Dodaj do ulubionych

To nie jest kraj dla starych graczy

IP: *.debica228.tnp.pl 12.03.08, 18:46
Moim zdaniem gry są dobre a niekture bardzodobre i nie wyobrarzam sobie ojca grającego w assassins creed albo crysis
Obserwuj wątek
    • elmagiko Re: To nie jest kraj dla starych graczy 13.03.08, 11:41
      Mój boże..dawno nie czytałem tak gorzkiego artykułu.
      Keyser czego ty oczekujesz po grach? Chcesz się zmierzyć z moralnymi katuszami Raskolnikowa i jego odpowiedzialnością za popełnione zbrodnie? Najpierw trzeba się zastanowić czym kierują się ci 33 letni ludzie sięgając po gry komputerowe. Biorąc od uwagę, że są to w większości ludzie pracujący, posiadający rodziny, kredyty hipoteczne, mnóstwo codziennych sprawunków itp. ostatnią rzeczą, której oczekują po grach to symulacja moralnych rozterek i poważnych tematów. Przede wszystkich chcą się rozerwać, zresetować, przeżyć przygodę w fantastycznym świecie, wcielić się w postać epickiego bohatera itp.
      Poza tym gry komputerowe to przede wszystkim BIZNES. Każdy producent, dystrybutor, oraz każda inna osoba zaangażowana w produkcję gry, chce na niej zarobić, co jest całkowicie słuszne. Ludzie chcą więcej headshotów?? dajmy im je.
      Oczywiście warto zapełniać pewne nisze, jednak to co proponujesz to mały zamknięty krąg niosący ze sobą ogromne ryzyko porażki, a w tej branży altruistów nie ma.
      Podsumowując - pozostawmy książkom i filmom misję budowania osobowości, światopoglądów i wartości. Promujmy i zachęcajmy do korzystania z nich w kontrze do gier komputerowych.
      Grom natomiast (zwłaszcza tym dla dorosłych) pozwólmy nas zabawiać, zalewać różnymi kolorowymi obrazami, relaksować, uspokajać, odrywać się od rzeczywistości.
      Tego właśnie oczekuję gdy po nie sięgam..
    • Gość: Kaiser Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.08, 14:04
      Smutny fakt jest taki, że w grach chodzi przede wszystkim o (jak sama nazwa wskazuje) grywalność. Więc fajnie jest popatrzeć na dobre scenki z MGSa czy God of War, ale to nie one czynią te gry hitami. Bo z drugiej strony mamy takiego Resident Evil 4 z żałosną fabułą, a zalicza się go do najlepszych gier w historii. Dlaczego? Bo ma ładną grafikę, fajny system celowania, sterowanie, bronie, klimat itd. Gry to przede wszystkim rozrywka. Wspomniany GoW poza iście epickim scenariuszem jest zwykłą platformówką, polegającą na nieustannym pizganiu mieczami o ziemię i łażeniu po ścianach.
      Oczywiście chciałbym żeby było inaczej. Żeby każda gra wojenna przekazywała mi treści na miarę Czasu Apokalipsy, a każda bijatyka filozofię życia, na miarę Fight Clubu. Ale jeśli jednocześnie ta gra dam mi grywalność i grafikę na 4+/10, to ominę ją w sklepie szerokim łukiem.
      Szkoda, bo kinomaniakiem nie jestem, filmy nudzą mnie po góra godzinie; lepiej z książkami, ale nie powiem żebym nie mógł się od nich oderwać. Natomiast gry dają mi masę przyjemności i fajnie, gdybym mógł wyciągnąć z nich coś więcej, niż tylko pół godziny odstresowania.
      Ale skoro nie może być inaczej (bo nie będzie), to będę oczekiwał od nich tylko lekkiej i przyjemnej rozrywki, a wyższych wartości szukał w mundrych książkach i filmach. Dokładnie tak, jak rzekł magiko.
      Gry są głupie, ale przyjemne, pamiętajmy tylko o umiarze.
    • Gość: Xell Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: *.icpnet.pl 13.03.08, 16:42
      Nie można oczekiwać od gry głębokiego scenariusza i czasu jej trwania dłuższego niż 3 godziny - choćby dlatego, że gracz coś musi robić - załużmy - pokonywać przeciwników. Nie istnieje ambitna fabuła w której ktoś pokonuje 10000 przeciwników. Dodajmy, ambitna fabuła jest równoważna z tym, że dany produkt pamiętasz doskonale i bardzo długo, nie masz potrzeby do niego wracać przez długie lata (nieraz wręcz przeciwnie - kilku filmów, które wywarły na mnie wielkie wrażenie już nigdy nie chcę oglądać, mimo że je cenię). A gry do jednorazowego skończenia w 3 godziny nikt nie kupi - w najlepszym wypadku pożyczy. Jest to oczywiste, w związku z tym artykuł niestety jest pozbawiony sensu.
    • Gość: PadreTovaros Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.08, 20:56
      W ogóle o co Ci chodzi szanowny autorze owego wywodu?
      Myślę że gier jest dziś wystarczająco dużo żeby każdy czy to 50 czy to 30 czy 18latki a także i dzieci mają z czego wybierać. I to przecież kwestią każdego człowieka z osobna jest czy będzie grał czy nie. I to niezależnie od wieku. Więc zupełnie nie rozumiem na co chcesz zwrócić uwagę tym felietonem.
      Poza tym grałem w życiu w wiele tytułów, i zaręczam Ci że w wielu była przyjaźń, miłość, smutek, i inne uczucia i emocje. Nie możemy przecież oczekiwać od gry żeby była produktem pedagogicznym bo przecież gry to rozrywka. Kształtują niby umysł, niby pomagają w rozwijaniu wyobraźni ale przecież gra to nie życie! Nie można wiec oczekiwać że będzie budowała nasze życie emocjonalne i uczuciowe, a tak na marginesie to o co Ci chodzi że zapytam jeszcze raz??
    • slawomir.serafin Re: To nie jest kraj dla starych graczy 13.03.08, 21:40
      O co mi chodzi? O Obywatela Kane'a. O Na Zachodzie bez zmian. O Człowieka z wysokiego zamku. O Filadelfię. O 12 gniewnych ludzi. O Nowy, wspaniały świat. O to, że nie mogę w tym towarzystwie wymienić z czystym sumieniem żadnej gry.

      Każda inna dziedzina rozrywki - teatr, opera, kino, literatura, nawet komiks zaczynały od zadowalania mas, a następnie częściowo ewoluowały do kultury wysokiej. A gry cały czas są tylko i wyłącznie plebejskie.

      Xell---> głęboka fabuła i długie jej przyswajanie wykluczają się wzajemnie? A czytałeś kiedyś jakąś książkę? smile

      elmagiko---> chcesz książkom i filmom zostawić budowanie kultury a gry niech zostaną zabawkami dla małych i dużych dzieci? Pomyśl, co by było gdyby z takiego samego założenia wyszli właśnie twórcy kina - po co mamy robić ambitniejsze filmy, skupmy się na jarmarcznych frymuszkach, bo one się sprzedają, a trudne pytania zostawmy literaturze. Ilu wspaniałych filmów byśmy nie mieli.

      I tak, masz rację, gry to biznes - ale nie zwykły biznes, tylko biznes opanowany przez grupkę monopolistów, którzy sztucznie nakręcają technologiczny wyścig zbrojeń i krótkowzrocznie rugują jakiekolwiek przejawy innowacji. Wiesz, że Electronic Arts z powodów biznesowych nie chcieli łożyć pieniędzy na projekt Willa Wrighta pod tytułem The Sims? Twierdzili, że to się nie sprzeda. Śmieszne, nie? A teraz ty twierdzisz, że prawdziwie dorosła, dojrzała gra też się nie sprzeda. Może nie masz racji?

      Aha - powiedz, że nie zagrałbyś, ot, choćby z ciekawości, w grę która poważnie i dorośle zajmowała by się właśnie problemem zbrodni i kary. Są ludzie, którzy czytają Dostojewskiego nie tylko z musu, jako szkolną lekturę.
    • nessie-jp Re: To nie jest kraj dla starych graczy 13.03.08, 22:28
      Ale stwierdzenie, że nie ma gier o ambitnej fabule i poruszających trudną tematykę to nie to samo, co stwierdzenie, że nie ma gier dla dorosłych! Nie każdy dorosły ma ochotę zaprzątać sobie głowę moralnymi dylematami i ronić łzy nad wewnętrznym rozdarciem bohatera.

      I nie każde dziecko (czy może - nastolatek) ma ochotę wyłącznie się bawić, bez cienia refleksji.

      Czy gry mogą spełniać taką rolę, jak książki i filmy? Chyba nie -- na pewno nie gry w takim formacie, jakie znamy. Gry z definicji swojej mają zapewnić dobrą rozrywkę. Książki i filmy rozrywkowe, oczywiście, istnieją, ale jest też wiele filmów i książek trudnych w odbiorze, głębokich.

      Na koniec -- weźmy choćby ulubionego mojego Starcrafta. Historia opowiedziana w kampanii jednoosobowej nie jest ani prosta, ani dziecinna. Polityka, złe wybory, zwalczające się frakcje, konieczność podjęcia walki na śmierć i życie z ukochaną niegdyś osobą. Czy to sprawia, że gra staje się "dla dorosłych"? Przecież nadal polega 'tylko' na budowaniu domków w określonej kolejności i zbieraniu zasobów, a potem tłuczeniu wroga swoimi jednostkami.
    • slawomir.serafin Re: To nie jest kraj dla starych graczy 13.03.08, 22:58
      "Czy gry mogą spełniać taką rolę, jak książki i filmy? Chyba nie -- na pewno nie gry w takim formacie, jakie znamy"

      to może niech się zmieni format? niech gry zaczną ewoluować i dorastać?

      Jasne, że nie każdy ma ochotę na dylematy - ale są tacy, którzy mają. A dylematów dla nich nie ma. I właśnie o to chodzi - brak dojrzałych gier dla dojrzałych graczy. Z tego też powodu gry są postrzegane jako rozrywka dla dzieci - bo nią są. A to że dzieci mają 30+ lat nie ma znaczenia.
    • nessie-jp Re: To nie jest kraj dla starych graczy 13.03.08, 23:55
      Sławku, tylko że przy takiej argumentacji dojdziemy do wniosku, że tenis, piłka nożna i boks to są zabawy dla dzieci. No bo przecież nie dla dorosłych! Zero refleksji, zero przemyślenia, czysta rozrywka. A że te dzieci mają po 30+ lat, to już trudno...

      (Swoją drogą, sport to faktycznie jest rozrywka dla dzieci smile ale na szczęście każdemu z nas zostało na dnie duszy coś z dziecka).
    • elmagiko Re: To nie jest kraj dla starych graczy 14.03.08, 10:58
      Sławaku..
      Na początek od końcasmile
      Pytasz się czy nie zagrałbym w grę, która wzorując się na "Zbrodni i karze" poruszała by w sposób ambitny dylematy poprzedzające popełnienie zbrodni jak i po jej dokonaniu. Osobiście zagrałbym.. jednak trzeba na to zagadnienie spojrzeć z punktu widzenia zgłodniałego dojrzałej, ambitnej gry konsumenta, jak także z punktu widzenia developera i publishera.
      W chwili obecnej realia są takie, że aby osiągnąć jakiekolwiek zyski z wyprodukowanego tytułu trzeba go eksportować na rynki zagraniczne a do tego potrzeba zaangązować dość znaczną liczbę różnych osób. (oczywiście zdarzają się jeszcze garażowe produkcje, które przyniosły zysk twórcy, jednak odchodzą one do lamusa). Fakty mówią same za siebie - "WIedźmin", żeby przynieść zyski twórcy, musiał sprzedać się w ilości przynajmniej 1 miliona sztuk, z kolei Namco-Bandai przyznało, że żeby zarobić choćby jednego centa muszą sprzedać 500 tyś. sztuk.
      Jednym słowem, żeby zarobić trzeba udeżyć w mainstream - czyli miłoników, fantasy, kolejnych odsłon FPSow itp.
      Małą szansę zaistnienia widzę tutaj dla stricte ambitnych tytułów. Wyjściem jest umiejętne wplatanie, ambitnych, "dojrzałych" elementów do gier mainstreamowych. To jest fakt, trzeba się z tym pogodzić.
      Po drugie można na to zagadnienie spojrzeć też z innej strony: Obywatel Kane - 1941 rok produkcji, Na zachodzie bez zmian - 1930 rok produkcji, Filadelfia - 1993. O co mi chodzi?? Chodzi o to, że część tego ambitnego kina, które podajesz powstało w innych realiach socjologicznych, historycznych i marketingowych. Po drugie kino miało ponad 100 lat na to, żeby dojrzeć, naomiast rynek gier komputerowych szacuje się na ile? 25-30 lat?? Dajmy im szanse..może za jakiś czas będzie miejsce dla wyjątkowo ambitnych tytułów.
      Po trzecie te ostatnie 20 lat to amerykanizacja( czasem aż się ciśnie na usta infantylizacja) świata, przyjmowanie wzorców konsumpcyjnych, kultury masowej ze Stanów Zjednoczonych. Biorąc pod uwagę to co pisałem wcześniej o wymogach ilościowych sprzedanych gier, z punktu widzenia developera, rynek USA powinien (jeśli nie musi) być uwzględniony w planach produkcyjnych, sprzedażowych.
      Podsumowując - uważam, że nawet teraz, dobrze selekcjonując gry można znaleźć tytuł, który wzbudza "wyższe" emocje a także zmusi szare komórki do myślenia. A nawet jeśli nie, to pozostaje niewymagająca, dobra rozrywka, czysta frajda , która mnie pochłania, gdy siadam do komputera z kubkiem herbaty w ręku
    • Gość: boulo Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: *.ists.pl 15.03.08, 11:14
      Kazdy szuka w grach czegos innego. Autor szuka np. milosci - ja mam ja w zyciu. Ja szukam np. predkoci wiec jezdze w nfs i inne - autor moze zapycha po miescie 200 km/h i nie potrzebuje w grach. Nie ma gier "glebokich" - no nie ma, bo kazda gra w taki czy innu sposob sprowadza sie do jednego np. kwadracik strzela kwadracikiem do innego kwadracika - tyle ze teraz (po 30 latach) nie dostrzegamy kwadracika tylko kilkset polygonow dodatkowo wygladzonych roznego rodzaju "zmiekczaczami". Ambitne gierki (moze) zaczynaja sie dopiero robic (farenheit), wiec zamiast biadolic moze cieszmy sie jak na naszych oczach zaczyna sie cos wykluwac. powolutku, pomalutku.
    • Gość: Xell Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: *.icpnet.pl 16.03.08, 14:03
      Sławku smile

      Widać że nie rozumiesz podstawowych spraw, spróbuję jak dziecku, na jasnym przykładzie. Napisałeś

      Xell---> głęboka fabuła i długie jej przyswajanie wykluczają się wzajemnie? A czytałeś kiedyś jakąś książkę? smile

      Z twoich wypowiedzi wynika, że przeczytałeś jedną książkę: Zbrodnię i karę - teraz oświeć mnie w jaki sposób chcesz ją przekonwertować na grę? Można dokładnie pokazać fabułę, stylowo i przekonywująco, ale .... wtedy to się nazywa film, i trwa dwie godziny właśnie. Nie dłużej. Hmmm, jakaś plansza skradanki po morderstwie może (niezbyt ambitnie )..... co jeszcze tam widzisz?

      Gwarantuję - jeśli masz jakieś genialne pomysły, śmiało, ujawnij je - rynek z całą pewnością je w chłonie, mamy zastój, od dekady nie wydarzyło się nic nowego, choćby tylko na zasadzie eksperymentu Twoje pomysły na pewno zostaną wdrożone, a kto wie, może i zdołasz się przy tym znacznie wzbogacić.

      Inny przykład: z całą pewnością słyszałeś o Imieniu róży. Jak dobrze wiesz film, mimo że uznany za ambitny, nas, którzy wielokrotnie czytali książkę, może co najwyżej śmieszyć swoją płycizną. W każdym razie jedno i drugie z całą pewnością stanowi dobry przykład produktu dla dorosłych. Stworzono też grę - w końcu klimat ma ogólnie idealny dla wyklikanej przygodówki. Czy przejęła poziom i ambicje książki? Nie trudno zgadnąć.

      Czekam na recepty, które zmienią przemysł gier (na prawdę chciałbym je poznać, śmiało!)
    • slawomir.serafin Re: To nie jest kraj dla starych graczy 16.03.08, 16:20
      elmagiko---> generalnie się zgadzam z tym co napisałeś, oprócz dwóch fragmentów. Zarobić można nie tylko na mainstreamie a gry "garażowe" nie tylko odchodzą do lamusa, ale wręcz przeciwnie, biją rekordy popularności. Przykłady - Sins of a Solar Empire, gra wybitnie niszowa i absolutnie nie mainstreamowa. 200 tys sprzedanych egzemplarzy w ciągu pierwszego miesiąca (więcej niż dowolna inna gra PCtowa w tym okresie), sprzedanych w Sieci, przez usługę Stardock, więc CAŁY zysk ze sprzedaży trafił do twórców, a to oznacza, że gra już im się zwróciła i zarobiła na siebie. A będzie sprzedawać się dalej, bo można ją dowolnie długo eksponować na stronie - to nie sklep detaliczny w którym po dwóch tygodniach trzeba już wrzucić coś innego na półkę. Mainstream? Niekoniecznie. I tak samo jest z grami garażowymi - przykład z ostatnich tygodni to niesamowicie popularny Audiosurf, stworzony przez jedną osobę przecież, w "garażu" właśnie.

      Druga kwestia w której się z Tobą nie zgadzam to tempo dojrzewania gier. Ambitne filmy zaczęły się pojawiać bardzo szybko, w kilkanaście, kilkadziesiąt lat po narodzeniu kina jako takiego - Metropolis Fritza Langa na przykład. Albo dowolne ekranizacje dramatów scenicznych. Ale nawet gdybyśmy te produkcje pominęli, to i tak nie można porównywać kina i gier na zasadzie tempa dojrzewania, bo gry powinny dojrzewać znacznie, znacznie szybciej - a to dlatego, że mają od kogo się uczyć. W latach 20. nie mieliśmy rozbudowanej psychologii, nauk o technikach przekazu i tym podobnych dziedzin nauki, których osiągnięcia można bez najmniejszego problemu zastosować do gier. No i twórcy gier mają miliony scenariuszy, które można adaptować, z których można się uczyć, które można kompilować i z których można czerpać natchnienie.

      I jeszcze jedno - mamy teraz takie czasy, że dowolną grę, nawet taką dojrzałą, trudną, z przekazem i tak dalej, można sprzedać w kilku milionach egzemplarzy. Wystarczy dobra kampania promocyjna. Takiego przeciętniaka jak Halo 3 wypromowano na grę wszechczasów, prawda? Wszystko jest możliwe.

      boulo---> może się zdziwisz, ale ja nie szukam w grach miłości, prędkości ani też czegokolwiek innego poza rozrywką. Tyle że ja chcę też od czasu do czasu trochę rozrywki bardziej ambitnej, takiej która zmusza mnie do reakcji, myślenia, emocji. I która nie jest tak porażająco infantylna i która nie obraża mojej inteligencji jak większość współczesnych gier.

      Xell---> nie wiem skąd ten protekcjonalny ton, ale nie bardzo pasuje w tej sytuacji, bo ewidentnie nie masz racji w żadnej swojej wypowiedzi, niestety.

      Primo, wcale nie chciałem konwertować Zbrodni i Kary na grę, tylko chciałem dylematy i problemy moralne takie jak w Zbrodni i Karze zobaczyć w grach. Ale, to żaden problem zaadaptować na potrzeby długiej i ciekawej gry nawet tę książkę. Główny bohater oficer carskiej policji badający sprawę wiadomego morderstwa dociera w jakiś sensowny sposób do listów, które coraz bardziej szalony Raskolnikow pisał do kogoś tam. Z listów tych wyłania się obraz całej sprawy - ale policjant czyta je niechronologicznie, więc przeskakujemy bez przerwy od czasu przed morderstwem do tego po. Każdy list to oczywiście segment gry, przygodowej, opartej na interakcjach z ludźmi i przedmiotami. Oczywiście ostatni list to samo morderstwo. Grę należałoby skonstruować tak, by gracz mógł próbować zmienić bieg wypadków (bo policjant na pewno rozważałby w czasie czytania takie "co by było gdyby"), ale nawet gdyby mu się to teoretycznie "udawało" to wkrótce okazywałoby się, że jest wręcz przeciwnie i jeszcze bardziej pogrążył siebie/Raskolnikowa. Oczywiście finalny mord siekierą też jest nieunikniony, ale jest też czymś w rodzaju katharsis - nie trzeba już próbować, nie trzeba się miotać, już się stało i się nie odstanie. Jedyny pewnik w całym otaczającym nas świecie.

      I dalej, gwarantujesz, że rynek przyjmie moje genialne pomysły? Bzdura? Co roku na GDC pada kilkadziesiąt genialnych pomysłów na gry, ba, organizuje się specjalne panele w czasie których najbardziej uznani twórcy gier muszą wymyślić grę na zadany temat. I te gry nigdy nie powstają, choć niektóre zapowiadają się naprawdę świetnie. A dlaczego? Bo nikt nie chce eksperymentować. Nie znasz branży, jeżeli twierdzisz, że jest inaczej.

      I dalej - Imię Róży. Film śmieszy Cię swoją płycizną? A nie powinien, bo świetnie udało się skondensować książkę do tych dwóch godzin i uzyskać doskonały efekt za pomocą całkiem innych środków wyrazu i nieco innego przesłania, nie mniej głębokiego jednak. Generalnie książka jest lepsza, bo jest arcydziełem, a film jest po prostu dobry na tle innych filmów - ale wystarczająco dobry by uznać go za udaną ekranizację. A dlaczego gra była do niczego? A dlatego, że jak w większości przypadków growych adaptacji, jej idea była taka, że autorzy nie mieli nic do przekazania, więc nawiązali do znanej marki by sprzedać swój produkt - na tej samej zasadzie produkuje się chińskie podróbki telewizorów Panasonic. I właśnie o tym pisałem w artykule - twórcom większości gier nie chce się wysilać i idą po najmniejszej linii oporu w kierunku sukcesu finansowego.

      Czekasz więc na recepty, które zmienią przemysł gier? Tak serio? Nie szydzisz, nie wyśmiewasz się protekcjonalnie, bo wiesz, że żadnych recept ci nie podam, a nawet jeżeli je podam to i tak masz zamiar je wyśmiać, tak a priori, bo generalnie uważasz, że wygaduję bzdury? Nie wydaje mi się. Ale jeżeli faktycznie jesteś tym zainteresowany, to, cóż, nie odmówię sobie przyjemności bycia protekcjonalnym zwrotnie - użyj google kolego. I, jak to mawiają Amerykanie, think out of the box.
    • Gość: Xell Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: *.icpnet.pl 17.03.08, 00:58
      Jeszcze raz ja smile

      Sławku, nie myślałem, że się nie domyślisz, że protekcjonalny ton wynikł tylko i wyłącznie z Twojego protekcjonalnego tonu w pierwszym rzędzie. Ale niech będzie, od teraz go porzucam, a recepta na grę dojrzałą na prawdę mnie pociąga. Tak więc:

      Twój scenariusz na grę "Zbrodni i kary" to nic innego jak najstarszy w świecie przepis na przygodówkę - wyklikaną od początku do końca, ze zbieraniem przedmiotów, łączeniem ich w dziwne kombinacje, używaniem we właściwych miejscach - w skrócie, na gatunek gier martwy od co najmniej 10 lat - a dlaczego? Ponieważ głębia była w nim pozorna, sprowadzał się do długotrwałego i przedewszystkim niesamowicie nudnego testowania wszystkiego na wszystkim. Jeśli chodzi o wskrzeszenie tego niemalże zapomnianego gatunku, powinieneś zmienić tytuł artykułu, jeśli nie, to przy takiej recepcie na sukces, powinieneś przejrzeć "klikane przygodówki" i (po zagraniu w co najmniej Myst) tekst zredagować.

      Chciałem pokazać (i mam nadzieję, że jednak, mimo takiej a nie innej odpowiedzi, to zauważyłeś) że nie da się przekonwertować ambitnej książki na ambitny film (vide Imię róży, dobry, ale - sam zauważyłeś - nie arcydzieło), i dalej na grę (gdyż jest to o wiele trudniejsze, bo gracz nie może czekać przez 20 minut aż się coś wydarzy).

      Myślę, że po prostu skupiasz się na szukaniu zadowalającej fabuły i nie zauważasz tych faktycznie ambitnych gier. Moim zdaniem, w kwestii fabuły nie da się w grze pokazać więcej, nie zabijając jednocześnie przyjemności rozgrywki, niż w FF7 czy MGS1 na psx - wielowątkowe, ciekawe i wzruszające historie.
      Prawdziwie ambitne gry to ICO i Shadow of Colossus - z całą pewnością nie imponują fabułą, ale mają niesamowitą estetykę i empatię, pozwalają przywiązać się do bohaterów w sposób, którego próżno szukać np.: w filmach. Może to jest lekarstwo na Twoje poszukiwania? Bardziej szukać związków z malarstwem, niż prozą? Myślę, że warto nad tym pomyśleć.

      I na koniec: nie jestem pewien, czy cały ten artykuł nie ma typowo "trollowego" celu - postawienie tezy, z którą nikt się nie zgodzi (co widać po komentarzach) i podbijania dyskusji.
    • Gość: septeem Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.08, 07:26
      A ja zgadzam się ze Sławkiem w prawie stu procentach.

      Nie rozumiem waszych argumentów, że niby człowiek wraca styrany z roboty i jedyne czego pragnie, to popykać w jakąś mało wymagającą zręcznościówkę. Jak można mówić, że celem gier jest tylko i wyłącznie prosta rozrywka? Analogii do kina czy literatury nie da się ominąć. Mamy filmy proste, łatwe do przyswojenia (które oglądam) oraz filmy poruszające ważne sprawy (które oglądam także). Niestety, gier należących do kategorii drugiej jest zbyt mało (a w przypadku filmu - więcej, tylko o tym nie wiemywink

      Nie rozumiem, dlaczego uważacie, że człowiek chce koniecznie zostać epickim bohaterem w jakimś świecie fantasy albo pomykać ferrari 250 km/h i uciekać przed policjąsmile Oczywiście, fajnie jest przeczytać/obejrzeć władcę pierścieni lub w zagrać w grę z tej serii czy pograć w nfs, ale wielu graczy, w tym mnie, równie mocno interesuje symulacja zwykłego człowieka z jego życiowymi problemami czy symulator taksówki, której kierowca raczej właśnie nie powinien przekraczać prędkości.

      Kolejna rzecz: gra MOŻE być zwykłą platformówką, ale jednocześnie przyciągać inteligentnego, dojrzałego gracza. Czy według was Plancescape: Torment to jakiś "super-hyper" wynalazek w kontekście sposobu rozgrywki?? Nie! Mieliśmy wcześniej Baldursa czy Icewind Dale, których mechanika jest prawie identyczna. Mimo wszystko, gra ma właśnie to coś, o czym mówił Sławek - naprawdę, podejmuje trudne tematy w sposób bardzo naturalny, bez zbędnej, istniejącej w wielu filmach/książkach sztuczności i pozorowania "poważności". Właśnie w tormencie mamy przyjaźń czy miłość, dylematy moralne (poświęcenie jednego z towarzyszy, aby zdobyć pewien czar wysokiego poziomu... dezycja zajęła mi chyba z godzinębig_grin). Człowiek niedojrzały nie zrozumie przekazu tormenta (i nie chodzi mi o jakieś podrzędne moralitety; ta gra naprawdę zmienia podejście do życia).. to wręcz, moim zdaniem, idealna gra dla prawdziwych dorosłych (chociaz w gruncie rzeczy to cRPG).

      Przykładem kolejnej gry dla dorosłych jest z pewnością Vampire: The Bloodlines. Kto grał ten wie... oczywiście nie mam na myśli typowego kontentu dla dorosłych (erotyka/śmierć), ale sam klimat.

      Ktoś wcześniej wspomniał Another World... rzeczywiście, mimo swej prostoty, gra jest niezwykle książkowasmile Mamy przyjaźń, "łzy", wspaniałe zakończenie itp. Może nie jest to typowa gra dla dojrzałych, ale mimo wszystko trzyma właśnie poziom.

      A co z kasą? No cóż, torment miał bardzo długo problemy ze sprzedażą (mimo świetnych recenzji), a bloodlines raczej nie zadziałał na masową wyobraźnię. Czy to coś zmienia?? Nie rozumiem, dlaczego można tworzyć niszowe kino i nie zarabiać na tym, a nie można produkować takich gier. Poważnych gier jest zdecydowanie za mało... narusza to pewną zasadę... hmm, niech posłużę się analogią - dlaczego firmy transportowe (np. PKS, PKP) utrzymują nierentowne kursy, na których wręcz tracą?
    • Gość: jsr184 Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: *.ukonline.co.uk 17.03.08, 14:02
      No ja mam zupełnie inny punkt widzenia wink Nie mam choćby problemu z tym, co ojcu
      kupić np. na urodziny - jakiś FPP shooter, może nowy HOM&M, a może nowe wydanie
      NFS - zawsze coś się znajdzie. Ostatnio żałował, że WoW nie jest po polsku, bo
      angielskiego nie zna. Teraz nocki na CoD4 zarywa tłukąc multiplayer wink A ma 52
      lata big_grin W grudniu pokazał mi co potrafi w NFS, no cóż, nie miałem żadnych szans big_grin
    • Gość: Jagger Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: 80.50.250.* 17.03.08, 15:34
      rofl, nie ma gier dla dorosłych ?big_grinD

      autor chyba pogrywa sobie we wszystko w single player...

      WoW - tam jest cała społeczność i grają ludzie dorośli w wiekszości. Poza tym wszystkie gry teamowe jak CS URT BF czy DoTa z w3.

      Ponadto, po co komu kayser odpowiedzialnosc za decyzje w grach ? chyba poto sie gra zeby oderwać sie na chwile od tego dorosłego świata i stresu, a nie zeby to powielać.

      generalnie artykuł ma znamiona laicyzmu i braku wiedzy o najważniejszych scenach gamingowych w Polsce, szczególnie tych "dorosłych"
    • Gość: Misio Re: To nie jest kraj dla starych graczy IP: 82.177.11.* 17.03.08, 16:08
      Rozumiem, że autor skupia się na grach posiadających (w większym lub mniejszym stopniu) fabułę - stąd też porównania do filmu i literatury.

      Są (choć nieliczne) perłki, które są mogą być zaklasyfikowane jako rozrywka dla dorosłych (ot, choćby Larry z końca lat 80tych). Ale trudno rzeczywiście znaleźć "ambitną" i "nieobrażającą inteligencję" grę fabularną. A swojego Dostojewskiego czy nawet Spielberga gatunek się jeszcze nie doczekał.

      Ja wierzę, że rynek nie znosi próżni i wydawcy dostrzegą i ten segment wydawniczy, choć póki co lekko nie jest - to fakt.

      Osobną kategorią są gry niefabularne: wszelkiej maści 'ambitne' symulatory, które nie koniecznie stawiają na grywalność, ale raczej na możliwie wierne odwzorowanie rzeczywiści (np. symulatory lotu: MS Flight Simulator, Falcon 4, Orbiter, X-Plane), albo po prostu gry logiczne (np. szachy) = tutaj chyba tak źle nie jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka