Dodaj do ulubionych

Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra!

IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 11:07
Witajcie. Wlasnie przyjaciel zmarl w szpitalu na zawal - tak powiedziano
rodzinie. Rano przywieziono go do szpitala, byl 'w pelni sil'. Owszem, moze
nie czul sie nalepiej, mial skierowanie do szpitala, ale byl sprawny.
Wieczorem powiadomiono jego rodzine - tak po prostu - ze nie zyje.
Bez wyjasnien - zawal serca - nie zyje - koniec, akt zgonu i juz. Rodzina
jest w szoku.

Pytam Was, czy to jest dla Was zrozumiale??? Czy w 21 wieku mozna tak umrzec
w szpitalu? Czy tam nikt nie wie, co sie robi przy zawale? Owszem, zawal jest
smiertelny, gdy pomoc w pore nie nadejdzie lub jest trzeci z kolei...Ale w
szpitalu??? Pod opieka lekarska?

Moje pytanie do Was: co zrobic konkretnie, zeby dojsc prawdziwej przyczyny
smierci? Zeby zrobiono ew. autopsje i sledztwo w tej sprawie? Uwazamy, ze to
konieczne w tej sytuacji. Pomozcie, doradzcie, prosze.

Maja
Obserwuj wątek
    • beers Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! 21.09.03, 11:46
      Droga Maju,
      Jezeli Towj znajomy zmarl przed uplywem 24 godzin od przyjecia do szpitala, to
      autopsje bedzie mial na pewno, bo o ile wiem to w takim wypadku rodzina nie
      moze nawet zlozyc podania o zwolnienie zwlok z sekcji.
      Natomiast co do smierci w szpitalu na zawal...Coz, nawet w XXI wieku i w
      krajach z opieka zdrwootna stojaca na wyzszym niz w Polsce poziomie ludzie
      umieraja w szpitalach na zawal. Taka to juz po prostu choroba. Nie wiem skad
      takie informacje, ze umiera sie dopiero na trzeci z kolei zawal ??????????????
      Co wiecej, mozna nigdy nie miec zadnych dolegliowsci, i nagle umrzec na serce.
      Niestety, medycyna to nie matematyka, i nie wszystko da sie przewidziec...
      pozdrawiam MARCIN
      --
      Londyn? Nie ma takiego miasta Londyn! Jest Lądek. Lądek-Zdrój…
      © by “Miś”
      • Gość: Maja Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 22:03
        Tak, zmarl przed uplywem 24 godzin (rano przywieziony, wczesnym wieczorem
        zmarl...). Byl skierowany z powodu serca - wiec napewno sercem powinni sie
        lekarze zajmowac...
        Jesli autopsja jest robiona w tym przypadku, to znaczy ze ja wykonano...
        Okaze sie, co wykkazala.
        Dziekuje za wszystkie posty.
        Wiem,ze lekarze to nie cudotworcy. Mimo to wciaz nie rozumiem - wobec
        powyzszych - jak moglo do tego dojsc i wlasie podejrzewam nieobecnosc lekarza
        oraz pielegniarki plotkujace w dyzurce... Moze nieslusznie, ale to sie okaze
        (mam nadzieje). Jak wiecie, sa zbyt liczne powody do takich podejrzen...
        POzdrawiam
        • monopol Masz wiele możliwości aby... 21.09.03, 22:11
          ...wyjaśnić swoje watpliwości. Moi przedmówcy już o nich pisali. Staraj się
          jednak nie osądzać nikogo zaraz na początku. Naprawdę jest tak, że ludzie
          umierają na zawał w szpitalu, mimo prowadzonej prawidłowo terapii, a potem, w
          przypadku zatrzymania krążenia, właściwej resuscytacji. Nie kieruj się
          emocjami. Na spokojnie zadawaj pytania, poproś o udostępnienie dokumentacji,
          skontaktuj się z ordynatorem oddziału, z rzecznikiem praw pacjenta, ewentualnie
          z prawnikiem.

          --
          szlachetny monopol
    • Gość: Doki Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: *.171-201-80.adsl.skynet.be 21.09.03, 12:46
      Oczywiscie, ze w XXI wieku mozna umrzec na zawal serca. I mozna umrzec na zawal
      serca w szpitalu, wrecz na oczach personelu.
      Jesli podejrzewasz jakies zaniedbanie, to rodzina moze zlozyc w prokuraturze
      powiadomienie o podejrzeniu popelnienia przestepstwa i wtedy prokuratura moze
      wszczac postepowanie wyjasniajace. Jesli taki krok wydaje Ci sie zbyt
      drastyczny, niech rodzina wezmie zaufanego lekarza (np ich lekarza domowego) i
      porozmawiajcie o tym, co wlasciwie zaszlo z lekarzem prowadzacym. On powinien
      udzielic wyczerpujacych wyjasnien. Jesli nie: skontaktuj sie z dyrekcja szpitala
      lub z rzecznikiem odpowiedzialnosci zawodowej przy Okregowej Izbie Lekarskiej.
      Nie jest wcale powiedziane, ze ktos tu dopuscil sie zaniedbania. Po prostu
      nawalila komunikacja, jak zwykle. Sprobujcie ja od nowa nawiazac, a jest prawie
      pewne, ze wszystko sie wyjasni, ku zadowoleniu wszystkich zainteresowanych.
      • agniecha293 Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! 21.09.03, 13:20
        CZEŚĆ.
        Mój kolega również umarł w zasadzie w nie wyjaśnionych okolicznościach,mając
        zaledwie 29 lat!!.Było to w kawiarni,siedział,nagle upadłkolega reanimował
        go,udało się wrócił,zanim przyjechała karetka.Przyszła lekarka i zaczęła
        wszystkich wypraszać z lokalu,i w tym czasie kolega znowu odjechał ale już na
        zawsze.Powiadomili rodzinę o zgonie i juz!Żona domagała się sekcji zwłok,jednak
        daremnie,w końcu zrobiła ją na koszt własny.Powiem krótko cały czas były
        niejasności i wątpliwości,biegała po wszystkich lekarzach gdzie mógł się
        leczyć,i nic!poprostu zdrowy rydz,jakie wam się nasuwa twierdzenie???bo mi
        tylko jedno,poprostu skandal służby zdrowia zamiast reanimowac to zajmują się
        gośćmi w lokalu itd,a może to byli koledzy z ŁODZI?????i o to chodziło???
        • Gość: agulha Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 21.09.03, 18:55
          Zawał w młodym wieku jest o dziwo (!) groźniejszy niż później. Podobno to
          kwestia znacznie mniejszej liczby połączeń omijających w naczyniach wieńcowych.
          W TAK młodym wieku zawał serca prawdopodobnie wiąże się z jakąś dodatkową
          wadą/chorobą, np. wadą naczyń wieńcowych albo dziedzicznym zaburzeniem
          metabolicznym (hiperlipidemia).
          Faktem jest, że w przypadku człowieka tak młodego lekarz najpierw podejrzewa
          inne choroby, bo zawał serca jest tu mniej prawdopodobny.
          W pierwszym poście autorka w ogóle nie napisała, z jakiego powodu ten mężczyzna
          był kierowany do szpitala. Czy w ogóle z powodu choroby serca. Jeśli nie, to
          faktycznie personel prawdopodobnie nie mógł spodziewać się, że dojdzie do
          zawału. Bo to się w tym wieku bardzo rzadko zdarza.
          W tym poście z nagłym zgonem w kawiarni: skoro była potem sekcja, to rozumiem,
          że wykluczono inne przyczyny zgonu, ale pamiętać należy, że nagłe zatrzymanie
          krążenia może mieć inną przyczynę, niż zawał serca. No chociażby krwotok do
          mózgu.
          Negatywny wynik sekcji absolutnie nie oznacza, że ktoś kogoś kryje. W przypadku
          zawału serca zakończonego niemal natychmiast zgonem nie dochodzi (nie zdąży
          dojść) w tkance do zmian typowych dla martwicy i nie widać tych typowych zmian
          w badaniu histopatologicznym.
          Co do reanimacji - ja też kiedyś myślałam, że z zasady ona powinna się udać. A
          na którychś zajęciach powiedziano nam, że przeciwnie - przy 100% właściwie
          prowadzonej reanimacji ona udaje się w _mniejszości_ przypadków. Może ktoś z PT
          Kolegów pomoże mi i przytoczy odsetek?
          Poza tym, jeżeli zawał jest bardzo rozległy, to serce nawet jak na
          chwilę "załapie", podejmie czynność, to nie jest w stanie zapewnić przepływu
          krwi wystarczającego do podtrzymania funkcji życiowych. Niestety...
          Wracając do przypadku opisanego na wstępie, jeżeli rodzina podejrzewa, że
          nadzór nad pacjentem był niewystarczający (lekarz nieobecny, pielęgniarki
          siedzące w dyżurce i pijące non-stop herbatę, nie zaglądające do chorych,
          zlekceważenie sugestii zawartej w skierowaniu do szpitala, że chodzi o stan
          zagrażający życiu...), niech wstąpi na drogę prawną, może poprawi jakość opieki
          w tym szpitalu (jeżeli istotnie nie była zadowalająca).
    • Gość: aki Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: *.protonet.pl 21.09.03, 20:22
      cóz- zawał jest zawsze grożnym incydentem krazeniowym : w kazdym wieku i w
      każdym kraju zagrazajacym powaznie zyciu chorego.Tak było, jest, i długo
      jeszcze będzie.Pytania niektórych z moich przedmówców sprowadzaja sie do
      kwestii"jak można umrzeć nagle,w młodym wieku i w obecności lekarza? Otóż
      można: medycyna to nie cudowna,wszystko-mogąca gałąż wiedzy ,a lekarze,którzy
      sie jej poswiecaja to nie bogowie czy cudotwórcy. Nie jesteśmy nieśmiertelni
      choć często w społeczeństwie panuje opinia:"gdyby miał lepszą opiekę,gdyby
      lekarze się wczesniej na tym poznali,gdyby zastosowano lepszą
      diagnostykę,tabletki itp.itd". Medycyna walczy o zdrowie,walczy ze smiercią
      ale jej nigdy nie pokona-takie sa prawa przyrody.Czasami nikt nie popełni
      błedu w leczeniu a i tak śmierć jest silniejsza.Mówię ogólnie ,nie wypowiadam
      się na temat w/w przypadku .Sekcja zwłok może wyjaśnić przyczynę zgonu,a ew.
      dochodzenie pozwoli stwierdzć czy nastąpiło zaniedbanie w trakcie leczenia
    • Gość: lekarz Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: *.chello.pl 26.09.03, 10:59
      Tak się złożyło, że zajmuję się inwazyjnym leczeniem świeżego zawału. Z moich
      obserwacji wynika, że dostaje go coraz więcej młodych ludzi. Można by uratować
      wielu z nich, gdyby.......był odpowiedni sprzęt - całodobowe dyżury
      hemodynamiczne w każdym szpitalu! Ale do tego potrzebe są pieniądze,
      wysokospecjalistyczny sprzet i odpowiednio wyszkoleni ludzie! ( nie tylko
      lekarze, ale pielęgniarki i technicy). A jest to leczenie drogie. Czy wiesz, że
      wyszkolenie lekarza ( w sensie podstawowym) w tej dziedzinie trwa ok 4-5 lat.
      A u nas stawia się nie na ratowanie życia w sytuacjach jego zagrożenia, a na
      opieke lekarzy rodzinnych!
      Póki społeczeństwo nie będzie walczyć ( bo nasze walki mogą być porównane do
      Don Kichota) póty ludzie będą umierać.
      P.S. Oczywiście może sie zdarzyć sytuacja beznadziejna np. pęknięcie serca,
      ogromny zawał, pień itp, ale statystycznie znacznie więcej chorych umiera z
      powodu braku całodobowego dyżuru hemodynamicznego!
    • lekarzyna Droga Maja, 30.09.03, 00:05
      kondolencje ale wg mnie jest to sprawa zejscia na skutek niedoborow w
      organizmie. Mlody czlowiek nie odzywial sie prawidlowo, cokolwiek to oznacza.
      Jest bardzo duzo podobnych przypadkow i jest ich jakby wiecej kazdego dnia. Nie
      tak dawno znany lyzwiarz 23 lata umarl na lodzie. Jakis tam znany kardiolog w
      mlodym wieku biegajaca mile co dzien- code blue.


      Jezeli ktos chcialby sie czegos ciekawago dowidziec o tym mlodym czlowieku
      nalezy zbadac jego serce i watrobe a zaeaz braki wyjda na jaw.

      Niestety, szpital mial pecha ze stalo sie to u nich i teraz kazdy ich
      podejrzewa.

      Gdzie lekarze sa winni to sa winni zaniedban - ale nie tym razem.

      PS Czy jego rodzice nie mieli przypadkiem zwyczaju dokonywania wiekszych
      zakupow kosztem stylu zycia rodziny?

    • Gość: daniel Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: *.ryki.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 21:32
      Maju!!!
      Bardzo mi przykro z tego powodu.
      Jeśli pacjent trafia do szpitala ale nie z powodu zawału czy innej choroby serca
      nie prowadzi się diagnostyki kardiologicznej chyba,że pacjent odczuwa
      dolegliwości(ból w mostku itp.). Podobne przypadki się niestety zdażają .
      Zawał jest taką chorobą,która przychodzi niespodzieanie.Dlatego też uważam,
      że nie powinnaś oskarżać lekarzy i pielęgniarki.
      POZDRAWIAM DANIEL!!!
      • jezabel25 Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! 25.10.03, 14:20
        Nie zgadzam się z twierdzeniem, że jeśli pacjent zostaje przyjęty do szpitala
        na skutek dolegliwości nie związanych z sercem, to nie przeprowadza się
        diagnostyki w tym kierunku. Przynajmniej w szpitalu bliżej mi znanym,
        klinicznym, przy przyjmowaniu pacjenta na jakikolwiek oddział (chirurgia,
        neurochirurgia, neurologia, gastroenterologia...) zawsze wykonuje się badanie
        elektrokardiograficzne. Problem jednak w tym, że przy przyjmowaniu człowieka, o
        którym w początkowym poście mowa, EKG mogło jeszcze nic nie wykazywać, a zawał
        mógł się rozwinąć na skutek jakichś innych dolegliwości, np. zwiększona
        krzepliwość, czego nie bada się w podstawowych badaniach przy przyjmowaniu na
        oddział.
        • Gość: madlen Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: 5.2.* / *.kbn.gov.pl 17.10.03, 12:51
          w mojej rodzinie sytuacja byla podobna. tzn. moj ojciec wyszedl rano do pracy -
          lat 56 i juz nie wrocil. wczesniej czul sie dobrze i w zasadzie byl zdrowy, nic
          go nie bolalo. podobno wszedl do pokoju, w ktorym bylo dosc cieplo i po prostu
          upadl.byli obok inni, ale z tego co wiem to nie reanimowali. przyjechaly 2
          karetki, tzn. rozumiem ze najpierw zwykla a potem erka, ale bylo juz za
          pozno.lekarz wpisal w karcie zgonu,ze przyczyna smierci nieznana.
          zastanawia mnie to, czemu od razu nie przyjezdza erka tylko zwykla karetka,w
          ktorej nie ma odpowiedniego sprzetu(to duze miasto), bo chyba ci co dzwonili
          powiedzieli co jest grane.
          • Gość: agulha Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: *.aster.pl / 10.67.0.* 18.10.03, 18:21
            A nam mówili na zajęciach z anestezjologii, jak to wygląda. I widziałam to
            samo, kiedy musiałam odrobić przymusowo kilka dyżurów w pogotowiu. Najczęściej
            ludzie wzywając pogotowie mówią "zasłabnięcie", "upadł". I to może być
            wszystko!! Czasami lekkie zamroczenie w przebiegu bólu brzucha, czy niewielkie
            niedocukrzenie, czasami histeria (!), i tak cały przekrój medycyny do nagłego
            zatrzymania krążenia włącznie. Niestety, gdyby zawsze chcieli wtedy wysyłać
            karetkę R, to by ich nie starczyło. Jeżeli ktoś z sensem i fachowo mówi np. że
            chory nagle upadł, nie stwierdza się tętna, jest prowadzona akcja reanimacyjna,
            to wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że przyjedzie R od razu.

            Z innych przykładów. Wezwanie: "WYPADEK". Jedziemy na sygnale. Mała stłuczka,
            nikt nie doznał nawet zadrapania, a pogotowie zapewne wezwał jakiś "porządny
            obywatel", co widział zdarzenie z okna.

            "OPARZENIE" - to może być ochlapanie kolana gorącą herbatą, albo oparzenie
            znacznej części powierzchni ciała po tym, jak ogień z ogniska przerzucił się po
            dolanym do ogniska spirytusie, i jest zagrożenie wstrząsem i zgonem.

            W wielu krajach jest z zasady tak, że karetkę "R" wzywa wyłącznie lekarz (np.
            wezwany telefonicznie lekarz domowy) albo służby paramedyczne (strażacy -
            jeżdżą tak jak nasze zwykłe pogotowie). Widziałam np. ten system we Francji.

            No i do tego się u nas jeszcze dokłada niewyszkolenie dyspozytorów. Są tacy,
            którym się chce zadać kilka dodatkowych pytań i wiedzą, o co spytać, i są tacy,
            co wychodzą z założenia, że przecież i tak nie mogą odmówić wysłania karetki,
            to co się będą wysilać.

            Miałam wezwania wypisane np. "bb" [ból brzucha], albo "bs" (ból serca, u
            kobiety 30-letniej). Zero innych informacji. Okazało się, że ona miała marskość
            wątroby i wodobrzusze, tylko debilka dyspozytorka nie spytała o nic. Jak tylko
            weszliśmy do domu z kierowcą, to nam powiedziała. A dyspozytorka wysłała nas
            bez sanitariusza i kobiecina musiała sama iść do karetki).
            • Gość: anestezjolog Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! IP: *.chello.pl 19.10.03, 12:59
              Nic dodać nic ująć. Jeździłam w pogotowiu przez kilka lat.Dla chleba, na
              zespole R. Załatwiałam amatorów browca, którzy przedobrzyli, w chwili gdy
              dyspozytorka ( nie nazywałabym ich debilkami, to mocne i niesprawiedliwe
              określenie)rozpaczliwie szukała wolnego zespołu.
              Udzielałam pomocy paniusi z biura, która pokóciła sie z szefem, a ile
              zaliczyłam awantur domowych - sama nie zliczę.
              Moim zdaniem za nieuzasadnione wezwanie erki powinno sie płacić!
              A a propos śmierci na zawał w szpitalu - niestety to się zdarza. Nikt z nas (
              chyba, że niedawno miał koronarografię) nie wie co siedzi w jego naczyniach
              wieńcowych!
    • brita5 Re: Smierc na zawal w szpitalu-cos tu nie gra! 29.10.03, 17:24
      Nietstey czesto sie to zdaza przez arogancje i glupote lekarzy! Przyklad z
      wlasnego doswiadczenia: siedze w pokoju lekarskim (jako wizytator, nie jestem
      lekarzem)i wpada zdyszana pielegniarka. Krzyczy ze w pokoju XYZ pacjent dostal
      zawalu, inna pielegniarka masuje ale potrzebuja pomocy. Lekarze spojrzeli
      spokojnie po sobie, po czym jeden rownie sookojnie powiedzial "to nie moj
      pokoj, ja nie jestem za niego odpowiedzialny". Zaczeli sie smiac. Pielegniarka
      wybiegla z pokoju. Za chwile przyszedl inny pacjent z koperta i zapakowanym
      prezentem dla jednego z lekarzy. I jak mu mowil 'pan ma takie zlote serce' to
      myslalam ze sama dostane zawalu...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka