Dodaj do ulubionych

u lekarza....

17.07.03, 16:42
przepraszam lekarki..
moja kolezanka - biurko obok byla wczoraj u laryngologa (bol ucha)
na dzien dobry uslyszala
- no i znowu kolejna symulantka
- zdrowi sa a do lekarzy chodza
- k... jak ja nie znosze tej pracy

Obserwuj wątek
    • Gość: agulha Re: u lekarza.... IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 17.07.03, 21:14
      No cóż... "cham chamem - powiedział, budząc się, pan Zagłoba".
      Gdyby tak na mnie trafiło, obawiam się, że dałabym doktorowi popalić...

      carmella napisała:

      > przepraszam lekarki..
      > moja kolezanka - biurko obok byla wczoraj u laryngologa (bol ucha)
      > na dzien dobry uslyszala
      > - no i znowu kolejna symulantka
      > - zdrowi sa a do lekarzy chodza
      > - k... jak ja nie znosze tej pracy
      >
      • Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 18.08.03, 08:11
        HIHI,z kąd ja to znam?.Kiedyś przytrafił mi się również taki
        przypoadek,przychodzę do poradni z bólem ucha[Bytom,ul.DR.Rostka]wchodzę do
        gabinetu....i słyszę:"co ?przyszła po zwolnienie do szkoły?chodzić ci się nie
        chce...itd"Miałam wówczas 26lat i byłam zdziwiona,jak zwróciłam pani uwagę że
        my się nie znamy i ma nie mówić do mnie na ty,to zbadała mnie tak że mało nie
        umarłam z bólu.Może i nawet dobrze że tak się stało,bo dzięki tej sytuacji
        poznałam WSPANIAŁĄ panią dr.Beatę Kmiecik.






    • annaewa Re: u lekarza.... 01.08.03, 19:59
      W naszej przychodni też jest taki jeden Pan Doktor.Jak ma dyżur to lepiej do
      niego nie iść, zwłaszcza z dzieckiem.Po obsłuchaniu mojego synka był bardzo
      zdziwiony że nie daliśmy dziecku "jakiegoś ziołowego syropku" na kaszel, po
      czym wypisał antybiotyk."no tak,to zapalenie oskrzeli".Zgroza.
      • Gość: Basia Re: u lekarza.... IP: *.acn.pl 18.08.03, 19:51
        A kochaniutki miałeś kiedy zapchane uszko? NIe? A to wielka szkoda, bo może
        nie wiesz jak to wszystko się odbywa. Aby dostać się do laryngolaga potrzeba
        skierpowania od lekarza pierwszego kontaktu. Nie ma go akurat, urlop? Nie
        szkodzi, proszę przyjść jutro rano po numerek, pani doktor przyjmuje od 13.
        Organizuję jakoś tą wizytę łącząc ją z wykonywaną od 8 pracą. Mam skierowanie!
        Co? laryngolog na urlopie, będzie za tydzień? Ratunku, a może pani doktor
        pierwszego kontaktu zrobi taką prozaiczną robotę? Nie? Musi być laryngolog?
        Dobra, walę to wszystko, bo dostaję już szału w głowie od tych zapchanych uszu
        i zasuwam na pogotowie. Pewno do ciebie!Masz pecha! Niektórzy też mają pecha,
        bo ich woskowina nie ma konsystencji ciekłej, tylko od razu niemalże stałą.
        Pozdrawiam. Ciesz się,że pomogłeś jakiemuś nieszczęśnikowi uniknąć szaleństwa.
        • Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl 19.08.03, 14:13
          nie, nie pomogłem
          Bo nie rozumiem, dlaczego ten ktoś NIE MÓGŁ przyjść np o
          21. Albo chociaż o dziesiątej. Niech tam, nawet o jedenastej!
          O jedenastej w nocy zwykle sie jeszcze nie śpi. Ale o
          wpół do drugiej - już tak. A ty, Basieńko? Jak tam, nie
          masz kłopotów ze spaniem?
          • Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl 19.08.03, 14:22
            Zaraz tu przeczytam, że mi za to płacą. A płacą, płacą, a
            jakże. I wam wszystkim, którym też płacą proponuję
            następującą zabawę: Kładziesz sie spać ok 24. Nastawiasz
            budzik na 1.30. Budzisz się - zrób sobie herbaty, albo
            coś pocztyaj - tak z pół godziny. Jak sie już dobrze
            wybudzisz - to idź spać, ale nastaw sobie budzik na
            czwartą. I znów z pół godzinki czytania. A potem np na
            szóstą, żeby się zdążyć umyć itp (nie wiem o której
            wstajesz, ale pewnie też koło szóstej). I potem na cały
            dzień do pracy (rano szpital, po południu poradnia). I
            tak sobie zrób 2 albo 3 razy w tygodniu. I jak cię tak po
            miesiącu takiej zabawy jakiś sk...syn obudzi, bo mu się
            ucho zatkało, to mu dasz kopa w d...
            Acha, a jak budzik zadzwoni, to uświadom sobie, że ja nie
            wiem dlaczego mnie budzą: do woskowiny czy do
            tracheotomii (tzn dołoż sobie za każdym razem odrobinę
            tzw stresu)
            Niewidzialna ręka to także ty!
              • Gość: syfeol Re: u lekarza.... IP: *.katowice.msk.pl / 10.50.96.* 19.08.03, 21:34
                Oj, agniecha, agniecha... A kto ci to powiedział? Pani w
                szkole? Miś z okienka??
                Opisywana przeze mnie sytuacja (częsta!) jest wyrazem
                absolutnego braku szacunku do drugiego człowieka. Jestem
                traktowany jak niewolnik, jak śmieć - przecież to
                "zatkanie ucho" mogło przyjśc wcześniej! I nie byłoby
                ŻADNEGO problemu. Chodzi o minimalny szacunek dla tzw.
                służby zdrowia. A w twoim poście jest tylko bezbrzeżna
                pogarda dla tych, co ośmielają się być po prostu zmęczeni.
                Nie, nie mamy prawa tacy być. Bo my jesteśmy SŁUŻBA
                A więc - doktor! SIAD! APORT!! Dobry, grzeczny doktorek!
                • slav_ Re: u lekarza.... 20.08.03, 17:15
                  Eh, to klasyka. Ja się już nawet nie denerwuję. Typowa
                  sytuacja: ostry dyżur 1.00 sobota (ew niedziela) - "boli
                  mnie noga" - od kiedy ? "od 2 tygodni" - dlaczego nie
                  zgłosił się Pan (Pani) wcześniej "bo myślałem że mi
                  przejdzie".
            • Gość: naiwna Re: u lekarza.... IP: *.ghnet.pl / 192.168.5.* 29.08.03, 21:56
              Gość portalu: syfeol napisał(a):

              > Zaraz tu przeczytam, że mi za to płacą. A płacą, płacą, a
              > jakże. I wam wszystkim, którym też płacą proponuję
              > następującą zabawę: Kładziesz sie spać ok 24. Nastawiasz
              > budzik na 1.30. Budzisz się - zrób sobie herbaty, albo
              > coś pocztyaj - tak z pół godziny. Jak sie już dobrze
              > wybudzisz - to idź spać, ale nastaw sobie budzik na
              > czwartą. I znów z pół godzinki czytania. A potem np na
              > szóstą, żeby się zdążyć umyć itp (nie wiem o której
              > wstajesz, ale pewnie też koło szóstej). I potem na cały
              > dzień do pracy (rano szpital, po południu poradnia). I
              > tak sobie zrób 2 albo 3 razy w tygodniu. I jak cię tak po
              > miesiącu takiej zabawy jakiś sk...syn obudzi, bo mu się
              > ucho zatkało, to mu dasz kopa w d...
              > Acha, a jak budzik zadzwoni, to uświadom sobie, że ja nie
              > wiem dlaczego mnie budzą: do woskowiny czy do
              > tracheotomii (tzn dołoż sobie za każdym razem odrobinę
              > tzw stresu)
              > Niewidzialna ręka to także ty!


              Myslalam ze lekarz wie ze aha sie wlasnie tak pisze, ale coz mylilam sie..
          • Gość: Basia Re: u lekarza.... IP: 195.94.198.* 20.08.03, 15:24
            Gość portalu: syfeol napisał(a):

            > nie, nie pomogłem
            > Uważam, że zrobiłeś błąd. Choć malutki zastrzyk pavulonu mogłeś dać
            nieszczęśnikowi.
            Jesteś bez serca, jak mogłeś. Naprawdę zawiodłeś.Następnym razem postaraj się
            lepiej.Nie możesz zawieść samego siebie i innych. Daj znać jak będziesz miał
            kolejny przypadek, poradzimy coś, jakby wspomnianego środka brakło.
              • slav_ Re: u lekarza.... 20.08.03, 21:50
                Drobne pytanie : Co robi twój mąż policjant po
                "służbie"? Podejrzewam że idzie do domu. Jeśli ma
                "służbę" całą noc (od której do której? 8 godzin, 12
                godzin ?) ile później ma wolnych godzin ? Bo ja nie mam
                żadnych. 7.30 do pracy, praca do 14.30, od 14.30 do
                7.30 dużur, od 7.30 do 14.30 oddział (operacje) lub
                poradnia (40 - 50 pacjentów), czasem o 14.00 do domu,
                ewentualnie następny dyżur 14.30 - 7.30, ewentualnie po
                południu praktyka, dnia następnego do pracy na 7.30, to
                wszystko również w soboty i niedziele (wtedy już 24
                godziny lub 48 (sob-niedz) od 7.30 w poniedziałek w
                pracy, co najmnie dwa weekendy w miesiącu).
                Po 72 godzinach pracy poczucie humoru i życzliwość dla
                pacjentów przychodzących BEZ SENSU (mimo że mają
                lekarzy rodzinnych, czynne całą dobę ośrodki zdrowia
                (często o tym nawet nie wiedzą i nie znają telefonu do
                swojego lekarz rodzinnego który ma dyżur) a ich choroba
                nie wymaga żadnej interwencji a jedynie porady
                lekarskiej osiągalnej w Ośrodku Zdrowia codzienie,
                znacznie maleje.
                • Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 21.08.03, 10:34
                  OK !ze wszystkim się zgadzam,ale kto ci karze?????????mieć tyle
                  dyżurów???/,przecierz dawno mówino o tym że człowiek po 12 godzinach jest już
                  niewydajny.
                  Więc dlaczego tyle pracujesz???????acha ,wieczny brak pieniędzy,i ta pogoń za
                  nimi,no więc te konsekwencje,oraz zmęczenie muszą przeżywać pacjenci.
                  • slav_ Re: u lekarza.... 21.08.03, 11:30
                    To dobre pytania. Ale odpowiedź jest dość prosta - w
                    większości przypadków nie da się inaczej i ten tryb pracy
                    jest wymuszony organizacją pracy w naszym systemie
                    ochrony zdrowia. Np nasi "ukochani" parlamentarzyści
                    starannie zadbali żeby lekarz NIE MÓGŁ rano po dyżurze
                    powiedziać : jestem zmęczony, niewyspany, proszę mnie
                    zwolnić do domu. Zrobiono to przy okazji walki o
                    wynagradzanie właśnie za dyżury lekarskie gdzie. W
                    ustawie zapisano że dyżur składa się z "okresów pracy,
                    pozostawania w gotowości do pracy i odpoczynku" (więc
                    niech nikt nie mówi że lekarz nie ma prawa np. zdrzemnąć
                    się na dyżurze) ale za to NIE WOLNO mu rano póść do domu
                    tylko musi "świadczyć pracę".
                    Poza tym te dyżury MUSI ktoś wziąść (wszyscy mają dużo)
                    na zatrudnienie większej ilośći personelu nie ma
                    pieniędzy (raczej jest tendencja żeby zwalniać personel
                    biały a rozbudowywać administrację). Moje zarobki są
                    ściśle związane z CZASEM pracy (w większości przypadków
                    nikt nie chce mi płacić za to co robię bo wycena
                    wykonywanych przeze mnie czynności byłaby tak
                    humorystyczna że chyba nikt nie odważył by się
                    zaproponować takich stawek) tylko płacą mi za CZAS pracy
                    - łatwo wyliczyć że im dłużej pracuję tym więcej zarobię.
                    Mój zarobek "podstawowy" (tzn. 8 godzin dziennie od poń
                    do piątku) oscylował by wokół płacy minimalnej.
              • Gość: agniecha293 Re: u lekarza.... IP: *.wozniaka.bytom.pl 21.08.03, 21:59
                Owszem powinien,ale nie wszyscy ludzie tak to sobie tłumaczą,niestety mój mąż
                nie ma prawa i nie zadaje takich pytań typu:kiedy go okradziono,poprostu wstaje
                i wychodzi bez względu na to która jest godzina,też mnie cholera kiedyś
                brała,ale z czasem i ja nie pytam już o nic.
                Poprostu służba ! ja wiem że wszyscy cierpią,np,rodzina,ale co ja mogę że ma
                taki zawód a nie inny???///
                • Gość: agulha Re: na policji! IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 23.08.03, 00:20
                  Jak śmiesz wychwalać naszą pieruńsko leniwą policję! Jak śmiesz!

                  Scena 1
                  Kompleks działek pracowniczych w Szczakach.Obok wsie. Koleżance na ogrodzonym
                  parkingu ktoś okrada i maksymalnie niszczy samochód (przecina opony, kradnie
                  akumulator, przecina przewód paliwowy itd). Fiat 126 p, ok. 20-letni (!).

                  Wezwani Panowie Policjanci Na Służbie Nie Drużbie sugerują, że to nie warto
                  spisywać protokołu. Po naleganiach łaskawie spisują. Śledztwo umarzają wkrótce.

                  Nie wiedzą, kto w okolicy kradnie? Nie mogą nawet postarać się sprawdzić?


                  Scena 2
                  (dotyczy lewizny)

                  Panowie Policjanci zatrzymują mnie na szosie wylotowej. Podobno miałam zapalone
                  światła postojowe zamiast mijania. Powinni zdaje się udzielić mi upomnienia,
                  ale od razu zaczynają przymawiać się o łapówkę. Niestety, miałam tymczasowy
                  dowód rejestracyjny od tygodnia nieważny, więc wiedziałam, że się nie wywinę.
                  Panowie wymuszają ze mnie 50 złotych (w łapę, w łapę, nie żaden mandat!). I
                  jeszcze bezczelnie próbują mnie namówić, żebym w razie następnej kontroli
                  udawała, że zapomniałam ze sobą wziąć dowód rejestracyjny.


                  Twój mąż po prostu wstaje i wychodzi??? Chyba umrę ze śmiechu!!Chyba petent
                  wstaje i wychodzi!!
                  Policja to zajmuje się tylko zapisaniem, że przestępstwo miało miejsce, i potem
                  pisze, że śledztwo umorzono. Jeszcze pisać na maszynie toto ledwo umie. Kiedyś
                  ze 3 godziny tak czekałam. Okradziono mnie w stołówce studenckiej. W komendzie
                  rejonowej dowiedziałam się, że "taak, tam kradną". To nie mogli wykryć, kto
                  kradnie?! I to pisanie na maszynie jednym palcem!! Jak miałam 10 lat, to lepiej
                  to robiłam.

                  Każdy z życia zna takich scenek bardzo wiele. Załóżmy forum Policja, to dopiero
                  sobie takie agniechy poczytają (był kiedyś taki film "Co mój mąż robi w nocy".

                  Żegnam ozięble

                  A>


                  Gość portalu: agniecha293 napisał(a):

                  > Owszem powinien,ale nie wszyscy ludzie tak to sobie tłumaczą,niestety mój mąż
                  > nie ma prawa i nie zadaje takich pytań typu:kiedy go okradziono,poprostu
                  wstaje
                  >
                  > i wychodzi bez względu na to która jest godzina,też mnie cholera kiedyś
                  > brała,ale z czasem i ja nie pytam już o nic.
                  > Poprostu służba ! ja wiem że wszyscy cierpią,np,rodzina,ale co ja mogę że ma
                  > taki zawód a nie inny???///
                  • Gość: felinecaline Re: na policji! IP: *.dial.proxad.net 23.08.03, 08:37
                    Wlasnie z podobnego powodu jak opisane przez Agulhe wydarzenie z F126 pytalam
                    agnieche, czy jej maz pracuje w Swiebodzicach; tamze 24.07.003 godzina 0.15 (w
                    przyblizeniu), tuz naprzeciwko komisariatu zaparkowany Ford Escort na
                    francuskiej rejestracji. Wlasciciele (Polacy - Francuzi) wychodza od znajomych
                    i stwierdzaja wybite szyby boczne (w drzwiach przednich i brak radia. Ida na
                    policje zglosic wlamanie. Panowie DYZURNI policjanci szyderczo, opryskliwie i
                    wrecz po chamsku stwierdzaja, ze z takim g...em nie nalezy ich niepokoic (?) o
                    podobnej godzinie (!). Niech ida sie wyspac i przyjda pozniej. Oto budujacy
                    przyklad pracy polskiej policji.
                    Mojemu mezowi (NIE BEDACEMU LEKARZEM)postala w glowie mysl zamieszkania w
                    Polsce po przejsciu na emeryture i ewentualne otworzenie wlasnej firmy. Mnie do
                    emerytury jeszcze daleeeeko, ale nie sadze, ze do tego czasu cokolwiek zmieni
                    sie w stosunku moich Rodakow do "Sluzby Zdrowia". Wspolczuje moim polskim
                    kolegom, ale nie chce i nie zamierzam dzielic ich losu, tyrac w podlych
                    warunkach za podle pieniadze i dodatkowo byc upodlana przez spoleczenstwo, w
                    ktorym niezaleznie od wieku i zawodu 55% ludzi notorycznie mija sie z prawem i
                    poczytuje to sobie za powod do dumy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka