• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Rzuciił dla Was żonę? Dodaj do ulubionych

  • 28.03.10, 15:31
    Czy dla którejś z piszących tu Pań mężczyzna zostawił swoją żonę?
    Ile to trwało? Jak się rozwijała znajomość? Czy w ogóle takie rzeczy się zdarzają?
    Zaawansowany formularz
    • 29.03.10, 11:33
      szybciej do niej wróci, niż ją rzuci.
      Następna naiwna szukająca pocieszenia i potwierdzenia, ze zdrajca, kłamca,
      krętacz kiedyś spełni swoje obietnice.
    • 29.03.10, 12:49
      Tak. Jesteśmy razem już wiele lat i nie wygląda , że by cos sie
      miało zmienic.
      Po prostu nie pasowali do siebie..
    • 29.03.10, 15:17
      .....pewnie dla którejś rzucił i w Twoim przypadku będzie tak samo;_)(?) ...i
      możesz dalej, spokojnie nurzać sie w poczuciu swojej "wyjatkowości"?pozdro....
    • 29.03.10, 16:59
      Nie,ale znam dwa takie przykłady ze swojego otoczenia.
      Jedna z nich ma wspólne małe dziecko.
    • 30.03.10, 15:50
      U mnie sie tak zdarzyło ...
      Tyle ze ja jestem żona faceta posiadającego kochankę.
      Po 2 tygodniach wyszło ze jest na tapecie nowa Pani.
      Pomogłam mu ise pakowac. Ja nie lubie tłoku i juz obecnie Ex wyprowadził
      się do kochanki.
      Po 2 tygodniach panna byłą w ciazy teraz maja rocznego synka.
      Ja sobie ułozyłąm zycie i jestem szczesliwa..a mój ex...nie wiem..zycze mu
      tego z całęgo serca.
      Wiem że gdyby nie moja decyzja to by to trwało i trwało. Facetowi było
      wygodnie...zona i nowa pani.
      Duzo zalezy od postawy pani ślubnej.
      Im sie chyba udało..a ja jestem wreszcie szczesliwa
      • 08.08.10, 13:36
        ale klasa!!!!szacun.
    • 12.04.10, 21:27
      Mi się to przytrafiło. Spotykaliśmy się jako przyjaciele i byłam w
      ciąży z innym,po jakiś miesiącu przyznał sie,że mnie kocha i
      zaczeliśmy być kims więcej niż przyjaciółmi. Po 8 miesiącach wniosek
      o rozwód trafił do sądu, czekamy na sprawe. Wychowujemy razem moją
      córke i uznał ją za swoją. Czasem się zdaża szczęśliwe zakończenie!
      • 13.04.10, 08:33
        Miejmy nadzieje że nie zostawił swoich dzieci żeby wychowywać cudze.
        • 15.04.10, 21:13
          ma dwuch wspanialych synów którzy są z nami.
          Nie każdy facet to świnia. W tym przypadku to żona zostawiła dzieci!
        • 09.08.10, 00:00
          bell-a30 napisała:

          > Miejmy nadzieje że nie zostawił swoich dzieci żeby wychowywać cudze.


          To najobrzydliwsze co mógłby zrobić rodzic.



          --
          http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
          '...bo tak mówi prawo...'
          http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
      • 13.04.10, 08:34
        mnie mąż zostawił dla kochanki i ożenił sie z nią. to sie całkiem
        nierzadko zdarza. w mojej rodzinie też jest kilka takich przypadków,
        ze meżowie zostawili swoje żony
        • 13.04.10, 09:20
          Przecież sie zdarza, zależy to wszystko od desperacji kochanki, od
          tego czy żona wykopie misiaczka, czasami wylożą się takie misie jak
          chodnik i proszą o przebaczenie,ale żona już nie chce takiego pana,
          czasami nie chcą rozmawiać.Ile ludzi tyle sytuacji.
          Tyczy się tego, że lepiej żeby ten pan nie miał dzieci, a nie rzuca
          swoje żeby wychowywać cudze.
          • 14.04.10, 16:17
            Zdarza sie równierz, że pomimo desperacji żony ( lub meża) i
            wielokrotnych prósb o powrót kochankowie nie wracają.
            Bo ich stary związek się juz skończył.
            I chcą zacząć nowe zycie w nowym lepszym związku. Niektórym sie to
            udaje.
            Szkoda niestety dzieci. Ale jak patrze na te związki, które są "z
            przymusu" to tam dzieci maja jeszcze gorzej.
          • 15.04.10, 12:00
            >zależy to wszystko od desperacji kochanki.

            Nie tylko.
            Mężczyźni (przynajmniej niektórzy) też mają rozum i wolną wolę.

            >> Tyczy się tego, że lepiej żeby ten pan nie miał dzieci

            A to racja.Dzieci niepotrzebnie cierpią w tym wszystkim.
            • 15.04.10, 13:04
              Niektórzy, może mają.Dzieci,szkoda to prawda.Dlatego niektórzy nie
              powinni ich mieć.
              • 15.04.10, 16:54
                Albo mieć je z ostatnią żoną a nie pierwszą.Mniej komplikacji smile
                • 16.04.10, 07:53
                  Dla mnie to może mieć i z dziesiątą. Poprostu niektórzy nie nadają
                  się na ojców.
                  • 16.04.10, 11:26
                    To prawda.
                    Ale to już niezależnie od tego czy tkwią całe życie w jednym związku czy też
                    powtórnie się żenią.
                    • 16.04.10, 11:39
                      Niema znaczenia, a taki ożenek to jest wygodnictwo pana, bo ma mu
                      kto posprzątać, ugotować, za darmo seks już póżniej, ale to niema
                      nic wspólnego z tym że ktoś jest dobrym ojcem.
                      Ja np. nie rozumiem dlaczego np. kochanki aż się trzęsą do tego
                      ożenku, niezależnie, czy są drugą, piątą, czy dziesiątą żoną. Zycie
                      pokazuje że stan prawny niema znaczenia.
                      • 16.04.10, 12:22
                        Jak to dlaczego? Żeby wszystkim pokazać, że wygrała, że była ta lepsza, bo dla
                        niej rzucił żonę, wybrał ją.
                        • 16.04.10, 12:36
                          ale co wygrała? W czym była lepsza, w knuciu i rozkładaniu nóg?
                          Po co takim żonom nawet nie chce się walczyć? Bo taki misio nie dość
                          że w domu pił tylko piwko i oglądał męcze,żona musiała najlepij
                          gotować w gorsecie i pończochach, zero praktycznie zainteresowania
                          dziećmi, żadnych zabaw, wyjść z nimi nawet w weekendy, a on leży pan
                          z wywaloną kiełbasą, żadnych obowiązków, i tylko go miętolić.
                          Piszę to z codziennych obserwacji. Chociaż zdarzają się też dobrzy,
                          gotować potrafią, z dziećmi się bawią, potrafią zaplanować wspólny
                          rodzinny wypad za miasto, pomagają w sprzątaniu. Tacy też się
                          zdarzają.
                          • 16.04.10, 12:51
                            Jestem zaszokowana! Takich mężczyzn to nikt nie chce ani na męża,
                            ani na kochanka, ani na znajomego, brrrr.
                            Piszecie o facetach, jak o półludziach,ale i tak wychodzi na to, że
                            drugi podludz w postaci kochanki, bedzie walczyl o takie trofeum.
                            A, że facet to postac prymitywna, mozna go skusic rozkladaniem
                            nog...żałosne.

                            "Chociaż zdarzają się też dobrzy,
                            > gotować potrafią, z dziećmi się bawią, potrafią zaplanować wspólny
                            > rodzinny wypad za miasto, pomagają w sprzątaniu. Tacy też się
                            > zdarzają."

                            Pewnie w bajkach, co?

                            Jest jeszcze jedna kategoria facetów: mądrych, wykształconych, z
                            pasjami, zadbanych. Dla ktorych seks jest uzupełnieniem miłości, a
                            kobiete traktuja jak partnerkę.
                            • 16.04.10, 12:55
                              No to właśnie ci dobrzy.Na randkach każdy jest ujmujący!
                              • 16.04.10, 13:09
                                Jesteś pewna że takich nikt nie chce?Bo raczej właśnie tacy mają
                                czas na kochanki, a żona nie dość że w pracy, to jeszcze w domu
                                zasuwa za dwoje, bo pan szuka wrażeń.
                          • 09.08.10, 00:14
                            bell-a30 napisała:


                            > Po co takim żonom nawet nie chce się walczyć? Bo taki misio nie dość
                            > że w domu pił tylko piwko i oglądał męcze,



                            Piszesz o swoim pewnie chłopie. Nie wszystkie
                            chłopy żłopią piwsko i lookają na mecze a już
                            na pewno nie zależy to od tego, że wzięli sobie
                            na utrzymanie drugą żonę big_grin






                            --
                            http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
                            '...bo tak mówi prawo...'
                            http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
    • 15.04.10, 08:05
      Są zdesperowani mężowie, żony, kochanki. Każda sytuacja inna,
      oczywiste że nikt nie chce tkwić w chorym związku. W każdym razie w
      związku nie powinno być kłamstwa, bo wtedy warto zakończyć taki
      związek, pomimo że na pozór jest idealnie. O to chodzi, że jak
      misiaczek chce odejść to odchodzi, a nie kilkanaście wykrętów, bo
      dzieci małe, itp, itd.
      • 17.04.10, 12:36
        Kazda sytuacja jest inna. Niezaleznie czy odejdzie od zony czy tez
        nie, bo ma jakies wytlumaczenie. Tylko niech te osoby zastanowia sie
        czy warto wchodzic w taki zwiazek, bo moze sie okazac ze sytuacja
        sie powtorzy i sami moga byc na miejscu bylych zon.
        • 19.04.10, 14:40
          ja zostalam porzucona przez meza po 26 latach szczesliwego
          malzenstwa. ja znal tylko 4 tygodnie i wybral mlodszy egzemplarz,
          podobno poszla z nim do luzka po 5 spotkaniach w kawiarni, moze to i
          super babka, choc tak wcale nie sadze. Wiedziala, ze jest zonaty i
          wlasciwie ma fajna zone i dzieci, ona sama juz po kilku przejsciach
          ale mloda i mezus poczul sie takze mlodo. Oby im ziemia lekka byla.
          • 19.04.10, 18:18
            zostalam porzucona przez meza po 26 latach szczesliwego
            malzenstwa. ja znal tylko 4 tygodnie.

            Ciekawe co na temat poczucia "szcześliwego małżeństwa" powiedziałby
            mąż.
            Nie bardzo wierze, że po 26 latach sielanki, tak jednym ruchem
            normalny człowiek to zostawia.
            Pytanie tylko czy mówił wczesniej , że coś mu nie pasuje?
            Czy ktoś go słuchał, jeżeli mówił.

            • 20.04.10, 10:21
              jeszcze przed wyjazdem na delegacje pisal sms, ze kocha i bardzo
              teskni i abym o nim myslala. Kazda kochanka mysli, ze facetowi cos
              nie pasuje, jak przyjechal po 4 tygodniach to plakal mi na kolanach
              i mowil, ze sie zakochal. Sadze, ze byl ze mna takze szczesliwy
              inaczej nie mialby tak mocnych wyrzutow sumienia. Tutaj dziala tylko
              chemia i mlodsza o 20 lat dziewczyna. maz sie wystraszyl, ze zostal
              dziadkiem i juz nic go w zyciu nie czeka, slyszalas cos o kryzysie
              wieku sredniego? Dla ciebie winna jest napewno zawsze zona.
              • 20.04.10, 22:50
                Kryzys wieku sredniego w kochajacym i spelnionym malzenstwie?
                • 21.04.10, 07:35
                  Wyobraź sobie, że kryzysy zdarzają się w KAŻDYM małżeństwie.
                  • 21.04.10, 08:24
                    Tak wiem ze kryzysy sie zdarzaja i dla mnie sa nie uniknione i normale ale moj trwa juz 20 lat.Rok po slubie zauwazylam ze sex nie jest tak wazny dla meza jak dla mnie,dwa lata po slubie okazalo sie ze maz oklamuje mnie ze nie placi zusu, podatku i z tego powodu wyszly dlugi.Potem okazywalo sie jeszcze kilka razy ze nie chodzil do pracy chodz do niej wychodzil ze w dniu wyplaty ktorej nie ma ucieka sobie z domu i nie wraca az ja po 3 dniach pozostawiona na laske losu wiadomo bez srodkow do zycia bez wiesci gdzie malzonek sie obstaje zaczynalam go szukac i zciagalam do domu.Moj maz mial cale zycie kryzyzy.Jego kryzysy doprowadzily do utraty mieszkania do tego ze musialam wrocic do matki na jeden pokoj i kuchnie.I co jest dzis dla mnie najsmieszniejsze?to to ze ja zawsze mu wybaczalam zawsze ratowałam bo dzieci bo mieszkanie bo rozwod to łatwizna.Dzis moj maz jest cudownym mezem bo od 6 lat jest za granica a ja sama wychowuje dorastajace juz corki,jest cudownym mezem bo go nie ma.Wroci kiedys i chce abym czekała bo nawet jak go nie kocham to na starosc bedziemy razem wnuki bawic-tak mi powiedzial na pytanie co dalej.Dzis juz nie obwiniam go o nic bo przeciez moglam odejsc a nie ratowac ale pytam drogie panie jak zyc zeby byc szczesliwa?boje sie rozwodu boje sie ze nie dam rady jak dostane same alimenty bo corki sa zdolne chca studiowac co mam robic jak zyc zeby wszyscy byli szczesliwi?zeby nikogo nie ranic?To wszystko to tylko kawalatek mojego zycia nie ma sensu opowiadac wiecej w kazdym razie bylo klamstwo wodka klamstwo i ciagly kryzys meza i dzis ja jestem winna bo zdradzilam bo mam kochanka bo jestem niewierna i nie ratuje.
                    • 21.04.10, 09:04
                      zosiu, kochana, ale Ty właściwie już dzisiaj jesteś rozwódką, żyjesz jak
                      rozwódka. Złóż papiery w sądzie i zakończ farsę, tym bardziej jeśli kogoś masz.
                      Mąż musi płacić alimenty na dzieci, z resztą sobie poradzisz sama, bo i tak
                      jesteś sama.
                      • 21.04.10, 10:48
                        Tak jestem sama i wiekszosc moich znajomych i rodzina zadaje mi pytanie jakie to zycie?jak ja daje rade?daje bo tak naprawde to nigdy nie mialam normalnego zycia bo klamstwo w moich przekonaniu niszczy zaufanie a dla mnie zaufanie to podstawa.Moj maz nidgy tego nie rozumial uwaza ze to nie jest klamstwo tylko nie powiedzenie prawdy do konca. Ze nie klamie tylko mnie chroni przed zmarwieniami.Tak dzis jestem spokojniejsza bo jestem sama i wiem ze musze dac rade ze wszystkim,ze nie jestem oklamywana bo maz zyje tam sam a ja tu z corkami.Mam kochanka i chcialabym zaryzykowac ale moja srednia corka(16 lat)na haslo rozwod bucha na mnie zloscia,najstarsza(19lat)ma juz chlopaka i juz wiecej rozumie ze w zyciu samej jest zle i zaakceptowala by rozwod,mala(11lat)ojca ma wlasciwie na odleglosc wyjechal jak miala 5 lat wiec ona chcialaby miec tate jak inne dzieci ale nie ma i tez jest ok.Wiem ze predzej czy pozniej wezme rozwod wiem to bo juz nic z mezem mnie nie laczy tylko corki i mam juz dosc zycia w klamstwie tylko brak mi ciagle odwagi na ten jeden krok.Jestem tchorzliwa i słaba martwie sie bo biorac rozwod maz zostanie bez domu,martwie sie ze corka nie zrozumie mojej decyzji ze nie zaakceptuje faktu ze chce ulozyc sobie zycie z innym mezczyzna martwie sie ze finansowo nawet z alimentami dla dzieci ze swoja wyplata nie dam rady boje sie i ciagle zwlekam.Wszyscy na forum pisza tak ładnie ze rozwod ze odciac sie jak jest zle albo ze kochanką byc to ponizenie ale dla mnie nie jest wszystko czarne lub biale sa jeszcze rozne odcienie.Takie jest to moje pogmatwane zycie, ten moj slaby charakter.Dziekuje za uwage.
                        • 21.04.10, 11:20
                          tez myslalam o tym aby tak zyc, mojemu to nawet by odpowiadalo, on
                          jest za granica z kochanka a ja w domu z dziecmi. On chce nas
                          odwiedzac raz w miesiacu i wszyscy sa szczesliwi? on tak ale ja
                          napewno nie, takie zycie trzeba zakonczyc, nie mozna sie ludzic, ze
                          cos sie zmieni i on nagle zacznie mnie znowu kochac. Nie chce jego
                          wypaczonej milosci, niech sie gzi z kochanica, ona i tak mi do piet
                          nie dorasta. On kiedys to zauwazy jak juz nie bedzie nia tak
                          zauroczony. Szczescia raczej mu nie zycze, kazdy otrzyma to na co
                          zasluzyl. ja uwolnilam sie od despoty a on dostal w zamian
                          puszczalska( w luzku wyladowali po pierwszej randce, podobno wielka
                          milosc!)
                          • 21.04.10, 12:46
                            No nie jakby moj maz tam zyl z kochanka to ja bym sie nie wahala i nie bala bo bym miala spokojna glowe ze jest szczesliwy i ze sobie ulozył zycie.Moj maz jest w domu 3 razy w roku po 7 dni i my nie wspołzyjemy juz od dawna.Mezowi nie zycze zle o nie to ze nasze zycie takie było-trudno było minelo mamy 3 cudowne corki ktore kochaja ojca i mam nadzieje ze ich kontakt bedzie zawsze dobry.Gdyby nie to ze gdy wezme rozwod to pozbawie meza domu to bym sie tak nie wahala a tak to on nie ma nic i jak zyc z poczuciem winy ze sie ojcu swoich dzieci odebralo dom?Tak jak juz wczesniej pisalam maz doprowadził swoim postepowaniem ze mieszkanie ktore dzis bylo by nasze stracilismy a teraz to co mamy to kad u mojej matki i po rozwodzie nie bede mu nic winna wiec rozumiesz ze on zostanie bez domu.Nie wiem czy mnie tam zdradza ale wiem ze on nigdy by sie nie przyznał no i mnie tez nie zalezy na tym zeby wiedziec bo ja mam tu swoje zycie problemy radosci i smutki.Mezowi zycze jaj najlepiej bo kazdy zasluguje na szczescie a ze nam nie wyszło?coz takie zycie.
                          • 21.04.10, 12:46
                            ja nie mowie o kryzysie w malzenstwie tylko, ze facetom odbija i
                            zachowuja sie w pewnym momencie jak nastolatki. Do misia nic nie
                            trafia, patrzy w sufit jak narkoman i mowi, ze kocha kochanke a ja
                            mam isc do diabla. Wszystko co may zawdzieczamy naszej ciezkiej
                            pracy przez lata, dla niego teraz to wszystko jest niewazne, kochnka
                            i jej potrzby sa wazniejsze. Gdyby nie mial przy duszy zlamanego
                            grosza to i kochnka by sie odczepila. To jest moje zdanie, nie jego,
                            to tak jakbym 26 lat pracowala dla meza i jego kochanki, bo on chce
                            jej wszystko dac co razem wypracowalismy.
                            • 21.04.10, 12:59
                              Np. Mel Gibson, zagorzały katolik, z gromadką dzieci kochający
                              żonę. A tu nagle bach-znalazł sobie starą ruską modelkę, oczywiście
                              ta zaraz zaplanowała ciąże. A teraz co? po dwóch latach sielanka się
                              skończyła, żonie ma oddać połowe majątku. A kochance płacić do
                              pełnoletności alimenty na dziecko.
                              • 21.04.10, 13:39
                                Jak was czytam to mi was zal. Nie jestescie kobietami, zonami i
                                matkami tylko sluzacymi. Otworzcie wrescie oczy, swiat i zycie nie
                                jest wcale takie piekne jak sie wydawalo, tylko brutalne. Zawsze na
                                poczatku wygrywa kochanka- bo ma czas dla niego, jest piekna, mloda
                                i zadbana i zero obowiazkow. Ale zawsze zazrosci zonom ze nie ma
                                tego co one i sama dazy po trupach do celu aby to zrobic. Jezeli juz
                                osiognie swoj cel to prawda wychodzi na jaw i to samo ja czeka co
                                zone jego bylo a na dodatek slyszy pozniej od faceta ze zona byla
                                lepsza i za kazdym razem bedzie ja porownywal z kochanka. Natomiast
                                jezeli nie uda sie zdobyc faceta to zaczynaja sie intrygi i szantaz
                                kochanki, co doprowadzi ja do tego ze nie bedzie mogla juz sobie
                                ulozyc zycia z innym mezczyzna. Rola kochanki to najgorsza rzecz na
                                swiecie. Pozdrawiam mezatka
                                • 21.04.10, 14:53
                                  Nie zawsze piękna i nie zawsze młoda (osobiście znam dwie w wieku 40-42 lata).
                                  Obydwie mają jak najbardziej obowiązki (dzieci i pracę,dodatkowo jedna z nich ma wręcz dwa etaty więc ma co robić).
                                  Poza tym dość często zostaje matką i mąż ma dodatkowe dziecko na utrzymaniu a często się zdarza,że po zajściu w ciążę przeprowadza rozwód i żeni się z kochanką.
                                  Ja tam osobiście nie mam nic do kochanek.
                                  Miałam kilku żonatych,teraz mam męża i też dobrze smile
                                  Bycie kochanką ma swoje plusy i minusy,bycie żoną także smile
                                  Z perspektywy czasu i dojrzałości uważam,że więcej jest plusów bycia żoną,ale bez przesady w drugą stronę smile
                                  Bycie kochanką też bywało fajne smile Ważne żeby takie znajomości traktować jako przygodę,bez histerii,podstępnych ciąż i informowania żony.
                                  Świat nie jest czarno-biały.



                                  • 22.04.10, 14:10
                                    mój mąz nie ma kasy, a jak ma to nie za wiele, a mimo to
                                    zainteresowała sie nim juz 4-ta pani ( o której wiem). Więc to chyba
                                    nie do końca kwestia pieniędzy. |Owszem , jest przystojny, dobrze
                                    zbudowany i to im chyba wystarcza.
                                    • 22.04.10, 14:52
                                      chyba jednak niekoniecznie kasa, muj takze jest przystojny, jak byl
                                      mlody to nie mial w sobie tyle wdzieku co teraz. Dla mnie jest nadal
                                      bardzo pociagajacy ale spi z mlodsza o 20 lat poniewaz ja juz dla
                                      niego nie istnieje. To naprawde super uczucie zostac zamieniona na
                                      mlodszy egzemplarz.
                                      • 22.04.10, 15:16
                                        pocieszę Cię, ta ostatnia baba mojego męża ma 23 lata ! Nie jestes
                                        więc sama.
                                    • 22.04.10, 14:55
                                      Może dobrze bzyka?Dla takich wyposzczonych to też ważne.
                                    • 22.04.10, 18:21
                                      Byla juz zona mojego kochanka jest mlodsza odemnie o 8 lat moj kochanek odemnie o 7 i powiem Wam ze nie ma ani kasy ani nie jest super przystojniak ale ma to cos czego ja szukalam i powiem Wam wiecej on uwaza tak samo i zapewniam Was ze znamy sie juz od 7 lat kiedys bylismy kumplami pracowalismy razem potem nasze drogi sie rozeszly a jak sie ponownie zeszly u niego bylo juz zle w malzenstwie a moje istnialo tak jak teraz maz tam ja tu kazde swoje zycie.W zyciu bywa naprawde roznie czasami to zauroczenie czasami glupota i proznosc czasami tesknota za nowym a czasami milosc i dopasowanie.Nic nie mozna wlozyc do jednego worka-tak mysle ale to tylko moje zdanie kazdy widzi zycie ze swojej perspektywy.
                                      • 22.04.10, 18:40
                                        wam to juz sie w glowach poprzewracalo. Tak naprawde sami nie wiecie
                                        czego chcecie. Jak masz kochanka to dobrze, a jak ona ma kochanke to
                                        zle. Moge stwiercic ze niektore kobiety to puste lale. i dalej nie
                                        pisze bo moge dostac wrzodow zoladka
                                        • 22.04.10, 18:52
                                          bestiatko napisała:

                                          > wam to juz sie w glowach poprzewracalo. Tak naprawde sami nie wiecie
                                          > czego chcecie. Jak masz kochanka to dobrze, a jak ona ma kochanke to
                                          > zle. Moge stwiercic ze niektore kobiety to puste lale. i dalej nie
                                          > pisze bo moge dostac wrzodow zoladka -ona ma kochanke?czyli kto?
                                          • 22.04.10, 18:54
                                            Sorki-smiac mi sie juz chce masz racje-puste nie puste ale to wszystko juz jest smieszne-przepraszam-ja nie zaluje i tyle.
                                            • 23.04.10, 09:43
                                              przepraszam ale wkradl sie blad- literowka, ona ma kochanke to
                                              znaczy on. I nieraz moze z tego wyjsc smieszne zdanie.
                                              • 23.04.10, 10:09
                                                juz teraz to nie wiem na czym stoje, dla mnie to nie jest wcale
                                                smieszne zostac porzucona po 26 latach malzenstwa dla mlodzszej. Do
                                                tego nadal chce abym mu pomagala w pracy i tyrala aby utrzymac jego
                                                wysoki status, czy to jest normalne? ja do roboty a kochanka do
                                                milosci? super uklad, talko nie dla mnie.
                                                • 23.04.10, 10:29
                                                  wyposzczony to on nigdy nie byl, mielismy wiecej sexu jak inne mlode
                                                  malzenstwa, to przez ta cholerna delegacje, nie bylo mnie to sobie
                                                  znalazl mlodszy stymulator i tyle. Co do milosci to nie wierze aby
                                                  mozna bylo sie zakochac na mur po 3 spotkaniach, namietnosc to co
                                                  innego.
                                                  • 23.04.10, 11:45
                                                    annojurczyk-wiem ze boli to wszystko ale zrozum ze Twoj maz okazal sie byc plytkim i nie wartym Twoich uczuc czlowiekiem.Po 26 latach masz okazje przekonac sie z kim zylas i budowalas swoje zycie bo powiedz czy mezczyzna ktory kocha szanuje tak od dnia odchodzi dla innej?Chodzby byla modelka super babka czy te 26 lat czlowiek madry by od tak przekreslil?mysle ze zadna kochanka tu nie jest niczemu winna bo sila go nie brala ale on sam nareszcie pokazal kim jest.Spojz na to z innej strony nie daj soba manipulowac odseparuj sie od niego zacznij isc swoja droga.Wiem ze tak latwo pisac gdy w srodku jestes rozerwana na kawalki ale musisz rozumiesz musisz zapomniec o nim bo nie jest tego wart abys dla niego tracila kazdy nastepny dzien Twojego zycia.Przykro mi ze stalo sie tak jak sie stalo wiem a raczej przypuszczam co czujesz i wiem ze nie pomoge Ci ale wez sie w garsc i pokaz mu ze nie chcesz go znac ze masz go w glebokim powazaniu i zyj swoim zyciem.
                                                • 23.04.10, 12:53
                                                  Złóż pozew o rozwód z jego winy. Zacznij żyć swoim życiem, na co
                                                  czekasz? aż mu się znudzi?po co Ci taki znoszony chłop?Nie rozmawiaj
                                                  z nim wogle, tylko dzieci, jeszcze tego by brakowało żebyś była jego
                                                  przyjaciółką.Zamartwiasz się,po co Ci to. Wiadomo że to bardzo boli.
                                                  Wspominałam jak mój wujek po 40tce, z gromadką dzieci, nosząc żonę
                                                  całe życie na rękach, nigdy nie widziałam takiej miłość:poświęcił to
                                                  wszystko dla 22latki. A teraz jest chodzące dno, nieważne czy pani
                                                  go kopneła, czy on się znudził. Skończyła się sielanka. Myślał że
                                                  wróci do żony, jakby nigdy nic, ale ona stwierdziła że już nie
                                                  chce.Przestała o nim myśleć, on o niej nie myślał jak sobie dobrze
                                                  robił.A tak cierpiała jak Ty.
                                                  Powodzenia
                                                  • 23.04.10, 13:35
                                                    ja wiem, ze powinnam skonczyc te sielanke, jestem tak glupia, ze
                                                    zalatwilam mu jeszcze bialy samochod w leasing od szefa dla niego na
                                                    Ukraine. On bedzie jej wozil dupe a ja sie narabiam. On mna
                                                    manipuluje jak chce, wystarczy, ze uslysze jego glos i miekne. Chce
                                                    zaczac nowe zycie bez niego, dajcie mi troche czasu, to dopiero 2
                                                    miesiace minely od czasu jak sie dowiedzialam, ze mezus kocha inna.
                                                  • 29.04.10, 11:55
                                                    Tyle się pisze, ze kochanki łatwowierne, ze na każde skinienie, że och i ach
                                                    głupiutkie... A Ty? Jaka?
                                                    Swoje wiesz, a wystarczy głos i już, mimo świadomości manipulacji, robisz co on
                                                    chce...

                                                    Tak, to było złośliwe. Ale poczytałam dziś kilka Twoich postów i stwierdzam, ze
                                                    ciężko Ci myśleć i pisać o kochankach w normalnych kategoriach - więc może
                                                    zobacz, niczym się nie różnisz. No może tylko tym, ze ty pewne rzeczy WIESZ, a
                                                    niektóre dziewczyny łudzą się i mamią nadzieją na bóg_wi_co.

                                                    A teraz na poważnie: dwa miesiące to krótko. Ale właśnie teraz musisz być
                                                    najtwardsza, bo najłatwiej się poddasz i zmiękniesz. Najtrudniejsze decyzje
                                                    musisz podjąć szybko i trzymać się swoich postanowień. Inaczej będziesz miała
                                                    jazdy emocjonalne, nadzieję, będziesz czuła się oszukiwana.
                                                    Tego Ci współczuję. Ale sądzę, że jesteś silną kobietą i choć to odchorujesz, to
                                                    teraz dasz sobie radę.


                                                    --
                                                    czarownicazla.blox.pl

                                                    http://czarownicazla.blox.pl/resource/xxx.jpg
                                • 29.04.10, 11:35
                                  Zawsze wygrywa na początku i zawsze zazdrości żonom?

                                  A powiedz mi, słodziutka- ZAWSZE slyszy pozniej od faceta ze zona byla
                                  > lepsza? Czy dopuszczasz jakieś wyjątki?
                                  I jeszcze czy ZAWSZE dazy po trupach do celu aby to zrobic oraz czy ZAWSZE
                                  zaczynaja sie intrygi i szantaz?
                                  Jak tak czytam to pewnie NIGDY
                                  > nie bedzie mogla juz sobie
                                  > ulozyc zycia z innym mezczyzna

                                  Kocham ludzi z monopolem na jedyną prawdę... Są tacy zabawnismile

                                  --
                                  czarownicazla.blox.pl

                                  http://czarownicazla.blox.pl/resource/xxx.jpg
                                  • 10.05.10, 10:22
                                    wiesz, tak naprawde to szkoda mi tej kochanki mego meza, ja swoje
                                    wiem i wiem jaki on jest. Naturalnie mam jazdy uczuc a rozczarowanie
                                    siega granic obledu, kochalam meza bezgranicznie, dalabym mu swoja
                                    nerke gdyby jej potrzebowal. Chyba to jak najbardziej normalne, ze
                                    winie kochanke za to co sie stalo, naturalnie ona jest calkowicie
                                    bez winy, to misiu ja pieknymi slowkami i kolacyjkami zbalamucil.
                                    Moze powinna miec troszke oleju w glowie i pomyslec, ze jest zonaty,
                                    ma obowiazki, ona chyba mysli, ze jest czyms szczegolnym, skoro
                                    facet rzuca dla niej zone i rodzine. Jestem silna i dam sobie rade,
                                    traktuje te zdrade jak szanse na nowe i moze lepsze zycie. Minely
                                    juz prawie 3 miesiace i widze, ze uwalniam sie powoli z
                                    uzaleznienia. Chemia w zwiazku tak dlugim jest bardzo silna, ta
                                    oksytacyna, ktora sie uwalnia w muzgu uzaleznia nas od faceta.
                                    • 13.05.10, 13:18
                                      Jeśli mówimy w kategoriach współczucia, to bardziej współczuję stałym partnerkom
                                      - jeśli zdrada faceta spada na nie jak grom z jasnego nieba, a tak też bywa.
                                      Kochance nie współczuje - wie co robi, a nawet jeśli nie, to sama sobie bierze
                                      kłopot na łeb. Mogę jej współczuć jakiś bieżących wydarzeń, sytuacji, dołów, ale
                                      nie a priori.

                                      Natomiast obwinianie jest dla mnie paranoją. I nie chodzi o to co jest
                                      "normalne", bo jak patrzę na niektóre fora, to za "normalne" (czy raczej
                                      obiegowe, najczęstsze) można przyjąć chamstwo i brak umiejętności czytania ze
                                      zrozumieniem. Człowiek jest od tego, zeby myśleć, a obwinianie kochanki to taka
                                      najmniejsza linia oporu.
                                      Ja sądzę, że akurat problem czy kochanka ma olej w głowie, czy powinna myśleć o
                                      obowiązkach mężowskich swojego kochanka itp. jest wydumany. Czyli - nie Twoja
                                      rzecz, mówiąc krótko. Ona nie jest stroną w tej sprawie.
                                      Problemem mężowskich obowiązków powinien zajmować się mąż, a nie obca baba,
                                      której Ty, czy w ogóle obca rodzina- wiszą i powiewają kalafiorem.
                                      Nie wiem, czy konkretna "ona" myśli tak, jak piszesz. Być może masz do tego
                                      przesłanki. Natomiast nie każda kochanka patrzy w kategoriach zdobyczy,
                                      wyróżnienia i"namaszczenia" przez misiasmile. Ot, po prostu tak się ułożyło życie.

                                      Dobrze czytać, ze czujesz, ze dochodzisz do siebie, że traktujesz tą sytuację
                                      jako szansę. I dobrze, ze zdajesz sobie sprawę z tego, ze jesteś silna i że to
                                      nie koniec świata. I nie chodzi mi o bagatelizowanie sprawy. Po prostu - z
                                      tego co piszesz, choć wciąż obolała, robisz wszystko, by było lepiej. Za to
                                      trzymam kciuki!
                                      --
                                      czarownicazla.blox.pl

                                      http://czarownicazla.blox.pl/resource/xxx.jpg
                          • 23.04.10, 11:42

                            ja uwolnilam sie od despoty a on dostal w zamian
                            > puszczalska( w luzku wyladowali po pierwszej randce, podobno
                            wielka
                            > milosc!)





                            czyli to Twoje malzenstwo wcale nie bylo takie wspaniale, jak wyzej
                            napisalas.
                            skoro maz despota, to chyba bylo nieciekawie.
                            a ta kochanka to od razu z nim do lozka poszla, czy po pieciu
                            randkach w kawiarni???
                            jak to w koncu bylo?


                            --
                            z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
                • 02.06.10, 13:37
                  zosia543 napisała:

                  > Kryzys wieku sredniego w kochajacym i spelnionym malzenstwie?

                  Kryzys w małżeństwie a kryzys wieku średniego to nie są pojęcia
                  tożsame mimo wszystko.
          • 23.04.10, 11:38
            annajurczyk, znam podobna sytuacje i wierz mi, to malzenstwo wcale
            nie bylo takie wspaniale, za jakie uchodzilo wsrod przyjaciol.
            z dnia na dzien facet zostawil zone i dwojke dzieci a sam poszedl do
            mlodszej o 20 lat siksy.
            nikt nie odchodzi nagle z dnia na dzien.
            w zwiazku musi cos szwankowac, zeby tak sie stalo.


            --
            z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
    • 23.04.10, 11:55
      Dla mnie rzucił żonę.
      Jesteśmy od wielu lat bardzo szczęśliwi.
      • 23.04.10, 12:19
        Mówiłam o wyposzczonych paniach, bo facet to wiadomo zawsze
        skorzysta jak mu się nadarzy okazja.
        W tym kraju każdy katolik musi mieć conajmniej dwie żony.
        • 23.04.10, 12:47
          jak pytalam ile bylo spotkan to odpowiedzial pare a ja na to 4 czy 5
          a on tak 5, a co po pierwszym spotkaniu to juz nie milosc? dlatego
          moge tylko przypuszczac, ze bylo tych spotkan pare. Jak pisalam o
          despocie to bylam akurat w zlym nastroju. Mielismy wiele slodkich
          chwil, urodziny sanow, przebral sie za elektryka aby ich zobaczyc i
          wejsc na porodowke, byl przy porodzie corki, tak mu zgniotlam reke w
          bolach, ze az mial ja sina, w ciagu 26 lat ma sie mase milych
          wspomnien. ja mysle, ze jemu zachcialo sie zakladania nowej rodziny
          aby sie znowu mlodo poczuc i tyle. To sie nazywa choroba pustego
          gniazda.
          • 23.04.10, 16:09
            tak oczywisciesmile
            mialas zly nastroj.
            wierze Cibig_grin
            sama nie wiesz, co piszesz i tyle.
            --
            z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
            • 24.04.10, 09:19

              A ja jej wierze, ma poprostu zmienne nastroje:raz go kocha, raz nie
              nawidzi.Niech składa pozew o rozwód z jego winy i wizyty u
              psychologa, zalecam.
              W tym kraju każdy dobry katolik musi mieć conajmniej dwie żony.
      • 24.04.10, 10:10
        zolza38 napisała:

        > Dla mnie rzucił żonę.
        > Jesteśmy od wielu lat bardzo szczęśliwi.
        I czym sie chwalisz. Czy naprawde jestes pewna ze on tobie tez nie
        wywinie tego samego numeru jak swojej zonie. A czy naprawde nie
        zauwazasz problemu, tylko przymykasz oczy lub udajesz swietnie
        idiotke ze ciebie tez to nie spotka. Kochana nie badz zbyt pewna
        siebie, jezeli chcesz wiedziec jak facet ciebie naprawde traktuje to
        zrob maly tescik na niego i wtedy okaze sie o co tak naprawde jemu
        sie rozchodzi. Zeby sie nie okazalo jak w wiekszosci przypadkow ze
        jestes tylko jako sluzaca a na boku moze miec kogos do lozka. Nie
        zycze tobie tego.
        • 24.04.10, 10:57
          bestiatko napisała:

          >
          > I czym sie chwalisz.


          Zołza się nie chwali, tylko odpowiedziała na zadane pytanie uncertain

          Czy naprawde jestes pewna ze on tobie tez nie
          > wywinie tego samego numeru jak swojej zonie.


          Moim zdanie inteligentna kobieta zauważy zmiany w związku niezależnie od ich przyczyn. W takiej sytuacji łatwo przeciwdziałać niektórym przykrym następstwom suspicious


          A czy naprawde nie
          > zauwazasz problemu, tylko przymykasz oczy lub udajesz swietnie
          > idiotke ze ciebie tez to nie spotka. Kochana nie badz zbyt pewna
          > siebie, jezeli chcesz wiedziec jak facet ciebie naprawde traktuje to
          > zrob maly tescik na niego i wtedy okaze sie o co tak naprawde jemu
          > sie rozchodzi.

          Uffff, ale długie zdanie wink
          Moim zdaniem jesteś osoba bardzo zawistną ( wniosek z paru twoich postów i nie tylko z tego forum ).
          Nie mieści się w twoim światopoglądzie, że ludzie mogą być w taki czy inny sposób szczęśliwi uncertain


          Zeby sie nie okazalo jak w wiekszosci przypadkow ze
          > jestes tylko jako sluzaca a na boku moze miec kogos do lozka. Nie
          > zycze tobie tego.

          Może i nie życzysz, ale jakże byś była szczęśliwa jakby twoje było na wierzchu.
          Wyobraźcie sobie, że są normalni ludzie na świecie. Żyją szczęśliwie w swoim odczuciu. I nie ma na świecie sprawiedliwości w pojęciu co niektórych. Niestety . Też nad tym ubolewam wink


          --
          "...Dlaczego ?? Brak nam kapitana Klossa ??
          On wygląda na herosa. Gdzie jesteś Hans ? Szarik daj głos.

          shoogeer.wrzuta.pl/audio/a9azFPdX72J/happy_pills_-_telewizjahttp://shoogeer.wrzuta.pl/audio/a9azFPdX72J/happy_pills_-_telewizja
          • 24.04.10, 18:09
            do lu-bella
            Kochana ja tez czytam inne fora i twoje wypowiedzi. Gdybym byla
            bardzo zawistna to bym wrost cos napisala. Ale powstrzymam sie, gdyz
            krytyka w twoich ustach wobec mojej osoby jest jak balsam do ciala.
            Jezeli jestes inteligentna to nie skomentujesz tego na forum.
            • 26.04.10, 18:32
              bestiatko napisała:

              > do lu-bella
              > Kochana ja tez czytam inne fora i twoje wypowiedzi. Gdybym byla
              > bardzo zawistna to bym wrost cos napisala. Ale powstrzymam sie, gdyz
              > krytyka w twoich ustach wobec mojej osoby jest jak balsam do ciala.
              > Jezeli jestes inteligentna to nie skomentujesz tego na forum.


              Coraz mniej chce mi się tu "gadać" cokolwiek...Ręce, opadają sad I nie chodzi mi,
              żeby każdy z każdym się zgadzał, bo tak się nie da. Ale poziom wypowiedzi
              niektórych jest żenujący. Są osoby, którym się wydaje, że jak napiszą, że maja
              wyższe wykształcenie to finito smile
              Co do Ciebie to tylko ( tak tylko) jeden post z innego forum zapadł mi w pamięć
              i niestety negatywnie.
              Najgorsze jest to, że zaglądam na fora, które mnie nie interesują, na których
              nie piszę, tylko dlatego, że szukam kolejnych "dowodów" na ograniczenie umysłowe
              niektórych osób. I tragiczne jest to, że je tam znajduję.
              Zarządzam sobie odwyk wink

              --
              "...Dlaczego ?? Brak nam kapitana Klossa ??
              On wygląda na herosa. Gdzie jesteś Hans ? Szarik daj głos.

              shoogeer.wrzuta.pl/audio/a9azFPdX72J/happy_pills_-_telewizjahttp://shoogeer.wrzuta.pl/audio/a9azFPdX72J/happy_pills_-_telewizja
        • 24.04.10, 14:41
          Nie martw się o mnie.
          Daję sobie świetnie radę. Martw się lepiej o siebie smile
          • 24.04.10, 18:03
            Bardzo sie ciesze ze mamy odmienne zdania. Tylko zauwaz jedno ze jak
            piszesz cos to zwroc uwage czy przez inne osoby nie bedziesz
            krytykowana. Bo moze sie okazac ze tak naprawde piszesz tylko po to
            aby pisac i nic z tego nie wynika. Albo szukasz poarcia u innych po
            tym co zrobilas. O mnie tez sie nie martw, swietnie sobie daje rade
            w zyciu prywatnym jak i zawodowym. Wiem ze u ciebie poruszylam czuly
            punkt. Pozdrawiam i zycze powodzenia
            • 25.04.10, 18:52
              moze i jestescie szczesliwi, narazie, nie da sie zauwazyc zmian w
              zwiazku, tym bardziej jak ktos jest daleko. Gdyby maz nie wyjechal i
              bylabym przy nim nigdy by do tego nie doszlo. Sama jestem kobieta i
              nigdy zaden zonaty facet nie bedzie mial u mnie szans, takich
              kobiet, ktore sie zadaja z zonatymi nie moge szanowac, jakie
              wartosci chcecie wpoic swoim dzieciom? mysl tylko o sobie, zabieraj
              innym? szacunku do ojca? moje dzieci juz ojca nie potrafia szanowac
              i ja tu nic nie moge zdzialac.Szacunek i milosc 4 osob zamienil na
              jedna, mloda kochanke, ktorej nawet dobrze nie zna. To tylko jego
              strata my mamy siebie.
            • 26.04.10, 15:27
              Nie poruszyłaś żadnego czułego punktu.
              Pytanie brzmiało: Rzucił dla Was żonę?
              Moja odpowiedź była zwięzła, szczera, krótka i na temat.

              Czepisz się.
          • 26.04.10, 10:26
            • 26.04.10, 15:31
              Dlaczego starej?
        • 26.04.10, 10:22
          Niech sobie pogada, są bardzo szczęliwi. I w tej szczęśliwości bez
          powodu wchodzi na forum kochanki. Chociaż jak była kiedyś kochanką
          to wie że trzeba trzymać ręke cały czas na pulsie.
          • 26.04.10, 11:14
            ale to że Ciebie przy nim nie było, jak wyjechał to oznacza, ze
            nawet jak mieliści 'zle chwile', to od razu musiał z baba do łóżka
            iśc? To ciwkawe, że kobieta- zona podczas problemów małżęnskich nie
            wskakuje od razu do łóżka innemu, aby ' sie wyżalic'. To nie jest
            żadne wytłumaczenie!
            Jeśli chcesz mu wybaczyć- ok, wszystko jest dla ludzi, i 1 popełnić
            błąd to ludzkie. Ale bądź czujna, bo jak zdradził raz , to drugi
            przyjdzie mu juz łatwiej. niemniej jednak zycze szczęścia i
            powodzenia.
            • 26.04.10, 13:44
              problem w tym, ze on nie chce wrocic za zadne skarby swiata, on
              bardzo kocha kochanke i ja musze to akceptowac i dac mu zyc. Za
              daleko sie posunal, przekroczyl granice przyzwoitosci, zranil mnie i
              dzieci, wnuka. Nie interesuje go juz przeszlosc, on patrzy tylko do
              przodu. Jestem na 100% przekonana, ze ta jego przyszlosc takze sie
              szybko skonczy ale mnie juz dla niego nie bedzie, nad tym pracuje
              intensywnie.
              • 28.04.10, 12:23
                Ja myślę Anno Jurczyk że powinnaś być zadowolona z tego faktu że pan
                wyprowadził do baby.Chciałabyś żeby Cie oszukiwał?Ilu jest takich że
                w domu podupczą i poza domem,z rodzinką na wczasy, święta, a
                kochanki z doskoku do seksu oprócz żon, co takiemu nie jest dobrze w
                życiu?Dlatego jak już sie jest tak zdesperowanym że się bierze za
                żonatego faceta, to niech bierze dziada od razu do siebie. Potem
                myśli rzuci- nie rzuci, a pan się dobrze bawi i opowiada jaki on
                nieszczęśliwy jeszcze jest, niech sobie harem założy to może w końcu
                będzie zadowolony.
                A tak przynajmniej masz sytuacje klarowną.
                • 28.04.10, 12:30
                  zgadzam sie z toba, sytuacja klarowna, ja takze juz jestem
                  spokojniejsza. Rozmawiam z nim czesto, poniewaz razem pracujemy i
                  czesto slysze w glosie zwatpienie, tak jakby sie powoli budzil z
                  marzenia o cudownym zyciu. Ja wiem, ze on do mnie przyjdzie i bedzie
                  skamlal, prosze tylko aby to nie nastapilo zbyt szybko, abym juz
                  byla uodporniona na jego zaloty i dala mu wielkiego kopa.
                  • 09.05.10, 21:14
                    Jak osoba bez ambicji pisze zaraz o wyzszym wyksztalceniu innych
                    osob, to wynika z tego pewien fakt ze im zazdrosci konkretnej wiedzy
                    i swobody uzycia jezyka. Wydaje mi sie ze ta osoba ma niska
                    samoocene wobec siebie. a prawda jest taka ze nie szata zdobi
                    czlowieka tylo dusza- czyli to co moze przekazac innym osobom wiedze
                    i madrosc zyciowa.
                    • 09.05.10, 21:20
                      Tak naprawde nie wiecie , kto jest kochanka a kto nie na tym forum.
                      Jezeli ktos wchodzi to oznacza ze chce dac komus rade lub wskazowke.
                      • 10.05.10, 10:27
                        wiecie ze jestem zdradzona zona, tak naprawde to szkoda mi tej
                        kochanki mego meza, ja swoje wiem i wiem jaki on jest. Naturalnie
                        mam jazdy uczuc a rozczarowanie siega granic obledu, kochalam meza
                        bezgranicznie, dalabym mu swoja nerke gdyby jej potrzebowal. Chyba
                        to jak najbardziej normalne, ze winie kochanke za to co sie stalo,
                        naturalnie ona jest calkowicie bez winy, to misiu ja pieknymi
                        slowkami i kolacyjkami zbalamucil. Moze powinna miec troszke oleju w
                        glowie i pomyslec, ze jest zonaty, ma obowiazki, ona chyba mysli, ze
                        jest czyms szczegolnym, skoro facet rzuca dla niej zone i rodzine.
                        Jestem silna i dam sobie rade, traktuje te zdrade jak szanse na nowe
                        i moze lepsze zycie. Minely juz prawie 3 miesiace i widze, ze
                        uwalniam sie powoli z uzaleznienia. Chemia w zwiazku tak dlugim jest
                        bardzo silna, ta oksytacyna, ktora sie uwalnia w muzgu uzaleznia nas
                        od faceta, naturalnie tylko wtedy jak mymy dobry seks. Szkoda, ze
                        faceci nie reaguja w ten sam sposob, u nich to nie ma znaczenia,
                        dowartosciowanie swego ego jest dla nich najwazniejsze.
                      • 10.05.10, 10:33
                        .....tylko ktoś "chory" szuka na forum rad i wskazówek, a jeszcze bardziej
                        "chory" próbuje ich udzielać. Pozdr..

                        • 10.05.10, 14:44
                          sadzialm, ze forum jest wlasnie od wymiany doswiadczen ? kazdy moze
                          z ta wiedza robic co chce, nie bardzo rozumiem Twoje oburzenie? ja
                          opisuje tylko swoje wlasne spostrzezenia, moze sa prawdziwe a moze
                          sie myle, to chyba juz zalezy od spojrzenia na problem, kazdy
                          usprawiedliwia swoje postepowanie, z poczuciem winy nikt nie potrafi
                          zyc i budowac swojego szczescia. Zdradzone zony i kochanki wedlug
                          mnie sa bez winy, tutaj tylko misie maca w glowach jednej i drugiej.
                          Zony sa calkiem fajne, kochanki takze.
                          • 10.05.10, 22:22
                            każdy usprawiedliwia swoje postepowanie, z poczuciem winy nikt nie potrafi żyć i budowac swojego szczęścia.

                            Zdradzone zony i kochanki według mnie sa bez winy, tutaj tylko misie maca w glowach jednej i drugiej. Zony sa calkiem fajne, kochanki także

                            Normalny głos, normalnej kobiety
                            Anna- wracasz mi wiarę w ludzi...!

                            Bywa różnie, związki się kończą, nowe powstają. Rozstanie i zdrada to zawsze ból. Ważne, żeby w efekcie powstało coś lepszego niż było wcześniej, jakaś nowa wartość!
                            Czego życzę Ci z całego serca!

                          • 11.05.10, 08:26
                            ....swoim postem nie próbowałem nikogo atakować, jesli tak,
                            przepraszam!......... chciałem tylko powiedzieć, że kazdy musi brać
                            odpowiedzialnośc za swoje postepowanie, próba kierowania się cudzym
                            doświadczeniem i jego radami to ucieczka od problemu, nikt postronny nie jest
                            wstanie wiedzieć co czujemy i co jest nam potrzebne, dla jednego rada może być
                            "złotym środkiem" dla innego ta sama rada w pozornie identycznej sytuacji może
                            okazać się "gwoździem do trumny" i o ile mogę zrozumieć kogoś poszukujacego w
                            desperacji jakiejś pomocy, o tyle ktoś kto próbuje ich udzielać jest w moim
                            poczuciu omnipotentnym dupkiem nie radzacym sobie z własnym tyłkiem ale za
                            wszelką cenę próbujacym ściągnąć do swojego poziomu resztę ogółu......ot tak,
                            dla poprawienia sobie samopoczuciawinkpozdr....
                            • 11.05.10, 09:31
                              rzeczywiscie poprawiles sobie samopoczucie, mnie je popsules, typowe
                              postepowanie faceta. Najlepiej z nikim sie nie liczyc,
                              najwazniejsze, ze mi jest super bosko! Mnie posty na tym forum
                              bardzo pomogly, dziewczyny sa kochane i madre, potrafia spojrzec na
                              problem z dystansu, ciezko o dystans jesli jestem w samym srodku
                              cyklonu. Zony czy kochanki to fajne kobietki, niczemu niewinne,
                              misie biora na siebie odpowiedzialnosc za dwie osoby i nie daja
                              sobie z tym rady lub sadza, ze maja do tego jak najbardziej prawo.
                              Jesli w malzenstwie nie gra to konczy sie sielanke i dopiero pozniej
                              rzuca sie w wir nastepnego zwiazku. Na zdradzie nie mozna zbudowac
                              szczescia, ludzie, ktorzy mysla, ze im sie to uda nie maja serca a
                              wiadomo, bez serca nie ma milosci.
                              • 11.05.10, 11:08
                                ...jeśli juz tak bardzo potrzebujesz rady, to ze szczerego serca radzę Ci nie
                                szukaj jej na forum.
                                ....bo rzeczywiscie nikt tak bardzo jak w tym wypadku Ty, nie potrzebuje
                                spojrzenia z dystansu ale to musi być, powtarzam MUSI!!!...być Twoje spojrzenie,
                                nie moje lub darii czy kogokolwiek innegosmile.......
                                ..... sam fakt, że obwiniasz tylko "faceta" świadczy, ze owego dystansu nie
                                potrafisz uzyskać!.....zastanów się czy aby nie jest to efekt "forumowej
                                pomocy"(?).... ale co do zwiazków zdrady itd. ..to zasadniczo sie z Toba zgadzam
                                ......aaaaaaa i pamietaj, co Cię nie zabiję, to cię wzmocni(?)pozdrawiamsmile
                                • 11.05.10, 11:16
                                  dziekuje, czasami trzeba sie wygadac, on byl moim zyciem i trudno mi
                                  przetrwac te samotne chwile. Z dziewczynami jest mi po prostu
                                  razniej, w glebi duszy znam odpowiedz i lekarstwo na moje rozterki,
                                  tylko nie jestem jeszcze gotowa na realizacje. Pozdrawiam.
                                  • 11.05.10, 23:12
                                    annajurczyk podoba mi się to co piszesz i Twoje podejście do
                                    sytuacji, która Ciebie dotknęła. Też uważam, że trudno rozpocząć
                                    nowy związek nie kończąc definitywnie starego. Nowy związek nie
                                    zawsze musi być lepszy, trudno znależć coś lepszego, łatwo stracić
                                    coś co się ma.
                                    A związek z mężczyzną, który ma już rodzinę i zawsze będzie miał
                                    zobowiązania i obowiązki wobec niej, nie jest prosty.
                                    Jeśli się kogoś kocha to trudno o tym myśleć, kochanka nie spędza ze
                                    swoim mężczyzną całego swojego czasu, ma tyle ile może mieć.
                                    Tak naprawde trudno się w takim związku poznać. Ja myślę, że
                                    kochanka i tak zawsze ciągnie do żony. Po pewnym czasie zostają
                                    tylko dobre wspomnienia.
                                    • 12.05.10, 08:54
                                      ciesze sie, ze ktos na tym forum mnie choc troszke rozumie. U mnie
                                      sytuacja wyglada ale inaczej niz myslisz, maz jest na delegacji i
                                      jest z kochanka 4 tygodnie, ja mam go 4 dni w miesiacu, to prawie
                                      tak jak ja bylabym kochanka....Kiedy go znowu zobacze to w tej
                                      chwili nie wiem, dochodzi pomalutku do mnie w jakim czlowieku bylam
                                      bardzo zakochana. Mam duzo milych wspomnien ale byly takze ciezkie
                                      czasy, pelne wyrzutow i niezrozumienia. Jestem pewna, ze maz nie
                                      znajdzie juz szczescia w zyciu, po prostu mial juz wszystko czego
                                      czlowiek moze pragnac (kochajaca nad zycie zone, szacunek doroslych
                                      synow, bezgraniczna milosc corki, sprawdzonych przyjaciol), aby
                                      zaczac na nowo nie ma juz czasu. Szkoda mi go ale rozbitego dzbana
                                      nie da sie juz naprawic.
                                • 13.05.10, 13:28
                                  > ....bo rzeczywiście nikt tak bardzo jak w tym wypadku Ty, nie potrzebuje
                                  > spojrzenia z dystansu ale to musi być, powtarzam MUSI!!!...być Twoje spojrzenie

                                  Dawno się z Tobą nie zgadzałam, ale znów się trafiłosmile Szkoda, ze na resztę
                                  posta wolę nawet nie patrzeć... ale cóż, i tak się liczywink

                                  --
                                  czarownicazla.blox.pl

                                  http://czarownicazla.blox.pl/resource/xxx.jpg
                                  • 13.05.10, 15:23
                                    nie rozumiem ciebie Dario, co sie tobie nie podoba w moich postach
                                    czy postawie? bylam z despota i dopiero teraz to do mnie dotarlo,
                                    ciesze sie, ze odszedl, ja nie mialam na to nigdy sil choc
                                    cierpialam nie raz. Teraz dopiero sobie to uzmyslowilam, przyklad,
                                    najstarszy syn w wieku 12 lat gral w pilke, po meczu ojciec
                                    stwierdzil, ze gral jak pi.., syn plakal, tausia rozczarowal a taus
                                    wyzywal go od najgorszych, dopiero teraz z perspektywy czasu widze,
                                    jakim czlowiekiem on byl. Przed dziecmi go usprawiedliwialam,
                                    mowilam, ze to dlatego, ze ma stres. Bylym glupia kobiecina,
                                    zapatrzona w egoistycznego dupka.
                                    • 15.05.10, 14:34
                                      Rzecz w tym, że podoba mi się i w pełni się zgadzam z jednym stwierdzeniem
                                      n.i.p, mianowicie "MUSI!!!...być Twoje spojrzenie" - czyli mówiąc ogólnie
                                      najważniejsze jest to co Ty sama postanowisz, zdecydujesz, zrobisz, uświadomisz
                                      sobie, a nie to co radzą Ci na forum, czy gdziekolwiek indziej.
                                      Bo to Ty wiesz najlepiej, co dla Ciebie dobre i mimo najlepszych chęci obcy ludź
                                      nie jest w stanie wejść w Twoją skórę. Może mieć dobre chęci, ale najważniejsze
                                      jest to, co Ty uważasz.
                                      Nie krytykuję Ciebie, a po prostu w tej kwestii zgadzam się z n.i.p.emsmile

                                      --
                                      czarownicazla.blox.pl

                                      http://czarownicazla.blox.pl/resource/xxx.jpg
                                      • 15.05.10, 18:17
                                        naturalnie zgadzam sie z toba calkowicie, nikt mi nie poradzi co mam
                                        robic. Jest mi bardzo ciezko, takiej hustawki uczuc juz nie mialam
                                        kope lat i odwyklam od konkretnych analiz. Trudno mi spojrzec na te
                                        cala eskapade trzezwo i z dystansem, dzis sie dowiedzialam, ze nie
                                        bylo zadnych kolacyjek, tylko po pierwszym spotkaniu mezus poszedl
                                        do luzka z ta ukrainka. To dla mnie tym wiekszy szok, rozumiem
                                        ludzi, 4 tygodnie bez sexu ale w przeddzien przylotu do mnie zdobyl
                                        sie na taki krok? i tlumaczy to miloscia? to wszystko jest dla mnie
                                        niezrozumiale, sadze, ze po prostu maz juz wczesniej mnie nie kochal
                                        ale nie mial odwagi czy ochoty na zmiane, ta ukrainka to po prostu
                                        zwykly pretekst. Niche mu bedzie ziemia lekka.
                                        • 19.05.10, 12:45
                                          ....dokładnie tak! jesli ktoś z kimś jest nieszcześliwy, czuje sie wykorzystany zawiedziony itd. itp....i nie ma ochoty naprawiac tych relacji, to niech sobie szuka swojego "szczęścia"... każdy ma do tego prawo, jego zycie(?).... ale niech uszanuje zycie tej drugiej strony, niech nie oszukuje i nie marnuje jej czasu..... niestety najcześciej osoby tego pokroju to egoiści, dla których liczy sie tylko ich życie, ich czas oraz ich przyjemność..............a wina kochanek polega tylko na tym, ze podtrzymują "pasozyta" przy zyciu nie chcąc uwierzyć, że to "coś" nie jest warte ich miłości. pozdr....
                                          • 19.05.10, 14:41
                                            oj, wlasnie tez tak mysle....jesli milosc sie konczy to sie odchodzi
                                            a nie szuka nowej dupy. Znowu mam handre i zlosc na tego glupka,
                                            wiem, ze nie jest wart mnie i tego co do niego czuje, tak trudno
                                            jednak pogodzic sie ze zdrada tym bardziej, ze bylismy zawsze
                                            lojalni i to bylo wazne dla nas obojga. Mnie nie chodzi juz o niego
                                            tylko ciezko mi sie podniesc z tego blota, w ktore mnie wyrzucil.
                                            • 24.05.10, 11:16
                                              nie wrzucił Cie do błota, zdarzyło sie, ze stracił głowę dla kogoś i
                                              odszedł. takie rzeczy często sie zdarzają bez względu na staż
                                              małzenski. weź sie wreszcie w garsć. na Twoim miejscu jedyne, co
                                              mogłabym do niego czuć, to niechęć a nie miłosć. nie wiem ale jak
                                              czytam o Twojej miłosci do tego człowieka to niedobrze mi sie robi.
                                              do jakiego stopnia czasem kobieta potrafi sie zniżać. sama, na
                                              własne życzenie. przecież Ty sama sie katujesz!dlaczego tak Siebie
                                              nie szanujesz? weź to wytłumacz
                                              • 25.05.10, 15:08
                                                masz racje, od tygodnia sie trzymam i o dziwo juz nie mysle o nim
                                                tak czesto. Jestem pewna, ze dam rade sie otrzasnac. Humor takze juz
                                                mi dopisuje, sloneczko swieci i swiat wydaje sie piekniejszy jak
                                                jeszcze przed tygodniem, czas leczy rany, to absolutna prawda.
                                                • 25.05.10, 15:31
                                                  i Bogu dzięki! a ten zdrajca niech sobie będzie ze swoja kochanką
                                                  skoro tak mu sie podoba i w nosi z nim. miejmy nadzieję, że prędzej
                                                  czy później będzie załował. byle tylko dziecka jej nie spłodził bo
                                                  potem w razie jak się rozejdą to szkoda niewinnego dziecka by było.
                                                  TOBIE ŻYCZĘ ABYŚ BYŁ SZCZĘŚLIWA I WESOŁA I ŻEBY TO ZDARZENIE
                                                  OBRÓCIŁO SIE NA TWOJĄ KORZYŚĆ
                                                  • 26.05.10, 13:22
                                                    juz sie obrucilo na moja korzysc, dzieki za zyczenia. Najcenniejsze
                                                    co maja kobieta to godnosc i to zawsze zostanie docenione. Pa i
                                                    dzieki za wsparcie.
                                                  • 10.08.10, 14:29
                                                    miejmy nadzieję, że prędzej czy później będzie załował.

                                                    A dlaczego mamy miec nadzieje, że bedzie żałował?
                                                    Jakies dobro z tego wyniknie?
                                                    A może bedzie lepiej jak bedzie zadowolony i szcześliwy?
    • 31.05.10, 13:13
      Tak. Zostawił smile wziął rozwód a teraz budujemy wspólny dom smile Ile to trwało?
      Przyjaźniliśmy się ... po 1,5 roku złamałam się i poszłam z nim do łóżka. Po 2
      miesiącach doszło do rozstań ... chyba każde z nas zrozumiało, że można żyć
      inaczej. Po roku było już po rozwodzie. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa ... smile
    • 06.06.10, 20:43
      chcial,ale wygral mąż
      • 27.06.10, 15:27
        nerika napisała:

        > chcial,ale wygral mąż

        Intryguje mnie użycie słowa "wygrał" wink Znaczy, że Ty zrobiłaś swego rodzaju
        "bilans zysków i strat" i zostałaś z mężem, czy też to mąż raczej zawalczył o
        Ciebie i to sprawiło, że zostałaś w starym związku..?
    • 10.08.10, 12:29
      Moja szwagierka jest wdową. Poznała w pracy super faceta, który
      rzekomo był w separacji i nie mieszkał z żoną. Trwało to 3 lata,
      ciągle nie chciał się rozwieść, żeby nie zranić dziecka...Po trzech
      latach szwagierka straciła cierpliwość...Podejrzewam, że facet cały
      czas mieszkał z żoną i wszystko to było jedno wielkie kłamstwo !
      Faceci szukają urozmiacenia i naiwnych babek, które wierzą w ich
      bajki. Nigdy nie związałabym się z żonatym,szwagierka też już nie..
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.