Dodaj do ulubionych

zarobki lekarzy

IP: 149.156.57.* 04.09.02, 18:37
zarabim "na reke" troche ponad 800 zl- za 8 godzin pracy dziennie (czesto
wiecej; bez dyzurów)
jestem 5 lat po studiach.
wiekszosc moich znajomych- również tych bedacych 10 lat po studiach dostaje
pensje w granicach 1000 zl- czyli nie jestem wyjątkiem.
(chociaz gdzies podobno sa POZ-y i prywatne osrodki gdzie lekarze zbijaja
kokosy "bez lapowek"; osobiscie nie znam NIKOGO takiego)
pracuje w bardzo dobrym osrodku klinicznym. jestem lekarzem bardzo cenionym
przez pacjentów.
wyjezdzam za granice, ale moi koledzy-zostaja.

jak długo to moze trwac?

pozdrawiam

lekarz

Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: *.211-200-80.adsl.skynet.be 04.09.02, 22:55
      To jest demagogia. Masz zasadniczej 800 zl. Nie mowie, ze to nie jest skandal. Ale zarabiasz na reke duzo wiecej niz 800 zl. Inaczej umarlbys z glodu. Dyzury to podstawa utrzymania wielu lekarzy w Polsce. Problem polega na tym, ze to sie nie liczy do emerytury.
      Ile to jeszcze potrwa? Dluzej niz zamierzasz zyc. Czy zauwazyles, ze lekarz jest zawsze tak bogaty, jak jego pacjenci? Pracujesz w gulagu, leczysz za pol kartofla. Pracujesz w Hollywood, leczysz za pol Ferrari. Proste.
      Wyjechac? Sprobuj. Ja wyjechalem. Jesli sie zdecydujesz, bedziesz przeklinac te decyzje. Ale warto.
      • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: 149.156.57.* 05.09.02, 15:04
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > To jest demagogia. Masz zasadniczej 800 zl. Nie mowie, ze to nie jest
        skandal.
        > Ale zarabiasz na reke duzo wiecej niz 800 zl. Inaczej umarlbys z glodu.
        Dyzury


        zeby nie byc oskarzanym o demagogie- z dyzurami jest to ok 1100-1300 na reke;
        w szpitalach- gdzie sa dyzury "kontraktowe"- jest to kwota o 100-300 zł wyzsza
        (powiekszona o ZUS- ktorego wtedy sie nie płaci; ale musisz miec zarejstrowana
        dzialalnosc)

        > to podstawa utrzymania wielu lekarzy w Polsce. Problem polega na tym, ze to
        sie
        > nie liczy do emerytury.
        > Ile to jeszcze potrwa? Dluzej niz zamierzasz zyc. Czy zauwazyles, ze lekarz
        jes
        > t zawsze tak bogaty, jak jego pacjenci? Pracujesz w gulagu, leczysz za pol
        kart
        > ofla.

        nie, nieprawda.

        tylko czesc pacjentów- to biedni emeryci ale nawet oni z reguły maja wyzsze
        emerytury niz ja pensje.
        moja pensja w zaden sposob nie zalezy od stanu konta moich pacjentów. ani od
        ilosci przyjmowanych przez mnie pacjentów, ani od stopnia ich zadowolenia (mimo
        wszystko miło jest słyszec, że im żal, że wyjezdzam).


        >Pracujesz w Hollywood, leczysz za pol Ferrari. Proste.
        > Wyjechac? Sprobuj. Ja wyjechalem. Jesli sie zdecydujesz, bedziesz przeklinac
        te
        > decyzje. Ale warto.



        pozdrawiam

    • maretina Re: zarobki lekarzy 05.09.02, 08:45
      moj chlopak jest na rezydenturze. z dyzurami ma okolo 1600zl.jesli ja caly czas
      bede pracowac, to jakos wyzyjemy. tylko boje sie, co bedzie kiedy skonczy
      rezydenture i zostanie specjalista na zwyklym etacie szpitalnym, bo wtedy
      bedzie mial duzo mniejsza pensje z wiekszymi kwalifikacjami. paranoja.
      pozdrawiam
      • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: 195.13.26.* 05.09.02, 09:49
        maretina napisała:

        > moj chlopak jest na rezydenturze. z dyzurami ma okolo 1600zl.jesli ja caly czas
        >
        > bede pracowac, to jakos wyzyjemy. tylko boje sie, co bedzie kiedy skonczy
        > rezydenture i zostanie specjalista na zwyklym etacie szpitalnym, bo wtedy
        > bedzie mial duzo mniejsza pensje z wiekszymi kwalifikacjami. paranoja.
        > pozdrawiam

        Jakto co bedzie? Otworzy prywatna praktyke i, moze nie od razu, ale stopniowo, zacznie dopiero trzaskac kase.
        • maretina Re: zarobki lekarzy 05.09.02, 10:27
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > maretina napisała:
          >
          > > moj chlopak jest na rezydenturze. z dyzurami ma okolo 1600zl.jesli ja caly
          > czas
          > >
          > > bede pracowac, to jakos wyzyjemy. tylko boje sie, co bedzie kiedy skonczy
          > > rezydenture i zostanie specjalista na zwyklym etacie szpitalnym, bo wtedy
          > > bedzie mial duzo mniejsza pensje z wiekszymi kwalifikacjami. paranoja.
          > > pozdrawiam
          >
          > Jakto co bedzie? Otworzy prywatna praktyke i, moze nie od razu, ale
          stopniowo,
          > zacznie dopiero trzaskac kase.

          chcielibysmy moc podzielac Twoj optymizm. internista trzepiacy kase... marzenie
          scietej glowy. jak po internie zrobi cos dodatkowego, to moze kiedys....jak
          bedzie okolo czterdziestki....:)
          • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: 195.13.26.* 05.09.02, 10:34
            maretina napisała:

            > scietej glowy. jak po internie zrobi cos dodatkowego, to moze kiedys....jak
            > bedzie okolo czterdziestki....:)

            No tak, a kiedy Ty chcialas? Internista to specjalnosc o dlugim okresie przygotowawczym. Ja tez pierwsze przyzwoite pieniadze zarobilem po trzydziestce, to normalne u lekarzy.
            OCZYWISCIE, ze internista moze dobrze zarabiac. Nie wszedzie, fakt. W malej miescinie o 40% (oficjalnie) bezrobociu bedzie to trudne, ale na pewno mozliwe. W duzym miescie: no problem. Tylko trzeba sobie dac spokoj z kasa chorych i nie lekcewazyc drobnych konsultacji.
            • monopol Re: zarobki lekarzy 11.09.02, 22:56
              Gość portalu: Doki napisał(a):


              > No tak, a kiedy Ty chcialas? Internista to specjalnosc o dlugim okresie
              przygot
              > owawczym. Ja tez pierwsze przyzwoite pieniadze zarobilem po trzydziestce, to
              no
              > rmalne u lekarzy.
              > OCZYWISCIE, ze internista moze dobrze zarabiac. Nie wszedzie, fakt. W malej
              mie
              > scinie o 40% (oficjalnie) bezrobociu bedzie to trudne, ale na pewno mozliwe.
              W
              > duzym miescie: no problem. Tylko trzeba sobie dac spokoj z kasa chorych i nie
              l
              > ekcewazyc drobnych konsultacji.

              No tak różowo to nie jest. Aby móc zarabiać przyzwoite pieniądze będąc uczciwym
              i nie harując ja wół, to trzeba niestety zrobić podspecjalizację. Dopiero
              wówczas otworzenie prywatnego gabinetu ma sens.
              • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 12.09.02, 00:19
                > No tak różowo to nie jest. Aby móc zarabiać przyzwoite pieniądze będąc
                uczciwym
                >
                > i nie harując ja wół, to trzeba niestety zrobić podspecjalizację. Dopiero
                > wówczas otworzenie prywatnego gabinetu ma sens.

                Wiec... jezeli ktos nie zarabia pieniedzy, ktore go interesuja - albo nie
                pracuje wystarczajaco ciezko, lub nie ma wystarczajacych umiejetnosci (mam tu
                na mysli zarowno wiedze medyczna, kwalifikacje, podejscie do pacjenta jak i
                zdolnosci administracyjne) - jezeli ktos uwaza, ze powinien dostawac pieniadze
                po pokazaniu papierka z napisem "lekarz medycyny" to jest po prostu idiota.
                • monopol Re: zarobki lekarzy 12.09.02, 15:55
                  Gość portalu: GTelega napisał(a):

                  > Wiec... jezeli ktos nie zarabia pieniedzy, ktore go interesuja - albo nie
                  > pracuje wystarczajaco ciezko, lub nie ma wystarczajacych umiejetnosci (mam tu
                  > na mysli zarowno wiedze medyczna, kwalifikacje, podejscie do pacjenta jak i
                  > zdolnosci administracyjne) - jezeli ktos uwaza, ze powinien dostawac
                  pieniadze
                  > po pokazaniu papierka z napisem "lekarz medycyny" to jest po prostu idiota.

                  Więc... ( to nienajlepsze słowo na początek zdania ) jeśli ktoś pracuje bardzo
                  ciężko i ma wystarczające umiejętności ( mam tu na myśli zarówno wiedzę
                  medyczną, kwalifikacje, podejście do pacjenta jak i zdolności
                  administracyjne ) - jeżeli ktoś uważa, że w takiej sytuacji powinien zarabiać
                  przyzwoite ( nie chodzi o więcej panie kolego po fachu ) pieniądze to nie jest
                  po prostu idiotą, ale zupełnie normalnym człowiekiem. Znam osoobiście dość
                  sporo takich osób, które te wszystkie cechy posiadają, ale pieniędzy
                  przyzwoitych nie zarabiają z powodu tak zwanych trudności zewnętrznych
                  niemożliwych niestety do przezwyciężenia. Polska to nie są Stany Zjednoczone...
                  • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: 195.13.26.* 12.09.02, 16:20
                    monopol napisał:

                    >
                    > Więc... ( to nienajlepsze słowo na początek zdania ) jeśli ktoś pracuje
                    bardzo
                    > ciężko i ma wystarczające umiejętności ( mam tu na myśli zarówno wiedzę
                    > medyczną, kwalifikacje, podejście do pacjenta jak i zdolności
                    > administracyjne ) - jeżeli ktoś uważa, że w takiej sytuacji powinien zarabiać
                    > przyzwoite ( nie chodzi o więcej panie kolego po fachu ) pieniądze to nie
                    jest
                    > po prostu idiotą, ale zupełnie normalnym człowiekiem. Znam osoobiście dość
                    > sporo takich osób, które te wszystkie cechy posiadają, ale pieniędzy
                    > przyzwoitych nie zarabiają z powodu tak zwanych trudności zewnętrznych
                    > niemożliwych niestety do przezwyciężenia. Polska to nie są Stany
                    Zjednoczone...

                    To tylko jeden z mozliwych punktow widzenia tego problemu. Dlaczego sadzisz, ze
                    ktos"pracuje bardzo ciężko i ma wystarczające umiejętności", skoro nie potrafi
                    ich zamienic na pieniadze? Jaka miare przykladasz do umiejetnosci? Moze jest
                    odwrotnie: nie ma kasy, a wiec nie umie sie sprzedac? Albo ma nie te
                    umiejetnosci, co trzeba? Medycyna to dzial uslug, a w uslugach klient nasz pan,
                    chociaz w medycynie mniej niz u szewca.
                    Ale Ty po prostu uniknales pytania. Nie chodzilo o to, czy ktos jest normalny,
                    czy nie, tylko czy powinien dobrze zarabiac. Twoj adwersarz (sorry, nick mi
                    uciekl...) stwierdzil, ze medycyna to tylko jeden ze sposobow zarabiania na
                    chleb. Sa inne, byc moze lepsze. Sa inne niz Polska miejsca do zycia.
                    Mozliwosci mnostwo. Ale nie, lepiej siasc i biadolic, tak? Albo dowodzic
                    niesprawiedliwosci swiata.
                    • monopol Re: zarobki lekarzy 13.09.02, 15:08
                      Gość portalu: Doki napisał(a):

                      > To tylko jeden z mozliwych punktow widzenia tego problemu. Dlaczego sadzisz,
                      ze
                      >
                      > ktos"pracuje bardzo ciężko i ma wystarczające umiejętności", skoro nie
                      potrafi
                      > ich zamienic na pieniadze? Jaka miare przykladasz do umiejetnosci? Moze jest
                      > odwrotnie: nie ma kasy, a wiec nie umie sie sprzedac? Albo ma nie te
                      > umiejetnosci, co trzeba? Medycyna to dzial uslug, a w uslugach klient nasz
                      pan,
                      >
                      > chociaz w medycynie mniej niz u szewca.
                      > Ale Ty po prostu uniknales pytania. Nie chodzilo o to, czy ktos jest
                      normalny,
                      > czy nie, tylko czy powinien dobrze zarabiac. Twoj adwersarz (sorry, nick mi
                      > uciekl...) stwierdzil, ze medycyna to tylko jeden ze sposobow zarabiania na
                      > chleb. Sa inne, byc moze lepsze. Sa inne niz Polska miejsca do zycia.
                      > Mozliwosci mnostwo. Ale nie, lepiej siasc i biadolic, tak? Albo dowodzic
                      > niesprawiedliwosci swiata.

                      Odpowiem dość krótko - nie każdy lekarz traktuje swój zawód jako dział usług.
                      Niektórzy traktują go jak swego rodzaju sztukę, a chęć bycia przyzwoicie
                      wynagrodzonym nie wynika z chęci robienia kasy, a jedynie z pragnienia bycia
                      potraktowanym uczciwie. Nie każdy lekarz zrezygnuje ze swojego zawodu. Po
                      pierwsze dlatego, że jak się wsiąknie w medycynę, to nie chce się już robić
                      niczego innego, medycyna jest czymś, z czym kontakt zrywa sie niechętnie. Po
                      drugie dlatego, że po studiach medycznych naprawdę trudno jest się
                      przekwalifikować. I jeszcze jedna kwestia - wielu jest ludzi takich ( nie tylko
                      lekarzy ), którzy nie chcą opuścić Polski, ponieważ uważają ten kraj za swój.
                      To się nazywa patriotyzmem. Poza tym nie o to przecież chodzi, żeby kończyć tu
                      studia i następnie uciekać. To paranoja.
                      • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 13.09.02, 22:04
                        > Odpowiem dość krótko - nie każdy lekarz traktuje swój zawód jako dział usług.
                        > Niektórzy traktują go jak swego rodzaju sztukę, a chęć bycia przyzwoicie
                        > wynagrodzonym nie wynika z chęci robienia kasy, a jedynie z pragnienia bycia
                        > potraktowanym uczciwie.

                        Co za nonsens! - co to jest "uczciwa" pensja? - jest to cena za Twoja prace,
                        ktora ktos inny chce zaplacic a ty jestes wstanie zaakcepowac. Jezeli nie
                        odpowiada Ci to co dostajesz to powiedz NIE i nie pracuj. Jezeli ja nie jestem
                        zadowolony ze swoich zarobkow szukam innego miejca pracy a nie marudze na forum.

                        > Nie każdy lekarz zrezygnuje ze swojego zawodu.

                        Kto Ci kaze rezygnowac, jezeli jestes dobry moge Cie zatrudnic. Wlasnie
                        rozgladam sie za partnerem.

                        > którzy nie chcą opuścić Polski, ponieważ uważają ten kraj za swój.
                        > To się nazywa patriotyzmem. Poza tym nie o to przecież chodzi, żeby kończyć
                        > tu studia a potem uciekac. To paranoja.

                        Dla mnie paranoja jest to co Ty robisz - rzekomo masz wszystkie rzeczy na
                        ktorych Ci zalezy: Masz zawod ktory kochasz (nie z powodu pieniedzy bynajmniej)
                        masz poczucie misji, mieszkasz w kraju w ktorym skonczyles studia i czujesz
                        sie "patriota", ale to Ty a nie ja skamlesz na forum z powodu... pieniedzy? Czy
                        widzisz w tym logike?
                        • monopol Re: zarobki lekarzy 13.09.02, 23:09
                          Gość portalu: GTelega napisał(a):

                          > Dla mnie paranoja jest to co Ty robisz - rzekomo masz wszystkie rzeczy na
                          > ktorych Ci zalezy: Masz zawod ktory kochasz (nie z powodu pieniedzy
                          bynajmniej)
                          >
                          > masz poczucie misji, mieszkasz w kraju w ktorym skonczyles studia i czujesz
                          > sie "patriota", ale to Ty a nie ja skamlesz na forum z powodu... pieniedzy?
                          Czy
                          >
                          > widzisz w tym logike?

                          Przepraszam, czy ja skamle? Czy napisalem choc slowo o sobie? Skad takie
                          zalozenie? Oj Kolego - pomyliles sie. To nie tak.

                          Dobra, niech Ci bedzie - jak komus jest zle, to moze prace zmienic. W porzadku.
                          Ale nie o to mi chodzi, lecz o zasade. Przyklad: Moj kolega, internista z
                          drugim stopniem specjalizacji, wybitny endoskopista, w trakcie specjalizacji z
                          gastroenterologii. Pensja w szpitalu 1050zl na reke. Co Ty na to?

                          Otworzenie gabinetu internistycznego w miescie, gdzie internistow jest jak psow
                          nie da mu nic. Gabinetu gastrologicznego na razie nie otworzy. Prywatnej
                          pracowni endoskopowej też nie, bo za co niby kupi sobie sprzet? Czlowiek ma 36
                          lat - jest 10 lat po studiach, powiedz mi dlaczego ma pensje nizsza od kadrowej
                          ze szpitala? Takie sa warunki polskie. Radzisz mu uciekac? OK, zawsze mozna,
                          ale to tymbardziej dowodzi, ze Polska to nie jest normalny kraj. I nie
                          przekonasz mnie, ze wszystko tutaj gra.
                          • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 13.09.02, 23:37
                            > Przepraszam, czy ja skamle? Czy napisalem choc slowo o sobie? Skad takie
                            > zalozenie? Oj Kolego - pomyliles sie. To nie tak.

                            Och, przepraszam... to nie Ty tylko Twoj kolega...

                            > Dobra, niech Ci bedzie - jak komus jest zle, to moze prace zmienic. W
                            porzadku.

                            A jednak mozemy sie zgodzic.

                            > Ale nie o to mi chodzi, lecz o zasade. Przyklad: Moj kolega, ... Pensja w
                            szpitalu 1050zl na reke. Co Ty na to?

                            Ja bym za takie pieniadze nie pracowal. Jedyna zasada jest taka, ze jak nie
                            odpowiada Ci placa to po prostu nie przjmuj oferty i nie pracuj - jezeli beda
                            lekarze chcacy pracowac z 5 zl, szpitale beda placily im 5.05 i uwazaly, ze
                            przeplacaja.

                            > Otworzenie gabinetu internistycznego w miescie, gdzie internistow jest jak
                            > psow
                            > nie da mu nic. Gabinetu gastrologicznego na razie nie otworzy. Prywatnej
                            > pracowni endoskopowej też nie, bo za co niby kupi sobie sprzet?

                            Tak sie sklada, ze mam prywatna pracownie endoskopowa w miescie gdzie pediatrow
                            jest jak psow (jestem gastroenterologiem dzieciecym) i kawioru nie musze sobie
                            odmawiac. Konkurencja nie jest przeszkoda jezeli jestes najlepszy. Nikt nie
                            kupuje sprzetu endoskopowego wiekszosc rozsadnych lekarzy lizuje sprzet, co
                            daje ci mozliwosc wymiany sprzetu na nowy co 3-4 lata.

                            > Czlowiek ma 36
                            > lat - jest 10 lat po studiach, powiedz mi dlaczego ma pensje nizsza od
                            > kadrowej.

                            Smutne to ze czlowiek w moim wieku nie zna odpowiedzi. Przyczyna jest prosta -
                            kadrowa jest rozsadna kobieta i nie pracowala by za takie pieniadze.

                            >
                            > Radzisz mu uciekac? OK, zawsze mozna,
                            > ale to tymbardziej dowodzi, ze Polska to nie jest normalny kraj. I nie
                            > przekonasz mnie, ze wszystko tutaj gra.

                            Bynajmniej nie uwazam, ze Polska jest normalnym krajem, inaczej z pewnoscia bym
                            tam zostal - najwiekszym zboczeniem w Polskiej sluzbie zdrowia jest zdolnosc
                            lekarzy do zaakceptowania warunkow pracy jakie maja. Jezeli szpitale to
                            wykozystuja to jest to normalne - zadaniem dyrektora szpitala jest
                            minimalizacja kosztow.
                      • Gość: Doki lekarz = uslugi? IP: 5.3R2D* / *.tiscali.be 14.09.02, 07:49
                        monopol napisał:


                        > Odpowiem dość krótko - nie każdy lekarz traktuje swój
                        zawód jako dział usług.

                        I z niezrozumienia, ze wlasnie w uslugach pracuja, biora
                        sie problemy.

                        > Niektórzy traktują go jak swego rodzaju sztukę,

                        Jedno drugiemu nie przeszkadza. Sa rzemieslnicy i
                        artysci. Ale te sztuke praktykuje sie w konkretnym celu:
                        pomocy pacjentowi, a nie dla samej sztuki. W medycynie
                        sztuka dla sztuki jest nieetyczna.

                        >Nie każdy lekarz zrezygnuje ze swojego zawodu. Po
                        > pierwsze dlatego, że jak się wsiąknie w medycynę, to
                        nie chce się już robić
                        > niczego innego, medycyna jest czymś, z czym kontakt
                        zrywa sie niechętnie. Po
                        > drugie dlatego, że po studiach medycznych naprawdę
                        trudno jest się
                        > przekwalifikować.

                        Zgadzam sie. M. in. wlasnie dlatego wyemigrowalem.

                        I jeszcze jedna kwestia - wielu jest ludzi takich ( nie
                        tylko
                        >
                        > lekarzy ), którzy nie chcą opuścić Polski, ponieważ
                        uważają ten kraj za swój.
                        > To się nazywa patriotyzmem. Poza tym nie o to przecież
                        chodzi, żeby kończyć tu
                        > studia i następnie uciekać. To paranoja.

                        Mieszasz. Patriotyzm to skamielina myslenia, w tej samej
                        szufladce co nacjonalizm, szowinizm itp. Podejdz do tego
                        praktycznie: konczysz studia i szukasz dla siebie miejsca
                        pod sloncem.
                        • Gość: LM Re: lekarz = uslugi? IP: *.neuro.cm-uj.krakow.pl 14.09.02, 13:06
                          Gość portalu: Doki napisał(a):

                          > monopol napisał:
                          >
                          >
                          > > Odpowiem dość krótko - nie każdy lekarz traktuje swój
                          > zawód jako dział usług.
                          >
                          > I z niezrozumienia, ze wlasnie w uslugach pracuja, biora
                          > sie problemy.
                          >

                          nie, w polsce lekarze nie pracuja w usługach. pracuja w systemie rozdzielczo-
                          nakazowym; zagwarantowanym konstytucyjnie;
                          pracuja w układzie, ktory słuzy do manipulowania politykom.
                          w ukladzie- w ktorym - "dla dobra pacjentów" rozdziela sie stołki.
                          służba zdrowia w polsce- to mamut z zaszłej epoki.
                          wyzwalaja sie z niego jedynie nieliczne specjalizacje "ludzi zdrowych"-
                          plastyczna, ginekologia- tam gdzie pacjentów stac na płacenie z kieszeni.
                          ale "medycyna ludzi chorych" jest kosztowna, de facto - nie stac na nia nikogo-
                          jak juz zacznie chorowac (nawet w stanach- gdy np. nie daj boze zachorujesz
                          młodo- niekorzystach w pełni z dobrodziejstw tamtejszej słuzby zdrowia)

                          ergo- jest to problem wrazliwy spolecznie- ergo gratka dla polityków, ktorej za
                          skarby swiata z lapek swych nie chca wypuscic .


                          skamlenie na forum (to ja "skamle"- zeby nie było watpliwosci)- jest tez
                          protestem.
                          przeciwko chorej sytuacji. takim samym jak zmiana pracy czy kraju.


                          > > >
                          > Mieszasz. Patriotyzm to skamielina myslenia, w tej samej
                          > szufladce co nacjonalizm, szowinizm itp. Podejdz do tego
                          > praktycznie: konczysz studia i szukasz dla siebie miejsca
                          > pod sloncem.

                          nie, to nie skamielina, to inna mentalnosc. przyzwyczaic sie mozna do
                          wszystkiego, ale naprawde dobrze czuje sie tylko tu- w polsce (mam porownanie).
                          tylko tu ludzie mają taki sposób bycia, poczucue humoru jak mi odpowiada.



                          pozdrawiam.




                          • Gość: Doki Re: lekarz = uslugi? IP: *.52-136-217.adsl.skynet.be 14.09.02, 16:12
                            Gość portalu: LM napisał(a):

                            > nie, w polsce lekarze nie pracuja w usługach. pracuja w systemie rozdzielczo-
                            > nakazowym; zagwarantowanym konstytucyjnie;

                            Co ma piernik do wiatraka? Zgadzamy sie w pelni co do systemu nakazowo-rozdzielczego, motywowanego politycznie ("teraz, kurwa, my!"). Natomiast nie zmienia to faktu, ze praktyka lekarska to uslugi, tj fachowe wykonywanie pewnych czynnosci (lub, jak to ladnie nazywa belgijska nomenklatura, "czynnosci intelektualnych") za pieniadze i na czyjes zlecenie. Oczywiscie, sa to uslugi szczegolnego rodzaju, bo w wiekszosci wypadkow istnieje zobowiazanie starannosci, a nie rezultatu (to luzne tlumaczenie terminow z prawa cywilnego, moze jakis prawnik mi pomoze, jak to jest w polskiej jurysprudencji). A w uslugach: frontem do klienta! Lekarze wszedzie musza po cichutku schodzic z piedestalu kaplanow wiedzy tajemnej. Dzieki internetowi pacjent czesto wiecej wie o swoim schorzeniu niz oni sami, i wymaga obslugi na poziomie. Zwlaszcza pacjent, ktory musi placic, wymaga. Warto sobie to uswiadomic, zeby nie zostac bez pacjentow. Paradoksalnie, kasy chorych, blokujac alternatywy, byc moze konserwuja pseudokomunistyczny uklad, w ktorym kazdy ma biede, ale z glodu nie umiera.

                            > służba zdrowia w polsce- to mamut z zaszłej epoki.

                            Bez dwoch zdan.

                            > wyzwalaja sie z niego jedynie nieliczne specjalizacje "ludzi zdrowych"-
                            > plastyczna, ginekologia- tam gdzie pacjentów stac na płacenie z kieszeni.
                            > ale "medycyna ludzi chorych" jest kosztowna, de facto - nie stac na nia nikogo- jak juz zacznie chorowac (nawet w stanach- gdy np. nie daj boze zachorujesz młodo- nie korzystasz w pełni z dobrodziejstw tamtejszej słuzby zdrowia)

                            Medycyna w ogole jest droga i czas o tym ludziom powiedziec. nie moze byc tak, ze potraca ci 7.5% pensji i reszte masz gratis. To bylby Kuwejt. Pacjent musi placic za wszystko poza naprawde podstawowym pakietem, po pierwsze po to, by ograniczyc popyt na uslugi, po drugie po to, by obok skladek bylo drugie, elastycznie reagujace zrodlo finansowania opieki zdrowotnej.

                            > ergo- jest to problem wrazliwy spolecznie- ergo gratka dla polityków, ktorej za skarby swiata z lapek swych nie chca wypuscic .

                            A jakie pole dla popisu dla zrecznego demagoga!

                            > skamlenie na forum (to ja "skamle"- zeby nie było watpliwosci)- jest tez
                            > protestem.
                            > przeciwko chorej sytuacji. takim samym jak zmiana pracy czy kraju.

                            Jako lekarz powinienes wiedziec, ze nieskutecznych metod nie powinno sie stosowac. Protesty niewiele daja.

                            > nie, to nie skamielina, to inna mentalnosc. przyzwyczaic sie mozna do
                            > wszystkiego, ale naprawde dobrze czuje sie tylko tu- w polsce (mam porownanie). tylko tu ludzie mają taki sposób bycia, poczucue humoru jak mi odpowiada.

                            Te dyskusje toczymy bezustannie na forum Polonia. Nie wiem oczywiscie na ile mozesz sie wypowiadac, tzn ile masz doswiadczen z obcokrajowcami. Z moich doswiadczen moge powiedziec, ze na pewno nie masz racji. W dodatku narodowosc nie stanowi o poczuciu humoru, co zreszta jest zgodne z teza, ze nacjonalizm i pokrewne to przezytek.
        • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: 149.156.57.* 05.09.02, 14:54
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > maretina napisała:
          >
          > Jakto co bedzie? Otworzy prywatna praktyke i, moze nie od razu, ale
          stopniowo,
          > zacznie dopiero trzaskac kase.

          jesli nie jest ginekologiem, dentysta lub chirurgiem plastycznym- nie bedzie w
          stanie utrzymac własnej praktyki prywatnej (nie mówiąc juz o zarabianiu
          pieniedzy).

          co najwyzej dorobi sobie w POZ-ie lub innej społce lekarskiej. to tez nie sa
          kwoty rewelacyjne.
          i prosze nie zapomiac, ze jest to DODATKOWY CZAS.

          czyli praca= 8 godzin+ dyzury = ok.1300 PLN
          + dorabianie sobie (kiedy????????)

          pozdrawiam (jeszcze z polski)



            • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: 149.156.57.* 05.09.02, 15:49
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > Ee tam. Przyklad dobrze mi znany: internista z duzym stazem. Etat szpitalny:
              16
              > 00 zl (z dyzurami). Spoldzielnia: 4000 zl, jak jest dobry miesiac.

              najprawdopodbnije jest to jeden z tych, ktorzy "zaLapali sie" na kierowników
              spóldzielni w okresie "reformy" majacy do tego dobre układy z kolegami z "kasy
              chorych" (ta wersje sugeruje "internista z duzym stazem").
              moze byc to równiez lekarz rodzinny z pierwszego okresu "rzutu" lek. rodz.

              Lub lekarka rejonowa ktora sobie "sprywatyzowała" (raczej "sPOZowała")
              przychodnie rejonowa- ktora NIE WYSYŁA do specjalisty (po co? sama panią
              wylecze) i ktorej w zwiazku z czym wszyscy unikaja jak ognia. poniewaz z kasy
              dostaje "pogłowne" - nie ma wydatków i ma tez dochody.
              pacjenci sie nie wypisuja (lub w niewielkim zakresie) bo jest to osrodek
              najbliszy a kazdy inny- to jednak problem (chocby z wypisaniem recepty) -
              przypadek autentyczny.


              natomiast normalny, UCZCIWY lekarz- nie jest w stanie przezyc.
              pzdrw





              • Gość: Doki Re: zarobki uczciwych lekarzy IP: 195.13.26.* 05.09.02, 16:12
                Gość portalu: LM napisał(a):

                > natomiast normalny, UCZCIWY lekarz- nie jest w stanie przezyc.
                > pzdrw

                Wypraszam sobie, w imieniu tej, w jakis sposob bliskiej mi osoby. Jestem przekonany o jej uczciwosci. Jest czlonkiem spoldzielni specjalistow i nie musi do nikogo kierowac, bo ma kolegow na miejscu. Nie wiem nawet, czy maja kontrakt z kasa chorych, pewnie tak. Mam tez kilku kolegow z roku, ktorzy maja prywatne praktyki i nie skarza sie, albo otwieraja prywatne kliniki.

                Nie jest tak zle.
                • Gość: LM Re: zarobki uczciwych lekarzy IP: 149.156.57.* 05.09.02, 17:28
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > Gość portalu: LM napisał(a):
                  >
                  > kogo kierowac, bo ma kolegow na miejscu. Nie wiem nawet, czy maja kontrakt z
                  ka
                  > sa chorych, pewnie tak. Mam tez kilku kolegow z roku, ktorzy maja prywatne
                  prak

                  > tyki i nie skarza sie, albo otwieraja prywatne kliniki.

                  moge zapytac, jakiej specjalnosci?


                  >
                  > Nie jest tak zle.

                  o prywatnych praktykach- wiem od znajomych- najczesciej małzenstw;
                  wg nich- przychodza tylko nieliczni, najbardziej wytrwali;
                  normalny pacjent- nie przyjdzie gdyz za kazde badanie musi wtedy placic; ze tak
                  naprawde jest- wiem tez od mamy(nie lekarza)- ktora przestala chodzic do pryw.
                  gabinetu, gdy okazało sie ze wydatki nie ograniczaja sie do 40PLN za wizyte. a
                  moja mama jest osoba stosunkowo dobrze sytuowana- stac ja na utrzymanie
                  lekarza :) (-> autentyczne pytanie! :)
                  to czy kasa chorych podpisze z danym gabinetem kontrakt zalezy od widzimisia
                  kasy chorych (->MONOPOL).

                  a jesli chodzi o logistyczne wsparcie polskiego lek.- nie jest zle:)
                  osobiscie nie widze róznicy miedzy polska a niemcami pod tym wzgledem
                  (przynajmnije na poziomie kliniki; mam porownanie- 2 lata pracy tam- dwa lata
                  tu; ha- wtedy wrocilam!).
                  rowniez liczba pacjentów/lekarza, jakosc opieki- a nawet dostep do badan
                  diagnostycznych, a dzieki internetowi- dostep do wiedzy dla lekarza- nie jest
                  juz gorszy- przynajmniej w duzym miescie.
                  a nawet dzieki lepszej organizacji pracy w polsce- zyskuje 2 godziny dziennie-
                  to jest majatek!

                  roznica- to tylko to co pisałam- moja praca, oceniana jest tutaj na poziomie
                  zasiłku socjalnego.

                  pzdrw



                  • Gość: Doki Re: zarobki uczciwych lekarzy IP: *.210-200-80.adsl.skynet.be 05.09.02, 23:48
                    Gość portalu: LM napisał(a):

                    > moge zapytac, jakiej specjalnosci?

                    Ginekologia, plastyczna, laryngologia.


                    > o prywatnych praktykach- wiem od znajomych- najczesciej małzenstw;
                    > wg nich- przychodza tylko nieliczni,

                    Moj kolega z roku ma pryw. praktyke jako laryngolog w Trojmiescie i jezdzi na wizyty domowe!!! Specjalista na wizyty!!! Niektorzy wola doplacic, zeby nie ruszyc dupy i pojechac do gabinetu doktora w godzinach przyjec. Stad mysle, ze pacjenci z forsa jednak sa.

                    > a jesli chodzi o logistyczne wsparcie polskiego lek.- nie jest zle:)

                    Mam na mysli pagery (nie rozumiem jak mozna funkcjonowac bez nich), sekretarki, pomoce inteligentniejsze od salowych.

                    > osobiscie nie widze róznicy miedzy polska a niemcami pod tym wzgledem
                    > (przynajmnije na poziomie kliniki; mam porownanie- 2 lata pracy tam- dwa lata
                    > tu; ha- wtedy wrocilam!)

                    No to sporo sie zmienilo, chociaz ja ostatnio- fakt, ze bardziej na prowincji- takich zmian nie zauwazylem. Np tomokomputer byl wylaczany na noc.

                    > rowniez liczba pacjentów/lekarza, jakosc opieki- a nawet dostep do badan
                    > diagnostycznych, a dzieki internetowi- dostep do wiedzy dla lekarza- nie jest
                    > juz gorszy- przynajmniej w duzym miescie.

                    Zauwaz, ze nie tak duzy odsetek Polakow mieszka w duzych miastach.

                    > a nawet dzieki lepszej organizacji pracy w polsce- zyskuje 2 godziny dziennie-
                    > to jest majatek!

                    Ale te 2 godziny tracisz na wypelnianie kwitow do kasy chorych- to nowosc!

                    PS. dzis Izba Lekarska przyslala mi list, ze czas odnowic moje prawo praktykowania w Polsce. Chyba dam sobie spokoj...
                    • Gość: LM Re: zarobki uczciwych lekarzy IP: 149.156.57.* 06.09.02, 16:14
                      Gość portalu: Doki napisał(a):

                      > Gość portalu: LM napisał(a):
                      >
                      > > moge zapytac, jakiej specjalnosci?
                      >
                      > Ginekologia, plastyczna, laryngologia.
                      >

                      no to alles klar!!!!
                      (zreszta tego sie spodziewałam)

                      owszem.
                      w polsce ostana ino lekarze ludzi zdrowych. ergo- ginekolodzy, plastyczni,
                      dentysci; mozna jeszcze dorzucic okulistów i laryngologów (ci sobie zdaje sie
                      poprawianiem nosów dorabiaja).

                      reszta- wymrze wraz z ich pacjentami.

                      moze to i słuszne?
                      po co tracic pieniądze na schorowanych?
                      a w efekcie- społeczeństwo bedzie zdrowsze, nie?


                      > > o prywatnych praktykach- wiem od znajomych- najczesciej małzenstw;
                      > > wg nich- przychodza tylko nieliczni,
                      >
                      > Moj kolega z roku ma pryw. praktyke jako laryngolog w Trojmiescie i jezdzi na
                      w
                      > izyty domowe!!! Specjalista na wizyty!!! Niektorzy wola doplacic, zeby nie
                      rusz
                      > yc dupy i pojechac do gabinetu doktora w godzinach przyjec. Stad mysle, ze
                      pacj
                      > enci z forsa jednak sa.

                      o rany; kupa moich znajomych jezdzi na wizyty. jest to zreszta sposób na
                      dorabianie sobie- akurat młodych lekarzy;
                      inaczej NAPRAWDE umarłbys z głodu.
                      chodzi o to ze pracujac non stop- dzien i noc (bo te wizyty to oczywiscie po
                      godzinach pracy), praktycznie nie bywając w domu - jestes w stanie zarobic
                      troche ponad 2000 zł. chyba zadna grupa zawodowa (z kasjerkami w hipermarkecie
                      włącznie) nie jest tak wykorzystywana.

                      a jeszcze masz obowiązek sie douczac.

                      >
                      > > a jesli chodzi o logistyczne wsparcie polskiego lek.- nie jest zle:)
                      >
                      > Mam na mysli pagery (nie rozumiem jak mozna funkcjonowac bez nich),
                      sekretarki,
                      > pomoce inteligentniejsze od salowych.

                      mamy sekretarki, komputery, moze nie pagery, ale przenośne
                      telefony "kieszonkowe"- a la handy; brak dyktafonów bynajmniej mi nie
                      przeszkadza.

                      obudz sie; troche sie tu zmienilo:)

                      i zapewniam cie ze ilosc pacjentów/lekarza nie jest u nas mniejsza niz w
                      niemczech.
                      tylko kolezanka za ta sama prace tam dostaje ok 3000 Euro na mies, ja 300 euro;


                      zreszta w niemczech lekarzowi "wypada" byc długo w pracy. zwróciła na to uwagę
                      również moja koleżanka- kardiochirurg w czasie jakiegos stazu :)


                      > > osobiscie nie widze róznicy miedzy polska a niemcami pod tym wzgledem
                      > > (przynajmnije na poziomie kliniki; mam porownanie- 2 lata pracy tam- dwa l
                      > ata
                      > > tu; ha- wtedy wrocilam!)
                      >
                      > No to sporo sie zmienilo, chociaz ja ostatnio- fakt, ze bardziej na prowincji-

                      > takich zmian nie zauwazylem. Np tomokomputer byl wylaczany na noc.
                      >

                      istnieje możliwośc zrobinia ct 24 godz/d na terenie miasta.


                      >
                      > > a nawet dzieki lepszej organizacji pracy w polsce- zyskuje 2 godziny dzien
                      > nie-
                      > > to jest majatek!
                      >
                      > Ale te 2 godziny tracisz na wypelnianie kwitow do kasy chorych- to nowosc!

                      niemcom pod tym wzgledem do piet nie dorastamy (nawet teraz, po tych kasianych
                      checach)!!!

                • Gość: LM Re: zarobki uczciwych lekarzy IP: 149.156.57.* 05.09.02, 17:43
                  a ja Ci opowiem inne story.
                  tak a propos "prywatnych klinik".

                  story kolezanek z dwojka dzieci. obie po jedynce, lat 32-33;
                  dla obu praca- to poza zwykłymi problemami walka z mezami- w stylu
                  "po co pracujesz, jesli nie zarobisz nawet na opiekunke, a dzieci nigdy mamy
                  nie widza?"
                  jedna z nich- mieszka w malej miejscowosci- musi jeszcze dojezdzac do kliniki
                  na obowiazkowe staze do specjalizacji- tak ze okresowo wychodzi ponizej kosztów
                  własnych.



                  pzdrw.






                  • Gość: Doki Re: zarobki uczciwych lekarzy IP: *.210-200-80.adsl.skynet.be 05.09.02, 23:50
                    Gość portalu: LM napisał(a):


                    > story kolezanek z dwojka dzieci. obie po jedynce, lat 32-33;
                    > dla obu praca- to poza zwykłymi problemami walka z mezami- w stylu
                    > "po co pracujesz, jesli nie zarobisz nawet na opiekunke, a dzieci nigdy mamy
                    > nie widza?"
                    > jedna z nich- mieszka w malej miejscowosci- musi jeszcze dojezdzac do kliniki
                    > na obowiazkowe staze do specjalizacji- tak ze okresowo wychodzi ponizej kosztów własnych.

                    No to pytania mezow sa sluszne. Odpowiedz jest taka: bo mam takie hobby i jesli jestes mezczyzna, to powinienes i na moje hobby zarobic. Co do pracy kobiet i jej wplywu na rodzine: to nie nalezy do tego tematu. Ja jestem w stanie zarobic na rodzine.
          • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: 195.13.26.* 05.09.02, 15:24
            Gość portalu: LM napisał(a):

            > i prosze nie zapomiac, ze jest to DODATKOWY CZAS.
            >
            > czyli praca= 8 godzin+ dyzury = ok.1300 PLN
            > + dorabianie sobie (kiedy????????)

            Jak juz pisalem, moj tydzien pracy to przecietnie 70 godzin (pn-pt 8-18 + 2 dyzury w tygodniu + od czasu do czasu weekend). Tak tu pracuja wszyscy. W Polsce pod tym wzgledem juz sie zrobilo podobnie.
            • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: 149.156.57.* 05.09.02, 15:32

              >
              > Jak juz pisalem, moj tydzien pracy to przecietnie 70 godzin (pn-pt 8-18 + 2
              dyz
              > ury w tygodniu + od czasu do czasu weekend). Tak tu pracuja wszyscy. W Polsce
              p
              > od tym wzgledem juz sie zrobilo podobnie.

              jezeli przypadkiem jestes w niemczech (gdzie sie wybieram i gdzie juz
              wielokrotnie byłam) to wiem jak wygladaja niemieckie od 8-18.

              wartosc wykonanej pracy w ciagu 10 niemieckich godzin= polskim 8 godzinom (nie
              mamy przerwy obiadowej, ani porannej przerwy na kawe; tudziez wielu niczemu nie
              służacych pogadanek, w ktorych lubuja sie niemcy) rowniez krew pobieraja
              pielegniarki o 6 rano, nie lekarze o 10.00- co rowniez oszczedza ok.30 min.
              pracy).

              i akurat w polsce- nie zrobiło sie podobnie, tylko zawsze tak było
              (przynajmniej w medycynie).
              zmienia sie stosunek lekarzy do pacjentów (na dobre)
              • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: 195.13.26.* 05.09.02, 16:14
                To tez nie do konca jest prawda. Za moich studenckich czasow pracowalo sie 8-15, potem juz tylko dyzuranci, to sie dopiero ostatnio zmienilo. Ja pracuje na bloku, intensywnej i na izbie, wiec nie dotyczy mnie rytm oddzialowy, jaki opisujesz. Nie jestem tez w Niemczech, tylko w Belgii i zareczam Ci, ze nie zrobisz w 8 godzin tego, co tu lekarze na oddziale robia w 10.

                Inna rzecz, ze logistyczne wsparcie lekarza w Polsce jest zadne.
                  • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: *.210-200-80.adsl.skynet.be 05.09.02, 23:41
                    Gość portalu: remiKc napisał(a):

                    > Hej Doki ! Jestes anestezjologiem czy zabiegowcem ?

                    Ja jestem trzema rzeczami (bo to sa 3 specjalnosci tutaj): anestezjologiem, intensywista i niedlugo, mam nadzieje, takze urgentysta.

                    Napisz nam ile zarabiasz (
                    > jesli to nie tajemnica) .

                    To wie tylko moj ksiegowy. Ja tylko dostarczam kwity i podpisuje przelewy :-)

                    > I czy schodzisz po dyżurze.

                    Prawo wymaga, zebym schodzil po 24 godzinach.
                    • maretina Re: zarobki lekarzy 06.09.02, 10:28

                      > > I czy schodzisz po dyżurze.
                      >
                      > Prawo wymaga, zebym schodzil po 24 godzinach.

                      to masz fajnie, moj chlopak powinien zejsc z dyzuru o 10 rano. nie pamietam czy
                      udalo mu sie to chociaz raz! jesli chcialby wyjsc okolo 12 lub 13 MUSI zapytac
                      przelozonego o zgode.
                      moze z Twojej perspektywy dorabianie wchodzi w gre, ale w polandzie fucha
                      czesto oznacza: miec rodzine czy byc samemu.
                      • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: 195.13.26.* 06.09.02, 16:01
                        maretina napisała:

                        >
                        > > > I czy schodzisz po dyżurze.
                        > >
                        > > Prawo wymaga, zebym schodzil po 24 godzinach.

                        Co nie znaczy, ze prawo jest rygorystycznie przestrzegane. Jak trzeba robic, to sie robi. Ale nie mozna mnie zmusic, zostane, jesli chce.

                        >ale w polandzie fucha
                        > czesto oznacza: miec rodzine czy byc samemu.

                        Ha, ha, moja zona uwaza, ze rownie dobrze mogla wyjsc za marynarza, jego tez nie ma w nigdy domu.
                        Czasem mysle sobie, ze powinien byc zakon lekarski, z celibatem i slubami ubostwa. Nie byloby takiego problemu z finansowaniem sluzby zdrowia i obsada dyzurow, no i problem nadmiaru lekarzy sam by sie rozwiazal.
      • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: 195.13.26.* 05.09.02, 10:30
        maretina napisała:

        > moj chlopak jest na rezydenturze. z dyzurami ma okolo 1600zl.jesli ja caly czas
        >
        > bede pracowac, to jakos wyzyjemy. tylko boje sie, co bedzie kiedy skonczy
        > rezydenture i zostanie specjalista na zwyklym etacie szpitalnym, bo wtedy
        > bedzie mial duzo mniejsza pensje z wiekszymi kwalifikacjami. paranoja.
        > pozdrawiam

        Jakto co bedzie? Otworzy prywatna praktyke i, moze nie od razu, ale stopniowo, zacznie dopiero trzaskac kase.
    • Gość: Greg Re: zarobki lekarzy IP: 212.182.117.* 05.09.02, 21:38
      Po pierwsze nie wszystko od razu.
      Po drugie po jakims czasie spokojnie odróżnisz który pacjent jest
      na "ubezpieczalnie" i nawet nie powie dziękuję a który potrafi docenić trud
      włożonej przy nim pracy.
      Po trzecie dorabianie dyżurami jest to sposób tylko w początkowym okresie
      kariery ,trzeba postawić od razu na zdobywanie kwalifikacji a potem to już z
      górki.
      po czwarte uwielbiam lekarzy rodzinnych którzy nie wysyłają do specjalistów
      dzięki nim więcej zarabiam!
      pozdrawiam.
      Greg.
      • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: 149.156.57.* 06.09.02, 16:26
        Gość portalu: Greg napisał(a):

        > Po pierwsze nie wszystko od razu.
        > Po drugie po jakims czasie spokojnie odróżnisz który pacjent jest
        > na "ubezpieczalnie" i nawet nie powie dziękuję a który potrafi docenić trud
        > włożonej przy nim pracy.

        ?????????

        sorry greg, troche dziwny ten list. nie za bardzo rozumim
        na jaki temat piszesz?
        i na czym ma polegać rozróżnianie pacjentów????

        a jesli rozróżnie to co z tego ma wynikać??????

        pacjent to pacjent. koniec. kropka.
        to czy powie dziekuje czy nie- to wyłącznie sprawa jego kultury osobistej- ergo-
        jego PRYWATNA sprawa.
        do prywatnych spraw innych ludzi, zwłaszcza na niwie zawodowej sie nie mieszam.


        > Po trzecie dorabianie dyżurami jest to sposób tylko w początkowym okresie
        > kariery ,trzeba postawić od razu na zdobywanie kwalifikacji a potem to już z
        > górki.

        ?????
        przeciez zdobywanie kwalifikcji- to nalezy zawodu, to truizm
        cos nie bardzo cie rozumiem, greg

        > po czwarte uwielbiam lekarzy rodzinnych którzy nie wysyłają do specjalistów
        > dzięki nim więcej zarabiam!

        ????

        > pozdrawiam.
        > Greg.

        równiez
        • Gość: lek.med. Re: zarobki lekarzy IP: 212.182.31.* 08.09.02, 23:50
          Naprawde jestes bardziej dziecinna niz myslalem.Codziennie na studiach
          widzialem podobnych tobie.Juz wtedy bylo wiadomo kto do czegos dojdzie a kto
          zostanie dzi...m jak TY.Nalezalo liczyc sily na zamiary i nie pchac sie do
          miasta akademickiego bez czyjegos poparcia.Np. moj kolega w malym miescie
          powiatowym (rocznik 97)zarabia 5 tys. na kontrakcie czyli ok. 3,5 tys.na reke
          zona z kilkoma dyzurami(w tym 2 na pogotowiu)zarabia netto 1800 i wiesz jakos
          nie przymieraja glodem i nie jecza na forum popisujac sie swoja nieporadnoscia
          zyciowa.
          ps.pozdrowienia dla Grega i Dokiego
            • Gość: LEK.MED. Re: Rozumiem lek.med.!!! IP: 212.182.31.* 10.09.02, 15:04
              PS.PRZESTRZEGAM CIE PRZED NADMIERNYM WARTOSCIOWANIEM PRACY I LUDZI PRZEZ
              PRYZMAT PIENIEDZY BO ZAWSZE BEDZIESZ FRUSTRATEM UDAJACYM CZLOWIEKA SUKCESU.
              ODNOSZAC SIE DO TWOJEGO "SUKCESU" I TWOICH ZAROBKÓW "RZUCAJACYCH NA KOLANA"
              TO ZALOZE SIE ZE TWOJE POBORY SA NIZSZE NIZ PIENIADZE KTORE JAKAS GWIAZDA
              FILMOWA WYDAJE NA UTRZYMANIE SWOICH PUDELKOW I KOTKOW NIE MOWIAC O OSOBISTYM
              LEKARZU :-)
              • Gość: Robert Re: Rozumiem lek.med.!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.09.02, 07:09
                Siła i wymowa pańskich argumentów i opinii "rzuciła mnie na kolana"-
                drogi "kolego".Nawiasem mówiąc,mam pewne wątpliwosci czy rzeczywiscie jesteś
                lekarzem,bo moralizujesz jak baba z magla z czasów "strajków lekarskich"-ten
                poziom i ta retoryka.
                Będę oddawał większość swoich zarobków bardziej potrzebującym,-by "nie
                przysłoniły mi innych wartości",Bozia mi w niebie nagrodzi...
                • Gość: lek.med. Re: Rozumiem lek.med.!!! IP: 212.182.31.* 11.09.02, 12:03
                  PANIE ROBERCIE SPECJALNIE UZYLEM KASLIWYCH I PROWOKUJACYCH ZWROTOW I
                  PRZEJASKRAWILEM PEWNE SPRAWY MOZE NIE KONIECZNIE W DOBRYM SMAKU I NIE CHCIALEM
                  PANA OBRAZAC ALE MUSI PAN ROZUMIEC PEWNE KLIMATY W SRODOWISKU LEKARSKIM .TAM NA
                  PRAWDE JEST SWOISTA MODA NA OPOWIADANIE O GLODUJACYCH DZIECIACH ITP.A PRAWDA
                  JEST TAKA ZE NAPRAWDE MLODZI LEKARZE ZARABIAJA NIEWIELKIE PIENIADZE I NIE MA
                  TAKIEJ SILY KTORA BY TO ZMIENILA PO PROSTU PO NASZYCH STUDIACH G....NO SIE W
                  PRAKTYCE POTRAFI(NIEZALEZNIE OD PIEKNYCH OCEN W INDEKSIE I BUNCZUCZNYCH
                  DEKLARACJI MLODYCH MEDYKOW) PO PROSTU TAKA JEST SPECYFIKA TEGO ZAWODU ZE COS
                  SIE POTRAFI PO MIN.10LATACH PRACY I WTEDY MOGA PRZYJSC JAKIES PRZYZWOITE
                  PIENIADZE-"DO DOBREGO LEKARZA CHORY ZAWSZE ZNAJDZIE DROGE".WRACAJAC DO TEJ PANI
                  ONA DOSKONOLE ZDAWALA SOBIE SPRAWE W CO SIE PAKUJE MIMO ZE WSZYSCY JA PEWNIE
                  PRZESTRZEGALI JAK CIEZKO ZWLASZCZA KOBIECIE JEST SIE PRZEBIC W SZPITALU
                  KLINICZNYM.
                  A CO DO MOJEGO KOLEGI TO OBYDWOJE Z ZONA SA JESZCZE W TRAKCIE SPECJALIZACJI
                  CZLI NIE MAJA INDYWIDUALNYCH PRAKTYK.ONA JESLI SKONCZY MEDYCYNE RODZINNA I
                  BEDZIE MIEC DUZO PACJENTOW TO NA INDYWIDUALNYM KONTRAKCIE JEST W STANIE ZAROBIC
                  OK.5 TYS. NETTO.A TE ICH OBECNE LACZNIE 5300ZL.NETTO W MALYM MIESCIE POWIATOWYM
                  TO TYLE ILE W NP. WARSZAWIE JAKIES 10000ZL.ZEBY NIE BYC GOLOSLOWNYM DAJE
                  PRZYKLADY:
                  -MIESZKANIE W 10 LETNIM BLOKU (2-POZIOMY)186 M 690ZL/M (128000ZL)
                  -MERTR W NOWYM BUDOWNICTWIE 1450 ZL
                  -GODZINA KORTU TENISOWEGO 5 ZL
                  -BASEN KRYTY 3,5 ZL
                  -WYNAJECIE MIESZKANIA 45 M(DWA POKOJE) 150ZL+OPLATY
                  -PIWO W PRZYZWOITEJ KAWIARNI(CENTRUM) 3ZL
                  -MESKI FRYZIER 8 ZL,DAMSKI 25 ZL
                  -GODZINA KOREPETYCJI Z ANGIELSKIEGO U MGR.18 ZL
                  -WESELE W RESTAURACJI 45ZL/OSOB.
                  -SPRZATACZKA (POLKA)+ OBIADY + NIANKA 500 ZL(I CALUJE PO REKACH) :-)
                  • Gość: Robert Re: Rozumiem lek.med.!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.09.02, 21:44
                    Sam często pisze prowokująco.Jestem 7 lat po dyplomie,na stażu po pół roku
                    zmieniłem miejsce jego odbywania i z miasta akademickiego dojeżdżałem dzień
                    w dzień 55 km do pracy w małej miejscowości,bo tylko tam widziałem dla siebie
                    szanse.Teraz jestem w miarę (kasa chorych!) niezależny i dość dobrze zarabiam
                    (jak na polskie warunki).Ale uważam,że kwota 3.500 zl dla "przeciętnego"
                    łapiducha (nie jest to geniusz medycyny ani tez "łowca skór") jest tylko trochę
                    mniej niepoważna niż 900 zł miesięcznie netto!!!Trzykrotna średnia krajowa???
                    Tak z urzędu?Każdemu(zaraz ktoś się oburzy)?No to jednemu 5x średnia
                    (temu "lepszemu"),drugiemu 1x???A może od podstaw-urealnić składki na
                    ubezpieczenie zdrowotne,wprowadzić koszyki
                    świadczen,DOPŁATY,dobrowolne "dobezpieczanie się",itd.?Ale czy za "myślenie
                    koncepcyjne" ktos już nie bierze od dobrych 12 lat kasy za różnymi biurkami,w
                    różnych Bardzo Ważnych Urzędach?Więc nie będę tych pań i panów wyręczał tylko
                    zacznę się domagać-za DOBRZE wykonaną robotę-DOBRZE mi zapłaćcie!

                    Brońmy swojego zawodu również i w ten sposób,walcząc o prawidłowe relacje
                    naszych zarobków w porównaniu z innymi grupami społecznymi!Lobby rolnicze,lobby
                    nauczycielskie,stoczniowcy,górnicy,hutnicy,notariusze,bezrobotni z zasiłkiem i
                    bez,SAMORZĄDOWCY i POLITYCY,POSŁOWIE,SENATOROWIE i MINISTROWIE-a na końcu kto?
                    Doktor Judym z misją społeczną w kusym fartuszku i dziurawych butach!!!
                    Dlaczego?Wstydzimy się upomnieć o swoje prawa?
                    P.S.Pozdrawiam.
                    P.S.II.Pozdrawiam tez Ciebie Maretino,bo wiem,że też czytasz:-)-R.
                    • Gość: GTelega Re: Rozumiem lek.med.!!! IP: 141.106.192.* 13.09.02, 22:54
                      > Trzykrotna średnia krajowa???
                      > Tak z urzędu?Każdemu(zaraz ktoś się oburzy)?No to jednemu 5x średnia
                      > (temu "lepszemu"),drugiemu 1x???A może od podstaw-urealnić składki na
                      > ubezpieczenie zdrowotne,wprowadzić koszyki
                      > świadczen,DOPŁATY,dobrowolne "dobezpieczanie się",itd.?Ale czy za "myślenie
                      > koncepcyjne" ktos już nie bierze od dobrych 12 lat kasy za różnymi biurkami,w
                      > różnych Bardzo Ważnych Urzędach?Więc nie będę tych pań i panów wyręczał tylko
                      > zacznę się domagać-za DOBRZE wykonaną robotę-DOBRZE mi zapłaćcie!

                      Ciagle tylko troche lepsza komuna. Czemu 3x srednia, 5x, moze 10x... jak poznac
                      kto jest lepszy i zasluguje na 5x a kto gorszy i powinien miec tylko 1x... czy
                      powinni stworzyc urzad "lepszosci"?

                      A moze tak po prostu otworzyc rynek ubespieczen i uslug medycznyc i pozwolic
                      lekarzom zarobic tyle ile sa warci a pacjentom dac opieke na jaka ich stac.
                      Moze sie wtedy okazac, jedni lekarze sa warci 100x sredniej krajowej a inni
                      0.1x. Jak myslisz w jakiej grupie moglbys sie znalesc.
                      • Gość: Robert Re: Rozumiem lek.med.!!!+GTelega IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.09.02, 15:42
                        Gość portalu: GTelega napisał(a):
                        To cytat z mojego postu,

                        "A może od podstaw-urealnić składki na
                        > > ubezpieczenie zdrowotne,wprowadzić koszyki
                        > > świadczen,DOPŁATY,dobrowolne "dobezpieczanie się",itd.?"

                        który komentujesz
                        "A moze tak po prostu otworzyc rynek ubespieczen i uslug medycznyc i pozwolic
                        > lekarzom zarobic tyle ile sa warci a pacjentom dac opieke na jaka ich stac."

                        Ja nie mam wątpliwości CO trzeba zmienić,nie wiem tylko JAK!
                        Od 1998 ,w czasie tzw.konsultacji społecznych Naczelna Rada Lekarska warunkiem
                        powodzenia reform ochrony zdrowia uznała m.in.wprowadzenie ubezpieczeń
                        uzupełniających (oprócz obowiązkowej składki),koszyka świadczeń-co za darmo ,co
                        za dopłatą i składkę obowiązkową w wysokości bodajże 12%(to około 155% obecnej
                        7,75% ).Oczywiscie ustawodawcy te elementy z projektu ustawy wycięli! Wiosną
                        tego roku przy nowelizacji ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym
                        Ogólnopolski Zwiazek Zawodowy Lekarzy postulował to samo +program prywatyzacji
                        zakładów służby zdrowia i odpolitycznienie kas chorych.Co na to
                        ustawodawcy?"JESZCZE NIE PORA" !
                        Daruj,ale nie musisz mnie pouczać o konieczności urynkowienia usług
                        medycznych ,pouczaj odpowiedzialnych za konserwację i torpedowanie prób reformy
                        monopolistyczno-nomenklaturowo-nepotycznego systemu.
                        Teza o trzy,czy pięciokrotnej średniej krajowej dla lekarza,jest prowokacją-
                        jeśli de facto 90% lekarzy pracuje w Polsce w swoim podstawowym miejscu
                        pracy,gdzie w stosunku do nich jako pracowników nie obowiązują reguły
                        rynku,uchwala się dla nich niekorzystne ustawy i nowele (vide dyżury
                        lekarskie),skoro de facto dalej jesteśmy "budżetówką"-wracajmy do
                        postulatów "płacy minimalnej=2x-3x średnia",bo znowu dajemy sie kopać w tyłek!
                        Mogą taką ustawę mieć nauczyciele,sędziowie i prokuratorzy-a lekarze nie?JEŚLI
                        usługami medycznymi w Polsce będą rządzić przejrzyste reguły rynku ubezpieczeń
                        zdrowotnych- bardzo proszę,niech i dochody ulegną urynkowieniu!

                        Twój cytat:
                        "Moze sie wtedy okazac, jedni lekarze sa warci 100x sredniej krajowej a inni
                        > 0.1x. Jak myslisz w jakiej grupie moglbys sie znalesc"
                        W roku 2001 od pazdziernika- byłem płatnikiem podatku dochodowego wg. skali
                        40%.Spłaszczenie dochodów w Polsce powoduje,że ten najwyzszy próg osiaga tylko
                        nieco ponad 1% podatników (ok.3,5% próg 30%,reszta-19%).Tak mnie wycenia
                        rynek,czyli pacjenci(prowadzę indywidualną praktykę specjalistyczną wraz ze
                        wspólniczką-nie zatrudniam innych lekarzy).Jesli możesz to samo powiedzieć o
                        sobie-gratuluję.Rzecz jasna w kwotach brutto się z tobą nie zmierzę-ale
                        gratuluję,jeśli i ty należysz do 1,5% najwyżej zarabiających w USA.
                        Chyba zbyt pochopnie wydajesz sądy i udzielasz rad.
                        • Gość: GTelega Re: Rozumiem lek.med.!!!+GTelega IP: 141.106.192.* 16.09.02, 19:21
                          > Ja nie mam wątpliwości CO trzeba zmienić,nie wiem tylko JAK!

                          Wiec zgadzamy sie na pewnym podstawowym poziomie, a to juz jest dobry poczatek.

                          > Oczywiscie ustawodawcy te elementy z projektu ustawy wycięli!

                          > Ustawodawcy powiedzieli: JESZCZE NIE PORA" !

                          Widzisz, problem jest, ze ustawodawcy przynajmniej teoretycznie zaleza od
                          wyborcow, zeby wiec skutecznie wprowadzic reforme trzeba swoj punkt widzenia
                          owym wyborcom przedstawic. Tego typu kampanie sa prowadzone w USA w bardzo
                          profesjonalny sposob, organizacje lekarskie maja znaczaca obecnosc w polityce i
                          biora udzial w negocjowaniu ustaw na temat opieki zdrowotnej. Lekarze nadal
                          ciesza sie duzym zaufaniem spoleczenstwa, z drugiej strony znaczna czesc
                          wysilku organizacji lekarskich zmierza do utrzymania obrazu lekarza jako
                          profesjnality o wysokim standarcie moralnym.

                          Nie wiem jak tego typu kampania byla przeprowadzona, byla ona jednak w
                          oczywisty sposob nieskuteczna i zamiast typowo Polskiej konkluzji: NIE DALI
                          NAM... chcialbym zobaczyc wysilek w celu odbudowania wizerunku lekarza w
                          spoleczenstwie i zwiekszenia obecnosci organizacji lekarskich w mediach.

                          > Daruj,ale nie musisz mnie pouczać o konieczności urynkowienia usług
                          > medycznych ,pouczaj odpowiedzialnych za konserwację i torpedowanie prób
                          > reformy monopolistyczno-nomenklaturowo-nepotycznego systemu.

                          Jak widzisz z powyzszej notki zmiana tego systemu jest w interesia lekarzy,
                          wiec zastanowic sie trzeba jakie metody moga byc SKUTECZNE. Rzeczy jak:
                          nieudolne izby lekarskie, strajki, narzekanie (w tym narzekanie na forum) nie
                          zmienily niczego. Dlatego pisze o tym co dziala w USA, proba zastosowania tego
                          moze byc bardziej skuteczna niz kolene udzrzenia glowa w mur.

                          > skoro de facto dalej jesteśmy "budżetówką"-wracajmy do
                          > postulatów "płacy minimalnej=2x-3x średnia",bo znowu dajemy sie kopać w tyłek!

                          Zdaje sobie sprawe z ograniczen systemu, ale nie rozumiem dlaczego Polscy
                          lekarze traktuja ten system jako wiezienie i co najwyzej negocjuja lepsze
                          jedzenie z wieziennej stolowki - Ciagle mam wrazenie ze jestem glosem wolajacym
                          na pustyni: DRZWI SA OTWARTE.

                          > nieco ponad 1% podatników (ok.3,5% próg 30%,reszta-19%).Tak mnie wycenia
                          > rynek,czyli pacjenci(prowadzę indywidualną praktykę specjalistyczną wraz ze
                          > wspólniczką-nie zatrudniam innych lekarzy).

                          Super, wiec jednak nie jest tak zle, z tego co widze znalazles droge by
                          przynajminej czesciowo uniezaleznic sie od chorego systemu. Jezeli coraz wiecej
                          lekarzy wybierac bedzie te droge rzeczy sie zmienia szybciej (zwroc uwage na
                          stomatologie - dentysci wzieli sprawy w soje rece wczesniej).

                          > Jesli możesz to samo powiedzieć o
                          > sobie-gratuluję.Rzecz jasna w kwotach brutto się z tobą nie zmierzę-ale
                          > gratuluję,jeśli i ty należysz do 1,5% najwyżej zarabiających w USA.

                          Sredni dochod na rodzine w USA wynosi - $39000/rok, (tu dochod na rodzine
                          uwazany jest za lepszy wskaznik zamoznosci)

                          Gorne 2.5% zarabia - powyzej 155 000/rok
                          gorne 1% - powyzej 246 000/rok

                          Nawet jezeli lekarz jest jedyna osoba zarabiajaca pieniadze, zwykle nie ma
                          problemu by zalapac sie do klubu 1%.

                          Powodzenia.

                          Oczywiscie nie wszystko w USA da sie przeniesc do Polski, ale staram sie
                          uczciwie pisac o rzeczach, ktore tu zaobserwowalem. Moze ktos bedzie mogl
                          czegos sie nauczyc i przerwac zaklety krag niemoznosci.
                          • Gość: Robert Re: GTelega IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.09.02, 00:00
                            Dziękuję za odpowiedz.Wiele z twoich spostrzeżen jest prawdziwych.Sam zauważam
                            dużą bierność samorządu lekarskiego,brak medialnej siły przebicia środowiska i
                            naszych racji.Jest taka zasada:"Zmieniaj to ,co możesz zmienić,a akceptuj to,na
                            co nie masz wpływu.Naucz sie odróżniać jedno od drugiego..".Jeśli któregoś dnia
                            zdam sobie sprawę z próżności moich wysiłków-też skorzystam z opcji "otwartych
                            drzwi".A jestem tego coraz bliżej-fiskalizm odbiera motywację do pracy tak w
                            medycynie jak w każdej innej dziedzinie.Pozdrawiam.
                            • Gość: GTelega Re: GTelega IP: 141.106.192.* 17.09.02, 01:03
                              > Jest taka zasada:"Zmieniaj to ,co możesz zmienić,a akceptuj to,na
                              > co nie masz wpływu.Naucz sie odróżniać jedno od drugiego..".Jeśli któregoś
                              > dnia zdam sobie sprawę z próżności moich wysiłków-też skorzystam z
                              > opcji "otwartych drzwi".

                              Swieta racja, ja poddalem sie po kilku probach staniecia na swoim w Polsce.
                              Patrzac na to z Amerykanskiej perspektywy widze moich kolegow, wcale nie
                              glupszych czy gorzej wyksztalconych, jak pograzaja sie w poczuciu niemoznosci i
                              apatii. Dlatego powtarzam "swiat nie konczy sie na Polsce" - kilku ludziom juz
                              to pomoglo, co do reszty niech zywi nie traca nadzieii...
                    • Gość: LEK.MED. Re: Rozumiem lek.med.!!! IP: 212.182.31.* 14.09.02, 18:03
                      ZGADZAM SIE Z PANEM W 200%.PO PROSTU CZASEM PUSZCZAJA MI NERWY GDY KTOS ZAMIAST
                      ZACZAC SKUTECZNIE WALCZYC O NORMALNE WARUNKI PLACY I PRACY W NASZYM ZAWODZIE
                      OGRANICZA SIE JEDYNIE DO NARZEKAN KTORYCH EFEKTEM JEST SLODKA SATYSFAKCJA
                      CZESCI OSOB KTORE CHCA Z NAS ZROBIC"PANSTWOWYCH JUDYMOW"
                      PS.POZDROWIENIA DLA PANA I RODZINY
          • maretina Re: zarobki lekarzy 12.09.02, 13:11
            Gość portalu: lek.med. napisał(a):

            > Naprawde jestes bardziej dziecinna niz myslalem.Codziennie na studiach
            > widzialem podobnych tobie.Juz wtedy bylo wiadomo kto do czegos dojdzie a kto
            > zostanie dzi...m jak TY.
            nie wiem co znaczy dz....m... ale polecam przeczytac moje posty. w zadnym z
            nich nie pisalam, ze konczylam medycyne. moje zarobki sa ok. pisalam o kasie
            mojego chlopaka.
            pozdrawiam
          • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: 149.156.57.* 13.09.02, 16:07
            Gość portalu: lek.med. napisał(a):

            > Naprawde jestes bardziej dziecinna niz myslalem.Codziennie na studiach
            > widzialem podobnych tobie.Juz wtedy bylo wiadomo kto do czegos dojdzie a kto
            > zostanie dzi...m jak TY.Nalezalo liczyc sily na zamiary i nie pchac sie do
            > miasta akademickiego bez czyjegos poparcia.

            ????

            znow pojawia sie koles, ktorego nie za bardzo rozumiem.
            co to znaczy do mista akademickiego bez czyjegos poparcia? a co by
            mi "poparcie" dało? etaty sa dla wszystkich takie same.
            pracuje tam gdzie chciałam. robie to co chciałam.

            dalej twierdze, ze sytuacja, w ktorej lekarz, pracujący w szpitalu (to bez
            znaczenia czy w miescie akademickim, czy nie; zarobki sa takie same w kazdym
            szpitalu), zarabia 900 zl- jest chora.

            jest to tym bardziej chore- jesli lekarze- do tego o mniejszych kwalifikacjach -
            na "kontraktach" zarabiają 5x tyle.
            chorzy pacjenci- ktorych leczenie kosztuje- i tak sa kierowani do szpitali, czy
            osrodków akademickich.


            Np. moj kolega w malym miescie
            > powiatowym (rocznik 97)zarabia 5 tys. na kontrakcie czyli ok. 3,5 tys.na reke
            > zona z kilkoma dyzurami(w tym 2 na pogotowiu)zarabia netto 1800 i wiesz jakos
            > nie przymieraja glodem i nie jecza na forum popisujac sie swoja nieporadnoscia
            > zyciowa.

            trudno,
            dlatego w ramach nieporadnosci zyciowej wybywam do osrodka akademickiego na
            dzikkim zachodzie:)
            mam nadzieje ze jeszcze wroce :)


            > ps.pozdrowienia dla Grega i Dokiego

            pozdrawiam wszystkich


            • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 13.09.02, 22:41
              > etaty sa dla wszystkich takie same.
              > pracuje tam gdzie chciałam. robie to co chciałam.
              > dalej twierdze, ze sytuacja, w ktorej lekarz, pracujący w szpitalu (to bez
              > znaczenia czy w miescie akademickim, czy nie; zarobki sa takie same w kazdym
              > szpitalu), zarabia 900 zl- jest chora.


              Ja twierdze, lekarz ktory akcepuje pensje $225 jest chory... no chyba, ze robi
              to dla wyzszych celow... ale wtedy skad to narzekanie

              > jest to tym bardziej chore- jesli lekarze- do tego o mniejszych
              kwalifikacjach
              > -
              > na "kontraktach" zarabiają 5x tyle.
              > chorzy pacjenci- ktorych leczenie kosztuje- i tak sa kierowani do szpitali,
              czy

              ktos kto zarabia 5x tyle ma WYZSZE kwalifikacje, jego praca jest warta wiecej
              niz Twoja - nie wiem skad bierze sie Twoje przekonanie, ze jestes lepszy, skoro
              to nie Ty dostales taki kontrakt?

              > trudno,
              > dlatego w ramach nieporadnosci zyciowej wybywam do osrodka akademickiego na
              > dzikkim zachodzie:)

              Nareszcie rozsadne zdanie, nie podobalo Ci sie Twoje 900 zlp - zaczynasz cos z
              tym robic. I jezeli naprawde jestes dobry jak twierdzisz nie mysle, zebys tego
              zalowal.

              > mam nadzieje ze jeszcze wroce :)
              • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: *.neuro.cm-uj.krakow.pl 14.09.02, 13:22
                Gość portalu: GTelega napisał(a):

                > > etaty sa dla wszystkich takie same.
                > > pracuje tam gdzie chciałam. robie to co chciałam.
                > > dalej twierdze, ze sytuacja, w ktorej lekarz, pracujący w szpitalu (to bez
                >
                > > znaczenia czy w miescie akademickim, czy nie; zarobki sa takie same w kaz
                > dym
                > > szpitalu), zarabia 900 zl- jest chora.
                >
                >
                > Ja twierdze, lekarz ktory akcepuje pensje $225 jest chory... no chyba, ze
                robi
                > to dla wyzszych celow... ale wtedy skad to narzekanie
                >

                > > jest to tym bardziej chore- jesli lekarze- do tego o mniejszych
                > kwalifikacjach
                > > -
                > > na "kontraktach" zarabiają 5x tyle.
                > > chorzy pacjenci- ktorych leczenie kosztuje- i tak sa kierowani do szpitali
                > ,
                > czy
                >
                > ktos kto zarabia 5x tyle ma WYZSZE kwalifikacje, jego praca jest warta wiecej
                > niz Twoja - nie wiem skad bierze sie Twoje przekonanie, ze jestes lepszy,
                skoro
                >
                > to nie Ty dostales taki kontrakt?
                >

                mylisz sie. stosujesz swoja miare z usa (?) do systemu tutaj; ktory jest nadal
                monopolem nakazowo- rozdzielczym. kasy sa monopolami. nie ma mozliwosci pojscia
                do innej kasy - bo warunki tej mi nie odpowiadaja. etaty w kasach sa
                rozdzielane wg klucza partyjnego (sic). (kiedys rozbawiła mnie story o
                prostestach sld, ze aws ma za duzo stołków w kasach- jeszcze za dawnej
                kadencji; aktualna likwidacja kas ma li tylko ten cel)


                > > trudno,
                > > dlatego w ramach nieporadnosci zyciowej wybywam do osrodka akademickiego n
                > a
                > > dzikkim zachodzie:)
                >
                > Nareszcie rozsadne zdanie, nie podobalo Ci sie Twoje 900 zlp - zaczynasz cos
                z
                > tym robic. I jezeli naprawde jestes dobry jak twierdzisz nie mysle, zebys
                tego
                > zalowal.

                no widzisz, a ja sie z toba nie zgadzam sie, ze to jest rozwiązanie. wolałAbym
                siedziec t. wyjazd- to tylko połsrodek. i protest. pisanie o tym tutaj- to tez
                forma prostestu.


                pozdrawiam.

                > > mam nadzieje ze jeszcze wroce :)
                • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 16.09.02, 19:38
                  > mylisz sie. stosujesz swoja miare z usa (?) do systemu tutaj; ktory jest
                  nadal
                  > monopolem nakazowo- rozdzielczym. kasy sa monopolami. nie ma mozliwosci
                  pojscia
                  >
                  > do innej kasy - bo warunki tej mi nie odpowiadaja.

                  Zdaje sobie sprawe z ograniczen systemu, ale nie rozumiem dlaczego Polscy
                  lekarze traktuja ten system jako wiezienie i co najwyzej negocjuja lepsze
                  jedzenie z wieziennej stolowki - Ciagle mam wrazenie ze jestem glosem wolajacym
                  na pustyni: DRZWI SA OTWARTE.

                  > no widzisz, a ja sie z toba nie zgadzam sie, ze to jest rozwiązanie.
                  wolałAbym
                  > siedziec t. wyjazd- to tylko połsrodek. i protest. pisanie o tym tutaj- to
                  tez
                  > forma prostestu.

                  Wyjazd to nie protest, to wazna decyzja na temat najwazniejszych rzeczy jakie
                  posiadasz - swojego zycia, swojego talentu, swojego zawodu. Bedac w Polsce
                  bylem sfrustrowany codziennym zyciem, warunkami pracy, niemozliwoscia rozwoju
                  umiejetnosci na swiatowym poziomie, patologia w relcjach pomiedzy lekarzem a
                  pacjentem. Wyjazd pozwolil mi na poprawe warunkow zycia, rozwoj zawodowy i
                  zbudowanie praktyki opartej na zdrowych relacjach - to bylo dla mnie wazne,
                  dlatego cena jaka zaplacilem (zmiana jezyka, zmiana przyjaciol) nie wydaje mi
                  sie zbyt wysoka. Zycie jest pelne wyborow, ja wybralem - nie zaluje. Jak ty
                  uzasadniasz swoje wybory? (Uczciwie prosze!)
          • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: *.neuro.cm-uj.krakow.pl 14.09.02, 13:48
            Gość portalu: lek.med. napisał(a):

            > Naprawde jestes bardziej dziecinna niz myslalem.Codziennie na studiach
            > widzialem podobnych tobie.Juz wtedy bylo wiadomo kto do czegos dojdzie a kto
            > zostanie dzi...m jak TY.Nalezalo liczyc sily na zamiary i nie pchac sie do
            > miasta akademickiego bez czyjegos poparcia.Np. moj kolega w malym miescie
            > powiatowym (rocznik 97)zarabia 5 tys. na kontrakcie czyli ok. 3,5 tys.na reke
            > zona z kilkoma dyzurami(w tym 2 na pogotowiu)zarabia netto 1800 i wiesz jakos
            > nie przymieraja glodem i nie jecza na forum popisujac sie swoja nieporadnoscia
            > zyciowa.
            > ps.pozdrowienia dla Grega i Dokiego


            pozwolisz, ze zacytuje wypowiedz z wątku obok "przychodnie rejonowe" (czy
            jakos tak):

            "Ja przestalam chodzic do
            przychodni panstwowych bo to nie ma sensu. Nawet jak mi sie uda zalatwic
            numerek do lekarza to i tak nie dostane ani jednego (najmarniejszego)
            skierowania na badania. Po co wiec chodzic ? ot tak by pogadac ? szkoda na to
            czasu. Wspolczuje tylko tym, ktorzy nie maja pieniedzy na leczenie prywatne.
            Nic tylko poddac sie i umrzec."

            znam podobna sytuacje z własnego podwórka, w ktorej lekarz rodzinny tez
            wychodzi nie najgorzej- głównie NIE leczac pacjentów- nikt nie przychodzi ergo
            nie ma kosztow (pisałam juz o tym).

            tez jedna z tych co "do czegos doszła"

            pozdrawiam











      • Gość: lek med Re: zarobki lekarzy IP: 212.244.209.* 11.09.02, 17:53
        szanowni koledzy, co wam da takie narzekanie w internecie. Biadolomy,biadolimy
        i tylko porownujemy sie do ludzi w niemczech,francji itp.
        Prosze bardzo nikt nikomu nie kazal zostawac lekarzem.pracowac w Polsce,komuny
        juz nie ma,mozna jezdzic gdzie sie tylko chce.
        Poniewaz studia medyczne sa dosyc trudne ,zakladam ze aby je ukonczyc potrzeba
        troche inteligencji:chociaz czasami zastanawiam siej jak niektorym udalo sie
        przez nie przejsc.
        skoro posiadamy pewna inteligencje,mozemy zarobic pieniadze w inny
        sposob,niekoniecznie jako handlowcy firm farmaceutycznych.
        znam wielu moich kolegow ktorym sie jakos udaje,ciezko pracuja i nie biadola.
        przyklady:
        Badania naukowe:mozna z tego spokojnie wyciagnąc do 1000/mies
        pogotowie ratunkowe
        konsultacje
        tlumaczenia artykolow
        procedury zabiegowe: wszepienia stymulatorow,koronarografie,inne zabiegi -sa to
        pieniadze w 100 legalne
        itp,itp
        natomiast jak sie siedzi i biadoli to nic sie nie zarobi.
        Tylko ze to wszystko robia ludzie ,ktorzy juz na studiach cos osiagneli:
        Chodzili dobrowolnie na dyzury-za friko,siedzieli na bloku w wakacje,asystowali
        do czego sie dalo od trzymania hakow na III roku do prawie samodzielnych
        operacji na VI czy stazu. Przygotowali prace naukowe,pomagali przy
        przygotowaniu prac innym,zdobywali doswiadczenie pracujac nocami w
        pogotowiu.Wyjezdzali na praktyki zagraniczne stypendia itp
        Tacy ludzie dostaja prace,pozniej ktos im pomaga,dlatego ze oni pomogli komus
        wczesniej + doza szczescia i ciezka praca i nie jest tak zle
        znam mlodych(jeszcze bez specjalizacji) lekarzy ktorym PROPONOWANO prace w
        roznych szpitalach NA SWIECIE (USA,EUROPA),a woleli zostac w Polsce.
        Tylko to sa naprawde zdolni i pracowici ludzie,ktorzy na studiach uczyli sie
        nie tylko na egzamin-bo same 5 nie pomagaja,tylko zapierdzielali w szptalu.
        a jak sie komus nie podoba to niech przestanie biadolic tylko uczy sie
        jezykow,i wyjezdza.zobacza czy tak latwo zdobyc tam prace, itp
        a jak nie to firmy farmaceutyczne was chetnie przyjma
        Kazdy chcialby byc piekny ,bogaty,wykonywac prace ktora przynosi mu
        satysfakcje,byc podziwianym itp.ale to sa marzenia a nie realia.
        pozdrawiam sfrustrowanych
          • Gość: lek med Re: o to, to! IP: 212.244.209.* 12.09.02, 09:38
            masz rcje,kazdy biadoli i chce wyjechac,glosno o tym mowi,ale tak naprawde to
            nikt nigdzie nie chce sie ruszac a tutaj w polsce chce zarabiac tyle co w
            Unii,dorabiajac jesze w gabinecie.
            Pozatym o wyjezdzie przez internet to latwo pisac ale kiedy przyjdzie co do
            czego to:
            brak wystarczajacej znajomosci jezyka( trzeba byloby sie jeszcze uczyc?)
            koniecznosc jakiekolwiek weryfikacji
            nowe srodowisko,obce,brak wszechwladnych ukladow itp
            ja w czasie studiow wyjezdzalem do wloch,szwecji i wiem ze nie jest latwo-
            szczegolnie z jezykiem,atmosfera,znajomymi,itp
            natomiast teraz wiem ze jezeli cos sie bardzo chce to mozna,tylko trzeba ciezko
            pracowac a nie czekac na manne z nieba
            teraz szukam mozliwosci jakiegos wyjazdu na stypendium.Nie wiem czy na
            stale,ale poki jeszcze mam sily,checi to chce cos zobaczyc,czegos nowego sie
            nauczyc
            a jak sam widzisz na twoj nie a propozycje nikt nie odpowiedzial,a ilu
            malkontentow w internecie i co drugi wyjezdza lub chce wyjechac.
            jezeli twoja propozycja jest nadal aktualna,to jestem zainteresowany
            • Gość: Doki Re: stypendia IP: 195.13.26.* 12.09.02, 13:25
              Gość portalu: lek med napisał(a):

              > jezeli twoja propozycja jest nadal aktualna,to jestem zainteresowany

              Ja sam nie wiem. Byl taki czas, ze Polska miala umowe o wspolpracy kulturalnej
              ze Wspolnota Flamandzka. Czescia tej wspolpracy byly stypendia- rozne,
              studenckie, doktoranckie, stazowe itp. Niestety, wymog byl, zeby miec
              przynajmniej podstawowa znajomosc jezyka niderlandzkiego i o to pewnie sprawa
              sie rozbijala, bo niewiele bylo mozliwosci nauki niderlandzkiego w Polsce. Nie
              wiem jak jest teraz. No i stypendia sie marnowaly (jak mi powiedzial
              odpowiedzialny za te wspolprace urzednik w Brukseli).
              Rozdzial tych stypendiow po polskiej stronie byl w gestii Ministerstwa
              Edukacji. Mowiac o pomocy, mialem na mysli ulatwienie dojscia do kontaktow po
              belgijskiej stronie, bycie ewentualna skrzynka kontaktowa i tlumaczem na
              poczatek.
              Od tamtego czasu minelo juz troche czasu i nie wiem czy sprawa jest jeszcze
              aktualna, kto sie tym zajmuje i na jakich zasadach. Prawde mowiac przestalo
              mnie to interesowac.
    • Gość: milky Re: zarobki lekarzy IP: *.gimsat.pl 13.09.02, 22:48
      ...lubie swoja prace...jestem lekarzem...postrzegam siebie jako
      rzemieslnika...nie mam gabinetu...nie wchodze obcym ludziom do dupy...zarabiam
      tylko tyle na ile pozwoli mi zdrowie...czyli etat i dziewiec dyzorow w
      miesiacu...na razie ok 4000 nzp...licze na wiecej... kiwka wszystkim...mam ok
      30 lat...za soba cmuj...i tyle...
    • Gość: bruford Re: zarobki lekarzy IP: *.acn.waw.pl 14.09.02, 18:12
      PODSUMOWANIE TEAMTU ZAROBKI
      Sorry ale dajcie juz sobie spokoj z tym tematem.Pracuje w zawodzie od 10 lat ,
      mam dwojke i dostaje na reke 1800-2000 pln>Utrzymuje mnie inne zrodlo dochodu.
      Oto krotki przeglad przyczyn niskich zarobkow lekarzy w Polsce:
      1.Spoleczne przyzwolenie na niskie zarobki lekarzy jako wynik : szkodliwej
      mitologii powolania do zawodu ,szkodliwego pojecia sluzby ,ogolnie bardzo
      nieskiego poziomu wyksztalcenia tego narodu oraz przetrwalych cech
      spoleczenstwa robotniczo-chlopskiego co to uwaza ze inteligent sluzy robotnikowi
      2.Polityczne przyzwolenie na niskie zarobki lekarzy jako wynik: braku cywilnej
      odwagi politykow ktorzy boja sie przyznac spoleczenstwu na co realnie stac
      punliczna sluzbe zdrowia( co by to bylo na wyborach?!!!), olewactwa problemow
      opieki zdrowotnej ,ostatecznie vipy lecza sie w innych warunkach
      3.Medialne przyzwolenie na niskie zarobki lekarzy - tego nawet nie trzeba chyba
      komentowac
      4.Akceptacja stanu rzeczy przez wiekszosc grona akademickiego i profesorskiego
      ktore i tak sobie zarobi a tak ma przynajmniej sporo najemnych pracownikow
      ktorzy generuja niskie koszty
      U podstaw calosci lezy zreszta ogromnie niski poziom swiadomosci rzekomo
      blyskotliwego narodu Polakow--- tylko glupie narody nie wynagradzaja swoich
      lekarzy
    • Gość: bruford Re: zarobki lekarzy IP: *.acn.waw.pl 14.09.02, 18:12
      PODSUMOWANIE TEAMTU ZAROBKI
      Sorry ale dajcie juz sobie spokoj z tym tematem.Pracuje w zawodzie od 10 lat ,
      mam dwojke i dostaje na reke 1800-2000 pln>Utrzymuje mnie inne zrodlo dochodu.
      Oto krotki przeglad przyczyn niskich zarobkow lekarzy w Polsce:
      1.Spoleczne przyzwolenie na niskie zarobki lekarzy jako wynik : szkodliwej
      mitologii powolania do zawodu ,szkodliwego pojecia sluzby ,ogolnie bardzo
      nieskiego poziomu wyksztalcenia tego narodu oraz przetrwalych cech
      spoleczenstwa robotniczo-chlopskiego co to uwaza ze inteligent sluzy robotnikowi
      2.Polityczne przyzwolenie na niskie zarobki lekarzy jako wynik: braku cywilnej
      odwagi politykow ktorzy boja sie przyznac spoleczenstwu na co realnie stac
      punliczna sluzbe zdrowia( co by to bylo na wyborach?!!!), olewactwa problemow
      opieki zdrowotnej ,ostatecznie vipy lecza sie w innych warunkach
      3.Medialne przyzwolenie na niskie zarobki lekarzy - tego nawet nie trzeba chyba
      komentowac
      4.Akceptacja stanu rzeczy przez wiekszosc grona akademickiego i profesorskiego
      ktore i tak sobie zarobi a tak ma przynajmniej sporo najemnych pracownikow
      ktorzy generuja niskie koszty
      U podstaw calosci lezy zreszta ogromnie niski poziom swiadomosci rzekomo
      blyskotliwego narodu Polakow--- tylko glupie narody nie wynagradzaja swoich
      lekarzy
          • Gość: Doki Re: no fajnie, diagnoze juz mamy IP: 195.13.26.* 18.09.02, 10:09
            Gość portalu: BRUFORD napisał(a):

            > zalecenia:
            >
            > 1.w trybie ostrym jedynie : a.wyjazd z tego kraju
            > b.inne zrodlo dochodu
            > c.dolaczenie do czolowki profesorskiej
            > 2.w trybie przewleklym ; wejscie do unii bo to wymusi pewne standardy
            > praca u podstaw --- jak ktos to lubi

            Coz, panie kolego, zgadzam sie z Panem. Z jednym zastrzezeniem: wejscie do Unii niewiele zmieni. Nie licz na konkurencje na tym rynku: lekarze nie mieszaja sie: trudnosci jezykowe, certyfikacyjne, zaufanie pacjentow... Obawiam sie, ze sytuacja bedzie sie przewlekac ad mortuum defecatum.
          • Gość: GTelega Re: no fajnie, diagnoze juz mamy IP: 141.106.192.* 18.09.02, 21:49
            Gość portalu: BRUFORD napisał(a):

            > zalecenia:
            >
            > 1.w trybie ostrym jedynie : a.wyjazd z tego kraju
            > b.inne zrodlo dochodu

            Zgadzam sie.

            c.dolaczenie do czolowki profesorskiej
            > 2.w trybie przewleklym ; wejscie do unii bo to wymusi pewne standardy

            Tu mam watpliwosci. Jezeli cokolwiek Unia zmieni to wlasnie ukruci nielegalne
            dochody "czolowki" profesorskiej. Po pierwsze jezeli obywatele krajow
            zachodnich zaczna stykac sie czesciej z Polska sluzba zdrowia zaczna sie skargi
            i presja ze strony Unii w celu ukrucenia korupcji. Moze sie tez okazac, ze ze
            skomplikowanymi problemami latwiej i taniej jest pojechac do Berlina czy
            Kopenhagi niz do Warszawy czy Krakowa (wliczajac lapowki, nadmiernie dlugi
            okres hospitalizacji, mniejsza skutecznosc, ceny juz sa porownywalne). Z
            pewnoscia bogatsi ludzie zaczna coraz czesciej korzystac z uslug medycznych na
            zachodzie, co moze podciac i tak anemiczny rynek prywatnych uslug medycznych.
            Jedyna nadzieja jest, ze moze zachodnie firmy ubespieczeniowe przelamia w koncu
            monopol Kas Chorych i zaczna oferowac realistyczne pakiety uslug za normalne
            pieniadze. Bedzie to jednak wymagac woli politycznej, zeby takie zmiany
            wprowadzic, czy jest to mozliwe w kraju Lepera? Watpie.

            > praca u podstaw --- jak ktos to lubi
              • Gość: BRUFORD ROZWIAZANIE PROBLEMU IP: *.acn.waw.pl 19.09.02, 16:28
                Panowie
                Wejscie do unii moze ( ewentualnie) uproscic procedury certyfikacyjne na tyle
                by czesc doktorow po prostu wyjechala z republiki kartoflanej do swiata
                cywilizowanego.To tylko nadzieja , nie pewnosc.Powtarzam raz jeszcze , nie
                bedzie rozwiazania tematu plac w kraju gdzie nie ma wymienionych 3 podstawowych
                akceptacji dla wyzszych zarobkow lekarzy.
      • Gość: remiKc Re: zarobki lekarzy IP: *.jgora.dialog.net.pl 15.09.02, 12:06
        Na naszych kolegach z Legnicy przeprowadzono "eksperyment" i nie płaca im
        pensji od kwietnia. I co ? I wiara codziennie przychodzi do pracy, leczy ludzi
        a jak braknie leków to się na nie zrzucają. I jaki wniosek. Wcale nie trzeba
        płacic i tak przyjdą tyrać, bo w swoim strachu czy naiwności wiekszość liczy,
        że się w końcu jakoś polepszy i dostaną po tysiaku nowych złotych. Wtedy będą
        szcześliwi. Tylko paru gości nie zniosło eksperymentu i się zwolniło.
        • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: *.55-136-217.adsl.skynet.be 15.09.02, 13:33
          Gość portalu: remiKc napisał(a):

          > Na naszych kolegach z Legnicy przeprowadzono "eksperyment" i nie płaca im
          > pensji od kwietnia. I co ? I wiara codziennie przychodzi do pracy, leczy ludzi
          > a jak braknie leków to się na nie zrzucają. I jaki wniosek. Wcale nie trzeba
          > płacic i tak przyjdą tyrać, bo w swoim strachu czy naiwności wiekszość liczy,
          > że się w końcu jakoś polepszy i dostaną po tysiaku nowych złotych. Wtedy będą
          > szcześliwi. Tylko paru gości nie zniosło eksperymentu i się zwolniło.

          I teraz beda sie procesowac o zalegle zarobki ad mortuum defecatum.
    • Gość: XX Re: zarobki lekarzy IP: *.proxy.aol.com 21.09.02, 18:24
      Przy tej calej dlugiej dyskusji wszyscy jakos zapomnieli, ze PANSTWO (nie
      panstwo, prosze tego nie mylic) placi za studia medyczne w Polsce, w
      odroznieniu np od takich Stanow. A studia medyczne sa dluzsze od np.
      inzynierskich, czyli wiecej kosztuja. Sam pamietam, jak za starych czasow
      niejaki Jerzy Urban, jako rzecznik prasowy rzadu argumentowal niskie pensje
      ludzi z wyzszym wyksztalceniem w Polsce. Przeciez PANSTWU trzeba zwrocic
      pieniadze zainwestowane w ksztalcenie!! W dodatku, jak to ktos wczesniej
      napisal jak sie juz weszlo w medycyne, to trudno od niej uciec. Czyli mamy tu
      doczynienia ze swoistym hobbi. I to chobbi, ktore duzo kosztuje spoleczenstwo w
      postaci kosztow ksztalcenia.
      To chyba wyjasnia wystarczajaco niskie pensje lekarskie.
      • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: *.55-136-217.adsl.skynet.be 21.09.02, 19:42
        Bynajmniej. Skad niby panstwo bierze pieniadze na oplacenie studiow? Z podatkow otoz. W czasach gdy ja studiowalem w Polsce, panstwo kasowalo podatki jak leci, nie robiac za to nic dla obywateli, w kazdym razie nic, co uzasadnialoby wysokosc podatkow: drogi w fatalnym stanie, armia rozpasana, sluzba zdrowia (wowczas panstwowa) do niczego, sadownictwo i administracja... szkoda gadac. Innymi slowy: panstwo pieniadze, ktore my mu dalismy, zmarnowalo, a wiec nic mu nie jestesmy winni. Teraz panstwo powinno placic i juz. Zreszta, jak to jest ze i gdzie indziej w Europie studia sa tanie, a zarobki lekarzy lepsze? Np ja za rok studiow w Belgii placilem ok 400 euro czesnego.
      • Gość: Robert Re: zarobki lekarzy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.09.02, 21:04
        Skoro nasz drogi gość pisze do nas z USA,to odwołam się do realiów
        amerykańskich.Lekarz-rezydent (świeżo po studiach )zarabiając przeciętnie 65
        tys.$ rocznie,jest w stanie w ok.rok pokryć koszt studiów medycznych (zwraca
        mu się inwestycja w wykształcenie).Kończy rezydenturę w pięć lat po studiach z
        podobną pensją (do 70 tys.$) i średnio startuje z poziomu 100 tys.$ rocznie
        (x 35 lat).Proponuję podobną proporcję zachować w Polsce-w rok spłacam studia
        (może byc nawet komercyjny kredyt,nie musi byc dofinansowywany,częściowo
        umarzalny,itd.-i rok w rok zarabiam minimum POŁOWĘ,tego ile mnie kosztowało
        czesne(obecnie w Polsce tzw.wieczorowe studia medyczne kosztują w granicach 20
        tys.zlotych za rok-120 tys. za sześć lat-tyle to trwa).10 tys.złotych
        miesięcznie-drogi XX-dla najbardziej przeciętnego z przeciętnych konowała,elita
        zarabia w USA wielokrotność miesięcznych zarobków "przeciętniaków".
        Naprawdę ,serdecznie dziękuję za "bezpłatne" studia,jeśli mam po
        nich "bezpłatną" pracę.Wolę zwrócić PAŃSTWU koszty mojego wykształcenia,o ile
        będę mógł liczyć na realną wycenę mojej pracy w sektorze publicznej służby
        zdrowia.
        Liczę na odpowiedż na forum.
        P.S Ww.kwoty podaje w zaokrągleniu-dla większej przejrzystości.
      • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 23.09.02, 18:26
        > Przy tej calej dlugiej dyskusji wszyscy jakos zapomnieli, ze PANSTWO (nie
        > panstwo, prosze tego nie mylic) placi za studia medyczne w Polsce, w
        > odroznieniu np od takich Stanow. A studia medyczne sa dluzsze od np.
        > inzynierskich, czyli wiecej kosztuja. Sam pamietam, jak za starych czasow
        > niejaki Jerzy Urban, jako rzecznik prasowy rzadu argumentowal niskie pensje
        > ludzi z wyzszym wyksztalceniem w Polsce. Przeciez PANSTWU trzeba zwrocic
        > pieniadze zainwestowane w ksztalcenie!!

        Drobny problem polega na tym, ze jest to tylko propaganda Urbana ( wktora
        calkiem wielu uwierzylo) a nie prawdziwy kontrakt spoleczny. Nikt nie
        podpisywal ze studentami umowy, ze w zamian za wyksztalcenie przepracuja z
        niska pensja tyla a tyla lat. Nie, bedac obywatelem kazdy ma prawo do
        bezplatnego wyksztalcenia a potem moze zrobic z tym wyksztaceniem co uwaza za
        stosowne. Na ile rozsadna jest taka polityka zostawiam dalszej dyskusji, ale
        nie mozna uzasadniac niskich plac "kontrakem" ktory nigdy nie istnial.

        Nawiasem mowiac rowniez w USA mozna odbyc studia medyczne za darmo - podpisujac
        KONTRAKT z armia lub zarzadem rezerwatow indianskich, wtedy kontrakt wymaga
        przepracowania 5 lat w wyznaczonej placowce. (Choc pensje nadal s przyzwoite
        $100 000-150 000/rok).

        > W dodatku, jak to ktos wczesniej
        > napisal jak sie juz weszlo w medycyne, to trudno od niej uciec. Czyli mamy tu
        > doczynienia ze swoistym hobbi. I to chobbi, ktore duzo kosztuje spoleczenstwo
        > w postaci kosztow ksztalcenia.
        > To chyba wyjasnia wystarczajaco niskie pensje lekarskie.

        To jest wlasnie problem, ze wielu lekarzy zachowuje sie jak rozkapryszeni
        hobbysci, natomiast podstawa powaznej medycyny jest PROFESJONALIZM - pojecie
        obce polskiej sluzbie zdrowia.
      • Gość: XX Re: zarobki lekarzy IP: *.proxy.aol.com 21.09.02, 22:20
        Gość portalu: h napisał(a):

        > -swiezo po stazu 800-1500
        > -profesorowie 4000
        > -menadzerowie sluzby zdrowia
        > (chyba warto sie zastanowic nad tym zawodem): 2-10tys

        Ci pierwsi to hobbysci, tych drugich bym zaliczyl do kasty panow feudalnych z
        zamierzchlych epok, a menadzerowie sluzby zdrowia, to ani hobbysci, ani klasa z
        mienionej epoki i dlatego zarabiaja. Poza tym ich ksztalcenie jest tansze.
        No coz, jak ktos zdecydowal sie miec drogie hobby, to za to placi.
        Moi znajomi studiujacy dzisiaj medycyne (w Polsce) maja zwykle dzianych
        rodzicow. Podobnie tez wyglada sprawa z architektura. Sa to zawody prestizowe,
        w ktortch dobrze zarabiaja tylko jednostki.
        Pzdr.
        • gre-g Re: zarobki lekarzy 22.09.02, 23:49
          Koledzy!Juz pisałem.Po pierwsze nabycie umiejętności i wiedzy odpowiadajacej
          pozycji czy stanowisku(mł asysteny st asystent,asystent)po drugie jeśli
          pacjent chce byc załatwinym na Kasę Chorych to załatwiamy tak jak na Kasę
          (jeśli kogos satysfakcjonuje zapłata Kasy Chorych za tą usługę medyczna to w
          ten sam sposób satysfakconująco załatwia pacjentów)jeśli natomiast
          pacjent "docenia" nasze umiejętności to załatwiamy go najlepiej jak
          umiemy.Wierzcie mi pacjent potrafi to docenic.A ci na Kase to motłoch którym
          44 lata komuny wbiło w głowę tylko to że "służba zdrowia jest za darmo".Takim
          nic się nie nalezy.Porozmawiajcie z kolegami z MSWiA albo ze szpitali
          Wojskowych.Pozdrawiam.Greg.
          • Gość: Doki nie tak predko... IP: 195.13.26.* 23.09.02, 11:43
            gre-g napisał:

            po drugie jeśli
            > pacjent chce byc załatwinym na Kasę Chorych to załatwiamy tak jak na Kasę
            > (jeśli kogos satysfakcjonuje zapłata Kasy Chorych za tą usługę medyczna to w
            > ten sam sposób satysfakconująco załatwia pacjentów)jeśli natomiast
            > pacjent "docenia" nasze umiejętności to załatwiamy go najlepiej jak
            > umiemy.Wierzcie mi pacjent potrafi to docenic.A ci na Kase to motłoch którym
            > 44 lata komuny wbiło w głowę tylko to że "służba zdrowia jest za darmo".Takim
            > nic się nie nalezy.

            Niezaleznie od frustracji spowodowanej niskimi zarobkami, takie postepowanie to dranstwo. Pacjentowi nalezy sie moja opieka niezaleznie od tego czy placi. Natomiast, wyjawszy przypadki nagle, wolno mi wybrac jakiego pacjenta przyjme, a jakiego nie. Wielu lekarzy w USA w ogole nie przyjmuje pacjentow z Medicare. Ich prawo. Ale nie masz prawa leczyc niedbale tych, na ktorych malo zarabiasz, a rozpieszczac tych, ktorych doisz.
            • Gość: GTelega Re: nie tak predko... IP: 141.106.192.* 23.09.02, 18:33

              > Niezaleznie od frustracji spowodowanej niskimi zarobkami, takie postepowanie
              to
              > dranstwo. Pacjentowi nalezy sie moja opieka niezaleznie od tego czy placi.
              Nat
              > omiast, wyjawszy przypadki nagle, wolno mi wybrac jakiego pacjenta przyjme, a
              j
              > akiego nie. Wielu lekarzy w USA w ogole nie przyjmuje pacjentow z Medicare.
              Ich
              > prawo. Ale nie masz prawa leczyc niedbale tych, na ktorych malo zarabiasz, a
              r
              > ozpieszczac tych, ktorych doisz.

              Zgadzam sie w zupelnosci - jezeli frustruje Cie odplatnosc Kas Chorych nie
              podpisuj z nimi kontraktu - zobczysz wtedy czy jestes na tyle dobry, by
              utrzymac sie tylko z leczenia pacjentow prywatnych. Niedbale leczenie to brak
              profesjonalizmu i podstawowej etyki lekarskiej.
                • Gość: GTelega Re: nie tak predko... IP: 141.106.192.* 23.09.02, 19:24
                  Gość portalu: h napisał(a):

                  > ale za cos jesc trzeba...

                  Co za pokretna logika!!! Nie jestes na tyle dobry, by utrzymac sie tylko z
                  prywatnych pacjentow, wiec postanawiasz brac kase chorych, zeby nie byc
                  glodnym, ale nie masz zamiaru tych pacjentow leczyc porzadnie, bo... nie placa
                  tyle co prywatni.

                  Wcale nie zdziwie sie jezeli z takim podejsciem do zawodu skonczysz na
                  smietniku.
                    • Gość: Doki Re: nie tak predko... IP: *.11-200-80.adsl.skynet.be 24.09.02, 20:12
                      Gość portalu: h napisał(a):

                      > zapewne jestes jedna z tych walczacych o prawa pajcenta...wybacz ale ja
                      > lekarzem nie jestem a poza tym twoja uwaga byla nieadekwatna do mojego
                      > spokojnego komentarza wiec wypraszam sobie twoje chamstwo...

                      Niczego chamskiego w wypowiedzi GTelegi nie bylo; Za to Twoja uwaga byla ponizej poziomu.
                      Zdecyduj sie: albo pozujesz na wyzszosc moralna i wtedy nie mozesz traktowac pacjentow roznie "bo jednak jesc trzeba", albo jestes zwyklym wyrobnikiem, i wedlug obecnie przyjetych pojec nie masz kwalifikacji moralnych do wykonywania zawodu lekarza.
                      Zdecyduj sie: albo bezpieczenstwo typu komunistycznego w kasie chorych, albo pokaz, ze jestes dobra. Mozna jeszcze tez dac sobie spokoj z medycyna albo z medycyna w kraju.

                      Nie mozna miec ciasteczka i zjesc ciasteczka.

                      Wybor nalezy do ciebie.
                        • Gość: GTelega Re: nie tak predko... IP: 141.106.192.* 24.09.02, 23:29
                          Gość portalu: h napisał(a):

                          > widocznie mamy rozne pojecia chamstwa, bo jezeli ktos mi mowi ze znajde sie
                          na
                          > smietniku to wybacz ale dla mnie to jest chamskie i prostacki...

                          Ktos kto uwaza, ze ma prawo spelniac swoje obowiazki niedbale, dlatego, ze nie
                          jest wynagradzany zgodnie ze swoimi wyobrazeniami ZASLUGUJE na to, zeby znalezc
                          sie na smietniku (niezaleznie od tego czy jest lekarzem czy nie). Nie ma w tym
                          zadnego chamstwa, jest to regula we wszystkich cywilizowanych spoleczenstwach.
                          Dla mnie chamstwem jest nieodpowiedzialne traktowanie klientow.

                          > aha i bylbym
                          > zapomnial, ma duuuuze znaczenie ze nie jestem lekarzem...

                          To dobrze, nie powinienes byc.

                          Ja jestem lekarzem i jestem z tego dumny.
                          • Gość: h Re: nie tak predko... IP: *.acn.waw.pl 25.09.02, 01:39
                            A tak poza tym to swietnie sie tu nadaje "kulturalny" lekarzu pewien wierszyk:
                            plujcie sobie wszyscy w kasze
                            to takie polskie to takie nasze...
                            Nie rozumiem ludzi ktorzy reaguja tak jak ty "kulturalny" lekarzu i na kazdy
                            chociaz kontrargument reaguja zloscia i chamstwem...no coz ale z takiej
                            mentalnosci wyrosles i taki juz zostaniesz.
                            • Gość: GTelega Re: nie tak predko... IP: 141.106.192.* 25.09.02, 18:50
                              Gość portalu: h napisał(a):

                              > A tak poza tym to swietnie sie tu nadaje "kulturalny" lekarzu pewien wierszyk:
                              > plujcie sobie wszyscy w kasze
                              > to takie polskie to takie nasze...
                              > Nie rozumiem ludzi ktorzy reaguja tak jak ty "kulturalny" lekarzu i na kazdy
                              > chociaz kontrargument reaguja zloscia i chamstwem...no coz ale z takiej
                              > mentalnosci wyrosles i taki juz zostaniesz.

                              Dziecino, w cywilizowanym kraju gdzie prace traktuje sie powaznie po
                              wypowiedzeniu zdania: "pracowac musze, zebyc nie byc glodnym, ale nie zamierzam
                              sie przemeczac bo malo mi placa" mialbys dziesiec minut na spakowanie, zanim
                              ochroniarze odprowadziliby Cie do drzwi.

                              "Kultura", "chamstwo", "plucie w kasze" to sa "problemy" za ktore dostaje sie w
                              morde pod budka z piwem. I ty tak wlasnie sie zachowujesz, ja staram Ci sie
                              przestawic etyke PROFESJONALIZMU, tu po prostu nie ma miejsca, dla
                              kombinatorow, obijaczy, lapowkarzy, nieukow. Ja poprostu nie mam cierpliwosci
                              dla takiego podejscia dla zawodu. Ty nie przedstawiasz ARGUMENTOW,
                              przedstawiasz postawe zyciowa, ktora ja pogardzam.
                                • Gość: GTelega Re: nie tak predko... IP: 141.106.192.* 25.09.02, 21:03
                                  Gość portalu: h napisał(a):

                                  > uwazam chodzaca "kulturo" ze za czysta glupote tez by cie wyrzucili, a uwazam
                                  > ze juz powinni skoro nie rozumiesz ze nie chodzi mi tu o twoj swiatopoglad
                                  ale
                                  > o twoje ewidentne chamstwo ktorym pogardzam

                                  Mysle, ze wyrzuciliby, gdyby prawda bylo to co ty mowisz. Na razie jednak
                                  dostalem podwyzke a widok bezsilnej piany na twoich ustach tylko dodaje jej
                                  uroku.

                                  Odezwij sie kiedy zmadrzejesz. Znecanie sie nad idiotami jest zabawne tylko
                                  przez chwile.
                                  • Gość: h Re: nie tak predko... IP: *.acn.waw.pl 25.09.02, 22:33
                                    swieta prawda jest to co mowie, bo kultura tez jest mile widziana w miejscu
                                    pracy i wierz mi ze raczej nie mam ci czego zazdroscic, chyba ze byloby to
                                    prostactwo, ale jezeli chodzi ci o pieniadze to nie musze sie o nie martwic a
                                    co wiecej moge mowic o duzym sukcesie zawodowym...
                                    masz racje...wiecej sie nad toba nie znecam, rzeczywiscie przestalo mnie to
                                    bawic
                    • Gość: Doki bylbym zapomnial... IP: *.11-200-80.adsl.skynet.be 24.09.02, 20:15
                      I nie ma znaczenia, ze nie jestes lekarzem. Wielu lekarzy (niestety) mysli tak, jak Ty: to chyba najwieksza krzywda, jaka komunizm lekarzom wyrzadzil: przekonanie, ze sa na sluzbie (czytaj: lasce) klasy robotniczej, tolerowani jako zlo konieczne. Ze nie sa elita.
                      A osobiscie prawa pacjenta w takiej postaci, jak sa obecne w mediach, uwazam za zwykla propagandowa gre, niepotrzebna i szkodliwa, ktora czasami utrudnia mi zycie, a ktora predzej czy pozniej obroci sie przeciwko pacjentom.
          • Gość: XX Re: zarobki lekarzy IP: *.proxy.aol.com 25.09.02, 07:18
            Hobbysci, to znaczy w tym przypadku, ze traktuja sprawy zawodowe zbyt
            emocjonalnie. Ktos kiedys wprowadzil pojecie prestizu spolecznego, po to , zeby
            pewnym grupom zawodowym nie placic za ich prace. Zbyt wielu Polakow zyje ciagle
            wizja mienionej epoki. Skutki tego widac. Mimo wszystko uczelnie medyczne sa
            pelne, bo to zawod PRESTIZOWY.
            Pozdrawiam
    • Gość: altair Re: zarobki lekarzy IP: *.astermedia.pl 24.09.02, 21:29
      Jestem 9 lat po studiach. Zanim zdecydowłem sie na tudia medyczne studiowalem w
      dwóch róznych uczelniach, na przeciwleglym krancu Polski , dwa rózne kierunki.
      Szukałem. Nie miałem w zyciu jasnych kierunków. Pochodzę z rodziny robotniczo-
      alkoholiczej.... Potem z żona z dzieckiem i akademik, wynajmowane miaszkania i,
      na prawdę przymierania głodem. Udało się! Jestem adiunktem renomowanej kliniki.
      Zarabiam grubo ponad 10.000 PLN miesięcznie i martwię się na co jeszcze wydać
      pieniądze by jak najmniej zapłacić fiskusowi. Niestety mało czasu mam by z tych
      pieniedzy się cieszyć. Nie miałem lepszego startu niż ci, którzy teraz na to
      narzekają. Zawsze utrzymywałem się sam. Do wszystkiego doszedłem sam. Czy to
      źle, że sam dorobiłem się mieszkania, dwóch samochodów itp.? Nigdy nie wziołem
      łapówki! W życiu mozna wszystko!
      • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 24.09.02, 23:35
        Gość portalu: altair napisał(a):

        > Jestem 9 lat po studiach. Zanim zdecydowłem sie na tudia medyczne studiowalem
        w
        >
        > dwóch róznych uczelniach, na przeciwleglym krancu Polski , dwa rózne
        kierunki.
        > Szukałem. Nie miałem w zyciu jasnych kierunków. Pochodzę z rodziny robotniczo-
        > alkoholiczej.... Potem z żona z dzieckiem i akademik, wynajmowane miaszkania
        i,
        >
        > na prawdę przymierania głodem. Udało się! Jestem adiunktem renomowanej
        kliniki.
        >
        > Zarabiam grubo ponad 10.000 PLN miesięcznie i martwię się na co jeszcze wydać
        > pieniądze by jak najmniej zapłacić fiskusowi. Niestety mało czasu mam by z
        tych
        >
        > pieniedzy się cieszyć. Nie miałem lepszego startu niż ci, którzy teraz na to
        > narzekają. Zawsze utrzymywałem się sam. Do wszystkiego doszedłem sam. Czy to
        > źle, że sam dorobiłem się mieszkania, dwóch samochodów itp.? Nigdy nie
        wziołem
        > łapówki! W życiu mozna wszystko!

        Tak trzymac. Zagladam na to forum juz od jakiegos czasu i po raz pierwszy widze
        post z Polski w ktorym lekarz nie onarza swojego ubostwa i nie zwala swych
        niepowodzen na... pacjentow. Milo ulyszec, "zyje uczciwie, mam sie dobrze,
        pracuje ciezko, ale nie narzekam".

        Napisz cos wiecej jak do tego doszles.
        • Gość: altair Re: zarobki lekarzy IP: *.astermedia.pl 26.09.02, 18:58
          Nie czytalem wiekszosci listow. Te ktore przeczytalem to na prawde tylko
          biadolenie. Nie mozecie wymagac zeby zawod lekarza z gory skazany byl na
          powodzenie. tak nie ma nigdzie. Owszem komunizm nas do tego
          przyzwyczail.Podobno juz Gomulka twierdzil ze nie nalezy lekarzom podnosic
          pensji bo ci i tak sobie poradza. Byly wiec sluzbowe mieszkania, talony na
          samochody, mieso z pod lady itp. Gdy zaczynalem studiowac tez liczylem ze nie
          bedzie problemu z praca, na pewno dostane mieszkanie, moze samochod. Przeminelo
          z wiatrem. Mamy rynek - jak na calym swiecie. Mam stale doczynienia ze
          studentami medycyny, nastepnie ze stazystami, rezydentami idt. Prosze mi wiezyc
          ze wielu z nich absolutnie nie nadaje sie do zawodu. To oni czesto stawiaja
          rzeczywistosci wygorowane wymagania. Problem narasta gdy sa to "dzieci
          lekarskie" - im wszystko sie nalezy z urzedu. Tymczasem do osiagniecia sukcesu
          konieczne jest samozaparcie, wytrwala praca i nie ukrywam, lut szczescia.
          • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 26.09.02, 20:21
            Gość portalu: altair napisał(a):

            > Mamy rynek - jak na calym swiecie.

            Jak naprawde jest z tym rynkiem? Na ile "dwoisty" system Kas Chorych
            i "prywatnych" uslug kreuje rynek? Patrze na to zza oceanu i nie bardzo
            potrafie znalezc w tym logike, ale z tego co piszesz wyglada na to, ze jakos
            sie w tym systemie znalazles.

            > Mam stale doczynienia ze
            > studentami medycyny, nastepnie ze stazystami, rezydentami idt. Prosze mi
            > wiezyc
            > ze wielu z nich absolutnie nie nadaje sie do zawodu. To oni czesto stawiaja
            > rzeczywistosci wygorowane wymagania. Problem narasta gdy sa to "dzieci
            > lekarskie" - im wszystko sie nalezy z urzedu. Tymczasem do osiagniecia
            > sukcesu
            > konieczne jest samozaparcie, wytrwala praca i nie ukrywam, lut szczescia.

            Tu oczywiscie masz racje. W jaki sposob chialbys zmienic system ksztalcenia, by
            promowac tych, ktorzy traktuja zawod powaznie, jak wzmacniac profesjonalizm,
            jak usuwac ludzi, ktorzy sie do zawodu nie nadaja?
    • Gość: Adamo Re: zarobki lekarzy IP: *.szpital2.gorzow.pl / 192.168.13.* 17.10.02, 11:11
      Szanowni Państwo,
      Problem tak naprawdę wydaje sie być dużo bardziej złożony, niż tylko finansowy.
      Problem finansowy, jest w moim rozumieniu tylko konsekwencją pewnych
      uwarunkowań psycho-socjalnych. Otóż, sam jestem lekarzem, bodobnie zreszta moja
      żona. Obydoje z żoną mamy poczucie pracy w krainie absurdów.
      Aby normalnie funkcjonować ( opłacić czynsz, zrobić podstawowe zakupy, ubranie
      dla nas i dla dzieci ...) musimy pracować na etacie oraz brać po kilka dyżurów
      w miesiącu ( wspólnie kilkanaście ). Życie rodzinne leży. Do tego staże, kursy -
      płatne, książki... Obydwoje specjalizujemy się, ale niestety nic nie
      wskazuje , aby po uzyskaniu wielkim kosztem specjalizacji niewiele się zmieni.
      W szpitalu panują feudalne relacje pomiędzy lekarzem a przełożonymi. Często mam
      wrażenie, że poważniej traktowana jest sekretarka czy księgowa. Aby wyjechać na
      staż, nie dostanę zgody, jeśli nie podpiszę lojalki, że koszty pokryję sam i
      nie będę żądał zwrotu kosztów. Żona pracująca jako psychiatra, jest jedynym
      asystentem swojego szefa ( czytaj murzynem ).
      W wymiarze osobowym rozważamy wyjazd z kraju bardzo poważnie. Ale szanowni
      krytycy, to nie może być pomysł na finansowanie lekarzy w Polsce. Skończy się
      tak, że pozostaną w kraju "ustawieni", finansowani przez rodziny, nieudacznicy
      i frustraci. Pozostali wcześniej czy później wyjadą.
      Szanowni koledzy, kluczowe pytanie dla mnie jest takie. : Stanowimy około
      100.000-ną grupę zawodową ludzi inteligentnych, z wyższym wykształceniem. Jak
      to jest możliwe, że nie ma w naszej grupie mocy sprawczej albo ducha do
      tego ,aby zmienić ten układ , ten stan. Każdy ma wsobie chyba taką granicę, po
      przekroczeniu której rodzi się w nim bunt i sprzeciw. Tylko z drugiej strony,
      obserwuję, że taka sytuacja ( płaca, relacje przełożony/podwładny...)
      skutecznie zabijają w wielu z nas poczucie własnej godności.
      Gdzie w tym wszystkim jest rola NRL???? Gdzie myślenie korporacyjne ???
      Tak Panie Radziwiłł, Pan jesteś odrealniony. Fajnie się żyje za 7-8.000 PLN, z
      samochodem służbowym, na spotkaniach, bankietach,; bo przecież reprezentuje Pan
      olbrzymią rzeszę ludzi. A tu "na dole" Panie kochany brud, smród i... ( teraz
      nieładnie) wkurwienie panuje niewyobrażalne.
      A, bicie piany....To i tak nieczego nie zmieni.
      Trzymajcie się kochani. Każdy z nas musi chyba znaleźć swój modus vivendi z tą
      sytuacją. Gratuluję tym, ktorzy uważają , że odnieśli sukces. Obce jest mi
      uczucie zazdrości. Cieszę się z Wami. Współczuję kolegom, którzy nie mogą tak
      om sobie powiedzieć.
      Sursum corda.....
      Adam
      • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy IP: 141.106.192.* 17.10.02, 21:28
        Gość portalu: Adamo napisał(a):

        > Problem tak naprawdę wydaje sie być dużo bardziej złożony, niż tylko
        finansowy.
        > Problem finansowy, jest w moim rozumieniu tylko konsekwencją pewnych
        > uwarunkowań psycho-socjalnych. Otóż, sam jestem lekarzem, bodobnie zreszta
        moja
        > żona. Obydoje z żoną mamy poczucie pracy w krainie absurdów.

        Zaczyna sie niezle - bylem w tym samym miejscu 10 lat temu.

        > Aby normalnie funkcjonować ( opłacić czynsz, zrobić podstawowe zakupy,
        ubranie
        > dla nas i dla dzieci ...) musimy pracować na etacie oraz brać po kilka
        dyżurów
        > w miesiącu ( wspólnie kilkanaście ). Życie rodzinne leży. Do tego staże,
        kursy

        Tu musze cie zasmucic niezaleznie od zarobkow lekarze na ogol pracuje duzo.
        Moze nie pracuje z mysla o butach dla dzieci, ale wciaz spedzam w pracy 60-70
        godzin w tygodniu. Moja zona pracuje w tej chwili na pol etatu i jest w pracy
        ok 30 godzin tygodniowo.

        > płatne, książki... Obydwoje specjalizujemy się, ale niestety nic nie
        > wskazuje , aby po uzyskaniu wielkim kosztem specjalizacji niewiele się
        zmieni.

        platne ksiazki, to normalka, poza tym sa platne egzaminy i platne kursy, ale po
        specjalizacji zarobki sie zmieniaja 2-3X.

        > W szpitalu panują feudalne relacje pomiędzy lekarzem a przełożonymi. Często
        > mam wrażenie, że poważniej traktowana jest sekretarka czy księgowa. Aby
        > wyjechać na staż, nie dostanę zgody, jeśli nie podpiszę lojalki, że koszty
        > pokryję sam i
        > nie będę żądał zwrotu kosztów.

        Zawsze sie zastanawialem sie dlaczego ludzie zgadzaja sie na takie traktowanie.
        Nie staram sie byc zlosliwy, po prostu powiedz dlaczego?. Ja nigdy nie moglem
        tolerowac takiego traktowania przez wiecej niz kilka miesiecy - potem
        odwracalem sie na piecie i odchodzilem. Nie powiem, zebym tego zalowal.

        > Żona pracująca jako psychiatra, jest jedynym
        > asystentem swojego szefa ( czytaj murzynem ).
        > W wymiarze osobowym rozważamy wyjazd z kraju bardzo poważnie.

        To jest jedyny wymiar sprawy, ktory tak naprawde Ciebie dotyczy.

        > Ale szanowni
        > krytycy, to nie może być pomysł na finansowanie lekarzy w Polsce. Skończy się
        > tak, że pozostaną w kraju "ustawieni", finansowani przez rodziny,
        nieudacznicy
        > i frustraci. Pozostali wcześniej czy później wyjadą.

        Jednym slowem kraj bedzie mial lekarzy na jakich go stac.

        > Szanowni koledzy, kluczowe pytanie dla mnie jest takie. : Stanowimy około
        > 100.000-ną grupę zawodową ludzi inteligentnych, z wyższym wykształceniem. Jak
        > to jest możliwe, że nie ma w naszej grupie mocy sprawczej albo ducha do
        > tego ,aby zmienić ten układ , ten stan. Każdy ma wsobie chyba taką granicę,
        > po
        > przekroczeniu której rodzi się w nim bunt i sprzeciw.

        Oczywiscie jest taka granica, i ja przekroczylem ja 9 lat temu. Niemniej jednak
        wsrod 100 000 lekarzy kazdy dochodzi to tej granicy w roznym czasie - jedni
        decyduja sie juz na studiach inni po konfrontacji z szara rzeczywistoscia pracy
        inni staja sie rozgoryczeni, skorumpowani i przekaczaja granice buntu kiedy nie
        maja juz energii na to by uczynic swoj bunt skutecznym. Skuteczne organizacje
        lekarskie maja za soba wiekowa tradycje, zaplecze polityczne i finansowe. Nie
        licz na to, ze dojdzie do tego w Polsce za twojego zycia.

        > Tylko z drugiej strony,
        > obserwuję, że taka sytuacja ( płaca, relacje przełożony/podwładny...)
        > skutecznie zabijają w wielu z nas poczucie własnej godności.
        > Gdzie w tym wszystkim jest rola NRL???? Gdzie myślenie korporacyjne ???
        > Tak Panie Radziwiłł, Pan jesteś odrealniony. Fajnie się żyje za 7-8.000 PLN,
        z
        > samochodem służbowym, na spotkaniach, bankietach,

        Nie mysle, zeby jeden czlowiek mogl wiele zmienic - jaki jest budzet izb
        lekarskich, jaka maja reprezentacje w parlamencie, jaki obraz lekarza promuja w
        mediach? Nie fascynuj sie pensja 8 000pln, tyle zarabiaja moje sekretarki.

        > Gratuluję tym, ktorzy uważają , że odnieśli sukces. Obce jest mi
        > uczucie zazdrości. Cieszę się z Wami. Współczuję kolegom, którzy nie mogą tak
        > om sobie powiedzieć.

        Nie mysle, zebys musial odgradzac sie od sukcesu - droga jest tudna ale do
        przejscia. Daj mi znac jezeli czegos bedziesz potrzebowal - serio - jakos
        dobrze Ci z oczu patrzy.
        • Gość: Adamo Re: zarobki lekarzy IP: *.szpital2.gorzow.pl / 192.168.13.* 18.10.02, 10:12
          Gość portalu: GTelega napisał(a):

          > Gość portalu: Adamo napisał(a):
          >
          > > Problem tak naprawdę wydaje sie być dużo bardziej złożony, niż tylko
          > finansowy.
          > > Problem finansowy, jest w moim rozumieniu tylko konsekwencją pewnych
          > > uwarunkowań psycho-socjalnych. Otóż, sam jestem lekarzem, bodobnie zreszta
          >
          > moja
          > > żona. Obydoje z żoną mamy poczucie pracy w krainie absurdów.
          >
          > Zaczyna sie niezle - bylem w tym samym miejscu 10 lat temu.
          >
          > > Aby normalnie funkcjonować ( opłacić czynsz, zrobić podstawowe zakupy,
          > ubranie
          > > dla nas i dla dzieci ...) musimy pracować na etacie oraz brać po kilka
          > dyżurów
          > > w miesiącu ( wspólnie kilkanaście ). Życie rodzinne leży. Do tego staże,
          > kursy
          >
          > Tu musze cie zasmucic niezaleznie od zarobkow lekarze na ogol pracuje duzo.
          > Moze nie pracuje z mysla o butach dla dzieci, ale wciaz spedzam w pracy 60-70
          > godzin w tygodniu. Moja zona pracuje w tej chwili na pol etatu i jest w pracy
          > ok 30 godzin tygodniowo.
          Jestem realistom. Problem nie polega na tym, żeby pracować mało. 60-70 godzin
          pracy w tygodniu oznacza normalny etat i 1-1,5 dyżuru mna tydzień. Wartość
          normalna. Obecnie najbardziej zależy mi na tym, aby moja żona , która chce
          pracować ale także zajmować się dziećmi mogła w legalny sposób pracować na 1/2
          etatu. W obecnej sytuacji to jest niemożliwe, bo zarobi wtedy 450
          PLN/miesiąc=około100USD i chyba pomrzemy z głodu.
          >
          > > płatne, książki... Obydwoje specjalizujemy się, ale niestety nic nie
          > > wskazuje , aby po uzyskaniu wielkim kosztem specjalizacji niewiele się
          > zmieni.
          >
          > platne ksiazki, to normalka, poza tym sa platne egzaminy i platne kursy, ale
          po
          >
          > specjalizacji zarobki sie zmieniaja 2-3X.

          W Polsce także wszystko jest płatne, tyle tylko, że po uzyskaniu specjalizacji,
          przynajmniej w mojej specjalności ( choroby wewnętrzne ) dostaje się dodatkowo
          50-100 PLN do etatu brutto. Można powiedzieć, że OK, ale otwiera się wtedy
          ocean możliwości. Tak naprawdę, oceniając sytuację realnie to niewielkie.
          Dochody pod stołem nie interesują mnie, a żeby otworzyć poważny gabinet, trzeba
          w to zainwestować, i koło się zamyka. Poza tym do pracy w szpitalu, na dyżurach
          i w pogotowiu dojdzie jeszcze praca w gabinecie. Problem w tym , że doba ma 24
          godziny.
          >
          > > W szpitalu panują feudalne relacje pomiędzy lekarzem a przełożonymi. Częst
          > o
          > > mam wrażenie, że poważniej traktowana jest sekretarka czy księgowa. Aby
          > > wyjechać na staż, nie dostanę zgody, jeśli nie podpiszę lojalki, że koszty
          >
          > > pokryję sam i
          > > nie będę żądał zwrotu kosztów.
          >
          > Zawsze sie zastanawialem sie dlaczego ludzie zgadzaja sie na takie
          traktowanie.
          >
          > Nie staram sie byc zlosliwy, po prostu powiedz dlaczego?. Ja nigdy nie moglem
          > tolerowac takiego traktowania przez wiecej niz kilka miesiecy - potem
          > odwracalem sie na piecie i odchodzilem. Nie powiem, zebym tego zalowal.
          >
          Ja tych relacji także nie toleruję. Konsekwencja tega jest taka, że jestem
          postrzegany jako osoba konfliktowa. Zmusza mnie to do ciągłych zmian. Aby
          utrzymać rodzinę, pracowałem już w domu pomocy społecznej, w pogotowiu,
          zastępowałem lekarza rodzinnego, pracowałem w zakładzie karnym jako lekarz,
          tłumaczyłem teksty medyczne, prowadziłem badania kliniczne 3 fazy,
          monitorowałem badania kliniczne.....Tyle tylko , że nie o to chodzi. Jestem już
          zdecydowanie zmęczony. Obecnie muszę wypracować rozwiązanie stabilne.
          > > Żona pracująca jako psychiatra, jest jedynym
          > > asystentem swojego szefa ( czytaj murzynem ).
          > > W wymiarze osobowym rozważamy wyjazd z kraju bardzo poważnie.
          >
          > To jest jedyny wymiar sprawy, ktory tak naprawde Ciebie dotyczy.
          >
          Masz rację.
          > > Ale szanowni
          > > krytycy, to nie może być pomysł na finansowanie lekarzy w Polsce. Skończy
          > się
          > > tak, że pozostaną w kraju "ustawieni", finansowani przez rodziny,
          > nieudacznicy
          > > i frustraci. Pozostali wcześniej czy później wyjadą.
          >
          > Jednym slowem kraj bedzie mial lekarzy na jakich go stac.
          >
          Z tym chyba też muszę się zgodzić.
          > > Szanowni koledzy, kluczowe pytanie dla mnie jest takie. : Stanowimy około
          > > 100.000-ną grupę zawodową ludzi inteligentnych, z wyższym wykształceniem.
          > Jak
          > > to jest możliwe, że nie ma w naszej grupie mocy sprawczej albo ducha do
          > > tego ,aby zmienić ten układ , ten stan. Każdy ma wsobie chyba taką granicę
          > ,
          > > po
          > > przekroczeniu której rodzi się w nim bunt i sprzeciw.
          >
          > Oczywiscie jest taka granica, i ja przekroczylem ja 9 lat temu. Niemniej
          jednak
          >
          > wsrod 100 000 lekarzy kazdy dochodzi to tej granicy w roznym czasie - jedni
          > decyduja sie juz na studiach inni po konfrontacji z szara rzeczywistoscia
          pracy
          >
          > inni staja sie rozgoryczeni, skorumpowani i przekaczaja granice buntu kiedy
          nie
          >
          > maja juz energii na to by uczynic swoj bunt skutecznym. Skuteczne organizacje
          > lekarskie maja za soba wiekowa tradycje, zaplecze polityczne i finansowe. Nie
          > licz na to, ze dojdzie do tego w Polsce za twojego zycia.
          >
          > > Tylko z drugiej strony,
          > > obserwuję, że taka sytuacja ( płaca, relacje przełożony/podwładny...)
          > > skutecznie zabijają w wielu z nas poczucie własnej godności.
          > > Gdzie w tym wszystkim jest rola NRL???? Gdzie myślenie korporacyjne ???
          > > Tak Panie Radziwiłł, Pan jesteś odrealniony. Fajnie się żyje za 7-8.000 PL
          > N,
          > z
          > > samochodem służbowym, na spotkaniach, bankietach,
          >
          > Nie mysle, zeby jeden czlowiek mogl wiele zmienic - jaki jest budzet izb
          > lekarskich, jaka maja reprezentacje w parlamencie, jaki obraz lekarza promuja
          w
          >
          > mediach? Nie fascynuj sie pensja 8 000pln, tyle zarabiaja moje sekretarki.
          >
          Wiem, że w " normalnycm świecie" tyle zarabia sie bez większych kwalifikacji. W
          polskich realiach jest to jednak istotna kwota. Jasne, że jedna osoba niczego
          nie zmieni. Zdaję sobie z tego sprawę. Niemniej te gorzkie słowa, które
          napiosałem są wynikiem irytacji , która narasta we mnie po niektórych
          wystąpieniach w/w.
          > > Gratuluję tym, ktorzy uważają , że odnieśli sukces. Obce jest mi
          > > uczucie zazdrości. Cieszę się z Wami. Współczuję kolegom, którzy nie mogą
          > tak
          > > om sobie powiedzieć.
          >
          > Nie mysle, zebys musial odgradzac sie od sukcesu - droga jest tudna ale do
          > przejscia. Daj mi znac jezeli czegos bedziesz potrzebowal - serio - jakos
          > dobrze Ci z oczu patrzy.

          To bardzo miłe co napisałeś. Przede wszystkim dziękuję za komentarz do mojego
          posta. Po wtóre za słowa otuchy. Pytanie tylko, że nie bardzo wiem w jaki
          sposób mógłbyś mi pomóc.
          Chętnie nawiążę korespondencję w atmosferze mniej publicznej.
          Mój mailto to : adamo30@go2.pl
          Raz jeszcze pozdrawiam i dziękuję.
          Adam
          • Gość: LM Re: zarobki lekarzy IP: *.kap.citynet.pl / *.kap.citynet.pl 21.10.02, 18:25
            witam adamie.
            dokladnie o to chodzi. zycie w krainie absurdow.
            absurdy siegaja jeszcze dalej. np nie mozna otworzyc specjalizacji- bo nie ma
            sie calego etatu. a etatu nie dostaniesz, bo nie masz specjalizacji i wiadomo,
            ze wiekszosc czasu bedziesz spedzal na roznych stazach (to, ze na wlasny koszt-
            to juz drobiazg).
            takie absurdy- mozna mnozyc. pytanie- dlaczego my, lekarze na to pozwalamy. i
            co zrobic zeby to zmienic.
            pozdrawiam.



          • Gość: RN Re: zarobki lekarzy IP: *.corp.redshift.com 05.11.02, 20:32
            RN czyli nurse w USA. Wiem ze to duzo ponizej waszego statusu ale u nas jest
            zupelnie inna organizacja systemu leczniczego. Lekarza czas i wiedza sa za
            drogie i za cenne aby wykonywal wiele czynnosci ktore my mozemy .
            Bedac w Polsce myslalam o studiach medycznych. Skonczylam Chemie na
            Politechnice ktora zupelnie nie daje szans zawodowych w USA. Poszlam na College
            i 4 lata pozniej zostalam , po zdaniu stanowych egzaminow, Registered Nurse.
            Na poczatek bylo 26$/godz. Teraz mam 42$/godz.i nieograniczone mozliwosci
            dodatkowych dyzurow. Jednak nie tylko satysfakcja finansowa sie tutaj liczy.
            Lekarze, pielegniarki, respiratory therapist i cale zaplecze pracuje jako grupa
            aby pomoc pacjentowi. Taka jest struktura pracy i wymagania i jak komus to nie
            odpowiada to traci prace. Jest wysoka etyka pracy i jednoczesnie mila
            atmosfera. Trudno uwierzyc ze to mozliwe.
            Znajoma z Polski, 1 m-c do ukonczenia rezydentury, przyjechala tutaj, zaczela
            od nowa w szkole pielegniarskiej ( z dyplomem lekarza) i twierdzi ze ma wysoka
            satysfakcje. Wierze jej.
            Poto aby polscy lekarze mieli zarobki godne ich wiedzy konieczne sa zmiany
            calego systemu ubezpieczeniowego, leczniczego. A to niestety, szanowni MD
            zalezy od politikierow ktorzy szkol nie lubili i nie oczekujcie od nich
            zasluzonego zrozumienia i szacunku. Jak beda potrzebowali waszej pomocy to albo
            pojada za granice albo bedzie ich stac na specjalistyczne kliniki za spore $.
            Nie wiem jak starcza wam sil i entuzjazmu aby leczyc, aby miec empatie do
            waszych pacjentow.Moje wyrazy najwyzszego szacunku i zyczenia aby przyszlosc
            byla lepsza.
          • Gość: Doc Re: zarobki lekarzy IP: proxy / *.nhs.uk 05.11.02, 21:15
            Oj to chyba jeden z nielicznych watkow, ktore przeczytalem w calosci, no ale
            coz, nazwijmy to solidarnoscia zawodowa. Poniewaz przeczytalem wszystkie posty,
            mam jakies rozeznanie kto pisze i jakie sa potencjalne problemy, niedogodnosci,
            zyczenia, oczekiwania.... Podobaly mi sie posty z zagranicy. Glownie dlatego,
            ze sam pracuje za granica, w Wielkiej Brytanii. System funkcjonuje chyba
            zupelnie inaczej niz w pozostalych krajach europejskich, wiec trzeba sie
            przestawic, ale... oplaca sie. Pracujac tutaj spotkalem bardzo wielu
            obcokrajowcow z calego niemal Swiata, z wyjatkiem Stanow i Kanady. W niektorych
            szpitalach, w tymi moim, spotkalem wielu lekarzy z Niemiec. Rozmawialem z nimi
            czesto jak to jest w Niemczech i dlaczego przyjezdzaja do UK. Mieli w sumie
            podobne opinie: Lekarzy w Niemczech jest za duzo i istnieje wsrod nich zjawisko
            bezrobocia. Zarobki lekarzy w UK na poczatku ich kareiery sa okolo 2-3 razy
            wyzsze. Nie maja problemow wizowych / pozwolen na prace - to Unia. Dosyc
            ciekawa dyskusje odbylem z jednym z mlodych lekarzy, ktory jest tutaj nieco
            ponad rok, on tez jest z Niemiec. Powiedzial mi, ze ze wzgledu na niskie
            zarobki i bezrobocie doszlo do znacznego odplywu lekarzy z kraju w Niemczech,
            doprowadzilo to z koleji do przechylu w druga strone, czyli braku lekarzy i
            pewnych regionach i wzrostu ich wynagrodzen, aby zapobiec dalszemu odplywowi.
            Co ja chce przez to powiedzic. Bardzo zachecam wszystkich lekarzy z Polski do
            wyjadu do Wielkiej Brytanii. Szczegolnie mam tu na mysli lekarzy mlodych,
            powiedzmy rok po stazu. Poprawi to w znacznym stopni sytuacje tych, ktorzy
            wyjada, to napewno, i BYC MOZE, sytucje tych, ktorzy zostna, to juz nie
            napewno. Nie chce mi sie pisac dokladnie o sposobie jak to zrobic, ale
            napisalem o tym dosyc szczegolowo na innym watku, chyba "dlaczego lekarze
            zarabiaja tak malo" czy cos takiego, jest na forum sluzba zdrowia, wiec nie
            bedziecie mieli trudnosci z jego znalezieniem. Moj post podpisalem jako Doc.
            Powodzenia. Doc
            • Gość: Doc Re: zarobki lekarzy IP: proxy / *.nhs.uk 05.11.02, 21:18
              Gość portalu: Doc napisał(a):

              > Oj to chyba jeden z nielicznych watkow, ktore przeczytalem w calosci, no ale
              > coz, nazwijmy to solidarnoscia zawodowa. Poniewaz przeczytalem wszystkie
              posty,
              >
              > mam jakies rozeznanie kto pisze i jakie sa potencjalne problemy,
              niedogodnosci,
              >
              > zyczenia, oczekiwania.... Podobaly mi sie posty z zagranicy. Glownie dlatego,
              > ze sam pracuje za granica, w Wielkiej Brytanii. System funkcjonuje chyba
              > zupelnie inaczej niz w pozostalych krajach europejskich, wiec trzeba sie
              > przestawic, ale... oplaca sie. Pracujac tutaj spotkalem bardzo wielu
              > obcokrajowcow z calego niemal Swiata, z wyjatkiem Stanow i Kanady. W
              niektorych
              >
              > szpitalach, w tymi moim, spotkalem wielu lekarzy z Niemiec. Rozmawialem z
              nimi
              > czesto jak to jest w Niemczech i dlaczego przyjezdzaja do UK. Mieli w sumie
              > podobne opinie: Lekarzy w Niemczech jest za duzo i istnieje wsrod nich
              zjawisko
              >
              > bezrobocia. Zarobki lekarzy w UK na poczatku ich kareiery sa okolo 2-3 razy
              > wyzsze. Nie maja problemow wizowych / pozwolen na prace - to Unia. Dosyc
              > ciekawa dyskusje odbylem z jednym z mlodych lekarzy, ktory jest tutaj nieco
              > ponad rok, on tez jest z Niemiec. Powiedzial mi, ze ze wzgledu na niskie
              > zarobki i bezrobocie doszlo do znacznego odplywu lekarzy z kraju w Niemczech,
              > doprowadzilo to z koleji do przechylu w druga strone, czyli braku lekarzy i
              > pewnych regionach i wzrostu ich wynagrodzen, aby zapobiec dalszemu odplywowi.
              > Co ja chce przez to powiedzic. Bardzo zachecam wszystkich lekarzy z Polski do
              > wyjadu do Wielkiej Brytanii. Szczegolnie mam tu na mysli lekarzy mlodych,
              > powiedzmy rok po stazu. Poprawi to w znacznym stopni sytuacje tych, ktorzy
              > wyjada, to napewno, i BYC MOZE, sytucje tych, ktorzy zostna, to juz nie
              > napewno. Nie chce mi sie pisac dokladnie o sposobie jak to zrobic, ale
              > napisalem o tym dosyc szczegolowo na innym watku, chyba "dlaczego lekarze
              > zarabiaja tak malo" czy cos takiego, jest na forum sluzba zdrowia, wiec nie
              > bedziecie mieli trudnosci z jego znalezieniem. Moj post podpisalem jako Doc.
              > Powodzenia. Doc
              Sorry,watek, na ktorym zamiescilem informacje jest zatytulowany "jak to
              mozliwe, ze lekarze nie maja pracy. Doc.
            • Gość: dradam Re: zarobki lekarzy IP: *.direcpc.com 08.11.02, 05:46
              Gość portalu: Doc napisał(a):

              (...)Glownie dlatego,
              > ze sam pracuje za granica, w Wielkiej Brytanii. System funkcjonuje chyba
              > zupelnie inaczej niz w pozostalych krajach europejskich, wiec trzeba sie
              > przestawic, ale... oplaca sie. Pracujac tutaj spotkalem bardzo wielu
              > obcokrajowcow z calego niemal Swiata, z wyjatkiem Stanow i Kanady. (...)


              Mysle, ze trzeba sobie to zjawisko wyjasnic.
              Otoz lekarze w Wielkiej Brytanii zarabiaja (przecietnie) 2-3 razy mniej niz w
              USA/Kanadzie. Za to maja lekarze brytyjscy odprawe emerytalna oraz wysoka
              rente/emeryture.
              Praca dla mlodych lekarzy z USA/Kanady/Nowej Zelandii i Australii (dla tej
              grupy zawodowej - mlodych lekarzy) nie jest wiec specjalnie atrakcyjna.

              Mysle, ze warto by bylo podac ile tez lekarze w Wielkiej Brytanii zarabiaja.
              Ale tutaj sa roznice miedzy "starymi" (na etatach dozywotnich - jezeli mozna
              tak powiedziec) oraz nowa generacja - ktora tych etatow nie dostaje.

              Ale nie znam szczegolow wiec sie nie bede wypowiadal.

              Pozdrawiam

              dradam
      • Gość: Doc Re: zarobki lekarzy IP: proxy / *.nhs.uk 08.11.02, 22:35
        To dospowiedz na troche wczesniejeszy post. Moja siostra pracuje w kanadzie na
        rezydenturze A&E (Nagle Wypadki, Medycyne Ratunkowa, nie wiem jak to
        przetlumaczyc. Pracuje w Calgary i zarabia okolo 2-2.5 tysiace dolarow
        kanadyjskich, nie wiem dokladnie jaki jest teraz kurs. Ja pracuje na chirurgii
        w UK i to daje okolo 2300 - do 3000 funtow miesiecznie, raz mniej raz wiecej,
        ergo, lekarze na poczatku swojej kariery zarabiaj w UK wiecje niz ich koledzy w
        stanach czy kanadzie, realcje odwracaja sie pozniej. W moim szpitalu sa lekarze
        z Grecji, Niemiec, Holandii, Hiszpanii, Jamajki, Malezji, Hong Kongu, Indii,
        Pakistanu, Irlandii, Iranu, Libii, Szwecji, jedna osoba z Rosji, RPA, Egiptu,
        Polski, moze jeszcze z jakis innych krajow, ale nie spotakalem ich dotad.
        Zaleta tego kraju jest to, ze lekarzy tutaj potrzebuja i dlatego jest tak wielu
        obcokrajowcow, wiec, szczegolnie dla moich mlodszych kolegow, polecam. Doc.
        • Gość: RN Re: zarobki lekarzy IP: *.corp.redshift.com 10.11.02, 08:49


          > To dospowiedz na troche wczesniejeszy post. Moja siostra pracuje w kanadzie
          na > rezydenturze A&E (Nagle Wypadki, Medycyne Ratunkowa, nie wiem jak to
          > przetlumaczyc. Pracuje w Calgary i zarabia okolo 2-2.5 tysiace dolarow
          > kanadyjskich,
          Czyli cos 1500 USD, mam nadzieje ze po rezydenturze te stawki ida wielokrotnie
          w gore?
          U nas w Kalifornii pomoc pielegniarki ma 13-15$/godz, w Acute Care Hospital, co
          daje cos 200-2400/m-c.
          Pielegniarka dyplomowana ma 5-6 tys/m-c, ze specjalnoscia 100
          tys/rok.Oczywiscie w roznych Stanach sa rozne stawki.

          nie wiem dokladnie jaki jest teraz kurs. Ja pracuje na chirurgii
          > w UK i to daje okolo 2300 - do 3000 funtow miesiecznie, raz mniej raz wiecej,
          > ergo, lekarze na poczatku swojej kariery zarabiaj w UK wiecje niz ich koledzy
          w
          Jak pamietam apartment w Londynie jest za od 1000 funtow/m-c. Jak mozna zyc w
          takich pensji?
          To relatywnie podobnie zarabiaja polscy lekarze z dyzurami w Polsce.

          • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy IP: *.165-136-217.adsl.skynet.be 10.11.02, 09:53
            Gość portalu: RN napisał(a):

            > U nas w Kalifornii pomoc pielegniarki ma 13-15$/godz, w Acute Care Hospital, co
            >
            > daje cos 200-2400/m-c.
            > Pielegniarka dyplomowana ma 5-6 tys/m-c, ze specjalnoscia 100
            > tys/rok.Oczywiscie w roznych Stanach sa rozne stawki.

            To po pierwsze. Kalifornia to bogaty i drogi stan. Po drugie, przy takich brakach pielegniarek nic dziwnego, ze placi im sie takie pieniadze, jakich zazadaja. Po trzecie, czy Ty przypadkiem nie podajesz stawek dla freelance pielegniarek zatrudnianych przez agencje? Te rzeczywiscie zarabiaja duzo, ale nieregularnie...

            > Jak pamietam apartment w Londynie jest za od 1000 funtow/m-c. Jak mozna zyc w
            > takich pensji?

            Nie rozsmieszaj mnie. Jako asystent zaczynalem od 800 euro miesiecznie netto. Istotnie ciezko wyzyc z takiej pensji.

            > To relatywnie podobnie zarabiaja polscy lekarze z dyzurami w Polsce.
            >

            Dlatego zawsze mowie, zeby kazdy, kto nosi sie z zamiarem emigracji, jednak to przemyslal.