• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Lekarze z zagranicy nie chcą pracować w Polsce Dodaj do ulubionych

  • 26.07.07, 19:17
    Lekarze z Ukrainy nie są zainteresowani pracą w Polsce - mówi Kazimierz
    Kuberski, wiceminister pracy i polityki społecznej w polskim rządzie.

    Izby lekarskie alarmują, że w ciągu najbliższych kilku lat grozi nam brak
    lekarzy, szczególnie specjalistów - pisze "Gazeta Prawna". Strajki w ochronie
    zdrowia zwróciły uwagę na problem braków kadrowych w ochronie zdrowia. Podając
    liczbę lekarzy, którzy złożyli wypowiedzenia z pracy oraz o strajkujących
    szpitalach, rząd zapowiedział zatrudnianie lekarzy cudzoziemców, m.in. z
    Ukrainy. Sprawa nie jest jednak taka prosta, bo nie jest łatwo zatrudnić
    lekarzy zza granicy. Ponadto nie chcą oni u nas pracować.

    Przystanek pierwszy: dyplom

    Tylko osoba posiadająca ważne prawo wykonywania zawodu może świadczyć usługi
    lekarskie. Jego wydawanie należy do zadań publicznych pełnionych przez izby
    lekarskie. Inne są procedury jego uzyskania dla obywateli Unii Europejskiej, a
    inne dla cudzoziemców z pozostałych krajów. Zwykło się uważać, że w tym drugim
    przypadku przeszkodą jest nieuznanie dyplomu. Jeśli Polska nie uznaje dyplomu
    uczelni zagranicznej, kandydat musi go nostryfikować, co oznacza, że akademia
    medyczna porównuje programy studiów, a różnice z nich wynikające trzeba
    uzupełnić w toku studiów w Polsce.

    To nie kwestia dyplomu jest jednak główną przeszkodą w zatrudnianiu lekarzy
    cudzoziemców. Znaczna część naszych wschodnich sąsiadów oraz obywateli państw
    takich jak np. Mongolia, ma dyplomy swoich uczelni uznane za ważne w Polsce.
    Dopiero 6 sierpnia 2004 r. wygasła bowiem w stosunku do Polski Konwencja
    Praska, na mocy której państwa - sygnatariusze (takie jak Mongolia, Związek
    Radziecki, Wietnam, Kuba) obustronnie uznawały dyplomy m.in. swoich szkół
    wyższych. Tak więc Ukrainiec lub Białorusin, który uzyskał dyplom ukończenia
    tamtejszej uczelni medycznej w okresie obowiązywania konwencji, nie musi - z
    uwagi na prawa nabyte - nostryfikować swojego dyplomu w Polsce. Resort zdrowia
    podaje, że od początku 2006 r. do 20 lipca tego roku wydał 107 dokumentów
    uznających ważność zagranicznych dyplomów, przy czym 41 - Ukraincom, a po 8
    obywatelom Białorusi i Mongolii. Z grupy 107 dokumentów, 79 dotyczyło uznania
    dyplomu lekarza.

    Droga tylko dla wytrwałych

    - Dyplom nie uprawnia do automatycznego wydania prawa wykonywania zawodu -
    przypomina Ewa Gwiazdowicz, rzecznik Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

    Absolwent polskiej uczelni medycznej, obywatel Polski, także po studiach nie
    otrzymuje pełnego, a jedynie ograniczone prawo wykonywania zawodu na okres
    odbycia stażu i złożenia Lekarskiego Egzaminu Państwowego. Jednak o ile Polak,
    starając się o to prawo, musi złożyć w swojej izbie siedem dokumentów (m.in.
    wniosek, ksero dyplomu, dowodu osobistego, numer NIP itp.), o tyle
    cudzoziemiec - co najmniej dwa razy więcej (np. o zaświadczenie o
    niekaralności, opinie z miejsc pracy). Co istotne, w przypadku lekarza
    cudzoziemca wizyta w okręgowej izbie to półmetek starania się o prawo
    wykonywania zawodu poprzedzony zazwyczaj zbieraniem różnych dokumentów przez rok.

    - Zacząć tak naprawdę trzeba od znalezienia odpowiedniego miejsca, które
    przyjmie na staż - mówi lekarz z Ukrainy, który od kilkunastu lat pracuje w
    Polsce.

    Dodaje, że zarządzający taką placówką musi także wykazać się determinacją,
    żeby zatrudnić cudzoziemca. Taki zakład opieki zdrowotnej musi bowiem trzy
    razy dać ogłoszenie w miejscowym urzędzie pracy. Jeśli nie znajdzie się
    kandydat na ogłaszane miejsce, można wystawić przyrzeczenie miejsca pracy
    lekarzowi zza granicy. To wszystko trwa jednak co najmniej sześć miesięcy. Na
    tym jednak nie koniec problemów. Kandydat uzyskuje wizę pobytową. Musi zdać
    egzamin z języka polskiego organizowany przez Naczelną Radę Lekarską.
    Konieczne jest też uzyskanie tzw. równoważnika dyplomu wydawanego przez
    Ministerstwo Zdrowia.

    Dopiero pomyślne przejście tego etapu umożliwia staranie się o ograniczone
    prawo wykonywania zawodu, podjęcie pracy w ZOZ.

    - Uzyskanie tego prawa nie daje jednak możliwości samodzielnej pracy, a
    jedynie pod nadzorem specjalisty. Taki lekarz nie może na przykład
    samodzielnie operować, nie może zlecać ani podawać leków, chyba że działa w
    sytuacji nagłego zagrożenia życia czy zdrowia pacjenta - mówi wiceprezes
    Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Włodarczyk.

    O pełne prawo wykonywania zawodu, ale jedynie na czas określony, lekarz
    cudzoziemiec może wystąpić dopiero po odbyciu stażu i zdaniu Lekarskiego
    Egzaminu Państwowego.

    Nie chcą przyjeżdżać

    Nie ma co liczyć, że przyjadą do nas lekarze z krajów Unii Europejskiej,
    choćby dlatego, że w każdym z nich zarobki są wyższe. Nie należy też liczyć na
    lekarzy zza wschodniej granicy - Rosji, Białorusi i Ukrainy.

    - W ciągu ostatnich kilku lat pamiętam dwóch lekarzy z Białorusi, którzy
    pytali o możliwość zatrudnienia - mówi Bogusław Poniatowski, dyrektor
    największego w Białymstoku szpitala klinicznego nr 1.

    Kazimierz Kuberski wiceminister resortu pracy przyznaje, że na początku roku
    województwa z południa Polski zgłaszały zapotrzebowanie na personel medyczny.

    - Rozmawialiśmy ze stroną ukraińską i okazuje się, że choć oficjalnie lekarze
    zarabiają mniej, to w sumie dochód mają większy niż lekarze w Polsce. Może
    ewentualnie pielęgniarki chciałyby przyjechać - dodaje wiceminister.

    Zresztą ukraińska organizacja lekarzy zapowiedziała w liście przesłanym
    samorządowi lekarskiemu, że jej członkowie nie są zainteresowani zarabianiem w
    Polsce. Wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Ryszard
    Kijak mówi, że znane mu są nieliczne przypadki przyjazdów lekarzy ze Wschodu w
    celu uzyskania specjalizacji. Ministerstwo Zdrowia corocznie dysponuje małą
    pulą stypendiów na ten cel.

    - Tym lekarzom chodzi przede wszystkim o to, by dostać specjalizację uznawaną
    w Unii Europejskiej - mówi.

    Lekarze się starzeją i wyjeżdżają

    Tymczasem, niezależnie od strajków, Polsce realnie grozi brak lekarzy. Ich
    szkolenie trwa długo, młodzi chcą wyjeżdżać. W marcu Stowarzyszenie Hipokrates
    przeprowadziło ankietę wśród 264 studentów piątego i szóstego roku Collegium
    Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego - 65 proc. respondentów zadeklarowało
    chęć wyjazdu do pracy na Zachodzie, a 15 proc. było niezdecydowanych.
    Niekorzystna jest też sytuacja demograficzna wśród lekarzy. Dane z Okręgowej
    Izby Lekarskiej w Warszawie pokazują, że najliczniejszą grupę wśród
    specjalistów na jej terenie stanowią lekarze w wieku 41-50 lat. Jest też stała
    już tendencja zwiększania się grupy lekarzy powyżej 50. roku życia i
    zmniejszania się ich liczby w wieku poniżej 31 lat. Od kilku lat brakuje
    lekarzy w niektórych kluczowych specjalizacjach, np. anestezjologów. Jest to
    już zjawisko powszechne

    ---------------------------------------------------------

    A tu ciekawy link:
    vrach.lekarz.googlepages.com/
    Edytor zaawansowany
    • 26.07.07, 20:34
      z Malawi i Sierra Leone przyjadą
      • 26.07.07, 20:37
        Nie przyjadą.
        • 26.07.07, 21:20
          u siebie zarabiają 30 dolarów miesięcznie
          • 27.07.07, 14:00
            Taaaak... u nas - zakładając optymistycznie, że któremuś będzie się chciało
            zamieniać 30$ przy miesięcznych kosztach życia 30$ na 300$ przy miesięcznych
            kosztach życia 300$ - popracują:
            1) od momentu w którym będą już mieli zezwolenie na robotę w PL (a zarazem i w
            Unii)
            2) Do momentu aż zarobią na bilet do Londynu.

            Czyli ca. pół roku sztuka...
            (mówię tu o pracy w NFZ-owskiej "służbie zdrowia")
            • 27.07.07, 16:27
              doktorzy - martwi was to ?
              w końcu wszyscy tą problematykę mają w miejscu gdzie kończą się plecy i zaczyna
              mniej szlachetna część ciała. Pacjenci i władzuchna.

              My sobie poradzimy -mniej lub bardziej -a jak ktoś nie chce zobaczyć skali
              problemu to nawet jak mu pokarzecie to głowę odwróci.

              Spokojnie. Uważają że sobie bez lekarzy poradzą i nic lepiej niż bolesne
              oparzenie paluszka ich z owego złudzenia nie wyprowadzi.

              Pozdrawiam serdecznie. Si vis pacem, para bellum. Video meliora proboque,
              deteriora sequor.

              • 27.07.07, 16:32
                zapomniałem o cudzysłowie w pewnym miejscu dla mojego pupilka alergenzb. oj zbyt
                zapalczywym.
              • 27.07.07, 20:32
                Loraphenus - ja nie dochtór vlad, ja ino magister logo.vlad.
                A martwi mnie o tyle, że jakoś dziwnie nie lubię pacjentów domagających się psychotropów bez recepty...
                • 27.07.07, 23:24
                  magistrze, ja niektórym dałbym rispolept bez recepty...zapewne domyślasz się
                  magistrze z jakiego powodu...

                  w każdym razie coś ostatnio przycichło -zamieszali coś z ustawą i prawem
                  farmaceutycznym i mają hurtownie zniknąć z rynku....

                  czemu magistrze nie ma tutaj wątku o cenach leków - wszak w tym toi-toi'u
                  większość uważa że apteki to zło równie zjadliwe jak dochtory...a przecież marża
                  im droższy lek tym niższa...

                  może jakaś sugestia do rozwinięcia na forum - z chęcią dowiedzielibyśmy sie o
                  kulisach działania aptek...

                  zresztą - podziwiam zdolność do odczytania recept...
                  • 28.07.07, 08:43
                    loraphenus napisał:

                    > magistrze, ja niektórym dałbym rispolept bez recepty...zapewne domyślasz się
                    > magistrze z jakiego powodu...

                    Domyślam się bez trudu - też czasem mam ochotę. Albo np. pomylić bisocard z
                    bisacodylem. Ale jakoś tego nie robię. Przy okazji - akurat przykład źle
                    dobrany: risperidon (a nawet "halo") ustawowo psychotropami nie są. W
                    przeciwieństwie do kompletu BZD (do myolastanu włącznie).

                    > czemu magistrze nie ma tutaj wątku o cenach leków?

                    A jest tu drugi aptekarz? Bo jeśli ja bym coś takiego założył (o cenniku
                    refundacyjnym), to by wyleciało w dwie minuty. Z powodu nadmiernego stężenia
                    bluzgów.

                    > wszak w tym toi-toi'u większość uważa że apteki to zło równie zjadliwe jak
                    > dochtory...

                    Chyba że jest okazja przyciąć dochtorom stawiając w opozycji. Gdzieś miałem
                    Arona opowiadającego jak to te złe dochtory z rozmysłem piszą drożyznę, a
                    aptekarz z dobroci serca tnie ceny odpowienikami... ;))))

                    > a przecież marża im droższy lek tym niższa...

                    Dotyczy refundowanych. Tu faktycznie im droższy tym (procentowo) niższa.

                    > może jakaś sugestia do rozwinięcia na forum - z chęcią dowiedzielibyśmy sie o
                    > kulisach działania aptek...

                    Ciężko będzie - siedzę w małej wiejskiej apteczce i o kulisach wielkiego
                    biznesu pojęcie siłą rzeczy mam raczej nędzne. Co do tej pory zdażylem
                    zauważyć, to to że znacząca część tych "szkoleń na Seszelach" (też bez cudów,
                    na razie wciskali mi Krynice górskie i morskie)- za które na lekarzach wiesza
                    się psy - w rzeczywitości jest wciskana aptekarzom. To my ostatecznie wydajemy
                    lek.

                    > zresztą - podziwiam zdolność do odczytania recept...

                    Dzięki. Da się przywyknąć. Choć faktycznie czasem sprawiają wrażenie, że jednak
                    można mieć jednocześnie parkinsona i pląsawicę. ;)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.