Dodaj do ulubionych

Lekarz rodzinny.

IP: *.internet.v.pl 19.10.05, 16:39
W rejestracji lekarza rodzinnego, do którego jestem zapisana najwcześniejszy
termin wizyty jest za dwa tygodnie. Nie ma znaczenia, czy jest się z bólem
brzucha, czy dużą gorączką.
Czy są przepisy (wytyczne) określające, jaki ma być maksymalny czas
oczekiwania na przyjęcie przez lekarza.
ps. rejestratorki mówią "jak ktos jest naprawdę chory, to niech idzie na
pogotowie, inaczej może czekać".
Edytor zaawansowany
  • zubr_zalogowany 19.10.05, 16:54
    przepisz sie do innej przychodni
  • Gość: obolała IP: *.internet.v.pl 19.10.05, 17:02
    :( a panie w tamtej rejestracji chorych ludzi będą traktowac jak...
    Jutro przepiszę się. Ludzie boją się zmieniać przychodnie, psioczą, ale
    tolerują łamanie praw. Na szczęście większość gabinetów lekarzy rodzinnych
    działa poprawnie.
  • maga_luisa 19.10.05, 20:47
    Porada powinna być zgodnie z kontraktem udzielona w dniu zgłoszenia. Ja czasem
    proszę pacjentów o zgłoszenie się następnego dnia, ale nigdy nie odmawiam
    osobie, która twierdzi, że koniecznie potrzebuje porady dziś.(nie zawsze jest
    to uzasadnione ;))
  • Gość: ccc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 23:40
    Obolała przepisz się do maga_luisy i zażądaj wizyty domowej. ;)
  • pia.ed 20.10.05, 00:29
    A najlepiej wezwij pogotowie...
  • Gość: takasobiepacjentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 08:11
    dziękuję Ci.
  • Gość: obolała IP: *.internet.v.pl 20.10.05, 11:23
    Obolała, która zmieniła lekarza też dziękuje:))
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 19:26
    > Porada powinna być zgodnie z kontraktem udzielona w dniu zgłoszenia.

    A Ty nie widzisz w tym skrajnego absurdu i idiotyzmu z którym należy walczyć ze
    wszystkich sił? Chyba nie, bo przytaczasz to - jako lekarz! - bez refleksji.
    Przecież- pomijając fakt najzwyklejszego w świecie torturowania lekarza w
    majestacie prawa - jest to niebezpieczne dla pacjentów! Prowadzi
    do "załatwiania chorych" w 4, 3, 2 minuty - kto da mniej! Tak naprawdę przepis
    oznacza, że jednego dnia do lekarza może przyjść ponad 2000 ludzi -o ile ma
    tyle zdeklarowanych - a on byłby zobowiązany ich przyjąć.
    W Anglii jest wytyczna- tylko wytyczna - że POZ powinien przyjąć do 48 godzin.
    Nie ma sankcji po przekroczeniu terminu. W sezonach większej zachorowalności
    czas oczekiwania wynosi 2 tygodnie. Nikt nie ma pretensji (a nawet jeśli ma to
    nie ma prawnych możliwości skarżenia), chorzy są zbadani porządnie, a ci
    naprawdę ciężko chorzy mają - jak to zostało powiedziane - pogotowie i SOR.
    Lekarze rodzinni - walczcie z narzucanymi wam absurdami!
  • zubr_zalogowany 21.10.05, 19:41
    ja sie nie zgadzam

    wiele POZow dziala w polsce zle
    lekarze kieruja np do poradni chirurgicznej do wyciagniecia szwow z rany
    zagojonej pp, czesto nie podejmuja zadnych dzialan poza wypisaniem skierowania,
    zwolnienia i recepty na bioparox
    nie zapewniaja calodobowej opieki, a maja obowiazek, przez co cierpia lekarze na
    sorach i w pogotowiu
    w polsce w zalozeniu system opiera sie na latwo dostepnych lekarzach rodzinnych,
    ktorych w odroznieniu od zachodu nie brakuje
    sa pacjenci przychodzacy w sprawach ktore mozna zalatwic w 5 minut
    w wiekszosci porzadnych POZow, ktore znam kolejka w poczekalni jest nie dluzsza
    niz 3-5 osob, czyli max 1,5 godziny

