Dodaj do ulubionych

PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT

IP: *.acn.waw.pl 09.11.02, 16:30
1.Stosuje Vilcacorę
2.Bada się " komputerowo"
3.Pije wodę z Lourdes
4.Twierdzi że utrzymuje lekarzy ze swoich składek
5.Nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu mu zasad leczenia
6.Uważa że lekarz ma takie samo wykształcenie jak on a medycyna jest równie
łatwa jak ( niepotrzebne skreślić):naprawianie samochodów,praca biurowa,itp
7.ma rodzinę która też nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu,a ponadto
zakłada że za chorobę pacjenta odpowiada lekarz
8.ma rodzinę która nie poda mu leków albo picia jak trzeba będzie zrobić
miejsce w mieszkaniu
Obserwuj wątek
    • aniela_1981 Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT 09.11.02, 19:07
      Khem, khem.......
      brutalne ale w niektórych przypadkach prawdziwe......:(


      A mam do ciebie pytanie jezeli naprawiasz swój komputer i informatyk czy
      serwisant tłumaczy ci wszystko od poczatku do konca, jak go naprawia i jak
      działa te urzadzenie czy wszystko rozumiesz??
      • aniela_1981 Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT 09.11.02, 19:36

        Tak mi teraz przyszło do głowy jak by pacnięci posiadali taką wiedzę i
        umiejętności jak lekarze to profesja lekarska nie miła by racji bytu bo nie
        było by zapotrzebowania ludzie sami by się leczyli i operowali.
        To samo dotyczy Prawników, mechaników, informatyków, malarzy, ..............

        To leży w naszym interesie aby jeden posiadła wiedzę w danej dziedzinie a inny
        w drugiej i napędza się wtedy koniunktura, jest zbyt,
        zapotrzebowanie................

        Tak im mniej pacięnt, wie tym macie więcej pracy i tak w kółko...
        To chyba dobrze??
        • Gość: andrzej Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 09.11.02, 21:16
          Pacjentami też bywają lekarze, ich rodziny i znajomi, profesorowie z innych
          dziedzin nauki, nauczyciele, muzycy, pisarze, artyści, ale oczywiście także
          ludzie bez wykształcenia, prości, biedni. Ukończone studia, czyli zdobyta
          wiedza nie jest równoznaczna z mądrością człowieka, uczciwością czy jego
          wraźliwością. To, że ktoś na przyklad urodził się na wsi, pochodzi z biednej
          rodziny i wygląda na "wieśniaka" niczego nie zmienia. Osobiście spotkałem się
          wiele razy z ludzmi tego pokroju, skromnymi, nie wymagającymi zbyt wiele od
          życia, bardzo pracowitymi. Mam do nich głeboki szacunek. Reasumując, przeciętny
          pacjent jest jak przeciętny Polak, więc nie starajmy sie ośmieszać samych
          siebie.

          Pozdrawiam, andrzej
          • Gość: deni Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT IP: *.njp.gliwice.pl 10.11.02, 10:07
            Podpisuję się pod Twoimi słowami obiema rękami. Wszędzie: na każdym
            kontynencie, w każdym kraju, w każdym mieście są różni ludzie o różnym
            wykształceniu. Zarówno wśród pacjentów jak i wykształconych lekarzy są tacy za
            których powinniśmy się wstydzić lako rodzaj ludzki. Jednak prostota to nie
            wstyd, gorzej kiedy inteligenny człowiek robi z siebie głupca (a może nim jest).
    • maretina Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT 14.11.02, 17:32
      Gość portalu: BRUFORD napisał(a):

      > 1.Stosuje Vilcacorę
      > 2.Bada się " komputerowo"
      > 3.Pije wodę z Lourdes
      > 4.Twierdzi że utrzymuje lekarzy ze swoich składek
      > 5.Nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu mu zasad leczenia
      > 6.Uważa że lekarz ma takie samo wykształcenie jak on a medycyna jest równie
      > łatwa jak ( niepotrzebne skreślić):naprawianie samochodów,praca biurowa,itp
      > 7.ma rodzinę która też nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu,a ponadto
      > zakłada że za chorobę pacjenta odpowiada lekarz
      > 8.ma rodzinę która nie poda mu leków albo picia jak trzeba będzie zrobić
      > miejsce w mieszkaniu

      przepraszam, a jaki jest przecietny, polski lekarz?
      pytam tak dla pelnej statystyki.
      • maretina Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT 14.11.02, 17:49
        maretina napisała:

        > Gość portalu: BRUFORD napisał(a):
        >
        > > 1.Stosuje Vilcacorę
        nie stosuje. nie znam takich ludzi, ktorzy to stosuja.
        > > 2.Bada się " komputerowo"
        badamy(pacjenci) sie tak, jkak zaleci lekarz i jak personel medyczny te badanie
        przeprowadza.
        > > 3.Pije wodę z Lourdes
        niestety nie mialam okazji tam byc i mysle, ze wiele milionow polakow rowniez
        nie.
        > > 4.Twierdzi że utrzymuje lekarzy ze swoich składek
        jesli lekarz ma pensje z budzetu panstwa, to po czesci pacjent placi za jego
        prace. tak samo jak nauczycielonm, policjantom, strazakom. zadna nowosc....
        > > 5.Nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu mu zasad leczenia
        moim zdaniem wiele zalezy od tego jak sie tlumaczy. jesli wiekszosc Twoich
        pacjentow nie "chwyta" o czym mowisz, to moze mowisz zbyt trudnym jezykiem.
        latwo jest sie czepiac tych co nie rozumieja, trudniej dopasowac siebie do
        poziomu innych. pamietaj, ze nie kazdy jest lekarzem i medyczne pojecia sa mu
        obce. to normalne.
        > > 6.Uważa że lekarz ma takie samo wykształcenie jak on a medycyna jest równi
        > e
        > > łatwa jak ( niepotrzebne skreślić):naprawianie samochodów,praca biurowa,it
        > p

        przyznam sie, ze nie rozumiem sensu tego punktu..wiem jaka jest roznica miedzy
        zawodem lekarza a kazdym innym, tylko co Ty chciales przez to powiedziec?

        > > 7.ma rodzinę która też nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu,a ponadto

        zamiast 15 pogadanek sprobuj raz a porzadninie.prosto, zwiezle i na temat.
        stara zasada. pewnie, ze nie wszyscy zrozumieja od razu, bo to po prostu nie
        jest mozliwe, ale wiekszosc zapewne tak.

        > > zakłada że za chorobę pacjenta odpowiada lekarz
        ???? chyba za leczenie choroby.

        > > 8.ma rodzinę która nie poda mu leków albo picia jak trzeba będzie zrobić
        > > miejsce w mieszkaniu
        moze tak a moze nie. rodziny w ktorych sa lekarze sa swiete i zawsze wzorowo
        zajmuja sie bliskimi?
        nie segreguj ludzi na pacjentow i lekarzy. wlasciwym kryerium jest uczciwosc,
        dobro, zlo... ale nie zawod.
        pozdrawiam
        > przepraszam, a jaki jest przecietny, polski lekarz?
        > pytam tak dla pelnej statystyki.
        • Gość: bruford odpo dla Maretiny IP: *.acn.waw.pl 14.11.02, 19:08
          Wątek celowo przerysowany
          .co do stopnia trudnosci tłumaczenia,zaręczam że tłumaczę
          łopatologicznie,stopień niezrozumienia jest tylko porażający.Co zaś się tyczy
          zawodu to miałem oczywiście na myśli standardowe założenie przeciętnego Polaka
          ze na medycynie to on się zna i jakże częste bagatelizowanie wysiłku lekarza co
          ostatecznie wykrystalizowało się w sejmowej wykladni dyżuru lekarskiego.Jaki
          jest przeciętny polski lek.-no cóż , poczytaj posty i doniesienia prasowe.
          • maretina Re: odpo dla Maretiny 14.11.02, 19:16
            Gość portalu: bruford napisał(a):

            > Wątek celowo przerysowany
            > .co do stopnia trudnosci tłumaczenia,zaręczam że tłumaczę
            > łopatologicznie,stopień niezrozumienia jest tylko porażający.Co zaś się tyczy
            > zawodu to miałem oczywiście na myśli standardowe założenie przeciętnego
            Polaka
            > ze na medycynie to on się zna i jakże częste bagatelizowanie wysiłku lekarza
            co
            >
            > ostatecznie wykrystalizowało się w sejmowej wykladni dyżuru lekarskiego.Jaki
            > jest przeciętny polski lek.-no cóż , poczytaj posty i doniesienia prasowe.

            z postow jawi sie przykry obraz lekarza i pacjenta tez....(patrz watek o
            konowalach).lekarze nie lubia pacjentow, pacjenci czepiaja sie lekarzy.bledne
            kolo.
            co do dyzurow lekarskich zatwierdzonych w sejmie... zawsze ministrem zdrowia w
            polsce jest lekarz, zatem on powinien byc Waszym rzecznikiem. rzad ma
            inicjatywe ustawodawcza! zatem... w przejaskrawionych barwach powiem tak:
            lekarze lekarzom zgotowali ten los.
            laicy moze glosowali, ale ktos te ustawe napisal. w komisji zdrowia, w ktorej
            zawsze sa lekarze trwaly prace nad projektem ustawy. moze warto przenisc swoje
            pretensje do ludzi ze srodowiska, ktore zapomina o reszcie gdy dojdzie do
            lepszych stolkow i ma lepsze pensje?

            • Gość: bruford Re: odpo dla Maretiny IP: *.acn.waw.pl 14.11.02, 20:10
              Przykro mi ale nie zgodzę się z tym.Minister zdrowia jest członkiem gabinetu
              premiera i realizuje politykę rządu.jaki jest jego zawod to w sumie bez
              znaczenia,choć faktycznie taka jest tradycja.Polityka zaś każdego rządu bedzie
              omijać sprawę wynagrodzenia i czasu pracy lek.z uwagi na to że musiałoby się to
              wiązać z ustaleniem realnych świadczeń za określoną składkę.Oznajmienie
              społeczeństwu na jak mało je stać w tej materii równałoby się samobójstwu
              politycznemu.Stąd zaden min zdrowia ,jako powtarzam ,w 1 rzędzie członek
              gabinetu ,nie pozwoli.
              • maretina Re: odpo dla Maretiny 14.11.02, 20:13
                Gość portalu: bruford napisał(a):

                > Przykro mi ale nie zgodzę się z tym.Minister zdrowia jest członkiem gabinetu
                > premiera i realizuje politykę rządu.jaki jest jego zawod to w sumie bez
                > znaczenia,choć faktycznie taka jest tradycja.Polityka zaś każdego rządu
                bedzie
                > omijać sprawę wynagrodzenia i czasu pracy lek.z uwagi na to że musiałoby się
                to
                >
                > wiązać z ustaleniem realnych świadczeń za określoną składkę.Oznajmienie
                > społeczeństwu na jak mało je stać w tej materii równałoby się samobójstwu
                > politycznemu.Stąd zaden min zdrowia ,jako powtarzam ,w 1 rzędzie członek
                > gabinetu ,nie pozwoli.

                zatem kazdy minister zdrowia to hipokryta dbajacy o interes partii, o swoj
                tylek w nastepnych wyborach, a nie lekarz, nie czlowiek chcacy dokonac
                pozytywnych zmian?
                  • maretina Re: odpo dla Maretiny 14.11.02, 20:47
                    Gość portalu: bruford napisał(a):

                    > przepraszam ale czy Ty naprawdę myślałaś , że jest inaczej?????

                    tak ale ja jestem blondynka;)))
                    a tak serio...gorszej kichy w swoim srodowisku juz miec nie mozecie!:)))
                    • monopol W sprawie kichy 14.11.02, 23:11
                      maretina napisała:

                      > Gość portalu: bruford napisał(a):
                      >
                      > > przepraszam ale czy Ty naprawdę myślałaś , że jest inaczej?????
                      >
                      > tak ale ja jestem blondynka;)))
                      > a tak serio...gorszej kichy w swoim srodowisku juz miec nie mozecie!:)))

                      Kicha to coś, co w naszym kraju jest wszechobecne. Kicha jest wszędzie tam
                      gdzie polityka, gdzie władza. To nie nasze środowisko jest winne temu, że
                      politycy mają nas w dupie. I żadne inne środowisko również.
            • monopol W sprawie losu zgotowanego lekarzom 14.11.02, 23:08
              maretina napisała:

              > co do dyzurow lekarskich zatwierdzonych w sejmie... zawsze ministrem zdrowia
              w
              > polsce jest lekarz, zatem on powinien byc Waszym rzecznikiem. rzad ma
              > inicjatywe ustawodawcza! zatem... w przejaskrawionych barwach powiem tak:
              > lekarze lekarzom zgotowali ten los.

              Ja nie prosiłem się o to, żeby ministrem został jakiś debil o nazwie Łapiński.
              I nie jest on moim rzecznikiem. To zwykły polityk wmieszany w układy, żrący z
              partyjnego koryta. Lekarzem przestał być dawno - teraz jest narzędziem w łapie
              Millera i ma w dupie lekarzy, bo nie czuje się już z nimi związany. To jest
              charakterystyczne dla ludzi, którzy doszli do władzy, niezależnie czy są
              lekarzami, czy prawnikami, nauczycielami, czy operatorami młota pneumatycznego.
              Nie lekarze lekarzom zgotowali los, ale półgłowki siedzące na politycznych
              stołkach.
    • monopol Przeginasz panie doktor 14.11.02, 23:01
      Gość portalu: BRUFORD napisał(a):

      > 1.Stosuje Vilcacorę
      > 2.Bada się " komputerowo"
      > 3.Pije wodę z Lourdes
      > 4.Twierdzi że utrzymuje lekarzy ze swoich składek
      > 5.Nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu mu zasad leczenia
      > 6.Uważa że lekarz ma takie samo wykształcenie jak on a medycyna jest równie
      > łatwa jak ( niepotrzebne skreślić):naprawianie samochodów,praca biurowa,itp
      > 7.ma rodzinę która też nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu,a ponadto
      > zakłada że za chorobę pacjenta odpowiada lekarz
      > 8.ma rodzinę która nie poda mu leków albo picia jak trzeba będzie zrobić
      > miejsce w mieszkaniu

      Nie wiem czy ten wątek jest celowo przerysowany, czy też nie, ale nie należy
      wypisywać takich głupot. Dziwsz się, że pacjenci czy też media atakują lekarzy?
      A co mają robić jeśli oni traktują pacjentów w sposób niemiły i niekulturalny.
      Z Twego postu wynika, że przeciętny ( czyli prawie każdy ) pacjent w Polsce to
      głąb, który w gabinecie lekarskim rozdziawia gębę i ani w ząb nie rozumie co
      się do niego mówi. To jest mocne przejaskrawienie i jeśli nawet patrzeć na nie
      z przmrużeniem oka, to jest ono niesmaczne. Owszem polskie społeczeństwo nie
      należy do najlepiej wyedukowanych, owszem miażdżyca jest tu częstym zjawiskiem
      i wielu chorych nie wie na przykład jakie bierze leki, choć stosuje je od roku.
      To wszystko prawda. Nie należy jednak uogólniać i dodawać ludziom wad, których
      w rzeczywistości nie posiadają. Podobnie jak Ty mam kontakt z pacjentami na
      codzień i jakoś nie zauważam specjalnie, żeby nie rozumieli co do nich mówię.
      Staram się bowiem tłumaczyć im wszystko po polsku, a nie nawijać naszym
      medycznym bełkotem, który dla laika brzmi jak zaklęcia indiańskiego szamana.
      Jeśli trzeba to powtarzam im jedną rzecz trzy lub cztery razy, bo taki jest mój
      psi obowiązek. Wydaje mi się, że znaczna większość chorych kapuje co do nich
      mówię, choć nie zawsze oczywiście stosuje się do moich zaleceń. To
      niestosowanie się to nie jest jednak cecha tylko polskiego pacjenta, ale
      również chińskiego czy etiopskiego. Człowiek jest istotą słabą i my lekarze
      powinniśmy o tym pamiętać. Ta słabość nie wynika z debilizmu, ale z naszej
      natury. I jeszcze jedno - czepiasz się do wiary pacjentów w tak zwaną medycynę
      alternatywną. Nie jest to jednak zjawisko na tyle powszechne jak uważasz.
      Ponadto mnie osobiście nie dziwi, że ludzie łykają jakieś korzenie i chodzą do
      zamawiaczy. Strach jest taką emocją, która przyćmiewa rozum i nawet ludzie
      bardzo inteligentni, gdy się boją, mogą robić rzeczy głupie. Twoim zadaniem
      jako lekarza jest nie przywiązywać do tego większej wagi i tłumaczyć pacjentom,
      że ziółko ziółkiem, ale tabletkę też trzeba połknąć. Gdy się postarasz mocno,
      to wytłumaczysz - nie jest to wcale takie trudne. Pozdrawiam i życzę lepszego
      stosunku do pacjentów.

      monopol
      • Gość: LM Re: Przeginasz panie doktor IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.11.02, 09:59
        monopol napisał:

        >
        > To wszystko prawda. Nie należy jednak uogólniać i dodawać ludziom wad,
        których
        > w rzeczywistości nie posiadają. Podobnie jak Ty mam kontakt z pacjentami na
        > codzień i jakoś nie zauważam specjalnie, żeby nie rozumieli co do nich
        mówię.
        > Staram się bowiem tłumaczyć im wszystko po polsku, a nie nawijać naszym
        > medycznym bełkotem, który dla laika brzmi jak zaklęcia indiańskiego szamana.
        > Jeśli trzeba to powtarzam im jedną rzecz trzy lub cztery razy, bo taki jest
        mój
        >
        > psi obowiązek. Wydaje mi się, że znaczna większość chorych kapuje co do nich
        > mówię, choć nie zawsze oczywiście stosuje się do moich zaleceń.


        tlumaczenie pacjentom przyczyne ich choroby jest zjawiskiem nowym w polskiej
        medcynie. drzewiej a wciaz wsrod lekarzy starej daty- pokutowalo przekonanie,
        ze pacjent ma po prostu sluchac i o nic nie pytac.
        np-bylam pierwszym lekarzem, ktory wytlumaczyl pacjentce (scislej-rodzinie
        pacjentki, uwaga- po operacji kardiochirurgicznej ok 10 lat wczesniej, ze
        sztuczna zastawka!!!) ktory lek jak dziala, ktore leki musi zazywac
        bezwzglednie regularnie. (nie jestem kardiologiem, i bylo to tlumaczenie spoza
        mojej dziedziny:)) malo jest dziedzin w medycynie, jesli wogole, ktorych by
        nie mozna wytlumaczec w sposob przystepny-kazdemu pacjentowi. wymaga to checi,
        cierpliwosci ale tez czasu. poniewaz nie mam rodziny na utrzymaniu i jako taka
        niezaleznosc finansowa (choc ciuchy kupuje glownie w szmatexach a pizza za 20
        zl jest dla mnie wydatkiem:)) moge sobie pozwolic na zostanie dluzej w pracy w
        zamian za luksus swiadomosci, ze pracuje tak jak powinnam; ale zdaje sobie
        sprawe, ze nie byloby to mozliwe, gdybym musiala biec do drugiej i trzeciej
        pracy. a za 800 zl pensji szpitalnej nie jestem w stanie utrzymac nawet siebie.
        pozdrawiam





        pozdrawiam i życzę lepszego
        > stosunku do pacjentów.
        >
        > monopol
        • monopol Gratuluję właściwego podejścia do chorych:) 15.11.02, 15:07
          Gość portalu: LM napisał(a):


          > tlumaczenie pacjentom przyczyne ich choroby jest zjawiskiem nowym w polskiej
          > medcynie. drzewiej a wciaz wsrod lekarzy starej daty- pokutowalo przekonanie,
          > ze pacjent ma po prostu sluchac i o nic nie pytac.
          > np-bylam pierwszym lekarzem, ktory wytlumaczyl pacjentce (scislej-rodzinie
          > pacjentki, uwaga- po operacji kardiochirurgicznej ok 10 lat wczesniej, ze
          > sztuczna zastawka!!!) ktory lek jak dziala, ktore leki musi zazywac
          > bezwzglednie regularnie. (nie jestem kardiologiem, i bylo to tlumaczenie
          spoza
          > mojej dziedziny:)) malo jest dziedzin w medycynie, jesli wogole, ktorych by
          > nie mozna wytlumaczec w sposob przystepny-kazdemu pacjentowi. wymaga to
          checi,
          > cierpliwosci ale tez czasu.

          Bardzo Ci się chwali, że starasz się tłumaczyć pacjentom wszystko, co dotyczy
          ich chorób i procesu terapeutycznego. Tak właśnie my, wszyscy lekarze,
          powinniśmy postepować. Na zachodzie Europy i w USA mówienie pacjentowi o
          wszystkim na każdym etapie leczenia jest rzeczą zupełnie normalną. U nas wciąż
          większość doktorów uważa, iż zadaniem pacjenta jest słuchać się lekarza i nie
          dyskutować.

          > poniewaz nie mam rodziny na utrzymaniu i jako taka
          > niezaleznosc finansowa (choc ciuchy kupuje glownie w szmatexach a pizza za 20
          > zl jest dla mnie wydatkiem:)) moge sobie pozwolic na zostanie dluzej w pracy
          w
          > zamian za luksus swiadomosci, ze pracuje tak jak powinnam; ale zdaje sobie
          > sprawe, ze nie byloby to mozliwe, gdybym musiala biec do drugiej i trzeciej
          > pracy. a za 800 zl pensji szpitalnej nie jestem w stanie utrzymac nawet
          siebie.

          Masz rację - ograniczenia czasowe znacznie utrudniają wykonywanie naszego
          zawodu w należyty sposób. Niestety nie jesteśmy w stanie nic wtym względzie
          zmienić. Dopóki będziemy dostawać głodowe pensje, dopóty będziemy zasuwać na
          cztery etaty.

          Pozdrawiam:)
          • Gość: LM Re: Gratuluję właściwego podejścia do chorych:) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.11.02, 17:55
            monopol napisał:

            >
            >
            > Bardzo Ci się chwali, że starasz się tłumaczyć pacjentom wszystko, co
            dotyczy
            > ich chorób i procesu terapeutycznego.

            mysle, ze nie ma tu nic do chwalenia, to po prostu luksus, na ktory mnie stac.
            stac nan GTelege, bo dostaje zan 450$ na godz i stac mnie z powodow przeze
            mnie opisanych (choc oceniana jestem na 200$ na miesiac :)) w moim przypadku -
            jest (a raczej byl-vide adres z ktorego nadaje: .de :)) to luksus-traktowania
            mojej pracy hobbystycznie-ograniczony czasowo i w pewnych okolicznosciach z
            b.db pani doktor, dostajacej kartki od wdziecznych pacjentow, zaminilabym sie
            w konowala (nie mylic z koniowalem :)) przerabiajacego 10-20 pacjentow na
            godzine.
            tak to byt ksztaltuje swiadomosc kochani pacjenci :)


            >
            > Pozdrawiam:)

        • monopol Gratuluję właściwego podejścia do chorych:) 15.11.02, 15:26
          Gość portalu: LM napisał(a):


          > tlumaczenie pacjentom przyczyne ich choroby jest zjawiskiem nowym w polskiej
          > medcynie. drzewiej a wciaz wsrod lekarzy starej daty- pokutowalo przekonanie,
          > ze pacjent ma po prostu sluchac i o nic nie pytac.
          > np-bylam pierwszym lekarzem, ktory wytlumaczyl pacjentce (scislej-rodzinie
          > pacjentki, uwaga- po operacji kardiochirurgicznej ok 10 lat wczesniej, ze
          > sztuczna zastawka!!!) ktory lek jak dziala, ktore leki musi zazywac
          > bezwzglednie regularnie. (nie jestem kardiologiem, i bylo to tlumaczenie
          spoza
          > mojej dziedziny:)) malo jest dziedzin w medycynie, jesli wogole, ktorych by
          > nie mozna wytlumaczec w sposob przystepny-kazdemu pacjentowi. wymaga to
          checi,
          > cierpliwosci ale tez czasu.

          Bardzo Ci się chwali, że starasz się tłumaczyć pacjentom wszystko, co dotyczy
          ich chorób i procesu terapeutycznego. Tak właśnie my, wszyscy lekarze,
          powinniśmy postepować. Na zachodzie Europy i w USA mówienie pacjentowi o
          wszystkim na każdym etapie leczenia jest rzeczą zupełnie normalną. U nas wciąż
          większość doktorów uważa, iż zadaniem pacjenta jest słuchać się lekarza i nie
          dyskutować.

          > poniewaz nie mam rodziny na utrzymaniu i jako taka
          > niezaleznosc finansowa (choc ciuchy kupuje glownie w szmatexach a pizza za 20
          > zl jest dla mnie wydatkiem:)) moge sobie pozwolic na zostanie dluzej w pracy
          w
          > zamian za luksus swiadomosci, ze pracuje tak jak powinnam; ale zdaje sobie
          > sprawe, ze nie byloby to mozliwe, gdybym musiala biec do drugiej i trzeciej
          > pracy. a za 800 zl pensji szpitalnej nie jestem w stanie utrzymac nawet
          siebie.

          Masz rację - ograniczenia czasowe znacznie utrudniają wykonywanie naszego
          zawodu w należyty sposób. Niestety nie jesteśmy w stanie nic wtym względzie
          zmienić. Dopóki będziemy dostawać głodowe pensje, dopóty będziemy zasuwać na
          cztery etaty.

          Pozdrawiam:)
          • Gość: Bruford Właściwe podejście do chorych opdo dla monopol IP: *.acn.waw.pl 16.11.02, 10:44
            Oczywiście , że wątek jest przerysowany.W zasadzie moim zamierzeniem było
            stworzenie uogólniającej wizji pacjenta tak jak tworzy się systematycznie i
            nachalnie uogólniający obraz lekarza.Choć raz pokazać jak wyglądałoby
            zwizualizowanie pacjenta i jego rodziny gdyby stosować sposób opiniowania jaki
            dziennikarze oraz inne osoby pseudoopiniotwórcze przykładają do środowiska
            lekarskiego.Mam przytoczyć przykłady czy nie trzeba???.Akurat w mojej działce
            jeśli szczegółowo nie wytłumaczę wszystkiego pacjent szybko zginie więc proszę
            nie piszcie porad w stylu " miej lepszy stosunek do pacj....." lub "tłumacz po
            ludzku".Kiedyś nawet , pamiętając o sławetnej liście Sandauera myślałem o
            założeniu stronki z listą rodzin niegodziwie postępujących z własnymi bliskimi
            lub listę osób zniesławiających lekarzy , ot tak sobie .,w imię
            sprawiedliwości:)).Poprzestaałem na tym.Tak jak przykada się
            płytkie ,uogólniające opinie do całego środowiska lek.tak ja przyłożyłem je do
            pacjentów.A dlaczego nie???Mogę także do inżynierów,dziennikarzy,tancerek i
            sprzedawców kalafiorów.
            Co zaś tyczy się med.alternat.--twierdzisz że w sumie nie jest grożna.Odsyłam
            do literatury - np nefropatia po ziołach chińskich.
            • Gość: andrzej Re: Właściwe podejście do chorych opdo dla monopo IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.11.02, 15:39
              > Gość portalu: Bruford napisał(a):

              > Oczywiście , że wątek jest przerysowany.W zasadzie moim zamierzeniem było
              > stworzenie uogólniającej wizji pacjenta tak jak tworzy się systematycznie i
              > nachalnie uogólniający obraz lekarza.Choć raz pokazać jak wyglądałoby
              > zwizualizowanie pacjenta i jego rodziny gdyby stosować sposób opiniowania
              jaki
              >
              > dziennikarze oraz inne osoby pseudoopiniotwórcze przykładają do środowiska
              > lekarskiego.Mam przytoczyć przykłady czy nie trzeba???.Akurat w mojej działce
              > jeśli szczegółowo nie wytłumaczę wszystkiego pacjent szybko zginie więc
              proszę
              > nie piszcie porad w stylu " miej lepszy stosunek do pacj....." lub "tłumacz
              po
              >
              > ludzku".Kiedyś nawet , pamiętając o sławetnej liście Sandauera myślałem o
              > założeniu stronki z listą rodzin niegodziwie postępujących z własnymi
              bliskimi
              > lub listę osób zniesławiających lekarzy , ot tak sobie .,w imię
              > sprawiedliwości:)).Poprzestaałem na tym.Tak jak przykada się
              > płytkie ,uogólniające opinie do całego środowiska lek.tak ja przyłożyłem je
              do
              > pacjentów.A dlaczego nie???Mogę także do inżynierów,dziennikarzy,tancerek i
              > sprzedawców kalafiorów.
              > Co zaś tyczy się med.alternat.--twierdzisz że w sumie nie jest grożna.Odsyłam
              > do literatury - np nefropatia po ziołach chińskich.

              Rozumiem Twoją postawę, jednak nie zgadzam się z nią. Po pierwsze, ślepy rewanż
              sytuacji nie poprawi a raczej ją pogorszy. Po drugie, o ile klientowi (w tym
              wypadku pacjentowi) wypada krytykować usługodawcę (lekarza), o tyle krytyka w
              drugą stronę, mówiąc delikatnie nie przystoi. Czy na przykład dziennikarz, po
              przykrych doświadczeniach z jednym czy drugim czytelnikiem, pozwoli sobie na
              tego typu uogólnienia? Ani dziennikarz ani inny normalny usługodawca nigdzie na
              świecie tego nie zrobi.

              Moim zdaniem pisanie porad w stylu "miej lepszy stosunek do pacj....."
              lub "tłumacz po ludzku", jest jak najbardziej na miejscu, a nawet bardzo
              wskazane. Dlaczego? Ponieważ zbyt mało lekarzy zachowuje się w tym względzie
              prawidłowo.

              Pozdrawiam, andrzej
              • Gość: bruford Re: Właściwe podejście do chorych opdo dla monopo IP: *.acn.waw.pl 17.11.02, 19:08
                Nie mogę zgodzić się szczególnie z jednym z twierdzeń Andrzeja.Lekarz nie jest
                tylko usługodawcą , który musi zawsze kierować się zasadą " mój klient,mój
                pan".Dlaczego?-tu odpowiedź byłaby zbyt długa na miarę tego forum.Wystarczy
                jednak choćby fakt że medycyna jako taka nie pozwala na udzielanie 100%
                gwarancji albo choćby to że przyjęte zasady etyczne pracy lekarza nakładają na
                niego obowiązek reagowania na zachowania nieetyczne np rodzin pacjentów .
                • Gość: andrzej Re: Właściwe podejście do chorych IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 17.11.02, 21:36
                  Gość portalu: bruford napisał(a):

                  > Nie mogę zgodzić się szczególnie z jednym z twierdzeń Andrzeja.Lekarz nie
                  jest
                  > tylko usługodawcą , który musi zawsze kierować się zasadą " mój klient,mój
                  > pan".Dlaczego?-tu odpowiedź byłaby zbyt długa na miarę tego forum.Wystarczy
                  > jednak choćby fakt że medycyna jako taka nie pozwala na udzielanie 100%
                  > gwarancji albo choćby to że przyjęte zasady etyczne pracy lekarza nakładają
                  na
                  > niego obowiązek reagowania na zachowania nieetyczne np rodzin pacjentów .


                  Co to znaczy, że usługodawca świadczy usługi na rzecz klienta? Nie chodzi tutaj
                  o to, aby porównywać na przykład zawód piekarza i informatyka, tylko jest to
                  pojęcie ogólne, pokazujące pewną zależności ekonomicznej. Fakt natomiast jest
                  taki, że lekarz świadczy usługi medyczne i zawód lekarza bez pacjentów nie
                  miałby racji bytu. To, co powiedziałem wcześniej, nie ma nic wspólnego z tym,
                  że medycyna nie daje 100% gwarancji lub z innymi cechami charakterystycznymi
                  tylko dla medycyny. Porównanie pacjent->klient, lekarz->usługodawca jest
                  porównaniem, które zastosowałem tylko po to, aby wskazać, że lekarz zobowiązany
                  jest do bezwzględnego szacunku (podkreślam szacunku a nie poddaństwa) w
                  stosunku do pacjenta. Wszędzie tam gdzie ma się bezpośredni kontakt z klientem
                  trzeba się wykazać uprzejmością, cierpliwością, wyrozumiałością. To jest
                  kolejna prawda ekonomiczna wolnego rynku. Żaden pracodawca nie obsadzi
                  stanowiska obsługującego klientów, osobą o przeciwstawnych cechach charakteru.
                  Osoba taka może być wspaniałym fachowcem "na zapleczu", ale nie nadaje się do
                  bezpośredniej obsługi klientami. Jestem pewien, że gdybyś założył własną
                  klinikę, prędzej czy później zacząłbyś przykładać do tego tak dużą wagę, jak
                  właściciele firm w innych branżach.

                  Pozdrawiam, andrzej

                  • Gość: bruford Re: Właściwe podejście do chorych IP: *.acn.waw.pl 18.11.02, 15:50
                    Tylko co wynika z tego co napisałeś.Moim zdaniem nic co tyczyłoby tego
                    wątku.Napisałeś że pacjent ma prawo krytykować lekarza - toż to akurat jest
                    oczywiste,czy ja gdziekolwiek to zakwestionowałem??.Nakreśliłem jedynie dla
                    zabawy intelektualnej " odwrocony wzorzec" oceny środowiska,przeniesiony na
                    kogoś innego.Czy jk piszesz,niestosowna bylaby krytyka zachowań i poczynań
                    pacjentów i ich rodzin???-nie zgodzę się z tym,odpowiedź wydaje mi sę zbyt
                    oczywista dla lekarza praktyka.Teraz ja zadam w takim razie pytania Tobie:
                    1.czy stosowne jest reagowanie lekarza na chamstwo potencjalnego pacjenta???
                    2.Cyz stosowna jest krytyka pacjenta wyłudzającego leki na IB
                    3.Czy stosowna jest krytyka rodziny pacjenta nie podającej mu od 7 dni leków w
                    nadzieji że na gwiazdkę odstawi się go do szpitala?
                    4.Czy lekarz może stosować zatem przyjęte społecznie formy reakcji na agresywne
                    zachowania,choćby tylko werbalne????
                    ostatnia uwaga , celem tego wątku nie było rozważanie coo się powinno lub nie
                    ale raczej model medialnej i społecznej oceny środowiska
                    • maretina Re: Właściwe podejście do chorych 18.11.02, 18:14
                      Gość portalu: bruford napisał(a):

                      > > ostatnia uwaga , celem tego wątku nie było rozważanie coo się powinno lub
                      nie
                      > ale raczej model medialnej i społecznej oceny środowiska

                      generalnie nie mialam pecha do lekarzy. realnie, w zyciu spotkalam dobrych
                      fachowcow, a dosc ciezko chorowalam.
                      ale jak zagladam tu na forum o sluzbie zdrowia, to mam wrazenie, ze lekarze
                      nas, pacjentow najzwyczajniej nie lubia. mam nadzieje, ze tu na wirtualnych
                      ludziach rozladujecie swoje emocje i w realu bedziecie inni.
                        • maretina Re: odpow.dla maretiny 18.11.02, 19:30
                          Gość portalu: bruford napisał(a):

                          > Proszę , spróbuj przeczytać posty i zrozumieć całość.Swoje intencje
                          > wytłumaczylem jak sądzę wyczerpująco
                          na pewno ironicznie. argumentacja typu: stosowanie wilca cory, czy picie
                          cudownej wody... ponizej pasa.
                          nie watpie w to, ze jestes dobrym specjalista.mysle, ze gdybym przyszla do
                          Ciebie na wizyte bylbys bardziej przychylny i mily. ale tu na forum jako
                          pacjentka czulam sie jak intruz w Twoim watku. jak tepy matol, ktory jest
                          obojetny na rady lekarza, na cierpienie kogos z rodziny.jak ktos drugiej
                          kategorii.
                          bywa.
                    • monopol Re: Do Brudforda 18.11.02, 22:01
                      Wyszukujesz na siłę wady pacjentów. Napiętnujesz epizodyczne sytuacje jakby
                      były codziennością. Mam wrażenie, że próbujesz przekonać nas, iż pacjenci nie
                      powinni za bardzo podskakiwać, ponieważ są wcale nie lepsi od lekarzy. To takie
                      wytykanie palcami typowe w ostatnim czasie jedynie zaostrza konflikt lekarzy z
                      chorymi. Tymczasem warto może spojrzeć we własne gniazdo i posprzątać swoje
                      śmieci.

                      Generalnie jest tak, że większość pacjentów, podobnie jak nas lekarzy, jest
                      zupełnie normalna. To też chyba warto zacząć zauważać.

                      Pozdrawiam
                    • Gość: andrzej Re: Właściwe podejście do chorych IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 22:46
                      > Gość portalu: bruford napisał(a):

                      > Tylko co wynika z tego co napisałeś.Moim zdaniem nic co tyczyłoby tego
                      > wątku.Napisałeś że pacjent ma prawo krytykować lekarza - toż to akurat jest
                      > oczywiste,czy ja gdziekolwiek to zakwestionowałem??.Nakreśliłem jedynie dla
                      > zabawy intelektualnej " odwrocony wzorzec" oceny środowiska,przeniesiony na
                      > kogoś innego.Czy jk piszesz,niestosowna bylaby krytyka zachowań i poczynań
                      > pacjentów i ich rodzin???-nie zgodzę się z tym,odpowiedź wydaje mi sę zbyt
                      > oczywista dla lekarza praktyka.Teraz ja zadam w takim razie pytania Tobie:
                      > 1.czy stosowne jest reagowanie lekarza na chamstwo potencjalnego pacjenta???
                      > 2.Cyz stosowna jest krytyka pacjenta wyłudzającego leki na IB
                      > 3.Czy stosowna jest krytyka rodziny pacjenta nie podającej mu od 7 dni leków
                      w
                      > nadzieji że na gwiazdkę odstawi się go do szpitala?
                      > 4.Czy lekarz może stosować zatem przyjęte społecznie formy reakcji na
                      agresywne
                      > zachowania,choćby tylko werbalne????
                      > ostatnia uwaga , celem tego wątku nie było rozważanie coo się powinno lub nie
                      > ale raczej model medialnej i społecznej oceny środowiska

                      Z tego co napisałem wynika przede wszystkim, że nie można uogólniać w taki
                      sposób, w jaki Ty to czynisz. W ten sposób można by pisać o wszystkich,
                      oczywiście także i o lekarzami. Czy Ty chcesz tego? Taka postawa, to postawa
                      walki a nie kompromisu i wzajemnego zrozumienia. Wiem, że każdy obsługujący
                      klienta ma chwile, że chętnie by niejednemu dokopał. Doskonale wiem o Tym,
                      dlatego nie musisz mnie uświadamiać, że podobne sceny zdarzają się w Twojej
                      praktyce. Jednak na wolnym rynku usługodawcy zdają sobie sprawę, że z takimi
                      popędami trzeba walczyć wewnątrz siebie, i że w ostatecznym rozrachunku
                      zadowolony klient przynosi mu korzyści a niezadowolony straty. Niestety, w
                      instytucjach państwowych w Polsce brak jest odpowiednich mechanizmów, podobnych
                      do mechanizmów istniejących na prawdziwym wolnym rynku, gdzie klient - bardzo
                      słusznie - jest głęboko szanowany. To, że w instytucjach państwowych (urzędach,
                      szpitalach) jest inaczej, to nie jest to wzór do naśladowania przez firmy
                      prywatne, tylko jest to patologia, która prędzej czy później zostanie
                      wytępiona. Czy jakikolwiek urzędnik opisuje w gazetach, komentuje w
                      telewizji "niemiłych petentów". Przecież na pewno ma z nimi do czynienia. Czy
                      dokonuje podobnych uogólnień? Nie, i nigdy robić tego nie będzie.

                      Zawsze dużo się mówiło, że do zawodu pielęgniarki trzeba mieć powołanie, że
                      kandydatka powinna cechować się życzliwością, cierpliwością itp. Myślę, że przy
                      wyborze zawodu lekarza, do tej pory młodzi ludzie nie zastanawiali się na tym
                      aspektem ich zawodu, ale mam nadzieję, że w przyszłości się to zmieni.

                      Pozdrawiam, andrzej
      • Gość: LM Re: Przeginasz panie doktor IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.11.02, 09:59
        monopol napisał:

        >
        > To wszystko prawda. Nie należy jednak uogólniać i dodawać ludziom wad,
        których
        > w rzeczywistości nie posiadają. Podobnie jak Ty mam kontakt z pacjentami na
        > codzień i jakoś nie zauważam specjalnie, żeby nie rozumieli co do nich
        mówię.
        > Staram się bowiem tłumaczyć im wszystko po polsku, a nie nawijać naszym
        > medycznym bełkotem, który dla laika brzmi jak zaklęcia indiańskiego szamana.
        > Jeśli trzeba to powtarzam im jedną rzecz trzy lub cztery razy, bo taki jest
        mój
        >
        > psi obowiązek. Wydaje mi się, że znaczna większość chorych kapuje co do nich
        > mówię, choć nie zawsze oczywiście stosuje się do moich zaleceń.


        tlumaczenie pacjentom przyczyne ich choroby jest zjawiskiem nowym w polskiej
        medcynie. drzewiej a wciaz wsrod lekarzy starej daty- pokutowalo przekonanie,
        ze pacjent ma po prostu sluchac i o nic nie pytac.
        np-bylam pierwszym lekarzem, ktory wytlumaczyl pacjentce (scislej-rodzinie
        pacjentki, uwaga- po operacji kardiochirurgicznej ok 10 lat wczesniej, ze
        sztuczna zastawka!!!) ktory lek jak dziala, ktore leki musi zazywac
        bezwzglednie regularnie. (nie jestem kardiologiem, i bylo to tlumaczenie spoza
        mojej dziedziny:)) malo jest dziedzin w medycynie, jesli wogole, ktorych by
        nie mozna wytlumaczec w sposob przystepny-kazdemu pacjentowi. wymaga to checi,
        cierpliwosci ale tez czasu. poniewaz nie mam rodziny na utrzymaniu i jako taka
        niezaleznosc finansowa (choc ciuchy kupuje glownie w szmatexach a pizza za 20
        zl jest dla mnie wydatkiem:)) moge sobie pozwolic na zostanie dluzej w pracy w
        zamian za luksus swiadomosci, ze pracuje tak jak powinnam; ale zdaje sobie
        sprawe, ze nie byloby to mozliwe, gdybym musiala biec do drugiej i trzeciej
        pracy. a za 800 zl pensji szpitalnej nie jestem w stanie utrzymac nawet siebie.
        pozdrawiam





        pozdrawiam i życzę lepszego
        > stosunku do pacjentów.
        >
        > monopol
      • Gość: LM Re: Przeginasz panie doktor IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.11.02, 10:00
        monopol napisał:

        >
        > To wszystko prawda. Nie należy jednak uogólniać i dodawać ludziom wad,
        których
        > w rzeczywistości nie posiadają. Podobnie jak Ty mam kontakt z pacjentami na
        > codzień i jakoś nie zauważam specjalnie, żeby nie rozumieli co do nich
        mówię.
        > Staram się bowiem tłumaczyć im wszystko po polsku, a nie nawijać naszym
        > medycznym bełkotem, który dla laika brzmi jak zaklęcia indiańskiego szamana.
        > Jeśli trzeba to powtarzam im jedną rzecz trzy lub cztery razy, bo taki jest
        mój
        >
        > psi obowiązek. Wydaje mi się, że znaczna większość chorych kapuje co do nich
        > mówię, choć nie zawsze oczywiście stosuje się do moich zaleceń.


        tlumaczenie pacjentom przyczyne ich choroby jest zjawiskiem nowym w polskiej
        medcynie. drzewiej a wciaz wsrod lekarzy starej daty- pokutowalo przekonanie,
        ze pacjent ma po prostu sluchac i o nic nie pytac.
        np-bylam pierwszym lekarzem, ktory wytlumaczyl pacjentce (scislej-rodzinie
        pacjentki, uwaga- po operacji kardiochirurgicznej ok 10 lat wczesniej, ze
        sztuczna zastawka!!!) ktory lek jak dziala, ktore leki musi zazywac
        bezwzglednie regularnie. (nie jestem kardiologiem, i bylo to tlumaczenie spoza
        mojej dziedziny:)) malo jest dziedzin w medycynie, jesli wogole, ktorych by
        nie mozna wytlumaczec w sposob przystepny-kazdemu pacjentowi. wymaga to checi,
        cierpliwosci ale tez czasu. poniewaz nie mam rodziny na utrzymaniu i jako taka
        niezaleznosc finansowa (choc ciuchy kupuje glownie w szmatexach a pizza za 20
        zl jest dla mnie wydatkiem:)) moge sobie pozwolic na zostanie dluzej w pracy w
        zamian za luksus swiadomosci, ze pracuje tak jak powinnam; ale zdaje sobie
        sprawe, ze nie byloby to mozliwe, gdybym musiala biec do drugiej i trzeciej
        pracy. a za 800 zl pensji szpitalnej nie jestem w stanie utrzymac nawet siebie.
        pozdrawiam





        pozdrawiam i życzę lepszego
        > stosunku do pacjentów.
        >
        > monopol
    • Gość: GTelega Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT IP: 65.90.124.* 19.11.02, 01:06
      Gość portalu: BRUFORD napisał(a):

      > 1.Stosuje Vilcacorę
      > 2.Bada się " komputerowo"
      > 3.Pije wodę z Lourdes
      > 4.Twierdzi że utrzymuje lekarzy ze swoich składek
      > 5.Nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu mu zasad leczenia
      > 6.Uważa że lekarz ma takie samo wykształcenie jak on a medycyna jest równie
      > łatwa jak ( niepotrzebne skreślić):naprawianie samochodów,praca biurowa,itp
      > 7.ma rodzinę która też nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu,a ponadto
      > zakłada że za chorobę pacjenta odpowiada lekarz
      > 8.ma rodzinę która nie poda mu leków albo picia jak trzeba będzie zrobić
      > miejsce w mieszkaniu

      Jak juz wspomniales "przerysowujesz" - niemniej nie bardzo czuje w tym poscie
      ironie. Mysle ze jestes bardziej powazny niz chcesz przyznac. Dla mnie ten post
      jest wyrazem niekompetencji. Studenci ucza sie postepowania z trudnymi
      pacjentami zanim jeszcze ich zobacza, czy opusciles te lekcje?

      > 1.Stosuje Vilcacorę

      Lekarz powinien miec podstawowa wiedze na temat preparatow medycyny
      alternatywnej. Otwarta dyskusja z pacjentem na temat tych preparatow pozwala Ci
      miec wplyw na to co bedzie bral a w najgorszym razie przynajmiej nie bedzie
      ukrywal tego co bierze. Mozesz sie dowiedziec jakie objawy stara sie poprawic,
      jakie sa efekty leczenia - czesto informacja istotna klinicznie. pogardliwe
      odrzucenie tematu nie prowadzi do niczego.

      > 2.Bada się " komputerowo"

      Warto spedzic kilka minut na przedykutowanie informacji z internetu, wbrew
      pozorom wielu pacjentow chce pomocy lekarza w interpretacji internetowej
      wiedzy - tak naprawde moze to byc pomocne dla obu stron - pacjent nabiera
      nawyku krytycznego myslenia o swojej chorobie, lekarz ma szanse sprawdzenia
      ktore websites sa pomocne a ktore nie.

      > 3.Pije wodę z Lourdes

      Zupelnie nieszkodliwe. Niektore przesady lekarzy przynosza wiecej szkody.

      > 4.Twierdzi że utrzymuje lekarzy ze swoich składek

      Choroba Polskiej sluzby zdrowia nie powinna byc przenoszona na relacje pacjent-
      lekarz. Jezeli chcesz zmienic percepcje pacjentow udzielaj wywiadow dla
      telewizji - trzymaj propagande na zewnatrz swojego gabinetu.

      > 5.Nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu mu zasad leczenia

      To znaczy, ze uzywasz niewlasciwego jezyka. Dostepne sa kursy na ktorych mozna
      sie dowiedziec jak szybko ucenic poziom edukacji pacjenta i jakie slowa i
      zwroty sa zrozumiale dla ludzi na poszczegolnym poziomie.

      > 6.Uważa że lekarz ma takie samo wykształcenie jak on a medycyna jest równie
      > łatwa jak ( niepotrzebne skreślić):naprawianie samochodów,praca biurowa,itp

      Nie ma nic swietego w medycynie, jest to zawod jak kazdy inny - udzielasz
      uslugi, kasujesz pieniadze, mowisz dziekuje. Zarabiasz pieniadze wiedza w
      swojej dziedzinie. To ze masz wiecej wiedzy medycznej niz inni ludzie upowaznia
      cie do zaplaty za uluge ale nie do zadnych szczegulnych zaszczytow.

      > 7.ma rodzinę która też nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu,

      Patrz powyzej.

      > a ponadto
      > zakłada że za chorobę pacjenta odpowiada lekarz

      Jezeli wprowadzisz rodzine w decyzje medycze wytlumaczysz im istote choroby i
      poswiecisz czas, zeby przetrenowac ich w czynnosciach zwiazanych z planem
      medycznym masz o wiele wieksze szanse wspolpracy. Sa setki publikacji
      potwierdzajacych to stwierdzenie.

      > 8.ma rodzinę która nie poda mu leków albo picia jak trzeba będzie zrobić
      > miejsce w mieszkaniu

      Do tego sluza pracownicy socjalni, razace zaniedbania ze strony rodziny sa
      karalne - potrzeba tylko kogos (dobry lekarz) kto ma na celu dobro pacjenta i
      nie boi sie "wychylic'.
        • Gość: bruford OSTATECZNE ZAKOŃCZENIE WĄTKU( GTELEGA I INN IP: *.acn.waw.pl 19.11.02, 16:45
          Mimo wielokrotnych prób raz jeszcze wytłumaczę o co mi chodziło.Wszyscy wiemy
          jak postrzegane jest środowisko lekarskie, tak społecznie jak medialnie.Nie
          dramatyczne relacje z błędów w sztuce mają tu największe znaczenie ale
          upowszechniane kalki pojęciowe.Ci którzy przeczytali " Wahadło Foucault'a"
          zrozumieją o co mi chodzi.Prawdą jest nie to co jest faktem ale to o czym się
          mówi.Nie widzę nic w demaskatorskim głupawym artykuliku o rzekomym zaniedbaniu
          ale widzę bardzo wiele w lekką reką wypowiedzianym oświadczeniu dziennikarza "
          znanym jest faktem że praktycznie wszyscy polscy lekarze biorą" ( polityczne
          Graffiti , Polsat).Inną wagę dla środowiska winny mieć uogólnienia stopniowo
          traktowane jako oczywisty fakt niż sensacje dnia codziennego,bo te pierwsze
          stają się " społeczno-medialną" prawdą by później rzutować nawet na akty
          prawne.Przypomnę tylko dla formy że tego typu sformułowania padały szczególnie
          często w okresie sejmowej dysputy nad prawną kwalifikacją dyżuru lekarskiego a
          rezultat znamy wszyscy.Jeśli zatem brak jakiejkolwiek refleksji na ten temat
          korporacji zawodowej a i sami lekarze raczej głośno dyskutują wycinkowe co
          bardziej sensacyjne relacje możnaby dla wzmocnienia efektu dokonać odwrócenia
          zabiegu propagandowego.Spodziewałem się zatem raczej dyskusji na temat
          mechanizmów postrzegania lekarzy i medycyny jako takiej, ew.sugestii dot.zmany
          tego stanu rzeczy.Niestety jakoś,może to niedoskonałość mego języka,zasypany
          zostałem poradami.OK,próbowałem wytłumaczyć o co mi chodzi --- nic to ,niejaki
          GTELEGA powtórzył porady uroczo ujmując je w dydaktyczne punkty.Rozumiem że
          kończymy ten wątek jako nieporozumienie.Mam wrażenie( oczywiście mogę się mylić)
          że GTelega nie jest szczególnie zorientowany w polskich realiach , ale to może
          tylko ulotne wrażenie.Osobiście jednak uważam , że zanim stawia się zarzut
          niekompetencji należy się upewnić że wie się o co chodzi.O ortografii z litości
          nie wspomnę ( taka mała ,niczym nie usprawiedliwona złośliwość ale nieco
          dydaktyzmu jak widzę , nie zawadzi)
          • Gość: GTelega Re: OSTATECZNE ZAKOŃCZENIE WĄTKU( GTELEGA I INN IP: 65.90.124.* 19.11.02, 17:54
            Gość portalu: bruford napisał(a):

            > Mimo wielokrotnych prób raz jeszcze wytłumaczę o co mi chodziło.Wszyscy wiemy
            > jak postrzegane jest środowisko lekarskie, tak społecznie jak medialnie.Nie
            > dramatyczne relacje z błędów w sztuce mają tu największe znaczenie ale
            > upowszechniane kalki pojęciowe.Ci którzy przeczytali " Wahadło Foucault'a"
            > zrozumieją o co mi chodzi.

            Widze, ze dobrze rozumiesz funkcjonowanie kalek pojeciowych. Niemniej broniac
            sie przed skrzywionym obrazem lekarza przedstawiasz jeszcze bardziej wypaczony
            obraz pacjenta. Dla mnie najlepsza obrona przed zarzutami niekompetencji i
            korupcji jest prezentawanie ZACHOWAN (nie sloganow) podkreslajacych
            profesjonalizm i uczciwosc.



            > Jeśli zatem brak jakiejkolwiek refleksji na ten temat
            > korporacji zawodowej a i sami lekarze raczej głośno dyskutują wycinkowe co
            > bardziej sensacyjne relacje możnaby dla wzmocnienia efektu dokonać odwrócenia
            > zabiegu propagandowego.

            Jezeli myslisz, ze mozna cokolwiek osiagnac atakujac pacjentow to sie mylisz -
            tego typu zachowania najczesciej blokuja ustawodawstwo kozystne dla lekarzy.
            Jezeli polityk postrzega konflikt pomiedzy lekarzami a pacjentami zawsze
            glosowal bedzie zgodnie z wola pacjentow - oni maja wiecej glosow. Korporacje
            lekarskie, ktore osiagnely sukces koncentruja sie glownie na przekonywaniu
            pacjentow (i politykow), ze interesy lekarzy sa zasadniczo zgodne z interesami
            pacjentow a nieliczne punkty sporne moga byc latwo rozwiazane na zasadzie
            kompromisu.

            > GTELEGA powtórzył porady uroczo ujmując je w dydaktyczne punkty.Rozumiem że
            > kończymy ten wątek jako nieporozumienie.

            Nie mysle, zeby moja dydaktyka byla nieporozumieniem - karykatura pacjenta jaka
            przedstawiles nie jest bynajmniej Twoim pomyslem literackim. Mialem okazje
            spotkac - wcale nie odosobnione przypadki ZACHOWAN lekarzy kierowanych tego
            typu ideologia. Mimo wszystko, milo, ze starasz sie powiekszyc dystans pomiedzy
            tym co myslisz a tym co napisales, mimo wszystko pewnie jestes lepszym
            lekarzem, kiedy nie dajesz sie poniesc przyplywom frustracji.

            > Mam wrażenie( oczywiście mogę się mylić)
            > że GTelega nie jest szczególnie zorientowany w polskich realiach , ale to
            > może tylko ulotne wrażenie.Osobiście jednak uważam , że zanim stawia się
            > zarzut niekompetencji należy się upewnić że wie się o co chodzi.

            Nawet nie probuje udawac experta w tak zwanych Polskich realiach. Mysle jednak,
            ze to Ty powinienes wytlumaczyc mi (ignoratowi zza ocenu) co tez to w "Polskich
            realiach" nie pozwala lekarzom traktowac pacjentow z godnoscia i
            profesjonalizmem.

            > O ortografii z litości
            > nie wspomnę ( taka mała ,niczym nie usprawiedliwona złośliwość ale nieco
            > dydaktyzmu jak widzę , nie zawadzi)

            Zawsze mialem problemy z ortografia i stad sie biera moje sukcesy. Musialem
            znalesc zawod w ktorym ma sie sekretarke - jezeli jestes dobry w ortografii
            zloz aplikacje - moge Cie zatrudnic.
            • Gość: bruford Re: do telegi IP: *.acn.waw.pl 19.11.02, 18:09
              Gość portalu: GTelega napisał(a):
              >
              > Widze, ze dobrze rozumiesz funkcjonowanie kalek pojeciowych. Niemniej broniac
              > sie przed skrzywionym obrazem lekarza przedstawiasz jeszcze bardziej
              wypaczony
              > obraz pacjenta. Dla mnie najlepsza obrona przed zarzutami niekompetencji i
              > korupcji jest prezentawanie ZACHOWAN (nie sloganow) podkreslajacych
              > profesjonalizm i uczciwosc.
              >
              >
              > Oczywiście że przedstawiłem skrzywiony--dlaczego,ponownie odsylam do mojego
              postu
              > > > Jezeli myslisz, ze mozna cokolwiek osiagnac atakujac pacjentow to sie
              mylisz -
              > tego typu zachowania najczesciej blokuja ustawodawstwo kozystne dla lekarzy.
              > Jezeli polityk postrzega konflikt pomiedzy lekarzami a pacjentami zawsze
              > glosowal bedzie zgodnie z wola pacjentow - oni maja wiecej glosow. Korporacje
              > lekarskie, ktore osiagnely sukces koncentruja sie glownie na przekonywaniu
              > pacjentow (i politykow), ze interesy lekarzy sa zasadniczo zgodne z
              interesami
              > pacjentow a nieliczne punkty sporne moga byc latwo rozwiazane na zasadzie
              > kompromisu.
              >
              z tym się akurat się zgadzam

              > > > Nie mysle, zeby moja dydaktyka byla nieporozumieniem - karykatura
              pacjenta jaka
              >
              > przedstawiles nie jest bynajmniej Twoim pomyslem literackim. Mialem okazje
              > spotkac - wcale nie odosobnione przypadki ZACHOWAN lekarzy kierowanych tego
              > typu ideologia.

              W tym przypadku to wyłącznie mój zabieg stylistyczny.Dydaktyka jest potrzbna
              tam dzie jest potrzebna.Dlaczego tu nie - ptarz wyżej
              >
              > >
              > Nawet nie probuje udawac experta w tak zwanych Polskich realiach. Mysle
              jednak,
              >
              > ze to Ty powinienes wytlumaczyc mi (ignoratowi zza ocenu) co tez to
              w "Polskich
              >
              > realiach" nie pozwala lekarzom traktowac pacjentow z godnoscia i
              > profesjonalizmem.

              A gdzie ja o tym napisałem?????Proszę o wskazanie akapitu w którym stawiam
              takie twierdZenie.Znów patrz wyżej
              >
              > >

              > Zawsze mialem problemy z ortografia i stad sie biera moje sukcesy. Musialem
              > znalesc zawod w ktorym ma sie sekretarke - jezeli jestes dobry w ortografii
              > zloz aplikacje - moge Cie zatrudnic

              Nie stać Ciebie.
              • Gość: GTelega Re: do telegi IP: 65.90.124.* 19.11.02, 19:04
                > > Oczywiście że przedstawiłem skrzywiony--dlaczego,ponownie odsylam do mojeg
                > o postu

                OK troche pokretna to logika, ale niech Ci bedzie.

                > W tym przypadku to wyłącznie mój zabieg stylistyczny.Dydaktyka jest potrzbna
                > tam dzie jest potrzebna.Dlaczego tu nie - ptarz wyżej

                Zachowania pacjentow jakie opisujesz sa tak stare jak medycyna, bynajmniej nie
                sa specyficzne dla Polski. Profesjonalni lekarze nauczyli sie z tym radzic,
                niektorzy nawet napisali o tym ksiazki. Jakos nie wynikalo mi z Twojego postu,
                ze to rozumiesz. Uciesze sie jezeli jest inaczej, ale na forum jestes tym co
                napisales.

                > Nie stać Ciebie.

                O placy jeszcze nie rozmawialismy.
    • Gość: andrzej Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 20:38
      Na zakończenie chcę dodać, że osobiście nie zgadzam się z opinią, że media
      pokazują lekarzy tylko w negatywnym świetle, co było niby powodem rozpoczęcia
      przez Ciebie tego wątku. Moim zdaniem media, a zwłaszcza telewizja częściej
      pokazuje lekarzy w dobrym niż złym świetle. Niejednokrotnie pokazuje ich prawie
      jako bohaterów ratujących zdrowie i życie innych. Gdy polskie media odkryją coś
      niemoralnego, nieetycznego w służbie zdrowia, to reagują w taki sposób, jak
      reagują media w każdym innym demokratycznym kraju. Jednak tego typu reakcja nie
      dotyczy tylko świata lekarzy, lecz każdej innej grupy społecznej. Także nie
      jest to spisek. Z jednej strony media są czasami jak hieny, które wyszukują
      sensacji, z drugiej, gdyby nie one, to całe mnóstwo poważnych afer nigdy nie
      ujrzałoby światła dziennego. Suma sumarum, ze swoimi plusami i minusami,
      niezależne media są niezbędne w cywilizowanym świecie. Czytając Twoje
      wypowiedzi tutaj, dochodzę do wniosku, że gdybyś to Ty był dziennikarzem,
      jestem pewien, że nie oszczędzałbyś nieuczciwych lekarzy ;-).

      Nie brałem udziału w tym wątku, aby kogokolwiek atakować. To jest tylko
      dyskusja. Każdy ma prawo wyrazić swój pogląd. Cieszy mnie fakt, że w tej
      dyskusji padło wiele rozsądnych słów. Z wypowiedziami monopola, maretiny,
      GTalegi identyfikuję się. Ich odczucia są bardzo podobne do moich własnych. A
      może dzięki tej dyskusji i Ty, za jakiś czas zmienisz swoje zdanie ;-).

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie, andrzej
          • Gość: aniela Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT IP: ns1:* / 192.168.1.* 19.11.02, 23:29
            Bardzo pozytywnie tu się zrobiło:)

            Andrzeju bardzo często media pokazują lekarzy w bardzo uogólnionym i
            krzywdzącym świetle.
            Są też pokazywani bohaterowie. Negatywy zabijają pozytywy.

            Tak mi się wydaje że autor tego wątku, miłajuż dość atakowania na tym forum
            swojej profesji.
            Być może jest dobrym fachowcem, rzetelnym....
            I takie epitety i wyrażenia nie pochlebne dla lekarzy jakie tu padały i pewnie
            będą padać, porostu były dla niego i innych sumiennych ludzi wysoko
            krzywdzące...

            Dlatego taki sarkazm w stronę pacjentów....
            Ostry...( może przysporzyć dużo złego!!!)
            Na akcje musi nastąpić reakcja...
            Czy w tym przypadku była wskazana......????
            Ja jako średnio statystyczna pacjentka nie obraziłam się, nie oburzyłam...


            Ale Buford nie podawaj tu swoich danych...-:)


            Pozdrawiam.
    • Gość: polskipacjent Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl 06.12.02, 12:24
      Brufordzie,

      Czy:

      1)stosowne jest reagowanie przez pacjenta na chamstwo lekarza i personelu
      średniego?

      2)stosowna jest krytyka lekarza, ltory swiadomie odbiera ciezko choremu lek,
      tłumaczac rodzinie ,ze zastapi sie go "takim samym "tylko w tabletkach-po
      konsultacji z innym lekarzem, okazalo sie ze ten lek jest tylko produkowany w
      jednej"nietabletkowej"formie?Przy okazji wychodzi u pana doktora elementarny
      brak znajomosci logiki-taki sam =identyczny a nie "taki sam tylko w tabletkach".

      3)stosowne jest niereagowanie pacjenta na forme w jakiej zwraca sie do niego
      lekarz np: "ile MA lat?", "Brał czy nie brał?"

      4)mam nadzieje,ze do konca zycia bede zdrowa dzieki wodzie z Lourdes,dzieki
      filipinskim uzdrowicielom,"rękom, ktore leczą",dzieki sokowi z cebuli i
      lapeczce koniaku "na przeziebienie",dzieki bańkom, dzieki preparatom
      ropopochodnym przywozonym przez gawiedz zza Buga oraz innym specyfikom.
      Tyle o nadziei.........

      NA PEWNO WIEM,ze kiedys trafi przed moje oblicze jakis Twoj kolega po
      fachu,ktory bedzie sie zaslanial "specyfika medycyny",nieprzewidywalnoscia
      reakcji ludzkiego organizmu, potem sie zasloni Sadem Lekarskim a na koncu
      adwokatem-i jedno jeszcze jest pewne;tłuste lata dla lekarskich wataszek sie
      koncza,wielu z lekarzy sie o tym przekona niebawem.Natomiast chcialabym
      zaapelowac do takich jak Andrzej i Mu podobnym-oczyszczajcie samorzad z
      miernot,lapowkarzy i chamów.I jeszcze jedno.....PRZESTANCIE MILCZEC!
      • Gość: Bruford Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT odpowiedź IP: *.acn.waw.pl 06.12.02, 18:55
        Droga Pacjentko!

        Odpowiedź na punkty 1 i 3 zdecydowanie tak.Tak lekarz jak i pacjent powinni
        reagować na chamstwo , które powoli staje się polską cechą narodową.
        Punkt 2 jest nieco mało konkretny.Z różnych powodów decyduje się o zamianie
        formy podawania leku , czasami zaś podaje się zamiennie pacjentom różne
        preparaty z tej samej grupy farmakologicznej,więc trudno uogólnić.Czasami jest
        to po prostu skrót myślowy.

        Pozostałe punkty:życzę zdrowia
        • Gość: mohito Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT odpowiedź IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl 06.12.02, 22:54
          Podanie leku ktorego nie ma?To jest ten skrót myślowy?

          Zatrwazający jest brak odpowiedzialności za opinie,ktore sie publicznie
          wyglasza Brufordzie.Ja niestety, nie moge w swojej pracy pozwolic sobie na
          skrót, nawet myślowy-bo moi "pacjenci" by mi tego nie darowali(doslownie i w
          przenosni)-nie znaja sie cholera na zartach czy co?Pozdrawiam a za zyczenia
          zdrowka dziekuje-i tego samego zycze.
                            • Gość: mohito Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT odpowiedź IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl 08.12.02, 22:17

                              Uwaga:post nie na temat!

                              Nie przypominam sobie,zebym w jakimkolwiek ze swoich poprzednich postow odbiegla
                              od tematu.Nie pisalam tez nigdy drukowanymi literkami,nie mowiac juz o
                              krzyczeniu na forum.A to,ze mam poczucie humoru??No coz-Tobie tez by sie
                              przydal,ba, smiem twierdzic,ze jest on niezbedny w dzisiejszych ciezkich
                              czasach.Przejrzalam Twoje posty i madry z Ciebie facet ale straszny cynik,a
                              pamietaj ze cynizm zyskal aplauz wsrod nizin niestety...(Mistyk wystygł-wynikł
                              cynik-)I jeszcze jedno-wystopuj z tym formalizmem bo siebie zadreczysz i swoje
                              otoczenie-radzi Ci to (gratis) Mohito, ktore doktorat juz ma i niczego nie musi
                              nikomu na sile udowadniac.A zeby Ci latwiej bylo przebrnac przez jakiegos
                              kolejnego opornego,przyglupiego i smierdzacego pacjenta pamietaj,ze "wielkie
                              zroumienie zaczyna sie od podziwu"(Goethe)

                              Pozdrawiam


                              • Gość: Bruford Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT odpowiedź IP: *.acn.waw.pl 08.12.02, 23:14
                                UUh cóż za porcja dobrych rad.Dziękuję , szczególnie za troskę o moje
                                otoczenie.Formalizm to nieciekawa etykietka , ciekawe skąd wyprowadzona.Nie
                                uważam się za cynika, sarkazm byłby może lepszym określeniem.Udział w tym forum
                                raczej mnie bawi.Dostrzegłem jednak u Ciebie , Mohito,wyraźne niezrozumienie (
                                mimo doktoratu)tego co w tym forum lekarzy dręczy.Można rozbić lokalne
                                kliczki,rozwalić lobby ord-prof , wywalić te 30% którzy pracować już nie
                                powinni-i co?Problem w tym że wiele się nie zmieni bo przyczyn rzęchu w opiece
                                zdrowotnej jest kilka , i to nie od lekarzy zależnych.Parę mechanizmów jednak
                                uczyniło z mojego środowiska rodzaj społecznego fetyszu a to ciekawe
                                doswiadczenie.Zresztą spójrz co wydarzyło się na tym forum od czasu jak
                                prowadzimy tę rozmowę:jedna Pani ma pretensje bo nie wiedziała co się robi z
                                gorączką u swojego dziecka a druga , że babcia złamała kręgosłup po wizycie u
                                lekarza.Więc może to co robię to praca u podstaw???Nie to
                                niemożliwe,jak ,cynik???
                                PS "Cynizm to udana próba zobaczenia świata,jakim jest naprawdę" Jean Genet
                                Z nizinami się nie zgadzam
                                PS II doceniam gratisy-w razie czego służę gratisową poradą
                                Pozdr
                                • Gość: mohito Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT odpowiedź IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl 09.12.02, 10:48
                                  Brufordzie,

                                  zareagowalam na post ktory mnie zdenerwowal odrobinke-jak myslisz,kto byl jego
                                  autorem?;-)Komentowałam konkretna wypowiedz-inne mnie nie interesowaly.Wyznam
                                  Ci szczerze,ze nie interesuje mnie az tak bardzo stan służby zdrowia, podobnie
                                  jak prawdopodobie Ciebie nie interesuje sytuacja-rownie oplakana wymiaru
                                  sprawiedliwosci, bo niby dlaczego?(Tak na marginesie powiem Ci,ze nie tylko
                                  chirurgom spada tynk z sufitu prosto na stol operacyjny-podczas jedenej z
                                  rozpraw w sadzie grodzkim zawalil sie stól sedziowski)-i gdzie tu powaga
                                  wymiaru sprawiedliwosci?Dodam,ze budynek,w ktorym miesci sie ww.sad wyglada
                                  rownie oplakanie jak wiekszosc polskich szpitali.Jeszcze rok temu pracowalam na
                                  wlasnym kompku bo na takie "luksusy" w budzecie pieniedzy nie przewidziano.
                                  Ja tez moglabym byc sfrustrowana, cyniczna ba-chamska, tylko wiesz co?
                                  Moi "pacjenci" maja "gleboko w aktach"czy ja pracuje od 8-16 czy do 23,czy
                                  zarabiam tyle co "sprzataczka w magistracie".Ja wobec nich nie moge stosowac
                                  nawet "skrotow myslowych" chociaz nie raz mam na to ochote, wierz mi.

                                  Mnie zastanawia (przedyskutowane juz wczesniej przez nas) chamstwo lekarzy(cos
                                  o nim wiem) podobnie jak Ty wiesz o rownie chamskim rewanzu pacjentow.I co?
                                  Jestesmy teoretycznie kwita.Tylko co dalej?

                                  Cynizm zyskal nie tylko poklask wsrod nizin,propagowal nie tylko zycie w
                                  beczce -wzorem Diogenesa z Synopy ale rowniez (o zgrozo !!) kazirodztwo i
                                  kanibalizm.Brufordzie, wole widziec w Tobie stoika,nieco kąśliwego ale stoika.

                                  Duzo usmiechu.

                                  • Gość: Bruford Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT odpowiedź IP: *.acn.waw.pl 11.12.02, 22:28
                                    otóz tu Cię zdziwię.Istotnie nie śledzę na codzień trudów pracy sędziowskiej
                                    ale akurat stoję na stanowisku że parę środowisk w ograniczonym zakresie
                                    powinno pozostawać w sojuszu.Dlaczego?Ano dlatego , że w kraju opiniotwórcze są
                                    akurat te grupeczki , które nie powinny.A liczne zabiegi medialne sprawiły , że
                                    ugruntowano pogląd jakoby największym sprzymierzeńcem obywatela był urzędnik.O
                                    ironio.A chamstwo jako zjawisko nie jest immanetnie związane z jakąś grupą
                                    zawodową.
                                    • Gość: mohito Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT odpowiedź IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl 12.12.02, 11:54
                                      Gość portalu: Bruford napisał(a):

                                      > otóz tu Cię zdziwię.Istotnie nie śledzę na codzień trudów pracy sędziowskiej
                                      > ale akurat stoję na stanowisku że parę środowisk w ograniczonym zakresie
                                      > powinno pozostawać w sojuszu.Dlaczego?Ano dlatego , że w kraju opiniotwórcze

                                      >
                                      > akurat te grupeczki , które nie powinny.A liczne zabiegi medialne sprawiły ,
                                      że
                                      >
                                      > ugruntowano pogląd jakoby największym sprzymierzeńcem obywatela był
                                      urzędnik.O
                                      > ironio.A chamstwo jako zjawisko nie jest immanetnie związane z jakąś grupą
                                      > zawodową.

                                      Zgadzam sie,ze chamstwo nie jest immanentnie zwiazane z jakas grupa
                                      zawodowa.Tolerowanie go jednak w imie zle pojetego solidaryzmu zawodowego jest
                                      smutne-a jednoczesnie nie pozostaje bez konsekwencji dla tolerujacych,bo zmusza
                                      ich do znoszenia ciezarow z tym zwiazanych przez co pewnie jakas czesc czlonkow
                                      samorzadu w im tylko znany sposob cierpi-kto nie jest z nami ten jest przeciwko
                                      nam?Samorzad adwokacki, na tyle na ile sie orientuje poradzil sobie
                                      z "drazliwymi"kwestiami-poza droga proceduralna istnieje ostracyzm towarzyski-
                                      znam przyklad prawnika,dr.hab -cywiliste, ktory przez swoje "niekonwenjonalne"
                                      zachownie ( w duzym skrocie)nie tylko wobec mandanta ale wobec kolegow-podczas
                                      rozprawy a o zachowniu wobec sadu nie wspominajac po prostu "odszedl" z
                                      zawodu,bo nikt nie chcial byc z nim identyfikowny.Jesli miedzy soba tego typu
                                      sprawy zalatwiacie podobnie lub wypracowaliscie swoja wlasna metode- to bardzo
                                      dobrze.

                                      Sojusze-raczej mi sie zle kojarza, wolalabym,zeby istnial szacunek wobec
                                      wszystkich grup zawodowych.Sojusze sie zrywa,wypowiada.Brufordzie a kto Twoim
                                      zdaniem powienien byc sprzymierzencem obywatela?czy obywatel w ogole ma
                                      jakiegos sprzymierzenca-albo czy miec musi?Pozdrawiam.
    • Gość: momo Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT IP: *.katowice.msk.pl 06.12.02, 12:49
      Gość portalu: BRUFORD napisał(a):

      > 1.Stosuje Vilcacorę
      > 2.Bada się " komputerowo"
      > 3.Pije wodę z Lourdes
      > 4.Twierdzi że utrzymuje lekarzy ze swoich składek
      > 5.Nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu mu zasad leczenia
      > 6.Uważa że lekarz ma takie samo wykształcenie jak on a medycyna jest równie
      > łatwa jak ( niepotrzebne skreślić):naprawianie samochodów,praca biurowa,itp
      > 7.ma rodzinę która też nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu,a ponadto
      > zakłada że za chorobę pacjenta odpowiada lekarz
      > 8.ma rodzinę która nie poda mu leków albo picia jak trzeba będzie zrobić
      > miejsce w mieszkaniu

      A także:
      9. jeśli go boli lewa noga, to przed badaniem umył tylko lewą
      10. ale i tak obie skarpetki są brudne
      11. jest oburzony, jesli lekarz krzywi się pod wpływem jego oddechu
      12. czasem usiłuje zabić odór z ust rónie nieznośnym zapachem świeżo wypalonego
      papierosa
      13. Nie żałuje 50 zł na bioenergoterapeutę, ale narzeka, że leki za 12 zł są
      takie drogie!
      14. zdarza sie, że przychodzi po piwku, i jest oburzony, że nie zostanie
      przyjęty
      15. jest pewny, że doktory to tylko piją kawe i czytaja w pracy gazety

      • Gość: momo Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT IP: *.katowice.msk.pl 06.12.02, 12:58
        Gość portalu: momo napisał(a):

        > Gość portalu: BRUFORD napisał(a):
        >
        > > 1.Stosuje Vilcacorę
        > > 2.Bada się " komputerowo"
        > > 3.Pije wodę z Lourdes
        > > 4.Twierdzi że utrzymuje lekarzy ze swoich składek
        > > 5.Nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu mu zasad leczenia
        > > 6.Uważa że lekarz ma takie samo wykształcenie jak on a medycyna jest równi
        > e
        > > łatwa jak ( niepotrzebne skreślić):naprawianie samochodów,praca biurowa,it
        > p
        > > 7.ma rodzinę która też nic nie rozumie po piętnastym tłumaczeniu,a ponadto
        >
        > > zakłada że za chorobę pacjenta odpowiada lekarz
        > > 8.ma rodzinę która nie poda mu leków albo picia jak trzeba będzie zrobić
        > > miejsce w mieszkaniu
        >
        > A także:
        > 9. jeśli go boli lewa noga, to przed badaniem umył tylko lewą
        > 10. ale i tak obie skarpetki są brudne
        > 11. jest oburzony, jesli lekarz krzywi się pod wpływem jego oddechu
        > 12. czasem usiłuje zabić odór z ust rónie nieznośnym zapachem świeżo
        wypalonego
        >
        > papierosa
        > 13. Nie żałuje 50 zł na bioenergoterapeutę, ale narzeka, że leki za 12 zł są
        > takie drogie!
        > 14. zdarza sie, że przychodzi po piwku, i jest oburzony, że nie zostanie
        > przyjęty
        > 15. jest pewny, że doktory to tylko piją kawe i czytaja w pracy gazety
        >
        16. Przychodzi na dyżur o 1 w nocy, bo mu się 3 dni temu zatkało ucho
      • maretina Re: PRZECIĘTNY POLSKI PACJENT 06.12.02, 13:20
        :
        > 9. jeśli go boli lewa noga, to przed badaniem umył tylko lewą
        > 10. ale i tak obie skarpetki są brudne
        > 11. jest oburzony, jesli lekarz krzywi się pod wpływem jego oddechu
        > 12. czasem usiłuje zabić odór z ust rónie nieznośnym zapachem świeżo
        wypalonego
        >
        > papierosa
        > 13. Nie żałuje 50 zł na bioenergoterapeutę, ale narzeka, że leki za 12 zł są
        > takie drogie!
        > 14. zdarza sie, że przychodzi po piwku, i jest oburzony, że nie zostanie
        > przyjęty
        > 15. jest pewny, że doktory to tylko piją kawe i czytaja w pracy gazety


        a ostatnio pijany lekarz pogryzl taksowkarza.
        to nie zart. choc jest smieszna ta sytuacja:)

        pacjentka z czystymi nogami, ktora nie pali, nie pije przed wizyta u
        lekarza,regularnie myje zeby i w zyciu nie byla u bioenergoterapeuty.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka