Dodaj do ulubionych

Gry coraz łatwiejsze...

04.10.10, 06:05
Nim pójdę spać i wstanę za 3-4 godziny racząc się w pociąu londyńskiego metra
napojem zwanym KX, który od Redbulla nie różni się niczym poza ceną, napiszę
posta na forum GC - ot takie postanowienie.

Właśnie po raz kolejny oglądam napisy końcowe "Uncharted 2". Cóż różni je od
innych? A no to, że przeszedłem grę na "easy". Mam ukończoną ją na "crushing",
ale gdy powtarzam, nie gram dla wyzwania, gram dla czystej ( czasami nawet
Rambo ) zabawy. Dlaczego więc skłoniło mnie to do napisania posta? Otóż,
miałem kilka momentów, które po prostu mnie sfrustrowały, ginąłem notorycznie
i dla pewności otwierałem menu opcji by sprawdzić, czy na pewno gram na
"easy". I tu właśnie naszła mnie myśl taka - może to nie gry stają się
łatwiejsze, może to po prostu my łatwiej dostosowujemy się dziś do poziomu
trudności. Nie przypominam sobie w U2 różnić między crushing a easy, co więcej
- pewne momenty były bardziej problematyczne na easy niż crushing. Czy to
jedyny przypadek? Oczywiście że właśnie nie ( inaczej nie pisałbym tego posta
). "Darksiders", "GoW3", "GeoW2", najnowszy "Splinter Cell", "MW2", "BC2".
Ukończyłem je wszystkie na najwyższych poziomach trudności i okazało się, że
ponowna gra, ot tak dla zabawy, na niskim poziomie nie jest taka prosta. Może
jestem "każualem", a może po prostu dostosowujemy się do poziomu gry ( albo
inaczej: dostosowujemy nasz poziom do wybranego poziomu w grze, innymi słowy,
gra na "easy" ma być łatwiejsza, to gramy gorzej ). Zastanawia mnie, czy tylko
ja tego doświadczyłem ( co zapewne oznacza, że jestem cienki, cytując "Secret
Service", jak Mazowszanka bez gadu ), czy inni gracze również. A może czasami
warto przy n-tym przejściu gry pchnąć "easy" i zobaczyć co się stanie wink
Dobra, lecę spać, bo już 5:04 ( u was kurcze 6:04 big_grin ).
Edytor zaawansowany
  • skam-ever 04.10.10, 08:07
    To zdaje się generalna zasada, że do trudniejszych rzeczy podchodzimy bardziej
    zdeterminowani i skupieni, zaś do łatwiejszych na przysłowiowym luzie, skutkiem
    czego zdarza nam się na nich "wywrócić". To kwestia ogólniejsza, dotyczy
    wszystkich dziedzin, nie tylko gier (i nawet nie przede wszystkim), zatem
    Hameryki pan nie odkryłeś.. Choć właściwie odkryłeś, bo swoją tezę postawiłeś
    jednak błędnie - że gry są coraz łatwiejsze - a założenie powinno brzmieć:
    ludzie łatwiejsze rzeczy lekce sobie ważąwink
  • filippobo 04.10.10, 10:03
    Też nie sądzę, żeby była jakaś taka ogólna tendencja, że gry robią się łatwiejsze... Wiem,
    że o innego rodzaju grach tutaj mówicie, ale spróbujcie np. przejść sobie tę przygodówkę
    (www.polizagadka.pl) w czasie krótszym, niż 20 minut. Ja miałem 17, ale w kilku miejscach
    się nieźle zawiesiłem... A swoją drogą takich gierek mi trochę teraz brakuje - przygodowych
    w starym stylu, w fajnym klimacie...
  • kattoo 04.10.10, 12:36
    Daj pan spokój, toć to 10 minut nie zajęło smile ale przyznać trzeba, że bardzo sympatyczna
    minigierka smile

    Jedyne, co mnie w niej irytuje, to to, że na takie, bądź co bądź, g..no, marnuje się
    publiczne pieniądze - chodzi mi ogólnie o rozdawnictwo w ramach funduszy unijnych.


    A propos tematu głównego - mnie się zdarzało przegrać grając w Cywilizację IV na
    Warlord, podczas gdy spokojnie wygrywałem na Emperorze (na Immortalu tylko raz, ale
    stosując 'pożyczoną' taktykę, więc się nie liczy). Więc owszem, wszystko zależy od
    nastawienia i generalnie zawsze należy grać na 100% możliwości smile
  • whocareswho 04.10.10, 12:19
    Ja uważam, że niektóre etapy gier są bardzo zbliżone i obojętnie, czy gramy na
    weteranach, czy na easy, to jest praktycznie to samo suspicious. Odpalamy Uncharted na easy,
    spodziewając się , że będzie dużo łatwiej, ale łatwiej jest tylko przy strzelaniu (aimbot,
    przeciwnicy nie strzelają celnie, mamy większy zapas HP), a przy karkołomnych skokach
    to jest to to samo co na trudniejszych poziomach. Spodziewamy się easy, a to tak
    naprawde easy nie jest sciana.
  • j_uk_dev 04.10.10, 12:42
    No tak, tylko że ja mam na myśli same strzelanie. Poległem kilka razy w
    miejscach, które wcześniej na hard i crushing przeszedłem no... nie
    powiedziałbym, że bez większego problemu, ale jednak szybciej. Aczkolwiek
    również przypuszczam, że oczekiwania kształtują poniekąd skill. Chcę zagrać na
    luzie, wybieram easy i spodziewam się, że w razie czego niczym Rambo ubiję
    przeciwników, a tu niestety niespodzianka wink Chciałem pod koniec przekonać się,
    czy przy "very easy" się "przestawię" na jeszcze łatwiejszą grę, ale to już była
    walka z Lazarevicem i zajęła mi lekko ponad minutę wink

    Grając na crushing spodziewałem się, że będzie trudno i zapewne dlatego grałem o
    wiele lepiej i po pewnym czasie poziom mniej więcej był wyrównany, trochę tak
    jakby skill podążał za poziomem trudności, przez co nie wspominam crushing jako
    naprawdę czegoś trudnego.

    No a mój pracowy kolega rozwiał moje wątpliwości. W wolnym tłumaczeniu jasno
    skomentował: "bo ty cienias jesteś" wink eh... starzeję się może?
  • jaholek 04.10.10, 12:55
    ja się nie spotkałem z czymś takim. zazwyczaj widzę różnicę między poziomami
    trudności.
    w fps na trudnym komputer lepiej celuje, nie zawsze da się przebiec całą
    planszę bez chowania, co na najłatwiejszym jest często możliwe.
    w rpg to są jeszcze większe różnice (na podstawie wiedźmina) - na trudnym
    trzeba używać eliksirów, zadaje się mniejsze obrażenia, a większe otrzymuje itp.
    wydaje mi się, że to chodzi o odpowiednie podejście do poziomu gry smile
  • ar1adna 04.10.10, 14:53
    Cienki jesteś i tyle.

    A serio, to jedyna gra gdzie to zauważyłam, to Guitar Hero. Na łatwiejszych
    poziomach trudności są pominięte niektóre nuty, więc np. szybki sześcionutowy
    riff A-A-C-C-E-E mógł być zapisany jako dwukrotnie wolniejszy trójnutowy
    A-C-E. Oczywiście w podkładzie muzycznym dalej było słychać oryginalne sześć
    dźwięków, więc bezwiednie grałam wersję trudniejszą, za co byłam karana i
    nierzadko dopiero po paru podejściach orientowałam się o co chodzi.
  • orgazm_proboszcza 04.10.10, 19:35
    Zależy też od gatunku gry, Crysisa przeszedłem na 3 poziomie trudności (no dobra, kosmici byli wkurzający i obniżyłem pod koniec)
    W Gears of War (wersja PC) jako hardkorowy weteran strzelanek nie mogłem się przyzwyczaić do sterowania i ginąłem co chwila (easy)

    gdy "zmusiłem" kuzyna, który prawie w nic nie gra do przejścia tego etapu - poradził sobie za pierwszym razem na wszystkich checkpointach uncertain
  • raburski123 04.10.10, 23:35
    Spróbuj tak z Uncharted 1 który jest trudniejszy xD

    Chyba z tym przystosowaniem się do poziomu trudnosci lekko przesadziłeś
  • imsocool 11.10.10, 17:08
    Tak, gry są coraz łatwiejsze.
    Szczególnie FPP na mysz. Może przez to, że wychodzą na konsole jednocześnie, a
    wiadomo, że pad to marny kontroler w porównaniu do myszy.
    Jestem niedzielnym graczem, ale i tak wybieram zawsze najtrudniejszy poziom (gorzej jak
    nie jest od razu dostępny - strata czasu) i staram się nie zapisywać gry samemu (na
    szczęście jeszcze zdarza się, że na wyższych poziomach nie ma zapisu w dowolnym
    momencie). W ten sposób można mieć jeszcze jakieś wyzwanie i zabawę.
    Po co robić trudną grę. Od razu będzie miała gorsze recenzje, bo sfrustruje recenzenta,
    a dwuleworęczni o czasie reakcji >500ms nie kupią. ;P
    Pozostaje granie w sieci.
  • 0x0001 11.10.10, 17:11
    Nie tyle jest to problem z poziomem trudnosci gier, co zagadnienie czysto
    psychologiczne.
    Trudno o lepszy przyklad, niz quake live, a wczesniej q3a. Tu skill zalezy tylko i
    wylacznie od umiejetnosci gracza, nie mozna wiec uzywac poziomu trudnosci jako
    punktu referencyjnego.
    Gram duzo z tymi samymi ludzmi i naprawde widac przepasc w poziomie gry w
    zaleznosci od dyspozycji danego dnia. Zdarzylo mi sie tez pare razy zlekcewazyc mniej
    doswiadczonych przeciwnikow
    i dostac od nich porzadnie po tylku. Mechanizm jest prosty – na poczatku
    dajemy "slabeuszowi"
    sie wyszalec, by po kilku minutach zdac sobie sprawe, ze przegrywamy, a dramatyczne
    starania
    o odzyskanie przewagi powoduja skutek odwrotny do zamierzonego.

    Co do gier obecnych i dawnych – pamieta ktos np. pierwszego Drivera na PSX? Troche
    sie trzeba bylo
    nameczyc, by przejsc ten kwalifikacyjny etap w garazu. Dzisiaj na starosc czuje, ze
    rzucilbym
    ta gra po kilku pierwszych podejsciach. Nie wiem, czy teraz jest latwiej czy trudniej, ale
    zdecydowanie
    jest inaczej. Producenci gier sa odpowiedzialni za ten trend – moim zdaniem najwyzszy
    poziom trudnosci
    kalibrowany jest obecnie tak, by byl wyzwaniem dla "Average Joe", a nie dla "H@><0&$"
    z padem przyspawanym
    do nadgarstkow. W konsekwencji poziom "easy" ma byc latwy dla nowicjuszy, przez co
    gracz z doswiadczeniem
    moze nieco przekombinowac i w konsekwencji paradoksalnie miec wieksze trudnosci z
    przejsciem tegoz.

    Ameryki tutaj nie odkrylismy, gdyby bylo inaczej, to mistrzostwa swiata w pilce noznej
    moznaby
    rozgrywac bez jednego kopniecia – wystarczyloby opisac wszystkie druzyny
    parametrami jak w FM i na tej
    podstawie ustalic kolejnosc.
  • bad_religion 11.10.10, 17:40
    Może spróbuj przejść grę najpierw na easy, potem na hardcore, będzie wg mnie
    podobnie.
    Moim zdaniem to nie kwestia podświadomego "dostosowywania" twojego poziomu do
    poziomu gry, ale tego, że grając po raz drugi nie masz już takiej motywacji i
    zacięcia by grę skończyć, tak jak za pierwszym razem. Do tego grając od lat,
    mając na koncie wiele gier każda kolejna wzbudza mniejsze emocje i mniejszą ma
    się ochotę by kilka razy ją przechodzić. Za pierwszym razem jest ciekawość co
    będzie dalej, jacy jeszcze przeciwnicy, jakie nagrody, jakie zadania, za drugim
    znając schemat zwyczajnie się nudzi, a to wpływa na precyzję i wytrwałość.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka