Dodaj do ulubionych

Lekarze rodzinni kontra pogotowie

04.01.07, 19:15
Lekarze rodzinni kontra pogotowie ratunkowe
Agnieszka Domanowska

Lekarze rodzinni nie chcą przyjmować pacjentów i z premedytacją odsyłają ich
do nas - mówi Krystyna Radion, przełożona pielęgniarek w białostockim
pogotowiu. - Czas skończyć z tymi herezjami, my nie możemy przez 24 godziny
czuwać nad pacjentem - denerwują się lekarze rodzinni.
Pracownicy pogotowia, choć mają mnóstwo zastrzeżeń do obowiązującej od
czterech dni ustawy o ratownictwie medycznym, liczą że nauczy ona ludzi
podstawowej zasady: pogotowie to nie poradnia rodzinna na kółkach. Ratownicy
medyczni, którzy w karetkach zastąpili lekarzy, nie mogą przepisywać recept,
stawiać diagnoz. Mogą tylko udzielić pierwszej pomocy i w razie potrzeby
zawieźć do szpitala.

Halina Radziszewska z białostockiego pogotowia nie chce wskazywać lekarzy
rodzinnych, którzy najczęściej pozbywają się pacjentów i wciskają ich
pogotowiu.

- To nie będzie eleganckie, choć oczywiście znamy te przychodnie rodzinne -
mówi.

Dyspozytorki w pogotowiu zdradziły nam, że pacjenci, którzy dzwonią i proszą
o natychmiastową pomoc przyznają: lekarz rodzinny poradził, aby wyolbrzymić
dolegliwości, a pogotowie natychmiast przyjedzie.

- Miałam niedawno przykład, kiedy pacjent wezwał pogotowie o godz. 16.
Chodziło o zwykłe przeziębienie. Okazało się, że był już w przychodni, ale
tam odmówiono mu wizyty i podano numer telefonu do pogotowia - mówi
Radziszewska.

Lekarze rodzinni ripostują: to pacjenci są przekonani, że jeśli płacą składki
zdrowotne, to należy się im wszystko.

- Przez wiele lat minister zdrowia karmił i wpajał ludziom przekonanie, że
sami mogą zdecydować, czy wezwać karetkę, czy pójść do przychodni - mówi
Joanna Zabielska- Cieciuch, lekarz rodzinny. - Nie rozumiem lekarzy z
pogotowia, którzy zarzucają nam nieróbstwo. Przecież za nocną opiekę
odpowiada pogotowie ratunkowe. Ja po prostu fizycznie nie jestem w stanie
zajmować się pacjentami 24 godziny.

Zdaniem lekarzy rodzinnych jest grupa pacjentów, którzy przychodzą do
przychodni pięć minut przed końcem pracy i wymagają natychmiastowej porady.
Co w takiej sytuacji robi Zabielska-Cieciuch?

- Jeżeli jest to katar, czy zwykłe przeziębienie odsyłam na następny dzień.
Niecierpliwy pacjent najpierw robi awanturę w przychodni, później wzywa
pogotowie - mówi lekarka. - My nie mamy sobie nic do zarzucenia. To pacjenci
muszą nauczyć się pokory.
Edytor zaawansowany
  • p.atryk 04.01.07, 19:54
    I ten cytat powinien wystarczyc za cala konkluzje reformy pogotowia i
    ratownictwa medycznego.
  • reszka2 06.01.07, 07:38
    Ja nie rozumiem problemu.

    Lekarz rodzinny ma obowiązek zapenić całodobowa opiekę swoim podopiecznym, ale
    nigdzie nie jest powiedziane, że musi to robić sam przez 24 godziny na dobę.

    Może WYKUPIĆ ten rodzaj świadczenia medycznego u podwykonawcy, którym może być
    firma specjalizująca sie w tego rodzaju usługach, albo pogotowie ratunkowe.
    Wówczas pogotowie dostaje zapłatę za zorganizowanie osobnego ambulatorium do
    obsługi pacjentów z całodobówki POZ, oczywiście niezależnie od SORu, i ew. na
    karetkę typu OL do koniecznych wizyt domowych.
    Nie może być "zwalania" dodatkowych rzeczy na PR, ale za opłatą? czemu nie,
    zazwyczaj PR chętnie na to idą, to dodatkowe pieniądze dla nich, liczone
    najczęściej od łebka.
    Natomiast stany nagłe, typu napad padaczki, zaburzenia świadomości, bóle w kl.
    piersiowej, wypadki sa obsługiwane nadal "z urzędu" przez PR, z racji ustawy.

    Tak więc panie dr rodzinne z tego artykułu przez kilka lat nie pojęły o co
    chodzi. Żałosne.
    --
    Reszka mama Michałka i Madzi
  • catch_ya 06.01.07, 14:41
    Czy aby ty kolego aron2004 nie jestes przypadkiem spokrewniony z ginekologiczna rodzinna O..szczukow z Lublina.To by czesciowo tlumaczylo Twoja neurotyczne zainteresowanie sprawami lekarzy rodzinnych w Polsce.
    Nie wierze ze ginekolodzy nie moga pozowlic sobie na terenowki i narty w Alpach.
  • 1.2345e 06.01.07, 15:23
    Catch_ya, a nie sadzisz, ze wypowiedz lekarza rodzinnego "... To pacjenci musza
    nauczyc sie pokory." jest wyjatkowo arogancka?
  • lohengrin4 06.01.07, 15:29
    taka wypowiedź jakiegokolwiek lekarza jest esencją prawdy.
  • 1.2345e 06.01.07, 20:22
    "taka wypowiedz jakiegokolwiek lekarza jest esencja prawdy", moze masz racje, ja
    tego juz nie potrafie zrozumiec. Zyje w "normalniejszym swiecie", kiedys mnie to
    nie obchodzilo, dzisiaj nie rozumiem. Nie rozumiem jak mozna oczekiwac od kogos
    pokory, nie rozumiem jak specjalizacja _lekarz rodzinny_ moze byc dla kogos
    atrakcyjna,nie rozumiem jak 50% "szczesciarzy" robiacych ta(i inne)
    specjalizacje oblewa egzamin specjalizacyjny, nie mowiac juz, ze nie rozumiem
    jak mozna walczyc o podwyzke 100% od 1500 ZLOTYCH. Nie rozumiem rowniez dlaczego
    w Polsce sa jeszcze lekarze.
  • aelithe 06.01.07, 15:36
    Reszka; a ja uważam, że tym razem Aron zacytowal bardzo dobry artykuł. Pokazuje
    on bolączkę polskiego systemu ochrony zdrowia.
    1. W Polsce pacjent ma zapewnioną całodobową opiekę w POZ - może scedować cześc
    lub całość obwiązków na inną przychodnię lub pogotowię; np wyjazdy nocne
    Tutaj zarówno lekarz rodzinny; jak i dyspozytor pogotowia nie rozumieją tego
    faktu.
    2. Opieka nocna zajmuje się udzielaniem świadczeń w stanach nagłych. Czego nie
    chcą zrozumieć pacjenci. Wypisanie recepty nie jest stanem naglym !!
    3. Całość sprowadza się do braku czegoś co w Anglii nazywa się Clinical Audit -
    czyli procedur postępowania; uważanych tam za wskaźnik profesjonalizmu
    jednostki i lekarza.
    4. Dzięki procedurom pacjent brytyjski mimo fatalnej organizacji opieki
    medycznej ma wciaż wieksze szanse w UK niż w POlsce. Powiedzmy sobie; pacjent z
    ciężkim zawałem i obrzekiem płuc; do którego przyjeżdza ratownik, podaje
    budesonit wziewny i wiezie na Emergency gdzie zajmuje się nim student
    medycyny ; w porównaniu z Polską, gdzie dojeżdza internita z II stopniem
    specjalizacji i zawodzi na Oddział kardiologiii Interwencyjne.
    Dlaczego?
    W UK ambulans jest po 10 minutach w domu, a po kolejnych 15 na Emergency
    W Polsce karetce ząłatwienie gorączkujących dzieci po drodze zajmie godzinę ;
    potem dwie godziny krąży się po miaście szukając właściwego oddzialu.
  • reszka2 06.01.07, 16:04
    aelithe, gdziezbym smiała wchodzic w tak głębokie zawiłości jak obowiązujące
    procedury.

    Mi chodzi o najzwyczajniejszą rzecz jak podział obowiązków, bo w zasadzie do
    tego sie sprowadza cytowany artykuł.
    --
    Reszka mama Michałka i Madzi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka