Dodaj do ulubionych

Gry są lepsze w opowiadaniu historii niż filmy ...

IP: *.chello.pl 07.03.09, 19:00
No
Edytor zaawansowany
  • Gość: ftdhsrg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.09, 19:01
    Oczywistym jest to że gry są świetnym medium do opowiadania historii, ale też jak to zostało powiedziane w przytoczonej wypowiedzi Pana Yoshinori Yamagishi, jest to niesamowicie trudne zadanie. A jak powszechnie wiadomo, zawsze i wszędzie na pierwszym planie są pieniądze, dlatego łatwiej, taniej i zyskowniej jest stworzyć głupawą strzelaninę typu GoW, niż poświęcać wiele czasu i angażować ludzi do pisania fabuł vide Planescape, których odbiór do momentu premiery stoi pod znakiem zapytania. Dlatego puki ludzie nie będą chcieli "przeżywać" i "zagłębiać się" w światy kreowane przez twórców (czyt. wydawać pieniądze), takich gier będzie jak na lekarstwo, a rynek będzie zalewany śmieciem typu GoW
  • Gość: helix IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.03.09, 19:40
    Chciałbym przypomnieć, że również liczy się gameplay. Planescape jest przykładem gry z naciskiem na fabułę, ale taka forma trafi tylko do niektórych (np. fanów rpg, a i to nie wszystkich). Silent Hill? Przez wielu uważany za kultową grę, nie sprzedał się jakoś wybitnie. Książki i filmy są bardziej uniwersalne, i trafiają do szerszego odbiorcy - podział gatunkowy nie jest aż tak istotny. No i od kiedy rynek gier komputerowych urósł do dużych rozmiarów (i budżetów) producenci bardziej będą stawiać na gameplay, który się sprzeda, niż na historię której grono odbiorców będzie zawężone. Stąd właśnie tak wiele ostatnio hybryd gatunkowych i uproszczeń. Szansa jest w tym, że producenci zarabiając na uznanych markach, będą wspierać gry autorskie niemal całkowicie pomijając ich udział w zysku, licząc natomiast że któraś z nich okaże się "kultowa" i doda prestiżu stajni. Niestety producenci nawet nie tyle są pazerni, co muszą po prostu mieć totalnie finansowe podejście, żeby utrzymać się na rynku. IMHO!
  • Gość: OldSkull IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.09, 19:51
    Gry są świetnym medium, ale nie wszystkie - pozostaje problem realizmu wewnątrz założonych realiów (wiem jak to brzmi wink chodzi o to, żeby jeśli gadamy z żebrakiem to on nam nie opowiadał kilka minut co nas interesuje, żeby żołnierze nie stali jak kołki, a krwiożercze bestie i wieśniacy stojąć 50m od siebie byli spokojni) oraz związków przyczynowo - skutkowych. A to czasem kuleje.
    A o tym, że gry są świetnym medium świadczy np. System Shock 2, Thief (1-3), Deus Ex itp.Gry są zupelnie innym medium, takim, w którym możemy uczestniczyć w opowieści, wpływać na nią.
  • Gość: Aha IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.09, 19:51
    Gry lepszym medium do opowiadania historii niz ksiazki? Pogratulowac glupoty, ale czego sie spodziewac po kims kto, jak z tego wynika, nie widzial ksiazki w innym miejscu niz na wystawie ksiegarni.
  • eszuran 07.03.09, 19:53
    Gry są tak samo dobrym medium do opowiadania historii jak każde inne. Fajną opowieść można snuć przez radio, w komiksie, a nawet poprzez cykl obrazów. Tylko co z tego, skoro w 95% gier fabuła z grubsza ogranicza się do słów "zbaw świat"? Zwłaszcza w przypadku gości ze Square, tworzących jedną grę w różnej scenografii od 20 lat.
    ----------------------------
    kultturystyka.blox.pl - piersi Sabriny i spalony Pegasus
  • Gość: ftdhsrg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.09, 20:01
    Widzę, że Pan Aha prezentuje klasyczny przykład pieniactwa, albo/i dał popis braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.

    PS: Szkoda, że nie można edytować postów, bo zrobiłem straszny byk ortograficzny w poprzednim
  • Gość: marab IP: *.chello.pl 07.03.09, 20:07
    gry są świetne do opowiadania historii, problem w tym, że nie wszyscy producenci próbują.
    fakt faktem, niektórym się udaje.
    choćby Funcom i The Longest Journey
  • mis_iu 07.03.09, 20:26
    Tak jak pisał eszuran - medium jak każde inne. Rzecz w tym, że każde z nich ma swoje zalety i wady, każde jest jednakowo dobre, chodzi tylko o to jak te zalety wykorzystać. W grach jest z tym chyba najtrudniej. To glina, z której można uzyskać porównywalne jakościowo rzeczy, ale glina, z której trudnej się lepi. No i... trzeba chcieć to lepić...
  • Gość: Gargule IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.09, 20:27
    Pfffffff. Prędzej okrakiem na jeża siądę, niż uznam, że gry są lepsze w opowiadaniu historii od książek. Tak, grałem w PT i resztę gier uważanych za mistrzostwo fabularne. Uwielbiam je, fakt. Ale do dobrze napisanej książki to mają one tak daleko, jak my do Alpha Centauri. O!
  • Gość: lde IP: 87.204.115.* 07.03.09, 20:34
    Tytuł artykułu jest moim zdaniem trochę nietrafiony, bo od razu nasuwa się pytanie "a czy książki i filmy są jednakowoż dobre w opowiadaniu historii?". Jeśli o mnie chodzi, to przeważnie wolę książki, ale są momenty, kiedy mam ochotę na relaks w piątkowy wieczór, przy piwku obejrzeć sobie film, zamiast czytać książki. Każde medium - film, książka, gry, nadają się do przedstawienia ODPOWIEDNICH historii. Wszyscy mówią, że książki są dużo lepsze od filmów - może i prawda, ale ja nie uważam, żeby np. książka "Matrix" była lepsza od filmu. Tak samo, jak uważam, że żadna książka, ani film, nie dorównają takiej np. Final Fantasy VII w opowiedzeniu historii. Bo to jest właśnie potęga gier - gracz może poczuć, że w tym uczestniczy, a nie tylko to ogląda/czyta. Swoją drogą... wyobrażacie sobie książkę GoW? smile
  • Gość: lde IP: 87.204.115.* 07.03.09, 20:37
    P.S. Dam sobie obciąć palca za to, że spora część ludzi krzyczących "książka iz de best! żaden film, ani żadna gra jej nie dorówna" swoje przygody z książkami zakończyło na lekturach szkolnych, a teraz po prostu powtarza ten banał, bo to wygląda "mondże". Kwestii, czy to hasło jest prawdziwe czy nie, nie będę tu rozstrzygał, bo o tym napisałem w poście wyżej tongue_out
  • mr.lipton 07.03.09, 20:44
    Nie ma to jak głupie komentarze "Aha". Może ty chłopie widziałeś książki nie tylko w księgarni może nawet jakieś tam w życiu przeczytałeś, ale nic się dzięki nim nie nauczyłeś. Powiedz mi chłopczyku w takim razie, co dotyka większych problemów, ma większą tzw. głębię przekazu i bardziej skomplikowaną fabułę, taki Fallout który przecież nie jest na 1 miejscu wdg większości jeśli idzie o gry czy jakikolwiek Harlekin? a przecież to pierwsze to gra, a drugie to książka. W grach jest o tyle trudno że nie można ustalić morału historii jeżeli nie chcemy żeby gra była liniowa. Chociaż z drugiej strony (wiem że staję się nudny ale to moja ulubiona pod kątem fabularnym gra) w takim Falloucie mamy bardzo ciekawą powieść, dziejącą się w post nuklearnym świecie, która pokazuje jak prostym prymitywnym gatunkiem w sumie jesteśmy. No i oczywiście do czego możemy jako gatunek doprowadzić. Co ciekawe jest to powieść, którą sami piszemy i to od nas zależy czy będziemy jakimś tam odpowiednikiem szlachetnego Wołodyjowskiego, neutralnego w sumie Geralda, czy też Jurgenem Stroopem.
  • mr.lipton 07.03.09, 20:49
    Paweł podlinkuj swój artykuł kominkowi. Niech se chłopak zobaczy jak się prawidłowo dobiera tytuł do treści i pisze artykuł będący początkiem do dyskusji. wink
  • d_pawel 07.03.09, 21:02
    mr.lipton -> Jak ten tekst przebije 200 komentarzy to podlinkuję wink. Tylko coś mi nie pasuje w twoich komentarzach... zaraz, zaraz...

    A już wiem, a gdzie wytykanie błędów?! ;D
  • Gość: z IP: *.chello.pl 07.03.09, 21:07
    Takie tytuły jak Planescape: Torment dowiodły, że stworzenie historii głębokiej i absorbującej nie jest czymś nieosiągalnym dla twórców.

    z tego co widzę to planescape jest jedynym tytułem wymienionym w tym zdaniu więc po co liczba mnoga?
  • mr.lipton 07.03.09, 21:14
    @ Paweł

    Jak już pisałem to ma być konstruktywna krytyka. To co napisałeś nie jest jakimś referatem na ten temat ale przez cały czas wyraźnie wskazujesz że chcesz jedynie zacząć dyskusję. W skrócie nie ma do czego się czepić.
  • Gość: lde IP: 87.204.115.* 07.03.09, 21:18
    Takie tytuły jak Planescape: Torment dowiodły, że stworzenie historii głębokiej i absorbującej nie jest czymś nieosiągalnym dla twórców.

    z tego co widzę to planescape jest jedynym tytułem wymienionym w tym zdaniu więc po co liczba mnoga?
    ----
    Liczba mnoga "dowiodły" dlatego, że na początku zdania masz "takie tytuły". "jak Planescape: Tormnent" to tylko wtrącenie do zdania - podmiot jest nadal w liczbie mnogiej "tytuły" więc dalsza część zdania się do niego odwołuje. Jak masz się, za przeproszeniem przyp., to przynajmniej najpierw sprawdź, czy aby na pewno masz rację.
  • crov 07.03.09, 21:21
    Nie można powiedzieć, że gry są lepsze od filmów czy książek w opowiadaniu historii. Są inne. Tak samo jak inne są książki od filmów i seriali, filmy i seriale od komiksów, a komiksy od słuchowisk. Wszystkie trzy opowiadają historie na różne sposoby i potrafią robić to równie ciekawie.

    Gry mają o tyle prostsze zadanie, że łatwiej mogą zaangażować uczestniczącego w swój świat. Myślę, że łatwiej jest poczuć np sympatię do postaci, która odnosi się bezpośrednio do nas i z którą współpracujemy, niż z kimś w filmie, komiksie albo książce. Gry mają ogromny potencjał do opowiadania historii. A to czy mają jedno czy dziesięć zakończeń nie ma większego znaczenia - oznacza to zwyczajnie więcej wątków i więcej możliwości do przekazania różnorakich myśli.
  • crov 07.03.09, 21:24
    "Wszystkie trzy opowiadają historie na różne sposoby..."

    Znaczy wszystkie cztery (filmy i seriale razem - choć używają tych samych technik, to pod wzgledem fabularnym i ilości wątków seriale przebijają film). smile
  • Gość: eL IP: 212.76.37.* 07.03.09, 21:28
    gry to medium ktore jakby chcialo to skosiło by książki i filmy razem wzięte. jasne - nie ma to jak czasami polozyc sie na kanapie z książką w łapie. ale - gry - mają mozliwosc połączenia książkowej fabuły, z filmowąprezentacją zamykając to NASZYM uczestnictwem w opowiadanej historii na którą bedziemy mieli wpływ, co pozwoli nam zżyć sie z bohaterem i historią. niby proste a udało sie baaaardzo nielicznym.
    szkoda.
    wciąż wierze ze ktos zacznie robic gry nei tylko dla kasy poganiany terminami wydawcow, ale dla doroslych graczy ktorym nie wystarczają juz proste gierki dla imbecyli.
  • Gość: lde IP: 87.204.115.* 07.03.09, 21:40
    wciąż wierze ze ktos zacznie robic gry nei tylko dla kasy poganiany terminami wydawcow, ale dla doroslych graczy ktorym nie wystarczają juz proste gierki dla imbecyli.
    ------
    Ignorancja to błogosławieństwo big_grin. "KTOŚ" robi takie gierki, ale po prostu bez rozdmuchanych kampanii reklamowych nawet o nich nie wiesz. Niestety - prawa rynku. Pogooglaj trochę - na pewno znajdziesz takie gry.
  • Gość: Aha IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.09, 21:45
    Ale to juz bylo: rozni glupcy twierdzili o ksiazkach rozne rzeczy w roznych czasach. Jedni je palili, inni zakazywali drukowac, jeszcze inni po prostu likwidowali piszacych. A ksiazki przetrwaly. Slowo to potega, gry przy ksiazce to popluczyny. Oczywiscie niektorzy moga uwazac ze gry sa tak samo dobre jak ksiazki, ale badzmy szczerzy, kto by zwracal uwage na slowa intelektualnych zer?
  • Gość: lde IP: 87.204.115.* 07.03.09, 21:51
    Aha - ale ty zabawny jesteś big_grin. Skoro twierdzisz, że gry przy książkach to "popluczyny", to może to uargumentuj. Bo takie frazesy, bez argumentów, to ty sobie możesz dzieciom (niekoniecznie swoim) opowiadać. To, że ludzie palili książki, czy zakazywali ich drukowania, to trochę z innych powodów - poczytaj o historii ZE ZROZUMIENIEM, to się o tym przekonasz. Jak na razie, to głównie Ty prezentujesz tu "intelektualne zero". smile
  • eszuran 07.03.09, 21:57
    @ktośtam

    "co dotyka większych problemów, ma większą tzw. głębię przekazu i bardziej skomplikowaną fabułę, taki Fallout który przecież nie jest na 1 miejscu wdg większości jeśli idzie o gry czy jakikolwiek Harlekin?"

    Nie ma to jak rzeczowo dobrane argumenty. Ale nie będę się pastwił nad autorem tego posta, tylko konkretnie odpowiem.

    Otóż Fallout jest fabularnym arcydziełem wśród gier, jego najwyższą półką. Harlekiny to literackie dno. Jeśli chcieć porównywać je do gier, można je postawić obok najgorszych tytułów City Interactive. Fallout potrzebuje lepszej konkurencji, zatem pytam...

    - Czy o rozdarciu młodzieńca rzuconego w świat wojny i rozkładu obyczajów lepiej mówi Fallout czy Stąd do wieczności?
    - Czy o problem wyniszczania przez narkotyki głębiej porusza Fallout czy Trainspotting?
    - Czy lepszą dystopią jest Fallout czy 1984?

    To są bowiem tytuły, które można z Falloutem porównywać. I Fallout w każdym przypadku przegrywa. Wynika to jednak ze specyfiki gier.

    Gry bowiem mogą być albo jednowątkowe, a zatem maksymalnie uproszczone - np. strzelanki, albo wielowątkowe, ale jednocześnie rozwodnione - jak erpegi właśnie. Gracz bowiem nie będzie zainteresowany zgłębianiem psychiki bohaterów idącym tak dalece jak, dla przykładu, u Keseya czy Jonesa. Gry wymagają akcji i różnorodności, co je dyskwalifikuje jako medium potrafiące bardzo dobrze opowiadać o rzeczach GŁĘBOKICH. Można pewne tematy poruszać, ale zgłębianie nie wchodzi w grę.

    Natomiast co do OPOWIADANIA HISTORII, i niczego więcej, gry służą bardzo dobrze. Motyw wędrówki potrafią pokazać wręcz idealnie - wszak wędrówka stanowi zwykle sens danego tytułu. Mogą pojawić się jakieś ciekawe postaci, interesujące miejsca... To jednak będzie płytsze niż dzieła ambitnej literatury. Tego typu historie można porównywać z kinem rozrywkowym klasy A lub najlepszymi powieściami klasy B. To bardzo wysoki poziom, ale jednak wciąz coś gorszego od najdoskonalszej sztuki - z powodów, które już wymieniłem. Dlaczego?

    BO GRY TO ROZRYWKA. Fakt, mogą podjąć ważny temat, ale z racji swojego przeznaczenia, NIGDY POZA ROZRYWKĘ NIE WYJDĄ. A sztuka, niestety, czasem wymaga takich poświęceń.
    --------------------------
    kultturystyka.blox.pl - lata 80., piersi Sabriny i Pegasusy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka