Dodaj do ulubionych

to powinno spodobać się doktorom z forumSZ

06.08.09, 08:34
"W Częstochowie ruszył proces nauczycielki WF-u, oskarżonej o
nieudzielenie pomocy swojej uczennicy - informuje Radio Katowice. Do
wypadku, w którym ucierpiało dziecko, doszło podczas lekcji dwa lata
temu. Dziewczynka jest obecnie sparaliżowana.

14-letnia dziewczynka przewróciła się i straciła przytomność. Przez
20 minut nauczycielka nie zrobiła nic, żeby jej pomóc. Reanimację
przeprowadziła dopiero wezwana na pomoc lekarka - donosi Radio
Katowice. Dziewczynka jest sparaliżowana i poddawana jest
rehabilitacji. Nauczycielce grozi do 3 lat pozbawienia wolności."

Cytat pochodzi z relacji zatytułowanej: "Nauczycielka nie pomogła
uczennicy; oceni ją sąd" na onet.pl:

wiadomosci.onet.pl/2699,2021248,nauczycielka_nie_pomogla_uczennicy_oceni_ja_sad,wydarzenie_lokalne.html


Wszczęcie procesu czyni zadość między innymi postulatom często
podnoszonym przez lekarzy na forumSZ o konieczności pociągania do
odpowiedzialności "gapiów", wyrzekających na lekarzy, zamiast
udzielać pierwszej pomocy.

Główny zarzut wobec nauczycielki, to że przez dwadzieścia minut nie
podjęła reanimacji dziewczynki. Uczyniła to dopiero wezwana do
wypadku lekarka.

20 minut, to w kategoriach ratowania życia, kawał straconego czasu.

Jak ocenić w takim razie zachowanie lekarza Andrzeja M. i innych
ratowników, którzy przez 70 minut nie podjęli czynności ratowania
życia Huberta z wypadku na Płowieckiej?
Edytor zaawansowany
  • aelithe 08.10.09, 17:28
    androw - akcja reanimacyjna powinna być podjęta w ciągu 5 minut ; potem postępują nieodwracalne uszkodzenia mózgu
    przeciętny dojazd karetki w Polsce to ok 30 minut, jeśli aktualnie nie zajmuje sie sraczką lub stanem podgorączkowym
    Nie podjęcie reanimacji przez 30 minut przesądza los człowieka

    androw winna jest tu nie tyle nauczycielka, tylko system, który nie przygotowuje nauczycieli do reagowania w przypadku utraty przytomności przez dziecko
    i tak na prawdę prawnik powinien bronić nauczycielkę na tej linii
  • andnow2 08.10.09, 18:30
    aelithe napisał:

    > androw winna jest tu nie tyle nauczycielka, tylko system, który
    > nie przygotowuje nauczycieli do reagowania w przypadku utraty
    > przytomności przez dziecko i tak na prawdę prawnik powinien bronić
    > nauczycielkę na tej linii

    i w tej sprawie bliższe są mi poglądy Twoich kolegów lekarzy
    oburzających się na forumSZ na gapiów nie udzielających pierwszej
    pomocy.

    Nauczycielka WF, to ktoś bardziej kwalifikowany, niż przeciętny
    przechodzień. Powinna być przygotowana na taką okoliczność.
  • aelithe 09.10.09, 00:47
    oni maja podstawy pierwszej pomocy na studiach
    potem nie odświeżają wiedzy


    to powinno być sprawą powódzctwa cywilnego

    z drugiej strony powinno się wymusić na nauczycielach kursy cpr lub bms
  • andnow2 09.10.09, 12:42
    aelithe napisał:

    > oni maja podstawy pierwszej pomocy na studiach
    > potem nie odświeżają wiedzy
    >
    > to powinno być sprawą powódzctwa cywilnego
    >
    > z drugiej strony powinno się wymusić na nauczycielach kursy cpr
    > lub bms


    Nie jestem zwolennikiem nadmiernego sięgania po instrumenty prawa
    karnego, ale w sytuacji bezsilności ofiar jestem też w stanie
    zrozumieć, że korzystają z wszelkich możliwych dróg dojścia do
    prawdy.



    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • aelithe 09.10.09, 14:18
    prawo karne jest w polsce w procesach medycznych nadużywane
    potem głosy, że przegrali, mimo, że od początku powinna być to sprawa cywilna
    prawo karne powinno być domeną działań celowych lub rażących niedociągnięć ; nie pojedynczego błędu, ale rażących zaniedbań, szczególnie jeśli powtarzają się wielokrotnie
  • andnow2 09.10.09, 15:07
    aelithe napisał:

    > prawo karne jest w polsce w procesach medycznych nadużywane
    > potem głosy, że przegrali, mimo, że od początku powinna być to
    > sprawa cywilna prawo karne powinno być domeną działań celowych lub
    > rażących niedociągnięć ; nie pojedynczego błędu, ale rażących
    > zaniedbań, szczególnie jeśli powtarzają się wielokrotnie


    do prawa karnego przeciwko lekarzom.

    Osobiście, w normalnej sytuacji istnienia odpowiedzialoności
    zawodowej i cywilnej, unikałbym wręcz sięgania do odpowiedzialności
    karnej, jeśli chodzi o błędy medyczne.

    Problem w Polsce polega jednak na tym, że mechanizm
    odpowiedzialności zawodowej szwankuje, stąd konieczność
    rozpaczliwego sięgania po odpowiedzialność karną.

    Co do nadużywania postępowań karnych przeciwko lekarzom, absolutnie
    zgadzam się z Tobą, że przesadza się w surowości w błachych sprawach
    dotyczących nienaleznych gratyfikacji od chorych.

    Absolutnie odwrotnie było natomiast dotychczas, jeśli chodziło o
    błędy lekarskie i fałszowanie dokumentacji medycznej, przynajmniej
    takie są moje odczucia. Tutaj bagatelizowano sprawy albo celowo,
    albo wobec braku odwagi fachowej weryfikacji opinii biegłych
    faworyzujących lekarzy.
  • aelithe 10.10.09, 01:46
    androw grupa lekarzy jest bezpardonowo atakowana od 20 lat ; myślisz, że nie wpływa to na zachowania ?
    negatywna selekcja w ochronie zdrowia czy też nie ma wpływu na zachowania lekarzy ?
    - najlepszy dyrektor to taki, który umie trzymać lekarzy za mordę - czyli bydle
    - szuka na orydnatorów ludzie, na których ma haka - łapówkarzy, idiotów - mają świadomość, że ich pozycja zależy od stanowiska i łatwo mogą je stracić
    - oni szukaja pracowników łatwych do kontroli

    co do izb lekarskich - to zwykle w postępowaniach izb lekarskich w 20% uznaje się winę lekarza ; to bardzo wysoki wskaźnik

    co do cywilnych - problem opiera się na tym, że w prawie cywilnym ty musisz skompletować materiał dowodowy, w karnym robi to za ciebie prokuratura za free
  • andnow2 10.10.09, 09:23
    aelithe napisał:

    > co do cywilnych - problem opiera się na tym, że w prawie cywilnym
    > ty musisz skompletować materiał dowodowy, w karnym robi to za
    > ciebie prokuratura za free


    w polskim procesie karnym pojawiła się niebezpieczna tendencja,
    którą nazwałbym prywatyzacją postępowania karnego.

    Przedstawię to na jednym z ostatnich przykładów moich spraw.
    Reprezentuję kobietę, którą gdy była w zagrożonej ciąży, mimo
    pogarszających się wyników CRP i "twardego brzucha" oraz wielu
    innych niepokojących objawów (w tym widocznego na USG "wrastającego
    łożyska") wysłano ze szpitala do domu. Nastąpił poród do jamy
    brzusznej. Cudem udało się uratować życie kobiety.

    W trakcie procesu sywilnego, gdy poprosiliśmy o dokumentację
    szpitalną, okazało się, że dokumentacja chorobowa została
    wypożyczona z archiwum przez jednego z lekarzy i dotychczas nie
    została zwrócona. Dokumentacji nie odnaleziono, a prokuratura
    umorzyła postępowanie z powodu nie wykrycia sprawcy usunięcia
    dokumentacji. Zażalilyśmy się do sądu, który przyznał nam rację i
    uchylił postanowienie o umorzeniu postępowania. Prokurator
    niezwłocznie umorzył jednak postępowanie ponownie, a na ponowne
    umorzenie postępowania zażalenie już nie przysługuje. Pokrzywdzony
    może jedynie wnieść prywatny akt oskarżenia.

    Czy sądzisz, że schorowana kobieta jest w stanie wyręczyć
    prokuraturę i policję w poszukiwaniu "niszczyciela" dokumentacji
    szpitalnej?!!

    Ja uważam, że Państwo Polskie po raz kolejny unika swych obowiązków
    i powinno za to ponieść konsekwencje, n.p. przed Europejskim
    Trybunałem Praw Człowieka albo zmienić przepisy pozwalające
    prokuraturze w swoisty sposób unikać pracy, "prywatyzując"
    dochodzenia.



    --
    odwiedź forum o porażkach i sukcesach medycznych: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89332
  • aelithe 10.10.09, 10:26
    wydaje mi się , że w takim przypadku prokuratura powinna prowadzić śledzctwo
    jest to zniszczenie materiału dowodowego

    nieznam prawa cywilnego; ale czy zniszczenie materiału dowodowego przez jedną ze stron nie stanowi dowodu samego w sobie ?
  • andnow2 10.10.09, 10:43
    aelithe napisał:

    > wydaje mi się, że w takim przypadku prokuratura powinna prowadzić
    > śledztwo
    > jest to zniszczenie materiału dowodowego
    > nie znam prawa cywilnego; ale czy zniszczenie materiału dowodowego
    > przez jedną ze stron nie stanowi dowodu samego w sobie ?


    sędzia ocenia fakt braku dokumentacji na podstawie swego
    doświadczenia życiowego.

    W procesie cywilnym musimy jednak dokonywać ekwilibrystyki, jak
    uprawdopodobnić związek pozwanych z usunięciem dokumentacji, bo oni
    oczywiście przekonują sąd o przypadkowości zdarzenia oraz o tym, że
    brak dokumentacji utrudnia ich sytuację procesową, bo gdyby była
    dokumentacja, to świadczyłaby - ich zdaniem - oczywiście o
    niewinności lekarzy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka