem ZK i nikt nie wie nawet, że zamiast np półtora roku, czekam w kolejce do operacji zaćmy... dwa tygodnie. A na przyjęcie do szpitala na ortopedię - trzy dni. Leki zaś w większości mam darmowe. Tak jest i tak być musi, bo stracą te resztki chętnych do oddawania krwi.
  • nanabun 08.07.15, 21:50
    Co za zawiła dyskusja. Bardzo dobrze, że są przywileje dla krwiodawców, bo to jest konkretne wsparcie, dar dla innych. Nie jakiś przywilej za nic. Oddałem ok. 26 litrów krwi i jak dotąd nie korzystałem z wejść do lekarza, czy ulg na leki. Sporadycznie korzystam z darmowej komunikacji (w Poznaniu przysługuje po złotym zasłużonym, czyli po 18 l.), bo i tak jeżdżę samochodem. Z wolnego dnia też nigdy nie skorzystałem - oddaję w soboty. Może warto sobie uświadomić, że 18 l. to są 3 pojemności organizmu. Więc może netowi szczekacze niech sobie dadzą spokój z ujadaniem, bo to już się zrobiła reguła - im mniej (lub wcale) ktoś robi dla innych, tym więcej gardłuje na tych, którym się jeszcze cokolwiek chce.
  • gmart2 09.07.15, 08:40
    0.9_procent - jak czytam Twoje wypowiedzi to mi wstyd, lepiej nic nie pisz, bo przynosisz wstyd wszystkim lekarzom w Polsce
  • 0.9_procent 09.07.15, 19:33
    gmart2 napisała:

    > 0.9_procent - jak czytam Twoje wypowiedzi to mi wstyd, lepiej nic nie pisz, bo
    > przynosisz wstyd wszystkim lekarzom w Polsce
    Rozumiem, że tobie nie będzie wstyd spojrzeć w oczy pacjenta, który wyleciał z kolejki dlatego, że ty wchodzisz poza kolejnością. A, sorry, przecież to nie ty powiesz pacjentowi, że nie zostanie przyjęty.
    Właściwie nikt mu nie powie. Taki wredny, przynoszący wstyd lekarz jak ja przyjmie go płacąc za niego z własnej kieszeni. Dziękuję ci bohaterski krwiodawco, naprawdę całuję rączki.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 10.07.15, 21:18
    A ja zapytam krótko.
    Ilu jest zasłużonych dawców krwi w twoim mieście / okolicy? Jak często musisz ich przyjmować? Jednego na godzinę czy jednego na rok? I czy spadnie ci korona z głowy, jeśli przyjmiesz najpierw krwiodawcę, a potem pozostałych pacjentów NIE WYRZUCAJĄC NIKOGO Z KOLEJKI, tylko pracując 10 minut dłużej? Takie potworne poświęcenie dla człowieka, który być może uratuje kiedyś życie twoje, twojej zony, twojego dziecka?
    O pacjentach leczonych krwią nie wspominam, bo jak widać w dyskusji oni kompletnie się nie liczą.
  • 0.9_procent 11.07.15, 10:58
    qulqa napisała:

    > A ja zapytam krótko.
    > Ilu jest zasłużonych dawców krwi w twoim mieście / okolicy? Jak często musisz i
    > ch przyjmować? Jednego na godzinę czy jednego na rok?
    Kilku tygodniowo. Więc bliżej jestem jednego na godzinę, niż jednego na rok.

    > I czy spadnie ci korona z
    > głowy, jeśli przyjmiesz najpierw krwiodawcę, a potem pozostałych pacjentów
    Korona z głowy spada nie tyle mnie, co pacjentom czekającym w kolejce. Jak można było przypuścić, Państwo się nie zgodzili, czekałem 5 godzin.. Pretensji pacjentów wyrażanych w stosunku do lekarzy "Bo tamten pan dopiero przyszedł i wszedł bez kolejki" krwiodawcy nie wysłuchują.

    > NIE
    > WYRZUCAJĄC NIKOGO Z KOLEJKI, tylko pracując 10 minut dłużej?
    To NIE WYRZUCENIE NIKOGO Z KOLEJKI oznacza nie tyle 10 min pracy dłużej, co dodatkowe koszty, które trzeba ponieść a za które NFZ nie zapłaci - było już w tym wątku ale łatwiej nie zauważyć. Te dodatkowe koszty to w przypadku poradni koszty np zdjęcia RTG - kilkanaście złotych, ale w przypadku endoprotezoplatyki koszt endoprotezy - kilka tysięcy, a w przypadku leczenia onkologicznego kilkadziesiąt tysięcy. Ale to przecież drobiazg przy niebagatelnych kosztach utylizacji igieł przez służbę krwi.

    > Takie potworne po
    > święcenie dla człowieka, który być może uratuje kiedyś życie twoje, twojej zony
    > , twojego dziecka?
    Jeśli ktoś uratuje życie mojej żony czy dziecka, to będzie to LEKARZ i niekoniecznie będzie mu do tego potrzebna krew. Bez histerii.

    > O pacjentach leczonych krwią nie wspominam, bo jak widać w dyskusji oni komplet
    > nie się nie liczą.
    Może dla ciebie. Jak pisałem to właśnie pacjenci są beneficjentami krwiodawców.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 13:26
    No zaiste biedny miś puszysty, który musi powiedzieć chamskim pacjentom, że przyjął krwiodawcę i muszą poczekać chwilę dłużej. Witki mi opadły. Sądząc po forum, nie masz problemów z radzeniem sobie w rozmowach. Za leczenie onkologiczne płaci w tej chwili NFZ bez problemów, więc bajek nie opowiadaj. Gorzej z endoprotezami - ale oddział nie ma przydziału 10 endoprotez / rok, lecz ileś punktów na rok i w ramach JGP można przesuwać pacjentów. Można też przesuwać punkty pomiędzy oddziałami szpitalnymi (nadwykonania -> niedowykonania). Ilu zasłużonych dawców krwi tych endoprotez rocznie w twoim oddziale wymaga? Nie przesadzajmy, oddział sobie z tym spokojnie poradzi. Oby tylko tacy chory byli operowani poza kolejką, bo jakoś mi się dziwnie wydaje, że żona dyrektora też poza kolejką miałaby wszczepioną endoprotezę. Nie mówię, że to źle, ale nie zwalajmy na krwiodawców zła całego świata.
    Jasne, życie Twojego dziecka lub żony uratują lekarze. Czy także w sytuacji, kiedy szybko straci ona/ono powyżej 50% krwi krążącej i z samym HESem już nie da rady?
  • 0.9_procent 11.07.15, 20:36
    qulqa napisała:

    > No zaiste biedny miś puszysty,
    He he, ktoś tu pisał o nie obrażaniu.

    > który musi powiedzieć chamskim pacjentom, że prz
    > yjął krwiodawcę i muszą poczekać chwilę dłużej.
    >Sądząc po foru
    > m, nie masz problemów z radzeniem sobie w rozmowach.
    Rzecz nie w tym czy sobie radzę, tylko w tym, że to do mnie są kierowane pretensje za realizację przywileju krwiodawcy. A ja nie widzę powodu by się tłumaczyć z cudzych przywilejów.

    > Witki mi opadły.
    Witki to ci opadnę jak ci pacjent nada od ostatnich, a twoje tłumaczenia będzie miał w głębokim poważaniu.

    > Za leczenie onkologiczne p
    > łaci w tej chwili NFZ bez problemów, więc bajek nie opowiadaj.
    I co? Ośrodki onkologii nie startują do konkursów ofert? Każde nadwykonanie jest płacone na koniec pierwszego kwartału kolejnego roku. Znasz może kogoś kto daje kilkumiesięczny kredyt za friko? - daj namiary chętnie skorzystam.

    > Gorzej z endopro
    > tezami - ale oddział nie ma przydziału 10 endoprotez / rok, lecz ileś punktów n
    > a rok i w ramach JGP można przesuwać pacjentów.
    Co to znaczy Przesuwać pacjentów w ramach JGP? Dodatkowy pacjent to dodatkowe koszty, żadne przesuwania tego nie zmienią.

    > Można też przesuwać punkty pomi
    > ędzy oddziałami szpitalnymi (nadwykonania -> niedowykonania). Ilu zasłużony
    > ch dawców krwi tych endoprotez rocznie w twoim oddziale wymaga?
    Taaa, najlepiej przesuwać punkty między tymi oddziałami do których krwiodawcy się zgłaszają i tymi do których się nie zgłaszają - bo przecież poza endoprotezami krwiodawcy nigdzie indziej nie zgłaszają się by leczyć się poza kolejnością. Twoja argumentacja wyrywa z butów.

    > Nie przesadzaj
    > my, oddział sobie z tym spokojnie poradzi. Oby tylko tacy chory byli operowani
    > poza kolejką, bo jakoś mi się dziwnie wydaje, że żona dyrektora też poza kolej
    > ką miałaby wszczepioną endoprotezę.
    >Nie mówię, że to źle, ale nie zwalajmy na k
    > rwiodawców zła całego świata.
    Nie wiem co się tobie wydaje i nie znam żony twojego dyrektora. Piszę o przywilejach, z których nikt nie korzysta, a jak już korzysta to chodzi tylko o dodatkowe 10 minut. A gdy się okazuje że nie koniecznie to "zwalam na krwiodawców winy całego świata". Bez histerii proszę.

    > Jasne, życie Twojego dziecka lub żony uratują lekarze.
    Owszem lekarze. Nie krwiodawcy tylko lekarze.

    >Czy także w sytuacji, ki
    > edy szybko straci ona/ono powyżej 50% krwi krążącej i z samym HESem już nie da
    > rady?
    Podaj mi jednostkę chorobową w której leczenie polega WYŁĄCZNIE na podaniu krwi. Chętnie się dowiem.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 22:40
    Za misia puszystego przeprosiłam niżej.

    Owszem, płacone jest z opóźnieniem, ale jest płacone. Zaś przesuwanie w ramach JGP oznacza, że w ramach przyznanego limitu punktów na dany rok na oddział można leczyć pacjentów z różnymi jednostkami chorobowymi, oby tylko te jednostki mieściły się w zakresie działania oddziału i oby nie przekroczyć przyznanej liczby punktów. Można przesuwać punkty pomiędzy ostrymi i planowymi itp. Jeśli nie ma dramatycznych nadwykonań planu, oddział jakoś się bilansuje.

    > Podaj mi jednostkę chorobową w której leczenie polega WYŁĄCZNIE na podaniu krwi
    Nie znam takiej jednostki chorobowej.
    Ale znam jednostki chorobowe, w których nie uratujesz życia pacjenta bez krwi. Ty też je znasz.
  • 0.9_procent 11.07.15, 23:01
    qulqa napisała:

    > Owszem, płacone jest z opóźnieniem, ale jest płacone.
    Spróbuj zapłacić z opóźnieniem składkę ubezpieczenia zdrowotnego

    > Zaś przesuwanie w ramach JGP
    Ja doskonale wiem co to są przesunięcia w ramach JGP. Ale chodzi o coś zupełnie innego, o czym też już było na forum. Krwiodawca przyjmowany poza kolejnością jest jak ostry przypadek - "wyrzuca z kolejki" planowego pacjenta. Ani za nagły przypadek, ani za krwiodawcę NFZ nie płaci dodatkowo, tylko ZAMIAST. Nie znam oddziału, który nie wyrobił kontraktu, nadwykonania są na porządku dziennym, więc dodatkowy pacjent z tego czy innego względu omijający kolejkę "wyrzuca" z listy ostatniego w kolejce. I szpital ma do wyboru albo go nie przyjąć, albo go leczyć za darmo. Zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni.
    Zresztą o to idzie cała dyskusja od której daleko odbiegliśmy. Jeśli państwo rozdaje jakieś przywileje, to niech je rozdaje, ale na własny - ujęty w budżecie koszt, bo każdy przywilej oznacza koszty.

    > Nie znam takiej jednostki chorobowej.
    > Ale znam jednostki chorobowe, w których nie uratujesz życia pacjenta bez krwi.
    > Ty też je znasz.
    No właśnie. I dlatego traktuję krew jako jeden z elementów pozwalający leczyć pacjentów.
    I nie wiem dlaczego mam uważać, że jest ważniejszy od innych.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 13.07.15, 21:28
    >Spróbuj zapłacić z opóźnieniem składkę ubezpieczenia zdrowotnego

    Ależ tak działa państwo w każdym momencie, nie tylko w ochronie zdrowia. Ty musisz płacić na czas, państwo nie musi. W niektórych przypadkach możesz wydębić odsetki, ale nie zawsze. Nie mówię, że to dobre i poprawne. Mówię tylko, że nie jest to żaden wyjątek.

    >Nie znam oddziału, który nie wyrobił kontraktu
    Znam wiele oddziałów, w tym zabiegowych, które nie wyrobiły kontraktów. Znam oddziały dobrze się bilansujące, pilnujące operacji planowych i ostrych (proporcjonalnie) i robiących co miesiąc zestawienia. Problemem byłoby, gdyby krwiodawca przyszedł w ostatnich dniach grudnia, kiedy już wszystko do końca miesiąca (czyli roku) jest rozplanowane i zbilansowane.

    >I dlatego traktuję krew jako jeden z elementów pozwalający leczyć pacjentów.
    >I nie wiem dlaczego mam uważać, że jest ważniejszy od innych.
    Bo każdy inny element leczenia kupisz komercyjnie. Przywiozą ci go nawet specjalnym kurierem o 2 rano, jeżeli za to zapłacisz. Również lekarza specjalistę kupisz.
    A jeżeli nie będzie honorowego dawcy krwi - to w Polsce KKCz, MP i FFP nie kupisz, choćbyś miał górę złota.

    Proste.

    Tak samo z oddawaniem szpiku. Choćbyś miał 10 gór złota, jeżeli nie znajdziesz odpowiedniego dawcy, szpiku nie przeszczepisz z sukcesem.
  • 0.9_procent 16.07.15, 23:21
    qulqa napisała:

    > Ależ tak działa państwo w każdym momencie, nie tylko w ochronie zdrowia. Ty mus
    > isz płacić na czas, państwo nie musi.
    No właśnie. Więc nie wiem skąd stwierdzenie że zapłaci. Zapłaci, ale kiedy? No chyba że jednak nie zapłaci - za nadwykonania.

    > Znam wiele oddziałów, w tym zabiegowych, które nie wyrobiły kontraktów.
    Wszystkie znane mi oddziały zabiegowe mają nadwykonania. I w każdym są kolejki do zabiegów.

    > Znam o
    > ddziały dobrze się bilansujące, pilnujące operacji planowych i ostrych (proporc
    > jonalnie) i robiących co miesiąc zestawienia. Problemem byłoby, gdyby krwiodawc
    > a przyszedł w ostatnich dniach grudnia, kiedy już wszystko do końca miesiąca (c
    > zyli roku) jest rozplanowane i zbilansowane.
    Jeżeli "pilnują operacji planowych i ostrych" to siłą rzeczy krwiodawca wskakujący bez kolejki to planowanie zaburzy. Albo kogoś z kolejki wypchnie. Cudów nie ma.

    > Bo każdy inny element leczenia kupisz komercyjnie. Przywiozą ci go nawet specja
    > lnym kurierem o 2 rano, jeżeli za to zapłacisz.
    Owszem. Tyle, że to zależy od ceny. A wątpię, by szpitalowi zalegającemu z płatnościami ktokolwiek przywoził coś o 2giej nad ranem.

    > Również lekarza specjalistę kupisz.
    Naprawdę?

    > A jeżeli nie będzie honorowego dawcy krwi - to w Polsce KKCz, MP i FFP nie kupi
    > sz, choćbyś miał górę złota.
    Na razie nie tyle kupujemy co sprzedajemy. Bo kupujący mają więcej pieniędzy od nas.

    > Proste.
    Owszem proste. Masz kasę - kupujesz wszystko. I leki i sprzęt i lekarza i krew.
    Nie masz kasy - nie kupujesz.

    > Tak samo z oddawaniem szpiku. Choćbyś miał 10 gór złota, jeżeli nie znajdziesz
    > odpowiedniego dawcy, szpiku nie przeszczepisz z sukcesem.
    Dobór krwi i dobór szpiku to dwie różne bajki. Nie kpij sobie.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 17.07.15, 22:22
    >Wszystkie znane mi oddziały zabiegowe mają nadwykonania. I w każdym są kolejki do zabiegów.
    Kwestia planowania. A oddziały z niedowykonaniami - jak pisałam - znam.

    >Jeżeli "pilnują operacji planowych i ostrych" to siłą rzeczy krwiodawca wskakujący bez kolejki to planowanie zaburzy.
    Zaburzy, ale dopóki pacjent nie jest zawiadomiony o terminie zabiegu, dopóty w kolejce można mieszać.

    _ A wątpię, by szpitalowi zalegającemu z płatnościami ktokolwiek przywoził coś o 2giej nad ranem.
    Kwestia ile zalega i jak pertraktuje :)

    > Również lekarza specjalistę kupisz.
    > Naprawdę?
    Tak, można kupić - kwestia ceny. Widocznie opisana placówka nie miała ani odpowiednich pieniędzy, ani odpowiedniej determinacji.

    > Masz kasę - kupujesz wszystko. I leki i sprzęt i lekarza i krew.
    W Polsce na razie nie kupisz komercyjnie krwi. Nawet jak ugadasz się z panem Frankiem, że odda krew dla twojej żony, stacja może powiedzieć, że był wypadek i ta krew jest niezbędna dla ratowania życia poszkodowanych. I będzie miała rację.

    >Dobór krwi i dobór szpiku to dwie różne bajki. Nie kpij sobie.
    Przypominam, że dawcy szpiku (a i innych narządów też) też mają przywileje. A oddanie komórek macierzystych specjalnie nie różni się od oddania krwi, leży się dłużej na separatorze i tyle.
  • 0.9_procent 18.07.15, 11:39
    qulqa napisała:

    > Kwestia planowania.
    Jeśli masz nadmiar pacjentów w stosunku do kontraktu to możesz sobie planować, powodzenia.

    > A oddziały z niedowykonaniami - jak pisałam - znam.
    Nie będę zaprzeczał.

    > Zaburzy, ale dopóki pacjent nie jest zawiadomiony o terminie zabiegu, dopóty w
    > kolejce można mieszać.
    Nie tyle można, co trzeba mieszać - czytaj wywalić kogoś z kolejki. Nie trzeba by było mieszać, gdyby państwo płaciło za rozdawane przywileje.

    > Kwestia ile zalega i jak pertraktuje :)
    Trzeba było postawić więcej uśmieszków, pewnie przywieźliby nie tylko o 2giej ale i o 3.30 nad ranem.
    Warunki stawia wierzyciel, a nie dłużnik.

    > Tak, można kupić - kwestia ceny. Widocznie opisana placówka nie miała ani odpow
    > iednich pieniędzy, ani odpowiedniej determinacji.
    W konkursie wpłynęła tylko jedna oferta - właśnie tego lekarza
    Żeby kusić ceną trzeba mieć pieniądze. A gdy się ma pieniądze to się nie dyskutuje o konieczności zwalniania personelu, bo opakowanie krwi będzie droższe o kilkadziesiąt złotych. Troszkę konsekwencji proszę.

    > W Polsce na razie nie kupisz komercyjnie krwi. Nawet jak ugadasz się z panem Fr
    > ankiem, że odda krew dla twojej żony, stacja może powiedzieć, że był wypadek i
    > ta krew jest niezbędna dla ratowania życia poszkodowanych. I będzie miała rację
    W Polsce jednostkowo nie kupisz znacznie więcej niż tylko krwi. Nie kupisz części leków przeznaczonych wyłacznie dla lecznictwa zamnkniętego, nie kupisz izotopów koniecznych do diagnostyki czy leczenia itp. Pomijam ten drobny fakt, że zgodnie z przepisami prawa wszystko co jest potrzebne do leczenia ma zapewnić szpital, więc twoje pieniądze i tak nie mają znaczenia.
    Natomiast kwestia dostępności krwi to nie jest poziom pacjenta czy szpitala, tylko poziom
    systemu. Jeśli możemy preparaty krwi sprzedawać za granicę, to znaczy że preparaty krwi TAKŻE są towarem.

    > >Dobór krwi i dobór szpiku to dwie różne bajki. Nie kpij sobie.
    > Przypominam, że dawcy szpiku (a i innych narządów też) też mają przywileje.
    Taaa. szczególnie dawcy serca czy rogówek.

    > A o
    > ddanie komórek macierzystych specjalnie nie różni się od oddania krwi, leży się
    > dłużej na separatorze i tyle.
    Ja nie piszę oo procedurze pobierania, a o różnicy w znalezieniu zgodnej krwi i zgodnego szpiku, bo TO SĄ dwie różne bajki. Więc nie odwracaj kota do góry ogonem.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 18.07.15, 17:35
    > Trzeba było postawić więcej uśmieszków,
    Nie ironizuj. W hurtowniach też pracują ludzie, którzy rozumieją że 5 flakonów antytrombiny III czy 10 worków Zyvoxydu to nie fanaberia, a rzeczywista potrzeba. Wszystkie przykłady, z którymi się spotkałam, skończyły się pozytywnie.

    >Żeby kusić ceną trzeba mieć pieniądze.
    Zaczynasz potwierdzać moje stanowisko :) Żeby kupić, trzeba mieć pieniądze. A płacenie honorowym dawcom krwi to mniej pieniędzy.

    >W Polsce jednostkowo nie kupisz znacznie więcej niż tylko krwi.
    Mówię o kupowaniu nie jednostkowym, ale o kupowaniu przez szpitale. Kiedyś można było oddać krew komercyjnie. Znałam szpital, który z założenia przeznaczał część pieniędzy ze swojego budżetu dla dawców najrzadszych grup. Była sporządzona lista takich dawców i w razie potrzeby się do nich dzwoniło. Od wielu lat krew w Polsce pozyskuje się wyłącznie honorowo. Czyli nawet jeśli twój szpital ma pieniądze, wg aktualnego prawodawstwa nie kupi KKCz, FFP czy MP od pojedynczego człowieka ani nie ściągnie zza granicy.

    >Taaa. szczególnie dawcy serca czy rogówek.
    Ci nie mają.
    Ale dawcy nerek czy wątroby już tak.

    >Ja nie piszę oo procedurze pobierania, a o różnicy w znalezieniu zgodnej krwi i zgodnego szpiku,
    Taa? Sądziłam że dyskusja dotyczy celowości/ bezcelowości istnienia przywilejów dla honorowych krwiodawców. Ja dorzuciłam do tematu jeszcze dawców szpiku, bo a/też mają przywileje b/procedura oddania komórek macierzystych nie różni się zbytnio od oddania krwi i jest jednorazowa.

    Dawcom szpiku i narządów też odmówisz przywilejów?
  • 0.9_procent 18.07.15, 20:32
    qulqa napisała:

    > > Trzeba było postawić więcej uśmieszków,
    > Nie ironizuj. W hurtowniach też pracują ludzie, którzy rozumieją że 5 flakonów
    > antytrombiny III czy 10 worków Zyvoxydu to nie fanaberia, a
    Rzeczywiście świetny przykład udowodnienia, że każdy inny element leczenia kupisz komercyjnie. Przywiozą ci go nawet specjalnym kurierem o 2 rano, jeżeli za to zapłacisz.
    Na tej zasadzie krew też zawsze sprowadzisz, nawet ze Szczecina do Przemyśla. Jeszcze się nie zdażyło, żeby w całej Polsce nie było ani jednego opakowania preparatu krwi potrzebnej grupy.

    > >Żeby kusić ceną trzeba mieć pieniądze.
    > Zaczynasz potwierdzać moje stanowisko :)
    Zaczynam potwierdzać twoje stanowisko? Czyżbym to ja pisał: Owszem, płacone jest z opóźnieniem, ale jest płacone. ??? Bo trochę trudno mieć pieniądze gdy się daje NFZtowi przymusowy kilkumiesięczny DARMOWY kredyt. Masz taką sklerozę, czy jesteś aż tak bezczelna?

    > Żeby kupić, trzeba mieć pieniądze.
    Odkrycie Ameryki. Tylko trudno je mieć, skoro przechodzi się do porządku dziennego nad tym, że "zapłacą z opóźnieniem".

    > A p
    > łacenie honorowym dawcom krwi to mniej pieniędzy.
    Udzielanie darmowego kredytu to także mniej pieniędzy. A krwiodawcom i tak się płaci - tyle, że nie bezpośrednio, a przez realizację ich przywilejów. Już ci wyliczyłem ile pracodawcę kosztuje dzień wolny dla krwiodawcy - znowu skleroza?

    > >W Polsce jednostkowo nie kupisz znacznie więcej niż tylko krwi.
    > Mówię o kupowaniu nie jednostkowym, ale o kupowaniu przez szpitale.
    Ugadanie się z panem Frankiem, że odda krew dla twojej żony jest przykładem zakupu krwi przez szpital? Ty w ogóle masz jakieś stałe poglądy, czy dostosowujesz je do aktualnych potrzeb?

    > Kiedyś możn
    > a było oddać krew komercyjnie. Znałam szpital, który z założenia przeznaczał cz
    > ęść pieniędzy ze swojego budżetu dla dawców najrzadszych grup. Była sporządzona
    > lista takich dawców i w razie potrzeby się do nich dzwoniło. Od wielu lat kre
    > w w Polsce pozyskuje się wyłącznie honorowo. Czyli nawet jeśli twój szpital ma
    > pieniądze, wg aktualnego prawodawstwa nie kupi KKCz, FFP czy MP od pojedynczego
    > człowieka ani nie ściągnie zza granicy.
    No bo trudno kupić coś, co oddawane jest przecież bezpłatnie. Płaci się w końcu tylko za woreczek. A za honor krwiodawcy płaci pracodawca.
    Jeszcze raz. Nie ma takiej sytuacji, żeby w Polsce nie było jednego opakowania potrzebnej krwi. Ściągnięcie jej z drugiego końca Polski jest sprawą dobrej woli. I pieniędzy oczywiście.

    >
    > >Taaa. szczególnie dawcy serca czy rogówek.
    > Ci nie mają.
    Niebywałe.

    > Ale dawcy nerek czy wątroby już tak.
    Taaa. W 2013r 55 przeszczepów nerek i 30 przeszczepów części wątroby od żywego dawcy. No łącznie prawie tyle co pobrań krwi, nie?

    > >Ja nie piszę oo procedurze pobierania, a o różnicy w znalezieniu zgodnej k
    > rwi i zgodnego szpiku,
    > Taa? Sądziłam że dyskusja dotyczy celowości/ bezcelowości istnienia przywilejów
    > dla honorowych krwiodawców. Ja dorzuciłam do tematu jeszcze dawców szpiku, bo
    > a/też mają przywileje b/procedura oddania komórek macierzystych nie różni się z
    > bytnio od oddania krwi i jest jednorazowa.
    Choćbyś miał 10 gór złota, jeżeli nie znajdziesz odpowiedniego dawcy, szpiku nie przeszczepisz z sukcesem.
    Ja ci tylko wskazałem, że znalezienie odpowiedniego szpiku jest "troszkę trudniejsze" od znalezienia odpowiedniej krwi.

    > Dawcom szpiku i narządów też odmówisz przywilejów?
    Odmówię przywilejów każdemu, jeśli rozdający przywileje nie ma zamiaru za nie płacić. Bo KAŻDY przywilej to koszty. Bo w całej tej dyskusji chodzi nie tyle o dawców krwi czy szpiku, a o państwo, które jest hojne z cudzej kieszeni. O tym samym pisał slav_ i do.ki.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 18.07.15, 21:02
    >Jeszcze się nie zdażyło, żeby w całej Polsce nie było ani jednego opakowania preparatu krwi potrzebnej grupy.

    Ale nie raz się zdarzyło, że chory na tę krew nie doczekał. I wcale nie musiała być przywożona ze Szczecina do Przemyśla, wystarczyło że trzeba ją było transportować 10 km. Oczywiście wcześniej tracąc 10 minut na wypełnienie kwitów.

    > W 2013r 55 przeszczepów nerek i 30 przeszczepów części wątroby od żywego dawcy. No łącznie prawie tyle co pobrań krwi, nie?
    Taaa, zwłąszcza że za oddanie KAŻDEJ porcji krwi otrzymuje się legitymację zasłużonego dawcy i przywileje, prawda?

    >Ja ci tylko wskazałem, że znalezienie odpowiedniego szpiku jest "troszkę trudniejsze" od znalezienia odpowiedniej krwi.
    Wyobraź sobie, że wiem, bo sama byłam dawcą. Ale jakie to ma znaczenie? Dawca szpiku wg ustawodawcy też ma przywileje.

    >Odmówię przywilejów każdemu, jeśli rozdający przywileje nie ma zamiaru za nie płacić

    Czyli wracamy do punktu wyjścia, czyli jednego z moich pierwszych postów.
    Cytuję:
    cyt: A niby czemu "powinien otrzymać"?

    Bo tak stanowi prawo. Uważasz, że niesłusznie? Miej pretensję do ustawodawcy, nie do tola czy jakiegokolwiek innego krwiodawcy czy dawcy narządu. Tak samo możesz mieć pretensję, że dopuszczalna prędkość w mieście to 50 km, a nie 40 czy 60.

    Walcz zatem z ustawodawcą, a nie z tolem czy jakimkolwiek innym krwiodawcą.
    Dziękuję za rozmowę.
    Nadal będę szanować dawców krwi i przepuszczać tych z uprawnieniami w kolejce.
  • 0.9_procent 19.07.15, 13:53
    qulqa napisała:

    > Ale nie raz się zdarzyło, że chory na tę krew nie doczekał. I wcale nie musiała
    > być przywożona ze Szczecina do Przemyśla, wystarczyło że trzeba ją było transp
    > ortować 10 km. Oczywiście wcześniej tracąc 10 minut na wypełnienie kwitów.
    Świetny argument, naprawdę. Ale chyba nie za problemem braku krwi.

    > > W 2013r 55 przeszczepów nerek i 30 przeszczepów części wątroby od żywego
    > dawcy. No łącznie prawie tyle co pobrań krwi, nie?
    > Taaa, zwłąszcza że za oddanie KAŻDEJ porcji krwi otrzymuje się legitymację zasł
    > użonego dawcy i przywileje, prawda?
    W tym samym 2013 roku ilość pobrań krwi to 1,231 tys - słownie milion dwieście trzydzieści jeden tysięcy. Nawet gdyby oddanie 100 litrów krwi uprawniało do otrzymania legitymacji to i tak stosunek do ilości przezszcepów od żywego dawcy jest porażający. Swoją drogą nie wiem dlaczego mam bić czołem przed rodzicem oddającym nerkę czy fragment wątroby dla ratowania własnego dziecka.

    > >Ja ci tylko wskazałem, że znalezienie odpowiedniego szpiku jest "troszkę t
    > rudniejsze" od znalezienia odpowiedniej krwi.
    > Wyobraź sobie, że wiem, bo sama byłam dawcą.
    Powalająca argumentacja. Idąc tym tokiem rozumowania najwyraźniej nie znam się na chirurgii, bo operowany jeszcze nie byłem.

    > Ale jakie to ma znaczenie? Dawca s
    > zpiku wg ustawodawcy też ma przywileje.
    Tu się akurat zgadzam.

    > Czyli wracamy do punktu wyjścia, czyli jednego z moich pierwszych postów.
    > Cytuję:
    > cyt: A niby czemu "powinien otrzymać"?
    >
    > Bo tak stanowi prawo. Uważasz, że niesłusznie? Miej pretensję do ustawodawcy, n
    > ie do tola czy jakiegokolwiek innego krwiodawcy czy dawcy narządu. Tak samo moż
    > esz mieć pretensję, że dopuszczalna prędkość w mieście to 50 km, a nie 40 czy 6
    > 0.
    No to rzeby być w temacie prędkości. Jeśli drogowcy po skończeniu robót zostawią znak ograniczenia do 30 na godz to jedziesz 30 i cieszysz się że zadbali o twoje bezpieczeństwo, czy złorzeczysz na ich niechlujstwo. W końcu znak stoi więc zgodnie z prawem powinno się jechać 30.

    > Walcz zatem z ustawodawcą, a nie z tolem czy jakimkolwiek innym krwiodawcą.
    Oczywiście. Z ustawodawcą dlatego, że rozdaje przywileje na cudzy koszt, natomiast TAKŻE z tolem. Nie dlatego że jest krwiodawcą i ma przywileje, a za sposób w jaki swoje przywileje zamierza egzekwować. Bo to że jest krwiodawcą nie upoważnia go do opierdzielania kogokolwiek. A u nas szczególnie w ochronie zdrowia już się tak utarło, że wszystko załatwia się opierdzielaniem.

    > Dziękuję za rozmowę.
    > Nadal będę szanować dawców krwi i przepuszczać tych z uprawnieniami w kolejce.
    To szanuj, nie mam nic przeciwko. Jeśli mają uprawnienia - a mają - to trzeba ich przepuścić w kolejce. Co nie znaczy, że nie mam prawa mieć zastrzeżeń do zasad na jakich się to odbywa. A co do szacunku to nie lekarze, a pacjenci powinni być wdzięczni krwiodawcom. Bo to pacjenci są beneficjentami krwiodawców.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • 0.9_procent 09.07.15, 19:29
    Rzecz w tym, że każdy przywilej kosztuje - pisał o tym Slav. I zwracał uwagę, że nasze bohaterskie państwo rozdaje przywileje cudzym kosztem.
    Ciekawe, że na ulgi w biletach państwo przeznacza określone środki w budżecie, a nie wymaga by koleje finansowały ulgi z własnych środków.
    I jeszcze jedno: Co jest honorowego w oddawaniu krwi w zamian za przywileje?
    Przeczytaj jeszcze raz to co napisał slav - honorowy krwiodawca przyjęty poza kolejnością to wyrzucenie jednego pacjenta z kolejki. Rzeczywiście honor jak cholera.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • gmart2 09.07.15, 21:15
    Rozumiem, że Ty oddajesz krew zupełnie honorowo.
  • 0.9_procent 09.07.15, 21:46
    gmart2 napisała:

    > Rozumiem, że Ty oddajesz krew zupełnie honorowo.
    Nie widzę tu odpowiedzi na moje pytanie.
    Zbyt trudne?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 10.07.15, 21:22
    >I jeszcze jedno: Co jest honorowego w oddawaniu krwi w zamian za przywileje?

    Pisałam już, że krew oddaję incydentalnie. Za to oddałam szpik w czasach, kiedy o przywilejach dla dawców szpiku nikt jeszcze nie słyszał.
    I powiem ci, że leżąc na kozetkach, oddając krew czy płytki i gadając z takimi samymi ludźmi obok nie spotkałam nikogo, kto z założenia oddawałby krew wyłacznie dla jakichkolwiek przywilejów. Choćby dlatego, że przywileje dziś są, jutro ich nie ma. Motywacja ludzi jest zupełnie inna, najczęściej jest to bezinteresowna chęć pomocy komuś.

    Pisząc w taki sposób, jak w cytacie wyżej, obrażasz i mnie, i innych krwiodawców.
    Nie każdy, panie doktorze, patrzy na życie tylko przez pryzmat przywilejów i pieniędzy.
  • 0.9_procent 11.07.15, 11:14
    qulqa napisała:

    > >I jeszcze jedno: Co jest honorowego w oddawaniu krwi w zamian za przywilej
    > e?
    >
    > Pisałam już, że krew oddaję incydentalnie. Za to oddałam szpik w czasach, kiedy
    > o przywilejach dla dawców szpiku nikt jeszcze nie słyszał.
    > I powiem ci, że leżąc na kozetkach, oddając krew czy płytki i gadając z takimi
    > samymi ludźmi obok nie spotkałam nikogo, kto z założenia oddawałby krew wyłaczn
    > ie dla jakichkolwiek przywilejów. Choćby dlatego, że przywileje dziś są, jutro
    > ich nie ma. Motywacja ludzi jest zupełnie inna, najczęściej jest to bezintereso
    > wna chęć pomocy komuś.
    >
    > Pisząc w taki sposób, jak w cytacie wyżej, obrażasz i mnie, i innych krwiodawcó
    > w.
    Widzisz, każde generalizowanie jest krzywdzące. Studenci medycyny wybierają ten kierunek także z powodu bezinteresownej chęci pomocy komuś. A co się mówi o lekarzach. Że 'Trzepią kasę" w odróżnieniu od innych którzy "uczciwie zarabiają na życie", że "żerują na ludzkim nieszczęściu" jakby rozbity samochód, pęknięta rura, czy zepsuty telewizor to było szczęście. takie teksty w stosunku do lekarzy sa na porządku dziennym. A jeśli lekarz pozwala sobie na generalizowanie w stosunku do innych to ich obraża. Piękne!

    > Nie każdy, panie doktorze, patrzy na życie tylko przez pryzmat przywilejów i pi
    > eniędzy.
    Tak, wiem I zaręczam, że zwykle z tego nie korzystam. Chyba, że w przychodni specjalistycznej jest kolejka na wizytę. Nie korzystam, kiedy nie potrzebuję - bohaterstwo godne Orderu Orła Białego.
    Jak już pisałem widziałem wielu takich, którzy przyszli oddać krew bo dzień wolny baardzo im był potrzebny - po prostu nie nadawali się do pracy. Do oddania krwi zresztą też.

    Sprawa jest prosta - ty patrzysz przez pryzmat tych, którzy idą oddać krew najczęściej w ramach jakiejś akcji - incydentalnie. Ja patrzę przez pryzmat tych, którzy potrafią mieć pretensje, bo przed nimi weszło 2 innych, a oni mają być przyjęci poza kolejnością. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 13:37
    Widzisz, ja nikogo staram się nie obrażać - i w życiu, i na forum, więc wymagam od innych dyskutantów tego samego. I tak jak Ciebie boli generalizowanie, tak samo boli ono mnie, co już napisałam Ci w wątku o kolejce do lekarza pierwszego kontaktu.


  • 0.9_procent 11.07.15, 20:13
    qulqa napisała:

    > Widzisz, ja nikogo staram się nie obrażać - i w życiu, i na forum, więc wymagam
    > od innych dyskutantów tego samego.
    A niby w którym miejscu cię obraziłem?

    I tak jak Ciebie boli generalizowanie, tak
    > samo boli ono mnie, co już napisałam Ci w wątku o kolejce do lekarza pierwszego
    > kontaktu.
    No właśnie. Tylko generalizowanie dotyczące lekarzy jest na porządku dziennym. Już kiedyś na forum pisałem. Określenie konował jest obecnie uważane za synonim lekarza. Nie złego lekarza, po prostu lekarza.
    Gdy lekarz pozwoli sobie na generalizowanie jakiejkolwiek innej grupy - święte oburzenie.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 22:15
    >Gdy lekarz pozwoli sobie na generalizowanie jakiejkolwiek innej grupy - święte
    > oburzenie.

    Tak, oburzenie. Bo ja nie nazywam cię konowałem i staram traktować poważnie w rozmowie, I staram nie obrażać. Jeżeli misia puszystego odebrałeś jako obrazę - nie było to moim zamiarem. PRZEPRASZAM. Od razu zaznaczę, że w ferworze dyskusji może mi się też wyrwać 'słoneczko' albo 'rybko' - też nie będzie to w zamiarze obrazy. Będę się bardziej kontrolować.

    Napisałam już kiedyś - nie traktuj wszystkich jak wrogów. To, że ktoś obraża ciebie, na pewno jest cholernie irytujące, ale nie daje powodu do obrażania innych. Jeśli wszyscy kradną - ja nie muszę kraść, bo powstrzymują mnie od tego moje zasady.
  • 0.9_procent 11.07.15, 23:15
    qulqa napisała:

    > Tak, oburzenie. Bo ja nie nazywam cię konowałem i staram traktować poważnie w r
    > ozmowie,
    Czy uważasz, że ja pisząc o krwiodawcach stawiam za przykład ciebie? Wątpię byśmy się kiedykolwiek spotkali, choć krwiodawców spotykam dość regularnie. I są różni, tak jak różny jest przekrój społeczeństwa. Ale zapowiedź opierdzielenia, czy satysfakcja z tego że poradnia zapłaciła karę za nieprofesjonalne zachowanie rejestratorki jakoś mi do słowa "honorowy" nie pasuje - sorry.

    > I staram nie obrażać.
    No to ci nie wyszło.

    > PRZEPRASZAM.
    Przeprosiny przyjęte.

    > Od razu zaznaczę, że w ferworze dyskusj
    > i może mi się też wyrwać 'słoneczko' albo 'rybko' - też nie będzie to w zamiarz
    > e obrazy. Będę się bardziej kontrolować.
    To staraj się kontrolować. Bo nie sądzę żebyś spokojnie przyjęła, gdyby lekarz wypalił do ciebie "rybko" albo "słoneczko".

    > Napisałam już kiedyś - nie traktuj wszystkich jak wrogów.
    Różnica zdań nie oznacza traktowania kogoś jak wroga. jak napisałem każde z nas pisze z innej perspektywy, A że perspektywy są różne to i zdania są różne. Naprawdę widziałem takich krwiodawców, że gdyby przyszło mi dostać od nich krew to dobrze bym się zastanowił.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 13.07.15, 21:39
    >Bo nie sądzę żebyś spokojnie przyjęła, gdyby lekarz wypalił do ciebie "rybko" albo "słoneczko".

    Hehehe.
    A wiesz, że do mnie mój ortopeda mówi 'słoneczko'? :)
    Człowiek +/- w moim wieku, czyli wtedy pod 50-tkę.
    Wypalił tak podczas pierwszej mojej wizyty u niego podczas badania (słoneczko, niech pani zegnie mocniej kolano - czy coś takiego). Był tak miły i sympatyczny (i nadal jest oczywiście), że przyjęłam to z uśmiechem, traktując po prostu jako sposób bycia.
    Przy kolejnych wizytach i operacjach 'słoneczko' czasem się powtarzało. Jak się okazało, mówi tak do wielu pacjentów (też podczas badania, jak zgina i rozgina stawy). Nie znam nikogo, komu by to przeszkadzało :)
    Choć na pewno znajdą się pacjenci, którzy się na to oburzą.
  • 0.9_procent 16.07.15, 23:28
    qulqa napisała:

    > A wiesz, że do mnie mój ortopeda mówi 'słoneczko'? :)
    Żenua. Może jeszcze "żabciu", "dziubeczku" albo "kochanie"?
    Ciekawe co sam powie, gdy kiedyś usłyszy "słonko, potrzebuję 2 tygodnie zwolnienia".
    A jeszcze lepiej niech przechodzi z pacjentami na ty, żeby 'skrócić dystans między pacjentem a lekarzem'. wtedy będzie jeszcze weselej.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 17.07.15, 22:23
    Najlepiej niech założy koturny i z nich gada. Jak niektórzy aktorzy.
    Prawda?
  • 0.9_procent 18.07.15, 11:45
    Są pewne zasady o których chyba nie słyszałaś. Rozmowa lekarza z pacjentem to nie jest forum internetowe.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 18.07.15, 17:41
    Wiesz, wolę mojego ortopedę, który nazywa czasem pacjentów 'słoneczkiem', a jest genialnym fachowcem niż profesjonalistę na koturnach.

    Z rok - dwa temu był artykuł o tym, że zwolniono z pracy w Norwegii czy w Szwecji polską pielęgniarkę. Opiekowała się starszą pacjentką, słuchała jej opowieści, a w czasie czesania włosów pogłaskała ją po głowie. Powód zwolnienia? Głaskanie po głowie jest ZACHOWANIEM NIEPROFESJONALNYM.

    Jako polska pacjentka wolę jednak nieprofesjonalny personel. Oczywiście w Szwedzkim i Twoim rozumieniu tego słowa.
  • 0.9_procent 18.07.15, 20:44
    qulqa napisała:

    > Wiesz, wolę mojego ortopedę, który nazywa czasem pacjentów 'słoneczkiem', a jes
    > t genialnym fachowcem niż profesjonalistę na koturnach.
    Specjalnie dałem przykład z zupełnie innej branży, bo to nie o branżę chodzi, a o pewne zasady. Ale rozumiem, że gdy twój ortopeda będzie cię podszczypywał, albo da klapsa w pośladek będziesz zadowolona.

    > Z rok - dwa temu był artykuł o tym, że zwolniono z pracy w Norwegii czy w Szwec
    > ji polską pielęgniarkę. Opiekowała się starszą pacjentką, słuchała jej opowieśc
    > i, a w czasie czesania włosów pogłaskała ją po głowie. Powód zwolnienia? Głaska
    > nie po głowie jest ZACHOWANIEM NIEPROFESJONALNYM.
    Takie marginalne przykłady można znaleść w każdej sytuacji. Ale to nie powód, by określonych zasad nie przestrzegać. Salowa i ordynator oddziału mogą być kolegami z jednej klasy. I prywatnie mogą być na ty. Ale to nie oznacza, że może przez cały korytarz wołać: "Józek! Rzuć mi klucze, to ci gabinet posprzątam".

    > Jako polska pacjentka wolę jednak nieprofesjonalny personel. Oczywiście w Szwed
    > zkim i Twoim rozumieniu tego słowa.
    Obawiam się, że nie tylko w moim i szwedzkim, a każdym rozumieniu.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 18.07.15, 21:06
    > Ale rozumiem, że gdy twój ortopeda będzie cię podszczypywał, a
    > lbo da klapsa w pośladek będziesz zadowolona.

    Uwielbiam, jak ktoś wie lepiej ode mnie, co mi się podoba, co nie i co będę robić. Wprost uwielbiam.

    >Salowa i ordynator oddziału mogą być kole
    > gami z jednej klasy. I prywatnie mogą być na ty. Ale to nie oznacza, że może pr
    > zez cały korytarz wołać: "Józek! Rzuć mi klucze, to ci gabinet posprzątam".

    To nie jest kwestia profesjonalizmu, ale KULTURY.

    > Obawiam się, że nie tylko w moim i szwedzkim, a każdym rozumieniu.

    No to patrz, jaka banda nieprofesjonalistów. I to gdzie - w Ameryce ....
    www.tvn24.pl/chora-na-raka-4-latka-wyszla-za-maz-za-ulubionego-pielegniarza,561166,s.html
  • 0.9_procent 19.07.15, 14:05
    qulqa napisała:

    > Uwielbiam, jak ktoś wie lepiej ode mnie, co mi się podoba, co nie i co będę rob
    > ić. Wprost uwielbiam.
    Wyciągam wnioski z twojego zdania na temat skracania dystansu, nic więcej.

    > To nie jest kwestia profesjonalizmu, ale KULTURY.
    Zwracanie się po imieniu do szkolnego kolegi jest oznaką braku kultury?

    > > Obawiam się, że nie tylko w moim i szwedzkim, a każdym rozumieniu.
    >
    > No to patrz, jaka banda nieprofesjonalistów. I to gdzie - w Ameryce ....
    > www.tvn24.pl/chora-na-raka-4-latka-wyszla-za-maz-za-ulubionego-pielegniarza,561166,s.html
    Czym innym jest zrobienie przyjemności chorującemu dziecku, czym innym jest spoufalanie się z pacjentami - dorosłymi pacjentami. Od dawna znana jest zasada, że rodziny i znajomych nie powinno się leczyć między innymi dlatego, że znacznie 'swobodniej' będą się stosować do zaleceń kolegi, brata, czy syna, niż do zaleceń obcego lekarza.
    A teksty o puszystym misiu zostaw sobie dla swojego faceta, bo w stosunku do kogoś kogo nie widziałaś na oczy nie wydają się być stosowne.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 19.07.15, 17:18
    > Wyciągam wnioski z twojego zdania na temat skracania dystansu, nic więcej
    Uwielbiam takie wnioski, do których wyciągania nie upoważniła żadna wypowiedź. Od słoneczka do klapsa droga daleka. Jak dla mnie to wnioski samca, który uważa że śmiech z opowiedzianego przez niego dowcipu oznacza zaproszenie do łóżka.
    (taka sama przesada jaką Ty serwujesz).

    >Zwracanie się po imieniu do szkolnego kolegi jest oznaką braku kultury?
    Nie.
    Krzyczenie do kolegi przez cały korytarz "Józek! Rzuć mi klucze, to ci gabinet posprzątam" jest dowodem braku kultury.
    Podobnie krzyczenie 'Maryśka, choć tu, trzeba zastrzyk zrobić'.
    Nie ma to nic wspólnego z profesjonalizmem.
    I dotyczy nie tylko opieki zdrowotnej, ale wszelkich działań zawodowych.

    >czym innym jest spoufalanie się z pacjentami - dorosłymi pacjentami.
    Nie sądziłam, że słowa mojego lekarza to spoufalanie się. Dla mnie były (i są, bo wciąż mnie leczy) objawem ciepłego i ludzkiego podejścia do mnie jako pacjentki. I bardzo lubię, jak pan doktor ich używa. Jakaś pewnie nieprofesjonalna pacjentka jestem. Natomiast nie upoważnia mnie to ani do lekceważenia jego zaleceń, ani do mówienia 'słoneczko, chcę zwolnienie'. I jeszcze raz podkreślę, że lekarz ten jest znakomitym ortopedą. Gdyby taki nie był, nawet tysiąc słoneczek nie skłoniłoby mnie do leczenia się u niego.

    >A teksty o puszystym misiu zostaw sobie dla swojego faceta
    Czy przypadkiem już nie przepraszałam za misia?

    Dziękuję Ci również za tę część rozmowy, kontynuacja jej nie ma sensu, bo zrobił się ping-pong, a nie dyskusja.
    Pozdrawiam.
  • 0.9_procent 20.07.15, 20:05
    qulqa napisała:

    > Uwielbiam takie wnioski, do których wyciągania nie upoważniła żadna wypowiedź.
    Kwestia interpretacji - ta zawsze jest subiektywna.

    > Od słoneczka do klapsa droga daleka.
    Bliższa niż ci się wydaje.

    > Jak dla mnie to wnioski samca, który uważa
    > że śmiech z opowiedzianego przez niego dowcipu oznacza zaproszenie do łóżka.
    > (taka sama przesada jaką Ty serwujesz).
    Podobną retoryką posługiwała sie pewna pani, oskarżająca o seksizm mężczyznę, który przepuścił ją pierwszą w drzwiach. 'Samiec przepuścił mnie w drzwiach, bo chciał sobie pooglądać moją pupę'. Rzecz się działa w tych samych Stanach Zjednoczonych, w których nieletnie pacjentki wychodzą za mąż za swoich pielęgniarzy.

    >
    > >Zwracanie się po imieniu do szkolnego kolegi jest oznaką braku kultury?
    > Nie.
    > Krzyczenie do kolegi przez cały korytarz "Józek! Rzuć mi klucze, to ci gabinet
    > posprzątam" jest dowodem braku kultury.
    > Podobnie krzyczenie 'Maryśka, choć tu, trzeba zastrzyk zrobić'.
    Więc to nie zwracanie sie po imieniu, a samo krzyczenie na korytarzu świadczy o braku kultury - już rozumiem. Postaram się zwrócić uwagę pielęgniarce, gdy będzie krzyczała "Doktorze, prędko na siódemkę!"

    > Nie sądziłam, że słowa mojego lekarza to spoufalanie się. Dla mnie były (i są,
    > bo wciąż mnie leczy) objawem ciepłego i ludzkiego podejścia do mnie jako pacjen
    > tki. I bardzo lubię, jak pan doktor ich używa. Jakaś pewnie nieprofesjonalna pa
    > cjentka jestem.
    Widać tak, bo "słoneczko" to pan doktor może mówić do swojej żony, a nie do pacjentki. Jakoś pielęgniarki na słowa "kochana| nie reagują entuzjazmem, wręcz przeciwnie.

    > Natomiast nie upoważnia mnie to ani do lekceważenia jego zalece
    > ń, ani do mówienia 'słoneczko, chcę zwolnienie'.
    Przytoczyłem link do artykułu traktującego o pewnych zasadach w biznesie - te zasady obowiązują nie bez powodu. Ale rozumiem, że twoje stwierdzenia są ważniejsze od jakiś tam zasad.

    > I jeszcze raz podkreślę, że le
    > karz ten jest znakomitym ortopedą. Gdyby taki nie był, nawet tysiąc słoneczek n
    > ie skłoniłoby mnie do leczenia się u niego.
    Nie mnie oceniać jakim jest ortopedą. Tyle, że wielokrotnie na forum pisałem, iż pacjent nie jest w stanie ocenić fachowości leczącego go lekarza. I nadal swoje zdanie podtrzymuję.

    > >A teksty o puszystym misiu zostaw sobie dla swojego faceta
    > Czy przypadkiem już nie przepraszałam za misia?
    Uwielbiam takie przeprosiny: 'Przepraszam, chociaż nie wiem o co ci właściwie chodzi'.

    >
    > Dziękuję Ci również za tę część rozmowy, kontynuacja jej nie ma sensu,
    tu się akurat zgadzam.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 19.07.15, 18:50
    0,9 procenta to ty masz, ale we krwi, której nigdy nie oddasz... Wracając do meritum - wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18388886,brakuje-krwi-w-warszawskim-centrum-krwiodawstwa-chcesz-uratowac.html?lokale=local#BoxNewsLink
  • 0.9_procent 20.07.15, 20:13
    katamawira napisał:

    > 0,9 procenta to ty masz, ale we krwi, której nigdy nie oddasz...
    Ależ oczywiście. DOKŁADNIE 0.9 procenta.

    > Wracając do meritum - wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18388886,brakuje-krwi-w-warszawskim-centrum-krwiodawstwa-chcesz-uratowac.html?lokale=local#BoxNewsLink

    Problem jest coroczny.
    Przykładowe linki z 2014, 2013 czy 2012 roku.
    Więc może zamiast pielęgnować mit krwiodawcy-bohatera należałoby się zastanowić nad bardziej pragmatycznym sposobem pozyskania dawców?

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • manta44 09.07.15, 10:27
    Jestem opiekunem szkolnego klubu krwiodawców i zasłużonym krwiodawcą, co roku z naszej szkoły wyjeżdża około 90 litrów krwi. Młodzież garnie się do tego, czuje się wyróżniona, spełniona. Miło popatrzeć. Jak czytam niektóre wpisy to nie wiem, czy się śmiać, czy syczeć jak niektórzy. Trochę choruję i ostatnio udzielało mi porad około 10 lekarzy. Dwóch to byli dla mnie LEKARZE, pozostali nie pomogli, a nawet zaszkodzili. Większość pacjentów niestety odczuwa gonitwę za zarobkami lekarzy, byle szybko, byle więcej. ja też bym mógł po całym województwie jeździć na dodatkowe lekcje. Pozdrawiam Krwiodawców!
  • kalmar1967 09.07.15, 15:39
    Kiedyś trafiłem do przychodni, 39 stopni, ledwo się dowlokłem. Poprosiłem Panią w rejestracji o możliwośc przyjęcia poza kolejnością - pokazałem legitymację. Panienka wyszła do ludzi i powiedziała: Tutaj pan mówi, że jest krwiodawcą i chce wejśc bez kolejki. Czy Państwo się zgadzacie? Jak można było przypuścić, Państwo się nie zgodzili, czekałem 5 godzin. Po 2 tygodniach poszedłem do dyrektora Scanmed w Krakowie, potem do Rzecznika Praw Pacjenta. Opisałem sytuację, panienka została przesunięta "do innych zajęć" przychodnia zapłaciła karę. Od tego czasu jak idę do lekarza panienki biorą kartotekę w łapę i zanoszą do lekarza, który wywołuje mnie poza kolejnością.
    Skoro mogą się drzeć o miejsce w kolejce biedne emerytki, które z braku innych rozrywek chodzą 3 razy w tygodniu do lekarza, to ja, będąc naprawdę chory raz w roku mogę upomnieć się o swoje - wynika z ustaw a nie z mojego widzimisię. I zaręczam, że zwykle z tego nie korzystam. Chyba, że w przychodni specjalistycznej jest kolejka na wizytę. W lutym w rejestracji dowiedziałem się, że termin jest na listopad. (chirurg naczyniowy z podejrzeniem zakrzepicy). Zapytałem czy coś pomoże legitymacja Zasłużonego HDK? w rejestracji odpowiedź: Oczywiście, należy się. termin dano mi za 3 dni. Nikt nie wyleciał z kolejki przeze mnie, zostałem po prostu "upchany".
    I odpowiem tym, którzy piszą dziwne info o uprawnieniach krwiodawców:
    Honorowy Dawca krwi ma prawo do:
    zwolnienia w dniu oddawania krwi - nie wszyscy korzystają, ale na przykład kierowca autobusu musi...
    zwrotu kosztów dojazdu do stacji krwiodawstwa - nie spotkałem się z kimś, kto korzysta
    posiłku regenarycjnego ( w praktyce 8 czekolad i dwie małe konserwki + soczek/herbatka/kawka)
    Zasłużony HDK co najmniej I stopnia:
    pierwszeństwa w kolejce do lekarza - na równi z innymi uprawnionymi do pierwszeństwa
    pierwszeństwa w kolejce w aptece
    zniżki na niektóre lekarstwa (bardzo niektóre)
    Zasłużony HDK po oddaniu 18/21/24 litrów (w zależności od miasta)
    zniżka lub bezpłatne przejazdy komunikacją miejską

    Dla ułatwienia - taka ostatnia zniżka jest po co najmniej 40 oddaniach krwi (450ml) czyli mniej więcej po co najmniej 8-10 latach oddawania,

    Szczegóły znajdziecie: legionhdk.pl/uprawnienia-krwiodawcy/

  • do.ki 09.07.15, 19:41
    @kalmar1967, dziękuję za twój post podsumowujący dyskusję, zwłaszcza za listę "praw krwiodawców". Moim zdaniem te przywileje są przesadne, w dodatku przyznane na cudzy koszt i dlatego krzywdzące i niesprawiedliwe. Honorowe krwiodawstwo przestaje być honorowe, jeśli idą za nim takie przywileje.

    Jako lekarz zaś informuję cię, że nie obchodzi mnie czy jesteś honorowym krwiodawcą, czy też prezydentem całego świata, czy też może żebrakiem z ulicy. Pacjent to pacjent i każdy musi być traktowany tak samo. Tak zresztą stanowi w Polsce Przyrzeczenie Lekarskie:

    "według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek;"

    Nie ma miejsca na bomisiowe przywileje kosztem innych. Co wy, honorowi zasłużeni, za bohaterów się macie? Oddawanie krwi to norma, nie bohaterstwo.
    --
    "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
  • 0.9_procent 09.07.15, 19:52
    kalmar1967 napisał:

    > Kiedyś trafiłem do przychodni, 39 stopni, ledwo się dowlokłem. Poprosiłem Panią
    > w rejestracji o możliwośc przyjęcia poza kolejnością - pokazałem legitymację.
    > Panienka wyszła do ludzi i powiedziała: Tutaj pan mówi, że jest krwiodawcą i ch
    > ce wejśc bez kolejki. Czy Państwo się zgadzacie? Jak można było przypuścić, Pań
    > stwo się nie zgodzili, czekałem 5 godzin. Po 2 tygodniach poszedłem do dyrektor
    > a Scanmed w Krakowie, potem do Rzecznika Praw Pacjenta. Opisałem sytuację, pani
    > enka została przesunięta "do innych zajęć" przychodnia zapłaciła karę. Od tego
    > czasu jak idę do lekarza panienki biorą kartotekę w łapę i zanoszą do lekarza,
    > który wywołuje mnie poza kolejnością.
    Tu jest waśnie sedno sprawy. Nie masz zastrzeżeń do zachowania pacjentów, choć to właśnie pacjenci, a nie lekarze czy rejestratorki są beneficjentami krwiodawców. Zastrzeżenia masz do rejestratorki i dobrze że się rejestratorce, a właściwie całej przychodni dostało. Brawo!

    > Skoro mogą się drzeć o miejsce w kolejce biedne emerytki, które z braku innych
    > rozrywek chodzą 3 razy w tygodniu do lekarza, to ja, będąc naprawdę chory raz w
    > roku mogę upomnieć się o swoje - wynika z ustaw a nie z mojego widzimisię. I z
    > aręczam, że zwykle z tego nie korzystam. Chyba, że w przychodni specjalistyczne
    > j jest kolejka na wizytę.
    Taaa, zwykle z tego nie korzystam. Chyba, że (...)jest kolejka na wizytę.
    No cud po prostu. Jak nie ma kolejki, to nie wymagam by przyjęto mnie poza kolejnością - prawdziwy bohater! Jeśli w aptece nikogo nie ma to też nie wyjmujesz legitymacji by zostać obsłużony poza kolejnością? No super!

    > W lutym w rejestracji dowiedziałem się, że termin jes
    > t na listopad. (chirurg naczyniowy z podejrzeniem zakrzepicy). Zapytałem czy co
    > ś pomoże legitymacja Zasłużonego HDK? w rejestracji odpowiedź: Oczywiście, nale
    > ży się. termin dano mi za 3 dni. Nikt nie wyleciał z kolejki przeze mnie, zosta
    > łem po prostu "upchany".
    Taaa. Nikt nie wyleciał z kolejki. Jak wielokrotnie pisano na forum koleki sa nie tyle do lekarzy co do pieniędzy NFZ. Nikt z kolejki nie wyleciał, lekarz zamiast 10 badań zrobił 11 (albo zamiast 5 zrobił 6), NFZ zapłacił za 10 (albo 5). Bohaterstwa ciąg dalszy.

    > I odpowiem tym, którzy piszą dziwne info o uprawnieniach krwiodawców:
    > Honorowy Dawca krwi ma prawo do:
    (...)

    Ależ oczywiście. Tylko skoro państwo daje przywileje, to niech za te przywileje zapłaci - tylko i aż tyle. Właściwie o to toczy się całą dyskusja między Honorowymi Krwiodawcami, którzy nie korzystają gdy nie muszą (czytaj nie jest im to potrzebne) i wrednymi, przynoszącymi wstyd lekarzami, którzy są jednymi z płacących za te przywileje.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • gmart2 09.07.15, 21:13
    Moje podsumowanie: są wakacje, już niedługo zacznie brakować krwi- oby nie zabrakło jej Wam i Waszym bliskim.Wasze głupie komentarze robią wiele złego, wiele ludzi odwraca się od krwiodawstwa. Wstyd mi szczególnie za lekarzy, moich niestety niektórych kolegów.
  • do.ki 09.07.15, 21:23
    Nie będzie, to nie będzie. Krew to lek, jak każdy inny. Czasem dostępny, czasem nie. Nie chcesz czytać moich cynicznych-praktycznych myśli o krwiolecznictwie. Skąd wiem? Ano stąd, że te myśli mogą wytrącić cię z twojej "comfort zone".
    --
    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
  • 0.9_procent 09.07.15, 21:57
    Taaa. Bijmy czołem przed krwiodawcami. Gdy nie będzie aparatów do przetaczania , albo wenflonów (pamiętam takie czasy) będziemy bili czołem przed dostawcami. Sorry do gardła pacjentowi krwi nie wleję.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • gmart2 10.07.15, 09:11
    Bijmy czoło przed krwiodawcami - dzięki nim wiele ludzi żyje.Szkoda, że nie odróżniasz komercyjnych dostawców od ludzi, którzy coś potrafią bezpłatnie od siebie dać , a nie wszyscy oczekują przywilejów, uwierz mi.
  • do.ki 10.07.15, 18:53
    gmart2 napisała:

    > Bijmy czoło przed krwiodawcami - dzięki nim wiele ludzi żyje.Szkoda, że nie odr
    > óżniasz komercyjnych dostawców od ludzi, którzy coś potrafią bezpłatnie od sie
    > bie dać , a nie wszyscy oczekują przywilejów, uwierz mi.

    Nie wierzę ci.
    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • gmart2 10.07.15, 20:46
    Jasne, wszyscy wietrzą w tym interes.
  • qulqa 10.07.15, 21:23
    Do.ki, wstydzę się, jak to czytam. Naprawdę.
    A jeszcze bardziej wstyd mi, że jesteś lekarzem.
  • 0.9_procent 11.07.15, 11:27
    gmart2 napisała:

    > Bijmy czoło przed krwiodawcami - dzięki nim wiele ludzi żyje.
    Ja ci tylko zwracam uwagę, że pacjentowi, który nie dostanie krwi będzie wszystko jedno, powodem będzie brak krwi, czy brak aparatu do przetaczania. Bo efekt będzie ten sam.

    > Szkoda, że nie odr
    > óżniasz komercyjnych dostawców od ludzi, którzy coś potrafią bezpłatnie od sie
    > bie dać
    To, że krwi nie da się wyprodukować nie oznacza, że preparatów krwi nie można kupić, czy sprzedać. Od lat sprzedajemy osocze za granicę - taka sama komercja jak w przypadku aparatów do przetaczania, czy leków.

    > , a nie wszyscy oczekują przywilejów, uwierz mi.
    Ale są tacy którzy oczekują. I nie jest ich tak mało jak ci się wydaje.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 13:49
    Oczywiście, można przejść na krew komercyjną i sprowadzać ją zza granicy albo pozyskiwać na miejscu.
    Niech koszt jednego preparatu podniesie się tylko o 75 zł (czyli 150 zł dla dawcy, niewygórowana zapłata).
    Przejdź teraz do punktu krwiodawstwa czy banku krwi i zapytaj, ile twój szpital rocznie zużywa wszystkich preparatów krwi. Pomnóż tę liczbę przez 75. Zobaczysz wtedy, o ile wzrosną wydatki. Albo to będzie zadłużanie się dodatkowe szpitala rocznie przy zachowanej dostępności usług, albo trzeba będzie ograniczyć dostępność usług, żeby się nie zadłużać.

    Mówiąc inaczej może to oznaczać, że 30 pań Kowalskich nie zostanie przyjętych z powodu powikłań cukrzycy (i trafią już na OIT w śpiączkach), nie zrobi się rekonstrukcji ACL u 18 pacjentów albo trzeba będzie zwolnić po jednej pielęgniarce i jednym lekarzu z każdego oddziału.
    To tak przykładowo, bo przecież kwot nie znamy.

    Jako pacjent zdecydowanie wolałabym, żeby ani nie zadłużać szpitala, ani nie robić żadnych oszczędności, tylko bazować nadal na dobrej woli ludzi - czyli pozostawić honorowe krwiodawstwo. Bo te przywileje są przecież u krwiodawców, którzy oddali naprawdę masę krwi, nie u tego, który z powodu klasówki z matmy poleci oddać jedną jednostkę. Albo zrobi to, żeby mieć zwolnienie z powodu kaca (nawiasem mówiąc ostatnio przy oddawaniu krwi byłam świadkiem badania potencjalnego dawcy na poziom alkoholu. Został zdyskwalifikowany).
  • 0.9_procent 11.07.15, 20:58
    Policzyłem i odniosę się tylko do jednego przykładu - zwolnienia 1 pielęgniarki z każdego oddziału. Średnia płaca pielęgniarki to 2700 brutto. Do tego trzeba doliczyć koszty pracodawcy - przy 2700 dodatkowe 531 złotych. Razem 3231 złotych. 3231 podzielone przez 75 daje 43 opakowania preparatów krwi miesięcznie na oddział. No nieźle, nawet w przypadku chirurgii, że o internie czy okulistyce nie wspomnę. Chirurdzy u was nie znają pojęcia hemostaza, czy operujecie w krążeniu pozaustrojowym?

    Ale zrobiłem także inne wyliczenie. Przy płacy brutto 2700 (takiej jak pielęgniarka) koszt nieobecności pracownika wynosi dla pracodawcy 3231 zł / 25 dni roboczych = 129 złotych. Wygląda na to, że to pracodawcy finansują leczenie krwią.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 11.07.15, 22:50
    Mój szpital rejonowy leży przy skrzyżowaniu dużych dróg. Liczba pacjentów pourazowych jest bardzo duża, OIT pracuje pełną parą. Jest też chirurgia naczyniowa, położnictwo, niedaleko mieszka parę rodzin z hemofiliami.
    Zużywa się bardzo dużo preparatów krwi. Również tych wymyślnych typu krioprecypitat czy Octaplex.
    Pewnie oddziały zabiegowe (nie mówiąc już o OIT) zjadają więcej niż 43 opakowania preparatów miesięcznie.

    Nie ma to i tak znaczenia wielkiego w dyskusji. Wprowadzenie płatnego krwiodawstwa = zwiększenia długu lub ograniczenie usług lub zwolnienia personelu.
  • 0.9_procent 11.07.15, 23:37
    qulqa napisała:

    > Nie ma to i tak znaczenia wielkiego w dyskusji. Wprowadzenie płatnego krwiodaws
    > twa = zwiększenia długu lub ograniczenie usług lub zwolnienia personelu.
    To jest bardzo duże uproszczenie. Wprowadzenie płatnego krwiodawstwa zwiększy cenę tylko jednego elementu leczenia, niekoniecznie najdroższego. Gdy patrzę na co i jakie pieniądze przeznacza się w szpitalach, to kilkadziesiąt złotych więcej za opakowanie krwi nie jest dla mnie porażającą kwotą.
    Ponadto przetoczenie krwi jest rozliczane dodatkowo poza procedurami u pacjenta - kody 5.53.xxxxxx, więc NFZ będzie musiał podnieść wartość punktowa przetoczeń.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • qulqa 18.07.15, 17:44
    >NFZ będzie musiał podnieść wartość punktowa przetocze
    > ń.

    Czy myślisz, że od podniesienia wartości punktowej przetoczenia przybędzie pieniędzy w systemie ? :)
    Czyli i tak kolejka do specjalisty / operacji się wydłuży ....
  • 0.9_procent 19.07.15, 14:13
    qulqa napisała:

    > Czy myślisz, że od podniesienia wartości punktowej przetoczenia przybędzie pien
    > iędzy w systemie ? :)
    W systemie nie, ale w płatnościach za leczenie krwią i owszem.

    > Czyli i tak kolejka do specjalisty / operacji się wydłuży ....
    W systemie, w którym znaczna część procedur jest wyceniona na granicy albo poniżej kosztów robienie problemuy z dodatkowych 50 złotych za opakowanie krwi jest niepoważne. Nie takkie kwoty dopłaca się do leczenia pacjentów.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 06.08.15, 09:38
    W sumie - o co my się tu kłócimy? O przywileje ZHDK, prawda? Państwo, chcąc zaoszczędzić na kosztach pozyskiwania krwi ustawą uchwaloną przez Sejm RP wprowadziło przywileje dla tych, którzy dużo tejże krwi oddali, a ci co oddali z tych przywilejów korzystają. Czyim kosztem z tych przywilejów korzystają to już inna sprawa, ale jak się to 0,9_procenta, do.ki, paniom rejestratorkom i innym nie podoba to niech wniosą obywatelski projekt zmiany przepisów w tej sprawie, niemniej dopóki obecna ustawa w takim a nie innym brzmieniu obowiązuje powinni grzecznie usiąść na zadkach, zamknąć buzie i stosować się do przepisów zawartych w ustawie, już bez dyskusji.
  • 0.9_procent 11.08.15, 21:43
    katamawira napisał:

    > W sumie - o co my się tu kłócimy? O przywileje ZHDK, prawda? Państwo, chcąc zao
    > szczędzić na kosztach pozyskiwania krwi ustawą uchwaloną przez Sejm RP wprowadz
    > iło przywileje dla tych, którzy dużo tejże krwi oddali, a ci co oddali z tych p
    > rzywilejów korzystają.
    O tym właśnie piszę. Państwo chcąc zaoszczędzić rozdało przywileje, tylko nie zamierza za nie płacić.

    > Czyim kosztem z tych przywilejów korzystają to już inna
    > sprawa,
    To nie jest "inna sprawa", bo o to toczy się dyskusja.

    > ale jak się to 0,9_procenta, do.ki, paniom rejestratorkom i innym nie
    > podoba to niech wniosą obywatelski projekt zmiany przepisów w tej sprawie, niem
    > niej dopóki obecna ustawa w takim a nie innym brzmieniu obowiązuje powinni grze
    > cznie usiąść na zadkach, zamknąć buzie i stosować się do przepisów zawartych w
    > ustawie, już bez dyskusji.
    Kwestia stosowania się do przepisów, a kwestia wyrażania niezadowolenia z tego, że państwo rozdaje przywileje cudzym kosztem to dwie różne sprawy - widać to za trudne do zrozumienia.
    Pozostaje także kwestia sposobu w jaki krwiodawcy potrafią domagać się realizacji owych przywilejów.
    A skoro jesteś taka zasadnicza w stosowaniu się do przepisów, to podejdź na pierwszy lepszy z brzegu SOR i zobacz sobie ilu z oczekujących na lekarza jest w stanie zagrożenia życia. Bo o ile wiem SORy nie zostały stworzone do leczenia katarków, albo drobnych urazów sprzed 2 tygodni, a nie mam wątpliwości, żę gdyby takich pacjentów zaczęto odsyłać - zgodnie z przepisami - to byłby lament na całą Polskę i wyzywanie lekarzy od najgorszych, 'pani przepisowa'.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • znow_ja 14.08.15, 15:17
    Powiedz, co stoi na przeszkodzie, żeby pacjentów, którzy zgłosili się do SOR z przysłowiowym katarkiem, traktować zgodnie z przepisami? Tzn. zbadać ich, a następnie patrząc w oczy powiedzieć 'przykro mi, ale pani/pana przypadek nie kwalifikuje się do leczenia w SOR, proszę udać się do lekarze POZ / do NPL itp'. Taką samą adnotację zrobić w dokumentacji. Może gdyby większość lekarzy postępowała w ten sposób, po fazie krzyku na portalach i w artykułach populacja przyzwyczaiłaby się, że z głupotkami do SOR nie ma co się wybierać.
    Pamiętam wprowadzanie na początku 21.wieku karetek z ratownikami. Też było ogromne niezadowolenie pacjentów, że nie ma w karetce lekarza, który wypisałby receptę - a przecież od wielu lat pacjent tylko z takiego sposobu pomocy korzystał. Powoli uspokoiło się i teraz mało kto wpada na pomysł, żeby do wypisania recepty wzywać RM.
  • 0.9_procent 15.08.15, 11:57
    Ratownicy nie mają uprawnień do wypisania recepty. I nikt im nie zarzuci, że recepty nie wypisali.
    Lekarz może (ma prawo) przyjąć pacjenta z przysłowiowym katarkiem, zresztą zebranie wywiadu i zbadanie jest de facto przyjęciem. Można oczywiście stwierdzić "Pana przypadek nie kwalifikuje się do leczenia w SOR" ale:
    1. Skończy się to awanturą, albo wręcz rękoczynami i potrwa dłużej niż zlecenie leczenia. Pomijam, że czas na zebranie wywiadu i zbadanie już poświęcono.
    2. Niech tylko pacjentowi się coś stanie, nawet po kilku dniach. Oskarżenie lekarza o nieudzielenie pomocy jest pewne. Nie trzeba wykazywać żadnego związku przyczynowo-skutkowego. "Był odesłany z SOR" zupełnie wystarczy, nawet jeśli przyszedł z karatem, a później miał udar mózgowy albo wpadł pod samochód.
    3. Spróbuj odmówić leczenia dwutygodniowego złamania - "myślałem, że mi przejdzie", albo "w aptece pani dala mi altacet" - POWODZENIA. Zamiast złamania może być oparzenie, albo stara rana z pręgą do serca, wszystko jedno. Nikt się nie będzie zastanawiał jaki wpływ na zdrowie pacjenta miało 2 tygodniowe "myślenie", "źle się goi, albo zrasta" wyłącznie dlatego, że lekarz o 10 wieczór odesłał pacjenta i kazał mu się zgłosić nazajutrz rano do poradni.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • znow_ja 16.08.15, 10:01
    Ależ ja to wszystko rozumiem.
    Rozumiem niechęć do kłótni z pacjentami, do czytania o sobie w brukowcach (morderca odesłał chorego z SOR i za 3 dni chory zmarł), do chodzenia do prokuratora. Dorzuciłbym jeszcze naciski dyrekcji, która nie jest zadowolona z goszczenia ekipy TVN-u (przykład z mojego szpitala).
    Tym niemniej prawnie jest wszystko czyste - pacjent nie kwalifikuje się do leczenia w SOR = lekarz ma prawo go odesłać. Oczywiście po zbadaniu.
  • 0.9_procent 16.08.15, 16:05
    znow_ja napisała:

    > Tym niemniej prawnie jest wszystko czyste - pacjent nie kwalifikuje się do lecz
    > enia w SOR = lekarz ma prawo go odesłać. Oczywiście po zbadaniu.
    TEORETYCZNIE tak.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 23.08.15, 23:10
    Pacjent w ogóle nie powinien domagać się respektowania przepisów, te przepisy przez panie rejestratorki powinny być przestrzegane a jak pani rejestratorka chce być mądrzejsza niż ustawa to ode mnie zawsze usłyszy, żeby sobie tę ustawę przeczytała, bo ja kursów doszkalających dla niedouczonych rejestratorek nie prowadzę i że douczy ją jej przełożony jak przychodnia/szpital solidną karę nałożoną przez NFZ beknie - z reguły odnosi to znakomity skutek a jeśli nie to porządną zjebkę dostaje szef palcówki i wtedy nagle okazuje się że ustawę można jednak respektować. Natomiast co do pacjentów SOR jestem za tym, by tych z katarkiem po prostu obciążać kosztami niepotrzebnej na SOR wizyty, od razu by się tam luźniej zrobiło...
  • 0.9_procent 30.08.15, 10:34
    Pacjenci generalnie oczekują ścisłego przestrzegania przepisów gdy chodzi o ich prawa, jednocześnie oczekując "ludzkiego podejścia" gdy chodzi o ich obowiązki. I nie w smak im pamiętać, że ściśle przestrzegając przepisów można pacjentowi nieźle uprzykrzyć życie, albo wręcz poinformować, żeby sobie szukał innego lekarza - odpowiednie przepisy są zarówno w ustawie o zawodzie lekarza jak i kodeksie etyki. Więc uważaj przepisowa panienko, żebyś kiedyś z uśmiechem na ustach nie dostała 'przepisowego' kopa w d. Bo jak trafisz na lekarza, który będzie równie przepisowy jak ty, możesz zostać z ręką w nocniku, a dokumentacja będzie taka, że nikt nie będzie w stanie się przyczepić. I będziesz sobie mogła pisać skargi - na Berdyczów.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 30.08.15, 17:27
    A kto ci powiedział, że jestem kobietą?
  • 0.9_procent 30.08.15, 22:19
    katamawira napisał:

    > A kto ci powiedział, że jestem kobietą?
    Aaa, przepraszam. Zasugerowałem się literką "a' na końcu nicku. A tu "katamawira napisał:"
    Nie sądziłem jednak, że akurat to jest najistotniejsze w mojej wypowiedzi.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 31.08.15, 23:19
    My tu o lekarzach czy o niedouczonych rejestratorkach rozmawiamy?
    Pisałem już - nie mam nic przeciwko lekarzowi, który postępuje zgodnie z przepisami i wywala z oddziału czy gabinetu nachalnego pacjenta, któremu jego pomoc wcale nie jest potrzebna
  • 0.9_procent 01.09.15, 01:01
    katamawira napisał:

    > My tu o lekarzach czy o niedouczonych rejestratorkach rozmawiamy?
    ...jak się to 0,9_procenta, do.ki, paniom rejestratorkom i innym nie podoba...
    ...porządną zjebkę dostaje szef palcówki...
    Zarówno ja jak i do.ki jesteśmy lekarzami. Szefowie placówki to także zwykle lekarze, a nie rejestratorki. Więc chyba jednak nie tylko o rejestratorkach rozmawiamy.

    > Pisałem już - nie mam nic przeciwko lekarzowi, który postępuje zgodnie z przepi
    > sami i wywala z oddziału czy gabinetu nachalnego pacjenta, któremu jego pomoc w
    > cale nie jest potrzebna
    Tu chodzi nie tylko o nachalnego pacjenta, któremu pomoc nie jest potrzebna. Chodzi raczej o służbistę, wymagającego ścisłego przestrzegania jego praw, a jednocześnie oczekującego przymykania oka na 'niedociągnięcia' w obowiązkach:
    Miałem być do kontroli dwa dni temu? - No tak, ale nie mogłem przyjść (albo zapomniałem) - do wyboru.
    Przyjmowane leki? - Nie pamiętam, takie okrągłe.
    NIP do zwolnienia? - Doniosę. A, i adres proszę wpisać inny bo jeszcze się nie przemeldowałem.
    Te tabletki o mi pan przepisał, to nie wykupiłem, bo mi pani w aptece powiedziała, że to szkodzi na żołądek.
    Nie można by jeszcze kilka dni zwolnienia? Tak do końca tygodnia/miesiąca?

    Ciekawe które zdanie pasuje do ciebie, panie "przepisowy".
    A, wiem, żadne. Buuuuhhhhhhhaaaaa!

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 03.09.15, 09:39
    > Te tabletki o mi pan przepisał, to nie wykupiłem, bo mi pani w aptece powiedziała, że to szkodzi na żołądek.
    > Miałem być do kontroli dwa dni temu? - No tak, ale nie mogłem przyjść (albo zapomniałem) - do wyboru.
    No wiesz, jak się jest po dwóch nowotworach to się raczej terminów wizyt kontrolnych i przyjmowania leków pilnuje...
    > NIP do zwolnienia? - Doniosę. A, i adres proszę wpisać inny bo jeszcze się nie przemeldowałem.
    Nie dotyczy, mam I grupę inwalidzką
    > Przyjmowane leki? - Nie pamiętam, takie okrągłe.
    Przyjmuję stale te same leki więc wiem jak się nazywają
    To jeśli chodzi o mnie - a co do innych pacjentów to mógłbym jeszcze kilka kwiatków do tego ogródka dorzucić, np. leczenie się na własną rękę, stawiając diagnozę i dobierając leki na podstawie wiedzy pochodzącej z internetu i od znajomych a potem u lekarza płacz bo choroba jest już tak zaawansowana że nie ma czego ratować albo próby leczenia nowotworu np. amigdaliną (pseudo witamina B 17) końskimi dawkami, co zwykle kończy się zatruciem cyjanowodorem.
    Współczuję lekarzowi, do którego przychodzi debil, który sobie już postawił na podstawie wyżej wspomnianych źródeł diagnozę i zaordynował sobie leki a do lekarza przychodzi tylko po to, by ten mu te leki wypisał a jak lekarz nie zgadza się z tą genialną diagnozą to z wielkim fochem i stwierdzeniem że lekarz się nie zna z gabinetu wychodzi. Co nieco wiem na ten temat bo jestem (a właściwie byłem) masażystą i nieraz w takiej sytuacji (lub wtedy, gdy odmówiłem masażu ze względu na względne bądź bezwzględne przeciwwskazania nieraz coś niemiłego od pacjenta usłyszałem. Byli też nawet tacy, którzy burzyli się, że zabieram im ich cenny czas, jak chciałem ciśnienie krwi zmierzyć (wiadomo przecież, że powyżej 160 ciśnienia skurczowego masować nie wolno).
    Widzisz, ja o medycynie, fizjologii oraz lekach i ich działaniu wiem nieco więcej niż przeciętny człowiek i nawet suplementów nie biorę zanim nie skonsultuję z lekarzem, czy się tenże suplement z którymś z zażywanych przeze mnie leków nie pogryzie.
    Niemniej, gdyby nie czerwona legitymacja i możliwość ominięcia kolejek do lekarza, tomografu i MR już by mnie dzisiaj nie było.
  • 0.9_procent 03.09.15, 21:11
    katamawira napisał:

    > No wiesz, jak się jest po dwóch nowotworach to się raczej terminów wizyt kontro
    > lnych i przyjmowania leków pilnuje...
    Zbyt wiele widziałem pacjentów, którzy nie zgłaszali się do wyznaczonych kontroli a później pojawiali się ze wznową, zwykle mocno zaawansowaną, żeby podzielać twój argument. A dlaczego się nie zgłaszali? No dobrze się czułem/am to po co miałem/am przychodzić?

    > Nie dotyczy, mam I grupę inwalidzką
    Ale wielu dotyczy.

    > > Przyjmowane leki? - Nie pamiętam, takie okrągłe.
    > Przyjmuję stale te same leki więc wiem jak się nazywają
    Jesteś w mniejszości. Nie tych, którzy od lat przyjmują te same leki, lecz tych którzy pamiętają ich nazwy.

    > To jeśli chodzi o mnie - a co do innych pacjentów to mógłbym jeszcze kilka kwia
    > tków do tego ogródka dorzucić, (...)
    Nie o to mi chodziło. Wszystko co wymieniłem może być pretekstem do utrudnienia pacjentowi życia - DOKŁADNIE ZGODNIE Z PRZEPISAMI. Lekarz może odmówić zlecenia leczenia pacjentowi nie znającemu zażywanych leków (brak możliwości przewidzenia interakcji), odmówić wydania zwolnienia - lekarz nie ma obowiązku czekać aż pacjent sobie przypomni lub 'zorganizuje' NIP zakładu pracy, wreszcie lekarz może odmówić leczenia pacjentowi nie stosującemu się do zaleceń - a nie stawianie się w wyznaczonym terminie te kryteria spełnia. Wszystko lege artis i pacjent może sobie pisać skargi gdzie chce. A można by się "czepiać" większości pacjentów. Więc nie bądź taki do przodu z przepisami.

    > Niemniej, gdyby nie czerwona legitymacja i możliwość ominięcia kolejek do lekar
    > za, tomografu i MR już by mnie dzisiaj nie było.
    No właśnie. Nie oddawałeś krwi honorowo. Oddawałeś krew za przywileje, z których chętnie korzystasz, a za które płaci twój pracodawca fundując ci wynagrodzenie za nieobecność (no dobrze teraz już nie), płacą inni pacjenci, których wyrzuciłeś z kolejki (opowieści o przesuwaniach w JGP można sobie włożyć między bajki przy wielomiesięcznych kolejkach), płacą inni pacjenci - za leki które masz za darmo, płacą podatnicy - za twoje ulgi podatkowe, płacą pasażerowie komunikacji - za zniżki, albo wręcz darmowe przejazdy komunikacją. Więc nie bardzo rozumiem skąd przymiotnik "honorowy"?
    Bo ja już wolę, by krwiodawcy oddawali krew odpłatnie - przynajmniej sytuacja będzie jasna.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 04.09.15, 23:57
    Z tym płatnym krwiodawstwem to akurat masz rację - byłoby uczciwiej, niemniej ustawa jest jaka jest i nic oprócz Sejmu nie jest w stanie tego zmienić a skoro jest jaka jest - wszyscy mamy obowiązek ją respektować. Co do debilnych pacjentów - cóż taki sobie zawód wybrałeś ale współczuję. Może jakby kilku debili wywalić z gabinetu to by się kilkunastu innych zastanowiło?
    Swoją ścieżką trzeba być już nie debilem ale samobójcą by nie iść w terminie na badania kontrolne jak się wie, że się jest zagrożonym nowotworem... A na nowotwór wrednie się umiera...
  • 0.9_procent 05.09.15, 10:37
    katamawira napisał:

    > Z tym płatnym krwiodawstwem to akurat masz rację - byłoby uczciwiej, niemniej u
    > stawa jest jaka jest i nic oprócz Sejmu nie jest w stanie tego zmienić a skoro
    > jest jaka jest - wszyscy mamy obowiązek ją respektować.
    W pełni się zgadzam. Są odpowiednie zapisy w ustawie i należy ich przestrzegać, ale to nie znaczy, że nie można ich krytykować. Zresztą moja krytyka dotyczy głównie sposobu realizacji, a właściwie finansowania tych przywilejów. Zgadzam się także co do oceny zachowania rejestratorki, bo ma przestrzegać przepisów, a nie "rżnąć głupa", jednak nie pochwalam sposobu egzekwowania swoich uprawnień przez krwiodawców. Oczywiście nie wszystkich, bo spotkałem wielu, którzy grzecznie czekali w kolejce i ani się nie zająknęli na temat swoich uprawnień, albo spokojnie się zapytali, a czekali bo rejestratorka włożyła ich kartotekę gdzieś pod innymi. I tacy słyszą ode mnie przepraszam. Natomiast nie będę tolerował awantur robionych mi przez krwiodawcę (czy jakiegokolwiek innego pacjenta) który "czeka a już dwie osoby przed nim weszły". Bo czeka choćby dlatego, że przed jego ropniem chcę przyjąć 2 osoby z czystymi ranami.

    > Co do debilnych pacjent
    > ów - cóż taki sobie zawód wybrałeś ale współczuję. Może jakby kilku debili wywa
    > lić z gabinetu to by się kilkunastu innych zastanowiło?
    To nie jest kwestia zawodu, bo to dotyczy wszystkich zawodów w których ma się kontakt z innymi ludźmi (klientami). Tak jak są awanturujący się pacjenci, tak są awanturujący się o 1 grosz klienci sklepów, awanturujący się klienci urzędów, czy banków bo pani w okienku za długo załatwiała poprzedniego petenta itp. A wywalanie z gabinetu skończy się co najwyżej tłumaczeniem się ze skargi. Choć mam swoje sposoby na "ustawienie" pacjenta któremu się wydaje że robi mi łaskę, że przyszedł na wizytę.

    > Swoją ścieżką trzeba być już nie debilem ale samobójcą by nie iść w terminie na
    > badania kontrolne jak się wie, że się jest zagrożonym nowotworem...
    Takich jest znacznie więcej niż ci się wydaje. I zwykle mają największe żądania.

    >A na nowotwór wrednie się umiera...
    Oj nie chciałbyś umierać choćby na POChP. Wierz mi.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 07.09.15, 00:02
    > Oczywiście nie wszystkich, bo spotkałem wielu, którzy grzecznie czekali w kolejce i ani się nie zająknęli na temat swoich uprawnień, albo spokojnie się zapytali, a czekali bo rejestratorka włożyła ich kartotekę gdzieś pod innymi. I tacy słyszą ode mnie przepraszam. Natomiast nie będę tolerował awantur robionych mi przez krwiodawcę (czy jakiegokolwiek innego pacjenta) który "czeka a już dwie osoby przed nim weszły". Bo czeka choćby dlatego, że przed jego ropniem chcę przyjąć 2 osoby z czystymi ranami.

    Mimo tego że ustawa gwarantuje ZHDK przyjęcie do lekarza poza kolejnością jak pacjent jest już przd gabinetem i czeka na przyjęcie przez lekarza to LEKARZ i tylko LEKARZ decyduje, w jakiej kolejności go przyjmie - tak jest zapisane w przepisach wykonawczych do ustawy i bardzo słusznie, bo mogą być osoby np. potrzebujące natychmiastowej pomocy lub w stanie ewidentnie uniemożliwiającym im oczekiwanie na przyjęcie, z tym się w pełni zgadzam z przedłużające się oczekiwanie nie wynika (poza incydentalnymi przypadkami) ze złej woli lekarza tylko z jakieś popełnionego przez rejestratorkę bądź asystującą pielęgniarkę błędu i w pełni się zgadzam z tym, że jest to sprawa do spokojnego wyjaśnienia a nie do awantury. Nigdy mi sie nie zdarzyło, by lekarz nie respektował przywileju ZHDK, natomiast nieraz rozwalały mnie panie rejestratorki tekstem: ,,To niech pan ludziom przed gabinetem pokaże legitymację i wejdzie" - przyznasz chyba, że poziom znajomości przepisów tych pań jest wręcz żałosny, bo tym samym pozbawiają również lekarza do prawa podjęcia decyzji, w jakiej kolejności pacjentów przyjmie... Dyskusja zresztą nie zaczęła się nie od tego, w jakiej kolejności pacjenci do gabinetu wchodzą tylko od terminu wizyty.
    > To nie jest kwestia zawodu, bo to dotyczy wszystkich zawodów w których ma się kontakt z innymi ludźmi (klientami). Tak jak są awanturujący się pacjenci, tak są awanturujący się o 1 grosz klienci sklepów, awanturujący się klienci urzędów, czy banków bo pani w okienku za długo załatwiała poprzedniego petenta itp.
    Niom, z tym, że ja potrafię wywalić z gabinetu pacjenta, który ma zalecenia od lekarza a ich nie realizuje (jeśli oczywiście ma to wpływ na masaż), wymaga gwiazdki z nieba, wie lepiej, co mam masować a co nie albo ile czasu jego zdaniem powinien trwać masaż. Było na mnie kilka skarg ale skończyło się na niczym - po prostu miałem rację.

    co do POChP to może sam sprawdzę - niestety na to też choruję...
  • 0.9_procent 08.09.15, 22:00
    katamawira napisał:

    > przyznasz chyba, że poziom znaj
    > omości przepisów tych pań jest wręcz żałosny, bo tym samym pozbawiają również l
    > ekarza do prawa podjęcia decyzji, w jakiej kolejności pacjentów przyjmie... Dys
    > kusja zresztą nie zaczęła się nie od tego, w jakiej kolejności pacjenci do gabi
    > netu wchodzą tylko od terminu wizyty.
    No to chyba doszliśmy do porozumienia. Ustawa jest i obowiązuje. Można mieć do niej zastrzeżenia, ale na pewno nie należy ich rozwiązywać w sposób jak przedstawione przykłady zachowań rejestratorek. Z drugiej strony robienie awantury też nie jest dobrym rozwiązaniem, bo taki "opieprzony przez znającego swoje prawa" ustawi się okoniem i będzie robił wszystko by zgodnie z przepisami utrudnić opieprzającemu życie - taka jest ludzka natura. A przecież strajk włoski to nic innego jak ścisłe przestrzeganie przepisów.

    > Było na mnie kilka skarg ale skończyło się na niczym - po
    > prostu miałem rację.
    No właśnie o tym pisałem.

    > co do POChP to może sam sprawdzę - niestety na to też choruję...
    Lepiej nie sprawdzaj, czasami warto żyć w błogiej nieświadomości.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • katamawira 09.09.15, 08:29
    > Z drugiej strony robienie awantury też nie jest dobrym rozwiązaniem, bo taki "opieprzony przez znającego swoje prawa" ustawi się okoniem i będzie robił wszystko by zgodnie z przepisami utrudnić opieprzającemu życie - taka jest ludzka natura.
    Czasem po prostu inaczej się nie da... Ja nigdy nie zaczynam od awantury a od grzecznego zwrócenia pani rejestratorce uwagi, że obowiązuje ustawa z której wynika to i to ale gdy usłyszę (rejestracja do przychodni Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku Białej) że ,,u nas się tego nie praktykuje" robię się niemiły.
    Jak się umiera na POChP wiem z teorii, mówiłem o sprawdzeniu w praktyce (z konieczności a nie z wyboru) niemniej robię wszystko co mogę by pozostać w nieświadomości:)
  • 0.9_procent 09.09.15, 20:39
    katamawira napisał:

    > ale gdy usłyszę (rejestracja do przychodni Szpitala Wojewódzkiego w
    > Bielsku Białej) że ,,u nas się tego nie praktykuje"
    Bez komentarza, bo tu nie ma co komentować. Kompletna porażka.

    > Czasem po prostu inaczej się nie da...
    Trudno ci nie przyznać racji.

    --
    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
  • maniekk44 11.08.15, 13:08
    zdaje się, że pani ni miała podstaw albo zwyczajnie jej się nie chciało. Powinieneś to zgłosić
    --
    Ocieplenie domu krok po kroku

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka