Jestem oburzona! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mój dzidek jest bardzo chory. Lezy na oddziale neurologii a lekarze twierdza
    że to cud, że tak długo zyje! Przebył w jednym tygodnu trzy wylewy, jest
    sparaliżowany, karmiony przez sondę, ma zakładane pampersy! A ja jestem
    oburzona, mało - WŚCIEKŁA- na postawę pielęgniarek na oddziale. Przychodzi
    tak, i mówi do mojej ciociu aby przebrała dziadkowi pampersa! Ta jej na to,
    że dopuki dziadek jest w szpitalu nie zamierza tego robi. To mało jej z
    krzesła nie zrzucił taka była zła. Mało tego, wczoraj nakarmiły go gorącą
    zupą.Nasze uwagi, że chyba jest za ciepła (para buchała z kubka) poprostu
    zignorowała! Pielęgniarki wogóle się nie interesuja chorymi. Zdrowsi pacjenci
    z sali dziadka, mówia że to norma. Bardziej zdrowy opiekuje sie bardziej
    chorym. Dziadek sparalizowany jednostronnie nie ma nawet dzwonka przy łóżku,
    jak nikogo przy nim nie ma (rzadko bo rzadko ale zdarza sie) to poją go czy
    zwilżają mu usta inni chorzy! Taka sytuacja nie dotyczy jednej czy dwóch
    zmian pielęgniarek, tam wszystkie tak pracują! Zdrowszy pacjent z sali, mówił
    że tak jest odkąd jest nowa oddziałowa poprostu kłada laske na wszystko.
    Jestem wśzciekła i musiałam to gdzieś wyrzucić!
    • a ja bym wolal swojej bliskiej, kochanej osobie sama zmieniac pampersy, sama ja
      pielegnowac. chociazby dla jej komfortu.
      to naprawde cud, ze w tak krotkim czasie dziadek mial 3 wylewy, sam nie moze
      jesc, ma sonde i zyje, naprawde dziekuj bogu, ze dal mu szanse.
      --
      mój synek
      • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 08:19
        Bogu to ja dziękuję. tylko, że chyba pielęgniarki są od tego aby zajmowac się
        pacjentami.Nie wiem, ale dla nas nie jest taką prosta sprawą zmienic pampersa
        dorosłej osobie. A pielęgniarki traktują to jak nasz obowiązek. a to chyba do
        nich należy opieka nad pacjentem, której nota bene nie ma! Z pampersem to był
        tylko przykład, bo np. przynosza 2 gąbki i karzą go umyć. Tylko jak? Zeby nie
        zachlapac całej sali? Dla rodzin to nie jest takie oczywiste i proste jak im
        sie wydaje. A zresztą dziadek jest w szpiatlu i opieka powinna spoczywać
        głównie na pesronelu a my - rodzina - możemy pomóc ale nie powinno się nas tym
        obarczać i wysługiwac się. Rozumię, że mozna pomóc sama częst leżę z córka w
        szpitalu i praktycznie robię wszystko przy niej sama ale przynajmniej widze, że
        pielęgnairki w tym czasie coś robią. a tu nic - siedzą i kawkują! Ztąd moje
        oburzenie.
      • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 18.04.05, 08:29
        pimpek_sadelko napisała:

        > a ja bym wolal swojej bliskiej, kochanej osobie sama zmieniac pampersy, sama
        > ja pielegnowac. chociazby dla jej komfortu.

        Być może większość wolałaby, ale tak się zdarza, ze nie każdy, nie zawsze może.
        No i jeszcze są noce. Wiem, ze tak na wielu oddziałach sie dzieje i
        podejrzewam, ze to norma w polskich szpitalch. I niech mi nikt nie mówi, ze
        pielęgniarki mało zarabiają. Moja koleżanka pracuje w galerii handlowej,
        świątek, piątek.., na zmiany i otrzymuje coś ok 600 PLN na rękę. Jest cały czas
        na nogach, na sali sprzedaży nie ma nawet jednego krzesła. To sklep z bardzo
        drogą galanterią skórzaną i obciążenie psychiczne też ma na maksa. Byle
        rękawiczki czy torebka kosztują więcej niż jej pensja. Pracuje bo pomimo
        niezłego wykształcenia nie znalazła pracy w zawodzie a musi utrzymać i siebie i
        dziecko. Jak komuś jest źle być pielęgniarką to niech zmieni pracę. W życiu
        trzeba być po prostu solidnym i swoje obowiązki wypełniać należycie bez względu
        czy jest sie pielęgniarką, ekspedientką czy krawcową.
        Pielęgniarki albo są skrajnie niedouczone albo skrajnie leniwe. Gdy leżałam na
        chirurgii to normą była sytuacja, ze wieczorem panie jadąc z wózkiem
        obsługiwały pacjentów (zastrzyki, pobranie krwi, zmiana basenu...) w JEDNYCH I
        TYCH SAMYCH RĘKAWICZKACH!!!! Ja oczywiście poprosiłam o zmianę na nowe to tak
        mi zrobiła zastrzyk dożylny, ze pękła mi żyła. W innym dniu Spazmalgon podała
        mi do zyły w takim tempie, ze myslałam że umrę. Pacjentki z sali stwierdziły,
        ze mam to na własne zyczenie, bo niepotrzebnie upominałam się o te nowe
        rękawiczki. Pacjentki wolały nie drażnić zmęczonych, utrudzonych pań
        pielęgniarek, licząc po cichu, ze nie zostaną zakażone żadną zarazą.
        A autorce wątku powiem, że nie warto przekupywać personelu żadnymi czekoladkami
        i kawkami. Jeśli pielęgniarka jest mądra i solidna to sama wie co i jak ma
        wykonać przy pacjencie. I takie Panie na szczęście w tym zawodzie też się
        zdarzają. Z jednej strony jest ich na oddziale tak mało, że ich praca wymaga
        nadludzkiego wysiłku. Zwłaszcza jak leniwa koleżanka musi oglądnąć w TV kolejną
        telenowelę i spokojnie wypić kolejną kawkę.
        Dla dobra pacjenta mogę Ci tylko poradzić, żeby był przy nim ktoś bliski wtedy
        gdy tylko to możliwe. Życzę dużo zdrowia!
        • ADO, z calym szacunkiem, jesli dla Ciebie pensja pielegniarki jest ok bo twoja
          kolezanka ma tyle samo to jest to chore rozumowanie.
          zmienic pampersa doroslej osobie na pewno jest trudno, ale lepiej sie tego
          nauczuyc w szpitalu przy pomocy pielegniarki, bo dziadka w domu tez trzeba
          bedzie pielegnowac, chyba ze.... ma sie zamiar do przytulku podrzucic i z banki.
          jesli rodziny nie ma przy pacjencie to pielegniarki na pewno zmienia
          pieluche.... a poza tym nawet jedna bezczelna pielegniarka to nie powod zeby
          caly szpital i personel opluwac w necie.
          --
          mój synek
          • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 18.04.05, 10:02
            pimpek_sadelko napisała:

            > ADO, z calym szacunkiem, jesli dla Ciebie pensja pielegniarki jest ok bo
            twoja
            > kolezanka ma tyle samo to jest to chore rozumowanie.

            Ja w ten sposób nie rozumuję. Ja stwierdzam tylko, że nie tylko pielęgniarki w
            tym kraju są źle opłacane. A jest jeszcze sporoa rzesza ludzi, którzy nie mają
            pracy wcale i też jakoś muszą żyć. Niska pensja to nie może być wytłumaczenie
            niechlujstwa, niedbalstwa, niedouczenia i zwykłego lenistwa.

            > a poza tym nawet jedna bezczelna pielegniarka to nie powod zeby
            > caly szpital i personel opluwac w necie.
            Tak się składa, że od kilku już lat mam do czynienia z naszą służbą zdrowia. I
            to nie tylko w przychodni, ale też na oddziałach szpitali. Różnych szpitali i w
            różnych miastach Polski. I w małym miasteczku w lubuskiem i w moim Wrocławiu i
            w świetnie wyposażonym szpitalu w Częstochowie. Wszędzie jest podobnie.Bardzo
            dużo zależy od ordynatora oddziału. Gdy jest to człowiek sumienny i
            odpowiedzialny taki najczęściej jest jego personel. Oczywiście jakaś czarna
            owca zdarzy się wszędzie ale tak jest w każdej grupie zawodowej.
            Mój mąż leżał po wypadku w bardzo ciężkim stanie w szpitalu w Częstochowie.
            Opiekowałam się nim od wczesnego ranka do 22. Miał złamaną szczękę w wypadku
            komunikacyjnym i gdy raz spóźniłam się na oddział to podano mu czerstwą bułkę i
            on tą złamaną szczęką ugryzł tę bułkę. Pięć lub sześć dni po urazie!! Leżał na
            neurochirurgii i jego stan okreslany był jako "splątany". On nie wiedział co
            się z nim dzieje i jak mu pani podała to sobie ugryzł. Trzeciego dnia ktoś
            nakarmił go zupą, chociaż w karcie było jak wół, ze ma tylko kroplowki.

            > jesli rodziny nie ma przy pacjencie to pielegniarki na pewno zmienia
            > pieluche....
            Z tym, ze nie na pewno.
            Oczywiście sama męża myłam. Wyjątkowo jeden raz ochlapałam pościel. Prosiłam
            kilka razy o zmianę pościeli. Zostawiły mi komplet, żebym zmieniła sama. Nie
            potrafiłam! Mój mąż ma 187 cm i 95kg. I nie reagował na żadne polecenia.
            Ochroniarz wyprosił mnie o 22.30 a On dalej leżał w tej mokrej pościeli.
            Poszłam jeszcze raz do dyżurki. Zapewniły, ze za moment już przyjdą. I co? Rano
            mąż nadal leżał w mokrej pościeli!!! On miał złamane kości podstawy czaszki,
            wyciek płynu m-r nosem. Jakakolwiek infekcja, przeziębienie skutkowałoby
            natychmiast infekcją mózgu. A te leniwe krowy pozwoliły mu leżeć całą noc w
            mokrej pościeli.
            Mogłabym tu podac jeszcze kilkanaście takich przykładów.
            Ale opiekowałam się też bratem męża, który leżał piętro wyżej na Ortopedii. To
            inny świat. Pielęgniarki pozwalały zrobić mu herbatę i ew pooklepywać plecy.
            gdy na korytarzu zobaczyła mnie oddziałowa z kaczką to dostałam powazne
            upomnienie, ze nie wolno mi tego robić. Szwagier nie musiał leżeć z
            nieodłączoną kroplówką, gdzie w tej zyłce było już 1,5m krwi. A one ciągle nie
            miały czasu odłaczyć.

            Gdy mąż trafił na neurochirurgie położono go na naprawdę niewielkim łóżku. Ileż
            ja się naprosiłam aby dano mu normalne długie łożko. Miał bardzo powazny uraz
            głowy, krwotok śródmózgowy, płynotok.. I ciągle niespokojnie rzucał się na
            łóżku. Nie było z nim żadnego komtaktu. I dopiero trzeciego dnia przyszła na 19
            nowa zmiana a ja kolejny raz o tym łóżku. Gdyby on uderzył głową o zagłówek to
            byłaby tragedia. Okazało się , że przemiła pielęgniarka nacisnęła nogą na pedał
            pod łózkiem, druga pociągnęła i łóżko miało ponad 2 m długości!!! Ja nie wiem
            jak to skomentować. Niedouczenia, brak takiej ludzkiej życzliwości??
            Na noc panie wyłączały dzwonki. W sali obok pacjentka po operacji mózgu spadła
            z łóżka, ponieważ niepodniesiono jej barierki. Druga pani z tej sali, sama po
            operacji, ale w kontakcie usilnie dzwoniła ale nikt nie zajrzał przez całą
            noc!! Kobietę drugi raz operowano i w momencie gdy wyjeżdżałam była
            sparalizowana. Po pierwszej operacji nie miała żadnego paraliżu.
            Mogłabym tak jeszcze długo!
            Ja modlę się najgoręcej, zeby od szpitala pozwolił mi Pan Bóg i moim bliskim
            trzymać się jak najdalej. Czego i wszystkim szczerze życzę!
            • Komentarz nasuwa sie sam. Jest za malo obslugi, sredniego personelu medycznego,
              sa przeciazone praca i moze im sie nie chciec za takie male pieniadze
              specjalnie wysilac. Wcale sie nie dziwie. Chociaz nie zmienianie rekawiczek i
              nie mycie rak po kazdym pacjencie to skandal. Widziala to moja corka na
              oddziale malych dzieci w szpitalu. Tez bala sie zwrocic uwage a pani
              pielegniarka obsluzyla kilka sal z dziecmi w tych samych rekawiczkach. W takim
              razie domyslam sie, ze rekawiczki maja chronic pielegniarke a nie pacjenta.
              • Gość: Zuza IP: *.chello.pl 19.04.05, 14:51
                W każdym szpitalu są procedury postępowania przy wykonywaniu określonych
                zabiegów którem muszą przestrzegac pielęgniarki. Jeżeli brakuje rekawiczek a to
                sięczesto zdaża muszą chronić w pierwszym rzędzie swoje zdrowie. Wszystkich
                pacjentów powinny traktować jako potencjalnych nosicieli HCV i innych wirusów.
                W przypadku małej ilości rękawiczek,zakładają je w pierszej kolejności do
                zabiegów związacych z naruszeniem ciągłości skóry.

                Średni personel to określenie które powoli przechodzi do lamusa, w szpitalach
                klinicznych połowa pielęgniarek studiuje, a część z nich ma wyższe
                wykształcenie.Są one współpracownikami lekarzy, a nie pracownikami
                podlegajacymi lekarzą.
                • Gość portalu: Zuza napisał(a):

                  > W każdym szpitalu są procedury postępowania przy wykonywaniu określonych
                  > zabiegów którem muszą przestrzegac pielęgniarki. Jeżeli brakuje rekawiczek a
                  to
                  >
                  > sięczesto zdaża muszą chronić w pierwszym rzędzie swoje zdrowie. Wszystkich
                  > pacjentów powinny traktować jako potencjalnych nosicieli HCV i innych wirusów.
                  > W przypadku małej ilości rękawiczek,zakładają je w pierszej kolejności do
                  > zabiegów związacych z naruszeniem ciągłości skóry.
                  >
                  > Średni personel to określenie które powoli przechodzi do lamusa, w szpitalach
                  > klinicznych połowa pielęgniarek studiuje, a część z nich ma wyższe
                  > wykształcenie.Są one współpracownikami lekarzy, a nie pracownikami
                  > podlegajacymi lekarzą.


                  Ale co ma piernik do wiatraka, niestosowanie rekawiczek do wyksztalcenia
                  pielegniarek. Jakies kompleksy?
              • Gość: Zuza IP: *.chello.pl 19.04.05, 14:51
                W każdym szpitalu są procedury postępowania przy wykonywaniu określonych
                zabiegów którem muszą przestrzegac pielęgniarki. Jeżeli brakuje rekawiczek a to
                sięczesto zdaża muszą chronić w pierwszym rzędzie swoje zdrowie. Wszystkich
                pacjentów powinny traktować jako potencjalnych nosicieli HCV i innych wirusów.
                W przypadku małej ilości rękawiczek,zakładają je w pierszej kolejności do
                zabiegów związacych z naruszeniem ciągłości skóry.

                Średni personel to określenie które powoli przechodzi do lamusa, w szpitalach
                klinicznych połowa pielęgniarek studiuje, a część z nich ma wyższe
                wykształcenie.Są one współpracownikami lekarzy, a nie pracownikami
                podlegajacymi lekarzą.
                • Gość: Curie-Skłodowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 16:00
                  Pielęgniarka właśnie podlega lekarzowi: wykonuje jego zlecenia. Studia studiami
                  ale co to za pracownik z wyższym wykształceniem,który nie podejmuje sam decyzji
                  za które odpowiada, jedynie wykonuje polecenia ? To się nazywa studia tylko po
                  to aby mieć tytuł: pielegniarka ze średnim wykształceniem robi to samo co ta z
                  wyższym. Obie równie dobrze pościelą łóżko i nie trzeba do tego mieć specjalnie
                  zdanego egzaminu na Akademii Medycznej. Pielęgniarstwo to nie nauka : nauka to
                  fizyka kwantowa a nie rozpuszczanie leków i podawanie ściśle według polecenia
                  lekarza. Panienki tam studiujące leczą komleksy i potem uważają się za
                  mądrzejsze od lekarzy. Studia powstały dlatego bo pielęgniarki które wyszły za
                  mąż za lekarza czuły się gorsze,bo bez studiów. A pielęgniarstwo zawsze łatwiej
                  skończyć jak matematykę czy medycynę.Łatwiej się też dostać bo kandydatów jest
                  1:1.
    • Gość: Magda1 IP: *.3vnet.pl 18.04.05, 09:16
      Moja mama miala tez wylew,ale ja z rodzina[za pozwoleniem ordynatora]
      siedzialam non stop do 22.I wszystko robilam sama i nawet pomagalam drugiej
      pani po wylewie.Praca pielegniarek na neurologii ,jest bardzo ciezka,podziwiam
      je dzwiganie pacjentow,zeby przebrac itp.Ludzie po wylewie zachowuja sie
      roznie ,jedni leza spokojnie,drudzy sie rzucaja[tak bylo w przypadku mamy]i
      taka pomoc ,ze strony rodziny jest potrzebna ,oczywiscie nie zaklucajac pracy
      personelowi.Tak masz racje ,wszystko zalezy ,jaka jest "dyscyplina",na tym
      oddziale pielegniarki baly sie ordynatora ,natomiast ,na innych oddzialach
      neurologicznych [a lezala mama na kilku] ,"niebo ,a ziemia",musialam dojezdzac
      40 km ,dzien w dzien ,zeby mame umyc itp, po podaniu lekow ,nawet nie zagladly .
      Rada nie patrz sie na pielegniarki,pomagal dziadkowi.
      • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 11:42
        No właśnie wszyscy wiedzą, że jest cos nie tak a nikt z tym nic nie robi.
        Rodziny czuwaja na zmiane przy chorych, same ich pielęgnują bo co? Bo
        pielęgniarki muszą w tym czasie pic kawkę albo oglądac seriale! Dziadek zostaje
        sam dopiero po godzinie 21 a rano najpóxniej o 10 już ktoś przy nim jest.
        Troszczymy się o niego jak umiemy ale chyba pielęgniarki powinny nam w tym
        pomagać? A nie wydawać polecenia ! No dobrze pielęgniarki źle zarabiaja ale nie
        tylko one! Jest wiele bezrobotnych pielęgniarek i zapewne nie jedna z nich
        zgodziłaby się pracowac za te 600zł a te pracujące nie doceniają tego,że maj
        pracę i jednak powinny się starać o jej utrzymanie. Zastanawiam się nad
        złożeniem oficjalnej skargi na personel, być może to pomoże innym chorym. Bo
        napewno jeżeli to zrobię to dopiero jak dziadek opuści szpital.
        • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 13:31
          a co Ty tak ciagle z tymi kawkami co?przesadzasz,sama zmieniaj
          pampersy,zadna filozofia,chyba ze Ty nie chcesz sobie raczek pobrudzic?
          masz pelno jadu w sobie dziewczyno,do calego swiata jak poczytalam
          wez czarodziejska rozdzke i zmien to wszystko na lepsze!
          • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 14:16
            Dziekuję bardzo! Będę dziadkowi zmieniac pampersy jak wróci do domu a w
            szpitalu to jest zasrany obowiązek pielęgniarek! Moja córeczka często lezy w
            szpitalu, ale na tym oddziale jest całkiem inaczej, pielęgniarki przmiłe.
            Pokazują nam rodzicom jak postępować z chorym dzieckiem, jak podać lek jak
            zachowywac się w różnych nieprzewidzianych sytuacjach a na tej neurologii tylko
            wydają rozkazy, zamiast pokazać jak opiekować się chorym człowiekiem! Skad mamy
            wiedzieć jak zmienić pampersa aby nie trzeba było zmieniać całej pośiceli i jak
            go umyć aby poszło szybko i sprawnie?! One sa od tego aby korzystać z naszej
            pomocy a nie się nami wysługiwać! Tymbardziej że kiedy sie nie wejdzie do ich
            dyżurki to siedzą i piją kawkę! To jeszcze bardziej wkurza! Wyraziłam swoje
            oburzenie bo uznałam,że to odpowiednie miejsce gdzie mogę dac upust swoim
            odczuciom. Tymbardziej jak widać z wypowiedzi innych ten oddział nie jest
            odosobniony i w wielu innych miastach ludzie borykają się z beznadziejnym
            personelem, który nie docenia swojej pracy! Nie byłabym taka wściekła gdybym
            widziała, że te pielęgniarki naprawde ciężko pracują a nie siedza i plotkują.
            Jestem pełna jadu ale nie do całego świata tylko do takiej niekompetentnej
            opieki! Mam alergię na szpitale i na pielęgnairki mądrzejsze od lekarzy! I nie
            mów mi co mam robić bo to nie ty borykasz się z problemem choroby i cierpienia.
            Ja mam to na codzień i moje marzenie to kompetentny personel medyczny!
            Pozdrawiam cię serdecznie! Nie oceniaj mnie skoro mnie nie znasz i nie
            potrafisz postawić się na mniejscu członka rodziny chorej osoby!
        • Pielęgniarki nie mają czasu nie tylko pić kawy ale rownież pielęgnowac pacjenta
          bo muszą wypełniać stosy papierow (kilka formularzy dla każdeg - , karty
          pielęgnacji, karty obserwacji wkłucia, karty obsewacji pacjnetów zagrozonych
          odleżynami, karty kontroli RR i tętna i jeszcze pare innych w zlaezności od
          stanu pacjenta i specyfiki oddziału. Po każedj czynności przy każdym apcjencie
          muszą to wpisac w karte razem z czasem wykonania. Jest to OBLIGATORYJNE. U nas
          nazwały to "wesołe minutki" od wpisywanych minut. Zabiera im to kilkadziesiąt
          minut z dyżuru ktorych nie mogą spędzic przy pacjencie. A karty MUSZĄ wypełniać.
          Poza tym pielęgniarek jest coraz mniej (oszczędności). ą juz oddzialy ktorym z
          tego powodu grozi zamknięcie.

          > tylko one! Jest wiele bezrobotnych pielęgniarek i zapewne nie jedna z nich
          > zgodziłaby się pracowac za te 600zł a te pracujące nie doceniają tego,że maj
          > pracę i jednak powinny się starać o jej utrzymanie.

          I tu się głęboko mylisz.
          Za 600 zł juz na prawdę pielęgniarka na neurologii się nie zatrudni (poczytaj
          prasę).

        • Gość: młody lekarz IP: *.chello.pl 19.04.05, 19:34
          Znasz jakąś bezrobotną pielegniarkę, że z taką pewnością siebie się wypowiadasz?

          Bo jak na razie, to w Polsce jest niedobór pielęgniarek. A wiekle wyjeżdża. Nie
          tylko ze względu na zarobki, ale i na warunki pracy i zakres obowiązków lepiej
          odpowiadający ich wykształceniu.

          Twierdzisz, że te bezrobotne pielęgniarki pójdą pracować za 600 złotych. Więc
          jak to jest, że nie można znaleźć pielęgniarki, która pójdzie pracować za 800?
          Dlaczego w tylu szpitalach są wakaty?
          • Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

            > Znasz jakąś bezrobotną pielegniarkę, że z taką pewnością siebie się
            wypowiadasz
            > ?
            >
            > Bo jak na razie, to w Polsce jest niedobór pielęgniarek. A wiekle wyjeżdża.
            Nie
            > tylko ze względu na zarobki, ale i na warunki pracy i zakres obowiązków lepiej
            > odpowiadający ich wykształceniu.
            >
            > Twierdzisz, że te bezrobotne pielęgniarki pójdą pracować za 600 złotych. Więc
            > jak to jest, że nie można znaleźć pielęgniarki, która pójdzie pracować za
            800?
            > Dlaczego w tylu szpitalach są wakaty?


            Juz lepiej niech te co im nie odpowiada....siedza w domu niz maja robic lache.
            Wiadomo z niewolnika nie ma robotnika
    • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:24
      Ja też na wiele rzeczy w szpitalu jestem oburzona.Jak już byłam troszkę
      zdrowsza to sobie siedziałam na korytarzu i przyjzałam się pracy pielęgniarek
      Tobie też to polecam.I moja droga na kawke to one mają 15 mn czasu a jak nie
      zdążą to piją zimną z doskoku,a te 15mn to jest nawet ustawowo dozwolone.No
      chyba że ty tylko w niedziele przychodzisz to i owszem wtedy kawe piją dłużej
      bo u kazdego pacjenta jest 10 osób dorosłych i conajmniej 2 dzieci ponizej 4
      lat i wtedy w salach jest meksyk.Pielęgniarki wtedy są na prośbe rodziny,bo
      trudno żeby łaziły i przekrzykiwały rozbawioną rodzinkę czy aby teraz nie
      trzeba basenu.Jestem stałym bywalcem w szpitalach na pogotowiach no cóż Bóg
      zdrowia mi poskąpił,ale myślę że odrobiną rozumu obdarzył.Jest ich 2 a takich
      pacjentów jak twój dziadek conajmniej 6 na oddziele i 40 innych,więc zastanów
      się troche.
      • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 14:37
        - Pielęgniarki 3, oddział malutki w malutkiej mieścinie, chorych góra 20!
        - chyba aż tak bardzo nie przesadzam skoro kiedys, gdy była moblina oddziałowa
        wszyscy byli zadowoleni a pielęgniarki było widac!
        - pomijam ich nieróbstwo - one powinny nas rodziny chorych uczyc jak postępować
        z chorym a nie rozkazywać!
        - to najgorszy oddział na jakim byłam a byłam na wielu!
        Nie życzę nikomu aby na taki trafił!
        I proszę o dokładne czytanie postów! Nie uważam że wszystki pielęgniarki sa
        nierobami i nie mają serca, trafiłam na wiele przesympatycznych i naprawdę
        oddanych kobiet. Ale na tym oddziale nie ma ani jednej!
        • Gość: spinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 17:56
          Piszesz,że na oddział 20 łóżkowy są 3 pielęgniarki (rzadko taki luksus sie
          zdarza, ale powiedzmy, że mówisz prawdę). Na jedną pielegniarkę przypada 6,666
          pacjenta. Zarabia 800zł/miesiąc = 5 zł/godzinę. 5zł/6,666 = 75groszy za godzinę
          opieki nad pacjentem. U fryzjera za 3minuty suszenia głowy płaci się 3 zł. Jaka
          płaca,taka praca. Czego żądasz za 75 groszy za godzinę?
          • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 21:34
            no to super - jak źle zarabiasz to możesz równie źle pracować! Bardzo mądre
            bardzo...
            • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 19.04.05, 16:03
              Żeby pracować trzeba mieć siły.
              A żeby mieć siły trzeba jeść.
              A żeby mieć jedzenie trzeba mieć pieniążki.
              A, że zawód pielęgniarki nie stwarza takich możliwości to widać po malejących
              zasobach pielęgniarskich.
              Polecam Tobie jesze raz żebyś pochyliła czoła nad swoim chorym dziadkiem bez
              zbędnych słów bo wstyd.
        • Gość portalu: aa napisał(a):

          > - Pielęgniarki 3, oddział malutki w malutkiej mieścinie, chorych góra 20!
          > - chyba aż tak bardzo nie przesadzam skoro kiedys, gdy była moblina
          oddziałowa
          > wszyscy byli zadowoleni a pielęgniarki było widac!
          > - pomijam ich nieróbstwo - one powinny nas rodziny chorych uczyc jak
          postępować
          >
          > z chorym a nie rozkazywać!
          > - to najgorszy oddział na jakim byłam a byłam na wielu!
          > Nie życzę nikomu aby na taki trafił!
          > I proszę o dokładne czytanie postów! Nie uważam że wszystki pielęgniarki sa
          > nierobami i nie mają serca, trafiłam na wiele przesympatycznych i naprawdę
          > oddanych kobiet. Ale na tym oddziale nie ma ani jednej!



          Ty masz jakas taka zla energie, emanuje od ciebie zlosc i zle intencje. Moze z
          tego powodu jak ty przychodzisz pielegniarki wola do dziadka nie zagladac?
      • Gość: pielęgniarka IP: *.chello.pl 18.04.05, 14:55
        Droga aa
        "Zmiana pampersów to zasrany obowiązek pielęgniarek"
        Tak się składa,że na oddziale neurologicznym pracowałam dwa lata.Wiesz,co
        wspominam najgorzej? Rodziny.A były przeróżne.Nie rozumiałam i nie rozumiem
        nadal postawy podobnej do Twojej.Czasami przy łóżku matki siedziały trzy córki
        i żadnej nie przyszło do głowy,aby zmienić koszulę matce,o tym,aby ją umyć nie
        wspomnę.Przecież to był MÓJ obowiązek.Tak,ale mając 40 chorych w ciężkim stanie
        nie byłam w stanie zadbać o wszystkich.Do furii doprowadzały mnie córusie,które
        w porze karmienia chodziły za mną,aby nakarmić mamusię,którą bez trudu mogły
        nakarmić same.Nie dochodziło do nich to,że na oddziale leży conajmniej
        kilkunastu chorych,do których nie przychodził nikt,a którzy sami z pewnością
        nie poradzą sobie przy jedzeniu.Zgadzam się,że pielęgniarki nie zawsze pracują
        maksymalnie sumiennie,ale drodzy odwiedzający-spójrzcie na siebie.
        Tak naprawdę nie potrzebne są mi wasze kawki i ciasteczka.Pomóżcie lepiej przy
        opiece nad chorymi,którzy są waszymi bliskimi.Jak mam sumiennie zrobić
        wszystko,jeśli bywa tak,że zostaję sama na dyżurze? A jeśli nie macie ochoty
        zadbać o własną matkę,ciotkę,siostrę,czy ojca,to przynajmniej nie plujcie na
        pracowników.

        ADA
        Jeśli miałabym tych rękawiczek więcej,to z pewnością bym je zmieniała wtedy,gdy
        trzeba.Wyobraź sobie,że często jest tak,że nie mam tych rękawiczek wcale.Teraz
        wyobraź sobie soją pracę...
        • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 15:16
          Przepraszam za ten "zasrany obowiązek" to była moja reakcja na post ja. Wiem że
          pielęgniarki maja ciężko. My dbamy o dziadka jak umiemy. Niestety karmic go nie
          mozemy bo jest odżywiany przez sondę a pampersów najzwyczajniej nie potraafimy
          zmienić. Pomimo tych wszystkich moich krytycznych zarzutów i waszych obronnych,
          chyba byłoby łatwiej i milej gdyby pielęgniarki wychodziły do ludzi i takim
          laikom jak my pokazały jak przebrać, umyć jak sie poprostu dobrze opiekować
          chorym. Chociaz i tak podtrzymuję, że ten oddział ma wyjątkowo beznadziejną
          kadrę.
          • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:21
            Jak nie groźbą to może prośbą.Może spróbuj je grzecznie poprosić,może wtedy
            pokarzą Wam jak to się robi.
            • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 15:26
              może i tak... ale najpierw musza opaść emocje... wgadałam się wywrzeszczałam i
              jakoś mi lepiej :0
          • Gość: jamajka IP: *.chello.pl 21.04.05, 13:39
            A czy kiedykolwiek poprosiłaś pielęgniarkę, by pokazała Ci jak zmienić pampersa?
            Będziesz musiała się tego nauczyć jeśli stan dziadka się nie poprawi na tyle aby
            w domu nie musiał z nich korzystać. Poproś, aby Cię nauczyły. Jeśli odmówią
            możesz mieć pretensje. To samo tyczy się mycia na łóżku.
            Pozdrawiam
    • Gość: spinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:38
      Szpital to nie prywatna klinika, w której leży tylko twój dziadek mający do
      własnej dyspozycji 2 pielęgniarki. To szpital państwowy,opłacany przez NFZ i
      skoro NFZ płaci i to kiepsko tylko na obstawę 2 pielęgniarek na cały oddział,
      to skargi składaj do NFZ. Ciesz się, że jeszcze tym pielęgniarkom chce się
      przychodzić do pracy, za pare lat może ich zabraknąć, ale nikogo to nie
      obchodzi. Namawiam gorąco wszystkie polskie pielęgniarki do emigracji : aby
      wrezscie doceniono wasz trud i godnie opłacono.
      • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:48
        Wiesz SPINKA no ja to chyba doceniam.
        • Gość: spinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:56
          Zaszła pomyłka, ten post miał być do aa, która rozpoczęła ten wątek. Sorry.
          • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:05
            ..leżalam na paru oddziałach i wiem jak ciężka jest ich praca.Na tyle
            napotkanych pielęgniarek może 2 były niezbyt takie ,ale one też są ludźmi ,a
            może ja wtedy byłam marudna.No i jednego lekarza ktury nie chciał mi pomóc ale
            to już inna historia.Ale tak sobie myślę że przed choroba jak byłam zdrowa
            inaczej odbierałam świat dookoła.Myślę że to co mnie spotkało zmieniło mnie na
            lepsze,muszę powiedzieć że na swojej drodzę spotkałam wielu lekarzy i
            pielęgniarki z powołania,przeciez coś musiało kierować tymi ludźmi kiedy
            wybierali swoją życiową drogę.I własnie Tym ludziom zawdzięczam życie nie tylko
            zdrowie.Dziękuję Wam.
    • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 18.04.05, 15:27
      Ja też jestem oburzona, ale Twoją roszczeniową postawą ! Jesli dziadek nie
      znajduje się w stanie zagrożenia życia- a z tego co piszesz tak jest- powinien
      być wypisany do domu pod opiekę rodziny. Szpital nie jest miejscem, w którym
      pielęgnuje się osoby przewlekle chore, w szpitalu sie leczy(!), a to różnica.
      A zmiana pampersa nie jest żadną filozofią.
      Ponadto pragnę poinformować, że do zadań pielęgniarek nalezy szereg innych
      czynności, a na oddziale nie lezy wyłącznie Twój dziadek.
      Niedawno w szpitalu był ktoś z moich bliskich- także w początkowo ciężkim
      stanie. Mimo, że leżał w placówce, w której pracuję nie zawsze mogłam sprawować
      osobistą opiekę- choćby dlatego, że miałam obowiązki wobec własnych chorych.
      Zeby wszystko było dopilnowane zaplaciłam za prywatny dyżur .
      Mam nadzieję, że wkrótce nadejdą czasy, gdy ludzie będą przebywali w szpitalu
      tylko wtedy, gdy wymagają leczenia. Każdy dzień z tzw. wskazań społecznych lub
      gdy ich stan wymaga li tylko pielęgnacji - zmiany pampersów, karmienia itp,
      będzie słono płatny. A w przypadku niewypłacalności pacjenta opłaty uiszczałaby
      rodzina lub wchodziłoby się na hipotekę posiadanych nieruchomości.
      • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 15:44
        a twoja postawa jest jeszcze bardziej oburzająca, tymbardziej że jak piszesz
        jesteś lekarzem! ale chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem! dziadek
        jest po trzech wylewach, które przebył w jednym tygodniu,
        jest karmiony sondą, ma popękane jeakieś naczynka w mózgu, jest sparaliżowany,
        nie może mówić lekarze mówią że żyje tylko dlatego że chce żyć! (napisałam to w
        pierwszym poście) nie wiem czy to nie stanowi zagrożenia życia! Chcieliśmy go
        zabrać juz dawno temu ale nam nie pozwolono! A ja wymagam tylko ludzkiego
        podejścia do pacjenta. A za to płacę nie niskie składki na ubezpieczenie
        zdrowotne!
        • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 16:16
          ...niewiem czy znasz cennik NFZ i to co uskładałaś nie wystarczyłoby Ci z całą
          pewnością na pokrycie kosztów leczenia.Więc zasłanianie się składkami nie jest
          dobrym argumentem.A wiem to ztąd że jako pacjentka (kiedyś branżowej kasy
          chorych)leczona w placówce śląskiej kasy chorych musiałam przedstawić rachunek
          swojej kasie(branżowej.I wtedy to odkryłam że gdyby nie dotacje państwa nie
          mogłabym się leczyć poprostu nie byłoby mnie stać,mimo że oboje z małzonkiem
          pracowaliśmy,cóż dopiero teraz kiedy stan zdrowia niepozwala mi na prace.I
          jeszcze jedno gdyby one chciały się rozczulać nad każdym to byłyby wrakami
          psychicznymi.Każdy chory ma takie same prawa ,a tak jak pisała lekarka stan
          zagrożenia życia to sprawa priorytetowa,więc pampers może poczekać,nawet
          powinien.Mogłas sprawdzić co w tym czasie robi pielęgniarka,chodzi o czas w
          którym kazała Ci zmieniac pampersa.Ja kiedyś tak zrobiłam i co się okazało ze
          wtedy kiedy ja chciałam żeby mi zmieniono wenflon to nigdzie Ich nie było bo
          byłyprzy łóżku babci która miałazator płuc.One czasem naprawde są zajęte.
        • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 18.04.05, 16:57
          "Ludzkie podejście" czyli według Ciebie służenie na każde zawołanie? Kobieto
          opamiętaj się! Dziadek miał najprawdopodobniej udar, a potem "dolało się". Być
          może jest w ciężkim stanie, ale wymaga on bardziej pielęgnacji niż leczenia (
          na marginesie- znam przypadek, gdy rodzina pielęgnowała w domu chorego
          karmionego przez sondę).
          W dzisiejszych realiach - organizacyjnych i finansowych - rodziny ciężko
          chorych pacjentów mają dwie mozliwości: albo zakasać rekawy i zmieniać pampersy
          we własnym zakresie, albo gdy boją się, że pobrudzą paluszki zapłacić
          pielęgniarkom za prywatny dyżur. Mozna też mieć o wszystko pretensje i
          awanturować sie, ale wtedy nie pomoże się choremu.
          Pielęgniarki - w znakomitej większości osoby z wyższym wykształceniem lub
          studiujące, to wysokokwalifikowani pracownicy- do ich obowiązków nie nalezy li
          tylko zmienianie pampersów.
          • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 17:37
            Mimo, ze wlasciwie "nie mam prawa" wypowiadac sie na tematy dotyczace polskiej
            sluzby zdrowia wychyle sie, ryzykujac, ze za chwile na moja glowe ze wszystkich
            stron posypia sie gromy.
            To fakt - zatrudnianie pielegniarek do takich czynnosci jak scielenie lozek,
            karmienie chorych, podawanie basenow czy zmienianie pampersow a nawet toaleta
            pacjenta to marnotrawstwo sil i czasu wysoko kwalifikowanego personelu. W
            schematach organizacyjnych "typowego" polskiego szpitala ww tzw "zasobach
            ludzkich" czyli personelu brak mi jednego ogniwa, bez ktorego nie wyobrazam
            sobie normalnej pracy mojego oddzialu. Ogniwem tym jest "asysten(tka)
            pielegniarstwa - ktos juz przekraczajacy kompetencje "zwyczajnej" salowej, ale
            nie posiadajacy jeszcze kompetencji pielegniarskich. Owi pracownicy szkoleni sa
            na specjalnych kursach, minimum 18miesiecznych przez sssspecjalne szkoly
            istniejace przy uniwersyteckich osrodkach medycznych (= klinikach AM w
            rozumieniu polskim).
            I tak ow(a) asystent(ka) ma uprawnienia do: wykonywania toalety chorego,
            dokonywania pomiaru tetna, temperatury i cisnienia, wykonywania toalety i
            scielenia lozka (a lozko scieli sie tyle razy dziennie, ile razy zachodzi tego
            koniecznosc.), podawania posilkow ( 4 razy dziennie), ze juz o roznoszeniu
            basenow i "pistoletow" na kazde wezwanie nie wspomne. Do sprzatania wselkich
            pomiueszczen jest tzw "personel hotelowy" tzn salowe zatrudnione najczesciej
            nie przez sam szpital, co przez wspolpracujaca z nim specjalna firme.
            Pielegniarki wykonuja wszelkie czynnosci, do ktorych niezbedna jest wiedza
            medyczna i praktyka manualna oraz znajomosc skomplikowanego sprzetu. Niestety,
            w slawetnych warunkach polskich wszystko rozbija sie o slawetny "brak
            srodkow", ktore marnotrawi sie lekkomyslnie na cele dalekie od medycznych. z
            NFOZowska (biurokracja na czele). Autorce postu, ktora pisze, ze placi wysokie
            skladki chcialabym zadac pytanie: czy wie, ile kosztuje dzien hospitalizacji na
            np neurologii (lub innyml wysoce specjalistycznym )oddziale? Hm....??? "U
            mnie " - reanimacja pôstchirurgiczna w takim wlasnie Uniwersyteckim Osrodku
            szpitalnym ca 1400€.
            Na ile dni starczylaby Pani miesieczna skladka?
            I jesli nie na "moim" oddziale, gdzie z przyczyn chocby technicznych jest to
            niemozliwe to na innych, gdzie hospitalizowani sa z takich czy innych przyczyn
            przewlekle a negatywnie rokujacy chorzy (ale ktorych nie mozna "ruszyc" a wiec
            wypisac do domu) widze stale czlonkow rodzin zmieniajacych sie przy lozkach
            swoich bliskich i bez szemrania wykonujacych takie czynnosci jak podkladanie
            basenow czy zmiana pampersow. W jakis sposob jest to dla nich mozliwosc
            utrzymania bliskosci z owym chorym czlonkiem rodziny i ochorna jego intymnosci
            zarazem.
            I na tych odszialach TEZ widuje pielegniarki przysiadajace "na jednym poldupku"
            by zadac sobie niezbedna dawke kofeiny. Ale na dzwonek podrywa sie pierwsza z
            brzegu - czy to asystentka, czy pielegniarka i klusuje do lozka, do ktorego ja
            przywolano. I nikt nie musi szukac jej po zakamarach oddzialu, bo wchodzac do
            jakiegokolwiek pokoju wlacza system informujacy centralke o swojej tam
            obecnosci.
            A, jeszcze jeden "kwiarek" do ewentualnego "przeflancowania na polska laczke":
            Kazdy hospitalizowany pacjent w chwili przyjecia dostaje specjalny biuletyn
            informacyjny, zzzz ankieta, ktora moze ANONIMOWO wypelnic osobiscie, lub moze
            to zrobic ktos z jego rodziny, w ktorej ocenia poziom opieki na oddziale. I nie
            musi z tym czekac do wypisu - ankietke po prostu po wypelnieniu wyrywa sie z
            biuletynu i wrzuca do urny w hallu a owa jest oprozniana i ankiety czytane
            codziennie. Czy krytykujace tu panie mialyby ochote i czelnosc wypelnic taka
            ankiete?

          • Gość: Anka IP: *.laczpol.net.pl 18.04.05, 17:41
            Lekarko,nie broń tak wszystkich pielęgniarek bo nie wszystkie na to
            zasługują.Leżałam w wielu szpitalach i mam dużo spostrzeżeń z tym
            związanych ,niestety w większości negatywnych.I nie chodzi mi o brak opieki z
            ich strony ,lecz bardziej o nieprzyjazny stosunek do pacjentów.Do dziś mi
            brzmią w uszach niektóre ich stwierdzenia-w czasie wielkiego upału leżę z
            gorączką pod kroplówką ,a na oknach nie ma zasłon ,więc proszę
            współtowarzyszkę niedoli by zasłoniła okno kocem.Wpada pielęgniarka i robi
            karczemną awanturę i krzyczy ,że przez to pokój brzydko wygląda i tak nie może
            być.Proszę o interwencję lekarkę ,która oczywiście przyznaje mi racje.Ale ja
            już jestem spalona,pomimo mojego złego samopoczucia już pielęgniarka nie
            przychodzi do mnie do pokoju pobierać mi krew jak to robiła do tej pory ,tylko
            wzywa mnie do siebie i robi szereg innych złośliwości.Nawet jak zwracam
            uwagę ,że dostałam nieprawidłowy lek albo złą dawkę to też już jestem
            niedobra.To jest takie wywieranie presji psychicznej na pacjentach i to bardzo
            boli.Zwykle w grupie 10 pielęgniarek ze 2 były normalnie odnoszące się do
            nas.Zawsze zastanawiam się jak one się uchowały.Moje zastrzeżenia nie odnoszą
            się do ich pracy ,ale bardziej do sposobu zachowywania się,traktowania
            pacjentów z wyższością.Może wykształcone są pielęgniarki coraz lepiej ,ale z
            empatią u nich coraz gorzej.
        • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 18.04.05, 19:02
          Składki , które Ty płacisz myślę, że nie pokrywają Twoich częstych pobytów z
          dzieckiem w szpitalu.
          Niechęć Twojej rodziny co do pielęgnacji Twojego dziadka niezbyt pochlebną
          wystawia im cenzurkę.
          A dlaczego beznadziejnie chory ma umierać w szpitalu a nie w domu wsród swoich
          bliskich oddanych mu osób?
          Jeżeli sytuacja jest taka jak Ty opisujesz kochająca rodzina dawno winna
          pielęgnować go w domu.

    • Gość: mamagutka IP: *.idea.pl 18.04.05, 18:23
      Jestem pielęgniarką pracuję z dziećmi i szczerze mówiąc tam wygląda to
      zdecydowanie lepiej,sama byłam nieraz pacjentam więc wiem jak to
      wygląda.Niedalej jak rok temu leżałam na oddziale neurologii Szpitala
      Kolejowego w W-wa Międzylesie,worki na mocz przepełnione leżały na
      podłodze,obok wenflona sączy się antybiotyk,pacjenci wsztydzą się wypróżnić/ci
      z kontaktem/ nikt tego nie pilnuje a jak wstaną to wszystko poszło!!!Nie mogłam
      pojąć gdzie jestem,ale nie to było największym przerażenie....jest ok.godz
      19,30 wiem że personel się zmienia miałam prośbę ale mówie sobie poczekam bo
      zdają sobie raport,po godzinie nadal widzę jak tylko jedna pielęgniarka lata i
      lata,kiedy weszła na salę mówię mam prośbę ale poczekam jak przyjdzie pani
      koleżanka a ona odpowiada "na nocy jesteśmy same,dyżur pojedyńczy"-myslałam że
      umrę.Sama na jednym długim łączniku oddział neurologii,wprawdzie na drugim
      równie długim wieksze obsadzenie ale i stany beznadziejne,dziewczyna niecałe
      50kg.drobna sama na 30 chorych a jeszcze do tego może się walić raport musi
      napisać im cięższy oddział tym więcej pisania!!!!Nie zostawiłam tego rano
      wpadłam z mężem do ordynatora i zwyczajnie pytam się go czy on się nie boi a on
      na to boję się oczywiście ale taki chory jest system.Dodam jeszcze że w tym
      roku w styczniu w górach miał wypadek mój tata przewieziony do Krakowa tam
      przeszedł operację złamania kości udowej i zapewniam ciebie że cała rodzina
      kursowała inter-city na zmianę aby wszystko koło taty zrobić nawet żeby przy
      nas kupę zrobił bo się okropnie wstydził a on nigdy nie miał kontaktu ze
      szpitalem /praca biurowa/i ta kupa była dla niego większym stresem jak
      operacja.Sama chociaz b.lubię swoją pracę czasami mam dość,ojciec dziecka mówi
      że trzeba pampersa zmienić u jego dziecka,pytam się nie ma pan pieluch ? nie ja
      nie umiem nigdy tego nie robiłem od tego mamy opiekunkę !PYTAM OD CZEGO?Jak on
      tak zajmuje się swoim dzieckiem to już widzę go jak zajmie się rodzicami.
      • W ciagu 2 lat ktos mi bliski przeszedl 4 powazne operacje i 2 rzuty
        chemioterapii.Operacje przeprowadzane byly zawsze w tym samym szpitalu-i nie mam
        slow, zeby podziekowac pielegniarkom na oddziale.Nigdy-przenigdy nie trzeba ich
        bylo o nic prosic-a jesli juz to najwyzej o takie rzeczy, ktorych same by sie po
        prostu nie domyslily,bo nie sa jasnowidzami.Posciel zmieniana zawsze wtedy, gdy
        bylo to konieczne.Mycie-gdy lezala i nie mogla sama przy sobie zrobic absolutnie
        nic-codziennie.Inna sprawa, ze pielegniarki widzialy, ze ja przychodzilam nie
        tylko po to, by posiedziec.Tyle ile zrobic moglam i potrafilam-robilam.Dla mnie
        wazny byl komfort bliskiej mi osoby-jesli widzialam, ze jest spocona-to po
        prostu obmywalam ja, poprawialam posciel-do glowy mi nie przyszlo, ze mam kogos
        o to prosic.Rozmyslalam nad wynajeciem pielegniarki na 2-3 noce po ostatniej
        operacji (bylo kilka "tragicznych" sytuacji higienicznych)-ale nie bylo to
        konieczne.Chora byla myta w srodku nocy bez jednego slowa skargi i jeszcze
        siostry ja pocieszaly, zeby sie nie martwila bo to przeciez nic takiego.
        Dietetyczka przychodzila i rozmyslala nad tym, co wymyslic do jedzenia;chirurg
        po operacji przyszedl, by porozmawiac o sytuacji, w ktorej sie
        znalazla(przyjechal z innego szpitala);pani anestezjolog dokonywala cudow, by po
        raz kolejny wbic sie do zyly-gdy wydawalo sie, ze pozostaje jedynie dojscie
        centralne.Pielegniarki kombinowaly jak tu krew pobrac, zeby pacjentka jak
        najmniej to odczula i przybiegaly, zeby powiedziec, ze wreszcie koniec z
        kroplowkami-nienormalne jakies, bo sie naprawde cieszyly.Szpital zadluzony po
        uszy a nawet jeszcze bardziej;zadnych lapowek i innych takich-na pozegnanie
        bombonierka i to wszystko.Widocznie i tak mozna.
      • Gość: Anka IP: *.laczpol.net.pl 18.04.05, 19:23
        Bardzo odpowiadałby mi system jaki jest w szpitalu u Feline.Zarówno ten
        informacyjny jak i ankietowy.Pierwsza wypełniłabym ankietę na temat pracy
        pielęgniarek i to nawet nie po to ,żeby zdołować te gorsze,ale po to by
        pochwalić te lepsze .Może z tego miałyby chociaż satysfakcje.
        • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 20:03
          zakończmy tą dyskusję bo do niczego to nie prowadzi. Nie byłyście na tym
          oddziale więc nie wiecie jak tam jest naprawdę. Ja porównałam sobie ten oddział
          do oddziału na którym często leży moja córeczka. I jakoś o pielęgniarkach z
          kliniki pediatrycznej złego słowa nie powiem. Bo to naprawdę wspaniałe kobiety.
          Wykonują swoja pracę rzetelnie, sa miłe, chętnie udzielaja wskazówek a na
          oddziale na którym leży dzidek jest tragicznie. Nikt mi nie powie że na
          neurologii jest cięższa praca niż na pediatrii. wszystko zalezy od człowieka.
          Nie macie prawa oceniać mnie i mojej rodziny bo nas nie znacie. A czytacie
          tylko to co chcecie - jesteśmy z dziadkiem 12h na dobę, opiekujemy sie nim jak
          potrafimy ale oczekujemy wskazówek i rzyczliowści, chcielismy zabrać go do domu
          ale nam nie pozwolono. Ale tego to juz nikt nie doczytał... co do mojej składki
          zdrowotnej to 151zł to dla mnie dużo! Pewnie, że w mojej sytuacji z bardzo
          chorym dzieckiem to nie wystarczy na pokrycie podstawowych kosztów leczenia
          szpitalnego, ale ilu ludzi korzysta w pełni ze swojego ubezpieczenia? Łatwo
          jest oceniać innych. Pisałam ten post z nadzieją że znajde tu negację
          zachowania pielęgniarek, że przekonacie mnie,że taki oddział to wyjątek... No
          ale cóż chyba złe forum wybrałam bo jestem pewna że większość skaczacych na
          mnie osób to pielęgniarki... To tyle.
          • Gość: Feline IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 20:28
            Nikt ci nie powie "ze praca na neurologii jest ciezsza niz na pediatrii? To
            porownaj chocby pod tak wrecz panalnym wzgledem, jak wysilek niezbedny do
            odwrocenia na bok Twojego dziecka i dziadka - zapewne jednak wazy on nieco
            wiecej. A odwracac go trzeba po kilkanascie razy na dobe, chocby ze wzgledu na
            niebezpieczenstwo odlezyn. To tez moglabys robic sama - nie, nie tyle sama, co
            z pomoca drugiej osoby z rodziny.Kilka lat temu moja Mama zlamala sobie szyjke
            kosci udowej i powedrowala na oddzial ortopedyczny w Polsce. oddzial - moloch,
            w remoncie, warunki tragiczne, sala 8 lozkowa, bez umywalki i bez dzwonkow, na
            pietrze jedna lazienka wespol z toaleta, reszta nieczynna z powodu slawetnego
            remonty. Przyjechalam na super-cito z odleglosci 2000 km biorac urlop
            okolicznosciowy z mojej pracy i...pelnilam obowiazki ASYSTENTKI pielegniarskiej
            przy Mamie i przy innych pacjentkach na sali - z podawaniem i wynoszeniem
            basenow wlacznie. I co? Korona mi bynajmniej z glowy nie spadla, Mama
            pozbierala sie dosc szybko a wspoltowarzyszki niedoli oraz personel urzadzily
            nam wzruszajace pozegnanie. No, ale moze Twoja korona gorzej sie trzyma glowy.
            • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 20:37
              Apropo dzwonków ja tez raz trafiłam na ostry gdzie na oddziale nie było
              dzwonków.Została zemną siostra i też jej korona nie spadła mimo że na 6,00 szła
              do pracy.
              • Gość: yard IP: *.arcor-ip.net 18.04.05, 20:59
                Ja tez - i mam pytanie - czy w Polsce nikt nie placi ubezpieczen? Czy kazdy
                pacjent szpitala jest przypadkiem socjalnym i wszyscy - patrz personel robia mu
                laske? Nie wyobrazam sobie, ze w sytaacji beznadziejnej moj pampars zmienia mi
                corka, wnuczek, zona - to jest na tzw. dzikim zachodzie niedopuszczalne. Tego
                typu koniecznosci robi sie bez obecnosci rodziny - a kiedy ta jest w poblizu -
                prosi sie o chwilowe opuszczenie pokoju. Podanie czegos do picia i owszem -
                jesli pacjent nie ma trudnosci z przelykaniem. Serdecznie dziadkowi i jego
                rodzinie wspolczuje.
                • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 21:06
                  Na DZIKIM zachodzie moze jest niedopuszcalne, na cywilizowanym jak najbardziej.
                  Wielu chorych np bardzo zle psychicznie przyjmuje fakt, ze toalete intymna,
                  zmiane pieluch lub podanie basenu wykonuja osoby postronne. sama do takich
                  pacjentow nalezalam bedac dosc ciezko chora (tak, lekarzom tez sie to zdarza).
                  Niestety, nie mialam wtedy nikogo bliskiego obok.
                • Ja tez - i mam pytanie - czy w Polsce nikt nie placi ubezpieczen? Czy kazdy
                  pacjent szpitala jest przypadkiem socjalnym i wszyscy - patrz personel robia mu
                  laske? Nie wyobrazam sobie, ze w sytaacji beznadziejnej moj pampars zmienia mi
                  corka, wnuczek, zona - to jest na tzw. dzikim zachodzie niedopuszczalne. Tego
                  typu koniecznosci robi sie bez obecnosci rodziny - a kiedy ta jest w poblizu -
                  prosi sie o chwilowe opuszczenie pokoju. Podanie czegos do picia i owszem -
                  jesli pacjent nie ma trudnosci z przelykaniem. Serdecznie dziadkowi i jego
                  rodzinie wspolczuje.

                  Yard, a o ktory "zachod" Ci chodzi ?
                  Ja pracuje w Kanadzie i oczywiscie jest tak jak mowisz - na czas czynnosci
                  pielegnacyjnych prosi sie rodzine o opuszczenie pokoju. Ale to zalezy tylko od
                  pacjenta. Jezeli pacjent zyczy sobie obecnosci kogos z rodziny - prosze
                  bardzo. Nie mozna nikogo wyrzucic na sile. Bardzo czesto pacjentka woli aby
                  umyla ja corka, lub pacjent - aby zrobila to jego zona. Sa sytuacje kiedy
                  rodzina wykonuje wiekszosc zabiegow wlacznie z podawaniem lekow i karmieniem
                  przez sonde - np. u pacjentow ktorzy sa przewlekle chorzy, ktorymi rodzina
                  opiekuje sie na codzien, a wymagaja tymczasowej hospitalizacji.
                  Rodziny sa bardzo zaangazowane w opieke nad swoimi bliskimi w czasie pobytu w
                  szpitalu, nawet na "dzikim" zachodzie (szczegoleni tam gdzie populacja sklada
                  sie z mieszanki kulturowo-etnicznej).
                  AgaRN

                  --
                  I'm just a soul whose intentions are good,
                  Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
            • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 21:19
              skąd wiesz że my tego nie robimy? skąd wiesz, że nie przekładamy dziadka, że
              nie próbujemy przywrócic mu sprawności w ręku zgianjąc i prostując palce setki
              razy? Skąd wiesz, że jak nie był zacewnikowany nie wynosiliśmy po nim kaczki
              czy basenu? Skąd wiesz jak my się nim opiekujemy? Skąd ty to do cholery
              wszystko wiesz?
              • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 21:53
                To co wiem to wnioskujac z Twoich postow, rowniez czytajac miedzy
                wierszami.Wiem na przyklad, ze cokolwiek robisz to robisz bardzo niechetnie, "z
                laski" - no, bo przeciez jest "sluzba" a Ty placisz skladki a inni , ktorzy
                placa z tego nie korzystaja (wiec TOBIE oczywiscie sie nalezy, no bo sie by
                jeszcze nie daj Boze zmarnowaly). Przeczytaj wszystkie swoje posty po kolei -
                ile w nich jadu, zacieklosci, niecheci zrozumienia tego, co sie do Ciebie pisze
                i to nie tylko wtedy, gdy pisza lekarze lub pielegniarkiale i ludzie sami
                doswiadczeni przez chorobe.- Dam ci pewna przyjacielska rade: zanim napiszesz
                kolejny taki post (po to, "zeby sie wywrzeszczec" /cytat z aa we wlasnej
                osobie) wypij szklanke wody.
                I jeszcze na przyklad wiem to wszystko stad, ze TYLE jest tych Twoich postow w
                tym czasie, kiedy wlasnie moglabys byc z Dziadkiem. Przy okazji - pozdrow go
                ode mnie i powiedz, ze mu wspolczuje.
              • Gość: spinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 23:28
                Te, aa, cały dzień widzę zbijasz bąki pisząc pełne jadu i nienawiści androny,
                zamiast siedzieć i trzymać za rękę Dziadka! Pomyśl, kto sie nim teraz zajmuje.
                Dochodzi północ, więc pewnie pielegniarki wypiły już kawę i właśnie zabierają
                się za mycie 20 nieprzytomnych pacjentów, gdy tymczasem ty położysz sie
                smacznie spać...
          • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 19.04.05, 15:56
            Sama sobie udowodniłaś, że Twoje roczne składki zdrowotne nie pokrywają nawet
            jednego pobytu Twego dziecka w szpitalu nie mówiąc już o częściowj refundacji
            leków.
            Nie bądź więc pasożytem i bierz się do roboty a dziadek będzie zadowolony.
    • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 18.04.05, 22:02
      Pielęgniarki o których mówiłam chroniły tylko siebie. Rękawiczki miały w ilości
      wystarczającej. Były takie zmiany gdzie panie naprawdę zakładały nowe do każdej
      osoby. Ale były takie, które tak jak mówiłam obsługiwały cały oddział w
      jednych. I gdy ja poprosiłam aby założyła nowe to ona tłumaczyła mi, ze nie ma
      takiej potrzeby, ponieważ ona nie ma kontaktu z moją krwią. Tylko jak w końcu
      załadowała mi ten dożylny zastrzyk to rozwaliła mi zyłę i lało się nieźle.

      Przeraża mnie brak higieny w szpitalach. Wiadomo jakie są statystyki dotyczące
      zakażeń wewnątrzszpitalnych. Przykład idzie z góry. Co się dziwić salowym,
      które lecą przez wszystkie sale z jedną ścierką (mopem) przez cały oddział, z
      jednym wiadrem wody. I jedną ściereczką wycieraja wszystkie szafeczki w
      kolejnych salach. W jednej sali leżą pacjenci przed operacją, zaraz potem Ci po
      operacji. Przecież to jest skandaliczne. W ten sposób rozsiewa się bakterie po
      całym oddziale. Na mojej 9 osobowej sali leżała kobieta, której nie goiła się
      rana pooperacyjna. Czy nasze szafki powinny być wycierane tą samą ściereczką?

      Podobno obecne pielęgniarki to w wiekszości osoby konczące studia
      pielęgniarskie. Patrząc na to co niektóre z nich wyprawiają to wierzyć się w to
      nie chce. I nie przekonają mnie żadne wyliczenia jak to mało pieniędzy wypada
      im na opiekę zajednego pacjenta. To nie jest żadne wytłumaczenie. To jest
      kwestia pewnej wrażliwości, świadomości i odpowiedzialności. I tak jak o
      kulturze człowieka nie stanowi liczba ukończonych fakultetów ani liczba zer na
      jego koncie, tak żadne pieniądze nie uczynią z niechlujnej brudaski fachowej,
      opiekuńczej pielęgniarki.
      • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 22:53
        kobieto doskonale sie orientuje w chorobie i cierpieniu,nic nie wiesz
        a madrujesz sie!Ty oceniasz innych ,nie widzisz tego!
        • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 23:02
          zapomnialam dodac ze w ten sposob i tylko w ten zwracam sie do takich
          jak Ty aa do takich rodzin ktore maja tylko zadania i nic wiecej,idz i
          napyszcz tym pielegniarkom!mowie ci doskonale potraktuja twgo dziadka,ty
          wyjdziesz a on tam zostaje,pomysl o tym,zreszta zadnej pewnie sie nie
          chce tam isc przez ciebie i twoj pysk.
      • Z tymi rekawiczkami to prawda. Nie zmieniaja pielegniarki rekawiczek do kazdego
        pacjenta co jest oczywiscie skandalem i sprawa dla San Epid-u. Jednak w moim
        miescie w Polsce w szpitalach jest czysto /Lublin/ w zadnym nie widzialam
        brudow.
        • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 08:14
          ciekawe jak maja je zmieniac skoro maja jedno pudlo na caly tydzien?
          100sztuk na caly personel na tydzien!jesli sie wymaga to nalezy
          zapewnic warunki!zgoda ,sluszna racja powinno sie zmieniac przy kazdym
          pacjencie za kazdym razem!tylko jak tego dokonac skoro ich nie ma?
          • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 10:07
            Byc może są szpitale gdzie mają tych rękawiczek w niewystarczającej ilości. Ja
            powtarzam jeszcze raz: pielęgniarka, która nie chciała zmienić rękawiczek NIE
            WIDZIAŁA takiej potrzeby. I niestety nie ona jedna. Dlaczego inne pielęgniarki
            z tego oddziału zmieniały? Pracowały na tym samym oddziale, w tych samych
            warunkach. I tak poza tym biedy w tym szpitalu nie było widać. Oddziały
            kolorowe niedawno wyremontowane.
            W krótkim czasie leżałam jeszcze w innym szpitalu i tam pomimo warunków
            skandalicznych personel był przemiły i w rękawiczkach zmienianych niemal
            zawsze. To stary szpital gdzie pacjenci leżą w takich dwuosobowych boksach na
            sali kilkunastoosobowej, dwie toalety na całym oddziale. Koszmar, ale czysto i
            miło.
            Nie tłumaczcie niechlujstwa i lenistwa brakiem pieniędzy!!
            Zmiana pampersa czy jakakolwiek opieka na starym człowiekiem nie jest zajęciem
            wysokoestetycznym, ale jak ktoś chce mieć lepsze wrażenia estetyczne to niech
            zatrudni się w gabinecie odnowy czy w innym SPA. Szpital to nie salon
            piekności. Pielęgniarka jest tam w pracy, którą powinna wykonywać nie szkodząc
            pacjentowi. A o swojej niskiej pensji niech rozmawia z odnośnymi władzami, nie
            przerzucając swoich żali i frustracji na pacjenta czy jego rodzinę!!
            • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 10:52
              brak pieniedzy istnieje w szpitalach na wszystko,na rekawiczki ,pampersy
              tez.pielegniarki sa uprzedzane (FAKT AUTENTYCZNY)przez oddzialowa ze nie
              ma wiecej i nie bedzie i mamy sobie radzic!wiec moze Ty mi powiesz w
              jaki sposob?Pewnie ze jesli sa warunki to trzeba i nalezy postepowac wg
              zasad i nic nie tlumaczy zaniedban!a jesli naprawde nie ma i takie
              sytuacje sa na porzadku dziennym ,co robic?moze za swoje kupic?mozna i
              tak tylko wtedy tez nie beda zmieniane dla kazdego pacjenta bo
              pielegniarka bedzie chronic siebie i z pewnoscia pensji by jej nie
              starczylo na rekawiczki na kazdy dyzur.wczoraj zadalam sobie trud i
              policzylam ile potrzebuje par podczas swej pracy skromnie bo 30 par.30
              par dla mnie jednej ,personelu jest wiecej,a mamy jedno pudelko 100 szt
              na caly tydzien dla wszystkich.Zgroza powiesz-i bardzo dobrze bo ja
              tez tak uwazam!zadnej pielegniarce czy komukolwiek korona z glowy nie
              spadnie jakby zalozyl czyste na rece dla kazdego pacjenta,duzo czasu ta
              czynnosc nie zajmuje.Ja uwazam ,ze pielegniarce tez by sie bardziej
              komfortowo pracowala gdyby miala dostateczna ilosc potrzebnych
              rzeczy.Zauwaz ze w takich sytuacjach jest sie miedzy mlotem a
              kowadlem,od gory juz nakazano oszczednosci tego typu a pacjent ma
              sluszne prawo miec wykonywane cokolwiek w godziwych warunkach.wszystko
              zgoda ale jak tego dokonac.nie wspominam tu o zadnych zarobkach,tylko o
              warunkach pracy,do kogo sie z tym zwrocic do przelozonych?-to oni sami
              tak nakazuja robic!druga sprawa to pampersy,uwierz tez ich brak!
            • Gość: ewa IP: 212.87.3.* 19.04.05, 10:55
              Zdumiewajace ze obuzenie wsrod wielu piszcych tu pracownikow Sluzby Zdrowia
              wzbudza NIE BRAK opieki w szpitalu lecz DOMAGANIE SIE OPIEKI ... Chyba cos wam
              sie pomieszalo!!!!! Czy brak szacunku dla pacjentow i ich rodzin tez
              wytlumaczycie brakiem pieniedzy? Kiedy lezalam na patologii ciazy
              (Madalinskiego) norma bylo 'ogladanie' pacjentek w czasie obchodu w obecnosci
              wszystkich innych pacjentek przy otwarych drzwiach do sali przez ktore zagladaly
              rodziny. Jakiez bylo oburzenie pana doktora gdy poprosilam o parawan, oczywiscie
              bezskutecznie. Ale to jeszcze bym scierpiala najgorsze bylo to ze nikt nie
              udzielal pacjentkom informacji o stanie ich i dziecka, zapisywano jakies leki
              robiono czasami badania ale trudno bylo sie dowiedzec po co i jakie.. Tam
              lekarze uwazaja najwidoczniej ze nie po to studiowali 6 lat by z byle plebsem
              dzielic sie swoja wiedza.
              • Ja też mam nieco mieszane odczucia co do służby zdrowia. Niedawno miałam
                oberację (na ginekologii- usunięcie torbiela z jajnika, niestety nie metodą
                laparoskopową- czy jak to się tam nazywa). Po zabiegu leżałam na łóżku, gdzie
                nie było w zasięgu ręki dzwonka, a na drugi dzień, gdy mój mąż poszedł do
                pielegniarek i poprosił o zrobienie mi zastrzyka przeciwbólowego, czekałam na
                pilęgniarkę ponad godzinę, bo jak później powiedziała zapomniała. juz pomijam
                to, że nie mogłam sie doprosić informacji, czy usunięto mi cały jajnik czy
                tylko część. Mam tylko nadzieję, że moje dalsze kontakty ze służbą zdrowia będą
                sporadyczne.
                • szkoda, ze zapomniala , bol to straszna rzecz, ale czasami jak patrze na
                  pielegniarki,np sztuk dwie na oddzial 25 lozkowy to wspolczuje im z calego
                  serca. nie da rady tego ogarnac, nie da rady o niczym nie zapomniec, z czyms
                  sie spoznic.ludzie sie mecza, nie sa maszynami ( chociaz o maszyny sie dba, bo
                  drogo sie placi za naprawe albo zakup nowych).
                  co do informacji o tym czy mialas wycieta torbiel z calym czy z poloa jajnika
                  powinnas uzyskac ja od lekarza prowadzacego.
                  --
                  mój synek
              • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 19.04.05, 16:08
                Co masz ma myśli w stwierdzeniu "dzielić się swoją wiedzą"?

        • Gość: młody lekarz IP: *.chello.pl 19.04.05, 13:54
          Wybacz mxp4, ale chyba sobie jaja robisz! W lubelskich szpitalach śmierdzi. Tam
          po prostu dech zapiera. Ja nie wiem, jak Wy tak możecie pracować. Kilka razy
          byłem w Lublinie i zawsze mi okropnie przeszkadzał ten smród w szpitalach.
          • Gość: Zuza IP: *.chello.pl 19.04.05, 14:53
            Blogi Czat Poczta Usenet + Ogłoszenia Aaaby.pl Gazeta
            Wyborcza





            Fora prywatne | Fora regionalne | Moje forum | Wyszukiwarka | Pomoc
            | Zaloguj się |


            Gazeta.pl > Forum > Zdrowie Wtorek, 19 kwietnia 2005




            Służba zdrowia




            Komunikat forum


            Wiadomość nie została wysłana, powód: post powtórzony.




            Autor: (gość portalu) Zaloguj się
            Temat:


            Treść:

            W każdym szpitalu są procedury postępowania przy wykonywaniu określonych
            zabiegów którem muszą przestrzegac pielęgniarki. Jeżeli brakuje rekawiczek a to
            sięczesto zdaża muszą chronić w pierwszym rzędzie swoje zdrowie. Wszystkich
            pacjentów powinny traktować jako potencjalnych nosicieli HCV i innych wirusów.
            W przypadku małej ilości rękawiczek,zakładają je w pierszej kolejności do
            zabiegów związacych z naruszeniem ciągłości skóry.

            Średni personel to określenie które powoli przechodzi do lamusa, w szpitalach
            klinicznych połowa pielęgniarek studiuje, a część z nich ma wyższe
            wykształcenie.Są one współpracownikami lekarzy, a nie pracownikami
            podlegajacymi lekarzą.
            Uwaga:
            Nie odpisuj na posty łamiące regulamin! Lepiej zgłoś je, klikając czerwony
            kosz.
            Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do jednej minuty.




            --------------------------------------------------------------------------------

            Copyright © Agora SA˙•˙O nas˙•˙Reklama˙•˙Ochrona prywatności˙•˙Mapa
            serwisuPoleć stronę znajomym | Zgłoś problem lub błąd

            --------------------------------------------------------------------------------



            • Gość: Zuza IP: *.chello.pl 19.04.05, 15:28
              Moje wypowiedzi sa nieco chaotyczne,zaczełam czytać wasze wypowiedzi itroszkę
              się zirytowałam.

              Nóż się po prostu utwiera w kieszeni jak to czytam.
              Niedługo nie będziecie mieli lekarzy, pielęgniarek, będziecie się leczyć sami.
              Tyle jest świetnych reklam w telewizji. doradza wam co na biegunkę, co na
              nowotwór, prostatę, gardło itp.
              To na razie, lecę na angielski.
              Jutro postaram się napisac co o tym wszystkim myślę.
              Pozdrawiam.
              Zuza
              • Gość: yard IP: *.arcor-ip.net 19.04.05, 16:25
                Tak sobie czytam o tych biednych pielegniarkach w ukladzie 1-40, 2-25 i tak
                sobie ciezko mysle - a gdzie sa pomocnicze sily tzn uczennice czy studentki-
                szkol medycznych na praktykach, cywilni ze sluzby wojskowej, ktorzy po kilku
                dniach wprowadzenia powinni zasuwac samodzielnie odciazajac super pielegniarki,
                ktore moglyby lepiej zaplanowac prace i sytuacje swoich pacjentow i wypelniac
                stosy dokumentacji. To nie super wizja - to szpitalna - tez trudna ale jakze
                inna od polskiej rzeczywistosc.
                • Gość: jamajka IP: *.chello.pl 21.04.05, 20:18
                  "tak sobie ciezko mysle - a gdzie sa pomocnicze sily tzn uczennice czy studentki-
                  szkol medycznych na praktykach"

                  Jakbys nie zauważyła to nie ma już szkół medycznych kształcących pielęgniarki.
                  Licea medyczne zostały polikwidowane, a w studium medycznym nie kształci się już
                  pielegniarek. Należy więc szanować te pielęgniarki, które są, bo młodych na ich
                  miejsce nie ma.
              • Gość portalu: Zuza napisał(a):

                > Moje wypowiedzi sa nieco chaotyczne,zaczełam czytać wasze wypowiedzi itroszkę
                > się zirytowałam.
                >
                > Nóż się po prostu utwiera w kieszeni jak to czytam.
                > Niedługo nie będziecie mieli lekarzy, pielęgniarek, będziecie się leczyć
                sami.
                > Tyle jest świetnych reklam w telewizji. doradza wam co na biegunkę, co na
                > nowotwór, prostatę, gardło itp.
                > To na razie, lecę na angielski.
                > Jutro postaram się napisac co o tym wszystkim myślę.
                > Pozdrawiam.
                > Zuza


                Spokojna twoja glowa. Nie bedziemy sie leczyc sami zawsze jacys lekarze i
                pielegniarki tu zostana. A tak wogole dlaczego masz pretensje do pacjentow,
                przeciez nie od nas bierzesz wyplate. Na zachodzie tez nie ma miodu, placa
                troche lepiej ale i koszty utrzymania sa wyzsze, np w New York skromne
                miesieczne koszty bez zywnosci to ok $1000 + zywnosc najskromniej $50
                tygodniowo do tego wieczny brak czasu na odpoczynek na wypady gdziekolwiek,
                spotkania ze znajomymi. do tego podporzadkowanie calkowite pracodawcy bez
                szemrania i nadmiernych wymagan bo pokaza ci drzwi jesli stwarzasz problemy. Na
                zachodzie zanim sie wybijesz jestes NIKIM i tak przez lata a to nie kazdy
                dobrze znosi. Angielski nawet jesli sie uczysz dopiero zweryfikujesz za
                granica. Ja przed wyjazdem uczylam sie dwa lata i myslalam, ze niezle sobie
                radze. W Stanach okazalo sie, ze wcale tego jezyka nie znam /rozne dialekty/
                nie mowiac juz o znajomosci zawodowego jezyka angielskiego. Przygotujcie sie
                wyjezdzajacy, na lata upokorzen a nie natychmiastowy sukces bo...przyjechal pan
                doktor czy pielegniarka z Polski. Czesto miejscowi lekarze pomiataja
                nowoprzybylymi w ten sposob sie dowartosciowujac /widzialam cos takiego na
                wlasne oczy w klinice dentystycznej az bylo mi glupio :rosyjski lekarz
                nowoprzybyly i odpowiednik adiunkta amerykanski/. Ale probujcie zawsze mozna
                wrocic. Nie warto za soba palic mostow.
                • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 19.04.05, 18:38
                  1.Registered Nurse w CA (32-38$/h):
                  -1200 $ wynajęcie apartamentu (ew.spłata własnego)
                  -ok.500-600 $ benzyna ,ubezp.samochodu,jedzenie,telefon,itd
                  W zależności od grupy podatkowej,dziewczynie (lub chłopakowi) pozostaje
                  minimum(!)ok. 2,5 tys $ na tzw.przyjemności życia lub odkładanie na
                  starość.Miesięcznie.
                  Pielęgniarki (nie mylić z asystentami medycznymi ) to niezła kariera zawodowa i
                  pozycja społeczna w USA.

                  2.Jak masz licencję pielęgniarki,to juz nie musisz sie wybijać-dla wielu ludzi
                  (born-Americans) to i tak szczyt marzeń.

                  3.Nikt licencjonowanejpielęgniarce drzwi nie pokazuje,ani nie wymaga "służenia w
                  pokorze" pracodawcy.Chronią ją umowa,odpowiednie przepisy, jasny zakres
                  obowiązków i przestrzeganie prawa przez pracodawców.W przeciwnym wypadku
                  pozostają sądy i wysokie odszkodowania-często absurdalnie zasądzane. W mojej
                  klinice asystentka zasądziła pracodawcę (po 6 miesiącach pracy) o odszkodowanie
                  za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących przerwy lunchowej.Uzyskała 25 tys $.

                  4.Jak ktoś jest w stanie zdać egzaminy licencyjne-to raczej język
                  zna.Szczególnie zawodowy.

                  Prezentujesz częstą dla Polaków za granicą postawę - straszenia innych na
                  podstawie własnych lub zasłyszanych (ale zawsze baaaaardzo traumatycznych) przeżyć.
                  Ktoś,kto emigruje za granicę (USA,UE,KAnada,itd.) z założeniem,że będą go tam
                  spotykać upokorzenia ,dyskryminacja i same trudniości-moim zdaniem powinien
                  zostac w Polsce.Bo z takim nastawieniem istotnie kariery nie zrobi, ugruntuje
                  swoje poczucie małej wartości i frustracje.
                  • Gość portalu: Patryk napisał(a):

                    > 1.Registered Nurse w CA (32-38$/h):
                    > -1200 $ wynajęcie apartamentu (ew.spłata własnego)
                    > -ok.500-600 $ benzyna ,ubezp.samochodu,jedzenie,telefon,itd
                    > W zależności od grupy podatkowej,dziewczynie (lub chłopakowi) pozostaje
                    > minimum(!)ok. 2,5 tys $ na tzw.przyjemności życia lub odkładanie na
                    > starość.Miesięcznie.
                    > Pielęgniarki (nie mylić z asystentami medycznymi ) to niezła kariera zawodowa
                    i
                    > pozycja społeczna w USA.
                    >
                    > 2.Jak masz licencję pielęgniarki,to juz nie musisz sie wybijać-dla wielu ludzi
                    > (born-Americans) to i tak szczyt marzeń.
                    >
                    > 3.Nikt licencjonowanejpielęgniarce drzwi nie pokazuje,ani nie
                    wymaga "służenia
                    > w
                    > pokorze" pracodawcy.Chronią ją umowa,odpowiednie przepisy, jasny zakres
                    > obowiązków i przestrzeganie prawa przez pracodawców.W przeciwnym wypadku
                    > pozostają sądy i wysokie odszkodowania-często absurdalnie zasądzane. W mojej
                    > klinice asystentka zasądziła pracodawcę (po 6 miesiącach pracy) o
                    odszkodowanie
                    > za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących przerwy lunchowej.Uzyskała 25 tys
                    $.
                    >
                    > 4.Jak ktoś jest w stanie zdać egzaminy licencyjne-to raczej język
                    > zna.Szczególnie zawodowy.
                    >
                    > Prezentujesz częstą dla Polaków za granicą postawę - straszenia innych na
                    > podstawie własnych lub zasłyszanych (ale zawsze baaaaardzo traumatycznych)
                    prze
                    > żyć.
                    > Ktoś,kto emigruje za granicę (USA,UE,KAnada,itd.) z założeniem,że będą go tam
                    > spotykać upokorzenia ,dyskryminacja i same trudniości-moim zdaniem powinien
                    > zostac w Polsce.Bo z takim nastawieniem istotnie kariery nie zrobi, ugruntuje
                    > swoje poczucie małej wartości i frustracje.




                    Ty natomiast prezentujesz hurra optymizm. Czy pielegniarka na start dostaje $32?
                    Czy odrazu bedzie znala na tyle angielski by zdac egzaminy na licencje, czy
                    odrazu bedzie ja stac by sobie chociazby wynajac apartament a nie pokoik z
                    czterema innymi /nierzadko/ konfliktowymi osobami Ja napisalam o poczatkach a
                    nie o zaawansowanej karierze. Nie rob ludziom wody z mozgu i niepotrzebnych
                    nadziei. Mnie tez tak przedstawiano Stany. Jako raj a praca swietnie platna
                    doslownie w kazdym miejscu! . Jak przylecialam i poznalam reali to omal sobie w
                    leb nie strzelilam. Dlatego pisze nie palcie za soba mostow. Nie kazdemu podoba
                    sie za granica nie kazdy sobie radzi. Nigdzie poczatki nie sa latwe, a poczatki
                    czasem trwaja i dwa lata. Naiwny jest kto mysli inaczej. Do tego Polaka z
                    silnym polskim akcentem lekcewaza i taka jest prawda.
                    • mxp4 napisała:

                      > Ty natomiast prezentujesz hurra optymizm. Czy pielegniarka na start dostaje
                      $32
                      > ?
                      > Czy odrazu bedzie znala na tyle angielski by zdac egzaminy na licencje, czy
                      > odrazu bedzie ja stac by sobie chociazby wynajac apartament a nie pokoik z
                      > czterema innymi /nierzadko/ konfliktowymi osobami Ja napisalam o poczatkach a
                      > nie o zaawansowanej karierze. Nie rob ludziom wody z mozgu i niepotrzebnych
                      > nadziei. Mnie tez tak przedstawiano Stany. Jako raj a praca swietnie platna
                      > doslownie w kazdym miejscu! . Jak przylecialam i poznalam reali to omal sobie
                      w
                      >
                      > leb nie strzelilam. Dlatego pisze nie palcie za soba mostow. Nie kazdemu
                      podoba
                      >
                      > sie za granica nie kazdy sobie radzi. Nigdzie poczatki nie sa latwe, a
                      poczatki
                      >
                      > czasem trwaja i dwa lata. Naiwny jest kto mysli inaczej. Do tego Polaka z
                      > silnym polskim akcentem lekcewaza i taka jest prawda.

                      Ja to bym sobie w leb strzelila gdybym posluchala 11 lat temu takich ludzi jak
                      Ty ;)
                      Pracuje w Kanadzie, w Toronto, polskich pielegniarek jest tutaj troche.
                      Wiekszosc z nich przyjechala do Kanady bez znajomosci jezyka - to ludzie ktorzy
                      wyjezdzali w poczatkach lat 80-tych. Z odpowiednim podejsciem (o czym pisze
                      wyzej Patryk) wszystko jest do zrobienia. Ja przyjechalam do Kanady w 1994 a
                      kanadyjska licencje dostalam w 1997 - w miedzyczasie urodzilam dziecko,
                      pracowalam i uczylam sie. Samo gromadzenie dokumentow i decyzja Izb
                      pielegniarskich czy dopuscic mnie do egzaminu kanadyjskiego trwalo ponad rok.
                      Pracowalam w miedzyczasie jako ktos w rodzaju "opiekunki spolecznej/siostry
                      PCK". Opieka nad starszymi ludzmi w "terenie", pomoc w kapieli, ubieranie,
                      zakupy, lekkie sprzatanie. Pewnie, jak komus mialaby korona spasc z glowy to
                      niech lepiej sie nigdzie nie wybiera, ja nie czulam sie "nikim" wykonujac taka
                      prace, a raczej traktowalam to jako swietna okazje na podszkolenie jezyka i
                      poznanie realiow zycia w Kanadzie. Wiedzialam ze to przejsciowe zajecie.
                      Nie przesadzajmy z tymi upokorzeniami ;) Akcent to tutaj wiekszosc ludzi ma,
                      nie robi sie z tego problemow.
                      AgaRN






                      --
                      I'm just a soul whose intentions are good,
                      Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
                      • aga_rn napisała:

                        > mxp4 napisała:
                        >
                        > > Ty natomiast prezentujesz hurra optymizm. Czy pielegniarka na start dosta
                        > je
                        > $32
                        > > ?
                        > > Czy odrazu bedzie znala na tyle angielski by zdac egzaminy na licencje, c
                        > zy
                        > > odrazu bedzie ja stac by sobie chociazby wynajac apartament a nie pokoik
                        > z
                        > > czterema innymi /nierzadko/ konfliktowymi osobami Ja napisalam o poczatka
                        > ch a
                        > > nie o zaawansowanej karierze. Nie rob ludziom wody z mozgu i niepotrzebny
                        > ch
                        > > nadziei. Mnie tez tak przedstawiano Stany. Jako raj a praca swietnie plat
                        > na
                        > > doslownie w kazdym miejscu! . Jak przylecialam i poznalam reali to omal s
                        > obie
                        > w
                        > >
                        > > leb nie strzelilam. Dlatego pisze nie palcie za soba mostow. Nie kazdemu
                        > podoba
                        > >
                        > > sie za granica nie kazdy sobie radzi. Nigdzie poczatki nie sa latwe, a
                        > poczatki
                        > >
                        > > czasem trwaja i dwa lata. Naiwny jest kto mysli inaczej. Do tego Polaka z
                        >
                        > > silnym polskim akcentem lekcewaza i taka jest prawda.
                        >
                        > Ja to bym sobie w leb strzelila gdybym posluchala 11 lat temu takich ludzi
                        jak
                        > Ty ;)
                        > Pracuje w Kanadzie, w Toronto, polskich pielegniarek jest tutaj troche.
                        > Wiekszosc z nich przyjechala do Kanady bez znajomosci jezyka - to ludzie
                        ktorzy
                        >
                        > wyjezdzali w poczatkach lat 80-tych. Z odpowiednim podejsciem (o czym pisze
                        > wyzej Patryk) wszystko jest do zrobienia. Ja przyjechalam do Kanady w 1994 a
                        > kanadyjska licencje dostalam w 1997 - w miedzyczasie urodzilam dziecko,
                        > pracowalam i uczylam sie. Samo gromadzenie dokumentow i decyzja Izb
                        > pielegniarskich czy dopuscic mnie do egzaminu kanadyjskiego trwalo ponad
                        rok.
                        >
                        > Pracowalam w miedzyczasie jako ktos w rodzaju "opiekunki spolecznej/siostry
                        > PCK". Opieka nad starszymi ludzmi w "terenie", pomoc w kapieli, ubieranie,
                        > zakupy, lekkie sprzatanie. Pewnie, jak komus mialaby korona spasc z glowy to
                        > niech lepiej sie nigdzie nie wybiera, ja nie czulam sie "nikim" wykonujac
                        taka
                        > prace, a raczej traktowalam to jako swietna okazje na podszkolenie jezyka i
                        > poznanie realiow zycia w Kanadzie. Wiedzialam ze to przejsciowe zajecie.
                        > Nie przesadzajmy z tymi upokorzeniami ;) Akcent to tutaj wiekszosc ludzi ma,
                        > nie robi sie z tego problemow.
                        > AgaRN
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        Zaraz, zaraz bo pogubilas sie w zeznaniach. Potwierdzasz niejako, ze proces
                        uzyskania licencji trwa dlugo a ty sobie siedzialas w domku i urodzilas dziecko
                        w miedzyczasie i w tym samym czasie pracowalas na opiece nad starymi
                        ludzmi /paskudztwo a nie robota u ludzi w domu opieka pranie, sprzatanie,
                        gotowanie czyli sluzaca a do tego marudna babka lub dziade/ ale nie o to chodzi
                        tylko o to kto pilnowal twoje dziecko w tym czasie, kto cie utrzymywal w ciazy
                        czy moze bylas na socjalu /dziadowskie pieniadze/. Rozumiem ze ktos na ciebie
                        pracowal i poczatki niezbyt odczulas. Poprostu ktos cie utrzymywal to nie
                        zabieraj glosu bo nie jest miarodajny. Wracajac do tych opiek nad starymi jak
                        to wdziecznie nazywasz siostra PCK to z zadna siostra nie ma nic wspolnego jest
                        to normalna sluzba u ludzi plus babka lub dziadek na dodatek. Czesto jest cala
                        rodzina trzeba sprzatac, gotowac, prac i robic wszystkie prace domowe wokol
                        wszystkich + stary.


                        • Gość: AgaRN IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.04.05, 21:59
                          Nie wiem gdzie wyczytalas ze "siedzialam w domku", w ciazy pracowalam (i
                          wypracowalam sobie urlop macierzynski), po macierzynskim wrocilam do pracy.
                          Nigdy nie bylam na zadnym socjalu. Gdyby nie ciaza to do licenji doszlabym
                          szybciej. Kursy przygotowujace do egzaminu licencyjnego mozna konczyc
                          wieczorowo, to samo dotyczy kursow angielskiego. To ze ja mialam dziecko i
                          bylam tutaj od poczatku z mezem nic nie znaczy - od poczatku pracowalam na
                          siebie, nie jestem jedyna polska pielegniarka w Toronto. Jest nas tutaj bardzo
                          duzo. Samotna osoba, bez zobowiazan typu dziecko poradzilaby sobie bez
                          wiekszych problemow - trzeba tylko troszke chciec.
                          Moja praca przez Ciebie nazwana "sluzba u ludzi" tutaj nazywa sie "home care" i
                          jest rozpowszechniona forma pomocy dla ludzi ktorzy w ten sposob maja szanse
                          funkcjonowac w swoim domu pomimo podeszlego wieku i ograniczen zdrowotnych.
                          Osobe ktora sie tym zajmuje nazywa sie "personal support worker". Jezeli dla
                          Ciebie opieka na starymi ludzmi to "paskudztwo" to nie wiem co Ty robisz w tym
                          zawodzie. Moze i lepiej ze jednak w USA nie zostalas bo z takim podejsciem
                          daleko bys nie zaszla :(
                          Patryk slusznie napisal :
                          "Prezentujesz częstą dla Polaków za granicą postawę - straszenia innych na
                          podstawie własnych lub zasłyszanych (ale zawsze baaaaardzo traumatycznych)
                          przeżyć.
                          Ktoś,kto emigruje za granicę (USA,UE,KAnada,itd.) z założeniem,że będą go tam
                          spotykać upokorzenia ,dyskryminacja i same trudniości-moim zdaniem powinien
                          zostac w Polsce.Bo z takim nastawieniem istotnie kariery nie zrobi, ugruntuje
                          swoje poczucie małej wartości i frustracje."

                          Pasuje jak ulal :(
                          AgaRN


                          --
                          I'm just a soul whose intentions are good,
                          Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
                          • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 20.04.05, 00:32
                            Wybacz,mxp4 ale mam wrażenie,że w ogóle nie znasz tematu.

                            >"Ty natomiast prezentujesz hurra optymizm. Czy pielegniarka na start dostaje >$32?"

                            Dokładnie tak!Dostaje na start 32$ ,jak trafi lepiej to 35-36$.W Kalifornii
                            obowiązuje prawo,że na 1 pielęgniarkę w szpitalu nie może być więcej niż 5
                            pacjentów.Stąd płaci im się dobrze,bo ich po prostu brakuje.Zeby ci było jeszcze
                            bardziej przykro,to dodam iż pielęgniarki z dodatkowymi kursami i licencjami
                            zarabiają do 45$.Za wiedzę się płaci-dziwne,że po tylu latach w USA jeszcze tego
                            nie wiesz.

                            >Czy odrazu bedzie znala na tyle angielski by zdac egzaminy na licencje, czy
                            odrazu bedzie ja stac by sobie chociazby wynajac apartament a nie pokoik z
                            czterema innymi /nierzadko/ konfliktowymi osobami

                            Bez języka i licencji nie jest tu pielęgniarką (więc te rozważania jej nie
                            dotyczą).I nie moja sprawa,jak sobie to zorganizuje: zda egzaminy w USA,czy
                            jeszcze przed przyjazdem w Polsce (bo wiem,że przymierzano się do otwarcia
                            Pearson Prometric w Warszawie i Krakowie)


                            >Ja napisalam o poczatkach a
                            nie o zaawansowanej karierze. Nie rob ludziom wody z mozgu i niepotrzebnych
                            nadziei. Mnie tez tak przedstawiano Stany. Jako raj a praca swietnie platna
                            doslownie w kazdym miejscu! Jak przylecialam i poznalam reali to omal sobie w
                            leb nie strzelilam."

                            USA potrzebuja specjalistów z wyższym wykształceniem.Specjalistów,czyli nie
                            polskich nauczycieli,prawników,urzędniczek,"menadżerów"-ale
                            inżynierów,informatyków,lekarzy,pielęgniarek.To nie moja wina,że nie widzisz
                            róznicy między swoja przydatnością na tym rynku sprzed 20 lat (praktycznie zero
                            języka,zero zawodu i zero doświadczenia)-a przydatnością pielęgniarki czy
                            lekarza (którzy o egzaminy licencyjne,mogą juz starać się w Polsce-podkreślam).


                            >Dlatego pisze nie palcie za soba mostow. Nie kazdemu podoba
                            sie za granica nie kazdy sobie radzi.

                            Z tym się zgodzę.Dlatego,jak ktoś nie wie czego chce-niech zostaje w Polsce.Bo
                            potem powiększy tylko grono frustratów ,tłumaczących swoje nieudane życie
                            wrogością otaczającego swiata.

                            > Nigdzie poczatki nie sa latwe, a poczatki
                            czasem trwaja i dwa lata. Naiwny jest kto mysli inaczej.

                            Naiwny jest,kto nie sprawdzi wcześniej i nie wybierze najkorzystniejszego
                            wariantu.Można przyjechac do USA praktycznie prosto na rezydenture
                            lekarską-trzeba tylko wiedzieć jak się do tego zabrać.Co zresztą robią Chińczycy
                            i Koreańczycy.

                            > Do tego Polaka z
                            >silnym polskim akcentem lekcewaza i taka jest prawda.

                            Jak sprząta Wal-Mart to tak,dużym prestiżem sie nie cieszy.
                            Jak jest lekarzem - jego akcent staje sie "interesujący".

                          • Gość portalu: AgaRN napisał(a):

                            > Nie wiem gdzie wyczytalas ze "siedzialam w domku", w ciazy pracowalam (i
                            > wypracowalam sobie urlop macierzynski), po macierzynskim wrocilam do pracy.
                            > Nigdy nie bylam na zadnym socjalu. Gdyby nie ciaza to do licenji doszlabym
                            > szybciej. Kursy przygotowujace do egzaminu licencyjnego mozna konczyc
                            > wieczorowo, to samo dotyczy kursow angielskiego. To ze ja mialam dziecko i
                            > bylam tutaj od poczatku z mezem nic nie znaczy - od poczatku pracowalam na
                            > siebie, nie jestem jedyna polska pielegniarka w Toronto. Jest nas tutaj
                            bardzo
                            >
                            > duzo. Samotna osoba, bez zobowiazan typu dziecko poradzilaby sobie bez
                            > wiekszych problemow - trzeba tylko troszke chciec.
                            > Moja praca przez Ciebie nazwana "sluzba u ludzi" tutaj nazywa sie "home care"
                            i
                            >
                            > jest rozpowszechniona forma pomocy dla ludzi ktorzy w ten sposob maja szanse
                            > funkcjonowac w swoim domu pomimo podeszlego wieku i ograniczen zdrowotnych.
                            > Osobe ktora sie tym zajmuje nazywa sie "personal support worker". Jezeli dla
                            > Ciebie opieka na starymi ludzmi to "paskudztwo" to nie wiem co Ty robisz w
                            tym
                            > zawodzie. Moze i lepiej ze jednak w USA nie zostalas bo z takim podejsciem
                            > daleko bys nie zaszla :(
                            > Patryk slusznie napisal :
                            > "Prezentujesz częstą dla Polaków za granicą postawę - straszenia innych na
                            > podstawie własnych lub zasłyszanych (ale zawsze baaaaardzo traumatycznych)
                            > przeżyć.
                            > Ktoś,kto emigruje za granicę (USA,UE,KAnada,itd.) z założeniem,że będą go tam
                            > spotykać upokorzenia ,dyskryminacja i same trudniości-moim zdaniem powinien
                            > zostac w Polsce.Bo z takim nastawieniem istotnie kariery nie zrobi, ugruntuje
                            > swoje poczucie małej wartości i frustracje."
                            >
                            > Pasuje jak ulal :(
                            > AgaRN
                            >
                            >

                            I znow o czym ty piszesz. Badz laskawa czytac czyjes posty dokladnie znim
                            cokolwiek odpiszesz. Ja nie wyjechalam ze Stanow tylko caly czas tu jestem
                            znacznie dluzej niz ty w Kanadzie. Bzdury wierutne wypisujesz i robisz wiecej
                            szkody niz pozytku,obiecujesz ludziom niezorientowanym gruszki na wierzbie. Ja
                            jestem juz teraz zadowolona ze Stanow /a w Stanach jest o wiele lepiej niz w
                            Kanadzie i lepsze zarobki co wszyscy wiedza/ ale poczatki to byl koszmar. Ty
                            pojechalas z mezem zawsze jest to jakies oparcie i pomoc finansowa i wogole
                            inaczej jest niz jak ktos jest sam. Praca na t.zw opiece to jest praca salowej
                            mozna to tak zobrazowac i tak jak mowie czesto do tej "opieki" jest cala
                            rodzina a ktos kto nie ma forsy i husbanda do pomocy robi wszystko i cicho
                            siedzi bo sie boi wyleciec. O prace wcale nie jest latwo. Nie chce mi sie z
                            toba polemizowac bo jestes agresywna niewiadomo dlaczego i piszesz bzdury jak
                            wiekszosc Polakow ktora w Stanach czysci kible, zmywa gary , sprzata i podciera
                            dupy a jak leca do Polski , wkladaja cygaro w szczerbaty ryj wypozyczaja kare
                            i "I em byznesmen". Pisz ludziom prawde co ich moze czekac /moze, nie musi/
                            mniej sie rozczaruja.
                            • mxp4 napisała:


                              > I znow o czym ty piszesz. Badz laskawa czytac czyjes posty dokladnie znim
                              > cokolwiek odpiszesz. Ja nie wyjechalam ze Stanow tylko caly czas tu jestem
                              > znacznie dluzej niz ty w Kanadzie.


                              Na post Zuzy, cyt:
                              >" Nóż się po prostu utwiera w kieszeni jak to czytam.
                              > Niedługo nie będziecie mieli lekarzy, pielęgniarek, będziecie się leczyć
                              sami.
                              > Tyle jest świetnych reklam w telewizji. doradza wam co na biegunkę, co na
                              > nowotwór, prostatę, gardło itp.
                              > To na razie, lecę na angielski.
                              > Jutro postaram się napisac co o tym wszystkim myślę.
                              > Pozdrawiam.
                              > Zuza
                              odpisalas:

                              "Spokojna twoja glowa. Nie bedziemy sie leczyc sami zawsze jacys lekarze i
                              pielegniarki tu zostana. A tak wogole dlaczego masz pretensje do pacjentow,
                              przeciez nie od nas bierzesz wyplate. Na zachodzie tez nie ma miodu (...)

                              Stad przekonanie ze w USA juz nie jestes. Zreszta, to nie ma znaczenia. Watek
                              zboczyl na temat emigracji pielegniarek.

                              mxp4 napisala:

                              Bzdury wierutne wypisujesz i robisz wiecej
                              > szkody niz pozytku,obiecujesz ludziom niezorientowanym gruszki na wierzbie.
                              Ja
                              > jestem juz teraz zadowolona ze Stanow /a w Stanach jest o wiele lepiej niz w
                              > Kanadzie i lepsze zarobki co wszyscy wiedza/ ale poczatki to byl koszmar.

                              Skad wiesz ze bzdury skoro ja pisze o Kanadzie ? To ze Ty przechodzilas na
                              poczatku koszmar nie znaczy ze kazdego to czeka. Prezentujesz typowa postawe
                              frustrata ktoremu cos tam kiedys nie wyszlo tak jak chcial - bedzie zawsze
                              twierdzil ze innym to sie udalo bo pomogl maz, innemu rodzice, jeszcze inny
                              mial szczescie i tak dalej. Patryk juz to doskonale podsumowal.


                              Ty
                              > pojechalas z mezem zawsze jest to jakies oparcie i pomoc finansowa i wogole
                              > inaczej jest niz jak ktos jest sam.


                              Posiadanie meza nie oznacza automatycznie pomocy finansowej, szczegolnie jezeli
                              jest jeszcze male dziecko. Ja pracowalam caly czas FT podczas szkoly/praktyk
                              po to aby na wszystko zarobic. Maz nie zarabial na tyle abym mogla sobie
                              w "domku posiedziec". Jezeli jestes tu juz tyle lat to pewnie sie orientujesz
                              ile kosztuja opiekunki do dziecka, ze bez samochodu ani rusz, auto trzeba
                              ubezpieczyc i tak dalej - rodzina moze bedzie miala nawet gorzej finansowo niz
                              osoba samotna, bez zobowiazan.

                              Praca na t.zw opiece to jest praca salowej
                              > mozna to tak zobrazowac i tak jak mowie czesto do tej "opieki" jest cala
                              > rodzina a ktos kto nie ma forsy i husbanda do pomocy robi wszystko i cicho
                              > siedzi bo sie boi wyleciec. O prace wcale nie jest latwo.



                              Znakomita wiekszosc Polek-pielegniarek ktore poznalam tutaj zaczynala na
                              emigracji od pracy jako opiekunki nad starszymi, w community poprzez agencje,
                              badz w domach starcow. Byl i jest popyt na te zawody, ja zostalam zatrudniona
                              na "slowo" ze bylam pielegniarka w Polsce. Juz po zatrudnieniu wyslali mnie na
                              kurs. Moze te prace sa dla Ciebie upokarzajace ale dla wiekszosci dziewczyn
                              ktore w planach mialy zrobienie licencje to byl dobry sposob na utrzymanie w
                              miedzyczasie.
                              Acha, i jakos nigdy nie musialam "siedziec" cicho w tej pracy ;) coby nie
                              wyleciec, wrecz przeciwnie, poniewaz "home care" jest prowadzone przez
                              Ministerstwo Zdrowia, obowiazuja scisle zasady kto moze je dostac i jakie sa
                              obowiazki opiekunek. Nie ma wiec mowy o byciu sluzaca bo rzad nie bedzie ich
                              dostarczal ludziom za darmo ;) Hehe, nawet zwiazki zawodowe byly. Moze jednak
                              w Kanadzie nie jest tak najgorzej ? ;)

                              Nie chce mi sie z
                              > toba polemizowac bo jestes agresywna niewiadomo dlaczego i piszesz bzdury jak
                              > wiekszosc Polakow ktora w Stanach czysci kible, zmywa gary , sprzata i
                              podciera
                              >
                              > dupy a jak leca do Polski , wkladaja cygaro w szczerbaty ryj wypozyczaja kare
                              > i "I em byznesmen".

                              ;) Piszesz o sobie ? LOL
                              Jak na razie to Ty tutaj zaprezentowalas pewna doze agresji polaczona z
                              frustracja. Nie mowiac o poziomie ...
                              Mam nadzieje ze zadna z pielegniarek ktora planuje emigracje do Ameryki Pln.
                              nie przestraszy sie tego co Ty tutaj wypisywalas. Ciekawe skad wzielo sie
                              tutaj tyle pielegniarek z Polski, czesto takich ktore przyjechaly bez
                              znajomosci jezyka. Wszystkie mialy szczescie/sponsorow/mezow itd ?
                              Jezeli tak ciezko jest w USA to lepiej starowac z Kanady ;) Po otrzymaniu
                              licencji tylko zdac amerykanski NCLEX i USA stoja otworem - pielegniarki z
                              Kanady ida jak cieple buleczki :) Bo pod wzgeldem zarobkow faktycznie w USA
                              jest lepiej. A jak ktos woli troche wiecej luzu, bezplatna sluzbe zdrowia,
                              zwiazki zawodowe itp to moze ttuaj zostac - tez nie jest zle.
                              Pisz ludziom prawde co ich moze czekac /moze, nie musi/
                              > mniej sie rozczaruja.

                              Ano wlasnie, nie musi. Powiedzmy ze ja reprezentuje "brighter side of life".
                              Ja napisalam prawde. Moja prawde.
                              AgaRN


                              --
                              I'm just a soul whose intentions are good,
                              Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
                              • aga_rn napisała:

                                > mxp4 napisała:
                                >
                                >
                                > > I znow o czym ty piszesz. Badz laskawa czytac czyjes posty dokladnie znim
                                >
                                > > cokolwiek odpiszesz. Ja nie wyjechalam ze Stanow tylko caly czas tu jeste
                                > m
                                > > znacznie dluzej niz ty w Kanadzie.
                                >
                                >
                                > Na post Zuzy, cyt:
                                > >" Nóż się po prostu utwiera w kieszeni jak to czytam.
                                > > Niedługo nie będziecie mieli lekarzy, pielęgniarek, będziecie się leczyć
                                > sami.
                                > > Tyle jest świetnych reklam w telewizji. doradza wam co na biegunkę, co na
                                >
                                > > nowotwór, prostatę, gardło itp.
                                > > To na razie, lecę na angielski.
                                > > Jutro postaram się napisac co o tym wszystkim myślę.
                                > > Pozdrawiam.
                                > > Zuza
                                > odpisalas:
                                >
                                > "Spokojna twoja glowa. Nie bedziemy sie leczyc sami zawsze jacys lekarze i
                                > pielegniarki tu zostana. A tak wogole dlaczego masz pretensje do pacjentow,
                                > przeciez nie od nas bierzesz wyplate. Na zachodzie tez nie ma miodu (...)
                                >
                                > Stad przekonanie ze w USA juz nie jestes. Zreszta, to nie ma znaczenia.
                                Watek
                                >
                                > zboczyl na temat emigracji pielegniarek.
                                >
                                > mxp4 napisala:
                                >
                                > Bzdury wierutne wypisujesz i robisz wiecej
                                > > szkody niz pozytku,obiecujesz ludziom niezorientowanym gruszki na wierzbi
                                > e.
                                > Ja
                                > > jestem juz teraz zadowolona ze Stanow /a w Stanach jest o wiele lepiej ni
                                > z w
                                > > Kanadzie i lepsze zarobki co wszyscy wiedza/ ale poczatki to byl koszmar.
                                >
                                > Skad wiesz ze bzdury skoro ja pisze o Kanadzie ? To ze Ty przechodzilas na
                                > poczatku koszmar nie znaczy ze kazdego to czeka. Prezentujesz typowa postawe
                                > frustrata ktoremu cos tam kiedys nie wyszlo tak jak chcial - bedzie zawsze
                                > twierdzil ze innym to sie udalo bo pomogl maz, innemu rodzice, jeszcze inny
                                > mial szczescie i tak dalej. Patryk juz to doskonale podsumowal.
                                >
                                >
                                > Ty
                                > > pojechalas z mezem zawsze jest to jakies oparcie i pomoc finansowa i wogo
                                > le
                                > > inaczej jest niz jak ktos jest sam.
                                >
                                >
                                > Posiadanie meza nie oznacza automatycznie pomocy finansowej, szczegolnie
                                jezeli
                                >
                                > jest jeszcze male dziecko. Ja pracowalam caly czas FT podczas szkoly/praktyk
                                > po to aby na wszystko zarobic. Maz nie zarabial na tyle abym mogla sobie
                                > w "domku posiedziec". Jezeli jestes tu juz tyle lat to pewnie sie
                                orientujesz
                                > ile kosztuja opiekunki do dziecka, ze bez samochodu ani rusz, auto trzeba
                                > ubezpieczyc i tak dalej - rodzina moze bedzie miala nawet gorzej finansowo
                                niz
                                > osoba samotna, bez zobowiazan.
                                >
                                > Praca na t.zw opiece to jest praca salowej
                                > > mozna to tak zobrazowac i tak jak mowie czesto do tej "opieki" jest cala
                                >
                                > > rodzina a ktos kto nie ma forsy i husbanda do pomocy robi wszystko i cic
                                > ho
                                > > siedzi bo sie boi wyleciec. O prace wcale nie jest latwo.
                                >
                                >
                                >
                                > Znakomita wiekszosc Polek-pielegniarek ktore poznalam tutaj zaczynala na
                                > emigracji od pracy jako opiekunki nad starszymi, w community poprzez agencje,
                                > badz w domach starcow. Byl i jest popyt na te zawody, ja zostalam
                                zatrudniona
                                > na "slowo" ze bylam pielegniarka w Polsce. Juz po zatrudnieniu wyslali mnie
                                na
                                >
                                > kurs. Moze te prace sa dla Ciebie upokarzajace ale dla wiekszosci dziewczyn
                                > ktore w planach mialy zrobienie licencje to byl dobry sposob na utrzymanie w
                                > miedzyczasie.
                                > Acha, i jakos nigdy nie musialam "siedziec" cicho w tej pracy ;) coby nie
                                > wyleciec, wrecz przeciwnie, poniewaz "home care" jest prowadzone przez
                                > Ministerstwo Zdrowia, obowiazuja scisle zasady kto moze je dostac i jakie sa
                                > obowiazki opiekunek. Nie ma wiec mowy o byciu sluzaca bo rzad nie bedzie ich
                                > dostarczal ludziom za darmo ;) Hehe, nawet zwiazki zawodowe byly. Moze
                                jednak
                                >
                                > w Kanadzie nie jest tak najgorzej ? ;)
                                >
                                > Nie chce mi sie z
                                > > toba polemizowac bo jestes agresywna niewiadomo dlaczego i piszesz bzdury
                                > jak
                                > > wiekszosc Polakow ktora w Stanach czysci kible, zmywa gary , sprzata i
                                > podciera
                                > >
                                > > dupy a jak leca do Polski , wkladaja cygaro w szczerbaty ryj wypozyczaja
                                > kare
                                > > i "I em byznesmen".
                                >
                                > ;) Piszesz o sobie ? LOL
                                > Jak na razie to Ty tutaj zaprezentowalas pewna doze agresji polaczona z
                                > frustracja. Nie mowiac o poziomie ...
                                > Mam nadzieje ze zadna z pielegniarek ktora planuje emigracje do Ameryki Pln.
                                > nie przestraszy sie tego co Ty tutaj wypisywalas. Ciekawe skad wzielo sie
                                > tutaj tyle pielegniarek z Polski, czesto takich ktore przyjechaly bez
                                > znajomosci jezyka. Wszystkie mialy szczescie/sponsorow/mezow itd ?
                                > Jezeli tak ciezko jest w USA to lepiej starowac z Kanady ;) Po otrzymaniu
                                > licencji tylko zdac amerykanski NCLEX i USA stoja otworem - pielegniarki z
                                > Kanady ida jak cieple buleczki :) Bo pod wzgeldem zarobkow faktycznie w USA
                                > jest lepiej. A jak ktos woli troche wiecej luzu, bezplatna sluzbe zdrowia,
                                > zwiazki zawodowe itp to moze ttuaj zostac - tez nie jest zle.
                                > Pisz ludziom prawde co ich moze czekac /moze, nie musi/
                                > > mniej sie rozczaruja.
                                >
                                > Ano wlasnie, nie musi. Powiedzmy ze ja reprezentuje "brighter side of life".
                                > Ja napisalam prawde. Moja prawde.
                                > AgaRN
                                >
                                >


                                Jestes typowym egzemplazem emigrantki z Polski ktora juz sie troche odbila.
                                Przeciez jeszcze nie slyszalam przez prawie 20 lat w Stanach, ze komus bylo na
                                starcie zle, wszyscy mieli raj i cudowne prace. A prawda jest taka,ze WSZYSCY
                                na poczatku mieli koszmarne warunki za wyjatkiem tych ktorzy w Polsce sprzedali
                                cale mienie i przyjechali z $$$. Wszyscy inni mieli tu swoja droge krzyzowa,
                                kazdy z osobna inna. Patryk moze na starcie byl finansowany przez rodzine w
                                Stanach lub Polsce. Tak bywa jesli ktos mlody tu sie uczy. W innym przypadku
                                cudow nie ma. Koniec jalowej dyskusji.
          • Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

            > Wybacz mxp4, ale chyba sobie jaja robisz! W lubelskich szpitalach śmierdzi.
            Ta
            > m
            > po prostu dech zapiera. Ja nie wiem, jak Wy tak możecie pracować. Kilka razy
            > byłem w Lublinie i zawsze mi okropnie przeszkadzał ten smród w szpitalach.



            Ja nie jestem zwiazana zawodowo ze sluzba zdrowia. Jako pacjentka stwierdzam,
            ze lubelskie szpitale sa czyste, pielegniarki sa fajne, lekarze tez. I choc
            tez "biora" ale PO a nie PRZED.
            • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 19.04.05, 18:23
              Z dziadkiem jest źle a ja nie mam siły odpierac tych zarzutów. zdałam sobie
              sprawę że na złym forum skrytykowałam ten oddział. Swoi swoich nigdy nie
              zganią... Ale pomijając mojego dziadka. Nigdy w życiu nie spotkałam sie z tak
              złosliwymi osobami, rozgoryczonymi, niedowartościowanymi pielęgniarkami, które
              otwarcie mówią, że za psie pieniądze to nie będa pracować. To jest naprawdę
              żalosne.
              • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 18:34
                zastanow sie troche!ocenilas wszystkich wg siebie.jestes zla i
                okrotna,bo bliska ci osoba jest w takim stanie,mam wrazenie ze obwiniasz tam
                pracujacych ludzi za to ,ze dziadek chory,twoja agresja jest skierowana
                wlasnie na nich.
                • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 19:13
                  Gość portalu: ja napisał(a):

                  > zastanow sie troche!ocenilas wszystkich wg siebie.jestes zla i
                  > okrotna,bo bliska ci osoba jest w takim stanie,mam wrazenie ze obwiniasz tam
                  > pracujacych ludzi za to ,ze dziadek chory,twoja agresja jest skierowana
                  > wlasnie na nich.

                  To nie są kwestie emocji, chwili.. Krzywda wyrządzona bliskiej osobie boli całe
                  lata. Mój mąż miał tak "doskonałą opiekę" o której napisałam w pierwszych
                  postach ponad cztery lata temu. I to nadal boli. Ja dodatkowo przypłaciłam tę
                  sytuację swoim zdrowiem. Mam nerwicę i gdy tylko ktoś z moich bliskich
                  zachoruje to czuję wielki strach i niepokój gdy pomyślę, że mogłoby ich spotakć
                  coś takiego jak męża. Polski lekarz i pielęgniarka zbyt często są bezduszni i
                  leniwi. I tylko to, ze czasami spotyka się takich, pracujących z poświęceniem i
                  odpowiedzialnością pozwala mi jako tako funkcjonować i wierzyć mocno, ze gdy
                  zajdzie potrzeba to trafimy na tych normalnych, rzetelnych.
                  Podam jeszcze raz tego linka:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=10925774&v=2&s=0
                  To tam tak super opiekują się pacjentami.

                  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 19:15
                    owszem emocje biora tu gore
                    • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 19.04.05, 20:23
                      Zakopmy ten topór wojenny. Ja wysiadam. Pisząc mój pierwszy post nie miałam
                      zamiaru nikogo obrażać ani oczerniać. Poprostu przeraziło mnie to co
                      zobaczyłam. Nie wnikam teraz czy to wina pielęgnairek czy systemu bo znowu
                      będzie awantura. Nie wiedziałam, że będzie aż taki odzew. Reszta postów to juz
                      moja obrona na atak i poleciało. Na codzien spotykam się z cierpieniem. Mam
                      bardzo chorą coreczke i może rzeczywiście jestm uprzedzona do pielęgniarek a
                      nawet i do lekarzy, do szpitali itd. Nie jestem dysgrafem, a jeżeli w moich
                      postach sa błedy orgograficzne to jest mi wstyd, bo mam mgr ekonomii a to
                      oznacza że jestem niedokształcona :(
                      • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 21:12
                        mnie absolutnie nie interesuja twoje bledy ortograficzne i inne zwiazane z
                        pisownia.nie wojuje z toba .zaangazowalam sie w to co napisalas bo jest
                        bardzo bliskie moim przezyciom,z ta roznica ze moj dziadek juz nie
                        zyje.nie godze sie z ocena pielegniarek bo znam ta prace ,wiem jak to
                        jest byc z kims chorym bliskim i obcym w domu tez wlasnym domu przez
                        szereg lat.krytyka nie ma sensu,nic ci nie da ,lepiej sie samej dzwignac
                        i pomoc samemu na tyle co mozliwe .i wiem co mowie.
                      • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 20.04.05, 08:04
                        A gdzie masz tego mgr ekonomii? W szufladzie? Pod stołem? A może u szwagra za
                        szafą? Magister, Droga Pani Magister, to człowiek, Ty natomiast, jeśli
                        rzeczywiście ukończyłaś studia i obroniłaś pracę magisterską, nie MASZ magistra
                        tylko JESTEŚ magistrem. Tak jak ja po obronie pracy doktorskiej jestem doktorem
                        ( a doktora mam w domu w osobie swojego mężą, który także posiada ten tytuł).
                        Więc widać czarno na białym, że nie tylko jesteś osobą rozgoryczoną i
                        roszczeniową, ale również coś szwankuje z Twoim wykształceniem - nawet jesli
                        formalnie ukończyłaś jakies studia.
                        P.S. Większość moich pielęgniarek - nie zawsze magistrów- ma większą wiedzę
                        niż absolwenci - nawet z tytułem magistra - różnych Wyższych Szkół Wydawania
                        Dyplomów.
              • Gość: Feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 18:34
                i TYLKO z tego zdalas sobie sprawe?
                • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 19.04.05, 18:51
                  Nie , jeszcze z tego, że pielęgniarki sa biedne,zapracowane, pracują za
                  grosze, "jaka płaca taka praca", piją kawkę w biegu, wypełniają stos papierków,
                  że chorym powinna się zajmowac wyłacznie rodzina, (bo przecież wszyscy inni
                  mogą pozwolic sobie na urlopy bo zarabiają dużo). rodziny,które oczekują
                  rzyczliwości i wspólpracy są snobami, którzy maja wygurowane wymagania. Co tu
                  jeszcze a że zamiast siedziec przy dziadku siedzę w domu i odpisuje na posty
                  więc jestem beznadziejna (nie ważne że nie macie pojcia dlaczego siedzę w
                  domu). I jeszcze z wielu innych spraw...
                  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 19:07
                    NIKT tu nie powiedzial, ze "chorym ma sie zajmowac WYLACZNIE rodzina", a co do
                    rzeczy maja urlopy i zarobki "wszystkich innych", ktorych wsadzilas w nawias to
                    doprawdy nie pojmuje, kazdy w swojej umowie o prace ma § dotyczace uposazenia i
                    prawa do wypoczynku.
                    Ja tak sobie mysle, ze w domu to siedzisz pewnie dlatego, ze przygotowujesz sie
                    do jakiegos pewnie poprawkowego egzaminu z ortografii. Albo, ze cie reszta
                    Twojej Rpodziny wysiudala od lozka Dziadka, bo pewnie nawet im zrobilo sie za
                    ciebie wstyd. i...powodow moze byc istotnie wiele, mam nadzieje, ze dziecko
                    zdrowe i nie musisz sie o nie martwic (SZCZERZE).
                    W wolnej chwili przemysl sobie siebie. bedzie ci latwiej i przyjemniej zyc
                    potem a innym z Toba.

                    • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 19:15
                      Gość portalu: feline napisał(a):

                      > Ja tak sobie mysle, ze w domu to siedzisz pewnie dlatego, ze przygotowujesz
                      > sie do jakiegos pewnie poprawkowego egzaminu z ortografii.

                      :-) przyganiał kocioł garnkowi...
                      • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 19.04.05, 19:23
                        :)
                      • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 20:00
                        Najpowazniej w swiecie prosze Ade i wszystkich innych dyskutantow o zwracanie
                        mi odtad uwagi na KAZDY moj blad ORTOGRAFICZNY - ortograficzny, powtarzam a
                        nie "klawiszowy". Bywam na tym forum i innych polskich wlasnie po to by
                        utrzymywac znajomosc jezyka, co po przeszlo 20 latach nieobecnosci w Polsce nje
                        jest bynajmniej czyms ewidentnym. dzieki forom ucze sie - rowniez na bledach aa
                        i innych; wyznaje bowiem zasade "ucz sie chocby od diabla", ktora i Wam
                        polecam.
                        aa - ciesze sie, ze sie usmiechnelas - pamietaj, zlosc urodzie szkodzi - i
                        zdrowiu tez, to dowiedzione naukowo.
                        Ciesze sie, nawet choc powodem tego usmiechu jest "schadenfraude".
                        ;-)))))))
                        I tyle "od rzeczy".
                        • Gość: Ada IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 20:12
                          Feline, ależ ja sie też uśmiechnęłam! Powiem Ci tylko tyle, że znam osobę na
                          baaardzo wysokim stanowisku, niesamowicie życzliwą i dobrą dla innych, mądrą i
                          dokształcającą się przez całe swoje życie, imponującą mi swoją szeroką i
                          głęboką wiedzą... I osoba ta jest dysgrafem! Wydaje się, ze jedyne co tej
                          osobie nie wychodzi to właśnie poprawna ortografia.
                          Twoja uwaga była niegrzeczna (i złośliwa).
                          I mimo bardzo poważnej prośby nie zamierzam śledzić twoich ortograficznych
                          błędów, ani żadnych innych!
                          Pozdrawiam!
                          • Gość: Widzisz, ogromnie IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 21:47
                          • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 21:50
                            Widzisz, jak sprawdza sie slusznosc przyslowia: "kto sieje wiatr zbiera burze".
                            jako, ze przyslowia sa ponoc madroscia narodow dorzuce jeszcze jedno pod
                            rozwage. Pochodzi stad, gdzie ja jestem:
                            "latwiej jest lapac muchy na miod niz na ocet".
                            Moze by tak sprawdzic jego slusznosc na tej neurologii?
przejdź do: 1-100 101-159
(101-159)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.