Dodaj do ulubionych

Po prostu chamy.

30.04.06, 18:30
Po prostu chamy. Tak należy ocenić grupę (za każdym razem podkreślam - będącą
w mniejszości) pacjentów zwracających się do lekarza.
Wrócę do nieśmiertelnego tematu wizyt domowych.
W tym przypadku - z opieki całodobowej.

Chamstwo nr jeden:
"dzień dobry, chciałabym zamówić wizytę domową".
Po raz kolejny informuję szanowne chamstwo, że lekarz to nie pizzeria, gdzie
się coś zamawia. Naucz się narodzie biedny bo głupi, że fakt wizyty domowej
nie wynika ze zgłoszenia takiego kaprysu przez pacjenta, tylko z decyzji
lekarza na podstawie uzyskanych przez niego informacji. Taką intepretację
przyjmuje nawet NFZ, co już tym z was, którzy w ogóle używają mózgu, powinno
coś dać do myślenia. Otóż jeśli NFZ przyznaje jakiekolwiek prawo lekarzom (w
dowolnej sytuacji) to już musi być to coś skrajnie oczywistego. Zatem - TO
LEKARZ DECYDUJE O WIZYCIE, nie sposób jej "zamówić", lobbuję za prawną
możliwością zakończenia rozmowy bez podania przyczyn w przypadku gdy pacjent
zwróci się z takim tekstem do lekarza.

Chamstwo numer dwa.
Przekonanie, że lekarz dyżurny jako zastępca lekarza pierwszego kontaktu,
jest chłopcem na posyłki do wszystkiego, i chłopcem do bicia z każdego
powodu. Pora żeby dotarło, że "pierwszy kontakt" to nie znaczy "każdy
kontakt". Ja rozumiem, że są liczne telefony od pacjentów, którzy się nie
kwalifikują do pomocy całodobowej (zbyt błache lub zbyt poważne przypadki). I
wtedy grzecznie rozmawiam i informuję -przyjść w czwartek, albo wzywać PR,
albo co tam jeszcze. I na tym czasami polega mój pierwszy kontakt - na
przekazaniu sprawy dalej. W 95 % przypadków takie rozmowy kończą się
zrozumieniem, zaakceptowaniem i - jak mogę przypuszczać - podjęciem
właściwych działań. W 5 % występuje chamska i niewytłumaczalna postawa
roszczeń wynikłych z samego faktu, iż delikwent nie jest w stanie pojąć,
że "pierwszy kontakt" to może być właśnie udzielenie informacji co zrobić,
gdzie się udać, bądź że można nie robić nic. Tekst "to odmawia mi pan pomocy"
usłyszałem po zebraniu wywiadu wskazującego na konieczność interwencji
specjalisty laryngologa i po wskazaniu instytucji ostrego dyżuru
laryngologicznego jako właściwego miejsca pomocy. To jest chamstwo.
Ktoś dzwoni - rozumiem, że dyżur opieki całodobowej to miejsce, gdzie trzeba
znieść ten cały ogrom niewiedzy dotyczącej organizacji systemu opieki
zdrowotnej w danym mieście, choć system jest wydolny, informacje na jego
temat są w :
- internecie
- telegazecie
- lokalnej prasie
- i pod dwoma niezależnymi telefonami informacji medycznej.
W tym samym momencie indagowani ludzie mówią że przecież zdrowie jest takie
ważne. Widocznie nie, skoro nie wiedzą nic na temat co robić w razie czego,
nie znają "swojego" SORu, swojego ambulatorium opieki całodobowej, nic.
Ale rozumiem, rozmawiam, tłumaczę. Nie rozumiem jednak i nie zaakceptuję
chamskiego negowania tego co mówię, skoro wiem co mówię. Zbieram informacje i
jeżeli uznaję że się tym przypadkiem nie zajmę, wskazuję zawsze co dalej w
związku z tym, i słyszę wtedy że odmawiam pomocy. TO JEST CHAMSTWO.

I tęsknię coraz bardziej za miejscem do którego mam nadzieję niedługo
wyemigrować. I wiecie co- coraz mniej z powodów finansowych. Coraz bardziej z
radości pracy w systemie, w którym ewentualne spotkanie się z takimi
przejawami chamstwa jest po prostu łatwiejsze, bo jest napisane czarno na
białym, że ta idiotyczna, rachityczna prawie nikomu niepotrzebna instytucja
jak wizyty domowe praktycznie nie istnieje.


Edytor zaawansowany
  • krolubu 30.04.06, 19:10
    A fe pani doktor, po co tyle złych emocji? Trochę dystansu. Różni ludzie są na
    świecie i skoro te "po prostu chamy" stanowią mniejszość wśród pańskich
    pacjentów to i tak wygrała pani los na loterii. Niech pani nie zakłada złej
    woli po drugiej stronie. To co jest oczywiste dla pani niekoniecznie jest
    oczywiste dla pańskiego pacjenta. Pomimo piątego krzyżyka nigdy nie byłem na
    zwolnieniu, nie mam bladego pojęcia co to jest SOR, nie wiem jak się nazywa mój
    lekarz rejonowy? rodzinny? I wcale nie jest mi z tą niewiedzą źle. Czy to
    zalicza mnie do tych 5% chamów? Jak będę potrzebował pomocy to zgłoszę się do
    najbliższego dostępnego autorytetu, być może pani i będę od pani oczekiwał, że
    będzie pani po prostu miła. Czy to za dużo?
  • zubr_zalogowany 30.04.06, 19:26
    jak nie wiesz gdzie szukac pomocy to prosisz o informacje
    nie sadze, aby kompetentna osoba ci jej nie udzielila

    nie mozesz jednak zadac "pomocy" od przypadkowego lekarza bo masz akurat takie widzimisie
  • krolubu 30.04.06, 19:49
    O niczym innym nie piszę. I oczekuję profesjonalnego zachowania od lekarza -
    pomocy bądź informacji. Dlaczego lekarz w czasie wykonywania swoich obowiązków
    jest przypadkowy? Nie deprecjonuj tego zawodu. Skoro pracuje to znaczy, że jest
    kwalifikowany do udzielenia pomocy, albo pokierowania tam gdzie ta pomoc jest
    osiągalna. I tego mogę żądać bo to moje prawo, a obowiązkiem lekarza jest to
    żądanie spełnić.
  • zubr_zalogowany 30.04.06, 19:57
    mylisz sie

    musisz zglosic sie do tego lekarza, ktory moze cie przyjac

    jesli trafisz w niewlasciwe miejsce mozesz nie uzyskac informacji, bo wlasnie taki przypadkowy lekarz nie musi miec obowiazku wiedziec gdzie jest wlasciwe dla ciebie ambulatorium, sor rejonowy, czy ostry dyzur np okulistyczny

    to ty masz obowiazek wiedziec we wlasnym interesie jak i gdzie szukac wlasciwej informacji, tak jak musisz sam znalezc wlasciwy urzad pocztowy, zeby odebrac list polecony, urzad skarbowy, musisz wiedziec ze w sklepie rybnym nie sprzedadza ci marchwi, a sprzedawca nie musi wiedziec, gdzie o godzinie 22.30 w sobote tej marchwi szukac
  • lohengrin4 30.04.06, 20:31
    >
    > musisz zglosic sie do tego lekarza, ktory moze cie przyjac

    ta wiedza powinna być wpisana jako wymóg przy tym durnym powszechnym
    ubezpieczeniu. Pacjenci którzy notorycznie łamaliby ten wymóg płaciliby wyższe
    składki.



    > jesli trafisz w niewlasciwe miejsce mozesz nie uzyskac informacji, bo wlasnie
    > aki przypadkowy lekarz nie musi miec obowiazku wiedziec gdzie jest wlasciwe
    > dla ciebie ambulatorium, sor rejonowy, czy ostry dyzur np okulistyczny.

    Kiedyś pacjent mnie jako dyżunego opieki całodobowej opieprzył że pogotowie do
    którego zadzwonił powiedziało mu że to on ma wiedzieć gdzie jest jego opieka
    całodobowa. I co, nie potwierdza się teza o tumanach i chamach?


  • danjes 14.05.06, 03:47
    lohengrin4, widze ze etyka lekarska jest ci zupelnie obca, na szczescie takich
    konowalow jak ty, jest nie za wielu, wiec mam mala szanse trafic na ciebie,
    jakby co.A tuman jestes ty sam.Zmien zawod jak ci ten nie daje satysfakcji.A
    twoje miejsce moze zajac taki, ktory bedzie kochal i ludzi i to co robi.
  • wami41 01.05.06, 20:16
    zubr_zalogowany napisał:

    > mylisz sie
    >
    > musisz zglosic sie do tego lekarza, ktory moze cie przyjac
    >
    > jesli trafisz w niewlasciwe miejsce mozesz nie uzyskac informacji, bo wlasnie
    t
    > aki przypadkowy lekarz nie musi miec obowiazku wiedziec gdzie jest wlasciwe
    dla
    > ciebie ambulatorium, sor rejonowy, czy ostry dyzur np okulistyczny
    >
    > to ty masz obowiazek wiedziec we wlasnym interesie jak i gdzie szukac
    wlasciwej
    > informacji,


    jeszcze troche to bede musiala sama sobie stawiac diagnoze i wypisywac
    lekarstwa a co bedzie robil moj lekarz?
  • zubr_zalogowany 01.05.06, 22:11
    to prawda
    twoj lekarz bedzie wtedy pracowal za granica
  • lohengrin4 30.04.06, 20:27
    > I oczekuję profesjonalnego zachowania od lekarza -
    > pomocy bądź informacji

    Nic innego nie robimy.

    > Dlaczego lekarz w czasie wykonywania swoich obowiązków
    > jest przypadkowy?

    Lekarz dyżurny jest w jakimś ogólnym sensie przypadkowy, szczególnie w opiece
    całodobowej gdzie zastępuje teoretycznie stałego, Twojego lekarza rodzinnego
    który w niektórych założeniach ma być niemal przyjacielem domu swoich pacjentów.

    > I tego mogę żądać bo to moje prawo, a obowiązkiem lekarza jest to
    > żądanie spełnić.

    Bardzo cenna i trafna wypowiedź tylko jaki ma związek z tematem który
    poruszyłEM ?


  • lohengrin4 30.04.06, 19:46


    > A fe pani doktor, po co tyle złych emocji?

    Skąd wynika że jestem kobietą???? Nie jestem.
    Mamy prawo do złych emocji, mamy prawo gdzieś je uzewnętrznić.



    > świecie i skoro te "po prostu chamy" stanowią mniejszość wśród pańskich
    > pacjentów to i tak wygrała pani los na loterii.

    Nie po prostu i tak lubię świat i ludzi.

    > Niech pani nie zakłada złej woli po drugiej stronie.

    1000 razy nie zakładam, jeden raz choćby i jej nie było to już nie daję rady,
    bo taka interpretacja się sama narzuca wobec kogoś, kto do każdego zdania ma
    jakieś "ale". Naprawdę są tacy i tu na forum i w realu.


    > To co jest oczywiste dla pani niekoniecznie jest oczywiste dla pańskiego
    pacjenta.

    No to przecież napisałEM że spełniam funkcję informacyjną - grzecznie i
    rzetelnie, choć nie muszę rozumieć ogromu niewiedzy u pacjentów. Ale nie
    komentuję tego.

    > Czy to zalicza mnie do tych 5% chamów?

    Niestety nie umie pan czytać ze zrozumieniem, mimo piątego krzyżyka.
    Do chamów zalicza to, że cokolwiek nie zrobimy, to o ile nie będzie to
    odpowiadaĆ ich wstępnemu założeniu jak ma wyglądać załatwienie sprawy, to będą
    protestować, dochodzić, choćby najbardziej absurdalnych spraw.

    >, być może pani i będę od pani oczekiwał, że
    > będzie pani po prostu miła. Czy to za dużo?

    Niestety nie umie pan czytać ze zrozumieniem. MiłY to jestem, jeśli ktoś
    prowadzi ze mną dialog. Nie toleruję tępych chamów, którzy po kilkukrotnym
    wytłumaczeniu co i jak mają zrobić mówią że nie otrzymali pomocy.
    Są tępi - to oczywiste, a w moim odczuciu są też chamami.
    Zrozumiał pan czy jeszcze raz?

  • mmagda12 30.04.06, 22:42
    Czesto zamawiam wizyty domowe.Robie to juz dobre kilka lat.Jeszcze nikt nie
    zwrocil mi uwagi,i nie obrazil sie Nie chodzi mi o wizyty calodobowe ,bo tepa
    nie jestem,po 18 wzywam PR ,jezeli dzieje sie cos zlego, bo OSOBY
    NIEPELNOSPRAWNE ,[zapomniales chyba o takich ludziach ,ze sa na swiecie],nie
    jestem w stanie zawiesc na dyzur..Jezeli jest koniecznosc ,ze taka osoba musi
    skorzystac z konsultacji specjalisty ,tez przyjezdza do osoby niepelnosprawnej
    [neurolog ,laryngolog ,nawet ortopeda].Sa zyczliwi i mili i nie dasaja sie i
    nie obrazaja sie Lekarz rodzunny[a jest ich kilka] .prosze dzwonic [mam nr
    komorek],jakby cos niepokojacego sie dzialo.Ale nie robie tego ,bardzo rzadko
    korzystam ,bo nie chce naduzywac grzecznosci .Lekarzem nie jestem ,ale wiele
    rzeczy nauczylam sie ,jak postepowac z osobami chorymi itd.Ja dla takich ludzi
    jestem 24 godz ,i nie marudze i ciesze sie ,ze moge pomoc ,chociaz sama jestem
    chora.Ale po co ja to pisze kogo to obchodzi?I wlasnie pytanie ,powiedz mi
    Panie dr co z wizytami domowymi ,i podaj "formulke" dotyczaca wizyt
    domowych ,chodzi o "zamawianie"
  • bozia2 30.04.06, 22:59
    mmagda12,nie denerwuj sie na autora wątku,przecież tak jest w większości,że
    ludzie opiekujący sie niepełnosprawnymi dobrze wiedzą do kogo i kiedy się
    zwrócić,ale jak czytam w necie,że matka wydzwania po karetkę,bo dziecko
    gorączkuje,albo zamawia wizytę domową do gorączki i jeszcze jest gotowa siedzić
    na doopie i czekać ze dwie godziny na niego,to proszę cię...Każdy rozumie,że są
    ludzie,którzy wymagają wizyt domowych,ale gro pacjentów próbuje zrobić sobie z
    karetki taksówkę,a w tym czasie ktoś naprawdę potrzebujący transportu
    medycznego-umiera.

    Nie jestem lekarzem,ale staram się zrozumieć to środowisko i powiem ci,że nie
    zazdroszczę lekarzom,a wręcz czasem im współczuję...
    --
    www.moja-mycha.o7.pl/
  • slav_ 30.04.06, 23:02
    >Czy to zalicza mnie do tych 5% chamów?
    Nie, dopóki nie "zmówisz" wizyty domowej lub nie zrobisz awantury lekarzowi
    dyżurnemu który powie "przosze przyjśc jutro rano w godziach pracy poradni bo to
    nie jest ostre zachorowanie".

    A nawisem mówiąc - jeśli nie wiesz kto jest twoim lekarzem rodzinnym to
    pozwalasz NFZ "zaoszczędzić" częśc twojej skladki która mogła by być
    przeznaczona dla Tego lekarza (którego powienies wybrać) - a gdy zachorujesz to
    będziesz mial pretensje że "nei chce Ci zrobić badan a sie należą" - ale on
    dostanie 5 zł/mies na te twoje badania od momentu gdy sie "zapiszesz".
  • mlyale 30.04.06, 23:07
    Nie ma tu nikt na mysli pacjentow ani ich krewnych, ktorzy pragna wizyt
    domowych, bo im sie one naleza, np. dla obloznie chorych lub dla
    niepelnosprawnych. Tu jest mowa o chamach, ktorzy wolaja lekarza jak sluzbe lub
    jak kelnera z pizza, gdy czekali caly dzien bawiac sie na dzialce lub ogladali
    TV. Lekarz nie musi byc na gwizdniecie leniwych tepakow: lekarz to nie sluzacy.
  • felinecaline 30.04.06, 23:19
    Pewnie tym, co wlasnie zaraz napisze jednym sie naraze a drugich zadziwie (ale
    to nihil novi, tyle, ze konfiguracja bedzie zaskakujaca, bowiem naraze
    sie "swoim")

    Otoz bardzo ale to bardzo nie podoba mi sie okreslanie w przyslowiowy czambul
    pacjentow jako chamow.Chamstwo i kultura rozkladaja sie identycznie i zgodnie z
    krzywa gaussa w sferach medycznych jak i w sferach "laikow".
    Wiem, ze jestescie rozzaleni, czujecie sie niedocenieni i bardzo czesto
    obrazani przez rownie niesluszne traktowanie Was, drodzy konfratrzy jako
    skorumpowanych nierobow-nieukow lapowkarzy i zmeczeni, znuzeni, zniecheceni
    szukacie ulgi dajac temu glosny wyraz na forum.jednoczesnie jeden z was pisze
    tak (na szczescie: "moje pacjentki takie nie sa".
    Nie sa, bo je sobie umiejetnie "wychowales" tzn dales im w kazdym z kontaktow,
    jakie z nimi miales dowod tego, ze o nie dbasz i twoim celem jest ich dobro.
    Chwala Ci za to i gratuluje tak pozytywnych ukladow z pacjentkami. A co z o
    wiele liczniejsza rzzesza tych, co nie mialy/mieli szczescia trafic na takiego
    lekarza? Ktorzy swoja wiedze o zdrowiu i systemie sanitarnym w kraju w ktorym
    przyszlo im zyc biora z doniesien brukowych mediow zyjacych z sensacji i
    lubujacycg sie w podjudzaniu i manipulowaniu odbiorcami?
    Kazdy z nas jest potencjalnym pacjentem a pacjent jaki jest - kazdy widzi: w
    sprzecznosci z sama definicja slowa jest NIEcierpliwy - wymaga sie od niego
    oczekiwania na termin badania a on nie rozumie dlaczego tego badania nie da sie
    zrobic "z biegu" choc oczywiscie placi wysokie skladki. Wymaga sie od niego
    cierpliwosci w oczekiwaniu na to, zeby przepisane medykamenta zaczely dzialac,
    ale on chce byc zdrowy juz - natychmiast. Wymaga sie od niego by owe
    medykkamenta przyjmowal akurat w taki czy inny sposob, w okreslonej porze,
    ilosci, kolejnosci i jeszcze zeby pamietal ich nazwy - a przeciez to i tak
    tylko mniejsza czy wieksza garsc roznokolorowych "kuleczek". Wymaga sie od
    niego o zgrozo mycia sie przed udaniem sie na konsultacje i tylu, tylu jeszcze
    innych rzeczy.No wiec w odwecie za samo juz nieszczescie, ze zdarzylo mu sie
    zachorowac i za te wszystkie wymagania ow oglupialy pacjent samodzielnie
    administruje sobie dodatkowe lekarstwo niejako "zolciopedne" i te zolc wylewa
    no na kogo? Na oslawiona "sluzbe". I karuzela sie kreci, kabaret trwa.
    A ja Was w ostatnim zdaniu (na dzis w kazdym razie) prosze: nie nabierajcie
    manier pewnego swiezo upieczonego meza stanu - nie kultywujcie lepperiady.
  • poloznik-gin 01.05.06, 00:05
    Tyle razy juz tutaj i na innych forach pisałem,jeśli pacjenci uważają swoje
    postepowanie za właściwe,dlaczego tylko w stosumku do pracowników medycznych
    zachowują się w ten naganny sposób??Należy być konsekwentnm w banku prosze
    zachowywać się tak samo,długo bede czekał ?do czego to podobne i ja na was
    płace,do hydraulika zamówic go sobie w sobotnia noc,zapytać czy umie
    naprawic,do policjanta też na nich płaca,w sklepie,w kine w pracy do szefa TY
    nieuku ja też mogłem być dyrektorem,do mechanika naprawiajacego
    samochód.Dlaczego wszędzie jakoś sie zachowują a w placówkach medycznych nie.
  • adam.i.eva 01.05.06, 00:14
    Napisz >ABC dobrego pacjenta<, taki maly poradnik edukujacy chamow. Zrob to w
    odcinkach tu na forum.
  • felinecaline 01.05.06, 00:24
    Wspomnialam o tym w powyzszym poscie. Bardzo czesto chamstwo pacjentow wynika
    ze swoistej checi ...zemsty, za to, ze los zeslal na nich chorobe - to jkis
    rodzaj oersonifikacji - w stosunku do losu nie maja mozliwosci "zemsty", wiec
    swoja frustracje wyladowuja na lekarzach, ktorzy sa "na podoredziu". Zatroskani
    choroba, lekajacy sie o jej przebieg, komplikacje, bol, ewentualne kalectwo czy
    ryzyko smierci najczesciej nie sa w stanie opanowac sie i skupic na
    wyjasnieniach udzielanych przez lekarza a ze czesto ow operuje nazbyt fachowym
    jezykiem nie rozumieja ich a wstydza pytac. No i kolo sie zamyka, frustracja
    rosnie, chec zemsty poteznieje. A z drugiej strony to, o czym usilowalam
    dyskutowac na innym forum - rzetelna informacja czyli oswiata zdrowotna zdaje
    sie w Szlachetnej rzplitej nie istniec, za to na wyzyny wspiela sie technika
    manipulowania popukacja oparta o zasade: dziel i rzadz - niech spoleczenstwo
    bedzie glupie, niedouczone, niedoinformowane, sklocone - bo takim rzadzic jest
    najlatwiej najwiekszej miernocie a takie akurat stanely u steru zastepujac
    poprzednie w niczym nie lepsze - i tak od dziesiecioleci.
  • adam.i.eva 01.05.06, 00:38
    Rownie dobrze jak >chamstwo pacjenta< ma sie >chamstwo lekarza<. Ten drugi ma
    mnostwo powodow do frustracji. Wydaje mi sie jednak, ze na otwartym forum takich
    sformuowan byc nie powinno.Jestem zaklamana? Tak. Ale taka jest moja opinia.
  • seniorita15 01.05.06, 22:35
    Do adam.i eva:od kiedy sie taka delikatna zrobilas Dario?Oczywiscie,ze jestes
    zaklamana.
  • marcinoit 01.05.06, 12:19
    szanowna Kolezanko!
    nie naraziłas sie, przynajmniej mnie. Wprawiłas jedynie w niejakie zdumienie .
    poniewaz z pierwszych zdan twojego postu wynika nie stety ze miałas chwilowy , mam nadzieje, problem z czytaniem ze zrozumieniem (sprawa nagminna na tym forum). nie zauwazyłem aby autor watku w jakikolwiek sposob dokonywał uogolnien i okreslał wszystkich pacjentow w czambul jako chamow. wprost przeciwnie odniósł sie do scisle wyselekcjonowanej grupy ktora dokładnie scharakteryzował, nawet pokusił sie o podanie stosunku procentowego do ogółu pacjentow , swoja droga zanizajac , moim zdaniem , ten procent. :-)
    jak rozumiem było to chwilowe osłabienie percepcji wynikajace z poznej pory.
    po reszta postu podpisuje sie obiema rekami.
  • maxima10 01.05.06, 02:33
    mlyale napisał:

    > Nie ma tu nikt na mysli pacjentow ani ich krewnych, ktorzy pragna wizyt
    > domowych, bo im sie one naleza, np. dla obloznie chorych lub dla
    > niepelnosprawnych. Tu jest mowa o chamach, ktorzy wolaja lekarza jak sluzbe
    lub
    >
    > jak kelnera z pizza, gdy czekali caly dzien bawiac sie na dzialce lub
    ogladali
    > TV. Lekarz nie musi byc na gwizdniecie leniwych tepakow: lekarz to nie
    sluzacy.


    O zesz ty dziadu! Jak ty sie odzywasz do swoich chlebodawcow!? Pacjenci to twoi
    chlebodawcy, bez nich nie byl bys potrzebny. Zapamietaj to sobie.!
  • lohengrin4 01.05.06, 06:30
    > O zesz ty dziadu! Jak ty sie odzywasz do swoich chlebodawcow!? Pacjenci to
    > twoi chlebodawcy, bez nich nie byl bys potrzebny. Zapamietaj to sobie.!

    Pierdu pierdu.
    Moi chlebodawcy w prywatnym sektorze, w państwowym już nie, bo ubezpieczenie
    jest obowiązkowe (czemu jestem zresztą przeciwny). I co prawda kasa jest od
    pacjentów, ale wobec obowiązku ubezpieczenia - jest tak czy owak. I to rodzi
    socjalistyczne postawy.
    Po drugie- brzmi to okrutnie, ale taka prawda- chorzy byli i będą, medycyna co
    już dawno zauważyli ekonomiści to ta bajeczna (z punktu widzenia biznesu)
    enklawa gdzie popyt zawsze przewyższa podaż.
    Oczywiście w niczym te fakty nie usprawiedliwiają ewentualnego chamstwa
    lekarzy, ale pozostają faktami. "Chlebodawczość" pacjentów w publicznym
    systemie jest mocno iluzoryczna, bo nie ma aspektu szantażu nie korzystania z
    usług, jeśli pacjent nie przyjdzie, to... ekonomicznie tym lepiej, pensję lub
    kontrakt się dostanie, pracy mniej.
  • bercik38 01.05.06, 13:46
    Dlatego pacjent powinien zapłacic a fundusz powinien oddać pacjentowi a nie
    dawać lekarzowi, wtedy pewnie wielu z was musiałoby sprzedawać pietruszkę a
    reszta żyłaby w luksusie.
  • lohengrin4 01.05.06, 14:46
    > Dlatego pacjent powinien zapłacic a fundusz powinien oddać pacjentowi a nie
    > dawać lekarzowi, wtedy pewnie wielu z was musiałoby sprzedawać pietruszkę a
    > reszta żyłaby w luksusie.

    Gratuluję umiejętności napisania w jednym zdaniu kilku bzdur na dodatek
    sprzecznych ze sobą. Tak się składa, że jak człowiek jest chory - a nic nie
    wskazuje żeby choroby miały wkrótce zniknąć - to zrobi wszystko żeby go leczyć.
    I jeśli lekarz ma oddawać zarobione ciężką pracą pieniądze funduszowi, to nie
    będzie dla funduszu pracował, a ty sprzedasz ostatni rodowy portret żeby
    zapłacić za prywatne leczenie. Nie życzę tego nikomu, ale jak ktoś gada takie
    farmazony, to niestety muszę skomentować. Nie bój się, handel pietruszką nam
    nie grozi.
  • seniorita15 01.05.06, 15:55
    Wizyty domowe lekarza w Skandynawii sa mozliwe tylko w dwoch przypadkach:do
    stwierdzenia zgonu i do psychicznie chorego.Zaden specjalista ani rodzinny nie
    lata po domach, nawet do obloznie chorych.To pacjent przychodzi lub przyjezdza
    do lekarza a nie odwrotnie.Sa specjalne taksowki przystosowane do przewozenia
    niepelnosprawnych.Ewentualnie karetka w przypadkach pilnych.Waszych opowiesci
    slucham jak z innej bajki.Juz zapomnialam o tych sytuacjach.Poza tym w celach
    kontaktu z tzw.ludnoscia nie siedzi lekarz tylko pielegniarka i ona udziela
    podstawowych porad.Czas lekarzy jest zbyt cenny.Lekarz tutaj nie pisze
    tasiemcowych historii chorob.Dyktuje historie choroby,a przepisuje to
    sekretarka.I.t.d,i.t.d.
  • bercik38 01.05.06, 16:00
    1.Gdzie widzisz sprzeczności?
    2.Gdzie jest napisane że lekarz ma oddawać pieniądze funduszowi?
    3.Takich lekarzy co już dziś handlują pietruszką znam wielu, jeden nawet skupuje
    makulaturę i wygląda tak jak dostawcy tej makulatury.
    4.Tak się składa że jestem chory i do lekarzy nie chodzę (ostatni raz byłem 8
    lat temu)
    5.Jeśli nie rozumiesz tekstu pisanego to będziesz jednym z pierwszych na bruku.
  • krolubu 01.05.06, 20:29
    Cieszę się, że pobudziłem wielu autorów do przekazania swych przemyśleń na
    forum. Znaczy, że temat gorący.
    Przepraszam Lohengrin4 za tytułowanie per pani doktor, w jednym z wątków po
    prostu widziałem: "Lohengrin napisała" i stąd ta zmyłka. Zresztą bycie kobietą
    to chyba nic złego? Nie ma doprawdy o co się obrażać.
    Zaskoczył mnie poziom pańskiej frustracji panie doktorze i to, że takie błahe w
    gruncie rzeczy zdarzenia wywołują u pana takie emocje. To przecież nie wina
    tych biednych chamów, że pan źle zarabia i dużo pracuje, dużo pracuje żeby
    więcej zarobić, że musi się pan dokształcać, a im więcej pan pracuje tym
    bardziej pan jest zmęczony i zdołowany, bo na wszystko brak czasu, frustracja w
    panu narasta i jedyne co może pan zrobić to ulżyć sobie na tym forum, albo
    wyjechać.
    Tak się dla mnie szczęśliwie składa, że osobiście nie korzystam w ogóle z usług
    publicznej służby zdrowia (och wiem jak to określenie irytuje, ale jak to się w
    takim razie nazywa? Anglicy się nie obrażają na określenie Health Service - co
    chyba tłumaczy się służba zdrowia, więc dlaczego w Polsce lekarze są tacy
    uraźliwi?). Nie znam ani swojego lekarza rodzinnego, ani obecnych zasad
    funkcjonowania służby zdrowia. Któryś z licznych adwersarzy napisał, że moim
    obowiązkiem jest to wiedzieć. Człowieku a po co? A jak jadę do Gdańska to też
    mam wiedzieć gdzie jest opieka całodobowa a gdzie pogotowie? A jak przyjeżdża
    do mnie ubezpieczony wszak kolega z Niemiec to on też ma wiedzieć? Wiedzieć jak
    kierować pacjentem to ma lekarz do którego się pacjent zgłasza. Bo jest w tym
    ekspertem. Więcej szacunku dla siebie samych.
    A w kwestii składek tylko informuję, że płacę akurat bardzo wysokie, a oprócz
    tego jestem ubezpieczony prywatnie. Nie będę używał tego argumentu dalej,
    mógłbym, ale po co? Dodam tylko, że zawsze spotkałem się z życzliwym
    podejściem, nigdy nikomu nie zaproponowałem łapówki, nigdy nikt nie żądał ode
    mnie łapówki, a i tak zawsze byłem obsłużony profesjonalnie, z najwyższą
    uprzejmością, grzecznie i komfortowo dla mnie. Dotyczyło to również mojej
    rodziny, a nie chodziło o gorączkę - tylko o zawał serca u mojej matki i
    diagnostykę tętniaka u mojego syna. Dlatego zawsze będę piewcą jakości usług
    świadczonych przez polską służbę zdrowia.
    Wracając do pierwszego postu, to co pan napisał przypomina sytuację z mediów.
    Opisał pan szczegółowo dwie jednostkowe sytuacje, które pana uraziły?
    zabolały?. To samo robią dziennikarze podając przykłady pijanych czy biorących
    łapówki lekarzy. Też podkreślają, że to wyjątki i nie powinno sie to rzucać
    cieniem na całe środowisko. Ale wkurza to pana prawda?
    Mam nadzieję, że uda się panu odbudować wiarę w sens pracy w nowym miejscu,
    czego szczerze życzę.
  • zubr_zalogowany 01.05.06, 22:28
    jedna mam uwage do tej wypowiedzi

    jesli nie wiesz gdzie szukac pomocy medycznej (i z duma to glosisz) to ma
    wlasna odpowiedzialnosc, i w razie koniecznosci miej pretensje tylko do siebie

    jadac do innego miasta, czy zglaszajac sie do lekarza jako obcokrajowiec mozesz
    skorzystac z najblizszego gabinetu lekarza rodzinnego, ambulatorium opieki
    calodobowej, soru itd w zaleznosci od pory dnia i sytuacji, ale jest to tylko
    przywilej dla osob przebywajacych poza miejscem zamieszkania, ktorych stan nie
    pozwala na dotarcie do wlasciwego miejsca

    ze wzgledu na postawe NFZ, ktory niejednokrotnie uchyla sie od platnosci za
    porady dla "turystow" albo maksymalnie opoznia przekazanie srodkow pacjenci
    tacy przyjmowani sa niechetnie, choc pretensje powinni kierowac do
    ubezpieczyciela
    jesli w ocenie lekarza istnieje mozliwosc uzyskania porady w miejscu
    zamieszkania (brak wskazan do pilnej interwencji, niewielka odleglosc od domu,
    wyrazne zaniedbanie po stronie pacjenta itd) moze on nie udzielic porady

    nikt nie bedzie cie prowadzil za raczke tylko dlatego ze nagle miales pecha
    zachorowac - bedziesz ponosil konsekwencje wlasnych zaniedban
  • krolubu 01.05.06, 23:17
    Nie ma to nic wspólnego z dumą. Po prostu nigdy nie było takiej bezpośredniej
    potrzeby. Rozumiem, że zapobiegawczo powinienem te braki w edukacji uzupełnić,
    bo w razie potrzeby mogę nie otrzymać kompetentnej informacji, porady, pomocy?
    Zgoda.
    Ale mogę też trafić na "niechętne podejście" jako turysta, choć generalnie o to
    powinienem obwiniać NFZ, że nie płaci na czas?
    No nie, tego tłumaczenia akurat nie kupuję. To już jest kwestia wewnętrznych
    rozliczeń pomiędzy NFZ a wykonawcą usługi medycznej i wybacz, ale takim
    argumentem nie przekonasz żadnego pacjenta.
  • zubr_zalogowany 01.05.06, 23:35
    ja nie przecze ze pacjenta takie sprawy jak rozliczenia nie powinny obchodzic
    placi, wiec liczy na dobra usluge

    oczywiscie problemy rozliczen nie powinny dotykac pacjenta, ale polityka NFZ
    opiera sie na tym ze to lekarz jest odpowiedzialny bezposrednio za pacjenta a
    platnik jest jakas abstrakcyjna instytucja, prowadzaca tajemnicza dzialalnosc,
    i ktorej nie obchodzi ze lekarze pracuja za darmo

    ale jako pacjent, i jako pracownik odprowadzajacy skladki powinienes wiedziec,
    ze placone pieniadze nie "ida za toba" i nie mozesz "wymagac, bo placisz" od
    lekarza, ktory twoich pieniadzy nigdy nie zobaczy

    w chorym systemie, terroryzowanym przez uchylajacego sie od odpowiedzialnosci
    finansowej monopoliste pacjent bedzie dostawal po glowie

    ja nie widze niczego zdroznego w odeslaniu niewymagajacego natychmiastowej
    pomocy chorego z powodu niewywiazywania sie ze zobowiazan przez jego
    ubezpieczyciela
  • krolubu 03.05.06, 23:57
    zubr_zalogowany napisał:

    > ja nie przecze ze pacjenta takie sprawy jak rozliczenia nie powinny obchodzic
    > placi, wiec liczy na dobra usluge

    Dziekuję, consensus.
    >
    > oczywiscie problemy rozliczen nie powinny dotykac pacjenta, ale polityka NFZ
    > opiera sie na tym ze to lekarz jest odpowiedzialny bezposrednio za pacjenta a
    > platnik jest jakas abstrakcyjna instytucja, prowadzaca tajemnicza
    dzialalnosc,
    > i ktorej nie obchodzi ze lekarze pracuja za darmo
    Dziękuję, consensus. Pomijam twoja kwestię o darmowej pracy, od tego są sądy.
    Płatnikiem nie jest abstrakcyjna instytucja prowadzaca tajemniczą działalność.
    Jeśli nie wiesz co to NFZ służę adresami.
    >
    > ale jako pacjent, i jako pracownik odprowadzajacy skladki powinienes
    wiedziec,
    > ze placone pieniadze nie "ida za toba" i nie mozesz "wymagac, bo placisz" od
    > lekarza, ktory twoich pieniadzy nigdy nie zobaczy.
    To akurat jako pacjenta mnie w ogóle nie interesuje, bo niby dlaczego? Wyobraź
    sobie angielskiego, niemieckiego, amerykańskiego pacjenta który się tym
    interesuje. Tak jak napisałeś pacjent płaci, oczekuje usługi. Dotyczy to
    każdego biznesu. To jest nadal problem rozliczeń między lekarzami a NFZ.
    >
    > w chorym systemie, terroryzowanym przez uchylajacego sie od odpowiedzialnosci
    > finansowej monopoliste pacjent bedzie dostawal po glowie

    > I dostaje.

    > ja nie widze niczego zdroznego w odeslaniu niewymagajacego natychmiastowej
    > pomocy chorego z powodu niewywiazywania sie ze zobowiazan przez jego
    > ubezpieczyciela

    A to już jest twój problem. Spróbuj to podejście zaprezentować w USA, zresztą
    gdziekolwiek. Obawiam się, że długo byś się nie napracował. Przykro mi stary,
    ale najpierw trzeba świadczyć usługę. Potem twój pracodawca będzie się
    dochodził z ubezpieczycielem czy pacjentem jeśli pacjent nieubezpieczony.
    Popytaj starszych, bardziej doświadczonych kolegów.
  • p.atryk 04.05.06, 00:32
    > A to już jest twój problem. Spróbuj to podejście zaprezentować w USA, zresztą
    > gdziekolwiek. Obawiam się, że długo byś się nie napracował. Przykro mi stary,
    > ale najpierw trzeba świadczyć usługę. Potem twój pracodawca będzie się
    > dochodził z ubezpieczycielem czy pacjentem jeśli pacjent nieubezpieczony.
    > Popytaj starszych, bardziej doświadczonych kolegów.

    Akurat podejscie zubra jest prawidlowe (wyraznie pisze o sytuacjach "non-
    emergency").Usluge sie swiadczy,jak wiadomo,ze bedzie oplacona.Nikt nie ruszy
    palcem bez wczesniejszego potwierdzenia platnosci przez ubezpieczyciela i/lub
    wplacenia kwoty przypadajacej do zaplacenia pacjentowi (lub jej calosci).
    Demagogia czy niewiedza?
  • lukumon 04.05.06, 09:34

    ... forum ci od pretensji natychmiast cichną gdy się im wykaże ignorancję czy
    wręcz fantazjowanie jak w tym wypadku - najpierw konfabulują, a jak dostaną
    lekcję to tracą zainteresowanie watkiem i ida wydziwiać gdzieś indziej ...
    potem tam dostana po głowie i znowu zmieniaja środowisko ... i tak w kółko ...
    ********
    Lukumon
  • lukumon 05.05.06, 16:19

    ... co dyletanci lubią najbardziej ...
    ********
    Lukumon
  • krolubu 10.05.06, 01:07
    Wyluzuj, ładna pogoda była. Kosiłem trawę, sadziłem kwiatki. Argumenty masz
    wyżej.
  • lukumon 13.05.06, 14:03

    ... ale tobie ładna pogoda i koszenie trawy jak widać nie pozwoliły na to do
    dziś odpowiedzieć ...
    ********
    Lukumon
  • krolubu 14.05.06, 00:56
    Ady misiu masz odpowiedź pięterko niżej
  • krolubu 10.05.06, 01:03
    Faktycznie siedzi mi w pamięci sytuacja, której byłem świadkiem. Pracujący w
    USA nasz rodak obciął sobie cztery palce pilarką. Nikt nie pytał się go o
    ubezpieczenie bo facet był w szoku, ale pozbierali te palce do lodu i trzy mu
    skutecznie przyszyli. Chłopina się niezmiernie ucieszył, że naciągnął szpital
    na darmowy zabieg, ale wkrótce się zmartwił, bo jego rachunek bankowy okazał
    się być zajęty przez prawników szpitalnych. To istotnie była sytuacja
    i "emergency" i nieubezpieczonego pacjenta.
    Wracając jednak do Polski i do UBEZPIECZONYCH pacjentów nie bardzo wiem jaką
    masz podstawę prawną do odmowy świadczenia usługi UBEZPIECZONEMU pacjentowi?
    Demagogia czy niewiedza?
    Podążając Twoim tokiem rozumowania sekretarka (rejestratorka, recepcjonistka)
    powinna dzwonić i sprawdzać. Niechże więc dzwoni i sprawdza w NFZ.
    Jeśli jestem góralem z Ustrzyk na delegacji w Szczecinie, pracuję ciężko jako
    spawacz w stoczni, przychodzę z banalną infekcją wirusową bo nie mogę pracować
    z gorączką to nie oczekuję, że zostanę spławiony i odesłany do swojego miejsca
    zamieszkania tylko kilku dni zwolnienia. Jeżeli masz odwagę, ryzykuj to nie
    żaden nagły przypadek, tylko nie miej żalu do pacjenta, że nie jest
    wyrozumiały.
  • dradam2 06.05.06, 00:55
    krolubu napisał:

    (...)
    >
    > A to już jest twój problem. Spróbuj to podejście zaprezentować w USA, zresztą
    > gdziekolwiek. Obawiam się, że długo byś się nie napracował. Przykro mi stary,
    > ale najpierw trzeba świadczyć usługę. Potem twój pracodawca będzie się
    > dochodził z ubezpieczycielem czy pacjentem jeśli pacjent nieubezpieczony.
    > Popytaj starszych, bardziej doświadczonych kolegów.

    No wiec jest to nieporozumienie.
    Lekarz w USA/Kanadzie to jest tzw. self-employed . Czesto ma tak zwana
    "professional corporation".

    Jest wiec sam dla siebie pracodawca.

    Sekretarki u nas sa tak nauczone, ze albo pacjent ma ubezpieczenie (ktore latwo
    mozna sprawdzic poprzez NET), albo placi gotowka przed udzieleniem swiadczenia,
    albo mu sie dziekuje : "sorry".

    Oczywiscie nie chodzi tutaj o sytuacje zagrozenia zycia. Choc i tutaj czesto
    gesto odsyla sie pacjenta, w takim stanie, ,po ustabilizowaniu mniej wiecej, do
    instytucji (szpitala) dobroczynnej.


    Pozdrawiam

    dradam1
  • bruke 06.05.06, 06:29
    Lohengrin4 bardzo przypominasz mi mojego byłego lekarza pierwszego kontaktu,
    który z uporem maniaka ciągle przypominał żonie /mnie znał, to nie ryzykował/,
    że wówczasz z niej miał tylko 4 zł z groszami. Ten lakarz miał obsesję /a ma ją
    też do dzisiaj i pracuje, bo ma charakterystyczne dla tego środowiska układy/,
    że pacjenci to "fe", że mało zarabia, że ze wszystkim jest źle , że nic od niego
    nie zależy, że pracuje za takie pieniądze... itp. Widział same negatywy
    oczywiście niezależne od niego. W rzeczywistości jest osobą bardzo dobrze
    sytuowaną i żyjącą jakby w nierealnym świecie, co na co dzień widzę, gdyż
    jesteśmy prawie sąsiadami. I tak piszacy są dla Ciebie wyjatkowo tolerancyjni!
    Całą Europę zjeździłem i powiem Ci, że chcąc być lekarzem za granicą musisz
    perfekcyjnie znać obcy język. Już akcent dyskwalifikuje. Chyba, że chcesz
    pracować podobnie jak nasze dyplomowane pielegniarki jako opiekunka ciężko
    chorego i nic wiecej...Jeszcze dam takie porównanie, że wśród prawników sa
    dobrzy i źli mecenasi. Podobnie jest w środowisku lekarzy. Ponadto pragnę
    podkreślić, że człowiek kulturalny majacy osobowość nie ubliża innym.
  • maxima10 06.05.06, 08:54
    bruke napisał:

    > Lohengrin4 bardzo przypominasz mi mojego byłego lekarza pierwszego kontaktu,
    > który z uporem maniaka ciągle przypominał żonie /mnie znał, to nie ryzykował/,
    > że wówczasz z niej miał tylko 4 zł z groszami. Ten lakarz miał obsesję /a ma

    > też do dzisiaj i pracuje, bo ma charakterystyczne dla tego środowiska układy/,
    > że pacjenci to "fe", że mało zarabia, że ze wszystkim jest źle , że nic od
    nieg
    > o
    > nie zależy, że pracuje za takie pieniądze... itp. Widział same negatywy
    > oczywiście niezależne od niego. W rzeczywistości jest osobą bardzo dobrze
    > sytuowaną i żyjącą jakby w nierealnym świecie, co na co dzień widzę, gdyż
    > jesteśmy prawie sąsiadami. I tak piszacy są dla Ciebie wyjatkowo tolerancyjni!
    > Całą Europę zjeździłem i powiem Ci, że chcąc być lekarzem za granicą musisz
    > perfekcyjnie znać obcy język. Już akcent dyskwalifikuje. Chyba, że chcesz
    > pracować podobnie jak nasze dyplomowane pielegniarki jako opiekunka ciężko
    > chorego i nic wiecej...Jeszcze dam takie porównanie, że wśród prawników sa
    > dobrzy i źli mecenasi. Podobnie jest w środowisku lekarzy. Ponadto pragnę
    > podkreślić, że człowiek kulturalny majacy osobowość nie ubliża innym.

    Chcialam dodac, ze teraz nawet od opiekunek wymaga sie bardzo dobrego jezyka
    angielskiego bardzo wielu miejscach /porozumiewanie sie z rodzina chorego,
    wezwanie ambulansu, porozumiewanie sie z lekarzami itd/. Zas od babysitter
    wszystkich, wymagaja doskonalej znajomosci jezyka w mowie i pismie. Tak jest w
    USA.

  • mmagda12 06.05.06, 11:01
    Poradnia neurolog.Kazdy oczekuje [wedlug wyznaczonej godz ,wiadomo plus ,minus]
    Nastepna osoba jestem ja .Przychodzi facet [nie pyta ]i gdy mam
    wejsc ,mowi "ale ja strasznie sie spiesze".Laduje sie ,jak pospolity cham.Bo
    chamy tak maja

    Nstepna wizyta u laryngologa.Poniewaz zapomnialam przy ustaleniu wizyty nr
    karty,wchodze do rejestracji i podaje ,pielegniarka wyjmuje karte i niesie do
    lekarz.Pytam sie pacjentow ,przepraszam ,ktora "godzina wchodzi" ja mam na 9 ,a
    nastepna pani twierdzi ,tez ,ze na 9 i "laduje sie ".Okazalo sie pozniej ,ze
    miala na 10.Co w tej sytuacji zrobic"otworzyc jape" ? ,nieraz nie warto.
    Agresja rodzi agresje.
  • seniorita15 06.05.06, 23:36
    Dario jak Ci jezyk wyszlachetnial.Moze zacytowac Ci niektore Twoje posty gdzie
    odgrywalas role prymitywnej baby?A co do jezyka to mieszkajac w poludniowym stanie
    doskonale wiesz ,ze wiodacym jezykiem komunikacyjnym na poludniu jest
    hiszpanski.Wiec ucz sie pilnie tego jezyka ,bo stracisz dochody.
  • seniorita15 06.05.06, 23:38
    Komentarz dotyczyl wypowiedzi maxima10 alias Daria.
  • lohengrin4 07.05.06, 07:21
    > Całą Europę zjeździłem i powiem Ci, że chcąc być lekarzem za granicą musisz
    > perfekcyjnie znać obcy język. Już akcent dyskwalifikuje.

    Otóż nie.


    > Lohengrin4 bardzo przypominasz mi mojego byłego lekarza pierwszego kontaktu,
    > który z uporem maniaka ciągle przypominał żonie /mnie znał, to nie ryzykował/,
    > że wówczasz z niej miał tylko 4 zł z groszami.

    Nie wiem czemu przypominam, bo ja żadnemu pacjentowi nie powiedziałem za jaką
    stawkę świadczymy usługi. SKoro piszesz że Ci przypominam i podajesz takie
    stwierdzenie, to mogę wnioskować, że przypominam Ci tego doktora bo ja też
    mówię tak pacjentom (nic innego dotyczącego porównania nie napisałeś). Niestety
    budzi to podejrzenia o całkiem rozwinięte urojenia - dotyczące Twojej wiedzy na
    temat tego co mówię pacjentom. Otóż powtarzam - niezależnie od tego czy
    faktycznie masz wrażenie że wiesz co mówię pacjentom - nigdy nie skarżyłem się
    do nich na wysokość nakładów.


    > Ponadto pragnę
    > podkreślić, że człowiek kulturalny majacy osobowość nie ubliża innym

    Po pierwsze ja nie mam wrażenia ubliżania komukolwiek. Nazwanie kogoś chamem
    wynika z faktu, że nie znajduję innego określenia. Stwierdzenie że odleżyna
    brzydko pachnie nie jest ubliżaniem odleżynie ani jej posiadaczowi, tylko
    stwierdzeniem faktu. Pacjenci o których pisałem to chamy, nie ubliżam im tylko
    ich definiuję.

    Po drugie, przyjmując że ubliżam- to Twoja teoria jest jedną z wielu
    dotyczących relacji międzyludzkich. Według innych teorii ubliżanie innym ma się
    nijak do kultury, kultura to jedno, a np. powiedzenie drugiemu że jest durniem,
    gdy jest tak faktycznie, to drugie. Dlatego ja pragnę podkreślić, że mimo
    wszystko możesz (choć nie musisz) się mylić. Racja ludzi mówiących prawdę w
    oczy nie musi być gorsza od układowych dyplomatycznych "kulturalnych". Może być
    też lepsza.

  • seniorita15 07.05.06, 16:47
    Lohengrin4:dobrze rzecz ujales.Ja tez wole nazywanie rzeczy po imieniu.
  • lohengrin4 07.05.06, 20:35
    Na ostatnich dyżurach opieki całodobowej ludzie odpuścili "zamawianie" wizyt
    domowych. Cóż, rząd mamy światlejszy i kulturalniejszy, to i społeczeństwo
    zaraz nawiązuje do poziomu.
    Ale...litości.
    Mamy remont. Przychodnia pracuje normalnie, ale w innych pomieszczeniach tego
    samego budynku. Na starym wejściu - zamkniętym, jest napis o literach wielkości
    10 cm i strzałka o wymiarach 10 na 30 centymetrów, wszystko to oświetlone.
    Kieruje ta strzałka do drugich drzwi, zamykanych tylko na noc, z dzwonkiem przy
    drzwiach. Na tych drzwiach są wszystkie informacje, że to tu, kto, kiedy itd.
    Na schodach 2 kolejne strzałki, przed wejściem następna z opisem.

    Skutek?

    Szarpanie drzwi nieczynnych (tych z gigantycznym napisem i strzałką).
    Stanie pod drzwiami właściwymi - otwartymi, lub dzwonienie dzwonkiem bez jednej
    próby sprawdzenia, czy są otwartw (są otwarte).
    Wyjście na piętro, kierowanie się w prawo, tam gdzie są oczywiste ślady prac
    remontowych, mimo dwóch strzałek, i napisów na UCHYLONYCH drzwiach właściwych
    prowadzących do rejestracji i gabinetów.
    Czasami po nieudanej próbie sforsowania części zamkniętej, odwrót tuż spod
    uchylonych, podpisanych i wystrzałkowanych drzwi prowadzących do czynnej części
    budynku.

    Po piątym czy dziesiątym pacjencie zachowującym się jak powyżej, w pełni
    sprawnym w wieku 30-50 lat, przyjeżdżającym samochodem- a więc zapewne NIE
    niewidomym, ogarnia mnie przerażenie. Minimalna zmiana warunków i zupełna
    bezradność.
    Nie wierzyłem kiedyś w analizy mówiące o nieumiejętności zinterpretowania
    bardzo prostych komunikatów przez większość polskiego społeczeństwa. Remont
    przychodni mnie czegoś nauczył. Chyba przestanę wymagać znajomości nazw
    przyjmowanych leków, bowiem wobec nieumiejętności trafienia w jednoznacznie
    oznaczone miejsce znajmość swoich leków wydaje się być umiejętnością na
    poziomie habilitacji z fenomenologii.

    Dobra. Nie myjcie się, "zamawiajcie" te swoje durne wizyty itd. Wytrzymam. Ale
    czytajcie proste napisy wielkości słonia na drzwiach, gdy są zamknięte. I
    uwierzcie w to, że te drzwi, które mają być otwarte, są otwarte! Dacie radę?
  • m-melisa 07.05.06, 20:45
    Proszę o podanie poprawnego sformułowania,
    bo do tej pory nie padło.
  • lohengrin4 07.05.06, 20:48

    > Proszę o podanie poprawnego sformułowania,
    > bo do tej pory nie padło.

    Poprawnego sformułowania czego? Jeśli (jak domyślam się z tematu) - wizyty
    domowej, to problem nie jest w "wizyta domowa" tylko w "chciałbym ZAMÓWIĆ" co
    było wielokrotnie tu dyskutowane i doprecyzowane. Więc w czym rzecz?
  • m-melisa 07.05.06, 20:51
    jeśli nie ma być "chciałbym zamówić",to jak należy
    poprawnie powiedziec?Proszę wszystkim zainteresowanym
    odpowiedzieć.
  • m-melisa 07.05.06, 20:55
    Ja osobiście proszę o wizytę.Czy poprawnie?
  • lohengrin4 07.05.06, 21:18
    Mówiłem ja i nie tylko ja zainteresowanym i niezainteresowanym wieloktronie.
    Ale powtórzę, proszę bardzo:

    Teza: wizyta domowa jest rachitycznym, nie przystającym do współczesności
    tworem, pokutującym z dwóch powodów- wymogów NFZ, i podtrzymywanym w niektórych
    środowiskach zwyczajem (co prawda już śladowym) nieoficjalnego gratyfikowania
    lekarza przychodzącego na taką wizytę - to ostatnie jest podejrzewam jedynym
    powodem braku jednoznacznego sprzeciwu i kategorycznej odmowy kontraktowania
    wizyt domowych przez lekarzy POZ.

    Teza 2: nawet wymogi NFZ (instytucji o totalitarno-policyjnym stylu kontaktów z
    lekarzami) nie definiują precyzyjnie wskazań do wizyty, ani też nie określają
    jakichkolwiek warunków w których wizyta musi się odbyć.

    Wobec powyższych - "zamawianie" wizyty domowej to wewnętrzna sprzeczność, to
    mylenie lekarza POZ z taksówką albo dostawcą pizzy. Przypadki kwalifikujące się
    do wizyt- to pogorszenie stanu zdrowia u osób z istotną dysfunkcją narządu
    ruchu, które to pogorszenie nie kwalifikuje się do interwencji pogotowia
    ratunkowego. Sytuacji takich wizyt domowych jest niezwykle mało. Cała reszta to
    wymuszenia na lekarzu, który idzie na wizytę tylko i wyłącznie w imię świętego
    spokoju.
  • e.v.a.2006 07.05.06, 21:33
    Zamaszystosc i glebia twoich wypowiedzi jest imponujaca. Jednym slowem mam
    mieszane uczucia czytajac to.
  • lohengrin4 07.05.06, 22:16
    > Zamaszystosc i glebia twoich wypowiedzi jest imponujaca. Jednym slowem mam
    > mieszane uczucia czytajac to.

    A konkretnie? Czy po prostu chciałaś coś napisać?
  • seniorita15 07.05.06, 21:38
    W Skandynawii wizyty domowe lekarza sa mozliwe tylko w dwoch przypadkach:do
    stwierdzenia zgonu(bo w karetce nie ma lekarza)oraz do psychicznie chorego.
  • e.v.a.2006 07.05.06, 21:45
    Do kogo macie pretensje? Wyznaczyc cene(slona) za nieuzasadniona wizyte i nie
    bedzie problemu.
  • zubr_zalogowany 07.05.06, 21:54
    tyle ze ta slona oplata bedzie nie do wyegzekwowania
    poza tym to nie przejdzie z przyczyn politycznych
    to nie lekarze tworza system ochrony zdrowia, tylko politycy
    gdyby mogl byc stworzony od podstaw przez lekarzy, zapewniam cie ze absurdow i uderzajacych w pacjentow idiotyzmow byloby bardzo malo
  • lohengrin4 07.05.06, 22:18
    > Do kogo macie pretensje? Wyznaczyc cene(slona) za nieuzasadniona wizyte i nie
    > bedzie problemu

    Problem jest zawsze. Akurat tu się zgadzam z głosami, że pacjent nie musi umieć
    ocenić co jest uzasadnione. Wszelkie takie próby rozwiązań częściowych są
    skazane na niepowodzenie. Po prostu należy zlikwidować wizyty domowe w ich
    obecnym kształcie. Bo są niepotrzebne - tu jest istota sprawy.
  • ann1964 07.05.06, 23:18
    Lohengrin powiedz wprost dlaczego jestes przeciwnikiem
    wizyt domowych,anie zrzucaj winy na pozostałości systemu.
    1-kiedy jezdziłeś pogotowiem za państwową kasę było ok
    2-zawsze byl ktoś do pomocy np. sanitariusz,kierowca
    3-woziłes państwowy sprzęt
    4-teraz jesteś zdany tylko na siebie,boisz sie i to cie przeraża
    5-kasa na paliwo z twojej kieszeni,samochód własny ,a z tym to już w ogóle się nie możesz pogodzić!
  • maxima10 08.05.06, 02:24
    seniorita15 napisała:

    > W Skandynawii wizyty domowe lekarza sa mozliwe tylko w dwoch przypadkach:do
    > stwierdzenia zgonu(bo w karetce nie ma lekarza)oraz do psychicznie chorego.


    Kogo do cholery obchodzi skandynawia. Czy Polska wiecznie musi wzorowac sie na
    jakims kraju. U nich jest tak a u nas tak.
  • seniorita15 08.05.06, 10:53
    Do maxima10;bo pod tym wzgledem to w Skandynawii jest normalnie.A Ty Dario
    latasz do domu na wizyty do swoich amerykanskich pacjentow?
  • lohengrin4 09.05.06, 21:42
    > Kogo do cholery obchodzi skandynawia. Czy Polska wiecznie musi wzorowac sie
    > na jakims kraju. U nich jest tak a u nas tak.

    Bo u nich jest lepiej. Dlatego.
    Jeśli mamy wizję tego kraju za lat 30, to jakoś wszyscy patrzą na ekonomię
    Kanady czy Holandii, a nie Bangladeszu.
    Jeśli lekarze mają wizję ogranizacji pracy, to patrzą na Skandynawię jako na
    raj obiecany.
  • maxima10 08.05.06, 02:21
    m-melisa napisała:

    > jeśli nie ma być "chciałbym zamówić",to jak należy
    > poprawnie powiedziec?Proszę wszystkim zainteresowanym
    > odpowiedzieć.


    Pewnie "chcialabym poprosic o wizyte domowa"
  • lohengrin4 08.05.06, 06:04
    > Pewnie "chcialabym poprosic o wizyte domowa"

    Błąd. Ten sam błąd w założeniach. Tylko tyle że mówiącego tak trudno już nazwać
    chamem, maskuje bowiem coś co i tak jest chamstwem (w założeniu że MA być
    wizyta), trybem warunkowym i proszeniem.
    Chamstwo polega na założeniu, że lekarz to dostawca wizyt domowych, a nie na
    sposobie proszenia czy "zamawiania". Polega na pomyleniu, kto decyduje. TO NIE
    PACJENT PROSI, ŻĄDA, ZAMAWIA, tylko lekarz ewentualnie (BARDZO EWENTUALNIE)
    decycuje o odbyciu wizyty domowej po zebraniu informacji.
    Nie wiem czemu to tak trudno zrozumieć. Również stwierdzenie "najuprzejmiej
    pokornie proszę najwspanialszego konsyliarza o przybycie w me najnikczemniejsze
    progi" byłoby z tej samej półki, bo już zakłada zdecydowanie przez lekarza o
    wizycie podczas gdy on nie zdecydował.
    Nie musi nawet paść słowo "proszę". Modelowy przykład?
    -dzień dobry. Opieka całodobowa.
    - dzień dobry. Mam taki problem. Mamusia, leży po udarze 4 lata, nie chodzi,
    wysoko gorączkuje od rana. Brzydko kasze.
    - Rozumiem. Muszę ją zobaczyć. Przyjadę za 10 minut, gdzie państwo mieszkają?


    ALBO

    - dzień dobry, opieka całodobowa.
    - dzień dobry. Dzwonię w takiej sprawie. Dziecko, 2 lata, wysoko gorączkuje od
    2 dni. Brzydko kaszle. Boję się zostać z tym na noc.
    - oczywiście. Proszę przyjechać do ambulatorium.
    - pan doktor jest w tym momencie?
    - oczywiście, czekam.
    - będziemy za 20 minut.


    I tyle. Bez proszę, bez chciałbym itd. Pacjent dzwoniąc do lekarza zgłasza
    objawy i sytuację. Jeśli to stan dla pogotowia, lekarz to powie. Jeśli sytuacja
    wymaga wizyty, lekarz sam ją zaproponuje. W pozostałych przypadkach jedyne
    pytania mogą dotyczyć tego gdzie jest ambulatorium a nie tego, czy lekarz (i
    jak wymusić to nienależne świadczenie) ma jechać na wizytę.
    Dlatego podsumowując:
    proszę nie prosić, żądać, zamawiać wizyt domowych!
    Proszę mówić o stanie chorego. I nie decydować za nas o tym co mamy robić, bo
    właśnie to ostatnie - nawet obudowane trybami warunkowymi i proszeniem - nosi
    znamiona chamstwa i nie będzie przez nas tolerowane.
  • maxima10 08.05.06, 09:38
    pieprzysz jak potluczony, jasnie panie lekarzu
  • seniorita15 08.05.06, 11:24
    Do maxima10:przyganial kociol garnkowi.
  • lohengrin4 08.05.06, 17:43
    nie to ty nie rozumiesz, jaśnie pani pacjentko.
    Ale to twój problem nie mój. To ty będziesz potrzebować wizyty i to lekarz ci
    być może odmówi. Ale ty tego nie pojmiesz. Trudno, nie każdemu dane jest
    przejść przez życie ze zrozumieniem czegokolwiek z otaczającego świata.
  • poloznik-gin 08.05.06, 10:13
    Rozumie co masz na mysli ale niestety w naszym kraju trzeba zacząc od
    poczatku,więc jak chcemy kupke to pytamy przepraszam gdzie jest toaleta?
  • poloznik-gin 08.05.06, 10:14
    Oczywiście mialo byc post nad ,z tym nie rozmawiam.
  • mmagda12 08.05.06, 10:28
    Zastanow sie kobieto ,co piszesz.Wez to jeszcze raz przeczytaj.
    "- dzień dobry, opieka całodobowa."itd

  • poloznik-gin 08.05.06, 10:33
    Nie jestem kobieta ,jesli to do mnie ,wiem co pisze ,następnie trzeba sie
    nauczyc,jak się wkłada jedzenie do buzi.
  • mmagda12 08.05.06, 15:22
    poloznik-gin napisał:

    > Nie jestem kobieta ,jesli to do mnie ,wiem co pisze ,następnie trzeba sie
    > nauczyc,jak się wkłada jedzenie do buzi.
    Pisalam do lohengrin4 ,ale to juz niewazne
  • lohengrin4 08.05.06, 17:10
    > Zastanow sie kobieto ,co piszesz.Wez to jeszcze raz przeczytaj.

    Nie komentuj jak nawet nie wiesz że nick Lohengrin wskazuje na mężczyznę i to w
    sposób raczej jasny. Oczywiście kobieta może mieć nick Piotr, Napoleon, a
    mężczyzna Marysia albo Kleopatra, ale na ogół Piotr to mężczyzna a Marysia to
    kobieta.


  • ewa_naranjes 08.05.06, 10:58
    Kochani, o co te głupie spory,że jakiś tam Pan Szanowny doktor poczuł się
    dotknięty,że ktoś zamawia wizyte. I oto te kłótnie ,że ktos jest chamem...
    To pan doktor nie jest specjalnie dobrze wychowany uzywając takich sformułowań.
    Byłam wczoraj na pomocy doraźnej ludzie zamawiali wizyty,kolega nawet się
    ucieszył,że może gdzies pojechac i porozmawiać, bo czas mu się okrutnie
    dłuzył.Więc prosze bez jałowości wypowiedzi obrażających częśc osób tu
    zaglądających
  • maga_luisa 08.05.06, 12:04
    "wczoraj na pomocy doraźnej ludzie zamawiali wizyty,kolega nawet się
    ucieszył,że może gdzies pojechac i porozmawiać, bo czas mu się okrutnie
    dłuzył."
    Dobre ;)
  • m-melisa 08.05.06, 19:00
    Nie doczytałaś maximo ,właśnie tak mówię.
  • anestezjolog2 08.05.06, 13:35
    O tym, że gros społeczeństwa ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem - wiem już
    od dawna.
    Część ma kłopoty z rozumieniem prostego tekstu mówionego .
    "Proszę przed operacją być na czczo" jest zbyt skomplikowane, więc mówię "Przed
    zabiegiem operacyjnym, który odbędzie się rano proszę nic nie jeść. Ostatni
    posiłek może pan/pani zjeść poprzedniego dnia wieczorem - czyli na kolację".
    Niestety, i to wydaje się być nie do końca jasne, bo kiedy rano pytam ( a
    jestem taka wredna, że pytam) kiedy pan/pani coś jadła- w 3 na 5 przypadkach
    słyszę, że przed 2 godzinami.
    Tak więc czego Ty właściwie wymagasz- rozumienia jakichś strzałek?
  • lohengrin4 08.05.06, 17:14
    Masz rację. Kopernik była kobietą, Lohengrin też była kobietą, mam zresztą ubaw
    nieprawdopodobny jak kolejna osoba pisze do mnie "kobieto".
    Chyba zamówię wizytę domową jakiegoś lekarza ;-))

  • mmagda12 08.05.06, 18:32
    lohengrin4 napisała:[ Tu zwroc Uwage Pan napisala]

    > Masz rację. Kopernik była kobietą, Lohengrin też była kobietą, mam zresztą
    ubaw
    >
    > nieprawdopodobny jak kolejna osoba pisze do mnie "kobieto".
    > Chyba zamówię wizytę domową jakiegoś lekarza ;-))

    Zobacz co [u gory ]przy Twoim nicku pisze[napisal, czy napisala

    Dla przykladu inny
    "krolubu napisał: "
    zubr_zalogowany napisał:
    i
    poloznik-gin napisał:
    Sorry wszystkich ,ze posluzylam sie nickami
    Ale ,lohengrin4,tak do konca niewiadomo,pisze jako men ,a podaje przy zalozeniu
    konta dane kobiety:DDDD







  • zubr_zalogowany 08.05.06, 18:37
    kiedys tez tak robilem przy zakladaniu niepotrzebnych kont do przyjmowania spamu
    zawsze staralem sie podac nieprawdziwe dane, inny kraj pochodzenia itd

    przeciez ja nie korzystam z konta w gazecie jak z oficjalnego konta pocztowego, gdzie jestem soba
  • mmagda12 08.05.06, 18:49
    A kto podaje prawidlowe dane? Nie chodzilo mi o to ,tylko ,ze zakladajac konto
    "udal women" po co? A pozniej ma jakies indynuacje pod moim adresem Specjalista
    jak najbardziej wskazany
  • tricolour 08.05.06, 19:32
    Jakiś bardzo wrażliwy jesteś.

    Męczy Cię niedopowiednia forma jaką pacjenci zwracają się do lekarza, a sam
    piszesz "narodzie głupi". Do WSZYTSKICH.

    Na dodatek burzysz się za kobietę, a jesteś babą z własnego nadania. Dziwny
    jesteś... może nowa forma trolla...
  • mmagda12 08.05.06, 19:55
    Masz problemy w ustawieniach ,moze wir mu wlecial ,a moze problemy
    sfery..... ,chce byc kobieta ,nie, chce byc menem.I chlopak bije sie z
    myslami.Masz za podzeganie Vice Versa
    A nie znasz slowa przepraszam?
  • lohengrin4 09.05.06, 21:28

    >
    > Męczy Cię niedopowiednia forma jaką pacjenci zwracają się do lekarza, a sam
    > piszesz "narodzie głupi". Do WSZYTSKICH.

    Sam do tego narodu należę i podtrzymuję że głupi jest. Znajduję cechy tego
    głupiego narodu w sobie. Wszystko się zgadza.


    > Na dodatek burzysz się za kobietę, a jesteś babą z własnego nadania. Dziwny
    > jesteś... może nowa forma trolla...

    Każdy jest dziwny przy bliższym poznaniu.
    Zapewne do tysiąca wyzwisk jakimi obdarzani są lekarze można też dodać trolla.
    Ani mi nie przykro, ani mnie to nie dziwi. Dokładnie tak jak można było
    przewidzieć.
    Powtórzę tylko nieśmiało raz jeszcze - Niżankowski za mówienie prawdy w oczach
    też dostał po tyłku, on nawet gorzej- na forum publicznym.

  • lohengrin4 09.05.06, 21:31

    Oczywiście literówka

    nie "prawdy w oczach" tylko "prawdy w oczy".

    Trolle mylą się częściej od innych.


  • ann1964 09.05.06, 21:35
    moim skromnym zdaniem ten pan to ...(kto dokończy)
    rozkapryszony nieudacznik
  • lohengrin4 09.05.06, 21:37
    > moim skromnym zdaniem ten pan to ...(kto dokończy)
    > rozkapryszony nieudacznik

    i troll
  • lohengrin4 09.05.06, 21:39
    > moim skromnym zdaniem ten pan to ...(kto dokończy)
    > rozkapryszony nieudacznik

    bardzo możliwe, ale może odniosłabyś się przynajmniej jakoś konkretniej.
    Ja tez mogę powiedzieć, że Ty to pewnie nie nieudacznik, ale nigdy Ci się nie
    udało powiedzieć czegoś kontretnie. Wnioskuję to oczywiście z jednej
    wypowiedzi. I mówię "nigdy". Ty to właśnie zrobiłaś.
  • ann1964 09.05.06, 21:45
    Tak zrobiłam,ponieważ wiedza zdobyta podczas wieloletniej
    edukacji ,pozwala mi na rozpoznanie takich jednostek nie
    mając z nimi osobistego kontaktu.Styl twoich wypowiedzi
    mówi wszystko o piszącym.(nie tylko lekarze uczą się przez całe życie)
  • ann1964 09.05.06, 22:05
    co taka cisza -kontynuujcie!
  • tricolour 09.05.06, 22:10
  • ann1964 09.05.06, 22:25
    Nie mam najmniejszej ochoty.Chcę,tylko
    aby wątek ten nie" spadał"zbyt wiele żółci
    ktoś tu wylał!
  • dr_kregarz 11.05.06, 22:26
    pacjentow. Z jednej strony chcecie ich utrzymywac w ciemnocie a z drugiej
    chcecie zeby reagowali jak wyszkolone pieski.

    Raue Zeiten raue Sitten.
  • lohengrin4 12.05.06, 10:53
    > Z jednej strony chcecie ich utrzymywac w ciemnocie a z drugiej
    > chcecie zeby reagowali jak wyszkolone pieski.

    Nieprawdopodobne! Jak życie samo potwierdza te braki w wykształceniu...


    "Chcecie"... Kto? Z kontekstu wynika że lekarze.
    Wszyscy? Jeśli tak, to po prostu się ośmieszasz. Jeśli nie, to jesteś
    niekomunikatywny.

    Żaden ze znanych mi lekarzy nie chce utrzymywać pacjentów w ciemnocie,
    przeciwnie, im więcej pacjent wie, tym większy komfort pracy lekarza.

    Nie chodzi o szkolone pieski.
    Powtórzę jeszcze raz:
    chodzi o wiedzę, że w piekarni nie kupuje się sandałów.
    A niestety znaczna część klientów przychodni nawet takiej wiedzy w odniesieniu
    do systemu opieki zdrowotnej nie ma.

  • dr_kregarz 13.05.06, 11:06
    liczy sie co w czlowieku, jego serce i jak kocha blizniego.



    lohengrin4 napisał:

    > > Z jednej strony chcecie ich utrzymywac w ciemnocie a z drugiej
    > > chcecie zeby reagowali jak wyszkolone pieski.
    >
    > Nieprawdopodobne! Jak życie samo potwierdza te braki w wykształceniu...
    >
    >
    > "Chcecie"... Kto? Z kontekstu wynika że lekarze.
    +tak, lekarze. Zrozumiales. Bez pacjentow lekarze nie beda istnielli. Madzry
    pacjenci to zdrowi pacjenci a zdrowych to jak mi woadomo nie leczycie za
    bardzo...

    > Wszyscy? Jeśli tak, to po prostu się ośmieszasz. Jeśli nie, to jesteś
    > niekomunikatywny.
    =e, tam zaraz 'szyscy. Oczekujesz zebym policzyl ile? Przeczytaj powyzsze
    zdanie.
    >
    > Żaden ze znanych mi lekarzy nie chce utrzymywać pacjentów w ciemnocie,
    > przeciwnie, im więcej pacjent wie, tym większy komfort pracy lekarza.
    =znasz malo lekarzy.
    >
    > Nie chodzi o szkolone pieski.
    ==jasne ze nie,. Chodzi o tepych pacjentow. Taki nawet sie nie poskarzy ze mu
    noga brakuje. Bog dal bog wzial. Nastepny- i niech sie tak nie pcha i na mnie
    nie chucha bo wypil wczoraj.

    > Powtórzę jeszcze raz:
    > chodzi o wiedzę, że w piekarni nie kupuje się sandałów.
    =no shit, Sherlock.


    > A niestety znaczna część klientów przychodni nawet takiej wiedzy w
    odniesieniu
    > do systemu opieki zdrowotnej nie ma.
    ==takiej czyli jakiej.

    tepyklient (ladniej sie mowi 'pacjent inaczej'= nowe majtki dla zony.
    >
  • lohengrin4 13.05.06, 11:36
    > > A niestety znaczna część klientów przychodni nawet takiej wiedzy w
    > odniesieniu
    > > do systemu opieki zdrowotnej nie ma.
    > ==takiej czyli jakiej.


    Napisałem, ale twoje braki w wykształceniu jeszcze raz dały znać o sobie.
    Takiej wiedzy o systemie opieki zdrowotnej, która porównywalna jest z wiedzą,
    że w piekarni nie kupuje się sandałów.
    Np. wiedzy o tym, że silny ból w klatce piersiowej u pacjenta po zawale serca
    to powód do wezwania karetki a nie wleczenia go do ambulatorium POZ.
    Np. wiedzy o tym, że mój Szpitalny Oddział Ratunkowy znajduje się w szpitalu X
    na ulicy Y.

    I tym podobne- porównywalne do wiedzy o tym, że chcąc wysłać list nalepia się
    na niego znaczek - czyli elementarnej wiedzy bez której strach wychodzić z domu
    bo się zginie na pierwszym skrzyżowaniu.
    Luki w tej elementarnej wiedzy dotyczącej zdrowia i systemu opieki zdrowotnej u
    pacjentów są źródłem naszej nieustannej troski, zmartwienia, czasami irytacji.

    Zrozumiałeś, bo coś długo mi wyszło, a i zdania złożone się trafiły...
  • seniorita15 13.05.06, 17:04
    Do Dr_kregarz:Oczywiscie i wszyscy powinni brac z Ciebie przyklad Dario.Dajesz
    przeciez nieustannie wyraz tej milosci blizniego na forum.
  • lohengrin4 13.05.06, 10:25
    No dobrze.
    Czy szanowne grono zangeguje, iż jest chamstwem przychodzenie na dyżur opieki
    całodobowej by załatwić sprawę, która mieści się w kompetencjach POZ (ale nie
    dyżuru, np. kontynuacja recept), i mówi od progu, że jest tu dlatego, że na
    dyżurze mniejszy ruch i mniejsza kolejka, a on w "zwykłe" dni nie ma czasu?

    Dodam, że powyższy przykład (z receptami) to sytuacja mająca swe umocowanie w
    kontraktowych wytycznych NFZ.

    Dodam także, bo już domyślam się jakie będą odpowiedzi, że nie chodzi mi o
    sytuację w której pacjent NIE WIE co można a czego nie można załatwić na
    dyżurze, tylko o sytuację, w której wie bardzo dobrze że powinien przyjść od
    poniedziałku do piątku między 8 a 18, a nie robi tego z prostego wyrachowania,
    wygodnictwa i... no właśnie, chamstwa, czy nie?
  • maga_luisa 13.05.06, 12:01
    Jedynym plusem takich sytuacji jest rozwój mojej asertywności.
    Dziś dzwoni pani - czy ona może przyść po recepty. Ja, spokojnie i z uśmiechem:
    Nie, dziś przyjmuję wyłącznie w przypadku nagłego zachorowania. Pani: To
    dziękuję.
    To samo w przypadku życzeń w stylu: "Chciałam sobie zrobić rentgen kręgosłupa,
    cholesterol i wszystkie wyniki".
    Ja, spokojnie: "To ja zdecyduję, jakie badania są potrzebne. Co Pani/Panu
    dolega?"
    Robię postępy, odmawianie zawsze było dla mnie trudne, a złość, że daję się
    wykorzystywać, rosła.
  • lohengrin4 13.05.06, 12:03
    na pewno rozwój asertywności się wtedy dokonuje i jest to plus.
    I da się to robić grzecznie - jest to przy tym skuteczniejsze.

    Ale co sądzisz, ktoś kto ma pełną świadomość wymuszania nienależnych działań,
    robi to na bezczelnego, jeszcze grozi i ubliża, to już cham czy jeszcze nie?
  • maga_luisa 13.05.06, 12:23
    Nic innego jak cham :)
  • tricolour 13.05.06, 12:50
    .. ze zdaniem naszego nowego, ale agresywnego kolegi.

    :)))
  • lohengrin4 13.05.06, 13:18
    Możesz się nie zgadzać, ale czy w dobrym stylu jest sugerowanie tego innym?
    To też forma agresji i raczej niedojrzałych mechanizmów obronnych.
    Ubodło Cię że magaluisa się zgodziła? I wołasz: hej, nie dawaj mu swojej
    łopatki, nie pożyczaj mu swojego autka.
    Tak to wygląda.
  • pszczolaasia 13.05.06, 13:26
    eeee tam...od razu z armaty poleciałes:-)) tam na końcu Tri postawił taki
    znaczek oznaczający usmiech :-)))
    --
    słowa, słowa, słowa, słowa...wyrazy cisną się do głowy:-))
  • lohengrin4 13.05.06, 13:53
    Tak, uśmiech jest, ale jest też stwierdzenie "nie zgadzaj się".
    To sprawa magiluisy czy się zgodzi czy nie, a tricolour pisze po prostu do
    niej "nie zgadzaj się", i niezależnie od ilości smaili i innych emotikonów
    wygląda to tak: "nie dawaj lohengrinowi swojego autka, bo to ja mam dostać to
    autko".

    :-)))))))))

    oraz

    ;-)))))))))

  • pszczolaasia 13.05.06, 14:12
    śmiem twierdzić, ze Tri nie potrzebuje Magi autka Lohengrin;-)))
    miłego dnia życzę z dużą ilością smajlejów :-)))
    --
    słowa, słowa, słowa, słowa...wyrazy cisną się do głowy:-))
  • maga_luisa 13.05.06, 18:56
    Chcecie autek? Proszę!!! Mam pełne podwórko terenówek :D
  • pszczolaasia 13.05.06, 20:46
    z całym szacunkiem wolę rower:-D masz jakieś na podorędziu?:DD co prawda moj ma
    dopiero 4 lata, ale... sama rozumiesz ;D
    --
    słowa, słowa, słowa, słowa...wyrazy cisną się do głowy:-))
  • tricolour 14.05.06, 01:50
    Przylazłeś na forum wyładować swoje frustracje?
    Może pobiegaj po pobliskim parku dla odreagowania... między chamami, fakt.
    Niedobrze. Obawiam się, że gdzie się nie obrócisz to i tak dupa z tyłu.

    :P
  • lohengrin4 14.05.06, 06:47
    > Przylazłeś na forum wyładować swoje frustracje?

    Nie tylko. Jestem autorem wypowiedzi moim zdaniem konkretnych, tyle tylko, że
    tak się składa że dość długich, rozumiem, że znalazłeś się w grupie a priori
    pomijających je ze względu na problemy z percepcją (to nie atak, to
    wnioskowanie), i stąd masz wrażenie, że jedynie wyładowuję frustracje.


    > Może pobiegaj po pobliskim parku dla odreagowania... między chamami, fakt.

    Na czole nie mają wypisane, to ty napisałeś "fakt". Jednak stosujesz
    niedojrzałe mechanizmy obronne.


    > Niedobrze. Obawiam się, że gdzie się nie obrócisz to i tak dupa z tyłu.

    Dlaczego? Tak było i jest, akceptuję elementy rzeczywistości absolutnie na tym
    etapie niemodyfikowalne. Zresztą nigdy mi nie przeszkadzało że dupa jest z
    tyłu. Rozumiem, że to jest jeden z twoich egzystencjalnych problemów, cóż, ja
    mam inne.

    Pozdrawiam.
  • tricolour 14.05.06, 10:34
    Taką omnipotencją wystawiłeś (aś) sobie też fajną ocenę. Twoje wypowiedzi nie są
    konkretne ani rzeczowe. Ona zakładają a priori pewnien stan rzeczy i tylko
    swoimi słowami próbujesz to "udowodnić". Nawet Ci sie "udaje" ale guzik warty
    taki dowód, bo bywa fałszywy. Nazywa sie to błedem prze znajomośc pożądanego efektu.

  • felinecaline 14.05.06, 10:45
    Bardzo prosze, dokonczcie te pasjonujaca dyskusje, ktora jednak dotyczy
    wylacznie Was poza forum. jest cos takiego, co nazywa sie poczta elektroniczna.
  • tricolour 14.05.06, 11:06
    ... bo facet (i to od niedawna) lubi napiedralankę każdy z każdym, w poczuciu
    bezpieczeństwa jakie daje osłona monitora. Szkoda forum.
  • seniorita15 14.05.06, 23:03
    Nie zgadzam sie z Toba tricolur.Kazdy ma prawo sie wypowiedziec na forum jesli
    uzywa cywilizowanych form.Natomiast czesc osob, nazwijmy to wzajemnej adoracji
    popiera sie nawzajem i nie uznaje zdania przeciwnego.Nie musisz sie zgadzac z
    przedmowca,ale on tez ma prawo sie wypowiedzic.I nie Tobie oceniac co on lubi
    albo nie.Ty pisz o tym co Ty lubisz albo nie i nie wkladaj swoich uprzedzen w
    czyjes usta.Personalnie nie mam nic do Ciebie ani Twojego adwersarza.Mozesz sie
    z nim nie zgadzac i tyle.Ale uprzedzanie innych,ze nie powinni sie z nim zgadzac
    uwazam jako nie w porzadku.Jestesmy dorosli i kazdy wyciaga wlasne wnioski.
  • tricolour 14.05.06, 23:34
    Wyczuwasz taką rzecz w wypowiedzi? Jak domaluję roześmiana mordkę, to zauważasz
    takie cudo?
  • lohengrin4 15.05.06, 21:50
    To już komentowałem. Mordka mordką, sugerowanie innym co mają myśleć
    sugerowaniem. I mordka ma się do tego nijak.
    Oczywiście- jak to tam było - a priori coś założyłem i "udowadniam".

    Do felinecaline:
    Tak, to dalsza część rozmowy między mną a tricolour. Ale ta słowna przepychanka
    miała jednak jakiś merytotyczny początek. Dlatego tu, a nie poza forum,
    próbujemy z dużym trudem ustalić rozumienie pewnych słów i postaw.
    Możesz nas zabanować, rzecz jasna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.