Dodaj do ulubionych

ile kosztowały Wasze operacje??

29.08.06, 13:08
Witam!!

Napiszcie prosze ile Was kosztowały operacje w tym naprogramowe "koszty"
lepszej opieki lekarskiej czy pielęgniarskiej, jesli mozna napiszcie czego
dotyczyły operacje.
Pozdrawiam
Andrzej
Edytor zaawansowany
  • jedruch 29.08.06, 16:19
    Operacja raka tarczycy u młodej osoby (znajomej) w Szp. im. G. Narutowicza w
    Krakowie 0 PLN - normalna opieka, życzliwy personel. Zabroniłem znajomym pytać
    ile się należy, a jak chcą wyrazić wdzięczność, to najgorszym wyborem są pieniądze.
    Nikt ich o nic nie nagabywał, nie uzależniał opieki od koperty. Może to wyjątek...
  • snape82 29.08.06, 17:44
    a do czego potrzebne Ci te informacje?


    --
    "To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to
    się stanie" Woody Allen
  • ann1964 29.08.06, 18:32
    Tyle ile zapłacił za mnie NFZ, w tym miła i oddana opieka
    pielęgniarska oraz pomocy pielęgniarek-doprowadzanie lub
    dowożenie na konieczne badania.Muszę także wliczyć koszty
    przejazdu do kliniki i przychodni przyszpitalnych.
    Co nie oznacza, że nie było kilku "kwiatków"niemiłej
    aroganckiej pielęgniarki i jednej pani doktor, której
    wydawało się,że nikt oprócz niej nie zana kilku łacińskich
    terminów medycznych.
  • snajper55 29.08.06, 23:18
    stepien82 napisał:

    > Napiszcie prosze ile Was kosztowały operacje

    Słownie zero złotych.

    > w tym naprogramowe "koszty" lepszej opieki lekarskiej czy pielęgniarskiej,

    Dodatkowe koszty to kasa wydana na telewizję. No bo cóż w tym szpitalu robić ?

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • stepien82 30.08.06, 10:15
    Witam!!

    Sam nigdy nie miałem operacji, a duzo się słyszy o dawaniu w łape za
    podniesienie standardu opieki, chciałem dowiedzieć się jak to wygląda od osób
    które musiały spedzic kilka dni tygodni w szpitalu a nie opierac swój pogląd na
    zasłyszanych opowieściach
    Pozdrawiam
    Andrzej
  • majka365 30.08.06, 16:42
    Moja mama - operacja - 0 zł. za uratowane życie, fachową opiekę i życzliwość.
    Kilkakrotne pobyty na oddziałach bez operacji - j.w.
  • snape82 30.08.06, 20:34
    2 operacje mojej mamy - 0 zł nadprogramowych "kosztów"; jedynie te wydane na
    siebie i swoje potrzeby.

    --
    "To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to
    się stanie" Woody Allen
  • mmagda12 30.08.06, 22:24
    Moja operacja 0 zl ,babci[skret jelit] 0zl irydotomia 0zl ,operacja zlamanej
    reki mamy nowoczesnaa metoda [bez wkladania w gips 0 zl mezowi 3 krotnie
    uratowano zycie-zawaly [3 stenty] 0zl.Ponadto super lekarze i jestem im
    wdzieczna
  • stepien82 30.08.06, 23:40
    Naprawde budujące że w czasach kiedy wśród opinii większosci ludzi że bez
    koperty isc na operacje to nowy rodzaj sportu ekstremalnego, są lekarze którzy
    nie zapomnieli przysiegi Hipokratesa. Oby wiecej takich przypadków
    Pozdrawiam
    Andrzej
  • conveyor 31.08.06, 00:15
    Wez pod uwage, ze na tym forum pisza przewaznie lekarze, heheheh ;)

    --
    Męski Szowinistyczny Knur
  • mmagda12 31.08.06, 09:50
    Zapomialam jeszcze dodac 3-krotna operacja przetoki u meza w roznych szpitalach
    0zeta.A tak wogole to pacjenci sie dziwia,ze jak lekarz po operacjach ,[mialam
    na mysli moja mame ] ,o jakis czas przychodzi i pyta ,jak sie czuje itp ,to
    zaraz wyobrazaja sobie ,ze koperta "poszla w ruch".Pamietam do dzisiaj lekarza
    ortopede ,jak cieszyl sie ,ze operacja zlamanej reki[bo mama ma
    osteoporoze ] "udala sie" ,bo druga ma niesprawna po udarze.WIELKIE DZIEKI
  • snajper55 31.08.06, 11:29
    mmagda12 napisała:

    > Zapomialam jeszcze dodac 3-krotna operacja przetoki u meza w roznych
    szpitalach
    >
    > 0zeta.A tak wogole to pacjenci sie dziwia,ze jak lekarz po operacjach ,
    [mialam
    > na mysli moja mame ] ,o jakis czas przychodzi i pyta ,jak sie czuje itp ,to
    > zaraz wyobrazaja sobie ,ze koperta "poszla w ruch".Pamietam do dzisiaj
    lekarza
    > ortopede ,jak cieszyl sie ,ze operacja zlamanej reki[bo mama ma
    > osteoporoze ] "udala sie" ,bo druga ma niesprawna po udarze.WIELKIE DZIEKI


    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • k.zborzecki 31.08.06, 10:39
    Jestem nauczycielem nie lekarzem. Operacja kardiochirurgiczna poprzedzona
    koronarografią w szpitalu na Banacha kosztowała mnie ZERO ZŁOTYCH.
    Czekałem 3 tygodnie, opieka na 6.
  • seniorita15 31.08.06, 12:49
    Ja jestem lekarzem ,ale w mojej bliskiej rodzinie za zoperowanie rozszczepu
    podniebienia dziecka w klinice w Warszawie-0 zlotych.Odczekali grzecznie w
    kolejce pol roku,dostali termin bez protekcji w stylu -mamy lekarza w
    rodzinie.Ja pojechalam dopiero dzien przed zabiegiem ,bo pielegniarka czy tez
    sekretarka probowala skreslic dziecko z zabiegu z powodu paru leukocytow w
    moczu w rutynowym pobraniu ,bez cech infekcji.Dziecko i tak na wszelki wypadek
    zostalo przeleczone biseptolem.Pani powiedziala,ze anestezjolodzy napewno nie
    zgodza sie znieczulac.Zadzwonilam do anestezjologa,zadzwonilam tez do
    p.profesor ,ktora miala operowac.Nikt nie mial zamiaru dyskwalifikowac
    dziecka.Dla pewnosci pojechalam z nimi.No i wtedy zorientowalam sie,kto chcial
    skreslic dziecko z terminu.Warunki lokalowe(poczekalnie) faktycznie maja
    trudne,ale lekarze z ktorymi sie kontaktowalam naprawde super.Duza klasa.
  • anatemka 01.09.06, 12:15
    mój mąż jest własnie po dwóch operacjach na chirurgii urazowej. Dzisiaj miał
    kontrolne zdjęcia-wszystko jest ok. Opłata: zero zł.
    --
    każdy spotka tego diabła którego sie boi /rz_nr_5/
  • snajper55 01.09.06, 12:33
    ... płacący się znajdzie ? Ludzie, nie wstydźcie się, przecież podobno WSZYSCY
    płacą. ;)))

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • aneste 01.09.06, 14:55
    No to przyklad na "tak":
    Operacja rekonstrukcji wiezadel kolana w p r y w a t n e j klinice 13000 zl +
    dalsze 7000zl rehabilitacja tegoz kolana.Brak mozliwosci takiej operacji w
    panstwowym szpitalu lub okres oczekiwania nieskonczenie dlugi.W ten sposob mam
    nadzieje dokona sie stopniowa prywatyzacja opieki zdrowotnej w PL,a pacjenci
    zyskaja swiadomosc ze zdrowie naprawde kosztuje.
  • sofi75 06.09.06, 14:05
    zrobienia tego w panstwowym szpitalu (wiem z autopsji) i bez kolejki. W koncu w
    Karolinie operuja ci sami lekarze, co w prywatnych klienikach.

    To jest specyficzna operacja, wiec chirurg, ktory to robi musi takich operacji
    robic rzekomo co najmniej 100 rocznie zeby umiec zrekonstruowac wiezadla.
    W szpitalu panstwowym: okolo 3 tys. za 'przepchniecie bokiem" czyli tzw.
    darowizna na fundacje przyszpitalna.
    Jest jedno ALE: musisz sie czuc na silach zeby samemu zadbac pozniej o
    rehabilitacje, bo Karolina na sama rehabilitacje nie przyjmuje (zwyczajnie im
    sie to nie placa). Mnie w Karolinie zaproponowali 17.000 (3 lata temu).
  • jacys1 01.09.06, 18:45
    jak to operacja bo artroskopia to prawie rutyna,
  • lauralay 02.09.06, 19:33
    Dwie operacje - obu rąk.
    Termin drugiej już trzy miesiące po pierwszej - wyłącznie dzięki życzliwości
    chirurga. Przemili lekarze, cudowne pielęgniarki.
    Dwie tury czasochłonnej rehabilitacji po.
    Bardzo szybko uzyskałam pomoc.

    Koszt: 0 PLN.

    Pozdrawiam.
  • promykradosci 02.09.06, 20:24
    Bardzo chcialabym napisac to co moi poprzednicy .Coz nie zawsze jest tak
    rozowo . I niestety nie tylko operacje mam tu na mysli.
    Pozdrawiam.
  • diastema 02.09.06, 22:43
    Moja operacja 0 PLN ale to prosta przepuklina byla ;/
    Operacje mojego dziadka w ilosci 4 tym jedna 10 godzinna, pobyt w 3 dniowy na
    intensywnej terapi + 2 miesiace pobytu w szpitalu 0 PLN
    Operacja babci 0 pLN
    To tak w skrocie ostanie wydatki mojej rodziny na operacje, wydatki obejmuja
    okres 2004-2006.
    Hmm i co tym chcesz udowodnic? Bo ja uwazam ze naprawde nie trzeba dawac lapowek
    zeby byc operowanym.

    --
    Iść, ciągle iść w stronę Słońca.....♥ ☼ ♥ ☼ ♥
  • aga-83 04.09.06, 19:41
    Ja juz mialam pelno operacji. Jedyne wydatki to takie ze trzeba chodzic
    prywatnie aby czekać pol roku a nie 2 lata..
  • mamadarka 04.09.06, 22:27
    Cesarka w 1998 roku- 600 zł.
    Zapłacił mój mąż- taką sugestię otrzymał już po zabiegu od operującego. O tej
    zapłacie dowiedziałam się dopiero kilka dni po wypisie ze szpitala- kiedy mąż
    zdobył się na odwagę, by mi to wyznać. Byłam zszokowana jak on, kiedy rozmawiał
    z lekarzem.
    Wtedy zarabiałam 970 złotych.
  • mamadarka 04.09.06, 22:32
    W 2001 roku zabieg łyżeczkowania jamy macicy u mojej mamy, z powodu przerostu
    błony sluzowej, kosztował 400 złotych. Cena podana na wizycie przed zabiegiem;
    zapłaciłam zaraz po zabiegu, gdy moja mama dochodziła już do siebie. Lekarka
    wykonująca zabieg bardzo się spieszyła do domu i niemal wymogła na mnie, aby
    zapłacić "od ręki".

    Dla równowagi- w 2005 roku operacja przepukliny pachwinowej u mojego taty- zero
    kosztów dodatkowych, miła i fachowa opieka. Tylko, ze to działo się w małym
    powiatowym miasteczku; poprzednie 2 historie- w szpitalu wojewódzkim.
  • agawamala 05.09.06, 09:07
    1. Mój poród I( cięcie cesarskie) - O PLN
    2.Uwięźnięta przepuklina mojego, wówczas kilkumiesięcznego, synka - O PLN
    3. Leczenie operacyjne złamanej nogi mojego męża - 0 PLN
    4. Leczenie wysokospecjalistyczne mojego ojca (+ kilkudniowy pobyt na sali
    intensywnego nadzoru) 0 PLN
    5. Mój poród II- siłami natury - 0 PLN
    6. Operacja laparoskopowa ( wycięcie pęcherzyka żółciowego) mojej matki - 0 PLN
    Pozostawiam bez komentarza
  • broman_2004 05.09.06, 11:34
    Dołożę niestety łyżkę dziegciu w tę beczkę miodu ,za operację męża we
    Wrocławskiej klinice zapłaciłam 800 pln doktorowi + noc prywatna dla
    pielęgniarki 200 pln oraz drobiazgi typu słodycze i kwiaty to byłom 5 lat temu
  • agawamala 05.09.06, 12:07
    800 PLN to nie w porządku ( o ile zażądał tego lekarz), natomiast dyżur
    pielęgniarski brany był dobrowolnie i czy uważasz, że siostra powinna zamiast
    pójść do domu siedzieć przy Twoim mężu.
    Słodycze i kwiaty to też nie waluta i nikt się nie domagał. Tak więc jeśli już
    wyliczamy to uczciwie!P.S Czy jakidziesz na imieniny do szwagra i dajesz mu
    flaszkę to też tak to kalkulujesz?
  • broman_2004 06.09.06, 19:30
    Nie wypominam i przypuszczam ,że po raz drugi jeśli byłaby taka konieczność
    dałabym nawet więcej. Przypominam ,że pytanie brzmiało ile was kosztowały
    operacje , więc odpisałam zgodnie z prawdą.A co do nocnego dyżuru bardzo
    chciałam sama opiekować się mężem , gdyż jesyem pielęgniarka i przepracowałam
    wiele lat na oddziałach operacyjnych łącznie z OIOM-em prosiłam zarówno
    oddziałową jak i ordynatora , ale zasugerowano mi ,że tam panują inne obyczaje
    czytaj prywatne noce.
  • slav_ 07.09.06, 09:55
    Jesli pracowałaś jako pielęgniarka powinnas wiedzieć czemu przebywanie OBCYCH
    osób (czyli osób spoza zatrudnionego presonelu, jesli nie jestes tam zatrudniona
    to nie przebywasz tam jako pielęgniarka tylko jako żona pacjenta) przez całą
    dobę w oddziale jest niedopuszczalne.
  • anatemka 07.09.06, 11:44
    też jestem pielęgniarką i nie rozumiem dlaczego przebywanie całą dobe w
    oddziale jest niedopuszczalne. Karta praw pacjenta mówi co innego.
    --
    każdy spotka tego diabła którego sie boi /rz_nr_5/
  • agawamala 07.09.06, 12:35
    Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, ale wyobrażam sobie sytuację, w
    której po oddziale pałęta się obca osoba ( szczególnie w nocy).
    Oprócz możliwości zagwarantowania opieki przez osobę bliską panu X są równiez
    prawa poszanowania intymności pana Y, który może nie chcieć spać, myć się, aby
    podawano mu basen przy obcej osobie z zewnątrz.
    A szpitale są takie jakie są- izolatek niewiele.
  • slav_ 08.09.06, 14:39
    Wskaz mi zapis z którego wynika prawo do całodobowego pobytu żony w Oddziale.
    Napisz mi też jak takie prawo mialo by się do punktu II/5 tjże karty (chodzi i
    INNYCH pacjentów) - zwykle dla osób bliskich "istnieje" tylko ich krewny a sale
    jednoosobowe to raczej rzadkość. Na pewno chciała byś aby po sali na której
    lezysz po operacji (w róznym stanie, zalatwiając czynnosci fizjologiczne do
    basenu itp) kęcił sie przez całą dobe jakiś obcy facet ?
    Napisz tez o bezpieczeństwie tego i innych pacjentow przy nielimitowanym
    (godzinowo i ilościowo) pobycie obcych osób w oddziale. O bezpieczeństwie
    medycznym (nielimitowany dostęp i pobyt ludzi "z zewnątrz" na sali
    pooperacyjnej) jak i o bezpieczeństwie osobistym (choćby możliwość kradzieży).
  • alergenzb 08.09.06, 15:18
    > Wskaz mi zapis z którego wynika prawo do całodobowego pobytu żony w Oddziale
    Przeczytaj ustawę na temat praw pacjentów podczas pobytu w szpitalu. To co
    drukują w informacji dla pacjenta, jest tylko małą częścią ustawy.
    Całość ustawy, podję link ( II pkt8 podpunkt 2)
    www.bpp.waw.pl/karta_praw_pacjenta.html
    Warto przeczytać całość.
  • alergenzb 08.09.06, 15:20
    Pełny tekst Ustawy plus nowelizację można znależć na wielu witrynach
    internetowych.
  • slav_ 08.09.06, 15:34
    znam ten dokument
    nadal nie widzę prawa do stalej obecności żony pacjent w Oddziale
    prawo do dodatkowej opieki w ww przypadku było realizowane w sposob własciwy
    (obecność i pomoc osoby bliskiej w czasie dnia gdy jest to mniej uciążliwe dla
    innych pacjentow a osoba ta może opuscic sale gdy to konieczme i poczekac np. w
    świetlicy+ dodtkowa nocna opieka pielęgniarska nocą)
    Jak rozumiem moje zastrzeżenia i punk II/5 nie mają znaczenia ?
  • alergenzb 08.09.06, 15:39
    > Jak rozumiem moje zastrzeżenia i punk II/5 nie mają znaczenia ?
    Mają znaczenie i to duże, myślę że to kwestia porozumienia się i dogadania, tak
    aby nie było problemu.
    Uważam, że w każdej kwesti można się normalnie porozumieć, aby uniknąć
    problemów, kwestia rozmowy.
  • slav_ 08.09.06, 20:24
    > Mają znaczenie i to duże, myślę że to kwestia porozumienia się i dogadania, tak
    > aby nie było problemu.
    Włąsnie o to chodzi. Zwykle (bez kłótni) daje sie przekonać rodzine że stały
    pobyt przy pacjencie jest niepotrzebny a może być uciążliwy dla innych.
    Rodzina jest przy chorym (w pojedynczych przypadkach, zwykle w "godzinach
    odwiedzin") max do 20 (oczywiście nie bez przerwy), jesli życzą sobie -
    dodatkowa nocna opieka pielęgniarska - pielęgniarki z oddzialu, znającej
    oddział, personel, specyfikę postępowania itp.
    Zdarzają sie odstepstwa (np. pamiętam osobe dorosłą upośledzoną gdy całodobowa
    opieka opiekuna była niezbedna (silny lęk przy obcych) i warunkowała mozliwośc
    postępowania.
  • alergenzb 08.09.06, 22:42
    > Zdarzają sie odstepstwa (np. pamiętam osobe dorosłą upośledzoną gdy całodobowa
    > opieka opiekuna była niezbedna (silny lęk przy obcych) i warunkowała mozliwośc
    > postępowania.
    Zgadzam się w pełni z Pana wypowiedzą.
    Ale nie tylko osoba upośledzona wymaga opieki całodobowej, Pamietam jak mój mąż
    był bardzo chory (ciężkie zapalenie płuc-opinia lekarzy), tylko spał,
    oczywiście nie przebywałam całodobowo, ze względu na małe dziecko w domu, ale
    do południa ok.2godz i po południu ok.2 godz.
    Gorączki w granicach 39,9 i 40 stopni utrzymywały się przez 7 dni. Nie pił i
    nie jadł niczego, tylko spał i nie otrzymywał żadnych kroplówek. Jak zgłaszałam
    personelowi to twierdzili, że mam się nie martwić, jest w porządku. Lekarz był
    na sali tylko rano na wizycie.
    Kiedy po rozmowie z lekarzem prosiłam o zrobienie wyników badań
    laboratoryjnych, ze względu że małżonek nawet z taka temperaturą radził sobie
    samodzielnie, a teraz tylko śpi,że jest coś nie tak.
    W końcu lekarz zlecił badania i okazało się że wystąpila nadpłytkowość, silne
    odwodnienie itd. Wyniki były fatalne. Małżonek nie był w stanie samodzielnie
    wstać i napić się nawet wody, był słaby i do toalety wychodził kiedy bylam u
    niego i pomagałam jemu dojść, aby się nie przewrócił.
    Tak więc uważam, że opieka rodziny jest potrzebna w sytuacji kiedy członek
    rodziny jej potrzebuje, a jego stan zdrowotny nie pozwala mu na samodzielność.
  • slav_ 09.09.06, 09:11
    Opieka rodziny w tym wymiarze nie jest probleme a wręcz jest pożądana. Dyskusja
    dotyczyła całodobowego (łącznie z nocą) pobytu rodziny.
    Obserwacje rodziny sa czasem cenne (a czasem np. pacjent "wstydzi sie
    powiedzieć") choć bywają rowniez rodziny "upierdliwe".
    Wyrównanie gospodarki płynowej pacjenta gorączkującego to podstawy więc jesli
    doszło do odwodnienia to nie wystawia to najlepszej opinii personelowi.
  • alergenzb 09.09.06, 13:35
    Zgadza się, różnie to bywa.
    Dlatego chciałam powiedzieć, że czasami nawet pobyt w nocy rodziny, jest bardzo
    ważny.
    Na przykładzie małżonka, który nigdy nic nie zgłasza, nie prosi, nie woła (po
    gencie-4 dni podawania,nie słyszał i nie zgłosił, po innych antybiotykach nie
    wiedział, że to reakcje uczuleniowe, więc nie zgłaszał, ponieważ tylko spał i
    nie wiedział że nie slyszy, po zauważeniu natychmiast zgłosiłam ), było to
    konieczne, a przecież takich pacjentów może być wiele.
    Budził się w nocy i był spragniony, kto miał podać chocby wodę.
    Uważam, że są sytuacje, kiedy należy być przy rodzinie, choćby na okres, kiedy
    stan zdrowia nie pozwala być samodzielnym.
    Wiem że personel jest zapracowany, a pomoc rodziny to wielka ulga dla
    pielegniarek, mogą spokojnie wykonać inne czynności zawodowe.
    Kiedy mąż był po operacji, widziałam jak pielęgniarki mało nie biegały, aby się
    wyrobić, mimo zmęczenia i pewnie braku sił, potrafiły się uśmiechać i być miłe
    dla pacjentów i rodzin. Bardzo wysoko cenię pracę pielegniarek, podziwiam je i
    współczuję.
  • joa1001 10.09.06, 12:04
    A tu się z Tobą nie zgodzę. Oczywiście niedopuszczalne jest siedzenie
    odwiedzających wieczorami, nie mjówiąc o godzinach późnonocnych. Ale..
    W przypadku osób cięzko chorych( a takim są osoby tuż po zabiegu)możliwe jest
    zostanie na noc kogoś z rodziny. DO OPIEKI!! Oczywiście za zgoda ordynatora lub
    lekarza dyżurnego. To że nie zgadzają się wynika z prostego interesu. To
    pielęgniarki z oddziału mają zarobić 200zł i tyle!
    Poza tym karta praw pacjenta mówi jasno- masz prawo do dodatkowej opieki kogoś
    z rodziny jeżeli wymaga tego Twój stan zdrowia! Przeczytaj a nie gadaj głupot!
    A to do czego są zmuszani pacjenci i rodziny to BEZPRAWIE! I dziwię się, że nie
    zajął się tym ktoś.
    I teraz ja dodam swój cennik: splenectomia mojej babci rok temu -500 zł, wziął
    z-ca ordynatora. szpital wojewódzki. Wziął, tyle zaśpiewał "kolega". Dodam , że
    jestem lekarzem z tego samego szpitala i tak potraktował "kolega-lekarz".
    Na tym samym oddziale 2 lata wcześniej leżała ciotka, z wodniakiem pęcherzyka
    żółciowego, gorączkująca przez 4 dni, dzien, dzień rozpisywana do zabiegu, ale
    zawsze jako 4, 5 w kolejce, czyli jak zabieg wcześniejszy się przeciągał to ona
    spadała na dzień kolejny. W tym czasie rozpisywane były osoby do ....planowych
    laparoskopowych pęcherzyków. Dalsza rodzina się zawzięła, nie zapłacili. W
    końcu zoperowali.
    Pozostawiam bez komentarza. Lek.med.

  • snajper55 10.09.06, 12:23
    joa1001 napisała:

    > A tu się z Tobą nie zgodzę. Oczywiście niedopuszczalne jest siedzenie
    > odwiedzających wieczorami, nie mjówiąc o godzinach późnonocnych. Ale..
    > W przypadku osób cięzko chorych( a takim są osoby tuż po zabiegu)możliwe jest
    > zostanie na noc kogoś z rodziny. DO OPIEKI!! Oczywiście za zgoda ordynatora
    > lub lekarza dyżurnego. To że nie zgadzają się wynika z prostego interesu. To
    > pielęgniarki z oddziału mają zarobić 200zł i tyle!

    Według mnie raczej z uciążliwości takiej opieki dla wszystkich innych pacjentów.

    > Poza tym karta praw pacjenta mówi jasno- masz prawo do dodatkowej opieki kogoś
    > z rodziny jeżeli wymaga tego Twój stan zdrowia! Przeczytaj a nie gadaj głupot!

    To prawo może być (i jest) ograniczane przez kierownika ZOZ lub lekarza. Tak
    mówi ustawa. Tak więc to Ty piszesz głupoty, prawa nie znając.

    Spróbuj sobie wyobrazić w sześcioosobowej sali sześć rodzin opiekujących się
    całą dobę swoimi krewnymi.

    > A to do czego są zmuszani pacjenci i rodziny to BEZPRAWIE! I dziwię się, że
    > nie zajął się tym ktoś.

    A do czegóż to pacjenci i ich rodziny są zmuszani ???

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • joa1001 10.09.06, 13:11
    Rozbawiasz mnie.
    Nie mowimy o tym iz urocza rodzinka siedzi dla widzimisie przy lozku.
    Wszystko jest kwestia porozumienia sie.
    I nie mow mi ze siedzac cicho przy osobie po operacji, podajac mokry wacik do
    ust czy przewracanie na bok tak przeszkadza. A coz innego robi ta oplacona za
    200 zl pielegniarka? I do tego sa rodziny zmuszane!A tak jest na chirurgiach.
    Interes ma sie krecic i to jest wytlumaczenie.
    W oddziale gdzie ja pracuje nikt w sytuacjach uzasadnionch nie robi problemow i
    do tej pory nie bylo zatargow. Kwestia dobrej woli i wzajemnego poszanowania
    sie.
    Karta praw pacjenta plus zdrowy rozsadek.
    Moze gdybym nie byla lekarzem to uwierzylabym Ci.
    Bije od arogancja i myslenie z tamtej epoki. Wiem , wiem- nie da sie, nie ma
    takich mozliwosci, istnieja obiektywne przeszkody. Twoj rocznik to 55?
    Ale to nie te czasy kolego.
  • co_dzienna 10.09.06, 13:32
    Nie jesteś lekarzem, z tej wypowiedzi widac to wyraźnie.
    Podaj nazwę i adres tego szpitala, nazwisko lekarza, który wziął łapówkę.

  • felinecaline 10.09.06, 13:42
    Oraz swoje imie i nazwisko i miejsce pracy/zamieszkania tytulem rownowagi
    szans ;-D
  • alergenzb 10.09.06, 14:05
    > Oraz swoje imie i nazwisko i miejsce pracy/zamieszkania tytulem rownowagi
    > szans ;-D

    Czy nie zna pani zasad forum, skoro proponuje poslugiwanie sie nazwiskami.
    Oj chyba nie wypada???
  • co_dzienna 10.09.06, 14:27
    Dokładnie tak. I najlepiej od razu do prokuratora.
  • alergenzb 10.09.06, 14:33
    Bez przesadyzmu. Ale moderator musi sie pilnować, nie może być błędów w
    moderowaniu forum, osób za nie odpowiedzialnych.
  • co_dzienna 10.09.06, 14:42
    :-)
    Ja tylko piszę o tym, że zamiast skarżyć się na forum na łapówki i łapówkarzy,
    na złych lekarzy i na wykorzystywanie sytuacji, zwłaszcza, gdy jest się
    lekarzem, trzeba reagować...
    Nie można tolerować wśród siebie przestępstwa, a dawanie łapówek tym jest.
    Jeżeli ktoś pisze, że wręczał, to powinien to pisać do prokuratora.
    Ja po prostu tak uważam. Brzydzą mnie łapówki w jakiejkolwiek postaci po prostu.
    Może to dziwne, ale jako stara już baba nie miałam okazji wręczyć łapówki.
    Tak mnie torchę poniosło...;-)
  • alergenzb 10.09.06, 14:50
    > Ja tylko piszę o tym, że zamiast skarżyć się na forum na łapówki i
    łapówkarzy,
    > na złych lekarzy i na wykorzystywanie sytuacji, zwłaszcza, gdy jest się
    > lekarzem, trzeba reagować...
    > Nie można tolerować wśród siebie przestępstwa, a dawanie łapówek tym jest.
    > Jeżeli ktoś pisze, że wręczał, to powinien to pisać do prokuratora.
    > Ja po prostu tak uważam. Brzydzą mnie łapówki w jakiejkolwiek postaci po
    prostu
    > .
    > Może to dziwne, ale jako stara już baba nie miałam okazji wręczyć łapówki.
    > Tak mnie torchę poniosło...;-)

    I tutaj się z Panią zgadzam, a nawet tak samo uważam.
    Natomiast co do moderatora, niestety musi być obiektywny, na tym polega ta rola.
    Cenię sobie wiele wypowiedzi moderatora, ale nie lubię jednostronności.
    To moderator, kieruje forum i łamanie zasad jakie obowiązują przez
    zarządzającego budzi wiele wątpliwości "ja mogę inni nie" Tak nie powinno być.
    Zauważyłam to już w wielu wypowiedziach. Poczekam na komentarz moderatora.
  • p.atryk 10.09.06, 15:25
    Umknelo jakos forumowiczom zakonczenie postu feline :"Oraz swoje imie i
    nazwisko i miejsce pracy/zamieszkania tytulem rownowagi szans ;-D".Emotikonu
    nie widac?
    Trzeba sie strasznie starac,by nie odczytac intencji moderatora.A w tym
    kontekscie krytyka jej jakoby "ciezkich pogwalcen netetykiety" brzmi
    pompatycznie (lagodnie okreslajac)

    Forum nie jest miejscem do publikowania anonimowych donosow na kogokolwiek-tak
    ja odbieram wypowiedz felinecaline i w pelni sie z tym zgadzam.

    Do skladania oficjalnych zawiadomien o przestepstwie (w tym przypadku wreczenie
    i przyjecie korzysci majatkowej) powolano odpowiednie instytucje.O czym warto w
    przyszlosci pamietac.

  • alergenzb 10.09.06, 15:43
    > Forum nie jest miejscem do publikowania anonimowych donosow na kogokolwiek-
    >tak
    > ja odbieram wypowiedz felinecaline i w pelni sie z tym zgadzam.

    Ale daje wolność wypowiedzi, każdemu forumowiczowi, a temat postu jest
    dwuznaczny.

    > Do skladania oficjalnych zawiadomien o przestepstwie (w tym przypadku
    >wreczenie i przyjecie korzysci majatkowej) powolano odpowiednie instytucje.O
    >czym warto w przyszlosci pamietac.

    o tym wszyscy wiedzą :-)

    Dlaczego na tym forum, nie może się nikt wychylić z elity, w "chórze nie każdy
    ma takie same brzmienie głosu"
    Dlaczego wszyscy lekarze muszą mieć takie same zdanie, przecież nie wszyscy są
    tacy sami???
    Czytam to forum i jeżeli ono ma być glosem Polskiej Służby zdrowia, to co
    winnam miśleć????
    Uważam że jest prowadzone jednokierunkowo, a jak wychyli się jakiś lekarz, czy
    pielegniarka, to odrazu spadają na nią głosy krytyki ( jak możesz, ty lekarz
    itd.)
    Czy Polski lekarz nie posiada własnego zdania??? Niewiem i mam mieszane uczucia.
    Oczywiście zaznaczam, że nie uogólniam.
  • joa1001 10.09.06, 15:46
    Ja w tym wątku się wypowiedziałam odnośnie tego co mnie spotkało jako lekarza.
    Ze strony kolegi też lekarza.
    Nie wszyscy szczekają na jedną nutę.
  • alergenzb 10.09.06, 15:49
    > Ja w tym wątku się wypowiedziałam odnośnie tego co mnie spotkało jako
    lekarza.
    > Ze strony kolegi też lekarza.
    > Nie wszyscy szczekają na jedną nutę.

    To nadzieja, że w Polsce jeszcze są lekarze.

  • co_dzienna 10.09.06, 15:44
    Dla mnie uwaga moderatora była żartem, tak to odebrałam. :)
  • joa1001 10.09.06, 14:02
    A dlaczego mialbym sie podszywac? Nie musze pokazywac ci dyplomu czy innych
    kwitow.
    Nie ma wsrod nas lajdakow czy zwyklych sk..?

  • aloalo2001 10.09.06, 14:49
    > A dlaczego mialbym sie podszywac?

    Powodów może być wiele, zgdzam się z poprzednikami nie jesteś lekarzem.
  • joa1001 10.09.06, 15:34
    Wiec ci powtorzę- nie widzę powodu dla którego miałabym cos wymyślać.
    Tym bardziej, że dyskusja jest bardzo optymistyczna i większa częśc przyzbaje
    iz niegdy nie dawali.
    To nie jest kolejna nagonka na lekarzy,po odpowiedziach- optymistycznie mozna
    patrzeć w przyszłośc.
    Któraś z pań pisała iz trzeba było lecieć do prokuratury. Tylko ja chcę
    dokończyć specjalizację i wśrod tych ludzi żyję. I żyć póki co będę.
    W życiu bym nie przypuszczała, ze lekarz lekarzowi coś takiego zrobi. Ale etos
    zawodu u niektórych dawno umarł. I każ mi szanować każdego.
    Dodam jescze ,że wielokrotnie leczyłam rodzinę tu i tam ZA DARMO. Nikt nie
    wymuszał na mnie okupu. Poza tą sytuację, którą opisałam.
    I powtarzam, nie muszę udawadniać Ci swojego zawodu. Tyle w temacie.
  • aloalo2001 10.09.06, 17:36
    Każdy nawet lekarzy ma z nas różne doświadczenia związane ze swoim środowiskiem.
    Moje osobiste zdanie jest takie, że opinia społeczna jest tak fatalna, sama
    piszesz "etos zawodu umiera" może lepiej swoim wypowiedziami nie kopać
    umierajacego etosu.
  • joa1001 10.09.06, 18:41
    Czy dlatego że etos umiera mam byc pozbawiona prawa wypowiedzi?
    Lepiej prawdy nie dotykać?
    Ja nie piszę że "wszyscy lekarze to łapówkarze"- jak pisze częś społeczeństwo.
    Odniosłam się do konkretnego zdarzenia, z mojej jeszcze krótkiej kariery.
    Nie ma wsród nas zwykłych łotrów?
    To jest forum gdzie pisze wielu lekarzy. Ja nie mogę? Bo wyraziłam niepochlebną
    opinię?
    "Starszy kolega" wymusił na mnie łapówkę i nie każ mi go szanować. To zwykłe
    sk..two.
    W kościele tez wolą nie mówić o agentach w swoich szeregach. To znaczy że ich
    nie było?
  • agawamala 11.09.06, 10:43
    Jeśli jesteś lekarzem, to sięgnij sobie po taką niebieską książeczkę ( prawo
    wykonywania zawodu - nowe). Jest tam także słów kilka o stosunku do kolegów-
    lekarzy.
  • joa1001 11.09.06, 17:47
    Dokładnie kolego!
    Ja też mówię o relacjach lekarz- lekarz!
  • snajper55 10.09.06, 15:07
    joa1001 napisała:

    > Rozbawiasz mnie.
    > Nie mowimy o tym iz urocza rodzinka siedzi dla widzimisie przy lozku.

    Nie, nie mówimy. Mówimy o realizowaniu przez pacjentów swojego prawa do opieki
    przez rodzinę. Skoro, jak twierdzisz, pacjent ma takie prawa, to dlaczego ma
    ich nie realizować ? Sześcioosobowa sala i sześć rodzin opiekujących się swoimi
    krewnymi. Podoba się, pani he, he... "doktor" ?

    > Karta praw pacjenta plus zdrowy rozsadek.

    Nie. Ustawa i zdrowy rozsądek lekarzy.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • joa1001 10.09.06, 15:43
    6- osobowa sala cięzko chorych, którzy wymagają dodatkowej opieki oraz chętny
    członek rodziny. Rzadko jest sytuacja kiedy przy każdej z tych 6 osób( co tak
    podkreśla "pan doktor")siedzi w nocy 6 dodatkowych osób. Często jest tak, że i
    sąsiadowi się pomaga,np poda wodę.
    Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich.
    A panu panie doktorze go brakuje.
    Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo
    nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze?
  • alergenzb 10.09.06, 15:58
    > Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich.
    > A panu panie doktorze go brakuje.
    > Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo
    > nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze?

    Kiedyś spotkalam takiego lekarza, więc poprosiłam dyrektora szpitala o
    pozwolenie, oczywiście był zaskoczony, że taka sytuacja zaistniała i oczywiście
    mogłam być przy chorym, a pana doktora do końca pobytu nie widziałam.
    Skoro, nie zna kompromisu, to najlepiej jak dyrektor się wypowie i oceni
    sytuacje chorego, oraz czy potrzebna jest opieka dodatkowa rodziny.
    Było to przykre, ale jak ktoś nie zna kompromisu, najlepiej poprosić osoby
    trzecie o wyjasnienie.
    Ja nie kłocę się z nikim, rozmawiam lub pytam. Jezeli ktoś nie chce rozmawiać,
    a tylko dąży do pokazania swoich racji, nie dyskutuję, nie prosze, wychodze i
    korzystam z rozmowy innym odpowiedzialnym osób.
  • joa1001 10.09.06, 16:19
    Nie mówimy tu o chichoczących nastolatkach, wujkach, ciotkach którzy obsadzają
    chorego, a przeszkadzają pozostałym pacjentom. Tych się grzecznie wyprasza.
    Ale w czym przeszkadza cicho siedząca w kącie córka czy syn pacjenta po
    operacji?
    Wszystko jest kwestią porozumienia się i dobrej woli.
    W oddziale gdzie pracuję nie zdażyło się by członek rodziny przeszkadzał aż tak
    innym, zwykle ci zostający na noc zachowuję się bez zarzutu, nie nadużywają
    przywilejów. W odróznieniu od tej chmary familiantów przesiadujących na łóżkach
    w niedzielne popołudnie.
  • snajper55 10.09.06, 16:34
    joa1001 napisała:

    > Ale w czym przeszkadza cicho siedząca w kącie córka czy syn pacjenta po
    > operacji?

    Wtym co czasem robią inni pacjenci: używają kaczek, basenów, wymiotują, dostają
    zastrzyki, krzyczą z bólu i nie mają ochoty, aby była przy tym wszystkim obecna
    jakaś osoba z zewnątrz.

    Znieczulica niektórych jest przerażająca.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • joa1001 10.09.06, 17:00
    Dokładnie. Znieczulica jest porażająca.
    Nie raz, nie dwa widziałam jak opiekun podawła kaczkę sąsiadowi.
  • agawamala 11.09.06, 10:47
    Wzruszające, ale chyba nie do końca zgodne z prawdą.
  • joa1001 11.09.06, 17:49
    A na jakiej podstawie zatzucasz mi kłamstwo,kolego?
  • alergenzb 10.09.06, 17:39
    > Znieczulica niektórych jest przerażająca.

    I tu masz rację, popieram że znieczulica niektórych jest przerażająca.
  • alergenzb 10.09.06, 17:38
    I oto właśnie chodzi.
  • snajper55 10.09.06, 16:30
    joa1001 napisała:

    > 6- osobowa sala cięzko chorych, którzy wymagają dodatkowej opieki oraz chętny
    > członek rodziny. Rzadko jest sytuacja kiedy przy każdej z tych 6 osób( co tak
    > podkreśla "pan doktor")siedzi w nocy 6 dodatkowych osób. Często jest tak, że
    > i sąsiadowi się pomaga,np poda wodę.

    Nigdy się to, dzięki Bogu nie zdaża, bo żaden szpital by na coś takiego nie
    pozwolił.

    > Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich.

    Ustawa jest prawem.

    > A panu panie doktorze go brakuje.

    Nie jestem doktorem, za to byłem kilka razy pacjentem.

    > Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo
    > nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze?

    Każde dziecko jest w ocenie swojej matki ciężko chore.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • joa1001 10.09.06, 17:06
    Czepia się pan żeby się czepiać.
    Nie jest pan ani lekarzem ani (podejrzewam) też prawnikiem- ale w stylu swojej
    wypowiedzi zjadł wszystkie rozumy.
    Poczekajmy aż pan lub ktoś z bliskich nie będzie w stanie wziąć łyzki wody w
    nocy. Pierwszy poleci z kartą praw w ręce.
    Kończę z panem dyskusję.
  • snajper55 10.09.06, 17:32
    joa1001 napisała:

    > Poczekajmy aż pan lub ktoś z bliskich nie będzie w stanie wziąć łyzki wody w
    > nocy. Pierwszy poleci z kartą praw w ręce.

    Na pewno nie będę sobie uzurpował nie istniejących praw.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 10.09.06, 17:47
    > Na pewno nie będę sobie uzurpował nie istniejących praw.
    Ha, ha, ha
    Wiesz co, znam takich, tylko jak co do czego przyszło, to najwięcej na takich
    jak Pan i sądząc z pana wypowiedzi, zarabiali prawnicy. Oby takich było więcej,
    wszystko drożeje, a prawnicy to także ludzie z rodzinami, zapewnienie luksusu
    rodzinie kosztuje??????
  • co_dzienna 10.09.06, 13:28
    A ja Się z Tobą nie zgodzę.
    Co prawda nie jestem lekarzem ( Ty zapewne też nie), ale niestety mam kilka
    doświadczeń szpitalnych związanych z najbliższą rodziną.
    1. Nigdy żadnych pieniędzy płaconych w formie łapówki. Jeżeli płacone, to w
    prywatnych przychodniach i za badania, na które do u.ś. bym się nie doczekała z
    NFZ.
    2. Nigdy nikt mi nie zaproponował, ba nawet nie zasugerował w jakikolwiek
    sposób bym płaciła.
    3. Były to poważne operacje onkologiczne, brzuszne, związane z 48 godzinnym
    przebywaniem chorego na OIOM-ie.
    4. Za pierwszym razem 4 osobowa sala z ciągle siedzącymi znajomymi i rodziną 3
    pozostałych pacjentów. Szczerze powiem nie do zniesienia dla osoby po
    operacji... W szpitalu nikt nie reagował. Mnie zalewała krew, bo ci chorzy
    nawet nie mogli się przespać, a zabiegi związane z cewnikami, kroplówkami
    przelewaniem sie różnych płynów fizjologicznych załatwiane były w obecności
    tych wszystkich ludzi, jakby pacjent nie był człowiekiem, a dodatkiem do łóżka.
    Sytuacja urągająca godności chorego człowieka. Opowiadam o organizacji pracy
    tego szpitala w różnych miejscach...
    5. Inny szpital, wyznaczone godziny odwiedzin, cisza i spokój + wystarczająca
    ilość pielęgniarek, by przyjść do dzwoniącego człowieka.
    Środki przeciwbólowe na rządanie, na OIOMie całkowity zakaz przebywania z wyj.
    krótkich odwiedzin, bo tam było 3 pacjentów.
    Nie przyszłoby mi do głowy, by tam siedzieć całą noc, bo po co, jeżeli były tam
    2 pielęgniarki i 3 chorych, z których tych dwóch nie moich mogłoby sobie mojej
    obecności wobec ich cierpienia nie życzyć.

    Podsumowując:
    Dziwię się, że lekarz pisze o łapówkach branych przez kolegów. Więc chyba nie
    jesteś lekarzem i to zmyślona historia.
    To, że Ty chcesz by koło Ciebie siedziała rodzina, może jeszcze z psem
    przewodnikiem nie oznacza, że to może zostać spełnione, bo może się tak
    zdarzyć, że koło Ciebie będę leżała ja i dla mnie Twoja rodzina będzie nie do
    zniesienia. I z tego powodu zostanie wyproszona... Tyle na ten temat.
  • joa1001 10.09.06, 14:07
    Odpisalam ci wyzej bo myslalam, ze mam przyjemnosc z kolezanka po fachu.
    Tego dlugiego tekstu nawet nie chce mi sie czytac.
    Zanim cos powiesz, czytaj ze zrozumieniem.
    na tym koncze z toba dyskusje.
  • co_dzienna 10.09.06, 14:31
    Cóż, jeżeli nie nauczyłaś się czytać, to trudno.
    Nie mam zamiaru z Tobą dyskutować, bo dawałaś łapówkę i ukrywasz łapówkarza, a
    to jest obrzydliwe.
    Brzydzisz mnie jako osoba jeżeli przez jakikolwiek przypadek piszesz prawdę.
    Jeżeli kłamiesz jesteś równie obrzydliwa.
  • agawamala 11.09.06, 10:52
    Popieram. I dawanie łapówek jest przestępstwem, i i branie jest przestępstwem.
    A ukrywanie przestępstwa jest również przestępstwem.
    Napisałam to w sposób łopatologiczny, może niezbyt poprawny pod względem
    stylistycznym, za to zrozumiały dla mało gramotnych.
  • joa1001 11.09.06, 17:51
    Twoja łopatologia niewiel mnie osobiście interesuje.
    Czepiasz się , zeby się czepiać, intelektualistko z Bożej łaski.
    "Mało gramotna"
  • felinecaline 11.09.06, 18:40
    Spory osobiste prosze zalatwiac poczta mailowa a to forum pozostawic wolnym od
    tego rodzaju epitetow.
  • agawamala 07.09.06, 12:32
    A ja bardzo chciałam wziąć prywatny dyżur pielęgniarski i usłyszałam, że
    oddział zapewni dobrą opiekę i nie ma takiego zwyczaju.
  • alergenzb 08.09.06, 15:27
    > A ja bardzo chciałam wziąć prywatny dyżur pielęgniarski i usłyszałam, że
    > oddział zapewni dobrą opiekę i nie ma takiego zwyczaju.

    Poproś wtedy ordynatora, lub oddziałową aby przyniosła tobie na piśmie, że nie
    możesz sprawować dodatkowej opieki nad członkiem rodziny.
    Nawet osoba wskazana przez członka rodziny, a nie będąca rodziną może sprawować
    opiekę nad chorym. Miałam taką sytuację z dzieckiem, chciałam aby w nocy była
    pielęgniarka nie z oddziału, a znająca dziecko od urodzenia i odmówiono mi,
    twierdząc że mogę wziąść pielęgniarkę z oddziału.
    Nie chciałam pielegniarki z oddziału, ponieważ dla dziecka były to obce osoby i
    bardzo się bało. Ordynator odręcznie zarządził i dostaliśmy seperatkę i przy
    dziecku w nocy była pielęgniarka z zewnątrz.
    Zakaz przebywania jest tylko wewn. wymyslem kogoś, kto nie zna przepisów.
    Nie można tylko przebywać z pacjentem, po oficjalnym stwierdzeniu przez sanepid
    epidemii.
  • slav_ 08.09.06, 15:37
    Sytuacja dziecka (dodam - małego) jest inna i inne powinno byc postepowanie.
    Obecnośc (zazwyczaj matki) często jest bardzo wskazana a nawet niezbędna.
  • alergenzb 08.09.06, 15:41
    Podobną sytuację miałam z mężem po operacji.
    Pierwszy raz leżał w szpitalu, pierwszy raz lekarz rodzinny dając skierowanie
    do szpitala zakładał kartotekę w poradni.
    Czuł się źle w szpitalu i trudno było mu zaakceptować fakt, że musi tam
    przebywać.
    Jak widzisz sutuacje są różne.
  • agawamala 08.09.06, 18:03
    Tylko po co miałabym domagać się dokumentu i wykłócać z ordynatorem/oddziałową
    skoro opieka pielęgniarska była bez zastrzeżeń?
    Otrzymalam jasny komunikat -
  • alergenzb 08.09.06, 18:11
    > Tylko po co miałabym domagać się dokumentu i wykłócać z
    >ordynatorem/oddziałową

    Po co zaraz kłócić sie, wystarczy grzecznie i miło poprosić.
    > skoro opieka pielęgniarska była bez zastrzeżeń?

    Przecież tu nie chodziło o opiekę, z tego co pisałaś, a tylko o pozostanie z
    chorym.
  • agawamala 08.09.06, 20:12
    Byłam 5 razy w życiu w szpitalu. Miałam operację, 2 razy rodziłam. Miałam
    narkozę i.....ochotę, żeby odwiedzający i wszyscy inni zostawili mnie w świętym
    spokoju.
    Tzw. czuwanie przy chorym często przynosi więcej szkody niż pożytku, bo i męczy
    chorego, i jest krępujące dla innych chorych, i dezorganizuje pracę lekarzy i
    pielęgniarek. Ale poprawia samopoczucie rodziny.
  • alergenzb 08.09.06, 23:13
    > Tzw. czuwanie przy chorym często przynosi więcej szkody niż pożytku, bo i
    męczy
    >
    > chorego, i jest krępujące dla innych chorych, i dezorganizuje pracę lekarzy i
    > pielęgniarek. Ale poprawia samopoczucie rodziny.

    Ja osobiscie, wolałam rodzinę, niż słuchanie narzekań pacjentów, jak to się
    potrafią sami leczyć, czy wysłuchiwanie o chorobach i opini o lekarzach i
    pielegniarkach. Tego nie da się znieść, a jak małżonek przychodził z córką,
    byłam szczęśliwa i zadowolona i to mi pomagało szybciej zdrowieć.
    Tęsknota za nimi była tak okropna jak słuchanie dyskusji pacjentów.
  • snajper55 08.09.06, 23:19
    alergenzb napisała:

    > Ja osobiscie, wolałam rodzinę, niż słuchanie narzekań pacjentów, jak to się
    > potrafią sami leczyć, czy wysłuchiwanie o chorobach i opini o lekarzach i
    > pielegniarkach. Tego nie da się znieść, a jak małżonek przychodził z córką,
    > byłam szczęśliwa i zadowolona i to mi pomagało szybciej zdrowieć.

    Ale może przeszkadzało zdrowieć innym pacjentom, którzy nie mogli znieść opinii
    wygłaszanych przez Twojego męża lub córkę ?

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 23:22
    > Ale może przeszkadzało zdrowieć innym pacjentom, którzy nie mogli znieść
    opinii
    >
    > wygłaszanych przez Twojego męża lub córkę ?
    Ależ skąd, pozostałe Panie cały dzień dyskutowały przy kawie i ciasteczku tylko
    o swoich chorobach i personelu.
    A ja z mężem i dzieckiem wychodzilismy z sali na powietrze, także ja widzisz
    nie mogło im nic przeszkadzać.
  • agawamala 09.09.06, 09:29
    Zaraz, zaraz, ja czegoś nie rozumiem - czy rzecz ma miejsce w szpitalu czy
    pensjonacie?
    Bo w szpitalu przebywają raczej ludzie chorzy, nie wszyscy oblożnie, ale jednak
    chorzy.
    W w dyskusji wyszliśmy nie od odwiedzania rodziny w ciągu dnia ( co też może
    być uciążliwe, bo np. pielęgniarka traci czas na poszukiwanie Twojego męża
    przebywającego na świeżym powietrzu), tylko OBŁOŻNIE CHORYCH, LEŻĄCYCH.
    I jesli do LEŻĄCEGO pacjenta, wśród innych równie ciężko chorych, przychodzi
    na wiele godzin rodzina, to może to wykończyć innych pacjentów.
    Oni też mają prawo do intymności!!!
  • alergenzb 09.09.06, 13:53
    > Zaraz, zaraz, ja czegoś nie rozumiem - czy rzecz ma miejsce w szpitalu czy
    > pensjonacie?
    > Bo w szpitalu przebywają raczej ludzie chorzy, nie wszyscy oblożnie, ale
    jednak
    >
    > chorzy.

    Wyobraź sobie że w szpitalu chorub płuc, jest park i lekarze oraz pielęgniarki,
    proszą pacjentów aby wychodzili do parku na swieże powietrze, nawet mój mąż z
    zapaleniem płuc, jak czuł się lepiej i spadła gorączka, to także prosili, aby
    wychodził do parku na świeże powietrze. A ci co niechcieli wyjść, kiedy prosiły
    pielęgniarki, przychodził lekarz i prosił pacjenta, że ma wychodzić na
    powietrze.

    >dyskusji wyszliśmy nie od odwiedzania rodziny w ciągu dnia ( co też może
    > być uciążliwe, bo np. pielęgniarka traci czas na poszukiwanie Twojego męża
    > przebywającego na świeżym powietrzu)
    Nie traci czasu, ponieważ wie gdzie jest pacjent, skoro sama prosi aby wyszedł
    do parku na świeże powietrze. Oczywiście jak poprawi się stan zdrowia, co
    zaznaczyłam wczesniej.

    > tylko OBŁOŻNIE CHORYCH, LEŻĄCYCH.
    > I jesli do LEŻĄCEGO pacjenta, wśród innych równie ciężko chorych, przychodzi
    > na wiele godzin rodzina, to może to wykończyć innych pacjentów.
    > Oni też mają prawo do intymności!!!

    Trochę filozofujesz i tragizujesz z tym wykończeniem innych pacjentów-nie
    uogólniaj.

    Jak przeszkadzają tobie odwiedziny rodzin, to korzystaj z prywatnej kliniki z
    osobnym pokojem i będziesz zadowolona.
    Wybór w Polsce co do klinik prywatnych czy państwowych jest duży.
    Ja korzystam z pobytów w prywatnej klinice, tylko dlatego, że jestem bardzo
    szybko zdiagnozowana, szybko jest podjete leczenie, szybko "wstaje na nogi" i
    mogę iść do pracy, aby utrzymać rodzinę i zapewnić im normalne życie.
    Nie stać mnie na długie pobyty w szpitalu i oczekiwanie na badania.


  • alergenzb 09.09.06, 13:59
    > > tylko OBŁOŻNIE CHORYCH, LEŻĄCYCH.
    > > I jesli do LEŻĄCEGO pacjenta
    Duże litery to krzyk, więc proszę nie krzycz, dyskusja tego nie wymaga.
  • felinecaline 09.09.06, 14:29
    Przyznam sie, ze juz mnie swierzbilo, zeby (znooowu!) napisac jak to jest "u
    mnie, zgodnie z Charte du malade hospitalisé", na szczescie dla wszystkich,
    ktorych od dawna moje "u mnie" przyprawia o niepohamowany odruch wymiotny
    zajrzalam do polskiej bazy danych nt praw pacjenta hospitalizowanego. I
    okazuje sie, ze ocalila mnie wczorajsza inwestycja - zakup nowego fotela do
    biurka - bylabym bowiem niehybnie spadla z mojego dawnego koslawego krzesla
    dowiedziawszy sie tego, co nastepuje:
    publikacje.pl/publikacje/spiz/node/node423310.html#pytanie
    www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/opieka_najbliz.htm
    www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/opieka_najbliz.htm
    Najwyrazniej jestem ograniczona, ale nie wyobrazam sobie - powtarzam nie
    wyobrazam sobie ...nie....wyobrazam ...sobie (to aby nie uzyc majuskulow)
    obecnosci krewnych chorego przy jego lozku 24godz/24.
    "Moja" Charte du malade hospitalisé, ktorej przestrzegam od dawniej jeszcze niz
    zostala uchwalona, ratyfikowana i zaczela oficjalnie obowiazywac mowi bowiem,
    ze "rodzina moze byc obecna przy chorym przez czas nieograniczony" (wiec i owe
    24h/24) tylko w ptreypadkach i sytuacjach extremalnych (np ewidentna koncowa
    faza zycia), poza tym odwiedziny sa mozliwe jedynie w okreslonych godzinach
    (tj.12.00 -20.00) - nie wczesniej, by nie zaklocac porzadku dnia na oddziale,
    badan, zabiegow itd, po prostu "nie paletac sie pod reka etatowego personelu" i
    nie pozniej, juz chociazby ze wzgledu na poszanowanie intymnosci pozostalych
    pacjentow. Z waznych powodow moze byc udzielona zgoda na odwiedziny poza tymi
    godzinami.
    Obecni przy chorym czlonkowie rodziny powinni bez specjalnego zwracania im
    uwagi przez personekl wychodzic z pokoju na czas wykonywania jakichkolwiek
    badan czy zabiegow u pacjenta (jakiegokolwiek pacjenta obecnego w tym samym
    pokoju).Co do specjalnej opieki nad pacjentem - "moja" Charte milczy, widocznie
    albo personel pielegniarski ma tu niewyczerpana energie albo rodziny sa
    bardziej leniwe (skape?), nie ma jednak tloku u wejscia spowodowanego
    przyplywem pomocy zewnetrznej - po prostu "nie ma takiego zwyczaju" w skali nie
    szpitala ale...ogolnokrajowej.
    Jak przypuszczam tam, gdzie w Polsce ogranicza sie pomoc rodziny w pielegnacji
    chorego ma to miejsce znowu w zwiazku z problemem ubezpieczenia - szpitala,
    rodziny, samego chorego wreszcie.
    Nota bene - cisnie mi sie pod palce pewne pytanie: czy ty aby nie
    nazbyt ...infantylizujesz meza?
  • snajper55 09.09.06, 15:00
    felinecaline napisała:

    > Przyznam sie, ze juz mnie swierzbilo, zeby (znooowu!) napisac jak to jest "u
    > mnie, zgodnie z Charte du malade hospitalisé", na szczescie dla wszystkich,
    > ktorych od dawna moje "u mnie" przyprawia o niepohamowany odruch wymiotny
    > zajrzalam do polskiej bazy danych nt praw pacjenta hospitalizowanego. I
    > okazuje sie, ze ocalila mnie wczorajsza inwestycja - zakup nowego fotela do
    > biurka - bylabym bowiem niehybnie spadla z mojego dawnego koslawego krzesla
    > dowiedziawszy sie tego, co nastepuje:
    >
    > Najwyrazniej jestem ograniczona, ale nie wyobrazam sobie - powtarzam nie
    > wyobrazam sobie ...nie....wyobrazam ...sobie (to aby nie uzyc majuskulow)
    > obecnosci krewnych chorego przy jego lozku 24godz/24.

    Bo i wyobrażać sobie nie musisz. To co czytałaś, to jedynie teoretyczne prawo
    (coś jak prawo do bezpłatnej nauki i opieki zdrowotnej). Natomiast ustawa daje
    dyrektorowi ZOZ uprawnienia do ograniczania tego prawa, co we wszystkich
    znanych mi szpitalach ma miejsce i taka całodobowa opieka jest zakazana.

    > "Moja" Charte du malade hospitalisé,ktorej przestrzegam od dawniej jeszcze niz
    > zostala uchwalona, ratyfikowana i zaczela oficjalnie obowiazywac mowi bowiem,
    > ze "rodzina moze byc obecna przy chorym przez czas nieograniczony"(wiec i owe
    > 24h/24) tylko w ptreypadkach i sytuacjach extremalnych (np ewidentna koncowa
    > faza zycia), poza tym odwiedziny sa mozliwe jedynie w okreslonych godzinach
    > (tj.12.00 -20.00) - nie wczesniej, by nie zaklocac porzadku dnia na oddziale,
    > badan, zabiegow itd, po prostu "nie paletac sie pod reka etatowego personelu"

    W Polsce jest to zostawione do decyzji ordynatora ZOZ lub upoważnionego lekarza
    i ja bym bronił takiego rozwiązania.

    > Jak przypuszczam tam,gdzie w Polsce ogranicza sie pomoc rodziny w pielegnacji
    > chorego ma to miejsce znowu w zwiazku z problemem ubezpieczenia - szpitala,
    > rodziny, samego chorego wreszcie.

    Ogranicza się wszędzie i raczej ubezpieczenie nie jest tego powodem. Robi się
    to raczej, tak jak mówi ustawa, "ze względu na warunki przebywania innych osób
    chorych".

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • felinecaline 09.09.06, 15:05
    Ustawa ustawa a przed chwila mogles sie zorientowac, jaki stosunek do ustaw
    maja Rodacy ;-P.
    A niech mi tam! U MNIE ;-D na korytarzu kazdego oddzialu, w kazdej poczekalni,
    w kazdym "pokoju dziennym" jest ogolnie dostepny tekst "karty", ludzie sa z nia
    oswojeni i nikt nie kwestionuje, pacjenci maja sie dobrze "opiekowani" tylko
    przez etatowy (zreszta przemeczony) personel a zony (i mezowie) nader czuli w
    chwili wypisu ;-D
  • snajper55 09.09.06, 15:52
    felinecaline napisała:

    > Ustawa ustawa a przed chwila mogles sie zorientowac, jaki stosunek do ustaw
    > maja Rodacy ;-P.

    No cóż, niektórzy uważają, że prawo prawem a im i tak wszystko się należy. Są
    gotowi swoje żądania zaspakajać kosztem innych, bo co ich inni obchodzą...

    > A niech mi tam! U MNIE ;-D na korytarzu kazdego oddzialu, w kazdej poczekalni,
    > w kazdym "pokoju dziennym" jest ogolnie dostepny tekst "karty",ludzie sa z nia
    > oswojeni i nikt nie kwestionuje,

    Niestety, u nas w szpitalach wiszą powyrywane z kontekstu zdania mówiące
    jedynie o prawach pacjenta, bez tych mówiących o prawie lekarzy do ich
    ograniczania. To tak dla polepszenia pacjentom samopoczucia ?

    > pacjenci maja sie dobrze "opiekowani" tylko
    > przez etatowy (zreszta przemeczony) personel a zony (i mezowie) nader czuli w
    > chwili wypisu ;-D

    I w chwili wizyt, też zresztą na niektórych oddziałach zabronionych.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 09.09.06, 16:03
    Proszę przeczytać wszystko, co zawiera link ze zrozumieniem.

    Wydaje mi się, że wszystko zależy jak bardzo chce się pokazać wyższość.
    Przecież nie o to chodzi.
    Wiesz mi, w szpitalach nikt nie broni opieki dodatkowej nad dorosłym pacjentem,
    Przecież nie lekarz ją sprawuje, tylko pielegniarka.
    Chyba, że ktoś chce pokazać jak bardzo jest ważny i zna prawo, a wiesz mi
    lekarze najmniej mają pojęcia o prawie, chyba że ich dotyczy i słusznie od tego
    sa prawnicy.
  • alergenzb 09.09.06, 16:20
    Dlaczego przyjmuje Pan postawę roszczeniową i prowokacyjną?
    Może taka postawa wzbudza w pacjentach zlość i powstają konflikty.
    Uważam, że kompromis między lekarzem a pacjentem jest najlepszy i tworzy
    problemów.
    Pana postawa napewno prowokuje do problemów, czy jeszcze mało ich macie???
    Czy szacunek nie powstaje z postawy lekarza i kompromisu????
  • alergenzb 09.09.06, 16:24
    że taką postawą, słuzba zdrowia sama tworzy problemy i kto wie czy nie brak
    szacunku do siebie???
  • snajper55 09.09.06, 17:13
    alergenzb napisała:

    > że taką postawą, słuzba zdrowia sama tworzy problemy i kto wie czy nie brak
    > szacunku do siebie???

    Jaką postawą ??? Troską o dobro wszystkich pacjentów ??? No i chyba nie służba
    zdrowia, tylko ustawodawca, bo to ustawodawca oddał w ręce kierownika ZOZ
    decyzję o ograniczaniu opieki nad pacjentami przez osoby z zewnątrz.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • snajper55 09.09.06, 17:11
    alergenzb napisała:

    > Pana postawa napewno prowokuje do problemów, czy jeszcze mało ich macie???

    Kto "wy" ???

    Czy mogłaby pani odpowiadać jednym postem ? Taka biegunka listowa jest dość
    uciążliwa dla innych.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • snajper55 09.09.06, 17:10
    alergenzb napisała:

    > Wiesz mi, w szpitalach nikt nie broni opieki dodatkowej nad dorosłym pacjente
    > Przecież nie lekarz ją sprawuje, tylko pielegniarka.

    We wszystkich szpitalach, jakie znam, nie ma możliwości sprawowania przez
    rodzinę całodobowej opieki nad pacjentem. Bardzo dobrze, że nie ma takiej
    możliwości, ponieważ taka opieka byłaby uciążliwa dla innych pacjentów.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 09.09.06, 15:12
    > Nota bene - cisnie mi sie pod palce pewne pytanie: czy ty aby nie
    > nazbyt ...infantylizujesz meza?
    Z całą pewnością Nie.
    Kocham swoje mężą ponad 20 lat i jego zdrowie i szybki powrot do niego jest dla
    mnie najważniejszy.
    A co do pozostałego tekstu masz racje, tyle ze w Polsce pracuje w nocy jedna
    pielęgniarka i są przypadki, że chory potrzebuje opieki w nocy, a tak jak już
    pisałam takich może być wielu na oddziałach.
    Jak to widzisz w nocy z jedną pielęgniarka, przecież się nie rozdwoi.
    Co innego, kiedy dochodzi do zdrowia i może samodzielnie wstawać?????
  • agawamala 11.09.06, 10:56
    A dla innych ludzi ich powrót do zdrowia jest najważniejszy, a nie obecność
    pani a.
  • alergenzb 09.09.06, 15:17
    Do publikacji.
    Są ciekawe i trafne.
  • agawamala 10.09.06, 09:38
    Dużych liter się nie czepiam, ale słowo "chorób" oc choroba pisze się przez "ó".
    Nie tragizuję, nie histeryzuję. Chory w szpitalu ma prawo do spokoju,
    intymności i odpoczynku. To w pierwszej kolejności.
    Odwiedziny innych chorych są dopuszczalne pod warunkiem, że nie przeszkadzaą
    innym. I jak ktoś chce przesiadywać ze swoim krewniakiem dzień i noc, to niech
    właśnie on wybierze wariant prywatnej kliniki, bo jest to pobyt w warunkach
    ponadstandardowych.
    Jeżeli jesteś pielęgniarką ( a mam co do tego wątpliwości) to chyba wiesz, że
    choremu człowiekowi może przeszkadzać, może go krępować, gdy współmałżonek
    sąsiada asystuje w dość intymnych czynnościach np. defekacji.
    Może chcieć spać w ciągu dnia i nie wysłuchiwać innych. Może nie życzyć sobie
    odsłaniania pośladka,, gdy obok stoi obcy facet/baba.
    Może nie chcieć walczyć z mdościami i obecności osób postronnych.
    Szpial to nie miejsce spotkań towarzyskich.
    P.S. Ciekawa jestem czy dobrze byś się czuła, gdyby np, pielęgniarka wyjmowała
    Ci cewnik w obecności męża sąsiadki i jej dwóch dorastających synów, a po łóżku
    drugiej sąsiadki skakało 2 rozbawinych chłopaczków i bawiło się w wojnę ( bo
    stęskniki się za mamuśką).
  • alergenzb 10.09.06, 14:24
    > Dużych liter się nie czepiam, ale słowo "chorób" oc choroba pisze się
    >przez "ó"

    Przepraszam za te "ó" skoro przeszkadza, muszę wymienić klawiaturę, ponieważ
    nie odbija dobrze klawisz ALT, natomiast ja nie lubię krzyku, chyba że traci
    Pani kontrolę na nerwami!!!!. Szczerze zycze opanowania.
    Nie powinnam tego pisać, proszę sprawdzić swoje błędy w postach, a jest ich
    dużo.
    Nadmieniam, że za dobrze jeszcze nie znam języka polskiego, ale nadal się ucze,
    kazda uwaga jest cenna i bardzo dziękuję, ale nie o to chodzi na forum.

    > Jeżeli jesteś pielęgniarką ( a mam co do tego wątpliwości)

    I słusznie, nie jestem pielegniarką.
    Nie stać by mnie było na prywatne kliniki z pensji pielegniarki.

    > Szpial to nie miejsce spotkań towarzyskich.

    To akurat wiemy wszyscy, nawet małe dzieci!!!!!
    Zgadza się, nikt nie przesiaduje z przyjemności, są bardziej przyjemne
    miejsca :-)))

    > P.S. Ciekawa jestem czy dobrze byś się czuła, gdyby np, pielęgniarka
    >wyjmowała Ci cewnik w obecności męża sąsiadki i jej dwóch dorastających synów,

    Po pierwsze nie pisze się "Ci"
    Po drugie, Od kiedy cewnik wyjmuje się na sali chorych, myślałam że w gabinecie
    zabiegowym. No ale mogę się mylić, może w Polsce wyjmuje się na sali :-))))
    Gdzie poszanowanie intymności chorego, wobec tylko pozostałych pacjentów i nie
    mówię tu o rodzinie


  • agawamala 11.09.06, 08:19
    Polecam słownik Języka Polskiego . ( Nie tobie się wkłada, wyjmuje, podaje; a
    właśnie podaje ci się, wyjmuje ci się, podaje ci się- to tak na marginesie).
    Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, cewkika może się nie wyjmuje na
    sali, a może wyjmuje- nie wiem.
    Wiem , natomiast, że ludzi może krępować np. konieczność skorzystania z basenu,
    gdy sąsiada okupuje rodzina, może nie móc spać, gdy krewni sąsiada się
    przekrzykują.
    Widzę, po Twoich postach, że jesteś osobą nastawioną krańcowo egoistycznie, że
    nie obchodzą Cię inni ludzie. Tkwiłabyś przy mężu kosztem innych chorych. A to
    jest zwyczajnie wstrętne.
    W Polsce w szpitalach są takie warunki a nie inne. I nie jest to wina ani
    personelu, ani chorych. Można dywagować o wieloletnich zaniedbaniach,
    niedoinwestowaniach itp. Tym nie mniej jest to pozbawione ( tu i teraz) sensu.
    Do szpitala nie trafiają ludzie zdrowi i dla przyjemności.
    Zróbmy więc wszystko, aby ten pobyt był jak najkrótszy i jak najmniej uciązkiwy
    ( także dla innych).
  • alergenzb 11.09.06, 08:56
    > Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, cewkika może się nie wyjmuje na
    > sali, a może wyjmuje- nie wiem.

    Jak nie wiesz to nie pisz.

    >Tkwiłabyś przy mężu kosztem innych chorych

    Już tkwię przy mężu ponad 20 lat i wiesz, podoba mi się to!!!. Mam nadzieję na
    następne 20 lat. Co do chorych, napatrzyłam się na starszych płaczących ludzi,
    że rodziny ich nie odwiedzają, Jak bardzo z utesknieniem czekali na swoje
    rodziny, jak w nocy prosili o picie lub podanie basenu itd, nie ma nic gorszego
    jak płacz starszego człowieka, może dla ciebie to jest obojętne, ale dla mnie
    nie, probowli do rozmów włanczać moje dziecko, ponieważ tak bardzo tęsknili za
    rozmowa.. Uważam że Pani jest egoistyczna, ponieważ dla Pani dobra cała sala
    pacjentów zakaz odwiedzin, bo Pani przeszkadza, nie można być tak samolubnym i
    egoistycznym, proszę czasami pomyśleć o innych. Proponuję prywatną klinikę, tam
    można być samemu na sali.
    > Wiem , natomiast, że ludzi może krępować np. konieczność skorzystania z basenu
    Sama osobiście podawałam niektórym "kaczki", ponieważ nie mogli się podnieść,
    oczywiście zachowanie intymności drugiego, polega na wyjściu z sali, kiedy
    załatwia potrzeby fizjologiczne, ale to chyba normalne, wywodzi się z
    wychowania i nie ma potrzeby o tym dyskutować.

    > W Polsce w szpitalach są takie warunki a nie inne. I nie jest to wina ani
    > personelu, ani chorych.
    Tu się zgodzę z Pania.
  • agawamala 11.09.06, 10:36
    "Włączać" , a nie "włanczać" -w języku polskim nie ma takiego słowa
    jak "włanczać"!!!!!!!!!!!!!!!!
    Może jestem egoistyczna, ale szpital to nie miejsce spotkań towarzyskich ani
    rodzinnych. Szkoda, że stęskniona za mężem nie kopulowałaś z nim na szpitalnym
    łóżku.
    Po raz kolejny powtarzm - od podawania basenu, picia i pielęgnacji chorego jest
    personel szpitalny, a nie osoby postronne.
    I to lekarze i pielęgniarki ponoszą odpowiedzialność za zdrowie i pelęgnację
    chorych a nie pani alergenzb czy ktokolwiek inny.
    Wszędzie trzeba kierować się rozsądkiem i poszanowaniem prawa do odpoczynku i
    intymności.To jest najważniejsze, a nie zaspokojenie czyjegokolwiek prawa do
    towarzystwa czy rozrywki ( a może także, i tu będę złośliwa, seksu).
    Gdyby rodzina innych chorych przeszkadzała mi w rekonwalescencji czy śnie,
    zwrócilabym się z prośbą do lekarza o usunięcie tych ludzi z sali.
    Bo zdecydujmy się- czy ktoś jest chory czy zdrowy.
    I zrozum , kobieto, że Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność
    innych ludzi.
    Mój mąż jest chirurgiem. Przeczytał Twoje wypowiedzi i powiedział, że uciążliwe
    rodziny usuwane są z oddziału, także przy pomocy ochrony, a informacja o ich
    zachowaniu, umieszczana w raporcie lekarza dyżurnego.
  • alergenzb 11.09.06, 14:46
    >, że stęskniona za mężem nie kopulowałaś z nim na szpitalnym
    > łóżku.
    Ten tekst mówi o Pani wszystko i obraża.
    Proszę się nie wyżywać na forum, tylko uregulować swoje prywatne sprawy lub
    skorzystać z wizyty u lekarza.
    Zachowuje się Pani jak super Troll forumowy.
    Czy naprawdę nie potrafi Pani spokojnie rozmawiać?????
    Jeżeli stres bieże gorę, jeszcze raz proszę skorzystać z pomocy lekarza.
    Dokucza Pani większości, czy po to jest forum?????
    Ja kończę dyskusję z Panią, ponieważ to tylko Panią pobudza i jeszcze rozbije
    Pani monitor, a szkoda :-)))))))))))
  • snajper55 08.09.06, 18:10
    alergenzb napisała:

    > Zakaz przebywania jest tylko wewn. wymyslem kogoś, kto nie zna przepisów.
    > Nie można tylko przebywać z pacjentem, po oficjalnym stwierdzeniu przez sane
    > pid epidemii.

    Nieprawda.

    "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania
    innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub
    upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z
    osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust.
    3 pkt 1."
    USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej

    Tak więc także kierownik ZOZ lub upoważniony lekarz ma pełne prawo ograniczyć
    to prawo pacjenta, także "ze względu na warunki przebywania innych osób chorych
    w szpitalu".

    Polecam czytanie całości aktów prawnych, a nie tylko wybranych, i pasujących do
    przyjętej z góry tezy, fragmentów.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 18:19
    > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania
    > innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub
    > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z
    > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust.
    > 3 pkt 1."
    > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej

    Czy to jest Pana komentarz?, proszę podać konkretny artykuł i paragraf,
    upoważniający lekarzy do ograniczenia kontaktu rodziny lub konkretnego opiekuna
    z chorym przebywającym w szpitalu??
    Komentarz jaki Pan zacytował jest tylko i wyłącznie prywatną interpretacja
    przepisu, ale nie ma mocy obowiązującej.
  • snajper55 08.09.06, 18:32
    alergenzb napisała:

    > > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przeby
    > > wania innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub
    > > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z
    > > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust.
    > > 3 pkt 1."
    > > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej
    >
    > Czy to jest Pana komentarz?, proszę podać konkretny artykuł i paragraf,
    > upoważniający lekarzy do ograniczenia kontaktu rodziny lub konkretnego opieku
    > na z chorym przebywającym w szpitalu??

    To nie jest żaden mój komentarz. Toż podałem źródło: USTAWA z dnia 30 sierpnia
    1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej, Art.19 ust.5. (Dz.U. nr 91, poz. 408,
    1991). To jest obowiązujące prawo.

    > Komentarz jaki Pan zacytował jest tylko i wyłącznie prywatną interpretacja
    > przepisu, ale nie ma mocy obowiązującej.

    Nie jest to żadna interpretacja. Tak stanowi ustawa.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 18:24
    > Polecam czytanie całości aktów prawnych, a nie tylko wybranych, i pasujących
    do
    >
    > przyjętej z góry tezy, fragmentów.
    >

    Ja także polecam czytanie całości ustaw i ich nowelizacji, a nie dopasowywanie
    do Pana tezy.
    Z tego co pan pisze nie jeden prawnik by się uśmiał.
    Przepraszam, ale niestety ustawy i paragrafy należy czytać ze zrozumieniem, lub
    skorzystać z porady prawnika, który wyjaśni wszystko czego się nie rozumie.
    Trudno, aby lekarz znał prawo.
    Szpitale tylko cytują odpowiadające im artykuły.
  • snajper55 08.09.06, 18:36
    alergenzb napisała:

    > Z tego co pan pisze nie jeden prawnik by się uśmiał.

    Jest coś śmiesznego w zacytowanym przeze mnie fragmencie ustawy ?

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 18:40
    > Jest coś śmiesznego w zacytowanym przeze mnie fragmencie ustawy ?
    Ależ nie!!, tylko czasami bawi interpretacja tej ustawy przez ludzi nie
    znających prawa.
    Najlepiej ustawę rozumie prawnik, a nie zapomnijmy, że każde slowo w ustawie
    można dwojako interpretować.
  • snajper55 08.09.06, 19:20
    alergenzb napisała:

    > a nie zapomnijmy, że każde slowo w ustawie można dwojako interpretować.

    Nie, nie każde.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 18:33
    > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania
    > innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub
    > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z
    > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust.
    > 3 pkt 1."
    > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej

    Ograniczenie prawa ze względu na warunki przebywania innych chorych nie znaczy
    zabronić.
    Może ograniczyć ilość osob odwiedzajacych jednocześnie chorego, ale nie
    zabronić.
  • alergenzb 08.09.06, 18:37
    Podaj ustawę, która daje upoważnienie lekarzom do wydania zakazu kontaktu lub
    sprawowania opieki nad chorym czlonkiem rodziny przebywającym w szpitalu.
    Konkretną ustawę zakazującą lub zabraniająca :-)))
  • snajper55 08.09.06, 18:39
    alergenzb napisała:

    > Podaj ustawę, która daje upoważnienie lekarzom do wydania zakazu kontaktu lub
    > sprawowania opieki nad chorym czlonkiem rodziny przebywającym w szpitalu.
    > Konkretną ustawę zakazującą lub zabraniająca :-)))

    Już podałem:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=47667589&a=48293310

    Mam jeszcze raz podać ?

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 18:42
    To co podałeś dotyczy ograniczenia, a nie zakazu.
  • snajper55 08.09.06, 19:23
    alergenzb napisała:

    > To co podałeś dotyczy ograniczenia, a nie zakazu.

    Po pierwsze: zakaz jest jedną z form ograniczania.

    Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowanej
    przez osoby spoza personelu. Zwykle jest jedynie ta opieka ograniczona do
    pewnych godzin i nie ma mowy o całodobowej obecności takiej osoby przy chorym.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 20:07
    >Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowanej
    > przez osoby spoza personelu.

    Zgadzam się z tobą w pełni.

    >Zwykle jest jedynie ta opieka ograniczona do
    > pewnych godzin i nie ma mowy o całodobowej obecności takiej osoby przy chorym

    Tu się mylisz!!!!, w niejednym szpitalu można sprawować opiekę całodobowo przy
    chorym członku rodziny, o ile jej wymaga.
    Nawet jest to wskazane, ze wzgledu na brak personelu pielęgniarskiego.
    Chyba że ktoś ma jakieś "widzimisie"
  • alergenzb 08.09.06, 20:10
    >Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowane
    > j
    > > przez osoby spoza personelu.
    >
    > Zgadzam się z tobą w pełni.
    Może nie w pełni??
    Ja tego doświadczyłam w CZD W-wa, moglam skorzystać z płatnej opieki
    pielęgniarki z oddziału, w nocy przy dziecku a nie spoza szpitala.
  • snajper55 08.09.06, 20:11
    alergenzb napisała:

    > Tu się mylisz!!!!, w niejednym szpitalu można sprawować opiekę całodobowo przy
    > chorym członku rodziny, o ile jej wymaga.
    > Nawet jest to wskazane, ze wzgledu na brak personelu pielęgniarskiego.
    > Chyba że ktoś ma jakieś "widzimisie"

    Może i są takie. W każdym razie nie jest obowiązkiem szpitala zgadzać się na
    taką opiekę.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • snajper55 08.09.06, 18:38
    alergenzb napisała:

    > Ograniczenie prawa ze względu na warunki przebywania innych chorych nie znaczy
    > zabronić.

    Nie, nie znaczy. Znaczy - ograniczyć. Na przykład do konkretnych godzin.

    > Może ograniczyć ilość osob odwiedzajacych jednocześnie chorego, ale nie
    > zabronić.

    Może też zabronić.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 18:47
    > Nie, nie znaczy. Znaczy - ograniczyć. Na przykład do konkretnych godzin.
    Mylisz sie, i to bardzo.
    Znajdz mi lekarza który napisze na piśmie, że ogranicza prawo do kontaktu i
    opieki nad chorym :-)))
    Akurat tym co piszesz rozbawiłes kilku prawników siedzacych obok, szkoda że
    rodziny z tym problemem nie idą do prawnika, to dopiero były by zarobki
    dodatkowe, poza oficjlnymi :-)))
  • alergenzb 08.09.06, 19:05
    A tak z innej strony, jak myślisz, że pielegniarki np. na chirurgi nie mają co
    robić, biegają wokół chorych, kto poda pić choremu w nocy jeeli nie może się
    podnieść samodzielnie. Takich chorych może być wielu na oddziale, czy
    pielęgniarki się nudzą i dodatkowo biegają do każdego potrzebującego w nocy
    pacjenta, aby napoić co pół godziny, podać basen itd.
    Jeżeli na noc zostaje jedna pielęgniarka, to uważasz że jest w stanie każdemu
    choremu w nocy pomóc????
    Pomyśl troche o innych. Przecież nie lekarz biega wokół pacjentów tylko te
    biedne pielęgniarki.
    Może pielęgniarkom kupić rolki, aby szybciej się wyrabiały w pracy, ponieważ
    lekarz wydał osobisty zakaz opieki rodziny nad chorym.
  • snajper55 08.09.06, 19:28
    Powtórzę:

    Ze względu na warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu kierownik
    zakładu opieki zdrowotnej lub upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta
    do kontaktu osobistego z osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania dodatkowej
    opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub inną osobę wskazaną
    przez siebie.

    Tak mówi prawo.

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • alergenzb 08.09.06, 20:00
    > Powtórzę

    ja także, mylisz się.
  • snajper55 08.09.06, 20:12
    alergenzb napisała:

    > ja także, mylisz się.

    To sa słowa ustawy, a nie moje. Ustawa się myli ???

    S.
    --
    Ciemno w tym państwie, gdzie łotry na świeczniku. S.J.Lec
  • white-laguna4 10.09.06, 17:55
    Z tą wypowiedzią też niestety muszę się zgodzić.Swojego czasu miałam też operację.Tak się złożyło, że na 4osobowej sali wszystkie miałyśmy operację tego samego dnia.Zresztą tego dnia było ich wiele i trwały do póżnego popołudnia.W nocy, dyżurowały 2 pielęgniarki.Jak wyglądała ich noc, nie muszę chyba tłumaczyć,naprawdę biedaczki musiały się nabiegać, ale i tak zdarzały się sytuacje, kiedy słychać bylo jęki chorych i błagalne "pić".Wtedy byłam wdzięczna matce dziewczyny(po operacji), która widząc co się dzieje, wybłagała u lekarza i pielegniarek pozwolenie, by w nocy mógł pozostać ktoś z rodziny.
    Oczywiscie osoba ta zajmowała się wszystkimi na naszej sali, głównie zwilżając usta( po operacji w znieczuleniu ogólnym to najważniejsza rzecz na świecie).
    W dużych szpitalach klinicznych pielęgniarki mają naprawdę ogrom pracy i pomoc kogos z rodziny jest wybawieniem nie tylko dla nich, ale też innych pacjentów.
  • optymistka8 07.09.06, 08:28
    operacja ginekologiczna, świetna opieka - 0 zł
  • free123 09.09.06, 20:03
    Opieka nocna pooperacyjna, polegająca na podaniu leków przeciwbólowych - 100 zł
    <mój przypadek>

    Cioci odjęcie piersi - 700 zł, szpital kliniczny.
  • white-laguna4 10.09.06, 13:55
    Niedawno wróciłam z kliniki bardziej chora niż tam pojechalam.Sala wieloosobowa, wszyscy przyjęci tego samego dnia-przyjezdni w towarzystwie blizszej i dalszej rodziny.Oddział na którym przeprowadza sie głównie badania, równiez dzieci.W sali gorąco, duszno (temp. pow.29*)nie mozna otworzyć okien, bo zawieje dziecko(nie pacjent),na łóżku leży mężczyzna (gość)odpoczywa, bo czeka go długa droga, młoda matka glośno opowiada historię choroby synka, starsza pani mówi o tym jak poważną przeszla operację,momentami krzyczy,aby zagłuszyć krzyk dzieci,nastolatka leży wyzywająco na łóżku ,jej chłopak nie wytrzymuje i zaczyna namiętnie calować...,starsza pani odwrócona do ściany chyba się modli,matka nastolatki śmieje się głośno, patrząc na młodych, którzy wciąż namiętnie całują się.Chcę się przebrać w szpitalny mundurek, ale gdzie?Nogi jak z waty, nie moge iść.Wyjmuję butelkę napoju, ale zabiera mi ją maluch,zanosi matce, która otwiera butelkę mówiąc"to pani nie wolno"maluch pije mój sok.Chcę odpocząć,bo zaraz wezwą mnie na badania,nie ma mozliwości.Krzyk, śmiech, płacz trwały 2 dni i 2 noce.Przepłaciłyśmy to pogorszeniem stanu zdrowia i dłuższym pobytem w szpitalu.
  • white-laguna4 10.09.06, 13:55
    Niedawno wróciłam z kliniki bardziej chora niż tam pojechalam.Sala wieloosobowa, wszyscy przyjęci tego samego dnia-przyjezdni w towarzystwie blizszej i dalszej rodziny.Oddział na którym przeprowadza sie głównie badania, równiez dzieci.W sali gorąco, duszno (temp. pow.29*)nie mozna otworzyć okien, bo zawieje dziecko(nie pacjent),na łóżku leży mężczyzna (gość)odpoczywa, bo czeka go długa droga, młoda matka glośno opowiada historię choroby synka, starsza pani mówi o tym jak poważną przeszla operację,momentami krzyczy,aby zagłuszyć krzyk dzieci,nastolatka leży wyzywająco na łóżku ,jej chłopak nie wytrzymuje i zaczyna namiętnie calować...,starsza pani odwrócona do ściany chyba się modli,matka nastolatki śmieje się głośno, patrząc na młodych, którzy wciąż namiętnie całują się.Chcę się przebrać w szpitalny mundurek, ale gdzie?Nogi jak z waty, nie moge iść.Wyjmuję butelkę napoju, ale zabiera mi ją maluch,zanosi matce, która otwiera butelkę mówiąc"to pani nie wolno"maluch pije mój sok.Chcę odpocząć,bo zaraz wezwą mnie na badania,nie ma mozliwości.Krzyk, śmiech, płacz trwały 2 dni i 2 noce.Przepłaciłyśmy to pogorszeniem stanu zdrowia i dłuższym pobytem w szpitalu.
  • white-laguna4 10.09.06, 14:00
    Drogie rodziny pacjentów,wczujcie się w sytuację osób chorych!Czy wam na ich miejscu sprawiałby przyjemność przebieranie się ,korzystanie z basenu itp.przy tak szerokim audytorium?Nie jestem przeciwniczka zakazu odwiedzin, ale jestem zwolenniczką korzystania z tego przywileju z umiarem i taktem!
  • alergenzb 10.09.06, 14:31
    >Nie jestem przeciwniczka zakazu odwiedzin, ale jestem zwo
    > lenniczką korzystania z tego przywileju z umiarem i taktem!

    Bardzo słusznie, przecież o to chodzi, umiar i takt.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka