Dodaj do ulubionych

BŁĄD W SZTUCE LEKARSKIEJ - CO ROBIĆ?!

21.01.06, 23:00
...czy znajdzie się na tym forum ktoś, kto podpowie mi po jakim czasie
następuje przedawnienie roszczeń w przypadku błędu w sztuce lekarskiej?

Chodzi o 10 letnią dziewczynkę znajdującą się w poważnym stanie - marskość
wątroby, na skutek zaniedbania lekarzy po porodzie.
Dziecko ma usunięty woreczek żółciowy. Dziewczynka jest obecnie
hospitalizowana w klinice warszawskiej i jest wpisana na tzw."aktywną listę
oczekujących na przeszczep".
Jestem znajomą jej mamy, która nie chce słyszeć o wniesieniu pozwu, a ja(sama
jestem mamą) na samą myśl o czymś takim, dostaję gęsiej skórki. Tym bardziej
po tym, czego się dzisiaj dowiedziałam. Ludzie po przeszczepie do końca życia
są zmuszeni do przyjmowania kosztownych leków
(póki co - refundowanych) przeciw odrzutowi przeszczepu, ponieważ w każdej
chwili istnieje groźba odrzutu przeszczepu i ....zgonu.

Czy ktoś może mi podpowiedzieć jak "zabrać się" do sprawy i czy jest jeszcze
w ogóle sens?

...jeśli tak - z góry dziękuję!
--

--
DŻOanka
Edytor zaawansowany
  • zubr_zalogowany 21.01.06, 23:10
    > Jestem znajomą jej mamy, która nie chce słyszeć o wniesieniu pozwu

    nie masz pojecia o tej sytuacji
    nie masz prawa wystepowac z zadnymi roszczeniami
    spadaj
  • jola1211 21.01.06, 23:15
    Tu Ci nikt niczego nie podpowie. Poszukaj prawnika, ktory zechce zajac sie taka
    sprawa. Bledy lekarzy nie powiny uchodzic bezkarnie.
  • slav_ 22.01.06, 14:55
    Jeśli matka nie akceptuje takiego postepowania to oczywiście nie ma ono sensu.
    Jako osoba obca nie masz tytułu do występowania w imieniu dziecka - musiała by
    to zrobić matka. "Pchanie jej" w proces sądowy bez jej akceptacji jest ryzykowne
    - to ona będzie ponościć niedogodności tej sytuacji, stress i koszta, ty będzie
    stała z boku i dawała dobre rady. To ona musi byc przekonana że jest to
    postepowanie właściwe bo celem powinno być dobro (wynagrodzenie krzywdy) jej
    dziecka i jej (i to mające prowdopodobieństwo powodzenia) a nie poprawienie
    Twojego samopoczucia.
    Tak z ciekawości - na czym polegał błąd lub zaniedbanie ?
  • aloalo2001 22.01.06, 16:53
    Na czym polega błąd lub zaniedbanie? Ja też jestem ciekawa.
  • malkontent_jeden 22.01.06, 20:21
    Czepiliscie sie... Kobieta chce zaistniec, a wy tu z takimi...Czego diotyczy i
    czego dotyczy- niewazne, trza ino pałke znalezc. Moze ja starzy bili jak byla
    mala, moze zamykali w ciemnej szafie?
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.01.06, 20:26
    Bo jak wygraja grube miliony PLN to jej sie duzo bedzie nalezalo...
    Wtedy kupi sobie wreszcie porzadne buty, kapelusz i moze nawet futerko.
  • malkontent_jeden 22.01.06, 20:49
    Futerko powiadasz... futerko mozna ogolic, i swiat bywa nabiera innych barw od
    razu- moze to frustracja seksualna?
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.01.06, 20:53
    Albo, ze ZAMIAST - szklanaka zimnej wody?
  • malkontent_jeden 22.01.06, 20:58
    Ja stawiam, ze to monotonia- ciagle "na Rydzyka", do tego z jednym chlopem
    tylko.
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 22.01.06, 23:03
    Bo tegosmy to jeszcze nie teges, wiec dla nas bedzie jak nowe!
    A tak na marginesie: futerko byloby autorce watku jak znalazl, bo latos zima
    zla. (Wlasnie dzwonilem do Wawy - podobno ostatniej nocy bylo -27C.)
    No, oczywiscie po tym, jak zrobi nie-na-Rydzyka - chociaz jeden raz...
  • Gość: Daria IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.01.06, 01:23
    A moze ona chce dzialke z odszkodowania?
    Autor: Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com
    Data: 22.01.06, 20:26 + dodaj do ulubionych wątków

    skasujcie post

    + odpowiedz

    --------------------------------------------------------------------------------
    Bo jak wygraja grube miliony PLN to jej sie duzo bedzie nalezalo...
    Wtedy kupi sobie wreszcie porzadne buty, kapelusz i moze nawet futerko.
    --------------------------------------------------------------------------

    Ach ty sku..synu!!

  • malkontent_jeden 24.01.06, 01:12
    Ach ty Dario!!!
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • Gość: zapadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 22:08
    Marskości wątroby nie dostaje się na skutek zaniedbań poporodowych.Pewnie
    dziecko cierpi na wadę wrodzoną dróg żółciowych.I rada-nie mieszaj się jak nie
    wiesz dokładnie o co i jaką chorobę chodzi.
  • slav_ 22.01.06, 23:47
    Ten drugi wątek (adres powyżej) swidczy że pani aha "się zastanawia". Wprawdzie
    "sie zastanawia" ale matka "nie chce słyszec o pozwie" więc juz pewno ja namawiała.
    Związek "zaniedbań przy porodzie" z marskościa wątroby u 10 letniego dziecka
    jest oczywiście żaden ale pani aha wyrok juz wydała (tytuł wątku) i oczywiście
    została skwapliwie wsparta (jola 1211).
    Oczywiście są osoby które "nie odpuszczą" (zwłaszcza gdy je to nic nie kosztuje)
    - jedyne co uzyska to wbicie matki w poczucie winy i poprawę własnego wizerunku
    w swoich oczach i poprawę własnego samopoczucia kosztem tej matki.
    Ale oczywiście "chciała pomóc".
  • jednataka1 23.01.06, 00:38
    Ciekawa jestem kto odpowiada z te wszystkie zoltaczki "wszepienne". No, ktos
    chyba jest odpowidzialny.
  • slav_ 23.01.06, 00:45
    Żółtaczką "wszczepienną" można sie zarazić u fryzjera, manikiurzystki, podczas
    kontaktu seksualnego i wykonywanie sobie tatuażu.
  • jednataka1 23.01.06, 00:52
    Oczywiscie.
  • Gość: Daria IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.01.06, 01:21
    Taka jest wiekszosc polskich doktorkow. Niedouki,partacze, lenie, materialisci.
    Trzeba wystapic o odszkodowanie, nie wyobrazam sobie innej mozliwosci. Dziecko
    zostalo kaleka na cale zycie. Niech partacze placa cale zycie.
  • jola1211 23.01.06, 01:28
    Ja tez tak uwazam. Oni mysla tylko: pieniedzy, pieniedzy , pieniedzy. Szkoda, ze
    maja tak malo do zaoferowania.Sa niedouczeni.
  • seniorita15 23.01.06, 23:34
    Po raz kolejny uprasza sie o wywalenie z forum tej dyszacej nienawiascia
    baby,ktora sie podpisuje-Daria.Bo kultury to i tak juz nikt jej nie nauczy.
  • slav_ 24.01.06, 00:46
    Ojojoj.
    Daria sobie nie wyobraża.
    Oczywiście że dziecko zostało kaleką "na całe życie" z powodu lekarzy. Jakże by
    mogło byc inaczej? Wszak powszechnie widamomo zę gdyby nie polscy lekarze to
    wszyscy w Polsce byliby zdrowi, szczęsliwi i bogaci. Jak w Ameryce.
    Dario, współczuję Ci. Twój jad i nienawiśc zatruwa przede wszytkim życie twoje i
    twoich bliskich. Przeż nikt cię na tym forum nie traktuje powaznie. Twoje
    "opinie" i groźby sa żałosne i monotematyczne.
  • aha123 24.01.06, 15:37
    Serdeczne "dzięki" za wszystkie wypowiedzi.
    Gwoli wyjaśnienia:
    Matka dziewczynki jest rozwódką - stąd jej niechęć do Sądów (i wcale mnie to
    nie dziwi). Oprócz dziewczynki z marskością wątroby ma jeszcze dwójkę zdrowych
    dzieci. Chłopczyk 8 lat i dziewczynka 3 latka. Nie pracuje(urlop wych.),
    mieszka w wynajmowanym mieszkaniu(na komunalne czeka jużod lat, a na kupno jej
    nie stać). Jej czas wypełniają podróże do Kliniki w Warszawie do córki w
    FATALNYM stanie!

    Czy KTOKOLWIEK z Was wpadł na to, że poprostu poruszyła mnie jej historia i
    chcę ją namówić, oraz na ile się da, wesprzeć w decyzji o dochodzeniu swych
    praw? I bynajmniej nie chodzi mi o jakąś korzyść materialną - jak sugerowano to
    powyżej. Sama jestem matką 3 latka i obecnie znowu jestem w ciąży - być może
    dlatego tak mnie obchodzi ta sytuacja. Mam dużo wolnego czasu, komputer i
    chęci - kto mi zabroni pomóc na tyle na ile chcę i mogę?

    Niedawno walczyłam z nieuczciwym pracodawcą o wypłatę wynagrodzenia za ponad
    1000 nadgodzin wypracowanych w rok. Sprawa ciągnęła się 3 lata... WYGRAŁAM,
    więc wiem, że WARTO! ALE TO WYMAGA STALKOWYCH NERWÓW, CZASU I SAMOZAPARCIA!
    DLATEGO Ja bym sprawy nie "odpuściła"!!!

    W jednym z wątków czytam "Marskości wątroby nie dostaje się na skutek zaniedbań
    poporodowych.Pewnie dziecko cierpi na wadę wrodzoną dróg żółciowych.I rada-nie
    mieszaj się jak nie wiesz dokładnie o co i jaką chorobę chodzi."
    Z całą pewnością nie była to wada wrodzona! A noworodek z żółtaczką
    pozostawiony sam sobie na jakieśdwa-trzy miesiące.... Dróg żółciowych już dawno
    nie ma - zostały usunięte wraz z woreczkiem tzrymiesięcznej dziewczynce.
    Nie chcę ferować wyroków. Nie jestem lekarzem. Po prostu chcę ustalić czy można
    co można i jak zrobić, by pomóc tej rodzince a przede wszystkim fantastycznej
    dziesięciolatce!!!

    I naprawdę- ODROBINĘ WIARY W BEZINTERESOWNOŚĆ I DRUGIEGO CZŁOWIEKA!
    Serdecznie pozdrawiam!



    --
    DŻOanka
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 15:56
    zaraz Ci wytłumaczą, że nie zdiagnozowana żółtaczka nie jest ich winą tylko
    normalnym stanem po urodzeniu. Jedne dzieci się z tego wychodzą bez szwanku
    inne mają pecha. Albo wymyślą coś o żółtaczce mechanicznej...
    W każdym razie - w kategorii "mydlenie oczu" albo jak wolisz w "obracaniu kota
    ogonem " są w pełni pfrofesjonalni.
    W konsekwencji każda nawalona wśród nich łajza może liczyć na wsparcie
    środowiska i niemal pełną bezkarność. Tylko skrajne przypadki błędów mają
    szansę na sprawiedliwe zakończenie w Sądzie,

    Twój odruch niesienia pomocy jest szlachetny ale musisz mieć świadomość
    olbrzymich kosztów które ciągnie za sobą decyzja o skierowaniu sprawy do sądu.
    Jeśli tej kobiety na to nie stać to niestety ale musi się pogodzić ze
    sku..syństwem które spotkało jej dziecko. Staje się bowiem, kierując sprawę do
    Sądu, do zawodów z nieźle w tej materii zorganizowaną mafią lekarską.
  • aloalo2001 24.01.06, 16:09
    Z cała pewnością dziewczynka ta, ma ustalone ropoznanie i ustaloną przyczyne
    marskości. Może przepisz nam te ropoznanie z karty informacyjnej, pewnie jest
    po polsku.

    Jak mamy Tobie pomóc, skoro nie wiemy o co chcesz sądzić lekarza?

  • slav_ 24.01.06, 16:38
    Po co Ci te rozpoznania ?
    Przecież już wszystko wiadomo (post wyżej).
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 16:43
    nie cwaniakuj. Przecież wiesz o co chodzi..
  • aloalo2001 24.01.06, 16:47
    Bo wydaje mi się (jest duże prawdopodobieństwo), że dziecko ma wrodzoną-
    genetyczną przyczynę marskości ewentualnie matka jest chora, nosicielka WZW.
    Chce to mieć czarno na białym i wyjasnić kobiecie, na czym polega taka choroba
    i że to strata czasu, bo błędu nie było.
    Dziecko przygotowywane do przeszcepu i też niedobrze, jeszcze ta kobieta jest
    gotowa namówić matkę do wykreślenia małej z listy oczekujących i jej zaszkodzić.
    Albo żle psychicznie wpłynie na matkę, ta narobi jakis głupot w szpitalu,
    utraci zaufanie do lekarzy, lekarze do niej i wogóle cały proces terapeutyczny
    będzie mniej efektywny. Martwię się o dziecko Slav...
  • slav_ 24.01.06, 18:37
    Rozmuniem Cię. Są powody do zmartwienia.
    Ale w życiu nie udowodnisz że nie jesteś wielbładem.
    Bez względu na to jaka jest prawda jesli potwierdzisz że popełniono błąd
    będziesz "dobrym lekarzem pomagającym ludziom". Jesli bedziesz miała wątpliwości
    lub sprobujesz tłumaczyc że marskośc wątroby jest nieunikninym efektem choroby
    któremu nie dało sie zapobiec to będziesz dowodem na istnienie "mafii lekarskiej".
    Zrozumiał bym matkę. Mając "winnego" (nawet jesli to wada genetyczna) czasem
    łatwiej żyć, podkreślając krzywdę mozna organizowac otoczenie, zagłuszyć
    poczucie bezradności. Niestety "ciotka dobra rada" może narobic matce problemow
    (nie tylko z lekarzami którzy zamiast leczyc będą się skupiać na tym by nie dać
    powodów do roszczeń) ale z nią samą - poczucie winy że "trzeba było skarzyć".
  • aloalo2001 25.01.06, 14:20
    Masz rację, to kobieta już wydała wyrok i tłumaczenie czegokolwiek jest strata
    czasu.
  • zubr_zalogowany 24.01.06, 16:49
    > Z całą pewnością nie była to wada wrodzona! A noworodek z żółtaczką
    > pozostawiony sam sobie na jakieś dwa-trzy miesiące....

    skad ta pewnosc?
    nie znasz sie - jak sama przyznajesz
    najprawdopodobniej jest to wlasnie wrodzona choroba watroby, ktora zostala
    zdiagnozowana po stwierdzeniu przedluzajacej sie zoltaczki
    dopiero to bylo wskazaniem do poszerzenia diagnostyki

    i nie jest tez prawda ze dziecko "nie ma" drog zolciowych

    w tym co piszesz nie ma najmniejszego haczyka, ktory moglby sugerowac
    jakikolwiek blad lekarski

    brutalna prawda jest taka ze od czasu do czasu rodzi sie dziecko z choroba na
    ktora nie ma lekarstwa

    jak juz ktos napisal - podaj rozpoznanie (o ile matka dziecka zgodszi sie na
    upublicznienie takiej informacji)
    bedziemy wiedziec wowczas o co na prawde chodzi
    w tej chwili wszelkie oskarzenia sa bezpodstawne i jako takie budza sluszne
    oburzenie
  • aha123 24.01.06, 17:22
    No! Wreszcie! Bardzo dziękuję za wyjasnienia. O dokładną diagnozę zapytam ją
    jak wróci od Córki z kliniki. Nikogo nie zamierzam namawiać do rezygnacji z
    przeszczepu - to przecież jedyna "szansa" dla dziewczynki.
    Dzwoniłam do matki i pytałam o chorobę genetyczną-twierdzi ,że nie było o tym
    mowy.
    No cóż? Resztę napiszę jak już będę znała więcej szczegółów.
    ...do "napisania".... (jutro?)
    --
    DŻOanka
  • seniorita15 24.01.06, 17:26
    Wada wrodzona to nie to samo co wada genetyczna.Wada genetyczna to blad w
    genach.Wada wrodzona powstaje w czasie rozwoju zarodka w zyciu plodowym.Niektore
    leki brane w ciazy lub choroby matki moga miec wplyw na powstanie wady u plodu.
  • seniorita15 24.01.06, 17:22
    Zgadzam sie z zubr-em i aloalo.Podaj rozpoznanie z dnia kiedy dziecko bylo
    operowane i kolejne kiedy stwierdzono marskosc watroby.Zgadzam sie z
    przedmowcami ,ze dziecko przypuszczalnie mialo wade wrodzona.Ale przypuszczam
    ,ze nie doczekamy sie podania diagnozy.Bo latwiej opluwac w ciemno nic stanac
    twarza w twarz z niewygodna prawda,ze czasami nikt nie jest winien i wtedy
    pretensje tylko do Opatrznosci.Ale Opatrznosc nie placi odszkodowania.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:28
    To, że wam chodzi przede wszystkim o kasę nie oznacza jeszcze, że dla całej
    reszty społeczeństwa jest to podstawowy i jedyny motor działania.
    Być może nie dacie wiary - drodzy lekarze ale są ludzie, którym na sercu leży
    dobro innego człowieka. Naprawdę są tacy co działają z takich "niskich"
    pozamaterialnych pobudek. Taka Matka Teresa na przykład....
    Niewiarygodne, nie?
    :P
  • aloalo2001 24.01.06, 17:34
    Stres i uczucie nienawiści przyspieszają restenozę i przyjdzie czas, że znów ci
    znienawidzeni, działajacy z "niskich" pobudek uratują Tobie życie.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:40
    Bardzo być może. Rzeczywiście być może uratują. Jak im solidnie zapłacę.
    Oczywiście bez szans na otrzymanie jakiegoś rachunku.

    Dlaczego piszesz "znienawidzeni", podczas gdy ja wam szczerze współczuję
    sposobu waszego myślenia i wynikającego z niego rozwiązywania problemów
    środowiska?

    Czy Ty "nienawidzisz" dziecka które ci psoci w domu? A później
    usprawiedliwiając się, opowiada głupoty?
    :-)

  • connie1 24.01.06, 17:43
    Albo nie daj BOże poszerzy Ci się aorta i nie daj Boże peknie?
    I trafisz do tych ..( tu sobie wpisz..)
    Ciekawa jestem kiedy te nocne "urgensy" przywozone z calej Polski , czesto
    nieprzytomne wręczają te koperty...
    --
    "Bzdura ! Rodzina powinna byc dozwolona"
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:53
    > Albo nie daj BOże poszerzy Ci się aorta i nie daj Boże peknie?
    > I trafisz do tych .. łapówkarzy? ( to miałem wpisać?..)

    Nie bój, nie bój. Zapłaciłem 40 tysiaków za stentgraft (podobno najlepszy) to
    czuję się na tyle mocny by sobie tu popyszczyć trochę.
    Tak na marginesie...dlaczego taki sam "gadżet" w Niemczech kosztuje dwa razy
    mniej? Gdybym wiedział wcześniej to tam bym kupił dokładnie ten sam, który
    wskazał mi lekarz. Czy to nie jest tak, że lekarz ma działkę od tej firmy
    za "napędzenie" klienta? Przy czym samo kupno też nie jest proste - mi bowiem
    tego nie chcieli sprzedać - lekarzowi natomiast sprzedali bez problemu. W sumie
    to nic złego - szkoda tylko, że rachunku nie dostałem. Ani za stentgraft ani za
    zabieg jego wszczepienia.

    Ci nieprzytomni mają prawdziwego pecha. Wpadają jak śliwki w kompot.
    Brrr, okropieństwo - nie mieć wpływu na to kto się do mnie zbliża.
    Straszna to w Polsce loteria....
  • connie1 24.01.06, 17:57
    A wyobraz sobie ,ze bywa ,ze się wszczepia stentgraft za darmo..
    A te "sliwski" i tak zespól operuje , czasem po wiele godzin
    --
    "Bzdura ! Rodzina powinna byc dozwolona"
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:05
    wiem, że tak "bywa". Ale jak ma się tętniaka to jakoś głupio jest czekać,
    aż "się zdarzy". Lepiej i pewniej jest wziąść sprawy we własne ręce do czego i
    was gorąco namawiam :-)

    P.S. Zespołem zawsze ktoś kieruje i ktoś odpowiada za jego skład personalny.
  • aloalo2001 24.01.06, 18:28
    Mogłes wybrać kraj i klinikę, w którym możliwe jest wykonanie takiego zabiegu.
    Podaje Tobie równie ciekawe rozwiązania takiego problemu.
    Skoro nie chciałes czekać w kolejce i zdecydowałeś sie na zakup stentgraft'u za
    własne pieniądze, to nie rozumiem o co masz pretensje.
    Chciałbyś, aby ten stent, który jest przeznaczony dla pacjenta, który
    przyjezdża z pękniętym tętniakiem był wszczepiony Tobie, a tamtem umarł?
    Chyba rozumiesz, że ilość zakupowanych materiałów przez szpital nie zależy od
    lekarzy.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:35
    Nie mam do nikogo pretensji za to, że leczenie kosztuje. A mógłbym mieć bo
    przecież płacę ubezpieczenie. Jeśli więc miałbym mieć jakieś pretensje to
    raczej do tego kto mnie ubezpiecza a nie do tych co te ubezpieczenie realizują.

    Natomiast pałam słusznym gniewem na brak rachunku. Koszt stentgraftu to nie
    jest koniec kosztów bo sam sobie go nie założę. Potrzebny jest do tego zespół
    ludzi i odpowiedni sprzęt. To też kosztuje. I słusznie. Za dobrą pracę należy
    się dobra zapłata a za zapłatę rachunek, tak?
  • aloalo2001 24.01.06, 18:41
    Dlaczego nie wybrałes opcji z rachunkiem za granicą?
    To chyba oczywiste, że zapłaciłbyś kilka razy wiecej.

    Natomiast w sprawie rachunku zgłoś się do parlamentu, nie uchwali stosowną
    uchwałę.
    To jak dokładnie wygladało Twoje rozliczenie?
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:48
    Nie wiem ile by to kosztowało za granicą. W Polsce natomiast 60 tys.
    Myślisz, że w innych krajach EU jest to dużo większy koszt? Nie sądzę by była
    jakaś duża różnica a jeśli już to myślę, że tam wydałbym jednak mniej.
    Chociażby dlatego, że ten stentgraft jest tam dwa razy tańszy... Droższa jest
    co prawda praca lekarzy ale tylko oficjalnie. Bo nie oficjalnie to chyba nie
    bardzo.... Mnie wasza praca kosztowała 5200 E. Za dwugodzinny zabieg tam zespół
    bierze więcej?

    Sama się zgłoś do parlamnetu i zaproponuj uchwałę dot. podwyżki :-)
  • zubr_zalogowany 24.01.06, 19:00
    jesli masz zastrzezenia do wyceny to tylko dlatego ze rynek jest dziki i nieformalny
    nie z winy lekarzy, tylko tworcow systemu, w ktorym pacjent chcacy leczyc sie
    prywatnie musi bardzo czesto placic za leczenie pod stolem
    i znow - nie z winy lekarzy
    kazdy wolalby miec prywatnych pacjentow legalnie
    problem polega na tym ze nie ma mozliwosci prawnych aby istniejace publiczne
    specjalistyczne szpitale prowadzily uslugi komercyjne
    a nie ma tez zrodkow i inwestorow ktorzy wylozyliby pieniadze na zbudowanie
    calkowicie prywatnego osrodka kardiochirurgicznego

    dobra luksusowe (od biżuterii, poprzez garderobe, samochody az po
    wysokospecjalistyczne uslugi medyczne) sa w polsce drozsze niz na zachodzie
    to cos zupelnie normalnego
    jeszcze drozsze sa np w rosji
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 19:19
    > jesli masz zastrzezenia do wyceny to tylko dlatego ze rynek jest dziki i
    > nieformalny nie z winy lekarzy, tylko tworcow systemu, w ktorym pacjent
    > chcacy leczyc sie prywatnie musi bardzo czesto placic za leczenie pod stolem
    > kazdy wolalby miec prywatnych pacjentow legalnie

    No nie byłby tego taki pewien. Wydaje się, że to bardzo wygodne; zarabiać
    pieniądze, nie mieć kosztów własnych (operacyjnych), i zredukowac własną
    odpowiedzialność do minimum. Szpital odpowiada bowiem finansowo w przypadku ew.
    kłopotów a nie prywatna klinika lekarza.
    Też bym tak chciał; zarabiać i nie mieć kosztów. Bajka.
    Szkoda, że nie dla wszystkich..
  • zubr_zalogowany 24.01.06, 19:28
    wyobraz sobie ze nie
    kosztow wlasnych nigdzie nie ma bo wszystkie oplaca pacjent (trzeba ustalic taka
    cene aby po zaplaceniu kosztow i opodatkowaniu zostala przewidziana suma)
    zbyt duze jest ryzyko dzialania na granicy prawa
    absolutnie kazdy lekarz chetnie leczylby legalnie prywatnych pacjentow
    wynajmujac legalnie od szpitala sale i sprzet

    jesli teraz niekiedy wykonywane sa prywatne zabiegi na "publicznym" sprzecie po
    godzinach to jest to efekt tego ze szefowie szpitali celowo przymykaja oko na
    takie praktyki
    jest to forma (nielegalna, ale korzystna dla dyrekcji szpitali, a na dluzsza
    mete niekorzystna dla pracujacych tak lekarzy) dodatkowego wynagradzania lekarzy
    po to aby zatrzymac w szpitalu najlepszych specjalistow
    bez mozliwosci takiego dodatkowego dorobienia zrezygnowaliby z pracy i szpitale
    pozostalyby bez personelu
  • aloalo2001 24.01.06, 19:01
    Ja też nie wiem, myślę, że drożej. Napewno ktoś tutaj będzie wiedział i
    rozwieje wąpliwości.
    To ile w końcu 40 tys. czy 60 tys.? A może to tylko takie Twoje fantasmogorie?
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 19:12
    > To ile w końcu 40 tys. czy 60 tys.? A może to tylko takie Twoje fantasmogorie?

    40 - sprzęt
    20 - "servis"
    To się = 60 tys. Zgadza się p. Doktor ? Dobrze dadaję? :-)

    Chciałbym by były to moje "fantasmogorie". Niestety 6 dyszek poszło się .....
  • maga_luisa 24.01.06, 17:44
    Wiesz co, matko tereso, idź odpocznij.
    Mam coraz mniejszą tolerancję na mieszanie mnie z błotem.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 17:57
    > Wiesz co, matko tereso, idź odpocznij.
    > Mam coraz mniejszą tolerancję na mieszanie mnie z błotem.

    Wcale Ci się nie dziwię. Też, gdybym był lekarzem takie teksty by mnie
    wkurzały. Już dawno coś bym ze sobą zrobił; wyjechał, przebranżowił się,
    powiesił... Wszystko jedno co bym zrobił ale na pewno nie chciałbym pracować w
    takich warunkach.
  • maga_luisa 24.01.06, 18:06
    Ciekawy tok rozumowania. Mam się powiesić, ponieważ jeden z drugim
    agresywny...nie użyje epitetu, próbuje mnie obrazić?
    Nie muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Mam ZAWÓD, który wykonuję
    uczciwie i najlepiej jak potrafię, i po prostu nie życzę sobie na forum
    branżowym wysłuchiwać inwektyw rozmaitych oszołomów.
    Post Connie też Ci nie dał do myślenia, prawda?? Bo nie pasuje do teorii?
  • connie1 24.01.06, 18:08
    Maga!
    Chyba juz jestes przyzwyczajona do takie postrzegania?
    Dzisiaj agresywny pacjent stłukl doktora , czym uzyskal super aprobate
    internautow
    --
    "Bzdura ! Rodzina powinna byc dozwolona"
  • maga_luisa 24.01.06, 18:14
    Wiem, zaglądałam na onet. Dlatego mi się próg wkurzenia obniżył ;)
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:16
    > Ciekawy tok rozumowania. Mam się powiesić, ponieważ jeden z drugim
    > agresywny...nie użyje epitetu, próbuje mnie obrazić?

    Reprezentujesz środowisko medyczne więc "bierzesz w skórę" za całokształt. Poza
    tym dość selektywnie oceniłaś mój tok myślenia bo oprócz wieszania się
    przedstawiłem tam jeszcze inne możliwe rozwiązania :-)

    > Nie muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Mam ZAWÓD, który wykonuję
    > uczciwie i najlepiej jak potrafię, i po prostu nie życzę sobie na forum
    > branżowym wysłuchiwać inwektyw rozmaitych oszołomów.

    To nie jest żadne "forum branżowe" tylko ogólnie dostępne forum o ściśle
    określonej problematyce.
    Zgoda - masz zawód, wykonujesz go sumiennie i zg, z interesem pacjentów to masz
    słuszne prawo do oburzenia. Ale jako adresata tegoż słusznego gniewu wskazałbym
    lepszy adres; kolegów po fachu, którzy mają inne niż Ty priorytety i psują
    opinię całemu środowisku.

    > Post Connie też Ci nie dał do myślenia, prawda?? Bo nie pasuje do teorii?
    Nie ma teorii tylko obserwacje. I dzielę się tu nimi z wami. To źle robię?

    P.S. Na post Connie odpisałem pod jej postem.
  • Gość: anabel IP: 80.146.176.* 24.01.06, 18:23
    Seneka-dyskusja z glupcem niepotrzebnie go nobilituje. Maga, odpusc sobie,
    szkoda zdrowia. Ale po co ja sie tu umartwiam?. Chyba zeby wybic sobie z glowy
    powrot do Polski.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:31
    a co takiego szczególnie głupiego napisałem, ze się Seneką podpierasz?
    Wyjechałeś/aś ? I słusznie. Właśnie namawiam Twoich kolegów by podążyli za
    Tobą. A jeśli ich tam nie zechcą? - to niech się zajmą czym kolwiek innym, co
    przyniesie im tą upragnioną kasę. Leczenie zaś nie zostawią tym którzy chcą to
    robić i robią to dobrze.
  • Gość: anabel IP: 80.146.176.* 24.01.06, 18:34
    glupie jest uznawanie odpowiedzialnosci zbiorowej, a ty to popierasz.
    Wyjechalam, i jak to czytam, to na pewno nie wroce. Lekarzy polskich chca za
    granica, bo sa dobrze wyszkoleni. A takich chamskich incydentow jak w Polsce
    sie nie spotyka.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:41
    Odpowiedzialność zbiorowa jest naturalną konsekwencją solidarności zawodowej.
    Jeśli potraficie niezłomnie bronić reputacji niezbyt profesjonalnych kolegów to
    musicie być przecież przygotowani i na krytykę waszych poczynań. Nie
    jesteście "święci" bo co poniektórzy z was mają "powołanie". Nazywasz to głupim?

    > A takich chamskich incydentow jak w Polsce sie nie spotyka.
    Ale taką ignorancję jak w Polsce wśród lekarzy też trudno tam spotkać.
  • Gość: anabel IP: 80.146.176.* 24.01.06, 18:43
    znowu bzdura. Seneka...
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:52
    spadaj wraz z tym swoim seneką...
    :P
  • Gość: z niemiec IP: *.pool.mediaWays.net 24.01.06, 18:56
    wierz mi wader ze sie mylisz.
    tu tez lekarze tez bywaja rozni i tez popelniaja bledy i kryje sie je -nawet
    bardziej niz w polsce...
    ale tak roszczeniowych pacjentow jak w pl nie ma...

    ubawilo (taki czarny humor) mnie-na ktoryms z watkow-
    pomysl by skarzyc rodzinnego ze nie rozpoznal raka pluc...
    czy ten watek chocby-
    a wezze wrzuc se w googla marskosc watroby u dzieci czy choroby drog
    zolciowych u noworodkow i poczytajze se zanim zaczniesz mowic o mafii.
    po angielsku- znalezc mozna duzo.
    mi nie przychodzi do glowy- zadna inna przyczyna marskosci watroby poza
    chorobami genetycznymi/wrodzonymi lub hepatitem. ale nie jestem pediatra- to
    sie nie wypowiadam

  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 21:48
    > wierz mi wader ze sie mylisz.
    > tu tez lekarze tez bywaja rozni i tez popelniaja bledy i kryje sie je -nawet
    > bardziej niz w polsce...
    > ale tak roszczeniowych pacjentow jak w pl nie ma...

    Ludzie wyszli tu z komuny więc być może ta ich "roszczeniowość" jest
    konsekwencją odreagowywania okresu gdy im nic nie było wolno...
    Co do Niemiec - wszędzie są nieprawidłowości ale takie "przyrysowane" jak nasze
    to tylko u nas, niestety.

    > ubawilo (taki czarny humor) mnie-na ktoryms z watkow-
    > pomysl by skarzyc rodzinnego ze nie rozpoznal raka pluc...
    Nie jestem lekarzem więc trudno mi ocenić czy można czy też jest to niemożliwe.
    Z pobieżnej jednak lektury "czegoś tam" (stary jestem i już nie pamiętam czego)
    wiem, że procesy nowotworowe dają pewne symptomy w pierwszej fazie typu; nocne
    pocenie, utrata apetytu, apatia itd. Sam wiesz zresztą lepiej. Być może gdyby
    lekarz lepiej przyłożył się do wywiadu usłyszałby coś co by go zaniepokoiło?.
    ( a przynjmniej powinno wzbudzić zawodową czujność).
    Bez sensu; nie będę przecież pisał lekarzowi co to takiego profilaktyka.

    > a wezze wrzuc se w googla marskosc watroby u dzieci czy choroby drog
    > zolciowych u noworodkow i poczytajze se zanim zaczniesz mowic o mafii.
    Nie. Nie będę tego czytał bo mnie temat żółtaczki (szczególnie u niemowlaków)
    nie interesuje. Nie obchodzi mnie to.
    Jak ją złapię to się podciągnę w temacie choroby i jej konsekwencji.

    P.S. Przy okazji; nie rozpoznana (nieleczona) żółtaczka nie uszkadza
    przypadkiem wątroby?
  • Gość: z niemiec IP: *.pool.mediaWays.net 26.01.06, 10:07
    nie bede tu sie rozpisywac szczegolowo o rakach i zoltaczkach bo nie czas, nie
    miejsce i nie sens:)
    tylko taka jedna uwaga.
    masz racje- dzisiaj mozna wszytsko znalezc w internecie, a jak sie wie gdzie
    szukac i zna sie jezyki - to na dobrym aktualnym poziomie.
    w wersji obrobionej- dla laika i w wersji profesjonalnej-
    europejczycy (niemcy polacy) czesto co prawda daja dostep do fachowych portali
    tylko lekazom i to czasem za odplatnoscia ale amerykanie juz np czesto nie.

    takze - wiedza mozna zdobyc, nawet na bardzo profesjonalnym poziomie.

    i jaki z tego wniosek?
    jesli masz sie za w miare rozgarnietego to szanuj siebie (o bliznim, ktorym
    badz co badz lekarz tez jest nawet nie mowie) i nie pisz na wyrost
    o "mafiach", "bledach"- po to by w nastzepnym zdaniu napisac "ja tam sie nie
    znam, nie jestem lekarzem, ale nie bede czytal".
    albo albo.
    albo sie doksztalc, albo siedz cicho.
  • Gość: z nemiec IP: *.pool.mediaWays.net 26.01.06, 10:24
    > Co do Niemiec - wszędzie są nieprawidłowości ale takie "przyrysowane" jak
    nasze
    > to tylko u nas, niestety.

    wierz mi ze nie. nie wiem jak jest w polsce w malych osrodkach, ale nie
    spotkalam sie w pl. z takim pozostawianiem mlodych lekarzy samemu sobie jak
    tutaj.

    bledy sa wszedzie. i wszedzie lekarze kryja kolegow.
    wiesz dlaczego? nie z powodow "mafijnych".
    po prostu kazdy leakarz wie, ze blad lekarski jest niemal czescia pracy, ze sie
    go nie ustrzezesz. takie zycie taka praca. a im bardziej doswiadczony tym
    bardziej zdaje sobie z tego sprawe.
    i to jest bardziej taki ludzki odruch obronny- dzisiaj on, jutro- moze- ja.

    to dlatego- europie- w niemczech ale to chyba przyszlo z gb- zamiast "huzia na
    juzia"- przeprowadza sie anonimowe ankiety wsrod lekarzy, bez konsekwencji dla
    nich.
    bo celem jest poprawa warunkow, poprawa leczenia, a nie nagonka ala polonaise.

    alternatywa jest model amerykanski- gdzie bledne kolo roszczenia-odszkodowania-
    ubezpieczenia osiagaja monstrulane rozmiary i winduja koszty medycyny do jakis
    abstrakcyjnych kwot.
    i bez gwarancji lepszego leczenia. ajuz a pewno kosztem jego powszechnosci.

  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 11:28
    > wierz mi ze nie. nie wiem jak jest w polsce w malych osrodkach, ale nie
    > spotkalam sie w pl. z takim pozostawianiem mlodych lekarzy samemu sobie jak
    > tutaj.
    A na czym polega opieka starszych kolegów - lekarzy nad adeptami w sztuce?
    Obecnie sprowadza się to w 80% do pustych obietnic. Ci doświadczeni są bardzo
    zazdrośni o swoją wiedzę i umiejętności.
    Czy spotkałeś/aś w Niemczech takie niewolnicze wykorzystywanie młodych lekarzy?
    Wiesz - mam znajomego działającego w tej branży który chciał bezinteresownie,
    bez żadnych wstępnych warunków, bez żadnych strat dla właściciela (ordynatora-
    profesora) objąć opieką naukową dwóch młodych lekarzy to szef się nie zgodził.
    Chodziło tylko i wyłącznie o opłacenie udziału w konferencjach czy sympozjach
    i pokrywaniu kosztów pobytu tych dwóch młodziaków. Jak myślisz - skoro klinikę
    by to nic nie kosztowało, skoro klinika mogła w konsekwencji tylko zyskać to
    dlaczego ten ordynator stanął "okoniem" ? Czy przypadkiem nie dlatego, że
    poczuł się zagrożony w swoim dominium? Władca absolutny innymi słowy.
    Znajomy się wkurzył ale i tak dopiął swego. Ułatwił tym dwóm "młodym"
    znaleźenie pracy w Anglii. Tam - podobnie jak u znajomego - ceni się
    profesjonalizm więc ci młodzi lekarze będą mogli bez idiotycznych ograniczeń
    rozwijać swój niewątpliwy talent. Z punktu widzenia ludzkości stało się dobrze,
    z punktu widzenia Polaków źle bo szkoda, że nie nas będą ci geniusze leczyć.
    Znajomy też poniesie konsekwencje bo pewnie przegra najbliższy przetarg ale
    chyba mało go to wzrusza. Z tego co wiem - upatrzył sobie już następnych
    blokowanych - utalentowanych w innej kilince :-)

    > bledy sa wszedzie. i wszedzie lekarze kryja kolegow. Wiesz dlaczego? nie z
    > powodow "mafijnych".

    Nie ? Nie z powodu błędnego rozumienia solidarności zawodowej?.
    Powiedz mi; jeśli jakiś lekarz - powiedzmy chirurg, w co trzecim
    przeprowadzonym laparoskopowo zabiegu niszczy ludziom zdrowie - uszkadzjąc
    moczowody i dalej bez poniesienia żadnych konsekwencji to robi to co to jest?
    Bo moim zdaniem jest to mafijne kolesiostwo. Jak szef zakładu budowlanego
    będzie miał glazurnika który spieprzy dwa razy pod rząd swoją robotę to taki
    szef go odeśle w zawodowy niebyt. Budowlańcy potrafią sami oczyścić swoje
    środowisko, wy nie. Wy z zasady bronicie każdego kretyna byleby miał biały
    kitel. To dostateczny dla was powód do użycia swojego autorytetu. Nie ma się co
    dziwić, że po kilku takich iście rejtanowskich zachowań środowiska - wasz
    autorytet się rozmył. Nie warto bronić drobnych pijaczków, po co zasłaniać
    nieudaczników skoro ich poczynania z niszczycielską siłą uderzają w całe
    środowisko. Potraficie przecież odróżnić błąd wynikający z głupoty lekarza od
    takiego którego rzeczywiście nie dało się przewidzieć.

    Poczytaj sobie choćby to forum i skargi pacjentów. I jak mi powiesz, że to
    tylko jacyś debile piszą tu bzdury, że nie ma w tym ziarna prawdy to urwę Ci
    głowę przy okazji pobytu w Niemczech :-)
  • Gość: z niemiec IP: *.pool.mediaWays.net 26.01.06, 13:26
    > Czy spotkałeś/aś w Niemczech takie niewolnicze wykorzystywanie młodych
    lekarzy?

    tak. juz bylo. np ja. np prowadzenie samotnie 30-lozkowego oddzialu (sa
    odopowiednie przepisy- powinno byc 3,2 lekarza) przez pol roku. teraz tam
    wsadzili chlopaka prosto po studiach. wspolczuje mu i pacjentom. ale sam byl
    tylko miesiac, to da sie przezyc:)) nadgodziny - sa chlebem powszednim. lekarz
    musi wykonywac tu tak idiotyczne czynnosci jak pobieranie krwi (w pl.-
    pielegniarki). wg pacjenta- dobry lekarz- to taki co dobrze pobiera krew:))).
    no i dlatego wlasnie niemieccy lekarze strajkuja/wyjezdzaja/nie pracuja w
    zawodzie.
    zupelnie zreszta jak lekarze w pl. tylko tutaj przyjada polacy/rosjani/ukraincy-
    bylo nie bylo 3 tys euro (netto) miesiecznie to calkiem przyzwoita zaplata,
    zwlaszcza dla kogos kto pracowal za 300-500 euro. do polski- nie przyjedzie
    nikt.
    prawda ze w polsce lekarze starszego pokolenia blokowali (blokuja?) dostep do
    wiedzy (nie dopuszczanei do zabiegow itp).
    tutaj tego nie ma- raz bo to tez jest ROBOTA ktora ktos musi zrobic, po drugie-
    bo mozna to podac do sadu pracy. taki przepis przydalby sie w polsce.

    poza tym twojego przykladu z konferencja nie rozumiem. jesli masz swoja
    prezentacje- to sa roznego rodzaju stypendia dofinansowujace udzial w
    konferencjach. ale zaden szef, jesli juz to wyjatkowo- nie finansuje wyjazdow
    na konferencje- bo jaki ma w tym interes? jak nie zanalazles sponsora- to
    placisz sam albo nie jedziesz. tak jest wszedzie. tu tez. poza tym- jak sie
    praca/szef/atmosfera nie podoba- to ja zmieniasz.
  • Gość: z niemiec IP: *.pool.mediaWays.net 26.01.06, 13:51
    > Powiedz mi; jeśli jakiś lekarz - powiedzmy chirurg, w co trzecim
    > przeprowadzonym laparoskopowo zabiegu niszczy ludziom zdrowie - uszkadzjąc
    > moczowody i dalej bez poniesienia żadnych konsekwencji to robi to co to jest?

    na to tez sa metody. mozna zaskarzyc. i trzeba jak najbardziej.
    mozna nie zgodzic sie na tego chirurga. gdyby szpital ponosil z tego powodu
    straty- bo zla opinia i pacjenci nieichca sie leczyc- to sam by sie
    zainteresowal- wyksztalceniem/zwolnieniem owego lekarza.
    jesli takiego mechanizmu nie ma - to warto sie zastanowic dlaczego.
    i byc moze- pacjenci tez mieliby w tym interes?
    ale jak widzisz- lekarzom w pl. dobrze nie jest bo wyjezdzaja. i czy nie jest
    dziwne, ze konowaly po przejechaniu 300 km nagle zamieniaja sie w doskonalych
    lekarzy (za zdecydowanie mniej niz 300 tys na rok, vide watek obok:)))?
    a zadnej sensownej reformy nie uda sie przeprowadzic- dopoki bedzie
    konstytucyjne prawo do bezplatnego leczenia. a na zmiane konstytucji nie
    zgadzaja sie wyborcy- w zdecydowanej wiekszosci jednak pacjenci
  • malkontent_jeden 24.01.06, 20:50
    Zapomniales o swojej skromnej osobie, Milordzie.
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 21:36
    > Zapomniales o swojej skromnej osobie, Milordzie.

    stary już jestem więc mam prawo mieć luki w pamięci...
    Za to powinieneś się cieszyć, że pamiętam o Tobie, Nadworny Cyruliku :-)
  • malkontent_jeden 24.01.06, 23:10
    Gość portalu: Wader napisał(a):

    >
    > stary już jestem więc mam prawo mieć luki w pamięci...
    > Za to powinieneś się cieszyć, że pamiętam o Tobie, Nadworny Cyruliku :-)

    Szapo- ba :-)
    --
    Wszystko juz było, i rak, i ryba...
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 23:26
    > Szapo- ba :-)

    No cóż. Dziękuję.
    Nie wiem co prawda za co ale dziękuję jeszcze raz :-)
  • aha123 24.01.06, 18:46
    Mam nadzieję, że poczekasz jednak na diagnozę którą na bank napiszę, ale
    dopiero w piątek, bo wtedy wraca mama dziewczynki. Liczę, że równie zacięcie i
    rzetelnie jak mi zarzucałaś, że nie podam diagnozy, objaśnisz o czym ona
    mówi....
    -- pozdrowionka....
    DŻOanka
  • zubr_zalogowany 24.01.06, 18:50
    male zastrzezenie
    objasnienie dla ciebie moze jedynie dotyczyc tego czy taka choroba lub jej
    powiklania moglyby byc wynikiem bledu w diagnostyce i leczeniu

    nie jestes upowazniona do uzyskania informacji na na temat stanu dziecka i
    rokowania o ile cokolwiek wogole bedzie mozna wywnioskowac z informacji ktore podasz
  • aha123 24.01.06, 23:25
    "objasnienie dla ciebie moze jedynie dotyczyc tego czy taka choroba lub jej
    > powiklania moglyby byc wynikiem bledu w diagnostyce i leczeniu"

    ...no i tylko o to mi chodzi...
    >

    --
    DŻOanka
  • seniorita15 24.01.06, 19:02
    To o czym mowi diagnoza powinna wiedziec matka dziecka i to co najmniej od 10
    lat i zabieranie glosu w jej imieniu nie ma sensu.Bo to jest na zasadzie: jedna
    Pani powiedziala drugiej Pani.A ja nie mam zamiaru uzurpowac sobie prawa
    eksperta,bo nie jestem specjalista w tej dziedzinie.Jak sie zadaje pytanie na
    jakis temat to powinno sie od poczatku opisac rzetelnie przypadek,a nie czy po
    10 latach cos sie nalezy i ze napewno to byl blad lekarzy okoloporodowy.Bo w ten
    sposob powstaja plotki i pomowienia.I tylko to chcialam powiedziec.
  • aha123 24.01.06, 23:51
    Droga SENIORITO!!!
    "To o czym mowi diagnoza powinna wiedziec matka dziecka i to co najmniej od 10
    > lat i zabieranie glosu w jej imieniu nie ma sensu.Bo to jest na zasadzie:
    jedna Pani powiedziala drugiej Pani."

    ...zgadza się!Matka dziecka wie o diagnozie i opowiedziała mi o niej. Ja, jako
    istota myśląca - wymyśliłam sobie ten post.Informuję mamę na bieżąco o Waszych
    wypowiedziach i nie wykluczone ,że to ONA sama odpowie w piatek...

    "A ja nie mam zamiaru uzurpowac sobie prawa
    > eksperta,bo nie jestem specjalista w tej dziedzinie"

    ...to po cholerę w ogóle zabierasz głos?


    "Jak sie zadaje pytanie na
    > jakis temat to powinno sie od poczatku opisac rzetelnie przypadek,a nie czy po
    > 10 latach cos sie nalezy i ze napewno to byl blad lekarzy okoloporodowy.Bo w
    ten sposob powstaja plotki i pomowienia.I tylko to chcialam powiedziec."

    ...napisałam tyle ile wiem.Żądasz rzetelności? I będziesz ją miała -zapewniam!
    A tytuł wątku jest prosty i nie wymaga "studium " przypadku.(Zresztąpiszesz, że
    i tak nie jesteś EXPERTEM...-więc?!)
    Chodziło mi o to jak dobrać się do tyłka "specjaliście " w swojej dziedzinie,
    który spartolił robotę. Nie mnie , ani Tobie oceniać CZY spartolił...

    Zakładając wątek miałam nadzieję, że znajdzie się jakiś "DON KICHOT", który nie
    dosyć, że zajmował się podobną sprawą, to jeszcze odniósł sukces!

    I tylko to chcialam powiedziec.
    Pozdrawiam i końskiego zdrowia życzę!


    --
    DŻOanka
  • slav_ 24.01.06, 23:55
    >Chodziło mi o to jak dobrać się do tyłka "specjaliście " w swojej dziedzinie,
    >który spartolił robotę. Nie mnie , ani Tobie oceniać CZY spartolił...

    No to spartolił czy nie spartolił ?
  • aha123 25.01.06, 12:28
    ...to oceni Sąd(albo i nie). Według Matki dziecka - spartolił...
    A temat postu jest chyba jasny...- co robić w przypadku błędu w sztuce
    lekarskiej?
    --
    DŻOanka
  • slav_ 25.01.06, 17:22
    Faktycznie, temat był jasny:

    >Chodziło mi o to jak dobrać się do tyłka "specjaliście " w swojej dziedzinie,
    >który spartolił robotę.

    Nia zadałas pytania:
    "jak sprawdzić czy doszło do błędu w leczeniu"
    "do kogo sie zwrócić by ustalic czy dziecko było prawidłowo leczone ?
    "podejrzewam że dziecko może byc nieprawidłowo leczone - ja to sprawdzić ?

    Może tak spróbuj zadwać tego typu pytania.
    Dostaniesz odpowiedzi nawet od lekarzy. Wyobraź sobie (choć jak widzę może byc
    Ci trudno) że lekarzom chodzi o to żeby pacjenci byli właściwie leczeni.
    Zaczynając post (i topic) jak to zrobiłaś nie spotkasz sie z sympatią ani z
    chęcia pomocy.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 17:26
    niewątpliwie Slav, jako lekarz - zasługujesz na podwyżkę :-)
    Tylko jak to zrobić byś Ty ją dostał i Tobie podobni lekarze a nie "biznesmeni"
    medyczni?
  • aha123 25.01.06, 18:48
    No fakt! Zbyt pochopnie (i trochę bez pomysłu)zabrałam się za nowy wątek na
    forum...
    Biję się w pierś, ale taka już moja natura.... Emocje wzięły górę...(jak
    pomyślę dziecko pojechało na wizytę kontrolną do Wa-wy i.... zostawiono ją na
    oddziale.To już3 tygodnie... wygląda fatalnie, ale jest dobra strona...-
    wpisano ją na "aktywną" listę oczekujących na przeszczep).

    Skorzystam z Twoich podpowiedzi, albo jeszcze lepiej - zaproszę mamę
    dziewczynki z diagnozą, postaram się dokładnie opisać co, kiedy i jak i wtedy
    zaczniemy raz jeszcze... -DZIĘKUJĘ.

    WRESZCIE COŚ KONSTRUKTYWNEGO! O TO CHODZIŁO....
    --
    DŻOanka
  • seniorita15 25.01.06, 01:07
    Po pierwsze nie jestem dla Ciebie "Droga",a po drugie ujawnilac swoj
    cel.Powodzenia w misji dziejowej pod haslem"Znalezc winnego za wszelka
    cene".Kobieto,o co Ci chodzi ?Mozesz sobie dalej walczyc z calym swiatem,bo ja
    mam to w glebokim powazaniu.
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 25.01.06, 08:14
    Przeczytalem ten dlugasny watek z ogromnym zdziwieniem. Brednie i chamski
    belkot "pacjentow" szczerze mnie zniesmaczyly. Z kolei uprzejmosc i chec pomocy
    okazywana ze strony lekarzy - mocno zaciekawily. Pod koniec - wlasciwie obie
    strony rownie mnie znuzyly. I obie (niestety wybaczcie, koledzy lekarze!)
    strony znajduje rownie winne.
    Uwazam bowiem, ze dyskusja z prostakami jak wader czy aha niezasluzenie ich
    nobilituje jako dyskutantow godnych uwagi. Zyskuja oni bowiem na znaczeniu,
    zaczynaja istniec na forum - tak jak tego pragna. Staja sie kims. A tak
    naprawde wader (dodam, ze zoperowany za 60 tys. PLN, hahaha!) i aha sa
    spolecznymi zerami, zazdrosnymi i wscieklymi na lekarzy, nienawidzacymi siebie
    samych i swojego zycia. Dla ulatwienia z kolei dodam, ze waderowi wszystko
    jedno, czy napisze, ze zostal zoperowany za 60 tys, 600 tys czy 6 mln. Dla
    wadera wszystkie te sumy sa jednakowo abstrakcyjne... Polska bieda i marzenia o
    bogactwie, za 1.400 PLN miesiecznie.
    Jedynie Maga zrobila tu logiczne spostrzezenie, ze nie chce byc mieszana z
    blotem, i slusznie odmowila dalszego "przekomarzania sie" z trzoda. Mial racje
    starozytny medrzec Seneka. Seniorita dala tez przyklad trzezwosci. Jednak
    calosc trwala za dlugo, bo chociaz uprzejmosc jest naturalna cecha klasy
    wyzszej - NADMIERNE zblizanie sie do klas nizszych moze byc na dluzsza mete
    zgubne. PAMIETAJCIE O TYM, koledzy lekarze!
    Dlatego na koniec goraco apeluje: NIE PARZYC SIE Z PROSTACTWEM! Obchodzic z
    daleka. Na proby zaczepek - stosowac ignorancje. Wasze drogi zolciowe tez nie
    sa niezniszczalne.
  • aha123 25.01.06, 09:14
    "NIE PARZYC SIE Z PROSTACTWEM! Obchodzic z daleka. "

    ...i to jest właśnie "KLASA" DOCTORA Z USA...
    Masz rację- Twoje "drogi żółciowe - również... SĄ NIEZNISZCZALNE" i pomyśl
    o tym ze swojego PIEDESTAŁU TY NADCZŁOWIEKU!!!

    ...swoją drogą jak chlebek z piekarni nie smakuje to go już drugi raz nie
    kupisz..., mechanika który spartaczył robotę już wiecej nie odwiedzisz..., A
    jak ktoś wjedzie Ci w tył samochodu to co? "Odpuszczasz, bo postanawiasz "NIE
    PARZYC SIE Z PROSTACTWEM! Obchodzic z daleka. ", czy żądasz zadośćuczynienia?

    ...masz wybór! Dziesięciolatka nie miała....
    DOTARŁO
    ?


    --
    DŻOanka
  • Gość: Zaniepokojony. IP: *.media / 195.136.30.* 25.01.06, 10:28
    Pan Doktor z USA, to persona iście interesująca..... kulturalna, elokwentna, na
    poziomie!!!
    Hmmm, ale od osoby reprezentującej takie zalety, posługującej się tak
    wyszukanym językiem i odnoszącym się do takich mędrców jak Seneka, należy
    wymagać również umiejętności polemizowania z pospólstwem i prostactwem! A są
    przynajmniej dwa powody tychże wymagań:
    1. do Pana Doktora nie przychodzą tylko (tak mniemam) osoby z conajmniej dwoma
    fakultetami (zakładam, że Pan Doktor to faktycznie doktor, lekarz),
    2. osoba na poziomie, ale reprezentująca faktyczną, a nie wyimaginowaną klasę,
    porozmawia nawet z (jak to raczył zauważyć Pan Doktor) prostakiem, i to w taki
    sposób, że ten nawet nie zauważy, że rozmawiał z kimś, kto intelektualnie stoi
    dwa, trzy, szczeble wyżej.

    Panie Doktorze z USA - trochę pokory wobec siebie i odrobinę szacunku dla
    innych!

    PS.A sprawa dziesięciolatki i zainteresowanie nią innych osób, może
    niekoniecznie powodowane jest li tylko chęcią zaistnienia na forum?

    Pozdrawiam serdecznie
    Wymagający Wobec Siebie Więcej
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 11:00
    Cholera. Byłeś pierwszy :-)

    Jakoś nie jestem zdziwiony wypowiedzią tego Doctora z USA. Jak już ktoś takie
    netowe pseudo jak On sobie wybiera to upowżnia do personalnych wycieczek
    dotyczących stanu jego umysłu. Jak jeszcze dołoży się do tego lekturę jego
    kilku postów na tym forum to pierwotne obawy o jego zdrowie przeradzają się w
    przerażającą pewność.
    To po prostu biedny człowiek. Zamiast - jeśli już zabiera głos - odpowiedzieć
    na post woli, postawić sam sobie stworzyć tezę dotyczącą głupoty rozmówcy po
    czym zająć się jej bezlitosnym obnażaniem.
    Z tego i innych jego postów wynika, że jakoś w głowie mu się zmieścić nie chce,
    że w starym kraju ludzie sobie radzą często lepiej niż On w Ameryce.
    Wyraźnie chłop ma kompleksy finansowe. Eksploruje ten temat aż do bólu w niemal
    każdej swojej wypowiedzi. Doktorze z USA - ja jestem pełen zachwytu nad Twoim
    bogactwem i zaradnością życiową. Nie kwestionuje Twoich sukcesów zawodowych i
    materialnego powodzenia. Nie martw się nie uczynię również zamachu na Twój stan
    posiadania. Rozumiem, że być może kiedyś "klepałeś" straszną biedę i teraz gdy
    już się odkułeś, jej pamięć wyłazi z Ciebie każdym otworem?
    Zachowaj jednak świadomość swojego prostactwa. Jesteś najlepszym dowodem,
    że "frak to dopiero w drugim pokoleniu dobrze leży". Te pierwsze bowiem to
    słomy nie jest w stanie ukryć.

    Doktor z USA jest żywym dowodem uzasadniającym jeszcze jedną tezę; - Jeśli
    komuś takiemu, o takim stanie umysłu i takim poziomie kultury w stanach się
    udało zostać lekarzem i osiągnąć mniejszy lub większy sukces zawodowy to czy
    ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, że kraj ten jest krajem olbrzymich
    możliwości? Przy odrobinie konsekwencji wszyskim się tam udaje.
    Pomyślcie lekarze do czego wy byście doszli gdybyście przełamali wasze lęki i
    obawy i wyemigrowali.

    Chyba już nikt nie potrzebuje lepszego dowodu niż kariera Dr z USA.
  • seniorita15 25.01.06, 16:51
    A ja sie zgadzam z Toba.Bo niezaleznie ,ze od intencji i tak sie zostania blotem
    obrzuconym.
  • seniorita15 25.01.06, 16:53
    Oczywiscie mialam tu na mysli post doktora z USA.To z nim sie zgadzam.Wskoczylo
    w inne miejsce.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 17:02
    nie tłumacz się.
    I tak wszyscy wiedzą kogo wsparłaś :-)
    Dziękuję i pozdrawiam
    :-)
  • Gość: skywalker IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 02:55
    Jak ty nic nie rozumiesz i nie rozumiesz...
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 10:19
    > Jak ty nic nie rozumiesz i nie rozumiesz...

    To pewnie dlatego, że im bardziej ten problem zgłębiam i zgłębiam to okazuje
    się, że go tak naprawdę nie ma,
    :-)
  • karolina_29 26.01.06, 19:22
    CYTAT:
    Dróg żółciowych już dawno
    nie ma - zostały usunięte wraz z woreczkiem tzrymiesięcznej dziewczynce.

    KONIEC CYTATU
    Dróg żółciowych nie da się "usunąć" - chyba, że razem z całą wątrobą. Skoro
    tego nie wiesz, to może jednak nie wiesz wszystkiego o sprawie dziewczynki? Nie
    radzę pchać matki na siłę w proces sądowy - to ona musi tego chcieć. Ew. można
    zgłosić się do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Izbie Lekarskiej lub
    do prawnika tamże. NIe każda choroba i kalectwo, do którego doszło po porodzie,
    musi być czyjąś winą. Pozdrawiam.
  • aha123 27.01.06, 09:47
    Dzięki za odpowiedź oraz za wskazówkki dotyczące rzecznika odpowiedzialności
    zawodowej przy Izbie Lekarskiej. Nie wiedziałam o takiej instytucji. Ten post
    tak naprawdę właśnie miał służyć temu, by wskazać matce co i jak może zrobić
    (o ile zechce!), od czego zacząć...(no- ale i z czym musi się liczyć - mam
    tutaj na myśli impertynencję i obelgi co poniektórych...)

    Nikogo nie mam zamiaru do niczego zmuszać - matka dziecka i proces...
    Wiesz - nie jestem lekarzem - cytuję to, co mi powiedzino.
    Wiem tylko tyle, że nie była to choroba genetyczna ani wada wrodzona. Dziecko
    ma jeszcze dwoje rodzeństwa - oboje zdrowi. Matka i ojciec dzieci również...

    Ale dzisiaj przychodzi do mnie to poczyta sobie i (być może?) sama zdecyduje co
    dalej.


    Jeszcze raz dziekuję i pozdrawiam....

    --
    DŻOanka
  • Gość: jędrucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 18:42
    pocałuj u d.... każdego lekarza jak to już zrobisz przekaż SMS do pięciu takich
    samych tryglodytów jak ty a oni niech zrobia t o samo .Zapewni wam to szczęście
    w ciągu najdalej 14 dni od całowania . Tylko nie zapomnij umyć zębów ,polscy
    pacjenci to wyjątkowe brudasy.Lekarz.
  • aha123 27.01.06, 17:22
    Witam!
    Dziewczynka cierpi na marskość wątroby na tle artrezji zewnątrzwątrobowych dróg
    żółciowych. Ma usuniete zewnętrzne drogi żółciowe i woreczek żółciowy.

    W chwili obecnej cierpi dodatkowo na nadciśnienie wrotne, żylaki przełyku,
    wodobrzusze oraz hipersplenizm(cokolwiek to oznacza).
    Pozdrawiam.
    --
    DŻOanka
  • zubr_zalogowany 27.01.06, 17:27
    sprawa wyjasniona
    wrodzona choroba
    wyniki leczenia operacyjnego sa niezadowalajace a dlugotrwala diagnostyka
    zupelnie naturalna, ewentualne wynikajace stad opoznienie leczenia ma niewielki
    wplyw na rokowanie
    odpusc sady rzeczniki itd bo matka straci nerwy i sie wyglupi
  • connie1 27.01.06, 17:28
    Atrezja czyli niedorozwój, więc jest to wada wrodzona.
    Cala reszta najogolniej oznacza cięzka niewydolnośc watroby
    --
    "Bzdura ! Rodzina powinna byc dozwolona"
  • Gość: no i co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.06, 17:44
    Czyli nie uda ci się wrobić lekarzy i łatwego zarobku nie będzie.

    Dziewczynka ma wrodzoną chorobę wątroby (wadę dróg żółciowych), która
    nieuchronnie prowadzi do marskości i winny jest Pan Bóg, a nie lekarze.

    A teraz proponuję odszczekać wszystko złe co zostało powiedziane na temat
    lekarzy, którzy zajmowali się dzieckiem, bo tego wymaga zwykła przyzwoitość.
    Jeśli wiecie o czym mówię.
  • aha123 27.01.06, 21:37
    Bardzo dziękuję za informację.
    Mama dziecka ma wątpliwości, czy jednak nie rozpoznana i nie zdiagnozowana w
    tak późnym okresie(trzy miesiące po urodzeniu) choroba mogła przyczynić się do
    uszkodzenia (marskości)wątroby do takiego stopnia?

    "A teraz proponuję odszczekać wszystko złe co zostało powiedziane na temat
    > lekarzy, którzy zajmowali się dzieckiem, bo tego wymaga zwykła przyzwoitość."

    Niczego nie będę "odszczekiwać" , bo uważam że nic złego nie powiedziałam...
    Uważam, że nikogo personalnie nie obraziłam! Zaś czytajac posty osób
    pokroju "SENIORITY", "DOKTORa Z USA" czy " ", należy się zastanowić kto w tym
    wątku i kogo obraził...
    Przypomnę, że nazwano mnie

    To, co mam sobie do zarzucenia, to być może źle napisany post, czy raczej jego
    tytuł, ale na to zwrócił mi uwagę "SLAV" i przyznałam Mu rację...

    Cóż moje pytanie nadal pozostanie bez odpowiedzi....
    KTO w przypadku ustalenia iż błąd w sztuce lekarskiej miał miejsce powinien
    ponosić za niego odpowiedzialność i ewentualnie jak dochodzić swoich praw?
    Od czego zacząć? Może warto wiedzieć tak "na zapas"?
    --
    DŻOanka
  • connie1 28.01.06, 13:21
    Rozumiem ,ze przeprosiny według Ciebie nie sa potrzebne?
    --
    "Bzdura ! Rodzina powinna byc dozwolona"
  • seniorita15 31.01.06, 20:53
    Jakos wcale mnie nie zdziwilo,ze ta Pani nie ma zamiaru nas przeprosic.Moze
    rozwazy jednak rodzenie w domu(podobno jest w ciazy)bez udzialu lekarzy,zeby nie
    miec pretekstu do ponownego oskarzania lekarzy o bledy ,ktorych nie popelnili.
  • zubr_zalogowany 27.01.06, 22:16
    jak juz pisalem - diagnostyka rzadkich schorzen zawsze zajmuje pewien czas
    niezaleznie od czasu rozpoznania i decyzji o zabiegu operacyjnym choroba w
    znacznym odsetku prowadzi do marskosci watroby

    uzyskalas juz wystarczajace informacje, aby miec pewnosc ze nie ma w tym wypadku
    mowy o jakimkolwiek bledzie w sztuce

    twojej sprawie wielu lekarzy piszacych na forum poswiecilo swoj czas i wiedze
    chocby z tego powodu powinnas wycofac stwierdzenia ktore w sposob oczywisty
    szkaluja srodowisko lekarskie
    zacytuje niektore:

    > Chodzi o 10 letnią dziewczynkę znajdującą się w poważnym stanie - marskość
    > wątroby, na skutek zaniedbania lekarzy po porodzie.

    > Chodziło mi o to jak dobrać się do tyłka "specjaliście " w swojej dziedzinie,
    > który spartolił robotę.

    > ...masz wybór! Dziesięciolatka nie miała....

    uzyskalas rzetelne, prawdziwe informacje od ludzi znajacych sie na rzeczy (w
    odroznieniu od ciebie)
    zreszta uzyskalas je zanim zacytowalas rozpoznanie
    nie mozesz, nawet w dobrej wierze, prosic o pomoc jednoczesnie gloszac
    kategoryczne i nieprawdziwe sady
    powinnas sprostowac te wszystkie stwierdzenia w tym watku - ktore sa klamliwymi
    i bezpodstawnymi oskarzeniami
    powinnas rowniez w swoich watkach na innych forach napisac, ze rzucone tam
    oskarzenia wobec lekarzy, ktorzy opiekowali sie dziewczynka w swietle uzyskanych
    tu informacji byly bezpodstawne
    jestes nam wszystkim to winna

    poza tym - temu dziecku nie bedzie lepiej od tego ze kilku lekarzy bedzie
    musialo przez twoje zacietrzewienie odpierac przed rzecznikiem odpowiedzialnosci
    zawodowej lub sadem bezpodstawne zarzuty

    i jeszcze jedno:

    > Wiem tylko tyle, że nie była to choroba genetyczna ani wada wrodzona.

    nawet to o czym bylas tak przekonana okazalo sie bledne - ta choroba to wlasnie
    wrodzona wada drog zolciowych

    dalej w tym poscie tez sie mylisz:

    > Niczego nie będę "odszczekiwać" , bo uważam że nic złego nie powiedziałam...
    > Uważam, że nikogo personalnie nie obraziłam!

    otoz obazilas wszystkich lekarzy na tym forum i cale srodowisko lekarskie
    ja przynajmniej czuje sie obrazony
    dziwisz sie lekarskiej solidarnosci? otoz musimy sie bronic przed takimi osobami
    jak ty - ktore bezpodstawnie rzucaja ciezkie oskarzenia, a takich jest wiekszosc
    90% skarg skladanych do izb lekarskich jest bezzasadnych - wlasnie glownie przez
    mylenie powiklan nie do unikniecia z bledami w sztuce

    twoje upieranie sie przy "bledzie w sztuce" musialo wywolac irytacje - nie
    powinnas dziwic sie ostrym wypowiedziom - jesli zostalas obrazona, to przez
    ludzi obrazonych uprzednio przez ciebie

    dalej piszesz:

    > Cóż moje pytanie nadal pozostanie bez odpowiedzi....

    masz juz jasna i dobitna odpowiedz!

    > Od czego zacząć? Może warto wiedzieć tak "na zapas"?

    nie rezygnujesz?
    bedziesz nekac lekarzy dla zabicia nudy?
    bo inaczej tego juz w tej sytuacji nie mozna rozumiec
    tak trudno ci przyznac sie do bledu - wlasnie bledu wynikajacego z niewiedzy -
    twojej, a nie lekarzy?

    bardzo chcialbym, aby ten post zakonczyl sprawe - jesli dzialalas w dobrej
    wierze to to co napisalem powinno cie przekonac, ze tak nie pomozesz temu dziecku
  • Gość: z niemiec IP: *.pool.mediaWays.net 27.01.06, 23:38
    no coz, do przeprosin powinien dolaczycsie tez wader, piszacy na wyrost o mafii
    itp.
  • malkontent_jeden 28.01.06, 00:09
    Zartujesz, Wader to klon Arona.
    --
    Together we stand, divided we fall.
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 10:58
    > Zartujesz, Wader to klon Arona.

    Protestuję! Aron by chciał za darmo a ja bym chciał płacić. Oczywiście płacić
    etycznym profesjonalistom. Czyli tylko tym do których mam zaufanie...

    Jakbyś nie zauważył, Ty Malkontencie Jeden to nie zająłem żadnego stanowiska w
    sprawie tego biednego dziecka.
    Wypowiedziałem się za to negatywnie o waszych wewnętrznych układach, regułach
    rządzących waszym środowiskiem i dalej podtrzymuję swoją opinię.

    Dorn w swoim czasie obraził was tym tekstem o "kamaszach". Ale zaczynam powoli
    być przekonany (po lekturze waszych tu postów), że wy jesteście źli na niego za
    to, że miał śmiałość powiedzieć głośno to co od dawna jest już oczywiste.
    Wy już teraz jesteście jak zmilitaryzowani, jak pozbawieni praw pariasi. Sami
    się zaciągneliście do tej armii, sami wybieracie sobie swoich generałów, sami
    sobie ograniczacie swoje prawa po to by wasze dowództwo wygodnie sobie żyło.

    Boli Cię słowo "mafia"? Wiem, ma bardzo negatywne konotacje. Być może mam
    ograniczony zasób słów i nic innego mi do głowy nie przychodzi. Zaproponuj mi
    więc inne - równie dobrze oddające wasze wewnętrzne stosunki - a będę go
    używał. I wtedy dopiero przeproszę was za tą "mafię".
  • felinecaline 28.01.06, 00:13
    Nie dokonczylas zdania - jak cie mianowicie nazwano? Ja nazwalabym cie
    pieniaczka.
  • aha123 28.01.06, 13:38
    ..."zgłębiłaś" wszystkie wypowiedzi? Jeśli naprawdę Cię interesuje, co o mnie
    wypisywano to poświęć odrobinę czasu i poczytaj wątki powyżej.
    ...mamy coś wspólnego....nasze hobby to życie... ;-)
    Zdrówka życzę...
    --
    DŻOanka
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 28.01.06, 14:14
    Nie masz dosc klasy, zeby ich przeprosic?
    Dlaczego w ogole od pierwszych postow obrazalas lekarzy, skoro nie znasz sie na
    medycynie i twoje domysly o bledzie w sztuce i "spartoleniu drog zolciowych"
    dziecka byly bzdura??? Przypomnij sobie najpierw co ty wypisywalas o lekarzach.
  • slav_ 28.01.06, 00:14
    Zmartwę Cię - dziedzina o ktora pytasz jest trudna i skomplikowana i nie da się
    dać "instrukcji obsługi". Ale można poanalizować ten przypadek - może trochę
    wyjasni.
    >Mama dziecka ma wątpliwości, czy jednak nie rozpoznana i nie zdiagnozowana w
    >tak późnym okresie(trzy miesiące po urodzeniu) choroba mogła przyczynić się do
    >uszkodzenia (marskości)wątroby do takiego stopnia?

    Zacznimy od tego - czy choroba przyczyniła się do marskości wątroby - oczywiście
    TAK, czy mogła być rozpoznan "w tak póżnym okresie" (tzn, czy mogła zostać
    rozpoznan wcześcniej) zalózmy że tak, czy miało to jakiolwiek wpływ na skutki
    choroby - na podstawie twoich informacji - NIE.

    I tu ważna sprawa. Bowiem żeby mowić o odpowiedzialności trzeba wykazać
    (upraszczam):
    - że popełniono błąd (a więc - znów upraszczając - w jakis sposób odstąpiono lub
    nie postapiono zgodznie z przyjętym trybem postepowania w danym przypadku)
    - nalezy wykazać że powstala szkoda dla pacjenta (nie ma odpowiedzialności za
    błąd jesli nie spowodował negatywnych skutkow - np. podanie zbyt dużej dawki
    leku które nie spowodowało negatywnego skutku - mamy ewidentny błąd - brak szkody)
    - nalezy wykazac że szkoda jest nastepstwem TEGO BŁĘDU a nie innymi czynnikami
    np. mogącym sie zdarzyć niezaleznie od leczenia zaostrzeniem choroby

    Wróćmy do Twojego przypadku.
    Załóżmy że popełniono błąd (tak na prawdę nie wiemy tego - zważ że oceniamy
    postepowanie lekarza W TAMTEJ CHWILI - my jesteśmy "mądrzejsi" - wiemy o
    chorobie a nawet jakie skutki dała choroba a on TEGO NIE WIEDZIAŁ. Nalezy zadać
    pytanie - czy postepował zgodnie z przyjętymi zasadmi stosowanymi w takich
    przypadkach i czy miał mozliwośc wczesniejszego niz to nastapiło wykrycia wady -
    i to nie "wsześniejsze w ogóle" tylko przy stosowanym w takich przypadkach
    postepowaniu - zapewnie zaczęto diagnostyke gdy wystapiły wyrażne objawy
    chorobowe czyli postąpoiono prawidłowo).
    Czy marskośc wątroby był skutkiem tego hipotetycznego "błędu" - oczywiście NIE.
    Marskośc wątroby jest skutkiem CHOROBY. Czyli - resumując - bez względu na to
    czy popełniono błąd czy nie - marskośc wątroby i tak by wystapiła. Lekarz nie
    jest odpowidzialny za wystąpienie u pacjenta choroby (choc jak czytam niektore
    posty to mam wątpliwości czy do niektorych pacjentow ta prawda dociera).
    Oczywiście oceniam sytuację na posdtawie skapych danych ale tak włąsnie się mi
    przedstawia.
    I parę ogólniejszych wnioskow:
    - nie ufaj zbytnio lekarzowi który zaczyna sie mądrzyć "co ze idiota panią
    wczesniej leczył" - jego mądrość bierze się z niepowodzeń terapii poprzednikow
    ktore on zna i nie musi wyprobowywać
    - nie wierz bezkrytycznie informacjom prasowym o "błędach lekarzy" - w wielu
    przypadkch bzdurniśc zarzutów jest zawarta juz w tym "sensacyjnym" artykule
    tylko laik tego nie zauważy
    - nie wierz w istnienie "mafii lekarskiej" tak chętnie tu podnoszonej - sprawy
    tego typu są bardzo trudne (tym trudniejsze im dłuższy czas trwania choroby) w
    orzekaniu a błąd w udowodnieniu, bez "mafii"
  • zubr_zalogowany 28.01.06, 12:59
    zgodnie z wiedza ktora posiadam wada bez leczenia prowadzi do smierci w ciagu
    najdalej 3-4 lat
    obecnie "zlotym standardem" jest operacja w ciagu pierwszych 2 miesiecy zycia
    u kilku % dzieci po zabiegu zoltaczka ustepuje
    wszystkie pozostale dzieci mimo prawidlowego leczenia wykazuja uposledzenie
    pasazu zolci nawet mimo ze w wiekszosci sytuacji udaje sie uzyskac czesciowe
    odbarczenie
    zatem ponad 90% dzieci rozwija marskosc zolciowa watroby, ktora sprawia ze do
    wieku 10 lat dozywa mniej niz 20%
    przeszczep watroby jest zatem jedynym leczeniem, ktore moze przedluzyc zycie
    poza te granice

    oceniajac czas podjecia leczenia w opisanym przypadku nalezy wziac pod uwage ze
    mialo to miejsce 10 lat temu (a w medycynie to duzo czasu), ponadto opisany
    standard leczenia nie jest wiazacy i moze w pewnych granicach byc modyfikowany w
    zaleznosci od doswiadczenia osrodka, stanu pacjenta, dostepnosci diagnostyki,
    trudnosci w postawieniu rozpoznania i wspolistniejacych stanow
    dyskwalifikujacych z pilnego zabiegu

    odpowiedz na pytanie czy 30-40 dniowa zwloka mogla wplynac na rokowanie mozna
    postawic ex post - poniewaz po wykonaniu zabiegu choroba postepowala, oznacza to
    ze niezaleznie od czasu zabiegu prawidlowy splyw zolci nie mogl byc przywrocony

    stan zewnatrzwatrobowych drog zolciowych nie zmienia sie w czasie trwania
    choroby, nie ma szans, aby postep uszkodzenia miazszu jaki mial miejsce w tym
    czasie zawazyl na wyniku zabiegu

    dziecko niezaleznie od wysilkow lekarzy znalazlo sie wsrod tych 90%, ktore
    wymagaja przeszczepu watroby
    fakt ze dozylo 10 lat nalezy traktowac jako "cud", ktory stal sie udzialem
    lekarzy opiekujacych sie dzieckiem od narodzim do chwili obecnej
    mozna powiedziec ze mamy tu do czynienia z przykladem idealnej opieki i
    leczenia, mimo niedostatkow polskiego systemu to jest wynik leczenia na
    najlepszym swiatowym poziomie!
  • aha123 28.01.06, 21:09
    Na początek tym, którzy od tego miejsca zaczną, przypomnę WYRYWKOWO co pisałeś
    do tej pory:

    "...wątek (adres powyżej) swidczy że pani aha "się zastanawia". Wprawdzie"sie
    zastanawia" ale matka "nie chce słyszec o pozwie" więc juz pewno ja namawiała.
    Związek "zaniedbań przy porodzie" z marskościa wątroby u 10 letniego dziecka
    jest oczywiście żaden ale pani aha wyrok juz wydała (tytuł wątku) i oczywiście
    została skwapliwie wsparta (jola 1211).
    Oczywiście są osoby które "nie odpuszczą" (zwłaszcza gdy je to nic nie kosztuje)
    - jedyne co uzyska to wbicie matki w poczucie winy i poprawę własnego wizerunku
    w swoich oczach i poprawę własnego samopoczucia kosztem tej matki.
    Ale oczywiście "chciała pomóc"." KOniec cytatu.

    SLAV!!!

    Duży szacunek dla Ciebie i podziękowania za merytoryczne i rzeczowe
    wyłuszczenie mi istoty problemu. Chciałabym aby wiekszość lekarzy z usług
    których zmuszona będę kiedykolwiek korzystać miała takie podejście.(Trzy lata
    temu przeżyłam ciężki poród zakończony po kilkunastu godzinach CC i do dzisiaj
    nie mam pojęcia co ze mną robiono - nikt nie udzielał mi informacji na bieżąco -
    traktowano mnie na zasadzie leż cicho, i tak nie znasz się na rzeczy. Dziecko
    sine, 6 punktów w skali APGAR). Stąd moja dociekliwość dotycząca "błędów
    lekarskich". Jestem w szóstym miesiącu ciąży i potwornie boję się kolejnego
    porodu.
    Historia opowiedziana mi przez Mamę dziewczynki i wizja kolejnego koszmaru
    porodu rozbudziła we mnie(i to chyba naturalne) ciekawośc, a jednocześnie
    strach i emocje, które jak wiadomo nie sprzyjają precyzyjnej ocenie?!


    Stąd też miałeś rację pisząc :

    "Nia zadałas pytania:
    "jak sprawdzić czy doszło do błędu w leczeniu"
    "do kogo sie zwrócić by ustalic czy dziecko było prawidłowo leczone ?
    "podejrzewam że dziecko może byc nieprawidłowo leczone - ja to sprawdzić ?

    Może tak spróbuj zadwać tego typu pytania.
    Dostaniesz odpowiedzi nawet od lekarzy. Wyobraź sobie (choć jak widzę może byc
    Ci trudno) że lekarzom chodzi o to żeby pacjenci byli właściwie leczeni.
    Zaczynając post (i topic) jak to zrobiłaś nie spotkasz sie z sympatią ani z
    chęcia pomocy. "

    ...i przyznałam to już wcześniej. Źle zaczęłam... niestety...
    Serdecznie dziekuję za zrozumienie i bardzo LUDZKIE/EMPATYCZNE podejście do
    rzeczy...

    W mojej ocenie Twoja KONSTRUKTYWNA KRYTYKA, oraz sposób (KLASA) jej wyrażania,
    mogłyby innym posłużyć jako niedościgniony wzorzec DIALOGU a nie wzajemnego
    obrażania się...
    --
    DŻOanka
  • Gość: Wader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 21:11
    no, masz rację. Slav jest wielki a reszta to obszczymury....
  • aloalo2001 27.01.06, 17:46
    Dosłownie pól godziny temu, chciałam napisać to rozpoznanie...
  • zubr_zalogowany 27.01.06, 17:50
    no nie chwal sie az tak ;)
    mozna sie bylo domyslac po tym "wycieciu drog zolciowych"
  • Gość: fan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.06, 14:34
    ... i dlatego nie przeprosi.
  • Gość: Doctor z USA IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 28.01.06, 14:41
    aha chciala uzyc sobie na lekarzach i zlapala temat chorej dziewczynki jako
    nosnik do przylozenia lekarzom. Vehicle as a purpose. Nawet, gdy zubr i inni
    wytlumaczyli jej, ze dziecko cierpi na wade wrodzona - aha dopytywala o metode
    zaskarzenia lekarzy "tak na zapas, aby wiedziec na przyszlosc". Potwor.
  • aha123 28.01.06, 20:30
    Cytując Ciebie sprzed kilku postów nic dodać, nic ująć :

    "Dlatego na koniec goraco apeluje: NIE PARZYC SIE Z PROSTACTWEM! Obchodzic z
    daleka. Wasze drogi zolciowe tez nie
    sa niezniszczalne. "

    ...i aż dziw bierze, że masz jednak jeszcze ochotę "PARZYĆ SIĘ Z PROSTACTWEM"...
    tym bardziej iż zgodnie z twoimi zaleceniami należałoby : "Na proby zaczepek -
    stosowac ignorancje."

    Tak więc dziub w ciup? "DOKTORQ"

    Kończąc ostatecznie - Postanawiam dostosować się do twoich rad...-stosuję
    IGNORANCJĘ... Pa!



    --
    DŻOanka
  • zubr_zalogowany 28.01.06, 20:40
    a zatem to jest final watku, w ktorym wyjasnilismy sprawe przeszczepu watroby

    wielce obrazona
    a za pomoc nawet pocaluj mnie w dupe nie uslyszelismy
  • aha123 28.01.06, 21:11
    TY Z PEWNOŚCIĄ NIE USŁYSZYSZ!



    ALE SĄ TACY KTÓRZY JUŻ USŁYSZELI!!! Spójrz nieco wyżej - albo by Cię nie
    fatygować już więcej - wklejam....


    Na początek tym, którzy od tego miejsca zaczną, przypomnę WYRYWKOWO co pisałeś
    do tej pory:

    "...wątek (adres powyżej) swidczy że pani aha "się zastanawia". Wprawdzie"sie
    zastanawia" ale matka "nie chce słyszec o pozwie" więc juz pewno ja namawiała.
    Związek "zaniedbań przy porodzie" z marskościa wątroby u 10 letniego dziecka
    jest oczywiście żaden ale pani aha wyrok juz wydała (tytuł wątku) i oczywiście
    została skwapliwie wsparta (jola 1211).
    Oczywiście są osoby które "nie odpuszczą" (zwłaszcza gdy je to nic nie kosztuje)
    - jedyne co uzyska to wbicie matki w poczucie winy i poprawę własnego wizerunku
    w swoich oczach i poprawę własnego samopoczucia kosztem tej matki.
    Ale oczywiście "chciała pomóc"." KOniec cytatu.

    SLAV!!!

    Duży szacunek dla Ciebie i podziękowania za merytoryczne i rzeczowe
    wyłuszczenie mi istoty problemu. Chciałabym aby wiekszość lekarzy z usług
    których zmuszona będę kiedykolwiek korzystać miała takie podejście.(Trzy lata
    temu przeżyłam ciężki poród zakończony po kilkunastu godzinach CC i do dzisiaj
    nie mam pojęcia co ze mną robiono - nikt nie udzielał mi informacji na bieżąco -
    traktowano mnie na zasadzie leż cicho, i tak nie znasz się na rzeczy. Dziecko
    sine, 6 punktów w skali APGAR). Stąd moja dociekliwość dotycząca "błędów
    lekarskich". Jestem w szóstym miesiącu ciąży i potwornie boję się kolejnego
    porodu.
    Historia opowiedziana mi przez Mamę dziewczynki i wizja kolejnego koszmaru
    porodu rozbudziła we mnie(i to chyba naturalne) ciekawośc, a jednocześnie
    strach i emocje, które jak wiadomo nie sprzyjają precyzyjnej ocenie?!


    Stąd też miałeś rację pisząc :

    "Nia zadałas pytania:
    "jak sprawdzić czy doszło do błędu w leczeniu"
    "do kogo sie zwrócić by ustalic czy dziecko było prawidłowo leczone ?
    "podejrzewam że dziecko może byc nieprawidłowo leczone - ja to sprawdzić ?

    Może tak spróbuj zadwać tego typu pytania.
    Dostaniesz odpowiedzi nawet od lekarzy. Wyobraź sobie (choć jak widzę może byc
    Ci trudno) że lekarzom chodzi o to żeby pacjenci byli właściwie leczeni.
    Zaczynając post (i topic) jak to zrobiłaś nie spotkasz sie z sympatią ani z
    chęcia pomocy. "

    ...i przyznałam to już wcześniej. Źle zaczęłam... niestety...
    Serdecznie dziekuję za zrozumienie i bardzo LUDZKIE/EMPATYCZNE podejście do
    rzeczy...

    W mojej ocenie Twoja KONSTRUKTYWNA KRYTYKA, oraz sposób (KLASA) jej wyrażania,
    mogłyby innym posłużyć jako niedościgniony wzorzec DIALOGU a nie wzajemnego
    obrażania się...
    --
    DŻOanka



    --
    DŻOanka
  • zubr_zalogowany 28.01.06, 21:41
    jakas ci krzywde zrobilem?
  • aloalo2001 29.01.06, 11:13
    Uzyskałaś wszytkie niezbędne informcje do tego, aby wycofać się ze swoch
    oskarżen, przeprosić i dziękować lekarzom, którzy zajmowali się dzieckiem do
    tej pory. Człowiek dobrze wychowany miałby odwagę przyznać się do swojego błędu.
    Może jednak niewiele z tego zrozumiłaś?
    Większośc lekarzy, która pisała na tym wątku zaangażowała się, z uwagi na dobro
    dziecka, którego byłas potencjalnym zagrożeniem. Twoje działania, słowa, wpływ
    na matke dziecka móglby być KATASTROFALNY w skutkach i chodziło o życie dziecka.

    Uważam, że brak jesteś bardzo niesprawiedliwa w swoich opiniach.
  • neoaferatu 29.01.06, 12:46
    Jeżeli chodzi o prawo, przestępstwo spowodowania trwałego rozstroju zdrowia
    zgłasza się w ciągu pięciu lat do prokuratury, natomiast o odszkodowanie w
    procesie cywilnym można wnieść w ciągu trzech lat od chwili dowiedzenia się, że
    szkoda została uczyniona.
    Pozdrawiam

    Neo Aferatu
  • Gość: niania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.06, 23:39
    To jest bardzo cenna informacja. Bardzo dziękuję ! Pozdrawiam
  • Gość: kulka251 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 22:38
    Nie komplikować życia matce która i tak ma poważny problem! Takie sprawy
    ciągną się latami, są kosztowne i 99% przegranych w myśl 52&kodeksu
    lekarskiego.Wszystko.
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 00:05
    Tak to prawda walka z lekarzem w OSL to koszmar. Sama tego doświadczyłam w
    Okręgowym Sądzie Lekarskim. Oczywiscie sprawę przegrałam.
  • Gość: anabel IP: 80.146.176.* 31.01.06, 19:40
    a moze nie mialas racji?
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 20:33
    Gdyby moje zarzuty były bezpodstawne to Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej by
    się tą sprawa nie zajął. Bardzo mało spraw trafia do OSL. Jak wynika z opinii
    biegłych, lekarz popełnił błąd. Sąd jednak uznał, ze lekarz jest niewinny.
  • Gość: anabel IP: 80.146.176.* 31.01.06, 20:35
    rzecznik ma obowiazek zajac sie kazda skarga, nawet najbardziej idiotyczna.
    Jezeli masz dwie rozbiezne opinie, to zglos apelacje.
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 20:39
    Już to zrobiłam
  • zubr_zalogowany 31.01.06, 20:42
    postepowanie oceniane jako bledne ex post wcale takie sie nie musi wydawac
    lekarzowi decydujacemu sie na takie, nie inne dzialanie w danych okolicznosciach
    mozna nie winic kogos, kto nie lamiac regul sztuki zdecydowal sie na niewlasciwe
    postepowanie z przyczyn przez niego niezawinionych

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka