Dodaj do ulubionych

koszt wypisania recepty w prywatnej przychodni

30.05.08, 13:36
Do niedawna płaciłem 30 zł za wypisanie recepty w prywatnej
przychodni. Od miesiąca zlikwidowano ta ,,usługę,, wliczając
wypisanie recepty do normalnej wizyty za którą płaci się 110 zł.
Czy są jakięs przepisy regulujące te kwestie w sytuacji gdy zmusza
się mnie do zapłacenia za wizytę / konsultację / podczas których nic
z lekarzem nie konsultuję a jedynie wypisuje on recepte . I tak jest
co miesiąc od przeszło dwu lat. Cena leków jest niższa niż wypisanie
recepty. Gdzie w tej sprawie monitować?
Edytor zaawansowany
  • 30.05.08, 13:48
    ???

    W jakim celu chcesz "monitować"?
  • 30.05.08, 14:00
    Aha.
    Kolejny który przychodzi 'tylko przybić pieczątkę'.
    Wejdź sobie kolego do banku, podejdź do okienka, podaj kartkę i
    powiedz pani żeby 'tylko przybiła pieczątkę'.
  • 30.05.08, 16:16
    chyba nigdzie. W prywatnej przychodni mają prawo żądać od ciebie i
    1000 zł za wypisanie recepty, tak jak ja mogę żądać 100 zł za bilet
    na busa Lublin - Parczew.

    --
    "Neandertalczycy są wśród nas" - Maciej Giertych po zapoznaniu się z
    wynikami matury na Dolnym Śląsku.
  • 30.05.08, 16:39
    Słusznie prawisz, Aron. Jak nigdy...:)
  • 30.05.08, 17:03
    Zdaje się nieporozumienie. Otóz czynnosc typowo biurowa jaka jest
    systematyczne, comiesięczne wydawanie takiej samej recepty nazwano
    czynnoscia medyczna. Zniknęła z cennika usług w tej przychodni
    pozycja ,, wydanie recepty ,, a w to miejsce pojawiła się pozycja ,,
    konsultacja medyczna,, Ta zamiana powoduje ze w tej przychodni
    wyadanie prostej recepty kosztuje tyle samo co np zrobienie tam USG,
    Dopplera wątroby czy próba wysiłkowa.Zatem wzrosła tam ilość
    konsultacji medycznych które de facto żadnymi konsultacjami nie są.
    Do tej samej kategorii usług zaliczono rzeczywistą konsultację z
    czynnościa wypisana recepty. Jak oni to księgują , nie moja sprawa.
    Ale błąd nie w cenie a w celowej zmianie nazwy usługi.
  • 30.05.08, 17:11
    Oskar,żednego nieporozumienia nie ma.Albo przyjmujesz zasady
    placówki, albo nie.Czy jeśli na zimę każą ci zapłacić dwa razy tyle
    za zmianę opon, też będziesz gdzieś to zgłaszał? Czy w urzędzie
    pytasz, dlaczego znaczek skarbowy kosztuje 50 zł zamiast pięciu?
    Czy wyżej wspomnianą receptę odbierasz w recepcji,czy też po
    krótkiej rozmowie z lekarzem? Bo ta rozmowa to już jest usługa-tak
    jak za podanie np.rozpakowanej paczki fajek w knajpie płacisz
    więcej, a kelner nie pyta,czy ją wolisz sobie sam rozpakować.
    Pacjent nie jest przykuty łańcuchem do przychodni-zmień i już-w
    czym problem?
  • 30.05.08, 17:33
    Konsultacja to badanie, zasięganie opinii, udzielanie wyjaśnień
    przez fachowca itp. Czynność cykliczna wydawania przez lekarza
    identycznej w treści recepty / zapewne wynikajacej z wcześniejszego
    badania czyli rzeczywistej konsultacji /nie powinna być zaliczana do
    czynności konsultacji medycznych. Jeżeli tak się dzieje to jest to
    prostackie drenowanie kieszeni. Prostackie , bo nie znaleziono
    własciwego określenia na czynnośc wypisywania recepty. Podejrzewam ,
    że przychodnia moze w ten sposób / zwiększając ilośc konsultacji
    medycznych /dokonywać jakichś numerów podatkowych. Mam dla Ciebie
    radę. Otóz przyjmij ich warunki i przy okazji wypisywania kolejnej
    recepty każ się osłuchać, opukać, zmierzyć ciśnienie i co tam jeszcze
    chcesz. Skonsultu podczas tej wizyty wszystkie Twoje problemy
    zdrowotne., każdy pryszczyk czy pieprzyk.ykorzystaj maksymalnie czas
    za który płacisz. No i oczywiście poproś o receptę.Opinie jakie tu
    są formułowane zaliczam do błędnych. Ty płacisz za konsultacje
    których nie było.
  • 30.05.08, 17:48
    Pleciesz bzdury.
    To nie pacjent, tylko lekarz określa jakie badania są wymagane do
    oceny zdrowia pacjenta i postawienia rozpoznania. Jeśli lekarz
    postawi właściwą diagnozę po spojrzeniu pacjentowi głęboko w oczy to
    znaczy, że WYKONAŁ WSZYSTKIE WYMAGANE BADANIA. Jeżeli spojrzał
    głęboko w oczy i ocenił, że nie ma potrzeby zmiany leków TO WYKONAŁ
    WSZYSTKIE WYMAGANE BADANIA.

    Dam Ci przykład z innej dziedziny.
    Pzyjeżdżasz do mechanika samochodowego z problemem, mechanik otwiera
    maskę i mówi: "Trzeba wymienić (dajmy na to)przednie łożysko
    alternatora". Co o nim myślisz?


    Świetny fachowiec.
    Nie przeszkadza Ci, że nie podłączył komputera diagnostycznego, nie
    wjechał na kanał, nie osłuchał silnika stetoskopem? /widziałem
    takich/
    Nie bo jest fachowcem i nie musiał tego robić.
    NATOMIAST NIE MASZ BLADEGO POJĘCIA ILE DOŚWIADCZONY JEKARZ JEST W
    STANIE WYWNIOSKOWAĆ W CZASIE PIERWSZYCH 10 SEKUND PO WEJŚCIU
    PACCJENTA DO GABINETU.

  • 30.05.08, 17:59
    Pacjent za własne pieniądze ma prawo aby go lekarz osłuchał i
    wysłuchał. Pacjent płaci za czas jemu poświęcony i fachowość lekarza.
    Takie spotkanie to konsultacja medyczna.Wypisanie recepty to jedynie
    finał tej konsultacji. Ale nie całość.Przykład motoryzacyjny
    trafiony jak kula w płot.Przyjezdżasz na wymianę opon i taka usługa
    powinna być wykonana. A nie np napompowanie opony zamiasyt jej
    wymiany.Przykład z lekarzem doświadczonym jest podany bez sensu.
    Przecież tu lekarz już wcześniej zdiagnozował pacjenta i kazał mu
    brać leki. Za miesiąc pacjent przychodzi po receptę na leki z tejże
    diagnozy a płaci jakby ponownie był konsultowany czyli diagnozowany.
  • 30.05.08, 18:43
    kopytko55 napisał:

    > Pacjent za własne pieniądze ma prawo aby go lekarz osłuchał i
    > wysłuchał. Pacjent płaci za czas jemu poświęcony i fachowość
    lekarza.

    Aha.
    A ja naiwnie myślałem, że pacjent przychodzi do lekarza by ten
    postawił diagnozę i ustalił leczenie.
    Teraz już wiem. Na najbliższym dyżurze dakładnie zbadam pacjenta,
    zlecę mu wszystkie dostępne badania biochemiczne i obrazowe
    (potrzebne lub nie), dam do ręki i niech sobie dalej radzi sam.
    Genialne w swej prostocie. Że też na to wcześniej nie wpadłem.

    > Takie spotkanie to konsultacja medyczna.Wypisanie recepty to
    jedynie
    > finał tej konsultacji.
    Owszem wypisanie recepty to finał konsultacji, to jak ta konsultacja
    wygląda zależy od lekarza. Dlatego nie wypisuję pacjentowi leków na
    rok z góry, bo być może trzeba je będzie zmienić. Ale teraz zacznę.
    Plik 20-tu recept na cały rok, no_problem.

    >Ale nie całość.Przykład motoryzacyjny
    > trafiony jak kula w płot.
    To że go nie zrozumiałeś nie znaczy, że nie jest nieodpowiedni.

    Przyjezdżasz na wymianę opon i taka usługa
    > powinna być wykonana. A nie np napompowanie opony zamiasyt jej
    > wymiany.
    Przyjeżdżasz na wyminę opon - wymieniasz opony.
    Przyjeżdzasz na operację przepukliny - operujemy przepuklinę.
    Przyjeżdżasz bo w kole coś stuka i .... wymieniasz opony tak???
    Przyjeżdżasz, lub przywożą Cię z powodu bólu brzucha i .... Co
    mówisz geniuszu???

    >Przykład z lekarzem doświadczonym jest podany bez sensu.
    Nie masz bladego pojęcia o czym napisałem.

    > Przecież tu lekarz już wcześniej zdiagnozował pacjenta i kazał mu
    > brać leki. Za miesiąc pacjent przychodzi po receptę na leki z
    tejże
    > diagnozy a płaci jakby ponownie był konsultowany czyli
    diagnozowany.
    TAK JEST! JEDNA DIAGNOZA NA WIEKI WIEKÓW AMEN!
    I BROŃ BOŻE NIE MODYFIKOWAĆ LECZENIA PRZEZ CAŁE ŻYCIE! Brawo!
  • 30.05.08, 19:53
    0,9 procent coś ci wytłumaczę, najprościej jak to możliwe:

    -,,osłuchał i wysłuchał,,bo nic więcej podczas typowej wizyty
    nie robi. Diagnożę postawi wówczas jak zleci i zapozna się
    z wynikami badań potwierdzającymi owo ,,wysłuchanie i
    osłuchanie ,, Tak to najogólniej wygląda

    -jeśli pacjent płaci 100% za wszystko to rola lekarza z pozycji
    władcy i Pana gwałtownie się zmienia na stronę umowy. Za moje
    pieniądze nie zgodzę się na spóżnienie lekarza, jego zły humor
    czy pokazywanie wyższości. To tylko przykłady.

    - wypisanie recepty to część konsultacji ale nie całość.Zatem
    rozróżnić nalezy własciwą konsultację od wypisania wcześniej
    ustalonego leku
  • 30.05.08, 20:14
    kopytko55 napisał:

    > 0,9 procent coś ci wytłumaczę, najprościej jak to możliwe:
    >
    > -,,osłuchał i wysłuchał,,bo nic więcej podczas typowej wizyty
    > nie robi. Diagnożę postawi wówczas jak zleci i zapozna się
    > z wynikami badań potwierdzającymi owo ,,wysłuchanie i
    > osłuchanie ,, Tak to najogólniej wygląda
    No właśnie. Tak to NAJOGÓLNIEJ wygląda. Pamiętam, gdy na studiach
    badałem pacjenta w Oddziale neurologii - więc badanie było
    neurologiczne, ale także osłuchałem mu płuca i serce. Co
    usłyszałem? "No wreszcie ktoś mnie porządnie zbadał".
    Jaki z tego morał? Nie, nie taki że pacjenta należy osłuchać także
    na neurologii. Osłuchać Go należy, ale nie to jest najważniejsze.
    Taki, że pacjent nie jest w stanie ocenić co w badaniu lekarskim
    jest istotne dla postawienia diagnozy. Więc nie jest w stanie ocenić
    pracy lekarza.

    > -jeśli pacjent płaci 100% za wszystko to rola lekarza z pozycji
    > władcy i Pana gwałtownie się zmienia na stronę umowy. Za moje
    > pieniądze nie zgodzę się na spóżnienie lekarza, jego zły humor
    > czy pokazywanie wyższości. To tylko przykłady.
    Umowy mają dwie ważne cechy.
    Pierwsza - określają prawa i obowiązki OBU STRON.
    Więc - niestety - nie PŁACĘ I WYMAGAM CZEGO CHCĘ.
    Druga - jeżeli umowa nie satysfakcjonuje jednej ze stron to można ją
    rozwiązać.

    > - wypisanie recepty to część konsultacji ale nie całość.Zatem
    > rozróżnić nalezy własciwą konsultację od wypisania wcześniej
    > ustalonego leku
    Zapytaj w NFZ o procedurę p.t. 'wypisanie recepty'. Niestety takiej
    procedury NIE MA. Zarówno 'na kasę' jak i prywatnie nie ma po prostu
    takiej procedury. Gdyby była wykonywałaby ją rejestratorka, bo pisać
    przecież potrafi.
  • 30.05.08, 21:15
    No to juz jesteśmy 0,9_procent bliżej zrozumienia.Jeszcze tylko
    kilka drobiazgów
    - ,,osłuchał i wysłuchał,, to znaczy zbadał. I to miałem na mysli.
    Pacjent jest w stanie ocenić co w badaniu lekarskim jest istotne
    dla postawienia diagnozy. Nie kazdy ale leczący się wiele lat u
    różnych lekarzy na ta sama dolegliwość na ogół tak. Takze ten
    który ma przygotowanie np biolog, inny lekarz. A także osoba
    która zada sobie trud zapoznania się ze stanem wiedzy o jej scho
    rzeniu. To całkiem spora grupa osób i stale się powiększa.Ta
    grupa jest w stanie ocenić pracę / wiedzę / lekarza i to robi

    - lekarz nie różni się od innego specjalisty do którego zwracamy
    się o poradę i pomoc.Jeżeli zawieramy w tej sprawie umowę to
    strony muszą respektować jej generalne założenia. Jedno z nich
    to oczekiwany efekt.Brak efektu / nieuzasadniony / lub
    pogorszenie stanu / np z powodubłędnej diagnozy / skutkują
    koniecznoscia wyrównania strat i zadośćuczynienia. To u nas
    bardzo powoli sie pojawia.Niedługo firma ubezpieczeniowa
    będzie dochodziła takiego wyrównania skutków niedotrzymania
    warunków umowy

    - procedura wypisywania recepty nic tu nie ma wspólnego. Tu chodzi
    o nieuzasadnione nazwanie czynności inna nazwą niz ta czynnośc
    jest, wyłacznie z powodów czysto komercyjnych.Jeśli płacę za
    konsultację lekarska to byłem skonsultowany. Jeśli płacę za
    wypisanie recepty bez badania to o zadnej konsultacji mowy nie ma.

    - nie odmawiam lekarzowi prawa do pobierania należności za wypisanie
    recepty. Odmawiam mu prawo do pobieranie za tą czynnośc stawki
    normalnej konsultacji.
  • 30.05.08, 22:43
    kopytko55 napisał:


    > Pacjent jest w stanie ocenić co w badaniu lekarskim jest istotne
    > dla postawienia diagnozy. Nie kazdy ale leczący się wiele lat u
    > różnych lekarzy na ta sama dolegliwość na ogół tak. Takze ten
    > który ma przygotowanie np biolog, inny lekarz. A także osoba
    > która zada sobie trud zapoznania się ze stanem wiedzy o jej scho
    > rzeniu. To całkiem spora grupa osób i stale się powiększa.Ta
    > grupa jest w stanie ocenić pracę / wiedzę / lekarza i to robi

    NIEPRAWDA! Nawet, jeżeli Ci się tak wydaje.
    I nie jest dla mnie zaskoczeniem, że tak sądzisz.
    Ponieważ zajmuję się także orzecznictwem jest wielu pacjentów,
    którzy próbują mnie oszukać by wyłudzić rentę. Myślisz, że tego nie
    widzę? Gdyby istotnie wiedzieli, na co zwracam uwagę przy badaniu
    pewnie oszukaliby mnie bez trudu, ale niestety nie wiedzą. I to, że
    leczą się od kilku, czy kilkunastu lat niewiele zmienia. Zdaję sobie
    sprawę, że niektórym udaje się mnie oszukać, ale to jest naprawdę
    bardzo niewielki odsetek.
    Biolog oceniający pracę lekarza? WOLNE ŻARTY! Może aptekarz –
    przecież zna się na lekach.
    Cóż. Leczyłem już kilka ofiar terapii zastosowanej przez aptekarzy.
    Inny lekarz? WYŁACZNIE tej samej specjalności i DYSPONUJĄCY PEŁNĄ
    DOKUMENTACJĄ.
    W innym wypadku jest to niemożliwe.
    Jestem chirurgiem, a nie odważyłbym się oceniać pracy neuroCHIRURGA
    czy kardioCHIRURGA.


    > - lekarz nie różni się od innego specjalisty do którego zwracamy
    > się o poradę i pomoc.Jeżeli zawieramy w tej sprawie umowę to
    > strony muszą respektować jej generalne założenia.
    BRAWO.

    >Jedno z nich
    > to oczekiwany efekt.Brak efektu / nieuzasadniony / lub
    > pogorszenie stanu / np z powodubłędnej diagnozy / skutkują
    > koniecznoscia wyrównania strat i zadośćuczynienia.
    Prawda, lub bzdura, w zależności od znaczenia słowa ‘nieuzasadniony’.
    To zresztą wiąże się z oceną pracy lekarza po wynikach leczenia.
    Ta sama choroba u dwóch różnych pacjentów przebiega identycznie lub
    całkowicie odmiennie.
    Czasami przebiega zupełnie inaczej przy identycznej terapii, czasami
    przebiega identycznie, mimo całkowicie innego leczenia.
    Więc nie można postawić prostej zależności między efektami leczenia,
    a kompetencją lekarza, czy prawidłowością stosowanej terapii.
    Oczywiście, nie piszę o sytuacji, gdy lekarz ma same niepowodzenia w
    leczeniu, ale o wyrażaniu opinii na podstawie leczenia jednego
    pacjenta.

    Nie można także zarzucać lekarzowi postawienia błędnej diagnozy.
    Dlatego, że ta sama choroba daje u różnych pacjentów różne objawy, a
    u tego samego pacjenta obawy zmieniają się w czasie. Pacjent z
    wątpliwymi objawami może po 2-3 godzinach mieć objawy nie budzące
    żadnych wątpliwości. Więc kwestia postawienia odpowiedniej diagnozy
    zależy także od tego KIEDY bada się pacjenta.
    Można oczywiście stawiać lekarzowi zarzut niestaranności,
    zaniechania wykonania określonych badań, czy działania niezgodnie z
    przyjętymi standardami, co w konsekwencji może prowadzić do
    niewłaściwej diagnozy czy terapii, ale stawianie WYŁĄCZNIE
    zarzutu ‘błędnej diagnozy’ to tak jak stawianie meteorologowi
    zarzutu, że nie sprawdziła się przepowiadana przez niego pogoda.


    > To u nas
    > bardzo powoli sie pojawia.Niedługo firma ubezpieczeniowa
    > będzie dochodziła takiego wyrównania skutków niedotrzymania
    > warunków umowy
    Przyznam, że nigdzie nie widziałem umowy, w której lekarz
    ZOBOWIĄZUJE SIĘ do WYLECZENIA pacjenta. Choćby z tak prostej
    przyczyny, że wielu chorób nie da się WYLECZYĆ.

    >
    > - procedura wypisywania recepty nic tu nie ma wspólnego. Tu chodzi
    > o nieuzasadnione nazwanie czynności inna nazwą niz ta czynnośc
    > jest, wyłacznie z powodów czysto komercyjnych.Jeśli płacę za
    > konsultację lekarska to byłem skonsultowany. Jeśli płacę za
    > wypisanie recepty bez badania to o zadnej konsultacji mowy nie ma.
    >
    > - nie odmawiam lekarzowi prawa do pobierania należności za
    wypisanie
    > recepty. Odmawiam mu prawo do pobieranie za tą czynnośc stawki
    > normalnej konsultacji.

    NIE.
    Wypisanie recepty powinno nastąpić po zbadaniu pacjenta. Dziwię się
    lekarzom wydającym recepty dzieciom, czy małżonkom pacjentów, choć
    wiem, że mają ku temu swoje powody.
    Więc raczej postawiłbym zarzut, że recepta została wystawiona bez
    przeprowadzonego – choćby bardzo pobieżnego – badania, a nie że za
    wypisanie recepty pobiera się stawkę ‘za wizytę’.
    Ale jest to konsekwencją utrwalonego w świadomości pacjentów ‘ja
    tylko po receptę’ lub ‘ja tylko po pieczątkę’.


  • 30.05.08, 17:49
    "Numery podatkowe", dobre.
    Jeśli usługa jest za droga- rezygnujesz z niej, to wszystko.
    Wypisanie recepty wiąże się z przyjęciem odpowiedzialności za to, czy jest
    właściwie zastosowana, czy nie ma przeciwwskazań, w jakiej ilości lek ma być
    przyjmowany itp.itd. Nosi to w pełni znamiona konsutlacji medycznej.
    Ja u moich stałych pacjentów wizytę "receptową" liczę jako połowę wizyty pełnej,
    ale to ja jako właściciel firmy decyduję. Ktoś inny może traktować to inaczej.
    --
    "Każdy jest zdolny do wszystkiego - to tylko sprawa okoliczności".
  • 30.05.08, 18:07
    maga_luisa. Nie o cenę chodzi lecz o rzeczywistą czynność.
    Przychodzisz po receptę a płacisz za konsultację medyczna.
    W cenniku jest oddzielna pozycja konsultacja medyczna czyli
    potocznie mówiąc wizyta u specjalisty. Ta wizyta może się zakończyć
    wypisaniem recepty, skierowaniem na badania szczegółowe,
    skierowaniem do specjalisty itp.Ale idziesz na konsultacje!.
    Wypisanie recepty w cenie konsultacji i określane jako konsultacja
    jest nieprawidłowe. To czy ma to znamiona czy nie konsultacji to
    inna sprawa. Konsultacją nie jest.
  • 30.05.08, 21:07
    Dobrze Oskar, tak uważasz - masz prawo. Chodzi tylko o to, że pisanie o
    zgłoszeniu tego gdzieś jest po prostu niepoważne. Jeśli cennik w jednej firmie
    Ci nie odpowiada, idziesz do innej - ich strata.
    --
    "Każdy jest zdolny do wszystkiego - to tylko sprawa okoliczności".
  • 30.05.08, 21:16
    Tak na prawdę NIE MA czegoś takiego jak "wypisanie recepty".

    Minimum to ocena czy zażywane leki działają wg oczekiwań, czy nie pojawiły się
    związane z danymi lekami działania niepożądane, czy sytuacja nie zmieniła sie na
    tyle ze potrzebna jest dodatkowa diagnostyka/modyfikacja leczenia. Wszystkie te
    dane muszą sie znaleźć w dokumentacji pacjenta, (w razie gdy to recepta
    refundowana również pod groźbą kary z nfz).
    Czasem do oceny tego przy dużym doświadczeniu wystarczy parę pytań więc pacjent
    może mieć wrażenie że lekarz tylko "macha długopisem" I często tak myśli). W
    razie działania niepożądanego związanego z lekiem lekarz musi udokumentować
    prawidłowe jego ordynowanie (dawka, rekomendacje, monitorowanie) by nie ponosić
    osobistej odpowiedzialności.

    Pamiętaj - jak w tej znanej anegdocie - nie płacisz za to że mechanik stuknął
    młotkiem tylko za to że widział gdzie stuknąć.
    Za drogo - poszukaj tańszego warsztatu.
  • 30.05.08, 22:34
    slav_ xczytaj dokładnie. Otóz ocena jak działają leki to konsultacje
    na które pacjent dostarcza min wyniki badań laboratoryjnych i
    podobnych. Te wyniki to podstawa do oceny. Ale zanim do tego dojdzie
    pacjent przez pewien czas bierze przepisane / też podczas
    konsultacji/ leki. Czas między jedna konsultacją / ta gdzie zapisano
    leki/ a druga gdzie zbdano skutecznosc terrapii wynosi poł roku. W
    tym czasie pacjent raz w miesiącu musi kupowaćc ten same zestaw
    leków czyli uzyskać recepte Wypisanie tej recepty to nie
    konsultacja płatna tak samo więc uznawana tak samo jak ta podczas
    której było faktyczne badanie.Czas wypisania to około 3-4 minut.
  • 30.05.08, 22:46
    To jak ci się nie podoba to zmień przychodnię. Jest prywatna i mogą liczyć jak
    chcą. Niepotrzebnie bijesz pianę.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 30.05.08, 22:50
    chlopie
    trzy czwarte oceny skutecznosci jakiegokolwiek leczenia odbywa sie na podstawie
    badania podmiotowego i przedmiotowego (o ile rozumiesz co to takiego) a nie na
    podstawie badan laboratoryjnych

    to lekarz przy kazdej wizycie (co miesiac, trzy miesiace, a moze i co rok)
    okresla czy dodatkowe badania sa potrzebne, a jesli tak to jakie
  • 04.06.08, 19:03
    Czy Ty nie jesteś w stanie pojąć że problem dyskutowany nie jest
    problemem medycznym? Nie wszystko co się w relacji przychodnia /
    lekarz/ - pacjent odbywa jest uzasadniane medycznie. Tam są także
    inne relacje. Po raz n-ty przypominam. Chodzi o zmuszanie pacjenta
    do konsultacji medycznych wbrew ustaleniom między pacjentem a
    prowadzącym go lekarzem . Lekarz ustalił konsultacje raz na pół roku
    Właściciel przychodni / budowlanieć / ustalił że będą co miesiąc.
    Oczywiście zrobił to w sposób cwany, nie wprost . I nie o pieniądze
    tu chodzi głównie lecz o wyznaczanie relacji pacjent-lekarz przez
    nielekarza. Dziś to problem z recepta ale tu o pewna zasadę idzie
    A Ty mi tu o badaniach przedmiotowych i podmiotowych opowiadasz. Jak
    sobie radzisz z wysłuchaniem pacjenta skoro prosty ops sprawy kłopot
    Ci sprawia.
  • 30.05.08, 22:57
    To co napisałem powinno znaleźć sie w dokumentacji pacjenta (więc być podczas
    takiej wizyty spełniane) bez względu na to czy wypisanie recepty trwa 3 czy 4
    minuty - trwa to dłużej.

    Nic nie stoi na przeszkodzie by w czasie miedzy konsultacjami leczenie
    kontynuować pod kontrolą lekarza rodzinnego (to tez nie będzie "wypisanie
    recepty" bo lekarzowi rodzinnemu można/trzeba przekazać informacje jak się leki
    toleruje itp co może skłonić do reakcji).

    Przychodząc "po receptę" zajmujesz czas który mógłby być przeznaczony na tą
    (droższą) "prawdziwa konsultację" (a więc poradnia mniej zarabia nie mogąc
    zarejestrować w tym terminie innego pacjenta) - być może likwidacja "wypisywania
    recept" ma te przyczynę - zwolnić miejsce dla "konsultacji".
  • 30.05.08, 23:12
    slav co Ty wypisujesz?

    - nic na przeszkodzie nie stoi, ale tez nie ma takiej potrzeby chodze
    nia do innego lekarza. Jest jeden prowadzący który wystawił
    diagnożę i rozpoczął leczenie.Leczenie to przyjmowanie konkretnego
    leku który pacjent ma brac przez pól roku do wizyty kontrolnej
    zwanej konsultacja. Między jedn a a druga konsultacja pacjent
    musi odwiedzić lekarza szesć razy po ta samą w sensie treści
    receptę. Za każdym razem płaci za konsultację i jak za konsultację
    Jeśli lekarz prowadzący jest na urlopie recepte wypisuje inny na
    podstawie karty a nie badań czy obserwacji

    - w prywatnej przychodni nie istnieje pojecie zajmowania
    czasu.Zlikwidowano pozycję w cenniku,, wypisanie recepty,, i takowej
    nie ma. Chcesz receptę musisz wykupić wizytę. Rachunek za to
    wypisanie otrzymujesz z nazwą usługi jako konsultacja.
  • 30.05.08, 23:29
    > - w prywatnej przychodni nie istnieje pojecie zajmowania
    > czasu.

    Oczywiście że istnieje.
    Jeśli w tym samym czasie trzeba przyjąć pacjenta X i zarobić 30 zł zamiast
    pacjenta Y i zarobić 100 zł to w tym samym CZASIE zarobi się 70 zł MNIEJ.

    Jak widać chodzenia "po recepty" do tej poradni to Twoja decyzja (odrzucasz
    możliwość kontynuowania leczenia miedzy konsultacjami przez lek. rodzinnego mimo
    że koszta były by mniejsze) więc można traktować to jak luksus - za luksusy się
    płaci.
  • 30.05.08, 23:40
    Co do stawek i kwalifikacji usług - nie podoba się, zmień przychodnię, przecież
    prywatnych przychodni jest mnóstwo.
    Nie wiem, dlaczego musisz odwiedzać lekarza co miesiąc po receptę, według prawa
    recepty można wystawiać na okres do trzech miesięcy. Być może jest to lek
    potencjalnie toksyczny i wymaga "zobaczenia" pacjenta co 3 miesiące. Jeżeli
    chodzi o okres półroczny, miłościwie panujące nam przepisy określają, że nie
    wolno wypisać recept na czas tak długi - pretensje proszę zgłaszać do ministra
    zdrowia.
    Kiedy przychodzisz do lekarza, on może wyciągać wnioski nie z tego, jak
    wyglądasz i co mówisz, ale nawet z tego, jak NIE wyglądasz i czego NIE mówisz.
    Na przykład - nie wchodzisz chwiejnym krokiem, opierając się o ścianę, i nie
    mówisz, że Ci się okropnie w głowie kręci.
    Wracając do kwestii ceny - niedawno zamówiłam usługę stolarską, wykonano mi
    szafy, moim zdaniem bez ważnego elementu. Właściciel firmy jest gotów element
    dorobić jako dodatkowe wyposażenie, ale żąda za to absurdalnej w mojej ocenie
    kwoty, tłumacząc to koniecznością zapakowania i wypakowania sprzętu oraz dojazdu
    (wielki Boże... 10 km w jedną stronę). Co robię? Jutro będzie u mnie
    przedstawiciel innej firmy i poproszę go o wycenę. Na koniec albo obejdę się bez
    usługi (Ty też możesz przerwać leczenie), albo pogodzę się z wysoką ceną u
    pierwszego dostawcy (na przykład dlatego, że inni zażądają więcej, a może
    dlatego, że uznam to za prostsze do załatwienia), albo znajdę innego wykonawcę.
    Proste!
  • 31.05.08, 20:12
    Oskar lekarz wypisując ci receptę ma poradę lekarską. Nie może
    wypisać ci recepty bez zebrania wywiadu i wykonania "koniecznego"
    badania. Ponadto musi się zapoznać z istniejącą dokuementacją
    medyczną oraz zapisać obecną wizytę. To, że często dokumentacja jest
    prowadzona niestarannie, to nie znaczy, że tak być powinno.

    a więc cel wizyty - wizyta kotrolna
    wywiad - stan chorego bez zmian, nie podaje dodatkowych skarg,
    leczenie efektywne bez powikłan,
    badanie przedmiotowe - stan orzekanego dobry
    ustalenia - leczenie skuteczne, nie wymaga zmiany leczenia.
    Rp, XXX

    Jak widzisz jest to pełna wizyta lekarska.
  • 30.05.08, 17:33
    Owszem jest nieporozumienie.
    Wypisanie recepty nie jest czynnością biurową tylko medyczną.
    Dlatego receptę wypisuje i podbija lekarz.
    Czynności biurowe rejestratorka może wykonywać samodzielnie.
  • 24.01.15, 03:11
    Juz cie lubie.Konkretna odpowiedz.Panie doktorze-moja coreczka cierpi bardzo z powodu wytrzeszczu.Bylam juz wszedzie,wydalam majatek-na badania.Ratuj!- r Prosze poluzowac gumke na kucyku.r.
  • 30.05.08, 22:08
    Jeśli to Ci odpowiada, to płać i chodź po recepty. Jeśli nie odpowiada - zmień
    przychodnię. Jeśli będzie więcej takich jak Ty, to przychodnia zrezygnuje z
    podwyżki opłat, bo straci klientów.
    To wolny rynek w najczystszej postaci, takie mamy czasy. O co ta awantura?
  • 30.05.08, 23:28
    nic nie pojałeś mindflayer

    Tu chodzi o zmuszanie do zakupu usługi która raz że nie jest
    konieczna, dwa w istocie nie jest wykonywana. Bo nie jest konsultacją
    medyczna wypisanie rutynowe recepty w ramach prowadzonego leczenia,
    gdzie faktyczne konsultacje wyznacza lekarz. Tu wyznaczył chytry
    własciciel przychodni. To nie sprawa wolnego rynku
  • 30.05.08, 23:30
    > Tu chodzi o zmuszanie do zakupu usługi

    Gdzie tu przymus ?
  • 31.05.08, 00:17
    Nikt Cię nie zmusza do korzystania z tej przychodni. Jak Ci się nie podoba -
    zmień przychodnię.
  • 31.05.08, 01:18
    analogicznie : jak cię w sklepie oszukuja to zmienić sklep czy
    domagać się zaprzestania oszukańczych praktyk? Przeciez nikt nie
    zmusza do korzystania z tego sklepu.Skoro w pociagach naszych jest
    brudno i straszno zrezygnować z jazdy koleja. Nikt nie zmusza.
    Jeśli wieczorem niebezpiecznie jest na ulicy, po prostu nie
    wychodzić z domu o tej porze. A nie domagac się częstszych patroli,
    kamer czy oświetlenia dodatkowego. I tak by mozna w nieskończonośc.
    Molestuje cię szef w pracy? Zmień pracę
  • 31.05.08, 01:39
    kopytko55 napisał:

    > analogicznie : jak cię w sklepie oszukuja to zmienić sklep czy
    > domagać się zaprzestania oszukańczych praktyk? Przeciez nikt nie
    > zmusza do korzystania z tego sklepu.Skoro w pociagach naszych jest
    > brudno i straszno zrezygnować z jazdy koleja. Nikt nie zmusza.
    > Jeśli wieczorem niebezpiecznie jest na ulicy, po prostu nie
    > wychodzić z domu o tej porze. A nie domagac się częstszych patroli,
    > kamer czy oświetlenia dodatkowego. I tak by mozna w nieskończonośc.
    > Molestuje cię szef w pracy? Zmień pracę

    Nie wolno na ulicy napadać a w pracy nie wolno molestować. Natomiast firmie
    wolno ustalać na swoje usługi takie ceny, jakie chce. Wyczuwasz różnicę ?

    S.
    --
    Z forum Ezoteryka i bioterapia:
    Sex astralny-czy ktoś wie jak sie przed tym bronic?
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 31.05.08, 19:19
    Nie załapałeś jednak ze tu nie o cenę chodzi? Tu chodzi o formę
    zmuszania do zakupu usługi zbędnej.Pamiętasz zapewne albo z filmu
    rzeczywistość PRL gdzie nie sprzedano ci kufla piwa jeśli nie
    zakupiłes zakąski którą zwykle było jajko na twardo?. To jest z tego
    obszaru.
  • 31.05.08, 19:44
    TO ZMIENIĆ PRZYCHODNIĘ!!! Jest prywatna i może wyceniać procedury jak chce.
    Rynek to zweryfikuje.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 31.05.08, 23:11
    Przecież nie chodzi o wycenę procedury. Czytać ze zrozumieniem
    tekstu nie dajesz rady? Chodzi o zmuszanie do zakupu procedury
    zbędnej.Pojmujesz? Przykład. Jesteś pod opieka lekarza. Podczas
    wizyty przepisuje ci lek który, tak się umawiacie,dziesz brać
    aż do wizyty następnej za pół roku. Żeby lek brać trzeba co miesiąc
    zgłosić się po jego wypisanie na recepcie. Każde pojawienie się po
    takie wypisanie traktuje się jako normalną wizytę zwana konsultacją.
    Zatem w czasie między jedna konsultacja i ustalona następną za pół
    roku zmuszona jesteś wykupic jeszcze sześć.
  • 31.05.08, 23:39
    Rozumiem że bijesz pianę. Nie podoba się to zmień przychodnię. Jak jest prywatna
    to może procedury ustalać jak chce. Czy chodzi o konsultację czy nałożenie kremu
    przeciwzmarszczkowego. Jak pacjenci uciekną to zbankrutuje, jak zdecydują się
    pozostać to nie. Proste? Dla mnie tak.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 02.06.08, 14:45
    do oskara i innych...
    rozumiem, że w razie wystąpienia poważnego efektu niepożądanego zastosowanego
    leku, z roszczeniem odszkodowania wystąpisz do producenta długopisów?
    yorik


    --
    <Praca czyni powolnym>
  • 31.05.08, 20:21
    usługą jest porada lekarska

    kontrolan

    1.w zakresie wywiadu - ustalenie czy leczenie jest skuteczne , czy
    występują objawy uboczne; czy nie pojawiły się inne okoliczności
    powodujące konieczność modyfikacji leczenia, lub odstawienia obecnie
    stosowanego, czy leczenie jest dalej konieczne
    czy niezbędne jest wykonanie kontrolnych bafdań np. związanego z
    ryzykiem powikłań typowych dla danej grupy leków. Powiedzmy
    przyjmujesz arechin w związku z odczynowym zapaleniem stawów;
    mofrologia i ocena czy nie uszkadza szpiku.
    2. badanie - niezbędne w sytuacji, kiedy wywiad sugeruje taką
    konieczność w uzupełnieniu wywiadu; rutynowo nieknieczne
    3. zapoznanie się z dokumentacją z przebiegu leczenia.
    4. zapoznanie sie z aktualnymi wynikami badań - jesli takie istnieją

    poza tym ponosi się odpowiedzilność za wizytę lekarską, a nie za
    błąd na recepcie.
  • 31.05.08, 23:22
    Wyjaśnie na konkretnym przykładzie. Znany profesor neurolog
    przyjmuje także w prywatnej klinice. Wizyta u niego to koszt 300 zł
    Idziesz, robisz badania, profesor przepisuje lek który zaleca brać
    codziennie przez pół roku aż do następnej u niego wizyty. Po miesiącu
    kiedy lek się skończył idziesz do tego profesora po recepte na
    kolejna partię przepisanego leku. Za to przychodnia sobie liczy jak
    za normalną wizyte. I tak co miesiąc. Za pół roku też umówiona
    normalna wizyta. Nie wiem ile dostaje od przychodni profesor za
    wypisanie recepty. Nie moja sprawa np gdyby dziennie takich recept
    wypisał 20. Wiem ile bierze przychodnia, ale nazywa to konsultacją
    czyli wg cennika normalna wizytą. Zrezygnować nie bardzo mozna,bo
    rozpoczęte leczenie, bo profesora w noemalnej przychodni raczej nie
    spotkam.
  • 31.05.08, 23:33
    specjalista określany jest w języku angielskim konsultant
    wizyta u specjalisty trwa godzinę, i jej celem jest wykonanie
    specjalistycznych badań lub uzyskania opinii specjalistycznej
    (pisemnej)> W UK specjalista nie ma prawa wypisywać leków
    refundowanych przez NHS. Leki na świecie wypisuje lekarz prowadzący
    leczenie - formalnie lekarz rodzinny. Nie jest wielką filofią
    przepisać lek, mając przed sobą formalną konsultacje zawirającą
    dawkowanie leczenie i ostrzeżenie przed działaniami nieporządanymi;
    czyli jak monitorować stosowanie leku, w przypadku leków
    zawiarających substncje z grupy A.
  • 01.06.08, 08:52
    TO JEST WŁAŚNIE WOLNY RYNEK.
    Jeżeli profesor uważa, że przystawienie jego pieczątki na
    jakimkolwiek dokumencie jest warte 300 złotych to tyle każe sobie
    zapłacić.
    Jeżeli Ty uważasz, że jest warte - płacisz, jeżeli uważasz, że nie
    jest warte -nie płacisz, zmieniasz profesora na kogoś innego, u
    którego przystawienie pieczątki jest tańsze.
    Jeżeli z usług profesora zrezygnuje większość jego pacjentów, to
    znaczy że przesaził z ceną i nic nie zarobi.
    JEŻELI PROFESOR KAŻE SOBIE 300 ZŁOTYCH ZA RECEPTĘ I LUDZIE PŁACĄ, TO
    ZNACZY ŻE TO JEST WARTE 300 ZŁOTYCH.
  • 01.06.08, 12:14
    Na forum od kiedy się włączyłem, wszyscy krzyczą "rynek wszystko naprawi", "sprywatyzować służbę zdrowia" itp.
    Po pierwszym kontakcie z prywatną służbą zdrowia, zaczyna się kręcenie nosem, że tak, ale coś drogo. Nie ma przymusu.

    Problem z receptami można rozwiązać inaczej, pacjent powininien poprosić o recepty na 3 miesiące. W leczeniu przewlekłym nie ma problemu.
  • 01.06.08, 12:18
    Tu doskonale widać komunistyczną mentalność - ale pacjentów.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 01.06.08, 13:12
    Dokładnie.
    Pan profesor powinien się urzejmie przywitać, postawić kawkę,
    wypisać receptę i odprowadzić pacjenta do rejestracji.
    Ale za wizytę pacjent przecież zapłacił poprzednim razem, więc teraz
    już nie musi, bo teraz przeszedł TYLKO PO RECEPTĘ.
    Doskonałe!
  • 01.06.08, 13:53
    Pan profesor również powinien przeżywać medyczne przygody.
    Poza tym, on już się dorobił więc aby dać etyczny przykład, część swojej
    praktyki powinien wykonywać za darmo.
    Powinien zarobić tylko tyle ile wystarcza na skromne przeżycie.
    Im ktoś jest wzioślejszą postacią, tym skromniej powinien żyć.

    Profesorowie medycyny powinni zatem zarabiać minimalną krajową, również w
    prywatnych firmach.
    Tym razem z powodu konsekwencji w wizerunku - nie po to ktoś zostaje profesorem,
    by szpanować poziomem życia; a raczej po to, by być wzorem- także skromności.
  • 01.06.08, 19:55
    Zawsze mozna skorzystać z publicznej słuzby zdrowia i po problemie
    --
    Z głupotą sami bogowie walczą nadaremno.
    --------------------------------------------------------------------------------
    Mit der Dummheit kämpfen Götter selbest vergebens. (niem.)
  • 01.06.08, 13:57
    0,9_procent nie naciagaj faktów do swojej tezy. Po pierwsze
    pieniądze kasuje własciciel przychodni. Nie profesor. Po drugie.
    Profesor zgodnie z prośba i jego zaleceniem przepisuje kolejna
    receptę na ten sam specyfik.Reszta odbywa się w kasie. Ja nie uważam
    że coś jest warte czy nie warte. Ja uważam że wizyta klasyczna czyli
    konsultacja to jedno a kontakt w sprawie wypisania recepty to drugie
    Nie są to te same czynnosci.Właściciel przychodni, nie profesor
    wprowadził zarzadzenie że są to te same czynności! Po prostu zmusza
    pacjenta do kolejnych wizyt, podczas gdy specjalista czyli profesor
    ustalił dwie wizyty w ciągu półrocza. Właściciel przychodni pobiera
    więc nienależne mu pieniądze ! To tak jakbyś w piwiarni wprowadził
    opłatę za ubikację np 5 zł. Zgodnie z Twoja tezą jeśli uwazasz że
    sikanie jest tyle warte - płacisz. Całe szczęście takie porzadki s`a
    prawnie sankcjonowane.A jeśli jest to jedyna np z tarasem widokowym
    piwiarnia, to albo zbuduj sobie obok własna albo nie patrz. Czy tak?
  • 01.06.08, 14:06
    w cenniku usług tej przychodni powinna być pozycja np,, wizyta w celu
    uzyskania recepty,, czy coś podobnego. I określona za to opłata.
    Skoro taka pozycja nie istnieje lub została zlikwidowana, pozostaje
    obowiązek wyrażnego zapisania ,, wypisanie recepty w cenie wizyty,,
    I po problemie. Mozna by to nazwać wolnym rynkiem. Brak takich
    czytelnych ustaleń to zwykłe naciąganie.
  • 01.06.08, 14:37
    Przepraszam za stwierdzenie ale już tak ględzicie że słabo się robi.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 01.06.08, 14:46
    Nie naciągam faktów, i nie interesuje mnie, kto pobiera pieniądze.
    Nie interesuje mnie także jak wygląda umowa pomiędzy właścicielem
    przychodni a profesorem, Ciebie jak widzę także taka umowa niewiele
    interesuje - i słusznie.
    Jest określona cena za usługę i musisz za nią zapłacić, lub jeśli
    nie jej nie akceptujesz zmieniasz usługodawcę.
    Jeśli właściciel piwiarni chce 5-tkę za ubikację - jego sprawa,
    najwyżej straci klientów. Nikt nikogo nie zmusza do wejścia do
    piwiarni. Jeżeli obok jest ubikacja za 2 złote lub za darmo to
    należy skorzystać z tej drugiej, jeżeli nie ma płacisz,
    albo ‘trzymasz’.
    Za pismo, które dla mnie napisał radca prawny zapłaciłem 150
    złotych. Mógłbym takie pismo napisać na swoim komputerze, nie
    zająłby mi to więcej niż pięć minut. Dlaczego zapłaciłem 150
    złotych? BO MOJEGO PISMA RADCA NIE PODBIJE PIECZĄTKĄ ‘ZA DZIĘKUJĘ’.
    JASNE ????
  • 01.06.08, 15:42
    Ale radca prawny ma prawo to zrobić a lekarz nie. Bo powinien pracować z
    powołania. A przecież recepta to tylko świstek...
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 01.06.08, 17:12
    oskar335 napisał:

    > 0,9_procent nie naciagaj faktów do swojej tezy. Po pierwsze
    > pieniądze kasuje własciciel przychodni. Nie profesor.

    TO nie ma żadnego znaczenia. Taka jest w tej przychodni cena wypisania recepty.
    Nie podoba się, to idziesz do innej przychodni, gdzie ta cena jest niższa.

    > Po drugie. Profesor zgodnie z prośba i jego zaleceniem przepisuje kolejna
    > receptę na ten sam specyfik.Reszta odbywa się w kasie. Ja nie uważam
    > że coś jest warte czy nie warte. Ja uważam że wizyta klasyczna czyli
    > konsultacja to jedno a kontakt w sprawie wypisania recepty to drugie
    > Nie są to te same czynnosci.Właściciel przychodni, nie profesor
    > wprowadził zarzadzenie że są to te same czynności!

    Dokładnie tak. Jako właściciel przychodni ma prawo ustalać ceny obowiązujące w
    JEGO przychodni. To co Ty uważasz nie ma najmniejszego znaczenia.

    > Po prostu zmusza
    > pacjenta do kolejnych wizyt, podczas gdy specjalista czyli profesor
    > ustalił dwie wizyty w ciągu półrocza. Właściciel przychodni pobiera
    > więc nienależne mu pieniądze !

    Jak najbardziej należne. Tyle kosztuje wypisanie recepty i już.

    > To tak jakbyś w piwiarni wprowadził
    > opłatę za ubikację np 5 zł. Zgodnie z Twoja tezą jeśli uwazasz że
    > sikanie jest tyle warte - płacisz.

    W mojej ubikacji mogę nawet brać 100 zł za sikanie a 500 zł za kabinę.

    S.
    --
    Z forum Ezoteryka i bioterapia:
    Sex astralny-czy ktoś wie jak sie przed tym bronic?
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 01.06.08, 19:11
    snajper, czytać nie potrafisz? Nie ma ceny w tej przychodni na
    wypisanie recepty. Nie ma w cenniku takiej pozycji. To pierwsze.
    Po drugie. Piszesz że własciciel przychodni może sobie w niej
    ustalać ceny jakie zechce. On nie ustalił ceny za wypisanie recepty
    On nie ustalił żadnej nowej ceny.Nie jest prawdą że we własnym
    biznesie możesz brac ceny jakie zechcesz.Ale to nie o to chodzi!
  • 01.06.08, 19:35
    Ręce opadają. Poddaję się.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 01.06.08, 20:10
    Popatrz na to co piszesz. Nie ma w cenniku "wizyty po receptę".
    Właściciel w takiej sytuacji rozlicza "wizytę po receptę" według dostępnych produktów jako "wizytę". Logiczne, konsekwentne.
  • 01.06.08, 20:55
    ...ze jest w porzadku, kiedy lekarz wyznacza termin wizyty kontrolnej za 6
    miesiecy i nie zapisuje wystarczajacej na ten okres ilosci lekow? Ja tak nie
    mysle. Inna sprawa... Oskar, skoro wiesz, ze jest taki problem, dlaczego sie nie
    upominasz, przeciez to jest oczywiste, ze musisz miec i zazywac swoje lekatstwo,
    zeby sprawdzic efekt jego dzialania po pol roku.
  • 01.06.08, 21:03
    Bo NIE WOLNO wypisywać leków na 6 m-cy. Takie jest prawo. Max na 3.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 01.06.08, 21:05
    To znaczy, ze przepisy trzeba zmienic.
  • 01.06.08, 21:06
    To zmień...
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 01.06.08, 22:27
    Nie trzeba zmieniać. Zdaniem NFZ to spowoduje nadużycia, marnowanie środków, weźmie pacjent leki na 12 miesięcy i umrze po tygodniu, a tu straty dla budżetu itd. Kierując się logiką NFZ, to bym kazał codziennie się pacjentom meldować w aptece po dzienną dawkę leków.
  • 02.06.08, 15:38
    W Kanadzie i USA (wiekszosc stanow) mozna wypisac recepte na 12 miesiecy.

    Jaki jest sens, na przyklad , aby pacjentka zazywajaca lek przeciwko
    osteoporozie chodzila do lekarza co 6 miesiecy.

    Podobnie w wielu krajach zachodniej Europy wypisuje sie tabletki
    antykoncepcyjne, jak pacjentka jest "stabilna" , na rok.

    Pozdrawiam


    dradam 121
  • 02.06.08, 15:51
    Te miesieczne recepty sa odpowiedza na pytania: jak zapelniac poczekalnie i jak
    przyjmowac dziennie 60(albo i wiecej) pacjentow... a potem slodko narzekac.
  • 03.06.08, 16:44
    No jasssne, uwielbiam pisać recepty na miesiąc a potem "słodko narzekać". Ty
    wiesz w ogóle, o czym piszesz? Zapraszam do poczekalni u mnie, porozmawiaj z
    tymi osobami, które biorąc 3 leki na nadciśnienie przychodzą co tydzień po
    receptę na 1 pudełko, bo nie chcą wydawać kilkudziesięciu lub kilkuset złotych
    naraz.

    --
    "Każdy jest zdolny do wszystkiego - to tylko sprawa okoliczności".
  • 03.06.08, 18:09
    Hmmm...mysle, ze jednak wiem o czym pisze. Wypisanie recepty na 12 miesiecy nie
    oznacza, ze pacjent moze wykupic cala porcje.
    Tak sie z powodzeniem pracuje w Stanach. Apteka dostaje recepte i pacjent w
    zaleznosci od rodzaju ubezpieczenia moze wykupic dawke leku wystarczajaca na 1
    lub 3 miesiace.
    Chyba czasem warto popodgladac jak cos jest rozwiazane w innych krajach,
    szczegolnie jesli taka mala rzecz moze bardzo ulatwic zycie.
    Mysle, ze jak zostana kiedys wprowadzone prywatne ubezpieczenia, te sprawy same
    sie wyreguluja, zaden ubezpieczyciel nie bedzie chcial placic za niepotrzebne
    wizyty.
  • 04.06.08, 00:05
    Nawet można tę receptę 'zrobić' elektronicznie, jak światowi koledzy piszą ;-)
    Marie, PRZECIEŻ WIESZ, że u nas nie ma logicznych rozwiązań.
    Można rozbudować system informatyczny w którym są apteki, żeby pokazywał jakie leki bierze pacjent i kiedy je powinien realizować, bez grzebania w systemie można (jeśli byłoby miejsce - a nie ma) przybijać na odwrocie recepty informację o cząstkowych terminach realizacji, można wymyśleć inne rozsądne wyjścia, ale nie da się nic zrobić, bo to PO-lska właśnie.
  • 01.06.08, 22:25
    mindflayer nie ma w cenniku usługi pod nazwą ,, wizyta,, Jest usługa
    pod nazwa ,, konsultacja,, Twierdzę , że mnie nie sa potrzebne tak
    częste konsultacje. Tak samo twierdzi lekarz. Nic nie konsultuję
    podczas wizyty w celu wypisania recepty. Jeżeli w półroczu mam mieć
    dwie konsultacje to dzięki zabiegowi chytrego własciciela przychodni,
    będę musiał ich mieć szesć. Z tym że cztery faktycznie konsultacjami
    nie sa / według wszelkich definicji pojęcia ,,konsultacja medyczna,,/
  • 01.06.08, 22:34
    Ja nie jestem NFZ, żebym Ci chciał utruć życie, ale uważam, że nie masz racji spierając się nt wysokości opłaty za 'konsultację'. Pojęcia 'wizyta' i 'konsultacja' są czysto umowne. Nie ma przyjętej definicji ani jakichkolwiek przepisów, konsultacja też może trwać 30 sekund.

    Co powinienieś zrobić, jeśli upierasz się zostać w tej przychodni, to na wizycie/konsultacji domagać się recept na 3 miesiące (bo na tyle wolno), a lekarz decyduje, czy może je wypisać, czy wymagasz kontroli w międzyczasie.
  • 01.06.08, 22:55
    Jeżeli w cenniku nie ma podanej wyceny nietypowej usługi (wypisanie recepty czy
    golenie worka mosznowego) to za nietypową usługe pobiera się cenę umowną. Poniał?
  • 02.06.08, 18:09
    Konsultacje medyczne wyznacza i określa lekarz anie własciciel
    przychodni. To lekarz decyduje ile takich konsultacji i w jakim
    czasie jest dla danego pacjenta wymagane. A tu inne zdanie ma
    właściciel, inżynier od strunobetonów.
  • 02.06.08, 18:50
    Podzielam Twój brak entuzjazmu nową sytuacją jak i brak usatysfakcjonowania i - do pewnego stopnia - rozumiem Twoje stanowisko (choć powodu są inne niż Ty podkreślasz).

    Jednak - z przykrością - będę sie upierał że "inżynier od strunobetonów" jako właściciel tej przychodni (a dokładnie właśnie dla tego) może wyznaczyć cenę owej wizyty i nie ma gdzie "monitować". Dokładnie w ten sam sposób mógłbym szukać adresu "monitowania" w sprawie zbyt drogiego - moim zdaniem - samochodu w salonie sprzedaży (no chyba że dojdzie do zmowy cenowej lub nadużycia pozycji monopolisty - wtedy wkraczają instytucje państwa ale w tym przypadku podejrzewam że trudno było bo takie działanie monopistyczne wykazać przy istnieniu wielu takich poradni + medycyna "państwowa").

    Jednym sposobem "monitowania" w takim przypadku jest "głosowanie nogami" - tylko "odpływ" pacjentów może skłonić właściciela do obniżenia stawki. "Gorzej" jeśli tak sie - mimo podwyżki - nie stanie. Będzie mógł ... bardziej podnieść opłatę.
  • 03.06.08, 03:20
    oskar335 napisał:

    > Konsultacje medyczne wyznacza i określa lekarz anie własciciel
    > przychodni. To lekarz decyduje ile takich konsultacji i w jakim
    > czasie jest dla danego pacjenta wymagane. A tu inne zdanie ma
    > właściciel, inżynier od strunobetonów.

    Usługi w swojej przychodni nazywa i wycenia właściciel. Wypisanie recepty nazwał
    konsultacją i już. Lekarz umówił sie z Tobą na konsultację za pół roku. Jeśli
    chcesz skorzystać z jego usług wcześniej - musisz płacić tyle, ile sobie życzy
    właściciel przychodni.

    S.
    --
    Z forum Ezoteryka i bioterapia:
    Sex astralny-czy ktoś wie jak sie przed tym bronic?
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 01.06.08, 22:25
    >Nie jest prawdą że we własnym
    >biznesie możesz brac ceny jakie zechcesz.

    Jak to nie ???

    A kto mi zabroni ?
  • 02.06.08, 01:54
    oskar335 napisał:

    > snajper, czytać nie potrafisz? Nie ma ceny w tej przychodni na
    > wypisanie recepty. Nie ma w cenniku takiej pozycji. To pierwsze.

    Nie musi być osobna pozycja, podobnie jak nie ma osobnej pozycji "zajrzenie
    pacjentowi do gardła". Płacisz za wizytę u lekarza i tyle.

    > Po drugie. Piszesz że własciciel przychodni może sobie w niej
    > ustalać ceny jakie zechce. On nie ustalił ceny za wypisanie recepty
    > On nie ustalił żadnej nowej ceny.

    Ustalił cenę za wizytę u lekarza. Bez względu na usługę, jaką ten lekarz
    świadczy - diagnozuje czy wypisuje receptę.

    > Nie jest prawdą że we własnym biznesie możesz brac ceny jakie zechcesz.

    A jaki przepis prawa mi tego zabrania ?

    > Ale to nie o to chodzi!

    A o co ?

    S.
    --
    Z forum Ezoteryka i bioterapia:
    Sex astralny-czy ktoś wie jak sie przed tym bronic?
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 02.06.08, 18:05
    i znowu snajperze kluczysz. Otóż jest tylko pozycja,, konsultacja
    medyczna,,Jeśli przyjmiemy ze to lekarz ustala w trakcie leczenia
    konsultacje a nie inżynier budownictwa -własciciel przychodni, to
    cała sprawa wygląda zabawnie. A tak jest rzeczywiście. Ponadto
    konsultacji medycznej nie sposób zawęzić do czynności wypisania
    ponownego tej samej recepty. Zaden podręcznik czy tez inne
    opracowanie tak nie zawęża pojęcia mimo że nie jest precyzyjnie
    zdefiniowane.Rozumisz teraz?
  • 02.06.08, 20:37
    Tyle osób, i to na różne sposoby, próbowało wytłumaczyć, że recepta
    nie jest zwykłą kartką papieru z pieczątką, a facet brnie dalej i
    nic kompletnie nie rozumie!
  • 02.06.08, 20:39
    Dlatego ja już zrezygnowałem.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 02.06.08, 22:27
    recepta niestety jest zwykłą kartka papieru potwierdzająca wydanie
    konkretnej diagnozy i upowazniająca tym samym do zakupu określonego
    diagnozą leku wraz ze wskazaniem sposobu jego stosowania.
  • 02.06.08, 23:20
    mimo wielu niedoskonalosci moge zgodzic sie z ta definicja recepty

    ale zauwaz, ze z tej definicji wprost wynika, ze nie moze istniec "usluga"
    polegajaca na wystawieniu recepty bez rownoczesnej porady lekarskiej

    wydanie pacjentowi recepty jest tozsame z potwierdzeniem wskazan do dalszego
    stosowania leku - polskie prawo wymaga dokonania kazdorazowo takiego potwierdzenia
    nie mozna zatem wystawic recepty na podstawie uprzednio postawionej diagnzsy bez
    zweryfikowania jej i zweryfikowania dalszego istnienia wskazan do stosowania leku

    polskie prawo ogranicza waznosc recepty do 3 miesiecy - nie mozna choremy
    przepisac leku na dluzej w trakcie jednej wizyty, polskie prawo farmaceutyczne
    wymusza wizyty kontrolne przynajmniej co 3 miesiace - nawet jesli sa one
    formalnoscia i lekarzowi w danej sytuacji wystarczy najwyzej pytanie o samopoczucie

    mozna dyskutowac czy to prawo jest dobre, to jest zagadnienie na osobny watek

    istotne sa konsekwencje stosowania rozroznienia miedzy wizyta lekarska polaczona
    z szerszym procesem diagnostycznym a rutynowa wizyta zwiazana z wystawieniem
    kolejnej recepty: pacjent idac do lekarza nie jest w stanie okreslic, czy ta
    wizyta bedzie miala charakter "rutynowy", czy "poszerzony"
    nawet jesli ktos udaje sie do lekarza celem jedynie "przedluzenia recepty", moze
    sie okazac, ze w zwiazku z pewnymi nowymi okolicznosciami, z ktorych nie zdaje
    sobie sprawy, lek okazuje sie przeciwwskazany i nalezy go zmienic albo wykonac
    badania dodatkowe
    chory nie powinien dowiadywac sie w trakcie wizyty o jej realnej cenie, lepiej
    zastosowac jedna "plaska" stawke
    ponadto istnienie wizyty "receptowej" daje pole do naduzyc ze strony pacjentow,
    chcacych "przy okazji" uzyskac porade
    uwazam, ze lekarz nie powinien uzalezniac w tym momencie odpowiedzi na
    watpliwosci pacjenta od uregulowania roznicy w cenie wizyt
    takie rozroznienie nie ma racji bytu

    i na koniec:
    zaden profesor przyjmujacy w prywatnym gabinecie jako specjalista nie rosci
    sobie prawa do wylacznego prowadzenia pacjenta
    nie ma zadnej sprzecznosci w zaleceniu wizyty kontrolnej za 6 miesiecy i wydanie
    recepty na miesiac
    po prostu chory w tym czasie powinien umowic sie na wizyte u swojego lekarza
    rodzinnego, przekazac mu dokumentacje i wyniki badan od profesora oraz poprosic
    o kontynuacje leczenia do czasu nastepnej wizyty specjalistycznej
    nie ma wiec zadnego wymuszania dodatkowych uslug, gdyz prowadzenie pacjenta w
    calym rozwinietym swiecie dokladnie tak wyglada
    mozna isc tez prywatnie do tanszej przychoni, natomiast chodzenie do profesora w
    celu "przedluzenia recepty" co miesiac jest taka sama fanaberia jak zamawianie
    taksowki w celu zrobienia zakupow w osiedlowej piekarni, albo wymiana oleju w
    maluchu w autoryzowanym serwisie - za to sie odpowiednio placi

    jesli wczesniej w danej przychodni istnialo rozroznienie miedzy rodzajami wizyt,
    zostalo zlikwidowane ze wzgledu na wlasnie realna trudnosc w ich zdefiniowaniu i
    potencjalne spory z pacjentami
    zreszta jakakolwiek bylaby tego przyczyna, prywatny przedsiebiorca ma prawo
    ustalic takie ceny jakie uwaza za odpowiednie
  • 03.06.08, 16:34
    Nie mogę się zgodzić z niektórymi Twoimi opiniami .I tak:

    -faktycznie recepta to polecenie dotyczace leków.... To polecenie
    wynika z postawionej wcześniej diagnozy a ta z konsultacji. Czyli
    ciag przyczynowo-skutkowy jest następujący:konsultacja, diagnoza,
    polecenie leku. Nie można polecić leku bez konsultacji i diagnozy
    obojętnie w jakiej formie byłyby prowadzone.

    - można wystawić receptę bez jednoczesnego weryfikowania wskazań
    do stosowania leku. To weryfikowanie może byc odległw w czasie i
    bez związku czasowego z wystawionymi kolejno receptami. O jego
    zasadności decyduje tylko i wyłącznie lekarz. Nie aptekarz czy
    kierownik administracyjny przychodni czy też jej własciciel

    - o tym czy wizyta będzie miała charakter rutynowy czy też związany
    z szerszym procesem diagnostycznym decyduje lekarz. Nie pacjent
    ale też nie kierownik czy właściciel przychodni

    - oczywiście mozna iśc do tańszej przychodni, mozna iść do lekarza
    rodzinnego / cokolwiek by to znaczyło / można się nie leczyc
    Nie w tym problem. Problem w pojawieniu się nowych sytuacji w
    związku z prywatyzacyjnymi pomysłami słuzby zdrowia

    - raz jeszcze wyjasniam. Nie cena jest tu problemem. Problemem jest
    zmuszanie pacjenta do konsultacji medycznych przez kierownika
    czy własciciela a nie przez prowadzącego lekarza. To jedno a drugie
    to nazwanie przez tego własciciela czynności lekarza jako
    konsultacja choć zdaniem tego lekarza nie mają one cech konsultacji
    i sa z medycznego punktu widzenia zbędne
  • 03.06.08, 18:21
    > - można wystawić receptę bez jednoczesnego weryfikowania wskazań
    > do stosowania leku.

    skad ten pomysl?
    OK mozna, ale nie wolno!
    polskie prawo nakazuje kazdorazowa weryfikacje wskazan i przeciwwskazan do
    stosowania leku
    to nie moja prywatna opinia, tylko obowiazujace w polsce prawo

    w zwiazku z tym caly dalszy wywod pozbawiony jest sensu
    z mojej strony EOT
  • 03.06.08, 18:26
    kopytko55 przeczytaj jeszcze raz post extorrisa. Jest doskonały.
    Jaśniej chyba nie można wyjaśnić laikowi zawiłości receptowych.
    Jeśli nadal nie potrafisz tego zrozumieć,to chyba problem leży gdzie
    indziej.
  • 04.06.08, 18:51
    Tu nie w zawiłościach receotowych jest problem. Część dyskuutantów
    nie potrafi inaczej jak wprowadzić dyskusję na inny tor lub w tzw
    zarośla. Nie recepta jest problemem !Problem nie jest medyczny!
    I o kant potłuc te pseudomedyczne dywagacje i udowadniania.
    Problem to zmuszanie pacjenta do czynności / konsultacji / przez
    nielekarza. Lekarz krytycznie to ocenia. To lekarz wyznacza
    konsultacje a nie własciciel przychodni!To jest chore a nie odnosi
    się do tego post extorisa ani inny. Bo wypowiedzi typu idz do innego
    lekarza przypominają połajanki matki na fakt upadku dziecka z rowerka
    trzeba było uważać.....
  • 04.06.08, 07:09
    kopytko akurat tutaj nikt nikogo nie zmusza. Nie ma obowiązku
    leczenia się prywatnie, choć oczywiście zwykle czas oczekiwania do
    specjalisty na NFZ jest potwornie długi i wiele osób idzie z bólem
    serca do gabinetu prywatnego.

    Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że ja kogoś zmuszam do jeżdżenia
    moim busem. Tak nie jest - można sobie pojechać PKSem, choć
    oczywiście większość autobusów PKS jest w tak fatalnym stanie
    technicznym i wizualnym, że ludzie wybierają busy.

    --
    "Neandertalczycy są wśród nas" - Maciej Giertych po zapoznaniu się z
    wynikami matury na Dolnym Śląsku.
  • 04.06.08, 07:11
    w komunikacji międzymiastowej jest tak że rząd ustala maksymalne
    ceny biletów na daną odległość, ale tylko w komunikacji zwykłej. W
    komunikacji pospiesznej i ekspresowej jest pełna dowolność, możesz
    sobie żądać 100 zł za przejazd busem z Lublina do Parczewa i nikomu
    nic do tego.

    Zresztą te maksymalne stawki na komunikację zwykłą są tak wysokie (
    ok. 10 zł za 30 km) że praktycznie nikt takich stawek nie stosuje.

    --
    "Neandertalczycy są wśród nas" - Maciej Giertych po zapoznaniu się z
    wynikami matury na Dolnym Śląsku.
  • 04.06.08, 18:26
    a w której to firmie minister ustala satwki za przejazd?

    Zapewne w tylko taich na czele których stoją tacy imbecele ekonomiczne jak byznesmeni z Parczewa.
    --
    Z głupotą sami bogowie walczą nadaremno.
    --------------------------------------------------------------------------------
    Mit der Dummheit kämpfen Götter selbest vergebens. (niem.)
  • 03.06.08, 03:25
    oskar335 napisał:

    > i znowu snajperze kluczysz. Otóż jest tylko pozycja,, konsultacja
    > medyczna,,Jeśli przyjmiemy ze to lekarz ustala w trakcie leczenia
    > konsultacje a nie inżynier budownictwa -własciciel przychodni, to
    > cała sprawa wygląda zabawnie.

    Powtórzę. To właściciel przychodni wycenia i nazywa usługi w niej świadczone.
    Wizytę u lekarza (niezależnie od celu tej wizyty) nazwał konsultacją i tyle.
    Lekarz wyznaczył Ci wizytę za pół roku. Jeśli chcesz się z nim spotkać
    wcześniej, musisz zapłacić z godnie z cennikiem.

    S.
    --
    Z forum Ezoteryka i bioterapia:
    Sex astralny-czy ktoś wie jak sie przed tym bronic?
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 03.06.08, 07:03
    Niniejszym przyznaję Złotego Arona dla oskara335, który w tym wątku wykazał sie
    monotonią myślenia i całkowitą impregnacją umysłową na fakty.
    Dodatkowo przyznaję Aronowe Usta temuż oskarowi za hasło
    "Nie jest prawdą, że we własnym biznesie możesz brać ceny jakie zechcesz".


    Aron, uważaj, rośnie ci konkurencja.
    --
    Reszka mama Michałka i Madzi
  • 03.06.08, 16:44
    reszka2 są ceny ustalane przez państwo i w prywatnym biznesie musisz
    się tego trzymać.W przeciwnym razie grożą ci poważne sankcje.Sa
    także ceny ustalane lokalnie itp.Możesz świadczyć usługi przewozowe
    w komunikacji miejskiej ale opłaty za bilety ustala ktoś inny.itp
    Mając prywatny biznes nie mozesz np obnizać ceny walcząc w ten
    sposób z konkurencja itp.Po prostu niewiele o tym wiesz, mało czytasz
    ale i mało się wokoło ogladasz
  • 03.06.08, 17:34
    kopytko55 napisał:

    > reszka2 są ceny ustalane przez państwo i w prywatnym biznesie musisz
    > się tego trzymać.

    W prywatnej przychodni właściciel ma prawo ceny za usługi ustalić dowolne. Może
    za samo wejście do przychodni kasować po 100 zł, a za wypisanie recepty (co
    nazwie konsultacją) - 1000 zł. Chyba o to w tym przypadku chodziło.

    S.
    --
    Z forum Ezoteryka i bioterapia:
    Sex astralny-czy ktoś wie jak sie przed tym bronic?
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 03.06.08, 19:20
    Myślenie jak w poprzednim ustroju. Nic się w głowach nie zmienia.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 03.06.08, 19:44
    1 Teza iz nie jest prawdą że w prywatnym biznesie możesz sobie usta-
    lać dowolne ceny jest prawdziwa. Nie wszędzie, jest wiele
    ograniczeń takiej dowolności i nie tylko w naszym kraju.

    2 W tym przypadku akurat nie o ustalanie ceny idzie lecz o wymuszanie
    zakupu niepotrzebnej usługi. Niepotrzebnej z medycznego punktu
    widzenia. Oczywiście wymuszenie to ma podstawy merkantylne
  • 03.06.08, 20:19
    Reszka im nie tylko Złotego ale i Diamentowego Arona trzeba przyznać. I niech
    dalej roztaczają komunistyczne wizje.
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 03.06.08, 23:27
    kopytko55 napisał:

    > 1 Teza iz nie jest prawdą że w prywatnym biznesie możesz sobie usta-
    > lać dowolne ceny jest prawdziwa. Nie wszędzie, jest wiele
    > ograniczeń takiej dowolności i nie tylko w naszym kraju.

    W prywatnej przychodni właściciel może ceny ustalić dowolne. A taki przypadkek
    to omawiamy.

    > 2 W tym przypadku akurat nie o ustalanie ceny idzie lecz o wymuszanie
    > zakupu niepotrzebnej usługi. Niepotrzebnej z medycznego punktu
    > widzenia. Oczywiście wymuszenie to ma podstawy merkantylne

    Nieprawda. Nikt niczego nie wymusza. W tej przychodni każda wizyta u lekarza
    nazywa się konsultacją. Choćby wizyta miała na celu jedynie wypisanie recepty.
    Uważasz, że to wypisanie recepty jest z medycznego punktu widzenia niepotrzebne ?

    S.
    --
    Z forum Ezoteryka i bioterapia:
    Sex astralny-czy ktoś wie jak sie przed tym bronic?
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • 03.06.08, 19:38
    Kopytko, najwyraźniej zazdrościsz Złotego Arona laureatowi? Chcesz dołączyć do
    nieprzemakalnych?
    Dlaczego - wytłumacz mi - państwo ma mi dyktować ile biorę za wypisanie recepty
    w mojej prywatnej przychodni?
    Moje honorarium za prywatną wizytę domową wynosi 100 zł , a kolega bierze 80 zł.
    Czy jest jakas cena którą ustaliło mi państwo za usługi które świadczę i w
    prywatnym biznesie muszę się trzymać?

    Czys ty zwariował?

    Umysł ci został w poprzednim ustroju?


    --
    Reszka mama Michałka i Madzi
  • 04.06.08, 23:35
    Wiem ze A.M opuszczaja pracowici ale niekoniecznie inteligentni. Bo
    czeka ich cięzka , zmudna praca. Ale nie przypuszczałem że jest dla
    nich niezrozumiała sytuacja tu opisywana. Widzicie tylko sprawę z
    perspektywy szmalu. Zgoda. Tak można patrzeć. Tylko tu opisywana
    jest nieco inna sytuacja. Nie szmal a ustalanie przez profana ile
    potrzeba konsultacji. To o to chodzi że jak waszą przychodnię,
    szpital kupi właściciel ubijni to bedzie on wyznaczał ile i jakich
    konsultacji macie przeprowadzać. Nie jesteście w stanie tego pojąc?
    Tu nie ma nic z poprzednim ustrojem wspólnego. Nic z wycena usług.
    Boszsz jakże cięzko rozumiec prosty tekst osobie która tylko z
    perspektywy mamony widzii ocenia rzeczywistośc.
  • 05.06.08, 00:40
    Ale bełkot...
    --
    May God have mercy upon my enemies, because I won't... gen. Patton
  • 05.06.08, 00:49
    która niezależnie od argumentacji i tak swoje, dodatkowo obrażając innych,
  • 03.01.15, 00:52
    W Niemczech powtórzenie recepty+ np zmierzenie ciśnienia, temperatury 1,75? .Wykonuje to pomocnica lekarza. Tyle płaci kasa chorych..

    --
    Financial Times:
    Polska pod rządami braci Kaczyńskich była pośmiewiskiem Europy.
  • 03.01.15, 14:40
    W Polsce nie ma takiej funkcji jak pomocnica lekarza, a za każdy błąd w recepcie to lekarz płaci 200 PLN
  • 03.01.15, 15:06
    kzet69 napisał:

    > W Polsce nie ma takiej funkcji jak pomocnica lekarza, a za każdy błąd w recepci
    > e to lekarz płaci 200 PLN

    Szpital mu z pensji potrąca? To mój lekarz chyba dopłaca do swojej pracy. ;)

    S.
    --
    www.youtube.com/watch?v=6hxrf-Ujrv8
  • 10.01.15, 01:31
    może nie szpital a pracodawca i tak., potrąca

    --
    młodość się ostatnio przesuwa w inne centyle by M

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.