nie jest wam wstyd? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • kochanki? bo mnie by było, maskra!! rozbijać czyjeś rodziny, bez skrupulow, z takim wrachowaniem<szok>. Z ciekawościa troche poczytałam to forum i jestem przerazona! jak tak mozna no jak, nie bronie chłopa ale jak jest podaz to i jest popyt, zycie a mezczyzna to tylko mezczyzna, ktory ulega kobiecym wdziekom ale kobieta? jednak baby sa wredne i nie ma co im ufać, robijac malzenstwa, psychikę dziedzi niszczyc i jeszcze dziwic sie ze zdesperowana ex zona niszczy samochod? ja to takiej kobecie bym chyba wszystkie włosy powyrywała, ze wchodzi w czyjes zycie z butami, ze niszczy coś, ze pozbawia dzieci ojca. Nie martwcie sie nie jestem zadna zona, ktora maz zdradza- jestem tylko studentka, mam chlopaka, ktoremu ufam ale juz widze jak nawet najblizsze kolezanki :wolne, zdesperowane, co robia, jak sie zachowują, ja nie pojmuje jak wogole mozna tak, czy wy macie jakies sumienie? ja takze mogłam byc kochanką ale w zyciu nie pozwoliłabym sobie upasc tak nisko, honor by mi na to nie pozwalał i wlasne sumienie zeby zabrac maluchowi ojca... dziewczyny opanujcie się, przemyslcie sto razy zanim rozbijecie komus zycie
    • Masz zły obraz tzw. kochanki.
      Jak z tekstu Marii peszek "sa kobiety pistolety...z wydepilowanym krokiem".
      Niekoniecznie, choc wygolony wzgorek lonowy mam w przeciwienstwie do żony mojego ex-k.
      to nie zawsze tak jest,że one-żony to takie bidule porzucone,przez samca z suką-kochanką.
      Wiesz jak to jest ZAKOCHAĆ sie?Bić sie z myslami, dni,tygodnie, lata...? Lata kochać sie w czimś mężu, widziec jak on z ią robi zakupy, jedzie na porodówke, mijają kolejne Wigilie, Sylwestry, Walntynki. i jak w koncu zaczyna miedzy Wami iskrzyć, pomomo,że nie dawalas przez te lata ŻADYCH znaów, kolekcjonujesz nagle każdy usmiech, dotyk...Myślisz,że sie nie zastanawiamy?Że nie wiemy co to wyrzut sumienia? Że nie wiemy co to moralność? Wiemy!Ale nagle zaczynamy żyć w innym świecie.
      To nie jest tak,że każdy romans jest wyrachowany, nie.
      Na początku sie tego boisz, potem boisz sie,że sie skończy...Bo kto powiedział, że zakochać sie można tylko nie będąc w zwiazku małeńskim.Zakochanie sie to nie przywilej tylko do 25 roku życia.
      Ja sie zakochałam, jak dziewczynka, w żonatym...Nie zabralam go dzieciom, żoni, nikomu...oddalam go...i nie żałuje.Ale nie pwowiem, że nie tęsknie.Tak tęsknie...I NIE WSTYDZE sie tego...
      • jedynie co mogę polecic to jakąś terapię, bo takie miłości są toksyczne bardzo, skoro tylko czekałaś i po cichu cierpiałaś ja w takiej sytuacji chodziłabym do dobrego terapeuty i leczyła sie z chorej miłości, a najlepszym lekarstwem na starą miłość jest nowa miłość i tego Ci oczywiście zyczesmile, jednak nie zaprzeczysz, ze wiele jest wyrachowanych kobiet, ktore poprostu są egoistkami, bez zadnych zasad, etyki, wychowane, smutne to ale prawdziwe, ze 'kobieta kobiecie wilkiem', rozumiem ze na zdrade składa sie wiele czynników jakies niepowodzenia malzenskie, niedomowienia ale to wszystko da sie naprawic...tylko....nagle pojawia sie 'dobra, ciepla, kochana kobietka która z checią wysłucha czyjegos meza' i tak to sie zaczyna, sa pewne zasady, które mi w domu przekazano i wpojono, ja bym nie tkneła ale szkoda, ze sa na świecie kobiety które bez skrupułów rozbijaja rodziny bo swiat byłby o wiele prostszy bez takich i kto je wychowywał?? czy rodzice im zadnych zasad nie przekazali? pisze tu o tych wyrachwanych kochankach, a wiele takich
        • tutaj masz racje. najgorsze są właśnie takie pocieszycielki co chca niby pomoc , a przez ich w...nie w nie swoje sprawy tylko bardziej szkodza. a potem maja ten swoj argument , ze przeciez im sie i tak w małzenstwie nie ukladalo, a ona tak probowala pomoc i rozmawiajac z nim, a jakby poslala chlopa do domu do zony i dzieci to by najbardziej pomogla , zle to do glowy żadnej do tej pory nie przyszlo bo przecież motylki w brzuchu i tchu im braklo gdy byl obok i ta namietnosc och ach
          ale tak to jest jak sie nie zna prawdziwej milosci, ktora sie buduje latami , a opiera sie jedynie na zauroczeniu

          p.s nie mowie , ze wszystkie przypadki sa takie , ale moj byl niby do zdrady fizycznej nie doszlo , ale w ramach terapi malzenskiej ( jednostronnej) "kumpela" probowala mi faceta pocieszac
          • marg85 napisała:

            > tutaj masz racje. najgorsze są właśnie takie pocieszycielki co chca niby pomoc
            > , a przez ich w...nie w nie swoje sprawy tylko bardziej szkodza. a potem maja t
            > en swoj argument , ze przeciez im sie i tak w małzenstwie nie ukladalo, a ona t
            > ak probowala pomoc i rozmawiajac z nim, a jakby poslala chlopa do domu do zony
            > i dzieci to by najbardziej pomogla , zle to do glowy żadnej do tej pory nie prz
            > yszlo bo przecież motylki w brzuchu i tchu im braklo gdy byl obok i ta namietno
            > sc och ach

            Bardzo łatwo rozbić małżeństwo które przechodzi kryzys...Zatem pojawienie się wtedy osoby trzeciej (czułej, wyrozumiałej itd) jest gwoździem do trumny, ponieważ nagle ukazuje się łatwiejsza perspektywa szczęścia niż bycie wiernym mężem/ żoną i walka o szczęście w małżeństwie..

            z drugiej strony zastanawiam się jak można zaufać facetowi, o którym ma się wiedzę że potrafi perfidnie zdradzić kobietę (tym wypadku żonę), której w obecności świadków wyznawał miłość i obiecywał wierność bez względu na okoliczności. Jak można zaufać że nie zrobi tego kolejny raz?, chyba tylko na podstawie zaufania do samej siebie że jest się "lepszym" modelem niż poprzednia kobieta która nie potrafiła go uszczęśliwić- a ja potrafię!!



            • z drugiej strony zastanawiam się jak można zaufać facetowi, o którym ma się wie
              > dzę że potrafi perfidnie zdradzić kobietę (tym wypadku żonę), której w obecnośc
              > i świadków wyznawał miłość i obiecywał wierność bez względu na okoliczności. Ja
              > k można zaufać że nie zrobi tego kolejny raz?, chyba tylko na podstawie zaufani
              > a do samej siebie że jest się "lepszym" modelem niż poprzednia kobieta która ni
              > e potrafiła go uszczęśliwić- a ja potrafię!!


              wydaje mi sie, że jeśli kobieta zna problemy małżeńskie tylko z opowieści faceta i sama nie ma zbyt wiele doświadczenia w relacjach mąż, żona, rodzina itp, to może się poczuć lepsza od żony i brnąć w związek z facetem z nadzieją, że ich związek będzie lepszy. ma tez przewage bo w końcu wie co się facetowi nie podobało jeśli idzie o zachowanie zony, bedzie wiedziala czego unikac. pytanie tylko jak dlugo sielanka potrwa?
            • > świadków wyznawał miłość i obiecywał wierność bez względu na okoliczności.

              W kościele (katolickim): "miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci"

              W cywilu: "i uczynię wszystko, aby nasz małżeństwo było zgodne, trwałe i szczęśliwe"

              I ta przysięga cywilna ma sens, bo co to jest wszystko -- to znaczy popełnienie samobójstwa też???? Co ciekawsze, zdrada niewykryta często BYWA jedynym sposobem spełnienia tej przysięgi, ot życie....

              W kościele trzeba rzucać chlebem....ale to problem prawdziwie wierzących.

              Jan
        • Nie da się rozbić rodziny. Można rozbić patologię. Im większa -- tym łatwiej.

          A wyrafinowane suki szybciej dostają kopa w dupę. Tylko tym DOSKONALE wyrafinowanym to nie przeszkadza, bo one to ryzyko mają wliczone w swoje geny.

          Ot i cała prawda.

          A podaż i popyt są nierozłączne. Jak jajko i kura. I o ile można sztucznie wykreować popyt na Spice Girls (rok) czy Harrego Pottera (ostatni film to już totalny SYF), to akurat rynkiem kopulacyjnym rządzi czystojanuszokorwinomikkowski kapitalizm.

          Tak, tak, dorośniesz, zobaczysz...

          Jan
      • rofl ;D

        skoro tak kochasz i tesknisz to czemu nie zostawisz meza i nie zwiarzesz sie z tamtym?

        big_grinbig_grinbig_grin
      • Od kiedy zakochanie, a nawet ZAKOCHANIE daje prawo do robienia wszystkiego, co się chce i nie zważania na innych?
        Wam się kochankom wydaje, że tylko wy jesteście zakochane, tylko wy wiecie, czym jest prawdziwa miłość. Bo oczywiście ta rysująca samochody żona to nie wie nic o miłości, zimna suka co "mu nie daje", to ONA powinna postąpić rozsądnie i odpuścić, dać co prędzej rozwód i nie robić scen, na pożegnanie jeszcze wałówkę misiowi wyszykować... tylko was nie obowiązuje rozsądek, prawda?
        • Nie wiesz o czym mówisz... kochać cudzego męża to uczuciowe, mentalne i duchowe piekło.... sypiać z nim ze świadomością, że i tak zaraz będzie wracał do NIEJ to tortura... Nie, żony kochanków to nie zimne suki, i nie od nich wymagamy postępowania rozsądnego, tylko od tych ich mężów, którzy nas - kochanki - zapewniają, że to MY jesteśmy te jedyne.... Czy myślisz, że kochanka nie cierpi ? że się nie męczy ?
          • Chyba nikt nikomu nie każe sypiać z cudzym mężem? Skoro to takie piekło i męczarnia?

            >Czy myślisz, że kochanka nie cierpi ? że si
            > ę nie męczy ?

            Myślę, że może cierpieć i się męczyć, chociaż w innym wątku zapewniano mnie równie gorliwie, że kochanka traktuje męża innej zabawowo i wcale nie marzy o założeniu z nią nowej rodziny, wręcz przeciwnie, dla niej to czcza rozrywka dla zabicia nudy.
            Tylko zupełnie nie rozumiem, czemu mam jej współczuć, ma tę mękę na własne życzenie i namiętnie broni swojego prawa do męczenia się.

            >Nie, żony kochanków to nie zimne suki, i nie od nich wymagamy pos
            > tępowania rozsądnego, tylko od tych ich mężów, którzy nas - kochanki - zapewnia
            > ją, że to MY jesteśmy te jedyne....

            To ciekawa postawa, bo co wątek czytam, jak to żona _powinna_ odpuścić, dać szybko i bezproblemowo rozwód i w ogóle nie robić scen, bo misiaczek się stresuje.

            Jak możesz wymagać "postępowania rozsądnego" od faceta, który kłamie w żywe oczy z tą "jedyną" (którą w oczywisty sposób nie jesteś) i na czym to rozsądne postępowanie w tym wypadku miałoby polegać? A jak rozumiem, skoro twój związek z nim dajmy na to trwa, to łykasz te kłamstwa... jednocześnie wymagając rozsądnego zachowania? "Ale osochodzi?"
            • > Chyba nikt nikomu nie każe sypiać z cudzym mężem? Skoro to takie piekło i męcza
              > rnia?

              Oczywiście że nikt nikomu nic nie każe, ale jak się człowiek zakocha, to mózg zwykł odpływać daleko w świat. Kończy się logiczne myślenie, analiza sytuacji, racjonalizowanie... zostają tylko uczucia.

              > Myślę, że może cierpieć i się męczyć, chociaż w innym wątku zapewniano mnie rów
              > nie gorliwie, że kochanka traktuje męża innej zabawowo i wcale nie marzy o zało
              > żeniu z nią nowej rodziny, wręcz przeciwnie, dla niej to czcza rozrywka dla zab
              > icia nudy.

              Ile ludzi tyle postaw. Każdy ma swoją własną motywację, nie ma co generalizować.

              > Tylko zupełnie nie rozumiem, czemu mam jej współczuć, ma tę mękę na własne życz
              > enie i namiętnie broni swojego prawa do męczenia się.

              A czy ktoś oczekuje tu współczucia ? Chyba jedynie zrozumienia.

              > To ciekawa postawa, bo co wątek czytam, jak to żona _powinna_ odpuścić, dać szy
              > bko i bezproblemowo rozwód i w ogóle nie robić scen, bo misiaczek się stresuje.

              hahaha ! smile piękne -"misiaczek się stresuje" smile)) LOL Moim zdaniem żona jest pierwsza w kolejce, chociażby dlatego, że to z nią na ślubnym kobiercu stawał. Ja na przykład swoje miejsce w szeregu znam.

              Jak możesz wymagać "postępowania rozsądnego" od faceta, który kłamie w żywe ocz
              > y z tą "jedyną" (którą w oczywisty sposób nie jesteś) i na czym to rozsądne pos
              > tępowanie w tym wypadku miałoby polegać?

              Fajnie by było, żeby facet miał na tyle jaja, żeby się określił, czego, a w tym wypadku KOGO on chce.

              A jak rozumiem, skoro twój związek z n
              > im dajmy na to trwa, to łykasz te kłamstwa... jednocześnie wymagając rozsądnego
              > zachowania? "Ale osochodzi?"

              Jestem z nim bo się zakochałam. Rozsądne zachowanie z jego strony byłoby gdyby :
              a) powiedział mi w końcu, że chce zostać z nią i że jej nigdy nie zostawi
              b) powiedział mi że chce być ze mną i żeby ją zostawił

              Ciężko jest tak żyć nie wiedząc na czym się stoi.
              p.s. ja nie wiedziałam, że on jest żonaty jak zaczęłam się z nim spotykać. Jak się dowiedziałam, to już motyle wściekłymi tabunami buszowały mi po jelitach smile



              • > Oczywiście że nikt nikomu nic nie każe, ale jak się człowiek zakocha, to mózg z
                > wykł odpływać daleko w świat. Kończy się logiczne myślenie, analiza sytuacji, r
                > acjonalizowanie... zostają tylko uczucia.

                Mimo wszystko zakochanie nie zwalnia z myślenia. A skoro kochanki uważają, że zwalnia, to powinny z pobłażliwym uśmiechem znosić te samochody porysowane gwoździem przez zazdrosne żony - bo ona też nie myśli logicznie, biedaczka.

                To mnie właśnie wkurza na tym forum, kochanka biedna nieszczęsna zakochana, myśli dupą a nie głową, ale żona! O! Ona to powinna być rozsądna i jak najszybciej dać rozwód, nie robić awantur, co sobie w ogóle babsko myśli, żeby swoimi uczuciami misia szantażować big_grin

                > A czy ktoś oczekuje tu współczucia ? Chyba jedynie zrozumienia.

                Chyba tak, oczekuje się wsparcia i współczucia. Jak napisać słowo krytyki, to zaraz się dostaje łatkę "zdradzanej sfrustrowanej żony". Choćby się nią nie było. Ale to bez znaczenia. Anonimowe osoby z forum, które mnie nie znają i tak wiedzą, że mój mnie zdradza big_grin

                Zrozumienia? A co tu jest do rozumienia? Dokonałaś wyboru, ponosisz konsekwencje, takie czy inne.

                > p.s. ja nie wiedziałam, że on jest żonaty jak zaczęłam się z nim spotykać. Jak
                > się dowiedziałam, to już motyle wściekłymi tabunami buszowały mi po jelitach smile

                Mnie by w tym momencie te motyle oklapły, zdechły i zgniły w ściółce. To by zmieniło wizerunek misia o 180 stopni. Mogłabym być dalej z facetem, który by się przyznał do zmiany płci (bo to przynajmniej nie jest moralnie naganne), ale z żonatym?
              • > Fajnie by było, żeby facet miał na tyle jaja, żeby się określił, czego, a w tym
                > wypadku KOGO on chce.

                Ależ odpowiedź na te pytanie jest zawsze taka sama: OBU chce.

                Tylko że kobieta nie taką chce usłyszeć .. więc słyszy kłamstwa. lol.

                • hermilion napisał:
                  > Ależ odpowiedź na te pytanie jest zawsze taka sama: OBU chce.
                  > Tylko że kobieta nie taką chce usłyszeć .. więc słyszy kłamstwa. lol.

                  Aj, bo ta monogamia to taka przereklamowana jest wink

                  • on + żona + kochanka != monogamia
                    Q.E.D.

                    znaczysie: jakby mu na monogamii zależało to by kochanki nie miał.
                    • hermilion napisał:
                      > on + żona + kochanka != monogamia
                      > Q.E.D.
                      > znaczysie: jakby mu na monogamii zależało to by kochanki nie miał.

                      A czy ja mówię o monogamii ze strony mężczyzny ?? ;> Przecież od zarania dziejów to mężczyzna miał wiele żon a nie odwrotnie wink wink wink
                      • > A czy ja mówię o monogamii ze strony mężczyzny ?? ;> Przecież od zarania dz
                        > iejów to mężczyzna miał wiele żon a nie odwrotnie wink wink wink

                        To było na początku:
                        >>> Fajnie by było, żeby facet miał na tyle jaja, żeby się określił, czego, a w tym
                        >>> wypadku KOGO on chce.
                        I raczej się nie do kobiet odnosiło


                        • Znaczysie mam na myśli to, że określenie się przez faceta, któremu
                          po prostu chodzi o znalezienie kochanki jest bez sensu - bo jak ma
                          się określić że chciałby mieć i kochankę i żonę w świetle tego
                          że kochanka nie taki układ poszukuje ... i nie zwiąże się z facetem
                          który mówi to wprost. To kontrproduktywne wink

                          Więc kochanka otrzymuje w wyniku kłamstwa - bo tylko one sprawią
                          że zechce być z podrywaczem .. a za prawdę można co najwyżej
                          w gębę zgarnąć.
    • Bycie kochanką nie jest przestępstwem w przeciwieństwie do wyrywania komuś włosów i niszczenia samochodów. Co za zasady moralne Ci rodzice wpoili ?smile Tylko pogratulować. Nie znasz innych argumentów niż przemoc?
    • Zabierać dzieciom ojca? Jak to rozumiesz? Bo mi przed oczyma stanął ojciec, który zdradza dzieci, przestając z nimi sypiać i odchodzi dzielić łóżko z kochanką? Zawsze myślałam, że konflikt interesów znajduje się na linii żona-kochanka, a nie dzieci-kochanka... A może wściekła żona sama pozbawia dzieci ojca, próbując się zemścić za zdradę izolowaniem ich?
      • a jo to widze zupelnie inaczej
        jak facet jest z kochanka to sila rzeczy poswieca mniej czasu zonie i dzieciom i zdradza rodzine.
        w koncu jak poswieca jakas czesc swojego czasu na kochanke, to ma go mniej dla zony i dzieci.
        dla mnie to jest konflikt rodzina vs. kochanka.
        napisalas "Bo mi przed oczyma stanął ojciec, który zdradza dzieci, przestając z nimi sypiać i odchodzi dzielić łóżko z kochanką". tego nie rozumiem bo rodzina to nie tylko seks, zona to tez nie tylko seks, zreszta kochanka to tez czesto nie tylko seks ( szczegolnie jak sie mowi o zbyt pozno odkrytej milosci zycia tratata...), a do dzieci seks w ogole nie pasuje. ale do rzeczy, zwiazki damsko - meskie to nie tylko seks, a z tego zdania wynika, ze seks wg ciebie jest najwazniejszy.
        • Nie masz racji w definiowaniu obszaru zdrady. Idąc za Twoim rozumowaniem posiadanie przyjaciół również jest zdradą małżeńską, bo w końcu spędzając z nimi część swojego czasu siłą rzeczy odbierasz go rodzinie. Rozumiem doskonale skąd u niektórych mężczyzn taka niechęć do wiązania się - jeśli dla kobiet każdy czas spędzony z kimkolwiek innym niż partnerką i dzieci jest traktowany jako czas odebrany rodzinie... Zdradzanie partnera to nic fajnego, ale używajmy rozsądnych argumentów!
      • "A może wściekła żona sama pozbawia dzieci ojca, próbując się zemścić za zdradę izolowaniem ich?"

        a jesli chodzi o zdanie powyzej to przykre, ze niektórzy traktuja dzieci jak karty przetargowe. rodzic zawsze powinien kierowac sie dobrem dziecka. niestety nie tylko kobiety tak robia, ja znam przypadek gdzie to wlasnie ojciec z obecna zona izoluja corke od eks.
    • raz.dwa.trzy.tylko.ty napisała:

      > kochanki? bo mnie by było, maskra!! rozbijać czyjeś rodziny, bez skrupulow, z t
      > akim wrachowaniem<szok>. Z ciekawościa troche poczytałam to forum i jes
      > tem przerazona! jak tak mozna no jak, nie bronie chłopa ale jak jest podaz to i
      > jest popyt, zycie a mezczyzna to tylko mezczyzna, ktory ulega kobiecym wdzieko
      > m ale kobieta? jednak baby sa wredne i nie ma co im ufać, robijac malzenstwa, p
      > sychikę dziedzi niszczyc i jeszcze dziwic sie ze zdesperowana ex zona niszczy s
      > amochod? ja to takiej kobecie bym chyba wszystkie włosy powyrywała, ze wchodzi
      > w czyjes zycie z butami, ze niszczy coś, ze pozbawia dzieci ojca. Nie martwcie
      > sie nie jestem zadna zona, ktora maz zdradza- jestem tylko studentka, mam chlop
      > aka, ktoremu ufam ale juz widze jak nawet najblizsze kolezanki :wolne, zdespero
      > wane, co robia, jak sie zachowują, ja nie pojmuje jak wogole mozna tak, czy wy
      > macie jakies sumienie? ja takze mogłam byc kochanką ale w zyciu nie pozwoliłaby
      > m sobie upasc tak nisko, honor by mi na to nie pozwalał i wlasne sumienie zeby
      > zabrac maluchowi ojca... dziewczyny opanujcie się, przemyslcie sto razy zanim r
      > ozbijecie komus zycie

      no co Ty i tak nic, zadnego przykazania nawet nie zlamalas?
      tylko co z tym wyrywaniem wlosow....?

      • ja bym dzieci nigdy nie skrzywdziłasmile, a kochanki wlasnie to robią

        tak, złamałabym w tym przypadku przykazania i wcale sie nie dziwie jak zdradzana zona probuje w odwecie rysowac auto itd, nawet nie chce myslec co czuje

        Ale fakt jest taki, ze jak facet zdradzi raz to i zdradzi ponownie, wiec nie wiem co te kobiety kochanki oczekuja, moze to ze im bedzie wierny LOLbig_grin
        • chyba nie ma sensu zie tak bulwersować, ani łamać jakiekolwiek przykazania

          jak chcesz zemscic sie na kochance to jej oddaj swojego męża

        • zupełnie nie znasz życia. Ja się od 7 miesięcy mniej lub bardziej skutecznie opędzam od byłego k. mówiąc mu, że skoro tak bardzo nie chce skrzywdzić swojego dziecka to niech da mi święty spokój. A tymczasem dziecka skrzywdzic nie chce, zonie powiedziec wciąz nie może, chociaż wciąż słysze ze chce, rozbił mi mozliwość na stworzenie kolejnego normalnego związku. Bo wciąż wydaje mu się, że mnie kocha i nie pozwala przez to ułozyć sobie życia, wciąz na nowo wymyslając kolejne argumenty... Z głupoty na niektóre przez te 7 miesięcy dałam się złapać, ale przyszedł czas, że wreszcie przejrzałam na oczy. A on i tak swoje i co jakiś czas się odzywa , przychodzi z kwiatami i mówi, że juz wieczorem jest u mnie... W końcu zagroziłam, że poinformuje osobiście jego żone, ze mam dość. Zobaczymy czy to zadziała.
          I co jestem ta zła, która odbiera dziecku ojca?
        • Pewnie co głupsze oczekują tego, co żony - że będzie dobrze. Jedne warte drugich jeśli chodzi o poziom inteligencji.

          Rodzina, która się rozpada, krzywdzi swoje dzieci, kochanka nie jest tu stroną. Pojawia się, znika, bywa, to nie jej rodzina, nie jej dzieci, więc kuriozalne jest zwalanie na nią winy.

          W najpopularniejszej u nas religii można złamać wszelkie przykazania, byle tylko nieść swój krzyż. Rozgrzeszenie i tak się dostanie, więc w czym problem?


          --
          czarownicazla.blox.pl

          http://czarownicazla.blox.pl/resource/xxx.jpg
    • raz.dwa.trzy.tylko.ty napisała:

      > kochanki? bo mnie by było, maskra!! rozbijać czyjeś rodziny, bez skrupulow, z t
      > akim wrachowaniem<szok>. Z ciekawościa troche poczytałam to forum i jes
      > tem przerazona! jak tak mozna no jak, nie bronie chłopa ale jak jest podaz to i
      > jest popyt, zycie a mezczyzna to tylko mezczyzna, ktory ulega kobiecym wdzieko
      > m ale kobieta? jednak baby sa wredne i nie ma co im ufać, robijac malzenstwa, p
      > sychikę dziedzi niszczyc i jeszcze dziwic sie ze zdesperowana ex zona niszczy s
      > amochod? ja to takiej kobecie bym chyba wszystkie włosy powyrywała, ze wchodzi
      > w czyjes zycie z butami, ze niszczy coś, ze pozbawia dzieci ojca. Nie martwcie
      > sie nie jestem zadna zona, ktora maz zdradza- jestem tylko studentka, mam chlop
      > aka, ktoremu ufam ale juz widze jak nawet najblizsze kolezanki :wolne, zdespero
      > wane, co robia, jak sie zachowują, ja nie pojmuje jak wogole mozna tak, czy wy
      > macie jakies sumienie? ja takze mogłam byc kochanką ale w zyciu nie pozwoliłaby
      > m sobie upasc tak nisko, honor by mi na to nie pozwalał i wlasne sumienie zeby
      > zabrac maluchowi ojca... dziewczyny opanujcie się, przemyslcie sto razy zanim r
      > ozbijecie komus zycie

      nie wiem dlaczego oczekujesz od obcej Ci kobiety czegokolwiek milego. To naiwne, glupie i bezpodstawne.

      Masz za to pelne prawo oczekiwac od meza ze uszanuje wasz zwiazek. Tylko on jest winny, bajki o "uwiedzeniu" biednego meza wloz miedzy ksiazki gdzie ich miejsce.

      Analogicznie z "uwiedzionymi" kobietami. Kochaja meza pond wszystko, szanuja, nie chca odchodzic no ale..., stalo sie big_grin.
      Nagle i niespodziewanie, jakis koles na ulicy po prostu wlozyl jej miedzy nogi, nic nie mogla zrobic... wink

      wszystko bzdury
      takze wybij sobie z glowy ze ktokolwiek obcy zrobi dla Ciebie cos milego. Zwlaszcza jezeli chodzi o swedzenie w kroczu.
    • nie jest wam wstyd? – nie
      mezczyzna to tylko mezczyzna, ktory ulega kobiecym wdziekom – to nie mężczyzna, tylko pierdoła
      robijac malzenstwa – nie rozbijałam małazeństwa, tylko uprawiałam sex
      psychikę dziedzi niszczyc – sex uprawiałam z ex-meżem owej damy a nie z dziećmi
      dziwic sie ze zdesperowana ex zona niszczy samochod – dziwię sie bo sexu nie uprawiałam z samochodem a w nim
      wchodzi w czyjes zycie z butami – nie obchodzi mnie zycie owego pana
      pozbawia dzieci ojca – do obowiązków ojca nie należy sex z dziećmi – nawet jest zakazany, więc niczego owe dzieci nie pozbawiałam.

      Poza odpowiedziami na pierwsze dwa pytania reszta oczywiście nieco tendencyjnie przerysowana, ale sens tego co chce powiedzieć oddaje wiernie.

      Bezwolny meżczyzna,który ulega urokom byle kogo to palant – i jeżeli akurat mam ochote na zabawę, to moge sie ewentualnie nim pobawić. Jednakże wraz z dorastaniem nie pociągaja mnie juz takie pierdoły „wyrwałam się z domu i pokaże na co mnie stać”, poza tym najczeście źle tańczą.
      Z wyrzutami sumienia nie ma to nic współnego. Kwestia własnych upodobań.
      Mój obecny maż był kiedyś moim kochankiem. Jakoś to nie przeszkadza rozpoczać już jakiś czas temu druga dziesiątke wspólnego uczciwego, współnego pożycia. Przykro mi z powodu jego pierwszej żony i trudności w kontaktach z dzieckiem, ale nie widze powodu, dla którego mielibyśmy sie poświęcać i komu to miałoby przynieść korzyść.


    • po czesci masz racje, ale po czesci nie.
      sa takie, ktore bez skrupulow rozbijaja rodziny i robia wszystko, zeby chlop zostawil dla niej dotychczasowa rodzine i8 byl z nia.
      sa tez takie, ktore sa naiwne, wierza we wszystko , co chlop im opowiada a czesto i gesto obiecuje im zlote gory, zwodzi cale lata ja i zone.
      dla mnie to tez w pale sie nie miesci i nawet nie chce rozumiec takich kobiet.

      --
      Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wannytongue_out
      • > sa takie, ktore bez skrupulow rozbijaja rodziny i robia wszystko, zeby chlop zo
        > stawil dla niej dotychczasowa rodzine i8 byl z nia.

        Bo kochają ? !!! ?
        • Aha i to wszystko usprawiedliwia, tak?
          Mam pomysł, napadnę cię w ciemnej uliczce i zabiorę ci portfel... bo wiesz, bardzo kocham moją rodzinę, a nie mam kasy na ekskluzywne prezenty na święta tongue_out
          • > Aha i to wszystko usprawiedliwia, tak?
            > Mam pomysł, napadnę cię w ciemnej uliczce i zabiorę ci portfel... bo wiesz, bar
            > dzo kocham moją rodzinę, a nie mam kasy na ekskluzywne prezenty na święta tongue_out

            <==== to nie było chyb za mądre co ? I nijak ma się do tematu smile
      • Są jeszcze takie, które nie budują sobie idiotycznych miraży i nie traktują kochanka jako potencjalnego partnera na życie. I to tak naprawdę są kochanki, a nie infantylne idiotki, które dorabiają ideologię do romansu.
        --
        czarownicazla.blox.pl

        http://czarownicazla.blox.pl/resource/xxx.jpg
    • Wiesz co, mnie by nie tyle było wstyd z powodu tych dzieci czy coś... ale jakbym miała powiedzieć w oczy rodzinie i przyjaciołom "mam faceta, ale nie przyszedł ze mną, bo musi siedzieć dzisiaj z żoną i z dziećmi", jakbym miała powtarzać ludziom te bzdury o tym, że "on się zaraz rozwiedzie, ślub z żoną brał z rozsądku, nic ich nie łączy", to bym się chyba wolała pod ziemię zapaść tongue_out
      • Dlatego te które mają trochę przynajmniej zdrowego rozsądku potrafia wczesniej czy później zrozumieć, że nie tedy droga zeby czekac całe życie. Ja to zrozumiałam po 1,5 roku. A teraz jeszcze 7 miesięcy biję się z nim, bo to on teraz nie potrafi odpuścić, a na rozmowę z zoną też nie może się zdecydować. I co najciekawsze - te 7 miesięcy to walka - nie romantyczne spotkania, nie trzymanie się za rączkę, nie sex. Tylko naprzemienne okresy spokoju kiedy sie nie kontaktujemy (max 2 tygodnie) i ponowny kontakt z jego strony, że ja jestem "jak tlen". Poł roku temu się na to łapałam, teraz juz mniej lub bardziej sie smieję, ale nerwy mam stargane do końca, bo mimo wszystko pewne uczucie wciąż jest. Ale jesli nie ma uczciwego zwiazku to nie chcę żadnego i na siłę go od rodziny i dziecka nie odciagam - wręcz przeciwnie.
    • Wyobraź sobie kochana, że nie jest wstyd, bowiem ludzi nie da się rozłączyć na siłę, nie wiedziałaś o tym?
      Jeśli ludzie, w Twoim wydaniu małżonkowie lub boża para, się kochają wystarczająco mocno lub mądrze, żadna kochanka ani żaden kochanek im nie zagrozi, ja Tobie powiem, że nawet śmierć ich nie rozłączy.
      A Ty przychodzisz na forum Kochanki z nazwy i założenia wiadomo o czym, przychodzisz z ewangelią wstydu, po cholerę?
      Chcesz nawrócić kogoś?
      Powinnaś się wstydzić, jeśli jesteś tak dobrze wychowana jak twierdzisz, nie powinnaś się narzucać wszystkim tutaj. Opamiętaj się.
      --
      Spojrzyj głębiej, zobaczysz więcej.
      • Znalazła się następna "święta" kochanka . Co jest z Wami nie tak ,ze musicie się do żonatego dobierać. Tylu wolnych facetów na świecie chodzi , ale one nieee !!! muszą wpieprzać się między wódkę a zakąskę .
    • a jak nie jest wstyd tym zonom, ktore wiedza doskonale, ze maz nie potrafi zrezygnowac z kochanki w imie milosci do zony, ba, nawet w imie dobra dzieki, a jednak udaja przed calym swiatem, ze wszystko jest ok. raz zsradzil, zdradzil i drugi raz, ale co tam, lepiej byc biedna zona niz odwazna rozwodka.
      • słucham? Żonom wstyd za zdrajcę?? Pomieszały Ci się chyba pojęcia. Oczywiscie każda kochanka chciałaby dla siebie faceta -męża innej kobiety. Tez mi powód do dumy !!!!
      • Wolałabyś, żeby na każdym kroku oczerniały go przed otoczeniem lub prały brudy przy ludziach? A może mają jakiś obowiązek relacjonować na bieżąco otoczeniu rozwój romansu męża?

        A co do "że one chcą tego zdrajcę" - wy ze łzami wzruszenia w oczach rzucacie się w ramiona tych samych zdrajców, wiedząc doskonale, że robią inną kobietę w bambuko i jakoś nie widzicie w tym powodu do wstydu... a żonom to wytykacie. Kuriozalne.
        • Cała prawda !! Wyjęłaś mi to z ust Klawiaturo wink
          • caly ten watek jest raczej o wytykaniu kochankom, ze maja za zle, ze zony nie chca im oddac misiow. pomijajac moralnosc kochanki, ale dlaczego te zony nie chca oddac misiow? skoro to i tak dwulicowi zdrajcy to po co dalej zyc z takim czlowiekiem?
            • ona_zmeczona napisała:
              >dlaczego te zony nie chc
              > a oddac misiow? skoro to i tak dwulicowi zdrajcy to po co dalej zyc z takim czl
              > owiekiem?

              Każda żona ma inne powody dla których nadal chce być ze swoim grzesznym mężem. Jednym z nich może, ale nie musi (zaznaczam) jest to , żeby to właśnie kochanka obeszła się ze smakiem. Prawda jest taka ,że gdyby ten mąż chciał odejść od żony- dawno by to zrobił !!!
            • Zazwyczaj dlatego, że ich kochają. Kto jak kto, ale kochanki powinny to rozumieć - żona ma z ich kochankiem długą historię, łączy ich bardzo wiele, wspólny dom, ślub, nierzadko dzieci. To są bardzo mocne więzy. Jestem w stanie zrozumieć raczej żonę niż kochankę - która poznaje żonatego faceta i nie może się powstrzymać przed pójściem z nim do łóżka, tak go kocha. I zerwać też nie może, tak go kocha. Ale zrozumieć, że inna kobieta może też go kochać, to już ją przerasta.

              Poza tym jeszcze jedna sprawa: kiedy ta żona się w nim zakochiwała, on jeszcze nie był dwulicowym zdrajcą. A kiedy kochanka wchodzi w związek z żonatym, zazwyczaj już o tym wie, a jak nie wie, to zazwyczaj dość szybko się dowiaduje. Nikt nie jest w stanie ukrywać miesiącami czy latami posiadania żony i dzieci. A taka żona potrafi odkryć zdradę męża po wielu latach bycia razem, kiedy przysięgi przed ołtarzem już złożone, kredyt na dom wzięty, dom wybudowany, meble do tego domu wspólnie wybrane, a dziecię już biega do szkoły.... to jest coś kompletnie, absolutnie, zupełnie innego, nikt nie ma prawa oczekiwać, że jakakolwiek kobieta radośnie machnie na to ręką i "odda" męża kochance, na pożegnanie pakując im domowe weki w torbę.
              • > Zazwyczaj dlatego, że ich kochają.

                Co najwyżej "kochają inaczej". Właściwie kochany facet ma w dupie kochanki (OK, jest pewnie jakiś procent palantów, ale raczej tu nie o nich mowa, bo oni normalnej rodziny NIGDY nie stworzą, więc nie ma co rozbijać).

                Kochają wygodnictwo, kasę, pozory, SIEBIE najbardziej. I ten misio jest elementem układanki. Standardowy misio z misiaczkiem obciąganym "co noc" naprawdę nie będzie szukał kolejnej ssawki. Szczególnie po SMS-ie w pracy: "misiaczku, mój języczek już dygoce, lubię kosztować Twojego miodku....".

                Może i infantylny ten mój post, ale za to prawdziwy. Powodów zdrady jest wiele. Ale prawie ZAWSZE leżą one WEWNĄTRZ związku.

                Jan
      • Wiesz co ? Ja myślę, że to jest o wiele bardziej skomplikowane...
        Zawsze się nad tym zastanawiałam, kto ma gorzej, zdradzana żona, czy kochanka, dla której facet jednak nie decyduje się opuścić żony. I jedna i druga w każdej chwili może zasadzić kopniaka w zad delikwenta a jednak żadna się na to w większości przypadków nie decyduje.

        Co do biednej żony / odważnej rozwódki - no to niestety prawda... kobiety z jakiejś dziwnej masochistycznej chęci lubią pielęgnować swoje dramaty ( wypisz wymaluj - telenowela) i taplać się w swoim rozkosznym bagienku, zamiast wziąć się z życiem za bary...
    • Bardzo Cie proszę, kup sobie strzelbę i pilnuj swojego chłopaka, aby Ci go żadna nie ukradła, a jego weź proszę i kup: kaganiec i smycz i pas cnoty dla facetasmile
      Będziesz wtedy pewna, ze nigdy Ciebie nie zdradzismile
      I pamiętaj Dziecko: Winna zawsze jest tego kto zdradza, tylko tej osoby i ewentualnie mozna w zależności od sytuacji, bo jak wiesz każda jest idywidualna - usprawiedliwić zdradę-bądź nie.
      Pozdr i dorośnijsmile

      --
      "Bo jedyne, co tak naprawdę mamy, to nasze istnienie i nie wolno przekreślać go, w imię wątpliwej wartości zwyczajów."
    • Nie rozbijam niczyjej rodziny, mój kochanek od lat powtarza, że kocha swoją żonę i nigdy jej (ani dzieci) nie zostawi, po prostu lubi seks i tyle.
      Ja z kolei szanuję jego rodzinę i nie wtryniam do nich nosa, zawsze spotykamy się w czasie gdy jego żona jest w pracy a dzieci w szkole/przedszkolu (on ma możliwość spotkania się w takich porach) więc nawet nie odbieram rodzinie czasu.
      Szanuję żonę mojego kochanka i uważam ją za kobietę z klasą.
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/806c8aa3e6.png
      • gazeta_mi_placi napisała:

        > Szanuję żonę mojego kochanka i uważam ją za kobietę z klasą.

        gdybyś ją szanowała jak sama mówisz to nie brałabyś się za jej męża....
        btw, witaj gazeto.

        --
        http://www.enceinte.com/F,mariage,2010-02-15,,,,,,annees,frisefleurviolette,14,4,2011-08-27,.png
        • Bez przesady, to tylko seks, poza tym to typ takiego człowieka, że musi mieć kogoś na boku, nie ja byłaby inna. Chyba lepiej że trafił na mnie a nie na jakąś pannę co chce rozbić rodzinę, będzie wydzwaniała do jego żony czy też zajdzie w ciążę.
    • masakra to byla w czeczenii, ja tylko milo spedzam czas z kims. skutek= dwie osoby szczesliwe. a zona wie ze cos jest na rzeczy, ale sie nie rozstanie, bo finansowo mocno by ucierpiala.
      pojecia 'wstydu i honoru' nie znam. wiem za to co to znaczy otrzec sie o smierc, spojrzec wstecz i zobaczyc ile szczesliwych chwil sie nie przezylo 'bo co by ludzie powiedzieli'.
      Postanowilam juz nie marnowac czasu - mam jedno zycie i ogolnie leje na to co ktos inny pomysli - nikt za mnie tego zycia nie przezyje, nikt nie bedzie za mnie umieral.
    • > jestem tylko studentka

      Fakt, dziecko jesteś i takoż piszesz....i oby życie NIGDY nie Ci zweryfikowało tych bzdur....

      Jan
    • Tak, jest nam wstyd, gdy czytamy tak infantylne posty. Wstyd za ich autorkę.
      --
      czarownicazla.blox.pl

      http://czarownicazla.blox.pl/resource/xxx.jpg
    • klepać tych bzdur? rodzinę rozbija ten kto wdaje się w romans mając żonę i dzieci. Wbij to sobie do tej łepetyny. Kochanka nikomu nic nie przysięgała i nie obiecywała.

      "zycie a mezczyzna to tylko mezczyzna, ktory ulega kobiecym wdzieko
      > m ale kobieta?"

      - Co to znaczy tylko mężczyzna? "Bezmózg" ?
      - Nie bądź śmieszna! Uważasz, że kobiecie nie ma prawa podobać się mężczyzna? Nie może ona ulegać popędowi? Biologi nie miałaś w szkole?


      "jednak baby sa wredne i nie ma co im ufać"

      Owszem kobiety są wredne a ludzie ogólnie to egoiści w związku z czym na każdym kroku dostajemy po doopie a życie nie jest kolorowe i różowe. No i co w związku z tym ?


      "robijac malzenstwa, psychikę dziedzi niszczyc i jeszcze dziwic sie ze zdesperowana ex zona niszczy samochod? ja to takiej kobecie bym chyba wszystkie włosy powyrywała, ze wchodzi w czyjes zycie z butami, ze niszczy coś, ze pozbawia dzieci ojca. "

      -No popatrz ty się...aż się wzruszyłam. Ja to bym jednak tym dzieciom i tej ex partnera współczuła, bo na co jej i tym dzieciom ktoś kto wg ciebie znajduje się intelektualnie na poziomie pantofelka. big_grinDD No chyba, że funkcja bankomatu jest dołączona gratis to faktycznie przydatna rzecz ten mężczyzna.
      -A że się tak spytam jak się kible zatka tej ex to też wina kochanki?
      - jakbyś jej wszystkie włosy powyrywała to wyszłabyś na niezrównoważoną skrajnie nieodpowiedzialną wariatkę - ( oskarżenie o napaść, wyrok, grzywna, odszkodowanie, dzieci pozbawione matki - te klimaty)


      W życiu jest wiele pokus i to MY decydujemy po które sięgniemy a potem MY i NASI bliscy ponoszą tego konsekwencję. Jak pójdę do kasyna i przegram kasę to kogo mam obwiniać ? krupiera, karty, właściciela ..za co? za swoją głupotę?

      Tak więc zdradzony mąż/ zdradzona zona pewien/powinna mieć pretensję do partnera przede wszystkim za to ze okłamał, oszukał, uległ pokusie, swoim zachowanie zburzył harmonie rodzinie, "wprowadził do życia " obcą babę. Kochanka to powinno być najmniejsze zmartwienie zdradzanej osoby, bo kochanek/kochanka to element ruchomy - nie ta, to tamta, nie tamta, to siamta, nie siamta to prostytutka..i ją tez będziesz winić ze obsłużyła klienta? ?
      Jak ktoś chce zdradzić, bo nie ma kręgosłupa moralnego, bo ma w doopie rodzinę to zdradzi..Na świecie od wieków byli, są i będą złodzieje, mordercy, oszuści.. są pokusy, są tez prostytutki i kochanki. Naiwnym i głupim jest wymaganie żeby świat się zmienił tylko po to żeby jeden z drugim nie uległ pokusie. Może niech żonki zamkną mężów w piwnicy big_grinDD

      Zadam pytanie retoryczne: Czy ty pozwoliłabyś zniszczyć swoja rodzinę wprowadzając do życia obcego człowieka, który ewidentnie chce wam to życie zniszczyć ? czy może uważałabyś, że twoim obowiązkiem jest chronić własną rodzinę przed takimi wkroczeniami? Dlaczego więc partner ma postępować inaczej? Jego obowiązkiem tez jest chronić WŁASNĄ rodzinę.


      Ps Nigdy nie byłam i nie jestem niczyja kochanką. Nie mam tez tego w planach.
      • Jak przeczytałam ten tekst to jedno nasunęło mi się na myśl : kochanki bywają obłudne, mało wybredne i niezbyt mądre ( takie przysłowiowe blondynki chyba) , bo mówi się tych biednych Misiach co zdradzają ,że mózgu nie mają, że to oni winni wszystkiemu. Ciekawe, że to ONE właśnie same bez skrupułów chętnie łapki po nich wyciągają ... wink
        Tyle w temacie.
        • "kochanki bywają obłudne, mało wybredne i niezbyt mądre "

          A jakieś potwierdzenie tej tezy? Bo dla mnie kosmiczna bzdura, jedna będzie głupia, druga naiwna, trzecie wredna, czwarta zdesperowana a piata i następne będą mieć w sobie kombinacje ww " zalet " i innych zalet . I dalej...żona X będzie ( patrz wyżej)
          Nie ma czegoś takiego jak Kochanki są takie siakie i owakie, a zony takie siakie i owakie a teściowe takie...

          "bo mówi się tych biednych Misiach co zdradzają ,że mózgu nie mają, że to oni wi
          > nni wszystkiemu. "

          A źle się mówi? ( choć jak dla mnie, to mówi się przede wszystkim to co autorka)
          Kiedy ja zakładam rodzinę, przysięgam wierność parterowi to kiedy złamię te przysięgę i zacznę zabawiać się na boku to do kogo mam mieć pretensję? Kogo mam obwiniać za wynikające z tego konsekwencję? Kogo mój partner ma obwiniać jak nie mnie? Przecież TO JA ( gdyby doszło do takiej sytuacji) GO OSZUKAŁAM, ja uległam pokusie, ja okłamałam. Przecież nie jestem kukła, którą ktoś zmusił do seksu nie sądzisz? Co świat ma się zmienić żebym ja łaskawie była w porządku wobec rodziny? Przecież to nierealne!

          "Ciekawe, że to ONE właśnie same bez skrupułów chętnie łapki p
          > o nich wyciągają ... "

          A mężczyźni wcale tych łapek nie wyciągają. Poza tym od kiedy to można sobie kogoś zabrać. Rozumiem ze jak jakiś 60 letni facet wyciągnie po mnie łapki to mam się poddać bo taka kukła jestem tak? Rozumiem tez, że jak oszust wyciągnie łapki po moją własność to mam mu dać?
          • > A mężczyźni wcale tych łapek nie wyciągają.

            Moim zdaniem jest bez sensu przerzucanie się, kto pierwszy inicjuje romans, strona zajęta czy strona wolna (czasem obie są zajęte i co wtedy?).
            Dla mnie sprawa jest prosta: jeśli podrywasz zajętego faceta lub reagujesz na podryw z jego strony, to bierzesz na siebie współodpowiedzialność za zdradę. Wszak tych kochanek nikt nie gwałci, a wiele z nich świetnie wie, że ich wybrankowie są zajęci.

            > Poza tym od kiedy to można sobie kogoś zabrać.

            Nikogo nie można zabrać, ale uważam, że jeśli wszyscy zgadzamy się, że zdrada jest oszustwem i czymś złym, to w tym momencie stronę zdradzaną krzywdzą wszyscy: wiarołomny partner, osoba, z którą cudzołoży oraz otoczenie, które udaje, że nie widzi i milcząco przyzwala. Oczywiście, nie w równym stopniu. Ale za współudział też się dostaje wyroki.

            > Rozumiem tez, że jak oszust wyciągnie łapki po moją własność to mam mu dać?

            Problem w tym, że ze zdradą tak to nie wygląda, bo oszukiwany nie ma opcji decyzji. To raczej jak okradanie śpiącego. I nie, nikogo nie tłumaczy fakt, że okno było otwarte, a drzwi zamknięte tylko na klamkę. Nikogo też nie tłumaczy fakt, że nie ty kradłaś, tylko umożliwiłaś to (np. potrzymałaś drabinę) czy brałaś udział w inny sposób. Cudze jest święte. I nie interesuje mnie, kto komu co przysięgał. Decydując się na romans bierzesz czynny udział w oszukiwaniu kogoś.

            --
            A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
            • Moim zdaniem jest bez sensu przerzucanie się, kto pierwszy inicjuje romans, str
              > ona zajęta czy strona wolna (czasem obie są zajęte i co wtedy?).
              > Dla mnie sprawa jest prosta: jeśli podrywasz zajętego faceta lub reagujesz na p
              > odryw z jego strony, to bierzesz na siebie współodpowiedzialność za zdradę. Wsz
              > ak tych kochanek nikt nie gwałci, a wiele z nich świetnie wie, że ich wybrankow
              > ie są zajęci. "

              1) to nie ja zaczęłam się licytować, kto pierwszy inicjuje, zauważam fakt, że (w tym przypadku ) mężczyzna to nie kukła.
              2) a kto pisze o tym, że kochanka nie jest współodpowiedzialna? bo ja pisze o tym, że kochanka w tym trójkącie jest najmniej istotna bo jest elementem " niestałym" ( może się nazywać: x, y, z a nawet prostytutka ) po co się więc na niej skupiać bardziej niż na samym fakcie zdrady, która uderzyła w nas od strony najbliższej osoby,która nierzadko ślubowała nam wierność????????
              3) wydaje mi się ze przede wszystkim MY - ludzie w związkach powinniśmy wiedzieć, uświadomić sobie, że jesteśmy zajęci i problemu nie będzie, bo potencjalna lafirynda nic nie wskóra.

              Tak więc, zanim zaapelujemy do kochanek o sumienie, zaapelujmy do wszystkich w związkach, żeby pamiętali, że są zajęci. Będzie rozsądniej.

              "Nikogo nie można zabrać, ale uważam, że jeśli wszyscy zgadzamy się, że zdrada j
              > est oszustwem i czymś złym, to w tym momencie stronę zdradzaną krzywdzą wszyscy
              > : wiarołomny partner, osoba, z którą cudzołoży oraz otoczenie, które udaje, że
              > nie widzi i milcząco przyzwala. Oczywiście, nie w równym stopniu. Ale za współu
              > dział też się dostaje wyroki. "

              1) jacy wszyscy? Każdy ma swój własny system wartości.
              2) dlaczego osoba, której zajęty facet "oddaje się dobrowolnie " niejednokrotnie zakrzywiając obraz rzeczywistości ma mysleć o jego żonie? Ta osoba myśli o sobie, ewentualnie o swojej rodzinie - taki mechanizm.
              3) a co ma otoczenie do cudzych problemów? Pomijam już kwestię, że zdradzony zazwyczaj ma podejrzenia ze coś nie gra i to on decyduje czy drąży temat czy udaje ze nie widzi, po co takiej osobie otoczenie ? Obwińmy jeszcze księdza proboszcza, że w ogłoszeniach parafialnych nie ogłosił zdrady małżonka.


              "Problem w tym, że ze zdradą tak to nie wygląda, bo oszukiwany nie ma opcji decy
              > zji. "

              nie zawsze tak jest, często osoba zdradzana doskonale o tym wie, ale woli udawać ze nie widzi, co oczywiście nie zmienia faktu ze jest osobą pokrzywdzoną przez męża bydlaka i kobietę)
              a) pozbawiona zasad, moralnosci ( blb, bla)
              b) naiwniaczkę

              Oraz nie zmiana to faktu ze ten z którym się zdradza to element najmniej istotny i bez sensu jest zajmowanie się tą osobą - ona dołożyła co dołożyła no i co? było to z jej strony złe, podłe, be , fu no i co? Co mnie jako zdradzoną to obchodzi - jej sprawa jaka jest i co robi, mnie powinien interesować partner, to co zrobił, kim się okazał, czy wybaczę mu, czy zaufam mu, czy mamy szanse itd.


              dla mnie to tez proste jak drut - tak do tego typu sytuacji podeszłam.
              • > 2) a kto pisze o tym, że kochanka nie jest współodpowiedzialna?

                No cóż, wiele kochanek. "Ona nikomu nie przysięgała", "ona nikomu nic nie zrobiła".

                po co się więc na niej
                > skupiać bardziej niż na samym fakcie zdrady, która uderzyła w nas od strony naj
                > bliższej osoby,która nierzadko ślubowała nam wierność????????

                Wydaje mi się, że tę optykę narzuca samo forum. Jakby tu pisali zdradzający mężowie, to dyskusja pewnie byłaby głównie o nich.

                > Tak więc, zanim zaapelujemy do kochanek o sumienie, zaapelujmy do wszystkich w
                > związkach, żeby pamiętali, że są zajęci. Będzie rozsądniej.

                Myślę, że nie ma sensu powtarzać co post, że i tak największym dupkiem jest biedny zdradzający misio. Dyskusja jednak jest z kochankami i o kochankach, zatem skoro rozmawiamy np. o tym, czy jest się czego wstydzić, to nic dziwnego, że na tym skupiają się dyskutujący.

                > 3) a co ma otoczenie do cudzych problemów?

                A chciałabyś się pewnego pięknego dnia dowiedzieć, że cię mąż/narzeczony/partner robił x lat w bambuko, na dodatek wszyscy o tym wiedzieli i cóż... "zapominali" ci powiedzieć?

                > Oraz nie zmiana to faktu ze ten z którym się zdradza to element najmniej istotn
                > y i bez sensu jest zajmowanie się tą osobą - ona dołożyła co dołożyła no i co?

                Pewnie jakbym była zdradzona, tobym patrzyła na to w ten sposób.
                Na szczęście nie jestem, za to mam okazję pogadać tutaj z kochankami i o kochankach.

                --
                A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
      • >Kochanka nikomu nic nie przysięgała i nie obiecywała.

        Wiesz, ja też nie przysięgałam ani nie obiecywałam sąsiadce, że jej nie okradnę. Czy to oznacza, że mogę wynieść jej plazmę, kiedy będzie spała przy otwartych drzwiach?

        Czasem ktoś ma taki związek jak te otwarte drzwi - słaby, bez silnych podstaw, narażony na wtargnięcie kogoś trzeciego. Czy to oznacza, że ten intruz ma prawo wtargnąć? Tylko dlatego, że drzwi są otwarte, a kod do sejfu prosty?

        --
        A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
        • I o to mi mniej wiecej chodziło Klawiaturo wink
          • że się spytam, nie umiesz napisać o co ci chodzi tylko czekasz aż ktoś inny napisze ażebyś mogła się pod tym podpisać..ja rozumiem, że precyzowanie myśli jest trudne ale bez przesady.
            • Słuchaj no berenika czy jak Ci tam , niech Ci się nie wydaje ,że pozjadałaś wszystkie rozumy. Guzik mnie znasz więc oszczędź sobie te słowa.
              To, że się zgadzam z czyimś zdaniem to nie jest nic dziwnego. Podejrzewam ,ze wiele osób mysli podobnie.
              Coś taka nabzdyczona ??? Niby nie byłaś kochanką ( przynajmniej tak pisałaś ),a właśnie tak się zachowujesz: jak porzucona kochanka !
              Zapamiętaj jedno kochanka i tak k**** zostanie wink
              • ".. berenika czy jak Ci tam "

                wow, ale mi pojechałaś.

                "niech Ci się nie wydaje ,że pozjadałaś wszystkie rozumy."

                Nie martw się, nic takiego mi się nie wydaje.

                "Guzik mnie znasz więc oszczędź sobie te słowa. "
                "To, że się zgadzam z czyimś zdaniem to nie jest nic dziwnego. Podejrzewam ,ze w
                > iele osób mysli podobnie. "

                ja nie pisze o twoim życiu tylko o tym co zauważyłam. Rzucasz jakiś dwuznaczny post, zaczynasz dyskusje po czym znikasz i pojawiasz się gdy ktoś inny podejmuje ww dyskusję, po czym pojawiasz się i się podpisujesz po czyimiś słowami. Człowiek się zastanawia czemu tego sama nie napisałaś..Powodem tego może być tez to ze ci się nie chce odpisywać w takim razie po co wiec zaczynać dyskusję? Nie muszę cię znać żeby odnieść jakieś wrażenie.

                a co tu ma do rzeczy twoje zdanie? Mnie chodziło o to że odnoszę wrażenie ze masz problem z sprecyzowaniem tego co myślisz i czekasz aż ktoś cie wyręczy, to są dwie różne rzeczy jak dla mnie.

                "Coś taka nabzdyczona ??"

                taka sie urodziłam : D

                "Niby nie byłaś kochanką ( przynajmniej tak pisałaś ),a
                > właśnie tak się zachowujesz: jak porzucona kochanka !"

                radze otworzyć oczy i pojąć, że nie każdy kto broni złodzieja jest złodziejem itd itd. Nie każdy lubi rzucać kamieniami w innego człowieka i nie każdy zwala winę na kogoś kto gra epizod. Nie wiem kto ci naopowiadał, że jak się nie zwala całej winy na x lalkę to się musi być/musiało się być czyjąś kochanką. Baa mając takie poglądy można być zdradzonym .

                "Zapamiętaj jedno kochanka i tak k**** zostanie wink"

                dz, ale bzdurami sobie umysłu nie będę zaprzątać, choćby dlatego, że kobieta może być ogólnie ku..a i nie musi być przy tym niczyją kochanką .
              • ".. berenika czy jak Ci tam "

                wow, ale mi pojechałaś.

                "niech Ci się nie wydaje ,że pozjadałaś wszystkie rozumy."

                Nie martw się, nic takiego mi się nie wydaje.

                "Guzik mnie znasz więc oszczędź sobie te słowa. "
                "To, że się zgadzam z czyimś zdaniem to nie jest nic dziwnego. Podejrzewam ,ze w
                > iele osób mysli podobnie. "

                ja nie pisze o twoim życiu tylko o tym co zauważyłam. Rzucasz jakiś dwuznaczny post, zaczynasz dyskusje po czym znikasz i pojawiasz się gdy ktoś inny podejmuje ww dyskusję, po czym pojawiasz się i się podpisujesz po czyimiś słowami. Człowiek się zastanawia czemu tego sama nie napisałaś..Powodem tego może być tez to ze ci się nie chce odpisywać w takim razie po co wiec zaczynać dyskusję? Nie muszę cię znać żeby odnieść jakieś wrażenie.

                a co tu ma do rzeczy twoje zdanie? Mnie chodziło o to że odnoszę wrażenie ze masz problem z sprecyzowaniem tego co myślisz i czekasz aż ktoś cie wyręczy, to są dwie różne rzeczy jak dla mnie.

                "Coś taka nabzdyczona ??"

                taka sie urodziłam : D

                "Niby nie byłaś kochanką ( przynajmniej tak pisałaś ),a
                > właśnie tak się zachowujesz: jak porzucona kochanka !"

                radze otworzyć oczy i pojąć, że nie każdy kto broni złodzieja jest złodziejem itd itd. Nie każdy lubi rzucać kamieniami w innego człowieka i nie każdy zwala winę na kogoś kto gra epizod. Nie wiem kto ci naopowiadał, że jak się nie zwala całej winy na x lalkę to się musi być/musiało się być czyjąś kochanką. Baa mając takie poglądy można być zdradzonym .

                "Zapamiętaj jedno kochanka i tak k**** zostanie wink"

                dz, ale bzdurami sobie umysłu nie będę zaprzątać, choćby dlatego, że kobieta może być ogólnie ku..a i nie musi być przy tym niczyją kochanką .
                • Do bereniki "wszystko wiedzącej"
                  Widocznie mam wiele ciekawszych zajęc niż wieczne przesiadywanie na forum wink
                  I jeszcze jedno:nie będziesz mnie pouczać jak mam się wypowiadać !
                  • "Do bereniki "wszystko wiedzącej""

                    och, nie dotarło..jak wiele rzeczy, może kiedyś i to i owo dotrze, człowiek się uczy całe życie.

                    "Widocznie mam wiele ciekawszych zajęc niż wieczne przesiadywanie na forum"

                    No i właśnie o tym pisze, po co w ogolę w takich przypadkach zaczynać dyskusję? Choć, swoją drogą, skoro już masz chwilę, żeby napisać: " to właśnie miałam na myśli "( czy coś w tym stylu) to świat by się nie zawalił gdybyś ze 2 minuty więcej poświęciła, ażeby napisać swoje zdanie. No chyba, że potrzebujesz na sprecyzowanie tego co myślisz pół dnia.

                    "I jeszcze jedno:nie będziesz mnie pouczać jak mam się wypowiadać !"

                    wystraszyłam się. Serio. Na swoją obronę dodam, że ja tylko zwróciłam uwagę na pewien schemat twoich wypowiedzi. Nie wiedziała, że to karalne. big_grin


                    Wybacz moje czepialstwo mimo wszystko.




        • "Czasem ktoś ma taki związek jak te otwarte drzwi - słaby, bez silnych podstaw,
          > narażony na wtargnięcie kogoś trzeciego. Czy to oznacza, że ten intruz ma prawo
          > wtargnąć? Tylko dlatego, że drzwi są otwarte, a kod do sejfu prosty? "



          a czemu nie ma prawa? To kwestia wyboru a są różni ludzie z różnym kręgosłupem moralnym i co? To jest niezaprzeczalny fakt . Nie bawmy się więc w: świat jest piękny i różowy i składa się z samych dobrych ludzi. Zakładanie więc, że mogę zostawić otwarte okno bo przecież złodziej nie ma prawa mnie okraść jest idiotyzmem i głupotą za która się potem płaci. Jeśli zbudowało się słaby dom bez odpowiednich podstaw i wini silniejszy wiatr za to, że się dom zawalił to trzeba mieć coś z głową. Nie róbmy tez z ludzi " bez mózgów " - ojeju ojeju świat jest taki zły, tyle podłych zdzir i biedactwo zeszło na złą drogę, pogłaskajmy go i ubiczujmy- kochanka/ kochankę..idąc ta drogą usprawiedliwić można wszystkie inne złe czyny. W takich sytuacjach obydwoje są winni tego co się stało ale dla zdradzanej żony fakt zdrady męża pewien być istotny i na tym powinna się skupić a nie na kochance ( kim jest, jaka jest) Żona jest jedna, mąż jest jeden a kochanek może być sto, kochanka może być, ta albo tamta, jak nie tamta to będzie prostytutka i co ja tez będzie winić ze obsłużyła klienta?

          O tym czy ktoś wtargnie do naszego związku i jak daleko decydujemy my ( osoby w związkach) !!!!!!!!!! Jakoś są ludzie na świecie, którzy powiedzą NIE potencjalnej kochance/kochankowi- nadludzie czy jak?
          • > a czemu nie ma prawa?

            Bo bez pozwolenia cudzego się nie rusza, do cudzego domu nie wchodzi i na cudzą przestrzeń nie wkracza. Mama cię nie uczyła?

            >To kwestia wyboru a są różni ludzie z różnym kręgosłupem moralnym i co? To jest >niezaprzeczalny fakt

            No i co z tego faktu wynika? Niektórzy mają też taką mentalność, że nie kasują biletu w autobusie i plują na ulicę. Mamy brać z nich przykład?

            >Nie bawmy się więc w: świat je
            > st piękny i różowy i składa się z samych dobrych ludzi.

            Nikt się tak nie bawi.

            >Zakładanie więc, że mog
            > ę zostawić otwarte okno bo przecież złodziej nie ma prawa mnie okraść jest idi
            > otyzmem i głupotą za która się potem płaci.

            Być może jest głupotą, ale nie zmienia faktu, że złodziej jest złodziejem. Otwarte okno nie oznacza, że wolno ukraść.

            Jeśli zbudowało się słaby dom bez o
            > dpowiednich podstaw i wini silniejszy wiatr za to, że się dom zawalił to trzeba
            > mieć coś z głową.

            Porównujesz świadome ludzkie działanie do zjawiska przyrodniczego? Wg ciebie kochanka jest równie bezrozumna jak wiatr albo deszcz i po prostu się "zdarza"? Jak białaczka? big_grin

            > O tym czy ktoś wtargnie do naszego związku i jak daleko decydujemy my ( osoby
            > w związkach)

            Niestety, decyduje o tym także osoba wtargająca do związku (bo są takie, co potrafią nie wtargnąć mimo wielkiego zakochania w zajętym/ej - nadludzie czy co?).

            --
            A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
            • "Bo bez pozwolenia cudzego się nie rusza, do cudzego domu nie wchodzi i na cudzą przestrzeń nie wkracza. Mama cię nie uczyła?

              No i co, że uczyła? Kogoś mogla nie nauczyć? A kogoś innego mogła nauczyć ale ten Ktoś może mieć to gdzieś bo to i tamto.. no i ? Ma taki a nie inny kręgosłup moralny i co mu/jej zrobisz?
              Poza tym nie ma czegoś takiego jak nakaz, zakaz robienia czegoś? Jest coś niedozwolone albo niemoralne i OSOBA X może się dostosować, ale nie musi! To jest jej wybór.
              Co do kochanek one nie wchodzą "ott " tak do cudzego życia, one:
              a) zostają zaproszone przez osobę w związku i wybierają drogę " wchodzę w to" albo "nie wchodze"
              b) rzucają zaproszenie i osoba w związku podejmuje decyzję " przyjmuję " albo " nie przyjmuje " czytaj "wpuszczam do życia" , "nie wpuszczam do życia"

              WYBÓR!
              Gdyby przyszedł do Ciebie X i powiedział "chce byc twoim kochankiem " skorzystałabyś?, wpuściłabyś go do życia twojej rodziny? JA NIE. Skoro mogłam odmówić to czemu nie może odmówić pan X? Czy wyobrażasz sobie sytuacje ( nie licząc psychopatów) że ktoś obcy facet kręci się po waszym życiu jeśli tego nie chcesz?

              "No i co z tego faktu wynika? Niektórzy mają też taką mentalność, że nie kasują biletu w autobusie i plują na ulicę. Mamy brać z nich przykład?

              a)Tez mogła bym zapytać cóż wynika z faktu że mama ma nauczyć, że cudzego się nie dotyka? Pomijam już kwestię, że człowiek to nie rzecz, która można sobie zabrać.

              b)A ktoś ci każe brać przykład? Jak napisałaś to jest fakt, że tacy ludzie są i nie ma sensu jak autorka, żądać żeby cały świat się zmienił bo jeden z drugim nie oprze się pokusie - To tez o czymś świadczy.

              "Nikt się tak nie bawi."

              Doprawdy?
              ("dziewczyny opanujcie się, przemyslcie sto razy zanim rozbijecie komus zycie " itd itd )

              Tak dziewczyny, zmieńcie się, przestańcie być egoistkami i naiwniaczkami bo jak dalej będziecie jakie jesteście (czyli pozbawiane kręgosłupa moralnego) to biednego mężczyznę ( to tylko mężczyzna ) sprowadzicie na zła drogą. Ojeju jeju zaapelujmy jeszcze do morderców : Mordercy opanujcie się, nie zabijajcie, nie krzywdźcie. Jak dla mnie i to jest zabawa w usuwanie pokus spod nóg osobnika X bo ona ( biedna kukiełka) nie potrafi się oprzeć. Na dodatek nierealna zabawa.

              "Być może jest głupotą, ale nie zmienia faktu, że złodziej jest złodziejem. Otwa
              > rte okno nie oznacza, że wolno ukraść."

              A ktoś przeczy, że złodziej jest złodziejem? Owszem otwarte okno nie oznacza, że wolno ukraść, tylko że będzie łatwiej ukraść. Dla pewnej grupy osób nie ma czegoś takiego jak " nie wolno" i trzeba się z tym liczyć a nie udawać że takich osób nie ma, że nikt mnie nie okradnie bo nie wolno robić takich rzeczy. p co ludzie zabezpieczają się przed włamaniem ? A no bo wiedza że złodziej byli, są i będą i tego się nie zmieni.

              "Porównujesz świadome ludzkie działanie do zjawiska przyrodniczego? Wg ciebie ko
              > chanka jest równie bezrozumna jak wiatr albo deszcz i po prostu się "zdarza"? J
              > ak białaczka?"

              1) sama zaczęłaś porównywać ludzi do rzeczy, które można sobie ukraść to czemu ja nie mogę do przyrody? Porównanie jak każde inne. Wg Ciebie człowiek jest bezrozumny jak rzecz i można go sobie ot tak wziąć?

              2) mniej więcej tak uważam, że:
              a) kochanki były, są i będą i są najmniej istotnym elementem w trójkącie.
              b) budowanie związku na nietrwałych fundamentach lub ze złych materiałów = szybki rozpad w wyniku pierwszej lepszej przeszkody.

              3) Żony pojawienie się kochanki nazywają tornadem, które wywróciło ich życie do góry nogami.big_grin

              "Niestety, decyduje o tym także osoba wtargająca do związku (bo są takie, co pot
              > rafią nie wtargnąć mimo wielkiego zakochania w zajętym/ej - nadludzie czy co?)."

              Jak dla mnie kochanka ponosi 10% całej winy, jesli sama sie prosiła to 20%
              Kochanka decyduje czy wchodzi w związek z takim mężczyzna. Staję się narzędziem, którym on rozwala rodzinę. A narzędzia mają to do siebie, że jak nie młotek to kombinerki, jak nie kombinerki to nóż itd itd.
              Kochanka nie musi, nie ma obowiązku myśleć o obcej kobiecie i obcych dzieciach.
              Kazdy ma swoją rodzinę i powinien o nią dbać i ją chronić.

              Prostytutkę też będzie winić, że wtargnęła do życia X rodziny?
              • > No i co, że uczyła? Kogoś mogla nie nauczyć? A kogoś innego mogła nauczyć ale t
                > en Ktoś może mieć to gdzieś bo to i tamto.. no i ? Ma taki a nie inny kręgosłup
                > moralny i co mu/jej zrobisz?

                Ja - nic. Mogę co najwyżej napisać na forum publicznym, co sądzę o takim wychowaniu i takim nastawieniu do świata.

                > Poza tym nie ma czegoś takiego jak nakaz, zakaz robienia czegoś? Jest coś niedo
                > zwolone albo niemoralne i OSOBA X może się dostosować, ale nie musi! To jest j
                > ej wybór.

                Jak najbardziej, a wyborem innych może być krytyka tego wyboru.

                > Co do kochanek one nie wchodzą "ott " tak do cudzego życia, one:
                > a) zostają zaproszone przez osobę w związku i wybierają drogę " wchodzę w to"
                > albo "nie wchodze"
                > b) rzucają zaproszenie i osoba w związku podejmuje decyzję " przyjmuję " albo
                > " nie przyjmuje " czytaj "wpuszczam do życia" , "nie wpuszczam do życia"

                Oczywiście, pytanie tylko - PO CO rzucają zaproszenie osobie zajętej i jak ocenić takie rzucanie zaproszenia?
                Uważasz, że proponowanie zdrady, zachęcanie do niej to zachowanie moralnie czyste?

                > Gdyby przyszedł do Ciebie X i powiedział "chce byc twoim kochankiem " skorzysta
                > łabyś?, wpuściłabyś go do życia twojej rodziny? JA NIE.

                Ja również nie, co więcej - przypuszczalnie byłby to koniec kontaktów z Panem X. A w twoim przypadku?

                > a)Tez mogła bym zapytać cóż wynika z faktu że mama ma nauczyć, że cudzego się n
                > ie dotyka?

                To, że nie można stawiać zdrady i niezdrady czy bycia kochanką i niebycia kochanką jako dwóch równorzędnych moralnie wyborów. Owszem, każdy ma prawo zrobić źle, to wolny kraj podobno. Ale niech nie oczekuje, że otoczenie przyjmie to z przyklaskiem.

                > Doprawdy?
                > ("dziewczyny opanujcie się, przemyslcie sto razy zanim rozbijecie komus zycie "
                > itd itd )

                Bardzo słuszny postulat - skoro mama nie wychowała za młodu, to może obca osoba na forum powinna pouczyć o takich oczywistościach.

                > Tak dziewczyny, zmieńcie się, przestańcie być egoistkami i naiwniaczkami bo jak
                > dalej będziecie jakie jesteście (czyli pozbawiane kręgosłupa moralnego) to bi
                > ednego mężczyznę ( to tylko mężczyzna ) sprowadzicie na zła drogą.

                Nie o to chodzi. Po prostu - sama chciałabyś być zdradzona? Nie? To zdrady nie proponuj.

                > A ktoś przeczy, że złodziej jest złodziejem?

                Połowa tego forum - "życie nie jest takie proste jak myślicie", "nie chciałam być kochanką, ale tak się stało" (no kochanka niczym białaczka, jak mamę kocham), "czy ja nie mam prawa do miłości" (a czyż złodziej nie ma prawa do pięknej plazmy?), "życie nie jest czarno białe, ma wiele odcieniu szarości" (czytaj: nie ma dobra i zła, więc jak nie robię źle, po prostu mam skomplikowane życie, a że je skomplikowałam na własne życzenie, to detal).

                >Dla pewnej grupy osób nie ma cz
                > egoś takiego jak " nie wolno" i trzeba się z tym liczyć

                Wiesz, ja się liczę z tym, że są sk***y na tym świecie. Tylko kompletnie nie rozumiem, czemu mam o tym głośno nie mówić.

                >Wg Ciebie człowiek jest bez
                > rozumny jak rzecz i można go sobie ot tak wziąć?

                Nie, tak samo jak nie uważam, że komuś romans się "przytrafia", albo że biedna kochanka została nią wbrew woli (no chyba, że rozmawiamy o Taylor Forrester porwanej przez maharadżę we śnie).

                > a) kochanki były, są i będą i są najmniej istotnym elementem w trójkącie.

                Wręcz przeciwnie. Najmniej istotna jest osoba zdradzana, bo zaistnienie trójkąta nie zależy od jej świadomej decyzji. Kochanka/ek plus wiarołomny małżonek/ka to dwa równe boki, bo ich wola wystarczy. by doszło do zdrady.

                Nie podoba mi się to minimalizowanie roli kochanki, pisanie, że co ona biedna winna itd. Szło sobie dziewczę ulicą z zadartą kiecą i wpadło na faceta z opuszczonymi spodniami? Rozumiem dziewczyny, co idą na randkę z wolnym facetem, a po trzech miesiącach okazuje się, że żona i dzieci - ale nawet wtedy normalną reakcją jest kopnięcie kłamcy w d..., a nie brnięcie dalej w romans.

                > 3) Żony pojawienie się kochanki nazywają tornadem, które wywróciło ich życie do
                > góry nogami.big_grin

                Z punktu widzenia żony tak może być, wszak żona kochanki do rodziny nie zapraszała. Słusznie piszesz, że albo zaprasza mąż kochankę, albo kochanka męża. To są te dwa istotne boki trójkąta. Więc skończmy z tymi bzdurami, jak to rola kochanki najmniej ważna.

                > Jak dla mnie kochanka ponosi 10% całej winy, jesli sama sie prosiła to 20%

                Co to znaczy sama się prosiła? To są inne kochanki? Jakieś gwałcone i zmuszane do związków?

                > Kochanka decyduje czy wchodzi w związek z takim mężczyzna. Staję się narzędziem
                > , którym on rozwala rodzinę. A narzędzia mają to do siebie, że jak nie młotek t
                > o kombinerki, jak nie kombinerki to nóż itd itd.

                Ale można się nie godzić na rolę narzędzia. Jeszcze nieświadomie to ok. Ale z pełną świadomością brać udział w czymś tak obrzydliwym?

                > Kochanka nie musi, nie ma obowiązku myśleć o obcej kobiecie i obcych dzieciach.

                Oczywiście, że ma obowiązek pomyśleć o tym, że jej zachowanie jest naganne, bo krzywdzi inne osoby (bo bierze aktywny udział w oszustwie)/

                > Kazdy ma swoją rodzinę i powinien o nią dbać i ją chronić.

                Czyli jak cię napadną w ciemnym zaułku, pobiją twoje dzieci, a babcię staruszkę okradną z emerytury, to twoja wina, bo nie dbałaś i nie ochroniłaś?
                No i wiesz, napastnik nie ma obowiązku myślenia o twojej babci i dzieciach...

                > Prostytutkę też będzie winić, że wtargnęła do życia X rodziny?

                Prostytutka to to samo, co kochanka? smile

                --
                A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
                • "Oczywiście, pytanie tylko - PO CO rzucają zaproszenie osobie zajętej i jak ocenić takie rzucanie zaproszenia? Uważasz, że proponowanie zdrady, zachęcanie do niej to zachowanie moralnie czyste?"

                  1. A co kogoś obchodzi po co rzuca zaproszenie? to chyba logiczne, że dlatego że jest egoistka, ma gdzieś innych, jest zdesperowana, myśli o sobie bla bla bla - tylko jakie to ma znaczenie dla związku? Co da wyjaśnienie tej tajemnicy(big_grin) - " dlaczego ona to zrobiła" ????? Co to zmieni? Czy to zmienieni fakt, że doszło do zdrady? Nigdy nie zrozumiem dlaczego zdradzone kobiety tak strasznie skupiają się na osobie kochanki ( kim jest, po co to zrobiła- ona i tylko ona big_grin, jak mogła ) Co to daje? No ja głupia się skupiałam się
                  a)na partnerze, który był ze mną i mnie zdradził - z kim ? mało istotne ( nie z ta to zrobiłby to z inną a jak nie z inna to z prostytutką w końcu jak w jednym sklepie nie dadzą cukierka, idzie się do drugiego prawda?
                  b) na tym czy zaufam, czy związek ma jakieś szanse bla bla

                  ". A w twoim przypadku? "

                  O tym już napisałam.


                  To, że nie można stawiać zdrady i niezdrady czy bycia kochanką i niebycia kocha
                  > nką jako dwóch równorzędnych moralnie wyborów. Owszem, każdy ma prawo zrobić źl
                  > e, to wolny kraj podobno. Ale niech nie oczekuje, że otoczenie przyjmie to z pr
                  > zyklaskiem.

                  Czy ja coś pisałam o stawianiu bycia kochanka i " nie kochanką " na tym samym poziomie moralnym ? Mnie się wydaje, że nacisk położyłam na wybór: zrobię - nie zrobię, w prawo - w lewo, abstrahując od tego jakie to ma konsekwencje i o jakiej moralności świadczy.

                  "Bardzo słuszny postulat - skoro mama nie wychowała za młodu, to może obca osoba
                  > na forum powinna pouczyć o takich oczywistościach. "

                  Wydaje mi się że:
                  a) skoro mam nie dała rady wpoić to ty sobie możesz płuca wypluć i nic nie osiągniesz.
                  b) powinna? A kim ta obca osób a jest żeby pouczać innych?
                  c) Mnie słuszniejszym i rozsądniejszym postulatem wydaje się zaapelowanie do ludzi w związkach ażeby byli uczciwi w stosunku bliskich sobie osób. Apelowanie WPIERW do panienek X żeby były w porządku wobec obcych sobie ludzi są wręcz nieporozumieniem.

                  "Połowa tego forum - "życie nie jest takie proste jak myślicie", "nie chciałam b
                  > yć kochanką, ale tak się stało" (no kochanka niczym białaczka, jak mamę kocham)
                  > , "czy ja nie mam prawa do miłości" (a czyż złodziej nie ma prawa do pięknej pl
                  > azmy?), "życie nie jest czarno białe, ma wiele odcieniu szarości" (czytaj: nie
                  > ma dobra i zła, więc jak nie robię źle, po prostu mam skomplikowane życie, a że
                  > je skomplikowałam na własne życzenie, to detal). "

                  1) No bo życie nie jest czarno białe, proste - gdzie tu nieprawda?
                  2) Piszesz :
                  ".. a że je skomplikowałam na własne życzenie, to detal "
                  No właśnie, kochanka komplikuje sobie życie na własne życzenie, cierpi na własne życzenie a zdradzający rozwala swoją rodzinę na własne życzenie, czy tez pozwala ją rozwalić.
                  3) Znowu porównujesz człowieka do rzeczy, która sobie można wziąć ( mnie głupiej zawsze się wydawało, że plazmie jest obojętne w jakim domu będzie stała, kto ją zabierze, ba nawet nie wpływu na to czy ktoś ją zabierze czy nie)

                  "Wiesz, ja się liczę z tym, że są sk***y na tym świecie. Tylko kompletnie nie ro
                  > zumiem, czemu mam o tym głośno nie mówić."

                  1) kto ci broni?
                  2) kim jesteś ty czy ktokolwiek inny, żeby oceniać drugiego człowieka, który nie zmusza nikogo do ww czynu?
                  3) Ja z kolei kompletnie nie rozumiem czemu w momencie zdrady nie skupia się na związku i fakcie dokonanym - niechowanie wierności PRZEZ BLISKĄ osobę, tylko na obcej babie,która mogła się nazywać X, Y, Z a jakby nie było chętnych - prostytutka - jakby to był najistotniejszy element? W którym miejscu jest to najistotniejszy element?


                  "Nie, tak samo jak nie uważam, że komuś romans się "przytrafia", albo że biedna
                  > kochanka została nią wbrew woli (no chyba, że rozmawiamy o Taylor Forrester por
                  > wanej przez maharadżę we śnie). "

                  1)To czemu ciągle porównujesz do złodzieja?
                  2) Kto twierdzi, że kochanka została nią wbrew swojej woli ?


                  "Wręcz przeciwnie. Najmniej istotna jest osoba zdradzana, bo zaistnienie trójkąt
                  > a nie zależy od jej świadomej decyzji. Kochanka/ek plus wiarołomny małżonek/ka
                  > to dwa równe boki, bo ich wola wystarczy. by doszło do zdrady. "

                  Najmniej istotna dla kochanki i zdradzającego jest rola zony? Jeśli tak to mi nie o to chodziło . Chodzi mi os sytuację kiedy romans się wydaje i zdradzona osoba zamiast skupiać się na sobie, związku, partnerze, szansach, ( bla bla) krąży wokół tej kochanki ( bo ona jest tak siaka ( no bo jest no i ?) bo ona zrobiła to i tamto ( oczywiście sama ), bo gdyby nie ona..., zemszczę się, wyrwę jej włosy itd itd, a ja się pytam po co się tym zajmować, jaki to ma sens, co to da? Czas się cofnie? partner poprzez takie gadanie ,mszczenia się w mgnieniu oka stanie się uczciwy, wierny, porządny. Ja rozumiem, że w takich sytuacjach chce się usłyszeć, że wredna zołza spiła naszego wspaniałego, kochanego , uczciwego misia i wykorzystała ale prawda zazwyczaj jest taka, że nasz misio zranił nas przy pomocy kogoś z zewnątrz. Jakie ma znaczenie kim ten ktoś był/jest?


                  "Nie podoba mi się to minimalizowanie roli kochanki, pisanie, że co ona biedna w
                  > inna itd.

                  1) Mam wrażenie, że to zdradzone zony ( itp) wyolbrzymiają role kochanki. Nawet zdradzający facet zazwyczaj traktuje je jako nieistotny elemencik, który dostarcza mu przyjemności. Nie ten elemencik to tamten, nie tamten to....( itd itd) czemu wiec one i niektóre kobiety tak się doczepiacie do takiego szczegółu ? Po co ? Co to daje?
                  2) ja na pewno nie pisze o tym, że kochanka jest biedna, poszkodowana

                  "Z punktu widzenia żony tak może być, wszak żona kochanki do rodziny nie zaprasz
                  > ała. Słusznie piszesz, że albo zaprasza mąż kochankę, albo kochanka męża. To są
                  > te dwa istotne boki trójkąta. Więc skończmy z tymi bzdurami, jak to rola kocha
                  > nki najmniej ważna."

                  1) Bzdura bo ?

                  "Co to znaczy sama się prosiła? To są inne kochanki? Jakieś gwałcone i zmuszane
                  > do związków?"

                  Chodziło mi o " ona zaprosiła", wyszła pierwsza z inicjatywą.

                  "Ale można się nie godzić na rolę narzędzia. Jeszcze nieświadomie to ok. Ale z p
                  > ełną świadomością brać udział w czymś tak obrzydliwym?"

                  Można, ale można nie oznacza trzeba.. Z tego co tutaj przeczytałam, takie osoby nie zdają sobie sprawy, że są tylko zabaweczką a co dopiero że ktoś dzięki nim krzywdzi swoich bliskich - to oczywiście nie jest jakieś większe usprawiedliwienie dla nich.

                  "Oczywiście, że ma obowiązek pomyśleć o tym, że jej zachowanie jest naganne, bo
                  > krzywdzi inne osoby (bo bierze aktywny udział w oszustwie)/ "

                  gdzie jest napisane, że ma taki obowiązek? I dalej skoro najbliższa osoba możne nie poczuwać się do obowiązku bycia uczciwym wobec zony, może ją krzywdzić to czemu ona ma mieć taki obowiązek?

                  "Prostytutka to to samo, co kochanka? "

                  Nazewnictwo jest tutaj/ w tym przypadku najmniej istotne - chodzi o pokazanie schematu: pan X ma ochotę na zdradę bądź też kiedy się trafi okazja nie mówi NIE. I teraz pojawia się PANI XXXX i jak to jest, że kiedy jest ona "zwykła kobietą " bierze udział w oszustwie, wchodzi z buciarami w cudze zycie ( bla bla bla) a kiedy jest prostytutką to już nie wchodzi w cudze życie bla bla??? Jak to jest, że ze "zwykła kobietą " Pan X jest tylko współwinny ba a nawet z racji tego, że TO TYLKO MĘŻCZYZNA jest wręcz ofiarą a z prostytutką traci to racje bytu????? Co jest tym czynnikiem który tak diametralnie zmienia postrzeganie tych sytuacji ? Pieniądze ? " jednorazwość wyskoku " , zawód ?
                  A jak zdradza z tą samą prostytutką ?
                  A jak owa prostytutka da mu za dramo
                  A jak prostytutka się zakocha ?
                  Czy prostytutka nie może być kochanką?
                  i można by tak w nieskończoność..
                  • >Nigdy nie zrozumiem dlaczego zdradzone kobiety tak strasznie sk
                    > upiają się na osobie kochanki ( kim jest, po co to zrobiła- ona i tylko ona big_grin

                    Masz rację, powinny dać kobicie spokój, przecież ona czysta jak zła!

                    > 1. A co kogoś obchodzi po co rzuca zaproszenie? to chyba logiczne, że dlatego ż
                    > e jest egoistka, ma gdzieś innych, jest zdesperowana, myśli o sobie bla bla bl
                    > a - tylko jakie to ma znaczenie dla związku?

                    Nie wiem, jakie to ma znaczenie dla związku, bo w moim związku żadnych kochanków nie było. Natomiast przypominam, że jesteśmy na forum kochanek i tytuł tematu brzmi "nie jest wam wstyd".

                    >Mnie się wydaje, że nacisk położyłam na wybór: zrobię - nie
                    > zrobię, w prawo - w lewo, abstrahując od tego jakie to ma konsekwencje i o j
                    > akiej moralności świadczy.

                    W takim razie nie wiem, po co piszesz w tym temacie, bo dyskusja idzie właśnie o tym, jakie to ma konsekwencje i o jakiej moralności świadczy.

                    > a) skoro mam nie dała rady wpoić to ty sobie możesz płuca wypluć i nic nie osi
                    > ągniesz.

                    Być może. Ale to jeszcze nie oznacza, że należy nie reagować na zło albo nie nazywać go po imieniu.

                    > c) Mnie słuszniejszym i rozsądniejszym postulatem wydaje się zaapelowanie do lu
                    > dzi w związkach ażeby byli uczciwi w stosunku bliskich sobie osób. Apelowanie
                    > WPIERW do panienek X żeby były w porządku wobec obcych sobie ludzi są wręcz
                    > nieporozumieniem.

                    Apelowanie do wierności osób zajętych nie wyklucza apelowania do moralności osób podrywających osoby zajęte lub uczestniczących we flircie.
                    A czy wpierw, czy nie wpierw, to już doprawdy śmieszna kwestia, bo kto tutaj zakłada jakieś planowe, chronologiczne działanie? Ot, padło pytanie, czy kochanka ma się czego wstydzić. IMHO - ma. Cała reszta, partner, jego żona et consortes nie są przedmiotem TEJ dyskusji.

                    > 1) No bo życie nie jest czarno białe, proste - gdzie tu nieprawda?

                    To truizm, ale nie wiem czemu ludzie starają się nim zasłonić własne brzydkie czyny.

                    > No właśnie, kochanka komplikuje sobie życie na własne życzenie, cierpi na własn
                    > e życzenie a zdradzający rozwala swoją rodzinę na własne życzenie, czy tez pozw
                    > ala ją rozwalić.

                    Kochanka komplikuje także życie innych na własne życzenie. Kto jej dał do tego prawo?

                    > 3) Ja z kolei kompletnie nie rozumiem czemu w momencie zdrady nie skupia się na
                    > związku

                    Ja też nie wiem i mało mnie to interesuje. Tylko co to ma do rzeczy? Dyskutujemy o postępowaniu kochanki, a nie żony. Reakcja żony nie ma nic do rzeczy.

                    > 1) kto ci broni?
                    > 2) kim jesteś ty czy ktokolwiek inny, żeby oceniać drugiego człowieka, który ni
                    > e zmusza nikogo do ww czynu?

                    Pytaniem 2 odpowiadasz na pytanie 1.
                    Kim jestem - jestem osobą, która była szaleńczo zakochana w zajętym facecie i uznając swoje prawo do miłości nie uznała swojego prawa do flirtowania, podrywania czy w jakikolwiek inny sposób wkraczania w tamten związek. I dlatego nie zgadzam się, że zakochanie czy "życie nie jest czarno-białe" czy "ja nikomu nie przysięgałam" cokolwiek usprawiedliwiają.

                    > 1)To czemu ciągle porównujesz do złodzieja?

                    Bo złodziej, tak samo jak kochanka, podejmuje świadomą decyzję, by wkroczyć na cudzy teren i zrealizować swoje prawo do czegoś tam... (cieszenia się piękną plazmą), chociaż nikt mu tego prawa nie przyznał.

                    > 2) Kto twierdzi, że kochanka została nią wbrew swojej woli ?

                    Same kochanki - syndrom "nie chciałam być kochanką, ale tak się stało"
                    Się stało.

                    Chodzi mi os sytuację kiedy romans się wydaje i zdradzona
                    > osoba zamiast skupiać się na sobie, związku, partnerze, szansach, ( bla bla) kr
                    > ąży wokół tej kochanki

                    W takim razie nie wiem, po co dyskutujesz w tym wątku, bo była mowa, zdaje się, o tej kochance właśnie.

                    > 1) Mam wrażenie, że to zdradzone zony ( itp) wyolbrzymiają role kochanki. Nawe
                    > t zdradzający facet zazwyczaj traktuje je jako nieistotny elemencik, który dost
                    > arcza mu przyjemności. Nie ten elemencik to tamten, nie tamten to....( itd itd)
                    > czemu wiec one i niektóre kobiety tak się doczepiacie do takiego szczegółu ? P
                    > o co ? Co to daje?

                    Ponieważ postrzeganie seksu, wierności itd. różni się w zależności od płci. Dla kobiety o wiele istotniejsza jest zdrada emocjonalna - to, że jest inna kobieta w jego życiu, że on mówi tamtej te same czułe słówka co jej itd. Jeśli nie jestem jedyną i wyjątkową, tak jak mówił, jeśli mnie okłamywał, to znaczy, że wszystko było nic nie warte - przysięgi, zapewnienia miłości. Zaistnienie kochanki rozwala więź między małżonkami pt. "kocham tylko ciebie". Zdradzona żona czuje się, jak przypuszczam (nie mam doświadczenia) zwyczajnie niekochana, głupia, naiwna i oszukiwana.

                    >Jakie ma znaczenie kim ten ktoś był/jest?

                    Wolałabyś dowiedzieć się, że mąż cię zdradził z prostytutką czy z najlepszą przyjaciółką?
                    Gdyby moja przyjaciółka wdała się w romans z moim mężem, byłby to nie tylko koniec związku, ale i przyjaźni. Dubeltowy cios w plecy.

                    > Chodziło mi o " ona zaprosiła", wyszła pierwsza z inicjatywą.

                    A co ma za znaczenie, kto wyszedł z inicjatywą? Zaczepia cię zajęty facet, nie reagujesz, bo jest zajęty. Jak on zaczepił, to ona już zwolniona z odpowiedzialności i rozgrzeszona?

                    > Można, ale można nie oznacza trzeba..

                    Jeśli się nie chce niczego wstydzić, to trzeba.
                    Jeśli się nie chce stać atakiem wkurzonej żony, to trzeba.


                    Z tego co tutaj przeczytałam, takie osoby
                    > nie zdają sobie sprawy, że są tylko zabaweczką a co dopiero że ktoś dzięki ni
                    > m krzywdzi swoich bliskich - to oczywiście nie jest jakieś większe usprawiedli
                    > wienie dla nich.

                    >Z tego co tutaj przeczytałam, takie osoby
                    > nie zdają sobie sprawy, że są tylko zabaweczką a co dopiero że ktoś dzięki ni
                    > m krzywdzi swoich bliskich - to oczywiście nie jest jakieś większe usprawiedli
                    > wienie dla nich.

                    Skoro nie zdają sobie sprawy, być może należy im to uświadomić?

                    > gdzie jest napisane, że ma taki obowiązek? I dalej skoro najbliższa osoba możne
                    > nie poczuwać się do obowiązku bycia uczciwym wobec zony, może ją krzywdzić to
                    > czemu ona ma mieć taki obowiązek?

                    Elementarna uczciwość tego wymaga, na zasadzie "ja nie chciałabym, żeby ktoś podrywał mojego męża, więc sama nie podrywam cudzych". Taka prosta, gatunkowa lojalność kobiety wobec drugiej kobiety. Moralna odraza przed robieniem kogoś w przysłowiowego uja.
                    To, że sąsiad okrada drugiego NIE oznacza, że ja mogę się bezkarnie przyłączyć. Zabranie choćby jednej rzeczy robi ze mnie wspólnika i nie jestem w niczym lepszy od tego, kto zainicjował kradzież.

                    > Nazewnictwo jest tutaj/ w tym przypadku najmniej istotne - chodzi o pokazanie s
                    > chematu: pan X ma ochotę na zdradę bądź też kiedy się trafi okazja nie mówi NIE
                    > . I teraz pojawia się PANI XXXX i jak to jest, że kiedy jest ona "zwykła kobi
                    > etą " bierze udział w oszustwie, wchodzi z buciarami w cudze zycie ( bla bla b
                    > la) a kiedy jest prostytutką to już nie wchodzi w cudze życie bla bla???

                    Mówimy tu różnych typach zdrady. Żonaty zazwyczaj nie mówi prostytutce, że ją kocha i że rozwiedzie się dla niej z żoną. Rzadko tu mowa o zdradzie emocjonalnej, a to dla kobiet istotne - czy tylko "zamoczył" dla samego zamoczenia, czy stała za tym jakaś głębsza potrzeba. Powiedzmy, że przypadkowy seks można o wiele łatwiej wybaczyć niż wieloletni romans.

                    Jak to
                    > jest, że ze "zwykła kobietą " Pan X jest tylko współwinny ba a nawet z racji
                    > tego, że TO TYLKO MĘŻCZYZNA jest wręcz ofiarą a z prostytutką traci to racje by
                    > tu?????

                    Nie wiem, ja tak nie twierdzę, nie ze mną dyskutuj na ten temat.

                    > A jak zdradza z tą samą prostytutką ?
                    > A jak owa prostytutka da mu za dramo
                    > A jak prostytutka się zakocha ?
                    > Czy prostytutka nie może być kochanką?
                    > i można by tak w nieskończono
                    • "Masz rację, powinny dać kobicie spokój, przecież ona czysta jak zła!"

                      A co ma piernik do wiatraka?

                      "Nie wiem, jakie to ma znaczenie dla związku, bo w moim związku żadnych kochankó
                      > w nie było. Natomiast przypominam, że jesteśmy na forum kochanek i tytuł tematu
                      > brzmi "nie jest wam wstyd". "

                      1) Ale u mnie były i wiem jakie to ma znaczenie.
                      2) No i co w związku z tym, że to forum kochanek i tytuł jest taki a nie inny?

                      "W takim razie nie wiem, po co piszesz w tym temacie, bo dyskusja idzie właśnie
                      > o tym, jakie to ma konsekwencje i o jakiej moralności świadczy. "

                      1. Bronisz mi się wypowiadać?
                      2. Nie wiem czy czytanie ze zrozumieniem to aż trudna rzecz.
                      a) Nie stawiałam bycia kochanka i nie kochanką na tym samym poziomie moralnym a NACISK położyłam na wybór. Co nie znaczy, że o moralności nie pisałam.
                      b) Wypowiedziałam swoje zdanie i wdałam się w dyskusję odnośnie tego iż nie zgadzam się z apelem autorki ( uważam, że istnieje adekwatniejszy apel) obwinianiem kochanek za cudze czyny, w których one jedynie pomogły.
                      c) to o czym ja pisze o szyszkach ? ufoludkach?

                      "Apelowanie do wierności osób zajętych nie wyklucza apelowania do moralności osób podrywających osoby zajęte lub uczestniczących we flircie."

                      Nie wyklucza ale rozsądniejszym byłoby to zrobić zanim "nabazgra" się apel do obcych bab albo chociaż wspomnieć inaczej wychodzi się na jakaś ograniczoną, zaślepioną histeryczkę, która nie potrafi rozsądnie i trzeźwo pomyśleć.

                      "A czy wpierw, czy nie wpierw, to już doprawdy śmieszna kwestia, bo kto tutaj za
                      > kłada jakieś planowe, chronologiczne działanie? Ot, padło pytanie, czy kochanka
                      > ma się czego wstydzić. IMHO - ma. Cała reszta, partner, jego żona et consortes
                      > nie są przedmiotem TEJ dyskusji. "

                      1)Jeśli się decyduje założyć post z konkretnym apelem to wypadałoby się zastanowić czy wpierw nie należałoby zaapelować do osób w związkach, albo chociaż wspomnieć o tym słowo.
                      2) Jakie chronologiczne, planowe działanie osób na forum? Co ma jedno do drugiego ?Autorka zaapelowała, wypowiedziała swoje zdanie i pokazała swoje poglądy z których wynika, że kochanki winne wszystkiemu, mężczyźni to tylko mężczyźni - kukły ( poatrz punkt 1) a ja skrytykowałam zarówno apel jak i poglądy.
                      3) Jeśli się czepiamy to pytanie brzmi " czy nie jest wam wstyd" a nie czy kochanka ma się czego wstydzić i jest kierowane do kochanek. Tak więc twoje "ma" nie jest przedmiotem dyskusji.
                      4) Jak nie są? Skoro w poście mężczyzna został ukazany jako " bezmózg" a żona jako nawiedzona wariatka która wręcz powinna rozwalić samochód? Nie można się do tego odnieść?

                      "Kochanka komplikuje także życie innych na własne życzenie. Kto jej dał do tego
                      > prawo?"

                      Ten kto z nią figluje a ma rodzinę big_grin

                      " Dyskutujemy o postępowaniu kochanki, a nie żony. Reakcja żony nie ma nic do rzeczy. "

                      Dyskutujemy o trójkącie. A on skład się z 3 elementów, które są ze sobą ściśle powiązane i brak jednego = temat traci rację bytu.

                      "Pytaniem 2 odpowiadasz na pytanie 1. "
                      I dlatego nie zgadzam się, że (...)"ja nikomu nie przysięgałam" cokolwiek usprawiedliwiają. "

                      Czy zapytanie retoryczne " kim jesteś ażeby oceniać drugiego człowieka" = bronienie
                      A kto twierdzi, że to usprawiedliwienie? Bo jak dla mnie to zwolnienie z większej odpowiedzialności.

                      "Bo złodziej, tak samo jak kochanka, podejmuje świadomą decyzję, by wkroczyć na cudzy teren i zrealizować swoje prawo do czegoś tam... (cieszenia się piękną plazmą), chociaż nikt mu tego prawa nie przyznał. "

                      nie to nie jest to samo wręcz jest to oderwane od rzeczywistości porównanie, śmieszne . CZŁOWIEKA nie można sobie ukraść, człowiek nie jest niczyja własnością. człowiek,który wchodzi do cudzego życia bo został zaproszony nie jest złodziejem, uczestniczy w świństwie, podejmuje świadomą decyzję czy uczestniczy w świństwie które zorganizował ktoś inny. Jak się "człowieka zabiera " to zwie się to PORWANIEM a i wtedy odbywa się bez zgody.

                      "Ponieważ postrzeganie seksu, wierności itd. różni się w zależności od płci. (...)
                      Niekoniecznie, to sprawa indywidalna

                      "Zaistnienie kochanki rozwala więź między małżonkami pt. "kocham tylko ciebie".

                      Jak dla mnie pojawienie się kochanki jest SKUTKIEM braku więzi miedzy małżonkami a nie na odwrót.

                      "Wolałabyś dowiedzieć się, że mąż cię zdradził z prostytutką czy z najlepszą przyjaciółką?
                      Dla mnie bez większego znaczenia. I jedno i drugie ma swoje plusy i minusy.

                      "A co ma za znaczenie, kto wyszedł z inicjatywą? Zaczepia cię zajęty facet, nie reagujesz, bo jest zajęty. Jak on zaczepił, to ona już zwolniona z odpowiedzialności i rozgrzeszona?

                      odp na pytanie a raczej sprecyzowałam odp.Nie będę klepać tego drugi raz bo mi się nie chce.

                      "Jeśli się nie chce niczego wstydzić, to trzeba."

                      Jeśli się nie ma wstydu to czego ma się wstydzić?

                      "Jeśli się nie chce stać atakiem wkurzonej żony, to trzeba."
                      A czyli można zaatakować drugiego człowieka jeśli się ma powód ( powód się zawsze znajdzie) i nie trzeba się tego wstydzić?

                      "Skoro nie zdają sobie sprawy, być może należy im to uświadomić?"
                      nie zaszkodzi.

                      "Elementarna uczciwość tego wymaga, na zasadzie "ja nie chciałabym, żeby ktoś po
                      > drywał mojego męża, więc sama nie podrywam cudzych". "

                      Ale już zostało powiedziane, i przyjęte chyba przez "wszystkich", że osoba, która wchodzi w taki układ nie jest uczciwa, nie postępuje moralnie i zapewne o tym wie i albo ma to gdzieś albo ignoruje ten fakt, usprawiedliwia się itd jak więc od takiej osoby chcesz wymagać " lojalności wobec obcej kobiety" itp ? Zapewne dla większości kochanek wybór: własna przyjemność, uczucie (jej do niego) czy lojalność wobec obcej osoby jest oczywisty tym bardziej, że niektóre z nich wybierają kochanka mimo, że mają własną rodzinę. No i ? Czy to oznacza, że można je winić w tak DUŻEJ mierze za rozpad nie swojej rodziny i jednocześnie tak umniejszać winę kogoś kto wpuścił Ją do swojego życia? kogoś kto była dla żony kimś tak bliskim bo to TYLKO mężczyzna (słowa autorki)

                      "Mówimy tu różnych typach zdrady. Żonaty zazwyczaj nie mówi prostytutce, że ją kocha i że rozwiedzie się dla niej z żoną. Rzadko tu mowa o zdradzie emocjonalnej, a to dla kobiet istotne - czy tylko "zamoczył" dla samego zamoczenia, czy stała za tym jakaś głębsza potrzeba. Powiedzmy, że przypadkowy seks można o wiele łatwiej wybaczyć niż wieloletni romans. "
                      1. W dzisiejszych czasach powszechnie istnieje coś takiego jak sponsoring. Mozna mieć kontakty z jedna i ta samą panną przez dłuższy czas czy można to nazwać przypadkowym seksem?
                      2. Niektórzy wola mieć kameralnie, tylko dla siebie taniego pewniaka, którego "pobajeruja" czy musi być uczucie? Tez może być tylko maczanie.
                      Wygrywa stereotyp - jednorazowy wyskok = nic poważnego, dłuższe spotkanie = zaangażowanie.
                      • "No i co w związku z tym, że to forum kochanek i tytuł jest taki a nie inny?"

                        To, że nie zamierzam wdawać się w dyskusję na temat "dlaczego żona skupia swój gniew na kochance, a nie na mężu", bo to nie ma nic do głównego wątku, w którym dyskutujemy.

                        I nie, jasne, że nikomu się nie bronię wypowiadać, tylko zwracam uwagę, że właśnie produkujemy offtop, a ty wciągasz mnie w dyskusję na zupełnie inny temat.

                        > nie zg
                        > adzam się z apelem autorki ( uważam, że istnieje adekwatniejszy apel) obwiniani
                        > em kochanek za cudze czyny, w których one jedynie pomogły.

                        Tak się składa, że współudział jest również świadomym wyborem, za który ponosi się konsekwencje. Tak moralne, jak i prawne. Kodeks Karny nie usprawiedliwia nikogo, kto "jedynie pomógł".
                        Poza tym rozbawia mnie to ofiarne, bezinteresowne niesienie pomocy przez kochanki. Samarytanki jakieś, jak Bozię kocham big_grin

                        >Nie wyklucza ale rozsądniejszym byłoby to zrobić zanim "nabazgra" się apel do o
                        > bcych bab albo chociaż wspomnieć inaczej wychodzi się na jakaś ograniczoną, zaś
                        > lepioną histeryczkę, która nie potrafi rozsądnie i trzeźwo pomyśleć.

                        Wiesz co, ja nie zamierzam w każdym poście pisać "a tak w ogóle uważam, że zdradzający misiu to...". Natomiast odwracanie w każdym wątku kota ogonem "odwalcie się od kochanek, bo faceci to..." uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję. I trochę również histerią zalatuje.

                        > 1)Jeśli się decyduje założyć post z konkretnym apelem to wypadałoby się zastano
                        > wić czy wpierw nie należałoby zaapelować do osób w związkach, albo chociaż wspo
                        > mnieć o tym słowo.

                        Uczepiłaś się tego wpierw i wpierw. Otóż nie, nikt nie ma obowiązku wpierw apelować ani wspominać słowem o tym. Autorka chciała zapytać kochanek, czy im nie jest wstyd, a nie ich żonatych partnerów, ich żon, ich sąsiadów, fryzjerów i administratorów wspólnoty mieszkaniowej, w której odbywają się stosunki pozamałżeńskie. Jej prawo.

                        >Autorka zaapelowała, wypowiedziała swoje zdanie i pokazała swoje poglądy z
                        > których wynika, że kochanki winne wszystkiemu, mężczyźni to tylko mężczyźni -
                        > kukły ( poatrz punkt 1) a ja skrytykowałam zarówno apel jak i poglądy.

                        Autorka podkreśliła konsekwencje oraz ocenę świadomego, wolnego wyboru kochanek, a nie mężczyzn.

                        >CZŁOWIEKA nie można sobie ukraść, człowiek nie jest niczyja własnośc
                        > ią. człowiek,który wchodzi do cudzego życia bo został zaproszony nie jest złodz
                        > iejem, uczestniczy w świństwie, podejmuje świadomą decyzję czy uczestniczy w ś
                        > wiństwie które zorganizował ktoś inny.

                        Co z tego, że ktoś inny? Nadal uczestniczy w świństwie. W dodatku je współorganizuje. Nie rób ty z kolei z kochanki bezwolnej kukły.

                        > Jak dla mnie pojawienie się kochanki jest SKUTKIEM braku więzi miedzy małżonkam
                        > i a nie na odwrót.

                        Niekoniecznie, to sprawa indywidalna tongue_out

                        > A czyli można zaatakować drugiego człowieka jeśli się ma powód ( powód się zaw
                        > sze znajdzie) i nie trzeba się tego wstydzić?

                        Nie przypominam sobie, żeby tytuł wątku brzmiał "żony, nie jest wam wstyd"? Sorry.

                        Zapew ne dla większości kochanek wybór: własna przyjemność, uczucie (jej do niego) cz
                        > y lojalność wobec obcej osoby jest oczywisty tym bardziej, że niektóre z nich
                        > wybierają kochanka mimo, że mają własną rodzinę. No i ? Czy to oznacza, że możn
                        > a je winić w tak DUŻEJ mierze za rozpad nie swojej rodziny i jednocześnie tak u
                        > mniejszać winę kogoś kto wpuścił Ją do swojego życia?

                        A dlaczego nie? Skoro przyznajesz prawo kochance do tego, by kierować się wyłącznie własnym interesem i mieć w d... krzywdę obcej kobiety, dlaczego domagasz się, by z kolei żona postępowała hiperuczciwie i "nie winiła w tak dużej mierze". Dlaczego tylko jedna strona ma oceniać sprawiedliwie i zachowywać się przyzwoicie? Postępujesz nieuczciwie - licz się z tym, że zostanie twój czyn nawet i wyolbrzymiony, a ty obrzucona błotem niewspółmiernie do tego, jak ty sama sobie wyliczyłaś swoją winę. Kochanka nie ma wstydu, więc nie musi się wstydzić - cacy. Ale dlaczego w takim razie, jak ją żona obwinie za wszystko to już nie cacy? Jesteś taka zszokowana, "jak ona może", a jej zachowanie (tej żony) jest tylko reakcją na to, co ją spotkało.
                        Z perspektywy kochanki wygląda to tak: on przysięgał, a ja nie.
                        Z perspektywy żony wygląda to tak: jego kocham, a ją nie.

                        Sorry, ryzyko kochanki. Taki lajf. Nie chcesz, by ktoś cię o coś obwiniał, taka jesteś czysta i niewinna, to zostaw cudzego chłopa. Proste?

                        --
                        A powiedzcie, towarzyszu komisarzu, co marksizm-leninizm mówi o bezgłowych mutantach?
                        • "To, że nie zamierzam wdawać się w dyskusję na temat "dlaczego żona skupia swój gniew na kochance, a nie na mężu", bo to nie ma nic do głównego wątku, w którym dyskutujemy."

                          To radziłabym uważnej czytać, bo watek autorki mówi, a wręcz krzyczy o tym, że facet to tylko facet, kochanka powinna się wstydzić bo jest taka siaka i owaka, a żona "powinna" skupiać się na kochance, czytaj mścić jej na niej. W swoim pierwszym poście odniosłam się do wszystkich ww "elementów " Nie musisz dyskutować jak nie chcesz, zmuszam?

                          "I nie, jasne, że nikomu się nie bronię wypowiadać, tylko zwracam uwagę, że właśnie produkujemy offtop, a ty wciągasz mnie w dyskusję na zupełnie inny temat. "

                          1. To jest twoje zdanie, 2. Ja nikogo w nic nie wciągam, nie jestem wirem w rzece - sama decydujesz czy piszesz czy nie, 3. Dyskusja na zupełnie inny temat w moim słowniku = dyskusja o firankach, w momencie gdy mówi się o komputerach. 4. Taki właśnie jest temat, a to nie moja wina, że składa się z: kochanki, męża i żony, a w poście autorki o każdym zostało napisane przynajmniej zdanie. Nie wiem gdzie panują takie zwyczaje, że nie można się odnieść do jakiegoś, nawet najmniej istotnego zdania w danym " tworze"

                          "Tak się składa, że współudział jest również świadomym wyborem, za który ponosi się konsekwencje. Tak moralne, jak i prawne.

                          A ktoś twierdzi, że współudział nie jest świadomym wyborem? Owszem ponosi się konsekwencję, w przypadku zdrady: moralne, nie prawne. Gdyby te kochanki kradły ludzi, jak to usiłujesz wmówić pewnie szłyby za kratki.

                          "Kodeks Karny nie usprawiedliwia nikogo, kto "jedynie pomógł""

                          Nie usprawiedliwia, ale potrafi rozróżnić rodzaj przewinienia i dobrać adekwatną karę, nie większą od tej, którą ponosi osoba której się pomagało coś zrobić.

                          "Wiesz co, ja nie zamierzam w każdym poście pisać "a tak w ogóle uważam, że zdradzający misiu to...". Natomiast odwracanie w każdym wątku kota ogonem "odwalcie się od kochanek, bo faceci to..." uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję. I trochę również histerią zalatuje."

                          1. Ja tez nie zamierzam w każdym wątku pisać, że po prostu nie zgadzam się z poglądami autorki i że bronię swoim racji, a skoro nie zgadzam się z tymi poglądami to jak mam pisać jak nie odwrotnie? Weź się zastanów? Przecież to jest logiczne, a że sobie z tym nie radzisz.. cóż.
                          2. No u Ciebie raczej zalatuje jakimś fanatyzmem. Poza tym dzięki za uświadomienie, że wyrażanie swoich poglądów bez nawoływania do przemocy, obrażania to histeria.


                          "Uczepiłaś się tego wpierw i wpierw. Otóż nie, nikt nie ma obowiązku wpierw apelować ani wspominać słowem o tym. Autorka chciała zapytać kochanek, czy im nie jest wstyd, a nie ich żonatych partnerów, ich żon, ich sąsiadów, fryzjerów i administratorów wspólnoty mieszkaniowej, w której odbywają się stosunki pozamałżeńskie. Jej prawo. "

                          1. Nie mówię o obowiązku (naucz się czytać -będzie łatwiej) tylko o tym, że wypada.
                          2. Wow, czyli dotarło do Ciebie, że to było pytanie do kochanek.
                          3. Co ty znowu wymyślasz z tymi administratorami, fryzjerami? Masz ewidentny problem z czytaniem ze zrozumieniem, serio z każdym zdaniem aż razi to po oczach. Podpowiem Ci autorka pisała TEŻ o zonach wariatkach, które wręcz powinny rozwalić kochance auto i mężach ( tylko mężczyznach) i do TEGO SIĘ ODNIOSŁAM również. Więc o jakich fryzjerach ty piszesz? Zaznaczyłam też, że nie zgadzam się z ukazanymi poglądami w poście odnośnie rozłożenia winy, robienia z kochanki zła największego, a z mężczyzn "bezmózgów". Na pytanie postawione w poście nie odpowiedziałam, bo nie jestem kochanką, ale do całości postu, sposobu w jaki został napisany, do poglądów, proporcji i wykreowanych wizerunków męża, kochanki, żony w nim przedstawionych mogłam się odnieść i to zrobiłam. Proste PRAWDA? czego więc nie rozumiesz i jaki masz problem? Prawem autorki było napisać post w taki sposób, a moim prawe jest go skrytykować, jeśli uważam go za nieobiektywny i nieadekwatny.

                          "Autorka podkreśliła konsekwencje oraz ocenę świadomego, wolnego wyboru kochanek, a nie mężczyzn."

                          A jakie że inaczej, skoro wg niej mężczyzna to tylko mężczyzna- bezmózg. Ciężko upośledzonemu wypominać winy. Autorka podkreśla konsekwencje, przepraszam zrzuca całą odpowiedzialności i wszelkie konsekwencję na kochanki, a ja się z tym nie zgadzam. a teraz bronie swoich racji.

                          "Co z tego, że ktoś inny? Nadal uczestniczy w świństwie. W dodatku je współorganizuje. Nie rób ty z kolei z kochanki bezwolnej kukły. "

                          A czy ja piszę, że nie uczestniczy? Przecież tak właśnie napisałam? więc jak mogę robił z niej kukłę?

                          "Niekoniecznie, to sprawa indywidalna tongue_out"

                          Ta, jeśli jedno z partnerów szuka seksu, bliskości za domem to ja już widzę tą więź. Chyba taka wyimaginowana jest.

                          "Nie przypominam sobie, żeby tytuł wątku brzmiał "żony, nie jest wam wstyd"? Sorry."

                          A czyli tylko do tytuły można się odnieść, nie bądź śmieszna. Autorka naskrobała jeszcze spory kawałek bzdur jak dla mnie. I tam o tym jest mowa.

                          • Poza domem miało być.
                            Ale namieszałaś.

                            "...dlaczego domagasz się, by z kolei żona postępowała hiperuczciwie i "nie winiła w tak dużej mierze". Dlaczego tylko jedna strona ma oceniać sprawiedliwie i zachowywać się przyzwoicie? "

                            To zdecyduj się w końcu, czy mamy do czynienia z zona - jaka ofiarą postępującą moralnie i kochanką postępująca niemoralnie czy z obiema paniami postępującymi niemoralnie, nieuczciwie?

                            To nie ja się domagam, tylko logika się domaga, żeby nie winić w tak dużej mierze obcej baby - A to czy ktoś się dostosuje to już jego wybór.

                            Od ludzi wymaga się pewnych postaw: ludzie uczciwi ich przestrzegają, choć NIE MUSZĄ a ludzie nieuczciwi, postępujący niemoralnie tego nie robią - i co im zrobisz? Złodziei, oszustów, morderców się skarze, ale ludzi po prostu niemoralnie - NIE i trzeba przyjąć ten fakt do wiadomości - Nie jest to równoznaczne z pochwaleniem ich za te czyny - nikt tego nie robi, nikt nie pisze, że to jest cacy. Skoro jakaś kobieta wdała się w romans, wybrała świadomie UCZESTNICTWO w takim świństwie to wymaganie od niej postawy moralnej jest nierealne. Kobieta, która w swoim życiu cechuje się uczciwością " powinna" być uczciwa jeśli tego nie robi, bo to nie przymus, staje się nieuczciwa, więc zrównuje się z poziomem z osoba niemoralną - obydwie są siebie warte.

                            "Z perspektywy kochanki wygląda to tak: on przysięgał, a ja nie."

                            Czemu, tak wygląda? Myślę, że bardziej " jego kocham, jej nie.



                            Z perspektywy żony wygląda to tak: jego kocham, a ją nie."

                            No to tylko pogratulować, takiej miłości. Skoro się z takim kwiatkiem związało i dla takiego kwiatka się zatraca logiczne myślenie to o co te pretensje? Podobno też z z miłości powinno się misiowi pozwalać na to co Go kręci, a że akurat to seks z innymi..mało istotne. big_grinDDDDD

                            A tak w ogolę tak mi się skojarzyło z tym co piszesz ( będzie nie na temat - takie porównanie.)
                            Zdzisio pod sklepem powiedział Jasiowi, że jego zona powiedziała, że raz mu nie stanął. Jaś się wściekł i zlał zonę. A ona za wszystko obwinia Zdzisia, bo jak możne obwiniać Jasia, przecież go kocha... hahah miłość do męża -tez mi usprawiedliwienie i powód, ażeby na kogoś zwalić cała winę.


                            "..taka jesteś czysta i niewinna, to zostaw cudzego chłopa. Proste? "

                            Pewnie, ze proste szkoda tylko, ze głupie bo ludzie to nie rzeczy, które do kogoś należą, które można sobie zabrać bez ich wiedzy i zgody.

                    • > Kim jestem - jestem osobą, która była szaleńczo zakochana w zajętym facecie i u
                      > znając swoje prawo do miłości nie uznała swojego prawa do flirtowania, podrywan
                      > ia czy w jakikolwiek inny sposób wkraczania w tamten związek. I dlatego nie zga
                      > dzam się, że zakochanie czy "życie nie jest czarno-białe" czy "ja nikomu nie pr
                      > zysięgałam" cokolwiek usprawiedliwiają.

                      klawiatura - czytam sobie tą Waszą dywagację i powiem szczerze, że jedyne co nasunęło mi się na myśl (proszę, nie obraź się)to to, że z Twoich wypowiedzi bije niesamowity żal.
                      Zal o to, że "w imię poprawności moralnej" zrezygnowałaś z ingerowania w czyjś związek. Oczywiście Twoją tak ważną moralnie i życiowo decyzję podziwiam...ale, czytając Ciebie, ciągle skrobało mnie po głowie, że ta agresja,to po prostu wypieranie się smile

                      Wydaje mi się że gdzieś tam głęboko w Tobie, ciągle tkwi...a gdyby tak... smile

                      Oczywiście, to TYLKO moje odczucia. Mogę się totalnie mylić, bo kompletnie Cie nie znam.

                      ps. Coś Ci powiem - w sekrecie. Znałam kiedyś osobę równie zapiekłą w obronie moralności i czystości. Osoba ta, stałaby tutaj na forum (i w każdym innym miejscu) z Tobą ramie w ramie, wykrzykując hasła o nawróceniu się niewiernych, o krzywdach i opanowaniu w rozprzestrzenianiu nierządy...
                      Ale wiesz co...los zabawił się z tą osobą.

                      Teraz jest po drugiej stronie...


                      --
                      ...bo życie to nie jest bajka...
przejdź do: 1-100 101-104
(101-104)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.