Dodaj do ulubionych

A moze zalozymy kronike absurdow

02.04.06, 23:28
Kazdy z nas zetknal sie z sytuacjami,gdzie nie wiadomo bylo czy smiac sie czy
plakac.A rece napewno opadaly.Ja odebralam telefon od mamusi,gdzie juz nawet
dyspozytorki nie zdzierzyly, z zadaniem wyslania karetki ,bo dziecko 6-o
miesieczne ma katar i jest przeziebione.Telefon oczywiscie 5 minut po
zamknieciu przychodni.Powiedzialam,zeby pani ubrala dziecko i przyjechala do
ambulatorium pogotowia,gdzie przyjmuje dyzurny pediatra.Na to pani,ze
dziecko(6-o miesieczne) nie pozwala jej sie ubrac.No to odpowiedziam zgodnie z
prawda,ze oczywiscie moze pojechac do niej karetka,ale z dyzurnym
ginekologiem,jesli jej to nie przeszkadza,bo pediatra jest tylko w
ambulatorium.Pani zrezygnowala.
Edytor zaawansowany
  • Gość: lekarka na dyzurze IP: 80.50.167.* 03.04.06, 01:00
    strasznie dużo tego by było;
    Np. pacjent pokąsany przez psa, przyprowadził ww. napastnika do Oddziału
    Zakaźnego.
    Pani przedstawiając się z imienia i nazwiska poinformowała mnie, że u niej w
    ogródku zdycha kot, ja jej na to,że są inne służby np. weterynaryjne, a ona, ze
    oni nie chcą zareagować.
    Dzisiaj pacjent ( bezdomny ) poprosił żebym zadzwoniła do jego noclegowni bo
    chciał przypomnieć im, żeby dalej załatwiali mu dowód tożsamości. Dzwonić
    oczywiscie w nocy, bo przytulisko działa tylko w nocy :)
    Pacjent dorosły w niezłym stanie z rozpoznaną ospą, przyjechał karetką 30 km po
    to by o północy nie wyrazić zgody na hospitalizację. itp....
  • Gość: Vlad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.06, 08:17
    Monthy Pyton:
    Telefon do poz, pacjent chce się zarejestrować do lekarza rodzinnego.
    Pielęgniarka: moge pana wpisać na 15.30 do dr X albo na 16.30 do dr Y.
    Pacjent: o nie to ja rezygnuję , dwa razy do lekarza chodzić nie będę . I dup
    słuchawką
  • Gość: doc IP: *.salbis.net 03.04.06, 08:40
    telefon na opiekę całodobową o 3 w nocy z pytaniem, kiedy w przychodni
    wykonywana jest cytologia.

    dziesiątki telefonów na opiekę całodobową z pytaniami kiedy przyjmuje w POZ
    doktor X czy Y. Jedna z takich sytuacji- wobec oczywistej odmowy udzielenia
    odpowiedzi - skończyła się groźbą dzwoniącej, że "będę do ciebie durniu
    dzwoniła całą noc", zidentyfikowano dzwoniącą, i wykonała do niej ostrzegawczy
    telefon lokalna Policja (pod zarzutem świadomego blokowania telefonu placówki
    publicznej bez uzasadnienia). Był spokój.

    Sytuacja po drobnej awarii piecyka grzewczego w mieszkaniu - zjawia się cała
    rodzina, prosząc o zbadanie 16 letniego syna. Pytam, co i jak- zero objawów
    zatrucia, dymu niedużo, pomieszczenie wywietrzone, sytuacja miała miejsce o 2 w
    nocy, rodzina zjawia się o 6:50. Pytam dlaczego teraz, czemu nie od razu się
    zjawili, czy teraz syn czuje się gorzej? Nie, czuje się lepiej, tylko poszli
    potem spać i teraz się obudzili, więc przyszli...

    wezwanie wizyty domowej przez ojca do 18-latki, z gorączką 38.2, bez innych
    objawów, rodzina z samochodem.

    nagminne telefony - mam bardzo niskie ciśnienie, 110/70 - co mam zażyć?...

    To pierwsza część, dotycząca opieki całodobowej. Wkrótce szpital, POZ i
    pogotowie ratunkowe. Zobaczymy jak skomentują powyższe sytuacje liczni na tym
    forum ludzie którzy potrafiąc złożyć literki w wyrazy, nie potrafią jednak
    czytać w pełnym znaczeniu tego słowa, zobaczymy co wysmarują za chwilę.
  • snape82 03.04.06, 08:46
    Ciężarna przyszła na kontrolny zapis ktg o 2 w nocy, bo z grila wracala i miała
    po drodze to sobie wstąpiła

    --
    "To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to
    się stanie."
    Woody Alen
  • Gość: brrr3 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.06, 09:32
    Rodzina wzywa karetkę do babci która straciła jak podają przytomność w czasie
    pracy na polu...leży nieprzytomna. Na miejscu ? Co się stało ? OOOO panie dr !
    TAK SIĘ NAPIE..ŁAM PRZY BURAKACH, że jestem CAŁA NIEPRZYTOMNA !
  • dokowski 03.04.06, 13:30
    Gość portalu: doc napisał(a):

    > Zobaczymy jak skomentują powyższe sytuacje liczni na tym
    > forum ludzie którzy potrafiąc złożyć literki w wyrazy, nie potrafią jednak
    > czytać w pełnym znaczeniu tego słowa, zobaczymy co wysmarują za chwilę.

    Tak samo większość forumowiczów to ludzie głupi i źli, większość postów to
    dzieło troli, czego więc oczekujesz?

    --
    nie zapominaj o złożoności swojej natury, jesteś organizmem symbiotycznym,
    nigdy nie wiesz, czy działasz w swoim interesie czy swoich bakterii
  • Gość: doc IP: *.salbis.net 03.04.06, 15:04
    > Tak samo większość forumowiczów to ludzie głupi i źli, większość postów to
    > dzieło troli, czego więc oczekujesz?

    Przeważa głupota, a co do większości się nie zgadzam, zaznaczając w swych
    oskarżeniach że chodzi o mniejszość. Ale jakże trudną, jakże irytującą.
  • dokowski 03.04.06, 15:24
    Gość portalu: doc napisał(a):

    > Przeważa głupota, a co do większości się nie zgadzam, zaznaczając w swych
    > oskarżeniach że chodzi o mniejszość. Ale jakże trudną, jakże irytującą.

    Jednak rzeczywistość jest taka, że populacja rozkłada się względem wartości
    większości atrybutów (IQ, wykształcenie, bogactwo, wzrost, mądrość, siła,
    dobroć) w kształcie stożka (ściętego) - większość ludzi ma wartość poniżej
    średniej. Tylko nieliczne atrybuty, np. uroda kobiet, rozkładają się bardziej
    wg modelu odwróconego stożka, tak że większość kobiet oceniana jest jako
    urodziwa - takie wyjątki mają zawsze jasne ewolucyjne wyjaśnienie

    --
    nie zapominaj o złożoności swojej natury, jesteś organizmem symbiotycznym,
    nigdy nie wiesz, czy działasz w swoim interesie czy swoich bakterii
  • aelithe 03.04.06, 15:58
    telefon do dyżurnego o 3.00 w nocy::
    - Co śpi się?
  • aron2004 03.04.06, 17:25
    absurdem jest to że w Polsce najbogatsi lekarze ( rodzinni) dostają największe
    i regularne podwyżki. Ostatnio dostali 50 gr na pacjenta czyli jak ktoś ma
    zapisanych 3000 pacjentów to dostaje miesięcznie 1500 zł czyli jak znalazł na
    wczasy w Grecji.
  • wisienka36 03.04.06, 20:36
    Godz 2.00 - przychodzi pacjent pokazuje coś w serwetce i pyta: czy to jest
    kleszcz? To był kleszcz. Nic więcej ten pan nie chciał. Ok. 3.00 parka młodych
    po upojnej nocy, przypomniało im się, że pani bierze duomox, przyszli zapytać
    czy aby nie osłabi on działania środków antykoncepcyjnych.
  • Gość: aron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.06, 20:45
    nie kleszcz tylko klyszcz
  • Gość: doc IP: *.salbis.net 03.04.06, 22:17
    dzięki Aron za wypowiedź, przypomniałeś nam o tym, że fakt twojego istnienia
    przebija wszystkie możliwe absurdy.
  • seniorita15 03.04.06, 23:59
    Inny numer z pogotowia.Kierowca karetki,w ciagu dnia ciezko pracujacy rolnik z
    piatka dzieci,w nocy dorabiajacy w pogotowiu, po objechaniu okolicznych blisko
    polozonych ulic,budzi spiacego doktora.Panie doktorze jestesmy z powrotem.Doktor
    polprzytomny pyta:A pacjent?Jaki pacjent?Do pacjenta nie dojechali.Obydwaj
    jechali na spiaco.
  • Gość: martha25 IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 04.04.06, 01:09
    Seniorita, nie rozumiem.
  • seniorita15 04.04.06, 14:01
    Do martha25:zaspany kierowca karetki zrobil rundke wokol pobliskiego ronda i
    wrocil z powrotem do pogotowia zamiast pojechac do pacjenta.Doktor spal obok na
    przednim siedzeniu.Ale po obudzeniu pod pogotowiem zorientowal sie,ze cos nie
    gra i ze do pogotowia owszem wrocili ,ale u pacjenta nie byli.Czyli zamiast
    wyjazd-pacjent-powrot bylo wyjazd-powrot.
  • landrynka57 30.04.06, 19:15
    Pod warunkiem, że te 3000 pacjentów przyjdzie do poradni w ciągu miesiąca i
    lekarz da rade przyjąć okoł;o 100 pacjentó dziennie przez 8 godzin......
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 04.04.06, 10:25
    Zgłaszam się do odpowiedzi.
    I- z dyżurów w pogotowiu ( wyjazd karetki 4 osobowej typu "R"
    1. 3.00 w nocy wezwanie do nieprzytomnego mężczyzny ok. 30 lat. Na miejscu
    okazuje się,że smacznie sobie śpi tylko chrapie po, niewielkiej zresztą ilości,
    alkoholu.
    2. Wyjazd di biura - bóle w klatce piersiowej - pani ok 40 lat dostała
    wypowiedzenie
    3. Duszność u dziecka - jedziemy na gwizdkach ok. 16.00 - korki- na miejscu 3
    latek ma katar inie potrafi wydmuchać nosa.
    4. Oczy" w kole" - do dziś nie wiem - zdrowe 6 miesięczne dziecko
    5. "Szum pod czaszką" - bóle głowy u metereopaty- nie do leczenia
    6. "Przyjedźcie nayychmiast on jest ciężko chory" - jedziemy, pacjent 2
    tygodnie po wyjściu ze szpitala po operacji kardiologicznej poszedł kupić
    gazetę ( żona jeszcze spała, gdy się obudziła męża nie było w domu)
    7."Córka ma silne bóle brzucha - 13 mies)- na miejscu miesiące zamieniają się w
    lata, a nastolatka z rozbrajającą szczerością prosi i zwolnienie z WF do końca
    roku szkolnego. Dziewczyna ma sporą nadwagę, lekarz rodzinny odmówił wypisania
    zwolnienia.
    8. "Siny" - zafarbowały dżinsy
    9. "Dziecko płacze" ( 3 tygodnie) - po przyjeździe smacznie spało. Dojazd do
    pacjenta zajął nam od chwili zgłoszenia max 10-12 minut
    10. Podejrzenie zgonu - mąż przestał odzywać się do żony i połozył do łóżka.
    II- z dyżurów w Izbie Przyjęć ( wszystkie przypadki między 23.00 a 5.00)
    1.Złamana ręka do repozycji w znieczuleniu. Na Izbie kębi się od ludzi z
    urazami, zima, ślisko. Proszę, aby pacjent poczekał, bo musi być na czczo. Po 3
    godzinach widzę jak zajada zupę przyniesioną w termosie przez żonę .Pytam
    dlaczego je. "Bo go tu zagłodzicie w tym szpitalu".
    2. Drzazga do wyjęcia - może spokojnie zrobić to sam, ale domaga się
    znieczulenia.
    3.Boli gardło, ale nie pozwoli sobie obejrzeć, bo ma odruchy wymiotne, więc
    może pod znieczuleniem ( tak, żeby spał).
    4. Lekarz w przychodni odmówił przepisania antybiotyku, więc może w szpitalu
    się uda
    5. Ból zęba ( nie mamy stomatologii ani stomatologa) , ale może tak inny doktor
    wyrwie, byle w znieczuleniu ( bo się boi)
    6. Ciężarna- chce porozmawiać o znieczuleniu do porodu, boi się ( przewidywany
    termin porodu za mniej więcej 4 miesiące)
    7. Pacjentka ok. 20 lat chce rozmawiać z lekarzem-kobietą. Na Izbie sami
    faceci, schodzę. Dziewczyna pokazuje mi podpaskę i pyta czy "krew nie jest za
    jasna" - jest trzeźwa i robi wrażenie zdrowej psychicznie.
    8. Dziecko ok 9 lat ( nie pelnimy dyżuru pediatrycznego), bez jakichkolwiek
    objawów. Uderzył się w kolano na WF. Chirurg ogląda, zleca Rtg, matka nie
    wyraża zgody, bo boi się promieni ( powodują raka).
    9. Niewielka rana po samookaleczeniu. Nie kwalifikuje się do szycia. Pacjentka
    prosi chirugra, aby coś z nią zrobił. Ostatecznie można założyć jeden szew.
    Jednak nie o to chodzi pacjentce - prosi o POWIĘKSZENIE rany, bo rzucił ją
    chłopak i jest na skraju rozpaczy.
    10. Ranni z wypadku samochodowego. Niewielkie urazy - przywiezieni przez
    pogotowie. Rutynowe działania. Pani ok. 45 lat trzyma pod pachą jamnika, domaga
    się , aby również zająć się psem.
    To nie fantazja to codzienne obrazki z naszej pracy!!!!!!
  • seniorita15 04.04.06, 14:05
    Typowe obrazki pogotowiane i nie tylko.Fajnie to opisales.
  • maga_luisa 04.04.06, 15:54
    Umarłam, po prostu umarłam :DDDDD
  • makinetka 30.06.07, 17:11
    Dołożyłabym także bardzo dużo takich absurdów:
    - wskakująca do łóżka "nieprzytomna", rozczuliła nas...swoją kondycją i
    szczerością. Sąsiadka powiedziała jej, że jak się zgłosi nieprzytomnego, to
    karetka szybciej przyjedzie,
    -podejrzenie żółtaczki - po sokoterapii, po wykonaniu wykluczających ją badań,
    skierowanie do psychiatry...pora...oczywiście środek nocy,
    -wezwanie karetki do urwanej głowy...to nie żart, takie było zgłoszenie, no cóż,
    pojechaliśmy, aby stwierdzić zgon, choć wezwanie było bardziej dla policji i
    patologa,
    -rany - po poprzecznie latających bombkach choinkowych...chyba były to kosmiczne
    bombki???
  • szefmati 04.07.07, 19:13
    jezdze w pogotowiu,pracuje w szpitalu troche widzialem- ale nr7 w zdarzeniach z
    Izby mnie rozwalil.a twoj komentarz rewelacja.pozdrawiam.
  • lu-na 04.04.06, 19:48
    O 4 rano, na izbę przyjęć ,przychodzi pan w drodze na dworzec autobusowy i
    prosi lekarza żeby mu obejrzał hemoroidy bo właśnie wyjeżdza nad morze i nie
    wie czy będzie mógł się kąpać w słonej wodzie.
  • patrysha1 04.04.06, 21:31
    Sala porodowa, mloda dziewczyna okolo 20 ( ze wsi, chodz to niczego nie tlumaczy), wchodzisz a tam smrodek nie do wytrzymania, o co chodzi??

    Pacjenka nie myla sie (cytat: no tam) tak okolo 2 miesiecy, bo jej babci powiedziala ze dziecko wymyje.

    I to nie jakies 20, ani 10 ani nawet 5 lat temu, tylko w tym roku!
    --
    Naszym czasom przypadło odkrycie, że słowo jest rodzajem hałasu.
    -- Thornton Wilder
    Tachszitim
  • seniorita15 04.04.06, 21:53
    Podobne.Kobietka w srednim wieku zglosila sie do diagnostycznego wylyzeczkowania
    j.macicy .Krwawila od 2-och tygodni i tylez czasu sie nie myla,bo jak sie
    krwawi to przeciez nie mozna sie myc.To co uzywala zamiast podpasek nie nadaje
    sie do opisania.Jak zdjela dolna czesc garderoby to polowa personelu rzucila sie
    do okien,otworzyla je na cala szerokosc,a potem wypadla na korytarz z odruchem
    wymiotnym.A duga polowa od razu wypadla na korytarz.A potem bylo polewanie
    wieloma dzbankami wody ,bo nikt nie mial odwagi sie zblizyc.Czas- dawno temu,ale
    nie przed wojna.Miejsce -szpital kliniczny.
  • Gość: reszka IP: *.chello.pl 04.04.06, 23:56
    Z ostatniego dyzuru.
    Godzina trzecia nad ranem, pielęgniarka dzwoni - Szybko, pacjentka w szoku,
    płacze, nie sposób sie dowiedziec co sie jej dzieje.
    Lecę, buty gubię, spodnie zapinam w biegu. Człowiek cierpi, co nie? Pobita,
    zgwałcona, cholera wie co.
    A cóż było.
    Pacjentka zauważyła pryszcze na skórze w pachwinach po goleniu sie w tamtym
    miejscu i doszła do wniosku - ze światłą pomoca mamusi - że to rak...
    Pierwszy raz w zyciu sie tak na kogos wydarłam jak na tą panienkę...
  • Gość: reszka IP: *.chello.pl 04.04.06, 23:58
    A wyjazd erki do wezwania pt. "Dziecko, nagłe zaburzenia równowagi" - na
    miejscu okazuje sie, że mama ubrała małemu obie nogi do jednej nogawki...
  • ewa_naranjes 05.04.06, 16:47
    sorry ale wydaje mi się,że przesadzacie,pracowałam w pomocy i naprawdę ludzie
    nie dzwonili z głupotami.To co piszecie to funcjonuje od lat jako kawały.
    Znam za to moich kolegów ,którym nie chciało się wstac do krwioplucia,którzy
    dziecko 6-m 40 st odyłali do pomocy choc był to stan zagrożenia życia.
    Nie pracuję juz jako lekarz ale duzo pokory wam zyczę
  • seniorita15 05.04.06, 19:28
    Do ewa-naranjes:To nie sa kawaly tylko samo zycie.Widac,ze dlugo w medycynie sie
    nie meczylas,bo raczej nie masz pojecia jak to wyglada na codzien i co to jest
    stan zagrozenia zycia.I nie pouczaj innych ,bo to my ratujemy te zycia.A Ty
    co?Przedstawiciel firmy farmaceutycznej,badania kliniczne?
  • Gość: Daria IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 05.04.06, 20:15
    Re: A moze zalozymy kronike absurdow
    Autor: seniorita15
    Data: 05.04.06, 19:28 + dodaj do ulubionych wątków

    skasujcie post

    + odpowiedz

    --------------------------------------------------------------------------------
    Do ewa-naranjes:To nie sa kawaly tylko samo zycie.Widac,ze dlugo w medycynie sie
    nie meczylas,bo raczej nie masz pojecia jak to wyglada na codzien i co to jest
    stan zagrozenia zycia.I nie pouczaj innych ,bo to my ratujemy te zycia.A Ty
    co?Przedstawiciel firmy farmaceutycznej,badania kliniczne?
    -----------------------------------------------------------------------

    "mila" jestes nawet dla kolezanki po fachu. Wlasciwie kazdy kto ma inne zdanie
    lub staje w opozycji to troll i ktos gorszy w/g przesiadujacych na tym forum
    lekarzy. Na szczesie sa i inni lekarze.



  • Gość: ewa-naranjes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 10:31
    Dario -dzięuję,bo ten zawód upada niestety .Dzięki bogu,że sa inni ,którzy
    trochę myślą o innych a nie tylko o sobie
  • seniorita15 27.04.06, 15:55
    Nie rozsmieszaj mnie.
  • lucusia3 03.01.08, 12:01
    Może takie historyjki sa zabawne dla czytajacych, a denerujace dla ich doświadczających, ale dla mnie absurdem jest to, że na przykład przy leczeniu białaczki hematolodzy w wielu szpitalach mają 70% sukcesów - co ponoć jest średnią europejska, a w takim szpitalu Rydygiera w Krakowie 30% (pewnie w prowincjonalnych wyniki są jeszcze "lepsze") i wszyscy dostają takie same pieniądze na pacjentów. Z tym, że tacy lekarze z Rydygiera oszczędzaja na nowoczesnych a co za tym idzie drogich lekach i skazują znakomita wiekszośc ludzi, których "leczą" na śmierć.Ale szpital ma mniejsze długi, więc jest dobry.
  • Gość: ewa_naranjes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 10:16
    do seniority..
    20 -lat pracy to dla was za mało,brak pokory charakterystyczny dla młodych.
    I nie muszę ci sie tłumaczyć co robię.Po 20-stu latch nie muszę.Mam bogatego
    męża.Kolezance,kóra ujęła sie za mną bardzo dziękuję.
    Zbyt dużo widziałam lenistwa,niechęci do pacjenta.Pilnowania tylko czubka
    własnego nosa.Pacjent nie musi wszystkiego wiedzieć, a naszym zadaniem jest
    informowanie go w sposob jasny i zrozumiały ,kto z nas to robi?
    Spójrzcie na serwisy amerykańskie - pacjent może nawet zasugerowac leczenie,
    nie mówiąc ,że wyjasniają nawet takie pojęcie jak np.łydka.
    A zresztą nie muszę już się tym emocjonowac na szczęście.Życzę powodzenia z
    takim nastawieniem do pacjentów.
  • seniorita15 27.04.06, 15:58
    Szkoda,ze nie poczytalas wypowiedzi tej tak zwanej Darii na innych
    forach.Bardzo bys sie zdziwila.
  • szefmati 04.07.07, 19:17
    popieram seniorita.
  • makinetka 30.06.07, 17:16
    Sorry, ale to chyba ty w niej nie pracowałaś i nie masz pojęcia o tej pracy na
    codzień, może z jakichś opowieści. Trudno czasem nawet wymyślić ilość absurdów z
    jakimi zgłaszają się ludzie, absorbując sobą i marnotrawiać cenny czas bardzo
    potrzebny komuś innemu. I zapewniam cię, że inteligentna osoba z duzym
    doświadczeniem odróżni poważne zgłoszenie od bzdury. Niestety ludzie nadużywają
    i to bardzo pogotowia, pomocy doraźnej, i dziwią się potem, że czekają długo na
    karetkę, gdy dzieje się coś naprawdę dramatycznego.
  • makinetka 30.06.07, 17:19
    ewa_naranjes napisała:

    > sorry ale wydaje mi się,że przesadzacie,pracowałam w pomocy i naprawdę ludzie
    > nie dzwonili z głupotami.To co piszecie to funcjonuje od lat jako kawały.
    > Znam za to moich kolegów ,którym nie chciało się wstac do krwioplucia,którzy
    > dziecko 6-m 40 st odyłali do pomocy choc był to stan zagrożenia życia.
    > Nie pracuję juz jako lekarz ale duzo pokory wam zyczę
    Piszesz bzdury, nie pracujesz jako lekarz? A jako kto? Salowa? Masz prawo
    wykonywania zawodu? A wiesz wógole jak się je zdobywa? A może jak traci?
    To ty nie masz pokory i rozumu.
  • misiek12311 04.04.06, 23:07
    Dziecko 13 miesięcy - zapalenie spojówki. Koniec sierpnia. Dzień. Dzwonię do
    przychodni - do okulisty w tym roku nie ma już miejsc. Prosi, żeby spróbować w
    przyszłym. Dzwonię na okulistykę do szpitala dziecięcego połozonego najbliżej
    miejsca zamieszkania - Pani pyta o dzielnicę. No, niestety dzielnicy X nie
    obsługujemy i trzask słuchawką.
  • maga_luisa 05.04.06, 14:02
    Lekarze rodzinni potrafią leczyć zapalenie spojówek.
  • misiek12311 05.04.06, 20:41
    Tylko że to akurat lekarz rodzinny odesłał nas do lekarza okulisty
  • dr_ewa999 09.05.06, 23:42
    dobre:)))
  • Gość: zwykły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 01:57
    Trzecia w nocy, ambulatorium. Lato. "Wracamy znad morza, widzę szpital, coś mi się z plecami dzieje, tak jakoś swędzą, może by zobaczył?..."
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 05.04.06, 12:32
    Mielismy kiedyś taki przypadek. Mąż na dyżurze, ja w domu. Wieczór,
    szlafroczek, herbatka, filmik kryminalny - słowem relaks.
    Pukanie do drzwi - sąsiadka z nieco zawstydzoną miną pyta czy jest może mąż (
    jest chirurgiem). Nie ma. Akiedy będzie - rano- odpowiadam.
    A może jest syn? (syn kończy medycynę)- Jest. To czy może wpaść do nas.
    Nie wiem o co chodzi, może zawiesił się komputer ( obaj moi panowie są fanami
    tej piekielnej machiny), nie wtrącam się.
    Po kilku minutach w drzwiach staje syn i dusi się ze śmiechu. Ale po chwili,
    już całkiem poważnie prosi mnie, abym się ubrala i poszła do sąsiadów. Ich
    nastoletni syn założył sobie bitelkę po szamponie ( płynie do kapieli) na
    członek. Biegnę do sąsiadów. Syn siedzi w wannie pełnej piany, w gorącej wodzie
    i jest w takim samym stopniu przestraszony co i zawstydzony. Proszę, aby wstał.
    Niechętnie spełnia polecenie. Widzę butelkę o pojemności 1,5 litra w wiadomym
    miejscu. Nie można jej ani rozciąć ani stłuc.
    Zarządzam drastyczne obniżenie temperatury kąpieli licząc, że wzwód ustąpi.
    Telefonuję jednak do mężą z prośbą o konsultację.
    Po 5 minutach okazuje się, że miałam rację. Butelka zsuwa się z członka
    pozostawiając jedynie niewielki ślad.
    Rodzina przez dobre pół roku omijała mnie szerokim łukiem.
  • valk 05.04.06, 13:31
    Prywatna firma (duża), system quasi ubezpieczeniowy czyli karty abonamentowe
    Dyżur na R-ce, w nocy tylko obecny lekarz R-ki.
    Wezwanie do ambulatorium ok 23.00, mężczyzna lat ok. 30, karta poziomu usług
    najniższa albo średnia.
    Lekarz: Co się stało?
    Pacjent ZDZIWIONY: Nic się nie stało. Przyszedłem się przebadać czy wszystko w
    porządku.

    Rodzice wzywaja do nastolatki z powodu urazu nogi.
    Lek: Musimy pojechać do szpitala na ortopedię.
    Rodzic: JAK TO ??? To wy NIE MACIE rentgena w karetce?

    Wnioski jakie wyciągnąłem po ponad rocznej pracy, w końcu w firmie prywatnej:
    Pacjenci nie polacy (najczęściej pracownicy firm zachodnich): mili i zwykle
    zaskoczeni poziomem opieki.
    Nowobogaccy polacy (karty najwyższego poziomu usług): najczęściej roszczeniowe
    chamstwo niemające szacunku dla nikogo, z uwagami typu: Płacę takie pieniądze
    więc jutro mam być zdrowy bo lecę do Wiednia.

    a w pogotowiu miejskim:
    Wezwanie - drgawki, brak kontaktu, M,ok 25lat
    Co okazuje się na miejscu? Młodemu człowiekowi jest zimno i ma dreszcze, leży
    pod kołdrą i "szczęka" zębami (więc brak kontaktu) wokół biegają
    rozhisteryzowane mamusia i żona!

    Nie wiem czy to należy umieszczać w kronice absurdów:
    Wezwanie do nieprzytonego dziecka na ulicy. Na miejscu na ławce leży schludnie
    ubrana dziewczynka... w upojeniu alkoholowym, lat...9

    Szpital(!):
    Pilne wezwanie do pacjenta po operacji. Wokół kłębi się mnóstwo personelu,
    pacjent niespokojny, pytam CO SIĘ DZIEJE? Pacjent patrzy się na mnie przez
    dłuższą chilę zdezorientowany, aż w końcu wydusza przez zaciśnięte zęby: BASEN!!!
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 05.04.06, 14:00
    Przypomniało mi się jeszcze jedno - tak a propos nowobogackich a głupich.
    Tatuś takich państwa z nowotworem jelita grubego został poinformowany o
    możliwości sztucznego odbytu.
    Chirurg długo i obrazowo tłumaczył, rysował, wyjaśniał, odpowiadał na pytania.
    Po godzinie pacjent oświadczył, że musi skonsultować się z córką.
    Pani - dobrze wypielęgnowana 40 - zjawia się po kwadransie.
    Procedura od początku- tłumaczenie, rysowanie, argumenty za itp.
    Wydaje się, że zrozumieli o co chodzi - operacja ma być następnego dnia. Jako
    anestezjolog idę porozmawiać z pacjentem przed zabiegiem. Przy łóżku córka.
    Pani doktor- mówi - najzupełniej serio- ludzie to mogą mieć coś takiego, ale
    nie my. Zapłacimy za wszystko, mamy pieniądze, bardzo duże- niech ten doktor
    czy docent ( a może nawet profesor) - córka nie jest pewna- wszyje toto we
    właściwym miejscu. Dlaczego taki woreczek nie może być - uwaga- w dupie!
    O mało nie padłam.
  • seniorita15 05.04.06, 14:14
    Sala operacyjna -Pacjent po skonczonej operacji urologicznej w znieczuleniu
    podpajeczynowkowym zwraca sie do operatora:Panie doktorze jestem taki
    wdzieczny,tak mnie pan dobrze zoperowal,ze nic a nic nie bolalo.
    Pogotowie:nieprzytomne dziecko lezy na ulicy.Fakty-9-latek w upojeniu
    alkoholowym.
  • Gość: feline IP: *.w83-195.abo.wanadoo.fr 05.04.06, 16:21
    Cus kolego slabosilny jestes, zeby padac na takie dictum - wszak od zarania
    dziejow i pod kazda dlugoscia geograficzna dupa dupa byla i tak zostanie.
    Identyczne rozhowory z delikwentami "w obliczu" colostomii i ich krewnymi
    odbywaja sie wszedzie - "to dobrze, ze tak mozna zoperowac, byle nie mnie"...
    Zreszta nietrudno to zrozumiec, nawet, jesli to niçe dotyczy "lejka".
  • linia.frontu 06.02.08, 23:20
    Gość portalu: anEstezjolog napisał(a):

    > Tatuś takich państwa z nowotworem jelita grubego

    I tylko dlatego to nie było śmieszne.


    --
    Mania na ten wątek:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=73346286&v=2&s=0
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 05.04.06, 14:10
    Na co dzień spotykamy się nie tylko z dziwacznymi sytuacjami, ale i
    określeniami. Czasem są komiczne ,ale czasem gdy trzeba natychmiast podjąć
    jakieś działanie- brak precyzyjnych danych jest po prostu groźny.
    Proponuję mały quz- co to jest
    1. Zamrożone oko
    2. Żona na wywale
    3. Pękło koło serca
    4. Krwotok ze środka ( skąd)
    5. Kończy się oddeech
    6. Małe białe pigułki, które bierze się raz dziennie
    7. Nadmocz
    8. Kwas w gardle ( sorry w gardziołku)
    9. Wklinowanie jednych wnętrzności w drugie.
    10. Wkładanie przez żyłę kamery do środka
    o lejtach - nie wspomnę, bo to wszyscy wiemy.
    Pozdrawiam i ciekawa jestem czy zgadniecie.
  • 1951b 05.04.06, 14:22
    > 10. Wkładanie przez żyłę kamery do środka

    Czy ktoś miał na myśli koronarografię ?
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 05.04.06, 14:23
    Tak. Punkt dla Ciebie.
  • malkontent_jeden 05.04.06, 14:29

    --
    Together we stand, divided we fall.
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 05.04.06, 14:29
    Lejta = jelita
  • malkontent_jeden 05.04.06, 14:34

    --
    Together we stand, divided we fall.
  • 1951b 05.04.06, 14:36
    > 9. Wklinowanie jednych wnętrzności w drugie.
    Czy w tym przypadku chodzi o skręt jelit ?
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 05.04.06, 14:54
    Uwięźnięta przepuklina.
  • seniorita15 05.04.06, 16:07
    Nie udalo mi sie wczesniej wyslac odpowiedzi ,ale tak to mniej wiecej wygladalo:
    Ad 2/rodzi?
    Ad 4/methroragia?
    Ad 5/astmatyk? napad dusznosci?
    Ad 7/wielomocz?czestomocz?
    Ad 8/zgaga?
    Ad 9/stawialam na wglobienie- blad
    Ad 10/stawialam na koronarografie-trafione
  • Gość: anęstezjolog IP: *.chello.pl 05.04.06, 21:01
    Dobra jesteś, sporo udało Ci się rozszyfrować, ale
    Ad. 3 pęknięte żebro po upadku z drabiny
    Ad 5. Szybko męczy się po niewielkim wysiłku ( leczony od lat na chorobę
    wieńcową)
    Ad. 8 Ból gardła
  • seniorita15 05.04.06, 22:53
    Do anestezjolog:dzieki za objasnienia,bylam ciekawa.Z tabletkami to jeszcze nikt
    nie wygral.Takie niebieskie podluzne, no wie pani doktor...Taak,z pewnoscia.

  • seniorita15 05.04.06, 22:57
    A co z tym zamrozonym okiem,bo tego nijak sie domyslic nie moge.
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 06.04.06, 15:42
    Z "zamrożonym okiem " to było tak: dwaj przedstawiciele kwiatu polskiej
    młodziezy dyskutowali. W pewnym momencie, gdy zabrakło już słownych argumentów
    w ruch poszły pięści. Jedna wylądowała w okolicy oczodołu powodując duży
    krwiak. Tak duży, że wystąpiła nijaka trudność z zamknęciem oka.
    Matka poszkodowanego, chyba przyuczona do udzielania pierwszej pomocy pobitym,
    gdyż we wspomnianym środowisku przy wymianie poglądów często używa się rąk,
    nóg, stołków etc, przyłożyła okład z lodu. Ponieważ jednak to, skądinąd słuszne
    postępowanie, nie przyniosło natychmiastowych efektów, postanowiła poszukać
    pomocy u doktora.
    "Podbite oko", "pobity", "uraz w bójce" to brzmi tak zwyczajnie, a ponieważ
    koład na oku był zimny ( z lodu), więc pierwsze co do głowy przyszło
    to "zamrożone oko".
    Nomem omen Mrożek by się nie powstydził.
  • barabara6 01.05.06, 08:16
    11. suchy katar
  • Gość: bb IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 05.04.06, 17:11
    Co to znaczy? No zaciska usta , macha ręka koło ust , kręci głową i mówi nie
    nie.A biegunka nie przechodzi .Prosze zapisać inne leczenie.
  • Gość: małgośka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 19:07
    no jak to nie wiesz, daj skierowanie do szpiatala z apowodu odwodnienia i od
    razu znajdzie sposób na podanie leku.A poza tym drogi kolego samspróbuj podac
    lekarstwo 2-latkowi,który nie chce.wkłucie jest najlepszym
    rozwiązaniem,Przecież sa inne leki
  • Gość: Kasia IP: *.traco.pl / *.traco.pl 19.04.06, 15:37
    Cześć lekarstw to przecież trucizny, ktore bardziej szkodza niż pomagają
  • Gość: zeberka IP: *.lub.net.pl 05.04.06, 21:41
    Dziadek na chodzie, lat 75, po 2 zawałach, pod stałą opieką kardiologa.
    Wieczór, po 20-tej dzwoni na pogotowie, bo jakoś zaczyna kasłać, temperatury
    nie ma, czuje się osłabiony, trudniej mu się oddycha. W domu nie ma nikogo-
    Godzinę wcześniej córka z zięciem wyszli do filharmonii. Zalecenie od lekarza z
    pogotowia: herbatka z malin i pod pierzynkę. Dziadek zrobil, jak kazali, tylko
    pod pierzynką uleżeć nie mógł, bo mu było coraz duszniej. No i charczy, jak
    gruźlik. Dzwoni ponownie, gdzies po 23-ciej, bo kaszel bardzo się nasilił.
    Lekarz radzi, aby jutro, z samego rana pójść do rodzinnego, żeby co dał na to
    przeziębienie.
    Godzinę później wróciła córka- pielęgniarka z filharmonii. Natychmiast zawieźli
    dziadka na izbę przyjęć. Bo to obrzęk płuc był.
  • brrr3 06.04.06, 09:12
    Jak był taki tępy, mimo,że był po dwóch zawałach by podac że ma duszność, to
    sam sobie winien. Pogotowie nie jeździ do kaszlu tępoto. :-)
  • Gość: zeberka IP: *.lub.net.pl 06.04.06, 10:56
    brrr3 napisał:

    > Jak był taki tępy, mimo,że był po dwóch zawałach by podac że ma duszność, to
    > sam sobie winien. Pogotowie nie jeździ do kaszlu tępoto. :-)

    Jak wiele już razy na tym forum ktoś pisał: literka po literce, słowo po
    słowie, a potem słowa w wyrazy i czytamy:


    <>Dziadek na chodzie, lat 75, po 2 zawałach, pod stałą opieką kardiologa.
    ><Wieczór, po 20-tej dzwoni na pogotowie, bo jakoś zaczyna kasłać, temperatury
    <>nie ma, czuje się osłabiony, trudniej mu się oddycha.

    <>Dziadek zrobil, jak kazali, tylko
    <>pod pierzynką uleżeć nie mógł, bo mu było coraz duszniej

    A co oznacza, że "trudniej mu sie oddycha", że jest mu coraz barzdiej duszno?
    Tylko kretyn- tępota z pogotowia ma tak ograniczony umysł, aby nie wiedzieć, co
    to oznacza. Tylko kretyn- tępota z pogotowia ma w dupie fakt, że to stary
    człowiek po zawałach. Tylko kretyn- tępota z pogotowia uważa, że ludzie w wieku
    mojego dziadka są zdrowi i w związku z tym to tylko przeziebienie mogło być.
    Tylko kretyn- tępota z pogotowia zalecił herbatkę z malin na takie
    dolegliwości, co oznacza, że miał zdrowie i życie dziadka daleko w dupie, albo
    był tak ograniczony, ze nie zebrał nawet wywiadu, co i tak na jedno wychodzi.
    I żeby było jasne- moja opinia dotyczy tylko tego jednego lekarza z pogotowia,
    a nie całego środowiska lekarskiego-to na wypadek, gdyby mi zarzucono, że
    traktuję wszystkich lekarzy jak skretyniałych idiotów.
    Brrr3- do kaszlu to pogotowie nie jeździ, ale w tym wypadku kaszel nie był
    najważniejszym i jedynym zgłaszanym objawem. Jesli nie pojmujesz, to od
    początku: literka do literki, słowo do słowa, a słowa w wyrazy.


  • Gość: ewa_naranjes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 10:59
    dziękuję,że choc ktos ma podobne zdanie do mnie
  • Gość: brr3 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 11:05
    na forum? Tak jeszcze na koniec to telefony odbiera dyspozytor(ka) nie lekarz.
    Tępoto. Zaś jeśli to był lekarz to był tak samo tępy jak ty. :-)
  • Gość: ewa_nanranjes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 11:12
    i jescze ten kompletny barak wychowania tępota,kto cie tego nauczył?
    A dyspozytorz też są szkloleni
  • Gość: zofia IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 18.04.06, 13:51
    dyspozytor nie moze udzielać porady bez porozumienia z lekarzem i nie sadzę aby
    to robił (75 lat po 2 zawałach ?),
    "kaszel" bez goraczki i duszność -charakterystyczny przy rozpoczynajacym sie
    obrzeku ,zawale ? akurat dla mnie dyspozytora jest duzą wskazówką
    parę lat na ostrym dyzurze kardiologicznym zrobiło swoje , choć do dziś
    wspominam jak to zona wzywa do męża l.75 mąż się dusi i zadnych więcej
    konkretnych dolegliwości ,na miejscu okazuje się że pan mąż ma zatkany nos i nie
    może spać bo nie umie z otwartymi ustami i oddychając przez nos "furczy" żonie w
    łózku :))
  • Gość: zeberka IP: *.lub.net.pl 19.04.06, 11:04
    Dyspozytorka jest od odbierania telefonów, ale lekarz od udzielania informacji
    i w razie niejasności sam zbiera informacje od zgłaszającego. Tak było i tym
    razem, kretynie. Gdybyś czytał dokładnie, to byś zrozumiał, że tak zalecił
    lekarz, a nie dyspozytorka. Lekarzowi po prostu nie chciało się ruszyć dupska
    do starego człowieka.
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 06.04.06, 15:12
    Jest to dowód na to, że wezwania do dupereli demoralizują pogotowie.

    Gdyby ludzie nie wzywali zespołu do przeziębień i kaca nikt nie zlekceważyłby
    słów "trudno się oddycha". Gdyby nie wzywali do zgagi i przejedzenia, karetka
    do bólu brzucha nie przyjechałaby po godzinie (dyspozytor się nie śpieszył, a
    zespół tym bardziej)- ból brzucha okazał się zawałem ściany dolnej.
  • Gość: brrr3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 16:06
    równie dobrze ten ból brzucha mogł być; zapaleniem żołądka, perforacją,
    wrzodem, niedroznością, zawałem krezki,zapaleniem trzustki, pęcherzyka
    żółciowego, niestrawnością, kolką wątrobową, jelitową, zaparciem,
    rozwolnieniem, salmonellozą, labmliozą, rakiem ,ciążą pozamaciczną, okresem,
    tętniakiem aorty,ciałem obcym(zaszyte wczesniej nożyczki),histerią jeszcze
    conajmniej kilkudziesiecioma chorobami. No i co z tego ?
  • Gość: zeberka IP: *.lub.net.pl 19.04.06, 11:08
    a to z tego, ze ponoć tylko lekarze posiedli całą wiedzę, więc to chyba nic
    dziwnego, że w razie watpliwości dzwonia na pogotowie, a nie lecą do znachorów.
    To xle? Źle by było, gdyby niedrożnośc zlekceważył lekarz, a nie pacjent , bo
    ten ostatni ma prawo nie wiedzieć- nie skończył przeciez medycyny.
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 19.04.06, 14:15
    > To xle? Źle by było, gdyby niedrożnośc zlekceważył lekarz, a nie pacjent , bo
    > ten ostatni ma prawo nie wiedzieć- nie skończył przeciez medycyny.

    Po czym podejrzewając, że ma niedrożność wezwał pogotowie do dwudniowej sraczki
    po śledziku popitymi piwkiem....
  • Gość: ewa-naranjes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 10:30
    i to własnie to o czym mówię , 75 letneia osoba nie jest winna,że nie umie
    powiedzieć co jej jest,starośc dotknie kazdego z nas a tekst,że sam jest sobie
    winien świadczy poprostu o braku empatii niezbednej w tym zawodzie
  • Gość: brrr3 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 11:09
    Bo kochani pacjenci tego mnie nauczyliście (tu na forum) z biegiem lat. Ja mam
    już was dość i to serdecznie. Oczywiście jak to piszecie o lekarzach...że nie
    wszyscy , że są ci dobrzy, wspaniali, tylko ta większość to debile . To samo i
    dotyczy pacjentów. Wystarczy poczytać ten jad, nienawiść i frustracje
    wszechobecną na forum. Jak odpłaca się podobnym "poziomem" to takie święte
    oburzenie . Prawda ? :-)
  • Gość: ewa_naranjes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 11:11
    nikt cię tego nie uczy,wystarczy przeczytać twoj post.
  • Gość: brrr3 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 11:15
    tak tak...literki osobno, potem sylaby, słowa i z wielkim trudem całe zdania :-)
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 06.04.06, 15:56
    75 lat to wiek, w którym organizm może zmieniać się dosłownie z minuty na
    minutę. Przecież córka-pielęgniarka nie wychodziłaby do filharmonii na 5 godzin
    ( swoją drogą rzadko spotyka się tak długie koncerty), gdyby coś złego działo
    się z ojcem.
    Kaszl+osłabienie to bardzo ogólne informacje, nie kwalifikujące się do
    przyjazdu karetki. Gdyby tak było karetki krążyłyby po wszystkich starszych
    ludziach, bo większość z nich czuje się osłabiona czy sezonowo pokasłuje (
    alergie, infekcje, skutki palenia papierosów).
    Lekarz jest lekarzem a nie wróżbitą. Z tego co piszesz jasno widać, że obrzęk
    płuc pojawił się nie o 20 a znacznie później. Bowiem gdyby to było ok. 20.00
    córka po koncercie znalazłaby zwłoki.
    Trzeba być bardzo nieobiektywnym, żeby winić lekarzy!
  • Gość: brrr3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 16:08
    1. nogi mi doktorze już omineły
    2. często kucam
    3.doktorze...mam nikanie w głowie ...co mi jest?
  • felinecaline 06.04.06, 17:29
    cazsami pomoc moze znajomosc jezykow plus-minus obcych:
    -czesto kucam = czesto kaszle (slaskie)
    - niquer (francuskie supernieparlamentarne== "mnoza mi sie w glowie kroliczki.
    ale pierwszego sie nie podejmuje rozszyfrowywac
  • Gość: brrr3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 18:33
    Gratuluje :-) omineły czyli nogi były opuchnięte a teraz juz nie są :-)))
    Dodam jeszcze jedną zagadkę; panie dr.... jak "tak" robię to mi się
    ooooooooooooooo tak robi. Co mi jest ? Ja do tej pory nie wiem.
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 06.04.06, 19:30
    Może "nikanie" Twojego pacjenta to to samo co "cykanie" jednej z moich
    pacjentek, którą badałam przed znieczuleniem. "Cykanie" było problemem zgoła
    psychaitrycznym. Chora słyszała jakieś dźwięki.
    Mój mąż uważa, że "nikanie" to zaburzenia widzenia różnego pochodzenia.
    Natomiast "panie doktorze jak tak robię to mi się ooooooooooooooooo tak robi"
    oznacza wszystko. Interpretować to należy w zależności od sytuacji. Np. jeśli
    chory szybko wejdzie na pół piętro to ma tachykardię, jeśli zje 3 tabliczki
    czekolady to boli go brzuch itp.
  • Gość: baca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 00:22
    Do ewa_naranjes bardzo dziękuję CI za Twoje wypowiedzi na tym forum są tym
    cenniejsze że rzadko kto pisze tu w tak wyważony sposób. jESZCZE RAZ DZIęKUJę

    Czytając kronikę absurdów mam wrażenie że część piszących tutaj nie do końca
    rozumieją na czym polega praca zawodowa-każda nie tylko lekarza. Robimy to co do
    nas nalezy i już. Nie wychowujemy, nie pouczamy, to nic personalnego bo ludzie
    poprostu są różni i róznie reagują na stres. Nie rozumiem dlaczego telefon w
    nocy na nocny dyżur denerwuje telefonistkę? Ja nie twierdzę że jest to zasadny
    telefon ale telefonistka poprostu ma dyżurować a odpowiedż na pytanie zajmie jej
    tyle samo czasu co pouczanie dzwoniacego. Zyczę więcej dystansu i mniej emocji.

    pzdr.
  • Gość: Baba IP: *.acn.waw.pl 19.04.06, 08:33
    dla fachowców...

    dzwonię po pogotowie, bo zasłabłam, ciśnienie ze 120/80 skoczyło na 180/140,
    mierzone 2 razy utrzymuje się już ze 2 godziny, mam zawroty głowy takie że nie
    moge wstać, ale muszę, bo mam mdłości i wymiotuję choć nie mam czym, bo od rana
    nie jadłam. Głowa boli, serce wali.

    Jaką słyszę diagnozę lekarza z pogotowia??
  • lordmaverick777 19.04.06, 08:59
    Czymś się Pani zatruła ;P
    Grzybków się Pani najadła? ;D
    --
    Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę! Tylko czemu z głodu...?
  • Gość: Baba IP: *.acn.waw.pl 19.04.06, 09:29
    acha...
    dodałam jeszcze panom z pogotowia, że strasznie się spociłam leżąc w łóżku,
    dosłownie spłynęłam potem... i każdy ruch głowy powoduje zawroty.
    :)
  • lordmaverick777 19.04.06, 09:57
    Rak w głowie - nie to nie jest śmieszne
    --
    Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę! Tylko czemu z głodu...?
  • Gość: Baba IP: *.acn.waw.pl 19.04.06, 13:41
    No pierwsza odpowiedź to był strzał w dziesiątkę.

    Lekarz pogotowia orzekł - niestrawność...
    Mimo moich protestów, że nie jadłam, dzisiaj, wczoraj wieczorem też.
    Więc nie miałam zasadniczo co trawić.
  • Gość: zeberka IP: *.lub.net.pl 19.04.06, 11:15
    Toz to klasyczne objawy migreny, nerwicy czy histerii- najbardziej
    rozpowszechnione rozpoznanie lekarskie, bo nic więcej już nie ma potrzeby
    robić, a w razie pomyłki (co jest zazwyczaj) zawsze można zwalic na
    podobieństwo objawów.
    Aha, jeszcze to mogły być typowe objawy przekwitania (ale wtedy muszą najpierw
    zapytac o wiek).Albo stan po seksie :)
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 19.04.06, 14:17
    To mogą byż objawy wszystkiego. Od udaru mózgu po menopauzę i grypę.
  • profanator 19.04.06, 15:59
    oddzial ratunkowy gdzie pracuje to kalka spoleczenstwa. tak jest na calym
    swiecie od bangladeszu przez gabon po san francisco. czytam tu sobie wypowiedzi
    pacjentow, rodzi i lekarzy. rowniez pacjentow ktorzy maja jaki taki zawodowy
    kontakt z medycyna (swoja droga lubie to: panie doktorze ja ze sluzby zdrowia. a
    co pan robi? elektrykiem jestem w przychodni ;-) ). i wiecie co? kazdy ma troche
    racji. jezdze erka i w zasadzie 90% wyjazdow moglbym opisywac tu jako kraine
    absurdu. to samo ze zgloszeniami do kliniki medycyny (UWAGA!) RATUNKOWEJ. Racje
    maja pacjenci bo czesci z nas nie chce sie zastanowic nad diagnoza (ew
    przynajmniej wykluczyc bezposrednie zagrozenie zycia), inni wpadaja w rutye i
    wszystkie hartz-migoty to histeria. Niejeden pacjent "staly klient pogotowia"
    umarl bo znowu dusznosc to byla histeria a nie obrzek pluc. Ale jest jeszcze
    druga strona medalu. Nie stanowi usprawiedliwienia dla zaniedban i bledow ale
    pozwala je widziec troche szerzej. Wezwanie do bolu w klatce piersiowej. Na
    miejscu okazuje sie ze w zasadzie to tylko o recepte chodzilo a podali ze bol w
    klatce zeby szybko przyjechala bo corka do pracy musi isc. Lekarz rodziny zleca
    transport erka z domu pacjenta (= rozpoznaje stan zagrozeia zycia) a kiedy erka
    przyjezdza lekarza nie ma, pacjent sam drzwi otwiera. Dlaczego? bo za erke lek
    rodz nie placi. Kiedy 3/4 wyjazdow na sygnale przez miasto, w roznych warunkach
    drogowych okazuje sie knotami ktore z powodzeniem moga byc zalatwione przez
    lekarza rodzinnego trudno sie dziwic pewnemu zblazowaniu zalogi (znowu do
    pierdół...) Nikt wzywajac pogotowie do temperatury 37,3 u 30 latka nie mysli ze
    w tym czasie komus na prawde potrzebna bedzie pomoc i umrze bo karetka leczy
    goscia ktoremu nie starczylo odwagi by samemu wziac aspiryne. Ale nasz kraj stac
    na takie pogotowie. Kiedy rozmawiam z kolegami z berlina to uszom nie wierze
    jaki chytry narod te niemce. KAZDY ubezpieczony pacjent PłACI za wizyte
    pogotowia. A jesli wizyta jest nieuzasadniona W OPINII RATOWNIKA na miejscu to
    oplata wynosi 80euro. Rekordzistka bezrobotna w moim miescie w roku 2005 miala
    428 (czterysta dwadziescia osiem) wizyt pogotowia. 2 wizyty skoczyly sie
    przewozem do szpitala (raz zlamana reka, drugi raz rana głowy).
    Nie moge sie oprzec wrazeniu ze najlepiej na medycynie zanaja sie ci ktorym nie
    chcialo sie studiowac i zostac lekarzem (mimo ze lekarze zarabiaja takie
    kokosy!) ic straconego. Zawsze mozna jeszcze zaczac, szczegolnie kiedy jest sie
    pielegniarka - bedzie łatwiej i nic sie nie bedzie robilo i kasa sie w skrzynce
    nie zmiesci.
    Moj nauczyciel, lekarz z 40letnim doswiadczeniem, ordynator mowil: medycyna to
    od starozytnosci byla sztuka. Tylko dla prostaka i ignoranta rzezbiarz to
    rzemieślnik. Kto chce zrozumie. Kto nie potrafi - nie zrozumie.
  • lordmaverick777 19.04.06, 21:04
    Najmądrzejszy post jaki czytałem. Bez jaj. jak to mawia młodzież "respekt":)
    --
    Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę! Tylko czemu z głodu...?
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 19.04.06, 14:21
    To może być wszystko - histeria, zawał, udar, zatrucie pokarmowe, grypa,
    zaburzenia hormonalne na różnym tle, ciąża itd.
    Lekarz nie jest ( jeszcze) jasnowidzem.
  • Gość: Baba IP: *.acn.waw.pl 19.04.06, 18:09
    Zatrucie pokarmowe bez spożywania pokarmów??
    Dziwne :)
    I jedyna diagnoza którą wtedy usłyszałam, to owe zatrucie... :-) jakaż zabawna
    historia :-)

    W moim wypadku (ekg nastepnego dnia) byl to lekki zawał.
    Nie trzeba być jasnowidzem, wystarczy być ...lekarzem... a nie ignorantem
    zapatrzonym w siebie i obrażonym, że musi coś zrobić.
  • lordmaverick777 19.04.06, 21:18
    Szczerze - na zawał NIGDY bym nie wpadł
    --
    Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę! Tylko czemu z głodu...?
  • Gość: Baba IP: *.acn.waw.pl 20.04.06, 10:07
    ok, pewnie objawy nie były standartowe :), ale dlaczego niestrawność?? jeżeli
    mówiłam, że od co najmniej 20 godzin nie jadłam, a objawy mam od 2 godzin?
    Szczerze, to myślałam, że umieram i stąd ten gest rozpaczy w niedzielę -
    telefon na pogotowie....:)
  • lordmaverick777 21.04.06, 21:46
    Strach o życie - pierwszy z podanych łatwo rozpoznawalny objaw zawału! A
    zatrucie, bo nic kurka innego nie pasuje:) ja tam bym Cię pewnie zawiózł do
    szpitala, niech się dyżurny izby przyjęć martwi...
    --
    Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę! Tylko czemu z głodu...?
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 20.04.06, 13:25
    Tiaaaaaak, od 20 godzin niczego nie jadłaś ani nie PIŁAŚ? Wystarczyłoby, żebyś
    napiła się nieco wody np. z brudnej szklanki i wystarczy.
    Inna sprawa, że znając pacjentów należy z dużą dozą niedowierzania traktować
    stwierdzenie, że od 20 godzin niczego nie jedli.
    Wielokrotnie taki delikwent, choć przed operacją miał być na czczo, i zaklinał
    się, że niczego nie jadł- rzygał treścią pokarmową.
    "Lekki zawał" powiadasz, no cóż widać od jakiegoś czasu obowiązuje nowy
    podział. Ciekawe co na to koledzy kardiolodzy.
    Miałaś maskę brzuszną zawału - zdarza się, jednak znacznie częściej jest to
    właśnie zatrucie pokarmowe.
    Podobne objawy mogą towarzyszyć różnym chorobom w początkowym stadium. Po
    jakimś czasie sytuacja się klaruje, występują inne objawy umożliwiające
    postawienie diagnozy.
    Trudno u każdego człowieka zgłaszającego bóle brzucha, wymioty itp,
    podejrzewać, że mamy do czynienia z zawałem, robić EKG ( też w początkowym
    stadium może być "czysto"), oznaczać troponinę.
    Tzn, można, ale to kosztuje i to całkiem sporo.
    Można więc albo drastycznie podwyższyć składkę i wtedy każdego z najbardziej
    błahymi objawami w pełni diagnozować, albo hospitalizować i wystawiać rachunek
    rzędu 1200-1700 PLN za jeden dzień pobytu i badań, albo czekać aż objawy będą w
    jakiś sposób charakterystyczne.
  • Gość: Baba IP: *.acn.waw.pl 20.04.06, 13:45
    Wiesz...
    MOże taki "lekarz" jak tamten nie wie co je, pije, co robi, gdzie chodzi.... Ja
    wiem.

    Jakoś pominęłaś zawroty głowy uniemożliiające poruszanie się , a dodałaś bóle
    brzucha, o których nie pisałam i których nie było. Wizjonerka jak bozie kocham.

    Wymien proszę wiele chorob w których początkowym stadium, nagle występują
    gwałtowne skoki ciśnienia, bardzo silne zawroty głowy, ostre wymioty, zlewanie
    się potem.
    Może też zacytuj z jakiegoś podręcznika czy są to objawy zatrucia pokarmowego.
    Zdrowia nam wszystkim życzę...:)
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 20.04.06, 14:38
    1. Zatrucie pokarmowe- nie zawsze związane są z nim bóle brzucha
    2. Nadciśnienie tętnicze - prowadzące lub nie do udaru
    3. Ciążą - szczególnie w początkowym stadium
    4. Przekwitanie ( bardzo często występują te objawy)
    5. Niewydolność nerek
    6. Histeria ( klasyczne objawy - nic dodać nic ująć)
    7. Stan po zatruciu lekami
    8. Zatrucie śródkami chemicznymi ( np. pestycydami, klejami, farbami)
    9. Atak astmy i zaburzenia oddechowe
    10. Różnego rodzaju uczulenia i alergie
    11. Choroba nowotworowa
    12. Rotawirus ( prawie klasyczne)
    13. Stan po nadużyciu alkoholu + kac
    14 Maska brzuszna zawału
    Trudno tu cytować cały podręcznik interny. Powtarzam raz jeszcze na podstawie
    tych objawów można rozpoznać wszystko.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 20.04.06, 16:26
    no widzisz sama, skoro tego aż tyle, to czemu akurat zatrucie pokarmowe?
    no-spa i dowidzenia :), bez najmniejszych wątpliwości... bez wskazania choćby,
    że trzeba coś zbadać dodatkowo...
    Gdybyś to była Ty i dowiedziała się po fakcie, że zostawiłaś kobietę z zawałem
    po zdiagnozowaniu niestrawności nie miałabybyś żadnych wyrzutów? wątpliwości?
    Dalej byś żyła w przeświadczeniu, że wszystko zrobiłaś jak należy?
  • Gość: ab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 18:45
    ja rozumiem, że jesteś zirytowana tym, że nie rozpoznano u Ciebie lekkiego
    zawału (to w ogóle jest taka klasyfikacja?!)ale my naprawdę nie jesteśmy
    jasnowidzami-przy takich objawach przyznaję zastanawiałabym się nad zawałem,
    ale to mogło byc tysiac innych rzeczy to zależy też od wieku-raczej nie
    stwierdzałoby się zawału z objawami brzusznymi u 20latki a także od tego na co
    się leczysz i w jakiej jesteś grupie ryzyka-a dyspozytor w pogotowiu nie jest
    lekarzem (ja osobiście niezbyt lubię te panie) wiesz co ja robię w takiej
    sytuacji-naprawde lepiej wziasc taxi i jechac na izbe przyjec jeśli czujesz sie
    w stanie zagrożenia życia a tel. na pogotowie nic nie dał.
    Po krótce to samo wszyscy tutaj to powiedzieliśmy Ci wiec ja nie rozumiem o co
    tu jeszcze chodzi-poza floodem i trollowaniem.
  • Gość: Baba IP: *.acn.waw.pl 20.04.06, 19:03
    wiesz co jest dziwne... jeszcze nie spotkałam lekarza, który by przyznał się do
    błędu. I nie pamiętam takiego, który by powiedział, że jego kolega coś źle
    zrobił...
    Wyśmiewacie się tutaj z ludzi, z reguły prostych ludzi, często takich jak wasi
    rodzice... a sami jesteście podobni. Prości, zakompleksieni ludzie, albo
    rutyniarze po latach pracy, albo zarozumiałe bubki, które "dziedziczą" zawód po
    rodzicach, ilu jest takich, którzy myślą?

    W taxi nie mogłam wsiąść z tego powodu, że jak napisałam wcześniej miałam
    zawroty głowy, które uniemożliwiały mi chodzenie. Trudno to pojąć??
    A brzuch (jak pisałam) nie bolał mnie wcale.
    A oprócz mnie w domu było 7 letnie dziecko... podało mi słuchawkę do łóżka :-)

    A konował w czerwonym ubranku ze świecącym pasem stwierdził, że się zatrułam
    jedzeniem nawet nie zadając sobie trudu by mnie posłuchać, tego, że nie jadłam
    nie słyszał wcale.
    Miałam szczęście... albo no-spa to cudowny lek :)

    Dla mnie to co napisałam bardzo pasuje do tematu... bo zachowanie tych ludzi z
    karetki było absurdalne.
    Tak jak powtarzanie ciągłe, że lekarz nie jest jasnowidzem. Oczywiście, że nie
    jest...
  • Gość: ab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 23:26
    > wiesz co jest dziwne... jeszcze nie spotkałam lekarza, który by przyznał się
    do
    >
    > błędu.

    a ja spotkałam

    >I nie pamiętam takiego, który by powiedział, że jego kolega coś źle
    > zrobił...

    a ja słyszałam

    > błędu. I nie pamiętam takiego, który by powiedział, że jego kolega coś źle
    > zrobił...
    > Wyśmiewacie się tutaj z ludzi, z reguły prostych ludzi, często takich jak
    wasi
    > rodzice... a sami jesteście podobni. Prości, zakompleksieni ludzie, albo
    > rutyniarze po latach pracy, albo zarozumiałe bubki, które "dziedziczą" zawód
    po
    >
    > rodzicach, ilu jest takich, którzy myślą?

    Teraz przesadziłaś-w zasadzie doradziłam anEstezjolog żeby z tobą nie
    dyskutowac, ale potem zrobiło mi się ciebie żal, tak właśnie żal, bo mi żal
    bardzo moich pacjentów i ludzi ziejących nienawiścią-uważam że są biedni.
    Ale prawdziwym prostactwem wykazałaś się właśnie ty! w tej chwili poruszając
    temat moich i innych rodziców. Nigdy nie wyśmiewałam się z moich pacjentów ani
    nie robię tego tutaj, nie wiesz nic o mojej rodzinie. Nie mam kompleksów ani
    też lat rutyny bo jestem za młoda na to. Moi rodzice nie są lekarzami wiec nie
    dziedzic zawodu po nikim. Nie czuję się zarozumiała-ale znam swoją wartośc bo
    medycyna to ciężki kawałek chleba i niesamowicie dużo wyrzeczeń i nauki. Ty
    najwidoczniej cierpisz na biegunkę słowną i potrafisz tylko obrzucac ludzi
    inwektywami. W związku z czym zaraz napiszę na abuse'a żeby zablokowano Ci IP.
    A zawodowo doradzam Ci terapię psychiatryczną.
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 23:56
    >Gdybyś to była Ty i dowiedziała się po fakcie, że zostawiłaś kobietę z zawałem
    >po zdiagnozowaniu niestrawności nie miałabybyś żadnych wyrzutów? wątpliwości?
    >Dalej byś żyła w przeświadczeniu, że wszystko zrobiłaś jak należy?

    Co dowodzi tylko jednego - już dyskutowanego na tym forum
    Lekarz w karetce pogotowia jest szkodliwy. Współczesne oblicze medycyny, i
    wiedza o tym, że jednak zupełnie nietypowe, a groźne przypadki się zdarzają, to
    wystarczające argumenty za systemem amerykańskim - przemieszczenia lekarzy do
    SORów - bo tam mogą użyć swej wiedzy. W karetce ta wiedza jest zbędnym
    balastem, a lekarz musi próbować jej użyć by uzasadnić swą obecność w karetce,
    i raz na czas zostawić któregoś pacjenta w domu. I raz na sto ewidentna nerwica
    okaże się być zawałem.
    Karetka powinnna zawozić chorego na SOR, po ewentualnym ustabilizowaniu stanu -
    do tego wystarczy ratownik. Lekarz nie jest w stanie sensownie użyć swej
    wiedzy, nawet gdy ma ekg, glukometr czy inne namiastki zaplecza diagnostycznego.

  • maverick777md 15.12.06, 10:22
    UP!
  • Gość: zeberka IP: *.lub.net.pl 22.04.06, 17:37

    Baba napisała:
    >Wymien proszę wiele chorob w których początkowym stadium, nagle występują
    >gwałtowne skoki ciśnienia, bardzo silne zawroty głowy, ostre wymioty, zlewanie
    >się potem.

    A Ty sypiesz podejrzenia:

    Gość portalu: anEstezjolog napisał(a):

    > 1. Zatrucie pokarmowe- nie zawsze związane są z nim bóle brzucha

    Za to pewnie standard w takich przypadkach to skaczące ciśnienie? No i gdybys
    najpierw jednak wysłuchała, a nie od razu wiedział lepiej, to zastanowiłabyś
    się nad tym dłuższym okresem niejedzenia.

    > 2. Nadciśnienie tętnicze - prowadzące lub nie do udaru

    I tu punkt dla Ciebie. Tylko sama przyznasz, że to już powód błahy nie był.

    > 3. Ciążą - szczególnie w początkowym stadium

    Tia, ze skokami cisnienia.
    A co do ewentualnej ciąży- uważasz, że gdyby była to ciąża, to przy takim
    wahającym się ciśnieniu wezwanie pogotowia było nader nie na miejscu?


    > 4. Przekwitanie ( bardzo często występują te objawy)

    Tia, najlepiej zwalić wszystko na hormony, histerie i sprawy nerwowe- sukces
    lekarski murowany. Tylko pacjentka jakoś tego sukcesu nie odczuwa

    > 5. Niewydolność nerek

    Nastepny punkcik. Sama widzisz- znowu powazna sprawa i wezwanie byłoby zasadne.

    > 6. Histeria ( klasyczne objawy - nic dodać nic ująć)

    Jak w pkt. 4. Już podczas rozmowy z chorym mozna wiele wywnioskować. Wystyarczy
    tylko dobrze słuchać. Ty jednak tego nie potrafisz- co udowodniłeś choćby
    posądzeniem o zatrucie (bez jedzenia ).

    > 7. Stan po zatruciu lekami

    Punkcik kolejny dla Ciebie. i kolejna powazna sprawa, wykagająca szybkiej
    interwencji.

    > 8. Zatrucie śródkami chemicznymi ( np. pestycydami, klejami, farbami)

    J.W.

    > 9. Atak astmy i zaburzenia oddechowe
    J.W.

    > 10. Różnego rodzaju uczulenia i alergie

    J.W. (chociaż to skaczące ciśnienie jakoś tu nie pasuje, nieprawdaż?)

    > 11. Choroba nowotworowa

    Chyba rozwijająca się w piorunującym tempie. No, chyba, że to z nadnercza i
    pierwszy raz dała takie objawy. Ale to chyba poważne, nie?

    > 12. Rotawirus ( prawie klasyczne)

    Tia. Ze skaczącym cisnieniem?

    > 13. Stan po nadużyciu alkoholu + kac

    Tia. I głupia baba pewnie w ogóle nie wie o takich przyczynach i nawalona
    dzwoniłaby po pomoc.

    > 14 Maska brzuszna zawału

    A to chyba dosyć powazny stan, nie?

    Podsumowując- wystarczyło POSŁUCHAĆ tego, co zgłaszała chora, nie dopowiadać
    sobie (histeria, przekwitanie itp), a usłyszeć wszystko (łącznie z tym
    niejedzeniem). Czyli- wystarczyło potraktować tę kobiete jak człowieka. Ot, i
    to wszystko. Tak niby niewiele, a jak duzo. Zbyt duzo, jak dla niektórych.

    Czytam niektóre wypowiedzi "lekarzy", co to muszą znosić smrody od pacjenta. I
    tak sobie myslę: pieknie jest być lekarzem bogatych dam, wypachnionych,
    czyściutkich i wypolerowanych.Niestety, polskie społeczeństwo w znaczącej
    większości nie ma ku temu warunków, by zadbac o siebie (codzienna kąpiel to
    opłata za wodę, ciepło i ścieki); częsta zmiana bielizny, pranie- to dodatkowy
    koszt. Dla Was to powód do kpin, ale dla takich osób to najczęściej wydatek tak
    ogromny, że uważany za zbędny luksus- szczególnie wtedy, gdy bezrobotni muszą
    napełnić brzuchy swoim dzieciom. Ktos, kogo stac na to, by byc zawsze i w
    każdej sytuacji czysty i pachnący, taki jest. I jeszcze inna sprawa- jeśli ktoś
    całe swoje dzieciństwo przezył w domu bez bieżącej wody, w biedzie, to nie wie,
    że mozna i należy inaczej, bo szkoła tego nie uczy. A Wy, w tych swoich
    gabinetach, podczas wizyt, uczycie pacjentów podstawowej higieny? Nie, bo to
    takie oczywiste przecież, bo na to czasu nie ma, za to Wam nie płacą- czyz nie?
    To, do diabła, nie wymagajcie, aby do Was przytchodzili sami pachnący i czyści
    pacjenci! Tacy chodzą prywatnie!
    WSTYD, WSTYD, by sie tak naigrywać z pacjentów!

  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 23.04.06, 14:58
    A wyobraź sobie, że w przypadku zatrucia pokarmowego i wymiotów może skakać
    ciśnienie! A niejedzenie - wystarczy, że delikwent pił z brudnej szklanki. Mógł
    nic nie jeść.
    Nadciśnienie tętnicze- normalny człowiek kontroluje ciśnienie, bardzo rzadko
    się zdarza, że skacze bez powodu. Jest to choroba przewlekła - nie dla
    pogotowia.
    Ciąża - sama w ciąży ( a było to dość dawno temu) miałam wysokie ciśnienie. Nie
    do pogotowia .
    Przekwitanie - bardzo często są to objawy bardzo charakterystyczne. Gdyby PR
    miało jeżdzić do wszystkich pań w okresie przejściowym cierpiące na zawroty
    głowy, wymioty, podwyższone ciśnienie i oblewające się potem- należałoby
    zatrudnić dodatkowe zespoły - i to liczne.
    Niewydolność nerek - najczęściej jest to choroba przewlekła, nie do pogotowia.
    Histeria - bardzo częsty powód wzywania karetki. Pani, którą np. wyrzucono z
    pracy, od której odszedł mąż, która ma kłopoty z dziećmi, starych i chorych
    rodziców albo nie radzi sobie sama ze sobą czy też usiłuje szantażować
    otoczenie swoją chorobą - potrafi nie jeść, nie pić, sama doprowadzić swój
    organizm do stanu wycieńczenia. Wymaga leczenia, ale nie przez zespół PR.
    Gdy jeszcze jeździłam zespołem R miałam stałą pacjentkę, u której co kilka
    tygodni występowały takie właśnie przypadłości. Na stoliku nocnym były opasłe
    tomy książek medycznych.
    Zatrucie lekami. Każdy normalny człowiek zgłaszając zatrucie lekami mówi o tym.
    Wezwanie uzasadnione, ale potem powinno się wypłukać żołądek i wysłać do
    psychatry. A trutki tego nie lubią, oj nie lubią.
    Zatrucie środkami chemicznymi, atak astmy, uczulenia - też człowiek o IQ
    powyżej 70 mówi coś więcej - Kazio malował farbą olejną i nie otworzył okna,
    wujek ma duszności itp.
    Choroba nowotworowa - też już miałam takich chorych. Objawy j.w, ale jakoś
    słóweńka nie pisnęli, że mają nowotwór lub są po chemioterapii. Co w takiej
    sytuacji może zrobić lekarz pogotowia? Nic!!!
    Rotawirus - nie ma leczenia innego niż objawowe- pić, dużo pić i tyle. Czy
    zespół PR ma podawać wodę?
    Stan po nadużyciu alkoholu - bardzo często występuje wśród klienteli PR.
    Jesteśmy wyczuleni.
    Maska brzuszna zawału - stosunkowo rzadko. Trzeba brać pod uwagę.
    Za chwilę dojdzie do tego, że lekarz nie chcąc być narażony na nieprzyjemności
    będzie woził do szpitala wszystkich, bo ze wszystkiego może coś wyjść.
    Natomiast w Izbach Przyjęć będzie się prowadziło dokładną diagnostykę - ok. 4-5
    godzin każdego pacjenta. No bo może coś się przeoczy, opuści. W przypadku np.
    jaskry - poprosi się konsultanta-okulistę. To wszystko trzeba będzie dokładnie
    opisać , odnotować itp. W konsekwencji czas oczekiwania na pomoc wydłuży się do
    kilkudziesięciu godzin. Wszystko będzie zgodnie z zasadami sztuki.
  • Gość: ab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 15:05
    nie dyskutuj z nią-niech sobie postudiuje medycynę alfa i omega, jeśli by się w
    ogóle dostała, nie wywalili jej po drodze, sama nie zrezygnowała i jakimś cudem
    udałoby się jej skończyc.
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 20.04.06, 15:15
    Masz rację.Dyskusja z nią jest pozbawiona sensu. I tak wie lepiej.
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 20.04.06, 16:18
    :-))))
    może tak przenieś się na forum wróżby, czary i przepowiadanie przyszłości :-))
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 20.04.06, 17:26
    > Trudno u każdego człowieka zgłaszającego bóle brzucha, wymioty itp,
    > podejrzewać, że mamy do czynienia z zawałem, robić EKG ( też w początkowym
    > stadium może być "czysto"), oznaczać troponinę.

    Jest jeszcze gorzej.
    Parokrotnie trafił mi się w IP zawał, którego nie było widać w EKG, troponina
    wychodziła ujemna (dodatnia robiła się po 8-12 godz.). Dobrze, że albo
    dolegliwości wyglądały "poderzanie", albo stan chorego był zbyt ciężki, jak na
    duperelną dolegliwość, albo zapisała się para ExV.
  • Gość: Kasia IP: *.traco.pl / *.traco.pl 19.04.06, 15:46
    A przestańcie już się naśmiewać z tych biednych ludzi jakby nie patrzac Waszych
    pacjentow. Zawod lekarza jest bardzo poważny jak Wy mozecie sobie żarty z tego
    robić!!!
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 19.04.06, 16:06
    Proponuję, abyś zrobiła listę zakazów i nakazów. Będzie jasne. Nie wolno nam
    nawet wymieniać uwag na temat idiotycznych zachowań ludzi, kretyńskich
    określeń, absurdów i nonsensów.
    Jak jesteś taka mądra - to powiedz skąd mamy wiedzieć na co pacjent choruje,
    gdy ten pokazuje, że o tuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu go boli pokazując brzuch, klatkę
    piersiową, podbrzusze i głowę?
    Albo jaki lek przyjmuje określając go jako małe , białe pigułki?
    Żyjemy w XXI wieku, leki mają nazwy, ludzie umieją czytać. Od człowieka o
    minimalnej inteligencji można wymagać, aby znał leki, które bierze i potrafił
    określić swoje dolegliwości ( nie mylić z rozpocznaniem).
    Jak można określać człowieka, który mówi, że "palą go wnętrzności"?
  • Gość: Kasia IP: *.traco.pl / *.traco.pl 19.04.06, 16:25
    Można zadać dodatkowe pytania np.jakie dolegliwosci temu towarzysza, a na
    bolące wnecznosci mozna zapytać w którym miejscu. Leki rzeczywiscie jesli ktos
    nie jest bardzo chory powinien znać, jeśli ma trudnosci z zapamietaniem nazwy
    niech przyniesie pudelko z tego leku.
  • persistens 19.04.06, 18:45
    Nikt przeciez od pacjentow nie wymaga, aby mowili ze maja ischialgie, myalgie,
    dolores recidivantes in regione epigastrica czy hemopeumothorax... Chodzi tylko
    o sprecyzowanie 'tu', 'tam', 'napier...a mnie z tylu od wczoraj', itp.
    okreslen. Roentgena w oczach nie mam i dlatego wymagam od pacjenta wspolpracy,
    chociazby w rzetelnej odpowiedzi na postawione pytania.
  • Gość: lordmaverick777 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.06, 21:50
    Małę pigułki na nadciśnienie to stndard - pacjent często wyrzuca opakowanie, a
    co do opiu dolegliwości... Wiesz, powinnaś ubrać sięm w fartuch i pójść ze
    studentami zbieraćź wywiad od pacjenta. Zobaczysz, jak to wygląda. Czowiek
    zaczyna myśleć, że IQ społęczeństwa oscyluje wokół50. Niestety
  • Gość: Kasia IP: *.traco.pl / *.traco.pl 20.04.06, 19:27
    Faktem jest ze niektorzy pacjenci przychdza do lekarza jak na spodkanie
    towarzyskie nawet nie znaja lekow ktore biora, moze byc to troche wkurzajace.
    Jednak o to aby tego nie robili mozna powiedziec grzecznie, nie krzyczac i nie
    ublizajac mu. Po drugie nie wiele chrob ma dolegliwosci nietypowe, ktore sa
    trudne do sprecyzowania zwlaszcza przez pacjeta, madry lekarz obcujacy z
    wieloma pacjentami powinien mniej wiecej wiedziec ze pewne narzady np.sa blisko
    siebie i polaczone i nie zawsze objawy sa zgodne z tym co wyczytali w
    podrecznikach do medycyny. Lekarz powinien umiec myslec logicznie a nie tylko
    wkuwac mnostwo regulek na pamiec. Po trzecie przerowadzanie wywiadow tylko
    przez studentow to glupota, przeciez oni sa jeszcze niedouczeni, bez
    doswiatczenia, a ze to jeszcze mlodziez (wystarczy popatrzec na to co robili ze
    starszymi ludzmi w Krakowie idioci!!) to bywaja wredni powinien z nimi byc
    jakis porzadny, doswiatczony lekarz
  • Gość: reo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 23:38
    w Krakowie to był jakiś motłoch z pielegniarstwa -zeby studiowac tam nie trzeba
    byc specjalnie inteligentnym- wiec nie mieszaj do tego studentów wydziału
    lekarskiego. To co się stało tam to ostatnia patologia i zwyrodnialstwo
    studenci kierunku lekarskiego byli wstrzasnieci podobnie jak wykładowcy.

    Po drugie przeciez studenci zbieraja wywiad w ramach cwiczen-naprawde myslałas
    ze to tylko jedyny wywiad jaki jest? Musza go zbierac zeby nie wkuwac pustych
    regułek jak napisałas. Przeczysz sama sobie.
  • Gość: Kasia IP: *.traco.pl / *.traco.pl 21.04.06, 14:28
    Jasne wstrzesnieci!! A sami pewnie postapiliby nie raz tak samo!!!
  • Gość: med IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 15:29
    jestem studentką CMUJ (Wydziału Lekarskiego dla jasności) chyba sama jesteś
    zboczona skoro mogło Ci przejsc przez głowe, że można coś takiego zrobic z
    drugim człowiekiem - bo mi jakoś dalej się to w głowie nie mieści. Każdy
    normalny lekarz czy student powie ci to samo. My wiemy po co tam jesteśmy.
    Cieszę się, że wokół siebie mam normalnych współ-studentów.
  • zubr_zalogowany 21.04.06, 16:39
    rozdmuchana przez media sprawa

    studenci zupelnie normalnie kapali kobiete
    i zupelnie normalnie w ramach zajec rozmawiali z chorymi uczac sie zbierac wywiad (bo pielegniarka to tez musi umiec)

    szczytem idiotyzmu, brakiem wyczucia, taktu i zwyklego instynktu samozachowawczego bylo nagranie tego i rozsylanie MMSami
  • encorton1 21.04.06, 00:50
    > Faktem jest ze niektorzy pacjenci przychdza do lekarza jak na spodkanie
    > towarzyskie nawet nie znaja lekow ktore biora, moze byc to troche wkurzajace.
    > Jednak o to aby tego nie robili mozna powiedziec grzecznie, nie krzyczac i
    > nie ublizajac mu.

    Brak wiedzy o tym jakie leki się bierze woła o pomstę do nieba. Śmieszne jest
    to, że często dotyczy to ludzi którzy z zapamiętaniem nazwy leków, które biorą
    nie powinni mieć problemów. Nie jest dziwne, że schorowana 80 letnia staruszka,
    która łyka 3 razy dziennie garść piguł nie pamięta ich nazw (widzę jednak, że
    zazwyczaj stara się mieć to jednak gdzieś zapisane ). Dziwne jest natomiast to,
    że np 40 kilku letni facet, nieupośledzony, bez demencji, zażywający jeden lek
    nie potrafi wymienić jego nazwy, nie za bardzo wie, dlaczego go bierze i
    ogólnie ma to tak naprawdę w d...e.

    > Po drugie nie wiele chrob ma dolegliwosci nietypowe, ktore sa
    > trudne do sprecyzowania zwlaszcza przez pacjeta, madry lekarz obcujacy z
    > wieloma pacjentami powinien mniej wiecej wiedziec ze pewne narzady np.sa
    > blisko siebie i polaczone i nie zawsze objawy sa zgodne z tym co wyczytali w
    > podrecznikach do medycyny.Lekarz powinien umiec myslec logicznie a nie tylko
    > wkuwac mnostwo regulek na pamiec.

    A jakieś konkrety i wnioski zamiast sloganów.

    > Po trzecie przerowadzanie wywiadow tylko
    > przez studentow to glupota, przeciez oni sa jeszcze niedouczeni, bez
    > doswiatczenia

    Zbieranie wywiadu przez studentów ma służyć właśnie temu by się tego nauczyć i
    zdobyć doświadczenie.

    > powinien z nimi byc jakis porzadny, doswiatczony lekarz

    Na początku przy pierwszych wywiadach jakie ja i inni studenci zbieraliśmy był
    lekarz. Potem już nie. Dlaczego? Po to żeby nauczyć się robić to samodzielnie
    im szybciej tym lepiej.

    > wystarczy popatrzec na to co robili ze starszymi ludzmi w Krakowie idioci!!)

    Ludzie nauczcie się czytać. To co stało się w Krakowie nie było dziełem ani
    pielęgniarek, ani lekarzy, ani studentów medycyny, a to po tych grupach
    jeździcie jak na łysej kobyle, kiedy nawiązujecie do tej sprawy.

    Po pierwsze dokonało tego kilku ludzi którzy studiowali pielęgniarstwo, ale
    żaden/a z nich nigdy wykonywać tego zawodu już nie będzie, zatem nie rozumiem
    obelg które na różnych forch internetowych były rzucane w stronę pielęgniarek.

    Jak narazie był to przypadek jednostkowy zatem uogólnianie go na całą grupę
    ludzi studiujących pielęgniarstwo jest również bezsensowne i krzywdzące.





  • Gość: Kasia IP: *.traco.pl / *.traco.pl 21.04.06, 14:42
    I zdobywaja to dowiatczenie krzywdzac pacjentow swoja niewiedza i brakiem
    szacunku do nich i opryskliwoscia. Konkrety o chorobie prosze bardzo: od paru
    dni boli pacjenta głowa, badania ma wszytkie porzadku, jednak od tego czasu co
    go zaczela bolec psuja mu się (albo rosna) zeby. Wiec od czego na logike moze
    go ta glowa bolec? No niestety w podrecznikach chyba tego nie ma, ze od zebow.
    A lekarz co zrobi lekarz? Zamiast odeslac takiego jeszcze do dentysty da pól
    kilo lekow przeciwbolowych i jeszcze powie ze boli go z nerwicy (totalny
    absurd),a jesli leki nie zadzialaja a zeby zaczna mu sie sypac wtedy moze go
    łaskawie odesle do dentysty, niestety juz nie na leczenie lecz na wyrwanie tych
    zebow, o ile wczeniej nie umrze w wyniku podawania tamtych lekow
  • encorton1 21.04.06, 15:07
    > I zdobywaja to dowiatczenie krzywdzac pacjentow swoja niewiedza i brakiem
    > szacunku do nich i opryskliwoscia

    Przede wszystkim - doświadczenie, a nie doświatczenie. Poza tym podaj
    konkretne, przykłady tego krzywdzenia swoją niewiedzą. Jakieś inne niż "afera"
    w Krakowie. Czy byłaś ich świadkiem? Jeśli tak to czy poinformowałaś kogo
    trzeba?

    Co do twojego przykładu. Widać niewiele wiesz co jest napisane w podręcznikach.
    Po drugie do tego, żeby pójść do dentysty lekarz nie jest potrzebny, jeśli
    pacjent ma swój własny mózg odrobinę sprawny mimo tego bólu. Po trzecie
    przykład jest troche dziecinny: nerwice, kilogram leków, wysypujące się zęby,
    wyrywanie zębów no i śmierć.
  • mmagda12 22.04.06, 16:31
    Gość portalu: Kasia napisał(a):

    > I zdobywaja to dowiatczenie krzywdzac pacjentow swoja niewiedza i brakiem
    > szacunku do nich i opryskliwoscia. Konkrety o chorobie prosze bardzo: od paru
    > dni boli pacjenta głowa, badania ma wszytkie porzadku, jednak od tego czasu
    co
    > go zaczela bolec psuja mu się (albo rosna) zeby. Wiec od czego na logike moze
    > go ta glowa bolec? No niestety w podrecznikach chyba tego nie ma, ze od
    zebow.
    > A lekarz co zrobi lekarz? Zamiast odeslac takiego jeszcze do dentysty da pól
    > kilo lekow przeciwbolowych i jeszcze powie ze boli go z nerwicy (totalny
    > absurd),a jesli leki nie zadzialaja a zeby zaczna mu sie sypac wtedy moze go
    > łaskawie odesle do dentysty, niestety juz nie na leczenie lecz na wyrwanie
    tych
    >
    > zebow, o ile wczeniej nie umrze w wyniku podawania tamtych lekow

    O "rany Julek" ,Kasik TY naprawde jestes TEPY .Takich gluposci to dawno nie
    czytalam
  • kasia13s 21.12.06, 01:52
    ...matko..jak czytam Twoje posty to mi ręce opadają...jak Cię boli ząb to idź do
    dentysty!!! lekarz POZ czy jakikolwiek inny i tak tu nie pomoże. Jeśli nie wiesz
    jeszcze to powiem Ci w tajemnicy że do dentysty skierowania mieć nie trzeba. A
    że w tym wieku rosną Ci jeszcze zęby..masz na myśli ósemki? ile Ty właściwie
    masz lat? No i ostatnie pytanie (widzę, że jesteś SPECJALISTKĄ w dziedzinie
    medycyny) - co zaproponujesz na ból rosnącego zęba?
  • ciaki 13.12.07, 22:34
    Nie proponuj robienia "listy zakazów i nakazów" - zwróć się z tym do swojej Naczelnej Rady Lekarskiej- oni Ci wszystko wytłumaczą jeśli nie możesz sobie przypomnieć etykiety lekarskiej- czy jak to tam się nazywa.
    www.kajetanowicz.com/hipokrates/etykieta.htm
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 23:59
    >jak Wy mozecie sobie żarty z tego robić!!!

    bo to ku.. śmieszne jest
  • Gość: marta IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 19.04.06, 16:40
    Podobno pijany chirurg chcial operowac pacjanta!
  • aelithe 19.04.06, 21:07
    W Rosji to norma.
    A w jakim stanie był anestezjolog??
  • aelithe 19.04.06, 19:06
    Historia prawdziwa.
    1. Kobieta miała wypadek samochodowy z cięzkim uszkodzeniem ucha środkowego.
    Ordynator i zastępca ordynatora operują ok 5 godzin i kobieta odzyskuje słuch.
    Po dwóch tygodniach kobieta opisuje szpital w miejscowej gazecie. Jaka
    wspaniała opieka, jakie miłe pielęgniarki i jacy dobrze lekarze; ale wszczepili
    mi patefon z muzyka pogrzebową do ucha i cały czas gra.
    2. następnego dnia rano ordynator dostaje pismo z rządaniem wyjaśnień.
    3. Ordynator - kobieta stanowcza ; bierze telefon i dzwoni do dyrektora." Panie
    dyrektorze, to nieporozumienie . Nie dogadaliśmy się z pacjentką ; jakby
    chciała chętnie bysmy wszepili discopolo czy muzyke poważną. Z resztą jeśl;i
    chora tego chce to możemy jej zmienic płytę.
  • Gość: Kasia IP: *.traco.pl / *.traco.pl 20.04.06, 19:36
    Historia z życia wzieta:
    Moja babcie byla u lekarza, wszystko dokladnie powiedziala pokazala wszytkie
    leki, co bierze brala przez pol roku, i wszytkie dolegliwosci. Po chwili lekarz
    ją sie pyta "To z czym pani przyszla? "
    Ale idiotyzm!!
    Lekarze skarza sie ze pacjenci zle przedstawiaja swoje dolegliwosci i nie
    wiedza co biora, nie umieja sie porozumiec z pacjentami, jednak czasem sami
    zamiest sluchac mysla o niebiskich migdalach. Wrrr!!
  • Gość: doc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 00:07
    > Historia z życia wzieta:
    > Moja babcie byla u lekarza, wszystko dokladnie powiedziala pokazala wszytkie
    > leki, co bierze brala przez pol roku, i wszytkie dolegliwosci. Po chwili
    lekarz
    >
    > ją sie pyta "To z czym pani przyszla? "
    > Ale idiotyzm!!

    Wiesz co, kompromitujesz się.
    Do lekarza naprawdę przychodzi się z jakimś konktretnym problemem, no, z dwoma,
    trzema. Jeśli Babcia miała ich 10, z czego 3 może pilne, a i tak czekała pół
    roku, po to by przyjśc do lekarza POZ który ma - teoretycznie - 15 minut na
    pacjenta (w praktyce mniej), to zupełnie jasne jest, że po wysłuchaniu skarg na
    wszystkie - jak sama napisałaś - dolegliwości, lekarz zapytał z czym przychodzi.
    Też bym tak spytał. Idiotyczne jest przychodzenie i próba załatwienia w jeden
    dzień tygodniowej infekcji dróg moczowych, dwudziestoletniego bólu kręgosłupa,
    trzyletniej nadczynności tarczycy, miesięcznego podniesionego ciśnienia w
    przebiegu czteroletniej choroby nadciśnieniowej itp. A pacjenci tak przychodzą.
    I po zreferowaniu tego przez nich nie pozostaje nic innego, jak spytać, to z
    czym przychodzą? W znaczeniu z czym przychodzą DZISIAJ? Bo przyszli do lekarza
    a nie do Jezusa Chrystusa Zbawiciela Świata. Lekarz takiej mocy nie ma. I nie
    pomoże na WSZYSTKIE DOLEGLIWOŚCI.
  • seniorita15 30.04.06, 15:42
    Do aelithe:dobry kawalek z ta muzyka.
  • aelithe 19.04.06, 19:09
    Przed ok 10 laty. Lekarz - specjalista z ponad 20 letnim stażem; przyjmuje
    pacjenta w głebokim w strząsie septycznym. Pielęgniarka - krótko po szkole - po
    uzyskaniu dojścia obwodowego pyta się lekarza co pobrać.
    - Co się da.
    Pielęgniarka pobiera krew i pisze na zleceniu: "co się da".
    Kierowniczka laboratorium , która ma dyżur, przyjmuje krew krew i odpisuje.
    - Jak się da; to się zrobi.
  • bozia2 19.04.06, 22:50
    Przyjęte zostało niemowlę na oddział dziecięcy z zakażeniem w okolicach pępka a
    matka po dwóch dniach ma pretensje,że piguły dziecko niedokładnie wycierają,a
    ona przecież stoi obok i widzi...

    Ps.dostała zjebkę i dobrze krowie...
    --
    www.moja-mycha.o7.pl/
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 20.04.06, 17:30
    > Przed ok 10 laty. Lekarz - specjalista z ponad 20 letnim stażem; przyjmuje
    > pacjenta w głebokim w strząsie septycznym. Pielęgniarka - krótko po szkole -
    > po uzyskaniu dojścia obwodowego pyta się lekarza co pobrać.
    > - Co się da.

    Swoją drogą- durna odpowiedź. "Co się da"- tzn. oznaczyć np. poziom
    cholesterolu i przeciwciala przeciwjądrowe?
  • Gość: lordmaverick777 IP: 213.227.107.* 21.04.06, 08:11
    Pomyśl: " Przed ok 10 laty", szpital zapewne powiatowy i ktoś Ci mówi "oznacz
    co się da" - i Ty wtedy myślisz o przeciwciałach przeciwjądrowych?
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 21.04.06, 10:29
    > Pomyśl: " Przed ok 10 laty", szpital zapewne powiatowy i ktoś Ci mówi "oznacz
    > co się da" - i Ty wtedy myślisz o przeciwciałach przeciwjądrowych?

    Bywa (i to często), że szpital w małym mieście ma możliwość wykonania badań, o
    które nikt by go nie podejrzewał. Po prostu nikomu nie opłaca się wozić
    pobranej krwi 70 km.

    A swoją drogą- czemu uczepiłeś się przeciwciał przeciwjądrowych, a nie
    cholesterolu :)
  • lordmaverick777 21.04.06, 12:46
    bo one aż się o to prosiły:) takie czepialskie;)
    --
    Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę! Tylko czemu z głodu...?
  • aelithe 21.04.06, 21:41
    Jakby się uparł, można i było zrobić PCR lub komplet rutynowych serologii w
    ciągu 60 minut.
  • aelithe 21.04.06, 21:37
    Zwykle w szpitalu jest dostępna lista badan wykonywanych na dyżurze.
    Ale oczywiście jest tu bład komunikacji na liście lekarz pielęgniarka.
    A swoją drogą uważasz, że nie wyszła nawet śmieszna historyjka.
  • seniorita15 24.04.06, 18:17
    Do aelithe:ja uwazam,ze historyjka byla smieszna.Gdyby pielegniarka byla
    bardziej doswiadczona zrozumialaby w lot polecenie doktora.A laborantka tez niezla.
  • aelithe 01.05.06, 19:11
    A tak wtedy mówilibyśmy o niedoświadczonej pielęgniarce z doświadczonym
    doktorem. :)
  • Gość: ruth IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 21.04.06, 10:26
    Moi sąsiedzi dwukrotnie wzywali karetkę do 30-letniego syna, który zbyt długo
    pracował w ogrodzie bez koszulki - a słoneczko grzało. Póżniej plecy go piekły.
    Karetka z pełną obsługą dwukrotnie w ciągu dnia jechała - w sumie ok. 100 km.
    po to by dać tabletkę przeciwbólową i plecy posmarować jakąś maścią. U sąsiadów
    są dwa samochody i trzech kierowców (!). Być może w tym czasie umarł ktoś na
    zawał, bo karetka była u "poparzonego"!
    Pacjenci! Miejcie trochę wyobrażni i pokory!
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 21.04.06, 14:23
    Też tak bywa. Jeździłam kiedyś do wezwanie pt "bóle brzucha w pachwinie" ( z
    ponagleniem). Na miejscu okazało się, że była to.....otarta pachwina po
    włożeniu zbyt ciasnej ( po zimie) bielizny.
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 21.04.06, 14:35
    Chora 50 lat ma mieć dziś planową operację, którą miałam mieć przyjemność
    znieczulać. Wczoraj zebrałam z nią wywiad,zbadałam, zleciłam co do mnie należy.
    Lekarz dyżurny też zrobił swoje i poinformował, że będzie operowana pierwsza(
    bez stresu oczekiwania, zespół jeszcze nie zmęczony - same plusy).
    Rano chirurg jeszcze zajrzał - nic go nie zaniepokoiło.
    Jesteśmy na bloku, pielęgniarka dzwoni, żeby zwozić chorą. Chirurdzy dopijają
    jeszcze kawę, ja - gotowa do znieczulenia.
    Po kwadransie - telefon z góry- chorej nie ma. Szpital nie więzienie.
    Pielęgniarki - nie klawisze, ale mogło się coś stać. Oddziałowa zarządza
    poszukiwanie. Pielęgniarka odcinkowa przesłuchuje współpacjentki, my bezczynnie
    siedzimy na bloku.
    Mija co najmniej pół godziny, telefon z dołu. Chora się znalazła. Była
    w ......szpitalnej kaplicy.
    Operacja zaczyna się z ponadgodzinnym opóźnieniem. Ktoś inny czeka o ponad
    godzinę dłużej na swój zabieg. O marnowaniu naszego czasu nie wspomnę. Chora
    postawiła na nogi prawie wszystkie obecne na zmianie pielęgniarki.
    Dlaczego oddaliła się z oddziału nikogo nie informując wiedząc, że za chwilę
    będzie operowana?
    Bezmyślność? Głupota? Nie liczenie się z nikim? IQ=50? A może wszystko naraz?
  • kate2000 27.04.06, 11:26
    Jak możesz wyśmiewać się z biednego chorego, czlowieka!!!!!!!!!!!!!! Czy
    pomyślalas o tym że ona była bardzo zdenerwowana ??? Nie!!!!!! Może chciała się
    pomodlić, bo być może to ostatnia operacja w jej życiu (jako enestezjolog
    powinnas wiedziec jakie rzeczy). Nie no poprostu brakujemi słow tak jestem
    oburzona!!! Jesteś jak wiele innych anestezjologow bezduszna wredna osoba,
    pozostaje mi tylko życzyć aby kogos z twojej rodziny jak bedzie bardzo bal sie
    zabiegow też potraktowali tak okrutnie!!! Przeaz takie osoby jak i Ty i pare
    innych "wspanilych" chirurgow i anestezjologow szpital rzeczywiscie przypomina
    wiezienie
  • maga_luisa 27.04.06, 16:04
    Ktoś potraktował tę pacjentkę okrutnie? Gdzie to wyczytałaś?
    Myślę, że miała sporo czasu wcześniej na modlitwę :)
    A co powiesz o pacjentach, którzy mieli zaplanowane operacje po niej i musieli
    czekać pół godziny dłużej? Wyobrażasz sobie ich zdenerwowanie, stres i
    niepokój???
  • kate2000 27.04.06, 16:55
    Pewnie ją wredni chirurdzy zaczeli ją pouczac. Nie mogli wziąść innego pacjenta
    na operacje? Zamiast popijac kawke i nic nie robic mogli przygotowac zabieg dla
    kogos innego. A wyobrazasz sobie stres i zdenerwowanie tej pacjentki, ludzi
    którzy się nie stresuja nie uciakaja z sali. A wiesz czyja to wina że pacjent
    się tak stesuje lekarzy, bo traktuja go jako "koloejna rzecz do odbebnienia"
    wcale nie liczą się z jego uczuciami i samopoczuciem, oni sobie kawke pili a
    pacjentem nikt sie nie zaiteresowal, dlatego ta kobieta nie wytrzymala tego i
    poszla. Okrutnie potraktowana moze nie zostalaale napewno ja zignorowalali. I
    jeszcze jedna rzecz daja tym biednym pacjentom srodki uspokajajace aby mieć go
    z głowy, zamiast porozmawiac z nim i wszystko dokladnie mu wyjasnic. To
    naprawde jest ignorancja!! Nikt ich nie prosi aby go glaskali i przytulali, ale
    jakas normalna zyczliwa rozmowa i wyjasnienia powinny byc, przeciez taka
    operacja to dla pacjenta bardzo wazne i straszne wydarzenie,to w razie czego
    nie chirurg czy anestesjolog może umrzeć tylko pacjent,chirurdzy maja
    rzeczywiscie ciezka robote, ale pacjent jest chyba w tym momencie najwazniejszy
  • maga_luisa 27.04.06, 20:16
    kasiu, ty tworzysz w swojej głowie całe historyjki; to nie byłoby jeszcze takie
    złe, gdyby nie to, że w nie wierzysz.
    Nie masz bladego pojęcia o organizacji pracy na bloku operacyjnym i się
    wymądrzasz. odpuść.
  • kate2000 27.04.06, 21:11
    Tak widocznie organizacja jest tam beznadziejna skoro pacjenci tak cierpia
  • maga_luisa 27.04.06, 21:17
    Jacy pacjenci tam cierpią? Co o tym wiesz i skąd?
    Ja się dowiedziałam, że pacjentka poszła rano w dniu operacji do kaplicy. Skąd
    reszta informacji?
  • felinecaline 27.04.06, 21:54
    Kasienko, w medycynie (w tym i w chirurgii) sa pewne zasady postepowania z
    pacjentem hospitalizowanym jak nasza kula ziemska dluga i szeroka. Nikogo -
    nikogusienko nigdzie nie operuje sie wbrew jego woli. Pacjent jest informowany
    przez chirurga tak jak wymaga tego tzw "karta praw pacjenta hospitalizowanego"
    o wszystkim, co dotyczy jego choroby, slanu, przewidywaniach, rodzaju terapii
    oraz ewentualnym ryzyku, ktore niestety zawsze istnieje i istniec bedzie
    niezaleznie od najlepszej woli tak operatora jak i calej reszty ekipy. Ta
    informacja ma byc adekwatna do potrzeb i zdolnosci rozumienia pacjenta.
    Ze swojej strony rowniez anestezjolog rozmawia z pacjentem, ustala w
    porozumieniu z nim najlepsza z mozliwych dla jego konkretnego przypadku (tzn
    pacjenta) forme znieczulenia, informuje o moze czasami niezbyt przyjemnych
    momentach, ktore czekaja pacjenta przed i po operacji, decyduje o podaniu w
    odpowiednim momencie srodkow uspokajajacych i pilnuje, by zostaly one podane w
    zaleznosci od potrzeb i stanu pacjenta jue ewentualnie w przeddzien a napewno
    rano w dniu operacji.
    I wlasnie ja na karb tych srodkow uspokajajacych klade zachowanie owej
    pacjentki - nieco zapewne otumaniona owym "glupim jasiem" podanym w
    premedykacji nie pomyslala o zawiadomieniu kogokolwiek z personelu, ze wychodzi
    z oddzialu - wlasciwie to juz nawet nie miala prawa zejsc z lozka, bo z
    owym "glupim jasiem pod reke" mogla nie wyladowac w kaplicy a nie wiadomo gdzie
    w jakims zakamarze szpitalnym.
    Zapewniam cie, ze modlic sie mozna rownie dobrze w glebi wlasnego serca jak i w
    jakiejkolwiek kaplicy czy nawet katedrze. Zapewniam cie tez o kilku innych
    rzeczach - nigdzie, absolutnie nigdzie nie uzywa sie sily, by pacjenta
    doprowadzic na blok operacyjny i polozyc na stole. Wszedzie natomiast na kazdym
    bloku obowiazuje scislu dzienny - tygodniowy i wiecej plan pracy, wszystkie
    zabiegi sa dokladnie rozpisanew czasie, z uwzglednieniem kolejnosci,
    niezbednych instrumentow, personelu uczestniczacego, a rowniez i czasu
    sprzatania i sterylizacji sali pomiedazy zabiegami - w sumie musialabym ci
    strescic tomy procedur. Nie jest wiec tak, ze operuje sie badz kogo badz kiedy
    w przerwach miedzy chlipaniem kawki.
    Do tej pory bylo o prawach pacjenta, dorzuce jeszcze tylko jedno: kazdy
    czlowiek, w tym i pacjent ma rowniez i swoje obowiazki, jednym z obowiazkow
    pacjenta hospitalizowanego jest nieoddalanie sie z oddzialu bez waznego po temu
    powodu i bez powiadomienia osob, ktore na czas hospitalizacji sa za niego
    odpowiedzialne. tak, ze swoje wspolczucie kierujesz pod niewlasciwym adresem.
    Stress jest o tylez bowiem negatywnym czynnikiem dla pacjenta, ale rowniez dla
    lekarzy - chirurgow - anestezjologow - calej reszty zespolu.Jesli oni wszyscy
    maja pracowac dla dobra owego pacjenta i z jak najmniejszym dla niego ryzykiem
    to nie moga byc poddawani takim dodztkoym atrakcjom jak koniecznosc
    szukania "delikwenta" po kaplicach czy gdziekolwiek.
    Niewatpliwie kiedys sie o tym sama przekonasz, lepiej dla ciebie byloby, zeby
    nastapilo to pod wplywem naszych wyjasnien - w sytuacji, kiedy przyjdzie ci
    sie "polozyc w szpitalu" bedziesz juz przygotowana metoda nasej lagodnej
    perswazji, najmniej stressujaca z mozliwych.
  • kate2000 29.04.06, 23:47
    Tak bylam już w szpitalu niestety i zadne z praw pacjenta nie bylo wobec mnie
    przestrzegane, pisemnie nie wyrazilam zgody na srodki uspokajajace a ini kazali
    mi sie wynosic i to w chamski sposob (uzywali wulgarnych slow i traktowali
    mnie ze zniewaga)wiec wiem co to szpital i jak podli nieludzcy i chamscy moga
    byc chirurdzy a anestezjolodzy (idioci nawet mnie uspic chcieli)
  • felinecaline 29.04.06, 23:59
    Jestem pewna, ze zgodnie z cytowana w moim poprzednim poscie "karta praw
    pacjenta" usilowano ci wszystko wyjasnic - oczywiscie, jak w tejze karcie stoi
    napisane: "odpowiednio do mozliwosci rozumienia danego pacjenta" (czyli Twoich.
    Coz, optymisci zapewne je przecenili. Z tego, co piszesz wynika, ze
    jestes "nieprzemakalna". Zgadzam sie z toba w 1000% ze anestezjologi to glupki,
    powinni zgodnie z twoim zyczeniem pilnowac, zeby chirurdzy "zerzneli cie" na
    zywo - bez srodkow usypiajacych i usypiania. Wtedy mialabys okazje poobserwowac
    jak pracuja i wurobilabys sobie o wszystkich jeszcze sluszniejsza opinie.
    ;-D ;-D ;-D
  • kate2000 02.05.06, 00:14
    felinecaline napisała:

    >> , zeby chirurdzy "zerzneli cie"
    > >
    > Chwila chwila ja myslalam ze oni operuja a nie rrzna, a niech by
    sprobowali "zerznąc" to by skonczyli w sadzie. W sumie z srodkami usypiajacymi
    lub uspokajajacymi nigdy bym sie nie zgdzila i bym byla wsciakla jakby robili
    sobie glupie zarty podczas mojej operacji
  • felinecaline 02.05.06, 00:40
    Moja mila Kasiu! Zeby zoperowac to jednak trzeba cookolwiek przeciac, naciac,
    wyciac, uciac, obciac albo ...rznac gdzie ... to wyzej uzyte przedrostki.
    Jak sadze z Twojego sposobu bycia (przejawiajacym sie w wyrazaniu
    twoich "mysli" na "zerzniecie cie" w innym kontekscie chetnych raczej by nie
    bylo a poza tym w odniesieniu do maximum6-letniej dziewczynki (co wynika z
    nicka ;-D i mentalnosci) bylby to czyn naganny i karalny, tak, ze nic ci dlugo
    jeszcze nie grozi.
  • anestezjolog2 02.05.06, 20:05
    A co mieli zrobić? Pozwolić na eskalację histerii? Możesz nie godzić się na
    podanie leków, ale musisz się liczyć, że dostaniesz propozycję nie do
    odrzucenia. Znając Twój napastliwy ton wypowiedzi i stosunek do lekarzy -
    bardzo współczuję kolegom.
    Idąc świadomie ( bo mniemam, że nie był to szpital psychatryczny, w którym
    pozostałaś na mocy decyzji sądu) wyraziłaś zgodę, także świadomą, na leczenie.
    Mogłaś zmienić zdanie, ale wtedy pozostaje Ci tylko opuścić progi szpitala.
    Twój wybór, Twoja wolna wola.
  • seniorita15 30.04.06, 15:53
    W sumie to i tak niezle,ze tylko do kaplicy sie udala.Przeciez mogla po tej
    premedykacji pognac do najblizszego kosciola w miescie.
  • zetbeel 13.08.06, 21:49
  • szefmati 04.07.07, 20:32
    fakt.albo mogła nagle pojechać z rana na pielgrzymkę do watykanu;;;;:-)
  • szefmati 04.07.07, 20:29
    a ty nie cierpisz z powodu swoich dennych konfabulacji kate 2000?...
  • glupiakasia 30.04.06, 18:28
    Czy chora została poinformowana o której dokładnie godzinie będzie jako
    pierwsza operowana?

  • felinecaline 30.04.06, 18:48
    To ma drugorzedne znaczenie; zostala poinformowana, ze bedzie operowana jako
    pierwsza. Po obudzeniu sie, wykonaniu odpowiedniej toalety
    przedoperacyjnej,odsikaniu, przyodzianiu w blokowe "giezelko", podaniu
    premedykacji pacjentka powinna zostac w swoim lozku i to obowiazkowo w pozycji
    lezacej. Tak tez mozna sie modlic. A cala ta "niewola" tylko i wylacznie dla
    jej dobra.
  • glupiakasia 30.04.06, 18:59
    To ma znaczenie, bo jako pierwsza może oznaczać 9 rano, ale i 11 rano i jeżeli
    nikt jej tego nie powiedział, to mogła nie wiedzieć, mysleć, że ma czas.
    Pacjent jak lekarz jasnowidzem nie jest.
    Nie zauważyłam również, by pani anestezjolog napisała, że rano ktokolwiek
    pacjentkę poddał premedykacji.
    Zostało napisane jedynie, że miała byc operowana, a znalazła się w kaplicy.
    Reszta tekstu to tylko wypełniacz bez znaczenia i zupełnie nie smieszny.
  • felinecaline 30.04.06, 19:26
    Wcale mnie nie dziwi, ze pani anestezjolog w poscie w temacie kierowanym do
    ludzi z branzy medycznej i w forum z zalozenia przeznaczonych dla tychze nie
    wspomina o podaniu premedykacji. Dla nich jest to samo przez sie zrozumiale.
    jak przypuszczam osoby spoza branzy czytaja te tematy w poszukiwaniu "opowiesci
    z dreszczykiem, by potem epatowac towarzystwo "u cioci na imieninach" czy "u
    Zdzichow przy grillu". A nawet przypuszczam, ze jest i jedna osoba "jedna noga
    w branzy" ;-D
  • kate2000 02.05.06, 00:19
    Dziwi mnie jedno czemu tych najbardziej "problemowych" pacjentow daja jako
    pierwszych a nie ostatnich przeciez wiadomo ze ci wymagaja wiecej czasu a inni
    pacjenci czekaja!! Jesli operowaliby tych najbardziej problematycznych na koncu
    bylyby same plusy inni pacjenci nie czakaliby i nie denerwowali sie a tym co
    sie stresuja moznabyloby to lepiej wszystko wytlumaczyc!! Ale nie chiurdzy i
    anestezjolodzy wiedza lepiej jak dowalic wszystkim pacjentom !!
  • anestezjolog2 02.05.06, 20:00
    Szpital to miejsce, w którym obowiązują pewne zasady - każdy z nas ma prawa i
    obowiązki. Moim obowiązkiem jest dobrze i bezpiecznie znieczulić oraz zająć się
    pacjentem bezpośrednio po operacji.
    Obowiązkiem chirurga jest dobrze zoperować.
    Naszym prawem jest praca w godziwych warunkach, bez dodatkowych utrudnień,
    szukania chorych, zbędnej straty czasu.
    Prawem pacjenta jest to, aby został dobrze zoperowany, znieczulony, nie
    cierpiał, zaś obowiązkiem słuchanie naszych zaleceń i nie dezorganizowanie nam
    pracy.
    Szpital nie jest więzieniem. Każdy ma prawo opuścić go w dowolnym momencie na
    własne żądanie. Co więcej może to uczynić 10 minut przed zawiezieniem na blok
    czy w środku nocy. I wtedy lekarz dyżurny ma obowiązek zrobić wypis z
    adnotacją, że pacjent na własne życzenie opuszcza szpital.
    Pacjent ma prawo samowolnie opuścić szpital bez wypisu, choć przyzwoitość
    nakazuje powiadomienie , choćby współchorych. A to dlatego, abyśmy nie szukali
    piwnic ( czy oby nie zasłabł) ani nie powiadamiali policji.
    Jednak dorosły człowiek, o jako takim poziomie inteligencji, jeśli już decyduje
    się na operację, zabieg, hospitalizację, diagnostykę nie ucieka, nie oddala
    się, nie powoduje zakłóceń pracy oddziału. Podporządkowuje się decyzjom
    personelu, a jeśli się z nimi nie godzi może zawsze zmienić szpital, wypisać
    się, skorzystać z porady znachora albo sąsiada.
    My nie mamy czasu na zastanawianie się kto jest bardziej a kto mniej
    problemowy, organizować pracy na bloku według godzin nabożeństw ( bo może przed
    operacją zechce wziąć udział w mszy) itp.
    Jest plan operacji, zespołu, instrumentariuszka przygotowuje potrzebne
    narzędzia itp. Są operacje, które wymagają specjalnego przygotowania, są
    sytuacje, w których sala operacyjna i zespół muszą czekać w pogotowiu na
    sygnał. I nikt tu nie będzie się bawił w zmianę kolejności zabiegów!!!!
    Przyjmujemy, że mamy do czynenia z dorosłymi ludźmi świadomymi swoich decyzji i
    podpisujących ś w i a d o m ą zgodę.
  • zetbeel 13.08.06, 21:53
    Problemowy pacjent przedłuzył by czas pracy, a przecież anestezjolog nie tylko
    pracuje w szpitalu, także prywatnie w klinice, gdzie za znieczulenie ogólne
    płaci się ok.250zł
    Więc gdzie lepiej w szpitalu czy w prywatnej klinice?
  • anestezjolog2 02.05.06, 19:40
    Tak, została poinformowana, że najpóźniej (!) o 8.30 pojedzie na blok i ma być
    w sali.
  • zetbeel 13.08.06, 21:57
    To powinna czekać, chyba że nie zna się na zegarku.
    A dlaczego pielęgniarki nie zauważyły wcześniej???
  • aelithe 01.05.06, 19:20
    Tu masz przykład nieprofesjonalnego działania polskiego szpitala. W większości
    profesjonalnych fabryk medycznych; w przypadku braku chorej, którą
    poinformawano o operacji. Sprawdzonoby, czy kolejni pacjenci są przygotowani do
    zabiegu. Jeśli tak. To podjęto by się operacji. Po odnalezieniu chorej,
    umieszczonoby ja pomiędzy kolejnymi zabiegami, a jeśli zamieszanie, które
    wywołała znacznie by zmienilo charmonogram operacji, ustalono nowy termin
    zabiegu i wpisano na koniec kolejki, albo wręcz zaproonowanoby operację w innym
    ośrodku.
  • zzz12 01.05.06, 20:36
    A kto zaplacilby za stracony przez zespol operacyjny czas? W Polsce nikt tego
    nie liczy, bo i praca personelu jest w zasadzie darmowa. W krajach, w ktorych
    urealnione sa koszty procedur medycznych kazda zdrowaska ma wymierne
    przelozenie na tracona gotowke.. to moze najlatwiej babcie przed zabiegiem
    zacewnikowac, worek przymocowac do lozka i pacjentka nigdzie przed zabiegiem
    nie ucieknie ? ;-) Tak sobie gdybam...
    --
    I can resist anything except temptation
  • anestezjolog2 02.05.06, 19:43
    Nie mogę się zalogować pod poprzednim nickiem więc używam nowego. To tak gwoli
    wyjaśnienia.
    Czytam sobie posty i tak się zastanawiam - kto jest nieludzki - ja czy
    pacjentka, która naraziła nas na stratę czasu, innych pacjentów na nerwy.
    Ktoś tam radził, że może by tak ją na koniec kolejki- gdybyśmy byli nieludzcy
    to tak byśmy uczynili wypisując ze szpitala i ustalając następny termin za 4-6
    miesięcy.
  • kate2000 03.05.06, 22:52
    OOOOO tak wasz czas bezceny musicie jescze zdarzyc kawke popic. Ty jako
    anestezjolog jestes nieludzka z tym brakiem wspolczucia i z naśmiewaniem sie z
    tej pacjentki na forum
  • felinecaline 04.05.06, 00:15
    Kasiu, jestes monotonna. Poczytaj sobie chocby to, moze troszke otworza ci sie
    oczka i jakas "klapka w mozgu" odpadnie - zakladajac, ze natura wyposazyla cie
    w ten narzad:
    morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.html
    Moze wtedy bedziesz umiala napisac cos ciekawszego niz tylko "sa nieludzcy"
    i "pija kawke".
    Ale moze jestem zbytnia optymistka?.
  • Gość: anula1 IP: *.chello.pl 24.04.06, 17:11
    Nie chcialabym byc Twoja pacjentka, jak rowniez wiekszosci wypowiadajacych
    tutaj. Co z Was za lekarze? Jak smiecie smiac sie z pacjentow? Nawet jesli
    zadaja czasami absurdalne pytania. Czlowiek chory, cierpiacy czesto nie mysli
    racjonalnie. A nawet jezeli jest zdrowy i cos mu sie uroi to waszym obowiazkiem
    jest szaowac jego godnosc, a nie pisac listy absurdow. Wczoraj bylam na dwoch
    oddzialach ratunkowych i jesli chcesz to moge Ci napisac kilka absurdow, ktore
    zauwazylam jako osoba towarzyszaca pacjentce... Chcesz sie licytowac na absurdy?
  • seniorita15 24.04.06, 18:26
    Do anula1:Tematu do rozrywki dostarczaja sami pacjenci.A ze Ty nie masz poczucia
    humoru to Twoj problem.Zmien forum to Ci sie nastroj poprawi i nie bedziesz nas
    pouczac o czym mamy pisac.
  • Gość: anula1 IP: *.chello.pl 26.04.06, 08:37
    Pewnie smieszne wydaje Ci sie rowniez robienie zdjec starszych i
    niepelnosprawnych osob przez niedoszlych pracownikow sluzby zdrowia..Ale z
    Ciebie smieszka. Moze zalozysz kabaret?
  • Gość: anEstezjolog IP: *.chello.pl 26.04.06, 11:06
    Robienie zdjęć przez, jak słusznie zauważyłaś, NIEDOSZŁYCH pracowników służby
    zdrowia jest godne najwyższego potępienia, nikt z nas ( vide posty) nie
    solidaryzuje się ani z tymi ludźmi, ani z ich postępowaniem.
    Natomiast możemy się pośmiać z absurdalnych zachowań pacjentów. Pośmiać, bo nic
    nam więcej nie pozostaje.
    Czy mamy ze śmiertelną powagą reagować na brudasów - co najwyżej możemy, o ile
    ich stan nie zagraża życiu, wyrzucić ich za drzwi i wysłać do łazienki.
    Czy mamy z poważną miną wysłuchiwać o "małych, białych pigułkach"? W Polsce
    jest niecały 1% anaalfabetów, pozostali ludzie umieją czytać i pisać. Czy to
    takie trudne, aby na kartce papieru zapisać nazwę przyjmowanych leków i sposób
    dawkowania? Nie, ale lepiej wymagać, aby lekarz był jasnowidzem.
    Czy to nieosiągalne, aby ludzie , nawet bardzo mało inteligentni, potrafili
    wskazać ręką miejsce bólu i określić z grubsza dolegliwości.
    Stwierdzenie "kołdun mi napierd..." niewiele mi mówi. Słuchając tego po raz
    setny pozostaje mi tylko śmiech.
    Czy nie można od ludzi dorosłych wymagać, aby zachowywali się jak dorośli - nie
    kręcili, nie kłamali, nie uciekali? Jeżeli pacjent mówi, że nie pali od 5 lat,
    a z ust czuć , że dopiero co wypalił peta, to czy mamy takich ludzi traktować
    poważnie? Możemy jedynie pośmiać się z ich głupoty.
    A co robić jeśli pacjenci notorycznie nie przestrzegają zaleceń: nie mierzą
    ciśnienia, obżerają się słodyczami ( mimo cukrzycy), sami zmieniają sobie
    dawkowanie leków- lista jest długa.
    Dlaczego w końcu 2 może 3 na 10 chorych to ludzie, którzy są czyści, rozumieją
    co się do nich mówi, wykonują zalecenia. I ci ludzie zwykle szybciej wracają do
    zdrowia. Pozostali nie, i obwiniają tym lekarzy.
  • seniorita15 27.04.06, 16:01
    Do anEstezjolog:bardzo zgrabnie to ujelas.Ale nie wytlumaczylas do konca
    quizu.Co to bylo zamrozone oko?Ciekawosc mnie zzera.
  • zetbeel 13.08.06, 22:11
    > Natomiast możemy się pośmiać z absurdalnych zachowań pacjentów. Pośmiać, bo
    >nic nam więcej nie pozostaje.
    Dobrze, że macie chociaż czas na to.
    Szkoda, że nie słyszycie jak się smieją pacjenci z lekarzy czy pielęgniarek.
    Czasami zachowania personelu, potrafią rozweselić tych najbardziej smutnych i
    chorych.
    Natomiast lekarze z zagranicy, pracujący czasowo w Polsce dopiero się
    naśmiewają po powrocie z Polskiego personelu medycznego, szczególnie lekarzy,
    podając łącznie w którym szpitalu i gdzie.
    Śmiejąc się z kogoś czy żartując, pamiętaj że z ciebie się także śmieją.

  • Gość: ingrid IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 24.04.06, 18:26
    Ja jestem lekarzem i taka kronika absordow i opisywanie przez lekarzy zachowan
    pacjentow wydaje mi sie bardzo niesmaczne.
  • Gość: pielęgniarka IP: *.centertel.pl 25.04.06, 01:23
    co Państwa do nas sprowadza...my samochodem
    zawód /w karcie w rubryce/ dyrektor
    13 dzieci w książeczce niemowlaka wpisane jako rodzeństwo,mówię dużo was
    jest "trójka już się nie zmieściła"
    czy dziecko jest na coś uczulone? "tak na pavulon" kto to stwierdził i w jakich
    okolicznościach ? "ŻONA-JEST KRAWCOWĄ"
    ALE inne historie niezabawne :
    Mąż koleżanki dzień przed sylwestrem pieczenie w klatce piersiowej i złe
    samopoczucie;karetka wezwana :od progu"sylwestra już mamy,pewnie się popiło nic
    panu nie jest bez przesady"koleżanka po odjeżdzie pogotowia idzie na chwilę do
    sklepu po powrocie:zastaje męża nieżywego,piękny mężczyzna lat 35 ludzie na
    poziomie o piciu nie było mowy właściciel firmy komp. ona wysokie stan.spółka
    Skarbu Państwa .ONA bohaterka po tym wszystkim oddała narządy męża do
    przeszczepów.I druga identyczna sytuacja tylko pan po 60rż.żona ma żal do dziś
    a upłynęły już 3lat a cierpi dodatkowo gdyż sama była jeszcze niedawno
    pielęgniarką oddziałową ginekologii i połóżnictwa w Warszawie.Oba przypadki
    prawdziwe nie...jedna pani powiedziała.
  • seniorita15 25.04.06, 22:57
    Do Ingrid:i tak wiadomo,ze jestes Daria nr 2.Uwazaj,bo wiem kim jestes naprawde.
  • Gość: ludek IP: *.chello.pl 25.04.06, 23:17
    czytam i nadziwic się nie moge. grupa niespełnionych, przesyconych jadem
    lekarzy, umierających z nudów przed kompem na lichym forum w towarzystwie
    innych nudziarzy, opowiadających o pierdołach, kpiacych sobie z ludzi, bez
    szacunku i pokory. a może by tak książeczke do łapki? podszkolić się ? hmm?
    zając czymś pożytecznym. a tak na marginesie - jesteście "jak doopa od
    srania "żeby ludziom odpowiadać na każdą wątpliwość, za to wam płacą więc
    przestańcie chrzanić bo to żałosne jest... dno ludzie, dno.
  • seniorita15 25.04.06, 23:26
    Do ludek:Widac,ze anula1 sie rozmnozyla.W starciu z takimi jak Ty nie mamy
    szans,chamstwem Wam nie dorownamy i nie mamy zamiaru.A co sie ubawimy,tyle
    naszego .Zmien piaskownice i idz sie bawic gdzie indziej.
  • felinecaline 25.04.06, 23:33
    Szacunek i pokora powinny charakteryzowac obu partnerow dialogu.Inaczej dialog
    zmienia sie w pyskowke i wszystko jedno kto jest po drugiej stronie.Rowniez
    nielekarzom przydaloby sie nieco lektury innej niz brukowce i szmatlawce i
    doksztalcenia, bo watek nt nosicielstwa chluby waszemu stanowi wiedzy nie
    przynosi.
  • Gość: ludek IP: *.chello.pl 25.04.06, 23:57
    felinecaline- pisałem o szacunku i pokorze wobec otoczenia, swojej pracy
    zawodowej, pacjentów a także siebie. a lekturka - oczywiście, ciekaw tylko
    jestem co wy czytacie oprócz forumowych shitów, które w przypadku księgi
    absurdów nie są nawet śmieszne.
  • felinecaline 26.04.06, 00:13
    Zaspokajam Twoja ciekawosc:
    Prosze cie bardzo:
    -"ksiazka do poduszki fachowa": Cardiopathies de l'adulte: Anesthésie en
    chirurgie non-cardiaque Estanove-Lehot -na szczycie stosiku.
    -ksiazka od ktorej jestem uzalezniona i czytam ja srednio raz na rok -
    "trylogia" G. Shlechera "Les Princes de Sang" - zbeletryzowana
    historia "klanu" francuskich chirurgow od sredniowiecza po XXw.
    Zaluje, ze zapewne nie ukazala sie w polskim przekladzie, chetnie bym ci ja
    polecila.

  • felinecaline 26.04.06, 00:15
    Pora mi juz spac, bo oprzekrecilam nazwisko autora mojej ulubionej trylogii:
    Gilbert Schoegel.
  • Gość: Ingrid IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 25.04.06, 23:25
    Haha... Seniorita na co ja mam uwazac? Czyzbym popelnila jakies
    przestepstwo? :)) A moze naslesz na mnie swoich ludzi, ktorzy na mnie napadna w
    ciemnej bramie za to, ze nie podoba mi sie Twoj watek? :))
  • seniorita15 25.04.06, 23:39
    Wiem o Tobie wiecej niz Ci sie wydaje.Masz powazne zaburzenia osobowosci.Medice
    curate ipsum.
  • Gość: Ingrid IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 25.04.06, 23:42
    Widze, ze Ciebie Seniorita to nawet tajemnica lekarska nie obowiazuje...:))
  • seniorita15 26.04.06, 15:59
    Na szczescie psychiatria nie jest moja wyuczona specjalizacja.Ale mysle,ze ta
    dziedzina ma kolosalna przyszlosc.
  • Gość: ludek IP: *.chello.pl 25.04.06, 23:46
    seniorita,kobieto , co Ty sobą reprezentujesz??
  • seniorita15 26.04.06, 16:00
    Normalnosc.
  • zetbeel 13.08.06, 22:14
    Bardzo słusznie, smiejąc się z pacjentów, mówimy kim jesteśmy.
  • aelithe 01.05.06, 17:34
    18-letnia dziewczyna leży w spiączce mózgowej. Matka siedząca przy dziecku od 3
    dni, co chwila naciska guzik, a gdy przychodzi pielęgniarka: Moje dziecko się
    poci; proszę jej otrzeć czoło.
  • felinecaline 01.05.06, 17:56
    Nie dziwie sie, widok bliskiej - malo - ukochanej osoby w spiaczce napawa
    bliskich przerazeniem - boja sie dotknac, zeby jeszcze nie pogorszyc albo z
    najbardziej irracjonalnego powodu - nie bardzo wiedzac, cy bliska osoba "jest
    jeszcze zywa". Zachecilabym lagodnie matke, zeby nie wahala sie pieccic corki,
    w tym wytrzec jej czolo, przygladzic wlosy, potrzymac za reke, zanucic
    kolysanke . W tym nie ma nic ckliwego - drobiazg a moze ulsyc i matce
    i...personelowi.
  • seniorita15 01.05.06, 18:58
    Aelithe nie miala nic zlego na mysli.Dla rodziny to straszna tragedia,ale jest
    to tez umeczenie dla personelu.Czesto do rodziny nic nie dociera.Oni sa w szoku
    i to zrozumiale.I wydaje im sie,ze personel OIT powinien w pelnej gotowosci
    zajmowac sie tylko ich czlonkiem rodziny.A jak wiadomo pacjentow na OIT zwykle
    jest wiecej i wszyscy sa w ciezkim stanie.I wszyscy wymagaja trokliwej opieki.
  • aelithe 01.05.06, 19:09
    Ja raczej widziałem jak zdrowe psychicznie osoby wpędzały się w obłęd siedząc
    bezczynnie godzinami nad chorym członkiem swojej rodziny.
    Prywatnie pamiętam tylko jednego rodzica. Akurat ojca, który przez 6 miesięcy
    spędzał z syniem po 6-8 godzin dziennie i został normalny. Być może to kwestia
    płci, a być może faktu, że nie użalał się nad swoim nieszczęściem, tylko przez
    kilka godzin ciężko pracował: myjąc i pielęgnując syna.
    Chłopak wybudził się po 6 miesięcach śpiączki. Uczył się mówić, jeść, siadać
    chodzić. A potem skończył studia na renomowanej uczelni.
  • zetbeel 13.08.06, 22:29
    dla nowicjuszy szpital jest szokiem, stali bywalcy wykonują przy dziecku
    wszystko, i są najnormalniejszymi rodzicami nawet po latach pobytu w szpitalu z
    dzieckiem.
  • felinecaline 01.05.06, 20:11
    Przeciez ja nic nie zarzucilam Aelithe.Wszystko, co piszesz to tez prawda.
  • bozia2 01.05.06, 22:17
    A mi się nie podobało,jak na 40-to łóżkowym oddziale neurochirurii,przy łóżku
    matki po zabiegu(była to juz 4 doba),siedzi córka,a matka ma pretensję do
    pielęgniarki,że postawiła jej tylko miskę i parawan,a nie pomogła się umyć...
    Kurcze,i tego własnie nie rozumiem,bo wolałabym pokazać "kota" córce niż
    pielęgniarce-nie omieszkałam tego przekazać tej paniusi...

    moja córka leżała obok i oprócz podania leków,niczego nie oczekiwałam od
    pielęgniarek...
    --
    www.moja-mycha.o7.pl/
  • seniorita15 02.05.06, 22:40
    Do anestezjolog2:szkoda czasu i zdrowia na dyskusje z kolejnym trollem,albo
    klonem poprzednich.Kate2000 jest takim trollem.Masz 200% racji,ale trolla nie
    przekonasz.Ale i tak milo,ze sie znowu odezwalas.
  • zetbeel 13.08.06, 22:24
    A to dobre.
    Biedna pielęgniarka. Pielegniarki zasługują u mnie zawsze na szacunek.
    To jedyny personel, który się naprawdę napracuje, oczywiście nie uogólniam.
  • phasis 02.05.06, 22:40
    Wezwanie :
    Siedzi i patrzy w lampę.
    Re: Zwichnięcie szczęki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka