Dodaj do ulubionych

do kolegów lekarzy :-)

29.12.06, 19:42
Jestem lekarzem poczatkującym i niezbyt udolnym. Przeglądając tutejsze fora
działu "zdrowie" znalazłam m.in. forum dotyczące choroby, którą się interesuję
i trochę zajmuję. Wypowiadają się tam chyba tylko pacjenci i niestety, jakieś
dobre 80% to po prostu bzdury i "duby smalone". Widać, że oni szukają jakiegoś
"supportu" (co ciekawe, z punktu widzenia lekarza jest to choroba naprawdę
łagodna), ale albo nikt im dobrze nie wyjaśnił tego schorzenia, albo sami nie
rozumieją. Az mnie rączki świerzbią, żeby tam kilka słów dopisać - tytułem
wyjaśnienia i żeby niektórzy histerycy trochę się opamietali w ocenach swojego
zdrwoia oraz w opiniach o lekarzach. Ale wiadomo, przez telefon i internet
porad się nie udziela. Starsi koledzy "po fachu", tez macie takie obserwacje?
Pzdr :-)
Edytor zaawansowany
  • apetina4 29.12.06, 20:26
    Prowokujesz talomerezo!!!!!!
  • felinecaline 29.12.06, 20:40
    Mozesz odpowiedziec ogolnie (choc oczywiscie rzeczowo) nie udzielajac
    konkretnej porady. Ale badz przygotowana na to, ze im doglebniejsza i bardziej
    rzeczowa bedzie Twoja odpowiedz tym ostrzejsze beda napasci na Ciebie
    niefachowych a reprezentujacych rozne "naturalne" trendy pseudomedyczne
    roznych "guru" wystepujacych dotychczas jako tylez samozwancze co
    bezpodstawne "autoryety".
    Jesli wciaz masz ochote to wal smialo i daj znac jakie to forum (mozesz na @) ;-
    D
  • telomeraza 29.12.06, 23:15
    Dobra, chyba mnie trochę poniósł "zapał misyjny". Przejrzałam jeszcze raz forum
    Hashimoto (zamknięte!) oraz kilka pokrewnych (choroby tarczycy, itp.) Uważam, że
    pacjent powinien jak najlepiej rozumieć swoją chorobę, a różne grupy wsparcia sa
    potrzebne. Jednak, czytając niektóre z pojawiających sie tam wypowiedzi, po
    prostu robi sie słabo. Jeden rozsądny napisał kilka dni temu, że nie szuka
    dodatkowych objawów, tajemniczych powiazań, itp., a po prostu okresowo
    kontroluje TSH i bierze L-T4 wg zaleceń lekarza. Mało go nie pobili!
    OK, mozna denerwować się ciążą + Hashimoto lub gdy jest podejrzenie dodatkowych
    innych chorób auto, ale ustawiczna walka o zbicie anty-TPO to już trochę
    borderline. Trochę mi rączki opadły, jeśli tak rozumieja nas pacjenci...
  • felinecaline 29.12.06, 23:27
    Ano wlasnie, ogolna tendencja do demonizacji "wynikow" i leczenia wlasciwie nie
    choroby a tychze. Sama od ladnych paru latek flirtuje z Panem Hashimoto i
    specjalnie sie tym nie przejmuje, lykam moje 100 nano lewothyroksu co rano i
    potem nawet nie pamietam o moim "romansie", az mnie moj endokryno nie zaprosi
    na powtorzenie badan.
    Ale powiedz to ludziom ;-P....
    A jest to skutek wlasnie nadgorliwego "doksztalcania sie" z niezbyt pewnych
    zrodel i kwestia niemoznosci zrozumienia pewnych "mechanizmow" bez znajomosci
    nauk bardzo podstawowych dla medyka.
  • metamorphosis4 29.12.06, 23:37
    Szkoda, że żaden lekarz nie weryfikuje na takim forum niektórych wypowiedzi.
    Czytuje "Hashimoto", bo sama na to choruję i odniosłam zgoła odmienne wrażenie
    niż Ty Talomerazo. Kiedy przyznałam się, że samowolnie zwiększyłam dawkę
    Euthyroxu, to prawie mnie zlinczowano. Myślę, że albo nie czytasz dokładnie,
    albo trafiłaś na jakiś bardzo nietypowy wątek. Może podaj linka. Forum jest
    zamknięte, ale nie ukryte, więc poczytać może każdy. Znalazłam na nim parę
    przydatnych informacji o chorobie (nadmieniam, że interesuję się nią, ale nie
    histeryzuję, bo też i nie mam specjalnie uciążliwych objawów). Próbowałam
    zweryfikowac znalezione tam informacje u mojej edno. Niestety nie była zbyt
    rozmowna. Nie potwierdziła, ani nie zaprzeczyła. Skąd niby mam czerpać wiedzę o
    mojej chorobie, skoro od lekarza nie mogę.
    Gdybym byla endokrynologiem i miała wiele pacjentek z określoną chorobą, to z
    pewnością traktowałabym takie forum jako ciekawe źrodło wiedzy na temat poziomu
    świadomości oraz nieświadomości społeczeństwa. Jeśli wszystko tam pisane jest
    stekiem bzdur, to przynajmniej wiedziałabym jakie informacje dementować, kiedy
    jest u mnie pacjent. Wygląda jednak na to, że dementować, lub komentować to
    można co najwyżej na kawie z koleżanką, a pacjent niech łyka przepisane
    tabletki i za bardzo się nie interesuje. Naprawdę tak powinno być?
    Ktoś kiedyś na forum linkował tłumaczenie artykułu amerykańskiego, w którym
    lekarz specjalista cieszył się z istnienia w sieci miejsc, w których dyskutują
    pacjenci o interesującej go chorobie. Twierdził on, że czyta te dyskusje
    regularnie, nieraz się włącza i często przydaje mu się w praktyce możliwość
    zobaczenia tematu z tej drugiej strony.
    --
    Niektórzy szczycą się tym, że mówią to, co myślą nie wiedząc o tym, że... nie
    myślą
  • misiekptysiek4 11.01.07, 17:38
    wszystko co piszesz jest prawda. Ja pracuje 17 lat i troche Ci zazdroszcze i
    zycze wytrwania. Mniej jest pacjentow z ktorymi zie zrozumiesz wzajemnie. Ale
    nie boj sie manipulacji - to tym innym tylko wyjdzie na dobre. People are
    people.
  • coffee1 30.12.06, 17:20
    Witajcie!
    Nie jestem lekarzem, ale choruję na chorobę hashimoto. Przypadkowo znalazłam
    Wasz wątek, gdy poszukiwałam na forum informacji na temat mojej choroby (sama
    nie wiem, po co) Kilka miesięcy temu zostałam wyrzucona z forum "Hashimoto", o
    którym wspominacie właśnie za to, że miałam odwagę przyznać się, że czuję się
    dobrze! Za dobrze jak na uczestniczkę tego forum.
    Robię badania, biorę leki i słucham mojego endo i właściwie to wszystko....
    Natomiast kiedy usłyszałam diagnozę, byłam bardzo wystraszona i zaczęłam
    przeszukiwać net. Zazwyczaj pisano o hashimoto, że to łagodna choroba i w to
    chciałam wierzyć, ale na forum wyprowadzono mnie z błędu ;) Powiedziano, że
    hashimoto jest podstępne, a lekarze mają w nosie pacjentów, więc należy badać
    się samemu. A ja w to uwierzyłam... :))
    Zauważyłam, że forum jest miejscem, gdzie uwielbiają straszyć. Przychodzi nowo
    zdiagnozowany hashimotowiec, zadaje nieśmiałe pytanie i.... spada na niego
    lawina medycznych pojęć, których nie rozumie, a przede wszystkim ostrzeżeń i
    przestróg, co może grozić, aż skóra cierpnie na samą myśl.... Lekarzom wierzyć
    nie wolno, bo to konowały i oszuści, którzy lekceważą tę poważną dolegliwość.
    Nie wolno jeść rutinoscorbinu, polopiryny, unikać brokułów, kapusty i sama już
    nie wiem czego...
    Opowiedziałam o tym, co się dzieje na forum mojej lekarce, która popukała się
    palcem w czoło i stwierdziła, że powinnam unikać tego miejsca, bo oprócz
    hashimoto mają tam też świra.
    Szkoda mi wszystkich nowych osób, które tak jak ja kiedyś wpadają przypadkowo w
    sidła forum i boją się, co z nimi będzie. Przydałoby się bardzo, aby od czasu do
    czasu wpadł tam jakiś lekarz i sprostował bzdury, o których tam piszą! Myślę, że
    uczyniłoby to forum bardziej wiarygodnym i pomogło osobom, które niepotrzebnie
    się boją i nakręcają. Co Wy na to??
    Pozdrawiam :)
    --
    Straż dla zwierząt
    Na każdy kłopot, który nosi Ziemia, albo jest lekarstwo, albo też go nie ma.
    Jeśli jest − spróbuj je odnaleźć. Jeśli nie ma − nie myśl o tym wcale!
  • domperydon 30.12.06, 18:45
    coffee1 napisała:

    > Powiedziano, że hashimoto jest podstępne, a lekarze mają w nosie pacjentów,
    więc należy badać się samemu. A ja w to uwierzyłam... :))

    Ten trend dominuje nie tylko na forum Hashimoto, ale takze na
    innych 'specjalistycznych'. Jak sie badaja sami to jeszcze pol-biedy (kase
    tylko traca), gorzej jak sie zabieraja za leczenie albo jego modyfikacje. Lekko
    mnie przerazaja wypowiedzi w tonie: [...]"zinnat to chyba cephalosporyna, ale
    mozesz ja brac 2 x dziennie po tyle a tyle"(sic). I wychodzi na to, ze nie ma
    sensu konczyc studiow medycznych, zeby kogos leczyc. :)
    Z drugiej strony jednak mnie cieszy, ze pacjenci sa zainteresowani i sie
    doksztalcaja - doceniam to - tylko, ze w przypadku braku elemantarnych
    wiadomosci z nauk podstawowych, jest dosyc mialka i czesto opatrznie rozumiana
    wiedza. To tak, jak ja bym sie nauczyl na pamiec kilku kartek litego tekstu w
    jezyku chinskim - co z tego, ze potrafilbym go bezblednie zacytowac,
    zauwazylbym nawet jakas prawidlowosc w gramatyce, jezeli nic bym z niego nie
    zrozumial. Totez laik, ktory nie ma zielonego pojecia czym jest mimikra
    antygenowa miedzy bialkiem OspA a hLFA-1 w kontekscie prezentacji MHC klasy I
    nie powinien udzielac rad odnosnie leczenia danej jednostki chorobowej. :)

    > Przydałoby się bardzo, aby od czasu do czasu wpadł tam jakiś lekarz i
    sprostował bzdury, o których tam piszą!

    Mysle, ze to syzyfowa praca. Oni na tych forach i tak wiedza swoje, a nikt z
    nas nie zamierza sie wdawac w czasochlonne, pseudonakowe dyskusje i za wszelka
    cene udowadniac komus, ze nie ma racji. ;)
  • agulha 31.12.06, 02:21
    Litości, koledzy...Piszcie po polsku...Zrozumieć coś można OPACZNIE, a nie
    opatrznie. Można coś zrobić za to nieopatrznie. Z kolei przypomnę, że świątynię
    nam zbudowali Opatrzności Bożej (w książce telefonicznej straszy parafia
    Opaczności...).
  • extorris 31.12.06, 01:07
    bardzo ciekawy post
    wyraze swoja opinie po kolei:
    1. jakkolwiek swiadomosc wlasnych ograniczen jest cenna i potrzebna, jestem
    przekonany ze udolnosci masz pod dostatkiem
    2. bzdury pisane na forach internetowych to cos powszechnego, niestety jest to w
    znacznej mierze polska specyfika. podkreslana nizej przez kogos uzytecznosc
    informacji z forum dla pacjentow dotyczy chorych leczonych za granica, ktorzy
    wiedze czerpia od swojego lekarza do ktorego maja zaufanie oraz z poleconych
    przez niego broszur lub ksiazek, w polsce natomiast ludzie generalnie nie maja
    zaufania do lekarzy i ich decyzje czesto sprawdzaja w "innych" zrodlach - stad
    taka sklonnosc do samoleczenia i najwyzsza w europie wartosc sprzedazy lekow OTC
    i suplementow oraz obfitosc bezecenstw na forach
    3. fora internetowe borelioza, candida, homeopatia, medycyna naturalna, ziola i
    niestety takze hashimoto i choroby tarczycy to >sekty< - obowiazujace tam
    standardy gloszone przez kilku guru (np ze jesli ktos zglasza sie do lekarza
    ("jakiegos") z choroba tarczycy, ktora rozpoznaje u siebie po objawach to
    powinien miec zbadane TSH, fT3, fT4, USG, scyntygrafie (ale bron boze nie z I,
    tylko z Tc), biopsje, aTPO, TRAB, aTBG oraz jeszcze moze strumektomie), a gdy
    lekarz zaleca oznaczenie TSH to jest to absolutnie za malo bo wazniejsze sa fT3
    i fT4 (koniecznie oba na raz), z kolei jesli ktos wypisuje "wyniki", ktore sobie
    "zrobil" i jest tam aTPO to otrzymuje rade - zrob sobie koniecznie aTBG i TRAB
    4. poniewaz guru wiedza lepiej jakakolwiek dyskusja mija sie z celem tym
    bardziej ze w polsce na medycynie i pilce noznej zna sie kazdy
    5. uwazam ze przyjmowanie na siebie anonimowych bluzgow jest ponize godnosci lekarza
    6. jedyna "porada" jaka czasem udzielam (rzadko, choc palce czasem swierzbia) -
    to na przyklad do jakiego lekarza lub przychodni sie zglosic. nigdy nie sugeruje
    koniecznych badan, rozpoznania itp, w kazdym razie staram sie udzielac rad o
    znaczeniu "edukacyjnym" i "technicznym", nie medycznym
    7. porady bez zbadania pacjenta, poza szczegolnymi sytuacjami sa zabronione i to
    zamyka sprawe
  • ewilek2 31.12.06, 14:54
    witam szanownych lekarzy i nie tylko
    Ciekawe, że szanownych Państwa tak boli fakt że czasami "laik" ALE CHORY NA DANE
    SCHORZENIE "laik" może znać się nie gorzej na istocie choroby niż wy. Ja z
    wykształcenia jestem chemikiem nie lekarzem, choruję na GB i możecie wierzyć lub
    nie ale o tej chorobie wiem bardzo wiele, dużo więcej niż np. moja lekarka
    rodzinna. W pełni świadomie poddaję się leczeniu które wybrała dla mnie moja
    engo, rozmawiam z nią i pytam się o wszystko co wydaje się ważne. Rzeczywiście
    robienie całej baterii badań nie zawsze jest potrzebne, często jest to po prostu
    strata pieniędzy ale skoro i tak za te badania płaci pacjent z własnej kieszeni
    ( z wyjątkiem TSH) i skoro chce te badania zrobić to dlaczego mu tego odmawiać?
    A może poczuje się dzięki temu lepiej?? A tak swoją drogą to dobry lekarzy ,
    znających się na schorzeniach tarczycy mamy nie tak znowu wielu :(. Sama się o
    tym boleśnie przekonałam zanim trafiłam w końcu na świetnego fachowca. Szkoda
    tylko że tak późno. Gdyby na początku choroby weszła na forum chorób tarczycy i
    poczytała sobie co nieco to uniknełabym bardzo poważnych komplikacji z powodu
    źle prowadzonej terapi - przy tsh 0,5 (norma od 04), wykrytym guzku 1 cm
    hypoechogenicznym mój były "wspaniały" endokrynolog bez zlecenia innych badań
    przepisał mi hormon tarczycy. Jaki był tego skutek dopowiedzcie sobie sznowni
    lekarze sami. No chyba że nie bardzo potraficie...
  • misiekptysiek4 11.01.07, 17:42
    PRAWDA, PRAWDA, PRAWDA!!!!!!
  • hashi-tess 31.12.06, 17:18
    telomeraza napisała:

    > Jestem lekarzem poczatkującym i niezbyt udolnym. Przeglądając tutejsze fora
    > działu "zdrowie" znalazłam m.in. forum dotyczące choroby, którą się interesuję
    > i trochę zajmuję. Wypowiadają się tam chyba tylko pacjenci i niestety, jakieś
    > dobre 80% to po prostu bzdury i "duby smalone".



    RZS, uszkodzona zastawka serca, hashimoto, leczona byłam sterydami - diagnoza z kliniki, z której wypisałam się na własne żądanie.
    To są prawdziwe duby smalone, wysmarowane przez renomowaną klinikę.

    Gdyby nie immunolog pewnie byłabym wrakiem człowieka.

    Tak niewiele wiedzy potrzeba, aby pacjentowi powiedzieć, że na wyrównanie poziomu hormonów potrzeba trochę czasu.
    Tak niewiele potrzeba, aby mieć odrobinę empatii dla chorego, przerażonego samą nazwą choroby.
    Wizyta u endo ogranicza się tylko do wypisania recepty.

    Piszczie sobie dalej o dubach smolonych, a ja wiem, że mogę liczyć tylko i wyłącznie na siebie w hashimoto.

    Zróbcie test ilu lekarzy wie jak należy napisać nazwę tej choroby.
    Spytajcie ilu psychiatrów leczy depresję bez zbadania poziomu hormonów tarczycy.


    Zamiast narzekać jakie to są "mądre guru" na Forum Hashimoto,
    może ktoś pomógłby powrócić do zdrowia osobom, które zaczęły walkę.
    Najprościej krytykować i broń boże pomóc, przecież wizyta kosztuje niemało.
    A co niech płacą, skoro są chorzy.
    Tess
  • coffee1 31.12.06, 18:49
    O Hashi-Tess - szefowa sekty Hashimoto!
    No proszę, nawet tu trafiłaś, czujna jesteś, uważaj, bo Ci TSH za bardzo
    podskoczy z tych nerwów...
    Pamiętasz, że postawiłaś mi diagnozę? Nieźle mnie nastraszyłaś, na szczęście to
    były duby smalone! Lekarz uśmiał się po pachy, a ja wyszłam na kretynkę. Mówi
    się trudno.
    Niestety sekta hashimoto wystraszyła oprócz mnie jeszcze wiele osób, które
    zabłądziły na to porąbane forum. I dzieje się tak nadal, bo co jakiś czas wpada
    tam jakaś zbłąkana owieczka i robi wielkie oczy, gdy czyta tamtejsze rewelacje,
    o których nie słyszał żaden endokrynolog.
    Dlatego zaproponowałam, aby zajrzał tam któryś z lekarzy - nie po to, aby
    prowadzić pseudonaukowe dyskusje z osobami, które ukończyły korespondencyjne
    kursy z endokrynologii w Akademii Medycznej w Suchej Beskidzkiej i mają
    certyfikaty wystawione przez Babę Jagę, ale po to, aby osoby, takie jak ja, nie
    dały sobie wmówić bzdur i wiedzę z tego sekciarskiego forum dzieliły nie tylko
    przez cztery, ale i przez piętnaście, a najlepiej w ogóle tam nie miały potrzeby
    zaglądać.
    Pozdrawiam :)
    --
    Straż dla zwierząt
    Na każdy kłopot, który nosi Ziemia, albo jest lekarstwo, albo też go nie ma.
    Jeśli jest − spróbuj je odnaleźć. Jeśli nie ma − nie myśl o tym wcale!
  • czuczu11 02.01.07, 08:49
    witaj coffiee1 czy ty nie masz mozgu?! przeciez to jest tylko forum, na ktorym
    pisza laicy w dziedzinie medycyny, ludzie chorzy a nie lekarze!!! moga ci dac
    pewne porady i wskazowki, pocieszyc a nie zdiagnozowac! o czym sie zreszta
    czesto pisze i co sie podkresla w wielu postach!!!
    a ty masz prawo to poczytac jak chcesz i przeanalizowac (jak chcesz;-) no ale
    jak ty sie dalas zdiagnozowac...
  • lohengrin4 31.12.06, 18:56
    > Zróbcie test ilu lekarzy wie jak należy napisać nazwę tej choroby.

    Wszyscy ?

    > A co niech płacą, skoro są chorzy.

    Logiczne.

  • dmuchawiec6 31.12.06, 19:07
    Brawo, Tess. Dziwne, że takie przygotowanie intelektualne lekarzy nie chroni
    nas pacjentów przed ich pomyłkami w diagnozie, błędami w sztuce,
    niestarannością, błędami logicznymi, bierno-agresywnymi zachowaniami i
    wypowiedziami ...Na ogół z lekarzami w Polsce (na szczęście nie ze wszystkimi-
    ja staram się otaczać odpowiednimi) nie jest możliwa jakakolwiek próba dialogu,
    nie szanują ludzi, wywyższają się, są niemili i niekomunikatywni, ogólnie
    niecierpliwi, nieżyczliwi, zdarzają się im grubiańskie uwagi - nawet jak im
    się godziwie płaci za usługi.Miałam kontakt z lekarzami w innych niż nasz
    krajach i wiem coś o tym - jest jakaś subtelna różnica... Nasi powinni obok
    intensywnych studiów zawodowych przechodzić kursy z etyki i empatii, standardów
    kultury i zachowania. Lekarzami winny zostawać wyłącznie osoby zyczliwe
    ludziom. Oskarżają fora pacjentów o sekciarstwo...chyba na zasadzie : "uderz w
    stół - nożyczki się odezwą " mam takie wrażenie:).
    Drodzy Państwo - przede wszystkim leczcie, pomagajcie, nie bądźcie tak obronnie
    nastawieni - na tych forach na ogół nikt nie atakuje porządnych, dobrych,
    sumiennych ludzi, mało tego -polecamy sobie dobrych specjalistów.<Zdrowie jest
    zbyt powazną sprawą, żeby zostawiać je tylko w rękach lekarzy> to nie moje, to
    cytat z dość poważnego periodyku medycznego... Primum non nocere -<przede
    wszystkim nie szkodzić > znaczy również - być wrażliwym na człowieka i dobrym.
    Można pacjentowi zaszkodzić słowem, zniecierpliwieniem, złośliwymi uwagami,
    nieumiejętnością słuchania i wyciągania wniosków...Nie reagujcie jak obronnie
    nastawieni, pyszałkowaci, urażeni w swojej dumie sekciarze.Nie dyskredytujcie
    ludzi o których wiedzy i przygotowaniu merytorycznym, poza rażącymi wyjątkami
    występujacymi również w forumowych wypowiedziach- nic nie wiecie.Dobro zawsze
    się samo obroni.Zło działa na krótką metę,"oliwa zawsze na wierzch
    wypłynie"Tego wam życzę w Nowym Roku, Ania.
    --
    <Definicja Zła przez negację: Zło = brak Dobra>
  • lohengrin4 31.12.06, 19:17
    >Na ogół z lekarzami w Polsce (na szczęście nie ze wszystkimi-
    >> ja staram się otaczać odpowiednimi) nie jest możliwa jakakolwiek próba
    > dialogu,nie szanują ludzi, wywyższają się, są niemili i niekomunikatywni,
    > ogólnie niecierpliwi, nieżyczliwi, zdarzają się im grubiańskie uwagi

    To wszystko prawda, tylko kilka wyrazów ci się pomyliło. Nie "na ogół" tylko
    czasem, i nie "lekarzami" - tylko pacjentami. Po tych korektach wszystko się
    zgadza w 100 %.

  • xtc530103 31.12.06, 21:16
    Myślę, że do wszystkiego należy podejść z pewnym dystansem i nie należy popadac
    w histerię. Jednak mogę potwierdzić, że Hashimoto zdiagnozowano u mnie w
    momencie, gdy z tarczycy został strzępek a TSH przekroczyło 30-krotnie normę.
    Przez lata leczono mnie na serce, nerwicę itd.Miałam Echo serca, zakładano mi
    Holtera, diagnozowano niedomykalność zastawki itd. Łykałam propranolol, pramolan
    i wiele podobnych specyfików. Dorobiłam się 20 kg nadmiernego tłuszczu. Dlaczego ?
    Sami sobie odpowiedzcie drodzy lekarze. A Tess nie może odpowiadać za
    pierdoły(przepraszam),które zamieszczają n i e k t ó r z y nadgorliwi
    forumowicze.
    Mnie osobiście forum pomogło zrozumieć chorobę i przestać się jej bać.
    Dystans pomaga. I zdrowy rozsądek.

  • koala_jazz 03.01.07, 19:47
    Widac, ze te same studia konczylas co telomeraza - niech zgadne - z cynizmu
    mialas tak wysoka ocene, ze az zabraklo skali. To dowod tylko na to, ze
    spostrzezenia dmuchawca sa w 100% prawdziwe - gdyby nie byly, nie bolaloby tak
    bardzo!
  • lohengrin4 08.01.07, 19:31
    odpowiedź jak odpowiedź, zero konkretów, oskarżenie dowolne można sformułować
    zawsze.
    Jedno jest faktem. Po raz n-ty stwierdzam że nie jestem cyniczny w odpowiedzi
    na zarzuty o cynizm. Piszę dlaczego tak nie uważam.
    Po czym otrzymuję odpowiedzi - jesteś cyniczny. Koniec kropka. BO TAK. BO TAK.
    BO TAK.
    Odpowiedź na pytanie kto jest bardziej cyniczny pozostawiam inteligentnym
    czytelnikom tego forum.
  • pela_bak 31.12.06, 21:30
    ...przecież tam na forum HASHIMOTO (jakkolwiek by się nie wypowiadali!!!) są
    WASI PACJENCI!!! Macie swoje prawo do GODNOŚCI. OK. Pacjenci też. Jedno jest
    pewne. W obliczu choroby, nawet lekkiej, pacjent zostaje SAM. Koledzy lekarze
    zostają ze swoją wiedzą w gabinetach. Najczęściej niedostępne (i gabinety i
    wiedza)co rodzi jeden skutek. STRACH.
    Boję się pomyśleć o tym, że idąc na drugą wizytę 2-ego stycznia spotkam się z
    endo, który zauważy jednostkę chorobową a nie mnie z chorobą.
    Pozostaję mi jeszcze tylko złożyć życzenia ogromnej dawki zaufania ze strony
    pacjentów w NOWYM ROKU.
    Ewa.
  • virlomi 31.12.06, 22:05
    Witam,

    Nie zgadzam się z opinią, że forum Hashimoto czy Choroby Tarczycy, jak to ktoś
    tutaj określił, jest "sekciarskie" z "guru"(!?). Fora mają to do siebie, ze
    zawierają różne informacje, i te prawdziwe, i te mniej prawdziwe, bo ich
    zadaniem nie jest zamieszczanie "prawd objawionych", ale dyskusja. I moim
    zdaniem oba wspomniane fora, świetnie odnalazły się w swojej roli.

    Sama trafiłam tam zupełnie przypadkiem, ale może warto sobie postawić pytanie
    dlaczego szukałam dodatkowych informacji? Jeśli lekarz stawia diagnozę, a ja w
    miarę leczenia czuję się coraz gorzej, widzę, że coś z tym moim leczeniem jest
    nie tak, że zaczyna przebiegać inaczej niż na początku mi to obiecywano, to
    szukam odpowiedzi również poza lekarzem. Jak się okazało słusznie, bo właśnie w
    moim przypadku samo zbadanie "TSH" i postawienie diagnozy okazało się błędem. I
    faktycznie kilka dni spędzonych na szukaniu informacji w sieci, bynajmniej nie
    na forach, ale w literaturze medycznej, utwierdziło mnie w przekonaniu, że coś
    jest nie tak. A skutek u mnie jest prosty, zamiast leczyć się "18 miesięcy
    farmakologicznie na chorobę Graves-Basedowa", będę miała podawany jod 131
    wcześniej, bo "to jednak nie GB".

    Dodatkowe badania i konsultacja z kilkoma lekarzami, utwierdziły mnie równiez w
    przekonaniu, że choruję nie od wczoraj, ale od paru lat. I być może gdyby
    wcześniej zamiast leczyć moje wahania nastroju, ktoś zainteresował się
    tarczycą, mogłabym więcej wyciągnąć z życia.

    Niestety w Polsce świadomość o tarczycy jest bardzo niska, właściwie poza tymi
    dwoma forami tutaj nie istnieje żadne porządne miejsce wsparcia dla chorych. Co
    innego w Niemczech, Francji, tam takie fora są o wiele bardziej rozwinięte i
    nie raz wspierane bezpośrednio przez lekarzy. Zamiast krytykować, czy nie
    lepiej wyprowadzić ludzi z błędu, skoro takie ewidentne "głupoty" głoszą?

    Niestety prawda jest taka, że służbę zdrowia w Polsce mamy jaką mamy i jeszcze
    wiele czasu upłynie zanim my, pacjenci, nabierzemy na nowo zaufania do lekarzy.
    Póki co, ja się czuję trochę jak "jednostka chorobowa" i czekam na akcję nie
    tylko "rodzić po ludzku" ale i "leczyć się po ludzku".

  • hashi-tess 31.12.06, 23:14
    Tarczycówki!
    Nie piszcie tak dużo, bo forum zostanie zamknięte, a nie daj boże, ukryte.
  • sana.sum 01.01.07, 16:03
    ....Jestem lekarzem poczatkującym i niezbyt udolnym ....
    Ludzie, ludziska - samokrytyka rzeczywista. Chrońcie nas przed takimi medykami.
    Jakie prawo pozwala Ci na taki osąd i krytykę skoro jesteś lekarzem niezbyt
    udolnym. Twoja filipika jest nie na miejscu.

    udolny lekarz
  • felinecaline 01.01.07, 18:20
    Czasami przekonanie o swojej udolnosci moze byc niebezpieczne - dla
    przekonanego i jego pacjentow.
    Ktos, kto zdaje sobie sprawe z wlasnej (poczatkowej) nieudolnosci jest znacznie
    mniej niebezpieczny, niz zadufany w sobie rutyniarz.
  • grassa 03.01.07, 11:47
    A ja proszę państwa krótko.
    Po pierwsze pozdrawiam serdecznie forumowiczki, przemiłe osoby i co
    najważniejsze - nie szkodliwe!:)Znam je, bo swego czasu sama trafiłam na forum
    chorób tarczycy.
    Po drugie pozdrawiam serdecznie lekarzy. To , że państwo wypowiadacie się w tym
    wątku świadczy o tym, że interesuje was ten wątek, bez względu na pobudki.
    Po trzecie zauwazyliście wszyscy, że napadacie na siebie? Lekarze na pacjentów,
    pacjenci na lekarzy? I Po co? Jeżeli któryś z medykow zauważył na wspomnianym
    forum jakieś duby niech je po prostu sprostuje! Skoro ma czas czytac, to
    znajdzie i dwie minuty na fachowa poradę. Leczyć i radzić, a nie krytykować! Na
    litość boską trochę życzliwości wzajemnej.
    A teraz słowo o mnie. Trafiłam na forum Hasi po wielu miesiacach wędrówek po
    lekarzach i poszukiwania odpowiedzi na pytanie co mi jest. Nie będę przynudzać
    historią choroby, powiem tylko , że Pani Doktor „nieudolna" (:>) - forum mi
    bynajmniej nie zaszkodziło! Poczytałam, popytałam, ponarzekałam i niezależnie
    leczyłam się. Ostatecznie już teraz zagladam tam bardzo rzadko, ale myslę o
    uczestniczkach rozmow ciepło. Równie zresztą ciepło (choć nie wiem skąd mi się
    to bierze) myślę o lekarzach. He he. I nie mam zamiaru nikogo atakować. Raz
    czuje się lepiej, raz gorzej - i zarówno gabinety, jak i forum traktuje ,jako
    pomoc, jedną medyczną, drugą bardziej "w grupie raźniej:>
    Podsumowując Rosteda to wyjątkowo mądra kobieta. Pani PAni Doktor ujmuje
    szczerością. Obie jesteście ciekawe (komplement), wiec może zamiast skakać
    sobie do oczu połączcie siły?:))
    Ściskam i życzę wszystkim lekarzom i pacjentom - szczęśliwego nowego roku!
    Ukłony.
  • koala_jazz 03.01.07, 19:51
    Sek w tym ze zadufanie jest w tym wypadku kosmicznych rozmiarow skrywane pod
    plasczykiem falszywej skromnosci - ohydna postawa!
  • metamorphosis4 01.01.07, 16:34
    Coffee1 napisała:
    >Witajcie!
    >Nie jestem lekarzem, ale choruję na chorobę hashimoto. Przypadkowo znalazłam
    >Wasz wątek, gdy poszukiwałam na forum informacji na temat mojej choroby (sama
    >nie wiem, po co) Kilka miesięcy temu zostałam wyrzucona z forum "Hashimoto", o
    >którym wspominacie właśnie za to, że miałam odwagę przyznać się, że czuję się
    >dobrze! Za dobrze jak na uczestniczkę tego forum.
    >Robię badania, biorę leki i słucham mojego endo i właściwie to wszystko....
    >Natomiast kiedy usłyszałam diagnozę, byłam bardzo wystraszona i zaczęłam
    >przeszukiwać net. Zazwyczaj pisano o hashimoto, że to łagodna choroba i w to
    >chciałam wierzyć, ale na forum wyprowadzono mnie z błędu ;) Powiedziano, że
    >hashimoto jest podstępne, a lekarze mają w nosie pacjentów, więc należy badać
    >się samemu. A ja w to uwierzyłam... :))

    Przeczytałam Twój post i z ciekawości wrzuciłam w wyszukiwarke historię Twojego
    funkcjonowania na forum Hashimoto. Nie wiem dlaczego napisałaś powyższe. Nie
    rozumiem. Z Twoich wypowiedzi wynika, że trafiłaś na forum silnie przestraszona
    i z pomyslem, żeby nie brać zaleconego przez lekarza leku (wcześniej leczyłaś
    hashi, ale po kilku mieisącach przerwałaś leczenie). Dziewczyny powiedziały Ci,
    że masz dobrego lekarza, który prawidłowo Cię zdiagnozował i powinnaś się
    cieszyć. Ktoś tylko poradził Ci, żebyś może zaczęła od dawki mniejszej niż 75 i
    zwiększała ją stopniowo, bo twierdziłaś, że wcześniej źle tolerowalaś Euthyrox.
    Po jakimś czasie napisałaś: "przekonałyście mnie do rania leku".
    Znowu minął jakiś czas i założyłaś wątek, w którym opisywałaś swoje
    fantastyczne samopoczucie oraz zachęcalaś do wpisywania się w nim osoby czujące
    się podobnie. Sporo osób się dopisało, a wiele gratulowało Ci (w tym również
    moderatorki) dobrego samopoczucia i dziękowały za zalożenie takiego krzepiącego
    wątku.
    Dalsza Twoja działalnośc na forum polegała na dzieleniu się własnymi
    doświadczeniami związanymi z obserwacją objawów i stosowanej terapii - według
    mnie OK i bez żadnych ekscesów. W ostatnich wypowiedziach na forum piszesz,
    żeby nie zastępować lekarzy i nie leczyć przez internet. Wszyscy sie z Tobą
    chóralnie zgadzają, a nawet w miedzyczasie na Twoje uwagi dotyczące
    zaniepokojenia potencjalnymi objawami kilka osób radziło Ci nie czytać forum,
    aby się niepotrzebnie nie denerwować. Ktoś nawet zasugerował, że masz dobrego
    zaufanego lekarza, z którego jesteś zadowolona, to mu zaufaj i ciesz się życiem.
    Nie znalazłam śladów wyrzucania Cię, ani zadnych komentarzy podważających Twoje
    dobre samopoczucie. Ogólnie nie znalazlam potwierdzenia w żadnych sensacyjnych
    wydarzen, o których tu wspominasz. Zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi.

    --
    Niektórzy szczycą się tym, że mówią to, co myślą nie wiedząc o tym, że... nie
    myślą
  • coffee1 01.01.07, 17:53
    Tak, to prawda trafiłam na forum mocno przestraszona i w pierwszej chwili
    myślałam, że znalazłam miejsce, gdzie znajdę wsparcie. Szukałam tam pomocy, do
    pewnego momentu było ok, dopóki nie zauważyłam, że na forum wszyscy wzajemnie
    się nakręcają i ja czuję się coraz gorzej.
    "Najciekawsze" wątki zostały skasowane. Niektóre mam zachowane, więc mogę je
    udostępnić zainteresowanym.
    Nie wiem skąd wzięła sie u Ciebie informacja o dawce 75, nigdy takiej nie brałam
    i nikt mi jej nie przepisał. Bardzo długo brałam 25, potem 50.
    Gratuluję cierpliwości i wytrwałości w śledzeniu wątków. Szkoda, że zrobiłaś to
    wybiórczo. Gdybyś chciała poczytać więcej, śmiało pisz :)
    --
    Straż dla zwierząt
    Na każdy kłopot, który nosi Ziemia, albo jest lekarstwo, albo też go nie ma.
    Jeśli jest − spróbuj je odnaleźć. Jeśli nie ma − nie myśl o tym wcale!
  • metamorphosis4 01.01.07, 20:19
    > Tak, to prawda trafiłam na forum mocno przestraszona i w pierwszej chwili
    > myślałam, że znalazłam miejsce, gdzie znajdę wsparcie. Szukałam tam pomocy, do
    > pewnego momentu było ok, dopóki nie zauważyłam, że na forum wszyscy wzajemnie
    > się nakręcają i ja czuję się coraz gorzej.
    > "Najciekawsze" wątki zostały skasowane. Niektóre mam zachowane, więc mogę je
    > udostępnić zainteresowanym.
    > Nie wiem skąd wzięła sie u Ciebie informacja o dawce 75, nigdy takiej nie
    brała

    Faktycznie. Nie bylo 75, tylko 50, ale przecież wiesz, że nie o konkretna dawkę
    mi chodziło, tylko o fakt, ze trafiłaś na forum z zamiarem niebrania leku
    zapisanego przez lekarza. Dziewczyny starały się Ci pomóc i bardziej, lub mniej
    udolnie tłumaczyły konieczność przyjmowania lekow. Udało im się, więc uważam,
    że w tym zakresie forum Ci pomogło i tylko to chciałam napisać.

    > Gratuluję cierpliwości i wytrwałości w śledzeniu wątków. Szkoda, że zrobiłaś
    to
    > wybiórczo. Gdybyś chciała poczytać więcej, śmiało pisz :)

    Nie zrobiłam tego wybiórczo. Nie zrobiłam tego również w celu weryfikacji
    informacji zawartych w Twoim poście. Starałam się uzyskać rzetelne informacje,
    bo sama czytając forum nie odniosłam takiego wrażenia, o którym piszesz, a już
    w ogóle nie mieściło mi się w glowie, że ktoś mógłby usunąć Cię z forum
    dlatego, że dobrze się czujesz. Głównie to mnie interesowało. Chcialam
    sprawdzić czy kiedyś - za Twoich czasów ;) udzielano tam jakichś innych porad,
    czy informacji niż teraz.
    Nic nie znalazłam.
    Wydaje mi się, że każdy odbiera treści na swój indywidualny sposób. Ja na
    przykład podchodze do takich rzeczy bez emocji. Nie jestem i nie byłam
    przerażona moją chorobą nigdy. Traktuję ją tak jak napisała Felina. W dniu
    postawienia dagnozy przez endo nie byłam przestraszona jak Ty. Wręcz
    przeciwnie, odczułam ogromna ulgę i nawet radość. Ucieszylam się, że wiem co mi
    jest, i że medycyna potrafi temu zaradzić. Nabrałam nadziei na lepszą
    przyszłość i jakość życia. Zaczne suplementowac hormony - myslalam - zaraz
    schudne, bede miec lepsza koncentracje, humor, energie... Fantastycznie! :)
    Weszłam na forum by zebrać więcej informacji na temat choroby, by wiedzieć jak
    z nią żyć do śmierci w dobrej kondycji. Nie przyszlo mi do glowy kiedy czytalam
    o różnych powikłaniach, aby zastanawiać się, że to samo mnie czeka. Wręcz
    przeciwnie. Myślałam sobie, że wcześnie wykryłam chorobę, więc pewnie dzięki
    temu u mnie do tych wszystkich strasznych rzeczy nie dojdzie. Dobrze jednak
    wiedzieć zawczasu, bo może kiedys ta wiedza się przyda. Wysłałam na badania
    kilka osob z mojego otoczenia. Jedna okazała się zdrowa, a trzy (w tym moja
    mama) mają hashi. Nawet nie wiesz jak miło mi było usłyszec podziękowania. Ich
    hormony były w granicach normy. Wystarczylo dodatkowe USG, a przeciwciała tak
    tylko dla potwierdzenia. Jedna z nich - młoda dziewczyna leczyla depresje od 3
    lat. Jej życie bylo pasmem udręki. Psychiatra na rzęsach stawał by jej pomóc,
    ale wywiadu internistycznego nie zrobił. Nie winie go, bo dziewczyna
    rzeczywiście szczuplutka i to było troche mylące. Wystarczyło sprawdzić TSH,
    które oscylowało koło 10. Piszę to nie dlatego, że lekarze coś robia nie tak,
    ale dlatego, że nieraz warto samodzielnie pewne testy wykonac i się upewnić. W
    tym sensie forum sie przydaje. Wcześniej nie wiedziałam, że depresja często
    jest wynikiem niedoczynności.

    Piszesz też do Tess, że postawiła Ci jakąś nieprawidłową wirtualną diagnozę
    wyśmianą potem przez lekarza. Czy cos Ci sie stalo, że wyeliminowałaś jakieś
    zagrożenie? Może faktycznie podejrzenie było "od czapy", ale przynajmniej
    wiesz, że z tej strony nic Ci nie zagraża. Nic, tylko się cieszyć prawda?

    Nie chcę Cie krytykować, więc nie odbieraj mojej pisaniny jako atak na Twoja
    osobę. Po prostu Twoje posty uswiadomiły mi jak różnie te same informacje mogą
    byc odbierane osobniczo ;) Ty przeżywasz katusze i masz wizję męczarni do końca
    życia, a ja czytając to samo cieszę sie, że tyle się dowiaduje i mam nadzieje
    na coraz lepszą jakość życia.
    Telomeraza z kolei przeczytała kilka wątków chyba wyłącznie pod kątem
    wyszukania błędnych lub nieścisłych informacji, (które mogą się trafić, bo
    uczestniczy w dyskusji wiele osób). Przypuszczam, że z góry założyła, że
    publiczne forum na temat medyczny musi byc najeżone błędnymi informacjami i
    chciała potwierdzić tę tezę. Tak jest rzeczywiście. Ale nie do końca. Uważam,
    że na tym forum sa osoby, które naprawdę mają duży zasób wiedzy, a kontakt z
    zyczliwym i chętnym do współpracy lekarzem mógłby pomóc te informacje
    usystematyzować.
    Gdybys może wybrała sobie Talomerazo w wyszukiwarce wypowiedzi Rostedy, Hashi-
    Tess, czy Aady1 zauważyłabyś, że nie są one ignorantkami i nie napisałabys
    powyżej protekcjonalnym tonem o braku mozliwości wyleczenia hashi, bo
    wiedziałabyś, że Tess o tym doskonale wie i jej wypowiedz byla w tym fragmencie
    uproszczeniem. Wiedziałabyś, że żadna z nich nigdy nie pisała o tym, że
    zwalczanie przeciwciał ma jekieś udowodnione klinicznie korzystne znaczenie, ze
    podają linki i często same tłumaczą publikacje i badania kliniczne, o których
    wielu polskich endokrynologow nawet nie słyszało (uwaga! nie pisze, że żaden
    nie słyszał, ale mój na przykład nie i żaden z endo, u ktorych leczą się
    znajome). Nie znaczy to, że ci, którzy nie słyszeli nie sa dobrymi lekarzami,
    ale znaczy, że ja mogę się dowiedzieć czegoś dodatkowo dzięki forum.

    Moje zdanie jest takie:
    Jeśli ktoś poświęci odpowiednio dużo czasu na czytanie tego forum i jesli zrobi
    to bez ekscytacji oraz bez szukania taniej sensacji, to moze zdobyc wiele
    cennych informacji. Ja na przykład dowiedziałam się z forum takich rzeczy
    (kolejność przypadkowa)
    1. na czym polega moja choroba
    2. co to są hormony, wolne hormony, TSH i przeciwciała
    3. wiem już, że mozna trafić na super lekarza i na takiego, który nie bardzo
    zna sie na leczeniu hashi i moze niechcacy narobic szkód zamiast pomoc (jeśli
    trafie do takiego, ktory mnie będzie chciał leczyć jodem, to uciekam i szukam
    innego).
    4. Są na forum wątki, w których poleca się dobrych sprawdzonych lekarzy, oraz
    takie, które opisują gehennę pacjentow źle leczonych. Te opisy mogą uchronić
    wiele osób od błądzenia we mgle.
    5. dowiedziałam się, że badania FT3 i FT4 powinnam robić bez tabletki euthyroxu
    (moja endo zapomniała mi powiedzieć)
    6. wiem jakie mogą byc choroby współistniejące i różne powikłania, więc w razie
    czego będę zwracać uwagę na jakieś nowe dolegliwości, albo podpowiem komuś
    znajomemu, żeby zbadał hormony tarczycowe jeśli cos podobnego sie u niego
    pojawi.
    7. są mądrzy i głupi pacjenci oraz mądrzy i głupi lekarze
    8. mogę zadać pytanie na forum jeśli cos mnie niepokoi i na pewno ktoś mi na
    nie odpowie. To fajne, bo moja endo nie zawsze ma ochote mi wszystko tlumaczyć,
    a tak, to tylko pozostaje mi weryfikacja zdobytej juz informacji. Jakos łatwiej
    mi to wychodzi ;)

    Ufff... ale się napisałam :D

    Luzu więcej życze w nowym roku nam wszystkim.
    Pacjentom więcej ufności, a lekarzom więcej otwartości.


    --
    Niektórzy szczycą się tym, że mówią to, co myślą nie wiedząc o tym, że... nie
    myślą
  • hashi-tess 01.01.07, 21:27
    coffee1 napisała:


    > "Najciekawsze" wątki zostały skasowane. Niektóre mam zachowane, więc mogę je
    > udostępnić zainteresowanym.


    To świadczy tylko o tym, że nie możesz sobie poradzić z jadem, który w Tobie gości.
    Polecam forum o problemach duchowych lub wizytę w kompetentnym gabinecie.
  • telomeraza 01.01.07, 18:53
    Widzę, że wątek wzbudził duże emocje, choc niestety trochę już zdegenerował.
    Proszę zwrócić uwagę, ze pytanie moje skierowane było do bardziej niż ja
    doświadczonych lekarzy i konkretnie dotyczyło problemu, jak reagują widząc
    głupoty wypisywane na forach dotyczących zdrowia. Dziękuje za kilka ciekawych
    postów. A propos niektórych wypowiedzi:
    1. moje pytanie NIE dotyczyło opinii Pacjentów na temat słuzby zdrowia, wiedzy
    lekarzy, itp. Dlatego historie o tym, jak głupi lekarze nie poznali się na
    Hashimoto proszę przedstawiać gdzieś indziej.
    2. do Pani Hashi-tess & co: Po pierwsze, nie można "pomóc wrócić do zdrowia"
    osobom z przewlekłym limfocytarnym zapaleniem tarczycy, ponieważ nikt im tej
    tarczycy nie "naprawi". Nie znaleziono dotąd skutecznego sposobu zatrzymania, a
    tym bardziej cofnięcia procesu autoimmunologicznego. Dlatego na razie pozostaje
    nam koncentrować się na jak najlepiej dopasowanym do indywidualnych potrzeb
    uzupełnaniu hormonów tarczycy "z zewnątrz". Temu służy okresowa kontrola TSH.
    Może warto byłoby, żebyście Panstwo mniej panikowali z powodu wysokich
    przeciwciał (one mogą być takie do końca życia i poza wspomaganiem diagnozy na
    początku, ich pomiary niczemu więcj nie służą), a np. wyjaśniali "nowym" rzecz
    najprostsza, czyli działanie układu podwzgórze-przysadka-tarczyca, zeby
    rozumieli skąd to słynne TSH pochodzi i czemu służy jego "zbijanie". Takie
    miejsca (forum, rozmaite stwoarzyszenia chorych) są cenne, ale równiez je
    obowiazuje pewien "profesjonalizm".
    3. Nie zawsze ilość zlecanych badań świadczy o profesjonalizmie lekarza. Myslę,
    że ważniejsza jest świadomość po co dane badanie zlecam, co jego wynik wniesie
    do leczenia chorego. I wbrew pozorom na tzw. Zachodzie każde euro/dolar jest
    liczone z jeszcze większą uwaga niż u nas (wystarczy przejrzeć europejskie czy
    USA standardy diagnostyki i leczenai różnych schorzeń).
    4. Na studiach medycznych sa zajęcia z etyki i deontologii. Wyobrażanie sobie,
    że wpływaja one na przyszła postawę lekarza jest jednak naiwne. Albo ktoś jest
    osobą postępujacą zgodnie z pewnymi moralnymi standardami, albo nie (w KAŻDYM
    zawodzie, bo etyka dotyczy nie tylko lekarzy). Ponieważ moge odpowiadać jedynie
    za siebie, generalne opisywanie postepowania lekarzy jest tu zatem nie na
    miejscu. Zapewniam jednak, że tak jak istnieją paskudni lekarze, tak bywają
    rónież paskudni pacjenci. Oby jak najmniej jednych i drugich...
    5. jak widać "udolność" nie musi być proporacjinalna do IQ i vice-versa :-)
    6. "Dystans i zdrowy rozsądek" - tego właśnie wszystkim nam życzę w Nowym Roku :-)
  • hashi-tess 01.01.07, 20:46
    telomeraza napisała:

    :
    > 1. moje pytanie NIE dotyczyło opinii Pacjentów na temat słuzby zdrowia, wiedzy
    > lekarzy, itp. Dlatego historie o tym, jak głupi lekarze nie poznali się na
    > Hashimoto proszę przedstawiać gdzieś indziej.

    Nie rozumiem - w takim razie po co ta dyskusja.



    > 2. do Pani Hashi-tess


    Zostałam wywołana do tablicy.
    Odpowiadam:
    Od lekarzy oczekuję szacunku do mojej osoby.
    Wypisanie recepty i powiedzenie do zobaczenia następnym razem świadczy zupełnie o czymś innym.

    Twoje argumenty nie trafiają do mnie.
    Uważam dyskusję za zakończoną.

    Dodam tylko, że znam standarty leczenia w Niemczech i za oceanem.

    Tess
  • rosteda 02.01.07, 00:16
    telomeraza napisała:

    > Widzę, że wątek wzbudził duże emocje, choc niestety trochę już zdegenerował.

    A dlaczego sie zdegenerowal?

    > Proszę zwrócić uwagę, ze pytanie moje skierowane było do bardziej niż ja
    > doświadczonych lekarzy i konkretnie dotyczyło problemu, jak reagują widząc
    > głupoty wypisywane na forach dotyczących zdrowia. Dziękuje za kilka ciekawych
    > postów.

    Tak, ten watek wzbudzil duze emocje a zwlaszcza tych ktorych on dotyczy -
    chorych i naprawde w wielu przypadkach bardzo cierpiacych (to trzeba samemu
    doswiadczyc zeby moc sie na ten temat wypowiadac).

    > A propos niektorych wypowiedzi:
    > 1. moje pytanie NIE dotyczyło opinii Pacjentów na temat słuzby zdrowia, wiedzy
    > lekarzy, itp. Dlatego historie o tym, jak głupi lekarze nie poznali się na
    > Hashimoto proszę przedstawiać gdzieś indziej.

    Ale to pytanie zostalo napisane publicznie i bardzo prowokujaco, niestety.
    Gdyby to pytanie bylo zadane w zamknietym gronie(nawet przy kawie) i tylko w
    gronie lekarskim, albo nawet tylko inaczej sformulowane odzewu by nie bylo
    (klania sie etyka lekarska).
    Niestety jesli gdyby ktos probowalby sie gdziekolwiek poskarzyc na jakiegos
    lekarza ktory nie potrafi rozpoznac Hashimoto i nie tylko, to nie wiem czy
    chociaz jeden procent z tych skarzacych sie wygralby z takim lekarzem - samo
    zycie - wiec po co nam dodatkowe stresy jesli mamy juz dosc problemow ze swoim
    zdrowiem.
    Pani Telomerazo ja nie przeczytalam w zadnym poscie od pacjentow okreslenia
    "glupi lekarze". Okreslenie lekarza ktory nie da prawidlowego rozpoznania tez
    mozna zastapic innym slowem?
    W pierwszym postcie tez bylo podobne sformulowanie wlasnie na nasz temat.

    > 2. do Pani Hashi-tess & co: Po pierwsze, nie można "pomóc wrócić do zdrowia"
    > osobom z przewlekłym limfocytarnym zapaleniem tarczycy, ponieważ nikt im tej
    > tarczycy nie "naprawi". Nie znaleziono dotąd skutecznego sposobu zatrzymania,
    > a tym bardziej cofnięcia procesu autoimmunologicznego. Dlatego na razie
    >pozostaje nam koncentrować się na jak najlepiej dopasowanym do indywidualnych
    >potrzeb uzupełnaniu hormonów tarczycy "z zewnątrz". Temu służy okresowa
    kontrola >TSH.

    Ach, widze ze troszke sie pani podszkolila z tematu choroba Hashimoto.
    To ze choroba Hashimoto jest przewlekla i nikt nam tarczycy nie "naprawi" to
    wiemy wszyscy na naszym forum i pani Hashi-Tess tez. Chociaz czasami zglaszaja
    sie na forum osoby niedoinformowane przez lekarzy i moze to pania wprowadzilo w
    blad.
    Aby moc sie wypowiedziec na temat jakiegos forum to trzeba je troche poczytac i
    sledzic przez jakis czas. Tak ze po jednym przeczytanym postcie nie mozna ocenic
    zadnego forum na jakim jest poziomie.
    W przypadku kontroli naszej choroby niestety badanie samego TSH, a tym bardziej
    kontrola w trakcie leczenia to jest niestety duzo za malo. Bylo o tym pisane w
    czasopismie lekarskim "Endokrynologia Polska", ktory to artykul mozny znalezc w
    internecie.
    Zapraszam na nasze forum u nas niejeden lekarz moze sie duzo dowiedziec i
    nauczyc na temat choroby Hashimoto, nawet weiecej niz to jest pisane w ksiazkach
    naukowych bo ma wiadomosci na zywo, od chorych.

    > Może warto byłoby, żebyście Panstwo mniej panikowali z powodu wysokich
    > przeciwciał (one mogą być takie do końca życia i poza wspomaganiem diagnozy na
    > początku, ich pomiary niczemu więcj nie służą), a np. wyjaśniali "nowym" rzecz
    > najprostsza, czyli działanie układu podwzgórze-przysadka-tarczyca, zeby
    > rozumieli skąd to słynne TSH pochodzi i czemu służy jego "zbijanie".

    Panika przy Hshimoto to jest jeden z czestszych objawow tej choroby, niestety.
    A te przeciwciala to jest dla nas tez zakala. Jak pani chce wiedziec to wlasnie
    z powodu przeciwcial moze wystapic u nas dodatkowo ponad 20 roznych dolegliwosci
    (objawow mylnie interpretowanych przez lekarzy jako zupelnie inna choroba).
    A ze we wszystkich ksiazkach i przez wiekszosc lekarzy choroba Hashimoto jest
    bagatelizowana to wiadomo. Tylko ze malo kto wie ze ta choroba moze przebiegac u
    jednych bez zadnych dolegliwosci, a u innych byc skomplikowana przez rozne inne
    choroby (czesto trudne do wykrycia) i nawet u niektorych bez dodatkowych chorob
    tez moze im dawac bardzo w kosc.
    Tak ze pani Felinecaline powinna byc szczesliwa ze takich dolegliwosci nie ma
    jak my i zycze jej zeby nigdy nie przyplatalo jej sie nic dodatkowego.
    Zrodlo - "Leben mit Hashimoto" - autorzy: dr.med.Leveke Brakebusch i
    Prof.Dr.med. Armin Heufelder znany na swiecie endokrynolog. Warto przeczytac
    chociaz jest to ksiazka przeznaczona dla pacjentow, ale mozna sie z niej wiecej
    dowiedziec niz z przestarzalych podrecznikow medycznych.
    A na przeciwciala tez jest rada.
    Przeciwciala w naszych organizmach utrzymuja sie do czasu istnienia ostatniej
    komorki tarczycy - tak dla scislosci - a nie do konca zycia (chyba ze ktos
    wczesniej umrze z innego powodu zanim zostanie zniszczona tarczyca)
    Na naszym forum sa tylko sami chorzy i wlasnie trudny dla nas temat podwzgorze-
    przysadka- tarczyca byl juz walkowany, ale moze jednak pomoc profesjonalisty
    bylaby tez nam potrzebna. Zapraszam.

    >Takie miejsca (forum, rozmaite stwoarzyszenia chorych) są cenne, ale równiez je
    > obowiazuje pewien "profesjonalizm".

    Takie fora i stowarzyszenia sa bardzo dla nas pacjentow cenne, tylko trudno od
    amatorow wymagac profesjonalizmu.
    Tu wlasnie jest pole do dzialania dla fachowca w tej dziedzinie.
    Dziwi mnie tylko dlaczego w Polsce zabrania sie lekarzowi(nie wiem czy reguluja
    to jakies specjalne przepisy) rozmawiac, pomagac,sprawowac piecze, czy udzielac
    wyjasnien w trudnych problemach dla pacjenta na jakimkolwiek forum czy miec
    nadzor nad jakims stowarzyszeniem?
    Przeciez to nie musi byc udzielanie porad.
    Moze znowu sprawa rozbija sie o pieniadze i falszywie pojeta solidarnosc
    zawodowa? Bo taka pomoc na forum to pomoc bezinteresowna i mniejsza ilosc wizyt
    u lekarzy.
    Na niemieckich stronach istnieja dwa forum, jedno pod opieka autorki tej ksiazki
    ktora tu podalam, a innym opiekuje sie sam prof. endokrynologii i jakos nikt im
    tego nie zabronil. A porady i tlumaczenia sa duzo rozleglejsze niz na naszym forum.

    > 3. Nie zawsze ilość zlecanych badań świadczy o profesjonalizmie lekarza.
    >Myslę, że ważniejsza jest świadomość po co dane badanie zlecam, co jego wynik
    >wniesie do leczenia chorego. I wbrew pozorom na tzw. Zachodzie każde euro/dolar
    >jest liczone z jeszcze większą uwaga niż u nas (wystarczy przejrzeć europejskie
    >czy USA standardy diagnostyki i leczenai różnych schorzeń).

    Zgadza sie. Nie wiem jak jest w USA.
    Wiem jak jest w Niemczech.
    Co pol roku:TSH, fT3, fT4, USG tarczycy, 1x w roku przeciwciala.
    Jak jest koniecznosc to i scyntygrafia.
    Zatanawiam sie jak lekarz chce rozpoznac (rozroznic) Hashimoto czy Basedowa nie
    robiac badan przeciwcial.
    Czy w Polsce lekarze rozpoznaja te przeciwciala wechem?
    Prosze poczytac jak czesto osoby z naszego forum dostaja zlecenie tylko na TSH
    i dopiero wypowiadac na ten temat swoje "madre" zdanie.
    Mam wrazenie ze nie tylko Pani jest tutaj mlodym i niedoswiadczonym lekarzem.
    Inni dotatkowo tez z powodu braku wiedzy uwazaja ze wystarczy nam tylko TSH.
    Pytam, czy to jest hormon tarczycy?
    My mamy chora tarczyce, a nie przysadke.
    Wiec w jaki sposob mozna ocenic prace tarczycy tylko na podstawie samego badania
    TSH?
    Moze ktos mi to "profesjonalnie" wytlumaczyc?

    > 4. Na studiach medycznych sa zajęcia z etyki i deontologii. Wyobrażanie sobie,
    > że wpływaja one na przyszła postawę lekarza jest jednak naiwne. Albo ktoś jest
    > osobą postępujacą zgodnie z pewnymi moralnymi standardami, albo nie (w KAŻDYM
    > zawodzie, bo etyka dotyczy nie tylko lekarzy). Ponieważ moge odpowiadać >jedynie
    > za siebie, generalne opisywanie postepowania lekarzy jest tu zatem nie na
    > miejscu. Zapewniam jednak, że tak jak istnieją paskudni
  • rosteda 02.01.07, 15:46
    cd. poprzedniego mojego postu.

    Telomeraza napisala:
    > Zapewniam jednak, ze tak jak istnieja paskudni lekarze, tak bywaja rowniez
    > paskudni pacjenci. Oby jak najmniej jednych i drugich...

    Zgadzam sie. I pacjenci i lekarze sa tylko ludzmi. Tak ze wsrod pacjentow i
    wsrod lekarzy mozna spotkac dobrych i zlych ludzi.
    A to jak sie pacjent zachowa jest spowodowane strachem wywolanym przez
    - sama chorobe
    - i strachem czy trafi na dobrego lekarza ktory go potraktuje jak chorego.
    Niestety czesto, za czesto jestesmy traktowani zle.
    Tak wlasnie jak to jest przedstawione w tym watku.

    > 5.Jak widac "udolnosc" nie musi byc proporcjonalna do IQ i vice-versa:-)

    Tez sie zgadzam z tym twierdzeniem. Ale IQ nie jest sie wstanie zdobyc na
    zadnych studiach. Sa osoby posiadajace dyplom z niskim IQ. A rowniez sa osoby z
    bardzo wysokim IQ nie posiadajace dyplomu ukonczenia studiow.
    Tak jak w tym stwierdzeniu "matura to jeszcze nie kultura".

    > 6."Dystans i zdrowy rozsadek" - tego wlasnie wszystkim nam zycze w Nowym
    > Roku:-)

    Zdrowy rozsadek tak.
    Ale dystansu od lekarza to sobie nie zycze. Bo nie chce byc przez lekarza
    traktowana jak rzecz, kolejny przypadek przynoszacy pieniadze.

    Do pana Domperydon
    Czy wszyscy lekarze naprawde sie doksztalcaja i maja elementarne wiadomosci z
    nauk podstawowych? Moznaby dlugo dyskutowac oceniajac ich jakosc leczenia
    pacjentow i ilosc podstawowych bledow ktore im sie zdazaja.
    Jako pacjenci jestesmy to w stanie lepiej ocenic niz Pan ich kolega. My to
    odczuwamy na wlasnej skorze.
    Wlasnie w tym watku to widac jakie macie wiadomosci na temat tarczycy
    (wykonywania badan).

    Do pana Lohengrin4
    Dla mnie nie jest wazne jaka metoda pozbede sie dolegliwosi.
    Dla mnie kazda metoda jest dobra aby tylko nie cierpiec. A czy to bedzie guru,
    szaman, czy tez sam "diabel" to jest mi to calkowicie obojetne.
    Dla mnie najwazniejsze jest - ZDROWIE.
    Dla lekarza - PIENIADZE.

    Do pana Extoris
    Wybiera sie Pan za ocean.
    Informuje jedynie ze tam tez istnieje forum Hashimoto i to bardzo preznie
    dzialajace. Tak ze jadac tam radze sie troche podszkolic na temat tarczycy i jej
    badania, bo szkoda by bylo dla polskich lekarzy zeby zepsul im tam ktos opinie,
    nazywjac tam Pana guru.
    Zycze duzo powodzenia na obczyznie i radze pamietac ze na calym swiecie chleb
    jest o dwoch skorkach.

    Przepraszam jesli kogos obrazilam, a zwlaszcza tych lekarzy co sa dla nas dobrzy
    i ludzcy. Nie zdaza sie to czesto ale na takich tez trafiam.
    Pozdrawiam Rosteda



  • extorris 02.01.07, 20:53
    nie chce juz brac udzialu w tej dyskusji, wypowiadam sie bo zostałem "wywołany
    do tablicy" i widze ze zadalas sobie tyle trudu, aby przesledzic moje wypowiedzi
    dotyczace spraw nie majacych zadnego zwiazku z tematem watku

    otoz chcialbym zebys zdawala sobie sprawe z tego, ze lekarz interpretujac wyniki
    badan laboratoryjnych, i udzielajac pacjentowi porady czyni to biorac pod uwage
    rowniez osobiscie wykonane badanie podmiotowe i przedmiotowe, a za swoje decyzje
    ponosi pelna odpowiedzialnosc zawodowa, cywilna i prawna
    ty udzielajac anonimowo porad w internecie nie ponosisz zadnej odpowiedzialnosci
    za bzdury ktore wypisujesz
    a szkoda

    a przykladem twojej calkowicie blednej interpretacji zglaszanych objawow,
    wynikow badan laboratoryjnych i niewlasciwych porad jest watek z forum Hashimoto
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24776&w=49319158&v=2&s=0
    literature przeznaczona dla pacjentow oraz lekarzy nalezy czytac ze
    zrozumieniem, nie wybiorczo oraz nalezy zwracac uwage na to jakiej sytuacji
    klinicznej dotyczy dana pozycja
    nalezy miec rowniez pewne minimum wiedzy teoretycznej i wyksztalcenia oraz
    doswiadczenie kliniczne, aby zdobyta wiedze wlasciwie wykorzystac

    nadmierne przypisywanie wagi pewnym zjawiskom, przy calkowitym pomijaniu innych,
    zaprzeczanie powszechnie uznawanym opiniom, syndrom "oblezonej twierdzy"
    (obleganej przez niekompetentnych lekarzy), przekonanie o posiadaniu dostepnej
    nielicznym "wiedzy tajemnej", przypisywanie niemal wszystkich objawow, czy
    odchylen od normy w badaniach laboratoryjnych wylacznie jednemu schorzeniu,
    ktore nazywacie choroba Hashimoto (mam nadzieje ze umiem to napisac) - to
    wszystko sprawia, ze nie waham sie nazwac cie czlonkiem sekty
    ponadto monitorowanie dawki lewotyroksyny przy pomocy samopoczucia przez wielu
    czlonkow twojego wyznania i zwiekszanie dawki leku w celu poprawy nastroju wbrew
    zaleceniom lekarzy (niekompetentnych) i wynikom oznaczen markerow biochemicznych
    ma charakter - tak to nalezy nazwac - narkomanii

    z twoich wypowiedzi najwyrazniej wynika, ze wiarygodnosc kliniczna markerow
    sluzacych ustalaniu dawki lewotyroksyny zmniejsza sie wedlug schematu:
    samopoczucie > poziom hormonow tarczycy > poziom TSH
    powiem ci tylko, ze jest na odwrot

    oczywiscie podasz zaraz trzy tuziny argumentow podwazajacych moje kompetencje i
    udowadniajacych braki w wyksztalceniu oraz nieludzkie i mechanistyczne
    podejscie do pacjentow
    uprzedzajac to - wiedz, ze niektore poglady jakie wyrazasz nie stanowia podstawy
    do rzeczowej dyskusji, sa tylko szkodliwe dla tych, ktorzy je przyjmuja
  • rosteda 03.01.07, 21:56
    Panie Extorris,
    hola,hola.
    Czy pan sie tak czasami za daleko nie zagalopowal?
    Te zarzuty ktore mi pan tu stawia
    - leczenie przez internet (w jaki sposob to jest wykonalne?)
    - wypisywanie bzdur
    - narkomania
    - czlonek sekty
    to nalezy najpierw udowodnic, zeby je tu przedstawiac.
    Czy pan sie nie zastanowil ze moze tu rozmawia pan z profesorem medycyny (gdyby
    pan byl bardziej dociekliwy to zerknalby pan ile ja mam lat)?
    Pan tez jest tutaj anonimowo i nikt nie wie czy pan nie jest tylko sanitariuszem
    (nie obrazajac sanitariuszy).
    Bo to co pan napisal w tym postcie jest wlasnie tylko na takim poziomie (pare
    frazesow i obrazliwych slow).
    Jedz pan szybko do tej Ameryki to powietrze sie troche odswiezy w Polsce.
    A uczyc pana to wcale nie zamierzam. Ucz sie pan sam i nie tylko zawodu ale i
    kultury.
    Nie dziwi mnie jak ktos nie wie co to jest kultura, to jak ma wiedziec co to
    jest etyka.
    Jeszcze jedno.
    Na "kwasne jablka" chyba nie chodzilismy, nie pamietam.
    Wiec prosze o troche szacunku. Ja pana nie tykam.
  • mary_lu 01.01.07, 19:17
    Właśnie chyba na takich niezbyt udolnych, choć bynajmniej nie początkujących
    lekarzy trafiałam przez prawie cztery lata.

    W ciągu tych czterech lat straciłam ponad połowę włosów, zaliczyłam
    niepotrzebnie leczenie depresji i niepłodności, utyłam kilkanaście kilo,
    rzuciłam studia na kilka miesięcy przed obroną (olbrzymie kłopoty z
    koncentracją, pamięcią, apatia). Zupełnie nieuciążliwe było to moje
    niezdiagnozowane Hashimoto... Z osoby z gatunku "gdzie diabeł nie może..."
    stałam się brzydkim cieniem samej siebie. Mam 28 lat.

    Po kilku latach tułania się po "specjalistach" z oczywistymi objawami (i TSH
    prawie 4 już cztery lata temu "jeszcze w normie" stwierdził pan endokrynolog),
    udało mi się wreszcie trafić na dobrego endokrynologa. Wreszcie dostałam
    Letrox. Po trzech miesiącach zaczęłam wracać do siebie. Chodzę do ponoć
    jedynego porządnego endo w Trójmieście. Oczywiście przyjmuje wyłącznie
    prywatnie. Wszystkie badania - w pełni odpłatne. Lepsze leki - nierefundowane.
    Wizyta -80 złotych- trwa kilka minut. Nie mam z kim porozmawiać o
    najważniejszych dla mnie sprawach: co z moją płodnością? Czy mam szansę na
    odrośnięcie włosów? Co z moją skórą? Czy mogą nawracać stany depresyjne? Czy
    wreszcie poprawi się koncentracja?

    Czy trzeba być lekarzem, aby być tak pozbawionym empatii, Telomerazo?

    Naprawdę nie rozumiesz naszej frustracji?

    Ten fragment Twojej wypowiedzi jest dla mnie straszny:

    (co ciekawe, z punktu widzenia lekarza jest to choroba naprawdę
    > łagodna),

    a z punktu widzenia pacjenta? Np. 28-letniej łysiejącej i tyjącej niedawno
    jeszcze atrakcyjnej kobiety? Depresyjnej? Nie mogącej zajść w ciążę? Grunt, że
    lekarz się chorobą nie przejmuje ;)

    Dalszy ciąg Twojej wypowiedzi - ironia, naśmiewanie się... Porażka. Ta
    wypowiedź to egzemplifikacja tego, czego obawiamy się najbardziej - że nie
    trafimy na empatycznego, wykształconego lekarza, ale na aroganckiego konowała.

    Żałuję, że trafiłam na ten wątek. Przygnębiający ten sabat "lekarzy".
  • piotrek2810waw 01.01.07, 21:52
    Czy szanowny Pan lekarz ma może jedną z tych przypadłosci, że wypowiada się tak
    autorytatywnie? Nie ma sie co dziwić, że osoby ze świeżo zdiagnozowanym
    hashimoto tak panikują,bo nie ma "polityki" informacyjnej dotyczącej w/w kwesti.
    Ja do malkontentów nie należe i z ustabilizowanymi hormonami daje sobie rade,
    lecz na początku(prze okolo rok) czułem sie fatalnie. Hashimoto to jest choroba
    PRZEWLEKŁA i mnóstwo osób zniosło by naprawe sporo bólu i wyrzeczeń żeby tego
    sku***ństwa sie pozbyc a lekarze traktują ich jak hipochondryków. Ta "łagodna
    choroba" (jak Pan twierdzi) pokrzyżowała mi plany życiowe, zwiazane z pracą.
    Ciekaw jestem czy Pan był by zadowolony gdyby po 5 latach studiów powiedziano
    Panu, iż nie może Pan wykonywac zawodu ale ta przypadłość to pikuś?
    Pozatym zawsze ma sie tę swiadomośc że jesli zabrakło by tej pigułki z tyroksyną
    to przyszło by mi sie tylko powieśić...
    Moze Pan poda mi tytuł jakiegoś almanachu wiedzy medycznej dotyczącego tej
    choroby i chorób autoimmunologicznych...

    Ps. Nie każdy musi być lekarzem! Do tego trzeba mieć powołanie bo ma się do
    czynienia z ludzmi a nie z przedmiotami...
  • klara551 02.01.07, 01:18
    Od (nie)kolegów pacjentów.Brawo za samokrytykę.Jak na początkującego lekarza i
    niezbyt udolnego(cytat)dość ostre słowa.Ta choroba ,byc może jest łagodna i nie
    jest bezpośrednio śmiertelna,ale przed wyrażaniem opinii radzę poczytać
    statystyki/za trudne?/Jestem inzynierem z długim stażem i jako początkujący
    projektant,kupe lat temu, nie odważyłabym sie wyrażać tak radykalnych opinii,bo
    jak mówił mój szef,najpierw trzeba zapłacić frycowe,czyli nauczyć się
    praktycznie,potem zostać projektantem,starszym projektantem,konsultantem.W
    przypadku lekarza/o ile sie nie mylę/ I ,II stopień specjalizacji,doktorat.Nam
    pacjentom nikt nie zabrał rozumu i czsami chcielibyśmy wiedziec co się z nami
    dzieje.Jezeli nie mamy takiej informacji,musimy radzić sobie sami/3 lata zajęło
    mi znalezienie lekarza,który popatrzy na mnie jako całość a nie tylko
    tarczycę,ktora ma wpływ na funkcjonowanie całośći/TSH-280,aTPO-56000/Prosze
    poczytać ile kobiet ma problemy z ciążą,ile kobiet ma niedoczynność po
    porodzie/a co nie powinnam o tym pisac,bo nie jestem lekarzem?/Jezeli tak bedą
    lekarze podchodzić do pacjentów, to życze im projektantów na takim poziomie/wy
    nie znacie się na technice,budownictwie,samochodach.Dobry lekarz zniżyłby się
    do poziomu tych nawiedzonych tępaków i wyjaśnił im co żle robią
  • kaczka78 02.01.07, 06:24
    Witam serdecznie
    Moi drodzy. Kto z was raz doznał pełnych objawów nieleczonej niedoczynności
    tarczycy?
    Powodzenia.Ciesze się, że większośc z was jest zdrowa. Ja przynajmniej wiem
    wreszcie skąd niektóre objawy i tak mi histeryczce z tym lepiej.
  • czuczu11 02.01.07, 08:34
    witam panie doktorze;-) prosze o "dobre" wyjasnienie schorzenia jakim jest
    hashimoto skoro interesuje sie pan ta choroba i troche zajmuje wiec
    teoretycznie powinien byc pan rzetelnym zrodlem wiedzy, wiec smialo prosze
    obalic mity, wytknac bzdury i "duby smolone"!
    a chorzy, ktorzy trafili na to forum...oczywiscie, ze szukaja
    wsparcia, "supportu" jak pan pisze...
    pozdrawiam i zycze duzo zdrowia w nowym roku
  • joanna.krystyna 02.01.07, 12:34
    z tymi forami to jest tak, że sa pozyteczne ale też moga zrobić wiele złego,
    przede wszystkim wystraszyć.
    Przypadek mojej znajomej - zrobila badania okresowe, nieco rozszerzone,jeszcze
    przed wizyta u lekarza, gdy juz miała wyniki, poprosila o interpretacje na
    forum - tam zauwazono, że pewne wyniki nie sa takie jak powinny, mimo, że wg
    labolatorium miesciły sie w normach, orzeknięto, że pewnie labolatorium robi
    badania w sposób przestarzały, poradzono aby zrobic jeszcze dodatkowo badanie
    takie i takie i jeszcze odeslano na specjalistyczne forum pewnej choroby.
    Znajoma, lekko zaniepokojona, zrobila szybko te badania, znow niby w normie ale
    wg. forumowiczow nie do konca, poza tym to te badfania nic nie mowia i powinna
    zbadać jeszcze to i to. Znajoma juz nieźle przestraszona, zapisala sie na
    wizyte u specjalisty, mimo, ze lakarz medycyny pracy uważal, że nie ma powodow
    (ale wiadomo, lekarze konowały, lepiej sprawdzic) zrobila jeszcze te dodatkowe
    badania i znow na forum (na wizytę musiala troche poczekać), no niby wyniki ok,
    ale to o niczym nie świadczy bo niektórzy tez mieli dobre a okazało się, że są
    ciężko/ przewlekle chorzy itp. Specjalista zadnej choroby nie stwierdził - na
    forum orzekli, że pewnie konował, niedouczony, zlecili wizytę sprawdzająca u
    innego. Cóż, inny potwierdzil dianozę pierwszego.
    Znajoma odetchnęla z ulga i sie zatanawia:
    -czy ja chcieli nastraszyć,
    - czy zazdrościli jej, że jest zdrowa a oni nie dlatego ja troche postresowali
    (niech nie ma lepiej, niech sie podenerwuje i kasy troche wyda).
    dodam jeszcze, że znajoma nie miala żadnych objawow chorobowych, czula sie
    dobrze tak psychicznie jak fizycznie, ale oni uparcie kazali jej jakichs
    wyszukiwać: jest ci ciepło jestes chora, jest ci zimno - tym gorzej, masz
    apetyt - fatalnie, nie masz apetytu - bardzo źle,pocisz sie, nie pocisz, masz
    skore sucha/tlusta/ mieszaną/ duzy biust, mały biust, okres
    regularny/nieregularny, wlosy blond czy czarne - wszystko było potencjalnym
    objawem choroby.
  • zwierzchu 02.01.07, 12:30
    Postanowilam i ja sie na chwilke wlaczyc w te dyskusje - bo sporo w niej
    niesprawiedliwosci i oskarzen. Bywam regularnie na forum Chor.tarczycy, czasem
    czytuje forum Hashimoto.Mam Hashi i raka tarczycy, u endo bywam od 4 lat .A
    teraz po kolei:
    - fakt, sporo na obu forach histerykow (a moze tylko przestraszonych i
    zostawionych sobie samym pacjentow?) - jak na kazdych forach dla osob "z
    problemami"
    - sporo informacji jest uproszczonych, niektore bledne, calkiem falszywe, itp. -
    ale to samo mamy w kazdej poczekalni u lekarza kazdej specjalnosci (syndrom
    Gozdzikowej) - na forum kontrola spoleczna jest silniejsza i latwiej o
    sprostowania z podaniem zrodla
    - fakt, niektore posty moga sprawiac wrazenie - albo i taka jest intencja -
    diagnozy - ale nikt tam w zasadzie nie zaleca samoleczenia
    - spotkalam lekarzy, ktorzy nie wiedzieli, jak zapisac nazwe tej choroby (mowa
    o Hashimoto), nie wspominajac juz o tym, na czym ona polega - nie byli to endo,
    tylko lekarze innych specjalnosci, ale jednak byli
    - przez rok bralam na Hashi jod - dzieki forum i info z sieci zmienilam
    lekarza, nowa endo na wiesc o tym niemal wstala z krzesla pytajac "Kto Pani
    dawal jod przy zdiagnozowanym Hashimoto?!" - gdyby nie forum, pewnie do tej
    pory jadlabym ten nieszczesny jod
    - miedzy innymi dzieki forum nie wpadlam w panike / histerie / depresje
    dowiedziawszy sie, ze mam raka tarczycy - znosze to znacznie lepiej,niz moja
    rodzina,ktorej ciagle musze tlumaczyc,co i jak, na czym to polega, jakie sa
    etapy leczenia i ze w zasadzie moj przypadek jest wyleczalny - wiedze czerpie
    tylko czesciowo od lekarzy,ktorzy dosc skapo udzielaja informacji (ci, ktorych
    spotkalam), a niektorzy wrecz wiedza mniej ode mnie (w tym moja endo, ktora ma
    tylko ogolne pojecie o leczeniu raka tarczycy) - i chodzi mi tu zarowno o np.
    info calkiem praktyczne, jak i procedury postepowania w takim, a nie innym
    przypadku
    - co do lagodnosci Hashi - przebieg pewnie w wiekszosci przypadkow jest
    bezobjawowy, ale skutek moze budzic lek - zniszczenie tarczycy, to choroba
    nieuleczalna, syntetyczny hormon do konca zycia... Bagatelizowanie tych obaw
    przez lekarzy nie pomaga pacjentom, na pewno nie wszystkim.
    - a sa przypadki - np. moj: Hashi + rak taczycy + alergia i poczatki astmy -
    jest na tyle rzadko spotykany, ze na wiekszosc pytan co do interakcji lekow czy
    przeciwwskazan do leczenia itp. lekarze rozkladaja rece mowiac: nie wiem... Nie
    mam do nich pretensji, ale watpliwosci pozostaja niewyjasnione. Wiec na forum
    szuka sie tez kogos z podobna konfiguracja chorob, moze trafil na lekarza,
    ktory spotkal sie z takimi przypadkami w liczbie pow. 1 i wie cos wiecej?

    Podsumowujac ten przydlugi post - pewnie przydaloby sie forumowiczom troszke
    wiecej swiadomosci tego, ze czytaja nas rozni ludzie, niektorzy nie calkiem
    czytaci (do dzis pamietam pewnego pana z poczekalni, ktory nie byl w stanie
    zrozumiec sposobu dawkowania Letroxu zaleconego przez lekarza - co tydzien
    zwiekszyc dawke o 50, skonczyc na 250 - mam nadzieje, ze jego
    zona/dzieci/przyjaciele sobie z tym poradzili). Te fora maja liczne wady, ale
    pewnie jeszcze liczniejsze zalety - dlatego je odwiedzam. Przed wadami powinien
    chronic zdrowy rozsadek, dystans i zasada weryfikacji informacji. I bedzie
    dobrze :-)
  • koala_jazz 03.01.07, 19:22
    No to wlacze sie i ja do dyskusji. Na forum Hashimoto jestem od niedawna i
    bardzo sobie chwale! Zapewniam, ze nie jestem osoba, ktora przymuje wszystko
    bezkrytycznie - przeciez jesli ktora z rad udzielanych, zreszta w dobrej wierze
    przez forumowiczki, do mnie nie trafia - nie musze sie do niej stosowac. W
    ogole zanim cokolwiek zastosuje - sprawdzam i zasiegam innej opinii (rowniez
    lekarskiej). Dziewczyny odwalaja kawal swietnej roboty, podkreslaja tez ze nie
    lecza - mowia o wlasnych doswiadczeniach - i tak dokladnie nalezy to traktowac!


    Uzalanie sie tutaj forumowiczki, jakie to forum Hashimoto jest tragiczne, ze
    zostala z niego wyrzucona po czym okazuje sie, ze lekow nie brala zaleconych
    przez lekarza mimo ze tak krytykowane przez nia forum ja naklanialo do
    posluchania zalecen lekarza - jest smieszne! Ta osoba kwalifikuje sie do
    leczenia zaburzen psychicznych niestety i dobrze jej tu ktos odpowiedzial, ze
    skoro nie leczy sie u lekarza a probuje na forum - po czym to forum krytkuje,
    to nie ma sensu komentowac dalej - sama wsytawia swiadectwo sobie!

    No i na koniec postawa lekarzy: nie zawaham sie napisac tego duzymi literami:
    WIEKSZOSC LEKARZY TO KONOWALY BEZ SERCA! Post tytulowy telomerazy czy jak jej
    tam - jest po prostu tragiczny! Przerazajace jest to, ze to mlody lekarz na
    poczatku drogi zawodowej (nieudolny to za amlo powiedznae) - moze byc tak pelen
    cynizmu, braku szacunku do pacjenta! Wiele razy to juz tu zostalo powiedziane
    ale ja jeszcze raz powtorze - gdyby lekarz wytlumaczyl pacjentowi na czym
    polega choroba - i nie mowie tu o pocieszaniu, ale o rzetelnej informacji na
    temat choroby - nie byloby sensu pisac na forum, bo i po co? Wszyscy by
    wszystko wiedzieli. Tak jednak nie jest - stad forum jest doskonalym miejscem
    na poszerzenie wiedzy na temat danej choroby, nie mowiac juz o tym, ze spelnia
    swietna role terapeutyczna! Wiele osob cierpi psychicznie z powodu
    dolegliwosci, wiec moznosc wymienienia sie doswiadczeniami, wspolne
    ponarzekanie wbrew temu co sobie tu ktos pomysli - pomaga! Bo czlowiek ma
    poczucie, ze nie jest sam ze swoja choroba.

    Sekta? Buhahahaha Kon by sie naprawde usmial! To lekarze to jedna wielka sekta!
    Dowod? Ten wasz cynizm i brak kegoslupa moralnego prowadzi do sytuacji, gdzie
    bledy w sztuce lekarskiej, zle wykonane operacje sa skrzetnie tuszowane i
    ukrywane, reka reke myje a pacjenci cierpia, przezywaja tragedie! Ile to juz
    razy tragicznie zle wykonana operacja a tu dokumenty gina, rzecznik lekarski
    chroni takiego lekarza felczera, lekarz o lekarzu sie zle nie wypowie, bo to
    nieetyczne w zawodzie lekarza! Komu ty zes tumanie slubowal? Drugiemu lekarzowi
    ze mu wlos z glowy nie spadnie czy pacjentowi?! Ot moralnosc psia mac! I potem
    jeden drugiego kryje, zeby tylko pacjentowi utrudnic dochodzenie w sadzie
    swoich praw i doszkodowania, ktore jest czesto tylko niewielka rekompensata w
    stosunku do procentu utraty zdrowia w wyniku zaniedbania lekarzy! I o czym my
    tu mowimy?

    P.S. Sama mam brata lekarza i powiem szczerze, ze jestem z niego dumna - rzadko
    sie dzisiaj spotyka tak empatycznych wrazliwych ludzi jakim jest - i nie moja
    to opinia ale wiele razy ja slyszalam z ust jego pacjentow, ktorzy nawet nie
    wiedzieli, ze jestem jego siostra. Pracuje bardzo ciezko - jak wielu lekarzy -
    bo w Polsce byc lekarzem to trudny kawalek chleba, ale bieda nie jest powodem
    do tego zeby traktowac pacjenta jak gowno! Nie podoba sie zawod - zmien go
    jeden z drugim, wyjedz za granice - tam zarobisz miliony! Ale ostrzegam - z
    taka etyka i podejsciem do pacjetna tacy jak telomeraza moga jedynie ulice
    zamiatac! I cale szczescie! Moze i u nas troche znormalnieje za lat kilka, ze
    tacy lekarze jak telomeraza i jej podobni nie beda mieli racji bytu....
  • coffee1 04.01.07, 09:58
    Żeby nie być gołosłowną, cytuję diagnozę, jaką postawiła hashi tess:

    „Część z najpowszechniejszych objawów Encefalopatii Hashimoto to:
    - dezorientacja
    - psychoza
    - drżenie/ dygotanie
    - problemy z pamięcią i koncentracją
    - drgnięcia/ szarpnięcia w mięśniach i brak koordynacji
    - bóle głowy
    - częściowy paraliż prawej strony
    - problemy z mówieniem
    Czasami pacjenci są mylnie zdiagnozowani jako ci, którzy mieli
    udar, bądź
    chorują na chorobę Alzheimera. Zwykle poziom przeciwciał Hashimoto
    będzie
    wysoki, a pacjent może mieć również zdiagnozowane zapalenie
    tarczycy Hasmioto,
    ale poziom TSH może być w normie.
    Moim zdaniem to jest odpowiedz na Twoje złe samopoczucie.
    Dalej kopiuję, co należy zrobić:
    Podstawowym leczeniem Encefalopatii Hashimoto jest doustne branie
    leków
    kortykosteroidowych –np. Prednison/Prednizon. Encefalopatia
    Hashimoto jest
    nawracającym stanem, branie doustnie kortykosteroidów może utrzymać
    u pacjentów
    taki stan, z którym mogą sobie poradzić.
    Powiąż to, z czym pisałam o hormonach podwzgórza.
    Nie jestem lekarzem, ale w tym przypadku, jesteś książkowym
    przykładem.”

    To tylko jeden z wielu kwiatków, które wyłapałam na forum. Tak jak już
    wspominałam - wiele wątków, w których uprawiano podobne znachorstwo zostało
    skasowanych.
    Na forum trafiłam z ciekawości - zapewne tak jak większość z chorych po
    usłyszeniu diagnozy chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o chorobie.
    Szczególnie że nie mialam żadnych objawów i zastanawiałam się nad sensownością
    przyjmowania leków. Popełniłam jeden zasadniczy błąd - bardziej uwierzyłam forum
    niż lekarzowi. Pozwoliłam sobie namieszać w głowie. Na szczęście szybko nad tym
    zapanowałam, ale w podobnej sytuacji było i jest wiele osób.
    Nie życzę sobie, aby ktokolwiek mnie obrażał. Jeśli to będzie nadal miało
    miejsce, będę się bronić.
    Apel, który wystosowałam rok temu na forum był słuszny i dalej go podtrzymuję -
    forum może komuś zaszkodzić. Wiele osób się ze mną zgadza, bo to jest po prostu
    fakt.
    Uważam, że nie ma sensu już o tym rozmawiać. Proponuję, aby forum zostało
    ukryte. Będziecie się wtedy kisić we własnym sosie i oparach euthyroxu,
    natomiast zmaleje liczba osób, które trafiają na forum i nagle odkrywają, że
    mają najstraszniejszą chorobę na świecie.
    Straż dla zwierząt
    Na każdy kłopot, który nosi Ziemia, albo jest lekarstwo, albo też go nie ma.
    Jeśli jest − spróbuj je odnaleźć. Jeśli nie ma − nie myśl o tym wcale!
  • hashi-tess 05.01.07, 12:06
    W dalszym ciągu proponuję, abyś udała się po pomoc psychologiczno/psychiatryczną.
    Może w końcu swój jad wyplujesz.

    I koniecznie nauczyć się czytać ze zrozumieniem.
    Wtedy dojrzysz, że to był tylko cytat.

    życzę powodzenia w nauce, na którą nigdy nie jest za póżno.

    I nie kasuj noich postów na swoim forum.

    A chyba nie będę tam pisać, bo przecież Ty masz problem ze zrozumieniem.
  • coffee1 05.01.07, 13:41
    Cały dowcip polega na tym, że ja zacytowałam WYPOWIEDŹ dr n. med. HASHI-TESS
    ... Nic dodać, nic ująć.
    Pozdrawiam,
    Książkowy Przypadek :)
    --
    Straż dla zwierząt
    Na każdy kłopot, który nosi Ziemia, albo jest lekarstwo, albo też go nie ma.
    Jeśli jest − spróbuj je odnaleźć. Jeśli nie ma − nie myśl o tym wcale!
  • lohengrin4 04.01.07, 20:57
    >To lekarze to jedna wielka sekta!
    >Dowod? Ten wasz cynizm

    Nie wypieram się niejakiego cynizmu jako cechy mojej i lekarzy jako grupy,
    jednak gwarantuję Ci że wynika on z wieloletniego kontaktu z pacjentami, ich
    roszczeniami, koniecznością słuchania dziesiątków sylogizmów, bzdur,
    koniecznością weryfikowania się z niepojętymi i niemożliwymi do spełnienia
    oczekiwaniami itp itd.

    Kiedy będąc na studiach słuchałem lekarzy, też czasem raziło mnie to co jak
    przypuszczam nazywasz cynizmem.
    Potem po prostu stałem się jak oni.
    To nie jest cynizm (zresztą to tylko określenie jak każde inne).
    To tylko dostosowanie się stylem do oczekiwań pacjentów.
    Może brutalne ale do bólu prawdziwe. I oparte nie tylko na moich
    przemyśleniach. Koledzy o przeróżnych osobowościach (również ci określani przez
    pacjentów jako "anioły") mają dokładnie te same obserwacje i reakcje.
  • aagata4 05.01.07, 00:11
    > Kiedy będąc na studiach słuchałem lekarzy, też czasem raziło mnie to co jak
    > przypuszczam nazywasz cynizmem.
    > Potem po prostu stałem się jak oni.

    czyli po prostu czekasz aż Ci jakaś choroba zruinuje życie - aby zmienic
    podejscie do problemow pacjenta? , az sam na własnej skórze doświadczysz tego
    cynizmu? - wg mnie nie tedy droga doktorze

    tego Ci potrzeba choc nie życze.... i wiem, ze nawet w takiej sytuacji nie
    doswiadczysz bezradnosci takiej jak doświadczamy my pacjenci nie zwiazani ze
    służba zdrowia - bo na słowa, ze jesteś lekarzem , juz kolega innaczej podejdzie
    do Twoich problemow...

    przyznam szczerze ze zrobilam kilka razy taki numer ze sie podalam za lekarza
    zupelnie innej specjalnosci.. i wiedz ze wizyta przebiegła w przyjemnej
    atmosferze i sporo z niej skorzystałam i dowiedzialam sie duzo w preciwieństwie
    do tych gdzie sie zgłaszaalm jako zwykły pacjent.. a juz jak sie przyznalam do
    tego ze jestem forumowiczka to ... mialam wrazenie ze lekarz sie wystaszyl
    swojej niewiedzy i mnie tylko atakowal w bardzo dziwny sposob... wychodzac
    wysłałam go do psychiatry bo sobie nie radził z emocjami ... forum to nie jest
    dla Was zagrozenie !!!!!!!!! bo to wy jestescie lekarzami i zaden mądry
    człowiek nie bedzie sie leczył na forum ....

    co do forum hashimoto to jest ono wspaniale wg mnie - ale tylko dla mądrych
    ludzi... którzy potrafia go czytac weryfikować i korzystac z mądrosci w nich
    zawartych ... i troche ubolewam ze lekarze sie go tak strasznie boją... bo
    bardzo by sie przydało aby wsparli go swoim doswiadczeniem i wiedza... zamiast
    nasmiewac sie z niego ... uwazam ze możecie sie z niego sporo nauczyc... nie
    wymagam abyście chłonęeli wiedze medyczna (choc ja duzo skorzystalam z mądrości
    tam zawartych) bo macie swoje autorytety... ale chociaz skorzystajcie z wiedzy
    psychologicznej ... nauczcie sie postepowac z nami pacjentami i szanujcie nas
    tak jak szanujecie siebie nawzajem na wizytach lekarskich ... Tego Wam życze w
    Nowym Roku

    zaczęłam post ostro ale nie po ta aby wsadzac kij w mrowisko ale po to aby
    zwrócic uwage na ten wasz tylko cynizm - który powoduje ze zawala nam sie świat
    juz całkiem ...

    choc nie obchodzi was ten pacjent to przynajmniej pobawcie sie w aktorów i
    zagrajcie tak swoja role aby pacjent wyszedł z gabinetu z poczuciem ze otrzymał
    pomoc... jak to zrobic? wyobraźcie sobie ze pacjent to kolega po fachu czyli
    tez lekarz innej specjalności albo poczytajcie wlasnie forum ....cała wiedza
    jest zawarta m.in w forum Hashimoto - wtedy wszelkie wasze błędy do ktorych
    macie prawo i któe nie sa zbyt dla nas kosztowne beda zrozumiale przez
    pacjenta... a przeciez chodzi o to aby pracowac w miłej atmosferze.... i prosze
    nie przestawajcie sie uczyc nowych rzeczy, nie bądźcie rutyniarzami

    Haszhimotka po przejsciach ...



    --
    www.poronienie.pl
  • moneta21 05.01.07, 22:12
    ja chyba leczę się u złego endokrynologa bo zawsze pyta mnie o
    samopoczucie,okres,czy coś nie boli,póżniej zagląda do wyników a na koniec to i
    o wakacje i hobby zapyta(nie leczę się prywatnie).Raz tak bardzo żle się czułam
    że chodzić nie mogłam z bólu ,migreny okropne a moja doktor ,że muszę mieć TSH
    około 20,wiecie co-trafiła,i po zwiększeniu dawki doszłam w 3 dni do siebie.A
    dlaczego przed każdą operacją(już 3)mam robiony cały zestaw hormonów tarcycowych
    przecież nie są ważne,dentysta nie podał znieczulenia a kolonoskopia dopiero po
    aktualnych badaniach.Dobrze że trafiam do "złych" lekarzy .
    --
    moneta21
  • moneta21 05.01.07, 22:21
    chciałam jeszcze dodać,że chociaż jestem dobrze leczona to bardzo lubię nasze
    hashimotki i jestem pełna podziwu dla koleżanek,które tak bardzo znają tę
    chorobę.Ja mogłabym się wypowiadać na temat innej mojej choroby a muszę przyznać
    że będąc w klinice(chyba ze sto razy) pytałam się o wszystko co dot. mojej
    choroby i spotkałam się tylko z szacunkiem wobec mojej osoby-nazywano mnie
    świadomym pacjentem.Wydaje mi się,że jak lekarz ma małą wiedzę o chorobie to nie
    chce trudnych pytań albo pytań w ogóle i dlatego tak się tak dzieje-także tutaj.
    --
    moneta21
  • piotrek2810waw 06.01.07, 01:06
    Moneta21to jeszcze napisz kim jest ten cudotwórca i gdzie przyjmuje ;)
    pzdr
  • kaczka78 06.01.07, 11:33
    Mogłabym pisać sporo o tym jak łamało się powolutku moje życie. Traciłam nie
    tylko pewność siebie ale wszystko czego się uczyłam. Niczego nowego też nie
    mogłam się nauczyć. Jak targały mną emocje, jaka byłam smutna jak powoli
    zaczynałam wycofywać sięz życia i jak rozpaczliwie poszukiwałam pomocy ale nikt
    nie był w stanie mi jej udzielić. Jak patrzyłam w dół z balkonu i jak Boga
    kocham chciałam skoczyć. Jak prosiłam mamę żeby wysłała mnie do psychiatry.
    Wszyscy tylko mówili, że taka już jestem i że kiedyś byłam mądra, twórcza,
    szybko się uczyłam i miałam jeszcze sporo przed sobą. Jak obrażałam i raniłam
    wspaniałego człowieka, któy mimo wszystko ciągle był przy mnie i jest nadal.
    Jak ledwo co udało mi się przejść przez maturę i jak bardzo wstydziłam się
    tego, że nie mogę nic zrobićze swoim stanem. Jak falami przychodziła radość i
    euforia oraz poprawa ia jak nienawidziłam tego co widzę w lustrze. Ile razy
    wyklinałam pójście na studia i żałowałam, że nie nauczyłam się zawodu. Jak
    przechodziłam przez trudnejsze przedmioty na ściągach. Jakie miałam i mam
    problemy w pracy. Jak nie pamiętałam i nie pamiętam ciągu poleceń. O ciągłym
    rozkojarzeniu i braku kojarzenia faktów. Cała ta chistoria jest okropnie łzawa
    i dopiero teraz dowiedziałam się, że to nie był wynik osobowości, depresji czy
    okresu dojrzewania.

    Dorosłam. Bywam jeszcze płaczliwa ale już nie tak. Po tym jak uzyskałam
    pierwsze własne środki finansowe a mój stan nie boje się tego powiedzieć
    sięgnął dna, po wizytach u kilkunastu chyba specjalistów wracam do siebie. I to
    jest spora praca i orka czasem ponad moje siły.

    Po wycięciu całej tarczycy i przyjmowaniu eutyroxu w dawxce 112,5 jest poprawa.
    Nieznaczna.Samo się nie zrobi. Uczę się klikanaście razy wolniej, ale ucze się
    zaliczając po drodze wątpliwości i załamanie. Nie wiem co dalej będzie w pracy.
    NIe wykluczam, że wymiękną i mnie zwolnią choć wykazują się sporą
    cierpliwością. (Ja nie pamiętam obsługi worda.) Po kilkanaściue razy czytam i
    uczę się procedur i dalej nie pamiętam i uczę się znowu i wkońcu czasem
    zaskoczy. Jestem powolna, nieskoordynowana. Trudno opisac mi ten stan. Ot po
    prostu jak ktoś z ilorazem inteligencji powyżej 80. Jeszcze wierze że będzie
    lepiej i dalej walcze.

    WY po medycynie jesteście genialni. Ja nie mam żalu, że kiedyś nie skierowano
    mnie na właściwe badania i nie postawiono odpowiedniej diagnozy bo dużo w tym
    mojej winy. Nie wysyłajcie mnie do pracy przy taśmie bo do niczego innego się
    nie nadaje.

    Ja mam spory szacunek do ludzi z tego forum. Niełatwo mówi się o takich
    problemach niełątwo znaleźć czas, żeby próbować pomóc innym. To są sugestie
    odn. leczenia. My raczej nie popadamy w hipochondrię. CHcemy wymienić sięswoimi
    spostrzeżeniami.
  • grassa 06.01.07, 11:54
    Nic dodać - nic ująć do tego co napisała kaczka78. Dzielna z Ciebie dziewczyna.
    I pal diabli całą resztę. Walczysz i jestem dla Twej postawy pełna podziwu.
    czapki z głów państwo lekarze! Trzymaj się kaczka78. Dasz sobie radę, jestem
    pewna.
  • nataszkam 07.01.07, 12:40
    gazetka.waw.pl/robota/001.medycyna.pdf

    Forum, gdzie oczytani w publikacjach medycznych pacjenci wymieniają się
    informacjami, są także źródłem wiedzy dla lekarzy. Szkoda, że zadufany w sobie
    polski lekarz, rzadko znający angielski, z wiedzą sprzed wielu lat, nie potrafi
    docenić takich miejsc.
    Takie fora są bardziej bezpieczne, niż np. lekarze, którzy w pogoni za
    pieniądzem nie znajdują czasu na ciągłe samokształcenie i od lat wypisują te
    same specyfiki, np. nie rozróżniając Basedowa od Hashimoto. Bardziej
    bezpieczne, bo chory sam sobie nie wypisze recepty.
  • koala_jazz 08.01.07, 16:17
    ... albo wypisuje leki jakie uzgodnil ze bedzie wypisywal z panem od marketingu
    farmaceutycznego! A potem w zamian za to - pojedzie sobie taki lekarz na
    Malediwy! Ktos tu mowil o sekcie zdaje sie?

  • lohengrin4 08.01.07, 19:38
    > pojedzie sobie taki lekarz na Malediwy

    powtarzasz brednie przekazywane na placu targowym i gadzinowych mediach.

    Gratyfikacją związaną z kontaktem z przedstawicielem firmowym jest - niekiedy -
    nowa wiedza, czasem długopis (wartości 90 gr, 1.20 zł).
    Wyjątkowo są to badania marketingowe danego leku. Wiem, że tu zdarzają się
    nadużycia ze strony lekarzy i nierzetelne wypełnianie. Ja tego nie robię.
    Kwoty oscylują w granicach 100 zł, wymaga to kilkudziesięciu kontaktów z
    pacjentami, więc to nie jest "za nic".
    Malediwy mogą się zdarzyć w przypadku najbardziej prominentnych i
    opiniotwórczych profesorów.
    Ja pracuję nie pierwszy i nie piąty rok w zawodzie, na ogół w 3-4 miejscach,
    jestem świetnym targetem dla firm (też POZ, tysiące recept), nigdy nie miałem
    propozycji wyjazdu choćby do Ustrzyk.
    O przepraszam, zapomniałem o wykładach firmowych, tak, jest szansa że lekarz po
    takim wykładzie zje za darmo przyzwoitą kolację ze szwedzkiego stołu.
    To jawny wyznacznik sekty, oczywiście.

  • koala_jazz 08.01.07, 20:16
    Prosze cie, nie osmieszaj sie - nie raz pisano jak to wyglada od kuchni. To, ze
    ty sie jeszcze na tych Malediwach nie znalazles nie oznacza ze nie ma problemu
    z naduzyciami na linii lekarz - marketing faramceutyczny!

    Faktycznie skonczmy, bo za cienki bolek jestes do dyskusji - nie kojarzysz
    kolejnosci wpisow w watku i ci sie zdaje, ze ktos sie ciebie wciaz czepia. Poza
    tym najpierw sam piszesz ze jestes cyniczny a potem zaprzeczasz, ze nie jestes -
    wielosc osobowosci? Ta jednostka chorobowa sie schizofrenia nazywa.
  • lohengrin4 08.01.07, 21:30
    mógłbym to skwitować tak jak w odpowiedzi do Arona - naucz się czytać.
    Ale mam wrazenie że z tobą można jednak nawiązać cokolwiek bardziej
    konstruktywny dialog niż w tamtym przypadku.

    Co do kolejności wpisów - sam zwracam uwagę na ich właściwą kolejność i reaguję
    gdy ktoś odpowiada na mój wpis a pisze do kogoś innego. Czyli "kojarzę" jak to
    ująłeś, kolejność wpisów.

    Nie pisałem że nie ma problemu na linii lekarz-marketing farmaceutyczny,
    przeciwnie sam pisałem, że są nadużycia (czyli jednak - naucz się czytać ;-)

    Ale Malediwy, to uwierz mi, kuriozalny wyjątek.

    Piszesz "nie raz pisano jak to wyglada od kuchni".
    Naprawdę jesteś aż tak naiwny, by na ogół otaczającej nas rzeczywistości
    przenosić to, co pokazują media poziomu TVN, Faktu, Gazety Wyborczej?
    Tak, ktoś tam pewnie był na Malediwach, ale nie wierzę (a ja ZNAM to od kuchni,
    a nie czytałem o tym!), żeby dostał taki prezent ktoś komu on się skądinąd nie
    należał! Jesli się jest profesorem o uznanej opinii, to od firmy dostaje się
    nie długopis, tylko fajny wyjazd na konferencję. A jest sprawą sumienia tego
    profesora, jak użyje swego autorytetu i co będzie promował (a coś musi, bo
    jednak jakieś podstawy wyboru głupsi muszą mieć, jak chodzi o leki nie da się
    wszystkich stosować, patrzymy na mądrzejszych! A oni zasługują by swą wiedzę
    zdobywać np. na Malediwach czy w Buenos Aires. A i tak podejrzewam że nie
    latają business class. Choć zasługują!)

    > tym najpierw sam piszesz ze jestes cyniczny a potem zaprzeczasz, ze nie
    > jestes - wielosc osobowosci?


    Naucz się czytać ze zrozumieniem ;-).


  • koala_jazz 08.01.07, 16:22
    Cytat ktory zamieszczam kieruje zwlaszcza do telomerazy i jej podobnym
    osobnikom, bo ja osobiscie takich ludzi lekarzami nie nazywam. Zawod lekarza do
    czegos zobowiazuje!

    TEN CYTAT POWINIEN PRZECZYTAC KAZDY LEKARZ:

    "My, ludzie współcześni, pazerni na pieniądze, zżerani ambicjami, odeszliśmy od
    filozofii i mamy zdrowia takie, jakich mamy lekarzy… Zawód lekarza jest wyborem
    postawy moralnej, a nie tylko zarabianiem pieniędzy. Mądrość to rozum ujęty w
    ramy serca, kto jej nie ma, nie powinien podejmować się leczenia… Lekarz musi
    znać rzeczywistość i pojąć istotę spraw współczesnego mu świata, w jakim toczy
    się życie jego i pacjentów, wtedy zrozumie przyczyny ich cierpień i dobierze
    metody leczenia." - Prof. Julian Aleksandrowicz
  • lohengrin4 08.01.07, 19:50
    > Lekarz musi znać rzeczywistość i pojąć istotę spraw współczesnego mu świata,
    > w jakim toczy się życie jego i pacjentów

    Pozwolisz, że cynicznie wyrwę z kontekstu.
    No więc znamy rzeczywistość. Rzeczywistość to przestrzeń w której próba
    zapłacenia za koszyk zakupów w sklepie powołaniem czy etyką niestety nie
    spotyka się ze zrozumieniem. Zatem jednym z tematów wypowiedzi i działań
    lekarzy są pieniądze.
    To nie jest tak, że nasze oczekiwania są nieskończone.
    Dopóki zarabiamy 10 x mniej od tak samo wykształconych kolegów w innych
    krajach, dopóty może to tak wyglądać, 10-ciokrotność to w życiu codziennym coś
    co niewiele różni się od róznicy nieskończonej.
    Jeśli na etacie pozwolicie zarobić nam 6-8 tysięcy i dalej będziemy cyniczni w
    sprawach finansowych, macie prawo do krytyki. Na dziś, nie macie prawa do niej
    w ogóle, w odniesieniu to tego aspektu naszego cynizmu, który wynika z biedy.
  • mary_lu 08.01.07, 20:19
    Większość z nas zarabia kilkakrotnie mniej niż nasi koledzy po fachu na
    zachodzie. Kilka lat temu pracowałam jako recepcjonistka w 5* hotelu.
    Zarabiałam dokładnie 11 razy mniej niż moja koleżanka w Londynie. A zakres
    obowiązków, wymogi dotyczące kultury kontaktu z gościem, dbania o swój wygląd
    miałyśmy identyczne. Spróbowałabym być arogancka. Nie tylko szef pokazałby
    gdzie moje miejsce, ale i goście zdębieliby ze zdziwienia.

    Z takim podejściem Drogi Panie, to pomylił Pan zawód i czasy. Trzeba było
    zostać ekspedientką w mięsnym za czasów komunistycznych... Albo panią z
    dziekanatu... Do każdego wchodzącego ryczałbyś "Czego?!"

    Twój argument jest trochę od czapy w naszej rzeczywistości.

    Już wspominałam, że płacę za prywatną wizytę 80 złotych (za ok. 10-15 minut).
    Poczekalnia zawsze jest pełna... Nie chcę nawet liczyć ilukrotność mojej stawki
    godzinowej zarabia pani doktor w godzinę. I podatki od tego płaci symboliczne.

    Pierwszy i trzeci miesiąc leczenia tak łagodnej przypadłości jaką jest
    Hashimoto kosztowały mnie po ok. 500 złotych każdy...
  • vlad 08.01.07, 21:00
    Tiaa, mary, lekarz wykształcenie dostał w prezencie od "społeczeństwa" i ma pracować za za minimalną stawkę aby spłacić długi i być miłym jak recepcjonistka w 5* hotelu. Nie masz pojęcia ile wysiłku kosztuje zdobycie "świstka" jakim jest dyplom specjalizacji.
    Ale odnosząc się do braku wiedzy prezentowanego niestety przez wielu lekarzy to trzeba przyznać rację "przedpiśćcom". Brak chęci kształcenia wynika i z lenistwa i m.in. z braku perspektywy. Co z tego, że będę się uczył, skoro "publiczny" pracodawca wycenia doktorat na 45-75ł dodatkowo miesięcznie a po zrobieniu specjalizacji pensja wzrośnie o 150-300 zł? Ci, którzy mają niejako zaprogramowaną chęc dalszego kształcenia, którzy chłoną wiedzę, mają tą nieoznaczalną empatię-sa postrzegani przez pacjentów jako znakomici lekarze i jeżeli wchodzą na ścieżkę Judyma po jakimś czasie wariują bo nie potrafią odmówić kolejnemu pacjentowi , a jak się nauczą odmawiac to okazują się chamami bez serca. I w koncu lądują w prywatnych gabinetach kasując za wiedze.

    Pacjenci potrafią też wykreować na autorytet nie tylko zielarza ale i lekarza , który z wiedzą zatrzymał sie 15 lat temu ale "ma doświadczenie" (które pozwala mu na tworzenie pięknych jatrogennych niedoczynności/nadczynności tarczycy)
    Vlad
  • mary_lu 08.01.07, 22:11
    Vlad, sądzisz, że ja choćby języków obcych uczyłam się za darmo i podczas snu?

    Studiowałam zupełnie co innego, nie hotelarstwo. Recepcja to tylko epizod. W
    moim zawodzie niezbedne było 5 lat studiów, wieloletni dodatkowy kurs a potem
    staż... Ale to, że w pracy staram się zachowywać równie miło i profesjonalnie
    jak podczas pracy w recepcji pomaga nie tylko mnie.

    Nie masz pojęcia ile wysiłku kosztuje zdobycie "świstka" jakim jest
    > dyplom specjalizacji.

    Ale oświeć mnie, po co idziecie na medycynę? Do czego Wam ten "swistek"
    potrzebny? Skoro studia ciężkie, praca ciężka, warunki do d., pacjenci i ich
    rodziny to roszczeniowe wampiry, zarobki do niczego? Jakoś z danymi podanymi
    przez lekarzy ta układanka się nie klei.

    Ci, którzy mają niejako zaprogramowaną
    > chęc dalszego kształcenia, którzy chłoną wiedzę, mają tą nieoznaczalną empatię
    > -sa postrzegani przez pacjentów jako znakomici lekarze i jeżeli wchodzą na
    ście
    > żkę Judyma po jakimś czasie wariują bo nie potrafią odmówić kolejnemu
    pacjentow
    > i , a jak się nauczą odmawiac to okazują się chamami bez serca.

    Piękna historia, Żeromskiego godna... Że też nie miałam szczęścia trafić na
    takiego młodego Judyma. Jakoś ci młodzi ostatnio najbardziej mi podpadli. Za to
    mój najukochańszy lekarz właśnie przechodzi na emeryturę. I wyglada na
    zdrowego. Dziwoląg jakiś.
  • vlad 08.01.07, 22:54
    Kochana mary, ja nie narzekam na zarobki tylko na podatki. Bo płacę (mimo wysokich kosztów) najwyższe.
    Sam zawód jest fantastyczny i nie ma większej satysfakcji niż udana operacja, radość kobitki z urodzonego dziecka , satysfakacja ze sprowadzenia pacjenta "z tamtej strony" z powrotem do świata żywych. Tyle, że satysfakcja zawodowa nie przekłada się na finasową. A ta od kilkunastu lat zaczęła być wykładnikiem sukcesu. I w środowisku narasta frustracja. I przekłada się na pacjentów. Jak wchodzi do gabinetu nigdy nie pracująca wdowa po górniku i narzeka ,ze ma za mała rentę po mężu i nie stać jej na leki i okazuje się ,że ma tej renty 2500zł na ręke to szlag trafia lekarza , że on po kiludziesięciu latach pracy zarabia 1800zł na rękę (przykład w rodzinie).
    Młodzi lekarze coraz częściej, zwłaszcza gdy nie mają rodzinnego oparcia wwierchuszce medycznej, coraz częściej opuszczją ten skąinąd piękny kraj udając się tam , gdzie pracując w jednm miejscu nie będą się przejmować czy wystarczy na spłatę rat za auto, czynsz i utrzymanie się przy życiu.
  • lohengrin4 08.01.07, 21:17
    > Większość z nas zarabia kilkakrotnie mniej niż nasi koledzy po fachu na
    > zachodzie

    Ale mnie nie interesuje większość. Interesuje mnie moja grupa zawodowa.
    Co ma dowodzić sformułowanie że większość to lub tamto. Większość ludzi jest
    głupsza od Einsteina, mniej charyzmatyczna od Wojtyły, wolniej pływa od
    Jędrzejczak. Ale to te postacie tworzą postęp i poziom odniesienia.
    W życiu bardziej przyziemnym także. Popieram by recepcjoniści zarabiali tak jak
    na Zachodzie, ale jednak ważniejsze jest dla mnie by tak zarabiali lekarze. To
    chyba jasne. Ciekawe czy ktoś po tym mnie oskarzy o cynizm, bo jeśli tak, to
    już całkiem się poddam ;-).

    > Spróbowałabym być arogancka

    My w miejscu pracy też nie jesteśmy aroganccy i nie okazujemy że mamy do
    pacjentów pretensje o niskie zarobki. Nie wiem co próbujesz udowodnić ale
    kiepsko Ci idzie.

    > Z takim podejściem Drogi Panie, to pomylił Pan zawód i czasy

    Głównie miejsce. A podejście to jest jedyne by wyzwolić się z przyzwolenia na
    beznadzieję. Ty jak widzę masz już wdrukowaną podszytą poczuciem krzywdy
    bezradną akceptację sytuacji zawodowej. Ja nie i nie zamierzam.

    >Do każdego wchodzącego ryczałbyś "Czego?!"

    Kompletnie się logicznie gubisz w swym retorycznym pędzie donikąd. Sama piszesz
    warunkowo "byś", czyli wiesz że tak nie robię i pewnie nie będę robił. Więc na
    co to ma być argument? Przecież dobrze wiesz ze jestem uprzejmy w gabinecie.
    O czym w ogóle rozmawiamy ???
    Już wspominałam, że płacę za prywatną wizytę 80 złotych (za ok. 10-15 minut).

    > Poczekalnia zawsze jest pełna... Nie chcę nawet liczyć ilukrotność mojej
    > stawki godzinowej zarabia pani doktor w godzinę

    To łatwo policzyć, choć danych nie mam. Czy to gabinet prywatny, czy duża
    przychodnia prywatna gdzie pani doktor tylko jest zatrudniona? Tak czy owak
    dolicz koszty. Jeśli to drugie - duża przychodnia z zatrudnieniem, to lekarz
    zarabia od 20 zł za godzinę ("szeregowiec" - internista, lek. med. rodzinnej),
    do 50 zł - specjalista o uznaniu klinicznym i "nazwisku". Ci z mega nazwiskami,
    czy profesorowie zarabiają ok. 100 zł za godzinę. Megaproferorskie gwiazdy ciut
    więcej. Jeśli to gabinet prywatny pojedynczej lekarki, to ponosi ona ogromne
    koszty utrzymania, stawka zarobku za godzinę może sięgać ok. 50 zł. No chyba że
    znalazła jakąś niszę - niskie koszty, mało specjalistów, duże zapotrzebowanie.
    Takich nisz w dużych miastach już prawie nie ma. Podsumowując, jeżeli myślisz
    że to jest 80 x 4, to nie masz pojęcia o kosztach działalnosci.

    >I podatki od tego płaci symboliczne.

    A to już jest bzdura roku. Skąd taka wiedza? Podatki płaci wg powszechnej skali!

    > Pierwszy i trzeci miesiąc leczenia tak łagodnej przypadłości jaką jest
    > Hashimoto kosztowały mnie po ok. 500 złotych każdy..

    Ciesz sie że tak tanio, za kilka lat to będzie niewyobrażalnie tanio w Polsce!





  • mary_lu 08.01.07, 21:54
    > Ale mnie nie interesuje większość. Interesuje mnie moja grupa zawodowa.

    Zauważyli to już wszyscy :)) M.in. dlatego mówimy, że lekarze są cyniczni. To
    normalne, że każdy głównie dba o siebie, ale lekarze szantażują nas za pomocą
    naszego życia i zdrowia.

    > My w miejscu pracy też nie jesteśmy aroganccy i nie okazujemy że mamy do
    > pacjentów pretensje o niskie zarobki

    Ciekawe? Zdaje się, że każdy pacjent ma dziesiątki przykładów na to, że jednak
    lekarze często okazują w pracy pretensje i arogancję.

    Nie wiem co próbujesz udowodnić ale
    > kiepsko Ci idzie.

    To był tylko taki żartobliwy przykład na to, że są (były) zawody, gdzie mógłbyś
    swoje uczucia pokazywać zupełnie wprost :)

    Ty jak widzę masz już wdrukowaną podszytą poczuciem krzywdy
    > bezradną akceptację sytuacji zawodowej.

    Mam nadzieję, że podobnymi jasnowidzeniami się nia kierujesz lecząc ludzi.
    Jestem zadowolona ze swojej pracy, jednak do kilkuset złotych za godzinę mi
    daleko.

    Czy to gabinet prywatny, czy duża
    > przychodnia prywatna gdzie pani doktor tylko jest zatrudniona?

    Gabinet prywatny. Niewielki, na oko - tani lokal, nie w centrum. Brak
    pracowników, czasem tylko ktoś (wyglada na rodzinę) pomaga w znajdowaniu kart i
    kieruje ruchem pacjentów.

    A to już jest bzdura roku. Skąd taka wiedza? Podatki płaci wg powszechnej skali
    > !

    A to już jest dowcip roku! Mam rozumieć, że pani doktor skrzętnie płaci podatki
    od każego 80 złotych dawanego jej do ręki, na które nie wystawia pokwitowania?

    No chyba że
    >
    > znalazła jakąś niszę

    Tia... Rzeczywiście mieszkam w dużym mieście i w identycznej niszy sobie
    egzystuje moja pani ginekolog, wszyscy dermatolodzy u których kiedykolwiek
    byłam, onkolog do którego chodzi babcia, hematolog siostry (aj, przepraszam,
    dwaj ostatni pracują też w Akademii Medycznej, do nich trzeba pójść prywatnie,
    żeby potem korzystać z usług AM z mniejszymi problemami).

    > Ciesz sie że tak tanio, za kilka lat to będzie niewyobrażalnie tanio w Polsce!

    Ja ogólnie wesoła jestem, a już odkąd nie mam wiekszości objawów Hashi, to
    wręcz radosna... Czasem tylko się zeźlę, jak takich rzeczy się naczytam. I jak
    przypomnę sobie, że moja kuzynka w tym strasznym Londynie, pracująca jako pomoc
    przedszkolanki, dzięki najzwyklejszemu ubezpieczeniu za darmo ostatnio zrobiła
    te same badania, które ja miałam za te 500 złotych. Wystarczyło, że powiedziała
    lekarzowi o wypadających włosach, spadku nastroju i chorobach tarczycy w
    rodzinie...







  • felinecaline 08.01.07, 22:13
    Gdybys leczyla sie prywatnie we Francji to za wizyte u specjalisty placilabys
    kazdorazowo przeszmo 70€ a wszelkie badania dodatkowe , ktore wykonywalas w I i
    III miesiacu swojego Hashimoto kosztowalyby okolo 200€ kazdego miesiaca.
  • mary_lu 08.01.07, 22:50
    Gdybym, gdybym. Naprawdę potrzeba setnego powtórzenia, że we Francji wszyscy
    byśmy mieli francuskie zarobki, a w Polsce wszyscy mamy polskie? I że pacjentów
    i drażni i przeraża stwierdzenie lekarza, że za polskie pieniądze jemu się nie
    chce? Chce mieć bezpłatne studia w Polsce a zarabiać jak w kraju, gdzie studia
    medyczne kosztują majątek (myślę np. o USA, bo nie mam pojęcia jak wygląda
    system szkolnictwa we Francji).

    Wszyscy mieszkamy w Polsce i mamy podobne bolączki. Zarabiamy polskie
    pieniądze, ale i po polsku płacimy czynsz, ekipie budowlanej, fryzjerowi...

    Tylko lekarzowi mamy zapłacić "po zachodniemu", bo inaczej się wypnie...

    Dlaczego rozmawiamy cały czas o pieniądzach? Wątek miał być o czymś innym...
  • felinecaline 08.01.07, 23:18
    I daj sobie powiedziec, ze jak narazie to ciagle macie jeszcze "szczescie", ze
    placicie wg polskich taryf - i przy kasie w sklepie i czynsze i podatki
    (zwlaszcza) bo inaczej przy polskich placach (nie tylko w "sektorze medycznym"
    wiekszosc ciezko i uczciwie pracyujacych ludzi stac by bylo na kiepskiej
    jakosci ...trumne.
    Najszczerzej Wam wszystkim zycze, by ceny i podatki nie wzrosly w najblizszym
    czasie a euro weszlo w zycie jak najpozniej, przynajmniej juz PO uregulowaniu
    problemu plac.
  • czuczu11 09.01.07, 09:19
    z czego 80-100% zwraca ci ubezpieczenie, mieszkam, pracuje i lecze sie we
    francji, francja to kraj socjalny, leczenie prawie nic nie kosztuje, panstwo
    placi, a podatnicy cierpia ale to juz inna historia...
    wizyta u endokrynologa kosztuje okolo 38E za badania nie place nic, koszty sa
    automatycznie przesylane do ubezpieczalni i regulowane przez sécurite sociale,
    trzeba sie troszke dokladniej doinformowac zanim poda sie jakas informacje,
    francja to nie byl naklepszy przyklad
  • felinecaline 09.01.07, 09:59
    Ta prawie bezplatnosc" zamyka sie dokladnie w tym ile placisz skladek na
    Sécurité Sociale, pospolu z Twoim pracodawca, okolo 45% Twoich zarobkow brutto.
    Do tego zapewne masz tzw Mutuelle, tzn dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, ktore
    pokrywa ci niewielkie roznice refundacji.
    Tak czy owak to, co jest Ci refundowane wychodzi w poczatkowym momencie z
    Twojej kieszeni, chyba, ze korzystasz z Couverture Sociale Généralisé. Wiec kto
    tu zle informuje?
  • czuczu11 09.01.07, 10:37
    ci co pracuja oczywiscie ze placa podatki (i to nie male) w tym ubezpieczenie
    zdrowotne, pozniej leczenie prawie nic nie kosztuje,
    ci co nie pracuja, sa na rencie lub emeryturze tez sa ubezpieczeni i maja spore
    zwroty z ubezpieczalni,
    w efekcie rzeczywiscie pokrywamy czesc kosztow co chyba jest normale ale
    stosunkowo niewielka, to co "wychodzi z mojej kieszeni" czyli miesieczna
    skladka na ubezpieczenie zdrowotne to pestka w porownaniu z tym co jest mi
    zwracane za moje leczenie i badania,
    ty zle informujesz podajac falszywe ceny wizyty lekarskiej i badan!
  • felinecaline 09.01.07, 11:17
    Pierwsze: Zgadzam sie co do joty, ze nieuczciwosc i brak etyki sa ze wszechmiar
    negatywne i godne nie tylko ubolewania ale i kary.
    Drugie: z tego, co piszesz wynika, ze niezupelnie rozumiesz zasade dialania
    "Sécu" i "Mutuelles" we Francji.
    Powtarzam i powtarzac bede: Panstwo tyle Ci zwraca z poniesionych kosztow
    leczenia ile wrzucasz do panstwowej skarbonki i to pomniejszone o pewien %
    (nawet wizyta u Médecin Généraliste platna 21€ refundowana jest na bazie 20€);
    istnieje Ticket moderateur w zpitalnictwie (koszt pobytu za kazdy dzien
    hospitalizacji odpowiadajacy "kosztom utrzymania" pacjenta ("hotel + wyzywienie).
    Koszt hospitalizacji = 0 wylacznie w chorobach dlugotrwalych (powyzej 100 dni
    hospitalizacji, w wyniku leczenia specjalistycznego, kiedy pewne wspolczynniki
    odnoszace sie do zastosowanej terapii przewyzszaja okreslona "baze" (chirurgia :
    KC > 50, czyli operacja np wyrostka robaczkowego)Bezplatne tez sa hospitalizacje
    cviezarnych, porod i leczenie poporodowe do 30 dni. Tzn calosc ww kosztow
    pokrywa "Sécu" bez przesylania czegokolwiek do Twojej "Mutuelle" i dopominania
    sie od niej wyrownania roznicy. Pozornie wynika to rzeczywiscie na ogromna
    hojnosc "Ciotki Marianny" szczodrze oplacajacej koszty utrzymania zdrowia
    spoleczenstwa na zadowalajacym poziomie.
    Jednak kazdego wydawanego na ten cel centyma € bierze owa "Ciotka"
    z kizeszeni podatnika, obojetne czy jest on w wieku produktywnym i skladka
    swciagana jest jak juz pisalam z jego wynagrodzenia (part salariale + part
    patronale) czy tez rencista, bo wtedy placa na niego ludzie aktywni zawodowo -
    to jest podstawa francuskiego systemu ubezpieczeniowego opartego na zasadzie
    "solidarité sociàle", sam rencista tez ponosi pewne koszta swojego ubezpieczenia
    i tez placi skladke na CSG, za ktore leczeni sa ci, co zadnych zrodel utrzymania
    nie posiadaja.
    Inna dzialka to "Mutuelles" czyli ubezpieczenia dodatkowe, dobrowolne, jest ich
    co prawda spory wybor, tak, jak i rozmaitosc zadanych przez nie oplat jak i
    rozmaitosc wysokosci refundacji.
    Kazda "Mutuelle" chetnie przyjmuje kazdego nowego platnika,pod jednym wszakze
    warunkiem, ze jest on stosunkowo mlody, w niezlym stanie zdrowia, niespecjalnie
    narazony na wysokie ryzyko wypadku itepeitede.
    Schody zaczynaja sie dopiero kiedy platnik starzeje sie, powaznie i przewlekle
    zachoruje, ulegnie wypadkowi. Niejednokrotnie wtedy dowiaduje sie, ze ...nie
    jest pozadanym klientem swojej "Mutuelle".
    A co napiszesz o refundacji okularow czy kosztow zaopatrzenia protetycznego (od
    koron poczawszy) w stomatologii?
    Zarzucasz mi niedokladne i nierzetelne informowanie - zapewniam cie, ze jest
    wrecz przeciwnie i nie mialabym zadnego trudu z literalnym cytowaniem cennikow,
    leza tuz kolo mojego komputera.
    Teraz nie ma na to jednak czasu z prostej przyczyny - ten czas nalezy do
    chorych.Pozwolilam sobie rzucic okiem na forum w "wolnej" chwili przeznaczonej
    na znienawidzona przez kazdego lekarza robote papierkowa.
  • czuczu11 09.01.07, 11:57
    to chyba ty dobrze nie rozumiesz zasady dzialania secu we francji,
    wytlumacze ci na przykladzie:
    co miesiac place skladke wysokosci 40e na ubezpieczenie zdrowotne, w miesiagu
    grudniu bylam dwa razy u internisty 21+21=42, raz u ginekologa 38e i raz u endo
    38e, w sumie zaplacilam 118e z czego zwrocono mi 20+20 za wizyty u internisty +
    30+30 za wizyty u gin i endo, w sumie: 100e czyli zaplacilam tylko 18e +
    skladka 40e = 58e a nie 118!!! skladka na ubezpieczenie zdrowotne jest co
    miesiac taka sama, a ja bywam czasem piec szesc razy w miesiacu u roznych
    lekarzy i robie rozne badania czasami bardzo drogie, np: zwkle przeswietlenie
    pluc kosztuje ponad 100e (nie mam dokladnych cennikow kolo komputera) a
    zaplacilam za nie 3e i to z mammografia i usg piersi,
    z zebami dzieki bogu poki co nie mam problemow ale zeby kupic okulary lepiej
    miec dobry mutuelle to prawda,
    i ja wcale nie twierdze, ze francuski system jest dobry ani darmowy i
    calkowicie sie z toba zgadzam, ze na pokrycie kosztow leczenia wyciaga sie
    pieniadze z kieszeni podatnikow,
    sprostowuje jedynie falszywe informacje dotyczace kosztow wizyty u specjalisty
    czy badan we francji
    a teraz podobnie jak ty wracam do pracy, pozdrawiam
  • nataszkam 08.01.07, 20:45
    Ty chyba jesteś bardzo zaślepiony i uważasz chorych za idiotów.
    Za pracę w Waszym wydaniu nie należy Wam się żadna podwyżka. Dopóki tego nie
    zrozumiecie, dopóty nie będziecie mieć poparcia ze strony pacjentów.
    Uogólniłam, ale to tylko dlatego, że lekarzy z wiedzą i chęcią jej stosowania w
    praktyce spotkałam mniej, niż mam palców u jednej ręki.
  • lohengrin4 08.01.07, 21:01
    na taką wypowiedź mam tylko jedną propozycję- lecz się w Anglii.
    Wrócisz i będziesz błagał nas o leczenie. Zrozumiesz że za 10 x mniejsze
    pieniądze mamy jeden z lepszych systemów opieki zdrowotnej w Europie.
    Oczywiście dzięki mrówczej i heroicznej pracy świetnie wykształconych ludzi,
    nie dzięki rozwiązaniom systemowym.

    > Ty chyba jesteś bardzo zaślepiony i uważasz chorych za idiotów.
    > Za pracę w Waszym wydaniu nie należy Wam się żadna podwyżka.

    Poniekąd sam potwierdzasz SWOJĄ własną opinię wyrażoną w 1 zdaniu o NIEKTÓRYCH
    pacjentach. Jeśli nasza praca nie jest warta podwyżki, to lekarze w Anglii
    powinni do końca życia płacić kontrybucje za jakość ich pracy,
  • nataszkam 09.01.07, 20:40
    Dziekuję za propozycję- rozważę po ewentualnym wyjeździe.
    Mnie nie interesują teoretyczne założenia tego- jak napisałeś- jednego z
    lepszych systemów opieki zdrowotnej w Europie, o tym nawet dyskusji nie było.
    Mnie interesuje relacja lekarz- pacjent. I akurat z tym jest najgorzej.
    O jakości pracy wypowiadać się nawet nie będę, bo opiekunowie forum by mnie
    wycięli.
  • lohengrin4 09.01.07, 21:33
    > Mnie interesuje relacja lekarz- pacjent. I akurat z tym jest najgorzej.

    Tak, w Anglii, częściowo w Skandynawii z tym jest najgorzej.
    Tam ludzie są zdumieni widząc polskiego lekarza w akcji, nie dość że bada
    pacjenta, to jeszcze z nim życzliwie rozmawia. Są miejsca w starej, dobrej,
    bogatej, zachodniej Europie, gdzie budzi to zdziwienie i podziw.

  • mary_lu 10.01.07, 12:33
    Chyba nasi lekarze za granicą przechodzą cudowną przemianę. Bo w PL nawet
    podczas prywatnych wizyt nie wszyscy lekarze są rozmowni...

    A w przychodni też by mnie zszokował ŻYCZLIWIE ROZMAWIAJĄCY lekarz. Bo teraz
    czuję się jak paczka na taśmie. Rzut oka (jest w naszej przychodni jeden
    rodzinny, który nie patrzy na pacjentów), kilka pieczątek, wyrwana karteczka i
    sio.
  • lohengrin4 11.01.07, 09:35
    znaczy się funkcjonujemy w innych czasoprzestrzeniach.
  • czuczu11 09.01.07, 10:14
    kazdy kto parcuje w polsce zarabia okolo 10-ciu razy mniej niz osoba na tym
    samym stanowisku "na zachodzie", robotnik, sprzataczka, nauczyciel, lekarz
    itd... i to nie jest podstwa do przyjmowania lapowek i dorabiania w sposob
    nieuczciwy, zwlaszcza jesli chodzi o profesje lekarza: na cudzym strachu, tak
    lekarzom jest latwiej bo zajmuja sie ludzkim zdrowiem i zyciem czyli tym co dla
    nas najcenniejsze i wiedza ze placic bedziemy, i tlumaczenie sobie ze koledzy
    po fachu za granica zarabiaja 10 razy wiecej zeby sie usprawiedliwic jest
    wielce niemoralne tym bardziej niemoralne ze w gre wchodzi ludzkie zdrowie i
    zycie, zdrowie i zycie czlowieka, ktory tez zarabia 10 razy mniej niz
    jego "odpowiednik" za granica, ktory nie ma mozliwosci "dorobic" na
    lapowkarstwie, a ktory znalezc pieniadze jesli chce byc leczony! dobrze
    leczony;-) nic nie usprawiedliwienia niemoralnosci!
  • aron2004 09.01.07, 04:58
    koala_jazz napisała:

    > "My, ludzie współcześni, pazerni na pieniądze, zżerani ambicjami, odeszliśmy
    >od filozofii i mamy zdrowia takie, jakich mamy lekarzy… Zawód lekarza jest w
    > yborem postawy moralnej, a nie tylko zarabianiem pieniędzy. ]

    O właśnie. Nawet profesor uważa, że powinniście zarabiać minimalną krajową.
    Popieram. Nie zasługujecie nawet na tyle.
  • mimarika 09.01.07, 12:26
    Telomeraza,
    ja lekarzem nie jestm, ale od pewnego czasu czytuje forum o ciąży ( za kilka m-
    cy zostane mamą). tam dopiero byś się zadziwił, co piszą niektóre przyszłe
    mamy!! naprawdę za głowę byś sie złapał.
    Ja np zostałam zaatakowana, gdy napisałam,że lek wykrył ciążę , gdy zarodek
    miał 3 tyg i 4 dni. Część pań uznała,że to bzura, niemożliwe, itd... Komuś
    innemu panie sugerowały, ażeby przestać przyjmować witaminki prenatalne ( mimo
    wyraźnych wskazań lek), ponieważ po nich rodzą się wielgachne dzieci...a
    Wczoraj to już najzwyczajniej się zdumiałam, gdy jedna z dziewczyn pisała,że
    lek przepisał jej Duphaston, ale w sumie to ona nie wie, czy brać, i jak w
    ogóle myślicie...
    Dziwić się głupocie, czy się smiać?
    Pozdrawiam

  • klara551 09.01.07, 15:17
    Witam! Chyba czas na podsumowanie tej dysputy.Pomińmy wazajemne
    docinki.Reasumując:lekarz zaatakował forum,na którym pacjenci usiłuja
    dowiedzieć się tego, czego nie dowiedzą się od większości lekarzy.Zapominacie
    panowie lekarze,że polski pacjent jest przypisany jak chłop do ziemi do lekarza
    postawowego kontaktu.Od niego zależy ,czy da skierowanie na badania,czy
    specjalisty.Zauważcie,że większość forumowiczów ląduje w prywatnych
    gabinetach,bo inaczej prędzej umrą niż doczekają się wizyty.Akurat przy
    hashimoto,jest to bardzo prawdopodobne,bo objawy są dla większości
    lekarzy"dziwne" i pacjent ma opinię hipochondryka, lekomana lub
    psychicznego.Nie zawsze stwierdzenie,że najlepszą obroną jest atak,się
    sprawdza.Bardziej na miejscu byłoby przyznanie,że świadomość znaczenia i chorób
    tarczycy wśród braci medycznej jest zbyt mała i należy prowadzić szkolenia na
    ten temat.Jeszcze piękniej byłoby,gdybyście sami utworzyli portal na ten temat
    i informowali tępaków, histeryków ,nawiedzonych czym jesti do czego służy
    tarczyca i produkowane przez nią hormony.To Wy powinniście uczulać
    ginekologów,że tarczyca wpływa na możliwóść zajścia w ciążę,że po porodzie może
    wystąpić okresowa niedoczynność itd.Czy kupując samochód.czy mieszkanie nie
    chcecie wiedzieć o towarze jak najwięcej? Co nie znaczy wszystko.Podobnie jest
    z pacjentami, nia muszą znac budowy komórki żeby zrozumieć co im dolega i co
    muszą zrobić żeby sobie pomóc.A tych informacji nie dostaja, więc radzą sobie
    po swojemu
  • mary_lu 09.01.07, 16:15
    Amen! (czy jak-to-tam-się-mówi w naszej sekcie)

    Pozdrawiam serdecznie, Klaro.
  • aron2004 09.01.07, 17:39
    lekarze nie będą sprzedawać swojej wiedzy za darmo na forum - chcesz się
    dowiedzieć o swojej chorobie idź do gabinetu prywatnego zapłać to cię
    poinformują z miłą chęcią. Prawnik tez nie udziela konsultacji przez internet
    tylko trzeba do niego pójść i zapłacić za poradę. Taksówkarz nie wozi za darmo
    tylko trzeba płacić. PKS nie udzieli informacji o rozkładzie jazdy za darmo
    tylko trzeba zadzwonić pod 0-700 itp. itd.
  • lohengrin4 09.01.07, 20:09
    aron przemówił ludzkim głosem, co więcej logicznie.
  • nataszkam 09.01.07, 20:41
    a lohengrin nie wyczuł nawet kpiny.
    No cóż- po tak bardzo, bardzo wyczerpującym dyżurze, ze nie ma się co
    dziwić....Zmysły przytępione.
  • lohengrin4 09.01.07, 21:27
    Kpinę wyczułem.

    Po prostu - aron napisał to może i ironicznie, ale tak rzeczowo, poza tym, poza
    owym 0-700 jako infolinią PKS, niestety w 100 % prawdziwie.
    Więc sam się złapał, sam się wkopał. Po prostu nie pozostaje nic innego jak się
    podpisać pod jego słowami. A skoro to była ironia - a była - to tylko pokazuje
    jak spaczone jest myślenie arona, skoro ironia w jego wykonaniu to otwarty, i -
    rozumiany dosłownie - po prostu logiczny i prawdziwy tekst.
    Ty nie wyczułeś z kolei mojej ironii, cóż, też napisałem tekst prosty, otwarty,
    bez żadnego mrugania oczkiem. Tylko taki zresztą mogłem napisać.
    A już całkiem na marginesie, człowiek (aron) wreszcie napisał coś z sensem, a
    tu taka dyskusja ;-))).
  • lohengrin4 10.01.07, 07:11
    więc napisał najszczerszą z najprawdziwszych prawd.
    A wy tu o ironii...
  • mimarika 09.01.07, 20:23
    aron2004, masz rację !!
  • encorton1 09.01.07, 20:42
    aron2004 napisał:

    > lekarze nie będą sprzedawać swojej wiedzy za darmo na forum - chcesz się
    > dowiedzieć o swojej chorobie idź do gabinetu prywatnego zapłać to cię
    > poinformują z miłą chęcią. Prawnik tez nie udziela konsultacji przez internet
    > tylko trzeba do niego pójść i zapłacić za poradę. Taksówkarz nie wozi za
    > darmo tylko trzeba płacić. PKS nie udzieli informacji o rozkładzie jazdy za
    > darmo tylko trzeba zadzwonić pod 0-700 itp. itd.

    Mam wrażenie, że ktoś kto pisze po nickiem aron2004 zapomniał się przelogować
    przed napisaniem tego posta :))))

    Czyżby pod nickiem aron2004 krył się któryś ze stałych uczestników tego forum???
    No chyba, że to jakaś chwila słabości i głęboka refleksja arona.

  • lohengrin4 09.01.07, 21:29
    > No chyba, że to jakaś chwila słabości i głęboka refleksja arona.

    Ej, encorton, nie pisz tak bo Cię posądzą o przytępienie zmysłów tak jak mnie
    ;-)))

  • mary_lu 10.01.07, 12:36
    Jest wiele forów eksperckich, oprócz tego np. na forach wnętrzarskich czasem
    pojawi się całkiem niezły projektant, który coś doradzi (albo choć skrytykuje) -
    wiadomo, że to nawet napędza im klientów. Ale Wam szkoda czasu, nie zniżycie
    się. Narzekajcie dalej.
  • connie1 10.01.07, 13:19
    Wielu z nas stara sie pomagac , takze na forach , naprowadzać , podpowiadcac
    Ale niestety nie da sie leczyc przez net, o ile mozna zrobic aranzację wnetrza,
    to aranżacji pacjenta niestety nie
    --
    Zapraszam!
    Forum Wady serca!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35361
  • mary_lu 10.01.07, 14:14
    Tia, a ja pisałam o tym, żebyście leczyli przez internet.
  • connie1 10.01.07, 14:19
    Nie ,ale zarzucalas ,ze się nie udzielamy na forach ...
    To napisalam dlaczego fora medyczne sa troche inne
    --
    Zapraszam!
    Forum Wady serca!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35361
  • mary_lu 10.01.07, 15:00
    Udzielacie się, ale jak widać - specyficznie. Vide - Telomeraza.
  • connie1 10.01.07, 16:28
    Moje udzielanie mam w podpisie . Moze specyficzne , nie wiem ...
    --
    Zapraszam!
    Forum Wady serca!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35361
  • czuczu11 11.01.07, 08:57
    taa...gorzej jak ide do gabinetu prywatnego i place... i dalej nie dowiaduje
    sie o swojej chorobie...no wlasnie...nie zawsze niestety jest to kwiestia
    pieniedzy ale raczej braku wiedzy, umiejetnosci, checi?

    czemu wlasciwie nie potraktowac lekarza jak uslugodawce, ktorym w
    rzeczywistosci jest i wprowadzic, moze nieco nieoficjalny ale bardziej uczciwy
    sposob wynagradzania jak np u fryzjera, jak wychodze super zadowolona to oprocz
    stawki za usluge zostawiam "napiwek" albo jak w restauracji jak obsuga jest
    mila i zarcie dobre...
    mysle, ze podniosloby to znacznie jakos uslug a i lekarze, ktorzy maja racje
    zalac sie na zarobki byliby zadowoleni, i wilk syty i owca cala...

    w informacji dworcowej pks mozna dostac rozklad jazdy za darmo;-)
  • klara551 12.01.07, 02:59
    Jeżeli tak słuchasz pacjentów jak zrozumiałeś mój tekst,to mam nadzieję,że
    nigdy się na waćpana nie natknę w przychodni czy szpitalu.Zeby sprzedawać, czy
    dzielić się wiedzą,to trzeba ją mieć.Zaapelowałam grzecznie o douczanie
    szanownych medykow,bo same studia,nie gwarantują pełni wiedzy,nie mówiąc o
    doświadczeniu.Kiepskiego architekta,budowlańca,czy informatyka zastąpiłabym
    innym,bo jak płacę to wymagam.Za służbę zdrowia,też płacę,ale nie mam nic do
    powiedzenia.Jeżeli coś jest żle zorganizowane i zarządzane,to nigdy nie będzie
    dobrze funkcjonować i należy to zmienić.Częściowo zależy to od was.
  • aron2004 12.01.07, 07:04
    Jeżeli uważasz, że polski lekarz nie ma wiedzy, to przecież możesz jeździć
    leczyć się do Czech. Ktoś ci broni? Drożej na pewno nie wyjdzie.
  • mary_lu 11.01.07, 14:13
    Vlad, całe to forum poświęcone jest narzekaniu jak źle mają lekarze w Polsce,
    więc nie chce mi się dokładnie czytać długaśnego wywodu (choć chyba dowcipnego)
    wyraźnie napisanego przez udręczonego lekarza.

    P.S. Dzisiaj wioząc niepełnosprawną babcię do przychodni (państwowej) zostałam
    wpuszczona na parking dopiero po kilku minutach proszenia (a potem małej
    awanturki). Zgadnij, czyje samochody zapychały cały parking? I w większości
    były to nowe, bardzo drogie pojazdy...
  • lohengrin4 11.01.07, 16:29
    > Vlad, całe to forum poświęcone jest narzekaniu jak źle mają lekarze w Polsce,

    przynajmniej jedno forum powinno byc poświęcone jednemu z najbardziej palących
    problemów w Polsce.

    > P.S. itd...
    1. lekarze też muszą gdzieś parkowac.
    2. lekarze nie są odpowiedzialni za wpuszczanie na parking
    3. rozumiem że wniosek jest taki - lekarze mają świetnie bo ich bardzo drogie
    samochody zapychają parking. Co do punktu 3:
    Co nazywasz bardzo drogimi samochodami? Ja osobiście nie widziałem pod żadną
    przychodnią czy szpitalem więcej niż 1 b. drogi samochód, przy czym nie wiem
    czy należał do lekarza czy do pacjenta. Pod przychodniami stoją jako samochody
    lekarzy: stare lanosy, kilkuletnie ople, trafi się i Matiz. Owszem są
    przychodnie pod którymi stoją A4, może nowy peugeot 407, owszem, pewien
    profesor ma nawet 607 coupe. Profesorowie ginekologii mają jakies tam alfy
    romeo. Po pierwsze, ta ostatnia grupa zasługuje na takie auta, po drugie, które
    z nich jest bardzo drogie, oświec mnie. To normalne auta przyzwoitej klasy
    średniej, a profesor to więcej niż klasa średnia.
    Bardzo drogie auta widac pod warszawskimi biurowcami (ale tam nie ma
    przychodni) itp. Nie znam lekarza jeżdżącego Bentleyem, Lamborghini itp.
    Poza tym, co to za przychodnia? Ja znam przychodnie, w której pracują ludzie o
    takim wkładzie w polską medycynę, że zbiorowisko ferrari itp. pod nią byłoby na
    miejscu. Niestety nie ma tam ani jednego ferrari. O czym rozmawiamy?

  • mary_lu 11.01.07, 18:15
    Bramę parkingową zabronił otwierać dla pojazdów pacjentów szef przychodni -
    lekarz.
    No, raczej wszyscy posiadacze drogich samochodów mają nieźle, finansowo
    przynajmniej.
    Na parkingu (gapiłam się specjalnie) stały dwa samochody za ok. 100 tys.,
    cztery za ok. 60, kilkanaście w granicach 30-50, tylko kilka straszawych
    strupelków w granicach 10 tys. Widuje się może większy przepych, ale nie był to
    parking osób klepiących biedę.

    Nie znam biednych lekarzy. Moi sąsiedzi-lekarze sa wyraźnie zamożni. Prywatna
    szkoła, do której chodziło moje rodzeństwo, była zawsze zapchana lekarskimi
    dziećmi.

    Na wycieczkach zagranicznych nigdy nie brakuje lekarzy. Chodzę do fryzjera koło
    szpitala wojewódzkiego, zawsze siedzą tam wypielęgnowane lekarki, na ich buty i
    torebki aż miło popatrzeć...

    Może na tym forum siedzą jakieś nieudane egzemplarze? W każdym zawodzie tacy
    są.
  • lohengrin4 11.01.07, 20:25
    > Na parkingu (gapiłam się specjalnie) stały dwa samochody za ok. 100 tys.,
    > cztery za ok. 60, kilkanaście w granicach 30-50, tylko kilka straszawych
    > strupelków w granicach 10 tys. Widuje się może większy przepych,

    No właśnie, nie ma to nic wspólnego z "bardzo drogimi samochodami"

    > ale nie był to parking osób klepiących biedę.

    Nikt nie mówi, że przyzwoity specjalista wciągnięty w system, pracujący
    niestety na ogół w kilku miejscach, klepie biedę. Ale do godnego statusu
    lekarza mu daleko już z samego faktu pracy w więcej niż jednym miejscu.
    Poza tym, widziałem też używane auta za 30 tys u profesorów z takimi
    osiągnięciami, że to wstyd dla ich wizerunku. Nie sądzę żeby mieli takie auto
    (np dobrze przechodzoną 207) z wyboru, po prostu są uczciwi. Tacy sami ich
    koledzy na zachodzie kupują Bentleye.


    > Nie znam biednych lekarzy

    Widzisz, a ja znam.


    > Moi sąsiedzi-lekarze sa wyraźnie zamożni.

    Jak zwykle kwestia definicji. Dom, 2 samochody, dzieci w prywatnej szkole, to
    nie zamożnośc. No chyba że mają 3 domy i 3 mieszkania w całej Europie, 4 auta,
    jacht i płacą za czesne po 5 tys - to jest wyraźna zamożnośc, daleko jeszcze do
    prawdziwego bogactwa. Ale wątpię, szczerze wątpię.

    > Może na tym forum siedzą jakieś nieudane egzemplarze? W każdym zawodzie tacy
    > są.

    Niewątpliwie są, ale też nie jest nieudanym egzemplarzem ktoś, kto po dobrych
    paru latach pracy w zawodzie nie dorobił się jeszcze domu, 2 porządnych aut itp.
    Cięzko o to, oj ciężko. Inni mają to na tacy wkładając taką samą pracę jak my.
    Właśnie to nas frustruje.





  • mary_lu 11.01.07, 18:25
    > przynajmniej jedno forum powinno byc poświęcone jednemu z najbardziej
    palących
    > problemów w Polsce.

    Wybacz, ale to już chyba urojenia wielkościowe :)))

    To, że ten problem tak pali Ciebie i kolegów po fachu, nie oznacza, że
    wszystkim innym spędza to sen z oczu.
  • lohengrin4 11.01.07, 20:28
    > To, że ten problem tak pali Ciebie i kolegów po fachu, nie oznacza, że
    > wszystkim innym spędza to sen z oczu.

    po lekturze tego forum stwierdzam że jednak spędza - nie to by lekarze dobrze
    zarabiali, ale ich oczekiwania i dążenia w tą stronę.
    Oj spędza, spędza.


  • aron2004 11.01.07, 20:49
    o widzisz

    w USA profesor medycyny jeździ Bentleyem, u nas Peugeotem 406

    w USA lekarz rodzinny jeździ Jeepem Grand Cherookee, w Polsce... też.
  • extorris 11.01.07, 16:45
    ten watek nie mial dotyczyc licznych i niewatpliwych wad ststemu chrony zdrowia
    w polsce i innych krajach swiata, ale o tym, ze istnieje forum na ktorym
    pacjenci z chorobami tarczycy szukaja porady, diagnozy i wskazowek terapeutycznych

    okazuje sie ze bardziej ufaja oni opiniom niejednokrotnie dyletanckim i blednym,
    niz swoim lekarzom

    nie przecze ze istnieja chorzy zle diagnozowani i leczeni
    nie przecze ze istnieja duze trudnosci z uzyskaniem specjalistycznej porady
    lekarskiej i z dostepem do refundowanych badan (z drugiej jednak strony
    przytlaczajaca wiekszosc chorych z pierwotna niedoczynnoscia tarczycy moze byc
    prowadzona przez lekarza rodzinnego, bez stalej kontroli endokrynologicznej)
    nie przecze ze istnieje wsrod lekarzy korupcja
    nie przecze ze istnieja lekarze majacy niewlasciwe podejscie do chorych

    ale to nie sa cechy wszystkich lekarzy (tak samo jak zdecydowana mniejszosc
    chorych jest zle zdiagnozowana i leczona)

    natomiast takie problemy jak brak czasu na rozmowe z chorym, czy ograniczone
    mozliwosci wykonywnia badan diagnostycznych wynikaja z nadmiernej ilosci
    pacjentow w stosunku do czasu pracy lekarza (a wypelnienie dokumentacji
    medycznej zajmuje czesto wiecej czasu niz samo badanie) i koszmarnie
    niedoszacowanych kosztow leczenia w ramach NFZ
    nie wszystkie badania sa potrzebne, o czym warto pamietac

    zli lekarze sa produktem zlego systemu
    i nic tu nie pomoze panstwowy, nakazowo-rozdzielczy NFZ, prokurator, rzecznik
    praw pacjentow, skargi itd
    tak samo zli lekarze w prywatnych gabinetach nie znikna, gdy beda nadal mieli
    pacjentow, to znaczy, gdy popyt bedzie przekraczal podaz

    przed zadna przychodnia, czy szpitalem nie znajda sie miejsca do parkowania dla
    pacjentow, nie ma ich czesto w wystarczajacej ilosci dla lekarzy
    nigdy tak sie nie stanie dopoki chorzy beda przychodzili do takiej przychodni
    mimo niskiej jakosci uslug
    obecnie finansowanie szpitali i przychodni nie zalezy od jakosci, zreszta brak
    czesto kosztownych udogodnien poprawia wynik finansowy
    z powodu powszechnych nadwykonan duza ilosc pacjentow rowniez nie jest porzadana

    dopoki nie powstanie powszechny prywatny system ochrony zdrowia oparty na wolnej
    konkurencji i wspolplaceniu przez chorych, dopoty pacjenci nie odczuja zadnej
    poprawy

    w opisywanej przez ciebie przychodni panstwowej moglyby funkcjonowac jeszcze
    wieksze absurdy, bo nikomu nie oplacaloby sie ich usunac
    dyrekcja moglaby nakazac niepelnosprawnym pacjentom wchodzenie przez okno, drzwi
    pozostawiajac dla lekarzy, twoja babcia weszlaby drzwiami, bo zaplacilabys
    portierowi
  • aron2004 11.01.07, 17:18
    extorris napisał:

    > nie przecze ze istnieja duze trudnosci z uzyskaniem specjalistycznej porady
    > lekarskiej

    Jakie znowu trudności?

    Porada specjalistyczna w Polsce kosztuje 60 zł czyli 10 paczek papierosów na
    które stać każdego.
  • lohengrin4 11.01.07, 18:14
    > w opisywanej przez ciebie przychodni panstwowej moglyby funkcjonowac jeszcze
    > wieksze absurdy, bo nikomu nie oplacaloby sie ich usunac
    > dyrekcja moglaby nakazac niepelnosprawnym pacjentom wchodzenie przez okno,

    Zwłaszcza że termin dostosowania budynków placówek leczniczych już przesunięty
    z 2005 na 2008, został właśnie przesunięty na 2010 r., w 2010 roku okaże się że
    egzekwowanie przepisów spowodowałoby pozbawienie 50 % populacji dostępu do
    przychodni i szpitali, więc termin znowu się przesunie itd.

    Oczywiście były przychodnie które ledwie zipiąc z kredytami wyremontowały się
    by zdążyc na czas, którego to czasu okazuje się - było znacznie więcej, można
    było wziąc inny kredyt, można też było zaczekac nie robiąc nic.

    Sanepid zresztą nie przyjmie gabinetu spełniającego wszelkie możliwe normy,
    poza niedoborem powierzchni rzędu kilkudziesięciu cm2, natomiast wcześniej
    funkcjonujące gabinety, do których prowadzą stare skrzypiące schody, gabinety
    przypominające raczej pokoik w wiejskim domku, z żółtymi firankami,
    pelargoniami na parapecie z pękającą szarą (niegdyś białą) farbą, zastawione
    zakurzonymi regałami z książkami medycznymi dziadka, te gabinety funkcjonują.
    W sumie więc eksperyment z wchodzeniem do gabinetu oknem mógłby się udac, tyle
    że w takim starym, działającym od 50 lat gabinecie.
    Nowe gabinety bywają nieprzyjęte, z powodu braku kilku luksów w pomiarze
    oświetlenia!
  • mary_lu 11.01.07, 22:55
    > > w opisywanej przez ciebie przychodni panstwowej moglyby funkcjonowac jesz
    > cze
    > > wieksze absurdy, bo nikomu nie oplacaloby sie ich usunac
    > > dyrekcja moglaby nakazac niepelnosprawnym pacjentom wchodzenie przez okno
    > ,
    >
    > Zwłaszcza że termin dostosowania budynków placówek leczniczych już
    przesunięty
    > z 2005 na 2008, został właśnie przesunięty na 2010 r., w 2010 roku okaże się ż


    Bla, bla... WY tutaj o srasznych przepisach, które tak strasznie wszystkich
    blokują, a ja o durnym bucu, który gdzieś ma pacjentów, niech parkują 500m
    dalej, niech lecą starownki po dwóch udarach w deszczu, bo on nie chce, aby
    pozostałe wolne miejsca parkingowe były dostępne.

    Jeśli duży dom, dwa porządne samochody, szkoły prywatne i tym podobne duperele
    nie są dla Was luksusem lub choćby oznaką zamożności, to nie wiem, z jakiego
    poziomu to teraz porównujecie? Z tej biedy?

    W ogóle, to mnie nie w.........e, bo właśnie wróciłam ze szpitala, do którego
    zawieźliśmy moją siostrę ze straszliwą biegunką i wymiotami. Po dzisiejszym
    dniu stanowczo jestem za obniżką płac w służbie zdrowia.
  • encorton1 11.01.07, 23:10
    > Bla, bla... WY tutaj o srasznych przepisach, które tak strasznie wszystkich
    > blokują, a ja o durnym bucu, który gdzieś ma pacjentów, niech parkują 500m
    > dalej, niech lecą starownki po dwóch udarach w deszczu, bo on nie chce, aby
    > pozostałe wolne miejsca parkingowe były dostępne.

    Ale właśnie dostałaś odpowiedź skąd sie wziął ten jak to piszesz "durny buc"
    Zacytuję jeszcze raz bo extorris przedsawił to wyczrpująco:

    zli lekarze sa produktem zlego systemu
    i nic tu nie pomoze panstwowy, nakazowo-rozdzielczy NFZ, prokurator, rzecznik
    praw pacjentow, skargi itd
    tak samo zli lekarze w prywatnych gabinetach nie znikna, gdy beda nadal mieli
    pacjentow, to znaczy, gdy popyt bedzie przekraczal podaz

    przed zadna przychodnia, czy szpitalem nie znajda sie miejsca do parkowania dla
    pacjentow, nie ma ich czesto w wystarczajacej ilosci dla lekarzy
    nigdy tak sie nie stanie dopoki chorzy beda przychodzili do takiej przychodni
    mimo niskiej jakosci uslug
    obecnie finansowanie szpitali i przychodni nie zalezy od jakosci, zreszta brak
    czesto kosztownych udogodnien poprawia wynik finansowy
    z powodu powszechnych nadwykonan duza ilosc pacjentow rowniez nie jest porzadana

    W normalnym kraju, z normalnym konkurencyjnym systemem ochrony zdrowia,
    odpowiednim wynagradzaniem lekarzy itp. ten "buc" byłby bezrobotny.

    ps. Rozglądam się wokół siebie i szukam tego: dużego domu, super samochodów i
    staram się przypomnieć sobie prywatne szkoły do których uczęszczałem. Gdzie to
    jest???? Ja też tak chcę.
  • lohengrin4 11.01.07, 23:11
    > Jeśli duży dom, dwa porządne samochody, szkoły prywatne i tym podobne
    > duperele
    > nie są dla Was luksusem lub choćby oznaką zamożności, to nie wiem, z jakiego
    > poziomu to teraz porównujecie? Z tej biedy?

    To się zdecyduj, luksusu czy zamożności, bo między innymi rozmawiamy o
    przepaści dzielącej te dwa pojęcia. Odrobinę ścisłości!

    Porównujemy nie z poziomu, tylko odnosząc do znanych ekstremów.
    Samochód to (załóżmy) maluch za 1 tys zł, to avensis za 100 tys, to A8 za 350
    tys, to Bentley za 600 tys, to ferrari za 3 mln. Tu nic do niczego nie trzeba
    odnosic, tu widac, że bieda to maluch, że klasa średnia to avensis, że początek
    luksusu to A8 (to też wyznacznik zamożności), że bogactwo to ferrari (również
    kolekcja ferrari, bogactwo to najbardziej niejednorodna grupa, skoro bogaty
    jest posiadacz jednego ferrari, i sułtan Brunei, który ma kolekcję ponad stu,
    nie pamiętam, czy luksusowych meroli, czy rollsów). Ale to są pewne kryteria,
    których punktem wyjścia jest faktyczny, obserwowalny, mierzalny (cenami) zakres
    wartości. To jest obiektywne i tak samo może to widziec bezrobotny jak i krezus.

    Mój kolega w kanadzie ma 300 metrowy dom i właśnie kupuje jacht, ale do głowy
    by mi nie przyszło mówic że on jest bogaty. Może jest zamożny, jeśli tak,
    to "trochę" zamożny. Mówię to z perspektywy człowieka posiadającego byle jakie
    mieszkanie i 2-letnie auto (autko) klasy miejskiej.
    Gdybym miał malucha, albo ferrari, widziałbym to tak samo. Bo to jest w miarę
    obiektywne, są to cyfry.

  • mary_lu 12.01.07, 00:18
    Już teraz wiem, kim jest Aron 2004 w drugim wcieleniu... Nabierasz nas, prawda?
    Jeśli nie, to będziemy mieć problem, gdyby kiedykolwiek lekarze dostali taka
    kasę, jaką Ty uważasz za słuszną... Zabrakło by górek - na wszystkich by stały
    zamki lekarzy, na rynku aukcyjnym kamieni szlachetnych zastój - wszystkie duże
    brylanty wykupione, bo lekarze palą nimi w kominkach... Od huku prywatnych
    helikopterów wszyscy głuchną... Nieee, to naprawde lepiej będzie, jeśli nigdy
    nie dostaniecie podwyżki.
  • lohengrin4 12.01.07, 07:25
    Ponawiam prośbę do wszystkich o czytanie ze zrozumieniem.

    Kompletnie nie rozumiem komu odpowiadasz, na pewno nie mi.
    Nie napisałem nigdzie, bo tak nie uważam, że lekarze mają byc bogaci.
    Napisałem tylko co to jest bogactwo.
    Uważam że dobry specjalista ma się mieścic w zamożności, mogą to byc jej dolne
    rejony.
    Helikopter i brylanty to nie są atrybuty lekarza.
    Atrybuty lekarza to jeden przyzwoity samochód dla rodziny, autka do
    przemieszczania się dla jej członków, dom, ew. jakieś inne posiadłości (altanka
    w Bieszczadach, mieszkanko w Zakopcu, dla elity spełnionej także życiowo, pod
    emeryturkę, może mała chatka w Toskanii).
    Nie dla palenia w kominku brylantami. Nie dla śmigłowców. Nie dla akwariów z
    małymi rekinami w domu. Nie dla Bentleya dla lekarza POZu. Nie dla lodówki z
    platynową klamką. Nie dla picia 15 letniej butelki La Tache do zwykłego obiadu.

    Jasne?

  • kaczka78 12.01.07, 14:35
    do jasnej cholery mam zrobić z objawami totalnej głupoty? Z totalną amnezją? -
    To, że mi tsh spada razem z magnezem i wapniem widzę po telepiącej się ręce.
    Wczoraj przez godzinę analizowałam dokumentacje medyczną. Tsh pow 2 pokrywa się
    z innymi kłopotami.

    Zapłace jak trzeba tylko niech mi k..de ktoś pomoże. Czytam o tym wszystkim co
    piszecie i śmiać mi się chcę.Telecośtam. Ta osoba co rozpoczęła wątek to pewno
    młodzik z takim czy innym nastawieniem. Obrzucanie się błotem nic nam nie da. I
    tak podwyżkę w kw. 3,65 zł dostanie ten komu minister, czy inny chciał się
    podlizać. Też mi kiełbasa wyborcza.- I tak coraz więcej będziemy płacić za
    leczenie. - Zwłaszcza my z tarczycą. Gó..anego tsh przecież na skierowanie nie
    zrobie. O innych badaniach nie wspomne. - Bolał mnie żołądek to dostałam prikaz
    na zakup tablet na grype jelitową ( francuskie pełna odpłatność) bez próby
    wykluczenia co z moją cholerną wątrobą.- Do jasnej cholery. Fakt lekarzem nie
    jestem.

    Ja jestem za tym niech jeden z drugim zarabia.Tylko, że tu długo jeszcze nie
    będzie Irlandi.

    Że dużo pracujecie też wiem.- Widziałam. Niech wam ograniczą czas pracy. Ale co
    ja mam zrbić? Iść na jasną górę i na wiejską na kolanach??? - I tak moje
    podatki pójdą na łatanie dziór a ja wyskrobie coś jeszcze na prywatną wizytę a
    doktor z uśmiechem przepisze mi dermatix, euthyrox i popatrzy na zegar jak za
    długo będe pytać. -Nie dziwie się skoro to jego trzeci etat. Pewno w duchu maży
    o powrocie do domu i o tym, żebym przestała chrzanić. Lubie faceta miły z niego
    gość. - Coś jednak mi powie. Wybija się na poziomie reszty.

    Tylko jak już zarabiacie stówe za wizytę to się wysilcie no. Ja wam nie kazałam
    pchać się na medycynę. nie jestem waszym wrogiem.NIe jestem maszynką
    produkującą kasę. Jak się będziemy tylko pienić na siebie to się gó.. zmieni i
    tyle. Nie powiem ilu klientów naraiłam mojemu endo. Ile złych opini krąży o
    takim jednym interniście ...Zweryfikowałam. - W części błędne w części zgodne.

    CO powiecie mi co moge jeszcze zrobić czy wyślecie mnie na 0700,wizyty drogie.
    Wiem.

    Wogle to mam dzisiaj taki nastrój, że mogłabym kopnąć kogoś w ..

    Pozdrawiam lekarzy i hashimotowców.
    Członkini forum. I co zrobi mi ktoś coś z tego powodu?
  • aron2004 12.01.07, 19:30
    Nie.

    Dla lekarza dobro pacjentów powinno być wazniejsze niż dom, samochód, autka dla
    rodziny, altanka w Bieszczadach, chatka w Toskanii itp.

    Lekarz który da babci skierowanie i pojedzie na wizytę do małego dziecka jest
    bardziej moralny od tego co ma dom w Bieszczdach i chatke w Toskanii.
  • lohengrin4 12.01.07, 19:38
    > Lekarz który da babci skierowanie i pojedzie na wizytę do małego dziecka jest
    > bardziej moralny od tego co ma dom w Bieszczdach i chatke w Toskanii.

    Tak, a Słońce jest bardziej moralne od Jowisza.
    Tak, a kolor zielony ma bardziej słodki zapach od koloru pomarańczowego.
    Tak, a ptaszek różni się tym ze ma jedną nóżkę bardziej niż drugą.

    Jeszcze jakieś przepełnione logiką zestawienia?

  • aron2004 12.01.07, 21:59
    jeżeli lekarz ma do wyboru dać skierowanie babci i pojechać na wczasy do
    Firleja albo nie dać skierowania i pojechać na wczasy do Grecji to zdecydowanie
    powinien jechać do Firleja. To jego obowiązek moralny.
  • lohengrin4 12.01.07, 22:40
    jako człowiek o otwartych poglądach i tolerancyjny jestem skłonny przyjąć, że
    Twój system wartości ma jakieś uzasadnienie. Spróbuj je podać.

    >To jego obowiązek moralny.

    Jak wyżej. Może jest coś w Twojej koncepcji, ale napisz coś więcej.



  • aron2004 13.01.07, 07:55
    system wartości ma takie uzasadnienie, że lekarz dla dobra pacjenta powinien
    zrezygnować z wczasów w Grecji, willi pod niebo i terenówki. Jest coś takiego
    że dobro pacjenta jest najwyższym prawem.
    Może spędzać wczasy w Firleju, mieszkać w skromnym parterowym domu albo w
    bloku i jeździć np. 10-letnią Toyotą Avensis. Ale za to niech daje pacjentom
    skierowania na badania i niech jeździ na wizyty domowe do chorych dzieci. Wtedy
    będzie bardziej szanowany przez pacjentów niż teraz, gdy ma willę pod niebo,
    terenówkę i jeździ na wczasy do Grecji i na narty w Alpy.
  • mary_lu 12.01.07, 22:05
    Chyba musisz przeczytać swoje własne wypowiedzi ze zrozumieniem, albo zamieścić
    do nich odpowiednie, obszerne komentarze (może nich zrobi to ktoś inny, bo masz
    wyraźne tendencje do zapędzania się w pisaniu co Ci wiatr na klawiaturę
    przyniesie, a potem okazuje się, że wcale nie o to chodziło, to nie była
    odpowiedź na mój post, tylko wywód o charakterze filozoficzno-ogólnym, więc
    głupia jestem, że brałam to w ogóle pod uwagę...)
  • lohengrin4 12.01.07, 22:45
    > albo zamieścić do nich odpowiednie, obszerne komentarze (może nich zrobi to
    > ktoś inny, bo masz wyraźne tendencje do zapędzania się w pisaniu co Ci wiatr
    > na klawiaturę przyniesie, a potem okazuje się, że wcale nie o to chodziło

    Jest na forum grupa która na ogół nie ma żadnych problemów z rozumieniem moich
    wypowiedzi, moich intencji, moich uogólnień. I tak piszę raczej więcej niż
    mniej, nie potrzebne są obszerne komentarze do jasnych i obszernych wywodów.
    Okazuje się nie to, ze chodziło o co innego niż napisałem, tylko okazuje się
    to, że np. Ty nie zrozumiałaś tego co napisałem (skoro są inni, którzy
    zrozumieli, tzn. komunikat był do zrozumienia). To różnica.

    > tylko wywód o charakterze filozoficzno-ogólnym

    Nie podoba mi się okreslenie filozogiczno-ogólny, nie sądzę by charakteryzowało
    ono moje wypowiedzi. Filozofia jest dziedziną niespodziewanie ścisłą, inna
    sprawa, że zdaję sobie sprawę, iż nie jestem filozofem, daleko mi do tego.
    Owszem moje rozważania mają często charakter ogólny, niemniej jednak, jest to
    czytelne. Staram się ponadto nie uogólniać nad miarę, a przede wszystkim, nie
    upraszczać bardziej niż się da. To ostatnie jest za to cechą wielu innych
    wypowiedzi na tym forum. Stąd raczej nie spotykam się z oskarżeniami o
    uogólnianie, co raczej o zbytnie komplikowanie spraw. Prawda na ogól jest taka,
    że to moi adwersarze upraszczają je nad miarę.
  • mary_lu 12.01.07, 23:41
    Chyba rzeczywiście, żeby czytać Twoje wywody, trzeba być kolega lekarzem. Życzę
    Twoim pacjentom, abyś tyle czasu i energii poświecał im.

    Powodzenia, znikam z tego wątku... Co byś tu nie pisał, ja dzisiaj odwiedzałam
    siostrę w szpitalu i oczka do patrzenia mam. Reformy w systemie zdrowotnym
    powinny być prowadzone nie przez zmianę finansowania, ale poprzez odstrzał.
  • lohengrin4 13.01.07, 12:37
    Nie znikaj tylko opisz co takiego strasznego wydarzyło się w tym szpitalu.
    Nie sposób tak rozmawiać - oskarżenia, zero konkretów, w razie próby ustalenia
    wspólnej płaszczyzny dialogu - decyzja o jego zakończeniu.

    Jeśli zamilkniesz, udowodnisz tylko że nie miałaś racji.
  • mary_lu 13.01.07, 20:23
    Dobrze, namówiłeś mnie:)

    > Jeśli zamilkniesz, udowodnisz tylko że nie miałaś racji.

    Bardzo ciekawe! Skąd Tobie się rodzą takie twierdzenia? I jeszcze uwazasz, że
    Twoje wywody są niezwykle logiczne... Tylko według Ciebie, bo ja mam problem z
    doszukaniu się sensu w Twoich postach...

    Ale chętnie opowiem o naszej najnowszej "wycieczce".

    Moja siostra w domu w ciągu trzech godzin tak się odwodniła (biegunka,
    wymioty), że musieliśmy ją wieźć do szpitala. Ojciec parkował (stały numer z
    miejscami), ja jednocześnie próbowałam trzymać mdlejącą siostrę na krześle w
    poczekalni i wołać o pomoc. Nikt z przechodzącego personelu nie miał akurat
    czasu. Kolejna zaczepiona osoba palcem wskazała mi miejsce, z którego miałam
    wziąć łóżko lub wózek... Tylko siostra już nie dawała rady siedzieć sama na
    krześle. Na szczęście przyszedł tata, poszedł po łóżko. Rejestratorka
    wysłuchała całego opisu sytuacji, bez słowa zaczęła gdzieś wydzwaniać... Minuty
    mijają, a ona nie raczy odezwać się do mnie słowem (trzymanie słuchawki i
    słuchanie sygnału to wyczerpujące zajęcie), w końcu mówi, że tutaj siostry nie
    przyjmą, mamy jechać do innego szpitala. Siostra w tym czasie zaliczyła jazdę
    do łazienki i kilkukrotne wymioty do worka foliowego. Jest bladosina, rece jej
    drżą, leży z zamkniętymi oczami... Nikt z personelu nawet na nią nie spojrzał.
    Mówię jej, że jedziemy dalej. Ona prosi, żeby jej nie sadzać, bo już nie ma
    siły... Tylko w tej pozycji nie cieknie z niej i nie wymiotuje. Podchodzę do
    rejestratorki i pytam, czy nie można zorganizować transportu, żeby mogła leżeć.
    Tłumaczę po raz kolejny, że siostra od dawna jest schorowana... Rejestratorka
    ucina krótko: nie, nic nie mogę dla pani zrobić. Siedzący obok facet w białym
    kitlu mówi głośno, z drwiącym uśmiechem do rejestratorki: "Dlaczego, powiedz,
    że może sobie zamówić karetkę. Chce, niech płaci. 2,60 za kilkometr, to sobie
    siostra poleży". Zatkało mnie, zabrałam świstki, wpakowaliśmy siostrę do
    samochodu. Jedziemy na podany oddział AM (gdybyśmy dobrze nie znali terenu, to
    byśmy nie trafili, zapytać nie ma kogo, widocznych tabliczek brak), pod
    budynkiem stanąć nie można, siostra ledwo idzie. W izbie przyjęć kładziemy ją
    na łóżko, przychodzi pielęgniarka, nawet miła. Siostra dwa razy idzie do
    ubikacji. Nie ma siły płakać, ale się trzęsie - ból przy załatwianiu się jest
    straszny, nie ma siły siedzieć na sedesie, muszla okazuje się pełna krwi.
    Wszyscy wpadamy w panikę, bo mamy hopla na punkcie jej zdrowia (siostra cierpi
    na małopłytkowość, ostatnio nawet straszono ją nowotworem, wyniki leciały w
    dół). Przypominamy pielęgniarce o małopłytkowości, ze siostra jest chuda,
    przemęczona, że przecież widzi, że cierpi, czy nie mogłaby pani doktor przyjść
    szybciej? No, może by i mogła, bo bada pacjenta nie wymagajacego wielkiego
    zachodu, ale boi się wołać, bo pani doktor już taka jest... Strach jej coś
    powiedzieć i już. Bo to pani ordynator i to chimeryczna.

    W końcu zawołana przez nas przyszła... Sporządzanie wywiadu i informowanie nas
    o dokumentach z ZUS trwa wieki. W końcu salowa przebiera siostrę i wiezie na
    oddział... Na oddziale założono siostrze wenflon (z trudem, bo żyły już
    zapadnięte, dłoń jej tylko pokłuto, trzeba było zakładać wyżej), ale kroplówka
    nadal nawet nie majaczy na horyzoncie. Po raz drugi przez kilkanaście minut
    dyktujemy te same dane... Potem siostra leży i leży... Prosi o małe łyczki
    wody, bo wyschła na wiór. Mijają wieki, siostra ma woskowożółtą twarz i sinawy,
    sterczący nos (po co ja czytałam "Przeminęło z wiatrem"?!?). Dalej nie mamy
    pojęcia, co jej jest, czy to może być groźne, nikogo nie interesujemy...
    Kroplówkę siostra dostała po ponad trzech godzinach od zgłoszenia się do
    pierwszego szpitala...

    Tym razem byłam głównie wystraszona, naprawdę wściekła i zdziwona byłam kilka
    lat temu, jak przywieźliśmy moją babcię do szpitala (a właściwie przywiozło
    pogotowie, my jechaliśmy za nim) od progu wołając, że to z pewnością drugi udar
    niedokrwienny, pomocy! W końcu lekarz nam przytaknął, kazał poczekać i sobie
    poszedł. Babcia leżała, my lataliśmy po całym szpitalu jak durni... Kroplówki
    doczekała się półtorej godziny od przyjazdu karetki... przez ten czas nikt nie
    podał jej żadnych leków.
  • lohengrin4 13.01.07, 20:33
    > Bardzo ciekawe! Skąd Tobie się rodzą takie twierdzenia? I jeszcze uwazasz, że
    > Twoje wywody są niezwykle logiczne...

    Dlatego, że posługiwałaś się ogólnikowymi oskarżeniami.
    Po wysłuchaniu pretensji o to właśnie, stwierdziłaś, że "znikasz".
    Moje stwierdzenie opierało się na powszechnej zasadzie - nieobecni nie mają
    racji.
    Cieszę się ze zmiany Twojej decyzji.
  • lohengrin4 13.01.07, 20:49
    Współczuję.

    Owszem, system organizacji, żeby nie powiedzieć braku organizacji wielu
    szpitali (zwłaszcza szpitali, bo tam logistyka jest najtrudniejsza do
    zorganizowania i wyegzekwowania) pozostawia wiele do życzenia.
    Twoja opowieść to nie jest niestety odosobniony przypadek.
    Oczywiście przed formułowaniem wniosków należałoby wysłuchać drugiej strony, co
    jest niemożliwe. Opierając się zatem na Twojej wypowiedzi, można wytknąć
    szpitalom parę spraw. I to jest fakt. Powtarzam - współczuję.

    Nawiązując do Twoich wcześniejszych wypowiedzi, że po tym, co zobaczyłaś,
    należałoby obniżyć raczej pensje pracownikom ochrony zdrowia - rozumiem tą
    gorycz i te słowa. Niemniej jednak, zwróć uwagę, że w sumie to są dwa
    niezależne tematy. Tzn. absolutnie nie twierdzę, że płaca ma nie być związana z
    jakością pracy i na odwrót. Wręcz przeciwnie - ma być związana i to ściśle.
    Nie bez kozery jednak piszę MA BYĆ związana.
    W Polsce zaszłości socjalizmu są nieprawdopodobnie utrwalone. Nie
    usprawiedliwia to systemu ani ludzi, ale jest to fakt. Rewolucji nie da się
    przeprowadzić. Wszystkich lekarzy (rejestratorek, pielęgniarek...) z PRLowskimi
    odruchami nie da się wyeliminować. To działa w dwie strony, dla wielu ludzi
    jakość pracy NIE JEST związana z płacą. Może BĘDZIE, a może nie, niektórzy nie
    są reformowalni. Co robić?
    Oczywiście reformować, by jakość DOCELOWO była związana z płacą i na odwrót.
    Niemniej jednak, czy wyobrażasz sobie, by drogą do tego było dalsze, karne
    obniżenie głodowych płac?
    Nie nawołuję do wypłacania premii chamskiej rejestratorce czy pani doktor
    zachowującej się jak urzędnik (to znaczy - tylko jak urzędnik, niestety
    przepisy wymagają dzialalności urzędniczej, ale zgadzam się, że najpierw
    powinno być leczenie chorego z dużymi dolegliwościami).
    Niemniej jednak- czy nie byłby najzdrowszy system taki - podwyżka, i to
    radykalna, oraz coraz bardziej stanowcze egzekwowanie jakości pracy?
    W tym sensie piszę o rodzielności tematów, tak jak jest rozdzielność grup -
    ludzi już zorientowanych na nowoczesność, życzliwych dla pacjentów,
    kompetentnych - im wielu spraw nie trzeba tłumaczyć. Oni idą nowym torem, nowym
    rytmem.
    Ale grupa ludzi ze "starego rozdania" po pierwsze - musi się zmienić, ale po
    drugie, musi mieć do tego warunki. Oczywiście trochę czasu już minęło.
    Absolutne niereformowalne mamuty należy wyrzucić na śmietnik, to prawda.
    W tych dwóch grupach ludzi jest inny w jakimś sensie, związek między jakością
    pracy i płacą. Oczywiście te dwie grupy trzeba sprowadzić do jednej, ale to
    proces długi i niełatwy.
    Pozdrawiam.
  • maverick777md 13.01.07, 21:41
    Wiesz co powinno być najbardziej przerażające? To, że, jak wynika z opowieści
    mych znajomych (zarówno lekarzy, jak i przedstawicieli innych zawodów), podobny
    standard postępowania obowiązuje w wyśnionej GB. Wiem, znów posypią się na mnie
    gromy, ale mam zwyczaj wierzyć swym przyjaciołom:)
  • maverick777md 13.01.07, 21:43
    A Tobie całym sercem współczuję. Naprawdę... I mam szczerą nadzieję, że
    wszystko dobrze się skończyło.
  • pacjent1975 04.05.07, 16:44
    Jest malo lekarzy endokrynologow, trudno sie dostac. Wizyty zajete sa na rok do
    przodu.

    Część lekarzy poniza pacjentow, traktują jak ludzi gorszej kategorii. Pacjent
    jest głupi, ma o nic nie pytać, brac leki kiedy zapije kogut. Specjalizuje sie
    w tym przemiło wygladająca, drobna, szczupla Pani dr. Osikowska-Loksztajn ze
    szpitala klinicznego na ul.Banacha.


    Pozdrowienia i podziękowania dla innych lekarzy, którzy widzą w pacjencie tego
    często przestraszonego i chorego człowieka. Odpowiadają na pytania, wyjaśniają,
    daja wsparcie psychiczne w chorobie i widza całego chorego człowieka.
  • vlad 04.05.07, 17:23
    Jest za dużo lekarzy endokrynologów. Wg konsultanta krajowego jeden powinien
    przypadać na 80 tys. mieszkańców. Taka populacje powinien miec "pod sobą"
    endokrynolog aby móc spokojnie leczyc i zarobic na swej pracy wg norm unijnych.
    W tej chwili w Polsce jest jeden na 60 tys. Ale w Pl jak "sie ma tarczyce" to
    trzeba chodzić do endokrynologa, nawet po przepisanie kolejnego opakowania
    leku. Co moze z powodzeniem zrobic lekarz poz.
    A z waleniem w lekarza z imienia i nazwiska radze uważac , bo może sie to
    skończyć boleśnie (finansowo). jak masz pretensje to idź wpisz sie do ksiazki
    skarg, napisz pismo do dyrekcji szpitala, rzecznika praw pacjenta w NFZ.
  • iza42 05.05.07, 08:50
    A ilu jest jest endokrynologow w Polsce ? Mieszkam w Nowej Zelandii i u nas
    jest ich dwunastu na caly kraj . W Auckland- miasto , ktorego populacja jest
    zblizona liczebnie do Warszawy jest ich az siedmiu.
    I jakos nikt specjalnie nie narzeka na brak endokrynologow.
  • nico72 05.05.07, 09:22
    To proste. W modelu zachodnim funkcjonuje lekarz rodzinny, który zajmuje się
    bardzo szeroko pacjentem - łącznie z małą chirurgią i podstawową ginekologią i
    położnictwem. U nas natomiast przepisuje podstawowe leki i kieruje do
    specjalisty (albo nie). Dotyczy to także takich specjalności jak
    endokrynologia, kardiologia, diabetologia itd.
  • jachuw 05.05.07, 12:36
    Co jest w dużej mierze uwarunkowane kretyńskim systemem opłacania lekarza
    rodzinnego. Zlecenie badania moczu kosztuje go większość "zarobku" z prowadzenia
    pacjenta, a wypisanie skierowania na cholernie drogą opiekę specjalistyczną -
    nic!!! Nie narobi się, zarobi więcej i pacjent będzie miał super fachową
    opiekę... same plusy!
  • nico72 05.05.07, 14:38
    Nigdy nie twierdziłem że to jest wina samych lekarzy rodzinnych (przynajmniej
    większości). Ale polski system opłacania lekarzy rodzinnych jest jak wszystko
    niedopracowany. Zresztą następną głupotą jest że tak szeroka specjalizacja trwa
    najkrócej, bo tylko 4 lata. Ale jak zwykle cały system był reformowany na łapu
    capu i teraz zbieramy tego plony.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka