Dodaj do ulubionych

historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzicie?

22.09.05, 10:27
zastanawiam sie czy nie pozwać prywatnej przychodni w ktorej wykonujac mi 2
krotnie w ciagu zeszlego roku badania pracownicze nie zauwazono rozwijajacej
sie ziarnicy- docelowo w grudniu był to juz stopień IV B z 5 centymetrowym
naciekiem na opłucna. ale do rzeczy: tak sie złożylo ze dwukrotnie zmieniajac
prace za kazdym razem korzystalam z badan w tej samej przychodni w ktorej
obie to firmy mialy wykupiony abonament. Pierwsze badanie mialo miejsce w
styczniu, wykazało podwyzszone OB-39, lekka anemie i "cos" na RTG w
srodpiersiu. Pani doktor wytlumaczyla sobie i mnie to nastepujaco: OB
podwyzszone bo pewnie praca stresujaca, anemia bo wszystkie mlode dziewczyny
nierozsadnie sie odchudzaja a cos w srodpiersiu to najpewniej cien!
Drugie "badanie" mialo miejsce w sierpniu i wlasciwie badaniem nie bylo,
poniewaz pani widzac moja karte ze stycznia stwierdzila ze stara nie
jestem ,jeszcze sie chyba nie psuje wiec ona przepisze badania ze stycznia! w
pazdzierniku zaczelam kaszlec, ale przekonana ze to jesienne oslabienie do
lekarza poszlam dopiero pod koniec listopada( wywalilo mi wezel na szyi).pani
doktor 3 tyg. leczyla mnie antybiotykami ale bez skutku. mialam juz wtedy
wszystkie klasyczne objawy Hodgkina :,duszności, poty nocne , swiad,b. słaba
morfologie( sama zrobilam) wywalony wezel od 1,5 m-ca, OB na poziomie ....:
93!!
I UWAGA TERAZ BEDZIE NAJLEPSZE:
na moja uwage o wystajacym z szyi wezelku pani doktor odpowiedziala ze: to
przepuklina od noszenia ciezkich zakupow:) i za jakis czas sie wchlonie,na
moje uwagi dot. nieskutecznosci antybiotykow i poglebiajacych sie dusznosci,
pani doktor powiedziala ze udowodni mi ze histeryzuje i wyslala mnie na rtg.
po odbiorze rtg. od radiologa ktory osobiscie zadzwonil do mnie do domu i
kazal natychmiast przyjechac bo zobaczyl cos co mu sie b. nie podobalo, pani
doktor nadal nic nie widziala na zdjeciu... a na zdjeciu byly 4 powiekszone
wezly srodpiersiowe, kazdy o wymiarach: 9,7x7,8cm i innych,
obojczykowych,szyjnych nie wspomne...zeby udowodnic mi ze radiolog sie myli,
ja histeryzuje a na zdjeciu rtg. nic nie ma pani doktor wyslala mnie do
pulmunologa, ktoremu wlos stanal deba i dzieki ktoremu 10 dni pozniej bralam
pierwsza chemie, pani pulmunolog uratowala mi zycie.
wiem ze lekarze to ludzie jak wszyscy i maja prawo do bledu, sama jestem z
lekarskiej rodziny ale czy taki poziom ignorancji i zaniedbania nie prosi sie
o ostrzejsze srodki??? 7 miesiecy spedzilam na najbardziej toksycznej chemii,
ciesze sie ze z tego wyszlam ale mam swiadomosc ze gdyby diagnoza postawiona
byla wczesniej dostalabym cykl ABVD moze jakies radio i do domu a tak po
eskalowanym BEACOPPIE bede sie zbierac jeszcze dlugi czas.!
pozdr.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Jatamnicniewiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 10:49
    Jak zapraszasz np; kafelkarza to płacisz mu dopiero wtedy gdy zobaczysz, że zna
    się na swojej robocie... Analogicznie; kominiarz - gdy komin przeczyści i
    Ci "cug" wróci, elektryk - gdy rozjarzy się żarówka.
    Z duchołapami sprawa jest trochę inna - efekty ich działań przychodzą często po
    latach, więc płacimy im - w pewnym sensie z "góry" - w nadzieji, że znają się
    na swojej robocie.... Ta opisana przez Ciebie to czysta amatorka. Byłoby bardzo
    dobrze gdyby już więcej nie mogła leczyć ludzi....
    Przecież nie ma obowiązku leczyć do dni ostatnich; swoich lub pacjenta. Może
    skrzynki w sklepie przestawiać...
    SKARŻ JĄ KONIECZNIE. TO TWÓJ OBYWATELSKI PROSPOŁECZNY OBOWIĄZEK.
    Jesteś to winna nam wszystkim. Proszę, nie zostawiaj tej sprawy nie
    zakończonej.
  • Gość: Anka IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 13:15
    Skarżyc i to koniecznie ,niedouczona amatorka.A co by było gdybyś jej
    posłuchała i poszła so bie do domu i myślała moze ona ma rację.
  • mag.a 22.09.05, 13:44
    hmmm, no własnie, podczas chemii myslalam wlasciwie tylko o tym jak skutecznie
    z tego wyjsc, teraz po powrocie do pracy, widzac jak dlugo bede wracala do
    siebie, szlag mnie trafia jak sobie pomysle o tej babie. z drugiej strony
    zastanawiam sie czy mam szanse w sadzie, czy to odniosłoby jakis skutek, bo
    łażenie po sadach przez nastepne piec lat tez nie jest moim wymarzonym
    sposobem spedzania czasu:))
    BTW. onkologom z "Kopernika", cześć i chwała!! dziekuje
    pozdrawiam
  • maga_luisa 22.09.05, 13:50
    Skutek sądzenia się z nia niewiadomy - trzeba udowodnić, że jej zanidbanie
    pogorszyło stan Twojego zdrowia. Myślę jednak, że dałoby sie to udowodnić. A ja
    chyba skarzyłabym nawet dla satysfakcji; taka nieudolność po prostu jest
    karygodna.
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 22.09.05, 13:49
    > Pierwsze badanie mialo miejsce w
    > styczniu, wykazało podwyzszone OB-39, lekka anemie i "cos" na RTG w
    > srodpiersiu.

    To "coś" na RTG w śródpiersiu powinno było lekarza zaniepokoić. OB 39 mogło
    świadczyć o istniejącej w organizmie infekcji (próchnica zębów, drogi moczowe,
    układ płciowy, zatoki itd), niekoniecznie o ziarnicy.
    BTW: "lekka anemia" - czyli jaka?
  • mag.a 22.09.05, 14:07
    nie pamietam juz dokladnie danych dot. lekkiej anemii-wyniki leza gdzies w domu
    ale rzeczywiscie nie bylo tragicznie. co do rtg. to po pokazaniu zdjec mojemu
    onkologowi, ten stwierdzil ze ewidentnie bylo cos widac, a jesli pani doktor
    nie byla pewna co to trzeba bylo powtorzyc( za to placila firma). mimo wszystko
    to akurat nie o to badanie mam pretensje bo sama zdaje sobie sprawe ze OB moze
    byc podwyzszone w wyniku infekcji. Drazni mnie fakt pominiecia kolejnego
    badania-ktore jest obowiazkowe i za ktore przychodnia brala od firmy pieniadze,
    Natomiast smiech przez łzy wywołuje: stwierdzenie o przepuklinie od noszenia
    zakupów(powiekszony wezel)- (coz idac tym tropem ten wezel rownie dobrze moglby
    byc ...ciaza pozamaciczna), brak reakcji na b. wysokie OB (to juz nie
    prochnica:) i przekonywanie ze na rtg. na ktorym w klatce piersiowej widac bylo
    kilogram ponadplanowych ziemniaków:)ona nie widziala nic! nadmieniam ze to pani
    z 20 letnim doswiadczeniem, kierownik przychodni...
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 23.09.05, 15:49
    > co do rtg. to po pokazaniu zdjec mojemu
    > onkologowi, ten stwierdzil ze ewidentnie bylo cos widac, a jesli pani doktor
    > nie byla pewna co to trzeba bylo powtorzyc( za to placila firma).

    Zdjęcie, co do którego są wątpliwości powinno było zostać pokazane radiologowi.
    Zapewne zostało zlecone samo zdjęcie, bez opisu- oczywiście dla oszczędności.

    Reszta- to niestety klasyczny przykład partactwa zawodowego.
  • reszka2 22.09.05, 15:28
    Jezu, zaskarżyłabym, jak nic. Jakem lekarz.
    Jak dla mnie to niedbalstwo - cos podejrzanego w płucach, a ta sobie bimba...
    (lekarka, znaczy się)
    --
    Reszka mama Michałka i Madzi
    Dyżurka - dla lekarzy i nie tylko.
  • aloalo2001 22.09.05, 17:24
    Spotkałaś na swojej drodze 20 lekarzy, którzy uratowali Tobie życie i jedna,
    która opóżniła rozpoznanie choroby. Nie chcę jej bronić, tylko tak sobie myślę,
    czy miało to w globalnym rachunku jakiekolwiek znaczenie?
  • maga_luisa 22.09.05, 18:22
    aloalo, przesadziłaś i to mocno. NIE WOLNO puszczać płazem karygodnych
    zaniedbań, i to wszystko. 20 lekarzy, których chciało i potrafiło jej pomóc, w
    żaden sposób nie równoważy rachunku tej pani, której się po prostu NIE CHCIAŁO.
    Poza tym ona bardzo wyraźnie napisała, jakie to opóźnienie miało znaczenie dla
    wyboru formy terapii, jej agresywności i czasu trwania; co powiesz o komforcie
    jej zycia? O cierpieniu, którego mogła doświadczyć znacznie mniej?
  • Gość: Swan Ganz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 19:24
    no więc właśnie... Solidarność zawodowa musi mieć jakieś granice. A po za tym;
    im mniej przyzwolenia dla "bylejakości" (w każdej dziedzinie naszej aktywności)
    tym wszystkim nam się będzie żyło lepiej...
  • aloalo2001 23.09.05, 10:16
    Nie wiemy czy Pani się nie chciało, czy nie pomyślała, czy wogóle historia jest
    prawdziwa. Nie znamy opinii drugiej strony. Faktem jest, że jest zaniedbanie
    przekładające się na opóxnienie rozpoznania choroby.

    Zastanawiam się, czy można będąc lekarzem, uniknąć takich sytuacji?
    Czy każdy lekarz, który chce leczyć pacjentów i w związku z tym podejmować
    jakieś ryzyko nie jest statystycznie narażony na popełnienia błędu? Czy można
    być lekarzem nieomylnym? Co zrobić, aby uchronić się przez nieuzasadnionymi
    zarzutami pacjentów?
  • Gość: permamently banned IP: *.tvsat364.lodz.pl 22.09.05, 20:41
    Większość odpowiedzi jak widzisz pochodzi od lekarzy.

    Większość z nich nie może ukryć oburzenia!

    Wiem, że pochodzisz z lekarskiej rodziny , więc sama wiesz jaki to niełatwy
    zawód, ale przyłaczam się do opini kolegów:

    Skarż ją !!
    I to szybko!!!
    Nieważne co z tego wyjdzie, ale nie powinnaść jej odpuścić!

    Bo jeśli nawet nie uda się jej (tej lekarki) ukarać, to może ją to czegoś
    przynajmniej nauczy.
  • Gość: Vlad IP: 80.53.237.* 22.09.05, 22:45
    Pozwać. Wziąć dobrego adwokata. Złożyć skarge do Izby lekarskiej. Takie
    zaniedbanie jest karygodne.
  • mag.a 23.09.05, 10:07
    Bardzo Wam wszystkim dziekuje za opinie, te in plus i in minus. Prawda jest
    taka ze do owego nieszczesnego momentu kiedy rozpoznano Hodgkina moje relacje z
    ogolnie pojeta sluzba zdrowia ograniczaly sie do plotkarskich pogawedek co u
    kogo slychac i kontroli cytologii.Wiedzialam ze jest kiepsko w sluzbie zdrowia
    a lekarzom za ich prace placi sie jakies skandalicznie niskie pieniadze.
    natomiast to co zobaczylam przeroslo moje pojecie...ciasne pokoje lekarskie
    gdzie kazdy siedzi na kazdym, przerazajace tlumy pacjentów klebiace sie w
    przychodniach i na oddzialach, o braku sprzetu i pieniedzy na podstawowe leki w
    dyzurkach lub klopotach z limitami NFZ-tu nie wspomne. A jednak pracuja tam
    ludzie i w warunkach uragajacych wszystkiemu, robia co moga, w dobrej wierze i
    z dobrym skutkiem w przewazajacej liczbie przypadków. Wbrew obiegowym opiniom,
    ja na swojej drodze spotkalam genialnych i rzetelnych lekarzy, takich ktorzy
    zamiast lamentowac nad sytuacja w jakiej musza pracowac starali sie zrobic to
    co mozliwe w ramach dostepnych srodkow. I o to wlasciwie chodzi, o chec pomocy,
    o zainteresowanie, bo przeciez zaden normalny pacjent chyba nie spodziewa sie
    ze jego lekarz w ramach leczenia z wlasnej kieszenie zrefunduje mu np. PET:)
    albo kilka dawek Neupogenu:)
    Dlatego dziekuje Im Wszystkim za wszystko. Honoru łódzkich pulmunologów,
    radiologów i onkologów bede broniła jak lwica, a " Kopernik" moim szpitalem
    jest:).
    natomiast wychodze z zalozenia ze mimo wszystko, tragiczna sytuacja sluzby
    zdrowia nie zwalnia lekarzy z przysiegi jaka skladali:
    "Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i rozeznania ku pożytkowi
    chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy",
    co bezposrednio odnosi sie do owej pani doktor od "przepukliny od noszenia
    zakupów". Uwazam ze nawet zmeczenie 50 pacjentem nie obliguje do takiego
    zaniedbania, zignorowania ksiazkowych objawów jednej z najlepiej opisanych
    rozrostówek. Zastanawiam sie ile innych osob potraktowala w ten sposob i mam
    nadzieje ze nie skonczylo sie to tragicznie.
    Dlatego Wasze posty upewnily mnie ze nie tylko wg. mnie pani doktor dopuscila
    sie zaniedbania. I dla wlasnej satysfakcji i bezpieczenstwa innych postaram sie
    udowodnic sadownie bledy w sztuce lekarskiech i zaniedbanie i zaniechanie.
    dzieki
    pozdr. dla łodzian:)
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 10:16
    mag.a życzę zdrowia i powodzenia w sądzie. Ta kobieta nie może leczyć ludzi, bo
    stanie się tragedia (zresztą już się stała).

    Aloalo, przeczytaj jeszcze raz swoje słowa, zobaczysz, jaka to bzdura ogromna.
    Dawno większej nie czytałam.
  • aloalo2001 23.09.05, 10:28
    Nawet jeśli uzyskany zostanie wyrok sądowy, to nie zostanie odebrane prawo
    wykonywania zawodu dla pani doktor, o której jest ten wątek.

    Może sprecyzujesz dokładniej zarzuty pod moim adresem, bo nie wiem o jakie
    bzdury Tobie chodzi?
  • mag.a 23.09.05, 10:34
    aloalo, to nie chodzi o to zeby niszczyc kobiecie zycie, tylko o to zeby
    potrzasnac nia na tyle, zeby nastepnym raziem 3 razy zastanowila sie nad
    konsekwencjami swoich dzialan zanim odesle pacjenta z niczym...
  • swan_ganz 23.09.05, 10:57
    odesłała Cię z "niczym" z prostego powodu; ścisłego uzależnienia dochodów Pani
    Doktor z ilością zlecanych pacjentom badań. W systemie, w którym działacie
    obecnie, jeśli lekarz nie chce biegać "na bosaka" (czytaj; chce zarobić
    pieniądze) to musi w maksymalnym stopniu ograniczać dodatkowe badania swoich
    pacjentów. I kot jest winien? To oczywiste; LEKARZ! Nie chory system tylko
    lekarz, który przecież mógł zlecić odpowiednie działania. Dlaczego więc ich nie
    zlecił? bo niedouczony?, bo leniwy?, bo nie potrafi przewidywać konsekwencji
    swoich działań? Nie, zwyczajnie chciałby normalnie przeżyć. Tak jak każdy inny
    człowiek...
    To jest chore.. Zastanawiam się, ilu z nas biega w błogiej nieświdomości (bo
    przecież niedawno byli na badaniach) i ile nas to będzie kosztowała za chwilę?

    Tak więc droga Mag.a jeśli fakty podane przez Ciebie są prawdziwe to masz pełne
    prawo skarżyć tą Panią Doktor tylko rozważ pewien drobiazg; czy to nie jest aby
    uproszczenie czynić z tej osobu ofiarę? Czy to na pewno Ona jest winna
    zaistniałej sytuacji a nie NFZ-u i "twórcy" tego popieprzonego systemu zdrowia?
  • swan_ganz 23.09.05, 11:05
    nie próbuję usprawiedliwić tej Pani Doktor bo brak kasy nie usprawiedliwia
    zachowań - ogólnie mówiąc - niegodnych człowieka.

    Próbuję tylko znaleźć praprzyczynę takich zachowań...
  • mag.a 23.09.05, 11:12
    swan ja nie czepiam sie o nie zlecone badania, bo i rtg i morfologia byly, tyle
    ze na rtg. pani doktor nic nie zauwazyla i na dodatek zasugerowala mi ze
    niepokoj radiologa wynika z jego przewrazliwienia, wybacz ale nie zauwazyc
    czegos o wymiarach 9x7cm to chyba juz przesada! poza tym ja wyraznie mowilam o
    nocnych potach- odp. to od infekcji, swiad-odp.uczulenia na proszek, wywalony
    wezel- przepuklina od noszenia zakupow...litosci!
    czytaj uwaznie to co napisalam, bo sama mam ojca lekarza i wiem jaki jest
    system, chodzilo i chodzi mi o zaniedbanie blad, bo zle odczytanie rtg. to blad
    a udowadnianie innym lekarzom ze sa przewrazliwieni sugerujac nieprofesjonalizm
    w ich dzialce to juz tupet..
  • swan_ganz 23.09.05, 12:30
    postawienie prawidłowej diagnozy wymagałoby dodatkowych badań zleconych przez
    tą doktor nad, którą się tu znęcamy... Dodatkowe badania zaś = dodatkowe koszty
    (nie Twoje koszty tylko jej) Być może miała jakieś wątpliwości, czytając Twoje
    wyniki badań ale wolała je zachować dla siebie. Bo gdyby okazała np; wachanie
    co do przyczyn "wywalonego węzła" to żyć byś jej nie dała i molestowała, że
    chcesz jeszcze....
  • Gość: sv IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 23.09.05, 12:41
    Swan, to niezupelnie tak: jesli objawy kliniczne sa takie, jak przedstawila
    autorka watku, to dalsza diagnostyka nic by pani doktor nie kosztowala. Ot,
    powinna wypisac skierowanie do np. onkologa. Koszt: kawalek papieru i nieco
    tuszu z dlugopisu. Nikt nie zobowiazuje POZ do leczenia chorob rozrostowych.
  • swan_ganz 23.09.05, 12:49
    Skoro więc nie z "oszczędności" jej zachowanie wynkia, to z czego? Ignorantka?
    Jeśli "tak" - to rzeczywiście byłoby lepiej by rzeczona już nie leczyła ludzi
    bo jej zachowanie uderza bezpośrednio w jedną z najcenniejszych "broni"
    lekarza; zaufanie pacjenta...

    Na szafot z tą osobą??
  • mag.a 23.09.05, 12:59
    otoz to,ja w trakcie wizyty u pulmunologa, pokazujac mu rtg. uslyszalam :
    biegnij dziewczyno na onkologie i to szybko! ale jak juz wspomnialam trafilam
    na fantastycznych lekarzy i zeby nie tracic czasu pani pulmunolog sama z puli
    swojej przychodni wystawila mi skierowanie na CT (bo jak stwierdzila nie ma co
    opozniac rozpoczecia chemii) mimo ze CT moglam wykonac w szpitalu(niestety w
    pozniejszym terminie), no i popatrz sa ludzie i ludzie...
  • Gość: optymistka IP: *.katowice.pik-net.pl 23.09.05, 10:55
    "Spotkałaś na swojej drodze 20 lekarzy, którzy uratowali Tobie życie i jedna,
    która opóżniła rozpoznanie choroby. Nie chcę jej bronić, tylko tak sobie myślę,
    czy miało to w globalnym rachunku jakiekolwiek znaczenie?"

    Założę się, że pacjentce chodziło głownie o tę wypowiedź. Ktoś wcześniej już
    wyjaśnił dlaczego.


  • aloalo2001 23.09.05, 11:18
    Maga choruje na chorobe rozrostowa, która stosunkowo dobrze się leczy, można
    powiedzieć, że w zależności od stopnia, jest uleczalna. Długość jej życia
    niezależnie od tego, czy choroba byłaby rozpoznana 6 miesiący wcześniej będzie
    podobna. A może paradoksalnie większa, bo teraz będzie zwracała szczególną
    uwagę na sposób leczenia, mając już takie doświadczenie nie będzie
    bezgranicznie ufała lekarzom. Zawsze zasięgnie drugiej opinii.
    Czy walka w sądzie da jej satysfakcje, która pozytywnie zmobilizuje ją do walki
    z chorobą, czy raczej odwrotnie? Co będzie jeśli sąd, może nawet niesłusznie
    nie przyzna jej racji?
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 11:35
    Optymistka ma rację, właśnie o to mi chodziło. Aloalo, nawet gdyby przegrała,
    to i tak lepiej, że wstrząśnie kobietą. Walka w sądzie nie ma dać satysfakcji
    mag.a, ma uświadomić lekarce, że popełniła błąd (niedbalstwo). Może następnym
    razem nie zlekceważy objawów, może zamiast przewrażliwienia (czy to pacjenta
    czy specjalisty, wykonującego badanie) dostrzeże chorobę. Tłumaczenie, że
    dzięki temu błędowi wzrośnie poziom ostrożności związany z brakiem zaufania
    jest conajmniej dziwne. A gdyby ufała? Ilu jest pokornych, chichych, ufających
    pacjentów? Sorry, ale nie tędy droga, mam takiego ufającego w domu (właściwie
    aktualnie w szpitalu), choroba zabiera mu życie, skutecznie bardzo. Boże ile ja
    bym dała, żeby ten mój ufający tak nie ufał.
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 11:30
    to juz wlasciwie nie chce mi sie pytac nikogo z Polski dlaczego TAM wciaz jest
    jak jest... Nie ma prawa nigdy byc lepiej - kiedykolwiek. Wiadomo, ze rownanie
    moze nastapic tylko w dol...
    Rozumiem, ze teraz niewyzyci pacjenci (zazdrosni, ze lekarze maja nad nimi
    ogromna wladze z racji swojego zawodu) sa na etapie SKARZEN, oskarzen, donosow,
    procesow sadowych i czego tam jeszcze nie wymysla. Niestety, czasem ochoczo
    sekunduja im w tym procesie lekarze. Ci ostatni robia to chyba z glupoty, nudow
    lub z checi wyzycia sie na kolegach po fachu.
    Czy nie jest juz dostatecznie dla wszystkich (WSZYSTKICH!!!) trudne zycie w PL?
    Czy skarzacy na lekarzy pacjenci tak bardzo chca sie BAWIC W ZACHOD? Czy
    uwazaja, ze pozwanie do sadu czy donos na zawodowa grupe ciezko (najciezej!)
    pracujacych ludzi w PL rzeczywiscie daje im wladze nad nimi?
    LUDZIE, opamietajcie sie! Przeciez juz i tak lekarze w PL sa unikatem! Czy
    chcecie, zeby wkrotce nikt juz was nie chcial leczyc??? Ile wam zostalo jeszcze
    tych Judymow i Silaczek?
    Ja zrezygnowalem wiele lat temu...
  • mag.a 23.09.05, 11:37
    > Ja zrezygnowalem wiele lat temu...

    nasze szczeście....
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 11:44
    Moje zas - najwieksze!
  • aloalo2001 23.09.05, 11:45
    Mam nadzieję, że i moje już niedługo :-)
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 11:45
    Nie rozumiem. Czyli siedź cicho Polaku, bo walka może Twoje życie, i tak trudne
    przecież, jeszcze pogorszyć. Lekarz popełnił błąd? Ucierpiałeś? Trudno, takie
    jest życie, nawet w USA się zdarza, tam jednak ludziom żyje się łatwiej, oni
    więc skarżą. Ale Ty się w to nie baw. Nie skarż najciężej pracującej grupy
    zawodowej w Polsce! Lekarze i tak mają ciężkie życie. A błędy się zdarzają
    przecież.

    Proponuję Doctorze z USA przyjechać czasem do Plski. Zapewniam, że życie tu
    może być bardzo przyjemne i wcale nie trudne. Można też trafić na całkiem
    niezłych lekarzy. Uśmiechają się nawet. I są kompetentni. Pewnie dlatego nikt
    ich nigdy nie zaskarżył. Polska to nie piekło. Bez przesady. No i
    najważniejsze: nikt nikogo nie zmusza do wyboru takiego, a nie innego zawodu.
  • aloalo2001 23.09.05, 11:53
    Jak się usmiechają i sa kompetentni to nikt ich nie zaskarżył?
    Bardzo się mylisz. Ostatnio moja szefowa, bardzo miła i bardzo dobry lekarz
    została zaskarżona, razem z 2 lekarzami bezposrednio opiekującymi, przez
    rodzinę pacjenta, nie uwierzysz za co?
    Za to, że chora umierała na chorobę nowotworową i po 4 tygodniach pobytu w
    odziale referencyjnym w całej pólnocno-wschodniej Polsce w dziedzinie, która
    nic nie ma wspólnego z onkologią, szefowa chciała ją przenieśc do hospicjum.
    Choroba zdiagnozowana, potwierdzona his-pat, wykorzystane wszelkie sposoby
    leczenia onkologicznego.
    Została opisana przez miejscowe gazety i do tej pory musi ciągać się po sądach.
  • mag.a 23.09.05, 12:04
    aloalo ale przeciez nikt nie twierdzi ze pacjenci sa swieci! i wsrod lekarzy i
    wsrod pacjentow i ich rodzin zdarzaja sie osobniki sprawne intelektualnie
    inaczej, problem w tym ze "upierdliwy bez powodu" pacjent zostanie
    najprawdopodobniej dosc szybko spacyfikowany przez izbe lekarska badz bieglych
    sadawych i poza niesmakiem nie powinno byc zle,natomiast jesli chodzi o
    udowodnienie niekompetencji w moim przypadku to jest to kwestia potencjalnego
    zapobiezenia kolejnym takim "trafnym" diagnozom
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 12:05
    Zanim Pani mi zlozyla propozycje - w PL akurat mialem okazje bywac (z powodow
    rodzinnych) kilkakrotnie (6 razy) w ciagu ostanich 2 lat. (Przedtem rowniez
    bywalem, choc duzo rzadziej, gdyz zajety bylem robieniem kariery w USA.)
    Wrazenia: "że życie tu może być bardzo przyjemne i wcale nie trudne..." -
    Owszem, na wycieczce w Tatrach, czy na spacerze po Warszawskiej Starowce.
    Zgadzam sie z Pania - jest przyjemnie.
    Jako absolwent Warsz.Akad.Med. mam liczne grono kolegow lekarzy w PL - w
    Warszawie (gdzie podobno jest najlepiej zyc i pracowac), takze na prowincji.
    Twierdzi Pani: "Polska to nie piekło. Bez przesady." - Oj, Szanowna Pani
    raczyla sie pomylic: To pieklo! Zbyt wielu moich zawodowych kolegow to
    potwierdza. Nie pisze tego z satysfakcja zadowolonego emigranta, ale jedynie ze
    wspolczuciem dla tych wszystkich, ktorzy musza jakos przezyc w owym piekle.
    Szczegolnie - bedac lekarzami.
  • Gość: Swan Ganz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 12:11
    nie no. Nie uogólniaj. Tak strasznie - jak piszesz - to tu się nie żyje, nie
    przesadzaj :) Myślę, że nie zamienił bym się z Tobą miejscami.

    Pewnie, mogłoby być lepiej, wiele dziedzin wymaga "renesansu" ale i tak
    stanowczo da się tu żyć.
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 12:21
    Fakt - "pieklo" to za duzo powiedziane, ale parafrazowalem jedynie wypowiedz
    pacjentki. To byla (jak mawiala moja polonistka w podstawowce) tzw. przerzutnia
    literacka...
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 23.09.05, 18:12
    Od dawien dawna przecież wiadomo,że w Ameryce to wyzysk,rasizm i
    ksenofobia.Biedne "repy" z Twojej branży (sprzęt) masowo emigrują do Polski (na
    GM-ów),bo tu się nie mogą utrzymać z nędznej 5-15% prowizji (plus "base salary").
    Kobiety tu grube,brzydkie,zaniedbane i głupie-co innego niż
    Polki!Jedzenie-okropne i drogie! W nocnych klubach biją w dziób na "dobry
    wieczór" i na "dobranoc".Nie ma wierzb płaczących,Chopina i codziennej "Gazety
    Wyborczej".
    Dlatego też,absolutnie nie zamieniaj się z "doctorem z USA".Ani z kimkolwiek innym!
    P.S Sam się po cichu wybieram do Polski za dziesięć dni.Dla niepoznaki nazywa
    się to "sprawy rodzinne",ale to tylko kamuflaż.Sprawdzam możliwości. Jak ten
    zbity pies z podkulonym ogonem czy inny syn marnotrawny :-))).
  • swan_ganz 25.09.05, 01:34
    Gość portalu: Patryk napisał(a):

    > Od dawien dawna przecież wiadomo,że w Ameryce to wyzysk,rasizm i ksenofobia.
    Kiedyś tak było podobno ale teraz chyba im przeszło już. W każdym razie nie
    jest to tak jaskrwo widoczne jak w " Korzeniach"

    > Biedne "repy" z Twojej branży (sprzęt) masowo emigrują do Polski (na
    > GM-ów),bo tu się nie mogą utrzymać z nędznej 5-15% prowizji (plus "base
    > salary"
    To prawda. Też takiego miałem przez chwilę ale "dał ciała" bo się nie znał na
    robocie i go zabrali. Tak między nami mówiąc to mam nadzieję, że gnije na
    Alasce..

    > Kobiety tu grube,brzydkie,zaniedbane i głupie-co innego niż Polki!
    Rzeczywiście!! Kobiety macie okropnie brzydkie. Grube, obleśne i w
    przeważającej części zaniedbane. W każdym razie, nie bardzo jest na czym oko
    zatrzymać.. Doprawdy nie wiem skąd bierzecie te "laski" do "Słonecznego
    patrolu" na przykład..I dlaczego macie takie zafajdane, brudne plaże?
    Myślę, że gdyby mi przyszło tam dłużej żyć - zostałbym homoseksualistą
    (qrde - pedał by było krócej)bowiem fceci są tam "niczego sobie". Przełamał bym
    sobie stereotypy i już..

    > Jedzenie-okropne i drogie!
    Pełna zgoda - drogo i niesmacznie. Nie twierdzę, że brakuje tam restauracji
    gdzie może i nieźle karmią ale ja do takiej nie trawiłem. I nie pisz proszę, że
    są tylko plebejuszy tam nie wpuszczają....

    > W nocnych klubach biją w dziób na "dobry wieczór" i na "dobranoc".
    eee nie przesadzajmy tak źle to tam nie jest. Nie twierdzę, że tam takich
    klubów nie ma. Być może znowu nie miałem przyjemności.. :)

    > Nie ma wierzb płaczących,Chopina i codziennej "Gazety Wyborczej".
    No, nie ma naszych kultowych wierzb :( Co do Chopina? - nie myśl sobie, że my
    tu go jakoś namiętnie słuchamy. Ja i wiele osób które znam, odnoszą wrażenie,
    że już ze 150 lat mineło jak niczego nowego nie napisał. Nie rozwija się po
    prostu...Już nie jest na topie
    Gazeta Wyborcza?? - a co to takiego?

    > Dlatego też,absolutnie nie zamieniaj się z "doctorem z USA".Ani z kimkolwiek
    > innym!
    Dobrze Patryku.

    > P.S Sam się po cichu wybieram do Polski za dziesięć dni.Dla niepoznaki nazywa
    > się to "sprawy rodzinne",ale to tylko kamuflaż.Sprawdzam możliwości. Jak ten
    > zbity pies z podkulonym ogonem czy inny syn marnotrawny :-))).
    A powiedz; które pole chciałbyś " zaorać"?? No, nie bądź taki i zdradź coś!!
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 12:15
    No to proszę mi powiedzieć Panie Doctorze, kto zmusza ludzi do wyboru tego
    zawodu??? Jest źle, było źle, można zakłądać, że będzie źle. Dlaczego zatem
    ludzie decydują się na studia medyczne, zostają lekarzami? Judymów jest
    niewielu. Ich rozumiem. A reszta? Narzeka, chce wyjechać, marudzi. Nie pojmuję
    tego, ale widocznie zbyt ograniczona jestem. Zresztą czy jest to powód, dla
    którego pacjent, który ucierpiał z powodu ewidentnego zaniedbania lekarza,
    miałby go nie zaskarżyć??? Bo lekarz i tak ma ciężkie życie? Więc nie
    utrudniajmy mu go? Panie Doctorze, przecież to bez sensu.
  • swan_ganz 23.09.05, 12:19
    a Ty, Optymistko jak zwykle musisz się dopatrywać sensu we wszystkim....:)
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 12:26
    oj... no dobrze, żeby on był we wszystkim, prawda? :( Ja wprawdzie nie
    Optymistka, a pacjentka ino, ale optymistka a i owszem. Z optymizmem żyje się
    łatwiej. I przyjemniej. Nawet w PL. A z sensem to już w ogóle nieźle.
  • Gość: optymistka IP: *.katowice.pik-net.pl 23.09.05, 12:33
    No cóż. Nikt nie jest doskonały.:-))
  • Gość: optymistka IP: *.katowice.pik-net.pl 23.09.05, 12:52
    Sorry. Pomyłka. Teraz doczytałam że to nie do mnie. Jestem trochę rozkojarzona.
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 12:25
    Spoznila sie Pani @ 2 wieki. W epoce romantyzmu takich jak Pani by lepiej
    zrozumieli. Ja juz Pani nie zrozumiem. Ani chyba Swan.
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 12:30
    Nie idealistka, a realistka. To proste: kiepska płaca - zawód skreślony (przeze
    mnie), dobre perspektywy - w tym kierunku idę. Tak wybierałam studia. A teraz
    jestem pacjentka. Wredna, bo wymagam kompetencji. Czego Pan nie rozumie? Że
    jest wybór, są prawa?

    Swan rozumiesz mnie?

    :)
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 12:46
    i dlatego nie jest Pani szczegolnie wredna, chwala Bogu!
    Poza tym chyba nie jest Pani bardzo biedna, wiec tez bierze wszystko bardziej
    na luzie i bez checi dolozenia. Gorzej z tymi, ktorzy za swoje niepowodzenia
    wyzywaja sie (m.in.) na lekarzach - bo na nich akurat moga. To mnie poraza. To
    nazywam pieklem.
    To nie ma wiele wspolnego z wyborami, prawami. To ma wiele wspolnego z ludzka
    natura. Z Pania, wyobrazam sobie - jako pacjentka - poradzilbym sobie.
    Dogadalibysmy sie: ja, ze zrobie najlepiej i najgrzeczniej co bede mogl, a
    Pani - zadalaby rzeczowej kompetencji. Za oplata, mam nadzieje!
    Gorzej byloby mi z tymi, ktorzy maja polowe tego dochodu co Pani, nie zrobili
    takich jak Pani studiow i zli sa za to na swiat. Tak to widze.
  • aloalo2001 23.09.05, 12:57
    Jak widzisz pacjentko, stać Cię na Doktora z Usa. Będzie nawet miły i
    kompetentny. Zobacz, nawet zmienił spoób traktowania Twojej osoby jak się
    okazało, że jesteś po dobrych studiach i dobrze zarabiasz...
  • mag.a 23.09.05, 13:02
    lol !
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 13:04
    Bo, jesli wszystko w porzadku - to czas na mnie. Ide sie przespac, bo
    przesiedzialem cala noc piszac z Wami. To efekt nieregularnego spania i
    czestego szpitalnego dyzurowania. Czesc, dziewczynki!
  • aloalo2001 23.09.05, 13:10
    Nic, nic taka mała dygresyjka. Dobranoc Doktorku z usa.
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 13:22
    No ja właśnie miałam spytać, czy Pan na nocnym dyżurze i pacjentów brak? ;)
  • pszczolaasia 23.09.05, 16:56
    i jak się czujecie Dziewczynki???? w tym piekle zwanym szumnie i dumnie
    Polską???
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 13:31
    Gdyby był Pan miły i kompetentny (w moim mniemaniu, bo nam pacjentom trudno to
    określić, ale taki temat już tu chyba był), dogadalibyśmy się na pewno.
    Szczególnie, że bym zapłaciła. A co by było, gdybym nie zapłaciła? Tzn
    zapłaciłabym pośrednio, czyli z moich składek chciała coś w zamian dostać
    (kompetentną poradę lekarską)? Wiem wiem, w USA jest inaczej, ale wyobraźmy
    sobie...

    Nie wszyscy, którzy źli są na świat, nie mają do tego prawa i powodu, choć
    zgadzam się, że z zasady nie powinno się być. Czy to jest się lekarzem, czy
    pacjentem. Tak wiem, tu idealizm ze mnie wyłazi. Bądźmy zatem idealni ;) Miłych
    snów życzę.
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 19:56
    Nic.
    Nie widzialbym powodu sie Pania zajmowac. Za darmo zajmuje sie jedynie rodzina -
    z milosci.
    Ja wykonuje zawod, a nie misje. Jesli oczekuje Pani misji - prosze zwrocic sie
    do misjonarzy.
    "Tzn zapłaciłabym pośrednio, czyli z moich składek..." - Znow raczy Pani
    zartowac? Skladki nie oplacaja ani leczenia, ani wynagrodzen lekarzy w Polsce.
    Skladki sluza do podzialu dla urzednikow w ministerstwie, dla ekipy rzadzacej,
    dla wszelkiego pokroju zlodziei u steru wladzy. Przeciez musi byc Pani tego
    dobrze swiadoma?
    Jedynie w przypadku udzielenia naglej pomocy (w panstwowej placowce opieki
    zdrowotnej) mozna mowic o korzystaniu przez pacjenta ze skladek. Mysle, ze
    udawanie, ze jest inaczej nie jest na poziomie Pani inteligencji. Prosze nie
    udawac niewinnej. Bo od niewinnosci niedaleko do szkodzenia.
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.09.05, 10:06
    Kubeł zimnej wody na głowę... Ok różnimy sie (PL i USA). My tu rzeczywiście
    wciąż wierzymy, że nam się należy. Poważnie. Jakie są składki na ubezpieczenie
    zdrowotne tam u Was???
  • Gość: Doctor z USA IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 26.09.05, 19:59
    Wysokosc oplat za ubezpieczenie zdrowotne jest rozna dla roznych, i z wielu
    roznych powodow.
    W gre wchodza:
    1. staz pracy (dluzszy - wyzsza oferta pokrycia skladki przez pracodawce, takze
    dla rodziny pracownika)
    2. zarobki (wyzsze - wyzsze skladki, ale ogolnie - nizsze procentowo)
    3. wiek, plec, palenie, czynniki ryzyka, historia zdrowotna - tzw. pre-existing
    conditions
    4. wybor ubezpieczenia (np. bez chir. plast. i psychiatrii - taniej) i
    wysokosci tzw. udzialu wlasnego (deductible)
    OGOLNIE:
    ubezpieczenie zdrowotne w USA nie jest tanie, ale to co dobre i potrzebne do
    zazwyczaj zycia nie tanie. Jednakze - ten system dziala i jest przodujacy na
    swiecie. Tak, wiem - biedni i slabi nie sa dobrze zadbani. Ale oni zwykle sa
    biedni i slabi na zadanie wlasne.
    To samo dotyczy mieszkania w dobrym, solidnym domu, posylania dzieci do dobrej
    szkoly, jazdy dobrym, bezpiecznym autem. Te wszystkie elementy zycia sa dosc
    drogie. Prosze jednak zauwazyc, ze przecietny imigrant moze to zdobyc po kilku
    latach ciezkiej przacy - zalezy to tylko od nas samych.
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.09.05, 08:58
    No cóż, pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że my tu też znormalniejemy (mówię
    o systemie ubezpieczeń zdr.).
  • aelithe 23.09.05, 18:30
    W USA wiekszosc pozwow jest odrzucana po zapoznaniu sie z dokumetnami sadowymi.
    Sam fakt zlozenia pozwu jest motywem regresu od lekarza jego firmy
    ubezpieczeniowej i szpitala. W USA trzeba udowodnic blad, bo jesli nie to
    kosztuje bardzo duzo. Jsli wygrasz to dostaje polowe odszkodowania , jesli
    przgerasz placisz caly regres - a wiec utrzciwa transakcja.
    Koszt ochrony medycznej jest pochodna kosztow ochrony prawnej lekarza. Dlatego
    w usa gdzie mozna dostac wysokie odszkodowania za wizyte u lekarza placi sie 10
    krotnie wiecej niz w europie, gdzie ustawowo ograniczono mozliwosc dochodzenia
    roszczen.
    W Polsce nie ma procedur medycznych, czyli uscislenia, tko ma wykonac jakie
    czynnosci medyczne. Rozpoznanie ziarnicy nie jest latwe, a funkcjonujacy system
    ochrony zdrowia raczej nie sprzyja logicznym prostym dzialaniom.
  • Gość: Jatamnicniewiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 10:10
    idź na spacer lepiej - ładna pogoda jest....
  • mmagda12 24.09.05, 10:39
    I Tobie nie powiem:D
    Spacer teraz? ,dzieki za propozycje Odpada ,uwielbiam spacery nocne.
  • swan_ganz 24.09.05, 10:42
  • mmagda12 24.09.05, 10:50
    Sluzba nie druzba.Nie mylic z "latarniami":DD
  • aloalo2001 24.09.05, 16:22
    Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Pozdrownienia z posterunku.
  • pszczolaasia 24.09.05, 10:45
    o kurcze jak ja cię rozumiem z tymi nocnymi spacerami:)))
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • mmagda12 24.09.05, 11:34
    Wtedy tylko ,jak lekarz przyznalaby sie do "bledu".? Slowo przepraszam ma duze
    znaczenie ,moze autorka watku ,wybaczylaby lekarz?
    Problem nie rozpoznania choroby i popelnienia bledu przez lekarz nie jest mi
    obcy.Dotyczylo to mojej corki[osoby doroslej 25letniej].Dzisiaj nie byloby jej
    na swiecie.Ale lekarz potrafila przyznac sie do bledu ,przeprosic i caly czas
    byla w kontakcie z rodzina[poniewaz corka byla leczona za granica] .Nie
    mowiac ,ze lekarz przeszla zalamanie nerwowe.To wtedy ja i moja cala rodzina
    wspieralismy ja itp.Duzo mozna wybaczyc ,nie takie rzeczy.Kazdy popelnia
    bledy ,ale "wielka sztuka" jest przyznac sie do nich.Tu naprawde trzeba miec
    odwage.I to cenie u ludzi najbardziej.
  • pszczolaasia 24.09.05, 13:46
    najłatwiejsze, najprostsze rzeczy przychodzą najciężej.
    słowo "przepraszam" , "dziękuje" "przykro mi" w dzisiejszych czasach nie ma
    dobrych konotacji. są to wręcz słowa unikatowe. a szkoda. wiele gorzkich słów z
    obydwu stron może by nie padło.
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • cyku-cyku_bzyku-bzyku 24.09.05, 21:27
    pszczolaasia napisała:

    > najłatwiejsze, najprostsze rzeczy przychodzą najciężej.
    > słowo "przepraszam" , "dziękuje" "przykro mi" w dzisiejszych czasach nie ma
    > dobrych konotacji. są to wręcz słowa unikatowe. a szkoda. wiele gorzkich słów z
    >
    > obydwu stron może by nie padło.


    Pięknie napisałaś, popieram!

    Nic dodać, nic ująć!

    Może tylko tyle, , że "przykro mi" (sorry :-) ) to to samo co przepraszam.
    Oba te słowa to imie tej samej, jednej DOBREJ WRÓŻKI !!

    A ta trzecia DOBRA WRÓŻKA miała nie imie PROSZĘ !!!;+)))

    A wiesz co mi się najbardziej podoba w twoim krótkim tekście powyżej:
    To:
    > najłatwiejsze, najprostsze rzeczy przychodzą najciężej.

    Stara prawda !!!

    Przypomina mi sie fragment tekstu piosenki..

    "... prostych słów się boi, największy nawet twardziel,
    proste słowa przez gardło, nie chcą przejsć najbardziej!..."

    Wiesz jaka to piosenka?
    I kto ją śpiewa?

    Jeśli tak, masz u mnie WIELKIEGO plusa !!!
    Jeśli nie, trudno zdążysz jesze posłuchać...kiedyś tam...

    A ciekawe, czy ktoś inny (może ) wie?? ...;-)

  • Gość: Swan Ganz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 21:33
  • pszczolaasia 24.09.05, 21:35
    widzisz..ja się nad Jozefem Rydlem zastanawiałam... nie wiem:) mam minusa:DDD
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • Gość: Swan Ganz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 21:37
  • pszczolaasia 24.09.05, 21:39
    ile będę musiała za to zapłacić???/ nie ma nic za darmo...jak wiadomo:DDD
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • swan_ganz 24.09.05, 21:49
    za darmo chce dać to mam ochotę wzywać policję bo to oznacza, że ten ktoś chce
    mnie oszukać..

    Dogadamy się....
  • pszczolaasia 24.09.05, 21:51
    chcę znać zasady dogadania się. potem się zastanowię..
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • cyku-cyku_bzyku-bzyku 24.09.05, 21:50
    pszczolaasia napisała:

    > ile będę musiała za to zapłacić???/ nie ma nic za darmo...jak wiadomo:DDD

    O.K., Drodzy, Przyjaciele!
    Widzę, że się niecierpliwicie... ;-)

    Hmm.. komisja (w jednoosobowym składzie), udaje się na naradę...

    Oto decyzja:
    Wszak Swan dał odpowiedż, ale z dwoma znakami zapytania !!

    Jeśli odpowie na 100% i w dodatku z tytułem piosenki, to będzie miał
    DWA plusy !!

    Z czego jeden oddamy Asi...
    Zgodzisz się Swan?

    Noo, myślę, że tak !...;-)

    Asiu, ile za tego plusa chcesz zapłacić, nie wiem...to już nie moja sprawa...
    Ale coś mnie ..hmm.. trochę.... ukuło....;+)))
  • pszczolaasia 24.09.05, 21:52
    co cię ukuło?
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • cyku-cyku_bzyku-bzyku 24.09.05, 21:55
    pszczolaasia napisała:

    > co cię ukuło?


    Acha, chciałabyś wiedzieć!!

    I jeszcze zapewne gdzie mnie ukłuło... ;+)))

    NIE POWIEM !

  • pszczolaasia 24.09.05, 22:05
    powiedz.
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • cyku-cyku_bzyku-bzyku 24.09.05, 22:07
    pszczolaasia napisała:

    > powiedz.

    Asiu..
    Nie mogę..o dobra wróżko PRZEPRASZAM...
  • swan_ganz 24.09.05, 21:59
    wtedy może też coś od niej dostnę :)
    AISZA - chyba. Fonetycznie bo nie wiem jak to się pisze
  • pszczolaasia 24.09.05, 22:06
    nie znam tego...a znam T.Love..ale stary. i wybiórczo.
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • cyku-cyku_bzyku-bzyku 24.09.05, 22:12
    swan_ganz napisał:

    > wtedy może też coś od niej dostnę :)
    > AISZA - chyba. Fonetycznie bo nie wiem jak to się pisze

    A PROSZĘ bardzo, daj jej sam!!
    Tyle,że na razie jeszcze nie masz co jej dać, bo nie masz żadnego plusa!!

    Zespół - nie jesteś pewien (dalej 2 znaki zapytania!) a tytuł - NIE TEN !!

    Ale jesteś blisko !!!

    Próbuj!

    A od czego masz internet???
  • swan_ganz 24.09.05, 22:19
    T.Love - Ajrisz. O tej piosence myślałem i wcześniej. Nie wiedziałem tylko, że
    takie rzeczy można w necie znaleźć :))
  • cyku-cyku_bzyku-bzyku 24.09.05, 22:22
    swan_ganz napisał:

    > T.Love - Ajrisz. O tej piosence myślałem i wcześniej. Nie wiedziałem tylko, że
    > takie rzeczy można w necie znaleźć :))

    BINGO !!!

    MASZ TE 2 PLUSY !!!

    W nagrodę dla Ciebie ( i dla Asi) tekst tej piosenki:

    T.Love - Ajrisz

    Zabieram cię do baru
    Będzie 8:0 dla mnie
    Zakładamy się że polska pokona Anglie
    Drugi strąg, trzeci strąg
    Rozmawiamy bez wytchnienia
    O uczuciu które jest
    Najlepsze bez wątpienia
    Ty mnie chyba nie znasz i nie rozumiesz nic
    Bo ty nie wiesz jak się tutaj pije
    Kolejnej wiosny łyk
    Kolejnej wiosny łyk
    Kolejnej wiosny łyk
    Ty nie wiesz jak się tutaj pije
    Kolejnej wiosny łyk
    Kolejnej wiosny łyk
    Czwarty strąg piąty strąg
    Coraz bliżej twego ciała
    Oczy moje lewitują
    Odległość jest już mała
    Dotknij mojej dłoni
    I na zewnątrz wyjdźmy stąd
    Ten spacer przeznaczeniem naszym
    Mocno czuję to

    Prostych słów się boi największy nawet twardziel
    Proste słowa z gardła nie chcą wyjść najbardziej
    Mówią że mnie kochasz i że mną nie wzgardzisz
    Prawdziwa moja miłość nazywa się ajrisz
    Nazywa się ajrisz

    Już powinniśmy skończyć do domu już czas
    Bo tak lubię z tobą pić kolejny raz
    Szósty strąg siódmy strąg
    Rozmawiamy bez wytchnienia
    O uczuciu które jest
    Najlepsze bez wątpienia
    Czujesz jak tu pachnie tak wygląda chyba raj
    Najlepsze miesiące to kwiecień czerwiec maj

    Prostych słów się boi największy nawet twardziel
    Proste słowa z gardła nie chcą wyjść najbardziej
    Mówią że mnie kochasz i że mną nie wzgardzisz
    Prawdziwa moja miłość nazywa się ajrisz
    Nazywa się ajrisz (2x)

    Nazywa się ajrisz

  • pszczolaasia 24.09.05, 22:29
    do diabła..dziękuje za piosenkę;) znowu mnie sklną..:DDD
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • cyku-cyku_bzyku-bzyku 24.09.05, 22:42
    pszczolaasia napisała:

    > do diabła..dziękuje za piosenkę;) znowu mnie sklną..:DDD

    Asiu, a kto to ma Cię sklnąć??

    Chyba nie twój ukochany mąż??

    I chyba nie Swan!

    A Swan dostał dwa plusy i tyle...

    Należało mu się !

    W końcu jak Ci bedzie tego jednego plusa dawał, to ja już nie wiem...

    A propos; nowa zagdka!:

    "... ja tam za bardzo nie wiem, dlaczego, co i jak, nie moja sprawa !!!..."

    Jak ktoś to odgadnie, to ma od razu u mnie TRZY plusy !!!... ;+)))

    Acha, może być dodatkowa nagroda dla Swana ( i dla Ciebie Asiu też !):

    Ajrisz w mp3 !!

    Tyle, że musiałbym wiedzieć, gdzie to posłać !
  • swan_ganz 24.09.05, 22:45
    zbbra@esculap.pl

    Pscółko masz jeden "+" na razie. Tylko pilnuj!!
    Następny za dwa tygodnie jak wrócę z wyjazdu. Ponegocjujemy....
  • pszczolaasia 24.09.05, 22:49
    pszczolaasia@gazeta.pl
    Swan miłego wyjazdu. uważaj na Szwedki:DDD
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • swan_ganz 24.09.05, 22:54
    raczej mulatki :) To kongres flebologiczny w Rio ...
  • pszczolaasia 24.09.05, 22:59
    kuwa...mylą mi się te twoje wyjazdy i badania koniuszkowe...:D
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • swan_ganz 24.09.05, 23:02
    No przepraszam. Badań to ja Ci Myszko jeszcze żadnych nie robiłem.. Chyba??
  • pszczolaasia 24.09.05, 23:06
    kto tu mówił o mnie??????? mówiliśmy o Szwedkach i Mulatkach:DDDD
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • pszczolaasia 24.09.05, 22:52
    widzę, ze przestudiowałeś dokładnie forum..:DDD
    Osobisty nigdy mnie nie sklnie. Swan nie wiem. spytaj się go.
    nie wiem co to za piosenka. uruchomiłam google,a le coś dziwnego mi wyszlo..nie
    nadaje się do publicznej wiadomosci.....:DDDD
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • swan_ganz 24.09.05, 22:31
    Kumpel - chrzestny mojego pasożyta - grał w tej kapeli na perkusji. Ksywka -
    Ponton :) Dlatego skojarzyłem tekścik..
  • pszczolaasia 24.09.05, 22:32
    mojego Pasożyta?????????
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • swan_ganz 24.09.05, 22:37
    no mojego kochanego dziecka znaczy :))
  • pszczolaasia 24.09.05, 22:39
    aaaaaa..:)) pozdrów Ją:))
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • cyku-cyku_bzyku-bzyku 24.09.05, 23:12
    pszczolaasia napisała:

    > aaaaaa..:)) pozdrów Ją:))


    Asia, mówisz jak jakaś zazdrośnica..

    Ale!
    A propos; co my tu robimy na tym wątku?
    Czy przypadkiem nie odbiegliśmy zupełnie od tematu?
  • pszczolaasia 24.09.05, 23:22
    nie rozśmieszaj mnie....
    i odbiegliśmy... norma.
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • Gość: andi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 01:43
    kto to jest JÓZEF Rydel?????

    Poza tym jak zwykle zaśmiecasz wątek swoim piciu piciu, bzyku bzyku.
    Przez ciebie zacząłem mieć alergię na pszczoły.
  • swan_ganz 25.09.05, 01:50
  • pszczolaasia 24.09.05, 21:37
    nie zgadzam się- "przykro mi" i "przepraszam " to różne słowa, rózne znaczenia.
    --
    Wystarczający powód do bzykania to ten, że się jest Pszczołą
  • aelithe 26.09.05, 13:53
    niestety uzywajac slow przepraszam przez lekarza mozna miec tylko klopoty.
    Sttwierdzenie, ze wykonalo sie cos zle od razu jest zwiazane ze skarga, czy
    pozwem do sadu. Oczywiscie mozna to przekazac w inny sposob. Wiekszosc skarg
    dotyczy niewlasciwego sposobu przekazania informacji. Mozna zrobic blad, ale
    odpowiednio przekazujac informacje mozna uzyskac opinie genialnego lekarza. Z
    drugiej strony niewlsciwe przekazanie powoduje, ze z prawidlowo wykonanej
    procedury uzyskuje kklopoty, w razie niepowdzenia ( np. zgon chorego).

    Niestety w Polsce trzeba traktowac pacjenta jako imbecyla, poniewaz z gory jest
    nastawiony roszczeniowo przez prase i cokolwiek sie wykona zawsze bedzie zle.
  • Gość: andi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 09:19
    > Niestety w Polsce trzeba traktowac pacjenta jako imbecyla, poniewaz z gory
    jest
    >
    > nastawiony roszczeniowo przez prase i cokolwiek sie wykona zawsze bedzie zle.



    a ty skąd wiesz? przecież nie mieszkasz w Polsce.
  • aelithe 27.09.05, 11:23
    Pracowalem przez 10 lat w Polsce, wiec wiem co znaczy Polski pacjent. Nie
    mozesz informaowac pacjenta w Polsce , ze cos poszlo nie tak, bo od razu
    bedziesz mial klopoty. Najlepiej wychodza nie ludzie najlepiej przegotowani
    zawodowo i profesjonalnie, ale najlepiej przygotowani psychologicznie cwaniacy,
    kttorych umiejetnosci zawodowe nalezy postawic czesto pod duzym znakiem
    zapytania.
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.09.05, 12:23
    To niesamowite. Jak Was się czyta, to trudno uwierzyć, że wszyscy jesteśmy
    ludźmi, nie walczymy ze sobą a współpracujemy (zaraz ktoś napisze, że jestem
    idealistką). Ludzie czy naprawdę w dwóch różnych światach żyjemy? My pacjenci i
    Wy lekarze??? Aelithe ja Ci powiem, kto najlepiej wychodzi: ludzie (lekarze)
    dobrze przygotowanie zawodowo (= profesjonalnie ;)) i psychologicznie. W
    większość zawodów ta zasada obowiązuje.
  • aelithe 27.09.05, 12:41
    Niestety gdyby najlepiej sobie dawali na rynku rade najlepsi profesjnalisci to
    byloby ok. Niestety czesto najwieksza kariere robia ludzie, ktorzy urabiaja
    chorego, czesto kosztem oczernienia kolegow po fachu. Wyciagajac grube
    pieniadze czesto za nic.

    Czy na prawde nie dostrzegasz tego co mowia tu wszyscy lekarze- lekarz nie jest
    wrogiem chorego - szukasz zastepczego wroga na wyladowanie swojej flustracji -
    za zla organizacje opieki medycznej odpowiada provider - w tym przypadku rzad,
    ktory nie zezwala na prywatyzacje uslug medycznych; a nie lekarze. Jako grupa
    zawodowa walczylismy o wlasna godnosc i prawa chorych przez wiele lat. Teraz
    wiekszosc aktywistow sie poddala - wyjezdzaja masowo za granice lub przechodza
    do jednostek prywatnych.

    Nie od lekarzy zalezy utrzymywanie monopolu prywatnych ordynatorsko-
    profesorskich klinik w szpitalach klinicznych - majacych monopol na wiele uslug
    medycznych ; nie od lekarzy zalezy brak konkurencji miedzy spziatalami ,
    szpitale maja nadmiar chorychw stosunku do przyznanych limitow.

    Zgodnosc wypowiedzi lekarzy na forum nie wynika ze zgosdnosci pogladow, jesli
    przeczytasz uwaznie dyskusje zauwazysz, ze czest nasze poglady sa odmienne.
    Jednak to co jest wspolnego to bez wzlegdu na nasze poglady, przekonania lub
    upodobania i tak wszyscy dochodzimy do tych samych wnioskow.
    Jest zle.

    Brak jest okreslenia procedur medycznych i kompetencji. Jest to paranoiczne, ze
    najciezsi chorzy sa leczeni w malych szpitalach na prowincji, a Uniwersyteckie
    Kliniki rywalizuja o proste szybkie operacje. Jest to paranoiczne, ze na wizyte
    u specjalisty czekasz kilka miesiecy, a moim mlodszym kolegow domawia sie zgody
    na jakokolwiek specjalizacje - kiedy beda mieli 40 lat nie oplaca sie
    inwestowac w ich ksztalcenie. , a z drugiej strony nie wprowadza sie ograniczen
    w kierowaniu chorych do specjalisty. ( Chodzi by do specjalisty byli kerowani
    ludzie rzeczywiscie wymagajacy wykonania specjlistycznej porady, a nie
    wykonania morfologii, lub wypisanai recepty).

    Dostep do lekarza w Polsce nalezy do jednego z najprostszych w Europie, jakos
    nikt z pacjentow tego nie chce zauwazyc. Kilka godzin pomiedzy rejestracja a
    terminem porady jest czesto powodem awantury i skarg; natomiast w Szwecji na
    wizyte u lekarza czeka sie 2 tygodnie , w UK podobnie. Czy uwazasz, ze jest to
    fer w stosunku do lekarza.
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.09.05, 12:59
    To nie jest odpowiedź na mój post. Ja komentowałam te słowa:
    "Pracowalem przez 10 lat w Polsce, wiec wiem co znaczy Polski pacjent. Nie
    mozesz informaowac pacjenta w Polsce , ze cos poszlo nie tak, bo od razu
    bedziesz mial klopoty. Najlepiej wychodza nie ludzie najlepiej przegotowani
    zawodowo i profesjonalnie, ale najlepiej przygotowani psychologicznie cwaniacy,
    kttorych umiejetnosci zawodowe nalezy postawic czesto pod duzym znakiem
    zapytania." W odpowiedzi dostałam wykład na tematów wiele. Zgadzam się z
    większą jego częścią.

    > Czy na prawde nie dostrzegasz tego co mowia tu wszyscy lekarze- lekarz nie
    jest
    >
    > wrogiem chorego - szukasz zastepczego wroga na wyladowanie swojej flustracji -

    > za zla organizacje opieki medycznej odpowiada provider - w tym przypadku
    rzad,
    > ktory nie zezwala na prywatyzacje uslug medycznych; a nie lekarze.

    Ależ frustracji we mnie nie znajdziesz nawet odrobinę, wiele rozwiązań mi się
    nie podoba, znam ich przyczynę, nie walczę z wiatrakami. Szanuję lekarzy,
    niektórych bardzo lubię, bo z reguły to bardzo inteligentni i często tak
    zwyczajnie fajni ludzie. Mój poprzedni post dotyczył stosunków międzyludzkich.
    Czyli co, źle zrozumiałam określenie "Polski pacjent"? Zastosowałeś/aś takie
    samo uogólnienie w stosunku do pacjentów jakie stosuje większość pacjentów w
    stosunku do lekarzy (każdy wie, jaki jest stereotyp). Po co tak się nakręcać? A
    tymczasem Polski pacjent fajny jest. Tego się trzymajmy. Przesadziłam? :)
  • aelithe 27.09.05, 15:52
    Nie mam nic przeciwko pacjentom, zwlaszcza, ze kazdy lekarz jest zwiazany ze
    swoim chorym. Problem polega na eskalacji agresji wobec lekarzy. O ile
    wiekszosc ludzi w obecnej sytuacji jest zdezorientowana i bezradna, zalezna od
    dobrej woli i kompetencji, rownie zdezorientowanych i bezradnych lekarzy; to co
    raz czesciej zdarzaja sie ludzie tylko zadajacy. Ostatnio rozmawialem z
    kolegami ze Slaska, ktorzy nawet podawali pobicia lekarzy przez gornikow, kiedy
    odmowil wystawienia lewego zwolenienia. to jest kwestia dzisiaj w Polsce.
  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.09.05, 16:12
    Sporo w tym racji, ale to zachowania ludzi, znajdujących się w tragicznej
    sytuacji, zachowanie zupełnie irracjonalne. W sumie to teraz już nie wiem, co
    napisać, bo chyba wszystko już zostało powiedziane. Mam to nieszczęście, że ze
    służbą zdrowia (państwową) muszę się spotykać niemal codziennie (spotkania nie
    są niemiłe w większości przypadków, ale wolałabym, żeby ich nie było z
    oczywistych powodów) i stwierdzam, że codzienność nie jest aż tak czarna. Nie
    jest źle (i znów: piszę o stosunkach międzyludzkich).
  • aelithe 30.09.05, 11:28
    Trudno jest wymagać od pacjentów normalności organizując nagonki prasowe na
    lekarzy. Na razie kolejne ekipy rządowe jedyne rozwiązanie w problemach
    finansowych ochrony zdrowia widziały w organizowaniu procesów czarownic. Nie
    nalezy sie dziwić, że coraz więcej ludzi zaczyna podchodzić do lekarza z
    paranoicznym lękiem lub równie paranoiczną czy wręcz paranoidalną wrogością.

    Deprecjacja zawodu lekarza, która dokonała się w ciągu ostatnich dwóch pokoleń,
    jest zastraszająca. Często nadrabia się to miną, ale prawda jest smutniejsza. W
    ludziach umierają ideały, z którymi szli na medycynę. Młody lekarz widzi
    niedouczonego szefa, którego jedynym argumentem jest brutalna siła. Pacjentów,
    którzy wymuszają nienależne procedury groźbami i skargami. Widzi urzędników
    pławiących się w luksusach. To już przeszło bardzo głęboko.

  • mag.a 30.09.05, 11:43
    > Trudno jest wymagać od pacjentów normalności organizując nagonki prasowe na
    > lekarzy. Na razie kolejne ekipy rządowe jedyne rozwiązanie w problemach
    > finansowych ochrony zdrowia widziały w organizowaniu procesów czarownic. Nie
    > nalezy sie dziwić, że coraz więcej ludzi zaczyna podchodzić do lekarza z
    > paranoicznym lękiem lub równie paranoiczną czy wręcz paranoidalną wrogością.

    aelithe, mysle ze to o czym wspominasz to jest kwestia podejsci do lekarza jako
    przedstawiciela organizacji (ogolnie pojetej sluzby zdrowia) ktora z przyczyn
    (wszyscy wiemy od niego-lekarza niezaleznych)stracila publiczne zaufaniebo
    staje sie coraz bardziej bezradna
    natomiast to o czym ja wczesniej wspominalam, to pretenscja do lekarza jako
    czlowieka, nie za brak srodkow i mozliwosci tylko za lenistwo i ogromna
    nieodpowiedzialnosc...

  • aelithe 04.10.05, 13:21
    pamiętaj, że człowieka posądzić i zniszczyć jest łatwo
    odbudowac grupę zawodową jest bardzo trudno
  • mag.a 04.10.05, 15:33
    ja nie rozumiem czemu bronisz tej kobiety? wiem ze trudno jest odbudowac grupe
    zawodowa ale czy Ty naprawde uwazasz ze ona powinna skladac sie z takich osob
    jak ta pani? moj ojciec,lekarz z 25 letnim stazem powiedzial ze mu wstyd za
    takich ludzi w zawodzie, bo nie tragiczna sytuacja sluzby zdrowia miala w tym
    udzial tylko tragiczne lenistwo i ignorancja...
  • aelithe 07.10.05, 13:58
    1. W Polsce wlasciwie zabrania sie mlodym lekarzom wlasciwego szkolenia. Nie ma
    odpowiedniego systemu szkolen podyplomowych, a nawet jesli sa ciekawe sympozja,
    to zabrania sie uczestnictwa w nich mlodym lekarzom. Sa one zarezwrwowane dla
    grona 'wybrancow'.
    2. Druga sprawa jest brak odpowiednich srodkow finansowych na szkolenie
    lekarzy. W wielu krajach pieniadze na szkolenia sa czescia wypalcanych srodkow
    finansowych.
  • Gość: agi IP: *.chello.pl 24.09.05, 21:38
    Jak najbardziej. Podstawowy problem to kompletny brak odpowiedzialności w tym
    środowisku. Najgorsze dla nas, pacjentów jest to, że takie rzeczy się zdarzają
    zarówno w państwowej służbie zdrowia, jak również w prywatnych ekskluzywnych
    klinikach za ciężkie pieniądze. Osobiście doradzam ominięcie Izby Lekarskiej,
    bo to i tak nic nie da, tylko od razu skierowanie pozwu o odszkodowanie do sądu
    cywilnego. Wszelkie dokumentacje, wyniki badań, karty chorobowe, przebieg
    hospitalizacji konieczne.
  • aelithe 26.09.05, 14:01
    Tu raczej nie ma mowy o odszkodowaniu cywilnym. Pacjentka nie podaje jaka
    poniosla szkode w wyniku dzialania lekarki. Kierujac ja do specjalisty, ktory
    rozpoznal chorobe i skierowal ja na wlasciwe leczenie nie poniolsa zadnego
    uszczerbku.
    Co do Sadu Lekarskiego i Sadow Cywilnym, to dzialaja one niezaleznie i ich
    kompetencje sa niezalezne. W sadzie cywilnym pozywajacy musi udowdnic szkode i
    jej zwiazek z wykonana procedura - nie pojecia winy; w sadzie lekarskim musi
    udowdnic naruszenie zasad etyki lekarskiej. W mojej opini jesli potrafisz
    udokumentowac ( swiadectwo ) ze lekarka powiedziala ze wezly chlonne sa
    przepuklina - to zasluguje na upomnienie za niewlasciwe podejscie do chorego,
    ale to trzeba udokumentowac - wazne jest cos wiecej niz przeciwstawne
    swiadectwa osob. Na wzajem sie anuluja, jelsi nie istnije jakiekolwiek inne
    swiadectwo.
    Podstawowym dokumentem jest sporzadzona przez lekarske dokumentacja medyczna,
    do ktorej masz pod kontrola wzglad, a ktorej kopie mozesz uzyskac odplatnie od
    przychodni.
    W przypadku porcesu wazna dokumentacja, a nie poczucie szkody osoby.
  • mag.a 26.09.05, 14:59
    > Tu raczej nie ma mowy o odszkodowaniu cywilnym. Pacjentka nie podaje jaka
    > poniosla szkode w wyniku dzialania lekarki. Kierujac ja do specjalisty, ktory
    > rozpoznal chorobe i skierowal ja na wlasciwe leczenie nie poniolsa zadnego
    > uszczerbku.

    Naprawde zadnego uszczerbku? nie sadzisz ze przepisane (za styczniowym) z
    lenistwa sierpniowe badanie czyli de facto brak badania za ktorego obowiazek
    wykonania placila moja firma to wlasciwa procedura???
    coz jesli chodzi o uszczerbek to mysle ze bylby mniejszy gdyby nowotwor wykryto
    12 miesiecy wczesniej kiedy byly juz pewne niepokojace sprawy na rtg. a tak 12
    miesiecy w plecy i ostatnie stadium zaawansowania z uroczym naciekiem na 4 cm
    na oplucna.
    jesli uwazasz ze to zaden uszczerbek a lekarka wykazala sie profesjonalizmem
    to.... no coz chyab sie zagalopowalam , jednak nie zycze Ci zebys spotkala ja w
    podobnej sytuacji...
  • aelithe 27.09.05, 11:21
    Uszczerbek na zdrowiu jest to obiektywna strata jaka doznalas, wiec np. utrata
    konczyny, dusfunkcja waznego narzadu etc..
    Co do sprawy nie umiem sie wypowiedziec co do winy lekarza bez zapoznania sie z
    dokumentacja, wazny jest wywiad , badanie przedmiotowe i jego decyzje.
    Co do Polski, trudno jest sie wypowiadac co do winy, poniewaz nie istnieja
    zadne rozsadne zasady posrtepowania lekarskie. Jestem po prostu niechleje. Nasi
    urzednicy nie sa zdolni sprecyzowac jakie obowiazki naleza do konkretnych
    jednostek opieki medycznej. Powoduje to czeste spory kompetencyjne - odmienne
    niz na zachodzie kto ma wykonac badania za ktore nikt nie placi.
    Nie wiem co rozumiesz pod stwierdzeniem firma zaplacila. Jesli firma placila za
    twoje badania to nie rozumiem dlaczego lekarka nie naciagnela jej bardziej ja
    bym byl w stanie wyciagnac kilka tyisiecy w takiej sytuacji; natomiast jesli
    myslisz o skladce na NFZ to bardzo sie mylisz. Swoimi pieniedzmi placisz za
    urzednikow NFZ za swoje leczenie musisz zaplacic sama.
  • mag.a 27.09.05, 12:49
    > Uszczerbek na zdrowiu jest to obiektywna strata jaka doznalas, wiec np.
    utrata
    > konczyny, dusfunkcja waznego narzadu etc..

    bardzo prosze: uszkodzenie miesnia sercowego, zrosty w plucach, uszkodzony staw
    biodrowy, klopoty z ukladem krazenia i hormonalnym plus 40 kg górka na skutek
    stosowania sterydów, to efekt eskalowanego BEACOPP
    w analogicznej sytuacji biorac ABVD (gdyby choroba zostala rozpoznana
    wczesniej) standardowym skutkiem sa albo i nie zrosty w plucach oraz oslabiony
    uklad krazenia...
    jesli znasz schematy leczenia Hodgkina to wiesz o czym mowie...

    > Nie wiem co rozumiesz pod stwierdzeniem firma zaplacila.

    Moja firma wykupila dla swoich pracownikow rozszerzony pakiet uslug medycznych,
    procz standardowych wstepnych badan pracowniczych jest tam prawie wszystko
    (onkologia, stomatologia, pelen zakres badan z CT i rezonansem wlacznie)procz
    usg stawów i markerow nowotworowych

    > Jesli firma placila za
    >
    > twoje badania to nie rozumiem dlaczego lekarka nie naciagnela jej bardziej ja
    > bym byl w stanie wyciagnac kilka tyisiecy w takiej sytuacji;


    coz ja tez nie rozumiem, lenistwo?????

    natomiast jesli
    > myslisz o skladce na NFZ to bardzo sie mylisz. Swoimi pieniedzmi placisz za
    > urzednikow NFZ za swoje leczenie musisz zaplacic sama.

    wiem za co place:)


  • aelithe 27.09.05, 15:42
    mag.a napisała:

    > bardzo prosze: uszkodzenie miesnia sercowego, zrosty w plucach, uszkodzony
    staw
    >
    > biodrowy, klopoty z ukladem krazenia i hormonalnym plus 40 kg górka na skutek
    > stosowania sterydów, to efekt eskalowanego BEACOPP
    > w analogicznej sytuacji biorac ABVD (gdyby choroba zostala rozpoznana
    > wczesniej) standardowym skutkiem sa albo i nie zrosty w plucach oraz
    oslabiony
    > uklad krazenia...
    > jesli znasz schematy leczenia Hodgkina to wiesz o czym mowie...

    Nie zmienia faktu, ze taki sam schamat leczenia zostalby zastosowany kilka
    miesiecy wczesniej. Wiec decyzja lekarki nie miala na to wplywu.

    > Moja firma wykupila dla swoich pracownikow rozszerzony pakiet uslug
    medycznych,
    >
    > procz standardowych wstepnych badan pracowniczych jest tam prawie wszystko
    > (onkologia, stomatologia, pelen zakres badan z CT i rezonansem wlacznie)procz
    > usg stawów i markerow nowotworowych

    To ladnie brzmi, ale co to obejmuje. Obecnie nie sa dostepne profesjonalne
    ubezpieczenia kosztow leczenia, to co jest oferowane na rynku to po prostu
    substandart.

    > coz ja tez nie rozumiem, lenistwo?????

    byc moze masz racje

    > wiem za co place:)

    To jestes genialna, nikt tego nie wie w polsce z wyjatkiem ciebie. Czy skoro
    fachowcy nie wiedza co obejmuje pakiet socjalny w Polsce; to czy nie wydaje ci
    sie , ze wydaje ci sie ze wiesz.
  • mag.a 27.09.05, 16:11
    > Nie zmienia faktu, ze taki sam schamat leczenia zostalby zastosowany kilka
    > miesiecy wczesniej. Wiec decyzja lekarki nie miala na to wplywu.
    >
    :) no nie do konca, BEACOPP eskalowany to schemat na hodgkina w IIIB i IVB, na
    I i II stosuje sie ABVD, COPP i inne kombinacje i radio. droga aelithe nie wiem
    czy czytalas dokladnie moje wzcesniejsze posty ale pisalam tam ze mam ojca
    lekarza, co prawda anestezjologa ale jak trzeba to i Hodgkin mu nieobcy....
    gdyby chorobe zdiagnozowano 12 miesiecy wczesniej, lub chociaz 6 to nie byloby
    mowy o BEACOPPie

    > To ladnie brzmi, ale co to obejmuje. Obecnie nie sa dostepne profesjonalne
    > ubezpieczenia kosztow leczenia, to co jest oferowane na rynku to po prostu
    > substandart.

    to:)))
    Nieograniczony dostęp do lekarzy wszystkich specjalności
    Konsultacje profesorskie bez skierowania
    Prowadzenie ciąży
    Konsultacyjne zabiegi ambulatoryjne
    Pozakonsultacyjne zabiegi ambulatoryjne
    Kompleksowe badania diagnostyczne (dodatkowo wszelkie inne badania
    diagnostyczne dostępne na terenie Polski)
    Bezpłatne środki kontrastowe do badań CT oraz NMR
    Pomoc doraźna na terenie kraju
    Szczepienia przeciwko grypie
    Szczepienia przeciwko:
    WZW typ B, śwince, różyczce, odrze, odkleszczowemu zapaleniu opon mózgowych
    Testy alergiczne
    Rehabilitacja
    Stomatologia
    Interwencyjny zespół wyjazdowy
    Transport medyczny na terenie Polski

    > > wiem za co place:)
    >
    > To jestes genialna, nikt tego nie wie w polsce z wyjatkiem ciebie. Czy skoro
    > fachowcy nie wiedza co obejmuje pakiet socjalny w Polsce; to czy nie wydaje
    ci
    > sie , ze wydaje ci sie ze wiesz

    coz, za to co powyzej:) pakietem

  • Gość: pacjentka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.09.05, 16:20
    Chyba się nie dogadaliście. Aelithe, pakiet, wykupiony przez firmę, w której
    pracuje mag.a jasno określa usługi, jakie się w nim zawierają. To nie jest
    ubezpieczenie, to pakiet wykupiony w konkretnym prywatnym centrum medycznym.
    Nawet w Polsce takie mamy ;)
  • mag.a 27.09.05, 16:28
    otoz to:))))
  • aelithe 28.09.05, 16:41
    co do ubezpieczen - to co jest napisane malym drukiem

  • Gość: Daria IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 24.09.05, 22:08
    Zdecydowanie SKARZYC!
  • Gość: Jatamnicniewiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 22:15
  • Gość: Dorota IP: *.vf.shawcable.net 18.10.05, 19:25
    To, ze w sierpniu zostaly przepisane badania ze stycznia jest juz karygodne.
    Sfalszowanie badan, pomimo, ze firma za nie placila.
    Pozdr.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka