Dodaj do ulubionych

Odmawianie udzielenia pomocy człowiekowi... :(

22.02.08, 11:43
"W autobusie mdleje kobieta. Jest nieprzytomna i ma drgawki. Kierowca podjeżdża pod szpital na Solcu. Przypadkowy pasażer wbiega do środka i prosi o pomoc. - Lekarz nie wyjdzie. Proszę zadzwonić na pogotowie - słyszy".

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4952309.html
Ratowanie człowieka jest priorytetowym obowiązkiem, a także zwykłym współczującym odruchem lekarza i każdego z nas. Jeżeli jakiś przepis ogranicza niesienie niezbednej pomocy, należy go zignorować i zrobić swoje, tzn. uratować człowieka.

CZŁOWIEKA spośród milionów ludzików wyróżniają owocach jego działania a nie stopień przestrzegania przepisów. Jeżeli szpitalny lekarz boi się udzielić pomocy leżącemu przed szpitalem człowiekowi, bo np. uważa że za to grozi mu utrata pracy, to taki lekarz nie jest godny aby go nazywać CZŁOWIEKIEM.
Edytor zaawansowany
  • 22.02.08, 11:46
  • 22.02.08, 12:27
    p.atryk napisał:

    > Rece opadaja n/t
  • 22.02.08, 12:56
    Nie bylo absolutnie stanu naglego zagrozenia zycia, a nawet
    pogorszenia zdrowia (napad padaczkowy).
    Co niby wobec tego mialby "uratowac" lekarz? A co w zamian
    ryzykowal?
    Praca lekarza takze polega na tym, zeby umiec sie przeciwstawic od
    czasu do czasu presji spanikowanych pasazerow autobusu. To lekarz ma
    wiedziec, co moze a czego nie moze zrobic w takiej sytuacji, a nie
    pan Zdzicho czy pani Jasia.

    To sa rozwazania i tak czysto teoretyczne. 75% czytajacych te
    informacje nie dostrzega, ze lekarz nie zostal nawet powiadomiony o
    tym fakcie przez personel, ktory przyjal zgloszenie. Wtorny
    analfabetyzm

    Ale nie przeszkadza to nikomu w teatralnym rozdzieraniu szat.
  • 22.02.08, 18:00
    p.atryk napisał:

    > Nie bylo absolutnie stanu naglego zagrozenia zycia, a nawet
    > pogorszenia zdrowia (napad padaczkowy).

    Patryk ale nie o to chodzi
    a jakby byl to przypadek zawalu?
    to caly czas zadzialalby ten sam kretynski mechanizm
    skonczyloby sie to dokladnie tak samo
    a to ze to nie bylo byc moze cos super powaznego dowiedziales sie po
    fakcie
    a zasady udzielanie pomocy sa takie ze aby stwierdzic co komus jest
    trzeba do niego podejsc

    1- kretynski przepis ze budynek jest miejscem pracy lekarza, zakpie
    i zapytam jakby pacjent lezal 30cm od sciany szpitala to tez prawnie
    jestescie usprawiedliwieni do niepodejmowania akcji ratowniczej?

    2 - czlowiek potrzebuje pomocy, nawet jak przepis jakis jest duracki
    to prawnie (zapewne prawnicy to potwierdza) pomoc udzielana przez
    lekarza dziala na jego korzysc
    Nawet w wojsku zolnierz ma prawo odmowic wykonania glupiego rozkazu

    po to na szpitalach sa te miedzynarodowe znaki "SZPITAL"
    one nie sa dla kierowcow karetek, one sa dla ludzi ktorzy potrzebuja
    pomocy

    Rece opadaja co lekarze mowia na temat udzielanie pomocy
  • 22.02.08, 19:07
    > a jakby byl to przypadek zawalu?
    > Rece opadaja co lekarze mowia na temat udzielanie pomocy

    i inne twoje uwagi.
    Otóż:
    najwyższy czas żeby ludzie zrozumieli, że gdy coś się dzieje, nie
    należy szukać "jakiegoś lekarza", wołać "czy jest na sali (w
    autobusie itp) lekarz", gonić jak wariat do najbliższego szpitala
    czy nie daj Boże do najbliższej przychodni.
    Obraz medycyny ZWŁASZCZA w zakresie ratownictwa, czy tez mówiąc po
    prostu, ratowania stanów zagrożenia życia i stanów bezpośredniego
    zagrożenia istotnym pogorszeniem stanu zdrowia, zmienił się
    diametralnie.
    Otóż w 99.99 % przypadków będzie LEPIEJ dla pacjenta, gdy wezwie się
    zespół ratownictwa medycznego.
    Nawet gdyby oczekiwanie na niego miało by trwać 2-3 minuty dłużej,
    tak jest po prostu lepiej- z wyjątkiem zatrzymania krążenia, ale tu
    sytuacja jest o tyle inna, że jest MORALNYM obowiązkiem każdego
    człowieka umieć takiej pomocy udzielić, no i ją udzielić w razie
    potrzeby!!!!!!!!!!!!!!!!
    Nie ma istotnego znaczenia, czy to lekarz czy nie. Oczywiście,
    jeżeli "na sali" jest lekarz, to niech on tym kieruje. Ale już
    pomysły by lecieć bo 50 metrów dalej jest szpital a 73 metry dalej
    przychodnia, i że to ma w czymś pomóc, są niezrozumiałe.
    LUDZIE. Ratowanie życia są to kwalifikowane działania w oparciu o
    wiedzę, ludzi i sprzęt. Nie ma tego szpital, poza SOREM (ale nie
    wybiegnie cały personel SORu na interwencje uliczne!!!!!!). Nie ma
    tego przychodnia, nie ma tego gabinet, nie ma tego doktor Kowalski
    przypadkowo mieszkający na tej samej ulicy!!!!!!!!!!!
    Zatrzymanie krążenia? Reanimuje KAŻDY!!! KAŻDY. Aron, Szlachcic,
    Andnow2, ktokolwiek!!!!!!
    Cała reszta? Nie hucpa pod tytułem wpadanie do szpitala przychodni i
    rozdzierające "pomocy!!!" tylko: 999 albo 112 i rzeczowe informacje.
    Nie dlatego że się komuś nie chce.
    Dlatego że tylko tak jest skutecznie!!!!!!
    Chodzi o ratowanie zycia, a nie o teatralne gesty, o "chcenie"
    czy "niechcenie" lekarza czy kogokolwiek.
    Podobno- podobno- o to własnie chodzi. Więc o co wam chodzi, o co
    tobie chodzi andnow i inni: o ratowanie (no to RÓBCIE TO
    SKUTECZNIE!) czy o kolejne dopier dalanie się do lekarzy?
  • 24.02.08, 16:04
    To lekarz ma
    > wiedziec, co moze a czego nie moze zrobic w takiej sytuacji, a nie
    > pan Zdzicho czy pani Jasia.
    >

    Dlatego poproszono o pomoc lekarza bo w autobusie Zdzicho i Pani
    Jasia spanikowali w obawie ,że człowiek udusi się własnym
    językiem.........
  • 25.02.08, 20:37
    Mam nadzieje, ze razem z reCami cos jeszcze ci opadnie i juz sie nie
    podniesie. LOL
  • 22.02.08, 12:38
    lek.lek napisał:

    > "W autobusie mdleje kobieta. Jest nieprzytomna i ma drgawki.
    Kierowca podjeżdża pod szpital na Solcu. Przypadkowy pasażer wbiega
    do środka i prosi o pomoc. - Lekarz nie wyjdzie. Proszę zadzwonić na
    pogotowie - słyszy". OD REJESTRATORKI!!!!!!!!!

    Ratowanie człowieka jest priorytetowym obowiązkiem, a także zwykłym
    współczującym odruchem lekarza i każdego z nas. Jeżeli jakiś przepis
    ogranicza niesienie niezbednej pomocy, należy go zignorować i zrobić
    swoje, tzn. uratować człowieka.CZŁOWIEKA spośród milionów ludzików
    wyróżniają owocach jego działania a nie stopień przestrzegania
    przepisów. Jeżeli szpitalny lekarz boi się udzielić pomocy
    leżącemu przed szpitalem człowiekowi, bo np. uważa że za to grozi mu
    utrata pracy, to taki lekarz nie jest godny aby go nazywać
    CZŁOWIEKIEM.

    Człowiek przede wszystkim powinien szanować swoje słowa i nie kłamać.
    Lekarz nie wiedział o sprawie, zdecydowała rejestratorka.
    Łatwo być Katonem za klawiaturą, trudniej mieć rzetelne argumenty
    bez uciekania się do kłamstw. Zamiast wielkich słów, trochę
    przyzwoitości, niezależnie od zawodu.

    WĄTEK I TAK DUBLUJE INNY - lek.leku, sprawdź zanim rozpoczniesz.

  • 22.02.08, 12:59
    w pewnym szpitalu loraphenus miał dyżur. Podczas tego dyżuru z 7 mego piętra
    wyskoczył w nocy na beton pacjent. Na tym oddziale był jeden lekarz dyżurny i
    dwie pielęgniarki.

    Pacjent zginał na miejscu. Reanimowano go i wezwano karetkę.

    Pózniej okazało się że gdyby pacjent przeżył i gdyby wzięto go na oiom tego
    spzitala przez izbę przyjęć to Ci którzy tak by zrobili nie zaznali by spokoju
    od prokuratury.

    Prokurator prowadzący śledztwo umorzył sprawę, aczkolwiek powiedział że obszar
    jurysdykcji szpitala kończy się za jego oknem. Jak ktoś popełnia samobójstwo i
    wyskakuje z okna szpitala - to ma go zabrać R-ka. W przeciwnym wypadku
    wieloletnie przygody z sądami i prokuraturą.

    Ów przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości powiedział nawet " muszą państwo
    wiedzieć, papiery muszą się zgadząc i to jest tutaj najwazniejsze, aby
    prokuratura nie miała kłopotu i państwo zeby nie byli zapraszani na przesłuchania"

    Od pomocy doraźnej jest pogotowie ratunkowe.
  • 22.02.08, 13:29
    Może nie zauważyłeś, że odpowiadasz mnie, a ja tylko w 2 akapitach
    cytowałem pierwszy post, z którym się nie zgadzam. A więc nie ja
    jestem pseudoradcą.
    Ale też nie zgadzam się z Tobą - ratujemy życie nie z powodu ani
    wbrew prawu. To są zupełnie inne normy.
    Ponieważ znam niemal identyczny przypadek, odpowiem tak - na moim
    oddziale też pacjent próbował skoczyć ale został powstrzymany przez
    personel, bo zadziałał standard postępowania przewidujący takie
    wypadki.
    Chodzi więc aby nie skakali skutecznie a nie kto ma gościa "zbierać"
    z ulicy, bo to trywializuje problem.
    Moim zdaniem, skoro go reanimowano, case closed - udzielono pomocy.
    Lecz jeśli można było to skuteczniej zrobić w Izbie/szpitalu a nie
    zrobiono by tego, opóźniając skuteczną pomoc, to wtedy dopiero byłby
    case dla sądu.
    Interpretacje prokuratorów (lub Twoje) są mylne, pierwszeństwo w
    sprawie sądowej ma skuteczność pomocy a nie miejsce udzielenia.
    Czyli nic nie groziłoby za pomaganie na Izbie, jeśli inne sposoby
    byłyby opóźnieniem skutecznej pomocy.
    Od prokuratorów i ich etyki różni nas, lekarzy to, że nam się musi
    zgadzać człowiek i jego zdrowie, a im - papiery. Mnie ta wypowiedź
    proka zmuliła - że cyniczny to pikuś, ale głupi do tego...
    Nasi prawnicy by go rozszarpali na sali (sądowej naturalnie).
  • 22.02.08, 13:40
    wkleiłem to w złym miejscu. I nie Tobie to dedykowane.

    W kazdym razie ten szpital miał któryś taki problem z kolei. Wcześniejsze
    samobójstwa miały miejsca. Lekarz wziął samobójcę zreanimował i przyjęto na OIOM.

    Prawnicy rozszarpywali go na sali sądowej -dlaczego nie było Karetki tylko pomoć
    doraźna z Izby Przyjęć?

    Podobno ma być Pogotowie Ratunkowe. Nawet jeśli ktoś zabije się za parapetem
    oddziału. Podobno taki pacjent musi być przyjety przez Pogotowie, inaczej sępy
    prawnicze szarpią na sali sadowej cały zespól.

    I w tym szpitalu jest wytyczna dyrekcji, oparta analizami prawnymi ż ew
    przypadku samobójstwa MA BYĆ WEZWANE pogotowie.

    Co do faktu że prokuratorom mają zgadzać się papierki to masz racje. Tylko -że
    lekarzy za dobre serce dziś się próbuje uwalić - i nikt nie chce ryzykować.
  • 22.02.08, 18:09
    loraphenus napisał:

    > Prokurator prowadzący śledztwo umorzył sprawę,

    i bardzo dobrze ze to napisales

    widzis, prokurator wie ze to kretynski przepis i mimo ze kretynski
    przepis "pokazal palcem winnego" on umorzyl sprawe
    nie dajmy sie oglupic tak jak amerykanie

    > Ów przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości powiedział nawet " muszą
    państwo wiedzieć, papiery muszą się zgadząc i to jest tutaj
    najwazniejsze,

    uwazasz ze prokurator zrobil zle ze umorzyl? bo caly czas jest to
    twoim argumentem aby nie podejmowac akcji ratowniczej
    zapewniam ze lekarzowi podczas udzielania ratunku nic nie grozi
    niezyciowy przepis i chec pomocy to powody dla ktorych sprawy sie
    umarza


    > Od pomocy doraźnej jest pogotowie ratunkowe.

    mam zawal 50 metrow od szpitala
    czy lekarze ze szpitala pomoga mi czy nie?
    nie odwracaj kota ogonem, problem jest w tym co bedzie jak sie
    stanie powazny przypadek
  • 22.02.08, 18:17
    nie pomogą 50 metrów od szpitala ! Dlaczego? Ano dlatego że od tego jest Pogotowie.

    A jak będzie to 51 metrów? 501 metrów?

    Od pomocy doraźnej jest pogotowie. Lekarz w szpitalu odpowiada za to co dzieje
    się w szpitalu i nie ma prawa opuszczać oddziału.
  • 22.02.08, 19:13
    > Od pomocy doraźnej jest pogotowie. Lekarz w szpitalu odpowiada za
    >to co dzieje się w szpitalu i nie ma prawa opuszczać oddziału.

    a ten zwrot "zlote 3 minuty" gowno znaczy?

    unikasz jak zwykle istoty sprawy wiec zapytam teraz
    Czy uwazasz ta sytuacje za normalna? to jest czy tak powinno byc jak
    jest, czy prawo nie powinno chronic lekarza w sytuacji ze zdarzyl
    sie juz prededens ze prokurator odstapil od uruchomienia procedury?
  • 22.02.08, 19:57
    szlachcic napisał:

    > > Od pomocy doraźnej jest pogotowie. Lekarz w szpitalu odpowiada za
    > >to co dzieje się w szpitalu i nie ma prawa opuszczać oddziału.
    >
    > a ten zwrot "zlote 3 minuty" gowno znaczy?

    znaczy to że busiarz, składacz, radca prawny ma qw ciagu tych minut rozpocząć
    Cardiopulmonary Resuscitation i żaden lekarz do Basic Life Support nie jest
    potrzebny.
    >
    > unikasz jak zwykle istoty sprawy wiec zapytam teraz
    > Czy uwazasz ta sytuacje za normalna? to jest czy tak powinno byc jak
    > jest, czy prawo nie powinno chronic lekarza w sytuacji ze zdarzyl
    > sie juz prededens ze prokurator odstapil od uruchomienia procedury?

    tak. Tak powinno być. Lekarz nie opuszcza Izby przyjęc - tam ma pod opieką
    swoich pacjentów. Za nich odpowiada. Zreszta poszukiwanie jakiegokolwiek lekarza
    i organizacja tego potrwa dłużej niż dojazd zespołu karetki.
  • 22.02.08, 20:48
    O ile pamiętam w Polsce nie ma prawa precedensu. To nie USA. Identyczna sprawa może skończyć się kilkoma skrajnie różnymi wyrokami.
    --
    “Build a man a fire, and he'll be warm for a day. Set a man on fire, and he'll be warm for the rest of his life.”
  • 22.02.08, 21:40
    sithicus napisał:

    > O ile pamiętam w Polsce nie ma prawa precedensu. To nie USA.
    Identyczna sprawa może skończyć się kilkoma skrajnie różnymi
    wyrokami.

    Zgadza sie nie ma
    ale jak zwykle sithicus takze nie wypowiadasz sie o calosci problemu
    rozumiem obawy
    ale czy uwazasz ze takich sytuacji nie powinno sie znormalizowac do
    rozsadnych i zyciowych procedur?
    chyba ze uwazasz jak loraphenus ze to obecne jest rozsadne i zyciowe
  • 22.02.08, 21:38
    loraphenus napisał:

    > znaczy to że busiarz, składacz, radca prawny ma qw ciagu tych
    minut rozpocząć Cardiopulmonary Resuscitation i żaden lekarz do
    Basic Life Support nie jest potrzebny.

    ale sie osmieszasz, az trudno uwierzyc ze jestes lekarzem
    jezeli lekarz bedacy tuz obok daje prowadzic akcje zwyklym na ogol
    nie majacym pojecia przechodniom i ma to gdzies to wybacz ale
    pomyliles zawody

    > tak. Tak powinno być. Lekarz nie opuszcza Izby przyjęc - tam ma
    >pod opieką swoich pacjentów.

    zalozmy ze nikogo nie ma
    albo zalozmy ze sa same przypadki lekkie
    a tam umiera czlowiek

    Zreszta poszukiwanie jakiegokolwiek lekarz
    > a i organizacja tego potrwa dłużej niż dojazd zespołu karetki

    organizacja czego potrwa dluzej, organizacja sztucznego oddychania,
    zatamowania krwotoku
    zrozum czlowieku ze ludzie nie maja zielonego pojecia o udzielaniu 1
    pomocy
    zawsze lekarz bedzie prowadzil akcje lepiej bo ma ta wiedze
  • 22.02.08, 22:30
    udajesz idiote jak zwykle,

    ustawa nakłada na kazdego obowiazek pierwszej pomocy. Taak, busiarz i inni mają
    wykonać BLS.

    To że nie potrafią bo wolą pieprzyć na forach androny to już inna sprawa.

    Lekarz ma na izbie pod opieką ludzi. Ale żeby do fizolskiego umysłu dotarło to
    narysuje.

    Wyobraź sobie że mamy elektrownię i tam siedzą w sterowni inżynierowie. Nagle
    wpada ktoś i mówi że w budynku obok, 50 metrów jest zwarcie instalacji
    elektrycznej i grozi to pożarem...

    Rozumiem że rzucają robotę w sterowni i idą naprawiać. W tym czasie pada blok
    energetyczny ...

    Szlachcic od lat wiemy ze dla fizola od codegenów każdy powód by sie przyczepić
    lekarzy jest dobry , ale,.... w swym zidioceniu znalazłbyś umiar.

    Prawo wymyślili mądrzejsi szlachciuro.
  • 23.02.08, 11:15
    loraphenus napisał:

    > Wyobraź sobie że mamy elektrownię i tam siedzą w sterowni
    inżynierowie. Nagle
    > wpada ktoś i mówi że w budynku obok, 50 metrów jest zwarcie
    instalacji elektrycznej i grozi to pożarem...
    > Rozumiem że rzucają robotę w sterowni i idą naprawiać. W tym
    czasie pada blok
    > energetyczny ...

    widzisz, nie rozumiesz nawet prostego tekstu i to jest powod ze
    osmieszasz siebie i kompromitujesz srodowisko
    w sterowni zwykle jest kilka osob i jeden dzwoni po straz, jeden
    odlacza zagrozony teren a inny
    nawet jak jest tylko jedna osoba to procedury sa takie aby jak
    najszybciej zniwelowac niebezpieczenstwo
    dokladnie to samo dot udzielanie pomocy, pomocy nalezy idzuelic jak
    najszybciej. w izbie przyjec moze nikogo nie ma, badz stoja pacjenci
    ze zlamanymi paznokciami
    dla ciebie zlamany paznokiec jest wazniejszy od stanu zagrozenia
    zycia i moralnie usprawiedliwiasz ta sytuacje
    i wlasnie dlatego w tym kraju nic sie nie zmieni
    a to ze robisz z siebie bydlaka obrazajac mnie co kazdy post to
    takze wystawiasz i sobie i srodowisku cenzurke
  • 23.02.08, 11:23
    nie, szlachcic- ja ciebie nie obrqażam bo ciebie nie da sie obrazić. Stwierdzam
    ogółowi znany fakt.

    W szpitalu na izbie jest jeden lekarz. Nie ma on praw aopuszczać izby przyjec.
    Niech pyskują na forach składacze codegenów, radcy i inne trolle.

    Cała twa fizolska pseudologika oparta jest na zakładamy. Zakładamy że...

    Prawo jest prawem. Prawo też zakłada, tylko na fundamentach wymyśłonych przez
    mądrych ludzi a nie przez takich intelektualistów z forum jak ty.

    Podstawową rzeczą jest to że Basic Life Support umieją obecnie dzieci w szkole
    podstawowej. To że składacz codegenów autorytet od zarządzania ochroną zdrowia
    tego nie wie by uszło, to że nie przyjmuje do wiadomości dowodzi jego
    ograniczenia,. Tyle.
  • 23.02.08, 17:33
    > W szpitalu na izbie jest jeden lekarz.

    w szpitalu jest wiecej niz jeden

    > Podstawową rzeczą jest to że Basic Life Support umieją obecnie
    dzieci w szkole podstawowej.

    jak nie widzisz roznicy w udzielaniu pomocy przez 10latka a lekarza
    to dziekuje za dyskusje
  • 23.02.08, 18:47
    którą prezentujesz uniemożliwia cokolwiek.

    pomijając fakt że nie znasz się na niczym - tylko peany na forum jak nie o
    zarządzaniu to o udzielaniu pierwszej pomocy - daruj sobie.

    Nie masz nawet pojęcia o BLS - ale pierwszy do osądów i rzucania kamieniem.

    Szpital na Solcu ledwo zipie -a na izbie jest 1 lekarz (słownie jeden). W całym
    szpitalu pielęgniarek zostało 12.
  • 23.02.08, 19:06
    wlasciwie nalezaloby tu dodac
    (w celach edukacyjnych, nie dla szlachcica konkretnie, bo to nie ma
    sensu)
    ze czynnosci BLS nalezy podjac natychmiast
    nawet 1 minutowe opoznienie zwiazane ze sprowadzeniem lekarza moze
    miec fatalne skutki i jest zmarnowanym czasem

    bledem, smiertelnym w skutkach bledem, jest poszukiwanie lekarza
    zamiast podjecia BLS
  • 23.02.08, 20:46
    extorris napisał:

    > bledem, smiertelnym w skutkach bledem, jest poszukiwanie lekarza
    > zamiast podjecia BLS

    w tym autobusie bylo wiele osob
    dzwonili na pogotowie i szpitala i podjechali tam

    Wiec rozumujac twoim prymitywnym wybitnie tokiem rozumowania
    gdy zaistnieje sytuacje jak w tym przypadku 100 ludzi w autobusie
    powinno udzielac pomocy i nikt nie powinien pojsc 2 kroki dalej do
    izby przyjec w szpitalu i poprosic o fachowca
    zmiencie zawod panowie
    betonowe srodowisko nie sluzy do rozsadnego postrzegania swiata
    powiedz mi do czego sluza znaki informujace ze "do szpitala w prawo"?
    odpowiedz sobie na to pytyanie
    tylko na nie odpowiedz
    moim zdaniem te znaki sluza do tego aby w chwili zagrozenia
    podjechac autem przez osobe prywatna do szpitala, ten miedzynarodowy
    znak ma ulatwic dojazd
    Po co ma ulatwic dojazd?
    po to aby dojechac
    Czy to jest znak dla kierowcow pogotowia?

    przeanalizuj te kilka powyzszych zdan i odpowiedz na pytania
  • 23.02.08, 20:59
    Szlachcic,pewnie nie wiesz co to znaczy i dlatego piszesz takie bzdury,wiec ja juz wyjasniam:

    BLS-basic life supprot...
  • 24.02.08, 01:02
    Szlachcic przyłożyć palce na klatce piersiowej uczyli kiedyś w
    podstawówce. Obecnie przy udzielaniu pierwszej pomocy nawet
    przypadkowy przechodzień nie musi stosowac sztucznego oddychania,
    może się ograniczyć do masażu serca i poczekać na karetkę lub wyjąć
    AED i podstępować według wskazań z AED i podobnie jak wyżej czekać
    na zespół ratunkowy.

    W tym przypadku nieprofesjonalnie zachował się kierowca autobusu,
    zamiast jechać do szpitala powinien zatrzymac pojazd i wezwać zespół
    ratunkowy.

    Lekarz nie ma prawa opuścić oddziału lub Izby Przyjęć na której
    dyżuruje. Opuszczenie Izby jest traktowane przez KK jako narażenie
    życia osób, za które ponosi się odpowiedzialność.

    Obowiązek udzielenia pomocy zgodnie z więszością ekspertyz prawnych
    dotyczy miejsca, w którym lekarz pobiera wynagrodzenie. Nie dotyczy
    innych miejsc.

    Współczesne procedury reanimacyjne nie wymagają obecności lekarza do
    przeprowadzenia reanimacji, według zaleceń ALS, kardiowersję ze
    wskazań nagłych powinna wykonać pielęgniarka lub nawet ratownik,
    jeśli w chwili prowadzenia procedury ratunkowej lekarz jest
    nieobecny. Kardiowersję w Polsce rzadko wykonują nawet
    anestezjolodzy.

  • 24.02.08, 09:26
    po pierwsze malo ludzi potrafi udzielic pomocy
    po drugie paralizuje ich strach (bylem tego swiadkiem)
    te 2 czynniki usprawiedliwiaja takie oto zachowanie ludzi ze jezeli
    w autobusie nie bylo kogos kto potrafil ocenic stan pacjenta i
    postanowili pojechac do szpitala - co moglo przyspieszyc kontakt z
    fachowcem
    odpowiedz mi na pytanie czy bronisz zdania lekarzy bo lekarz ze
    szpitala nie jest byc moze chroniony prawnie udzelajac tej pomocy
    czy uwazasz ze normalne jest czekanie gdziekolwiek, kiedykolwiek w
    jakiejkolwiek sytuacji na miejscu zdarzenia?
    tu nasuwa sie dodatkowe pytanie dlaczego z calym zachodnim swiecie
    szpitale sa oznaczone znakami drogowymi? Ja uwazam ze po to aby w
    razie potrzeby zawiezc czlowieka aby udzielono mu pomocy
    Jest tylko jedne wytlumaczenie tego ze ustawiane sa znaki.
    Ty uwazasz ze z innego powdu, wiec pytam, wytlumacz mi dlaczego?
  • 24.02.08, 09:31
    NIC nie usprawiedliwia tych ludzi, a ZWŁASZCZA kierowcy. Masz prawo jazdy? MUSISZ potrafić udzielić pierwszej pomocy. Nie potrafisz?Albo wydaje Ci się że potrafisz? To się naucz. Bo swoją niewiedzą zabijasz. Niżej podałem Wam link do książki - Szlachcic - bądź człowiekiem...

    PS Jeśli posiadasz prawo jazdy MUSISZ wiedzieć jak powinien zachować się kierowca autobusu. Proszę Cię, opisz mi to prawidłowe (czyli NAPRAWDĘ ratujące życie) postępowanie współpasażerów w danym przypadku
  • 26.02.08, 08:18
    maverick777md napisał:

    > NIC nie usprawiedliwia tych ludzi, a ZWŁASZCZA kierowcy. Masz
    prawo jazdy? MUSI SZ potrafić udzielić pierwszej pomocy

    Postaraj sie zrozumiec to co napisze, przeczytaj 10 razy
    Tematem watku jest zle zachowanie kierowcy czyli dowiezienie
    pacjenta do szpitala
    Lekarze uwazaja ze dowiezienie kokokolwiek, kiedykolwiek jest
    bledem - od tego jest pogotowie mowia
    Ja pisze ze gadacie nieprawdopodobne bzdury, zwlaszcza jako lekarze
    wydzwiek Waszych postow tu na forum jest taki ze obojetnie w jakiej
    sytuacji nalezy czekac na pogotowie
    Bzdura, bzdura, bzdura

    Czy ten przypadek byl przypadkiem ktory mozna bylo rozpoznac przez
    zwykladgo smiertelnika?
    Smiem twierdzic ze ten przypadek byl na tyle powazny ze zachowanie
    ludzi bylo "ludzkie" to znaczy nie wiem/nie jestem pewien co jest
    wiec potrzebuje lekarza. Uwazam ze szybciej dostarcze pacjenta w ten
    sposob - na zaden autobus nie czekali - jechali nim
    ZYSKALI CZAS
    Oczekujecie od ludzi wiedzy medycznej a nie zdajecie sobie sprawy ze
    udzielanie 1 pomocy taka wiedza nie jest
    1 pomoc to kilka podstawowych procedur, nawet wykonanych przez
    czlowieka dobrze nie powinno ograniczac sie tylko do tej pomocy a
    takze dostarczenia pacjenta do fachowca
    nie zdajecie sobie sprawy ze propagujecie tumiwisizm
  • 27.02.08, 17:46
    nie podjęcie resyscytacji w ciągu 4 minut od zatrzymania krążenia praktycznie
    przekreśla szansę na powrót neurologiczny
    przy podjęciu reanimacja każda minuta ponad 5 minut od zatrzymania to spadek o
    20% szansy powrotu neurologicznego; czyli transport człowieka z NZK do szpitala
    przez 30 minut, zamiast poczekać 1o minut na karetkę to spadek szansy na powrót
    neurologiczny o ponad 90%
  • 27.02.08, 17:43
    Szlachcic ocena stanu człowieka polega na
    1. sprawdzeniu czy człowiek jest przytomny
    potrafisz się spytać jak pan się czuje ? etc.
    2. chwycenia za palec celem oceny obecności reakcji bólowych
    3. ocena obecności oddechu i tętna
    nie jest to żadna filozofia - to powinno być wałkowane przy każdej okazji -
    szczególnie podstawy reakcji powinien mieć zakodowane kierowca autobusu.

  • 22.02.08, 13:07
    cava85 napisał:

    PROSZę ZADZWONIć Zadzwonić na pogotowie - słyszy". OD REJESTRATORKI!!!!!!!!!

    Bo dalej nie wpuścili.
    Nie szukaj winnych wśród maluczkich.
    Takiemu stanowi rzeczy nie jest winna ani rejestratorka, ani sprzątaczka, ani cieć. To nie oni instruują pracowników jak traktować pacjentów (klientów, interesantów).

    > Lekarz nie wiedział o sprawie, zdecydowała rejestratorka.

    To białe i to biała, dla poszukującego pomocy wszystko jedno. W rejestracji albo portierni Powinni wezwać lekarza, to fakt, ale nie wińmy tylko maluczkich.

    > WĄTEK I TAK DUBLUJE INNY - lek.leku, sprawdź zanim rozpoczniesz.

    No, to co???
    Takich spraw jest coraz więcej, nie ukryje tego odwracanie kota ogonkiem.

  • 22.02.08, 13:16
    Nadal sprawa nie ma nic wspólnego z lekarzami ani kotami (co tu
    odwrócono niby?). Trochę spuściłeś z tonu, i dobrze.
    Tymczasem naturalnie, jeśli mowa o winie, to osoby przyjmującej
    zgłoszenie.
    Lekarz,wiedząc o sprawie musiałby znaleźć wyjście z sytuacji (jak
    zapewnić pomoc, nie narażając chorych na oddziale i nie łamiąc
    prawa) bo do tego zobowiązuje go etyka.
    Rejestratorką może zostać każdy i nie musi mieć etyki. Nikt też nie
    instruuje ich a już z pewnością nie lekarz dyżurny.
    Lubisz dublować wątki, to i ja powtórzę - nierzetelnie dociąłeś
    cytat więc nie wymagaj od innych większej uczciwości i etyki, niż
    sam prezentujesz w dyskusji.
  • 22.02.08, 14:46
    JEDYNYM powodem zamieszania w tym przypadku jest histeria, panika i kretyńskie pomysły "pomagaczy" którzy kompletnie nie wiedza ja sie zachować ale potrafią histeryzować i barwnie oskarżać personel medyczny.

    Gdyby zamiast "jechać do najbliższego szpitala" który NIE JEST PRZYGOTOWANY (!) do udzielania pomocy w takim trybie (chyba ze jest tam SOR) zabezpieczyli pacjentkę (podstawy pierwszej pomocy), wezwali w sposób odpowiedni czyli dokładnie informując karetkę (jak znam życie 80% pasażerów miało "komórkę") i spokojnie zaczekali to pacjentka miała by pomoc udzieloną szybko, właściwie i obyło by się bez tego bezsensownego bicia piany.
    I TAKI powinien być ten artykuł - by ludzi uczyć (bo nie wiedzą) jak sie RACJONALNIE zachować alby zwiększyć szanse poszkodowanego. A tak co mamy - kolejna sensacyjkę i pożywkę dla troli. I ZERO refleksji nad zdarzeniem.
  • 23.02.08, 18:47
    Slavie, bardzo dobrze prawisz, ale...
    Kto ma uczyć jak nie my?
    Wiesz, jak teraz wygląda zaliczenie z PD na studiach??? :((((
    To jak ma wyglądać edukacja społeczna, skoro nawet dr po studiach
    nie umie zaintubować ani wkłuć się zręcznie gdzie trzeba?
    No to czyja wina, że tłum szaleje gdy chory mdleje?
    Mają się tego nauczyć od Magdy M łamanej przez Radio M?
  • 23.02.08, 19:12
    cava85 napisał:

    > Slavie, bardzo dobrze prawisz, ale...
    > Kto ma uczyć jak nie my?
    > Wiesz, jak teraz wygląda zaliczenie z PD na studiach??? :((((
    > To jak ma wyglądać edukacja społeczna, skoro nawet dr po studiach
    > nie umie zaintubować ani wkłuć się zręcznie gdzie trzeba?
    > No to czyja wina, że tłum szaleje gdy chory mdleje?
    > Mają się tego nauczyć od Magdy M łamanej przez Radio M?

    - ubolewac mozna nad toba i niezly gagatek z ciebie.... czys ty sie
    nie pomylil z wyborem zawodu ?

    a moze jeszcze jest czas na to by byc rzeznikiem ? ... weterynarzem
    nie staraj sie byc.... szkoda zwierzat

    radca
  • 23.02.08, 19:20
    >... byc rzeznikiem?... weterynarzem nie staraj sie byc...szkoda zwierzat

    To radca uwazasz, ze praca rzeznika jest bardziej humanitarna niz praca weterynarza?
  • 23.02.08, 19:35
    marie_ann napisała:

    > To radca uwazasz, ze praca rzeznika jest bardziej humanitarna
    > niz praca weterynarza?

    - akurat odwrotnie to zrozumialas....byc moze nieprecyzyjnie sie
    wyrazilem ?

    radca
  • 23.02.08, 19:44
    Drogi radco, zrozumialam tak jak powinnam, a moja odpowiedz byla skierowana do
    ciebie i tylko do ciebie.
  • 23.02.08, 19:54
    marie_ann napisała:

    > Drogi radco, zrozumialam tak jak powinnam, a moja odpowiedz byla
    skierowana do
    > ciebie i tylko do ciebie.

    - a wiec nadal upierasz sie przy odwrotnym toku myslenia - swoim ?
    bez urazy prosze -:)

    radca
  • 24.02.08, 00:05
    radca napisał:

    > cava85 napisał:
    >
    > > Slavie, bardzo dobrze prawisz, ale...
    > > Kto ma uczyć jak nie my?
    > > Wiesz, jak teraz wygląda zaliczenie z PD na studiach??? :((((
    > > To jak ma wyglądać edukacja społeczna, skoro nawet dr po
    studiach
    > > nie umie zaintubować ani wkłuć się zręcznie gdzie trzeba?
    > > No to czyja wina, że tłum szaleje gdy chory mdleje?
    > > Mają się tego nauczyć od Magdy M łamanej przez Radio M?
    >
    > - ubolewac mozna nad toba i niezly gagatek z ciebie.... czys ty sie
    > nie pomylil z wyborem zawodu ?
    >
    > a moze jeszcze jest czas na to by byc rzeznikiem ? ...
    weterynarzem
    > nie staraj sie byc.... szkoda zwierzat
    >
    > radca


    Ale jatka... I to w majestacie prawa!

    Radco, dla Ciebie gotów jestem zostać rzeźnikiem, pod warunkiem, że
    będziesz się dalej ZWIERZAŁ na tym forum.


  • 23.02.08, 19:26
    >dr po studiach
    > nie umie zaintubować

    I jeśli nie robi tego na co dzień to nawet nie powinien próbować zrobić :-)
    lepiej żeby dobrze umiał udrożnić drogi oddechowe i uszczelnić maskę od ambu i
    nie dmuchał jak opętany :-)

    > Mają się tego nauczyć od Magdy M łamanej przez Radio M?

    Dokładnie tak :-)
    Dzieci trzeba uczyć w szkole a dorosłych przez mądry przekaz w różnych mediach.
    Lekarze indywidualnie nie są w stanie takiej wiedzy przekazać.
    Właśnie między innymi takie zdarzenia powinny być wykorzystywane do nauki i
    szkolenia ludzi. Problem polega na tym że media są zainteresowane zrobieniem
    maksymalnej sensacji do histerii włącznie. A żadna struktura organizacyjna
    (choćby min zdrowia) nie jest tym zainteresowana. Potem już nikt nie słucha a
    poza tym oczywiście wszyscy "wiedzą lepiej" i nie będzie im jakiś doktorek gadał
    że coś źle robią bo "co on tam wie, my ze szwagrem, na plecach" itp.
  • 24.02.08, 00:12
    "...lepiej żeby dobrze umiał udrożnić drogi i uszczelnić maskę i
    nie dmuchał jak opętany :-)..."

    Ja też jestem za tym żeby doktorzy nie dmuchali jak opętani, możemy
    w tej sprawie uzyskać nawet poparcie związku pielęgniarek i
    zawalczyć z Kopaczową!

    "...I jeśli nie robi tego na co dzień to nawet nie powinien próbować
    zrobić :-)..."

    Jezu, jest dokładnie odwrotnie...będzie armagedon.

    PS Czyżbyś był aspołeczny? ;-)
    Udziel się w szkole ratowników, oni z kolei uczą innych...
  • 22.02.08, 19:13
    > Ratowanie człowieka jest priorytetowym obowiązkiem, a także
    > zwykłym współczującym odruchem lekarza i każdego z nas. Jeżeli
    > jakiś przepis ogranicza niesienie niezbednej pomocy, należy go
    >> zignorować i zrobić swoje, tzn. uratować człowieka.

    a gó wno. To znaczy - oczywiście obowiązek ratowania to obowiązek
    święty. Ale ratowanie to nie jest rzucanie się natychmiast bez
    żadnej myśli, refleksji itp. byle zrobić COKOLWIEK.
    Zastanówcie się chwilę, pomyślcie, skąd nasze polskie niepowodzenia
    i tragedie, z powstaniami na czele? BO inaczej nie umiemy?
    Oby tylko coś zrobić? Nie chodzi o "coś". Chodzi o skutecznosć.
    Gdyby w rzeczonym autobusie był lekarz i gdyby odmówił- zasługiwałby
    na potępienie. Ale nie było tam lekarza. No nie było.
    Czy chora miała zatrzymanie krążenia? Czy ktoś z kilkudziesięciu
    osób tam to ocenił? To był ICH MORALNY ZASRANY OBOWIĄZEK.
    Jesli nie było zatrzymania krążenia, należało zadzwonić na 112 i
    SPOKOJNIE czekać na kwalifikowaną pomoc, obserwując stan pacjentki!
    TYLE.
  • 24.02.08, 00:27
    "...Czy chora miała zatrzymanie krążenia? Czy ktoś z kilkudziesięciu
    osób tam to ocenił?..."
    W rozumieniu prostych pasażerów zatrzymanie krążenia było.
    Autobus stanął po krótkim okrążeniu okolicznych szpitali.

    "...należało [...] czekać na kwalifikowaną pomoc, obserwując stan
    pacjentki..."
    Obserwowali pacjentkę. W ich relacji drgała.

    "...a gó..... To znaczy - oczywiście to obowiązek święty.To był ICH
    MORALNY ZASRANY OBOWIĄZEK"
    No, dialektyczny cytat tygodnia :DDDD Opadła mi kopara.

    PS No cóż, Kolegę poniosły szlachetne emocje, a ja tylko rubasznie
    żartuję. Też uważam, że trzeba ratować i to dobrze.
  • 25.02.08, 22:48
    > PS No cóż, Kolegę poniosły szlachetne emocje

    SZLACHETNE???????!!!!!!!!

    Tylko bez inwektyw proszę ;-) !!
  • 22.02.08, 17:08
    To, co - lepiej jest mieć spokój i nie udzielić komuś pomocy, niż później łazić przez kilka lat po prokuraturach?

    Podobnie myślą ci, którzy widzą chuliganów szarpiących człowieka. Myślą: lepiej jest mieć spokój i odejść stąd, niż zareagować i później łazić przez wiele miesięcy po sądach, albo jeszcze na dokładkę samemu oberwać.

    Ech, ludzie...

    Jeśli tak uważacie, pozostaje tylko umyć ręce :(
  • 22.02.08, 17:13
    Nikt z lekarzy nie mówił o nieudzielaniu pomocy, tylko o możliwych
    konsekwencjach udzielania.
    W komentarzach do postu inicjalnego mówi się, że pomocy udzielono.
    W opisywanym w prasie przypadku pomocy NIE UDZIELILI obywatele ani
    rejestratorka.
    Pytanie: czy powinni?
    Czy maksister by udzielił i umie to zrobić?
  • 22.02.08, 17:15
    że lekarz pracujący w Izbie Przyjęc pracuje tam i nie ma prawa się oddalić ?
    Nawet na 15 metrów, bo odpowiada za to co dzieje się na oddziale,

    Jak ktoś na Izbie Przyjęć dostanie migotania komór to co? Panie, byłem 15 metrów
    obok?
  • 22.02.08, 18:20
    Znowu do mnie - ok, ustalmy kto czego nie rozumie:

    Pomiędzy ODDALENIEM się z Izby a BRAKIEM reakcji lekarza(o czym
    zresztą w tym przypadku nie mówimy)istnieje 657 sposobów na
    ZORGANIZOWANIE pomocy w nagłym przypadku na ulicy.
    Że zacytuję: a gdyby tam wasza matka siedziała, w tym misiu?
    A gdyby któś zamigotał na chodniku, przed wejściem do Placówki?
    Zapewniam cię, że znani mi oiomowcy szpitala przy głównej ulicy nie
    raz dawali sobie z tym radę, ratując a nie narażając nikogo.
    Z czego pewnie świetnie sobie zdajesz sprawę z autopsji...
  • 22.02.08, 19:23
    > istnieje 657 sposobów na
    > ZORGANIZOWANIE pomocy w nagłym przypadku na ulicy

    na czele z jednym: telefonem do ratownictwa!!!!!!!!
  • 22.02.08, 19:29
    Są sytuacje, że pomóc może tylko telefon do przyjaciela :))
  • 22.02.08, 19:59
    ta kobieta powinna odpowiadac za odmowe i utrudnienie udzielenia
    pomocy czlowiekowi znajdujacemu sie w sytuacji zagrozenia zdrowia i
    zycia..... takie przestepstwo nalezy do kategorii zbrodni

    radca
  • 22.02.08, 21:02
    jak ty się znasz na prawie w taki sam sposób jaki reprezentujesz tu na forum to
    jesteś doopa a nie radca
    --
    “Build a man a fire, and he'll be warm for a day. Set a man on fire, and he'll
    be warm for the rest of his life.”
  • 23.02.08, 17:37
    sithicus napisał:

    > jak ty się znasz na prawie w taki sam sposób jaki reprezentujesz
    tu na forum to jesteś doopa a nie radca

    ale nie mozesz usprawiedliwiac tego przykladu do obowiazujacego prawa
    w tym szpitalu pracuje pewnie kikudziesieciu lekarzy i setki
    pielegniarek a tematem watku jest to ze nikt nie chcial pomoc
    Pytanie nr 1
    Do czego sluza znaki drogowe pokazujace ze tu w tym budynku jest
    szpital czy znaki kierujace do tego zpitala?
    ten temat sprowadza sie do udzielenia odpowiedzi na to pytanie wiec
    prosze o odpowiedz

  • 23.02.08, 19:09
    szlachcic napisał:

    > ale nie mozesz usprawiedliwiac tego przykladu do obowiazujacego
    prawa
    > w tym szpitalu pracuje pewnie kikudziesieciu lekarzy i setki
    > pielegniarek a tematem watku jest to ze nikt nie chcial pomoc
    > Pytanie nr 1
    > Do czego sluza znaki drogowe pokazujace ze tu w tym budynku jest
    > szpital czy znaki kierujace do tego zpitala?
    > ten temat sprowadza sie do udzielenia odpowiedzi na to pytanie
    wiec
    > prosze o odpowiedz

    - masz pelna racje.... wlasnie oto chodzi

    radca
  • 23.02.08, 21:54
    > Do czego sluza znaki drogowe pokazujace ze tu w tym budynku jest
    > szpital czy znaki kierujace do tego zpitala?

    są to znaki informacyjne. Podobnie jak są znaki informacyjne mówiące
    o stacji benzynowej, poczcie, warsztacie samochodowym czy hotelu.
    Jest takich znaków dużo. Po prostu - INFORMUJĄ jak sama nazwa
    wskazuje. Byłoby dziwne oczekiwanie, że np. w dniu 25 grudnia będzie
    ona czynna. A przecież w tym dniu ten znak TEŻ INFORMUJE ŻE TU JEST
    POCZTA. Wyobraź sobie sytuację że przejeżdżasz koło szpitala, ot,
    dermatologicznego. Daję Ci głowę, że pierwsza lepsza karetka z jak
    to mówisz "Pcimia dolnego" jest lepiej wyposażona od całego tego
    szpitala. A ratownik medyczny z tej karetki umie lepiej ratować
    życie i pomagać w stanach nagłych od dowolnego lekarza z tego
    szpitala. Gdybym miał ci radzić- nie życzę oczywiście tego- gdyby
    coś się działo, a ty przejeżdżałbyś koło takiego szpitala, to nie
    trać czasu wpadając tam i próbując skłonić kogoś do udzielenia
    pomocy - tylko dzwoń do ratownictwa, i jedź im naprzeciw. Nie można
    sobie wyobrazić lepiej udokumentowanego przykładu na lepszą
    skuteczność pomocy niż taka sytuacja.
    Po prostu - chodzi o adekwatność. Jeżeli znaki pokazują na szpital i
    jest w nim SOR- to co innego. Ale jeśli SORu nie ma- to pomoc jaką
    tam możesz osiągnąć w ciągu kilku pierwszych minut ma bardzo
    niewielką przewagę nad pomocą udzieloną przez przeszkolonego laika.
    A chodzi o czas. O PŁYNĄCE SEKUNDY. SEKUNDY które są setkami metrów
    przebywanymi przez karetkę na sygnale, niosącą ci pomoc!!!!!!
    Znak- to znak. Zwróć uwagę że znak "szpital" ma tą samą kategorię
    ważności i styl jak co najmniej kilkanaście innych informujących o
    bardziej nieistotnych miejscach (kamping, przystań i takie inne).




  • 24.02.08, 09:37
    obs2 napisał:

    > są to znaki informacyjne. Podobnie jak są znaki informacyjne
    mówiące o stacji benzynowej, poczcie, warsztacie samochodowym czy
    >hotelu.

    blagam cie juz obs2, nie kompromituj siebie i srodowiska
    inni propagandzisci uchylaja sie od odpowiedzi na to pytanie bo
    wiedza ze to DOWOD na to ze w szpitalu kazdy normalny powinien
    oczekiwac pomocy
    I tak
    Znaki informacyjne mowiace ze za 200m jest stacja benzynowa mowi mi
    ze za 200 metrow moge zatankowac benzyne
    znak informacyjny ze za kilometr jest warsztat samochodowy mowi mi
    ze jak mam pewien klopot z autem moga mi tam pomoc
    wiec zapytam o czym ma informowac znak "szpital"
    A - czy to jest informacja dla urzedu skarbowego aby nie zapomnieli
    pobierac podatki?
    B - czy to jest informacja dla studentow architektury aby mogli
    zobaczyc jak wyglada szpital?
    C - czy moze znak informujacy ze tu jest szpital to informacja ze
    tam urzeduje szewc i naprawia buty

    Wiec obs2 pytam ciebie jaka jest odpowiedz


  • 25.02.08, 23:01
    > blagam cie juz obs2, nie kompromituj siebie

    błagam cię szlachcic nie kompromituj siebie.

    > wiec zapytam o czym ma informowac znak "szpital"

    dokładnie per analogiam do tego co napisałeś wyżej: że tu jest
    szpital, że tu leczą ludzi.

    Na stacji benzynowej tankujesz, nie naprawiasz samochodów!!!!
    W warsztacie naprawiasz samochody, nie tankujesz!!!
    W szpitalu leczysz choroby (określone)- A NIE WNOSISZ TAM NIE
    WIADMOMO JAKIE "NAGŁE" PRZYPADKI Z ULICY CZY Z AUTOBUSU.
    Do tego służą SZPITALNE ODDZIAŁY RATUNKOWE. Nie każdy szpital je ma.
    Więc informacja o szpitalu, to NA PEWNO nie jest informacja o
    miejscu gdzie możesz uzyskać pomoc doraźną. A już w żadnym wypadku
    nie jest to miejsce gdzie możesz uzyskać "wyjście" lekarza do
    efemerycznego autobusu który gdzies stoi i w którym podobno komuś
    się coś dzieje!!!!

  • 26.02.08, 10:58
    > W szpitalu leczysz choroby (określone)- A NIE WNOSISZ TAM NIE
    > WIADMOMO JAKIE "NAGŁE" PRZYPADKI Z ULICY CZY Z AUTOBUSU.
    > Do tego służą SZPITALNE ODDZIAŁY RATUNKOWE. Nie każdy szpital je
    >ma.

    lejesz wode
    Dlaczego dla pielegniarki ma znaczenie czy pacjent przyjechal
    karetka czy autem
    dla stanu pacjenta nie ma to znaczenia
    mogl wyjsc lekarz i powiedziec - zdrowa
    zajeloby to 5 minut

  • 26.02.08, 12:08
    szlachcic napisał:

    > Dlaczego dla pielegniarki ma znaczenie czy pacjent przyjechal
    > karetka czy autem dla stanu pacjenta nie ma to znaczenia

    Inna sytuacje jest, gdy przywozi się człowieka ocenionego wydaną przez fachowca,
    iż powinien trafić do szpitala. Co innego, gdy przywozi się człowieka, który być
    może usług szpitala nie potrzebuje. Selekcji przypadków szpitalny / nieszpitalny
    dokonuje sie poza szpitalem. Robi to lekarz wypisując skierowanie do szpitala
    lub pogotowie - przywożąc chorego do szpitala. Szpitalowi za taką selekcję nikt
    nie płaci, bo nie tym szpital ma się zajmować. To nie przychodnia.

    > mogl wyjsc lekarz i powiedziec - zdrowa zajeloby to 5 minut

    Pięć minut razy kolejka ludzi, którzy sami przyjechali. I zamiast szpitala mamy
    przychodnię.

    - Panie doktorze, a co mi jest ?
    - Panie doktorze, a co na to brac ?
    - Panie doktorze, poproszę receptę.
    - Panie doktorze, a pan przepisze badania.
    - Panie doktorze, a czy ja mogę pracować ?
    - Panie doktorze, poproszę zwolnienie.
    ...

    S.
    --
    Na nic płacze, na nic krzyki,
    Koniec przygód Fiki Miki.
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 22.02.08, 21:30
    Tak.
    I należy ją dla przykładu rozstrzelać.

    "Ta kobieta" tak zareagowała bo nie była na taka sytuację przygotowana i przeszkolona. I jedyna co widziała to jakiegoś narwanego gościa który krzyczy jej do okienka.
    My sobie teraz czytamy artykuł (z "tezą") w gazecie ale nie wiemy co dotarło do tej kobiety i jak to wyglądało na miejscu.
    Rada której udzieliła nie była wcale zła a gdyby pasażerowie odpowiednio wezwali pomoc została by udzielona wcześniej. Oczywiście lepiej gdyby jednocześnie z wezwaniem karetki (NIE zamiast !) wezwała lekarza (aby ocenił stan pacjentki) ale nie zrobiła tego - może po prostu nie wiedziała kogo wezwać.
    Darujmy sobie słowa o zbrodni.

    Finałem takich zdarzeń nie powinny być lincze prasowe i pieprzenie głupot o zbrodniach tylko akcje edukacyjne. Ale w linczach "dużych słowach" i patosie jesteśmy lepsi.
  • 22.02.08, 21:45
    a jednak podtrzymuje swoja opinie.... i jestem przekonany,ze mam
    racje

    te przeciwne glosy - sa mocno chybione

    radca
  • 22.02.08, 22:31
    Święte słowa.
    Lepiej ująć nie można.
  • 22.02.08, 22:38
    dobrze ze taki watek sie pojawil
    pelni role edukacyjna

    a zatem niech wszyscy co tu sie tak madrze wypowiadaja o
    powinnosciach lekarzy zapamietaja raz na zawsze:

    po to zostal stworzony system ratownictwa, zeby dzialal
    i nie zastapi go zaden pomyslowy dobromir co bedzie jechal
    autobustem, albo rowerem pod szpital z ofiara wypadku na ramie

    zaden lekarz nie moze opuscic swojego stanowiska pracy, bo w tej
    pracy odpowiada za swoich pacjentow
    kazdemu z tych pacjentow moze sie w kazdej chwili cos stac
    nikt z was, radco, szlachcicu, czy lek.lek nie chcialby byc
    pacjentem na oddziale, z ktorego lekarz dyzurny musi wyjsc, bo komus
    2 przecznice dalej zrobilo sie slabo

    niech tez organizatorzy pracy lekarzy, co tak dbaja o wydajnosc
    wiedza, ze obsada lekarska oddzialow jest najczesciej co najwyzej
    wystarczajaca, a czasem za mala i lekarza opuszczajacego szpital nie
    ma kto zastapic nawet na 15 minut!

    zaden z pomyslowych dobromirow nie wie na ktory oddzial powinien
    trafic pacjent, na co jest chory i wiozac takiego do niewlasciwego
    szpitala zamiast zadzwonic na pogotowie tylko wydluza zwloke w
    udzieleniu pomocy

    zapomnijcie o tej naszej polskiej prowizorce, nie kombinujcie nad
    usprawnieniami!
    zawsze, bezwzglednie zawsze chory ma wieksze szanse, gdy przyjezdza
    po niego zespol ratowniczy, i zabiera go nawet spod progu szpitala!
    nie istnieje taka odleglosc, w ktorej lepiej isc od razu do
    szpitala, a nie dzwonic na pogotowie!
    "jakikolwiek" lekarz w "jakimkolwiek" szpitalu nie ma pod reka
    lekow, przenosnego sprzetu, noszy, sanitariuszy, bo na odziale
    szpitalnym wszystko podporzadkowane jest leczeniu pacjentow
    oddzialu, a nie ofiar wypadkow w okolicy szpitala - czas potrzebny
    na zorganizowanie wlasciwej pomocy przez lekarza nie przygotowanego
    do udzielenia pomocy poza szpitalem jest zawsze wiekszy, niz czas
    dojazdu pogotowia

    poza sytuacja naglego zatrzymania krazenia, nie istnieja
    okolicznosci, w ktorych chory nie moglby poczekac na pogotowie
    natomiast w przypadku naglego zatrzymania krazenia kazdy, absolutnie
    kazdy swiadek takiego zdarzenia ma 2 obowiazki:
    1. zadzwonic po pogotowie
    2. rozpoczac resuscytacje
    zadne okolicznosci nie zwalniaja swiadka takiego zdarzenia z
    wykonania tych czynnosci
    nawet jesli do zatrzymania krazenia dojdzje na parkingu pod
    szpitalem, trzeba bezwzglednie zrobic to co napisane w pkcie 1 i 2!
    ktos, kto zamiast tego zostawia chorego i idzie szukac lekarza,
    bedzie mial na sumieniu ewentualny jego zgon
    zadne tlumaczenie, ze 500 m stad jest szpital, czy przychodnia, czy
    ze 2 domy dalej mieszka lekarz, nie zwalnia swiadka z udzielenia
    pierwszej pomocy
    czas zmarnowany na poszukiwanie lekarza jest wieksza strata dla
    chorego przy naglym zatrzymaniu krazenia, niz ewentualny zysk
    polegajacy na sprowadzeniu kogos bardziej "fachowego"

    podsumowujac
    w kazdej sytuacji nalezy bezwzglednie wezwac pogotowie
    w naglym zatrzymaniu krazenia nalezy natychniast udzielic pierwszej
    pomocy, po uprzednim wezwaniu pogotowia

    1 zastrzezenie - nie pisze tu o sytuacji, w ktorej ktos jest jedynym
    swiadkiem zdarzenia, i nie ma telefonu, w takiej sytuacji jedynym
    rozwiazaniem jest udanie sie po pomoc pozostawiajac chorego
  • 22.02.08, 22:52
    extorris, twój pięknie napisany i przemyślany post nie zmieni mentalności
    polactwa, które uważa, że trzeba wezwać lekarz "bo to jemu za to płacą" , żeby
    ratował ludzkie życie.
    2 miesiące temu zmarł w dziurze , gdzie pracuję, na ulicy starszy człowiek, po
    bypassach, cięzko schorowany. Wszyscy sie oburzali, że dyspozytorka wysłała
    zespół ratowniczy po 30 (wg innych relacji po 60 ) minutach. ŻADEN z wzywających
    nie podjął akcji reanimacyjnej, wszyscy szerokim łukiem omijali leżącego i
    komentowali, ze pogotowie nie przyjeżdża.
    Wg zapisów z rozmów dyspozytorni pogotowia pierwszy wzywający stwierdził , że
    leży na ulicy gość, chyba pijany, przyjedźcie. NIKT nie pofatygował się
    sprawdzić czy leżący nieszczęśnik oddycha, czy czuc alkohol, czy jest tętno na
    obwodzie. takie zbiorowisko radców i składaczy kompów - wszechwiedzące we
    własnym mniemaniu, ale tak naprawde pokrywające własna niemoc połajankami.
  • 22.02.08, 23:19
    Drodzy konfratrzy, jak przypuszczacie, jaki promil spoleczenstwa
    (niemedykow, laikow w jakiejkolwiek dziedzinie medycznej czy
    paramedycznej) zna jakikilwiek gest ratujacy zycie, wie, jaka est
    pozycja bezpieczenstwa (i co to w ogole jest).
    Np Aron, do tablicy.
    Ha, ha, ha, ha i co z twoja wydajnoscia? Pacjent zmarl, zanim
    zdolales wyczuc puls.
  • 22.02.08, 22:52
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=76070996

    - wiec prosze wyciagnac wniosek - jakie osoby sa zatrudniane na
    stanowisku dyspozytorek....i jak pomagaja przestepcom w zacieraniu
    sladow przestepstw

    radca
  • 22.02.08, 23:25
    Jesteś chory z nienawiści i poczucia krzywdy, nie mnie rozsądzać czy słusznego i
    prowadzisz swoją wojnę.
    Ale to zaćmiewa Ci wzrok.
    Ta rejestratorka to nie była dyspozytorka Pogotowia tylko kobieta do której
    zadań należy wyjęcie właściwej kartoteki z segregatora gdy pacjent pokaże
    skierowanie.
    Przykładaj właściwą miarę do tego co opisujesz albo będziesz traktowany jako
    niewiarygodny pieniacz.
    SZKODZISZ sobie w ten sposób bo nawet jeśli w Twojej historii jest prawda to SAM
    niszczysz swą wiarygodność.
    Twoje "przekonanie że masz rację" NIE wystarczy by tę rację mieć.
  • 22.02.08, 23:39
    podalem przyklad autentyczny - ktory mial miejsce i jest poarty
    materialami dowodowymi.Podany przyklad z dyspozytorka pogotowia -ma
    na celu pokazanie - jacy to ludzie sa zatrudniani i jak potrafia
    popelniac przestepstwa.

    czyz... gdyby to bylo zmyslone przezemnie - to podawalbym tutaj imie
    i nazwisko i miejsce popelniania przestepstw ?

    i nie mow tutaj o nienawisci - bo w swojej stronniczosci nie potrafil
    wczuc sie i zrozumiec wagi i ogromu nieszczesc ... jakie niesie za
    soba wlasnie taki egoizm jak twoj slavie i takich wlasnie
    dyspozytorek oraz przestepcow w bialych kitlach... a takich nie
    brakuje.....

    ..i nie wciskaj mi tutaj,ze zieje nienawiscia - bo moge ci
    przytoczyc tutaj faktow - co niemiara

    i tylko ubolewac mozna ,ze sa tacy wlasnie - jak ty

    radca
  • 22.02.08, 23:53
    Twój przykład nie ma ŻADNEGO związku z tym zdarzeniem i nie ma znaczenia czy jest prawdziwy czy fałszywy.
    Nie ma czegoś takiego jak "przestępcy w białych kitlach". Różni ludzie w różnych warunkach popełniają czyny złe lub dobre - bez względu na profesję i bez zwiąku z nią. I nalezy byc ostrożnym osądają cudze czyny a zwłaszcza oskarżając bo nie zawsze to co nam sie wydaje jest takie jak sie wydaje i często są okoliczności łagodzące a nawet stawiające winę w wątpliwość - przykłady masz powyżej tylko nie chcesz ich widzieć.
    Ty tego widocznie już nie potrafisz.
    To co piszesz tylko potwierdza, niestety, moja powyższa opinię.
  • 23.02.08, 11:25
    slav_ napisał:

    > Twój przykład nie ma ŻADNEGO związku z tym zdarzeniem i nie ma
    znaczenia czy jest prawdziwy czy fałszywy.

    - ma znaczenie....i dziwie sie,ze jeszcze do tego sam nie doszedles ?

    > Nie ma czegoś takiego jak "przestępcy w białych kitlach".

    - jest i jest to powszechnie znane - tylko ty oporny jestes na fakty
    dotyczace " twojego podworka "


    > Różni ludzie w różnych warunkach popełniają czyny złe lub dobre -
    > bez względu na profesję i bez zwiąku z nią.

    - tez... lekarze nie sa tutaj wyjatkiem i tez popelniaja przetepstwa
    i zbrodnie... tylko ich przestepstwa sa o podwojnym zlym znaczeniu
    ... sa zbrodnicze i przynosza zbyt wiele cierpien....

    co innego jest ukrasc komus torbe - a co innego okaleczyc,uszkodzic
    lub usmiercic ...a tak niestety czynia niektorzy lekarze....
    .. bo sa zbyt pewni siebie w swej bezkarnosci


    > I nalezy byc ostrożnym osądają cudze czyny a zwłaszcza oskarżając
    > bo nie zawsze to co nam sie wydaje jest takie jak sie wydaje

    - wystarczy ukazywac fakty... tak jak ja..a wtedy taki jak ty - moze
    sobie wymyslac co chce .... i jest w koncowej fazie przegryny -
    gdy chce bronic przestepcow w bialych kitlach .... moralnie -
    bo karnie , to jednak maja lekarze zbyt silne uklady z adwokatami,
    prokuratorami i sedziami..... zbyt sile sa jeszcze mafie lekarskie

    > i często są okoliczności łagodzące a nawet stawiające winę w
    > wątpliwość - przykłady masz powyżej tylko nie chcesz ich widzieć.

    - okolicznosci lagadzacych - dla przestepcow z wyrachowania - nie
    widze zadnych i nie musze ich widziec..... jesli pracuje w Sluzbie
    Zdrowia i decyduje sie na ratowanie zycia i zdrowia czlowieka -
    musze miec wrazliwosc i byc pomocnym " wednie - w nocy " - jak
    w pacierzu i modlitwie do Aniola Stroza....niestety zbyt wielu
    jest jeszcze takich - ze widza intruza w pacjencie

    > Ty tego widocznie już nie potrafisz.
    > To co piszesz tylko potwierdza, niestety, moja powyższa opinię.

    - twoja opinia - to dla mnie taka - jak bym sluchal osla i tepego
    ignoranta - snobka i tlumoka

    ... nie potrafisz spojrzec prawdzie w oczy - tlumoku

    radca
  • 23.02.08, 18:40
    Rajcowanie to jeszcze nie radcostwo a radcostwo to jeszcze nie
    wykształcenie a wykształcenie to jeszcze nie kultura...
    jak widać...
    Racja radcowska jest oczywistą oczywistością, stąd podobieństwo do
    pewnego innego Wysoko Wyniesionego prawnika, co zna litery ( a nie:
    literę) prawa i widzi drzewa a nie widzi lasu.
    O duchu prawa i zasadach interpretacji dowodów i faktów szkoda nawet
    Rajcy opowiadać.
    Przydałby się jaki Sędzia mądry a doświadczony, aby nas grzeszników
    zawstydzić, bo argumenty radcy sromotę jemu samemu przynoszą.
    Radco, wstydź się za język swej polemiki i nie odbieraj innym
    przymiotów, których sam nie demonstrujesz.
  • 23.02.08, 19:08
    cava85 napisał:

    > Rajcowanie to jeszcze nie radcostwo a radcostwo to jeszcze nie
    > wykształcenie a wykształcenie to jeszcze nie kultura...
    > jak widać...

    - spokojnie

    > Racja radcowska jest oczywistą oczywistością, stąd podobieństwo do
    > pewnego innego Wysoko Wyniesionego prawnika, co zna litery ( a
    > nie: literę) prawa i widzi drzewa a nie widzi lasu.

    - nie manipuluj - prosze

    > O duchu prawa i zasadach interpretacji dowodów i faktów szkoda
    > nawet Rajcy opowiadać.

    - o duchu prawa i zasadach - opowiadaj tym. ktorzy nie ratuja ludzi
    w chwili zagrozenia zdrowia i zycia

    > Przydałby się jaki Sędzia mądry a doświadczony, aby nas
    > grzeszników zawstydzić, bo argumenty radcy sromotę jemu samemu
    > przynoszą.

    - sedzia ?.. powiadasz ?.... ja juz spotkalem sedziow - ktorzy
    pomagali przestepcom w unikaniu odpowiedzialnosci karnej ...
    .. i to pomagali przestepcom w bialych kitlach... wiec daruj sobie
    z tym " uswiadamianiem "

    > Radco, wstydź się za język swej polemiki i nie odbieraj innym
    > przymiotów, których sam nie demonstrujesz.

    - do takich jak slav i emu podobnych --trzeba nieraz dobitnie
    wypalic .... bo zakala upiera sie i broni tych - ktorzy ignoruja
    czlowieka znajdujacego sie w polozeniu zagrozenia zycia i zdrowia

    radca
  • 23.02.08, 23:01
    > - do takich jak slav i emu podobnych --trzeba nieraz dobitnie
    > wypalic .... bo zakala upiera sie i broni tych - ktorzy ignoruja
    > czlowieka znajdujacego sie w polozeniu zagrozenia zycia i zdrowia
    radca

    Radco, "dobitność" Twego wypału świadczy tylko o słabej armacie.
    Ja się nie zgadzam, że w dyskusji cel uświęca środki a Ty szermujesz
    świętym oburzeniem, sam obrażając innych ("zakała") i wykazując
    ignorancję ("zagrożenie zdrowia i życia" - na podstawie jakiej
    wiedzy to oceniasz?).
    Nie jesteś wiarygodny w tym świętym oburzeniu a nienawiść i agresja
    nie czynią Cię sprawiedliwszym.
    Miecz i płomień w dłoni przed sądem Bożym Cię nie uchroni...(kto bez
    winy niech pierwszy kamień ciśnie...).
  • 23.02.08, 12:40
    Poza tym dobrze się czujecie?
  • 23.02.08, 12:50
    > Poza tym dobrze się czujecie?

    Toć to forum jest. Powyższa wymiana zdań jest i tak jedną ze
    spokojniejszych, bardziej rzeczowych, stonowanych i merytorycznych.
    Poczytaj inne wątki.
  • 23.02.08, 13:02
    No i co z tego, że wywazony watek?
    Jak jakis radca ma jajecznicę zamiast mózgowia, to najlepszy wątek
    oraz najbardziej logiczne wytłumaczenie (chapeau bas, extorris) nie
    pomogą.
    --
    Reszka mama Michałka i Madzi
  • 23.02.08, 20:07
    Mam tez jak najgorsze zdanie o słuzbie zdrowia tzw "darmowej", czyli opłacanej z
    naszych składek.
    Ale nie zmienia to faktu, że życie tej kobiety nie było bezpośrednio zagrozone.
    Autobus minął szpital im Orłowicza, kobieta odzyskała przytomność i autobus
    przejechał jeszcze dwa przystanki do szpitala Czerniakowskiego i NIKT nie wezwał
    pogotowia, nie wysiadł z nia na przystanku i nie zadzwonił i nie zaczekał na
    pogotowie!!!!!
    Tak jak przy wypadku drogowym nie udzielenie pomocy powinno być przestępstwem. I
    dotyczy to PASAŻERÓW.
    A druga sprawa, że system w szpitalach jest fatalny - jeden szpital z ostrym
    dyzurem danego dnia, godziny wyczekiwań, wszyscy ze szpitala, wypadków i ulicy
    do jednego lekarza. I szanowni doktorzy ja z synem, który miał złamana kość
    śródręcza (a nie paznokieć), wielkie, czarno zielone gule po obu stronach dłoni,
    spedziłam na korytarzu akurat szpitala brudnowskiego 7,5 godziny !!!!!!
    Powinnam równiez wezwac karetke, byłby przyjety, jak ten z wypadku szybciej. Po
    to wkońcu są karetki i procedury, czyż nie ?
    A jeszcze lepiej gdyby złamał noge, to juz nikt by mi nie uzasadnionego wezwania
    nie zarzucił.
    Chory jest system, lekarze którzy spóxniaja się do pracy, załatwiaja prywatę. I
    ciućmoki w rejestracjach, głupsze niż wszelkie normy przewiduja - tego to mi sie
    nawet nie chce opisywać.
    Mając przychodnie z ZOZu naprzeciwko jeżdzę 6 km do przychodni Medycyny
    Rodzinnej - tez nie jest idealnie, ale chociaz rejestracja zawsze odbierze
    telefon i nie robi łaski.:)
  • 23.02.08, 21:38
    > Mam tez jak najgorsze zdanie o słuzbie zdrowia tzw "darmowej"

    pojedź do Anglii. Zmienisz troszkę stopniowanie określeń. Owszem,
    system super nie jest, ale do "najgorszego" to mu daleko. Naprawdę,
    polecz się w Anglii. I powiedz nam, jakie "zdanie" uzyskasz o
    tamtejszym systemie. Finansowanym kilka razy lepiej!!!!

    > I szanowni doktorzy ja z synem, który miał złamana kość
    > śródręcza (a nie paznokieć), wielkie, czarno zielone gule po obu
    > stronach dłoni spedziłam na korytarzu akurat szpitala
    > brudnowskiego 7,5 godziny !!!!!!

    Do czego te wykrzyniki? Nie rozumiem. No bo czas ani tak długi żeby
    się oburzać i "wykrzyknikować", ale też nie taki krótki,
    żeby "wykrzyknikować" z podziwu. Ot, adekwatny do urazu i do
    możliwości.

    > Mając przychodnie z ZOZu naprzeciwko jeżdzę 6 km do przychodni
    > Medycyny Rodzinnej - tez nie jest idealnie

    Jasne, na schodach nie wita orkiestra strażacka, w pakiecie nie ma 6
    przeszczepów serca za darmo a doktor tylko podaje rękę mówiąc dzień
    dobry, a nie przyklęka. Wiem, też pracuję w czymś podobnym do
    Medycyny Rodzinnej i do bólu znam "problemy" i "oczekiwania" mniej
    czy bardziej "kluczowych i strategicznych" klientów-pacjentów.


  • 23.02.08, 23:06
    Czyli sama widzisz, że za takie pieniądze jak w państwówce nie da
    się zatrudnić etyczny personel, skoro płacisz w MR.
    Akceptujesz zasadę "płace to i wymagam" więc zrozum że "nie płacą to
    nie pracuję".
    Mnie się to ostatnie też nie podoba, ale ludzie są ludźmi - Ty jak
    widać także.
  • 23.02.08, 23:52
    Magi,mylisz się.Pogotowie by przyjechało, po czym-po wstępnej
    ocenie urazu-usadziło by cię w kolejce do Ambulatorium-więc
    oczekiwanie na przyjęcie syna nie byłoby krótsze.
    Co do reszty tu się wypowiadających-warto wiedzieć, ze w medycynie
    istnieje coś takiego,jak standardy postępowania.Ujednolicone, dla
    wszystkich. I nie są to standardy polskie-czerpiemy ze wzorców
    przede wszystkim amerykańskich.Jak zwykle strzępią się tutaj
    ci,który zielonego pojęcia o tym nie mają.Warto, by pozamedyczni
    piewcy etyki lekarskiej trochę je poznali.Bo mogą być trochę
    zszokowani...W warunkach np.wypadku masowego,z dużą ilością ofiar
    NIE ZAJMUJEMY się pacjentami w najcięższym stanie (o ile nie mamy
    do dypozycji odpowiedniej ilości osób wykwalifikowanych do
    udzielenia pomocy- a niestety z reguły nie mamy-mówię tu o
    np.katastreofie lotniczej,itp)Mając do dyspozycji ekipę np.dwóch
    karetek-po wstępnej ocenie stanu chorych-w pierwszej kolejności
    zajmujemy się tymi,których stan jest poważny, ale stabilny-bez
    działań ratujących życie mających spore szanse na przeżycie.
    Postępowanie w przypadku kobiety z autobusu było również zgodne ze
    standardami.
  • 23.02.08, 23:58
    Resecie,
    trochę więcej wiary w polskie standardy nauczania.
    Wiadomosci które podajesz poznałem na przysposobieniu obronnym w
    liceum tutejszym.
    Obawiam się, że mylisz standardy ze schematami, procedurami i
    algorytmami.
    Standardy dotyczą także wyniku a nie tylko procedury, przynajmniej
    tak mnie uczyli w USA.
    Ale i tak post jest Super.
  • 24.02.08, 00:45
    Czepiasz się słów, obawiam się.Procedurą-w warunkach PL-zwiemy
    zgoła co innego.Ci, którzy marnotrawią na nie długie godziny pracy
    w szpitalu, wiedzą o czym mówię.
    Nich Ci będzie-algorytm-nie standard-a co to zmienia? Postępowanie
    przebiega według ściśle określonych reguł-i to nie my je tworzymy.
    A co do przysposobienia obronnego-fantastycznie-sugerujesz, że nikt
    oprócz ciebie (poza wypowiadającymi się lekarzami) powyżej nie
    skończył liceum? Bo, skoro wszyscy na ten temat wszystko wiedzą, to
    po co mielenie tematu?
  • 24.02.08, 01:50
    Nic nie sugeruję, a piszę to, co piszę.
    O zasadach segregacji rannych wiem z liceum, co nie znaczy że ktoś
    inny nie skończył liceum.
    Co do meritum sprawy, nie "czepiam się" ale widzę i znam różnicę
    pomiędzy pojęciem standardu a np. algorytmu czy procedury, bo to są
    różne rzeczy i tyle, także warunkach PL w kótrych funkcjonuję.
    Mamy na ten temat różne zdania i niech już tak zostanie.
    Nie podoba mi się sposób w jaki rozmawiasz w tym poście, ze względu
    na w/w insynuacje z Twojej strony.
  • 24.02.08, 02:05
    standart resustitation

    określa jakie wyposażenie powinno być na oddziale, jaką dawkę
    adrenaliny i kiedy podać, jakie ma byc napiecię przy defibrylacji i
    w jakich sytaucjach je wykonać. Ponadto w jakim czasie powienien
    dotrzeć do chorego cżłonek personelu medycznego, lekarz i zespół
    reanimacyjny
    określa szczegółowo ile osób personelu powinno być przy personelu i
    co każda z nich ma robić, jakie ma mieć kwalifikacje.

    Więc to nie jest tylko algorytm, ale zespół porecedur, regulujących
    jakie ma być wyposażenie szpitala,bądź przychodni, jakie muszą mieć
    kwalifikacje ludzie zajmującyc się wykonywanie określonych
    porocedur, algorytmy postępowania w określonych sytucjach
    oraz postępowanie odtyczących decyzji stop, zaniechania resuscytacji
    czy sposóbu informowania rodziny o zgonie.

    Co więcej nie nie jest to zalcenie, ale ściśle egzekwowane prawo.
  • 24.02.08, 02:12
    Standard określa wynik oraz drogę jego uzyskania.
    Standard bez wyniku jest procedurą.
    Procedura bez standardu jest schematem.
    Algorytm to schemat decyzji w przebiegu procedury.
    Ten opis to podstawy zarządzania normatywnego.
    Tak jak pasjonat to szaleniec a nie ktoś z pasją...
    Chyba mi odbiło żeby o tym pisać o takiej godzinie.
    Mój post to wyraz szacunku dla rozmówców.
    I teraz jest ok.
  • 24.02.08, 02:18
    na razie bawisz sie słowamy
    generalnie na swiecie spisy warunków i procedur nazywa sie
    standardami

    we wszystkich jezykach

    poza tym jezyk literacki to jezyk jakim poslugiwali sie filolodzy
    przed 40 laty; czesto ma niewiele wspolnego z jezykiem uzywanym
  • 24.02.08, 09:15
    Panowie Doktorzy!
    Standardy postępowania zapewniające jak największą korzyść pacjentowi są znane, a w dodatke jedne i te same w całej EU.

    wersja free:
    www.prc.krakow.pl/wyd/wyd.htm
    Ale osobiđcie polecam wersj książkową.
  • 24.02.08, 14:10
    Dyskusja jest akademicka, ale dotyczy zasad zarządzania, a to się
    przydaje zwłaszcza w medycynie - surprise?
    W innym przypadku, cokolwiek zrobisz będzie dobrze lub źle, czyli
    tak, jakby nie zrobiono nic.
    Chodzi mi wyłącznie o to, że jakiekolwiek standardy opisują rodzaj i
    jakość wyniku osiąganego różnymi drogami i to jest w tym ważne.
    Standardy nie są schematami i należy je stosować ze zrozumieniem, z
    myślą o pożądanym skutku działania.
    Np. standardem cywilizacyjnym jest, aby w miejscu publicznym w razie
    nagłego wypadku poszkodowany otrzymał skuteczną pomoc (zdefiniowaną
    w standardzie), niezależnie od kogo i jaką drogą.
    Stąd systemy pomocy doraźnej, komunikacji ratunkowej, szkolenia
    kierowców, budowania świadomości społecznej, norm etycznych i
    zawodowych, procedur postępowania w placówkach sł.zdr. etc.
    I tu się chyba zgadzamy?
  • 25.02.08, 19:02
    Cava w standartach chodzi o to by udzielić jak najszybciej pomocy i
    by pomoc była udzielona fachowo.
    Jeśli wieziesz ofiarę wypadku 30 minut do szpitala to ryzyko
    niekorzystnego OA jest znacznie wyższe, niż jeśli udzilisz jej
    pomocy z zakresu BLS lub jeśli to możliwe z elementami ALS i
    poczekasz na 10 minut na zespół ratunkowy.
  • 25.02.08, 20:59
    Ok, też tak uważam :))
  • 24.02.08, 09:11
    W danym przypadku działań parwnych winien obawiać się kierowca autobusu. To ON popełnił błąd, to ON powinien udzielić pierwszej pomocy. Odstąpienie od udzielenia pierwszej pomocy jest karalne!!! Wytyczne ERC 2005 mówią to jasno. KAŻDA osoba posiadająca prawo jazdy MUSI wiedzieć jak się zachować w przypadku ataku padaczkowego! Jeśli ktokolwiek z czytających to forum zachowałby się tak jak kierowca, bądź pasażerowie znaczy to, że jest ZEREM MORALNYM bez żadnego poczucia odpowiedzialności za życie swoje i swoich bliskich.

    I a na półce z ksiązakmi każdego CZŁOWIEKA winna znaleźć się książka:

    "Podstawowe zabiegi resuscytacyjne i automatyczna defibrylacja zewnętrzna."

    www.prc.krakow.pl/wyd/wyd.htm
    Cena książki tylko 6 złotych, pewność siebie w krytycznych sytuacjach, radośc z uratowania czyjegoś życia: bezcenna
  • 24.02.08, 10:54
    Nie doradzalabym defibrylacji zewnetrznej lejkom.
    ron by podlaczyl nieszczesnika do zapalniczki swojego busa i co?
    Tlumaczyl by sie, ze tak mu poradzil Dr W.
    ;-P ;-D ;-P
  • 24.02.08, 10:59
    Z obsługą AED radzą sobie dzieci w szkołach podstawowych. Aron ma prawo jazdy, więc MUSI znać zasady BLS. Chyba, że uprawnienia do prowadzenia pojazdów zdobył w jakiś pokątny sposób
  • 24.02.08, 11:35
    Dzieci sobie radza, ale absolwenci podstawowki chocby sprzed 5 lat
    juz z trudem a co doArona - hm...;-P nie powierzylabym mu
    reanimacji hamstera

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.