Dodaj do ulubionych

Jestem oburzona!

IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 07:18
Mój dzidek jest bardzo chory. Lezy na oddziale neurologii a lekarze twierdza
że to cud, że tak długo zyje! Przebył w jednym tygodnu trzy wylewy, jest
sparaliżowany, karmiony przez sondę, ma zakładane pampersy! A ja jestem
oburzona, mało - WŚCIEKŁA- na postawę pielęgniarek na oddziale. Przychodzi
tak, i mówi do mojej ciociu aby przebrała dziadkowi pampersa! Ta jej na to,
że dopuki dziadek jest w szpitalu nie zamierza tego robi. To mało jej z
krzesła nie zrzucił taka była zła. Mało tego, wczoraj nakarmiły go gorącą
zupą.Nasze uwagi, że chyba jest za ciepła (para buchała z kubka) poprostu
zignorowała! Pielęgniarki wogóle się nie interesuja chorymi. Zdrowsi pacjenci
z sali dziadka, mówia że to norma. Bardziej zdrowy opiekuje sie bardziej
chorym. Dziadek sparalizowany jednostronnie nie ma nawet dzwonka przy łóżku,
jak nikogo przy nim nie ma (rzadko bo rzadko ale zdarza sie) to poją go czy
zwilżają mu usta inni chorzy! Taka sytuacja nie dotyczy jednej czy dwóch
zmian pielęgniarek, tam wszystkie tak pracują! Zdrowszy pacjent z sali, mówił
że tak jest odkąd jest nowa oddziałowa poprostu kłada laske na wszystko.
Jestem wśzciekła i musiałam to gdzieś wyrzucić!
Edytor zaawansowany
  • 18.04.05, 08:03
    a ja bym wolal swojej bliskiej, kochanej osobie sama zmieniac pampersy, sama ja
    pielegnowac. chociazby dla jej komfortu.
    to naprawde cud, ze w tak krotkim czasie dziadek mial 3 wylewy, sam nie moze
    jesc, ma sonde i zyje, naprawde dziekuj bogu, ze dal mu szanse.
    --
    mój synek
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 08:19
    Bogu to ja dziękuję. tylko, że chyba pielęgniarki są od tego aby zajmowac się
    pacjentami.Nie wiem, ale dla nas nie jest taką prosta sprawą zmienic pampersa
    dorosłej osobie. A pielęgniarki traktują to jak nasz obowiązek. a to chyba do
    nich należy opieka nad pacjentem, której nota bene nie ma! Z pampersem to był
    tylko przykład, bo np. przynosza 2 gąbki i karzą go umyć. Tylko jak? Zeby nie
    zachlapac całej sali? Dla rodzin to nie jest takie oczywiste i proste jak im
    sie wydaje. A zresztą dziadek jest w szpiatlu i opieka powinna spoczywać
    głównie na pesronelu a my - rodzina - możemy pomóc ale nie powinno się nas tym
    obarczać i wysługiwac się. Rozumię, że mozna pomóc sama częst leżę z córka w
    szpitalu i praktycznie robię wszystko przy niej sama ale przynajmniej widze, że
    pielęgnairki w tym czasie coś robią. a tu nic - siedzą i kawkują! Ztąd moje
    oburzenie.
  • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 18.04.05, 08:29
    pimpek_sadelko napisała:

    > a ja bym wolal swojej bliskiej, kochanej osobie sama zmieniac pampersy, sama
    > ja pielegnowac. chociazby dla jej komfortu.

    Być może większość wolałaby, ale tak się zdarza, ze nie każdy, nie zawsze może.
    No i jeszcze są noce. Wiem, ze tak na wielu oddziałach sie dzieje i
    podejrzewam, ze to norma w polskich szpitalch. I niech mi nikt nie mówi, ze
    pielęgniarki mało zarabiają. Moja koleżanka pracuje w galerii handlowej,
    świątek, piątek.., na zmiany i otrzymuje coś ok 600 PLN na rękę. Jest cały czas
    na nogach, na sali sprzedaży nie ma nawet jednego krzesła. To sklep z bardzo
    drogą galanterią skórzaną i obciążenie psychiczne też ma na maksa. Byle
    rękawiczki czy torebka kosztują więcej niż jej pensja. Pracuje bo pomimo
    niezłego wykształcenia nie znalazła pracy w zawodzie a musi utrzymać i siebie i
    dziecko. Jak komuś jest źle być pielęgniarką to niech zmieni pracę. W życiu
    trzeba być po prostu solidnym i swoje obowiązki wypełniać należycie bez względu
    czy jest sie pielęgniarką, ekspedientką czy krawcową.
    Pielęgniarki albo są skrajnie niedouczone albo skrajnie leniwe. Gdy leżałam na
    chirurgii to normą była sytuacja, ze wieczorem panie jadąc z wózkiem
    obsługiwały pacjentów (zastrzyki, pobranie krwi, zmiana basenu...) w JEDNYCH I
    TYCH SAMYCH RĘKAWICZKACH!!!! Ja oczywiście poprosiłam o zmianę na nowe to tak
    mi zrobiła zastrzyk dożylny, ze pękła mi żyła. W innym dniu Spazmalgon podała
    mi do zyły w takim tempie, ze myslałam że umrę. Pacjentki z sali stwierdziły,
    ze mam to na własne zyczenie, bo niepotrzebnie upominałam się o te nowe
    rękawiczki. Pacjentki wolały nie drażnić zmęczonych, utrudzonych pań
    pielęgniarek, licząc po cichu, ze nie zostaną zakażone żadną zarazą.
    A autorce wątku powiem, że nie warto przekupywać personelu żadnymi czekoladkami
    i kawkami. Jeśli pielęgniarka jest mądra i solidna to sama wie co i jak ma
    wykonać przy pacjencie. I takie Panie na szczęście w tym zawodzie też się
    zdarzają. Z jednej strony jest ich na oddziale tak mało, że ich praca wymaga
    nadludzkiego wysiłku. Zwłaszcza jak leniwa koleżanka musi oglądnąć w TV kolejną
    telenowelę i spokojnie wypić kolejną kawkę.
    Dla dobra pacjenta mogę Ci tylko poradzić, żeby był przy nim ktoś bliski wtedy
    gdy tylko to możliwe. Życzę dużo zdrowia!
  • 18.04.05, 09:02
    ADO, z calym szacunkiem, jesli dla Ciebie pensja pielegniarki jest ok bo twoja
    kolezanka ma tyle samo to jest to chore rozumowanie.
    zmienic pampersa doroslej osobie na pewno jest trudno, ale lepiej sie tego
    nauczuyc w szpitalu przy pomocy pielegniarki, bo dziadka w domu tez trzeba
    bedzie pielegnowac, chyba ze.... ma sie zamiar do przytulku podrzucic i z banki.
    jesli rodziny nie ma przy pacjencie to pielegniarki na pewno zmienia
    pieluche.... a poza tym nawet jedna bezczelna pielegniarka to nie powod zeby
    caly szpital i personel opluwac w necie.
    --
    mój synek
  • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 18.04.05, 10:02
    pimpek_sadelko napisała:

    > ADO, z calym szacunkiem, jesli dla Ciebie pensja pielegniarki jest ok bo
    twoja
    > kolezanka ma tyle samo to jest to chore rozumowanie.

    Ja w ten sposób nie rozumuję. Ja stwierdzam tylko, że nie tylko pielęgniarki w
    tym kraju są źle opłacane. A jest jeszcze sporoa rzesza ludzi, którzy nie mają
    pracy wcale i też jakoś muszą żyć. Niska pensja to nie może być wytłumaczenie
    niechlujstwa, niedbalstwa, niedouczenia i zwykłego lenistwa.

    > a poza tym nawet jedna bezczelna pielegniarka to nie powod zeby
    > caly szpital i personel opluwac w necie.
    Tak się składa, że od kilku już lat mam do czynienia z naszą służbą zdrowia. I
    to nie tylko w przychodni, ale też na oddziałach szpitali. Różnych szpitali i w
    różnych miastach Polski. I w małym miasteczku w lubuskiem i w moim Wrocławiu i
    w świetnie wyposażonym szpitalu w Częstochowie. Wszędzie jest podobnie.Bardzo
    dużo zależy od ordynatora oddziału. Gdy jest to człowiek sumienny i
    odpowiedzialny taki najczęściej jest jego personel. Oczywiście jakaś czarna
    owca zdarzy się wszędzie ale tak jest w każdej grupie zawodowej.
    Mój mąż leżał po wypadku w bardzo ciężkim stanie w szpitalu w Częstochowie.
    Opiekowałam się nim od wczesnego ranka do 22. Miał złamaną szczękę w wypadku
    komunikacyjnym i gdy raz spóźniłam się na oddział to podano mu czerstwą bułkę i
    on tą złamaną szczęką ugryzł tę bułkę. Pięć lub sześć dni po urazie!! Leżał na
    neurochirurgii i jego stan okreslany był jako "splątany". On nie wiedział co
    się z nim dzieje i jak mu pani podała to sobie ugryzł. Trzeciego dnia ktoś
    nakarmił go zupą, chociaż w karcie było jak wół, ze ma tylko kroplowki.

    > jesli rodziny nie ma przy pacjencie to pielegniarki na pewno zmienia
    > pieluche....
    Z tym, ze nie na pewno.
    Oczywiście sama męża myłam. Wyjątkowo jeden raz ochlapałam pościel. Prosiłam
    kilka razy o zmianę pościeli. Zostawiły mi komplet, żebym zmieniła sama. Nie
    potrafiłam! Mój mąż ma 187 cm i 95kg. I nie reagował na żadne polecenia.
    Ochroniarz wyprosił mnie o 22.30 a On dalej leżał w tej mokrej pościeli.
    Poszłam jeszcze raz do dyżurki. Zapewniły, ze za moment już przyjdą. I co? Rano
    mąż nadal leżał w mokrej pościeli!!! On miał złamane kości podstawy czaszki,
    wyciek płynu m-r nosem. Jakakolwiek infekcja, przeziębienie skutkowałoby
    natychmiast infekcją mózgu. A te leniwe krowy pozwoliły mu leżeć całą noc w
    mokrej pościeli.
    Mogłabym tu podac jeszcze kilkanaście takich przykładów.
    Ale opiekowałam się też bratem męża, który leżał piętro wyżej na Ortopedii. To
    inny świat. Pielęgniarki pozwalały zrobić mu herbatę i ew pooklepywać plecy.
    gdy na korytarzu zobaczyła mnie oddziałowa z kaczką to dostałam powazne
    upomnienie, ze nie wolno mi tego robić. Szwagier nie musiał leżeć z
    nieodłączoną kroplówką, gdzie w tej zyłce było już 1,5m krwi. A one ciągle nie
    miały czasu odłaczyć.

    Gdy mąż trafił na neurochirurgie położono go na naprawdę niewielkim łóżku. Ileż
    ja się naprosiłam aby dano mu normalne długie łożko. Miał bardzo powazny uraz
    głowy, krwotok śródmózgowy, płynotok.. I ciągle niespokojnie rzucał się na
    łóżku. Nie było z nim żadnego komtaktu. I dopiero trzeciego dnia przyszła na 19
    nowa zmiana a ja kolejny raz o tym łóżku. Gdyby on uderzył głową o zagłówek to
    byłaby tragedia. Okazało się , że przemiła pielęgniarka nacisnęła nogą na pedał
    pod łózkiem, druga pociągnęła i łóżko miało ponad 2 m długości!!! Ja nie wiem
    jak to skomentować. Niedouczenia, brak takiej ludzkiej życzliwości??
    Na noc panie wyłączały dzwonki. W sali obok pacjentka po operacji mózgu spadła
    z łóżka, ponieważ niepodniesiono jej barierki. Druga pani z tej sali, sama po
    operacji, ale w kontakcie usilnie dzwoniła ale nikt nie zajrzał przez całą
    noc!! Kobietę drugi raz operowano i w momencie gdy wyjeżdżałam była
    sparalizowana. Po pierwszej operacji nie miała żadnego paraliżu.
    Mogłabym tak jeszcze długo!
    Ja modlę się najgoręcej, zeby od szpitala pozwolił mi Pan Bóg i moim bliskim
    trzymać się jak najdalej. Czego i wszystkim szczerze życzę!
  • 18.04.05, 17:57
    Komentarz nasuwa sie sam. Jest za malo obslugi, sredniego personelu medycznego,
    sa przeciazone praca i moze im sie nie chciec za takie male pieniadze
    specjalnie wysilac. Wcale sie nie dziwie. Chociaz nie zmienianie rekawiczek i
    nie mycie rak po kazdym pacjencie to skandal. Widziala to moja corka na
    oddziale malych dzieci w szpitalu. Tez bala sie zwrocic uwage a pani
    pielegniarka obsluzyla kilka sal z dziecmi w tych samych rekawiczkach. W takim
    razie domyslam sie, ze rekawiczki maja chronic pielegniarke a nie pacjenta.
  • Gość: Zuza IP: *.chello.pl 19.04.05, 14:51
    W każdym szpitalu są procedury postępowania przy wykonywaniu określonych
    zabiegów którem muszą przestrzegac pielęgniarki. Jeżeli brakuje rekawiczek a to
    sięczesto zdaża muszą chronić w pierwszym rzędzie swoje zdrowie. Wszystkich
    pacjentów powinny traktować jako potencjalnych nosicieli HCV i innych wirusów.
    W przypadku małej ilości rękawiczek,zakładają je w pierszej kolejności do
    zabiegów związacych z naruszeniem ciągłości skóry.

    Średni personel to określenie które powoli przechodzi do lamusa, w szpitalach
    klinicznych połowa pielęgniarek studiuje, a część z nich ma wyższe
    wykształcenie.Są one współpracownikami lekarzy, a nie pracownikami
    podlegajacymi lekarzą.
  • 19.04.05, 17:43
    Gość portalu: Zuza napisał(a):

    > W każdym szpitalu są procedury postępowania przy wykonywaniu określonych
    > zabiegów którem muszą przestrzegac pielęgniarki. Jeżeli brakuje rekawiczek a
    to
    >
    > sięczesto zdaża muszą chronić w pierwszym rzędzie swoje zdrowie. Wszystkich
    > pacjentów powinny traktować jako potencjalnych nosicieli HCV i innych wirusów.
    > W przypadku małej ilości rękawiczek,zakładają je w pierszej kolejności do
    > zabiegów związacych z naruszeniem ciągłości skóry.
    >
    > Średni personel to określenie które powoli przechodzi do lamusa, w szpitalach
    > klinicznych połowa pielęgniarek studiuje, a część z nich ma wyższe
    > wykształcenie.Są one współpracownikami lekarzy, a nie pracownikami
    > podlegajacymi lekarzą.


    Ale co ma piernik do wiatraka, niestosowanie rekawiczek do wyksztalcenia
    pielegniarek. Jakies kompleksy?
  • Gość: Zuza IP: *.chello.pl 19.04.05, 14:51
    W każdym szpitalu są procedury postępowania przy wykonywaniu określonych
    zabiegów którem muszą przestrzegac pielęgniarki. Jeżeli brakuje rekawiczek a to
    sięczesto zdaża muszą chronić w pierwszym rzędzie swoje zdrowie. Wszystkich
    pacjentów powinny traktować jako potencjalnych nosicieli HCV i innych wirusów.
    W przypadku małej ilości rękawiczek,zakładają je w pierszej kolejności do
    zabiegów związacych z naruszeniem ciągłości skóry.

    Średni personel to określenie które powoli przechodzi do lamusa, w szpitalach
    klinicznych połowa pielęgniarek studiuje, a część z nich ma wyższe
    wykształcenie.Są one współpracownikami lekarzy, a nie pracownikami
    podlegajacymi lekarzą.
  • Gość: Curie-Skłodowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 16:00
    Pielęgniarka właśnie podlega lekarzowi: wykonuje jego zlecenia. Studia studiami
    ale co to za pracownik z wyższym wykształceniem,który nie podejmuje sam decyzji
    za które odpowiada, jedynie wykonuje polecenia ? To się nazywa studia tylko po
    to aby mieć tytuł: pielegniarka ze średnim wykształceniem robi to samo co ta z
    wyższym. Obie równie dobrze pościelą łóżko i nie trzeba do tego mieć specjalnie
    zdanego egzaminu na Akademii Medycznej. Pielęgniarstwo to nie nauka : nauka to
    fizyka kwantowa a nie rozpuszczanie leków i podawanie ściśle według polecenia
    lekarza. Panienki tam studiujące leczą komleksy i potem uważają się za
    mądrzejsze od lekarzy. Studia powstały dlatego bo pielęgniarki które wyszły za
    mąż za lekarza czuły się gorsze,bo bez studiów. A pielęgniarstwo zawsze łatwiej
    skończyć jak matematykę czy medycynę.Łatwiej się też dostać bo kandydatów jest
    1:1.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 19:39
    moze ty dasz rade?czy wybrales juz fizyke matematyke i informatyke/
  • Gość: Magda1 IP: *.3vnet.pl 18.04.05, 09:16
    Moja mama miala tez wylew,ale ja z rodzina[za pozwoleniem ordynatora]
    siedzialam non stop do 22.I wszystko robilam sama i nawet pomagalam drugiej
    pani po wylewie.Praca pielegniarek na neurologii ,jest bardzo ciezka,podziwiam
    je dzwiganie pacjentow,zeby przebrac itp.Ludzie po wylewie zachowuja sie
    roznie ,jedni leza spokojnie,drudzy sie rzucaja[tak bylo w przypadku mamy]i
    taka pomoc ,ze strony rodziny jest potrzebna ,oczywiscie nie zaklucajac pracy
    personelowi.Tak masz racje ,wszystko zalezy ,jaka jest "dyscyplina",na tym
    oddziale pielegniarki baly sie ordynatora ,natomiast ,na innych oddzialach
    neurologicznych [a lezala mama na kilku] ,"niebo ,a ziemia",musialam dojezdzac
    40 km ,dzien w dzien ,zeby mame umyc itp, po podaniu lekow ,nawet nie zagladly .
    Rada nie patrz sie na pielegniarki,pomagal dziadkowi.
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 11:42
    No właśnie wszyscy wiedzą, że jest cos nie tak a nikt z tym nic nie robi.
    Rodziny czuwaja na zmiane przy chorych, same ich pielęgnują bo co? Bo
    pielęgniarki muszą w tym czasie pic kawkę albo oglądac seriale! Dziadek zostaje
    sam dopiero po godzinie 21 a rano najpóxniej o 10 już ktoś przy nim jest.
    Troszczymy się o niego jak umiemy ale chyba pielęgniarki powinny nam w tym
    pomagać? A nie wydawać polecenia ! No dobrze pielęgniarki źle zarabiaja ale nie
    tylko one! Jest wiele bezrobotnych pielęgniarek i zapewne nie jedna z nich
    zgodziłaby się pracowac za te 600zł a te pracujące nie doceniają tego,że maj
    pracę i jednak powinny się starać o jej utrzymanie. Zastanawiam się nad
    złożeniem oficjalnej skargi na personel, być może to pomoże innym chorym. Bo
    napewno jeżeli to zrobię to dopiero jak dziadek opuści szpital.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 13:31
    a co Ty tak ciagle z tymi kawkami co?przesadzasz,sama zmieniaj
    pampersy,zadna filozofia,chyba ze Ty nie chcesz sobie raczek pobrudzic?
    masz pelno jadu w sobie dziewczyno,do calego swiata jak poczytalam
    wez czarodziejska rozdzke i zmien to wszystko na lepsze!
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 14:16
    Dziekuję bardzo! Będę dziadkowi zmieniac pampersy jak wróci do domu a w
    szpitalu to jest zasrany obowiązek pielęgniarek! Moja córeczka często lezy w
    szpitalu, ale na tym oddziale jest całkiem inaczej, pielęgniarki przmiłe.
    Pokazują nam rodzicom jak postępować z chorym dzieckiem, jak podać lek jak
    zachowywac się w różnych nieprzewidzianych sytuacjach a na tej neurologii tylko
    wydają rozkazy, zamiast pokazać jak opiekować się chorym człowiekiem! Skad mamy
    wiedzieć jak zmienić pampersa aby nie trzeba było zmieniać całej pośiceli i jak
    go umyć aby poszło szybko i sprawnie?! One sa od tego aby korzystać z naszej
    pomocy a nie się nami wysługiwać! Tymbardziej że kiedy sie nie wejdzie do ich
    dyżurki to siedzą i piją kawkę! To jeszcze bardziej wkurza! Wyraziłam swoje
    oburzenie bo uznałam,że to odpowiednie miejsce gdzie mogę dac upust swoim
    odczuciom. Tymbardziej jak widać z wypowiedzi innych ten oddział nie jest
    odosobniony i w wielu innych miastach ludzie borykają się z beznadziejnym
    personelem, który nie docenia swojej pracy! Nie byłabym taka wściekła gdybym
    widziała, że te pielęgniarki naprawde ciężko pracują a nie siedza i plotkują.
    Jestem pełna jadu ale nie do całego świata tylko do takiej niekompetentnej
    opieki! Mam alergię na szpitale i na pielęgnairki mądrzejsze od lekarzy! I nie
    mów mi co mam robić bo to nie ty borykasz się z problemem choroby i cierpienia.
    Ja mam to na codzień i moje marzenie to kompetentny personel medyczny!
    Pozdrawiam cię serdecznie! Nie oceniaj mnie skoro mnie nie znasz i nie
    potrafisz postawić się na mniejscu członka rodziny chorej osoby!
  • 18.04.05, 14:40
    Pielęgniarki nie mają czasu nie tylko pić kawy ale rownież pielęgnowac pacjenta
    bo muszą wypełniać stosy papierow (kilka formularzy dla każdeg - , karty
    pielęgnacji, karty obserwacji wkłucia, karty obsewacji pacjnetów zagrozonych
    odleżynami, karty kontroli RR i tętna i jeszcze pare innych w zlaezności od
    stanu pacjenta i specyfiki oddziału. Po każedj czynności przy każdym apcjencie
    muszą to wpisac w karte razem z czasem wykonania. Jest to OBLIGATORYJNE. U nas
    nazwały to "wesołe minutki" od wpisywanych minut. Zabiera im to kilkadziesiąt
    minut z dyżuru ktorych nie mogą spędzic przy pacjencie. A karty MUSZĄ wypełniać.
    Poza tym pielęgniarek jest coraz mniej (oszczędności). ą juz oddzialy ktorym z
    tego powodu grozi zamknięcie.

    > tylko one! Jest wiele bezrobotnych pielęgniarek i zapewne nie jedna z nich
    > zgodziłaby się pracowac za te 600zł a te pracujące nie doceniają tego,że maj
    > pracę i jednak powinny się starać o jej utrzymanie.

    I tu się głęboko mylisz.
    Za 600 zł juz na prawdę pielęgniarka na neurologii się nie zatrudni (poczytaj
    prasę).

  • Gość: młody lekarz IP: *.chello.pl 19.04.05, 19:34
    Znasz jakąś bezrobotną pielegniarkę, że z taką pewnością siebie się wypowiadasz?

    Bo jak na razie, to w Polsce jest niedobór pielęgniarek. A wiekle wyjeżdża. Nie
    tylko ze względu na zarobki, ale i na warunki pracy i zakres obowiązków lepiej
    odpowiadający ich wykształceniu.

    Twierdzisz, że te bezrobotne pielęgniarki pójdą pracować za 600 złotych. Więc
    jak to jest, że nie można znaleźć pielęgniarki, która pójdzie pracować za 800?
    Dlaczego w tylu szpitalach są wakaty?
  • 19.04.05, 21:18
    Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

    > Znasz jakąś bezrobotną pielegniarkę, że z taką pewnością siebie się
    wypowiadasz
    > ?
    >
    > Bo jak na razie, to w Polsce jest niedobór pielęgniarek. A wiekle wyjeżdża.
    Nie
    > tylko ze względu na zarobki, ale i na warunki pracy i zakres obowiązków lepiej
    > odpowiadający ich wykształceniu.
    >
    > Twierdzisz, że te bezrobotne pielęgniarki pójdą pracować za 600 złotych. Więc
    > jak to jest, że nie można znaleźć pielęgniarki, która pójdzie pracować za
    800?
    > Dlaczego w tylu szpitalach są wakaty?


    Juz lepiej niech te co im nie odpowiada....siedza w domu niz maja robic lache.
    Wiadomo z niewolnika nie ma robotnika
  • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:24
    Ja też na wiele rzeczy w szpitalu jestem oburzona.Jak już byłam troszkę
    zdrowsza to sobie siedziałam na korytarzu i przyjzałam się pracy pielęgniarek
    Tobie też to polecam.I moja droga na kawke to one mają 15 mn czasu a jak nie
    zdążą to piją zimną z doskoku,a te 15mn to jest nawet ustawowo dozwolone.No
    chyba że ty tylko w niedziele przychodzisz to i owszem wtedy kawe piją dłużej
    bo u kazdego pacjenta jest 10 osób dorosłych i conajmniej 2 dzieci ponizej 4
    lat i wtedy w salach jest meksyk.Pielęgniarki wtedy są na prośbe rodziny,bo
    trudno żeby łaziły i przekrzykiwały rozbawioną rodzinkę czy aby teraz nie
    trzeba basenu.Jestem stałym bywalcem w szpitalach na pogotowiach no cóż Bóg
    zdrowia mi poskąpił,ale myślę że odrobiną rozumu obdarzył.Jest ich 2 a takich
    pacjentów jak twój dziadek conajmniej 6 na oddziele i 40 innych,więc zastanów
    się troche.
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 14:37
    - Pielęgniarki 3, oddział malutki w malutkiej mieścinie, chorych góra 20!
    - chyba aż tak bardzo nie przesadzam skoro kiedys, gdy była moblina oddziałowa
    wszyscy byli zadowoleni a pielęgniarki było widac!
    - pomijam ich nieróbstwo - one powinny nas rodziny chorych uczyc jak postępować
    z chorym a nie rozkazywać!
    - to najgorszy oddział na jakim byłam a byłam na wielu!
    Nie życzę nikomu aby na taki trafił!
    I proszę o dokładne czytanie postów! Nie uważam że wszystki pielęgniarki sa
    nierobami i nie mają serca, trafiłam na wiele przesympatycznych i naprawdę
    oddanych kobiet. Ale na tym oddziale nie ma ani jednej!
  • Gość: spinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 17:56
    Piszesz,że na oddział 20 łóżkowy są 3 pielęgniarki (rzadko taki luksus sie
    zdarza, ale powiedzmy, że mówisz prawdę). Na jedną pielegniarkę przypada 6,666
    pacjenta. Zarabia 800zł/miesiąc = 5 zł/godzinę. 5zł/6,666 = 75groszy za godzinę
    opieki nad pacjentem. U fryzjera za 3minuty suszenia głowy płaci się 3 zł. Jaka
    płaca,taka praca. Czego żądasz za 75 groszy za godzinę?
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 21:34
    no to super - jak źle zarabiasz to możesz równie źle pracować! Bardzo mądre
    bardzo...
  • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 19.04.05, 16:03
    Żeby pracować trzeba mieć siły.
    A żeby mieć siły trzeba jeść.
    A żeby mieć jedzenie trzeba mieć pieniążki.
    A, że zawód pielęgniarki nie stwarza takich możliwości to widać po malejących
    zasobach pielęgniarskich.
    Polecam Tobie jesze raz żebyś pochyliła czoła nad swoim chorym dziadkiem bez
    zbędnych słów bo wstyd.
  • 18.04.05, 19:12
    Gość portalu: aa napisał(a):

    > - Pielęgniarki 3, oddział malutki w malutkiej mieścinie, chorych góra 20!
    > - chyba aż tak bardzo nie przesadzam skoro kiedys, gdy była moblina
    oddziałowa
    > wszyscy byli zadowoleni a pielęgniarki było widac!
    > - pomijam ich nieróbstwo - one powinny nas rodziny chorych uczyc jak
    postępować
    >
    > z chorym a nie rozkazywać!
    > - to najgorszy oddział na jakim byłam a byłam na wielu!
    > Nie życzę nikomu aby na taki trafił!
    > I proszę o dokładne czytanie postów! Nie uważam że wszystki pielęgniarki sa
    > nierobami i nie mają serca, trafiłam na wiele przesympatycznych i naprawdę
    > oddanych kobiet. Ale na tym oddziale nie ma ani jednej!



    Ty masz jakas taka zla energie, emanuje od ciebie zlosc i zle intencje. Moze z
    tego powodu jak ty przychodzisz pielegniarki wola do dziadka nie zagladac?
  • Gość: pielęgniarka IP: *.chello.pl 18.04.05, 14:55
    Droga aa
    "Zmiana pampersów to zasrany obowiązek pielęgniarek"
    Tak się składa,że na oddziale neurologicznym pracowałam dwa lata.Wiesz,co
    wspominam najgorzej? Rodziny.A były przeróżne.Nie rozumiałam i nie rozumiem
    nadal postawy podobnej do Twojej.Czasami przy łóżku matki siedziały trzy córki
    i żadnej nie przyszło do głowy,aby zmienić koszulę matce,o tym,aby ją umyć nie
    wspomnę.Przecież to był MÓJ obowiązek.Tak,ale mając 40 chorych w ciężkim stanie
    nie byłam w stanie zadbać o wszystkich.Do furii doprowadzały mnie córusie,które
    w porze karmienia chodziły za mną,aby nakarmić mamusię,którą bez trudu mogły
    nakarmić same.Nie dochodziło do nich to,że na oddziale leży conajmniej
    kilkunastu chorych,do których nie przychodził nikt,a którzy sami z pewnością
    nie poradzą sobie przy jedzeniu.Zgadzam się,że pielęgniarki nie zawsze pracują
    maksymalnie sumiennie,ale drodzy odwiedzający-spójrzcie na siebie.
    Tak naprawdę nie potrzebne są mi wasze kawki i ciasteczka.Pomóżcie lepiej przy
    opiece nad chorymi,którzy są waszymi bliskimi.Jak mam sumiennie zrobić
    wszystko,jeśli bywa tak,że zostaję sama na dyżurze? A jeśli nie macie ochoty
    zadbać o własną matkę,ciotkę,siostrę,czy ojca,to przynajmniej nie plujcie na
    pracowników.

    ADA
    Jeśli miałabym tych rękawiczek więcej,to z pewnością bym je zmieniała wtedy,gdy
    trzeba.Wyobraź sobie,że często jest tak,że nie mam tych rękawiczek wcale.Teraz
    wyobraź sobie soją pracę...
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 15:16
    Przepraszam za ten "zasrany obowiązek" to była moja reakcja na post ja. Wiem że
    pielęgniarki maja ciężko. My dbamy o dziadka jak umiemy. Niestety karmic go nie
    mozemy bo jest odżywiany przez sondę a pampersów najzwyczajniej nie potraafimy
    zmienić. Pomimo tych wszystkich moich krytycznych zarzutów i waszych obronnych,
    chyba byłoby łatwiej i milej gdyby pielęgniarki wychodziły do ludzi i takim
    laikom jak my pokazały jak przebrać, umyć jak sie poprostu dobrze opiekować
    chorym. Chociaz i tak podtrzymuję, że ten oddział ma wyjątkowo beznadziejną
    kadrę.
  • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:21
    Jak nie groźbą to może prośbą.Może spróbuj je grzecznie poprosić,może wtedy
    pokarzą Wam jak to się robi.
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 15:26
    może i tak... ale najpierw musza opaść emocje... wgadałam się wywrzeszczałam i
    jakoś mi lepiej :0
  • Gość: jamajka IP: *.chello.pl 21.04.05, 13:39
    A czy kiedykolwiek poprosiłaś pielęgniarkę, by pokazała Ci jak zmienić pampersa?
    Będziesz musiała się tego nauczyć jeśli stan dziadka się nie poprawi na tyle aby
    w domu nie musiał z nich korzystać. Poproś, aby Cię nauczyły. Jeśli odmówią
    możesz mieć pretensje. To samo tyczy się mycia na łóżku.
    Pozdrawiam
  • Gość: spinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:38
    Szpital to nie prywatna klinika, w której leży tylko twój dziadek mający do
    własnej dyspozycji 2 pielęgniarki. To szpital państwowy,opłacany przez NFZ i
    skoro NFZ płaci i to kiepsko tylko na obstawę 2 pielęgniarek na cały oddział,
    to skargi składaj do NFZ. Ciesz się, że jeszcze tym pielęgniarkom chce się
    przychodzić do pracy, za pare lat może ich zabraknąć, ale nikogo to nie
    obchodzi. Namawiam gorąco wszystkie polskie pielęgniarki do emigracji : aby
    wrezscie doceniono wasz trud i godnie opłacono.
  • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:48
    Wiesz SPINKA no ja to chyba doceniam.
  • Gość: spinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 14:56
    Zaszła pomyłka, ten post miał być do aa, która rozpoczęła ten wątek. Sorry.
  • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:05
    ..leżalam na paru oddziałach i wiem jak ciężka jest ich praca.Na tyle
    napotkanych pielęgniarek może 2 były niezbyt takie ,ale one też są ludźmi ,a
    może ja wtedy byłam marudna.No i jednego lekarza ktury nie chciał mi pomóc ale
    to już inna historia.Ale tak sobie myślę że przed choroba jak byłam zdrowa
    inaczej odbierałam świat dookoła.Myślę że to co mnie spotkało zmieniło mnie na
    lepsze,muszę powiedzieć że na swojej drodzę spotkałam wielu lekarzy i
    pielęgniarki z powołania,przeciez coś musiało kierować tymi ludźmi kiedy
    wybierali swoją życiową drogę.I własnie Tym ludziom zawdzięczam życie nie tylko
    zdrowie.Dziękuję Wam.
  • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 18.04.05, 15:27
    Ja też jestem oburzona, ale Twoją roszczeniową postawą ! Jesli dziadek nie
    znajduje się w stanie zagrożenia życia- a z tego co piszesz tak jest- powinien
    być wypisany do domu pod opiekę rodziny. Szpital nie jest miejscem, w którym
    pielęgnuje się osoby przewlekle chore, w szpitalu sie leczy(!), a to różnica.
    A zmiana pampersa nie jest żadną filozofią.
    Ponadto pragnę poinformować, że do zadań pielęgniarek nalezy szereg innych
    czynności, a na oddziale nie lezy wyłącznie Twój dziadek.
    Niedawno w szpitalu był ktoś z moich bliskich- także w początkowo ciężkim
    stanie. Mimo, że leżał w placówce, w której pracuję nie zawsze mogłam sprawować
    osobistą opiekę- choćby dlatego, że miałam obowiązki wobec własnych chorych.
    Zeby wszystko było dopilnowane zaplaciłam za prywatny dyżur .
    Mam nadzieję, że wkrótce nadejdą czasy, gdy ludzie będą przebywali w szpitalu
    tylko wtedy, gdy wymagają leczenia. Każdy dzień z tzw. wskazań społecznych lub
    gdy ich stan wymaga li tylko pielęgnacji - zmiany pampersów, karmienia itp,
    będzie słono płatny. A w przypadku niewypłacalności pacjenta opłaty uiszczałaby
    rodzina lub wchodziłoby się na hipotekę posiadanych nieruchomości.
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 15:44
    a twoja postawa jest jeszcze bardziej oburzająca, tymbardziej że jak piszesz
    jesteś lekarzem! ale chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem! dziadek
    jest po trzech wylewach, które przebył w jednym tygodniu,
    jest karmiony sondą, ma popękane jeakieś naczynka w mózgu, jest sparaliżowany,
    nie może mówić lekarze mówią że żyje tylko dlatego że chce żyć! (napisałam to w
    pierwszym poście) nie wiem czy to nie stanowi zagrożenia życia! Chcieliśmy go
    zabrać juz dawno temu ale nam nie pozwolono! A ja wymagam tylko ludzkiego
    podejścia do pacjenta. A za to płacę nie niskie składki na ubezpieczenie
    zdrowotne!
  • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 16:16
    ...niewiem czy znasz cennik NFZ i to co uskładałaś nie wystarczyłoby Ci z całą
    pewnością na pokrycie kosztów leczenia.Więc zasłanianie się składkami nie jest
    dobrym argumentem.A wiem to ztąd że jako pacjentka (kiedyś branżowej kasy
    chorych)leczona w placówce śląskiej kasy chorych musiałam przedstawić rachunek
    swojej kasie(branżowej.I wtedy to odkryłam że gdyby nie dotacje państwa nie
    mogłabym się leczyć poprostu nie byłoby mnie stać,mimo że oboje z małzonkiem
    pracowaliśmy,cóż dopiero teraz kiedy stan zdrowia niepozwala mi na prace.I
    jeszcze jedno gdyby one chciały się rozczulać nad każdym to byłyby wrakami
    psychicznymi.Każdy chory ma takie same prawa ,a tak jak pisała lekarka stan
    zagrożenia życia to sprawa priorytetowa,więc pampers może poczekać,nawet
    powinien.Mogłas sprawdzić co w tym czasie robi pielęgniarka,chodzi o czas w
    którym kazała Ci zmieniac pampersa.Ja kiedyś tak zrobiłam i co się okazało ze
    wtedy kiedy ja chciałam żeby mi zmieniono wenflon to nigdzie Ich nie było bo
    byłyprzy łóżku babci która miałazator płuc.One czasem naprawde są zajęte.
  • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 18.04.05, 16:57
    "Ludzkie podejście" czyli według Ciebie służenie na każde zawołanie? Kobieto
    opamiętaj się! Dziadek miał najprawdopodobniej udar, a potem "dolało się". Być
    może jest w ciężkim stanie, ale wymaga on bardziej pielęgnacji niż leczenia (
    na marginesie- znam przypadek, gdy rodzina pielęgnowała w domu chorego
    karmionego przez sondę).
    W dzisiejszych realiach - organizacyjnych i finansowych - rodziny ciężko
    chorych pacjentów mają dwie mozliwości: albo zakasać rekawy i zmieniać pampersy
    we własnym zakresie, albo gdy boją się, że pobrudzą paluszki zapłacić
    pielęgniarkom za prywatny dyżur. Mozna też mieć o wszystko pretensje i
    awanturować sie, ale wtedy nie pomoże się choremu.
    Pielęgniarki - w znakomitej większości osoby z wyższym wykształceniem lub
    studiujące, to wysokokwalifikowani pracownicy- do ich obowiązków nie nalezy li
    tylko zmienianie pampersów.
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 17:37
    Mimo, ze wlasciwie "nie mam prawa" wypowiadac sie na tematy dotyczace polskiej
    sluzby zdrowia wychyle sie, ryzykujac, ze za chwile na moja glowe ze wszystkich
    stron posypia sie gromy.
    To fakt - zatrudnianie pielegniarek do takich czynnosci jak scielenie lozek,
    karmienie chorych, podawanie basenow czy zmienianie pampersow a nawet toaleta
    pacjenta to marnotrawstwo sil i czasu wysoko kwalifikowanego personelu. W
    schematach organizacyjnych "typowego" polskiego szpitala ww tzw "zasobach
    ludzkich" czyli personelu brak mi jednego ogniwa, bez ktorego nie wyobrazam
    sobie normalnej pracy mojego oddzialu. Ogniwem tym jest "asysten(tka)
    pielegniarstwa - ktos juz przekraczajacy kompetencje "zwyczajnej" salowej, ale
    nie posiadajacy jeszcze kompetencji pielegniarskich. Owi pracownicy szkoleni sa
    na specjalnych kursach, minimum 18miesiecznych przez sssspecjalne szkoly
    istniejace przy uniwersyteckich osrodkach medycznych (= klinikach AM w
    rozumieniu polskim).
    I tak ow(a) asystent(ka) ma uprawnienia do: wykonywania toalety chorego,
    dokonywania pomiaru tetna, temperatury i cisnienia, wykonywania toalety i
    scielenia lozka (a lozko scieli sie tyle razy dziennie, ile razy zachodzi tego
    koniecznosc.), podawania posilkow ( 4 razy dziennie), ze juz o roznoszeniu
    basenow i "pistoletow" na kazde wezwanie nie wspomne. Do sprzatania wselkich
    pomiueszczen jest tzw "personel hotelowy" tzn salowe zatrudnione najczesciej
    nie przez sam szpital, co przez wspolpracujaca z nim specjalna firme.
    Pielegniarki wykonuja wszelkie czynnosci, do ktorych niezbedna jest wiedza
    medyczna i praktyka manualna oraz znajomosc skomplikowanego sprzetu. Niestety,
    w slawetnych warunkach polskich wszystko rozbija sie o slawetny "brak
    srodkow", ktore marnotrawi sie lekkomyslnie na cele dalekie od medycznych. z
    NFOZowska (biurokracja na czele). Autorce postu, ktora pisze, ze placi wysokie
    skladki chcialabym zadac pytanie: czy wie, ile kosztuje dzien hospitalizacji na
    np neurologii (lub innyml wysoce specjalistycznym )oddziale? Hm....??? "U
    mnie " - reanimacja pôstchirurgiczna w takim wlasnie Uniwersyteckim Osrodku
    szpitalnym ca 1400€.
    Na ile dni starczylaby Pani miesieczna skladka?
    I jesli nie na "moim" oddziale, gdzie z przyczyn chocby technicznych jest to
    niemozliwe to na innych, gdzie hospitalizowani sa z takich czy innych przyczyn
    przewlekle a negatywnie rokujacy chorzy (ale ktorych nie mozna "ruszyc" a wiec
    wypisac do domu) widze stale czlonkow rodzin zmieniajacych sie przy lozkach
    swoich bliskich i bez szemrania wykonujacych takie czynnosci jak podkladanie
    basenow czy zmiana pampersow. W jakis sposob jest to dla nich mozliwosc
    utrzymania bliskosci z owym chorym czlonkiem rodziny i ochorna jego intymnosci
    zarazem.
    I na tych odszialach TEZ widuje pielegniarki przysiadajace "na jednym poldupku"
    by zadac sobie niezbedna dawke kofeiny. Ale na dzwonek podrywa sie pierwsza z
    brzegu - czy to asystentka, czy pielegniarka i klusuje do lozka, do ktorego ja
    przywolano. I nikt nie musi szukac jej po zakamarach oddzialu, bo wchodzac do
    jakiegokolwiek pokoju wlacza system informujacy centralke o swojej tam
    obecnosci.
    A, jeszcze jeden "kwiarek" do ewentualnego "przeflancowania na polska laczke":
    Kazdy hospitalizowany pacjent w chwili przyjecia dostaje specjalny biuletyn
    informacyjny, zzzz ankieta, ktora moze ANONIMOWO wypelnic osobiscie, lub moze
    to zrobic ktos z jego rodziny, w ktorej ocenia poziom opieki na oddziale. I nie
    musi z tym czekac do wypisu - ankietke po prostu po wypelnieniu wyrywa sie z
    biuletynu i wrzuca do urny w hallu a owa jest oprozniana i ankiety czytane
    codziennie. Czy krytykujace tu panie mialyby ochote i czelnosc wypelnic taka
    ankiete?

  • Gość: Anka IP: *.laczpol.net.pl 18.04.05, 17:41
    Lekarko,nie broń tak wszystkich pielęgniarek bo nie wszystkie na to
    zasługują.Leżałam w wielu szpitalach i mam dużo spostrzeżeń z tym
    związanych ,niestety w większości negatywnych.I nie chodzi mi o brak opieki z
    ich strony ,lecz bardziej o nieprzyjazny stosunek do pacjentów.Do dziś mi
    brzmią w uszach niektóre ich stwierdzenia-w czasie wielkiego upału leżę z
    gorączką pod kroplówką ,a na oknach nie ma zasłon ,więc proszę
    współtowarzyszkę niedoli by zasłoniła okno kocem.Wpada pielęgniarka i robi
    karczemną awanturę i krzyczy ,że przez to pokój brzydko wygląda i tak nie może
    być.Proszę o interwencję lekarkę ,która oczywiście przyznaje mi racje.Ale ja
    już jestem spalona,pomimo mojego złego samopoczucia już pielęgniarka nie
    przychodzi do mnie do pokoju pobierać mi krew jak to robiła do tej pory ,tylko
    wzywa mnie do siebie i robi szereg innych złośliwości.Nawet jak zwracam
    uwagę ,że dostałam nieprawidłowy lek albo złą dawkę to też już jestem
    niedobra.To jest takie wywieranie presji psychicznej na pacjentach i to bardzo
    boli.Zwykle w grupie 10 pielęgniarek ze 2 były normalnie odnoszące się do
    nas.Zawsze zastanawiam się jak one się uchowały.Moje zastrzeżenia nie odnoszą
    się do ich pracy ,ale bardziej do sposobu zachowywania się,traktowania
    pacjentów z wyższością.Może wykształcone są pielęgniarki coraz lepiej ,ale z
    empatią u nich coraz gorzej.
  • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 18.04.05, 19:02
    Składki , które Ty płacisz myślę, że nie pokrywają Twoich częstych pobytów z
    dzieckiem w szpitalu.
    Niechęć Twojej rodziny co do pielęgnacji Twojego dziadka niezbyt pochlebną
    wystawia im cenzurkę.
    A dlaczego beznadziejnie chory ma umierać w szpitalu a nie w domu wsród swoich
    bliskich oddanych mu osób?
    Jeżeli sytuacja jest taka jak Ty opisujesz kochająca rodzina dawno winna
    pielęgnować go w domu.

  • Gość: mamagutka IP: *.idea.pl 18.04.05, 18:23
    Jestem pielęgniarką pracuję z dziećmi i szczerze mówiąc tam wygląda to
    zdecydowanie lepiej,sama byłam nieraz pacjentam więc wiem jak to
    wygląda.Niedalej jak rok temu leżałam na oddziale neurologii Szpitala
    Kolejowego w W-wa Międzylesie,worki na mocz przepełnione leżały na
    podłodze,obok wenflona sączy się antybiotyk,pacjenci wsztydzą się wypróżnić/ci
    z kontaktem/ nikt tego nie pilnuje a jak wstaną to wszystko poszło!!!Nie mogłam
    pojąć gdzie jestem,ale nie to było największym przerażenie....jest ok.godz
    19,30 wiem że personel się zmienia miałam prośbę ale mówie sobie poczekam bo
    zdają sobie raport,po godzinie nadal widzę jak tylko jedna pielęgniarka lata i
    lata,kiedy weszła na salę mówię mam prośbę ale poczekam jak przyjdzie pani
    koleżanka a ona odpowiada "na nocy jesteśmy same,dyżur pojedyńczy"-myslałam że
    umrę.Sama na jednym długim łączniku oddział neurologii,wprawdzie na drugim
    równie długim wieksze obsadzenie ale i stany beznadziejne,dziewczyna niecałe
    50kg.drobna sama na 30 chorych a jeszcze do tego może się walić raport musi
    napisać im cięższy oddział tym więcej pisania!!!!Nie zostawiłam tego rano
    wpadłam z mężem do ordynatora i zwyczajnie pytam się go czy on się nie boi a on
    na to boję się oczywiście ale taki chory jest system.Dodam jeszcze że w tym
    roku w styczniu w górach miał wypadek mój tata przewieziony do Krakowa tam
    przeszedł operację złamania kości udowej i zapewniam ciebie że cała rodzina
    kursowała inter-city na zmianę aby wszystko koło taty zrobić nawet żeby przy
    nas kupę zrobił bo się okropnie wstydził a on nigdy nie miał kontaktu ze
    szpitalem /praca biurowa/i ta kupa była dla niego większym stresem jak
    operacja.Sama chociaz b.lubię swoją pracę czasami mam dość,ojciec dziecka mówi
    że trzeba pampersa zmienić u jego dziecka,pytam się nie ma pan pieluch ? nie ja
    nie umiem nigdy tego nie robiłem od tego mamy opiekunkę !PYTAM OD CZEGO?Jak on
    tak zajmuje się swoim dzieckiem to już widzę go jak zajmie się rodzicami.
  • 18.04.05, 19:07
    W ciagu 2 lat ktos mi bliski przeszedl 4 powazne operacje i 2 rzuty
    chemioterapii.Operacje przeprowadzane byly zawsze w tym samym szpitalu-i nie mam
    slow, zeby podziekowac pielegniarkom na oddziale.Nigdy-przenigdy nie trzeba ich
    bylo o nic prosic-a jesli juz to najwyzej o takie rzeczy, ktorych same by sie po
    prostu nie domyslily,bo nie sa jasnowidzami.Posciel zmieniana zawsze wtedy, gdy
    bylo to konieczne.Mycie-gdy lezala i nie mogla sama przy sobie zrobic absolutnie
    nic-codziennie.Inna sprawa, ze pielegniarki widzialy, ze ja przychodzilam nie
    tylko po to, by posiedziec.Tyle ile zrobic moglam i potrafilam-robilam.Dla mnie
    wazny byl komfort bliskiej mi osoby-jesli widzialam, ze jest spocona-to po
    prostu obmywalam ja, poprawialam posciel-do glowy mi nie przyszlo, ze mam kogos
    o to prosic.Rozmyslalam nad wynajeciem pielegniarki na 2-3 noce po ostatniej
    operacji (bylo kilka "tragicznych" sytuacji higienicznych)-ale nie bylo to
    konieczne.Chora byla myta w srodku nocy bez jednego slowa skargi i jeszcze
    siostry ja pocieszaly, zeby sie nie martwila bo to przeciez nic takiego.
    Dietetyczka przychodzila i rozmyslala nad tym, co wymyslic do jedzenia;chirurg
    po operacji przyszedl, by porozmawiac o sytuacji, w ktorej sie
    znalazla(przyjechal z innego szpitala);pani anestezjolog dokonywala cudow, by po
    raz kolejny wbic sie do zyly-gdy wydawalo sie, ze pozostaje jedynie dojscie
    centralne.Pielegniarki kombinowaly jak tu krew pobrac, zeby pacjentka jak
    najmniej to odczula i przybiegaly, zeby powiedziec, ze wreszcie koniec z
    kroplowkami-nienormalne jakies, bo sie naprawde cieszyly.Szpital zadluzony po
    uszy a nawet jeszcze bardziej;zadnych lapowek i innych takich-na pozegnanie
    bombonierka i to wszystko.Widocznie i tak mozna.
  • Gość: Anka IP: *.laczpol.net.pl 18.04.05, 19:23
    Bardzo odpowiadałby mi system jaki jest w szpitalu u Feline.Zarówno ten
    informacyjny jak i ankietowy.Pierwsza wypełniłabym ankietę na temat pracy
    pielęgniarek i to nawet nie po to ,żeby zdołować te gorsze,ale po to by
    pochwalić te lepsze .Może z tego miałyby chociaż satysfakcje.
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 20:03
    zakończmy tą dyskusję bo do niczego to nie prowadzi. Nie byłyście na tym
    oddziale więc nie wiecie jak tam jest naprawdę. Ja porównałam sobie ten oddział
    do oddziału na którym często leży moja córeczka. I jakoś o pielęgniarkach z
    kliniki pediatrycznej złego słowa nie powiem. Bo to naprawdę wspaniałe kobiety.
    Wykonują swoja pracę rzetelnie, sa miłe, chętnie udzielaja wskazówek a na
    oddziale na którym leży dzidek jest tragicznie. Nikt mi nie powie że na
    neurologii jest cięższa praca niż na pediatrii. wszystko zalezy od człowieka.
    Nie macie prawa oceniać mnie i mojej rodziny bo nas nie znacie. A czytacie
    tylko to co chcecie - jesteśmy z dziadkiem 12h na dobę, opiekujemy sie nim jak
    potrafimy ale oczekujemy wskazówek i rzyczliowści, chcielismy zabrać go do domu
    ale nam nie pozwolono. Ale tego to juz nikt nie doczytał... co do mojej składki
    zdrowotnej to 151zł to dla mnie dużo! Pewnie, że w mojej sytuacji z bardzo
    chorym dzieckiem to nie wystarczy na pokrycie podstawowych kosztów leczenia
    szpitalnego, ale ilu ludzi korzysta w pełni ze swojego ubezpieczenia? Łatwo
    jest oceniać innych. Pisałam ten post z nadzieją że znajde tu negację
    zachowania pielęgniarek, że przekonacie mnie,że taki oddział to wyjątek... No
    ale cóż chyba złe forum wybrałam bo jestem pewna że większość skaczacych na
    mnie osób to pielęgniarki... To tyle.
  • Gość: Feline IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 20:28
    Nikt ci nie powie "ze praca na neurologii jest ciezsza niz na pediatrii? To
    porownaj chocby pod tak wrecz panalnym wzgledem, jak wysilek niezbedny do
    odwrocenia na bok Twojego dziecka i dziadka - zapewne jednak wazy on nieco
    wiecej. A odwracac go trzeba po kilkanascie razy na dobe, chocby ze wzgledu na
    niebezpieczenstwo odlezyn. To tez moglabys robic sama - nie, nie tyle sama, co
    z pomoca drugiej osoby z rodziny.Kilka lat temu moja Mama zlamala sobie szyjke
    kosci udowej i powedrowala na oddzial ortopedyczny w Polsce. oddzial - moloch,
    w remoncie, warunki tragiczne, sala 8 lozkowa, bez umywalki i bez dzwonkow, na
    pietrze jedna lazienka wespol z toaleta, reszta nieczynna z powodu slawetnego
    remonty. Przyjechalam na super-cito z odleglosci 2000 km biorac urlop
    okolicznosciowy z mojej pracy i...pelnilam obowiazki ASYSTENTKI pielegniarskiej
    przy Mamie i przy innych pacjentkach na sali - z podawaniem i wynoszeniem
    basenow wlacznie. I co? Korona mi bynajmniej z glowy nie spadla, Mama
    pozbierala sie dosc szybko a wspoltowarzyszki niedoli oraz personel urzadzily
    nam wzruszajace pozegnanie. No, ale moze Twoja korona gorzej sie trzyma glowy.
  • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 20:37
    Apropo dzwonków ja tez raz trafiłam na ostry gdzie na oddziale nie było
    dzwonków.Została zemną siostra i też jej korona nie spadła mimo że na 6,00 szła
    do pracy.
  • Gość: yard IP: *.arcor-ip.net 18.04.05, 20:59
    Ja tez - i mam pytanie - czy w Polsce nikt nie placi ubezpieczen? Czy kazdy
    pacjent szpitala jest przypadkiem socjalnym i wszyscy - patrz personel robia mu
    laske? Nie wyobrazam sobie, ze w sytaacji beznadziejnej moj pampars zmienia mi
    corka, wnuczek, zona - to jest na tzw. dzikim zachodzie niedopuszczalne. Tego
    typu koniecznosci robi sie bez obecnosci rodziny - a kiedy ta jest w poblizu -
    prosi sie o chwilowe opuszczenie pokoju. Podanie czegos do picia i owszem -
    jesli pacjent nie ma trudnosci z przelykaniem. Serdecznie dziadkowi i jego
    rodzinie wspolczuje.
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 21:06
    Na DZIKIM zachodzie moze jest niedopuszcalne, na cywilizowanym jak najbardziej.
    Wielu chorych np bardzo zle psychicznie przyjmuje fakt, ze toalete intymna,
    zmiane pieluch lub podanie basenu wykonuja osoby postronne. sama do takich
    pacjentow nalezalam bedac dosc ciezko chora (tak, lekarzom tez sie to zdarza).
    Niestety, nie mialam wtedy nikogo bliskiego obok.
  • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 21:09
    a może by tak zapytać pacjenta ,jak woli pielegniarki czy rodzina.Ja akurat
    wolę jak pielęgniarki podają mi basen .
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 21:22
    dziękuję...
  • 18.04.05, 22:12
    Ja tez - i mam pytanie - czy w Polsce nikt nie placi ubezpieczen? Czy kazdy
    pacjent szpitala jest przypadkiem socjalnym i wszyscy - patrz personel robia mu
    laske? Nie wyobrazam sobie, ze w sytaacji beznadziejnej moj pampars zmienia mi
    corka, wnuczek, zona - to jest na tzw. dzikim zachodzie niedopuszczalne. Tego
    typu koniecznosci robi sie bez obecnosci rodziny - a kiedy ta jest w poblizu -
    prosi sie o chwilowe opuszczenie pokoju. Podanie czegos do picia i owszem -
    jesli pacjent nie ma trudnosci z przelykaniem. Serdecznie dziadkowi i jego
    rodzinie wspolczuje.

    Yard, a o ktory "zachod" Ci chodzi ?
    Ja pracuje w Kanadzie i oczywiscie jest tak jak mowisz - na czas czynnosci
    pielegnacyjnych prosi sie rodzine o opuszczenie pokoju. Ale to zalezy tylko od
    pacjenta. Jezeli pacjent zyczy sobie obecnosci kogos z rodziny - prosze
    bardzo. Nie mozna nikogo wyrzucic na sile. Bardzo czesto pacjentka woli aby
    umyla ja corka, lub pacjent - aby zrobila to jego zona. Sa sytuacje kiedy
    rodzina wykonuje wiekszosc zabiegow wlacznie z podawaniem lekow i karmieniem
    przez sonde - np. u pacjentow ktorzy sa przewlekle chorzy, ktorymi rodzina
    opiekuje sie na codzien, a wymagaja tymczasowej hospitalizacji.
    Rodziny sa bardzo zaangazowane w opieke nad swoimi bliskimi w czasie pobytu w
    szpitalu, nawet na "dzikim" zachodzie (szczegoleni tam gdzie populacja sklada
    sie z mieszanki kulturowo-etnicznej).
    AgaRN

    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 18.04.05, 21:19
    skąd wiesz że my tego nie robimy? skąd wiesz, że nie przekładamy dziadka, że
    nie próbujemy przywrócic mu sprawności w ręku zgianjąc i prostując palce setki
    razy? Skąd wiesz, że jak nie był zacewnikowany nie wynosiliśmy po nim kaczki
    czy basenu? Skąd wiesz jak my się nim opiekujemy? Skąd ty to do cholery
    wszystko wiesz?
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 21:53
    To co wiem to wnioskujac z Twoich postow, rowniez czytajac miedzy
    wierszami.Wiem na przyklad, ze cokolwiek robisz to robisz bardzo niechetnie, "z
    laski" - no, bo przeciez jest "sluzba" a Ty placisz skladki a inni , ktorzy
    placa z tego nie korzystaja (wiec TOBIE oczywiscie sie nalezy, no bo sie by
    jeszcze nie daj Boze zmarnowaly). Przeczytaj wszystkie swoje posty po kolei -
    ile w nich jadu, zacieklosci, niecheci zrozumienia tego, co sie do Ciebie pisze
    i to nie tylko wtedy, gdy pisza lekarze lub pielegniarkiale i ludzie sami
    doswiadczeni przez chorobe.- Dam ci pewna przyjacielska rade: zanim napiszesz
    kolejny taki post (po to, "zeby sie wywrzeszczec" /cytat z aa we wlasnej
    osobie) wypij szklanke wody.
    I jeszcze na przyklad wiem to wszystko stad, ze TYLE jest tych Twoich postow w
    tym czasie, kiedy wlasnie moglabys byc z Dziadkiem. Przy okazji - pozdrow go
    ode mnie i powiedz, ze mu wspolczuje.
  • Gość: spinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 23:28
    Te, aa, cały dzień widzę zbijasz bąki pisząc pełne jadu i nienawiści androny,
    zamiast siedzieć i trzymać za rękę Dziadka! Pomyśl, kto sie nim teraz zajmuje.
    Dochodzi północ, więc pewnie pielegniarki wypiły już kawę i właśnie zabierają
    się za mycie 20 nieprzytomnych pacjentów, gdy tymczasem ty położysz sie
    smacznie spać...
  • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 19.04.05, 15:56
    Sama sobie udowodniłaś, że Twoje roczne składki zdrowotne nie pokrywają nawet
    jednego pobytu Twego dziecka w szpitalu nie mówiąc już o częściowj refundacji
    leków.
    Nie bądź więc pasożytem i bierz się do roboty a dziadek będzie zadowolony.
  • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 18.04.05, 22:02
    Pielęgniarki o których mówiłam chroniły tylko siebie. Rękawiczki miały w ilości
    wystarczającej. Były takie zmiany gdzie panie naprawdę zakładały nowe do każdej
    osoby. Ale były takie, które tak jak mówiłam obsługiwały cały oddział w
    jednych. I gdy ja poprosiłam aby założyła nowe to ona tłumaczyła mi, ze nie ma
    takiej potrzeby, ponieważ ona nie ma kontaktu z moją krwią. Tylko jak w końcu
    załadowała mi ten dożylny zastrzyk to rozwaliła mi zyłę i lało się nieźle.

    Przeraża mnie brak higieny w szpitalach. Wiadomo jakie są statystyki dotyczące
    zakażeń wewnątrzszpitalnych. Przykład idzie z góry. Co się dziwić salowym,
    które lecą przez wszystkie sale z jedną ścierką (mopem) przez cały oddział, z
    jednym wiadrem wody. I jedną ściereczką wycieraja wszystkie szafeczki w
    kolejnych salach. W jednej sali leżą pacjenci przed operacją, zaraz potem Ci po
    operacji. Przecież to jest skandaliczne. W ten sposób rozsiewa się bakterie po
    całym oddziale. Na mojej 9 osobowej sali leżała kobieta, której nie goiła się
    rana pooperacyjna. Czy nasze szafki powinny być wycierane tą samą ściereczką?

    Podobno obecne pielęgniarki to w wiekszości osoby konczące studia
    pielęgniarskie. Patrząc na to co niektóre z nich wyprawiają to wierzyć się w to
    nie chce. I nie przekonają mnie żadne wyliczenia jak to mało pieniędzy wypada
    im na opiekę zajednego pacjenta. To nie jest żadne wytłumaczenie. To jest
    kwestia pewnej wrażliwości, świadomości i odpowiedzialności. I tak jak o
    kulturze człowieka nie stanowi liczba ukończonych fakultetów ani liczba zer na
    jego koncie, tak żadne pieniądze nie uczynią z niechlujnej brudaski fachowej,
    opiekuńczej pielęgniarki.
  • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 22:53
    kobieto doskonale sie orientuje w chorobie i cierpieniu,nic nie wiesz
    a madrujesz sie!Ty oceniasz innych ,nie widzisz tego!
  • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 23:02
    zapomnialam dodac ze w ten sposob i tylko w ten zwracam sie do takich
    jak Ty aa do takich rodzin ktore maja tylko zadania i nic wiecej,idz i
    napyszcz tym pielegniarkom!mowie ci doskonale potraktuja twgo dziadka,ty
    wyjdziesz a on tam zostaje,pomysl o tym,zreszta zadnej pewnie sie nie
    chce tam isc przez ciebie i twoj pysk.
  • 19.04.05, 03:03
    Z tymi rekawiczkami to prawda. Nie zmieniaja pielegniarki rekawiczek do kazdego
    pacjenta co jest oczywiscie skandalem i sprawa dla San Epid-u. Jednak w moim
    miescie w Polsce w szpitalach jest czysto /Lublin/ w zadnym nie widzialam
    brudow.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 08:14
    ciekawe jak maja je zmieniac skoro maja jedno pudlo na caly tydzien?
    100sztuk na caly personel na tydzien!jesli sie wymaga to nalezy
    zapewnic warunki!zgoda ,sluszna racja powinno sie zmieniac przy kazdym
    pacjencie za kazdym razem!tylko jak tego dokonac skoro ich nie ma?
  • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 10:07
    Byc może są szpitale gdzie mają tych rękawiczek w niewystarczającej ilości. Ja
    powtarzam jeszcze raz: pielęgniarka, która nie chciała zmienić rękawiczek NIE
    WIDZIAŁA takiej potrzeby. I niestety nie ona jedna. Dlaczego inne pielęgniarki
    z tego oddziału zmieniały? Pracowały na tym samym oddziale, w tych samych
    warunkach. I tak poza tym biedy w tym szpitalu nie było widać. Oddziały
    kolorowe niedawno wyremontowane.
    W krótkim czasie leżałam jeszcze w innym szpitalu i tam pomimo warunków
    skandalicznych personel był przemiły i w rękawiczkach zmienianych niemal
    zawsze. To stary szpital gdzie pacjenci leżą w takich dwuosobowych boksach na
    sali kilkunastoosobowej, dwie toalety na całym oddziale. Koszmar, ale czysto i
    miło.
    Nie tłumaczcie niechlujstwa i lenistwa brakiem pieniędzy!!
    Zmiana pampersa czy jakakolwiek opieka na starym człowiekiem nie jest zajęciem
    wysokoestetycznym, ale jak ktoś chce mieć lepsze wrażenia estetyczne to niech
    zatrudni się w gabinecie odnowy czy w innym SPA. Szpital to nie salon
    piekności. Pielęgniarka jest tam w pracy, którą powinna wykonywać nie szkodząc
    pacjentowi. A o swojej niskiej pensji niech rozmawia z odnośnymi władzami, nie
    przerzucając swoich żali i frustracji na pacjenta czy jego rodzinę!!
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 10:52
    brak pieniedzy istnieje w szpitalach na wszystko,na rekawiczki ,pampersy
    tez.pielegniarki sa uprzedzane (FAKT AUTENTYCZNY)przez oddzialowa ze nie
    ma wiecej i nie bedzie i mamy sobie radzic!wiec moze Ty mi powiesz w
    jaki sposob?Pewnie ze jesli sa warunki to trzeba i nalezy postepowac wg
    zasad i nic nie tlumaczy zaniedban!a jesli naprawde nie ma i takie
    sytuacje sa na porzadku dziennym ,co robic?moze za swoje kupic?mozna i
    tak tylko wtedy tez nie beda zmieniane dla kazdego pacjenta bo
    pielegniarka bedzie chronic siebie i z pewnoscia pensji by jej nie
    starczylo na rekawiczki na kazdy dyzur.wczoraj zadalam sobie trud i
    policzylam ile potrzebuje par podczas swej pracy skromnie bo 30 par.30
    par dla mnie jednej ,personelu jest wiecej,a mamy jedno pudelko 100 szt
    na caly tydzien dla wszystkich.Zgroza powiesz-i bardzo dobrze bo ja
    tez tak uwazam!zadnej pielegniarce czy komukolwiek korona z glowy nie
    spadnie jakby zalozyl czyste na rece dla kazdego pacjenta,duzo czasu ta
    czynnosc nie zajmuje.Ja uwazam ,ze pielegniarce tez by sie bardziej
    komfortowo pracowala gdyby miala dostateczna ilosc potrzebnych
    rzeczy.Zauwaz ze w takich sytuacjach jest sie miedzy mlotem a
    kowadlem,od gory juz nakazano oszczednosci tego typu a pacjent ma
    sluszne prawo miec wykonywane cokolwiek w godziwych warunkach.wszystko
    zgoda ale jak tego dokonac.nie wspominam tu o zadnych zarobkach,tylko o
    warunkach pracy,do kogo sie z tym zwrocic do przelozonych?-to oni sami
    tak nakazuja robic!druga sprawa to pampersy,uwierz tez ich brak!
  • Gość: ewa IP: 212.87.3.* 19.04.05, 10:55
    Zdumiewajace ze obuzenie wsrod wielu piszcych tu pracownikow Sluzby Zdrowia
    wzbudza NIE BRAK opieki w szpitalu lecz DOMAGANIE SIE OPIEKI ... Chyba cos wam
    sie pomieszalo!!!!! Czy brak szacunku dla pacjentow i ich rodzin tez
    wytlumaczycie brakiem pieniedzy? Kiedy lezalam na patologii ciazy
    (Madalinskiego) norma bylo 'ogladanie' pacjentek w czasie obchodu w obecnosci
    wszystkich innych pacjentek przy otwarych drzwiach do sali przez ktore zagladaly
    rodziny. Jakiez bylo oburzenie pana doktora gdy poprosilam o parawan, oczywiscie
    bezskutecznie. Ale to jeszcze bym scierpiala najgorsze bylo to ze nikt nie
    udzielal pacjentkom informacji o stanie ich i dziecka, zapisywano jakies leki
    robiono czasami badania ale trudno bylo sie dowiedzec po co i jakie.. Tam
    lekarze uwazaja najwidoczniej ze nie po to studiowali 6 lat by z byle plebsem
    dzielic sie swoja wiedza.
  • 19.04.05, 11:20
    Ja też mam nieco mieszane odczucia co do służby zdrowia. Niedawno miałam
    oberację (na ginekologii- usunięcie torbiela z jajnika, niestety nie metodą
    laparoskopową- czy jak to się tam nazywa). Po zabiegu leżałam na łóżku, gdzie
    nie było w zasięgu ręki dzwonka, a na drugi dzień, gdy mój mąż poszedł do
    pielegniarek i poprosił o zrobienie mi zastrzyka przeciwbólowego, czekałam na
    pilęgniarkę ponad godzinę, bo jak później powiedziała zapomniała. juz pomijam
    to, że nie mogłam sie doprosić informacji, czy usunięto mi cały jajnik czy
    tylko część. Mam tylko nadzieję, że moje dalsze kontakty ze służbą zdrowia będą
    sporadyczne.
  • 19.04.05, 14:00
    szkoda, ze zapomniala , bol to straszna rzecz, ale czasami jak patrze na
    pielegniarki,np sztuk dwie na oddzial 25 lozkowy to wspolczuje im z calego
    serca. nie da rady tego ogarnac, nie da rady o niczym nie zapomniec, z czyms
    sie spoznic.ludzie sie mecza, nie sa maszynami ( chociaz o maszyny sie dba, bo
    drogo sie placi za naprawe albo zakup nowych).
    co do informacji o tym czy mialas wycieta torbiel z calym czy z poloa jajnika
    powinnas uzyskac ja od lekarza prowadzacego.
    --
    mój synek
  • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 19.04.05, 16:08
    Co masz ma myśli w stwierdzeniu "dzielić się swoją wiedzą"?

  • Gość: młody lekarz IP: *.chello.pl 19.04.05, 13:54
    Wybacz mxp4, ale chyba sobie jaja robisz! W lubelskich szpitalach śmierdzi. Tam
    po prostu dech zapiera. Ja nie wiem, jak Wy tak możecie pracować. Kilka razy
    byłem w Lublinie i zawsze mi okropnie przeszkadzał ten smród w szpitalach.
  • Gość: Zuza IP: *.chello.pl 19.04.05, 14:53
    Blogi Czat Poczta Usenet + Ogłoszenia Aaaby.pl Gazeta
    Wyborcza





    Fora prywatne | Fora regionalne | Moje forum | Wyszukiwarka | Pomoc
    | Zaloguj się |


    Gazeta.pl > Forum > Zdrowie Wtorek, 19 kwietnia 2005




    Służba zdrowia




    Komunikat forum


    Wiadomość nie została wysłana, powód: post powtórzony.




    Autor: (gość portalu) Zaloguj się
    Temat:


    Treść:

    W każdym szpitalu są procedury postępowania przy wykonywaniu określonych
    zabiegów którem muszą przestrzegac pielęgniarki. Jeżeli brakuje rekawiczek a to
    sięczesto zdaża muszą chronić w pierwszym rzędzie swoje zdrowie. Wszystkich
    pacjentów powinny traktować jako potencjalnych nosicieli HCV i innych wirusów.
    W przypadku małej ilości rękawiczek,zakładają je w pierszej kolejności do
    zabiegów związacych z naruszeniem ciągłości skóry.

    Średni personel to określenie które powoli przechodzi do lamusa, w szpitalach
    klinicznych połowa pielęgniarek studiuje, a część z nich ma wyższe
    wykształcenie.Są one współpracownikami lekarzy, a nie pracownikami
    podlegajacymi lekarzą.
    Uwaga:
    Nie odpisuj na posty łamiące regulamin! Lepiej zgłoś je, klikając czerwony
    kosz.
    Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do jednej minuty.




    --------------------------------------------------------------------------------

    Copyright © Agora SA˙•˙O nas˙•˙Reklama˙•˙Ochrona prywatności˙•˙Mapa
    serwisuPoleć stronę znajomym | Zgłoś problem lub błąd

    --------------------------------------------------------------------------------



  • Gość: Zuza IP: *.chello.pl 19.04.05, 15:28
    Moje wypowiedzi sa nieco chaotyczne,zaczełam czytać wasze wypowiedzi itroszkę
    się zirytowałam.

    Nóż się po prostu utwiera w kieszeni jak to czytam.
    Niedługo nie będziecie mieli lekarzy, pielęgniarek, będziecie się leczyć sami.
    Tyle jest świetnych reklam w telewizji. doradza wam co na biegunkę, co na
    nowotwór, prostatę, gardło itp.
    To na razie, lecę na angielski.
    Jutro postaram się napisac co o tym wszystkim myślę.
    Pozdrawiam.
    Zuza
  • Gość: yard IP: *.arcor-ip.net 19.04.05, 16:25
    Tak sobie czytam o tych biednych pielegniarkach w ukladzie 1-40, 2-25 i tak
    sobie ciezko mysle - a gdzie sa pomocnicze sily tzn uczennice czy studentki-
    szkol medycznych na praktykach, cywilni ze sluzby wojskowej, ktorzy po kilku
    dniach wprowadzenia powinni zasuwac samodzielnie odciazajac super pielegniarki,
    ktore moglyby lepiej zaplanowac prace i sytuacje swoich pacjentow i wypelniac
    stosy dokumentacji. To nie super wizja - to szpitalna - tez trudna ale jakze
    inna od polskiej rzeczywistosc.
  • Gość: jamajka IP: *.chello.pl 21.04.05, 20:18
    "tak sobie ciezko mysle - a gdzie sa pomocnicze sily tzn uczennice czy studentki-
    szkol medycznych na praktykach"

    Jakbys nie zauważyła to nie ma już szkół medycznych kształcących pielęgniarki.
    Licea medyczne zostały polikwidowane, a w studium medycznym nie kształci się już
    pielegniarek. Należy więc szanować te pielęgniarki, które są, bo młodych na ich
    miejsce nie ma.
  • 19.04.05, 18:10
    Gość portalu: Zuza napisał(a):

    > Moje wypowiedzi sa nieco chaotyczne,zaczełam czytać wasze wypowiedzi itroszkę
    > się zirytowałam.
    >
    > Nóż się po prostu utwiera w kieszeni jak to czytam.
    > Niedługo nie będziecie mieli lekarzy, pielęgniarek, będziecie się leczyć
    sami.
    > Tyle jest świetnych reklam w telewizji. doradza wam co na biegunkę, co na
    > nowotwór, prostatę, gardło itp.
    > To na razie, lecę na angielski.
    > Jutro postaram się napisac co o tym wszystkim myślę.
    > Pozdrawiam.
    > Zuza


    Spokojna twoja glowa. Nie bedziemy sie leczyc sami zawsze jacys lekarze i
    pielegniarki tu zostana. A tak wogole dlaczego masz pretensje do pacjentow,
    przeciez nie od nas bierzesz wyplate. Na zachodzie tez nie ma miodu, placa
    troche lepiej ale i koszty utrzymania sa wyzsze, np w New York skromne
    miesieczne koszty bez zywnosci to ok $1000 + zywnosc najskromniej $50
    tygodniowo do tego wieczny brak czasu na odpoczynek na wypady gdziekolwiek,
    spotkania ze znajomymi. do tego podporzadkowanie calkowite pracodawcy bez
    szemrania i nadmiernych wymagan bo pokaza ci drzwi jesli stwarzasz problemy. Na
    zachodzie zanim sie wybijesz jestes NIKIM i tak przez lata a to nie kazdy
    dobrze znosi. Angielski nawet jesli sie uczysz dopiero zweryfikujesz za
    granica. Ja przed wyjazdem uczylam sie dwa lata i myslalam, ze niezle sobie
    radze. W Stanach okazalo sie, ze wcale tego jezyka nie znam /rozne dialekty/
    nie mowiac juz o znajomosci zawodowego jezyka angielskiego. Przygotujcie sie
    wyjezdzajacy, na lata upokorzen a nie natychmiastowy sukces bo...przyjechal pan
    doktor czy pielegniarka z Polski. Czesto miejscowi lekarze pomiataja
    nowoprzybylymi w ten sposob sie dowartosciowujac /widzialam cos takiego na
    wlasne oczy w klinice dentystycznej az bylo mi glupio :rosyjski lekarz
    nowoprzybyly i odpowiednik adiunkta amerykanski/. Ale probujcie zawsze mozna
    wrocic. Nie warto za soba palic mostow.
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 19.04.05, 18:38
    1.Registered Nurse w CA (32-38$/h):
    -1200 $ wynajęcie apartamentu (ew.spłata własnego)
    -ok.500-600 $ benzyna ,ubezp.samochodu,jedzenie,telefon,itd
    W zależności od grupy podatkowej,dziewczynie (lub chłopakowi) pozostaje
    minimum(!)ok. 2,5 tys $ na tzw.przyjemności życia lub odkładanie na
    starość.Miesięcznie.
    Pielęgniarki (nie mylić z asystentami medycznymi ) to niezła kariera zawodowa i
    pozycja społeczna w USA.

    2.Jak masz licencję pielęgniarki,to juz nie musisz sie wybijać-dla wielu ludzi
    (born-Americans) to i tak szczyt marzeń.

    3.Nikt licencjonowanejpielęgniarce drzwi nie pokazuje,ani nie wymaga "służenia w
    pokorze" pracodawcy.Chronią ją umowa,odpowiednie przepisy, jasny zakres
    obowiązków i przestrzeganie prawa przez pracodawców.W przeciwnym wypadku
    pozostają sądy i wysokie odszkodowania-często absurdalnie zasądzane. W mojej
    klinice asystentka zasądziła pracodawcę (po 6 miesiącach pracy) o odszkodowanie
    za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących przerwy lunchowej.Uzyskała 25 tys $.

    4.Jak ktoś jest w stanie zdać egzaminy licencyjne-to raczej język
    zna.Szczególnie zawodowy.

    Prezentujesz częstą dla Polaków za granicą postawę - straszenia innych na
    podstawie własnych lub zasłyszanych (ale zawsze baaaaardzo traumatycznych) przeżyć.
    Ktoś,kto emigruje za granicę (USA,UE,KAnada,itd.) z założeniem,że będą go tam
    spotykać upokorzenia ,dyskryminacja i same trudniości-moim zdaniem powinien
    zostac w Polsce.Bo z takim nastawieniem istotnie kariery nie zrobi, ugruntuje
    swoje poczucie małej wartości i frustracje.
  • 19.04.05, 19:26
    Gość portalu: Patryk napisał(a):

    > 1.Registered Nurse w CA (32-38$/h):
    > -1200 $ wynajęcie apartamentu (ew.spłata własnego)
    > -ok.500-600 $ benzyna ,ubezp.samochodu,jedzenie,telefon,itd
    > W zależności od grupy podatkowej,dziewczynie (lub chłopakowi) pozostaje
    > minimum(!)ok. 2,5 tys $ na tzw.przyjemności życia lub odkładanie na
    > starość.Miesięcznie.
    > Pielęgniarki (nie mylić z asystentami medycznymi ) to niezła kariera zawodowa
    i
    > pozycja społeczna w USA.
    >
    > 2.Jak masz licencję pielęgniarki,to juz nie musisz sie wybijać-dla wielu ludzi
    > (born-Americans) to i tak szczyt marzeń.
    >
    > 3.Nikt licencjonowanejpielęgniarce drzwi nie pokazuje,ani nie
    wymaga "służenia
    > w
    > pokorze" pracodawcy.Chronią ją umowa,odpowiednie przepisy, jasny zakres
    > obowiązków i przestrzeganie prawa przez pracodawców.W przeciwnym wypadku
    > pozostają sądy i wysokie odszkodowania-często absurdalnie zasądzane. W mojej
    > klinice asystentka zasądziła pracodawcę (po 6 miesiącach pracy) o
    odszkodowanie
    > za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących przerwy lunchowej.Uzyskała 25 tys
    $.
    >
    > 4.Jak ktoś jest w stanie zdać egzaminy licencyjne-to raczej język
    > zna.Szczególnie zawodowy.
    >
    > Prezentujesz częstą dla Polaków za granicą postawę - straszenia innych na
    > podstawie własnych lub zasłyszanych (ale zawsze baaaaardzo traumatycznych)
    prze
    > żyć.
    > Ktoś,kto emigruje za granicę (USA,UE,KAnada,itd.) z założeniem,że będą go tam
    > spotykać upokorzenia ,dyskryminacja i same trudniości-moim zdaniem powinien
    > zostac w Polsce.Bo z takim nastawieniem istotnie kariery nie zrobi, ugruntuje
    > swoje poczucie małej wartości i frustracje.




    Ty natomiast prezentujesz hurra optymizm. Czy pielegniarka na start dostaje $32?
    Czy odrazu bedzie znala na tyle angielski by zdac egzaminy na licencje, czy
    odrazu bedzie ja stac by sobie chociazby wynajac apartament a nie pokoik z
    czterema innymi /nierzadko/ konfliktowymi osobami Ja napisalam o poczatkach a
    nie o zaawansowanej karierze. Nie rob ludziom wody z mozgu i niepotrzebnych
    nadziei. Mnie tez tak przedstawiano Stany. Jako raj a praca swietnie platna
    doslownie w kazdym miejscu! . Jak przylecialam i poznalam reali to omal sobie w
    leb nie strzelilam. Dlatego pisze nie palcie za soba mostow. Nie kazdemu podoba
    sie za granica nie kazdy sobie radzi. Nigdzie poczatki nie sa latwe, a poczatki
    czasem trwaja i dwa lata. Naiwny jest kto mysli inaczej. Do tego Polaka z
    silnym polskim akcentem lekcewaza i taka jest prawda.
  • 19.04.05, 20:55
    mxp4 napisała:

    > Ty natomiast prezentujesz hurra optymizm. Czy pielegniarka na start dostaje
    $32
    > ?
    > Czy odrazu bedzie znala na tyle angielski by zdac egzaminy na licencje, czy
    > odrazu bedzie ja stac by sobie chociazby wynajac apartament a nie pokoik z
    > czterema innymi /nierzadko/ konfliktowymi osobami Ja napisalam o poczatkach a
    > nie o zaawansowanej karierze. Nie rob ludziom wody z mozgu i niepotrzebnych
    > nadziei. Mnie tez tak przedstawiano Stany. Jako raj a praca swietnie platna
    > doslownie w kazdym miejscu! . Jak przylecialam i poznalam reali to omal sobie
    w
    >
    > leb nie strzelilam. Dlatego pisze nie palcie za soba mostow. Nie kazdemu
    podoba
    >
    > sie za granica nie kazdy sobie radzi. Nigdzie poczatki nie sa latwe, a
    poczatki
    >
    > czasem trwaja i dwa lata. Naiwny jest kto mysli inaczej. Do tego Polaka z
    > silnym polskim akcentem lekcewaza i taka jest prawda.

    Ja to bym sobie w leb strzelila gdybym posluchala 11 lat temu takich ludzi jak
    Ty ;)
    Pracuje w Kanadzie, w Toronto, polskich pielegniarek jest tutaj troche.
    Wiekszosc z nich przyjechala do Kanady bez znajomosci jezyka - to ludzie ktorzy
    wyjezdzali w poczatkach lat 80-tych. Z odpowiednim podejsciem (o czym pisze
    wyzej Patryk) wszystko jest do zrobienia. Ja przyjechalam do Kanady w 1994 a
    kanadyjska licencje dostalam w 1997 - w miedzyczasie urodzilam dziecko,
    pracowalam i uczylam sie. Samo gromadzenie dokumentow i decyzja Izb
    pielegniarskich czy dopuscic mnie do egzaminu kanadyjskiego trwalo ponad rok.
    Pracowalam w miedzyczasie jako ktos w rodzaju "opiekunki spolecznej/siostry
    PCK". Opieka nad starszymi ludzmi w "terenie", pomoc w kapieli, ubieranie,
    zakupy, lekkie sprzatanie. Pewnie, jak komus mialaby korona spasc z glowy to
    niech lepiej sie nigdzie nie wybiera, ja nie czulam sie "nikim" wykonujac taka
    prace, a raczej traktowalam to jako swietna okazje na podszkolenie jezyka i
    poznanie realiow zycia w Kanadzie. Wiedzialam ze to przejsciowe zajecie.
    Nie przesadzajmy z tymi upokorzeniami ;) Akcent to tutaj wiekszosc ludzi ma,
    nie robi sie z tego problemow.
    AgaRN






    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • 19.04.05, 21:32
    aga_rn napisała:

    > mxp4 napisała:
    >
    > > Ty natomiast prezentujesz hurra optymizm. Czy pielegniarka na start dosta
    > je
    > $32
    > > ?
    > > Czy odrazu bedzie znala na tyle angielski by zdac egzaminy na licencje, c
    > zy
    > > odrazu bedzie ja stac by sobie chociazby wynajac apartament a nie pokoik
    > z
    > > czterema innymi /nierzadko/ konfliktowymi osobami Ja napisalam o poczatka
    > ch a
    > > nie o zaawansowanej karierze. Nie rob ludziom wody z mozgu i niepotrzebny
    > ch
    > > nadziei. Mnie tez tak przedstawiano Stany. Jako raj a praca swietnie plat
    > na
    > > doslownie w kazdym miejscu! . Jak przylecialam i poznalam reali to omal s
    > obie
    > w
    > >
    > > leb nie strzelilam. Dlatego pisze nie palcie za soba mostow. Nie kazdemu
    > podoba
    > >
    > > sie za granica nie kazdy sobie radzi. Nigdzie poczatki nie sa latwe, a
    > poczatki
    > >
    > > czasem trwaja i dwa lata. Naiwny jest kto mysli inaczej. Do tego Polaka z
    >
    > > silnym polskim akcentem lekcewaza i taka jest prawda.
    >
    > Ja to bym sobie w leb strzelila gdybym posluchala 11 lat temu takich ludzi
    jak
    > Ty ;)
    > Pracuje w Kanadzie, w Toronto, polskich pielegniarek jest tutaj troche.
    > Wiekszosc z nich przyjechala do Kanady bez znajomosci jezyka - to ludzie
    ktorzy
    >
    > wyjezdzali w poczatkach lat 80-tych. Z odpowiednim podejsciem (o czym pisze
    > wyzej Patryk) wszystko jest do zrobienia. Ja przyjechalam do Kanady w 1994 a
    > kanadyjska licencje dostalam w 1997 - w miedzyczasie urodzilam dziecko,
    > pracowalam i uczylam sie. Samo gromadzenie dokumentow i decyzja Izb
    > pielegniarskich czy dopuscic mnie do egzaminu kanadyjskiego trwalo ponad
    rok.
    >
    > Pracowalam w miedzyczasie jako ktos w rodzaju "opiekunki spolecznej/siostry
    > PCK". Opieka nad starszymi ludzmi w "terenie", pomoc w kapieli, ubieranie,
    > zakupy, lekkie sprzatanie. Pewnie, jak komus mialaby korona spasc z glowy to
    > niech lepiej sie nigdzie nie wybiera, ja nie czulam sie "nikim" wykonujac
    taka
    > prace, a raczej traktowalam to jako swietna okazje na podszkolenie jezyka i
    > poznanie realiow zycia w Kanadzie. Wiedzialam ze to przejsciowe zajecie.
    > Nie przesadzajmy z tymi upokorzeniami ;) Akcent to tutaj wiekszosc ludzi ma,
    > nie robi sie z tego problemow.
    > AgaRN
    >
    >
    >
    >
    >
    >
    Zaraz, zaraz bo pogubilas sie w zeznaniach. Potwierdzasz niejako, ze proces
    uzyskania licencji trwa dlugo a ty sobie siedzialas w domku i urodzilas dziecko
    w miedzyczasie i w tym samym czasie pracowalas na opiece nad starymi
    ludzmi /paskudztwo a nie robota u ludzi w domu opieka pranie, sprzatanie,
    gotowanie czyli sluzaca a do tego marudna babka lub dziade/ ale nie o to chodzi
    tylko o to kto pilnowal twoje dziecko w tym czasie, kto cie utrzymywal w ciazy
    czy moze bylas na socjalu /dziadowskie pieniadze/. Rozumiem ze ktos na ciebie
    pracowal i poczatki niezbyt odczulas. Poprostu ktos cie utrzymywal to nie
    zabieraj glosu bo nie jest miarodajny. Wracajac do tych opiek nad starymi jak
    to wdziecznie nazywasz siostra PCK to z zadna siostra nie ma nic wspolnego jest
    to normalna sluzba u ludzi plus babka lub dziadek na dodatek. Czesto jest cala
    rodzina trzeba sprzatac, gotowac, prac i robic wszystkie prace domowe wokol
    wszystkich + stary.


  • Gość: AgaRN IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.04.05, 21:59
    Nie wiem gdzie wyczytalas ze "siedzialam w domku", w ciazy pracowalam (i
    wypracowalam sobie urlop macierzynski), po macierzynskim wrocilam do pracy.
    Nigdy nie bylam na zadnym socjalu. Gdyby nie ciaza to do licenji doszlabym
    szybciej. Kursy przygotowujace do egzaminu licencyjnego mozna konczyc
    wieczorowo, to samo dotyczy kursow angielskiego. To ze ja mialam dziecko i
    bylam tutaj od poczatku z mezem nic nie znaczy - od poczatku pracowalam na
    siebie, nie jestem jedyna polska pielegniarka w Toronto. Jest nas tutaj bardzo
    duzo. Samotna osoba, bez zobowiazan typu dziecko poradzilaby sobie bez
    wiekszych problemow - trzeba tylko troszke chciec.
    Moja praca przez Ciebie nazwana "sluzba u ludzi" tutaj nazywa sie "home care" i
    jest rozpowszechniona forma pomocy dla ludzi ktorzy w ten sposob maja szanse
    funkcjonowac w swoim domu pomimo podeszlego wieku i ograniczen zdrowotnych.
    Osobe ktora sie tym zajmuje nazywa sie "personal support worker". Jezeli dla
    Ciebie opieka na starymi ludzmi to "paskudztwo" to nie wiem co Ty robisz w tym
    zawodzie. Moze i lepiej ze jednak w USA nie zostalas bo z takim podejsciem
    daleko bys nie zaszla :(
    Patryk slusznie napisal :
    "Prezentujesz częstą dla Polaków za granicą postawę - straszenia innych na
    podstawie własnych lub zasłyszanych (ale zawsze baaaaardzo traumatycznych)
    przeżyć.
    Ktoś,kto emigruje za granicę (USA,UE,KAnada,itd.) z założeniem,że będą go tam
    spotykać upokorzenia ,dyskryminacja i same trudniości-moim zdaniem powinien
    zostac w Polsce.Bo z takim nastawieniem istotnie kariery nie zrobi, ugruntuje
    swoje poczucie małej wartości i frustracje."

    Pasuje jak ulal :(
    AgaRN


    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 20.04.05, 00:32
    Wybacz,mxp4 ale mam wrażenie,że w ogóle nie znasz tematu.

    >"Ty natomiast prezentujesz hurra optymizm. Czy pielegniarka na start dostaje >$32?"

    Dokładnie tak!Dostaje na start 32$ ,jak trafi lepiej to 35-36$.W Kalifornii
    obowiązuje prawo,że na 1 pielęgniarkę w szpitalu nie może być więcej niż 5
    pacjentów.Stąd płaci im się dobrze,bo ich po prostu brakuje.Zeby ci było jeszcze
    bardziej przykro,to dodam iż pielęgniarki z dodatkowymi kursami i licencjami
    zarabiają do 45$.Za wiedzę się płaci-dziwne,że po tylu latach w USA jeszcze tego
    nie wiesz.

    >Czy odrazu bedzie znala na tyle angielski by zdac egzaminy na licencje, czy
    odrazu bedzie ja stac by sobie chociazby wynajac apartament a nie pokoik z
    czterema innymi /nierzadko/ konfliktowymi osobami

    Bez języka i licencji nie jest tu pielęgniarką (więc te rozważania jej nie
    dotyczą).I nie moja sprawa,jak sobie to zorganizuje: zda egzaminy w USA,czy
    jeszcze przed przyjazdem w Polsce (bo wiem,że przymierzano się do otwarcia
    Pearson Prometric w Warszawie i Krakowie)


    >Ja napisalam o poczatkach a
    nie o zaawansowanej karierze. Nie rob ludziom wody z mozgu i niepotrzebnych
    nadziei. Mnie tez tak przedstawiano Stany. Jako raj a praca swietnie platna
    doslownie w kazdym miejscu! Jak przylecialam i poznalam reali to omal sobie w
    leb nie strzelilam."

    USA potrzebuja specjalistów z wyższym wykształceniem.Specjalistów,czyli nie
    polskich nauczycieli,prawników,urzędniczek,"menadżerów"-ale
    inżynierów,informatyków,lekarzy,pielęgniarek.To nie moja wina,że nie widzisz
    róznicy między swoja przydatnością na tym rynku sprzed 20 lat (praktycznie zero
    języka,zero zawodu i zero doświadczenia)-a przydatnością pielęgniarki czy
    lekarza (którzy o egzaminy licencyjne,mogą juz starać się w Polsce-podkreślam).


    >Dlatego pisze nie palcie za soba mostow. Nie kazdemu podoba
    sie za granica nie kazdy sobie radzi.

    Z tym się zgodzę.Dlatego,jak ktoś nie wie czego chce-niech zostaje w Polsce.Bo
    potem powiększy tylko grono frustratów ,tłumaczących swoje nieudane życie
    wrogością otaczającego swiata.

    > Nigdzie poczatki nie sa latwe, a poczatki
    czasem trwaja i dwa lata. Naiwny jest kto mysli inaczej.

    Naiwny jest,kto nie sprawdzi wcześniej i nie wybierze najkorzystniejszego
    wariantu.Można przyjechac do USA praktycznie prosto na rezydenture
    lekarską-trzeba tylko wiedzieć jak się do tego zabrać.Co zresztą robią Chińczycy
    i Koreańczycy.

    > Do tego Polaka z
    >silnym polskim akcentem lekcewaza i taka jest prawda.

    Jak sprząta Wal-Mart to tak,dużym prestiżem sie nie cieszy.
    Jak jest lekarzem - jego akcent staje sie "interesujący".

  • 20.04.05, 01:45
    Gość portalu: AgaRN napisał(a):

    > Nie wiem gdzie wyczytalas ze "siedzialam w domku", w ciazy pracowalam (i
    > wypracowalam sobie urlop macierzynski), po macierzynskim wrocilam do pracy.
    > Nigdy nie bylam na zadnym socjalu. Gdyby nie ciaza to do licenji doszlabym
    > szybciej. Kursy przygotowujace do egzaminu licencyjnego mozna konczyc
    > wieczorowo, to samo dotyczy kursow angielskiego. To ze ja mialam dziecko i
    > bylam tutaj od poczatku z mezem nic nie znaczy - od poczatku pracowalam na
    > siebie, nie jestem jedyna polska pielegniarka w Toronto. Jest nas tutaj
    bardzo
    >
    > duzo. Samotna osoba, bez zobowiazan typu dziecko poradzilaby sobie bez
    > wiekszych problemow - trzeba tylko troszke chciec.
    > Moja praca przez Ciebie nazwana "sluzba u ludzi" tutaj nazywa sie "home care"
    i
    >
    > jest rozpowszechniona forma pomocy dla ludzi ktorzy w ten sposob maja szanse
    > funkcjonowac w swoim domu pomimo podeszlego wieku i ograniczen zdrowotnych.
    > Osobe ktora sie tym zajmuje nazywa sie "personal support worker". Jezeli dla
    > Ciebie opieka na starymi ludzmi to "paskudztwo" to nie wiem co Ty robisz w
    tym
    > zawodzie. Moze i lepiej ze jednak w USA nie zostalas bo z takim podejsciem
    > daleko bys nie zaszla :(
    > Patryk slusznie napisal :
    > "Prezentujesz częstą dla Polaków za granicą postawę - straszenia innych na
    > podstawie własnych lub zasłyszanych (ale zawsze baaaaardzo traumatycznych)
    > przeżyć.
    > Ktoś,kto emigruje za granicę (USA,UE,KAnada,itd.) z założeniem,że będą go tam
    > spotykać upokorzenia ,dyskryminacja i same trudniości-moim zdaniem powinien
    > zostac w Polsce.Bo z takim nastawieniem istotnie kariery nie zrobi, ugruntuje
    > swoje poczucie małej wartości i frustracje."
    >
    > Pasuje jak ulal :(
    > AgaRN
    >
    >

    I znow o czym ty piszesz. Badz laskawa czytac czyjes posty dokladnie znim
    cokolwiek odpiszesz. Ja nie wyjechalam ze Stanow tylko caly czas tu jestem
    znacznie dluzej niz ty w Kanadzie. Bzdury wierutne wypisujesz i robisz wiecej
    szkody niz pozytku,obiecujesz ludziom niezorientowanym gruszki na wierzbie. Ja
    jestem juz teraz zadowolona ze Stanow /a w Stanach jest o wiele lepiej niz w
    Kanadzie i lepsze zarobki co wszyscy wiedza/ ale poczatki to byl koszmar. Ty
    pojechalas z mezem zawsze jest to jakies oparcie i pomoc finansowa i wogole
    inaczej jest niz jak ktos jest sam. Praca na t.zw opiece to jest praca salowej
    mozna to tak zobrazowac i tak jak mowie czesto do tej "opieki" jest cala
    rodzina a ktos kto nie ma forsy i husbanda do pomocy robi wszystko i cicho
    siedzi bo sie boi wyleciec. O prace wcale nie jest latwo. Nie chce mi sie z
    toba polemizowac bo jestes agresywna niewiadomo dlaczego i piszesz bzdury jak
    wiekszosc Polakow ktora w Stanach czysci kible, zmywa gary , sprzata i podciera
    dupy a jak leca do Polski , wkladaja cygaro w szczerbaty ryj wypozyczaja kare
    i "I em byznesmen". Pisz ludziom prawde co ich moze czekac /moze, nie musi/
    mniej sie rozczaruja.
  • 20.04.05, 03:07
    mxp4 napisała:


    > I znow o czym ty piszesz. Badz laskawa czytac czyjes posty dokladnie znim
    > cokolwiek odpiszesz. Ja nie wyjechalam ze Stanow tylko caly czas tu jestem
    > znacznie dluzej niz ty w Kanadzie.


    Na post Zuzy, cyt:
    >" Nóż się po prostu utwiera w kieszeni jak to czytam.
    > Niedługo nie będziecie mieli lekarzy, pielęgniarek, będziecie się leczyć
    sami.
    > Tyle jest świetnych reklam w telewizji. doradza wam co na biegunkę, co na
    > nowotwór, prostatę, gardło itp.
    > To na razie, lecę na angielski.
    > Jutro postaram się napisac co o tym wszystkim myślę.
    > Pozdrawiam.
    > Zuza
    odpisalas:

    "Spokojna twoja glowa. Nie bedziemy sie leczyc sami zawsze jacys lekarze i
    pielegniarki tu zostana. A tak wogole dlaczego masz pretensje do pacjentow,
    przeciez nie od nas bierzesz wyplate. Na zachodzie tez nie ma miodu (...)

    Stad przekonanie ze w USA juz nie jestes. Zreszta, to nie ma znaczenia. Watek
    zboczyl na temat emigracji pielegniarek.

    mxp4 napisala:

    Bzdury wierutne wypisujesz i robisz wiecej
    > szkody niz pozytku,obiecujesz ludziom niezorientowanym gruszki na wierzbie.
    Ja
    > jestem juz teraz zadowolona ze Stanow /a w Stanach jest o wiele lepiej niz w
    > Kanadzie i lepsze zarobki co wszyscy wiedza/ ale poczatki to byl koszmar.

    Skad wiesz ze bzdury skoro ja pisze o Kanadzie ? To ze Ty przechodzilas na
    poczatku koszmar nie znaczy ze kazdego to czeka. Prezentujesz typowa postawe
    frustrata ktoremu cos tam kiedys nie wyszlo tak jak chcial - bedzie zawsze
    twierdzil ze innym to sie udalo bo pomogl maz, innemu rodzice, jeszcze inny
    mial szczescie i tak dalej. Patryk juz to doskonale podsumowal.


    Ty
    > pojechalas z mezem zawsze jest to jakies oparcie i pomoc finansowa i wogole
    > inaczej jest niz jak ktos jest sam.


    Posiadanie meza nie oznacza automatycznie pomocy finansowej, szczegolnie jezeli
    jest jeszcze male dziecko. Ja pracowalam caly czas FT podczas szkoly/praktyk
    po to aby na wszystko zarobic. Maz nie zarabial na tyle abym mogla sobie
    w "domku posiedziec". Jezeli jestes tu juz tyle lat to pewnie sie orientujesz
    ile kosztuja opiekunki do dziecka, ze bez samochodu ani rusz, auto trzeba
    ubezpieczyc i tak dalej - rodzina moze bedzie miala nawet gorzej finansowo niz
    osoba samotna, bez zobowiazan.

    Praca na t.zw opiece to jest praca salowej
    > mozna to tak zobrazowac i tak jak mowie czesto do tej "opieki" jest cala
    > rodzina a ktos kto nie ma forsy i husbanda do pomocy robi wszystko i cicho
    > siedzi bo sie boi wyleciec. O prace wcale nie jest latwo.



    Znakomita wiekszosc Polek-pielegniarek ktore poznalam tutaj zaczynala na
    emigracji od pracy jako opiekunki nad starszymi, w community poprzez agencje,
    badz w domach starcow. Byl i jest popyt na te zawody, ja zostalam zatrudniona
    na "slowo" ze bylam pielegniarka w Polsce. Juz po zatrudnieniu wyslali mnie na
    kurs. Moze te prace sa dla Ciebie upokarzajace ale dla wiekszosci dziewczyn
    ktore w planach mialy zrobienie licencje to byl dobry sposob na utrzymanie w
    miedzyczasie.
    Acha, i jakos nigdy nie musialam "siedziec" cicho w tej pracy ;) coby nie
    wyleciec, wrecz przeciwnie, poniewaz "home care" jest prowadzone przez
    Ministerstwo Zdrowia, obowiazuja scisle zasady kto moze je dostac i jakie sa
    obowiazki opiekunek. Nie ma wiec mowy o byciu sluzaca bo rzad nie bedzie ich
    dostarczal ludziom za darmo ;) Hehe, nawet zwiazki zawodowe byly. Moze jednak
    w Kanadzie nie jest tak najgorzej ? ;)

    Nie chce mi sie z
    > toba polemizowac bo jestes agresywna niewiadomo dlaczego i piszesz bzdury jak
    > wiekszosc Polakow ktora w Stanach czysci kible, zmywa gary , sprzata i
    podciera
    >
    > dupy a jak leca do Polski , wkladaja cygaro w szczerbaty ryj wypozyczaja kare
    > i "I em byznesmen".

    ;) Piszesz o sobie ? LOL
    Jak na razie to Ty tutaj zaprezentowalas pewna doze agresji polaczona z
    frustracja. Nie mowiac o poziomie ...
    Mam nadzieje ze zadna z pielegniarek ktora planuje emigracje do Ameryki Pln.
    nie przestraszy sie tego co Ty tutaj wypisywalas. Ciekawe skad wzielo sie
    tutaj tyle pielegniarek z Polski, czesto takich ktore przyjechaly bez
    znajomosci jezyka. Wszystkie mialy szczescie/sponsorow/mezow itd ?
    Jezeli tak ciezko jest w USA to lepiej starowac z Kanady ;) Po otrzymaniu
    licencji tylko zdac amerykanski NCLEX i USA stoja otworem - pielegniarki z
    Kanady ida jak cieple buleczki :) Bo pod wzgeldem zarobkow faktycznie w USA
    jest lepiej. A jak ktos woli troche wiecej luzu, bezplatna sluzbe zdrowia,
    zwiazki zawodowe itp to moze ttuaj zostac - tez nie jest zle.
    Pisz ludziom prawde co ich moze czekac /moze, nie musi/
    > mniej sie rozczaruja.

    Ano wlasnie, nie musi. Powiedzmy ze ja reprezentuje "brighter side of life".
    Ja napisalam prawde. Moja prawde.
    AgaRN


    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • 20.04.05, 04:24
    aga_rn napisała:

    > mxp4 napisała:
    >
    >
    > > I znow o czym ty piszesz. Badz laskawa czytac czyjes posty dokladnie znim
    >
    > > cokolwiek odpiszesz. Ja nie wyjechalam ze Stanow tylko caly czas tu jeste
    > m
    > > znacznie dluzej niz ty w Kanadzie.
    >
    >
    > Na post Zuzy, cyt:
    > >" Nóż się po prostu utwiera w kieszeni jak to czytam.
    > > Niedługo nie będziecie mieli lekarzy, pielęgniarek, będziecie się leczyć
    > sami.
    > > Tyle jest świetnych reklam w telewizji. doradza wam co na biegunkę, co na
    >
    > > nowotwór, prostatę, gardło itp.
    > > To na razie, lecę na angielski.
    > > Jutro postaram się napisac co o tym wszystkim myślę.
    > > Pozdrawiam.
    > > Zuza
    > odpisalas:
    >
    > "Spokojna twoja glowa. Nie bedziemy sie leczyc sami zawsze jacys lekarze i
    > pielegniarki tu zostana. A tak wogole dlaczego masz pretensje do pacjentow,
    > przeciez nie od nas bierzesz wyplate. Na zachodzie tez nie ma miodu (...)
    >
    > Stad przekonanie ze w USA juz nie jestes. Zreszta, to nie ma znaczenia.
    Watek
    >
    > zboczyl na temat emigracji pielegniarek.
    >
    > mxp4 napisala:
    >
    > Bzdury wierutne wypisujesz i robisz wiecej
    > > szkody niz pozytku,obiecujesz ludziom niezorientowanym gruszki na wierzbi
    > e.
    > Ja
    > > jestem juz teraz zadowolona ze Stanow /a w Stanach jest o wiele lepiej ni
    > z w
    > > Kanadzie i lepsze zarobki co wszyscy wiedza/ ale poczatki to byl koszmar.
    >
    > Skad wiesz ze bzdury skoro ja pisze o Kanadzie ? To ze Ty przechodzilas na
    > poczatku koszmar nie znaczy ze kazdego to czeka. Prezentujesz typowa postawe
    > frustrata ktoremu cos tam kiedys nie wyszlo tak jak chcial - bedzie zawsze
    > twierdzil ze innym to sie udalo bo pomogl maz, innemu rodzice, jeszcze inny
    > mial szczescie i tak dalej. Patryk juz to doskonale podsumowal.
    >
    >
    > Ty
    > > pojechalas z mezem zawsze jest to jakies oparcie i pomoc finansowa i wogo
    > le
    > > inaczej jest niz jak ktos jest sam.
    >
    >
    > Posiadanie meza nie oznacza automatycznie pomocy finansowej, szczegolnie
    jezeli
    >
    > jest jeszcze male dziecko. Ja pracowalam caly czas FT podczas szkoly/praktyk
    > po to aby na wszystko zarobic. Maz nie zarabial na tyle abym mogla sobie
    > w "domku posiedziec". Jezeli jestes tu juz tyle lat to pewnie sie
    orientujesz
    > ile kosztuja opiekunki do dziecka, ze bez samochodu ani rusz, auto trzeba
    > ubezpieczyc i tak dalej - rodzina moze bedzie miala nawet gorzej finansowo
    niz
    > osoba samotna, bez zobowiazan.
    >
    > Praca na t.zw opiece to jest praca salowej
    > > mozna to tak zobrazowac i tak jak mowie czesto do tej "opieki" jest cala
    >
    > > rodzina a ktos kto nie ma forsy i husbanda do pomocy robi wszystko i cic
    > ho
    > > siedzi bo sie boi wyleciec. O prace wcale nie jest latwo.
    >
    >
    >
    > Znakomita wiekszosc Polek-pielegniarek ktore poznalam tutaj zaczynala na
    > emigracji od pracy jako opiekunki nad starszymi, w community poprzez agencje,
    > badz w domach starcow. Byl i jest popyt na te zawody, ja zostalam
    zatrudniona
    > na "slowo" ze bylam pielegniarka w Polsce. Juz po zatrudnieniu wyslali mnie
    na
    >
    > kurs. Moze te prace sa dla Ciebie upokarzajace ale dla wiekszosci dziewczyn
    > ktore w planach mialy zrobienie licencje to byl dobry sposob na utrzymanie w
    > miedzyczasie.
    > Acha, i jakos nigdy nie musialam "siedziec" cicho w tej pracy ;) coby nie
    > wyleciec, wrecz przeciwnie, poniewaz "home care" jest prowadzone przez
    > Ministerstwo Zdrowia, obowiazuja scisle zasady kto moze je dostac i jakie sa
    > obowiazki opiekunek. Nie ma wiec mowy o byciu sluzaca bo rzad nie bedzie ich
    > dostarczal ludziom za darmo ;) Hehe, nawet zwiazki zawodowe byly. Moze
    jednak
    >
    > w Kanadzie nie jest tak najgorzej ? ;)
    >
    > Nie chce mi sie z
    > > toba polemizowac bo jestes agresywna niewiadomo dlaczego i piszesz bzdury
    > jak
    > > wiekszosc Polakow ktora w Stanach czysci kible, zmywa gary , sprzata i
    > podciera
    > >
    > > dupy a jak leca do Polski , wkladaja cygaro w szczerbaty ryj wypozyczaja
    > kare
    > > i "I em byznesmen".
    >
    > ;) Piszesz o sobie ? LOL
    > Jak na razie to Ty tutaj zaprezentowalas pewna doze agresji polaczona z
    > frustracja. Nie mowiac o poziomie ...
    > Mam nadzieje ze zadna z pielegniarek ktora planuje emigracje do Ameryki Pln.
    > nie przestraszy sie tego co Ty tutaj wypisywalas. Ciekawe skad wzielo sie
    > tutaj tyle pielegniarek z Polski, czesto takich ktore przyjechaly bez
    > znajomosci jezyka. Wszystkie mialy szczescie/sponsorow/mezow itd ?
    > Jezeli tak ciezko jest w USA to lepiej starowac z Kanady ;) Po otrzymaniu
    > licencji tylko zdac amerykanski NCLEX i USA stoja otworem - pielegniarki z
    > Kanady ida jak cieple buleczki :) Bo pod wzgeldem zarobkow faktycznie w USA
    > jest lepiej. A jak ktos woli troche wiecej luzu, bezplatna sluzbe zdrowia,
    > zwiazki zawodowe itp to moze ttuaj zostac - tez nie jest zle.
    > Pisz ludziom prawde co ich moze czekac /moze, nie musi/
    > > mniej sie rozczaruja.
    >
    > Ano wlasnie, nie musi. Powiedzmy ze ja reprezentuje "brighter side of life".
    > Ja napisalam prawde. Moja prawde.
    > AgaRN
    >
    >


    Jestes typowym egzemplazem emigrantki z Polski ktora juz sie troche odbila.
    Przeciez jeszcze nie slyszalam przez prawie 20 lat w Stanach, ze komus bylo na
    starcie zle, wszyscy mieli raj i cudowne prace. A prawda jest taka,ze WSZYSCY
    na poczatku mieli koszmarne warunki za wyjatkiem tych ktorzy w Polsce sprzedali
    cale mienie i przyjechali z $$$. Wszyscy inni mieli tu swoja droge krzyzowa,
    kazdy z osobna inna. Patryk moze na starcie byl finansowany przez rodzine w
    Stanach lub Polsce. Tak bywa jesli ktos mlody tu sie uczy. W innym przypadku
    cudow nie ma. Koniec jalowej dyskusji.
  • 19.04.05, 17:49
    Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

    > Wybacz mxp4, ale chyba sobie jaja robisz! W lubelskich szpitalach śmierdzi.
    Ta
    > m
    > po prostu dech zapiera. Ja nie wiem, jak Wy tak możecie pracować. Kilka razy
    > byłem w Lublinie i zawsze mi okropnie przeszkadzał ten smród w szpitalach.



    Ja nie jestem zwiazana zawodowo ze sluzba zdrowia. Jako pacjentka stwierdzam,
    ze lubelskie szpitale sa czyste, pielegniarki sa fajne, lekarze tez. I choc
    tez "biora" ale PO a nie PRZED.
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 19.04.05, 18:23
    Z dziadkiem jest źle a ja nie mam siły odpierac tych zarzutów. zdałam sobie
    sprawę że na złym forum skrytykowałam ten oddział. Swoi swoich nigdy nie
    zganią... Ale pomijając mojego dziadka. Nigdy w życiu nie spotkałam sie z tak
    złosliwymi osobami, rozgoryczonymi, niedowartościowanymi pielęgniarkami, które
    otwarcie mówią, że za psie pieniądze to nie będa pracować. To jest naprawdę
    żalosne.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 18:34
    zastanow sie troche!ocenilas wszystkich wg siebie.jestes zla i
    okrotna,bo bliska ci osoba jest w takim stanie,mam wrazenie ze obwiniasz tam
    pracujacych ludzi za to ,ze dziadek chory,twoja agresja jest skierowana
    wlasnie na nich.
  • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 19:13
    Gość portalu: ja napisał(a):

    > zastanow sie troche!ocenilas wszystkich wg siebie.jestes zla i
    > okrotna,bo bliska ci osoba jest w takim stanie,mam wrazenie ze obwiniasz tam
    > pracujacych ludzi za to ,ze dziadek chory,twoja agresja jest skierowana
    > wlasnie na nich.

    To nie są kwestie emocji, chwili.. Krzywda wyrządzona bliskiej osobie boli całe
    lata. Mój mąż miał tak "doskonałą opiekę" o której napisałam w pierwszych
    postach ponad cztery lata temu. I to nadal boli. Ja dodatkowo przypłaciłam tę
    sytuację swoim zdrowiem. Mam nerwicę i gdy tylko ktoś z moich bliskich
    zachoruje to czuję wielki strach i niepokój gdy pomyślę, że mogłoby ich spotakć
    coś takiego jak męża. Polski lekarz i pielęgniarka zbyt często są bezduszni i
    leniwi. I tylko to, ze czasami spotyka się takich, pracujących z poświęceniem i
    odpowiedzialnością pozwala mi jako tako funkcjonować i wierzyć mocno, ze gdy
    zajdzie potrzeba to trafimy na tych normalnych, rzetelnych.
    Podam jeszcze raz tego linka:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=10925774&v=2&s=0
    To tam tak super opiekują się pacjentami.

  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 19:15
    owszem emocje biora tu gore
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 19.04.05, 20:23
    Zakopmy ten topór wojenny. Ja wysiadam. Pisząc mój pierwszy post nie miałam
    zamiaru nikogo obrażać ani oczerniać. Poprostu przeraziło mnie to co
    zobaczyłam. Nie wnikam teraz czy to wina pielęgnairek czy systemu bo znowu
    będzie awantura. Nie wiedziałam, że będzie aż taki odzew. Reszta postów to juz
    moja obrona na atak i poleciało. Na codzien spotykam się z cierpieniem. Mam
    bardzo chorą coreczke i może rzeczywiście jestm uprzedzona do pielęgniarek a
    nawet i do lekarzy, do szpitali itd. Nie jestem dysgrafem, a jeżeli w moich
    postach sa błedy orgograficzne to jest mi wstyd, bo mam mgr ekonomii a to
    oznacza że jestem niedokształcona :(
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 21:12
    mnie absolutnie nie interesuja twoje bledy ortograficzne i inne zwiazane z
    pisownia.nie wojuje z toba .zaangazowalam sie w to co napisalas bo jest
    bardzo bliskie moim przezyciom,z ta roznica ze moj dziadek juz nie
    zyje.nie godze sie z ocena pielegniarek bo znam ta prace ,wiem jak to
    jest byc z kims chorym bliskim i obcym w domu tez wlasnym domu przez
    szereg lat.krytyka nie ma sensu,nic ci nie da ,lepiej sie samej dzwignac
    i pomoc samemu na tyle co mozliwe .i wiem co mowie.
  • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 20.04.05, 08:04
    A gdzie masz tego mgr ekonomii? W szufladzie? Pod stołem? A może u szwagra za
    szafą? Magister, Droga Pani Magister, to człowiek, Ty natomiast, jeśli
    rzeczywiście ukończyłaś studia i obroniłaś pracę magisterską, nie MASZ magistra
    tylko JESTEŚ magistrem. Tak jak ja po obronie pracy doktorskiej jestem doktorem
    ( a doktora mam w domu w osobie swojego mężą, który także posiada ten tytuł).
    Więc widać czarno na białym, że nie tylko jesteś osobą rozgoryczoną i
    roszczeniową, ale również coś szwankuje z Twoim wykształceniem - nawet jesli
    formalnie ukończyłaś jakies studia.
    P.S. Większość moich pielęgniarek - nie zawsze magistrów- ma większą wiedzę
    niż absolwenci - nawet z tytułem magistra - różnych Wyższych Szkół Wydawania
    Dyplomów.
  • Gość: Feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 18:34
    i TYLKO z tego zdalas sobie sprawe?
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 19.04.05, 18:51
    Nie , jeszcze z tego, że pielęgniarki sa biedne,zapracowane, pracują za
    grosze, "jaka płaca taka praca", piją kawkę w biegu, wypełniają stos papierków,
    że chorym powinna się zajmowac wyłacznie rodzina, (bo przecież wszyscy inni
    mogą pozwolic sobie na urlopy bo zarabiają dużo). rodziny,które oczekują
    rzyczliwości i wspólpracy są snobami, którzy maja wygurowane wymagania. Co tu
    jeszcze a że zamiast siedziec przy dziadku siedzę w domu i odpisuje na posty
    więc jestem beznadziejna (nie ważne że nie macie pojcia dlaczego siedzę w
    domu). I jeszcze z wielu innych spraw...
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 19:07
    NIKT tu nie powiedzial, ze "chorym ma sie zajmowac WYLACZNIE rodzina", a co do
    rzeczy maja urlopy i zarobki "wszystkich innych", ktorych wsadzilas w nawias to
    doprawdy nie pojmuje, kazdy w swojej umowie o prace ma § dotyczace uposazenia i
    prawa do wypoczynku.
    Ja tak sobie mysle, ze w domu to siedzisz pewnie dlatego, ze przygotowujesz sie
    do jakiegos pewnie poprawkowego egzaminu z ortografii. Albo, ze cie reszta
    Twojej Rpodziny wysiudala od lozka Dziadka, bo pewnie nawet im zrobilo sie za
    ciebie wstyd. i...powodow moze byc istotnie wiele, mam nadzieje, ze dziecko
    zdrowe i nie musisz sie o nie martwic (SZCZERZE).
    W wolnej chwili przemysl sobie siebie. bedzie ci latwiej i przyjemniej zyc
    potem a innym z Toba.

  • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 19:15
    Gość portalu: feline napisał(a):

    > Ja tak sobie mysle, ze w domu to siedzisz pewnie dlatego, ze przygotowujesz
    > sie do jakiegos pewnie poprawkowego egzaminu z ortografii.

    :-) przyganiał kocioł garnkowi...
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 19.04.05, 19:23
    :)
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 20:00
    Najpowazniej w swiecie prosze Ade i wszystkich innych dyskutantow o zwracanie
    mi odtad uwagi na KAZDY moj blad ORTOGRAFICZNY - ortograficzny, powtarzam a
    nie "klawiszowy". Bywam na tym forum i innych polskich wlasnie po to by
    utrzymywac znajomosc jezyka, co po przeszlo 20 latach nieobecnosci w Polsce nje
    jest bynajmniej czyms ewidentnym. dzieki forom ucze sie - rowniez na bledach aa
    i innych; wyznaje bowiem zasade "ucz sie chocby od diabla", ktora i Wam
    polecam.
    aa - ciesze sie, ze sie usmiechnelas - pamietaj, zlosc urodzie szkodzi - i
    zdrowiu tez, to dowiedzione naukowo.
    Ciesze sie, nawet choc powodem tego usmiechu jest "schadenfraude".
    ;-)))))))
    I tyle "od rzeczy".
  • Gość: Ada IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 20:12
    Feline, ależ ja sie też uśmiechnęłam! Powiem Ci tylko tyle, że znam osobę na
    baaardzo wysokim stanowisku, niesamowicie życzliwą i dobrą dla innych, mądrą i
    dokształcającą się przez całe swoje życie, imponującą mi swoją szeroką i
    głęboką wiedzą... I osoba ta jest dysgrafem! Wydaje się, ze jedyne co tej
    osobie nie wychodzi to właśnie poprawna ortografia.
    Twoja uwaga była niegrzeczna (i złośliwa).
    I mimo bardzo poważnej prośby nie zamierzam śledzić twoich ortograficznych
    błędów, ani żadnych innych!
    Pozdrawiam!
  • Gość: Widzisz, ogromnie IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 21:47
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 21:52
    przepraszam, wypslo mi sie za wczesnie ;-)
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 19.04.05, 21:50
    Widzisz, jak sprawdza sie slusznosc przyslowia: "kto sieje wiatr zbiera burze".
    jako, ze przyslowia sa ponoc madroscia narodow dorzuce jeszcze jedno pod
    rozwage. Pochodzi stad, gdzie ja jestem:
    "latwiej jest lapac muchy na miod niz na ocet".
    Moze by tak sprawdzic jego slusznosc na tej neurologii?
  • Gość: ADA IP: *.wroclaw.mm.pl 19.04.05, 23:33
    ??
  • Gość: psycholog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 15:02
    "złość urodzie szkodzi" : nie dotyczy to aa ,bo pewnie jest brzydką babą a
    siedzi w domu, bo waży ze 200kg i w drzwiach się nie zmieści. Ale ma
    magistra!!! Założę się ,że zaocznego albo wieczorowego, stąd tyle w niej
    nienawiści do całego świata. Apel do aa: schudnij, wydłub pryszcze, umyj sie co
    najmniej raz na dobę a od razu poczujesz więcej życzliwości do innych ludzi.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 19:08
    ty sie nad soba tylko uzalasz i czekasz az ktos tobie przyklasnie,pewnie
    ze lekko ci nie jest i nie bedzie!opluwasz pielegniarki,uwazasz ze maja na
    oddziale tylko twego dziadka?sa tez inni chorzy ktorzy bardziej
    potrzebuja pielegniarki,umyc i pampersa zmienic mozesz sama gdy one sa
    zajete ,nic sie ci nie stanie,po co sie czepiasz pielegniarek?robiac
    cos przy dziadku nie pomagasz pielegniarkom ale bliskiej sobie osobie,nie
    robisz tego dla nich a dla dziadka,w ten sposob zacznij myslec.wlasciwie
    zacznij dzialac a nie tylko krazyc i krytykowac,nie zmienisz osob tam
    pracujacych chocbys stanela na glowie,chcesz pomocy to idz i popros nie
    odmowia,przyjda i pokaza jak i co,zmien swoje nastawienie do ludzi tam
    to pewnie oni tez ciebie potraktuja zyczliwie.napisalas tu na forum w
    jakim celu?wyzalic sie ze jest ci ciezko?-to jeszcze zrozumiem,ale ty
    wolisz bluzgac na pielegniarki w szczegolnosci,wyzyc sie i nic wiecej.
  • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 20:34
    To chyba powinno byc norma ze jezeli pacjent nie moze 'sie obsluzyc' to wlasnie
    od pielegniarki oczekuje ze go umyje, zmieni pampersa, poda leki, nakarmi etc.
    OD TEGO JEST SZPITAL! To jest obowiazek ordynatora i administracji szpitala tak
    zorganizowac prace pielegnirakom by mialy czas i ochote zajmowac sie chorymi.
    Skoro w niektorych szpitalach jest to mozliwe to dlaczego nie w innych???

    Ps DO JA czy ty naprawde chesz by w szpitalu zmienial ci pampersa maz albo
    corka, ja bym wolala jednak pielegniarke. Ciezka choroba jest juz wystarczajaco
    stresujacym przezyciem, a to ze w tak intymnych sytuacjach jak zmiana pampersa
    obsluzyc mnie musi moje dziecko byloby dla mnie jeszcze trudniejsze do
    zniesienia.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 21:06
    mowisz obowiazek ordynatora-moze sie doczekam ze bedzie czym pracowac.
    tak wole aby ktos bliski to zrobil.
  • 19.04.05, 21:28
    Gość portalu: ewa napisał(a):

    >
    > Ps DO JA czy ty naprawde chesz by w szpitalu zmienial ci pampersa maz albo
    > corka, ja bym wolala jednak pielegniarke. Ciezka choroba jest juz
    wystarczajaco
    >
    > stresujacym przezyciem, a to ze w tak intymnych sytuacjach jak zmiana
    pampersa
    >
    > obsluzyc mnie musi moje dziecko byloby dla mnie jeszcze trudniejsze do
    > zniesienia.

    Wielka szkoda ze doszlo do tego iz prezentujemy takie wlasnie podejscie.
    Jeszcze niedawno chorymi, slabymi czlonkami rodziny opiekowali sie przede
    bliscy, bylo to naturalna koleja rzeczy. Teraz nie chcemy miec z tym nic
    wspolnego :(
    W pracy mam do czynienia z "klientela" ktora pochodzi praktycznie z wszystkich
    stron swiata. Nie wymagam od rodzin swoich pacjentow aby mnie wyreczaly w
    obowiazkach, ale doceniam to iz w tylu kulturach jest rzecza najnormalniejsza
    pod sloncem pomoc przy czynnosciach pielegniacyjnych swoich bliskich. Corki
    pomagaja przy rodzicach, synowie - przy ojcach, przy myciu, ubieraniu,
    karmieniu. Pacjenci generalnie czuja sie wtedy o wiele lepiej.
    Nie chcialabys aby Twoje dziecko musialoby zmienic Ci pieluche, a czy
    zmienilabys pieluche swojej matce lub ojcu ? Jak to czytam to mam przed
    oczami te "magazyny" starych ludzi (domy starcow/nurding homes) ktorych tutaj
    jest takie zatrzesienie - czy do tego dazymy ?
    AgaRN


    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • Gość: ewa IP: 212.87.3.* 20.04.05, 09:12
    bylam swiadkiem takiej wlasnie sceny - pielegniarka kilkunastoletniego syna
    ciezko chorej kobiety poprosila 'pan zmieni mamie tego pampersa bo smierdzi'.
    Moze ty bys chciala by Tobie te pieluche tak wlasnie zmieniano ja nie.

    Ani ja ani inicjatorka tej dyskusji nie 'uchylamy' sie o swojch obowiazkow, my
    mowimy o uchylaniu sie od obowiazku szpitali, krore jako cos zupelnie
    naturalnego zwalily cala opieke nad chorym na glowy rodziny. A co jak ktos nie
    ma rodziny, ma lezec 'za kare' we wlasnych odchodach? Ja rozumiem ze czesto do
    tego doprowadza bieda szpitali, ale nikt mi nie wmowi ze to jest normalne ze do
    swojej ciezko chorej tesciowej lezacej w szpitalu musialam wynajac pomoc
    (niestety musze pracowac) by w ciagu dnia mame myla, karmila, i podawala leki
    .... Czy gdyby szpital mial wiecej pieniedzy to rowniez za 'naturalne' uznawano
    by sytuacje ze rodzina ma 'zorganizwac' opieke nad chorym?
    Nie widze nic nie naturalnego i oburzajacego ze inicjatorka tej dyskusji domaga
    sie opieki nad chorym w szpitalu - to co sie dzis dzieje w wielu Polskich
    szpitalach jest czesto przerazajace.


  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 09:30
    ciekawe gdzie w tym wszystkim jest rola rodziny,
    w ktorym szpitalu wszystkie tego typu obowiazki sa wykonywane przez
    rodzine
    obecnie osoba stara i schorowana nie ma co liczyc na pomoc
    najblizszych,najlepiej oddac ja do szpitala innych osrodkow,kochajaca
    rodzina przyjdzie przyniesie jedzonko (czesto cos co chory jesc nie
    moze),rzuci okiem i ucieka .Kochajaca rodzina co czasu nie ma ,bo nie chce
    go miec ,nie chce miec problemu,wlasciwie to znajdzie milon powodow dla
    ktorych nie chce sie zajac starym schorowanym,wymagajacym pomocy przy
    prostych czynnosciach.Oddzialy szpitalne szczegolnie specjalistyczne nie
    sa od tego.
  • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 20.04.05, 10:36
    To, że wysokospecjalistyczne oddziały i kliniki są przechowalnią dla ludzi
    przewlekle chorych, którymi rodziny nie chcą się zajmować to , niestety, norma!
    Interny, zwłaszcza w okresie urlopowym ,pękają w szwach od starszych
    schorowanych osób. Dyżurując w Izbie Przyjęć nie mozna nie przyjąc starszej
    osoby z zaostrzeniem choroby wieńcowej lub nadciśnieniem ( a dotyczy to 80%
    nienajmłodszej populacji, szczególnie, gdy "troskliwa i zapobiegliwa" rodzina
    od kilku dni nie podaje leków). Żaden lekarz nie zaryzykuje odesłania do domu -
    ja w 100% przyjmuję takich ludzi na oddział. Po odchuchaniu, nawodnieniu,
    podaniu leków pacjent wymaga wyłącznie pielęgnacji, ale nie można go wypisać do
    domu, bo rodzinka na Mazurach albo Kanarach ( w zalezności od grubości
    portfela). I człowiek lezy sobie w klinice podczas gdy brakuje łóżek dla
    innych , którym mozna pomóc. Oczywiście emerytura spływa do rąk kochającej
    rodzinki, która jak już pojawi się w szpitalu potrafi tylko wymagać i pyskować.
    Nie tak dawno kolega został poproszony przez pielęgniarki, bo troskliwa
    rodzinka przyniosła leżącemu pacjentowi..........papieroska, a ten zapalił go w
    obecności innych chorych. Kolega poradził sobie, bo nie nalezy do pokornych i
    zdrowo op...ł całe towarzycho. Potem tłumaczyli, że krewniak m usi zapalić bo
    jest nałogowcem.
    O rodzinach ludzi chorych przewlekle i ich zachowaniu i w Izbie Przyjęć i na
    oddziale moge napisać powieść.
  • Gość: ewa IP: 212.87.3.* 20.04.05, 10:43
    nie wiesz o czym mowisz wiec nie pisz, kiedy po pracy bieglam do ciezko chorej
    mamy do szpitala (w szpitalu tym zmarla) to znajdowalam ja w mokrej poscieli, na
    szafce staly nie zjedzona zupa z przed kilku godzin, leki walaly sie po
    podlodze... W szpitalu nie zuwazono przez kilka dni ze pacjentka puchnie
    (niewydolnosc nerek) dopiero moj alarm sciagnal do niej lekarza ... Horror.
    Rozwiazanie znalazlam - wynajelam za nie takie male pieniadze 'bezrobotna' ktora
    zajmowala sie mama gdy ja bylam w pracy, ale co maja zrobic ci ktorych nie stac
    na takie rozwiazanie??????
    Jak rozumiem majac chora osobe w Polskim szitalu nalezy sie zwolnic z pracy,
    zrezygnowc z wychowywania dziecka etc tylko dlatego ze jakis nieudacznik
    ordynator nie umie zorganizowac pracy na swojm oddziale. Jezeli tego nie
    zrobisz to na tym forum opisana zostaniesz jako 'zaniedbujaca' obowiazki. Zycze
    byscie nie musieli jednak robic takich wyborow przed ktorym ja stanelam - praca
    i dziecko czy mama i szpital.
  • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 20.04.05, 11:12
    Bardzo dobrze wiem o czym piszę. Znam szpital od podszewki i jako lekarz i
    rodzina. Przed laty moje, maleńkie wówczas, dziecko znalazło się na chirurgii.
    Leżało 6 dni. Zaznacza, że był to szpital, w którym ani ja ani mąż nie
    pracujemy. Dziecko miało 24 godzinną opiekę, - na zmianę mąż, ja i moja mama, w
    nocy pielęgniarka ( prywatny dyzur). Z dwóch lekarskich pensji żyjemy raczej
    skromnie, po prostu nie kupiłam nowej kiecki czy butów. Proste?
    Nie tak dawno zachorował mój ojciec. 3 razy dziennie pojawialiśmy się w
    szpitalu i rączki nam nie odpadły. 3 doby, które były ciężkie a my padałyśmy (
    mama, siostra i ja) ze zmęczenia przy ojcu czuwała pielęgniarka. Jak chce się
    dobrze zorganizować opiekę można!
    Szpitale są biedne, pielęgniarki zarabiają mało, w nocy na oddziale jest tylko
    jedna. Znasz przysłowie o Salomonie, który nie naleje nawet z pustego?
    Pewnie, że chciałabym, aby każdy polski szpila był czysty i mial pełna obsadę
    dobrze zarabiającego personelu, ale jak dotąd to mało realne.
    Jeśli ktoś wyobrażenia o szpitalach czerpie z serialu Na dobre i złe, to musi
    zweryfikować owe wyobrażenia.
  • Gość: ewa IP: 212.87.3.* 20.04.05, 13:38
    i zadziwia mnie ze Ciebie nie dziwi ze do opieki nad chora osoba w szpitalu
    trzeba wynajmowac pielegniarke!!! Mysle ze przy takiej mentalnosci osob
    pracujacych w szpitalach nic w nich sie nie zmieni nawet jezeli placiliby tam w
    zlocie.
  • Gość: ewa IP: 212.87.3.* 20.04.05, 13:45
    Ps a co by bylo gdyby ojciec nie trzy dni ale kilka miesiecy musial byc w
    szpitalu (jak moja mama) ciekawe jak bys sobie wtedy 'zorganizowala' prace,
    kazalabys pacjentom latac za saba do szpitala czy tez odwolabys wizyty 'dla
    dobra tatusia'. Troche realizmu pani Doktor a mniej pouczania innych.
  • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 20.04.05, 13:56
    Babcia mojego męża leżała kilkanaście dni w szpitalu a następnie ponad trzy lata
    (!) w domu. W pampersach, bez jakiejkolwiek mozliwości samoobsługi. Mielismy
    wtedy małe dziecko i.........potrafiliśmy tak zorganizować życie, zeby miala
    opiekę. Bywało, że padalismy na twarz ze zmęczenia, a wtedy w ramach mozliwosci
    finansowych wyręczały nas płatne opiekunki. Chociaz bez problemu moglismy pod
    byle pretekstem wepchnąc babcie do szpitala- choćby na oddział , na którym
    pracuje mój mąż. Chory członek rodziny to i ciężka praca i duży wysiłek, także
    finansowy. Wiele rodzin jednak o tym nie chce pamietać i woli swoje obowiązki
    zrzucić na innych. Dlatego jestem za tym, aby pobyt w szpitalu, prócz
    najniezbędniejszego leczenia, był płatny.
  • Gość: ewa IP: 212.87.3.* 20.04.05, 15:45
    MOWIMY o OPIECE W SZPITALU a nie w domu i o sytuacji normalnej rodziny a nie
    patalogicznej 'ktora oddaje dziadka do szpitala bo nie chce sobie ubrudzic
    raczek' Jezeli ide do szpitala to mam prawo oczekiwac ze szpital zapewni mi
    elementarna opieke a nie ze bedzie wymagal bym sobie 'kogos wynajela do opieki'.
    Jezeli ja musze zatrudniac kogos do opieki bo 'szpital nie daje rady' to to jest
    PATOLOGIA.
    Ale jak widac pracownikom szpitali jest na reke by tego nie rozumiec a wiec i
    tego zmienic, wiadomo w na tych patologiach mozna zarobic.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 16:19
    a idz droga Ewo do pana ministra zdrowia i powiedz mu o tej
    patologii,powiedz ze malo jest pielegniarek,stanowczo za malo,ze nie ma
    gazikow,rekawiczek,dostatecznej ilosci poscieli,pampersow ,lekow i wielu
    innych rzeczy,wlasciwie to wszystkiego brakuje!powiedz zeby zamiast nowych
    samochodow przeznaczyli te pieniadze na wyposazenie szpitali w sprzet leki
    i personel!
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 20.04.05, 18:08
    Chyba trzy dni temu pisalam o tym, ze w polskim systemie nazwijmy to
    umownie "szpitalnictwa" w "zasobach ludzkich (personelu) brakuje bardzo waznego
    ogniwa, jakim jest asystent(ka) pieregniarski/a od tej pory ktos zdazyl juz
    zauwazyc to samo, jednak wiekszosc dyskutantow, zlwaszcza tych wypowiadajacych
    sie krytycznie o pracy pielegniarek tego nie zauwazyla Dalej powtarzaja sie te
    same roszczenia i zarzuty Ja rozumiem - owych asystentow (asystentek) nie ma bo
    po pierwsze chyba nie pomyslano o ich szkoleniu, po drugie i tak nie byloby
    funduszy na ich zatrudnienie w sytuacji, kiedy nie ma ich na leki, materialy
    opatrunkowe, wspomniane rekawiczki ochronne, srodki czystosci czy wartosciowe
    wyzywienie (dopiszcie co jeszcze a o czym nie wiem, lub zapomnialamà, nie
    mowiac juz o tzw "godziwym uposazeniu personeklu tak medycznego jak i
    pielegniarskiego czy pomocniczego Ktos rzucil uwage:" idz do ministra" - z
    pozoru slusznie, ale tylko z pozoru, bowiem Minister chocby najlepszy i pelen
    dobrej woli jest jak salomon - tez nie naleje z pustego A o ile sie orientuje
    to ustawy min te dotyczace systemu ochrony zdrowia uchwala Sejm na wniosek
    czyj? przeciez wybieracie Panstwo poslow wybieracie i co? nikt nie kontroluje
    potem ich dzialalnosci? Zostawia sie ich "samopas" i nie rozlicza z tego, za co
    pobieraja apanaze? i tak od wyborow do wyborow czesto po wielekroc wybiera sie
    tych samych, mimo, ze ich "dzialalnosc poselska polega tylko na wozeniu kupra
    poselska limuzyna lub plywaniem w sejmowym basenie miedzy seansami UVA w
    solarium??? W dodatku niektorym umozliwia sie jeszcze dodatkowe korzysci
    powolujac do takiej czy innej wysokiej komisji sledczej gdzie wygodnie mija im
    czas kadencji za dodatkowa "kase"! Te kase, ktorej brak na rekawiczki, pensje,
    wyzywienie i pensje Ludzie, ocknijcie sie i zamiast narzekac na bogu ducha
    winny personel przyjrzyjcie sie dzialalnosci Waszych reprezentantow we wladzy
    ustawodawczej Zgroza!
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 20.04.05, 18:28
    Myślę,że masz trochę racji.
    Tylko,że IMPO pielęgniarka w Polsce (po pięcioletnim liceum medycznym lub szkole
    pomaturalnej) tak naprawdę posiada w przybliżeniu uprawnienia asystentki
    medycznej w USA z licencją "phlebotomist" (uprawniającą do wkłuć IV).Oczywiście,
    z pewnymi wariacjami-może byc to np. instrumentariuszka czyli "surgical technician"
    I podobną pozycję w hierarchii zajmuje-równiez jesli chodzi o zarobki (na
    marginesie-dlatego dziwią mnie trochę pretensje polskich pielęgniarek o brak
    "partnerstwa" z lekarzami i porównywanie własnych zarobków).
    Natomiast jeśli magister pielęgniarstwa zajmuje się tym samym czym może zajmować
    się asystent medyczny-to jest to marnowanie kwalifikacji personelu.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 19:08
    Patryk nasz piekna ojczyzna od niedawna jest w UE i poziom ksztalcenia
    pielegniarek teraz dopiero sie zmienia,od zarania dziejow byly
    pielegniarki po studium lub po 5 letnim medyku,to sa pielegniarki nie
    asystentki i pielegniarkami beda.
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 20.04.05, 19:54
    Gość portalu: ja napisał(a):

    > Patryk nasz piekna ojczyzna od niedawna jest w UE i poziom ksztalcenia
    > pielegniarek

    Tak.Tylko Wydziały Pielęgniarskie na Akademiach Medycznych istnieją od ponad
    dwudziestu lat.Od niedawna wprowadzono natomiast tylko studia licencjackie
    (odpowiednik mniej więcej wykształcenia pielęgniarek w UE ,USA,Kanadzie).

    od zarania dziejow byly
    > pielegniarki po studium lub po 5 letnim medyku,to sa pielegniarki nie
    > asystentki i pielegniarkami beda.

    W polskich warunkach nazywa się absolwentki LM i policealnego studium zawodowego
    pielgniarkami.Ale ich zakres obowiązków ma mało wspólnego z "nurse" a więcej z
    "medical assistant".I uważam,że powinnio się znormalizowac taką
    sytuację-wyrównać wykształcenie (choćby do poziomu licencjatu) i używać wtedy
    tytułu "pielęgniarka",oraz zrewidowac ich obowiązki zawodowe i odpowiednio do
    tego wynagrodzenie .A faktyczne asystentki medyczne nazywać asystentkami
    medycznymi.
    P.S. Czy nie widzisz różnicy w poziomie przygotowania zawodowego magistra
    pielęgniarstwa i absolwentki LM ? Bo ja widzę.
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 20.04.05, 20:40
    Widze, ze niezupelnie sie zrozumielismy Panstwo jestescie zapatrzeni w system
    przyjety w USA/Kanadzie, ja pisze z i o Francji.² Nie mialam na
    mysli "medical assistant" systemu "zza wielkiej kaluzy" a assistant (e)-
    infirmier(e) czyli skrotowo kogos, kto ukonczyl minimum poltoraroczny
    (zaledwie) kursus szkoly o profilu medycznym, ale podrzednej w stosunku do
    szkol ksztalcacych personel pielegniarski W szkolach stricte pielegniarskich
    nauka trwa conajmniej trzy lata, po czym nastepuja kursy specjalizacyjne (blok
    op, anestezjologia, reanimacja itepe) Ewentualnie opcja administracyjna (dla
    przyszlych oddzialowych o ukierunkowaniu bardziej ekonomiczno -
    administracyjnym - tzw "szkola KADR pielegniarskich", gdzie slowo "kadra"
    oznacza "przelozonego" pracownikow nizszego szczebla
    Ponadto istnieja szkoly poloznych i pielegniarek i opiekunek pediatrycznych
    (Ecoles des Sage-femmes et puericultrices (dostepne oczywiscie rowniez dla
    mezczyzn, choc nazwa moze mylic)
    I to owe asystentki PIELEGNIARSKIE wykonuja czynnosci pomocnicze - tak, jak
    opisywalam w moim pierwszym poscie: pomiar tetna, cisnienia, temperatury,
    toaleta chorego, podanie basenu/pistoletu, podanie posilku, przescielenie
    lozka, clapping
    Biada, zebym na moim oddziale zobaczyla przy takiej czynnosci uczennice szkoly
    pielegniarskiej - ona ma bezposrednio pod okiem doswiadczonej pielegniarki
    uczyc sie praktycznie SWOJEGO zawodu Rowniez doswiadczone asystentki ucza
    mlodsze kolezanki.
    ( Podobnie "eksterni" (studenci medycyny od III roku poczawszy) ucza sie
    od "internow" (studentow wyzszych lat, specjalnie nie pisze od ktorego)
    Intern natomiast odpowiada w polskim systemie lekarzowi - stazyscie i
    specjalizujacemu sie Dyplom DOKTORA medycyny uzyskuje sie dopiero po zaliczeniu
    internatu i ewentualnie "klinikatu" bedac juz specjalista konkretnej
    dziedziny). jest to taki troche "system czeladniczy" mistrz/uczen.
    Procz nich dziala tzw "personel hotelowy" (sprzataczki) zatrudniony wszakze
    nie przez sam szpital, ale kooperujaca z nim specjalistyczna firme
    Jesli zas chodzi o strone materialna: leczenie szpitalne jest bezplatne, w
    ramach ogolnego obowwiazkowego ubezpieczenia ("Sécurité Siciale", ktorym objeci
    sa WSZYSCY, nawet bezrobotni i bezdomni Francuzi, jednak kazdy pacjent
    hospitalizowany wnosi oplate tzw "ticket - moderateur", ktora w zalozeniu ma
    pokrywac koszty utrzymania wynosi ona mniej wiecej tyle, ile przecietny koszt
    dziennego utrzymania w spoleczenstwie Ta oplata jest refundowana posiadaczom
    dodatkowych ubezpieczen tzw "Mutuelles". Bywaja wsrod nich lepsze i gorsze,
    zaleznie od wnoszonej skladki, refundujace np zatrudnienie DODATKOWEJ opieki na
    czas pobytu w szpitalu.
    Moze podobny system zasugerujcie Panstwo swoim poslom? Czy wciaz latwiej za
    wszystko bedzie winic jakies "ogniwko posrednie w lancuchu ktoremu na
    imie "SLUZBA zdrowia"? A NAWET ordynator jest li - tylko takimgniwkiem i mimo
    najwiekszego talentu szefowsiego i najlepszej woli nie zdola zrobic wiecej, niz
    pozwala mu SYSTEM (najciezej chory)
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 20.04.05, 21:17
    Nie sądzę,aby tak duża ilość szczegółow dotyczących organizacji francuskiej
    opieki szpitalnej i systemu edukacji zawodowej pozwalała cokolwiek łatwiej
    zrozumieć .
    Główna teza mojej wypowiedzi:
    -Trudno jest mi nazywać kogoś "pielęgniarką" jesli wykonuje głównie obowiązki
    przypisane asystentkom .Trudno jest też za obowiązki asystentki płacić tyle,co
    za obowiązki pielęgniarki.
    -Szkoda mi polskich pielęgniarek.Nie one ten system wymyśliły,ale one muszą się
    w nim męczyć.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 20:56
    Patryk nie widze,skonczylam LM potem studia i nie widze.na dyplomach po LM
    pisze wyraznie ze jest to dyplom pielegniarki i osoba posiadajaca taki
    dokument ma prawo uzywac tego okreslenia w stosunku do siebie.powiedziales
    o obowiazkach ,one sa takie same,tak samo pracuje jak kolezanki
    identycznie ,nie mam zadnych forow,
    wiem o co Tobie chodzi i kiedys z biegiem lat to sie zmieni bo juz nie ma
    LM wiec jesli ktos bedzie chcial byc pielegniarka to zostaja studia,a
    teraz beda pielegniarki po LM i studium i po studiach,powinno sie
    pomyslec o otwarciu szkol dla asystentek ,nie moga nimi byc osoby z
    dyplomem pielegniarki,bo nawet wiekowo no coz stare troche-przepraszam za
    to ale powinien byc jakis limit wiekowy dla bialego
    personelu.pielegniarki po LM maja wiele doswiadczenia i moga duzo
    nauczyc .
  • Gość: kinia IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 20.04.05, 22:29
    Patryku strasznie sie pomyliles. Polskie pielegniarki, z polskim wyksztalceniem
    zarowno po liceum jak i po studium med, sa zatrudniane w krajach UE na
    dokladnie identycznych warunkach co pielegniarki z tych ze krajow, nie ma
    zadnej nostryfikacji dyplomu itp, Pielegniarki w UK koncza 3 letnie szkoly
    medyczne a tytul magistra uzyskany przez polska pielegniarkr jest dla nich
    kompletnie nie zrozumiely gdyz z takim tytulem mozna w UK wykladac ten zawod na
    wyzszej uczelni (jest to dla nich stopien naukowy) a nie pracowac przy lozku
    pacjenta. Tak wiec jesli polska pielegniarka pracuje w krajach UE na stanowisku
    pielegniarki i jest w/g ciebie niedouczona czy niewyksztalcona, to wynika z
    tego , ze kazda pielegniarka z kazdego kraju UE jest nie wyksztalcona na tyle
    by byc pielegniarka za oceanem.
    Masz ty moze pojecie o pracy w US ale nie masz zielonego pojecia o pracy w
    Europie pielegniarek, o ich zatrudnieniu i o dyrektywach unijnych na podstawie
    ktorych tera pisze. Doczytaj prosze.
  • Gość: kinia IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 20.04.05, 22:50
    Chyba mnie ponioslo bo narobilam mase bledow ort, za ktore przepraszam ale
    jestem juz troche zmeczona:(
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 20.04.05, 23:10
    To nie Patryk pisal o francuskich pielegniarkach, ale ja . Dla Patryk a liczy
    sie zdaje sie tylko to, co "za wielka kaluza", ja moich "mroweczek" nie
    wychwalam, pisze tylko, jak maja zorganizowane zycie zawodowe Zgadzam sie z
    Toba, ze polskie pielegniarki napewno nie sa gorsze a w dodatku prystosowane do
    pracy niemal w warunkach "frontowych" w porownaniu z naszymi - tez zreszta
    nielekkimi W moim CHU NOTORYCZNIE brakuje okolo 200 etatow pielegniarskich,
    okresowo wybuchaja protesty, Panstwo obiecuje, cezasem "kapnie" kilka, ale
    dalej pozostaja braki (nie wypelnia sie miejsc zwolnionych z powodu urlopow
    macierzynskich lub przejscia na emeryture albo doraznie "lata" braki . Nie ma
    nigdzie "raju" na tym "padole". Na dzis mowie Wam wszystkim dobranoc Mam
    nadzieje, ze jutro nie bedzie tu zadnych nowych wybuchow frustracji
    niedopieszczonych pacjentow lub ich krewnych.
  • 20.04.05, 23:26
    OK ale Patryk pisal, ze polska pielegniarka nie umywa sie do
    tej 'amerykanskiej', wiec moj post jest tez do niego.
    --
    MAMY- PIELĘGNIARKI
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 20.04.05, 23:57
    "1. Uznanie kwalifikacji zawodowych pielęgniarki, położnej w Unii Europejskiej

    Wyciąg z Traktatu Akcesyjnego podpisanego w dniu 16 kwietnia 2003 roku.
    Pielęgniarki
    Artykuł 4b Dyrektywy Rady 77/452/EWG z dnia 27 czerwca 1977 r. dotyczącej
    wzajemnego uznawania dyplomów, świadectw i innych dokumentów potwierdzających
    posiadanie kwalifikacji pielęgniarki odpowiedzialnej za opiekę ogólną, łącznie
    ze środkami mającymi na celu ułatwienie skutecznego wykonywania prawa
    przedsiębiorczości i swobody świadczenia usług – dodany pkt. 2 lit. b Traktatu
    Akcesyjnego.
    „Artykuł 4b - w odniesieniu do polskich kwalifikacji pielęgniarek
    odpowiedzialnych za opiekę ogólną, będą stosowane przepisy dotyczące praw nabytych.
    W przypadku obywateli Państw Członkowskich, których dyplomy, świadectwa i inne
    dokumenty potwierdzające kwalifikacje pielęgniarki odpowiedzialnej za opiekę
    ogólną zostały wydane lub których kształcenie zaczęło się w Polsce przed dniem
    przystąpienia i które nie spełniają minimalnych wymogów szkolenia określonych w
    artykule 1 Dyrektywy Rady 77/453/EWG, Państwa Członkowskie uznają następujące
    dyplomy, świadectwa i inne dokumenty potwierdzające kwalifikacje w zakresie
    pielęgniarskiej opieki ogólnej jako wystarczające dowody, jeśli będzie do nich
    załączone zaświadczenie stwierdzające, że ci obywatele Państw Członkowskich
    rzeczywiście i zgodnie z prawem prowadzili działalność pielęgniarki
    odpowiedzialnej za opiekę w Polsce w niżej wymienionych okresach:

    - dyplom licencjata pielęgniarstwa – co najmniej trzy kolejne lata w ciągu
    pięciu lat przed dniem wydania zaświadczenia,
    - dyplom pielęgniarstwa (dyplom pielęgniarki albo pielęgniarki dyplomowanej)
    z wykształceniem pomaturalnym uzyskanym w zawodowej
    szkole medycznej – co najmniej pięć kolejnych lat w ciągu siedmiu lat przed
    dniem wydania zaświadczenia.

    Wymieniona działalność musiała obejmować pełną odpowiedzialność za planowanie,
    organizację
    i opiekę pielęgniarską nad pacjentem.”


    Położne
    Artykuł 5b Dyrektywy Rady 80/154/EWG z dnia 21 stycznia 1980 r. dotyczącej
    wzajemnego uznawania dyplomów, świadectw i innych dokumentów potwierdzających
    posiadanie kwalifikacji w zakresie położnictwa i zawierającej środki mające na
    celu ułatwienie skutecznego wykonywania prawa przedsiębiorczości i swobody
    świadczenia usług (Dz. Urz. WE L 033 z 11.02.1980, z późn. zm.) - dodany pkt. 5
    lit. b Traktatu Akcesyjnego.
    „Artykuł 5b - w odniesieniu do polskich kwalifikacji położnych będą stosowane
    następujące przepisy dotyczące praw nabytych.
    W przypadku obywateli Państw Członkowskich, których dyplomy, świadectwa i inne
    dokumenty potwierdzające kwalifikacje położnej zostały wydane lub których
    szkolenie zaczęło się w Polsce przed dniem przystąpienia i które nie spełniają
    minimalnych wymogów szkolenia określonych w artykule 1 Dyrektywy Rady
    80/155/EWG, Państwa Członkowskie uznają następujące dyplomy, świadectwa i inne
    dokumenty potwierdzające kwalifikacje w zakresie położnictwa jako wystarczające
    dowody, jeśli będą do nich załączone zaświadczenia stwierdzające, że ci
    obywatele Państw Członkowskich rzeczywiście i zgodnie z prawem prowadzili
    działalność położnej w Polsce w niżej wymienionych okresach:

    - dyplom licencjata położnictwa - co najmniej trzy kolejne lata w ciągu pięciu
    lat przed dniem wydania zaświadczenia,
    - dyplom położnej z wykształceniem pomaturalnym uzyskanym w zawodowej szkole
    medycznej – co najmniej pięć kolejnych lat w ciągu siedmiu lat przed dniem
    wydania zaświadczenia.”

    Zgodnie z postanowieniami Traktatu Akcesyjnego kwalifikacje polskich
    pielęgniarek i położnych, które ukończyły studia magisterskie Uniwersytetu
    Medycznego w Łodzi oraz Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w
    Krakowie będą od 1 maja 2004r. uznawane automatycznie w państwach członkowskich
    Unii Europejskiej. Należy jednak zauważyć, iż w Traktacie Akcesyjnym pominięto
    wśród polskich instytucji przyznających tytuł magistra pielęgniarstwa, magistra
    położnictwa - akademie medyczne. W wyniku licznych rozmów prowadzonych z Komisją
    Europejską strona polska podczas konsultacji technicznych w dniu 5 lutego 2004r.
    przekazała pełną listę instytucji, które uprawnione są w Polsce do wydawania
    dyplomów ukończenia studiów wyższych na kierunku pielęgniarstwo i położnictwo
    odpowiednio z tytułem „magister pielęgniarstwa” oraz „magister położnictwa”.
    Ponadto, z powodu różnic występujących w nazewnictwie
    polskich instytucji szkolnictwa wyższego prowadzących kształcenie w zawodzie
    pielęgniarki i zawodzie położnej strona polska zaproponowała jedną nazwę dla
    wszystkich wskazanych wyżej instytucji – „higher educational institution
    recognised by competent authority”. Postanowienia te zostaną notyfikowane
    wszystkim państwom członkowskim Unii Europejskiej, a następnie
    transponowane do odpowiednich dyrektyw"


    Trochę przydługie,ale musiałem wkleić. Co z tego dokumentu wynika? Ano,że UE
    wcale nie uważa wykształcenia uzyskanego przez polskie pielęgniarki za
    ekwiwalent wykształcenia ich odpowiedniczek w Unii.Że po długich targach polscy
    negocjatorzy wymogli na UE uznanie prawa do wykonywania zawodu pielęgniarki po
    dodatkowych PIĘCIU latach pracy (w przypadku absolwentek LM i studium) lub
    TRZECH w przypadku licencjatów.
    Czy takie obostrzenia obejmuja pielęgniarki francuskie,brytyjskie,niemieckie ?
    Nie. Dlaczego ? Ich program nauczania spełnia standarty unijne (w
    przeciwieństwie do polskiego).
    Czy kształcenie w Polsce odbywa sie dalej w LM według starego programu (z lat
    70,80,90)?
    Nie,bo tak wykształcona pielęgniarka nie mogłaby obecnie uzyskac prawa do
    wykonywania zawodu w Polsce .Przynajmniej tak wynika z oficjalnych dokumentów.

    P.S. Dwa słowa do feline. Skąd te przytyki do mnie? Nie jestem neofickim
    amerykanofilem. I nie grozi mi to. Ale czy ty nie stajesz się (stałaś się)
    czasem frankofilką ? Ze wszystkimi wadami tej postawy?
  • 21.04.05, 09:02
    Że po długich targach polscy
    > negocjatorzy wymogli na UE uznanie prawa do wykonywania zawodu pielęgniarki po
    > dodatkowych PIĘCIU latach pracy (w przypadku absolwentek LM i studium) lub
    > TRZECH w przypadku licencjatów.


    Skad ty masz takie bzdetne informacje??? Nikt nie musial nic na nikim wymuszac
    a to o czym piszesz to czysty archaik. Nie ma znaczenia czy pielegniarka
    uzyskala dyplom w latach 70, 80 czy aktualnie, tylko czy godziny nauczania
    teoretycznego i praktycznego zgadzaja sie z normami europejskimi, poniewaz
    ilosc godzin teorii (absolwentow szkol ktore wymieniles) nie zgadzala sie z
    normami to uznano praktyke, stad wymagany staz pracy pielegniarek po liceum
    medycznym (z tym akurat nie ma najmniejszego problemu, bo wiekszosc z nich to
    wysokowyspecjalizowane pielegniarki, pracujace od wieelu lat), powiem szczerze,
    ze nie jestem pewna co do aktualnosci tych przepisow ktore podales
    ale jak poszperam to sprawdze i wkleje ci aktualne, a jesli masz JAKIES
    WATPLIWOSCI TO POLECAM CI SKONTAKTOWAC SIE BEZPOSREDNIO Z BIUREM OKREGOWEJ
    IZBY PIELEGNIAREK I POLOZNYCH W łODZI (NP.) e- mail: biuro@oipp.lodz.pl
    Idac Twoim tokiem myslenia wychodzi z tego, ze ani liceum medyczne , ani
    studium medyczne, ani liceum ogolnoksztalcace ani nawet szkola podstawowa, ba
    nawet prawodawstwo i dyplomy lekarskie- nie powinny byc uznawane po wejsciu do
    uni , gdyz wyksztalcenie zarowno lekarza, pielegniarki, sedziego sadu
    najwyzszego czy profesora uniwersyteckiego, nabyte bylo w trakcie gdy Polska
    nalezala do bloku komunistycznego i nie jest adekwatne do wyksztalcenia w tych
    samych zawodach, Niemcow, Francuzow czy innych. To jakis nonsens i mnie
    rozbawiles troszeczke. Miej swiadomosc, ze dyrektywy ktore opisales byly
    skutkiem negocjacji z urzedasami z UE, ktore prowadzone byle przez jakis
    polskich imbecyli i nie bylo tam kompletnie nikogo kto reprezentowalby dobro
    naSZYCH PIELEGNIAREK CZY POLOZNYCH, WSKUTEK TEgO JESTESMY NA NAJGORSZYCH
    WARUNKACH UZNAWANE w tej dyrektywie, gorzej niz inne kraje postkomunistyczne
    przyjete dostatnio do UE gdzie pielegniarkom zalicza sie 1000 godz marksizmu i
    leninizmu jako nauki w szkole pielegniarskiejto -skandal. Miej swiadomosc, ze
    obecne dyrektywy, to nie jest jeszcze kropka nad i, i w obecnej chwili Naczelna
    Rada Pielegniarek i Poloznych jest w konflikcie z przedstawicielami Rady Uni
    Europejskiej do spraw tego zawodu. Wiec wszystko przed nami, i nikt nic nie
    wymuszal, bo wymuszac nie musial.
    Mialam w Izbach Pielegniarskich spotkanie z pielegniarkami z UK, ktore
    przyjechaly na Targi Pracy, by zachecac i zaprosic polskie pielegniarki do
    pracy w UK , gdyz praca tam na nas czeka(tak mowily). Niestety warunkiem jest
    doskonala znajomosc jezyka angielskiego jest to jedyny powod tego, ze nie ma
    obecnie fali emigracji takiej jakiej sie spodziewano po wejsciu Polski do UK,
    ale to sie zmieni, bo gro pielegniarek uczy sie jezyka. Chce cie tez
    poinformowac, ze polskie pielegniarki po wejsciu do UE, wyjechaly juz do pracy
    we Wloszech, Niemczech, Irlandii, Wlk. Brytani i Austrii, pracuja i maja sie
    dobrze(kontaktuja sie z Izbami Pielegnierskimi, stad mam te informacje), wiec
    doprawdy to o czym piszesz nie ma sensu, bo jak widzisz, polskie pielegniarki
    sa zatrudniane dokladnie na tych samych prawach co ich kolezanki w danym kraju
    i ty tego nie zmienisz czy ci sie to podoba czy nie:)
    --
    MAMY- PIELĘGNIARKI
  • 21.04.05, 09:20
    www.oipp.lodz.pl/index.php?go=biuletyn/2004/6/art6
    tak do poczytania

    -Niestety warunkiem jest
    > doskonala znajomosc jezyka angielskiego jest to jedyny powod tego, ze nie ma
    > obecnie fali emigracji takiej jakiej sie spodziewano po wejsciu Polski do UK,

    -oczywiscie nie chodzilo mi o wejscie Polski do UK tylko do UE :))

    MAMY- PIELĘGNIARKI
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 21.04.05, 09:42
    To nie przytyki, tylko wniosek, ktory wyciagnelam z Twoich wypowiedzi. Wynika z
    nich, ze pobieznie czytasz posty i zainteresowanie Twoje ogranicza sie glownie
    do UK-USA. Frankofilka stalam sie, oczywiscie, ale nie bezmyslna i "na
    kleczkach", stac mnie rowniez na krytyke francuskiej rzeczywistosci tam, gdzie
    ona na to zasluguje. Podajac "tak duza ilosc szczegolow dotyczacych organizacji
    francuskiej opieki szpitalnej" zrobilam to by sprowokowac do zastanowienia - ze
    polski system zmienic nalezy to wiadomo. moze nie potrzeba przy tym wuwazac
    otwartych drzwi, bo sa juz niedaleko dobbrze sprawdzone i funkcjonujace wzorce.
    Czy dla ciebie wada tych wzorcow polega na tym, ze sa nie dosc dalekie? Dla
    zastanowienia rowniez: NIGDZIE juz pielegniarki nie sa ksztalcone wg programow
    z lat 60-70-80-90. Od tej pory postep^w medycynie byl taki jak w ciagu bez mala
    3 poprzednich wiekow, kiedy funkcje pielegniarskie mogla z powodzeniem?
    spelniac osoba w zakonnym kornecA ze panstwa Unii nie od razu akceptowaly
    polskie dyplomy? nie dlatego, ze sa one gorsze. Z jednej strony spôwodowane to
    bylo zwykla poczatkowa nieufnoscia, nawiasem mowiac blizsze Francuzom Hiszpanki
    na zrownanie w prawach ich dyplomow czekaly nieporownywalnie dluzej niz Polki
    (od wejscia Hiszpanii do UE uplynelo juz ladnych pare lat a od zatrudnienia
    pierwszych Hiszpanej we francuskich szpitalach zaledwie 2-3. Poza tym nie ma co
    sie oszukiwac - i tu, jak w kazdej dziedzinie istnieje pewien protekcjonizm.
    Ale pewnie tego znow nie doczytasz, bo znow za dlugie.Pozdrawiam - frankofilka
    odpoczywajaca po dyzurze.
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 21.04.05, 18:23
    Odwołuję się czasami do UK-USA (jak zauważyłaś),bo:
    -są to dwa systemy przeciwstawne (centralny i rynkowy)
    -informacje na ich temat są łatwo weryfikowalne (dla kontrastu,mało jest stron
    francuskich dostępnych w ang. wersji językowej)
    -trudno,żebym pisał coś o krajach,które znam z wakacji czy pocztówek od znajomych
    -w obu krajach (jak i w Niemczech i Skandynawii) mam bliskich
    przyjaciół-lekarzy;łatwiej wymieniać sie obserwacjami

    Charakterystyczną cechą (ponoć) frankofilii jest niechęć do krajów anglosaskich
    ;-).Nie sprowokowałem cię w jakikolwiek sposób do tego typu komentarzy.
    Co ciekawe,nie wiem czy zauważyłaś,ale organizacja opieki szpitalnej i podział
    pracy personelu jest bardziej zbliżona w USA i Francji,niż w Polsce.I jak
    chcesz,to się nawet zgodzę ,że wymyślili to Francuzi -skopiowali Amerykanie,a
    "Curie-Skłodowska była kobietą!" :-).

    Dla
    > zastanowienia rowniez: NIGDZIE juz pielegniarki nie sa ksztalcone wg programow
    > z lat 60-70-80-90. Od tej pory postep^w medycynie byl taki jak w ciagu bez

    Mi chodzi o ilość czasu,poświęcanego na dany materiał (nie o aktualność
    wiedzy).Skoro (jak zauważyłaś) dokonał sie postęp w wielu dziedzinach
    medycyny,to warto byłoby mieć troche więcej czasu (np. trzy lata zamiast dwóch)
    by się z tym postępem w szkole pielęgniarskiej zapoznać.

    >zrobilam to by sprowokowac do zastanowienia - ze
    > polski system zmienic nalezy to wiadomo. moze nie potrzeba przy tym wuwazac
    > otwartych drzwi, bo sa juz niedaleko dobbrze sprawdzone i funkcjonujace wzorce.

    To nie brak wzorców (IMO)jest powodem problemów w Polsce tylko brak pieniędzy w
    sytstemie.Jak przekonasz kiedyś kogokolwiek w POlsce,że na zdrowie trzeba
    wydawać nie 3,8% PKB a minimum 6% (realnie to powinno być 9%)-to chętnie
    podyskutuję z toba o wzorcach.Na razie to groch o ścianę.
    Równiez pozdrawiam
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 21.04.05, 17:53
    1.Na podanym przez ciebie linku są tylko te same informacje,które przytoczyłem
    wcześniej.Czyli "bardziej aktualnych" (w domyśle: nie wymagających 5-cio lub
    trzyletniego stażu pracy) nie ma i nie będzie.
    2.Widzę,że mało znasz ten temat,top przybliżę ci w paru słowach.UE w czasie
    negocjacji przedaksesyjnych w ogóle nie chciała uznawać kwalifikacji polskich
    pielęgniarek.Ze względu na różnice właśnie w teoretycznym przygotowaniu do
    zawodu.Oczywiście ,jak chcesz to możesz i to zanegować.I stwierdzić,że "Polak
    potrafi", i co nam tu będzie UE mówić,polskie programy nauczania pielęgniarek sa
    bardzo wydajne,itd.
    Za sukces (!) uznano wypracowanie takiego kompromisu (wymagany trzy i
    pięcioletni staż pracy).Pisał o tym w paru artykułach Saryusz-Wolski,główny
    negocjator ze strony Polski.
    3.Jeśli można,mniej emocji proszę.Dokumenty to dokumenty,traktaty to traktaty.I
    nic tu nie zmienisz.
    Natomiast jeżeli uwazasz,że główną przeszkodą w wyjezdzie pielęgniarek jest
    nieznajomość języków obcych,to ja przepraszam,ale co to za fachowiec czy
    specjalista z europejskimi apetytami,który nie zna choćby jednego języka obcego
    ? Choćby angielskiego,który w końcu jest standartem w medycynie ?

  • 21.04.05, 19:27
    Gość portalu: Patryk napisał(a):

    > 1.Na podanym przez ciebie linku są tylko te same informacje,które przytoczyłem
    > wcześniej.Czyli "bardziej aktualnych" (w domyśle: nie wymagających 5-cio lub
    > trzyletniego stażu pracy) nie ma i nie będzie.

    Owszem na podanym przeze mnie linku sa informacje ktore podales jak rowniez
    informacje dotyczace tego, ze prace za granica pielegniarki moga podjac
    praktycznie od zaraz m.in w UK, ale tego juz pewnie nie doczytales .
    A to czy cos sie zmieni w obecnych przpisach czy nie nie zalezy na pewno od
    ciebie, poczekamy zobaczymy.
    Poza tym zadna z pielegniarek nie obrusza sie faktem, ze ma miec staz pracy
    trzy czy piecioletni, to chyba oczywiste jesli chce sie wyjechac za granice i
    miec doswiadczenie i pojecie o pracy w tym zawodzie, znacznie korzystniejsze
    jest pracowanie na poczatku we wlasnym kraju niz rzucanie sie po szkole od razu
    w wielki swiat, wiec nie wiem co cie tak dziwi, dla mnie to oczywiste a dla
    ciebie nie?

    > 2.Widzę,że mało znasz ten temat,top przybliżę ci w paru słowach.UE w czasie
    > negocjacji przedaksesyjnych w ogóle nie chciała uznawać kwalifikacji polskich
    > pielęgniarek.Ze względu na różnice właśnie w teoretycznym przygotowaniu do
    > zawodu.Oczywiście ,jak chcesz to możesz i to zanegować.I stwierdzić,że "Polak
    > potrafi", i co nam tu będzie UE mówić,polskie programy nauczania pielęgniarek
    s
    > a
    > bardzo wydajne,itd.

    a skad ty masz te informacje co unia chciala a czego nie chciala? To raczej ty
    nie masz pojecia o czym piszesz, roznice w ksztalceniu dotycza wszystkich
    pielegniarek ze wszystkich panstw ktore wraz z Polska przystapily do UE. To tez
    nie jest dziwne, ze system ksztalcenia byl inny niz w krajach do uni nalezacych
    od dawna, juz ci chyba napisalam , ze nie tylko ksztalcenie pielegniarek nie
    bylo w/g standardow unijnych ale i innych grup zawodowych takich jak lekarze
    itp. Prosty przyklad, w lodzi do niedawna istniala akademia medyczna, twor
    nieznany uni a teraz od kilku lat jest to Uniwersytet Medyczny, wiec wedlug
    ciebie ci co ukonczyli AM, nie nadaja sie do pracy za granica?
    Nie zamierzam ci pisac, ze Polak potrzafi czy nie potrafi, bo fakty mowia za
    siebie i po raz kolejny ci powtarzam, ze pielegniarki w krajach Uni JUZ
    PRACUJA -pogodz sie z tym.

    Pisał o tym w paru artykułach Saryusz-Wolski,główny
    > negocjator ze strony Polski.
    No tu to mnie rozbawiles do lez Wlasnie dzieki takim ludziom jak on warunki
    traktatu sa tak beznadziejne i niekorzystne to tak jakby rolnik negocjowal w
    sprawie gornikow. No zastanow sie, jak ktos kto nie ma bladego pojecia o
    pielegniarstwie moze cokolwiek dobrego wynegocjowac. Poza tym komu na reke jest
    by pielegniarki wyjechaly poza granice kraju? Chyba tylko im samym, bo rzad
    trzesie sie co by bylo gdyby, nie majac absolutnie zadnej alternatywy.

    > 3.Jeśli można,mniej emocji proszę.Dokumenty to dokumenty,traktaty to traktaty.
    > I
    > nic tu nie zmienisz
    Wiesz mam dziwne wrazenie, ze jesli ktos z nas dwojga SIE NIEZDCROWO
    EMOCJONUJE TO RACZEJ TY, W PRZECIWNYM RAZIE NIE ANGAZOWALBYS SIE TA NAIWNIE W
    TEMAT KTORY CIE NIE DOTYCZY I O KTORYM WYDAJE CI SIE, ZE COS WIESZ. pISZESZ, ZE
    PIELEGNIARKI MAJA NIEODPOWIEDNIE WYKSZTALCENIE A NIE DOCIERA DO CIEBIE FAKT, ZE
    Z TYM WYKSZTALCENIEM JUZ PRACUJA ZA GRANICA I CIAGLE WYJEZDZAJA NOWE GRUPY.
    pRZYJMIJ TO DO WIADOMOSCI, BO CI TO JAK WIDZE SPOKOJU NIE DAJE.

    > Natomiast jeżeli uwazasz,że główną przeszkodą w wyjezdzie pielęgniarek jest
    > nieznajomość języków obcych,to ja przepraszam,ale co to za fachowiec czy
    > specjalista z europejskimi apetytami,który nie zna choćby jednego języka
    obcego
    > ? Choćby angielskiego,który w końcu jest standartem w medycynie ?

    Czlowieczku maly, wklej mi prosze link gdzie jest napisane w jakichkolwiek
    przepisach, ze angielski to standard? Znowu mnie rozbawiles, jaka ty szkole
    konczyles i gdzie, skoro nie wiesz takJEJ podstawowych rzeczy , ze w kraju
    socjalistycznym, jakim przez lata bylismy, standardem byl jezyk rosyjski.
    Ja w ogolniaku miala, niemiecki, francuski i lacine( jestem mlody rocznik), tak
    wiec w moim liceum angielski tez standardem nie byl (tak to skandal, pewnie moi
    nauczyciele nie przewidzieli, ze zostane pielegniarka z "apetytem europejskim").
    I znowu musze napisac, ze jestes ciutke nie z tej bajki skoro nie wiesz, ze
    podstawowe kursy angielskiego tj. np. FCE, CAE, kosztuja miesiecznie polowe
    pensji pielegniarskiej.
    Jesli chodzi o apetyty europejskie, to to jest nic w porownaniu do twojego
    amerykanskiego apetytu. Przemawia przez ciebie zawisc, zazdrosc i ogroomne
    kompleksy.
    No coz syty glodnego nie zrozumie. Nie bede z toba juz dyskutowac, bo ja o
    chlebie a ty o niebie i sensu to nie ma. Pozdrawiam. Za bledy przepraszam ale
    pisze z dzieckiem na reku.

    --
    NADIA
    MAMY- PIELĘGNIARKI
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 21.04.05, 20:06
    ...skoro zaczynają się z twojej strony inwektywy,nie ma szansy na jakąkolwiek
    dyskusję.Życzę ci tylko (i twoim koleżankom),żebyś oprócz buńczucznych haseł
    dowiodła swojej rzeczywistej wartości wyjeżdżając i podejmując pracę w zawodzie
    w UE.Bo jak na razie,to kończy się głównie na słowach i szukaniu przeróznych
    usprawiedliwień (np.kuriozum-drogie kursy językowe!) dla pozostawania w Polsce.

    P.S. Podpowiem ci tylko,że w przypadku rozmowy kwalifikacyjnej z przyszłym
    pracodawcą nie zalecane są stwierdzenia:
    "W Polsce był socjalizm i nie znam angielskiego/niemieckiego/szwedzkiego ..."
    Zresztą,jakiekolwiek tłumaczenie swoich braków "bo w szkole tego nie było",lub
    "był socjalizm w końcu,no nie?" raczej nie pomaga.
  • 21.04.05, 20:38
    > P.S. Podpowiem ci tylko,że w przypadku rozmowy kwalifikacyjnej z przyszłym
    > pracodawcą nie zalecane są stwierdzenia:
    > "W Polsce był socjalizm i nie znam angielskiego/niemieckiego/szwedzkiego ..."
    > Zresztą,jakiekolwiek tłumaczenie swoich braków "bo w szkole tego nie było",lub
    > "był socjalizm w końcu,no nie?" raczej nie pomaga.



    No tez ci napisalam, ze pielegniarki nie wyjezdzaja, bo sie jezykow teraz
    dopiero ucza. Nie rozumiem twojego postu.Ceny kursow jezykowych to nie
    usprawiedliwienie tylko fakt. Wiem, ze sa szkoly jezykowe ktore staraja sie o
    pieniadze unijne na ten cel , bo beda miec z tego niewymierne korzysci ale to
    na razie w zarodku(przynajmniej w moim miescie)

    A inwektywy zaczely sie sypac najpierw z twojej strony. Dla ciebie tez duzo
    slonka i pieniazkow i wyrozumialosci i solidarnosci z grupa zawodowa ktora
    stanowi filar na ktory stoicie wy lekarze(poczytaj posty lekarki, gdyby wszyscy
    lekarze tacy byli... ale sie rozmarzylam. Dosc.)
    --
    MAMY- PIELĘGNIARKI
  • Gość: kinia IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 20.04.05, 22:44
    Jeszcze jedno, polskie pielegniarki na chwile obecna nie pelnia obowiazkow
    asystentek, bo takiego pojecia jak juz zauwazyles w Polsce nie ma. Za to sa
    uczone w polskich szkolach medycznych, zarowno scielenia lozek, podawania
    basenow, toalety chorego jak i iniekcji, im, iv, sc, podawania lekow,
    podlaczania wlewow kroplowych, zakladania wkluc, sąd, cewnikow, zglebnikow,
    udzielania pierwszej pomocy w stanach zagrozenia zycia itd. Ponadto oprocz
    praktyki baardzo duzo teori z zakresu, anatomi i fizjologii, patologii,
    psychologii, i wiele wielu innych dziedzin. Slyszalam kiedys z bardzo dobrego
    zrodla, ze pielegniarki we Francji byly w ogromnym szoku, ze polska
    pielegniarka w opamieci przeliczala dawki lekow, podczas gdy one biegaja z
    kalkulatorami w kieszeni, tak wiec nie wywyzszaj swoich francuskich
    pielegniarek, bo jestes w bledzie sadzac, ze polskie sa mniej wykwalifikowane,
    sadzac z programu nauczania sa bardziej, bo oprocz umiejetnosci strikte
    pielegniarskich maja jak sam stwierdziles umiejetnosci opiekuncze(asystentek)
    rowniez.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 14:02
    droga Ewo zadna pilegniarka i za zadne pieniadze nie przyjdzie na prywatny
    dyzur do chorego co ma pretensjonalna rodzinke a sama rak nie dolozy!
    musze powiedziec ze sa tez wspaniale rodziny !przywiezli nam chorego 140
    kg wazy najpierw bylo przerazenie wszystkich(chory lezacy)jednak rodzina
    przychodzi na wspolnie ustalona godzine i pomaga ,wspolnie sie przenosi na
    lozko kapielowe ,zaklada czysta pizdzame ,itp sprawy.sam chory jest
    przesympatycznym facetem.pomoc takiej rodziny jest nieoceniona!oni widza ze
    jedna pielegniarka chocby miala najszczersze checi sama go nie
    udzwignie.ta rodzina nie jest z tych co to postoi i poleci do
    pielegniarki dawac rozkazy i sama ucieknie,az milo podejsc do tekiego
    chorego.rodzina nie musi siedziec w szpitalu caly dzien wystarczy w
    ten sposob .ale to trzeba chciec cos zrobic,tam gdzie tylko maja
    pretensje,bez przerwy sie widzi skrzywiona rodzinke nawet nie chce sie
    wejsc i zapytac jak sie czuje.
  • 20.04.05, 17:39
    Gość portalu: ja napisał(a):

    > ciekawe gdzie w tym wszystkim jest rola rodziny,
    > w ktorym szpitalu wszystkie tego typu obowiazki sa wykonywane przez
    > rodzine
    > obecnie osoba stara i schorowana nie ma co liczyc na pomoc
    > najblizszych,najlepiej oddac ja do szpitala innych osrodkow,kochajaca
    > rodzina przyjdzie przyniesie jedzonko (czesto cos co chory jesc nie
    > moze),rzuci okiem i ucieka .Kochajaca rodzina co czasu nie ma ,bo nie
    chce
    > go miec ,nie chce miec problemu,wlasciwie to znajdzie milon powodow dla
    > ktorych nie chce sie zajac starym schorowanym,wymagajacym pomocy przy
    > prostych czynnosciach.Oddzialy szpitalne szczegolnie specjalistyczne
    nie
    > sa od tego.


    Tak czytam to wszystko i czytam i jestem zdumiona. Mnie nie przyszlo by do
    glowy prosic pielegniarke o zmiane pampersa,umycie czy poprawienie lozka jesli
    ja siedze kolo chorej bliskiej mi osoby. Ja to robie bo uwazam ze nikt tego nie
    zrobi lepiej odemnie. Pal szesc czyj to jest obowiazek wole zrobic to sama i
    miec pewnosc, ze bliskiemu czlowiekowi jest choc troche lepiej. Pielegniarkom
    czesto sie dziwie, ze one jeszcze maja sile i ochote pogadac milo z pacjentem,
    przysiasc na chwile, pozartowac. Ja jeszcze nie spotkalam wrednej pielegniarki,
    lekarza gbura i owszem.
  • 20.04.05, 22:05
    Gość portalu: ewa napisał(a):

    > bylam swiadkiem takiej wlasnie sceny - pielegniarka kilkunastoletniego syna
    > ciezko chorej kobiety poprosila 'pan zmieni mamie tego pampersa bo smierdzi'.
    > Moze ty bys chciala by Tobie te pieluche tak wlasnie zmieniano ja nie.

    Ewa, ja ubolewam po prostu nad zjawiskiem o ktorym tutaj mowa. O tym ze ludzie
    przestaja sie poczuwac do pomocy nad swoimi bliskimi bo to "zasrany obowiazek
    pielegniarki", "od tego jest szpital" i tak dalej. No i to co napisalas (ze
    nie chcialabys zeby dzieci Tobie pieluchy zmienialy - ja to rozumiem ! ) - ale
    czy w ten sposob nie przyczyniamy sie do tego ze nastepne pokolenie jeszcze
    bardziej bedzie sie odcinac i odsuwac od siebie swoich chorych bliskich ?
    Przerzucajac odpowiedzialnosc tylko i wylacznie na instytucje ?
    To o czym piszesz (o kilkunastoletnim chlopcu) to oczywiscie nie jest normalne,
    i nie powinno absolutnie miec miejsca, jakies granice powinny byc zachowane. I
    nie powinno byc absolutnie zadnego zmuszania kogokolwiek - to jest w mojej
    opinii karygodne.
    Ale - jak slysze o 2 pielegniarkach na oddziale 40-lozkowym, lub tylko JEDNEJ
    (!) na dyzurze nocnym - czy ktos o zdrwowych zmyslach oczekuje ze chorzy beda
    odpowiednio pielegnowani ? To jest zupelnie fizycznie NIEMOZLIWE. Nie mowiac
    o tym ze niebezpieczne - dla chorego. Pielegniarka ktora pracuje w takich
    warunkach nie jest w stanie odpowiednio obserwowac/monitorowac stan chorego,
    istnieje o wiele wieksze ryzyko popelnienia pomylek, taka sytuacja jest po
    prostu dla pacjenta niebezpieczna. Nic dziwnego ze pielegniarki szukaja pomocy
    u rodzin pacjentow. Czytalam wspomnienia kolezanek po fachu na innym forum -
    pacjenci na erce kardiologicznej, po inwazyjnych zabiegach, podlaczeni do pomp
    infuzyjnych z silnymi lekami krazeniowymi - i JEDNA PIELEGNIARKA. 40 pacjentow
    po duzych zabiegach na chirurgi ogolnej - 2 pielegniarki. To wola o pmnste do
    nieba :(
    >
    > Ani ja ani inicjatorka tej dyskusji nie 'uchylamy' sie o swojch obowiazkow, my
    > mowimy o uchylaniu sie od obowiazku szpitali, krore jako cos zupelnie
    > naturalnego zwalily cala opieke nad chorym na glowy rodziny.

    Oczywiscie, normalne to to nie jest, ale zastanawia mnie jak to jest ze w
    systemie w ktorym ja pracuje, gdzie jednak obstawa personelu jest mniej wiecej
    adekwatna do ilosci pacjentow i ich stanow ogolnych (moze nie tak super jak w
    Kalifornii gdzie ponoc jest 1 pielegniarka na 5 pacjentow) - mimo wszystko
    rodzine sie zacheca do pomocy, czasem uczy pewnych czynnosci - z mysla o tym ze
    tak jest lepiej dla pacjenta. A rodziny, mimo iz wiedza ze pacjent bedzie bez
    szemrania otoczony pielegniarska opieka - same sie angazuja. Portugale, Wlosi,
    Chinczycy, Wietnamczycy, Hindusi, Somalijczycy, ludzie pochodzacy z Karaibow -
    ot tak aby wymienic kilku - normalna rzecza dla nich jest to ze przyjda do
    szpitala, pomoga przy umyciu, pomasuja, poklepia, nakremuja, czasem naoliwia
    skore pacjenta. Potem uczesza wlosy, zmienia koszule, nakarmia. A pacjent
    siedzi w lozku zadowolony.

    A co jak ktos nie
    > ma rodziny, ma lezec 'za kare' we wlasnych odchodach? Ja rozumiem ze czesto do
    > tego doprowadza bieda szpitali, ale nikt mi nie wmowi ze to jest normalne ze
    do
    > swojej ciezko chorej tesciowej lezacej w szpitalu musialam wynajac pomoc
    > (niestety musze pracowac) by w ciagu dnia mame myla, karmila, i podawala leki
    > .... Czy gdyby szpital mial wiecej pieniedzy to rowniez za 'naturalne'
    uznawano
    > by sytuacje ze rodzina ma 'zorganizwac' opieke nad chorym?

    Nie nie, oczywiscie ze to nie jest normalne. Tylko ze realia sa takie jak to
    opisala Lekarka - z pustego to nawet Salomon i tak dalej :( Musi byc wiecej
    personelu, jakies standardy co do tego ile pacjentow max pielegniarka moze miec
    pod swoja opieka tak aby wszystkie potrzeby pacjenta byly spelnione - inaczzej
    zawsze bedzie ktos niedopilnowany, nieodpowiednio pielegnowany, pozbawiony
    monitorowania i tak dalej.

    > Nie widze nic nie naturalnego i oburzajacego ze inicjatorka tej dyskusji
    domaga
    > sie opieki nad chorym w szpitalu - to co sie dzis dzieje w wielu Polskich
    > szpitalach jest czesto przerazajace.

    Zgadzam sie jak najbardziej - system chyba juz nizej upasc nie moze :(
    AgaRN


    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • Gość: flebo IP: 82.53.182.* 20.04.05, 10:22
    w naszych szpitalach brak jest tzw.asystentek.pielegniarka nie poto studiuje
    zeby zmieniac pampersy,skoro nie ma asystentek,a ktos sam nie moze to niech
    wezmie opiekunke,tyle kobiet bez pracy.dziadek emeryturke pewnie ma.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 11:29
    rodzina chorego jesli chce szczerze pomoc to pomoze,bedzie to pomoc dla
    chorego nie dla pielegniarki,przyklad-zmiana pampersa jasne ze zrobi to
    pielegniarka korona z glowy nie spadnie ,jaka rola rodziny?wystarczy ze
    przytrzyma,podniesie pacjenta i to jest bardzo duzo,jednej pielegniarce
    ktora zostaje od poludnia do rana sama nie jest lekko(mam na mysli
    wysilek fizyczny typu podniesc chorego)pielegniarka tez ma kregoslup ,wg
    bhp nie wolno podniesc wiecej niz 20 kg,a chory wazy wiecej,jednego
    takiego do dzwigania nie ma ale kilku,wiec mile widziana jest pomoc
    rodziny,pomoc a nie widownia pyszczaca.
  • 20.04.05, 12:57
    W imieniu wszystkich ciezko pracujacych pielegniarek- dziekuje.
  • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 20.04.05, 13:59
    Ok. Ja, w przeciwieństwie do wielu wymądrzających się na tym forum, wiem jak
    ciężko pracujecie, co musicie znosić, i jak wyglądałoby leczenie gdyby nie
    Wasze, powiem patetycznie, poświęcenie.
    Wy, w większym stopniu niz my -lekarze, zbieracie gromy, Was częściej
    ochrzaniają, Wy jesteście dla roszczeniowych rodzin służącymi. A ci, którzy
    najbardziej pyskują nie zdają sobie sprawy, że w dużym stopniu powodzenie
    leczenia zalezy od właściwej pielęgnacji. Trzymajcie się.
  • 20.04.05, 14:08
    Tak, ale jestes nieliczna z wielu osob ktore to rozumieja, tym bardziej
    podziwiam cie, bo sznujesz nasza prace. Sadze, ze sama ciezko pracujesz i
    dlatego to rozumiesz. Pozdrawiam, zycze zdrowia i wytrwalosci i nam i wam.
    --

    MAMY- PIELĘGNIARKI
  • 20.04.05, 20:00
    Ja tez ci bardzo dziekuję.
  • Gość: lekarka IP: *.chello.pl 21.04.05, 15:02
    Zbyt wiele lat pracuję, żeby nie wiedzieć, że bez sprawnych pielęgniarek
    lecznie jest niemozliwe! Wyobraźcie sobie ( sorry, Wy nie musicie, ale gros
    forumowiczów powinno)operację bez instrumentariuszki, anestetyczki. A może
    poród bez połoznej?
    To pielęgniarki obsługują dializy, one pierwsze sygnalizuja nam, gdy dzieje się
    coś niedobrego.
    Pamietam jak zaraz po studiach , rzucona na głęboka wode, naszpikowana teorią z
    zerową praktyką, zostałam na pierwszym samodzielnym dyżurze. I jak wiele
    pomogły mi własnie pielegniarki!
    Oczywiście, w każdym zawodzie zdarzają się osoby niedouczone i leniwe ( wśród
    ekonomistów tez ich nie brakuje), ale ja widocznie miałam szczęście - w ciagu
    ponad 20 lat pracy sporadycznie trafiałam na osoby nieodpowiedzialne.
    Wielokrotnie natomiast trafiłam na panie robiące znacznie więcej niż wymagałby
    ich zakres obowiązków. W stosunku i do chorych i do nas.
    Niejednokrotnie, gdy padałam na twarz ze zmęczenia przynosiły mi kawę.
    Wielokrotnie dzięki ich fachowości mogłam chwilę zdrzemnąć sie na dyzurze.
    P.S. Kilku kolegów kwestionuje kwalifikacje polskich pielęgniarek. Nie wdając
    się w papiery, bo nie znam się na tym, pytam - dlaczego z oddziału, na którym
    pracuje mój mąż odeszło i wyjechało za granicę aż 5 pielęgniarek? Pracują w
    swoim zawodzie i zyje im się całkiem dobrze ( 2 odwiedzilismy w Szwecji).
    Czyzby przyjmowano do pracy ludzi niedouczonych?
  • 21.04.05, 18:23
    Gość portalu: lekarka napisał(a):

    > P.S. Kilku kolegów kwestionuje kwalifikacje polskich pielęgniarek. Nie wdając
    > się w papiery, bo nie znam się na tym, pytam - dlaczego z oddziału, na którym
    > pracuje mój mąż odeszło i wyjechało za granicę aż 5 pielęgniarek? Pracują w
    > swoim zawodzie i zyje im się całkiem dobrze ( 2 odwiedzilismy w Szwecji).
    > Czyzby przyjmowano do pracy ludzi niedouczonych?

    Heh, Lekarko, ja jestem po takim 5 letnim medyku ukonczonym jeszcze w
    zamierzhlych czasach komuny, potem poszlam do pracy. 5.5 roku na klinice
    torakochirurgii we Wroclawiu, ciezkie zabiegi, orka jakich malo. Potem wyjazd
    do Kanady - zanim moglam przystapic do egzaminu licencyjnego musialam odbyc
    kurs "upgrading" plus praktyki w szpitalu. Po pierwszym 3- miesiecznym kursie
    teoretycznym (interna/chirurgia) zaczelismy praktyki na internie. Na polmetku
    uslyszalam od swojej instruktorki ze jestem najlepsza w grupie - ze w ogole nie
    widac po mnie ze nigdy w Kanadzie do tej pory nie pracowalam. Potem uslyszalam
    to samo od paru pielegniarek ktore pracowaly w oddzialach w ktorych odbywalismy
    praktyki - a one takie skore do chwalenia nie byly. Nie chodzi tu o chwalenie
    siebie - ja nie bylam "wyjatkowa", orzel sokol i tak dalej - ja pracowalam po
    prostu tak jak nauczylam sie pracowac w Polsce, tak jak pracowaly inne
    dziewczyny w mojej wroclawskiej klinice. Polskie warunki nauczyly nas
    krytycznego myslenia, szybkiego podejmowania decyzji, dobrej organizacji pracy,
    ustalania priorytetow - tego co tutaj sie bardzo liczy. Z "mojego" starego
    medyka kilka sosob znalazlo sie w Kanadzie i ci kotrzy zdecydowali sie na
    zrobienie licencji, poradzili sobie bez problemow.
    Oczywiscie ze jest wiele roznic - tutaj pielegniarki sa o wiele bardziej
    samodzielne, maja wiecej odpowiedzialnosci, wiecej obowiazkow - to wynika z
    innego systemu lecznictwa. Ale jakos ten polski system, mimo ze w ruinie,
    dobrze nas przygotowal. Pokonczylam te ichnie "upgrading", specjalizacje,
    pracuje w intensywnej opiece, douczamy sie na biezaco (szkolenia, konferencje,
    recertyfikacje) - i dalej jestem uwazana za jedna z najlepszych pielegniarek na
    moim oddziale (to uslyszalam od naszej edukatorki). Jestem pewna ze i ten
    nieszczesny medyk, i ten zapieprz we dwie pielegniarki na 26 lozkowym oddziale,
    gdzie na codzien mielismy same torakotomie i torakolaparatomie - bardzo dobrze
    mnie przygotowal do pracy za oceanem.
    Pozdr.
    AgaRN

    --
    I'm just a soul whose intentions are good,
    Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
  • 20.04.05, 17:53
    Gość portalu: ja napisał(a):

    > rodzina chorego jesli chce szczerze pomoc to pomoze,bedzie to pomoc
    dla
    >
    > chorego nie dla pielegniarki,przyklad-zmiana pampersa jasne ze zrobi to
    > pielegniarka korona z glowy nie spadnie ,jaka rola rodziny?wystarczy ze
    > przytrzyma,podniesie pacjenta i to jest bardzo duzo,jednej pielegniarce
    > ktora zostaje od poludnia do rana sama nie jest lekko(mam na mysli
    > wysilek fizyczny typu podniesc chorego)pielegniarka tez ma kregoslup ,wg
    > bhp nie wolno podniesc wiecej niz 20 kg,a chory wazy wiecej,jednego
    > takiego do dzwigania nie ma ale kilku,wiec mile widziana jest pomoc
    > rodziny,pomoc a nie widownia pyszczaca.


    Czy nie mozna takiej pyskujacej rodzinki wyprosic za drzwi?
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 19:12
    mozna jak sie skonczy czas odwiedzin
  • 21.04.05, 19:12
    Aby uzupełnić obraz naszej rzeczywistości, dodam, że w szpitalu, w którym
    pracowałam po reformie zlikwidowano etaty salowych i sanitariuszek, a stworzono
    ekipy sprzątające. Efekt jest taki, że pielęgniarkom dodano obowiązki ww. Muszą
    one roznosić posiłki, biegać do i z laboratorium (panie sprzątające mają surowy
    zakaz pomocy pielęgniarkom pod groźbą zwolnienia). Taka ekipa sprzątająca jest
    na ileś tam oddziałów, a w związku z tym gdy nie wypada czas ich pracy, a coś
    się rozleje, zabrudzi itp, to sprzątają to pielęgniarki. To tyle jeżeli idzie o
    rzeczywistość w polskich szpitalach. I dwa słowa do Patryka: w systemie polskim
    istniej system doskonalenia zawodowego pielęgniarek, a są to kursy
    kwalifikacyjne - 1/2 roku, specjalizacje - 2 lata i kursy doskonalące krótsze.
    Wszystkie składają się z zajęć teoretycznych i praktycznych, kończą się
    egzaminem. Tak więc pielęgniarki po LM i po studium pod względem wykształcenia
    nie muszą być gorsze od pielęgniarek z Europy czy USA.
    Specjalne pozdrowienia dla Lekarki :))))

    --
    zabrania się zabraniać
  • Gość: aa IP: *.kwidzyn.mm.pl 22.04.05, 08:56
    Dziadek zmarł...
  • Gość: frania IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 22.04.05, 19:02
    i nie wykorzystałaś jej w pełni........... .
    Zamiast pielęgnować dziadka pełniłaś pełen nienawiści dyżur przy komputerze
    dając wzór swojemu potomstwu jak powinni zachowywać się w takiej sytuacji.

    Składam wyrazy współczucia.
  • Gość: feline IP: *.dial.proxad.net 22.04.05, 19:21
    Aa - wspolczuje ci naprawde z glebi serca. prosze wszystkich
    dyskutantow "ciszej nad ta trummna" - podyskutowac mozna na wielu innych
    pokrewnych a nieosobistych watkach ewenttualnie zalozyc nowy.
    I pamietajmy - lezacych sie nie bije.
  • Gość: ann IP: *.krak / *.crowley.pl 22.04.05, 13:56
    czego ty wymagasz od panstwowej slyzby zdrowia? myslisz, ze szpital stac na to
    aby twoj dziadek mial sluzaca pod postacia pokojowki? jesli jestescie tak dobra
    rodzinka to niech ktos bedzie z twoim dziadkiem chocby 8 godzin dziennie. a ten
    bulwers twojej cioci ze jesli dziadek jest w szpitalu to ona palcem nie kiwnie -
    zabawne, wrecz zabawne. Jesli tak tobie i twojej rodzinie przeszkadzaja
    panstwowe szpitale to umiesc dziadka w szpitalu prywatnym.
  • Gość: e IP: 212.87.3.* 22.04.05, 14:31
    a ty troche sie zastanow co piszesz i KIEDY piszesz,
    'myslisz, ze szpital stac na to aby twoj dziadek mial sluzaca pod postacia
    pokojowki' - ty za to nie myslisz wcale. Za pwene ty mozesz sie zwolnic na 8
    godzin z pracy bo i tak tam nie zauwaza twojej nieobecnosci.
  • Gość: jola IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 18:48
    Wyrazy współczucia dla autorki postu.A barany dalej będą drązyć temat.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.