    nie chce absolutnie dyskredytowac lekarzy POZ, wiekszosc z nich leczy bardzo
    dobrze, jednak niestety zbyt wielu odwala lipe, co odczuwaja bolsnie ich koledzy
  • Gość: se IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 21.10.05, 20:24
    Porozumienie Zielonogorskie wywalczylo, ze lekarze poz nie musza zapewniac
    calodobowej opieki. Chyba ze w tym roku cos sie zmienilo, nie jestem na biezaco.
  • zubr_zalogowany 21.10.05, 20:45
    z tego co sie orientuje to wywalczyli dodatkowe srodki
    ktos te opieke musi zapewniac
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 21:05
    Ja też się nie zgadzam
    Przede wszystkim, mieszasz dwie sprawy - kompetencje polskich lekarzy POZ i
    codzienność polskich POZetów.
    > lekarze kieruja np do poradni chirurgicznej do wyciagniecia szwow z rany
    > zagojonej pp

    Bo POZ nie ma wymogu posiadania pensety i skalpela do tego celu. Winny system,
    a czy winny lekarz? Owszem, można założyć, że prężny lekarz rodzinny któremu
    zależy może to robić kupiwszy sprzęt za swoje itd. Pewnie, można. Judym for
    ever.

    >zesto nie podejmuja zadnych dzialan poza wypisaniem skierowania,
    > zwolnienia i recepty na bioparox

    Bo często przypadki POZetowskie tylko tego wymagają

    >nie zapewniaja calodobowej opieki, a maja obowiazek

    Nie mają obowiązku czynić to samemu. Na ogół z miejsc które ja znam opieka
    całodobowa jest zabezpieczona. I nieprawda, ze dyżurny odsyła wszystko do
    umęczonych lekarzy SOR. Sam dyżuruję. Skierowania do szpitala to 1 do 3 %
    przypadków.

    > sa pacjenci przychodzacy w sprawach ktore mozna zalatwic w 5 minut
    > w wiekszosci porzadnych POZow, ktore znam kolejka w poczekalni jest nie
    dluzsza
    > niz 3-5 osob, czyli max 1,5 godziny

    jasne, oczywiście. Ale o ile przyjdzie 20 osób. Część jest na 20 minut, część
    na 5. Ale jeśli rejestruje się 30, a przychodzi dodatkowo 15 ?
    Jak wtedy można narzekać na jakość pracy POZ, skoro MAJĄ być przyjęci?
  • zubr_zalogowany 21.10.05, 21:31
    nie mowie ze lekarz rodzinny ma pracowac codziennie przez 24h na dobe jak tesco
    powinien podpisac umowe z pogotowiem, falckiem, ambulatorium calodobowym itp
    ja jeszcze nie widzialem pacjenta ktorego lekarz rodzinny poinformowal gdzie ma
    sie udac po pomoc od 14 do 8 nastepnego dnia (moze przesadzam, ale brak tych
    informacji jest zatrwazajacy)

    moze mamy inne doswiadczenia, ale w POZach ktore znam rejestracja odbywa sie
    czesto na biezaco, a czasem, poza sezonami grypowymi lekarze maja nawet spore
    przerwy miedzy pacjentami
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 23:03
    Na pewno piszesz z Polski?

    > ja jeszcze nie widzialem pacjenta ktorego lekarz rodzinny poinformowal gdzie
    > ma sie udac po pomoc od 14 do 8 nastepnego dnia

    Znam dobrze lub przyzwoicie ok. 10 przychodni. Na każdej jest informacja o
    opiece całodobowej o ile przychodnia nie pełni jej sama, na zewnątrz budynku,
    tak stanowią przepisy. Oznacza to tysiące pacjentów poinformowanych o ich
    opiece całodobowej. Poza tym, opieka całodobowa dotyczy godzin 18-8, a nie 14-
    8 !!!

    > moze mamy inne doswiadczenia, ale w POZach ktore znam rejestracja odbywa sie
    > czesto na biezaco

    Też takie znam, to postPRLowski koszmar z kłębiącym się na poczekalni dzikim
    sfrustrowanym tłumem. Przerwy między pacjentami? Piszesz z Australii z miejsca
    o gęstości zaludnienia 1 osoba na 10 km kw? ;-)
    Moim zdaniem (choć nie podziela tego nfz), POZ to miejsce udzielania planowych
    świadczeń w określonym zakresie, ze 100 % wyłączeniem stanów zagrożenia życia i
    stanów zagrożenia istotnym pogorszeniem stanu zdrowia. Mogę się zgodzić na 20
    minut na pacjenta. Nie ma mowy o jakimś dopisywaniu pacjentów ekstra.
    W przychodniach które znam, a które nie rejestrują na bieżąco, tylko na
    godziny, jest 15 min. na pacjenta. W 98 % globalnie wszystkie terminy wizyt są
    wykorzystane (w sensie rejestracji, nie przybycia chorych). Są na ogół puste
    poczekalnie! To zaleta. Ale: wg funduszu każdy pacjent który się nie zmieścił
    ma być i tak przyjęty. Wg mnie nie bo nie ma powodu.
    Trzeba sobie wizytę u lekarza planować wcześniej, a nie narzekać na brak
    miejsc. A nie ma takiej sytuacji w której nie dostanie się do lekarza POZ czymś
    naprawdę złym zaskutkuje, bo lekarz POZ nie leczy takich przypadków.
    Powiecie - infekcje. Na ogół mogą poczekać do dnia następnego - i taki pacjent
    powinien mieć pierwszeństwo w rejestracji na dzień następny. A sytuacje, że
    naprawdę trzeba przyjąć od razu? Tak, ale tu kłania się kolejny problem -
    rejestratorek, którymi jakże często są pielęgniarki, nie wykorzystujące w żaden
    sposób swej wiedzy (powinny zebrać wywiad), tylko wykonujące pracę biurową i
    całą merytoryczną stronę zwalające na lekarza! W Skandynawii to pielęgniarka
    decyduje o tym, czy chory zobaczy pacjenta. Na podstawie wywiadu, bo ona do
    cholery ma się znać na medycynie a nie na rozdawaniu numerków do lekarza!

  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 23:05
    przejęzyczyłem się: oczywiście czy chory zobaczy lekarza w 2. linijce od dołu
    poprzedniego postu!
  • zubr_zalogowany 22.10.05, 00:11
    po obiedzie o 15 a potem o 17-18 po serialach na sorach pojawia sie wlasnie ten
    czarny tlum pacjentow mowiacych ze rejestracja zamykana jest o 12 a lekarz kazal
    im isc na sor

    nie przecze ze sa przychodnie w ktorych jest ok, jestem przekonany ze takich
    jest wiekszosc
    jednak pewna liczba lekarzy rodzinnych generuje takie sytuacje

    w znanych mi przychodniach (polskich) w poczekalni jest okolo 20 osob rano i w
    ciagu 2 godzin trzech lekarzy jest w stanie sobie z tym poradzic
    w sumie do 14 kazdy z lekarzy moze przyjac 20-30 chorych, z ktorych polowa
    przychodzi tylko po recepty
    lekarze w takiej przychodni moga w ciagu dnia przyjac nawet 100 chorych, to
    liczba znacznie przekraczajaca ilosc, ktora pojawia sie zazwyczaj

    watek zaczal sie od tego ze w pewnej przychodni sa dwutygodniowe terminy
    wg mnie nic tego nie uzasadnia
    w sytuacji gdy do jednego lekarza rodzinnego zapisanych jest 3000 chorych to
    miesiecznie moze przyjac 10% (15 dziennie przez 20 dni)
    wg mnie to ilosc wystarczajaca w stosunku do potrzeb

    zgadzam sie ze rejestratorka powina w uzasadnionych sytuacjach robic "triage" i
    chorzy nie wymagajacy pilnej wizyty moga poczekac do nastepnego dnia, wyjatkowo
    nawet dluzej, podkreslam wyjatkowo, ale nie przez 2 tyg.

    moje sady na temat pozow sa moze ostre, ale wynikaja z obserwacji, ze sa dni gdy
    na sorach nawet 80% pacjentow nie powinno sie tam pojawic
  • zubr_zalogowany 22.10.05, 00:34
    cala dyskusja wynika z mojego przekonania ze rejestracja 1-2 dni naprzod nie
    musi byc rutynowa
    u nas jest wystarczajaca liczba przychodni, choc wierze ze w gabinetach nawet w
    tej samej dzielnicy sytuacja moze byc kompletnie rozna
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 07:37
    > w sytuacji gdy do jednego lekarza rodzinnego zapisanych jest 3000 chorych to
    > miesiecznie moze przyjac 10% (15 dziennie przez 20 dni)
    > wg mnie to ilosc wystarczajaca w stosunku do potrzeb

    Absolutnie zgoda! Tylko tu właśnie jest pies pogrzebany.
    Z takiej populacji przychodzi dziennie do 50 osób. Oczywiście większość bez
    powodu - na czele z sytuacją "mam od wczoraj bardzo wysoką gorączkę 38.2,
    kalsze mnie i mam katar". I teoretycznie nie wolno Ci ich odesłać!
    Postawa lekarzy POZ nie ma tu nic do rzeczy. nfz tak rozkazuje, a Polacy
    kochają przychodnie i kochają nawet te kolejki - jeden z wiejskich POZetów
    musiał się wycofać z rejestrowania na godziny, bo chorzy przychodzili i tak
    chcieli, w większości rano i urządzali awantury o przyjmowanie za kolejnością
    przyjścia. Liderzy są rano półtorej godziny przed rozpoczęciem przyjęć (czyli
    przychodzą o 6:30 dla jasności i siedzą sobie). Wymienia się ploty i obgaduje
    lekarzy. Jak chcesz oczekiwać mniejszej ilości pacjentów z tą mentalnością z
    którą nie masz jak walczyć, bo po prostu masz przyjmować, a jak nie to
    odebranie kontraktu przez nfz, wizyta z abw w związku z "wyłudzeniem ze z góry
    podjętym zamiarem", oraz wizyta TVN "Zwyrodnialec lekarz nie leczy", oraz
    liczne głosy na tym forum
  • maga_luisa 22.10.05, 12:03
    Ja mówię o faktach i o umowie, którą podpisałam, a która mnie obowiązuje.
    Walczyć z absurdami należy, ale na pewno nie metodą nieprzestrzegania punktów
    prawnie zobowiązującej umowy, a planowymi solidarnymi działaniami - patrz PZ -
    o co niestety w naszym środowisku wcale nie tak łatwo. Wiem co mówię, bo
    próbowałam w swoim czasie kolegów namówić do przystąpienia do PZ z marnym
    skutkiem - przyczyna: tchórzostwo i dbanie wyłącznie o własne bezpieczeństwo.
    Nie wiem, czy któreś z Was pracuje jako lekarz rodzinny. Ja tak i mogę mówić o
    swoim NZOZ-ie. nam zadeklarowanych 2650 pacjentów, sprawuję opiekę całodobową w
    trójkę z przyjaciółmi na zmianę ( na 2 przychodnie); na liście przyjętych
    pacjentów mam średnio 40-50 osób, z czego u mnie w gabinecie 20-30, resztę
    załatwia pielęgniarka (recepty itp). Mam gabinet zabiegowy wyposażony w
    narzędzia do "małej chirurgii", korzystam z niego jak i z żanety do płukania
    uszu ;). Absurdy typu ludzie pod przychodnią od 6 rano zdarzają się mimo braku
    ograniczeń przy rejestracji - ludzie na wsi chyba to lubią :)
    Nie czuję się przepracowana ani sfrustrowana, natomiast dość często zdarza mi
    się uczucie satysfakcji z dobrze wykonanej i zorganizowanej pracy.
    Uważam, że ograniczanie rejestracji w POZ nie jest właściwe, niezależnie od
    świadomości, że w innych krajach też ma to miejsce. Nie zawsze chory ma dość
    siły przebicia i umiejętności w przekazaniu poielęgniarce swoich dolegliwości,
    aby właściwie je przed badaniem zinterpretować. Zdarzało mi się przyjąć chorego
    z wywiadem typowo "przeziębieniowym", który okazał się mieć pełnoobjawową
    niewydolność krążenia w przebiegu kardiomiopatii (pierwsza wizyta). Mogłam go
    odesłać do domu z Panadolem, prawda?
    Nie jestem za zaspokajaniem wszystkich roszczeń pacjentów; udzielam wielu porad
    telefonicznych które nie kończą się wizytą, umawiam chorych na za 2-3 dni,
    jeśli nie mają nic przeciwko temu. Stosuję jednak zasadę, która tak naprawdę
    chroni mój własny tyłek - jeśli pacjent się upiera, należy go przyjąć, bo może
    mieć zawał albo sepsę, nawet jeśli prawdopodobieństwo wynosi 1:100000.
    Pozdrawiam
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 13:02
    > Uważam, że ograniczanie rejestracji w POZ nie jest właściwe, niezależnie od
    > świadomości, że w innych krajach też ma to miejsce.

    Ja uważam że ma to sens z 2 przyzczyn. Po pierwsze, jest to jedna z funkcji
    wychowawczych wobec naszego społeczeństwa, będącego dalej w fazie przejścia od
    menalności socjalistycznej do mentalności wolnorynkowej. Do świadomości ludzi
    musi dotrzeć oczywistość limitowania świadczeń nawet tak podstawowych i
    uświęconych - jeszcze - nawet w konstytucji, jak zdrowie i oświata. Oczywistość
    limitowania i oczywistość nierównego dostępu; nierówny bowiem dostęp do
    wszystkiego jest po prostu nadrzędnym prawem naturalnym tego świata i żadnemu
    socjalizmowi nie udało się tego zmienić.
    Po drugie i wobec pierwszego, wobec przyzwyczajeń i roszczeniowości ludzi, dla
    ich własnego dobra należy limitować świadczenia, bo ja też wolę być leczony
    przez lekarza który przyjął 20, a nie 50 chorych w danym dniu.

    > resztę załatwia pielęgniarka (recepty itp).

    Wiemy że to powszechna praktyka i wiemy że to nie w porządku, prawda ?
    Ja bym się tym nie chwalił...


    > Zdarzało mi się przyjąć chorego
    >
    > z wywiadem typowo "przeziębieniowym", który okazał się mieć pełnoobjawową
    > niewydolność krążenia w przebiegu kardiomiopatii (pierwsza wizyta). Mogłam go
    > odesłać do domu z Panadolem, prawda?

    Powracamy do podstaw. Moim zdaniem doświadczona i wyedukowana pielęgniarka ma
    takie same szanse złapać coś więcej w "typowym", mylącym wywiadzie jak lekarz.
    Złapałaś to, bo pielęgniarka po prostu przysłała Ci kolejnego pacjenta. Czasami
    zastanawiam się, po co one siedzą w tych okienkach...Skoro i tak 100 % odsyłają
    do lekarza, zarejestrowanych i nie zarejestrowanych, nieważne, czy to
    czterdziesty, czy pięśdziesiąty pacjent, niech lekarz sobie łeb urwie.
    Z pacjentem trzeba rozmawiać. Jak ktoś ma pełnoobjawową niewydolność krążenia,
    to pielęgniarka powinna to wychwycić i oczywiście wówczas chory nawet nie
    zarejestrowany powinien być przyjęty. Ale czemu mamy uświęcać automatyczną i
    pełną dominację pacjenta nad lekarzem, co ma miejsce przy obecnym systemie POZw
    Polsce? Piszą tutaj "lekarz jest bogiem". Wobec wymagań nfz, pacjent w poz może
    wszystko, lekarz - wszystko musi.
  • maga_luisa 22.10.05, 20:48
    Nie rozumiemy się; moich argumentów przyjąć nie chcesz i dyskredytujesz je tak
    jak Ci pasuje - nie jest w porządku, że pielęgniarka zajmuje się receptamui na
    stałe leki; natomiast byłoby w porządku, aby zdiagnozowała niewydolność
    krążenia na podstawie wywiadu "w okienku".
    Wybacz, taka dyskusja polegająca na "punktowaniu" poszczególnych zdań wyrwanych
    z kontekstu jest dla mnie pozbawiona sensu.
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 21:19
    Wydaje mi się że Cię rozumiem. Nie dyskredytuję Twoich argumentów, tylko
    podkreślam to w Twoich wypowiedziach, co w mojej opinii nie jest słuszne, a na
    co Ty dajesz zgodę, bo takie są przepisy. Rozumiem to i szanuję.
    Co do pielęgniarki, to nie chodziło mi o diagnozowanie niewydolności, tylko o
    zauważenie, że coś z chorym nie tak i akurat tego w przeciwieństwie do 10
    innych wcześniej nie zarejestrowanych wypada przyjąć. Tak rozumiem istotę pracy
    POZ, tak rozumie się ją w krajach które ten system budowały znacznie wczesniej
    niż my.
    A przedłużanie recept bez oglądania pacjenta - praktycznie nie do
    wyeliminowania w naszych warunkach - naprawdę uważasz za dobrą praktykę?
    Pozdrawiam Cię serdecznie, nie bocz się.
  • maga_luisa 23.10.05, 10:19
    Boczenie już mi przeszło ;)
    Co do recept - nie całkiem się z Tobą zgadzam. Pacjentowi z ustabilizowanym
    nadciśnieniem wystarczy wizyta u mnie raz na pół roku; po leki przychodzi w
    najlepszym wypadku co 2 miesiące i wtedy ma mierzone RR. Chorzy leczeni wieloma
    lekami potrafią pojawić się po receptę co 2 dzień, bo zapomnieli, że coś tam im
    się kończy - też nie widzę powodu do wizyty w gabinecie. Możnaby wymieniać
    dłużej.
    Dla mnie problem zaczyna się i kończy na ilości zadeklarowanych pacjentów.
    Jeśli przy obecnej stawce kapitacyjnej w miarę opłacalna praktyka zaczyna się
    od 2500 tysiąca podopiecznych, to nie może być mowy o komforcie na poziomie 20
    przyjęć dziennie. A notoryczne odsyłanie chorych od rejestracji kończy się
    kolejkami od 6 rano pod przychodnią, atmosferą nerwowości i roszczeniami.
    Mozna moją postawę nazwać wybieraniem mniejszego zła, ok. Nie chcę walczyć z
    wiatrakami.
    pozdrawiam również.
  • Gość: doc IP: *.salbis.net 24.10.05, 12:23
    > Jeśli przy obecnej stawce kapitacyjnej w miarę opłacalna praktyka zaczyna się
    > od 2500 tysiąca podopiecznych, to nie może być mowy o komforcie na poziomie
    > 20 przyjęć dziennie.

    To jest meritum! Pisałem o tym wielokrotnie. W Norwegii jest limit ok. 1250
    pacjentów, limit 20 przyjęć dziennie, 20-30 minut na pacjenta, ale wymóg
    niezwykle starannej dokumentacji każdej wizyty. Dążmy do tego!
    Z tym przedłużaniem recept, to zgadzam się, czasami można. Ale czy kolejki
    generowaliby ci od przedłużania, czy raczej spora - znana Ci na pewno - grupa
    chorych, którzy odwiedzają POZ 2-3 razy w miesiącu, czy trzeba, czy nie ?
  • maga_luisa 24.10.05, 13:52
    Zgadza się; ta grupa "odwiedzaczy" jest nie do przeskoczenia na dzisiaj. Ja
    jednak pamiętam zdanie, którym uraczył mnie pewien internista, za którym
    chodziłam na stażu podyplomowym. Brzmiało ono "I garbaty może mieć syfa".
    Do dzisiaj jest to moje motto w pracy zawodowej. Dlatego bardzo nie lubię
    odsyłać z kwitkiem nawet takich chorych, którzy ZAZWYCZAJ przychodzą, ponieważ
    ich strzyknęło w boku.
  • Gość: asdfgh IP: *.btsnet.pl 25.10.05, 10:37
    A czy dużo lekarzy z Polski pracuje w Norwegii? Czy łatwo jest tam znależć
    pracę?
  • wedrowiec2 22.10.05, 15:08
    Moja rodzina i ja jesteśmy pod opieką Przychodni dla Studentów i Pracowników
    Szkół Wyższych. Spora przychodnia, duzo lekarzy i pacjentów. Nie ma problemów z
    dostaniem się do lekarza. Do niedawna opiekę późnopopołudniową i nocną
    zapewniał SOR jednego ze szpitali klinicznych. Tłumy ludzi w różnym stanie,
    mniej i bardzie chorych, kolejki:( Zrezygnowano z tej formy leczenia. Na tym
    samym osiedlu akademickim, gdzie mieści się przychodnia znajduje się
    półsanatorium dla przewlekle chorych studentów, w którym dyzuruje lekarz.
    Dodano pielęgniarkę i w ten prosty sposób o każdej porze dnia i nocy jest
    dostęp i do lekarza, i do gabinetu zabiegowego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka