Dodaj do ulubionych

Lekarzu, poczuj smak etyki...

20.01.09, 09:08

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6178497,Profesor_przepisywal__ale_plagiatu_nie_bylo.html
Musze przyznać, że mi wstyd za moje hipernaiwne posty w dyskusjach na tematy
związane z przestrzeganiem zasad etyki, czy norm zawodowych.
Okazuje się, że mentalność pegeerowskiego cwaniaka idzie z góry i jest
oficjalnie usankcjonowanym "smakiem" naszego środowiska.
Sami hodujemy aaronów i szlachciców i to bynajmniej nie na tym forum.
Głowa ryby z(re)habilitowana.
Pozostaje przysłać sobie samemu głowę konia (albo poprosić p. Palikota).
A może ktoś zaprzeczy - będę szczęśliwy...
Edytor zaawansowany
  • dr01 20.01.09, 10:27
    eetam...

    pięć minut wstydu a tytuł na całe życie

    za parę lat zapomną i będzie fajnie


    --
    ---------------------------------------
    "jeżeli zrobimy wolne, rowne i
    demokratyczne wybory w chlewie, to nie wygra orzel, tylko swinia"
  • casio69 20.01.09, 17:52
    Już jest zajefajnie, co nie?
  • szlachcic 20.01.09, 18:38
    dr01 napisał:

    > pięć minut wstydu a tytuł na całe życie

    tu musze Cie pochwalic, ja tam wypisuje cale watki aby przedstawic
    realne odbicie wizerunku lekarzy a Ty w jednym krotkim zdaniu ujales
    wszystkie moje wypowiedzi o Waszej mentalnosci
  • dr01 20.01.09, 19:03
    > dr01 napisał:
    >
    > > pięć minut wstydu a tytuł na całe życie
    >
    > tu musze Cie pochwalic, ja tam wypisuje cale watki aby przedstawic
    > realne odbicie wizerunku lekarzy a Ty w jednym krotkim zdaniu ujales
    > wszystkie moje wypowiedzi o Waszej mentalnosci

    tak, tylko że Ty generalizujesz i uogólniasz, a ja odniosłem się do jednego
    konkretnego osobnika
  • szlachcic 20.01.09, 19:59
    > tak, tylko że Ty generalizujesz i uogólniasz, a ja odniosłem się
    >do jednego konkretnego osobnika

    tylko do jednego?
    zlapali pijanego lekarza - co sie dzieje w srodowisku, co sie dzieje
    na forum? To chory czlowiek, trzeba go leczyc. Jak mozna mu odebrac
    prawa wykonywania zawodu, przeciez on moze wyleczyc w tym czasie
    tylu ludzi
    itd itp
    to jest DOKLADNIE to samo myslenie
  • enterka05 20.01.09, 22:17
    Chwileczkę...
    Zdaje się że kolejny raz na podstawie jednego artykułu i braku rzetelnych danych dokonuje się "(sam)osąd publiczny".
    Czy ktoś z Dyskutantów wie co dokładnie ten Pan przepisał i co te jego prace zawierały OPRÓCZ tego? Bo dopiero wtedy można powiedzieć czy te prace to plagiat czy nie, i jaką taka praca ma wartość.

    Jeśli praca zwana NAUKOWĄ oprócz kompilacji zdań przepisanych słowo w słowo z innych źródeł nic innego nie zawiera, to oczywiście bez komentarza. Nawet jeśli to podręcznik, który niekoniecznie musi zawierać opisy dokonań własnych autora ;-)

    A jeśli zawiera?

    Na przykładzie:
    Niech dany Pan pisze, powiedzmy - pracę opisującą jego doświadczenia z leczeniem nowotworów czegoś tam. Najpierw przedstawia pobieżnie ich rodzaje, potem opisuje własne wyniki i doświadczenia.
    Rodzaje nowotworów są wiedzą standardową, on jej NIE ODKRYWA. Opisując je kopiuje po parę zdań opisu każdego z odpowiedniej strony Wikipedii, z opisu danego rodzaju znalezionego gdzieś indziej w sieci, przepisuje parę linijek jakiegoś podręcznika... Wszystko bez cudzysłowów, ale np. ze zbiorczym podaniem źródeł (Wiki, praca1, praca2 itd).
    Potem w dalszej części, przedstawiając wyniki własnych badań, opisuje to już samodzielnie.

    Kopiował? Tak. Czy praca jest plagiatem? Uważam że nie. To NIE JEST tak, że przywłaszczył sobie cudzą pracę (albo cudze WYNIKI BADAŃ NAUKOWYCH) i przedstawił jako swoje własne dzieło.

    Natomiast oczywiście mógł albo wziąć każde z kopiowanych zdań w cudzysłów i podać źródło, albo napisać te opisy rzeczy DOBRZE ZNANYCH własnymi słowami. Nie zrobił tak - jakoś nieładnie, niestarannie, lenistwo... - na pewno nie WYSOKI STANDARD działania. Można się pozastanawiać i poosądzać, na ile naganny, jak wysokie standardy powinno się zachowywać; inne będą (być może) wymogi w stosunku do licencjata i profesora. Rzecz faktycznie dla komisji etycznej czy innej danego środowiska NAUKOWEGO czy akademickiego.

    Z tym że to środowisko LEKARSKIE akurat, i z "mentalnością lekarzy" jako takich związku nie widzę. To raczej pytanie o mentalność danego (czy innego) NAUKOWCA (związanego z naukami medycznymi, historycznymi, filozoficznymi, matematycznymi.... - każdymi innymi). O podejście do własnej pracy, do tzw. robienia kariery, o działalność wychowawczą itp. I o to co "przystoi" nauczycielowi akademickiemu, a co nie.

    Też nie wiem jak w tym przypadku było - piszę jak MOGŁO być. Z artykułu za dużo nie wynika. Bo Autora końcowego komentarza o uczciwości badawczej nie posądzam o przeczytanie prac, porównanie ich z istniejącą literaturą, i kompetentną ocenę merytoryczną zawartości....
  • casio69 20.01.09, 23:43
    "Natomiast oczywiście mógł albo wziąć każde z kopiowanych zdań w cudzysłów i
    podać źródło, albo napisać te opisy rzeczy DOBRZE ZNANYCH własnymi słowami. Nie
    zrobił tak - jakoś nieładnie, niestarannie, lenistwo..."

    Proszę Pani...ręce opadają.
    Plagiat to nie jest waga w gramach skopiowanych kartek vs długość linijek
    zapisanych własnoręcznie.
    Niechże Pani się zapozna z cywilizowanymi standardami redakcji i publikacji prac
    naukowych zanim zacznie Pani takie rzeczy pisać.
    Pani nawet nie rozumie zasady samodzielności w przygotowaniu tekstu, wymogu
    oryginalności dzieła, nie mówiąc w ogóle o jakości merytorycznej, skoro
    habilitację chce Pani uwiarygadniać copy-paste z...WIKIPEDII!!!!!!!!!!!
    Słowa 'standardy' proszę nawet nie używać, jeśli wklejanie do habilitacji
    cudzego tekstu jako własnego uważa Pani za...lenistwo i niedbalstwo!
    Rzecz jednak w czym innym.
    Tak jak Pani, tak i nasze "ryby" zdają się nie rozumieć (akurat!), że kwestia
    naruszenia etyki badacza i regulaminu publikacji ma również aspekt naruszenia
    prawa o własności intelektualnej. Nazwanie tego "brakiem SMAKU" jest po prostu
    jawną, cyniczną kpiną z nas wszystkich.
    A takie naruszenia opisuje właśnie ta (i poprzednie) informacja prasowa.
    Jeśli ponadto nie widzi Pani związku braku etyki u naukowca, u jego nadzorcy
    merytorycznego oraz u władz korporacji z wykonywaniem zawodu lekarza, to błagam:
    niech Pani chociaż uspokoi nas, na tym forum, że nic Panią nie łączy z tym zawodem.
    Nas przecież czytają też pacjenci (często również kumaci i zhabilitowani do cna.)

  • enterka05 23.01.09, 00:54
    Proszę Pana,

    Cóż - zgodnie z sugestią zacznę od uspokojenia Pana, że z medycyną, poza bywaniem pacjentem, nie mam nic wspólnego. Nie uznałam za konieczne podkreślać tego w swoim poście z dwóch powodów - po pierwsze, pisuję na tym forum od ponad dwóch lat i wielokrotnie już zaznaczałam kim NIE jestem, po drugie - ta akurat dyskusja nie jest, moim zdaniem, taką, w której występujemy jako strony nazywane "lekarze" i "pacjenci", więc to kim jestem nie ma wg mnie tutaj większego znaczenia.

    Kwestię tego, o czym mam, a o czym nie mam pojęcia, pozostawię na razie na boku i zajmę się samym (być może) nieporozumieniem - tzn. jeszcze raz wyjaśnię co miałam na myśli w swoim poście.

    Prace naukowe (przynajmniej w tej dziedzinie z którą mam styczność - być może w medycynie jest inaczej) pisze się wg następującego schematu:
    1. streszczenie i ogólny wstęp
    2. przedstawienie istniejącego stanu wiedzy w zakresie tematu badań
    3. wprowadzenie wiadomości wstępnych pozwalających zapoznać się z zasadniczą częścią pracy bez konieczności odwoływania się do innych źródeł (używane pojęcia, klasyfikacje itd)
    4. przedstawienie wyników badań autora
    5. podsumowanie pracy, w tym określenie co nowego wnosi ona w daną dziedzinę wiedzy i ewentualne porównanie przedstawionych wyników z wynikami uzyskanymi przez innych.

    Część (3) ma na celu uczynienie z pracy zamkniętej całości. Oryginalność tej części jest, w sensie merytorycznym, zazwyczaj żadna lub prawie żadna, ponieważ autor opisuje rzeczy ZNANE i zazwyczaj powielane (w takiej czy innej formie) w wielu źródłach. W niektórych przypadkach MOŻLIWA W OGÓLE DO UZYSKANIA oryginalność i samodzielność przygotowania tekstu może sprowadzać się wyłącznie do własnoręcznego "wklepania" tekstu zaczerpniętego ze źródła i ewentualnego pozmieniania w nim przysłowiowych spójników (np. definicje matematyczne, opisy techniczne, standardowe klasyfikacje itp). Stąd może wystąpić sytuacja, gdzie TA AKURAT część pracy jest tworzona jako kompilacja fragmentów różnych materiałów źródłowych, bez wyraźnego cytowania w cudzysłowach, a jedynie z podaniem na końcu lub początku materiałów z których korzystał autor. W skrajnym przypadku osoba pisząca pracę może (w sensie "fizycznej" możliwości) posunąć się do tworzenia tej części pracy metodą "kopiuj i wklej" z dostępnego elektronicznie źródła, którego Wikipedia była nieco żartobliwym przykładem.

    O oryginalności i wartości merytorycznej pracy oraz o jej wkładzie w naukę stanowi część (4). Pracę, która w części (4) zawiera oryginalne i znaczące dla dziedziny wyniki badań autora, trudno nazwać plagiatem, nawet jeśli jej część (3) została napisana metodą kompilacji fragmentów dostępnych źródeł. Wybroni się przed tym zarzutem, jak sądzę, zarówno praca magisterska (oczywiście tu "znaczenie dla dziedziny" będzie zazwyczaj raczej znikome, pozostaje oryginalność), jak i praca pisana na konferencję lub do pisma, a także praca doktorska. Trudno jest również stawiać w tym przypadku zarzut nierzetelności naukowej czy badawczej, ponieważ można mówić o nich głównie w sytuacji, gdy część (4) zawiera np. wyniki wzięte "z sufitu" czy celowo zmodyfikowane tak aby uzyskać odpowiednio znaczący efekt, gdy część ta zawiera wyniki innego autora, które dany autor przedstawia jako własne, lub gdy autor w części (5) pomija znane mu wyniki innych autorów w celu uwypuklenia lub przeinaczenia znaczenia własnych dokonań.

    Pozostaje kwestia naruszenia w części (3) własności intelektualnej czy praw autorskich. Wbrew pozorom, nawet w sytuacji gdy część ta składa się z przepisanych z innych źródeł fragmentów, może być również trudno postawić takie zarzuty. Proszę zwrócić uwagę, że w artykule powiedziano, iż wspomniany profesor przepisywał dosłownie całe akapity PODAJĄC PRZY TYM ICH ŹRÓDŁO. Prosiłabym zatem o dokonanie oceny, na ile naruszenie własności intelektualnej autora oryginalnego tekstu stanowi na przykład napisanie

    --> Najważniejsze cechy husky to średnia wielkość, odpowiednio silny kościec, harmonijne proporcje, lekki swobodny ruch, prawidłowa okrywa włosowa, ładna głowa i uszy, poprawny ogon i dobry charakter. Karać należy ciężki kościec, nadwagę, związany lub ciężki chód, długi i szorstki włos. [http: //siberianhysky.pl]

    (przepisany dosłownie akapit z podaniem źródła),
    na ile pozostawia tę własność w stanie nienaruszonym (lub ją narusza) napisanie

    --> Najważniejszymi cechami psów rasy husky są dobry charakter, średnia wielkość, odpowiednio silny kościec, harmonijne proporcje, lekki swobodny ruch, prawidłowa okrywa włosowa, poprawny ogon oraz ładna głowa i uszy. Karze się natomiast ciężki kościec, nadwagę, związany lub ciężki chód oraz długi i szorstki włos. [http: //siberianhysky.pl]

    (przeredagowany nieco oryginalny tekst z podaniem źródła),
    i na koniec - jak dużą oryginalność przekazu powyższych informacji może przy najlepszych chęciach uzyskać osoba pisząca. NIE OZNACZA TO W ŻADNYM WYPADKU, że prace czy ich fragmenty powinny czy mają prawo być pisane z wykorzystaniem pierwszego z wymienionych sposobów. Niemniej niewłaściwość takiego postępowania NIE MUSI być łatwo kwalifikowalna jako naruszenie praw autorskich. Proszę przy tym zwrócić uwagę, że w rozważanym w artykule przypadku opinia o braku naruszenia tego prawa została sporządzona przez specjalistę od prawa intelektualnego i autorskiego.

    Dlaczego zabrałam głos: wielokrotnie zdarzało mi się widzieć tu na forum wypowiedzi osób ze środowiska medycznego, których autorzy protestowali przeciwko łatwemu osądzaniu przez dziennikarzy i opinię publiczną sytuacji ze styku pacjent - opieka zdrowotna i przypisywaniu "z definicji" winy "nielubianemu przez społeczeństwo" lekarzowi - czyli jednym słowem, przeciwko "newsom z sensacją i winnym na końcu" produkowanym bez rozpoznania sytuacji i bez wiedzy merytorycznej, a z konkluzją ochoczo podchwytywaną (często w dobrej wierze) przez czytelników. Moim zdaniem w tym przypadku również MOŻEMY (choć nie musimy) mieć do czynienia z podobnym zdarzeniem: zestawienie zwrotów "przepisywał" i "nie było plagiatu", środowisko naukowe, do tego medyczne (więc zapewne "krąg wzajemnej adoracji"), profesor (mało lubiana kategoria) - czyli z daleka pachnie "dobrym newsem". NIE WIEM co zawierała praca danego profesora OPRÓCZ kompilacji źródeł. NIE WIEM czy ocena komisji i eksperta była "oceną koleżeńską" czy merytoryczną. Niemniej swoim postem chciałam zwrócić uwagę, że sytuacja MOŻE (podkreślam - NIE MUSI) również wyglądać "nieco" inaczej niż przedstawia to efektowny "news", przyjmowany przez Pana i innych Czytających - zapewne również w dobrej wierze - jako fakt prowadzący do daleko idących wniosków.
  • mindflayer 20.01.09, 22:29
    Widać, jak się psuje ryba - od głowy. Widać że gremia odpowiedzialne za
    rzetelność i honor są zgniłe. System eliminacji takich jednostek jest
    nieskuteczny (gdzie ministerialna komisja do weryfikacji tytułów naukowych? co
    robi rada wydziału?). Przykre i kompromitujące, nie tylko dla jednej uczelni,
    ale dla nas wszystkich.
  • sabinac-0 23.01.09, 14:55
    Jaki smak ma etyka...? W Polsce jest to smak taniego makaronu z "Biedronki",
    mortadeli, erzacu kawy z cykoria "O poranku". W mojej nowej ojczyznie etyka ma
    smak kawioru, foye gras z truflami, szampana "Gosset".
  • snajper55 23.01.09, 15:32
    sabinac-0 napisała:

    > Jaki smak ma etyka...? W Polsce jest to smak taniego makaronu z "Biedronki",
    > mortadeli, erzacu kawy z cykoria "O poranku". W mojej nowej ojczyznie etyka ma
    > smak kawioru, foye gras z truflami, szampana "Gosset".

    Jesteś pewna, że to smak etyki a nie kompetencji, fachowości czy pracowitości ?

    S.
    --
    Forum Aquanet, tygrys6789: "Nikt w Polsce dna nie osiągnął ponieważ w Polsce dno
    nie istnieje. Są tylko różne poziomy nieba."
    Forum o Nasza-klasa.pl
  • obs2 23.01.09, 19:15
    > Jesteś pewna, że to smak etyki a nie kompetencji, fachowości czy
    pracowitości ?

    na pewno nie jest to smak bezpośrednio tych cech!
    To jest smak owoców tych cech, w określonych warunkach.
    Np. w Krakowie nie ma tego smaku, a w lubelskim są wille i terenówki.

    Smak ów można poczuć, gdy kompetencja i pracowitość zaistnieje w
    określonym miejscu i w określonym czasie, i oczywiście przy
    znajomości określonych (właściwych) ludzi z którymi pije się wódkę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka