Dodaj do ulubionych

REP-czyli poczucie MISJI

IP: *.tnt1.greenville.sc.da.uu.net 15.09.03, 02:27
Jezeli jakis przedstawiciel medyczny uwaza ze to co robi to zbawienie dla
sluzby to wspolczuje.
Te opisywane w gazetach czajniki i krzesla dla przychodni to zwykle
przekupstwo i lapowkarstwo. Co akurat w tym kraju mimo przepisow nie jest
traktowane jako przestepstwo.
Dorabianie ideologicznej mordy do zwyklego lapowkarstwa przypomina wybielanie
Michaela Jacksona-po latach na jego "bialej" gebie wylazly plamy ot co.
Dzieki zacofaniu i braku standadow w polskiej "sluzbie" zdrowia mozna robic
wszystko.
Lekarze rodzinni za galaretki lub stetoskopo wypisuja leki bez podstwowych
wiadomosci o ich stosowaniu. To fakt to nie wina przedstawicieli ze mamy
takich "wyksztalconych" lekarzy.
Prosba tylko mala nie dorabiajcie ideologii do nachalnegop marketingu tylko
nzywajcie rzeczy po imieniu.
No i korzystajcie z czasu jaki wam zostal bo moga przyjsc czasy ze repem
bedzie sie po szkole sredniej.
Powodzenia i nie dawajcie sie oglupic
Obserwuj wątek
    • Gość: bj Re: REP-czyli poczucie MISJI IP: 155.37.231.* 15.09.03, 14:08
      Pracowalem jako rep i chyba kazdy kto pracuje jako rep robi to tylko dla
      pieniedzy bo z pensji lekarza nie da sie utrzymac rodziny ( chyba ze mamunia i
      tatus pomagaja ) Cos zir widac ze masz zal do repow (co wiecej zarabiaja czy
      nie dostales czajnika) CO do wyksztalcenia lekarzy to bym sie spieral , nie
      opowiadaj ze przepisuja byle co bo rep dal im czekoladki - bzdura ( chyba tez
      nie jestes z branzy jezeli piszesz ze mamy takich wyksztalconych lekarzy - co
      nie przepisal antybiotyku dziecku jak chciales??)



      Na repa czesto patrza jak na obszczany mur.
      • Gość: zir Re: REP-czyli poczucie MISJI IP: *.tnt1.greenville.sc.da.uu.net 15.09.03, 16:53
        Fakt, ze pensja lekarza bez wziatek to nieporozumienie.
        Zalu do repow nie mam-przeciwnie wielu z nich to moi serdeczni przyjaciele.
        Co do bezmyslnego przepsywania zdanie podtrzymuje. Nie uogolniam a
        uszczegolowiac tez nie moge podajac nazwiska. Faktem jednak jest i tu nikt nie
        zaprzezy ze lekarze rodzinni z malych miejscowosci(znowu zaznaczam nie
        wszyscy)"oczarowani" cudownymi wlasciwosciami leku przepisuja np. azytromycyne
        w banalnej infekcji jako lek pierwszego rzutu. Wbrew wszystkim standardom i dla
        checi zysku. Jak bedziesz mial dziecko to sie dobrze zastanow czy chccesz go
        karmic od razu najnowszymi cefalosporynami czy tez mlekiem.
        Jezeli chodzi o moje to do tej pory dostalo antybiotyk raz kiedy byl naprawde
        potrzebny nie kiedy lekarzowi brakowalo 2 opakowan do ankiety.
        Polecam lekarzy, ktorzy wiedza jak stosowac antybiotyki a nie pisza ankiety dla
        firm.
        Fakt z tym obszczanym murem to prawda, pociesz sie ze prestiz zawodu lekarza
        rowniez powoli upada a ludzie rozzuchwaleni darmowa sluzba zdrowia przychodza
        na dyzur do szpitala z krzywo obcietym paznokciem.
        P.S. Czajnik i galaretki sam kupuje. Jak na razie stac mnie.
            • Gość: bj Re: IP: 155.37.231.* 17.09.03, 17:46
              Aty co Rodzina Radia co ma RYJA?
              Krzywo obcielas paznokiec ?
              A moze nie trafilas sobie dobze mlotkiem w czolo, sprobuj jeszcze raz!
              Kto teraz pasie konie teraz sa traktory!
              • pasikonna krotko 23.09.03, 17:16
                Gość portalu: bj napisał(a):

                > Aty co Rodzina Radia co ma RYJA?
                > Krzywo obcielas paznokiec ?
                > A moze nie trafilas sobie dobze mlotkiem w czolo, sprobuj jeszcze raz!
                > Kto teraz pasie konie teraz sa traktory!
                ----------------------------------------------------------------------------
                Prostactwo nie jest zaleta i nie jest jednoznaczne z prostota, prostata czy
                prosem.
                Swoj entuzjazm, proponuje, zwin w ciasny rulonik i przeanalizuj znaczenie
                slowa czorpek.
            • Gość: zir Re: pasikonna "korzen" to ty masz na drugie IP: *.tnt1.greenville.sc.da.uu.net 19.09.03, 04:40
              Gratuluje podejscia,
              Jak bedziesz tak dalej rwala te "chwasty" to 5-7 lat bedziesz sie leczyc u
              doktorow z Bialorusi cwiercglowku-czego ci oczywiscie z calego serca zycze.
              Jestes tak samo dalekowzroczna i przewiujaca jak co drugi statystyczny Polak.
              Jak sie nie podoba to wynocha.Racja. Dla takich jak ty z falszywym przekonaniem
              i nalecialosciami z komuny nie warto tu zostawac. Zycze ci zebys sie leczyla u
              doktora Mgwenebene z Zimbawe-chociaz nie wiadomo czy nawet z tramtad zaczna
              przyjezdzac.Zostaje woda energetyczna i mocz dla odwazniejszych.
              Na zdrowie:-)I niech ci polska ziemia lekka bedzie:-)
              • pasikonna Re: pasikonna "korzen" to ty masz na drugie 23.09.03, 17:18
                Gość portalu: zir napisał(a):

                > Gratuluje podejscia,
                > Jak bedziesz tak dalej rwala te "chwasty" to 5-7 lat bedziesz sie leczyc u
                > doktorow z Bialorusi cwiercglowku-czego ci oczywiscie z calego serca zycze.
                > Jestes tak samo dalekowzroczna i przewiujaca jak co drugi statystyczny Polak.
                > Jak sie nie podoba to wynocha.Racja. Dla takich jak ty z falszywym
                przekonaniem
                >
                > i nalecialosciami z komuny nie warto tu zostawac. Zycze ci zebys sie leczyla
                u
                > doktora Mgwenebene z Zimbawe-chociaz nie wiadomo czy nawet z tramtad zaczna
                > przyjezdzac.Zostaje woda energetyczna i mocz dla odwazniejszych.
                > Na zdrowie:-)I niech ci polska ziemia lekka bedzie:-)

                A Ja Tobie kolezko zycze, zebys sie zamarynowal we wlasnym jadzie.
                Mysle ze jest lepszy niz kwas solny.

                • Gość: zir taki juz ze mnie gad:-D IP: *.tnt1.greenville.sc.da.uu.net 25.09.03, 07:41
                  Dziekuje za docenienie i komplementy.
                  Zapomnialas biedaczko w pasiaku z Lowicza, ze weze nie moga sie zatruc wlasnym
                  jadem slonko:-D. Co mialas z biologii "mocna" trojke za ziemniaki???
                  Z gory Cie przepraszam za brak polskich czcionek-nie mam czasu zmienic edytora
                  bo bym musial go zamawiac z Polski.
                  Mam nadzieje ze twoj "patriotyzm" nie ogranicza sie do znajomosci pierwszej
                  zwrotki hymnu i "goracych" "patriotycznych" wypowiedzi? czy ty przypadkiem nie
                  chodzilas w pochodach pierwszomajowych z tarcza??
                  Zebys mogla wlasciwie kogos oceniac potrzebne jest doswiadczenie a nie tylko
                  przekonanie o wlasnej nieomylnosci-czego ci w zasadzie nie brakuje.
                  Zamien to na inteligencje. Podobno czlowiek uczy sie nabywajac doswiadczenia
                  zeby moc rozwiazywac problemy. O tego co wyjechal sie nie martw, da sobie
                  rade.Jak mu sie znudzi i wroci ustawia sie do niego po kilku miesiacach kolejki
                  i nie daj Boze bedziesz musiala czekac. Zeby przyjal Cie doktor co nie
                  zaszkodzi, nie zbluzga na dzien dobry i nie wyciagnie lapska po koperte.
                  Buty tak ale predzej ty jemu bedziesz musiala czyscic jak sie w pore nie
                  ubezpieczysz.
                  Nie mam do Ciebie zalu absolutnie, ze szczerego gadziego serca Ci radze sie
                  ubezpieczyc, no fakt ale nie masz gdzie...albo dbac o siebie.Aha z tego co wiem
                  doktory z bialorusi i zimbawe tez nie kwapia sie zostawac u siebie ale przez
                  polske przelatuja tylko tranzytem.
                  Pojedz, zobacz dowiedz sie i nie osadzaj abys nie byla osadzona.
                  Albo nie narzekaj, leczyc mozesz sie u fryzjera, kosmetyczki tez maja biale
                  fartuchy i na pewno wiedza wiecej od tych konowalow.
                  Pa
                  • pasikonna gad...? zaledwie dżdżowniczka...;) 25.09.03, 09:18
                    Mania wielkosci! To w kwestii gada. Samopoczucie masz chyba zbyt dobre i
                    skonczysz jak Koziolek Matolek ( jak nie pamietasz, polecam lekture
                    obowiazkowa dla przedszkolakow).
                    Co do mojego patriotyzmu, ubezpieczenia, wizyt u lekarzy i calej brei spraw o
                    ktorej piszesz... - Twoje interpretacje sa pelna pomylka, ale nie widze powodu
                    zebym Ci musiala wyjawiac stan faktyczny. Gdybys go znal, moglbys zbytnio
                    zazdroscic, a zazdrosc to straszny jad... prawda? Niektorzy w tym celu
                    wyjezdzaja za granice...W kwestii ziemnialow - moze opowiedz o swoich
                    doswiadczeniach. Napewno zafrapuja wielu czytelnikow.
                    Bez pozdrowien, bo i tak nie zrozumiesz...

                    • Gość: zir Re:jad+dzdzowniczka=pasikonna+pomylka IP: *.tnt1.greenville.sc.da.uu.net 25.09.03, 23:27
                      Mieszasz fakty robaczku jak nie wiem.
                      Najpierw o jadzie potem o dzdzowniczkach.Twoje analogie sa mi zupelnie obce. sa
                      one niezrozumiale i ubogie jak twoj "styl"
                      Ublizasz ludziom nie potrafiac inaczej przekazac swoich racji.
                      Twoja sytuacja absolutnie mnie nie wzrusza ani nie intersuje. Zazdroscic ci tez
                      nie mam czego. Mam dobra prace, domy,lodz, dwa samochody wlasny kawalek
                      wybrzeza wiec nie wiem czemu mialby mnie zalac jad robaczku??
                      Biologie oczywiscie musials przespac w podstawowce ale nie wymagajmy perfekcji
                      od malenkiego robaczka ktory jak ktos tupnie to podskakuje.
                      Z ziemniakami i buractwem nie mam do czynienia odkad wyjechalem.
                      skacz koniku gdzie twoje miejsce pod zdzblo trawki sie schowaj.
                      • pasikonna Re:jad+dzdzowniczka=zir lub bj 26.09.03, 15:16
                        Robaczkiem jest dzdzowniczka, wiec w kwestii mieszania zwlaszcza
                        biologicznego, to chyba sam mieszasz.
                        Gdybys nie byl zakompleksionym emigrantem, to bys nie pisal z taka nienawiscia
                        i jadem, nie chwalil sie stanem posiadania i nie zenowal wszystkich brakiem
                        klasy w tekstach. Chcesz mi koniecznie ( i nieudolnmie, bo nie trafiasz)
                        przylozyc i robisz wraz z "bj" co tylko mozesz. To chore, typowe dla
                        Polaczkow, smutne, bo ladunek emocjonalny zblizony jest klimetem do stosunkow
                        Izrael-Palestyna.
                        Zarzucasz mi brak wyksztalcenia - a kim jestes i na jestes i na jakiej
                        podstawie mowisz o tym o czym nie masz zielonego?
                        Skad wiesz czy ja rowniez nie posiadam dobrej pracy domow, wybrzeza lodzi i
                        rakiety? Obys sie nie przejechal...
                        A co do ziemniakow - spojrzyj w lustro - zobaczysz natychmiast. I to pedzone
                        na pestycydach.
          • pasikonna krzywo obciety paznokiec 23.09.03, 17:20
            Gość portalu: bj napisał(a):

            > I wlasnie te wszystkie czynniki spowodowaly ze wyjechalem z Polski
            > Kiepska pensja
            > Glupota i chamstwo spoleczenstwa
            > Upadek prestizu
            > i ten krzywo obciety paznokiec

            Widzisz dupku, w moim odczuciu nic nie widzisz. Masz slaby wzrok, slaby zmysl
            patriotyzmu i generalnie jestes slaby. Tak wiec zegnaj i skichaj sie tam jako
            parobek i pucybut za granica.
            • Gość: zir pasikonna-najlepszy okulista na forum IP: *.tnt1.greenville.sc.da.uu.net 26.09.03, 05:16
              Mam problem z oczami, nie widze w tobie zadnych cech,ktore by mogly sprawiac ze
              ktos ci placi za twoja prace i znosi cie jako osobe. Jestes specjalista od
              wzroku moze mi pomozesz?
              No tak zapomnialem ewentualnosc jest taka ze moze ta agresja to wynik tego ze
              sie czyms zatruwasz (albo zycie cie zatruwa) lub jestes komiwojazerem.
              Nie widze cie na zadnym odpowiedzialnym i dobrze platnym stanowisku. Oj
              przepraszam mam klopoty ze wzrokiem i patrze nie z tej perspektywy. W Polsce
              masz szanse bo im kto bardziej pyskaty i agresywny tym wieksza szansa na
              sukces. Zostaje jeszcze poziom wiedzy ktory musi dazyc on do zera. Co w twoim
              przypadku sie potwierdza (nie to zebym byl do ciebie uprzedzony) inni tez to
              widza. Jak chcesz diagnozowac zaburzenia psychiczne to nie wystarczy lektura
              Twojego stylu albo Zycia na goraco, trzeba miec podstawy koniczku:-D A takowych
              tobie brak. No tak ale co tu narzekac, na nauke pewnie za pozno.Mimo to polecam
              chyba ze dalej chcesz pokazywac jaka jestes obszczekana i w ogole.
              Potrenuj zdolnosci interpersonalne.
              To wbrew naturze bo kobiety maja z natury wiecej inteligencji emocjonalnej ale
              moze jestes nietypowa? Hmm za duzo znakow zapytania.
              Tak czy owak pamietam o tobie jako zdolnym okuliscie, ekspercie od psychologii
              i starozytnej greki.
              Tez nie pozdrawiam bo dzialasz destruktywnie i rozmowa z toba to jak za
              przeproszeniem calowanie lwa po tylku. Ryzyko duze a przyjemnosc zadna.
    • Gość: Ewa Re: REP-czyli poczucie MISJI IP: *.chello.pl 26.09.03, 11:09
      Repów nie znoszę! Pędzę ich ile się da. Ostatnio wydarłam sie na
      takiego "uczonego", że mój czas jest dla pacjentów a nie sprzedawców leków.
      Usłyszał, a przy okazji, pół oddziału, bo repy są nachalne, że leki stosuję
      takie , które pomagaja chorym a nie zwiększaja zawartość portfela repa!
      Ludzie, wielu, wielu lekarzy pogardza i goni repów! Mam prośbe do wszystkich
      kolegów-lekarzy - wyrzucajcie repów z przychodni i szpitali, kierujcie się
      rozsądkiem. Apeluje także do pacjentów, jak zobaczycie repa u lekarza nie
      dajcie sie spławić. Pamiętajcie, że ważni jesteście Wy a nie rep. On kradnie
      czas który jest dla Was!
        • Gość: Ewa Re: REP-czyli poczucie MISJI IP: *.chello.pl 27.09.03, 16:53
          Być może nie jestem dla Ciebie wzorcem osobowości, ale wyobraź sobie sytuację.
          Mam w gabinecie ( w godzinach pracy) kolejkę ludzi, którzy kilka miesięcy
          czekali na konsultację ( jestem rzadkim specjalistą). Pacjent wchodzi do
          gabinetu, za nim rep ze słowami "ja tylko na chwileczkę, prosze mnie zostawić z
          panią doktór". Rep nie ma ochraniaczy na butach, jest w dobrze skrojonym
          garniturze i bardzo pewny siebie. Pacjent jest zdezorientowany - moze to cos
          ważnego, może ordynator? Potulnie wychodzi.Rep rozpoczyna talk show na temat
          leków JEGO I TYLKO JEGO FIRMY - NAJLEPSZYCH INNE DO WYRZUCENIA. Pacjent czeka,
          ja tracę czas przeznaczony dla chorych. Nadmieniam, że moimi "przychodnianymi"
          a więc "państwowymi" pacjentami są najczęściej ludzie prości, spoza Warszawy,
          niezamożni, przestraszeni, zaniedbani zdrowotnie ( ludzi lepiej sytuowanych
          przyjmuję w gabinecie prywatnym albo spółdzielni - oni nie chcą czekać 4-5
          miesięcy na konsultację- kolejek ja nie wyznaczam).
          Ten czas mam zarezerwowany dla chorych i tylko dla chorych! Nie repów. Kiedyś
          zaproponowałam repowi, żeby wykupił wizytę prywatną i w tym czasie ( za
          pieniądze repa) poświęcę mu całą uwagę ( nie muszę leczyć ludzi mogę słuchać o
          lekach). Rep się oburzył! Bo on jest ważniejszy, bo on tylko na "chwilę", bo on
          jest "z branży"!
          Inna sytuacja. Wypisuje chorego. Rozmawiam z nim i rodzina, rokowanie złe.
          Uspakajam jak potrafię, daję iskierke nadziei, tłumaczę co robić gdy sie
          pogorszy. Ludzie zdenerwowani, do pokoju bez pytania wchodzi rep i sadowi sie
          na kanapie. Ja omawiam z ludźmi ich intymne i ważne sprawy, nie przeznaczone
          dla uszu osób postronnych. Wywalam repa. Może nie jestem wzorcem osobowości,
          ale mam swoje priorytety. I są nimi interesy moich pacjentów!
          • Gość: agulha Re: REP-czyli poczucie MISJI IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 27.09.03, 19:52
            W omawianych przez Ciebie sytuacjach, oczywiście, miałaś rację. Chodziło mi
            jedynie o formę. Może wcale w rzeczywistości nie "wydzierasz się", przynajmniej
            nie od razu. Miałaś prawo ich wyprosić, nawet stanowczo, acz zrazu grzecznie.
            Swoją drogą kwestia "rep a pacjenci" nieodparcie kojarzy mi się...z kolejkami
            do sklepu mięsnego. Pozwólcie mi wyjaśnić: pamiętacie czasy kartkowe i
            rozważania, dlaczego połowa towaru rano, a połowa o 16? albo dlaczego kobiety w
            ciąży i inwalidzi mają oddzielną kolejkę, skoro stoi się w niej niemal tak samo
            długo jak w "normalnej"=znaczy stać mogą, więc dlaczego nie ze wszystkimi. Nie
            było po prostu możliwości rozwiązania problemu, rozwiązał się on nieoczekiwanie
            sam - przybyło towaru i sklepów [a ubyło niektórym klientom pieniędzy, tzn.
            spadł popyt na "dwa kilo szynki proszę"].
            Uważam, że funkcja repa bywa przydatna, może być przydatna, w normalnych
            warunkach: to taki człowiek, który mówi o nowych lekach (swojej firmy - to
            chyba oczywiste), nowych badaniach, dostarcza materiały, daje próbki (a nie
            łapówki, jak obecnie się często dzieje w Polsce). Nie każdy lekarz ma czas
            śledzić wszelkie doniesienia. Może się dowie np. na temat zmiany refundacji
            itp. Ale najpierw należałoby zapewnić godziwe warunki pacjentom i lekarzowi.
            Gdyby lekarz nie miał list i kolejek, tylko gdyby założenie było, że np. ma
            jedną wizytę na pół godziny i zwykle miewa zajęte 80% czasu (a jak ma 120%, to
            mu się proponuje wydłużenie godzin przyjęć za dodatkowe honorarium albo
            zatrudnia się jeszcze jednego lekarza) - to byłoby chyba normalne i możliwe,
            żeby rep _umówił się_ na spotkanie z lekarzem np. z tygodniowym wyprzedzeniem.
            Powiedziałabyś recepcjonistce np. "proszę nikogo nie zapisywać na 22. na 14, bo
            przyjdzie pani z firmy XX". A firma XX może, owszem, wynagrodzić instytucji
            stracony czas (brak pacjenta) pewną legalnie przekazaną kwotą (już teraz, o ile
            wiem, firmy płacą "na oddział", przychodnie zaczynają wymagać kasy, a pewnie
            niejeden raz pieniądze lądują w kieszeni kierownika/ordynatora).
            Ech, marzenie. Ja sama, jak muszę pójść do państwowego lekarza, jeśli muszę,
            dostaję gęsiej skórki: strata czasu i nerwów, zwykle niegrzeczny personel
            pomocniczy i zwykle mało czasu lekarza dla mnie.
            Aha, co do tego "czasu przeznaczonego dla chorych" i etyki zawodu. Otóż ja
            jestem "monitorką", czyli przychodzę do doktora, który podpisał z moją firmą
            kontrakt, i sprawdzam mu dokumentację, a on ma nanieść poprawki, wyjaśnić pewne
            rzeczy itp. W przeciwieństwie do repa nie próbuję mu niczego sprzedać, tylko
            kupuję (usługę). Najlepiej pracuje mi się w prywatnych gabinetach i
            przychodniach. W państwowych często jest tak: nieodpowiednie miejsce do mojej
            pracy, brak wszelkich urządzeń i materiałów ("mogliby Państwo kupić papier do
            drukarki" - a zespół inkasuje np. kilkanaście tysięcy euro za to badanie), zbyt
            mało czasu dla mnie (czasami mam przestoje w pracy, bo czekam na lekarza) i
            OCZYWIŚCIE wyznacza mi się wizyty w czasie przeznaczonym dla chorych!! zwykle w
            ciągu dnia, albo na dyżurze. DO tej pory spotkałam JEDNEGO badacza, który z
            definicji umawiał się ze mną poza godzinami pracy, bo wychodził z założenia, że
            w pracy płacą mu za inne czynności. Zwykle lekarze są dla nas mili (jeśli nie
            są, kurek z pieniędzmi zakręca się i już), ale czasami demonstrują: zmęczenie,
            zabieganie, konieczność wyjścia o 14 (a niby mają być w pracy do 16, poza tym
            to co dla nas robią to przecież ich dodatkowa fucha) itd. Czyli - nikt nie jest
            doskonały...
            • Gość: Ewa Re: REP-czyli poczucie MISJI IP: *.chello.pl 27.09.03, 21:01
              Nikt nie jest doskonały. Lekarze też są różni - ja bardzo często wychodzę z
              pracy znacznie poźniej niż powinnam ( według umowy o pracę powinnam być w niej
              7 7 godzin a często bez wynagrodzenia extra bywam 11-12). Nie zostawię pacjenta
              w połowie zabiegu. Jesli do tego dodam, że mój mąż uprawia ten sam fach i także
              nie odejdzie od chorego w połowie operacji to.......należy współczuć naszemu
              synowi, który wychował się w szpitalu ( to na marginesie).
              Z monitorami mam doświadczenia raczej dobre, chociaż też się zdarza, że
              domagają się czegoś co w danym momencie jest niewykonalne, ale najczęściej
              można sie z nimi dogadać.Ja też umawiam się z nimi po pracy lub tuż przed jej
              zakończeniem. I jest to uczciwe. Z programów mam pieniądze, więc poświęcam swój
              prywatny czas. Umawianie się w czasie pracy jest swoistą kradzieżą ( tu czasu
              przeznaczonego dla chorych, którego i tak jest mało).
              Piszesz, że demonstrujemy zmęczenie - większość moich kolegów - zwłaszcza
              solidnie wykonująca obowiązki rzeczywiście pada na twarz. A repów gonię. I nie
              interesują mnie ankiety, gadżety, długopisy i próbki.Irytuje mnie namawianie
              pacjentów pod drzwiami gabinetu na stosowanie konkretnego leku firmy repa.
              Miałam już wypadek, że pacjent po takiej "akwizycji" wkroczył mi do gabinetu z
              ulotka domagając się wypisania recepty. Leki trzeba dobierać pod pacjenta i
              jego chorobę bez wzgledu na interesy repów. Nawet gdyby miał to by być koniec
              ich "repowania".
              • zlakobieta Jestem w szoku! 03.10.03, 22:00
                Jestem repem (powinnam się wstydzić?). Taka praca. Nie jestem lekarzem.

                Włos się jeży na głowie gdy czytam co piszesz o zachowaniu niektórych moich
                kolegów po fachu.

                Może jestem repem zbyt krótko i dlatego jeszcze nie posiadłam umiejętności
                zastosowania tak bezkompromisowych metod...

                Nigdy nie zdarzyło mi sie wejść do gabinetu bez wyraźnej zgody lekarza, nigdy
                też nie miałam nieprzyjemnej sytuacji pod drzwiami. Wręcz przeciwnie zdarza mi
                się często, że pacjent sam proponuje, żebym weszła przed nim jeśli nie zajmę
                doktorowi dużo czasu (rzadko zdarza mi się prosić o to bezpośrednio). Raz
                nawet miałam sytuację, że przyszłam do pewnej pani doktor, której nie znałam,
                była duża kolejka i ona nie chciała mnie przyjąć, a pacjenci ją poprosili,
                żeby mi poświęciła chwilkę ;) To było dosyć zabawne.

                Często rozmawiam sobie z pacjentami pod drzwiami lekarza. Potrafię postawić
                się w ich sytuacji i wyobrażam sobie, że sama niechętnie wpuściłabym kogoś
                poza kolejką czekając nieraz bardzo długo i dlatego doceniam życzliwość wielu
                z nich. Nigdy nie zdarzyło mi się reklamować mojego leku pod drzwiami.
                Szczerze mówiąc nawet nie przyszło mi to do głowy. To głupie. Jedyne co robię,
                to zostawiam ulotki leków dostępnych bez recepty w miejscach do tego
                przeznaczonych.

                Nie mam specjalnego poczucia misji, jednak wierzę, że te informacje, które
                przekazuję (głównie wyniki najnowszych badań dotyczące moich leków oraz
                choroby, której dotyczą) do czegoś się lekarzowi przydadzą. Nie bardzo wierzę,
                że doktor po wielu godzinach ciężkiej pracy (nieraz w kilku przychodniach)
                jest w stanie po powrocie do domu prześledzić jeszcze najnowsze doniesienia
                fachowej prasy.

                Sama napisałaś Ewo - on pada na pysk, a są jeszcze obowiązki domowe. W ulotce
                od repa może często znaleźć wiele przydatnych informacji. Co z tego, że są
                marketingowo podrasowane? Inteligentny i wykształcony człowiek potrafi
                oddzielić ziarno od plew. Uważam, że w tym sensie moja praca na coś się może
                lekarzowi przydać.

                Jeżeli chodzi o płatne ankiety - wydaje mi się (chyba się nie mylę), że każda
                firma farmaceutyczna ma obowiązek wykonania iluś tam badań dotyczących danego
                leku. Nie sądzę, żeby jakiś lekarz zgodził się wypełniać te wszystkie rubryki
                za darmo poza godzinami pracy (spotkałam jedną lekarkę, która zrobiła to z
                poczucia misji, bo przyjęcie pieniędzy uznała za nieetyczne).
                Oczywiście część lekarzy traktuje to jedynie jako źródło dodatkowego dochodu
                ale naiwnie wierzę w ich kompetencje i nie podejrzewam żadnego z nich, że
                wypiszą komuś zły lek "bo brakuje pacjenta do ankiety". Bardziej jestem
                skłonna wierzyć, że w takiej sytuacji stworzą raczej "wirtualnego pacjenta" i
                tyle. Nikt tego nie sprawdzi dokładnie.

                Rzeczywiście kupuję krzesła dla przychodni, jak również wstawiam aparaty do
                wykonywania kosztownych badań w ramach akcji promocyjnych. Ubożsi pacjenci
                mają wtedy możliwość wykonać bezplatnie test, na który normalnie ich nie stać.
                Czy to źle? Oczywiście najczęściej zależy mi na tym żeby wyłapać pacjentów z
                jakiejś konkretnej grupy ryzyka, bo może lekarz uzna za wlaściwe zatosowanie
                terapii moim lekiem. I co z tego? Lekarz nie ma takiego obowiązku. To on
                decyduje, a nie ja jaki lek wprowadzi. Jestem na szczęście w sytuacji takiej,
                że lekarstwo, którym się zajmuję nie ma bezpośredniej konkurencji ani żadnego
                generycznego odpowiednika. Być może dlatego nie stosuję jakichś
                bezkompromisowych metod walki. Zresztą chyba bym nie potrafiła. To bez sensu.
                Musiałabym traktować lekarzy jak półgłówków, gdybym chciała ich przekonywać
                przy pomocy kampanii negatywnej. Rozmawiając z nimi staram sie powiedzieć jak
                najwięcej o MOIM leku i przekonać ich, że są pacjenci, którym może on pomóc.
                To wszystko. Oczywiście lekarz o wąskiej specjalizacji zna wszystkie leki,
                jakie są mu potrzebne, bo nie jest ich aż tak dużo ale lekarz ogólny w POZ
                musi spamiętać setki specyfików i nadążyć za nowymi. Często słyszę: "wie pani,
                a dziś był pacjent, któremu mogłam to przepisać, bo bardziej się nadawało ale
                kompletnie mi wyleciało z głowy" (jeden z leków, które promuję to NLPZ, a ich
                jak wiadomo jest na rynku mnóstwo).

                Dajcie spokój repom. Taką mamy pracę. Nie każdy jest bezczelny i nachalny.
                Każdy medal ma dwie strony.

                Pozdrawiam.

                --
                W życiu piękne są tylko chwile...
                • Gość: Ewa Re: Jestem w szoku! IP: *.chello.pl 19.10.03, 13:07
                  Cieszę się, że są i tacy jak Ty przedstawiciele repów. Zwykle nie są oni
                  lekarzami. Z moich doświadczeń wynika, że bycie repem frustruje lekarza.
                  Znacznie lepiej sprawdzają się w tym fachu farmaceuci, biolodzy czy
                  weterynarze. Moge domyslać się dlaczego.
                  Do ulotek dostarczanych przez repów odnoszę się z dużą rezerwą- wiem jak
                  przeprowadzane są badania ( i firmowane nawet przez największe autorytety)
                  Pozdrawiam - Ewa
      • pasikonna Re: REP-czyli poczucie MISJI 27.10.03, 16:01
        Gość portalu: Dziadzio napisał(a):

        > Panowie Doktorzy i Nie-Doktorzy w tej dyskusji mylicie prostotę z
        prostactwem.
        > A fe!!!!!!

        Dziadziu... uwazaj bo Cie zjem na przystawke. To moja riposta, ja ja
        wymyslilam:)))
        Pozdrawiam, pasik w pasiaku;

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka